[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radio Paranormalium 24 sierpnia roku pańskiego 2020. Rozpoczynamy w poniedziałek, krótko po 20:00 kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy” — audycja o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:48] - Dobry wieczór, panie Marku. Kochani, witam was bardzo serdecznie, jak zawsze.
[00:53] - Tradycyjnie, zanim przekażę głos panu Sławkowi, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Będzie można dzisiaj dzwonić. Jeszcze może nie teraz, ale będzie można w drugiej części audycji. Numery telefonów do Radia Paranormalium warto zapisać sobie już teraz. Stacjonarny jak zawsze to 32 746 00 08. Komórkowy i do SMS-ów jak najbardziej również to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na GG pod numerem 36 08 80 02. Można także do nas pisać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata.
A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Tradycyjnie, panie Sławku, oddaję panu głos z nadzieją, że mniejsi obywatele czworonożni nie będą nam dzisiaj jakoś się wcinać na antenę.
[02:23] - Miejmy nadzieję, chociaż za koty nie ręczę. Natomiast pieski są w innym pomieszczeniu, nakarmione, więc miejmy nadzieję, że będzie czas do 23:00, ponieważ znowu Yubi wchodzi po nas. Znowu ma wejść, ale dzisiaj ma wejść. A poza tym ma nowy gadżet, nową zabawkę, więc z pewnością będzie chciał-
[02:50] - Już nawet zapowiedział swoją ambicję. Także czekamy, Yubi, po 23:00. Mamy nadzieję, że tym razem się uda.
[03:00] - Myślę, że będzie chciał sam przetestować swój nowy nabytek, więc trzymam kciuki. Kochani, nie dzwonimy jeszcze teraz, bo temat jest kolejny ważny i nie chciałbym go przerywać. Natomiast po tej części, jak zwykle oficjalnej, jak najbardziej zapraszam do dzwonienia i jeżeli macie ochotę, to dzwońcie jak najszybciej, bo mówię o 23:00 będziemy dzisiaj znowu kończyć. Kochani, witam was bardzo gorąco, jak zwykle. O czym będzie dzisiejsza audycja? Pozwolę sobie zacytować rzecz, która ostatnio wpadła mi gdzieś tam w oko. Któraś z naszych słynnych pisarek podobno napisała, natomiast ja nie pamiętam która. Brzmi to w ten sposób: „Ten, kto się nie rusza, nie czuje łańcuchów”. Mi się to oczywiście też skojarzyło w pewnym sensie z więzieniem, że człowiek, który siedzi w więzieniu, jeżeli zamknąłby oczy, to do momentu, dopóki nie chciałby stamtąd wyjść, mógłby poczuć się bardzo wolny. I właśnie o tym, że często my nie zdajemy sobie sprawy z tych łańcuchów, z tych ograniczeń do momentu, dopóki nie postanowimy czegoś zmienić, nie postanowimy ruszyć się z miejsca.
Wtedy stwierdzamy, że jednak coś nas trzyma i coś nie pozwala nam, tak jakby próbuje nas zatrzymać w miejscu i nie pozwala nam pójść do przodu. I o tym będzie dzisiejsza audycja między innymi. Nie będzie o podświadomości, jak pewnie spodziewaliście się. Chociaż pewnie na te tematy też tutaj będziemy musieli wkroczyć, żeby zrozumieć sedno sprawy. Natomiast od początku. Kochani, kontynuujemy naszą przygodę z informacjami, których ja się dowiedziałem. Może nawet nie to, że dowiedziałem, natomiast w bardzo piękny sposób, taki przystępny zostało mi to też przedstawione na tych 13 płytach, o których wam już od kilku audycji mówię i do których zapoznania się też was zachęcam, bo jest taka możliwość. Tylko mówię, musicie się do mnie odezwać w sposób prywatny, pozaaudycyjny, więc albo na mojego maila, albo poprzez stronę na Facebooku. To naprawdę na Facebooku nie wymaga dużo, żeby wpisać Sławomir Bączkowski i na pewno dużo nas na Facebooku nie ma, kilku, więc z pewnością rozpoznacie po zdjęciu mojej książki, że to jestem ja.I jeżeli się odezwiecie, to powiem wam, w jaki sposób wam udostępnić informacje do tych 13 płyt, ponieważ ja nie jestem ich właścicielem. Natomiast dopracowałem sobie sposób, żeby móc wam tę wiedzę udostępniać.
Ja korzystam z niej tylko w takim wycinku, jaki mi jest potrzebny. Natomiast z pewnością gros z was wygrzebie sobie tam dużo więcej informacji dla siebie, bo jest to 13 godzin. Kochani, o czym żeśmy już rozmawiali? Rozmawialiśmy o tym, że dobrze jest mieć świadomość, z jakiego źródła czerpiemy wiedzę i informacje. To był ten warunek podstawowy, pierwszy, który na samym początku warto jest zweryfikować. Drugim tydzień temu była otwartość na zmiany, gotowość na dokonywanie zmian oraz pokora. Pokora potrzebna do tego, żeby wyciągać wnioski z tego, co się na bieżąco dzieje. I też z tego, że jednak nie wie się wszystkiego. Do tego jest potrzebna pokora. I kolejny aspekt to było, jak zachować właściwe proporcje pomiędzy co a jak, czyli ile naszego wysiłku powinniśmy włożyć w to, czego pragniemy, jaki jest cel, jakie jest nasze marzenie, odkładając na później ustalanie planu, jak do tego chcemy dojść.
Dzisiaj też widziałem piękną historię napisaną przez jedną panią mieszkającą w Irlandii o tym, jak jej marzenie odnośnie domu spełniło się w ciągu dosłownie bardzo krótkiego okresu. Ja osobiście dostaję potwierdzenie, że ten system bardzo zdaje egzamin. Mam bardzo dużo. Zresztą o swoich przypadkach też wam opowiadałem. Czyli zachowanie właściwych proporcji pomiędzy tym, czego chcemy, czego pragniemy, a jak mamy do tego dojść, jak mamy to osiągnąć, to jest nieistotne. Istotny jest pierwszy krok, a później to już tylko gotowość i działanie. W zasadzie te trzy rzeczy, które powiedziałem, powinny zaskutkować jedną prostą rzeczą. I gdybyśmy siedzieli sobie w knajpie na kawce albo przy ognisku, to zadałbym wam wprost pytanie: ile marzeń, ile celów, bez zastanawiania się, jak do tego dojdziecie, wyprodukowaliście przez ostatni tydzień? I tu się powinna pojawić cała lista rzeczy, którym poświęciliście swoją uwagę, nie wkładając w to żadnego wysiłku, żeby sobie te marzenia wyprodukować. Nie musieć się przy okazji zastanawiać, jak do tego dojdzie, jak to zostanie zrealizowane.
Kusi mnie takie pytanie. Odpowiedzi z pewnością w tej chwili nie dostanę. Być może pojawią się za chwilę na Messengerze, że ktoś tam powie: „Ja zrobiłem to”. Natomiast cała rzesza ludzi nie zrobi z tym nic. I dlatego pytanie dzisiejszej audycji jest takie: dlaczego nie chce nam się być szczęśliwymi? Dlaczego? Mamy narzędzia, mamy wiedzę, mamy proste sposoby, by z tego skorzystać. Bo nie chcemy. Kochani, gdyby ludzie wykorzystali procent tej wiedzy, która jest w internecie — ja już nie mówię o kupowaniu książek, o jeżdżeniu na warsztaty — wykorzystali 1% tej wiedzy, która jest w internecie, to świat byłby zupełnie inny. Życie każdego człowieka byłoby inne.
Wiedzy, która jest bezpłatna, za którą nie trzeba płacić. 1%. Więc dlaczego tak się nie dzieje? Dlaczego nie chcemy być szczęśliwi? Powiem wam tak: grzebałem sobie troszeczkę w internecie wczoraj. Grzebałem między innymi po to, żeby dostarczyć wam do dzisiejszej audycji dowodów, cytatów tych utytułowanych, które mogłyby być potwierdzeniem dla was tego, co mówię. Bo zauważyłem, że jest taka tendencja wśród mówców, wśród ludzi prowadzących warsztaty, różnego rodzaju wykłady i tak dalej, że pojawia się mnóstwo przykładów: „A taki pan, bo on powiedział to” i w związku z tym mnóstwo cytatów, sytuacji osób znanych, uznanych, znamienitych. I okazuje się, że to świetnie działa. Tylko, co najciekawsze, to działa na podświadomość.I zrozumiałem też wtedy jedną rzecz, że my często nie możemy się-- widzę w komentarzach, widzę później w mailach, widzę później w różnego rodzaju zapytaniach, widzę w 84. audycji to, o czym rozmawiamy.
Dlaczego my się nie możemy dogadać? Ponieważ ja, kochani, staram się przemawiać, budzić, stymulować, szturchać patyczkiem waszą świadomość. Mi na tym zależy. Nie na tym, żeby oszukiwać waszą podświadomość. Oczywiście mógłbym zastosować te wszystkie rady, jak budować zdania i tak dalej. Natomiast w dalszym ciągu rozmawiałbym z waszą podświadomością. A ja mam zupełnie inny cel. Ja mam cel rozmawiać ze świadomością. Celem tych audycji jest budowanie, tworzenie, rozwijanie świadomości. O oszukiwaniu, manipulowaniu, wykorzystywaniu, omijaniu i paru innych rzeczach podświadomości będziemy rozmawiali.
Zresztą nawet w poprzedniej audycji już te kilka takich wypróbowanych waszych metod w komentarzach i w rozmowach telefonicznych się pojawiło. Ale ja chcę rozmawiać ze świadomością. I przypomniało mi się takie doświadczenie, o którym czytałem dwa, trzy lata temu, może cztery, nieistotne. Tak? Jak na ponad stu studentach polonistyki przeprowadzono test, badanie takie. Tylko że ono nie polegało tylko na wypełnieniu ankiety, ale również polegało na obserwacji i rejestrowaniu zachowań, min, wyrazu twarzy, ruchów osoby wypełniającej tę ankietę. Czyli to było takie dość kompleksowe badanie. I zrobiono taką rzecz, że cytatami z piosenek na przykład naszych gwiazd discopolowych typu Zenon Martyniuk podpisano na przykład Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki. Natomiast cytatami z wierszy, z utworów właśnie Mickiewicza, Konopnickiej, Słowackiego podpisano, że są autorstwa właśnie Zenka Martyniuka, Dody i takich paru osób, które są uznawane za, ogólnie rzecz biorąc, o małej wartości intelektualno-artystycznej. I co się okazało?
Okazało się, że te teksty pisane przez Dodę, przez Martyniuka, podpisane nazwiskami słynnych naszych polskich wieszczy, zyskały miano bardzo wartościowych artystycznie, poetycko i tak dalej. Oczywiście w tych ankietach. Natomiast część, i to zostało właśnie zarejestrowane na kamerach, część tych testerów widząc Doda, widząc Martyniuk, robiła grymas twarzy i nawet nie chciała czytać dalej tego tekstu, oceniając je po prostu jako negatywny, zły, badziewny i tak dalej. O czym mówię? Mówię o tym, jak my reagujemy. Jak bardzo często pierwsze słowo, pierwszy wyraz, pierwsza litera potrafi wpłynąć na naszą reakcję, na naszą interpretację, na naszą ocenę. I też w pewnych momentach doskonale rozumiem, że używając cytatów osób słynnych, znanych, które na przykład popierałyby to, co mam wam do przekazania, byście mówili: „O! Jakiś tam profesor powiedział. O, jakiś tam doktor, jakiś tam docent, jakiś tam inżynier, ktoś tam, jakiś tam naukowiec powiedział. To jest wartościowe.
Bo co taki Bączkowski może mieć do przekazania? Kto to jest Bączkowski? I skąd on może to wiedzieć?” Jeżeli tak reagujecie, to znaczy, że w waszym odbiorze tego reaguje pierwsze podświadomość. Tak działa właśnie podświadomość. Nie chodzi tu o moją osobę. Nie chodzi tu o moją osobę, tylko chodzi o to, czy te informacje, które ja wam przekazuję, będą w stanie coś zmienić w waszym życiu. Czy potraktujecie je na tyle fajnie, poważnie, rzetelnie, że będziecie chcieli z nich skorzystać. Bo tylko wtedy ma to jakiś sens. Tylko wtedy te audycje mają sens, jeżeli mają przynieść jakieś korzyści wam jako słuchaczom, jako odbiorcom tych informacji.Dlatego tak bardzo mi zależy na tym, żebyście zrozumieli ten mechanizm. Żebyście potrafili świadomie ocenić zawartość merytoryczną informacji, nie zastanawiając się nad tym, kto jest jej autorem.
Tylko czy ona ma sens według was, czy nie ma, czy jest dla was użyteczna, czy nie jest użyteczna. Czy chcecie z niej skorzystać, ponieważ czujecie w niej? Czy korzystacie z informacji tylko wtedy, kiedy powiedział je ktoś, kto przez kogoś innego został uznany za znawcę, twórcę, osobę znaną, autorytatywną i tak dalej. Dobra, bo się tutaj jak zwykle troszeczkę rozgadałem. Miało być o podświadomości. Kochani, i tak będzie, bo to się wszystko w pewnym sensie do tego będzie w naszych dalszych rozważaniach sprowadzać. Dlaczego szukałem mądrych rzeczy, mądrych określeń naukowych wczoraj, przygotowując się do dzisiejszej audycji? Właśnie po to, żeby naukowo wytłumaczyć, czyli z pozycji autorytetu, dlaczego nam się nie chce być szczęśliwymi. Ktoś mówił, że zwierzęta nie będą przeszkadzały. Zaraz wracam kochani.
Już wracam.
[20:13] - Ja tylko jeszcze zakomunikuję, że jakoś tak nam dzisiaj się w poniedziałek popsuł licznik słuchaczy i nie wiemy, ilu was tak naprawdę, drodzy państwo, jest. Wiemy tylko, ilu nas słucha na YouTube, a ilu nas słucha na radiu tego się chyba dzisiaj nie dowiemy.
[20:29] - Chyba że zameldujecie się w komentarzach. To da nam jakiś obraz sytuacji. To znaczy nie wpłynie to jakoś-
[20:37] - Na YouTube słuchacze są bardzo aktywni, także myślę, że dzisiaj wyrobimy frekwencyjną normę.
[20:45] - Tak? Dobrze. To nie wpłynie w żaden sposób na to, co będę miał wam do przekazania kochani, ale mimo wszystko jakieś malutkie ego moje pewnie gdzieś tam się ucieszy wiedząc, że jest was więcej niż mniej. Wracając do naszego wątku: dlaczego nam się nie chce chcieć? Przecież jest całe mnóstwo informacji jak to zrobić, w jaki sposób. Pojawił mi się ten „pokochać siebie”, „przytul siebie”, „daruj sobie to”, „zaakceptuj siebie” i tak dalej. I to wszystko nie działa. W jakimś sensie działa, bo sami wiecie o tym dokładnie, że wkładając w to ileś tam pracy, wysiłku, powtarzalności, jesteście w stanie pewne rzeczy zmieniać, korygować, wprowadzać w życie. Najczęściej wraca wtedy właśnie słowo „praca”. I okazuje się, że to nie jest proste.
Dokonywanie zmian w życiu nie jest proste, bo ja powiedziałem, że nie chce nam się. Oczywiście troszeczkę was gdzieś spróbowałem być może lekko sprowokować. Może też spowodować jakiś delikatny bunt na zasadzie, że ja chcę. Ja też chcę. I z kim się nie rozmawia, to każdy chce. Każdy chciałby, żeby dokonały się jakieś zmiany w jego życiu. Z pewnością jesteśmy przekonani o tym, czego nie chcemy. To wiemy doskonale. Natomiast tak jak, pamiętacie, rozmawialiśmy w poprzedniej audycji i jeszcze w poprzednich, nasza podświadomość nie rozróżnia słowa „chcę”, „nie chcę”. To nie jest inteligencja, to nie jest świadomość.
Nie rozróżnia. Więc z tym też trzeba uważać. I nie wiem, czy powiedzieć wam to teraz. Powiem wam to teraz, ponieważ to być może pozwoli lepiej zrozumieć to, co pojawi się za chwilę. Jeżeli macie ze sobą kartki papieru, to zapiszcie sobie, że podświadomość to jest system fizycznych, elektrycznych, energetycznych połączeń nerwowych w naszym mózgu. Naszą podświadomość, całą naszą wiedzę o świecie, o życiu, o wszystkim od naszego urodzenia zapisujemy w naszym mózgu jako konkretne połączenia pomiędzy neuronami i jakimiś tam innymi rzeczami. To nie jest nic wirtualnego. To jest bardzo fizyczne połączenie komórek nerwowych w mózgu.I dlatego tak trudno te połączenia jest nam zmienić. Bo to nie jest tylko kwestia chęci, tylko muszą się w tym mózgu wydarzyć fizyczne zmiany. Dlatego to jest trudne.
Dlatego jak chcemy ruszyć z miejsca i poczujemy te kajdany naszej podświadomości, to nie wiemy, jak się ich pozbyć. Dlatego to jest trudne. Kochani, zastanawialiście się, dlaczego jednym ludziom przychodzą pewne rzeczy łatwiej, innym trudniej? Dlaczego inni z dużą lekkością na przykład osiągają sukcesy? Nie zastanawiają się nad tym. Robią pewne rzeczy i one same im się układają w całe pasmo sukcesów. Tak zwane zbiegi okoliczności, sprzyjające osoby, bycie we właściwym miejscu o właściwym czasie i tak dalej. A innym ludziom przychodzi to dużo trudniej. Dlaczego jedni ludzie mają na przykład dużo pieniędzy, a inni klepią biedę albo żyją na bardzo mizernym poziomie? Nawet jeżeli nie klepią biedy, to żyją na mizernym poziomie.
Od pierwszego do pierwszego i miesiąca miesiącem, bez jakiejś siły, energii, werwy i pomysłu, jak dokonać zmian i żyć lepiej, godniej, dostatniej. Zresztą to nie dotyczy tylko pieniędzy. To dotyczy wszystkich sfer życia. Związkowych na przykład. Niektórzy mają mnóstwo znajomych, inni każdego człowieka, którego poznają, to się okazuje, że jest albo oszust, albo hochsztapler, albo cwaniak. Tak jest w związkach. Powtarzalność pewnych osób. A inni po prostu idą ulicą, poznają osobę, zakochują się i okazuje się, że to jest cudowna osoba. A inni tam grzebią, sprawdzają, wypytują, dopytują, przefiltrowują. Już myślą, że wiedzą wszystko o człowieku.
Bach! Się okazuje, że ma drugą żonę. I znowu jest klap, znowu jest dupa, znowu jest porażka, znowu jest rozczarowanie. Oczywiście wiecie, do czego zmierzam. Oczywiście to wszystko zależy od naszej podświadomości. Nie wiem, czy temat właśnie tejże podświadomości jest na tyle istotny, żeby go rozwijać w audycji, bo poświęciłem tym tematom podświadomościowym kilka audycji wcześniejszych. Więc nie wiem, czy to jest właściwy moment, żeby was znowu bombardować tymi informacjami. Wy mi powiedzcie. Kochani, powiedzcie mi uczciwie, czy bombardować temat podświadomości? Czy chcecie, żebym ja ten temat po prostu zdarzenie po zdarzeniu, sytuacja po sytuacji wam wyjaśnił, mechanizm po mechanizmie?
Powiem wam tak: chciałbym wam tego oszczędzić, bo być może powiecie: „Co znowu jest?”. Książek o podświadomości napisano całe mnóstwo. Ja też wczoraj, szukając tych materiałów dla was, wpadłem na mnóstwo rzeczy, z których nawet nie zdawałem sobie sprawy z istnienia. Na przykład wpadłem na udokumentowany, później chyba gdzieś się znalazł w zbiorach księdza Twardowskiego, wykład o podświadomości z 1913 roku. Czyli mamy dobrze ponad 100 lat, kiedy nauka, medycyna próbuje ten temat zgłębić. I powiem wam tak: nic się nie zmieniło. Nic się nie zmieniło. Nauka w dalszym ciągu wie o istnieniu podświadomości. Natomiast tak naprawdę niewiele więcej. Wie, że odpowiada.
Wie, że decyduje. Natomiast jak to dokładnie wygląda? Nauka nie ma zielonego pojęcia. Lekarze, psychiatrzy, psychologowie, znawcy mózgu nie mają zielonego pojęcia, jak bardzo ten proces jest dla nas, to wszystko, co jest zapisane w podświadomości, jak ważne, jak bardzo wpływa i decyduje o jakości naszego życia. Pewnie przekonaliście się sami. Aczkolwiek tego przeciwnika, te łańcuchy jest najtrudniej rozszyfrować. Wiecie dlaczego? Dlatego, że wszystko to, co słyszymy z zewnątrz, jest informacją z zewnątrz. Odbieramy ją za pomocą zmysłów, najczęściej słuchu, bądź też wzroku, bądź tych pozostałych zmysłów, które posiadamy. Natomiast największa intensywność jest ze wzroku oraz ze słuchu.
I jesteśmy w stanie to źródło rozpoznać. Wiemy, że ono jest obce.Ja do was teraz mówię, wy mnie nie widzicie, ale ci, co oglądali moje filmiki na YouTubie bądź na mojej stronie byli, wiedzą, jak wyglądam. Mogą sobie jeszcze do tego wyobrazić mnie i wiedzą, że informacje, które ja wam teraz przekazuję, płyną z zewnątrz, czyli są obce dla nas. My je możemy zaakceptować bądź nie. Jak chcemy, to się nad nimi zastanowimy. Jak nie, mogą nas zdenerwować, mogą nas rozśmieszyć, ale wiemy, że pochodzą z zewnątrz, że są z obcego źródła. Informacje płynące z podświadomości płyną z naszego mózgu, więc są nasze. Nasz mózg nie będzie się zastanawiał nad tym, co przed chwilą wyprodukował. Nie będzie oceniał samego siebie, nie będzie weryfikował samego siebie. Wszystko, co zostało zapisane w naszym mózgu poprzez całe nasze życie i jest w naszej podświadomości w postaci konkretnych połączeń neuronowych, jest już nasze.
Jest naszą własnością, naszą prawdą, naszą rzeczywistością i koniec. I mózg nie zweryfikuje tej informacji. Mało tego, my tej informacji nie zweryfikujemy, ponieważ do weryfikowania tej informacji będziemy używali tego samego narzędzia, które je wyprodukowało. Więc jak zweryfikować informację: trawa jest zielona? Trawa jest zielona. Zadajemy sobie pytanie, czy trawa jest zielona. Przed chwilą właśnie sam to powiedziałem, że trawa jest zielona, więc jak mogę teraz powiedzieć, że trawa nie jest zielona? Dlatego tak trudno jest te informacje zweryfikować. My je wszystkie przyjmujemy jako pewnik. Koniec.
One zostały wyprodukowane przez nasz mózg, więc są nasze. W tym, kochani, jest poważny problem. To są te łańcuchy, które nas trzymają. Dużo rozmawialiśmy o poznawaniu samych siebie i większość ludzi zajmujących się tak zwaną duchowością poznaje samych siebie w kontekście rozwoju duchowego, czyli duszy, świadomości, miłości i tak dalej. I fajnie. Natomiast poznawanie samego siebie to jest również poznawanie swojej własnej podświadomości, ponieważ tam są zapisane wszystkie hamulce. Tam są zapisane wszystkie nasze ograniczenia. Tam jest zapisane na przykład nasze lenistwo bądź nadgorliwość. Tam jest zapisana nasza naduczynność bądź lęk przed wchodzeniem w relacje. Tam jest zapisana złość.
Tam są zapisane reakcje na konkretne sytuacje, słowa, zachowania innych ludzi. Tam jest zapisane wszystko. Tylko że my to przyjmujemy już jako własne. I to jest dlatego trudne. Co nam daje duchowość? To jest przeze mnie wymyślony temat na następną audycję, ale dzisiaj wam tak zasygnalizuję. Duchowość, świadomość, dusza daje nam drugie źródło informacji. Drugie, alternatywne źródło informacji. Innej informacji niż tą, którą mamy zapisaną w podświadomości. To jest tak jak w związkach, w małżeństwach.
Jest jedna podświadomość i druga podświadomość. Dwa źródła, jakieś informacje na ten sam temat, jak wychowywać dzieci. Dwa różne źródła. Po co? Po to jest potrzebnych dwoje ludzi, żeby stworzyć dziecko, żeby te osoby mogły ze sobą toczyć walkę o to, jak to dziecko wychować. Gdyby był potrzebny jeden rodzic, to by swoje dziecko wychowywał według swojej podświadomości. A tak mamy dwa źródła informacji i one się oczywiście ze sobą spierają. One się kłócą, one toczą wojnę, kto ma rację. Czy dziecku można pozwolić na to, czy nie? Czy dziecko może z katarem jeść loda, czy nie może?
Czy dziecko może siedzieć do 22.00, czy nie może? Na każdym kroku spierają się dwie podświadomości po to, żeby zmusić ludzi do myślenia. Duchowość daje nam drugie źródło informacji, inne niż nasza podświadomość. Zmusza nas do myślenia, do zastanowienia się. Kochani, przejdę teraz do bardzo ważnej rzeczy. W zasadzie chyba jednej z najważniejszych. Dlaczego nie chce nam się być szczęśliwymi? Dlaczego nie wierzymy w szczęście? Dlaczego nie wierzymy w to, że szczęście może nas spotkać?A inni wierzą. Dlaczego nie wierzymy, że możemy być bogaci, a dla innych jest to coś tak oczywistego i coś tak naturalnego, że oni mówią: „Ale jak to?
Jak to można być biednym?” Dlaczego jedni oglądają piękne samochody, piękne restauracje, piękne miejsca w folderach, a drudzy tam jeżdżą? I nie mówcie mi dlatego, że jedni mają pieniądze, a drudzy ich nie mają. Tak można było mówić 50, 100 lat temu. Nie teraz. Teraz tych narzędzi i możliwości mamy więcej. Dlaczego tak się dzieje? Oczywiście wiecie, dlaczego tak się dzieje, bo wam to przed chwilą wyjaśniłem. Ich podświadomości są różne, całkowicie różne. I dlatego ich sposób postrzegania, patrzenia na tą samą rzecz jest inny. Inny jest dla każdego człowieka.
Jeden człowiek widzi problem i mówi: „Olaboga”. Drugi widzi ten sam problem i mówi: „Ale w czym jest problem? Jeden problem to nie problem”. I wachlarz tych zachowań i reakcji jest oczywiście tak szeroki jak ilość ludzi na świecie. Oczywiście są pewne podobieństwa w zachowaniach, natomiast sposób rozwiązywania tego problemu, podejście i tak dalej, rozmowa, szukanie narzędzi będzie każdego człowieka wyróżniał. Dlaczego, kochani, tak się dzieje? Powiem wam o jednej bardzo ważnej rzeczy. W materiałach, do których miałem dostęp i do wysłuchania, zapoznania się z nimi was zachęcam, padło takie stwierdzenie, że prawo sukcesu to jest stan umysłu. Jeszcze z jednym fajnym sformułowaniem się spotkałem, że jeżeli masz właściwe nastawienie, czyli twój umysł jest ukierunkowany we właściwy sposób, to fakty nie mają znaczenia. Ponieważ fakty są najczęściej tym, co my nazywamy faktami, opinią na jakiś temat innych osób.
Zwróćcie uwagę, doskonale widzimy to teraz w sytuacji covidowej. Pół roku temu, teraz to już pewnie więcej, ale w zeszłym roku bardzo mądrzy ludzie tego świata podawali pewne fakty. Co będzie, jak będzie. Wielkie firmy, wielkie korporacje, media, branża sportowa, branża rozrywkowa, turystyczna. Wszyscy analitycy świata wytwarzali fakty, według których planowali swoją przyszłość, rozwój, inwestycje i tak dalej. Wtedy to były fakty i nikt tych faktów nie podważał. Jeżeli snuliście jakieś plany w zeszłym roku, to opieraliście się na tych faktach. Dzisiaj co się stało z tamtymi faktami? Większość z nich, tych faktów, ktoś cichutko pozamiatał, zapakował w reklamóweczkę i wyrzucił do śmieci. Jedna sytuacja zmieniła te wszystkie fakty w nic nieznaczące, nieaktualne opinie nawet bardzo mądrych ludzi na dany temat.
Dlatego jeżeli stan umysłu, nasze nastawienie jest właściwe, to fakty nie mają znaczenia. To jest też bardzo mądre w kontekście dokonywania zmian. Bo my często właśnie tymi faktami tłumaczymy swoje nicnierobienie. Fakty są takie, że się nie da bez pieniędzy czegoś zrobić. Takie są fakty i one są dla nas świetnym argumentem do tego, żeby tego nie zrobić. Bo nie mamy pieniędzy. Super komfortowa sytuacja. W ciągu tego ostatniego tygodnia po poprzedniej audycji troszeczkę ludzi się do mnie też prywatnie poodzywało i dzisiaj jeszcze kończyłem mailowaniem z jedną z naszych słuchaczek. Jeżeli jest dzisiaj z nami, to bardzo serdecznie ją również pozdrawiam. Ona napisała, dlaczego ona nie chciała marzyć.
Ponieważ bała się wziąć odpowiedzialność za swoje życie w swoje ręce. Wszystko wiedziała, wszystko rozumiała, wszystko w sferze mentalnej było jak najbardziej poukładane, ale w dalszym ciągu bała się przejąć odpowiedzialność za swoje życie, bo tak to zawsze jakby to może ktoś inny to zrobił, to może kto inny to sprowokował. I mimo że, tak jak napisała, doskonale zdawała sobie sprawę z prawa przyciągania, że ono i tak działa, że to kto inny produkuje sytuacje w jej życiu, to i tak nic z tym nie robiła.Ponieważ wzięcie odpowiedzialności za swoje życie to jest codzienne stanie rano przed lusterkiem i mówienie: „No dobra, to Sławuś, co dzisiaj możesz zrobić? Co dzisiaj masz ochotę zrobić? Możesz nic nie robić. Możesz robić nic, ale możesz zrobić coś. Jeżeli nic nie zrobisz, to nic nie będzie zrobione. Problem twój na koniec dnia będzie polegał tylko na tym, że znowu staniesz przed tym lusterkiem i powiesz: no dobra, nie masz nic, bo nic nie zrobiłeś. Więc przestań robić tą skrzywioną minę, bo tu nikt oprócz ciebie odpowiedzialności nie ponosi”. Angażując się w życie mediów społecznościowych w tym tygodniu poprzez udostępnianie audycji na różnych grupach, przez zapraszanie.
Mam nadzieję, że przynajmniej część osób z tych grup, na których pojawiło się zaproszenie na audycję, dzisiaj z nami jest. Miałem też możliwość zapoznawania się z różnego rodzaju postami, komentarzami, wypowiedziami ludzi na przeróżne tematy. I powiem wam szczerze, miałem mieszane uczucia. Ponieważ zrozumienie tego prostego mechanizmu, dokonanie tego kroku, na który zdecydowała się moja rozmówczyni mailowa, nasza słuchaczka, okazuje się jedną z trudniejszych rzeczy w życiu. Widzę posty, pod którymi jest 100, 200, 400 komentarzy. One oczywiście się powtarzają. Ludzie nie czytają poprzednich, tylko piszą swój. Bo przecież ktoś zadał pytanie, to trzeba mu odpowiedzieć. I w 400 komentarzach 73 jest: „Nie przejmuj się”. I to fajnie, bo jak ktoś usłyszy 73 razy: „Nie przejmuj się”, to może się nie będzie przejmował.
Natomiast okazuje się, że bezpieczniej, fajniej jest udawać, że czegoś nie wiemy. Bo jak człowiek już wie i sobie to dopuści do samego siebie, to ciężko jest sobie powiedzieć: dlaczego czegoś nie zrobiłeś, skoro wiesz? I dzisiaj w tej mailowej dyskusji zrozumiałem, że to jest dla ludzi bardzo duży problem, bardzo duże wyzwanie. I tym bardziej ucieszyłem się z tego, co będę mógł za chwilę wam, kochani, powiedzieć. Dlaczego tak się dzieje? Miałem swoją własną teorię na ten temat i jakiś swój obraz w głowie tego, dlaczego tak jest. Natomiast to, z czym zetknąłem się, słuchając tych 13 godzin wykładów, 13 płyt, trafiło do mnie jak dziesiątka. Jak puzele, który wpadł we właściwe miejsce. Coś tak bardzo precyzyjnie określającego naszą sytuację. Dlaczego nam się chce, dlaczego nam się nie chce, dlaczego coś się udaje, dlaczego coś się nie udaje.
Stwierdziłem po tym określeniu, że materiał jest absolutnie genialny. I teraz, jeżeli macie kartki papieru, macie długopisy, to sobie to zapiszcie. Nasz stan umysłowy, stan emocjonalny, stan świadomościowy można podzielić na cztery etapy. Pierwszy to jest etap nieuświadomionej niekompetencji. Drugi etap to jest etap świadomej niekompetencji. Trzeci etap to jest etap, w zasadzie nie etap, tylko stan świadomej kompetencji. I czwarty stan to jest stan nieświadomej kompetencji. Zastanówcie się chwilkę nad tym, co przed chwilą wam powiedziałem. Stan nieświadomej niekompetencji. Stan świadomej niekompetencji.
Stan świadomej kompetencji i stan nieświadomej kompetencji. Czujecie tą różnicę? Czy wiecie, do czego zmierzam? Podam wam przykład. Prowadząc swoją firmę meblarskąZatrudniałem ludzi, przewinęło się ich tam z pewnością ponad setka i bardzo często na samym początku pojawiało się takie stwierdzenie. Na przykład padało polecenie, żeby coś zrobić i padała odpowiedź: „Nie umiem. Nigdy tego nie robiłem”. „Nie umiem, nigdy tego nie robiłem”. Zwróćcie uwagę na taki absurd. To jest absurd wypowiadany przez nas bardzo często.
„Spróbuj zupy” — to u dzieci, tak? „Spróbuj tej zupy”. „Nie, nie lubię”. „A jadłeś?” „Nie, ale nie lubię”. „Zrób coś”. „Nie, nie zrobię czegoś, ponieważ nie umiem”. Ale za chwilę sam sobie człowiek zaprzecza, że w zasadzie to on nigdy nie próbował tego zrobić. Więc skąd ma wiedzieć, że tego nie umie? To jest właśnie stan nieświadomej niekompetencji, chociaż w niektórych przypadkach będzie już zakrawał na stan świadomej niekompetencji. To jest takie połączenie: świadoma niekompetencja.
„Zrób to”. „Nie potrafię”. Mam wewnętrzne przekonanie, że tego nie potrafię zrobić. Nie wiem, skąd mam takie przekonanie. Skąd mam takie przekonanie? Stąd, że nigdy tego nie robiłem. Ale nigdy nie spróbowałem tego zrobić, więc nie wiem, czy potrafię, czy nie. Kochani, to jest w zasadzie najważniejsza część audycji. Nie wiem, być może w kategoriach dokonywania jakichś zmian i uzmysłowienia sobie, dlaczego tkwimy w jakimś miejscu, być może jest to najcenniejsza informacja, jaką dostaliście w życiu. Ponieważ jeżeli przyjrzymy się tym wszystkim czterem stanom, to część z nich, jak sama nazwa wskazuje, jest świadoma.
Dwa są świadome, a dwa są nieświadome. I możemy w swoim życiu być świadomi na poziomie mentalnym, że coś potrafimy zrobić albo że czegoś nie potrafimy zrobić. Czyli reprezentujemy sobą stan albo świadomej niekompetencji, bo nie potrafimy czegoś zrobić, albo świadomej kompetencji, że potrafimy coś zrobić. I to są stany, kiedy w świadomy sposób podejmujemy decyzję o robieniu bądź nierobieniu. I to jest okej. To się dzieje za przyzwoleniem, że tak powiem, nas samych. Po jakiejś tam analizie, po jakiejś tam ocenie jesteśmy świadomi tego, że coś potrafimy bądź czegoś nie potrafimy. To dotyczy życia, to dotyczy spraw zawodowych, to dotyczy czynności codziennych, to dotyczy relacji, to dotyczy pomagania innym, to dotyczy zarabiania pieniędzy, wszystkich rzeczy, z którymi spotykamy się w życiu. Te dwa świadome stany są dla nas jak najbardziej zrozumiałe. Stan świadomej niekompetencji bądź stan świadomej kompetencji.
Czy one nam pomagają? Czy one nam utrudniają życie? To zależy od nas. Bo jeżeli wiemy, że czegoś nie wiemy, to jeżeli mamy ochotę, to się dowiemy. Jeżeli mamy ochotę nauczyć się czegoś, czego nie potrafimy, to się nauczymy. W myśl zasady: na skrzypcach może grać każdy, wirtuozem będzie jeden na milion bądź na 100 milionów, bądź na miliard. Natomiast nauczyć się grać na skrzypcach może każdy. Więc jeżeli jeden człowiek coś zrobił, to znaczy, że w 99% tą samą czynność może powtórzyć drugi człowiek. Dlatego ja swego czasu w kategoriach zawodowych klasyfikowałem, dzieliłem ludzi na dwie grupy: na tych, którzy chcą, bądź na tych, którzy nie chcą. Bo jeżeli ktoś chce, to mimo że teraz czegoś nie potrafi, to się tego nauczy.
Nie dziś, nie jutro, za tydzień, za miesiąc. Nauczy się. Ponieważ jeżeli jeden człowiek to już zrobił, to znaczy, że 99% ludzi jest w stanie to również zrobić, jeżeli będą tego chcieli. I mówię, te stany z pewnością doskonale znacie i o nich za specjalnie nie musimy pewnie zbytnio rozmawiać. Natomiast najwięcej tego wszystkiego, dlaczego nam się nie chce, dlaczego nie potrafimy, dlaczego czegoś nie robimy, dlaczego czegoś nie zmieniamy, dlaczego nie zasługujemy, tkwi w tej części, którą nazywamy, którą ja dzisiaj dla was nazwałem nieświadomą niekompetencją.Wszystko to, co w życiu nas blokuje, to jest stan nieświadomej niekompetencji. I to jest stan zapisany w naszej podświadomości. Dlatego jest nieświadomy. Nie jesteśmy świadomi, dlaczego pewnych rzeczy nie robimy, nie chcemy zrobić, nie potrafimy zrobić, boimy się zrobić i tak dalej. To jest stan nieświadomy. Natomiast jak zwróciliście uwagę, jest też jeszcze jeden stan nieświadomy, czyli stan nieświadomej kompetencji.
I czym ten stan się wyróżnia? Ten stan się wyróżnia tym, że na przykład ucząc się jeździć samochodem, pod warunkiem, że w naszym stanie nieświadomej niekompetencji nie jest zapisany jakiś lęk przed jazdą samochodem, na przykład wypadek, który mieliśmy w dzieciństwie, jakaś trauma i tak dalej. Czyli wychodzimy z tego stanu nieświadomej niekompetencji. Tam się nic nie wydarzyło, co nas zablokowało, z czego my nie zdajemy sobie sprawy. Przechodzimy w stan świadomej niekompetencji, czyli wiemy, że nie umiemy jeździć samochodem, ponieważ nigdy tego nie robiliśmy. Więc wiemy. To jest stan świadomej niekompetencji. Więc cóż, zaczynamy ćwiczyć. Zaczynamy jeździć samochodem i zaczynamy przechodzić w stan świadomej kompetencji. Czyli wrzucamy biegi.
Już nauczyliśmy się puszczać sprzęgło jednocześnie z dodawaniem gazu, żeby samochód nie zgasł. Nie myli nam się noga na pedałach, nie krzyżujemy rąk na kierownicy, zamiast kierunkowskazów nie włączamy wycieraczek i tak dalej. Świadomie zaczynamy wykonywać pewne czynności, kontrolując je swoją świadomością, swoim umysłem, aż przechodzimy z czasem w stan nieświadomej kompetencji. Czyli zapisujemy te czynności w naszej nieświadomej sferze, czyli w podświadomości i nie zastanawiamy się już nad tym, co robimy. Bo wiecie dokładnie, że jeżdżąc samochodem nie zastanawiamy się już nad pedałem sprzęgła, gazu, hamulcem, kierownicą. Po prostu możemy jeść frytki, nie wiem, pić colę, rozmawiać przez telefon. Mnóstwo różnych rzeczy możemy robić, nie przywiązując do tego wagi. To jest stan nieświadomej kompetencji. Kiedy pewne czynności już przestały absorbować nasz umysł, tylko stały się pewnego rodzaju automatyzmem, zupełnie dla nas nieświadomym. I tak jest kochani ze wszystkim, co odbywa się na poziomie mistrzowskim.
Zwróćcie uwagę, że wszyscy sportowcy ćwiczą. Każdy z nas na początku czegoś jest w stanie świadomej niekompetencji pod jednym jedynym warunkiem, że wyjdzie ze stanu nieświadomej niekompetencji. Ten krok trzeba zrobić, czyli chcę się nauczyć jeździć samochodem. Chcę się nauczyć grać w piłkę. Chcę się nauczyć grać na gitarze. Chcę zostać sportowcem, skoczkiem narciarskim, karateką czy czymkolwiek innym. Wchodzimy w stan świadomej niekompetencji. Nie wiemy. Znaczy wiemy, że nie wiemy. Wiemy, że nie potrafimy.
Zaczynamy świadomie się tego uczyć. Sportowcy, kierowcy, muzycy, wszyscy ci, którzy wykonują swoje prace na najwyższym poziomie, ćwiczą dniami, tygodniami, latami. Po co? Po to, żeby swoje umiejętności na poziomie mistrzowskim przenieść do stanu nieświadomej kompetencji. Jak zaczynacie grać na gitarze, to każdy palec układacie swoim mózgiem w odpowiednim miejscu. Każdy palec. Pierwsza struna, trzeci próg, ten palec na trzeciej strunie na drugim progu, ten tu, ten przyciska wszystkie. Stan świadomej niekompetencji przeradzany w stan świadomej kompetencji. Czyli uczę się, świadomie sterując swoimi palcami, gdzie w którym miejscu mają się znaleźć. W momencie, kiedy już się tego nauczymy, już nie analizujemy każdego palca, gdzie on ma być.
On idzie sam, bez naszego wysiłku. On sam zna swoją drogę, swoje miejsce i tak dalej. Przechodzimy w stan nieświadomej kompetencji.Słynni sportowcy, zwłaszcza w sztukach walki, zresztą kierowcy zawodowi również, mówią: najwyższy poziom mistrzostwa osiąga się wtedy, kiedy się nie myśli o tym, co się robi, ponieważ mózg spowalnia nasze reakcje. Jeżeli chcemy zrobić coś świadomie, zazwyczaj brakuje nam na to czasu w ekstremalnych sytuacjach. Zwróćcie uwagę, skoczkowie mówią, że pojawił się automatyzm albo zginął automatyzm. I wtedy, kiedy zaczynają umysłem kontrolować to, co robią, czyli każde zgięcie palca, każde ugięcie nóg pod odpowiednim kątem, moment wybicia i tak dalej, w tym momencie to nie działa. Natomiast jak wyłączą z tego świadomość i robią to automatycznie, czyli na poziomie nieświadomej kompetencji, wtedy skoki wychodzą, wtedy wygrywają walki, wtedy zostają mistrzami i tak dalej. Stan nieświadomej kompetencji. Te dwa stany: nieświadomej niekompetencji, czyli tych wszystkich łańcuchów, które nas trzymają, o których nie mamy zielonego pojęcia i stan nieświadomej kompetencji są stanami zapisanymi w naszej podświadomości. I dlatego na przykład ludzie bogaci nie zastanawiają się nad tym, czy oni chcą być bogaci.
Oni nie myślą o tym w kategoriach marzenia, celu, tylko myślą o tym w kategoriach normy. Znaczy oni o tym nie myślą. Właśnie o to chodzi. W stanie nieświadomej kompetencji oni nie rozmyślają nad tym. Tak ma być, tak jest. Po prostu świat jest stworzony, że są na nim pieniądze, a ja je mam. Kochani, bo ja jak zwykle tu patrzę 21:15. O co jest gra? O co jest rozmowa? O co jest temat?
Jaki jest cel? Cel jest taki, żeby to, co nas ogranicza, wyrzucić ze sfery nieświadomej niekompetencji, a to, co ma nam pomagać, przenieść do sfery nieświadomej kompetencji. Czyli z jednego miejsca w podświadomości przenieść do drugiego miejsca w podświadomości. Bo albo jesteśmy nieświadomymi ciapciakami, którzy nie wiadomo dlaczego są ciapciakami, albo jesteśmy nieświadomymi mistrzami, zwycięzcami, zdobywcami, ludźmi jakichś tam sukcesów. I tu nie chodzi o bycie mistrzem świata. Kochani, żebyście nie myśleli, że ja was tutaj nakręcam na to, że każdy musi być prezesem w firmie, dyrektorem generalnym, prezesem nadrzędnym i tak dalej, mistrzem świata albo najlepszym wirtuozem na świecie. Nie. Ale bądźcie mistrzami w tym, na czym wam zależy. To może być mały domek z ogródkiem. To może być fajnie wyposażone trzypokojowe mieszkanie w bloku.
To może być spokojna praca przynosząca satysfakcję. Oczywiście znając ten mechanizm, sami możecie zadecydować, co byście chcieli w tej nieświadomej kompetencji umieścić. Dlaczego jest to ważne? Ponieważ tak jak bycie ciapciakiem przychodzi nam bardzo łatwo, ponieważ nad tym się nie zastanawiamy. Robimy to w sposób naturalny. Po raz kolejny dajemy się komuś wykorzystać. Po raz kolejny dajemy się oszukać. Po raz kolejny robimy komuś przysługę, nic za to nie chcąc. I tak dalej. Zbawiamy świat, bo robimy to bez wysiłku.
Owszem, za chwilę przychodzi refleksja. Zaraz, kurde, trzy miesiące zapierdzielałem u kolegi na podwórku, pomagając mu zrobić porządek, a on na koniec nie postawił nawet piwa. Przychodzi świadomość, że coś tu jest nie halo. To i tak nic nie zmienia, ponieważ jak następny kolega nas zaprosi, to i tak mu pomożemy. Albo powiemy: no dobra, ale to chociaż piwo postaw, żeby coś tam jednak dla siebie wyegzekwować, coś tam dla siebie wyciągnąć. Z łatwością jesteśmy ciapciakami i też z łatwością prowadzimy samochód, jeżeli przeniesiemy swoje umiejętności w stan nieświadomej kompetencji. W przeciwnym razie we wszystko, co robimy, musimy wkładać pracę, jak nauka jazdy samochodem. Dlatego nam się nie chce. Dlatego nie potrafimy. Ponieważ robimy to, chcemy to zrobić świadomie.Zamiast skupić się na tym, żeby pewne rzeczy w naszej podświadomości pozamieniać miejscami.
Ja nie mówię, że to jest łatwe, bo czasami trzeba tej powtarzalności. Trzeba uruchomić najpierw świadomą niekompetencję, żeby zdać sobie sprawę z tego, że tego nie potrafię, tego nie umiem, tego mi się nie chce zrobić, tego się boję. Po to, żeby później w sferze świadomej kompetencji wypracować niestety jakąś metodę, żeby to ogarnąć, nauczyć się zrozumieć, pojąć i przepchnąć w sferę nieświadomej kompetencji. I wtedy wszystko, co robimy, będzie robione z łatwością, ponieważ nie będzie angażować naszej świadomości. Nie będziemy się musieli pilnować, wysilać, kombinować, tylko będzie robione w sposób naturalny. Jak jazda samochodem po trzech, pięciu, 10, 15 latach jeżdżenia, prowadzenia auta. Czy jak gra na gitarze po iluś tam lekcjach i po iluś tam godzinach przegranych. Czy jazda na windsurfingu, czy jazda na rowerze, czy jakakolwiek inna czynność, czy zwykłe zmywanie, przy którym już w tej chwili nie musimy się zbytnio zastanawiać. Kochani, mówiłem wam, że do 23 skończymy, a ja sam tutaj przekraczam limity czasowe. Jeszcze jeden przykład muszę wam dać, więc powtórzę.
Cztery stany naszego umysłu, ciała, świadomości i podświadomości. Zapamiętajcie, zapiszcie, wyryjcie sobie. Stan nieświadomej niekompetencji. Wszystko to, co nas trzyma, co nas blokuje, z czego nie zdajemy sobie sprawy. Później następnym etapem jest stan świadomej niekompetencji, kiedy już wiemy, co nas trzyma, co nas blokuje, co nas ogranicza, co powoduje, że nie wierzymy, co powoduje, że nie możemy czegoś zrobić. Później jest stan świadomej kompetencji, kiedy dowolną, wybraną przez siebie metodą, techniką, sposobem dążymy do tego, żeby zrozumieć, nauczyć się poznać to, na czym nam zależy. I czwarty etap, czwarty poziom, kiedy przestajemy o tym myśleć, kiedy wszystko dzieje się automatycznie, kiedy wszystko dzieje się bez wysiłku. Kiedy to dążenie do szczęścia, do radości i do miłości staje się naszą nieświadomą kompetencją, nieświadomą, niewymagającą kontroli, pilnowania i zastanawiania się umiejętnością. I na tym poziomie, zresztą w obydwóch tych stanach podświadomości, prawo przyciągania, to, o którym żeśmy rozmawiali, czyli prawo dokonywania wyborów, działa automatycznie. Teraz chodzi o to, żeby jak najwięcej wartościowych rzeczy, ważnych, wartościowych, przydatnych rzeczy znalazło się w naszej sferze nieświadomej kompetencji.
Kiedyś jeszcze, jak prowadziłem firmę komputerową, jeździłem na serwis oddawać jakieś rzeczy na gwarancji. To była bardzo duża firma komputerowa i na serwisie wisiał taki napis: „Wiedza jest wtedy, kiedy wszyscy wiedzą, o co chodzi, ale nie działa. Doświadczenie jest wtedy, kiedy nikt nie wie, o co chodzi, ale wszystko działa. My łączymy wiedzę z doświadczeniem. Nikt nie wie, o co chodzi i nic nie działa”. Zapamiętałem to, bo oczywiście było to przewrotne, jak na pewno wyłapaliście. Natomiast mówię wam o tym, że na poziomie właśnie nieświadomej kompetencji nikt nie wie, o co chodzi, nikt się nie zastanawia nad tym, a wszystko działa. I tego kochani, oczywiście jak zawsze z całego serca wam życzę i obiecuję, że nie zostawię was z tą wiedzą tak po prostu i już róbcie z tym, co chcecie. Obiecuję, że w następnej audycji porozmawiamy o tym. Postaram się wam powiedzieć, jakimi sposobami, po co jest nam duchowość, jakie daje możliwości, aby z tego, po pierwsze, rozpoznać ten poziom nieświadomej niekompetencji, czyli te wszystkie ograniczenia, które siedzą w naszej podświadomości i jak najwięcej rzeczySpróbować przesunąć w ten etap, w stan nieświadomej kompetencji, gdzie wszystko się dzieje bez wysiłku, automatycznie, w sposób naturalny.
Gdybyście chcieli, żebym jednak temat podświadomości podrążył, to po prostu dajcie mi znać. Mamy 84. audycję, tematom podświadomościowym poświęciłem ileś tam audycji. Nie chcę was też zamęczać. Natomiast jeżeli będzie potrzeba wyjaśnienia tego, bo na tym etapie te informacje o podświadomości są bardzo ważne, żeby móc zagłębić się w ten temat w sposób praktyczny. Więc jeżeli, to z chęcią wrócę. Tylko dajcie mi, proszę kochani znać. Przepraszam, że was troszeczkę przeciągnąłem i może będzie znowu mniej czasu na komentarze, ale uważam ten temat za naprawdę może nawet najistotniejszy, najważniejszy z tych dotychczasowych 80 paru audycji. Także dziękuję wam za cierpliwość. Przemyślcie, pomyślcie.
Jak są jakieś pytania, dzwońcie. Zaraz po krótkiej przerwie, o którą poproszę pana Marka. A jak nie, to ja zaraz po przerwie biorę się za czytanie komentarzy i odpowiadanie na jak największą ilość waszych pytań czy wątpliwości.
[01:14:41] - Tak więc robimy króciutką przerwę kilkuminutową. Zaraz państwu powiem, ile ta przerwa tak dokładnie potrwa. Pięć i pół minuty. Posłuchamy sobie utworu polskiego zespołu Czaku. Utwór zatytułowany „Człowiek”. Kompozycja sprzed chyba 13 lat, ale z biegiem czasu, zamiast tracić na aktualności, ten utwór o człowieczeństwie tylko zyskuje. Stety bądź niestety, ale myślę, że warto tego kawałka sobie posłuchać. I już za pięć i pół minuty wracamy do państwa do audycji „Świat oczami duszy”. Do tej części, w której pan Sławek będzie się odnosił do komentarzy i będzie można również zadzwonić. Także mamy nadzieję, trzymamy kciuki, że chwycicie państwo za smartfony i włączycie się z nami do tworzenia dzisiaj tej niezwykłej, bardzo ważnej audycji.
Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
[01:15:57] - Słyszałem o tobie tyle dobrego. Może się mylę, może nie wierzę. Lecz czemu nie czuję tego samego? A może patrzę na ciebie za szczerze? Ty przychodzisz i wnosisz wciąż nowe kamienie. Tak bardzo mi ciążą, trzymają przy ziemi. Idę w życie, pcha, chociaż drzemie. Powiedz, skąd bierzesz tyle kamieni? Chcesz spokoju, wolności, niebywalności. Siedzisz i płaczesz, a nie wiem, dlaczego zabijasz każdego, kto myśli inaczej.
Receptę na życie jak Syzyf swą toczysz. Chwytasz na siłę. Najlepiej każdemu od drogi zaskoczysz, że tutaj już byłeś. Ty się zagarniasz i stawiasz na swoim. Że bardziej miłujesz i piękniej niż oni. Że zawsze najwięcej pomagasz w potrzebie. O tak, potrzebę rozumiesz. Pomoc? Już nie wiem. Miałeś dla siebie, a nic nie dałeś.
Schyliłeś pokorze za to, co już miałeś. Chwytasz za gardło czynie, nie ręką. Wzięliś miłością, a nie udręką. Chcesz spokoju, wolności, niebywalności. Siedzisz i płaczesz, a nie wiem, dlaczego zabijasz każdego, kto myśli inaczej. Receptę na życie jak Syzyf swą toczysz. Chwytasz na siłę. Najlepiej każdemu od drogi zaskoczysz, że tutaj już byłeś. Słyszałem o sobie tyle sprzecznego. Kaleczę wzorzec czegoś mądrego.
Może samego siebie zaskoczę. Odłożę słowa, przemyję oczy. Bez pokoju, wolności, witalności. Siedzisz i płaczesz. A wiem, dlaczego zabijasz każdego, kto myśli inaczej. Recepty na życie jak syzyfową toczysz. Wpijasz na siłę. Najlepiej kasetę odnowy zatoczysz. Że tutaj już byłeś. Że tutaj już byłeś.
[01:21:15] - To był zespół Czaku w utworze zatytułowanym "Człowiek". Jeżeli ktoś lubi rockowe brzmienia z bardzo ciekawymi tekstami, to polecam zainteresować się całą twórczością tego zespołu. Szczególnie zachęcam do wspierania polskich wykonawców w tym ciężkim dla nich okresie. Wielu nie może w ogóle koncertować z uwagi na różne ograniczenia spowodowane pandemią koronawirusa. Warto czasami zajrzeć do jakiegoś sklepu internetowego z mp3 czy z plikami FLAC, bo Bandcamp też takie oferuje. Poszukać swojego ulubionego artysty, kupić jakiś jeden utwór albo najlepiej cały album. I w ten sposób można bardzo łatwo i przyjemnie artystę swojego ulubionego wesprzeć i przyczynić się do jego przetrwania na scenie muzycznej, na rynku muzycznym w tym trudnym okresie. A w Radiu Paranormalium po krótkim przerywniku muzycznym powracamy do audycji Świat Oczami Duszy. To jest ta druga część audycji, w której pan Sławek Bączkowski będzie się odnosił do komentarzy na czatach. No i będziemy także dzisiaj, 24 sierpnia Roku Pańskiego 2020 czekać na wasze telefony.
Mam nadzieję, że chwyciliście państwo już za smartfony i już niedługo się usłyszymy z pierwszym słuchaczem. A jeżeli jeszcze nie chwyciliście, to warto już teraz wykręcić numery do Radia Paranormalium. Stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy i do SMS-ów również to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas również spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:24:01] - Dziękuję, panie Marku. Kochani, także jak macie ochotę dzwonić, to dzwońcie jak najszybciej. Ja was przeproszę, bo przez te półtorej godzinki najprawdopodobniej nawet już mniej nie zdążę przeczytać wszystkich komentarzy. Więc przelecę tylko te, które są istotne w temacie naszej dzisiejszej audycji, bo na tym chciałbym się bardzo mocno skupić. Na początek tylko mała odskocznia od tematu. Adam pisze: "Jak tam gromadka zwierzaków dogaduje się z kotem?" Ania też napisała: "Kotek rządzi". Tu Krystyna jeszcze napisała, że pieski są w drugim domku. Kochani, chciałem was uspokoić. Mamy telefon?
[01:24:53] - Mamy telefon. Halo, halo! Czy się słyszymy?
[01:24:57] - Halo, halo! Dobry wieczór. Emilia z tej strony. Ta słuchaczka, która bała się marzyć. Tak pan, człowiek mnie podsumował.
[01:25:05] - Emilia, moja ulubiona pisaczka.
[01:25:12] - Tak. A pan jest moim ulubionym prowadzącym audycję, więc wszystko się zgadza.
[01:25:18] - Tak. Muszę wam powiedzieć, że dzięki pani Emilii, która mnie po prostu zakazała wręcz zakończenia nadawania audycji. Między innymi dzięki niej tutaj jeszcze jestem, bo się wystraszyłem trochę.
[01:25:37] - Nie nakazałam tak, ale zakazałam panu dlatego – nie wypieram się tego – że za dużo te audycje mi dają osobiście, żebym mogła z nich zrezygnować. I myślę, że nie tylko ja. Nie tylko mnie to dotyczy, ale na swój sposób chcę powiedzieć, że mam ogromną tremę.
[01:25:58] - A czego?
[01:25:59] - Ogromną tremę mam i na pewno to słychać po prostu. Bo nigdy w życiu nie byłam w takiej sytuacji, żeby dzwonić do radia i wypowiadać się w ogóle jeszcze na jakikolwiek temat, a po prostu wychodzę ze swojej strefy komfortu tak bardzo, że już nawet jej nie widzę. Nie wiem, gdzie ona jest.
[01:26:15] - Ale jest pani teraz w innej strefie komfortu. Komfortu, że się słyszymy w końcu, że tak powiem, na żywo, nie tylko poprzez słowo pisane. To dla mnie jest na przykład super komfort.
[01:26:28] - Dla pana jest to komfort, dla mnie może niekoniecznie, ale może chciałam rozpocząć. Może mi będzie wtedy łatwiej jak już zacznę mówić. Chciałam wyjść od tego pytania, które pan zadał na początku audycji: dlaczego nie chce nam się być szczęśliwymi? Ja chciałam odpowiedzieć panu na to pytanie. Odpowiem panu w ten sposób: nie wiem. Nie wiem, dlatego, że mi się chce. Mi się chce być szczęśliwą. Ja jestem szczęśliwa i mówię to po prostu z całą odpowiedzialnością tego słowa. To, co ja ostatnio doświadczam w życiu, właśnie dzięki panu. Zaraz o tym opowiem.
Ale to, co ostatnio się dzieje, jest po prostu tak niesamowite, że naprawdę w życiu bym sobie nie mogła lepiej wymarzyć. A to się po prostu ziściło naprawdę. To jest taki stan, to jest taka euforia, takie rastanie po prostu w powietrzu, że to naprawdę się nie da opisania. Tak naprawdę nie potrafię opisać słowami. Próbuję sobie w głowie ułożyć takie określenie inne, ale to wszystko jest po prostu nieadekwatne i nie oddaje tego uczucia, które się dzieje od jakiegoś tam już czasu. To nie jest tak, że to się dzieje przez tydzień. To już jakoś tam trwa jakiś proces. I naprawdę polecam każdemu. Polecam każdemu, bo okazuje się, że w moim przypadku ta droga duchowa, tak to chcę nazwać, droga po prostu pójścia w głębiny własnej duszy w którymś momencie swojego życia okazała się, że to przynosi niesamowity spokój, niesamowitą radość, niesamowite szczęście i tak naprawdę uratować się. Uratować się w cudzysłowie.
A to wszystko tak ściąga z tej chmurki na ziemię i mówi mi, że nie da się tak wysoko. Tutaj jest życie. Tutaj też każdy aspekt życia jest ważny. Nie tylko to, co tam w ogóle, ale też to, co tutaj na dole. To, co nas dotyka. Każdy aspekt naszego życia jest ważny i wart tego, żeby poświęcić mu jakąś część energii i tak dalej. Coś jeszcze chciałam powiedzieć. Może tak troszeczkę na początku. Nie chcę za dużo czasu zabierać, ale też chciałabym pokazać po prostu ten proces w skrócie, który się dokonał pośrednio dzięki panu Sławkowi, bo pan Sławek jest dla mnie ogromną inspiracją już od wielu miesięcy, bo tak słucham audycji około roku pewnie. I tak na początku słuchania tych audycji stwierdziłam, że ja nic nie rozumiem, co pan człowiek do mnie mówi.
To było jak piosenka w obcym języku. Czuję melodię, ale nie rozróżniam tekstu w ogóle. Nie wiem, o co chodzi. I gdzieś tak w którymś momencie powoli zaczęło to do mnie docierać. Proszę, panie Sławku, coś powiedzieć, to ja naprawdę bardzo słucham.
[01:29:20] - Nie, nie chcę tutaj. Słyszę, że głos troszeczkę, że tak powiem, się uspokoił, więc nie chcę wracać do tej tremy, dlatego się nie wtrącam. Broń Boże. Słucham z zapartym tchem.
[01:29:33] - Jakieś dźwięki i nie wiem po prostu, czy to pan może, czy nie, bo naprawdę bardzo słyszę. Nie wiem, czy to jest kwestia zasięgu czy jakaś inna.
[01:29:43] - Nie, to pewnie u mnie powiadomienia z Messengera.
[01:29:47] - No dobrze, to już teraz wrócę do tego, co mówiłam. Już mi się przypomniało. Chciałam powiedzieć po prostu, że gdzieś tak dopiero koło połowy audycji, czyli bardzo dużo to przeminęło, zanim w ogóle coś tam gdzieś zatrybiło, to sobie pomyślałam, że a może spróbować w tej dziedzinie, tak jak pan Sławek mówi, spróbować jako taki eksperyment. Może coś zatrybi. I to było ze skutkiem różnym, ale mam wrażenie, że sama ta próba, sam wysiłek, który podjęłam, dużo po prostu zmieniła. Otworzyła gdzieś tam jakieś drzwi i tak jedna rzecz otwierała kolejne, kolejne. Tam różne tematy przerabiałam w swoim życiu, takie najważniejsze. Nie chcę wymieniać, co to są takie najważniejsze dla mnie tematy, najistotniejsze. To była kwestia winy, kary i wybaczenia sobie. To po prostu był taki kamień milowy.
Gdzieś tam, w którymś momencie zrozumiałam, gdzie tam jest ten mechanizm właśnie mnie, we mnie. Gdzie jest ten mechanizm tego, żeby nauczyć się sobie wybaczać, żeby wybaczyć sobie naprawdę grubą rzecz z mojego życia. I w momencie, gdy to się stało, to zalała mnie euforia totalna. Ja się czuję naprawdę jak po jakichś środkach wyskokowych. Nigdy żadnych nie brałam, nie mam porównania, ale to jest po prostu lato nie w powietrzu.To jest dla mnie to pytanie kluczowe. Ja nie potrafię znaleźć innego słowa, które byłoby adekwatne, tylko właśnie szczęście. Nie mogę panu powiedzieć dokładnie, która to była audycja. To było trzy tygodnie temu i to była audycja w rocznicę śmierci pana syna. Tam jeden ze słuchaczy zadzwonił. Była mowa o karmie, regresingu i tak dalej.
I jeden ze słuchaczy zadzwonił w sprawie tego regresingu. Pan mu wtedy powiedział, że ze swoim synem miał pewną karmiczną sprawę i żeby nie regres w regresing, ale niech słuchacz spróbuje zadać pytanie własnej duszy i zobaczy, co nam odpowie. I wtedy tak mówię: „Aha, może ja też spróbuję”. I to do mnie przyszło natychmiast. Natychmiast. I tak poukładałam jedną taką sprawę, z którą ja nie mogłam się totalnie pogodzić, nawaliłam na maksa, a tu okazało się, że to gdzieś tam się zapętla, gdzieś tam się coś tam wyrównuje. I nie oszukujmy się, to też tak troszeczkę działa na część odpowiedzialności mogłam lekko przerzucić na tę sprawę. Tak że ja jestem marionetką w tym całym procesie. Później zaraz przyszła refleksja, że wolna wola i tak dalej, i tak dalej, ale to pozwoliło mi coś odblokować. To pozwoliło mi, że ten ciężar, który miałam, on zmalał i w momencie, kiedy to jakby się we mnie przełamało, zniknęło, gdzieś tam się rozwiązała ta sprawa, to mówię, to już później poszło po prostu na maksa.
I ja też w związku z tym swoim takim stanem mam takie dwie refleksje: jedna jest taka, że widzę, jak ta duszyczka mnie jednak ciąga na dół, jak jednak mówi mi: „Trochę za wysoko latasz, troszeczkę z luzu, troszeczkę niżej. Tutaj życie jest do zrobienia. Tutaj jest robota tu, nie tam”. To jest jedna rzecz, a druga jest taka, że ja uważam, że ja nie nadążam za tym. Moje ciało nie nadąża, moja głowa nie nadąża za tym, co się dzieje i za dużo myślę, za dużo to analizuję, za dużo chcę po prostu uchwycić, skatalogować. Za dużo mój umysł chce po prostu zapanować nad tym okresem. Tego jest po prostu za dużo i nie daję rady. Ja wiem, że to gdzieś tam w pewnym momencie z jakimś odrazem to się wyrówna, ale coś się pojawia taki moment, że ja mogę to stracić. Pojawia się we mnie taki moment, że mówię: „To wszystko teraz kładę na jedną wyrównuję i po prostu nie robię nic. Będę dawno stara ja”.
I też tutaj oczywiście pojawiła się znowu ta wyższa myśl. Nie wiem, czy to jest wyższe, czy wyższa mądrość można powiedzieć, na zasadzie trochę takiego olśnienia. Zawsze mam taką nadzieję, że nie stracisz tego. Nie stracisz tego dlatego, że to w tobie. Jak coś stracisz, to to odzyskasz. To nie jest coś, co dostałaś w prezencie od świata, od wszechświata. Nie, to jest tylko w tobie. I tak naprawdę ja zrozumiałam to, co pan mówi kiedyś, że to wszystko w sobie mamy w sobie. Wtedy myślę: „No tak, on może być taki mądry”. A teraz oczywiście w momencie, kiedy ja tego doświadczyłam, ja to poczułam, teraz wierzę.
I tak chyba tyle chciałam powiedzieć. Przepraszam jeżeli byłam jakoś niedoztywna.
[01:34:41] - Proszę, że tak powiem, proszę za nic.
[01:34:48] - Chciałam po prostu panu Sławkowi malutką laureczkę wystawić.
[01:34:52] - Powiem szczerze bardzo dziękuję. Nawet zastanawiam się, czy nie powinniśmy się zamienić miejscami przynajmniej na jedną audycję. Bo ja tu w zasadzie-
[01:35:03] - Nie, myślę, że to by nie miało sens.
[01:35:07] - Więcej wiary w siebie. Powiem tak: troszeczkę tam był głos zniekształcony i nie wiem, czy wszyscy wszystko, że tak powiem, wyłapali. Ja też będę musiał-
[01:35:17] - Właśnie ja też bardzo słabo słyszę, więc nie wiem, czy to była jakaś kwestia techniczna, ale też ja bardzo szybko mówię i to się ze mnie tyle entuzjazmu, że trudno jest nad tym zapanować.
[01:35:33] - Ale tak z ciekawości zapytam, czy tak było przedtem, czy to teraz jest taki pośpiech, takie nadrabianie czasu?
[01:35:40] - Nie, to było wcześniej, bo ja pisałam o tym do pana tam kiedyś, że ten postęp we mnie jest i on był w zasadzie myślę, że jak zaczęłam słuchać pana audycji, gdzieś pan w którymś momencie to powiedział właśnie o tym takim poczuciu, że ten czas się kurczy i to już wtedy czułam, że już wtedy się kurczy. A teraz właśnie wręcz przeciwnie. Raczej mam taki dosyć stosunek do tego, że jak nie teraz, to nie zdążę. Będzie jeden i ten sam. Co ja zrobię z tym? Co ja zrobię z kolejnym? I tak dalej.
[01:36:20] - Powiem szczerze bardzo dziękuję za tą miłą niespodziankę. Myślę, że naprawdę wystawiła, ja przynajmniej ją odbieram swoim radosnym sercem, fajną taką laurkę. Ja uwielbiam takie żywe dowody, że to jednak, jak sama pani powiedziała, że to jednak działa. Że to nie jest tylko jakieś tam przeczekanie, tylko że to jednak działa i się okazuje, że to jest prostsze, niż by się gdzieś tam w założeniu wydawało, prawda?
[01:36:53] - Tak, bo jakby działa to jedno, chociaż ja na to potrzebowałam bardzo dużo czasu. Bardzo dużo jakby z perspektywy lat. To krótko, ale po prostu naprawdę dużo, bardzo dużo tych godzin intensywnego słuchania audycji. I tak jak pan powiedział dzisiaj, gdzieś pana szturchnął w świadomości kijem i coś w którymś momencie zaskoczyło, że pojawia się taka myśl: a może by spróbować to i to?Wynikło z tego, że ja jakoś biegam pracować nad sobą. Nie. Po prostu chodzi o to, że w momencie, kiedy odkryłam tą całą drogę, to okazało się, że nawet pierwszy krok już dał mi spokój. Już dał mi poczucie, że to wszystko ma sens i to mnie pcha w tym kierunku. To nie jest to, że ja nie wiem. To jest po prostu taka potrzeba, która pozwala mi czuć się dobrze. Ja to robię dlatego, żeby czuć się dobrze.
Ja jestem na tej drodze, żeby czuć się dobrze. Ja chcę być szczęśliwa, przecież chcę być szczęśliwa. Zawsze byłam szkolona, że szczęście się tam gdzieś. Szczęście w ślubie, w urodzeniu dziecka. Pojedyncze życie, które są szczęśliwe. Ale nie, ja każdym może być każdym razem. Każdego dnia może być bardziej szczęśliwa. Każdego dnia może być szczęśliwa. Bo powiem tak: zawsze w moim życiu, gdyby ktoś spojrzał z boku na sumę moich posiadania: dziecko, dom, praca, tak samo przed tą drogą dwa lata temu, tak samo teraz. Nic się nie zmieniło, a zmieniło się wszystko.
Po prostu zmieniło się w głowie. I to trochę irytuje, po prostu nie ma końca jakaś wartość. To jest taka nieprawda.
[01:38:40] - Ja się bardzo cieszę oczywiście. Bardziej mi też chodziło, wie pani, bo ten okres faktycznie, my większość życia spędzamy na tym, żeby się na coś zdecydować, żeby nabrać odwagi, żeby się przekonać, żeby znaleźć potwierdzenie i tak dalej. Natomiast jak już zaczniemy to robić, jak już to zrobimy, to się okazuje, że to jest proste, łatwe i to się dzieje samo, prawda? Nie wiem, czy pani to potwierdzi.
[01:39:13] - Tak, bo tak na dobrą sprawę, jeżeli bym się cofnęła-
[01:39:17] - Gra wstępna była zdecydowanie długi czas.
[01:39:19] - Ja nie jestem w stanie tam powiedzieć jak. Ja nie jestem w stanie powiedzieć, że to było tak czy tak. Po prostu gdzieś tam coś. Tyle mogę powiedzieć. Gdzieś tam. Ja nie wiem, naprawdę nie wiem.
[01:39:33] - I o to właśnie, kochanie, chodzi. I to jest idealny przykład na dzisiejszą audycję. Tak się dzieją rzeczy w momencie, kiedy one się znajdą w naszej nieświadomej kompetencji. To się po prostu dzieje samo. Przestajemy się nad tym zastanawiać.
[01:39:54] - Ja chciałam jeszcze tylko jedną rzecz dodać, bo to nie jest też tak, że ja teraz jestem uduchowiona, idealna, po prostu błędy mi się nie zdarzają i tak dalej. Nie. Ja nadal mam swoją podświadomość i ona trochę się zmieniła, ale to też nie jest jeszcze taki okres, żebym ja mogła stwierdzić tak jak bardzo, co tam gdzie. Tylko po prostu coś się zmienia, ale to jest tak nieuchwytne, że tak naprawdę, tak jak mówię, trudno to jakoś obrać w słowa, ale to też nie jest tak, że już się jest idealnym i tak oświeconym i się nie popełnia błędów i nie ma gorszych dni. Bo jesteśmy ludźmi.
[01:40:38] - Proszę więc właśnie zrozumieć też, kochanie, to jest też apel do słuchaczy. Nie myślcie właśnie, że my zmierzamy do tego, że będziemy tutaj uduchowionymi mnichami, którzy będą latali nad ziemią. To nie o to chodzi. Tu chodzi o to, żeby być sobą, być fajną, wesołą, pogodną, radosną osobą w normalnych, ziemskich warunkach. Spokojną. To o to chodzi.
[01:41:03] - Dokładnie tak jest. Tak, ja się zgadzam po prostu, bo ja też długo myślałam, że to właśnie nie wiadomo co, po prostu w każdej sytuacji być spokojnym i mieć zen i w ogóle nie dać się wyprowadzić z równowagi. Ja jestem bardzo nerwowa. Po prostu chodzi o to, żeby widzieć różne rzeczy, widzieć jakieś tam mechanizmy i pozwolić sobie też na błąd. Też na tym mam wrażenie miłość do samego siebie polega, żeby nie biczować się za to, że zrobiliśmy źle, nie karać się, jak ja to robiłam, tylko po prostu wybaczyć sobie, powiedzieć: „No trudno, nie jesteś idealna. Jesteś człowiekiem, żyjesz na ziemi, masz takie życie. Idziemy dalej. Podnosimy się i idziemy dalej.”
[01:41:42] - Jedyne, czego od siebie oczekujmy i wymagajmy, to radości i szczęścia. A błędy będą się przytrafiać i nikt też od nas nie oczekuje tego, żebyśmy nie popełniali błędów, bo inaczej życie jest nudne i inaczej też stoimy w miejscu. Nic nas nie stymuluje, nie mamy już nic do zrobienia. Więc to też nie o to chodzi. Żeby być uśmiechniętym, zadowolonym, szczęśliwym i spokojnym.
[01:42:14] - Oczywiście, że tak. I to jest najważniejsze. Wie pan, ja teraz na przykład chodzę po ulicy, się uśmiecham do ludzi jak jakaś głupia. Naprawdę to jest tak silne, że ja czuję potrzebę, na razie to jest jeszcze niewielka potrzeba, ale mówię, zobaczymy. Czuję potrzebę, żeby wyjść z tym do ludzi. Ja tak naprawdę całe życie w swojej podświadomości się chowałam, jakby miałam to zakodowane. Tego krytyka takiego wewnętrznego, który mówi: „Nie dzwoń dzisiaj do radia. Kogo to interesuje? Kogo interesuje to, co ty masz do powiedzenia? To w ogóle jakieś bzdury są ze strony słuchacza.” Mam to w sobie.
Mam to w sumie cały czas, tylko po prostu ta potrzeba jest silniejsza. Tak samo, jak ja napisałam panią, że marzenie jest silniejsze niż strach. Jeżeli tak jest, to znaczy, że trzeba zacząć kość.
[01:43:00] - Super, super. Bardzo fajny telefon. Bardzo miła niespodzianka. Nawet nie myślałem, zresztą tam zasygnalizowałem, że wspomnę o tym w audycji, ale nie myślałem, że aż tak.
[01:43:16] - Ja właśnie dlatego się tutaj, wie pan, przygotowałam. Tylko co z tego? Nic nie powiedziałam z tego, co chciałam powiedzieć. Tak to zawsze jest.W każdym razie bardzo panu dziękuję za to, co pan robi. Dla mnie to jest po prostu nieocenione. Nie wiem, jak inni słuchacze. Na pewno dostaje pan też podobne sygnały i chociażby jedna osoba taka jak ja, moim zdaniem to już naprawdę jest dobra robota.
[01:43:44] - Bardzo dziękuję.
[01:43:45] - Naprawdę proszę nigdy nie rezygnować, bo ja będę zawsze słuchać, tak jak mnie pan inspiruje naprawdę.
[01:43:51] - Pogadamy o tym poza anteną.
[01:43:57] - Dobrze, już nie zabieram czasu.
[01:43:59] - Ma pani swoją historię.
[01:44:00] - Dziękuję bardzo za to, że mogłam powiedzieć kilka słów. Dobranoc.
[01:44:07] - Dziękuję bardzo. Wszystkiego dobrego. Dobrej nocy. Dziękuję za telefon.
[01:44:12] - Dziękuję bardzo. Ja tutaj pozwolę sobie przypomnieć numery telefonów do Radia Paranormalium. Stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy i do SMS-ów również, SMS-y również czytamy, to 530 620 493. I oczywiście Skype radio.paranormalium.pl.
[01:44:46] - Kochani, ja nic nie dodam do tego telefonu. Nic nie dodam. Chociaż oczywiście bardzo się cieszę. Trudno, żebym się nie cieszył słysząc tak fajne informacje. Ja co prawda o nich troszeczkę wiedziałem, bo tak jak wspominałem, my od czasu do czasu coś do siebie piszemy. Zawsze dostaję maila w momencie, kiedy coś zaczynam narzekać, to zawsze dostawałem maila, żebym broń Boże tutaj się nie odważał na jakiekolwiek zmiany albo rezygnację. Natomiast cieszę się, że to zostało wypowiedziane w sposób spontaniczny i całkowicie szczery. Także myślę, że więcej dowodów na to, że warto tą drogą gdzieś tam dążyć i też nie poddawać się tak, że jedna audycja, nic nie rozumiem, nie wiem, o co chodzi, żeby się nie poddawać. Żeby jednak dać sobie troszeczkę czasu, bo to, co mówiłem wielokroć, pani Malwina tutaj potwierdziła, że ta ulga, ten spokój, który się pojawia w życiu, jest wart tego zachodu. Także jeszcze raz dziękuję.
Serdecznie pozdrawiam i wracam do czytania komentarzy. Tutaj było pytanie o zwierzątka. Chciałem was, kochani, też uspokoić bardzo mocno. To jest moja niewątpliwa radość, to, co się dzieje teraz w moim życiu. Pieski sobie wszyściutkie pięknie żyją. Mamusia daje radę. Koty na tyle są mądre, że raczej nie starają się nawet zbliżać póki co do szczeniaczków, ponieważ mamusia jest bardzo czujna, jeżeli chodzi o inne stworzonka, które się zbliżają. Natomiast dopuszcza ludzi. Psiaczki otworzyły oczki, zaczynają troszeczkę szczekać. Dzisiaj zaczęły się troszeczkę bawić między sobą.
I moja młodsza córka podczas ostatniej wizyty w niedzielę stwierdziła, że przestały wyglądać jak świnki morskie, a zaczęły wyglądać jak pieski. Więc być może pozwolę sobie wrzucić tam jakieś zdjęcie, bo wygląda to sympatycznie. Dziękuję wam kochani za troskę, za zainteresowanie. A teraz już wracamy do audycji i do komentarzy. Nikom napisał: „Z tym ruszaniem i łańcuchem to chyba marksistka napisała Róża Luksemburg”. Nie wiem, kochani, i tak naprawdę, jak mówię, dla mnie to jeżeli coś jest logiczne, coś jest sensowne, coś jest fajne, to nie ma znaczenia, kto to napisał. Cieszę się, że to napisał. Tutaj mamy też Petera, się pojawił i mamy też Ulo. Nowa postać na naszym czacie. I jest takie: „Dlaczego nie chcemy być szczęśliwi?
Bo ludzie karmią swoje ego nieszczęściem, w ogóle różnymi stanami, które ich wiążą”. Mam nadzieję, że pod koniec audycji wyjaśniłem, gdzie te wszystkie ograniczenia się mieszczą, czyli o tej naszej podświadomości. A to, że mamy dwa źródła emocji, czyli lęk, strach, przerażenie, które wynika z naszej podświadomości i miłość, która wynika z naszej świadomości, to też już mówiłem. Więc wszystko to, co płynie z naszej podświadomości, jest zazwyczaj w jakiejś części przynajmniej podszyte strachem. Adam pisze, Adam J.: „Z tym, dlaczego nie realizujemy marzeń, jest taką samą odpowiedzią, dlaczego nie pozwalamy sobie na coś, boimy się lub nie wierzymy, że to nas uszczęśliwi, że mamy masę programów”. Tak. I tu już podobnie myślimy, więc bardzo się też iZ tego powodu cieszę. Peter: „Staram się nie karmić nieszczęściem ani pychą, prędzej tymi rzeczami, co prowadzą do rozwoju”. Nieszczęście i pycha też prowadzą do rozwoju, kochani. To już powtarzałem wielokroć.
Nieświadomość też rozwija naszą świadomość, więc każde doświadczenie, przez które przechodzimy, nas w jakimś sensie rozwija. Nawet chociażby rozwija nas w kontekście tego, co jest złe, co nam nie służy. Grzesław pisze: „Wielu ludzi wie, że coś jest nie tak z tym, co się dzieje na świecie, ale wolą się nie wychylać, bo co ludzie powiedzą lub zasłaniają się tym, że mają dobrą pracę, dzieci, samochód, a sam nic nie zrobisz i tak dalej”. To są znowu programy, które są gdzieś tam w naszej podświadomości. Dzieci mają fajnie. One są prawdziwe, bo nie są obarczone tymi uwarunkowaniami społecznymi. Natomiast my wszystko robimy, żeby je obarczyć. Na tym polega proces wychowania, ale to już na inną audycję. Ulo pisze: „Peter, ale ci, co chcą być nieszczęśliwi, karmią, nawet nie zdając sobie z tego sprawy” i tu się całkowicie zgodzę. Peter pisze: „To bądźmy dziećmi, beztrosko żyjmy i nie planujmy za dużo” .
Dzieci niestety pozbawione są też świadomości. Owszem, mają mnóstwo dziecięcej radości, ale są pozbawione świadomości, empatii, odpowiedzialności i tak dalej. Więc chyba niekoniecznie nam się to uda. Grzesław pisze do Adama: „Podobno dziecko do siódmego roku życia jest jak dyktafon. Rejestruje wszystko, co dorośli przekazują, więc już na tym poziomie jesteśmy warunkowani”. Tu jest temat o kształtowaniu i budowaniu podświadomości. Widzę, że jednak jest potrzeba, żeby o tym wspomnieć. Może nie tylko wspomnieć, ale żeby ten proces opisać. Dziecko do siódmego, ósmego roku życia tak naprawdę żyje na pograniczu dwóch światów: świata duchowego i świata tego ziemskiego, już tworzącego podświadomość. Jeszcze bardzo ważna rzecz, że właśnie wtedy te wszystkie połączenia neuronowe, które powstają w naszym mózgu od urodzenia, swój najbardziej intensywny wzrost mają właśnie do trzeciego, czwartego roku życia.
Później w okresie szkolnym i gdzieś koło 21. roku życia ten intensywny proces tworzenia zaczyna zwalniać i zaczynamy już operować tym oprogramowaniem, które już posiadamy. Dlatego też w późniejszym wieku, już dojrzałym, trudniej jest pewne połączenia zmieniać ze względu na to, że my je już od 20. roku życia, a w zasadzie od 13., 14. zaczynamy wcielać w życie i powtarzać te programy, utrwalać je. Adam pisze: „Do siódmego roku życia jest w stanie niskich fal mózgowych, jak w hipnozie, aby pobrać programy ze społeczeństwa”. Jest w niskim stanie fal mózgowych ze względu na to, że ten umysł się dopiero programuje, ten mózg się dopiero programuje. Więc tam nie ma jeszcze tych wszystkich procesów rozkminkowych, które my mamy. I dzieci do siódmego roku życia dostają stosunkowo mało bodźców zewnętrznych, informacji zewnętrznych, bo są jednak chronione. Jest wybierane to, co widzą, z kim się spotykają.
Są to najczęściej rodzina, bliscy, przedszkole, najbliższe otoczenie. Więc tam nie ma potrzeby takiej intensywnej pracy mózgu. Poza tym tam nie ma jeszcze tak dużo tych połączeń neuronowych. „Podstawą zmian w nas samych. Kochać samego siebie”. Tak. Tylko od razu powiem: jeżeli w naszej podświadomości nie mamy wzorca, żeby kochać samego siebie, to nie będziemy siebie kochać. Będziemy sobie powtarzać: „Kochaj samego siebie” i na poziomie mentalnym będziemy starali się to ogarnąć, dostarczyć sobie jakichś przyjemności i tak dalej. Natomiast to nie ma nic wspólnego z kochaniem samego siebie na poziomie nieświadomej kompetencji, czyli tak naprawdę kochanie siebie duszą. Adam pisze: „Sławku, szczerze mówiąc, to nieszczególnie marzyłem.
Zawsze marzę, ale ostatnio bardziej realizuję te marzenia”. Czyli tu jest odpowiedź na moją prośbę, pytanie, kto ten tydzień poświęcił na to, żeby produkować marzenia. Teraz jest, drogi Adamie, takie pytanie: realizować marzenia, czyli przejść ze stanuCo? Do stanu jak? Kochani, o to chodzi, żeby ten stan, czego pragniemy, absorbował nas całkowicie. Żeby ten stan, czego pragnę, czego chcę, był zapisany w naszej świadomej niekompetencji, żebyśmy nie musieli do niego wracać, żebyśmy nie musieli o nim pamiętać, żebyśmy nie musieli sobie go przypominać. Wtedy ten cały proces dzieje się samodzielnie. To, o czym nasza droga słuchaczka mówiła. Ona nie wie, jak się to dzieje, jak się to wydarzyło. To się po prostu wydarzyło.
Ale jak? Nie wiem. Ponieważ jest to już, nie musimy o tym myśleć. Adam pisze: „Wiedza z internetu nie zawsze jest spoko. Czasem można trafić na wierutne kłamstwa”. O tym wiemy. Dlatego ja też mówię to samo o swoich audycjach. Nie wierzcie mi, sprawdźcie, przetestujcie. Tutaj nasza droga słuchaczka postanowiła to zrobić i jest zadowolona, więc pójdźcie jej śladem. To nie wymaga naprawdę dużego wysiłku.
Adam pisze jeszcze: „Dlatego ludzie zmieniają się, gdy się zakochują, gdy koktajl chemiczny robi burzę w mózgu”. Być może o tym wychowywaniu dzieci jest, ale nie jestem pewien. Uroczystości wartościowe. Mijam ten temat.
[01:57:20] - Dołączył do nas na Skypie pan Wojtek z Wielkiej Brytanii. Halo, halo, czy się słyszymy?
[01:57:26] - Dobry wieczurek.
[01:57:28] - Dobry wieczór. Cóż, przemyślę.
[01:57:30] - Witam panie Wojtku.
[01:57:36] - Pozdrawiam wszystkich słuchaczy, słuchaczkę, która dzwoniła.
[01:57:41] - A już chciałem powiedzieć dziękuję.
[01:57:45] - Pana też, ale pan jako gospodarz na samym końcu. Od strony technicznej powiem jako słuchacz, bo dzisiaj mam okazję prawie od samego początku słuchać, to rzeczywiście od strony słuchacza, czyli mnie w tym momencie, jak ja słuchałem, wyglądało to tak, że pana słyszę świetnie. Natomiast tą słuchaczkę, która dzwoniła tak jak ona sama już przypuszczała, po pierwsze tempo mowy było bardzo szybkie i to jest kwestia samego typu chyba połączenia, bo jak przypuszczam było to połączenie telefoniczne, a nie skypowe i pasmo przenoszenia-
[01:58:25] - To było połączenie przez telefon komórkowy. Mogła mieć po prostu słaby zasięg.
[01:58:31] - Zasięg to pewnie jedno, ale jeszcze oprócz tego same z definicji połączenie przez telefon ma ograniczone pasmo przenoszenia. W związku z tym ta część tych dźwięków, które powodują, że mowa jest bardziej zrozumiała, jest po prostu obcinana. A jak jest zasięg słabszy, to już w ogóle. Plus do tego bardzo szybkie tempo. Zrozumiałem przesłanie tej pani, nawet nie pamiętam imienia, ale przesłanie zrozumiałem. Bardzo fajnie, że powiedziała, że te rzeczy się sprawdzają, jeśli chodzi o pytanie swojej duszy, bo to chyba o to chodziło. I jakąś taką odpowiedź, którą się tam dostaje. I ten nastrój trochę euforyczny. Tutaj też muszę samemu powiedzieć, że na niektóre pytania ja dostaję dość szybko odpowiedzi i to rzeczywiście działa, ale to też nie na wszystkie. A poza tym to też nie jest tak, jakby czasami człowiek chciał, żeby to było na zasadzie bardzo dokładnego wyjaśnienia, opisu z detalami i tak dalej.
Po prostu czasami to są krótkie przekazy, które trzeba przyjąć i tyle. Natomiast jeśli chodzi o metodę z słuchaniem tych odpowiedzi, czasami się zastanawiam, na ile mogę temu ufać, że jest to odpowiedź ta, na którą oczekuję, a na ile są to moje wcześniejsze przemyślenia i coś, co zostało już wcześniej zakodowane w moim mózgu czy podświadomości, po prostu tylko jest odtworzone.
[02:00:39] - To ja mogę panu podpowiedzieć. Bo to się wie. Proszę się nad tym nie zastanawiać. Jeżeli zadaje pan jakieś pytanie, mi odpowiedzi... Jak kończyłem pisać książkę, to miałem taki nawał informacji i one mnie dołapywały, że tak powiem, przy różnych sytuacjach. Kosiłem trawnik i jakaś myśl. I w tym momencie wiedziałem, że to jest to. Ponieważ dostaje pan
[02:01:18] - Czyli intuicyjnie mówiąc w skrócie.
[02:01:22] - No tak, w pewnym sensie tak. Wie pan, że na tą odpowiedź pan czekał. Natomiast jak zaprzęga pan do tego umysł, to faktycznie zaczyna się pan wdawać w jakieś takie zawiłości, rozkminki, które mogą ten obraz rozmywać.
[02:01:42] - Panie Sławku, tu chcę doprecyzować, bo być może mnie pan źle zrozumiał. Tu chodziło mi bardziej o to, że ja tą odpowiedź dostaję w takiej właśnie krótkiej formie, ale po czasie jakimś ja dopiero zaczynam ją analizować, czy ona pochodziła z tego źródła, czy z tamtego źródła. O to mi chodzi.
[02:01:59] - To niepotrzebnie pan sobie komplikuje życie. Wie pan, więcej zaufania do siebie. Bo jeżeli już ta odpowiedź przyszła i wie pan, że ona przyszła, że to jest odpowiedź na pana konkretne pytanie, bo wie pan, jakie pan pytanie zadał, nie? To już nie ma dalej co tego rozkminiać. To trzeba zadać szybko następne pytanie.
[02:02:27] - Właśnie tu czasami jest tak, że to też nie jest, u mnie to przynajmniej tak wygląda, że to też nie jest koncert życzeń taki, że ja zadaję i mam po prostu do dyspozycji i przez jakiś czas, do momentu, kiedy przestanę zadawać, cały czas będę dostawać odpowiedzi. No to tak niestety, aż tak różowo nie wygląda.
[02:02:49] - Ale tak to działa, panie Wojtku, tak to działa. Naprawdę. Niech pan, że tak powiem, przestanie kombinować.
[02:02:58] - Tak. Tylko mówię, że czasami i tak, i tak, już bez zastanawiania się, ja zadaję następne pytanie, przyjmując, że tamte były okej, były prawdziwe. Ale mimo wszystko to też nie jest tak, że ja dostaję ciągle odpowiedzi. Rozumie pan? To nie jest taki myślotok jakiś, który przychodzi, czyli pytanie, odpowiedź, pytanie, odpowiedź, pytanie, odpowiedź. U mnie to tak niestety nie działa. Poza tym jeszcze jest jedna taka zależność. Co prawda samemu tego tak jakby nie wykoncypowałem, ale gdzieś słyszałem, że te nawet dobre podpowiedzi, właściwie to powinny być zawsze dobre i pomocne podpowiedzi z tego źródła, to one nigdy się tak jakby na siłę nie wpychają. W sensie takim, że na przykład jeśli nawet ktoś coś robi źle, to nie będzie na zasadzie takiej gonitwy myśli albo czegoś takiego natarczywego typu: „przestań to robić, przestań to robić, przestań to robić, przestań to robić”. Na zasadzie takiego głosu, który będzie taki prawie, nie chcę tutaj użyć słowa natarczywy i tak jakby opętujący.
Tak jakby to ktoś z zewnątrz tobie podpowiadał, bo nigdy to tak było.
[02:04:23] - Ponieważ nasza dusza szanuje naszą wolną wolę.
[02:04:26] - No właśnie.
[02:04:27] - Do naszej podświadomości, która nie szanuje naszej wolnej woli i wszystko nam narzuca.
[02:04:33] - No właśnie. Także to też jest jakaś taka powiedzmy wskazówka, że to nigdy się nie pcha przed szereg, tylko raczej czeka na naszą intencję, że my czegoś tam oczekujemy. Dobra, to à propos tego. A teraz à propos dzisiaj tych czterech kategorii. Powiem tak: podam takich parę przykładów z mojego życia, jak to czasami jest. Pierwszy przykład będzie na to, że czasami pewne rzeczy, które są już wyuczone i w tym najwyższym stadium czwartym, one po prostu czasami z powodu na przykład niewykonywania czegoś, ja mówię tutaj na przykład o jeździe samochodem, to pomimo że one już były na tym najwyższym stopniu, to po jakimś czasie, jeśli się czegoś nie powtarza, nie trenuje, to one po prostu schodzą tak jakby, nie wiem, nie chcę powiedzieć, że piętro niżej, ale jakość tych umiejętności spada.
[02:05:52] - A wie pan dlaczego?
[02:05:54] - Miałem okazję tutaj się nawet przekonać.
[02:05:56] - A wie pan dlaczego?
[02:05:57] - Bo się nie trenuje.
[02:05:58] - No widzimy. Jeżeli coś zaczniemy świadomie, mentalnie, umysłowo, rozumowo traktować, to tak jest. Czyli pan sam na podstawie jakichś informacji pozyskanych z zewnątrz, że tak powinno być, pan sam wie i pakuje sobie tą sytuację w stan świadomej niekompetencji, czyli: „długo nie jeździłem, więc z pewnością zapomniałem”.
[02:06:33] - Nie, raczej tak nie było. To raczej była taka, powiedziałbym, dwukierunkowa komunikacja typu wsiadam do samochodu i teraz tak: nie zastanawiam się, że tam długo nie jeździłem, tylko teraz: „No chwila, co ja powinienem zrobić?”. Czyli po prostu nie wiem, co zrobić. Po prostu tego pilota, autopilota, którego powinienem mieć włączonego, przez chwilę przynajmniej ja zapominam. I zaczynam, przechodzę w ten stan świadomej kompetencji, czyli po prostu wiem, że to trzeba zrobić tak, że to trzeba zrobić tak, ale po prostu myślę o tym. Natomiast samemu niestety tego autopilota tak od razu się nie dało włączyć po jakiejś tam przerwie w jeżdżeniu tym samochodem.Tak się nie uczymy po prostu.
[02:07:28] - Nawet jeżeli tak się dzieje, to mówią, że to jest tak jak z jazdą na rowerze, tego się nigdy nie zapomina. Jeżeli coś już było w tym stanie nieświadomej kompetencji, to powrót tego, nawet jeżeli się to pojawi w naszej świadomej kompetencji, to powrót do nieświadomej kompetencji zabiera mniej czasu.
[02:07:54] - Tu się w 100% zgadzam. Rzeczywiście jest jak z tym rowerem, z tymi umiejętnościami, że jeśli się czegoś nauczyło. Drugi przykład z dziedziny sportu. Kiedyś namiętnie trenowałem, nie tylko byłem kibicem, ale też trenowałem tenisa, który jeśli ktoś ze słuchaczy czy ogólnie ktoś grał w tenisa, to dobrze wie, że to jest jedna z bardziej trudnych gier. Pomimo, że na oko, jak się ogląda mecze tenisowe, nawet jeśli ktoś nie jest fanem, to wygląda dziecinnie prosto. Jakaś tam rakietka, tutaj piłeczka leci pach, pach, pach. To jest bardzo techniczny sport. Swego czasu poświęciłem na to dość sporo czasu, bo przez parę lat pod okiem trenera uczęszczałem na lekcje i grałem oczywiście i na tych lekcjach i później z jakimiś kolegami rozgrywaliśmy mecze. Oczywiście na poziomie amatorskim. Wiadomo, że te umiejętności się podnoszą, aczkolwiek nie w takim tempie, jakby człowiek sobie tego życzył.
Były takie dni, gdzie robiłem pewne rzeczy już wyuczone, można powiedzieć, w tym czwartym stanie, tym najwyższym, czyli prawie że automatycznie. Natomiast były też takie dni później nawet, czyli chronologicznie powinno być jeszcze lepiej, gdzie było fatalnie. Ale nawet nie z tego względu, że ja musiałem o czymś myśleć, tylko te same ruchy, które miałem, już mi się wydawało, wytrenowane, one danego dnia, nawet z tym samym przeciwnikiem, nie zdawały egzaminu. Popełniałem tak zwane fachowo niewymuszone błędy. Czyli to nie było spowodowane jakimś super zagraniem przeciwnika, gdzie ja nie miałem siły dojść do piłki albo ta piłka była za szybka, za dobrze zagrana i tak dalej, tylko samemu partoliłem to tak, jakbym się tego nigdy wcześniej nie nauczył. Pomimo, że dzień wcześniej czy na przykład tydzień wcześniej przy podobnym zagraniu radziłem sobie super. To też jest taki przykład na to, że to nie jest wszystko idealne. To, że się nawet w pewnym momencie czuje, że człowiek już tylko może być lepiej, to niestety to tak nie jest.
[02:10:29] - Powiem tak, panie Wojtku. Nawet jeżeli tak jest, zresztą ja nie twierdziłem, że jest idealnie, to nie za specjalnie ten telefon w dniu dzisiejszym jest zachęcający słuchaczy do tego, żeby tego spróbowali. Więc tak nie do końca wiem, jaka jest pana intencja.
[02:10:56] - Intencja jest taka, żeby powiedzieć: wie pan, nie zadzwonię, nie żyjemy w latach 80., że z pana punktu widzenia zadzwoni jakiś słuchacz i powie: „Tak, w 100% to jest tak. Czyli wszystko w zgodzie z tego, co powiedziałem”. Ja mówię po prostu swoje wrażenia. Odnoszę się do dzisiejszej, mówię w temacie audycji, odnoszę się do tego, co pan mówił. Ale to nie mówię z jakąś intencją, tylko bardziej czekam na wytłumaczenie albo żeby powiedzieć: a być może będzie to-
[02:11:34] - Panie Wojtku, dobrze, to już wytłumaczę. To, co mówiłem na przykład bardzo dużo mówią o tym skoczkowie. Zresztą w każdym sporcie to bardzo dobrze widać. Tyczkarz, który pokonuje rekord świata, nie wiem, pięć metrów, sześć metrów, siedem metrów. Następnego dnia skacze 5,80 i nie jest w stanie skoczyć dalej. Nie wiem, Adam Małysz, Stoch czy inni.
[02:12:02] - Widzi pan, znalazł pan odpowiedź. Proszę bardzo.
[02:12:07] - Ale ja jej nie szukałem. Ja nie musiałem jej znaleźć, panie Wojtku, bo to nie o to chodzi, że mnie pan zmusił do zastanawiania się nad tym. Ja to doskonale wiem.
[02:12:18] - Ja zadzwoniłem żeby usłyszeć odpowiedź, a pan odpowiada właśnie.
[02:12:22] - I wykonuje Kubacki, który wygrał 11 konkursów pod rząd, był po prostu nie do ogarnięcia i w pewnym momencie coś się zacina. Ja to zjawisko zaobserwowałem bardzo dobrze. I teraz jest pytanie, poszukiwanie tego automatyzmu, dlaczego tak się stało, mimo że już był. Więc niby powinien do końca życia skakać perfekcyjnie? Nie, bo tych czynników, które wpływają na nas-
[02:12:54] - Właśnie, a tego pan nie mówił.
[02:12:57] - A czemu miałem to mówić?
[02:13:02] - Jako kompletna bardziej wiedza po prostu. Właśnie o to chodzi, że tych czynników jest po prostu-
[02:13:08] - Panie Wojtku, każdy ma swoje doświadczenia. Ja nie prowadzę audycji dla dzieci, że muszę im tłumaczyć, jak się składa dwa klocki. Tylko prowadzę audycję dla ludzi dorosłych, najczęściej bardzo też i oczytanych i pewnie ze sporą wiedzą i doświadczeniami życiowymi.Więc traktuję ludzi jak ludzi dorosłych. I nie biorę na siebie obowiązku mówienia o wszystkich aspektach. Bo musiałbym przerobić-
[02:13:47] - Mogę wejść panu w słowo?
[02:13:48] - Musiałbym przerobić osiem miliardów przypadków podczas półtoragodzinnej audycji. Nie wiem, czy chcemy rozmawiać o ośmiu miliardach przypadków w każdej audycji, w każdym aspekcie.
[02:14:00] - Nie, ale muszę coś panu powiedzieć, jak to wygląda z punktu widzenia w tym momencie mnie, czyli jakiegoś słuchacza. Z mojego punktu widzenia czasami mówi pan o rzeczach bardzo oczywistych po sto razy, tysiąc razy, co z mojego punktu widzenia trzy razy jakby pan powtórzył albo 10 razy, byłoby wystarczająco. W niektórych wypadkach, tak jak w tym, czasami pan, z pana punktu widzenia pewnie, nie robi pan pewnie tego ze złą intencją. W pewnych rzeczach bardzo pan rzeczy upraszcza, ale nie mówiąc, to trochę tak wygląda jak umowa bankowa, która ma jakąś gwiazdkę i pan tę gwiazdkę po prostu pomija. Ale warto czasami powiedzieć albo nawet powtórzyć. Ja przynajmniej bym się czuł bardziej... Może bym po prostu tego nie poruszał, gdyby pan powiedział, że czasami jest jeszcze wiele innych czynników, które po prostu warto wziąć pod uwagę. Ale tego pan nie mówi. Ale z drugiej strony odpowiada pan, panie Sławku, czasami oczywiste rzeczy, które powtarza pan po sto razy, po tysiąc razy, gdzie wystarczyłoby powiedzieć 10 razy. To jest po prostu mój punkt widzenia.
Sorry, że tak, ale po prostu ustosunkowuję się do tego, co pan mówi.
[02:15:23] - Panie Wojtku, poznałem pana opinię. Nie wiem, ilu w tej chwili jest słuchaczy i być może na przykład jest pan jedynym słuchaczem, któremu to przeszkadza. I teraz, na jakiej podstawie ja mam zmieniać swoją koncepcję prowadzenia audycji?
[02:15:39] - To jest moja prośba, panie Sławku.
[02:15:41] - Nie wiedząc, czy pozostałych 10, 20, 30 czy 40 słuchaczy na tym nie straci tylko dlatego, że pan chce uzyskać jakieś informacje. Panie Wojtku, najprostszy sposób: dzwoni pan do audycji i zadaje mi pan pytanie. I tyle. Jeżeli chce pan poznać odpowiedź, to zamiast bawić się w jakieś tam zarzuty, przepychanki, dyskusje, czy powinienem, czy nie powinienem, wystarczy zadać proste pytanie. Sądzę, że to będzie z pożytkiem dla pana, ponieważ ja, jeżeli będę w stanie, udzielę panu odpowiedzi i z pożytkiem dla słuchaczy, ponieważ oni też uzyskają jakąś odpowiedź, co do której być może, że tak powiem, też oczekują takiej odpowiedzi, nie? Myślę, że to jest skuteczniejsza metoda, nie? Czy nie?
[02:16:38] - Panie Sławku, ja cały czas to robię, tylko tyle, że po prostu dzielę się tutaj swoimi, z mojego punktu widzenia jakimiś przemyśleniami i tym, czego czasami po prostu nie rozumiem. Jeśli pan mówi, że coś wygląda tak i tak, i nie ma tutaj żadnego komentarza w tym momencie, to po prostu ja tego nie rozumiem.
[02:17:09] - Wie pan, ilu komentarzy, ilu dopowiedzeń w moich audycjach nie ma? Wie pan, ilu komentarzy, ilu dopowiedzeń w moich audycjach nie ma? Gdybym chciał, że tak powiem, sam się nad tym zastanowić, to znajdę ich setki. Niedopowiedzeń. To ja sam ich widzę.
[02:17:28] - Tak, ale to jest też takim, moim zdaniem, oczekiwaniem słuchaczy.
[02:17:32] - To się zrobią z tego setki tysięcy niedopowiedzeń, których ja nie dopowiedziałem w audycjach. Pomnóżmy to przez 85 i zrobi nam się taka długa lista, że ja faktycznie, mimo gróźb naszej kochanej słuchaczki, oczywiście gróźb w cudzysłowie, naprawdę tych audycji nie skończę do setki. Panie Wojtku, bardzo proszę o zadawanie pytań, bo albo się dzielimy jakimiś wspólnymi, że tak powiem, przemyśleniami i coś tutaj wnosimy, jakąś wartość dodaną do audycji albo zadajemy pytania. Umówmy się na taką formę.
[02:18:15] - No to zadałem panu, panie Sławku. Zadałem pytania, bo pierwsze pytanie było takie, czemu coś tam na przykład nie zadziałało, pomimo że jest tak.
[02:18:29] - I na to pytanie najprawdopodobniej nie zna nikt odpowiedzi, dlaczego tak się dzieje. Bo wie pan, ci, którzy grali w piłkę na przykład, też doskonale zdają sobie sprawę, że na przykład męczymy się, obserwując na przykład mecz. Zespół, który jest na przykład tak jak teraz mieliśmy przykład z wczoraj, że Borussi,a która wygrywa z Barceloną 8:2 czy tam 8:1, jest po prostu w formie i tak dalej, morduje się z jakimś tam następnym, może mniej utytułowanym zespołem i nikt nie wie dlaczego. Że ci piłkarze, którym normalnie coś wychodzi, teraz im nie wychodzi. Nie wiadomo. Badamy pewien temat, zastanawiamy się nad nim. I ja też nie jestem tutaj, nie oczekujcie, kochani, ani panie Wojtku, ode mnie, że ja wam dam gwarancję na cokolwiek. Że ja powiem: „Zróbcie to i to w 100% działa”. To nawet twórcy Lamborghini, Maserati czy Challengera takiej gwarancji nie dadzą, bo coś się zepsuje. Więc nie wiem, czego pan, panie Wojtku, ode mnie oczekuje.Tak, nie bardzo to robię.
[02:19:36] - Niczego więcej, o czym powiedziałem, panie Sławku. Czyli po prostu od odpowiedzi, którą mi pan poniekąd dzisiaj udzielił, aczkolwiek ze swoim komentarzem, wręcz odczułem to, że z zarzutem, że to wszystko nie jest przeze mnie klarowne i potwierdzające to, co pan mówi, tylko po prostu dzwonię czasami, jak mam wątpliwości i chcę się po prostu dopytać. Więc to tyle.
[02:20:08] - Dopytywanie, zadawanie pytań bądź dzielenie się swoimi przemyśleniami jak najbardziej, tylko ja mówię: bardziej wartościowe dla mnie osobiście jest chyba dzielenie się merytorycznymi przemyśleniami i na tym się powinniśmy skoncentrować, bo nie jesteśmy tutaj we dwóch, panie Wojtku. To też o to chodzi, że jeżeli tak-
[02:20:33] - Nie, jasne
[02:20:34] - Przegadajmy sobie jakieś tam tematy i nikogo w to dalej nie wciągajmy.
[02:20:42] - Jasne. Natomiast to jest oczywiste, że to, co teraz powiem, że jeśli ktoś dzwoni, to zadaje pytanie ze swojego punktu widzenia, dlatego, że skąd ja mam wiedzieć, kto inne osoby, które słuchają tej audycji, jakie mają pytania? Jeśli mają pytania, to albo je zadają na czacie, albo samemu dzwonią. Więc to jest oczywiste. I tyle. Także ja zadaję pytania we własnym imieniu.
[02:21:07] - Dobra, to jakie jest następne pytanie? Bo na to wydaje mi się-
[02:21:10] - Nie mam już żadnych pytań i powiem panu szczerze, że po tej dzisiejszej rozmowie miałbym stracha jakiekolwiek zadawać, bo będę posądzony o... Już nie chcę tutaj mówić, o co.
[02:21:23] - Nie, panie Wojtku, chodzi mi tylko i wyłącznie-
[02:21:26] - To tyle, panie Sławku.
[02:21:27] - Proszę, że tak powiem, nie brać tego tak bardzo do siebie. Ja tylko powiem wprost, nazywając rzeczy po imieniu. O godzinie 23:00 wchodzi na antenę Yubi. Ja jestem prowadzącym wszystkich słuchaczy. Czyli pana dzwoniącego, udostępniamy linię telefoniczną dzwoniącemu, ale również tych słuchaczy, którzy napisali komentarze i oczekują mojej odpowiedzi. Rozumie pan? I ja staram się ten czas i wszystkich, którzy zadają jakieś pytania, czy w formie pisemnej, czy w formie telefonicznej, w jakiś sposób usatysfakcjonować, udzielić im odpowiedzi na te pytania bądź przeczytać ich wątpliwości bądź przemyślenia. Rozumie pan? Dlatego chciałbym skrócić w pewnym sensie rozmowę telefoniczną do tego, co jest istotne. I tylko o to mi chodzi.
Ponieważ mam jeszcze komentarze z 20:29 w tej chwili, na tej stanąłem. My mamy godzinę 22:36 i mamy jeszcze 25 minut przed następną audycją. Rozumie pan?
[02:22:38] - Jasne, szczerze mówiąc, od początku to.
[02:22:44] - I tylko i wyłącznie.
[02:22:45] - Dobra, w takim razie nie zajmuję czasu. Proszę odpowiadać na pytania i do usłyszenia. Do widzenia.
[02:22:54] - Dziękuję panu.
[02:22:55] - Dzięki bardzo.
[02:22:56] - Mniej tego negatywizmu. Dzięki za telefon. Dzięki za rozmowę. Pozdrawiam serdecznie, jak zawsze, panie Wojtku. I wracam, kochani, do czytania komentarzy. Oczywiście też dzisiaj się ze wszystkimi, już widzę, komentarzami nie wyrobimy i tak się zastanawiam, czy nie przelecieć gdzieś tam na koniec, chociaż tu kilka komentarzy: „Dobra audycja i wartościowa”. To się z przyjemnością takie komentarze czyta. I tu Ula napisała: „Właśnie sam rozkminiam ten temat, więc z wielką przyjemnością bym też poznał opinię osoby, która tym tematem się zajmuje”. Być może coś wspólnie wymyślimy. Ja też wiem tyle, co wiem, a zawsze warto, jak to mawiają, mądrego posłuchać.
Rufi pisze: „Faktycznie niektórzy mają pasma sukcesu, wszystko mają podane na tacy, a na przykład ja na każdy sukces mniejszy lub większy muszę ciężko pracować, żeby nie powiedzieć kombinować”. I być może warto sięgnąć w głąb siebie i zastanowić się, co cię, mój drogi, trzyma. Jaki łańcuch tam cię trzyma, jakie przekonanie, które wyniosłeś gdzieś tam z dzieciństwa na temat swojej pracy i swoich ewentualnych sukcesów. Adam pisze: „Połączenia nerwowe moje ulubione są jak ścieżki. Im częściej odwiedzane, tym bardziej ubite”. Tutaj właśnie widziałem ten komentarz i z chęcią go przeczytam. Aneta pisze: „Mózg a podświadomość. Nie zgadzam się z panem, Sławku, to tylko 10% tego”. To jest też to, o czym mówił pan Wojtek przed chwilą. Także ja pewne rzeczy traktuję przykładowo.
CzyliPokazując mechanizm, nie opowiadam tak jak w przypadku silnika. Wyjaśniając zasadę działania silnika mówię, że jeden tłok spręża spaliny, następuje iskra, która wysuwa ten tłok w dół, który znowu nakręca wał i to przekłada się na napęd. Tak pokrótce. A tych tłoków jest cztery, każdy w innym cyklu i one nawzajem się napędzają. Mówię o tym jako przykład. Jako ogólna zasada. Nie wchodzę w pierścienie, w budowę świecy zapłonowej, nie mówię o różnicach pomiędzy silnikami wysokoprężnymi a niskoprężnymi, nie opowiadam o panewkach, o wałach korbowych i systemie przenoszenia napędu na koła. Z jednej strony być może tak jak pan Wojtek, który potrzebuje więcej wiedzy, być może tutaj Anita potrzebuje więcej wiedzy, być może ktoś tam jeszcze potrzebuje więcej wiedzy. Ja koncentruję się na tym, co z tą wiedzą zrobić. Jak tym samochodem, jak te cylindry, które się tam przesuwają, jak dojechać do celu, którego pragniemy.
Nie stać nad samochodem i go analizować, rozbierać na czynniki pierwsze, tylko wykorzystać go do tego, żeby dojechać do celu, do którego się zmierza. To jest mój sposób myślenia, mój cel działania. Dlatego mówię o pewnych rzeczach tylko tyle, ile w moim przekonaniu potrzebne jest do zrozumienia mechanizmu, do zrozumienia systemu. Bo pozostałą część wiedzy zostawiam inżynierom, mechanikom samochodowym i tak dalej, którzy będą istotę tego silnika rozbierali na czynniki pierwsze i robili tak. Nam potrzebny jest samochód, żebyśmy dojechali do celu. Taka idea mi przyświeca. Natomiast zgadzam się, moja droga, że to, co ja powiedziałem, to jest tylko wycinek całego mechanizmu. Że zależność pomiędzy mózgiem a podświadomością i te wszystkie mechanizmy to jest tylko wycinek tego wszystkiego. Peter pisze: „Panie Sławku, proszę odpowiedzieć, czy podświadomość to prezent od Stwórcy dla każdego z osobna?” Powiem tak: z mojego punktu widzenia tak. Ponieważ podświadomość jest gwarantem doświadczania.
Bo to ona pcha nas do tego, żebyśmy na własnej skórze doświadczali pewnych rzeczy. Rodzice nam mówią: „Dziecko, nie rób tego, bo”. Jest kilka sposobów, żeby coś zrobić. Jeden to zrobić to samemu. Drugi to zatrudnić kogoś, kto za nas to zrobi. I trzeci, najskuteczniejszy to zabronić dziecku, żeby to robiło. I my właśnie mamy taką naturę, żeby doświadczać.
[02:29:27] - Halo, halo? Kto to się dodzwonił?
[02:29:28] - Stwórca wziął to pod uwagę przy konstruowaniu nas jako ludzi. Dobry wieczór. Już słyszę komentarz. Witam. Usłyszałem Paweł.
[02:29:40] - Tak.
[02:29:42] - Witam cię Pawle, jeżeli mogę tak powiedzieć.
[02:29:46] - Tak. Nie wiem, czy mnie dobrze słychać, bo przez komórkę będę rozmawiał.
[02:29:50] - Dosyć dobrze.
[02:29:52] - Lepiej.
[02:29:54] - Wcześniej słuchaczki, to z opóźnieniem idzie, będę się wcinał. Słuchaczki wcześniej coś wartościowego mówiła, ale nie wiem. Ogólnie chodziło o szczęście, prawda?
[02:30:09] - Chodziło o to, jak po kilku latach czy miesiącach zastanawiania się postanowiła spróbować czegoś, co usłyszała w audycji i jak to w jakiś sposób wpłynęło na jej życie. Jak jest szczęśliwa, jak jest zadowolona, jakie zmiany nastąpiły. Opisywała to bardzo fajnie, entuzjastycznie i radośnie.
[02:30:36] - Super, wie pan, bo ja przyznam szczerze, że wcześniej to nie za bardzo słuchałem tych audycji waszych, ale tu przez przypadek trafiłem i rzeczywiście ciekawe rzeczy pan mówi.
[02:30:47] - To nie był przypadek. To zdecydowanie nie mógł być przypadek. Ja nie wierzę w przypadki.
[02:30:54] - Nie wiem, czy pan wie, reszta słuchaczy niektórzy na pewno też. Teraz jest pytanie wielu ludzi i tak dalej, wszyscy pytają o to szczęście, prawda? Jak zmienić swoją podświadomość? Jak w ogóle ugryźć ten temat? Niby dużo ludzi wie, a tak naprawdę niewiele osób jest szczęśliwych, prawda? Teraz można, wie pan, tak jak niektórzy to robią, medytować latami. Nie wiem, tak jak niektórzy jogini i tak dalej. Różne są te, albo tak jak pan mówi tutaj. I teraz ja mam-Na przykład całkiem niedawno wyczytałem taką fajną rzecz à propos właśnie jak pomału zmieniać swoją podświadomość. À propos tego, że wiadomo, że wszystko, co jest wartościowe, musi potrwać jakiś czas.
Wiadomo, że nikt od razu nie będzie mistrzem w jakiejś dziedzinie. Tak jak pan mówił z mojego punktu widzenia i już nie pamiętam, gdzie o tym wyczytałem, ale gdzie człowiek może szukać swojego szczęścia? Odpowiedź jest taka. Oczywiście wiele może być, prawda? Ja mam taką, że pewnie pan też to mówi. Tak, mówię, że ja nie słuchałem wcześniej audycji, ale odpowiedź jest taka, że po prostu człowiek musi tak, jak dzieci. One bawią się i są szczęśliwe w tym, co robią. I tak jak ludzie, którzy osiągają jakieś znaczące sukcesy czy w sporcie, czy w biznesie, czy w jakiejkolwiek dziedzinie życia, to musi być zespolenie umysłu, czyli tego logicznego myślenia i tak dalej z duszą albo z instynktem. Wiadomo, kto jak interpretuje duszę. Dla niektórych to jest instynkt i to wtedy przynosi najlepsze efekty.
Jeżeli jest takie zespolenie właśnie, powiedzmy, duszy i umysłu. Jeżeli idziemy w jakimś kierunku.
[02:33:31] - Bardzo fajnie powiedziane.
[02:33:34] - Tak. Wie pan, ja tak jak pan i pewnie reszta słuchaczy po prostu jeżeli słuchamy tej audycji, to mamy jakieś tam swoje dążenia do tego, żeby coś więcej zrozumieć, prawda?
[02:33:53] - Ja tylko podpowiem, że ja jeszcze o sposobach zmiany podświadomości, ja to nazywam transformacją wzorców podświadomości, jeszcze nie mówiłem. Ten temat zostawiam sobie na następną audycję. Tak, dzisiaj rozmawialiśmy o mechanizmach. Wcześniej rozmawialiśmy o tym, jak dokonywać zmian, jakie warunki trzeba spełnić, czemu poświęcić uwagę, ile czasu poświęcić na co, żeby tych zmian dokonać. Natomiast o samych sposobach zmiany podświadomości będę mówił w następnej audycji i zamierzam temu poświęcić cały czas, powiedzieć o wszystkich dostępnych mi sposobach, znanych sposobach i też opowiedzieć być może o swoim najnowszym nowatorskim pomyśle. Więc to będzie temat przyszłej-
[02:34:56] - Ja jeszcze tylko jedno dodam, bo jeżeli chodzi właśnie o to szczęście, to jak pan będzie mówił za tydzień, ale to powiedzmy tam jeszcze parę sekund zajmę. To po prostu jest takie proste ćwiczenie, ale trudne do realizacji. Proste z założenia. To jest coś takiego, że dlaczego, tak jak pan mówił wcześniej, ludzie bogaci po prostu osiągają to. Dla nich nie jest problemem jakimś tam pojechać na wycieczkę czy po prostu kupić sobie nowe auto i tak dalej, prawda? A ludzie biedni tkwią w ubóstwie i nie mogą nic z tym zrobić. I właśnie jak ja widzę tych ludzi bogatych, to po prostu oni tak jakby płyną na fali szczęścia, prawda? Tak można zauważyć to u wielu milionerów i tak dalej. Albo ludzi po prostu, którzy są na jakimś poziomie. Tak na przykład, jeżeli pojawia się jakiś problem, to zamiast tak jak większość ludzi, po prostu załamuje się albo szuka winnych w innych albo winy w sobie.
Potrafią też na przykład nie przejmować. Znaczy przejmują się tym, ale szukają też dróg rozwiązania. To jest taka jakby obrona przez atak, prawda? Że mają to już wpojone, że tak jak pan mówi, po prostu podświadomość się wtedy zmienia.
[02:36:42] - Wpojone. Więc właśnie tak, pewne mechanizmy dzieją się już wtedy samodzielnie. Tak to widać. Na przykład ja to widzę bardzo często pracując fizycznie z kimś. W momencie, kiedy pojawia się problem, gros ludzi staje i mówi: „O, tu jest problem”, a tylko garstka ludzi przystępuje natychmiast do rozwiązywania tego problemu. I to jest ta różnica właśnie w tych wzorcach podświadomości. Czy skupiamy się na problemie, czy natychmiast nasza podświadomość kieruje nas na tory, jak ten problem rozwiązać, jak tą sytuację zażegnać, co zrobić. Tak.
[02:37:32] - Tak.
[02:37:34] - Właśnie to jest tak, to jest wpojone. To bardzo ładnie tutaj zostało ujęte. Zresztą tak samo, jak to zespolenie duszy z naszym umysłem. To sobie zapamiętam.
[02:37:44] - Może infantylne będzie, co powiem, ale wie pan--duchowym i tak dalej. Dużo jest ludzi, którzy teraz w biznesie mają coachów. Widziałem też, że są takie nagrania motywacyjne z Arnoldem Schwarzeneggerem i można zobaczyć, że wszyscy mówili, że-
[02:38:08] - A faktycznie.
[02:38:08] - -on będzie kulturystą. Słucham?
[02:38:12] - Widziałem, pojawiło się, ale nie miałem czasu się przyjrzeć.
[02:38:15] - To krótkie, parę minut. Mówili mu wszyscy: „Ty będziesz kulturystą?” On machał tym ręką. Później: „Gdzie ty z tym niemieckim będziesz aktorem?” Został aktorem i tak dalej. Jeszcze na koniec chciałem dodać, jak my możemy bardziej przybliżyć się do szczęścia. Niedawno czytałem, że oprócz tego, że ciężko być cały czas zadowolonym, radosnym i tak dalej, skoro gdzieś w pracy szef nas nie lubi i tak dalej. Tak jak mówiłem, to jest proste założenie, ale czasami ciężkie do realizacji, że cały czas, przez cały dzień, nieważne, co by się działo, należy być uśmiechniętym, zadowolonym i tak dalej, bo raz, że taka postawa, nawet sam uśmiech powoduje w nas wewnętrznie, że to poprawia samopoczucie. A dwa, że z czasem, wiadomo, że nie od razu, ale po iluś dniach czy miesiącach może zmienić się nasza podświadomość. W tym sensie. Bo to, co nas spotyka to jest tak naprawdę, nie wiem czy w większości, ale to jest odzwierciedlenie naszego wewnętrznego świata, prawda?
[02:39:49] - Zdecydowanie się zgadzam.
[02:39:50] - Taka propozycja, że gdzieś spotykamy jakąś osobę, która nam zatruwa życie, ale i tak, niezważając na nic, trzeba być zawsze uprzejmym, uśmiechniętym, życzliwym do tej osoby czy do zdarzenia i tak dalej. I zawsze wyciągnąć pozytywne wnioski, a po jakimś czasie, po kilku miesiącach, po roku już podświadomość powinna się zmienić w tym czasie. Dobrze, ja dziękuję w takim razie. Super audycja i pozdrawiam.
[02:40:27] - Super, dziękuję. W takim razie mam nadzieję, że zagości pan tutaj u nas na dłużej. Zapraszam na następną audycję, gdzie już skupimy się na tych technikach. Myślę, że będzie ciekawie.
[02:40:44] - Ja pierwszy raz dzwoniłem, więc trochę zdenerwowany jestem i tak dalej, bo wcześniej nie dzwoniłem. Jak to zwykle bywa pierwszy raz. Ale to ciekawa audycja, będę słuchał.
[02:40:57] - Dobra, superowo, bardzo się cieszę. Dziękuję za telefon. Dzięki, pozdrawiam. Kochani, przewinąłem sobie te komentarze. Bardzo dziękuję panu Wojtkowi. Miło mi też nową osobę przywitać w naszym gronie, chociaż z tego, co widzę, tych nowych osób chyba jest troszeczkę więcej. Mam nadzieję. I tak się zastanawiam, kochani. Co prawda Jubi napisał, że mu się za specjalnie jakoś mocno nie spieszy. Natomiast biorąc pod uwagę to, że jesteśmy o 20:30, to najprawdopodobniej i tak nie zdążę przeczytać wszystkich komentarzy, więc spróbuję wyłapać w nadchodzącym tygodniu te, które były tutaj najistotniejsze, bo przeleciałem je teraz i widzę bardzo kilka fajnych.
Widzę bardzo fajnych i bardzo cennych tutaj dla naszej audycji komentarzy. Kończę czytać, bo ja jednym okiem czytam, drugim wam próbuję odpowiedzieć i słyszycie, jaki jest tego efekt. Mizerny, bo ani komentarzy, ani płynnej wymowy. Dlatego skupiam się już teraz tylko na mówieniu o tym, co istotne. Kochani, układam z wami te klocki od trzech audycji. Tak jak tutaj panu słuchaczowi naszemu Pawłowi powiedziałem, że następna audycja w moim wewnętrznym przekonaniu, w moich planach będzie poświęcona już konkretnym sposobom. Tak, żeby nie zostawić was tylko z tą wiedzą, że nam się nie chce, że mamy łańcuchy, że to jest w podświadomości i tak dalej. Jednocześnie pokazując wam, że samo koncentrowanie się na celu może przynosić już zbawienne skutki dla naszego życia. Postaram się wszystkie dostępne mi, z przetestowanych przeze mnie i przez innych, między innymi naszych słuchaczy, technik zmiany tych wzorców podświadomościowych wam przekazać, żebyście mogli również wySami się o tym przekonać, czy to działa, czy to nie działa. I też, żebyście mieli narzędzia, kochani, do tego, żeby móc coś w swoim życiu pozmieniać.
Z najważniejszych rzeczy, jakie dzisiaj chciałem wam przekazać w audycji, to jest to, że funkcjonujemy na czterech poziomach naszego postrzegania emocjonalno-umysłowo-świadomościowego. Czyli na poziomie tej nieświadomej niekompetencji, mamy coś zapisane w podświadomości, co nas blokuje, co nas ogranicza, co nam nie daje też wiary w to. Bo to też jest istotne. To też Paweł powiedział o tym, że pewni ludzie mają wyuczone, wpojone mechanizmy zachowania do rozwiązywania problemów. Inni w ramach tej swojej nieuświadomionej niekompetencji tych sposobów nie mają i widzą tylko problem i nie wiedzą, co mają dalej z tym problemem zrobić. I to jest wystarczająca blokada, żeby powiedzieć: „Nie, ja tego nie zrobię. Nigdy tego nie robiłem, ale tego nie zrobię”. I te łańcuchy trzymają nas kurczowo na etapie nieświadomej niekompetencji, braku wiary w to, że coś może się w naszym życiu zmienić. Te wypróbowane już przez wiele lat połączenia neuronowe, tak jak jeden ze słuchaczy nazwał, wydeptane ścieżki, funkcjonują cały czas w ten sam sposób. I dlatego nie jesteśmy w stanie dokonywać zmian, nawet jeżeli sobie uświadomimy to na poziomie tej świadomej niekompetencji, że czegoś nie wiemy.
Coś zaczyna się w naszym życiu zmieniać w momencie, kiedy przechodzimy na etap świadomej kompetencji, czyli zaczynamy podejmować jakiekolwiek działania, żeby to, co nam nie pasuje, zmienić albo żeby nauczyć się bądź wypracować to, na czym nam zależy. Natomiast najwyższy poziom automatyzmu skuteczności działania takiego bezwysiłkowego, odruchowego uzyskujemy na poziomie nieświadomej kompetencji, kiedy w naszej podświadomości są już cele, marzenia, sposoby, pomysły. Kiedy nie musimy już codziennie się koncentrować na tym, czego pragniemy. I powiem tu też o tym, jak i co się tam powinno znaleźć, bo to nazewnictwo tej nieświadomej kompetencji jest właśnie takim określeniem troszeczkę coachowym, troszeczkę biznesowym. Czyli wyznacz sobie cel, zastanawiaj się nad tym i do niego dąż. My prowadzimy dyskusję na temat również świadomości, więc ten aspekt duchowy nie może zostać tutaj pominięty. Więc spróbuję ten aspekt duchowy i ten aspekt taki stricte ziemski, stricte fizyczny połączyć i spróbujemy ustalić, co w tej sferze i w jaki sposób, w tej sferze nieświadomej kompetencji powinno się znaleźć. Kochani, taki jest plan. Ja obiecuję, że te komentarze od 20:30 najistotniejsze jeszcze przytoczę, bo wiem, że tu są też pytania. Wiem, że są wątpliwości.
Wiem, że też jest jakaś wiedza zawarta i wasze przemyślenia, więc następną audycję zaczniemy od tych komentarzy. Nawet gdybyśmy tą o technikach mieli przesunąć albo zrobić jeszcze za dwa tygodnie. Bo mówię, tematy są ważne. Mam nadzieję, że też pojawi się w tych komentarzach odpowiedź na moje pytanie i prośbę, czy drążyć jeszcze bardziej i jeszcze mocniej temat podświadomości. Czy potrzebujecie takich informacji? Czy chcecie, żebym to jeszcze raz rozebrał na czynniki pierwsze? Mamy cykl audycji „Obsługa podświadomości dla początkujących”, czyli jak dokonać skutecznie i fajnie, i jak najbardziej mało wysiłkowo pozytywnych zmian w swoim życiu. Więc wykorzystajmy ten czas, żeby wszystkie pytania, wszystkie wątpliwości znalazły swoją odpowiedź. Także kochani, Jubi co prawda napisał, że nie, że ma czas, natomiast ja lubię być odpowiedzialnym, więc nie będę tej dzisiejszej audycji przedłużał. Dziękuję wam kochani za telefony.
Dzisiaj mieliśmy dwójkę nowych słuchaczy na antenie, co mnie jeszcze bardzo cieszy. Mam nadzieję, że pana Wojtka też jeszcze usłyszymy i nie odbierze tutaj jakoś bardzo mocno osobiście tego, co powiedziałem.Mam nadzieję, że do usłyszenia za tydzień, kochani. Dziękuję wam bardzo gorąco za dzisiejszy udział, za wszystko, czym żeście się podzielili tutaj ze mną i z resztą słuchaczy. Widzę, że temat jest w jakiś sposób interesujący, więc będziemy, kochani, brnęli w niego, aż rozwalimy system. Będziemy go tutaj męczyć, oglądać, katować, przyglądać się, rozbierać, składać, aż ten system uda nam się rozkminić i stworzyć go takim, by pracował z korzyścią dla nas. Taki jest cel moich działań i tego sobie również i wam, kochani, z całego serca życzę. Trzymajcie się do następnego tygodnia. Wracamy do tematu i jedziemy z nim dalej. Wszystkiego dobrego na nadchodzący tydzień dla was z całego serducha życzę.
[02:51:33] - Mówił do słuchaczy, do państwa, jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Dziękujemy dzisiaj wszystkim dzwoniącym. W ruch poszedł zarówno nasz Skype, jak i numer komórkowy. Bardzo nas to cieszy. Jest nas coraz więcej. Tutaj pojawiają się na czacie podziękowania za dzisiejszą audycję. „Cieszę się, że z wami jestem” — pisze pan Andrzej. Pani Katarzyna też tutaj bardzo kontenta, chyba tak się odmawia, że jest nas aż tylu. Także dziękujemy bardzo wszystkim państwu za uwagę. Tradycyjnie zachęcamy do zasubskrybowania kanału pana Sławka Bączkowskiego na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, „Świat oczami duszy”.
Zachęcamy także do sięgnięcia po książkę pana Sławka, która aktualnie jeszcze się nagrywa, ale w wersji cyfrowej i papierowej już jest dostępna od dawna. Książka zatytułowana „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Zapraszamy również do polajkowania fanpage'a pana Sławka na Facebooku. Po prostu wystarczy wyszukać Sławomir Bączkowski. Śledźcie zapowiedzi na naszych profilach na Facebooku. Śledźcie również stronę Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. A jeśli przegapiliście początek dzisiejszej audycji, to już niedługo będzie ona dostępna do odsłuchania i pobrania z naszego archiwum właśnie na www.paranormalium.pl oraz na naszym kanale na Facebooku. Audycję, jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie.
Oczywiście już za tydzień o 20:00 w poniedziałek na żywo na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium www.paranormalium.pl