Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery. W sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami, było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez... No, no ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie?
Takie coś zobaczyć. Tajemnicze istoty. Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak. Obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona po prostu.
Biegnę i krzyczę do męża: Strzelaj! Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witam bardzo gorąco i serdecznie wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Dzisiejszy, trzydziesty siódmy już odcinek podcastu "Mówią świadkowie" ucieszy szczególnie fascynatów tematyki ufologicznej. Dziś wyjątkowo nie będzie bloku z korespondencją tekstową. Tę zostawiamy na następny odcinek, gdyż jest jej dużo i trzeba ją odpowiednio opracować. Usłyszymy za to dwie rozmowy ze słuchaczami, którzy zgłosili obserwację dziwnych obiektów świetlnych nad Niemcami.
Jak Państwu wiadomo, podczas premiery każdego odcinka tej audycji staram się dyżurować przy radiowym telefonie. Zatem tradycyjnie, zanim przejdziemy do prezentacji przygotowanych na dziś relacji, pozwólcie, że przypomnę kontakty do Radia Paranormalium dla tych z Państwa, którzy chcieliby podzielić się swoją historią o spotkaniu z nieznanym. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny: trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Komórkowy: pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype: Radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem Radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. Nadmienię jeszcze tylko, że wszystkie rejestrowane relacje przekazuję dalej ufologom współpracującym z Radiem Paranormalium.
Wiele z Państwa relacji zostało opisanych w ostatnich latach przez Arkadiusza Miazgę, Damiana Trele i Marcina Stachurskiego, zarówno w książkach, jak i w innych publikacjach. Tak stało się choćby w przypadku omawianej w trzydziestym trzecim odcinku obserwacji UFO nad Świnoujściem, która to obserwacja doczekała się sporego artykułu autorstwa Marcina Stachurskiego, który to artykuł znajdziecie Państwo na blogu Damiana Treli Czastajemnic.blogspot.com. Link do artykułu postaram się zamieścić w opisie dzisiejszej audycji, w naszym archiwum MP3 oraz na kanale na YouTube. Przejdźmy teraz do przygotowanych na dziś rozmów z naszymi słuchaczami. Zacznijmy od opisu obserwacji UFO z końcówki września bieżącego roku. Polskie małżeństwo mieszkające w Niemczech zaobserwowało nieopodal swojego mieszkania dziwne, świetliste obiekty. W opisie tego zdarzenia zwracam uwagę domniemany wpływ zjawiska na świadków, objawiający się w dziwnym uczuciu déjà vu u głównego świadka oraz chwilowej zmianie sposobu mówienia u jego żony. Zapraszam do zapoznania się z zapisem rozmowy.
We wtorek, tak jak mówiłem, na terenie Niemiec. Z żoną siedzieliśmy na balkonie gdzieś około ósmej rano i zobaczyliśmy taki jeden malutki obiekt, dziwnie, jasno błyszczący na, na niebie. Po tym, jak żona od-odwiozła córkę do przedszkola i nagraliśmy to. I z tego, co jest dziwne, ten obiekt tak bardzo jasno błyszczał.
To był jeden obiekt, tak? On naprawdę... Jeden obiekt, pojedynczy obiekt? Pojedynczy obiekt, ale zaraz widzieliśmy też drugiego obiektu, że było śmieszniej. Z drugiej strony jakby naszego mieszkania też był drugi obiekt później, który leciał w tym samym kierunku. To były naprawdę bardzo jasne obiekty. Mamy, mam to wszystko na filmikach.
Nagraliśmy z jednej i z drugiej strony. I w tym momencie, jak zauważyliśmy te obiekty, była taka nietypowa sytuacja, że moja żona zaczęła tak bardzo dziwnie mówić. W sensie ona mówi bardzo, nie bardzo wolno. Ona mówi normalnie, ale zaczęła bardzo szybko mówić. Ja jej prawie w ogóle nie mogłem zrozumieć i ona twierdziła, że ona mówi normalnie cały czas. I ja miałem też takie uczucie, jakbym ciągle miał déjà vu. I po tym wszystkim poszliśmy na drugą stronę, jak straciliśmy z pola widzenia ten pierwszy obiekt. Po nagraniu poszliśmy na drugą stronę mieszkania, bo myśleliśmy, że zobaczymy dalej ten sam obiekt, ale drugi obiekt, który uchwyciliśmy, leciał jakby z drugiego kierunku, ale w tym...... I po tym wszystkim, yy, jeśli jak, yy, zniknęły z pola widzenia właśnie te obiekty, zrobiłem zdjęcie chmury, które wyglądają jakby na twarz, jakby leżała. Ja to też do, do innych ludzi wysłałem, żeby coś zweryfikowali, bo my niedaleko mamy lotnisko w Dortmundzie i w Düsseldorfie po prostu. I na początku myśleliśmy właśnie, że to może być właśnie samolot, ale samolot tak nie odbija światła. Po prostu jest całe białe. To jest jakby, jakby lustro to odbijało. I też można zobaczyć na pierwszym filmiku, co wysłałem w trzydziestej chyba piątej sekundzie, jak on znika i znowu się pojawia, ale wydaje mi się, że to może być przez zoom telefonu, bo to było, yy, na maksy, maksymalnie zbliżone.
Yy, do czego mógłby pan porównać jasność tego obiektu? Jakie w ogóle ten, jakie w ogóle te obiekty miały, miały gabaryty? To znaczy, to było bardzo daleko. Z tego, co my widzimy tutaj, te samoloty, to jak one latają, je widać normalnie, okiem je widać. Widać właśnie kontury samolotu i widać kolory. Też wszystko widać. A one były strasznie daleko. One miały..
zobaczył sam pan na filmiku. One miały w sumie takie, one były takie cygarowate, ale z tyłu było widać, że niby mają jakieś, powiedzmy, miały takie wystające, co samoloty mają z tyłu. Jakiś rodzaj napędu, tak?
To znaczy nie rodzaj napędu, to, co utrzymuje jakby równowagę samolotu. Aha, stateczniki. Stateczniki chyba to się nazywa. Tak, tak, tak. To, co z tyłu idzie, jest z tyłu ogon i do góry wystaje. Niby to widać, ale to było naprawdę za jasne.
Czy te obiekty jakoś wykonywały jakieś gwałtowne ruchy, czy one tak po prostu po, po linii prostej sobie leciały? Nie po prostej, tylko bardzo do góry. Bardzo stromo leciały. A mógłby pan to jakoś opisać dokładniej?
To wyglądało jak samolot. Można powiedzieć, tylko z bardzo daleko, co jest niemożliwe, żeby on był tak bardzo daleko i żeby można było te odbicie światła zobaczyć. Dla mnie, tak jak mówiłem wcześniej, my mamy naprawdę blisko lotniska dwa. Mamy jedno czterdzieści kilometrów mniej więcej do Dortmundu, do Düsseldorfu mamy sto kilometrów i na pewno nie widzieliśmy niczego takiego. One leciały bardzo stromo do góry i w jednym kierunku z jednej i z drugiej strony. To można powiedzieć północ i południe. I one leciały jakby w jednym kierunku, jakby do połowy. Tylko że nie mamy tego, nie mamy możliwości, nie mamy okna ani nic, żeby tam nagrać, żeby to było można było nagrać. A jakby ocenił pan prędkość poruszania się tych obiektów? Ile w ogóle trwała obserwacja tych obiektów?
Obserwacja trwała z minutę, dwie. Minutę, dwie. Później właśnie nie mogliśmy już więcej widzieć, ponieważ one poleciały w stronę tam, gdzie, gdzie nie możemy po prostu zobaczyć z naszego mieszkania. Czyli musiały się dosyć szybko poruszać.
To znaczy na moje oko tak jak samoloty. Ile latają samoloty? Powiedzmy te czterysta, pięćset kilometrów na godzinę, ale jakby z tej odległości, co one były, wydaje mi się, że poruszały się tak samo jak samoloty. W sensie tak wizualnie to było dużo dalej, czyli musiały się szybciej poruszać. Tak mi się wydaje. I po tym wszystkim zaobserwowałem na tym drugim obiekcie, na tym te dwa zdjęcia i właśnie nad tym obiektem leciał ten, ten drugi obiekt. Od razu moją uwagę przykuło właśnie ta twarz w chmurach.
Można powiedzieć fajnie, jakbyście to zobaczyli, no bo ja tak samo tłumaczyłem sobie to. Jesteśmy takimi zapaleńcami z właśnie żoną i może my sobie coś wmawiamy, że to był samolot, ale to było takie dziwne z tymi, szczególnie z tą mową mojej, mojej żony.
No właśnie, zwrócił nam, zwrócił tutaj moją uwagę ten szczegół. Czy mam takie pytanie, czy żona mówiła dziwnie? W sensie obniżyła jej się jakoś barwa głosu, barwa głosu się jakoś zmieniła czy, czy jak to wyglądało?
Nie. Ona zaczęła szybko mówić strasznie. Ja, ja się jej później pytałem, co się z tobą dzieje? Dlaczego tak dziwnie mówisz? Ona w ogóle nie wiedziała, o co chodzi. Ja jej prawie w ogóle nie mogłem zrozumieć.
Nienaturalnie szybko, jak na jej, że tak powiem, możliwości tak? Tak, tak, dokładnie. Tak, jakbym miała, nie wiem, jak to wytłumaczyć. Ona zaczęła bardzo szybko mówić. Jakby dwa słowa łączyła w jedno słowo.
Ale było słychać, że jakoś jakby, jakby przeskakuje sylaby na przykład, czy, czy po prostu tak mówiła bardzo szybko, tak, tak, że ciężko było złapać? Właśnie tak bardzo szybko, że właściwie trudno było ją zrozumieć. I zwróciłem uwagę, że ona w ogóle mówiła, że, że ona nic mówi normalnie i że ona nic w ogóle nie słyszy w jej głosie. Ja do tego właśnie miałem takie uczucie deja vu. Wiem, że ja mam, ja mam bardzo często deja vu, ale to było takie ciągłe deja vu z takim niepokojem. I to właśnie też trwało tak trzy, cztery minuty. I do tego miałem jeszcze, jak patrzyła na niebo. Żona mi to wytłumaczyła, ponieważ my siedzimy w tych tematach. Żona bardziej, że jakbym widział cząsteczki energii, po prostu białe kropki na niebie, ale tylko jak się patrzyłem na niebo. Takie, takie kropki.
Jak się patrzyłem na niebo, to widziałem takie kropki, które się szybko przemieszczają. To można porównać do tego, jak się, jak się przeciera oczy i widzi się takie białe punkty. Tyle że ja patrzyłem w niebo i naprawdę to widziałem.
I bez przecierania oczu oczywiście. I to mi żona wytłumaczyła, że to mogą być cząsteczki energii po prostu. Tutaj chciałbym jeszcze zapytać. To była obserwacja dokonana w ostatni wtorek, tak? Kiedy to- To było we wtorek. Tak.
Mhm. Jaka to była miejscowość? To było w Soest. Soest. Mid, przepraszam, Soest. Jeszcze po polsku. W Niemczech, w południowej Westfalii. ... Dwudziesty ósmy września. Tak, już panu to powiem dokładnie zobaczę na ten, bo mi to później wyleciało z głowy, bo później ja byłem po między zmianie i po prostu poszło w zapomnienie. Później trochę ja sobie przypomniałem na drugi dzień, gdy przyszedłem do pracy. No i później właśnie zobaczyłem. Niech pan zwróci uwagę. Tak samo, jak mówiłem w trzydziestej szóstej sekundzie w jednym z filmików. Tam są dwa filmiki, że on jakby znikał i się pojawił, ale właśnie nie wiem, czy to było przez zoom telefonu, czy może ostrość stracił na chwilę, a potem go wziął.
Aha, bo jeden filmik wysłał jako załącznik, a jeden filmik wysłał jako link do dysku. No, to jest bardzo, bardzo mądre działanie ze strony Google. Patrzę teraz na ten filmik. Ja to na pewno teraz wysłałem. Ściągałem po prostu na ten do, do przeglądarki, tylko to nie moja wina musi być.
No Google tam lubi, lubi czasem, czasem pomieszać. No, na tym filmiku, który się wysłał jako załącznik, to widać rzeczywiście, że tutaj ten obiekt to nie wiadomo co. Ten obiekt ma taki troszkę wydłużony kształt, taki cegłowy. Rzeczywiście.
Tak i to było takie dziwne. I te dwa obiekty właśnie leciały w tym samym kierunku. No tak, Dokładnie w tym samym kierunku. I tak jak mówiłem, właśnie, właśnie te jakieś dziwne to mówienie żony, potem moje deja vu i później ta chmura na końcu to dla mnie się po prostu coś było nie tak. Ja też czuję od jakiegoś czasu taki niepokój w sobie i w ogóle. Także postanowiłem się podzielić tym. Po prostu. Może będzie ciekawe, może udostępnicie. Może ktoś będzie wiedział więcej, bo właśnie później sobie tak myślałem, że może my sobie za dużo wypowiadamy albo chcemy sobie coś udowodnić i dlatego widzimy takie rzeczy. I fajnie, super by było, jakbyście, jakbyście coś wiedzieli. Może więcej właśnie o jakiś odlew. Może co to było albo coś, jak to puszczyć się dalej?
Ponieważ ja też patrzyłem się na tym samym dniu. Właśnie szukałem, czy może były jakieś wyloty orbitalne albo coś w tym stylu, ale niestety niczego nie znalazłem. No nie, to chyba jakieś satelity czy loty orbitalne to one nie byłyby tak mocno, nie były tak dobrze widoczne, bo tutaj ten obiekt jednak dosyć widocznie, dosyć wyraźnie widać te obiekty. To one musiały być troszkę jednak bliżej.
To znaczy bliżej jak dalej, ponieważ tak jak mówiłem, te samoloty jeśli lądują, to jest naprawdę czterdzieści kilometrów od nas. Jak one lądują, to my je widzimy, widzimy, jak one schodzą na dół z balkonu, a one to ewidentnie wygląda, jakby było daleko.
No i właśnie to mnie zaciekawiło i to leciało. Mi się wydaje. Jeśli chodzi o tą bliskość, bliskość czy jak to było daleko, to to musiało szybko lecieć, bo tam się tak przemieszczał. I to tyle, jeśli chodzi o relację przekazaną przez tego słuchacza. Linki do nagrań wideo oraz zdjęć przez niego zrobionych znajdziecie Państwo w opisie tej audycji. I choć w przypadku zdjęć twarzy w chmurze ewidentnie zadziałała tutaj pareidolia, czyli skłonność naszego mózgu do dopatrywania się twarzy lub postaci ludzkich w obiektach, które nimi nie są, to jednak uważam, że pozostałe szczegóły tego zdarzenia każą postawić pytanie o prawdziwą naturę tego, co zaobserwowali wówczas i uwiecznili nasi świadkowie. A co Państwo sądzicie o całej sprawie? Dajcie znać w komentarzach pod tą audycją, a my po krótkim przerywniku przejdziemy do prezentacji drugiej przygotowanej na dziś rozmowy. Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Zostańcie Państwo z nami.
Bardziej niż nieprawdopodobne, niemożliwe, niewiarygodne. Radio Paranormalium Paranormalny głos w Twoim domu. Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko, że z wyłączeniem jest już powiedzmy troszeczkę gorzej. Posłuchaj nieznanego! Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium.
Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl. Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No tylko, że z powrotem jest już, powiedzmy troszeczkę gorzej. Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl.
Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl. Dwa miesiące temu był trop prowadzący do pewnego radia, że ktoś tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie. Radio Paranormalium Paranormalny głos w Twoim domu. www.paranormalium.pl UFO Relacje. Polska baza relacji o obserwacjach UFO www.uforelacje.pl.
Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. UFO Relacje Polska baza relacji o obserwacjach UFO www.uforelacje.pl Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach, przeżycia na granicy światów.... Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Przechodząc do prezentacji drugiej przygotowanej na dziś rozmowy, pozwolę sobie nadmienić, iż fragment tego nagrania słyszeliśmy już w poprzednim odcinku, w którym w części z nagraniami poznaliśmy opis spotkania naszej słuchaczki z tak zwanym sypialnianym gościem. Dziś poznamy pełny zapis rozmowy, jaką miałem sposobność z nią odbyć. Usłyszymy między innymi opis obserwacji dość osobliwie zachowujących się obiektów świetlnych na niebie nad Berlinem. Rozmowę odbyliśmy w połowie września bieżącego roku.
Zapraszam do słuchania. Ja palę na balkonie. My nie palimy w domu, tylko na balkonie i w związku z tym, że wracam koło dwunastej w nocy z pracy, jestem tak wpół do pierwszej w domu. Zawsze sobie siadam jeszcze na balkonie i palę papierosa. I patrzyłam się, to było równiutko gdzieś, no, rok temu, trochę więcej, w czerwcu, koniec czerwca. Ja to nawet gdzieś tutaj na Facebooku napisałam, ale ludzie mi zaczęli pisać, że to Starlinki i ja już zamknęłam buzię, po prostu nie chciałam dyskutować. Była sytuacja taka, że przez tydzień czasu widziałam takie czerwone dwa punkciki, jakby tak na wydłużenie ręki, na długość ręki. Te punkty były oddalone na, jakby na szerokość kciuka. O, w ten sposób powiem, bo trudno określić jest odległości.
No już liczba tych, liczba tych obiektów wyklucza Starlinki, bo Starlinki zawsze tam się przemieszczają w takich grupkach po kilkanaście, kilkadziesiąt. Takimi jednostaj-, jednostajnym, takim jednostajnym- Tak.
Tą jednostajną prędkością. Ale to, to, to nie były te obiekty, o których ja teraz Państwu tam pisałam. I po prostu patrzyłam. I ja tak patrzyłam na to przez tydzień czasu. Takie dwa punkciki były. One były takie bordowe. To wyglądało, jakby ktoś z tamtej... Tak od kosmosu, jakby, jakby tak świecił. Tylko że to nie było tej, tej łuny światła na, na, na, na dół. Tylko takie tak, tak. Miałam wrażenie, jakby to stamtąd świeciło. No ale patrzyłam się na to. Paliłam papierosa, wychodziłam i zawsze tylko wieczorem, jak był Wielki Wóz, to widziałam. Nie widziałam tego w dzień, żeby tam gdzieś na chmurach się światło zatrzymywało.
Dlatego stwierdziłam, że to jakby od góry było to światło, a nie od dołu, bo od dołu jak jest, to przecież widać, ono się zatrzymuje na chmurach. Jak nie ma chmur, to leci dalej i nie widać. Takie, tak na logikę moją. Ja o tym opowiedziałam tylko synowi, dlatego, bo...
Potem koleżance, ale dopiero w tym roku, po obserwacji właśnie tych punkcików, które wysłałam tam. I ja jednego razu wyszłam, to gdzieś tak było, nie wiem, szósty, siódmy dzień i ciągle już potem patrzyłam się na to, bo mówię: „Jezus drogi, co to jest takie, takie czerwone, z taki, z taką...?” Jakby rozjaśniało się to światło czasami. Czasami było takie te światełka, te dwa, tylko te dwa. Te punkty. No bo to trudno określić. I w pewnym momencie, ja nie wiem, w pewnym momencie z tego, z tych, z tego, bo te, te dwa punkty były przy tej, jakby to opisać? Jak jest Wielki Wóz, to ta pierwsza dolna gwiazda, dolna powiem z naszego, jakby, jak na to patrzymy, na niebo. Ja mam na, na zachód balkon. Z tamtego punktu, z tego pierwszego zaczęło wylatywać coś, co, co mi jest naprawdę trudno opisać.
To trwało, nie wiem, dziesięć minut, pięć minut może. Może... Nie wiem, bo sprawdzałam potem na zegarek. Wyszłam zapalić po dwunastej w nocy. Wróciłam do biurka, do swojego pokoju wróciłam. Nie wiem, gdzieś było piętnaście, dwadzieścia po. Ale ja jeszcze paliłam i to tak w czasie tego, tego palenia. Wylatywały takie, takie świecące punkty, które czasami rozświetlały się w formie kwadratu.
Kwadrat, po prostu światło w formie kwadratu i jeszcze takie na rogach miało takie jakby rozetki, takie listki i to po prostu tak buchało. W środku było takie, takie neonowe niebieskie światło, a na brzegach było białe. Ja, ja byłam w szoku, bo mówię: „Jak może się światło roz- rozchodzić w formie kwadratu z rozetkami?”
I to leciało do tego, do tej trzeciej gwiazdy, jakby przy dyszlu tego wozu i pod bardzo ostrym kątem wracało i jakby znikało. Nie wszystkie rozbuchały, tak, ale to był neon. To było takie, taki kolor niebieski, naprawdę trudny do określenia. I to, i ja po prostu stałam jak wryta. Patrzyłam się na to. Telefon miałam tu na biurku, a ja po prostu byłam jak słup soli. Stałam i na to patrzyłam chyba z buzią otwartą. I potem to znikło.
Te punkty znikły. Nie wiem, czy to były, ale w nocy hologramy nad Berlinem, jakieś próby albo to coś było stamtąd. Nie mam pojęcia. No, gdyby to były hologramy, to chyba byłyby jednak jakby bliżej. Tak mi się wydaje. No właśnie, ja... Mnie jest bardzo trudno określić tą odległość, ale ja wiem, że to było tam bardzo wysoko.
Nie było od dołu tego, jakby oświetlenia, tych, tych dwóch punktów czerwonych. Tym bardziej że one się pojawiały razem z tym wozem. One nie były jakby cały dzień, tylko po prostu wychodziłam w nocy. Patrzę, znowu są. Nie było, nie było. Potem bach! Są. I dlatego na to zwróciłam uwagę i wtedy trafiłam na... No, ja w życiu nie widziałam, żeby tak coś buchnęło światłem, jakby rozbłysło i żeby zamykało się w kw...... kwadracie.
Ja zdaję sobie z tego sprawę. Ja się czasami śmieję, jak o tym mówię, bo jak ktoś by tego posłuchał, to od razu powie, że to są bzdury. No bo nie może się światło rozchodzić, nawet jak coś tam bucha, no to, to światło rozchodzi się tak jak od słońca na każdą stronę.
Tak się rozchodzi koliście jakby. Tak. A to był kwadrat, jakby zamknięte w kwadracie i jak nie wszystkie tak się rozświetlały, niektóre leciały po prostu do tej gwiazdy, która jest na końcu tego dyszla. I tak nie tym samym torem, tylko jakby tak pod bardzo ostrym kątem wracały i nie wiem, jak one chyba w jakimś takim innym kierunku, że znikały potem. Ja na początku byłam przerażona, potem mówię: "Boże, weź ty patrz dokładnie, czy to widzisz naprawdę?"
I proszę sobie wyobrazić, że ja przyszłam do biurka i sobie zapisałam to na kartce. Dlatego, bo mówię, rano wstanę i pomyślę, że mi się to śniło, że ja po prostu gdzieś no nie będę, nie będę wierzyła w to, co widziałam wieczorem. I ja to opisałam na, na, na kilku stronach tych takich o UFO na Facebooku, bo mówię, może ktoś też to widział. Mówię, przecież to jest niemożliwe, że tylko ja to widziałam. To tak jest takie. W gazetach nic nie pisało o żadnych hologramach, nigdzie nie było żadnej wiadomości i, i nie wiem. Po prostu to widziałam i to opowiadam. I ze względu na to właśnie... I to było rok temu, w czerwcu. Potem już to znikło.
Nie było, nie ma. W drugą- A te punkciki, te obiekty jakoś się pojawiały zawsze o tej samej godzinie czy? No znaczy chyba tak. Dlatego bo, no bo ja pracuję, pracuję i ja po prostu o dwunastej w nocy wyjeżdżam z pracy. Jestem, jestem gdzieś za dwadzieścia pierwsza, a wtedy to było, to wtedy była o dwunastej.
Ja musiałam mieć wolne wtedy, bo to było dwunasta, godzina pięć po dwunastej, gdzieś tak mniej więcej do dwadzieścia, piętnaście, dwadzieścia po dwunastej. Ja godziny nie zapisałam, tylko że tylko napisałam sobie kartkę, położyłam na biurku i mówię: "Rano jak wstaniesz, to będziesz wiedziała, że na pewno to widziałaś", bo po prostu miałam tą kartkę napisaną. Bo ja się bałam, że po prostu pójdę spać i pomyślę, że mi się to śniło. To było tak niewiarygodne, po prostu niewiarygodne dla mnie. A czy te obiekty jakoś się odróżniały od reszty obiektów na niebie?
Jasnością na przykład? Kolorem? No, one były te, te dwa punkciki to były takie bordowo-czerwone, ale one były ledwo co widoczne. Wielkości takiej średniej świecącej gwiazdy. Nie bardzo ostre, nie bardzo malutkie, widoczne, tylko że czasami takie jakby przymglone, czasami mocniej je widać było. To pewnie zależało od pogody. To był czerwiec. W ubiegłym roku było ciepło dosyć i one, no mówię, w formie kwadratu i jeszcze niektóre jak się tak, tak mocniej, jakby były silniejsze, nie wiem, miały więcej tej energii czy światła, czy no nie wiem, trudno mi powiedzieć. To takie na rogach, takie były listki jak rozetki, takie po prostu listki takie i to było widoczne. One się w środku były ciemno, atramentowo, taki neonowy, neonowy, ostry kolor, a na zewnątrz jakby to wybuchały. Ciemne były i się rozchodziły.
I sam ten brzeg tego kwadratu był już taki neonowo-biały, taki czasami taki jasno, nie seledyn, tylko taki jasny niebieski, że to jakby ta siła światła się rozchodziła i rozjaśniało się na zewnątrz. Ja, ja tego nie zapomnę, bo dla mnie to było naprawdę bardzo, bardzo, no, niewiarygodne wręcz. Ja nigdy w życiu czegoś takiego nie widziałam i ja po prostu potem miałam odruch patrzenia na ten wóz, bo ja myślałam, że to znowu się gdzieś mi kiedyś pokaże, ale tego już nie widziałam. To wtedy było rok temu, w czerwcu, koniec czerwca raz i już tego się nie pokazało, ale zaczęłam to niebo obserwować. Ja nawet sobie taki teleskop kupiłam, ale on był bardzo tani i zanim ja go miałam złożyć i przesunąć, przekręcić on na tych śrubach ledwo co się trzymał, taki telepiący i oddałam to wnuczce, bo mówię: ty się pobaw, bo dla mnie za dużo nerwów było. Mam lornetkę taką w sumie tej samej klasy, co, co się okazało, tyle samo widzę przez lornetkę, co przez ten teleskop. No i potem właśnie zaczęłam lornetką sobie oglądać tam. Ja siedzę zawsze gdzieś do trzeciej w nocy, dlatego po południu pracuję. W związku z tym ten mój czas jest przesunięty i przez cały rok tam nic się nie działo.
Nic nie widziałam takiego, żeby coś, żeby coś zauważyć. I od dwóch miesięcy właśnie, ale zawsze zerkałam na ten wóz, bo po prostu tam widziałam to i myślałam, że może znowu się pokaże. I ten film, który wam wysłałam, dzisiaj nawet tam wysłałam parę, to właśnie tak zaczęłam, to zaczęłam to obserwować od gdzieś dwóch miesięcy.
Najpierw właśnie na tym Wielkim Wozie, mówię, tam takie kropeczki, takie... Tylko to wygląda, jakby ktoś, jak nie wiem, jak to wytłumaczyć, jakby szpilką niebo ukłuł i to tak rozbłyśnie, potem jedna, dwie sekundy i leci. Czasami bardzo niebieskim, identycznym kolorem, właśnie jak ten, jak ten neonowy taki kolor. Tak błyśnie i sekunda, dwie.
Jakby się zastanawiało to, czy gdzie ma polecieć i, i leci. Tylko że to leci tak do góry, potem w dół, potem potrafi koło zrobić, gdzieś poleci znowu do góry, znowu gdzieś w drugą stronę, potem, potem prosto w lewo, prosto, prosto, prosto i potem to znika.... Ja już się tak wyćwiczyłam, że po prostu patrzę na niebo i gdzieś kątem oka mi coś błyśnie i ja już wiem, że to jest to. Tego jest bardzo dużo i właśnie dlatego zaczęłam robić filmy.
Tylko no, na, przez taki telefon to tak się trudno robi. Ja na tym filmie widzę to, ale po prostu to trzeba ten film obejrzeć, jakby podzielić. Ja już dzisiaj właśnie sobie pomyślałam podzielić sobie ten na przykład ekran na sektory, na sześć jakby takich części i przez je-je-jeden czas trwania filmu patrzyć się w jedno miejsce, potem w drugie, w trzecie i w końcu się coś zobaczy. Bo to jest bardzo rzeczywiście trudne. Jak się patrzy tak ogólnie na to, co, co ja nagrałam, to, to nie ma. Ja to wysłałam synowi. Syn mówi: "Mamo, to tak różnie widzę." Czyli w jego, jego zdaniem tam nic nie ma, jakby. Ja trafiłam na ławkę, ja to patrzę- No tych filmach podesłanych przez Messengera też szczerze mówiąc nic nie widać, oprócz jakiejś takiej- No właśnie. czarnej, czarnej masy.
Też Messenger niestety bardzo mocno kompresuje. Dlatego ja prosiłem, żebyś tam wysłała te materiały też na maila. Nie mogłam wysłać przez telefon, bo mi pokazało, że za, za duża pojemność tego filmu, bo ja próbowałam wysłać to przez telefon. A jak znowu? Nie wiem, może teraz zrobię w ten sposób, bo sobie wzięłam, teraz to wgrałam na komputer, na laptopa i może z laptopa jak to wyślę. Ale jak to było z telefonu na laptopa i jeszcze będzie z laptopa na, na, na wysłane na pocztę, to jak- Z telefonu na laptopa, to chyba z telefonu na laptopa to raczej nic się tam nie dzieje z tym plikiem po drodze. Po prostu jest kopiowany z telefonu taki, jaki jest. Tylko jest kwestia wysłania tego. Nie wiem, może przez WeTransfer albo przez dysk Google by się, by się udało.
Próbuję coś zrobić i potem myśmy pojechali sobie, nie wiem, miesiąc temu. Ja przez miesiąc to oglądałam. Miesiąc temu pojechaliśmy sobie nad morze, tutaj przy Szczecinie, a przekraczaliśmy granicę i po prostu zatrzymaliśmy się na obiad i siedzieliśmy na tarasie. Ja o tym, ja myślałam, że to w końcu jest tylko nad Berlinem, bo mówię no i jem sobie. Jemy, siedzimy na tarasie, jem sobie obiad, patrzę w niebo, a to leci. Tak samo lata. Lata po prostu w dzień o dwunastej w południe nad polskim niebem, bo to przecież jest ile? No, dwieście kilometrów niecałe od granicy. To było w Kostrzyniu i w dzień, i ja, i potem żeśmy pojechali nad morze. Byliśmy w Międzyzdrojach. Tam jest takie długie molo. Byłam na tym molo.
Myśmy czekali tam na statek, taki, żeby sobie taką wycieczkę zrobić statkiem pół godziny czy tam czterdzieści minut. I z mola to już przecież z tego, z tego morza tam nic nie świeci do góry na niebo, bo no, ktoś może mi powiedzieć, że widzę, nie wiem, jakieś świetliki albo gdzieś tam jakieś, jakieś samochodów odbicia albo co.
Ale to nie jest to, bo to, bo to leci nad chmurami, bo to jak leci nad, nad chmurą, to ja widzę taką poświatę tylko czasami, że tak jakby widać, że coś tam leci, ale to nad chmurą leci i potem jak się chmura kończy, to dopiero to wychodzi i widać taki punkcik. Tylko to jest tak małe, takie małe sreberko, taki punkcik, czasami błyska takim srebrnym, właśnie takim. Tylko na filmie to tego tak dobrze nie widać. I na tym molo też to widziałam.
Zastanawiam się, czy to nie są czasem podobne obiekty do tych, które czasem widują pasażerowie samolotów, też nad, nad chmurami, jak przelatują. Nie mam pojęcia. Właśnie, bo siedzę i tak tłumaczę sobie. No chcę sobie wytłumaczyć to na logikę. No bo, bo przecież nie, ja nie wiem, co to jest. Ja nie mówię, nie twierdzę, że to jest, nie wiem, UFO jakieś. Nie twierdzę, no ale dla mnie to jest coś nieznanego. Dlatego mówię, napiszę do was i... bo jestem bardzo ciekawa, co to jest. No przecież helikopter- piloci helikopterów powinni to widzieć, bo skoro ja to z balkonu widzę, to oni powinni to widzieć. Piloci samolotów też to powinni widzieć, bo oni są jakby wyżej niż ja.
No, piloci samolotów też podobno tego typu rzeczy widują. Tak? No, tylko że oni nie za bardzo mogą głośno o tym mówić. Mówiąć. Muszą to raportować tam na ziemię, że tak powiem. Tak, tego jest mnóstwo. To nie jest to, że to jest gdzieś, jak czasami jest taka przerwa, że nic, nic, nic. Gdzieś tam coś zauważę, jedno, jakieś, gdzieś tam błyśnie coś. W ubiegłym tygodniu jechałam do pracy, był korek. Stałam sobie i jechałam właśnie też na zachód i dosyć słońce było.
To chyba było przedwczoraj. Takie bardzo ładne, fajne słoneczko i miałam takie założone okulary. Kupiłam sobie takie okulary, które są, że w nocy światła nie rażą, a wszystko się widzi, a w dzień takie przeciwsłoneczne są. Ja nie wiem, oni tam może coś włożyli takiego jak kiedyś żołnierze mieli, że już po prostu ta technika poszła tak na tyle, że takie przez internet okulary. Kupiłam sobie bardzo fajne do jeżdżenia i założyłam te okulary, bo po prostu mi to słońce bardzo z zachodu.
Dojechałam o piętnastej na szesnastą do pracy i, i zobaczyłam właśnie, ale to było przecież to piętnasta godzina po południu i stałam sobie na, tam były chyba ze cztery pasy, taka szerokaśna ta ulica i, i ja to widziałam przez szybę samochodu pod nosem, znaczy pod nosem, no, przez szybę. To było bardzo wysoko, daleko i patrzyłam się przez ten czas, jak zanim wyjechałam z korka, to cały czas widziałam i to kilka. To jest dziesięć czasami, czasami dwa, czasami cztery. Ja nie wiem, co to jest. Może jakieś drony wojskowe, że-... ale by tak nie, nie, nie latały tak- No chyba nie na takie wysokości.
W kółko i nie na takie wysokości, bo to jest naprawdę nad chmurami, wszystkimi chmurami, jakie są, czy te niżej, czy te wyżej. One są nad chmurami, ale sądzę, że w naszej atmosferze to jest, że to, bo na początku to, to w nocy widziałam właśnie i mówię: Jezus drogi, to przy gwiazdach, bo patrzy... Bo ludzie są przyzwyczajeni patrzeć na gwiazdy i patrzą na te punkty, które świecą. A to trzeba patrzeć, nauczyć się patrzeć między gwiazdy. Dlatego, bo te punkciki wtedy tak łypią między, tam, gdzie jest najciemniej, to je naj- naj- najlepiej widać. Nie mam pojęcia, co to jest. Ja mówię teraz- Te punkty muszą, muszą się charakteryzować dosyć mocnym, jednak dużą, że tak powiem, mocą, jeżeli chodzi o oświecenie.
Mocą, tak. Żeby się przebić przez to zanieczyszczenie światłem, które przecież też nad tymi- Tak. Takimi dużymi miastami jest dosyć częste. I jak słońce świeci, i jak słońce świeci w dzień, to one potrafią błysnąć takim właśnie tym prawie takim samym niebieskim kolorem, który w tych kwadratach mi się roz- rozbłyskiwał.
Albo tak, tak jakby coś śmignęło, tak jakby ustawiły te obiekty, ustawił się, był akurat tak leciał do słońca i był srebrny, że po prostu mignie takim, takim światłem, takim srebrnym, takim... Ale to jest, jak się patrzy na ten film i się mrugnie okiem, to po prostu już tego się nie zauważy, bo to, to jest, to jest ułamek sekundy, jak to tak mignie i chwilę, jakby sekundę, dwie stoi i dopiero potem rusza. Nie mam pojęcia. Naprawdę nie wiem, co to jest i będę drążyć i, i chcę się dowiedzieć, bo po prostu ja to widzę codziennie.
Tutaj też się postaram podrążyć. Podeślę może zapis tej rozmowy tutaj ufologom współpracującym z Radiem Paranormalium. Może oni będą mieli- Może oni! Może coś będą mogli tak tutaj jakby wywnioskować. Ja bardzo proszę o to, bo po prostu ja już koledze powiedziałam, że ja do jakiejś paranoi dojdę, bo ja mojemu Niemcowi to pokazuję, a on mówi: ja nic nie widzę. Ja mówię: no patrz, tutaj, a on nie, bo on tak mówi: wiesz, ja mam do czytania inne okulary, do okulary, do, do, do oglądania inne. Ten mówi: ja nie widzę, mówi, co ty opowiadasz? Ja zamykam buzię wtedy, bo mówię Jezus drogi, no idiotka, stara baba, ale po prostu wiem, że to widzę. No, widzę to i nikt mi nie, nie, nie, no nie jest w stanie powiedzieć, że ja, że, że się mylę. Bo gdybym widziała raz czy tam dwa razy gdzieś coś zauważyła, to było zupełnie co innego. Mógłby mi ktoś wytłumaczyć. Słuchaj, no, teraz leci, przez okno patrzę. Jezus drogi! No, drony chyba można wykluczyć. Mi się wydaje, bo nawet te wojskowe drony, one jednak też mają dosyć mocno ograniczony zasięg, jaki może dron odlecieć od nadajnika.
Ach, rzeczywiście, nad tym nie pomyślałam, bo ja już myślałam: o Jezu, uspokój się, to są może jakieś drony. Po prostu drony latają. Ale po co tyle dronów nad Berlinem? Przecież to jest nielogiczne. I cały dzień i noc to po prostu jest taki punkt. No, teraz mi mignęło niebieskie takie i leci na dół, i leci teraz na dół. Leci i co? Stanęło.
Teraz leci w prawo. Ja to widzę teraz. Jezus drogi. I naprawdę proszę wyjść na, na, na ten na dwór w nocy i popatrzeć, bo skoro ja to widziałam w Kostrzyniu na granicy, jedząc obiad w południe, czy to możliwe, że tylko ja to widzę? Przecież to jest niemożliwe. To by był jakiś omam.
No też sporo, sporo ludzi nie patrzy w ogóle w niebo, to także trudno, żeby coś tutaj dostrzegli. A syn i koleżanka jakoś nie dzielili się jakimiś swoimi spostrzeżeniami na temat tego, co to może być? Syn powiedział, że... Syn powiedział, że to może jakieś niemieckie programy. Co tam kombinują wojskowe albo jakieś. Jeżeli, ja teraz mówię, jak będę z nim rozmawiała, to ja mu palcem na ekranie pokażę po prostu, bo ja widzę to na ekranie. Wiem, jak to wygląda i wiem, jak to leci, bo to, to jest naprawdę, jak się patrzy tak ogólnie na ten ekran, na ten film, to ja mówię: no tak, no, ludzie nie widzą dlatego, bo to jest takie, takie zwiewne. A ja widzę i ja mu palcem, z nim będę siedzieć, oglądać i mu palcem pokażę: zobacz, tu leci, leci, leci, wiruje tutaj na dół leci i mu palcem pokażę. I on to zobaczy, bo to jest naprawdę trudno zobaczyć. Ja to zobaczyłam ze względu na właśnie te, te kwadraty, które mi się tam roz- rozbłyskiwały i ja patrzyłam się na ten Wielki Wóz i nie patrzyłam się na same gwiazdy, na sam układ tych gwiazd, tylko po prostu patrzyłam się w środek. Patrzyłam się tam, gdzie ciemno, bo ja szukałam jakby... Chciałam jeszcze raz zobaczyć te czerwone dwa punkty, które tam przez ten tydzień były. I przez to zaczęłam po prostu inaczej patrzeć na to niebo, bo nie patrzyłam się: a, tu taka jaśniejsza gwiazda, tu ciemniejsza, tylko patrzyłam się między gwiazdy, tam, gdzie ciemno, bo szukałam tych czerwonych punktów.
Tylko te punkty czerwone były takiej no, średniej wielkości gwiazd, takich słabo, słabo rozświetlonych, świecących. I jednego dnia były ciemniejsze, drugiego bardziej widać było. Czasami było takie ledwo za mgłą.
Więc mówię: no, to niemożliwe, żeby w nocy z dołu ktoś, ktoś oświetlał. Bo, bo tutaj, jak jest gdzieś tam dyskoteka i jadę, to widzę te kółka, które wirują jakby, ale one wirują jednostajnym ruchem, takim i, i po prostu są zawsze tak samo wirują. A te dwa punkciki czerwone-...Myślałam, może jakieś hologramy sobie próbowali, bo jeszcze takiego światła, żeby się w kwadracie rozświetlało, to ja nie widziałam. I właśnie ze względu na te, na to, na to zdarzenie ja po prostu zaczęłam patrzeć między gwiazdy. Szukałam właśnie czegoś takiego, co jest innego w tym wszystkim, że, że ja jeszcze próbuję nagrać. Może, bo to jest bardzo. Aha, i jeszcze jak ja właśnie ja tam wysłałam takie zdjęcie jedno i tam takie jakieś, jakieś takie światło było w formie trójkąta. Jak się powiększy to zdjęcie. Chyba pierwsze wysłałam zdjęcie.
Zdjęcie też jest dosyć mocno pomniejszone niestety tutaj. I tam właśnie to też była taka- Coś widać. Tak, ja, ja yy ja to zdjęcie zrobiłam zupełnie przypadkowo, bo, bo właśnie chciałam. Był taki lekki deszcz i było pochmurno i ja wzięłam telefon i chciałam zrobić, po prostu spróbować sfilmować, czy, czy to jest też w czasie deszczu, czy, czy, bo widziałam takie punkty, ale mówię: nie wiem, czy to się da, czy to będzie widać na telefonie. I przez moment zobaczyłam. Zobaczyłam takie cztery krążki, jakby przekrojone pomarańcze, takie plastry pomarańczy zobaczyłam i, i chciałam zrobić zdjęcie, bo, bo, bo myślałam, że to chwycę, ale to były, nie wiem, no, trzy sekundy i przycisnęłam ten, to zdjęcie w telefonie, żeby zrobić zdjęcie. Kliknęłam na ten i zobaczyłam. Mówię: Boże drogi, nie, nie zrobiłam tego zdjęcia. Po prostu za późno, bo to są nerwy, to to i strach taki, bo zobaczyłam takie to było też właśnie w ubiegłym tygodniu takie. Ja nie wiem, co się dzieje nad tym Berlinem.
Zobaczyłam takie dwa, dwa, dwa. Normalnie jak tak podzielone krążki, jak, jak jakby były, wisiały plastry pomarańczy i taki lekko pomarańczowy właśnie kolor. Też nie wiem, co to było, bo wtedy było bardzo pochmurno. Była, był deszcz padał i było tak bardzo nieprzyjemnie. Pogoda była fatalna i to, to mi się tak pokazało. Ja przycisnęłam i potem patrzę, mówię: Jezus drogi, nie, nie, nie. Po prostu nie zrobiłam tego zdjęcia, tego, co zobaczyłam. I potem patrzę, a tam w rogu, na górze, właśnie takie, takie światełko było i ja na tyle powiększyłam w aparacie, ile się dało. I tam właśnie w takim prostokącie jakby takie trójkątne światełko było. Nie wiem, co to jest. Nie wiem, co ja zrobiłam. Co to jest? Co za zdjęcie mi wyszło z tego, bo tam jest pas już dachu po prawej stronie, a właśnie to jest w górnym lewym rogu. To tyle co, co z tym. A mam jeszcze pytanie takie, bo wy macie większy kontakt jakby z ludźmi, którzy właśnie, którzy właśnie no, wiedzą więcej na ten temat. Ja miałam sytuację taką, że poszłam spać i śniło mi się. Śnił mi się taki w kapturze, w kapturze, taki, taka postać, ale ona jakby ona była z tyłu. To był tylko chwila tego snu, co pamiętam. Tak jakby stał z tyłu za mną w kapturze.
Może nie stał. To wyglądało tak, jak ja bym siedziała, a on był. Tylko nóg nie było widać, tylko taki kaptur i taka takie czarne coś, jakby taki, nie wiem, no, peleryna taka z kapturem. Twarzy nie widziałam i to coś odkroiło mi z tyłu kawał skóry tutaj z tyłu i tak jakby chciał mi się do płuc dobrać. To był sen.
To ja tego nie widziałam, tylko śniło mi się i ja powiedziałam bardzo brzydkie słowo. Mogę powiedzieć? Oczywiście. Ja powiedziałam: spierdalaj! I to znikło. Lekki kaliber. I to znikło. I ja wtedy ze strachu chyba się obudziłam, bo siadłam na łóżko.
Mówię: Jezus drogi, a cóż to było? W życiu czegoś takiego nie miałam. A potem siedziałam, mówię: Jezu, a może to ja mam coś tam źle i to coś chciało mi pomóc? Bo to no, człowiek na różne sposoby to bierze. Ale, ale jak ja to zobaczyłam i zobaczyłam po prostu tak, jakby tu pod pachą przekroił mi i tą skórę mi tak jak klapkę otworzył. Ja się tak czułam i mówię: Jezus drogi! Co on mówi? I mówię, i mu powiedziałam: spierdalaj mi stąd. I to momentalnie znikło. I to jeszcze mi się śniło. I za chwilę się obudziłam. Siadłam i no oczywiście wyszłam na balkon. Zapaliłam. Mówię: Jezus, zwariuję. Nie wiem, co to było. Szukałam w internecie, chciałam poczytać na temat tych zakapturzonych, ale tak różne rzeczy można znaleźć w internecie i tak przeciwstawne jakby sobie, że, że odłożyłam to.
Mówię: trudno. No, śniło mi się, bo śniło. Widziałam to tylko we śnie, ale, ale nie można po prostu znaleźć jakby... Teraz jest taki śmietnik w tym internecie, że nie można po prostu znaleźć wiarygodnych jakichś takich. Czy mieliście jakieś takie na ten temat opowieści?
Znaczy ja dosyć dużo tutaj. Nie wiem, jak koledzy ufoludze. Oni pewnie też dużo takich historii dostają. Natomiast ja tutaj odbieram sporo historii o tak zwanych bedroom visitors. Czasami są to takie spotkania na, na granicy snu i jawy. Czasami świadek jest całkowicie świadomy, rozbudzony i też często właśnie się zdarza, że tego typu istoty przybierają taką niby humanoidalną postać, ale bez widocznych wyraźnie jakichś tam szczegółów wyglądu, twarzy i tak dalej, ale też także-...
Mmm, tutaj można wiele różnych wytłumaczeń wysunąć. Może to być bedroom visitors, może to być też jakieś jakby ucieleśnienie, jakby personifikacja pewnego jakiegoś też ukrytego lęku, o którym, z którego pani nie jest jakby świadoma, że coś na przykład może się stać z tym płucem. Aha, w ten sposób, że po prostu to jest Jakby podświadomość albo psychika.
moja psychika, jakby tak reaguje, że- Psychika może podpowiadać po prostu, że palenie papierosów może się skończyć nieciekawie. Mhm, sama sobie tłumaczę jakby. Tak. Znaczy, no nie, nie- Moja świadomość mi- Sama tutaj... Nie tyle, że sobie sama tutaj tłumaczysz, tylko po prostu jakby podświadomie czujesz, że coś się może z tym płucem stać i to się objawia w taki sposób. A, rozumiem, mhm.
Ale to jest jedno z możliwych, jedno z możliwych wyjaśnień. Jedno z możliwych. Ta peleryna z kapturem i, i dłonie widziałam. Nic więcej, nic kompletnie więcej. I to mi się śniło, bo wiem, że mi się śniło, że to był sen. Dlatego potem się obudziłam i ja po prostu ja mam bardzo...
To znaczy może pamiętam bardzo mało snów, ale jeżeli jakiś sen zapamiętam, to ja wiem, że ten sen jakiś jest dla mnie ważny. Ja budzę się i ja najczęściej nie pamiętam swoich snów. A jak się obudzę i pamiętam albo w ciągu dnia gdzieś mi się tam coś tak przewinie i mówię: „O, o, to mi się śniło!” To znaczy, że muszę zwrócić, jak może rzeczywiście to jest jakaś, że oj, chyba pójdę se prześwietlenie zrobię.
Także, no, może to być, może to być, że tak, tak ujmę, jakieś zdarzenie natury, powiedzmy, ufologicznej, chociaż tutaj żadnego obiektu w tym wypadku nie było widać, ale też ufolodzy włączają to jakby do tematów ufologicznych, które badają. Może to być wizyta jakiegoś bedroom visitors, może to być jakaś inna zmora, a może to być po prostu takie jakby ostrzeżenie, że, że ostrzeżenie wysłane przez umysł czy przez nasz organizm nawet, że coś z tym płucem może być nie tak, że żeby je zbadać po prostu, albo żeby na nie bardziej uważać.
Albo uważać na, na, na układ oddechowy. Dokładnie. Ja no trochę o tym wszystkim róż... Kiedyś, kiedyś, bo kiedyś nie było internetu, więc były różne broszury, które się jeden drugiemu dawał, albo jakieś książki, których nie można było zdobyć. I dosyć dużo czytałam.
Znałam ludzi, którzy też tym się zajmowali kiedyś, tam kiedyś. Dużo na ten temat czytałam, ale ja zawsze do tego podchodzę raczej tak rozsądnie. Nie, nie łykam, że tak powiem, wszystkiego jak młody pelikan, że łykam, łykam i potem mi się nie wiadomo co roi, tylko raczej stoję tak na twardych nogach. I to musi rzeczywiście być coś, co coś z tym... Może to wcale nie musi być takie bardzo logiczne, ale że musi się trzymać jakby- Musi się trzymać kupy. Tu o to chodzi, bo są rzeczy nielogiczne, a my nie potrafimy ich jeszcze wytłumaczyć, bo trzeba w ten sposób też podchodzić. Ale mówię i nigdy nie widziałam takich rzeczy, żeby mi coś tam latało, żeby to... Starlinki oglądałam, widziałam, leciały sobie rządkiem i to zupełnie co innego niż, niż to, co ja widziałam. Tylko mówię, że te rozbłyski i tak ja, ja chciałam pójść, bo telefon miałam tu w pokoju na biurku i chciałam pójść ten telefon wziąć.
Mówię: „Nagram to”. Ale mnie zamurowało i mi było szkoda każdej sekundy, żeby to widzieć, bo miałam taki przebłysk: pójdziesz po telefon, wrócisz i tego nie będzie. Ja po prostu chciałam się na to patrzeć, bo to było, jeszcze w życiu nie widziałam, żeby się światło na niebie rozbłyskiwało równiutko, w formie kwadratu i żeby czasami jak był tak mocniejszy rozbłysk, żeby były rozetki. Po prostu listki takie, na każdym rogu były listki takie.
No, to nienormalne dla mnie było. I niektóre mocniej właśnie jak rozbłyskiwały, to to się pokazywało, że właśnie już razem jakby z tymi na rogach listkami, a niektóre po prostu leciały, tak łypły troszeczkę światłem, o, tak jak to, co tutaj na tym filmie, tak ledwo widocznie wracały, ale to tak pod innym kątem i tak, i tak, tak jakby leciały, leciały, leciały do, do z powrotem i jeszcze dalej. Do tego punktu, za ten punkt i po to, i znikało to. Nie wiem, co to było. Ja już się zastanawiałam, tak jak mówiłam, że to może hologram, może, może... No nie wiem. Naprawdę nie wiem. Jest bardzo trudno to wytłumaczyć. Na Facebooku nawet mówię, napisałam tutaj, ludzie zaczęli mi pisać, że to jakieś lasery. Tutaj też ktoś mi napisał, że lasery. No ale przecież laserem, to ile tych laserów musiałoby być tu w Berlinie na dole, żeby to i po co to?
Przyszło mi jeszcze do głowy, że to może być jakiś, jakiś satelita, inny, niekoniecznie Starlink. No, tylko że satelita chyba by nie wracał do miejsca, z którego przyleciał. No, o to chodzi, że ten tor lotu, tor lotu, bo to, to z tym, z tymi kwadracikami, co się rozbłyskiwało, to to było po prostu od tej dolnej, pierwszej lewej gwiazdy dolnej, bo trudno mi nazwać, bo nie wiem, jak one się tam nazywają. Do końca dyszla tego, tego wozu. To wszystko w tym obrębie było. To nie było, że na całym niebie, tylko w tym miejscu. Z tego czerwonego punktu to wylatywało, dolatywało do, do... To przecież tak czy tak to jest wielka, jeżeli to było tak wysoko, rzeczywiście, to przecież to są ogromne odległości, ale że to do tego dyszla dolatywało i, i po prostu tam niemalże po tym samym torze, ale, ale taki bardzo ostry kąt, pięć stopni może, że, że wracało to takim łukiem.... leciało do tej gwiazdy ostatniej, do dyszla i lek i z powrotem, z lekkim odchyleniem yy do tego czerwonego punktu. Nie wiem.
Ja po prostu yy opowiadam tylko to, co widziałam, bo ja tego wytłumaczyć nie potrafię. Nie potrafię i mówię do tego stopnia, że przyszłam do biurka, siadłam, mówię: "Boże, która godzina? Dwadzieścia po". Bo czas stanął mi, bo ja, ja po prostu byłam yy przestraszona trochę, bo mówię: "Jezu, co się dzieje?" Na początku.
Potem mówię, patrzę, normalnie wszystko funkcjonuje, jakby ludzie śpią, nic tam się nie wali, bo pierwsze te, te trzy sekundy to ja byłam przerażona. A potem wstałam i się patrzyłam, jak, jak taka osłupiała. I miałam moment taki, mówię: "Idź po telefon, weź telefon, nagraj to". Ale, ale stałam. Nie wiem, dlaczego stałam. Stałam i się patrzyłam, bo po prostu uważałam, że jak przyjdę, wezmę, zanim wezmę telefon i pójdę, to, to ten, to- No, już samo odwrócenie wzroku mogłoby poskutkować niemożnością znalezienia tego później.
-zobaczenia, ale to było, no duże. To było dosyć takie... To nie było takie malutkie jak te punkciki, które tu yy nagrałam. To było takie, jakby powiedzieć, wielkości, mm, wielkości połowy... O, teraz patrzę na paznokcie. Połowy yy tego małego paznokcia, najmniejszego paznokcia, połowy. No, to było dosyć duże.
To nie było takie malutkie, że, że malutkie, takie, że punkcik taki, że ledwo co widoczny. Ja to widziałam wyraźnie. Niektóre były większe, niektóre mniejsze i, i to tylko leciało właśnie w tą jedną stronę i wracało z, z tego czerwonego punktu. Co to było? Nie wiem. Może jakieś Niemcy coś kombinują, może, może jakieś próby, ale gdyby kombinowali, to nie robiliby tego nad Berlinem, gdzie tyle ludzi jest. A gdyby chcieli jakieś- No nie robiliby tego, w ogóle takich rzeczy się nie robi nad miastami.
Nad miastem, no właśnie, to też tak mówię: "Jezus drogi, hologram!" No nie, no mówię hologram, ale no, próbowaliby gdzie indziej, a nie, a nie na... Ja mieszkam prawie w centrum Berlina. Ja mam do tej wieży telewizyjnej mam trzy przystanki yy tym pociągiem, które jeżdżą po Berlinie, te miejskie. Więc ja mieszkam w centrum Berlina. To nie jest jakieś osiedle gdzieś tam z boku, gdzie coś bym widziała dalej, poza Berlinem. Nie mam swojego- Znaczy to potwierdza się, że ten obiekt musiał dosyć mocno świecić, skoro, skoro to było obserwowane z centrum Berlina, gdzie jest- Tak, tak, tak to by, to był, to był...
W życiu nie widziałam takiego koloru. Naprawdę. Nie widziałam. Ja powiem, że to jest niebieski kolor, ale to był taki niebieski, taki, którego nie widziałam jeszcze takiego niebieskiego koloru. Naprawdę. Taki bardzo mocny, ostry, ale przy tym ciemny, nijak... Naprawdę tak mi trudno określić.
Ja nie widziałam takiego koloru. Pierwszy raz w życiu widziałam taki kolor i on po prostu to wybuchało. Bez to nic nie słyszałam oczywiście, tylko to tak jakby buchnęło i rozchodziło się i, i na samych krawędziach tego kwadratu, i w tych łezkach, które były na, na rogach yy tego kwadratu, to było to jak taka rozetka.
To było po prostu neonowe, jasne takie światło, ale taka neonówka naprawdę, że aż raziło w oczy. Gdyby to było blisko oczywiście, nie, gdyby to był... Ja nie widziałam w życiu takiego koloru i ten kolor mnie właśnie tak. Mówię: "Jezu drogi, co to jest?" To jest, to jest niemożliwe, żeby, żeby to. I, i te czerwone, takie właśnie punkciki, takie czerwone punkciki, dwa czerwone punkciki, które były w sumie przez, w nocy. I one się pokazywały wtedy, kiedy już widziałam yy Wielki Wóz. To one wtedy się pokazywały tak, jakby one były w... No, nie wiem, może w naszej atmosferze albo wyżej, w jednym miejscu i po prostu jak się Ziemia doszła do, do, do, jakbym ja doszła do, do, do przekręciła się Ziemią, to dopiero to widziała. Ja nie widziałam tego cały czas, żeby to wisiało na przykład cały czas, całą dobę nad Berlinem.
I to już wszystko, co do tej pory przekazała nam nasza słuchaczka z Berlina. Tym samym dotarliśmy do końca trzydziestego siódmego już odcinka podcastu "Mówią świadkowie". Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o zaprezentowanych dziś relacjach. A jeśli macie jakieś swoje historie o spotkaniach z nieznanym i chcecie się nimi podzielić, zapraszam do kontaktu. Mówił do Państwa Marek Sęk "Ivellios", Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Dziękuję za uwagę i zapraszam do wypatrywania zapowiedzi kolejnego odcinka podcastu "Mówią świadkowie" oraz innych audycji Radia Paranormalium na naszej stronie www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach społecznościowych. Dodam jeszcze tylko, że kolejny odcinek, nad którym aktualnie pracuję, również będzie poświęcony obserwacjom UFO. A więc dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu.
Nasze numery telefonów to stacjonarny: Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Komórkowy: pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści, sześćset trzy. Skype: radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.
UFO Relacje. Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.uforelacje.pl. Podziel się już dziś swoją obserwacją. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. UFO Relacje. Polska baza relacji o obserwacjach UFO. www.uforelacje.pl