Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery. W sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami, było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez... No, no ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie?
Takie coś zobaczyć. Tajemnicze istoty. Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak. Obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona po prostu.
Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!" "Mówią Świadkowie" w Radiu Paranormalium. Witam bardzo gorąco i serdecznie wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium zgromadzonych w ten chłodny, październikowy wieczór. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Zapraszam do wysłuchania kolejnego, trzydziestego szóstego już odcinka podcastu "Mówią Świadkowie", który nie bez powodu nosi tytuł: "Nie jesteś sam w tym pokoju". Dziś bowiem poznamy relacje o różnej maści, dziwnych, nieproszonych gościach. Od klasycznych, to jest kojarzonych ze zjawiskiem UFO Bedroom Visitors, po różnego rodzaju cieliste postaci, jakie nawiedzają ludzi najczęściej, choć nie zawsze w środku nocy i niejednokrotnie już samą swoją obecnością wywołują tak potężny szok i lęk, że osoba doświadczająca takiego spotkania bądź to na jawie, bądź to na granicy snu i jawy, zapamiętuje je nie raz i na zawsze. Cel tych odwiedzin bywa różny. Niekiedy dochodzi do uprowadzeń, czasem odbywa się przekaz informacji, a nawet rozmowa istoty ze świadkiem, a innym razem do manifestacji danej istoty dochodzi tylko po to, żeby ta mogła się pokazać i za chwilę zniknąć. Dzisiejsza audycja będzie podzielona na dwa bloki. W pierwszym zaprezentuję wybrane relacje nadesłane drogą tekstową, w drugim zaś usłyszymy obszerne fragmenty rozmów z dwoma słuchaczami. Zanim to jednak nastąpi, pozwólcie Państwo, że przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. W razie gdyby ktoś zechciał się podzielić swoją historią o spotkaniu z nieznanym. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny: trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Komórkowy: pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy.
Skype: radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować.
Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. Dodam jeszcze tylko, że podczas premiery każdego odcinka staram się dyżurować przy radiowym telefonie, więc jeśli ktoś chce się podzielić jakimś zdarzeniem, to zapraszam do dzwonienia lub pisania.
Zgodnie z zapowiedzią, pora teraz na część dzisiejszego odcinka, którą wypełnią relacje nadesłane drogą tekstową. Relacja nadesłana do Radia Paranormalium w 2014 roku: "Wszystko zaczęło się, gdy byłem mały i mieszkałem na wsi. Budziłem się w sypialni. Spałem wówczas z rodzicami. Już wtedy dostrzegałem za oknem postać, która się we mnie wpatrywała. Trwało to pięć do dziesięciu sekund, po czym zasypiałem. Z rana opowiadałem o tym rodzicom, ale pewni oni byli, że tylko mi się to przyśniło.
Zdarzało się to dosyć często. Gdy przeprowadziłem się do miasta już o wiele starszy, dziesięć, dwanaście lat, to powróciło, ale w znacznie większej formie. Na początku były to czarne plamy. Po dwóch dniach widziałem już postać, postacie. Główna postać stała zawsze w przejściu do kuchni. Widziałem jej ciemno-pomarańczowo-czerwone oczy.
Wychylała się zza rogu i mnie obserwowała. Dokładnie widziałem tą postać w lusterku. Z czasem strach minął, ale nie na długo. Na drugi dzień rozpętał się chaos. Obudziłem się w środku nocy. Byłem tak przerażony, że nie mogłem krzyczeć, tylko się ruszać i obserwować. Dookoła mego łóżka były wychudzone, czarne byty bez oczu. Chodziły jakby na czworaka.
Blisko miałem włącznik światła. Zapaliłem światło. Wszystko znikło. Rozpłakałem się i pobiegłem do rodziców. Mój ojciec zaprowadził mnie do pokoju i położył się ze mną, abym mógł zasnąć."...Wtedy pojawił się on. Czarna postać w długim, pożarpanym płaszczu z kapturem. Stał nad łóżkiem. Mój ojciec spał, a ja chyba zemdlałem ze strachu. Obudziłem się rano.
Od tego czasu nic się nie pojawiło. Czarne plamy, które widziałem, układały się czasem w historie. Widziałem usta, które próbowały do mnie coś powiedzieć. Moja mama bała się sama przebywać w moim pokoju. Czuła się obserwowana. Teraz znowu mieszkam na wsi i odczuwam obecność.
Towarzyszy temu dziwne uczucie, trudne do opisania oraz odgłosy stukania. Korespondencja nadesłana do Radia Paranormalium w lutym 2020 roku. Całą korespondencję od tej słuchaczki zaprezentujemy, w którymś z następnych odcinków podcastu "Mówią Świadkowie". Dziś natomiast skupimy się na opisie spotkania z dziwnymi istotami, jakiego nasza słuchaczka doświadczyła w dzieciństwie. "Z dzieciństwa pamiętam pewien epizod. Ile mogłam mieć wtedy lat? Doprawdy nie wiem, ale cztery, pięć. Czasem zastanawiam się, czy nie był to sen, ale kto, do licha, pamięta sny z tak wczesnego dzieciństwa?
Wydaje mi się też, że słyszałem coś bardzo podobnego na antenie Radia Paranormalium, ale głowy nie dam. Do rzeczy. Byłam mała. Mieszkaliśmy wtedy w domu jednorodzinnym w Warszawie. Teraz jest to jedna z willowych dzielnic. Wtedy to były okolice w Warszawie, w linii Otwockiej. Był wieczór. Leżałam w łóżku, nie śpiąc.
W pokoju obok mnie możliwe, że grał telewizor albo radio. Z tamtych czasów zostało mi uwielbienie do muzyki Mantovaniego. W pokoju było ciemno, ale ja nie bałam się ciemności. W pewnej chwili nade mną otworzyła się jakby półka utkana z jasnego światła. Wyszło z niej kilkoro dzieci. Te dzieci też były świetliste. Nie miały wyraźnych rysów twarzy, tylko jakby kontury wypełnione światłem. Nie pamiętam, ile ich było. Może czworo?
Najwyższy z nich był chłopcem. Skąd to wiedziałam? Nie wiem, ale byłam o tym przekonana. I ten świetlisty chłopiec zaczął nalegać, żebym się z nimi poszła bawić. Gdzie i jak? Nie wiem, ale pamiętam własny opór i to, że nie chciałam nigdzie iść. Czy się bałam? Chyba nie, bo te dzieci chciały się tylko bawić. Nie było w tym nic strasznego, tylko ja po prostu wcale nie chciałam nigdzie się ruszać z mojego łóżka. Jak długo to trwało? Też nie wiem. To było tak dawno temu, ale ciągle jest żywe w mojej pamięci. Dzieci się zniechęciły moim oporem i całość powoli znikła, a ja po jakimś czasie spokojnie usnęłam. Nieraz się zastanawiałam, czy ktokolwiek miał podobne doświadczenie."
Relacja nadesłana 5 czerwca 2021 roku. "W życiu spotkało mnie kilka dziwnych zdarzeń. Co do kilku wiem, że raczej było to UFO. Natomiast zdarzenie, które zamierzam opisać poniżej, trudno mi sklasyfikować. Rzecz miała miejsce na początku roku 2008. Nie pamiętam dokładnej daty. Jakoś nigdy nie pokwapiłem się, żeby datę dziwnego zdarzenia zanotować.
Pamiętam, że była to zima, aczkolwiek śnieg nie zalegał. Dzień był krótki. Tego dnia po skończonej pracy pojechałem do domu do Chorzowa, gdzie zapakowałem do samochodu wózek dziecięcy, składane łóżeczko, parę innych rzeczy i wraz z żoną i półtorarocznym synkiem udaliśmy się w drogę do Bielska-Białej na weekend, do naszych nieżyjących już dziadków.
Pamiętam, że gdy przejeżdżaliśmy przez centrum Bielska, było już ciemno. Po dojechaniu na miejsce, rozpakowaniu się i wlaniu w siebie ogromnego talerza babcinej pomidorowej zupy, a następnie dopchnięciu tego wszystkiego kawą i kawałkiem ciasta, poczułem się lekko ociężały. Poza tym dawało mi się też we znaki lekkie zmęczenie całotygodniową pracą. Dziadkowie posiadali mieszkanie z dwoma pokojami.
Mniejszy był sypialnią. Postanowiłem w dużym pokoju rozprostować brzuch i nogi i rozciągnąłem się na rogówce. Babcia z racji tego, że była prawdziwym aniołem, w dodatku aniołem, z którym nie było dyskusji, zarządziła natychmiastowe rozłożenie rogówki i nakazała mi się zdrzemnąć. Położyłem się. Leżałem na boku, głową zwrócony do ściany. O dziwo, sen nie nadchodził. Byłem zmęczony, ale zasnąć nie potrafiłem. Nie zmienia to faktu, że rozkaz postanowiłem wypełnić i położyłem się, zamykając oczy. Poza tym chciałem trochę pobyć sam w spokoju i ciszy. Tak więc leżałem i dumałem z zamkniętymi oczami. Żona w tym czasie z synkiem i dziadkami przenieśli się do pokoju obok, do sypialni, gdzie oglądali w telewizji ulubione programy babci typu: Jaka to melodia, Moda na sukces, Teleexpress i tak dalej. Kiedy ktoś potrzebował coś zabrać z szafki, wchodził po cichu do pokoju, żeby mnie nie zbudzić, a ja nie spałem, tylko tak leżałem i pozwalałem im wierzyć, że śpię. Pamiętam, że w pewnym momencie żona weszła po cichu do pokoju i natarła mi kark jakimś balsamem. Chyba dlatego, że pachniał lawendą, a ja lubię lawendę....Tak leżałem sobie może z trzydzieści, czterdzieści minut, zwrócony cały czas do ściany, gdy poczułem w pewnym momencie, że ktoś obok mnie, za mną się kładzie delikatnie.
Pomyślałem, że to żona odstawiła wnuczkę dziadkom i postanowiła skorzystać z okazji i dołączyć do mnie. Nie dałem po sobie poznać, że nie śpię. Leżałem dalej z zamkniętymi oczami. W pewnym momencie poczułem pocałunek na karku. Głupio mi się zrobiło, że żona tak miło mnie traktuje, a ja leżę odwrócony do niej i udaję, że śpię. Postanowiłem odwrócić się do niej i odwzajemnić pocałunek. Tym bardziej, że już powoli miałem dosyć tego leżenia.
Odwróciłem się i nie zauważyłem nikogo. Zdębiałem. Pamiętam, że pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy, to, że to na pewno była zmora. I popatrzyłem na sufit, bo czytałem w różnych relacjach, że często zjawisku zmory towarzyszy czarna plama na suficie. Na suficie nie było nic, natomiast w odległości około dwóch metrów ode mnie, pomiędzy narożnikiem skrajnego segmentu starej meblościanki a oknem balkonowym, które miałem za głową, a które było zasłonięte szczelnie kotarą, zauważyłem ledwo widoczne coś w kształcie medalionu, utkane jakby z mgły lub dymu, o wysokości około jednego metra i szerokości pół metra. Miałem zdjęte okulary, a w pokoju paliła się tylko jedna słaba lampka na ścianie. Tak więc wsparłem się na łokciu i przypatrywałem się temu czemuś, bo nie byłem pewny, czy to faktycznie coś tam jest, czy może mi się przywidziało. W tamtym czasie dużo czytałem o zjawiskach paranormalnych, bo interesują mnie te zagadnienia. Tak więc gapiłem się przez chwilę w owy medalion, po czym pomyślałem sobie: e tam, to nic takiego. Wydaje ci się tylko. Za dużo czytasz głupot. I w tym momencie odniosłem wrażenie, że to coś rozzłościło się moją ignorancją. Rzuciło mnie na plecy i momentalnie sparaliżowało. Byłem w szoku. Leżałem, nie mogąc się ruszyć ani krzyknąć. W pokoju obok słyszałem odgłosy Teleexpressu oraz głos synka i dziadków.
Z przystanku autobusowego obok domu odjeżdżał bielski Ikarus 280 ze wzmocnionym silnikiem. One tak charakterystycznie huczały. Pamiętam, że pomyślałem: co to jest? Tak w biały dzień, tak przy wszystkich? No, chyba nic nie może mi się stać. Zaraz pewno ktoś tu przyjdzie i mi pomoże. Najważniejsze, że jeszcze widzę i słyszę. W tym momencie to coś zapragnęło mi udowodnić, że nie będę słyszał. Dźwięk w moich uszach zaczął się jakby rozpadać. To znaczy zaczął się deformować w taki charakterystyczny, elektroniczny sposób. Dźwięki otoczenia brzmiały jakby plik MP3 w najniższej z możliwych jakości, po czym zanikły. Była cisza. Pomyślałem: no, ale jeszcze widzę. Nastąpiła natychmiastowa reakcja.
Obraz przed oczami zaczął mi zanikać. Przypominało to charakterystyczne mroczki przed utratą przytomności. W pewnym momencie przed oczami miałem już tylko czerń. Oczywiście nadal byłem w pełni świadomy. Powoli zaczynałem się bać.
Pocieszałem się tylko tym, że za ścianą ktoś jest i na pewno zaraz tu przyjdzie. No i ze względu na tylu świadków za ścianą, to coś chyba mnie nie zabije. W pewnym momencie do pokoju wbiegł mój synek po zabawkę, za nim moja żona, a w drzwiach stanęła babcia. W chwili gwałtownego otwarcia drzwi i wpadnięcia wyżej wymienionych osób do pokoju całe zjawisko ustało, jak ręką odjął.
Natychmiast, w ułamku sekundy odzyskałem władzę nad ciałem. Zacząłem słyszeć i widzieć. Żona zapytała mnie tylko, czy coś się stało, bo mam niewyraźną minę. Nigdy wcześniej, ani nigdy później nie doświadczyłem w tym mieszkaniu niczego podobnego. Nie wiem, czym to mogło być.
Może Państwo mieliście kiedyś podobne relacje? Może jesteście mi w stanie powiedzieć, co to było? Z góry dziękuję za pomoc. Relacja została nadesłana do Radia Paranormalium drogą e-mailową. Pozwoliłem sobie przesłać kopię tej korespondencji badaczom współpracującym z Radiem Paranormalium, w tym Beacie Kampie z bloga Biuro Duchów oraz naszym ufologom.
Podzieliłem się również ze słuchaczem swoją próbą racjonalnego wyjaśnienia przynajmniej części opisywanych zdarzeń. Przychodzi mi do głowy następujące wyjaśnienie: mógł się pan znaleźć w stanie na granicy zaśnięcia. Ciało zdążyło już zasnąć, nastąpił charakterystyczny paraliż senny, a umysł był jeszcze dość rozbudzony, przez co myśli zaczęły się w jakimś sensie materializować. A ponieważ wyraźnie się pan tego stanu przestraszył, zaczęły się również materializować bądź ściszczać lęki. Lęk przed utratą słuchu, zanik dźwięku, lęk przed utratą wzroku, zanik obrazu. Wejście dziecka do pokoju spowodowało, że organizm się obudził, co z kolei poskutkowało powrotem pełnej świadomości i końcem paraliżu.
Wrażenie pocałunku od żony może być spowodowane podświadomym przypomnieniem sobie podobnego momentu, gdy oboje spali w jednym łóżku. Pozostaje jeszcze wyjaśnienie, skąd wzięło się zaobserwowane widziadło. Być może była to gra świateł i cieni, którą umysł przefiltrował przez system przekonań nabytych w wyniku zapoznania się z lekturami o tematyce paranormalnej. Tyle, jeśli chodzi o moje próby wyjaśnienia opisywanych zdarzeń.
Naturalnie ciekaw jestem również, co o całej sprawie sądzą Państwo....Zachęcam do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami i dociekaniami w komentarzach pod tą audycją. Korespondencja nadesłana piątego sierpnia dwa tysiące dwudziestego roku.
"To jest tak, jakbym widział to dzisiaj, choć było to w moim wczesnym dzieciństwie i właściwie to nie powinienem o tym pamiętać. Przynajmniej takie można odnieść wrażenie. Ale pamiętam i jest w tym być może coś znaczącego. Może na początek wyjaśnię, że różnego rodzaju sprawami niewyjaśnionymi pasjonuję się już od wczesnej młodości, a zaczęło się od kryptozoologii. Yeti, na ten przykład, towarzyszy mi już chyba od początków świadomego postrzegania świata. Tak czy inaczej, zainteresowanie tego typu sprawami być może wpłynęło w jakiś sposób na mój ogląd świata, moje życie i przeżywane w nim emocje. Nie jestem bynajmniej również fanatykiem, który wierzyłby we wszystko, co przeczyta bądź zasłyszy. Do każdego zagadnienia próbuję podchodzić racjonalnie i ze zdrowym rozsądkiem, bez zamykania się jednak na przyjęcie niepoznanego. Przepraszam za przydługi być może wstęp, ale wydaje mi się on konieczny w tym przypadku. Ale do rzeczy. Miałem sporządzić bardziej szczegółowy opis moich wizji, przeżyć z wczesnego dzieciństwa, więc postanowiłem skreślić kilka słów na temat kilku spraw.
Najdokładniej pamiętam powtarzający się zawsze dokładnie w ten sam sposób obraz. Wchodzę jako malutkie dziecko do pokoju moich rodziców. Po prawej stronie od wejścia stoi kanapa złożona do użytku dziennego i siedzą na niej cztery bardzo dziwnie ubrane postacie. Styl ubioru przypomina średniowieczne stroje rycerskie noszone wierzchem na kolczuce. I z tego, co pamiętam, te postacie również pod zewnętrznym okryciem te kolczugi miały. Tak czy inaczej, bardzo przypominały rycerzy. To tylko takie skojarzenie, bo nie dam głowy, że byli to rycerze.
Każda z tych postaci miała inny kolor wierzchniego okrycia. Pierwsza krwiście czerwony, druga biały, następna czarny oraz ostatnia żółty. Ich siedząca postawa wyrażała coś w rodzaju władzy i biła od nich groza. Tym bardziej, że ich twarze były niewidoczne i owinięte w jakieś materiały w takim samym kolorze, co odpowiadające im ubiory. Oczu także nie było widać i można było odnieść wrażenie, że w ogóle nie potrzebują tego rodzaju receptorów zmysłów. To takie moje spostrzeżenie, bardziej obecne niż ówczesne, kiedy miało to miejsce. Tak czy inaczej, zdawały się kontrolować sytuację.
Każda z postaci trzymała coś w ręku. Ta ubrana na czerwono miała coś w rodzaju kopii bądź ościenia. Co do reszty, to nie jestem pewien, albowiem moje przerażenie zawsze w tym momencie kazało mi odwracać wzrok od tych postaci, a wzrok mój zawsze w tej chwili uciekał do na wprost mnie położonego balkonu z szeroko otwartymi drzwiami, gdzie zawsze spotykałem wzrok brązowego, dziwnie wyglądającego psa o bardzo otłuszczonym ciele. Tak bardzo otyłego, że aż niezdolnego właściwie ruszyć się z miejsca. Zawsze znajdował się w kącie balkonu i patrzył groźnie, a ja, jakby posłuszny jego woli, wbrew sobie, krok za krokiem zbliżałem się ku niemu i w końcu byłem obok niego, kuląc się ze strachu przed nim w drugim kącie balkonu.
Zawsze to się tak kończyło. Nie pamiętam momentu powrotu do rzeczywistości i zawsze zastanawiam się do dziś, czy to był cyklicznie powtarzający się dokładnie tak samo sen, czy też kryje się za tym coś więcej. Tego nie wiem. Przestało mi to towarzyszyć w wieku około sześciu lub siedmiu lat. Być może ma to jakieś znaczenie związane z dojrzewaniem.
Podobnie ma się sprawa z drugą historią. Zawsze zaczynała się ona tym wrażeniem, że lecę w powietrzu z pokoju mojego i siostry do pokoju dużego, moich rodziców. Towarzyszyło temu uczucie, że jestem duszkiem małym, który leci z tęsknoty szukać swoich rodziców po nocy. I zawsze wtedy pojawiała się moja mama, która łapała mnie w locie i tuląc mocno brała w ramiona, mówiąc, że już wszystko jest dobrze. Po czym podchodziła ze mną w ramionach do jakiegoś okna, a na zewnątrz było widać śnieżną równinę. Nie wiem, w jaki sposób, ale w tym momencie zawsze pojawiało się uczucie, że jesteśmy z mamą w wielkiej lodowej wieży, w jakiejś polarnej krainie bądź na którymś z biegunów Ziemi, a u stóp wieży zbiera się stado polarnych niedźwiedzi wyjących złowieszczo. Mama zawsze mówiła w tym momencie, żebym się nie bał i że wszystko będzie dobrze. Tu się to kończyło i analogicznie do poprzedniej historii powtarzało się to niezliczoną ilość razy.
Dokładnie tak samo, bez żadnych zmian w scenariuszu, jeśli można tak to ująć." Relacja nadesłana do Radia Paranormalium we wrześniu dwa tysiące piętnastego roku: "Od dziecka interesowałem się UFO, kosmitami i tak dalej. Od około dwóch lat bardziej zacząłem się tym interesować.
Miałem kilka dziwnych snów o kosmitach i UFO. Czasami w nocy budziłem się i czułem się dziwnie. Nie mogłem się ruszać i słyszałem jakieś głosy. Według mnie to paraliż senny, ale dwa przypadki były zbyt realistyczne. Za pierwszym razem obudziłem się w nocy i zobaczyłem w moim pokoju, jak biała, falująca kula przelatuje przez mój pokój. Jestem w stu procentach pewien, że to nie był sen. Po tym przypadku czasami w nocy nie mogłem spać. Czułem, że ktoś lub coś mnie obserwuje."... Za drugim razem i to był najgorszy przypadek. Nie przespałem całej nocy, bo wiedziałem, że coś tej nocy się stanie. Czułem się obserwowany. W końcu około godziny piątej nad ranem poszedłem spać. Jak już się zaczęło robić jasno, zamknąłem oczy. Po chwili otworzyłem i zobaczyłem przed moim łóżkiem trzy postacie w kapturach. Patrząc na nie czułem się dziwnie. Czułem strach i usłyszałem głos: "On się budzi" i zasnąłem. Po tym incydencie przestałem się interesować UFO, kosmitami. Wyrzuciłem mój zeszyt, w którym zapisywałem przemyślenia, kim są i tak dalej, z nadzieją, że to się skończy. I się skończyło. Czasami jedynie mam sny o kosmitach. Jeden ciekawszy to taki, że zobaczyłem UFO. Zrobiłem zdjęcie. Uciekam do pokoju. Słyszę głos, który mówi: "Nie może o nas nikt wiedzieć" i będę miał reset. Widzę białe światło i czuję strach i proszę, żeby tego nie robili. Głos jeszcze coś mówił, ale niestety nie pamiętam co.
I to już wszystkie przygotowane na dziś relacje tekstowe. Po krótkim przerywniku przejdziemy do wysłuchania historii, które od samych świadków usłyszał i nagrał nasz radiowy telefon. Nigdzie nie odchodź, a najlepiej upewnij się, czy w tym pokoju na pewno nie ma kogoś jeszcze.
Bardziej niż nieprawdopodobne, niemożliwe, niewiarygodne. Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko, że z wyłączeniem jest już powiedzmy, troszeczkę gorzej.
Posłuchaj nieznanego! Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl. Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No tylko, że z powrotem jest już powiedzmy troszeczkę gorzej. Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium.
Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl. Dwa miesiące temu był klak prowadzący do pewnego radia, że ktoś tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. www.paranormalium.pl Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach, przeżycia na granicy światów - mówią świadkowie w Radiu Paranormalium.
A więc teraz przechodzimy do prezentacji nagrań rozmów ze słuchaczami. Za chwilę usłyszycie Państwo fragment dłuższej rozmowy z naszą słuchaczką mieszkającą w Niemczech. Całą rozmowę zaprezentuję w którymś z kolejnych odcinków tej audycji.
Dziś natomiast skupimy się na fragmencie, w którym słuchaczka opisała spotkanie z dziwnym gościem w jej mieszkaniu. Ja miałam sytuację taką, że poszłam spać i śniło mi się. Śnił mi się taki w kapturze, w kapturze, taki, taka postać, ale ona jakby ona była z tyłu. To był tylko chwila tego snu, co pamiętam. Tak jakby stał z tyłu za mną w kapturze.
Może nie stał. To wyglądało tak, jak ja bym siedziała, a on był. Tylko nóg nie było widać, tylko taki kaptur i taka takie czarne coś, jakby taki nie wiem, no, peleryna taka z kapturem. Twarzy nie widziałam i to coś odkroiło mi z tyłu kawał skóry tutaj z tyłu i tak jakby chciał mi się do płuc dobrać. To był sen.
To ja tego nie widziałam, tylko śniło mi się. I ja powiedziałam bardzo brzydkie słowo. Mogę powiedzieć? Oczywiście. Ja powiedziałam: Spierdalaj! I to znikło. Lekki kaliber. I to znikło. I ja wtedy ze strachu chyba się obudziłam, bo siadłam na łóżko.
Mówię: Jezus, drogi, a cóż to było? W życiu czegoś takiego nie miałam. A potem siedziałam, mówię: Jezu, a może to ja mam coś tam źle? I to coś chciało mi pomóc, bo to człowiek na różne sposoby to bierze.
Ale, ale jak ja to zobaczyłam i zobaczyłam po prostu tak, jakby tu pod pachą od przekroju mi i tą skórę mi tak jak klapkę otworzył. Ja się tak czułam i mówię: Jezus drogi! On mówi i mówię. I mu powiedziałam: Spierdalaj mi stąd. I to momentalnie znikło. I to jeszcze mi się śniło. I za chwilę się obudziłam. Siadłam i no oczywiście wyszłam na balkon.
Zapaliłam. Mówię: Jezu, zwariuję. Nie wiem, co to było. Szukałam w internecie, chciałam poczytać na temat tych zakapturzonych, ale tak różne rzeczy można znaleźć w internecie i tak przeciwstawne jakby sobie, że, że odłożyłam to. Mówię: trudno.
No, śniło mi się, bo śniło. Widziałam to.... Nie można po prostu znaleźć, jakby teraz jest taki śmietnik w tym internecie, że nie można po prostu znaleźć wiarygodnych jakichś takich. Czy mieliście jakieś takie na ten temat opowieści?
Znaczy ja dosyć dużo tutaj nie wiem, jak koledzy ufoludze. Oni pewnie też dużo takich historii dostają, natomiast ja tutaj odbieram sporo historii o tak zwanych bedroom visitors. Czasami są to takie spotkania na, na granicy snu i jawy. Czasami świadek jest całkowicie świadomy, rozbudzony i też często właśnie się zdarza, że tego typu istoty przybierają taką niby humanoidalną postać, ale bez widocznych wyraźnie jakichś tam szczegółów wyglądu, twarzy i tak dalej. Ale też także tutaj można wiele różnych wytłumaczeń wysunąć. Może to być bedroom visitors, może to być też jakieś jakby ucieleśnienie, jakby personifikacja pewnego, jakiegoś też ukrytego lęku, o którym, z którego pani nie jest jakby świadoma, że coś na przykład może się stać z tym płucem.
Aha, w ten sposób, że po prostu to jest Jakby podświadomość albo psychika. moja psychika, jakby tak reaguje, że- Psychika może podpowiadać po prostu, że palenie papierosów może się skończyć nieciekawie.
Mhm, sama sobie tłumaczę, jakby. Tak. Znaczy no, nie sama tutaj. Nie tyle, że sobie sama tutaj tłumaczysz, tylko po prostu jakby podświadomie czujesz, że coś się może z tym płucem stać i to się objawia w taki sposób. Mhm. Ale to jest jedno z możliwych, jedno z możliwych wyjaśnień. Jedno z możliwych. Peleryna z kapturem i dłonie widziałam nic więcej. Nic kompletnie więcej. I to mi się śniło, bo wiem, że mi się śniło, że to był sen.
Dlatego potem się obudziłam i ja po prostu. Ja mam bardzo... To znaczy może pamiętam bardzo mało snów, ale jeżeli jakiś sen zapamiętam, to ja wiem, że ten sen jakiś jest dla mnie ważny. Ja budzę się i ja najczęściej nie pamiętam swoich snów, a jak się obudzę i pamiętam albo w ciągu dnia gdzieś mi się tam coś tak przewinie i mówię: o, o, to mi się śniło.
To znaczy, że muszę zwrócić, jak może rzeczywiście to jest jakaś, że oj, chyba pójdę se prześwietlenie zrobię. Także no, może to być, może to być, że tak, tak ujmę jakieś zdarzenie natury, powiedzmy, ufologicznej, chociaż tutaj żadnego obiektu w tym wypadku nie było widać. Ale też ufolodzy włączają to jakby do tematów ufologicznych, które badają. Może to być wizyta jakiegoś bedroom visitors, może to być jakaś inna zmora, a może to być po prostu takie jakby ostrzeżenie, że, że ostrzeżenie wysłane przez umysł czy przez nasz organizm nawet, że coś z tym płucem może być nie tak, że żeby je zbadać po prostu, albo żeby na nie bardziej uważać.
Albo uważać na, na układ oddechowy. Dokładnie. Tak jak Państwo słyszeliście, był to jeden z tych przypadków, w których odnoszę wrażenie, dziwna istota ukazała się świadkowi w jakimś konkretnym celu. Być może rzeczywiście chodziło tutaj o zainteresowanie się stanem zdrowia, a konkretnie kondycją płuc. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o całej sprawie.
Ostatnie przygotowane na dziś nagranie jest z pewnego powodu szczególne. Jedną z relacji przekazanych przez tego słuchacza mieliśmy okazję już usłyszeć w jednym z poprzednich odcinków "Mówią świadkowie".
Okazało się jednak, że w nocy po zarejestrowaniu tamtej rozmowy naszego słuchacza nawiedziła wysoce osobliwa postać, której obecność świadek odczuł nawet fizycznie. Posłuchajmy zapisu rozmowy, w której słuchacz podzielił się szczegółami. Jakbym mógł prosić jakiś opis, taki w miarę dokładny, kiedy to było, co tam się wydarzyło i tak dalej. Tak, tak, tak, tak, oczywiście. To, to był... Ja miałem paraliż senny. To było też tego dnia, w którym ostatnio rozmawialiśmy. Nie wiem, może po prostu wywarło na mnie takie wrażenie ten, ten pański telefon. No ale przechodzę, przechodzę do sedna. Śpię, przebudzam się koło głowy. Właśnie to trzeba opisać. Mam łóżko, koło łóżka mam taki okrągły stół. Tam sobie zawsze kładę jakąś lampkę, paluszki czy coś.
Jak się przebudzę w nocy, żeby coś sobie przekąsić. No ale co? Przebudzam się i widzę taką podłużną, czarną postać. I odruchowo to było dziwne właśnie, bo złapałem tą postać za rękę. Ale tak fizycznie?
Fizycznie. Chyba że to wszystko było jakoś... Nie wiem, bo jak mówię, ja miałem paraliż senny, także to można dwojako rozumieć, że to było fikcją mojego umysłu, a co, co prawdą. Ale to było dziwne, bo złapałem za tą rękę.
Ta ręka tak jak taka się wydawała gumowa. No, przejdę do opisu tej postaci. Była wysoka, czarna postać, sucha, strasznie szczupła, ręce normalnie jak patyki, nogi również. I odruchowo, bo budzę się, widzę takie coś. Złapałem to za rękę. To ja czułem jeszcze takie, jakby się chciała wyrwać, ale nie zdołała. Nie mogła się wyrwać. Obeszła ta postać stół i miała taką długą, długą szyję, a głowę taką jak balon. Tylko ja mówię nie wiem, czy to jest fikcja mojego umysłu.
Ja wiem, jak to brzmi i co nagle ja w myślach mówię. Próbowałem krzyczeć, ale to, to nie miałem jak. W myślach mówię: czego chcesz? Ja do tej-... śmiesznie się to może wydawać. Ja do tej postaci mówię: "zostaw mnie, bo bo cię zabiję!" Ja, ja tak w myślach, bo najpierw: "czego chcesz? Czego chcesz ode mnie?" Potem mówię: "zostaw mnie, bo cię zabiję". Ta postać tą głową na długiej, długiej szyi zaczęła mnie uderzać w klatkę piersiową koło serca i każde to jakby uderzenie, ono nie było mocne, tylko tak tą głowę, tak jak przybliżała do mnie ta postać, to się robiło coraz cieplej.
W to miejsce, które mi dotykała i w pewnym momencie po prostu do... No tak, przybliżała się tą głową, do mojej klatki piersiowej, do serca i się oddalała, przybliżała i oddalała. W pewnym momencie się przybliżyło ta, ta głowa. Tam nie było oczu, nic. Po prostu czarna, taka- Taka czarna masa. Tak, tak, tak. I przybliżyła się ta postać. Ta, ta głowa do, do mojego serca i się zrobiło mi bardzo ciepło, bardzo gorąco i zasnąłem. Zasnąłem, później się obudziłem. Już nawet nie wiem, po jakimś czasie. No ale, no ale wiem, że zasnąłem. Po prostu zasnąłem przy tym. To, to było dziwne, ale... No i to było w tym, w tym samym dniu, co z panem rozmawiałem. Nie wiem, czy to ma jakieś znaczenie, czy, czy, czy, czy nie ma, ale też, też nie wiem, czy to prawda, czy to mi się śniło, czy, czy, czy, czy, czy jakieś po prostu jak paraliż senny. Jest to też umysł płata figle, prawda? I może po prostu tak jak mówię, byłem pod wrażeniem naszej rozmowy tygodniowej.
Właśnie to, co, co rozmawialiśmy, ale- Tylko tam chyba nie rozmawialiśmy w tej rozmowie o żadnym biciu, że tak to ujmę. Także. No nie, no nie tylko, tylko właśnie po prostu tak. Nie wiem. No dziwna, no, po prostu dziwna sprawa. No też tak myślałem, czy, czy, czy, czy napisać, czy nie napisać, ale mówię no, w sumie to może taka jest pierdoła. Będę zawracał głowę, a tutaj panowie zupełnie przez też inne rzeczy, znaczy inne...
No, takie mi się wydaje, poważniejsze rzeczy ludzie mówią, opowiadają. Ale no, jak pan też napisał, co, co miło, że pan zapamiętał, że, że jak będzie, prawda, ta rozmowa nasza puszczana, to, to, że da mi pan znać, prawda?
Żebym sobie też posłuchał na żywo i... No i tak. No i napisał pan, to mówię: "a! Odpiszę". Powiem, że jeszcze takie coś było wyżej nieokreślone, że tak powiem. Nie wiem. Nie wiem, co w ogóle o tym sądzić. Słyszał pan w ogóle, panowie, to nazywają, nie wiem, czy to się fachowo tak nazywa. Nocni goście. Tak?
Tak, wizytator, cyklzenie gości. Pasuje do czegoś? Pasuje do czegoś ten opis? Tak z ciekawości pytam. No, każde takie zdarzenie jest różne i ciężko tutaj się to klasyfikuje. Ciężko to jakoś poukładać, że tak powiem, w kategorie.
Czasami wchodzą te istoty w jakieś interakcje ze świadkami, a czasami po prostu sobie są w tym, w tym pokoju, razem ze świadkiem. Mam takie pytanie, czy pan, pan miał jakieś takie jednoznacznie negatywne odczucia wobec tej istoty? Ona wyglądała jakoś jak człowiek? Jakieś humanoidalne kształty miała? No to właśnie tak. Długie nogi, no mówię, chude, strasznie chude. No jak, jak ręka, nie wiem, jak patyk. Wysoka, bardzo wysoka ta postać była. Tułów również taki no, chudy. Strasznie to było tak, jakby nie wiem... Ręce jak od znaku drogowego.
Jak jest ten, ta cała metalowa, ta rurka i nogi takie strasznie szczupłe, chude to było. Takie cienkie. Cienkie, tak. Tułów również i długa szyja. I na tej szyi taka głowa osadzona po prostu w kształcie balona, co potem tak ta postać... Ale to było też dziwne, bo jak złapałem tą, za rękę, tak? I ta ręka taka była gumowa, jakby gumowa.
Czuł pan tak, jakby to była jakaś taka- Guma. Jakby pan złapał coś w gumowej rękawicy, tak? Coś ubranego w taką gumę. Nie wiem, czy rękawicy. Gumę, po prostu taką gumę. Taką fakturę. To miało taką- Formować. To miało fakturę takiej gumy. Nie, nie takiej skóry.
Tak, tak, tak. Gumy. I jeszcze jedna ważna rzecz, taka, że jakbym po prostu to stało w miejscu, to mógłbym z tego robić po prostu nie wiem, no ulepić, no, zawijać sobie, robić pętle, prawda, to tą ręką takie, takie...
Nie wiem, jak to nazwać. No jak są te takie zabawki, gumowe węże czy coś. Po prostu mógłbym sobie formować inne kształty tym. I właśnie jak złapałem, to, to się szarpało, to się szar... Miałem takie odczucie, że to się właśnie wystraszyło. Takie tak mi się wydawało.
Być może, ale tak mi się szarpało i mi tą rękę tak, prawda? Ale nie mogło, nie mogło się wydostać z mojego uścisku. Potem obeszło ten okrągły stół od końca. Stanęło to coś i tak uderzało tą głową, bo tak jak mówiłem, ma naprawdę długą szyję, o moją klatkę piersiową do serca.
Tutaj jak mam serce, prawda? I tak delikatnie, bardzo delikatnie zbliżało się, oddalało się tą głową, zbliżało się, oddalało i jak się zbliżało, to czułem ciepło. Potem zbliżyło się na dłużej. Poczułem takie gorąco, ciepło i senność. I usnąłem. Czyli tak jakby ta istota miała jakiś wpływ na pana. Nie wiem. Można pospekulować, że jeżeli to była rzeczywiście jakaś istota, to mogła, mogła się przestraszyć tym, że została złapana i podjęła jakieś działania, żeby, żeby pana, że tak powiem, znów uśpić.
Żeby mnie uśpić jakoś, prawda? ... No to takie spekulacje, ale, ale tak, tak, tak, taka interpretacja tego zdarzenia mi teraz przyszła na myśl. No właśnie ciekawe, bo tak też jak słucham panów, to, to mówicie, że, że, że te wszystkie zjawiska UFO, NOLE, prawda?
Jak zwał, tak zwał. To też formują kształt taki, jakim my nie wiem, czy to dobre słowo chcemy postrzegać, jak sobie to możemy wyobrazić? No, często, często takie zdarzenia są jakby kształtowane. To, jak te zdarzenia postrzegamy, jak je rejestrujemy, jest kształtowane w dużej części przez nasz światopogląd. Może niekoniecznie przez to, że chcemy coś świadomie, jakby świadomie chcemy coś zobaczyć, tylko przez nasz światopogląd wpajany nam przez, przez całe życie.
No właśnie, no właśnie. No i też to jest. Nie wiem, czy to też jakiś związek ma, czy to po prostu. No, że to w tym samym dniu to było, co rozmawialiśmy przez telefon, to nie wiem, który to był tam dzień. No, mam SMS-a, ale to chyba był SMS. Rozmawialiśmy chyba w piątek czy w sobotę. Jakoś tak to było.
Zaraz sprawdzę, bo mam tutaj smartfona. Nie pamiętam. Smartfona mam tutaj pod ręką. To była chyba środa. Z tego, co pamiętam, dwudziesty pierwszy lipca. No, no, godziny też nie podam, która to była w nocy. No bo ja nawet z łóżka nie zszedłem, bo tak jak mówię, ja tak, jakbym usnął, jakbym miał sen i usnął w tym śnie. No tak, to tak. To tak. Tak to wyglądało.
Mam jeszcze takie pytanie, czy pan może próbował wykonywać jakieś ruchy? Czy udało się panu tylko złapać tę istotę, a reszta jakby była ciała sparaliżowana? Znaczy tak, złapałem, złapałem tą, tą gumę, tą, tą rękę, tak? I głowa i oczyma patrzyłem po prostu. Co, co, co się dzieje, że, że to coś tak przechodzi potem naokoło mojego stołu i ja, i moje... Ja myślałem tam logicznie, myślę nawet podczas tego. Nie wiem. Snu? Nie wiem, co to było. Czy może faktycznie się przebudziłem? Nie wiem.
I myślałem, że po prostu to coś chce się oprzeć z drugiej strony stołu, żeby wyrwać rękę. Ale to było takie. To nie miało siły. W ogóle nie miało siły. Nie potrafiło się wyrwać z mojego uścisku. A człowiek był jeszcze taki nie wiem, czy to będzie dobre słowo ospały, bo nie wiem, czy ja się obudziłem, czy się nie obudziłem. Szarpało się. No ale tak, jakbym trzymał, nie wiem, yorka na smyczy.
Pan to wszystko czuł fizycznie, tak? Zaczęło... Tak, tak. No właśnie mówię. Czułem to szarpanie ręki i czułem to szarpanie ręki. Widziałem, jak moja ręka się posuwa i że ktoś jakby. No, no, no, no, no, ciągnie moją rękę tak? A potem wraca do momentu, w którym była uprzednio. Potem tą głową, prawda? I to ciepło, co czułem. No i później, jak się zbliżyło na dłużej, poczułem taki gorąc i zasnąłem po prostu.
Ale byłem spokojny, nie bałem się. Nie bałem się tego. Tak jak mówię, to jest najśmieszniejsze, że najpierw ja, no, ale to już w myślach, bo nie mogłem mówić, prawda? Prawda. Takie dźwięki wydawałem. Mówię: czego chcesz, czego chcesz? To jakbym chciał odpowiedzi, prawda?
Ale to, to ta istota, to coś po prostu milczało. No i potem nawet w myślach krzyczałem. W myślach krzyczałem. No dobrze, że zabiję cię. Odpowiedz mi, czego chcesz, bo zabiję cię. Ja tak do tej istoty, bo już nie wiedziałem, co robić. Taki nie wiem, taki w szoku był człowiek. No to co tu się w ogóle od Jana Pawła? No także. I nie to, że jestem jakiś religijny, no bo bardziej wierzę właśnie.
Czy no, no, no, te całe wszystkie religie to też dużo nas mąciły na tym świecie, a nie z tego wszystkiego dobrego się działo. Ale no, no, no takie, takie, taka sytuacja. No ale pan też mówi, że to nie ma zasady.
No, nie ma jakiegoś jednego scenariusza, według którego te zdarzenia przebiegają, także. Czy ktoś coś, coś, coś podobnego, coś w miarę podobnego, nie wiem. Określił? Widział to tam prawda. Ludzie różne rzeczy, różne zdarzenia opowiadają.
Znaczy no, często, często dochodzi do jakiejś interakcji między tymi istotami, między tymi sypialnianymi gośćmi a świadkami, osobami doświadczającymi takich spotkań. No ale jakiegoś ciężko wyciągnąć jakiś choćby jeden scenariusz, który by się powtarzał.
No właśnie ciekawe, o co w ogóle w tym wszystkim chodzi? Co one chcą od nas? Jeżeli to, to nie są jakieś prawda... Nie wiem, sztuczki jakieś naszego umysłu. Jeśli to się nie wydaje, to o co chodzi, prawda? Tego to się pewnie człowiek nigdy nie dowie.
Można tutaj spekulować, że na przykład chcą nas w jakiś sposób, z jakiegoś powodu chcą nas sprawdzić albo po prostu chcą zaspokoić swoją ciekawość i się objawiają akurat wtedy, kiedy śpimy i teoretycznie nic nie możemy im zrobić.
No właśnie tak. Tylko słuchałem też ostatnio tej audycji. Co mówiliście panowie, że właśnie też taki pan, znaczy osoba, mówił taki człowiek, że on przejeżdżał koło jakiegoś mostu. Chyba, chyba to był most, nie wiem. I widział jakieś zjawisko UFO i miał takie, a i widział tak, jakby cały ten krajobraz, całą panoramę, tak jakby....przeszłości.
Coś takiego tam jeden pan opowiadał i że on tak jakby pomyślał, że się znalazł w miejscu, w którym nie powinien być, bo tam jak to? Jak to on mówił, bo ja nie chcę pomylić. Boże! Nie wiem, czy pan kojarzy to dobrze, relację. Właśnie nie za bardzo, bo zresztą tych relacji tutaj tyle było, że- I chodziło o to, że to coś jest tam zawsze. Nie zawsze to widzimy, ale to spełnia jakąś funkcję. Takie miał odczucie ten człowiek. To też było takie ciekawe, zagadkowe dość.
Tak jakby jakiś równoległy wymiar. Prawda? No, nagle się znalazł w miejscu, gdzie nie wiem, otworzył co? Portal się, który się otwiera w pewnym momencie tylko. Tak? No, nie wiem. Dużo możemy teoretyzować, prawda? I teoria Matrixa i wszystkiego.
To prawda. Nie wiadomo co, co, co to było. Ktoś miał jakiegoś... Ciężko zawsze tutaj coś, coś konkretnego wyciągnąć. A pan? A to pańskie zdanie, jakie jest na ten temat, prawda? Co pan sądzi o tym? Tak się zapytam.
Po prostu traktuję takie zdarzenia jako fakty, które się dzieją tutaj. Ciężko mi coś, jakieś, jakieś wnioski wyciągać z tego. Ciężko mi tutaj jakieś interpretacje swoje snuć. No tak, no tak, no tak, bo sam człowiek nie wiem. Sam nie wiem, czy to, czy to, czy to była jawa, czy to był sen. No ale czułem. Czułem to ciepło. Czułem to po prostu jak, jak coś mnie wyrywa się z ręki. Czułem tą gumę w ręce.
No, nie wiem, takie mógłbym mieć odczucia, prawda? Nie wiem. Tak jak kiedyś. Co to po przebudzeniu dwa razy w życiu miałem odbite znowuż odbite zęby. No to nie wiem. Gryzłem się podczas snu. Teraz znowuż bym czuł jakąś gumę, którą trzymam i nie wiem. To był, podejrzewam taki...
Podejrzewam, to był chyba taki stan na granicy między snem a jawą, gdzie już zaczynają nam się jakby łatwiej pewne rzeczy materializować. Jakieś nasze ukryte lęki na przykład zaczynają się jakby realizować w postaci jakiejś, w postaci jakiejś postaci. Tak mi się powiedziało. W postaci jakichś zdarzeń, w postaci jakichś widziadeł. No ale żeby to fizycznie czuć, to jeszcze. No, to, to świadczy chyba o tym, że to było coś więcej. Czyli jednak to nie, nie śniłem. Nie wiem, czy się bać, czy się... Jak podejść do tego wszystkiego.
No, bać to raczej bym się chyba nie zalecał, bo w tym momencie właśnie ten sen może jakoś zmaterializować się też w postaci. Tak, tak. Ale znowuż, jak się ta sytuacja działa, to nie czułem strachu. Raczej, raczej poczułem się, że ta osoba, ta osoba mówię, ta, ta istota jest zdezorientowana, spłoszona, prawda? I naprawdę, tak jakby się spłoszyło. Potem nie miała siły. To coś nie miało siły po prostu wyrwać się z mojego uścisku. To było takie właśnie obeszło ten stół i tą, tą głową na tej dość długiej szyi się zbliżało i myśl takie tak myślę, ale to jest tylko taka moja, moja hipoteza, że to nie znaczy specjalnie wybrało miejsce serca, że to było, że to coś znaczyło, że akurat tutaj nie wiem, że tu w tym, tutaj, że mnie uśpi czy, czy, czy coś jakby w to miejsce celowało, prawda?
Skojarzyło mi się teraz z sytuacją, gdzie na przykład naukowiec, powiedzmy, robi jakiś eksperyment i widzi, że z tym eksperymentem coś poszło nie tak. Badany obiekt zachowuje się nie tak, jak naukowiec przewidywał, ale się tym jakoś specjalnie nie przejmuje. Spokojnie podchodzi i wykonuje jakąś akcję, żeby, żeby zaprowadzić ten... Żeby, żeby przyprowadzić obiekt do porządku swoich badań, że to tak ujmę. Dlatego może to- No to, to jest- Dlatego może ta istota się jakoś niespecjalnie się przeraziła pana reakcją.
No właśnie, no ale no tak. No i to. No, jednak no, jedna była istota. Ja nie czułem, żeby coś było gdzieś. No i byłem w łóżku. Nic, żadnego porwania nie było. Także no, nie wiem. No takie ja nie wiedziałem, prawda? Nadal nie wiem. No ale pan mówi, że to też te kwestia czucia, prawda, tej gumy czy tego, że się coś mi wyrwa z ręki. Jednak, jednak też daje coś do, do myślenia niż tylko, niż tylko jakiś paraliż senny. Tak. Także no nic. No także taka, taka sytuacja mnie spotkała i to jest i to, to też mnie tak zastanawia, chociaż pewnie bez związku, tak jak już mówiłem wcześniej, że no, ten sam dzień po prostu, w który rozmawialiśmy, no to to jest takie no, zastanawiające dla mnie, chociaż być może bez związku, prawda?
I to już wszystkie przygotowane na dziś relacje. Jak widać, spotkania z tak zwanymi sypialnianymi gośćmi, którzy wbrew nazwie nie zawsze pokazują się akurat w tym pomieszczeniu, potrafią przybierać bardzo różny przebieg i różną naturę.
Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o zaprezentowanych dziś historiach. A jeśli sami przeżyliście coś podobnego i chcielibyście się tym podzielić, zapraszam do kontaktu. Mówił do Państwa Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Dziękuję za uwagę i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Śledźcie zapowiedzi na www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach na Facebooku i YouTube. No i nie zapomnijcie też zajrzeć do Polskiej Bazy Relacji o obserwacjach UFO pod adresem www.ufo-relacje.pl.... Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem.
Komórkowy: pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści, sześćset trzy. Skype: radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.
UFO Relacje: polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. UFO Relacje: polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.ufo-relacje.pl.