[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. No i po małych perturbacjach, że tak powiem, technicznych w końcu możemy wystartować z audycją „Świat oczami duszy”, audycją o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego bądź też internetowo-telefonicznego, bo przed chwilą jeszcze łączyliśmy się przez telefon, jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku. Coś się chyba nie słyszymy. Znowu coś się porobiło z połączeniem internetowym. Mamy dosyć duże opóźnienie. Mieliśmy nadzieję, że uda się teraz wystartować.
Panie Sławku, czy się słyszymy?
[01:01] - Ja pana słyszę bardzo dobrze. W końcu bez żadnych opóźnień.
[01:05] - Ja tutaj widzę, że jest opóźnienie nawet kilkunastosekundowe, ale myślę, że jakoś uda się w końcu tę audycję dzisiaj wystartować. Może opóźnienie się zniweluje w trakcie trwania audycji. Pozwolę sobie jeszcze tylko przypomnieć jak zawsze kontakty do Radia Paranormalium. Można do nas dzwonić, można będzie do nas dzwonić w drugiej części audycji. Oczywiście prosilibyśmy, jeżeli ktoś chce zadzwonić, to żeby dać jakoś wcześniej znać. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać cały czas na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie jednej Radia Paranormalium. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
Oczywiście prosilibyśmy jak najbardziej czatowiczów o trzymanie się w miarę możliwości tematu, który za chwilę pan Sławek Bączkowski nam poda. Prawda, panie Sławku?
[02:43] - Tak, oczywiście tak. Przynajmniej jeżeli łączność nasza będzie na tyle dobra. Na razie to widzę, że chyba w dalszym ciągu są jakieś problemy z łącznością. Nie wiem, czy pan mnie słyszy, panie Marku, czy słuchacze mnie słyszą?
[03:01] - Ja pana słyszę, tylko właśnie czuć jeszcze takie opóźnienie i na sekundę pana przerwało, ale chyba już wraca wszystko do normy z tego, co słyszę.
[03:10] - To bądźmy dobrej myśli, że to wróci wszystko do normy, że to się wszystko rozgrzeje, te łącza nasze się rozgrzeją i wszystko za chwilę będzie działało już tak jak w każdej z poprzednich audycji. Kochani, dziękuję panie Marku, ponieważ pojawiły się u mnie jakieś problemy techniczne, które wynikły przed samą audycją. Wysunęliśmy taką teorię z panem Markiem, że być może ktoś próbuje nas tutaj zablokować, bo może się zaczęło pojawiać w internecie. Oczywiście taki żart, aczkolwiek drugą część swojej wypowiedzi podtrzymuję jak najbardziej, ponieważ miałem ostatnio przez ostatni tydzień, dwa bardzo dużo przyjemności z rozmów z dużą ilością słuchaczy, kochani, i rozmów i takich kontaktów mailowych i w jakiejś tam innej formie, z czego się bardzo cieszę, bo znowu była jakaś taka chwilowa posucha, więc bardzo mnie cieszy ten odzew z waszej strony. To się feedback chyba tak teraz modnie nazywa. I to, co mówicie do mnie i co myślicie o tym, co robię i też o informacjach, które wam przekazuję. Nie ukrywam, że za chwilę przejdę do tego chwalenia się, ponieważ oprócz tego, że padają tam miłe słowa pod moim adresem, to też jest kilka takich informacji, które myślę, że będą przydatne, kochani, dla was. W zeszłej audycji nie było tego naszego słynnego czatu i tak jak obiecałem, zapoznałem się z tym czatem. Natomiast powiem wam szczerze, powiedziałem, że się odniosę do tego, co tam się pojawiło na tym czacie. Natomiast nie bardzo wiem, jak mam się odnieść, bo padło tak naprawdę jedno pytanie i to w dodatku nie do mnie, tylko do pozostałych osób przebywających na czacie, więc ja nie mam prawa na to pytanie odpowiadać.
Zresztą pozostali czatowicze, taka pani Marioli odnośnie przekonań wewnętrznych odnośnie pieniędzy. I tą wypowiedź przeczytam, bo jest jakby też pewną wskazówką, być może dla was. Pani Mariola pisze tak: „Odnośnie przekonań wewnętrznych to ja od małego słyszałam, że mamSzczęście do pieniędzy, bo znajdowałam drobniaki na ulicy lub na przykład biżuterię. Chyba znajduję niemalże w każdym tygodniu. Co prawda to monety, a banknoty rzadziej. Chyba dzięki temu, że wzrastałam w takim przekonaniu, z większą odwagą podchodzę do pewnych decyzji. Mam pewne związanie z przekonaniem, że pieniądze się przyciągają, dlatego układam banknoty nominałami od największych do najmniejszych i w tą samą stronę. Nie oznacza to, że jestem milionerką, ale chyba bardziej niż inni wierzę, że coś mi się powiedzie. Dodam, że moje poczucie posiadania pieniędzy zupełnie nie pokrywa się z tym, co rzeczywiście mam. Tu jest uśmieszek.
Mam tu na myśli takie wewnętrzne odczucie, że one są i że jak ich potrzebuję więcej na jakiś cel, to też są, znajdują się. Po prostu mi się przyciągają. Także bardzo dziękuję, bo to jest fajny dowód na to, że nasze przekonania, również te zapisane w podświadomości, a może nawet bardziej te zapisane w podświadomości, wpływają na nasze codzienne sytuacje. Więc bardzo dziękuję za ten komentarz. Oczywiście oprócz tych tradycyjnych powitań, przywitań, podziękowań pojawiły się też komentarze, które teraz sobie uświadomiłem, że nie do końca wiem, co mam zrobić. Piotr Tatulis pisze: „Afirmacje od serca powinny być. Koordynacja serca i umysłu”. Cezary Pasternak pisze: „Sekret szczęścia przestudiowałem. Mocne fazy typu nigdy nie było i nie tak ty i trzeba znaleźć tę zaletę, by na oryginalności bazować w zarabianiu”. Sabina pisze: „Prawidłowo wykonywane afirmacje działają jak placebo, jeśli chodzi o leki.
Prośby same w sobie zawierają ziarno niespełnienia”. I ja nigdy nie wiem, kochani, w takich sytuacjach i mam też do was taką prośbę i miałem wielokroć taką prośbę, że jeżeli piszecie coś, to piszcie to, co sami sprawdziliście, czego sami doświadczyliście, na co macie, chociażby wewnętrzne jakieś przekonanie bądź jakieś wewnętrzne dowody, że to działa. Bo często jest tak, że pojawi się jakiś fajny post gdzieś na jakimś Facebooku u kogoś i ten post zaczyna na przykład krążyć po różnych stronach, ponieważ ludzie to kopiują, udostępniają, przekazują dalej, bądź jakiś cytat mądry, filozoficzny, piękny. Natomiast największą wartość mają te posty i te informacje, które ktoś, zwłaszcza ten, który to udostępnia, kopiuje, powiela dalej, chociaż w minimalnym stopniu zweryfikował. Ja bym właśnie chciał takimi informacjami z wami się dzielić. Większość rzeczy, o których ja do was mówię, wynika właśnie albo z jakiegoś intensywnego procesu analizy, bądź znalezienia potwierdzenia gdzieś w innych źródłach, że to, co mówię, ma jakiś sens bądź znalezienia potwierdzenia. Często piszą do mnie ludzie i mówią: „Panie Sławku” — znaczy często. Piszą do mnie ludzie i mówią: „Panie Sławku, ja też doszedłem do takich wniosków. Ja też tak czuję”. Więc znajduję jakieś potwierdzenie.
Natomiast większość rzeczy, o których do was mówię, to są rzeczy, których ja doświadczyłem i które wynikają nie tylko z moich przemyśleń, ale przede wszystkim z moich doświadczeń. I to, co mówiłem wam czy mówię od czasu do czasu, na przykład w ostatniej audycji o afirmacjach, o tym, że marzenia się spełniają, to nie jest tak, że ja tego nie spróbowałem zrobić. Ja to spróbowałem. Ja spróbowałem to zrobić kilka razy i za każdym razem odnosiłem sukces. W poprzednich audycjach opowiadałem niektóre z tych historii. Sukces w sensie takim, że moje marzenie się spełniło. Natomiast okazało mi też, że marzenia niedoprecyzowane mogą się w pewnym sensie obrócić przeciwko nam. I dlatego też na przykład was jestem w przekonaniu, ostrzegam o tym, żeby marzenie, pragnienie zaplanować sobie bardzo precyzyjnie. Ponieważ i wszechświat, i nasza podświadomość wszystko traktuje dosłownie. Ja wczoraj miałem niewątpliwą przyjemność prowadzić taką prywatną rozmowę z jednym z naszych słuchaczy i podawałem mu też przykład właśnie taki trochę żartobliwy w kategoriach żartu, jak nasze życzenia potrafią się spełnić.
Tu u nas na antenie tego nie powiem, ponieważ to już później zostanie w internecie i później ktoś to może wykorzystać przeciwko mnie. Dlatego tego nie powiem. Natomiast znam wiele właśnie przykładów, kiedyLudzie coś sobie nawet w rozmowie mówią: marzę o tym i o tym, i o tym. I ja mówię: czy jesteś tego pewien? Czy to już koniec twojego marzenia, ponieważ nie wziąłeś pod uwagę tego na przykład, a czy wiesz, czego byś chciał? A czy wiesz, jakie korzyści chciałbyś z tego powodu osiągnąć? Czy wiesz, jak chciałbyś się po tym wszystkim poczuć? Dlatego ja sam na własnej skórze przekonałem się, jak to działa, kiedy marzenie zostanie niedoprecyzowane i ono się spełni. I często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to nasze marzenie się spełniło, tylko w naszym wewnętrznym przekonaniu ono miało wyglądać trochę inaczej. Spełnienie tego marzenia miało wyglądać trochę inaczej.
Zresztą dobra, żebyście wiedzieli, o czym mówię, o przewrotności, że tak powiem, naszej, wszechświata i naszej podświadomości, to opowiem wam dokładnie, znaczy może niedokładnie tę samą, którą opowiadałem wczoraj panu Robertowi. Otóż pewien Murzyn i mówię tutaj Murzyn w sensie takim, bo to był Murzyn, który tak mieszkał sobie, mieszkaniec Afryki, więc on sobie tam mieszkał gdzieś tam na skraju jakiejś pustyni, więc ciągle cierpiał na brak wody, na suszę. Borykał się z takimi przeróżnymi problemami i łażąc gdzieś tam po pustyni znalazł butelkę, jakąś dziwną butelkę. Tam ją sobie pogłaskał, pomasował, stuknął, pukną i oczywiście, jak to w każdej z tych historii wyskoczył z tej butelki dżin. No i oczywiście: „Słuchaj panie mój, masz trzy życzenia. Zastanów się, spełnię wszystkie trzy twoje życzenia”. No więc oczywiście euforia, euforia, euforia. No więc pierwsze moje pragnienie jest takie, że chcę być biały. Drugie moje pragnienie chcę mieć mnóstwo wody, ponieważ woda była prawie tak jak dzisiaj dla nas tysiąc euro, więc chcę mieć mnóstwo wody. No i trzecie życzenie było takie już bardzo prywatne, bardzo osobiste.
Zresztą takie jak większości młodych mężczyzn. Chcę mieć mnóstwo dziewczyn. Znaczy on to sformułował: chce mieć mnóstwo dup. No więc dżin tam pokminił, pokminił, pokminił, pstryknął w palce i zamienił Murzynka w pisuar w damskiej toalecie, spełniając za jednym zamachem wszystkie trzy życzenia w jednej postaci. Oczywiście jest to dowcip, jest to żart, jest to jakaś tam historyjka. Natomiast ona bardzo dosadnie właśnie określa zasadę spełniania życzeń. Oczywiście życzeniem naszego bohatera było, aby to wszystko mieć jakby w trzech oddzielnych, że tak powiem, opcjach, tak? Natomiast właśnie takie stwierdzenie chce być biały nie oznacza, że chce być białym człowiekiem czy że chce mieć białą skórę. Chce mieć mnóstwo wody wcale nie oznacza, że chce mieć hektolitry wody, nie wiem, zmagazynowane w butelkach w jakimś tam miejscu. Tak więc myślę, że dość wyraźnie ostrzegłem was przed tym, znaczy wyraźnie wyjaśniłem, jak działa mechanizm spełniania życzeń, próśb, pragnień, afirmacji.
I też być może ta historia naszego czarnoskórego bohatera będzie dla was takim ostrzeżeniem podczas tworzenia marzeń, pragnień, życzeń czy związanych z tym bądź zmierzających w tym kierunku afirmacji. Oczywiście do tematu afirmacji jeszcze wrócimy, ponieważ pojawiło się kilka pytań, kilka sugestii, kilka odpowiedzi, więc pozwolę sobie ten temat jako ważny wyjaśnić jeszcze dzisiaj i też przygotowałem dla was na sam koniec jeszcze jedną afirmację, taką dla przykładu z gatunku najważniejszych. O tak. Także kochani, jeżeli piszecie coś w jakichś komentarzach czy coś, to starajcie się dzielić informacjami z innymi informacjami, które nie pochodzą z książek, nie pochodzą z tablic na Facebooku, tylko pochodzą z waszych doświadczeń. Ponieważ później odniosę się jeszcze też do tego właśnie, że afirmacje od serca powinny być. Czy jest to słuszne stwierdzenie, czy jest to niesłuszne założenie? Spróbuję się do tego odnieść, ale wcześniej, tak jak powiedziałem, troszeczkę się pochwalę. Zapraszam też do śledzenia również czatu pod ostatnią audycją. Kilka wątków się tam pojawiło tutaj. Effendi jeszcze przed samą, że tak powiem, audycją coś do mnie odpisał.
Jeżeli jesteś dzisiaj z namiTutaj jest taki temat dotyczący kręcenia się w kółko przez 20 lat, więc mam nadzieję, że będę miał możliwość z Efendim porozmawiania. Będę wam mógł coś, jak to błędne koło przerwać. Będę mógł wam powiedzieć. Tutaj jest przesympatyczny oczywiście jak dla mnie, ale przeczytam go, bo kochani często przyzwyczajeni do przyjmowania komplementów, że my się tak krygujemy, że tak: „No tak, ale nie przesadzaj, przecież nie zrobiłem nic nadzwyczajnego, każdy by tak zrobił” i tak dalej. Bardzo często ludzie nie są przyzwyczajeni do przyjmowania pozytywnych informacji na swój własny temat. I tu was chciałem też od razu uprzedzić, że taki sygnał jest ostrzeżeniem i oznaką, że jest jakiś problem z samooceną. A jeżeli jest problem z samooceną, to jest też problem z miłością do samego siebie. Dlatego dam wam przykład, żebyście nie krygowali się przed mówieniem bądź powtarzaniem rzeczy czy słów, które ktoś inny w dobrym kontekście o was powiedział. Jeżeli ktoś tak twierdzi sam samodzielnie, to jest to jego decyzja, to jest to jego przekonanie. Natomiast im częściej o dobrych rzeczach myślicie w kategoriach swojej własnej osoby, tym bardziej rozwijacie miłość do samego siebie.
Oczywiście jest tendencja do przejścia w zbytnie karmienie ego. Jest takie ryzyko. Natomiast z pewnością ludzie dadzą wam znać o tym, że przekroczyliście granice miłości do samego siebie, a już zaczynacie pompować swoje własne ego. Więc przeczytam ten komentarz. „Dziękuję serdecznie za tę audycję. Wierzę w to, że afirmacje to strzał w dziesiątkę. Jednym z moich marzeń jest to, aby tej audycji słuchało większość naszych rodaków zarówno w kraju, jak i za granicą. To, co pan Sławek tu dla nas robi kompletnie darmowe, jest warte więcej niż wszystkie pieniądze świata. Szkoda, że tylko po polsku, ponieważ świat jest bardzo anglojęzyczny. Ponieważ gdyby były te audycje po angielsku, pan Sławek byłby w pierwszej trójce najlepszych nauczycieli na świecie.
Mówię szkoda, bo być może przez właśnie taką osobę jak pan Sławek świat mógłby zmienić się na lepsze. Także cieszmy się, że mamy możliwość mieć to i teraz takiego mistrza jak pan Sławek i udostępniamy audycje swoim znajomym i rodzinie. Mówię o tym z doświadczenia, ponieważ przez ostatnie dwadzieścia parę lat uczestniczyłem w różnych kursach z najbardziej znanymi nauczycielami tego świata, a pan Sławek po prostu przebija ich wszystkich. Eckhart Tolle, Donald Mill Walsh, Deepak Chopra, doktor Wayne Dyer, Dalajlama czy Sri Sri Ravi Shankar to mistrzowie naszych czasów. Pan Sławek mógłby spokojnie zasiąść z tymi wybitnymi nauczycielami przy tym samym stole”. Oczywiście odpisałem w komentarzu, że ciekawe, jakie jest zdanie tego znamienitego towarzystwa na temat wspólnego usiądnięcia do stołu. Oczywiście nie odlatuję. Jest mi bardzo miło słyszeć takie słowa, zwłaszcza w zestawieniu z takimi postaciami, których kilku nawet nie kojarzę. Także kochani, dałem wam przykład. Nie wstydźcie się, nie krygujcie, jeżeli ktoś mówi o was dobre i pozytywne rzeczy.
Ja oczywiście dziękuję panu Robertowi za ten komentarz i też mam, moi drodzy, dla was jeszcze jedną informację. Jeszcze jeden mail, który dostałem również od naszego słuchacza i on powstał na kanwie tego, o czym ostatnio była rozmowa. Może rozmowa to dużo powiedziane. Na temat słuchania poprzednich audycji. Brzmi to tak: „Witam panie Sławku, od trzech tygodni słucham pana audycji na żywo, a tak naprawdę oszukałem czas i znam pana audycję od początku nadawania. Jak to możliwe? Więc po kolei. Nazywam się i w listopadzie 2021 roku trafiłem na pana audycję w formie podcastu. Sprawą podświadomości, zrozumienia jej zajmuję się od dawna i słucham dużej ilości wykładów. W ten sposób trafiłem na jeden z pana podcastów, bodajże 83.
Obsługa podświadomości dla początkujących. Przyznam, że przesłuchałem go kilka razy. Ile? Nie pamiętam, ale już wtedy wiedziałem, że jest pan osobą, dzięki której będę mógł na swoje miejsce poukładać puzzle swojego życia. W mojej głowie zrodził się pomysł odsłuchania wszystkich pana audycji, żeby zrozumieć, co ma pan do przekazania. Moja podróż z panem zaczęła się w połowie listopada 2021 roku, a dziś 8 lutego 2022 jestem na setnej audycji. Przesłuchałem te 100 audycji. Wszystkie, łącznie z komentarzami. Niektóre audycje po kilka razy. Najdłuższa miała ponad pięć godzin i chcę przyznać, że to jedna z najwspanialszych podróży mojego życia.
Już pomału się zastanawiam, co będę dalej słuchał, jak wyrównam odsłuchiwanie do stanu na żywo. Pewnie zacznę od nowa. Dzięki panu spojrzałem na pewne problemy wynikające z pracy z podświadomością z zupełnie innej. Nie chcę się teraz rozpisywać. Wierzę, że jeżeli ma być dalszy ciąg tego maila, to on się wydarzy”.Poruszę jeden z aspektów transformacji mojej podświadomości, która dzięki panu została właściwie wykonana, a mam na myśli wybaczanie samemu sobie. Nauczyłem się już innym wybaczać. Potrafię się już od tego uwolnić. Nie zdawałem sobie jednak sprawy, że mam problem z wybaczaniem samemu sobie. Podczas jednej z pana audycji nauczyłem się, jak to należy zrobić. To dzięki panu zrozumiałem, że moje błędy i niewłaściwe zachowania z przeszłości podświadomość zrzuca do nieświadomości.
Każe o nich zapomnieć, zamiast posprzątać i wybaczyć samemu sobie. To oczywiście w dużym uproszczeniu. Jednak na kanwie tej audycji wróciły z nieświadomości wszystkie złe wydarzenia z przeszłości i wtedy zrobiłem to, co pan zaproponował. Zmierzyłem się ze swoimi emocjami. Nie pozwoliłem, żeby podświadomość ukryła to znów głęboko. Zacząłem przyglądać się tym sprawom, swoim emocjom i coraz bardziej czułem, jak spływa na mnie spokój. Proces wybaczania został zamknięty. Teraz jest pełnia. Teraz była pełnia. Wybaczyłem innym, lecz zapomniałem o sobie.
To oczywiście ogromne streszczenie, jednak już widzę pozytywne aspekty tego działania w moim życiu. Dlaczego o tym piszę? Chciałbym przekazać wszystkim osobom, które piszą komentarze lub dzwonią do radia i przedstawiają swoje opinie na podstawie jednej czy dwóch audycji, żeby włożyli trud i przesłuchali kilka czy kilkanaście audycji wcześniej. W tych audycjach kryją się wszystkie odpowiedzi. Niech spróbują wprowadzić kilka rzeczy, które się w audycjach proponuje do swojego życia, choćby najbardziej banalne, jak ćwiczenia oddechowe. Niech działa zasada: posłuchaj, zastosuj, pomyśl nad efektami i ewentualnie później się wypowiedz. Stajemy się petentami życia i najlepiej byłoby, żeby zrzucić na kogoś odpowiedzialność za swoje niepowodzenia. Panie Sławku, dziękuję za tę audycję. Dziękuję za dzielenie się swoją wiedzą. Wracam do odsłuchiwania kolejnych części.
Wracam do układania kolejnych puzzli. Pozdrawiam. Tak się zakończył pierwszy mail. Zapytałem oczywiście, poprosiłem o zgodę, aby móc tego maila przeczytać na antenie radia, ponieważ to za chwilę powiem. Dostałem odpowiedź i też ją tutaj przeczytam, bo jest ważna. „Witam panie Sławku, jest mi niezmiernie miło za odpowiedź na mojego maila. Ma pan pełną zgodę na wykorzystanie tego, co piszę, a moje imię nie jest również żadną tajemnicą. Ma pan pełną zgodę na publikowanie tego, co piszę. Słuchając i obserwując innych ludzi, którzy udostępniają swoje przemyślenia na różnego rodzaju audycjach, wykładach i tym podobne, dostrzegam, że pojawia się ta sama sytuacja. Ludzie słuchają, oceniają, próbują się konfrontować.
Jednak bardzo niewielu chce wprowadzić to, co słyszy w życie. To ciągłe prześciganie się, kto i jakie książki przeczytał, czyj wykład był lepszy. Czy to nie jest działanie podświadomości? To przecież podświadomość działa schematem, pewnymi znanymi już wzorcami. Ta książkoterapia to swego rodzaju pułapka. I wiem, o czym mówię, ponieważ parę lat temu sam w nią wpadłem. Szkolenia, wykłady, książki, wizualizacje, marzenia. To wciąż zaprzątało moją głowę. Było tak do momentu, w którym zdałem sobie sprawę, że to nie są moje marzenia, tylko marzenia i cele podświadomości. Byłem głęboko przekonany, że się rozwijam, że jestem oświecony.
Byłem przekonany. Dobre słowo. Chyba to zmanipulowany, bo jeżeli się rozwijałem, to dlaczego robiłem oceny? Dlaczego po wysłuchaniu wykładu od razu rwałem się do komentowania, zamiast coś przemyśleć i wprowadzić w życie, spróbować to doświadczyć? Teraz już wiem, że to podświadomość przekonywała mnie, że się rozwijam, a sama realizowała swoje zadanie, grane schematy i wzorce. Zacząłem zmieniać swoją podświadomość i ją transformować. Ogromnym wyzwaniem było ograniczenie oceniania i wyrażania swojej wszechwiedzy na każdy temat. Ten proces trwa do dziś i wymaga ciągłej obserwacji siebie i swoich reakcji, swoich emocji. Ogromna tutaj zasługa mojego związku z żoną. Podczas jednej ze swoich audycji mówił pan właśnie o pułapkach pracy z podświadomością.
Poczułem, jakby pan mówił bezpośrednio do mnie. Spowodowało to u mnie duże wzruszenie i mocne potwierdzenie, że ta droga jest właściwa, że tym razem to ja transformuję swoją podświadomość, że to, co robię, jest właściwe i prawdziwie rozwija. Nie chcę się za dużo rozpisywać. Mam nadzieję, że nie przeszkadza panu, że piszę te maile. Dla mnie osobiście jest pan drogowskazem. Kimś, kto pokazuje możliwości oraz drogi wyboru bez oceniania, która jest dla drugiego człowieka właściwa czy lepsza. I to może się pojawić problem dla niektórych ludzi, bo to my sami powinniśmy dokonać wyboru, czyli wziąć odpowiedzialność za swój wybór. A to może być trudne, bo wtedy stracimy możliwość obwiniania pana za swoje upadki i błędy. Wtedy, kiedy my sami dokonamy wyboru i zaczniemy doświadczać, będziemy musieli odpowiedzialność za swoje życie wziąć na swoje barki. A to powoduje, że nasze wymówki i szukanie winnych na zewnątrz straci sens i to ludzi przeraża”.
Kochani, pozwoliłem sobie, zresztą nie ukrywam, że z dużą przyjemnością, przeczytać komentarz i tego maila. Nie dlatego, że chwalą moją osobęTylko dlatego, że w dużej mierze pokazują, tak jak tutaj w tym mailu było pokazane, jak bardzo nasza podświadomość potrafi być chytra, jak bardzo nasza podświadomość potrafi nami manipulować. Manipulowanie to jest proces świadomy. Jak bardzo potrafi nas omamić. Te komentarze i ten mail pokazują, że czasami jest drobna różnica. Jedno słowo i czasami dwa słowa potrafią zmienić zupełnie sens tego, co robimy i przynieść zupełnie inne efekty, niż byśmy się tego spodziewali. Było dzisiaj opóźnienie. Patrzę na zegarek i tak się zastanawiam, czy zdążę ze wszystkim, żeby was tutaj za długo nie przyciągnąć. Kochani, wracając do naszego tematu. Często z afirmacjami popełniamy jeden błąd.
Błąd, który tutaj został też trochę zaznaczony przez Piotra i przez Sabinę w poprzedniej audycji. Afirmacje od serca powinny być. Koordynacja serca i umysłu. Prawidłowo wykonywane afirmacje działają jak placebo, jeśli chodzi o leki. Prośby same w sobie zawierają ziarno niespełnienia i w czysto teoretycznym założeniu to jest prawda. Tylko jak przyjrzymy się temu głębiej, to mamy do czynienia z jakimś ideałem, z jakąś wizją ideału. Natomiast my sami idealni nie jesteśmy. Ponieważ gdybyśmy byli idealni i potrafili zrobić coś idealnie, to nie musielibyśmy wykonywać żadnych afirmacji, tylko nasze życie toczyłoby się automatycznie w sposób bardzo dobry dla nas. Nie musielibyśmy o niczym marzyć. Nie musielibyśmy czuć niedosytu czegoś, żeby tego pragnąć.
Po prostu byśmy to mieli albo byśmy doszli do wniosku, że to, czego nie mamy, nie jest nam do niczego potrzebne. Więc my nie jesteśmy idealni. Często mówi się, że afirmacje powinny płynąć z serca, powinny płynąć z miłości. Tak, całkowicie się z tym zgadzam. Tak by było najlepiej. Tylko jak to zrobić, skoro do tej pory tego nie udało nam się zrobić? Jak zrobić, żeby podczas afirmacji pojawiły się te uczucia w nas, które w naszym założeniu pojawią się wtedy, kiedy nasze marzenie się spełni? Jeżeli marzymy o właściwych relacjach partnerskich, czyli o miłości partnerskiej, to podczas marzenia o tym powinniśmy poczuć olbrzymią radość, spokój, przyjemność. Powinniśmy się poczuć trochę jak na haju, tak jak podczas zakochania. Tylko gdybyśmy te uczucia w sobie potrafili wykrzesać przed afirmacją, to nie musielibyśmy afirmować, żeby to się stało.
Nie wykrzesamy z siebie nic, czego w nas nie ma. Najpierw ten stan emocjonalny musi się w nas pojawić, a dopiero możemy go później okazywać. Więc nie bądźmy, nie poddawajmy się. Nie rezygnujmy z afirmacji tylko dlatego, że one nie płyną prosto z serca. To jest cel. To jest ideał. I często te ideały zniechęcają ludzi do robienia czegokolwiek, bo skoro nie robię tego tak, to z pewnością się nie spełni, ponieważ moje pragnienie nie płynie z serca. Okej, nie płynie, bo brakuje ci wiary. Masz za sobą już całe mnóstwo doświadczeń życiowych, które bardzo mocno podcięły ci skrzydła. Więcej masz tych doświadczeń negatywnych niż pozytywnych.
Więc w jaki sposób teraz uwierzyć, że to się może zmienić? To nie jest proste, to tylko na tablicach na Facebooku wygląda prosto. Zrób tak i tak. Jest pokazywany cel, ale nie jest pokazywany sposób. Bardzo często, nawet w ogóle, nie znajduję potwierdzenia u ludzi, którzy promują jakąś metodę, jakiś system. Nie znajduję potwierdzenia. Jest 300 komentarzy, tylko nie ma ani jednego: „Tak, zrobiłem to i to działa. O super! Dziękuję ci. O super!
O, jak pięknie napisane. Cudownie, moje serce się raduje”. Takie komentarze słyszę, natomiast czytam. Natomiast nie czytam komentarza: „Tak, polecam tą metodę, ponieważ zrobiłem ją, zrobiłam i ona działa”. Dlatego jak, kochani, do was mówię, to nie jest proste.I nie bądźcie. Nie zniechęcajcie się z tego powodu, że nie jesteście doskonali. Ja namawiam was do tego. Spróbujcie sobie to chociaż wyobrazić. Wyobrazić sobie tak, chociaż troszeczkę poczuć, nawet na skutek wyobraźni. Spróbować znaleźć się w tej sytuacji.
Od czegoś trzeba zacząć. Ideał jest po to, żeby do niego dążyć, żeby go za jakiś czas osiągnąć. Nikt nie zostaje od razu mistrzem. Zresztą w afirmacjach nie chodzi o to, żeby zostać mistrzem, tylko chodzi o to, żeby wprowadzić do swojego życia coś, za czym tęsknimy, czego pragniemy, czego nam aktualnie brakuje. To nie jest wyścig, to nie jest prześciganie się, kto słyszał o fajniejszej metodzie, tylko pomoc drugiemu człowiekowi, w tym podpowiedzenie drugiemu człowiekowi, jak może sobie pomóc w życiu, bo to summa summarum na samym końcu to on musi sobie pomóc. Dlatego ja, kochani, nie namawiam was do niczego i nie mówię wam o niczym, co zamiast wam pomóc, może przynieść tylko i wyłącznie rozczarowanie. Ponieważ przekazywanie ludziom rzeczy, które nie wiadomo, czy są możliwe do zrealizowania to jest trochę nie w porządku wobec nich. Mówienie: „Weź zrób to”, „Tak to powinieneś zrobić”. Ale czy to będzie dobrze? Nie wiem.
Ja tego nie robiłem, ale weź ty zrób, bo to tak fajnie brzmi. To tam taki fajny. Fajna babka to mówiła tam na takim spotkaniu wszyscy jej klaskali, więc to musi być prawda. Więc to musi być dobre, to musi działać. Więc to jest trochę nie w porządku. Spróbujcie kochani sami zobaczyć, czy to działa. Włóżcie w to trochę wysiłku, zweryfikujcie i wtedy dopiero mówcie: „Zrób to, ja to zrobiłem i u mnie to przyniosło jakieś efekty”. Natomiast pamiętajcie, że przygoda kończy się na poziomie mistrzowskim, a nie od poziomu mistrzowskiego się zaczyna. We wszystkich czy w większości tych informacji duchowych pojawia się temat miłości. Że wszystko to, co robimy, powinno płynąć z miłości.
I ja zadaję takie pytanie: jak ten stan miłości osiągnąć? Bo gdybyśmy byli przepełnieni miłością do samego siebie, miłością do ludzi, to nie siedzielibyśmy kochani dzisiaj tutaj, nie spędzali ze sobą czasu. Jest to dążenie, jest to cel, jest to pragnienie, przynajmniej dla niektórych. I próbujmy to robić. Uczmy się to robić. Szukajmy sposobu, żeby to zrobić. Ale na pewno nie myślmy o sobie w ten sposób: ja nie robię tego z miłością, taką prawdziwą miłością, więc jestem do kitu. Duchowość, świadomość ma człowiekowi pomagać. Ma go prowadzić do czegoś lepszego. I niech każdy robi to tak, jak potrafi.
I niech się nie zniechęca. Niech nie daje sobie wmówić, że jest zbyt kiepski, bo nie robi tego tak, jak ktoś wyczytał gdzieś w jakiejś książce albo na jakiejś tablicy na Facebooku. Zwłaszcza że bardzo często ci, którzy publikują coś na Facebooku, nigdy nie spróbowali tego zrobić, co publikują. To poprawia nastrój. To fajnie wygląda. To jest trendy, to jest modne. To mądre jest nawet. Ale nigdy nie próbowałem, nie próbowałam tego zrobić. Wystarczy mi, że sobie to przeczytam. Poprawia mi się nastrój.
I przecież o to chodzi, żebym miał lepszy, miała lepszy nastrój, żebym się lepiej czuła, żebym się czuła tak, jak czytałem, cytowałem dzisiaj w mailu bardziej uduchowiona, bardziej oświecony. To poprawia moje samopoczucie. Jest mi z tego powodu lepiej. Lepiej się czuję. Kochani. Z tymi afirmacjami to jest jeszcze tak i z tymi pragnieniami to jest jeszcze tak, że najpierw musi się pojawić świadomość, że coś jest nie tak, że czegoś nam brakuje, że czegoś byśmy chcieli, a dopiero później może się pojawić potrzeba, żeby to osiągnąć. I dopiero wtedy możemy szukać wsparcia. Możemy szukać mechanizmów, narzędzi, które nam w tym pomogą. Zastanawiałem się, jaka jest taka najważniejsza afirmacja. Taka najbardziej potrzebna i taka najbardziej podstawowa.
Taka, która w zasadzie powinna być to, co w tej afirmacji się pojawi, powinno być pragnieniem każdego człowieka. Oczywiście powinno być. To nie znaczy, że jest. W moim przekonaniu powinno być oznacza nie mniej, nie więcej, tylko to, że ja dostrzegam największe brakiWłaśnie w tej dziedzinie. Ponieważ o różne rzeczy ludzie się modlą, proszą, afirmują. Tak jak mówiłem, najczęściej niestety afirmacje dotyczą tego, co byśmy chcieli dostać. Żeby się po prostu spełniło. Ja już nie chcę za głęboko w to wchodzić, ale przypomnijcie sobie te dwie poprzednie afirmacje. Te, które pojawiły się w poprzedniej audycji. Jak one zostały skonstruowane i dlaczego tak zostały skonstruowane?
Ponieważ nie mamy prawa prosić o nic, co dotyczy i jest uzależnione od innych ludzi. Nie mamy prawa afirmować, żeby nasz partner się zmienił. Jeżeli jest nam z nim źle, to możemy się afirmować i prosić o siłę, aby od niego odejść. Aby się z nim rozstać. Możemy afirmować sobie i prosić o to, by następny związek był lepszy. Abyśmy spotkali na swojej drodze osobę, która będzie dla nas lepsza. Aczkolwiek tu proponuję to doprecyzować. Na pewno nie proście o osobę, która będzie dla was najwłaściwsza, bo być może właśnie ten partner, z którym aktualnie jesteście, jest dla was najwłaściwszy. Być może właśnie on pokazuje dokładnie to, co powinniście w sobie zmienić. Więc właściwszy może być taki, który będzie jeszcze bardziej dosadny i w bardziej mocny sposób wywoływał emocje, które w was są po to, żeby one ujrzały światło dzienne, żebyście mogli się tym emocjom przyjrzeć i żeby móc coś w tej kwestii zadziałać.
Ale to tak w kategoriach doprecyzowywania tych właśnie afirmacji. Jeszcze można na przykład w każdym wypadku stosować afirmację, która jest związana z wykrzesaniem w nas, ze znalezieniem w nas prawdy i miłości. Na przypomnieniu sobie wzorców prawdy i miłości tak, abyśmy byli w stanie swoje postępowanie i swoją relację z innymi ludźmi ocenić, przeanalizować wobec wzorców prawdy i miłości. I tak naprawdę ta druga afirmacja, która brzmiała, że: „Proszę Boga, aby pomógł mi przypomnieć sobie wzorce miłości i prawdy, które zabrałem ze sobą na ziemię. I proszę również o odnalezienie w sobie siły i odwagi, abym nauczył/-ła się te wzorce wprowadzać do swojego życia”. To jest, kochani — trochę poniekąd odpowiem na pytanie, które pojawiło się wczoraj w mojej rozmowie z panem Robertem — jak często i jak długo należy robić afirmacje? I afirmacja odnośnie przypomnienia sobie, odnalezienia w sobie wzorców prawdy i miłości powinna tak naprawdę być afirmacją codzienną, ponieważ codziennie mierzymy się z przeróżnymi sytuacjami. Część sytuacji jest powtarzalnych, część sytuacji jest nowych, natomiast za każdym razem dokonujemy emocjonalnej i mentalnej oceny tych wydarzeń. Więc żeby ta ocena była jak najbardziej obiektywna, potrzebujemy w sobie uruchomić wzorce prawdy i miłości. Potrzebujemy je mieć jak taki pryzmat, przez który patrzymy.
Jak szkło powiększające, przez które przyglądamy się ze szczegółami temu, co się wydarzyło. Więc ta akurat afirmacja powinna być afirmacją codzienną. Aż ten nawyk patrzenia przez pryzmat prawdy i miłości stanie się naszym nawykiem, naszą codziennością. Natomiast jeżeli prawidłowo budujemy afirmacje, czyli prosimy o zmiany, które mają nastąpić w nas, to doskonale będziemy wiedzieli, czy te nasze pragnienia, czy ta nasza afirmacja się spełnia, czy się nie spełnia. I sami będziemy wiedzieli, czy na przykład już możemy ją przerwać, czy na przykład powtórzyć ją wtedy za jakiś czas. To jest bardzo indywidualna sprawa. Jedni siedzą tak mocno gdzieś w swojej podświadomości, że być może ten proces będzie u nich długi. Inni być może po prostu uruchomią na zasadzie katalizatora za pierwszym razem to, co w nich siedziało. Tak jakby przekręcili kluczyk w zamku, otworzyli drzwi i wypuścili stamtąd. Nie wiem, na przykład otworzyli okiennice w oknie i wpuścili słońce.
Więc to jest oczywiście dobre pytanie, natomiast z pewnością nie da się na nie jednoznacznie odpowiedzieć. Fakt faktem i tu się zgodzę: jeżeli afirmacja nie przynosi efektów, nie powinniśmy jej zbyt długo powtarzać z uporem maniaka, ponieważ może to przynieść zupełnie odwrotny efekt. Niespełnienia, braku wiary. Więc najprawdopodobniej wtedy należy się zastanowić nad konstrukcją tej afirmacji, nad naszym podejściem, nad naszym zaangażowaniem, a nie nad tym, że to nie działa. Bo tych czynników, które decydują o realizacji afirmacji, o spełnieniu marzenia, pragnieniaJest bardzo dużo i większość z nich siedzi w nas samych, więc warto się wtedy zastanowić, gdzie znowu popełniamy błąd, że to nie działa. Natomiast kochani, żeby już też za mocno was nie przytrzymywać, jaka w moim przekonaniu jest podstawowa afirmacja, podstawowa prośba, podstawowe pragnienie człowieka? Często zapominamy o tym, że jesteśmy istotami czterowymiarowymi czy czteropłaszczyznowymi. Posiadamy ciało fizyczne, posiadamy nasz mental, naszą inteligencję, nasz umysł, posiadamy nasze emocje i posiadamy duszę. W zależności od sytuacji używamy jednego z tych elementów bądź dwóch, czasami trzech. Natomiast żeby stać się w pełni taką istotą, jaką naprawdę jesteśmy, to te wszystkie cztery płaszczyzny powinny być ze sobą zjednoczone, zespolone.
Słyszeliście takie określenie: zjednoczyć się z duszą. To jest kolejna rzecz, którą często swego czasu widywałem na różnych tablicach, że trzeba zjednoczyć się z duszą. Czyli co zrobić? Co znaczy zjednoczyć się z duszą? Otóż kochani, tak jak powiedziałem, tych trzech pierwszych płaszczyzn używamy. Ciała fizycznego używamy cały czas. Umysłu czysto teoretycznie też powinniśmy używać cały czas. Niektórzy czasami go wyłączają. Emocje towarzyszą nam cały czas, więc tak naprawdę jesteśmy istotami trzypłaszczyznowymi, trzywymiarowymi, 3D. Zjednoczyć się z duszą to znaczy potraktować ją dokładnie tak, jak każdy pozostały wymiar naszego istnienia, czyli pozwolić jej funkcjonować w naszym życiu cały czas.
Tak jak ciału fizycznemu, jak umysłowi, jak emocjom. To jest zjednoczenie się z duszą. I wtedy stajemy się istotami czterowymiarowymi. Wtedy tę magię świata duchowego dopuszczamy do swojego codziennego życia. Dzisiejsza audycja trwa do tej pory prawie półtorej godziny. Gdybyśmy umysłu używali przez półtorej godziny raz w tygodniu, kim byśmy byli? Gdybyśmy emocjami kierowali się tylko przez półtorej godziny w tygodniu, kim byśmy byli? Robotami. Robotami z przebłyskami uczuć. Gdybyśmy naszych emocji używali półtorej godziny w ciągu tygodnia.
O wykorzystaniu ciała fizycznego przez półtorej godziny w ciągu tygodnia w ogóle o tym nie mówię, bo to się nie ga. Więc zespolić się ze swoją własną duszą, zjednoczyć się, to znaczy korzystać z niej albo pozwolić jej uczestniczyć w naszym życiu przez 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, 365 dni w roku. Dlatego ta afirmacja, ta prośba o dopuszczenie wzorców prawdy i miłości do swojego życia, zespolenie ich z podświadomością jest tą afirmacją według mnie codzienną. Natomiast trzeba zrobić świadomy krok. Trzeba wykonać świadomą czynność, aby dopuścić tę część duchową do naszego życia, aby stała się częścią naszego życia nie tylko podczas audycji, nie tylko podczas czytania książki. Nie tylko podczas afirmacji czy warsztatów, tylko aby stała się stałą częścią naszego życia. Dlatego kochani, przygotowałem dla was taką afirmację, która może pozwolić wam świadomie ten proces uruchomić. O ile on jest ważny. O ile ta afirmacja jest ważna. O tyle jest ważna, że wszystko to, co płynie ze świata duchowego i wszystko to, czego w nas brakuje, może do naszego życia i do naszych emocji zawitać.
Miłość i prawda płynąca z duszy może spowodować to, że kolejne afirmacje będziemy robili już na podłożu prawdy i miłości chociażby do samego siebie. Czyli wydarzy się to, co tak naprawdę powinno się wydarzyć, aby afirmacja była skuteczna. To, do czego ja was namawiam, żebyście próbowali sobie wyobrażać, żebyście sobie to próbowali jakoś odczuć, może stać się po dopuszczeniu duszy do życia czymś całkowicie naturalnym. Dlatego uważam, że ta afirmacja jest w moim przekonaniu dość ważna.Także jeżeli możecie, kochani, znaleźć sobie jakąś wygodną... A jeszcze jedną rzecz. Dlaczego ja w tych afirmacjach mówię o naszym czole, o trzecim oku, o okolicach właśnie trzeciego oka, że tam te fizyczne, cielesne efekty powinny się pojawić? Ponieważ za łączność z innymi duszami, więc również z naszą własną duszą, odpowiada właśnie czakra trzeciego oka. To jest ta wzmożona intuicja. To jest też taka empatia na poziomie mentalnym. Czyli zdajemy sobie sprawę, uświadamiamy sobie, co ktoś w danej chwili myśli bądź czuje.
To jest ta komunikacja pozawerbalna. To jest ta komunikacja pozazmysłowa, to jest komunikacja na poziomie dusz, na poziomie świadomości. I ta aktywność właśnie czakry trzeciego oka jest fizycznie odczuwalna. Ona oczywiście pracuje z różną intensywnością, natomiast ta aktywność czakry trzeciego oka, przynajmniej przeze mnie, jest odczuwalna na poziomie fizycznym. Dlatego mówię o tym, żebyście sobie to wyobrazili, żebyście to spróbowali poczuć, żeby to spróbować też wystymulować w sposób taki mentalny, żeby wspomóc tę aktywację czakry trzeciego oka. Więc kochani, przejdźmy teraz do tej afirmacji. Jak możecie, ci którzy mają ochotę, usiądźcie sobie troszeczkę wygodniej, rozluźnijcie się, zamknijcie oczy, weźcie kilka głębszych oddechów. Spróbujcie uspokoić jak najbardziej swoje wnętrze, swój umysł, swoje emocje i spróbujcie, przynajmniej w myślach, za mną powtarzać. Proszę Boga, Stwórcę, Źródło, Wszechświat, aby pomógł mi odnaleźć drogę i sposób do zjednoczenia się z moją duszą, tak aby moja duchowa część na stałe zagościła w moim codziennym życiu. Proszę moją świadomość, aby przyjęła ją z radością i szacunkiem, tak aby moje ciało, umysł, emocje i dusza stały się jednością.
Spróbujcie poczuć. Spróbujcie wyobrazić sobie, jak właśnie pulsująca czakra trzeciego oka powoduje zespolenie wszystkich części waszego ciała. Jak wasza dusza poprzez czakrę trzeciego oka rozpływa się po całym ciele, po waszej głowie, po waszym umyśle. Jak wchodzi w interakcję z waszymi emocjami. Jak wpływa na każdą komórkę waszego ciała. Dusza jest naszym najlepszym przyjacielem. Dusza jest też siedliskiem miłości, miejscem prawdy, więc wszystkiego tego, co jest dobre dla nas. Miłość i prawda są dobre dla każdej komórki naszego ciała. Miłość i prawda są dobre dla nas na każdym poziomie naszego funkcjonowania. Poczujcie to zestrojenie.
Poczujcie to zespolenie. Poczujcie spokój, który z tego miejsca, które nazywamy trzecim okiem, płynie i ogarnia całe wasze ciało. Starajcie się powtarzać tę afirmację tak często, aż poczujecie się wyraźnie na poziomie fizycznym, że nastąpiła zmiana. Ta zmiana nastąpi na wszystkich płaszczyznach waszego życia. Spróbujcie podelektować się tą chwilą, pocieszyć, poradować, wypełnić, napełnić, przesiąknąć, przeniknąć, aby ten stan trwał jak najdłużej, a najlepiej na zawsze. I tego wam, kochani, na koniec tej dzisiejszej audycji z całego serca życzę.
[59:39] - W międzyczasie cały czas spływały oczywiście komentarze. Tych nietematycznych na szczęście było na tyle mało, że mogłem spokojnie je odsiać. Tutaj jeszcze widzę jakieś tematyczne wpisy. Panie Sławku, czy będziemy robić przerwę? Będziemy robić drugą część audycji, czy dziś już będziemy kończyć?
[01:00:02] - Panie Marku, spróbujmy. Tych komentarzy nie jest dużo, więc mam nadzieję, że będę też mógł wyłapać te, które uważam, że powinienem skomentować i pociągnąć. Także zróbmy przerwę. Może ktoś będzie miał, kochani, ochotę zadzwonić, więc zróbcie to zaraz po krótkiej przerwie, bo mówię, komentarzy nie jest dużo, więc uwiniemy się z nimi szybciutko i nie będziemy tej audycji dzisiejszej za długo pompować.
[01:00:38] - To w takim razie zapraszamy na krótki przerywnik muzyczny. Dzisiaj nam zagra-
[01:00:42] - Także króciutka przerwa, panie Marku i-
[01:00:45] - Jeszcze mamy chyba opóźnienie, ale połączenie jest w miarę stabilne. Jak pan Sławek mówi, to go tak już nie przerywa, jak przerywało na początku. Także miejmy nadzieję, że sytuacja się już ustabilizowała z połączeniem, a najlepiej jakby jeszcze to opóźnienie całkiem znikłoOperatorze internetu, postaraj się bardziej, bardzo prosimy. A tymczasem na antenie Radia Paranormalium zapraszamy na krótki przerywnik muzyczny. Zagra nam dzisiaj Elysian w utworze „Pack Up and Go”. Utwór, którego tytuł można przetłumaczyć tak swobodnie na język polski jako: „Pakuj się i ruszaj”. Mamy nadzieję, że nigdzie państwo jeszcze dzisiaj nie ruszacie. Mamy nadzieję, że zostaniecie z Radiem Paranormalium jeszcze przez jakiś czas, bowiem po tym krótkim przerywniku muzycznym powracamy do was z drugą częścią audycji „Świat oczami duszy”. Radio Paranormalium – paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
Zagrał nam przed chwilą projekt muzyczny o nazwie Elysian utwór zatytułowany „Pack Up and Go”. Mamy nadzieję, że nigdzie się państwo nie spakowaliście i nie poszliście, bowiem zapraszamy teraz na drugą część audycji „Świat oczami duszy”. Na tę część, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatu i się do nich odnosił. Chociaż sądząc po liczbie komentarzy, ta część nie będzie jakaś specjalnie długa, ale może ktoś postanowi zadzwonić, bowiem właśnie teraz linia telefoniczna jest już otwarta. Widzę, że tutaj paru słuchaczy się jeszcze rozpisało, także ja prześlę panu Sławkowi komentarze, które się teraz pojawiły i podam oczywiście numery telefonów do nas. Nasze numery to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08.Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radio Paranormalium do dołączania, do której i udzielania się jak najbardziej zachęcamy.
A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Panie Sławku, mam nadzieję, że się słyszymy już bez może tego opóźnienia.
[01:08:08] - Dziękuję, panie Marku. Tak, niestety znowu się pojawiło, więc zobaczymy jak mój internet długo pociągnie, więc wykorzystajmy to. Oprócz przywitań oczywiście z początku audycji, za które bardzo serdecznie dziękuję, przeczytam komentarz z Zjednoczonego Królestwa Północy, bo jest optymistyczny. „Z życzeniami trzeba ostrożnie. Teraz niczego sobie nie życzę, ponieważ mam stałą pracę i mimo depresji jakoś sobie radzę w dzisiejszym świecie i ostatnio jestem zadowolony z życia. U mnie duchowości i miłości w rodzinie było mało, więc uczę się na nowo odkrywać te pojęcia, bo mam z tym problem”. Super! A ja trzymam kciuki. Daniel pisze na temat afirmacji: „Jeśli chodzi o afirmacje, to według mnie najpierw musi pojawić się silne uczucie, pragnienie czegoś głęboko, które płynie z naszego wnętrza. Tak naprawdę pokusiłbym się o stwierdzenie, że to afirmacje, które przychodzą do nas same, jakby bezpośrednio z naszej duszy działają.
Coś, o czym tylko marzymy jako afirmacja nie zadziała. Mi się sprawdza i mam rezultaty”. To znaczy, jest w tym dużo prawdy. Natomiast afirmacje to jest również mechanizm tak zwanego prawa przyciągania i to prawo przyciągania działa w nas cały czas. Były o tym audycje. Polecam, zapraszam. Ono działa cały czas. Natomiast afirmacje to jest coś, co świadomie próbujemy do swojego życia dodać, wprowadzić coś innego niż to, co było do tej pory. Więc przede wszystkim jest to kwestia uwierzenia w to, ponieważ wszystko, co jest inne niż w naszej podświadomości, my w to nie wierzymy, więc jest kwestią tylko i wyłącznie tak naprawdę przekonanie samego siebie, że to jest możliwe i przekonanie swojej własnej podświadomości. Tak to w skrócie ten mechanizm wygląda.
Kerek pisze tak: „Kochani, problem nieefektywności duchowości, a tym samym afirmacje to jest w większości w wymiarze duchowym, a nie materialnym. W filmie Módrz się, jedz i kochaj guru mówi święte słowa: Stój na ziemi, jakbyś miał nie dwie, a cztery nogi. Warte przemyślenia. Żyjemy w materii, chcemy materii, a głowa w chmurach, a dokładnie poza materią. Nie będę rozwijać, ale metody fizyczne dają efekt zawsze. Trzeba zejść na ziemię, ludziki, bo żyjemy w tym liniowym, trzecim fizycznym wymiarze, a nie w niematerialnym. Pewnie wielu tego nie rozumie jeszcze, ale to dość logiczne. O naszych doświadczeniach fizycznych decydują połączenia neuronowe i to jest oczywiste. A połączenia neuronowe to mózg, a mózg to materia i nowe połączenia neuronowe świadomie można tworzyć poprzez działania fizyczne, a to już trochę łatwiejsze niż metody duchowe dla przeciętnego człowieka i bardziej zrozumiałe. Za to efekty często natychmiastowe.
Zauważmy, że czym bardziej człowiek wchodzi w duchowość, metody duchowe, tym bardziej odchodzi od materii. Ma mniej potrzeb, wygląda coraz więcej wątlej fizycznie, robi się jakby lżejszy, eteryczny. W końcu odchodzi z tego świata z miłością w sercu. To jest duchowość. Teraz pytanie, czy tego chcecie? Przykład świętego Maksymilian Kolbe i kilku moich znajomych, którzy przekroczyli niebezpieczny próg duchowości”. Na początku trzeba zrobić podstawową rzecz, zadać sobie pytanie, jakie mam oczekiwania od rozwoju duchowego? To jest pierwsze pytanie, które zadaje każdy lekarz i terapeuta, ponieważ wyznacza to kierunek, a bez konkretnego kierunku jest się jak okręt na wzburzonym oceanie, który nie ma określonego portu i nie wie, gdzie chce płynąć i utonie w bezkresie. Ja dziś duchowo czy chcę kreować materię życia tu, a w tym wymiarze, jakim jest nasz dobrostan, czyli wszystko, co daje poczucie spełnienia, czyli dostatek, zdrowie, relacje, ludzie i tak duchowość, zanim zmian fizycznych zero. Ale mówię, że to są inni ludzie, bo inaczej już czują.
Ale czy chodzi właśnie tylko o to? W wymiarze materii trzeba rezonować z materią, a nie się z niej zbywać. Taka postawa to zwyczajna ucieczka od tego, że nie umie się zrezygnować z materii i przykrywa się to inną formą, jaką duchową. Przeczytałem dość długi komentarz i nie wiem, co mam z nim zrobić. To jest właśnie to, czego ja, że tak powiem, w czatach nie lubię. Nie wiem, na jakiej podstawie, mój drogi, że tak powiem, wysnułeś te wszystkie teorie. O jakich ludziach mówisz? Na ile to jest prawdziwe? Na ile to jest wiarygodne? I na ile jest to wymyślone przez ludzi?
Bo ja jak słyszę, jak ludzie zaczynają interpretować rozwój duchowy, to czasami czuję się podirytowany.Zadam takie proste pytanie. Kochani, kto wymyślił rozwój duchowy? Naukowcy z Cambridge? Naukowcy? Fizycy? Filozofowie? Kto to wymyślił? Kto to zaplanował? Kto to stworzył? Może żeby spróbować zrozumieć rozwój duchowy, to trzeba się zastanowić najpierw nad tym, co autor tworząc ten projekt miał na myśli.
Może od tego trzeba zacząć. Rozwój duchowy, rozwój świadomości człowieka trwa od momentu, nie wiem, od którego momentu tak dokładnie. Troszeczkę później. Nie wiem, nie chcę, że tak powiem. Natomiast rozwój świadomości człowieka trwa od zawsze. A teraz raptem w XXI wieku pojawia się całe mnóstwo ludzi, takich jak ja zresztą, którzy wiedzą lepiej, o co w tym chodzi. I ja się zastanawiam, czy to jest właściwy kierunek. Tutaj Kerek pisze: „Sprawdzone, przetestowane. Poza tym to pokazuje życie ludzi, bo to jest jak bitwa informacji. Natomiast metody duchowe są trudne do okiełznania, bo nigdy nie wiadomo, co tak naprawdę zadziałało.
Poza tym mówienie, że coś należy poczuć, czucie. Dlatego stosować należy tylko narzędzia, które są w nas”. Moi drodzy, powiem to dobitnie. To wszystko, o czym my sobie tutaj teraz mówimy, o tych wszystkich mądrościach, zostanie zweryfikowane po naszej śmierci. Ja na przykład pod pewnymi rzeczami się nie podpiszę, ponieważ nie chcę zaryzykować czysto hipotetycznie, bo jeżeli reinkarnacja nie istnieje i po śmierci nie ma nic, to okej. To po prostu przeżyję swoje życie z podniesionym czołem, z uśmiechem na twarzy, z dobrymi relacjami z ludźmi. Z poczuciem, że zrobiłem coś dobrego, coś fajnego, że byłem dobrym człowiekiem. Natomiast gdyby jednak, nie daj Bóg, okazało się, że po śmierci jeszcze coś istnieje i gdyby się okazało, nie daj Bóg, że pojawię się znowu na ziemi, to wolę nie ryzykować. Jeżeli ktoś chce to ryzyko podjąć, to okej. Ja się pod pewnymi rzeczami nie podpiszę.
Natomiast oczywiście mogę na ten temat podyskutować. Dlatego wrócę jeszcze raz do propozycji, którą składałem w zeszłym roku. Jeżeli chcecie, kochani, podyskutować, powymieniać się argumentami, porozmawiać na jakiś temat, przekonać mnie, przekonać innych do swoich poglądów, to jak najbardziej. Jestem w stanie poświęcić jeszcze jeden dzień w ciągu miesiąca. Nawet rozmawialiśmy o jakimś terminie ostatnio z panem Markiem, że to może być środa czy czwartek. Umówmy się, spotkajmy się tylko już wtedy na Zoomie, na live. Pokażmy swoje imiona, pokażmy swoje nazwiska, pokażmy swoje twarze i podyskutujmy. Jestem jak najbardziej za, bo ta forma nie do końca mi odpowiada. Kerek pisze jeszcze: „Rozwój duchowy wymyślił ktoś, kto chciał uwolnić się od ciężkiej materii i cierpienia”, prawda? Dobra, to w takim razie przyjacielu, co robisz na audycjach duchowych?
Chcesz nas przekonywać, że to nie ma sensu? Że nie ma sensu to, co robimy? Naprawdę taka jest istota pojawiania się ludzi na czacie, żeby przekonywać innych, żeby czegoś nie robili? Tak, że tak powiem, chcemy sobie nawzajem pomagać. Kerek pisze: „Przykładem najlepszych wojowników duchowych są buddyści. Prosty przykład człowieka, który żyje poza materią. Jeśli ktoś chce tak żyć to okej, ale jak nie chce, to niech rozważy”. Tak, mój drogi. Tak, niech każdy sobie to rozważy i niech każdy podejmie decyzję taką, jaką uważa za słuszną. Marcin pisze: „Moim zdaniem reinkarnacja istnieje, bo nie każdy przechodzi dalej.
Wraca na ziemię, bo ma pewne lekcje do odrobienia”. I znowu musiałbym poruszyć tu temat sprzed kilku audycji, kilku, kilkunastu dnia. Marcinie, polecam ci wcześniejsze audycje. Przesłuchaj. Tam dość wyraźnie mówię o tym, co ja na ten temat sądzę. Natomiast jeżeli chodzi o reinkarnację, podawałem wam przykłady sprzed stu lat, udowodnione naukowo pamięci poprzednich wcieleń. W tej chwili tych przykładów jest całe mnóstwo. Są programy, które opowiadają o ludziach, którzy pamiętają swoje poprzednie wcielenia. Ja robiąc projekt „Świat oczami dziecka” podawałem przykłady konkretnych osób, rodziców, które rozmawiały ze swoimi dziećmi w wieku czterech, pięciu, sześciu lat, które doskonale pamiętały swoje poprzednie wcielenie. Jeden z chłopców był w stanie pokazać swój własny grób.
Nie mogli z nim chodzić na cmentarze. Możemy oczywiście dyskutować na ten temat. Jeden fakt za drugi fakt. A moim zdaniem i tak każdy, kochani, najlepiej wie, co w sercu czuje. I tak naprawdę to, co każdy może zrobić, jeżeli w coś nie wierzy, to zrobić sobie sesję regresyjną za kilkaset złotych i się po prostu o tym przekonać. Tak jest najprościej, kochani. Doświadczyć czegoś, nie klepać jakichś formułek, cytatów z innych książek, powoływać się na kolejnych mądrych, świętych, pięknych, cudownych.że oni tak powiedzieli. To jest działanie podświadomości, kupowanie wszystkiego, co autorytet, który mi przypasował, ma do powiedzenia, więc jest to zgodne z moją podświadomością. Ja to kupuję, ja nie sprawdzam. Ja to kupuję.
Ja w to po prostu wierzę. A ja wam cały czas, kochani, powtarzam: sprawdzajcie. Zróbcie chociaż odrobinę wysiłku, włóżcie w to, żeby tak jak czytałem dzisiaj w mailu, chociaż pooddychać i wtedy mi powiedzieć: „To nie działa”. Sprawdźcie to. Nie gadajcie po próżnicy i nie każcie mi, nie oczekujcie ode mnie, że ja będę gadał po próżnicy czy kogokolwiek przekonywał. Chcecie sprawdzić? Chcecie się przekonać? To się przekonacie. Nie chcecie się przekonać? Będziecie toczyć dalej dyskusję na bazie argumentów, które są.
Czy Bóg istnieje? Czy Bóg nie istnieje? Mamy takie same dowody na to. Tylko że najlepszy dowód na to, czy świat duchowy istnieje, jest każdy z was. Bo jeżeli każdy z nas ma duszę, to ma Boga w sobie, więc może zagrzebać głębiej w sobie. Nigdzie się nie udawać, tylko zagrzebać w sobie. Trochę wysiłku, kochani. Krytyka, która jest krytyką i negacją, a nie wnosi nic i też nie jest poparta jakimiś swoimi własnymi doświadczeniami, jest dla mnie trochę słaba. Kerek pisze: „Pięknie, Sławku, czyli połóżmy się i czekajmy na śmierć, bo-
[01:20:44] - Tutaj pozwolę sobie dograć ten fragment moim głosem, ponieważ właśnie w trakcie czytania tego komentarza urwał nam się na chwilę internet całkowicie, także ten fragment zaginął. Komentarz był następujący: „Pięknie, panie Sławku, czyli połóżmy się i czekajmy na śmierć, bo nie daj Boże w kolejnym wcieleniu będziemy ukarani za to, że tu korzystaliśmy z materii”.
[01:21:08] - Nie wiem. Telefonicznie zadzwoń. Z chęcią podyskutuję. Z chęcią wyrywane takie zdania z kontekstu. Przecież ja nic takiego nie powiedziałem, że ktokolwiek nas ukarze za korzystanie z materii. Wprost przeciwnie, ja uważam, że materia tak. Świat jest złożony z materii i po to tu jesteśmy, żeby z tej materii korzystać. Świat jest emocjonalny, więc jesteśmy tu po to, żeby z tych emocji korzystać. Czy ja kiedykolwiek powiedziałem, że mamy się oderwać i odfrunąć? Mój drogi, posłuchaj więcej moich audycji.
Posłuchaj. Włóż w to trochę wysiłku. Prościej będzie może zebrać więcej moich wypowiedzi do kupy i na podstawie tego budować opinie na mój temat bądź mówić mi to, co mówiłem, bądź czego nie mówiłem. Piszesz, że nie zrozumiałem. Być może, ale twoje komentarze są przedzielone innymi komentarzami. Dlatego ja powiedziałem: to nie jest forma dyskusji, a ja lektorem też nie będę. Z chęcią podyskutuję z każdym. Natomiast to nie jest forma do dyskusji. I tu jest następna rzecz, której ja nigdy, mój drogi, nie powiedziałem. Piszesz: „Dla mnie wielkim nieporozumieniem jest to, że mówi się o duszy jako czymś nadrzędnym, decydującym, po czym szuka się metod, jak ją wyrolować i zrobić jak chce ego”.
To jest twoja interpretacja. Ja nigdy nie powiedziałem, że dusza jest czymś nadrzędnym. I to jest właśnie coś, czego ja w tej części audycji nie mówię.
[01:23:09] - Nie wiem, jak to będzie z tym opóźnieniem, bo opóźnienie między mną a panem Sławkiem cały czas chyba jakieś jest, ale mam nadzieję, że jakoś uda się tę rozmowę dzisiaj poprowadzić. Jest z nami pan Kazimierz. Witamy panie Kazimierzu.
[01:23:24] - Dzień dobry, kłaniam się serdecznie. Witam wszystkich i czekam na odsłuch.
[01:23:29] - Dzień dobry. Cóż u pana słychać, panie Kazimierzu?
[01:23:33] - Dawno nie słuchałem audycji, bo zrobiłem sobie bardzo długie wolne i zachciało mi się dzisiaj zadzwonić, dać panu promyk słońca, jeżeli można. Chciałbym powiedzieć, że strasznie się cieszę.
[01:23:53] - Super. Lubię promyki słońca.
[01:23:57] - Ja też. Nie wiem. Mamy teraz luty. Jakoś luty. Dwa miesiące albo trzy miesiące takich dużych zmian w moim podchodzeniu do rozwoju duchowego, wynikających same z siebie w wyniku też mojej pracy. I chciałem powiedzieć, że strasznie jestem szczęśliwy i zadowolony z tego, że niby dużo wkładam w swój rozwój duchowy, a tak naprawdę i tak wszystko wychodzi już ze mnie. Uczę się być sobą i tak chciałem się tylko nie tyle pochwalić, co powiedzieć, że-
[01:24:35] - Proszę się chwalić, panie Kazimierzu.
[01:24:38] - Słucham?
[01:24:39] - Ale proszę się chwalić. Właśnie o to chodzi. Po to jesteśmy.
[01:24:43] - Pochwalić się, nie chwalić. Tylko w zasadzie chciałem po prostu powiedzieć, że dla mnie już, tak słucham pana i przypominam sobie, jak pana słuchałem rok temu jakoś. I tak sobie dzisiaj myślę, zupełnie mam inne myślenie niż rok temu. Zupełnie inaczej na to wszystko patrzę, zupełnie inaczej wszystko oceniam. Co prawda, powiem szczerze, ja podchodzę do wszystkiego w sposób, uważam, nie chcę używać słowa racjonalny, bo ja dużo rzeczy nie wiem.Wielu rzeczy nie wiem, wielu rzeczy nie rozumiem, ale doszedłem do wniosku, że przynajmniej u mnie — nie mogę mówić za wszystkich — w tym rozwoju duchowym chodzi o to, aby nauczyć się być sobą, tym prawdziwym sobą, poznać siebie, dowiedzieć się, jak bardzo w tym, co robię na co dzień, co myślę, jak postrzegam świat, w tym wszystkim jest. Nie wiem nawet, jak to nazwać. Kultura, system, zwyczaje, przyzwyczajenia, coś zaprogramowanego. Odkrywać, z czym się nie zgadzam, dlaczego, co moja dusza mówi, w jakim kierunku powinienem iść. Dalej nie wiem, w jakim kierunku powinienem iść, ale sobie też wyznaczyłem jakieś swoje cele.
[01:26:06] - Taki, który sprawi panu przyjemność i da-
[01:26:08] - Słucham?
[01:26:09] - W takim kierunku powinien pan iść, który sprawi panu przyjemność. Tak. I da panu radość.
[01:26:14] - Dokładnie.
[01:26:14] - I spełnienie.
[01:26:15] - Dokładnie.
[01:26:15] - To jest najlepszy kierunek.
[01:26:17] - Swój własny odkryć. Nie patrzeć, co piszą o rozwoju duchowym, tylko posłuchać siebie. Bo tak naprawdę ja wiem najlepiej, co jest dla mnie dobre. Natomiast chciałem powiedzieć panu, że bardzo się cieszę z ostatniej audycji. Jest opóźnienie. Nie wiem, w jakim momencie jesteśmy.
[01:26:38] - Chyba rzeczywiście coś się tutaj zmieniło.
[01:26:42] - Nastała niezręczna cisza.
[01:26:44] - Niech pan mówi, panie Kazimierzu, to najwyżej pan Sławek odczeka i odpowie potem.
[01:26:52] - Niech pan mówi, panie Kazimierzu. Dla mnie w tej chwili rozwój duchowy ma praktycznie kilka celów. Mówię, żeby zapełnić tę pustkę w tym momencie na linii. Rzeczywiście znaleźć sobie spokój, pokonać lęki, znaleźć siebie, odkryć, kim jestem i tak naprawdę stworzyć swój własny świat, w którym chcę żyć. Ponieważ zrozumiałem, że cokolwiek nam nie pasuje, jest czymkolwiek nam źle, to tak naprawdę tworzymy tą rzeczywistość. I tą rzeczywistość tworzymy wokół siebie tak, jak nam do duszy gra. Nie chcę wchodzić w ten temat zbyt głęboko, bo tylko ja to zrozumiem. To są moje przemyślenia, to są moje cele, mój rozwój duchowy. Każdy jest na innej drodze, w innym momencie i dywagować nie trzeba na ten temat, bo to jest mniej więcej jak mówić o muzyce, która nam się podoba. Mnie się podoba, jednak ktoś inny się nie będzie zgadzał, ktoś inny nie będzie rozumiał.
Nie ma to sensu. Natomiast sens jest taki, że ja się strasznie z tego powodu cieszę, że znalazłem po długim czasie... Moment, bo myślałem, że to pan Sławek mówi przez słuchawkę. I teraz ja się zwiesiłem. Co ja miałem powiedzieć? Sam siebie wytrąciłem, zerkając na słuchawki. Chciałem powiedzieć, że rozwój duchowy zupełnie dla mnie już dzisiaj jest czymś innym niż było pół roku temu, rok temu. I czuję, że strasznie dużo się zmienia i tyle. Chciałem taki promyk dać, że wszystko idzie do przodu. Słucham?
[01:28:58] - Ja bym chciał jeszcze jedną rzecz od pana usłyszeć. To będzie taki poważny promyk. Chciałbym, ale oczywiście nie będę naciskał. Chciałbym usłyszeć taką rzecz, że nie jestem już panu do niczego potrzebny.
[01:29:12] - Już pana od pewnego czasu nie słucham, aczkolwiek chciałem troszeczkę wrócić, żeby dać o sobie znać. I rzeczywiście muszę przyznać, nie jest pan już mi tak do niczego potrzebny.
[01:29:28] - Super, to jest najlepsza dobra wiadomość.
[01:29:30] - W pozytywnym znaczeniu oczywiście.
[01:29:33] - Ale ja też się naprawdę bardzo z tego cieszę. To jest dla mnie dobra wiadomość. Gdybyśmy mieszkali gdzieś niedaleko siebie, możemy zostać kolegami, przyjaciółmi nawet. Natomiast fajnie, że ta relacja audycyjna się wyczerpała. Super. Bardzo się cieszę i bardzo dziękuję, że pan zadzwonił.
[01:29:59] - Ja też się cieszę, ale też zastrzegam, że chętnie zadzwonię za jeszcze jakieś parę miesięcy. Sytuacja rozwija się i jeżeli tylko będzie sens zadzwonić, to pewnie tam jeszcze coś ciekawym przebywanie. Natomiast najważniejsze jest to, że chciałem dać o sobie znać po długiej przerwie, a przede wszystkim mam ochotę jakiś panu list skrobnąć na maila.
[01:30:28] - Super.
[01:30:29] - Jakoś kiedyś się zbiorę i napiszę, bo myślę, że ciekawe rzeczy sam mam przemyślane. Chciałem się z panem stricte podzielić. Nie tak, że jakoś muszę, ale myślę, że coś ciekawego i może to się panu też do czegoś przyda. Zawsze fajnie spojrzeć, tak mi się wydaje na spojrzenie osoby, która gdzieś tam się przewinęła i idzie swoją drogą.
[01:30:56] - Super. Bardzo się cieszę. Lubię takie właśnie maile, takie właśnie informacje, takie spotkania po czasie. Takie jak spotkania absolwentów. Wie pan, co tak się na takich spotkaniach absolwentów dzieje? To są fajne wspomnienia.
[01:31:10] - Nie mam pojęcia, bo każdy jest inny. Ja zdecydowanie w takich rzeczach nie gustuję, więc nie powiem. Tylko na filmach widziałem, a to się zwykle kończyło bójkami, pijactwem, kłótniami iI tak dalej.
[01:31:28] - Nie, nie te filmy pan oglądał. To może kiedyś zrobimy spotkanie absolwentów audycji Świat Oczami Duszy i z pewnością nie będzie ani bójek, ani rozrób. Może co najwyżej parę rozwodów, ale to w dzisiejszych czasach to nic nowego. Oczywiście w kategoriach żartu, panie Kazimierzu.
[01:31:51] - Dobra, dziękuję panu bardzo. Było mi miło zadzwonić po dłuższym czasie. A czy kiedyś zadzwonię? Nie wiem. Myślę, że sobie najpierw trochę popiszemy i zobaczymy, kiedy tam wpadnę na tę audycję. Stwierdzę, że warto, to może wtedy warto, ale mówię, już bardzo mało słucham, nawet mi się nie chce, szczerze powiedziawszy. Mam własne przemyślenia i idę własną drogą, więc to jest taki moment, kiedy człowiek czuje, że już nie potrzebuje korzystać bardziej z zewnątrz. Choć nie ukrywam, że ciągle czuję niedosyt i czuję, że czegoś mi brakuje. Ale to już jest moja działka, żeby jak najbardziej pozwolić wyjść wewnątrz siebie temu, co jest potrzebne. Dobra, tyle.
Było mi miło zadzwonić.
[01:32:47] - Super. Bardzo się cieszę, że pana usłyszałem i czekam na maila w takim razie.
[01:32:53] - O, to sobie pan może od razu powiedzieć, trochę poczekać, bo to muszę zastanowić się, pomyśleć, ale myślę, że się pan doczeka.
[01:32:59] - Ja cierpliwy jestem.
[01:33:01] - Ja też cierpliwie zwlekam.
[01:33:04] - Naciskał nie będę. Wszystkiego dobrego, panie Kazimierzu, na nowej drodze życia.
[01:33:09] - Dziękuję bardzo. Życzę wszystkim przyjemnej audycji.
[01:33:12] - Jesteśmy umówieni.
[01:33:13] - Tak, tak jest. Spokojnej, przyjemnej audycji, przemyśleń, sukcesów i oczywiście pozdrawiam serdecznie wszystkich. Pana, panie Marku, pana, panie Sławku. Do usłyszenia może kiedyś. Pa, pa.
[01:33:30] - Do usłyszenia może kiedyś. Wszystkiego dobrego.
[01:33:34] - Do usłyszenia, panie Kazimierzu. Dziękujemy jeszcze raz za telefon. Ja jeszcze tylko pozwolę sobie przypomnieć, może ktoś jeszcze zechce zadzwonić i może uda się pokonać to opóźnienie. Panu Kazimierzowi już się udało. Jakoś się panowie tutaj dogadali. Ja pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium, te głosowe. Nasze numery telefonów tak jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. No i oczywiście Skype radio.paranormalium.pl.
[01:34:19] - Dobrze, dziękujemy panu Kazimierzowi. Pozdrawiamy serdecznie na nowej drodze życia, jak wspomniałem. Ja wrócę na chwilkę jeszcze do komentarzy, ale tak tylko na chwilkę. Jeden mnie tutaj bardzo zainteresował. Kerek15. Właśnie to jest taki fajny fenomen czatów, że ja na przykład do Kereka15 mówiłem „przyjacielu”, a okazuje się, że teraz się doczytałem, że powinienem mówić „przyjaciółko”. Więc może uprośćcie mi trochę zadanie. Dopiszcie coś, co by wskazywało, żebym nie musiał się wczytywać w treść bardzo dokładnie tych komentarzy i przynajmniej żebym mógł się zwracać według płci. Kerek, czyli ona, Kerek15 pisze: „Panie Sławku, mogłabym wiele pana nauczyć. Przede wszystkim neguje pan coś, ponieważ jeszcze pan tego nie rozumie”.
Bardzo ciekawa koncepcja, bardzo ciekawe też sformułowanie. Natomiast z chęcią bym się dowiedział, co neguję i czego jeszcze nie rozumiem. I cieszę się, że spotykam na swojej drodze kogoś, kto mógłby mnie wiele nauczyć. I tutaj jeszcze taki jeden, żeby nie było, że tylko w superlatywach. Pan Sławek nie dopuszcza żadnych metod oprócz tych, które uznaje. Kiedyś rozmawialiśmy i mówiłam o metodzie efekty natychmiastowe, tak zwane cuda. Jeśli dzieje się wbrew logice, zero zainteresowania. Za to było stwierdzenie, że ja to mówię tylko do siebie, żeby przekonać siebie samą o tym. Kiedy słuchałam audycji, miałam przerwę, bo nic nowego dla mnie już nie wnosiły. Dziś wróciłam, a tu to samo.
Dlatego chciałam wnieść coś nowego. Ale to widać autorska audycja . A jaka ma być? Moja droga, zadzwoń. Po prostu zadzwoń do nas, wypowiedz to w jakimś tam ciągu. Niech to będzie możliwość, że tak powiem, wymiany poglądów. No tak, po prostu rozmawiajmy jak normalni ludzie. Czaty są dla małolatów, SMS-y, jakieś tam inne rzeczy. Sprawy załatwia się podczas rozmowy. Więc stańmy, porozmawiajmy.
Ja się nie zamykam na żadne metody, jeżeli są sprawdzone, jeżeli są w jakiś sposób spraktykowane, jeżeli mogą wnieść do życia drugiej osoby coś dobrego, pomóc mu coś w swoim życiu zmienić i komuś mogłoby to pomóc, to jak najbardziej nie. Zresztą zapraszałem różnych ludzi do audycji między innymi po to, żeby przedstawić różne sposoby, różne metody. Sam opowiadałem o doświadczeniach z hipnozą, czy z autohipnozą, czy z jakimiś tam innymi kalendarzami Majów po toKtóre nie są moimi autorskimi metodami. Zresztą po co ja się tłumaczę? Jeżeli tak kochani uważacie, że faktycznie promuję tylko to, co promuję, to widocznie w to wierzę. Jeżeli coś neguję, to widocznie też w to wierzę. Więc pozostawiam ocenę mojej osoby szanownemu forum i tyle. Sabina pisze: „Panie Sławku, ja sugerowałam zaprosić pana Kazimierza, żeby podzielił się z nami swoimi osobistymi przemyśleniami”. Pan Kazimierz mogłoby być interesująco. Pan Kazimierz to zaproszenie.
Zresztą pan Kazimierz zaproszenia nie potrzebuje. Natomiast być może jeżeli dostanę tego maila i coś tam się doczytam, to być może na kanwie tego wyniknie jakaś możliwość przeprowadzenia rozmowy. Pan Kazimierz z pewnością słyszy, więc niech sobie to przemyśli. Zaproszenie z mojej strony dla każdego z was kochani jest do udziału w audycjach, do dzwonienia, do dzielenia się swoimi przemyśleniami, więc powtórzę tą propozycję w rozmowie z panem Kazimierzem. Jeszcze przeczytam komentarz Daniela: „Panie Sławku, zgadzam się ze sprawą przyciągania. Chodziło mi o ten aspekt afirmacji, że trzeba mieć na uwadze, że to jak ktoś urodzi się bez ręki, to mu nie odrośnie, jak będzie afirmował. Natomiast jeżeli będzie pragnął mieć rękę, może otrzymać super protezę”. Super. I znowu się okazało, że mimo różnicy zdań w niektórych kwestiach, po wyjaśnieniu sobie na spokojnie pewnych rzeczy okazuje się, że się zgadzamy. I tutaj, drogi Danielu, całkowicie się z tobą zgadzam.
„Co do regresji próbowałem dwa razy i niestety się nie udało, choć byłem ciekawy”. Drogi Danielu, może nie ta osoba. Natomiast tą afirmację, którą dzisiaj wam przedstawiłem i te afirmacje, które były przedstawione w poprzedniej audycji są bardzo pomocne w otwieraniu trzeciego oka, a informacje o poprzednich wcieleniach i wcześniejszych sytuacjach z naszego życia są zapisane w naszej duszy, więc ten kontakt z duszą jest do tego celu nieodzowny. Zresztą być może na wiosnę spróbuję pójść w kierunku warsztatów wspomagających otwieranie czakry trzeciego oka. Dobrze kochani, spróbowaliśmy z czatem. Po raz kolejny się utwierdziłem, że czat w takiej formie nie jest dobrym pomysłem. Natomiast zobaczymy. Pożyjemy, zobaczymy. Kończymy na dzisiaj. Mam nadzieję, że znowu udało się parę ciekawych informacji wam kochani przekazać.
Zresztą myślę, że z każdej audycji ktoś, kto chce coś wyciągnąć, to z pewnością coś tam dla siebie, chociaż jedno zdanie znajdzie i za to trzymam kciuki. Też trzymam kciuki za to, aby jak więcej panów Kazimierzów, którzy dojdą do wniosku, że są już na tyle przygotowani, żeby pójść swoją własną drogą. Wam i sobie w swoim życiu kochani życzę, dziękując wszystkim walentynkom i walentym najserdeczniejsze życzenia. Dlaczego wy siedzicie dzisiaj ze mną, zamiast siedzieć tutaj ze swoimi ukochanymi?
[01:41:29] - Może siedzą razem ze swoimi ukochanymi i cieszą się tą audycją wspólnie.
[01:41:34] - Kurczę, super! Niesamowicie. Takich walentynek jeszcze nie miałem. Także kochani miłości wam życzę zawsze jak najwięcej, ale w dniu dzisiejszym życzę wam miłości również na wszelkich pozostałych płaszczyznach waszego życia. Więc korzystajcie. Zostało jeszcze trochę czasu, więc nie zabieram go już wam więcej. Trzymajcie się cieplutko. Wszystkiego dobrego. Dziękuję za dzisiejsze spotkanie. Do usłyszenia za tydzień.
[01:42:03] - A mówił do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Książka dostępna we wszystkich możliwych w obecnych czasach wersjach, czyli w wersji drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy” i do śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku. Cóż, dzisiaj już powolutku kończymy. To była audycja „Świat oczami duszy”. Mieliśmy 14 lutego 2022 roku. Dziękujemy bardzo za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień na antenie Radia Paranormalium w poniedziałek krótko po 20:00. Oczywiście na żywo.
Miejmy nadzieję, że nie wywieje nam nadchodzący wiatr połączenia z internetem i usłyszymy się już bez jakichkolwiek usterek. A więc dobranoc i do usłyszenia. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium, www.paranormalium.pl.