[00:01] - Telegram z krańca świata.
[00:05] - Dzień dobry. Witam wszystkich bardzo serdecznie w trzecim odcinku, miejmy nadzieję, cyklicznej audycji Telegram z krańca świata. A naszym gościem, jak co tydzień jest pan Piotr Plebaniak. Dobry wieczór, dzień dobry.
[00:19] - Dzień dobry, dobry wieczór.
[00:21] - Tak, to trzeci odcinek. W dwóch poprzednich dosyć często pojawiała się Ameryka, a właściwie Stany Zjednoczone. I to jest chyba dobry moment, żebyśmy właśnie o Stanach Zjednoczonych, ich roli we współczesnym świecie nieco porozmawiali. Co jest z tymi Stanami Zjednoczonymi? To jest hegemon, czy nie jest hegemon? A może to był hegemon?
[00:51] - To jest hegemon i jeszcze długo będzie. Z tej prostej przyczyny, że Stany Zjednoczone mają sprawczość, czyli zdolność do decydowania o tym, co, kiedy, jak, gdzie się dzieje i kto idzie pod wodę, a komu będzie dobrze. Jest taki tekst, który jest do zobaczenia w Internecie. To jest wywiad ze mną z 2018 roku, który udało mi się udzielić do miesięcznika Układ Sił. A udało się dlatego, że redaktor, który mnie przesłuchiwał, zgodził się na to, żeby ten wywiad miał formę dowcipno-humorystyczną. W tym sensie, że o sprawach niezwykle poważnych, dotyczących całego naszego świata, całej planety mogłem porozmawiać w sposób żartobliwy. Więc bardzo bym polecił. Tekst nazywa się „Umarł hegemon. Niech żyje hegemon. Czy wznosimy okrzyk za wcześnie?” Czyli dokładnie to, o co pan spytał.
[01:40] - Okej, czyli hegemon dalej jest hegemonem. A jednak bardzo często w analizach politologicznych, czy też właśnie takich omawiających współczesny świat, mówi się o tym, że Stany Zjednoczone to jest trup w zbroi.
[02:01] - Nie. To znaczy tak i nie. Są dwie rzeczy, które wchodzą w grę. Po pierwsze siła oddziaływania geopolitycznego, na którą składa się też siła militarna. Tutaj ta siła Stanów Zjednoczonych jest przeogromna i przemożna i nic im nie podskoczy, choćbyśmy nie wiem, co chcieli, co myśleli. W czasie ostatnich naszych dwóch rozmów rozmawialiśmy między innymi o kwestii gazu łupkowego. Otóż to, że Stany Zjednoczone w ciągu ostatnich kilkunastu lat stworzyły i uruchomiły na swoim terenie zdolność wykorzystywania tej technologii wydobywania gazu łupkowego, kompletnie odwraca cały ten układ Bretton Woods, który powstał w 1971 roku i który główny punkt polega na tym, że Stany Zjednoczone kontrolują obrót ropą naftową, czyli najważniejszym surowcem energetycznym, jaki istnieje na tą chwilę. Za pomocą tego, że emituje petrodolara i za pomocą tego, że z kilkoma kluczowymi dostawcami, producentami ropy naftowej dogadali się na to, że sprzedaż tej ropy naftowej do innych, do państw trzecich, czyli do Europy, do Chin i tak dalej, będzie się odbywał za pomocą dolara amerykańskiego, czyli petrodolara. Ten układ zmienił się diametralnie przez to, że Stany Zjednoczone nie są już importerem tej ropy z Arabii Saudyjskiej. Nie jest im ta ropa potrzebna dlatego, że ropę w wystarczającej ilości mają na własnym podwórku, czyli na terytorium macierzystym.
Tu jest taka ciekawa analogia historyczna. Proszę zwrócić uwagę na historię Imperium Brytyjskiego pod kątem surowców energetycznych. Proszę przypomnieć sobie to, co pamiętamy o rewolucji przemysłowej, o Imperium Brytyjskim zbudowanym za pomocą drewnianych okrętów jeszcze nie napędzanych węglem, ale właśnie siłą wiatru. Anglia miała gigantyczne szczęście w tym sensie, że jest wyspą, która jest w stanie zablokować wypływ na szerokie morza Oceanu Atlantyckiego, jest w stanie zablokować wszystkie państwa Europy, czyli Niemcy, Danię, Francję. Hiszpanię trochę mniej, bo Hiszpania leży dalej i Wielka Brytania nie zagradza drogi. Ale wtedy, kiedy najważniejszym surowcem było drewno do produkcji statków i w swojej książce „Te siły psychohistorii” – one już za miesiąc się ukażą, więc proszę szykować pieniądze, jako autor grzecznie proszę bardzo, uniżenie – drewno szkutnicze było kluczowym surowcem strategicznym i imperia takie jak Wielka Brytania, Imperium Francuskie, bo to przecież jest imperium, które miało kolonie i do tej pory jeszcze ma terytoria zależne. Dla tych państw i dla Hiszpanii oczywiście drewno szkutnicze było absolutnie podstawowe. Maszty były brane z Polski, z okolicy Wisły były spławiane do Gdańska i kupowane potem przez brytyjskich kupców. Imperium Brytyjskie wojny toczyło po to, żeby zdobyć te drewno szkutnicze, które było niezbędne do tego, żeby te statki i okręty zbudować i utrzymywać i naprawiać. Natomiast, co było dla Anglii niezwykle korzystne, to że Anglia miała zasoby na terenie macierzystym, podkreślam, to jest absolutnie kluczowe do naszej rozmowy tutaj, w tym miejscu, bardzo dobre dęby rosnące w południowej Anglii i one stanowiły o tym, że Anglia nie musiała nadwyrężać swojej siły i robić manewrów, które inne państwa musiały robić po to, żeby ten kluczowy, najważniejszy dąb, czyli ten dąb, który jest używany do budowy burt, samej konstrukcji wewnętrznej statków i okrętów, oni to mieli u siebie.
Natomiast w trakcie rewolucji przemysłowej, w której to węgiel stał się tym surowcem energetycznym najbardziej potrzebnym do tego, żeby napędzać i fabryki, i parowce potem i tak dalej. Potem okręty turbinowe już korzystały z ropy naftowej.I z innych paliw. Natomiast w chwili, w której węgiel stał się niezbędny do napędzania maszyn parowych, to co było? Znowu Anglia na swoim własnym macierzystym terenie miała łatwy do pozyskania węgiel kamienny. I gdyby tego nie było, to Anglia nie byłaby w stanie stworzyć swojego Imperium Brytyjskiego. Natomiast proszę zobaczyć, co się stało na przełomie XIX i XX wieku. Nagle tym surowcem stała się ropa naftowa. I ropa naftowa była już wydobywana nie w Anglii, bo w Anglii nie ma ropy naftowej, tylko na terenie Stanów Zjednoczonych, w Teksasie i w Pensylwanii przede wszystkim. I w tym momencie ośrodkiem geopolitycznym, któremu przeznaczone było władać światem było jakie imperium? Imperium amerykańskie.
Imperium zaraz powiemy dlaczego. Natomiast już przechodząc troszeczkę bardziej do przodu, o 50 lat do II wojny światowej. Które państwa wygrały wojnę światową? Przedefiniuję wam, jaka jest definicja zwycięzcy II wojny światowej. Otóż wygrały te państwa, które miały na swoim terenie ropę naftową, czyli Związek Radziecki i Stany Zjednoczone. Anglia przecież przegrała, zbankrutowała. Zbankrutowała praktycznie po I wojnie światowej, a imperium zasadniczo de facto rozpadło się właśnie po II wojnie światowej, kiedy Ameryka przejęła je. To jest na dzielną rozmowę. Także tak to wygląda.
[07:44] - Mam jednak wrażenie, że w tym powiedzeniu, że Stany Zjednoczone są trupem w zbroi, uznaje się ich siłę ekonomiczną i ich siłę militarną. Natomiast to odwołanie do trupa to jest odwołanie do tego, że obecnie za Stanami Zjednoczonymi nie stoi już jakaś zwarta, silna idea, coś, co w tej sferze ducha mogłoby ponieść owo imperium.
[08:16] - Dokładnie tak. Trafił pan w dziesiątkę. I znowu bardzo tego chcę zareklamować tę książkę „Siły psychohistorii”. Tam jest absolutnie inspirujący, wybitny fragment podkradziony, dlatego, że to jest cytat z jeszcze innej książki. Natomiast jest taka książka w białej okładce „Hell's Cartel”, czyli piekielny kartel albo kartel z piekła rodem o firmach gigantach chemicznych z Niemiec przed I wojną światową i po I wojnie światowej, których rozwój doprowadził do tego, że III Rzesza Niemiecka, czy też Niemcy mówiąc wprost, były w ogóle w stanie prowadzić I i II wojnę światową. To chodziło oczywiście, niektórzy pewnie się domyślili, o produkcję nawozów sztucznych, ale także produkcję azotanu. Chodzi o azotany. Nie tylko produkcję nawozów sztucznych, ale i także produkcję materiałów wybuchowych z azotu wychwytywanego z powietrza. To chodziło o produkcję benzyny syntetycznej. Natomiast do czego zmierzam?
Do tego, że na przełomie XIX i XX wieku apogeum osiągnął proces cywilizacyjny zapoczątkowany w czasach Bismarcka. Proces polegający na stworzeniu niezwykle silnego ośrodka cywilizacyjnego, nowoczesnej nauki, nowoczesnego państwa i nowoczesnego imperium, którym to imperium były właśnie Niemcy. Ten projekt cywilizacyjny, tworzony przez całe dziesięciolecia na terenie matecznika cywilizacji niemieckiego, doprowadził do tego, że Niemcy mając pokłady węgla miały bardzo duży deficyt ropy naftowej. Co najśmieszniejsze, jeszcze taka dygresja, przepraszam za to. Jeszcze na początku II wojny światowej większość ropy Niemcy brali z terenów roponośnych w Rumunii, a firmy wydobywające ropę w Rumunii należały do Wielkiej Brytanii. Były własnością Brytyjczyków, więc proszę zobaczyć, jaki galimatias geopolityczny. Niemal tak bardzo skomplikowany jak to, co się dzieje w tej chwili na Ukrainie. Teraz od około trzech tygodni. Także przepraszam. Wracam do tej takiej podwójnej dygresji.
Tak jak w filmie „Incepcja” sen w śnie, w śnie i tak dalej. Wracamy, cofamy się o dwie dygresje do głównego wątku. Chodzi o tą siłę duchową, siłę kulturową. To jest coś, co właśnie zostało stworzone w niezwykle finezyjny i niezwykle skuteczny sposób właśnie w Niemczech na przełomie XIX i XX wieku. I w pierwszej części tej książki „Hell's Cartel”, czyli nie jest książka przetłumaczona na polski, więc nie mówi się polskiego tytułu, ale „Piekielny kartel”. Absolutnie jak ktoś dysponuje językiem Szekspira, to bardzo polecam. Są tam cytaty pokazujące, jaka była sytuacja, jeśli chodzi o właśnie tą energię życiową imperium, które Imperium Brytyjskie chyliło się już ku upadkowi, natomiast Niemcy wzrastali dzięki swojemu potencjałowi wytworzonemu w tym procesie cywilizacyjnym, o którym przed sekundką króciutko powiedziałem. I nie mam tego niestety przed sobą dlatego, że nie mam przy sobie komputera. Proszę mi to wybaczyć. Natomiast było coś takiego, że próbowano wynajdywać pod koniec XIX wieku rozmaite barwniki, które były potrzebne w przemyśle produkcji tkanin.
Otóż Brytyjczycy nie byli w stanie po prostu tworzyć innowacji dlatego, że właśnie byli wyzbyci tej siły, tego poczucia, że idziemy do przodu, że my wysforujemy się zaraz na pierwsze miejsce i pokażemy, gdzie nasze przeznaczenie nas zaprowadzi, prawda? Przepraszam, tak troszeczkę przeinaczam tą retorykę, ale cała retoryka imperialna wszystkich imperiów właśnie dokładnie na tym polega, że mamy przed sobą świetlaną przyszłość. Nasz wódz poprowadzi nasze tysiącletnie państwo. Przepraszam za żart.Do chwały, która będzie udziałem nas wszystkich i tak dalej. To wszystko wygasało w Wielkiej Brytanii, natomiast odwrotnie działo się w Niemczech, odwrotnie działo się w Stanach Zjednoczonych. Stany Zjednoczone miały ten swój mit, ten amerykański sen, czy też mit, jak to się nazywało? O rany, wyleciało mi teraz z głowy. American exceptionalism, czyli wyjątkowość amerykańskiej idei, czy też ideologia wyjątkowości Ameryki, prawda? Że to my jesteśmy najlepsi. Japończycy mieli dokładnie to samo.
Dokładnie w tym samym okresie, na przełomie XIX i XX wieku to się zaczęło, skumulowało w czasie II wojny światowej. Oni próbowali stworzyć tą strefę azjatyckiego dobrobytu polegającą na tym, że wyrzucone zostaną zachodnie państwa kolonialne, a w ich miejsce, robiąc dokładnie to samo, co tamte robiły wcześniej, wejdzie Japonia i wszystkich weźmie za mordy. Co miało miejsce właśnie w czasie II wojny światowej. Znowu jest ta ideologia, która napędzała to wszystko, naszej wyjątkowości, że jesteśmy najlepsi i w związku z tym, że mamy najlepszą kulturę, najwyższą cywilizację, to mamy prawo wszystkich innych wziąć za mordę, mordować i zmuszać do pracy niewolniczej czy półniewolniczej i tak dalej. Także wracając teraz już do zupełnie głównego wątku, czyli do pytania, które pan zadał, czyli to, że Ameryka traci tą moc kulturową, tą wiarę w swoją wyjątkowość. Dokładnie to miejsce, wszystkie te ruchy lewicowe czy pseudolewicowe, czy quasi-lewicowe. Na przykład teraz najgroźniejszy, jaki jest moim zdaniem, jest ten ruch nazywany krytyczną teorią rasy. Nie wiem, czy wszyscy nasi słuchacze słyszeli. Polecam posłuchać sobie na YouTubie. Niestety w większości po angielsku.
Natomiast polega to między innymi na takich zjawiskach, jak to, że nauczyciele bez wiedzy rodziców wpajają w białe dzieci białych rodziców, że mają od dziecka odczuwać poczucie winy ze względu na to, że ich przodkowie, nawet niekoniecznie przodkowie, bo nie sposób stwierdzić, czy przodkowie tych dzieci, w których jest ta ideologia, te toksyczne myśli samoponiżania wtłaczane są w tych dzieci, czy te dzieci przyjechały już po tym, jak niewolnictwo zostało zniesione, czy też rzeczywiście pięć czy sześć pokoleń wcześniej te dzieci miały przodków właścicieli niewolników. To jest kompletnie bez znaczenia przez tych oszalałych wariatów. Nie, wariat to jest za małe słowo. Niestety wulgaryzmów tutaj nie można stosować, żeby opisać prawidłowo, co ci ludzie robią, ci od tej krytycznej teorii rasy. Natomiast formatują te dzieci do poczucia winy wobec wszystkich innych ras. Mówię o białych dzieciach. Są afery, są rozmaite zabrania dzieci ze szkół przez rodziców, którzy się w tym zorientowali. Proszę sobie tego posłuchać. Jeżeli mogę porównać to, natychmiast to porównuję do tego, co się działo w czasie wojny w Wietnamie. Mamy najlepszy przykład, Jane Fondę, czyli Hanoi bitch, czyli ta suka z Hanoi.
Jane Fonda to jest amerykańska aktorka, która była lewicową wariatką z pokroju takich, którzy latają z reklamówkami pod granicą, biegają w berka ze Strażą Graniczną, żeby wpuszczać i dokarmiać uchodźców tam. To, co mieliśmy w październiku, listopadzie ubiegłego roku. Hanoi bitch, nienawidzona przez weteranów. Zrobiła najlepsze, co zrobiła. Znaczy najlepsze w cudzysłowie, to najgorsze. Zrobiła rzecz następującą: odwiedziła amerykańskich pilotów przetrzymywanych w więzieniu w Hanoi w czasie wojny w Wietnamie. Po prostu odwiedziła. Natomiast ponieważ ona była zadeklarowaną komunistką, walczącą pseudopacyfistką, zaraz powiem dlaczego, jeden z pilotów podał jej gryps z jakimś listem do rodziny, już nie pamiętam dokładnie z czym. Natomiast co ona zrobiła? Ponieważ była w cudzysłowie pacyfistką, ale tak naprawdę lewicującą wariatką, to po prostu ten gryps ostentacyjnie oddała strażnikom wietnamskim, żeby on się nie dostał do rodziny tego pilota.
Więc proszę sobie wyobrazić i porównać na przykład do wypowiedzi naszych postaci publicznych z czasu tego kryzysu emigracyjnego z października, listopada ubiegłego roku. To się dokładnie dzieje w Stanach Zjednoczonych, ale to jest wszędzie, we wszystkich krajach zachodnich. Tracimy tą naszą siłę.
[17:01] - No tak, ale ktoś mógłby powiedzieć: taki drobiazg i rozwala całe imperium.
[17:09] - To nie jest drobiazg.
[17:10] - To proszę o komentarz. Dlaczego to nie jest drobiazg? Dlaczego nie wystarczą śmigłowce znakomite, inne środki bojowe, tylko ta idea jest taka ważna?
[17:23] - Dlatego, że napędza nas coś. I tu znowu z całkowitą premedytacją polecam moją książkę „Siły psychohistorii”. Już niedługo będzie. To się nazywa, przepraszam, zająkałem się dlatego, że to jest niezwykle finezyjnie skonstruowana fraza: mit motywacyjny albo jeszcze celniejszy, mit mobilizujący. Co to jest mit? To jest coś, co właśnie daje nam tą siłę duchową, że my mamy prawo czegoś żądać, czy zająć jakieś terytorium, czy bronić jakieś terytorium, czy zmuszać innych do pracy, to, co mówiliśmy, na naszą korzyść, albo po prostu używać siły fizycznej, żeby kogoś stłamsić, zdominować, zabić, zranić, uwięzić.Przecież wszystkie imperia kolonialne miały taką ideologię, która w jakiś sposób uzasadniała moralno-etycznie to, że dana grupa robi coś złego, coś nie do końca pozytywnego drugiej grupie. Mieliśmy ten jingoizm w czasie istnienia Imperium Brytyjskiego, czyli dominowania nad tak zwanymi rasami niższymi. Mieliśmy przecież całą ideologię Trzeciej Rzeszy, która polegała dokładnie na tym samym: na danej przez naszą wyższość genetyczną rasy aryjskiej moc, władzę tego, żeby wszystkie inne rasy wyplenić, a w ich miejsce dać naszych kolonistów i tak dalej. Przecież Generalplan Ost dokładnie na tej ideologii polegał. Generalplan Ost, jakby ktoś nie miał czasu teraz w czasie naszej audycji, to proszę sprawdzić sobie na Wikipedii.
To był plan niemiecki polegający na eliminacji wszelkich elit narodu polskiego po to, żeby naród już bezwolny, pozbawiony głowy, pozbawiony warstw rządzących, wykształconych, zdolnych kierować zbiorowym wysiłkiem, kolektywnym wysiłkiem narodu, żeby resztę zmienić w niewolników. Dokładnie to samo. I teraz proszę zobaczyć, co się dzieje w Stanach Zjednoczonych. Wojna kulturowa, która ma na dzień dzisiejszy miejsce, polega właśnie na tym, że kraj, który jeszcze na przykład 100 lat temu był krajem stworzonym przez białych i zdominowanym przez białych i mniejszości etniczne typu Meksykanie, typu czarni, ktokolwiek inny miał się podporządkować albo zasymilować się, albo do widzenia, albo był po prostu na marginesie. To proszę zobaczyć, co się teraz dzieje przez takie zjawiska jak te BLM, czyli Black Lives Matter, przez krytyczną teorię rasy. To wszystko jest w tej chwili niszczone bezwzględnie. Biały człowiek ma mieć poczucie winy. Biały człowiek nie ma nic do powiedzenia i to jest generalnie ideologia ultra rasistowska, w oczywisty sposób sprzyjająca celom geopolitycznym Chin. Przypominam, że chyba w naszej pierwszej rozmowie, w pierwszym odcinku mówiliśmy o tym, jakie są cele Chin i zasugerowałem w hipotezie, że celem Chin jest nie tyle zrzucenie dominacji Stanów Zjednoczonych, czy też pokonanie silnych państw Zachodu tak, żeby Chiny uzyskały własną sprawczość, mocniejszą sprawczość, mocniejszą niezależność. Ale można też zdefiniować to, co mówił na przykład geopolityk Jacek Bartosiak.
On mówił wprost, że celem Chin jest cofnięcie skutków wielkich odkryć geograficznych, ale można to zdefiniować jako zdjęcie z dominacji czy usunięcie rasy białej z pozycji dominującej. Jeżeli chińscy decydenci, a z całą pewnością tak jest, ja to widzę, zresztą można bardzo łatwo wyłapać, postrzegają konflikt Zachodu ze Wschodem jako konflikt rasowy także. Proszę zobaczyć, że o ile cywilizacja Zachodu jest taka inkluzywna, to jest rozmowa na inną rozmowę. Jeśli chodzi o zalety instytucji kulturowych, to największą zaletą cywilizacji zachodniej czy też cywilizacji chrześcijańskiej jest to, że jesteśmy inkluzywni, to znaczy poznajemy jakieś idee w innych kulturach i mamy zdolność zaadaptowania tych nowych idei, instytucji, obyczajów i tak dalej po to, żeby je jakoś ulepszyć i włączyć w obręb naszej kultury, naszej cywilizacji. Natomiast cywilizacja konfucjańska czy też cywilizacja chińska i wszelkie inne, wyjątkową cechą cywilizacji zachodniej, cywilizacji chrześcijańskiej jest to, że mamy tą zdolność adaptowania tych obcych rozwiązań, obcych elementów, obcych kultur. Natomiast chińska kultura, kultura konfucjańska jest bardziej hermetyczna po to, żeby zachować swoją tożsamość, odrzuca to, co obce. Proszę przypomnieć sobie Japonię. Co robiła Japonia z bronią palną? Oni się odcięli, odizolowali się od reszty świata, licząc na to, że to wyjdzie im na dobre. Wyszło im oczywiście na złe.
Natomiast Chiny dokładnie robiły to samo w chwili swojego największego rozkwitu. Poszczególne dynastie w cyklach dynastycznych miały tą cechę, że odcinały się od zewnętrznego świata. Nie potrzebowały niczego z zewnątrz, dlatego, że cywilizacja chińska była sama w sobie autarchiczna, to znaczy samowystarczalna. Kierowała się zupełnie inną ideologią, filozofią istnienia można tak nawet powiedzieć. To jest jedna rzecz, to jest kwestia absorbowania elementów obcych kultur. Natomiast proszę zobaczyć, że Chińczycy to jest cywilizacja etniczna, jeden etnos dominuje, Chińczycy Han. To jest oczywiście bardzo zróżnicowane i to jest tylko propaganda. Natomiast propaganda jest używana do budowania tego mitu motywującego i mobilizującego. Podkreślam, to jest ultraważne pojęcie, które może całkowicie odmienić nasz sposób patrzenia na to, jak istnieją państwa, imperia i cywilizacje. Więc ten mit mobilizujący jest oparty na tym etnocentryzmie, co jest inne w naszej współczesnej przynajmniej cywilizacji zachodniej.
Ale ten etnocentryzm, który często jest nazywany faszyzmem, bo dla niektórych ludzi o pewnych poglądach niestety wszystko, co jest narodowe, to jest od razu faszyzm, czyli od razu HitlerProszę zobaczyć: jeżeli etnocentryzm, czyli zdolność postrzegania kolektywnych celów całej cywilizacji narodu, mówię teraz o Chińskiej Republice Ludowej, jeżeli to jest instytucja kulturowa, ten etnocentryzm, który pozwala na skuteczniejsze kolektywne działanie, skuteczniejszą obronę przed destrukcją od wewnątrz albo od zewnątrz, to w tym momencie, jeżeli to jest prawdą, to hipotezyzujemy oczywiście w tej chwili, to podkręcenie, wzmocnienie tej cechy u siebie, tego etnocentryzmu, a osłabienie tej cechy u przeciwnika, czyli u nas w cywilizacji zachodniej, byłoby podstawowym celem i podstawowym sposobem wygrania wojny, prawda? Jeżeli Chińczycy tak patrzą, to można by hipotezować, że wzmacnianie takich ruchów lewicowych, a w czasie wojny w Wietnamie, mówiliśmy już o wojnie w Wietnamie, było to robione, że Chińczycy, państwa Bloku Wschodniego, czyli Układu Warszawskiego, prowadziły propagandę antywojenną, pacyfistyczną: Amerykanie źli, bo napadają ten biedny Wietnam. Natomiast pamiętajmy też, chociażby z filmu „Forrest Gump”, pamiętamy te sceny jakichś wielkich wieców przed Białym Domem, pokojowych. Wszystkie możliwe ruchy lewicowe, jakie były, były antywojenne, pacyfistyczne i w związku z tym było wiele epizodów związanych właśnie z tym aspektem wojny. Wietnam i Związek Radziecki w ten sposób, jak gdyby od wewnątrz rozbijał tą jedność, tą wolę dalszego toczenia walki. Ja w swojej książce „36 forteli”, być może słuchacze znają, jest fragment, który jest zatytułowany „Dwie równoległe wojny”. Amerykanie prowadzili wojnę, teraz nazywamy to wojną kinetyczną, prawda? Czyli wojną na czołgi, na samoloty, na żołnierzy i tak dalej. Natomiast Wietnamczycy starali się oddziaływać na umysł wyborcy, telewidza. Kiepsko tutaj powtórzyłem ten żart, ale w książce wyszedł po prostu idealnie.
Bardzo dowcipnie mi się to udało. Jedna taka akcja wietnamska była następująca: tuż przed wyborami w Stanach Zjednoczonych, w których o reelekcję zabiegał prezydent Johnson, Wietnamczycy zaatakowali za pomocą artylerii jedno z większych lotnisk amerykańskich w Wietnamie, niszcząc sporą ilość sprzętu. Co chcieli uzyskać? Nie chcieli zniszczyć sprzętu. To nie był ich główny cel, ale chcieli sprowokować gwałtowną reakcję tego prezydenta. Otóż gdyby on gwałtownie dokonał jakiegoś odwetu albo zrobił jakąś akcję militarną, żeby pokazać siłę i pokazać, że nie jest słaby, to zrobiłby coś, co byłoby sprzeczne z jego interesem wyborczym, dlatego, że społeczeństwo było zmęczone wojną, nie chciało tej wojny i gdyby nastąpiła jakaś eskalacja przed wyborami, to by nagle stwierdzili: „Ten prezydent za tego prezydenta”, tak to było obliczane ta akcja, „za tego prezydenta, wojna jest coraz większa, więc wybierzmy tego nowego, tego drugiego. Może wojna zostanie zakończona”, prawda? Więc na tej samej zasadzie wprowadzono tą słynną ofensywę noworoczną, czyli ofensywę Tet w styczniu, lutym 1968 roku. Militarnie Wietnamczycy dostali łomot. Nie byli w stanie przez następne kilka miesięcy prowadzić jakichkolwiek ofensywnych, jakichkolwiek istotnych operacji militarnych.
Tak mocno byli rozbici. Militarnie przegrali, natomiast w tej drugiej równoległej wojnie, w wojnie o umysły, w wojnie właśnie o ten mit motywacyjny, mobilizujący Wietnamczycy wygrali w tej sferze konfliktu dlatego, że przekonali Amerykanów, tych telewidzów i wyborców, że wojna wcale w 1968 roku nie zmierza ku zwycięstwu ani ku szybkiemu końcowi, tylko będzie się ciągnąć, ciągnąć i ciągnąć. Więc tak to wygląda. Oddziaływanie, przekonanie, zmobilizowanie całego narodu do wspólnego wysiłku, do stwierdzenia, że wojna jest potrzebna i należy ją toczyć, jest to niezwykle trudny mechanizm, który może być przedmiotem oddziaływania przeciwnika. I teraz najlepszy przykład mamy dokładnie teraz. Proszę zobaczyć, jak silna jest propaganda wojenna, której jesteśmy poddani na dzień dzisiejszy. Jesteśmy częścią Zachodu. Zachód jest w bezpośredniej konfrontacji z Rosją. Stawką jest kontrola nad Ukrainą i proszę zobaczyć, co się dzieje. Jesteśmy odcięci od propagandy przeciwnika, czyli Rosji.
Tamci są odcięci od propagandy naszej, dlatego, że obie strony dbają bardzo silnie o to, żeby mieć kontrolę nad umysłami swoich własnych obywateli. Dokładnie w ten sam sposób rząd Chińskiej Republiki Ludowej w ciągu ostatnich kilkunastu lat zlikwidował w Chinach Facebooka, zlikwidował YouTube'a, zlikwidował Google Earth, zlikwidował Twittera. Po co? Po to właśnie, żeby przeciwnik, czyli Stany Zjednoczone, który ma swoją własną kulturę i projekt cywilizacyjno-kulturowy, który jest atrakcyjny dla młodych ludzi, po to, żeby ci Amerykanie nie mogli wpływać na młode pokolenie, prawda? Bo każdy rząd chce mieć ten monopol na władzę, tak jak w Korei Północnej, co jest oczywiście przypadkiem skrajnym z naszego punktu widzenia. Natomiast tak samo jest w naszym własnym przypadku: nasze własne rządy, czyli Google czy Stany Zjednoczone, czy jakikolwiek ośrodek władzy stara sięUzyskać potarcie społeczne tego typu strategiami. Nagadałem się.
[30:40] - Tak, mamy rozstawione figury i piony na szachownicy, ale nie do końca to wszystko rozumiem. Dlaczego? Otóż wygląda to tak, że są Stany Zjednoczone, które prawdopodobnie pod wpływem oddziaływań chińskich porzuciły to, co miały najlepszego i pogrążają się w kulturowej stagnacji. Mamy Stany Zjednoczone, które były potężne, miały swoją kulturę, która oddziaływała na cały świat. Teraz są Chiny, które chcą tę kulturę osłabić, jednocześnie wybić Stany Zjednoczone z tego marszu i z tego przewodnictwa światowego. I w związku z tym dokonują jakichś oddziaływań. Jeśli dobrze zrozumiałem to rozstawienie na szachownicy, to pytanie brzmi w taki sposób: co takiego atrakcyjnego są w stanie zaoferować Chińczycy, żeby wybić Stany Zjednoczone z tej kulturowej dominacji, że sami ludzie w Stanach Zjednoczonych porzucają to, co mieli najlepszego?
[31:51] - Właśnie nic. I tutaj dochodzimy do kolejnego terminu, który jest ultrakluczowy, który pochwalę się, sam wymyśliłem i który znowu bardzo niezwykle uprzejmie tutaj polecam w pamięci, jak ta książka za jakiś miesiąc mniej więcej będzie w sprzedaży „Siły psychohistorii”. Więc wymyśliłem, wykoncepowałem taki termin jak formatowanie cywilizacyjne. My wszyscy, każdy z nas, każdy osobnik w troszeczkę inny sposób, ale jesteśmy formatowani do tego, żeby zaspokajać nasze psychiczne potrzeby określonymi rytuałami, procedurami, jakimiś nawykami, które są bardzo specyficzne dla każdej kultury i dla każdej cywilizacji. Oczywiście niektóre kultury są bliższe, niektóre są kompatybilne albo niektóre są niekompatybilne. Słyszymy tego typu kwestie w czasie rozmów o na przykład imigrantach, którzy przyjeżdżają do Europy z krajów Bliskiego Wschodu, zarobkowych albo starających się wyłudzać świadczenia socjalne. To różnie, prawda? Natomiast toczy się debata, czy są to kultury kompatybilne, czy ludzie, którzy przyjeżdżają, są w stanie się zasymilować, czyli porzucić swoje własne wartości kulturowe. I termin wartości kulturowe jest już oswojony. Natomiast te formatowanie cywilizacyjne jest o tyle ciekawym terminem i ważnym dlatego, że pokazuje, że to formatowanie to jest indoktrynacja kulturowa, można też inaczej nazwać.
To jest pewien proces socjalizacji też. To też jest słowo, które jest bardzo mocno ugruntowane w socjologii. Więc to formatowanie, socjalizacja, indoktrynacja do jakiejś danej kultury sprawia, że psychika danego człowieka staje się swoista dla danej cywilizacji. Na przykład my mieliśmy tą typologię cywilizacji Kosodębskiego, prawda? Cywilizacja turańska, czyli rosyjska i tak dalej. Jedną z tez w tej typologii cywilizacji było to, że ludzie nie mogą przenieść się z jednej do drugiej. Ja na przykład mieszkam już 17 lat na Tajwanie i mimo wszystko, co prawda rozumiem te wartości, jestem w stanie je naśladować, natomiast jestem nadal sformatowany do tej mojej pierwotnej cywilizacji chrześcijańskiej. Czyli niektóre wartości są dla mnie kulturowo niezrozumiałe albo niemożliwe do przyjęcia całkowitego i całkowitego przyswojenia, że to są absolutnie moje i już jestem zupełnie przemieniony w tego tutejszego Tajwańczyka. To się nazywa po angielsku, jest świetne słowo he has gone native, czyli stał się krajowcem. Niedawno właśnie oglądałem, w filmie „Lawrence z Arabii” jest użyty ten termin między innymi.
Też jest użyty ten termin w filmie „Avatar” Jamesa Camerona. Właśnie he's gone native, czyli zupełnie się znaturalizował, zmienił się w tutejszego. Więc to jest bardzo trudne i niektóre cywilizacje są bardziej atrakcyjne, niektóre wartości kulturowe, a niektóre mniej atrakcyjne. Amerykańska kultura liberalna jest bardzo atrakcyjna w tym sensie, że daje łatwą przyjemność, jeżeli jest większa swoboda, na przykład pod kulturą amerykańską promowaną w MTV i tak dalej, jest większa dostępność, jest przyzwolenie na większą ilość zachowań seksualnych, powiedzmy, większą rozwięzłość i tak dalej, to zawsze to będzie bardziej atrakcyjne dla młodych ludzi niż samokontrola, abstynencja seksualna i tak dalej. W związku z tym, jeżeli jakaś kultura jest bardziej restrykcyjna w zakresie obyczajowości seksualnej chociażby, skupmy się na tym temacie, to jest mniej atrakcyjna siłą rzeczy, w sposób zupełnie naturalny. I jednym sposobem zaatakowania społeczeństwa może być to i mogłoby być to, że te cechy kultury dopuszczające większą rozwięzłość seksualną czy też promujące mniejszą samokontrolę, co prawda dla każdego osobnika takie instytucje kulturowe są bardziej atrakcyjne, bo dają więcej przyjemności, natomiast generują w skali już całego społeczeństwaMniejszą zdolność na przykład do samokontroli, czyli do zakładania rodzin. To jest przecież debata, która się dzieje w Polsce już od ładnych kilkunastu lat w związku z rozmaitymi zmianami obyczajowości po przemianie ustrojowej w latach 90. Więc Chińczycy mogliby promować swoje wartości konfucjańskie, ale one nie są aż tak atrakcyjne jak Madonna w MTV. Przepraszam, że to są stare nazwiska, ale nauczyłem się tego sformułowania wiele lat temu i go powtarzam. Podsumowując, już odpowiadając wprost, króciutko, zwięźle na pana pytanie: chińska kultura konfucjańska, czyli te wartości konfucjańskie, są obce kulturowo, są nieatrakcyjne, bo co każą?
To jest patriarchat, to jest spełnianie powinności narzucanych przez starszych czy też przez system społeczny. To jest ciężka praca, pełna wyrzeczeń i tak dalej. Kompletnie odkładająca na bok wszystko to, co uważamy w naszej kulturze zachodniej, obecnej, współczesnej, moim zdaniem bardzo silnie zdegenerowanej. Tu zacytuję: „Odechce się wam tej dekadencji" to jest z filmu „Seksmisja". I to jest właśnie coś, co bardziej przyciąga, dlatego, że zaczepia się o te wszystkie bodźce seksualne, które na nas oddziałują w niezwykle silny sposób i które nas przyciągają do tego natłoku wrażeń, do tego natłoku przyjemności, które oferuje to, co płynie z Ameryki. Amerykanie nie mają konkurencji pod tym względem.
[38:21] - No tak, ale przedstawia pan obraz, w którym to Chińczycy przejmują niejako kulturowo oddziaływanie na Amerykanów. Amerykańska kultura jest schyłkowa, przestaje być atrakcyjna.
[38:34] - Nie, to nie tak. Kultura amerykańska jest bardzo atrakcyjna, ale jest doprowadzona poza swoją, w moim przekonaniu, dopuszczalną skrajność, dlatego, że nadmierne interesowanie się seksualnością bądź zachowania, które przyczyniają się do rozpadu zdolności samoobrony kulturowej, one są z całą pewnością wzmacniane przez tego przeciwnika, czyli w tym wypadku przez Chińczyków. Mówiliśmy już o przykładzie wietnamskim, o ruchach lewicowych w czasie wojny w Wietnamie. Więc kultura amerykańska jest cały czas atrakcyjna, natomiast jest autodestrukcyjna. W pewnych granicach jakieś zjawisko, czyli nadmierne zainteresowanie seksualnością u małych dzieci czy dorastających dzieci może być tolerowane, bo niech się dzieci wyszalają albo niech się cieszą życiem. Natomiast jeżeli przekroczone zostaną pewne progi, jeżeli zostaną pewne zjawiska doprowadzone do skrajności albo poza te skrajności, to już to są instytucje kulturowe wypaczone i równające się degeneracji. Więc tutaj jest clou całej sprawy.
[39:55] - Okej, dostrzegam dwa zjawiska. Pierwsze z nich to jest atrakcyjność kulturowa, o której pan powiedział, że tylko posunięta do granic. To jest pierwszy element. Drugi element natomiast to pewna nowa kultura związana chociażby z BLM, nowa historia, nowe podejście w ogóle do różnych spraw społecznych chociażby. Te dwie rzeczy nakładają się na siebie. Ale co trzeba zrobić z mózgiem człowieka, żeby był w stanie zaakceptować chociażby nowe spojrzenie na historię? Powiedzmy takie niecodzienne, jakie prezentuje BLM chociażby. Bo to jednak musi być w jakimś stopniu, zastanawiam się sam w jakim, atrakcyjne, skoro tak wielu ludzi z własnej, a bardzo często nie z własnej woli przyjmuje taki obraz świata.
[40:53] - Co to jest BLM? To jest ruch ultrarasistowski polegający na konfrontacji czarnych czy też niebiałych z białymi. Natomiast proszę zobaczyć, co z punktu widzenia członków takich ruchów, czy też sympatyków takich ruchów, co oni dostają z tego? Poczucie przynależności, poczucie siły, poczucie moralnej wyższości nad tymi, którzy są przeciwnikami, którzy są, mówiliśmy o tym, ci źli, a my jesteśmy ci dobrzy. Poza tym zobaczyłem raz ultra fascynującą rzecz. Raz oglądałem wywiad z Peterem Zehanem. To jest geopolityk amerykański, pracował w Stratforze i on komentował wyniki wyborów prezydenckich w listopadzie 2020 roku, czyli wtedy, kiedy Trump przegrał z Bidenem i pokazywał czy też wymieniał rozmaite grupy, czy też jakieś klasy ludzi, którzy głosowali na jednego albo na drugiego kandydata. Czyli na przykład młodzież studencka, akademicka głosowała w większej części za tym kandydatem, a robotnicy głosowali bardziej za tamtym. Zwyczajne statystyki wyborcze. Na ekranie była pokazywana mapka Stanów Zjednoczonych, w których stanach studenci głosowali na tego albo na tamtego.
Albo robotnicy w tych stanach głosowali. Czyli wszystkie te 50 stanów było albo niebieskie, albo czerwone. Czerwone to są republikanie, niebieskie to są demokraci. Natomiast nie pokazał najważniejszej rzeczyNie pokazał tego, jak wyglądałyby wyniki wyborów, gdyby głosowały tylko kobiety albo tylko mężczyźni, czyli które stany by wygrały. I okazuje się, że zawsze jest taka równowaga, że mniej więcej po połowie wygrywają demokraci, połowę republikanie. System w równowadze był, zaraz przestanie być. Natomiast gdyby same kobiety były brane pod uwagę i wyniki ich głosowań, to praktycznie wszystkie, chyba 80% stanów, totalna dominacja, byłyby demokratyczne, gdyby tylko kobiety głosowały w wyborach. Co z tego jest za wniosek? To z tego, że kobiety w o wiele większym stopniu niż mężczyźni są już sformatowani czy indoktrynowani do ideologii lewicowych. Istnieje genialna książka „The Toddling of the American Mind”, czyli zdziecinnienie amerykańskiego umysłu, których dwóch autorów w absolutnie fascynujący sposób – przepraszam, że tak długo, to trzeba zrozumieć po prostu kontekst – pokazywało, że kobiety są bardziej skłonne do przyjmowania, adoptowania czy poddawania się formatowaniu ideologiom lewicowym, dlatego, że kobiety są słabsze fizycznie i są bardziej wśród kobiet poddane agresji nie fizycznej, tak jak mężczyźni stosują agresję fizyczną, ale agresji emocjonalnej.
I po to, żeby obronić się przed molestowaniem mentalnym, ideologicznym czy też zawiścią, czy też innym jakimś toksycznym zachowaniom emocjonalnym, kobiety wybierają tego typu organizacje jak BLM. To nie jest konkretny przykład tego BLM, czyli Black Lives Matter, ale bardziej są skłonne przyłączyć się do tego silniejszego. Tak ci autorzy mniej więcej to wykładali, a poza tym w okresie dziecięństwa i dorastania absolutnie fascynujące spostrzeżenie było: chłopcy grają w gry, w których zabijają się nawzajem, w jakieś trójwymiarowe strzelanki. Natomiast mają niezwykle ostro rozdzielony ten okres, kiedy się między sobą tłuką, czyli grając w te gry, potem kończą grę i idą razem gdzieś pożartować czy pograć w piłkę, czy robić cokolwiek innego. Ale generalnie chodzi o aktywność, w której te konflikty czy też agresja wzajemna jest kompletnie wyłączona. Pstryk, wyłączamy komputery, przestajemy do siebie strzelać, przestajemy być nawzajem do siebie agresywni. Natomiast wśród dziewczynek ta agresja polegająca: „O, ta jest głupia” albo robienie innych złośliwych rzeczy, taka agresja emocjonalna, na przykład w mediach społecznościowych, która jest rozpowszechniona, czyli dawanie łapek w dół. Dlatego właśnie media społecznościowe przeważnie nie mają tych łapek w dół. Teraz ostatnio przecież w YouTubie wyłączyli. Więc taka agresja emocjonalna trwa cały czas.
W związku z tym chłopcy – mówię cały czas o tej książce „The Toddling of the American Mind”, nie ma tłumaczenia po polsku – więc chłopcy są mniej narażeni na agresję poza niektórymi sytuacjami, które są jasno rytualnie wyznaczonymi, czyli gramy w strzelanki. Natomiast u dziewcząt nie ma takiego ostrego rozgraniczenia. I to jest ta różnica, za pomocą której właśnie wyjaśniono to, że kobiety są bardziej podatne na ideologie lewicowe. To jest oczywiście bardzo długi wywód tych autorów, bo to jest skomplikowane. Ja bym polecił przeczytać nawet całą książkę. Jeżeli ktoś, tutaj muszę niestety odwołać się, zna język angielski, to bardzo polecam.
[47:02] - I tak oto na naszych oczach realizuje się wizja seksmisji niemalże.
[47:09] - Tak, niestety tak. Każda ideologia doprowadzona do skrajności zmienia się w coś, co widzieliśmy w wypadku narodowych socjalistów, czyli partii Hitlera w czasie Trzeciej Rzeszy. Dochodzi do skrajności, dochodzi do wybuchowej agresji, wybuchowego wzrostu agresji tej ideologii, która usprawiedliwia czynienie zła czy też wywierania przemocy fizycznej na innych. To jest bardzo niebezpieczny element naszej ludzkiej natury.
[47:43] - Na koniec chciałbym zadać takie pytanie, które uznajmy za psychologiczne koło ratunkowe dla mojego myślenia, czy też dla myślenia zgromadzonych przed odbiornikami słuchaczy. Czy istnieje jeszcze jakiś ratunek? Czy to jest proces, który można odwrócić? Mam na myśli to, co się dzieje w Stanach Zjednoczonych. Czy też to jest droga w jedną stronę i upadek jest już przesądzony, to jest tylko kwestia czasu?
[48:12] - Co się dzieje tak naprawdę? Jeżeli uznamy, że te wszystkie moje hipotezy, nie hipotezy, za coś, co dobrze opisuje aktualne wojny kulturowe czy też tendencje kulturowe, jakie mają miejsce w Stanach Zjednoczonych, ale także w innych krajach Europy Zachodniej, także u nas, nie widzę silnych prądów, które byłyby kontrsiłą do tego, co się w tej chwili dzieje. Tak że nie jestem raczej optymistą w tym zakresie. Bardzo za to przepraszam. NatomiastEsencją, proszę pamiętać, też w tych siłach psychohistorii piszę, co jest atakowane w takich sytuacjach, jak tu widzimy, czyli konfrontacji ideologiczno-formatującej, cywilizacyjnej, kulturowej konfrontacji między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Co jest atakowane? Atakowane są dwa parametry społeczeństwa danego narodu. To jest absolutnie centralny punkt tego, co teraz rozmawiamy na koniec rozmowy. Pierwsze, to mówiliśmy wielokrotnie, ja będę to powtarzał do upadłego, więc na pewno już to słuchacze słyszeli w naszej rozmowie numer dwa i numer jeden. Pierwsza zdolność to jest zdolność do kolektywnego osiągania celów.
Proszę zobaczyć właśnie ta krytyczna teoria rasy, czy też dzielenie narodu, na przykład przez tych ultrarasistów z BLM. Powtarzam: zdolność do osiągania kolektywnych celów. Natomiast druga zdolność jest jeszcze bardziej kluczowa moim zdaniem. To jest zdolność jednostek do poświęcania się dla grupy. Czyli na przykład mamy tutaj debaty, które trwały, czy chcemy iść do wojska, czy byśmy się zaciągnęli do Wojsk Obrony Terytorialnej i tak dalej. Ilość ludzi, którzy są gotowi się poświęcić dla tego, żeby bronić swojego narodu. Przecież do tego trzeba mieć poczucie jedności, że jesteśmy jedną grupą, jednym narodem, musimy sobie pozwalać nawzajem. Mamy jeden dom Polskę i tak dalej. Na pewno w ten sposób, że mamy jeden dom Polskę nie myśleli ludzie, którzy w niezwykle paskudny i agresywny sposób szkalowali, atakowali te Wojska Obrony Terytorialnej, czy też Straż Graniczną w czasie tej nawały imigrantów od strony Białorusi. Pamiętamy, to było parę miesięcy temu.
Więc mamy te dwie cechy. Powtórzę jeszcze raz na zupełny koniec. Czyli jeden: zdolność do osiągania kolektywnych celów i dwa: zdolność jednostek do poświęcania się dla dobra całej grupy. To jest to, co jest w naszej kulturze niszczone.
[50:42] - Przepraszam za taki publicystyczny nieco finał, ale chciałbym zapytać, czy na naszych oczach cywilizacja zachodnia popełnia właśnie samobójstwo?
[50:53] - Jeżeli Chińczycy w tym pomagają, to już nie jest samobójstwo. To jest wtedy aktywizowanie elementów skrajnych i najgorszych wariatów, jakichś zdeprawowanych, którzy utracili te dwie cechy, które przed chwilą wymieniłem kilkukrotnie. Czyli to nie jest samobójstwo, to jest angielskie słowo weaponize, czyli zamienienie w broń, aktywizowanie tych najbardziej skrajnych antygrupowych, antynarodowych, czyli antyintegracyjnych. Nie ma tego słowa, widzi pan? Nie ma słowa, żeby można to opisać. Bo o co chodzi? Chodzi o to, żeby agenci wpływu z zewnątrz, czyli na przykład agenci rosyjscy. Była cały czas mowa o tym, że ci imigranci nasyłani z Białorusi, to wszystko jest organizowane przez Putina. Czyli proszę zobaczyć, mamy obcą wolę, która chce doprowadzić do rozpadu naszej jedności, chce wprowadzić jak największy chaos w naszym społeczeństwie wewnątrz Polski. Czyli to jest coś, co może być antypatriotyzm, antyspołeczność, czyli socjopatia.
To jest świetne słowo. Dobrze. To mogą być jakieś ruchy antyspołeczne, które są wzmacniane, które są finansowane z zewnątrz przez jakieś fundacje, organizacje pozarządowe i tak dalej. I nagle one zaczynają mieć swój głos w społeczeństwie, zaczynają nas dzielić. To znaczy sprawiać, że zatracamy to poczucie, że jesteśmy w jednym domu, o który powinniśmy kolektywnie wspólnie dbać. Czyli to nie jest już samobójstwo, bo to z zewnątrz rzeczywiście może wyglądać jak samobójstwo, bo to jest robione naszymi własnymi rękoma. Czyli jakaś tam część największych socjopatów jest wykorzystywana przez te zewnętrzne siły do osłabienia nas samych. Z jednej strony to jest samobójstwo, bo to są rękami nas samych, ale z drugiej strony jest to wytwarzane, inspirowane, opłacane, finansowane, rozpędzane przez kogoś z zewnątrz. Więc to nie jest samobójstwo. To tak, jakbym złapał pana za rękę i pana własną pięścią układał w twarz pana własną.
Czy to jest samookaleczenie? No nie, bo ja tą ręką steruję, prawda?
[53:24] - Nie brzmi to optymistycznie. No ale cóż.
[53:29] - Niestety taka jest wojna.
[53:30] - Tak, dzisiejszą audycję musimy zakończyć. Bardzo dziękuję panu Piotrowi Plebaniakowi za dzisiejsze spotkanie. Państwu również dziękuję i zapraszam na kolejną audycję. Dobrej nocy.
[53:41] - Dziękuję. Dobranoc.
[53:43] - Za uwagę dziękują Radio Paranormalium i Book Radio. Więcej naszych audycji znajdziesz na www.paranormalium.pl oraz na www.bookradio.pl.