[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witamy w ten wyjątkowo zimny i wietrzny, i przy okazji trochę mokry i gdzieniegdzie również śnieżny poniedziałek wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium. 17 stycznia 2022 roku, na naszym zegarze godzina 20:01. A skoro minęła godzina 20:00, to znaczy, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”, audycję o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:57] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was kochani bardzo serdecznie.
[01:02] - Zanim przekażę głos panu Sławkowi i zanim przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, odniosę się tutaj do takiej dosyć w ostrym tonie sformułowanej wiadomości, jaka przyszła na radiowe gadu-gadu przy pomocy widgetu: „To nowe menu jest do dupy. Gdzie jest archiwum audycji? Czy ja nie mogę sobie posłuchać moich ulubionych nagrań, bo nie sposób je znaleźć na stronie? Żądam powrotu do starego menu lub dodania archiwum audycji na stronie”. Tak troszeczkę przegrałem, bo tutaj ta wiadomość jest dosyć mocno przyozdobiona jakimiś znakami zapytania i wykrzyknikami. Otóż informuję cię, drogi słuchaczu i potencjalnych innych słuchaczy również, że troszeczkę zmian ostatnio na stronie internetowej zaszło i między innymi zaszła taka zmiana, że w menu tym dostępnym na górze pozycja archiwum MP3 zmieniła nazwę na bardziej sugestywną dla współczesnego słuchacza nazwę Podcasty. Także teraz, żeby wejść do archiwum audycji, trzeba kliknąć w Podcasty po prostu. I to właściwie jedyna taka zmiana. Większość rzeczy pozostało niezmienionych. No chyba że zmieniła się gdzieś jakaś nazwa czegoś.
Ale funkcjonalności zostały po staremu. Także jeżeli ktoś szuka na stronie Radia Paranormalium archiwum audycji, to teraz archiwum nazywa się podcastem po prostu, bo taką właśnie funkcjonalność nasze archiwum w zasadzie pełni. Archiwum podcastów Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl/archiwalium, jakby ktoś szukał. Ja jeszcze tylko przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Oczywiście telefony i rozmowy na Skype będziemy odbierać w drugiej części audycji, ale te kontakty warto zapisać sobie już teraz. Cały czas można też do nas pisać. Jak najbardziej kulturalnie byśmy prosili, nie tak jak ten słuchacz, którego zacytowałem przed chwilą i któremu odpowiedziałem.
Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radio Paranormalium. No i jeżeli ktoś woli, to może także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[04:12] - Dziękuję, panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo serdecznie. Ja dla takich słuchaczy, którzy próbują w jakiś sposób, czy osób, które w jakiś agresywny sposób próbują rościć swoje pretensje, mam zazwyczaj taką dobrą radę, że jeżeli nie chcesz usłyszeć tego samego w swoją stronę, to najlepiej sam tak nie rób. Więc jeżeli ktoś ma ochotę w taki sposób w dzisiejszej audycji naszej uczestniczyć, to zawsze trzeba mieć wkalkulowane, że ktoś może zacząć mówić tym samym językiem. Oczywiście nikomu, zwłaszcza sobie i wam, kochani, tego nie życzę. Natomiast to od razu się też nasuwa taka rzecz związana też ze świadomością, że w zasadzie jeżeli ktoś posługuje się językiem wulgarnym, brutalnym, agresywnym, to my bardzo często mówimy sobie tak: „Ale ja jestem inny. Ja jestem gdzieś tam, nie wiem, ponad to, ja nie będę się zniżał do jego poziomu”. Natomiast prawda jest taka, że jeżeli ktoś posługuje się takim językiem, to znaczy, że ten język jest dla niego zrozumiały. I jeżeli chcemy, żeby on nas zrozumiał, to powinniśmy mówić do niego tym samym językiem. Takim językiem, który jest dla niego zrozumiały.
Nie naszym językiem, tylko takim, który jest dla niego zrozumiały. Więc czasami, kochani, nie budźcie w sobie takich negatywnych emocji, że powiedzenie komuś czegoś w jakichś tam, powiedzmy, ostrzejszych słowach jest nieduchowe. Duchowe to znaczy mądre, zgodne z prawdą i też skuteczne.Więc podejdźcie do tego w sposób skuteczny i nie obwiniajcie się później za to, że ktoś w inny sposób się zachowuje czy odzywa. Przepraszam was najmocniej, ale jak słyszycie, zostałem zawezwany i idę.
[06:30] - Chyba tym razem ktoś czworonożny postanowił tutaj naśladować naszego słuchacza, też krzykiem.
[06:43] - Ważne jest... Przepraszam, panie Marku, bo nie słyszałem, jak zwykle, bo zostałem wezwany do obowiązku domowego.
[06:49] - Nawiązałem, że czworonożny pana przyjaciel postanowił po naśladować trochę naszego słuchacza Krewkiego, który tutaj pisał.
[07:00] - On bardziej chyba wypełnia swoje obowiązki stróżujące. A że zima jest, więc zwierzątka przeróżne do mnie podchodzą, więc on jest wieczorami czujny. Zaraz będę oczywiście musiał się oderwać, żeby go wpuścić. Ale póki jestem z wami kochani, to jeszcze wrócę na moment do tego wątku, bo on się sam tutaj pojawił. Nie miejcie sobie za złe, że używacie jakiegoś języka, który jest zrozumiały dla drugiej osoby. Natomiast ważne jest w tym wszystkim, żeby nie towarzyszyły nam takie same emocje, jak towarzyszą jemu. Bo pewien sposób wyrażania nie musi być związany wcale z emocjami, jakie w nas są. To jest ta różnica, że ludzie często tacy napastliwi, ordynarni, chamscy są przepełnieni różnego rodzaju silnymi negatywnymi emocjami. I ich język i sposób wyrażania się, zwracania do innych ludzi z tego właśnie wynika, że są w nich takie emocje. My jako ludzie świadomi możemy używać takiego języka, jeżeli tego wymaga sytuacja, natomiast ważne, żeby nie towarzyszyły nam takie same emocje.
To jest ta różnica pomiędzy człowiekiem świadomym a nieświadomym. To tak pozwoliłem sobie taką wkrętkę zrobić na początek audycji, chociaż początek audycji miał być związany z podziękowaniami, bo pojawiło się kilka komentarzy odpowiadających na moje pytanie: czym dla was jest, kochani, miłość bezwarunkowa? Bardzo wam za nie dziękuję. Podziękowałem pod audycją, dziękuję również teraz. Ja oczywiście, tak jak napisałem w komentarzu, nie będę się do tego odnosił, bo tu nie ma co dyskutować. Jeżeli tak dla was to wygląda, to po prostu tak dla was jest. I to jest prawda, więc z prawdą nie będę dyskutował, a mogę jeszcze raz podziękować. Natomiast taki fajny odzew był, więc dzisiaj też będzie taka mała zagadka, prośba, pytanie z mojej strony. Też bardzo chciałbym poznać wasze zdanie na ten temat, ale zanim je zadam, przeczytam wam pewien cytat, który znalazłem dzisiaj w sieci przed samą audycją, a on w jakiejś tam części z pewnością odpowiada na ciągle zadawane pytanie przez ludzi, jak powinni żyć. Dzisiaj znalazłem odpowiedź człowieka, którego pierwszy raz w życiu miałem okazję spotkać internetowo.
Człowiek się nazywa Sadhguru i z pewnością dla części was jest to postać znana. Dla mnie została poznana dzisiaj, natomiast fajna jego wypowiedź i fajne podsumowanie na pytanie, jak należy żyć. „Kiedy żyjesz, ludzie powinni cieszyć się twoją obecnością, a kiedy umrzesz, powinni za tobą tęsknić”. I to jest jedna z prostszych recept na to, jak powinno wyglądać nasze życie, jak powinno wyglądać nasze postępowanie, nasze zachowanie, nasze przebywanie tutaj na ziemi i nasze przebywanie między ludźmi. Jeszcze jedna bardzo fajna rzecz, która też mi się spodobała, bardzo pasuje mi osobiście do tematu naszych audycji. Padły słowa, że dopóki uważasz, że ktoś jest odpowiedzialny za to, jaki jesteś, nie możesz się nigdy stać takim, jak chcesz być. Pomyślcie o tym kochani, bo jest to bardzo fajne stwierdzenie, bardzo fajna sentencja. I też à propos sentencji ostatnio złapałem jakąś tam wolną chwilę, żeby popatrzeć w internecie co się dzieje. Wpadł mi w oko post. Sama treść, sam sens posta może nie do końca był zgodny z tym, co ja myślę, ale też i nie musi.
Natomiast dyskusja, która się zawiązała pod tym postem, była bardzo dla mnie interesująca. Dużo się mówiło o tym, że internet właśnie kipi sentencjami, poglądami ludzi, które pochodzą z książek, z audycji, z różnego rodzajuźródeł, które nie są ich źródłami, tylko są źródłami zewnętrznymi. I ludzie się tym przerzucają, wymieniają, lajkują sobie. A mało jest tak naprawdę informacji, które są wynikiem doświadczeń ludzi. Doświadczenia ludzi są opisywane. Ludzie opisują swoje doświadczenia, czyli jak wyglądało ich życie, co się wydarzyło, jak było źle i tak dalej. Tego jest akurat całe mnóstwo. Natomiast takimi doświadczeniami pod tytułem: zrobiłem to i to, i w związku z tym pojawiły się takie i takie wnioski, przemyślenia. Zrozumiałem to, zrozumiałem tamto w związku z tym i tak dalej. Czyli mało jest takich osobistych przemyśleń, zbudowanych na własnych doświadczeniach, na własnej analizie i na własnej obserwacji.
A takie informacje są zazwyczaj najbardziej dla mnie osobiście fajne, ponieważ to jest dowód na to, że ktoś coś przeżył, ktoś zrozumiał sens tego doświadczenia, ktoś wyciągnął z tego wnioski, ktoś to zmienił i ktoś faktycznie może powiedzieć: moje życie uległo zmianie. Zmieniło się to, to i tamto. Jestem na tej płaszczyźnie. Na przykład dokonałem zmian. Widzę, czuję i też inni widzą i czują, że jestem innym człowiekiem, że inaczej się zachowuję, inaczej postępuję, inaczej reaguję. Jestem spokojniejszy, weselszy, szczęśliwszy, radośniejszy. To tak naprawdę jest dowodem na to, że ten rozwój duchowy, osobowościowy następuje. Ja w związku z tym zalewem Internetu, różnego rodzaju cytatami z książek, mądrymi sentencjami, pięknymi, górnolotnymi wzlotami, też jestem troszeczkę zmęczony. Podczas dyskusji z jedną przemiłą panią napisałem jej, że o dużo rzeczy można mnie podejrzewać, natomiast na pewno nie o to, że czytuję książki i cytuję książki. Więc pani zweryfikowała mój profil i napisała: „Faktycznie o to pana podejrzewać nie mogę”.
Także to taki sympatyczny akcent. Dlatego dzisiaj, kochani, powiem wam w bardzo wyraźny sposób. Najwyraźniejszy, jak potrafię. Chociaż ja wiem, że w moim wypadku to nie jest takie proste. Jednak jakoś mam taką tendencję do gmatwania pewnych rzeczy i wydłużania, budowania długich zdań, więc mam tego świadomość. Postaram się to dzisiaj skontrolować i pokazać wam, opowiedzieć wam o swoich konkretnych doświadczeniach, przemyśleniach, wnioskach, konkretnych sytuacjach. Żebyście też, kochani, wiedzieli, jakie są wymierne, rzeczywiste korzyści rozwoju swojej świadomości. Natomiast zanim do tego przejdę, zadam pytanie, a jednocześnie udzielę odpowiedzi wszystkim tym, którzy zastanawiają się, jak skontaktować się ze swoją własną duszą. Gro osób mówi, że tego nie słyszy, nie wie, nie wierzy, nie ma kontaktu, nie ma łączności. Jednym z prostszych sposobów stworzenia atmosfery do komunikacji z własną duszą, a raczej pokazania jej, że jesteśmy gotowi funkcjonować na tej samej płaszczyźnie emocjonalnej co ona, jest wzruszenie.
Nie wiem, jak często w waszych emocjach pojawia się stan wzruszenia. Ja o swoich stanach wzruszenia nie będę wam mówił, bo jeszcze paręnaście lat temu bardzo się tego bałem. Bardzo się wstydziłem, bo na takie zachowania mówiło się: stary chłop, a zachowuje się jak baba. Tak to kiedyś wyglądało, więc ja się wstydziłem swojego wzruszania i swoich wzruszeń z byle jakiego powodu. Teraz już tego nie mam. Natomiast w sytuacjach publicznych raczej staram się nie płakać. Natomiast wzruszenie to jest taki fajny stan, kiedy samoczynnie pojawia się w nas empatia połączona z miłością i z jakiegoś powodu czujemy. Zresztą każdy być może czuje co innego. Natomiast generalnie jest to bardzo przyjemny stan, podobny trochę do zakochania. Taki, kiedy to wszystko wydaje się takie fajne, cudowne, proste i miłe.
I atmosfera, która towarzyszy wzruszeniuEmocja, która wtedy w nas powstaje, jest emocją, która jest bardzo tożsama dla naszej duszy. Środowisko miłości i empatii jest czymś naturalnym dla naszej duszy. Więc im częściej się wzruszamy, tym dajemy naszej duszy informację: „Hej, ja też umiem okazywać takie uczucia. Ja też potrafię funkcjonować na takich wibracjach. Możemy zostać przyjaciółmi”. Więc wzruszajcie się, kochani, jak najczęściej i dawajcie swojej duszy taką informację: „Hej, możemy zostać przyjaciółmi. Ja też tak potrafię”. I w związku z tym moje pytanie do was i prośba brzmi: co was wzrusza? Jakie sytuacje, jakie obrazy, jakie wydarzenia powodują, że widzicie coś i czujecie wzruszenie? Wzruszenie jest też objawem miłości bezwarunkowej, ponieważ przynajmniej ja bardzo często wzruszam się, widząc sytuację ludzi, z którymi mnie nic nie łączy.
Widząc i czując emocje, które towarzyszą pewnej sytuacji, odczuwam wzruszenie. Nic od tych ludzi nie chcę. Oni ode mnie nic nie chcą, nic nas nie łączy, nie mamy żadnej zależności, a ja we wzruszeniu okazuję łączność, solidarność, więź z tymi ludźmi tylko z tego powodu, że pojawiły się w nich jakieś emocje, które są dla mnie ważne, są mi bliskie. Nie znam, najprawdopodobniej nigdy nie będzie nam dane wymienić ze sobą nawet dwóch zdań, a ja czuję radość, miłość, wdzięczność i łączność z tymi ludźmi. Więc, kochani, moje pytanie: co was wzrusza? Jakie sytuacje powodują w was wzruszenie? Kochani, o czym chciałem wam opowiedzieć dzisiaj. Otóż chciałem wam opowiedzieć o tym, że udałem się na akupunkturę. Postanowiłem doświadczyć akupunktury z kilku powodów: zdrowotnych, energetycznych, doświadczalnych. Zbierałem się do tego, szukałem też kogoś, komu zaufam.
I z moją połówką udaliśmy się właśnie na takie coś. Jesteśmy w tej chwili po ośmiu zabiegach. I nie mówię wam o tym, żeby się pochwalić, tylko dlatego, że byłem ciekawy pewnych zależności energetyczno-emocjonalno-fizycznych. Byłem ciekawy tej zależności w sposób nie tylko doświadczalny na poziomie emocjonalno-duchowym, tylko w połączeniu z ciałem fizycznym, bo odczuwanie emocji w ciele fizycznym jest oczywiście dla was pewnie też znane i to dla większości z nas nie jest żadną tajemnicą. Tak jak też z pewnością żadną tajemnicą nie jest to, że większość stanów emocjonalnych znajduje swoje umiejscowienie jako napięcie mięśni w ciele fizycznym. I też te stany emocjonalne długo się utrzymujące są przyczyną wielu chorób naszego ciała fizycznego. To z pewnością dla większości was jest jasne. Natomiast ja chciałem zobaczyć, jak to jest, żeby połączyć, dołączyć do tego jeszcze te połączenia energetyczne. I powiem wam szczerze, że jestem pod bardzo dużym wrażeniem, a jednocześnie też odkryłem, ile jeszcze rzeczy mam do zrobienia. Pamiętacie, jak mówiłem o rachunku sumienia?
O tym, że warto ten wgląd w siebie robić co jakiś czas. Bo owszem, te podstawowe wzorce są zapisywane w naszej podświadomości we wczesnych latach naszego życia, najczęściej w dzieciństwie. Później są już tylko utwierdzane bądź modyfikowane, a później już dorosłe życie według tych wzorców podświadomości sobie prowadzimy. I co do wzorców zgadzam się. Taki rachunek sumienia odnośnie wzorców, odnośnie tych korzeni mojej osobowości kilka razy w życiu zrobiłem. Natomiast później już jako ludzie tacy dorośli, świadomi, już często trochę uduchowieni, mówimy: „No dobra...Przecież ja to odbieram już na poziomie świadomym, więc ja już sobie z tym radzę na bieżąco. Ja już nie muszę do tego z powrotem sięgać, bo ja już to załatwiłem w czasie rzeczywistym. Czyli w momencie, kiedy sytuacja się wydarzyła, ja już ją sobie obrobiłem, przerobiłem i już mam ją z bani. Nie wiem jak wy, natomiast ja o pewnych sytuacjach miałem właśnie takie przekonanie, że jako człowiek świadomy zareagowałem na bieżąco. Przeanalizowałem, przetransformowałem i nie muszę do tego wracać.
Otóż uwolnienie pewnych blokad energetycznych w moim ciele fizycznym zaowocowało tym, że w ciągu ostatnich dni, zwłaszcza we śnie, pojawiła się cała masa historii takich, które ja nazwałbym bolesnymi doświadczeniami, które wydawało mi się, że już mam załatwione. Otóż okazało się, że dopiero teraz, na skutek ukłucia w konkretne miejsce i uruchomienia jakiejś energii, one mi się z powrotem uwypukliły i okazało się, że mimo że ja je świadomie sobie przetransformowałem, w mojej emocjonalności one dalej funkcjonowały. Jedno z ostatnich takich doświadczeń. I tu też, kochani, postaram się wam to powiedzieć w sposób taki prosty, żebyście zobaczyli, jak świadomość, jak nasza świadomość, zmieniająca się świadomość pozwala inaczej reagować na te same historie, które kiedyś były dla nas przeżyciami traumatycznymi. Wraz z rozwojem świadomości stają się już tylko sytuacjami bądź w najgorszym wypadku problemami do rozwiązania. Jednym z takich największych zawodowych traum, jakie przeżyłem w swoim życiu, była końcówka mojej firmy, kiedy ja już dość szybko spadałem po równi pochyłej. Natomiast cały czas miałem zatrudnionych ludzi. Cały czas miałem koszty związane z utrzymaniem firmy. Ponieważ branża meblowa jest branżą taką troszeczkę probudowlaną, więc tam chłopcy byli przyzwyczajeni, że co tydzień biorą pieniądze, ponieważ tak mieli skonstruowany budżet, że miesiąc czasu bez pieniędzy nie byliby w stanie wytrzymać. Zresztą często jeździli też do domów, do rodzin, do żon, więc chcieli tam jakieś pieniądze im zostawić na następny tydzień, kiedy ich nie będzie.
I na końcówce firmy ja już nie miałem pieniędzy na wypłaty dla swoich pracowników. Nie miałem. Po prostu firma już nie przynosiła dochodów i mimo że już przestałem płacić raty leasingowe, przestałem płacić ZUS-y i w ogóle całe mnóstwo różnych rzeczy, to i tak dochodowość była taka, że często nie spinał mi się ten budżet i nie miałem pieniędzy dla swoich pracowników na tygodniówki. Ja już od poniedziałku, kiedy zaczynałem tydzień pracy, już przeżywałem, czy ja na piątek czy sobotę zdołam uzbierać tamte ileś tam tysięcy złotych, żeby mieć dla chłopców na tygodniówki. Ja już przeżywałem to. Raz się udało, więc z dumą szedłem. Natomiast innym razem się nie udawało, więc piątek czy tam sobota była już takim dniem, kiedy ja od samego rana próbowałem zorganizować jakieś pieniądze na wypłaty dla swoich pracowników poprzez pożyczanie, poprzez kombinowanie jakieś tam przeróżne. Najczęściej gdzieś tam poprzez jakieś tam pożyczanie. I oni tam od rana dzwonili i podawali mi kwoty, które będą chcieli wziąć, które im tam wyszły z godzin i tak dalej. Więc ja już w którymś momencie nie odbierałem tych telefonów.
Unikałem. Przeżywałem po prostu traumę związaną z tym, że nie jestem w stanie wywiązać się z obietnicy danej pracownikom. To było dla mnie najgorsze doświadczenie zawodowe związane z moją pracą zawodową, z prowadzeniem biznesu. No i w końcu problem się rozwiązał, bo moja firma splajtowała. Raz udało mi się podnieść. Drugim razem niestety nie wyciągnąłem właściwych wniosków, więc drugim razem zabolało jeszcze bardziej. Splajtowałem i tak sobie żyję do dzisiaj z tą plajtą na koncie i z pewnymi zobowiązaniami, które nie zostały uregulowane, ponieważ były ważniejsze rzeczy pod tytułem pensje dla pracowników. I teraz jedną czy dwie noce ta cała sytuacja -- oczywiście postacie były trochę inne, jakieś tam inne osoby się też pojawiły. Przeżywałem właśnie sytuację, kiedy mam wypłacićTygodniówki swoim pracownikom. Ja we śnie, w takiej półświadomości prowadziłem ze sobą dyskusje i negocjacje.
Natomiast doskonale czułem ten stres, to napięcie. Takie same, jak towarzyszyło mi tamtym piątkom i sobotom. Dopiero emocjonalnie teraz, dwa dni temu uwolniłem się z tamtej traumy. Wyglądało to w ten sposób, że analizowałem sytuację we śnie. Co ja mogę zrobić? I jak wygląda rozwój świadomości? Jak wygląda rozwój osobowości? Wtedy schowałem głowę w piach. Schowałem się przed długami. Po prostu poddałem się.
Padłem. Nie wykonałem żadnego ruchu naprawczego, ponieważ nie byłem w stanie zwolnić żadnego pracownika. Natomiast we śnie proces transformacji wyglądał w ten sposób: jest inwestor, mój kolega, który razem ze mną zainwestował w tą firmę, więc wyślę go do banku, niech przywiezie pieniądze na zaliczki. Natomiast teraz wypłacam pensje, pensję zaliczkową, a w poniedziałek robimy zebranie załogi i albo ustalamy zmianę systemu pracy, albo będą zwolnienia. Proces transformacji się dokonał. I kochani, ja w swojej mentalnej sferze doskonale wiedziałem, jaki błąd popełniłem, że właśnie powinienem dokonać zmiany systemu pracy, zwolnić kilku pracowników, odciążyć się kosztowo, skoro nie było na tyle roboty. Skoro pracownicy nie byli w stanie zarobić nawet na siebie, trzeba było wykonać ruch. Mentalnie doskonale to wiedziałem. Mentalnie doskonale to wiem przez ostatnie 10 lat. Natomiast teraz we śnie dokonałem emocjonalnej transformacji i teraz wiem, że gdyby była taka sytuacja, jestem w stanie to zrobić.
Uwolniłem się od tamtej traumy i jednocześnie dokonałem transformacji pewnych wzorców, że ludzie są ważniejsi ode mnie. Kochani, ten tydzień związany z tymi uruchomionymi procesami energetycznymi. To jest trochę tak, że my się boimy pewnych rzeczy tknąć. My się boimy. Nie robimy rachunku sumienia między innymi dlatego, żeby nie ruszać pewnych tematów, żeby się z nimi nie zetknąć. I jak widać, ja w swoim przekonaniu myślałem, że już też nie muszę. Że skoro scharakteryzowałem, stwierdziłem, znalazłem problem i znalazłem rozwiązanie tego problemu i wiem, jak należy postąpić, to już mam ten problem z głowy. Nie. Musiałem, chociaż teoretycznie, ale jednak w całych tych emocjach, tych samych emocjach, które by mi towarzyszyły w realnej sytuacji, musiałem podjąć tą decyzję. Musiałem przekonać się o tym, że jestem w stanie podjąć tą decyzję.
Powstał taki proces, bo tych sytuacji, które w ostatnim tygodniu, zwłaszcza mówię we śnie, do mnie przyszło z mojej przeszłości, tej ostatniej, było oczywiście więcej. I jakichś związkowych, i towarzyskich, i relacyjnych. I jakieś słowa, o których już zapomniałem, a które w sytuacji, kiedy je słyszałem, bardzo mocno mnie zabolały. To było mniej więcej tak, jakby pan doktor od akupunktury po prostu ukłuł w ten problem szpilką, żeby mi go unaocznić, żebym go poczuł, żebym uświadomił sobie, że on tam jest. Nie mówię tu w kategoriach, kochani, takich, że polecam akupunkturę czy nie polecam akupunktury. Że zaraz wam podam tutaj namiary i będę robił jakąś kampanię reklamową. Nie. Zostawiam to każdemu z osobna, tą decyzję. Natomiast chciałem wam pokazać, że nawet duży poziom świadomości mentalnej nie do końca musi być rozwiązaniem problemu i że to w żaden sposób, jak przynajmniej ja na swoim przykładzie się o tym dowiedziałem, nie zmienia. Załatwienie jakiegoś problemu mentalnie nie znaczy, że go rozwiązujemy też emocjonalnie.
Więc to zagłębianie się w siebie, nawet przy bardzo dużym poziomie świadomości mentalnej ma w dalszym ciągu sens. Ma sens jeszcze też dlatego, że możemy zaobserwować, możemy przekonać się, czy się zmieniliśmy.Czy na przestrzeni jakiegoś okresu czasu się zmieniliśmy? Ponieważ my często sami w sobie nie obserwujemy zmian. Wydaje nam się, że te zmiany są na tyle powolne i dość płynne w większości przypadków, że my tych zmian nie obserwujemy. Wydaje nam się, że wszystko jest tak, jak było, a to, co wiemy teraz, wiedzieliśmy od zawsze, że to, co potrafimy teraz, też potrafiliśmy kiedyś. To jest bardzo częsta pułapka rodziców. Mówią swojemu nastolatniemu dziecku, jak mają postępować, bo teraz już to wiedzą, jak trzeba postępować i zapomnieli o tym, że kiedyś, mając naście lat, postępowali dokładnie tak samo jak swoje dziecko, ponieważ wtedy, w wieku nastu lat nie wiedzieli tego wszystkiego, co wiedzą teraz. To właśnie w tych sytuacjach pokoleniowych bardzo łatwo jest zaobserwować i my często nie dostrzegamy tego, co się w nas zmieniło. I mówimy: „W zasadzie jest tak, jak było. Ja od zawsze byłem dobrym człowiekiem.
Zawsze byłem cudowny, zawsze byłem spokojny, zawsze byłem idealny. Zawsze tak myślałem, zawsze tak postępowałem”. Jeżeli tak o sobie myślicie, to albo nie dokonaliście żadnej zmiany w życiu, albo nie potraficie jej zaobserwować. Bo ja nie mogę o sobie powiedzieć, że zawsze byłem takim miłym, ciepłym i sympatycznym facetem, jakim jestem teraz. Doskonale? Doskonale nie wiem, ale z pewnością widzę zmiany, które w moim zachowaniu i postępowaniu się dokonały. Nie wszystkie są dobre. A dlaczego, to zaraz wam spróbuję powiedzieć. Ale z pewnością widzę zmiany, które w moim zachowaniu się dokonały. Dlaczego warto to obserwować?
Dlaczego warto w ogóle iść w kierunku świadomości? Ponieważ jest taki proces. Świetny, superowy i bardzo przydatny w życiu. Taki proces, taka sytuacja, że zwiększając swoją świadomość, zaczynamy poznawać prawdę o sobie, o ludziach, o relacjach, o życiu. A ta świadomość, która się w nas budzi i ta prawda, która się zaczyna pojawiać, robi taką pętlę zwrotną i zaczyna zmieniać naszą świadomość na temat na przykład naszych relacji z ludźmi bądź ludzi z nami. Ja od kilku lat bardzo mocno to obserwuję, a teraz ostatnio to już w ogóle jest bardzo mocna kumulacja. Może dlatego, że bardzo mocno też postawiłem na miłość do samego siebie i raptem ta świadomość i miłość do samego siebie okazuje mi. Patrzę na przykład na jakąś relację, w której byłem przez ileś tam czasu. Patrzę jakbym założył jakieś inne okulary, jakbym dowiedział się jakichś nowych rzeczy na temat tej relacji. Raptem jasne staje się to, że kiedyś ktoś mówił do mnie, że czegoś pragnie, że czegoś chce, że czegoś oczekuje, a ja natychmiast odbierałem to i reagowałem, jakbym to ja miał te jego pragnienia i potrzeby spełnić.
W momencie, kiedy rozwija się świadomość i pojawia się prawda i patrzymy na tą sytuację przez pryzmat prawdy, to mówimy tak: „Okej, doceniam, słyszę, rozumiem twoje pragnienia, rozumiem twoje potrzeby, rozumiem twoje marzenia, tylko nie rozumiem, co ja mam z tym wspólnego”. Twoje pragnienia są twoimi pragnieniami. Mogą być, jakie tylko sobie zechcesz. Tylko pragnienia drugiego człowieka w żaden sposób nie dotyczą nas. My z pragnieniami innych osób nie mamy nic wspólnego. I ta rozwijająca się świadomość i pojawiające się szkło powiększające zwane prawdą powoduje, że my zaczynamy rozumieć, że to są tylko pragnienia innych ludzi. Oni nam o tym powiedzieli. Być może oni by nawet chcieli, żebyśmy my coś w tym kierunku, żeby te ich pragnienia się spełniły, żebyśmy coś zrobili, żebyśmy im pomogli w tym albo że powinniśmy im pomóc, albo że powinniśmy w związku z tym coś zrobić, że mamy obowiązek coś zrobić, bo to może brat, może siostra, może przyjaciel, może ktoś dla nas coś zrobił. Więc my teraz czujemy się w obowiązku, żeby coś zrobić. A jeżeli przyłożymy, bo jeżeli rozwijamy swoją świadomość, to już posiadamy na wyposażeniu coś takiego jak szkło powiększające prawdę i spojrzymy przez to szkło powiększające prawdę na tą sytuację i widzimy, zaczynamy rozumieć, że to nas nie dotyczy, że to nie ma nic wspólnego z nami, że czyjeś oczekiwania względem nas, naciski, prośby, wymuszenia, szantaże tak naprawdę są ich staraniami o to, aby ich pragnienia się spełniły.
Więc jedyne co, to możemy się tego nauczyć i włożyć taką samą siłę, energię i zaangażowanieW to, żeby nasze pragnienia się spełniły, a nie włożyć nasze starania w to, żeby spełniły się czyjeś pragnienia. Im mniej umiejętności w nas, dążenia i starania się o to, by nasze pragnienia się spełniły, tym sroższego nauczyciela spotkamy na naszej drodze, który nam doskonale pokaże, jak należy to zrobić. Jeżeli nie mamy świadomości i nie mamy na stanie szkła powiększającego, które ja umownie nazwałem prawdą, i jeżeli nie będziemy potrafili przyjrzeć się temu właśnie w ten sposób: ja nie mam nic wspólnego z twoimi pragnieniami, oczekiwaniami i całą resztą twojego życia. Ja nie mam nic wspólnego. To mnie nie dotyczy. Natomiast jeżeli już sobie to uświadomimy, że nie mamy z tym nic wspólnego, to będziemy mogli w ramach tego sprzężenia zwrotnego świadomie zareagować i zmienić swoje relacje z innymi ludźmi. Będziemy mogli pożegnać ze swojego życia nauczycieli, a wpuścić na ich miejsce partnerów, przyjaciół, towarzyszy. Ludzi, którzy nie będą nas musieli uczyć. A wiecie, jak ta nauka wygląda? Wygląda tak, na co często gros ludzi narzeka.
„Jestem dobrym człowiekiem, a ciągle jestem wykorzystywany. Ciągle ludzie mnie wykorzystują”. Nie, ludzie cię nie wykorzystują. Tylko w twoim życiu pojawiają się nauczyciele, którzy pokazują ci, jak dbać o samego siebie. To nie są źli ludzie, którzy cię wykorzystują. To są nauczyciele, którzy uczą ciebie i pokazują ci w twoim najbliższym otoczeniu, jak dbać o samego siebie. Więc to sprzężenie zwrotne, kiedy rozwijając swoją świadomość o samym sobie, świadomość o otaczającym nas świecie i dążąc do tego, aby przyglądać się życiu swojemu i relacjom, które nas otaczają przez pryzmat prawdy, możemy zacząć świadomie usuwać ze swojego życia nauczycieli i świadomie wpuszczać do swojego życia partnerów, przyjaciół, towarzyszy, kolegów. Ludzi, którzy nie będą nas uczyli dbania o siebie, tylko będą szanowali to, że chcemy o siebie dbać, a my pozwolimy im dbać o siebie. Stworzy się relacja partnerska, a nie relacja uczeń-nauczyciel. I to też będą ludzie, którzy będą nas w tym wspierali, ponieważ będą robili dokładnie to samo, co my.
Ludzie, którzy wspinają się na szczyt, wzajemnie sobie pomagają i wzajemnie się wspierają, ponieważ rozumieją trud, wysiłek, który temu towarzyszy. Jeżeli ludzie robią sprzeczne ze sobą rzeczy, to trudno, żeby się wspierali. Jeżeli na tym samym kajaku siedzą dwie osoby, z których jedna chce płynąć w jednym kierunku, a druga w drugim, to z pewnością tej współpracy nie będzie. Kochani, jeszcze jedna ważna rzecz z tym związana, żeby też jakiś etap zamknąć. Dużo mówiłem w poprzednich audycjach o tak zwanej wierze, czyli o tym, że to, w co wierzymy, nam się spełnia, a nasze życie wygląda dokładnie tak, jak wygląda nasza wiara. I dzisiaj, żeby nie było też teoretycznie, powiem wam, czego brakuje ludziom, aby dokonywali zmian w swoim życiu. Już mówię. Wiary albo odwagi. Albo jednego i drugiego. Bo gdybyście wierzyli w to, że jeżeli dokonacie autohipnozy i odzyskacie zdrowie, to czy byście to zrobili?
Tak. Czy gdybyście znaleźli technikę, w którą uwierzycie, która zagwarantuje, w którą uwierzycie, więc to jest jakby gwarancja. Technikę, która pozwoli wam wygrać w lotto jakąś dużą kwotę pieniędzy, to byście skorzystali z tego? Czy gdybyście uwierzyli, że pójdziecie na jakieś warsztaty, a wasze problemy emocjonalne przestaną istnieć albo znajdziecie szczęście, będziecie szczęśliwi, poszlibyście? Poszlibyście. Ludzie, którzy w coś wierzą, są zdolni do wyrzeczeń, poświęceń, do całego mnóstwa różnych heroicznych rzeczy, żeby to osiągnąć. Więc jeżeli czegoś nie robicie, to albo brakuje wam wiary w to, że to, co zrobicie, przyniesie wam taką, a nie inną korzyść, albo brakuje wam odwagi, żeby z tym, co do tej pory, się w jakiś sposób pożegnać.Albo jednego i drugiego. Kiedyś opowiadałem historię jak wygląda prawdziwa wiara. Jak wygląda wiara bezgraniczna. Nie wiem, czy mieliście takie sytuacje w życiu, że uwierzyliście w coś bezgranicznie.
I mało tego, czy to się wam w życiu spełniło, czy nie? Ja takich historii miałem kilka w swoim życiu i to będzie właśnie ta historia, z której mówiłem wam, że dokonałem zmian w swoim zachowaniu, w swoim postępowaniu. To akurat zmiana tego, stracenie tej umiejętności i tej bezgranicznej wiary i pewności siebie nie jest zmianą, której chciałem dokonać. Cały czas oczywiście robię różne rzeczy, żeby do tej wiary bezgranicznej i do tej bezgranicznej pewności siebie wrócić. Idzie mi nieźle, natomiast to jeszcze nie jest ten poziom, który miałem. Ponieważ znowu jest po 21:00, więc postaram się opowiedzieć w skrócie. Nie wiem, czy opowiadałem wam historię, jak moi znajomi nie chcieli grać ze mną w Monopol. To była taka żartobliwa sytuacja, kiedy jak już wszyscy mieli te domki pobudowane, hotele jakieś tam inne, to jeszcze w taki może trochę bezczelny sposób. Ile muszę wyrzucić dwoma kostkami, żeby ominąć miejsca, w których nie chciałem być bądź na przykład trafić do więzienia. Mówiłem na przykład: „Aha, muszę wyrzucić siedem albo dziewięć”.
Ale mówię: „Muszę wyrzucić siedem”. Tak mówiłem. Brałem dwie kostki i wyrzucałem siedem. I to nie były jednostkowe sytuacje. Moi znajomi przestali grać ze mną w gry planszowe, niektórzy bardzo się przy tym denerwując. Moja pewność siebie i wiara powodowała to, że stawało się dokładnie to, co chciałem. Ja nie miałem intencji udowodnić komuś coś. Nie miałem intencji kogokolwiek poniżyć. Natomiast zabawa była przednia. Emocje przy tym były też bardzo fajne.
To była grupa przyjaciół. Kupę śmiechu było. Zwłaszcza jak siadał ktoś na przykład świeży do stołu, kto nie znał tych moich, to wszyscy mieli dużo zabawy z tego. Więc intencje z tym związane są ważne. Natomiast tak to działało. Natomiast takim najbardziej spektakularnym objawem bezgranicznej wiary było to, jak w '94 roku, to był rok urodzenia mojego syna Marcinka. My z żoną wynajmowaliśmy domek. Mieliśmy w tym domku sobie mieszkać. Pan właściciel mówił, że nie ma żadnych planów. Możemy tam mieszkać sobie, ile będziemy tylko chcieli.
Nasza starsza córcia skończyła dwa lata. Moja żona była w ciąży z Marcinkiem. Marcinek się urodził 19 października, a pan właściciel przyjechał 1 listopada, więc to było chwilę po urodzeniu Marcinka i powiedział, że niestety plany się troszeczkę pozmieniały i na wiosnę jego córka, która właśnie zamierza teraz wyjść za mąż, na wiosnę na tej działce będzie budowała dom. Bo my tam mieszkaliśmy tak troszeczkę przy samej granicy. Ale my możemy sobie oczywiście mieszkać. Tu panowie będą wykopywać doły, będą jeździć koparkami, będą pić wódkę, zwozić materiały, przeklinać, a my z dwójką dzieci malutkich będziemy sobie tutaj mogli oczywiście mieszkać i być szczęśliwi. Mnie to, że tak powiem, tak bardzo niedotrzymanie słowa przez tego człowieka, bo my żeśmy się wprowadzili tam, nie wiem, w lipcu, a on w listopadzie przyjechał i przedstawił nam tą wersję. Moje emocje związane z rodziną, też z dwójką małych dzieci, z jego niedotrzymaniem słowa były tak silne, że ja powiedziałem: „Nie. Ja chcę kupić swoje mieszkanie”. I oczywiście nie byłoby nic dziwnego w tym pragnieniu, gdyby nie to, że nie mieliśmy żadnych pieniędzy, żadnych odłożonych pieniędzy.
Jedynym majątkiem, jakim dysponowaliśmy, to był ten kilkuletni duży fiat. To był jedyny majątek. Ja wtedy nie prowadziłem swojej firmy. To był czas, kiedy ja pracowałem u swojego kolegi, który prowadził hurtownię kosmetyków. Zresztą, który się pojawił, notabene w moim ostatnim śnie jako inwestor. Więc nie mieliśmy odłożonych żadnych pieniędzy i moja determinacja była tak duża i wiara w to, że się uda, że zacząłem szukać mieszkania. Rodzina pomagała, każdy coś tam wypatrywał. Znaleźliśmy mieszkanie. Ja byłem na rozmowie, dogadałem się z ludźmi, a pieniądze na zaliczkę na to mieszkanie, ponieważ nie miałem nawet na zaliczkę, pożyczałem od tego swojego kumpla, u którego pracowałem. Powiedziałem: „Paweł, pożycz mi, ja ci to oddam.
Nie wiem jak”.I kochani, 1 listopada była rozmowa, a my 23 grudnia z moją żoną i malutkim Marcinkiem w nosidełku podpisywaliśmy akt notarialny na zakup swojego własnego mieszkania. A 15 stycznia następnego roku do tego mieszkania się wprowadziliśmy. Nie wygrałem w międzyczasie totka, nie dostaliśmy żadnego spadku. Wszystko było podporządkowane wierze i intencjom miłości, troski o swoją własną rodzinę, o dzieci. 1 listopada rozmowa, czy tam 2 listopada. Bez pieniędzy 23 grudnia podpisanie aktu notarialnego, 15 stycznia następnego roku, czyli w ciągu w zasadzie dwóch i pół miesiąca od podjęcia decyzji wprowadziliśmy się do swojego własnego mieszkania. Więc mówię wam kochani o tym, bo obiecałem, że ta audycja nie będzie o cytowaniu książek, nie będzie o przeklepywaniu wiedzy innych, tylko będzie o tym, co ja sam osobiście w swoim życiu doświadczyłem, co przeanalizowałem, co zrobiłem i też co w swoim życiu zmieniłem i na ile ja się zmieniłem. No i tyle kochani, tyle, że tak powiem, na tą chwilę dla was mogę zrobić. Dla siebie również. Pamiętajcie słowa mądrego człowieka Sadhguru: „Kiedy żyjesz, ludzie powinni się cieszyć twoją obecnością, a kiedy umrzesz, powinni za tobą tęsknić".
Takiego życia, w którym ludzie będą się cieszyć naszą obecnością, a my będziemy się cieszyć obecnością innych ludzi, bez względu na to, co się w tym życiu będzie działo, wam oczywiście z całego serca życzę. Sobie również. Chciałbym być taką osobą również dla was, kiedy będziecie się cieszyć moją obecnością i tym, że możemy się spotkać, bo ja każdorazowo cieszę się ze spotkania z wami. Kochani, jak zwykle zgodnie z tradycją musiałem troszeczkę przeciągnąć. Spojrzę tylko, jak wygląda sytuacja z komentarzami. Jak by nie było, parę tych komentarzy jest, a poza tym ja już wiem, w przeciwieństwie do was, jaki kawałek poleci w przerwie. No i szkoda by było, żebyście go nie mogli wysłuchać. Więc robimy kochani przerwę. Po przerwie się spotykamy i zobaczymy, co się w dalszej części audycji wydarzy.
[57:51] - A tym kawałkiem będzie niezwykle sympatyczne wykonanie utworu z repertuaru zespołu Toto. Utwór zatytułowany „I Will Remember" w wykonaniu zespołu Flish. Taki kwintet muzyczny z Brazylii. Polecam zainteresować się w ogóle twórczością i coverami tego zespołu. Można ich znaleźć chociażby na YouTubie, ale także na Bandcampie. Tam także mają konto. Za jakieś sześć minut powracamy do audycji „Światłoczenie Duszy". Do tej części, w której pan Sławek Mączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. No i będziemy także czekać na wasze telefony. Jak najbardziej.
Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami. Zabrzmiał nam przed chwilą utwór zespołu Toto w wykonaniu Fliish. Brazylijski kwintet zarządzany przez niezwykle piękną i obdarzoną pięknym głosem Gabi Bessoni i odpowiadającego za instrumentarium Cielo Oliveira. Tutaj jeszcze gościnnie pojawił się wokalista Gus Monsanto. Utwór zatytułowany “I Will Remember”, pochodzący ze składanki wydanej przez zespół Fliish. Składanka pod tytułem “Versions”, pełna różnych wersji i coverów znanych bądź mniej znanych kawałków. Jeżeli ktoś lubi taką muzykę, jeżeli komuś się spodobało to nagranie, które przed chwilą zabrzmiało, to zachęcam do zainteresowania się twórczością, bo Fliish piszą też swoje własne utwory. Zachęcam do zainteresowania się twórczością i coverami zespołu Fliish. Pisze się tak jak słowo flesh po angielsku, czyli mięso, tyle że przez dwa „i”.
Zespół Fliish posiada konta na YouTube, na Bandcampie. Są też na Spotify, na iTunes i chyba na wszystkich możliwych platformach, tych większych przynajmniej, także łatwo ich znaleźć. A my w Radiu Paranormalium po tym przerywniku muzycznym przechodzimy do audycji „Świat Oczami Duszy”, do drugiej części audycji, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatu i się do nich odnosił. Będziemy także czekać na wasze telefony. Nasza linia telefoniczna jest już otwarta. Można teraz dzwonić i pisać cały czas, ale czekamy przede wszystkim na wasze telefony. Nasze numery telefonów, jak zawsze stacjonarny: 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02.
Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube.Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium. Właściwie tylko na grupie Radia Paranormalium, bo my tylko jedną grupę mamy. A jeżeli ktoś woli, to może on także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:07:20] - Dobrze, kochani. Spojrzałem tak sobie w przerwie na komentarze. Nie ma ich jakoś przerażająco dużo, więc jeżeli ktoś ma ochotę zadzwonić, to jak zwykle prośba jest, by uczynić to sprawnie. A ja biorę się przede wszystkim do przywitań. Pameluna, Palacz, Grzegorz Glonek. Tutaj Angelika z serduszkiem wypowiada się na temat muzyki puszczanej przez pana Marka. I speak English. Angelika. Tutaj jest Adam M., ale komentarz coś tam się... Komentarz wycofany.
Adam M.: „Ponownie witam zgromadzonych”. Alama: „Serwus mordeczki”. Grzegorz Glonek, Baby Mama. Łukasz Ł. pisze: „Witam serdecznie, nie mogę niestety uczestniczyć. Praca. Pozdrawiam wszystkich”. Alama pisze: „Sanguru w audycji jest...”
[01:08:33] - I mamy słuchacza telefonicznego. Halo, halo, Radio Paranormalium, czy się słyszymy?
[01:08:38] - Dzień dobry, Sylwia przy telefonie.
[01:08:41] - Kto, kto? Jeszcze raz.
[01:08:43] - Sylwia.
[01:08:44] - O, Sylwia! Witam cię, Sylwio.
[01:08:47] - Dość niedawno, dawno nie byłam na linii i dzisiaj tak sobie pierwszy raz słuchałam chyba od trzech miesięcy i byłam zachwycona, bo mam te same uczucia, kiedy jestem w stanie tak zwanej sytuacji, kiedy jestem sobą. Taka błogość, spokój. Mam to samo uczucie. Tak jak kiedyś pisałam na linii na czacie, że tak się czuje wibracje serca. Taki kontakt z duszą też.
[01:09:18] - Super. Bardzo się cieszę. Bardzo się cieszę razem z tobą.
[01:09:24] - Chciałam jeszcze dodać jedną rzecz, która mi bardzo pomogła w zrozumieniu siebie samej i dojścia do tego, co i pan doszedł. Pytał pan, czego ludziom brakuje.
[01:09:36] - Mhm.
[01:09:37] - Powiedział pan, że brakuje odwagi i wiary.
[01:09:41] - Tak uważam.
[01:09:43] - Ja bym dodała jeszcze prawdy. Prawdy, dlatego że nasza prawda o tym, że kim my naprawdę jesteśmy, jest ukrywana. Szukamy wszystkiego na zewnątrz, a prawda jest w nas. To, co mamy zakodowane właśnie, to wszystko, to jest ta prawda, którą my musimy sami w sobie odnaleźć. Tak jak pan poszedł na akupunkturę i zostały panu tam naruszone jakieś punkty, prawda? I pan zaczął miał mieć sny, no nie? Na przykład ja ostatnio pisałam, że z duszą to tak jak się wspomina, to tak jakby kopanie własnej duszy. Pamięta pan komentarz?
[01:10:21] - Oczywiście! Wolę po imieniu.
[01:10:25] - Tak. I tak sobie przemyślałam, bo pod jednym względem to taka jest prawda. Dlaczego my mamy tą naszą kochaną duszę tak kopać, skoro ona nie ma nic do naszych wspomnień, prawda? To tak samo jak spustki. Ktoś inny mówi pustka. Ja mówię, to jest takie zjednoczenie z tą iskrą, z tą boskością, nie? Jeżeli od Boga mam brać codziennie rano miłość, radość, a na przykład wezmę złość, prawda? Nienawiść, to-
[01:10:59] - Od Boga?
[01:10:59] - To zależy tylko ode mnie. To jest ta prawda. Tak. Codziennie rano wstając, ciesząc się światem, nie?
[01:11:07] - Znaczy ja uważam, że ze źródła czy od Boga-
[01:11:11] - No właśnie!
[01:11:12] - Racji miłości i nienawiści to my nie weźmiemy. To raczej są nasze ziemskie emocje.
[01:11:22] - Ja tak się zastanawiam. I prawda jest taka, że to my wybieramy, co my chcemy w danej sytuacji.
[01:11:30] - Tak. Oczywiście ja się całkowicie z tym zgadzam, że to my wybieramy. Natomiast żeby mieć możliwość wyboru, ja przynajmniej tak twierdzę, to najpierw musimy sobie uświadomić to, że kierując się podświadomością, my nie mamy wyboru. Musimy zacząć chcieć ten wybór mieć.
[01:11:54] - Tak, ale w tym momencie, kiedy mamy ten wybór i już wiemy, przeszliśmy już to wszystko, prawda? Tak jak pan czy ja, tak jak mówiłam, że własnej duszy nie mam zamiaru kopać, bo są inni, którzy kopią, piszą na przykład komentarze: „A moja dusza mnie nienawidzi”, to, tamto, nie?
[01:12:12] - Naprawdę?
[01:12:12] - A to jest tak, jest inaczej. Jak to jest możliwe, żeby ktoś na przykład— dla mnie to jest niemożliwe, żeby ktoś powiedział, że świadomość czy dusza, jak każdy tam woli, nie? Żeby kopać, to powinna cię wspierać od dzieciństwa. Od dzieciństwa czuję się wspierana, no nie? Na przykład nigdy nie czułam się samotna. W kryzysach zawsze mi się udawało wyjść. Zawsze czułam takie połączenie. Rozumie pan, nie?
[01:12:40] - Znaczy ja to rozumiem. Jest takie powiedzenie, że sami ze sobą mogą przebywać tylko ludzie, którzy się kochają.
[01:12:48] - No właśnie. Tak jak po tym komentarzu ja tak sobie uciekłam. Ja sobie myślę: „Jak to można powiedzieć, że dusza cię kopie?”. Uciekłam, przestałam słuchać i po prostu i tak nie zmieniłam zdania, nie? Bo to z czasem wiadomo, nasze takie przekonania, to wszystko to takPomału sobie przypominasz, prawda? Inaczej: przypominam sobie i tak dalej to, co tam spotkało mnie, co miało może wpływ na moją podświadomość. Samo oglądanie filmu na przykład horroru jaki ma wpływ na naszą podświadomość, prawda? Jeżeli sobie z tego zdamy sprawę, to normalnie wszystko się zmienia.
[01:13:30] - Ja całkowicie się z tobą zgadzam. Tylko dojście do tego momentu, kiedy my sobie zaczynamy zdawać sprawę z samych siebie, z tego wszystkiego, jak to wszystko gdzieś na nas wpływa, jak bardzo wpływa na nas to, z czego sobie nie zdajemy sprawy. To jest ten moment taki ważny w życiu, bo później tak, później to już się dzieje, powiedzmy samo, nie?
[01:13:59] - Samo przychodzi.
[01:14:00] - Wszystko przychodzi gdzieś we właściwym momencie, dzieje się. Człowiek też się uczy cierpliwości. Nie popada od razu w jakieś stany emocjonalne, tylko powoli czeka, aż się sytuacja rozwinie. Co z tego wyniknie? Staje się takim bardziej obserwatorem życia niż wchodzi od razu w stany emocjonalne. I to jest tak. Później to już się fajnie dzieje wszystko. Natomiast zajście do tego momentu to jest taka tak zwana robota do zrobienia.
[01:14:36] - Dlatego właśnie dodałabym, czego brakuje ludzkości to prawda, że my ludzie to jesteśmy takie piękne osoby. Mamy tak piękne połączenie z tym źródłem, że normalnie tylko po prostu wierzyć w to i szukać tej prawdy, ale nie gdzieś tam na zewnątrz, tylko i wyłącznie w sobie.
[01:14:57] - Kurczę, no całkowicie się zgadzam.
[01:14:59] - Usiąść, zastanowić się, zrobić sobie listę. Sam rachunek sumienia to tak dla mnie trochę religijnie zabrzmiało. Takie podsumowanie od sama usiąść sobie i poważnie samą z sobą pogadać, nie?
[01:15:12] - Znaczy ja nie ukrywam, że trochę.
[01:15:14] - Połączone z sercem to wszystko tak jakbyś dostawała odpowiedź w środku. To spływa tak, jakbyś raptownie dostała jakiejś takiej mądrości. Żeby tak można było zrozumieć mogę przedstawić tak, jakby raptownie jakaś taka mądrość mnie okrei, otacza. Nawet ostatnio tak śmiesznie było, bo siedzę w pracy, coś tam robię i po prostu śmierdzi, a ja tak delikatnie nawet w myślach mówię: „Ale jakoś tu brzydko pachnie”. Słyszę głos taki cichutki i śmiałam się później z tego. Śmierdzi, nie pachnie. Zaśmiałam się. Ale to takie jest właśnie połączenie z tą duszą. Ja to tak nazywam.
[01:16:06] - Połączenie z duszą daje wgląd właśnie w prawdę. Nie to, że brzydko pachnie, tylko uczymy się nazywać rzeczy po imieniu. Przestajemy nadawać inne znaczenie czemuś. Po prostu albo coś jest dobre albo-
[01:16:26] - Jestem szczera albo coś ukrywam, coś tam. Mówię: „Pachnie jakoś, brzydko pachnie”. Śmierdzi, nie? Tak zaśmiałam. Właśnie trzeba być szczerym z samym sobą. To jest taki przykaz, taka rzecz na szybciutko.
[01:16:46] - Bardzo dobry przykład, bardzo mi się podoba.
[01:16:48] - Bo to jest przede wszystkim szczerość ze sobą. Prawda sama z sobą usiąść, porządnie zrobić listę. Tak. No i oczywiście chęć, nie?
[01:17:00] - No właśnie.
[01:17:01] - Trzeba mieć chęci.
[01:17:02] - No właśnie. I ten brak tych chęci najczęściej właśnie w moim przekonaniu bierze się z braku wiary. Człowiek, który wierzy w coś, jest w stanie dużo więcej zrobić niż człowiek niepewny, człowiek zwątpiony. Człowiek taki właśnie niepewny, pozbawiony wiary jest też pozbawiony energii do działania.
[01:17:26] - A jeżeli nie ma chęci to i nie ma tej prawdy.
[01:17:30] - Więc właśnie to wszystko się ze sobą wiąże. Ale tak jak mówisz, jeżeli jest prawda, jeżeli jesteśmy szczerzy sami z sobą, to też ja przynajmniej nie czaruję samego siebie. A może pogoda zła? Może pracy było dużo? Może przemęczony jestem? Może się nie wyspałem? Nie. Tylko człowiek szczery i prawdziwy względem samego siebie mówi: „Nie, stary, po prostu ci się nie chce. Zastanów się, dlaczego ci się nie chce. Jakie emocje powodują, że tobie się nie chce?
Czy ty w to nie wierzysz? Czy może brakuje ci odwagi do tego, żeby na przykład to sprawdzić, żeby to zrobić i przekonać się? Może snujesz z tym jakieś takie, nie wiem, złudne nadzieje? Może nie chcesz się rozczarować?” Właśnie ta szczera rozmowa z samym sobą. Tak, to jest w ogóle dla mnie osobiście podstawa, żeby cokolwiek się w naszym życiu zadziało tego pozytywnego.
[01:18:37] - No właśnie. Bardzo fajna audycja. Dziękuję. Wdzięczna jestem, że mogłam wysłuchać. Tak jakoś tak fajnie się czuję. Pozdrawiam serdecznie z Paryża.
[01:18:50] - Bardzo pozdrawiamy w takim razie Paryż.
[01:18:52] - Buziaczki.
[01:18:54] - Wszystkiego dobrego. Miło ci było naprawdę. Bardzo miło cię było usłyszeć. Dziękuję za ten ciepły telefon i też ciepły głos i te fajne rzeczy, które nam powiedziałaś. Wszystkiego dobrego.
[01:19:07] - Dziękuję bardzo.
[01:19:08] - Ściskamy mocno.
[01:19:10] - Wszystkiego dobrego.
[01:19:10] - Pozdrawiamy również.Ja tylko jeszcze przypomnę słuchaczom, którzy chcieliby zadzwonić, że linia telefoniczna jest otwarta. Odbieramy telefony. Nasze numery telefonów tak jak zawsze: stacjonarny 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493. I oczywiście Skype radio.paranormalium.pl.
[01:19:47] - Dziękuję panie Marku. Kochani, piękny telefon od Sylwii. Jeszcze raz ci Sylwio bardzo dziękuję za ten telefon. Ja w zasadzie nic dodać, nic ująć. Słyszeliście sami na własne uszy, a ci, którzy jeszcze nie słyszeli, to przy odsłuchiwaniu audycji usłyszą. Cieszę się bardzo z tego głosu, że nie jest to tylko mój głos mówiący o tym, że prawda i szczerość z samym sobą to podstawa ruszenia z miejsca. Więc weźcie to sobie kochani do serca i przestańcie się oszukiwać. A ja wrócę do czytania komentarzy, bo utknąłem na 20:13. Alma pisze: „Senguru w audycjach jest ciekawy”, a Karolina pisze: „Dzień dobry wieczór w pierwszą pełnię w tym roku”. Faktycznie.
Dzisiaj czy jutro jest pełnia? Skoro tak Karolina mówi, to jest dzisiaj. Gosia pisze: „Moja ulubiona audycja”. Bardzo mi miło. Isa pisze: „Moja pierwsza audycja na żywo po przesłuchaniu kilkunastu pierwszych na Spotify”. Proszę bardzo, panie Marku, Spotify działa. „Panie Sławku, uwielbiam tak autentycznych ludzi jak pan”. Dziękuję. Bardzo miło mi to słyszeć. Ja też bardzo dziękuję za miłe słowa.
Laura pisze: „Przyjemnie się słucha”. Grzegorz Glonek napisał: „Ja próbuję OBE, ale bez rezultatów na razie”. Do tego się odniosę. Mieliśmy specjalistę w naszym gronie, Jubiego. Ja w kwestii OBE nie pomogę. Zresztą moje zdanie na ten temat też kochani znacie. Natomiast jeżeli już, to proszę szukać Jubiego, może coś będzie w stanie doradzić. Klaudia pisze: „Dobry wieczór. We mnie podobne sytuacje wywołują wzruszenie.” Podobne jak u mnie. „Równie zwierzęta sprawiają, jakbym czuła ich uczucia.” Tak, zwierzęta to jest wdzięczny temat i ja uważam, że zwierzęta są świetnymi trenerami miłości bezwarunkowej i empatii.
Tutaj w przerwie wysłałem panu Markowi zdjęcie swoich zwierząt, które tak wiernie słuchały dzisiejszej audycji, że poszły spać tutaj, zaraz koło mojego fotela. Więc mam nadzieję, że na was tak kochani nie działam. Ale tak, we mnie zwierzęta, tak jak małe dzieci, budzą bardzo duże wzruszenie. Także cieszę się z tego głosu. Dominik Wenta jeszcze: „Witam wszystkich”. Bema: „Dobry wieczór szanownym”. Isa pisze: „Jeszcze wzruszają mnie na przykład wspólne fajne chwile z przyjaciółmi, ale też piękne widoki, muzyka lub widok mojego małego bratanka.” Właśnie. Widzę, że mamy podobne powody do wzruszeń. Sepp China pisze: „Dobry wieczór. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy, pana Sławka oraz pana Marka.
Nie mam ostatnio czasu na komentarz, maturę, choć mam parę tematów. Pozdrawiam i odsłucham w drodze do pracy”. Bardzo jestem ciekawy. Man Seven pisze: „Proszę jeść więcej ryb, a pana problem sam się rozwiąże”. Dziękuję za piękną radę, ale skoro to ja mam zjeść te ryby, to sam już nie można powiedzieć, że on się sam rozwiąże, bo jednak te ryby muszę zjeść. Vema pisze: „Są ludzie, którzy tak mocno wątpią, jak inni mocno wierzą. Dwie strony tej samej mocy”. Wątpienie też jest wiarą w mojej nomenklaturze słownej, ponieważ wszystko to, co jest dla nas prawdą, jest jednocześnie naszą wiarą, że jest tą prawdą. Jeżeli ktoś wątpi w to, że coś nie istnieje, to znaczy, że w moim przekonaniu jest to dla niego prawdą, więc jest to dla niego też wiarą. A wiara czyni cuda i ma moc sprawczą w naszym życiu, o czym już wielokrotnie rozmawialiśmy.
Marzenka się pojawiła. „Uszanowanie”. Klaudia pisze: „Panie Sławku, uszanowanie” z uśmieszkiem. Bardzo dziękuję. Pamela napisze: „Wiara czyni cuda i tylko dzięki niej możemy realizować to, o czym marzymy”.Marzymy. Dokładnie. To jest też komentarz, który nie pozew, który już jakby nie mam tu nic do dodania. Zresztą do drugiego Pamely również. Żeby zmienić coś w swoim życiu, nie możemy się bać zrobić tego pierwszego, niekiedy jakże ciężkiego kroku. Raczej on jest w naszym odczuciu ciężki, trudny, ponieważ dokonujemy jakiejś zmiany, a zmiany są dla naszej podświadomości czymś nienaturalnym.
Nasza podświadomość stara się utrzymać nas w jakimś takim constansie. Więc tak, w naszej ocenie często ten pierwszy krok jest ciężki. Natomiast jeżeli przyjrzymy się później temu z perspektywy czasu, to się okazuje, że on był bardzo przyjemny, bardzo fajny i bardzo słuszny. A niekiedy ludzie zastanawiają się, dlaczego zrobili go tak późno. Także jeżeli coś w sercu gra, jeżeli coś jest waszą potrzebą, pragnieniem, to nie wahajcie się. Bo jak to mawiają przysłowia, które są mądrością narodów podobno: lepiej żałować tego, co się zrobiło, niż żałować tego, czego się nie zrobiło. Wema pisze: „Widzę, że przycięło mój komentarz. Miałem na myśli to, że moc ma również wątpienie. To jest wiara w niepomyślność, niepowodzenie. Trudno jest ze złymi przeczuciami, od siany intuicji, od szumu niepewności”.
Czyli ogólnie rzecz biorąc nie widziałem tego komentarza, ale tak, dokładnie. Właśnie też o tym przed chwilą mówiłem. Widzę, że się zgadzamy. Mietek9406. Dobra, Google tego pierwszego członu, tego nicku nie przeczytam. Marzenka PK wita wszystkich. Wema jeszcze pisze: „Wiara musi mieć grunt. Nie ma pośród nas wielu mistyków. Postawienie sprawy, że trzeba wierzyć to tylko szkic. Nie bez powodu mówi się o łasce czy darze wiary.
Maskowanie afirmacjami to nie wiara”. Tu się też z tobą zgodzę, przyjacielu. Zwłaszcza z tą ostatnią częścią, że maskowanie afirmacjami to nie jest wiara. Natomiast nie do końca zgodzę się, że nie ma wśród nas wielu mistyków. Bo to już w pewnym sensie zaczynamy wierzyć w człowieka, a nie w samego siebie. Czyli tu już się zaczyna pojawiać ta postać autorytetu, który ma być dla nas takim argumentem, żebyśmy uwierzyli, bo ktoś znowu, jakiś autorytet to powiedział, to potwierdził, to zasugerował. Dla mnie taka prawdziwa wiara przede wszystkim powinna płynąć ze świadomości samego siebie. Dla mnie takim najlepszym krokiem do uwierzenia w szczęśliwe życie, w radość, w powodzenie, w dostatek, w zdrowie jest miłość do samego siebie, ponieważ to jest coś, co pozwala nam samym stanąć w pozycji pierwszej osoby. Co pozwala nam skupić swoją uwagę na samym sobie. Co pozwala nam zastanowić się, co jest naszym pragnieniem, czego my tak naprawdę chcemy.
My jako my. Co nam sprawia przyjemność, co nam przyjemności nie sprawia, co nas nakręca, co nas osłabia, co nam daje kopa, co powoduje, że jesteśmy przybici. Ja myślę, że więcej wiary powinniśmy czerpać z odwiecznego prawa człowieka do miłości do samego siebie niż z mistyków. Szukanie wszystkiego w sobie uniezależnia nas od czynników zewnętrznych. A to znowu powoduje, że stajemy się wolnymi ludźmi. Jeżeli ja nie potrzebuję do swojego szczęścia miłości drugiej osoby, to staję się wolnym człowiekiem. Jeżeli wiem, mam świadomość i wierzę w to, że moje zdrowie, moje powodzenie, moje szczęście, moja radość, moje finanse, mój dobrobyt, moje relacje z ludźmi zależą tylko i wyłącznie ode mnie, staję się wolnym człowiekiem. A miłość do samego siebie, uwierzenie w to, że miłość do samego siebie jest naturalnym prawem, które zostało nam przyznane, przyznane każdemu człowiekowi, daje nam siłę do tego i odwagę, abyśmy mogli po szczęście, cokolwiek by to dla kogo nie znaczyło, w swoim życiu sięgnąć.Katarzyna Cała: Też tak mam. Kilka ważnych, czasem bardzo trudnych spraw prześniłam w ten sam sposób co pan. Nie na darmo przysłowia ludowe powiadają, że z problemami trzeba się przespać.
Wiedzieć, a zastosować to czasami długa droga. Całkowicie się, Kasiu, z tobą zgadzam. Zapomniałem o tym przysłowiu, że z problemami trzeba się przespać. Faktycznie jest takie przysłowie. Kochani, żebyśmy mieli jasność. Ten proces, który się teraz uruchomił we mnie, opisałem go wam i opowiedziałem o nim, bo byłem przekonany, że go już przerobiłem i mam za sobą. Swoją całą katastrofę finansową przewertowałem, łącznie z odpuszczaniem, z wybaczaniem, z przeróżnymi technikami medytacyjnymi. To wszystko już przerobiłem. Byłem też przekonany o tym, że skoro to już przerobiłem, to uwolniłem również ze swojego ciała fizycznego blokady, które wtedy powstały. Podczas akupunktury zrozumiałem, że tak nie jest, że te blokady, mimo mojego wysiłku, działań nie zostały w moim ciele fizycznym pozostałe.
Bo ja te wydarzenia i zachowania, reakcje, które miałem wtedy i decyzje, które podejmowałem wtedy, przetransformowałem. To wyszło dokładnie we śnie, kiedy czując te wszystkie emocje, przeżywając to, tak jakbym się cofnął w czasie, już teraz podjąłem właściwe decyzje. To pokazuje, że moja świadomość dokonała ewolucji, moja emocjonalność dokonała ewolucji. Natomiast okazało się, że te wszystkie mentalne rozkminki i świadomościowe również nie usunęły blokad energetycznych w moim ciele fizycznym, nie usunęły tych blokad, które powstały w tamtych sytuacjach traumatycznych. To jest, kochani, bardziej informacja dla was, że nawet przy dużym poziomie świadomości okazuje się, że mimo, że wydawało nam się, że problem jest już dogłębnie załatwiony, to okazuje się, że on w ciele fizycznym dalej funkcjonuje. Dalej jest ta blokada, dalej istnieje i trzeba szukać sposobu. Ja w pewien sposób te blokady uruchomiłem podczas akupunktury, ale z pewnością są też inne metody. Być może większy nacisk na miłość do samego siebie, ale taką działającą wstecznie, żeby tą miłością do samego siebie otoczyć również okres w naszym życiu, który już przeminął, zanim się ta miłość do samego siebie w taki wyraźny sposób pojawiła. Może tą miłością do samego siebie te blokady rozpuścić. Temat jest dla mnie świeży, dlatego jeszcze nie wiem.
Mam jakieś podejrzenia, natomiast nie są one jeszcze przeze mnie przetestowane. Co z tym zrobić? Natomiast mówię wyraźnie i powtarzam jeszcze raz: blokady w ciele energetycznym, w ciele fizycznym, które powstały na skutek jakichś trudnych, bolesnych, traumatycznych doświadczeń w naszym życiu, same z tego ciała fizycznego nie wyjdą. One tam sobie siedzą cały czas i cały czas ten właściwy przepływ energii przez nasze ciało jest w pewien sposób przyblokowany. A to oczywiście przekłada się na nasze zdrowie fizyczne i na nasze samopoczucie. Nawet wybaczanie tamtych sytuacji innym ludziom czy nawet samemu sobie tych blokad do końca nie rozpuszcza. I na to, kochani, chciałem wam w tym swoim może trochę zamotanym wywodzie zwrócić uwagę. Natomiast całkowicie zgadzam się z tym, że wiedzieć, a zastosować to czasem długa droga. Sabina23: Panie Sławku, teraz dołączyłam dopiero z przyczyn niezależnych. Mimo wszystko witam serdecznie.
Przyznam się, że albo coś mi umknęło, albo zapomniałam, ale nie wiem, jakie jest pana stanowisko w kwestii OBE. Chętnie je poznam. W takim razie zaraz powiem. Vema pisze: Panie Sławku, powiedział pan, że wątpienie w coś to wiara w nieistnienie czegoś. Myślę, że nie powinno się tak upraszczać. Z pewnością masz sporo racji. Natomiast ja mam taki nawyk i chęć, żeby pewnych rzeczy nie komplikować. Oczywiście można by było zdecydowanie tą myśl rozwinąć. I tak jak w większości rzeczy, gdy mówię o czymś, to nigdy staram się nie generalizować, że to jest 100%. Dla mnie, jeżeli coś mówię, to musi mieć to przynajmniej 51% zastosowania, czyli większość.Natomiast może być 60, 70, 80, 98.
Natomiast już o tych 2%, 7% czasami faktycznie nie wspominam, a można by było jeszcze jakieś tam wyjątki do tego poruszyć. Także dziękuję za czujność i całkowicie się zgadzam. Natomiast co do OBE faktycznie nie mówiłem o tym, a tu wcześniej też było pytanie o OBE. Moje zdanie na temat OBE jest takie, że... No dobra, powiem wprost, tak? Szukanie potwierdzenia, że coś duchowego faktycznie jeszcze istnieje, że jeszcze coś oprócz nas we wszechświecie istnieje, że jeszcze jakieś stany duchowe istnieją oprócz tego, w którym my jesteśmy. Dla mnie to jest szukanie potwierdzenia, że faktycznie coś z tą duchowością jest. Natomiast wszystko to, co powinniśmy wiedzieć, co jest nam potrzebne, mamy w sobie. Więc większość podróży OBE i tak później zatacza koło, że wracamy do samych siebie. Więc jeżeli ktoś chce i potrzebuje takiego doświadczenia, to oczywiście jak zawsze ja nie mam nic do tego.
Nikogo nie będę ani namawiał, ani od tego odwodził. Każda rzecz, która jest w nas, wymaga zweryfikowania. Natomiast moje zdanie jest takie, że jeżeli chcę, inaczej. Być może znajdę czas na zajęcie się OBE bardziej czy w ogóle w momencie, kiedy będę wiedział, że to, co miałem sam ze sobą do zrobienia i ze swoim życiem już zrobiłem. Wtedy może nie będzie mi szkoda czasu i potraktuję to jako rozrywkę, jako doświadczenie, jako jakąś tam przyjemność, jako szukanie jeszcze kontaktu gdzieś tam. Natomiast pod warunkiem, że to najważniejsze, co mam do zrobienia, już będę miał zrobione. Czyli będę takim człowiekiem, jakim chciałbym być, a moje życie będzie wyglądało tak, jak ja bym chciał, żeby ono wyglądało. Przedstawiłem swoje zdanie. Mariusz Alejnikow się pojawił. Dobry wieczór.
Sabina pisze jeszcze: ja stoję twardo na stanowisku, że wiara bez afirmacji to tylko wstęp do sukcesu. Ja bym powiedział, że afirmacje bez wiary to strata czasu. Ema pisze: przepraszam, mówiąc o mistykach nie miałem na myśli liderów, ale nas każdego pojedynczo. Mówiąc mistyk miałem na myśli ten poziom, na którym wiara i wiedza to już jedno. Okej, super. Tak, z takim mistycyzmem się całkowicie zgadzam. To, co mam się zgadzać, nie zgadzać, ale mój pogląd na to jest też taki właśnie dokładnie. Isa pisze: jak to się mówi, praca nad sobą to jedyna pewna robota w życiu. Ale tak jak pan mówił, nie ma tu drogi na skróty. Uczę się miłości do siebie już długi czas, ale kiedy przychodzą rezultaty, życie staje się coraz piękniejsze.
Super kochana, bo to dokładnie tak ma być i dokładnie tak jest. Zresztą ja też jestem człowiekiem, jak na początku audycji mówiłem, jestem praktykiem. Mnie nie interesują jakieś tam teoretyczne ruchy i działania, które nie mają przełożenia na moje życie. Więc jeżeli czymś mam się zająć, to chcę, żeby to miało konkretny wpływ na moje życie. Więc dokładnie po to o tym mówię, żeby właśnie tak było. I cieszę się bardzo, że o tym powiedziałaś, że tak jest, że może to będzie zachętą też dla innych, żeby bardziej się do tych działań przyłożyć. Bo tak, życie staje się piękniejsze, życie staje się spokojniejsze, życie staje się pełniejsze. Życie staje się takie bardziej przepełnione wolnością. Jest pozbawione jakichś takich nadmiernych stresów, jakichś dziwnych zawirowań, które nas zaskakują. Więc tak, życie staje się piękniejsze w momencie, kiedy pojawia się, zaczyna w nas rosnąć, kwitnąć i rozwijać się miłość do samego siebie.
Życie staje się piękniejsze, kochani. Piękne słowa i też piękny apel. Jeżeli chcecie, żeby wasze życie było coraz piękniejsze, zainwestujcie swój czas w rozwijanie miłości do samego siebie. Mietek9406 pisze: a nie myśli pan, panie Sławku, że miłość do samego siebie to misja dla większości nas na tym świecie? Oczywiście, że tak myślę. Oczywiście, że jestem o tym głęboko przekonany. Oczywiście wiem, widzę, słyszę i czuję, że nikt nas, ludzi, miłości do samego siebie nie uczy. Uczą nas pokory, szacunku, całego mnóstwa rzeczy podobnych do miłości bądź do miłości do samego siebie. Podobnych, aleTakich, które nie są miłością do samego siebie i uczą też nas, niektórych, bo jednych uczą pokory, a innych uczą egoizmu w zależności od miejsca, rodziny i wychowania. Tak naprawdę bliżej miłości do samego siebie jest egoizm niż pokora, ponieważ egoizm ludzi ma znamiona poprawiania swojego życia i dążenia w swoim życiu do tego, żeby było lepiej.
Niestety egoizm jest związany z tym, że nie bierze się pod uwagę innych ludzi. Egoizm zawsze jest wyborem własnego dobra kosztem innego człowieka. Natomiast egoizm to, co ludzi uduchowionych tak bardzo czasami mierzi. Ludzie bogaci, politycy, biznesmeni korporacyjni, władcy tego świata, nowobogaccy, karierowicze, młode wilki to są ludzie, którzy mają syndrom miłości do samego siebie, ponieważ robią w życiu wszystko, żeby im było lepiej. Dlatego od tych ludzi się trzeba uczyć.
[01:45:12] - A tymczasem mamy słuchacza drugiego już dzisiaj telefonicznego. Halo, halo Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[01:45:20] - Dobry wieczór panie Sławku i panie Marku oraz witam serdecznie słuchaczy w wigilię.
[01:45:27] - Dobry wieczór.
[01:45:28] - W wigilię pełni wilczego księżyca.
[01:45:33] - Dobry wieczór pani Moniko. Co tam słychać?
[01:45:35] - Dobry wieczór.
[01:45:36] - Co tam słychać? Dobry wieczór.
[01:45:37] - Dobrze, jest trochę zmian. Dobrze pan poznał.
[01:45:44] - Jak miałem nie poznać?
[01:45:46] - Chwilę mnie nie było z pół roku.
[01:45:49] - W pierwszej chwili wiedziałem, że głos jest znajomy. Tak, ale ta świadomość przyszła dopiero za chwilkę, że to pani Monika.
[01:45:57] - W zeszłym roku trzy telefony wykonałam i tak dzisiaj poczułam, żeby zadzwonić. Właśnie w wigilię pełni wilczego księżyca.
[01:46:08] - Proszę mówić, co tam się zmieniło, pani Moniko.
[01:46:14] - Zastanawiam się, jak pani Sabina. Sabina dzwoniła wcześniej, tak?
[01:46:19] - Tak.
[01:46:20] - Jak pani Sabina zmieniła ten spokojny głos?
[01:46:22] - A nie pani Sylwia?
[01:46:24] - Przepraszam, pani Sylwia. Tak. Przepraszam, bo ja czytam komentarz pani Sabiny. Akurat utknąłem na komentarzu Sabiny i dlatego tak. Tak jest, panie Marku, dziękujemy za czujność.
[01:46:35] - Ale też na S.
[01:46:36] - I przepraszamy panią Sylwię.
[01:46:41] - Tak więc nie jest to łatwe, żeby mieć spokój w sobie, ale w takich momentach, gdy się wystawia na opinię publiczną, wiadomo, w węższym gronie, nie jest to takie wyzwanie, ale gdy się ma świadomość tego, że się wystawia na opinię publiczną, gdy jest więcej słuchaczy, to jest to niezwykle trudne.
[01:47:00] - Dla pani, pani Moniko.
[01:47:02] - Tak, właśnie mówię o sobie.
[01:47:03] - Proszę mi uwierzyć, że to z czasem przechodzi. Ale do momentu, dopóki jest stresik związany z wyrażaniem samego siebie, bo to przede wszystkim jest problem z wyrażaniem samego siebie. Ale nie wiem, jak pani historia wyglądała, więc wiadomo, że te blokady były po prostu totalne i ten proces musi chwilę potrwać. Natomiast rozumiem, że jest progres, że jest postęp.
[01:47:39] - Tak, jest progres, jest postęp. Zbyt wiele o swoich zmianach nie chciałabym mówić.
[01:47:46] - Jasna sprawa.
[01:47:46] - Ani swojej historii przytaczać, bo nie do końca też to może być dobrze odbierane, jak opowiadałam swoją historię. Tylko nie chciałam zbyt wiele mówić o sobie, ale coś wspomnę. Zresztą pan dzisiaj przytoczył swoje historie i myślę, że takich historii z życia wziętych, opartych doświadczeniami może wystarczy.
[01:48:08] - Okej.
[01:48:08] - Ale też miło było usłyszeć drugiego człowieka, jak funkcjonował, jakie miał problemy, jak się zmieniał, bo to jest bardzo przydatne. Za pierwszym razem, gdy dzwoniłam to był większy strach.
[01:48:22] - Tak? Ja słyszę taki większy spokój teraz w głosie.
[01:48:27] - Tak jest.
[01:48:28] - Więc tak myślę, że tamtych zmian troszeczkę było. Natomiast głos jest taki trochę smutniejszy.
[01:48:39] - Nie, to bardziej spokój niż smutek.
[01:48:41] - Aha, okej.
[01:48:42] - Wyciszenie.
[01:48:44] - To super. Wyciszenie to jest bardzo fajny stan, prawda?
[01:48:48] - Nie do końca taki spokój. Tak, ale nie do końca taki spokój, bo już od samego początku audycji, jak pan mówił do słuchaczy, to przez cały czas można powiedzieć, że drżałam, bo miałam świadomość tego, że chcę zadzwonić. Od początku to czułam i pojawiły się już we mnie pewne emocje. W ogóle dzisiejszy dzień nie wiem jak dla innych, ale dla mnie jest bardzo mocno naładowany taką pozytywną energią. Nie wiedziałam w sumie czemu.
[01:49:14] - Pozytywną?
[01:49:16] - Tak, bardzo pozytywną.
[01:49:17] - Większość ludzi dzisiaj odbiera jak negatywnie odbiera większość ludzi.
[01:49:22] - Właśnie nie. Ja wstałam dzisiaj o 7:00 rano i była we mnie tak ogromna chęć, żeby coś zrobić i przez dosłownie pięć godzin z małymi przerwami cały czas pisałam. Miałam taki przypływ myśli, emocji różnych i wyraziłam to właśnie poprzez pisanie. Zresztą ja chyba wspominałam, że od sierpniaPiszę sama dla siebie. Kiedyś pisałam na forum, ale pisałam właśnie z taką myślą, że piszę do ludzi, a teraz zaczęłam pisać dla samej siebie od sierpnia. Piszę co kilka dni. To jest taki mój dzienniczek i w ten sposób uczę się swoich emocji, poznaję swoje emocje, swoje myśli, bo miałam z tym problem. Nadal mam z wyrażaniem swoich emocji i wiem, że pisanie na pewno w dużym stopniu mnie odblokowało.
[01:50:11] - A widzi pani zmiany w tym, co pisała pani trzy, cztery miesiące temu? Jak pani pisała, a tym, co jest teraz?
[01:50:20] - Jest pewien problem, bo ja jak piszę do siebie, nie czytam, ale zdarzało mi się parę razy. Z reguły tak jakbym mówiła do siebie, ale nie do końca potrafię odebrać tego. Ale to wynika z takiej chęci pisania, wyrażania siebie. Wiem, że muszę jeszcze zrobić tak, że muszę siebie posłuchać lepiej, bo było kilka takich sytuacji, gdy wróciłam do tego tekstu, co napisałam i gdy go przeczytałam, to te emocje jeszcze bardziej się we mnie uwolniły. To tak, jak malować obraz, a później na niego popatrzeć i wtedy to w człowieku się rozwija. Powstają te emocje. Nie tylko trzeba mówić do siebie, trzeba się też słuchać.
[01:51:00] - Ale to jest, pani Moniko, właśnie taka metoda, żeby zaobserwowała pani zmiany w sobie, bo przecież o te zmiany pani chodzi, nie? To właśnie dobrze jest zweryfikować sobie co kilka miesięcy, nawet tak punktowo i zobaczyć, jak pani patrzyła na pewne rzeczy kilka miesięcy temu, a jak pani patrzy na pewne rzeczy teraz. To jest bardzo fajny sposób budowania swojej własnej samooceny. Obserwowanie własnych zmian.
[01:51:34] - Bardzo dużo to u mnie zmieniło mojego podejścia.
[01:51:36] - Ja nie mówię, że to trzeba wertować wszystko i ze wszystkim się z powrotem mierzyć, ale to jest fajna metoda na budowanie własnej samooceny, takiej dobrej samooceny i obserwowania postępów, bo to człowieka najbardziej buduje, że jest postęp.
[01:51:56] - Powiem tylko, że zaskakujące-
[01:51:57] - Oczywiście wszystko w swoim czasie.
[01:51:59] - Pewnie. Zaskakujące jest to, że człowiek dowiaduje się o sobie nowych rzeczy i to takich rzeczy, o których w ogóle wcześniej nie podejrzewał. I to jest naprawdę taka ogromna zmiana. Teraz wspomnę coś o rodzinie. W rodzinie się nie widzi czegoś negatywnego, jeżeli to jest normalnością, nie widzi się złych rzeczy. Jest coś takiego jak miłość dziecka do matki. Bezwarunkowa, można powiedzieć. Zawsze jest ta miłość i nie dostrzega się złych rzeczy. Nie jest się tego świadomym. A gdy na przykład widzi się stosunek swojej matki do innych ludzi, jak się zachowuje, to dopiero wtedy się dostrzega, że ona nie jest taka dobra, jak by się wydawało.
A w stosunku do mnie zawsze się wydawało, że była dobra.
[01:52:50] - Wie pani, tak właśnie powstaje podświadomość. W rodzinach patologicznych ktoś, kto został wychowany w jakiejś rzeczywistości, kiedy na przykład ojciec bił matkę, bił swoje dzieci, dla niego nie jest później problemem. Wprost przeciwnie, jest dla niego czymś dziwnym, jak ktoś mu mówi, że tak nie można postępować. Tak właśnie działa podświadomość.
[01:53:22] - Zakodowane są jakieś schematy postępowania. Nawet jeżeli to są złe wzorce, to my je powielamy. Tutaj jest problem, żeby się uświadomić w tym wszystkim.
[01:53:32] - Wie pani, najgorsze jest to, że często ludzie szukają później w życiu otoczenia, w dorosłym życiu otoczenia, które jest podobne do tych wzorców, które zostały im zakodowane.
[01:53:49] - Dokładnie tak jest. Mam tego świadomość.
[01:53:51] - I później to jest jakby pielęgnowane. Fajnie by było, oczywiście to jest trudne, zmienić zupełnie otoczenie na inne i wtedy spojrzeć, że można inaczej. Ale to jest trudne. To jest skok na głęboką wodę, ale to z pewnością byłoby zdecydowanie lepsze.
[01:54:15] - Zauważyłam też, że mam ciągle problem w wyrażaniu swoich emocji i nawet moje ciało nie potrafi do końca reagować. Typu jeżeli ktoś mnie obrazi, to nie potrafię się nawet zezłościć. Teraz już trochę to zmieniam. Już bardziej obserwuję siebie, jak się zachowuję, ale wcześniej dosłownie miałam nieraz taką blokadę, taką pustkę i nawet moje ciało nie potrafiło reagować złością. Po prostu byłam taka jakby nieobecna. Był tak ogromny strach, że paraliżował. Byłam nieobecna i nie byłam w stanie w ogóle zareagować. I wiem, że na przykład muszę się nauczyć wyrażać swoją złość. Ale tu już nie chodzi o takie krzywdzenie innych, tylko o zdrowe wyrażanie złości albo nawet przyznać się przed samą sobą, że jestem zła. Nie podoba mi się, że ten ktoś właśnie tak postąpił i można mu powiedzieć w spokojnym tonie.
Nie trzeba reagować krzykiem, ale żeby po prostu w ogóle zareagować. Ja mam czasem problem z jakąkolwiek reakcją.
[01:55:17] - Ale widzi pani, to jest to, co właśnie pani Sylwia mówiła w swoim telefonie. Ja mówiłem o tym, że brak wiary i odwagi jest problemem w dokonywaniu zmian, a ona dorzuciła jeszcze właśnie tą prawdę. Czyli prawdę, żeby przestać samego siebie oszukiwać. Zaakceptować po pierwszeDorośli ludzie mają problem z zaakceptowaniem swojej niedoskonałości, czyli tego, że dorosły człowiek powinien wszystko potrafić, wszystko wiedzieć, mieć zdanie na każdy temat, potrafić w każdej sytuacji zareagować, być takim, jak uważa, że powinien być. Zaakceptowanie swojej niedoskonałości to jest pierwszy krok do tego, żeby dać sobie trochę luzu, że mam prawo zła, że skoro jest we mnie jakaś emocja i jestem zła na coś, to jestem po prostu zła. Trzeba być wobec siebie szczerym. Trzeba wobec siebie do samego siebie mówić prawdę. Tak, Monika, jesteś zła. Wkurzyło cię to. Zareagowałaś tak.
I nie ma w tym nic ani dobrego, ani złego. To jest po prostu stan faktyczny. Wie pani, to jest tak, jak pada śnieg. W opadach śniegu nie ma nic ani dobrego, ani złego. To my nadajemy wartość. Chcemy jechać, więc nam śnieg przeszkadza, bo może być ślisko, bo musimy odśnieżyć. To my nadajemy wartość temu. Natomiast sam opad śniegu jest faktem, tak samo jak nasze emocje są faktem. I tak do tego powinniśmy podchodzić, jak do faktu, że jesteśmy źli. Nie nadawać temu żadnej wartości, czy to jest dobre, czy to jest złe.
Po prostu jestem. Dzisiaj jestem zła. Dzisiaj jestem zmęczona. Dzisiaj wszystko mnie wkurza. To jest akceptacja własnej niedoskonałości. Podchodzenie tak trochę bezemocjonalnie. Akurat w pani wypadku myślę, że dobrze by zrobiło nauczyć się bezemocjonalnie podchodzić do swoich emocji.
[01:57:42] - Można tak?
[01:57:43] - Można.
[01:57:44] - Bez emocji podchodzić?
[01:57:45] - Bez emocji do swoich emocji? Oczywiście, że tak.
[01:57:51] - Wtedy te emocje...
[01:57:54] - To jest-
[01:57:55] - Nie da się. Chyba że to jest bardziej takie zaobserwować siebie, jak reaguję.
[01:58:01] - Tak.
[01:58:01] - O to chodzi.
[01:58:03] - Tak. Ja to kiedyś tłumaczyłem-
[01:58:04] - Ale to i tak będzie emocja, bo jeżeli obserwujemy swoją emocję, to i tak to będzie emocjonalne. Nie da się-
[01:58:10] - Wie pani, jest różnica pomiędzy odczuwaniem emocji a staniem się emocją. Jeżeli stajemy się emocją, to reagujemy emocjami. Natomiast jeżeli tylko obserwujemy swoją emocję, to możemy w pewnym sensie nad nią zapanować. Możemy podjąć decyzję. Czuję, że jestem zdenerwowana. Czuję. Wiem, że jestem zdenerwowana. Obserwuję tę emocję w sobie, ale nie muszę w nerwowy sposób reagować. Wiem, że jest taka emocja we mnie. Widzę ją, ale nie muszę tą emocją reagować.
[01:58:57] - Czyli przede wszystkim osiągnięcie spokoju. A osiągnąć go można na różne sposoby.
[01:59:04] - Wie pani co?
[01:59:05] - Ostatnio byłam na jodze. Niesamowita sprawa.
[01:59:09] - Bardzo fajny pomysł.
[01:59:10] - Albo medytacja.
[01:59:13] - I też pewnie te wszystkie napięcia w ciele fizycznym, też to wszystko od razu się uaktywnia i też można coś z nimi robić. Tak, joga jest świetnym sposobem.
[01:59:29] - A poczułam też coś dziwnego po jodze, jak już wyszłam z zajęć. Poczułam, jakbym miała taki większy kontakt z ziemią i większe poczucie własnego ciała, jakbym czuła bardziej swoje ciało. Ale to nie było tak, że czułam mięśnie, bo nawet następnego dnia nie miałam jakichś zakwasów. Ale to też chyba wynikało z tego, że jeżeli do ćwiczeń wprowadzimy oddech, to nie ma się później takich odczuć fizycznych, żadnych zakwasów, bólów, bo przy odpowiednim oddychaniu organizm tak nie reaguje. No i zdziwiłam się, że jestem taka rozciągnięta, że nie miałam problemu, a mimo że nie wykonywałam ćwiczeń, to byłam w stanie wykonać dość dobrze różne ćwiczenia.
[02:00:17] - Jeszcze jakichś tam trawych fajnych i przyjemnych rzeczy się pani dowiedziała o sobie. Joga jest też metodą poznawczą samego siebie i uczy panowania nad samym sobą. To jest bardzo dobry wybór moim zdaniem, jeżeli chodzi o panią. Medytacja jest już taka, może być trudniejsza.
[02:00:46] - Czyli za wysoka poprzeczka dla mnie?
[02:00:49] - Nie.
[02:00:50] - Nie znawie pana.
[02:00:53] - Nie, trzeba szukać czegoś, co będzie-
[02:00:56] - Śmieję się
[02:00:57] - ... co będzie przydatne dla danego człowieka w danym momencie. Nie ma, że jest za wysoka poprzeczka.
[02:01:04] - W pierwszy dzień nowego roku spróbowałam medytacji. Miałam takie dość ciężkie, głębokie oddechy, ale to wynikało z tego, gdy sobie uświadomiłam, że w moim życiu to wygląda tak, że często to ja dbam o innych, pomagam, a zapominam o samej sobie. I nawet nie jakieś sytuacje, ale po prostu pewne odczucia się we mnie pojawiły. Miałam takie ciężkie, głębokie oddechy i w pewnym momencie usiadłam przy fikusie, przy swoim bonsai S-owatym i zaczęłam medytować. Nie bez powodu się mówi, że do drzew można się przytulić i one dają nam spokój. Można czerpać od nich dobrą energię. A później poszłam na spacer do parku, do jednego, do drugiego i też była we mnie taka pozytywna energia i nastawienie właśnie.Na nowy rok, na nowe zmiany.
[02:01:56] - Wie pani, szukanie-
[02:01:58] - Powiem-
[02:01:59] - Chodzi mi o to, że szukanie czegoś, co służy akurat pani, jest też formą poznawania samego siebie. Bo jednemu będzie służyło to, drugiemu będzie służyło tamto. Kwestia temperamentu, kwestia pewnych przekonań, pewnych nawyków. Każdy człowiek poznając siebie, znajduje coś, co jemu najlepiej będzie służyło. I fajnie, że pani znajduje te swoje metody.
[02:02:32] - Każdy jest inny, ma inne zainteresowania i jednemu może to pomóc, a inny nie poczuje właśnie żadnej różnicy.
[02:02:41] - Dlatego nie ma takiej-
[02:02:42] - Nie chcę mnie zniechęcić do czegoś.
[02:02:45] - Wie pani, uniwersalną rzeczą jest prawda i miłość do samego siebie. Wolność. To są takie rzeczy, które w moim przekonaniu pomogą każdemu. Natomiast sposób dojścia albo nawet nauczenia się tej miłości do samego siebie dla każdego człowieka będzie inny. Może nie dla każdego będzie inny, ale tych sposobów będzie całe mnóstwo i jednak musimy znaleźć coś, co będzie pasowało nam. Ja jestem takim raptusem, który szuka natychmiastowych efektów. Szukam czegoś, co będzie proste, co nie będzie wymagało zbytniego wysiłku, dyscypliny i będzie działać. Bo ja potrzebuję efektów już. A są ludzie, którzy właśnie wolą robić to małymi krokami, powoli i gdzieś tam się do tego dostrajać, dorastać, dojrzewać i taka metoda im będzie bardziej pasowała.
[02:03:47] - To ja jestem tym drugim typem osoby. Wymagająca i wolę poświęcić dużo czasu, ale żeby móc coś osiągnąć w pełni, co mnie zadowoli. Wiadomo, że nie można być doskonałym, ale mimo wszystko mam w sobie taki pewien pierwiastek, który powoduje, że chcę wymagać więcej.
[02:04:09] - Trzeba mieć jakiś cel w życiu, dążenie, pragnienie, bo inaczej życie staje się puste i bez sensu. Jak najbardziej dążenie do czegoś nadaje kolorytu życiu, więc to jest akurat całkowicie w moim przekonaniu zdrowe i też stymulujące. Więc ja jestem jak najbardziej za.
[02:04:37] - W audycji wspomniał pan też o pewnym mistyku, Sat Guru. Słuchałam jedną audycję tego pana. Bardzo mi się spodobało i tak sobie przypomniałam nawet teraz jego słowa, bo wspomniałam o tym swoim bonsai i wspomniał on, że najpiękniejsze drzewa są te pokrzywione, poranione, a to dlatego, że one dużo przeszły, mają w sobie siłę. Drzewa proste nie są takie piękne, a w tych poranionych, w dziuplach żyją na przykład ptaki i takie drzewa krzywe właśnie cieszą wyglądem.
[02:05:16] - Nie będę z tym dyskutował, bo to każdy jakby sobie-
[02:05:22] - Nie chciałabym widzieć prostych drzew, można powiedzieć, bo nie byłoby nic urokliwego.
[02:05:29] - Może niekoniecznie. Ja na przykład lubię proste drzewa.
[02:05:33] - Każdy ma inne. Właśnie, każdy ma inne.
[02:05:37] - One, że tak powiem-
[02:05:39] - Różne są gusta.
[02:05:41] - Nie, one na przykład tworzą we mnie takie przekonanie, że można jednak przejść przez życie bez większych zawirowań, że jednak się da. Jeżeli porównując to powiedzmy do człowieka.
[02:05:56] - Ale takie zawirowania-
[02:05:57] - Tworzą jakąś tam harmonię na przykład. I tak dalej. Więc myślę, że my też dość mocno z pewnymi rzeczami utożsamiamy się, z pewnymi tekstami, bo pasują na przykład do nas, do naszego życia. Dają nam jakąś nadzieję, wsparcie i tak dalej. I jakieś tam pewnie inne odczucia, u każdego pewnie też inne, ale myślę, że to w ten sposób działa.
[02:06:30] - Jeśli by nie było w naszym życiu różnych zawirowań, to nasza dusza nie doświadczałaby czegoś nowego.
[02:06:37] - Oj!
[02:06:38] - A to jest przydatna nauka.
[02:06:40] - Oj!
[02:06:41] - Zależy jakie zawirowania. Ale to też ja właśnie nie chcę w czymś negatywnym, jak się już wydarzyło, nie że ja do tego dążę, ale jak już się coś negatywnego wydarzyło, to staram się odnaleźć w tym jakiś sens.
[02:06:53] - Dobrze, słusznie. Ja tylko już też gdzieś w komentarzach właśnie pojawiających się doczytałem, spojrzałem na tą informację. Nasza dusza by nie doświadczała. I też odnośnie planu duszy. Jak ja słucham takich rzeczy i czytam takie rzeczy, to tak reaguję właśnie w taki sposób. Ponieważ plan duszy jest świetną wymówką dla wielu ludzi do nicnierobienia i niechcieństwa. Bo cokolwiek by się w moim życiu nie wydarzyło, to widocznie moja dusza ma taki plan i chce doświadczać. Kto wymyślił tą teorię, że nasza dusza chce czegoś doświadczać? Skąd pani to wzięła, pani Moniko?
[02:07:52] - To już nawet nie chodzi, że nasza dusza chce czegoś doświadczać, ale w tym naszym ziemskim życiu
[02:07:59] - Nie, ale padło stwierdzenie z pani ust, że gdyby nie zawirowania w naszym życiu, to nasza dusza nie mogłaby doświadczać. A kto powiedział, że nasza dusza chce czegoś doświadczać, zwłaszcza zawirowań?
[02:08:15] - To może źle się wyraziłam. Bardziej mi chodzi o te rzeczy ziemskie, że doświadczenia w obecnym życiu uczą nas czegoś nowego i staramy się później nie wchodzić do tej samej rzeki. Jeżeli jesteśmy tego świadomi. A jeżeli siedzi w nas przeszłość i nie potrafimy się uwolnić od przeszłości, od tego, co stare, to nigdy nie staniemy się wolni. Tak naprawdę trzeba płynąć z życiem, żyć tym, co tu i teraz, a nie myśleć o przeszłości.
[02:08:50] - Przeszłość jest źródłem wiedzy o nas samych i gdyby ludzie nie myśleli o przeszłości, na przykład gdyby nie myśleli o tym, jakie skutki wywołała II wojna światowa czy jakieś inne rzeczy, to pewnie byśmy dalej robili takie rzeczy, z których nie jesteśmy jako ludzie dumni.
[02:09:19] - Ale to już chodzi o nasze odczucia niezwiązane z tym, co się wydarzyło w świecie, tylko chodzi o coś nie do końca dopowiedzianego.
[02:09:26] - To jest ta sama przeszłość, z której my jako ludzie nie powinniśmy nią żyć, ale powinniśmy wyciągać doświadczenia.
[02:09:36] - Dokładnie.
[02:09:36] - Powinniśmy wyciągać wnioski. Bo jeżeli coś w życiu, w przeszłości poszło nam nie tak i nie zakończyło się dla nas tak, jak byśmy chcieli, to jest to dla nas bardzo cenna informacja, że gdzieś popełniliśmy błąd. I znalezienie tego błędu, przyczyny naszego niepowodzenia daje nam nadzieję na to, że w przyszłości nie popełnimy drugi raz tego samego błędu. Wie pani, jeżeli ktoś wejdzie w związek, który będzie patologiczny, który będzie inny i z tego związku wyjdzie i wyciągnie właściwe wnioski, dlaczego dał się tak omotać, by tkwić w czymś, co było dla niego złe, to jest nadzieja, że drugi raz w taki związek nie wejdzie. Jeżeli nie myślelibyśmy o przyszłości, jeżeli nie potrafilibyśmy z tej przeszłości wyciągać wniosków i mądrości, to ciągle popełnialibyśmy te same błędy.
[02:10:38] - Dokładnie. Ja to rozumiem. Właśnie o takie podejście mi chodziło, żeby nie tkwić w przeszłości, w czymś negatywnym, w odczuciach z tym związanym, ale wyciągać wnioski i mieć naukę na przyszłość, czyli być świadomym tego, co się wydarzyło.
[02:10:55] - Tak, wyciągnąć właściwe wnioski z tego, co się wydarzyło. Oczywiście nie powinniśmy doprowadzać do sytuacji, w której przeszłość będzie podstawą budowania naszej przyszłości, czyli to, co często ludzie robią w związkach. Ktoś w poprzednim związku nas zdradzał, to my w następnym związku podejrzliwością i zazdrością obarczamy swojego nowego partnera, ponieważ w przeszłości ktoś nas zdradził i obciążamy go winą za coś, co nie jest jego udziałem. I jednocześnie od razu, na dzień dobry stwarzamy związek oparty na braku zaufania. Więc jeżeli tak przeszłość działa na nasze życie, to jest to bardzo złe. Albo mówienie: „Wiesz, bo ja jestem teraz czujny, czujna, bo moja poprzednia żona czy mój poprzedni mąż to robił”. To w tym kontekście ciągnięcie za sobą przeszłości jest oczywiście jak najbardziej niewłaściwe i niedobre dla nas.
[02:12:13] - Traci na tym przede wszystkim druga osoba. Ona na tym też cierpi, a nie zasłużyła na to i bez powodu.
[02:12:23] - Ale cierpimy również my. Bo jeżeli wchodzimy w związek, w relację z drugą osobą i z założenia tej osobie nie wierzymy, to wyrządzamy krzywdę również sobie.
[02:12:38] - Tak, dwie osoby cierpią, bo ta pierwsza osoba nie jest w stanie się w pełni oddać w związku, a druga osoba czuje się odsunięta.
[02:12:50] - I obwiniana za coś, czego nie zrobiła, bądź posądzana o coś, co nawet jej nie przyszło do głowy. Więc nie można powiedzieć, że przeszłość jest zła albo że przeszłość jest dobra. Trzeba świadomie umieć na tą przeszłość spojrzeć i rozgraniczyć pewne aspekty.
[02:13:14] - Czyli trzeba wyciągać pozytywne wnioski, które są oparte na prawdzie i miłości.
[02:13:21] - Ogólnie tak by było idealnie. I oczywiście tego sobie i każdemu z osobna życzę. Natomiast nasza nakładka podświadomościowa jest jeszcze taka, że zrobienie tego współcześnie-
[02:13:39] - Strach się pojawia. Strach ma ogromny na nas wpływ i nas ogranicza. I czasem jest ciężko się pozbyć tego strachu, bo staje się nawet irracjonalny.
[02:13:49] - Właśnie, to jest ta nasza nakładka podświadomości i jest to trudne. Natomiast oczywiście jak najbardziej trzeba do tego dążyć, żeby jak najwięcej tej prawdy i miłości w naszym życiu było, to wtedy to... ma, to wtedy to ma sens.
[02:14:12] - Jeszcze wspominał pan o wzruszeniu. To są piękne emocje. Może podam taki jeden przykład z ostatnich dwóch tygodni bodajże, bo to piękne było. Ja się wzruszam na piękne krajobrazy, to już wspominałam, na przyrodę. Ale ostatnio coś wywołało u mnie wzruszenie, gdy wybrałam się z przyjaciółką w góry, która nie była na Ślężę. Jest to nabiła góra. Wybrałam się w góry. Ona nie była już bodajże siedem lat w górach. I gdy weszłyśmy na szlak i gdy zobaczyła z przeciwnej strony trójkę biegaczy i każda osoba po kolei powiedziała: „hej”, więc trzy razy padło „hej”. Minęły nas te osoby, ci biegacze.
Nagle ta przyjaciółka się aż rozpłakała, bo wróciły do niej te odczucia, wspomnienia związane z górami. Ta tęsknota. I była tak wzruszona, że się rozpłakała. Jak ja zobaczyłam, to tak samo u mnie pojawiło się to wzruszenie, że można aż w ten sposób odebrać pozytywnie emocje. I przytuliłam ją. Myślę, że to dość piękna emocja.
[02:15:45] - Prawda? Ogólnie wzruszanie jest bardzo fajne. Jest dla nas kłopotliwe, jest bolesne często dla nas. Natomiast wzruszanie jest bardzo pięknym stanem emocjonalnym. I jak widać, długo się to pamięta.
[02:16:06] - Tak. Nawet te siedem lat. Tak naprawdę łzy nie muszą oznaczać smutku. Większość ludzi odbiera łzy, że jest to emocja smutku, ale łzy właśnie są czymś pięknym, są pozytywnym uczuciem.
[02:16:26] - Łzy są, jak ktoś kiedyś powiedział, obrazem duszy.
[02:16:35] - U mnie na przykład łzy się pojawiają podczas bliskości z drugą osobą. Zdarzało się.
[02:16:45] - Łzy ogólnie rzecz biorąc są bardzo często objawami fizycznymi naszych stanów emocjonalnych i łzy mogą mieć negatywny wydźwięk. Bo łzy czasami na przykład mogą być tęsknotą za czymś.
[02:17:11] - Tak.
[02:17:12] - Mogą być naszą wewnętrzną tęsknotą za czymś.
[02:17:16] - Tęsknota to tak naprawdę, przepraszam, że panu przerwę, ale tęsknota to nie jest do końca negatywne odczucie, bo w tęsknocie kryje się uczucie do drugiej osoby.
[02:17:29] - To zależy, bo to może być też tęsknota za kimś bądź za czymś, co straciliśmy bezpowrotnie.
[02:17:37] - To też.
[02:17:38] - I wtedy może być związana z żalem utracenia czegoś. To już jest inna forma tęsknoty z bardziej smutnym podtekstem niż radosnym. Tyle, ile stanów emocjonalnych, tyle też łez. Więc ja bym też tak nie szufladkował, że są dobre albo złe. Mogą być różne. Mogą wyrażać różne stany emocjonalne.
[02:18:18] - Jeszcze tak przypomniał mi się pewien fragment, który usłyszałam podczas audycji „Mistyka Guru”. Sadhguru, przepraszam. Odnośnie zmian. Powiedział on, że trzeba wiedzieć, kiedy walczyć, a kiedy odpuścić. Podał taką pewną historię związaną z mężczyzną, który akurat pływał w morzu i odpłynął zbyt daleko od brzegu. Zaczął walczyć z tym prądem oceanicznym, ale im dłużej walczył, tym tracił więcej energii i w pewnym momencie doszedł do wniosku, że przestał walczyć i dał się ponieść. Wtedy prąd go odsunął od brzegu, ale on wiedział, że w pewnym momencie on się uspokoi i wtedy będzie mógł walczyć i dopłynąć do tego brzegu. Więc po prostu trzeba wiedzieć, kiedy walczyć, a kiedy odpuścić, żeby nie robić tego na siłę, bo możemy stracić zbyt dużo energii.
[02:19:24] - Była kiedyś taka fajna modlitwa, taka fajna afirmacja: „Panie Boże, daj mi odwagę, abym mógł zmienić to, co zmienić mogę. Siłę, aby przyjąć to, czego zmienić nie mogę i mądrość, abym odróżnił jedno od drugiego”.
[02:19:56] - Piękne słowa.
[02:19:58] - Tak. Akurat ja nie jestem jakimś fanem przeklepywania różnego rodzaju aforyzmów, pięknych zdań. Jest cała masa różnego rodzaju cytatów, które warto sobie jednak zapamiętać.
[02:20:25] - Jeszcze wspominałam, że jutro jest pełnia księżyca zwana wilczym księżycem, pierwsza w tym roku. Dowiedziałam się o tym w ciągu dnia, gdy wyjrzałam przez okno, jak byłam w pracy. Zobaczyłam piękny księżyc i zaczęłam robić zdjęcia, a następnie w radiu – nie Pana radiu, ale w innym radiu, którego słuchałam – usłyszałam, że właśnie dzisiaj jest niesamowity księżyc, że jego światło jest jak światło jarzeniówki. Wspomnieli, że można wysyłać zdjęcia. Akurat wysłałam zdjęcia do tego radia i jak osoba prowadząca zobaczyła te zdjęcia, to powiedziała, że dosłownie kosmos.
[02:21:15] - Jak to księżyc. Księżyc to kosmos.
[02:21:18] - Akurat można tak powiedzieć, ale wyszło jak UFO. Podziękowała i miłe to było. Ale chodzi mi bardziej właśnie o tą pełnię księżyca, że przeczytałam ciekawą informację odnośnie tej pełni, że ona właśnie przypada jutro i możemy się zmierzyć ze swoimi najgłębszymi lękami, zestroić się z pierwotnym instynktem. W astrologii faza pełni wiąże się ogólnie ze wzrostem energii napięcia. I to, co fajnego też przeczytałam, to-
[02:21:54] - Dobrze, pani Moniko, ja zadam takie pytanie: co pani zamierza z tym zrobić? Bardzo dziękuję, że pani przekazała nam te informacje. Natomiast znowu zaczynamy wchodzić w-
[02:22:06] - Właśnie chcę dojść do konsensusu, ale-
[02:22:08] - W coś, czego ja, jak pani wie, nie przepadam, za opowiadaniem historii, z których nic nie wynika.
[02:22:15] - A to akurat przytoczone słowa z internetu, nie moje.
[02:22:20] - No ale to jakby-
[02:22:21] - Chcę powiedzieć
[02:22:24] - Jaki wniosek z tego? Bo to mnie interesuje.
[02:22:29] - Dobrze. Niech mi pan da powiedzieć tylko dwa słowa i powiem, jaki jest wniosek.
[02:22:35] - Dobrze.
[02:22:38] - Ogólnie tej pełni można użyć do swojego uwolnienia i można na przykład zapisać swoje przemyślenia na kartce papieru, a następnie ceremonialnie je spalić i w ten sposób symbolicznie oczyścić się z tego, co już nam nie służy. Tak sobie postanowiłam, że niekoniecznie coś chcę zapisać, ale mam coś, co jest właśnie w pewien sposób związane z moim bólem, cierpieniem. I postanowiłam, że chciałabym się tego pozbyć, zamknąć w jakiś sposób swoją przeszłość i chciałabym coś spalić.
[02:23:16] - Super. Kochani, mamy-
[02:23:18] - Czekałam na odpowiedni moment, ale dzisiaj do mnie dotarło, że chciałabym to zrobić właśnie jutrzejszej nocy.
[02:23:26] - Super. Trzymamy kciuki, kochani.
[02:23:28] - Właśnie nastąpiła u mnie pewnie zmiana.
[02:23:31] - Dostaliśmy też informację od pani Moniki, że jeżeli ktoś coś ma do załatwienia, z czymś chciałby się bezpowrotnie pożegnać, to jutro jest świetna okazja ku temu. Także za tę informację, pani Moniko, bardzo dziękujemy. A dla was, kochani, informacja: zróbcie z tym, co uważacie za właściwe. No dobrze, pani Moniko, bo widzę, że weszliśmy znowu na etap opowieści, to co, może na dzisiaj zrobimy sobie już finisz? Ja wrócę jeszcze tutaj do poczytania komentarzy. Chyba że jeszcze coś istotnego chciałaby pani nam powiedzieć?
[02:24:27] - Niech mi pan da chwilkę. Chciałabym na koniec jeszcze w jakiś sposób podsumować. Ale to będzie odnośnie wzruszenia. Nie pamiętam słów. Przypomniał mi się właśnie, jak pan mówił o wzruszeniu, pewien wiersz. Mogłabym go przeczytać.
[02:24:59] - Za długi?
[02:24:59] - Nie, nie jest taki długi.
[02:25:02] - Dobrze.
[02:25:03] - Szybko to załatwię. „Nie wstydźcie się łez, nie wstydźcie się łez młodości poeci. Zachwycajcie się księżycem, nocą księżycową, czystą miłością i pieniem słowika. Nie bójcie się Wniebowzięcia, sięgajcie po gwiazdy, porównujcie oczy do gwiazd. Wzruszajcie się pierwiosnkiem, pomarańczowym motylem, wschodem i zachodem słońca. Sypcie groch łagodnym gołębiom, obserwujcie z uśmiechem psy, kwiaty, nosorożce i lokomotywy. Rozmawiajcie o ideałach, deklamujcie Odę do młodości, ufajcie obcemu przechodniowi. Naiwnie uwierzcie w piękno, wzruszeni uwierzcie w człowieka. Nie wstydźcie się łez, nie wstydźcie się łez, młodzi poeci”.
[02:25:44] - Super. Bardzo ładne wezwanie. Bardzo ładny apel. Ogólnie nie tylko młodzi poeci, ale kochani ogólnie nie wstydźmy się łez.
[02:25:54] - Dokładnie.
[02:25:54] - To nie jest objaw słabości-
[02:25:55] - Apel do wszystkich
[02:25:56] - ... tylko wrażliwości. Apel w obecnych, mroczniejszych czasach nam bardzo potrzebny.
[02:26:08] - Chciałam podziękować za dzisiejszy telefon, bo też nie spodziewałam się, że tyle będzie trwała nasza rozmowa. I w sumie zmarzłam, bo jestem na placu zabaw, ale nie chciałam mówić, że jest mi tak zimno. By mnie pan wygonił wcześniej do domu.
[02:26:26] - Z pewnością tak by było.
[02:26:29] - Palce coś mi zamarzły. Nie było tak źle, jak się spodziewałam, że może być, więc nie warto.
[02:26:38] - Ja tylko w prywatnych rozmowach jestem taki.
[02:26:40] - Właśnie nie. W prywatnych nie było tak.
[02:26:44] - Źle nie było, chociaż trochę wiało. Cieszę się.
[02:26:48] - Tak, wieje. Dzisiaj mocno wiało ogólnie przez cały dzień i jak tak wiało konkretnie tam chyba w porywach do 70 km/h, to cudownie mi się pisało te pięć godzin.
[02:26:59] - Było nawet 100 km. A tutaj u mnie w Krakowie i na Kujawach, na Pomorzu były burze nawet śnieżne.
[02:27:08] - O, to tutaj w moich okolicach we Wrocławiu to też były właśnie nie burze, tylko krupy śnieżne, grad i ogólnie była taka pogoda ekstremalna, ale po południu wyszło słońce i zrobiło się spokojnie i cieplutko, więc dzisiaj to tak jakby były cztery pory roku. Więc ciekawa dzisiaj była pogoda i ogólnie energia.
[02:27:29] - Lata to ja dzisiaj nie zauważyłem, ale może gdzieś tam się pojawiło.
[02:27:35] - To u mnie aż tak nie wiało, 70 na godzinę, więc nie było tak.
[02:27:39] - Zawsze na pełni zmienia się pogoda, także jeszcze jutro i po pełni już się, że tak powiem, uspokoi. Ale może to jest dobry moment właśnie na to. A, to proszę sobie przeobserwować to. Takim jestem domorosłym meteorologiem.
[02:27:56] - Dobry moment na zmiany, żeby porzucić to, co stare i niedobre.
[02:28:03] - Właśnie jest to też takie symboliczne, że to jest dobry też czas przy pełni na to, żeby w swoim życiu dokonywać również zmian, nie tylko w pogodzie. Pogoda nas do tego zachęca i daje nam przykład, jak to się robi. Dobrze, dziękuję pani Moniko bardzo za telefon. Miło panią było usłyszeć w takiej nowej odsłonie. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będziemy mieli okazję już bez tych wszystkich lęków i tych wszystkich obaw porozmawiać, czego oczywiście z całego serca życzę. No i cóż, wytrwałości dalej! Trzymam kciuki za jutrzejszy wieczór.
[02:28:52] - Dziękuję. A odnośnie psychoterapii to ciągle jestem w trakcie. Tego akurat podczas tej audycji nie mówiłam, ale jak wcześniej wspominałam, minęło osiem miesięcy i naprawdę psychoterapia daje ogromne efekty. To dzięki niej też właśnie jest ten spokój większy.
[02:29:12] - Super! Trzymamy kciuki, pani Moniko.
[02:29:14] - Dziękuję bardzo.
[02:29:16] - Wszystkiego dobrego i proszę wracać się ugrzać.
[02:29:19] - Idę, mam rękawiczki rowerowe, więc palce mi zamarzły, ale roweru nie mam, bo obawiałam się pogody, więc na nogach przyszłam. Ale rękawiczki rowerowe mam.
[02:29:28] - Całe szczęście. Ale żebym ja nie miał wyrzutów sumienia, że się pani przeze mnie rozchorowała.
[02:29:33] - Spokojnie.
[02:29:34] - Także do łóżeczka, gorąca herbatka i dobrej nocy.
[02:29:40] - No też dobrej nocy i słuchaczom.
[02:29:43] - Dobrej nocy. Wszystkiego dobrego.
[02:29:53] - Pa.
[02:29:53] - Dziękujemy pani Monice. Wierni słuchacze pamiętają panią Monikę sprzed kilku miesięcy, więc myślę, że nie tylko ja dzisiaj odniosłem bardzo fajne wrażenie i też zauważyłem dużą zmianę, taką pozytywną zmianę. Więc jak widać kochani można. I tego wam też oczywiście życzę, żeby ten spokój w waszym życiu z każdym dniem coraz mocniej gościł. Ja tutaj wrócę do czytania komentarzy, chociaż widzę, że troszeczkę się tego pojawiło, więc spróbujemy to jeszcze dzisiaj dokończyć. Skończyłem na godzinie 22:00. Sabina pisze: „Panie Sławku, ja doznałam doświadczenia OBE zupełnie spontanicznie. Od tej pory nikt mi nie powie, że inna rzeczywistość nie istnieje. Od tamtej pory zaczęłam się tak poważnie interesować nieśmiertelną duszą”. Super, jeżeli będziesz miała jakieś tam swoje przemyślenia odnośnie tej nieśmiertelnej duszy, to bardzo z pewnością nie tylko ja, ale słuchacze będą tym zainteresowani.
Mietek pisze: „Uczą nas kłamać”. Ja bym raczej nie nazwał tego, że uczą nas, natomiast tak, pokazują nam takie wzorce, często nieświadomie. Mariusz Alejnikov pisze: „Jak pokochać kogoś, jak się nie kocha siebie?”. W moim przekonaniu jest to niemożliwe. Dlatego tak często mówię, żeby od tej miłości do samego siebie zacząć. Właśnie z tego powodu, że w drugą stronę to w moim przekonaniu nie działa. I tutaj się pojawia komentarz Sabiny, który wpadł mi w oko, a który podczas rozmowy z panią Moniką poruszyłem i go pociągnę. Sabina pisze: „My możemy mieć swój plan na nasze życie, a nasza dusza może mieć inny. Nie warto walczyć z planem duszy”. Tutaj jeszcze Mistiq napisał: „Hamburg wita”.
Mietek pisze: „Plan duszy raczej jest częścią ciebie. Nie wiem, czy można z tym walczyć”. Mogę się oczywiście mylić, Sabino. Sabina pisze: „To zależy od tego, czy bardziej się identyfikujesz ze swoim ciałem, czy ze swoją duszą”. A mi się wydaje, pani Sabino, Mietek pisze, że to dusza wybiera ciało i na tym świecie identyfikowałbym to jako jedność, w sensie duszę i ciało.W sensie, że ciało to odzwierciedlenie duszy. Kochani, ja się odniosę do tego, ponieważ bardzo często słyszę o tym planie duszy i co do planu duszy akurat w pewnym sensie jakaś zgoda z mojej strony jest. Natomiast jeżeli chodzi o głoszenie i przeklwywanie poglądu, że celem duszy jest doświadczanie, to całkowicie się z tym nie zgadzam. Dawałem temu wyraz kilkakrotnie. Natomiast jeżeli będzie potrzeba, to rozwinę jeszcze tą myśl, bo coś takiego w mojej świadomości, jak potrzeba doświadczania przez duszę nie istnieje. Weema pisze: „Niesamowite.
Mam podobne odczucia dzisiejszego dnia co pani słuchaczka. Spałem ze cztery godziny, gdy zdarza mi się nie wyspać po siedmiu. A dziś Młody Bóg. Ochota do roboty, na wszystko same pozytywy. Dzisiaj super”. Mistyk pisze: „Przed chwilą byłem z psem na spacerze w lesie. Las był przepełniony światłem księżyca, a my przepełnieni spokojem i zgodą ze wszystkim. Czasy Zymiku”. Super. Jak gdyby nie to, że prowadzę audycję, być może zrobiłbym to samo.
Chociaż mój pies już był na spacerze sam, ale ja będę miał okoliczność i okazję jeszcze się księżycowi dzisiaj przyjrzeć. Tutaj Sabina i Mietek prowadzą dość ciekawą dyskusję na temat duszy i ciała, więc jeżeli kochani jesteście zainteresowani, to polecam przeczytanie. Klaudia pisze: „Moniko, mam wrażenie jakbyś utknęła w miejscu. Odpuść sobie, nie rań już siebie. Ujrzyj świat. On jest piękny. Zacznij podziwiać naturę, zwierzęta, każdą gałązkę, lotek, chmurki i słonko. Jeszcze będzie pięknie”. Z koniczynką i z kciukiem. To dla pani Moniki.
Sabina pisze: „Ja się w całości zgadzam z panią Moniką, która dzwoni”. Sabina pisze tutaj do pani Moniki, bo nie wiem, czy zdąży doczytać: „Super osoba pani Monika, już ją lubię. Taka szczera i emocjonalna. Emocje to głos naszej duszy”. Mistyk pisze: „Boże, ucz mnie pogody ducha, abym pogodził się z tym, czego nie mogę zmienić. Odwagi, abym zmienił to, co mogę zmienić i mądrości, abym odróżnił jedno od drugiego”. Dziękuję ci za przypomnienie. Fragi pisze: „Tak trochę cofnęłam sobie, bo dość późno dołączyłam. W końcu ktoś westchnął na stwierdzenie tego: dusza chce doświadczać. Nareszcie”.
Ja również mam odczucie, że jest to wymówka. Cieszę się, że się zgadzamy z tym i cieszę się, że jest coraz więcej osób, które dostrzega to, że ktoś gdzieś kiedyś chlapnął, a później całe tłumy ludzi zaczęło to powtarzać. Jeszcze raz powiem: stwierdzenie, że dusza chce czegoś doświadczać jest świetną wymówką do nicnierobienia. Fragi pisze również: „Trzymanie się przeszłych schematów doświadczonych w kiepskich relacjach, w poznawaniu nowych ludzi, a traktowania ich jak swojej przeszłości niejako uwłacza to im”. Klaudia pisze: „U mnie palenie karteczek, pisanie afirmacji i modlitwy wszelkiego rodzaju nic nie dały. A to dlatego, że nie miałam wiary i szczerej chęci miłości do siebie i chyba trochę tej świadomości siebie”. Super. Jak widzicie Klaudia też dokładnie powtarza to, o czym dzisiaj rozmawialiśmy, że jeżeli nie mamy wiary w coś i szczerej chęci, to bez wiary nic się nie wydarzy. Klaudia pisze: „Dziękuję i dobranoc wszystkim”. Fragi pisze: „Powiedzenie głośno, że się ma emocje i ma się do nich prawo, bo to one nas kształtują, jest nieraz trudne w obawie osądu.
Ale znowu okaż emocje, ale nie bądź nią. Zrozumieć tą różnicę”. No właśnie. „Niesamowite. O płaczu też na dniach wstecz rozmawiałam w ważnym kontekście”. Cieszę się, że się zgadzamy. Janosik Janki pisze: „Zawsze jest dobry moment, żeby poczynić jakieś zmiany ku lepszemu życiu”. Całkowicie się zgadzam. „Dusza wybiera ciało powiedział pan. Zapytam więc, co idzie nie tak u osób transpłciowych?”.
Zaraz do tego wrócę. Sabina pisze do Fragi: „Ja nie boję się okazywać swoich emocji. Dzięki nim jestem sobą i nie udaję kogoś, kim nie jestem. Kocham swoje emocje”. Bardzo słusznie. Jeżeli chcemy coś zmienić w naszym życiu, to musimy to w jakiś sposób zweryfikować, a do momentu, dopóki nie ujrzy to światła dziennego, ta weryfikacja nie nastąpi. Więc jak najbardziej, przynajmniej na pewnym etapie okazywanie swoich emocji jest najlepszą metodą poznania samego siebie. Natomiast tutaj pytanie Janosika: „Dusza wybiera ciało powiedział pan. Zapytam więc, co idzie nie tak u osób transpłciowych?”.Trudny temat. Trudny, bo drażliwy.
Nie wiem, czy jestem w stanie na tyle jasno wytłumaczyć swoje stanowisko w tej kwestii, żeby nikogo nie urazić. Natomiast dawno temu, jeszcze jak problem operacji czy zmiany płci nie był tak oficjalny, tylko był zamiatany pod dywan, już twierdziłem, że w człowieku, w nas, w ludziach, w mniejszym bądź większym stopniu jest pamięć poprzedniego wcielenia. Jeżeli nie historii, to z pewnością emocji, które były dominujące w poprzednim wcieleniu. I teraz podawałem przykłady ciągłości rozwoju naszej świadomości, czyli będąc złą matką w poprzednim wcieleniu, wybieramy sobie na naszą aktualną inkarnację relację, w której nasza matka będzie złą matką. Z ludzkiego punktu widzenia możemy powiedzieć, że wymierzamy sobie karę za to, że byliśmy złą matką w poprzednim wcieleniu i teraz przeżywamy nasze dzieciństwo, będąc źle traktowanym przez naszą matkę. Ale jednocześnie zdobywamy praktyczną wiedzę, czyli doświadczamy, jak to jest z drugiej strony, dowiadujemy się, co nasze dzieci czuły, kiedy byliśmy dla nich złą matką. Teraz jako dziecko doskonale zaczynamy to rozumieć. Zdobywamy to doświadczenie w praktyce, jak każde doświadczenie zdobywa się w praktyce. I teraz posiadając tą wiedzę wchodzimy w dorosłość i musimy podjąć decyzję, czy mając w podświadomości wzorzec złej matki, będziemy ten wzorzec kontynuować i nasze dzieci, swoje własne dzieci będziemy wychowywać według wzorca podświadomości, czyli wzorca złej matki. Czy mając już wiedzę, że byliśmy złą matką, że wiemy, jak czują się dzieci, które są wychowywane przez złą matkę, obrócimy wszystko o 180 stopni, zamkniemy za sobą proces karmiczny i staniemy się idealną matką.
Na skutek tych doświadczeń dokonamy właściwej duchowej decyzji i staniemy się idealną i cudowną matką. Tak samo jest z osobami, które mogą pamiętać emocje związane ze swoją poprzednią płcią z poprzedniego wcielenia. To uczucie i przekonanie, że byłem kimś innym, osobą o innej płci, w tych osobach bardzo mocno funkcjonuje. Natomiast najprawdopodobniej jest to potrzeba zrozumienia przez nas, jak czuły się osoby w naszym towarzystwie, kiedy mieliśmy inną płeć. Czyli jeżeli byliśmy na przykład szowinistycznym i seksistowskim mężczyzną, który traktował źle kobiety, wykorzystywał, może gwałcił i sprawiało nam to niewątpliwie wielką przyjemność i byliśmy z siebie niesamowicie dumni, jacy to jesteśmy macho, jakimi jesteśmy władcami świata. I przychodzimy, wybieramy sobie na to wcielenie ciało kobiety, żeby zrozumieć, co czuły kobiety, które my jako szowinistyczny i seksistowski samiec je traktowaliśmy, kiedy my je traktowaliśmy właśnie w taki sposób. Ale jednocześnie pamiętamy, że tamten stan, kiedy byliśmy mężczyzną, bardzo nam odpowiadał. Więc pojawia się pragnienie, żeby znowu zostać tym mężczyzną z poprzedniego wcielenia. Ale naszym doświadczeniem jest zrozumieć, że to postępowanie i to zachowanie, które towarzyszyło nam w poprzednim wcieleniu, było złe. Więc pytanie jest, czy ten czas, kiedy byliśmy kobietą w tym wcieleniu czegoś nas nauczył, czy pozostaje tylko pragnienie bycia znowu mężczyzną?
To jest bardzo ważny moment. Co my z tego doświadczenia wynieśliśmy? Tak to wygląda z mojego punktu widzenia. Janusz pisze: „Wiem, głupie pytanie, ale mieszkam w małym miasteczku, a w mojej okolicy pojawiły się dwie takie osoby”. Ewa pisze: „Dusza. Tu nie ma nic do rzeczy. To inżynieria społeczna. Bełtanie w głowach odbywa się już we wszystkich sferach życia”. Nie wiem, nie do końca się z tym zgadzam. Fragi pisze: „Tak, Sabina, nie chodzi o to, że na przykład chcę kogoś urazić”.I trzymają złość w sobie, co odbija się na dalszym życiu, jak i zdrowiu.
Też jestem za tym, żeby wyrażać siebie. Sabina pisze: „Rozumiem, osoby transpłciowe akceptuję. Mam pytanie: ilu z nas akceptuje osoby o innej karnacji, piegowatych, rudych, niewidomych, upośledzonych w naszym rozumieniu?” Fragi pisze: „Dlatego zgadzam się z tym, co zostało powiedziane. Trzeba zrozumieć, kiedy ta sama emocja przez nas przemawia, a kiedy to my wyrażamy siebie poprzez okazanie emocji”. Kochani, mamy godzinę 23:23. Jeżeli chodzi o Sabinę i o Mietka, ten wątek dyskusji o duszy, o planie duszy i tak dalej, prześledzę i z chęcią wrócę do niego w następnej audycji już jako podsumowanie waszej dyskusji. Tych, którzy tego nie doczytali, zapraszam jeszcze, póki ten czat funkcjonuje. Ale dzisiaj będziemy, kochani, kończyć, bo mówię, te zbyt długie audycje... Nie, no dzisiaj się działo. Dzisiaj dzwoniły panie, dzisiaj były fajne rozmowy.
Też ciekawe dyskusje na czacie o tematach też na szczęście duchowych i emocjonalnych. Jeszcze Janosik pisze: „Dziękuję za odpowiedź. Ciekawy pogląd. Mam nieco inne zdanie na podstawie własnych obserwacji i medytacji”. Bardzo jestem ciekawy, bo oczywiście mój pogląd jest moim poglądem. Nie przypisuję sobie prawa wyłączności, bo też i przypadków może być. Może się okazać, że obydwaj mamy rację. To znaczy, że obydwaj przedstawimy jakieś różne przypadki. Więc ciekawy jestem tego poglądu, ale mówię, w związku z tym, żeby też te audycje nie były zbyt długie, kochani, na dzisiaj będziemy kończyć. Dziękuję wam za udział.
Dziękuję za dyskusję, dziękuję za telefony. Tak jak mówię, do tematu planu duszy i tego, co było, wrócę w następnej audycji. Dobrze, jeszcze Sabina pisze: „Panie Sławku, właśnie dlatego wierzę, że dusza jest w nas i to ona jest czynnikiem najważniejszym”. Co do tego akurat nie będę dyskutował, bo też tak uważam. Natomiast ja też uważam, że dusza jest dla człowieka, nie człowiek dla duszy. Fragi pisze: „Mam pytanie. Czy można tu zejść na Ziemię jako pierwsze dopiero wcielenie? Zastanawia mnie to, czy są tu na Ziemi takie istoty, które dopiero zaczynają swoją wędrówkę”. Nie. Odpowiadam na to, bo przecież kiedyś jest ten pierwszy raz.
Nie. Ja przynajmniej nie sądzę. Mogą być jeszcze przypadki w krajach bardzo ubogich, biednych przypadki dusz niemowlęcych, takich z wczesnych etapów, ale to raczej bardziej na takiej zasadzie, że kończymy zbierać jako ludzie te doświadczenia. Jeżeli gdzieś coś w międzyczasie zbrakło w naszej edukacji rozwoju świadomości, to teraz jest taki moment, że w różnych miejscach świata możemy jeszcze te doświadczenia sobie uzupełnić. Natomiast takich bardzo pierwszych dusz z pewnością nie ma, ponieważ to jest etap bardzo wczesnocywilizacyjny, taki zaraz po zwierzęcy, więc raczej nie sądzę. Robert Marek pisze: „Dlaczego w takim razie taki nagły wysyp osób transpłciowych? Ile mamy teraz różnych płci? Ponad 50? Coś tu nie tak”. Nie zgłębiałem tego tematu aż na tyle, żeby wiedzieć, czy jest 50, czy nie.
Natomiast ogólnie rzecz biorąc, dusza nie ma płci. Płeć jest czynnikiem stricte ziemskim. Z pewnością to wszystko, co się dzieje, jest związane z rozwijaniem w ludziach tolerancji, ponieważ my do tej pory byliśmy bardzo nietolerancyjni jako ludzie, jako ludzkość. Więc wszelkiego rodzaju objawy inności przesuwają granice tolerancji ludzi. Być może też część osób, które się pojawia, ma za zadanie właśnie przesuwać granice tolerancji. Takie przypadki też w moim odczuciu mogą być. Janosik pisze: „Dodał tylko, że podczas medytacji pokazano mi, jak może wyglądać Ziemia za tysiące lat, jeśli będzie to narastać. Mianowicie cały glob wyglądał na bardzo szary i ponury. Wszyscy wyglądali tak samo. Łysi, chudzi, bez narządów płciowych.
Mieszkali w mega namiastkach”. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Jolin pisze: „Czy dusza ma płeć?”. Właśnie powiedziałem przed chwilą, udzieliłem odpowiedzi na to pytanie, że nie. Dusza jest bezpłciowa.Nie posiadał płci. Sabina pisze: „Będę wdzięczna za kontynuację. Temat ważny”. Tak jak obiecałem, Sabinko, pociągnę. Marcin Ulanowski pisze też mądrą rzecz: „Ty nigdy nie schodzisz ze swojej drogi, bo ty jesteś swoją drogą”. Bardzo mądrze napisane, bo faktycznie wszystko to, o czym mówiłem parę razy, wszystko to, co dzieje się w naszym życiu, bez względu na to, jakie ono dla nas jest, jest faktycznie naszą drogą, ponieważ jest naszą drogą do rozwijania świadomości.
Ale o tym właśnie planie duszy i tych aspektach z tym związanych w takim razie wyłonił się temat audycji. Porozmawiamy sobie, kochani, za tydzień. Sabina pisze: „Panie Sławku, sam pan widzi, że temat warty czasu. Ze swojej strony proszę o kontynuację. I jeszcze nie tyle tolerancji, ile akceptacji”. Słusznie. Tolerancja jest tym pierwszym etapem. Akceptacja jest tym drugim etapem. Bardzo słuszna uwaga. Tak.
Akceptacji. Bardzo ci dziękuję za doprecyzowanie. To najprawdopodobniej jest kwestia już godziny i tych zmienianych wątków. 23:32. Znowu jakaś powtarzalność. Kochani, śmigamy spać. Kto śmiga, to śmiga, bo znam takich w naszym towarzystwie, którzy z pewnością spać jeszcze nie pójdą. Dziękuję wam za dzisiaj. Działo się, działo. To może kwestia tej pełni i tych pobudzonych emocji, a może też tematów, które dzisiaj poruszyliśmy.
A może jednego i drugiego. Kochani, wykorzystajcie jutro tę pełnię. Każdy niech wykorzysta ją najlepiej, jak potrafi dla siebie z pożytkiem. Ja wam oczywiście w myśl zasady, że nie mam mocy, żeby moje życzenia się spełniły, ale za to wyrażę swoje intencje względem was. Wszystkiego, wszystkiego dobrego wam życzę. No i co? Widzimy się i słyszymy się już za tydzień z następnymi ciekawymi, mam nadzieję, tematami i dobrymi humorami, których również sobie życzę. Trzymajcie się cieplutko. Dziękuję panu Markowi. Dziękuję wszystkim, którzy wzięli czynnie udział w tej dyskusji w dzisiejszej audycji.
Pozostałym miłego odsłuchiwania życzę i fajnych wniosków. Do usłyszenia już za tydzień. I tyle. Pa.
[02:53:49] - Jeszcze odnośnie do śmigania do łóżka. Oczywiście kto śmiga, ten śmiga. Ktoś, konkretnie ja, zanim śmignę do łóżka, musi jeszcze dzisiejszą audycję obrobić i udostępnić ją w miarę szybko tym, którzy być może ją potrzebują jeszcze raz przesłuchać albo przegapili. Także niemniej troszeczkę jeszcze roboty przede mną, ale spokojnie, już niedługo zapis audycji pojawi się na naszym kanale na YouTube oraz w naszym archiwum MP3 przemianowanym na podcasty, bo właściwie taką funkcję to archiwum pełni. Podcasty. No i cóż, mówił do państwa przed chwilą pan Sławek Bączkowski, gospodarz audycji „Świat oczami duszy”. Tradycyjnie, nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Zachęcamy także. Książka jest oczywiście dostępna we wszystkich możliwych w dzisiejszych czasach wersjach: w wersji drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”.
No i do śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios", Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień na żywo na antenie Radia Paranormalium w poniedziałek o 20:00 w kolejnym odcinku „Świata oczami duszy”.
[02:55:28] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl