Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Trochę nam się dzisiaj pogoda popsuła w ostatnim czasie. Jak się okazało Windows też popsuł mi ustawienia mikrofonu podczas ostatniej aktualizacji tak zwanej. Udało mi się to jakoś ogarnąć i możemy zaczynać spokojnie, z czystym sumieniem kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”, audycji o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami oczywiście jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:50] - Dobry wieczór, panie Marku. Dobry wieczór, kochani. Witam was bardzo serdecznie.
[00:55] - Tradycyjnie mając nadzieję, że dzisiaj pogoda nie urwie nam internetu. Zanim przekażę głos panu Sławkowi, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Dzwonić będzie można w drugiej części audycji, ale numery telefonów warto zapisać sobie już teraz. Nasze numery to oczywiście jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 53 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:16] - Bardzo dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz bardzo gorąco was witam. Powiem tak, miałem dzisiaj taki dość waleczny dzień w pracy, więc w zasadzie prosto z pracy wpadłem na audycję. Nie chciałem jej przekładać. Natomiast chciałem was ostrzec, że dzisiaj mogę odpowiadać krótko i zwięźle na temat, żeby skrócić do minimum swój wysiłek wkładany w udzielanie odpowiedzi. A tak poważnie, to jeżeli ktoś będzie miał potrzebę zadzwonienia, to mam prośbę, żebyście dzwonili jak najwcześniej w drugiej części naszego spotkania, żeby dzisiejszej audycji nie przeciągać zbytnio. Kochani, o czym miało być? Tak przypomnę temat audycji. Miało być o miłości z tego, co pamiętam. Ułożyliśmy takie równanie: miłość równa się spokój, spokój równa się miłość.
I było takie pytanie postawione przeze mnie trochę zaczepnie: co zrobić, żeby ten spokój osiągnąć? I o tym będzie dzisiejsza audycja. Ale tak jak powiedziałem, będzie, więc zacznę od tematu troszeczkę innego. To znaczy dokładnie będę kontynuował temat trudnych pytań, bo ostatnio w swoich filmikach i też w audycjach poruszam trudne i niewygodne tematy. Dzisiaj też postanowiłem coś na początek z trudnych tematów poruszyć, żeby później już było tylko miło i tylko przyjemnie. Poza tym może zamkniemy na jakiś czas temat trudnych pytań, więc miejmy to już za sobą. Otóż o co chodzi? Co mi tam chodzi po mojej głowie? Co prawda już poruszałem ten temat i w filmach, i w audycji. Tak może marginalnie trochę, więc dzisiaj poświęcę mu trochę więcej czasu.
Chodzi mi o tak zwany rozwój duchowy, ponieważ stało się to już w zasadzie nagminne. Takie mówienie, wręcz chwalenie się, stawianie sobie takiego wyróżnika, bo ja rozwijam się duchowo i to jest taki wyróżnik od tych, którzy się nie rozwijają duchowo. Czyli ja jestem jakby ciutkę lepszy, ciutkę taki bardziej rozwinięty, bardziej może oświecony czasami. Kwestia tego rozwoju duchowego jest tak popularna, że w zasadzie wszyscy, którzy mówią o duchowości, czy czytają, czy słuchają o duchowości, mówią, że rozwijają się duchowo. Na różnych forach, pod filmami, pod różnego rodzaju postami jest całe mnóstwo osób, które twierdzą, że rozwijają się duchowo. Mało tego, zresztą w naszej audycji też pojawiają się głosy na ten temat, że ludzi trzeba wybudzać do rozwoju duchowego, do tego, żeby oni rozwijali się duchowo. Następnym takim etapem w tym nazewnictwie, takim bardziej zaawansowanym, jest rozwijanie świadomości, że ja rozwijam swoją świadomośćI to już jest następny poziom. Ja rozwijam swoją świadomość. Nie tylko rozwijam się duchowo, ale rozwijam swoją świadomość poprzez poszerzanie swojej wiedzy, bywanie, czytanie, udział w różnego rodzaju dyskusjach, audycjach. Ja rozwijam swoją świadomość.
Z tą drugą kwestią poniekąd się zgodzę, że rozwijamy swoją świadomość. Tylko jaką świadomość? Ziemską. To, co mówiłem o dwóch poziomach, o dwóch rodzajach świadomości, które w nas funkcjonują. Poprzez poszerzanie wiedzy rozwijamy naszą świadomość, naszą wiedzę. Natomiast tak naprawdę rozwój świadomości odbywa się poprzez doświadczanie. I co jest jeszcze istotne? To, co dla wielu ludzi staje się takim wyróżnikiem, wyznacznikiem ich lepszości, czyli to określenie „rozwijam się duchowo”, w moim przekonaniu, w moim odbiorze i z mojego punktu widzenia dotyczy każdego człowieka. I to w żaden sposób nie wyróżnia człowieka z tłumu miliardów ludzi żyjących na Ziemi. Rozwój duchowy i rozwój świadomości, również tej duchowej, dotyczy każdego człowieka na Ziemi.
Każdego człowieka, który doświadcza. Ponieważ rozwój duchowy odbywa się poprzez doświadczanie i rozwój świadomości odbywa się poprzez doświadczanie i dokonanie analizy, oceny tych doświadczeń. I każdy człowiek dokładnie w ten sam sposób rozwija się duchowo i rozwija swoją świadomość. Pamiętacie, jak mówiłem, w jaki sposób powstaje świadomość? Każde doświadczenie tę świadomość rozwija. Pamiętacie, jak mówiłem o duszy, o tym, czym ona jest, jak ona wygląda w moim przekonaniu, o tej liście wzorców szczęścia, które na różnych etapach, w różnych swoich wcieleniach testujemy po to, żeby uświadomić sobie, czy one są naprawdę szczęściem. Więc każdy człowiek we właściwym dla siebie czasie i miejscu. Jeżeli doświadcza czegoś innego niż my doświadczamy, to również się rozwija, ponieważ jemu te doświadczenia do czegoś są potrzebne. Więc traktowanie rozwoju duchowego i rozwoju świadomości jako coś wyróżniającego kogokolwiek z czegokolwiek jest bzdurą. Dowcip polega na tym, aby przestawić dwa słowa.
Zamiast rozwoju świadomości prowadzić świadomy rozwój. To jest różnica. To jest coś, co wyróżnia, bo większość ludzi rozwija swoją świadomość i rozwija się duchowo, często nie zdając sobie w ogóle sprawy z tego, że uczestniczą w tym procesie. Mało tego, to, że nie zdają sobie sprawy to jest jedno, a drugie to, że nie mają żadnego wpływu na jakość doświadczeń, które rozwijają ich świadomość. Różnicę robi świadomy rozwój. Świadomy, czyli mam świadomość, tego, do czego dążę. Mam świadomość, co mi w tym przeszkadza, co mi w tym sprzyja i mam świadomość tego, o czym będzie dzisiejsza audycja, czyli co jest moje. Świadomy rozwój zaczyna się wtedy, kiedy bierzemy odpowiedzialność za swoje życie. Kiedy przestajemy obwiniać kogokolwiek za cokolwiek. Kiedy zdajemy sobie sprawę, że wszystko to, co było, wszystko to, co jest i wszystko to, co będzie, zależy od nas.
Wtedy wchodzimy na drogę świadomego rozwoju. I o to chodzi. I o tym cały czas mówię. Zastanówcie się, proszę, w jakim momencie jesteście wy. Czy rozwijacie swoją świadomość? Czy świadomie prowadzicie rozwój? To jest bardzo ważne pytanie, które dobrze jest sobie zadać. I dobrze jest udzielić sobie szczerej odpowiedzi, ponieważ to tak naprawdę bardzo wiele zmienia w życiu. To tyle w kategorii pytań trudnych i niewygodnych. Teraz wróćmy do tematu, który przewija się w audycjach od kilku audycji.
Rozmawialiśmy o miłości, o tym, w jakich warunkach ta miłość w naszym życiu, w nas może powstać. Jakie warunki musimy stworzyć w samych sobie, aby mogła zagościć, zaistnieć w nas miłość?I tym warunkiem, aby ta miłość mogła zagościć, według mnie jest spokój. Padło oczywiście pytanie, żałuję tylko, że od jednej czy dwóch osób. Jak ten spokój osiągnąć? Jak osiągnąć stan spokoju? Szkoda, że to nie jest pragnieniem wszystkich słuchaczy. Szkoda, że to pytanie nie pojawiło się zadane przez tysiąc osób, które wysłuchały ostatniej audycji. Sławek, powiedz, jak ten spokój osiągnąć? To jest ważne. To jest dla mnie ważne.
Ja tego chcę. Może przyjdzie taki moment, że każdy zapragnie tego spokoju. Więc dzisiejsza audycja będzie też dla tych, którzy gdzieś, w którymś momencie swojego życia dojdą do wniosku, że też pragną spokoju i też pragną miłości. Zadam wam przewrotne pytanie, jak zwykle. Powiedzcie mi, co powoduje, co wpływa, że jesteście niespokojni, że tego spokoju nie ma. Jakie czynniki decydują o tym, że nie potraficie zachować spokoju? Zastanówcie się chwilę, bo to bardzo ważne. W myśl tego, co powiedziałem na początku dzisiejszej audycji, czy w waszych w tej chwili myślach pojawiły się informacje dotyczące świata zewnętrznego czy świata wewnętrznego? Ponieważ bardzo często myśląc o spokoju, myślimy o tym, co z czynników zewnętrznych ten spokój nam zakłóca. I najczęściej ludzie skupiają na tym swoją uwagę, co im przeszkadza z czynników zewnętrznych zachować spokój.
Bo oczywiście takie czynniki są. Jest całe mnóstwo czynników, które będą próbowały... To jest też dobre pytanie, bo zacząłem się wkręcać w tę nomenklaturę. Tak się bardzo wczułem w to, że zaraz zacznę gadać bzdury. Chciałem powiedzieć, że te czynniki zewnętrzne będą próbowały wyprowadzić nas z równowagi. Czyli logicznie rzecz biorąc, należałoby założyć, że tym czynnikom zewnętrznym zależy na tym, żeby nas wyprowadzić z równowagi. Czyli celowe działanie w celu wyprowadzenia nas z równowagi. Prawda, że brzmi jak fajna teoria spiskowa? To prawie tak jak o tych jaszczurach, że tam ktoś właśnie sobie uknuł taki plan i teraz siedzi, wymyśla sposoby, jak zakłócić nam spokój. Dobre, nie?
No właśnie. Nie, oczywiście kochani, nie. Są czynniki zewnętrzne jak najbardziej, które wywołują w nas emocje. I oczywiście chamskie zachowanie człowieka, który próbuje nas przejechać rowerem na chodniku, będzie wzbudzał naszą irytację czy nasze niezadowolenie, czy naszą jakąś tam delikatną złość, strach czy coś w tym stylu. Oczywiście, że tak. I takich czynników zewnętrznych, takich randomowych, z pewnością każdy w życiu doświadczył i doskonale je zna. I nie mówię o takich rzeczach, nie mówię o takich czynnikach zewnętrznych. Bo też należy pamiętać, że skala, poziom naszej reakcji, poziom emocji, które będą towarzyszyły takiemu zdarzeniu, dla każdego człowieka będzie inny. Ta reakcja będzie ciutkie inna. Może nie zgoła inna, ale ciutkie inna.
Więc tu nasuwa się prosty wniosek, że to nie czynniki zewnętrzne powodują stan niepokoju. Czynniki zewnętrzne są jakby katalizatorem, który uruchamia w nas jakieś tam emocje. Natomiast sam czynnik zewnętrzny nie określa, jaka reakcja ma nastąpić. W większości wypadków tak. Bo wiadomo, ekstremalnie ktoś przykłada nam pistolet do głowy, to determinuje naszą reakcję, określa naszą reakcję i to jest działanie celowe, służące do tego, żeby nas przestraszyć, żeby nad nami zapanować i tak dalej. Natomiast takich sytuacji na szczęście w naszym życiu jest stosunkowo mało i jak najmniej w dalszym ciągu każdemu życzę takiej właśnie sytuacji. Natomiast nie sam czynnik zewnętrzny określa, jaka ma być nasza reakcja. W większości wypadków. To od nas zależy, jaka ta reakcja będzie, nie od czynnika zewnętrznego. Mówiłem o tym dużo przy okazji podświadomości i to jest warte zapisania i warte zapamiętania, ponieważ właśnie nasza podświadomość decyduje o tym, jaka reakcja na dany czynnik zewnętrzny w nas wystąpi.
Nasza podświadomość. Dlaczego to jest ważna informacja, powiem pod koniec audycji. Więc jak widzicie, kochani, nasz niepokój wynika z nas samych. Dlaczego wynika z nas samych? Jakie najczęściej... Może nie jakie.Jaka kategoria pytań najczęściej towarzyszy ludziom w życiu? Co powinienem? Jak powinienem? Jak należy myśleć, mówić, ubierać się, zachowywać i tak dalej. To są pytania, których my sobie nie zadajemy, bo już nie musimy.
Ponieważ w naszej podświadomości jest już to zapisane. Jak powinienem się zachować w takiej sytuacji? Jak powinienem pójść ubrany na imprezę? Jak powinienem pójść ubrany do teatru? Jak powinienem pójść ubrany na domówkę? Jak mam się zachowywać w obecności swojego szefa na imprezie? Jakie wykształcenie powinny mieć moje dzieci? Jak powinienem zachowywać się w zgodzie ze swoim statusem społecznym, zawodowym, politycznym, religijnym? Jak powinna zachowywać się moja żona? Jak powinny zachowywać się moje dzieci?
Jak powinny mówić? Jak powinny reagować? To jest całe mnóstwo rzeczy, które my wiemy i mamy przygotowane na to reakcje w naszej podświadomości. Prawda? Doskonale to wiemy. Mało tego, większość ludzi jest przekonanych, że tak właśnie jest właściwie. Są przekonani, że tak należy robić. Mało tego, że tak powinni robić wszyscy ludzie, ponieważ to jest jedyne słuszne. I wiecie, kiedy otwierają się oczy, kiedy kończą się bardzo często argumenty w moich rozmowach z ludźmi, którzy oczywiście są święcie przekonani, że tak, jak oni mówią, jest właśnie tak i tak, bo tak. Zadaję różne pytania.
Jednym z nich jest pytanie: jaki masz problem z tym, żeby ktoś był szczęśliwy? Ale ja chcę, żeby ludzie byli szczęśliwi. Jesteś tego pewien, że chcesz, żeby ludzie byli szczęśliwi? Oczywiście. Czy chcesz, żeby twoje dzieci były szczęśliwe? Oczywiście. A co według ciebie jest dla nich szczęściem? To, to i tamto. To jest dla nich szczęściem. Czy to jest szczęście po twojemu?
Nie no, przecież ja wiem, co dla nich jest dobre. A skąd to wiesz? I ta rozmowa toczy się na jakieś tam argumenty i w którymś momencie mówię: spróbuj przypomnieć sobie, co robiłeś, co myślałeś, co czułeś mając 13 lat, 12 lat, 15 lat. Przypomnij sobie, jak bardzo irytowało cię to, jak ktoś mówił ci, jak masz czuć i co masz czuć, kiedy przeżywałeś jakąś sytuację, w której czułeś coś, a ktoś ci mówił, że czujesz źle, że twoje odczucia są nieprawdziwe, są niewłaściwe, są niezgodne z tym, jak powinieneś się czuć według tamtej osoby. Przepraszam. I to pokazuje proces, w którym oczywiście jak tworzy się podświadomość, to jest jedno, ale też pokazuje proces, w którym powstają przekonania, które nie są nasze i pokazuje proces, w którym zapominamy o tym, że jest jedno pytanie, którego dawno oduczyliśmy się zadawać. To pytanie brzmi... To jest pytanie dla osób, które chcą świadomie się rozwijać. Pytanie brzmi: czego ja chcę? Pytanie, które dawno, dawno temu w dzieciństwie zostało wyparte z naszego słownictwa i na jego miejsce pojawiło się pytanie i reakcja: co powinienem?
I właśnie to powoduje nasz wewnętrzny niepokój, pod warunkiem, że pojawiło się w nas pytanie: czego ja chcę? Jeżeli to pytanie się pojawiło gdzieś we wnętrzu, to zaczyna pojawiać się wewnętrzny niepokój, ponieważ okazuje się bardzo często, że nie wiemy, czego chcemy. Doskonale wiemy, co powinniśmy i jak powinniśmy, ale nie za specjalnie wiemy, czego chcemy. I prowadząc swoje życie według oczekiwań innych ludzi, którzy powiedzieli nam, jak powinniśmy postępować, jak powinniśmy żyć, zaczynamy wewnętrznie odczuwać niepokój, że coś jest nie halo, że coś tutaj nie pasuje. Robimy te rzeczy, postępujemy według tych zasad, ponieważ one są zapisane bardzo głęboko w naszej podświadomości. Tak robiliśmy od zawsze. Tak robili nasi rodzice, tak głosiły prawdy rodzinne, społeczne, religijne, polityczne i całe mnóstwo innych, kulturowe.Że tak należy postępować. I my w tym wszystkim zgubiliśmy samych siebie. I w momencie, kiedy nasza dusza, nasza świadomość zaczyna do nas docierać, zaczyna do nas mówić. Kiedy dajemy jej możliwość przemówienia do nas, zaczyna się pojawiać ten właśnie wewnętrzny niepokój.
Bo my wewnętrznie czujemy, że to, co robimy, nie do końca, a może nawet nie do początku, jest zgodne z tym, czego my chcemy. Przecież takich sytuacji jest całe mnóstwo. Zwróćcie uwagę, że ludzie na tak zwanych wcześniejszych poziomach rozwoju świadomości nie mają większości dylematów, które ma człowiek, który wchodzi na drogę świadomego rozwoju. Czy chociażby rozwoju świadomości. Takiej już bardziej zaawansowanej, bardziej świadomej. Bardziej świadomy rozwój świadomości. Oni nie mają tych dylematów. Jeżeli są korzyści finansowe, żeby podpieprzyć swojego kolegę za to, że czegoś tam nie zrobił i w ten sposób zyskać parę punktów albo awans, to to zrobią. I to nie jest w kategoriach oceny, to jest w kategoriach ich doświadczenia. Natomiast oni najczęściej nie mają mrugnięcia powieki, że to jest niewłaściwe.
Ponieważ oni kierują się tylko i wyłącznie swoją podświadomością, swoją ziemską świadomością. Ta duchowa jeszcze do nich nie ma czasu, nie ma siły przemówić. Natomiast człowiek, który już ma tą duchową świadomość bardziej na wierzchu, w momencie, kiedy jest przymuszany bądź przekonywany do zrobienia czegoś, co jest niegodne, zaczyna mieć dylematy. Zaczyna nad tym się zastanawiać. Czuje wewnętrzny niepokój i dyskomfort z powodu tego, czy powinien to zrobić, czy korzyści, które osiągnie, będą w jakiś sposób rekompensowały straty, powiedzmy, moralne. Taki człowiek zaczyna się zastanawiać, czy to jest właściwe. Czyli czy ja tego chcę, czy to jest moje, czy to jest zgodne ze mną? Zwróćcie uwagę na to, co jest największą siłą napędową do naszego działania. Największą siłą napędową do naszego działania jest tak zwane nasze ziemskie ego. Żeby nie używać tych enigmatycznych określeń, ziemskie ego.
Wyjaśnię wam, co mam na myśli. Ziemskie ego, czyli wynikowa, czy może raczej obraz zewnętrzny naszej podświadomości i zbudowanej na tym naszej ziemskiej świadomości. To jest nasze ziemskie ego. To jest ta nasza ziemska natura, ziemska osobowość. I to ona jest siłą napędową do naszego działania. Bo to my chcemy mieć więcej pieniędzy, ponieważ uważamy, że powinniśmy dzieciom zapewnić lepszą szkołę. Albo może każde z naszych dzieci powinno mieć po hektarze ziemi, wchodząc w dorosłość. Albo przynajmniej porządne wesele i samochód w prezencie ślubnym. Albo przynajmniej mieszkanie. Że to my też powinniśmy mieć to, to, to, to, to.
Adekwatnie do naszego statusu społecznego, zawodowego, rodzinnego i tak dalej. Nasze ego, nasza ziemska świadomość i nasza podświadomość jest motorem napędowym dla naszego działania. I to wszystko, co tam jest zapisane, staje się naszym celem. Bo czy pragnieniem? Nie wiem. Bo to, czy stanie się naszym pragnieniem, dowiecie się kochani wtedy, kiedy zadacie sobie pytanie: czego ja chcę? Co jest moje? Te dwa różne pytania. Co ja powinienem i czego ja chcę? Odróżniają ludzi od siebie.
To jest coś, co też pokazuje, w którym miejscu swojego własnego rozwoju każdy z nas jest. W którym miejscu. Ponieważ tak jak powiedziałem, świadomy rozwój jest związany z wzięciem odpowiedzialności za swoje życie. Tu nie ma żadnych półśrodków i dlatego pytanie: czego ja chcę? Jest takie ważne. Od razu mówię, to jest bardzo niebezpieczne pytanie. To jest bardzo niebezpieczne pytanie, więc zanim je tak naprawdę sobie zadacie, jeżeli jeszcze sobie go nie zadaliście, zastanówcie się, czy jesteście gotowi na konsekwencje odpowiedzi. Na poniesienie konsekwencji tego, że jeżeli już raz usłyszycie, czego chcecie.To będziecie to słyszeli zawsze. I tu już będzie bardzo trudno o kompromis. Tu już będzie bardzo trudno o zagłuszenie tego głosu.
Więc zastanówcie się, czy chcecie sobie już to pytanie zadać. Wewnętrzny niepokój powstaje właśnie na tej płaszczyźnie. Pomiędzy tym, co powinienem, a pomiędzy tym, czego ja chcę. Z jednej strony jest nasze ego, które wskazuje cele. Te cele, które mamy zapisane w podświadomości, które być może są również naszymi celami. Być może są też naszym pragnieniem, naszym suwerennym, naszym własnym, a być może nie. Ale do momentu, dopóki nie zweryfikujecie tego, ten wewnętrzny niepokój będzie trwał. Bo w momencie, kiedy uświadamiamy sobie, czego chcemy i do czego chcemy dążyć my sami, co dla nas jest ważne, co dla nas jest istotne. To bez względu na to, ile czasu miałoby to nam zająć, widzimy przed sobą cel i wiemy, że to jest nasz cel. I wiemy, że jak już do niego dojdziemy, to w jakiejś swojej części będziemy szczęśliwi.
Ponieważ wiemy, że to jest nasze i nawet jak się nie udaje, to nie budzi poczucia porażki. To nie budzi złości, bo wiemy, że na tą chwilę się nie udało, ale w dalszym ciągu idziemy we właściwym dla siebie kierunku. W tym, który sami sobie wyznaczyliśmy. To jest świadomy rozwój. W momencie, kiedy doznajemy porażek, realizując nie swoje cele, to ja nie wiem, jak się ludzie czują. Ale ja sobie mogę wyobrazić, że to musi podwójnie boleć. To musi być podwójnie przykre, bo nie dość, że doznaliśmy porażki, to jeszcze próbujemy się pozbierać, żeby dalej dążyć do nie swojego celu. Ja w takich sytuacjach zadaję sobie pytanie jak coś się układa nie tak. Czy to jest właściwy kierunek? Czy mi na pewno na tym zależy?
Bo może to jest właśnie ostrzeżenie, żeby nie brnąć w coś, co jest nie moje. Może jeszcze coś tam się zaszwendało w tej głowie i jakiś program się uruchomił. A może ja tego wcale nie chcę? I może właśnie to niepowodzenie pokazuje mi, żeby się zastanowić, żeby przystanąć na chwilę, żeby poszukać w sobie odpowiedzi. Sławek, czy to ci jest do czegoś potrzebne? A jeżeli tak, to do czego? W jakim celu to robisz? Czy to jest twoje? Kochani, z pewnością czekacie na to, abym połączył to, co powiedziałem do tej pory w dzisiejszej audycji z tym, co powiedziałem na koniec poprzedniej audycji. Co to ma wspólnego z miłością do samego siebie?
Ponieważ na koniec ostatniej audycji powiedziałem, czy tam pod koniec ostatniej audycji, poprzedniej. Powiedziałem, że żeby wytworzyć w sobie spokój, na którym może pojawić się miłość, trzeba zacząć kochać samego siebie. I tu się pojawił taki paradoks. Żeby osiągnąć miłość, która rośnie na spokoju, trzeba okazać miłość. Więc rozumiem, że być może ci, którzy to tak swoimi wyostrzonymi zmysłami to wyłapali. Pewnie się zastanawiali, co autor miał na myśli. Więc już wyjaśniam. Nie jesteśmy nauczeni zadawania sobie pytania czego ja chcę. Nie jesteśmy. To pytanie zostało z nas wyparte, zastąpione reakcjami i pytaniami co powinienem?
Jak powinienem? Jak trzeba? Jak należy? I jaki jest sposób, żeby to pytanie zacząć sobie zadawać? Nasze ziemskie ego nie dba o to, czego my chcemy. Nasza podświadomość i nasze ziemskie ego nie zadaje pytania, czego my chcemy. Ją to pytanie zupełnie nie interesuje, ponieważ ta podświadomość ma zapisane, co powinniśmy, co trzeba, jak trzeba, co należy. Ona zna tylko odpowiedzi na te pytania. A jeżeli ma z czymś skojarzone pytanie czego ja chcę, to na pewno z dziecięcym żalem. Może traumą, może złością, może łzami, może przykrością.
Kiedy jako dzieci próbowaliśmy dążyć do tego, żeby czuć to, co czujemyŻeby chcieć tego, czego chcemy i żeby dążyć do tego, co dla nas jest ważne. Nie dziwcie się też kochani, że jeżeli zaczniecie sobie zadawać takie pytanie, to poczujecie żal, złość, pretensje bądź może całe mnóstwo innych nieprzyjemnych uczuć. Ponieważ takie właśnie reakcje najczęściej są zapisane w ludzkiej podświadomości. Zapisane, związane z pytaniem: czego ja chcę? Skoro naszej podświadomości nie zależy na tym, nie jest zainteresowana zadawaniem pytania czego ja chcę. Jeżeli naszemu ziemskiemu ego nie zależy na zadawaniu tego pytania: czego ja chcę?, to zastanówcie się, jaka emocja może wywołać w nas potrzebę zadawania sobie takiego pytania. Takie pytanie, czego ja chcę, może się pojawić tylko w momencie, kiedy zaczynam o sobie myśleć. Zaczynam o sobie myśleć z troską, z zainteresowaniem, z chęcią zrobienia sobie czegoś dobrze. Jest związana ze współczuciem do samego siebie, że robię to, a przez tyle lat to robię. A czy to jest moje?
Czy ja tego chcę? Współczucie. Czemu ja tyle lat się z tym na przykład mordowałem? Jakie uczucie może wywołać w nas potrzebę zadawania sobie pytania czego ja chcę? Właśnie jedno jedyne. Tak naprawdę miłość do samego siebie. Troska o samego siebie wynikająca z tej miłości. Zainteresowanie się swoimi własnymi potrzebami, tymi wewnętrznymi potrzebami. Dobroć wobec samego siebie. Posłuchanie samego siebie.
To są wszystko emocje, które mogą powstać tylko na bazie miłości do samego siebie. Nasze ego, nasza podświadomość znają rozwiązania, znają scenariusze, znają prawdy i nie są w żaden sposób zainteresowane zadawaniem dodatkowych pytań. Ponieważ one znają już odpowiedź na każde pytanie. Za wyjątkiem jednego. Czego ja chcę? Jeżeli zadacie sobie takie pytanie, podejmiecie decyzję o zadaniu sobie takiego pytania, wasza podświadomość nie odpowie wam na nie. Ponieważ nie zna odpowiedzi. Dlatego odpowiedź na to pytanie jest bardzo często głęboko w nas zakopana. Przywalona tym wszystkim, co powinniśmy, jak powinniśmy, kiedy powinniśmy, w jaki sposób, z kim, gdzie. Dlatego to, co ja mówiłem niedawno zresztą o tych górnolotnych stwierdzeniach miłości bezwarunkowej, tych wszystkich wzniosłych, jak ja to nazwałem, duchowych pierdoletach, nie ma prawa zaistnieć i nie zaistnieje, jeżeli nie zaczniemy tej całej zabawy.
Nazwijmy to zabawą, nie pracą. Nazwijmy to zabawą. Zabawą poznawania samego siebie. Zabawą poznawania swoich własnych potrzeb. Poznawania tego, co dla nas jest ważne. Niech to będzie zabawa. Bo w momencie, kiedy już dociera do człowieka, co jest jego, a co jest nie jego, jest szansa na pojawienie się spokoju. Ja nie mówię, że samo odkrycie i samo uzmysłowienie sobie, czy uświadomienie sobie, czego ja chcę, rozwiązuje wszystkie problemy. Bo na to często trzeba czasu. A może nie.
Może komuś wystarczy samo uświadomienie sobie. Może sama prawda będzie uzdrawiająca. Nie wiem, tego nie mogę powiedzieć, jak każdy człowiek na to zareaguje. Natomiast mogę zapewnić, że bez ustalenia tego, co jest moje, czego ja chcę, tego spokoju nie osiągniecie. Tak naprawdę im szybciej znajdziecie odpowiedź na to pytanie, im szybciej sobie uświadomicie, tym większa szansa, że ten spokój szybciej zagości w waszym życiu. I wtedy na bazie tego spokoju pojawi się miłość. Nie wiem jaka. Nie jestem w stanie jej nazwać innym słowem niż takim, że będzie to wasza miłość. Niczyja inna. Wasza.
Wasza miłość do samych siebie i wasza miłość do innych ludzi. I to jest kochani bardzo ważne. To jest w zasadzie recepta na świadomy rozwój. Pierwszy krok to jest pielęgnowanie, rozwijanie i dbanie o miłość do samego siebie. Żeby znaleźć odpowiedź na pytanie, co jest moje, czego ja chcę.W następstwie tego zaczniecie dostrzegać, co nie jest wasze i zrozumiecie, gdzie to jest. Doskonale będzie widać, że to nie jest na zewnątrz, że to jest w was. To, co wam przeszkadza osiągnąć to i dążyć do tego, co jest wasze, czego wy pragniecie, jest w was, nie na zewnątrz. W waszej podświadomości, w waszych głowach, w waszej ziemskiej świadomości, w waszym ego. Dopiero zrównoważenie tego stanu pozwoli osiągnąć wam spokój. Co się dalej wydarzy, również będzie zależało od was.
Natomiast na bazie miłości do samego siebie, w konsekwencji spokoju, z pewnością powstanie świetny grunt, teren do powstania miłości, która będzie stanem emocjonalnym, waszym stanem emocjonalnym, uniezależnionym od czynników zewnętrznych. I tego, kochani, wam naprawdę z całego serca życzę. Dziękuję za dzisiaj. Tak naprawdę mi się zrobiło bardzo fajnie, bo po raz kolejny dobrnąłem razem z wami do sedna, do finału, do rozwiązania łamigłówki, do ułożenia puzzli, z którymi oczywiście każdy z was zrobi, co uzna za stosowne. Ja ze swojej strony zrobiłem, co mogłem, więc w dniu dzisiejszym czuję się spełniony, spokojny i szczęśliwy. Takiego stanu również życzę wam, kochani, z całego serca. I tej waszej miłości do samego siebie, waszego własnego prywatnego spokoju i waszej miłości do ludzi, która będzie waszym stanem emocjonalnym, którego nikt nigdy i żaden czynnik zewnętrzny wam nie zabierze. Dziękuję. Nie wiem, jak wygląda sytuacja z komentarzami.
[45:14] - Jest kilka komentarzy. Także ja tutaj przygotowałem sobie taki utwór muzyczny, który nie wiem, czy puścimy w przerywniku, czy puścimy go na koniec. To zależy od tego, jak bardzo się państwo rozpiszecie i jak bardzo będzie to na temat.
[45:33] - Panie Marku, skoro trud został poniesiony, to ja mam taką propozycję. Zróbmy przerywnik muzyczny i zobaczymy. Ja sobie przeczytam może w międzyczasie parę komentarzy. Zobaczymy, co się zaraz po przerywniku muzycznym wydarzy. Moja prośba jest, jeżeli ktoś chciałby zadzwonić, to bardzo prosimy zaraz po przerwie. A jeżeli nie będzie dalszych komentarzy, to po prostu powiemy sobie pięknie dobrej nocy i pójdziemy się delektować innymi rzeczami niż nasze towarzystwo. Myślę, że równie przyjemnymi.
[46:12] - Ten utwór dzisiaj dobrałem, bo mi się przypomniało, że mam kawałek, który zawiera na początku wstawioną taką rozmowę chłopaka z dziewczyną, która to rozmowa tematycznie super wpisała się w temat dzisiejszej audycji. A dlaczego? To już niedługo. Już za chwilę się państwo przekonacie. Utwór trwa około 6,5 minuty. Tak więc słuchając go, może ktoś będzie miał troszeczkę czasu, żeby się zastanowić nad tym, czy chce zadzwonić, co chce powiedzieć, co chce napisać i tak dalej. Będzie też sporo czasu na skomentowanie tego, co dzisiaj w audycji do tej pory pan Sławek Bączkowski powiedział. Także zapraszam do odsłuchania i wracamy do audycji już za jakieś 6,5 minuty. Radio Paranormalium. Zostańcie państwo z nami.
Przed chwilą wysłuchaliśmy ciekawego remiksu utworu Cassette z repertuaru Stumbleine. Zremiksował ten utwór i taką ciekawą rozmowę na początku dodał jego kolega po fachu Owen Ferguson. Polecam w ogóle twórczość obu panów. Teraz już wracamy po tej krótkiej przerwie muzycznej do audycji Świat Oczami Duszy. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czata i się do nich odnosił. Będziemy także odbierać telefony. Tutaj jeden słuchacz bardzo się niecierpliwił. Otóż dam bardzo dobrą wiadomość dla niego. Można już dzwonić. Podam jeszcze tylko numery telefonów.
Stacjonarny 32 746 00 08, komórkowy i do SMS-ów również to 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.A więc dzwońcie, piszcie, czekamy na was.
[55:01] - Tak jest kochani, dzwońcie, a ja tutaj zajmę się komentarzami. Tu się pojawił mikrofon Elvisa SkyMikes. Pozdrawiam wszystkich nas tutaj. Astra pisze do nas z Anglii. Bogusław Klocek też się tutaj pojawił i mam taki fajny komentarz SkyMike'a: „Mainstreamowe media, rozmowy ludzi, którzy żyją właśnie takimi newsami potrafią wzbudzać lęk i strach, jeśli nie potrafimy się od tego odciąć. Od nas samych zależy, jak zachowujemy się i jak to odbieramy. Kochaj i szanuj innych, ale żyj własnym życiem, a będzie łatwiej wszystko zrozumieć według mnie”. Innymi słowami napisane dokładnie to, o czym mówiłem, więc trudno mi się byłoby z tym tutaj nie zgodzić. Dziękuję SkyMike'owi za ten komentarz, bo dokładnie tak jest. Od nas zależy, jak reagujemy.
[56:07] - I powinniśmy chyba się połączyć teraz ze słuchaczem, który się tutaj dodzwaniał. Halo, halo, Radio Paranormalium, czy się słyszymy?
[56:14] - Halo, halo! Jak mnie słychać?
[56:17] - Świetnie.
[56:17] - Dobry wieczór. Ja słyszę.
[56:20] - Dobry wieczór.
[56:21] - Dobry wieczór.
[56:21] - Dzień dobry.
[56:24] - Witamy. Z kim mamy przyjemność?
[56:25] - Moje mie. Pan Szymon.
[56:29] - Pan Szymon. Bardzo miło. Chyba pierwszy raz się słyszymy.
[56:33] - Zgadza się. Przyznam się, że miałem ochotę po pierwszej audycji, którą usłyszałem, połączyć się i wyrazić najlepszą opinię o tej audycji. Przyznam się, że od genezy, początku jak usłyszałem, zobaczyłem, subskrybuję Radio Paranormalium i nie jestem może jakimś tam zagorzałym członkiem, który udziela się, prawda? No i wpadła mi.
[57:18] - Każdy czyni, co uważa.
[57:21] - Tak. I wpadła mi taka audycja i jak zobaczyłem świat oczami dłuższy i zobaczyłem godziny, prawda? Dwie godziny, pięćdziesiąt trzy godziny. Mówię: „No porąbało ludzi”.
[57:39] - Też tak czasami myślę.
[57:42] - Porąbało ludzi, że mają czas na to. No nie wiem, ciekawość taka dziecięca mną szarpnęła i mówię: „No wysłucham”, prawda? No i wysłuchałem jakieś tam parę audycji wcześniej, gdzie pierwsze dziesięć minut gryzło się ze mną. Mówię: „No nie wiem, jakiś coaching kolejny, kolejne jakieś złote rady jak żyć, jak funkcjonować w życiu i tak dalej”. Ale starałem się zachować spokój, który uważam, jakiś tam mam. Zdarza się, że gdzieś wchodzi coś, gdzie nim szarpnie, ale uważam się za w miarę osobę zrównoważoną, już na tyle świadomą, prawda? Gdzie jakoś potrafię w środku siebie kontrolować i tak dalej. I jestem do końca, prawda? I każdą z kolei wcześniejszych uważam, że to zgadza się ze mną w środku i jestem pod wrażeniem, że ktoś myśli bardzo podobnie jak ja. Tyle.
[59:16] - Jest nas zdecydowanie więcej, niech mi pan wierzy.
[59:19] - Ja wiem, ja doskonale o tym wiem, ale naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem tej audycji. Też przepraszam, bo pierwszy raz mam taką okazję, gdzie już uświadamiam sobie, że to, o czym mówię w tej chwili, prawda? I tak, i tak moje myśli może niedokładnie wejdą i bardzo ładnie, składnie nie wpłyną na tą formę audycji.
[01:00:02] - A tym się pan w ogóle nie przejmuje. Proszę się tym w ogóle nie przejmować.
[01:00:06] - Ja się tym nie przejmuję. Bardziej mówię, żeby tam nie pokrzywdziło tej audycji, która ma formę i proszę mnie jakoś sprostować, może mnie ukierunkować. Może tak.
[01:00:27] - Staram się, że tak powiem, na początku panu nie przeszkadzać, bo też czuję emocje. Jednak rozmowa na żywo to nie jest to samo, co pisanie komentarzy czy słuchanie.
[01:00:38] - O to chodzi.
[01:00:39] - Dlatego staram się nie wchodzić w słowo. Natomiast gdyby coś tam się działo, to z pewnością będę interweniował. Także proszę spokojnie mówić, co panu tam w sercu gra i już, i się niczym więcej nie przejmuje.
[01:01:01] - Ja na tyle znam siebie, że mi nic nie gra.
[01:01:10] - Nic panu nie zalega.
[01:01:15] - Nic mi nie zalega takiego dramatycznego, z czym bym sam nie mógł sobie poradzić. To mi się podoba właśnie ta forma, to kompletnie deklasuje resztę form takich coachingowych i tak dalej. Jak żyć, jak zarabiać, jak się ubierać i tak dalej. To zupełnie inna forma. Nie oszukujmy się.
[01:01:43] - Bo to jest audycja o świadomości.
[01:01:46] - Zgadza się, to jest zupełnie inna forma. Nie oszukujmy się, to jest forma genialna. Po prostu tak uważam, należy postępować, ale to jest moje zdanie i widzę, że jeszcze ktoś ma takie podejście do tego. Wiadomo, że innymi klasyfikacjami przypisujemy sobie, wcześniejsza audycja była o tym mowa, że jakieś słowa przyjmujemy, które mówią o tym samym, ale skupiamy się na zupełnie innych sferach. Mówimy, że nie zgadzamy się z tym, bo ja tak myślę, ale nie. W szerszym aspekcie, biorąc pod uwagę wachlarz świadomości i perspektywę postrzegania, to jak najbardziej się z tym zgadzam. Jestem pod wrażeniem i tak jak słychać w moich emocjach, jak małe dziecko po prostu. Cieszę się, że mogę się wyrazić, chociaż nic sobą nie mówię. W tej chwili nie ma żadnej składni tutaj. W tej chwili proszę o pomoc.
[01:03:20] - Powiem panu tak. Czasami, tu się odniosę do tego, co pan powiedział, że używamy różnych słów do określenia tych samych rzeczy. I powiem tak: ludzie, którzy szukają prawdy, którzy szukają jakiegoś zrozumienia, skupiają się zazwyczaj na zawartości merytorycznej, czyli na całym zdaniu. Natomiast na słowach skupiają się ludzie, którzy się z czymś nie zgadzają i wtedy słowo staje się dla nich pretekstem do tego, żeby się z czymś nie zgadzać. Bo to nie takie słowo, bo to nie w takim kontekście. Natomiast nie dostrzegają całego sensu. Więc to jest też taka informacja o człowieku. Czy jest w stanie dostrzec zawartość merytoryczną oraz emocje, które są w wypowiedzi, bo one też są bardzo ważną informacją o człowieku. I to, że tak jak pan mówi, nie ma w tym składni, w tym, co pan mówi, to nie ma znaczenia, bo jest prawda i są emocje. Więc ja postrzegam naszą rozmowę jako bardzo wartościową, ponieważ są emocje i to jest istotne.
Doświadczanie polega właśnie na emocjach, nie na wypowiadaniu słów, które albo dotrą, albo nie dotrą, albo zostaną zapamiętane, natomiast nie powodują żadnego doświadczenia. Doświadczenia powodują emocje. Więc ja uważam to za bardzo wartościowy telefon dla nas obydwu.
[01:05:03] - Panie Sławku, powiem tak, że audycja jest naprawdę i pana i tutaj akompaniamencie pana technika tutaj
[01:05:22] - Pana Marka.
[01:05:22] - Który pomaga. Pana Marka Sęk „Ivellios” czy Sęk „Ivelliosa”. Czy się odmienia? Przepraszam, nie wiem. To jest genialne, naprawdę genialne. I to w samej prostocie.
[01:05:38] - Pana Sęka. Sęka, bo Ivellios to jest mój nick internetowy.
[01:05:43] - Przepraszam. Przepraszam panie Marku.
[01:05:47] - Już nawet niektórzy w komentarzach piszą do mnie: „Panie Sęk 'Ivellios', panie Sęk 'Ivellios'”. Jak to?
[01:05:54] - I muzyczka, która jest puszczana bardzo fajnie. Dużo pan tutaj wkładu robi, naprawdę. Ale tutaj wracając do tego, że genialne w samej prostocie, bo tutaj nie ma rzeczy skomplikowanych tak naprawdę. I w początkowej fazie wydawało mi się, że to jest audycja, takie pierdziulenia, dyplomatycznie mówiąc pierdziulenia. Ale zagłębiając się w to mówię: „Kurde, to jest moje”. To jest moje i to nie tylko jest moje i to, co tu się dzieje, to jest prawda. I na poziomie i tym ziemskim, tak? I tym wewnętrznym również. Tylko że to ziemskie możemy poznać na stopie doświadczalnej, prawda? Możemy doświadczyć, jeżeli chcemy, jeżeli nie.
Zależy jak to doświadczymy. Możemy wszystko na tej ziemi, na tej wewnętrznej też możemy wszystko. Tylko że jest sprawa nienamacalna. Możemy to czuć.Fajnie. Empatia, uczucia, ale żeby to wyrazić, to musi być druga osoba, która też działa na tych samych falach, prawda?
[01:07:23] - Nie.
[01:07:24] - Albo podobnych, prawda?
[01:07:25] - Nie. Tu się z panem nie zgodzę, bo właśnie dowcip polega na tym i ja do tego będę namawiał. Namawiam i będę namawiał cały czas, żeby właśnie doświadczać emocji samemu.
[01:07:40] - Tak, jak najbardziej.
[01:07:44] - Emocji miłości, współczucia, empatii, wzruszenia, łez, radości. Właśnie do tego powinniśmy dążyć, żeby doświadczać ich w samotności. Bo my bardzo często doświadczamy pewnych emocji na skutek czegoś, co jest na zewnątrz. A najlepiej, jak to wszystko płynie z nas, kiedy nie ma nikogo, kiedy nie ma żadnych czynników zewnętrznych i wtedy te emocje odczuwamy. One są po prostu odczuwalne. I to jest właśnie to, do czego powinniśmy dążyć, bo tu nie ma żadnego oszustwa.
[01:08:25] - Ja się z tym zgadzam, panie Sławku. Może skończę na tej mojej wypowiedzi, gdzie absolutnie się zgadzam z tymi wcześniejszymi audycjami. Tak naprawdę to, co się dzieje, dzieje się w nas wewnątrz. My jesteśmy wszystkim i niczym, można powiedzieć, tak?
[01:09:00] - Wolę „wszystkim”.
[01:09:03] - Słucham?
[01:09:04] - Wolę określenie „wszystkim”.
[01:09:08] - Wszystkim.
[01:09:09] - Tak.
[01:09:10] - Tak. Bardzo się zgadza, bardzo fajnie. Dlatego chciałem powiedzieć, że moja forma wypowiedzi, uczucia związane z audycją, tymi wcześniejszymi audycjami, które przesłuchałem i tak naprawdę podkreślając to, na podstawie tych audycji możemy już postawić kropkę. Moim skromnym zdaniem na tej ziemskiej płaszczyźnie, bo na tym, co pan powiedział na poprzednich audycjach, to w mojej ocenie i moim doświadczeniu, subiektywnej oczywiście ocenie, wiele nie potrzeba. Dlatego ja te aspekty, które pan tutaj zawarł, doskonale rozumiem i może ta forma wypowiedzi, mogę się łapać i pan może łapać mnie za pewne słowa, ale wiele rzeczy rozumiem i bardzo się cieszę, że taka audycja jest i uświadamia. Tak jak powiedział pan dzisiaj, słuchałem na YouTubie, pan nawet powiedział, że pan jest marginesem duchowości, to ja bym ten margines przesunął bardziej na połowę strony, bliżej połowy strony, bo naprawdę świetna, brzydko mówiąc, robota klasyfikacji ziemskiej. I tyle. Nie chcę tutaj wnikać, nie chcę przeszkadzać innym słuchaczom. Chcę dać szansę wypowiedzenia się innym i na tyle. Jeżeli będę miał wewnętrzny jakikolwiek problem, to czuję naprawdę głęboko, że mam osobę, do której mogę się zwrócić i po prostu jestem z tego względu szczęśliwy.
Aha, jeszcze kwestia szczęścia. Bo była tutaj mowa o tym, co kto tam chce w życiu i tak dalej. To, co bym chciał robić w życiu, przepraszam, jak mógłbym panu pomóc w tej chwili?
[01:11:56] - Nie wiem, którego aspektu chciałby pan przypomnieć.
[01:12:04] - Z audycji, bo akurat mam możliwość taką, bo z reguły nie mam możliwości na żywo wyrażenia się, bo czytam w tym czasie książkę swojemu dziecku i nie mam możliwości.
[01:12:23] - Bardzo ważna rzecz.
[01:12:25] - Bardzo ważna rzecz, więc to jest wyższy priorytet niż na żywo tutaj w Radiu Paranormalium. Wygrywa córka.
[01:12:35] - Bardzo się cieszę. Powiem szczerze, że ja się bardzo cieszę. Z takimi tak zwanymi rywalami z chęcią przegrywam.
[01:12:45] - Przegrał pan najwidoczniej.
[01:12:48] - Jakoś wcale mi z tego powodu nie jest przykro.
[01:12:53] - Ja wiem. Czuję, że pan jest świadomościowo i intelektualnie wysoko, ale to już czy ja będę panu słodził?On nie ma kompletnie żadnego znaczenia i o tym wiem. Miło z mojej strony, ale to nie ma żadnego wpływu. Ja to czuję, ja to wiem. Ale kwestia jak pan poruszył audycji. Co chcę od życia? Odnośnie audycji dzisiejszej.
[01:13:38] - To pytanie, które dla mnie jest kluczowe, to jest: czego ja chcę, czego ja pragnę? To jest dla mnie kluczowe pytanie, które w którymś momencie życia powinniśmy sobie zadać.
[01:13:53] - Dobrze, to odpowiadam na to pytanie szczęścia i stawiam na tym kropkę i nie rozwijam tego, dobrze? Dziękuję bardzo i naprawdę dziękuję wam, że jesteście. Panu Markowi i panu, że prowadzicie to, co prowadzicie. To jest fenomenalne, naprawdę.
[01:14:19] - Bardzo miło mi to słyszeć.
[01:14:21] - I tyle z mojej strony.
[01:14:24] - To ja panu tego szczęścia z całego serca życzę. I bardzo dziękuję za telefon. Bardzo dziękuję za miłe słowa również, bo to też dla mnie ważne, że jest dla kogo prowadzić te audycje. Wszystkiego dobrego. Pozdrawiam serdecznie.
[01:14:42] - Również. Pozdrawiam. Do widzenia.
[01:14:45] - Do widzenia.
[01:14:46] - Dziękujemy bardzo. Ja tylko jeszcze przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, te głosowe. Można do nas dzwonić cały czas na nasze numery telefonów stacjonarne: 32 746 00 08. Komórkowy, nie wiem czemu, ale nie działający, ale zaraz spróbuję to naprawić: 530 620 493. No i oczywiście Skype: radio.paranormalium.pl.
[01:15:23] - Dziękuję panu Marku i dziękujemy również słuchaczowi za telefon, za miłe słowa również. I wbrew pozorom to nie chodzi o to, że ja oczywiście cieszę się ze wszystkich miłych słów, które słyszę i nie dlatego, że one nadmiernie pompują moje ego, tylko pokazują, że to, czym się zajmuję, to, co robię, ma jakiś sens. Więc pod tym względem tak, mają dla mnie bardzo duże znaczenie. Także jeszcze raz dziękuję i wracam do czytania komentarzy. Może ten, który przeczytam teraz. Mojabułka napisała à propos wierzenia w coś. Przeczytam, chociaż on tak nie do końca, ale dobra. „Witam, mam problem. Czy muszę wierzyć w Maryję? Wierzę w nauki Jezusa, ale już nie mogę nawet mówić o moich poglądach, bo się obrażają na mnie”.
Ja w tematy stricte religijne nie wchodzę, natomiast w kontekście tego, w co wierzymy, to jest właśnie dokładnie przykład, kiedy próbujemy wierzyć i przyjmować jako pewnik coś, czego w żaden sposób nie możemy zweryfikować. Czyli to jest kolejna rzecz, kolejne pokazanie, jak działa podświadomość, że przyjmujemy coś bez możliwości zweryfikowania tego, czy to jest nasze, czy to nie jest nasze. Więc każdy wierzy oczywiście, w co chce, zwłaszcza w kategoriach religijnych. Tutaj Furu napisał: „Do pana Sławka pytanie à propos doświadczania. Jakbyśmy się nie starali, czego sobie nie ubzdurali z internetowych pierdoletów i tak cały czas doświadczamy takiego czy innego życia. Czyli wychodzi na to, że specjalnie nie musimy robić nic nadzwyczajnego, aby się rozwijać”. Tak, oczywiście, że tak. Ci, którzy nie słuchają internetowych pierdoletów, też się rozwijają. I ja nie ukrywam tego, że tak jest, że moja obecność w zasadzie nie ma większego wpływu na rozwój duchowy czy rozwój świadomości jakiegokolwiek człowieka. Ja mam tego świadomość.
Jedyną różnicą, o której powiedziałem dzisiaj, jest to, że świadomy rozwój pozwala wybierać doświadczenia. To jest ta różnica. Ponieważ rozwój świadomości bez naszego udziału, czyli bez robienia czegokolwiek nadzwyczajnego, czasami powoduje, bardzo często powoduje to, że doświadczenia, które nas spotykają, płyną z naszej podświadomości, czyli nie zdajemy sobie sprawy z pragnień, które te doświadczenie na nas sprowadziło. Jesteśmy bardzo często zaskoczeni, że coś takiego nas spotkało w życiu. Ja jedyne co próbuję wprowadzić, innowację, to to, żeby rozwijać się poprzez świadomy wybór doświadczeń, czyli bardziej unikanie tych doświadczeń, które są nieprzyjemne, a rozwijanie się poprzez doświadczenia, które nam służą i które są przyjemniejsze w życiu. Taką rolę sobie przyjąłem, żebyście mogli kochani po tych audycjach, po tych materiałach wyrzucić, pozbyć się tego, co ściąga na was doświadczenia, które nie są fajne, a rozwijali się poprzez doświadczeniaKtóre są przyjemne poprzez doświadczenia wynikające z miłości, bo to też jest rozwój. Natomiast kwintesencja komentarza jest dokładnie taka, jak Fiuu napisał. Astra pisze: „Od jakiegoś czasu mam wielką potrzebę zrozumieć siebie, cel mojego życia i jaką mam karmę do odrobienia. Nie są już tak ważne wartości materialne, a o wiele bardziej interesuje mnie dusza”. Moja droga, bardzo słuszny kierunek, ponieważ jest to samoczynne przebudzenie.
Kiedy już wyczerpałaś ten limit, przetestowałaś warianty szczęścia, te, które nie są twoje i zaczynasz szukać szczęścia, które jest twoim szczęściem. To jest całkowicie normalne. Oczywiście powtórzę to, co powtarzam od ponad 100 audycji, że odpowiedź na to pytanie jest w tobie i w twojej duszy. Aczkolwiek wiem, że na początkowych etapach ludzie potrzebują troszeczkę podpowiedzi, ponieważ jest jeszcze ten brak zaufania do samego siebie, do tego, co się odczuwa i nie do końca człowiek ma przekonanie, że to jest właściwe, że to, co czuje jest właściwe. Ponieważ nasza podświadomość nam nie ułatwia, nie przytaknie nam: „Tak, masz rację”. Wprost przeciwnie, powie: „Nie, zaraz. Nigdy czegoś takiego w życiu żeśmy nie przeżyli, nigdy czegoś takiego w życiu żeśmy nie robili, więc skąd u ciebie taki pomysł?”. Nasza podświadomość od tego momentu staje się naszym wrogiem. Początki są faktycznie chaotyczne, może trudne do momentu, dopóki nie nabierzemy zaufania do samego siebie. Z pewnością, tylko jeszcze nie wiem, w którym momencie, będę, kochani, dysponował narzędziem, które w tych początkowych etapach może być pomocne w zrozumieniu samego siebie i w odnalezieniu tego, co jest dla mnie ważne.
Natomiast to już nie będzie narzędzie audycyjne. To jest narzędzie, które można tylko w sesjach indywidualnych wykorzystać. Natomiast jeżeli będziecie zainteresowani, to jak najbardziej postaram się znaleźć czas i w tej kwestii też wam pomóc. Ponieważ tak jak mówię, wiem, że początki bywają trudne. I nie dlatego trudne, że one są trudne, tylko są trudne, ponieważ nie mamy do siebie jeszcze zaufania, że to, co czuję, jest moje. Ponieważ tego stanu za specjalnie w swoim życiu zbyt często nie doświadczamy czy nie doświadczaliśmy. Zacznij, moja droga, od tego właśnie pytania, jeżeli masz odwagę, masz potrzebę. Od tego pytania: czego ja chcę? Zacznij sobie je zadawać i cierpliwie słuchaj odpowiedzi. Nie zastanawiaj się, nie analizuj, tylko zadawaj sobie to pytanie.
Zobacz, co się wydarzy. A jak coś, to odzywaj się i spróbuję ci jakoś pomóc. Astra pisze jeszcze: „Wiem, że żyłam, żyłem kiedyś kilka razy i doświadczamy z każdym nowym życiem, ale chęć przypominania sobie siebie jest we mnie ogromna. Autohipnoza relaksuje mnie, ale nie daje wskazówek”. Ponieważ autohipnoza działa na podświadomość. Hipnoza i autohipnoza działa na podświadomość, a ty potrzebujesz bardziej informacji ze strony swojej duszy. Dlatego autohipnoza w tym wypadku nie zadziała. Autohipnoza działa na wszystko, co jest związane z naszą podświadomością. Czyli możesz robić sobie autohipnozę na zasadzie: niech moja podświadomość pozwoli mi usłyszeć na przykład moje potrzeby czy wzmocni na przykład kontakt z moją duszą. Bardziej w tym kierunku.
Żeby wyciszyć tą podświadomość, żeby nie łomotała, bo wskazówek z podświadomości. Z podświadomości dostaniesz wskazówkę, co powinnaś i jak powinnaś, a nie czego chcesz i czego pragniesz. Kudłaty, witam. Dobry wieczór, panie Sławku. Witam, Kudłaty. XY pisze: „Wystarczy chcieć”. Nie wiem, czego to dotyczy, ale generalnie się zgadzam. Wystarczy chcieć. To jest w myśl zasady: pytanie, przyjdzie odpowiedź. Jest potrzeba, znajdzie się sposób.
Tak. Chęci szczere, szczera intencja jest zazwyczaj bardzo dobrym narzędziem, pomocą. Chociaż nie wiem dokładnie, czego to dotyczyło, ale założenie jest jak najbardziej słuszne. SkyMike pisze: „Jest możliwość rozmowy z panem Sławkiem na priv?” Jest. Oczywiście, że jest. SłuchaczeCzytelnicy mojej książki korzystają z tej możliwości. Wystarczy mnie znaleźć. To nie będzie trudne, bo na Facebooku jestem pod swoim imieniem i nazwiskiem, czyli Sławomir Bączkowski. To nie jest żaden mój nick, tylko to jest moje prawdziwe imię i nazwisko. Znalezieniem jest nas kilku, natomiast z okładką mojej książki zdjęcie mam tylko ja.
Tam jest też Messenger, jest numer telefonu do mnie, więc można napisać. W razie czego podam maila. Do rozmów zagranicznych mam też WhatsAppa, gdyby była taka potrzeba. Jest jak najbardziej możliwość kontaktu ze mną. Zapraszam. Trzeba się dostosować do moich możliwości czasowych, ale jak najbardziej jest możliwość. Dobrze kochani, tutaj zrobiło się koniec komentarzy i tak jak nawet dzisiaj słuchacze-
[01:26:39] - W tym momencie, gdy pan powiedział: „Koniec komentarzy”, pojawił się kolejny komentarz.
[01:26:44] - Okej, zobaczmy co tam. Pisze: „Okazuje się, że nie zadając sobie pytania, czego naprawdę chcę, nie żyjemy wtedy własnym życiem?” To jest ze znakiem zapytania. Kochani, ja może w takim razie poświęcę tej różnicy następną audycję, bo faktycznie może się okazać, że to zostanie źle zrozumiane, co powiedziałem dzisiaj. Nie źle zrozumiane, tylko źle przedstawione przeze mnie. Żebyśmy mieli jasność, że ja nikogo nie obarczam winą za to, że ja coś w niewłaściwy sposób bądź niezrozumiały przedstawiłem. Kochani, całe życie jest nasze. Wszystko, co się dzieje w naszym życiu, jest nasze. I ta zależność pomiędzy naszą podświadomością a naszą duszą jest też oczywista i logiczna. Bardziej chodzi mi o to, że to, co mamy zapisane w naszej podświadomości, wymaga weryfikacji, ponieważ to, co zostało zapisane w naszej podświadomości, zostało zapisane w bardzo wczesnych latach naszego życia, kiedy nie mieliśmy możliwości zweryfikowania tego, czy to jest prawda czy nie. Ponieważ byliśmy małymi dziećmi i jedynymi naszymi autorytetami było nasze otoczenie.
Byli nasi najbliżsi. Jeżeli nasz tata wychodził z założenia, że wszystkie Ryśki to fajne chłopaki, a każdy pijak to złodziej, cytując klasyka, to w nas to przekonanie zostało zapisane i my wchodzimy w życie, zapominając o tym, że to nasz tata tak mówił i jesteśmy przekonani, że wszystkie Ryśki to fajne chłopaki, a każdy pijak to złodziej. I poniekąd jest to nasze. Natomiast czy jest to w dalszym ciągu prawdą? To wymaga zweryfikowania. Czy my nadal chcemy w to wierzyć, czy nie? Bo gdyby się okazało, że wszystkie Ryśki to złodzieje, to na dźwięk imienia Rysiek, wzorca zapisanego w podświadomości, reagujemy negatywnie. Chociaż może się okazać, że to jest bardzo porządny człowiek. To o to chodzi. O tę weryfikację.
Ponieważ nasze reakcje są nieświadome. Źródło tych reakcji jest dla nas niezrozumiałe, nieświadome, nieuświadomione. Reagujemy, nie zastanawiając się nad tym, czy to ma sens. Więc w tym kontekście są nie nasze, ponieważ zostały wytworzone w bardzo wczesnych latach naszego życia i później już w żaden sposób niezweryfikowane. To podlega weryfikacji, bo często są to poglądy czy przekonania, na które my mamy na przykład wewnętrznie inne zdanie. Być może nasz tata na przykład mówił, że w życiu najważniejsze jest to, żeby się dobrze ustawić, żeby wykorzystać każdy układ mając w nosie, czy ktoś na tym straci, czy nie. Natomiast nasza świadomość duchowa, nasze kryteria moralne mówią nam coś innego, że trzeba być uczciwym. I w tym momencie powstaje w nas konflikt. W tym momencie powstaje w nas niepokój, ponieważ podświadomość nam mówi: wal to wszystko, przejdź do przodu, tylko ty się liczysz. A nasza dusza mówi nam: nie, nie możesz żyć na koszt innych ludzi, nie możesz ich wykorzystywać.
I w tym kontekście co jest nasze, co jest nie nasze. To, co w duszy jest bardziej uniwersalne. To, co w podświadomości jest bardziej subiektywne. I właśnie chodzi o to, żeby to zweryfikować. Bo część rzeczy, które są zapisane w podświadomości, z pewnością są w zgodzie z naszą częścią duchową, a część nie. I chodzi o tę weryfikację.Ale najprawdopodobniej w takim razie następna audycja będzie mniej więcej w tym kontekście, żeby to tak naprawdę dogłębnie wyjaśnić, żeby nie było właśnie takich nieporozumień, że raptem wszystko, co jest w naszej podświadomości jest złe i tylko musimy jakby duszą i że to konflikt i że to jest nie nasze życie i tak dalej. Tak, z pewnością ten temat wymaga rozwinięcia. Thomas Riddle pisze: „Kiedyś moja eks zdradziła mnie z Hiszpanem. Ona była na truskawkach, a ja się przebudziłem o 3:20. A ona po kilku miesiącach się przyznała”.
Rozumiem, że tu nie chodzi o historię ze zdradą, tylko chodzi bardziej o podejrzenie. To, o czym mówisz, o tą tak zwaną telepatię emocjonalną. Takie rzeczy się dzieją i to też świadczy w dużej mierze o tym, że to trzecie oko, czyli ta nasza czakra, która jest odpowiedzialna za tą łączność pozafizyczną, pozazmysłową, jest w dość dobrej kondycji. Ja doświadczyłem tego na przykład ostatnio. Zapomniałem o tym, że tak jest, że to tak działa. Skupiony na czymś innym. I obudziłem się któregoś dnia. To znaczy ja wiem dokładnie, którego dnia. To było dokładnie w styczniu tego roku. Zerwałem się z łóżka o godzinie 5:00 rano i nie wiedziałem, co się dzieje.
Wokół cisza, nic się nie dzieje, żadnych bodźców zewnętrznych. I czułem wewnętrzny niepokój, takie poddenerwowanie. Więc mówię: co jest grane? Ale się tam oczywiście uspokoiłem. Dobrze. Spojrzałem na telefon, czy przypadkiem ktoś nie dzwonił z jakąś ważną informacją, czy na przykład coś tam się nie dzieje faktycznie. Mówię: dobrze. I mówię: teraz już nie będę dzwonił, zadzwonię do córci. I słuchajcie, o godzinie 8:00 z kawałkiem mówię: nie będę dzwonił do niej, bo dostaję SMS-a od drugiej córci, że moja starsza córka jest w szpitalu, że będzie rodzić. I oczywiście w pierwszej chwili tego nie skojarzyłem, bo było dużo, mnóstwo tam innych informacji, emocji związanych i tak dalej.
I później po południu z nią rozmawiałem i pytałem, jak tam było i mówi: „I padła taka informacja. O 5:00 odeszły mi wody”. Ja mówię: aha. I się wyjaśniło, dlaczego ja się obudziłem o 5:00. Więc tu na przykładzie Thomasa i na przykładzie moim też z tych ostatnich, to jest normalne, zwłaszcza jeżeli jesteśmy z kimś emocjonalnie połączeni. To tak normalnie zwracajcie na to uwagę, bo to są też bardzo cenne informacje, później przydatne w życiu. Co prawda to troszeczkę tak było poza tematem audycji, ale ponieważ nie było tych komentarzy dzisiaj zbyt dużo, więc pozwoliłem sobie na jego przeczytanie. No dobrze kochani, jak powiedział nasz dzisiejszy jedyny rozmówca, słuchacz telefoniczny, że jak spojrzał na długość audycji i zobaczył dwie godziny 53:40, to zastanawiał się, czy tu kogoś nie porąbało. Więc potwierdził dokładnie to, co do czego ja miałem kiedyś obawy, że po prostu ludzi długość materiału może troszeczkę odstraszać, bo nie każdy ma dwie, trzy, cztery godziny na to, żeby poświęcić na słuchanie czegoś, czego nie zna. Więc myślę, że te krótsze audycje też mają sens i nie będziemy się tutaj zbytnio napinali.
Mam nadzieję, kochani, że poruszyłem dzisiaj po raz kolejny ważne tematy. Też mam nadzieję, że wam w czymś tam pomogą, ułatwią, wrzucą jakiś tam kolejny puzzlek do waszej osobistej układanki i ten obraz zacznie się tworzyć taki coraz fajniejszy, coraz kolorowy, coraz radośniejszy. Obraz przede wszystkim waszego życia, tego wewnętrznego, a później w konsekwencji również tego zewnętrznego. Czego jak najbardziej zawsze z całego serca wam, zresztą każdemu tego życzę. Pamiętajcie o tym, że to, co jest naszą siłą napędową do działania, czyli nasza podświadomość, nasze ziemskie ego, niekoniecznie sprowadza na nas te doświadczenia, których byśmy chcieli i niekoniecznie powoduje w nas spokój. I żeby ten spokój osiągnąć, trzeba skłonić się, skierować ku miłości do samego siebie, żeby znaleźć odpowiedź na pytanie: czego ja chcę? Co jest moje? Czego ja chcę? Czego ja pragnę? I do tego dążyć.I drugi ważny temat, który dzisiaj się pojawił, to jest taki: czy zostawiamy naturalny proces rozwoju duchowego i rozwoju świadomości w takim stanie, jakim on jest?
Czy chcecie się świadomie rozwijać, czyli wybierać doświadczenia, przez które będziecie przechodzić, aby tą duchową świadomość budować? I z tymi, kochani, dylematami, pytaniami i informacjami zostawię was na najbliższy tydzień. Polecam troszeczkę obserwowanie mojego kanału na YouTubie, bo nie ukrywam, że dwa czy trzy nowe filmiki się pojawiły. Dwa bodajże jeszcze czekają na publikację, więc w najbliższym czasie się też na moim kanale pojawią. No i tyle. Dzwońcie, piszcie, odzywajcie się, ślijcie maile, gołębie, dobre słowa, życzenia, cokolwiek chcecie. Ja wam mnóstwo serdeczności dzisiaj przesyłam. Dziękuję panu Markowi, jak zawsze, za to, co dla nas tutaj robi, abyśmy mogli sobie te nasze pogawędki przycinać. Trzymajcie się cieplutko, wszystkiego dobrego. Ściskam was mocno i do usłyszenia za tydzień.
[01:39:13] - A mówił do państwa, jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Książka dostępna zarówno w wersji drukowanej, cyfrowej, jak i od niedawna również w wersji audio. Do dostania w dobrych sklepach, głównie tych internetowych. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. I do polajkowania fanpage'a pana Sławka na Facebooku. Dzisiaj już powolutku kończymy audycję „Świat oczami duszy”. Dziękujemy bardzo za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia oczywiście ponownie już za tydzień, w poniedziałek o 20:00 na żywo na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl