[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Poniedziałek, 10 stycznia 2022 roku. Minęła przed chwilą godzina 20.00 na antenie Radia Paranormalium, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycję o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:47] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam, kochani, was bardzo serdecznie.
[00:51] - Tradycyjnie, zanim przekażę głos panu Sławkowi, pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Nasze numery telefonów, tak jak zawsze, stacjonarny 32 746 00 08. Oczywiście będziemy odbierać telefony w drugiej części audycji, jednak numery do nas warto zapisać sobie już teraz. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radia Paranormalium, do dołączenia, do której bardzo serdecznie zachęcamy. A jeżeli ktoś woli, to może także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc, panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:10] - Dziękuję, panie Marku. Kochani, jeszcze raz bardzo serdecznie was witam w drugiej audycji w 2022 roku. Dziękuję za dyskusję pod ostatnią audycją na YouTubie, za życzenia, pozdrowienia i parę miłych słów, które z panem Markiem żeśmy na początku nowego roku otrzymali. Oczywiście zachęcam jak najbardziej, bo to oprócz czatu i oprócz naszej audycji jest to też fajna forma wymiany swoich własnych doświadczeń, dzielenia się nimi i poznawanie doświadczeń innych ludzi w kwestiach duchowości, w kwestiach świadomości. Dzisiaj zacznę od postu pana, który się nazywa Wojciech Bajer. Nie obserwuję zbyt intensywnie jego profilu, natomiast z tego, co widziałem, chłopak nie jest stary, a sporo w życiu przeżył. Przeszedł teraz na jasną stronę mocy i dzieli się swoimi spostrzeżeniami, uwagami, doświadczeniami, przemyśleniami też z innymi. I ponieważ oczywiście nie ma przypadków, więc dzisiaj przeglądając sobie internet, wpadłem na tenże oto post, który w pewnym sensie wpisuje się w tematykę ostatnich audycji i też tej dzisiejszej audycji. Dzisiaj będzie troszeczkę o odduchawianiu bardziej niż uduchowianiu. Może być też dla niektórych ostro i nie wiem jak.
Ale w każdym razie przygotujcie się jak zwykle na doznania emocjonalno-mentalno-duchowe. Więc czytam wpis pana Wojtka sprzed bodajże trzech godzin. „Duchowa dojrzałość, czyli wszystko w życiu gro i bucy. – i tu jest serduszko – Jeśli pragniemy realnego, holistycznego wzrostu naszego życia, warto zatroszczyć się o wszystkie jego aspekty. – w nawiasie eureka. – A może nawet inaczej. Nie troszcząc się o wszystkie aspekty naszej codzienności, nie uda nam się zbudować trwałej i realnej całościowej zmiany. Jako ludzie ogólnie mamy trudności z braniem odpowiedzialności. Jest to dla ego wielki problem, bo wiąże się z realnym działaniem w codzienności i często rezygnacją z tych jej aspektów, które dla ego stanowią pożywkę. Ego karmi się rolą ofiary, niechciejstwa i rozróbstwa.
Jesteśmy tak sprytnymi bestiami, a ego nam w tym chętnie pomaga, że właśnie lenistwo potrafimy ubrać w najpiękniejsze duchowe ubranko wyższego dobra rozumianego na potrzeby chwili albo na przykład planu duszy. To jest najlepsze wytłumaczenie. Zresztą cały czas się na to nabieram. Doświadczam w zaufaniu. Choć wiem, że sto tysięcy razy mógłbym zmienić postępowanie, jakaś niezwykła siła pcha mnie w kierunku trzymania się w dotychczasowym schemacie. Próbuję przejść duchową ścieżkę w głowie bądź jedynie nadgryzać ją z jednej strony, kompletnie zapominając o reszcie. Oczywiście koniec końców, – w nawiasie jeśli pragnienie w sercu jest jasne, a cel określony i modlitwa rzewna – wszelkie doświadczenia i tak doprowadzą do zmiany krzywdzących sytuacji. Jednak cały myk w tym, aby dziś już nie cierpieć niepotrzebnie i jak najszybciej zacząć żyć po prostu pięknem życia.Mamy więc osoby w rozwoju fizycznym i ruchowym, dietetycznym, duchowo-towarzyskim etc., notorycznie odbijające się od ścian cierpienia i wkurwu, bo największą ich trudnością jest dyscyplina mentalna i emocjonalna higiena. Mamy z kolei umysłowych Jedi. Nieskromnie zaliczę sam siebie do tego zacnego grona, z uśmieszkiem, którzy określili, rozpracowali i wdrożyli całą masę postaw i narzędzi higieny mentalnej, emocjonalnej i pracy z przekonaniami, ale nadal nie potrafią wyjść z matni swoich grzeszków i wejść w zdrowy tryb, zrezygnować z jawnie destrukcyjnych nawyków raz na zawsze.
Mamy Matki Teresy i wcielonych świętych, którzy zupełnie bez zadbania o swoją przestrzeń z namaszczeniem pomagają wszystkim wokół. Mamy jeszcze wiele innych charakterystycznych duchowych etosów. Ich wspólnym mianownikiem jest brak harmonii. Zmiany można zacząć z każdego punktu. Zmiana w jednym miejscu skutkuje falą transformacji życia całościowo. I to jest wspaniałe. Idąc jedną ścieżką duchowego adepta, nieuchronnie dotrzemy do punktu, w którym różne sfery naszego życia będą musiały zlać się w jeden piękny duchowy punkt. W innym wypadku zmiany implementowane są w jego aspekt. Na przykład medytacja i ćwiczenia mentalne zaczną zgrzytać w napięciu na przykład ze złą dietą. Ktoś lubi krówki albo ciasto czarny las.
Cukier i bioflora jelit ma wpływ na nasz mózg. W związku z tym obżeranie się słodyczami i jabłkami będzie blokować nasz rozwój, a my będziemy ze zdenerwowaniem wstawać od medytacji, bo nie mogę się skupić albo inne takie. Mam nadzieję, kochani, że czujecie bluesa. Kiedy popchniemy nasze życie jak konglomerat energetyczny, kroczek po kroczku zacznie się ono samo realizować w pełni i pięknie. Nie trzeba od razu skakać na głęboką wodę. Właściwie nawet nie można, chyba że chcemy doświadczyć kociokwiku ego. Metoda małych kroczków, jednak sukcesywnie i spokojnie w każdym aspekcie. Piszę tego posta niejako do siebie. Mój w pełni świadomy i w pełni trzeźwy, w nawiasie, rozwój nie trwa może niewiarygodnie długo, jednak cechuje go wielka pasja i impulsywność. Bardzo długo unikałem odpowiedzialności za niektóre aspekty mojego życia, bo lubiłem sobie pofolgować.
Trochę się tłumaczę. Chciałem spróbować wielu rzeczy, których nie mogłem próbować, będąc na przykład zaćpany, bezdomny albo biedny. Ale dziś nie widzę już innej możliwości jak transformacja różnych aspektów. Balans w codzienności. Dieta, regularne ćwiczenia, zadbanie holistyczne o ciało. Zmiana dotychczas kojarzyła mi się z wyrzeczeniem i cierpieniem. Cały czas próbowałem i próby te doprowadziły mnie ostatecznie do miejsca, gdzie po prostu, aby iść dalej, muszę to zrobić i kropka. Za czysto zrobiło się w moim umyśle i emocjach, aby dalej grać ze sobą w ciuciubabkę. Czyli koniec końców wszystko na swoim miejscu. Ale czego doświadczyłem po drodze, zostanie ze mną.
Myślę, że kolejny krok w pięknej wędrówce życiem zwanej. Nie pozostaje nic innego, jak po prostu go wykonać. Wiem, że wielu z was, kochani, prowadzi już piękne i harmonijne życie. To cudowne, że jesteście z nami w tej pięknej przestrzeni. Życzę nam jak najwięcej rozpoznania tego, co nam pomaga, abyśmy mieli odwagę decydować się już tylko na te rzeczy, które wspierają nas i nasze życie. Oto realny, namacalny aspekt implementacji prawdy. Z miłością, serduszko. Udanego poniedziałku i pięknego tygodnia. Taki piękny post, oczywiście w moim odczuciu, kochani, wam dziś przytoczyłem. Oczywiście za zgodą autora, bo odezwałem się do pana Wojtka.
Zapytałem, czy mogę go przeczytać dzisiaj w audycji. Z przyjemnością go przeczytałem, bo jest bardzo zbieżny z tym, co ja do was mówię. Oczywiście tu są inne słowa, inna budowa zdań, inne argumenty i też jest bardzo zbieżny z tym, co mówię, że jeżeli chcemy zrobić kolejny krok, to musimy coś zrobić, że nie ma czarów-marów, o których jeszcze dzisiaj wspomnę, które za nas to zrobią. Nie ma tabletek, które na tą chwilę można by było wziąć i obudzić się następnego dnia z inną świadomością, z innym umysłem, z innymi emocjami. Są tabletki, które pozwalają nam się obudzić z innymi emocjami. Mam tu na myśli różnego rodzaju mózgotrzepacze, antydepresanty, wyciszacze. Ale myślę, że w świadomości nie o to chodzi. Kochani, zanim przejdę do tego, co ja wam chcę powiedzieć, zadam wam pytanie i bardzo bym chciał, żeby nawet ci, którzy zazwyczaj nie uczestniczą w czatach, a są dzisiaj z nami, zmobilizowali sięI udzielili odpowiedzi na to pytanie dzisiaj w czasie audycji. Udzielili odpowiedzi na pytanie, które wam za chwilę zadam. Dlaczego je zadaję i dlaczego jest to dla mnie ważne?
Powiem wam na koniec audycji. Obiecuję, że nie zostawię was w niewiedzy. A pytanie moje brzmi: jak wyobrażacie sobie, z czym utożsamiacie, jaki jest dla was synonim bezwarunkowej miłości, największej miłości, pełnej miłości? Miłości nie w sensie ludzkim, tylko w sensie duchowym. Z czym wam się to kojarzy? Co jest dla was synonimem? Jak byście to określili? Także bardzo proszę o 100, 200, 300, 500 odpowiedzi dzisiaj na czacie. Bądź ci, którzy nie chcą na czacie, to napiszcie kochani do mnie prywatnie bądź pod audycją w jakikolwiek sposób. Postarajcie się odpowiedzieć na to pytanie.
Kochani, mamy dzisiaj 10 stycznia. Jest to kolejna rocznica 10 stycznia. Nie, nie będę was wkręcał w tematy związane z 10 stycznia. Z tego, co pamiętam, to 10 stycznia któregoś roku Elvis Presley nagrał swój słynny kawałek, a któregoś 10 stycznia zespół Mannam wykonał swój ostatni koncert. Takie rocznice pamiętam. Natomiast mamy 2022 rok. Więcej dwójek w dacie pojawi się dopiero za 200 lat, więc póki co nie będziemy się tym zajmować, co będzie za 200 lat. Natomiast jest to bądź co bądź fajna, okrągła, równa data. Dawno niespotykana. Więc z pewnością ten rok już chociażby w samych swoich cyferkach wygląda na wyjątkowy.
Zresztą tą wyjątkowość tego roku potwierdzają też inni. Zresztą już od jakiegoś czasu mówi się, że weszliśmy w nowy etap. Jest całe mnóstwo informacji, które świadczą o tym, że zbliżamy się, że wchodzimy, że podążamy w kierunku jakichś niesamowitych duchowych wydarzeń, które mają zmienić oblicze świata, wygląd świata. Przecież mówi się o przebudzeniu, o oświeceniu, o połączeniu się z naszą boską naturą. Więc ten balon duchowych, spektakularnych wydarzeń i naszych oczekiwań w związku z tym jest cały czas pompowany. Może to właśnie ten 2022 rok będzie tym rokiem przełomowym. Czego oczywiście, biorąc pod uwagę, że i tak nie mam na to wpływu, z całego serca wam życzę, żeby był przełomowy w tym pozytywnym słowa znaczeniu. A właśnie ciekawy jestem, kto sobie złożył zaległe życzenia noworoczne. Ciekawe, czy zrobiliście to, co pan Wojtek napisał w swoim poście o niechciejstwie i rozróbstwie i dorabianiu do tego ideologii, że na przykład nie mam czasu albo odnośnie planu duszy. Ciekawy jestem.
Natomiast w zeszłym odcinku już o tym wspominałem. Pewnie nie przysporzy mi to grona zwolenników i przyjaciół internetowo-facebookowych, natomiast coraz większy taki wewnętrzny troszeczkę sprzeciw budzi we mnie to właśnie pompowanie tego balona. Ja wiem. Wiem, że, zresztą tak jak powiedziałem wam, będę to obdzierał z tych magicznych nakładek, z tych przeróżnego rodzaju form, które dla mnie osobiście są kolejną formą manipulacji. Tyle tylko, że w bardziej delikatny i bardziej duchowy sposób. Bo ja wspominałem o tym kiedyś w jakiejś audycji. Kochani, jak to jest z tą naszą boskością? Jak to jest z tą naszą boskością, z tym oświeceniem, z tym przebudzeniem i tak dalej? To pytanie, które zadałem wam: co dla was jest synonimem miłości bezwarunkowej, bezgranicznej? I teraz przyjrzyjmy się boskości w sposób taki troszeczkę uniwersalny.
Gdybyśmy zastanowili się, jakimi cechami czy przymiotnikami możemy opisać Boga, źródło, to właśnie ten synonim, to określenie miłości będzie się z pewnością bardzo często u większości z was pojawiać. Miłości nieograniczonej, miłości bezwarunkowej, miłości bezgranicznej, miłości bez żadnych założeń, bez żadnych ziemskich nakładek. I to jestJak dla mnie jedna z najważniejszych rzeczy cechujących Boga, źródło, czy jakkolwiek byśmy to nazywali. Teraz przyjrzyjmy się nam ludziom. Gdzie my ze swoją miłością jesteśmy? Z nauką miłości. Gdzie my jesteśmy? Kochani, po wielu tysiącach lat prawie przestaliśmy się zabijać. Prawie, bo jeszcze nie przestaliśmy. Jeszcze dalej na świecie jest przyzwolenie do zabijania ludzi z różnych powodów.
Politycznych, religijnych, biznesowych i nie chcę tu wchodzić za głęboko w temat. Dalej na świecie jest przyzwolenie na zabijanie ludzi o takich drobnych niedoskonałościach naszej natury jak krzywdzenie, oszukiwanie, wykorzystywanie, poniżanie, okradanie, sprawianie przykrości. Zwykłe oszukiwanie. I nie mówię tutaj o morderstwach i kłamstwach na skalę ogólnoświatową. Mówię tu o morderstwach, które dzieją się w zwykłych ludzkich domach. I nie mówię tu o zabijaniu fizycznym człowieka. Znaczy tylko o zabijaniu, ale o zabijaniu w nim człowieczeństwa, miłości do samego siebie. Tak, w dalszym ciągu kochani na świecie ludzie zabijają w sobie radość, miłość, miłość do samego siebie, współczucie dla drugiego człowieka, chęć pomocy. To w dalszym ciągu jest zabijane w naszych domach, w naszych rodzinach, w naszych krajach. Nie gdzieś tam.
Kłamstwo, oszukiwanie, manipulowanie, przekonywanie człowieka do swoich racji, zmuszanie go do robienia tak, jak ja chcę. To są normalne czynności, które panują w naszym życiu, w naszym najbliższym otoczeniu. Więc ja się pytam, gdzie nam do bezwarunkowej miłości? Gdzie? Jaka droga jeszcze przed nami, skoro przez tysiąclecia nauczyliśmy się nie zabijać i to nie do końca. Ile jeszcze zmian w ludzkiej świadomości musi nastąpić, żebyśmy chociaż pozwolili sobie nawzajem żyć tak, jak chcemy? Ja nie mówię, żebyśmy kochali drugiego człowieka, tylko żebyśmy pozwolili mu żyć tak, jak on chce. Bo do miłości to jeszcze jest daleka droga. Do miłości i do miłości bezwarunkowej. Więc kochani, tak jak w zeszłej audycji mówiłem, zadbajcie o siebie.
Też zadbajcie o siebie w kategoriach rozczarowań. Rozczarowań, które możecie sami sobie zafundować, nastawiając się na coś, co jeszcze może długo nie nastąpić. Ja uważam to w pewnym sensie za pewnego rodzaju manipulację. Manipulację, którą nasze ego bardzo fajnie podchwytuje, podsyca, karmi się tym, cieszy się tym. Bo czyż nie pięknym jest to powiedzieć sobie: „Jestem boską istotą”. Prawda? Jestem boską istotą. Jestem. Kochani, każdy z nas jest tak naprawdę. Tylko nie da się osiągnąć boskości bez zrezygnowania z ziemskości.
Ale o tym za chwileczkę. Natomiast zastanówcie się, na ile to ego podsyca to, a na ile jest to faktycznie waszą potrzebą bycia boską istotą. Bycia istotą połączoną ze źródłem. I nie dlatego, żeby wiedzieć, co źródło knuje i co źródło kombinuje. Nie po to, żeby wiedzieć, jaki jest plan źródła i w związku z tym naszej duszy dla nas na to życie. Nie po to, żeby sprawdzać. Nie po to, żeby rozumieć. Tylko po to, żeby się poczuć osobą połączoną ze źródłem, z Bogiem. Bo kochani, jest też coś, co wymaga wyjaśnienia. Być może po raz kolejny.
Niektórzy być może już to słyszeli. Czymże jest rozwój duchowy? Kochani, czymże jest rozwój duchowy? Rozwój duchowy to jest nic innego jak stawanie się duchem, czyli duszą. Celem rozwoju duchowego jest stawanie sięDuszą. Czyli życie według tych samych norm, można powiedzieć zasad, przekonań, jakimi żyje nasza dusza. I koniec. To jest rozwój duchowy. Każdego dnia stajemy się w naszym życiu osobą duchową. Nie duchowną, tylko duchową.
Kierujemy się w naszym życiu tymi samymi normami, którymi kieruje się nasza dusza, czyli tymi samymi normami, którymi kieruje się źródło. W ten sposób stajemy się uduchowieni. Czyli rozwój duchowy to jest życie według prawdy i miłości, czyli podstawowych wartości, którymi kieruje się świat duchowy. Prawdy i miłości. I tu nie ma żadnych czarów-marów. Rozwój duchowy to jest zmienianie swojej ziemskiej natury i przekształcanie jej w naturę duchową, czyli kierowanie się w życiu prawdą i miłością. Prawda, że proste? I tu nic innego z tym się zrobić za specjalnie nie da. I tu jest też pewna wskazówka. Stawanie się duchem, stawanie się duszą.
Nie we własnym myśleniu, tylko we własnym postępowaniu. Mamy stawać się duszą. Mamy żyć jak dusza. Mamy postępować jak nasza dusza. Czy jest w tym coś niezrozumiałego, trudnego? Jest. Jak to zrobić? Jak zmienić swoje postępowanie? I teraz, kochani, drugi aspekt. Da się to zrobić.
I oczywiście my jako ludzie cały czas to robimy poprzez doświadczanie. Kochani, to, co nazywamy świadomością, to jest zdobywanie świadomości poprzez doświadczanie. Tak samo jak w życiu. Coś wiemy, coś słyszeliśmy, o czymś się dowiedzieliśmy, ktoś nam coś powiedział i wiemy mniej więcej, o co chodzi. Natomiast żeby się przekonać, czy to jest prawda, czy nie, czy to działa, czy to nie działa, musimy albo spotkać kogoś, kto to zrobił. Jeżeli ktoś zbudował samochód i on jeździ, można go dotknąć, to znaczy, że to działa. To znaczy, że się da. Nie musimy budować samochodu, żeby uwierzyć w to, że pojazd mechaniczny może się poruszać. Natomiast jest wiele aspektów takich emocjonalnych, które musimy sprawdzić na własnej skórze, często na własnym tyłku. I budujemy swoją świadomość poprzez doświadczanie.
I już. I ten proces trwał, trwa i będzie trwał. Możemy nic z tym nie robić. Ten proces będzie trwał bez względu na to, czy nam się to podoba, czy nie. Ja już o tym mówiłem wielokroć. Nie musimy z tym nic robić. Taka jest konstrukcja. Nie musimy z tym nic robić. Natomiast pokazuje to, że poprzez rozwijanie swojej świadomości, tej ziemskiej, jak i duchowej, zmieniamy swoje postępowanie. Bo coś byliśmy przekonani, że jest dobre, słuszne, właściwe.
Zrobiliśmy to. Finał okazał się nie taki, jak żeśmy się spodziewali, więc musimy dokonać jakiejś korekty. Musimy coś zmienić, żeby osiągnąć efekt, którego oczekujemy. I w tym też nie ma nic dziwnego. I tak samo dzieje się z naszym rozwojem duchowym. Doświadczamy, dokonujemy korekty, dochodzimy do wniosków. Rozwój duchowy, czyli dążenie do bycia duszą życia, tak jakby dusza tego chciała, jest związany z doświadczeniami, z rozwijaniem świadomości. Więc wniosek jest tutaj tak naprawdę tylko jeden, że cały czas dokonujemy zmian w naszej ziemskiej naturze, czyli w naszej podświadomości, w naszym ego. I tu jest miejsce, w którym mamy za zadanie działać. Tu jest to, w czym powinniśmy dokonywać zmian.
Nie w świecie duchowym. Powtarzałem o tym. Mówię dzisiaj, bo tę audycję tak traktuję troszeczkę podsumowująco, aby móc przejść ewentualnie do następnego etapu. I też chcę, żebyście kochani to zapamiętali, że gmeranie w świecie duchowym jest istotne, ale tylko na pewnym poziomie i do pewnego momentu, bo tak naprawdę zmian dokonuje się w sferze ziemskiej. Aby z człowieka umysłowo emocjonalnego stać się człowiekiem uduchowionym, czyli żyjącym według zasad duszy i świata duchowego, musimy dokonywać zmian w swoim postępowaniu. Zasady, którymi kieruje się nasza dusza, czyli prawda i miłość, są nieustająco te same.Więc tam nie trzeba nic zmieniać. Natomiast my najpierw jako ludzie, dążąc do prawdy i miłości, do życia prawdą i miłością, najpierw na przykład przestaliśmy chować do grobu z faraonem 300 sług, żeby mu służyli podczas jego przebywania na tamtym świecie. To jedna z takich rzeczy. Zmieniliśmy, przestaliśmy zabijać ludzi po to, żeby po śmierci służyli swojemu panu. Takie coś zrobiliśmy.
Później na przykład przestaliśmy jako ludzie, dokonaliśmy takiej zmiany epokowej. Przestaliśmy kamienować innych ludzi tylko dlatego, że nie zgadzamy się z ich poglądami. Przestaliśmy rzucać w nich kamieniami, żeby ich zabić. Później też zrobiliśmy następną przełomową rzecz. Przestaliśmy ludzi wieszać na krzyżu, przybijać do krzyża. Taka sytuacja. Później zamiast wieszać ich na krzyżach, zaczęliśmy ich wieszać na sznurkach, ale później też przestaliśmy to robić, bo doszliśmy do wniosku, że to może nie jest dobre. Może niechętnie z tego zrezygnowaliśmy, więc w innych miejscach obcinali głowy za pomocą gilotyny. W innych miejscach obcinali głowy siekierą czy mieczem. Ale w końcu jako ludzkość doszliśmy do wniosku, że tego nie będziemy robić.
Później ktoś powiedział, że człowiek, który ma inny kolor skóry, to ma inny kolor skóry. To wcale nie jest tak, że Pan Bóg sobie tak wymyślił, że specjalnie nadał ludziom inny kolor skóry, żeby od razu było widać, kto jest niewolnikiem. Że nie, że to chyba jednak zostało źle zinterpretowane, że czarny kolor skóry nie oznacza niewolnictwa i że w zasadzie to też jest człowiek, który ma prawo żyć jak człowiek. Taką sytuację żeśmy zmienili jako ludzkość. W międzyczasie jeszcze przestaliśmy mieczami, obcinaniem głów i podbijaniem ludzi innych uczyć ich miłości do Pana Boga. Na przykład też żeśmy to zmienili. Później co żeśmy zmienili? Na przykład ostatnio jako ludzkość zmieniliśmy taką rzecz, że kobiety, mimo że dalej wierzymy w to, że powstały z żebra Adama, nie są po to, żeby temu Adamowi służyć, że to są też ludzie. Doszliśmy do takiego wniosku jako ludzkość. I oczywiście całe mnóstwo rzeczy, historii, zdarzeń, które zmieniły naszą świadomość i zbliżyły nas do bycia osobami uduchowionymi, czyli kierującymi się w życiu i postępującymi w życiu według zasad prawdy i miłości.
Więc jak widzicie, ten wzorzec pozostaje niezmienny, ponieważ według prawdy i miłości nie mieliśmy prawa zabijać 300 ludzi, żeby pochować ich z faraonem. Według prawdy i miłości nie mieliśmy prawa nikogo krzyżować, kamienować i mieczem zmuszać do kochania Boga. Nie mieliśmy też nigdy prawa do tego, żeby traktować innych ludzi, czy ze względu na kolor skóry, czy ze względu na płeć jako ludzi gorszych, innego sortu. Nie mieliśmy też nigdy prawa nikogo wieszać ani obcinać mu głowy. Nigdy nie mieliśmy tego prawa. Natomiast jako ludzkość, jako ludzie, poprzez doświadczanie, poprzez rozwijanie swojej świadomości do takich wniosków z czasem, poprzez tysiąclecia zaczęliśmy dochodzić. Więc pokazuje to po raz kolejny, że jeżeli coś jest do zrobienia, to w naszej ziemskiej naturze wzorzec miłości i prawdy pozostaje cały czas ten sam. I kochani, jeszcze jeden aspekt. Jeszcze jedna kwestia, która jest ważna. Też o niej mówiłem.
Jak wygląda proces ewolucji czegokolwiek? Od najmniejszej rzeczy do najbardziej spektakularnej kwestii, sytuacji ewolucyjnej na świecie. Są cztery kroki do tego, aby poznać, aby coś zmienić, czy to na płaszczyźnie całej ludzkości, czy w ogródku jednego człowieka. Jeden pierwszy podstawowy krok to jest poznanie prawdy. I tutaj, na tym etapie wiedza teoretyczna jest bardzo przydatna, ponieważ tą prawdę trzeba w jakiś sposób poznać. Możecie ją poznaćZa pomocą postów, różnego rodzaju filmów, książek, audycji radiowych, telewizyjnych można tą prawdę poznać. I my teraz od kilkunastu, kilkudziesięciu lat jesteśmy na etapie poznawania tej prawdy. I tu jest to ważne, aby tych audycji, tych źródeł, w których można poznać prawdę taką czy inną, bo to, co powtarzałem wielokroć, nie wierzcie Sławkowi, bo prawdę każdy z nas i tą ziemską, i tą duchową, i tą pochodzącą ze źródła ma zapisane każdy z nas w sobie. Więc to, co czytacie, z czym się spotykacie, z czym próbujecie się skonfrontować, konfrontujcie się i przepuszczajcie ją przez samych siebie. Poczujcie, co w was zagra, co w was nie zagra, co wam się spodoba, co wam się nie spodoba, co wywoła tak zwany jaki rezonans.
Więc to jest pierwszy etap, poznanie prawdy. Drugim etapem jest zrozumienie tej prawdy. Bo samo poznanie prawdy to jest zetknięcie się z jakąś wizją, z jakąś teorią, z jakimś stwierdzeniem. Ale niekoniecznie musimy wtedy właściwie to zrozumieć. I z pewnością ci, którzy dłużej siedzą w tych tematach, wiedzą, jak zrozumienie tego, co kiedyś usłyszeli i później usłyszeli to za rok, za trzy, za siedem lat, jak ich pogląd i zrozumienie tego się zmienia. Nieraz odrzucamy coś, co w danym momencie jest dla nas bzdurą. Odrzucamy to. Ktoś wygłosił jakąś prawdę, my to odrzucamy, ale nawet zapoznamy się z tym, nawet przeczytamy to, nawet wysłuchamy tego, ale mówimy: „Nie, mi to nie pasuje”. A za jakiś czas, wracając do tego, zaczynamy rozumieć, co wtedy ktoś chciał nam przekazać. Mój przykład o tym, co wam mówiłem, 20 czy tam 20 parę lat temu, kiedy moje życie zaczęło dość gwałtownie zmierzać po równi pochyłej w kierunku katastrofy, kiedy wszystko zaczęło się sypać na wszystkich możliwych płaszczyznach.
Wtedy usłyszałem prawdę, że aby nastąpił spokój w twoim życiu, ty musisz najpierw osiągnąć spokój wewnętrzny, bo to, co jest w tobie, eksponuje się w twoim otoczeniu i w twojej rzeczywistości. Pamiętacie? Mówiłem wam. Pierwsza moja myśl była taka: co za debil to wymyślił? Jak można zachować spokój, kiedy wszystko w życiu właśnie w jednym czasie się zesrało? Ten człowiek chyba wyszedł z klasztoru Szaolin i nie wie, jak wygląda życie. Nie wie, z czym my ludzie się na co dzień mierzymy. Jest oderwany od rzeczywistości. Nie da się zachować spokoju wtedy, kiedy wszystko w życiu się pieprzy. To nie może tak działać.
Taka była pierwsza moja myśl, która potrzebowała czasu, żeby zrozumieć. Ja potrzebowałem czasu, żeby zrozumieć tą prawdę, którą ktoś mi powiedział. Więc poznanie prawdy to jest pierwszy etap. Drugim etapem jest zrozumienie tej prawdy. I trzeci etap to jest zaakceptowanie tej prawdy. Zaakceptowanie, czyli uwierzenie w tą prawdę. Uwierzenie w tą prawdę. I to jest etap, w którym wiedza na tematy duchowe przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Wiedza o świecie duchowym jest nam potrzebna na pierwszych dwóch etapach, aby poznać prawdę i ją zrozumieć. Dalej wchodzimy już na poziomy emocjonalne, emocjonalno-duchowe, gdzie żeby zrobić następny krok, musimy uwierzyć.
Ludzie, którzy w naszej historii, w historii ludzkości dokonywali właśnie przełomów. Bo to, że przestaliśmy kogoś kamienować, krzyżować i wieszać na stryczkach, czy wykorzystywać ludzi o innym kolorze skóry do służenia nam, nie odbyło się w sposób łagodny. Zawsze, znaczy bardzo często, czy odzyskiwanie wolności, to, co my żeśmy przerabiali 40 lat temu, zawsze było wywoływane przez ludzi, którzy poznali prawdę, zrozumieli prawdę i w nią uwierzyli. To byli ludzie nawiedzeni, którzy bezgranicznie wierzyli w to, że takRobić nie wolno, że trzeba robić tak. To byli ludzie, którzy wierzyli. Nie robili tego, bo często było związane z ryzykiem utraty bardzo wielu rzeczy. Już nie mówię o takich rzeczach jak układy społeczne, polityczne. Ci ludzie często ryzykowali zdrowie i życie swoje i swoich bliskich. Ci ludzie byli często wyszydzani. Ci ludzie byli często poniżani.
Na tych ludziach bardzo często wywierano różnego rodzaju naciski, nie tylko kończące się na ostrzeżeniach słownych. Ci ludzie musieli się chować, uciekać. Przecież znacie doskonale sytuację ludzi, którzy występowali jawnie przeciwko jakimś tam układom politycznym. Ci ludzie ryzykowali, a czasami wręcz tracili swoje własne życie, wierząc w to, co robią. Więc aby przejść na następny etap, czyli ten ostatni etap w łańcuchu ewolucyjnym, czyli dokonać zmiany w swoim życiu, czyli ewoluować, trzeba najpierw prawdę, którą się poznało, z którą się zetknęło, którą się na następnym etapie zrozumiało, w którą się w końcu uwierzyło, wprowadzić w życie. Dokonać zmian i żyć według tej prawdy, którą się na poszczególnych etapach najpierw poznało, zrozumiało, uwierzyło i wtedy dopiero wcieliło w życie. Nie wszystkie procesy ewolucyjne, zwłaszcza te ogólnoświatowe, przebiegały w ten sposób, ponieważ nie wszyscy, którzy zostali zmuszeni do wprowadzenia tych prawd, w nie uwierzyli. Zwróćcie uwagę, jak to wygląda, czepnę się troszeczkę niewolnictwa, ale to jest dość spektakularne. Dość ważne było. Nie wszyscy ludzie, którzy poznali nawet prawdę pod tytułem: każdy człowiek na świecie jest równy.
Każdy człowiek na świecie jest taką samą istotą, bez względu na kolor skóry. Oni tą prawdę poznali, nawet zrozumieli istotę tej prawdy, że może faktycznie tak jest. Niby dlaczego miałoby tak nie być? Ale nie uwierzyli w tą prawdę i do przestrzegania tej prawdy zostali zmuszeni przez przepisy, przez resztę społeczeństwa. Ci, którzy w tą prawdę nie uwierzyli i nie wprowadzili tej prawdy w życie, dalej próbują poniżać, w jakiś sposób deprecjonować, pokazywać gorszość ludzi o innym kolorze skóry. Ponieważ zostali zmuszeni przez prawo do przestrzegania, ale oni w tą prawdę nie uwierzyli. I do momentu, dopóki my nie uwierzymy w tą prawdę, którą chcemy uwierzyć, do tego momentu nie wcielimy jej w życie. Dlatego to, o czym mówiłem w poprzedniej audycji, co dotyczyło dokonywania zmian. Wszyscy wiemy, że trzeba coś zmienić, natomiast nie wiemy, jak to zrobić. W dalszym ciągu pozostają dwie skuteczne metody dokonywania zmian w naszym życiu.
Praca, praca, praca, konsekwencja, czyli dyscyplina na poziomie mentalnym, czyli mozolne dokonywanie zmian naszych połączeń neuronowych w naszym mózgu, które powstały do 20 roku naszego życia najczęściej. Ponieważ do tego czasu nasz mózg jest elastyczny i wszystkie połączenia neuronowe powstają dużo szybciej. Dlatego dużo szybciej się uczymy, dużo szybciej przyswajamy pewne rzeczy, ponieważ nasz mózg jest podatny na tworzenie nowych połączeń neuronowych. Po 20 roku życia nasz mózg stara się już wykorzystywać do funkcjonowania istniejące połączenia neuronowe. Poprzez umysłową, mentalną dyscyplinę, poprzez powtarzalność, poprzez ćwiczenia możemy te połączenia neuronowe zmieniać. Zwróćcie uwagę, że jak jest ze wszystkim. Mówi się, że ludzie starsi, oni już na przykład telefonów komórkowych, laptopów i tak dalej nie ogarniają. Dzieciaki tam pyk, pyk, już tam poszło. Jest tak z wieloma rzeczami, na przykład z prawem jazdy. Ludzie, którzy mają 18-20 lat po prostu uczą się pewnych rzeczy bardzo szybko.
Im ktoś później robi prawo jazdy, tym trudniej mu pewne nawyki zmienić, zlikwidować przekonania, nawyki. Tak jest na przykład ze zmianą zawodu. W momencie, kiedy uczymy się czegoś w szkole, uczymy się tego szybko, sprawnie. W momencie kiedy zmieniamy zawód już później, ta nauka idzie wolniej. Jeżeli robimy studia do 25 roku życia, ta nauka idzie w sposób dość płynny. Jak zaczynamy robić studiaPo trzydziestce, po czterdziestce bądź po pięćdziesiątce ta nauka i przyswajanie wiedzy idzie dużo gorzej. Podałem wam takie przykłady, że to nie jest informacja wyssana z palcem albo informacja na poziomie duchowym, tylko to jest informacja na poziomie naukowym, medycznym, fizycznym. Sprawdzona, zweryfikowana, wymyślona i przekazana przez naukowców. Więc kochani, pozostaje nam ciężka, mozolna praca nad samym sobą, żeby zmienić swoje postępowanie, swoje zachowanie. Drugim sposobem jest oczywiście to, co mówiliśmy w poprzedniej audycji.
Silne wstrząsy emocjonalne. One potrafią zmienić pewne wzorce w naszej podświadomości. Aczkolwiek te przykłady, w sumie aż się dziwię, że nikt mnie nie złapał na tym, ale powiedziałem wam na przykład o tym, że żona po ślubie staje się żoną. Przestaje być kochanką, kobietą, partnerką, narzeczoną, a staje się żoną. Czyli zmienia się jej tryb. Zresztą u facetów, mężczyzn jest to mniej widoczne, ale też się tak dzieje. Czy tak jak mówiłem z osiemnastką, czy tak jak wyjście na samotnie, czy skakanie, różnego rodzaju obrzędy, które wprowadzają w dorosłość. Tak, one zmieniają w naszej podświadomości tryb pracy, ale w dalszym ciągu zmieniają go na tryb podświadomy. Czyli zmieniamy się, ale w zakresie naszych wzorców, które są zapisane w podświadomości. Czyli z dziewczyny, która chodzi z chłopakiem, stajemy się narzeczoną, później stajemy się żoną.
Ale uruchamiają się dalej wzorce zapisane w podświadomości. Więc cały czas bazujemy na tych wypracowanych już połączeniach neuronowych w naszym mózgu. Więc ciężka, mozolna praca, wstrząsy emocjonalne, silne emocje związane pomagają zmieniać wzorce. Dlatego ludzie często przechodząc na przykład śmierć kliniczną, bardzo trudne sytuacje życiowe potrafią przewartościować swoje życie na bazie tych doświadczeń. Jest trzeci bardzo popularny w tej chwili sposób zmiany wzorców podświadomości. To jest wzorzec autorytetu. On funkcjonował w naszym życiu cały czas. W naszym życiu, w naszym rozwoju jako ludzkości cały czas. Autorytet. Natomiast w tej chwili ze względu na rozwój medialny, komputerowy, internetowy ludzkości ten autorytet zaczął nabierać bardzo dużego znaczenia.
Czyli jeżeli ktoś ma 300 000 lajków na Facebooku, to znaczy, że on jest autorytetem. Jeżeli taka osoba na przykład powie, że trzeba coś zrobić, to trzeba to zrobić i my w to wierzymy. Wierzymy, że to jest słuszne. Tak to działa. To, co tam dzieci robią, to budują zaufanie do drugiej osoby na podstawie ilości lajków, które ona ma. Czyli tworzą pozycję autorytetu. Zresztą dorośli ludzie również. Bo coś ma tam ileś lajków, to musi być dobre. Bo ktoś ma doktor nauk, profesor, doktor habilitowany, więc ma dużo lajków przed nazwiskiem, więc on się zna. Więc bez zastanowienia będziemy wykonywali jego polecenia.
Dobrze kochani, bo ja znowu się tutaj rozgadałem. Do czego ja zmierzam? Żeby zmienić coś w życiu, żeby zmienić swoje postępowanie, nie wystarczy poznać i zrozumieć prawdę. Trzeba w tą prawdę uwierzyć. Bo tylko uwierzenie w tą prawdę daje nam siłę do tego, żeby zmieniać swoje postępowanie, zmieniać swoją osobowość. Ludzie, którzy wierzą w coś, przenoszą góry. Wiara czyni cuda. Wiara góry przenosi. Mają siłę, mają determinację, ponieważ wierzą w to, co chcą osiągnąć. Więc do dokonywania zmian w swoim życiu każdy z nas potrzebuje uwierzyć w to, że to ma sens, że ta prawda jest ważna, jest wartościowa.
Ponieważ jak pamiętacie z poprzednich audycji, w naszym życiu realizuje się wszystko to, w co wierzymy. Pokaż mi swoje życie, a ja powiem ci, w co wierzysz. Więc aby zmienić swoje postępowanie, swoje reakcje, swoje zachowanie, swoje decyzje, swoje życie, musimy to, w co wierzymy do tej pory, zastąpić w naszej podświadomości tym, co chcemy, aby stało się naszą rzeczywistością.Jeżeli chcemy, a celem jest, abyśmy stali się uduchowieni, abyśmy stali się duchem, abyśmy stali się duszą, musimy uwierzyć w prawdę i w miłość. Czyli w to, na czym jest oparty cały świat ducha. Prawda jest czymś, co pojawia się wraz z miłością, ale w następnej kolejności ta prawdziwa prawda. Więc ważne jest, chociaż abyśmy uwierzyli w miłość. I dlatego kochani obiecałem, że odpowiem wam na pytanie, dlaczego prosiłem was o odpowiedź mi na pytanie. Ponieważ tak jak wspominałem wcześniej, ja wiem, że trochę mieszam, ale znalazłem sposób, aby nasza podświadomość uwierzyła w to, co widzi. Żeby bezwarunkowo uwierzyła w to, co widzi. I dlatego bardzo jestem ciekawy, jakie są dla was, bo ja swój synonim miłości już mam określony jasno.
Natomiast bardzo chciałbym poznać wasze synonimy miłości bezwarunkowej, aby stworzyć, abym mógł stworzyć z waszą pomocą, z waszym udziałem, nie z waszą pomocą, materiał, który będzie można dostarczyć, przedstawić podświadomości, aby ona bezwarunkowo uwierzyła w miłość. Aby do naszej podświadomości móc wprowadzić bez wysiłku, bez pracy, bez dyscypliny, bez samokontroli, bez wstrząsów emocjonalnych wzorce miłości. Tak kochani, jestem już w tej chwili na tyle, że tak powiem, pewien tego i też czuję, że chcę doprowadzić ten projekt do stanu używalności i do stanu testowania. I ten rok będzie rokiem, kiedy to, co lęgło się w mojej głowie przez ostatnie kilka lat ujrzy światło dzienne. Więc tak. Natomiast na tą chwilę pozostawię was z tą informacją, że aby coś, prawda o waszym szczęściu na przykład, prawda o waszym domu, prawda o szczęśliwej rodzinie, prawda o zdrowiu waszym stała się rzeczywistością musicie w tą prawdę uwierzyć, bo inaczej nie dokonacie zmian w swoim życiu. Będziecie dalej, tak jak pan Wojtek, tak jak ja mówię, tak jak wiele osób mówi iść ścieżkami waszych połączeń neuronowych, nie dokonując żadnych zmian. To się będzie kręcić. Będziecie się odbijać od ściany, będziecie mieli wzloty, będziecie mieli upadki. Raz będzie lepiej, raz będzie gorzej.
Niestety tak potwierdzają to większość ludzi, że te zmiany są, ale one są takie chwilowe, że jest z górka i za chwilkę jest z dołu. Ja postaram się wam opisać kilka aktów mojej bezwarunkowej wiary, które w moim życiu miały miejsce. Ale może od takiej optymistycznej informacji zaczniemy następną audycję. A na tą chwilę 21:21. Niektórzy zwracają na to uwagę. Więc nie wiem, jak tam z komentarzami.
[58:50] - No trochę komentarzy jest. Trochę się tutaj pojawiło.
[58:54] - To ja w takim razie proponuję zrobić taką malutką przerwę. Znaczy malutką, taką jak pan Marek zaproponował. Słyszałem, że ktoś tam się próbował do nas dodzwonić w międzyczasie, więc za chwileczkę, po przerwie będzie to już całkowicie możliwe. Proszę tam się uzbroić w smartfony i w to co tam posiada i po przerwie wrócimy do naszej audycji.
[59:21] - A przerwa dzisiaj potrwa około siedem i pół minuty. Dzisiaj postanowiłem puścić ten drugi utwór z singla wydanego onegdaj przez Johna Andersona i Guitaro. Singiel, który ukazał się w takiej mocno limitowanej edycji chyba tylko w Japonii i teraz chodzi na eBayu po sto dolarów za sztukę. My to mamy dzisiaj za darmo. Drodzy Państwo, dzisiaj będzie utwór Lady of Dreams. Ja jakoś tak nie do końca potrafię się przekonać do tej akurat wersji. Bardziej jakoś tak jestem przyzwyczajony do tej wersji albumowej, która brzmi zupełnie inaczej od tego, co państwo za chwilę usłyszycie. Ale sam utwór, utwór sam w sobie jest całkiem taki fajny. Bardzo ładnie to brzmi, chociaż słychać, że to jeszcze taka wersja. Wtedy jeszcze utwór jakby tak rodził się trochę w bólach, ale już coś tam się fajnego urodziło.
Także to, co się do tego momentu urodziło, do momentu wydania tego singla za chwilę państwo usłyszycie. Myślę, że przynajmniej niektórym z państwa się to spodoba. A my w Radiu Paranormalium do audycji Światłoczem Duszy powracamy już za jakieś siedem i pół minuty. Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami. Save me a place in the heart of your hearts. When you think of love, never forsake me. Wanting and dreaming here. Each time I think of you lying naked beside me.
Only a lady of dreams. She will bring magic to sing to your heartstrings. Only a lady of dreams come alive. You are all that I desire. Something tells me this is love that surrounds. Only a fool without wisdom can't see. Blind as I am in your eyes, my lady of dreams. Save me, save me a place in your heart. Tears escape from me when we're apart. Please dream of me now, my lady of dreams.
My thoughts and wishes are all that surrounds. Mysteries hold you then fly you away. You know you are my life, my lady of dreams. Save me a place in the heart of your hearts. When you think of love, never forsake me. Wanting and dreaming here. Each time I think of you lying so naked beside me. Only a lady of dreams could there be magic to sing to your heartstrings. Only a lady of dreams come alive. You are all that I desire.
Widzę, że tutaj komuś ten utwór się spodobał. Jak się pierwszy raz usłyszy taką kompozycję, to rzeczywiście można się zakochać. Jednak uważam, że wersja z albumu, która jest zupełnie inaczej zaaranżowana i w ogóle zupełnie inaczej brzmi, jest lepsza, bardziej luźna. Tutaj uderzające dla mnie jest miarowe śpiewanie Johna Andersona, tak jakby od linijki śpiewał. Widać, a raczej słychać, że to jest jeszcze wczesna wersja utworu. Tutaj ktoś pytał na czacie, co to za utwór. Utwór nosi tytuł „Lady of Dreams”. Jeszcze do niedawna był dosyć trudny w tej wersji do znalezienia, bo była dostępna tylko wersja albumowa z albumu „Dreams”. Tamta wersja jest momentami bardziej rockowa, bardziej pinkfloydowa, bo jest tam solówka dosyć fajna w środku, brzmiąca trochę, jakby ją grał David Gilmour. Utwór, który wyemitowaliśmy przed chwilą, „Lady of Dreams”, pochodzi z singla wydanego bodajże w Japonii w 1992 roku.
Z tego singla pochodzi też wersja „Island of Life”, którą emitowaliśmy bodajże tydzień temu, z tego, co pamiętam. Bardzo fajne brzmienie, aczkolwiek „Lady of Dreams”, tak jak mówiłem, przynajmniej dla mnie brzmi tak, jakby to była demówka. Jednak demówka całkiem dojrzała, udana. A my w Radiu Paranormalium po tym troszeczkę dłuższym przerywniku muzycznym powracamy do audycji „Świat oczami duszy”. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. Będziemy też odbierać telefony od państwa. Linia telefoniczna jest już teraz otwarta. Nasze numery telefonów, jak zawsze: stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy i do SMS-ów również, bo SMS-y także czytamy, to 536 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl.
Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radia Paranormalium, do dołączania do której jak najbardziej zachęcamy. Jeżeli ktoś woli, to może także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc zachęcamy do dzwonienia i jak najbardziej do komentowania. Tutaj wszystkie komentarze odnoszące się do tematu audycji będę przekazywał panu Sławkowi.
[01:11:12] - Jak zawsze. Super. Dziękuję, panie Marku. Kochani, na początku przywitania widzę tutaj: Łukasz się pojawił, Sara Neo, I Speak English, Narobusik, 5 Bit, Sabina się pojawiła, 23. Też dziękuję, bo widzę, że się pojawiły odpowiedzi z waszej strony. Miedzioryb pisze: „Stuprocentowa akceptacja”. Odnośnie tego, co jest miłością. „Stuprocentowa akceptacja, poczucie bezpieczeństwa i szacunek”. Jakub Halik pisze: „Dla mnie miłość zawiera w sobie ość. Jestem zwolennikiem czystego doświadczania życia bez naleciałości różnych.
Czuję się jak istota, która doświadcza życia bez żadnych danych z tego regionu”. Antres Star się jeszcze pojawił. Łukasz pisze tak: „Dla mnie synonim miłości to bycie w absolutnej harmonii oraz symbiozie ze wszystkim, co jest”. Ja oczywiście tego, kochani, nie będę komentował, ponieważ chciałem poznać wasze zdanie, więc z pewnością jest to wasze zdanie i wasza prawda i ja nie będę z prawdą dyskutował. Dlatego nie komentuję tego w żaden sposób. Bardzo wam dziękuję. Z pewnością jeszcze to kilka razy przeczytam. Iwona też pisze: „Dobry wieczór. Moja odpowiedź na zadane przez pana prowadzącego pytanie brzmi: strach”. To jest ciekawe.
Jakbym mógł cię poprosić, moja droga, o rozwinięcie tego, bo z pewnością jest jakieś rozwinięcie tego. Łukasz jeszcze pisze: „Dodam również: pełna akceptacja”.Laura się pojawiła i pisze tak: „Witam, pozdrawiam i ostatnio zastanawiam się jak to jest z alkoholem. Czy jest zły nawet okazjonalnie, czy lepiej byłoby nie pić w ogóle alkoholu i nie mieć nałogów?” Za chwilę odpowiem na to pytanie. Sabina pisze: „Bezwarunkowa miłość to bezwarunkowa akceptacja.” Marzenka PK pisze: „Miłość bezwarunkowa to pełen szacunek dla siebie i innych i wszystkiego, co istnieje. Całkowity brak oceny i radość z istnienia.” Dobrze, super. Dziękuję wam bardzo. Czekam kochani na więcej. To było tyle w kategoriach miłości i mojego pytania, więc odpowiem teraz na pytanie Laury: „Witam, pozdrawiam i ostatnio zastanawiam się jak to jest z alkoholem. Czy jest zły nawet okazjonalnie, czy lepiej byłoby nie pić w ogóle alkoholu i nie mieć żadnych nałogów?” Lepiej zawsze jest to, co nam służy. Odnośnie alkoholu, osobiście nie uważam, że alkohol sam w sobie jest czymś złym.
Co do pozostałych używek mam mieszane uczucia. Natomiast sam w sobie alkohol nie jest zły, natomiast zdecydowanie, zwłaszcza w pewnym momencie wpływa troszeczkę negatywnie na nasze pole energetyczne. Nie ukrywam, że doświadczyłem tego sam osobiście na sobie. Zresztą gro osób mówi, że alkohol z pewnością wypłukuje na zewnątrz pewne bolączki, które nam doskwierają. Bolączki emocjonalne. Pod kątem poznawczym zdecydowanie ma sporo wartości dodanej. Natomiast w którymś momencie zaczyna nie tyle szkodzić, co po prostu przeszkadzać. Można odczuć taką zmianę w swojej energetyce. Natomiast z używkami i z nałogami jest tak jak ze wszystkim. Zawsze mówię, że jedynym stałym nałogiem, mówię o normalnych ludziach, są papierosy.
Nie mówię o tym, że ktoś alkohol używa w sposób nadmierny, systematyczny, jest po prostu alkoholikiem. Nie mówię też o osobach uzależnionych od narkotyków, od internetu, komputerów, social mediów, bo to są też już, nazwijmy rzeczy po imieniu, nałogi. Najczęstszym codziennym nałogiem są papierosy i one faktycznie są symbolem tego, że nie jesteśmy jeszcze uwolnieni od swojej podświadomości, ponieważ papierosy są nałogiem, który najbardziej pokazuje, jak działa podświadomość. To tyle, co mam na tą chwilę do powiedzenia w tej kwestii. ADR jeszcze wita i pozdrawia. Jakub Halik, nowa postać, przynajmniej dla mnie. Dość długi komentarz. Pisze tak Jakub: „Lubię radio, ale ten gość trochę miesza. Naczytał się, coś tam wie i klei temat. Przeżyłem kosmitów, rozdwojenie jaźni i ego też.
Mówię tylko, że ważne jest to, co doświadczamy z poziomu istot, a reszta to iluzje umysłu. I chciałbym nadmienić, że nie mówi się z Bogiem, tylko z Panem Bogiem i od razu widać i słychać, jaki stosunek mamy.” Dobrze, przeczytałem ten komentarz, bo się pojawił. Oczywiście, drogi Jakubie, nie zmienię twojej opinii na swój temat. Chyba że posłuchasz jeszcze kilku audycji i może sam na jej podstawie zmienisz. Tutaj nie mówi się z Bogiem, tylko z Panem Bogiem. Ciekawy jestem, na jakiej podstawie wysunąłeś taką teorię. Oprócz potocznych, językowych, innych rzeczy, ponieważ z jego strony nie słyszałem żadnych zastrzeżeń czy pretensji, że tak o nim mówię. Myślę, że istotny jest szacunek zawarty w słowie, a nie samo słowo czy też robienie tego dużymi czy małymi literami. Ja nie mogę tego zrobić, bo mówię, natomiast tutaj u ciebie się pojawiło, przyjacielu, takie wypunktowanie, że to jednak powinno być mówione.Dużymi literami. Ciekawy jestem twojej opinii, z jakiego powodu taką tezę tutaj stawiasz.
Jakub pisze jeszcze: „Ciało, umysł, duch. Cud. Jaka dusza? Dusza to stłumiony duch, mistrzu”. Powiem tak, wracamy co jakiś czas do tak zwanej nomenklatury słownej, czyli do tego, jak ja pewne rzeczy określam, a jak określają to inni, czy jak to rozumieją inni. Myślę, że kilka innych audycji wysłuchanych mogłoby nas zbliżyć w naszych poglądach. Dawid Charas pisze: „Alkohol to desperant według badań”. Proszę bardzo. Si83ad: „Sam uwielbiam alkohol. Piję go tylko w towarzystwie.
Sam nie lubię. Mam jednak wrażenie, że alkohol w dłuższej perspektywie mocno spłyca relacje międzyludzkie”.
[01:20:25] - Depresant, panie Sławku. Depresant.
[01:20:28] - Depresant. A co przeczytałem?
[01:20:30] - Desperant.
[01:20:32] - Okej, dobra. Dzięki panie Marku.
[01:20:35] - O niektórych użytkownikach tego związku chemicznego można rzeczywiście powiedzieć desperanci. Desperacko uciekają od rzeczywistości.
[01:20:49] - Dlatego tak może mi się właśnie intuicyjnie to skojarzyło. Kochani, tutaj temat alkoholu. Z samym alkoholem jest tak jak ze wszystkim, czego używamy. Może być przyjemny i może być młotkiem. Można wbić gwoździa, czyli może być bardzo przydatny i też można komuś złamać palec albo nabić siniaka. O innych rzeczach już nie mówię. Samo narzędzie w sobie nie jest groźne. Tak jak trotyl, jak reakcja jądrowa, jak ogień. Samo w sobie nie jest groźne. Natomiast może być groźne w momencie, kiedy my nadamy mu znaczenie groźności.
À propos alkoholu i nie alkoholu. Jedna z takich najfajniejszych rzeczy w relacjach moich, à propos relacji, jak moja starsza córka. Gdzieś tam spotkaliśmy się na jakiejś imprezie po urodzeniu mojego wnuczka. Tam nie było alkoholu. Przeważnie na różnego rodzaju imprezach ten alkohol się pojawia. Ja też nie mówię, że ja go nie używam. Natomiast taka fajna rzecz, kiedy moja córcia powiedziała tak: „Tato, ty i bez alkoholu jesteś nie do wytrzymania”. Więc to jest taka wskazówka. Oczywiście to było w kategoriach takich żartobliwych, ponieważ ja tam żartowałem. Starałem się podtrzymać atmosferę na takim poziomie sympatycznym w myśl zasady: nie narzekaj na świat, który cię otacza, tylko próbuj tworzyć swoim postępowaniem i zachowaniem taki świat, jaki ci pasuje.
Więc ja to robię. Lubię miłą, beztroską, wesołą atmosferę, więc staram się w swoim otoczeniu taką atmosferę wprowadzać i taką atmosferą ludzi zarażać i zachęcać do takiego postępowania. Więc to było w tym kontekście. Natomiast właśnie à propos różnic w zachowaniu się człowieka bez alkoholu, a pod wpływem alkoholu. To jest poznawcze. Dlaczego na przykład po alkoholu ludzie zachowują się troszeczkę inaczej niż- co ty gabciu robisz? Niż bez alkoholu. To jest interesujące i to pokazuje nam jakąś prawdę o sobie. Kiedyś się mówiło, być może dalej się tak mówi, że co trzeźwy wymyśli, to pijany powie. Albo inaczej to nazywając: co u trzeźwego na myśli, to u pijanego na języku.
Często ten alkohol dodaje ludziom odwagi w zachowywaniu się, w mówieniu, w postępowaniu tak, jakby chcieli, czego nie są w stanie zrobić bez alkoholu. I to jest wskazówka o naszych ograniczeniach. Dlatego też nie do końca się zgodzę z tym, że alkohol to depresant, bo z pewnością u niektórych ludzi pewnie pogłębia stany, które są w nich na co dzień. Ja mogę powiedzieć u siebie, że u mnie to działa w zupełnie innym kierunku. U mnie się najczęściej kumulują te pozytywne cechy. Moja siostra kiedyś powiedziała, że nie będzie ze mną już więcej spożywać alkoholu, ponieważ ja chodzę, całuję, przytulam i robię całe mnóstwo różnychRóżnych rzeczy, które jej niekoniecznie odpowiadały. To tak w kwestii alkoholu. Oczywiście to jest aspekt teraz taki czysto ludzki i emocjonalny. Z punktu widzenia duchowego wszystko, co ludzie stworzyli, jest zazwyczaj dla ludzi i to my nadajemy znaczenie temu, co to dla nas oznacza. Dobrze, kochani, bo się tak zrobiło, że się tutaj komentarze pokończyły.
Oczywiście miałem ochotę wam powiedzieć na początku audycji, bo na koniec audycji nie będę o tym mówił. Natomiast na początku audycji miałem chęć powiedzieć o pewnych pomysłach, pewnych zmianach i pewnych nowinkach noworocznych, które dla was przygotowałem i też pewnych moich nie tyle oczekiwaniach, co moim zaproszeniu, które będę chciał do was skierować do udziału w pewnych moich przedsięwzięciach, aby były to wspólne przedsięwzięcia. Natomiast myślę, że fajnie będzie od tego zacząć audycję, a nie ją kończyć. To tylko taką zajawkę po raz kolejny, żeby was zachęcić trochę do udziału w następnej audycji, bo tą chyba będziemy powolutku kończyć.
[01:26:58] - Tutaj jeszcze było parę takich komentarzy, które niespecjalnie trzymały się tematu audycji. Pan Mariusz tutaj coś o Ktulu pisał i o Lovecrafcie i napisał też coś takiego: „Sam nasz język mówi, kim są katolicy. Katolicy równa się kato licy równa się lico kata równa się twarz kata”.
[01:27:25] - Dobrze. Kochani, ja jestem zdecydowanym przeciwnikiem podpisywania grup społecznych czy innych pod wspólnym mianownikiem. To nie ma nic wspólnego ze świadomością. I tak jak mówię, wśród bandytów znajdzie się dobry człowiek, tak i wśród księży znajdzie się oszust i przestępca, czy wśród policjantów, czy prawników. Więc starajcie się każdego człowieka odbierać indywidualnie. To jest wtedy bardziej uczciwe w moim przekonaniu, żeby odbierać człowieka za to, jaki jest, za to, kim jest, a nie z jakiej grupy społecznej. Bo to jest pierwszy krok właśnie do braku tolerancji. Czyli przypisujemy: ktoś jest czarnoskóry, ktoś jest Cyganem, ktoś jest muzułmaninem, ktoś jest katolikiem. To słabe jest. Generalnie rzecz biorąc słabe i faktycznie dziękuję, panie Marku, bo to raczej ze świadomością, z duchowością i z tym, o czym my tutaj rozmawiamy w audycjach, za specjalnie wiele wspólnego nie ma.
Dobrze, kochani.
[01:29:05] - Jeszcze chyba parę komentarzy odnośnie picia alkoholu się pojawiło. Ank pisze: „Ja nie piję, bo rzygam”, a Sabina pisze: „Panie Sławku, ale spiritus to tchnienie, duch”. Ale to chyba nie znaczy koniecznie, żeby tego spiritusa, tego ducha akurat pić, bo to chyba nie do tego służy.
[01:29:29] - Myślę, że duch to spiryt, a nie spiritus. Tak już doprecyzowując. Natomiast mówię, ja nie będę wam mówił, że jestem osobą niepijącą i też pozostawiam każdemu to do jakiegoś tam wyboru i do własnej decyzji. Dla mnie ważne jest to, jak człowiek po tym alkoholu się zachowuje. To jest istotne, czyli w dalszym ciągu ważne jest, jakim jest człowiekiem. Zresztą bez względu na to, czy jest po alkoholu, czy nie. Jakim jest człowiekiem. To jest dla mnie jego wartość energetyczna, jego wartość duchowa, czysto ludzka. To, jaki nastrój ze sobą niesie. To jest dla mnie istotne, a nie to, czy on coś pił, czy nie.
I myślę, że bazowanie na wartości człowieka jako takiego jest najlepszą linią nawiązywania relacji czy w ogóle patrzenia na człowieka. Zresztą nie wiadomo też, co Sabina chciała po tym „ale” dopisać, przepraszam, po tym „więc” dopisać, więc być może kiedyś się dowiem. Dobrze, kochani. Wyjdzie nam pewnie taka krótsza audycja teraz, ale może, jak to zawsze mówię, nie ma przypadków, więc być może tak właśnie w tej audycji miało być.Co nie znaczy, że uważam tę audycję za mniej wartościową. Kochani, kończymy. Nikt nie dzwoni, nie będziemy tego na siłę ciągnąć. Zostawiam was z tymi dylematami. Z chęcią przeczytam jeszcze raz wasze opinie na temat synonimów miłości bezwarunkowej i być może w następnej audycji uda mi się to ubrać w odpowiedni projekt, który chciałem wam zaproponować. Jeżeli ktoś będzie miał ochotę i możliwość podzielenia się ze mną swoimi przemyśleniami i opiniami na temat miłości bezwarunkowej, to będę bardzo wdzięczny. Jeszcze przeczytam tylko na koniec.
Anak pisze: „Nie piję nawet wina samorobionego z owoców, które produkuje moja rodzina. Jedno, max dwa piwa rocznie wypiję z grymasem”. Na koniec pozwolę sobie na taki żart. To nie jest personalnie do nikogo kierowane. Wśród moich znajomych, kiedyś jeszcze, jak pili na przykład wódkę i się grymasili, krzywili i narzekali, jaka to ona jest straszna, mówiłem: „W takim razie jesteś alkoholikiem. Jak pijesz coś, co ci nie smakuje, to znaczy, że musisz pić, a nie pijesz tego z przyjemnością. Więc jak już pijecie, to przynajmniej starajcie się z tego, w tym momencie, kiedy to robicie, czerpać jak najwięcej przyjemności i radości. Skoro następnego dnia ma być rzyganie albo kac, to przynajmniej ten moment wykorzystajcie z jak największą przyjemnością dla siebie i jak najwięcej tych przyjemności. Jest karnawał, póki nas nie pozamykali, więc korzystajcie, kochani, do ładowania akumulatorów, do spotkań z ludźmi, do zabawy, do radości, bo tego w tym smutnym dosyć czasie, kiedy wszyscy nas próbują przestraszyć i zastraszyć, najbardziej nam z pewnością tutaj brakuje. Tej radości, przyjemności, zabawy, uśmiechu życzę wam z całego serca, dziękując za udział w dzisiejszej audycji, za komentowanie, panu Markowi jak zawsze za obsługę naszego dzisiejszego spotkania.
Trzymajcie się cieplutko. Do usłyszenia za tydzień, mam nadzieję w takim samym, a może nawet większym gronie.
[01:34:40] - Mówił do państwa te słowa przed momentem gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Książka dostępna w wersjach drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”, do polajkowania i śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku. Kończymy już dzisiaj powolutku audycję. Jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień, w poniedziałek o 20:00 na antenie Radia Paranormalium, całkiem na żywo. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl