Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła, różne kolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery. W sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami, było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez... No, no ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie?
Takie coś zobaczyć. Tajemnicze istoty. Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak. Obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na wymioty zbiera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona po prostu.
Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!" Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. A więc stało się. Nastąpiła zmiana kodu na trzy z przodu. Niniejszym na antenie Radia Paranormalium rozpoczynamy trzydziesty już odcinek podcastu "Mówią świadkowie", w której to audycji prezentujemy najciekawsze relacje o spotkaniach z zagadkowymi zjawiskami, jakie trafiają na naszą redakcyjną skrzynkę. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Dobry wieczór państwu. Zgodnie z zapowiedzią dzisiejszy odcinek wypełnią w całości relacje o obserwacjach UFO, czyli niezidentyfikowanych obiektów latających, w części z korespondencją tekstową. Już za chwilę jedna z relacji będzie dotyczyła może niekoniecznie obserwacji czegoś, co latało, ale na pewno czegoś, co badacze wiążą z fenomenem UFO.
Zanim jednak przejdziemy do prezentacji przygotowanych na dziś relacji, pozwolicie Państwo, że zrobię to, co zwykle na początku audycji robię. Ale zanim to zrobię, tym razem jednak jeszcze drobna uwaga. Otóż w komentarzach dają się czasami zauważyć pojękiwania w stylu: po co te kontakty wklejasz? Jak ktoś zechce zadzwonić, to sobie zajrzy do opisu albo na stronie poszuka. Drodzy Państwo, audycja "Mówią świadkowie" jest przygotowywana również z myślą o osobach nietechnicznych, dla których przeszukiwanie zasobów Internetu w poszukiwaniu radiowego numeru telefonu może stanowić nie lada wyzwanie. Mowa tu oczywiście głównie o osobach starszych, które numery telefonów i inne kontakty do radia często spisują sobie ze słuchu.
Pragnę również zwrócić uwagę na fakt, iż odcinki podcastu "Mówią świadkowie" są przygotowywane i montowane z myślą również o emitowaniu ich z naszego serwera radiowego jako powtórki. Zresztą również samych premier wiele osób słucha nie z YouTube'a, ale właśnie z radia. Im również łatwiej spisać sobie kontakty do radia ze słuchu, zamiast szukać ich na stronie.
Zresztą myślę, że każdy tworzący jakiś duży projekt internetowy zgodzi się ze mną co do tego, że lepiej potencjalnemu odbiorcy swoich treści ułatwić kontakt, niż go utrudnić. Tak więc z myślą o wszystkich słuchaczach Radia Paranormalium, którzy chcieliby się podzielić swoją historią o spotkaniu z nieznanym, czas przypomnieć nasze radiowe kontakty. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu.
Nasze numery telefonów to stacjonarny: Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Komórkowy: pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści, sześćset trzy. Skype: radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.
A więc dzwońcie, piszcie, dzielcie się swoimi relacjami, gdyż każda z nich jest na wagę złota. A w pierwszej części dzisiejszej audycji tradycyjnie zaprezentuję moim skromnym głosem kilka relacji, które przyszły do Radia Paranormalium drogą tekstową. Dwie obserwacje z Wrocławia zgłoszone przez tego samego słuchacza.
Obserwacje z początku 2019 roku. "Mieszkam we Wrocławiu, boczna ulica Gajowickiej, przy małym parku i jednostce wojskowej. Park znajduje się bardzo blisko osiedla i jest oddzielony małą uliczką. Z okna widzę bezpośrednio plac zabaw w tym parku, kilkanaście metrów od mojej bramy. Park w nocy jest oświetlony nowymi latarniami. Zwykle siedziałem do późna i zawsze, gdy kładłem się spać, zaliczałem codzienny rytuał. Wizyta w toalecie, potem kuchnia i wyjrzenie przez okno dla zaczerpnięcia oddechu. Pewnej nocy, było to po północy, szykowałem się do snu.
Wszystko w domu miałem już pogaszone. Żona i dziecko spali. Wszedłem do kuchni, spojrzałem przez okno i zobaczyłem coś dziwnego. W pierwszej chwili myślałem, że mi się wydaje, ale im dłużej patrzyłem, tym wyraźniej dostrzegałem, że w parku obok placu zabaw stoi w kręgu pięć czarnych, pionowych obiektów o kształcie prostokątów. Jedyne, do czego mogę to porównać, to monolity z Odysei kosmicznej.... Stałem w zdziwieniu i nie mogłem dojść, jak to możliwe i co to jest.
Nie miałem świadomości, że to UFO czy przejaw jakiejś inteligencji. Po prostu patrzyłem na to i starałem się sobie wytłumaczyć, jak to możliwe. Patrzyłem z różnych kątów, wychylałem się, bo początkowo myślałem, że to cienie, ale lampy, które w parku świecą bardzo jasno na biało, nie dają cienia w tym miejscu, które jest zawsze doskonale widoczne.
Prostokąty miały na oko ponad dwa metry wysokości i stały w kręgu z odstępami od siebie o kilka metrów. Po prostu tam stały, a ja patrzyłem bardzo długo, bez lęku ani innych negatywnych emocji. Z czasem po prostu znużyłem się i najzwyczajniej w świecie poszedłem do pokoju z drugiej strony i położyłem się spać. Nie wiem, czemu nie było we mnie ekscytacji ani emocji. Wydawało mi się, że powinno to zrobić na mnie większe wrażenie i zawsze, gdy patrzę przez okno z kuchni w tamto miejsce, myślę o tym zdarzeniu. Obserwacje z 16 maja 2019 roku. O godzinie mniej więcej dwudziestej zaobserwowałem przelot dziwnego, czarnego obiektu, który nie był ptakiem, samolotem czy helikopterem. Obiekt przypominał czarny kwadrat z wklęsłymi bokami i poruszał się na dużej wysokości, przez co wydawał się małych rozmiarów. Nie wydawał dźwięku w porównaniu do samolotów pasażerskich na podobnej wysokości, które przelatywały w okresie przed i po zdarzeniu. Widoczność była dobra, prawie zerowe zachmurzenie z kryształowo chłodnym powietrzem. Obiekt przemieszczał się od strony centrum po przekątnej ulicy Gajowickiej, Wróbla w stronę ulicy Hallera i centrum handlowego Borek Carrefour.
Być może był również widziany przez innych świadków. UFO nad miejscowością Kozin w województwie warmińsko-mazurskim. 28 sierpnia 2019 roku. Około godziny czwartej nad ranem łowiłem z dwójką znajomych ryby i nagle kątem oka, równocześnie z innym znajomym, spostrzegłem dziwne światła nad przeciwległym brzegiem jeziora. Odległość tych świateł określiłbym na od trzystu do tysiąca metrów. Wysokość ciężko mi stwierdzić. Z mojego punktu widzenia było to nad linią drzew, na wysokości mniej więcej tak trzy do cztery razy wysokości drzew. Widzieliśmy to wszyscy trzej i w trakcie obserwacji dyskutowaliśmy o tym, co widzimy. Były to jak gdyby dwa kompleksy świateł. Zapaliły się równocześnie już na wspomnianej wysokości.
Było ciemno, ale niebo było jaśniejsze. Dało się wyróżnić zarys drzew, horyzont, linię brzegową. Każdy z nas widział inny kształt tych formacji. Dla mnie były to dwie formy. Każda składała się z pięciu świateł ułożonych w kształt choinki, czyli jedno najwyżej, dwa niżej i jeszcze dwa niżej, ale szerzej niż poprzednie. Jeden obiekt był wyżej od drugiego. Światła były pomarańczowe, nie migotały. Ich światło było troszkę dziwne. Tworzyło takie rozmazania, takie jak w starych teledyskach ze świateł dyskotekowych tworzą się takie smugi, gwiazdy. Mieliśmy wrażenie, że momentami się zbliżają do nas, później znów oddalają. Była całkowita cisza. Po kilku minutach światła zgasły. Wszystkie światła jednocześnie, ale nie gwałtownie. Wygaszały się jak telewizor lampowy. Tak o tym pomyślałem w pierwszej chwili. Po jakiejś minucie zapaliła się połowa, tak jakby wyższy obiekt. Świecił się kilka minut i poszedłem po telefon, żeby nagrać to lub zrobić zdjęcia. Telefon miałem na jachcie, jakieś dwadzieścia metrów od miejsca, gdzie łowiliśmy. W momencie, jak wchodziłem na łódkę, drugie światła też zgasły, też powoli wygaszając się.
Obserwowaliśmy te światła z miejscowości Kozin, patrząc przez jezioro Jagodne w kierunku południowo-wschodnim. Wiem, że tam stacjonują jakieś jednostki wojskowe, chyba nawet Amerykanie. Na początku wytłumaczyliśmy sobie, że to może jakieś drony były albo flary, ale już w trakcie obserwacji doszliśmy do wniosku, że może to być coś innego, bo flary raczej nie utrzymują się na jednej wysokości i nie gasną całymi formacjami, a drony raczej nie mają tak mocnych świateł i kształt formacji wykluczał drony, bo na pewno to było na drugiej stronie jeziora, więc odległość tych świateł pomiędzy sobą wskazywałaby na dron przynajmniej kilkudziesięciometrowy.
UFO nad Dołżycą koło Komańczy w województwie podkarpackim, drugiego października 2019 roku, około godziny dwudziestej. Ja i moja dziewczyna widzieliśmy nad naszymi głowami, czyli na linii Dołżyca-Komańcza, bardzo jasny obiekt, nieco większy i jaśniejszy niż tak zwana Gwiazda Polarna. Mam na myśli Gwiazdę Polarną, niekoniecznie widzianą jesienią, tylko wtedy, gdy jest ona najmocniejszym punktem na niebie. Obiekt w nieokreślonej odległości, albowiem nie było punktu odniesienia, poruszał się z szybkością samolotu lub satelity.
Widzieliśmy go około dziesięciu sekund. Początkowo poruszał się płynnie. W ostatniej fazie, czyli po mniej więcej pięciu sekundach obserwacji, ruch stał się urywany czy też falujący, po czym przez mniej więcej trzy sekundy gasł. Mamy doświadczenia z satelitami, z tak zwanymi spadającymi gwiazdami. Obiekt był wielokrotnie większy bądź jaśniejszy niż satelita, sputnik i poruszał się o wiele wolniej niż spadająca gwiazda. Ruch w ostatniej fazie był nierówny. Nie wiemy, co było wcześniej. To znaczy zauważyliśmy go, gdy wleciał w nasze pole widzenia.
Ciekawe, czy jest to coś ciekawego? Czy może to być wytłumaczalne zjawisko astronomiczne? Kolor jasny, biały.... Nie wiem, jak wyglądają chińskie lampiony. Wydaje mi się, że kolor byłby bardziej ciepły. Druga sprawa, że nasz dom jest ostatnim domem we wsi. Za nami jest trzy kilometry lasu, granica ze Słowacją i kolejne kilka kilometrów do najbliższej osady. Raczej mało prawdopodobne, aby ktoś w środku lasów i gór pomiędzy niedźwiedziami i wilkami bawił się w lampiony.
Fragment obszernej korespondencji od słuchacza z Olkusza. Niezidentyfikowany obiekt latający, trójkątny, czarny. Rok około tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego ósmego. Mogę to sprecyzować, bo pracowałem w tym czasie w zakładzie tylko półtora roku.
Wracając z pracy około godziny dwudziestej pierwszej z kolegą zobaczyłem na niebie jakby gwiazdę. Była ona jednak większa niż inne gwiazdy. Dużo większa. Patrzyłem na nią przez odcinek parę kilometrów, aż w końcu zapytałem kolegi, czy też to widzi. Zatrzymaliśmy się na takiej zatoczce parkingowej. Miejscowość Olkusz, konkretnie Stary Olkusz. Kiedy wysiedliśmy z samochodu, obiekt zaczął poruszać się w naszą stronę. Poświata zniknęła. Było widać tylko obiekt. Był ogromny. Ciężko oczywiście oszacować jego rozmiar, ale przysłonił niebo i przelatywał nad drogą krajową numer dziewięćdziesiąt cztery, która jest spora. Plus zatoczka, na której staliśmy. W pewnym momencie był sporo za drogą, z drugiej strony od nas, sporo po przeciwnej stronie. Po mojemu trzysta metrów długi, sto metrów szeroki.
Przelatywał bezszelestnie, wszędzie jakby cisza zapadła. Od przodu i po bokach miał światełka koloru białego. Takie niewielkie diodki, jakby na przemian migające. Pod spodem miał tak jakby w jednej poprzecznej linii światełka koloru zielonego i czerwonego. Chyba cztery, dwa zielone i dwa czerwone. Poruszał się powoli, około trzydziestu kilometrów na godzinę, tak jakby chciał pokazać się nam w całej swej krasie. Nie pamiętam, aby jechały w tym czasie jakieś samochody. Wszystko trwało jakieś pięć minut, po czym obiekt wleciał za wzniesienie. I to na razie tyle, jeśli chodzi o zawartość naszej radiowej skrzynki mailowej. Po krótkim przerywniku przejdziemy do prezentacji przygotowanych na dziś zapisów rozmów ze słuchaczami.
Nigdzie się nie wybierajcie! Zaraza była w drodze do Damaszku i przemknęła obok karawany wodza na pustyni. "Dokąd pędzisz?"- zapytał wódz. "Do Damaszku. Mam zamiar zabrać tysiąc istnień." W drodze powrotnej z Damaszku zaraza znowu mijała karawanę. Wódz powiedział: "Zabrałaś pięćdziesiąt tysięcy istnień, a nie tysiąc." "Nie - rzekła zaraza.
- Ja wzięłam tysiąc. To strach zabrał resztę." Nie daj się zastraszyć. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie.
Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl.
Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach, przeżycia na granicy światów. Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W drugiej części dzisiejszej audycji zaprezentuję Państwu zapis rozmowy ze słuchaczem, który podzielił się opisem krótkiego, acz ciekawego zdarzenia z udziałem UFO nad Karkonoszami.
To nie jest jakaś tam długa relacja, ale, ale chyba warto przedstawić, jeśli się tym interesujecie i ja też. Jeśli ma pomóc w czymś, no to chyba warto przedstawić, nie? No to przejdźmy zatem do przedstawienia w takim razie. Jakby pan mógł przytoczyć wszystkie szczegóły, jakie pan pamięta, kiedy doszło do obserwacji, jaka to była miejscowość, jak się obiekt zachowywał, jak wyglądał i tak dalej.
Generalnie jestem z Karkonoszy, z okolic Jeleniej Góry, z Piechowic. Wiadomo, te minerały i to wszystko. Generalnie to było trzydziesty lub trzydziesty pierwszy lipiec. Dokładnie, dokładnie ta data. Generalnie na wstępie chcę powiedzieć, że to, co widziałem, to od razu sobie zapisałem w głowie, powtarzając to przez kilka dni, przypominając sobie, jak to, jak to wyglądało, żeby po prostu tego nie zapomnieć, nie? Bo to miało być tylko typ i wyłącznie dla mnie.
Teraz tak po prostu wychodziłem z domu i na niebie godzina dwudziesta pierwsza dziesięć. To była taka, taka delikatna już szarówka na dworze i niebo czyściutkie, bo to było lato. To był lipiec dwa tysiące dwudziestego roku, tak?
Nie, dwa tysiące dziewiętnastego. Dwa tysiące dziewiętnastego. Od dwóch lat Wasze radio słucham także, także tak mówię, że dzwonię do Was. No i generalnie patrzę. Wychodziłem z domu, lewą ręką zamykałem dom i popatrzyłem w niebo, nie? I był taki wielki rozbłysk generalnie i w środku, w środku pojawił się spodek, taki latający generalnie......
jakoś pół godzinki temu szukałem na internecie, bo nie interesuję się generalnie takimi tematami. Znaczy, słucham wasze radio, lubię o UFO rozmawiać i tak dalej, ale nigdy, żeby się tam zagłębiać gdzieś w internet i tak dalej. I próbowałem wyszukać takich podek. I znalazłem taką jakąś makietę, takich spodków, gdzie było opisane różne rodzaje tych spodków. Nie wiem, czy, czy Marek kojarzy coś takiego?
No coś kojarzę. Chyba taką, taką ankietę nawet widziałem na Facebooku. Na jakiejś grupie bodajże. I chodzi mi o to, że jest tam nazwa takiego jednego spodka, który jest taki spłaszczony z dwóch stron. No, nie ma żadnego tam kapelusza, tak jak ludzie to opisują z góry czy z dołu, tylko on był po prostu płaski. Było, był wypuklony na górze i na dole, prawda?
Taki wrzecionowaty kształt, coś tego typu. Tak, tak, tak. On się gdzieś tam jakoś tak nazywa. Specyficznie oni go tak nazwali. Yy, no i ten wielki błysk się pojawił. To było ułamek sekundy. Pojawił się ten wielki błysk po prostu i ten obiekt wychodził z prawej strony. Wyszedł gdzieś tak do trzy czwarte całego, całego obiektu i to wszystko znikło, nie? Po prostu tak, jakby się nie wiem, w jakiejś czasoprzestrzeni przekręcił. No, nie wiem, to, no, nie wiem. No, okręt. Okręt niesamowity po prostu, nie?
Generalnie widziałem to z pozycji takiej, że wychodząc z domu mam dwie duże choinki, yy, świerki, które mają gdzieś koło dwudziestu, dwudziestu pięciu metrów i widziałem ten rozbłysk generalnie na, na tle tych choinek między tymi choinkami generalnie. On się idealnie wpasował w te choinki, prawda? Dlatego tak to zapamiętałem, że widziałem ten właśnie rozbłysk i ten pojazd taki wyszedł właśnie i to wszystko się od razu skończyło, nie? Takie.
Taka sytuacja właśnie. A jaką... Jak oceniałby pan wielkość tego pojazdu w porównaniu jeszcze z tymi choinkami? Właśnie, właśnie o to chodzi. Choinki tak, mają około dwudziestu pięciu metrów wysokości. One są od siebie, mm, to jest mała uliczka, bo to jest wioska, to jest pięć metrów szerokości, ulica, dwadzieścia pięć metrów. I jak ja to zobaczyłem, generalnie ja widziałem zarys tego obiektu. Chodzi o to, że on był taki spłaszczony, prawda? Ale było widać zarys, zarys środkowy tego rantu górnego i dolnego, prawda? Tak jakbyśmy przyłączyli te dwa talerze, mówiąc jadalne, płaskie do siebie, przykleili do góry nogami. Coś takiego, prawda? Ale było rzeczywiście widać ten rant, taki na środku, taki ewidentny, duży, taki rant. No i oceniam, to było nad taką górką. Do górki jest gdzieś piętnaście, nie piętnaście, koło siedmiu kilometrów, żeby tak na nogach sobie pójść, wejść na nią na górę.
Oczywiście to nie, bo to nie wiadomo. Nie wiem, jak to. Nie wiem, jak to określić, ale uważam, że to było bardzo duże. Uważam, że to było bardzo, bardzo duże, bo było to bardzo wyraźne między tymi choinkami a no, mówię, rozstęp choinek to jest pięć, sześć metrów. Cały ten błysk był gdzieś koło pięciu, siedmiu metrów.
Wielkość pozorna obiektu wynosiłaby, gdyby porównać go z gabarytami choinki, to zajmowałby na choince pięć, sześć metrów. Jakoś tak. Znaczy mówię poziomo. Są dwa szczyty choinek, prawda? Dwa szczyty choinek są. I między tymi szczytami choinek rozbłysk wielki. Po prostu idealnie się wpasował w to wszystko i ten pojazd po prostu wyszedł, nie? On mówię, on się tak, tak, tak, w ułamku sekundy, tak powoli jakby wychodził. I jeszcze mówię do końca, końca nie było widać tego całego talerza.
Nie było widać. I tak jak perkusja, perkusja jest jedna złamana, prawda? No to właśnie, właśnie w takiej, w takiej pozycji gdzieś był i jeszcze, jeszcze się, jeszcze się do końca nie pojawił. Już to wszystko znikło, nie?
Generalnie słyszałem od ludzi sytuacje takie, że widzieli gdzieś tu nad tą górą jakieś kiedyś tam światła. Wiadomo, oceniamy to jako tutaj górkę jakąś gdzieś mamy, ale to może być gdzieś wiadomo, dalej gdzieś piętnaście, dwadzieścia kilometrów. Wiadomo, nie wiadomo, jaki to jest. Jakiego to jest rozmiaru, nie?
A jakie wtedy panował warunki pogodowe? Bardzo ładne. Mówię to było, to było. To był lipiec. Na pewno na milion procent. To był trzydziesty lub trzydziesty pierwszy. Pamiętam to, bo wbiłem sobie w głowę w ten sposób, że to był środek wakacji, środek wakacji.
Czyli niebo, jeżeli dobrze rozumiem, niebo było czyste, tylko ten rozbłysk się pojawił zupełnie nagle, tak? Tak. Czyściutkie niebo, błękitne. Księżyc. Taka podświata jak to, jak to mówię, dwudziesta pierwsza dziesięć.
Słońce zachodziło wtedy gdzieś koło, koło dwudziestej czterdzieści pięć. No to jeszcze dosyć jasno musiało być. Tak, tak, tak. To jeszcze mówię. To było, ja mówię, taka delikatna szarówka się zaczynała, nie?
No i piękne już tam delikatne, jakieś tam gwiazdki, takie daleko było widać. I ten właśnie błysk, taki nie. I taka, taka sytuacja. Czy byli jeszcze może jacyś świadkowie? Czy ktoś mógł widzieć ewentualnie?
Nie, nie. Myślę, że nie. Znaczy jakby tu ludzi popytać, to wiadomo, że żeby się znalazło parę osób. Sam znam jedną, dwie na sto procent. Dwie osoby, które kiedyś coś widziały. Tak jak to opisujecie w radiu ludzie w Sobieszowie, tu koło Jeleniej Góry, właśnie koło Cieplik, koło Piechowice, Starego Petrydorfu widzieli tą kulę właśnie taką w kolorze żółtym.
Grali chłopaki w piłkę na boisku i do nich po prostu podleciała. Tu nad tą górką, co ja widziałem, to też widzieli jakiś, jakiś kiedyś jakąś kulę, która latała. Jakieś światło ktoś widział. Tu mi sąsiad mówił taki młody chłopaczek. Jak mu opowiedziałem o tym, to on mówi, że rzeczywiście, bo tam kiedyś coś mówi latało, nie?
Tylko mówię, że ja to widziałem, że wydaje mi się, że to było bardzo duże, skoro ja widziałem to w takim małym zarysie między choinkami. Ja od choinek stałem koło dziesięciu metrów. Tak, dziesięć metrów, bo dom ma, dom ma trzydzieści. Dom ma trzydzieści metrów, tak koło dziesięciu metrów, no.... Bo jak ja to widziałem i widziałem to w zarysie mówię takim, a jak to było na niebie, jeszcze tam tak wyżej, to, to myślę, że to było spore dosyć.
Nie? Tak jak ludzie opisują. Było gdzieś kiedyś takie zdarzenia, jak jechali samochodem gdzieś po, po drodze było cztery osoby chyba czy trzy w samochodzie, a tylko kierowca widział taki właśnie błysk i ten pojazd zniknął, prawda?
No, zjawisko, które dostosowało się do, do percepcji tego konkretnego świadka. Można powiedzieć. No i generalnie, generalnie nie wiem, czy to jest ważne. Mówię od czterech lat. Straszne smutki, straszne żale, dusza.
Zacząłem wchodzić w to wszystko. Nagle na wasze radio trafiłem na Bączkowskiego, na te jego audycje, inne różne tematy. OSO, nie OSO. Wszedłem w to tak powolutku między czakrami i tym wszystkim. Dzisiaj wiem. Wiem, na czym stoję. Wiem, co to jest duchowość. Miałem problemy samobójcze kiedyś i tak dalej, ale generalnie nie jestem wariat. Nie, nie jest coś takiego, że tylko się po prostu stresuję, bo nigdy, nigdy czegoś takiego nie mówiłem ludziom, nie? Tym się nie chwaliłem, bo po prostu wiedziałem, że nikt mi nie uwierzy na coś takiego. Tym bardziej to było za słabe, żeby o czymś tam mówić, prawda? Tak jak babci wyrwali bukiet czy tam rajstopy, to ja się nie miałem tam czym chwalić, ale myślę, że dla ludzi, którzy się tym interesują, tak jak ja między innymi, bo mówię, jak wszedłem w podświadomość, to zacząłem. Z początku wszedłem w przyciąganie i takie. I naprawdę Marku, wychodziłem. Ja kocham podwórko, kocham swój ogród. Wychodziłem ja całe lato, sierpień, nawet zimę. Jakieś skóry biorę i siedzę na dworze. Gwiazdy i patrzę. Nie.
To, to powiem ci, że jak ja to zobaczyłem, to ja się poczułem błogo. Strasznie w tych moich strasznych problemach i kłopotach, które są. To wszystko jak się to kumulowało, to się kumulowało trzy lata. Wszedłem w podświadomość i wychodziłem na podwórko.
Wychodziłem i sobie cały czas myślałem: muszę was zobaczyć. Mówię pokażcie mi się. Mówię pokażcie mi się, pokażcie. I to trwało, Marku, koło miesiąca, koło dwudziestu dni. Tylko że naprawdę intensywnie, strasznie o tym myślałem i po prostu to coś mi się pojawiło. Nie miałeś wrażenia, że, że ten obiekt jakby w reakcji na twoje myśli, na twoje prośby się pokazał? Coś takiego.
Tak, tak, mam. Mam od samego, od samego początku. Dlatego mówię, jak wszedłem, jak zacząłem powolutku wchodzić w to wszystko, co? O czym wy mówicie w radiu między innymi. Dużo, dużo, dużo obejrzałem wszystkiego w sieci.
Odrzuciłem tam jakieś śmieci, które są i tak dalej. Posegregowałem to wszystko. Zostałem przy waszym radiu, przy ludziach, którzy się kręcą koło radia i tak dalej. Bo widzę z waszej strony, że jesteście pewni w tym, co w tym, co robicie. Między innymi chciałem podziękować, bo jakoś, jakoś ratujecie mi życie. Nie teraz o tym. Poczułem się mówię bardzo błogo i i wiedziałem, że oni się pojawili na moją myśl, że ich po prostu chciałem zobaczyć w jakiś sposób. Nie umiem. Ty się zajmujesz tym tematem. Wiesz, może co myśleć na ten temat, czy nie? Ja się bardzo stresuję, jak to mówię.
Sporo też podobnych, sporo podobnych też historii, nie tylko z Polski. Zresztą znam, że świadek, jak ktoś tam puścił jakąś w myślach, że tak powiem, prośbę o pokazanie się jakimś obiektom i te obiekty się rzeczywiście pojawiały. Też dużo takich obserwacji, na przykład notowanych jest w Meksyku, w okolicach wulkanów.
Mhm, tutaj też jest Śnieżka, tu jest wulkan. Ja się strasznie interesuję minerałami i całą historią, całym tym Śląskiem, co tutaj było, tymi skarbami. To wszystko to jest niesamowity teren. To jest, to jest po prostu bomba na takie, takie klimaty, prawda? No i tak jak, tak jak przesłuchałem wasze radio i doszedłem tam właśnie do tych audycji. Dzisiaj nie mogę spać, bo już nie mam czego słuchać.
Generalnie jak przesłuchałem te wszystkie audycje właśnie o tych zjawiskach UFO, to mówię jednak, jednak chciałbym wam to przedstawić, bo taki odkąd słyszałem wasze audycje, to nie słyszałem o takim zjawisku. No i jakoś parę dni temu, jak odsłuchiwałem jakąś tam właśnie audycję, to słyszałem właśnie o tym, o tych ludziach, co jechali w samochodzie i on zobaczył jakiś pojazd, tylko on. I nagle to właśnie w takim błysku tylko zniknął. Znikło nie coś, coś, coś takiego. Taką relację dawałeś i mówię to, co mówię. Jednak się chyba odezwie. To była relacja. To była relacja pochodząca bodajże od Damiana Treli, który też właśnie na terenie Karkonoszy też dosyć sporo różnych dziwnych rzeczy.
Tak, tak, tak, bo to była relacja tam właśnie z okolic Karkonoszy. Tam było parę relacji z Karkonoszy. Z Michałowic była relacja. Aż od razu mówię co to za ludzi? Mówię chyba wam pojadę, bo ja znam te całe okolice. Nie wiem. Ja pochodzę z Piechowic. Michałowice są dwa kilometry wyżej. Generalnie to ja to wszystko kojarzę. Tak.
Ja to pozwolę sobie zdradzić. Zresztą chyba słyszałeś, w którymś z ostatnich podcastów mówią świadkowie. Tam zdradziłem, że Damian Trela wydaje niedługo książkę i ta książka też będzie w wersji dźwiękowej o obserwacjach głównie UFO, ale też różnych innych rzeczy na terenie Dolnego Śląska. Rozumiem, że wracając do relacji rozumiem, że obiekt nie emitował żadnych dźwięków, nie było żadnych tam podnosów?
Nie, o tym też miałem mówić. To od razu też sobie zapamiętałem. Zero dźwięku, nic, tylko ten piękny, taki błysk. Mówię pojawienie się tego obiektu. Oczywiście nie mogę powiedzieć, w jakim on był dokładnie kolorze, tak jak opisują, czy matowy, czy czy jakiś tam ocynkowany, czy jakiś tam. Widziałem, że on był po prostu dokładny. Tak jak mówię, ten środek znaczy nie jaskrawy, po prostu ja go widziałem czarnego. Tak, bo i pogoda mówię, i odległość. Mówię ja go widziałem w zarysie. Dobrze. Mówię ten środek, to wszystko, ale po prostu dla mnie on się wydawał ciemny, czarny. Może tak o. Czyli taki jakby ciemny obiekt otoczony czymś jaśniejszym. Tak, jeżeli dobrze rozumiem?
Tak.... Mówię, wyszedłem z domu, mówię, zamknąłem drzwi i od razu zawsze, zawsze jak wychodzę z domu, to zawsze od razu w niebo patrzę, nie? Zawsze mam tutaj konstelacje takie ładne, które, które można obserwować. Yy, no i mówię lewą ręką zamykałem, to akurat głowę miałem w stronę właśnie tych choinek, w stronę ulicy, w stronę sąsiada. No i patrzę właśnie tam, bo... A przepraszam, coś, coś, coś. Ona mówi: "A co, co? A to satelita poleciała." I tak patrzę. Mówię: "A, to satelita", bo zawsze mówię, jak coś się ruszy dla mnie na niebie, to ja już, już patrzę i wkukam, o co chodzi, nie?
Wiadomo, te satelity jak powypuszczali teraz, to można się pogubić. No i patrzę satelita. No i dalej patrzę w ten sam zakątek, właśnie między te choinki. I nagle taki właśnie błysk, mówię, pojawienie się tego obiektu w tym, w tym, w tym ułamku sekundy. Ten obiekt po prostu się wynurzył. Nie do końca właśnie tak jak talerz od perkusji. Jest właśnie ten taki łamany i to wszystko, i to wszystko tak jakby znowu się zmniejszyło, nie?
Rozbłysk i znowu zmniejszenie, takie. Czyli cała obserwacja, cała obserwacja, jeżeli rozumiem, zamknęła się w góra paru sekundach, tak? Całe zdarzenie. Tak, w ułamku sekundy. No, no, w sekundzie, dosłownie w sekundzie, bo był rozbłysk i chwilę on się pojawił. Właśnie tak. I to wszystko znikło, prawda? Nie jestem w stanie powiedzieć, yy, mówię godzina wiem która, ale nie sprawdzałem później, która była godzina. Nie wiem, czy gdzieś tam zastygłem, czy nie, ale myślę, że nie, bo to było, było po prostu za szybko i mówię, że za, za daleko to było. To było naprawdę daleko, nie?
Dobrze, tutaj już nie mam innych pytań dotyczących tej relacji. Wspominałeś coś wcześniej, że rozmawiałeś też z innymi osobami i też od innych znasz o podobnych zdarzeniach jakieś szczegóły. Czy może jesteś może w stanie coś przytoczyć bardziej dokładnego, bardziej szczegółowego?
To znaczy, jakbym się generalnie wypytywał ludzi, to może coś bym się tam dowiedział bardziej, ale takie co, co tak ludzie gadali, nie? Widziałem coś tam, widziałem coś tam. To po prostu w środowisku, w takim, jakim ja się tam obracałem, to nie było tak, że ktoś tam kłamał. On mówi: "Widziałem to", mówi, "ale to jest tylko dla mnie", mówi. I tyle. Nigdy się tam jakoś tym nie chwalili i nie mówili, nie, ale no takie zjawiska istnieją. Także dlatego mówię, też zadzwoniłem, przekażę, mówię, mówię swoją relację, nie?
A mówię, przecież widziałem, mówię dwa lata smutny, pod gołym niebem. Zima, lato, jesień to najróżniejsze rzeczy jeszcze widziałem, prawda? Gdzieś w dalszych jakichś odległościach, ale po prostu niektóre to były sytuacje. Na przykład, gdzie była jakaś konstelacja gwiazd i się układała w trójkąt, po prostu. Trzy takie gwiazdki były i patrzę po prostu i w te gwiazdki po prostu coś wleciało, tak jakby takiej samej wielkości obiekt. Tak samo świecący jak gwiazda, ale po prostu on się zaczął odbijać jak na flipperze.
Odbijał się od tych, od tych punktów, tego trójkąta? Od tych, od tych punktów, tych gwiazd, tak! Ale to po prostu to nie tak, że on się odbił tak od jednej do góry, w dół, w bok. On jak na flipperze. Pyk, pyk, pyk, pyk, pyk, pyk, pyk, pyk, pyk. I to latało, i latało, i latało. Ja mówię: "Chyba pójdę po mamę i powiem", bo mówię, że mówię, ona już zwariowała, jak jej mówię te wszystkie jakieś tam sytuacje, nie?
Mówię, a tu jeszcze smutny, tam jeszcze jakieś miałem problemy i tak dalej. No, dużo jest tych sytuacji generalnie tutaj na Dolnym Śląsku, prawda? Gdzie, gdzie, gdzie- No i też warunki macie dużo lepsze do obserwowania tego typu rzeczy. Mniejsze- Tak. Mniejsze zanieczyszczenie światłem na pewno też bardzo tutaj się przykłada do- Tak, tak. Do możliwości obserwacji.
U mnie, tak, u mnie przed domem właśnie postawili latarnie. Właśnie w tym roku takie ledowe. W tamtym, wtedy jak była ta sytuacja, to jeszcze takich nie było. Były stare, te takie żółtawe, ale jeszcze nie były nawet włączone o tej godzinie.
A ja mam widok idealny, nie? I to tyle, jeśli chodzi o relację przekazaną przez tego słuchacza. Rejon Karkonoszy jest obszarem dość aktywnym, jeśli chodzi o obserwacje UFO, o czym mieliśmy już okazję nieraz przekonać się również i w tej audycji. Wszystkie relacje z terenu województwa dolnośląskiego przekazuję oczywiście Damianowi Treli, który już niedługo ze swoją nową książką pojawi się na antenie Radia Paranormalium.
Tymczasem robimy krótką przerwę i już za chwilę wysłuchamy kolejnej przygotowanej na dziś rozmowy. Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Zostańcie Państwo z nami. Mówią, że wyłączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko, że z wyłączeniem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej. Posłuchaj nieznanego!
Radio Paranormalium www.paranormalium.pl Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl. Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No tylko, że z powrotem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej. Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium.
Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl. Dwa miesiące temu był traf prowadzący do pewnego radia. Że ktoś tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. www.paranormalium.pl ... Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W trzeciej części dzisiejszej audycji wysłuchamy zapisu rozmowy, w której w głównej części słuchacz podzielił się opisem osobliwie wyglądających obiektów, jakie on i jego dziewczyna mieli sposobność zauważyć całkiem niedawno w drodze między Krakowem i Wieliczką.
To jakby mógł prosić o w miarę taki szczegółowy opis tej obserwacji, bo to się zdarzyło między, gdzieś między Krakowem a Wieliczką, jeżeli dobrze kojarzę, tak? Tak, tak, dokładnie. Jadąc... Ale wie pan, to było już około czterech miesięcy temu. To nie jest takie świeże, ale po prostu dostałem to ogłoszenie. Znaczy na Facebooku zobaczyłem, że szukacie takich i od razu napisałem. Jechałem z dziewczyną, bo wziąłem do domu. Było gdzieś około godziny szesnastej, także całkiem widno. No i jechałem tą autostradą i po prawej stronie nagle nad drzewami zauważyłem takie, no coś dziwnego, no po prostu dwanaście jakby takich słupów.
Znaczy to nie były słupy, tylko jakby to, to można porównać do czegoś takiego, jakby pan miał pięciometrowe szklane takie rynny, w których do góry poruszała się jakby taki tył albo no, nie wiem. Miałem wrażenie, jakby i one jakby w równych odstępach, tak jakby były symetryczne, na symetrii.
Czyli były cztery z przodu i kolejny rząd, i kolejny rząd. I ten tył tak jakby się wydostawał z drzew. Jakby był zasysany przez te szklane, takie, takie tuby do góry. I to było idealnie. Idealnie było jakby ograniczony ten taki, ten tyłek, który jakby to był po prostu dym, to on by się roz, rozprzestrzenił. On by się ulotnił, a to po prostu szło, jakby w takim kanale przeźroczystym. Było to bardzo dziwne, zwłaszcza że jeżdżę tędy od czterech lat, trzy, cztery razy w tygodniu. Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Nigdy. I zawróciłem, bo chciałem, tylko że jechałem około stu czterdziestu na godzinę, stu dwudziestu. No nie było szans tu zrobić zdjęcia, ale zawróciłem. Przejechałem około dziesięciu minut z powrotem w to samo miejsce. Nie było już w ogóle tego. No i do tej pory drugi raz tego nie zobaczyłem. Rozumiem, że wtedy warunki pogodowe były dobre, widoczność była- Dobre były.
-mhm, widoczność była dobra. To był normalny taki dzień. Wszystko było, wszystko było okej, nie było żadnych anomalii. Było potwornie, ale nie, że jakiś padał deszcz czy coś. No, po prostu było przejrzyście. Było normalnie.
Rozumiem, że pan i pana dziewczyna nie zauważyliście jakichś zjawisk innych, towarzyszących tej, tej obserwacji, tych obiektów? Jakichś, jakichś dźwięków i tak dalej? Nic, nic nie było? Nie, nie. Zwłaszcza że pojechałem dosyć szybko samochodem, to słyszałem dźwięk szumu samochodu bardziej i w sumie to było takie dosyć subtelne. To nie było takie, wie pan, to nie było coś takiego, że każdy na to zwrócił uwagę, bo powiedzmy, że to było takie, nie wiem, z pięciu procent przejrzysty, pięć procent przejrzyste, resztę, znaczy dziewięćdziesiąt pięć procent przejrzystości. Czyli na przykład jak ktoś jechał, to by nie zarejestrował, po prostu przejechał dalej mam wrażenie, bo to nie było intensywne. To było takie bardzo subtelne, ale widoczne, ale całkiem widoczne. Także niestety moja dziewczyna też nie zwróciła na to uwagi, ale bo sam byłem zdziwiony. To ja mówię: „Czy ty to widzisz?". To ona tam patrzyła się na to i dopiero zobaczyła. No to powiedziała: „No tak, widzę, to jest bardzo dziwne, nie?". Powiedziała to swojej mamie, że coś takiego widziała, ale... No i, no i tyle. Czy tutaj w, w e-mailu czytam o, o tak-takim wrażeniu, jakby w tych przestrzeniach unosił się dym. Czy ten dym był jakiś taki jednolity, czy, czy bardziej, czy to bardziej jakby wyglądało wyraźnie jak dym? Wie pan co, to ja, ja to tak porównuję do dymu, ale bardziej to wyglądało, jakby to była taka, taki pył, ale coś à la brokat, który jakby tak on szedł do góry, jakby w tych tubach, w tych rynnach, jakby z drzew, jakby było zasysane. No i tak krążył delikatnie, jakby go wciągało coś i troszeczkę jakby takie, taka spirala.
Po takiej spirali to szło do góry. Czyli tak jakby to się tak troszkę ob-obracało tam w środku, tak? Tak, jakby szło po takiej spirali, ale w ograniczonym jakby przestrzeni, tej takiej szklanej, takiej powiedzmy rynny, która miała z pięć metrów wysokości. To było dosyć takie, takie duże. Drzewa w ogóle były duże, więc ta cała konstrukcja taka no, też była, też była duża. Czy te obiekty stały w miejscu cały czas, czy się jakoś może przemieszczały? Poruszały się?
Nie, one stały w miejscu. To było coś takiego, jakby coś lewitowało nad drzewami i, i właściwie zasysało, zasysało coś z drzew. Ewentualnie mogę to porównać, że na przykład są takie filmy, trochę nie wiem, czy pan widział Predatora. I Predator miał taki kamuflaż, że żeby go ludzie nie widzieli, to taki no, był taki niby przeźroczysty, ale coś tam widać było, że jest. Więc to może nawet nie był pył, tylko być może było coś takiego, jak jakby takie zjawisko refrakcji, że jeżeli ten obiekt jest przeźroczysty albo udaje, że jest przeźroczysty, to mimo wszystko zagina, zagina za sobą jakby obraz i, i widać coś tam kątem, jakby za nim.
No, coś kojarzę. Może samego tego filmu nie widziałem, ale kojarzę, że widziałem wynalazki powodujące jakby, jakby niewidoczność obiektów- Niewidzialność, tak. -które są tuż za nim, tuż za nimi. I takie właśnie taka, taka, taki jakiś ślad widać, że tam, że to, że tam coś tak?
Jest to coś ten aktywny kamuflaż. Można powiedzieć, że coś takiego na przykład nie. No, bo nie wiem, jak sobie próbuję to dopasować do czego to. No, to nie było w ogóle jakieś tam klasyczne UFO. To było bardzo dziwne. No, skojarzyło mi się to z podobnymi relacjami dotyczącymi obserwacji jakichś ekranów w rzeczy nie tego typu rzeczy.
Tak, najbardziej chyba taka najbardziej znana obserwacja tego typu miała miejsce w miejscowościach Będzienica i Nockowa na Podkarpaciu, jakoś pod koniec lat osiemdziesiątych.... I nasuwa mi się w związku z tym pytanie, czy obserwowane przez państwa obiekty w jakiś sposób przypominały takie tafle szkła odbijające światło?
No, ja bym powiedział, że to było właściwie, to mógł, to wyglądało w zasadzie takie szklane, właśnie słupy, szklane rynny i one nie tyle, że odbijały bardziej, bardziej refrakcja, czyli coś takie, jakby załamywało światło. Światło, jakby za sobą troszeczkę nie.
A były? Dało się zauważyć, jakby początek i koniec wyraźnie tych obiektów. Czy one były takie, jakby rozmyte na końcach? Właśnie, że nie było widać. One jakby wychodziły z nicości, znaczy były sto procent jakby przezroczyste. Później to przechodziło na dziewięćdziesiąt procent przezroczystości. To szło jakieś pięć metrów do góry, to dziewięćdziesiąt procent przezroczystości i później też do zera. Znowu było zupełnie przezroczyste.
I później, takie jakby takie jak płynne przejście w totalną niewidoczność. Płynne przejście. Tak? Totalną niewidoczność, tak. No i tak to było bardzo szybko, subtelne. Mi się wydaje, że jak ktoś jechał. Nie wiem, może ktoś to jeszcze zauważył, ale, ale to trzeba było jednak tak mieć czujny oko do tego, żeby, żeby to zobaczyć. Bo na dziewczynie ten obiekt zrobił jakieś wrażenie? Dzieliła się potem jakimiś swoimi odczuciami, czy po prostu zobaczyłam, bo zobaczyła, ponieważ zobaczyła i na tym koniec. Ja bym powiedział tak: ona zobaczyła, bo ja jej to, ja jej to pokazałem. Znaczy, tylko nie zasugerowałem jej, że to jest to czy tam coś. Tylko czy ty to widzisz, nie? No, ona powiedziała tak, ale to, ale to jest dziwne, nie? Ale dopiero wtedy to zobaczyła, jak jej powiedziałem.
Ale widziała to jakby. Czyli mamy tutaj potwierdzenie, że jest dwóch świadków i widzieliście państwo to samo tak? Tak, tak, tak. To samo dokładnie widzieliśmy, nie? Dobrze, tutaj już nie mam więcej pytań odnośnie tego, tej obserwacji. Czy obiekty... Może takie: czy obiekt, czy obiekty wywierały jakiś wpływ na otoczenie? Czy, czy manifestacje towarzyszyły jakieś inne zjawiska? Bo wiemy, że nie było dźwięku. Przynajmniej nie było go słychać. Ale czy, czy mieliście państwo wrażenie, że ten obiekt jakoś oddziałuje na otoczenie, na przykład na to, co, co jest tuż pod nimi?
Znaczy ja, ja po prostu jakby, ale to już jest moja analiza, jakaś taka moje, moje jakieś wnioski. Jakby moim zdaniem to był obiekt, który po prostu no udawał, że go nie widać. No, był w jakimś kamuflażu i jakby zasysał coś z drzew, pewnego typu substancje, jakby, jakby wyciągał z nich.
To takie moje odczucie. Takie pierwsze skojarzenie. Być może to jest błędne, bo być może tu, tu była jakaś polaryzacja albo coś innego się działo. Nie wiem, ale to była jakaś taka moja analiza. Po prostu, że coś jakby wisi nad tym. Jakaś taka konstrukcja, taka mechaniczna, coś takiego, jakby nie wiem, jakaś maszyna czy coś takiego. I ona, i ona coś w tych drzew zasysa. Dobrze, to tutaj lista pytań mi się, że tak powiem już dobieg, dobiegliśmy końca mojej ściśle tajnej listy pytań. Mam jeszcze takie pytanie, czy takie techniczne pytanie: czy wyraża pan ewentualnie zgodę na wykorzystanie zapisu tej rozmowy w którejś z audycji, bądź na wykorzystanie w jakiś inny sposób tej relacji?
Tak, to, to, to też się do pana zwróciłem, bo może jestem ciekawy, czy jeszcze ktoś to widział, bo być może ktoś to jeszcze zobaczył. Natomiast nigdy tego już nie widziałem. Kolejny raz, jak przejeżdżałem. Dodam jeszcze, że bawiłem się w OB, bo przez miesiąc bawiłem się w wychodzenie ciała z ciała.
Mam wrażenie, że coś mi się udało i coś, coś tam się naprawdę wydarzyło bardzo dziwnego. No i w sumie ostatni dzień jakiejś tej zabawy całej poprosiłem jakby drugą stronę, żeby dała znać, czy w ogóle jest, jest ta druga strona, czy jest jakaś faktycznie, czy to, co mi się przydarzyło, to, to jest jakaś taka moje senne jakieś projekty, czy jest coś jednak faktycznie, nie? No i na drugi dzień zobaczyłem coś takiego. Może to jakiś przypadek, a może to jest po prostu jakaś odpowiedź?
No, jakby korelacja czasowa raczej każe tutaj sądzić, że to, że tak powiem, jest daleki od przypadków, bo to, to była taka intencja. Pan jakby wysłał w eter taką prośbę o pokazanie się jakoś tak? Mhm. I w zasadzie tak. No, co by mi się mogło pokazać? No, mogłoby się tylko pokazać coś, co jest jakby niezgodne z tą rzeczywistością. Czyli tak jakbym zobaczył tęczę. No to, co to by było? No, to byłaby tęcza. Jakbym zobaczył coś, musiałbym zobaczyć coś, co w ogóle nie pasuje, jakby do tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, jakby nie. Czyli coś takiego, co nie ma prawa w ogóle tutaj istnieć, jakby i może być, jakby tutaj zauważone. I jakby ten obiekt zupełnie nie pasował do tego, co, co widzimy. To nie były ani, ani jakieś takie nie wiem, pioruny czy jakiekolwiek inne obiekty, które mógłbym nazwać jakoś, nie. Czyli było zupełnie coś niepasującego zupełnie do tej rzeczywistości. Czyli możemy...
Wyobcowanie się w rzeczywistości o! Mhm. Możemy tutaj pospekulować, że po prostu jakaś inteligencja pana wysłuchała tej prośby i, i postanowiła w taki właśnie sposób zareagować, pokazać się w taki sposób dosyć doniosły. Taka mała odpowiedź. Po czym, jak już chciałem z telefonem to oczywiście zarejestrować, to już pyk. No, nie było szans. Wróciłem i ten i nie było.
Dobrze, tutaj już nie mam. Wyczerpałem to. Tutaj już nie mam żadnych pytań. Jeżeli nie ma pan nic przeciwko, to postaram się też wysłać zapis tej rozmowy ufologom współpracującym z Radiem Paranormalium. No, myślę, że dosyć blisko Krakowa i Wieliczki będzie na pewno Arkadiusz Miazga. Nie wiem, czy pan kojarzy takie nazwisko. To jest ufolog z Podkarpacia, z Ropczyc, ale to akurat też Małopolska. To też akurat jego, że tak powiem, rewir. No i jeżeli będą, będą mieli jakieś pytania do pana, to, to się na pewno zgłoszą. Tak.
Jeszcze tutaj dodam, że widziałem jeszcze raz prawdziwe UFO kiedyś. Wiem, że to się wydaje śmieszne. Jak miałem czternaście lat, to była jakaś sierpniowa noc, bardzo ciepła. Mieszkałem wtedy w Śródmieściu w Krakowie, na ulicy Kleebergskiej. Mieliśmy taki stary budynek i tam takie były duże, drewniane balkony. Była godzina gdzieś jedenasta wieczorem.
Który to mógł być rok? ... Ja już mam prawie pięćdziesiąt lat. To były lata osiemdziesiąte. Nie powiem panu, nie powiem panu, panie. Już było, już było bardzo ciemno. No i mieliśmy drzwi otwarte na ten balkon, żeby się powietrzyło wszystko, żeby było fajnie. I nagle usłyszałem dźwięk. I to był dźwięk, taki jak z filmu science fiction. Po prostu taki typowy, taki wiiu, wiiu jakiś po prostu bardzo dziwny dźwięk, taki, aż myślałem, że może u sąsiada coś tam nie wiem, w radiu leci. Chciałem to zobaczyć.
Wyszłem na ten balkon i naprzeciwko budynku, na wysokości jakby komina kolejnego budynku widziałem biały obiekt. Taki po prostu klasyczne UFO. Taki klasyczny spodek. Światło. Tylko to było całe światłem jakby wypełnione i był bardzo wyraźny dźwięk. To było takie wiiu, wiiu. No, taki syntetyczny dźwięk jak z gier wideo. Teraz taki po prostu bardzo, bardzo, bardzo, bardzo taki oczywisty. I ten obiekt wisiał jakby nad budynkiem i później jakby znikł. Tylko, że on nie zniknął, jakby z taką prędkością się jakby oddalił, jakby znikał, ale to było widać, że takie pffu! I nie ma go.
Ale oddalił się w jakimś kierunku czy, czy jakby stał w punkt w jednym miejscu i nagle zniknął, jakby za przełączeniem stryczka? On jakby za przełączeniem stryczka znikł, ale ja miałem wrażenie, że on tak szybko oddalił się, że nie było takiego powolnego odjeżdżania, że on jest coraz mniejszy, coraz mniejszy, tylko takie pffu! Że to bardzo szybko było, jakby nagle. No, nie wiem, jakby ktoś zamknął- Czyli tak, jakby szybko odleciał po linii pana wzroku, tak?
Tak, dokładnie. Ale obserwowałem go jakieś nie wiem, cztery, siedem sekund i niebo było całkowicie ciemne, także nie było żadnych tak, no, może nie wiem, ale po prostu on był bardzo wyraźny. On był tak jasny jak księżyc albo dużo więcej.
Tak nawet był bardziej jasny. Tak. Czyli to był taki taki świetlny, świetlny punkt. A do czego mógłbym porównać jego jasność? Do gwiazdy polarnej. Jakoś tak jasność się zbliżona do Księżyca. Coś podobnego?
Moim zdaniem był tak dwa razy jaśniejszy niż Księżyc. On aż świecił. Po prostu Księżyc odbija to światło. On jeszcze był... No, przynajmniej tak intensywny był jak księżyc. To było bardzo wyraźne. Takie było. To było mega wyraźne. To nie było to, że tam z kilometra widzę czy coś.
To po prostu było takie ewidentnie. No bo to, co teraz widziałem, te takie ślame, to były. To było takie bardzo subtelne, ale to było. To kiedyś było bardzo wyraźne. No i tyle. Więcej UFO nie widziałem.
I to tyle, jeśli chodzi o relacje przekazane przez tego słuchacza. A co Państwo sądzicie o tych obserwacjach? Może widzieliście coś podobnego? Dajcie znać w komentarzach. Po krótkiej przerwie zajrzymy do przepastnych czeluści archiwum relacji Radia Paranormalium.
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny: Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem.
Komórkowy: pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści, sześćset trzy. Skype: radio.paranormalium.pl radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem Radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.
Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach, przeżycia na granicy światów - mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. O archiwum wspomniałem nie bez powodu, bo teraz zaprezentuję dwie relacje, co do których nie mam pewności, czy już gdzieś kiedyś się nie ukazały. Wszystkie relacje emitowane na antenie po zaprezentowaniu przenoszę do specjalnego katalogu, żeby się nic nie pomieszało i żeby było wiadomo, która relacja jest już opublikowana, a która jeszcze nie.
Jednak dwóch ostatnich nagrań z dzisiejszej audycji w owym katalogu jeszcze nie ma. Nawet jeśli jednak te relacje ukazały się już w innej audycji, to myślę, że szczególnie nowi słuchacze nie będą mieli nic przeciwko małej powtórce, gdyż dla nich te nagrania będą stanowiły, jakby nie było, nowość. Pierwszym z nagrań będzie zapis rozmowy przeprowadzonej przeze mnie na początku 2014 roku ze słuchaczem, który opisał obserwacje UFO nad miejscowością Panie Mazurskie. Uwaga! Na prośbę słuchacza zmieniłem mu głos, zatem apeluję o zaopatrzenie się w słuchawki.
Macie? No to słuchamy. No, sytuacja się zaczynała od gdzieś połowy grudnia roku zeszłego, gdy pierwszy raz wychodząc na papierosa, widząc z okna swojego strychu, które mam na północ wywalone, zacząłem zobaczyć kilka razy dziwne światła. Nie zwróciłem na nie większej uwagi, aż w końcu wieczorem postanowiłem wyjść na lepsze miejsce obserwacji i się temu przyjrzeć. I fakt. I zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery.
... choć tu czterom jestem pewien. W grupach po czterech spore odległości wydawały się być ode mnie. Widywałem je tak średnio powiem, raz na tydzień, raz w tygodniu widziałem. Potem wziąłem lornetkę. Zacząłem chodzić paradoksalnie na południe, tam są góry i stamtąd jest dobrze widać, yy.
To jest jakaś miejscowość górska? Jeżeli mogę zapytać. Nie, nie. No pagórkowata. Banie Mazurskie to jest przy granicy z obwodem kaliningradzkim. I właśnie to tam nad obwodem kaliningradzkim te światła widziałem. Ciężko mi jest ocenić odległość, w jakiej one mogły się znajdować, ale nic. No ale najdziwniejsze się stało wczoraj i jakieś kilkanaście dni temu też widziałem, jak światło zdecydowanie na zachmurzonym niebie było blisko. Było nade mną, było nade mną. Chmury były gęste. Nie mogło, nie mogło to być nic innego, jakiś samolot, trasa, skała.
Nie mogło być. Było ciemno. Zachmurzenie, cisza, całkowita cisza i spokój. To było kilkanaście dni temu, a wczoraj widziałem całkowicie to samo. Poruszał się jednostajną prędkością. Ciężko mi ocenić. Wczoraj niebo było, wczoraj niebo było w miarę czyste, więc mógł się znajdować sporo wyżej, choć niekoniecznie.
Lecąc ze stałą prędkością zrobił zwrot o dziewięćdziesiąt. Coś nas rozłączyło. No niestety coś, coś przerwało. Chyba rząd światowy działa. No nie aż tak daleko, ale kto wie? Yy, no i nic. A najdziwniejsze, tak jak mówiłem, stało się wczoraj. Widziałem ten obiekt le-lecący, zmieniający swoje kolory od jasno, bym powiedział, takiego błękitnego po ciemno fioletowy przez zielony. Tak zmieniał swoje kolory. Leciał nade mną i jak przeleciał za mną, obserwowałem go.
Widocznie zrobił zwrot o dziewięćdziesiąt stopni i przyspieszył do... Przyspieszył. Strasznie przyspieszył. Przyspieszył cztero, pięcio w przeciągu kilku sekund. No i to właśnie było według mnie zadziwiające, bo takiego czegoś nie widziałem nigdy, nigdy i nigdy. Teraz właśnie też sobie tutaj stoję na strychu, bo właśnie wychodząc sobie tutaj zapalić, teraz sobie oglądam. Jest duża mgła, no ale dzisiaj nic nie widzę ciekawego, nic spektakularnego. A widuję te obiekty, tak jak powiedziałem, od teraz to będzie ponad dwa miesiące, jak je widuję. A czy, jaki ten obiekt miał kształt? Bo to chyba była jakaś eskadra świateł, jeżeli z tego, co dobrze zrozumiałem, czy to one były w jakiejś formacji?
Kształt? Widzę, widzę. Nie one, jak one latały, jakby bez porozumienia sobą, to bym powiedział chaotycznie, jak je widziałem w grupach. Ale wczoraj widziałem ten obiekt, który nade mną kształt widzę wyraźnie. To była kula z takim wcięciem kwadratowym na dole, tak jakbym powiedział, tak jakby. Tak jakby wygląd czaszki. Znaczy nie to, że do czaszki porównał, tylko tak, tak trochę wyglądało.
To była kula z wyraźnym takim na dole, jakby wcięciem. Kształt trochę przywodzi, przywodzi na myśl pewne samoloty, o których samoloty testowe, wojskowe, o których czytałem jakiś czas temu. To było bardzo dawno, no ale właśnie w podobnym było to coś podobnego. Czy tam, czy orientujesz się może, czy w okolicy jest jakiś poligon wojskowy, czy lotnisko wojskowe, czy coś w tym typie? Yy tutaj po naszej polskiej stronie czterdzieści kilka kilometrów jest z jednej i ze wschodu, i z zachodu.
W Pudłaci w Węgorzewie są jednostki wojskowe, ale bez lotnisk. To są przeciwpowietrzna, przeciwpowietrzne. To są chyba obrony przeciwpowietrznej, yy, bazy, choć nie daję, nie daję ręki uciąć za to. A po stronie rosyjskiej nie wiem, ale z tego, co mi wiadomo, samoloty nie zmieniają swojego lotu o dziewięćdziesiąt stopni.
No właśnie, w jakim, w jakim czasie, w jakim czasie, yy, samolot zmieniał kierunek lotu? Jak to szybko się odbyło? W ułamku sekundy. Ułamek sekundy. Mhm. A jakie wtedy? Jakie wtedy były warunki atmosferyczne? Bo wiem, że coś mówiłeś o przy ostatnich tych obserwacjach, że były war..., mm, że było jakieś zachmurzenie.
A jakie były warunki podczas innych obserwacji? Różne, różne były. Raz zazwyczaj widywałem w pogodne dni, ale w pochmurne też widywałem. Ciężko, ciężko powiedzieć, bo było zachmurzenie, ale częściowe, zazwyczaj nie całkowite, ale też i przy całkowitym to widziałem te kilkanaście dni temu. Też raz nad moją głową, że tak powiem. To było całkowite zachmurzenie.
Musiało być niżej niż, nie wiem, trzy, dwa, trzy tysiące metrów. Wyżej byś nie mogły, bo by zniknęły za chmurą. A do czego byś? Do czego byś porównał? Bo też jest takie, takie pytanie, często zadawane, właściwie zawsze zadawane przez ufologów podczas rejestrowania obserwacji.
Do czego mógłbyś porównać tak na oko rozmiar tego obiektu? Jak, jak szacujesz rozmiar może tak. Do Księżyca w pełni. Do Księżyca w pełni? Połowa Księżyca w pełni. Połowa. Tak, dosyć duże, wyraźne i szybkie. A czy ten obiekt, czy te obiekty wydawały jakieś dźwięki? Czy zauważyłeś może jakieś odgłosy od nich idące?
Całkowita cisza. Tak. A czy może zauważyłeś jakieś... Bo też często, czasami podczas obserwacji UFO występują u świadków jakieś problemy z urządzeniami elektronicznymi. Czy zauważyłeś może podczas swoich obserwacji, że nie wiem, coś się z radiem dzieje albo telefon szwankuje, albo coś?
Nie, nie wszystko. Miałem przy sobie tylko komórkę i wszystko było w porządku. Zdjęcia nawet nie próbowałem tak zrobić, bo aparat młodzieżowski w telefonie nawet nie ma sensu. Nie było sensu tego robić zdjęcia, było- No ale wiesz, zawsze, zawsze, zawsze warto. Warto zawsze coś spróbować przynajmniej. A czy, czy robiłeś może...
Czy zdarzyło Ci się zrobić, nie wiem, szkic z tego obiektu? Nie robiłem, ale mam go przed oczami. Przed oczami mogę w każdej chwili zrobić. A czy mógłbyś to zrobić? Mógłbyś podesłać taki szkic pod radio@paranormalium.pl, bo to by się bardzo przydało. Dokładny szkic ze wszystkimi szczegółami, jakie zdążyłeś zapamiętać. Zrobiłbym to.
Dobrze byłoby też zrobić jakieś zdjęcie najbliższej okolicy, bo to też, też może być bardzo przydatne. Także- ... Postaram się zrobić. To jest mała wioska, no taka co tu- Jeszcze raz, jak to się nazywa? Banie Mazurskie?
Tak, Banie Mazurskie. Nieduże miejscowość pomiędzy Graffią a Węgorzewem. Ty jesteś, jak rozumiem, jedynym świadkiem tych obserwacji. Czy jeszcze może ktoś coś podobnego zaobserwował w okolicy? Jedną obserwację widziałem z kolegą, we dwóch widzieliśmy taką mniej spektakularną, bym powiedział. To właśnie było. Staliśmy u mnie pod domem i światło się, dokładnie ten sam kształt, który obserwowałem wtedy się pojawiło na jakieś dwie, trzy sekundy i znikło.
A to są obserwacje bardziej regularne czy, czy tak od przypadku do przypadku się zdarzają? Znaczy obserwacje są bardziej od przypadku. Nieregularnie się zdarzają, choć teraz staram się regularnie wypaść górę lornetki, to wychodzę, staję na górce i obserwuję.
I na koniec drugie z nagrań archiwalnych. Tym razem słuchacz podzielił się obserwacją UFO nad Gdańskiem, której dokonał latem dwa tysiące szesnastego roku. To było na przełomie dwa tysiące szesnastego. To był... Czekaj, to był. To była końcówka lip-, końcówka lipca jakoś tak. Świadków, świadków mam na tą obserwację, tylko że po prostu wolałem wtedy nie krzyczeć głośno, że to jest UFO, tylko po prostu powiedziałem, że to jest jakiś bolid. Po prostu, że to jest bolid. Mhm. Yy, obiekt był pomarańczowy, nie?
Dziwna obserwacja, bo to nie była ani żadna kula, żaden dysk, nic, nic z tych rzeczy. Był długi i jakbym go ocenił, może nie wiem, widoczny z jakichś dwóch, trzech kilometrów. A to był po prostu, to było coś jak cygaro, długie, pomarańczowe cygaro, nie? Nie, nie, nie chcę, nie chcę cię oszu..., nie, nie mam, nie mam po co cię oszukiwać. Obiekt był widziany w miejscowości Tolkmicko nad Zalewem Wiślanym. To jest niedaleko Gdańska i od razu pierwsze, co mi się skojarzyło, bo już wtedy interesowałem się tym. Kiedyś w Radiu Zet była audycja o tym gdańskim, gdańskim UFO i właśnie obiekt był toczka w toczkę identyczny, żeby ci, żeby cię nie skłamać.
To był jeden obiekt czy było ich więcej? To był jeden, jeden obiekt. Mhm. Długie, pomarańczowe cygaro. Właśnie sprawdzałem wtedy, od razu po przyjściu do domu, czy może gdzieś w okolicach właśnie było, było jakieś dziwne zjawisko atmosferyczne czy coś w tym stylu. Nic takich rzeczy nie było, mówię, a świadków?
Świadków mam dużo, bo to było akurat w pracy. Mieliśmy przerwę, wyszliśmy wszyscy na papierosa, bo wolałem nie krzyczeć głośno, że widzimy UFO, a nie miałem po prostu możliwości tego nagrać, żeby mnie za kretyna, no za idiotę nie wzięli.
Ale świadkowie obserwowali. Było, było widać wyraźnie, że interesują się tym, co tam się na niebie pokazało? Szczerze mówiąc, palali to. Nie, widzieć, widoczne było wyraźnie. Uwierz mi, na serio. To było widoczne wyraźnie, bo najpierw pierwsze skojarzenie, jakie miałem, to mógł być lampion. Mhm.
Puszczony lampion. Ale słuchaj, lampion to jest kuleczka, pomarańczowa kuleczka, a to mówi- To musiał być lampion dosyć, dosyć długi i dosyć dużych rozmiarów. Właśnie. I to było przede wszystkim długie. To nie było tyle, nie wiem, wysokie czy coś. To było po prostu długie, tak jakbyś, no nie wiem, pomarańczową parówkę po niebie puścił. Mówię, już to dwa lata prawie w sobie dusiłem. No, mówię, nawet mój najlepszy i najlepszy przyjaciel to widział, nie? Tylko ja mu powiedziałem wprost, że twierdzę po prostu, że to było UFO.
Jeszcze raz. Kiedy doszło do tej obserwacji? To było jakoś... Lipiec, sierpień dwa tysiące szesnaście. Mhm. I jakie wtedy były warunki pogodowe? Było czysto czy- Czyściutkie niebo. Chłopie, było czyściutkie niebo. To był, to był już wieczorek. Nie wiem, koło godziny, no już się lekko taka szarówka robiła. To było gdzieś koło dwudziestej. No, koło dwudziestej, bo to jeszcze lato. To jeszcze nie tak, nie tak zupełnie ciemno. Nie tak zupełnie jasno, nie? I to było, to było świetnie widoczne.
Mówię, żałuję sobie, pluję w brodę, że nie, nie wyszedłem na idiotę i nie wziąłem tego telefonu z szafki, nie poszedłem nagrywać. Miałbym, miałbym namacalny dowód, a tak mam na razie póki co tylko świadków na to zdarzenie. A obiekt jakoś się poruszał czy stał w miejscu?
On płynął po niebie. Był, płynął gładziutko po niebie, tak jak... Powiem ci, było, było bezwietrznie. No to, to pierwsze, co to mogę powiedzieć, było bezwietrznie. Może mieszkam nad Zalewem Wiślanym. Tutaj jest ruch powietrza bez przerwy, ale to było tak jak dzisiaj, bynajmniej w naszej okolicy, że zero wiatru. Jeżeli to by był lampion puszczony, to on praktycznie powinien się w ogóle nie przesuwać- Mhm. ...
bo ruchu powietrza nie było, a to idealnie ładnie. Teraz powiem ci, z jakiego kierunku. Z zachodu, od Niemców w stronę, tak jak na Rosję, na wschód. Idealnie gładziutko płynęło po niebie. Tak z mojej perspektywy, jak to widziałem nad, nad budynkiem w pracy, to ja wiem, może z tej perspektywy, co ja to widziałem, to było dwadzieścia metrów nad, nad tym, nad budynkiem, na odległość jakieś dwa kilometry. No to masz po takiej przekątnej, to, to mogło być nawet wtedy na wysokości jakichś czterystu, czterystu, pięćset metrów.
A jak oceniłbyś prędkość poruszania się obiektu? Ile czasu trwała obserwacja? Obserwacje. No, ja to obserwowałem cały czas, dopóki, dopóki nie poszedłem z przerwy. To obserwacje prowadziłem, prowadziłem jakieś dobre dziesięć minut, bo to jeszcze nawet dosyć daleko. Jeszcze było idealnie, idealnie widoczne, a z prędkością tak na tej odległości, co mówię, to, to mogło nawet zapieprzać, żeby cię nie skłamać, około dwustu, dwustu kilometrów na godzinę. Mhm. Mówię około dwustu na godzinę. Mówię, było bezwietrznie, a lampion z taką prędkością przy bezwietrznej pogodzie by nie leciał.
No, mówię pierwsze co, skojarzenie, co powiedziałem. Powiedziałem na głos ludziom, że to może jest jakiś bolid, jakiś śmieć wchodzący w atmosferę czy coś. Na takiej odległości widoczny. Nie wiem- Nie było chyba, nie była chyba widoczna jakaś, jakaś smuga ciągnąca się za tym.
Nie było widać dymu, nie było widać dymu, nic.... Płomieni nic nie było widać. No to chyba wersja ze śmieciem w takim razie odpada, bo jednak jakiś ślad by tam był. No tak, ale ja nie będę krzyczał przy ludziach w zakładzie pracy, że wiesz, że widzimy UFO. Nie, nie będę krzyczał.
Wiadomo. Mówię, nie chciałem z siebie robić wtedy durnia. Mam takie jeszcze pytanie: ilu świadków tak było pi razy oko? Pi razy oko? Nas spokojnie osiem osób było. Spokojnie było osiem osób. Tak jak staliśmy na papierosa, mówię ja, mój przyjaciel, moja sąsiadka, która, która w tym zakładzie pracy akurat pracuje, bo pamiętam, że z nią wtedy rozmawiałem. Yy, kto tam jeszcze był? No, no, było z osiem osób. Tak po nazwiskach ci teraz nie powiem. Nie kojarzę dokładnie, ale mówię, trzy osoby zapamiętałem dokładnie, czyli siebie, sąsiadkę i mojego przyjaciela.
Rozumiem, że obiektowi, pojawieniu się tego obiektu nie towarzyszyły jakieś inne zjawiska, jakieś- Nie, nie, nie, nie, nie, nie, Nic? Wiem, wiem, o co pytasz. Nic. Nic temu nie towarzyszyło. Mhm. Żadne, żadne dźwięki. Żadne dźwięki, żadne zakłócenia ani nic.
Nic z tych rzeczy. I to już wszystkie przygotowane na dziś relacje. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o zaprezentowanych dziś historiach. A jeśli sami przeżyliście coś niezwykłego i chcielibyście o tym opowiedzieć, zapraszam do kontaktu. A tymczasem kończymy trzydziesty już odcinek najbardziej paranormalnego podcastu w polskim internecie, czyli audycji „Mówią Świadkowie”. Mówił do Państwa Marek Sęk „Ivellios”. Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Śledźcie zapowiedzi na www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach społecznościowych. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny: trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Komórkowy: pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy.
Skype: radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu: trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Można również kontaktować się za pośrednictwem naszego fanpage'a na Facebooku pod adresem facebook.com/radioparanormalium. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. W razie gdyby pod naszymi telefonami nikt nie dyżurował, istnieje możliwość nagrania wiadomości głosowej. Bardzo serdecznie prosimy sprecyzować, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować.
Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.