[00:01] - Teoria chaosu.
[00:04] - Welcome to the real world. Deny everything. No one. The truth is out there.
[01:10] - Witajcie gorąco i serdecznie. To jest Teoria Chaosu. Niemal co tydzień w piątek po północy, w piątki z soboty na niedzielę. Audycja o spiskach i rzeczach niewyjaśnionych, także wszystkich różnych innych dziwnościach, które w Polsce mało kto chce nawet puszczać poprzez radia niekomercyjne, wyobraźcie sobie. Tak, to jest audycja, która jest emitowana tylko w Radiu Na Fali, radionafali.com. Nie, przepraszam, wróć. Jeszcze jest jedno radio, które odważyło się emitować teorię chaosu. Jest to Radio Paranormalium. Także wielkie dzięki, że ta audycja może tam gościć. Dzisiaj, żeby nie przedłużać— przepraszam, chyba się pomyliłem.
Z piątku na sobotę, a nie z soboty na niedzielę. Coś chyba się przejęzyczyłem, ale tak to bywa. Jak już jest w głowie weekend, to człowiek myśli o innych zupełnie rzeczach niż piątku. Tutaj w Irlandii jeszcze jest piątek. Zanim może przejdę do dzisiejszego tematu, jest taki jeden news niepokojący. Bardzo niepokojący, bo w Teorii Chaosu już poruszaliśmy wiele razy problem internetu i ACTA i tego, jak chcą po prostu rządzący zniszczyć internet. Tak, bo internetu nie da się cenzurować. To jest właśnie, można powiedzieć, czarny sen polityków. Internet. Czarny sen elit.
Ludzi, którzy chcą rządzić nami do końca świata i jeden dzień dłużej. Internet nie pozwala na to. Nie pozwala, bo zawsze jest tak, że prawda zwycięży, tylko po prostu trzeba przedstawić, dać ludziom prawdę i kłamstwo. W internecie jest to możliwe. W normalnych mediach niestety nie, bo prawda nie może być przedstawiona. Oczywiście prawda o tym, że Ziemia jest kulą czy geoidą de facto, czy też że Ziemia krąży wokół Słońca, Słońce wokół centrum galaktyk i tak dalej, takie rzeczy oczywiście usłyszycie. W mediach mainstreamowych coraz rzadziej, bo tam się mówi tylko o jakichś zupełnych pierdołach i nie ma informacji o naprawdę ważnych rzeczach, o naszym wszechświecie, o nauce, o tym, co nas otacza, dzięki czemu cywilizacja ludzka się rozwija. Tylko zupełnie zajmują nas, czy ten czy inny polityk wypił dzisiaj za dużo i jechał samochodem, rozbił się na drzewie i niestety nie żyje. Tego typu sprawy zajmują opinię publiczną w mediach mainstreamowych w Polsce. Jest to przykre, ale usłyszycie informacje troszeczkę z innej strony o tym, co przedstawiane jest właśnie tutaj w Teorii Chaosu, a także w wielu innych audycjach, takie jak w Radiu Na Fali, w Radiu Paranormalium i wielu innych radiach internetowych w Polsce możecie słyszeć.
Jest taki news z Komisji Europejskiej, wyobraźcie sobie, samej Unii Europejskiej. Uruchamiam mój trzeci komputer i już tutaj się pojawia ta informacja. Oczywiście. Komisja Europejska szykuje rewolucję w sieci. Koniec anonimowości w internecie, wyobraźcie sobie, będzie polegało to na tym, że każdy w internecie będzie miał swój identyfikator, swój paszport. Tak chyba to nazwą, że każdy będzie miał swój paszport. Ale zaraz. Dlaczego? Ja na przykład nie chcę mieć paszportu. Jeżeli na przykład dogadam się z innym człowiekiem w internecie, który mnie przyjmie i też nie będzie wymagał ode mnie paszportu.
Zresztą nigdy ode mnie nikt nie wymagał w internecie paszportu. Wyobraźcie sobie, nic. Żadnego dokumentu nie wymagano do wszystkiego. Czyli w jakim celu jest to robione? Oczywiście w celu, aby chronić nasze dzieci. Nasze, bo wszystkie dzieci nasze są. Nie, nie są rodziców dzieci, nie są dzieci immanentnymi ludźmi, którzy żyją. Nie. Dzieci są nasze, moje, twoje, pana Kowalskiego, pana Maliniaka i tysięcy innych Polaków. Tak, dzieci są nasze.
Nasze, czyli niczyje. I oczywiście jak pojawi się słowo dziecko, to każdy myśli: „No tak, racja, trzeba wprowadzić paszporty internetowe”. Nie ma innej możliwości, muszą być paszporty. Bo co by to było, gdyby nie było paszportu? Żeby każdy mógł powiedzieć sobie anonimowo, co chciałby? Tak nie może być. Nie może być anonimowości. Każdy musi być znany z imienia i nazwiska. Dzisiaj już jestem znany z imienia i nazwiska oczywiście, ale był taki czas, kiedy jeszcze nadawałem anonimowo i chwalę sobie to ze względu na to, że musiałem się przekonać, jaki to będzie odbiór służb specjalnych w różnych innych organizacjach, w które w jakiś sposób teoria chaosu uderzała. I nie dziwię się, że wielu ludzi woli zostać anonimowymi, jeżeli poruszają niewygodne tematy.
Wielu ludzi oczywiście z imienia i nazwiska występuje, ale jest to naprawdę duże ryzyko. Może w Polsce nie jest aż tak wielkim ryzykiem, bo generalnie zabijani są politycy albo sami się zabijają, w cudzysłowie oczywiście. Tak jak na przykład Ireneusz Sekuła czy były wicepremier Andrzej Lepper. Albo są prześladowani. Z prześladowaniem to już jest bardzo częste. Na przykład reżyser, nieszkodliwy zupełnie reżyser, który sobie robi rzeczy, na jakie ma ochotę w wolnym kraju, w cudzysłowie oczywiście, bo wszyscy sobie gęby wycierają, że Polska jest wolnym krajem i jest ścigany non stop za jakieś pobicia policjanta. Oczywiście i wszystkie jego procesy są utajniane. To jest niejeden przypadek. Wielu ludzi za swoje różne internetowe rzeczy, które w internecie emitują, siedzą w więzieniu. Wiem, że chyba Klaudiusz Wesołek, który wiele razy już siedział w III RP, w tym momencie chyba też siedzi między innymi za swoje audycje internetowe, które bardzo często umieszczał i o bardzo niewygodnych rzeczach mówił.
Był bardzo blisko polityki, także naprawdę dużą wiedzę ma w temacie III RP. Dzisiaj od razu powiem, że nie ma dzisiaj Trzeciej Rzeczpospolitej, którą też prowadzę z Mapetem. Jest dzisiaj Teoria chaosu. To tak dla wszystkich, bo zawsze w pierwszy piątek tygodnia ma być Trzecia Rzeczpospolita, ale mamy długi weekend po prostu i nie zawsze było to łatwe, aby ustalić termin, dograć termin z gośćmi, bo Tajemnice III RP generalnie jest to audycja raz w miesiącu, która bazuje na gościach. Ale wracając do Teorii chaosu i jeszcze do tej Komisji Europejskiej. Co te paszporty mają dać dzieciom? Mają chronić dzieci, prawda? Ma to być internetowy ekosystem, bardzo przyjazny system dla dzieci, aby nie wchodziły na jakieś złe strony i dlatego uchronią dzieci te paszporty, że każdy człowiek, który będzie miał taki paszport, będzie wiadomy. Przecież jakiś pedofil od razu będzie się bał na przykład dziecko zaczepić w internecie, bo będzie miał przez paszport wchodził. Pokrętne rozumowanie kosmicznie.
To tak, jakby że każdy dowód ma w Polsce, to nie ma złodziejstwa, nie ma morderców, nie ma przestępców. Tego nie ma, po prostu nie istnieje, bo mamy dowody. Obywatele mają dowody. Wręcz przeciwnie. Podejrzewam, że przestępczość w Polsce jest dużo wyższa niż na przykład w takiej Irlandii. W Wielkiej Brytanii nie wiem, ale w Irlandii nie ma obowiązku dowodów. Chyba że czegoś nie wiem, ale w Wielkiej Brytanii wiem, że chcą wprowadzić jakiś tam obowiązek z wojną, z terroryzmem i inne głupoty, które oczywiście propaganda sieje, żeby ludzi straszyć. Przestępczość jest dużo mniejsza. Jak to wytłumaczyć? Przecież to jest nierealne.
W Polsce są dowody, każdy powinien być przecież. Jak to? Złodziej się będzie bał? Przecież dowód ma. Być może teraz będą chcieli te RFID wprowadzić, żeby każdy był zaszczepiony, żeby dowód miał w ręku każdy. To znaczy w ręku albo w głowie. Nie wiem, gdzie to tam wszczepią. I wtedy nie będzie przestępczości. Traktują już nas po prostu rządzący czy Komisja Europejska jak dzieci. Przepraszam, że to tak przedłużyłem dzisiaj, ale dzisiaj jest luźniejsza audycja, ale ten news mnie wzburzył, bo to naprawdę może być niedługo, że za parę miesięcy będziemy mieli obowiązkowe paszporty internetowe.
Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale niestety taka będzie prawda. Jeżeli nic nie zrobimy z tym, jeżeli nie wyrzucimy po prostu tych wszystkich elit, które w tej chwili nami rządzą w tej Unii Europejskiej. Obawiam się, że nie będzie to takie proste, bo ludzie śpią, ludzie mają wszystkiego dosyć, ale okej. To jest po prostu smutne, że jeszcze dzieci się w to wszystko wtłacza. Oni jeszcze oczywiście zauważyli, że jakieś te rozwiązania, takie blokowanie stron dla dzieci. Wiem, że to w Irlandii jest tak po tych aferach pedofilskich w Kościele katolickim zrobiono takie, że to teraz provider internetu, czyli ten usługodawca internetowy, który nam udostępnia internet, ma cenzurować treści. Czyli na przykład, jeżeli uznane są treści za pedofilskie albo jakieś takie godzące w dobre imię dzieci, które są nasze, to po prostu nie daje dostępu do danej strony. I często się tak zdarzało, że to nie były żadne pedofilskie strony, tylko strony z niewygodnymi informacjami czy jak o UFO, o jakichś różnych innych sprawach. I oczywiście nie można było wejść przez providera internetu irlandzkiego. Takie już rzeczy są.
Oczywiście to jest bardzo rzadkie, ale zdarza się. Natomiast teraz będzie to dużo częstsze. A jeszcze jak paszporty dojdą, to oczywiście przestępcy będą mieli czy fałszywe, czy będą sobie wchodzili, jak chcą, jakieś różne sposoby będą na to, a tylko to uderzy w uczciwych obywateli. Którzy będą jak na tacy dani władzy, którzy będą mogli być nękani za swoje działania przeciwko władzy. Nie wiem, co o tym myśleć. Dla mnie jest to jednoznaczne, że trzeba z tym walczyć, ale w sposób mądry. Nie przez krzyczenie i tak dalej, tylko nie brać udziału w tym spektaklu. Jeżeli na przykład ktoś nie będzie chciał nam udzielić takiego internetu, to musimy się masowo zbuntować, że nie będziemy korzystali z takiej firmy. Wymusić na usługodawcach, żeby zaprotestowali przeciwko temu, że nie będziemy internetu wykupować. Może są wśród was jacyś gicy, macie wielką wiedzę w temacie internetu.
Zrobić alternatywne podłączenia do internetu. Za pomocą radia. Własną firmę zrobić czy jakoś tunelować. Czyli zrobić jakiś fikcyjny paszport i na tym paszporcie więcej osób będzie chodziło. Trudno mi powiedzieć, bo to jest na razie pomysł zupełnie idiotyczny jak cała Unia Europejska. Zobaczymy, jak to się rozegra. Ale oni już chcą to jak najszybciej wprowadzić. Wprowadzić cenzurę internetu, wprowadzić jak największe obostrzenia. Nie mogą oczywiście wyłączyć internetu, nie mogą ocenzurować wprost, więc chcą to od tyłu zrobić. Jakimiś paszportami, jakimiś zdjęciami.
Kamera, może jeszcze odciski palców. Będę musiał podać odcisk własnego palca, żeby wejść do internetu. Orwell, dosłownie Orwell. Ostatni bastion wolności, który mamy na świecie to jest rolnictwo i internet. Tego absolutnie nie możemy dać. Jak to oddamy, to już wszystko oddaliśmy. Już dzieci są oddane, bo dzieci są już nasze, nie są rodziców. Rolnictwo, internet. O to walczmy, o te dwie rzeczy. Okej.
Przepraszam, nie śledziłem czata, bo tak się troszeczkę rozjechałem z tematem. Także zawiedzionych, że dzisiaj nie ma „Tajemnic Trzeciego RP” informowałem wcześniej troszeczkę, ale za mało. Także bądźcie pewni, że będzie w maju i w czerwcu będzie normalnie już w pierwszy piątek miesiąca. Natomiast w maju to będzie jeszcze termin ustalony. Także bądźcie czujni. W któryś piątek na pewno „Tajemnice Trzeciego RP” się pojawią i będzie naprawdę fajny gość, jak zwykle. Okej. W „Teorii Chaosu”. Jeszcze kilka rzeczy chciałem powiedzieć o „Teorii Chaosu” zanim przejdę do tematu. Temat dzisiaj będzie luźny, taki ze spiskami powiązany troszeczkę.
O legendach miejskich porozmawiamy, ale chciałbym zareklamować jeszcze, bo zawsze zapominam, stronę internetową „Teorii Chaosu”. Jest to teoriachaosu.com.pl. Tam są wszystkie informacje na temat co i jak, o jakichś nowościach. Troszeczkę nie była aktualizowana. Były różne perturbacje. Ale też o sponsorach jest informacja, że dziękuję bardzo wszystkim sponsorom. Możecie wpłacać przez system radionafali.com. Jest na stronie Radia Nafali napisane jak dokładnie to zrobić. Wybrać tylko trzeba potem jeszcze audycję „Teoria Chaosu”. Także dziękuję wam bardzo.
Najbardziej jak potrafię. Dziękuję. Wiem, że niestety w ostatnich miesiącach „Teoria Chaosu” podupadła. Poziom jest troszeczkę niższy niż oczekiwalibyście i ja bym oczekiwał, ale myślę, że jak troszkę zmniejszy się ilość obowiązków, które będę miał w Radiu Nafali, wtedy będę mógł się bardziej skoncentrować na audycji „Teoria Chaosu” i zapraszać więcej gości. Być może jeszcze robić wywiady z różnymi zagranicznymi osobistościami, tak jak obiecywałem. Może mniej znanymi, ale znanymi w świecie spisków i teorii spiskowych i rzeczy niewyjaśnionych. A jakość podejrzewam, że poprawi się, jeśli będę miał więcej czasu, żeby się skoncentrować na „Teorii Chaosu”. Przynajmniej żeby były dwie w ciągu miesiąca „Teorie Chaosu”, a przynajmniej jedna naprawdę na wysokim poziomie. To postaram się obiecać. Nie mówię, że zawsze, ale że zawsze w miesiącu pojawi się jakiś ekstra gość.
Okej. Także możecie dzwonić na radionafali.com. Jest już telefon dostępny. Uwaga, jest telefon. 22 398 82 26 i potem jeszcze wewnętrzny 321. Taki długi telefon. A jak z zagranicy dzwonicie to jeszcze przedtem +48. Powtarzam: 22 398 82 26 i wewnętrzny 321. I możecie też telefonicznie się dodzwonić do audycji. A mamy już pierwszy telefon, także chyba jest stały słuchacz z nami.
Halo?
[17:24] - Halo?
[17:24] - Tak. Witaj stały słuchaczu, jesteś na antenie.
[17:27] - Już tylko wyciszę sobie.
[17:28] - Prosimy bardzo wyciszyć. Tak jest.
[17:30] - Muszę tylko znaleźć. Dobra, wyciszone. Jak mnie słychać?
[17:35] - Bardzo dobrze.
[17:36] - Halo?
[17:37] - Tak, bardzo dobrze słychać.
[17:38] - Chciałem tylko do tej audycji, co była tydzień o kosmosie. Oczywiście drugi raz nie mogłem przez godzinę się dodzwonić.
[17:45] - Jakieś błędy popełniliśmy.
[17:46] - Niedawno oglądałem film „Medycyna kosmiczna”. Największym, co szkodzi ludzkiemu organizmowi, jak się tylko znajdzie się w kosmosie, to jest stan nieważkości. Zanikają mięśnie, wszystkie, łącznie z sercem. Po prostu mięśnie nie pracują, więc zanikają i kości słabną bardzo szybko. Na drugim miejscu to jest promieniowanie kosmiczne. Ale najgorsze dla ludzkiego organizmu jest brak ciążenia.
[18:16] - Tak, widziałem właśnie takie obrazki, jak wynoszą z kapsuły astronautę, który tydzień czy dwa tygodnie był poza przyciąganiem ziemskim, był w stanie nieważkości. Nie mógł stać na swoich nogach po prostu.
[18:35] - Tak szybko słabną mięśnie. Nawet jak ktoś złamał nogę. Ja złamałem, miałem operację dość poważną, jak byłem młody.
[18:46] - Tak, to się zrasta.
[18:48] - Musiałem bardzo dużo ćwiczyć, żeby odzyskać nawet 80% sprawności, bo mięśnie zanikają.
[18:54] - Zgadza się. A oni ćwiczą w tej nieważkości. To też jest takie, że oni cały czas ćwiczą i to też nie pomaga za bardzo.
[19:01] - Ale to bardzo mało pomaga. Ćwiczenia pomagają w pewnym stopniu, ale nie na tyle, żeby nie było tego efektu osłabienia. Potem jest promieniowanie kosmiczne, które uszkadza twoje DNA, powoduje raka. To jest jak promieniowanie, jakbyś do reaktora atomowego wszedł.
[19:23] - Jak to? W statku kosmicznym? On ma osłonę.
[19:27] - Powoduje chorobę, osłabia organizm.
[19:30] - Statek kosmiczny osłony ma.
[19:34] - I to właśnie twórcy dobrych filmów o tym mówią, że statek musi mieć sztuczną grawitację i osłony, które chronią przed promieniowaniem kosmicznym. To w jednym odcinku „Star Treka” było fajnie powiedziane. „Statek pokolenia”. Dużo o tym mówili. Pewnie kilkusi fizyków w tym odcinku brało udział.
[19:58] - Chyba w „Star Treku” sami fizycy. Wiem, że jeden, Stefan Blodinow.
[20:03] - Trzech brało udział, bo był film dokumentalny o tym serialu. Były dwa. Parę lat temu były na Discovery i na jeszcze jednym kanale i tam były nazwiska tych fizyków, co brali udział. Na stałe byli zatrudnieni przy pisaniu scenariuszy, na pełny etat.
[20:24] - Tak się robi, żeby coś miało ręce i nogi, a nie było bajeczką wymyśloną przez pisarza, tylko żeby było zgodne przynajmniej w jakimś stopniu z tym, co wie nauka.
[20:37] - Jeszcze się ci aktorzy wypowiadali, bo to już są staruszki. Reżyser się wypowiadał. Oni bardzo pilnowali. To Ron Embassy pilnował, nad tym serialem czuwał i on pilnował, żeby jak najbardziej był realistyczny. No i serial „Star Trek: Gwiezdne Wrota”. Tam też się pilnowali.
[21:00] - Czy „Gwiezdne Wrota”, bo to chyba jest inny ten.
[21:02] - „Stargate”. 10 sezonów to było.
[21:07] - To tyle odcinków, że życia zabraknie, żeby to obejrzeć.
[21:10] - Ja obejrzałem wszystkie. Były emitowane na jednym kanale. Puścili wszystkie odcinki.
[21:15] - To jest ile? 300 odcinków czy więcej? Może gdzieś tak.
[21:18] - Tak, 300 odcinków, przez cały rok codziennie szedł jeden odcinek.
[21:25] - Bardzo łatwo przegapić wtedy, przez cały rok.
[21:28] - Ja pilnowałem i żadnego nie przegapiłem. Teraz powtarzają na SciFi ten serial. Teraz powtarzają „Atlantis” i „Stargate” powtarzają i jak ktoś chce, z archiwum i też idzie.
[21:46] - To ja zapytam się ciebie, stały słuchaczu, bo dzisiaj jest temat legend miejskich w temacie, jak już jesteśmy, kosmosu. Co sądzisz o takiej legendzie miejskiej, że ludzie nie wylądowali na Księżycu, tylko to było nakręcone przez Kubricka?
[22:06] - Ja wierzę, że wylądowali na Księżycu, bo w jednym programie, filmie dokumentalnym, który obalał tą legendę, pojechali do obserwatorium astronomicznego, wycelowali w bezchmurny dzień teleskop i zrobili zdjęcie, gdzie było widać te urządzenia, resztki urządzeń, co wylądowały. Jeszcze takie lustro było, co automatycznie pomiar odległości od Księżyca z dokładnością do kilku milimetrów orbity Księżyca. Pokazali to lustro, co tam stoi i ono odbija te promienie i te urządzenia tam są.
[22:42] - Mogli bez ludzi to wysłać tam.
[22:45] - Nie, to musiał człowiek ustawić, bo to było bardzo precyzyjnie. To musiał człowiek ustawić. Tam nawet jest fragment, widać ten lądownik, to podwozie lądownika na zdjęciu widać.
[22:56] - Jednak nie. Okej, dobrze. Dziękuję ci za ten telefon.
[23:00] - A jeszcze jedną rzecz chciałem powiedzieć, bo źle podałem. Ten serial „Tajemnice Świata” nie w piątek, tylko jest w niedzielę o 20:00.
[23:09] - Jaki kanał?
[23:09] - Zamiast serialu „Obcy i Kosmici 2”.
[23:13] - To jest History Channel?
[23:15] - Tak, History Channel.
[23:16] - To bardzo dobry kanał. Naprawdę o UFO tam można bardzo ciekawe rzeczy obejrzeć.
[23:19] - Jeszcze będzie na Planete+, w piątek, siódmego, „Doktryna Szoku”. Taki tytuł serialu też będzie dość ostry. Też o teoriach spiskowych, bo oglądałem zapowiedź.
[23:41] - „Doktryna Szoku”, ale to bardziej ekonomiczno-społeczne takie.
[23:45] - Tak, ale też będzie ciekawe.
[23:47] - Na pewno.
[23:47] - On gdzieś za dwa tygodnie powinien być w internecie, bo jak są takie ciekawe filmy, to w ciągu tygodnia się w internecie pojawiają na różnych stronach.
[23:55] - Dobrze. Dzięki za ten telefon czerpiący. To był stały słuchacz, zawsze z dużą porcją informacji dla nas tutaj. A w tej chwili przechodzimy do legend miejskich. Może wy macie jakieś legendy miejskie. Możecie dzwonić: radionafali.com albo telefon 22 398 82 26 i wewnętrzny 321. Przepraszam, dobrze, że jest telefon oczywiście, ale to brzmi trochę jak z starych filmów Barei, że kojarzy się z trochę zapadłą komuną, że jeden telefon był, a numer długi na 50 cyfr. Dzisiaj jest tych telefonów bardzo dużo, dlatego te telefony są bardzo długie.
[24:41] - Halo?
[24:41] - Jest z nami rewolucjonista.
[24:43] - Ja mam do pana prośbę wielką.
[24:45] - Tak.
[24:45] - Ja bym się chciał z tym gościem poprzednim skontaktować jakoś.
[24:51] - No dobrze.
[24:54] - Po prostu, żeby on jakoś się do was dodzwonił jeszcze raz i zostawił namiary na siebie.
[25:00] - Dobrze, ale chcesz po prostu porozmawiać, tak?
[25:04] - Tak, fajnie by było z nim zrobić audycję i to taką stałą.
[25:10] - Jeżeli byś chciał oczywiście.
[25:12] - Ja bym mógł poprowadzić razem z nim.
[25:17] - Jeśli by była ciekawa.
[25:19] - Sam bym nie dał rady, ale on po prostu jest super.
[25:23] - Dobrze, postaram się. Jeżeli nie zapomnę, to postaram się apelować, żeby zostawił. Gdzieś tam chyba są namiary na niego. Dam znać w każdym razie.
[25:33] - Dobra.
[25:35] - A w temacie może legend miejskich? Słuchacz rewolucjonista uciekł, bo chciał pewnie rewolucję jakąś nową zrobić i nie zdążyłem jeszcze zadać pytania, bo dzisiaj troszeczkę chciałem pozadawać pytań słuchaczom, wam o legendach miejskich. Może znacie jakieś różne legendy miejskie, które są. Wyobraźcie sobie, tutaj mam informacje o legendach miejskich z Wikipedii. Oczywiście nie jest to informator bardzo wiarygodny, ale są ciekawe rzeczy, do których zalicza się do legend miejskich takie rzeczy jak czarna rtęć, czarne wołgi, białe aligatory, jakiś diabeł z New Jersey, ale także UFO. UFO, yeti, wielka stopa. UFO to już jest trochę gra na śmieszność, bo UFO to jest termin jak najbardziej naukowy. Jest to niezidentyfikowany obiekt latający i nie świadczy to o tym, czy to są kosmici, czy nie oczywiście, ale o jakimś obiekcie, którego nie potrafimy zidentyfikować. Trikąt bermudzki jeszcze oczywiście można zrozumieć czy znikający autostopowicz, czyli tak zwany autostopowicz widmo. Z tym UFO jest to bardzo dziwna sprawa.
Już w tej chwili z Wikipedii usunęli, bo było, tutaj już nie widzę, czarnych helikopterów. Były na pierwszym miejscu niemalże czarne helikoptery. Pewnie pamiętacie black copters czy właśnie czarne helikoptery, że po prostu nie istnieje coś takiego. Oczywiście istnieją czarne helikoptery, ale oznaczone jakieś tam, ale nie ma czegoś takiego. I co się okazało? Jak klapki po Osamie bin Ladenie wypłynęły na morzu, bo klapki tylko zostały oczywiście, on tam utonął, ale klapki były. Tak że mamy dowód, że zmarł, że zabito go i wrzucono do oceanu. Tak że te klapki wyłowiono. Okazało się, że grupa komandosów, która zniszczyła, zabiła, zmiażdżyła Osamę bin Ladena i zniszczyła cały budynek, w którym się ukrywał. Budynku oczywiście nie zniszczyła, troszeczkę przesadzam, ale zrobiła tam odpowiedni harmider.
Wyobraźcie sobie, że wszyscy zginęli. Wszyscy zginęli w wypadku helikoptera. Nikt w Polsce nie zadał jednego pytania. Nikt w Polsce, mówię w mediach mainstreamowych, nie zadał pytania: co to był za helikopter? To jest najciekawsze. Możecie sobie znaleźć te informacje. Właśnie to był czarny helikopter. Czarny helikopter, nieoznaczony kompletnie, prawdopodobnie niewykrywalny przez radary, gdzie ci ludzie zginęli. To też może być kolejna legenda miejska, że wcale nie zginęli, że Osama bin Laden nie został zabity i że to nie był czarny helikopter. Kolejna legenda miejska, tak?
Ale nie, przyjmijmy, że zabito Osamę bin Ladena. Oni zginęli. Mogło być też tak, że nie zabili Osamy bin Ladena, ale oni zginęli. Też tak mogło być, prawda? Ci komandosi, bo wiedzieli, że nie zabili go, więc nie mogli dalej funkcjonować, a niech ktoś by puścił parę z nich. Co by to było wtedy? W każdym razie ten helikopter możecie sobie oglądać na stronach internetowych. Są zdjęcia, tak że teraz się już dzięki internetowi czegoś nie usunie i jest potwierdzone, że czarne helikoptery istnieją. Ale dalej jest na polskiej Wikipedii, było do niedawna, już teraz chyba zlikwidowali. Właśnie to będzie takie śmieszne, że jak się jakaś potwierdza miejska legenda, to wtedy usuną.
Wtedy oczywiście zacierają ślady, prawda? Czy na Wikipedii, czy na innych różnych encyklopediach. Nie, to nie była żadna legenda miejska, tego nie było. Zawsze wiedzieliśmy, że oczywiście to był fakt. One były. Nie było to pewne, ale jaka legenda miejska? Bez przesady. Poza tym w każdej legendzie miejskiej jest trochę prawdy. Tak, może to się wydać bardzo śmieszne, ale jest sporo prawdy w każdej nawet legendzie miejskiej. Prawie każdej, bo jak jakiś jest tam pasikonik wielkości konia, no to To raczej nie bardzo, ale to są już przesadzone rzeczy, rodem ze „Skandali”.
Kiedyś takie było poczytne czasopismo. Tam takie rzeczy były, że można było się nieźle pośmiać. Dzisiaj to jest o jeden poziom wyżej. To są takie gazety jak „Super Express” czy „Fakt”. Tam są też czasami takie historie, oczywiście już nie aż tak absurdalne, ale legend miejskich tam jest nadal mnóstwo. Tylko wystarczy trochę ruszyć głową i od razu ukazują się nam w całej krasie te wszystkie bzdury, które piszą. Ja spotkałem się z wieloma takimi informacjami dotyczącymi legend miejskich o spożywczych rzeczach, że są rakotwórcze, że coś tam zawierają. I oczywiście, na przykład kwas cytrynowy jest rakotwórczy. Poniekąd to jest prawda. Oczywiście to jest nieuznawane przez naukę.
Jak to? Jakże to? Ze względu na to, że mamy różne rodzaje. Może faktycznie tutaj akurat moja wiedza jest niepełna, bo chyba chodziło o witaminę C, czyli kwas askorbinowy. Sztucznie wytworzony może być niekorzystny dla zdrowia. Może niekoniecznie rakotwórczy, ale niekorzystny. Natomiast naturalny jest jak najbardziej pożądany. Z kwasem cytrynowym mogę się mylić. Faktycznie to może nie być zupełnie rakotwórcze, ale myślę, że może coś być w tym, bo jeżeli jest coś sztucznie wytwarzane, zawsze mogą być jakieś domieszki innych substancji niekorzystnych, których używa się przy produkcji, czy też może faktycznie być jakiś inny rodzaj. Jest ta sama substancja, ale może być inny enancjomer.
W kwasie cytrynowym akurat nie wiem, czy ma inne enancjomery, a może być jeszcze jakieś inne rzeczy, których jeszcze nie znamy, które troszeczkę się różnią od tego kwasu, który występuje w przyrodzie. Bo możemy uzyskać różnymi metodami niby tą samą substancję, ale czy to jest ta sama substancja? Ona może się trochę różnić. Tak, dzięki. Tu Piaskowiecki pisze, że chodzi o kwas askorbinowy. Właśnie o tym mówiłem, o witaminie C. On może być, a kwas cytrynowy akurat nie wiem. Dobrze, to może zostawmy, ale może być coś na rzeczy. Niekoniecznie rakotwórczy, ale niezdrowy. Wszystko w nadmiarze też jest niezdrowe.
Uważam, że lepiej taki sok z cytryny wypić, gdzie jest dużo kwasu cytrynowego niż jakiś sztuczny kwas cytrynowy, który może mieć jakieś negatywne konsekwencje. Ale już na przykład substancje sztucznie wytwarzane, jak aspartam. Oczywiście korporacje miliony wydają na to, żeby powiedzieć, że to jest zdrowe i lepsze niż cukier. Ale tak naprawdę ludzie, którzy odkrywali nawet tą substancję, pracowali na korporacji NutraSweet. Dzisiaj twierdzą, że jest rakotwórczy. Jest ta substancja rakotwórcza i dlatego to ujawnili. Nie dlatego, żeby zyskać jakieś pieniądze, tylko dlatego, że po prostu mieli dosyć oszukiwania społeczeństwa. Są jeszcze ludzie o morale, naukowcy, którzy mają jakieś morale, a nie tylko głębokie kieszenie i głębokie gardło, jak to można by określić. I mówią o tych rzeczach. Zresztą robione są do dzisiaj testy.
Oczywiście one są skrzętnie ukrywane. Absolutnie nie można tego nigdzie wydrukować, bo można śmierć naukową przeżyć. Czyli nikt nie będzie cię potem nigdy drukował, zapraszał, wyrzucą ciebie z uniwersytetu i tak dalej. Jeżeli będziesz robił testy, nie daj Boże przeciwko takiej korporacji jak Monsanto, to jest niebezpieczna gra. To są miliardowe pieniądze. To jest niebezpieczna sprawa walczyć z taką korporacją, a przynajmniej robić uczciwe badania, bo to chodzi tylko o uczciwe badania. I są naukowcy, którzy uczciwie do tego podchodzą i potem nie chcą kłamać. Nie chcą mówić, że to na przykład nie powoduje raka, tylko stwierdzają, że jest podejrzenie, że powoduje raka. Ale tego nie można nigdzie powiedzieć ani wydrukować. To jest po prostu zdrowe.
Zajadajcie się tym. Ja szczerze unikam tego jak mogę. Dzisiaj nie wiem, czy wiecie, że usuwają cukier z soków, bo dodawali jeszcze do niedawna cukier, albo takie soki glukozowo-fruktozowe czy takie mieszanki sztuczne. To dodawali, a dzisiaj dodają aspartam i nie piszą o tym na opakowaniu. Jest to zbrodnia. Jest to zbrodnia po prostu. I teraz w co drugim soku, który kupujecie, macie aspartam. Jak może być to ekologiczny sok czy nawet ekologiczny? Jak to może być zdrowe w ogóle? Dlatego lepiej dzisiaj jest niestety samemu robić sobie soki albo kupować z najwyższej półki.
To po smaku nawet. Aspartam można wyczuć w smaku. To nie jest takie jednoznaczne, ale da się to zrobić. Wydaje mi się, że szczury dobrze czują złe rzeczy. Czyli nalejemy jeden sok tutaj na przykład z aspartamem, drugi z cukrem i zobaczymy, który szczur wybierze. To są bardzo mądre zwierzęta. Czują naprawdę. Złe rzeczy od razu czują. Jeżeli mają wybór, od razu pójdą do dobrego jedzenia. Pewnie pamiętacie też różne legendy miejskie, może nie śmieszne, ale absurdalne dosyć.
Takie są drastyczne, że na przykład psa w mikrofalówce jakaś kobieta chciała wysuszyć i wiadomo, że pies potem zmarł. Ugotował się. Tego typu rzeczy. Nie wiem, czy coś takiego się wydarzyło, ale naprawdę głupota ludzka nie zna granic, jest nieskończona, w przeciwieństwie do wszechświata, bo wszechświat może być ograniczony. Więc ja nie zakładam tego, że to nie mogło się wydarzyć coś takiego. Jeżeli widzimy, co ludzie potrafią ze zwierzętami robić, to myślę, że mogłoby coś takiego mieć miejsce i nikt by się o tym też nie dowiedział. Kto wie? Także jeszcze raz. Jak chcecie, dzwońcie. Ja zrobię jeszcze na chwilkę sobie przerwę krótką, a wy możecie dzwonić: radionafali.com, czyli com przez C pisane, 22 398 82 26, wewnętrzny 321.
Telefon jak do Warszawy, czyli nie ma jakiegoś tam haczyka 0 700 i tak dalej. A w tej chwili może posłuchajcie taki utwór pasujący do legend miejskich, który mówi troszeczkę o takich klimatach lekko bajkowych może. Może nie bajkowych, ale bajkowo brzmi. Piękny utwór nad wyraz.
[38:55] - Tak. Halo? Mówi Krawiec. Ja chciałem powiedzieć, że jeśli któryś ze słuchaczy czułby się współodpowiedzialny za nasze radio, to numer konta może znaleźć na odpowiedniej podstronie. Ja nie ukrywam, że jest bardzo źle. Ale to nie chodzi o to, aby tu się skarżyć czy coś, tylko siać trzeba. Siać.
[39:42] - Jesteśmy z powrotem. Tutaj prosił Rollo o to, żeby pogadać o chemtrails, o tej legendzie miejskiej. Nie, to już raczej jest teoria spiskowa. Legendy miejskie to są takie malutkie spiski, jak czarne helikoptery gdzieś tam latające, faceci w czerni też gdzieś chodzący po łąkach, wybierający ludzi i tak dalej. Jest świetna książka teraz wydana, oczywiście tylko za granicą, do Polski mało co dociera. Nicka Redfarna „Men in Black”. Naprawdę fenomenalne studium, kilkaset stron rzetelnych badań na temat fenomenu men in black, czyli facetów w czerni. Nie jest to wcale śmieszne. Są świadkowie, są tysiące świadków facetów w czerni i to nie jest coś dziwnego. Oczywiście jest to dziwne dla mieszkańców Polski, bo tu ten fenomen nie dociera.
Przynajmniej nic nie wiem o tym. Zdarzało się to, ale to już widać było, że to jacyś albo esbecy kiedyś, albo dzisiaj jacyś wojskowi gdzieś tam przychodzą, czy jacyś też tajniacy. Ale tych takich typowych facetów w czerni nie było. Oni są raczej w Stanach Zjednoczonych, przede wszystkim tam. Czasami są jeszcze w różnych innych rejonach, ale raczej w tamtym rejonie. Natomiast właśnie chemtrails to jest już teoria spiskowa i to jest bardzo potężna sprawa. To już nie jest, że coś tam gdzieś tam, bo te chmury możemy obserwować wszyscy. Kwestia tego, czym one są. Czy to jest chemia? Chemia wiadomo, że tam jest, że to nie jest dwutlenek węgla.
Tam jest mnóstwo różnych niekorzystnych substancji. Tylko kwestia, że to czy robi się świadomie, czy nieświadomie. Inaczej może. Czy po prostu świadomie się dodaje jakieś substancje, aby truć albo osłaniać Ziemię przed jakimś promieniowaniem, czy po prostu przez przypadek tak wychodzi, że zanieczyszczają samoloty aż tak niebo, że piękny uzyskuje biały kolor. Taki biało-szary wręcz, bo to nie jest piękna biel, tylko taka białość zanieczyszczona. Dzwońcie, jak chcecie pogadać w temacie, a może w innym temacie, w legend miejskich, jakichś różnych opowiadań. To sobie wiadomo, o legendach miejskich zawsze dzieci opowiadają, opowiadamy, opowiadaliśmy sobie, na pewno wy też wiele razy o różnych niestworzonych historiach, które wiadomo, potem okazywały się wyssane z palca, że ktoś tam, gdzieś tam, coś tam. I opowiadało się, że to Jak swoją po prostu, że się przeżyło samemu coś takiego. Nawet nierzadko. Ja nie pamiętam, żebym coś tak nakierował, ale że znajomemu coś się wydarzyło, to na pewno mi się zdarzyło nieraz opowiadać.
A tak naprawdę, czy to jemu się wydarzyło, czy nie, to już nie bardzo wiadomo. Tutaj Cebronson pisze, że legenda miejska, że Walta Disneya zamrozili. To jest prawda akurat, to nie jest legenda miejska, ale zamrozili chyba tylko jego głowę, żeby taniej było czy coś, że nie całe ciało chyba tylko głowę. Albo może jest, tylko o czymś nie wiem, ale z tego, co czytałem, to jego na serio zamrozili. To chyba był jeden z pierwszych, który się oddał właśnie do mrożenia. Z Księżycem oczywiście to już bardziej też legenda miejska, a bardziej nie legenda miejska, bardziej teoria spiskowa oczywiście, ale tak można podciągnąć pod to, bo teoria spiskowa obejmuje więcej rzeczy, bo mogło być tak, że wylądowali, ale to, co nam pokazali, to było już na przykład nakręcone, czyli nie do końca mogli pokazać to, co faktycznie tam widzieli. Czyli jest tu zamieszanie pewne jakieś, że faktycznie wylądowali, ale nie to pokazano nam, co powinno być pokazane. Tak, oczywiście. Cebronson pisze, że mają go odmrozić czy jego głowę odmrozić, jak wynajdą lek na raka. Już nie wiem, czy głowę, czy całe ciało zamrozili.
Myślę, że lek na raka to jest najmniejszy problem, bo kwestia odmrożenia jest tak skomplikowana, że w tej chwili nie ma technologii na świecie, żeby odmrozić człowieka, więc to jest myślę, że największym problemem, a nie to, czy jest lek na raka, czy nie, bo to już jest mniejszy problem. Właśnie to mrożenie tak mnie zastanawia. Jakie oni muszą mieć zaufanie, że nie będzie żadnej wojny, nie będzie niczego. Że będzie zawsze coś, że nie będzie sytuacji, że nie będzie niczego, bo przecież prądu nie będzie. Będzie ocieplenie klimatu, coś. I co? Rozmrożą się i od razu szybko się rozłożą wtedy. Ich tam bakteryjki czy jakieś grzyby, czy inne stworzenia zjedzą tych ludzi, którzy się mrożą. Ale naprawdę, na serio, to nie jest legenda miejska, że się ludzie mrożą. Są tacy wariaci, którzy się mrożą.
Dają dużo pieniędzy na to, żeby ich zamrozić. I może być taka ciekawostka, być może tam w ogóle ich nie ma. To znaczy, że niby mrożą na początku, a potem ich usuwają gdzieś tam na śmietnik czy gdzieś tam zakopują w jakiejś mogile zbiorowej albo palą może potem te zwłoki, żeby po prostu nie zajmowali miejsca, bo wiadomo, że mrożenie ludzi w ciekłym azocie czy gdzieś w bardzo niskich temperaturach wymaga bardzo dużych pieniędzy, nakładów finansowych, bo nawet jeżeli byśmy chcieli -25 mieć cały czas, to albo musielibyśmy gdzieś na Antarktydzie głębokiej wybudować bazę, co jest koszmarnie kosztowne i utrzymywanie, dowożenie tam ludzi jest też bardzo kosztowne albo po prostu utrzymywać taką temperaturę musimy dodać energię, prawda? Czyli musimy wydatkować energię elektryczną czy jakąś inną, ale musimy po prostu. To jest kosztowny proces. Więc być może jest taka sprawa, że ich usuwają, że tego Walta Disneya już faktycznie nie ma. Candyman to jest chyba taki człowiek fikcyjny chyba z takiego filmu, z tego, co pamiętam. Cezarze, zadzwoń i powiedz, bo ja dokładnie nie wiem, o co chodzi. To jest jakiś taki, co cukierki daje, zabija ludzi. Coś jak Freddy Krueger, taka mityczna postać, że się wszyscy boją.
I tutaj jeszcze Gom pisze o kosmitach na Księżycu po ciemnej stronie. Kosmici są wszędzie, nie muszą być na Księżycu po ciemnej stronie. Oni są wszędzie. Tu lądują. Prawdopodobnie nawet żyją między nami. Wiele było takich filmów science fiction, że sobie kosmici przybierają ludzką postać i żyją pomiędzy nami. To też można w jakąś legendę miejską włożyć. Ale są świadkowie, którzy spotkali się z takimi sprawami w Polsce. W Polsce, nie tylko za granicą, bo zdarzają się takie na przykład dziwne samochody, których nie można dotknąć. Jakieś pole siłowe ich chroni.
Ciężarówki, które latają gdzieś tam nad lasem czy gdzieś tam są świadkowie. To naprawdę dziwne rzeczy. Oczywiście czy to miało miejsce, czy wydawało się ludziom, za dużo wypili. Za dużo wypili to nie, nie można tego podejrzewać. Może jakąś substancję? Nie wiem. A może faktycznie była też ciężarówka? Kto wie. Latająca nad lasem, ten samochód z polem siłowym, dziwne jakieś rodziny. Prawdę mówiąc, zdarzało mi się spotkać takich dziwnych ludzi nawet tutaj w Irlandii, ale czy to po prostu nie jest wyobraźnia?
Trudno powiedzieć. Zawsze człowiek ma jakieś takie odczucie. I pamiętam, w Irlandii raz spotkałem się z takim chłopcem. Cała rodzina była, ale taki chłopiec. Naprawdę dziwni byli. Nie wiem. Albo byli mocno skrzywieni gdzieś przez jakieś różne rzeczy patologiczne, albo po prostu było coś dziwnego z tym. Bardziej to przypominało Nie miało to dziecko czarnych oczu, tak jak mówię: „dzieci z czarnymi oczami”, ale coś dziwnego było. To po prostu się czuje od człowieka. Raz tylko w życiu, w Polsce nie spotkałem się, ale w Irlandii raz.
Jest z nami Karol. Witaj Karolu.
[49:08] - Witam cię Claude bardzo serdecznie.
[49:11] - Spotkałeś jakieś dzieci z czarnymi oczami? Bardzo teraz na Zachodzie jest popularna.
[49:19] - Właściwie to nie, ja nie spotkałem. Natomiast mam jedną legendę miejską.
[49:27] - Którą przeżyłeś czy zasłyszaną?
[49:29] - Zasłyszaną od rodziny, która mieszka w Stanach. Zaraz ją opowiem, ale zanim to chciałbym się tutaj dołączyć do słuchacza, który dzwonił wcześniej. Rebelianca zdaje się, który prosił o kontakt do stałego słuchacza. Ja też jestem jego wiernym fanem i chciałbym, żeby taka audycja powstała. I mam nawet tytuł dla jego audycji.
[49:56] - Jaki?
[49:57] - To będzie Super Hiper Afterparty.
[50:01] - Super Hiper Afterparty. Ale to bardziej naukowa musiałaby być chyba audycja.
[50:05] - Tak, oczywiście. Natomiast wracając do-
[50:07] - Zapytam się oczywiście, jak zadzwoni jeszcze to odbiorę i zapytam się.
[50:12] - Wracając do tych legend miejskich, to ja mam rodzinę w Stanach Zjednoczonych, w Detroit.
[50:21] - O, biednie tam podobno.
[50:23] - Tak, nieraz się nie przelewa, ale trudno. Słuchajcie, oni widzieli, to znaczy mój kuzyn, ale też dużo osób, które tam mieszkają. I teraz są takie słuchy, wyobraź sobie, że tam grasuje jakiś człowiek, który upodabnia się do Batmana.
[50:56] - Ale wariatów jest dużo na świecie. To nie jest dziwne.
[51:00] - Poważnie, taki człowiek normalnie jeździ tam tym-
[51:05] - Batmobilem.
[51:09] - Nie, to nie jest śmieszne. On to mówił mi wtedy na serio. Także być może, że jest taki teraz człowiek, który będzie walczył z przestępcami pod maską Batmana.
[51:19] - Tylko, że Batman miał superzdolności, bo to jest komiks czy film.
[51:26] - Nie, Batman był człowiekiem, który tam-
[51:30] - Tak. Był kiedyś taki świetny film, nie pamiętam, jak się nazywał, zapomniałem tytułu, ale coś z „Różą”. „Nie imię Róży”, coś w tym klimacie, że po prostu człowiek wyszedł z filmu do normalnego życia i było tam zupełnie inaczej w tym filmie. Na przykład wsiadał w auto i to auto zawsze jeździło w filmie, a w rzeczywistości musiał się nauczyć jeździć. To jest taki dziwny klimat, ale wiem, że mogliście też oglądać taki film już późniejszy z Arnoldem Schwarzeneggerem „Bohater ostatniej akcji”, „Last Action Hero”, gdzie on właśnie wyszedł. Najpierw, zaraz, jak to było? Że wszedł do filmu ten chłopak, a potem ten bohater wyszedł do rzeczywistego świata i zobaczył, że zupełnie jest wszystko inaczej. I tak myślę, że tutaj, że w tym filmie Batman może dużo rzeczy, a jednak nawet jakby był super sprawnym człowiekiem, to bardzo ograniczone są możliwości działania takiego człowieka. Nie może tam jechać bez problemu, spuścić się z 50 metrów czy gdzieś z 30 metrów skoczyć na nogi i jakoś przeżyć. Trochę się otrzepie i idzie dalej.
[52:58] - To jeszcze zależy, jaką technologię posiada Batman, bo być może jeżeli on jest supermiliarderem, wówczas ma technologię, która wyprzedza tutaj naszą ludzką i być może ma takie jakieś różne zdolności. Ja nie wiem.
[53:15] - Nie wydaje mi się. Ja poznałem takiego, też to trochę legenda miejska, ale to było na serio, bo czytałem chyba potem nawet nekrolog tego człowieka, ale niejaki Rambo. Człowiekowi wydawało się, że był Rambo.
[53:32] - To też znam, tak.
[53:34] - I to po prostu była taka niby legenda miejska, ale ten człowiek faktycznie gdzieś tam istniał w tym mieście, gdzie się wychowywałem. I wyobraźcie sobie, sorki, że tak to śmiesznie będzie brzmiało, ale wydawało mu się, że Rambo, czyli wszystko może. Tam dbał o kulturę fizyczną, ćwiczył dużo i też strzelanie czy z łuku. Brał rakietę, z łuku rakietę wystrzeliwał. To chyba najbardziej absurdalna scena, że Rambo z łuku rakiety wystrzeliwał, czy jakieś nie wiem, co to było, ładunki jakieś tam. I wydawało mu się, że wszystko może. I wyobraźcie sobie, co on robił. Jak wszystko może, to poszedł na tory, tam, gdzie szybkie pociągi dosyć jeżdżą i przeplatał rękoma koła pociągu. Wiecie, jak pociąg jedzie, że wkładał i wyjmował tam ręce, że jest taki superhiper i w końcu mu jedną rękę ucięło. Ale dalej nie dał za wygraną i miał już jedną rękę tylko, to tak był sprawny, że jedną ręką się podciągał.
Ale stwierdził: „Jest Rambo”. Nie u siebie w domu na drążku, to każdy potrafi A spróbuj na dziesiątym piętrze, jak mieszkasz dosyć wysoko, na balkonie uczepić się jedną ręką i się podciągać na balkonie jedną ręką. Tak się podciągał, że spadł i się podobno zabił. Nie do końca wiem, czy to jest prawda. Musicie sami sprawdzić, bo tego człowieka nie poznałem osobiście, więc mogła być też jakaś legenda miejska. Ale to mi się zawsze podobało, że był Rambo w Polsce. Polski Rambo, który nawet z jedną ręką był dalej Rambo. Zrobiłeś coś takiego nawet dwoma rękoma? Podciągałeś się na balkonie? Za barierkę wychodzisz i łapiesz się za próg.
Zupełny próg, nie barierki, tylko próg balkonu i się wtedy podciągasz. Oczywiście nogi masz już w przestrzeni gwiezdnej.
[55:53] - Ja pamiętam też, swoim czasem był człowiek, który przebierał się za Spider-Mana i wychodził na najwyższe budynki na świecie.
[56:00] - A to nie, to jest akurat.
[56:03] - Ale to akurat nie jest legenda, tylko jest prawda.
[56:05] - Faktycznie. Alain Robert. Jakoś tak się nazywa Francuz, który wspina się na najwyższe budynki świata. Wieża Eiffla to dla niego pikuś, bo tak łatwo się na nią wspinać, że nie ma problemu. Mariotte też powiedział: „Mariotte to tam”. Jak na Mariotte'a się wspiął, to powiedział: „Takie tu są szczeliny, że amator by się wspiął”. Tak podsumował Mariotte'a. Jest maniakiem. Faktycznie, bo on się czasami chyba przebiera nawet za Spider-Mana.
[56:44] - Tak został okrzyknięty i ludzie go tak nazywają. Natomiast robi rzeczy fenomenalne, bo żeby wspiąć się na najwyższy budynek, przecież to jest nieraz ponad 200 metrów. Najwyższy budynek obecnie ma ponad 800.
[57:04] - Teraz chyba tak, ale na 400-metrowe chyba się spokojnie wspinał, z tego, co wiem. Na naprawdę bardzo wysokie. Mariotte to dla niego była rozgrzewka. Ale żyje do dziś. Nie zginął. To jest fenomenalny człowiek. Mistrz. Ale to jak ktoś lubi wyzwania mocne, mocne wrażenia. Wiem, że był Polak, który się wspiął też. O tym chyba Martin Achowicz śpiewał raz, o Bartku.
Nie pamiętam, jakie nazwisko miał, ale taki polski Spider-Man, który też na Mariotte'a się wspiął. A potem go obciążyli, zrównali z błotem, że ma zapłacić jakieś pieniądze, bo chcieli go ratować. On w ogóle nie prosił o pomoc. On się wspinał i jak zwykle władze polskie są naprawdę nie na poziomie intelektualnym wysokim, więc stwierdzili, że trzeba go ratować, bo przecież on zaraz spadnie. Akcję wycenili na 50 000 czy 30 000 złotych, jakieś kosmiczne sumy, że chcieli go ratować, gdzie on nie prosił o pomoc.
[58:15] - Dokładnie. Facet łamał kolejne bariery, a potem jeszcze pewnie przez to poszedł do więzienia. Także żyjemy w niesamowitych czasach.
[58:24] - Nie, chyba do więzienia go nie. Już nie byli aż tak bezczelni, żeby go do więzienia wkładać. Ale na pewno miał jakieś reperkusje, że zrobił tak haniebny czyn i zaangażował tyle ekip. Zresztą to jest dziwne, bo on nikogo nie angażował. Ktoś inny zadzwonił i prosił o pomoc. Absurdalne rzeczy. Zresztą on informował wszystkich, że będzie się wspinał. Media chyba. Wszyscy już potem, jak przyjechali, to wiedzieli, że on się wspina, że to nie jest samobójca. To byłoby dziwne jak Spider-Manowi oryginalnemu, Francuzowi Alain Robert by ekipy przygotowywali, że to samobójca, on chce zabić się.
Przecież to byłby kabaret na skalę światową, jakby w Polsce taką szopkę zrobiono mu. Śmiano by się z polskich władz, ale chyba się nie ośmielili. Przy nim nie, tylko przy tym polskim Spider-Manie.
[59:29] - Tak, ten Francuz był fenomenalny, ale z tego, co wiem, obecnie na świecie jest chyba w Dubaju najwyższa wieża. Ma około 800 metrów i póki co jeszcze jej nie zdobył. I z tego, co się orientuję, to ona jest zaprojektowana w taki sposób, że jest bardzo ciężko po niej się wspinać. Ale kto wie, być może niedługo mu się to uda.
[59:56] - Wykorzystując może specjalne technologie, bo są takie żabki czy coś takiego, że do szkła może się przypiąć.
[01:00:03] - To tak jak w tym filmie.
[01:00:05] - Gekon. Jak gekon, takie coś.
[01:00:07] - Tak. No dobrze, to może jeszcze ktoś zadzwoni z jakąś legendą miejską? Ja w takim razie przechodzę na odsłuch.
[01:00:18] - Dobrze, dzięki ci Karolu za tę informację ze Stanów o Batmanie. Trzymaj się, hej. Także Stany mają Batmana, a Polska ma niczego. Rambo, przepraszam. Polski Rambo był, który niestety nie dał rady podciągać się na jednej ręce zbyt wiele razy i spadł z balkonu, bo wcześniej sobie rękę odciął za pomocą PKP. Legenda miejska. Kto wie? A może faktycznie dzwoni? O, jest z nami stały słuchacz. Halo?
[01:00:56] - Dzień dobry.
[01:00:57] - Tutaj właśnie pojawiły się głosy. Stały słuchaczu-
[01:01:00] - Już wyciszam tylko.
[01:01:01] - Tak. Nie chciałbyś mieć własnej audycji? Pojawiły się propozycje.
[01:01:06] - Takich typowo na dłuższy czas, takich technicznych rzeczy, to ja nie mam takiej wiedzy, żeby robić audycję Audycję, ale do różnych audycji chętnie będę się wypowiadał. Nie jestem tak mocny, żeby prowadzić audycję.
[01:01:23] - Super, bo skontaktował się Rebelian. Czy na przykład jemu mogę podać kontakt do ciebie?
[01:01:28] - Ten numer Skype'a.
[01:01:32] - Dobrze.
[01:01:34] - I chciałem ten Robert, on teraz jest zapraszany na zdobywanie budynków. Robią z nim taką imprezę, że on jest zapraszany, przy ekipy telewizja, wszystko jest kręcone, wszystko umówione i on przyjeżdża i się wspina.
[01:01:53] - Tak było chyba z Mają Sandę.
[01:01:55] - Ostatnio go miałem. Miasto go zaprosiło i zrobiło na otwarcie budynku show z nim. On się w nocy wspinał. Był oświetlony cały budynek przepięknie, był o nim film dokumentalny. On był zaproszony i było wszystko przygotowane, cała taka impreza z nim na otwarcie budynku. A podobno on prowadzi rozmowy o zdobycie tego budynku Burj Dubai. Tam zrzuca do tego budynku.
[01:02:25] - To jest ryzyko.
[01:02:27] - On w kraju obok chyba też zdobywał jeden z wyższych budynków w Zatoce Perskiej. Też był umówiony. Sam król go zaprosił, któregoś tego państwa.
[01:02:39] - Ale bał się, bo tam już tak było przygotowane.
[01:02:40] - Audycję miał, potem wspinał się na ten budynek w tym kraju. Wszystko było umówione.
[01:02:44] - Tak, to jest ciekawe, że są jeszcze tacy ludzie, którym się coś chce. Może coś odjechanego, nienormalnego.
[01:02:50] - Był jeden film dokumentalny, była cała jego historia. Historia była jak on ćwiczył, on opowiadał swoje całe życie.
[01:02:59] - Spider-Man.
[01:03:00] - Ten wspinał się. A o jednej legendzie właśnie było, że zrobił zdjęcie ktoś koło dużej elektrowni półtorametrowego aligatora. W Polsce pokazali w wiadomościach. On zrobił mu zdjęcie i on uciekł. I prawdopodobnie dzięki temu, bo woda była tam zawsze ciepła, to on przeżył zimę jedną.
[01:03:27] - W Polsce?
[01:03:31] - Tak, bo tam jest elektrownia taka ze 105 megawatów i tam jest ciepła woda koło wylotu w tym jeziorze i ma woda 15 stopni. On przeżył zimę dzięki temu. Pokazali zdjęcie, facet wylazł teraz i zrobił mu ktoś zdjęcie. Po prostu uciekł do wody potem. Jest zrobione zdjęcie tego aligatora. Jest zdjęcie, tylko go już więcej nikt nie widział, więc nie wiemy, czy przeżył, bo wcześniejszą zimę przeżył, jak była ta słaba. Tę zimę, co było minus 20, to mógł nie przeżyć.
[01:04:08] - Tak. Czyli to może być też potwierdzona legenda miejska, bo wiem, że jest takie Jezioro Białe niedaleko Włodawy, przy granicy z Ukrainą. I tam legenda była, że aligator był widziany w jeziorze. Oczywiście on zimy pewnie by nie przeżył, ale w jednym sezonie faktycznie mógł być taki aligator, bo ludzie kupują sobie jako zabawki.
[01:04:32] - Malutki, on urośnie i tak ucieknie.
[01:04:34] - A potem ucieknie albo wyrzucają go też.
[01:04:36] - Wyrzucają.
[01:04:37] - I on znalazł jezioro w tamtym rejonie gdzieś, czy dopłynął z jakiejś rzeki, czy po prostu znalazł jezioro i przeżył. Wiadomo, że do zimy przeżyłby jakoś, by coś tam upolował.
[01:04:52] - Ryby miał, miał co jeść. Szczura se złapał i tego typu. Ale pokazali, że jest prawda. Półmetrową piranię ktoś złapał właśnie w tym jeziorze, co jest ogrzewane przez elektrownię.
[01:05:04] - Półmetrowe to chyba za duże. Chyba one są mniejsze, piranie.
[01:05:07] - Nie, pokazali zdjęcie. Miała trzydzieści parę centymetrów.
[01:05:11] - Trzydzieści parę. To już taka dorosła.
[01:05:12] - Zdjęcie było, ręka była pokazana. Wędkarz zrobił zdjęcie tej ryby i rybę położył.
[01:05:18] - Ale skąd właśnie piranie?
[01:05:20] - I piranie, bo tamto jezioro, woda ma w połowie jeziora nawet przy minus 10 stopniach ma prawie 15 stopni, bo elektrownia.
[01:05:29] - Ale to sama się nie urodziła. Ktoś musiał ją tam wrzucić.
[01:05:32] - Ktoś wrzucił tę piranię i ona sobie tam żyła. Małe piranie i one sobie tam żyły w tym jeziorze. I na wędkę ją po prostu ktoś złapał. Są takie legendy, że piranie są. A było o aligatorze. Ale to już jest legenda, to już nie jestem pewien tego. Ktoś znalazł w zimę zamrożonego aligatora i zadzwonił na straż miejską. To mu powiedzieli, żeby go rozmroził, zobaczył czy przeżyje. Czy ożyje. Taka legenda.
[01:06:02] - Ciekawe. Była też legenda miejska, jak już jesteśmy przy takich zwierzętach, o pumie, że jakaś puma grasowała i zabijała kozy.
[01:06:13] - Zdjęcie było jakiegoś zamrożonego zwierzęcia, a ostatnio ktoś powiedział, to trochę oczywiście przesadził, że szczury się tak rozpanoszyły, że widział szczura wielkości połowy kota.
[01:06:25] - No tak. Ale z tą pumą-
[01:06:27] - Ale zwykłych szczurów pokazali, to normalnie ludzie sobie szli chodnikiem, a w parku po prostu sobie siedziało z 10 szczurów i w ogóle na ludzi nie zwracały uwagi. I ktoś powiedział, że tam widział ktoś szczura wielkości połowy kota, więc to trochę przesada.
[01:06:41] - Nie no, wielkości połowy kota to mogłoby być chyba taki szczur duży.
[01:06:45] - Zależy od jakiego kota. Ja mówiłem o takim średnim, takim standardowym dachowcu. To by musiał być niezwykły wielki szczur, bo są takie malutkie koteczki, to tak by mógł być tej wielkości. Ja mówię o takim kocie średniej wielkości.
[01:07:00] - Ale jak jesteśmy już przy kotach, to jeszcze wracając do pumy, że to okazało się nie legendą niestety miejską, tylko wyciszono sprawę, bo okazało się, że była nielegalna ferma pum. Są bogaci ludzie, którzy mają fanaberię, żeby mieć takie zwierzęta.
[01:07:14] - Dzikie zwierzęta.
[01:07:14] - Takie dzikie, ale nie jakiegoś tam dzikiego konia czy tam nie wiem co, dzikiego na przykład łosia.
[01:07:22] - Była afera.
[01:07:23] - Tylko właśnie takie drapieżne.
[01:07:25] - Miał tak trzy lwy i dwa chronione jakieś dzikie zwierzęta, które są w księdze wpisane były też mięsożerne. On wypuścił to wszystko na miasteczko i popełnił samobójstwo.
[01:07:38] - Tak.
[01:07:38] - I potem musieli zastrzelić te dwa. Najbardziej szkoda było tych zwierząt, bo one zaczęły się rzucać w tym miasteczku na ludzi i to były chronione rzadkie gatunki i on to przemycił. Po prostu on to wypuścił i popełnił samobójstwo. Tam było chyba dużo tych zwierząt.
[01:07:56] - Tak właśnie było z tą pumą, że zrobiono zdjęcia tej pumy. Szukano. Okazało się, że co najmniej cztery pumy uciekły z nielegalnej fermy w Czechach i być może właśnie na terenie Polski były potwierdzone dwa przypadki, a podejrzewa się, że było więcej.
[01:08:16] - Halo?
[01:08:17] - Tak. Halo?
[01:08:21] - Tak, słucham.
[01:08:22] - Słychać, tak?
[01:08:24] - Tak, słychać mnie bardzo dobrze.
[01:08:26] - Chodzi o pumy, które uciekły z fermy nielegalnej i zabito je tylko po cichu, żeby nie robić paniki, że one tam się panoszą i prawdopodobnie to właśnie one, a nie jakieś chupacabry, bo mówili, że chupacabry tam inne, tylko te pumy zabijały po prostu zwierzęta domowe, bo to jest tak naprawdę bardzo sprawny łowczy taka puma. Taka koza nie stanowi żadnej przeszkody czy siatka, która graniczy, żeby upolować taką kozę.
[01:08:59] - Bardzo dobrze, że na człowieka nie rzuciły.
[01:09:03] - One się trochę bały, bo to jest płochliwe zwierzę, bo to nie jest lew czy tygrys.
[01:09:08] - Halo?
[01:09:11] - Nie jest lwem czy tygrysem. Dobrze. Dzięki ci za ten telefon, bo mamy jakieś problemy.
[01:09:17] - One były głodowe, to widziały ludzi i ludzi się trochę bały, więc atakowały tylko w nocy, bo było... Już nie ma.
[01:09:28] - Halo? Mamy niestety jakieś problemy techniczne z połączeniem. Ach, to jest niestety Skype, robi jakieś różne numery. Tak, to były pumy, nie Nike. Niektórzy mówią Nike na to, nie Nike, tylko to były właśnie pumy. Tak, pumy parę lat temu, chyba nawet dwa lata temu były, już nie pamiętam, ale wyciszono kompletnie. Okazało się, że to nie była żadna legenda miejska. To były faktycznie pumy. I dzisiaj to samo się dzieje. Ludzie bogaci kupują takie właśnie zwierzęta dla zabawy, dla prestiżu, że: „O, patrzcie, ja mam pumę w domu” albo: „Patrzcie, mam aligatora w domu”.
To jest według mnie bestialstwo, bo te zwierzęta nie są przystosowane do życia w domu. To nie są domowe zwierzaczki, to są nieudomowione. To nawet niehumanitarnie jest w zoo je trzymać, ale jeszcze jako tako tam mają zapewnione jakieś warunki w miarę. Natomiast w takim domu to co? Potem wyrzuca. Wiem, że w Stanach Zjednoczonych był duży problem chyba na Florydzie czy w jakichś takich cieplejszych miastach, czy nawet w Kalifornii, że właśnie takie aligatory były wyrzucane w ubikacji. Także było to bardzo dziwne. Nie dziwne, to były setki przypadków, ale niestety tak to bywa. Dobra, niestety są lekkie chyba problemy. Nie wiem, czy mnie słychać, ale są problemy z połączeniem.
Niestety chyba są problemy z połączeniem. Nie wiem, czy mnie słychać. Proszę dajcie znać na czacie. Serwer odmawia niestety posłuszeństwa już nie pierwszy raz. Za każdym razem. Aj, niestety. I jesteśmy po krótkiej przerwie. Mam nadzieję, że w tej chwili będzie wszystko okej. Tutaj trudno powiedzieć, czyja to była wina. Niektórzy mówią, że tutaj były problemy ze Skype'em.
U mnie coś się działo. Być może tak. Ach, trudno to ogarnąć wszystko, co tu się dzieje niedobrego. Ale okej, możecie dzwonić radiofali.com albo telefon 22 398 82 26 i wewnętrzny 321. To znaczy możecie chyba wybrać po prostu najpierw ten telefon 22 398 82 26 i potem wewnętrzny 321 wybieracie i możecie się połączyć. Na dzisiaj jeszcze chciałem tylko powiedzieć o paru legendach miejskich, które są takie mroczniejsze, jak czarna Wołga na przykład, które mają duże odniesienie do rzeczywistości. To, że po prostu jest to jako czołowe informowanie społeczeństwa o jako najbzdurniejszej rzeczy, jaka jest w legendach miejskich, to jest zasługa pożytecznych idiotów, bym tak określił, którzy nie śledzą kompletnie tematu i się śmieją ze wszystkiego. To wikipedyliści w tym się lubują chyba najbardziej. Potem oczywiście jak coś się potwierdza, już nie mogą zaprzeczać, bo ten to szybko wykreślą i już nie jest legendą miejską, a wcześniej się naśmiewali. To jest przykre, bo trzeba powiedzieć, że do niedawna legendą miejską uważaliśmy to i to, i to było.
Nie, nie ma, już nie jest. Nie jest już absolutnie wtedy żadną legendą miejską. Jest z nami Cezary na antenie. Witaj, Cezary.
[01:13:13] - Witaj, Klaudzie. Ja mam takie pytanie do ciebie, bo mnie bardzo interesuje ta legenda o Candymanie. Może trochę śmieszna jest, ale interesująca.
[01:13:23] - A możesz przybliżyć, kto to Candyman?
[01:13:27] - Gość, który przychodzi, jak się do lustra powie pięć razy Candyman, przychodzi i zabija hakiem. Ja mam takie pytanie do ciebie: czy wiesz może, czy ta legenda powstała, bo film o tym był, czy ta legenda powstała tylko na potrzeby filmu, czy przed powstaniem filmu też była?
[01:13:47] - Nie, nie mam pojęcia, ale podejrzewam, że była wcześniej, bo to z reguły jest właśnie w filmach tak, że wykorzystują jakieś motywy wcześniejsze, jakichś przesądów, legend. Takich właśnie tych, że w lustrze. On z lustra wychodzi czy nie wiadomo skąd?
[01:14:02] - Nie, on zachodzi od tyłu i zabija hakiem. Filmik na tamte lata to dosyć fajny.
[01:14:08] - Tak, ja pamiętam, ale jakoś mnie trochę wynudził.
[01:14:10] - Z ciekawością go oglądałem.
[01:14:11] - Był troszkę taki... Ale to dziwne. Przecież każdy wie, żeby nie mówić „Candyman” pięć razy do lustra, to po co ludzie mówią?
[01:14:19] - Są odważni i nie wierzą w to. Jak nie wierzą, to ten Candyman przychodzi, żeby uwierzyli.
[01:14:28] - Ciekawe. Ja nie będę próbował, bo jeszcze faktycznie przyjdzie, hakiem mnie zdzieli i po co mi to? Ja się boję.
[01:14:38] - Dobra, to nie zajmuję anteny.
[01:14:40] - Niestety nie wiedziałem. Podejrzewam, że wcześniejsza jest.
[01:14:44] - Okej, cześć.
[01:14:46] - Trzymaj się, cześć. Także Cezary zadzwonił, nie dowiedział się niczego jak u Kononowicza, natomiast powiedział trochę o tym Candymanie. Także pamiętajcie, nie mówcie pięć razy przed lustrem Candyman, bo może was pozbawić głowy hakiem. A wracajmy może do Wołgi, tej znanej, lubianej Wołgi, która porywała dzieci. Tu może przeczytam, bo to jest bardzo ciekawa informacja o tej Wołdze. Wołga czarna, jeszcze musi być czarna jak piekło. Jaskrawa, czarna. Wołga, czarna Wołga. Właśnie nie wiadomo jaka, bo są różne wersje tej Wołgi: M21, M24. M24 to taka już schyłkowa.
Schyłek komunizmu, właściwie to początkowe. Chodziło o to, że porywano dzieci w latach 60., 70. Tutaj oczywiście mówili, że to jakiś brak tablic rejestracyjnych, białe opony i że jeździły nią księża, zakonnice, Żydzi, ewentualnie wampiry lub sataniści. I powiem wam, że oczywiście wydaje się to śmieszne. Na pierwszy, drugi, trzeci, czwarty, piąty rzut oka wydaje się to śmieszne, głupie i zabawne zupełnie, niemające żadnego odniesienia do rzeczywistości. Pierwsze odniesienie do rzeczywistości jest takie, że faktycznie tymi czarnymi Wołgami i w ogóle Wołgami jeździły służby specjalne i porywały ludzi. Nie dzieci akurat, ale po prostu ludzi z ulicy. Zdarzało się to w Związku Radzieckim nagminnie. Dysydentów przede wszystkim, przeciwników aparatu komunistycznego, ale także samych ludzi z aparatu komunistycznego także porywano w sensie takim, że potem mieli proces i byli uznawani za wywrotowców, kontrrewolucjonistów i tak dalej. I to ma uzasadnienie jak najbardziej w tych czarnych Wołgach.
Natomiast z drugiej strony jest uzasadnienie drugie, że dzieci były porywane. Akurat może u nas mniej, ale zapewne też się zdarzały. Jak wiecie, Kościół katolicki współpracował z nazistami, faszystami. To jest zresztą udokumentowane, to jest jasne jak słońce dzisiaj. Nie ma jak się wyprzeć tego. To jest po prostu oficjalna sprawa. A że zamiatana pod dywan, to jest inna sprawa. W Polsce o tym się kompletnie nie mówi. Nie ma się prawa w ogóle o tym mówić. Ja tutaj się nie boję o tym wspominać.
Wielu ludzi o tym mówi, nawet w Polsce. I może mieć to przełożenie, że dzieci były porywane w taki sposób. Na 100% dzieci były porywane ze szpitali. Mówię w Polsce. Nie zdziwiłbym się, żeby była jakaś odkryta informacja, że i w Polsce pracownicy Kościoła katolickiego robili tego typu... księża czy bardziej zakonnice, siostry zakonne gdzieś tam pomagały. Natomiast w takiej Hiszpanii ostatnio wyszło na jaw, czy także w Portugalii, w krajach typowo faszystowskich właśnie w tamtych latach, do lat 70., były te dzieci masowo porywane. Mówiono na przykład kobiecie, że dziecko zmarło, a zakonnice czy w takich bardziej katolickich zakładach te dzieci były potem przekazywane. Czyli tak naprawdę były porywane, bo mówiono matce, że dziecko zmarło przy porodzie, albo zaginęło, albo ktoś porwał. Ale najczęściej, że zmarło, a ono było potem sprzedawane albo nie wiadomo, co się potem z tymi dziećmi działo.
Tego po prostu nikt nie śledził wtedy, bo jeżeliby ktoś śledził w takich krajach jak frankistowska Hiszpania za Franco czy za Salazara w Portugalii, to byłby po prostu aresztowany albo, nie daj Boże, zabity. Jeżeliby ktoś chciał prześledzić to, co się działo, bo to było za przyzwoleniem władz. Tamte władze dogadały się z Watykanem, Kościołem. Nie wiem, do czego używano tych dzieci, co robiono. Jest też bardziej mroczna strona tego. Nie mówię, że akurat tutaj Kościół katolicki w tym maczał palce, ale dzieci są porywane. Do dzisiaj są dzieci porywane, robione są z nimi potem rzeczy czy do szajek pedofilskich, czy do szajek satanistycznych. Szajki satanistyczne, stowarzyszenia satanistyczne zasilają dzisiaj w Unii Europejskiej bardzo wysoko siedzą. Są używane do różnych rytuałów. Małe dzieci są używane do orgii pedofilskich.
I one nie są robione, żeby zadowolić pedofili, tylko po to, żeby pokazać społeczeństwu i wszystkim innym, że my jesteśmy tutaj na górze. Nam nic nikt nie zrobi, bo widzicie, jakie rzeczy robimy. Poza tym niżsi rangą politycy, którzy uczestniczą w tym, są wprowadzani do tego, że nawet obserwują tylko coś takiego, to stają się zakładnikami tego wszystkiego, bo wiedzą, że ktoś nad nimi robi takie rzeczy, jest bezkarny i on wie, że jego mogą zabić w sekundę. Jeżeli takie rzeczy robią i to nie wychodzi na światło dzienne. Więc on potem musi być posłuszny tym ludziom. Taki niższy rangą polityk europejski. Było trochę filmów nakręconych w tym temacie, było trochę napisanych artykułów, ale wszystko zostało wyciszone, a z ofiar tych pedofilskich orgii zrobiono wariatów. Wariatki, bo to przede wszystkim dziewczynki, ale także i chłopcy padali. Wpiszcie sobie Marc Dutroux i weźcie, po nitce do kłębka prześledźcie to. To jest naprawdę temat bardzo mocny i niebezpieczny.
Kiedyś na pewno go poruszę. Dzisiaj to tylko tak powiedziałem. Dlatego dzieci były porywane i są porywane. To nie jest mit. Oczywiście czarna wołga tutaj nie ma nic do rzeczy, ale wiadomo, że najczęściej używany jest jakiś samochód do tego. To nie jest robione, że porywa ktoś dziecko i ucieka z wózkiem gdzieś tam. Musi być jakiś samochód, musi być transport, musi być zorganizowana szajka. Także czy w Polsce były porywane dzieci za pomocą wołg? Tego nie wiem. Nikt tego nie prześledził.
Tak naprawdę nikt tego nie bada, bo to jest śmieszne, żeby badać. Ale ciekawe są rzeczy na przykład o wampirach i o Żydach. Żydzi, śmiesznie to brzmi, którzy potrzebują krwi od tych dzieci, aby mieć lekarstwo dla bogatych Niemców umierających na białaczkę. Nie jest to dalekie od prawdy. Nie chodzi generalnie o chorych na białaczkę, tylko o jakieś satanistyczne powiązanie niemieckie. Tutaj wchodzi w grę Lebensborn. To jest najwyższej rangi tajna organizacja niemiecka, wyższa niż SS. O SS wszyscy mówią, że to zbrodniarze. A Lebensborn? Nikt nie mówi.
Lebensborn nikt nie mówi. Jest to cicho sza. Zasłona milczenia kompletna. Jedyna osoba, która bada to w Polsce, to jest Dariusz Kwiecień. Nie wiem, czy ktokolwiek więcej bada Lebensborn w Polsce. Naprawdę na terenie Polski najbardziej masowe zbrodnicze działania były tej organizacji w Polsce. To byli oficerowie tej organizacji czy członkowie tej organizacji. To byli tacy zacni jak Szpiner, doktor, który robił potworne eksperymenty. Mengele, doktor, który potem uciekł do Ameryki Południowej. Także naprawdę mnóstwo tych zbrodniarzy uciekło dzięki Watykanowi, ale robili tutaj na terenie Polski eksperymenty.
Czy po wojnie działała dalej ta szajka? Wiemy na pewno, że przepoczwarzyła się ta organizacja i przejęła władzę w Niemczech Zachodnich. O tym mało też się mówi, że Czerwone Brygady, co by nie mówić, to byli jednak terroryści. Zabijali ludzi. Ale oni jako jedyni zwrócili uwagę, że Niemcy Zachodnie są sterowane przez faszystowskie organizacje. Jako jedyni. Nikt nie pociągnął tego tematu dalej. Niestety to jest trudny temat. Dzisiaj te organizacje przejęły Unię Europejską. Mówi się, że Niemcy.
Nie Niemcy Zachodnie przejęły, bo tak naprawdę Wschodnie zostały wchłonięte i Zachodnie Niemcy zarzuciły swoje macki na Wschodnie Niemcy przy połączeniu. A w tej chwili się mówi, że Unia Europejska jest zarządzana przez Niemców. To prawda, ale jakich Niemców? Nikt nie pyta się, o jakich Niemców chodzi. Oni naprawdę mają wielkie slogany na swoich ustach, ci Niemcy. Ale wewnątrz doskonale wiedzą, co oni tworzą. Oni chcą tworzyć, odbudować czwartą czy piątą teraz Rzeszę. Można by tak powiedzieć, bo mówiło się po wojnie Czwarta Rzesza, ale generalnie mają odbudować Czwartą Rzeszę. To będzie zupełnie inaczej nazwane, już może nawet jako Unia Europejska, ale ten Lebensborn się właśnie zajmował krwią. Oni bardzo potrzebowali krwi.
Nie wiem po co, nie wiem na co. Czy oni pili tą krew, czy byli wampirami. Tu oczywiście mówi się o Żydach, że Żydzi tego potrzebowali. Odwrócenie tematu. Bo to nie chodzi o Żydów, chodzi o tych Niemców. I to po wojnie kontynuowała nijaka organizacja Caritas. O tym też nie wolno mówić. Do dzisiaj ta organizacja bardzo często robi zbiórki krwi. Możecie zobaczyć, że są autobusy Caritasu, które zbierają krew. Pytanie, gdzie potem ta krew trafia?
Nikt nie śledzi tego. A ta krew trafia w różne dziwne miejsca. Nie jest może to tak jednoznacznie powiązane z wołgą, ale jest coś na rzeczy. Po prostu wołga miała Ośmieszyć to, co się działo. O tym, co robi Caritas do dzisiaj. Za to grożą wielkie reperkusje w Polsce. Mówienie o czymś takim, że Caritas jest kontynuacją różnych nazistowskich organizacji. Wiecie, kto działa w tym Caritasie i był dużym sponsorem i działaczem Caritasu? Poczytajcie sobie, zobaczycie przerażającą wiedzę na ten temat. Ja tego nie kontynuuję.
Obiecuję pana Dariusza Kwietnia zaprosić, on o tym opowie szerzej. Witaj Krawcze. Jesteś na antenie.
[01:26:40] - Cześć Claude, witaj. Fajny temat. Lubię teorie spiskowe. A słyszałeś o tej-
[01:26:47] - Legendy miejskie dzisiaj. Miały być luźniejsze, a skończyliśmy bardzo poważnie.
[01:26:53] - Miałem na myśli legendy miejskie. Oczywiście jestem trochę sponiewierany, więc mi się myli. A słyszałeś o „Necronomiconie” na przykład? To jest fikcyjna „Tybetańska księga zmarłych”, która się pojawia w twórczości Lovecrafta. I bardzo dużo ludzi jest przekonanych, że taka księga naprawdę istnieje. I tutaj jest taka ciekawostka, że niektóre legendy miejskie zaczynają żyć własnym życiem, bo pojawiły się „Necronomicony” zrobione. Ktoś zrobił „Necronomicona”. Tak bardzo chciał, żeby on istniał, że zaczęto wypuszczać te „Necronomicony” i jest przynajmniej kilka różnych, co do których też teraz ludzie się kłócą, czy to falsyfikat, czy to może naprawdę jest tłumaczeniem, więc ożyło trochę to.
[01:27:47] - Nie słyszałem o tym, prawdę mówiąc, ale Lovecrafta nigdy nie czytałem, tylko na podstawie jego dzieł oglądałem filmy chyba, bo to był „Kult zdobywca”, tak? To chyba od niego.
[01:28:02] - Chyba tak. Też nie jestem fanem Lovecrafta. Też nie rozumiem, co takiego wspaniałego w tej twórczości jest, takiego przerażającego wyjątkowo. Próbowałem się zmierzyć z paroma książkami. Horror jak horror, ale jak tu się bać jakiegoś przerośniętego chmara wielkiego Cthulhu z mackami? A słyszałeś o babci, co zapraszała dzieci na pierożki z farszem i potem te dzieci służyły za następny farsz do następnych pierożków?
[01:28:37] - Jezu. Słyszałem takie rzeczy, ale nie wiem, kto to wymyśla, bo ktoś musi przecież to wymyślić. Pierwszy. Musi być gdzieś pierwsza osoba, kto to wymyśla.
[01:28:48] - Zawsze się snuło opowieści przy ogniskach, nie?
[01:28:52] - Baba Jaga, tak? Też.
[01:28:53] - I w blokowiskach można snuć opowieści. A słyszałeś taką teorię spiskową, że jesteś tak naprawdę agentem renegatem?
[01:29:03] - To znaczy, że kto jest agentem renegatem?
[01:29:07] - Ty. Ja wymyśliłem teraz taką teorię spiskową, bo za dużo wiesz.
[01:29:13] - Nie, to wszystko jest wiedza z internetu. Nawet ludzie mówią, że ja nic więcej nie wiem. Nic jest w internecie. I po części to jest prawda. Trochę jeszcze czytam pewne książki, słucham różnych rzeczy i łączę fakty, ale naprawdę w internecie jest wszystko, tylko że wszystko jest wymieszane. Trzeba wiedzieć, gdzie czego szukać, co przeczytać, bo jest dużo śmiecia, ale dużo jest naprawdę cennych rzeczy. I tak jak tutaj z tym Caritasem. Ja zauważyłem coś takiego: jest taka propaganda Caritasu, że to jest najbardziej pozytywna organizacja na świecie. Nie wiem, czy się spotkałeś z tym, Krawcze, z Caritasem, że Owsiak to zło. Dajcie na Caritas, nie dawajcie Owsiakowi, dajcie na Caritas, bo on cały rok pracuje i zbiera, prawda?
Ale nikt nie śledzi, co to za organizacja jest ten Caritas. To jest przykościelna, ale taka nie do końca. Taka niezależna dosyć mocno. To jest taka przyboczna, prawda? I też nie mówi się, że to niemiecka. Jeśli dobrze pamiętam, to właśnie stamtąd pochodzi. Od Niemców.
[01:30:24] - Nie wiem. Wiem tylko, że nic nie wiem, bo tak naprawdę nikt nic nie wie o Caritasie. Caritas skrzętnie ukrywa wszelkie swoje informacje finansowe, jak cały Kościół katolicki zresztą. Zawsze się kryją w cieniu takim szczurki takie. Nikt nie wie. Są takie teorie spiskowe, że podobno są osoby, które dostały jakąś forsę od Caritasu, jakąś pomoc. Słyszałem, ale nie udało mi się spotkać nikogo, kto dostałby pomoc od Caritasu. Ci, którzy badają sprawę twierdzą, że Caritas potrafi nawet 70% tego, co wyżebrze do kasy swojej, a resztę tylko daje na biednych. Od 50%, tak zwykle do 70% to są koszta. Ciekawe, co to za koszta są.
Tu też można układać jakieś i teorie spiskowe i miejskie legendy.
[01:31:22] - Ale słuchaj, z tą krwią to jest naprawdę zastanawiające. Nie będę przeklinał, ale bym teraz przeklął. Po co to robią? Czy to jest tak naprawdę potrzebne, ta krew nie wiadomo jak? Przecież tym się zajmują szpitale, tym się zajmują wykwalifikowane służby. Czemu oni zajmują się czymś takim, prawda? Zbieraniem krwi. To jest kontynuacja tego, co robiono w czasach hitlerowskich, nazistowskich. Właśnie tą krew, tylko że wtedy przymusowo brano, a nie dla chętnych. Też od więźniów.
Potem zabijano tych więźniów, różne rzeczy robiono, ten Lebensborn. Caritas z Lebensbornem ręka w rękę szedł. Także Nie wiem. W tych tematach jestem słaby, nie znam się dobrze na tym, ale myślę, że pan Dariusz Kwiecień to wyjaśni dużo mocniej. Zbiórka tej krwi, gdzie potem to wszystko trafia? Wyobraź sobie, było coś takiego, że to była akcja promowana wszędzie w Polsce. Tak czytałem w internecie, że była promowana w tym i chyba w zeszłym roku. Autobusy specjalne jeździły, ludzie oddawali krew. Gdzie potem ta krew trafiała? Do polskich szpitali?
[01:32:40] - Nikt nie wie. Może do wampirów?
[01:32:43] - Faktycznie, może wampiry istnieją.
[01:32:44] - Społeczność wąpierze.
[01:32:47] - Wampierze, wampiry i wilkołaki. Tak już teraz na serio jeszcze mówiąc o tej zbiórce krwi. Wyobraź sobie, że oni powiedzieli, że współpracują z Sanepidem, polskimi organizacjami, jakimiś przychodniami, szpitalami polskimi, służbą zdrowia, z polską służbą zdrowia. Caritas tak reklamował się. I wyobraź sobie, że te wszystkie organizacje polskie czy szpitale, czy te publiczne wymusiły na Caritasie, żeby wycofał to, że to jest nieprawda. To jest tylko i wyłącznie akcja Caritasu. Nie ma nic wspólnego z żadną służbą zdrowia. To jest po prostu akcja tylko i wyłącznie Caritasu.
[01:33:29] - Fajnie by było kiedyś się dokopać do informacji jakichkolwiek, bo to jest wszystko tak poukrywane, nic nie idzie się dowiedzieć. Próbowałem cokolwiek w internecie znaleźć na temat Caritasu. Ciężko. Czemu tak się kryją? Czegoś się boją chyba, nie?
[01:33:45] - Jeżeli pomagasz komuś, czemu się tak kryć z tym wszystkim, prawda? To jest pierwsza rzecz. Tak jak masoneria, Illuminaci. Oni się kryją bardzo. Dlaczego? Bo się boją. Bo jeżeliby ujawnili to wszystko, co robią, to wszystkie, co planują, co spiskują, co oni chcą zniszczyć większą część ludzkości, to ludzie by się zbuntowali, jakby mieli tą wiedzę o tym. Więc muszą się ukrywać. A nie są tak potężni jak Adolf Hitler, żeby sobie robić, co chcieliby.
[01:34:14] - Ludzie mają jakieś straszliwie wielkie zaufanie do Kościoła, które nie wiem, skąd się w ogóle bierze, bo ta instytucja się już tak skompromitowała, że nie wiem, jak można jakiekolwiek zaufanie mieć, jakiekolwiek resztki zaufania. A ludzie tak bezgranicznie wierzą, o nic nie pytają. Nie przeszkadza im to, że Kościół wszystko ukrywa, a na pewno ma za pazurami ostro. Wiesz co, ja jeszcze chciałem powiedzieć, że taki superbohater w stylu Batmana jak najbardziej jest możliwy, bo Bruce Wayne jest tylko i wyłącznie znakomicie wysportowanym człowiekiem, który zna sztuki walki i tak dalej. I gadżety ma. Ale właśnie z tymi gadżetami trochę może być faktycznie problem, bo jakby tak się zawiesił, wystrzelił jakąś linkę i na pasku się zadyndał, to by mu dupę urwało po prostu najprawdopodobniej. To jest po prostu takie trochę niezgodne z prawami fizyki czasami to, co Batman robi. Ale na przykład życie superbohatera takiego w realu mogłoby wyglądać spokojnie tak, jak to zostało przedstawione w filmie „Kick-Ass”. Bardzo fajny film, polecam. Właśnie o takim superbohaterze z sąsiedztwa.
Nie, to jest film pokazujący, co by było, gdyby naprawdę ktoś chciał zostać takim superbohaterem, co lata po ulicach i napieprza się z jakimiś złodziejaszkami czy coś w tym stylu. I zostało to pokazane tak dosyć realistycznie. Myślę, że to tak mogłoby wyglądać. Oczywiście nie obyło się bez śmiechów z głupawego kostiumu, bo śmiesznie by trochę wyglądało, gdyby naprawdę tacy bohaterowie się pojawiali w takich obcisłych jakichś wdziankach. A teraz weszli do kin „Avengersi”. Taki już maksymalnie wyczesany film o superbohaterach, konkretnie właśnie o tej grupie Avengers, w której jest Kapitan Ameryka, Thor, Iron Man, czyli ci najbardziej znani. Super film, fajny.
[01:36:34] - Polecamy oczywiście, ale to już nie jako „Legenda miejska”, ale jako bajeczkę bardziej. Ale słuchaj, tutaj zarzucają ci na czacie, Krawcze, że nieprawdą to jest. Ja osobiście powiem, że nie sprawdzałem tego, ale ty mówisz, że sprawdzałeś. Wyskakują setki stron na temat Caritasu. Sprawozdania wszędzie są. Warszawa, Praga, Caritas. Jest link podany, można sobie zobaczyć. Wszędzie wszystko podają. Caritas wszystko podaje.
[01:37:01] - Sprawozdania Caritasu?
[01:37:03] - Tak. Warszawa, Praga, Caritas.
[01:37:05] - Ciekawe.
[01:37:06] - Ja już otwieram tutaj link.
[01:37:09] - To faktycznie, może się myliłem. Może źle szukałem. Jeśli tak, to zwłucę honor i muszę poszukać tych informacji, bo jakiś czas temu szukałem i nie udało mi się nic znaleźć. Może tutaj nasi słuchacze są sprytniejsi.
[01:37:26] - Ja tam widziałem, tylko to było niejednoznacznie napisane.
[01:37:27] - Natomiast właśnie spotykałem się z takimi opiniami, że inni też nie mogli znaleźć. Z takimi opiniami się tylko spotkałem i stąd byłem przekonany, że ciężko coś znaleźć. Zresztą to jest chyba znany fakt, że Caritas się z państwem nie rozlicza. Więc nie wiem.
[01:37:47] - Z państwem się nie rozlicza, ale swoim darczyńcom podaje. Tutaj podaję ci, Krawcze, teraz-
[01:37:55] - To tak se można podać
[01:37:58] - ... linka, to sobie zobaczysz, bo nie wiem, czy na czacie jesteś, ale wysłałem ci. Tutaj też zarzucają, że dużo sprawniejsi są od Owsiaka, od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dużo sprawniejsi, bo wiadomo, można różnie przeliczyć to, co Że Owsiak korzysta z telewizji za darmo, straż wynajmuje i tak dalej. Wiadomo, różne historie, że jak to się wszystko doda, to wychodzi, że wtedy jest mniej sprawny. Trzeba by to wszystko dokładnie prześledzić, bo to nie jest takie hop-siup. Nie jest to takie proste, bo Caritas może mieć dodatkowy sponsoring. Tak jak mówiłem, może być powiązany. Ja nie mówię, że to jest prawda. To jest teoria spiskowa.
Legenda miejska też można powiedzieć. Tak jak z tą Wołgą, z tą krwią. Może ktoś potrzebuje tej krwi i może zapłacić kosmiczne za to pieniądze. Może potrzebuje całej organizacji Caritas do pewnych celów, badania ludzi. Przy okazji wyciągają krew komuś, ale może coś jeszcze dodatkowego zbadają. Warto takie rzeczy badać. Jest to niebezpieczne. W Polsce jest to cholernie niebezpieczne i wolałbym się takimi rzeczami nie zajmować. Ale są ludzie, którzy to badają, więc ich na pewno zaprosimy do „Terror House” i wtedy oni powiedzą z pierwszej ręki to, czego oni się dowiedzieli.
[01:39:26] - Oglądam sobie, jest tu jakiś bilans za 2009 rok. Można by zrobić kiedyś audycję Caritas kontra Wielka Orkiestra. Na pewno jest tak, że Caritas działa cały czas, a Wielka Orkiestra tylko raz na rok.
[01:39:45] - Tak.
[01:39:46] - Czy Wielka Orkiestra też działa cały czas, tylko że się z tym nie reklamuje przez cały rok? Chyba nie.
[01:39:51] - Odsetki tylko rosną gdzieś tam na koncie, nie działają tak za bardzo. Ale ma to jakiś taki plus. Wtedy wydajność wzrasta, jeżeli mamy jeden dzień, a tak cały czas musisz utrzymywać całe jakieś siedziby, to, tamto, siamto. To jest takie pospolite ruszenie: ciach i bach, i jest. A tu musisz utrzymywać różnych urzędników, budynki i tak dalej. Faktycznie może i wydajniejsze jest, jeżeli nie uwzględnimy, że Kościół współfinansuje Caritas albo jacyś Niemcy, albo ktoś tam jeszcze. Wtedy może wyjść to różnie. Ale to jest dobry pomysł, żeby zrobić taką audycję porównawczą. Nie na zasadzie, że ktoś na katolickich stronach zrobi analizę, bo zawsze znaleźć można różne punkty. Musi być to dokładnie wypisane.
To nie może być na zasadzie tak, jak się robi w polskim czy w amerykańskim budżecie: inne wydatki, a tam jest jakieś 50 miliardów złotych, inne wydatki czy coś tam, nie wiadomo co. Nie wiadomo, czy pomoc, czy to koszty są działania, czy co. Jakieś takie przepychanie. Musi być wszystko kawa na ławę podane.
[01:41:11] - Na pewno ta Wielka Orkiestra i Caritas to są zupełnie różne od siebie instytucje. Mają w zasadzie różne cele, bo Caritas pomaga w inny sposób. To jest działalność charytatywna dla ofiar klęsk żywiołowych. Tutaj mają wpisane, że też analiza niekorzystnych zjawisk społecznych z zakresu ich występowania, czyli i analizy, przeciwdziałanie patologiom społecznym. A Wielka Orkiestra to po prostu zebrać szmal na jakąś bardzo drogą maszynerię dla szpitala. Nie wiem, czy w ogóle Wielka Orkiestra zbiera. Ona zawsze zbiera na konkretny cel, którym jest zwykle zakup konkretnych urządzeń czy sprzętu po prostu. A Caritas to jedzenie, ciuchy i tak dalej. Zupełnie co innego. Nie wiem, czy w ogóle można to porównywać jakoś.
Ale to trzeba zbadać dokładniej temat i może zrobimy o tym audycję.
[01:42:14] - Tutaj mi zarzucają, że nie mogę do ciebie mówić „krawcze”, bo powinno się jakoś inaczej odmieniać. To trudno, ale to jest imię, a nie zawód, prawda? Bo chyba nie masz zawodu krawca.
[01:42:28] - Szyję tylko awatary dla wirtualnych ludzików różnych. Szyję ubranka dla nich różne tam. Ile ja się narobiłem już jakichś wirtualnych marynarek, spodni, krawatów, bluzeczek, T-shirtów. Ludzie. Szyje się, tylko że wirtualnie. Ale krawcze tak się odmienia chyba. Wszyscy tak mówią. Czasem ktoś powie „krawcu”.
[01:42:52] - Krawcu jest właśnie podobnie, a zawsze mi się wydawało, że jest niepoprawnie, ale krawcze mi ładniej brzmi po prostu. I tyle. Trudno. Miotka nie oczekujcie w tej audycji, niestety. Ja wiem, że jest dużo purystów językowych, ale to jest audycja luźna. Nie jest to audycja taka, która ma być za publiczne pieniądze, taka misja edukacyjna. Nie, to jest misja rozrywkowa. Także wiele razy w różnych radiach ogólnopolskich słyszę dużo gorsze błędy u dziennikarzy i jakoś nikogo to nie razi. Tutaj niestety jest audycja na 100, 200 osób, może parę tysięcy osób posłucha tej audycji, a tamte audycje są dla milionów i jakoś nikt nie robi tam problemu.
[01:43:45] - To tak trochę na siłę się tłumaczysz. O język trzeba dbać tak czy owak i pracujemy chyba nad tym. Staramy się nie kaleczyć języka.
[01:43:54] - Ale krawcze chyba, jakbym się gdzieś uparł, to pewnie bym znalazł, że też byłoby poprawne. Nie wiem, jakoś mi brzmi dobrze. Nie wiem, jak uważasz.
[01:44:02] - Mi brzmi lepiej niż krawcu na pewno. Jest dobrze, nie ma co nad tym dumać. Na swój temat to słyszałem już teorie spiskowe tu, że jestem botem albo Żydem, ale też biseksualistą było raz. To ciekawe w ogóle.
[01:44:21] - Tak.
[01:44:21] - To ja się rozłączam, Klodu.
[01:44:24] - Dzięki, krawcu.
[01:44:26] - Cześć Klodu. Cześć.
[01:44:29] - To był krawiec ze swoimi różnymi przedziwnymi teoriami. Także chciałem na koniec może trochę luźniej porozmawiać. Zarzucali mi oczywiście też, że to tak tylko przemycić chciałem specjalnie, bo się boję służb specjalnych polskich, że niby audycja luźna miała być, a wyszło tam o pedofilii eli trochę. Przecież nic nie powiedziałem jeszcze, o czym było? Nic nie było, nie było niczego. Mam po prostu też informacje z Litwy, o których też jeszcze nigdy nie mówiłem, co tam się działo. Wielu z was zna ogóły. Mam troszeczkę więcej szczegółów na ten temat stamtąd. I troszeczkę różnych innych rzeczy też. Takich, żeby musnąć temat.
To jest naprawdę temat rzeka i bardzo poważny temat. Myślę, że na pewno będzie o tym. Ale nie to, że się boję. Okej, możecie dzwonić jeszcze: radionafali.com albo telefon 22 3988 226 i wewnętrzny 321 telefonicznie i porozmawiać o legendach miejskich. Legendy miejskie jakie są, każdy widzi. Są też o Yeti, o Chupacabrze. Tak, Chupacabra, stwór, którego niby ktoś widział, niby ktoś nie widział. Raczej sądzę, że tak jak mówili, że: „To Chupacabra, moje kozy, tu krew wyssana jest” gdzieś pod Sochaczewem była taka głośna sprawa, że tam kozy były zabite przez jakieś silne zwierzę. Głowa jednej była dosłownie rozerwana, a nawet chyba oderwana od całości. Myślę, że puma byłaby zdolna do czegoś takiego.
Ma naprawdę potężny uścisk, potężne szczęki, że byłaby zdolna do takiego polowania, takiego zabicia tych kóz. Ale to zupełnie inny temat, bo są rzeczy niewyjaśnione na ziemi, na niebie. Kto wie, może to Chupacabra istnieje, może nie wiadomo co jest. Większość tych legend miejskich jest bardzo śmieszna. Tutaj wam podam chociażby o kobiecie, która myli płyn do higieny intymnej z żelem z brokatem. Środki przeciwwymiotne w fast foodzie. Nie wiem kto to wymyśla. Po prostu to z kawałów chyba wzięte są rzeczy. Oczywiście takie rzeczy mogłyby się zdarzyć. Idiotów jest na świecie naprawdę wiele milionów.
Czy mógłby się to zdarzyć? Na pewno mogłoby się to zdarzyć, że nawet ktoś włożył głowę do mikrofalówki i włączył mikrofalę, gdzieś tam coś pokombinował i go usmażyło. Też mogło być coś takiego. Naprawdę dajmy jednak trochę zaufania do głupoty ludzkiej. Naprawdę ona jest nieograniczona. Różne rzeczy mogą ludziom przyjść do głowy i kredyt zaufania musimy dać głupocie. Więc naprawdę nie skreślajmy żadnej legendy miejskiej. Wszystko jest możliwe. Poza może tym konikiem polnym, który wielkości bloku jest czy wielkości konia. W sensie, że ktoś tam coś robi, na przykład tasiemiec opuszcza pijanego żywiciela.
To może akurat mniej prawdopodobne, ale też może się zdarzyło. Ale na przykład słyszałem o takiej, nie wiem, czy to była legenda, ale niektórzy mówią, że to naprawdę, że jedna kobieta chciała się odchudzić i tasiemca sobie przyjęła. Zjadła po prostu tasiemca, tylko pomyliła się, że to miał być zwykły tasiemiec, a okazał się bąblowiec jakiś czy coś i po prostu mózg jej zjadł. Osiedlił się na mózgu. Tutaj oczywiście się śmieją w moim studiu osoby, które mi towarzyszą, które pozdrawiam. Oczywiście pozdrawiam też wszystkich słuchaczy. Się śmieją. Nie, to jest prawda. Wy też się pewnie śmiecie z tego, że sobie wzięła tasiemca i pomyliła, że to był bąblasz jakiś czy taki bąblowiec, który jej mózg zeżarł. To nie są żarty.
Naprawdę był taki przypadek. Zasłyszałem od kogoś ten przypadek oczywiście, ale uwierzyłbym w niego. Naprawdę uwierzyłbym, że są zdolni ludzie do takich... Bąblowce osiedlają się w mózgu. I właśnie pomyliła się. Nie zwykłego tasiemca wzięła, tylko takiego tasiemca, który jej zniszczył cały mózg. Szczur wyskakuje z klozetu. To jest bardzo podobno częste. Nie widziałem tego na własne oczy nigdy, ale są ludzie, którzy potwierdzają, że widzieli coś takiego. Proszę się nie śmiać.
To nie jest śmieszne, bo wyobraźcie sobie, jesteście w ubikacji, załatwiacie się, a tu wam szczur wyskakuje. Nie daj Boże jeszcze nie powiem co zrobi. Jak jesteście facetem, to oj... Za dużą wyobraźnię mam chyba, bo to może być bardzo niebezpieczne dla facetów szczególnie chyba. Moją ulubioną kategorią tych mitów, tych legend miejskich są narkotyki. O Boże, co się dzieje z narkotykami? Pewnie wielu z was pamięta jeszcze legendy miejskie o LSD, że dzieciom za darmo rozdawano naklejki, tatuaże z LSD. Wiadomo, że trzeba polizać ten tatuaż, żeby sobie potem odbić go na ręku czy na nodze, czy gdzieś na ciele. I okazuje się, że były nasączone LSD. To był kompletny mit, legenda miejska kompletna ze względu na to, że LSD to specjalista od narkotyków czy psychodelików bardziej, do których należy LSD.
Maped mówi, że łatwiej kupić czołg niż LSD w Polsce. Nie wiem, wydaje mi się to troszeczkę przesadzone, ale jakby zastąpić czołg kałachem, czyli karabinem maszynowym Kałasznikow, to myślę, że miałby rację, że łatwiej Kałasznikowa kupić niż LSD w Polsce. Jest to naprawdę narkotyk, który schodzi na pniu. On jest od razu rozprzedawany, jeżeli gdzieś się pojawia, więc jest to niemożliwe, żeby ktoś poświęcał dla dzieci, gdzie ten narkotyk nie uzależnia. Więc jaki zysk mieliby ci dealerzy? A poza tym to nie jest dla dzieci. To nie jest zabawka i dzieci nie miałyby tego pozytywnego odczucia LSD, jaką mają dorośli. Więc to jest kompletny mit. Kolejnym mitem są na przykład grzyby, że po grzybach zabiła się kobieta. Jeszcze to gdzieś w telewizji było w „1001 śmierci” chyba przedstawiane, że wszyscy zażyli grzyby, faceci i kobieta, i okazało się, że kobieta skoczyła na główkę do basenu i zabiła się.
A dlaczego się zabiła? Bo okazało się, że faceci pływali na sucho bez wody. Nie było w basenie wody. Oni sobie pływali bez wody, a ona skoczyła na główkę. Jakby to określił Bill Hicks, jednego idioty mniej na tym świecie. Mało to idiotów na świecie jest jeden mniej. Płci żeńskiej, ale to nie ma znaczenia. Chyba nawet płci żeńskiej lepiej, bo jeszcze by mogła przekazać oprócz genów złe wychowanie dzieciom. Widziałem naprawdę setki ludzi po grzybach, ale nigdy nie widziałem, żeby ktoś chciał kogoś zjeść, bo zobaczył wspaniałe jedzenie zamiast kolegi. Albo na przykład nie mógł zjeść jajka, bo zobaczył zamiast jajka mózg.
Nie spotkałem się nigdy z czymś takim. Sam przyznam się, że grzybów jeszcze nigdy nie brałem, ale obserwowałem różnych ludzi. To są po prostu mity jakieś, kompletnie wyssane z palca rzeczy, że będę uciekał, bo rekin mnie goni. Będę po mieście uciekał i wpadnę pod samochód, bo mnie rekin goni. Ludzie, ja wiem, że można po niektórych chemicznych sprawach. Są takie substancje chemiczne, że mogą być jakieś minimalne, ale że rekin goni? Nie znam żadnej takiej substancji, żeby uciekać przed rekinem, który mnie goni i wpaść pod samochód. Na czacie różne informacje. C. Bronson oczywiście potwierdza, że u niego w bloku wyskoczył z klozetu sąsiadowi szczur.
A w bloku to raczej niemożliwe, bo rury są zbyt długie. To chodzi o domki po prostu. Gdzieś nad rzeką jest domek. Nie wydaje mi się, żeby w bloku to było możliwe. To raczej w domkach. Tutaj Buddysta, że słyszał o szczurze i kobieta siedziała. Kobieta to pół biedy, to nie ma problemu. Także są naprawdę ciekawe rzeczy. Haluny po salwii. Tak, po salwii mogą być takie haluny, ale nigdy nie słyszałem, żeby ktoś miał halun po salwii, że uciekał przez miasto, bo go rekin gonił.
Raczej to jest po prostu statyczne, że można po salwii. Być może ktoś miałby jazdę, że wyskoczyłby przez okno. Dlatego trzeba zawsze pilnować takiego człowieka po szałwii wieszczej. Natomiast znam też sporo osób, które brały szałwię wieszczą i nigdy nie miały takich jazd, żeby gdzieś pod samochód wpaść czy coś. Miały jakieś tam różne, że coś próbowały podpalić czy oblewały piwem, jakieś historie albo gdzieś uderzyły w coś głową. Takie rzeczy tak, ale nie na zasadzie uciekania przed rekinem. Można przed ciupakabrą. To może być lepsze. Uciekam przed ciupakabrą. Okej, dobrze.
Proponuję chyba zakończyć tą audycję dzisiejszą. Dzisiaj było luźniej, troszeczkę pomiędzy było ostrzej, ale legendy miejskie to po prostu są minispiski. Zawsze jakiś cień prawdy w tym jest, nawet w takiej czarnej wołdze, jak mogliście dzisiaj posłuchać, że to nie jest tak, jak się mówi, że to jest kompletna bzdura. Zawsze jest jakieś drugie dno tego. Naprawdę ta czarna wołga mogła być rzeczywiście, ale zupełnie do innych celów, a nie do celów „krew dla Żydów” zbierana albo dla Niemców. Dzięki wielkie, że byliście tutaj na tej audycji. Obiecuję, że Teoria Chaosu rozwinie się, uzyska poziom z zeszłego roku. Będą naprawdę fenomenalni goście jeszcze w tym roku. Postaram się dokonać jeszcze więcej niż dokonał znany noblista, przeskakując płot. Ale może się to nie udać.
Może się nie udać oczywiście, bo to są takie dokonania, których się nie przeskoczy. Trzymajcie się! Za tydzień będzie znowu teoria. Cześć!