[00:01] - Telegram z krańca świata.
[00:05] - Dzień dobry. Witamy po raz czwarty w audycji Telegram z krańca świata, której gospodarzem jest Piotr Plebaniak z odległego Tajwanu.
[00:15] - Dzień dobry i dobry wieczór.
[00:17] - Tak. Panie Piotrze zaczynamy, bo pan zaczyna od niespodzianki.
[00:22] - Tak. Od dzisiaj, co tydzień, przy każdym naszym spotkaniu pod tytułem Telegram z krańca świata będziemy organizować konkurs. Będę zadawał jakieś dziwne pytanie związane z fantastyką naukową albo z filmem, albo literaturą nie tylko fantastycznonaukową, ale generalnie popularnonaukową. Kto pierwszy da odpowiedź, ten proszony jest niniejszym o napisanie tej odpowiedzi na adres gawagaj.pl@gmail.com. Przeliteruję: Grażyna, Andrzej, Wiktoria, Andrzej, Iwona, gawagaj. gawagaj.pl to jest mój portal z aforyzmami, sentencjami i maksymami. Czyli powtarzam jeszcze raz email: gawagaj.pl@gmail.com. Poproszę tylko pytanie i ja następnego tygodnia ogłoszę kto wygrał, kto pierwszy dał właściwą odpowiedź. Ta osoba dostanie jedną książkę moją papierową bądź e-book, do wyboru. Z tego, co mam na bieżąco, raczej często się to zmienia, za co przepraszam, ale generalnie prywatnie się dogadam ze zwycięzcą. Na dzisiejszy dzień pytanie jest następujące. Pytanie z kinematografii angielskiej: z jaką prędkością latają jaskółki? Powtarzam: z jaką prędkością latają jaskółki? Podpowiedź jest taka, że to jest kinematografia angielska. I to tyle, jeśli chodzi o konkurs.
[02:00] - Zostawiamy państwa z tym problemem. Życzę powodzenia w konkursie. Zobaczymy jak będzie. A my teraz przejdźmy do tematu dzisiejszego spotkania. Myślę, dobrym wprowadzeniem do tematu będzie fragment wiersza Tuwima „Do prostego człowieka”: „O przyjacielu nieuczony, mój bliźni z tej czy z innej ziemi. Wiedz, że na trwogę biją dzwony króle z panami brzuchatemi. Wiedz, że to bujda, granda zwykła, gdy ci wołają broń na ramię, że im gdzieś nafta z ziemi sikła i obrodziła dolarami. Że coś im w bankach nie sztymuje, że gdzieś zwęszyli kasy pełne lub upatrzyły tłuste szuje cło jakieś grubsze na bawełnę.” To jest wstęp, powiedzmy od razu, że może taki poetycki wstęp. Sprowadźmy do prozy. Czyli dzisiaj porozmawiamy, dlaczego się toczą różnego rodzaju spory na naszej planecie, dlaczego się pojawiają różnego rodzaju problemy z tym związane. I jak to w ogóle jest, czy my się tak naprawdę bijemy na tych wojnach o ideę, czy może o coś zupełnie innego? Panie Piotrze.
[03:19] - O coś zupełnie innego. Może takim bardziej filozoficznym, takim do głębszego zastanowienia mottem naszej rozmowy mogłoby być: cały liberalizm i cała kultura liberalna jest produktem nadwyżki energetycznej.
[03:34] - To brzmi naprawdę zagadkowo. To teraz na panu ciężar rozszyfrowania tego problemu.
[03:45] - Niestety to będzie straszny odcinek, bo będę straszył. Bardzo za to przepraszam, ale niestety tak właśnie jest. Generalnie musimy zrozumieć jedną myśl, jedną wizję tego, co dzieje się na świecie przez ostatnie 70 lat. Otóż Amerykanom udało się stworzyć system globalny, na którym oczywiście panują i odcinają z tego kupony, dlatego, że jako władca świata, czy też globalny hegemon, czy też policjant świata dominują nad wszystkimi innymi graczami. Nie do końca było to w czasie zimnej wojny wobec Związku Radzieckiego, ale do pewnego stopnia można powiedzieć, że też dominowali nad Związkiem Radzieckim, gdyż mieli gigantyczną przewagę ze względu właśnie na to, że sterowali systemem globalnym, globalnym systemem wymiany towarowej. Natomiast esencją tego jest, taką właśnie bardziej filozoficzną, dotyczącą całej cywilizacji homo sapiens na naszej planecie, że w systemie stworzonym przez Amerykanów nie trzeba państwa, które są homeostatami, mówiliśmy to we wcześniejszych odcinkach, nie muszą już toczyć wojen po to, żeby zdobyć surowce niezbędne do przetrwania. W związku z tym to, że na świecie nie ma wojen, że panuje pokój, że możemy demonstrować z transparentami, że chcemy pokoju, nie chcemy wojen, jest taką singularity, taką anomalią, która nigdy wcześniej na świecie nie trwała tak długo w historii homo sapiens na naszej planecie i prawdopodobnie nigdy nie będzie. Trudno powiedzieć. Natomiast generalnie jest tak, że nie toczymy wojen nie dlatego, że nastąpił jakiś kardynalny postęp ducha ludzkiego i rozwój moralności i kultury. Nie dlatego, że nagle się źli ludzie przestali rodzić albo ludzie, którzy dążą do wojny, przestali się rodzić. Nie, nie toczymy wojen i tylko dlatego, że nie musimy. To jest prosta obserwacja, dostrzegalna przez każdego. Nie potrzeba żadnego, mi się wydaje, komentarza. Dlatego właśnie tym mottem jest właśnie to powiedzenie, że liberalizm i swoboda, wolność, demokracja, wszystko to, co postrzegamy jako efekt postępu naszej kondycji ludzkiej, jest tak naprawdę wynikiem tylko tego, że mamy nadwyżki energii. Mamy niezwykle tanie i niezwykle wydajne źródło energii w postaci ropy naftowej, czyli benzyny.Między innymi gazu ziemnego, z którego produkujemy nawozy sztuczne. I wszystko to sprawia, że nadwyżek jest tak dużo, że każdemu starczy. I to tyle. Niestety bardzo smutne.
[06:33] - Tak, ale ostatnio na świecie zrobiło się niespokojnie, a w dodatku zrobiło się niespokojnie w tej od kilkudziesięciu lat oazie spokoju, czyli w Europie. To jak na to patrzeć? Kto komu co chce sprzedać i dlaczego?
[06:55] - Można na to, co się dzieje teraz, w ostatnich latach, a zwłaszcza przez ostatni miesiąc, od czasu początku inwazji Rosji na Ukrainę. To jest bardzo prosta rzecz. Ład globalny przestał sprzyjać Stanom Zjednoczonym i w związku z tym Amerykanie rozmontowują ten ład. Ja od jakiegoś roku mniej więcej dyskutuję na ten temat z jednym z moich klientów. Ja się zajmuję tutaj obsługą zakupów hurtowych, biznesowych. Generalnie wspomagam firmy, które zaopatrują się czy na Tajwanie, czy w Chinach w rozmaite materiały, fabrykaty, narzędzia czy cokolwiek innego. Spostrzegłem i mój klient, że ktoś celowo doprowadza do przerwania tak zwanych łańcuchów dostaw. To ma miejsce. Proszę zobaczyć, co się teraz dzieje. Mówiliśmy o tym w zeszłym tygodniu. Rosja, Niemcy i Chiny to są trzy mocarstwa, które chcą zrzucić z siebie jarzmo Stanów Zjednoczonych. To są trzy mocarstwa, które muszą razem współpracować. I w tym momencie Rosja wypada z gry kompletnie, ale to naprawdę kompletnie. Proszę zobaczyć, w tej chwili jest 21 marca. Pierwszy dzień wiosny, tak? Gratuluję. Natomiast proszę zobaczyć, Rosja wypada z tej globalizacji kompletnie. To jest olbrzymi, może nie jeśli chodzi o liczbę ludności, ale jeśli chodzi o terytorium i zasobność w surowce, olbrzymie terytorium położone centralnie w środku superkontynentu Eurazji. Rosja jest niezbędna Chinom do tego, żeby się przedostać do Niemiec czy też do Unii Europejskiej ze swoimi towarami, ze swoją gospodarką i odwrotnie. Niemcy też po to, żeby uniezależnić się geopolitycznie od Stanów Zjednoczonych, potrzebowali i Rosji, i Chin. Natomiast jeszcze jedną rzeczą, chyba mówiliśmy w zeszłym tygodniu, jest to, że Rosja i Ukraina do spółki produkują, tu różne liczby padają, najniższą słyszałem 15, a największą 35%. Powiedzmy, że 30% dostępnej w obrocie międzynarodowym pszenicy na przykład. Więc z drugiej strony proszę sobie zobaczyć po nagłówkach w artykułach. Chiny mają olbrzymi problem z żywnością. Już w ubiegłym roku, czyli w drugiej połowie 2021 roku, rząd chiński poinformował naród, że należy oszczędzać żywność, należy kupować na zapas na wszelki wypadek, bo mogą się pojawić braki. Jeżeli pogłębi się sytuacja dewastacji Ukrainy w czasie działań zbrojnych, proszę zobaczyć, Rosjanie wcale nawet nie próbują atakować. Nie wykorzystali ani całej swojej armii. Oczywiście mówimy tutaj o przestrzeni tak nasączonej propagandą i strony ukraińskiej, i strony rosyjskiej, że tak naprawdę nie wiemy, jaki procent armii został zaangażowany w Ukrainie, jakie są rzeczywiste plany Rosji. Natomiast faktem jest to, że na dzień dzisiejszy następuje kompletna dewastacja Ukrainy. Proszę zobaczyć, ile ludzi ucieka stamtąd i jaki procent infrastruktury mieszkalnej czy innej oprócz kolejowej, mówiliśmy też w zeszłym tygodniu, ulega zniszczeniu. Więc z całą pewnością Rosja i Ukraina nie będą w stanie wyprodukować tyle żywności, ile wyprodukowali w 2021 roku. To jest niezwykle groźna sytuacja.
[10:42] - Okej, ale czy właśnie na naszych oczach Rosja popełnia samobójstwo? Czym to tłumaczyć, że nagle stajemy w sytuacji, w której producent żywności niszczy drugiego producenta żywności? Do czego to ma doprowadzić tak naprawdę? Albo kto tym steruje?
[11:05] - Do niczego. To, że Rosjanie zaatakowali, wykonali pierwszy ruch w tej wojnie. Co to jest w ogóle pierwszy ruch w wojnie? Przecież mówiliśmy o tym już parę razy. To, że oni wykonali, to nie znaczy, że wykonali to z dobrej woli, że chcieli zrealizować taki ruch. Oni musieli zrobić coś, co w ich mniemaniu było najmniej szkodliwą dla ich przetrwania, dla ryzyka ich funkcjonowania drogą istnienia. Rosja ma ten sam problem, który mają wszystkie inne kraje cywilizacji zachodniej, cywilizacji chrześcijańskiej, to znaczy demografię. Nie pamiętam, czy mówiliśmy, niech pan mi przerwie. My, kraje europejskie, popełniamy samobójstwo przez to, że nie wzmacniamy instytucji kulturowych, obyczajów czy rozmaitych innych parametrów funkcjonowania poszczególnych krajów, które by spowodowały zwiększenie dzietności. Pogodziliśmy się z tym faktem. Ratujemy się tylko i wyłącznie importem siły roboczej. Tak jak my importujemy z Ukrainy siłę roboczą, tak Niemcy importują od nas. Czy Francja, Niemcy czy Wielka Brytania. Proszę zobaczyć, chyba podawałem już ten przykład za pierwszym razem, jak rozmawialiśmyCo by było, gdyby wszyscy migranci, którzy pracują w Wielkiej Brytanii, nagle znikli? Ja odpowiadam od razu na to pytanie. Przepraszam, że sam odpowiadam, ale taki jest charakter naszych spotkań. Gdyby zniknęli wszyscy ci migranci, to po prostu nastąpiłby kompletny, całkowity kolaps cywilizacyjny Wysp Brytyjskich. Po prostu nie byłoby dostatecznie dużo ludzi, którzy mogliby pracować. Co to oznacza? Innymi słowy, oznacza to, że Wielka Brytania, wszystkie inne kraje tak samo, żyje w pożyczonym czasie, kompletnie niezdolna do odtworzenia swoich zasobów demograficznych. I tyle. I w związku z tym jakiekolwiek importowanie migrantów, czy to tych, których w 2015 roku tak nienawidzili Niemcy, czy to tych, których próbowano przerzucić z Białorusi jesienią i zimą ubiegłego roku do Polski. To wszystko jest wspierane także ideologią polegającą na tym, że migracje są dobre. Nie migranci, tylko uchodźcy oczywiście są dobrzy, bo są siłą roboczą, która ratuje naszą demografię. Ale hola, hola! Co to znaczy ratuje demografię, migracje? A dlaczego nie staramy się zwiększyć tej dzietności? Staramy się zwiększyć tą dzietność, natomiast wszystkie te starania są zabawą prowadzoną przez wszystkich jak najdalej od ryzyka odkrycia prawdziwej esencji tego problemu. A esencją tego problemu jest to, że nie mamy tej ideologii motywującej. Mówiliśmy o tym chyba dwa tygodnie temu, czy tydzień temu też. Nie mamy tej ideologii motywującej, która sprawia, że ludzie wierzą w przyszłość, a wierząc w przyszłość chcą mieć dzieci, żeby tę przyszłość w jakiś sposób zbudować. I tutaj leży ta esencja tego upadku kulturowego, tego upadku ideologicznego w ogóle tych krajów, które nazywamy Europą Zachodnią, Europą Środkową.
[14:39] - I już się zrobiło ponuro. Ale uciekając przed tym ponurym nastrojem, to ja jeszcze do naszej układanki wrzucę jeden element. On się już też pojawiał w naszych rozmowach. Jak to jest, że Rosja, która ma do przehandlowania gaz i ropę, która była bardzo blisko tego celu, żeby Europie Zachodniej sprzedawać jeszcze więcej tego samego, gdzieś tuż przed osiągnięciem celu, przed odpaleniem drugiej nitki Nord Streamu, nagle dostała jakiegoś amoku i powiedziała: „Wszystkich was zabijemy”. To się wydaje nielogiczne.
[15:22] - Nie, to jest absolutnie oczywiste, jeżeli spojrzeć na to z innej strony. Proszę zobaczyć, że na subkontynencie europejskim superkontynentu Eurazji mamy Europę Zachodnią z Niemcami i Francją jako głównymi, dominującymi ośrodkami Unii Europejskiej. I co Europa musi robić? Jest w takim samym złym położeniu jak Chiny. To znaczy na terytorium macierzystym nie ma tych surowców energetycznych, które decydują o całym przetrwaniu. Czyli ropa naftowa to jest surowiec energetyczny bardziej, a gaz ziemny to też jest oczywiście energia, dlatego że na przykład ogrzewanie i też przecież gaz pompujemy do samochodów, ale przede wszystkim to jest produkcja nawozów sztucznych, o których powiedzieliśmy na początku. Z punktu widzenia globalnego hegemona, czyli z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych, plany geopolityczne Niemiec muszą być zniszczone, zneutralizowane. Niemcy mają siedzieć cicho, zamknąć mordę i nie przeszkadzać Stanom Zjednoczonym w kontynuowaniu tej globalnej hegemonii. I co należy zrobić z Niemcami w takim razie? Skoro 30% PKB Niemiec to jest eksport, to należy zrobić tak, żeby tych Niemców przydusić. Nie zabić od razu, to byłaby przesada. Natomiast chodzi o to, żeby zarządzać nimi z minimalnym ryzykiem tego, że nagle sytuacja stanie się nieprzewidywalna i wyjdzie poza kontrolę decydentów w Stanach Zjednoczonych. Skoro Niemcy są gospodarką typowo eksportową, to Stany Zjednoczone muszą zaatakować w taki sposób, który Niemców wepchnie w stan zagrożenia. W tym sensie, że Niemcy będą musiały coś zrobić, żeby zachować swoje aspiracje i swoje plany geopolityczne. Czyli należy rozerwać ten sojusz energetyczny między Rosją a Niemcami. I w jaki sposób to było robione? Przecież w taki, że Stany Zjednoczone rozszerzały NATO na kraje w najbliższym otoczeniu Rosji. Litwa, Ukraina, Gruzja. Wszystko to były kraje, które w jakiś sposób zaczęły przechodzić na stronę zachodnią. I to jest bezpośrednie naruszenie sytuacji równowagi geopolitycznej w tym najbliższym rejonie Rosji. I to jest to, co mamy właśnie teraz przed oczami. Gra o bardzo wysokie stawki, polegająca na tym, żeby zepsuć te trójprzymierze Rosji, Niemiec i Chin.
[18:08] - No tak, tu się pojawia pytanie jak pytanie, ale zasłyszałem coś takiego całkiem niedawno i w związku z tym powtarzam. Otóż ktoś powiedział w ten sposób: „No dobra, to jak Niemcy nie chcą z USATo po co się bratają z Rosją? Nie lepiej, żeby się od razu dogadali z Chinami? Wówczas problem rosyjski zostanie zlikwidowany przez jednych i przez drugich, a oni dalej będą robić biznes. Proszę się nie obrażać, ale to musiałem zacytować. A teraz poproszę o komentarz.
[18:47] - Rosja jest jedynym krajem z tych trzech, który ma własne surowce energetyczne. I to jest jedyna i najprostsza możliwa odpowiedź i to wszystko, co wystarczy za odpowiedź na pana pytanie.
[18:59] - Przepraszam, może nie dopowiedziałem, ale gdzieś w tle czaiło się takie oto rozwiązanie: „To sobie po prostu weźmy te surowce, podzielimy się, trochę wezmą Niemcy, trochę wezmą Chiny, a Rosji już nie ma”.
[19:18] - Już jej nie ma na tą chwilę. Jest rzeczywiście bardzo możliwe, że nastąpi całkowite załamanie, ale musimy pamiętać, że Rosja to jest kraj, który dysponuje kilkoma tysiącami głowic atomowych, które mogą być wystrzelone. Teraz jest wielkie pytanie: czy rzeczywiście mogą? Ile z nich jest sprawnych? Ale nawet pięć, nawet 10, a mają ich kilka tysięcy, bodajże 6000 z tego, co pamiętam. Więc to jest coś, co uniemożliwi w jakikolwiek sposób przejęcie Rosji czy dokonanie rozbioru Rosji za pomocą środków konwencjonalnych, militarnych konwencjonalnych. Natomiast jest jeszcze jeden problem. Rosja jest potrzebna i Niemcom, i Chinom jako funkcjonujący partner geopolityczny, a nie jako coś, co można rozszarpać i czego można dokonać rozbioru. To tak nie zadziała. Inne kraje też będą chciały w chwili, w której pojawi się kompletna próżnia geopolityczna, czyli przestanie kompletnie istnieć państwo rosyjskie, nastąpi całkowity rozpad. Trudno sobie wyobrazić, co może się dziać. Natomiast z całą pewnością także Stany Zjednoczone by chciały urwać kawałek z tego tortu, z tego ścierwa, które zostanie na miejscu Rosji. Więc podejrzewam, że jeżeli miałoby dojść do jakichkolwiek dalszych rozgrywek między Stanami Zjednoczonymi, Niemcami i Rosją i Chinami oczywiście, to nagle się okaże, że Putin jest tym wielkim Hitlerem, którego trzeba usunąć i nagle pstryk, przełączamy przełącznik i już Rosja nie jest wrogiem, tylko Putin był wrogiem, ale on już został zarąbany, tak jak Kaddafi na przykład w Libii. I w tym momencie Rosja z powrotem zostanie wcielona w ten globalny system wymiany towarowej i Rosja zostanie przywrócona cywilizacji zachodniej, czy jakkolwiek byśmy to nazywali. I w tym momencie ta Rosja byłaby już po stronie Zachodu, a nie Chin. I w tym momencie całe te geopolityczne manewry Chin, Rosji i Niemiec byłyby absolutnie całkowicie zneutralizowane.
[21:23] - Trochę się boję tego, co pan mówi, bo tego rodzaju narracja o tym, że to jest wojna Putina, ona się już w niemieckich mediach pojawia i to dosyć obficie. A zatem mam takie wrażenie, że to jest autostrada do piekła, że pan nam nakreślił drogę właściwie, która nie ma alternatywy. Czy tak właśnie jest? Czy jakaś alternatywa jednak istnieje?
[21:50] - Moim zdaniem będzie działało następujące prawidło: wielkim organizmom geopolitycznym, czyli mówimy tu ponownie Chiny, Stany Zjednoczone, Niemcy, bardziej jest na rękę przewidywalność niż zdobycie przewagi. Podam przykład taki troszeczkę bardziej abstrakcyjny. Powiedzmy, że jest grupa krajów buforowych między dwoma imperiami. To w historii Chin, w historii każdego zakątka świata mniej więcej to samo się działo, bo to jest prawidłowość wieczna i uniwersalna. Te państwa buforowe, nawet jak byłyby bardzo cenne, jeżeli byłyby niezwykle cenną zdobyczą dla jednego z tych graczy, to nie opłaca się żadnemu graczowi zdobywać tego kraju buforowego. Na przykład Tajwan możemy wziąć, z którego w tej chwili rozmawiam. Jeżeli Tajwan zostałby zdobyty przez Chiny, zapewniłby dominację nad przepływami towarów do Korei Południowej, do Japonii. Przede wszystkim zabezpieczałby Chiny przed podobnymi postępkami ze strony Stanów Zjednoczonych. Natomiast gdyby Stany Zjednoczone przejęły kontrolę nad Tajwanem, to też zaburzyłoby równowagę geopolityczną regionu z tego powodu, że ten Tajwan byłby takim niezatapialnym lotniskowcem Stanów Zjednoczonych, z którego to lotniskowca Amerykanie mogliby kontrolować bardzo duży obszar Chin, pobudowaliby jakieś stacje nasłuchowe i tak dalej. Nie mówiąc oczywiście o lotniskach. W związku z tym Chiny raz, że miałyby moralne prawo do tego, żeby bronić Tajwanu jako części cywilizacji chińskiej, czy też generalnie swojego własnego terytorium. Przypominam, że tutaj jest cały czas nierozwiązany spór, jeśli chodzi o jurysdykcję nad Tajwanem. Ale proszę zobaczyć: z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych, gdyby zajęły one Tajwan, ale z punktu widzenia Chin, gdyby zajęły Tajwan, to sytuacja stałaby się nieprzewidywalna. W tym sensie, że oczywiście to jest jakaś zdobycz terytorialna, ale po co ta zdobycz, skoro należy teraz wydać bardzo dużo energii, bardzo dużo zabiegów i bardzo dużo pieniędzy na to, żeby ten układ geopolityczny utrzymać i sprawić, żeby on był możliwy do łatwego zarządzania, czyli manageable. I to jest logika, o której się nie mówi ani nie widziałem, żeby ktoś mówił to za bardzo, podkreślał tą kwestię, a to jest absolutnie kluczowa kwestia w logice tego typu wydarzeń. Ani na YouTubie nie widziałem żadnych filmów, ani w telewizji nie widziałem żadnych filmów, ani w tekstach. Czasami coś taka wzmianka się zdarzy. Natomiast jest to podstawa, jeśli chodzi o istnienie państw buforowych. One są dżentelmeńskim porozumieniem, one są neutralne, nikt nie próbuje ich atakować.
[24:46] - Czy w tej układance, o której w tej chwili rozmawiamy, pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, Niemcami, Rosją i Chinami może pojawić się jeszcze jakiś gracz, który zmieni tę równowagę? Trudno mówić o równowagę. Zmieni tę batalię, która się odbywa, to przeciąganie liny. Czy też nie ma szans na coś takiego? A jeśli zmieni, to pozytywnie czy negatywnie? Może tak.
[25:13] - Są szanse. Zmieni oczywiście negatywnie, dlatego że każdy kolejny gracz będzie ciągnął w swoją stronę, będzie musiał w jakiś sposób realizować swoje interesy, co automatycznie będzie powodowało to, że sytuacja jest mniej przewidywalna, mniej łatwa w zarządzaniu. Takim graczem jest Turcja. Turcja ma bardzo duże aspiracje imperialne. Przypominam, że Ujgurowie to jest lud turecki, bardziej odległy. Niniejszym informuję, że Turcja ma bardzo duże aspiracje stworzenia czegoś, co się nazywa jedno państwo, wiele narodów, czyli stworzenia jakiegoś rodzaju imperium czy też quasi imperium składającego się z rozmaitych ludów, które w jakiś sposób są jakimś rodzajem odłamu tego etnosu tureckiego. Ujgurowie, którzy są gnębieni w tej chwili przez rząd Chińskiej Republiki Ludowej i którzy są świetną wymówką dla Zachodu do nękania etyczno-moralnego Chin, to są ludy pochodzenia tureckiego. To są quasi tureckie ludy, które miały zawsze na pieńku od początku historii Chin. To są tak zwani barbarzyńcy ze Wschodu. Kiedy oni stali się muzułmanami, kiedy przeszli na islam, to tym bardziej kontynuowali nękanie Chin. Chińczycy wygrali bitwę, która uratowała ich przed zalewem muzułmańskim, co nie miało miejsca w przypadku Indii. Indie zostały zniszczone przez najazdy muzułmańskie. Nie znam się na tym specjalnie, natomiast bardzo polecam zapoznać się z tym fragmentem historii Indii. Problem polega na tym, że Chińczycy teraz mają bardzo poważny dylemat, co zrobić z tymi Ujgurami, bo Chiny są tak naprawdę zagrożone rozpadem w ciągu 10-20 lat. Problem Chin polega na tym, że za dużo mają na głowie problemów. Są za bardzo uzależnieni od surowców energetycznych z zewnątrz. To już mówiliśmy parokrotnie w czasie naszych rozmów i przede wszystkim mają problemy z produkcją żywności. Jeżeli dojdzie do tego niestabilność polityczna, jeżeli pozwolą tym muzułmanom Ujgurom powodować kłopoty mówiąc najbardziej ogólnie, może się okazać, że Chiny po prostu utracą tą swoją energię życiową, która pozwala im póki co prosperować całkiem dobrze.
[28:08] - Pan tu rysuje obraz zupełnie inny niż rysowany w środkach masowego przekazu, gdzie mówi się nam, że Chiny teraz będą rosły i rosły i przejmowały ten świat, wepchnął do kąta Stany Zjednoczone i w ogóle cały świat się zmieni, a Chiny będą rosły i rosły i staną się nowym mocarstwem, które zaleje cały świat. Właśnie, chciałbym, żeby pan troszeczkę to skomentował.
[28:37] - Cały czas to jest ten sam temat: energia i żywność. Nie mają własnej energii, z żywnością mają olbrzymie kłopoty. Teraz nie wiem, czy to jest prawda, czy nieprawda, natomiast rzeczywiście były jakieś anomalie pogodowe i były duże opady deszczów. Chiny parę dni temu ogłosiły, że bieżący rok będzie rokiem dużego nieurodzaju ze względu na to, że zasiewy ozime, czyli takie sadzone w jesieni przez właśnie te nadmierne deszcze w dużej części zostały uszkodzone, zniszczone. Nie wiem, czy można powiedzieć uszkodzone wobec zasiewów, ale chyba tak. W związku z tym połączenie właśnie złego urodzaju w Chinach i tego, że wojna na Ukrainie i w Rosji spowoduje z całą pewnością spadek produkcji pszenicy i innych produktów żywnościowych, sprawi po pierwsze, że Chiny będą miały jeszcze większy problem niż teraz mają z zaopatrzeniem w żywność. Po drugie, te państwa, których nie dotknęły te klęski czy typu wojna, czy jakieś anomalie pogodowe, czyli na przykład przede wszystkim Stany Zjednoczone, w jeszcze większym stopniu będą kontrolowały międzynarodowy rynek obrotu zbożami. To jest oczywista prawidłowość. Jeżeli wycofają się inni konkurenci, to decyduje o cenach i o podaży i o tym, komu sprzeda, a komu nie będzie chciał sprzedać ten, którego udział procentowy w rynku międzynarodowym jest największy. W tym momencie Stany Zjednoczone produkują gigantyczni producenci kukurydzy spożywczej, bo jeszcze są zasiewy, które są na przykład robione w Brazylii ze względu na to, że tam są gorsze gleby i są produkowane gorsze gatunki zbóż i kukurydzy i soi, które idą przede wszystkim na paszę do karmienia zwierząt hodowanych na mięso. W związku z tym Stany Zjednoczone raz, że mają swoje własne surowce energetyczne na kontynencie północnoamerykańskim, dwa będą dominować na rynku obrotu żywnością i w tym momencie Stany Zjednoczone mają wszystkich w ręku.Czyli każdy, kto mówi oczywiście kulturowo Stany Zjednoczone upadają, prawda? Mówiliśmy w zeszłym tygodniu na ten temat. Natomiast jeśli chodzi o zdolność oddziaływania na wszelkie inne państwa, nigdy nie były tak silne, jak są teraz.
[31:01] - No tak, ale w dosyć przeciętnym oglądzie sytuacji światowej wielu ludzi mówi: „No to Chiny sobie mogą po prostu wziąć z dowolnego miejsca na świecie. Po to kolonizują», tu cudzysłów, Afrykę, po to nawiązują dobre kontakty z krajami Ameryki Południowej, że w razie czego one mają taki bezpiecznik». Jak to wygląda z pana punktu widzenia?
[31:30] - Niech próbują, ale to im się nie uda. Po pierwsze pamiętajmy, że Ameryka Południowa to jest produkcja. Oni mają własną produkcję trzody na mięso, czyli przeważnie chyba krów z tego, co kojarzę. Przepraszam, nie znam się dokładnie na tym, nie znam dokładnych liczb. Natomiast jeśli chodzi o Afrykę, w niektórych krajach rzeczywiście można produkować nadwyżki żywnościowe, które Chińczycy mogliby kupić albo zabrać, wymieniając się za produkty ich fabryk. Inaczej: wszystkie te miejsca są odległe od Chin. Nie jest to system bezpieczny dla Chin. To znaczy Chińczycy nie kontrolują szlaków handlowych, którymi te wszystkie dobra do Chin zdążają i wracają jako produkty właśnie przemysłu chińskiego z Chin do Ameryki Południowej czy do Afryki. Raz, że północna Afryka to jest zawsze sąsiedztwo Europy, czyli Francji na przykład czy Włochom zawsze będzie bliżej, żeby te relacje handlowe pielęgnować. Dwa, że Chińczycy już ostrzegli te kraje afrykańskie, których decydenci wcale nie są tacy głupi i świetnie rozumieją to, że Chińczycy chcą ich zdominować, tak samo jak zdominowali wcześniej Europejczycy te państwa afrykańskie. Więc Chińczykom wcale nie będzie łatwo. Oczywiście mają swoje zalety, czyli nie wtrącają się w jakieś kwestie ideologiczne, etyczne, prawa człowieka i tak dalej. Chodzi im tylko o biznesy, natomiast wszyscy się ich boją. Mówiliśmy chyba w zeszłym tygodniu i wspominałem, że Rosjanie bali się strasznie Chińczyków, tej inwazji demograficznej, prawda? Czyli zdominowania w Syberii przez migrantów z Chin. Natomiast Chińczycy zdawali sobie z tego sprawę, że mogą Rosjan przestraszyć i wygasili wszystkie te tendencje, wszystkie te ruchy migracyjne i w związku z tym problem de facto na dzień dzisiejszy nie istnieje. No i tak to wygląda.
[33:35] - Ale jak się ogląda propagandę chińską, chociażby w postaci filmu „Operacja Morze Czerwone”, bardzo militarystyczny film zrobiony trochę w stylu amerykańskim, czyli nasi, już w tym wypadku nie amerykańscy, ale nasi chińscy chłopcy ratują cywilów, którym coś zagraża właśnie na Bliskim Wschodzie. Przypływa lotniskowiec czy w każdym razie jakaś duża jednostka i tam się różne rzeczy dzieją. To właściwie wygląda w ten sposób, że Chiny mają dużą chrapkę, żeby się upodobnić do Stanów Zjednoczonych, jeśli chodzi o metody działania. Czyli budujemy bazy w różnych częściach świata, rozbudowujemy marynarkę wojenną i w ogóle staramy się przejść z tego, że jesteśmy aspirującym mocarstwem, takim śródlądowym, czy w każdym razie mocno osadzonym na kontynencie. Spróbujemy zmienić swoją rolę. Może nam się uda stać się również mocarstwem oceanicznym. Czy to w ogóle ma sens i czy to w ogóle można w ten sposób rozpatrywać?
[34:47] - Rachy na lachy, na które ja też się nabierałem, ale już nie nabieram. Bardzo przepraszam za to i zaraz wyjaśnię dlaczego. Na świecie jest osiem punktów tak zwanych choke points, czyli takich, których kontrola powoduje to, że ktokolwiek je kontroluje ma szansę, że tak powiem, szantażować wszystkich, którym do przetrwania bieżącego są te punkty niezbędne. Wymieniamy wszystkie po kolei. To jest tak: na półkuli zachodniej jest tylko jeden tak naprawdę, czyli Kanał Panamski. Musimy zacząć od już przełomu XIX i XX wieku, od tak zwanej doktryny Monroe, czyli prawidła geopolitycznego, wedle którego Stany Zjednoczone muszą dominować całkowicie, bezwzględnie i jednoosobowo nad wszystkimi przepływami, które mają miejsce na zachodniej półkuli. W związku z tym, jeżeli ktokolwiek zainstaluje się u wylotu rzeki Missisipi, mówiliśmy w zeszłym tygodniu, że rzeka Missisipi to jest największy na świecie obszar najlepiej skomunikowany drogami wodnymi. Tych dróg wodnych jest więcej niż w całej reszcie świata razem wziętej. Oprócz tego mamy Kanał Panamski, który pozwala na przemieszczanie się między dwoma oceanami, który w sposób dramatyczny skraca przepłynięcie statków i okrętów między tymi dwoma oceanami. To jest właśnie ten jeden choke point. Stany Zjednoczone muszą to kontrolować. Stąd Związek Sowiecki, który próbował tam z Kubą się zaprzyjaźniać, a zwłaszcza ten słynny kryzys kubański w 1963, tak? Nie pamiętam.
[36:30] - Albo pierwszy.
[36:33] - Więc to jest jeden punkt. Drugi punkt to jest Kanał Sueski i jednocześnie ten rejon rogu Afryki, czyli wlotu do Morza Czerwonego od strony południa. Zapomniałem nazwy tego... Morze Adeńskie, tak dobrze kojarzę?To jest ten drugi punkt. Trzeci punkt to jest cieśnina Ormuz, czyli wlot do Zatoki Perskiej. Z Zatoki Perskiej wypływają supertankowce z ropą naftową do Chin, do Japonii, do Korei Południowej, do Tajwanu między innymi. Następny punkt to jest cieśnina Malaka. Następny punkt, nie wiem czemu, ale na mapach geopolitycznych to są okolice cieśniny tajwańskiej. Tak jakby te wszystkie statki musiały koniecznie przez tę cieśninę się pchać, jakby nie mogły opływać Tajwanu nawet z buforem 200-300 kilometrów, co jest całkowicie możliwe i stanowi niewielką niedogodność. Ale generalnie dobra, niech będzie ten choke point cieśnina tajwańska. Może to jest taki punkt flashpoint bardziej, tak jak George Friedman, czyli ten geopolityk amerykański, założyciel Stratfor mówił, że flashpoint, czyli punkty zapalne, punkt zapalny. I to są właśnie te choke pointy. Nie istnieje żadne państwo na świecie i nie będzie miało w ciągu najbliższych dekad żadnej możliwości kontrolowania tych wszystkich punktów jednocześnie. Natomiast Stany Zjednoczone miały i mają tę możliwość, że wszystkie te punkty są w stanie kontrolować, wysłać do nich grupę lotniskowców i regulować, kto może, a kto nie może przepływać, gdyby tak zdecydowały oczywiście.
[38:03] - Ja od razu tylko uzupełnię, że strzelaliśmy po bokach. Kryzys kubański miał, proszę państwa, miejsce w 1962 roku, czyli ostrzelaliśmy właściwą datę.
[38:17] - Tak. Tak na marginesie „13 dni”, film z Kevinem Costnerem na temat kryzysu kubańskiego jest absolutnie fenomenalnym filmem. Wszystkim bardzo polecam. Jak ktoś nie oglądał, to proszę się na ten film rzucić. Dosłownie, jest fenomenalnie zrobiony.
[38:34] - To ja z takim pewnym zawodem. Oczywiście to jest zawód takiego niespełnionego stratega myślącego sobie w ten sposób, że Chiny jak już tak rosną, to będą rosnąć w nieskończoność. Taki pan mi zawód zrobił straszny i sporej części takich domorosłych geopolityków, którzy mówią sobie: „Chiny ponad wszystko i tam na pewno się uda i one opanują cały świat, a później nas zjedzą”. Pan nie wierzy w taką wersję historii?
[39:09] - Nie, skąd. Ja przepraszam, naprawdę zapomniałem, co w zeszłym tygodniu mówiliśmy. Chyba to powiedziałem, że nie istniało żadne państwo w historii świata, które byłoby bardziej wychylone ze stanu równowagi przez to, że jest tak straszliwie uzależnione od surowców z zewnątrz. Przecież bogactwo starożytnego Rzymu było zależne od dostaw zbóż z Egiptu i to była tak zwana pięta achillesowa tego cesarstwa. Gdyby powstało jakieś imperium, jakiś konkurent, który chciałby podkopać Rzym i rzucić go na kolana, to zniszczyłby tę trasę żeglugową, przez którą te statki ze zbożem nadpływały. Natomiast teraz wszystkie państwa praktycznie są zależne od surowców z zewnątrz po to, żeby wyżywić swoją własną populację. Wszystkie, to znaczy 70% tych państw jest poważnie zagrożonych. Czytałem takie opracowanie geopolityczne niedawno. W związku z tym, skoro Amerykanie dominują nad tymi wąskimi gardłami przepustowości globalnej gospodarki, wszystkie te państwa egzystencjalnie, ich istnienie jest zależne od widzimisię Stanów Zjednoczonych. Po prostu krótka piłka. A nie ma bardziej uzależnionego z tych wszystkich 70% państw niż Chiny. Więc o czym my mówimy? Przepraszam.
[40:35] - Mówimy dzisiaj też o surowcach, przede wszystkim o surowcach. To muszę zadać jeszcze jedno pytanie. Co zresztą obserwujemy w tej chwili na świecie to to, że próbuje się kombinować z Iranem, próbuje się kombinować z krajami, przede wszystkim z Wenezuelą. O co chodzi? Po co się to robi?
[41:00] - To bardzo proste. To, co się dzieje, kiedy mówimy, to Rosja pada na kolana, ale pada nie tylko stary układ geopolityczny, ale pada też zdolność Rosji do produkowania ropy naftowej i gazu. Ze względu na to między innymi, co się dzieje dosłownie w ciągu ostatnich dni, że amerykańskie koncerny, które dostarczają Rosji technologii do wydobycia ropy i gazu wycofują się z Rosji. I co z tego, że Rosja ma te surowce, skoro nie może ich wydobyć samodzielnie? Że ktokolwiek spróbuje im pomóc, to zostanie natychmiast obłożony sankcjami, zostanie porównany do Hitlera albo nawet Mussoliniego, albo jeszcze nawet Kaliguli. Wszystko jedno, byle to odniosło skutek i nikt nie będzie Rosji pomagał. Rosja nie jest w stanie tej technologii sama stworzyć. Nie ma jej. Tak samo Chiny nie mają niektórych technologii, co może nam się wydawać kuriozalne, ale ja kiedyś, na przełomie, w połowie lat 90. oglądałem film dokumentalny, który mnie po prostu zszokował jako dzieciaka jeszcze wtedy. Otóż Chiny nagle osiągnęły gigantyczny sukces narodowy i powodem dumy narodowej było to, że Chiny nauczyły się robić kulki do długopisów. Te kulki to wcale nie jest taka prosta sprawa. Potrafili to robić wcześniej tylko i wyłącznie Japończycy słynący z dokładności, dlatego że zrobienie absolutnie idealnej kulki po prostu nie jest łatwe z punktu widzenia inżynieryjnego.W związku z tym proszę ten przykład pomnożyć sobie na wszystko inne: na platformy wiertnicze, które muszą funkcjonować, na rafinerie, które wymagają co prawda technologii znanej od ponad 100 lat, natomiast też wymagają ekspertów, inżynierów, specjalistów, którzy potrafią to wszystko utrzymać w ruchu i żeby się to nie rozpadło, i żeby nie wybuchło w trakcie pracy, a jeszcze tworzyć przy okazji nowe wersje, bardziej wydajne, którymi są w stanie konkurować na rynkach międzynarodowych, jeśli chodzi o przetwórstwo i wydobycie. Chodzi o sam koszt, czyli ekonomikę tego wydobycia, bo nie w każdym kraju wydobycie jednej baryłki ropy kosztuje tyle samo. O tym wszystkim wszyscy wiemy. W Arabii Saudyjskiej tyle, w Iranie tyle, w Wenezueli tyle, w Rosji tyle i tyle. Rosja jest generalnie drogim krajem, dlatego że Rosja jest pokryta w północnej części wieczną zmarzliną. Są bardzo srogie zimy, długo trwające, więc infrastruktura i utrzymanie tej infrastruktury jest daleko trudniejsze niż na przykład infrastruktura w Zatoce Perskiej czy w jakimkolwiek kraju, w którym klimat jest taki, zapomniałem polskiego słowa, umiarkowany.
[43:55] - Okej, ale cały czas mówimy o surowcach energetycznych. Tymczasem doniesienia z Chin mówią o tym, że Chiny są bardzo zaawansowane, kto wie, czy nie najbardziej na świecie, w tworzeniu takich fuzyjnych reaktorów, w których będą wykorzystywane te procesy, które zachodzą na Słońcu. Mówi się o tym, że te ich tokamaki to będzie taki game changer. Bo energia, bo o tym mówimy, to jeszcze bym poprosił o skomentowanie tego.
[44:26] - Już komentuję. Ale to nie za dwa miesiące, kiedy byłyby potrzebne Chinom, żeby się uniezależnić, tylko za jakieś 20, 30 lat. Czy istnieje jakiś działający w pełni funkcjonalny, który rokuje na to, że będzie komercyjnie opłacalny? Nie istnieje. To są wszystko eksperymenty i jak się udadzą, to będzie super, ale nie rozwiążą problemów energetycznych z całą pewnością w ciągu 20 lat. Może rozwiązać te problemy masowa produkcja takich minireaktorów, które zasilają jakieś małe miasto albo jakieś większe osiedle, jakieś centrum ludnościowe. To już się robi tak naprawdę, natomiast to też jest pieśń przyszłości, a po drugie, jeżeli to się spopularyzuje, to nagle się okaże, że tym punktem, takim wąskim gardłem jest produkcja uranu albo toru, ale na razie póki co uranu, bo uran jako surowiec energetyczny jest oswojony, technologia jest znana, fizyka tego wszystkiego jest znana. Natomiast wszystkie te reaktory torowe to jest jeden wielki eksperyment i przede wszystkim tor ma pewne zalety, ale ma też bardzo duże wady, które gdyby ich nie było, po prostu dawno już zostałyby zastosowane. Bo o ile wcześniej, 20, 30, 50 lat temu reaktory pracowały na uranie, dlatego że z tego uranu można było produkować pluton niezbędny do głowic nuklearnych, to teraz nie jest to aż tak potrzebne, więc tutaj rolę odgrywają inne czynniki. Właśnie te czynniki, które w naturalny sposób sprawiają, że ten tor nie jest optymalnym surowcem, nie jest optymalnym wkładem do reaktorów.
[46:10] - Czyli znikąd nadziei. No dobrze, ale jakbyśmy mieli podsumować jeszcze raz, postawić na koniec audycji kropkę nad i, ponieważ ostrzegł pan lojalnie, że będzie pan straszyć, to ku czemu tak naprawdę zmierzamy?
[46:25] - Zmierzamy do końca świata, jaki znamy. Niestety bardzo mi przykro. Zawsze tak marudziłem, jak słyszałem tego Jacka Bartosiaka, tego geopolityka, który taką świetną karierę zbudował właśnie na wieszczeniu końca świata, jakim go znamy, ale niestety chyba miał rację. Amerykanie ewidentnie zdecydowali się rozmontować system geopolityczny, system, który zapewniał przez ostatnie 70 lat generalnie pokój na świecie i wszyscy żyli w dostatku, w tej nadwyżce energetycznej, w nadwyżce żywnościowej i tak dalej. Amerykanom przestało się to opłacać jeszcze za czasów Trumpa, kiedy miłościwie panował nad Stanami Zjednoczonymi. Przepraszam, tak żartuję, ale jak się ktoś zdenerwuje, to po prostu czujniej słucha, a mam do powiedzenia ważną rzecz. Liczę na to, że słuchacze się skoncentrują. Przepraszam za taki żart. Więc o co się dzieje? Amerykanom już ten układ globalny nie jest korzystny. Oni to zauważyli sami. I to wcale nie jest tak, że się spóźnili, żeby to zauważyć. Nie, oni to świetnie wiedzieli od bardzo dawna. Oczywiście wszystkie te korporacje amerykańskie, które przenosiły się do Chin z produkcją, można ich traktować jako zdrajców, którzy wy karmili tego smoka, który odżył i stanowi realną groźbę. Ale proszę bardzo, ta groźba po pierwsze nigdy nie była tak naprawdę realna ze względu na to, że Chiny są uzależnione od eksportu i od importu surowców energetycznych, więc tak naprawdę to zagrożenie było przerysowane. Nie mówię tutaj o zagrożeniu wojnami kulturowymi, w których Stany Zjednoczone z kretesem przegrywają. Po prostu nie będzie komu bronić tych Stanów, tych wartości, które stoją w fundamencie Stanów Zjednoczonych jako idei cywilizacyjnej. Więc Amerykanie po prostu ten system rozmontowują, straszą wszystkich i wszyscy się bardzo boją, bo świetnie rozumieją, mimo tego, że w takiej potocznej percepcji, w opinii publicznej nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, natomiast wszyscy decydenci krajów, którzy są zależni od importu surowców do tego, żeby wyżywić swoją ludność, swoich mieszkańców, to ci wszyscy decydenci po prostu pieprzą się i trzęsą nie powiem czym, ale powiem, że kolanami, a wszyscy wiedzą czym. Więc tak wygląda ten świat. Nie wiem, czy mówiliśmy o takim kalendarzu geopolitycznym, który stworzyłem na bieżący rok. W przyszłym roku też będzie wydany, także ewentualnie zapraszam. Będzie sprzedawany razem z moimi książkami od września.Na samym początku, pierwszy miesiąc to jest: dzieci i wojskowi lubią się straszyć. I teraz Amerykanie tak wszystkich straszą i wszyscy tak się boją, bo mają czego. Wszyscy rozumieją, że świat, do którego przywykli, który oswoili, który jest dzięki temu przewidywalny, który można jakoś planować, ten świat się rozpada i wkraczamy w ciemność, w mrok, w którym ryzyko jest niemożliwe do skalkulowania.
[49:20] - Miałem gdzieś przygotowane pytanie, czy pan jest gotowy uchylić tej zasłony i powiedzieć nam, co nas tak naprawdę czeka? Jak ten świat po tym ładzie, który właśnie zanika, będzie wyglądał. Ale już pan właściwie odpowiedział na to pytanie, że na razie jeszcze nie. Ale bać się mamy czego.
[49:43] - Tak. Problem polega na tym, że nie mamy co naprawdę zrobić, bo wszystkie kraje średnie i małe tak naprawdę nie mają sprawczości. Teoretycznie jesteśmy niezależni, mamy tą wolność. Polska jest suwerenem samego siebie, może decydować za siebie, ale tak naprawdę to nie jest zero-jedynkowe, czarno-białe, tylko są odcienie szarości. W tych aspektach możemy coś tam powiedzieć czasami, jak się rząd zmieni, a jak się nie zmieni, to nie możemy powiedzieć. Albo na odwrót, bo na przykład mogliśmy się postawić tej inwazji migrantów z Syrii i Iraku na jesieni ubiegłego roku, ale to dlatego tylko, że PiS jest przy władzy, bo gdyby byli przy władzy ci, którzy latali za PiS-u z tymi reklamówkami i bawili się w berka ze Strażą Graniczną, gdyby ta grupa była przy władzy, to byśmy tych migrantów wpuścili bez słowa sprzeciwu. Mogliśmy najwyżej coś tam popyskować. Miejmy nadzieję, że przyjechali od razu sobie do Niemiec tam, gdzie planowali, a nie zostali w Polsce, bo wtedy to by zdestabilizowało Polskę, doprowadziło do załamania porządku społecznego, takiego jak mieliśmy w Niemczech w 2015 roku. Jeden z wariantów oczywiście.
[50:52] - I pytanie na koniec, bo rozumiem, że skoro Stany Zjednoczone rozmontowują porządek światowy, to gdzieś tam w tajnych gabinetach, w tajnych sztabach ten nowy porządek, ku któremu zmierzają, gdzieś jest przygotowany. Cały problem, że nikt o tych planach, nikt jak nikt, ale niewielu o tych planach po prostu wie.
[51:19] - To nie jest kwestia tego, że wie czy nie wie. To jest kwestia tego, czy jest w stanie się przeciwstawić. Mówiąc tak najbardziej ogólnie, żeby tak już podsumować naszą rozmowę, proszę zobaczyć, co się dzieje. Jest ten trójwięzek, ta oś zła: Rosja, Niemcy i Chiny, które chcą zakończyć ten świat jednobiegunowy, czyli kompletnej dominacji Stanów Zjednoczonych i stworzyć świat wielobiegunowy. Tak są charakteryzowane te plany geopolityczne tych trzech państw w jakichś rozmowach, debatach publicznych i tak dalej. Proszę zobaczyć, co się dzieje teraz. Rosja pada w tej chwili, as we speak, jak to mówią Amerykanie, czyli dokładnie w chwili, w której rozmawiamy, to Rosja po prostu pada na kolana, odcięta całkowicie od cywilizacji zachodniej. Jak Rosja pada, to wszystkie plany geopolityczne Niemiec biorą w łeb, a bez Rosji i Niemiec to, co robią Chiny, padają i tu też się mówi na co, ale powiem, że na kolana, bo przez radio nie można mówić na co. I co w tym momencie się dzieje? W tym momencie nie istnieją żadne ośrodki geopolityczne na tyle silne, żeby zagrozić Stanom Zjednoczonym i być może Stany Zjednoczone wrócą do tej globalizacji, ale już w tej sytuacji, w której tamci będą całkowicie spacyfikowani. Miejmy nadzieję, że to się stanie, wtedy nie będzie wojny, naprawdę takiej dużej wojny, ale takiego stanu wojny, chaosu trwającego dekady, co byłoby bardzo nieciekawe dla całej cywilizacji ludzkiej na świecie.
[52:42] - I tym niezbyt optymistycznym, ale jednak jakimś tam akcentem kończymy dzisiejszą audycję z cyklu „Telegram z krańca świata”. Państwa gościem był Piotr Plebanek.
[52:54] - Dziękuję.
[52:54] - Zapraszamy w takim razie za tydzień. Do usłyszenia.
[52:58] - Do usłyszenia.
[52:59] - Za uwagę dziękują Radio Paranormalium i Book Radio. Więcej naszych audycji znajdziesz na www.paranormalium.pl oraz na www.bookradio.pl.