[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Mamy za sobą parutygodniową przerwę, ale spokojnie, już wracamy. Wszystko pod kontrolą. Dzisiaj, 7 grudnia 2020 roku zapraszamy krótko po 20:00 na kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”, audycję o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:48] - Dobry wieczór, panie Marku. Kochani, witam was bardzo gorąco i bardzo serdecznie.
[00:53] - Tradycyjnie zanim oddam głos panu Sławkowi, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Dzwonić będzie można w drugiej części audycji, ale numery telefonów warto zapisać sobie już teraz. Stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas również spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc, panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:04] - Dziękuję panie Marku, bardzo gorąco. Bardzo też, kochani, was jeszcze po raz kolejny witam. Przede wszystkim dziękuję za wyrozumiałość. Tutaj kilka słów wyjaśnienia. Ponieważ ten okres taki jesienny, październik, listopad, grudzień to w mojej branży jest okres bardzo intensywnego wysiłku, ponieważ ten deadline związany ze świętami jest nie do przesunięcia w żaden sposób. Wszyscy, którzy mają ochotę się przeprowadzić na święta, potrzebują w dużej mierze moich usług. Dlatego jest tej roboty dużo i ona jest taka też dość nerwowa, ponieważ różne opóźnienia na różnych etapach powstają. Natomiast świąt, jak wiecie, przesunąć się nie da. Do tego wszystkiego jeszcze wypadł mi jeden bardzo ważny człowiek z mojej ekipy, do dzisiaj go zresztą nie ma, więc tak się trochę pokomplikowało. W związku z tym ja więcej roboty, trochę więcej obowiązków.
Te pogody takie różne, trochę i ze zdrowiem były malutkie problemy. Ogólnie rzecz biorąc czasowo, oczywiście jeszcze ja się dałem wkręcić w jakiś program telewizyjny, więc być może będzie mnie można chociaż przez moment zobaczyć na ekranach telewizorów w jakimś programie o remontach, gdzie wykonywałem jakąś tam drobną pracę. Nawet nie wiem, jak się ten program dokładnie nazywa. Taki jestem, że tak powiem, nieczasowy, że nawet tym się nie zainteresowałem za mocno, ale z pewnością się dowiem. Jak widzicie dość gorący okres, dość taki wyczerpujący, ale dziękuję wam też za słowa zainteresowania, co się u mnie dzieje, za słowa otuchy i też w międzyczasie za miłe słowa takiego wsparcia i pokazania, że to, co robię, ma sens, chociaż często dla was, więc i dla mnie, o czym często nie mam najmniejszego pojęcia. Także dla mnie osobiście ta przerwa była nawet przyjemna. Powiem wam tak szczerze, przyniosła dużo fajnych informacji i dlatego między innymi dzisiaj jestem. Znaczy jestem dzisiaj z dwóch jeszcze innych powodów. Pierwszy czy kolejny to jest taki, że zrobienie trzytygodniowej przerwy to byłaby chyba najdłuższa przerwa w naszych audycjach, więc nie chciałem sobie na to pozwalać. A druga jest taka, że miesiąc czy dwa miesiące temu mówiłem o tym, że ta końcówka roku, tego dziwnego, takiego wybitnego pod wieloma względami wywrotowego roku będzie jeszcze bardzo trudna dla nas ze względów, jak to astrologowie, astronomowie, astrofizycy obserwowali, ze względu na pewne dziwne układy planet, które niosły ze sobą przeróżne rodzaje negatywnych energii.
W związku z tym, że troszeczkę was prosiłem o cierpliwość, o wytrwałość, to też nie odpuściłbym sobie takiejMożliwości, przyjemności i satysfakcji, żeby powiedzieć, obwieścić i poinformować was z radością, że ten okres właśnie dobiega końca. Hura! Kochani, wszystko wskazuje na to, że to, co najgorszego miało się wydarzyć, właśnie się wydarzyło. Czyż to nie jest niesamowicie dobra wiadomość? Dla mnie osobiście bardzo, ponieważ wszyscy, z kim się rozmawia, twierdzą, że rok 2020 był pod bardzo wieloma względami trudnym rokiem. Pod każdym możliwym względem. I nie ukrywam, że pierwsza myśl o temacie dzisiejszej audycji, to żeby na skutek tych wszystkich huśtawek emocjonalnych, które mieliśmy okazję wszyscy w tym roku przeżyć, poruszyć temat związków, ponieważ bardzo dużo rzeczy dzieje się w związkach na skutek tego, co działo się między innymi w tym roku. Ale ponieważ temat audycji weryfikuje się w ostatnich chwilach, nadrabiając zaległości w odpisywaniu wam na maile, co pewnie niektórzy zauważyli, że wczoraj dopiero złapałem oddech i chwilę czasu, żeby odpisywać na maile, przejrzeć to, co mi podesłaliście i zobaczyć w ogóle, co tam się w świecie pozazawodowym dzieje. Oczywiście temat audycji pojawił się sam, gdy spotkałem się z takim wpisem, postem, zapytaniem, dyskusją: czy planety mają na nas wpływ, czy nie? Na nasze życie, zachowania, postępowanie, decyzje.
Czy możemy całkowicie się z tego wyłączyć? I czy jesteśmy w stanie tego wpływu uniknąć, zrezygnować, zablokować, uchronić się przed wpływem planet. Ponieważ jeszcze do tego wszystkiego zebrały się te dwie fajne daty, o których za chwilę wam powiem. Te dwie fajne daty akurat też się zbiegają z datami naszych audycji, mówię tutaj o 14 i 21 grudnia, czyli dokładnie za tydzień i za dwa tygodnie. I cóż się w tych dniach ma wydarzyć? Otóż, jak doskonale wiecie, nie jestem ani numerologiem, ani astrologiem, astronomem, astrofizykiem, więc nie będę tutaj za mocno zagłębiał się i na ten temat dyskutował. Odsyłam was, gdybyście byli mocniej zainteresowani, do osób bardziej zorientowanych, posiadających większą wiedzę ode mnie na ten temat, gdybyście chcieli ten temat zgłębić i poszerzyć. Otóż jak doniosła moja serdeczna koleżanka Ewa Nowakowska, w najbliższy poniedziałek nastąpi fajna sytuacja, która się nazywa zaćmienie i nów w Strzelcu. Jest to sytuacja dość rzadko spotykana jako konfiguracja, natomiast niosąca za sobą, zamykająca za sobą wiele negatywnych okresów. Strzelec jest znakiem dość ognistym.
Wiem coś na ten temat. A przy okazji kochani, dziękuję wam bardzo za życzenia urodzinowe, ponieważ miałem niewątpliwą przyjemność świętowania swoich urodzin niedawno, jak z pewnością wielu z was wie. Jestem Strzelcem, więc coś na ten temat mogę powiedzieć. To jest ta pierwsza data, która napawa optymizmem. Zamyka te wszystkie okresy negatywów, negatywnych energii, bojowych, wywrotowych, powodujących różnego rodzaju negatywne emocje w nas. Więc za tydzień będziemy mieli pierwszą taką jaskółeczkę czyniącą wiosnę. Natomiast 21 grudnia, zresztą nie wiem, czy kojarzycie tę datę 21 grudnia, bo ona też była parę lat temu dość mocno omawiana. Akurat właśnie 21 grudnia 2012 roku, czyli zmianaKoniec świata, czyli ten umowny koniec świata, który przez wielu był interpretowany w przepowiedniach Majów właśnie jako koniec świata. Znowu mamy 21 grudnia i tutaj się wydarza taka dziwna rzecz, która pojawia się raz na podobno 6000 lat i to się jakoś nazywa, że to będzie koniunkcja Jowisza z Saturnem. Cokolwiek by to nie znaczyło, nie chcę tutaj używać czy budować teorii, czy przekazywać wam informacji, które w żaden sposób nie są moje albo nie zostały przeze mnie zweryfikowane.
Natomiast tym razem postanowiłem zaufać swoim znajomym, do których ja mam znowu zaufanie i te informacje wam przekazać. To jest ogólnie rzecz biorąc moment, w którym idzie nowe, że tego typu konfiguracje pojawiają się właśnie w sytuacjach, kiedy zaczyna się zupełnie nowy, ale również pozytywny okres w dziejach ludzkości. Kiedy dokonują się zmiany, kiedy zamyka się pewne stare systemy i pojawiają się nowe. Nie wiem, czy dokładnie ten sam okres, ta data, czy ta sama konfiguracja. Natomiast pojawiła się w momencie, kiedy w naszym układzie pojawił się bardzo mocny wpływ Wenus. To było ponad 3000 lat przed naszą erą, czyli wtedy, kiedy Majowie określili to jako pojawienie się w atmosferze ziemskiej niebiańskiego impulsu, niebiańskiej boskiej energii. Energii miłości, która miała za zadanie roztopić te wszystkie skostniałe i pozbawione miłości systemy, które istniały na Ziemi. Była taką nadzieją na coś nowego. Na to, że ludzkość, dostając nowy impuls, po raz kolejny nie przemiele się i nie zatrzyma na tym samym, pozbawionym zupełnie człowieczeństwa etapie. I właśnie teraz następuje ten przełom.
On się zaczął w 2012 roku. Znaczy tak dokładnie, jak wiecie, jeżeli o czymś mogę mówić w kategoriach czasu i astrologii, to jest to tylko kalendarz Majów. Jak pamiętacie, jak nie, to wam przypomnę, że Majowie oparli całą swoją logikę, całą swoją filozofię na cyfrze 13 i wszystkim tym, co z tą cyfrą 13 jest związane. Czyli najkrótszy okres fali to jest 13 dni. To jest najkrótszy okres, w którym wszystkie rodzaje form energii się pojawiają w naszym życiu. Więc 13 dni to jest taki najkrótszy okres, w którym możemy dokonywać jakichś zmian w swoim życiu. Te 13 dni się musi minimum wydarzyć, żeby coś mogło ulec zmianie. 13 różnych rodzajów energii związanych z każdą falą pozwalającej na wykonanie ruchu. To jest cyfra 13. Ich kalendarz jest zbudowany na 260 dniach, czyli na 20 razy 13.
Najkrótszy taki okres w latach to jest 26 lat, czyli dwa razy 13. Taki najkrótszy cykl to jest 52 lata. Czyli cztery razy 13. Cztery płaszczyzny, cztery kolory razy 13 równa się 52. I później te dłuższe już cykle historyczno-ewolucyjne to jest 5200 lat. I to jest właśnie ten okres, kiedy ponad 3000 lat temu pojawił się ten niebiański impuls energetyczny do tego 2012 roku. To jest 5200 lat i dłuższy taki już cykl to jest pięć razy 5200, czyli 26 000 lat. I to wszystko, kochani. Właśnie w tej chwili jesteśmy w środku tego okresu, ponieważTen okres 52 lat zaczął się w 1987 roku, a skończy w 2040. Jesteśmy właśnie w samym środku tego 52-letniego cyklu dokonywania zmian na Ziemi, przewartościowania.
Niektórzy mówią o przebiegunowaniu. Natomiast od 1987 roku do 2039, 2040, bo to jest przełom lat, dzieją się najważniejsze rzeczy w historii ludzkości od 5000 lat. I my w tym wszystkim uczestniczymy. Kolejnym ważnym etapem ukierunkowania ludzkości w właściwą stronę, która się zaczęła 5000 lat temu, jest właśnie data 21 grudnia 2020 roku. Jak widzicie, mamy wielkie wow, bo mamy możliwość uczestniczenia w przełomowym okresie rozwoju. Może nie rozwoju, ewolucji świadomościowej ludzkości. To będzie następowało w najbliższym okresie, za tydzień, za dwa i każdy następny dzień, tydzień, miesiąc będzie już drogą w innym kierunku. Teraz oczywiście pytanie, które zadałem na początku: czy planety mają na nas wpływ? Czy możemy się spod wpływu tych planet w jakikolwiek sposób wydostać? Czy możemy tego wpływu planet w jakikolwiek sposób uniknąć?
Jeżeli odpowiem krótko nie, niektórzy pewnie powiedzą: „Zaraz, w takim razie jesteśmy niewolnikami układów planetarnych i nie mamy wpływu na to. Nie mamy wolnej woli”. Otóż nie. To nie o to chodzi. Ponieważ coraz więcej ludzi, na tyle, na ile mi ostatnio czas pozwala, jak pewnie zauważyliście, w ogóle nie komentuję teraz ostatnio żadnych postów, nawet za specjalnie ich nie czytałem ostatnio, co się dzieje. Natomiast przeglądając, jadąc na przykład Facebooka i widzę posty od osób, widać, że zupełnie nieobznajomionych, nieoczytanych, nieposiadających wiedzy na tematy tak zwane duchowe. To można wywnioskować ze sposobu używanych słów. Jak budują zdania czy jak formułują pytania. Jak widać, wzrost tej świadomości jest już procesem całkowicie naturalnym. Natomiast ludzie w dalszym ciągu są zagubieni w tym wszystkim, bo nie bardzo wiedzą, co z tym zrobić.
Mnóstwo różnych rzeczy do nich napływa, coś się w nich w środku budzi i nie za specjalnie wiedzą, co z tym fantem mają zrobić. Widać, że ten proces jest już bardzo silny. Mówiłem o tym kiedyś, nawet pewnie w kilku audycjach, że kiedyś rodząc się w określonym miejscu, w określonej rodzinie, wiadomo było, jak będzie wyglądało nasze życie. Czyli niewolnik będzie niewolnikiem, rolnik będzie rolnikiem, rycerz będzie rycerzem, król będzie królem, duchowny będzie... Może to zły przykład. W każdym razie moment narodzenia i miejsce narodzenia determinowało wygląd naszego życia aż do jego końca. Tam jakieś zmiany, delikatne korekty w zasadzie nie wchodziły w grę. Jakieś tam delikatne. Z czasem, jak ktoś się wyrwał ze swojej grupy społecznej, klasy społecznej, mówiono o mezaliansach. Że bogata dziewczyna z biednym chłopakiem albo odwrotnie.
Ucieczki z domu, wydziedziczanie, całe mnóstwo oburzenia społecznego, jak to jest możliwe. Zwróćcie uwagę, że w tej chwili to już nas nie dotyczy. I to się dzieje na przestrzeni ostatnich kilkunastu, kilkudziesięciu lat. To już nas nie dotyczy. Takim dość dobrym przykładem są na przykład Stany, ponieważ tam te tarcia kulturowe, kolory skóry i tak dalej. My w Polsce tego nie mieliśmy, bo raczej aż takiej różnej kolorystyki u nas się nie dało... zaobserwować. Ale każde takie wydarzenie, w którym na przykład czarnoskóry chłopiec zostawał baseballistą, piłkarzem w rugby czy coś takiego, to było zawsze związane z jakimś szokiem, z jakimś przełomem. Jak poobserwujemy to, to nawet kolor skóry determinował nasze możliwości w życiu. Zwróćcie uwagę, jak zmieniła się też rola kobiet przez ostatnie dziesięciolecia.
Rola i udział kobiet w życiu. My często nie zastanawiamy się nad tym. Mamy tu i teraz. Moje dzieci: „Jak to? Telefonów komórkowych nie było od zawsze?” I teraz kobiety: „Co w tym dziwnego, że kobieta chodzi do pracy, że kobieta chodzi w spodniach, że kobieta zabiera głos na spotkaniach, że kobieta jest prezesem, dyrektorem, premierem, prezydentem czy czymkolwiek innym?” Kiedyś kobieta mogła być tylko królową. Nawet chociażby w naszych domach przypomnijmy sobie relacje naszych dziadków czy nawet naszych rodziców, to na przestrzeni nawet naszego życia dokonało się bardzo wiele zmian. Żadna z tych zmian nie mogłaby się dokonać, gdyby nie zmieniła się świadomość ludzi. Żadna ze zmian dokonywana w sposób pokojowy. Przypomnijcie sobie Stany Zjednoczone, kiedy o zniesienie niewolnictwa toczyła się wojna. Ludzie się po prostu zabijali, ponieważ i jedni, i drudzy byli przekonani, że mają rację.
I żeby dokonać jakiejś zmiany, trzeba się było powybijać. Żeby dokonać zmiany religijnej, trzeba było pozabijać ileś tam ludzi, wystraszyć, wysłać krzyżowców i tak dalej, żeby zmusić kogoś do przyjęcia jakiejś tam religii. I to wszystko działo się, było naszą rzeczywistością. Teraz dokonuje się mnóstwo zmian na zasadzie umowy, ustalenia albo w ogóle przejścia nad tym do porządku dziennego. To jest dowód na to, jak bardzo zmieniła się świadomość ludzi. To jest dowód na to, jak bardzo ta świadomość ludzi zmierza we właściwym kierunku. I to jest też dla mnie w pewnym sensie poczucie takiego spokoju, że już z tej drogi zejść się nie da. Zobaczcie, jak bardzo świadomość ludzi zmieniła się w ciągu tego roku. Jak mnóstwo rzeczy wyszło na jaw i jak mnóstwo rzeczy zostało po prostu przez ludzi odrzuconych. Ale to oczywiście sami z pewnością widzicie, wiecie, obserwujecie, doświadczacie.
Wracając do naszych planet, o co chodzi? Czy my mamy wolną wolę? Czy my mamy możliwości samodzielnego funkcjonowania? Czy jesteśmy przez te planety w jakiś sposób zmuszani do wykonania jakichś tam czynności? Otóż kochani, jesteśmy istotami czteropłaszczyznowymi. Jedną z tych płaszczyzn, która coraz bardziej u wielu ludzi zaczyna być płaszczyzną dominującą, jest płaszczyzna duchowa, płaszczyzna energetyczna. Więc siłą rzeczy my jesteśmy energetyczną częścią całości wszechświata. Ruch planet powoduje zmiany energetyczne. Jeżeli popytamy się ludzi zajmujących się astrologią, to oni będą konkretne układy planet w stanie przypisać do konkretnych historycznych wydarzeń na Ziemi. Jaki z tego jest wniosek?
Majowie, zresztą nie tylko mają. Numerologowie, astrologowie przypisują każdemu dniu w ciągu roku inny rodzaj energii. Ja nie mówię tu o 12 znakach zodiaku, które dzielą w cyklach miesięcznych, ale mówię o takiej astrologiiBardziej zaawansowany, kiedy data, godzina urodzenia ma decydujący wpływ na pewne rzeczy, którymi my w tej energii zostajemy dostrojeni. To jest tak, jak pamiętacie, w ostatniej audycji mówiłem o dostrojeniu odbiorników. Rodząc się w konkretnym dniu, w konkretnym układzie energetycznym wszechświata, zostajemy tak jakby napiętnowani, naświetleni pewnego rodzaju energią, której w nas jest więcej bądź mniej w porównaniu do innych osób. I w związku z tym jesteśmy od siebie różni, posiadamy inne cechy osobowości, inne możliwości, inne umiejętności. I już w tym momencie układ planet, układ energetyczny wszechświata ma na nas wpływ. Każdego dnia na Ziemi pojawia się inny rodzaj energii. To nie jest inny taki, że żółty albo zielony, bo te różnice może nie są aż takie drastyczne. Natomiast jest inny rodzaj energii.
Ci, którzy profesjonalnie, w przeciwieństwie do mnie, zajmują się kalendarzem Majów bądź uczestniczyli w warsztatach Hani Kotwickiej i postanowili to bardziej intensywnie przetestować na sobie, prowadzą takie kalendarze, w których sprawdzają codziennie, jaka fala, jaka energia będzie danego dnia i jak to harmonizuje z ich indywidualnym potencjałem kinu narodzinowego. Obserwują i dostosowują swoje decyzje do tego, którego dnia będzie dla nich korzystniejsza energia. Astrologowie mówią dokładnie to samo: że zbliża się okres, w którym ze względu na pewien układ energetyczny, czyli pewien układ planet, pewne energie z tym związane, energie wszechświata, żeby na przykład przeczekać. A w którymś momencie mówią: „Zbliża się dla ciebie bardzo korzystny okres w twoim życiu. Jeżeli masz do podjęcia jakieś decyzje, to podejmij je właśnie w tym momencie”. My zmierzamy do tego, żeby się z tym całym systemem znowu zsynchronizować. Majowie ten etap, który się rozpoczął już, nazywają powrotem do energii pramatki, czyli okresem, w którym zaczynamy w sposób naturalny zestrajać się z tym, co nas otacza. Zaczynamy się zestrajać ze wszechświatem. W tej chwili, żeby te okresy właściwe wyłapać, chodzimy do wróżki, do tarocistki, prosimy o jakieś numerologiczne pomoce, astrologiczne, astrofizyczne, kalendarz Majów, po to, żeby te właściwe momenty do podjęcia decyzji ktoś nam powiedział, ktoś nas o tych właściwych momentach poinformował. Dlaczego?
Dlaczego musi nam ktoś powiedzieć? Bo my mamy tak, że: „Jestem zmęczony”. Czyli dopływ tej pozytywnej, życiodajnej energii do mnie jest mniejszy ze względu na układ planet. Ale to ja sobie dopalacza wezmę, to ja sobie Red Bulla wezmę, to ja sobie coś tam zrobię i ja muszę dać radę. Ja to pociągnę, ja to zrobię i tak dalej. Ponieważ my jesteśmy przekorni. My kierując się rozumem, zamykamy się na te bodźce wewnętrzne, które mówią: „Odpuść, daj sobie spokój. To nie jest właściwy moment”. No jak to? Ja dam radę.
Przecież ja jestem tutaj zdobywca świata, wszechświata i w ogóle. Więc ja dam radę. Często działając wbrew sobie. Właśnie wchodzimy w ten moment, kiedy zaczynamy się dostrajać, zaczynamy współpracować z energiami wszechświataI ten radosny moment, kochani, właśnie się zbliża. Teraz do 14. będziemy mieli falę gwiazdy według kalendarza Majów. 13-dniowy okres fali gwiazdy, czyli fali prawdy. A od 14. grudnia wchodzimy w falę smoka, czyli pierwszą falę, od której wszystko się zaczyna. Tak naprawdę w życiu człowieka jest kilka ważnych momentów.
Te, które są związane z naszym potencjałem urodzeniowym. Numerologia, astrologia, horoskopy, kalendarz Majów, kin urodzeniowy. To wszystko. Czy tak jak mieliśmy pana Tomka od... Zapomniałem. Human design, który też za pomocą jakichś mechanizmów. Później była Karolina, która mówiła o astrologii, o kalendarzu Majów. Brakowało nam jeszcze kogoś od numerologii, ale może Filip da się namówić. Zobaczymy. Na tę chwilę nie jest istotne aż tak bardzo.
To nasza energia urodzeniowa określa ważne momenty w naszym życiu. To są te okresy, kiedy kończymy sześć, siedem, osiem lat, kiedy nasza podświadomość zaczyna przejmować kontrolę nad naszym życiem. To są pierwsze czteroletnie cykle. Później jest okres 20 lat, kiedy wszystkie struktury emocjonalno-mentalno-podświadomościowe są już skonstruowane na tyle mocno, że przechodzimy w samodzielny tryb funkcjonowania na Ziemi. Później jest 40-letni okres, kiedy między 40. a 44. rokiem życia zaczynamy dokonywać podsumowań. Kiedy w 11. fali pojawia się wynik, efekt naszego życia. Wtedy zaczynamy się zastanawiać, czy to, co osiągnęliśmy, jest dla nas satysfakcjonujące.
Wtedy dokonujemy korekt, zmian po to, żeby efekt końcowy poznać w 52. roku swojego życia i od 52. roku życia zaczynamy wszystko od zera. Zaczynamy wszystko od nowa. Z tym że w 52. roku życia niekoniecznie wszystko jest od nowa, ponieważ już mamy jakiś bagaż doświadczeń. Już nie jesteśmy nadzy, bezbronni, goli i czyści jak tabula rasa, tylko już mamy jakiś bagaż. Już mamy jakiś potencjał, z którym następny etap naszego życia rozpoczynamy. To są takie cykle związane z naszą datą urodzenia. Oczywiście to pokrótce przeleciałem, bo są tam jeszcze jakieś pośrednie, 33.
W wieku około 33. roku życia. To też może być istotne dla co poniektórych, ponieważ potencjał starej duszy rodzi się w okolicach 32., 33. roku życia. Ponieważ stare dusze mają niesamowitą umiejętność dostosowywania się i odnajdywania w każdym środowisku. W zasadzie w każdym środowisku czują się dobrze, ponieważ te wszystkie środowiska już przerobiły. Czy to będzie środowisko biznesu, czy to będzie środowisko polityki, czy to będzie środowisko biedne, czy to będzie środowisko patologiczne, czy to będzie środowisko średniej klasy społecznej, to stara dusza się zawsze tam odnajdzie. Z każdym człowiekiem się dogada, z każdym nawiąże jakiś kontakt, złapie jakąś wspólną fazę. W związku z tym stare dusze na początku mają problem z własną tożsamością, ponieważ wszędzie się czują dobrze, ale wszędzie też się czują niedobrze, ponieważ tak naprawdę wszędzie się czują dobrze, ale nikt ich nie rozumie. Oni rozumieją każdego, natomiast nikt nie rozumie ich.
I powstaje taki chaos: kim jestem? Dlatego tak jak młode dusze na przykład swój potencjał budzą dużo wcześniej niż przed 20. rokiem życia, bo młode dusze często jeszcze będąc nastolatkiem zaczynają już pokazywać swoje ambicje, swoje dążenia, próbować narzucać innym swoją wolę i tak dalej. Dziecięce dusze to one całe życie są dziecięce, więc u nich się tam niewiele zmienia.Może sposoby, może metody egzekwowania tego, czego pragną, się zmieniają. Są bardziej dorosłe, dostają nowe narzędzia. Małe dziecko ma do dyspozycji krzyk, starsze już ma możliwość straszenia: „Nie pójdę do szkoły, będę się źle uczyć, pójdę na wagary, zacznę palić, zrobię sobie coś, ucieknę z domu” i tak dalej. Mechanizmy manipulacji i egzekwowania tego, czego chcą, się zmieniają, natomiast świadomość pozostaje. Stare dusze mają problem z tożsamością i dlatego ten potencjał budzi się w okolicach 32–33. roku życia. Takich przełomowych momentów jest w życiu każdego człowieka kilka.
Ten ważny jest w 52. roku życia, kiedy wszystko zaczyna się od nowa. I my teraz jako ludzkość, jako zbiorowa świadomość ludzka, dostajemy możliwość zaczęcia wszystkiego od nowa. Na nowych zasadach, z nową świadomością, już z bagażem, z doświadczeniem, ale robienia tego w inny sposób. Już nie taki, jaki nam został narzucony, już nie taki, jak inni od nas oczekują. Dostajemy zastrzyk energii, żeby móc poczuć się wolnymi, żeby móc samodzielnie podejmować decyzje o swoim życiu. Oczywiście pragnę was uspokoić: nie wszyscy z tej okazji skorzystają, ponieważ chęć wzięcia życia w swoje ręce zależy od poziomu naszej świadomości. Niektórzy nadal będą chcieli nami zarządzać. Nadal pozostaną ludzie, którzy będą chcieli, żeby ktoś inny podejmował za nich decyzje, żeby oni mogli okazywać swoje niezadowolenie i móc powiedzieć: „To nie ja, to on”. Natomiast dla tych, którzy chcą samodzielnie kreować swoje życie, wziąć życie w swoje ręce, nadchodzi właśnie ten moment, który się zacznie już za tydzień.
Energetyczny moment, którego kumulacja będzie 21 grudnia. Kochani, reasumując: to nie planety decydują o naszym życiu. One poprzez swoje energetyczne układy stwarzają nam energetyczne warunki do tego, abyśmy mogli intensywniej pracować, aby te układy były bardziej korzystne, bardziej sprzyjające, ale dają też nam, jak wszystko w naturze, możliwość odpoczynku. Czyli tego momentu, w którym trzeba zwolnić, dać sobie trochę na wstrzymanie, dać sobie na luz i nie walczyć z naturą. Ponieważ wszystko we wszechświecie jest cykliczne: dzień z nocą, wschód z zachodem, zima z latem, życie ze śmiercią, urodzenie i śmierć, wzrastanie i opadanie, wegetacja. To wszystko jest naturalnym procesem. Jeżeli do tych naturalnych procesów zaczniemy się synchronizować, przestaniemy je ignorować, to jest szansa dla nas na takie właśnie energetyczne zespolenie ze wszystkim, co nas otacza. Bo wszyscy jesteśmy energetyczną jednością. Energia innych wpływa na nas, nasza energia wpływa na innych. Wszyscy razem tworzymy jakąś energię na Ziemi, a Ziemia tworzy jakąś energię ze wszechświatem.
Jesteśmy częścią całości i teraz mamy okazję zacząć tą jedność również odczuwać. Ci, którzy dalej będą chcieli z tym walczyć, oczywiście mają do tego prawo. Bardzo proszę, nikogo na siłę nie przekonujcie, że powinien, że należy, bo to, bo tamto. Nie znamy drogi innych ludzi i nie wiemy, co dla nich jest lepsze. Skupmy się na sobie i jeżeli chcemy tę szansę dla siebie... Nie szansę. To jest też naturalny proces. Trochę może dramatyzuję, że to jakaś tam szansa, że jeżeli coś tam, to w ogóle i tak dalej.Nie. To jest naturalny proces, w którym dostajemy możliwości, okoliczności i energetyczny układ, żeby móc to zrobić. Jeżeli komuś zależy, chciałby poczuć tą jedność, to jest bardzo dobry moment.
I to jest też, kochani, bardzo dobra wiadomość. Myślę, że przekazałem wam dzisiaj bardzo dobrą wiadomość. Nie chcę się dzisiaj rozgadywać, więc przypomnę wam. Może nie tyle przypomnę, co podpowiem jak to dostrojenie, w moim przekonaniu, w moim odczuciu, w mojej analizie powinno wyglądać. Wielokroć mówiłem wam kochani, że świadomość to nie jest stan umysłu, to nie jest stan mentalny. Świadomość to jest stan emocjonalny. Świadomość to jest coś, co określa naszą emocjonalność. Świadomość określa naszą umiejętność kochania. Świadomość określa naszą empatię bądź jej brak. Świadomość określa, czy szklanka jest do połowy pusta, czy jest do połowy pełna.
Świadomość określa to, czego jest w nas więcej. Czy wiary, czy przekonania. Świadomość określa to, czy jest w nas więcej optymizmu, zaufania, czy pesymizmu i zwątpienia. Świadomość określa to, czy jest w nas więcej miłości, czy nienawiści, więcej radości, czy więcej złości, więcej współczucia, czy więcej pretensji. To jest świadomość. Świadomość to jest stan emocjonalny. I teraz, po pierwsze możecie rozpoznać swoją świadomość poprzez swoją emocjonalność. Poprzez to, jak ona wygląda. Czego w was jest więcej. Tak rozpoznacie swoją świadomość.
A zmiana świadomości to nie jest zmiana swojego stanu umysłu. Ja mówię o świadomości duchowej, świadomości płynącej z duszy. Zmiana świadomości to nie jest poszerzanie swojej wiedzy. Zmiana świadomości to jest zmiana swojej emocjonalności. To jest zmiana proporcji w swoim życiu pomiędzy radością a smutkiem, pomiędzy miłością a nienawiścią, pomiędzy współczuciem a pretensjami. Pomiędzy tym, co sprawia wam radość, co was pcha do czegoś, a tym, co was przybija, osłabia i pozbawia energii. Rozwój świadomości to jest zwiększanie proporcji tego, co fajne, dobre, miłe, przyjemne, radosne w naszym życiu, a zmniejszanie udziału tego, co smutne, przykre, płynące z lęku, z nienawiści i tak dalej. Jeżeli chcecie wykorzystać ten sprzyjający okres na rozszerzenie swojej świadomości, to zmieniajcie swoją emocjonalność. Rezygnujcie z tego, co złe. Tak umownie złe, a róbcie jak najwięcej rzeczy dobrych, oczywiście też umownie.
Róbcie jak najmniej rzeczy płynących z lęku, a jak najwięcej rzeczy płynących z miłości, z radości. Jak najmniej rzeczy smutnych, jak najwięcej rzeczy radosnych. To jest prawdziwa zmiana świadomości. Nie ilość wiedzy, tylko zmiana swojej emocjonalności. Zmiana swojej emocjonalności każdego dnia. Chęć, aby usiąść i pooddychać. Chęć, aby znaleźć chociaż chwilę czasu dla siebie. Chęć, aby pomyśleć, co dla mnie dobre. Chęć, aby wysłać jakąś malutką odrobinkę miłości do drugiego człowieka. Jeżeli te rzeczy zaczynają płynąć z naszej potrzeby, stawać się naszą potrzebą, nie obowiązkiem, nie techniką, tylko potrzebą, to jest to dowód na to, że nasza świadomość się zmieniaI tak naprawdę takie informacje, które do mnie spływają i mówią, kiedy słyszę, czytam: Sławek tak, zrozumiałem, co jest ważne i to zmieniłem.
Poświęciłem więcej czasu dzieciom, poświęciłem więcej czasu rodzinie, odnalazłem w tym radość. To są te informacje, które mówią mi: Sławek, okej, rób to dalej, bo warto. Dlatego powtórzę kochani, na koniec tej audycji zmiana świadomości to jest zmiana naszej emocjonalności. Zamiast się wściec, wkurzyć, opieprzyć, uśmiechnij się. To jest dowód na to, że twoja świadomość się zmieniła. Kochani, reasumując, zbliża się bardzo fajny, świetny, cudowny, wspaniały, niepowtarzalny moment na to, aby swoją własną świadomość w sposób naturalny zmieniać. Wykorzystajcie ten moment. Tylko pamiętajcie, że świadomość to jest stan serca, a nie stan umysłu i tego udziału serca w waszym życiu, w swoim również. Bo chyba nigdy nie osiągniemy, znaczy nie wiem, nie osiągniemy stu procent, tak? Więc zawsze może być coś lepiej, zawsze może być tej miłości jeszcze więcej.
Może być jej jakby bardziej intensywniej. Więc zawsze jest coś do zrobienia, coś do poprawienia, coś do dołożenia. Więc tego wam ja z całego serca kochani, na ten zbliżający się tydzień przygotowujący nas do z pewnością jakiegoś tam fajnego i przyjemnego przełomu po dwutygodniowej przerwie życzę. No i cóż. Kochani, zapraszam was na malutką przerwę. Jak tam pan Marek? Widzę, że coś tam przygotował, bo mam odpalonego Messengera, ale nauczyłem się wyłączać dzwonki. Pracuję teraz kochani, powiem wam, zawsze można coś poprawić. Pracuję na dwóch laptopach teraz, żeby nie wbijały się dzwonki. No właśnie, panie Marku, ale gdzie mnie do pana profesjonalizmu.
Ja po prostu postanowiłem wyłączyć dzwonki z Messengera, żeby się nie wbijały w tło audycji, bo faktycznie jest to wkurzające. I dlatego na jednym mam odpalonego Messengera, a na drugim sobie kochani z wami i z panem Markiem tutaj radośnie rozmawiam. Także panie Marku, mogę poprosić o jakiś krótki przerywniczek, bo tu mój kociamber chyba wyczuł sprawę i chce na dworek. Zresztą ja też złapię jakiegoś łyka ciepłej herbaty i wrócę po przerwie do komentarzy.
[58:32] - Tak więc teraz robimy kilka minut przerwy. Tak, dokładnie trzy minuty z lekkim hakiem i już za chwilę, za kilka minut z hakiem, za trzy minuty z hakiem wracamy do audycji Świat Oczami Duszy. Do tej części audycji, w której pan Sławek Bączkowski będzie się odnosił do komentarzy. No i będzie także można zadzwonić. A zaśpiewa nam dzisiaj Natalia Rakowska utwór zatytułowany Aniołom szepnij to z repertuaru Sana. Radio Paranormalium paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
[59:16] - Ile ja bym dała, by widzieć ciebie znów? Ile niewypowiedzianych mam w głowie słów? Czy nie zimno? Czy nie zimno ci tam? Tak mało dałeś sobie szans. Ale już jest po, więc aniołom szepnij to, że tęskni ktoś za dotykiem twoich rąk. Że głodowałeś za dnia, ale dawałeś ile się da. Już jest po, więc aniołom szepnij to. Co mi tutaj po tym, że będę ciebie chcieć? A może niebo chciało cię bliżej mieć?
Teraz zimno. Zimno bez ciebie tu. Tak dużo mogłam dać ci słów. Ale już jest po, więc aniołom szepnij to.Że tęskni ktoś za dotykiem Twoich rąk. Że głodowałeś za dnia, ale dawałeś ile się da. Już jest po, więc aniołom szepnij to. Ja będę czekać. Nie bój, nie, nie bój mnie. Ja będę wołać, wołać Cię, wołać Cię. Ja będę prosić, by jeszcze raz zobaczyć Twoją twarz.
Ale już jest po.
[01:02:13] - „Aniołom szepnij to” z repertuaru Sanah zaśpiewała nam przed chwilą Natalia Rakowska. Piękny utwór o tęsknocie za kimś, kogo tylko pozornie już nie ma. Bo dobrzy ludzie tak naprawdę nie umierają. Oni tylko znikają nam sprzed oczu, ale wciąż są w naszym życiu obecni. Może już w nie taki namacalny sposób, ale jednak wciąż z nami są. A to konkretne wykonanie Natalia zadedykowała pamięci swojego zmarłego rok temu ojca. To był utwór „Aniołom szepnij to”. Już jest po przerwie w Radiu Paranormalium. Pana Sawka chyba jeszcze chwilowo nie ma, ale ja już przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, bowiem zaczynamy tę część audycji, w której pan Sławek będzie czytał komentarze z czata. Chociaż dzisiaj tych komentarzy jakoś tak za dużo nie ma.
No ludzie, rozpiszcie się troszkę bardziej, co? Będzie pan Sławek czytał komentarze z czata i się do nich odnosił. I będziemy także odbierać wasze telefony. A nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy i do SMS-ów również oczywiście to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sawka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
Skoro podałem kontakty, to ja może jeszcze zrobię taki eksperyment. Udostępnię na naszych czatach link do dołączenia do Hangouts czy też do Meet, bo ten komunikator google'owski zmienił nazwę. Teraz to już nie jest Hangouts, tylko po prostu to jest Meet. Stał się komunikatorem takim bardziej zbliżonym do Zooma. Jeżeli ktoś chce zadzwonić i dołączyć tutaj do nas do rozmowy na Google Meet, to za chwilę podam link na czatach i będziemy czekać i może się doczekamy.
[01:05:05] - Tak jest. Kochani, ja się przyłączam oczywiście jak zwykle do prośby pana Marka. Jeżeli ktoś chciałby zadzwonić i chciałby pouczestniczyć na żywo w naszych rozważaniach, to jak najbardziej zapraszam, ponieważ z dwóch powodów nie będę dzisiaj ciągnął tej audycji w nieskończoność. Jeden to jest taki, że zdecydowałem się dzisiaj na tą audycję, żeby wam przekazać tą radosną nowinę, którą wam przekazałem, bo w dalszym ciągu moich obowiązków zawodowych jest dość dużo, więc poranna pobudka tam 4:30 w moim wieku oznacza mniej więcej tyle, że trzeba położyć się wcześniej spać, żeby mieć siłę do pracy. Więc jak ktoś tam ma życzenie, chęć, potrzebę, to prosiłbym, aby to zrobił w miarę sprawnie, ponieważ chociażby też z ilości komentarzy wnioskuję, że tą audycję nie będziemy dzisiaj ciągnęli na rekord. To tak. Magdalena, no nareszcie! „Witam, jak zdrowie, panie Sławku?” Dziękuję. Szału nie ma, ale jakoś się trzymam. Dziękuję za troskę.
Mateo się pojawił. Pozdrawia Iwona Grabowska. Piotr jest tutaj. Adam Ifif również. Piotr następny tutaj. Proszę, MrsTreehouse się pojawiła, więc bardzo dziękuję kochani, że jesteście i że mimo moich dwóch tygodni przerwy nie zostawiliście mnie tutaj samego. Znaczy nas samych z panem Markiem, więc bardzo się cieszę, że jesteście.Mateo pisze trochę poza audycją. Znaczy nie poza audycją, w sumie w audycji. Proszę bardzo. 3 grudnia urodziny miałem, więc wszystkiego najlepszego.
Pozdrawiam wszystkich Strzelców. Proszę bardzo XY. Dobry wieczór. Magdalena pisze: „Witam, dwa tygodnie bez Światła Oczami Duszy i pana Sławka. Miło słyszeć. Czekałam”. Cieszę się bardzo, że ktoś na mnie czekał. Naprawdę, całkiem serio, to oczywiście jest mi za każdym razem miło, jak piszecie miłe słowa do mnie, bo to jest dla mnie też wskazówka, że robienie tego, co robię, ma sens. Bo mi to też sprawia frajdę, a cieszę się, że nie tylko mi. Adam Adam pisze: „I to widać gołym okiem, co się dzieje.
Niestety nie dla wszystkich”. Drogi Adamie, oczywiście, że tak, że nie dla wszystkich. I ten proces kurczowego trzymania się starych schematów będzie jeszcze trwał. Nikt się tutaj bez walki nie podda. Bo my też przecież kochani, doskonale wiecie, że każdy z nas, z kim nie rozmawiam, opowiada, że bez względu na wysoki poziom świadomości, ma nawroty. Ma nawroty starych schematów, tych takich podświadomościowych. One są bardzo mocno zapisane, więc to nie jest tak, że da się pstryknąć i się tego pozbyć. A jeszcze zobaczcie, my się często trzymamy tych schematów, mimo że one są dla nas szkodliwe. Że nie dają nam radości, że często są związane z przykrymi sytuacjami w naszym życiu, a mimo wszystko się ich trzymamy. Więc czemu się tu z drugiej strony dziwić ludziom, że próbują się trzymać tych schematów, skoro mają z tego korzyści materialne?
Budują, szlifują swoje ego do granic możliwości. Mają władzę, mają przewagę, czują się wyjątkowi, więc wiadomo, że im zależy na tym, żeby ten układ trwał jak najdłużej. Więc owszem, to nie będzie pstryk i po tym. Ale patrząc na to, co się dzieje, to ogrom ludzi, którzy już się temu nie poddają, jest naprawdę budujący. Martin76 pisze: „Spóźniony, ale jestem. Witam wszystkich serdecznie, pozdrawiam wszystkich”. Pozdrawiamy ciebie również. Cezary Pasternak pisze: „Dzisiaj miałem smutny dzień. Pracuję w szpitalu i umarły dwie panie. Jedna była dla mnie przesympatyczna.
Około 75 lat. Żadne warzywo umysłowe. Niech ci, co pierdzielą o maseczkach, niech zawrą te gęby, bo umierają radośni, dobrzy ludzie”. Co ja mogę powiedzieć? Każda śmierć jest przykra i tu nie ma co mówić, bo zawsze w takich sytuacjach ktoś przeżywa jakieś cierpienie. I też zawsze w takich sytuacjach pozostają bliscy, którzy odczuwają samotność, smutek, żal i przeróżne stany emocjonalne. Więc oczywiście śmierć jest nawet przy bardzo filozoficznym i świadomym podejściu rzeczą przykrą. Natomiast niedobrze, jeżeli jest argumentem w dyskusji. Uważam, że jest to sprawa bardzo osobista i bardzo subtelna, bardzo delikatna. On pisze: „Witam wszystkich”.
Witamy również ciebie. Cezary pisze jeszcze: „Dzisiaj miałem à la déjà vu albo jakieś podobne sny”. Nie wiem, co znaczy podobne sny i do czego, ale takie rzeczy się zdarzają oczywiście. Leszek pisze: „Witam i pozdrawiam serdecznie”. Witamy cię Leszku.
[01:12:47] - Odnoszę wrażenie, że chyba te sny słuchacza właśnie tej dzisiejszej sytuacji jakoś dotyczyły. Czy tak, panie Cezary?
[01:12:57] - Tak też wnioskuję, że to mogło tego dotyczyć, ale trochę boję się komentować nie mając pewności. Iwonka pisze: „Jeżeli wpojono nam w dzieciństwie poglądy, kształtowanie umysłu zaczyna budzić w nas negatywne emocje”.... bunt, wstyd, to należy zdobyć się na odwagę i zerwać stereotypy, zacząć żyć w zgodzie ze sobą. Z tym założeniem całkowicie się zgadzam. Natomiast doskonale wiem, że to nie jest prosty proces. I tak jak wielokroć mówiłem, zmiana takich wzorców w moim przekonaniu i z mojego doświadczenia powinna się odbywać dwutorowo, na dwóch płaszczyznach jednocześnie. Powtórzę to, bo to jest być może jedna z najważniejszych rzeczy przy próbach zmiany swojego życia, że samo odrzucenie stereotypów na poziomie podświadomości czy na poziomie umysłu, czy na poziomie emocji nie jest jeszcze gwarantem zakończenia procesu edukacji. Dlatego potrzebny jest aspekt duchowy, czyli sens tego doświadczenia, zrozumienie sensu tego doświadczenia, bo wyciągnięcie wniosków z tego doświadczenia jest jakby zrozumieniem lekcji. Nie musimy już powtarzać tego doświadczenia, bo już je zrozumieliśmy. Tak się rozwija świadomość.
Więc ważne jest, żeby odbywało się to nie tylko poprzez odrzucenie, ale również poprzez zrozumienie na poziomie duchowym, na poziomie świadomości. Iwonka pisze: „Nawet jeśli oznacza to wykluczenie z grupy dotychczasowej przynależności, to lepiej szukać nowych dróg życia”. Najczęściej zmiana naszego sposobu myślenia, postępowania, zachowania jest związana ze stratą, z tak zwaną stratą, czyli odejściem ludzi z naszego otoczenia. Natomiast czy jest to strata, czy jest to zysk? Sami musicie kochani ocenić. Często ludzie, którzy narzekają, krytykują innych, oceniają, szukają współtowarzyszy do takiego procesu, do takiego procederu, żeby też ponarzekać, też pokrytykować, poobgadywać innych, popatrzeć, podawać rady, poceniać. Oczywiście jeżeli przestajemy to robić, to nasz partner w rozmowie, nasza koleżanka czy kolega, z którym to robiliśmy, przestajemy nadawać na tych samych falach. Czy stracenie takiej osoby ze swojego otoczenia jest stratą? To już każdy musi ocenić samodzielnie. Iwonka pisze jeszcze: „Własne wnętrze podsunie nam emocje, po których poznamy, czy jest to dla nas najlepsze”.
To jest też ciekawy temat. Natomiast jeżeli potrafimy już słuchać samych siebie, wewnętrznego głosu, tak zwanej intuicji, to oczywiście najprawdopodobniej ten wybór będzie właściwy. Cezary pisze: „Jakby mi się to kiedyś śniło. Tak było. Albo déjà vu, albo kiedyś śnił mi się ten dzień”. Czyli dobrze, pan Marek to zinterpretował, że to chodziło odnośnie tej sytuacji. Słuchajcie kochani, tak często jest, że jeżeli zapamiętujemy swoje sny, to one mogą oczywiście dotyczyć tego, co już się wydarzyło, ale też mogą dotyczyć tego, co wydarzyć się może czy wydarzy się najprawdopodobniej, jeżeli będziemy szli nadal tą samą drogą. Wiem, że dla wielu osób to może być przykre, czasami nawet przerażające. Właśnie, nie dokończyłem tego tematu. Miałem się odezwać do naszych słuchaczy, ale korzystając z tego, że tutaj nie ma następnych komentarzy, a jesteśmy przy snach.
Kiedyś miałem taki sen, nie wiem, z rok, półtorej roku temu. Kiedyś miałem taki sen, który się powtarzał, w którym były jakieś podziemia, bunkry, jakieś budynki opuszczone, w których małe dzieci, takie kilku-, kilkunastoletnie biegały z karabinami czy z jakimiś innymi rzeczami, toczyły jakąś wojnę.A to wszystko się działo pod nadzorem, wtedy myślałem, że pod nadzorem dorosłych, a później się okazało, że one toczyły wojnę z dorosłymi. Tak jakby się broniły przed dorosłymi, którzy chcieli zrobić im krzywdę. Na początku myślałem, że jest to jedna z opcji końca świata, a później gdzieś wyczytałem, że na świecie są miejsca, w których właśnie są przetrzymywane dzieci po kilkadziesiąt, po kilkaset sztuk tych dzieciaczków, które w jakiś sposób są przez dorosłych wykorzystywane w różnych dziwnych celach. Jak dowiedziałem się o tym, to tak jak dwa kabelki z prądem się ze sobą zetknie, tak mi zaiskrzyło i z takim strachem, przerażeniem zrozumiałem, że to był krzyk rozpaczy tych dzieci. To, co mi się śniło. Taka historia z ostatnich, ponieważ na poziomie świadomym, żeśmy z Jasmi rozmawiali na ten temat również na antenie, że współodczuwanie na poziomie fizycznym jest bardzo bolesne, przykre, nieprzyjemne. Ja to chyba sobie w którymś momencie wyłączyłem, więc pewne rzeczy zaczęły do mnie spływać w takim poza w pełni świadomym stanem. Może to coś w tym kierunku, tak podpowiadam. Pawelos pisze: „Czasami musisz dostać kopa od życia, żeby coś się w nim zmieniło.
À propos snów mam...” Aha, dobra, okej. Stety, niestety, ale w większości moich obserwacji, zresztą nie tylko moich, wynika, że najczęściej ludzie dokonują zmian w swoim życiu na skutek nieprzyjemnych sytuacji, które ich spotykają. Taką mamy naturę, że dopóki jeszcze dajemy radę, to będziemy brnąć, kombinować umysłem swoim ludzkim, szukać rozwiązań i tak dalej. W momencie, kiedy te możliwości się wyczerpują, zaczynamy szukać rozwiązań w innych płaszczyznach i wtedy dopiero zaczynamy dokonywać zmian. Przykre to jest. Natomiast radosne jest to, że teraz dostajemy możliwość dokonywania zmian bez potrzeby doświadczania kolejnych negatywnych rzeczy. I to jest fajny moment. Moim zdaniem fajna wiadomość dla wszystkich. Pawelos pisze jeszcze: „Sny dużo mi pokazały, nawet odpowiedzi na pytania dotyczące innych ludzi”. Ja powiem tak: mam nadzieję, że tutaj też chodzi o innych ludzi w kategoriach naszych wzajemnych relacji z tymi ludźmi, bo to jest w zasadzie taka wiedza, którą mamy prawo czerpać, jeżeli dotyczy to nas.
Ingerować w życie innych ludzi nie mamy prawa na żadnym poziomie. Ada Mikołajczyk pisze, witamy cię Ado, jeszcze cię chyba tutaj w komentarzach nie widziałem. Pisze: „Mnie rzadko się coś śni”. Otóż najczęściej my nie mamy problemów z snami, bo najczęściej każdemu się coś śni. Większy problem mamy z zapamiętywaniem tych snów. Myślę, że jeżeli chciałabyś zapamiętywać swoje sny i wiedzieć, co ci się śniło, to możesz poszukać gdzieś technik świadomego snu czy technik zapamiętywania snów. Oczywiście, jeżeli masz taką potrzebę. Pawelos pisze: „Ada, zgadzam się. Ona mówi koniec i już musisz się obudzić, coś zmienić, żeby się dalej nie rozwijał”. Chyba chodzi o sen.
Cezary pisze: „Śniło mi się kiedyś, że zapakałem się jakbym-Miał wycięte żebro Adama jak Marilyn Manson. Jak się obudziłem, to wciąż czułem... Dobra, bo tu wchodzimy na pewien poziom, za którym ja nie przepadam, więc nie dokończę tego komentarza. Pawelos pisze: Ja mam od lat te sny i czasami są pomocne. Można to przemilczeć na antenie. Właśnie to przemilczałem, jeżeli to dotyczyło tego. Ada pisze: Dziękuję za wskazówkę. Ależ nie ma za co. Cezary pisze o swoich przemyśleniach odnośnie interpretacji snów: Wiem, że jak śnią mi się grzyby to źle. Chorooba stolec to kasa.
Proszę bardzo. Iwonka pisze: Sny są odpowiedziami. Zapamiętuję na zawsze, a te inne to po prostu znikają po przebudzeniu. Najczęściej mam wrażenie, że nic mi się nie śniło. Kochani, ja w jednej z audycji mówiłem, jak wspominałem o i namawiałem was do niezaśmiecania sobie umysłu informacjami, które nie dotyczą was, które nie są dla was ważne. Ponieważ nasz mózg pracuje 24 godziny na dobę, jak serce i pozostałe, pewnie większość organów. Mniej intensywnie bądź bardziej intensywnie, ale w dalszym ciągu pracuje i każdą informację, którą my do niego wprowadzimy, to jak komputer musi coś z nią zrobić. Musi ją przeanalizować. Musi się do tego ustosunkować. Nasza podświadomość musi przypisać do tego jakąś reakcję.
Więc często sny są momentem, w którym nasz mózg dalej obrabia informacje, które dostał, a nie miał wcześniej możliwości ich przerobienia. Często sny są kontynuacją dnia i informacji, które do nas dotarły. Jeżeli nie damy naszemu mózgowi zadania, czyli dostarczymy w ciągu dnia tyle informacji, że nie zdąży ich przerobić w ciągu naszego aktywnego stanu, to będzie je przerabiał w momencie, kiedy będziemy spali. I to jeszcze fajnie, jeżeli da nam pospać. Bo często jest tak, że nie możemy usnąć, ponieważ tych myśli jest jeszcze zbyt dużo i nie możemy usnąć. Wtedy, jeżeli tego jest naprawdę dużo, to zostaje mało przestrzeni dla tego, aby nasza dusza w tych snach mogła do nas przemówić. Więc na to też trzeba zwrócić uwagę, żeby uważać przede wszystkim na to, co dostarczamy, co wpuszczamy do naszej przestrzeni życiowej, jakie informacje. Oczywiście tych wzrokowych, słuchowych, węchowych, smakowych nie jesteśmy w stanie pominąć. Ale jeżeli sami się skupiamy na informacjach w telewizji, wdajemy się w jakieś rozmowy z ludźmi bądź wyczytujemy w gazetach czy w mediach społecznościowych rzeczy, które nas zupełnie nie dotyczą, które nie mają dla nas większego znaczenia ani wartości, to obciążamy swój mózg kolejnymi informacjami. Ada pisze jeszcze: Miałam bardzo dawno sen.
Spotkanie mojej nieżyjącej babci w tym śnie niedawno po pogrzebie. Czy to był kontakt ze zmarłą babcią poprzez sen? Może tak być, ale nie musi tak być. Może też być twoim stanem emocjonalnym, tęsknotą, przeżyciami emocjonalnymi i tak dalej. Jakimiś informacjami, które zasłyszałaś. A może być też kontaktem energetycznym. Ale pewności co do tego bez szczegółów nie jestem w stanie mieć i też albo zaprzeczyć stuprocentowo, albo to potwierdzić.
[01:30:57] - Ja tutaj pozwolę sobie zwrócić się do Adriany, żeby się zainteresowała książką, którą ostatnio promujemy w audycjach realizowanych z Beatą Kampą w Radio Edelman. Książka jej autorstwa, Beaty Kampy: „Sny. Czego możemy się z nich dowiedzieć?” Tam jest cały rozdział, dosyć obszerny o kontaktach ze zmarłymi w snach. I pozwolę sobie zdradzić, że ten rozdział będzie niedługo zaprezentowany w formie dźwiękowej na antenie Radia Paranormalium. Także bardzo serdecznie zachęcam do zainteresowania się tą książką właściwie każdego, kto chciałby coś więcej się dowiedzieć na temat kontaktów ze zmarłymi w snach.
[01:31:44] - Proszę bardzo. Widzi szado? Jest pytanie, jest odpowiedź. Takie rzeczy tylko w Radio Paranormalium. Pawelo, spiszę jeszcze sny, które mi się pokazują albo pokazują przyszłe zdarzenia, co się ma zdarzyć, czyli prorocze sny. Byliśmy, panie Marku?
[01:32:19] - Pana tak coś przerywa teraz, nie wiem czemu.
[01:32:24] - Halo, halo?
[01:32:25] - Panie Sławku, chyba mamy jakiś problem z połączeniem. Te długie przerwy wskazują, że chyba rzeczywiście coś z połączeniem się podziało. Postaram się teraz do pana Sławka zadzwonić na telefon i przynajmniej chyba ten fragment audycji, te parę minut pociągniemy telefonicznie. Pan Sławek zniknął mi teraz z Google Meet, także nie widzę innej możliwości jak połączyć się przez telefon. Zobaczymy. Niestety muszę potwierdzić, że pana wywaliło.
[01:33:12] - Tak.
[01:33:14] - I pana właśnie przewróciło.
[01:33:16] - Dobra, to się rozłączymy.
[01:33:24] - To jest, drodzy państwo, dowód, że audycja leci na żywo.
[01:33:28] - Dobrze. Ja sam siebie słyszałem w dwóch miejscach, więc to nie dość, że audycja, to jeszcze magia. Ale to może też dobry znak, żeby audycję kończyć. Bo tutaj mamy trochę o snach, a ja już ten temat chciałbym pociągnąć jednak z Jubim, bo się tak umawiamy już od ładnych kilku miesięcy, że ten temat podrążymy. Może w międzyczasie posłuchacie tego, co się pojawi w Radio Paranormalium i nie będzie potrzeby prowadzenia audycji o snach, bo wszystko się dowiecie z książki polecanej przez pana Marka bądź z audycji w Radio Paranormalium, więc nie będziemy tematów dublowali. Istotnym dzisiejszym tematem naszej audycji było tak naprawdę to, że zbliża się bardzo korzystny okres energetyczno-układowo-planetarno inny do tego, żeby to, o czym gros ludzi marzy, myśli, planuje, próbuje zrobić, żeby właśnie w tym okresie to zrobić w sposób bardziej naturalny i w związku z tym mniej wysiłkowo i mniej technicznie, a bardziej intuicyjnie, bardziej spontanicznie. Więc wykorzystania tej okazji, kochani, z całego serca wam życzę. Mam nadzieję, że ten tydzień będzie dla mnie osobiście również zawodowo owocny na tyle, że już nie będziemy musieli robić żadnych przerw w audycjach, bo chciałbym bardzo być z wami w tych dniach, zwłaszcza 21. Może przygotuję coś, jeżeli czas mi pozwoli, może coś specjalnego na to specjalne astronomiczno-astrofizyczno-duchowo wydarzenie. Więc kochani, trzymajcie się cieplutko.
Dziękuję, że mimo tego, że was przez dwa tygodnie zawodziłem, nie poddaliście się i byliście dzisiaj tutaj razem z nami. Z całego serca wszystkiego dobrego wam życzę. Uważajcie na siebie i słyszymy się, mam nadzieję, za tydzień bez żadnych już tutaj perypetii, przerw i innych niespodzianek. Dziękuję wam za dzisiaj. Dziękuję panu Markowi. Trzymajcie się, do usłyszenia i pa, pa! Wszystkiego dobrego.
[01:36:27] - A mówi do chyba do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie zachęcamy gorąco do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Zachęcam także medytujących do wysyłania pozytywnej energii do wydawnictwa Złote Myśli, bowiem audiobook jest już nagrany. Natomiast w kwestii wydania wydawnictwo troszkę tak jakoś dziwnie milczy. Ja wiem, że jest pandemia i w ogóle ograniczone zasoby ludzkie siedzą w biurze, ale jednak w ciągu trzech tygodni wypadałoby odpisać chyba państwu, redaktorzy, prawda?
[01:37:06] - Wypadałoby. Tak wypadałoby. Przyzwoitość nakazuje.
[01:37:11] - Także wysyłamy dużo miłości do wydawnictwa Złote Myśli, licząc na to, że odpowiedzą w kwestii wydania dźwiękowej wersji pana Sławka. Dźwiękowej wersji pana Sławka to już jest ta pora. Dźwiękowej wersji książki pana Sławka Bączkowskiego „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”.
[01:37:35] - Dokładnie, bo to będzie dźwiękowa wersja pana Marka.
[01:37:39] - Dokładnie. Dźwiękowa wersja książki pana Sławka w dźwiękowej wersji pana Marka. Właśnie.
[01:37:48] - Taka kumulacja.
[01:37:50] - Taki kombos. Kombos, o który nikt nie prosił, a z którego myślę wielu będzie zadowolonych. Także przypomnę jeszcze raz tytuł „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Zachęcamy także do śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku i do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę, dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień o 20.00 w poniedziałek. Oczywiście na żywo, oczywiście na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.