[00:05] - Radio Paranormalium zaprasza do wysłuchania audycji z cyklu "Debaty Niekontrolowane". Z wizytą w Biurze Duchów. Mija nam powolutku niedziela, 13 grudnia 2020 roku. To jest super pora, żeby rozpocząć kolejną "Debatę Niekontrolowaną" z cyklu z wizytą w Biurze Duchów. Audycja oczywiście w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami już dzisiaj: prowadząca rozmowę Beata Kampa vel Ada Adelman z bloga Biuro Duchów oraz nasz dzisiejszy gość Less Hoduń. Zanim przekażę głos prowadzącym dzisiejszą audycję, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Będzie można do nas dzwonić. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarne 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493.
Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można także do nas pisać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i bloga Biuro Duchów, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Myślę, że teraz Beato, panie Lesu, mogę z czystym sumieniem oddać wam głos.
[02:06] - Witam bardzo serdecznie. Witam państwa, witam gościa naszego dzisiejszego, Lesu. Witam cię serdecznie. Cieszę się, że spędzimy ten czas wspólnie. Z racji takiej tradycji, jaka tutaj przez wiele miesięcy naszych audycji powstała, przypominam jedynie o konkursie na fanpage'u Biura Duchów. Tym razem w takim przedświątecznym okresie możecie państwo, biorąc udział w tym konkursie, wylosować książkę mojego autorstwa "Opowieści z Biura Duchów". Wcześniej był konkurs dotyczący mojej najnowszej książki i część osób delikatnie dopominała się o taki konkurs z opowieściami, więc taki konkurs zrobiłam i zachęcam do wzięcia w nim udziału. A mnie będzie bardzo miło uszczęśliwić kogoś na te święta. Drodzy państwo, w poprzednim odcinku rozmawialiśmy o snach. Rozmawialiśmy bardzo długo.
Udało nam się poruszyć ledwie część zagadnień, które planowaliśmy na tamtą audycję. Dzisiaj chcemy poruszyć temat jasnowidzenia. Wydaje się, że na świecie wiele jest osób, którym dane jest zaglądać za kurtynę czasu i poznać fakty mające się ziścić w przyszłości. Wydaje się, że czas jest zupełnie czymś innym niż do tej pory nam się wydawało. Czas nie jest liniowy i tego dowodzi nauka. Stąd możliwe jest prognozowanie przyszłości, gdyż w pewnym sensie żyjemy w wiecznym teraz. Użyłam celowo słowa prognozowanie, gdyż moim zdaniem wszechświat nie zna pojęcia rzeczy przesądzonych. Stąd bywa, że prekognicyjne wglądy pozwalają jedynie znaleźć pewne ciągi myślowe i wskazówki, które pozwalają nam uniknąć pewnych zdarzeń dotyczących nie tylko nas samych, ale też bliskich nam ludzi lub nawet bardzo wielu ludzi. Jeśli jest to temat, w którym pojawia się możliwość katastrofy, jakiegoś zdarzenia zagrażającego wielu osobom. Można powiedzieć, że nie tylko jesteśmy kowalami swojego losu, ale też potrafimy często go przewidzieć.
Takie wskazówki pojawiają się bardzo często w naszych snach. Symbole, pewne elementy naprowadzające nas na to, co się wydarzy, a czasami wręcz całe sceny, które dotyczą naszej przyszłości. Powiedz mi, mój szanowny dzisiejszy gościu, jak ty widzisz tą prekognicyjną zdolność, która wydaje się praktycznie dostępna każdemu z nas, aczkolwiek nie każdy chce i potrafi z tego korzystać.
[05:51] - Ta nielinearność czasu jest tutaj chyba takim kluczem, jeżeli chodzi o w ogóle rozpatrywanie tematu prekognicji czy... procesu tworzenia się tak zwanej rzeczywistości. Bo jesteśmy nauczeni i tak nasz mózg funkcjonuje, że idziemy po nitce do kłębka. Czyli jest jakaś droga, jest początek drogi, jest środek i koniec. Natomiast właśnie z tym czasem może być coś zdecydowanie innego. Natomiast odczytywalność sama rzeczy, które de facto już chyba się wydarzyły. Bo jeżeli ktoś odczytuje informację i ta informacja ubrana jest nie tylko w wrażenie, ale i w obraz i w dźwięk, to znaczy, że ta sytuacja już się wydarzyła. Czyli ona ma gdzieś miejsce. Czyli wszystkie klocki, te istotne najbardziej dla rozwoju rzeczywistości są w jakiejś konfiguracji poukładane. Jak to wygląda?
Trudno jest to określić, dlatego, że my ludzie nauczeni jesteśmy bardzo powierzchownego traktowania takich tematów. Bo to jest zbyt głębokie i zazwyczaj gdy na imprezie wśród przyjaciół, kiedy sobie siadamy i noc mija i zaczynamy sobie rozmawiać, to w końcu dochodzimy do rozmów na tematy egzystencjalne, nieskończoności, przewidywania przyszłości i tak dalej. Nieuchronność losu. I w końcu człowiek nagle orientuje się, że to wszystko jest za duże na naszą głowę. Bo jak można pojąć coś, co się nazywa nieskończoność? Przecież nie może być tak, że coś się gdzieś w danym momencie skończy. Tak samo i z sytuacjami, które już się wydarzyły, a które jeszcze nie są nam znane. Z jakiego powodu tak to wygląda? Trudno jest mi powiedzieć. Natomiast te sytuacje, o których mówiłaś wcześniej, że one wydarzają się i posiadają szczególny ładunek emocjonalny.
Tam szczególna energetyka jest w tym zawarta. Jeżeli chodzi o wypadki, katastrofy, jakieś nieszczęścia, nie ukrywajmy, są to bardzo silne doświadczenia dla ludzi związane z niesamowitą emocjonalnością, więc one w jakiś sposób wysyłają chyba właśnie najsilniejsze komunikaty w przestrzeń, w czas. I ta osoba, która akurat z jakiegoś powodu może nawet nie wyznawać, może nawet nie wierzyć w to, ale umie się w jakiś sposób dostroić. Jej umysł, jej świadomość potrafi odczytywać te rejestry, to ta osoba będzie w stanie to odczytać. Jeżeli takie osoby są, to znaczy, że nie można mówić o tym, że czas jest linearny. Bo gdyby czas był linearny, to nie byłoby czegoś takiego jak prekognicja, nie byłoby czegoś takiego jak jasnowidzenie, które sięga właśnie mówmy w cudzysłowie do przodu. Bo skoro coś zaistniało, to ono się przedstawiło w takiej formie tej osobie. Weź teraz bądź mądra i pisz wiersze. To są bardzo trudne i zakręcone rzeczy, a my posiadamy troszeczkę inny rodzaj wiedzy jako ludzie i inny rodzaj przyzwyczajenia, żeby w dość łatwy sposób przeskoczyć ten temat.
[09:26] - To są rzeczywiście bardzo trudne pojęcia. Niemniej dowiedziono podczas badań laboratoryjnych, że nasza świadomość jest w stanie przewidzieć pewne rzeczy z kilkusekundowym nawet wyprzedzeniem, a u tych najlepszych to nawet w kilkudziesięciosekundowym wyprzedzeniu. Były prowadzone badania, w których pokazywano ludziom obrazy i później zmieniano szyk wyświetlania tych obrazów, a ludzie mieli na przykład wcisnąć guzik w tej chwili, kiedy im się wydaje, że za chwilę pojawi się na przykład obraz pejzażu jakiegoś. Wiele było takich prób i eksperymentów i okazywało się, że rzeczywiście w warunkach laboratoryjnych podkreślam, czyli spełniających te wszystkie wymogi badawcze, na które tak bardzo podobno kładzie się nacisk w nauce. Udało się to powtórzyć i nawet spełnił się ten wymóg powtarzalności tego efektu. Stąd istnieje wiele sytuacji, w których my sami możemy dotknąć tego kilkusekundowego wyprzedzenia. Mam tu na myśli na przykład takie chwile, w których myślimy o kimś i w tym momencie dzwoni telefon.
[11:11] - Dokładnie.
[11:13] - Kiedy zdarza się na przykład sytuacja, że myślimy o kimś i sami właściwie nie wiemy dlaczego i spotykamy, załóżmy w jakimś dużym markecie osobę, której nie widzieliśmy od miesięcy, ale wcześniej dziwnym trafem pojawia się w naszym umyśle myśl, wspomnienie, jakiś przebłysk, taki flesz dotyczący tej osoby. I to jest jakby jeden poziom, który ja bym wyodrębniła, taki po prostu dotykający nas w stanach pełnej naszej świadomości. Inny poziom osiągamy w momencie, kiedy śnimy. I tutaj nie wiem, czy się ze mną zgodzisz, ale ja bym też podzieliła te, powiedzmy, profetyczne wizje na co najmniej dwie kategorie. Jedna jak gdyby dotykająca tego, co nazwalibyśmy w cudzysłowie kontaktem z planetą, czyli czymś, co pojawia się u dużych grup ludzi, można powiedzieć w przededniu jakichś wielkich kataklizmów. I tu prawdopodobnie znajdą się osoby, które powiedzą: „A, bo to nasz gadzi mózg wychwytuje pewne informacje i w tym momencie przeczuwamy, że coś się zdarzy”. Powiedzmy na tej samej zasadzie co zwierzęta.Choć ja się oczywiście z tym do końca nie zgadzam, ale od razu taka myśl się pojawia, jeśli chodzi o oponenta. I drugi, zupełnie inny poziom, kiedy wydaje się, że te informacje, które do nas przychodzą we śnie, mają charakter czegoś na kształt sczytywania pewnych faktów, pewnych rzeczy, które nas dotyczą, ale w sposób świadomy nie moglibyśmy tych informacji posiąść. I trzeci aspekt, dla mnie taki proroczy, to są właśnie wskazówki, które wydają się pochodzić całkowicie z zewnątrz, od obserwatora, który znajduje się w takim oddaleniu, że ma ogromny ogląd sytuacji i dostęp do wielu licznych informacji. Czy ty też w podobny sposób to postrzegasz?
[13:52] - Tak, myślę, że to jest bardzo ciekawy podział. Natomiast ja bym tutaj jeszcze dołożył może jedną cegiełkę od siebie, że tego typu pozyskiwanie takiej wiedzy odbywa się w momencie świadomego wejścia w stan senny. Czy tutaj będziemy mówić o lucid dreaming, czyli świadomym śnie, który odbywa się w momencie, kiedy są normalnie pory snu dla człowieka, czyli pory nocne, kiedy organizm akceptuje sen jako sen i można ten sen przerobić na to śnienie świadome. I druga rzecz to są momenty, kiedy śni się po to właśnie, żeby wygenerować jakieś specjalne stany, które mają czemuś służyć. I tutaj między innymi chodzi o pozyskiwanie wiedzy, jaką otrzymywał Edgar Cayce. To był człowiek, który wchodził w stan podobny do snu i te informacje pozyskiwał. Więc myślę, że te dwa aspekty takiego świadomego otwarcia się na dane komunikaty to też jest chyba ciekawe i zasadne ubarwienie.
[15:09] - Tak, bo to jest zależne od pewnych umiejętności śniącego. Ja odnosiłam się do tych spontanicznych, do powszechnych stanów. Natomiast rzeczywiście, jeżeli chodzi o śniących proroków, jeśli można tak powiedzieć, czy przepowiadających, to rzeczywiście Cayce jest tutaj postacią bardzo znaną i ja byłam zaskoczona, kiedy zbierając materiały do książki dowiedziałam się, że Cayce'emu pośmiertnie kilka amerykańskich uczelni przyznało doktora honoris causa, albowiem oni wykorzystywali pewne elementy. Przepraszam, zapomniałam dodać uczelni medycznych, które wykorzystywały właśnie to, co Cayce wyśnił i to, co zostało przez niego opisane. I rzeczywiście jest to wielki fenomen, choć jeśli pozwolicie państwo na krótką dygresję, to chciałabym przypomnieć również postać bardzo mało znaną, postać Lukrecji de León. Wieszczka ta żyła w Hiszpanii za czasów Filipa II. Całą wiedzę o niej zawdzięczamy niestety archiwum Świętego Oficjum. Ja tylko krótko przypomnę, że ona śniła na przestrzeni, przede wszystkim te sny były spisane 1587–1590 i Lukrecja de León śniła w bardzo specyficzny sposób. My byśmy to dzisiaj nazywali nie tyle świadomym snem, co ona po prostu opuszczała ciało i była w stanie śniąc, przemieszczać się mentalnie. Można powiedzieć, że była mentalnym szpiegiem, którą Hiszpani wykorzystywali, gdyż ona na podstawie tych informacji, które zebrała podczas tych astralnych wizyt we wrogich obozach, na dworach nieprzyjaciół rodziny królewskiej.
Na podstawie zebranych informacji przez nią właśnie opracowywano różne tego rodzaju nie tylko taktyki bojowe, ale strategie dyplomatyczne. Ona służyła swojemu krajowi bardzo dobrze i miała możnych protektorów, jak się państwo domyślacie. I trwało to do czasu tak zwanej wielkiej czystki w Toledo. Tę wielką czystkę przeprowadziła święta inkwizycja, a jak wiemy z historii, oni byli tak skuteczni, że przy nich gestapo po prostu okazałoby się dyletantami bez pojęcia.Jak siać terror i jak działać skutecznie w sposób brutalny. Jako ciekawostkę dodam, że Lukrecja przeżyła koszmar lochów inkwizycji, a z kazamatów Świętego Oficjum wydobyła ją lady Jane Dormer, która dzisiaj powiedzielibyśmy, była producentką teatralną, organizatorką różnych widowisk i wywiozła ją do Anglii, gdzie, jak się można domyśleć, ta młoda kobieta służyła zapewne swoim talentem królowej. A więc mamy tutaj jeszcze inny obszar możliwości jasnowidzenia i możliwości ludzkich dotyczących wykorzystania procesu snu. To było dla mnie bardzo zaskakujące, powiem szczerze. Natomiast ja bym jeszcze tutaj chciała się odnieść głębiej do tego, co mówiłeś o Cayce. On otrzymywał informacje, z których po dziś dzień korzystają uczelnie medyczne, ponieważ jest to świetna podpowiedź dotycząca pewnych terapii, leków i bardzo szerokich aspektów dotyczących medycyny i farmacji. To wobec tego powiedz, skąd twoim zdaniem tak naprawdę jasnowidzący, a szczególnie Cayce, brał te informacje?
Czy on się przesuwał niejako w czasie i przestrzeni?
[20:50] - Jeżeli czas jest nielinearny, to znaczy, że otacza nas wszystko, co się wydarzyło i co się wydarzy w naszym przekonaniu ludzkim. Rzecz pierwsza. Rzecz druga: umiejętnie czerpał, otwierając się na tę wiedzę. Umiejętnie czerpał właściwe informacje, które być może się nauczył, być może w naturalny sposób wiedział, które informacje są potrzebne. Zresztą panuje przekonanie, że przecież Cayce nie był medykiem z wykształcenia. Natomiast wszyscy twierdzą, że bardzo sprawnie i bardzo profesjonalnie posługiwał się zarówno terminami medycznymi, jak i sugestiami, co należy zastosować i tak dalej. Więc gdzieś te wszystkie informacje na pewno muszą być zawarte. Czyli ta kronika Akaszy była dla niego stała otworem, więc on korzystał z tej możliwości. Po prostu dzielił się tym z ludźmi. To wszystko.
On przecież, tak samo jak z kolei inny słynny polski swego czasu pan Ossowiecki. To była osoba, która zajmowała się technicznymi aspektami rzeczywistości tak naprawdę. Jego ojciec był chemikiem, on był inżynierem, a później nagle okazało się właśnie, że te kwestie, które związane były z postrzeganiem pozazmysłowym, zdominowały to życie w jakiś sposób. Więc tak samo i tutaj, w jego przypadku. On zajmował się tymi kwestiami medycznymi, pomimo tego, że nie był do tego stworzony. Ale mówię, wszystko kwestia rozstrojenia. Tak samo jak osoba, która nie wierzy, a która zaczyna doświadczać. Ot, dzisiaj miałem rozmowę z zaprzyjaźnionym artystą. Pozdrawiam, Wojtku. Opowiadał mi o tym, że z pewnym swoim znajomym czasem spotyka się i ten znajomy ma umiejętność jakąś.
Posiada taką umiejętność, która pozwala mu na wgląd, pozwala mu na odbieranie jakichś fluidów, czy to od osób, które są już po drugiej stronie, czy informacji związanych z czymś, co ma się wydarzyć. Więc pytałem go, czy ta osoba, która pomimo tego, że ma dystans, że jest osobą niejako niewierzącą w takie rzeczy, czy ona otrzymując taki komunikat i czując, że ten komunikat powinien być w jakiś sposób komuś przekazany, czy ona to robi, czy ona jest tego świadoma i zachowuje ten porządek rzeczy. Mówi tak. Przekazuje informację, ale mówi: „Mimo wszystko ma takie luźne nastawienie względem tego i woli nie dowierzać raczej”. Więc zobaczmy, jakie tutaj jest przeogromne bogactwo podejść i nastawień samych ludzi, którzy takimi tematami się zajmują. I okazuje się później, że zajmują się wręcz niesamowicie, bo mają ogromne sukcesy, pomagają ludziom i co ciekawe, nie otrzymują za to opłaty. W sensie nie potrzebują otrzymywać za to opłaty, jak twierdzą.
[24:07] - Cayce w jakiś sposób nie tyle może pobierał opłaty, co ludzie po prostu wpłacali datki na jego istnienie, utrzymanie. Przecież każdy musi w tym wymiarze żyć, opłacić rachunki, po prostu przetrwać. Nie każdy musi żyć w luksusie, ale jakieś minimum musimy mieć. Jak wspomniałam, przypadek Cayce'a jest absolutnie wyjątkowy z tego względu, że zachowało się bardzo dużo materiałów, z których czerpie się do dzisiaj. Mało tego, przyznano mu za to wszystko, co onZ jakiejkolwiek by to nie była przestrzeni, ale za informację, którą przyniósł ludzkości przyznano mu nagrodę doktora honoris causa. To jest już naprawdę bardzo poważna sprawa. Czasami zastanawiam się, czy to nie działa w ten sposób, troszkę zgodnie z tą maksymą, że kiedy uczeń jest gotowy, pojawia się mistrz. Kiedy my jesteśmy gotowi, żeby otrzymać pewne informacje, to łapiemy to dostrojenie do odpowiedniej fali i wtedy przychodzą pewne pomysły, inspiracje. To szczególnie chyba właśnie w świecie artystów jest takie bardzo namacalne i ukryte.
[25:52] - Jak rozmawiam z ludźmi, często pojawia się właśnie wątek tak zwanych marzeń. Standardowo ludzie traktują rzeczy, które przychodzą im do głowy jako marzenia, czyli te fluidy, które coś przyjemnego dają człowiekowi w postaci podszeptów, podpowiedzi. Słyszę tak: "A wiesz, coś mi tam przychodzi do głowy, ale to tylko głupie marzenia. To nieistotne". Ja mówię: "Wręcz przeciwnie. Jeżeli jest moment, że przychodzi ci to do głowy, to znaczy, że jesteś gotowy, żeby to zrobić". Na przykład jest to związane z nauką języka, z założeniem działalności, ze stworzeniem dzieła sztuki czy coś w tym stylu. Jeżeli przychodzi ci ten pomysł do głowy, to zacznij się tym zajmować. Mówię: bo gdybyś nie był gotowy, to znaczy, że umysł twój nie byłby na tyle chłonny, żeby przyjąć te informacje. Nie pojawiłoby się, nie wyświetliłoby się.
To nie jest tak, że ty całe życie myślisz o tym, żeby wyjechać na narty w Alpy lub żeby posadzić sobie palmy na podwórku i stworzyć uprawę tych palm. Czy cokolwiek innego będziesz robił. Mówię: to pojawia się tobie w umyśle na zasadzie "przyszło". Dlaczego? Nie wiem dlaczego. Ale przyszło. Jeżeli przyszło, przyjrzyj się temu i zacznij się tym zajmować. Jeżeli jest to twoim marzeniem, to będziesz miał tym większą frajdę. To jest właśnie umiejętność bycia osobą jasnowidzącą w pewnym sensie. Każdy nasz umysł potrafi odbierać, odczytywać te komunikaty, potrafi je przetwarzać emocjonalnie w taki sposób, że odczuwamy je jako swoje, jako coś bardzo przyjemnego, coś, co fajnie by było zrobić, coś, co chcielibyśmy zrobić lub kim chcielibyśmy być.
Taki rodzaj jasnowidzenia pragmatycznego, które nas ukierunkowuje, które pokazuje nam, jak mogłaby rzeczywistość wyglądać, co moglibyśmy z niej fajnego mieć. Nie każdy się przyznaje do tego. Nie każdy może chce przyznać się, że jakaś podświadomość mu coś szepcze i to na tyle wyraźnie i często, że może nawet się nie przyzna czasami, że w ogóle cokolwiek się z nim takiego dzieje. Aż w końcu przyjdzie taki moment przełamania. Właśnie impreza, właśnie sobie siedzimy, jest troszkę więcej alkoholu. Ktoś się wtedy być może otworzy. Szkoda, że nie jest to w normalnym stanie świadomości, bo wtedy tak łazi za tym człowiekiem, łazi i psuje mu życie. W sensie takim, że człowiek sam ma wrażenie, że to mu psuje życie, bo coś mu gada, coś mu gada. On myśli, że może coś nie tak z moją psychiką i tak dalej. Jednak to są umiejętności.
Wszyscy posiadamy tę umiejętność. Tylko technologizacja naszego życia sprawia, że człowiek staje się troszeczkę bardziej wygodny, niż był kiedyś. Mniej odczytujemy tego, co mamy gdzieś w głowie, a bardziej funkcjonujemy w postaci palców klikających po ekranach. Niestety szkoda.
[29:08] - Myślę, że ta technologizacja oczywiście robi swoje, dlatego, że my zestrajając się z maszynami, z którymi współpracujemy, które mają być nam pomocne i często są, to po prostu stajemy się tacy jak one. Dostosowujemy się do pewnych wygód i czasami korzystamy nadmiernie, co prowadzi do tego, że kiedyś umiejętność liczenia w pamięci i umiejętność chociażby liczenia w słupku była powszechna. Przypominasz sobie, przecież doskonale pamiętasz te czasy, jak panie w sklepach nie miały kalkulatorów elektronicznych, jakichś wag przeliczających i z prędkością światła wydawało się przeliczały-
[30:11] - Oczywiście
[30:11] - ... ile za te 20 deko cukierków czy za te 48 deko schabu. W tej chwili ludzie się tak przyzwyczaili do tego, że używają kalkulatora. Ja to widzę po moich dzieciach, że przeciętnemu człowiekowi, gdybyś powiedział jakąś prostą do przeliczenia rzecz, ile za te 20 deko cukierków, jak kosztują one 32 zł za kilogram, to w pierwszej chwili konsternacja.
[30:47] - Dokładnie.
[30:48] - Pierwsze co robi ten człowiek, zanim uruchomi swój umysł. A jest to tak proste działanie, że naprawdę nie wymaga jakichś szczególnych zdolności matematycznych. Ale co robimy pierwsze? Sięgamy po kalkulator.Mamy jakiekolwiek wątpliwości dotyczące sprawy, o której rozmyślamy, co robimy? Sięgamy po wujka Google'a. Ja nie mówię, że to jest złe, bo poszukiwanie nowych informacji jak najbardziej. Tylko że my się nie zastanawiamy, nie staramy się sobie tego przypomnieć, tylko natychmiast wywołujemy tę akcję poszukiwawczą.
[31:38] - Wyszukiwarkę.
[31:38] - Tak. I wyszukiwareczka. Masz rację. Poza tym też jest silna presja tego starego paradygmatu, który wiele wskazuje na to, on się sypie po prostu. Stary paradygmat postrzegający z poziomu newtonowskiego wszystko. I jest ta presja, że człowiek jest w stanie coś wykoncypować na zasadzie zimnej i twardej kalkulacji i to jest okej. Natomiast jak człowiek używa tych mniej zbadanych zmysłów, to albo oszalał, a co najmniej nie należy mu ufać. I jesteśmy uczeni, żeby nie ufać jakimś przeczuciom, że my mamy wszystko sprawdzić, przekalkulować. Jest taka naturalna więź nasza z nadświadomością, ze światem widzialnym i niewidzialnym, który nas otacza. Ona jest jakby odsuwana, deprecjonowana.
[32:57] - Wiesz dlaczego? Dlatego, że jest bardzo bliska. Powiedziałaś o tym wcześniej. Spontaniczność. Kolejne słowo klucz. Spontaniczność to jest coś, co jest bezpośrednio z tym związane, bo dotyka to wszystkich. Tych, którzy wyznają zasadę, że jest coś więcej niż tylko materia. Tych, którzy w ogóle nie wierzą i niszczą takich ludzi, którzy wyznają zasadę, że jest coś więcej niż tylko materia. Spontaniczność, czyli nie jesteśmy przygotowani na to, co w danej chwili może do nas przyjść. Natomiast rozmawialiśmy wcześniej, tutaj kojarzy mi się pewien temat związany ze słowem spontaniczność.
Spontaniczność może być nie tylko w kontekście zjawisk, które wydarzają się gdzieś tutaj obok, w czasie. Taki spontan może wynikać też i człowiek jest totalnie wtedy zaskoczony względem sytuacji, które są odsunięte w czasie o dość znaczącą ilość godzin, miesięcy wręcz nawet. Miałem akurat w poprzedniej audycji jeszcze powiedzieć o pewnym panu, którego miałem przyjemność poznać tutaj w Szczecinie i jego nawiedzały właśnie takie wizje, które polegały na tym, że on widział jakieś tam rozkrzaczenia, jakieś takie drabinki, jakieś takie pałąki, coś dziwnego. On mówi: „Nie wiem, co to było takiego”. Tak mu się to też śniło. I też nie zapisywał i robił rysunki. W momencie, kiedy przyszedł atak na WTC i pojawiły się zdjęcia, te najbardziej charakterystyczne ujęcia, pan zamarł, bo to było dokładnie to. Tak więc spontaniczne jest to dlatego, że my się tego nie spodziewamy, ale czas w rozciągnięciu może być tak długi, że czasem może się wydawać, że opowiadamy jakieś bzdury. Do wszystkiego, do każdej sytuacji musi być odpowiednia ilość czasu, prawda? Więc tak naprawdę ten czas później zweryfikuje, czy to, o czym mówiliśmy, jest prawdą.
A w przypadku ekstrasensów, takich właśnie, którzy zajmują się przewidywaniem przyszłości czy jasnowidzeniem, to też bywa bardzo różnie, ale czas zawsze weryfikuje.
[35:20] - To właśnie Osowiecki, jeżeli mnie pamięć nie myli, powiedział, że najtrafniejsza jest ta przepowiednia, która się nie spełnia. Bo jeżeli on w swojej przepowiedni kogoś, może pojedynczą osobę, może jakąś grupę, może naród, ostrzega przed czymś i następnie ta przepowiednia okaże się, że się nie spełniła, to on powiedział, że jest szczęśliwy, bo to znaczy, że ludzie dokonali jakichś działań naprawczych, zaradczych, które powstrzymały najgorsze.
[35:57] - Tak, ale też powiedział ciekawą rzecz, mianowicie, że lubi, kiedy mu się przewidywania nie sprawdzają, dlatego, że czuje się wtedy jak wiele osób normalnych, zwyczajnych osób ze społeczeństwa i nie jest kimś, kto służy zabawianiu gawiedzi, jak on to mniej więcej określał. Więc też bardzo ciekawe podejście.
[36:22] - W ogóle ważny jest aspekt, który tutaj należy poruszyć, mianowicie taki, że niestety wiele z przepowiedni tych najbardziej znanych ekstrasensów, mam tutaj na myśli Nostradamusa, Babę Wangę, tych gigantów, którzy przepowiadali naszą przyszłość. O tej Makiedzie, tej królowej Saby to już nawet nie wspomnę, że dopuszczano się niesamowitych przekłamań, manipulacji.Ponieważ niestety ci najwięksi ludzie, którzy sięgają za kurtynę czasu albo do pewnej bazy danych bardzo głęboko, mieli bardzo duży wpływ na politykę. I dlatego ich przepowiednie były wykorzystywane politycznie, a przez to bardzo mocno manipulowane. I to niestety w tej chwili jest często wykorzystywane przez naukę, która mówi, że one się nie sprawdziły. Momentami dochodzi wręcz do tego, że te przepowiednie są zbierane i włączane do pewnego kanonu w taki sposób, że trudno już odróżnić te prawdziwe od tych stworzonych ad hoc na potrzeby polityczne. Przecież jest taka historia, kiedy to Anglicy wiedząc, jaką niesamowitą słabość do Nostradamusa mają Niemcy, bo przecież rzekomo jedna z przepowiedni Nostradamusa miała mówić o pojawieniu się Hitlera. Naziści z euforią przyjmowali taką interpretację, gdyż ona nadawała ich przywódcy mistyczny status. A jak Goebbels mawiał, że trójkąt stanie się kwadratem, jeśli będzie to powtarzał odpowiednio długo. Z tego korzystano i do tego sięgnął również brytyjski wywiad. Nie wiem, czy słyszeliście państwo o tym, że brytyjski wywiad sfałszował jedną z przepowiedni Nostradamusa, a właściwie sfabrykował, bo stworzyli ją od początku.
Sfabrykowali tę przepowiednię mówiącą o tym, że będzie zamach na Hitlera i on w tym zamachu zginie, co przyczyni się do upadku Niemiec. I oni poszli tak daleko z propagandą, że ulotki z tą przepowiednią zrzucano nad Niemcami, aby demoralizować Niemców. To było wszystko zrobione w takim kontekście, że znacie jedną przepowiednię, ona jest wam na korzyść, ale nie znacie tej tajemniczej, którą my znamy. I co ciekawe, to miało bardzo duży efekt.
[40:00] - To jest tak samo jak z działaniami wśród polskich polityków. Najpierw jeden z polityków powie na temat drugiego, że ten jest taki i taki, zrobił to, a tamto i go nazwie. Później go przeprosi, ale to, co powiedział, zostaje w przestrzeni, zostaje w pamięci ludzkiej. Cały czas jest rozpatrywane jako jeden z elementów opisujących tamtą osobę. To jest właśnie podkopywanie morale narodu i nie dziwię się wcale. Podejrzewam, że cały sztab marketingowców siedział nad tym, żeby coś takiego stworzyć. I to są bardzo skuteczne rzeczy.
[40:40] - Ale stworzyli ją ponoć tak doskonale, jakby naśladując styl Nostradamusa, że znakomity znawca twórczości Nostradamusa rozpoznał tę przepowiednię jako prawdziwą, umieszczoną w jakimś wydawnictwie, które opublikowało te przepowiednie. Po prostu przez przypadek wzięli ten falsyfikat i wsadzili do centurii Nostradamusa. Oczywiście on to zgłosił, to zostało rozpoznane, ale jak dobrze ją podrobiono, tak?
[41:22] - Niesamowite.
[41:24] - Co nie było proste, bo przecież wiemy, jakimi on się posługiwał nie dość, że starofrancuskim, to jeszcze różnymi dialektami i mieszał łacinę i grekę i Bóg wi co. Także to nie jest takie proste, ale chodzi mi o to, że tak wiele z tych przepowiedni wykorzystano politycznie, że to też miało wpływ na to, że jak gdyby osłabła wiara w możliwości prekognicyjne ludzi, nawet tych, którzy wydawali się ikonicznymi wręcz postaciami w tej dziedzinie.
[42:20] - Popatrz teraz, jaki to jest paradoks. Ja tylko króciuteńko. Jak silna jest komunikacja ze strony przekazów płynących od jasnowidzów i jak bardzo ludzie to chłoną, a jak bardzo jest to wypierane ze świadomości.
[42:40] - Dokładnie. Dlatego, że gdybyśmy zawierzyli może bardziej sami sobie, to mogłoby się okazać, że my naprawdę mamy ogromny potencjał w tym kierunku i że jesteśmy i na jawie w takiej uproszczonej formie, czyli tak jak mówimy: pomyślałeś o kimś, zadzwonił telefon i we śnie na dużo głębszym i takim potężniejszym poziomie jesteśmy w stanie nie tylko przewidywać, ale też na bieżąco odbierać to, co się dzieje z ludźmi.Których kochamy, z ludźmi, z którymi jesteśmy związani, jak również jesteśmy w stanie zaglądać za kurtynę czasu. Myślę, że komuś bardzo na tym zależało, żebyśmy nie myśleli o sobie i nie poznali siebie i tego, kim my jesteśmy naprawdę.
[43:51] - Bo to nie w smak jest osobom i grupom osób, które zarządzają społeczeństwami. Gdzieś ostatnio wyczytałem, gdyby ludzie dowiedzieli się, kim są, jaki mają potencjał w sobie, to być może żylibyśmy w o wiele lepszej rzeczywistości. Bardzo możliwe, że by tak było. Natomiast faktycznie, jeżeli wzrasta samoświadomość, wówczas wzrasta większy może nie tyle krytycyzm w kontekście tego, co się widzi, ile większe rozumienie, dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej. A to wiadomo, wtedy odsuwa taką jednostkę. To jest taki rodzaj apostazji mentalnej. W zasadzie może społecznej, bo jednak ktoś wie. To nie jest na zasadzie już wiary. Bo nie mówmy, że wierzymy jasnowidzom czy wierzymy uzdrowicielom, czy wierzymy wróżkom. Nie.
Tak jak powiedziałem, czas weryfikuje wszystko, więc jeżeli ktoś mówi jakieś rzeczy, to na pewno przyjdzie moment, kiedy będzie ta weryfikacja widoczna i czytelna. Jeżeli jest to związane z naszymi jakimiś bardzo konkretnymi okolicznościami mną, moją rodziną, moim społeczeństwem, sąsiadami czy kimkolwiek, to jeżeli ktoś mówi w konkretach czasu, sytuacji, wydarzeń, osób, to wtedy na pewno zostanie to zweryfikowane i wtedy będzie wiadomo, czy ten ktoś mówił prawdę, czy tylko po prostu jest takim szarlatanem. A niestety również tacy chodzą po świecie.
[45:36] - Są dobrzy lekarze i źli lekarze. Są dobrzy stolarze i źli stolarze i są, można powiedzieć, ludzie szlachetni, parający się czy też posiadający umiejętności jasnowidzenia. I są po prostu ludzie, którzy się za takowych jedynie podają. I to jest bez wątpienia. Ale tu ważną rzecz poruszyłeś, że też taka osoba bardzo często narażona jest na złe traktowanie albo ostaryzm ze strony otoczenia. I to moim zdaniem też skutecznie gasi wielu ludzi, którzy mogliby pomóc i rzeczywiście mają bardzo silnie rozwiniętą tą intuicję. Najprostszy przykład i na pewno ty też znasz takie ze swojego życia. Korespondowałam z panią z zawodu pielęgniarka, która opowiadała, że ona zawsze miała jakieś sny dotyczące przyszłości swojej i swoich bliskich, bo one się bardzo często sprawdzały, a przynajmniej w taki sposób znaczna część z nich się sprawdzała, w taki weryfikowalny sposób. Miała na przykład sen, w którym śniła, że autobus z dziećmi spada z urwiska, że jest taki nasyp i autobus ten wpada w poślizg i spada z tego nasypu i się przewraca. No i rozpoznała, że to nie są przypadkowe dzieci, że to są te dzieci z klasy jej córki i oni jadą na wycieczkę.
Mąż rano zawiózł córkę do szkoły, tam na miejsce zbiórki, a ona przebudziwszy się dosłownie, kurtkę zarzuciła na piżamę, wsiadła w samochód, podjechała do tego autokaru, bo on jeszcze nie zdążył odjechać na wycieczkę i zabrała tą córkę do domu. Zabrała ją z tego autokaru i była przy tym bardzo poddenerwowana i tak dalej. I rzeczywiście tak się stało. Ten autokar w drodze powrotnej wpadł w poślizg i na szczęście żadne z dzieci nie zginęło, ale wiele dzieci ucierpiało. I później było takie zebranie specjalnie zorganizowane w szkole. Czy ktoś komuś może pomóc? Organizowanie lekcji dla tych dzieci z połamanymi rączkami, nóżkami. Tam różne rzeczy były, żeby po prostu jakoś tych ludzi zorganizować. I ona była tam na tym zebraniu traktowana jak trędowata, ponieważ inni rodzice, zwłaszcza matki, powiedziały: „Ty wiedziałaś, że stanie się coś złego, a nam nie powiedziałaś”.
[49:06] - Ale gdyby powiedziała, to wtedy by ją prawdopodobnie ukamienowano, szydzono by z niej i tak źle, i tak niedobrze.
[49:13] - Nie wiem, czy się ze mną zgodzisz, Lesu, ale ja uważam, że to jest przyczynek do tego, iż wiele osób mających takie przebłyski, w których widzą to i owo, siedzą cicho. Po prostu wolą się nie odzywać.
[49:36] - Dokładnie.
[49:37] - Ponieważ boją się, co się stanie, jak się stanie.
[49:41] - Nie umiemy szanować się nawzajem, nie umiemy się słuchać i nie umiemy rozumieć świata. Krótko.
[49:48] - Jesteśmy w stanie docenić różnego rodzaju sztukę, dzieła sztuki czy jakieś inne ogólnoludzkie rzeczy, do których mamy dostęp.
[50:03] - Amerykańskie szczególnie, prawda?
[50:05] - Och. Amerykańskie. Wszystko takie piękne, nie? Takie jak u samych swoich. Taki ładny, amerykański. Szkoda.
[50:20] - Dokładnie. Przecież, kurczę, sami w sobie mamy tyle niesamowitości. Gdyby umieć ze sobą się komunikować, to nie wiem. To jest strasznie dużo rozmawiania i strasznie dużo tematu opisowego, bo on i tak podsumowuje się jednym: gdybyśmy umieli bardziej szanować siebie, to wtedy nawet taki podszept, że chyba coś dzisiaj się stanie. Podejrzewam, że wtedy nie tylko ta jedna matka by miała ten sen. Tylko gdyby większa ilość osób była otwarta na takie komunikaty, to wówczas byłoby tych komunikatów więcej i mogliby rozmawiać ze sobą. Mogliby się otworzyć na to. Może dzisiaj nie jedźmy i tak dalej. Więc umiejętności, umiejętności, jeszcze raz umiejętności, a nie wiara. „Ja wierzę, że coś tam, bo ktoś powiedział”.
Nie. Wiedza przede wszystkim i umiejętność.
[51:23] - Tutaj nasz słuchacz pisze: „Jackowski przewiduje teraźniejszość, a wszystkie jego przepowiednie się nie sprawdzają”.
[51:35] - Myślę, że generalizowanie, że wszystkie, to z pana strony jest troszeczkę emocjonalną formą komunikatu. Sam Jackowski przyznaje, że nie każda z przepowiedni się sprawdza, chociażby w kontekście jego współpracy z policją. Ja akurat miałem tę przyjemność kiedyś, gdy jeszcze prowadziłem sympozjum „Ukryta rzeczywistość” w Policach w Miejskim Ośrodku Kultury. Pani dyrektor, pozdrawiam. Okazało się, że pan Krzysztof przyjął moje zaproszenie. Przyjechał. Byli również fizycy, którzy występowali podczas tego sympozjum. To było takie sympozjum interdyscyplinarne. On przywiózł potwierdzenia w postaci dokumentów podpisanych, podpieczętowanych przez organa policji, ale jak sam przyznał, on nie jest stuprocentowy. Policja nie jest stuprocentowa.
Zawsze jest jakiś procent niepewności. Zawsze jest coś nie tak z różnych powodów. Więc on tak samo przyznaje. On nie jest idealny, ale na tyle, na ile potrafi, na tyle pomaga. I wielokrotnie bywało tak, że w bardzo dziwnych miejscach, w bardzo trudnych, wydawałoby się miejscach, gdzie nie powinno się tam nic wydarzyć, odnajdywane były ciała osób, które zaginęły, które tam zmarły i coś tam się stało takiego. Więc wskazywanie dokładnej trajektorii przemieszczania się, żeby do tej osoby dotrzeć, że tu jest mamy, dajmy na to strumyk. Tutaj leży jakieś takie dziwne drzewo. Później przechodzimy przez jakiś rów i docieramy tam do tej osoby. I to się wszystko zgadza. Więc uważam, że generalizowanie takie, że nic się tam nie zgadza, jest nie fair.
Natomiast faktycznie są również sytuacje, kiedy mu nie wychodzi. Z jakich przyczyn? On na pewno sam czuje. Czasem mówi, że pewne osoby nie życzą sobie emocjonalnie być odnalezionymi. Czasem te komunikaty są niezbyt czytelne. Myślę, że to tak jak w życiu. Mamy czasem pewność, że coś robimy dobrze, a czasem występują takie czynniki w danej sytuacji, które sprawiają, że weźmie się nam nagmatwa informacyjnie i się pogubimy, chociaż wydawałoby się, że to jest coś prostego. To chyba tak to właśnie wygląda.
[54:08] - Jest też kwestią oceny. Czyli w przypadku, kiedy pan Jackowski szuka osoby zaginionej i prawdopodobnie szuka ciała, powiedzmy to wprost, i nakierowuje ekipę policyjną na konkretne miejsce. I oni rzeczywiście znajdują tam ciało, ale nie tej osoby, której on szukał. To pytanie powstaje, czy to jest sukces, czy porażka? Bo znalazł w tym miejscu ciało innej osoby. Ona też w jakiś sposób, być może komunikacyjnie, ta akurat jaźń przebiła się do niego i doprowadziła do odnalezienia swoich kości, tak?
[55:01] - Dokładnie.
[55:03] - Bo kilkakrotnie w przypadku pana Jackowskiego tak było, że odnaleziono w danym miejscu zwłoki zakopane, kości czy powiedzmy w różnym stanie rozkładu ciało, ale niekoniecznie tej osoby, której on szukał. I dlatego mówię, ocenianie w kategoriach sukcesu i porażki, wydaje mi się, że tutaj trzeba by było też pewną wstrzemięźliwość w ocenie zachować.Poza tym nie ukrywam, że jestem pod wielkim wrażeniem Krzysztofa Jackowskiego i ta postać wydaje mi się szalenie utalentowana i niezwykła. Natomiast chciałabym powiedzieć, że często mylone są wypowiedzi pana Jackowskiego, w których on nie tyle opowiada o swoich wizjach, co po prostu dokonuje pewnej bardzo świadomej analizy rzeczywistości. I to, co pan Jackowski powie jako nie Jackowski jasnowidz, tylko Jackowski człowiek myślący, jest mylone z wizjami. A poza tym powiedzmy sobie szczerze, kiedy się dochodzi do pewnego rodzaju popularności medialnej, a pan Krzysztof jest bardzo popularną postacią i medialną, to niestety, ale media mogą to wykorzystywać. Bo jeżeli popularna gazeta napisze, że Jackowski powiedział to i to, to Jackowski musiałby mieć bardzo dużo pieniędzy i bardzo dobrych adwokatów, żeby wytoczyć tej gazecie proces i udowodnić, że on tego nie powiedział i że to nie była wypowiedź autoryzowana etc. Myślę, że wiecie państwo, o co mi chodzi i nie będę tego wątku już tutaj bardziej rozwijać, ale pamiętajmy o tej manipulacji medialnej.
[57:30] - Ja jeszcze chciałbym się odnieść tutaj w kontekście tego, co słuchacz zgłosił. Chciałbym się odnieść do pewnej sytuacji, jaka miała miejsce i była związana akurat z panem Jackowskim. To była rzecz dotycząca morderstwa pewnej prominentnej rodziny w Japonii. Prawdopodobnie było to tak. Zresztą można do tych informacji dotrzeć i polecamy oczywiście zajrzenie tam panu i innym słuchaczom. Była to rzecz bardzo ciekawa, ponieważ była ponoć trudność w dojściu do tego, co tam się stało w ramach tej tragedii i zaproszono po prostu pana Jackowskiego. Pan Jackowski przyjechał, opowiedział dokładnie. Później okazało się, że było to spójne bardzo z prawdą. I na drugi dzień oczywiście wszyscy się kłaniają na ulicy panu Jackowskiemu. I teraz pytanie, w jaki sposób można by było dowiedzieć się o danym wydarzeniu?
Trzeba by było wiedzieć wcześniej, że zostanie się zaproszonym do takiej telewizji. Trzeba by było nauczyć się czegoś o rodzinie, która została zamordowana, o samej kulturze w Japonii i tak dalej. Więc mówimy tutaj o rzeczach, które troszeczkę wykraczają poza tak zwane normalne dedukowanie. Więc widocznie są pewne sytuacje, które w nieoczywisty sposób wpływają informacją do umysłu takiej osoby. A są takie sytuacje, takie okoliczności, miejsca, przedmioty, które bardzo czytelnie mówią. Ja tutaj już nawiązuję do następnego tematu, o którym chciałbym troszeczkę później powiedzieć. Jest to związane chociażby z tak zwanym eksperymentem arizonskim. Chris Robertson, brytyjski jasnowidz, został zaproszony do eksperymentu naukowego, który kontrolowało dwóch naukowców i kilka osób jeszcze było związanych z tym eksperymentem, które były niejako ukryte i nie brały formalnego udziału w danym przedsięwzięciu. I Chris Robertson miał za zadanie, w zasadzie pojechał z jednym z tych naukowców w podróż, w trasę. Było wytyczonych 10 miejsc, które były losowo przez kogoś tam wybrane.
Nikt nie wiedział, co to będą za miejsca. I on dokładnie rysował, opowiadał, spisywał, do jakich miejsc będą jechać, spisywał szczegóły, które były z tym miejscem związane. A mówi się, że nie ma naukowych doświadczeń związanych z jasnowidzeniem. A jednak są.
[01:00:25] - Rozwiń ten temat, proszę od razu, że tak powiem. Idźmy w tym kierunku.
[01:00:31] - Film można zobaczyć, nazywa się bodajże „Jasnowidz”. Dużo filmów będzie mogło być odnajdywanych właśnie z udziałem pana Krzysztofa Jackowskiego. Natomiast tutaj chodzi o Chrisa Robertsona, człowieka, który zaczął funkcjonować w przestrzeni publicznej, informacyjnej w kontekście osoby jasnowidzącej na podstawie różnych rzeczy, które działy się akurat tam na wyspach, jak na przykład sytuacja, kiedy on zgłosił się na policję i powiedział, że zostanie wysadzony bank. Powiedział, kto to zrobi, jak to będzie wyglądało i tak dalej. Faktycznie doszło do takiej sytuacji, że bodajże dwie czy trzy osoby wysadziły się tam. To byli, z tego, co pamiętam, bojownicy IRA i chodzi o jakieś banki i tak dalej. Ja już teraz nie pamiętam bardzo szczegółów. Natomiast pan potrafił właśnie przekazać i zapisać tego typu wydarzenia. Został zaproszony kiedyś właśnie przez amerykańskich naukowców do wzięcia udziału w eksperymencie, gdzie było 10 dni doświadczenia. Polegało to na tym, że zostały zaproponowane przez osobyKtóre z dwoma naukowcami, którzy ściśle brali udział w tym doświadczeniu, nie wiedzieli i informacje polegające na tym, że dostawali informacje, co dzisiaj odwiedzą, w którą stronę pojadą i do jakiego miejsca zmierzają, docierały w dość kręty sposób do osoby niewiedzącej, czyli naukowca, który jeździł z Chrisem w te właśnie wycieczki.
A Chris sukcesywnie miał spisywać swoje przeczucia polegające na tym, że miał urzeczywistniać za pomocą swoich spisów przewidywań, gdzie będą się udawać. I na filmie widać, wszystko jest rejestrowane kamerą, w jaki sposób ten eksperyment przebiegał i jak obydwaj naukowcy byli w totalnym szoku, że rzeczy, które on rysował, dojeżdżali na miejsce i okazywało się, że tam jest dokładnie to. Dokładnie o to chodzi. Tam dokładnie stoi taki samochód, który na kołach ma dokładnie taki wzór złożony ze śrub, który rysował Chris i tak dalej. Więc wow! To było dla mnie mega przeżycie. Niesamowite. Chociaż ja jestem osobą, która nie powiem, że wierzy, ale ja wiem, że świat wygląda inaczej, niż się mówi tutaj z telewizji, z radiów i tych innych mediów mainstreamowych, czyli wygładzony i tylko po prostu tak po łebkach. Ja wiem, że wszystko istnieje, czego my jeszcze nie znamy. Mimo wszystko oglądając ten dokument byłem przeszczęśliwy, zadziwiony i mam nadzieję, że tego typu rzeczy będzie występować więcej, bo to dowodzi tylko i wyłącznie temu, że umiemy, że coś jest innego, że powinniśmy postrzegać.
Być może dzięki temu powinniśmy lepiej żyć, bo tak jak kiedyś Paracelsus powiedział: „Wszystkie górki, pagórki, łąki i doliny są aptekami”. Więc jeżeli natura stworzyła coś, co nam zaszkodziło, to też stworzyła na to jakieś panaceum, jakiś środek zaradczy. Więc tak samo najprawdopodobniej jest tutaj. Jasnowidzenie jest narzędziem po to, żebyśmy mogli lepiej żyć.
[01:04:10] - Jeszcze w rękach szczególnie szlachetnych. Przypomnijmy tutaj, bo nie darowałabym sobie, gdybyśmy tego nie zrobili, postać ojca Klimuszko. Bo wybitny jasnowidz, człowiek, który również odnalazł bardzo wiele osób, a powojenne Zawierusze dopiero miał czego szukać. On patrzył w ludzi jak w otwartą księgę. Przecież tam kilkakrotnie były prowokacje ubeckie w jego stronę, bo chcieli go ośmieszyć. I on trzykrotnie przynajmniej rozpoznał tych prowokatorów i zawstydził ich w sobie tylko znany sposób i w swoim stylu, czyli po prostu wskazując im pewne rzeczy, na przykład z ich przeszłości. Także on potrafił w ich przyszłość i przeszłość zaglądać. I ja mam wrażenie, że to, co ojciec Klimuszko opisał w swoich wizjach dotyczących przyszłości, to się już od dłuższego czasu dzieje na naszych oczach i warto sięgać nie tylko po wszelkie zielniki przez tego zakonnika stworzone, ale również można sięgnąć do jego wizji dotyczących przyszłości. Patrzę, co tu piszą o panu Jackowskim, bo oczywiście jeszcze odniesienia będą. Och, pan Krzysztof chyba dzisiaj będzie miał czkawkę.
Z tego, co tu pisze jeden: pan Jackowski przewiduje co roku trzecią wojnę światową. Być może pan Jackowski ma dar i widzi, co się wydarzyło. Może i wyczuwa jakieś tragedie, które się wydarzyły, ale nazywanie go kimś, kto może przewidywać przyszłość, jest co najmniej nie na miejscu. A ja odniosę się do tego jeszcze w jeden sposób, do tej wypowiedzi. Mianowicie w taki, że jeżeli przyjmiemy, że Krzysztof Jackowski jest w stanie sczytywać z akaszy po prostu, pola informacyjnego, informacje na zadany temat, to trzeba zdawać sobie sprawę, że jeżeli odmówimy mu tych wglądów w przyszłość, powiemy tak, on sczytuje informacje na zadany temat mniej więcej. Okej, tylko weźmy pod uwagę, że jeśli sczytuje informacje dotyczące pewnych spraw politycznych, gospodarczych, nawet na ten moment, to przecież sytuacja zmienia się bardzo dynamicznie. I tutaj również zmianie mogą ulegać jego przepowiednie. Choć oczywiście może się mylić i to nie ulega wątpliwości, ale mówienie też, że nie wybuchła wojna taka czy inna, o której wspominał pan Krzysztof. Ja bym się tu bardzo zastanowiła, dlatego że w wielu krajach, zwłaszcza w okolicach pewnej zatoki umiejscowionych tam, wrze jak w kotle. I czy to już jest konflikt, czy jeszcze nie?To kwestia jest tego, jak my to widzimy, czego my się spodziewamy.
[01:08:03] - Ja pozwolę sobie też tutaj odnieść się do takiej bardzo polskiej formy odnoszenia się do pewnych osób. W momencie, kiedy Adam Małysz odnosił sukcesy, był mistrzem, wszystko było okej. Kiedy przestał odnosić sukcesy, wieszano na nim psy i koty. Myślę, że Adam tak czy tak zawsze pozostanie mistrzem, niezależnie od tego, co teraz robi, bo tym mistrzem był. Nagrody zdobywał i Polskę za granicami sławił. Zdobył wiele nagród w takiej formie, w jakiej tego nikt wcześniej nie zrobił. I podobnie jest z panem Krzysztofem. Pan Krzysztof posiada te umiejętności i jeżeli coś mu się nie udało, po prostu mu się nie udało. To jest rzeczą ludzką, bo człowiek jest istotą ułomną niestety, ale jednocześnie jest osobą, która posiada umiejętności, tak jak powiedziałaś, Adu, sczytywania informacji, które są dla nas codziennych, że tak powiem, zjadaczy chleba niedostępne. A pan Krzysztof to potrafi i uważam niech robi to, co robi dalej i niech robi to, że tak powiem, jak najlepiej.
Bo chodzi przede wszystkim o pomaganie ludziom. Bo to nie jest tak, że jeżeli ktoś jest jasnowidzem, to mówi: „Ale ja jestem zajebistym jasnowidzem. Tak, ja wam teraz pokażę”. Nie. Te rzeczy robi się w pewnym konkretnym celu, czyli właśnie żeby nieść pomoc, żeby nieść dobre słowo. Właśnie tak wcześniej powiedziałaś, że ta rzeczywistość jakoś się zmienia i być może tak jak Osowiecki powiedział, że on cieszył się, że coś się nie wydarzyło, co przewidywał. To znaczy, że ludzkość umiała w jakiś sposób na tę rzeczywistość wpłynąć tak, żeby nie stało się to złe, tylko żeby było to, co mamy teraz, czyli pokój. Więc ta wojna nie doszła do skutku, żaden konflikt nie wybuchł i każdy z nas by sobie tego życzył. Więc jeżeli od czasu do czasu panu Krzysztofowi udaje się pomagać bardzo skutecznie, to niech nadal robi to, co robi, bo przecież to jest pomoc niesiona konkretnym ludziom. To nie jest rzecz pod tytułem, że ja robię wszystko.
To nie jest James Randi. Człowiek kiedyś, iluzjonista, który już się przeniósł do tej lepszej rzeczywistości. Ciekawe, co on tam widzi teraz. Który strasznie psioczył na tematy wszystkie paranormalne i przeciwko wszystkim stawał się robić, że tak powiem, okonia po to tylko, żeby pokazać ludziom, że on ma takie stanowisko, że tej paranormalności nie ma żadnej, tam jasnowidzenia i tak dalej. Więc takie zakrzykiwanie do niczego dobrego nie prowadzi.
[01:10:51] - Na pewno nie. On był tylko prestidigitatorem i on z tego poziomu oceniał innych. Robił sztuczki. On uważał, że wszyscy postępują i mogą postępować tylko tak jak on, czyli oszukiwać naszą percepcję. I każdy wierzy swoim miarom.
[01:11:16] - Dokładnie.
[01:11:18] - Także pojawia się pytanie. Tutaj jest też pan: „Kiedyś oglądałem vlogi Jackowskiego. Jestem świadom tego, o czym mówiła pani Beata, czyli niekoniecznie jasnowidzenia, ale oceny sytuacji społeczno-politycznej”. Ja tutaj po prostu myślę, że jeśli ktoś słucha Krzysztofa Jackowskiego, spijając każde słowo z jego ust i nie stosuje tego odróżnienia, tego filtru, że czym innym jest jego ocena bieżącej sytuacji społeczno-politycznej z perspektywy człowieka wydaje się mającego całkiem spore umiejętności logicznej analizy, a czym innym są jakieś paranormalne prognozy. Nasza słuchaczka pyta: „Jak odróżnić prawdziwego jasnowidza od fałszywego?” Jak odróżnić, Pesu?
[01:12:22] - Wydaje się, że bardzo proste pytanie, prawda? Tu też wkracza w grę umiejętność odczuwania. Jeżeli umiemy posługiwać się przeczuciami, jeżeli umiemy patrzeć na ludzi, jeżeli funkcjonujemy z naszą rodziną, z naszymi przyjaciółmi, znajomymi osobami, sąsiadami i tak dalej i umiemy obserwować ludzi, widzimy ich zachowanie, wiemy, jakiego rodzaju gesty, jakiego rodzaju zachowania są związane, z jaką osobowością. I porządkujemy sobie te informacje na tyle, żeby być świadomymi tego, że to, w jaki sposób patrzymy, ma sens, to uważam, że takiej osobie nie trzeba mówić zbyt dużo, bo wtedy każda osoba, która patrzy w sposób świadomy, nie chwyta od razu wszystkiego. Bo jasnowidz, bo oczekiwania. A jeżeli ludzie są w momencie szczególnym w swoim życiu, że coś stało się w ich rodzinie, że potrzebują pomocy, bo ktoś zaginął, bo ktoś zmarł, bo nie wiadomo, co się wydarzyło, więc wtedy są oczekiwania względem takich jasnowidzów. Po pierwsze reputacja takiej osoby.Czyli wiadomo, jak często dana osoba jest używana, że się tak brzydko wyrażę, do wykorzystania jej w tego typu sytuacjach, jak poszukiwania, wskazywanie miejsc, przedmiotów, ludzi i tak dalej. To jest rzecz pierwsza. Rzecz druga: bywają też osoby, które są sensytywne i które posiadają umiejętności, ale z tym się nie obnoszą. Więc nawet jeżeli to będzie ktoś z pani otoczenia, ktoś wskazany, a kogo by pani wcześniej nie podejrzewała, choć na przykład mogła pani widywać taką osobę, to sposób rozmowy samej, którą prowadzi się z daną osobą jeszcze przed zaczęciem mówienia, o co konkretnie chodzi, powinien dać do zrozumienia, z kim mamy do czynienia.
Czyli umiejętność posługiwania się czytaniem ludzkich gestów. Czy to jest sympatyczna osoba, czy to jest osoba nerwowa, która ucieka wzrokiem. Po prostu obserwujmy, ale także sugerujmy się tym, że ktoś powiedział, że dana osoba pomogła, że dana osoba przyniosła ulgę. Ponieważ powiedziała coś czy odnalazła coś lub kogoś i zrobiła to w taki to, a w taki sposób. Więc obserwacja ludzi, uczenie się nawzajem siebie to uważam, że wszystko.
[01:15:19] - Ja powiem w ten sposób najprościej: po owocach ich poznacie. Bo ludzie, którzy wykazują pewne talenty, oni bardzo często, tak jak powiedziałeś, albo się jakoś nadzwyczajnie z tym nie obnoszą, a nawet jeśli mają tą niewiarygodną odwagę, to zdajmy sobie sprawę, jaką odwagę trzeba mieć, żeby publicznie mówić chociażby o tych rzeczach, o których my tu dzisiaj rozmawiamy. To nie jest takie proste. Wielu moich znajomych się dziwiło i pytało mnie: „Skąd ty bierzesz tą odwagę? Żeby usiąść gdzieś w jakimś programie. Wiesz, że ogląda cię tak dużo osób i ty po prostu mówisz o tym, co przeżyłaś. Skąd ty to bierzesz? Przecież zawsze będą ludzie tak zwani hejterzy, zawsze będą ludzie, którzy cię będą krytykować”. A ja odpowiadam, że po prostu jestem sobą i myślę, że całe moje życie przygotowywało mnie na to, żeby robić pewne rzeczy, żeby mnie zahartować, żebym miała dość siły i odwagi, żeby się przeciwstawić takim... Ja nie mówię o spokojnej krytyce, bo ktoś może się ze mną nie zgadzać.
Ja mówię o ludziach agresywnych, szukających sieci wyżycia. To jest jeszcze jeden aspekt, o którym trzeba powiedzieć, że publiczne przyznanie się do pewnych rzeczy, tak jak kilku takich mamy znanych w Polsce jasnowidzów, między innymi pan Jackowski, to też jest rodzaj odwagi. To jest pierwsza sprawa. Druga sprawa jest taka: co te uczynki ich przynoszą? I Krzysztofa, i jeszcze paru innych osób w tym kraju i w ogóle na świecie. Są to ludzie, którzy przynoszą innym ukojenie, odnajdując właśnie chociażby zwłoki zaginionych bliskich. Dzięki temu ci ludzie odzyskują spokój ducha. Wskazują im różne rozwiązania spraw bieżącej przyszłości, pewne aspekty istotne w ich życiu. Czasami potrafią wskazać temu człowiekowi w kilku słowach, kilku zdaniach drogę do samego siebie, ponieważ widzą dużo dalej. Więc ja bym przede wszystkim szukała owoców.
Oczywiście wywołaliśmy ogromną dyskusję na temat właśnie umiejętności Krzysztofa Jackowskiego. Ja uważam, że każdy niech zostanie tutaj ze swoim zdaniem, bo sceptyków nie przekonamy i tyle. Ja proponuję, żebyśmy tutaj przeszli do kolejnego etapu naszej rozmowy albo poszerzyli ten, który zacząłeś, o tym amerykańskim naukowcu, o tych eksperymentach.
[01:19:08] - Wiesz co? Bo tutaj przede wszystkim chodzi o tak zwaną wiarygodność. Skąd się bierze tak zwana wiarygodność? Jak to już pani przed chwileczką, nasza słuchaczka zapytała. Wiarygodność się bierze ze sposobu, w jaki dana osoba się prezentuje, czyli kim jest, jakich sformułowań używa, jakie ma metody, czy ma sukcesy. Czasami bywa tak, że osoba, która jest dobra w jakiejś dziedzinie, już nie mówimy o jasnowidzeniu, która jest dobra w jakiejś dziedzinie, może się okazać po prostu zwykłym patafianem, ale jednak wygrywa.Ale jednak jest gdzieś tam na piedestale z nagrodą, bo wygrywa, ponieważ ma dar do tego. Będzie też taka osoba, która będzie zdobywała szlify, laury, uznanie i będzie coraz więcej pozytywnych sytuacji, które ona zamieniła spokój w dobro, czyli pomogła innym ludziom. Osoba, która będzie bardzo cicha, będzie niewiele mówiła. Też są takie osoby. Zobaczmy Baba Wanga, postać na południu Europy, która była niewidoma przez kilkadziesiąt lat, a jednak umiejętnie przewidywała i potrafiła wielu ludziom pomóc.
Ludzie są ludźmi, więc nie róbmy w ten sposób, bo to jest właśnie też takie generalizowanie. Pan Jackowski, wszystko mu nie wychodzi albo to, albo tamto. Nie! Jest wiele różnych czynników i kryteriów, które możemy przyłożyć do danej sytuacji i czasem nawet najlepszy mistrz typu Adam Małysz, troszeczkę wiatr inaczej zawieje, więc poleci inaczej. Ci, którzy stoją na dole, nie będą tego widzieli, bo ten wiatr jest niewidoczny. Czyli jest pewien czynnik, który zafunkcjonował. I teraz wyobraźmy sobie, że Adam skoczył i nie poleciał tak, jak trzeba, chociaż wszyscy oczekiwali i powiedział, że to wiatr. To teraz, czy wszyscy przyjmują tę jego wypowiedź za prawdziwą? Przecież mógł dzisiaj być niedysponowany z jakiegoś powodu. Może się źle czuł, może był chory, może był po totalnej imprezie, może był zły.
A on jednak powiedział, że to był wiatr. Skąd my to wiemy? Ja uważam, że nie ma sensu się skupiać na tym, skąd my to wiemy. Jeżeli Adam na następnych zawodach wychodzi na skocznię, skacze znowu i leci bardzo daleko i znowu wygrywa, to znaczy, że tam w danej sytuacji miało się prawo zadziać coś, co było troszeczkę inne, niż byśmy wszyscy oczekiwali. Więc wiarygodność. Tak jak tutaj i ty, Ado, mówisz i ja mówię, wszystko czas zweryfikuje. Więc niezależnie od tego, czy ktoś osiąga to w sposób skomasowany, tu i teraz, nagle jest wysyp, eksplozja umiejętności, niesamowitości, bo tego ludzie oczekują. Ludzie idą skrótowo, myślowo po trupach do celu na zasadzie: jeżeli umiesz, to masz umieć po prostu na maksa. Nie. Jesteśmy ludźmi.
Pamiętajmy o tym, że często się mylimy, że może być tak, że analiza formalna pana Krzysztofa miesza się z jego wizją, a on to wszystko prezentuje na bieżąco. Cały czas jego umysł pracuje tak jak każdego innego jasnowidza, tak jak każdego innego eksperta w jakiejkolwiek dziedzinie. Jeżeli mówimy o lotach w kosmos czy samolotach, które latają ponad nami, ogromne kolosy. Nieraz w programie pokazywane są sytuacje, kiedy to przesunięcie jednego przecinka o jedno, dwa oczka okazywało się, że samolot, który startuje, zaraz musi lądować i to nawet nie wyleciał jeszcze dobrze z lotniska, ponieważ okazało się, że paliwa było zatankowane za mało, ponieważ albo system, albo człowiek inaczej ustawił przecinek. Sorki, miało prawo się tak stać, bo gdyby się tak nie stało, to znaczy, że nie ma prawa dziać się nic, czego byśmy nie oczekiwali. Czyli powinniśmy żyć cały czas w zgodzie, pokoju. To po co są w takim razie kartele narkotykowe? Po co są wojny na Bliskim Wschodzie? Po co są niesnaski międzykulturowe w Afryce i tak dalej? Więc generalizowanie i oczekiwanie nad wyraz prowadzi po prostu do pewnych radykalizmów myślowych.
A to jest totalny dyskomfort w postrzeganiu świata. Jeżeli zaczynamy rozumieć świat, jeżeli uczymy się świata życia jako młodzi ludzie, jeżeli czytamy, nie uprzedzajmy się. Kiedyś ktoś powiedział, nie pamiętam kto to był. To Einstein chyba był. Zdrowy rozsądek to jest zbiór uprzedzeń, które człowiek nagromadził w sobie przed 18 rokiem życia. Wrócę do tego samego, o czym mówiłem. Rozumyjmy siebie nawzajem, rozumyjmy siebie samych i umiejętnie posługujmy się wiedzą. Ale nie mówię o wiedzy naukowej. Jakiś czas temu rozmawiałem z pewną młodą osobą na temat właśnie tego, co i jak się wydarza, o czym nie wszyscy wiedzą, nie wszyscy to rozumieją i akceptują. Czyli te wszystkie tematy para i tak dalej.
Osoba fajnie rozmawiała, ale była zdystansowana do tego. Ja później mówię, że zaczynamy rozmawiać o wiedzy i po dłuższym czasie czuję, że coś mnie nie łapie i mówię: „Stop”. Ale mówię, nie chodzi o wiedzę naukową, o której ty mówisz. Chodzi mi o wiedzę jako doświadczenie. Zobaczmy na przykład Erich von Däniken, człowiek, który jest wyśmiewany przecież niejednokrotnie. A to jest facet, który jeździ w miejsca, które później opisuje. Nie siedzi przy kaloryferze i przy laptopie, śmiejąc się z innych. Tylko on jedzie, poznaje, doświadcza i pisze na ten temat książkę. Więc sięganie po poznanie świata, poznanie drugiej osoby to też jest poznanie nas samych, tylko powinniśmy otworzyć taką możliwość we własnym umyśle.
[01:25:44] - Ja mogę tylko dodać jedną rzecz od siebieMy w tym wszystkim musimy oddzielić czasami człowieka od jasnowidza. Przecież doskonale wiemy, że można być wspaniałym, empatycznym lekarzem i okropnym ojcem. Można być przywódcą narodu na miarę Gandhiego, który jednocześnie był fatalną głową własnej rodziny. Więc to, że pan Jackowski we wszystkich sprawach medialnych się pokazuje, choć wrażenie jest takie, że czasami mógłby dla dobra idei pewnych zjawisk paranormalnych zamilknąć, to po prostu jest tego rodzaju właśnie sprawa. Oddzielmy jasnowidza od człowieka, bo może pewne rzeczy związane z ego, z potrzebą bycia zauważonym i tak dalej, to są rzeczy ludzkie, mniejsze od tego, czym może nas taka osoba zaskoczyć w sensie pozytywnym, w sensie tego, co potrafi. Tak jak w każdym zawodzie potrafimy oddzielić osobowość od tego, co prezentujemy zawodowo, co prezentujemy prywatnie, co prezentujemy w relacjach międzyludzkich. Każdy z nas ma różne aspekty i tutaj można w pewnym sensie powiedzieć, że czasami zaprezentowanie niektórych cech charakteru powoduje, że Krzysztof Jackowski wydaje nam się mniejszy niż jest, jeżeli chodzi o to, jakim jest jasnowidzem.
[01:28:01] - Nie zawsze osoba, która zajmuje się jasnowidzeniem. Ja teraz tylko i wyłącznie skupię się na tym, bo myślę, że w każdej dziedzinie życia może być bardzo podobnie, chociażby w byciu lekarzem. Pan Ossowiecki ile razy wspominał o tym, że musiał zmieniać treść tego, co wynikało mu z odczytu z jego umysłu, ponieważ mówił, jak on mógł to zrobić takiej osobie. Bo gdyby powiedział o tym czy o tamtym, po prostu mogłoby to osobę załamać lub wręcz zniszczyć mentalnie. A były to sytuacje, które po prostu były niekomfortowe, związane ze zdrowiem, z czymś tam, więc wolał to obrócić w inny sposób po to, żeby podnieść troszeczkę ego danej osoby, podnieść jej energetykę. Czyli tutaj też jest taka troska o drugiego człowieka. Ja mówię o takich osobach, które z sercem się zajmują swoją profesją. A przecież zdaję sobie sprawę i na pewno tak jest, że wiele razy takie osoby były badane na tak zwaną wiarygodność, jak pan na przykład Ossowiecki. Chociażby słynna sytuacja z listem od marszałka Piłsudskiego, który był mocno zainteresowany działalnością mentalną pana Ossowieckiego i kiedyś przekazał przez specjalnego posłannika kopertę z zapisem pewnym. I okazało się, że Ossowiecki odczytał: „Pocałuj mnie w dupę” po prostu.
Kiedy wszystko to działo się w kontrolowanych warunkach. On wiedział od razu i przez wiele osób był badany. Trudno jest powiedzieć. Wiesz co, kojarzy mi się tutaj taka sytuacja związana z rozmową, jaką kiedyś z panem redaktorem Rymuszko odbyłem odnośnie Joasi Gajewskiej. To była taka dziewczynka, o której pan Rymuszko i pani Ostrzycka napisali książkę „Nieuchwytna siła”. Chodziło o wszelkiego rodzaju, jak to mówią, poltergeisty, czyli poruszające się przedmioty. Tam się naprawdę wokół tej dziewczynki działy rzeczy po prostu niebywałe. I to wszystko było też doświadczone przez naukowców z różnych dziedzin. Kiedyś pan redaktor opowiedział mi taką sytuację właśnie, że to całe dochodzenie naukowe do tego, żeby to: „Zrób jeszcze raz, Asiu, zrób jeszcze raz”, bo ona coś tam na jakimś etapie umiała generować. I okazywało się, że już później nie robi.
I pan redaktor pyta: „Czemu nie robiłaś?” Ona mówi: „Bo ja już tego pana nie lubię”. A ktoś chciał po prostu, żeby jeszcze raz powtarzała i jeszcze raz, aż do skutku. Aż ten pan będzie zadowolony, że oto ona powtarza, bo ja jej każę. Tak to się mniej więcej dzieje. Nie, bo to jest specyficzny rodzaj zajęcia. Jasnowidzenie, jak i uzdrawianie, jak i inne tego typu okoliczności, umiejętności to jest specyficzny rodzaj zajęcia związany z dobrem drugiej osoby. Bo przecież niesiemy tutaj jakąś informację, porządkujemy pewne treści po to, żeby drugiej osobie pomóc. Więc jeżeli ktoś traktuje to opacznie, czyli tworzy własne ego, tworzy własne priorytety i kształtuje tylko i wyłącznie swój wizerunek, to faktycznie trzeba wyraźnie powiedzieć, że z dala od takich ludzi.Ale niestety zajęcie, albo stety wręcz, zajęcie samo z siebie jest zorientowane na to, żeby nieść informację. A informacja zawsze jest uporządkowaniem emocji. Jeżeli ktoś nie wie czegoś, a się czegoś boi, strach potrafi wywoływać agresywne zachowania.
Stąd się biorą niesnaski, kargul i tak dalej. Stąd się biorą później większe jakieś rzeczy. Dochodzi do wojen właśnie ze strachu i z dezinformacji. Więc jeżeli posiadamy informację, jesteśmy spokojniejsi. Jeżeli ktoś zachowuje się względem nas dziwnie, jeżeli skacze, podrzuca się i tak dalej i my nie wiemy, o co chodzi, może nam się wydawać, że ktoś jest niepoważny względem nas. Ale jeżeli dowiemy się, że dana osoba ma padaczkę. Co to jest padaczka i jak to wygląda? Wtedy będziemy wiedzieli, że ta osoba jest chora. I tak dalej. Czyli rozumienie, wiedza na zasadzie posiadania właściwych informacji i odpowiedniego ich używania.
[01:33:03] - Ja bym tu jeszcze chciała do jednej specyficznej formy takiego jasnowidzenia się odnieść. Mianowicie formy jasnowidzenia, gdzie osoba znajduje się w danym miejscu lub dotyka jakichś przedmiotów i jest w stanie określić na przykład, kto uprzednio trzymał tę rzecz w rękach i jakie były koleje losu poprzednich właścicieli danej rzeczy. I tutaj jest ciekawa rzecz, ciekawa hipoteza profesora Manczarskiego, który wysnuł taką oto hipotezę, że nośnikiem tej informacji są ślady pozostawione na powierzchni przedmiotu. Mogą to być zarówno ślady chemiczne, jak i energetyczne. I on twierdził, że są to swego rodzaju fale o charakterze widmowym, obejmujące szeroki zakres częstotliwości. Profesor Manczarski to był, zaznaczmy, światowej sławy naukowiec, który eksperymentował w swoim czasie z Osowieckim. I tu powstała tak zwana hipoteza śladu, czyli po prostu hipoteza mówiąca o tym, że jest to swego rodzaju promieniowanie elektromagnetyczne mózgu i biopola, które może być odbierane od nadawcy do odbiorcy i pole to może być po prostu odczytywane. Bo my tu mówimy tylko o przewidywaniu przyszłości, ale są ludzie, którzy potrafią po prostu czytać właśnie takie historie miejsc, przedmiotów. Może tutaj byłbyś uprzejmy swoją koncepcję przedstawić.
[01:35:23] - Wiesz co, to jest odciskanie energetyczne w danym miejscu, w danej chwili specyficznego śladu. Wydaje mi się, że można by było to porównać tak obrazowo. Wyobraźmy sobie aplikację komputerową w postaci programu, który służy do tworzenia obiektów trójwymiarowych. Być może nie każdy miał z tym styczność. To ja powiem, jak to mniej więcej wygląda. Chodzi o to, że możemy budować w przestrzeni. Możemy tworzyć w przestrzeni siatkę, konstrukcję, później nakładać na to powierzchnię, później dodawać kolor, fakturę i tak dalej. Więc wyobraźmy sobie teraz, że tworzymy taką siatkę, która jest złożona tylko i wyłącznie z punktów, która zaznacza wygląd czegoś, samą konstrukcję. I teraz ta konstrukcja, dajmy na to, automatycznie zaznaczona jest kolorem czerwonym. Teraz wkładamy w tę samą przestrzeń konstrukcję zupełnie inną, która jest na zielono.
Mamy następną, trzecią, która jest na niebiesko i tak dalej. Mamy możliwość umieszczenia w jednej przestrzeni wielu takich konstrukcji, które się przenikają i mają swoją emanację. Więc ze względu na to, że w jednej przestrzeni naszej rzeczywistości poruszają się ludzie, przedmioty, zwierzęta, porusza się też samo powietrze, ale ta przestrzeń jest w pewnym sensie świadkiem tego, jak ktoś się przemieścił. To, że ekstrasensi odczytują specyficzne informacje w szczególny sposób, czyli wojny, katastrofy, wypadki, tragedie, związane jest z emocjonalnością, która zadziała się w danym miejscu. Emocjonalność to jest po prostu nic innego jak odpowiedni zapas energii, specyficznej energii, która jest ukierunkowana w ramach jakiegoś wydarzenia albo jest efektem tego wydarzenia. Czyli ten komunikat energetyczny został w danym miejscu w pewien sposób zapisany. Więc umiejętność odczytywania to jest niezła sztuka naprawdę. Czyli tak jak mówisz, bierzesz coś do ręki, kto tego dotykał, jak on wyglądał. Można też historię prześledzić danej osoby.To jest możliwe, ponieważ wszystko się wydarzyło. Jak to mówią, wszystko zostaje w naturze.
W naturze nic nie ginie. A jeżeli wszystko jest energią, to ta energia w taki czy w inny sposób jest przez przestrzeń zapamiętywana. Tylko my nie potrafimy tego w standardowy sposób odczytywać, ponieważ nie kształcimy się w tym. Nie doskonalimy swoich umiejętności, bo akurat na co dzień zajmujemy się czymś innym: pracą w sklepie, pracą w biurze, pracą w fabryce i tak dalej. Temu poświęcamy swój czas i swoje siły. Gdybyśmy skupili się na tym, żeby umieć odczytywać tego typu komunikaty, podejrzewam, że niejedna z osób słuchających nas teraz byłaby zaskoczona. „Jak to ja? Przecież ja nic z tym nie mam wspólnego” i tak dalej. Czasami tak bywa. Sam niekiedy spotykam ludzi, którzy mówią, że nagle coś im się zaczęło w życiu dziać.
I teraz nagle te wszystkie przewidywawcze informacje do nich docierają i oni już jakoś z tym żyją, jakoś sobie już z tym radzą. Ale kiedyś to było bardzo dziwne, bo oni też nie chcieli pogodzić się z tym, że oto nagle wiem coś, czego nie wiem, czego nie miałem prawa lub nie miałam prawa wiedzieć. Bo skąd mam wiedzieć, że się wydarzy to, że będzie osoba taka i taka, ubrana w taki sposób i sytuacja będzie związana z tym, a nie z tamtym. Jak? W jaki sposób? Takie jest przekonanie społeczne, że przecież nie powinniśmy wiedzieć. Nie powinniśmy wiedzieć nie tylko o tym, co wydarzy się tutaj lub wydarza się w tym momencie gdzieś tam w innej przestrzeni, a tym bardziej, co wydarzy się za jakiś czas. Więc umiejętność i tylko i wyłącznie przeznaczenie czasu mogłyby pozwolić doskonalić w sobie takie właśnie talenty, takie zdolności, które czasami, tak jak mówię, mogłyby być — wow! — zostać odkryte. Jak to ja?
Co? Jak?
[01:40:15] - Tylko jest jeszcze jedno zagadnienie. Mianowicie takie, że chyba nie każdy jest psychicznie na to wszystko gotowy. Dlatego że bardzo często jest tak, że przychodzi pewna wiedza, z którą po prostu nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Wiemy wcześniej niż inni, a jednak nie jesteśmy w stanie temu zapobiec. Ale cóż.
[01:40:44] - Ale jeśli przychodzi-
[01:40:45] - Jak to powiedział jeden z moich znajomych: ekstrasensem nie da się bywać. Albo się nim jest, albo nie i nie można sobie wybierać tego, czego się doświadcza. Powiedz, jeżeli mogę o to zapytać, czy ty doświadczyłeś takiego snu, przekazu czegoś, co było dla ciebie jednoznaczną projekcją przyszłości?
[01:41:11] - Ja miałem kiedyś zwyczaj zapisywania tego typu sytuacji, które wydarzały mi się i przynosiły bardzo konkretną informację, co zawsze dla mnie jest czymś na zasadzie: „Wow, kurczę, znowu to się wydarza, znowu niesamowite”. Natomiast po jakimś czasie przestałem to spisywać, ponieważ musiałbym prawie bez przerwy siedzieć i spisywać rzeczy, które właśnie w taki sposób doświadczały mnie w kontekście tego, co dzieje się z rzeczywistością. W mojej pierwszej książce „Lekcja paranormalności” jest taki dział, który bodajże nazywa się „Moje intuicje”. Ja to tak kiedyś nazywałem i taki tytuł nadałem właśnie temu działowi. On jest poświęcony tylko i wyłącznie wybranym jakimś tam historiom. Tego jest chyba kilkanaście stron. Już teraz nie pamiętam zbyt dobrze. Natomiast zaskakiwały mnie komunikaty niezwyczajne, jak dajmy na to kiedyś, będąc grafikiem dla pewnej sieci sklepów, mieliśmy spotkać się następnego dnia i o określonej godzinie, wręcz wcześniej niż przychodziliśmy, ponieważ było to spowodowane jakimiś tam potrzebami związanymi z działaniami marketingowymi. Więc umówiliśmy się na ten następny dzień. To była zima.
Akurat tego następnego dnia od samego rana był taki lód, był taki mróz i tak wszystko totalnie inaczej wyglądało, że ja ledwo dojechałem wtedy do pracowni. Natomiast dziewczyna, która miała dojechać, niestety spóźniała się. Ona mieszkała w Stargardzie, a to jest kilkadziesiąt kilometrów od Szczecina, więc ze względu na te warunki było po prostu bardzo ciężko. I była sytuacja tego typu, że dochodzi już ta godzina, ale jej nie ma, więc dzwonię do niej i mówię: „Cześć koreczku”.
[01:43:37] - Halo, halo?
[01:43:38] - Mamy chyba jakiś problem z połączeniem z Lesem Choduniem. Przez chwilę nie było pana słychać.
[01:43:44] - Les? Cześć!
[01:43:45] - Wróciłem?
[01:43:47] - No teraz to już tak.
[01:43:48] - I była zima. Była zima, były korki na drogach. I jest sytuacja: ja dzwonię do niej, żeby zapytać, gdzie jest, bo jechała kilkadziesiąt ki-
[01:44:03] - No i właśnie jakaś tajemnicza siła właśnie w takich momentach musi nam urywać połączenie z internetem.A konkretnie opowiadającemu tę historię Lesowi.
[01:44:15] - No będę próbował w takim razie. Halo, halo, dzień dobry wieczór.
[01:44:19] - Spróbujmy jeszcze raz.
[01:44:20] - Nie wiem czy ja jestem w powietrzu, czy jestem słyszalny.
[01:44:22] - Słyszymy się.
[01:44:24] - Super. To ja w takim razie szybciutko.
[01:44:29] - No i znowu. Wiecie co? Ja proponuję, żebyśmy zrobili to samo, co zrobiliśmy w poprzedniej audycji, czyli żebyśmy przeszli po prostu na telefon. Bo jeżeli się tutaj jakieś cuda dzieją z połączeniem internetowym w takich właśnie momentach, to jest znak, żeby skorzystać z naszego tajnego rozwiązania uniwersalnego na tego typu problemy, czyli żeby połączyć się telefonicznie. Zaraz tutaj odnajdę telefon do Lesa Chodunia i się przełączymy. I powinniśmy się słyszeć już przez telefon. Halo, panie Lesu, czy się słyszymy?
[01:45:03] - Dzień dobry wieczór. Jestem, tak.
[01:45:07] - No to teraz już chyba nic nam nie powinno przerwać. Chyba tylko jakaś awaria przekaźnika.
[01:45:12] - Dokończ nam tą historię. Bardzo proszę, Les.
[01:45:14] - Ja w takim razie powinienem teraz, mam nadzieję, być. Jechałem kiedyś na jeden z koncertów z muzykiem z mojego zespołu.
[01:45:26] - Ale dokończ nam historię o tej dziewczynie.
[01:45:28] - Zaraz do tego wrócę. Tutaj akurat chodziło o postrzeganie tego typu rzeczy, jak przewidywanie. Rozmawialiśmy, ze względu na to, że on bardzo był gadatliwą osobą i lubił rozmawiać i naprawdę fajnie mi się z nim rozmawiało, to mimo wszystko był ostrożny co do myślenia na takie tematy i zazwyczaj mówił mi tak: „No bo wiesz, bo są jakieś osoby, które mają zakres informacji, mają jakiś plan, biorą sobie wytyczne względem tego, co chcą zrobić i czego projekt powinien dotyczyć. I to jest coś mniej więcej takiego”. A ja mówię: „Jasne, zgadzam się. Są tacy ludzie, którzy umiejętnie potrafią planować i przewidywać jakieś koniunktury, które wynikną w ramach postępowania danego przedsięwzięcia. Natomiast chodzi o sytuacje, kiedy wiesz, a nie wiesz”. „No jak?” No i ja właśnie zacząłem opowiadać mu takie przypadki, jak na przykład z tą dziewczyną, która miała dojechać następnego dnia na spotkanie, a okazało się, że wszystkie drogi były oblodzone, bo zima tak zaatakowała, tak skuła lodem wszystkie jezdnie, że były totalne korki. Ja ledwo dojechałem do pracowni, a ona w ogóle przyjechała bardzo późno. Natomiast ja w momencie, kiedy nastąpił moment spotkania, zadzwoniłem do niej, żeby zorientować się, gdzie ona jest.
I mówię do niej: „Cześć Koreczku, gdzie jesteś?” I chciałem uderzyć w temat korków na drogach, więc mówię: „Cześć Koreczku”. A ona mówi: „A skąd ty wiesz?” Tak się do mnie zwracali w liceum. A ja mówię: „Ale o co ci chodzi?” Mówi: „Bo ja jestem z panieńską nazwiska Korecka. I mówili do mnie Koreczek”. A ja mówię: „Ale jak?” To był jeden z przykładów, które zawarłem w „Lekcji paranormalności”. Drugi przykład, o którym chcę opowiedzieć, dotyczy między innymi fundacji Nautilus, z którą kiedyś miałem okazję współpracować. Był temat tego typu, że oprócz tego, że jestem projektantem logo fundacji, to byłem też osobą, która zaprojektowała i administrowała stroną internetową przez bodajże jakieś dwa lata. I w momencie kiedy docierały jakieś informacje, ja oczywiście starałem się te informacje publikować. Pamiętam, że kiedyś był okres związany z wylotowem, czyli wysyp wzorów w zbożu i na bieżąco te informacje Robert Bernatowicz mi wysyłał. Ja oczywiście otrzymałem pewną rzecz w postaci zdjęć i w postaci opisu Roberta i to coś miałem zamieścić.
I siedzę i wpatruję się w to i mówię: „Kurde”. I właśnie przyszła do mnie taka emocja, takie wrażenie, że to mi się wydaje spójne z czymś tam i to nie jest ostatni. To będzie jeszcze zaraz następny wzór i ten następny wzór będzie wyglądał tak i tak. I ja dokładnie widziałem. Po czym wsiadłem w samochód i jadę sobie do Szczecina. Opublikowałem tam tę informację. Dzwoni Robert: „Cześć, dostałeś ode mnie maila z tym nowym kręgiem?” Ja mówię: „Tak, opublikowałem. O tej i o tej godzinie mi wysłałeś”. „Nie — mówi — wysłałem ci następnego”. „Okej — mówię — no to wrócę, to w takim razie zobaczę”.
Przyjechałem, odebrałem maila i zrobiłem się blady, bo okazało się, że wzór w zbożu wyglądał dokładnie tak, jak go przewidziałem. Nie wiem, dlaczego ta informacja się pojawiła, ale się pojawiła. I jeszcze jeden przykład chciałbym podać, już kończąc temat, który bardzo lubię. Pamiętam, kiedyś, dawno temu zakupiłem perkusję, która należała do mojego serdecznego kolegi, również perkusisty, i na tej perkusji grałem przez pewien okres czasu. Ze względu na to, że przemieściłem się przez Polskę, czyli przyjechałem do Polic koło Szczecina, ta perkusja została tam, ponieważ tutaj już nie była mi potrzebna. Miałem po prostu inne plany względem życia. I sytuacja wyglądała następująco: po kilku latach dzwoni do mnie ten właśnie mój serdeczny kolega i pyta, czy zechciałbym mu tę perkusję sprzedać, bo on chce swojemu chrześniakowi, który jest zainteresowany grą na perkusji. Ja mówię: „Nie ma sprawy, Irek, przyjadę, to się dogadamy”. Ja mam taką naturę podpierdzielacza. Lubię kombinować, lubię robić numery przez telefon.
Lubię zmieniać głos, podawać się za zupełnie kogoś innego i ludzie czasem po prostu nie mają pewności, z kim rozmawiają. To jest bardzo fajne. Robię takie rzeczy bardzo nieszkodliwie, ale jest później kupa śmiechu z tego. I sytuacja wyglądała następująco.Jadę sobie w tamte rejony. To jest południowy wschód Polski i chcę powiedzieć tylko tyle, że o tym moim znajomym wiedziałem tyle, że grał w zespole jako perkusista, pracował w jakiejś firmie i mieszkał pod miastem. To wszystko. Natomiast nie wiedziałem o nim żadnych innych informacji, które pozwoliłyby mi w jakimś ogólniejszym, pełniejszym kształcie go postrzegać. Po prostu spotykaliśmy się okazjonalnie i tak okazjonalnie spędzaliśmy czas. I sytuacja jest następująca: jadę sobie i dzień wcześniej wziąłem telefon i dzwonię. Mówię ze wschodnim akcentem: „Dzień dobry, ja chciałbym od pana kupić z półtorej tony pszenicy”.
Słyszę z drugiej strony głos: „Ale to chyba pomyłka”. Ja mówię: „Nie, od pana teścia się dowiedziałem, że sprzedaje pan półtorej tony pszenicy. Ja chciałbym od pana kupić”. Irek mówi: „Nie, coś nie tego”. Ja mówię: „A perkusję chce pan kupić?”. Chwila ciszy. Lesłuh. Oczywiście przyznałem się. Pojechałem następnego dnia do Irka i słuchajcie, co Irek powiedział. Mówi: „Kurde, dzwoni jakiś koleś, chce, żebym mu sprzedał półtorej tony pszenicy, a ja dzień wcześniej sprzedałem dwie tony pszenicy”.
Nie miałem bladego pojęcia, że ten człowiek ma coś wspólnego ze zbożem, z uprawami, z czymkolwiek. Nie było to absolutnie w moim zasięgu. Wymyśliłem sobie coś, co przyszło mi do głowy tylko i wyłącznie. Takich rzeczy było bardzo dużo i one mi się cały czas dzieją, cały czas się zdarzają. Traktuję to jako po prostu przecudny koloryt dnia codziennego i jako możliwość umysłu. To wszystko.
[01:52:05] - Lesłuh, to trzeba ująć tak: nie miałem świadomie dostępu do tych informacji.
[01:52:13] - Absolutnie nie wiedziałem. Nie wiedziałem, że Irek może mieć jakieś pole, że on czymkolwiek takim się zajmuje. Wiedziałem, że ma jakąś małą szklarenkę, gdzie sobie uprawia pomidory. To wszystko. Ale żeby sprzedać pszenicę, pomyliłem się tylko, mówię wszystkim, o pół tony.
[01:52:32] - Tak.
[01:52:33] - Ale była to pszenica. Było to w zasadzie w ramach dwóch sąsiadujących ze sobą dni. Czyli mogłem wymyślić rzeczy, które byłyby związane z milionem innych kontekstów.
[01:52:47] - Tak. Ma pan na przykład do sprzedania trzy tony węgla, jak to się mówi u nas na Śląsku.
[01:52:53] - Węgla, tak.
[01:52:54] - Mogłoby być cokolwiek.
[01:52:55] - Albo chciałbym mu zaproponować, że sprzedam mu trzy belki włókna lnianego, czy coś w tym stylu. Że chciałbym mydło panu przywieźć. Nie wiem. Można tu wymyślać naprawdę krocie niesamowite, więc taka precyzja i tak jest dla mnie zastanawiająca i informująca tylko i wyłącznie, że to wszystko dzieje się w obszarze możliwości każdego człowieka. Tylko człowiek prawdopodobnie nie zwraca na to uwagi, bo traktuje to jako: „Coś tam się stało, takie duperele”.
[01:53:27] - Zbieg okoliczności.
[01:53:28] - Co tam takiego mówić. A takich moich opowieści jest naprawdę pełno i one dzieją się. Nie ma dnia, żeby się coś takiego nie wydarzyło. Co chwilę mi się wydarza to, że ja wiem, że coś usłyszę czy odczuję dokładnie takim, jakim być powinno. To jest niesamowite. To jest po prostu przepiękne.
[01:53:50] - Ale to jest związane przede wszystkim z tym, wydarza się to codziennie wszystkim. Tylko ty masz tą przewagę, że zwracasz na to uwagę, że dostrzegłeś pewien koloryt, pewien cykl, pewne przełożenie różnych faktów na rzeczywistość. A żyjesz tak, bo żyjesz w świadomym tu i teraz i to jest twoja wartość dodana w życiu.
[01:54:25] - Staram się po prostu żyć pozytywnie. Czyli jeżeli coś takiego mnie spotyka, po prostu patrzę na to z punktu widzenia kogoś, kto chce wyciągnąć jak najbardziej pozytywne wątki z tego, co się akurat wydarzyło. I to sprawia, że się uśmiecham, że się fajnie czuję, że jest niesamowite. Bo nagle idziesz do sklepu i mówisz do pani: „Dzień dobry, chciałbym kupić kilka kostek kredy kolorowej”. A ona mówi: „Potrzebuje pan to na fakturę?”. Ja mówię: „W sumie tak. A czemu pani pyta?” „Bo pojedynczych kostek nie mogę wpisać na fakturę. Mogę tylko całe pudełko wpisać”. „A ile kostka kosztuje?” „12 groszy”. „Ja myślałem, że 5,40”.
„Nie, 5,40 kosztuje całe pudełko. Pani żartuje”. To są bardzo precyzyjne komunikaty, które mnie w ogóle nie mierżą, ale sprawiają, że się po prostu totalnie uśmiecham. Można fajnie wyczytać.
[01:55:23] - Można wyczytać fajnie, ale trzeba też mieć świadomość i przyznać, że czasami nadchodząca wiedza bywa bardzo ciężka. Dla mnie takim szczególnym trudnym momentem, gdzie niesamowicie mnie to poruszyło i zaczęłam się zastanawiać, czy wiedzieć szybciej niż inni to jest przekleństwo, czy to jest błogosławieństwo.
[01:55:56] - Wydaje mi się, że to jest kwestia decyzji.
[01:56:00] - Nie wiem. Ja przeżyłam taki moment krytyczny w ocenie całej tej sytuacji. Dokładnie 17 lipca, a właściwie z nocy z 16 na 17 lipca 2014, kiedy to śniłam pewien sen, a następnego dnia, czyli 17 lipca o godzinie 12:00 zestrzelono nad Ukrainą samolot Malaysia Airlines.W którym na pokładzie było przecież 283 pasażerów i 15 członków załogi.
[01:56:39] - Tak.
[01:56:40] - Śniłam, że stoję na wielkim, pustym polu. Środek dnia, słońce świeciło bardzo wysoko, więc na pewno była to godzina około południa. Nagle niebo zaczęło się zaciągać czarnymi chmurami i zrobiło się bardzo ciemno. A ja na niebie zobaczyłam w tym śnie chińskie lampiony. Było ich mnóstwo, w różnych kształtach i kolorach. Były lampiony w kształcie Myszki Miki czy innych postaci dziecięcych. Były lampiony w kształcie chińskiej pagody. Jak gdyby te lampiony dotyczyły różnych ludzi w różnym wieku i w różnych kulturach. I przez moment to wyglądało nieprawdopodobnie pięknie. Na tym zaciemnionym niebie te kolorowe lampiony.
Wiesz, takie te ze świeczką w środku.
[01:57:43] - Tak.
[01:57:44] - I nagle wiatr zaczął spychać te lampiony w pobliże tych ciemnych chmur i one zaczęły spadać na ziemię wokół mnie jeden po drugim i zamieniały się w popiół. A ja tam stałam i cały czas powtarzałam sobie: „Jaka strata, jaka wielka strata”. Nie wiem do dziś, czy ten sen miał związek z tą katastrofą, czy to był jakiś dziwny zbieg okoliczności, ale dostrzegłam w tym posępną alegorię. I kiedy obudziłam się po tym śnie, ciężko jest dobrze funkcjonować.
[01:58:22] - Tak.
[01:58:22] - Ale powiedzmy, że ciąg zdarzeń, rytm dnia, obowiązki rodzinne i inne tak mnie wciągnął, że nawet nie miałam czasu głęboko nad tym się zastanowić do godziny 14, 15, kiedy włączyłam telewizor, jakieś wiadomości tam leciały i dowiedziałam się o katastrofie tego samolotu. I co gorsza, kiedy później pokazano zdjęcia z pogorzeliska, zdałam sobie sprawę, że to jest dokładnie to miejsce, to pole, na którym stałam. Ponieważ to była taka charakterystyczna okolica, charakterystyczny obraz w tle, pewien zarys i tak dalej. Nie mam wątpliwości, że to było to miejsce, ale nawet gdyby to nie było to miejsce, to zderzenie tych dwóch faktów było dla mnie tak okrutne i tak ciężko przeżyłam tę swoją bezsilność. I mówiłam sama do siebie: „Na co mi to jest potrzebne? Na co mi ta wiedza, jak ja nie mogę z tym nic zrobić?”
[01:59:35] - Popatrz teraz, Ado, na pewien paradoks. Ty przeżyłaś to tak ciężko dlatego, że ludzie nauczeni są przeżywać ciężko takie rzeczy. Natomiast we śnie dostałaś komunikat narysowany tak pięknym obrazem, tak lekkim i bardzo symbolicznym. Czyli wydawałoby się, że należałoby zaakceptować to, pogodzić się z tym. Trudno. Wydarzenie jest wydarzeniem, jakkolwiek tragiczne by ono nie było. Po prostu z jakiegoś powodu było zapisane w Księdze Akashy i w jakiś sposób miało się wydarzyć. Więc doświadczanie tego w postaci, już nie mówię przeżywania osób, które są związane z ludźmi, którzy tam byli fizycznie w tym samolocie. Bo wiadomo, że ludzie przyzwyczajają się do siebie, zżywają się ze sobą i później tego typu wydarzenie to jest ogromna strata jednak. I niekiedy trauma na całe życie, a wręcz i osoby związane z tymi, którzy w takim wypadku zginęli niestety też albo targają się na swoje życie, albo po prostu ich serce nie wytrzymuje.
Więc wydaje mi się, że gdyby nauczyć się pojmować inaczej to wszystko, co się dzieje wokół nas, to nie byłoby takiej traumy związanej z tym. Rozumielibyśmy, że po prostu jest pewien zapis życia, jest pewien ciąg, który powinien zostać wypełniony. To jest paradoksalne po prostu, bo jeżeli przychodzi do ciebie taki komunikat w postaci tych lampionów, to jest przepiękne. Przecudne, lekkie, bardzo normalne i spokojne traktowanie całej materii życia.
[02:01:26] - Ja przepraszam, że po tym twoim optymistycznym pokazaniu tego, jak to działa w sposób piękny, ja tutaj na koniec naszego programu troszeczkę wyskoczyłam z zupełnie przeciwległego końca tej emocji. Ale zawsze, robiąc audycję, chcę być od początku do końca z państwem uczciwa i stąd o tym wspomniałam, że pojawiają się wątpliwości, że umysł człowieka i jego konstrukcja psychiczna może mieć różne filtry. Być może mój umysł jest taki, że ten filtr, który się pojawił, pozwolił na wygenerowanie bardzo symbolicznego obrazu, a nie dosłownego. Ale tak czy owak takie głębokie bycie w tu i teraz i dostrzeganie tych wszystkich powiązań i różnych symboli oraz zdarzeń współistniejących, powiązanych ze sobą nicią życiaMoże mieć też trudną dla człowieka do zapłacenia cenę. Jak powiedział nasz noblista, wszystko ma swoje plusy ujemne i minusy dodatnie. I chyba z tym nie jest inaczej.
[02:03:12] - Jak najbardziej. Myślę, że możemy polecić państwu, którzy są z nami dzisiaj, aby próbowali sami doświadczać, uczyć się, czuć, wysłuchać i być może odkryć w sobie to, że jednak umieją posłużyć się innego rodzaju odczytem rzeczywistości niż tylko patrząc oczami i słysząc uszami.
[02:03:38] - Dokładnie.
[02:03:39] - To czasami przychodzi w sposób zaskakujący. A jeżeli państwo nawet nie wierzycie, to spróbujcie wyszukać w Googlach doświadczenia, które pomagają sprawdzić, bo być może okaże się, że nagle państwo będziecie jednak kimś specyficznym, kimś dobrym w tej dziedzinie.
[02:04:01] - Przede wszystkim każde takie potwierdzenie napływające z przestrzeni rzeczywistości jawnej ubogaca nas i wzmacnia nas od tej strony potwierdzającej naszą dualną duchowo-fizyczną naturę. I to jest istotne chociażby z tego względu.
[02:04:28] - Tak. I pamiętajmy, że to się nie dzieje po to, żeby komuś zaszkodzić, żeby pokazać swoją wyższość, bo on jest tutaj nie wiadomo jakim jasnowidzem, tylko dzieje się to po to, żeby mieć świadomość posiadania fantastycznego narzędzia do pomagania ludziom.
[02:04:44] - I do głębszego bycia sobą w połączeniu z innymi, ze wszechświatem, do świadomości, że to jest coś tak nieprawdopodobnego, coś tak niesamowicie skonstruowanego, to, w czym my jesteśmy, że trudno tutaj iść tropem co poniektórych mędrców zakładających i wmawiających nam niejako, że to wszystko przez przypadek sobie wybuchło i tak się stało i tak się samo ułożyło, zbudowało. Także to wszystko ma swoją wartość. Widzę, że oczywiście przekroczyliśmy ten czas audycyjny. Czy chciałbyś coś jeszcze dodać na zakończenie, mój wspaniały gościu?
[02:05:43] - Wydaje mi się, że możemy pozostawić państwa z takim zadaniem domowym, żeby próbowali zorientować się, czy umieją posłużyć się tego typu narzędziem. A jeżeli ktoś zacznie się wsłuchiwać w siebie i próbować odkrywać te możliwości, to przede wszystkim znajdzie fajne, dobre samopoczucie. Bo poznawanie wiedzy, wczytywanie się, wgryzanie się w temat zawsze jest związane z tym, że poszerzamy swój zakres informacyjny, a dzięki temu wiemy więcej. Czyli już nie wyśmiewamy, tylko jesteśmy już niejako ekspertami, bo za wiedzą idzie znajomość tematu. Więc być może okaże się, że czytając lub nawet ćwicząc, pomyślimy sobie: „Przecież ja już tak robiłam, ja już tak miałam, to już się wydarzyło”. Życzymy jak najlepszych wyników.
[02:06:49] - Zdecydowanie. A przy okazji, korzystając z tego naszego dzisiejszego spotkania, chciałabym życzyć państwu wszystkiego dobrego na nadchodzące święta tym, którzy akurat w onym czasie świętują i wszystkiego dobrego na nowy rok. Myślę, że jesteśmy w trudnym czasie, ale damy radę i przejdziemy przez wszystko, każdą przeszkodę przed nami, mając przede wszystkim na uwadze współistnienie na tej planecie i mając gdzieś w sercu i w umyśle zakodowane, że cokolwiek się dzieje, niech się dzieje dla wyższego dobra, niech się dzieje dla wszystkich w pozytywnym aspekcie. Życzę państwu, życzę tobie, Marku, i tobie, Lesu, wszelkiej obfitości i pięknego, spokojnego czasu, który pozwoli nam odpocząć od tego, czym jesteśmy na co dzień, że tak powiem, bombardowani zewsząd i pozwoli nam zebrać siły, uporządkować wszystkie myśli i stanąć do życia z nowym rokiem, z nową nadzieją i ku dobru wszystkich.
[02:08:28] - Po prostu wzlatujmy.
[02:08:29] - Dokładnie.
[02:08:30] - Jak to ostatnio widziałem na Facebooku, jedna moja znajoma udostępniła coś takiego: „Wszyscy uczestniczymy w filmie, który na pewno ma happy end”. Tak więc miejmy nadzieję, że rzeczywiście ten happy end nastąpi. Przed chwilą mówili do państwaBeata Kamp, Beata Adelmann prowadząca rozmowę z bloga Biuro Duchów. Zachęcamy oczywiście do zajrzenia na biuroduchow.pl i do zainteresowania się książkami, które Beata wydała. Szczególnie książką "Opowieści z Biura Duchów" oraz książką poświęconą snom "Sny. Czego możemy się z nich dowiedzieć?". Książki są dostępne zarówno w wersji papierowej, jak i elektronicznej. Był z nami dzisiaj również muzyk, badacz, pasjonat tematów paranormalnych, artysta Less Hoduń. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Dziękujemy za uwagę.
Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnych audycjach na antenie Radia Paranormalium. No i oczywiście w kolejnej debacie niekontrolowanej, która pewnie ukaże się już po Nowym Roku. Miejmy nadzieję, że rok 2021 będzie dużo lepszy od 2020. Fajnie by było, żeby chociaż nie było gorsze tak swoją drogą. No nic, do usłyszenia ponownie w kolejnych audycjach na naszej antenie. Trzymajcie się zdrowo! Hej! Hej! Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś.
Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na Twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[02:10:52] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko że z wyłączeniem jest już troszeczkę gorzej.
[02:11:04] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[02:11:29] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No tylko że z powrotem jest już troszeczkę gorzej.
[02:11:41] - Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum Audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[02:12:29] - Dwa miesiące temu był trop prowadzący do pewnego radia, że ktoś ma tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[02:12:41] - Radio Paranormalium Paranormalny głos w Twoim domu. www.paranormalium.pl Rozmawiaj z prezenterami oraz innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl