[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Poniedziałek, 16 listopada 2020 roku ma się już powolutku ku końcowi i jak to w poniedziałek trzeba zrobić tak, żeby wieczór, przynajmniej tego najpiękniejszego dnia tygodnia, zdecydowanie był najpiękniejszy, jak to tylko możliwe. A najlepiej ten wieczór spędzić z Radiem Paranormalium oczywiście. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji Marek Sęk "Ivellios". Po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami gospodarz audycji Świat Oczami Duszy, pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:49] - Dobry wieczór, panie Marku. Kochani, witam was bardzo gorąco i bardzo serdecznie.
[00:53] - Tradycyjnie, zanim przekażę głos panu Sławkowi, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Pisać można cały czas. Telefony będziemy odbierać w drugiej części audycji, ale numery do nas warto zapisać sobie już teraz. Nasze numery to oczywiście jak zawsze stacjonarne 32 746 0008, komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata, a jeżeli ktoś woli, to może nam także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:04] - Dziękuję panie Marku. Z tego, co wiem, ma pan dzisiaj troszeczkę nadwyrężone gardło, więc nie będę pana już starał się dzisiaj mordować i nadwyrężać go bardziej.
[02:17] - To może słuchaczy poinformuję, czym to gardło jest nadwyrężone. Otóż nagrywam drugą książkę znanego wielu słuchaczom z Radia Paranormalium Damiana Treli. Będzie to książka poświęcona UFO i innym zjawiskom paranormalnym na terenie Dolnego Śląska.
[02:34] - Trzymamy kciuki w takim razie, zwłaszcza dla fanów tej tematyki. Myślę, że to będzie coś bardzo atrakcyjnego. A my kochani, przejdźmy dzisiaj do tematu naszej nowej audycji, ale ona w tematyce nie będzie taka nowa, ponieważ w komentarzach pod poprzednią audycją w tej naszej części czatowo-dyskusyjno-forowej pojawiło się pytanie skierowane bezpośrednio do mnie i ono będzie zaczynkiem do tematu dzisiejszej audycji. Zwłaszcza że to pytanie pojawiło się też od innych osób wcześniej i od JustMe i od osób, z którymi rozmawiam poza anteną radiową. XYZ napisał takie pytanie: „Jak w dzisiejszych czasach nasyconych taką dużą ilością bodźców nie zatracić swojego wewnętrznego głosu, tak subtelnego?”. Więc o tym dzisiaj spróbuję wam coś opowiedzieć, przedstawić swoje zdanie. A póki co przywitam się, bo widzę, że tutaj mam podgląd na Messengera. Przywitam was, kochani, tych, którzy już się tutaj zdążyli nam zameldować. Widzę znowu kilka nowych nicków, co mnie bardzo cieszy. Dziękuję też za nowe subskrypcje, których w tym tygodniu na moim, niestety ostatnio mało aktywnym kanale na YouTubie się pojawiło.
Także coś tam się dzieje. Bardzo mnie to cieszy i dziękuję za zainteresowanie. Kochani, o czym ja bym chciał wam dzisiaj powiedzieć? O tym wewnętrznym głosie i o tym, co się dzieje ogólnie w tej chwili z nami, co się też będzie działo przez najbliższy czas z nami i z naszymi organizmami, z naszym ogólnie rzecz biorąc tutaj życiem, światem. Otóż tak jak mówiłem, to może będzie taki mało optymistyczny początek: nie jest dobrze. Nie jest dobrze i najprawdopodobniej jeszcze do końca tego roku ta niekorzystna sytuacja się tak troszeczkę utrzyma. Jest nadzieja na przyszły rok, więc tym bardziej myślę, że te informacje, które się pojawiają w audycjach od dwóch czy trzech odcinków i to, co pojawi się dzisiaj, może być dla osób takich, które już coś tam w sobie odnalazły, coś tam poczuły, coś tam zrozumiały, może być bardzo pomocne i bardzo istotne, aby ten trudniejszy czas gdzieś sobie jakoś w miarę przetrwać. Oczywiście ja nie mam obaw co do tego, że ci, którzy odkryli w sobie już pewne umiejętności, doświadczyli pewnych rzeczy, że to im zostanie zabrane. O to się nie musicie martwić. Natomiast bez wątpienia powstaje takie uczucie niedosytu.
Jak jesteśmy gdzieś fajnie, żyjemy sobie już na jakichś takich wyższych wibracjach i raptem zaczynamy to tracić i pewne takie demony przeszłościZaczynają powracać, to możemy czuć dyskomfort. Niektórzy pewnie poczują też jakieś zakłopotanie albo wręcz obawy, co się z nimi dzieje. Otóż nie martwcie się tym, co się dzieje, ponieważ jest to też jeszcze taki okres, kiedy sprawy takie jeszcze niedokończone, niezałatwione sprawy z ostatnich kilkunastu, a nawet czasami kilkudziesięciu lat będą do nas powracały, abyśmy mogli do końca zrobić z nimi porządek. Więc te demony jeszcze będą dawały o sobie znać, dlatego żebyśmy mogli się im w taki ostateczny sposób przyjrzeć i po prostu pozamykać te tak zwane wieloletnie, długoletnie cykle, tak zwane karmiczne. Ja nie przepadam za tym określeniem, ale jakoś tak nie za specjalnie nic fajniejszego i trafniejszego nie przychodzi mi do głowy. Zresztą też to poniekąd ma być zrozumiałe dla innych, nie tylko dla mnie, więc używam tego określenia. Więc nie bójcie się, jak coś takiego się będzie działo. To jest fajna okazja, żeby jeszcze raz rzucić na to okiem i też z innego poziomu już w tej chwili świadomości przyjrzeć się tym sytuacjom i zrobić z nimi taki ostateczny porządek. Jak wygląda sytuacja na tą chwilę? Tutaj pewnie są poniektórzy czujniejsi słuchacze, którzy mnie znają, pomyślą, że zacząłem wierzyć w teorie spiskowe.
Natomiast nie, nie będę się zajmował teoriami spiskowymi. Natomiast to, co się dzieje ogólnie w tej chwili na świecie, jeżeli byłoby czyimś planem, to byłby to plan genialny. Ponieważ zwróćcie uwagę, od czego zostaliśmy odcięci w tej chwili. W Polsce jest ta sytuacja jeszcze tam polityczna, dość popaprana, dziwna i w ogóle taka nie wiadomo, co z nią zrobić. Na świecie mamy pandemię, która spowodowała to, że zostaliśmy odcięci od wszelkich przyjemności i wszelkich radości. Wszystko to, co pozwalało nam się cieszyć życiem, co było dla wielu też sensem pracy, jakichś tam dążeń, na przykład urlopy, wymarzone urlopy, wyjazdy z rodzinami, ze znajomymi, zwiedzanie, odpoczynek w pięknych okolicznościach przyrody. To dla wielu ludzi było takim: „Jeszcze tylko dwa miesiące i urlop. Jeszcze trzy miesiące. Zaraz będzie wiosna, zaraz gdzieś pojedziemy”. Większość ludzi w tym roku taką możliwość naładowania akumulatorów straciła ze względu na sytuację, na loty, na ograniczenia, na strach, na to wszystko, co się w związku z pandemią wydarzyło.
Większość ludzi została odcięta od takiej możliwości. Od czego jeszcze zostaliśmy odcięci? Od bliskości zostaliśmy odcięci. Od tej możliwości wymieniania pomiędzy sobą bezkarnie w gronie rodziny, w gronie przyjaciół, czułości, uścisków, buziaków, przytulań i tak dalej. Zostaliśmy zmuszeni do dystansu między sobą, czyli zostaliśmy odcięci od tej możliwości wymiany energii, o której mówiłem. Zostaliśmy odcięci od przyjemności: od barów, restauracji, kin, teatrów, spacerów, wyjazdów, spotkań z przyjaciółmi, grillowania, żeglowania i całego mnóstwa innych przyjemnych rzeczy, które dawały nam możliwość poczucia radości, szczęścia, namiastki szczęścia, przyjemności oraz wolności. I to wszystko w tym roku oraz całe mnóstwo innych rzeczy, które dla pewnie jakiejś tam części ludzi są przyjemnościami, o których ja tu nie wspomniałem. To wszystko zostało nam zabrane tylko i wyłącznie z jednego powodu: z powodu pandemii. W zamian za to dostaliśmy całe mnóstwo strachu, obaw, lęków, wizji katastrofy, tragedii, śmierci i tak dalej. Więc z jednej strony brak radości, szczęścia, wolności, a z drugiej strony całe mnóstwo lęków, obaw, strachu.
I to jest sytuacja, w której nam teraz przyszło żyć. Do tego wszystkiego mamy jeszcze pogodę, jaką mamy. Jesteśmy też jakby pozbawieni troszeczkę tego naturalnego powietrza, naturalnego słońca, naturalnej witaminy D3, naturalnych endorfin i tak dalej. Więc już chociażby z tego punktu widzenia, nie angażując w to żadnych sfer duchowych, zostaliśmy zepchnięci w taką bardzo trudną emocjonalnie sferę naszego życia, istnienia. Więc nie jest łatwo. A dlaczego wspomniałem o tym, że jeżeli byłby to plan, to byłby to plan genialny? Ponieważ tak naprawdę ten cały proces przebudzania świadomości w ludziach polega właśnie na tym, żeby przechodzić na te tak zwane wyższe wibracje. Ja oczywiście po pierwsze, że jestem elektronikiem z wykształcenia.Poza tym jestem facetem, więc jeżeli jakiś przykład mógłbym wam dać, to będzie on na pewno techniczny. Taki mój, męski. Chciałem wam dzisiaj powiedzieć o tym, do czego my jako ludzie w tej chwili, jako ludzkość zmierzamy, do czego dążymy, do czego mamy dojść.
Jak wiecie, tematy światów, wszechświatów mnie za specjalnie nie kręcą i nie wchodzę zbyt często w to. Natomiast dzisiaj postanowiłem wam troszkę na ten temat powiedzieć. Może nie tyle o światach równoległych, bo świat kojarzy nam się z czymś bardzo mocno fizycznym: drzewko, samochodzik, górka, dołek, jeziorko i tak dalej. Natomiast ja bym to bardziej nazwał rzeczywistością równoległą. Czyli nie taką fizyczną, tylko taką bardziej subtelną, bardziej związaną z odczuciami niż z doznaniami fizycznymi. Ponieważ ten subtelny świat odczuć to jest świat naszej duszy. To nie jest do końca świat obrazów, doznań fizycznych, słuchowych, węchowych, tylko świat subtelnych odczuć, które my rozumiemy. Na Ziemi nadajemy temu konkretne obrazy, wspomnienia, sytuacje. Natomiast świadomość to jest zrozumienie. To nie jest nic innego.
To jest stan emocjonalny, w którym rozumiemy. Nie mamy wątpliwości. Wiemy, rozumiemy, jesteśmy pewni. Doświadczamy tego w sposób subtelny, ale emocjonalny. Nie fizyczny, ale emocjonalny. Dlaczego zrozumienie tego jest takie ważne? Ponieważ, wspominałem o tym w którejś audycji, ostatnio nawet pozwoliłem sobie na komentarz pod tym kątem i chyba w ostatniej audycji o tym wspominałem też, że rozwój czy zmiana samego siebie, czy zmiana swojego życia, żeby była skuteczna, powinna się odbywać na dwóch płaszczyznach. Na jednej płaszczyźnie, tej duchowej, poprzez zrozumienie sensu doświadczenia. Po to nam jest potrzebna świadomość. I dopiero wtedy, jeżeli rozumiemy sens danego doświadczenia, możemy dokonywać zmian na poziomie mentalnym, emocjonalnym, a później już na poziomie fizycznym, życiowym, materialnym.
Zrozumienie sensu wydarzenia pozwala skutecznie transformować wzorce podświadomości. I wtedy mamy kompletne działanie. Owszem, sama transformacja wzorców podświadomości daje efekty i sam rozwój świadomości też daje efekty, natomiast połączenie tych dwóch czynników daje efekty trwalsze i dużo skuteczniejsze. Dlatego nam ta świadomość jest bardzo mocno potrzebna. Sami często zadajecie pytanie: co jest moje, co jest nie moje? W którą stronę powinienem pójść? Czy to płynie z mojej duszy, czy to płynie z mojej podświadomości? Co będzie dla mnie lepsze? Co będzie dla mnie dobre? Świadomość pozwala pozbyć się tych dylematów.
Dlatego jest nam tak bardzo potrzebna. Ale wracając do tych światów, do tych wymiarów, które istnieją obok nas. Tych, do których gro ludzi zajmujących się duchowością chce zajrzeć. Chce mieć tam jakiś dostęp, chce mieć tam jakiś wgląd w to. To jest taka potrzeba, wydaje mi się, większości ludzi, którzy już w ogóle wiedzą o tym. Mają świadomość i przekonanie o tym, że dusza istnieje, że ten świat duchowy istnieje. I co tam się dzieje? Jak tam jest? O co to chodzi? Nawet dzisiaj widziałem post mojej serdecznej znajomej, która opisywała jak bardzo nierealny jest wszechświat, który widzimy.
My próbujemy go badać, zajmować się Wszechświatem. Natomiast w związku z tym, że to, co my widzimy, na przykład gwiazdy czy jakieś planety na niebie, to one mogą już dawno nie istnieć. Więc to też nie jest taki do końca realny świat. Jest to związane z prostą rzeczą, z tym, że światło ma ograniczoną prędkość przesyłu czy pokonywania przestrzeni. 300 000 kilometrów na sekundę to jest maksymalna prędkość światła, a niektóre planety, gwiazdy są odsunięte od nas o kilka tysięcy, kilkaset albo kilka milionów lat świetlnych. Czyli to, co my widzimy, jest obrazem sprzed kilku milionów lat. A co tam jest w tej chwili? Tego nie wiemy. Dowiemy się za kilka milionów, czy coś się zmieniło, czy nie. I do pewnego momentu wydawało się, że światło jest tą najszybszą cząsteczką, która może się przemieszczać.
Natomiast okazuje się, że energia może się przemieszczać podobno nawet kilka tysięcy razy szybciej niż światło. I dlatego świat ten duchowy, energetyczny, bo nasza świadomość nie jest niczym innym jak cząstką energii posiadającą świadomość. Więc dla świata duchowego nie ma ograniczeń odległościowych ani też czasowych tak naprawdę, ponieważ to wszystko dzieje się natychmiast. Jak wyglądają te rzeczywistości równoległe?Opowiem wam na przykładzie. Młodzi słuchacze pewnie nie zrozumieją, o czym ja teraz mówię, bo starzy, jak swoim dzieciom opowiadam sytuacje, jak kiedyś, żeby mieć telefon, nie komórkę, tylko telefon, trzeba było mieć albo bardzo dużo pieniędzy, albo bardzo duże układy. Tę sytuację bardzo dobrze pamiętam i najczęstszą odpowiedzią, jak się składało wniosek o telefon, było brak możliwości technicznych, ponieważ każda rozmowa telefoniczna, żeby się mogła odbyć, była oparta na kablu, który był doprowadzony z jednego mieszkania do jakiegoś słupa gdzieś na ulicy, gdzie było ileś par przewodów, które biegły do centrali i tylko po tych kablach. Ile tych par przewodów w tym grubym kablu było, tyle telefonów można było podpiąć. Koniec, kropka. Oczywiście to będzie trochę żartobliwe, aczkolwiek w tamtych czasach taka była rzeczywistość, że się okazywało, że jest 20 par kabli, a telefonów podpiętych jest na przykład 23. Takie cuda też się zdarzały.
Nie wiem, czy wiecie, jak to wyglądało. To dla młodych ludzi będzie ciekawostka z pewnością. Dla starszych ludzi będzie to przypomnienie tamtych czasów, że pan z centrali telefonicznej, który opiekował się daną skrzynką, biorąc tak zwaną łapówkę od swojego klienta, wpinał go w jakąś parę przewodów, wypinając kogoś innego i tamten człowiek składał reklamację. Mówił, że nie ma telefonów, więc proces rozpatrywania trwał tydzień, dwa, trzy, miesiąc czasami i ten człowiek nie miał telefonu, bo trzeba było sprawdzić, co się dzieje. Jak już klient tracił cierpliwość, trzeba go było wpiąć, więc wypinało się następnego pacjenta i wpinało się jego. Tamten składał reklamację i w ten sposób dwie czy trzy osoby więcej miały telefony na tej samej ilości kabli. Takie czasy, takie sposoby zarabiania pieniędzy i radzenia sobie z rzeczywistością. Natomiast później wymyślono coś takiego, że na jednym kablu mogło być dwie, trzy, cztery linie telefoniczne. Zakładano po jednej stronie nadajnik, po drugiej stronie odbiornik, który zmieniał częstotliwość pracy przekazywania informacji na tym kablu. Oczywiście te nadajniki i odbiorniki musiały być ze sobą zestrojone i wtedy na jednym kablu mogło być prowadzonych kilka rozmów telefonicznych w tym samym czasie.
Taka myśl techniczna XX wieku. Kochani, z nami jest dokładnie tak samo. Z nami jako istotami wielowymiarowymi jest dokładnie tak samo. Energia nas otacza i przenika. Wszystko, co żyje, jest przeniknięte energią. Ten przepływ informacji odbywa się cały czas. Z tym że kwestia jest taka, że my nie mamy dostrojonego naszego odbiornika, by móc te wyższe częstotliwości odbierać. I na tym polega problem. To nie jest problem. Tak po prostu jest.
Nasze odbiorniki nie są dostrojone jeszcze do wyższych częstotliwości. I teraz od pewnego czasu ten proces dostrajania się tych odbiorników został wymuszony. Część ludzi robi to poprzez wykonywanie jakichś czynności, poprzez rozwijanie swojej świadomości, poprzez uprawianie różnego rodzaju technik. I to są metody, które pozwalają nam świadomie spróbować się dostroić do tego, co do tej pory było dla nas niewidoczne. Oczywiście jest jedna technika, jeden sposób, jedno narzędzie, które jest w 100% skuteczne, ale o tym powiem wam zaraz. Może gdzieś na sam koniec tej audycji zdradzę wam tę tajemnicę. Chociaż ona nie jest żadną tajemnicą, ale pewnie tak sobie teraz myślicie, że to będzie coś strasznie nowatorskiego i odkrywczego. Nie. Pewnie część z was będzie rozczarowana. Natomiast opowiem wam jeszcze o jednym mechanizmie, który się dzieje.
Który się po prostu dzieje zupełnie trochę bez naszego udziału. I to jest mechanizm, o którym też już wspominałem. To jest rezonans Schumanna, który wpływa na nasz organizm, ale też stymuluje, w pewnym sensie wymusza pracę naszego mózgu. I to są zjawiska, które przestrajają nas w sposób naturalny poniekąd, ponieważ jest to związane z naszym otoczeniem, z tym, co nas otacza. I to zmusza ludzi do przechodzenia na inną częstotliwość pracy. Dlatego bardzo często gro ludzi, nie wiem czy gro ludzi, ale zakładam, że tak może być, jest zagubionych i pogubionychPonieważ zaczynają do nas docierać informacje, których my naszymi odbiornikami czy część ludzi swoimi odbiornikami nie jest w stanie zinterpretować, ponieważ próbują to interpretować jeszcze według starych szablonów, tych zapisanych w podświadomości. I tego w żaden sposób nie da się w ten sposób zinterpretować właściwie. Nie wiem, ci, co mieli kiedyś takie stare telewizory, to nie wiem, czy pamiętacie, było takie coś jak rozmagnesowywanie ekranu monitora. A kiedyś jeszcze w starych telewizorach przychodził pan z ZUR-u, przynosił taki wielki elektromagnes, przykładał do kineskopu po to, żeby tych wszystkich zbędnych ładunków się pozbyć, bo traciło się kolory, były zniekształcenia, były zawirowania, pasy, jakieś inne rzeczy. Tak to wyglądało i tak to wygląda, jeżeli nakładają się na siebie różne częstotliwości.
One się nawzajem zakłócają. I my w tej chwili działamy trochę jak takie rozstrojone odbiorniki. Jeszcze próbujemy działać na starych zakresach, ale już dostajemy informację, która płynie zupełnie na innej częstotliwości. I gros ludzi ma z tym problem. Dzieją się z nimi jakieś dziwne rzeczy, jakieś dziwne myśli, dziwne sytuacje, dziwne odczucia, które powodują, że pewne stany emocjonalne są trudne do zinterpretowania. Budzą niepokój. Są dziwne, ponieważ są rozstrojone. Jak rozstrojone radio, które wydaje jakieś dźwięki, natomiast to nie są dźwięki, które da się w jakikolwiek sposób zrozumieć. To też już było przedmiotem audycji, ale postanowiłem to dzisiaj zebrać w jedną całość. Pamiętacie, jak kiedyś rozmawialiśmy o falach mózgowych?
O tym, że rezonans Schumanna jedni twierdzą, że on się nie zmienia, natomiast te amplitudy się zmieniają i wyższe częstotliwości, które się pojawiają, powodują takie zachwiania. Inni znowu pokazują, że ta częstotliwość się zmienia i że cały czas ten uśredniony różnie. Ja raczej jestem zwolennikiem tego, że też w związku ze zbiorową naszą rosnącą świadomością ta częstotliwość, te wibracje na Ziemi się zwiększają. Aczkolwiek teraz może być z tym różnie. Zmierzamy w kierunku funkcjonowania i pracy naszego mózgu również w innym zakresie, który do tej pory był w zasadzie i dla lekarzy, i dla medycyny, i dla neurologów niezbadany. Chodzi mi o zakres fal gamma. Tu też są różne źródła. Jedni mówią 28 herców, inni 30. Ale przyjmijmy w założeniu, że to będzie gdzieś około 30 herców w górę. I to też najpierw było 30-40, później było 30-80.
Teraz się okazuje, że nasz mózg potrafi w niektórych sytuacjach pracować również z częstotliwościami kilkuset herców. Czyli te fale mózgowe z taką częstotliwością potrafią po tym mózgu krążyć. Jeżeli uświadomimy sobie, że mózg jest tak naprawdę urządzeniem elektrycznym, ponieważ fale mózgowe nie biorą się znikąd indziej jak z połączeń neuronowych, które w tym mózgu cały czas zasuwają i wytwarzają normalnie energię elektryczną. Ja mówię oczywiście w skrócie, w uproszczeniu i od razu wam powiem, że nie wdam się z wami w żadną dyskusję merytoryczną, bo nie jestem fachowcem. Obserwuję zjawisko i staram się te wszystkie rzeczy ze sobą połączyć i w najprostszy sposób wytłumaczyć te mechanizmy. Natomiast tak, żebyśmy zrozumieli, o co chodzi, dlaczego jest problem i co z tym problemem możemy zrobić. Także jeżeli chcecie precyzyjniejszych informacji na ten temat, to polecam lektury, Google, internet, książki naukowców, opracowania i dowiadujcie się więcej, jeżeli jesteście tym zainteresowani. Ja jestem na tą chwilę zainteresowany wytłumaczeniem zjawiska, dlaczego pewne rzeczy z nami się dzieją i co z tym można zrobić. I okazuje się, że jak zaczęto te fale gamma badać, to oprócz tego, że pojawiają się wtedy, kiedy jest największa wydajność mózgu, kiedy pomiędzy prawą i lewą półkulą następuje natychmiastowa komunikacja. Fale gamma pojawiają się wtedy, kiedy mamy największą umiejętność poznawczą jako ludzie.
Fale gamma pojawiają się wtedy, kiedy przyswajamy zupełnie nowe informacje, bo te, które już posiadamy, krążą po swoich ścieżkach neuronowych już utartych i stworzonych. Natomiast fale gamma pojawiają się wtedy, kiedy zaczynamy uruchamiać zupełnie nowe procesy poznawcze, ale też procesy funkcjonowania.Dość istotne jest to, że fale gamma w bardzo obniżonym stopniu posiadają ludzie z problemami psychicznymi. Ludzie z trudnościami w nauce mają dużo mniejszą aktywność fal gamma. I co jest istotne i co pewnie będzie pewnego rodzaju podsumowaniem tego, do czego was, kochani, próbuję przekonać: wysoka częstotliwość fal gamma pojawia się w stanach szczęścia oraz w stanach empatii, oraz w stanach, kiedy próbujemy wprowadzić swój mózg w stan medytacji, wyciszenia i koncentracji na samych sobie. Biorąc pod uwagę, że rezonans Schumanna pcha nas w kierunku aktywności naszego mózgu w zakresie fal gamma, w sposób naturalny wyłania się perspektywa, do czego my jako ludzkość zmierzamy. Bardziej prawdopodobne staje się to, że jako ludzie w sposób naturalny osiągniemy możliwość funkcjonowania na wyższych częstotliwościach, czyli dostroimy swoje odbiorniki do lepszego odbierania subtelnych informacji ze świata duchowego, ze świata wyższych częstotliwości, ze światów rzeczywistości równoległych. I to by było tyle teorii, tyle wyjaśnienia zjawiska i tyle mojej analizy i wiedzy na ten temat. Natomiast ważne jest to, co możemy z tym zrobić, bo to jest dla mnie istotne. Zwróćcie uwagę. Przypomnę to, co powiedziałem, że zwiększona aktywność fal gamma pojawia się w chwilach szczęścia, w chwilach radości.
I to jest bardzo istotna informacja, którą można sobie nawet zapisać. Odwracając sytuację, aby w sposób samodzielny dostroić swój mózg do wyższych częstotliwości, powinniśmy fundować sobie jak najwięcej chwil radości i szczęścia w sytuacji związanych z miłością, w sytuacji związanych z radością, w sytuacji związanych również z empatią, która uruchamia współczucie, często współodczuwanie, ale też budzi w nas poczucie robienia czegoś dobrego czy myślenia o czymś uniwersalnie dobrym. W swojej książce opisywałem sytuacje, co nam daje radość. Opisywałem tam sytuacje życiowe: kupno nowego samochodu, kupno nowych eleganckich butów czy modnych butów, czy ciuchów, czy wybudowanie domu. Te sytuacje, które dają nam emocjonalnego kopa. Tylko że te sytuacje oczywiście w zależności od skali, a przede wszystkim od nakładów finansowych, trwają krócej bądź dłużej. Im mniejszy nakład finansowy, tym to szczęście kończy się szybciej. Pokażemy swój garnitur, swoje buty na jednej imprezie swojemu koledze albo swojej dziewczynie, albo komuś. Koniec, szczęście przemija. Oczywiście samochodem chwalimy się dużo dłużej, bo im fajniejszy, tym więcej osób może nam zazdrościć albo większej ilości ludzi możemy coś udowodnić, albo większej ilości ludzi możemy nabić tak zwanego gula.
Wypasiony dom to oczywiście są kolejne parapetówy, kolejne zwiedzania, kolejne imprezy, w których możemy sobie to szczęście, tą radość, tą dumę okazać. Natomiast to wszystko przemija. I nawet jak za trzy lata wspominamy historię, jak chwaliliśmy się swoim domem, jaki to on fajny nie był, to już tej radości takiej nie ma. Jest duma, jest satysfakcja, ale nie ma takiej radości. Z czasem zaczynamy bardziej doceniać to, co się w tym domu dzieje, na przykład atmosferę, że dzieci mają swoje pokoje, że jest szczęście, jest harmonia, nie ma kłótni o łazienkę. Takie aspekty zaczynamy doceniać i one dają nam poczucie radości. Na przykład spotkania przy kominku, bo marzyliśmy o kominku, wszyscy chcieliśmy mieć kominek i teraz przy tym kominku możemy się całą rodziną spotykać, grać w szachy, w kalambury albo grać na przykład na gitarach czy innych instrumentach. Ale to już jest związane z konkretnymi sytuacjami, a nie z samą budową domu. Natomiast co nam daje szczęście, radość długoterminową? Dobre rzeczy, które robimy dla drugiego człowieka.
Ja tu oczywiście opisywałem swoją historię ze swoją najstarszą córcią, z jej 18. urodzinami czy 21. urodzinami, jak chcieliśmy zrobić jej imprezę niespodziankę, jakie perypetie były i tak dalej. To, ile radości udało się dzięki temuZmagazynować radości, która nigdy nie przemija, bo zawsze kiedy na ten temat w jakiś sposób rozmawiamy albo sobie przypominamy, to radość jest porównywalna z tą radością, jaką odczuwaliśmy wtedy. I to jest radość, która trwa, która ewoluuje i która podtrzymuje też więzi między ludźmi. Więzy radości, więzy miłości, więzy zaufania, czyli tych wszystkich synonimów miłości. Z pewnością domyślacie się, do czego zmierzam. Co będzie na samym końcu tej wypowiedzi. Opowiem wam jeszcze jedną rzecz, tak żeby już całkowicie ten temat, może nie wyczerpać, ale unaocznić i przedstawić. Każdy z nas przynajmniej raz w życiu był zakochany.
Tak zakładam, bo myślę, że to jest już taka pora, że małych dzieci, które jeszcze tego doświadczenia za sobą nie mają, z nami nie ma. Więc każdy z nas przynajmniej raz był zakochany. Spróbujcie sobie przypomnieć, co się w takich momentach z wami działo. Co się dzieje z ludźmi w momencie, kiedy są zakochani i dlaczego mamy taką wewnętrzną potrzebę, dążenie i chęć do kochania. Ponieważ zakochanie i miłość, która się pojawia w tym momencie do drugiej osoby, radość, szczęście. Pamiętacie to? Jak zastanawialiście się ze swoją pierwszą dziewczyną, ze swoim pierwszym chłopakiem, mając 15 lat, co zrobicie. Ile osób chciało uciec z domu, bo rodzice się na przykład nie zgadzali na taki związek. Ile osób chciało uciekać z domu i w ogóle nie było o czym mówić. Uciekniemy z domu, zamieszkamy razem, coś zrobimy, nie zrobimy, damy sobie radę, poradzimy sobie, będziemy się wspierać, będziemy robić to, będziemy robić tamto.
Ile planów i jakich planów snują ludzie zakochani. Zwróćcie uwagę, że w stanie zakochania, w stanie miłości nie ma lęków. Jeżeli jesteśmy zakochani, jeżeli żyjemy miłością, nie ma lęku, nie ma strachu, nie ma obaw. Wszystko jest tak wyidealizowane, że nie zastanawiamy się nad tym, z czego będziemy żyć, jak sobie poradzimy, co będzie, co nie będzie. Wszystko będzie dobrze, ponieważ jest miłość. I to jest stan, w którym całkowicie przestrajamy nasze odbiorniki na inny sposób funkcjonowania, ponieważ wierzymy, że skoro jest miłość, to wszystko będzie dobrze. Wszystko się ułoży, wszystko się uda. Nie mamy lęków, nie mamy obaw, nie uruchamiamy, wyłączamy w ten sposób swoją podświadomość. Przechodzimy na myślenie duchowe, ponieważ w świecie duchowym nie ma żadnych ograniczeń. Jest energia i koniec.
Są intencje i wszystko jest możliwe do spełnienia. Obawy, lęki pojawiają się wtedy, kiedy uruchamiamy naszą podświadomość, kiedy zaczynamy o tym rozmyślać. Dlatego ważne jest, jeżeli chcemy się świadomie rozwijać w sferze duchowej, aby jak najczęściej te nasze odbiorniki starać się przestawiać na częstotliwość, który jest oparty na miłości. Dlatego trzeba pielęgnować w sobie wszelkiego rodzaju stany radości, stany szczęścia, stany miłości, ponieważ one w naturalny sposób wyłączają naszą podświadomość. Żeby wprowadzić się w stan medytacji, w stan wyciszenia musimy wykonać pracę, włożyć w to jakiś wysiłek, wykonać jakieś procedury. Stan miłości, stan radości, stan szczęścia samoczynnie wyłącza naszą podświadomość. To jest stan, w którym przestawiamy się na tryb duchowy. Przestrajamy swoje odbiorniki na tryb duchowy w naturalny sposób, samoistny, bez żadnego wysiłku. I żebyśmy mieli jasność, ja nie namawiam was teraz do tego, żebyście się zakochiwali, aczkolwiek jak ktoś ma taką potrzebę, nie widzę żadnego problemu. Bo trzeba te dwa stany oddzielić.
Stan miłości od stanu zakochania czy zauroczenia, jak to niektórzy mówią. Aczkolwiek stan zakochania też jest fajny. Natomiast stany miłości i wszystkiego, co jest synonimem miłości: szczęście, wolność, radość, uśmiech, wesołość i tak dalej. Te stany teraz, zwłaszcza teraz, trzeba w sobie bardzo mocno pielęgnować. To mogą być jakiekolwiek formy, niekoniecznie związane z drugą osobą. Bo jeżeli ktoś na przykład czerpie radość z chodzenia po górach, to tą formą miłości jest wyjazd w góry. Jeżeli ktoś kocha zwierzęta, to formą pielęgnowania miłości w swoim własnym życiu jest jak najwięcej czasu spędzanie ze zwierzętami. Jeżeli ktoś ma jakąś pasję, jakieś hobby, to formą miłości jest poświęcanie temu jak największej ilości czasu.To teraz trzeba pielęgnować w sobie i to jest w zasadzie najlepsza i najskuteczniejsza metoda, aby nie rozstroić swojego wewnętrznego odbiornika, który tak pielęgnowaliśmy. Staraliśmy się go rozwijać i żeby coraz lepiej działał. W tych czasach, w sytuacji, w jakiej jesteśmy aktualnie, dużo bardziej ważne jest, abyśmy nauczyli się stany miłości wytwarzać samodzielnie, ponieważ zostaliśmy na tą chwilę pozbawieni możliwości czerpania tego z zewnątrz.
Pójścia na koncert, w otoczeniu ludzi, którzy kochają tą samą muzykę, można się wyszaleć, wytańczyć, wyśpiewać, wyrzucić z siebie różnego rodzaju emocje, zapomnieć się na chwilę, wyłączyć swoją własną podświadomość i skupić się tylko na tym, co dla mnie przyjemne. Z możliwości pójścia z dzieciakami na basen czy pójścia na siłownię, czy wyjechania do Egiptu, do Grecji, na Dominikanę, czy zorganizowania regat na przykład na jakimś jeziorze czy spływów kajakowych, czy czegokolwiek. Zostaliśmy w tej chwili tego pozbawieni. Dlatego tak ważne jest, abyśmy znaleźli w samych sobie sposób, jak ten stan miłości wytworzyć w samym sobie. Swoim własnym pomysłem, swoim własnym sposobem, swoim własnym działaniem, tak aby tych odbiorników nie rozstrajać dalej. Zwłaszcza że gro ludzi będzie czuło dyskomfort w tej chwili. Mając poczucie cofania się, rozstrajania tych odbiorników, tracenia kontaktu z samym sobą. Ten stan napięcia, nerwowości może się pogłębiać, zwłaszcza że jesteśmy cały czas przez naszą Matkę Ziemię pchani do tego, żeby ten mózg pracował na wyższych częstotliwościach i ten proces samoistnie nastąpi. Chyba że ktoś nie będzie w stanie się do niego w pewnym sensie dostosować. Zachowania ludzi w dzisiejszych czasach, zwłaszcza w tym roku, są bardzo często irracjonalne, zupełnie nieadekwatne do zaistniałej sytuacji.
Historie, które ja słyszę, z którymi ludzie przychodzą, pytają mnie, o co tu w ogóle w tym wszystkim chodzi. Wybuchy złości, gniewu z powodu tak prostych, banalnych sytuacji, które w normalnych czasach w ogóle na nikim nie zrobiłyby wrażenia albo ktoś obróciłby w żart. Teraz stają się powodem do kłótni, do awantur, do irracjonalnych zachowań ludzkich, irracjonalnych umysłowo, ale też irracjonalnych emocjonalnie. Więc ważne jest, abyśmy sami potrafili w tej chwili te stany miłości, radości, szczęścia wytwarzać poprzez jak największe uczestniczenie w sytuacjach, które sprawiają nam przyjemność, które dają nam radość, które dają nam możliwość poczucia szczęścia. Jeżeli nie są to rzeczy związane z naszą pracą, zajęciami, hobby, przyjemnościami, to również może to być związane z poświęceniem więcej czasu swoim bliskim, bo dawanie przyjemności też swoim bliskim uruchamia w nas pokłady miłości. To jest właśnie dobry czas, kiedy zostaliśmy zamknięci, gdzieś w domach, w gronie najbliższych do tego, żeby właśnie też na tej płaszczyźnie te pokłady miłości uruchamiać. Dawać szczęście drugiej osobie tak po prostu. Po to, żeby poczuć się przyjemnie, żeby poczuć radość. Zrobić śniadanie, kupić jajko z niespodzianką dziecku tak bez powodu, bez przyczyny. Usiąść z nim, odrobić lekcje albo po prostu przyjść i okej, nie ma meczów, nie idę z kolegami na piwo, bo nie ma gdzie.
W takim razie zamiast siedzieć i narzekać, spędzę ten czas z córką. Spędzę ten czas z synem. Zapytam co u niego, jak tam mu ta zdalna nauka idzie i tak dalej. Jeżeli chcemy dostrajać samoczynnie te nasze odbiorniki do wyższych częstotliwości, to powinniśmy je dostrajać na częstotliwościach miłości, radości i szczęścia, czyli tych częstotliwości, które są nieco wyższe od tych, na których pracowaliśmy do tej pory, tych związanych z naszą podświadomością. Miłość w naturalny sposób przełącza nasz odbiornik na wyższą częstotliwość. Miłość i wszystko, co jest związane z miłością. I pamiętajcie, nie mówię tu o stanie zakochania, chociaż ten również. Jedna ważna rzecz jeszcze, o której warto pamiętać.To jest bardzo dobry czas na nauczenie się uważności. Uważności polegającej na tym, żeby być tu i teraz. Jesteśmy cały czas wciągani w historie, które się już wydarzyły lub w historie, które mają się wydarzyć.
Jesteśmy cały czas w to wciągani. Nie tylko przez media, nie tylko przez polityków, ale również przez naszych znajomych, bliskich, przyjaciół. Mówiłem o tym przy okazji tego, co nazwałem emocjonalnym detoksem. Ważne jest, aby nauczyć się być tu i teraz, ponieważ to też uruchamia w sposób naturalny nasze fale mózgowe gamma. Ponieważ tylko będąc uważnym i skupionym na tym, co się dzieje w tej chwili, uruchamiamy procesy poznawcze. Ponieważ potrafimy widzieć, obserwować i analizować to, co się dzieje dokładnie w tej chwili, bez wchodzenia, co może być albo zastanawiania się, co było. Jeżeli chcemy wytwarzać nowe wzorce myślowe, musimy się nauczyć być tu i teraz. Ponieważ życie lękami, obawami o przyszłość bądź jakimiś tam w danym momencie złudnymi obawami uruchamia naszą podświadomość. Myślenie o tym, co było i w związku z tym, jakie są szanse na to, że coś się zmieni, jest uruchamianiem naszych procesów podświadomościowych. Bycie tu i teraz daje możliwość skupienia się i wytworzenia jakiegoś nowego wzorca i w ten sposób dokonywania jakichś na początku drobnych zmian w swoim życiu.
Od razu pragnę dopowiedzieć, że nie chodzi mi o afirmacje. Nie chodzi mi o marzenia, że raptem teraz wam mówię: „Nie marzcie, nie snujcie planów na przyszłość i tak dalej”. Plany to jest jedno, marzenia to jest drugie, bycie tu i teraz to jest trzecie. Oczywiście plany tak, ponieważ każdy człowiek jakieś założenia w życiu musi mieć, jakieś cele, do czegoś dążyć. Ale odsyłam do tej audycji, która była o celach i sposobach ich realizacji. Marzenia jak najbardziej. To jest świetna forma właśnie uruchamiania pokładów miłości poprzez wyobrażanie sobie czegoś przyjemnego dla nas. Fajnego, przyjemnego, radosnego, wesołego. Więc jak najbardziej tak, ale też umiejętność wyłączenia procesów podświadomościowych po to, żeby będąc tu i teraz, skupiając swoją uwagę na tym, co jest w danej chwili, dać sobie możliwość stworzenia jakiegoś nowego wzorca myślowego na bazie właśnie tych wyższych częstotliwości fal gamma i tych umiejętności poznawczych mózgu. To jest ważne.
Oczywiście, jeżeli chcemy tę kreację swojej własnej rzeczywistości kontynuować. Właśnie takich sytuacji, kochani, ja z całego serca sobie oraz wam życzę. Uruchamiania pokładów miłości, szczęścia, radości, umiejętności kreowania radosnej rzeczywistości wokół siebie, bo to do tego się sprowadza, że staramy się nie czekać, aż dostaniemy, tylko stwarzać radośniejszy świat wokół siebie, weselszy oraz uruchamianie tych nowych procesów w naszych umysłach, dostosowanych też do nowych sytuacji, do nowych czasów i jak najbardziej dostrojonych tych odbiorników na te wyższe częstotliwości. Ze swojej strony ja sobie oraz wam, kochani, z całego serca życzę, kończąc tą moją jak zwykle przeholowaną część oficjalną. Halo, halo, panie Marku.
[53:17] - Halo, halo, ja tutaj mam problem, bo siadła mi karta dźwiękowa. Coś tam się dzieje i muszę po prostu kręcić nie tym pokrętłem do głośności, którego używałem jeszcze do niedawna. Ale jestem jak najbardziej.
[53:36] - Miałem nadzieję, że pan się zamyślił w tych moich przemyśleniach i tak mówię: „Jeszcze chwilkę. Niech się podelektuje”. A może pan jakieś marzenia snuł już sobie w międzyczasie, ja panu przerwałem.
[53:48] - Nie, tutaj pilnuję. Patrzę, co tutaj ludzie na czatach wrzucają. Właściwie tylko na jednym czacie, bo to chyba tylko życie radiowe skupia się ostatnio tylko na YouTubie. Na pozostałych czatach cisza. Na GG cisza, na Skypie też cisza.
[54:08] - O miłości. Każdy się pewnie trochę rozmarzył, poprzypominał sobie, jak miał 15 lat, co tam się działo. Kochani, jak najwięcej takich sytuacji sobie przypominajcie. Ach, jak ja bym wam opowiedział. Może kiedyś wam opowiem. A może się kiedyś umówimy, że wszyscy sobie poopowiadamy. A może w ogóle zamiast komentować czaty, to sobie poopowiadamy takie historie. Pomyślcie. Jak chcecie, to ja mogę zacząć od siebie zaraz po krótkim przerywniku muzycznym. Możemy pójść w tym kierunku.
To są naprawdę fajne wspomnienia.
[54:50] - My robimy teraz krótką przerwę, około sześciominutową. Taki całkiem fajny kawałek dzisiaj bez tekstu będzie utwór, ale całkiem fajnie brzmiący. Utwór zatytułowany „Hear My Heart", tytuł się wpasował w to, o czym pan Słek przed chwilą mówił. „Usłysz moje serce", utwór z repertuaru Doctor Delight. Posłuchajcie sobie tego całkiem fajnego kawałka, całkiem przyjemnego, bardzo naładowanego ładunkiem emocjonalnym. My w Radio Paranormalium za jakieś sześć minut powrócimy do drugiej części audycji „Świat Oczami Duszy", w której będziemy odbierać wasze telefony. Miejmy nadzieję, że już przygotowujecie się powolutku do zadzwonienia do Radia Paranormalium. Będziemy odbierać za jakieś sześć minut. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale blogi na www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium.Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium: www.paranormalium.pl.
Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone. I już jesteśmy z powrotem. Przed chwilą zagrał nam Dr. Delight utwór zatytułowany "Hear My Heart" – usłysz moje serce. A my po przerywniku muzycznym i po małej autopromocji Radia Paranormalium przechodzimy do drugiej części audycji "Świat Oczami Duszy". Przypomnę, że mamy dzisiaj 16 listopada 2020 roku. Jeżeli masz w kalendarzu inną datę, to prawdopodobnie słuchasz powtórki albo audycji z mp3. A jeżeli masz dzisiaj właśnie tę datę, 16 listopada 2020 roku, to znaczy, że możesz właśnie teraz do Radia Paranormalium zadzwonić, bowiem właśnie w tym momencie otwieramy naszą linię telefoniczną. Można do nas dzwonić na numery telefonów: stacjonarny 32 746 0008, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02.
Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i Pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także pisać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:03:16] - Dziękuję panie Marku. Oczywiście przyłączam się do prośby. Jeżeli ktoś ma ochotę się podzielić z nami swoimi przemyśleniami, wnioskami albo zadać jakieś pytanie, to bardzo serdecznie zapraszamy do dzwonienia. A ja tradycyjnie przejdę do czytania komentarzy. Oczywiście po całej serii powitań, które są dla mnie zawsze bardzo miłe. Zwłaszcza jak widzę, to jest trochę jak w sieciach komórkowych, że każdy nowy klient jest inaczej traktowany niż stary. Więc żeby nie było tak, że ja witam tylko tych nowych. Natomiast oczywiście bardzo się cieszę ze wszystkich, którzy są. Także witam was kochani jeszcze raz bardzo serdecznie. Iwonka tutaj napisała: "Panie Sławku, czy szumy uszne mogą mieć coś wspólnego z przestrajaniem się na wyższe częstotliwości?
Nie słucham głośno muzyki, nie nadużywam słuchawek. Szum mam." Szumy, brak koncentracji, natłok myśli to są podstawowe objawy, że nasz mózg próbuje się przestawić na wyższe częstotliwości. Więc jak najbardziej tak, droga Iwonko. Feliks pisze: "Tak, promieniowanie gamma to tak zwany rentgen, pole elektromagnetyczne o większej mocy częstotliwości. My żyjemy w tak zwanym polu Ziemi, tak zwanym Schumanna." To chyba około siedmiu herców. 7,68 było pierwsze zbadane wyniki i z tego co mi wiadomo, to on się przez wiele lat na tym poziomie utrzymywał. Feliks pisze jeszcze: "Plamy na słońcu podnoszą pole Schumanna okresowo. Sam Układ Słoneczny jest położony swoją płaską płaszczyzną względem płaszczyzny naszej Galaktyki pod kątem 93 stopni. To jest kąt prosty, ale odchylony." Proszę bardzo. To znaczy tak naprawdę według naukowców to za rezonans Schumanna nie tyle odpowiadają plamy na słońcu, co wyładowania atmosferyczne, których z tego co pamiętam, w atmosferze ziemskiej jest około tysiąca na sekundę średnio.
Ale to oczywiście jest tylko jedna z teorii, bo tak na dobrą sprawę nie wiadomo, dlaczego ten rezonans się zmienia. Bo albo musiałaby się zmienić objętość planety, albo jakieś inne zjawiska fizyczne, które nie zostały zaobserwowane. Więc ja myślę, że to zjawisko jest badane cały czas przez naukowców, ale z jakichś tam powodów, nie wiem jakich, część tych informacji została utajniona. I powiem szczerze, tych skanerów takich online'owych, których było kilka, w tej chwili chyba mi się udało ustalić jakiś tam radziecki ostatnio i nic poza tym nie ma. Więc myślę, że to jest zjawisko, które w dalszym ciągu jeszcze przez naukowców albo nie zostało wyjaśnione, albo już w jakimś stopniu wyjaśnione, ale na pewno nieogłoszone oficjalnie. O tak.Jonas Fen pisze: „Jestem organicznie szczęśliwa.” Bardzo fajny wpis. Moje gratulacje. Sinus Poland pisze: „Ja w ramach zwiększania wibracji co wieczór na noc zakładam słuchawki z dźwiękami synchronizującymi półkule mózgu. Efektem tego znacznie częściej udaje mi się przejąć kontrolę nad snami. Polecam.” Proszę bardzo, kolejna rada.
Oczywiście mówię, że pewnie na każdego działa coś innego. Jedni mają bardziej analityczne umysły i pewnie co innego będzie na nich działało, ale jak się odezwiecie do Sinus Poland, to z pewnością powie wam, czego konkretnie słucha. Felix pisze jeszcze: „Pochylona płaszczyzna Układu Słonecznego około 30 stopni to jest te 30 stopni zapisane w położeniu piramidy Cheopsa w Gizie. O tym mówi doktor Franz Zalewski w swoim filmie na YouTubie i ruchu też sinusoidalnym.” Tak jak powiedziałem, kochani, jeżeli chcecie zgłębiać tę wiedzę też odnośnie fal mózgowych, odnośnie wszelkiego rodzaju zjawisk związanych z rezonansem Schumanna, jest tego sporo, więc jak najbardziej, jeżeli kogoś to bardziej zaintrygowało, to jak najbardziej na własną rękę szukajcie. Tak jak powiedziałem, mnie interesuje zjawisko i wytłumaczenie zjawiska, tego, co się z nami dzieje bardziej niż analizowanie poszczególnych czynników. Sinus Poland pisze: „Eksperymentuję jeszcze z częstotliwościami. Najlepiej na mnie działa 2,44 na granicy theta i theta. Jestem ciekaw waszych doświadczeń, czy ktoś też praktykuje i ma jakieś presety wypróbkowane.” Ja troszeczkę też się bawiłem. Natomiast po pierwsze 2,44 bez żadnego podłoża jest niesłyszalne, a przynajmniej w większości sprzętów jest niesłyszalne. Poza tym 2,44 herca to są też już infradźwięki, więc z tym należy dość ostrożnie.
Felix jeszcze pisze: „Duże, intensywne, ale światło wynikowe z intensywności promieniowania gamma chyba 60 herców, 60 kiloherców czy 60 megaherców.” Nie wiem, trudno mi powiedzieć. Natomiast czytałem na początku, że fale gamma czy promieniowanie gamma i fale gamma mają to do siebie, że są wysokiej częstotliwości. Natomiast jak dale mózgowe gamma, do której granicy w tej chwili naukowcy odkryli? Nie wiem. Czytałem o 200, 300, 400 hercach nawet. Iwonka pisze: „Też słucham różnych częstotliwości. To do uzdrawiania ciała dają fizyczne odczucia, na przykład mrowienia, a theta daje lepszy sen.” Theta tak, bo to jest stan wyciszenia naszego umysłu. Robiłem kiedyś eksperymenty z 40 plus właśnie na przykład dwa na jeden kanał i 40 na drugi kanał. Powiem wam szczerze, dość fajne efekty to przychodziło. Natomiast z częstotliwościami takimi, które wpływają na nasz mózg, to jest trochę tak jak z muzyką, że samo słuchanie jeszcze nie przynosi takich efektów.
Dlatego ważne jest, żeby też to poczuć, bo my mimo wszystko odczuwamy to fizycznie, chociaż nie czujemy tego fizycznie, ale jednak ten odbiór jest taki również fizyczny. Sinus Poland pisze: „Mi zależy na głębokiej medytacji, zbliżeniu się do siebie, spojrzeniu w głąb.” Tu jest to, co już raz dzisiaj powiedziałem w audycji, że są dwa sposoby: albo wyłączanie podświadomości poprzez przeróżnego rodzaju techniki, czyli to, co jest związane z naszą podświadomością, albo naturalnym procesem wyłączania podświadomości jest jak najwięcej miłości. Zwróćcie uwagę, też mówiłem chyba w poprzedniej audycji, jak dzieci podchodzą do tego tematu. Nie zastanawiają się, nie analizują, nie snują planów, nie widzą przeszkód. Marzenia są już planem. Znaczy nie, nawet nie planem. Źle powiedziałem. „Będę tym i tym.” To nie ma nic wspólnego z kalkulacją, analizą, określeniem szans czy możliwości. To się pojawia dopiero później. Otoczenie określa później szanse.
„Gdzie ty z tym wyglądem, z tymi ocenami? Kim ty chcesz być?” Tak się zabija wiarę w realizację marzeń. Natomiast dzieci właśnie na bazie tej miłości nie zastanawiają się nad tym, czy jest to możliwe.Iwonka pisze: „Lubię gongi i misy tybetańskie.” Ja też. Nawet kiedyś planowałem sobie kupić. Ktoś z moich znajomych kupił i nawet mieliśmy się umówić na przetestowanie, ale jakoś tak się nie złożyło. Sinus Poland pisze: „Panie Sławku, znów się czuję, że ta audycja jest specjalnie dla mnie. Wszystko składa się na wielką układankę. Ostatnie kilka dni to dla mnie głęboka kontemplacja miłości, siły jej tworzenia.” Mój drogi, uśmiecham się, bo znasz moje zdanie na ten temat. Powiedziałem ci w naszej rozmowie. Cieszy mnie to oczywiście bez wątpienia, ale też z drugiej strony zupełnie nie dziwi.
Iwonka pisze: „Lubię muzykę z filmu Avatar, 432 herce.” To wszystkie, jak wiecie, bo tym też się swego czasu zajmowałem, czyli tymi częstotliwościami przypisanymi do poszczególnych czakr. Więc 432 herce to są oczywiście te częstotliwości, na których się podobno transformuje DNA i jest najbardziej uzdrawiająca dla nas. Natomiast też należy pamiętać, że wszystkie nasze organy wewnętrzne też mają swoje własne częstotliwości drgań, więc tu też trzeba robić to ostrożnie. Sinus Poland pisze: „Siły spokoju i bezpieczeństwa, jakie daje wewnątrz dla mnie generatorem, są moje zwierzęta.” Powiem wam tak: ja się tu całkowicie zgadzam. Nawet przed chwilą słyszeliście mojego zwierzaka. Zresztą znacie moją historię z dziewięcioma szczeniaczkami. To też był taki okres, dzięki nim taką dość spokojną nogą i spokojnymi emocjami przeszedłem różnego rodzaju covidowe zawirowania w sensie emocjonalnym, ponieważ zwierzęta dają nam możliwość okazywania bezinteresownej miłości w sposób niekontrolowany i nieograniczony. W stosunku do ludzi nie mamy tego komfortu, bo bardzo często już nauczeni tak zwanymi doświadczeniami życiowymi, z miłością zaczynamy kalkulować. Czy ktoś z tego nie korzysta, czy ktoś czegoś nie zrobi, co się wydarzy, czy to może za dużo, a ja tyle dałem, a nic nie dostałem. Więc z tą miłością do ludzi bywa różnie.
Natomiast w stosunku do zwierząt możemy im dać tyle miłości, ile tylko chcemy, a one to wszystko przyjmą. Sinus Poland pisze: „Iwona, ja mówiłem o pojedynczych dźwiękach, a nie o muzyce. Na przykład lewe ucho 82 herce, 52.” No właśnie. „77, 66 herców, co daje synchronizację półkul na 4 i 3 herca theta.” Właśnie o tym mówiłem. Ale dobrze, cieszę się, że to wyjaśniłeś nam. Iwonka pisze o... A, ja coś nacisnąłem. I właśnie tu jest dyskusja na temat tak, dudnienie obuuszne. I tu jest rozmowa o misach tybetańskich. Polecam.
Sinus Poland pisze: „Ciało dostraja się do tej jednej częstotliwości.” Tak, natomiast misy tybetańskie też są o różnych częstotliwościach. Sinus Poland pisze. I różnica właśnie pomiędzy misami tybetańskimi a słuchaniem muzyki na słuchawkach polega na tym, że misa tybetańska wytwarza drgania, które przenikają nasze ciało i dopiero docierają do naszego mózgu. Ale przenikają również ciało. Natomiast muzyka ma tor w drugą stronę działania. Sinus Poland pisze: „Ja mam taką apkę na telefon, która umożliwia generowanie, jakie sobie wybierzesz. Tutaj opcji jest właściwie nieograniczona liczba, dlatego pytam, czy ktoś ma jakiś sprawdzony dla niego preset.” Znaczy ja to robię na laptopie, więc nie wiem, czy na telefon są takie same. Z czego ja korzystałem? No dobra, w tej chwili sobie nie przypomnę, ale jest kilka takich generatorów. Jakby codziennie ustawiać inną częstotliwość, to życia nie starczy, żeby wypróbować wszystkie możliwości.
To prawda. „Przy częstotliwości rezonansu na 2,44 ja miałem bardzo wyraźne struktury. Z pomocą ćwiczeń, jakie robię, udało mi się kilkukrotnie przejąć.” Arkadiusz Lewski pisze: „Panie Sławku, jak by się pan ustosunkował do protestów przeciwko prawu aborcyjnemu?” Panie Arkadiuszu, ja na ten temat już bodajże albo w poprzedniej, albo dwie audycje wstecz mówiłem. Zdania na tą chwilę nie zmieniłem. Jedna z audycji była poświęcona właśnie samej aborcji jako takiej.Więc nie będę słuchaczy zanudzał po raz kolejny swoją opinią. Polecam. Nawet pan Marek w tytule audycji dał jakiś opis tego, więc myślę, że nie będzie problemów ze znalezieniem. Sinus Poland pisze: „Panie Sławku, a wracając do miłości, czy może pan jeszcze pogłębić temat jej bezwarunkowości? Może kolejna audycja, bo to temat rzeka. Chodzi mi o to, jak generuje uczucie miłości.
W głębokiej medytacji pojawiają się uczucia bardzo mieszane, szczególnie w stosunku do ludzi, gdzie nigdy nie jest czarno-biało”. Właśnie o tym mówiłem. Dlatego ja też zastanawiam się, czy w następnej audycji o tym powiedzieć, ale przemknęło mi, że pojawiły się inne opinie na ten temat, więc może poczytam inne i wtedy się do tego odniosę. Danuta pisze: „Co na to instynkt?” Widman pisze: „Pozdrowienia panie Sławku, kochamy pana”. Proszę bardzo, dziękuję bardzo. Jeszcze serduszko dostałem. Super, bardzo dziękuję. Sinus Poland pisze: „Mówimy o miłości bezwarunkowej. Ja rozumiem jako taką, która nie daje się zburzyć żadnym złym wspomnieniem czy wydarzeniem, a takich jest bez liku w relacjach z ludźmi, nawet tymi najbliższymi. I tak pojawia się konstatacja o tym, że oto miłość bezwarunkowa staje się frazesem, którym wycierają sobie usta liczne osoby, mówiąc o rozwoju i podnoszeniu wibracji.” Betty Sweet pisze: „Dobry wieczór”.
Dobry wieczór. „Bardzo ciekawe radio, świetna audycja. Pozdrawiam serdecznie”. My również pozdrawiamy bardzo serdecznie. Sinus Poland pisze dalej: „Ja z mojej perspektywy mogę powiedzieć, że kocham bezwarunkowo drugiego człowieka konkretnego, ale to nie jest czyste uczucie, takie pełne i szczęśliwe. Nie wypełnia mnie całkowicie.” To jest trudny temat. „A do tego określenia pojawiają się z ust osób, które mówią o bezwarunkowej miłości.” Renata pisze: „W tym, że wibracje owszem, czasami spadają, czasami się podnoszą” i Sinus Poland pisze: „Czy może właśnie to jest bezwarunkowa miłość? A ja oczekuję uczucia zauroczenia.” Iwonka pisze: „Dla mnie miłość bezwarunkowa zaczynała się od tego, że nie zrywa się niepotrzebnie kwiatków i nie rozdeptuje się ślimaków. I tak samo w ostrożny sposób traktuje się ludzi.” Tobiasz: „Bezwarunkowa miłość jest wtedy, gdy życie swoje oddajesz za drugą osobę. Jeśli cenisz swoje życie bardziej niż życie osoby, którą kochasz, oznacza to, że nie kochasz tej osoby bezwarunkowo.” I Tobiasz pisze: „To jest definicja bezwarunkowej miłości, nie ma innej.” I za chwilę przeczytam komentarz pana Arkadiusza, ale on już nie jest o miłości, więc przeczytałem komentarze o miłości bezwarunkowej.
Teraz już mogę się do tego troszeczkę, kochani, odnieść, bo chciałem, żebyście w jednym ciągu przeczytać wasze zdanie na ten temat. Więc ja to troszeczkę może obrócę w pytanie: co to jest miłość bezwarunkowa i czy ona w ogóle na ziemi istnieje? Rozmawiamy tutaj, zwłaszcza Sinus Poland pisze o tym, że miłość bezwarunkowa w stosunku do drugiego człowieka jest bardzo trudna. Ja się zresztą z tym całkowicie zgadzam, że jest bardzo trudna. Natomiast powiedzcie mi, żeby znaleźć odpowiedź na to pytanie, zastanówcie się, czy kochacie samych siebie miłością bezwarunkową, bo znacie już moje zdanie na ten temat. Specjalnie zrobiłem króciutką przerwę, żeby nie wyskoczyć od razu ze swoimi dalszymi komentarzami, żebyście mieli czas pomyśleć, czy kochacie samych siebie bezwarunkowo. Ja zawsze twierdzę, że jeżeli coś próbujemy robić, to może trochę tak, jak z wymaganiem od innych. Jeżeli czegoś postanowimy wymagać od innych, to sprawdźmy najpierw, czy jest to w ogóle możliwe do zrealizowania, wymagając tego od samego siebie. Tak samo jest z miłością bezwarunkową. Owszem, sytuacje miłości bezwarunkowej uruchamiają się u większości rodziców w stosunku do własnych dzieci, zwłaszcza tych malutkich jeszcze, bezbronnych, wymagających opieki.
Natomiast na ile jest w tym miłości bezwarunkowej? Na ile instynktu, na przykład macierzyńskiego czy ojcowskiego? Na ile podświadomości, czyli wzorców, jak powinniśmy się jako rodzic zachowywać? Na ile jest też naszego ego, że chcemy się sprawdzić w tej roli i udowodnić samemu sobie, jacy jesteśmy dobrzy? Natomiast wiem, że w przypadku własnych dzieci miłość bezwarunkową można wykrzesać. Natomiast żeby zrozumieć, czym jest miłość bezwarunkowa, najlepiej zacząć ją od miłości bezwarunkowej do samego siebie. Dajmy sobieTyle miłości, ile potrzebujemy. Dajmy sobie to, co nam sprawia przyjemność, co nam sprawia radość, co nam daje szczęście. Nie oczekując niczego w zamian od świata, ani od samego siebie. Zobaczcie, jak jest to trudne w stosunku do samego siebie.
Definicja Tobiasza, że oddanie życia za kogoś jest objawem miłości bezwarunkowej, ma bardzo wyraźne przełożenie. Bo my często poświęcamy życie z powodu braku miłości do samego siebie. Miłość bezwarunkowa to nie jest oddawanie życia za kogoś i nie mamy prawa od nikogo oczekiwać, żeby oddał życie za nas. Najlepiej zrozumieć definicję miłości bezwarunkowej, próbując sobie samemu tą miłość bezwarunkową dać. Lepszej rady na tą chwilę ani definicji dać wam kochani nie mogę. Takie jest moje zdanie na ten temat. Arkadiusz pisze: „Co sądzi pan o grach komputerowych, książkach, filmach, sporcie, telewizji? Jak według pana znaleźć pożyteczne zajęcie i po czym poznać, że to, co robimy, jest dla nas pożyteczne?” Panie Arkadiuszu, jak słyszę, że coś jest pożyteczne, to uruchamia się tryb podświadomości, czyli oceny logicznej, analitycznej, umysłowej, mentalnej oceny pożyteczności, przydatności tego. Z punktu widzenia rozwoju naszej świadomości wszystko, co robimy, jest dla nas pożyteczne, ponieważ poszerza naszą świadomość. Nie ma niepożytecznych rzeczy.
Skoro wszystko jest pożyteczne, to, co możemy dla siebie zrobić, sprawdźmy jeszcze przy okazji, żeby było dla nas fajne, żeby było dla nas przyjemne. Niech to stanie się celem naszych poszukiwań w filmach, książkach, w grach, w spędzaniu wolnego czasu, w zajęciach, w hobby, w pasjach. Niech to będzie dla nas przyjemne, bo pożyteczne z punktu widzenia rozwoju świadomości jest wszystko. Pan Arkadiusz jeszcze pisze: „Po czym poznać, że kochamy lub nie kochamy samych siebie?” Najprostszy sposób: po czym poznać? Po tym, czy jesteśmy szczęśliwi. Czy poświęcamy swój czas na robienie rzeczy, które przynoszą nam radość, które nas nakręcają, napędzają, powodują, że chcemy robić tego jeszcze więcej. Oczywiście, żebyśmy się tutaj dobrze zrozumieli, bo przypomnę swoją podejrzaną definicję wyczytaną w internecie gdzieś wśród postów moich znajomych, przyjaciół, że jeżeli coś w życiu robisz dla innych, to nigdy nie rób tego kosztem siebie. A jeżeli robisz coś dla siebie, nie rób tego kosztem innych. Niechodzenie do pracy i uprawianie, na przykład jeżdżenie samochodem za pieniądze, które przyniesie żona i bycie pasożytem tylko dlatego, że będziemy się zasłaniali miłością do samego siebie, bo nam to sprawia przyjemność, jest oczywiście egoizmem i manipulacją. Zarabianie pieniędzy po to, żeby to zabezpieczyło nasze potrzeby życiowe, naszych bliskich, naszej rodziny, a ten naddatek, przeznaczenie na swoją pasję jest jak najbardziej słuszne.
To już jest objaw miłości do samego siebie. Że nie robię tego kosztem swojej rodziny, kosztem swoich dzieci, kosztem wykorzystywania swojego partnera, żony czy męża, tylko sam zabiegam o to, żebym mógł swoje pasje, zamiłowania i przyjemności realizować. Moim zdaniem w tym kierunku powinno iść. Wyjaśniłem, żeby nie było niejasności. Nie wiem, czy temat miłości was kochani wystraszył, bo widzę, że nie widzę komentarzy, że dobrnęliśmy do 21:48, czyli siedem minut temu. Ludzie się zasłuchali po prostu. Bardzo się cieszę, bo tematy, które ostatnio poruszam, uważam, że są na ten czas bardzo, przynajmniej w moim przekonaniu, przydatne. Szanuję wasz czas, więc gdybym nie uważał tego za przemyślane i przydatne, nie zawracałbym wam głowy. Sinus Poland napisał: „Dla mnie są mocne przemyślenia”. Superowo.
Zawsze mówię, że przemyślenia to jest pierwszy czy jeden z pierwszych kroków do dokonywania zmian. Że fajnie jest jeszcze jak to zaczyna w naszym życiu hulać samoistnie.Arkadiusz pisze: „Ja uważam, że zainteresowania są uzależnione od poziomu świadomości duszy. Intelekt ludzi idzie w parze z rozwojem duchowym”. Z tą drugą częścią się nie zgodzę, bo znam ludzi o dość wysokim, w moim przekonaniu, rozwoju duchowym, natomiast to nie muszą być ludzie wcale wykształceni ani specjalnie intelektualni. Czasami nawet uważam, że pewnego rodzaju świadomość, wysoka świadomość objawia się bez nadmiernej wiedzy.
[01:32:16] - Inteligencja jako taka nie musi automatycznie iść w parze z czymkolwiek, na przykład z mądrością czy dobrocią.
[01:32:26] - Nie. Ja właśnie te stany potrafię rozdzielić. Zresztą uważam też, że inteligencja to jest umiejętność wykorzystania wiedzy, którą się posiada. Można być bardzo oczytanym, bardzo wykształconym i nic z tą wiedzą nie robić. To dla mnie nie ma nic wspólnego z inteligencją. Natomiast zgadzam się z tym, że zainteresowania są w dużej mierze uzależnione od poziomu świadomości. Julian pisze: „Król, aborcja. Gdzie jest miłość i granica?” Drogi panie Julianie, tak jak mówię, już na ten temat wyraźnie powiedziałem swoje zdanie w którejś poprzedniej audycji, więc polecam. Nie będę tutaj słuchaczy tym po raz kolejny uszczęśliwiał. Sinus Poland pisze: „Znów zataczam koło.
Aby poznać świat, muszę poznać siebie. Aby zrozumieć miłość, muszę pokochać samego siebie”. Bardzo mądrze napisane i całkowicie się z tobą zgadzam. Kronika Mac pisze: „Witam i zabieram się za słuchanie audycji”. Witamy cię bardzo serdecznie. „Ale jest dla mnie nowy kierunek” — Sinus Poland pisze — „za co jestem wdzięczny”. Mój drogi i moi kochani. Jeszcze Sinus Poland pisze: „Znaczy, że to nie jest dla mnie nowość absolutnie, ale w moich kontemplacjach miłości skupię się teraz na sobie”. Najlepszym polem doświadczalnym do robienia czegokolwiek jest skupienie się na samym sobie.
[01:34:20] - Przepraszam bardzo, muszę tutaj skomentować to, co właśnie napisał Arkadiusz, że Indie, bo większość kryminalistów ma niską inteligencję. Proponuję zapoznać się z dokonaniami niejakiego Teodora Kaczyńskiego. Facet miał inteligencję, bo IQ bodajże 178, czy jakoś tak, a wykorzystywał tę swoją inteligencję do celów raczej mało chwalebnych.
[01:34:47] - Ja się tu z panem Markiem całkowicie podpiszę pod tym. Bardzo mocno naciągana teoria i pewnie zbudowana na jakichś przykładach, ale ja też znam kilka osób, które tak jak pan Marek powiedział, zajmują się mało chwalebnymi rzeczami, natomiast inteligencją naprawdę mogliby zaimponować niejednej osobie. XY pisze: „Jaką miłość ma częstotliwość, panie Sławku?” Dobre pytanie. I być może znowu zostanę przez ciebie wywołany do tablicy w następnej audycji. Nie znam górnej granicy. Oczywiście jestem przekonany, że im wyższa, tym lepiej. Zwłaszcza, że nie wiem, o czym rozmawiamy tutaj. Czy o falach mózgowych? Myślę, że ta miłość taka zaczyna się pojawiać przy falach gamma gdzieś w granicach 40 herców, przynajmniej 40-50 herców. Ja jak robiłem swoje eksperymenty i doświadczenia z dźwiękami, to w tym zakresie miałem najfajniejsze doznania, takie nawet rzekłbym z pogranicza fizycznego.
Natomiast jeszcze wrócę na chwilę do tego, co napisał Sinus Poland, że zataczam koło, że bardzo często jest właśnie tak, że pewne tematy rozwalamy na raty. Czyli pojawia się problem, który rozpatrujemy przy jakimś tam poziomie wiedzy i świadomości i on za jakiś czas znowu się pojawia wtedy, kiedy możemy na niego spojrzeć już po pierwsze z perspektywy czasu, a po drugie z perspektywy też innej wiedzy i innej świadomości. Wtedy to też jest rozwój świadomości i wtedy rozpoznanie i przyjrzenie się tej sytuacji jest szersze, jest pełniejsze. Tutaj Sinus Poland napisał jeszcze à propos wypowiedzi pana Arkadiusza, że większość psychopatów jest genialnie inteligentna. Pan Arkadiusz pisze: „Ale to jest średnia statystyczna, więc pojedyncze przypadki się nie liczą”. Ja powiem tak, bo my tutaj rozmawiamy już troszeczkę na innej płaszczyźnie. Natomiast z punktu widzenia poziomów świadomości to oczywiście te niemowlęce dusze, które jeszcze gdzieś tam się na Ziemi pojawiają, oczywiście one nie reprezentują sobą żadnego poziomu inteligencji, ponieważNie mają zapotrzebowania na rozwijanie tej inteligencji. Żyją bardzo często, uczą się instynktu przetrwania i na tym skupiają swoje doświadczenie. Dusze dziecięce też nie mają potrzeby rozwoju inteligencji, ponieważ są podporządkowane prawom, instynktowi tłumu, autorytetom, więc pozwalają, żeby ktoś inny podejmował za nich ważne życiowe decyzje, ustalał priorytety, wartości. Więc ich zdobywanie wiedzy ogranicza się tylko do tego, co jest niezbędne i co jest potrzebne.
Natomiast już na poziomie dusz młodych inteligencja jest bardzo dużą wartością dodaną. Zwłaszcza wyspecjalizowanie się w czymś, co jest potrzebne do osiągania sukcesu. I tu już ta inteligencja, która jest potrzebna też do wykorzystywania innych ludzi, do manipulowania, do przekonywania ich, aby wykonywali i realizowali ich cele i ich ambicje, jest niezbędna. Na poziomie dusz dojrzałych ten poziom inteligencji jest ukierunkowany zupełnie w innym kierunku: w poznawanie świata, siebie, otoczenia, ludzi. Oczywiście zgadzam się z tym, że w pewnym sensie poziom inteligencji jest właściwy, przynajmniej w ogólnym założeniu, dla pewnych poziomów świadomości. Natomiast oczywiście to są też tylko jakieś ogólne wytyczne, a nie obejmują wszystkich przypadków i każdego człowieka nie wpisują do jakiegoś tam szablonu. Także tak. Dobrze, kochani, w związku z tym, że systematycznie wstaję o godzinie 5:12. Nie to, że mam nastawiony budzik, natomiast budzik biologiczny moich zwierzątek jest nastawiony na 5:12. Nie wiem, skąd im się ta pora wzięła.
Więc wcale nie mam nic przeciwko temu, żebyśmy dzisiejszą, mam nadzieję, że też fajną i wartościową audycję zakończyli. Może też więcej chętnych będzie do słuchania krótszych audycji, bo niektórzy narzekają, że jak widzą dwie, trzy, cztery godziny, to troszeczkę ich to odstrasza. Więc skończmy na dzisiaj. Ja oczywiście przejrzę jeszcze te komentarze, które się pojawią. Pewnie pan Marek mi coś jeszcze w międzyczasie podeśle. Oczywiście też zapraszam was do dawania kolejnych tematów do przemyśleń, ponieważ temat aborcji był przeze mnie omawiany dwa tygodnie temu, więc na tą chwilę nic nowego się nie zmieniło, co by wpłynęło na zmianę mojego zdania. Więc tych, których ten temat interesuje odsyłam właśnie do tej audycji, do zapoznania się z moim zdaniem. Zaabsorbował mnie jak zwykle XYZ, który podsunął tutaj jakiś temat, więc być może w następnej audycji do tego tematu wrócimy. Chyba że pojawi się coś nowego. Chyba że podrzucicie.
Dobra, kochani, dziękuję. XY napisał: „Damy radę”. Dziękuję za mądre słowo. Cieszę się, że tak to jest przez ciebie odbierane. Sprawia mi to przyjemność, więc przyjemność jest również po mojej stronie. Kochani, trzymajcie się. Spróbujcie przez ten tydzień sobie pokombinować o tym, co mówiłem, bo naprawdę zostaliśmy odcięci od tych źródeł przyjemności i radości, więc tym bardziej warto jest to w tej chwili mocniej w sobie popielęgnować i skupić się na tym, żeby to, co osiągnęliście do tej pory, nie zostało wyhamowane albo żebyście nie musieli tego robić znowu tak, żeby to utrzymać na jakimś poziomie. Myślę, że następny rok już przywita nas tutaj lepszymi energiami i lepszymi układami i że wszystko od nowego roku pójdzie już z kopyta w tym kierunku, o którym wszyscy marzymy. Także uważajcie na siebie, dbajcie o siebie. I cóż, wszystkiego dobrego.
Dziękuję wam za dzisiejsze spotkanie. Fajnie, że byliście. Dziękuję za fajne, mądre komentarze i ciekawe tematy. Dziękuję panu Markowi jak zwykle za opiekę tutaj nad nami i możliwość, że mogliśmy sobie tak fajnie pogadać. Trzymajcie się. Dobrej nocy. Wszystkiego dobrego. Zdróweczka przede wszystkim i do usłyszenia za tydzień.
[01:43:09] - Zdecydowanie nie dziękujemy firmie Microsoft za wypuszczenie systemu, który niestety działa jako wieczna beta i chyba już do końca swoich dni będzie taką wieczną betą, nawet nie betą, a alfą i to taką bardzo wczesną. W ogóle zauważyłem, że dużo audycji na żywo Radio Paranormalium realizuje również przez YouTube'a i takie cuda, przepraszam za określenie, cuda na kiju z kartą graficzną dzieją się tylko podczas „Świateł Oczami Duszy”. Nie wiem czemu. Być może jakiś duch z tej duchowej strony naszej rzeczywistości postanawia tą audycję jakoś takJakoś zakłócić, przerwać może? Utrudnić ludziom słuchanie, zmniejszyć przyjemność ze słuchania, wrzucić tę łyżkę łóżka.
[01:44:01] - Myślę, że jak już, to z pewnością nie duchowy. Może tam ktoś siedzi nad gałkami kręci.
[01:44:08] - Może jakieś duchowe chochliki mają możliwości działania w świecie rzeczywistym, kto tam wie? Stwierdził chochlik, że trzeba tą łyżkę dziegciu wrzucić do beczki miodu i przerwać transmisję Radia Paranormalium na YouTube. Ale chochlik zapomniał, że nadajemy jeszcze w dwóch innych miejscach: na naszym drugim kanale na YouTube i na www.paranormalium.pl. Także warto mieć gdzieś na osobnej karcie włączoną stronę Radia Paranormalium z przyciskiem „Słuchaj”. Tam się można przełączyć w razie jakichś problemów z transmisją na YouTubie. W tych dwóch miejscach mamy również uruchomionego czata. A nawet gdyby czaty nie działały, to można jeszcze na przykład na Skype'a do nas napisać czy zadzwonić, wysłać SMS-a, wysłać wiadomość na GG. XY pyta: „Jak zdrówko, panie Marku? Chyba lepiej już dzisiaj?” Dzisiaj lepiej, tylko gardło troszkę zdarte, bo przed audycją „Świat oczami duszy” nagrywałem spory kawałek, o ile kilka stron można nazwać sporym kawałkiem książki Damiana Treli o zjawiskach paranormalnych na Dolnym Śląsku. Ale tak ogólnie nie narzekam.
A jak tam pan, panie Sławku? Wszystko w porządku?
[01:45:21] - Tak, nieustająco dziękuję bardzo. Jakoś dajemy radę.
[01:45:29] - Damy radę. Zawsze już nie takie problemy zdrowotne, techniczne i jakiekolwiek jeszcze inne w Radio Paranormalium mieliśmy. Jakoś daliśmy radę. Żyjemy, nadajemy dalej. Przepraszam oczywiście w imieniu swoim i pana Sławka tych słuchaczy, których wywaliło z transmisji na YouTubie i którzy do tej pory nas nie słyszą. Będziecie mogli nas państwo usłyszeć, gdy już audycja będzie dostępna w naszym archiwum. A tymczasem kończymy powolutku dzisiejszy odcinek „Świat oczami duszy”. Mieliśmy 16 listopada roku 2020. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios". Mówił do państwa przed chwilą gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski.
Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Zachęcamy także do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Wysłaliśmy audiobooka do wydawnictwa, natomiast wydawnictwo jakoś tak się jeszcze nie określiło, w jaki sposób tego audiobooka będziemy dystrybuować. Niestety wydawnictwo ma tu pewne rzeczy do powiedzenia. Jeszcze tych rzeczy nie powiedziało, ale czekamy cierpliwie. Także jak tylko audiobook się ukaże w oficjalnym obiegu, damy wam o tym znać. Zachęcamy także do zalajkowania fanpage'a pana Sławka Bączkowskiego na Facebooku. No i cóż, dzisiaj już powolutku idziemy spać. Idziemy odpocząć po audycji Radia Paranormalium – paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobronoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień na żywo w poniedziałek o 20:00 na antenie Radia Paranormalium.
Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.