[00:05] - Radio Paranormalium zaprasza do wysłuchania audycji z cyklu "Debaty niekontrolowane". Z wizytą w Biurze Duchów. Niedziela, 17 stycznia 2021 roku będzie od godziny 19:00 bardzo magiczna. Przez najbliższe dwie godziny magia nie będzie nas opuszczać. Dzisiaj tematem głównym dyskusji będzie Harry Potter i jego tajemnice. Naszym gościem będzie dr hab. Agnieszka Kobrzycka, historyk literatury, autorka cyklu "Odkrywanie tajemnic Harry'ego Pottera", którego pierwsza część "Hogwart. Gryffindor" ukazała się nakładem oficyny wydawniczej Impuls i którą to książkę będzie można dzisiaj zdobyć. Oczywiście szczegóły przekażę już za chwilę. Obecna również po drugiej stronie połączenia internetowego Beata Kamp-Pawelada Adelman z bloga Biuro Duchów.
Ja się nazywam Alex Senkiwelius. Będę tutaj operował różnymi pokrętłami. Będę dbał o to, żeby się miło słuchało. Będę także obsługiwał komentarze z czata i nasz telefon. Będzie można do nas dzwonić i pisać. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy i do SMS-ów również to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Można także do nas pisać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube.
Jesteśmy także na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i bloga Biuro Duchów, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Uprzedzę jeszcze tylko, że odrobinkę może nas tutaj rwać na ułamki sekund, bo coś tu się dziwnego podziało dzisiaj z łączem internetowym tuż przed audycją. Chyba jakiś chochlik postanowił nas troszeczkę pozagłuszać. Zauważyłem takie króciutkie przerwy, ułamkowosekundowe w dźwięku na Skypie, ale myślę, że nie będzie to jakoś strasznie negatywnie wpływało na odbiór audycji. Taką przynajmniej mam nadzieję i z taką nadzieją oddaję wam głos. Pani Agnieszko, Beato, zaczynajcie.
[02:54] - Dzień dobry, witam serdecznie wszystkich państwa. Witam panią Agnieszkę i dziękuję, że zechciała pani spędzić z nami dzisiejszy wieczór.
[03:04] - Dzień dobry, dobry wieczór. Bardzo się cieszę, że mogę porozmawiać. Zwłaszcza że regularnie słucham Radia Paranormalium już od lat i jest mi niesamowicie miło, że mogłam dołączyć tutaj w charakterze rozmówcy.
[03:21] - Ja tylko pozwolę sobie dla porządku przypomnieć, że na fanpage'u Biura Duchów trwa konkurs. Można poprzez udostępnienie posta wziąć udział w tym konkursie, a nagrodą jest książka pani Agnieszki Kobrzyckiej „Odkrywanie tajemnic Harry'ego Pottera. Hogwart. Gryffindor”. Jest to pierwsza część całej serii, która opisuje bardzo dokładnie różne wątki i tematy, z których bez wątpienia korzystała pani Rowling, pisząc swoją książkę. Szanowni państwo, pierwsza część sagi o małym czarodzieju ukazała się w 1997 roku i nie wiem, czy ktokolwiek przypuszczał nawet, jaką popularność osiągną wszystkie części sagi i jak losy chłopca, którego imię znał cały magiczny świat, albowiem jako jedyny przeżył spotkanie z okrutnym Lordem Voldemortem, jak ta opowieść podbije serca dorosłych i dzieci. I co najciekawsze, podbije również serca krytyków, ponieważ książka spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem osób, które ją oceniały, które ją recenzowały i później, jak wszyscy wiemy, zaowocowała wspaniałymi produkcjami filmowymi, aż wreszcie doszło do zjawiska zwanego światową potteromanią. Myślę, że nie ma skutku bez przyczyny i gdyby nie niezwykłość, wielowarstwowość, wielowątkowość i naprawdę przepiękna literacka strona tej powieści, to nie zyskałaby ona tak wielkiej sławy. Więc stąd moje pierwsze pytanie do naszego gościa. Pani Agnieszko, autorkę, czyli J.K.
Rowling, przedstawia się jako samotną matkęKtóra w zasadzie nieomalże przez przypadek popełniła tak znaczącą powieść. Myślę, że nieliczni albo najbardziej zatwardziali fani powieści doszukują się wątków biograficznych dotyczących wykształcenia, dotyczących przygotowań, jakie autorka poczyniła, zanim w ogóle zabrała się za pisanie tej powieści. I teraz bardzo uprzejmie proszę, żeby nam pani na początek przedstawiła postać autorki.
[06:40] - Ja myślę, że Rowling zawsze miała jakieś ambicje intelektualne, bo tak jak wspomina, dorastała wraz z siostrą i zawsze uchodziła za tę bardziej inteligentną. Poza tym Rowling mówiła o swoim ścisłym, analitycznym umyśle. Była bardzo dobra z fizyki, z nauk ścisłych, nawet rozważała studia w tym kierunku, ale okazały się jednak zbyt nudne dla osoby obdarzonej tak niezwykłą wyobraźnią. Więc Rowling próbowała się dostać na Oxford. Nie udało jej się to, ale ostatecznie została przyjęta na bardzo dobry uniwersytet w południowej Anglii, w Exeter. On jest chyba siódmy w rankingu w tej chwili wszystkich brytyjskich uniwersytetów, czyli to jest bardzo wysoko, biorąc pod uwagę, jak wiele tych uczelni w Wielkiej Brytanii funkcjonuje. Czyli skończyła elitarną szkołę wyższą i studiowała dwa obszary. U nas byśmy może powiedzieli, że jest filologiem klasycznym i filologiem romańskim. To znaczy na zachodzie Europy nie ma takich kwalifikacji. Studiuje się albo literaturę danego kraju, albo językoznawstwo.
Więc ona jest taką specjalistką od literatury i kultury romańskiej, francuskiej i od literatury klasycznej, greckiej, rzymskiej. I tę erudycję bardzo dobrze widać w książkach. I wiedza na ten temat jest bardzo ważna, ponieważ filologowie romańscy i filologowie klasyczni z entuzjazmem, przynajmniej tutaj, na naszym gruncie polskim, moi koledzy przyjęli tę książkę. Natomiast w Stanach Zjednoczonych i w Wielkiej Brytanii pojawiły się znakomite opracowania dotyczące samej warstwy antycznej u Rowling. Chociażby to zostało rozpracowane szczegółowo. W każdym razie to takie zabawne, bo ona się nie chciała w ogóle rodzicom przyznać, że studiuje języki klasyczne, martwe języki, łacinę i grekę, i przyznała się do tego dopiero w chwili po obronie. Natomiast literatura i język francuski były w porządku, a bała się reakcji rodziny na to, że zajmuje się tak nieprzydatną sferą jak kultura antyczna. Jak się okazuje, ta znajomość łaciny, greki i historii antycznej przyniosła jej ogromną fortunę. Ta jej książka się sprzedała, w tej chwili mniej więcej pół miliarda egzemplarzy „Harry'ego Pottera" już zostało sprzedanych. Także Rowling jest znakomicie wykształconą autorką.
A poza tym co prawda powtarza się takie jej wspomnienie, że jadąc pociągiem, który się gdzieś spóźnił, rozważała napisanie książki o małym czarodzieju i doznała takiego swoistego olśnienia. Ale to nie tak. Pomysł się pojawił rzeczywiście w pociągu. Natomiast ona potem przez siedem lat pracowicie robiła notatki i zapisywała wszystkie najdrobniejsze szczegóły, tworząc ten swój fikcyjny świat. To było siedem lat bardzo ciężkiej pracy. I dzisiaj, jak Rowling jest pytana, jaką radę by dała młodym pisarzom, to zawsze odpowiada, że to jest bardzo staranne planowanie. Ta książka jest znakomicie zaplanowana, jest bardzo dokładnie przemyślana. Także Rowling na pewno jej tutaj też pomogła jej dyscyplina myślowa, to, że była znakomitą uczennicą, jeśli chodzi o nauki ścisłe. Bo wbrew pozorom, tak jak wiem z własnego doświadczenia i obserwując studentów na przykład, znakomicie radzą sobie na studiach humanistycznych osoby, które były też bardzo dobre z takich przedmiotów jak matematyka czy fizyka, ewentualnie próbowały swoich sił wcześniej gdzieś na jakichś studiachPolitechnicznych. To są najlepsi studenci literatury później.
I Rowling taką drogę właśnie przeszła. I łączy precyzję myślową, dyscyplinę, niesamowitą pracowitość z ogromną erudycją. Zresztą jeden z jej profesorów wspominał, że ona na studiach robiła to, co konieczne, jak się wyraził, i starała się przede wszystkim rozwijać swoje zainteresowania dotyczące poznawania kultur, przede wszystkim tych kultur dawniejszych. Ona sama na przykład mówiła, że chciała być alchemikiem jako dziecko, więc historię alchemii zgłębiała. Może gdyby była taką prymuską, która się na każde zajęcia przygotowuje na 100%, to nie miałaby czasu, żeby przeczytać tylu książek. Bo jak sobie skompletowałam czy odtworzyłam jej bibliografię, która jest potrzebna, żeby zrozumieć Harry'ego Pottera, to jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem, jeśli chodzi o znajomość literatury światowej i znajomość antropologii kulturowej. To tyle.
[13:38] - Dziękuję bardzo. Myślę, że każdy, kto przeczytał całość, wszystkie siedem tomów, zdaje sobie sprawę z tego, o czym pani powiedziała, że nie jest możliwe, żeby nawet najbardziej natchniona osoba stworzyła tak rozbudowaną, pełną wielu wątków sagę, w której zachowana jest nieprawdopodobna konsekwencja w przedstawianiu postaci, zdarzeń, ale też zastosowano taki zabieg, który powoduje, że czytelnik rośnie razem z Harrym, bo przecież każda następna część napisana jest językiem dostosowanym do wzrostu i rozwoju samych bohaterów, ale również czytelników.
[14:43] - To znaczy akurat w tej wersji brytyjskiej to jest tak, że ta ewolucja języka jest widoczna, natomiast to jest znacznie bardziej elegancki język niż ten, który mamy w przekładzie Polkowskiego. To jest bardzo ładny angielski i ja dokładnie porównałam przekład z oryginałem. Bardzo się denerwowałam, kiedy porównywałam, bo Polkowski sam się potem przyznawał, że po macoszemu potraktował Pottera. On sobie po prostu nie zdawał sprawy z tego, z czym ma do czynienia. I bardzo często tam, gdzie są jakieś rozważania filozoficzne, gdzie pojawiają się jakieś głębsze przemyślenia, to nasz tłumacz po prostu tnie, czasem wycina całe akapity, a czasem skraca wypowiedź, na przykład Dumbledore'a, skracając ją o kilka zdań. I mnie to bardzo irytowało.
[15:52] - Czyli rzecz, której tłumacz nie powinien robić.
[15:55] - Paradoksalnie to był tak uznany tłumacz, znakomity. Tylko że on to tłumaczył szybko. On zresztą dostał mnóstwo krytycznych listów od czytelników, którzy znali angielski i potem się przyznał do tego, że on po prostu sobie nie zdawał sprawy z tego, jaką ta powieść zrobi karierę. Ale jeśli chodzi o ewolucję języka, to nawet są takie artykuły, opracowania pokazujące, jak na przykład ci dorastający bohaterowie, którzy się coraz bardziej buntują, stają się tacy niezależni, na przykład zaczynają przeklinać. Na początku to są takie, powiedzmy, przekleństwa. „Merlin's pants”, czyli na jakieś tam gadki Merlina albo na brodę Merlina się klną. Natomiast później powiedzmy, że używają jakichś tam wulgaryzmów, ale to jest już na samym końcu i ten język jest znacznie bardziej elegancki w oryginale niż język przekładu. Tyle właśnie chciałam powiedzieć, bo warto do tej wersji angielskiej sięgnąć.
[17:21] - Pani Agnieszko, w momencie, kiedy książki rzeczywiście wspinały się na szczyty list przebojów i sięgało po nie zarówno mnóstwo młodszych, jak i starszych czytelników, powstał taki zarzut, że książka ta nie powinna była trafić do rąk dzieci, gdyż afirmuje zło, podsyca zainteresowanie okultyzmem. Książka, choć to już na szczęście zupełnie inne czasy, jednak widniała na indeksie ksiąg zakazanych, indeksie, który przecież czyniony jest ręką papieskiej Kongregacji Nauki Wiary. Tak było. Natomiast ktoś, kto potrafi patrzeć szerzej i rozumie wieloaspektowość tej książki, moim zdaniem nigdy by takiego zarzutu nie wysnuł. NiemniejPierwszą postacią, która sugerowałaby, że wyobraźnia autorki sięgnęła do przestrzeni demonicznych, są oczywiście dementory. Przerażające stworzenia, które budzą lęk w świecie czarodziejskim, które wysysają szczęście i dobre uczucia, które są w stanie podczas tak zwanego pocałunku dementora pozbawić człowieka duszy, które według słów jednego z bohaterów wyczuwalne są nawet przez mugoli, czyli niemagicznych. Myślę, że opis tych postaci i cała ta przerażająca wizja, jaką one wokół siebie roztaczają, wzięły się z zupełnie innego źródła niż demonologia.
[19:51] - Oczywiście. Zanim jeszcze opowiem o dementorach, to chciałabym podkreślić, że takimi najbardziej entuzjastycznymi czytelnikami Pottera wśród osób piszących o Potterze są badacze Biblii. W Stanach Zjednoczonych, w Chicago na uniwersytecie pracuje taki biblista, John Granger, który jest ortodoksyjnym katolikiem, ojcem siedmiorga dzieci. Tak bardzo się boi o tę prawowierną edukację, że nie wysłał tych dzieci nawet do szkoły. Praktykują taki homeschooling. Natomiast uważa, że żeby nauczyć czy wychować dzieci w duchu chrześcijańskim, powinno się z dziećmi wspólnie czytać Harry'ego Pottera. Więc to nastawienie nieufne do tej książki, przede wszystkim w Polsce, bo naprawdę ja się kontaktowałam ze studentami z różnych krajów, którzy tu przyjeżdżali do nas na Erasmusa i ja nie widziałam takiego przerażenia i takiej podejrzliwości u nikogo. Ani u chrześcijan, ani u muzułmanów. I to mnie zastanowiło, że właściwie Polacy, tak wyjątkowo, specyficznie Polacy są ostrożni. Wydaje mi się, że może dlatego, że tak profilaktycznie nie czytają po prostu tej książki.
Skoro w Kościele dowiedzą się, że jest niebezpieczna, to nie biorą jej do ręki. Z kolei wydaje mi się, że duchowni też jej na wszelki wypadek nie biorą do ręki, tylko znają jakieś takie urywki. Natomiast Potter jest pełen Biblii, jest pełen odniesień do Biblii i cytatów z Biblii i sam bohater jest wykreowany na takiego naśladowcę Chrystusa. Nawet jedno z pierwszych wydań książki Grangera, o którym mówiłam, „How Harry Cast His Spell”, czyli „Jak Harry rzuca swoje zaklęcie”, nosiła taki kontrowersyjny tytuł „Harry Jesus Potter Christ”. Tylko potem Granger to zmienił. Granger nie widział w tym nic złego. A jeśli chodzi o dementorów, to są takie istoty, którym się warto przyjrzeć. Może rzeczywiście z satanizmem, z jakąś tam demonologią to one nie mają nic wspólnego. Akurat tak się składa, że demonologii ludowej też się przyglądałam, przygotowując się do pisania o Potterze. Natomiast tutaj źródła dementorów są dwojakie.
Z jednej strony literackie, a z drugiej strony dementorzy są opisem doświadczenia depresji, przez które Rowling przeszła i przechodzi do dzisiaj, ponieważ cierpi na ciężką, nawracającą depresję. Więc jeśli chodzi o źródła literackie dementorów, to miłośnicy Tolkiena pewnie pamiętają takie postaci jak nazgule we „Władcy Pierścieni”. To są takie mroczne, złe istoty, które potrafią unosić się w powietrzu i odbierają szczęście. Sprawiają, że ludzie, nad którymi krążą, rzucając ten swój straszny cień, czują się nieszczęśliwi, przerażeni. Podobnie jak bohaterowie Rowling, którzy się stykają z dementorami. Czują zimno i mają wrażenie, że stracili całe poczucie szczęścia. Te opisy, jak je się porównuje w oryginale, te angielskie wersje naprawdę mają ze sobą dużo wspólnego. Natomiast taką definicjęDementora w samej książce o Harrym Potterze to nam przedstawia Remus Lupin w rozmowie z Harrym. I on właśnie tam opisuje tę istotę, która jest, jak sam się wyraża, jedną z najokropniejszych złych istot, jakie w ogóle istnieją. Szukając materiałów do książki, znalazłam bardzo ciekawe tropy.
Mianowicie lekarze psychiatrzy na brytyjskich stronach z poradami dla osób cierpiących na depresję posługują się definicją dementora, żeby tłumaczyć swoim potencjalnym pacjentom i wszystkim ludziom, którzy szukają informacji na temat depresji, odwołując się do postaci dementora, czym jest depresja. Z tym że ten dementor może oddziaływać silniej lub słabiej i na mugola, i na czarodzieja, bo tutaj nie ma właściwie rozróżnień. Dementor może również wyssać duszę z niemagicznej istoty. Ten stan przygnębienia, w który wprawia człowieka czy czarodzieja dementor, może być słabszy lub silniejszy. I tu jest ta niesamowita mądrość Rowling. W zależności od tego, jak wiele ciężkich, trudnych doświadczeń ma na koncie dana osoba, dementor, czyli ten lęk, poczucie zagrożenia, które się pojawia w związku z nim, mogą odcisnąć silniejsze piętno lub mogą nawet specjalnie nie zranić psychiki. Na przykład Ron Weasley, który wyrastał w kochającej, ciepłej rodzinie i nie doświadczył niczego szczególnie trudnego w życiu, jest odporny na obecność dementorów, przynajmniej w dużej części. Natomiast Harry, który został jako niemowlę właściwie głęboko zraniony, pozbawiony rodziców i później dorastał w toksycznej atmosferze wśród ludzi, którzy nie obdarzali go miłością, jest wyjątkowo podatny na zranienie i na popadanie właśnie w stan depresji. Można to tak określić. Czyli to odczucie pustki.
Ci, którzy o dementorach mówią, opowiadają ci, czarodzieje, że poczułem się tak, jakbym nigdy w życiu już nie miał być szczęśliwy. I to jest najgorsze, prawda? To poczucie pustki, przygnębienia, nieszczęścia. Bardzo ciekawie jest opisana na przykład twierdza Azkaban, w której się trzyma więźniów. Tam ich w zasadzie nikt nie musi pilnować, znaczy fizycznie ich strzec, bo tam barierą, która uniemożliwia ucieczkę, są właśnie dementorzy. Oni odbierają chęć do życia. I to jest niesamowita metafora uwięzienia człowieka w takiej twierdzy, w więzieniu własnych lęków, może własnych wyrzutów sumienia, jeśli ktoś ma coś poważnego na sumieniu. Czyli to jest takie więzienie, ale więzienie, które ma charakter bardziej wewnętrzny niż zewnętrzny. Te metafory, którymi się posługuje Rowling, odwołując się do obrazów rozmaitych, takich jak chociażby dementor czy twierdza Azkaban, są niesamowicie głębokie. Niosą niesamowicie głębokie treści ze sobą, jak się nad tym zastanowić.
Na przykład Syriusz Black nie ulega temu destrukcyjnemu wpływowi dementorów tylko dlatego, że ma silne przekonanie, że jest niewinny i nie popełnił żadnego złego czynu i to go ocala przed dementorem. O tym można by godzinami rozmawiać. Natomiast na pewno dementorzy są takimi istotami, które mają bardzo dużo wspólnego z nagulami Tolkiena i na pewno u dementorów, co Rowling sama przyznaje, i ona się też nie wstydzi mówić o swojej depresji, na pewno są wizualizacją doświadczenia depresji. Bardzo mądrą, bardzo trafnie opisaną w powieści. Do tego stopnia trafnie, że specjaliści terapeuci się do tych opisów Rowling odwołują.
[30:11] - Bardzo dziękuję. Myślę, że jeśli ktokolwiek miał tutaj jakieś wątpliwości co do genezy powstania, kreowania tej postaci, toMyślę, że to zostało bardzo jasno i jednoznacznie przedstawione przez panią. Czytając książkę, kiedy po raz pierwszy miałam do czynienia z Harrym Potterem, oczywiście zwróciłam uwagę na postać dementorów. I powiem szczerze, że zielonego pojęcia wtedy nie miałam, że autorka cierpi na depresję, że autorka ma za sobą bardzo ciężkie, osobiste przeżycia. Niemniej kiedy natrafiłam na opis tych postaci, na ich oddziaływanie na innych ludzi, to proszę mi wierzyć, że pierwsza moja myśl była dokładnie taka, że jest to synteza tego, czym jest depresja. Powtarzam po określony zielonego pojęcia nie miałam na temat tego, że autorka mogła tak znakomicie opisać ten stan, albowiem sama na depresję cierpi. Kolejna rzecz, która mnie bardzo mocno zastanowiła, jeżeli chodzi o dokładność opisu, o nieprawdopodobne odtworzenie i emocji, i wszystkich doświadczeń, tego, co człowiek może odczuwać, o przedstawienie świata, w którym nagle znajduje się bohater. To jest scena śmierci Harry'ego, kiedy udaje się do zakazanego lasu, aby dosłownie dać się zabić Voldemortowi. Harry przechodzi coś na kształt śmierci klinicznej. Z racji moich zainteresowań i jak pani wie, bloga, który prowadzę, ja się nie mogę o to nie zapytać.
[32:39] - Oczywiście autorka sama mówiła, że wszystkich siedem tomów pisała z myślą o tej scenie i wiadomo, że Rowling jest po próbie samobójczej i na ten temat już nie mówiła, co widziała po tej próbie samobójczej czy w trakcie właśnie. Natomiast to jest takie klasyczne near-death experience. I tutaj badacze Pottera zwracają na to uwagę. To jest oczywiste dla potterologów, że to jest opis tego doświadczenia z pogranicza śmierci. Ale zacznę od początku. Mówi się o Potterze, że to jest taka powieść inicjacyjna, czyli powieść o dorastaniu i to dorastanie, właściwie w każdym tomie Potter przechodzi przez rodzaj inicjacji, ale w siódmym tomie to jest inicjacja bardzo poważna. Można się odwołać tutaj do jakichś zwyczajów naszych przodków czy kultur prymitywnych. Taki inicjowany młody człowiek musiał wybrać się do lasu i tam przeżyć symboliczną śmierć, żeby z tego lasu później, po inicjacji wrócić już jako nowy człowiek, dorosły, dojrzalszy. I tych rytów inicjacyjnych w powieści jest tyle, ile tomów jeśli chodzi o Pottera, bo inni bohaterowie też podobne ryty inicjacyjne przeżywają. Oczywiście las jako miejsce typowo inicjacyjne.
Zresztą tam czekają w tym lesie nie bez przyczyny przy siedzibie tego pająka Aragoga śmierciożercy z Voldemortem na Harry'ego. Ta jego podróż do lasu jest bardzo starannie wystudiowana. Harry musi zostawić najpierw to, co kocha. Tych, których kocha. Nie wolno mu się pożegnać, bo wie, że jeśli pożegna się na przykład z Ginny, to może nigdy już do tego lasu nie wejść. Jest zdecydowany, żeby poświęcić swoje życie dla dobra tej całej społeczności, żeby Voldemort nie zrobił krzywdy i tym, których on kocha i wszystkim innym. I to jest już takie pokrewieństwo czy podobieństwo do postaci Chrystusa. On tam idzie do tego lasu. Wspierają go duchy zmarłych rodziców, ojciec chrzestny. I tutaj, żeby omówić tą scenę, to też pewnie trzeba by było mieć całą noc.
A nie mamy tyle. W każdym razie dociera do tego matecznika zła, do miejsca, gdzie była siedziba tych strasznych, monstrualnych pająków. Pająk w naszej kulturze, wśród różnych takich znaczeń, w tym przypadku jest na pewno symbolem zła. Ewidentnie ten monstrualny, ogromny pająk. Zresztą ta symbolika pająków, nawet to, że Ron Weasley potwornie boi się pająków, nienawidzi ich, bo to jest duch szlachetny bardzo. To już jest taka wskazówka. Voldemort stoi na tle jamy Aragoga, która jest jeszcze jakimiś pajęczynami pokryta. I proszę zwrócić uwagę: Voldemort jest tak zły, że zabił, pokonał te okropne pająki. I to jest kolejna scena, kiedy widzimy Voldemorta na tle czegoś, co przypomina wejście do otchłani piekielnej. Wcześniej taką scenę mamy na początku tomu, bo tutaj mamy rodzaj kompozycji ramowej.
Siódmy tom zaczyna się sceną wkroczenia Yaxleya i Snape'a do domu Malfoyów i tam czeka na nich Voldemort, siedząc na tle takiego kominka. Jakby ktoś sobie przypomniał, jak były wyobrażane wejścia do piekieł w ikonografii od średniowiecza mniej więcej przynajmniej do baroku, to wszystko się staje jasne. To jest taki Szatan siedzący gdzieś tam na tle tego piekielnego ognia. Panuje tam taki półmrok i ten kominek trochę tę otchłań przypomina. I jak sobie uświadomimy, że później widzimy Voldemorta przed podobną straszną otchłanią, czyli tym wejściem do siedziby Aragoga, to mamy odpowiedź. I to jest koniec historii właściwie, bo ten siódmy tom zaczyna się wizją Voldemorta, takiego właściwie Szatana i kończy się i potem już jest tylko śmierć. Potem się okaże, że nie do końca. W każdym razie Voldemort go tam oczekuje i Harry po prostu godzi się umrzeć. Tam takich elementów, które z kolei pozwalają kojarzyć Harry'ego z Chrystusem, jest bardzo dużo. Na przykład kiedy Harry upada po wykonaniu zaklęcia Avada Kedavra przez Voldemorta, to podbiega do niego mama Drakona, żeby sprawdzić, czy on rzeczywiście nie żyje.
I po angielsku dosłownie ona jest bardzo zdenerwowana, bo domyśla się, że Harry przeżył i bardzo chce się dowiedzieć czegoś na temat jej syna, co się dzieje z jej synem, czy on żyje. I teraz mowa jest o tym, że her nails pierced him, czyli jej paznokcie, a słowo „paznokcie” i słowo „gwoździe” pisze się tak samo po angielsku. Czyli przebiły go, wbiły się w jego ciało jej paznokcie, czyli jej gwoździe wbijają się w ciało Pottera. To jest też bardzo charakterystyczne i krytycy to zauważyli. W każdym razie Potter przez chwilę był właśnie po tej drugiej stronie. I teraz sam opis tego, co widzi na stacji King's Cross, tak jak rzeczywiście wielu badaczy zauważyło, jest wzorowany dokładnie na tych znanych nam chociażby z opisów Moody'ego czy z takiej strony, którą też państwu wszystkim polecam: NDERF, czyli Near-Death Experience Research Foundation. To jest strona założona przez lekarza, o ile się nie mylę, onkologa. Można tam wejść. Część haseł, bardzo duża, jest tłumaczona i właściwie codziennie ludzie z całego świata dodają tam swoje opisy tych doświadczeń z pogranicza śmierci. I to jest o tyle fascynujące, że pozwala się przekonać, że bez względu na kulturę wszyscy to podobnie przeżywają.
I teraz tak: ja rzeczywiście, jak tę scenę na King's Cross analizowałam, to przeczytałam setki tych opisów, jeśli nie więcej, z tej strony. I tam bardzo często też się pojawia takie wyobrażenie mgły. Czyli Harry znajduje się w stanie spokoju, dobrostanu. Niczego właściwie nie potrzebuje. Jest mu dobrze, tak jak większości osób, które na tej stronie. Bo rzeczywiście Moody zaledwie bardzo niewielką ilość opisał tych doświadczeń, natomiast tam są tysiące tych doświadczeń.Skatalogowane. Więc ta mgła, ten stan najpierw dobrostanu, w którym bohaterowi niczego nie brakuje. Nie jest mu ani za ciepło, ani za gorąco. Jest mu po prostu dobrze. Czuje się odprężony, czuje się komfortowo.
To jest przecież typowe dla NDE. Następnie jesteśmy umysłem, prawda? Rowling pokazuje, że my to przede wszystkim nasza dusza inteligentna. Więc w miarę jak Harry zaczyna się rozglądać wokół siebie, to przed jego oczami z tej mgły wyłania się świat i on sobie sam wymyśla miejsce spotkania z Dumbledore'em. I znowu to jest bardzo charakterystyczne dla tych opisów, które czytałam na tej stronie NDER. Czyli świat wyłania się przed oczami Harry'ego. I tu jest bardzo charakterystyczne. Harry zastanawia się, czy ma ciało. Skoro o tym pomyślał, to ciało się jakoś zjawia. I pierwsze co, jest ta kwestia nagości.
On jest nagi, ale to jest taka nagość, którą można by kulturowo z symboliką takiej czystości, szlachetności, prawości powiązać. I Harry patrzy na swoje ręce. Ten motyw spoglądania na własne ręce przez Harry'ego się powtarza kilkakrotnie w książce i zawsze po to, żeby skonstatować, że ręce Harry'ego są czyste. Czyli tutaj dokonuje się element sądu czy samooceny. Nie ma tego przeglądu życia. Natomiast on został przez Rowling bardzo króciutko zawarty w tym spostrzeżeniu, że Harry spogląda na swoje ręce i widzi, że są czyste. Nie splamił się żadną zbrodnią, poważniejszym występkiem. Proszę zwrócić uwagę, Harry nigdy nikogo nie zabił. Nawet kiedy walczył ze Śmierciożercami, to stosował zaklęcie shield charm, czyli taką tarczę ochronną. Ewentualnie rozbrajał tych, którzy byli uzbrojeni i później, za chwilę, jak wróci do świata, to również pokona Voldemorta, nie rzucając śmiertelnego zaklęcia.
On się znowu tylko będzie bronił, a Voldemort zginie ostatecznie od własnego zaklęcia, które rzuci. To jest znowu ta prawda, że zło, które czynimy, wraca do nas i że zło jest autodestrukcyjne. To u Rowling jest niesamowicie mocno akcentowane. Voldemort to Voldemort rzuci jeszcze raz zaklęcie uśmiercające, a Harry znowu będzie się tylko bronił. Więc ten motyw oceny, którą dusza przechodzi w czasie NDE, on jest tutaj tylko streszczony w tym geście Harry'ego, który przygląda się własnym, czystym dłoniom. On ma czyste ręce. I potem pojawia się ten przewodnik, prawda? Pojawia się Dumbledore, który zawsze był takim aniołem stróżem Harry'ego. On o Harry'm bardzo dużo wiedział. Zresztą Dumbledore nie jest do końca postacią z tego świata, że tak powiem.
On w tym uniwersum Hogwartu pełni funkcję absolutu, postaci transcendentnej. Ale o tym też będę pisała szerzej. Piszę w książce, która już się ukazała i w kolejnych książkach też o tym będzie więcej. Natomiast to jest ta postać, z którą się rozmawia, prawda? I ci, których czas jeszcze nie nadszedł, jak to w tym NDE często ludzie opisujący to doświadczenie wspominają, mają wybór, prawda? Mogą wrócić albo mogą zostać. I teraz Dumbledore w taki klasyczny dla NDE sposób pozwala Harry'emu wybrać. Z tym że znowu, dokładnie tak jak ci przewodnicy, mentorzy w NDE zaznacza, że jeśli wybierze pozostanie tutaj, w tym dobrostanie, wsiądzie do pociągu, który go zabierze dalej, to zostawi tych, którzy tam jeszcze cierpią. To znaczy nie szantażuje go może tak, ale mówi mu, że jeśli wróci, to mniej ludzi będzie płakać, mniej serc zostanie zranionych. Więc robi to bardzo dyskretnie, delikatnie, nie naciska i Harry sam podejmuje decyzję.
Zresztą motyw wolnej woli jest w tej powieści bardzo ważne. Jest kluczowy. Bohaterowie zawsze mają wybór. Każdy może wybrać, kim chce się stać i nawet Voldemortowi Harry w ostatnich sekundach jego życia jeszcze daje ten wybór. Pozwala mu wybrać, nawrócić się i okazać skruchę. Tylko Voldemort nie jest na to gotowy. I proszę zobaczyć, że tam w tej scenie właśnie na King's Cross pojawia się też taka nieszczęsna dusza Voldemorta, prawda? To znaczy to jest jakieś takie bardzo brzydkie, odrażające niemowlę, bo Harry'emu nawet trudno określić, co to jest. Czyli ta dusza nie jest w pełni uformowana, bo jest takim jakimś rodzajem dopiero embrionu czy jakiegoś takiego niemowlęcia. Czyli nigdy ta dusza się nie rozwinęła, nie uformowała.
Ona sobie gdzieś tam leży, budzi wstręt i Harry oczywiście jak to HarryChciałby pomóc, prawda? Natomiast Voldemort wyjaśnia, że nie każdemu można pomóc. Voldemort trafia na to King's Cross razem z Harrym, jako że są ze sobą połączeni, mają wiele wspólnego. Harry jest przecież horkruksem Voldemorta, nosi w sobie kawałek jego duszy i ta dusza jest wyjątkowo odrażająca. To jest właśnie niezwykłe. I znowu, tak jak w opisach NDE, w momencie, kiedy bohater podejmuje decyzję, od razu wraca do swojego ciała, jest już na miejscu, czuje ziemię. Tam takich symbolicznych gestów, sytuacji jest mnóstwo, bo Harry leży twarzą do ziemi i czuje pachnącą, żywą ziemię. Czuje, że wrócił. I teraz zaczyna się ten ostatni akt, ta ostatnia rozprawa ze Śmierciożercami, ale jeszcze musi pozostać przez chwilę symbolicznie martwy, tak jak Chrystus był, powiedzmy, martwy. Tak samo Harry jeszcze przez jakiś czas nie może się ujawnić, że tak naprawdę żyje i robi to oczywiście dla dobra całej czarodziejskiej społeczności.
I jeszcze taka uwaga, dlaczego Harry tak bardzo się kojarzy z Chrystusem i z odkupieńczą misją Chrystusa. Ja wiem, że dla Polaków to może brzmieć bardzo kontrowersyjnie, ale powiedzmy, że my jesteśmy dość uczuleni na te sprawy. Natomiast zwróćmy uwagę, że kiedy ciało Harry'ego zostaje już przez Hagrida przyniesione pod zamek w Hogwarcie i wszyscy razem z Voldemortem, ze Śmierciożercami pojawiają się tam, czekają na tę grupę czarodziei. Dochodzi do konfrontacji Voldemorta z Nevillem Longbottomem, który buntuje się do końca, jest takim niezłomnym rycerzem walczącym ze złem i Voldemort zaczyna go torturować. Zakłada mu na głowę płonącą Miarę Przydziału, ale Nevilla to już nie boli, nie cierpi. I to jest tak, jakby ofiara Harry'ego uratowała już wszystkich czarodziejów. Śmierciożercy nie są w stanie im już zagrozić, sprawić bólu. Ja wiem, że dla Polaków to może być nie do przyjęcia. Natomiast powiedzmy, że czytelnicy, odbiorcy na Zachodzie nie są aż tak uwrażliwieni na przykład na jakąś obrazę uczuć religijnych czy coś takiego. Tych analogii jest naprawdę bardzo dużo, a analogii z doświadczeniem NDE...
ta analogia jest oczywista. Ja naprawdę czytałam tego tutaj... akurat pani Beacie nie ma co opowiadać, jak to się odbywa. Natomiast specjalnie przeczytałam jakąś nieprawdopodobną ilość tych opisów i potwierdzam, że nawet wyobrażenie mgły, z której wyłania się świat, też się pojawia w wielu opisach NDE. I jest ten element sądu czy samooceny i tutaj wypada ona bardzo dobrze, i tego wyboru.
[52:23] - Tak. Ja mam też wrażenie, że scena, w której Harry umiera, w samym filmie została przedstawiona po prostu w sposób genialny. Tunel, jasne światło, ta mgła, możliwość wyboru et cetera. To jest tak niezwykle plastycznie przedstawione, że też mam wrażenie, że twórca scenariusza, osoba, która uplastyczniła to wizualnie, albo sama przeczytała bardzo wiele takich relacji, albo sama to przeżyła. Bo to jest jedna z najlepszych scen, jakie znalazłam w ogóle w filmach dotykających tego tematu. Plastycznych. Chodzi mi o plastyczne ujęcie.
[53:18] - Przepraszam, bo jeszcze jak szukałam materiałów i interesowałam się kwestią NDE, czy o tym się mówi, jak się mówi w Wielkiej Brytanii, na przykład w Stanach Zjednoczonych, tam są całe radia. Tutaj mamy Radio Paranormalium, gdzie można o pewnych rzeczachKtóre są tabu, śmiało dyskutować. Ale w Wielkiej Brytanii temat NDE nie jest żadnym tabu. Tam się o tym mówi w telewizji śniadaniowej. Jest taka pani Andrea, która też regresje hipnotyczne przeprowadza, która ma swój stały kącik w jednej dużej stacji. Już teraz nie pamiętam, w której, ale śledziłam to kiedyś. W Stanach Zjednoczonych są całe takie telewizje o charakterze duchowym. Nie wiem, jak to określić, bo tego u nas nie ma. U nas są stacje religijne, natomiast takich, w których można śmiało rozmawiać na te tematy, tak jak właśnie w tym Radiu Paranormalium, tam jest ich dużo i one mają bardzo duży zasięg. Są takie telewizje, ludzie przychodzą, o tym opowiadają.
Także tamta świadomość jest zupełnie inna niż u nas. Myślę, że reżyser czy scenarzysta wcale nie musiał nawet doświadczyć tego. Natomiast tam się o tym głośno mówi i to nie jest jakiś temat niewygodny.
[54:54] - Mam nadzieję, że u nas w miarę działania Radia Paranormalium, mojej skromnej osoby, w miarę chociażby działania takich miesięczników jak „Czwarty wymiar”, „Nieznany świat”, że o tym też będzie mówiło się coraz głośniej i coraz szerzej. A w tej chwili, pani Agnieszko, pozwolę sobie po tak poważnym wątku zadać pytanie może nieco lżejszego kalibru. Czy zaklęcia, które padają dość gęsto we wszystkich częściach książek o Harrym Potterze, ze zrozumiałych względów pojawiają się tam tematy magicznych możliwości człowieka. Czy te zaklęcia coś faktycznie znaczą? Bo wiemy wszyscy, że słowa są same w sobie bogatym źródłem magii, siły, którą człowiek nosi w sobie. Słowa są wyrazem dużo głębszych zasobów, jakie my mamy wewnątrz siebie, niżby to się może wydawało, jeżeli chodzi o poziom komunikacyjny. Stąd pytanie, czy zaklęcia coś znaczą?
[56:27] - To jest i trochę żartobliwy temat, i jednocześnie bardzo poważny. Bo znowu badacze Rowling zwrócili uwagę na to, że magią w świecie Harry'ego Pottera nie załatwia się prawdziwych, poważnych problemów. Magia, zaklęcia służą do radzenia sobie z codziennością. Pani Weasley ma na przykład jakieś zaklęcie, które pozwala jej posiekać jakieś produkty w kuchni, łyżka może mieszać sama zupę w garnku i tak dalej. Natomiast zwrócono uwagę, że magia nie rozwiązuje problemu u Rowling, bo bohaterowie muszą te problemy rozwiązać sobie sami, a jedyną prawdziwą magią, która tam jest i działa, jest magia miłości. I to jest to najpotężniejsze zaklęcie, jakiego się tam używa. To znaczy miłość. I teraz nie wiem, czy państwo zwrócili uwagę na to, jak się kończy Harry Potter. Jest ten epilog, po 18 latach się spotykają bohaterowie i odprowadzają swoje dzieci, już takie odchowane, na stację Kings Cross, wsadzają do pociągu i młode pokolenie wyrusza znowu przeżyć swoją przygodę w szkole magii. I teraz tak: pojawiają się tam właśnie Weasleyowie, pojawia się Harry ze swoją żoną i my o tych ludziach nie wiemy nic od tej strony zawodowej.
Nie wiemy w ogóle, jakie oni kariery zrobili, gdzie oni pracują. Można się domyślać. Może ktoś został aurorem. Właściwie nic autorka nie mówi i celowo to pomija. Tam tylko jest mowa o tym, że Harry został mężem Ginny, że Ron poślubił swoją ukochaną Hermionę, że urodziły im się fantastyczne dzieci, że się nadal przyjaźnią. Wspominają dziadka, pana Weasleya, Artura Weasleya. Mówią ciepło o Nevilu Longbottomie. I ten epilog mówi o tym, że w życiu liczy się tylko miłość i tylko przyjaźń, a cała ta reszta jest nieważna, tylko te więzi międzyludzkie. I to nie tylko w epilogu wybrzmiewa. To jest pokazywane ciągle przez wszystkich siedem tomów.
I to jest ta prawdziwa magia. Oczywiście jest jeszcze zło, o którym mówi się nieustannie, że jest autodestrukcyjne. Nikt, ktoKto postępuje źle, nie odnosi sukcesu i nie jest szczęśliwy w życiu. To jeśli chodzi o tę prawdziwą magię. Natomiast zaklęcia badacze zdążyli poklasyfikować, podzielić, dokładnie opisać każde z zaklęć, które jest rzucane. Wyjaśniono, co znaczą, z jakiego języka się wywodzą. Są przede wszystkim trzy grupy zaklęć. Pierwsza grupa dotyczy życia codziennego czarodzieju, czyli one są wykonywane, kiedy trzeba na przykład przenieść stół. To jeszcze inna sprawa. To jest akurat łacińskie zaklęcie, ale w każdym razie zaklęcia, które służą wykonywaniu codziennych czynności, bardzo prostych, prozaicznych i przyziemnych.
Zauważono, że są w większości pochodzenia opartego o słownictwo angielskie. Następna grupa to są zaklęcia oparte na grece antycznej i w większości to są zaklęcia służące uzdrawianiu, bo chodzi o to, że Rowling się odwołuje do greckiej tradycji medycyny i pierwsi wielcy lekarze europejscy, o których słyszeliśmy, byli Grekami. To jest grupa zaklęć leczących i są zbudowane na źródłosłowach greckich. Natomiast bardzo duża grupa zaklęć, tych, które nie dotyczą bezpośrednio prozaicznej codzienności ani leczenia, jest oparta właśnie na łacinie. Można by znowu całą książkę napisać osobną o tym. Natomiast zwrócę uwagę tylko na jedno zaklęcie, to Avada Kedavra, żeby znowu trochę odczarować tę sytuację, bo miałam bardzo dużo sytuacji takich, kiedy ludzie mnie zaczepiali i tłumaczyli mi, że ja sobie nie zdaję sprawy, że te zaklęcia naprawdę działają. Jeździłam na dużo konferencji naukowych i zawsze na każdym uniwersytecie ktoś mnie brał na stronę po moim wykładzie albo już przed wykładem i ostrzegał, że zajmuję się bardzo niebezpieczną dziedziną. Pamiętam jednego pana, nie będę donosić, na którym uniwersytecie. W każdym razie pan stwierdził, że te zaklęcia po prostu są prawdziwe i jak ja wypowiadam te zaklęcia, to mogę komuś zrobić krzywdę. I przyznam się, że wzięłam długopis i powiedziałam Imperio.
I mówię: „I co? Będzie pan mnie teraz słuchał? Czy na pewno pan wierzy, że ja pana w tej chwili zniewoliłam?”. Wiem, że postąpiłam złośliwie, źle, ale ja takich maili różnych dostaję mnóstwo i takich właśnie ostrzeżeń. Na jednym z uniwersytetów dziekan wydziału filozoficznego krzyczał: „Okkultyzm!” w czasie mojego wystąpienia. Także ja jestem przyzwyczajona. Natomiast chciałam zwrócić uwagę na zaklęcie Avada Kedavra, ponieważ Rowling tutaj bardzo asekuracyjnie postąpiła. To jest, jak wiadomo, zaklęcie uśmiercające i żeby nie być posądzoną o autentyczną chęć szkodzenia, to Rowling odwołała się do starej formuły ochronnej Abrakadabra. Formułę Abrakadabra wpisywano w trójkąt. Można sobie to wygooglać, zobaczyć jak wyglądało to słowo Abrakadabra.
Tworzono trójkąt z liter składających się na to słowo i przypinano gdzieś maleńkim dzieciom, niemowlętom w charakterze talizmanu, który chronił na przykład przed chorobami. Tak wierzono. Więc wykorzystała, przekształciła trochę zaklęcie pierwotnie chroniące i zrobiła z tego formułę uśmiercającą. Myślę, że to był przejaw ostrożności, żeby nie wykorzystać rzeczywiście jakiegoś złowrogo brzmiącego słowa, żeby potem nie było zarzutów, że chce szkodzić, że jest satanistką. Samo słowo Kedavra to słowo trup po angielsku, więc z trupem się kojarzy, ale przede wszystkim się kojarzy z formą Abrakadabra, która jest dawnym zaklęciem chroniącym. Nie chcę tutaj wchodzić w szczegóły, bo każde z tych zaklęć jest bardzo sprytnie i bardzo kunsztownie obmyślone. To jest już naprawdę na osobną książkę czy osobny, duży rozdział w książce, temat.
[01:05:56] - Tak.
[01:05:58] - Ja myślę, że pani wspaniale przedstawiła postawę samej Rowling wobec tego magicznego świata, tego, co jest największą magią. Przecież tam też było jasno powiedziane, że Harry przeżył, ponieważ ocaliła go miłość matki. I powiedziane jest: jest to najsilniejsza magia na świecie. Myślę, że takie nieco żartobliwe przekształcenie, ale też bardzo inteligentne, bardzo sprytne, tej starej formuły „abrakadabra", jak najbardziej przy takiej potędze tego, cóż Voldemort czyni, mogłoby zostać rzeczywiście potraktowane przez kogoś jako rzecz absolutnie autentyczna, stosowana. I kto wie, jakby taki egregor myślowy zaczął być zasilany przez wyobraźnię wielu osób, do czegóż by to mogło doprowadzić? Ale myślę, że tutaj to wszystko jest z takim humorem i z taką wielką inteligencją, erudycją autorki przetworzone, żeby po prostu czuć się z tym dobrze, czuć się z tym bezpiecznie i nie być posądzoną o sięganie do głębokiego okultyzmu. Tak też i ja to postrzegam, jeżeli mogę tutaj swoje trzy grosze dorzucić. Nie da się ukryć, że jakakolwiek by to nie była książka, autor wszystkie treści w jakiś sposób przepuszcza przez swój mental. Mnie na przykład rzuciła się w oczy historia skrzatów domowych. Rozmawiałyśmy przed audycją i może dobrze by było do tego na chwilę nawiązać, ponieważ ja w tym widzę niesamowity wątek wyzwolenia z niewoli i mentalnej, i każdej innej, w jaką te nieszczęsne stworzenia popadły.
I proszę mi wierzyć, że czytając książkę myślałam cały czas o tym, że autorka na pewno jest, jeżeli chodzi o przekonania polityczne, socjalistką. Bo cały opis zniewolenia i wyzwolenia niesie w sobie oprócz humanistycznych przesłań, również swego rodzaju iskrę, zarzewie rewolucyjne i niewyobrażalną potrzebę wolności każdej istoty.
[01:09:23] - To właśnie dla Rowling jest charakterystyczne, że ona bardzo często w swojej książce porusza kwestie nierówności społecznych i rasizmu. I to nie tylko dotyczy skrzatów. Natomiast te biedne skrzaty rzeczywiście służą tym najbogatszym czarodziejom. Tak się akurat składa, że my poznajemy skrzaty przede wszystkim służące Śmierciożercom, Malfoyom i Blackom. I tutaj jeszcze dochodzi takie dodatkowe skojarzenie, ponieważ Malfoyowie, jak może czytelnicy zwrócili uwagę, są osobami o bardzo jasnej karnacji. Przynajmniej Lucjusz Malfoy i Draco mają prawie białe włosy i bardzo bladą karnację. I wielu Śmierciożerców również ma ten typ urody. Rowling sama przyznaje, że często odwoływała się do tego etapu historii Niemiec sprzed wybuchu II wojny światowej, do eksterminacji Żydów. I takie skojarzenia z nazistami tam są bardzo na miejscu. Nawet pojawia się taki gest uniesienia ręki w takim hitlerowskim powitaniu w siódmej części „Harry'ego Pottera", właśnie na samym początku.
On otwiera drogę do posiadłości Malfoyów, właśnie Yaxleyowi i Snape'owi. I nieprzypadkowo właśnie takim ludziom czy takim czarodziejom służą te biedne skrzaty domowe. Natomiast nie wiem, czy państwo zwrócili uwagę, żeby jeszcze podkreślić tę kwestię, że mamy tych czarodziejów, którzy czują się lepsi, ważniejsi i którzy pogardzają wszystkimi nieczystej krwi. Bo tam ta kwestia czystości krwi również z nazizmem się kojarzy.
[01:11:53] - Jako żywo.
[01:11:55] - Czy państwo zwrócili uwagę na przykład na to, że oni mają na przedramieniu, ci Śmierciożercy, taki znak Dark Mark, czyli ten mroczny znak, w jakiś sposób odciśnięty, nieusuwalny, mroczny znak. Naziści też na lewym ramieniuTatuowali sobie grupę krwi i później, jak doszło do upadku, do katastrofy, próbowali sobie ten-
[01:12:28] - Oraz przepraszam podwójną runę Sigil.
[01:12:31] - No właśnie. Ta runa zresztą pojawia się na czole Harry'ego. Ale to jest znowu na osobną dyskusję. W każdym razie tych odwołań do nierówności społecznej, do tego, jak one są bardzo niesprawiedliwe, jest u Rowling dużo. I tam nie tylko skrzaty tej dyskryminacji ulegają, ale na przykład czarodzieje nieczystej krwi. W sytuacji, kiedy już Voldemort dochodzi do władzy, czyli ci czarodzieje, którzy mają korzenie mugolskie albo są z rodzin mieszanych, mugolsko-czarodziejskich. Tam są jeszcze inne stworzenia, takie jak na przykład centaury i jest ich sporo. Już nie mówiąc o olbrzymach, które są w ogóle pogardzane i wykluczane. Natomiast w tej historii skrzatów domowych jest opowiedziane, jak bardzo trudno zmienić świadomość samych zniewolonych ludzi. Tu chodzi o ludzi tak naprawdę, którzy byli przyzwyczajeni do poddaństwa, do niewoli, do upokorzeń.
Jak bardzo trudno w nich samych uruchomić taki mechanizm, żeby zapragnęli wolności i niezależności i decydowania o sobie. I tutaj tę ogromną pracę wykonuje Hermiona. Niby jest to praca beznadziejna, bo Hermiona próbuje ubrać elfy. Przepraszam, elfy to w wersji angielskiej, czyli te skrzaty. Robi im jakieś nieprawdopodobne ilości różnych szaliczków, czapeczek na drutach, a potem się okazuje, że właściwie wszystkie te ubranka zbiera tylko Dobby, czyli Zgredek. Ale mimo wszystko Rowling tutaj pokazuje, że może tylko ten jeden skrzat poczuł się na tyle ważny i godny, żeby zapragnąć wolności, a nawet żeby mu płacono za jego pracę. Chociaż on ma duże problemy z przyjęciem zapłaty od Dumbledore'a. W każdym razie Rowling pokazuje, że te przemiany w myśleniu pewnych grup społecznych przyzwyczajonych do ucisku, do upodlenia, dokonują się bardzo wolno, ale też trzeba robić wszystko, żeby one się dokonywały. Może tylko jedną osobę zmienimy, zmienimy jej los na lepszy. Ale i tak warto to robić.
Hermiona jest pionierką tej walki o wyzwolenie skrzatów domowych. Natomiast Rowling jest też osobą, która z bardzo dużym szacunkiem podchodzi do ludzi najbiedniejszych, pozbawionych pracy często, środków do życia, wyzutych z godności. Nie wiem, czy państwo wiedzą, ale wśród tych zarozumiałych, złych i pogardzających biednymi mugoli pojawia się ciotka Marge Dursley, która jest dla Anglików alter ego Margaret Thatcher. Margaret Thatcher, która zasłynęła z nieubłaganej postawy wobec ludzi biednych. Ciotka Marge wyraża jej poglądy, że to są tacy degeneraci, że oni tylko żerują na datkach, żyją z pracy innych, że są leniami i tak dalej. Czyli ciotka Marge powtarza to, co kiedyś głosiła Margaret Thatcher, a tej Margaret Thatcher Rowling z całego serca nie znosi. Sama przekazuje bardzo duże pieniądze na cele dobroczynne, a ostatnio, nie wiem, czy państwo może wiedzą, zajęła się najbiedniejszymi dziećmi w sierocińcach. Przede wszystkim dziećmi niepełnosprawnymi, które są trzymane, zwłaszcza w krajach Trzeciego Świata, w skandalicznych warunkach. Rowling zainicjowała ogromną akcję o światowym zasięgu, żeby polepszyć los tych dzieci, takich skrzatów domowych, tych najbiedniejszych, za którymi nikt się nie ujmie. Tu nie chodzi oczywiście o kraje wysokocyrwilizowane, gdzie los sierot i ludzi niepełnosprawnych jest stosunkowo dobry, ale przede wszystkim o kraje tak zwanego Trzeciego Świata, o różne dyktatury.
Rowling walczy teraz jak Hermiona. Ona się z Hermioną zresztą zawsze identyfikowała. Walczy teraz o zmianę sytuacji tych najbiedniejszych i tę swoją fortunę wykorzystuje w bardzo dobry sposób.
[01:18:21] - Jeżeli chodzi o odwołania do reżimu totalitarnego, do II wojny światowej, to powiem szczerze, że ja w ogóle od początku miałam wrażenie, że Ministerstwo Magii to wypisz, wymaluj nazistowskie Ministerstwo Propagandy, a Voldemort to jest po prostu uosobienie totalitaryzmu samo w sobie. Powiem więcej jeszcze, że kiedy przyglądałam się niezwykle rozległym, skomplikowanym strukturom magicznego ruchu oporu, to wypisz, wymaluj miałam wrażenie, że być może pani Rowling przeczytała „Podziemne państwo” Karskiego.
[01:19:08] - Nie wiem, czy czytała, ale Polacy się akurat w innym kontekście, Polska się pojawia trzy razy dokładnie w tekście Rowling. To znaczy ona na pewno się interesowała tą tragedią II wojny światowej. Na pewno odwiedzała przynajmniej jeden obóz koncentracyjny. Była głęboko poruszona i te kwestie właśnie walki takiej o godność są jej bardzo bliskie. Rzeczywiście, bo Anglicy przecież nie mieli ruchu oporu. Oni nie mieli powodu mieć ruchu oporu. Anglia nigdy nie była okupowana. Natomiast na pewno bardzo dobrze zna historię II wojny światowej i to jest moim zdaniem znowu kolejny trop, żeby w tym kierunku znowu poszukać i rozszerzyć refleksję.
[01:20:11] - Ale przyzna pani, pani Agnieszko, że naprawdę te struktury po prostu jako żywo przypominają ogromny ruch, ogromne podziemne państwo, które stworzyła Armia Krajowa. Oczywiście ci ścigający ich jako żywo przypominają gestapo.
[01:20:33] - No tak.
[01:20:34] - Ludzie ukrywający się tam. Są tak niesamowicie poruszające momentami opisy, że miałam wrażenie, jakoby to nawiązywało może wręcz do getta, do takiego zamykania ludzi napiętnowanych. I te emocje, które takim osobom towarzyszą, wykluczonym, napiętnowanym.
[01:21:09] - Bo tutaj nawet pani Nancy Regan napisała książkę „Harry Potter and History”. Ona oczywiście nie została przetłumaczona jak żadna właściwie dobra książka o Potterze. W każdym razie ona tę kwestię szeroko omawia. Nie mówi o Polskim Państwie Podziemnym, ale mówi właśnie na przykład opisuje te kwestie procesów czarodziejów nieczystej krwi, tych pochodzących ze świata mugolskiego, czyli tych obcych, tych niegodnych. I ona po prostu bardzo dokładnie pokazuje, jak wiele jest podobieństw z Holokaustem, z eksterminacją Żydów. Na przykład nie wiem, czy państwo zwrócili uwagę na to. Tam jest Harry, Ron i Hermiona udają się do ministerstwa w siódmej części, żeby szukać jednego z horkruksów. I oni używają takiego eliksiru wielosokowego, zmieniają swoją postać i Ron zmienia się w takiego pana Cattermole. Okazuje się potem na miejscu, że żona tego prawdziwego pana Cattermole właśnie tego dnia jest sądzona przez taką specjalną komisję, prawda? Sądzona, oskarżona o coś zupełnie absurdalnego, czyli przywłaszczenie sobie czaru.
I Ron zdaje sobie sprawę w ogóle z niebezpieczeństwa przecież i zapewnia Hermionę, że gdyby coś takiego przydarzyło się jej, to on ją nauczy drzewa genealogicznego swojej rodziny i przedstawi ją jako rodowitą czarodziejkę. I właśnie Nancy Regan pokazuje, że do podobnych praktyk dochodziło właśnieW Niemczech jeszcze zanim rozpętało się to piekło wojny, zaczęły się prześladowania Żydów i rzeczywiście były cały czas próby separowania, piętnowania. Żydzi, którzy byli w związkach małżeńskich z Niemkami bądź Niemcy z Żydówkami, dorabiali takie drzewa genealogiczne swoim ukochanym za odpowiednią opłatą. Była oczywiście nawet taka instytucja rejestrowania osób o podejrzanym mugolskim pochodzeniu. Znowu Nancy Regan skojarzyła się z praktykami nazistów. To jest niby książka dla dzieci, ale porusza bardzo poważne problemy. Opowiada historię Holokaustu, stosując metafory, które będą zrozumiałe dla tych młodszych również. Zresztą metafora zawsze oddziałuje bardzo, jest bardzo nośna i przekonująca. Rowling mówi naprawdę o bardzo poważnych sprawach. Zresztą nie tylko o tym.
Na przykład pojawia się wątek istot wykluczonych. Pani powiedziała o skrzatach domowych, ja wspomniałam olbrzymy, ale na przykład jest grupa wilkołaków. Niby istoty z jakiegoś folkloru. Historia Remusa Lupina jest z kolei przez historyków literatury odczytywana jako historia osoby zarażonej HIV, czyli jako metafora choroby przenoszonej przez krew, która wyklucza i skazuje na życie na marginesie. Skazuje na życie osoby, której wszyscy się będą bali i wszyscy będą nienawidzili. Ten człowiek się nigdy nie spełni zawodowo. Chociaż Dumbledore próbuje zatrudnić Remusa, to nie trwa długo. Historycy literatury widzą w bardzo wielu takich istotach odwołania do pewnych zjawisk społecznych, które są dla nas dzisiaj cały czas bardzo dużym wyzwaniem. Chociażby lęk przed osobami zarażonymi HIV.
[01:26:14] - Myślę, że zdecydowanie wielowarstwowość tej książki jest nieprawdopodobna, bo zawrzeć tyle różnych przesłań nawet w siedmiu tomach, ale wszystko to umieścić jeszcze w literaturze fantasy, która owszem, przedstawia walkę dobra ze złem. Jednak myślę, że jeśli ktoś zdaje sobie w pełni sprawę, co tam się wydarzyło w tej książce, jakie są wątki, jak daleko sięgnęła Rowling, dojdzie do wniosku, że to jest naprawdę powieść fenomenalna po prostu. Z tego względu właśnie. Pani Agnieszko, na początku rozmowy mówiła pani o tym, że również Rowling czytała książki na temat alchemii. Rozmawiałyśmy przed audycją o duchowej transmutacji, wzrastaniu, rozwoju. Tym wszystkim, przez co przechodzi nie tylko Harry, bo pozostałe postaci również. Każdy przechodzi swoją transmutację w trakcie dorastania.
[01:27:42] - John Granger, którego wspominałam wcześniej, bardzo dokładnie opisuje odwołania do alchemii w swoich książkach i zwraca uwagę na to, że w tradycji chrześcijańskiej alchemia stała się symbolem, wyobrażeniem przemiany duchowej, doskonalenia duchowego. Czyli samo wyprodukowanie złota nie było celem. Zwróćmy uwagę, że złoto jest symbolem czegoś wyjątkowo drogiego, ale jest też symbolem transcendencji ducha Boga.Więc uzyskanie złota w tradycji chrześcijańskiej stało się symbolem dążenia do doskonałości duchowej, do zjednoczenia z Bogiem. I ponieważ też z powodu Rowling, nie ukrywam, z wielkim zainteresowaniem czytałam książki dotyczące historii alchemii, dowiedziałam się, że na przykład w średniowieczu chrześcijańskim, naszym europejskim średniowieczu, alchemia nie była żadnym tabu. Nie była nauką tajemną, którą by potępiał Kościół. Wręcz niektóre zakony miały poszukiwania alchemiczne wpisane do swojej reguły. I wielu wybitnych, znanych uczonych chrześcijańskich tą alchemią się zajmowało, na przykład Albert Wielki. Jeszcze opowiem o fazach transmutacji alchemicznej i jak się to ma do poszczególnych tomów Harry'ego Pottera. Wierzono, że kamień filozoficzny można wyprodukować, ale trzeba przejść trzy podstawowe fazy: nigredo, czyli fazę czarną, fazę albedo, białą, to była faza oczyszczenia i później ostatnią fazę rubedo, która poprzedzała wytworzenie kamienia filozoficznego. Czyli faza czarna, biała i faza czerwona.
Faza czarna charakteryzowała się unicestwieniem wszystkiego, materii, właściwie śmiercią. To była faza śmierci i była kojarzona z kolorem czarnym. I teraz John Granger, który kwestie u Rowling bardzo dokładnie omawia, mówi, że cały Zakon Feniksa jest opowieścią o fazie nigredo, o fazie czarnej. Najpierw musi nastąpić destrukcja, cierpienie, żeby potem na bazie cierpienia materii, bo tak to opisywano, nastąpiło oczyszczenie i odrodzenie. Więc kolejne tomy zawierają właśnie opisy tego Half-Blood Prince, czyli oczyszczenia, fazy albedo i ostatni tom to jest faza rubedo, faza poprzedzająca uzyskanie kamienia filozoficznego. Dążenie do wyprodukowania kamienia filozoficznego to jest dążenie do doskonałości duchowej. Nie będę już się wdawać w szczegóły, bo tam takich aluzji do tego, że tom poświęcony Zakonowi Feniksa jest fazą nigredo, jest mnóstwo. To samo chociażby w „Księciu półkrwi". Ale chciałam zwrócić uwagę na proces, który się dokonuje jednocześnie w całej sadze i dokonuje się w każdym poszczególnym tomie. I jeszcze każdy z bohaterów dojrzewanie swoje przechodzi, ale nie wszyscy osiągają mistrzostwo, doskonałość i stają się kamieniem filozoficznym.
Tam kamieniem filozoficznym staje się Harry na końcu, kiedy oddaje swoje życie dla dobra całej społeczności czarodziejów. I teraz Granger zwraca uwagę na to, że niektóre imiona i nazwiska sugerują, na jakim etapie dążenia do doskonałości, duchowej przemiany są poszczególni bohaterowie. Na przykład mamy Blacków, Syriusza i jego brata Regulusa. Nazwisko mówi samo za siebie, prawda? Zresztą w powieści jest opisana ich śmierć, więc też na drodze do doskonalenia składają ofiarę z życia. Ale są też osoby w fazie białej, oczyszczenia, w fazie albedo. Na przykład Lily Potter, mama Harry'ego Pottera kojarzy się z bielą lilii. Na przykład Luna Lovegood. Są też postaci, a właściwie tylko jedna postać tak zaawansowana, że osiąga fazę rubedo, czyli Rubeus Hagrid. Jak samo imię wskazuje, może nie zawsze rozsądny, ale niezwykle poczciwy, szlachetny bohater, który nikomu by świadomie nie wyrządził krzywdy.
I Granger jeszcze zwraca uwagę na coś takiego, że żeby kamień filozoficzny mógł powstać, potrzebne są odczynniki. Reagenty, które będą z nim wspólnie w tygielku, w którym trwa wytwarzanie kamienia filozoficznego. Te reagenty będą tam umieszczone i będą ze sobą wchodziły w interakcje. Alchemicy mówili o siarce i ortęci. Oczywiście my nie możemy dosłownie tych-Tej siarki i rtęci traktować jak dzisiejsze pierwiastki, bo to była siarka alchemiczna i rtęć alchemiczna, czyli trochę zmyślone substancje. Teraz zwróćmy uwagę, że Harry do swojej pełnej przemiany potrzebuje tych reagentów. Mamy Hermionę Granger, której inicjały to są HG, czyli rtęć i mamy Rona, który jest siarką alchemiczną. Hermiona posiada bardzo wiele cech rtęci alchemicznej. Jest pierwiastkiem żeńskim, kobiecym. Natomiast Ron, którego się z siarką alchemiczną utożsamia, proszę zwrócić uwagę, jak ma udekorowany swój pokój, w jakich kolorach.
One się z siarką też kojarzą. Ron jest stroną bardziej materialną. On jest przywiązany do tego, co ziemskie, materialne, lubi dobrze zjeść. Jest bardzo wyrośnięty, przynajmniej ten Ron w książce. Żeby doszło do wytworzenia się kamienia filozoficznego, jak traktaty alchemiczne głoszą, musi dojść do kłótni reagentów, siarki z rtęcią. Jak każdy pamięta, oni się nieustannie kłócą, aż Harry w pewnym momencie ma tego dość. To jest ta kłótnia alchemiczna. Poza tym jest jeszcze motyw, który alchemicy nazywali weselem alchemicznym. Do tego alchemicznego wesela dochodzi w siódmej części. To jest wesele Billa i Fleur poprzedzające wielki finał, czyli ofiarę Harry'ego i osiągnięcie przez niego absolutnej doskonałości.
Może to wszystko jest trochę zawiłe i mam świadomość, że na pewno wyjaśnię to na piśmie kiedyś, na spokojnie i systematycznie. W każdym razie trzeba mieć świadomość tego, że celem i finałem jest absolutna duchowa doskonałość. Proszę zwrócić uwagę, co się dzieje, kiedy Voldemort zostaje już pokonany, kończy się bitwa o Hogwart. Harry opuszcza wszystkich ludzi, którzy tam zbierają rannych, opatrują rannych, opłakują poległych i udaje się do pokoju swojego dawnego mistrza, Dumbledore'a. On już w tym czasie jest nieobecny. Jest martwy, ale obecny jest w swoim portrecie. Cała ta wędrówka do pokoju Dumbledore'a bardzo przypomina wędrówkę przed oblicze absolutu. Dumbledore tam sobie stoi w ramach obrazu. Ten obraz jest umieszczony w Okrągłym Pokoju centralnie, tak trochę jak wizerunki w apsydach kościoła. Po bokach są dawniejsi dyrektorzy, natomiast Dumbledore jest w centrum i oczekuje Harry'ego.
Harry idzie po ostatnią radę i ta rozmowa z Dumbledore'em będzie świadectwem ostatecznej mądrości, dojrzałości Harry'ego. Tej dojrzałości, do której w zasadzie za życia sam Dumbledore nie dorósł. O co chodzi? Harry przychodzi się spytać, co zrobić z Insygniami Śmierci, bo przecież wielu czarodziejów i on sam, również Dumbledore, ulegli magii Insygniów Śmierci, czyli marzenia o nieśmiertelności i o nieograniczonej potędze. Przypomnę, że Insygnia to była różdżka, która była niepokonana, sprawiała, że wygrywało się każdy pojedynek, nawet z najpotężniejszym czarownikiem. To był Kamień Wskrzeszenia, który pozwalał przywołać zmarłych ukochanych, właściwie każdego zmarłego. I peleryna-niewidka. Harry chce się upewnić, czy dobrze zrobił, bo w zasadzie w pewnym momencie stał się właścicielem wszystkich trzech Insygniów, czyli Panem Śmierci. A on, jak państwo pamiętają, wyrzucił Kamień Wskrzeszenia gdzieś tam w lesie. Postanowił go zgubić.
Okazuje się, że to nie Insygnia Śmierci uczyniły go Panem Śmierci. Dumbledore mu to wyjaśnia. Tylko ta ofiara i miłość, która była tak wielka, miłość do innych czarodziejów, do swoich bliźnich, która była tak wielka, że pozwoliła mu złożyć własne życie w ofierze. Tutaj mamy aluzję biblijną. Ten, kto odda swoje życie, właśnie je zyska. Harry stał się nieśmiertelny nie przez Insygnia Śmierci, tylko dlatego, że przestał się śmierci obawiać i postanowił swoje własne życie złożyć wW ofierze. I jeszcze jeden element, motyw, który też pewnie odreszczę przyprawi katolików pobożnych. Mianowicie jak Harry wstępuje na schody, które prowadzą go do pokoju Albusa, to tam nic właściwie już nie strzeże wejścia do tej świątyni, do sanktuarium, w którym przebywał Dumbledore. Taki absolut. Wejścia do gabinetu Dumbledore'a strzegł gargulec tak zwany.
Gargulce to są takie potwory, maszkarony, które pilnują. Do dzisiaj można je oglądać. Pilnują wstępu, czy pilnowały wstępu złym mocom do świątyń chrześcijańskich. My je znamy przede wszystkim z elewacji katedr, ale różne maszkarony, istoty o groźnym wyglądzie, potwornym wyglądzie pojawiają się do dzisiaj na kołatkach kościołów katolickich. Często teraz przybierają postać przypominającą najbardziej lwa. Ale powiedzmy, że istoty, które pełniły tak zwaną funkcję apotropaiczną, czyli odstraszającą złe moce, są elementem wystroju zewnętrznej elewacji świątyń. I podobny gargulec strzegł gabinetu Dumbledore'a. Czyli mamy już sygnał, że Dumbledore był istotą trochę przypominającą transcendencję. Zresztą analogii Albus i Bóg jest sporo. I w momencie, kiedy okazało się, że Harry złożył ofiarę z własnego życia, gargulec nie wymaga już hasła, żeby wejść do tej świątyni, do świętego świętych, do gabinetu Dumbledore'a.
I teraz proszę sobie przypomnieć Ewangelię Mateusza. Świętego Mateusza i historię o rozdartej zasłonie w świątyni. W chwili śmierci Chrystusa rozdarła się zasłona w świątyni jerozolimskiej, odsłaniając święte świętych. Czyli symbolika tego ewangelicznego opisu jest taka, że już nic nie broniło dostępu ludzi do Boga. Ta granica została zniesiona. Także ja mam świadomość tego, że niejeden ze słuchaczy zadrży i będzie przerażony, ale Rowling się nie boi takich analogii i ona odniesień biblijnych wprowadza bardzo dużo i to robi w bardzo śmiały sposób.
[01:44:15] - Ja bym pozwoliła sobie powiedzieć i śmiały, i piękny.
[01:44:22] - Tak, bo to jest piękne. Bo Harry idzie do swojego dawnego mistrza, przed jego oblicze i chce się dowiedzieć ostatniej rzeczy: czy warto trzymać Insygnia Śmierci? I okazuje się, że nie, że zrobił dobrze. Różdżka niech sobie spoczywa w grobie Albusa. Może nikt już jej nie wykorzysta. Jeśli Harry, prawowity władca różdżki, umrze w spokoju, to i różdżka straci moc, bo nie zostanie odebrana przemocą. Natomiast jedyne, co tak naprawdę się liczy, to peleryna niewidka. Czyli nie potęga, nie chwała, tylko spokojne, skromne życie w ukryciu. I później pelerynę w pewnym momencie trzeba przekazać synowi. Temu młodszemu pokoleniu.
A śmierci trzeba śmiało spojrzeć w oczy. Także takich myśli, refleksji nad umieraniem, nad odwagą umierania i poświęceniem jest bardzo dużo u Rowling.
[01:45:43] - I czasami powiedziałabym, że one są mimo wszystko bliższe eschatologii, duchowi buddyjskiemu niż pewnym aspektom chrześcijaństwa, jeżeli chodzi o postrzeganie śmierci, o obawy, o to, co jest po drugiej stronie i tak dalej. Pani Agnieszko, wiele by o tym wszystkim mówić, bo wypisałam sobie całą listę rzeczy, o których chciałam z panią porozmawiać, ale nie da się tego zrobić w jednym programie. Myślę, że udała się tutaj dzisiaj rzecz bardzo istotna. Mianowicie dzięki pani wiedzy, zebranym informacjom, pani erudycji wielkiej udało się przedstawić nam zupełnie inny obraz książek pani Rowling. Udało się zapewne też zainteresować ludzi, którzy do tej pory się wahali lub teżByli pod presją tego, że cóż to strasznego w tych książkach się dzieje. Zapominając o tym, że im większe zło chce się pokazać i tego zła upadek, tym szczególny i rozbudowany musi być opis owego zła, które w końcu upada. Nie da się o pewnych rzeczach mówić tylko półsłówkami. Trzeba to wszystko mocno wyrazić. Tu poruszanych jest bardzo wiele wątków i możemy mówić o symbolice liczb i poruszane są wątki astrologiczne i wiele innych. Ale ja chciałabym w tym momencie zachęcić państwa do odwiedzenia kanału „Harry Potter i tajemnice Hogwartu", który prowadzi pani Agnieszka Kobrzycka, nasz dzisiejszy gość.
I tam są filmy, w których pani Agnieszka przedstawia cegiełki, z których zapewne w końcu stworzy się kompletny obraz tego, co możemy odnaleźć w całej serii o Harrym Potterze. Cóż, myślę, że będziemy pomału kończyć, bo to już 21:00. Pani Agnieszko, jakieś podsumowanie?
[01:48:38] - Właściwie to mi jest trudno podsumować, bo ten mój projekt jest na wiele lat i ja bym tylko chciała zachęcić, żeby nasi słuchacze, którzy byli przekonani, że te powieści są niebezpieczne, podeszli do nich z większym dystansem i nie bali się jeszcze raz sięgnąć, przeczytać, bo te książki naprawdę niosą bardzo dużo nadziei i opowiadają przede wszystkim o potędze miłości, o bohaterstwie, o odwadze. Także myślę, że warto je czytać i mogą je czytać zarówno młodsi, tacy już 10-letni czytelnicy, jak i najstarsi. I to są książki, do których w dodatku się wraca z przyjemnością. To nie są książki na taką jednorazową lekturę. I chciałam bardzo podziękować za zaproszenie, bo uwielbiam mówić o Harrym i miałam okazję. Jestem zaszczycona. Uwielbiam to radio, naprawdę. To jest radio, którego słucham co wieczór. Muszę powiedzieć. Tak, to jest jedyne radio, którego słucham.
[01:50:03] - Och, jakie to miłe. Pani Agnieszko, ja z kolei zachęcam przede wszystkim do odwiedzenia pani kanału, do czytania pani książki „Odkrywanie tajemnic Harry'ego Pottera. Część I. Hogwart. Gryffindor" i postaramy się, poprosimy, żeby kolega umieścił pod audycją link do pani kanału.
[01:50:35] - Już jest w polecanych na stronie głównej kanału Radia Paranormalium. Właśnie przed chwilą dodałem. Obok Nieznanego Świata, obok Radia Dream Time, obok HTMistyka zagościł też Harry Potter.
[01:50:48] - Dziękuję.
[01:50:50] - Będziemy ten kanał zdecydowanie polecać. Ja sama oglądam każdy odcinek, czasami nawet dwukrotnie, żeby dotarło do mnie przesłanie zawarte. Bo nie oszukujmy się, tu niektóre rzeczy są rzeczywiście tak złożone, tak rozległe, dotykające tak wielu dziedzin, że jeśli ktoś nie interesuje się na przykład alchemią czy też astrologią, czy numerologią, czy innymi odwołaniami, mitologią etc. To czasami po prostu trudno to przyswoić w pierwszej chwili. Ale to też stwarza obraz erudycji autorki, pani Rowling, bo rzeczywiście ona potrafiła zebrać i posiada tą rzadką zdolność, bo jednocześnie jest wybitna w analizie, ale też wybitna w syntezie. Tak bym to podsumowała, że są ludzie typowo analityczni i typowo syntetyczni. Mało kto łączy te cechy tak znakomicie. Ja zapraszam państwa jeszcze do wzięcia udziału w konkursie, o którym mówiliśmy na początku audycji. Myślę, że jak w konkursie wylosujemy zwycięzcę, poprosimy panią Agnieszkę, to może i książka będzie z dedykacją.
[01:52:40] - Oczywiście. To znaczy ja będę znała imię tej osoby, tak?
[01:52:45] - Tak. Zrobi wylosowanie i ja pani podam dane. Dziękuję państwu za ten piękny wieczór, który mogłam razem z wami spędzić. Dziękuję pani Agnieszko jeszcze raz za przyjęcie tego zaproszenia.I za tą niezwykłą naprawdę opowieść. Państwu dziękuję za uwagę i myślę, że to był naprawdę szczególny moment, bo zabrała nas pani do zupełnie innego świata niż ten, który mamy za oknem.
[01:53:26] - Dziękuję.
[01:53:26] - Kłaniam się. Pozdrawiam serdecznie. Życzę dobrej nocy. Wszystkiego dobrego dla Państwa. Kłaniam się nisko. Dziękuję bardzo.
[01:53:33] - W dzisiejszej audycji zgłębialiśmy tajemnice Harry'ego Pottera. Naszym gościem była obecna jeszcze na skypie doktor habilitowana Agnieszka Kobrzycka, historyk literatury i autorka cyklu „Odkrywanie tajemnic Harry'ego Pottera”, a także kanału na YouTube „Harry Potter i tajemnice Hogwartu”. Link do kanału będzie oczywiście wrzucony również w opisie tej audycji, gdy już będzie udostępniony zapis. Audycję poprowadziła Beata Kempa vel Ada Adelmann z bloga „Biuro Duchów” www.biuroduchow.pl. Przy okazji gorąco zachęcam także do śledzenia aktywności na polu książkowym na rynku książkowym w Polsce Beaty Kempy. Szczególnie zaś do lektury książki niedawno wydanej „Sny. Czego możemy się z nich dowiedzieć?” Fragment tej książki został także zaprezentowany w Radiu Paranormalium. Zachęcam do przejrzenia archiwum. Wybrałem do prezentacji ciekawy rozdział, który myślę bardzo zainteresuje wielu słuchaczy o kontaktach ze zmarłymi w snach. To jest tematyka bardzo obecna na antenie Radia Paranormalium.
Zachęcamy także do sięgnięcia po wcześniejszą książkę Beaty Kempy „Opowieści z biura duchów” i do śledzenia aktywności Beaty w czasopismach, w internecie i w ogóle na różnych innych polach, także w telewizjach internetowych. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już niedługo w kolejnych audycjach na antenie Radia Paranormalium. Śledźcie zapowiedzi na www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach na portalach społecznościowych. Dobranoc i do usłyszenia. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02.
Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na Twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[01:56:14] - Mówią, że wyłączyć radio jest bardzo łatwo. Tylko że z wyłączeniem jest już troszeczkę gorzej.
[01:56:26] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[01:56:51] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. Tylko że z powrotem jest już troszeczkę gorzej.
[01:57:03] - Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum Audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[01:57:51] - Dwa miesiące temu był trop prowadzący do pewnego radia, że ktoś go tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[01:58:03] - Radio Paranormalium Paranormalny głos w Twoim domu www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.