[00:05] - Radio Paranormalium zaprasza do wysłuchania audycji z cyklu "Debaty niekontrolowane". Z wizytą w Biurze Duchów. W niedzielę 22 listopada 2020 roku rozpoczynamy krótko po godzinie 19:00 kolejną debatę niekontrolowaną z cyklu z wizytą w Biurze Duchów na antenie Radia Paranormalium. Dzisiaj okazja do audycji jest bardzo doniosła, bowiem właśnie na rynku wydawniczym zagościła książka Beaty Kampy-Well Ady Edelman "Sny: czego możemy się od nich dowiedzieć?" i dzisiaj tę książkę będzie można także wygrać w konkursie, o którym za chwilę Ada Edelman powie więcej. Jest z nami również nasz dzisiejszy gość. Ponownie usłyszymy się dzisiaj z Lesem Choduniem. Ja nazywam się Marek Sęk "Ivellios". Będę tutaj kręcił gałeczkami, będę obsługiwał naszego smartfona i przekazywał komentarze z czatów. Będzie można do nas dzwonić i oczywiście pisać również, a nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy i do SMS-ów również to 530 620 493.
Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Jesteśmy także oczywiście na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i bloga Biuro Duchów, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Niesanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to można także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc Beato, panie Lesu, oddaję wam głos.
[02:12] - Nie macie państwo, jak się cieszę, że się dzisiaj spotykamy, ponieważ w tych trudnych i zwariowanych czasach te nasze audycje to jest po prostu niesamowita odskocznia od tej jakże uciążliwej codzienności. Cieszę się również dlatego, że Les przyjął moje zaproszenie do kolejnej audycji. A ponieważ uwielbiam jego wyważone komentarze i bardzo sobie cenię jego opinię, naprawdę jestem przeszczęśliwa, że ten wieczór spędzimy razem. Lesu, witam cię serdecznie.
[02:51] - Dobry wieczór. Dobry wieczór wszystkim.
[02:54] - Kochani, ja tylko w dwóch słowach przypomnę, że rzeczywiście ukazała się moja nowa książka "Sny: czego można się z nich dowiedzieć?". Na fanpage'u Biura Duchów trwa konkurs. Jak w przypadku każdej książki, do której gdzieś tutaj w audycji nawiązujemy, tak i w przypadku tej możecie państwo udostępnić i wziąć udział w losowaniu. Ja podkreślam tylko, że losowania odbywają się przy pomocy loteryjnych sierotek, czyli moich córek. Także naprawdę decyduje tutaj ręka losu, komu książka przypadnie. Skoro audycja jest na żywo i jesteśmy z państwem w kontakcie, a mówimy dzisiaj o snach, to gdybyście zechcieli państwo podzielić się jakimś szczególnie ciekawym swoim snem lub też chcieli, abyśmy spróbowali go tutaj zinterpretować, jeśli macie z tym problemy, to oczywiście jesteśmy do dyspozycji. Sny. Fascynujący temat. Nie tylko mnie ten temat wciągnął. Mają wiele ukrytych znaczeń, przebogatą symbolikę.
Generalnie zgodnie z teorią Freuda możemy, a wręcz należy różnicować treść jawną snu, czyli wątek śnionej historii oraz treść ukrytą, w której zakodowane są symbole i znaki. Dla przykładu, jeśli śnimy o tym, że spacerujemy po lesie, to to jest wątek naszego snu. Istotne są inne elementy. Droga, którą idziemy. Czy są na niej przeszkody? Czy pojawiają się jakieś szczególne zjawiska podczas tego spaceru? Czy my sobie z tym radzimy? Kogo spotykamy? Czy są to osoby nam znane, czy nieznane? Jeśli znane, to czy są one podobne w swoich zachowaniach do tego, jak znamy je na co dzień?
Jak są ubrane owe osoby? Czy ich ubiór odbiega od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni? Czy pojawiają się w tym śnie zwierzęta? Jeśli tak, czy wchodzimy z nimi w interakcje, czy obserwujemy je tylko z oddali? Jakie to są zwierzęta? I tak dalej. Świat snu jest rozbudowany w sposób, można powiedzieć, wprost proporcjonalny do naszej świadomości. Sny śnione przez artystów są nieporównywalnie barwniejsze i ciekawsze, a także można powiedzieć wręcz przeładowane symboliką w stosunku do tego, co śni człowiek prowadzący nieco monotonne życie. One nie są mniej ważne, te sny prostych ludzi.Ale na pewno są dużo bardziej monotonne. Lesu, ty jesteś artystą wielozadaniowym, wieloformatowym.
Powiedz mi, czy w twoich snach znalazły się jakieś zaskakujące elementy?
[06:18] - Bywały takie elementy, jak najbardziej. Pamiętam, niektóre z moich snów wydarzały się w taki sposób, że kiedyś o mały włos być może nawet nie przypłaciłem tego życiem. Przynajmniej tak, jak zbudziłem się i tak, jak to odczuwałem. Sen był bardzo dziwny, bardzo nieprzyjemny i odczuwałem go dość mocno tuż przed. To jest jeden z takich snów, o których się mówi, że niby tylko sen, ale bardziej realistyczny. Czułem, że to było trochę coś innego. I czasem jak z ludźmi rozmawiam, to ludzie też miewają tego typu odczucia i zwracają uwagę na to, że mimo iż coś im się przyśniło, to przyśniło im się akurat wtedy coś specyficznego, czego nie potrafią wyjaśnić. I to było tak dobitne, że oni bardzo to pamiętają. Czasem bywa tak, że te sny nie niosą ze sobą jakichś przekazów, jakiejś semantyki specyficznej, ale ze swojej siły oddziaływania one po prostu zakotwiczyły się w pamięci danej osoby. Nie wiem, czy spodziewam się, że nawet takie sny potrafią zmienić sposób myślenia, sposób bycia, charakter podejścia do ludzi, do świata.
Bo jeżeli sen, który dzieje nam się w podświadomości, którego tak naprawdę my nie generujemy, tylko obserwujemy go w momencie jego zadziania się, to w zależności od tego, z jaką siłą my go obserwujemy i jak mocno on nam się prezentuje, to chyba też potrafi to wpłynąć na jednostkę. Oczywiście, jeżeli jednostka jest bardziej nastawiona na umiejętne odczuwanie tego, czym taki sen może być, jakiego rodzaju może to być komunikat. Tak jak zapewne piszesz o tym w swojej najnowszej książce, to są również ludzie, którzy w zasadzie sny traktują jako jakieś tam głupoty, które się dzieją, ale coś tam mu się przyśniło i on to zapamiętał. Więc ta artykulacja na temat snów też bywa bardzo różna w zależności od jednostki. I zastanawiam się, czy przypadkiem nie ma tak, że osoba, którą z zasady możemy potraktować jako osobę nijaką, niespecyficzną, która niczym szczególnym się nie interesuje, niczym się szczególnym nie zajmuje, żeby ona miewała również sny, które niespecjalnie wykraczają poza jakąś normę. Wydaje mi się, że to bywa bardzo różnie i zresztą widać to na wielu przykładach, jak nagle sny prorocze dzieją się ludziom, którzy po prostu nie uznają takich spraw, prawda?
[09:16] - Zdecydowanie. Ja bym chciała, żebyśmy jeszcze wrócili do tych snów artystycznych. Ja cię będę jeszcze na pewno w tej sprawie nękać. Natomiast chciałam się tylko odnieść do tego, co powiedziałeś o snach prekognicyjnych. Zdecydowanie jest tak, że na jakimś poziomie wszyscy jesteśmy zdolni do snów proroczych, do snów zawierających wielowymiarowe treści, ale wydaje mi się, że one dotyczą przede wszystkim sytuacji zagrożenia. Zbierając materiały do książki, napotkałam cykl badań przeprowadzonych w miejscach, gdzie bardzo często dochodzi do trzęsień ziemi. I tam zebrano informacje od wielu osób mówiące o tym, że ludzie śnili o trzęsieniu ziemi pięć dni, tydzień przed tym, kiedy do niego doszło. Chcę przez to powiedzieć, że żyjemy na tej planecie, jesteśmy z nią bardzo silnie powiązani, choć niestety w większości zachowujemy się tak, jakbyśmy tego nie dostrzegali w stanie świadomym. Bardzo źle tę planetę traktujemy. Jednak jesteśmy z nią połączeni i to właśnie widać w takich anomalnych sytuacjach, czy to pogodowych, na przykład przed nadejściem tajfunów.
Ludzie również o tym śnią. I co ciekawe, dowiedziono również, że wiele osób miało tego rodzaju sny w momencie, kiedy absolutnie nie można powiedzieć, że ludzie oparli się w jakikolwiek sposób na świadomych danych, na przykład dotyczących prognoz, ponieważ sami synoptycy byli pojawieniem się tych zjawisk zaskoczeni, a ludzie jednak o nich śnili. Czyli my jesteśmy zdolni na przykład do śnienia kolektywnego o czymś, co wiąże się z jakimś zagrożeniem. Po części oczywiście jesteśmy też, moim zdaniem, zdolni do śnienia o pewnych przyszłych zjawiskach w sposób osobisty. Niestety wiele z tych komunikatów jest przez nasz... świadomości po przebudzeniu odsuwanych, bo my jesteśmy z natury bardzo wygodni. My nie chcemy się przejmować, więc odsuwamy te rzeczy, które przychodzą w snach. Zdecydowanie każdy człowiek może otrzymać komunikat, chociażby przez sny, w których pojawiają się bliscy zmarli. Tutaj bardzo często mamy do czynienia z wątkami prekogincyjnymi, czyli ludzie, którzy już odeszli, pojawiają się w snach i ostrzegają. Oczywiście część możemy traktować jako pewnego rodzaju konstrukty dydaktyczne.
Oni nas ostrzegają przed czymś, co wynika z naszego na przykład złego prowadzenia się czy też z jakichś używek, z których korzystamy i tak dalej. Ale część jest absolutnie nie do podważenia, jeżeli chodzi o proroczy charakter wyprzedzający zdarzenia, które dopiero się pojawią. Także zdecydowanie tu masz rację. Mówiąc o tych snach potężnych, które mogą mieć na przykład ludzie sztuki i o dużo skromniejszych wizjach sennych ludzi prowadzących zgoła inny tryb życia, ja nie chciałam tutaj absolutnie różnicować. Dla każdego z nas sny są skrojone na naszą miarę i dla każdego z nas mają swój ciężar gatunkowy. Natomiast przy interpretacjach marzeń sennych szalenie istotnym czynnikiem jest na przykład zawód osoby, której sen interpretujemy. Bo człowiek tworzący, tak jak ty, na wielu polach ma bez porównania szerszą i wiedzę, i wyobraźnię i przez to ta twoja świadomość jest bogata i siłą rzeczy może produkować marzenia senne przebogate. Bo taki jesteś.
[14:31] - Trudno jest mi się do tego odnieść, dlatego że ludzie nie posiadają umiejętności kolaudowania relacji między snami. Jeszcze jako ludzie nie posiedliśmy umiejętności wizualnego rejestrowania snów, żeby stwierdzić, jakiego rodzaju różnice względem osobowości, względem dnia, zainteresowań i tak dalej. Jak to wszystko się ma jedno do drugiego. Bo to, że ty tak ładnie mówisz o moich snach, niezupełnie bym się prawdopodobnie z tym zgodził, bo na przykład może to być związane z komfortem spania. Ja na przykład bardzo lubię wykorzystywać czas do maksimum i jestem po prostu nocnym markiem tak zwanym. Kiedy świat wycisza się i wtedy mogę komponować, mogę pisać, mogę tworzyć, myśleć o czymś. Kiedy się bardziej otwieram na inspirację czymś, co chce do mnie przyjść, a gdzieś tam jest zagłuszone przez szum dnia. Więc tutaj z tymi snami być może nie jest tak, że osoba, która jest artystą, zaraz ma sny o wiele bardziej barwne.
[15:54] - Leszu, przepraszam, wejdę ci w słowo. Uwierz mi, miałam tą oniryczną rozkosz zagłębiać się w sny i tych artystów, o których wspominam w książce, i artystów, z którymi mam honor mieć kontakt. I były to sny na potęgę. Przez ciebie po prostu przebija twoja wrodzona skromność.
[16:32] - Raczej trudność, tak jak mówię, trudność znalezienia korelacji jako takiej. Bo ja pamiętam, kiedyś oglądając program popularnonaukowy, widziałem, że podejmowano próby rejestracji wizualnej takich marzeń sennych i to by było przecudne móc znaleźć wgląd i popatrzeć, jak to wyglądało. Z tym że być może byłoby to na tyle niedoskonałe, że poza samym aspektem wizualnym mamy też coś, co siedzi w środku, czyli coś, co czujemy, coś co rozumiemy. I być może właśnie gdyby tych aspektów nie dołączać do obrazu, to ten sen będzie niepełną formą przekazu. Tak mi się wydaje. Aczkolwiek faktycznie bywały u mnie sny, które bardzo pamiętam. One były przeplastyczne i sam się naprawdę dziwiłem, że tego typu opowieści gdzieś potrafiły się...
[17:32] - Halo?
[17:33] - Chyba mamy jakiś problem z połączeniem z Lesem Choduniem. Coś tutaj panu szwankuje, łączy. Chyba komuś nadepnęliśmy na odcisk tą audycją. Chyba już nadepnięcie zelżało.
[17:52] - Cóż.
[17:53] - Więc ta ogromna plastyczność tych snów, które wspominam, a które mi się gdzieś kiedyś zdarzyły i najwcześniejsze, jakie pamiętam, to były sny bardzo przebogate w formę, kolor. Sny bywają kolorowe i są kolorowe, bo kolory pamiętam jak najbardziej. One wydarzały mi się już w okresie bodajże kiedy miałem lat pięć, sześć. Już pamiętam takie bardzo wyraziste i bardzo dziwne sny, to przyznam szczerze. I kilkadziesiąt takich snów, które pozostawiły mocne kamienie milowe w mojej świadomości, zdarzały się i cały czas gdzieś one się przydarzają.
[18:33] - Śnimy na swoją miarę bez wątpienia, ale nie możemy tutaj w audycji pominąć pytań od słuchaczy. Istnieje hipoteza, że podczas snu nasze ja opuszcza ciało fizyczne i przechodzi do innych wymiarów. Co o tym sądzicie? Może dam fory i teraz proszę cię o odpowiedź. Les, jesteś?
[19:01] - Jestem. Słychać mnie teraz? Halo?
[19:04] - Dawaj, dawaj.
[19:05] - Ja Brzoza. Okej. Z tym opuszczaniem ciała jest to bardzo prawdopodobne, aczkolwiek wydaje mi się, że...
[19:19] - I chyba znowu ktoś Lesa nam tutaj zagłusza.
[19:25] - Ja przepraszam, może byśmy się po prostu przełączyli na telefon, bo nie da się w ten sposób prowadzić.
[19:33] - To ja będę cały czas mówić. Mam nadzieję, że jestem. Halo?
[19:36] - Na razie się słyszymy.
[19:40] - Liczę, że tak będzie już dalej. Generalnie podejścia są bardzo różne, jeżeli chodzi o to, w jaki sposób nasz duch i gdzie egzystuje w trakcie snu czy w trakcie snu świadomego, czy w trakcie eksterioryzacji, czyli podróży astralnych i tak dalej. Mam wrażenie, że nasz duch jest cały czas z nami, ale on jak gdyby czerpie z emanacji tego wszystkiego, co jest ukryte w innych wymiarach. Takie jest moje wrażenie i to jest tylko i wyłącznie absolutnie moja opinia.
[20:19] - Niestety Lesa Chodonia znowu nam zerwało, w związku z czym przełączamy się na telefon.
[20:26] - Nie wiem, do jakiego momentu było mnie słychać, ale moja osobista opinia jest taka, że najprawdopodobniej nasz duch, nasza energia, która jest związana z nami, czyli coś w rodzaju duszy, że ona jest po prostu cały czas tutaj w jednym miejscu. Natomiast my sięgamy w sposób taki indukcyjny, emanacyjny do innych rejestrów, do innych wymiarów, które są związane w poszczególnych rzeczach, czy to z prekognicją, czy to z podróżami astralnymi, czy ze snem świadomym. Zwróciłem uwagę na to, że są zdecydowane różnice między tym, jak człowiek śni świadomie, jak śni normalnie, a jak na przykład osoba, która jest w momencie śmierci klinicznej lub przekroczyła już ten etap życia i znajduje się już definitywnie po tamtej stronie. Te aktywności są inne, więc wydaje mi się, że możemy po prostu być cały czas gdzieś tutaj. Natomiast tylko pewna część sięga do tych innych rejestrów. Trudno jest powiedzieć, bo to jest bardzo nieuchwytny temat, ale takie jest moje stanowisko prywatne.
[21:50] - Ja tutaj bym jednak poszła troszeczkę w inną stronę. Zgadzam się z teoriami, które możemy znaleźć właściwie we wszystkich kulturach i we wszystkich religiach, i również wielu wcześniejszych systemach filozoficznych. Moim zdaniem podczas snu nasze ja rzeczywiście opuszcza ciało fizyczne i przechodzi do innych wymiarów. Zostaje jedynie minimalne połączenie, takie, które po prostu umożliwia powrót do ciała fizycznego i do tak zwanej pełnej świadomości. Definitywnie jest to jedyny sposób, który pozwala nam dotrzeć, w mojej opinii, opartej na tekstach, którymi się inspiruję. Jest to sposób, który pozwala nam dotrzeć do wyższych wymiarów i pozwala nam dotknąć czegoś absolutnie obiektywnego, jakby stanąć przed lustrem, w którym możemy się przejrzeć i zobaczyć to, co w nas należy zmienić, poprawić, skorygować.
[23:18] - Ado, ja się z tobą zgadzam, jeżeli chodzi o temat podróży pozacielesnych, czy to nawet na etapie zwykłego rodzaju śnienia, czy będą to sny świadome, czy coś więcej. I absolutnie to są kwestie związane chociażby z tą tak zwaną srebrną nicią, która gdzieś nas łączy, w tym momencie oddalamy. Ale zwróć uwagę na jedną rzecz, że my mówiąc o podróżowaniu, mówimy w kontekście naszego rozumowania jako ludzi, czyli my ludzie posiłkujemy się tym. To tak samo, jak była ikonografia w dawnych wierzeniach, w dawnych kulturach, kiedy to, nie rozumiejąc, ludzie przedstawiali za pomocą rysunków osoby ze skrzydłami, że to niby anioły i tak dalej. Być może te osoby nie miały skrzydeł, ale one się unosiły. Być może ci goście, którzy gdzieś tam kiedyś przybywali i tak trzeba było to wyrazić, żeby to zostało zrozumiane przez taką prostą kulturę. Czyli jeżeli ktoś lata, to znaczy, że posiada skrzydła, chociaż tych skrzydeł nie mógłby mieć i tak dalej. Czyli my posiłkujemy się naszym ludzkim sposobem pojmowania świata.I podróżowanie pod tytułem unoszenie się ponad ciałem, widzenie siebie z góry, później przelatywanie gdzieś i widzenie innych zupełnie sytuacji, jak chociażby przenoszenie się do swoich bliskich, którzy mieszkają tysiące kilometrów nieraz od miejsca, gdzie stała się sytuacja z tym oddzieleniem duszy od ciała. Czy związane są to sytuacje z okolicznościami typu wypadki, gdzie ktoś po prostu się przenosi i widzi wszystko. Jak najbardziej, to jest przemieszczanie się, ale mam wrażenie, że ono wygląda troszeczkę inaczej i my tylko w taki prosty sposób, próbując to pojąć i wytłumaczyć, posiłkujemy się standardową komunikacją, czyli my się oddzielamy od ciała i lecimy.
A być może to wcale tak nie jest. Tylko dlatego o tym mówiłem.
[25:27] - Śmiem przypuszczać, że wiem, o co ci chodzi i co ty próbujesz tutaj zasygnalizować, ale trzeba może zacząć od tego, że to nie współczesna psychoanaliza, nie współczesne badania snu, ale już Artemidor z Daldis, filozof z II wieku naszej ery, objaśniał koncepcje dotyczące snów. I już tenże Artemidor dzielił sny na odzwierciedlające codzienne życie, jego lęki, ograniczenia, pragnienia i tak dalej. Czyli mówiąc współczesnym językiem, takie sny, w których my po prostu porządkujemy bazę danych, najkrócej rzecz ujmując. I takie sny, które mogą pochodzić od bogów, czyli wróżebne, lecznicze, zawierające jakieś wyjątkowo dla nas istotne wskazówki. I teraz, do czego zmierzam. Na pewno część snu, to nie ulega wątpliwości, jest niczym więcej jak właśnie porządkowaniem tej bazy danych, czyli zgromadzonych w ciągu dnia informacji. Natomiast ja postrzegam świadomość człowieka jako absolutnie nielokalną, jako zewnętrzną w stosunku do mózgu, który jest tylko interfejsem i stąd odchodzenie gdzieś, opuszczanie tego ciała, rozdzielanie się z nim nie jest dla mnie oczywiście tożsame z tym, że my gdzieś kompletnie odlatujemy. Ja tylko chcę powiedzieć, że ponieważ ta świadomość jest nielokalna, ona jest podłączona do ciała. Tak ja to widzę. I ta teoria znajduje coraz większe poparcie w teoriach właśnie fizyków kwantowych i innych naukowców, którzy twierdzą, że jest to jak najbardziej możliwe, prawdopodobne i być może najlepiej odzwierciedla to, o czym również mówił Jung.
O tej nieświadomości zbiorowej, czyli jak gdyby polu, z którego te wszystkie świadomości pochodzą i z którym są połączone. Polu, które być może jesteśmy w stanie przekraczać właśnie w tych odmiennych stanach świadomości i w niektórych stanach związanych również z naszym snem. I owszem, część snu to jest porządkowanie bazy danych. Następnie robimy coś, powiedziałabym, na kształt, o tym bardzo dużo się pisze w Księdze Zohar w Kabale, gdzie mówi się o porządkowaniu sumienia, że to jest kolejny etap tego, co możemy uzyskać we śnie. I wreszcie kolejny, najwyższy poziom snu to ten, w którym my rzeczywiście jesteśmy w stanie wchodzić w interakcję z tak zwaną nierzeczywistością niejawną, z tym wieloświatem. I ja widzę to dokładnie w ten sposób. Dlatego uważam, że kiedy zasypiamy i mózg po prostu podtrzymuje wszystkie czynności fizjologiczne ciała, to nasza świadomość ma dużo większą swobodę. I wtedy właśnie pojawiają się marzenia senne.
[29:22] - Zdecydowanie. Przecież zwróćmy uwagę na to, że nasz mózg pracuje z inną częstotliwością w trakcie dnia, a z zupełnie innymi częstotliwościami w trakcie właśnie snu. Więc to już związane jest z tym, jak bardzo umysł otwiera się na te wszystkie inne komunikaty, które w ciągu dnia są zablokowane. Tak jak powiedziałaś, ten ostatni etap połączenia się z tą boskością, to wydaje mi się, że chodzi o tę fazę REM, czyli tych szybkich ruchów gałek ocznych, kiedy to rządzą fale theta. I tak naprawdę mówi się o tym, że jest to najwolniejszy stan, ponieważ te częstotliwości są po prostu najbardziej uspokojone i wtedy ten umysł czerpie i on jest otwarty. Tak więc jak bardzo jesteśmy ograniczeni i jak bardzo jest potrzebne to, co do nas przychodzi w trakcie snu, właśnie w trakcie tego etapu. Bo gdyby nie było snu i gdyby nie działy się-Te okoliczności związane z marzeniami sennymi. To znaczy, że organizm, człowiek, dusza, jednostka, osobowość nie potrzebowałyby tego. Jeżeli to się dzieje, to dokładnie tak jak mówisz, jest to potrzebne, żeby tak zwane nasze wyższe ja, czyli to, które jest poza naszą świadomością, które rządzi się własnym prawem i wie lepiej za nas, to jednak ono musi zrobić pewien rachunek sumienia. Jeżeli my na to nie mamy czasu, to powinno się to dziać właśnie w tych etapach, kiedy jesteśmy poddani zupełnie innym częstotliwościom.
Przy okazji odpoczynku dzieją się te rzeczy, tak jak mówisz, porządkujące. I to jest bardzo dobre. Ja tego nie kwestionuję. Uważam, że tak powinno być. Jak to kiedyś usłyszałem, żeby organizm był mądrzejszy od swojego nosiciela.
[31:29] - Nie chcę w tej chwili już wracać do książki i do moich różnych notatek, które robiłam do niej, ale znalazłam również najnowsze badania prowadzone przy okazji tak zwanego świadomego śnienia. I właśnie one jasno podkreślają i obalają teorię, że marzenia senne pojawiają się tylko w tej fazie REM. Zdecydowanie nie. Jest to o tyle istotne, że uprawdopodabnia to, co my nazywamy świadomym śnieniem, że my trafiając do tej przestrzeni, jedni powiedzą naszego umysłu, czy też do tej przestrzeni duchowej, w której jesteśmy we śnie, w marzeniu sennym, jako świadomość odciążona od tego wszystkiego, co wikła ją w momencie pełnego połączenia z mózgiem i kiedy musimy funkcjonować, odbierając dziesiątki różnych komunikatów i informacji, to właśnie tego rodzaju badania były przeprowadzane i bardzo jasno pokazały, że faza REM nie jest jedyną fazą, w której może pojawić się sen. Jest tutaj ciekawe pytanie. Skoro podczas snu opuszczamy nasze ciało fizyczne, to dokąd udajemy się w czasie koszmarów? Pozwolę sobie może odpowiedzieć w pierwszej kolejności. Nasza świadomość przegląda się w lustrze marzenia sennego. Może tak to ujmę. I w tym lustrze czasami bardzo dynamicznie objawiają się nasze lęki, fobie, nasze frustracje, nasze nieprzerobione problemy, które uparcie upychamy gdzieś pod dywan, pod dywan naszej niepamięci, bym rzekła.
Dlatego koszmar nie jest stanem, w którym udajemy się do świata strasznych wizji. Sami jesteśmy w stanie taką wizję skomponować. Jeżeli człowiek panicznie boi się jakiejś sytuacji lub też ma nieuleczone traumy, chociażby z dzieciństwa, to będzie do niego wracało. Będzie wracało tak długo, w niektórych wypadkach, w tych najcięższych, najtrudniejszych, aż zdecyduje się przerobić tą sytuację czy to z psychologiem, czy z przyjacielem, z kimś, kto mu pomoże przejść ten proces i wtedy uwolni się od tego. Albo będą te wizje trwały tak długo, aż doprowadzą go do obłędu. Wydaje się, że można użyć takiego sformułowania, że dusza ma również rany i jeśli te rany nie są leczone w odpowiedni sposób, to one się jątrzą. I ta nieszczęsna gangrena rozlewa się gdzieś po naszej świadomości. Staram się tutaj takich obrazowych porównań używać. Mam nadzieję, że państwo to odpowiednio odbierzecie. Powtarzam, nie udajemy się do jakiegoś odrębnego świata.
Zagłębiamy się w pewnego rodzaju proces terapeutyczny.
[35:56] - Zagłębiamy się w siebie.
[35:59] - Tak, dokładnie. Ja rozumiem, Les, że zgadzasz się z tym, co powiedziałam?
[36:06] - Absolutnie tak. Nawiążę teraz do tematów telepatii. Jeżeli czasem ludzie mówią o tym, że jest telepatia telefoniczna, bo o kimś pomyślałem i ten ktoś zadzwonił. Ja mówię: ale momencik, to jeżeli ktoś pomyśli o kimś, będąc w kuchni, to będzie to telepatia kuchenna, bo on zadzwoni, a później, jeżeli pójdziesz do pracy, to będzie to telepatia pracowa? Nie, to jest cały czas połączenie takie samo.Tylko inne są okoliczności. W innym miejscu się znalazłeś, co nie znaczy, że jedno musi być gorsze, lepsze lub inne od tamtego, które było poprzednio. Tak samo i tutaj cały czas zagłębiamy się w siebie. To jest cały czas przeszukiwanie swojej podświadomości, swoich wcześniejszych doświadczeń lub swoich przyszłych doświadczeń, albo tego, co się dzieje. Tak jak powiedziałeś wcześniej, żebyśmy mogli się oczyścić. Więc na pewno kwestia rozumienia odpowiednich komunikatów po to, żeby wyciągnąć z nich wnioski.
Czy to, co nam się przyśniło, mówi o czymś, co się wydarzy lub próbuje wyeksponować coś, co się nazywa nasze odejście od pewnego tematu, który był wcześniej i nam zawracał głowę i teraz on po prostu ma się wyczyścić. Czy to będzie coś, co tworzy nasza podświadomość, tak jak mówią naukowcy, że to są tylko i wyłącznie jakieś dziwne opowieści, które nie mają w ogóle żadnego związku z człowiekiem, z życiem i tak dalej. Tylko umysł po prostu stworzy jakieś wypadkowe obrazy, chociażby po to, żeby wyrównać się w trakcie tego snu, żeby dać ujście jakiejś energii, żeby przyjąć jakieś nowe komunikaty, które mają wspomóc, usprawnić coś, czego na przykład nie rozumiemy. Bo jeżeli nie rozumiemy, w jakim celu dzieje się sen, to na pewno nie będziemy rozumieli, jakie komunikaty za to są odpowiedzialne. Tak myślę pokrótce.
[38:08] - Kolejna wiadomość od słuchacza. „Dobry wieczór, kilka dni temu miałem sen, w którym miałem dziurę w zębie, ale wziąłem wykałaczkę i wydłubałem to i dziura okazała się powierzchowna. Dodam, że we wtorek mam wizytę u laryngologa z powodu pojawienia się guzka na podniebieniu. Musiałem to napisać, żebyście mieli pogląd. Moje pytanie, czy była to informacja dla mnie, a jeśli tak, to kto ją przesłał?” Cóż, ja myślę, że to jest bardzo prosty w interpretacji sen. Dlatego, że bez względu na to, jakiej wiadomości dotyczącej pańskiego zdrowia pan oczekuje, to ja sobie pozwolę na taką krótką interpretację. Zęby w śnie mają ogromne, przeróżne konotacje senne. Dlatego, że pamiętajmy, pomijając mleczaki, ząb możemy naprawiać, możemy w jakiś sposób pielęgnować, ale jeśli dochodzi do sytuacji, kiedy po prostu trzeba go wyrwać albo on nam wypada, to jest to sytuacja bez odwrotu. Stąd bardzo często wypadające zęby kojarzone są, i to proszę państwa, chyba we wszystkich kulturach, we wszystkich sennikach albo z dużą stratą, z poważną stratą, albo ze śmiercią kogoś. Wiadomo, ząb nam nie odrośnie, jeżeli oczywiście to nie jest mleczak, również w tym śnie.
Nie odrośnie. To jest bezpowrotna strata i to jest akurat archetyp ponadkulturowy. Natomiast tutaj pan obawiał się, można to tak odczytać, że coś jest nie w porządku z tym zębem. Później okazało się, że nie jest to nic poważnego. I tu dopiero pojawia się ta konotacja zdrowotna. Pan czeka na opinię w sprawie swojego problemu laryngologicznego. Oczywiście wiadomo, że kiedy czekamy na tego rodzaju opinię medyczną, jesteśmy zawsze nieco zaniepokojeni. Natomiast ząb okazał się zdrowy i wydaje mi się, że też jest to bardzo optymistyczna wiadomość, jeżeli chodzi o diagnozę, którą otrzyma pan we wtorek. Tak mi się wydaje. Natomiast skąd ta informacja do pana przyszła?
Moim zdaniem przyszła, ponieważ nasza świadomość jest w stanie z wyprzedzeniem łączyć się i zbierać wiadomości, które jak gdyby już zaistniały w przestrzeni informacyjnej. Chodzi mi o to, że prawdopodobnie wynik tego badania jest już znany komukolwiek, chociażby komuś, kto wykonywał tą ekspertyzę, kto się pod nią podpisał. I ta myśl trafiła już do ogólnej przestrzeni, w której wszyscy jesteśmy zanurzeni. A pana świadomość zdążyła pozyskać tą informację, zanim faktycznie pan ją otrzymał. I tutaj widzę dużą analogię w tak zwanej koincydencji, na przykład wynalazków, kiedy to nagle, w tym samym czasie kilka osób wpada na ten sam pomysł i usiłuje przeprowadzić, przeforsować całą procedurę dotyczącą tych klauzul potrzebnych, aby ten wynalazek zarejestrować.
[42:39] - Tylko powiedzmy jasno, że chodzi o to, że nie zbiera się kilka osób, tylko jedna, dwie osoby mogą być w Australii, druga osoba może być w Wielkiej Brytanii, trzecia w Brazylii, czwarta w Kanadzie i na przestrzeni bardzo ciasnego okresu czasu w jakiś sposób ten komunikat dociera do całej grupki osób rozsianych po świecie. I oni nie są ze sobą w żadnej komunikatywie, prawda? Czyli tylko wychwytują komunikat i robią to niezależnie od siebie. To nauka uznaje. Z tego, co mi kiedyś pan profesor świętej pamięci Jerzy Sellmach mówił, nauka uznaje, że takie sytuacje występują. Jest to ciekawe, że potrafi przyjść niezależnie do wielu osób i z taką samą siłą zastymulować tych ludzi do podejmowania działań wynalazczych chociażby.
[43:34] - Tak, jakby mieli inspirację z jednego wspólnego źródła i kiedy jeden z nich zaczyna o tym myśleć, a świadomości pozostałych, może tak bym to ujęła, są gotowe. Bo wiadomo, że ci ludzie muszą mieć jakąś podstawę, jakąś wiedzę. Załóżmy, że jest to wynalazek dotyczący dziedziny chemii. Każdy z nich, gdziekolwiek by się nie znajdował, musi mieć w sobie coś, co jest w stanie wychwycić tą informację, ale też zrozumieć ją, przetworzyć, wykorzystać. Czyli musi mieć już jakąś bazę danych w sobie, do której ta informacja pasuje.
[44:18] - Tylko zwróć uwagę, że powinniśmy też mówić o dwóch aspektach. Jeden aspekt to jest tworzenie czegoś nowego na podstawie wypadkowych danych, tak jak mówisz. Bo jest to archetyp rozumowania w kontekście osób zajmujących się akademicką nauką. Kiedy posiadamy konkretne informacje w postaci wykresów, liczb, zapisów, raportów i tak dalej, skutkują tym, że osoby biorąc to wszystko ze sobą, tworzą nową jakość w postaci czegoś. Ale tutaj trzeba też powiedzieć o tym, że jest druga rzecz pod tytułem: ktoś dostaje inspirację gdzieś, skądś w postaci myśli, pomysłu, jakiegoś podszeptu i dzieje się coś, co jest niezależne od badań, jakie zostały wykonane. Bo przede wszystkim o tym powinniśmy akurat rozmawiać. Ta baza danych, która już jest w danych osobach, przynosi wymierne skutki. Więc niezależnie od tego, czy będzie to inspiracja tak zwana boska, która gdzieś skądś przyszła i coś zaczęła szeptać, czy będzie to praca na bazie tego, co już wiemy i posiadamy, zakres wiedzy jest zawsze skarbem i uważam, że zawsze jest bardzo pomocny.
[45:48] - Tak, tylko być może ja się niejasno wyraziłam. Mnie po prostu chodzi o to, że nasza świadomość, jeżeli nie otrzyma tej inspiracji, powiedzmy z wyższych wymiarów, a to są naprawdę sytuacje raczej wyjątkowe niż powszechne, może korzystać tylko z tego, co zostało już wymyślone, co przeszło przez świadomość innego człowieka do jego bazy informacyjnej. Jeżeli ktoś, dzisiaj mamy niedzielę, załóżmy w sobotę miał gotowy wynik badania dla naszego słuchacza. Ten ktoś poświęcił temu swoją myśl i ten ktoś już poznał wynik tego badania. Do tego zmierzam. Kiedyś dokładnie to powiedział nawet Jackowski. Pozdrawiamy serdecznie Krzysztofa Jackowskiego. On powiedział, że ja nie mogę przewidzieć niczego, co nie zostało gdzieś postanowione, obgadane, przemyślane. Coś takiego pan Krzysztof powiedział i właśnie do tego zmierzam, że jego genialna zdolność polega na podłączaniu się do tej bazy informacyjnej. Powiedzmy jedni to nazwą kroniką Akaszy, inni to nazwą naszą świadomością zbiorową.
Wszystko jedno, ale na tym to polega. Z reguły fenomen jasnowidzów, że oni to potrafią. I tak bym tłumaczyła właśnie tego rodzaju sny. On jest proroczy w tym sensie dla naszego słuchacza, że to, o czym on dowie się dopiero za kilka dni, może poznać już teraz poprzez symbole, symboliczne treści wysyłane przez swoją świadomość. Ale ona sczytała to z czegoś, co już jest.
[48:00] - Oczywiście życzymy, żeby tak się stało, żeby te wiadomości były jak najbardziej pozytywne. Natomiast wiesz co, Ado, ja mówiąc wcześniej o tych aspektach, chciałem skupić się na pewnej części tylko twojej wypowiedzi, bo druga część twojej wypowiedzi jest absolutnie związana z tym, o czym przypomniałaś teraz i jest to odniesienie w kontekście całego ciągu zdarzeń, który ma miejsce w historii świata i co jest związane bezpośrednio z jasnowidzeniem. Skoro jasnowidze potrafią, czy nawet nie tylko jasnowidze, ale ludzie, którzy śnią i potrafią odczytać sen.Czy jasnowidz, który potrafi zwizualizować w jakikolwiek sposób sytuację, to przecież one nie są oddalone od siebie o dzień, dwa, tak jak w przypadku naszego słuchacza. I chodzi o to, że wygląda na to, iż cała struktura wydarzeń w historii świata, wszechświata być może jest już ustawiona. Bo skoro jasnowidz potrafi z dokładnością odbierać informacje i potrafi te informacje rozumieć i przekazać, czyli dostaje na tyle czytelne komunikaty w postaci myśli, emocji, obrazu i dźwięku być może również, że wygląda na to, że ta sytuacja już się wydarzyła, wydarzyła się w przyszłości. Człowiek jako człowiek jest skonstruowany w taki sposób, że rozumie czas jako coś linearnego, coś, co nie może wydarzyć się inaczej niż to, że coś było, jest lub dopiero będzie. A jednak to, że jasnowidze odczytują wydarzenia przyszłe i ci, którzy umiejętnie się tym zajmują, potrafią to bardzo dokładnie odczytać, przewidzieć i wyjaśnić, oznacza, że mamy do czynienia z układem sytuacji, które już były. Więc rozumienie „były” to znaczy, że coś się wydarzyło do tyłu historii, a one się wydarzyły już zanim my do tego dotrzemy. Ja kiedyś miałem przyjemność rozmawiania z pewnym panem w Szczecinie, który opowiadał mi, że prowadzi notatki związane ze swoimi snami i na rok wcześniej przed 11 września miewał sny, które związane były z jakimiś konkretnymi rzeczami pod tytułem jakieś drabiny dziwne, pan rysował jakieś takie kreski. I dopiero po 11 września spotkaliśmy się i pan mówi, że proszę zobaczyć, to mi się wyśniło rok wcześniej.
Ja tego nie rozumiałem, co to jest. I jak mówi, zobaczyłem zdjęcia tych resztek, które pozostały po dwóch wieżach. To się w człowieku zagotowało. Więc w jaki sposób można było odebrać coś, co dopiero ma się zdarzyć?
[51:08] - Bo ktoś to zaplanował.
[51:10] - Dokładnie. Właśnie mówię. My jako ludzie rozumiemy rzeczy w sposób ludzki, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni, a być może tak naprawdę to jest zupełnie inaczej. Być może te nasze ograniczenia świadomości, które nami rządzą w trakcie dnia, nie pozwalają nam rozumieć tego inaczej. Być może właśnie w trakcie snu, w trakcie śnienia jesteśmy konkretną, dopiero właściwą jednostką, która tak naprawdę zaczyna żyć. A jednak nie żyjemy, ponieważ nie potrafimy się przebić, nie potrafimy się za bardzo wybudzić. To znaczy nie każdy, bo jednak ludzie, którzy zajmują się świadomym śnieniem, potrafią się obudzić w środku snu. I to jest ciekawe, prawda?
[51:52] - A tymczasem mamy słuchacza telefonicznego. Halo, halo, czy się słyszymy?
[51:56] - Tak, dobry wieczór.
[51:58] - Dobry wieczór.
[52:01] - Miałem w 2017 roku, żona mi zmarła. Miałem takie zdarzenie też w czasie snu. To było tak realne, że aż sam sobie później po czasie nie dowierzałem. A więc pojawiała mi się zmarła żona w czasie snu. Oczywiście wystawiłem rękę i mówię: „Kochanie, przecież ty nie żyjesz”. I po tym zdarzeniu oczywiście się przebudziłem. Nie wiem, jak to odbierać i chciałem zadać pytanie na temat, który dzisiaj słucham. Czy w życiu czy w kolejnym życiu spotkam się z moją żoną? Dziękuję bardzo. Miłego wieczoru.
[52:42] - Dziękujemy. Cóż, ja odpowiem w ten sposób. Wierzę głęboko, że na wyższym stopniu świadomości naszej istnieje przestrzeń, w której my możemy spotykać dusze, które odeszły już do wiecznego domu. Możemy je spotykać pod postacią albo tak zwanych zjaw kryzysowych, czyli w momentach, gdzie one się pojawiają, żeby nas o czymś ostrzec albo po prostu poinformować właśnie o tym, że odeszły. Sny pozwalają nam być bliżej świata, w którym są oni. I jak najbardziej wierzę, że obecność pana żony w tym śnie była wręcz namacalna i to, że bardzo głęboko pan to przeżył, że pana to tak mocno poruszyło, tym bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że był to faktyczny kontakt na poziomie duchowym. Takie jest moje zdanie. Dlatego, że wszystkie relacje dotyczące snów o osobach, które odeszły, jasno pokazują, że jest ogromna różnica między snem, nazwałabym to, wynikającym z pewnego konstruktu myślowego, który po prostu tworzy nasza świadomość na potrzeby takie czy inne, chociażby właśnie dydaktyczne czy inne względem nas samych. A zupełnie inna jakość snów jest w momencie, kiedy my naprawdę dotykamy czegoś zdecydowanie większego od nas.Poza tym jest jeszcze jeden aspekt, który często podnoszą badacze, że te sny mają kolosalny wpływ na nasze życie, że my je pamiętamy całymi latami, że po przebudzeniu czujemy się, jak to ktoś ujął, dotknięci światłem, że one mają tak niesamowicie pozytywny wpływ na naszą dalszą egzystencję. I one się w tym kontekście szalenie różnią od tych snów, w których postać osoby, która odeszła, pojawia się tylko i wyłącznie po to, żeby, przepraszam za określenie, zagrać w tym filmie określoną przez naszą świadomość rolę.
A co do tego, czy państwo się spotkacie w następnym życiu? Myślę, że jeżeli taki był kontrakt waszych dusz i byliście tutaj razem, to być może, opierając się na książkach przede wszystkim Roberta Schwarza, można by powiedzieć, że dusze czekają na siebie, ponieważ wybierając się w dalszą podróż chcą ustalić nowe zasady. Obstawiam, że my sobie często tak wyobrażamy, czy czekają na siebie i czy ta osoba, ta dusza, ta świadomość na mnie poczeka. Tutaj kłania się to, co przed chwilą Les powiedział. Czym jest czas? Myślę, że po tamtej stronie rzeczywistości czas płynie zupełnie w inny sposób. I to, co tutaj dla pana może oznaczać 10, 15, 20 lat, po tamtej stronie jest mgnieniem oka. Lesu?
[57:01] - Pierwsza rzecz, jaka mi się nasuwa, to generalnie po moich poszukiwaniach treści, historii, informacji do mojej poprzedniej książki, czyli „Nadal jestem”, kiedy to ludzie opisywali swoje spotkania ze znakami, jakie otrzymują od osób bliskich odchodzących z tego świata, to mam wrażenie, że cały czas takie komunikaty w postaci tych znaków, wizyt, odwiedzin, czy to są postaci kryzysowe, czy to są odwiedziny w postaci symboli typu pojawiają się jakieś elementy, które były charakterystyczne dla danej relacji. Czyli to będą właściwe kwiaty, zwierzęta, jakieś kolory i tak dalej. Natomiast to, że pojawia się taka osoba po tym momencie przekroczenia linii, jest taką informacją, jak ja to określiłem w tytule, „Nadal jestem”. Żeby ktoś, kto odbiera ten komunikat w postaci pojawienia się tej osoby, żeby uspokoić tę duszę. Wiadomo, to są ludzie. Ludzie się do siebie przyzwyczajają, ludzie się kochają, opiekują sobą i tak dalej. Więc te relacje w kontekście ludzkim są bardzo mocne i silne nieraz, a czasami są zupełnie słabe i pozbawione jakiejkolwiek empatii. Natomiast w momencie, kiedy tak jak tutaj pan, który wspomina swoją żonę, na pewno ta relacja była ciepła, więc w przypadku tego typu połączeń między ludźmi wiadomo, że zawsze kogoś będzie brakować jednej czy drugiej osobie, gdy tej drugiej osoby zabraknie. I jeżeli będzie kogoś brakować, to jest ta tęsknota, jest wyrażanie tej energii, jest wyrażanie tego niepokoju. Jedna osoba będzie więcej wiedziała na tematy związane z życiem po niż druga osoba.
Ta druga osoba może w ogóle negować wszystko i skupić się tylko i wyłącznie na żałości, na bólu i rozpaczy. I w momencie, kiedy ta osoba przychodzi przez sen, a sen jest najlepszym rodzajem komunikatora między światami.
[59:21] - To jest pomost między światami. Absolutnie.
[59:24] - Dokładnie tak. I ona przychodzi powiedzieć: „Nadal jestem, ja żyję”, żeby pokazać się w dobrym obrazie. Bo te osoby, które ludzie widzą, te osoby, które już przekroczyły linię życia, ludzie jednak opisują, że widziały kogoś, z kogo emanowała radość, kto był zadowolony, szczęśliwy. To znaczy, że po tamtej stronie znalazły się w dobrym miejscu i spędzają czas naprawdę w fantastyczny sposób. I uważam, że to jest tego typu pomoc dla ludzi. „Nie martw się, ja jestem.” I w bardzo prosty, oszczędny sposób tylko przyjdę się pokazać. I żeby człowiek odczuł. Bo jedno to zobaczyć, a drugie to to, jakie odczucie do niego dotrze w momencie tej całej okoliczności.
[01:00:14] - A tymczasem mamy kolejnego słuchacza telefonicznego na linii. Halo, halo, czy się słyszymy?
[01:00:20] - Tak. Bardzo dobrze. Dobry wieczór państwu.
[01:00:23] - Dobry wieczór.
[01:00:24] - Słucham państwa audycji i mam do opowiedzenia chyba dosyć ciekawą historię. Troszeczkę na temat. Może w dwóch zdaniach powiem, o co chodzi. Ponad 30 lat temu miałam taką bliską, dobrą koleżankę. Utrzymywałyśmy dosyć bliskie kontakty. Bardzo lubiła mojego wtedy trzyletniego syna, ale po czasie nasz kontakt się urwał. Wyjechała z miejsca, gdzie mieszkam, z mojego miejsca zamieszkania. Po trzy lata później miałam sen, a jeszcze w międzyczasie dowiedziałam się, że umarła. Niestety bardzo młodo.Mam ten sen straszny. Budzę się w środku nocy roztrzęsiona.
Śniło mi się, że jadę z moim synem na rowerze. Woziłam go codziennie rano do przedszkola na bagażniku. Ten rower traci przyczepność, przewracam się, podnoszę głowę, a moja koleżanka przyleciała, podnosi go z ziemi. I ja sobie w tym momencie uświadamiam, że przecież ona nie żyje. I zaczynam krzyczeć: „Puść go, zostaw, przecież ty nie żyjesz”. I w tym momencie się obudziłam. Rano mężowi opowiedziałam ten sen, taka troszeczkę rozdygotana, a po czasie zapomniałam. W ten sam dzień, parę godzin później jadę na rowerze z synem. Pogoda była lekko mroźna, lekko przysypał śnieżek drogę i w tym miejscu, gdzie zawsze żeśmy skręcali, była ta koleżanka. Przysypał ją śnieg, nie było jej widać.
Zarzuciło mi kółko i przewróciłam się tak jak w tym śnie. Mi się nic nie stało, rowerowi też nie, a mój syn w jakiś dziwny sposób rower do mnie przywiózł, tylko wylądował na boku na miękkiej trawie. Teraz nie wierzę. Proszę mi powiedzieć, o czym ja myślę wtedy? Jeden jedyny.
[01:02:08] - Właśnie. Ja pozwolę sobie odpowiedzieć na to, co panią nurtuje tutaj. Wydaje mi się, że ktoś, kto przekroczył linię życia, ma świadomość tego, że w momencie, kiedy jeszcze nie przychodzi czas na osobę, która przekracza tę linię życia na chwilę, gdy to jest wypadek, gdy to jest śmierć kliniczna, gdy człowiek leży na stole w szpitalu, gdy z jakiegoś innego silnego pobudzenia przekracza tę linię życia na ten ułamek chwili, żeby później wrócić, to wszędzie następują komunikaty pod tytułem, że wiadomo, chce się iść do osoby bliskiej, która akurat gdzieś tam się pojawiła. I ta osoba mówi: „To jeszcze nie jest twój czas, musisz wrócić”. Bardzo często tego typu komunikaty się pojawiają i uważam, że ja to odczytałem od razu, jak pani już w trakcie opowiadała, że był to rodzaj opieki, pomocy ze strony tej osoby.
[01:03:12] - Dobrze. A jeszcze taka inna rzecz. Byłam bardzo młodą dziewczyną. Przyśnił mi się pokój w starym domu, w oknie były kraty. Ten sen śnił mi się raz, ale on był taki bardzo realistyczny, że ja go dokładnie zapamiętałam. To mi się skojarzyło z jakimś zamknięciem. Proszę sobie wyobrazić, że upłynęło z pięć lat, może sześć. Rozchorowałam się i trafiłam do szpitala. Szpital był w takim starym domu, taki jakby stary dworek. Trafiłam na drugie piętro do pokoju, gdy siostra pielęgniarka otworzyła drzwi, to mało się nie przewróciłam z wrażenia.
To był jedyny pokój w całym budynku, w którym były kraty i to okno było identyczne. Więc nie wiem, co to było.
[01:04:00] - A w jakim odstępie czasu od snu do faktycznego zdarzenia?
[01:04:07] - To było z pięć lat. Ja byłam nastolatką, kiedy mi się to przyśniło. Do szpitala trafiłam, może jak miałam 21 lat, tak że to było długo.
[01:04:17] - A czy mogę zapytać, jeśli pani pozwoli?
[01:04:19] - Proszę.
[01:04:21] - Tak, ale chciałabym zapytać o jedną rzecz. Nie pytam o szczegóły, bo to są rzeczy osobiste, ale czy przyczyna pani pobytu w tym szpitalu wynikała z czegoś nagłego?
[01:04:32] - Zaraziłam się chorobą zakaźną i trafiłam. Cała rodzina się zaraziła. Brat ze szkoły przyniósł żyłeczkę i żeśmy się wszyscy po kolei rozchorowali.
[01:04:45] - Zwróćmy uwagę na jedną rzecz, że bardzo wyrazisty przekaz, jaki płynął z tego snu, sprawił, że te obrazy senne pani bardzo zapamiętała. Do tego stopnia, że po kilku latach była w stanie skonfrontować swoje wspomnienie, przywołać je. Czyli to było na tyle wyraziste. Nie wiem, Ado, jak ty uważasz, ale myślę, że w przypadku pani, w przypadku osób, które doświadczają tego typu okoliczności, warto by było doskonalić w sobie tę umiejętność po to chociażby, żeby lepszy komfort życia mieć.
[01:05:26] - Myślę, że tak. Dlatego że im bardziej użyję tego słowa prorocze, choć ono jest trochę wyświechtane, ale im bardziej wyprzedzające są pewne wizje, które pojawiają się w naszych snach, to tym bardziej nasza świadomość jak gdyby pracuje dla nas i na naszą korzyść. Mamy dobrą komunikację z samym sobą. To jest cecha osób, które są w prawdzie z samym sobą.
[01:06:07] - Ja mam otwarty umysł, niczego się nie boję, wszystko przyjmuję po prostu.
[01:06:13] - Im bardziej jesteśmy w dobrej komitywie z samym sobą, im mniej mamy tych murów zbudowanych z zaprzeczeń, z kłamstw, z oszukiwania samego siebie, z wypierania pewnych rzeczy, które są dla nas niewygodne, tym potrafimy patrzeć dalej. Po prostu czysty umysł, czysta świadomość, niezawalona szlamem życiowym. Jeśli pani tak ma, to rzeczywiście jest to na pewno umiejętność, którą warto by było rozwijać, a na pewno nie wolno jej lekceważyć.
[01:07:02] - Pani nie trzeba się
[01:07:03] - I za przepaść. Tak.
[01:07:05] - Dziękuję bardzo. Postaram się skorzystać z dobrych rad.
[01:07:08] - Dziękujemy za telefon.
[01:07:09] - Dziękuję uprzejmie. Dobranoc.
[01:07:11] - Dziękujemy bardzo.
[01:07:12] - Dobranoc.
[01:07:13] - Ja jeszcze tylko przypomnę telefony dla tych z państwa, którzy chcieliby zadzwonić. Można do nas dzwonić na nasze numery telefonów stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sto dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sto dziewięćdziesiąt trzy oraz Skype radio.peronormarium.pl.
[01:07:41] - Ja jeszcze odniosę się troszeczkę do informacji, o której wcześniej mówiłaś. To było związane z tym pierwszym panem słuchaczem, który pytał o następstwa. Czy spotka swoją żonę i jak to będzie dalej wyglądało. Trzeba pamiętać o jednym, że sny, które nam niosą tego typu informacje, nie generują rzeczy, które dzieją się poza nimi samymi. To znaczy osoby czasem spotykają się w życiu po to, żeby przepracować jakąś lekcję, która zadziała się gdzieś w poprzednim wcieleniu, zakładając, że poprzednie wcielenia istnieją, a ja uważam, że dokładnie tak jest i że gdzieś zakorzenione są pewne informacje, pewne wydarzenia, które należy uzdrowić, przepracować po to, żeby one się wyeliminowały, żeby wyjść na tak zwaną prostą duchową. To jest rzecz pierwsza, czyli przepracowanie. Ale druga rzecz jest taka, że relacje między osobami, chociażby i osoby dobierały się i czuły się fajnie ze sobą i wszystko szło w porządku, to czasami bywają to tak zwane związki partnerskie, czyli nie ma żadnych konotacji duchowych gdzieś na zupełnie wyższych poziomach, tylko są to relacje bieżące, które wyniknęły po prostu ze względu na to, że osoby ze sobą dobrze się czuły. A czasami również bywa tak, że ludzie nie są świadomi tego, jak bardzo związek, który wynika z ich obecnego życia, jak bardzo on może mieć coś wspólnego z ich duszą, z ich praktyką duchową, z ich doskonaleniem się. Tak? Więc trzeba zwrócić na to uwagę, że być może i na pewno tak będzie, że jeżeli pan przekroczy linię życia, to na pewno odczuje żonę jako zupełnie coś innego.
Być może pan będzie miał świadomość tego, że zetknął się z tą osobą, ale to będzie pojęcie zupełnie pełniejsze niż w naszym rozumieniu czy ja spotkam żonę, tak?
[01:09:53] - Zdecydowanie. Ja sobie pozwolę tylko taką swoją refleksję. Mnie się wydaje, że tutaj my siebie widzimy tylko w jakimś wycinku. Jesteśmy ze sobą też tylko w jakimś wycinku. Natomiast po drugiej stronie, czyli powiedzmy w rzeczywistości niejawnej, my widzimy siebie i postrzegamy, doświadczamy siebie nawzajem jako sumy wszystkiego, co przeżyliśmy. Ja akurat bezwzględnie optuję za wędrówką dusz i jestem przekonana, że jesteśmy po prostu sumą wszystkich swoich żywotów, ale możemy to dostrzec w pełni po tamtej stronie i wtedy spotykamy się jako pełna istota. Cóż, my żyjemy w tym świecie onirycznym.
[01:10:51] - Zupełnie nieświadomie można powiedzieć, tak?
[01:10:53] - Tak. I przede wszystkim nieświadomie względem tego, co ten świat oniryczny przed nami otwiera i jakie on możliwości nam daje. Tutaj słuchacz pisze: „Sny prorocze się zdarzają, zwłaszcza dotyczące własnej osoby lub pobliskiej przestrzeni śniącego, ale to bardzo rzadkie zjawisko. Częściej zdarzają się sny z symbolami, które zwracają naszą uwagę na coś”. Ta audycja nam po prostu jak z bicza trzas przelatuje. Od początku mówiliśmy, Lesu, że na sny i jasnowidzenie jedna audycja to jest za mało i mieliśmy też jakieś przeczucie. Tak?
[01:11:47] - Ja się przygotowywałam bardzo przede wszystkim na tematy związane z jasnowidzeniem mniej ze względu na sen. Natomiast jedno z drugim idzie w dużej konitywie. Natomiast co chcę powiedzieć, że wydaje mi się, że nie do końca się zgodzę z panem, który napisał to, co przed chwileczką było odczytane ze względu na to, że my jako ludzie możemy nie wszyscy i nie zawsze mieć umiejętność odczytania. Zwróćmy uwagę na to, że wszystko, dokładnie wszystko dzieje się z bardzo określonego powodu. Więc jeżeli przychodzi do nas jakiś komunikat w postaci snu, czy sen będzie proroczy, czy on nie będzie proroczy, to myślę, że może to być związane z tym, jak bardzo umiemy ten sen odczytać i przede wszystkim, czy przywiążemy jakąś wagę, uwagę do tego snu i jak bardzo możemy go później odtworzyć w momencie, kiedy dana sytuacja, która wydarzyła się w śnie, dzieje się na naszych oczach w naszym otoczeniu. Bo czasem może być tak, że wyprzemy daną informację i sen będzie na przykład niby zbitkiem symboli, ale te symbole będą czegoś konkretnego dotyczyły i zadzieje się wtedy coś za jakiś czas. Tak jak pani mówiła, że po pięciu latach przydarzył jej się dokładnie taki sam obrazek.Więc umiejętność tylko i wyłącznie odczytania tego, co się do nas mówi gdzieś tam z góry.
[01:13:21] - Tu ja bym się zgodziła, bo bardzo ciężko jest nam przyjąć niektóre symbole, chociażby z racji tego, że my jesteśmy w śnie i jednocześnie jesteśmy jego obserwatorami. I bardzo trudno jest tutaj zachować też pewną głębię obiektywizmu, ale również pozwolić sobie na odczytanie tego obrazu w sposób, który jest dla nas niewygodny. I jeszcze jedna istotna rzecz. Moim zdaniem my jesteśmy bardzo nastawieni na takie informacje, które są dla nas korzystne i my wyszukujemy w snach to, co jest na plus, co jest dla nas korzystne i unikamy, odpychamy każdą taką rzecz, która może nieść ze sobą chociażby jakąś lekką nutkę niepokoju. Staramy się bagatelizować takie sny. Poza tym jest jeszcze jedna ważna rzecz, że my bardzo często kojarzymy tego rodzaju sny z czymś, co musi się wydarzyć w jakiejś odległej przyszłości. Jak gdyby nie bierzemy wielu znaczeń do tu i teraz. A naprawdę, proszę państwa, wiele symbolicznych i bardzo dynamicznych snów odnosi się do tego, co się z nami dzieje na bieżąco i w tym sensie one są profetyczne, że na przykład pokazują chociażby to, co dzieje się z naszym zdrowiem. Ja wspominam o tym również w książce, ale miałam kiedyś taką sytuację, że po długim czasie źle się czułam i dostałam antybiotyk. Ja unikam tego rodzaju leków, ale po prostu na tyle było zapalenie oskrzeli, krtani i tak dalej.
To już poszło tak daleko, że zdecydowałam się wziąć ten antybiotyk i przyjęłam pierwszą dawkę. To było jakieś cudo trzydniowe. Oczywiście, proszę panią, najnowsza generacja i tak dalej. Przyjęłam pierwszą dawkę i mam sen po przyjęciu tego antybiotyku, w którym wchodzę po takich bardzo dziwnych, starych schodach, chwiejących się. I tak, jak chwiejące się były te schody i niepewne, tak też niezbyt mądra była w tym wszystkim moja decyzja, że ten lek przyjęłam. Idę dalej, otwieram drzwi. Wygląda na to, że jestem, w skrócie rzecz ujmując, na jakimś poddaszu, strychu. Charakterystyczne jest to, że wiszą jedynie prześcieradła. Mokre. Tam jest gorąco, parno.
Ta wilgoć w powietrzu związana z ogromną ilością tych mokrych płacht materiału jest po prostu przytłaczająca. Mnie się coraz gorzej oddycha. Dodam jeszcze, że te prześcieradła są zawieszone nie na wysokości moich rąk, tak jak zwykle wieszamy pranie, tylko one wszystkie wiszą wysoko nad moją głową. I w pewnym momencie te prześcieradła zaczynają spadać jedno po drugim. Są mokre, ciężkie. Nie potrafię się spod nich wydostać. Co gorsza, coraz gorzej oddycham, coraz trudniej jest mi oddychać. Walczę o oddech. I rzeczywiście, jako skutek uboczny tego leku, który przyjęłam, pojawiły się problemy. Taka ciężkość, kaszel spastyczny.
Po prostu bardzo źle się czułam. Zadzwoniłam do znajomej lekarki. Ona mi oczywiście odradziła przyjęcie kolejnej dawki tego leku. Przywiozła mi też takie środki, które pomogły mi odzyskać normalny oddech. Także jak sami państwo widzicie, też można powiedzieć, że to jest sen do jakiegoś stopnia proroczy, prawda? Bo on zapowiada to, co stałoby się ze mną prawdopodobnie gdybym kolejne dawki przyjęła. W końcu rzeczywiście mogłabym się dosłownie udusić po zażyciu tego leku, ale nie dotyczył on też jakiejś szczególnie odległej przyszłości. Natomiast był bardzo dynamiczny. Był skrojony na moją miarę w tym sensie, że wstrząsnął mną odpowiednio do zagrożenia, w które popadłam. Po prostu o to mi chodzi, że sny są zawsze skrojone na naszą miarę i odzwierciedlają poziom naszego zagrożenia, tego, co przed nami.
Tutaj staram się jeszcze spojrzeć.Zdaję sobie sprawę, że państwo tutaj cały czas piszecie, ale nie jestem w stanie mówić i czytać jednocześnie. Także nie. Tutaj tak religie przemijają, Bóg pozostaje. Tak tutaj się odnoszą do spraw Boga i dogmatów, ale nie jest to w tym momencie przedmiot naszej dyskusji. Wiadomo, że wszystkie religie świata miały swoje interpretacje dotyczące snów i usiłowały również poprzez sny, a nawet usiłują w jakiś sposób odnosić się i kontrolować pewne aspekty życia wiernych. Chciałam bardzo mocno podkreślić ten aspekt zdrowotny pojawiający się w moim śnie, bo bardzo wiele osób śni nie tylko o swoim stanie zdrowia i w snach otrzymują bardzo interesujące komunikaty, ale też śnią o stanie zdrowia swoich bliskich. Tego rodzaju sny są wspaniałym dowodem na to, że na poziomie wyższej naszej świadomości czas i przestrzeń nie mają żadnego znaczenia, ponieważ jesteśmy w stanie otrzymać takie informacje, których nie moglibyśmy pozyskać w żaden inny sposób. Argument o jakiejkolwiek metaanalizie danych w pewnych sytuacjach po prostu nie działa. On nie ma żadnej racji bytu. Chciałam państwa szczególnie na te sny dotyczące zdrowia uczulić.
[01:21:41] - Jeżeli chodzi o zdrowie. Czy można się?
[01:21:45] - Ależ proszę, zapraszam.
[01:21:47] - Jeżeli chodzi o ten kontekst zdrowotny z przekazów płynących ze snów, można by było nawiązać troszeczkę do Edgara Cayce, który był prorokiem odczytującym swoje przekazy podczas snu. I o ile sam Edgar był osobą, powiedzmy, niezupełnie wykształconą, to w trakcie marzeń sennych otrzymywał bardzo konkretne, bardzo zaawansowane w terminologię medyczną przekazy. I to było potwierdzane absolutnie przez osoby z medycyną związane. Kiedy człowiek nieznający się generalnie na medycynie zachowywał się tak, jakby z tą medycyną miał na co dzień kontakt. Więc tutaj to też jest potwierdzeniem tego, że sen i jego wartość, która zachowuje się w postaci i odczuć, i obrazów, jest bardzo konkretna, bardzo precyzyjna i ukierunkowana na daną osobę. To jest tak samo jak z marzeniami. Nie mówię o marzeniach sennych. To są marzenia, o których czasem ludzie mi opowiadają i mówią: „A wiesz, to tylko jakieś tam głupie marzenia”. Mówię inaczej. Jeżeli coś do ciebie przyszło w postaci myśli, marzenia, pomysłu, zachcianki, że fajnie by było zrobić to, mam pomysł na tego typu biznes.
Chciałbym pojechać dokładnie tam i tam, co mnie bardzo mocno przyciąga. To są tylko głupie marzenia. Mówię nie. Jeżeli przychodzi do ciebie tego typu komunikat, to znaczy, że ty jesteś na tym etapie gotowa, aby zacząć to robić. Tak samo jest ze snami. Sen przychodzi wtedy, kiedy człowiek na pewno jest w stanie go odebrać. Tylko wydaje mi się, że sama struktura myślenia ludzkiego jest taka, że ludzie bagatelizują sny. To są po prostu infantylizacje, jeżeli chodzi o pojęcie snu i człowiek uczy się po prostu traktować to bardzo zdawkowo. A jednak gdyby przyłożyć swoją uwagę do tego snu, to być może tak jak właśnie Pandora mocno zapamiętała ten obraz tego okna i tego wnętrza. Być może to byłoby o wiele częstsze, o wiele bardziej efektywne i nie musielibyśmy się męczyć czasem z wieloma rzeczami, tylko na przykład wynajdywalibyśmy gotowe odpowiedzi lub gotowe rozwiązania.
[01:24:24] - Pozwolę sobie tutaj zauważyć, że przez stulecia pracowano nad tym, aby zdeprecjonować znaczenie snu. Przecież chciałam tylko przypomnieć, że na przykład w okresie średniowiecza nie tylko tłumaczenie cudzych snów, ale nawet szczególne zainteresowanie własnymi było źle widziane. Jeśli ktoś dużo by mówił o swoich snach i jeszcze twierdził, że coś mu się wyśniło i coś się sprawdziło, innymi słowy miał sen proroczy, to się mogło dla niego tragicznie skończyć. Tego typu rozmowy. Więc dużo zrobiono w historii, żeby nam te sny odebrać, żeby te sny ośmieszyć, żeby umniejszyć ich roli w naszym życiu. Bo nawet kiedy nauka zainteresowała się snami, to ona również ukierunkowana była tylko na jeden przekaz, to znaczy na konstrukcje myślowe wynikające wyłącznie z naszej wyobraźni, z naszej świadomości, będące jakimś kodem naszych lęków, popędów, pragnień.I tak dalej. Ona całkowicie wyrugowała tutaj wątek z kolei duchowy, zubożając po prostu tę treściwość.
[01:26:06] - Tak, że nieświadomość jest tylko i wyłącznie tak zwaną wypadkową wszystkiego, co człowiek przeżywa. I nasz umysł, tak naprawdę nasz mózg zbiera sobie wszystkie kawałki wrażeń, obrazków i później skleja z niego to, co mu tam śni na język. Tak to mniej więcej.
[01:26:28] - Tak. Jedni nadinterpretowali sny. Powtarzam to, co już Artemidor doskonale zauważył, że kapłani manipulują snami. On na przykład był wielkim przeciwnikiem tak zwanych snów zdrowotnych w świątyniach, które miały przynosić pewne wizje dotyczące metod leczenia. Dlatego, że ludziom, którzy śnili te sny, podawano różnego rodzaju środki i nasenne i kto wie, czy nie jakieś zmieniające świadomość. Dlatego, że dawało to szerokie pole do popisu, jeżeli chodzi o interpretację owych snów przez kapłanów. Myślę, że z kolei wahadło było odchylane w stronę absolutnie magiczną, a przez to bezużyteczną. I w pewnym momencie to wahadło poszło w drugą stronę, gdzie nagle snami zainteresowała się nauka. W tym samym czasie religie może nie zamilkły, ale lekko wycofały się i zdystansowały do tego tematu. Jung, Freud wcześniej próbowali temu nadać charakter naukowy, opracowali jakieś swoje metody.
Ale oni po prostu wyrwali z tego aspektu sennego jakiekolwiek możliwości interakcji duchowych, jakiekolwiek możliwości wynikające z czegoś innego niż analiza, której dokonuje mózg. A w tej chwili to jest po prostu szokujące, bo jak się czyta niektóre artykuły dotyczące świadomości, to nauka nawet nie wie albo nie potrafi określić w sposób spójny, czym z naukowego punktu widzenia jest świadomość. Także ja myślę, że przedwcześnie odrzucono tutaj wszystkie te wątki dotyczące duchowego charakteru snów.
[01:29:13] - Duchowości nie można zmierzyć, a nauka bardzo mocno posiłkuje się czymś, co jest podatne na skatalogowanie. Więc wszystko, co można zmierzyć, co można powtórzyć, czego można dotknąć i co może być pod kontrolą doświadczenia obserwacji. Co można zmierzyć, co można policzyć. W zasadzie to, czego się nie da zmierzyć, policzyć, co jest poza obszarem zainteresowania. A duch wymyka się spod tych wszystkich ram. Dlatego podejrzewam, że o ile nauka nie otworzy się na to, że jednak duchowość w bardzo dużej mierze generuje zachowanie, świadomość, wszystko, co jest z człowiekiem związane, to do tego momentu po prostu będzie nadal nie widziała potrzeby jakiejkolwiek wejścia w ten nowy obszar poznawczy. A przecież to wszystko jest tak piękne, tak kolorowe i aż warto poznawać, aż warto się uczyć. Bo jednak nauka to nie tylko są nauki humanistyczne, są nauki matematyczne. Ta nauka jest bardzo rozbudowana, więc ona absolutnie powinna chcieć w to wejść. Ale tak jak mówię, niekatalogowalność tego uważam za, niestety, ale aspekt numer jeden, który po prostu przeszkadza w poszerzeniu tego aspektu.
[01:30:49] - No cóż. Widzisz, mnie z kolei przeraża, że są pewne aspekty słabo zbadane. Wśród nich jest właśnie aspekt dotyczący snu i tego, czym jest ludzka świadomość. Ale w międzyczasie z niezachwianą pewnością siebie próbuje się w tej chwili bardzo mocno eksperymentować z wywoływaniem snów na życzenie poprzez stymulację pewnych obszarów mózgu. Robi się różnego rodzaju eksperymenty ze środkami nasennymi. Można by się było mocno tutaj zastanowić. W tej chwili zapomniałam, jaki tytuł nosił film. Bodajże najpierw grał główną rolę Schwarzenegger, a potem chyba Colin Farrell. Total Recall?
[01:31:56] - Ja właśnie wczoraj ten film sobie przypomniałem, oglądając. To jest „Pamięć absolutna”.
[01:32:01] - Tak.
[01:32:02] - Total Recall.
[01:32:03] - I o tym właśnie mówię. Tam widać było, że próbowano wszczepić pewne wątki, ale zauważ, że tak naprawdę pierwsze przebłyski, które zaczęły się pojawiać, to były właśnie we śnie, gdzie ci ludzie, których poddano eksperymentowi czy procesowi, który miał tę pamięć zmienić, we śnie zaczęli odzyskiwać cząstkę prawdziwego siebie.
[01:32:38] - Tam troszeczkę o coś innego chodziło. Colin Farrell grał postać szpiega, który był ukryty przez kanclerza, czyli osobę, która zarządzała jakimś rodzajem państwa. I on miał wymienioną świadomość po to, żeby nie był aktywny w danym momencie. Czyli tutaj chodziło o podmianę wspomnień, podmianę świadomości po to, żeby on nie robił tego, co robił wcześniej z jakichś tam powodów. Natomiast jemu te wszystkie poprzednie historie pod tytułem wspomnienia czy to, że on widział we śnie fragment okoliczności, która go kiedyś z jego poprzednią partnerką rozdzieliła, to do niego wracało w snach, ale również w życiu codziennym, kiedy rozmawiając ze swoim znajomym, nagle pyta: „Czy nie chciałbyś się kiedyś nauczyć grać na fortepianie? Bo ja tak myślałem o tym”. To okazało się, że on umiał wcześniej grać na tym fortepianie i oczywiście o tym świadomie nie wiedział. Tego typu historie. Ale tak, to jest bardzo związane z tym, co mówisz.
[01:33:50] - W tym kontekście mi się to przypomniało, że cała ta manipulacja świadomością nie wyszła na dobre albo też nie powiodła się, wprowadzając pewne komplikacje, które związane były z zamierzeniem autora scenariusza. Natomiast przeraża mnie, że ktoś próbuje — i to są bardzo zaawansowane badania na temat tego — żeby poprzez stymulację pewnych obszarów mózgu wywoływać konkretne sny. Istnieje taka możliwość, ponieważ myślę, że tutaj głównie to wszystko rozgrywa się na poziomie gadziego mózgu, który rządzi się do pewnego stopnia przecież własnymi prawami. Niemniej uważam, że zaburzanie procesu snu... Nie ma jednej spójnej teorii dotyczącej śnienia i nie mając pełnych informacji, próbuje się wpływać na proces, którego się do końca nie rozumie. To mnie przeraża. Po prostu przeraża.
[01:35:04] - Myślę, że zamiast takiej ingerencji, o której ty wspominasz, o wiele efektywniejszym byłoby zapoznanie się z praktykami świadomego śnienia. I uważam, że tutaj naukowcy, którzy mają otwarte umysły, a na szczęście są również i tacy, mogliby się dużo nauczyć i zorientować się, w którą stronę powinno to iść w momencie, kiedy nie ma się takich informacji. Bo wiadomo, ludzie nauki nie lubią sięgać poza obszary wiedzy, które nie są z nauką ściśle związane. Jednak gdyby sięgnąć po tego typu publikacje, rozmowy, filmy, audycje, myślę, że osoby te bardzo dużo by się nauczyły i być może znalazłyby jakieś sposoby na to, żeby zajmować się w akademicki sposób tego typu rzeczami. Pamiętam, pisałem kiedyś w „Lekcji paranormalności” o takim panu, Olaf Blanke się nazywał, pan szwajcarski neurolog. On kiedyś podczas podłączania elektrod do mózgu, stymulując konkretne obszary, zauważył, że ludzie opisują to, że widzą siebie obok, że widzą swój duplikat, że widzą swój-
[01:36:27] - Halo? Halo?
[01:36:29] - Halo, halo. Zamilkłem znowu.
[01:36:33] - Widzą swój duplikat?
[01:36:35] - Tak, widzą swój duplikat i pan doktor czy profesor — już teraz nie pamiętam — skroił taką wypowiedź, że oto właśnie jest rozwiązanie, że w mózgu się to wszystko bierze i mózg za to wszystko odpowiada. Ja uważam, że to, co się dzieje w kontekście eksterioryzacji czy świadomego śnienia, jest odpowiedzialne z pewnymi obszarami mózgu, ale te obszary mózgu są rodzajem komunikatora, że to nie występuje tam, nie bierze się stamtąd, tylko że te obszary uczestniczą w tej aktywności. Ale i tak fajnie, że ten człowiek dotknął czegoś takiego w taki właśnie sposób, bo każdy krok w dobrą stronę jest po prostu dobrym krokiem. Więc być może brakowało takiego akurat doświadczenia, które on wykonał. Być może brakuje jeszcze innych doświadczeń, które wykonają inni lekarze i później zabrać to w całość i spojrzeć na to w sposób globalny, a nie zabierać się przez całkowanie do tego typu rzeczy, bo tylko i wyłącznie pragmatyczne podejście uważam, że nie będzie dawać dobrych efektów. To jest tak samo, jak pytam ludzi: „Jak poznałeś swoją żonę? Dlatego, że miała sweter w określonym kolorze, czy dlatego, że poznaliście się w taksówce, która była tej marki?” Nie. To są odczucia wewnętrzne. Więc mówię: „Zobacz, jakie to jest niepragmatyczne, ale jest związane z bardzo konkretnym i silnym uczuciem”.I dzięki temu ta osoba jest teraz twoją partnerką, jest teraz twoją żoną. Macie dzieci, macie dom, robicie fajne rzeczy, dobrze się ze sobą czujecie.
Czujecie się ze sobą, a nie dlatego jesteście, że używacie określonych perfum czy chodzicie określoną stroną ulicy. Bzdura totalna.
[01:38:30] - Tu jeden z naszych słuchaczy pisze o snach ze spadaniem i pisze, że miał taki sen. Śniło mu się, że spada z rusztowania, które odrywa się od bloku, a później musiał podjąć decyzję o wyjeździe z kraju. Ja sobie tylko pozwolę odnieść się do tego snu. Jeżeli śni nam się coś, powtarzają się sny o takim charakterze drastycznym, że stoimy na jakimś wysokim rusztowaniu, to rusztowanie zaczyna się walić, odrywać się od ściany bloku. Czyli coś się wali, coś, co stanowiło podstawę naszej egzystencji i blok odrywa się od ściany, czyli od czegoś, co miało być zaczepieniem dla konstrukcji, na której my opieraliśmy swoje życie. Odnoszę się do tego, że fakt, iż później wyjechał pan za granicę zapewne był spowodowany tym, że coś w pana życiu okazało się nietrwałe, nie dało stabilizacji i doprowadziło do tego, że szukał pan drogi dla siebie za granicą. Ale rzeczywiście takie sny, które tak poruszające naszą wyobraźnię, mogą zapowiadać duże zmiany w naszym życiu. Inny słuchacz pisze o snach, o lataniu, podczas których widzi okolice z dużej wysokości. Ja myślę, Les, że jednak OOBE to jest trochę inny stan. Natomiast sny o lataniu bardzo często wyrażają nasze niespełnione ambicje.
[01:40:44] - Powiem szczerze, zastanawiam się nad tym. Ja też mnie się śnią lataniu i ciekawi mnie, jak bardzo ta osoba, która pisze, bardzo kontroluje te swoje loty. Czy jest to latanie na zasadzie odczuwania latania, czy ta osoba potrafi wygenerować świadomie taki lot? Bo ja w momencie, kiedy mi się takie sny śnią, z premedytacją staram się ten lot kontrolować i staram się dokładnie bywać w takim miejscu, w którym chciałbym właśnie w danym momencie być. Ale ciekawa rzecz. Mówisz o zupełnie innych stanach przy OOBE, a lataniu w trakcie śnienia. Wydaje mi się, że to są bardzo bliskie obszary. Jeżeli chodzi o te inne sfery. To są bardzo bliskie obszary, ponieważ one w podobny sposób troszeczkę funkcjonują. To jest tak samo, jak kiedyś poznałem takiego przesympatycznego człowieka Darka Sugiera.
Pozdrawiam Darka, jeżeli w jakikolwiek sposób by nas dzisiaj słuchał. Darek Sugier jest podróżnikiem astralnym i on świadomie lata. Napisał książkę, opisywał różnego rodzaju swoje stany i to, o czym on pisze i to, w jaki sposób wygląda świadome śnienie, wydają mi się naprawdę bardzo bliskie. Więc tutaj ja bym doszukiwał się jakichś obszarów przejściowych między świadomym śnieniem a OOBE. Bo to chyba wszystko jest związane tylko i wyłącznie z siłą danego momentu, który otworzył nas na dany obszar. Czyli to, czy to będzie wypadek, czy to będzie nasza medytacja, czy to będzie praktyka świadomego śnienia lub to, jak bardzo jesteśmy otwarci w normalnym śnie. To są chyba tylko etapy do tego poszerzenia świadomości.
[01:42:49] - Myślę, że coś tutaj rzeczywiście jest na rzeczy, że osoba, która bardzo często i dużo śni o lataniu, może być w przededniu również odbycia faktycznie podróży w OOBE. To jak najbardziej. Ja tu chciałam tylko przytoczyć przykład takich właśnie szczególnych podróży, bo proszę państwa, w czasie, kiedy na dworze Romanowów wielki Rasputin przepowiadał przyszłość, leczył i w ogóle przejmował kontrolę nad sytuacją, w tym samym czasie w Europie targanej niepokojami na terenie Stanów Zjednoczonych działała niejaka Harriet Tubman. W skrócie ja wspominam o niej również w książce, ale to była po prostu amerykańska abolicjonistka, czarna kobieta, która nie dość, że sama uciekła ku wolności, to ona koordynowała pracę tej tak zwanej kolei podziemnej, czyli tego ruchu, który powstał na rzecz uwalniania zNiewolników. Ona wielokrotnie wykazała się niebywałą odwagą, ponieważ wielokrotnie wracała po swoich współbraci i sobie tylko znanymi sposobami przeprowadzała ich i transportowała ich ku wolności. Co jest ciekawe, ona podkreślała oczywiście, że Bóg przemawia do niej przez sny, ale istotny element: bardzo często w trakcie takiej misji, kiedy przeprowadzała kogoś lub wiedziała, że będzie te osoby konwojować na teren, gdzie uzyskają pełną wolność, podkreślała, że zapadała w sen i w tym śnie unosiła się nad terenami, którymi później przeprowadzała uciekinierów. Owe zwiadowcze loty, senne loty oczywiście, pozwalały jej sporządzać mapy, na których oznaczała skróty, brody, po prostu takie cechy terenu, które będą korzystne przy kolejnych przerzutach. Twierdziła, że prowadził ją głos wskazujący kierunek najlepszej danego dnia trasy oraz wskazujący jej ludzi, którym ona mogłaby zaufać. Niebywałe jest to, że ona przeprowadziła setki takich osób i nigdy nie miała wpadki, pomimo że za jej głowę wyznaczono horrendalną na tamte czasy nagrodę. Ona po prostu wyśniła drogę ucieczki dla setek osób.
[01:46:39] - Zwróć uwagę, Ada, jakie komunikaty się tutaj pojawiają. Że mówił do niej głos.
[01:46:45] - Tak.
[01:46:47] - I to, że ona wykonywała loty ponad tym. To są rzeczy związane niejako ze świadomym śnieniem. Tylko to świadome śnienie w pewnym sensie ma odniesienie do rzeczywistości, do stanu faktycznego. Bo ci, którzy śnią świadomie, przynajmniej tak jest na początku, tak na przykład Robert Monroeeee, guru wszystkich osób, które śnią świadomie, też mówił o tym, że były dylematy, na ile on, śniąc świadomie, jest w stanie przenieść się do jakiegoś miejsca funkcjonującego w rzeczywistości, a na ile jest to jakaś kreacja psychiczna. Jest jeszcze jedna rzecz związana z tym, że były głosy i osoby, które zarówno Darek Sugier, jak i Robert Monroeeee i zapewne wielu innych, którzy praktykują świadome śnienie i podróże astralne, są tacy, którzy pomagają. To jest osobowość żeńska i osobowość męska, które są po prostu takim najpiękniejszym w danym kształcie. Jeżeli jest to kobieta, to jest to głos, który po prostu jest najcudowniejszym głosem dla danej osoby, który się postrzega i ten głos prowadzi. On pomaga. Nie widać tej osoby, ale ją się wyczuwa w pewnych tego typu momentach. Więc być może pani ta była prowadzona właśnie przez tych swoich pomocników niefizycznych, którzy umożliwiali jej podróżowanie w danym kontekście.
[01:48:21] - Tak, jako ciekawostkę dopowiem, bo to jest postać bardzo mało znana. U nas są wiodące postacie wielkich śniących i wielkich jasnowidzów, natomiast ona jest mało znaną postacią. Z trudem się przebijałam po więcej informacji na jej temat. Niemniej nie ulega wątpliwości, że dla niej świadome śnienie stało się rodzajem dodatkowego zmysłu, dodatkowego źródła informacji, ponieważ tam są opisane momenty, w których ona na przykład prowadzi kolejną grupę uciekinierów. Czyli mamy niewolników, którzy zbiegli z plantacji. Ona prowadzi tych ludzi jakąś znaną sobie trasą i nagle słyszą gdzieś z oddali psy, czyli wiedzą, że ten fragment trasy jest spalony. Prawdopodobnie wyruszyli plantatorzy ze swoimi psami i szukają tych zbiegów. I teraz ku zdumieniu i przerażeniu poniekąd tej grupy, z którą szła, ona na moment zatrzymuje się, przysiada na jakimś pieńku i zapada w bardzo krótką drzemkę. Po chwili z tej drzemki wybudza się i mówi: „Wiem już, jak iść. Tam jest jeszcze jeden skrót.
Jeżeli tamtędy pójdziemy, psy nas nie dosięgną”. Ona po prostu zdrzemnęła się na chwilkę, uniosła się nad tym terenem i z góry widziała, jak ten pościg rozkłada siły, na jakim obszarze i którędy mogą przejść, żeby umknąć tej pogoni. Także w przypadku tej kobiety ta umiejętność wykorzystywana w niezwykle szlachetny sposób i z niebywałą odwagą, determinacjąWydaje się, że to jest dopracowane do perfekcji.
[01:50:38] - Tak, bo jeżeli ona miała możliwość przysiąść w danym momencie na kilka chwilek tak naprawdę, to już jest bardzo wyszlifowana umiejętność. Niezwykle.
[01:50:52] - Oczywiście jak poczytasz opinie naukowe, to okaże się, że Margaret nic innego nie miała, tylko padaczkę skroniową.
[01:51:05] - Zaburzenia.
[01:51:06] - Ona była zaburzona. Miała padaczkę skroniową, co oczywiście jest udokumentowane, że w dzieciństwie ona się ujęła za jakimś katowanym chłopcem przez plantatora czy jakiegoś jego sługusa. Wyrwała mu bat z ręki i on się wściekł. Jak na prawdziwego sadystę przystało, uderzył ją w głowę czymś ciężkim i ona miała uszkodzoną czaszkę. Później przez długi czas dochodziła do siebie, ale tak czy inaczej nie poddawała się temu wszystkiemu. Później się opiekowała żołnierzami z Unii. Nieprawdopodobna była. W każdym razie szacuje się, że ona co najmniej 750 osób wyprowadziła z niewoli. Niezwykła była. Oczywiście można zwrócić uwagę na to, że ona pochodziła z Ghany, gdzie Ashanti, czyli lud, który jest tam dominujący, słyną z swoich podróży zwiadowczych, które wykorzystywali jako łowcy.
Być może coś z tego jej ułatwiło. Ja nie mogę się powstrzymać. Zacytuję fragment dzieła „Człowiek geniusz”, gdzie Lombroso taką śmiałą teorię ukuł dotyczącą kluczowej roli padaczki w genezie geniuszu. Cytuję: „Częstość występowania tej choroby u wielkich ludzi sugeruje padaczkopodobny charakter geniuszu. Wysnuł koncepcję, że geniusz powinien być brany pod uwagę jako zwyrodnieniowa nerwica padaczkowej natury, ewentualnie psychiczny ekwiwalent padaczkowy”. Tutaj jest oczywiście lista geniuszy i świętych prawdopodobnie lub na pewno chorych na padaczkę skroniową. Tutaj najwięksi. Jak tak przeczytać, to normalnie wstyd nie mieć jakichś objawów. Tutaj jest też fragment artykułu współczesnych psychiatrów i neurologów analizujących ten aspekt. I tu jest istotna rzecz: „Pytanie, które nasunąć się musi każdemu, kto czyta o chorych na padaczkę geniuszach, twórcach historii i innych, brzmi: czy powstałyby wielkie dzieła, gdyby nie ich choroba?
Na tak postawione pytanie chyba jednak nikt nie zdoła nigdy odpowiedzieć”. Natomiast ja nawet w kontekście naszej rozmowy o snach żywię głęboką nadzieję, że na to pytanie znajdziemy odpowiedź. To, o czym mówisz.
[01:54:54] - Nieraz bywało tak.
[01:54:54] - Tak, ładnie.
[01:54:54] - Zobacz, Ado. Nieraz bywało tak, że ludzie w postaci jakichś wynalazców korzystali ze stanów między stanem czuwania a snem, kiedy jest ten moment przełamania i oni tam poszukiwali odpowiedzi na jakieś pytania, odkrywając, wynajdując pewne wzory, słowa, stwierdzenia. Kiedyś, nie pamiętam, co to był za naukowiec, przyśniło mu się coś, co było odpowiedzią na jego poszukiwania, zadawane pytania, które on chciał wyjaśnić i coś tam napisał po swoim śnie. Okazało się, że nabazgrał tak bardzo nieczytelnie, że poprosił raz jeszcze, żeby mu się to przyśniło. I to mu się przyśniło. On już wtedy wiedział. Inni z kolei brali lekką drzemkę gdzieś w porach poobiednich, trzymając nad miednicą kulki metalowe w ręku. I w momencie, kiedy oni już zaczynali odchodzić w sen, kulki im wypadały i oni wtedy z tego stanu korzystali, zapisując jakieś przełomowe wzory, frazy czy coś w tym stylu. Także tutaj też ludzie nauki korzystali z tych stanów sennych lub przedsennych.
[01:56:17] - Cytując ten fragment książki i prac naukowych na temat padaczki skroniowejPowiem ci, jeżeli chodzi o ludzi umysłu, to okazuje się, że padaczka skroniowa to jest normalnie przymiotnik celebrycki wręcz.
[01:56:40] - Taki must have wręcz.
[01:56:41] - Must have po prostu, żeby w ogóle wejść na pewien poziom. Pięknie opisywałeś ten eksperyment wcześniej, gdzie domniemanie jest, że to są tylko pewne obszary mózgu, które mogą być tym zakresem potrzebnym, żeby uzyskać pewne wrażenia. I w tym kontekście wspomniałam o padaczce skroniowej.
[01:57:15] - Tak.
[01:57:16] - Bo może się okazać, że cały czas — również jeżeli chodzi o teorię snu i pewne aspekty pracy mózgu — my mylimy skutek z przyczyną.
[01:57:29] - A my tymczasem mamy kolejnego słuchacza na antenie. Panie Lesu, może pozwólmy się tutaj wypowiedzieć słuchaczowi, który zwykle uaktywnia się w audycji emitowanej w poniedziałki „Świat oczami duszy”, a dzisiaj postanowił również i do nas zadzwonić. Halo, halo, panie Kazimierzu, czy się słyszymy?
[01:57:46] - Dzień dobry.
[01:57:47] - Dzień dobry.
[01:57:48] - Fajnie, że mogłem tak troszeczkę na antenie poczekać, bo mnie stres zjadał lekko, więc mogłem ochłonąć po odebraniu mojego połączenia. Troszeczkę jest łatwiej. Z góry przepraszam, jeżeli w ogóle wejdę — być może tak się okaże — że to nie jest właściwy mój temat, więc wtedy się rozłączę i okej. Natomiast odsłuchując audycję i patrząc na opis pod audycją, pomyślałem, że zadzwonię, bo może coś ktoś by mógł poradzić albo podpowiedzieć. Tylko tak jak mówię, mam nadzieję, że nie strzelę z tematem kompletnie z kosmosu. Wiem, że to jest temat snów i jasnowidzenia, a dzwonię być może z czymś pomiędzy. Więc jeżeli można, to chętnie bym chciał.
[01:58:48] - Prosimy.
[01:58:49] - Okej. Mianowicie mam taki pewien, może nie problem, bo to jest bardzo fajne i przyjemne. Mianowicie coraz częściej mam takie odczucia, kiedy na przykład gdzieś idę. To się od tego ogólnie zaczęło, kiedy szedłem po prostu ulicą. Wystarczył mały bodziec pod tytułem powiew wiatru czy jakiś zapach i nagle miałem przeświadczenie, że znajduję się w innym miejscu, kompletnie innym mieście i nagle wiedziałem, gdzie co się znajduje. Tak jakbym przenosił się w inne miejsce, które znam, w którym nigdy wcześniej nie byłem. Dzwonię z tego powodu, ponieważ to zaczęło się przemieniać w znikąd pojawiające się wspomnienia. Tak jakby to był jakiś błąd kompletnie, że przez 20 czy 30 lat nic kompletnie nie ma i nagle się pojawia wspomnienie, które jakby było od samego początku mnie. Czyli tak jakbym miał wspomnienie, które powinienem znać jeszcze z dzieciństwa, bo to wspomnienie już trwa długo, a w rzeczywistości się pojawiło dopiero niedawno. Niektóre z tych wspomnień są z innych kompletnie miejsc.
Kiedy byłem dzieckiem, kiedy byłem starym bardzo człowiekiem. Pojawiają się emocje, pojawiają się szczegóły. I to mnie zastanawia, że kiedy widzę coś, to nigdy nie jestem w stanie widzieć szczegółu pod tytułem jeden budynek, że patrzę się na jeden budynek, tylko widzę momentalnie wszystko dookoła naraz, a nie mogę się skoncentrować. Jak spróbuję skoncentrować się na jakimś miejscu konkretnym, obiekt, to momentalnie wyobraźnia tworzy to miejsce, a potem się okazuje, że to zupełnie się nie zgadza z tym całokształtem. Więc ja się zastanawiam, czy państwo coś takiego znacie, co opisuję.
[02:01:10] - Kto pierwszy, Lesu?
[02:01:12] - Dodam, że ogólnie czuję często emocje. Na przykład jedno wspomnienie było o tyle dziwne, że było bardzo dużo szczegółów, jakby z kompletnie innej planety. To mnie w ogóle zdziwiło. Ale o tyle dziwne to jest to, że czuję na przykład jednego miejsca smutek, zrezygnowanie, że nie chcę tam być albo że jestem samotnym, starszym człowiekiem i widzę komodę w przycienionym wieczornym mieszkaniu, stare PRL-owskie, świecące się, błyszczące komody w dużym pokoju. Nie że widzę wszystko, że mogę tam sobie chodzić, zwiedzać, tylko takie flashbacki, coś w tym stylu.
[02:01:58] - Wydaje mi się, że dobrym podejściem byłoby zadawanie pytań na przykład przed snem po to, żeby właśnie przyszły odpowiedzi, bo w trakcie snu umysł jest wyciszony i świadomość nie będzie atakowana informacjami z zewnątrz, więc umysł będzie otwarty na to, żeby odpowiedź uzyskać. Bo dla mnie, jeżeli w tego typu wspomnieniu, jak to pan określa, czyli coś, co gdzieś tam nam się tworzy w umyśle i my czujemy względem tego jakąś więź, do tego, jeżeli jest emocjaZwiązana z danym widzeniem. Według mnie jest to fragmentaryczny zapis pewnych wydarzeń, okoliczności, miejsc. Wydarzeń, które gdzieś tam miały miejsce kiedyś. Trudno powiedzieć kiedy, gdzie i tak dalej. To tak jak ze wszystkim trzeba dochodzić prawdy, zadawać pytania, trzeba się na to otwierać i trzeba się z tym komunikować. Bo to jednostka jest związana z tego typu wydarzeniami, więc tak samo jak w przypadku snu, kiedy tak jak Ada powiedziała, że mamy pewne archetypy jak zęby, jak woda i tak dalej, to są pewne elementy, które człowiek jako jednostka jest w stanie dobrze zrozumieć. Czyli niezależnie od tego, że ma archetyp, to ten archetyp odnosi się do tego lub tamtego i tylko w życiu danej jednostki ta jednostka będzie wiedziała, z czym ten symbol jest związany. Tak samo i z tymi zasadami. Trzeba by było teraz podążyć w tę stronę i odkrywać.
Odkrywać to jest tylko i wyłącznie w tę stronę, tą drogą.
[02:03:45] - Ja muszę panu powiedzieć, że wcale mnie pana opis stanu, o jakim pan mówi, wcale mnie nie dziwi, bo ja tak mam bardzo często.
[02:03:56] - Dziś nie wariuję, tak?
[02:03:58] - Nie, ja tylko się zastanawiam, co tak naprawdę się dzieje. Na przykład taki prosty przykład. Nie wiem, czy to tak u pana wygląda, ale na przykład jakiś czas temu byłam w Łodzi i wydaje mi się, że pierwszy raz w życiu znalazłam się w tym obecnie muzeum. Chodzi mi po prostu o pałac Izraela Poznańskiego. Przepiękny pałac. Można go zwiedzać. Poszłam tam ze znajomym, który mnie w ogóle oprowadzał po Łodzi. I proszę sobie wyobrazić, że w momencie, kiedy weszłam tam do wnętrza, do tego holu, tam są przepiękne schody. I potem jest wejście do tych pomieszczeń, które znajdowały się na parterze. I uwierzcie mi, że to działa u mnie w ten sposób, że nagle jak rozglądam się wokół, to coś mi się podoba, coś mi się nie podoba.
Wiadomo, sztuka różnie na nas działa, a tam mnóstwo było różnych rzeczy dotyczących albo rzeźby, albo obrazu. Ale nagle poczułam coś, co ja nazywam wiatrem historii, bo jakoś to muszę nazwać. I to jest kwestia dosłownie mgnienia oka, kiedy człowiek przymyka oko, czuje rzeczywiście taki lekki podmuch na twarzy. Otwieram oczy ponownie i ja jestem w zupełnie innym miejscu. I nagle widzę świat prawdopodobnie z okresu, kiedy ten pałac rzeczywiście był używany przez swoich właścicieli. Ale rozglądam się ze zdziwieniem, bo wyglądało to trochę, kochani, jak w tych scenach o wilkach z Wall Street, prawda? Mnóstwo biurek, telefonów, ludzie rozmawiają w kilkunastu językach, bo tu ktoś mówi po polsku, po rosyjsku, w jidysz, po niemiecku. Gdzieś tam z daleka jakiś telefon odbiera następna osoba, mówi po angielsku, po francusku. Słuchajcie, po prostu ruch jak w Rzymie, włącznie z kelnerami latającymi z tacami i donoszącymi albo jakieś przekąski, albo to, albo owo. I po chwili ta wizja mija.
I myślę sobie: „Nie, to nie mogłaby być prawda. Przecież takie eleganckie wnętrza”. A poza tym nie pasowało mi to. I słuchajcie, podchodzi ta pani kustosz i rozgląda. Ja mówię: „Bardzo tu cicho jest w tej chwili”. Ona mówi: „Ach, proszę panią, za czasów, jak tu Izrael Poznański urzędował, to tutaj było jak na Wall Street, proszę panią. Tu biurka, tu to. To było centrum Łodzi finansowo, handlowo, biznesowo, ekonomiczno, plotkarsko, jakie pani tylko chce”. I takie rzeczy mi się po prostu zdarzają.
[02:07:24] - Jednym słowem tadam! A czy pani to widzi oczami? W sensie oczami, bo u mnie to nie są oczy. To jest tak jakby widzieć, ale nie tymi oczami, tylko innym zmysłem wzroku odbierać to innymi zmysłami. W sensie, że ja wiem, że jestem w innym miejscu, ale tak jakby w jakiś sposób odbieram z innego takie obrazy. Tylko to nie są oczy.
[02:07:55] - Tak. Ja myślę, że to są takie jakby nasze skoki w czasoprzestrzeni. Nie wiem, jak to inaczej wytłumaczyć, ponieważ nagle widzimy... Ja się czuję tak, jakbym została z jednego filmu, w którym jestem, przeniesiona do innego filmu, który się toczy w zupełnie innym czasie historycznym. Tyle tylko, że mam ten komfort, że jestem w tamtej rzeczywistości niewidoczna. Nikt nie zwraca na mnie uwagi, a ja mogę się obrócić dookoła. Tak, bardzo intensywnie doświadczam tych zapachów, dźwięku, wszystkiego, wręcz emocji tych ludzi. Akurat tam w przypadku Izraela Poznańskiego, tego pałacu, to tam po prostu był szał ekonomiczny i burza mózgów tych wszystkich ludzi, którzy tam pracowali, urzędowali i tak dalej. I nagle dosłownie przymykam powieki i z powrotem jestem w tym miejscu, gdzie jestem.
[02:09:13] - Mhm.
[02:09:14] - A jak to można ćwiczyć? Bo tak jak słucham pani, to u mnie to jest może 20% z tego. Dużo słabsze. Ja nie jestem interaktywny w tym, to jest bardziej wspomnienie. Jakbym wracał do wspomnienia, a nie jakbym gdzieś się przeniósł. Czyli to nie jest interaktywne, że przechodzę w czasie i widzę, co się dzieje. Tylko jakaś migawka ze wspomnienia, która we mnie tkwiła, nagle się pojawiła i mogę ją zaobserwować w całości, ale nie w szczegółach. Czy jest coś, w jakiś sposób poza snem, bo mam akurat problemy ogólnie ze snem, ze śnieniem. Już pomijam, że w 80% zawsze mi się jeden wątek powtarza i tego nie rozumiem. Ale problemy ze snem mam takie, że ani OOBE nie mogę, ani LD nie mogę.
Kompletnie nie jestem w stanie w żaden sposób nawet praktykować, nawet się skoncentrować nad medytacją i szukam rozwiązania, co się rozregulowało we mnie.
[02:10:25] - Wie pan, trudno mi jest powiedzieć, bo mi się wydaje, że to, co pan i ja przeżywamy, to jest bardzo rozwinięte déjà vu. Bardzo mocno rozbudowane. Powiem szczerze, być może są jakieś możliwości zapanowania nad tym i rozwijania. Może Les tutaj coś dopowie, bo jeżeli chodzi o mnie, to po prostu to mam od lat.
[02:11:00] - Ja też się zaczynam przyzwyczajać, tylko martwi mnie, kiedy na przykład jest to prawdziwe, a kiedy sobie coś domyślam. Kiedy mi mózg coś kreuje. Bo czasami jest takie wrażenie, że nie jestem pewien, co było ze wspomnienia, co wymyśliłem. Ale dobrze, nie będę już zajmował może.
[02:11:18] - Ja powiem tylko tyle. Wie pan, ja nie zagłębiam się, po prostu przyjmuję to tak, jak jest i wierzę sobie, wierzę tej chwili, wierzę temu, co napływa. Nie wiem, dlaczego to napływa w różnych miejscach taką nagłą falą i pozwala przeżyć taką chwilę, jak na przykład ta w Pałacu Poznańskiego. Ale nie ćwiczyłam tego nigdy. Po prostu przyjmuję z dobrodziejstwem inwentarza. Lesu, powiedz mi proszę, jak ty widzisz taką rzecz? To, co się dzieje u pana, u mnie.
[02:12:04] - Mogą to być jak najbardziej zapisy osobistych doznań, ale z pewnego powodu mogą to być również polecenia. W cudzysłowie polecenia odczytania danych wibracji, konkretnych wydarzeń, konkretnych miejsc z jakiegoś powodu. Być może osoba, która będzie chciała się doskonalić w tym i coś z tego zaczerpnąć, dowie się, jakie były powody. Bo jeżeli nikt się nie będzie tym interesował, nie będzie się kształcić w tym kierunku, może się nie dowiedzieć, dlaczego akurat-
[02:12:39] - To ja może panu teraz przerwę. Ja przepraszam panu, że teraz panu przerwę, bo wydaje mi się, że pan mądrze mówi, ale jedną tylko informację panu dodam, żeby pan mógł bardziej precyzyjnie się wypowiedzieć. Bo pan bardzo fajnie mówi w tej chwili, to tylko dodam jedną rzecz, żeby pan miał większy wgląd. To jest ważne w takim przypadku, po takich słowach, które pan powiedział. Niektóre rzeczy, tak jak powiedziałem, są jak wspomnienia, że ja w nich jestem, a niektóre rzeczy nie są kompletnie wspomnieniami, po prostu mnie tam nie ma. I najciekawsze jest to, że kiedy się zaczął ten cały COVID-19, zacząłem obserwować zachowania ludzi. To, co się stało. I zacząłem bardzo mocno zadawać pytanie, dlaczego taką cywilizacją my jesteśmy. I wtedy właśnie też zacząłem widzieć obrazy z zupełnie innych miejsc, ale takie obrazy, które w pewnym sensie dochodziły do mnie ze zrozumieniem, że tam to i tamto jest zupełnie inaczej. W taki sposób inaczej, że ja gdybym się zastanawiał, co by zrobić tu inaczej, to bym w życiu na takie rozwiązanie nie wpadł.
Po prostu nagle przyszło mi rozwiązanie bardzo fajne, skuteczne. Widzę to, jak to działa. Tak jakbym zajrzał w kompletnie inny świat, który gdzieś być może jest. I to przychodziło w odpowiedzi na zadawane przeze mnie pytania bardzo mnie nurtujące. To tyle chciałem dodać do pańskiego wywodu, więc może pan kontynuować z lepszym wglądem.
[02:14:22] - COVID. Czy mówimy o doświadczeniach właśnie związanych z tą globalną wirusologią, czy mówimy o wojnach, czy mówimy o wydarzeniach typu atak na World Trade Center, czy mówimy o innych tego typu historiach, które zaznaczyły się bardzo wyraźną energetyką i które bardzo mocno wpłynęły na rzesze ludzi. To są okoliczności, które po prostu nie zostają zupełnie anonimowe i one z jakiegoś powodu powinny być, wydaje mi się, poddawane retrospekcjom czy próbom zrozumienia, czy próbom interpretacji, wyjaśnienia, po to, żeby chociażby sama osoba, która się z tym styka, a z jakiegoś powodu została naznaczona, aby dokładnie takimi tematami się zajmowaćPamiętajmy, że jeżeli ktoś czymś się zajmuje, to on tym czymś emanuje. Jeżeli ktoś jest osobą pozytywną, to tą pozytywnością zaraża innych ludzi. Czy jeżeli ktoś jest negatywny, to wtedy odrzuca innych ludzi. Czyli akcja i reakcja. Więc w tym momencie najprawdopodobniej i Ada, i pan, panie słuchaczu, jesteście państwo takimi osobami, które zostały naznaczone po to, żeby w dobry sposób czynić wgląd na rzeczywistość, na to wszystko, co z rzeczywistością się dzieje i dlaczego ta rzeczywistość wygląda właśnie tak, a nie inaczej. I jaki to ma związek z duchowością? Jaka tu jest relacja? Czyli to chodzi o takie osoby, które mogą zostać osobami tak zwanymi oświeconymi, czyli tymi, które w mądry sposób będą myśleć na temat źródeł pochodzenia, skąd przychodzimy, dokąd zmierzamy.
Czyli jesteśmy jednym z ognisk, które swoją osobowością dają dobrą energię wszechświatowi. Wydaje mi się, że to jest warte świeczki.
[02:16:32] - Tylko żeby za bardzo w dekiel nie trzepło jak wódka, bo człowiek się troszeczkę-
[02:16:37] - Jeżeli będzie się podchodzić, tak jak mówią, na czym się skupiasz, to się dzieje w twoim życiu. Jeżeli będziemy się skupiać na tym, że może coś walnąć w dekiel, jeżeli będziemy się czegoś bać, to będzie się działo tak, jak my chcemy. Jeżeli podejmiemy decyzję, że nie będziemy się obawiać, tylko będziemy poznawać, wówczas uważam, że będziemy w stanie przekraczać granice i przekraczać siebie, którzy się obawiają, którzy nie są pewni. Bo tak samo dzieje się w momencie, kiedy idziemy na szkolenie bycia operatorem dźwigowym. Wcześniej tego nie robiliśmy, ale z jakiegoś powodu nas to ciągnie. I to jest wysoko, jak to stoi, jak to się utrzymuje. I w końcu zaczynamy to rozumieć i zaczynamy funkcjonować jako osoba, która pracuje na dźwigu, ileś dziesiąt metrów wyżej, a niekiedy jest tak, że dźwig jest zamontowany na przykład na Burj Khalifa po to, żeby skończyć ostatnie elementy u góry. Czyli mamy prawie kilometr wysokości. I jednak tam ten człowiek siedzi i on się tego nie boi. Być może nie ma lęku wysokości, ale być może wykształcił w sobie umiejętność rozumienia tego w określony sposób.
I wiele razy bywa tak, że idziemy na kurs po to, żeby zdobywać umiejętności, więc te umiejętności mogą być również zorientowane w tym kontekście, żeby tę rzeczywistość naszą poznawać lepiej i żeby na jej temat wyrażać odpowiednią emanację. Czyli żeby ta energetyka, która z nas bardziej intensywnie wychodzi niż z osób, które są tak zwanymi przeciętnymi zjadaczami chleba. To my, którzy analizujemy, którzy w dobry i pozytywny sposób przetwarzamy te informacje, będziemy lepszym źródłem informacyjnym, bo będziemy rozumieć, będziemy poznawać, będziemy akceptować i będziemy w stanie przetworzyć to, o czym myślimy na to, co wydajemy z siebie w postaci myśli, energii, nastawienia. Więc myślę, że warto próbować.
[02:18:37] - Okej, dobrze. To, co pan powiedział, mi się zbiega z tym, co tam mniej więcej też robię, bo już nawet postanowiłem, że może jakąś książkę napiszę o takim jednym ze światów.
[02:18:51] - No to trzymamy kciuki w takim razie i dziękujemy za telefon.
[02:18:55] - Dziękuję bardzo. Miło było. Życzę miłego wieczoru. Dziękuję państwu bardzo za rozmowę i dobranoc.
[02:19:05] - Dobranoc.
[02:19:05] - Dziękujemy bardzo. Dobranoc, panie Kazimierzu. No i oczywiście do usłyszenia jutro w „Świecie oczami duszy”.
[02:19:12] - Nie wiem, jak mnie wywołacie do anteny, to być może, ale muszę mieć temat, muszę mieć wenę. Ale będę słuchał, będę po drugiej stronie na czacie. Jak coś, to będę dzwonił.
[02:19:24] - W porządku.
[02:19:25] - Ale już wkrótce.
[02:19:26] - Dziękujemy.
[02:19:28] - Dziękuję. Do usłyszenia.
[02:19:28] - Dziękujemy. Do usłyszenia.
[02:19:30] - Także myślę, że w podsumowaniu dzisiejszego wieczoru moglibyśmy spokojnie powiedzieć, że wszystko, co dociera do nas czy w postaci informacji z zewnątrz na co dzień, kiedy jesteśmy aktywni umysłowo, czy kiedy śpimy, to te wszystkie informacje, które do nas docierają, mają swoje konkretne znaczenie. Nie bójmy się tego, tylko przyjmijmy ze spokojem, że są pewne informacje, które powinny być nam przekazane. Dzięki temu mam nadzieję, że wszyscy będziemy lepiej się rozumieliśmy przede wszystkim, a po drugie da się bardziej odczarować ten kontekst snu, nie jako czegoś, co gdzieś tam głupotami się plącze po głowie w nocy, tylko że są to dane, które z jakiegoś powodu powinniśmy odebrać.
[02:20:20] - Cóż, w tej sytuacji tak pięknie podsumowałeś nasze spotkanie, że w zasadzie to ja już po prostu nie śmiem się odezwać, bo tu już każde słowo jest w tym momencie zbędne i ja tylko ze swojej strony mogę powiedzieć jedno, że powiedzieliśmy wspólnie tutaj A, to zdaje się będziemy musieli w następnej audycji powiedzieć jeszcze B, bo nie udało nam się nawet 20% z tego, co chcieliśmy tutaj w tej audycji pokazać państwu, na co zwrócić uwagę. Miłe są oczywiście telefony. Bardzo dziękujemy za tą interakcję, ale trzeba będzie wrócić do tematu w jeszcze jednej audycji, do czego ciebie, drogi Lesu, zapraszam i zachęcam.
[02:21:22] - Dziękuję bardzo.
[02:21:24] - A za dzisiejszy wieczór i za dzisiejsze spotkanie wszystkim państwu bardzo serdecznie dziękuję. Wszystkiego dobrego. Dobranoc.
[02:21:32] - Ja również dziękuję za współaudycję. Jak zwykle przyjemny klimat. Dzięki serdeczne za zaproszenie i mam nadzieję, że zostawiliśmy państwu mnóstwo dobrej energii i dobrych informacji.
[02:21:44] - Mówili do państwa przed chwilą prowadząca rozmowę w debacie niekontrolowanej w Radiu Paranormalium Beata Kampa oraz Ada Adelmann z bloga Biuro Duchów. Był z nami także nasz dzisiejszy gość Lesz Choduń, autor między innymi książek: „Lekcja paranormalności” oraz „Nadal jestem”. Troszkę nas dzisiaj trapiły problemy z połączeniem, ale myślę, że koniec końców audycja się udała. Całkiem nieźle nam to poszło. Zachęcam oczywiście do sięgnięcia po książki naszych dzisiejszych rozmówców, po książki Lesza Chodunia: „Lekcja paranormalności” i „Nadal jestem”, a także po inne jego pozycje, no i po książki pisane przez Beatę Kampę. Właśnie ukazała się na rynku wydawniczym książka poświęcona snom, więc osoby interesujące się tą tematyką powinny się zainteresować szczególnie tą książką. Szczególnie, że jest dostępna nie tylko w wersji papierowej, ale również elektronicznej. Książka zatytułowana: „Sny. Czego można się od nich dowiedzieć?” Zachęcamy także do sięgnięcia po poprzednią książkę Beaty „Opowieści z Biura Duchów”. Zajrzyjcie także koniecznie na bloga biuroduchow.pl.
Życzę oczywiście powodzenia osobom biorącym udział w dzisiejszym konkursie. Przypomnę, że aby zdobyć egzemplarz książki „Sny”, żeby zawalczyć o egzemplarz książki „Sny. Czego można się od nich dowiedzieć?” trzeba na swoim profilu facebookowym udostępnić publicznie konkursowy post z fanpage'a Biuro Duchów. Myślę, że ułatwię jeszcze zadanie wszystkim słuchaczom i już niedługo tego posta również wrzucę na fanpage'a Radia Paranormalium. Dzisiaj już powolutku kończymy. Audycja troszkę się nam przedłużyła, ale myślę, że nie macie państwo nic przeciwko temu, żeby czasami troszkę ponadawać dłużej. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium: paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście w kolejnej debacie niekontrolowanej, którą zapowiemy już niedługo, no i oczywiście w kolejnych audycjach emitowanych na antenie Radia Paranormalium. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska?
Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail: radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype: radio.paranormalium.pl. Czekamy na twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[02:25:03] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. Tylko że z wyłączeniem jest już troszeczkę gorzej.
[02:25:14] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[02:25:38] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. Tylko że z powrotem jest już troszeczkę gorzej.
[02:25:51] - Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[02:26:40] - Dwa miesiące temu był raport prowadzący do pewnego radia, że ktoś tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[02:26:51] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl. Zaraza była w drodze do Damaszku i przemknęła obok karawany wodza na pustyni. „Dokąd pędzisz?” — zapytał wódz. „Do Damaszku. Mam zamiar zabrać tysiąc istnień”. W drodze powrotnej z Damaszku zaraza znowu mijała karawanę.
Wódz powiedział: „Zabrałaś 50 000 istnień, a nie tysiąc”. „Nie” — rzekła zaraza. „Ja wzięłam tysiąc. To strach zabrał resztę”. Nie daj się zastraszyć.