[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Poniedziałek, 10 maja 2021 roku, krótko po godzinie 20:00. Witają państwa na antenie Radia Paranormalium w audycji „Świat oczami duszy”, audycja o świadomości w całości na żywo. Ten, co kręci gałeczkami, czyli ja, Marek Sęk "Ivellios" i gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:37] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was kochani bardzo serdecznie.
[00:41] - Tradycyjnie, zanim przekażę głos panu Sławkowi, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Będzie można do nas dzwonić w drugiej części audycji, ale pisać można już teraz. I już teraz warto zapisać sobie numery telefonów do Radia Paranormalium. Stacjonarny to jak zawsze 32 746 00 08. Komórkowy i do SMS-ów również, bo te również czytamy, to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[01:53] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo serdecznie. Nie powiem wam dobry wieczór, bo u mnie jeszcze bardzo widno, bardzo jasno, więc domyślam się, że część z was odsłucha tę audycję dopiero z podcastu, ponieważ piękna pogoda z pewnością nastraja do fajnych atrakcji i aktywności na świeżym powietrzu. Czego oczywiście po tej zimie długiej i intensywnej, tej aktywności i tego świeżego powietrza wam z całego serca życzę. Ja dzisiaj miałem kontakt z chemią, więc mogę dzisiaj troszeczkę chrypieć. Lakierowałem fronty dzisiaj, więc trochę się nawdychałem tego niefajnego materiału. Tak że jakbym tam chrypiał, to przepraszam was za to. To tak w kwestiach technicznych. Natomiast z dobrych wiadomości, to właśnie przed audycją dowiedziałem się, poinformowany przez pana Marka, że nasz wspólny z panem Markiem audiobook pojawił się również na stronie Empik.com. Więc jest progres.
To jest jedna dobra wiadomość. Druga dobra wiadomość, przynajmniej dla mnie, jest taka, że ten weekend miałem bardzo aktywny. Jeżeli chodzi o sprawy rozwojowe, duchowe, świadomościowe udało mi się nagrać trzy filmiki. Jeden dotyczy tematu poprzedniej naszej audycji, natomiast dwa, które nie zostały jeszcze opublikowane, polecam wam bardzo gorąco. Pojawią się pewnie niebawem na moim kanale, a dotyczą tematów, które w jakiś sposób poruszyły mnie w ostatni weekend i stały się powodem do moich przemyśleń i do moich reakcji. Jeden poruszę częściowo, temat z tych filmików poruszę dzisiaj. Natomiast drugi polecam zwłaszcza tym, którzy już zdecydowali się dokonać jakichś ruchów, kroków w kierunku rozwoju swojej świadomości. I dotyczy tego, jak właściwie powinno wyglądać pytanie człowieka rozwijającego się duchowo i jak to pytanie powinno brzmieć w kontekście rozwoju naszej świadomości. Natomiast wracając do naszych spraw, powiem wam szczerze, że odsłuchuję audycje, bo są rzeczy, które w czasie audycji, kiedy mówię, kiedy to wszystko sobie tak ładnie płynie, ja je traktuję jako takie rzeczy bardzo normalne, takie dla mnie oczywiste. Natomiast później słyszę, że poruszyłem jakiś ważny temat, że poruszyłem coś bardzo istotnego, bardzo głębokiego i bardzo ważnego.
I faktycznie, tak myśląc z punktu widzenia wiedzy, którą powinniście posiadać, to faktycznie są ważne tematy. W tych ostatnich audycjach pojawiają się naprawdę ważne tematy i to, o czym była poprzednia audycja o miłości i spokoju, w zasadzie jest kolejną, jedną z najważniejszych audycji, które udało mi się tutaj dla was zrobić. Ponieważ spokój, jak się dzisiaj w audycji okaże, jest rzeczą w ogóle nadrzędną. Spokój wewnętrzny jest w ogóle rzeczą nadrzędną do tego, żeby wykonać świadomie kolejny krok. Dlaczego ten spokój jest taki istotny? Przede wszystkim w spokoju powstaje miłość. Na bazie spokoju powstaje miłość i to jest bardzo ważne. Natomiast następne świadome ruchyŚwiadome kroki odbywają się właśnie w atmosferze spokoju. I osiągnięcie tego stanu spokoju wewnętrznego jest gwarantem tego, że podejmiemy właściwą dla nas decyzję. Bo często, jak rozmawiam z ludźmi i pojawiają się te priorytety, te najważniejsze rzeczy, które człowiek chciałby osiągnąć, których chciałby dotknąć, doświadczyć, mieć, posiadać, czyli miłość, szczęście, pieniądze, radość.
Wydaje się, że po osiągnięciu tych stanów emocjonalnych osiągniemy spokój, że będziemy spokojni. Jak już będziemy mieli to wszystko, to będziemy spokojni. I z mojego punktu widzenia to wygląda właśnie tak, jak budowanie domu od komina. A często tak, jak dzieci malują obrazki. Najpierw malują dymek z komina, a dopiero później cały dom. I właśnie w działaniach naszych, często moich też kiedyś, było takie myślenie, że najpierw będę miał to, to mi da spokój z pewnością. Najpierw założę rodzinę, później kupię mieszkanie, później rozwinę firmę, zapewnię stabilizację finansową sobie. Wtedy będzie spokój, wtedy będzie radość i wtedy pojawi się miłość. I goniłem tego króliczka przez ileś tam lat, tak samo jak z pewnością gros was tego króliczka goniło. Może niektórzy nadal gonią, myśląc, że dopiero po osiągnięciu czegoś przyjdzie spokój.
I teraz jest takie pytanie: co gonimy? Za czym my gonimy? I oczywiście te ziemskie priorytety, te ważne, istotne, które w dużej mierze wynikają z jakichś programów, wynikają z jakichś wzorców podświadomości czy później już z tej naszej ziemskiej świadomości, są okej. Są fajne. I też są oczywiście jak najbardziej właściwe. Bo czy zdrowie, czy rodzina, czy stabilizacja finansowa, czy odpowiednie warunki mieszkania, czy odpowiednia praca są jak najbardziej rzeczami ważnymi. Tylko jest pytanie, czy dają nam spokój. I nawet jeżeli dają nam spokój czy poczucie bezpieczeństwa, a może raczej nie bezpieczeństwa, tylko raczej takiej stabilizacji, to czy one są na tyle głębokie, żeby podejmować świadome decyzje? I czy ten spokój, który osiągamy, jest faktycznie stanem spokoju wewnętrznego, czy z każdą następną osiągniętą rzeczą ten spokój nie jest coraz mniejszy? Skoro już mamy rodzinę, to jak byliśmy sami, mogliśmy się przespać na materacu, mogliśmy zjeść konserwę z puszki, nawet tę przeterminowaną.
Mogliśmy się zapakować i pojechać sobie gdziekolwiek i zrobić sobie na przykład wolne. I byliśmy spokojniejsi, bo też nie braliśmy odpowiedzialności za innych ludzi. Więc mówię, czasami to, do czego dążymy, niekoniecznie przynosi nam spokój. Ja już nie mówię o takich sytuacjach ekstremalnych, kiedy bierzemy kredyt na 30 lat, żeby kupić dom, czy wybudować dom, czy kupić mieszkanie. I od tego momentu nasz spokój pryska, ponieważ musimy go spłacić, ponieważ jeżeli przestaniemy go spłacać, to nie będziemy mieli gdzie mieszkać my, nasze dzieci, mąż, żona, być może jeszcze inni członkowie rodziny, również na przykład tej zwierzęcej rodziny. I coś, co było naszym marzeniem, celem, wcale nie daje nam spokoju. Wcale nie powoduje w nas uczucia spokoju, tego wewnętrznego spokoju. Coś jest zorganizowane, coś jest w miarę stabilne, coś jest utrzymane na odpowiednim poziomie, takim jakbyśmy chcieli. Natomiast ze spokojem, takim wewnętrznym, bardzo często ma niewiele wspólnego. I do czego ja zmierzam?
Zmierzam krótkimi, małymi kroczkami do tego, na ile to, do czego dążymy, jest nasze i na ile to, do czego dążymy, daje nam spokój. Ponieważ, tak jak ustaliliśmy w poprzedniej audycji, żeby pojawiło się uczucie miłości, musi w nas zapanować spokój. Że uczucie miłości, stan miłości nie jest stanem zewnętrznym, który otrzymujemy od kogoś, tylko stan miłości jest stanem wewnętrznym, który my wytwarzamy w sobie. I czytając komentarze pod filmikami, czytając komentarze pod audycją dostrzegłem, że często ludzie nie rozumieją jednej rzeczy. Nie rozumieją, czym są emocje. Bo miłość to jest emocja.Miłość to jest stan emocjonalny. Miłość to jest stan duchowy. Miłość emocjonalna ze stanu duchowego się wywodzi. W prostej drodze wywodzi się od stanu naturalnego naszej duszy. I często rozmawiając z ludźmi, słuchając różnego rodzaju technik i mechanizmów, jakimi się ze mną dzielicie, dochodzę do wniosku, słysząc na przykład, że coś trzeba stłumić, coś trzeba wyciszyć.
Te ostatnie określenia, że coś trzeba stłumić i coś trzeba wyciszyć w swoich emocjach. I tak się zastanawiam, jakim sposobem to zrobić. I często te techniki wyciszania, uspakajania są bardzo popularne wśród różnego rodzaju technik rozwoju duchowego, wyciszania emocji bądź podawania innej emocji jako zamiennika. Tylko, że podawania innej emocji, a nie wytwarzania innej emocji. A jeżeli już chodzi o wytwarzanie tej emocji, to wytwarza się tą emocję na skutek czegoś, na skutek wyobraźni czegoś, afirmacji, wizualizacji. Wytwarza się mentalnie jakąś emocję. Oglądałem jakiś filmik bardzo popularnej osoby. Jakoś tak się wyświetlił na mojej stronie i tam był taki test, takie pytania. Nie wiem, jak to nazwać. Być może nawet mieliście z tym kontakt.
Może nawet wpadło wam to w oko. Może nawet ten test wypełniliście. I padło takie pytanie: co by było, gdyby twój największy problem przestał dzisiaj istnieć? Jak byś się czuł? I spojrzałem na kilka komentarzy i ogólnie rzecz biorąc wszystkie komentarze, które były w zasięgu mojego wzroku, mówiły o cudownym stanie szczęścia, radości, spełnienia i tak dalej. Moja odpowiedź na to pytanie brzmiała: zacząłbym się bać i zastanawiać, jaki problem pojawi się następny. Było też takie pytanie: co by było albo jak byś się czuł, gdyby twoje pragnienie zaczęło się spełniać? I moja odpowiedź brzmi: nie co by było. Tylko właśnie dokładnie tak jest, że każde nasze pragnienie w kolejności od tych najsilniejszych nam się spełnia. Tak jest.
To nie jest gdyby, tylko tak właśnie jest. Tylko problem polega na tym, że często my nie mamy świadomości tego, na czym skupiamy swoją uwagę. Na tym, co w naszych emocjach się tak naprawdę dzieje w środku nas. Ludzie, to, co mówiłem w poprzedniej audycji, obarczają czynniki zewnętrzne za swoje niepowodzenia, nie zdając sobie zupełnie sprawy, że większość sytuacji, które pojawiło się w ich życiu, sami spowodowali, że tam w środku gdzieś tyka bycie, na przykład potrzeba bycia ofiarą. Ja wiem, jak to brzmi. Jak można mieć potrzebę bycia ofiarą? To jest nasze pragnienie. Ludzie, którzy są często ofiarami bądź wchodzą cały czas w jakieś kłopoty, mają w środku emocje i przekonanie, że albo tak jest właściwie, albo mają taki wypracowany wzorzec podświadomości, że tak trzeba. I nie zdają sobie z tego sprawy. I każdy z nas ma w życiu dokładnie to, czego pragnie.
To, jak wygląda życie każdego z was, również moje, jest spełnieniem naszych pragnień. Oczywiście pragnienie w naszej ziemskiej świadomości to jest coś pozytywnego. Tak sobie to przypisaliśmy, że pragnienie to jest coś pozytywnego. Nie, pragnienie to jest każda emocja, każda silna emocja, która w nas jest. To jest pragnienie. Pragnienie nieszczęścia, pragnienie wchodzenia i doświadczania toksycznych związków. To jest nasze wewnętrzne pragnienie. To nie jest zły świat, który zsyła nam ciągle złe kobiety i złych mężczyzn. To nie jest Pan Bóg, który się na nas uparł i będzie nas klepał po dupie, bo byliśmy niegrzeczni. To jest skutek naszych pragnień.
Ja tam już nie będę wchodził, bo ja bardzo rzadko to robię. Natomiast podałem ten przykład i to nie to, że ja się nie zgadzam z tym, że ja uważam, że to jest coś złego. Czy ja kogoś krytykuję? Nie. Ja po prostu patrząc na ilość komentarzy, na ilość tych cudownych nastrojów, które ludzie przeżywali na samą myśl, że ich największy kłopot czy największy problem może przestać istnieć, a wszystko to, o czym marzą, może się zacząć spełniać, popadali w taką bardzo fajną, pozytywną energię serduszka, jakieś tam inne rzeczy. I bardziej na to zwróciłem uwagę. Na to, jak po pierwsze my postrzegamy emocje, że nimi da się zarządzaćZ poziomu mentalnego, że ja coś wyciszę, że ja coś podmienię, że ja coś zamienię, że ja coś uspokoję albo że właśnie na skutek czynników zewnętrznych zdarzy się cud, czarodziejska różdżka, czary-mary i już teraz będzie wszystko w porządku. Pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy, to taka, że żyjemy w czasach, w których albo wszystko, co na zewnątrz jest winne naszych problemów, ale też na wszystko mamy lekarstwo. Jak nas boli głowa, to włączymy telewizor i wybierzemy sobie środek przeciwbólowy, który aktualnie jest w reklamach na topie. Pójdziemy go kupimy i będzie okej.
Jak jesteśmy zmęczeni, to kupimy sobie czy jakiś inny produkt. To się nazywa lokowanie produktów chyba, to panie Marku proszę to wyciąć. Czy jakiś inny środek pobudzający, żeby nas to wystymulowało. Jak coś się dzieje z naszym zdrowiem, z naszym organizmem, to sobie walniemy suplement diety, coś na odchudzanie, coś na coś, coś na tamto. Ja sobie uświadomiłem, że w branży duchowej jest wielkie zapotrzebowanie na duchowy Prozac albo nawet wręcz duchową viagrę, żeby dać sobie takiego strzała i być przez chwilę na haju i się zobaczy. Nie wchodzę w temat głęboko. Nie zastanawiam się, dlaczego boli mnie głowa. Czy coś z moim organizmem, czy z moją odpornością, czy się przeziębiłem, czy może choruję, czy może tam się dzieje jakiś stan zapalny, czy może przemęczenie. Nie. Czy może nadmiar myśli, czy może depresja.
Nie, nie wchodzę w to. Nie wchodzę w to, co się dzieje ze mną, jaka jest przyczyna. Tylko pierdyknę sobie tabletkę. Kochani, wybór drogi jest wyborem każdego człowieka. I żebyśmy mieli jasność, ja nikogo w żaden sposób nie oceniam. Pokazuję wam tylko i próbuję zwrócić waszą uwagę na to, jak wy chcecie prowadzić swój rozwój duchowy, swój rozwój świadomości. Czy w sposób świadomy, czy za pomocą duchowych prozaców i duchowej viagry. Ja już po przesłuchaniu tego, nawet nie przesłuchaniu, bo to był post pisemny, więc po przeczytaniu tego, po przeczytaniu kilku komentarzy, jak już tak sobie tutaj rozważamy, ja się poczułem na przykład jak duchowy margines. Taki, który mówi: nie, tabletkę można wziąć doraźnie, ale to nie rozwiązuje problemu. Tak samo można się poczuć zmęczonym nawet podczas drogi, podczas jakiejś wyprawy, można się poczuć zmęczonym, usiąść i odsapnąć.
Dlatego ja na przykład nie mam nic przeciwko antydepresantom czy ogólnie rzecz biorąc jakimś doraźnym sposobom, które na chwilę pozwolą mi zregenerować siły. Czyli pozbyć się tego uporczywego czegoś, co mnie morduje, co mnie męczy, co mnie osłabia, co pozbawia mnie energii, chęci do życia. Ale nie traktuję tego jako rozwiązanie. Traktuję to jako działanie doraźne. I dlatego kochani, żebyśmy mieli jasność. Emocjami nie da się sterować z poziomu umysłowego. Owszem, można zmieniać wzorce podświadomości poprzez afirmacje, wizualizacje, medytacje, natomiast jest to proces. To nie jest jednorazowa medytacja, która zmieni wzorce naszej podświadomości. Ukrywanie emocji, chowanie, wyciszanie jest takim nawykiem społecznym. Nie możesz się denerwować, nie możesz okazywać swojej złości, nie możesz podnosić głosu.
Nie możesz tego. Nie możesz mówić tego. Nie możesz. Nie możesz. Nie możesz. Nie możesz. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni, że czegoś nie możemy. Więc my nasze emocje już od dzieciństwa skutecznie w sobie zduszamy. Nawyk niemówienia i niewyrażania swoich emocji jest dla nas czymś naturalnym jak ryba w wodzie. Przy dzieciach nie wolno tego, przy żonie nie wolno tamtego, przy teściach nie wolno tego i tak dalej.
W sklepie nie wolno tego, w metrze nie wolno tego. Nie wolno. To jest nasze naturalne środowisko jako ludzi, przebywanie w świecie zakazów. Więc nie dziwi nas to, że my mamy swoje emocje w sobie tłamsić, wyciszać. Natomiast jeżeli ta emocja jest w środku w nas, to to, że my zapanujemy w tej chwili nad swoimi emocjami, to nie znaczy, że ta emocja z naszego świata emocjonalnego zniknie. Będziemy ją cały czas musieli mieć pod kontrolą. I czy to jest zmiana? Czy to rozwiązuje problem? Czy chcecie do końca życia te emocje, które wam nie pasują, kontrolować? Czy to jest zmiana?Dla mnie nie.
Dla mnie zmianą jest to, że uświadamiam sobie tę emocję. Wiem, że ona we mnie jest. Złość, że ona we mnie jest. Natomiast jeżeli ona mi nie odpowiada, jeżeli jest mi z nią nie po drodze, jeżeli ja się z tą złością źle czuję, to chciałbym nie tyle ją kontrolować, tylko chciałbym się jej pozbyć. I dla mnie pytanie jest: jak tę emocję, tę złość w sobie usunąć? Nie wyciszyć, tylko usunąć. Nie wziąć tabletkę na ból głowy, tylko zastanowić się, dlaczego co drugi, trzeci dzień ta głowa mnie boli. I spróbować zrobić coś doraźnego. Znaczy nie doraźnego, tylko docelowego, a nie doraźnego. To jest zmiana.
Można jechać na tym duchowym Prozacu i tyle. Można jechać. Wybór należy do każdego z was. Do mnie i do każdego z was. To są nasze osobiste wybory. Natomiast warto się, chcąc świadomie rozwijać, warto się nad tym zastanowić, którą drogę tego rozwoju ja wybieram. Czy usuwam przyczyny, czy niweluję skutki? Czy chcę dokonać trwałych zmian? Czy chcę być przez moment na duchowym haju? I dlaczego mówię o tym w audycji o miłości?
Ponieważ to jest też takie fajne, że słuchamy. Słuchamy, bo ja też zacząłem słuchać. Dzięki wam kochani. Ja też zacząłem słuchać, oglądać coś, żeby być na bieżąco, coś zasubskrybowałem i tak dalej. Więc tak, ja też już zacząłem słuchać i widzieć, co się dzieje ze mną w takich sytuacjach. To jest dla mnie też dość ciekawe doświadczenie, ponieważ ja przez większość swojego życia ze swoją duchowością żyłem sam oraz z tym, co mówiłem innym ludziom i ich interakcjami na to, co mówię, jak się zachowuję, jak postępuję i tak dalej. Teraz te interakcje poszły też w drugą stronę, czyli jak ja się czuję z tą duchowością reprezentowaną przez innych. To jest też dla mnie fajne doświadczenie. I dlaczego przy okazji miłości o tym wspominam? Ponieważ nawet w ostatniej audycji, nawet po ostatniej audycji pojawiły się różne wzorce szczęścia i pojawił się również aspekt miłości bezwarunkowej.
Że powinniśmy dążyć do miłości bezwarunkowej. Że miłość to jest to, że miłość to jest tamto. Ja powiedziałem: miłość równa się spokój. Natomiast to, co wiem od was, co napisaliście, to, co napisaliście nie tylko mi, nam napisaliście w komentarzach pod audycjami. Różne warianty miłości są skrajne. Znaczy skrajne, różne. I moje pytanie brzmi do was, zastanówcie się nad tym: dlaczego ten wariant miłości, który wy wybraliście, jest w waszym przekonaniu słuszny? I dlaczego uważacie, że on jest wasz? Dlaczego tak sądzicie? Dlaczego jesteście przekonani, że ten wariant miłości i to pojęcie miłości jest wasze?
Bo te wersje miłości, ziemskie, patrzone przez pryzmat ludzi, przez pryzmat człowieka, wiadomo, skąd wynikają. Są jakby kopią tego, co dowiedzieliśmy się kiedyś jako mali ludzie, człowieczki. Dowiedzieliśmy się, jak powinna wyglądać miłość. I to jest dla nas oczywiste, że tak właśnie powinna wyglądać miłość. Natomiast interesujące dla mnie jest to, skąd w ludziach bierze się potrzeba dążenia do miłości bezwarunkowej. Skąd wiecie, co to jest miłość bezwarunkowa? Skąd wiecie, że ona jest fajna? Skąd wiecie, że wy tego chcecie? I tu powiem coś, co być może nie spotka się ze zbyt wielkim entuzjazmem. Natomiast tych duchowych pierdoletów, jak patrzyłem w internecie, jest całe mnóstwo i to dążenie do miłości bezwarunkowej jest jednym z takich pierdoletów.
I zobaczcie, co się dzieje, że z jednej strony bronimy się przed wzorcami. Ludzie świadomi mówią: „Odrzucamy wzorce, odrzucamy matrixa, odrzucamy matrycę, odrzucamy programy. Walić to wszystko, to nie nasze. To nie nasze, to nie nasze, bo ktoś nas zaprogramował, bo ktoś nas oszukał, bo ktoś nam to wcisnął. To nie jest nasze”. A czy miłość bezwarunkowa jest wasza? Ile osób, które pisze o miłości bezwarunkowej, tej miłości bezwarunkowej doświadczyło i doświadcza? I mówi tak: „Kurde, ja doświadczam na co dzień miłości bezwarunkowej i jest super. I to jest po prostu super stan i ja tak chcę. Róbcie tak, bo to jest w ogóle super”.
Ile z osób, które mówi i namawia i przekonujeDo miłości, do uczenia się miłości bezwarunkowej. Tej miłości bezwarunkowej doświadcza bądź chociażby raz w życiu doświadczyła. Zastanawialiście się nad tym kiedyś? I okazuje się, że odrzucamy jedne programy. Ludzie odrzucają jakieś tam programy, ponieważ ktoś powiedział, że to jest Matrix, że to jest matryca, że to jest samo zło i tak dalej. Następnie bezkrytycznie przyjmuje inne programy, takie bardziej szlachetne, bardziej duchowe. Takie: będziesz oświecony, będziesz uduchowiony. Celem jest miłość bezwarunkowa. Musisz osiągnąć stan miłości bezwarunkowej i wtedy poczujesz. Ale co poczujesz?
Czy poczujesz to samo, co ja czuję? Bo ja tej miłości bezwarunkowej doświadczam i mówię, że jest super. Właśnie to są duchowe pierdolety. To są duchowe Prozaci i to są duchowe viagry. Nie mówię, że wszystkie. Ja nie mówię, że to jest bez sensu, tylko pytam się, kto o tym do was mówi. Czy ktoś, kto wyznacza wam cel, sam ten cel osiągnął? Czy on go przeżył? Czy on go doświadczył? I skąd wiecie, że ten cel, który ktoś wyznaczył, jest wasz, że to jest waszym celem?
Nawet Jezus mówił: „Kochaj Pana Boga swego, a bliźniego swego jak siebie samego”. Owszem, tam się pojawiły te wątki z policzkiem, nadstaw drugi i tak dalej. Natomiast on nie mówił o miłości bezwarunkowej. On mówił o kochaniu Boga i kochaniu bliźniego i siebie samego. A tu raptem miłość bezwarunkowa. Co to jest miłość bezwarunkowa? Kto ją zdefiniuje? Kto ją nazwał? Kto ją przeżył? Kto nią żyje i dlaczego was i mnie do niej namawia?
Ja jestem, kochani, za miłością. Jak najbardziej jestem za miłością, ale zdrową miłością, normalną miłością. Nauczmy się żyć normalną miłością. Dlaczego porównałem, postawiłem znak równości pomiędzy miłością i spokojem? Ponieważ spokój pozwala również usłyszeć samego siebie. Spokój pozwala rozmawiać z samym sobą. Zwróćcie uwagę, że mało ludzi potrafi przebywać samemu z sobą i nie stosować zagłuszaczy. Taki duchowy pierdolet, że tylko ludzie, którzy kochają samych siebie, potrafią przebywać sami ze sobą. Nazwałem to pierdoletem, aczkolwiek tak faktycznie jest. Ale żeby powiedzieć, że to nie jest pierdolet, trzeba to przeżyć.
Trzeba tego doświadczyć. I dlatego mówię wam, że tak jest, że to akurat z tej całej masy wklejek na Facebooku to jest prawda. Bo właśnie bardzo często ludzie, zostając sami i proszę nie mylić bycia samemu z samotnością, bo często właśnie słyszę: „No ale ja jestem od 10, 15, 3, 5, 7, 17, 70 lat samotny i nie jest mi z tym dobrze”. Bo właśnie, bo jesteś samotny. Bo bycie samemu ze sobą to jest bycie samemu ze sobą, bez żadnych zagłuszaczy. Ludzie często mówią: ja dużo czasu poświęcam sobie, bo na przykład jak jestem sam, to włączam muzykę albo czytam książki, albo oglądam telewizję. Pojęcie bycia samym z sobą to znaczy, że nie ma nic więcej, tylko większość ludzi boi się zostać sam na sam ze sobą. Ponieważ jak nie ma żadnych stymulatorów, to coś zaczyna do nas docierać. Coś tam puka, mówi: halo, halo, widzę, że masz chwilkę, to może pogadamy. O Jezu, kurde, w samochodzie miałem posprzątać.
No dobra, to pogadamy kiedy indziej. Bycie samym z sobą. Czytanie książki to nie jest bycie samym sobą. To jesteśmy my plus książka. Owszem, jest to fajny stan, bo w tym ja i ja, ja czytam. Drugie ja moje słyszy i mówi: halo, halo, zobacz, to się zgadza. Widzisz? Mówiłem ci. Mówiłem ci. Właśnie tak jest.
Przemyśl to. Więc to są jakieś już w tym ciekawym trójkącie synonimy rozmowy z samym sobą. Że może tam właśnie w takim momencie coś tam zapuka i powie: no właśnie. No widzisz? Mówiłem ci. Tyle razy ci mówiłem. Może jak wyczytasz w książce, to może zrozumiesz, że to jest prawda. Bo ja ci to próbowałem powiedzieć setki razy. Więc tak, to już jest coś więcej niż na przykład skupienie swojej uwagi na telewizorze, na komputerze, na Facebooku, na portalach, na informacjach, na jakichś tam innych rzeczach. Jest już jakiś plusik, ale ogólnie rzecz biorąc, to bycie samym z sobą jest trudne.
Dla większości ludzi jest trudne. I faktycznie ludzie, którzy mają już w jakiś sposób uporządkowane swoje wnętrzeCzyli tam się nie nazbierało tych śmieci z 50 lat, że jak tylko tam uchylamy furteczkę do samego siebie, to tam się wylewa po prostu szambo leci, jakieś tam lecą rzeczy, sytuacje, emocje niezałatwione i mówimy zamykamy te drzwi. Skobel, kłódka, łańcuch. Dobra, niech sobie tam siedzi, bo jak to wypłynie ola body. Spokój osiągamy w ciszy i w przebywaniu z samym sobą. Jeżeli przebywamy sami ze sobą i jest cisza albo jakieś tam drobne rzeczy, które się gdzieś tam pojawiają, to jest ten stan, w którym my jesteśmy gotowi na wytworzenie miłości. Jaka ona będzie? Nie wiem. Ale jedno mogę wam powiedzieć. Z pewnością to będzie wasza miłość.
Spokój ma jeszcze jedną niewątpliwą zaletę, że w tymże spokoju możemy posłuchać, co jest nasze, a co jest nie nasze. To jest sytuacja, w której możemy się wewnętrznie odnieść do tego, co do nas dociera ze świata zewnętrznego, żeby zastanowić się sobą i sobą. Co z tego, co do mnie przypłynęło jest moje, jest tym, czego ja chcę. Jest tym, z czym ja się wewnętrznie zgadzam. Jest tym, co jest moim pragnieniem. Jest tym, co jest w zgodzie ze mną. To jest ten moment, w którym możemy podejmować świadomą decyzję, czego ja chcę i też w związku z tym, jaki będzie mój następny krok, w jakim kierunku ja skieruję swoje życie. Cisza i wewnętrzny spokój. Więc jak widzicie kolejność naszego dążenia, aby móc podejmować świadome decyzje, świadome decyzje o samym sobie i o tym, co jest moje, nie cudze. Nie dlatego, że ktoś tam powiedział.
Nie dlatego, że ktoś powiedział o tym w świecie duchowym, że to pięknie zabrzmiało w świecie duchowym. Może był nawet pod tym cytat Budda, może Dalajlama, może dla niektórych Jezus, dla innych ojciec Pio, dla trzecich nie wiem Mahomet, a dla czwartych nie wiem Dżingis-chan. Ale spokój to jest ten stan emocjonalny, kochani. To jest stan emocjonalny, w którym możecie poznać czy to jest wasze. Ktoś do nas dzwoni.
[39:25] - Ktoś do nas dzwoni, mimo że jeszcze się nie skończyła pierwsza część audycji, ale myślę, że możemy chyba zaryzykować i ten telefon odebrać. Halo, halo! Czy się słyszymy?
[39:39] - Halo, witam z tej strony Stanisław z Warszawy.
[39:43] - Witamy panie Stanisławie.
[39:46] - Ja mam pytanie w sprawie uprawiania sportu. Czy można nazwać to jakąś formą bycia samym sobą, pewnego oderwania od codzienności? Czy można nazwać to medytacją? Właśnie tak się zastanawiałem.
[40:03] - To może być i tak, i tak. Właśnie, bo zobaczyłem, że komentarz jest. Drogi Stanisławie, mogę mówić po imieniu? To mi upraszcza strasznie.
[40:16] - Jasne.
[40:18] - Proszę do mnie też się zwracać po imieniu, bo ja taką formę bardzo lubię.
[40:22] - Jacek, tak?
[40:24] - Sławek.
[40:25] - A Sławek, dobra.
[40:28] - Więc posłuchaj, to może być tak, że faktycznie sport może być czymś bardzo twoim, ale może być tak, że sport jest formą ucieczki bądź realizowania jakiegoś planu, który zupełnie nie jest twój. Więc na to pytanie, czy to jest forma medytacji. Jest to forma przebywania z samym sobą, ale to nie jest ta forma, o którą mi chodzi, bo przebywanie z samym sobą i medytacja nad samym sobą to jest po prostu-
[40:59] - Przepraszam, że przerwę, a czy ucieczka w dzicz też jest jakimś rozwiązaniem? Czy jak człowiek pozna się w trudnych warunkach z samym sobą, to może tak naprawdę nawet jak człowiek mieszka w mieście, to też może być samym sobą i może nie izolować się, ale jakby w końcu porozmawiać ze swoim ego, tak?
[41:21] - Znaczy ja tam bardziej chciałbym, abyśmy więcej ego. Ono sobie wychodzi, kiedy chce, jak chce i nie mamy na to wpływu. Wprost przeciwnie. Problemem jest to, żeby je troszeczkę okiełznać. Natomiast bardziej ja namawiam do rozmawiania z tą swoją bardziej wrażliwą częścią siebie, czyli tą duchową, czyli duszą, z tą swoją duchową świadomością niż z ego. Natomiast-
[41:46] - A nie, to tak, to właśnie o to też mi chodziło.
[41:50] - Natomiast uciekanie, znaczy ja widzę, że ty masz taką, być może się mylę, ale taką potrzebę udowadniania sobie czegoś, przełamywania jakichś barier, przełamywania pewnych słabości i tak dalej. Więc to na pewno. Być może jest to twoim doświadczeniem na to wcielenie, natomiast z pewnością to nie o to w tym doświadczeniu chodzi.
[42:20] - Muszę rozpoznawać chyba.
[42:22] - Natomiast nie sądzę, żeby to było tak naprawdę twoje. WięcWięc żeby się o tym przekonać, musisz poszukać odpowiedzi na to pytanie w samym sobie. Podczas medytacji, podczas jakieś tam ciszy.
[42:45] - Psychodeliki pomagają w tym?
[42:49] - Nie wiem, ja nie stosuję.
[42:50] - Rozumiem.
[42:51] - Dla mnie to jest bardzo wątpliwe.
[42:56] - Oni od dziś zażywają przeróżnych substancji psychoaktywnych. Też po rozmowie z pewnymi osobami, którzy próbowali DMT albo ayahuaski, przeżyli jakąś formę śmierci. Zrozumieli, że nie tylko jest życie na tej planecie, że jest coś jeszcze poza materialnym światem i to też jest ciekawy temat. Chciałem poruszyć i pozdrawiam serdecznie. Tutaj słuchamy z kolegami i pozdrawiamy.
[43:27] - Super! Natomiast ja się odniosę jeszcze do tego, co powiedziałeś. Aha, dobra, dzięki. Pozdrawiamy w takim razie. Dzięki za telefon. Kochani, bo już chyba nie mamy słuchacza.
[43:41] - Tego słuchacza już nie mamy. Już się z nami rozłączył.
[43:45] - Dobra, ekspresowy. Widać, że to sportsmen. Natomiast ja jeszcze, jeżeli słuchasz Stanisławie, to powiem taką jedną rzecz. Być może ten sport i to, czym się zajmujesz, jest dla ciebie ważne w kontekście tego, czym masz się w życiu zajmować, ale intencja zajmowania jest zazwyczaj ekspresyjna, zazwyczaj na zewnątrz. Powinniśmy to gdzieś wykorzystywać z pożytkiem dla innych ludzi, jeżeli tak ma być, a nie tylko dla samego siebie. Przełamywanie barier, lęków, ograniczeń to jest działanie dla nas. Natomiast jeżeli sport jest twoją pasją bądź na przykład survival, jakieś tego typu działania, to być może są częścią ciebie, ale na pewno powinny mieć też ujście na zewnątrz z pożytkiem dla innych ludzi. To taka jeszcze w nawiązaniu do telefonu. Jeszcze raz dziękując za telefon. Kochani, bo zbliżałem się w swoich wypowiedziach do końca i do tak zwanej naszej przerwy.
Więc jeszcze spróbując podsumować to, bo jeszcze jedną ważną rzecz muszę wam powiedzieć przed następną audycją, że ten spokój wewnętrzny jest po pierwsze dowodem na to, że gros porządków w sobie macie już zrobionych i pozwala odcedzić, odseparować, odrzucić, odłowić to, co jest tak naprawdę wasze, czyli jest tym, czego wy swoimi wszystkimi częściami istnienia pragniecie. Nie tylko tą ziemską, ale również tą duchową. Pozwala wytworzyć w sobie uczucie miłości. Wytworzyć uczucie miłości. Nie dostać, tylko wytworzyć. Jest też bardzo korzystny ogólnie rzecz biorąc dla naszego zdrowia, takiego również fizycznego. Jak ten spokój uzyskać? Jak do tego spokoju dojść? Jak go osiągnąć? To z pewnością nie jest temat na pięć minut wykładu, ponieważ żeby ten spokój osiągnąć, trzeba — i tu już nie będzie, że można, że powinno się — trzeba, nie ma innego wyjścia, zagrzebać w samym sobie, skonfrontować się z samym sobą.
Tu nie ma innej drogi. I to jest też czynność, której nikt za was nie wykona. To, co powiedział w zeszłej audycji pan Michał bodajże, jeżeli przekręciłem imię, to przepraszam. Praktykujący buddysta. I on bardzo ładnie powiedział, że buddyzm dzieli działania duchowe na dwie części. Jeżeli coś pokręciłem, to proszę o poprawienie mnie. Jedno to jest współczucie, czyli przełamywanie, pokonywanie, pomaganie człowiekowi w rozwiązaniu, w załatwieniu, w naprawieniu tego, co mu przeszkadza w dążeniu do szczęścia. I to jest ten etap, który każdy człowiek musi dokonać we wnętrzu siebie. Oczywiście można mu pomóc, można podpowiedzieć, natomiast nic nie można za niego zrobić. I dopiero jak ten proces współczucia jest zamknięty, czyli usuwania tych problemów, które przeszkadzają nam w dążeniu do szczęścia, do radości, jest zamknięty, wtedy osiąga się stan spokoju i wtedy pojawia się miłość.
Wtedy pojawia się w tej ciszy miłość i wtedy można świadomie, już bez programów, bez tych programów ego, ale też bez tych duchowych pierdoletów, które też często nie są nasze, też często są wymysłem czyimś tam, dokonać świadomego wyboru, jaką dla siebie wersję życia i również szczęścia i radości ja przyjmuję. Bo to może być radość związana z wyprawami w góry i podziwianie pięknych widoków, przełamywanie pewnych barier, osiąganie sukcesów, dokonywania rzeczy niemożliwych. Ale równie dobrze to może być szczęście pod tytułem uprawa ogródka, wyprowadzenie się na obrzeża miasta i hodowanie alpak. Natomiast w ciszy, w tym spokoju możecie świadomie dokonać decyzji, jaką wersję szczęściaChcecie dla siebie przyjąć i jest wasze. Następny ważny temat podsumowując to to, czy chcecie brać duchowy prozac i duchową viagrę, czy chcecie przyjrzeć się przyczynie, a nie walczyć i likwidować skutki. Podpowiem wam tylko, że metodą do osiągnięcia ciszy, spokoju wewnętrznego jest miłość do samego siebie. Dość ciekawe. Na pewno paru osobom się zapaliła kontrolka, czy aby to jest na pewno spójne, ale pozostawię was z tymi dylematami na najbliższy tydzień, a w następnej audycji spróbuję kolejną ciekawą zależność wam przedstawić. Na dzisiaj kochani chyba mam temat wyczerpany. Na szczęście przyciągnąłem audycję, ale również był jeden fajny telefon.
Patrzę, co tu się dzieje w komentarzach. Jak to mawiają szału nie ma. Więc przeczytam komentarze i będziemy się żegnali. Tutaj XY się pojawił. Dzień dobry, miło, że jesteście. Bałagan Bałagan wita wszystkich. Astra nas również wita. Jobro pisze, że bardzo interesujące. Dzięki, że nadajecie na żywo. Aleksandra Maciejko się przywitała.
Dobry wieczór. I Barnaba dzwonił do nas telefonicznie, czyli Stanisław z Warszawy. Tutaj chyba ktoś napisał: „Panie Sławku, równo za miesiąc będzie audycja na radio z panem, który jest członkiem Centrum Miłości Bezwarunkowej. Może będzie okazja, aby pan posłuchał bądź dołączy, może coś mądrego z tego wyjdzie.” Tutaj pan Marek chyba napisał: „Chyba ma na myśli spotkanie online The Monroe Institute Polska. Pierwszy wtorek miesiąca, godzina 19:00.” Powiem tak-
[50:48] - Tutaj właśnie nie mam pewności, o jaką audycję chodzi, bo słuchacz tego nie sprecyzował. Może chodzić o spotkanie z The Monroe Institute Polska, a może równie dobrze chodzić o któryś odcinek na przykład „Czasu snu”, bo tam też goście, piewcy miłości bezwarunkowej też się czasami pojawiają u Yubiego. Także jakby słuchacz mógł to-
[51:16] - U Yubiego, tak?
[51:17] - Czasami tacy goście się u niego też pojawiają, ale jakby słuchacz mógł doprecyzować, o jaką audycję chodzi, to byłoby super.
[51:29] - Pytanie, do której mógłbym dołączyć, bo chyba tutaj to słuchacz miał na myśli. Bo do Yubiego z pewnością tak. A tu będzie The Monroe Institute będzie na żywo, jakoś tak online jakaś dyskusja będzie, panie Marku?
[51:46] - To są takie spotkania online odbywające się co miesiąc we wtorek. Pierwszy wtorek miesiąca.
[51:53] - Dobrze, to ja tutaj sobie z panem Markiem to przedyskutuję. Oczywiście jestem chętny i dziękuję za informację. Jak najbardziej, jeżeli tylko będzie też chęć ze strony prowadzących tamtą audycję do takiej rozmowy, to jak najbardziej.
[52:12] - To są takie otwarte dyskusje, tam każdy może się włączyć. Jest taka część dyskusyjna i część poświęcona na medytację, ale w tej części dyskusyjnej każdy może się włączyć, zabrać głos. Po tej części medytacyjnej zresztą też. Właśnie Furu napisał, że chodzi właśnie o TMI, czyli o to spotkanie wtorkowe w pierwszy wtorek miesiąca o 19:00.
[52:41] - Super, dobrze wiedzieć. Dziękuję bardzo panu Markowi i Furu tobie również. Nie ukrywam, że brzmi kusząco i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Ale bardzo dziękuję za informację. Astra jeszcze pisze tutaj.
[53:01] - Właśnie tutaj Furu napisał, przypomniał, kto będzie gościem tego spotkania. Będzie nim znany też zresztą słuchaczom Radia Paranormalium z kilku audycji Rafał Nieradzik, autor kilku książek o doświadczeniach poza ciałem.
[53:16] - Proszę bardzo. Nazwisko mi znane. Człowieka nie znam, ale może będzie okazja.
[53:21] - Warto poznać. Polecam. Ja Rafała poznałem osobiście parę lat temu w Krakowie podczas sympozjum z udziałem Toma Campbella. Naprawdę super gość.
[53:32] - Panie Marku, jak mogę poprosić o przypomnienie przed czerwcowym wtorkiem? A może jeszcze tutaj się pojawią jakieś rzeczy. Dobrze, tutaj jeszcze Astra pisze: „Myślę, że wiele osób, które są w związku, są samotne. Równocześnie są też osoby same, które nie są samotne.” Astra oczywiście dokładnie, że tak. Ja dlaczego powiedziałem o tym, że osoby, które kochają siebie, mogą przebywać same ze sobą? Ja ten stan doskonale znam. Ja bardzo dużo czasu, już pewnie od ponad 10 lat przemieszkałem sam w zupełnej samotni, nawet swego czasu bez zwierząt, zupełnie bez jakichś bodźców zewnętrznych, więcI naprawdę nie miałem potrzeby uciekania w telewizję, w Internet czy w jakieś inne rzeczy. Bardzo dużo czasu spędziłem sam ze sobą, więc wiem doskonale, co mówię i co czułem. Natomiast wiem, że wiele osób w związkach jest samotnych i dlatego o tym powiedziałem, że bycie z samym sobą czy mieszkanie samemu, czy życie samemu nie oznacza samotności. Bo ja się w żadnym momencie swojego życia nie czułem samotny.
Na pewno z pewnością dzięki mojej rodzinie, moim córkom kochanym, też przyjaciołom, znajomym. Dzięki wam również. Za to wam też bardzo dziękuję, korzystając z okazji. Matahari wita. Emobilek się pojawił, wita i Bogusław napisał, że z nami się wycisza i dziękuje. I my również dziękujemy, drogi Bogusławie, że tak na ciebie działamy, że tak działają te audycje i to, co mówię. Aczkolwiek tak jak mówiłem w dzisiejszej audycji, poszukaj wyciszenia w samym sobie. Będziesz niezależny, a ja będę usatysfakcjonowany, że to, co mówię, przynosi również efekty takie bardzo wymierne w waszym, kochani, życiu. No dobrze, takie mamy tutaj przemienne audycje, bo jedne są po trzy godziny, drugie po godzince, co też ma swój urok. Kochani, dzisiaj poruszyłem znowu w moim przekonaniu bardzo ważne tematy.
Ważne, jeżeli chcecie się świadomie rozwijać, świadomie iść przez to życie i świadomie pozbywać się tego, co wam przeszkadza i dążyć świadomie do tego, co wam w sercu gra. To te informacje, które również w dzisiejszej audycji się pojawiły, z pewnością będą dla was bardzo cenne. Mniej cenne będą z pewnością dla tych, którzy jednak mimo wszystko postanowią pójść drogą duchowego prozacu czy duchowej viagry i doraźnie rozwiązywać, zajmować się swoimi sprawami doraźnie. Ale jak mówię, nic mi do tego. Każdy prowadzi swoje życie tak, jak uważa, jak sądzi, jak jest o tym przekonany. Ja za wszystkich trzymam kciuki jak najbardziej i wszystkim życzę wszystkiego dobrego. Jeszcze pojawił się jeden komentarz, więc go przeczytam, zanim się z wami pożegnam. Pisze: „Na żal jestem teraz w nie najlepszym stanie emocjonalnym i tylko pojął wątek autora o tak zwanym duchowym prozacu, ale jak trzeba znaleźć miłość bezwarunkowy, to dopóki nie rozumiem”. Nie bardzo tutaj ogarniam ten komentarz.
[57:53] - Tutaj chyba wjechała autokorekta i troszeczkę pozmieniała. Wszyscy kochamy autokorektę, tylko najbardziej ją kochamy, jak najmniej się włącza.
[58:06] - No właśnie. Czasami tworzy bardzo śmieszne sytuacje, aczkolwiek czasami niezbyt śmieszne. Odpowiem jeszcze na ten komentarz. Powtórzę jeszcze raz: ja nie mam nic przeciwko lekarstwom, chociażby nawet lekarstwom, suplementom diety, prozacom, viagrom, tabletkom przeciwbólowym, antydepresantom. Nic nie mam. Ja tego nie neguję, nie krytykuję. Mało tego, uważam, że są przydatne, jeżeli chodzi o doraźne ratowanie sytuacji. Jak najbardziej. Natomiast nie jestem za nimi, kiedy się stają stylem życia, kiedy się stają sposobem stałym na rozwiązywanie swoich problemów, za tym już nie jestem. Doraźnie jak najbardziej, bo trzeba zebrać siły, bo trzeba wrócić do jakiejś równowagi, bo trzeba odpocząć.
Kochani, ja miałem depresję. Ja doskonale to rozumiem. Kiedy, człowieku, nie mogłem usnąć, nie mogłem usnąć. Z natłoku myśli po prostu nie da się usnąć. Można zwariować. I marzyłem tylko o tym, żeby przespać całą noc, żeby usnąć i przespać całą noc. Byłem w takim stanie emocjonalnym, że się po prostu nie dało. I najprawdopodobniej, gdyby nie bardzo silne środki nasenne, nie wiem, jak by się sytuacja skończyła. Więc ja tego nie neguję, tylko można żyć na antydepresantach do końca życia albo można po prostu złapać oddech, zebrać się w sobie i coś próbować docelowo z problemem zrobić. I tylko o to mi chodzi.
Furu pisze: „A może pan Sławek podpowie, jaką medytację on stosuje? Wiadomo, każdy ma swoją drogę, a może warto spróbować czegoś, co działa”. To znaczy ja już nie stosuję medytacji, już rzadko stosuję medytacje. Natomiast tak, był czas, kiedy żeby nauczyć się wchodzenia w ten stan bycia z samym sobą, trzeba było znaleźć sposób, żeby się wyciszyć. Tak, wtedy stosowałem medytacje, one były przeróżne, ale okej. Może faktycznie kiedyś zrobię oddzielny filmik o moich sposobach. Aczkolwiek pewnie też o kilku z nich z pewnością już do tej pory mówiłem. Ale to może o technikach, takich już konkretnych działaniach, konkretnych technikach.Porozmawiamy po następnej audycji, bo następna audycja będzie kontynuacją tego, co było dziś. Dobrze, kochani. Fajnie.
Super! Mam nadzieję, że po raz kolejny coś przynajmniej części z was podpowiedziałem, doradziłem, dopowiedziałem może to, co w was było, a nie do końca byliście o tym przekonani, że tak jest. Więc cokolwiek dobrego i pożytecznego dla was się w waszym życiu wydarzy po tej dzisiejszej audycji jest moim szczęściem i radością. Dobrze, to jednak się nie żegnamy. XY pisze: „Dzień dobry, panie Sławku. Jak zachować ciągły spokój wewnętrzny, równowagę z konfrontacją świata zewnętrznego, czasami jego chaosem?” To nie jest tak. To jest kolejny temat nie na jedną audycję. Natomiast ja w swoim życiu obserwuję, jak te proporcje sytuacji, w których tego niepokoju jest coraz mniej, a więcej jest spokoju. To nie było na pstryknięcie palca, od razu mówię, ale różnych rzeczy próbowałem, nie zawsze były trafione, więc to się odwlekało w czasie. Natomiast tą najprostszą i najbardziej skuteczną metodę przedstawię w następnej audycji.
Tak że już was, kochani, dzisiaj na tę audycję serdecznie zapraszam. Będzie również o miłości, ale będzie też troszeczkę technicznie, mam nadzieję. A mobil odpisał Tasbowi, ponieważ to była ich wewnętrzna rozmowa, więc ja się w nią nie wtrącam. Tak jak wam obiecałem, jeżeli są pytania do mnie, to piszcie je do mnie. Natomiast jeżeli prowadzicie rozmowy między sobą, to ja się w nie nie wtrącam do momentu, dopóki nie poprosicie mnie o moje zdanie. Kochani, optymistycznie mam nadzieję, że dużo fajnych rzeczy w najbliższym tygodniu was spotka, czego wam z całego serca oczywiście jak najbardziej dziękuję. Trzymajcie się cieplutko. Mam nadzieję, że pogoda będzie z każdym dniem coraz lepsza. Korzystajcie ze świeżego powietrza, oddychajcie, dbajcie o witaminę D, dbajcie o swoją odporność. Uważajcie na siebie.
Dużo uśmiechu, dużo radości, bo to jest najlepsze lekarstwo na wszystko. Z całego serca życzę. Dziękuję wam. Dziękuję panu Markowi jak zwykle za pomoc, za obsługę, za udział. Pozdrawiam was bardzo serdecznie. Do usłyszenia za tydzień. Buziaczki. Pa!
[01:03:50] - Z tą pogodą to tak różnie. Jutro jeszcze ma być dosyć ciepło, nawet cieplej niż dzisiaj, ale od środy podobno zapowiadają burze. Ale po burzy zawsze wychodzi słońce i takie fajne powietrze. Dużo tego ozonu, tak fajnie się oddycha i w ogóle jest super. Tak że myślę, że warto tę burzę jakoś przetrwać, bo po burzy będzie pięknie. Prawda, panie Sławku?
[01:04:16] - Oczywiście, że tak. Zwłaszcza, że ja obserwuję naturę. Mamy ogrodników teraz. 15 przecież zimna Zośka, więc zawsze jest to załamanie pogody w połowie maja. Natomiast ja widzę naturę, widzę te drzewa, które takie ściśnięte jeszcze czekają, już się zielenią, już mają kwiatki, już się szykują właśnie do tej pierwszej wiosennej burzy, po której to wszystko wystrzeli i świat jednego dnia staje się zielony, soczysty, piękny, cudowny. I to jest widok, na który ja czekam zawsze przez całą zimę. Więc tak, będzie pięknie, kochani.
[01:04:57] - A to, że będzie pięknie zakomunikował nam przed momentem gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie i nieustająco zachęcamy do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. No i do sięgnięcia po książkę pana Sławka, obojętnie, w jakiej wersji chcecie, czy to w wersji papierowej, czy to w wersji cyfrowej, czy to jako audiobook. Książka nosi tytuł „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza”. Zachęcamy także do polajkowania profilu pana Sławka na Facebooku. No i cóż, dzisiaj już powolutku kończymy audycję. Jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień, w poniedziałek o 20:00 na żywo na antenie Radia Paranormalium.
Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl