[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium w poniedziałek, 17 sierpnia roku pańskiego 2020. Po króciutkiej, zaledwie dwutygodniowej przerwie powracamy z audycją „Świat oczami duszy. Audycja o świadomości” w całości na żywo. Przerwa była spowodowana nagłym, może nie takim nagłym, ale dosyć kłopotliwym terminowo rozmnożeniem się suczki pana Sławka Bączkowskiego. Mamy nadzieję, że suczka oraz szczeniaczki oczywiście również nie będą nam dzisiaj zanadto zagłuszać audycji. Po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami oczywiście już pan Sławek Bączkowski, gospodarz audycji. Dobry wieczór, panie Sławku.
[01:03] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was kochani po krótkiej przerwie bardzo serdecznie.
[01:08] - Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios". Będę tutaj przekazywał panu Sławkowi tradycyjnie komentarze z czatów, Skype'ów i różnych innych mediów, które uruchomiło sobie Radio Paranormalium dzisiaj. Żyjemy w takich czasach, że trzeba kontakty z odbiorcami trzymać na wszystkich frontach. Trzeba za nimi podążać. Także tych kontaktów mamy troszeczkę, ale myślę, że dzisiaj jak najbardziej państwo przynajmniej z części tych kontaktów skorzystacie. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na GG pod numerem 36 08 80 02. Można nas także spotkać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube.
Widzę, że tu już ktoś się zameldował. Malwina mówi do nas dobry wieczór, więc mówimy dobry wieczór.
[02:29] - Dobry wieczór.
[02:31] - Jak najbardziej, bardzo dobry, bo z tego, co pamiętam, to dzisiaj zaraz po nas jeszcze wchodzi na antenę Jubi, więc będzie wieczór podwójnie dobry. O ile Jubi mu coś nie przeszkodzi. Mamy nadzieję, że nie przeszkodzi. Jesteśmy także na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Zameldował się również pan Kazimierz. Po rosyjsku napisał: „prywiet”, także my też prywiet i oddaję głos panu Sławkowi. Także panie Sławku, przechodzimy do audycji.
[03:22] - Dziękuję panie Marku. Kochani jeszcze raz witam was bardzo-
[03:25] - Troszkę się tak zawiesiłem na myśl o czymś takim specjalnym, co pan Sławek dla naszych słuchaczy przygotowuje.
[03:33] - To za chwileczkę przejdziemy. Dziękuję za, że tak powiem, podkręcenie atmosfery. Zaraz kochani o tym powiem. Na początku oczywiście podziękowania za cierpliwość i przeprosiny za poprzedni poniedziałek, ale tak jak w ostatniej chwili panu Markowi powiedziałem, moje szczęścia zainstalowałem w tym pomieszczeniu, z którego zazwyczaj do was nadaję, więc powiem wam szczerze miałbym problem, żeby skupić się na audycji przy dziewięciu szczeniaczkach. Kto miał, to wie. Czy to było zaskakujące wydarzenie? Coś wam zaraz powiem. Jak pamiętacie, ci, którzy słuchają audycji, mam dwie córki, które są obydwie z 8 sierpnia, więc nie wiem dlaczego zaskoczyło mnie to, że osiem szczeniaczków przyszło na świat 8 sierpnia, a dziewiąty przyszedł 9 sierpnia, więc zaraz po północy. W zasadzie patrząc na pewne prawidłowości w moim życiu, przecież mogłem doskonale się spodziewać, że tak właśnie te szczeniaczki się na świecie pojawią 8 sierpnia. W tej chwili mam już 10 członków rodziny do świętowania w dniu 8 sierpnia.
Powiem wam tak jeszcze, bo jestem podekscytowany, jestem zachwycony. Podesłałem zdjęcie nawet. Tam zamiast audycji na mojej stronie jest ostatnie takie zdjęcie bodajże z wczoraj właśnie Suni z dziewięcioma szczeniaczkami podczas karmienia. Jak chcecie podziwiać, popatrzeć, jak wygląda miłość bezwarunkowa, to was serdecznie do tego zapraszam. To tak gwoli wyjaśnienia, dlaczego poprzedniej audycji nie było. Natomiast z jednej strony dobrze, z drugiej strony niedobrze. Miałem troszeczkę więcej czasu do zastanowienia się i do podjęcia pewnych decyzji, ponieważ tak jak w ostatniej audycjiWspominałem wam, że miałem możliwość zapoznania się z materiałami zawartymi na 13 godzinach wykładu pewnego uznanego człowieka, zwłaszcza w biznesie, z bardzo ciekawą, poukładaną wiedzą. Mówiłem wam też, że być może będę miał możliwość udostępniania wam tego materiału. Ponieważ nie ja jestem właścicielem, nie mogę dysponować samodzielnie tymi materiałami. Cały czas nad tym pracuję i być może już w następnej audycji będzie taka możliwość.
Natomiast gdyby ktoś chciał, odzywajcie się do mnie, ale zupełnie prywatnie albo na mojego maila, którego sobie możecie zapisać. Mail jest dość prosty: slawek737@gmail.com. Ewentualnie poprzez Facebooka, poprzez radio, dowolnie, jak sobie życzycie. Natomiast co w związku z tą wiedzą? Może nie tyle, kochani, że ta wiedza mnie osobiście jakoś tam mocno zaskoczyła czy zrobiła rewolucję w moim życiu. Raczej stała się takiego rodzaju katalizatorem do tego, żebym pewne projekty, które chodziły mi po głowie, zaczął wcielać w życie. Ponieważ tak jak wiecie, jak opowiadałem wam przeróżne historie z mojego życia, zazwyczaj wymyślałem projekty, które były przynajmniej kilka lat przed czasem. Tę książkę też zacząłem pisać 24 lata temu. Więc ona też była dużo przed czasem, przed zainteresowaniem tą tematyką w Polsce i tak dalej. Z pewnymi projektami, które przychodziły mi do głowy, tym razem postanowiłem przeczekać, poczekać na odpowiedni moment, nie wyrywać się już przed tłum.
I właśnie nadszedł ten moment, żeby jeden z tych projektów uruchomić. Tak jak wam mówiłem, będę potrzebował waszej pomocy. Sam tego nie jestem w stanie zrobić, ale o szczegółach będę was informował na bieżąco. Natomiast gdyby ktoś był chętny, też piszcie do mnie, będziemy sobie to jakoś wymyślali. Natomiast w związku z tym w dniu dzisiejszym postanowiłem rozpocząć taki podcykl, cykl audycji o nowym podtytule. Oczywiście w związku ze swoim gadulstwem nie potrafię nadać krótkiego tytułu, więc nadałem długi tytuł, tak samo jak książce. Ten cykl audycji będzie się nazywał „Obsługa podświadomości dla początkujących”, czyli jak świadomie transformować i skłonić naszą podświadomość do realizacji naszych marzeń, naszych celów. Tą tematyką od dnia dzisiejszego przez najbliższych, mam nadzieję, kilka audycji będziemy się, kochani, zajmować. Ponieważ ja też mam pewne, że tak powiem, jeszcze niedociągnięcia w tej dziedzinie. Dlatego będziemy się uczyć wzajemnie, będziemy się uczyć wspólnie.
I ja też mam nadzieję przy tej okazji trochę z tego, co mówię i z tego, co wy będziecie z pewnością mówili, skorzystać. Kochani, jak to jest z wiedzą? Napisałem na końcu swojej książki: „Nawet jeżeli uważasz to, co przeczytałeś, za głupie, nieużyteczne bądź bezsensowne, nie wyrzucaj mojej książki do kosza, ponieważ ona jest o wszystkich i dla wszystkich, ale nie dla każdego w tym momencie. Być może przyjdzie moment, że ta wiedza, którą w tej książce swojej zawarłem, będzie ci do czegoś potrzebna”. Z wiedzą właśnie jest tak, że ona przychodzi do nas nieraz kilka, kilkanaście razy. Pewna informacja przychodzi do nas kilka, kilkanaście razy w życiu, a my ją ignorujemy, odrzucamy, aż przyjdzie ten moment, właściwy moment w naszym życiu, kiedy ta wiedza wpadnie jak puzelek w odpowiednie miejsce i będzie pasować do całości, którą w danym momencie swojego życia tworzymy. Mówię wam o tym, dlaczego akurat teraz, dlaczego akurat dzisiaj, dlaczego akurat w tym momencie ten projekt postanowiłem dopiero wcielić w życie. Ponieważ widzę bardzo duże zapotrzebowanie i zainteresowanie coraz większe tego typu wiedzą. Myślę, że to jest też właściwy moment, żeby tą wiedzę móc ludziom w bezpieczny sposób w pewnym sensie przekazać. Kochani, o czym będzie?
Ogólnie rzecz biorąc, o czym będzie ten cykl audycji?Niektórzy to nazywają prawem przyciągania. Ja spotykam się z takimi propozycjami, żeby nauczyć ludzi stosowania prawa przyciągania. Ja was nie będę uczył prawa przyciągania. Wiecie dlaczego? Ponieważ prawo, tak jak prawa matematyczne, prawa fizyczne, po prostu istnieje. Jest coś takiego jak na przykład tak zwany ruch odśrodkowy, czyli siła odśrodkowa. Prawo siły odśrodkowej. I czy ktoś to prawo zna, czy go nie zna, to jak będzie się kręcił na karuzeli zbyt szybko i nie przytrzyma się odpowiednio mocno, to go wywali w krzaki. Więc prawo ma to do siebie, że obowiązuje każdego, bez względu czy ma o nim pojęcie, czy nie. Dlatego my nie będziemy, kochani, uczyli się prawa przyciągania, tylko postaramy się nauczyć, jak świadomie to prawo wykorzystać, tak aby przyciągać do naszego życia rzeczy, których pragniemy.
I tu pewnie parę osób się skrzywi i powie: „No ale jak to świadomie? Przecież ja jestem świadomy, czego pragnę”. Przecież każdy człowiek dorosły, normalny wie, czego pragnie i jest tego świadomy. A i tak najczęściej dostaje coś innego, niż pragnie. Wszyscy jesteśmy świadomi swoich pragnień, a dostajemy coś innego. Kochani, i tu jest pierwsza bardzo ważna informacja. Tu jest bardzo ważna tajemnica, którą właśnie w tej chwili odkrywamy. Zapamiętajcie sobie to, a najlepiej zapiszcie. Jeżeli macie na czym pisać, to zapiszcie sobie. Dlaczego was namawiam do zapisywania?
Powiem o tym w następnych audycjach. Dlaczego akurat pisanie ma taki sens. Więc jeżeli możecie, to sobie zapiszcie to. Prawo przyciągania nie jest narzędziem świadomości, tylko narzędziem podświadomości. I to jest bardzo ważna różnica, która powoduje to, że w naszym życiu pojawiają się nie do końca te rzeczy, te sytuacje, których pragniemy. Ponieważ nie do końca zdajemy sobie sprawę, co w tej naszej podświadomości jest. A jeżeli już często zdajemy sobie sprawę, to nie bardzo wiemy, jak to zmienić. O tym też będziemy rozmawiali w następnych audycjach. Jak zmienić to, co w naszej podświadomości powoduje, że dostajemy, że spotykają nas w życiu rzeczy, których nie to, że nie pragniemy, tylko wręcz ich nie chcemy. Ja, ogólnie rzecz biorąc, nie lubię tego określenia.
Nie przepadam za nim. Prawo przyciągania. Dla mnie to jest, że tak powiem, bardziej takie prawo dokonywania właściwych wyborów. Bo spotkałem się już z takim określeniem, że to przyciąganie działa tak, że stoją w szeregu ludzie przed nami i my przyciągamy z tego szeregu na taki magnes, ciągniemy tą osobę do siebie, bądź sytuację, i ją przyciągamy do siebie. Nie. My po prostu z tego tłumu ludzi stojących w szeregu wybieramy, podświadomie wybieramy tą, która nam do czegoś według naszej koncepcji będzie pasowała. Ale nie wybieramy znowu innej, z którą byłyby związane na przykład inne doświadczenia, inne przygody. I później się zastanawiamy, dlaczego wybraliśmy tego ciapciaka z tego tłumu. Kobiety to często mówią. „Gdzie ja miałam oczy, że ja tego pierdołę, tą ofiarę losu wybrałam?
Tylu fajnych chłopaków było wokół mnie. Przystojnych, bogatych, elokwentnych, wesołych. To ja wzięłam tego ciapciaka i się z nim teraz morduję 10 lat”. Właśnie. Dlaczego dokonujemy takich wyborów w życiu? I tak właśnie działa to prawo przyciągania, które się nazywa prawem przyciągania, ale tak naprawdę jest prawem naszego wyboru. Kochani, w poprzedniej audycji mówiłem wam o tym, że jednym z warunków tego, by coś w swoim życiu zmieniać jest to, z jakiego źródła czerpiemy informacje, czyli kogo słuchamy. Czy słuchamy tych osób, które są w stanie do naszego życia wnieść to, czego nam brakuje? Fajnie by było jeszcze, żeby te osoby kiedyś na przykład były w takiej sytuacji jak my i w praktyce pokazały, żeŻe potrafią być teraz w tym miejscu, w którym my bardzo byśmy chcieli być. To jest najbardziej rzetelne i najbardziej wiarygodne źródło informacji.
Ponieważ te osoby potrafią. Nie tylko wiedzą, ale potrafią coś zrobić. Jeżeli uczymy się jazdy samochodem, to uczymy się od osoby, która już umie jeździć samochodem i to najlepiej na jak najwyższym poziomie. Jeżeli trenerem sportowym zostaje ktoś, kto wie, jak powinno się grać w piłkę. Muzyki uczy nas ktoś, kto sam jest dobrym muzykiem. Śpiewu nas uczy ktoś, kto jest śpiewakiem, a matematyki uczy nas ktoś, kto sam tę matematykę ma na bardzo dobrym poziomie. Czyli nie jest tylko teoretykiem, tylko jest również praktykiem. Może w przypadku matematyki to nie do końca się zgadza, bo tu ciężko oddzielić teorię od praktyki. Ale posiada przynajmniej jakąś sprawdzoną, przetestowaną wiedzę. Więc to jest jeden z warunków i taki naprawdę ważny.
Zanim zaczniemy cokolwiek w nas zmieniać, to warto wiedzieć, jakie mogą być skutki tego eksperymentu. Mam swojego serdecznego kolegę, który w życiu przeszedł bardzo dużo. Naprawdę bardzo dużo. Łącznie z alkoholizmem. Ja mówiłem do niego: „Słuchaj, chodź ze mną. Będziesz ludziom mówił. Bo kto jak kto, ale ty po przejściu tego wszystkiego, co w życiu przeszedłeś, stoisz teraz jako czysty człowiek, szczęśliwy, zadowolony, uśmiechnięty i możesz powiedzieć: tak, byłem na dnie, a teraz jestem tutaj. Mam firmę, pracuję, zarabiam, nie piję. Cieszę się życiem. Mam świetną partnerkę, dobre relacje z ludźmi, dobre relacje z dziećmi.
Czegoż więcej chcecie od życia? Byłem na dnie. Teraz jestem tu. Ja jestem dla was wiarygodny”. I cały czas, gdy się spotykamy, namawiam go do tego i być może kiedyś sam dojdzie do wniosku, że faktycznie taki dowód byłby dla ludzi wartościowy. Byłby przekonywujący, że można. To tyle odnośnie tego pierwszego elementu. Drugim elementem i trzecim, które w zasadzie są ze sobą bardzo mocno powiązane, to żeby coś w życiu zmienić, trzeba być gotowym na zmianę. Otwartym na zmianę. To jest ten moment, który tak naprawdę na samym początku weryfikuje i przesiewa ludzi.
Bo często słyszę, że ja bym chciał. Natomiast fajnie by było, gdybym nie musiał nic w życiu zmieniać. Bardzo bym chciał iść do pracy, ale nie bardzo mam ochotę zrezygnować z tej wolności, którą mam teraz. Wstaję, o której chcę, robię, co chcę. W zasadzie to nigdzie mi się w życiu nie śpieszy. Nie mam na sobie presji, ale chciałbym pójść do pracy. I to jest takie: chciałbym coś w życiu zmienić, ale tak naprawdę, żeby to, co mam do tej pory, nie uległo zmianie. Czyli chciałbym iść do pracy, ale do niej nie chodzić. Taki scenariusz byłby dla mnie w tej chwili najprzyjemniejszy. I to jest to, co robi pierwszy odsiew.
Chcę, czyli czy jestem gotowy przyjąć? Niewiadomo. To jest coś, co najczęściej ludziom przeszkadza. Kochani, jaki jest mechanizm? Drugi warunek, który musi być spełniony, żeby coś w naszym życiu się zadziało, to jest zachowanie właściwych proporcji pomiędzy co, a jak. Czyli co? Czyli wyznaczenie sobie celu, marzenia, pragnienia. A jak? To jest sposób. Jak to zrobić?
Jak ten cel osiągnąć? I tutaj należy zachować odpowiednie proporcje. Jak wygląda ten cały mechanizm? Mechanizm wygląda w ten sposób, że wyznaczamy sobie cel. Następnie podejmujemy jakieś działanie i za jakiś czas przekonujemy się, czy udało nam się ten cel osiągnąć. Robimy sobiePodsumowanie. Jeżeli cel został osiągnięty, to nie ma się nad czym zastanawiać. Natomiast jeżeli nie udało się osiągnąć celu, to co zawiodło? Są dwa wyjścia: albo cel był niewłaściwy, albo działanie było niewłaściwe. Innego rozwiązania nie ma, innego wytłumaczenia dla tej sytuacji nie ma.
Albo coś z tym celem jest nie tak. Może on jest niemożliwy do zrealizowania, albo nasz sposób działania gdzieś, w którymś momencie zawiódł. I teraz jaki mamy wybór? Mamy prosty wybór: albo zmienić cel, albo zmienić sposób działania. I co najczęściej ludzie robią? Najczęściej ludzie zmieniają cele. W zasadzie to po co mi nowy samochód? Przecież w sumie ten siedmioletni też jeszcze jeździ. Już go znam. Wtryski teraz wymieniłem, ubezpieczenie zapłaciłem.
W zasadzie mogę się jakoś tam jeszcze przetłuc. Po co mi nowy samochód? Po co mi inna praca? W sumie tu nie jest źle już tyle lat. I wczasy pod gruszą, i coś tam. A naszym celem była zmiana pracy. Zmiana pracy na lepsze. Ale powysyłaliśmy CV, popytaliśmy znajomych, poczytaliśmy ogłoszenie. Nic się nie trafiło. Więc co?
W sumie ta praca też nie jest zła. A ja wiem? Poszedłbym do nowej, to też nie wiadomo, jak będzie. A może to tylko takie fajne w gadaniu, a później by się okazało, że jest tak samo albo gorzej. I często zamiast zmienić sposób działania, zmieniamy cel. Jak pewnie się domyślacie, jeżeli zmieniliśmy cel, to tego, który wymyśliliśmy sobie przedtem, już nie osiągniemy. Tak jest wygodniej. Tak jest prościej. Tak jest łatwiej zmienić cele, zamiast zmienić sposób działania. I to jest właśnie bardzo mocno powiązane z tym, że nie jesteśmy gotowi na zmiany.
Czyli nie spełniamy tego poprzedniego warunku. Nie jesteśmy gotowi na zmiany. Wolimy zmienić, zrezygnować z celów. Wolimy zrezygnować z marzeń niż zmienić swój sposób działania, dokonać jakichś zmian w swoim postępowaniu, w swoim działaniu. I dlatego z gotowością na zmiany jest związana jeszcze jedna bardzo ważna rzecz: pokora. Pokora, czyli umiejętność przyznania się do wybrania niewłaściwego sposobu działania. Ponieważ to nie jest błąd. Ludzie często mówią: „Trzeba umieć przyznawać się do błędów”. Wybranie złego sposobu działania nie jest błędem. Jest informacją, że ten sposób działania nie przynosi efektu, którego oczekujemy.
Nie jest przyznaniem. To nie był błąd, ponieważ w ten sposób wyeliminowaliśmy jedną z możliwości i teraz już wiemy dokładnie, dostaliśmy informację zwrotną, że ten sposób działania nie przynosi oczekiwanych efektów. Często naprawiając coś, szukając usterki, eliminujemy różne inne możliwości, żeby na sam koniec została nam jedna, która jest właściwa. I nie jest błędem eliminowanie różnych możliwości, tylko jest sposobem na poszukiwanie właściwego sposobu działania, dotarcia, rozwiązania. To nie jest przyznanie się do błędu. I też warto o tym pamiętać, że eliminując jeden ze sposobów, zmniejszamy sobie możliwość dokonania po raz kolejny niewłaściwego wyboru. Ten wachlarz możliwości niewłaściwych wyborów nam się, kochani, zawęża. I to jest właśnie to, co też trzeba w swoim sposobie myślenia zmienić. Ponieważ my jako ludzie mamy problem z przyznaniem się do dokonania niewłaściwego wyboru, do podjęcia niewłaściwej decyzji. I to nie chodzi, że wy czy ja.
To dotyczy wszystkich ludzi. Zresztą zwróćcie uwagę w dyskusjach, w rozmowach, w przeróżnych debatach na tematy różne. My jako ludzie mamy wewnętrzne przekonanie, że to, co robimy, jest wynikiem analizy, przemyśleń i jedynego słusznego wyboru, którego mogliśmy dokonać w tym momencie z różnych aspektów. I to jest, kochani, domena podświadomości. I tu nie ma z tym co walczyć. Tak po prostu jest. I trzeba mieć tego świadomość, że my dokonując wyboru w danym momencie, jesteśmy święcie przekonani, że dokonujemy właściwego wyboru.I dopiero po efektach możemy się przekonać, czy to był faktycznie słuszny wybór. To jest też pewnego rodzaju nauka i poznawanie samego siebie, między innymi też pobudek naszego działania. Wracając do tej otwartości na zmianę i tej pokory. Warto jest o tym pamiętać i wiedzieć, że jeżeli chcemy dokonać jakichś zmian w życiu, to musimy być gotowi na dokonanie zmian, że coś musi ulec zniszczeniu, dewaluacji, zniknięciu z naszego życia, żeby mogło pojawić się coś nowego.
Na tym polega zmiana. Zmiana, czyli zamiana jednego na drugie. Tego musimy być świadomi i na to musimy być gotowi. Nie dostaniemy lepszej pracy, nie rezygnując z poprzedniej. Owszem, można mieć trzy samochody, cztery, pięć i kupować coraz lepsze, nie sprzedając poprzednich, ale z drugiej strony dwoma na raz się nie da jeździć. Więc musimy dokonać wyboru, czy zamieniamy jazdę tym samochodem na jazdę tym samochodem. Czyli musisz zrezygnować z jazdy starym samochodem, żeby móc się przejechać nowym, bo dwoma na raz się nie da jechać. Więc te zmiany, żeby były zmianami, muszą wywołać zmianę. Także pamiętajcie o tym. I teraz to, co mówiłem.
Cel to jest zachowanie właściwych proporcji pomiędzy tym co, a tym jak. To jest bardzo ważny aspekt, żeby te proporcje były właściwe. Co? To jest cel, marzenie. Jak? To jest sposób. Pamiętacie, rozmawialiśmy na ten temat, kiedy poruszaliśmy właśnie podświadomośćowe wątki. Ja wam o tym samym mówiłem. I teraz być może wytrwali słuchacze, ci, którzy pamiętają tamte audycje, postawią mi zarzut, ponieważ to, co powiem, będzie diametralnie inne od tego, co mówiłem wtedy. Mówiłem wam, że przy poszukiwaniu wiedzy tej duchowej, rozwojowej, ezoterycznej, czy jakkolwiek by ją nazywał, często koncentrujemy się na tym, jak to jest.
Czyli zdobywamy wiedzę dla samej wiedzy. Natomiast to jest wiedza, która w żaden sposób nie pokazuje nam albo której my w żaden sposób, albo w bardzo małym stopniu wykorzystujemy. Do czego? Do tego, jak zmienić swoje życie. Tym razem powiem wam coś zupełnie odwrotnego. W przypadku, kiedy chcemy dokonać zmian w jakiejś sferze swojego życia, najważniejsze jest co? Najważniejsze jest skoncentrowanie się na tym, co chcemy osiągnąć, jaki jest cel, jakie jest nasze marzenie. I temu powinniśmy poświęcić 99% naszego czasu, żeby określić, co ja tak naprawdę chcę, co jest moim celem, co jest moim marzeniem. To jest 99% pracy, 99% naszego wysiłku. Pewnie w tej chwili się ze mną nie zgodzicie.
I pewnie bardzo słusznie, bo na pierwszy rzut oka wygląda to troszeczkę tak: „Przecież cały czas tak robię. Przez cały czas myślę o tym, czego chcę. Cały czas o tym myślę. I co? Nie podejmuję żadnych działań. Nic nie robię, tylko myślę i nic się nie dzieje”. Zaraz wam ten mechanizm wyjaśnię. Ponieważ bardzo często robimy to w niewłaściwej kolejności. Zwróćcie uwagę, co się dzieje, kiedy wymyślamy sobie, kiedy myślimy o jakimś marzeniu bądź wyznaczamy sobie jakiś cel. Na przykład kupno samochodu, zmiana pracy, wyjazd na bardzo drogą wycieczkę, remont w mieszkaniu, kupno mieszkania, kupno domu, kupno działki.
Mówię o rzeczach takich spektakularnych. Nie mówię tutaj, że celem moim dzisiejszym będzie posadzenie na działce sześciu mieczyków.Nie mówię o czynnościach dnia codziennego, tylko mówię o czymś, co kwalifikujemy jako marzenie, czyli rzecz ważną, dużą, istotną w naszym życiu. Co się dzieje? Od razu, w pierwszej kolejności zaczynamy określać swoje szanse na realizację tego marzenia, na realizację tego celu. Już na samym początku. Jeszcze się nic nie pojawiło, a my już określiliśmy swoje szanse na osiągnięcie tego, czego pragniemy. Jak myślicie, czy to jest właściwe? Skoro jest to marzenie, to dlaczego określamy sobie szanse na realizację tego marzenia? I to jest już początek naszej walki z tym przedsięwzięciem. Od razu na samym początku: marzenia, ale nie mam pieniędzy, ale mam kredyt, ale z mojej pracy tego nie zrobię, ale przecież ja nie zasługuję na taki samochód, ale taka piękna dziewczyna w ogóle na mnie nawet nie spojrzy.
Jak ja wyglądam? Mam za cienki portfel, żeby do niej startować. I tak dalej. Już na samym początku jakiegokolwiek marzenia określamy swoje szanse. Opowiem wam historię ze swojego życia, bo część słuchaczy mówi, że to się do czegoś przydaje. Jak wyglądała sytuacja z Radiem Paranormalium? Pan Marek jest tutaj świadkiem. W razie czego możemy też na świadka powołać jeszcze jedną osobę, która się do tego przyczyniła: pana Piotra. Pomyślałem sobie tak: dobra, Sławuś, napisałeś książeczkę. Fajnie, super.
Tylko że nikt o tej książce nie wie. Oprócz twoich znajomych. Pewnie się z czasem dowiedzą, ktoś tam komuś powie. Ale może byś włożył w to chociaż minimum wysiłku, żeby ludziom o tej książce powiedzieć? Wysłałem do trzech redakcji gazetowych, między innymi do Nieznanego Świata. Wysłałem takie zapytanie, a może w związku z tym, że napisałem książkę, mam jakieś swoje przemyślenia, może bym na przykład jakiś artykuł od czasu do czasu napisał, żeby jakąś płaszczyznę współpracy stworzyć. I właśnie pan Piotr z Nieznanego Świata odezwał się do mnie. Mówi: przesłuchałem kilka, bo już miałem kilka filmików wrzuconych na YouTube. I on tam przesłuchał. Mówi: pan się nadaje do radia, panie Sławku.
Ma pan wiedzę, ma pan to poukładane, fajny przekaz, więc proszę to zrobić w radiu, ja tam zadzwonię. Odezwał się do pana Marka. My z panem Markiem żeśmy się wymienili mailami i pan Marek mówi do mnie: poniedziałek albo czwartek. Mam wolny termin. To ja mówię: poniedziałek. Poniedziałek, godzina 20:00. Pan Marek mnie pyta wtedy, już nie pamiętam, czy to taka dokładnie kolejność była: jaki będzie tytuł audycji w ogóle, o czym? Ja mówię: nie wiem. Nie mam zielonego pojęcia, ponieważ jest to świeży temat. W ogóle nic nie zakładałem z tego, co wyjdzie z naszej rozmowy, więc nie wiem jeszcze, jaki będzie temat, ale coś wymyślę.
I się umówiliśmy na jakieś spotkanie czy na jakąś rozmowę i dopiero pociągnęliśmy temat. Nie miałem pojęcia, o czym będę mówił. Dowiedziałem się w międzyczasie, że audycja ma trwać około godziny czasu, więc byłem przerażony na początku. Mówię: ja tu 10, 15 minut filmów nagrywam, a tu teraz przez godzinę czasu co ja będę mówił? Teraz, jak widzicie, bardzo często się hamuję przed tym, żeby w tą godzinę się wyrobić. Nic nie zakładałem. Przyjąłem po prostu wszystko jako moje marzenie, bo to było moje marzenie. Żeby móc ludziom szerszej rzeszy powiedzieć o tym, że napisałem książkę. Taki był cel, takie było założenie, takie było moje marzenie. Na początku było założenie, że zrobię to drogą pisemną.
Później się okazało, że droga radiowa. Gdybym uczepił się drogi pisemnej, nie siedziałbym dzisiaj najprawdopodobniej przed mikrofonem i nie prowadził tej audycji. To jest ta gotowość na zmianę, ale też niezastanawianie się nad tym jak. Druga historia z mojego życia to była historia związana z meblami. Bardzo zresztą podobna. Jak moja starsza córka szła do podstawówki, to moja młodsza córka miała roczek. Ponieważ mieszkali we trójkę w jednym pokoju, łącznie z Marcinkiem, czyli z moim zmarłym synkiem, chciałem wygospodarować w tym pokoju jakieś miejsce dla dziecka.Żeby mogło przyjść ze szkoły i mieć swój kącik do odrabiania lekcji: na plecak, na położenie książek, na piórnik i tak dalej. Ponieważ dokupienie gotowego mebla było niemożliwe, postanowiłem ten mebel wyprodukować. Zrobiłem rysunek, rozpisałem to, pomierzyłem i tak dalej. Zaprosiłem swojego przyjaciela, sąsiada, późniejszego wspólnika na małą rozkminkę.
Mówię: „Tomeczek” — on też taki dłubek — „Tomeczek, robimy”. „Dobra, robimy”. Posiedzieliśmy, pokminiliśmy, zrobiliśmy mebelek. Zamówiliśmy materiał. Po drugiej stronie ulicy akurat mieliśmy zakład, gdzie robili to usługowo. Wyszło super. Ja mówię: „Słuchaj, skoro ja miałem taki problem, mieszkając w bloku, to taki problem ma 90% ludzi mieszkających w blokach, że nie może dokupić mebla, który by im pasował do danego układu pomieszczenia i tak dalej”. I tak powstał pomysł robienia mebli na wymiar. Tak powstał pomysł. Usiedliśmy, ja mówię: „Słuchaj, chcesz tą chabaniną dalej handlować?” A jemu kiepsko szło, zresztą nie miał do tego serca.
Wolał to dłubanie. „Tak”. Ja mówię: „No to robimy deal, robimy biznes”. I kochani my w swoim, że tak powiem, entuzjazmie otworzyliśmy firmę zajmującą się produkcją mebli. Dwóch amatorów. Ja pojechałem na targ. Pojechaliśmy we dwóch, kupiliśmy za 250 złotych u Ruskich taką piłę. „U Ruskich” — tak się mówiło na bazarze. Z całym szacunkiem dla narodu rosyjskiego, a bardziej mi chodzi o określenie miejsca zakupów. Za 250 złotych kupiliśmy piłę ręczną i mieliśmy nią ciąć piłę laminowaną, formatować sobie płyty i robić z tego meble.
Ci, którzy mają troszeczkę pojęcia technicznego, pewnie leżą teraz na podłodze i się śmieją, i zalewają łzami. Tak, taka była moja i jego wiedza na temat produkcji mebli. Natomiast my otworzyliśmy firmę, która będzie produkowała meble. Wynajęliśmy za jakieś grosze piwnicę, taką większą. Mój kolega, sąsiad z bloku miał. Tam zrobiliśmy warsztat i z moim świętej pamięci teściem postanowiliśmy robić meble. Ja to powtarzam wielokroć: gdybym wiedział, z czym to jest związane, gdybym znał te wszystkie przeciwności losu, te wszystkie wymagania, jakie są potrzebne do tego, żeby zajmować się robieniem mebli, wystraszyłbym się. Nie zrobiłbym tego. Poddałbym się na starcie. Gdybym co?
Gdybym zaczął się zastanawiać jak. Jak się okazało, bo zaczęliśmy szukać oczywiście tarczy, bo pierwsza próba poszarpała tę płytę niemożebnie. Mówimy: „No jak? Przecież z czymś takim nie pojedziemy do klienta”. Więc zaczęliśmy szukać. Piła z ujemnym kątem cięcia i tak dalej. Później zaczęliśmy drążyć temat. Okazało się, że do cięcia płyty laminowanej są potrzebne specjalne piły z tak zwanym podcinakiem. Dwie piły, jedna z góry, druga z dołu i tak dalej, która wtedy kosztowała 40 000 złotych. I to był pierwszy taki: „Kurczę, dobra, ale skąd wziąć 40 000 złotych na zakup pił?” I tak dalej.
Później się okazało, że płyta, żeby ją przewieźć w całości, ma 2,80 na 2,07, więc nie przewieziesz tego osobówką, tylko trzeba mieć busa, ciężarówkę i tak dalej. Później już poszło. Później okleiniarki, później narzędzia, później hala 100, 150 metrów i tak dalej. I to wszystko udało się zrobić, ale tylko dlatego, że ja na samym początku nie zastanawiałem się jak. Ponieważ jak widzicie, wymyślimy sobie cel i już na samym początku widzimy przeciwności. Jak zaczynamy rozmyślać jak, te przeciwności, te problemy, te sytuacje piętrzą się w sposób arytmetyczny, arytmetyczny czy jakiś tam jeszcze inny, po prostu lawinowo. Więc ważne jest, żeby na samym początku nauczyć się myśleć tylko i koncentrować tylko na tym, jaki jest cel, jakie jest marzenie. Nauczyć się odrzucić ze swoich myśli, ze swojego sposobu myślenia te wszystkie negatywy, które w momencie, kiedy myślimy, marzymy, się pojawiają. Na tym przede wszystkim powinniśmy się nauczyć skupiać. Na tym, czego chcemy.
Jak? Zostawmy. Zostawmy na chwilę rozmyślania jak. Cieszmy się. Nauczmy cieszyć się tym, co będzie, jak zrealizujemy nasz cel, jak zrealizujemy nasze marzenie.Jak wiecie, wszystko jest energią. Im więcej pozytywnej energii, radości, szczęścia, fascynacji, ekscytacji, adrenaliny, wyzwania przypiszemy do tego marzenia, tym lepiej. Ponieważ w fazie działania oczywiście pojawiają się problemy, zwątpienia, jakieś kłopoty i tak dalej. Tego w fazie tworzenia nie unikniemy. Ale im większy będzie potencjał związany, ten pozytywny potencjał energii związany z tym celem, z tym marzeniem, tym łatwiej będzie te gorsze momenty w fazie działania, w fazie tworzenia przetrwać, przełamać, przeżyć i tak dalej. Przeczekać.
Kochani, jak zapytacie ludzi bogatych, jak oni doszli do tego, do czego doszli, to większość z nich nie jest w stanie powiedzieć, jak się to stało. Chociaż ja nie uważam się za człowieka bogatego. Nie uważam się. Nie jestem człowiekiem bogatym, jestem człowiekiem bardzo biednym. Natomiast był moment, kiedy moja firma meblowa robiła bardzo duże obroty. Bardzo dużo mebli, bardzo dużo projektów, które stoją do dzisiaj w miejscach również publicznych, po całej Polsce. Byliśmy firmą dość prężną, dość dużą. I ja wam powiedziałem o samiutkim początku. Natomiast tych poszczególnych etapów, kiedy co się wydarzyło i tak dalej, wam nie powiem, bo tego już nie pamiętam, tego się już nie rejestruje. Ważny był cel, zakup.
Jak skupiamy się na celu, to pewne sytuacje to jest właśnie prawo przyciągania. Czyli tu właśnie pojawia się prawo dokonywania właściwych wyborów. Okazało się, że 40 000 kosztuje maszyna. Ja mówię: „Nie, takich pieniędzy nie mam”. Natomiast podczas naszych poszukiwań ktoś nam powiedział: „Wiecie, tu jest taki Marian. On zajmuje się ostrzeniem pił, frezów i tak dalej. Podjedźcie, może on wam coś pomoże. Może ma jakieś piły, może zna”. Czy w ogóle usłyszeliśmy Marian Ostrzarz. Już nie pamiętam nawet, jak to było.
Ale Marian Ostrzarz. Ja mówię: „Jedziemy”. Zupełnie tak. Jedziemy, nie wiemy po co. Jedziemy. Od słowa do słowa okazało się, że bardzo pozytywna, bardzo fajna osoba, nieżyjąca już. Bardzo dobry fachowiec. I on, kochani, za 4000 złotych zrobił nam może nie profesjonalną piłę, ale najlepszą piłę, na jakiej kiedykolwiek ciąłem płyty. Z podcinakiem, ze wszystkim. Cichutka, fajna, mieszcząca się, składana, rozkładana do przewozu, do transportu, lekka.
I okazało się, że można mieć piłę za 4000, a nie za 40. Później się okazało, że można mieć też nie za 40, a za 10 profesjonalną piłę, bo spotkałem człowieka, który znał człowieka, który to człowiek miał znajomych, którzy chcieli z Turcji coś i w ten sposób, i tak dalej. Te okoliczności same się pojawiały. Okazje. Tylko pamiętajcie jedną rzecz: że trzeba być gotowym na zmiany. Nie zakładać sztywno planu. Gdybym ja, powiedzmy, na tym etapie, kiedy usłyszałem 40 000, skupił się na tym, że muszę zorganizować 40 000 na zakup piły, to albo bym się wtedy poddał, albo bym zaciągnął kredyt, żeby tą maszynę kupić. Odrzuciłbym w ogóle inną opcję niż zakup piły za 40 000. Nie zwróciłbym uwagi na informację Marian Pilarz, ponieważ byłbym w swoim jak zafiksowany na to, jak kupić piłę za 40 000. Być może nie prowadziłbym audycji w Radiu Paranormalium, gdybym zafiksował się, że ja chcę swoje informacje, swoje doświadczenia, swoje przemyślenia przekazywać w formie papierowej.
Bym powiedział panu Piotrowi: „Nie, ja chcę pisać”. Nie mówić. Ja chcę pisać. Ja nigdy nie byłem osobą medialną. Ja nie występowałem na żywo. Może mam tremę. Może się boję. Może nie umiem. Może się nie nadaję.A już na wizji. Mam przecież odstające uszy.
I tak dalej, i tak dalej. Gdybym się zafiksował, że chcę pisać, najprawdopodobniej dzisiaj bym nie mówił. W sensie nie mówiłbym do was. Dlatego kochani, przy myśleniu o tym, czego pragniemy w życiu, o tym, do czego chcielibyśmy dojść, do czego chcemy dążyć, co chcemy osiągnąć, bardzo ważne jest, oprócz przestrzegania zasad, o których mówiłem, zachowanie kolejności. My bardzo często najpierw układamy plan luźnymi ścieżkami, a dopiero później do tego dopasowujemy cel i marzenie. I bardzo często to nam zamyka drogę do dokonywania jakichkolwiek zmian. Ponieważ najczęściej ten plan, do którego dopasowujemy cel i marzenie, jest takim samym sposobem działania, który już wielokroć nie sprawdził nam się w życiu. Czyli tą samą techniką, tym samym sposobem chcemy zmienić coś w życiu. I do tej starej, niedziałającej techniki próbujemy dopasować cel i pragnienie, cel i marzenie. I tak naprawdę, nie będąc żadnym jasnowidzem, mówię wam: to się nie uda.
Stracicie energię, poświęcicie następny czas w swoim życiu, popadniecie w następne frustracje, a to się i tak nie uda. Ponieważ jeżeli wyznaczamy sobie cel, a nie osiągamy go, to na 99% nasz sposób działania był niewłaściwy. Plan, czyli jak, był niewłaściwy. Dlatego kochani, reasumując, bo patrzę, że jest 20:10. Reasumując, właściwa kolejność jest taka: cel, marzenie, pragnienie. 99% czasu poświęcamy na wymyślenie celu, marzenia. Koncentrujemy całą swoją uwagę, eliminujemy, co nie jest proste, ze swojego myślenia wszystkie przeciwności, wszelkie problemy, które się pojawiają, które nasz umysł wymyśla. „Nie zasługujesz, nie jesteś wart, nie jesteś godzien. A po co ci to wszystko? A co ludzie powiedzą?
A na pewno skłócisz sobie rodzinę. A na pewno was okradną. Jak sobie kupisz nowy samochód, zmienisz dom i tak dalej. Sąsiedzi przestaną do ciebie przychodzić, przestaną się odzywać. Będą uważali, że ktoś powie, że na pewno kradniesz, ktoś ci go porysuje”. I tak dalej. Te przeciwności, te problemy, które wymyśla wasz umysł, a dokładnie wasza podświadomość, na tym etapie skupcie się, żeby je wyeliminować. Żeby jak największy radosny, wesoły, sympatyczny potencjał energii zapakować w to marzenie i nie zastanawiać się jak. To jest pierwszy krok. Możecie to sobie zapisać.
Drugie, co jest ważne, to żeby wiedzieć, jaki pierwszy krok wykonać. To jest jak na drodze. Stoicie na skrzyżowaniu, na rondzie czy gdziekolwiek indziej. Jeżeli chcecie ruszyć z miejsca, stara chińska mądrość mówi, że każdą najdłuższą podróż zaczynamy od pierwszego kroku. Więc warto wiedzieć, w którą stronę, jak ma wyglądać mój pierwszy krok w kierunku osiągnięcia tego celu. Zadzwonię do swojego sąsiada, przyjaciela, kolegi. Mam do zrobienia mebel. Pierwsza myśl: zadzwonię do mojego kolegi, żeby mi pomógł. Porozmawiam z nim na ten temat. Zobaczymy.
To jest pierwszy krok. Nic więcej. Dalszego jak nie ma. Jest cel, jest marzenie, jest pragnienie i pierwszy krok. I dalej jest otwartość i gotowość na zmianę. To jest ten trzeci ważny element. Gotowość na zmianę. Jeżeli ułożycie już jak, dopasujecie do tego plan, nie będziecie w stanie go skorygować. Nie będziecie gotowi na zmianę, a każda rzecz, która nie pójdzie zgodnie z tym planem, będzie dla was przeciwnością. Ponieważ najczęstszą przyczyną rozczarowań są nasze oczekiwania.
Jeżeli zakładamy sobie jakiś plan, to chcemy, żeby on szedł tak, jak my go założyliśmy. Jeżeli idzie coś nie tak, traktujemy to w kategoriach porażki, problemu. To obniża nasze morale, nasz zapał, nasz entuzjazm i zamyka drogę do reagowania na bieżąco na skutek pojawiających się okoliczności.Zwróćcie uwagę ci zwłaszcza, którzy to może dotyczyć imprez, to może dotyczyć meczu piłkarskiego. Jeżeli trener ustala założenia taktyczne z piłkarzami, to są to założenia taktyczne, ale tam nie jest ustalone, jak będzie biegał przeciwnik. I tak na dobrą sprawę, to przed meczem ustala się tylko kto, z kim wymieni pierwsze podanie. Cała reszta wynika już na bieżąco z racji tego, jak będzie biegał przeciwnik, bo tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. I to nas fascynuje. To nas kręci, to nas emocjonuje. Bo to jest emocjonujące. To, co się za chwilę wydarzy.
To, jaką decyzję będę musiał podjąć. W życiu tych emocji nie chcemy. Chcemy mieć plan i żeby nic się nie zmieniało i wszystko, co idzie niezgodnie z planem, jest naszą porażką, problemem, stratą energii, zabijaniem entuzjazmu i tak dalej. Nie da się zrobić, zrealizować marzenia idealnie według planu, który się założyło. Dlatego trzeba być przygotowanym i gotowym na zmiany. Trzeba mieć wkalkulowane to, że te zmiany się będą pojawiać. Mało tego, trzeba mieć w sobie pokorę. Czyli coś się nie udało, coś nie poszło, coś zwolniło. To dla mnie to jest informacja, że popełniłem, że wybrałem niewłaściwą drogę, że dokonałem niewłaściwego wyboru. Muszę to skorygować.
Natomiast jeżeli się uprę, że mimo przeciwności ja będę dalej brnął w to, ponieważ będę pozbawiony pokory, to wiadomo, że nic z tego nie wyjdzie. Dlatego kochani, bo oczywiście znowu się rozgadałem, ale dzisiaj mówię, jak zauważyliście spokojniej i tak rozważniej, ponieważ chciałbym, żeby te informacje były dobrze zapamiętane, były też poukładane. Pamiętajcie, kolejność jest taka. Kot. Mój kotek wyczuł, że przegapiłem.
[01:03:32] - Kotek przypomniał o kolejności.
[01:03:35] - O 21:00 miała być przerwa. Mówi: „No dobra, kurde Sławek, ile można czekać? 10, 15 minut, studencki kwadrans. Ale tu już jest 18”. Już Manilek. Kochani, kolejność jest taka.
[01:03:48] - Przypomniał kotek o kolejności. Najpierw miska dla kotka, dopiero potem audycja.
[01:03:53] - Później audycja. No tak w kociej hierarchii tak. On ma i cel, i plan nawet, i nawet mechanizmy, żeby to wyegzekwować. Kochani, to tak szybciutko reasumując. Pamiętajcie najpierw jest cel, 99% cel, marzenie, pragnienie. Na tym koncentrujecie swoją uwagę i odganiacie wszystkie negatywne myśli. Dlaczego one się pojawiają? Powiem wam w następnej audycji. Druga rzecz w kolejności to jest pierwszy krok, jaki musicie wykonać. Trzecia rzecz to jest otwartość na zmiany i pokora.
Wyciąganie wniosków z tego, co się dzieje. Nie obwinianie innych, tylko zastanawianie się, co dla mnie ta informacja znaczy, co powinienem skorygować, co zmienić, co wcielić w życie. I dopiero wtedy wyłania się jak. I w ten oto kochani sposób, bo on już nie odpuści. Kończymy oficjalną. Chodź tutaj. Kończymy oficjalną część. Poproszę panie Marku o chwilę przerwy i muzyki na nakarmienie kota oraz złapanie przeze mnie łyka wody i wracamy do czytania komentarzy. Nie wiem, widzę, że coś tam schodzi, więc wnioskuję, że coś tam.
[01:05:21] - Nawet więcej niż coś tam. Coś tam ludzie piszą i piszą. A ja tutaj przygotowałem już z kilkudniowym wyprzedzeniem, drodzy państwo, taki kawałek, który na pewno bardzo wielu słuchaczy wzruszy, spodoba się państwu, u niejednego obudzi niepohamowaną potrzebę wypłakania kilku łez. Utwór zatytułowany, sam tytuł już wiele mówi. Utwór pod tytułem „Dziękuję mamo”. Mało tego tytuł bardzo ciekawy. Nie tylko to. Utwór w dwóch językach. Część jest po polsku, część po słowacku. Część po polsku wykona znany już słuchaczom Radia Paranormalium Piotr Wrona, czyli Peter Van Crough, a po słowackiej stronie będzie mu towarzyszył Erik Laďko.
A my wracamy do państwa w drugiej części audycji „Świat oczami duszy” już za cztery minutki z kilkoma sekundami. Radio Paranormalium paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
[01:06:44] - Mamuśku kochana, słyszysz głos mój na tym bicie? Mamuśku kochana, dziś dziękuję ci za życie. Za każdy mój oddech i za twoje ciepłe ręce. Za to, że nosiłaś mnie, mamo, pod swoim sercem. I choć nie było łatwo, ty byłaś mi przykładem. I dzięki tobie, mamo, w życiu daję sobie radę. Ty jesteś dla mnie gwiazdą, która oświetla mi drogę. Nauczyłaś kochać. Dzięki tobie kochać mogę. W twoich oczach tylko miłość.Tam matczyna przyjmij, proszę mamo, podziękowania od syna, bo dziękuję, że jestem i za to, co w życiu robię.
Każdy uśmiech na twej twarzy przypominam teraz sobie. Rozdzieleni przez los, choć nie mogę być przy tobie, noszę ciebie w sercu, w mojej duszy, w mojej głowie. Gdybym tylko mógł, to napisałbym na niebie: Dziękuję ci, mamo, że mogę być częścią ciebie. Kocham mamo.
[01:07:51] - Tak začal som svoj život ako postrelený vták. Mama dala si mi krídla, no veru tak. Dala si mi krídla aj oporu do života. Nikdy neranila, stále sa starala. A z toho mála, čo si mala, aj tak dala si mi veľa, lebo dala si mi život. Dobre si ma vychovala. Ľutujem len naše hádky a tvoje slzy. Mami, prepáč, že časť zo seba k tebe drzí. Nechápal som isté veci, no teraz to už viem. Teraz to už viem, že si jediná osoba, ktorú milujem.
Aha. Aj keď odišiel som, stále ťa mám, mama, v sebe a z môjho srdca ťa už nikto nikdy nevyberie. Nikdy nevyberie.
[01:08:37] - Dziękuję ci mamo za każde poświęcenie, za każdą twoją łzę i za każde zmartwienie. Za każdy poranek i kolejny nowy dzień. Dziękuję ci mamo, bo wiesz, bardzo kocham cię. Jesteś mym pierwszym oddechem, pierwszym ruchem i spojrzeniem. Jesteś pierwszym mym dotykiem, uzależnieniem i do końca życia będę mówił ci to samo. Imię największej miłości to twoje imię mamo.
[01:10:06] - To był Piotr Wrona, szerzej znany jako Peter Van Kru oraz Erik Laczkó w utworze „Dziękuję mamo". W Radiu Paranormalium słuchacie państwo audycji „Świat oczami duszy". Mamy 17 sierpnia roku pańskiego 2020 i właśnie teraz przechodzimy do drugiej części dzisiejszej audycji, w której pan Sławek będzie czytał komentarze i się do nich odnosił. Krótko mówiąc, będzie mała dyskusja między panem Sławkiem a słuchaczami. Będzie można oczywiście zadzwonić. Linia telefoniczna otwarta jest już teraz, także łapiemy za telefony i dzwonimy, bądź też łapiemy za jakieś urządzenia do pisania i piszemy, wysyłamy pytania. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarne: trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem, trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero zero zero osiem. Komórkowy: pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery, sto dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery, sto dziewięćdziesiąt trzy. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa, trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa.
Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:12:03] - Dziękuję panie Marku. Kochani, moja prośba jest taka, ponieważ o 23:00 wchodzi Jubi. Też miał małą przerwę, więc nie chciałbym go wstrzymywać. A poza tym, jak się domyślacie, byłem teraz tak na chwileczkę u szczeniaczków sprawdzić, czy wszystko w porządku. No ale mam też jeszcze dzisiaj swoje, oprócz kotów, inne obowiązki do spełnienia, więc chciałbym dzisiaj o 23:00 skończyć, więc jak ktoś, maks do 23:00. Więc jak ktoś chciałby dzwonić, to zróbcie to teraz, żebyśmy nie mieli na sobie presji. Ja też będę czytał te komentarze, które dotyczą bezpośrednio tematu, który dzisiaj poruszyłem, ponieważ uważam, że jest ważny. Znaczy jest ważny dla tych, którzy chcą zrozumieć mechanizm, jak skutecznie dokonać zmian w swoim życiu, jak coś w swoim życiu zmienić na lepsze. Ja to nazywam bardziej świadome.Bo przede wszystkim o to chodzi, że my często działamy, funkcjonujemy jak takie małe robociki. Ale dlaczego tak się dzieje?
Z jakiego powodu i co z tym zrobić będzie w następnej audycji. Jeżeli ktoś ma ochotę zadzwonić, serdecznie zapraszam, ale róbcie to w miarę na początku tej części. Iwonka pisze: „Dobry wieczór, pozdrawiam wszystkich szczeniaczki, pana Sławka też. Kiedyś miałam też w domku taką siódemkę szczeniaczków, zgraję w domu”. Powiem tak, kto to miał, to wie, co to jest za przeżycie emocjonalne, zwłaszcza dla osób wrażliwych. Ja, ponieważ pojawił się ten komentarz, mimo że to nie do końca w temacie audycji. Natomiast jest to niewątpliwie możliwość obcowania z miłością bezwarunkową. Ja każdą chwilę przez ten ostatni tydzień spędzałem tam właśnie z nimi, żeby się tym wszystkim radować, cieszyć i napawać. Także polecam chociaż raz w życiu. Piter pisze: „Panie Sławku, fajny pomysł, ruszamy do przodu”.
Cieszę się bardzo, że się pomysł podoba. Ja oczywiście o konkretnym pomyśle powiem wam w następnej audycji. Już ubiorę to w nazwy, ubiorę to w słowa, ubiorę to najprawdopodobniej też w propozycje oraz moje prośby i oczekiwania. Ale póki co to jest ważne. To, co powiedziałem dzisiaj, to jest w zasadzie jedna z najważniejszych rzeczy, jeżeli chodzi o dokonywanie zmian. To, co powiedziałem, przynajmniej w moim przekonaniu. Indiką pisze: „Uff, bo już myślałem, że wierzy pan w czary-mary”. Coś tam, że tak powiem. Może nie w czary-mary, ale domyślam się, że chodziło o te moje początkowe wyjaśnienia, jak ja to widzę. Ja z pewnymi określeniami, z pewnymi rzeczami się z moimi kolegami z branży nie zgadzam i takie przyklepywanie pewnych informacji, staram się to raczej tłumaczyć i ubierać w racjonalizm i bardziej zrozumiałe słowa.
Piter pisze: „Od pewnego czasu staram się przyciągać i wiecie co? Udaje mi się to i odnoszę wrażenie, że całość co widzę, nawet ludzie, którzy byli toksyczni sami jakoś znikają i zaczynają mnie otaczać podobni”. Tak. Prawo przyciągania, prawo odpychania. Natomiast pamiętajmy, że skoro my mamy wolną wolę i możliwość dokonywania wyboru, to siłą rzeczy inni ludzie mają to samo prawo. To nie tylko tak, że my mamy prawo przyciągania i dokonywania wyboru, kogo w swoim otoczeniu będziemy widzieli. Prawda jest taka, że jeżeli my zmieniamy swoje poglądy, zmieniamy swoje postępowanie i zapraszamy na imprezę tych samych ludzi, których zapraszaliśmy do tej pory i mówimy: „Nie klejemy dzisiaj wódy na umór, nie demolujemy kamienicy i tylko pijemy sobie na przykład drineczki i rozmawiamy o filozofii”. To nie ma nic wspólnego z przyciąganiem ani odpychaniem, tylko z tym, że ci ludzie powiedzą: „W dupie mamy taką imprezę, następnym razem nie przyjdziemy, bo my się bawimy inaczej”. I ta cała filozofia o prawie przyciągania i odpychania właśnie na tym polega, że przestajemy, tak jak nam przestają odpowiadać pewni ludzie, którzy reprezentują sobą coś, tak w którymś momencie my zmieniając siebie, przestajemy pasować ludziom, którzy owszem, akceptowali nas, jak byliśmy łobuzami pod sklepem, którzy zaczepiali ludzi i szukali powodu do zaczepki i do bójki. A teraz mówimy: „Nie, nie można bić drugiego człowieka, bo to tworzy karmę”.
To siłą rzeczy wiadomo, że oni się przestaną z nami kolegować. To jest taki prosty mechanizm. Grzesław pisze: „Witam. Podświadomość nie odróżnia dobra od zła i wykonuje tylko polecenia tego, co jest w naszej wyobraźni. Przykładowo, jeśli ktoś myśli: chcę być bogaty, to podświadomość odczytuje źródło tej wyraźnej chęci, czyli na przykład biedę. Trzeba uważać na swoje myśli i wyobrażenia”. Bardzo trafne. Ja wielokroć uważałem i wielokroć mówiłem, i dawałem też przykłady ze swojego życia, że trzeba uważać, o czym się marzy, bo marzenia się spełniają. Doskonale i całkowicie się z Grzesławem zgadzam tutaj. Podświadomość jest ślepa.
Dzisiaj rozmawiałem z jednym z naszych słuchaczy z poprzedniej audycji przed audycją. Dzisiaj w końcu udało nam się złapać na telefonie.I ucięliśmy sobie taką pogawędkę i on to określił, że podświadomość jest zero-jedynkowa. Ja wam kiedyś mówiłem, że podświadomość nie rozróżnia słów „chcę”, „nie chcę”. I słowo „nie chcę” odbiera tak, jak chcę, ponieważ przywiązujemy do tego bardzo silne emocje. Więc tak, zdecydowanie trzeba uważać, o czym się myśli. Ja tu mówiłem o higienie, wspominałem o tym. O higienie słów, o higienie myśli. I dzisiaj się pojawił ten temat, natomiast będziemy go od następnej audycji wałkowali, ponieważ właśnie to tak zwane prawo przyciągania, prawo dokonywania-
[01:20:06] - No i zaszczycił nas teraz swoim telefonem pan Kazimierz. Dobry wieczór, panie Kazimierzu. Czy się słyszymy?
[01:20:16] - Dobry wieczór, dobry wieczór, kłaniam się.
[01:20:19] - A tego nie ma.
[01:20:20] - Dzisiaj dzień dobry panie Marku, panie Ławku i dzień dobry słuchaczom.
[01:20:27] - Witamy panie Kazimierzu. Nie było widać jak się pan kłania. Ja mógłbym poprosić o powtórkę?
[01:20:32] - No to jeszcze raz się kłaniam wirtualnie.
[01:20:35] - Pozdrawiam.
[01:20:36] - Nie widać, ale rzeczywiście samo nawet jak mówię, to jakoś mam tak w nawyku też lekko głowę pokłaniać. Nie wiem czemu. To chyba jest to połączone z moimi nerwami. Dzisiaj jest bardzo fajny temat. Zrobiłem sobie notatki, tak szybko chcę przejechać. Za długo czasu nie zajmę, wiem, że mamy bardzo krótko. Nie chcę też długo siedzieć wyjątkowo, bo uczę się coraz krócej. Temat przyciągania jest niesamowicie ciekawy, bo chciałbym na samym początku szybko opowiedzieć taką małą historyjkę z mojego właśnie dzieciństwa odnośnie prawa przyciągania. Mianowicie jak byłem mały, to mieszkaliśmy w mieszkaniu jednopokojowym, gdzie wszyscy po prostu się musieli pomieścić w jednym pokoju. Tam było kilka łóżek i telewizor, i szafy.
No było ciasno. No i na tym samym piętrze mieliśmy fantastyczną sąsiadkę, którą bardzo lubiliśmy i ona mieszkała na czterech pokojach. I bardzo mi się marzyło właśnie mieszkać na tych czterech pokojach, konkretnie na dokładnie takich czterech pokojach. I wyobrażałem sobie pokój, mieszkanie tam i tak dalej. Takie wyobrażanie sobie co noc praktycznie, znaczy co noc przed snem, trwało jakiś rok i po roku kolega mi mówi: „Słuchaj, bo coś tam mówiliście, że twoja mama słyszałem, mówiła, że chcecie się przeprowadzić. To nasza sąsiadka szuka właśnie możliwości zamiany mieszkania czteropokojowego na dwa takie same”. I się okazało, że to było w innej klatce, w tym samym bloku, zupełnie identyczne mieszkania. I sfinalizowaliśmy po pewnym czasie i to było dosłownie tak, że samo to do mnie przyszło, ta możliwość. Tylko musiałem przekazać tę informację dalej do mojej mamy. Mama musiała pójść, czyli trzeba było postawić ten krok.
Samo prawo przyciągania jakby przyciągnęło dokładnie to mieszkanie. Mamie też się to mieszkanie właśnie podobało i też właśnie takie chciała. Więc z mojego doświadczenia taki przykład działania. Ja to traktuję jako nie zbieg okoliczności, a taki przykład działania tego prawa.
[01:22:58] - Znaczy ja cały czas mówię, cały czas tłumaczę to zjawisko prawa przyciągania. To jest nasza otwartość. Ja cały czas to mówię. Otwartość na nowe rzeczy, na informacje, bo to mówię, no nie przyciągnął pan tego mieszkania.
[01:23:16] - No tak, dokładnie. Znaczy przyciągnąłem nie mieszkanie, a osobności.
[01:23:23] - Tak, dokładnie. Okoliczności. Otwieramy się na okoliczności i one się pojawiają. Marzenia się po prostu spełniają. Marzenia, cele, pragnienia. To się pojawia w naszym życiu. Dokładnie tak to wygląda. Ja mówię panu, oczywiście tego nie muszę tłumaczyć. Mam nadzieję też, że słuchaczom również. Natomiast mówię, będę upierdliwy, jeżeli chodzi o tłumaczenie tych słów, określeń, żeby słuchacze właśnie nie myśleli, że to jakiś magiczny proces jest.
[01:23:56] - Okej.
[01:23:57] - Ale cieszę się z tego dowodu, tak. Żywego.
[01:24:01] - To tak kończąc w zasadzie chciałbym przejechać szybko cztery punkty, takie szybkie przeczytać, bo sobie zrobiłem notatkę z tego, co pan mówił i myślę, że tam wyciągnąłem bardzo ważne rzeczy i chciałbym tylko tak podkreślić i tak przeczytam. Za każdym razem zostawię panu miejsce do odniesienia się, żeby pan nie miał-
[01:24:22] - Żebym nie musiał ja robić notatek.
[01:24:25] - Dokładnie. Więc to był punkt pierwszy. Napisałem: opowiedzieć o mieszkaniu, więc to już przeszliśmy. Punkt drugi. Napisałem tak, że prawo przyciągania nie ma nic wspólnego z podświadomością, a wymaga świadomego działania. Możemy być samo zaprogramowani na narzekanie, czarnowidzenie i pozwolić podświadomości się ponieść, ale podejmowane akcje narzekania i czarnowidztwa będą wynikiem naszego świadomego, bieżącego działania. I tutaj to przyciąganie będzie wyłącznie wynikać z naszych świadomych działań, a nie podświadomości. Tak ogólnie ten punkt.
[01:25:06] - Nie zgadzam się.
[01:25:07] - Okej, rozumiem.
[01:25:09] - Nie zgadzam się, ponieważ problem z podświadomością jest taki, że my bardzo często nie wiemy, co w niej jest.
[01:25:21] - Mhm.
[01:25:22] - I owszem, świadomymi działaniami, tak jak pan swoimi świadomymi afirmacjami. Mamy narzędzia, żeby tą podświadomość przekonać do realizacji jakiegoś konkretnego marzenia, celu. Mamy narzędzia, możemy świadomie wkładając w to olbrzymie emocje. Ja też o tych mechanizmach będę mówił, o tych technikach będę mówił w następnej audycji. Możemy doprowadzić do realizacji jednego marzenia. Znaczy jednego w tym samym czasie, bo później może pojawić się następne, następne i następne. Natomiast ta świadoma praca, ten świadomy wysiłek, świadome działanie zmierzające do osiągnięcia z realizacji tego marzenia jest okej. Natomiast jeżeli osiągniemy to marzenie, to nasza podświadomość, bo my musimy najpierw przekonać naszą podświadomość, panie Kazimierzu, to nie jest tak, że my świadomie. Przyciąganie jest narzędziem podświadomości i my musimy świadomie tą podświadomość przekonać, żeby ona to chciała zrealizować. To mniej więcej tak uproszczając, tak?
Natomiast jak zrealizujemy-
[01:26:48] - To właśnie było w tym punkcie.
[01:26:49] - No to ja go źle zrozumiałem.
[01:26:51] - Jeżeli my jesteśmy czarnowidzami, to nasze świadome działania są skierowane na czarnowidztwo. Będąc czarnowidzami świadomie programujemy naszą podświadomość na czarnowidzenie. Więc to, co przyciągamy-
[01:27:08] - Nie, to w drugą stronę działa. To właśnie w drugą stronę działa. Czarnowidztwo wynika z podświadomości i my świadomie rejestrujemy to, uświadamiamy sobie wzorce z podświadomości i wydaje nam się, że później akceptujemy to, że jesteśmy czarnowidzami i w ten sposób produkujemy. Nie, nawet jak sobie nie uświadomimy, że jesteśmy czarnowidzami, to nasza podświadomość i tak wyprodukuje czarny scenariusz.
[01:27:36] - Dokładnie. Tylko że my świadomie podejmujemy decyzje czarnowidztwa na podstawie zaprogramowanej podświadomości, która nas popycha do czarnowidztwa.
[01:27:45] - Powiem panu, żeby osiągnąć poziom świadomego zaakceptowania wzorców z podświadomości, to wymaga już jakiejś dużej wiedzy o samym sobie, tak?
[01:28:00] - No to prawda.
[01:28:02] - Proces świadomego akceptowania tego, że jestem czarnowidzem, ponieważ moja podświadomość ma zapisany wzorzec czarnowidztwa, jest naprawdę mało takich osób, które mają świadomość.
[01:28:13] - Ja wychodzę z założenia, że to, co my robimy, to po prostu robimy. Czyli te czynne, nie bierne rzeczy, tylko czynne, świadome, czyli po prostu wymagają naszej czynnej akcji, podjęcia jakichś działań. Czyli jak ja narzekam, to podejmuję działania świadomie, że będę narzekał. A to, że nie jestem świadom, dlaczego narzekam, to jest inna bajka.
[01:28:34] - Nie, bardzo pan, że tak powiem tutaj, chyba dawno pan nie przebywa w normalnym świecie.
[01:28:45] - Może ja mówię o sobie po prostu. Nie wiem, może ja tak widzę.
[01:28:50] - Zdecydowanie tak. Natomiast proszę mi wierzyć, że ludzi, którzy w ogóle pomijają proces analizy umysłowej, mentalnej w podejmowaniu decyzji, narzekaniu, obwinianiu innym, czarnowidztwie, którzy po prostu robią to w sposób tak naturalny, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, co robią i czym to w ich życiu zaskutkuje, jest całe mnóstwo.
[01:29:22] - To ja się z tym całkowicie zgadzam. To jest tak.
[01:29:27] - No ale okej, dobra. Znowu żeśmy sobie wyjaśnili. Okazało się, że znowu o tym samym mówimy. Proszę dalej.
[01:29:34] - Myślę, że nie ma co prowadzić dalej, ale to jest inna bajka. Myślę, że to się wyjaśni po wszystkich punktach. Trzy. Moje zdanie dalej to jest takie, że prawo przyciągania działa poprzez bycie, a nie chcenie. Bo chcenie oznacza bycie chcącym przez przyciąganie dalszego, więc przyciąga dalsze, niekończące się chcenie, a bycie chcącym, przypuśćmy, pokonania kolejnych metrów przyciągnie kolejne godziny i dni chcenia pokonywania tych metrów, ale nie będziemy pokonywali. Natomiast bycie pokonującym metry, czyli bycie działającym, dążącym do celu, pociągnie zawsze kolejne pokonane metry. Czyli nie chodzi o to, aby chcieć być bogatym, tylko aby działać w kierunku uświadamiania sobie, że jestem osobą, która stawia kolejne kroki do bogacenia się. Tak jakby świadomość, czyli trzeba być świadomym postępów w pewnym sensie, tak? Że jestem tym, który robi postępy, a nie tym, co chce robić postępy.
[01:30:54] - Fajnie, że pan o tym powiedział, chociaż mi akurat gdybym nie mówił o tym wcześniej, to pewnie by mi pan bardziej to zagmatwał niż wyjaśnił. Ale być może właśnie ten sposób tłumaczenia dotrze znowu do innej grupy osób, do których ja nie dotarłem. Ale ja o tym powiedziałem. 99% owszem, tego czasu spędzamy na celuAle muszą być spełnione dwa następne warunki. Czyli wiemy, jaki wykonamy pierwszy krok, decydujemy się nie tylko na chcenie, ale na to, żeby w tą podróż wyruszyć. Czyli wykonujemy pierwszy krok i jesteśmy otwarci na zmiany. Decydujemy się na drogę, ale nie zakładamy w stu procentach, którędy ona ma przebiegać. Zdecydowanie zgadzam się z tym, że samo siedzenie i chcę to nie. Oczywiście, że nie, bo każde osiągnięcie czegokolwiek jest związane z działaniem.
[01:32:06] - To jest prawda, ponieważ jeżeli ja chcę, to znaczy, że w tym momencie chcę i skupiam się na chceniu. To przyciągnie możliwość tego, że będę chciał coraz bardziej i coraz bardziej się skupiał na chceniu. Będę miał coraz więcej powodów do tego, aby innym zazdrościć, że mają więcej i dalej będę bardziej chciał.
[01:32:30] - W etap zazdrości w ogóle nie wchodźmy, ale jak pan zauważył na swoim przykładzie, można marzyć. Zresztą tu akurat na pana przykładzie świetnie to wygląda. Rok pan nic nie robił. Nie biegał po agencjach, nie sprawdzał, nie szukał, nie jeździł.
[01:32:53] - Ja byłem wtedy małym dzieckiem, więc wiadomo.
[01:32:55] - Nie, ale to rok czasu.
[01:32:58] - Ale moja mama robiła. I akurat to, że ona robiła sprawiła, że ktoś się dowiedział. Dowiedziała się mama mojego kolegi, powiedziała mojemu koledze, kolega mnie i tak to doszło.
[01:33:12] - Wie pan, rok czasu trwało produkowanie marzenia. Wymyślanie, energia, którą pan wkładał. Po to, żeby w kilka dni działaniem załatwić wszystko. Gdyby pan zakładał sposób, to być może do tego by nie doszło. Pan tylko marzył o czteropokojowym mieszkaniu i ten proces trwał rok czasu. Owszem, potrzebne jest działanie, ale najpierw musimy wygenerować energię związaną z marzeniem. Bez zastanawiania się, czy jest to możliwe, jak to będzie, co to będzie, kiedy to będzie. Po prostu mamy marzenie. Chcemy.
[01:33:54] - Tak.
[01:33:55] - Ale musimy być przygotowani na to, że dokonają się zmiany w naszym życiu, bo będziemy się musieli przeprowadzić, nie?
[01:34:04] - Dokładnie.
[01:34:05] - Więc musimy być przygotowani na to, że będziemy musieli wykonać jakieś działania.
[01:34:12] - Okej, dwa ostatnie punkty i już kończymy. Cztery. Prawo przyciągania wymaga otwartości, pan powiedział. A ja dopowiadam: gdyż bycie zamkniętym-
[01:34:25] - Słuchaj.
[01:34:26] - Słucham?
[01:34:26] - Znaczy otwartości na zmiany. Tak.
[01:34:29] - Tak. Gdyż bycie zamkniętym wynika z ignorancji lub lęku. Te przyciągają nowe powody do lęku lub ignorancji właśnie. Tak ja to postrzegam.
[01:34:42] - Słusznie. Zupełnie się z panem zgadzam, że to określanie konkretnego planu może wynikać z lęku co będzie, jak się pojawi coś, czego ja nie przewidziałem. Tak, może wynikać z lęku. I to później może generować następne.
[01:35:04] - Nowe powody do lęku.
[01:35:07] - Tak, efekt kuli śnieżnej. Zupełnie się z panem-
[01:35:10] - Dobra, więc piąteczka i kończymy. Zmiana celu tym razem. Zmiana celu poprzez rezygnację z niego powoduje przyciąganie zjawisk skupionym na dalszym osłabianiu naszej wiary, wzrostowi niepewności i zachwianiu dotychczasowych sprawdzonych postaw. Czyli jeżeli rezygnujemy z naszych celów, to się osłabiamy i zaczynamy przyciągać wszelkie zdarzenia, które osłabiają nas i duchowo, i psychicznie. Ponieważ stajemy się takimi przegrywami. Czyli innymi słowy, im szybciej się rezygnuje, im częściej się rezygnuje. Gdyż prawo przyciągania nie tylko przyciąga, ale i kształtuje. Takie podsumowanie moje.
[01:35:56] - Słusznie. Tym razem też się z panem zgodzę. Dokładnie tak.
[01:36:03] - Może w tym kontekście lepiej by zabrzmiał ten punkt drugi. Tu się nie zgadzamy jeszcze, ale mi się wydaje, że jest jednak inna definicja. To nieważne. Niech słuchacze podsumowują.
[01:36:16] - Ale w drugim, panie Kazimierzu, też żeśmy doszli do konsensusu. My czasami po prostu używamy innych określeń, coś tam bardziej ja naokoło, później pan coś tam naokoło. I zanim się to skończy i się dojdzie do tego wspólnego punktu czasami.
[01:36:31] - Ale idzie coraz lepiej.
[01:36:32] - Nam się słowo.
[01:36:33] - Z pięciu punktów tylko jeden wyszedł tak dziwnie.
[01:36:36] - Ja powiem tak: ja tu w ogóle nie widzę, nie wiem, czego pan się doszukuje. Jest okej. Myślę, że też słuchacze jakby dostali możliwość spojrzenia na to też z innej strony. Mówię, ja nie mam daru dotarcia do wszystkich, ponieważ nie do każdego musi trafiać i nie każdemu musi się podobać mój sposób przekazywania informacji. Więc bardzo fajnie, że była możliwość przekazania, pokazania tej informacji też z innej strony. Być może dla innych bardziej będzie to do przyjęcia. Temat jest ważny, więc bardzo panu dziękuję. Ja nie widzę żadnych negatywów w tej rozmowie, naprawdę.
[01:37:32] - Dobra, dzięki wielkie. Życzę miłego wieczoru wszystkim. Dziękuję bardzo za tą krótką, przyjemną rozmowę. Mam nadzieję, że pożyteczną. Dobranoc. Trzymajcie się.
[01:37:46] - Jestem o tym przekonany. Dzięki panie Kazimierzu, nieustannie wszystkiego dobrego.
[01:37:50] - Dziękujemy bardzo, panie Kazimierzu. Ja sobie pozwolę przypomnieć numery telefonów do Radia Paranormalium. Można do nas cały czas dzwonić. Stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493 oraz Skype radio.paranormalium.pl.
[01:38:23] - Dziękuję panie Marku, a ja wracam w takim razie do czytania komentarzy. Piter tutaj pisał odnośnie tych zmian, które gdzieś tam się w jego życiu pojawiły i ludzi, którzy byli i odeszli. I tu jest dalszy ciąg tego: „Ale musiałem odrzucić wiele rzeczy, które mi zasłaniały to przyciąganie. Przede wszystkim odkopać swoje rany i przede wszystkim wybaczyć, bo serce w człowieku, które jest poranione, bardzo wpływa na przyciąganie”. Poranionego serca z pewnością współczuję, bo to nie są fajne rzeczy, ale po to między innymi te audycje, żeby jak najmniej tych poranionych serc i jak największa świadomość była. Natomiast ja powtórzę jedną ważną rzecz. To tak zwane prawo przyciągania działa jak grawitacja czy siła odśrodkowa, bez względu na to, czy wiemy o nim, czy nie wiemy, czy mamy o tym pojęcie, czy nie mamy o tym pojęcia. I my nie uczymy się tutaj i nie będziemy się uczyć prawa przyciągania, czyli jak prawo przyciągania wprowadzić do naszego życia. Prawo przyciągania w naszym życiu jest tak jak grawitacja. Kochani, jeszcze raz to powtarzam.
Pytanie jest tylko, co my do swojego życia przyciągamy. To jest ta różnica. Ja tylko chcę, żebyśmy nauczyli się dokonywać świadomych wyborów tego, co chcemy do swojego życia przyciągnąć. Ja nie uczę was prawa przyciągania, bo to prawo przyciągania w życiu każdego człowieka, w każdej części świata jest. Tak jak rozwój duchowy, tak jak rozwój świadomości, tak jak grawitacja, jak siła odśrodkowa, tak prawo przyciągania w życiu każdego człowieka już jest. Ono funkcjonuje. Tylko pytanie, czy chcemy się nauczyć świadomie dokonywać wyboru tego, co chcemy do swojego życia wprowadzić. Indico: „Najbardziej błądzą ludzie, którzy wierzą w magiczne przyciąganie i oczekują, że samo się w życiu coś zmieni. Trzeba ruszyć tyłek, zmienić myślenie i wziąć się do roboty”. Oczywiście, że tak.
I o tym żeśmy też rozmawiali. O tym wspomniał też pan Kazimierz w swoim telefonie, że faktycznie ja powiedziałem 99% czasu to jest myślenie, to jest produkowanie marzenia, koncentrowanie się na marzeniu, ale to w dalszym ciągu nie jest 100%. I oczywiście, że tak, że nie ma, że tylko sobie wymyślimy i listonosz przyniesie nam milion dolarów w teczce. To tak nie działa. Oczywiście, że trzeba ruszyć tyłek i wykonać całą serię czynności, żeby po to marzenie sięgnąć, ten cel zrealizować. Ale ważne jest to, jakim wysiłkiem, w jakiej energii, z jakim entuzjazmem bądź z jaką nienawiścią bądź niechęcią będziemy to marzenie realizować. To jest ważne. To zmienia jakość życia i o tym jest rozmowa, żeby owszem, pracować, żeby ruszyć tyłek, żeby dokonywać zmian, tylko żeby nie było to dla nas cierpieniem, karą i tak dalej. Żeby zrobić to w jak najbardziej naturalny, spokojny, radosny sposób. O tym jest ta audycja i o tym będą te następne audycje.
Artur pisze tak: „Te psychologiczne sztuczki często nie działają”. Nie wiem o jakie sztuczki psychologiczne tutaj, Arturze, chodzi. Ja nie stosuję żadnych psychologicznych sztuczek. Przynajmniej nic mi na ten temat nie wiadomo. Natomiast jeżeli ktoś w jakiś sposób odbiera to jako sztuczki, to mogę tylko przeprosić. Jak wiecie, bardzo daleki jestem od manipulacji, od wykorzystywania kogoś do czegoś. Więc ja nie stosuję takich sztuczek. Bardzo mi zależy właśnie na tym, żebyścieJak najwięcej świadomości doświadczyli w swoim życiu. Radio Paranormalium pisze, pan Marek napisał: "Piter, szczególnie dotyczy to chyba związków. Jak się ktoś kilka razy sparzy, to zaczyna sobie powtarzać, że więcej już nie chce." To jest też temat na okoliczność miłości, ale to też dotyczy pewnego rodzaju wzorców podświadomościowych oraz miłości do samego siebie.
Proces bardzo skomplikowany. Dzisiaj też na ten temat rozmawiałem z naszym słuchaczem i powiedziałem o tym w ten sposób, że jeżeli nie jesteśmy w stanie sami w sobie wyprodukować miłości, radości, poczucia szczęścia, spokoju, to oczekujemy i tak kombinujemy w życiu, żeby dostać to od kogoś innego, od drugiej osoby. I zaczynamy budować miłość opartą na strachu. Dostajemy miłość i żyjemy w strachu, co będzie, jak ta osoba odejdzie z naszego życia. Więc zaczynamy robić wszystko, żeby ją zatrzymać, ponieważ ona daje nam miłość, której my nie jesteśmy w stanie sami we wnętrzu samego siebie wytworzyć. I wtedy zaczynamy handlować miłością. Czyli żeby dostać miłość, wyrzucamy śmieci, robimy zakupy, dajemy prezenty, sprawiamy i tak dalej. Oczywiście to nie jest świadome działanie, przynajmniej w większości przypadków, ale w pewnym momencie czujemy taką wewnętrzną, że to już nie jest miłość, tylko zaczął się handel. I później się okazuje, że ludzie po dwóch latach, po dwóch miesiącach, po pół roku, po trzech latach mówią, że coś w ich związku się zmieniło, że nie jest tak, jak było, bo z miłości przeszliśmy na etap wymiany i handlu. I dlatego po rozstaniach tak bardzo ludzie cierpią.
Ludzie, którzy nie są w stanie wyprodukować sami w sobie uczucia miłości, cierpią, ponieważ zostali odcięci od źródła miłości, tak jakby ktoś odciął pępowinę, jakby odciął kabel zasilający. I dlatego później boimy się przeżywać to drugi raz. Nie boimy przeżywać się miłości, tylko boimy się przeżywać drugi raz ten stan, w którym ktoś odetnie kabel zasilający z miłością. Temat szeroki, temat długi, ale oczywiście warty poruszenia. Piter pisze: "Moim zdaniem wszyscy jesteśmy całością, ale patrzę na siebie i dążę do lepszego życia. A wy jesteście takim moim pragnieniem, dlatego jestem tutaj dzisiaj." Nie wiem, co ja mogę z tym komentarzem zrobić, ale jeżeli jesteś na właściwej drodze, czujesz się na właściwej drodze i zmierzasz we właściwym kierunku, to ja się tylko bardzo cieszę. Artur pisze: "Ja uważam, że w każdej sytuacji jest potrzebny tak zwany zdrowy rozsądek i gonienie króliczka, który sam w sobie nie jest celem, tylko motywacją." No powiem tak, z tym gonieniem króliczka to zwłaszcza mężczyźni tutaj mają swoją naturę łowcy i potrzebują ciągle nowych celów, które ich stymulują do tej walki. To jest nasza ziemska natura mężczyzn. Natomiast ja uważam, że odrobina optymizmu i szaleństwa jeszcze nikomu nie zaszkodziła, więc przerost zdrowego rozsądku czasami jest elementem, który nas bardzo często blokuje przed pewnymi rzeczami. Natomiast oczywiście we wszystkim trzeba zachować proporcje.
Grzesław pisze: "Indiką racja, choćbyś bardzo chciał osiągnąć jakiś cel, to nic się nie wydarzy, dopóki ktoś nie zacznie działać." To już żeśmy ten temat przegadali. Artur pisze: "Zależy, dlaczego chcemy zmienić pracę. Czy tylko dla pieniędzy, czy z deszczu pod rynnę łatwo trafić." Arturze drogi mój, nie wchodzę w tematy dlaczego. Bo to temat na oddzielną audycję. Dlaczego chcemy w ogóle dokonać zmian? Dlaczego nie potrafimy być zadowoleni z tego, co mamy? Czego nam w tym, co mamy, brakuje, że chcemy dokonać zmian? Z czego ta chęć dokonywania zmian wynika? Więc ten aspekt w ogóle pominąłem w tych rozważaniach. On się na pewno pojawi w momencie, kiedy zaczniemy drążyć temat m-Wpływu naszej podświadomości na prawo przyciągania i na zmianę tych wzorców.
Wtedy ten temat z pewnością jak nie w tej, to w innej formie się pojawi. Dlaczego chcemy coś zmienić? Jaon pisze: „Musimy zacząć małymi krokami i małe cele, takie, które jesteśmy w stanie wykonać. Wtedy nie ma sabotażu podświadomości. Z czasem podnosić poprzeczkę”. Jest to jedna z technik. Oczywiście takiego trochę oszukiwania, oswajania podświadomości. Tak, jest to jedna z technik, jeden z sposobów. Powolutku. Natomiast z drugiej strony oczywiście w kwestii sabotażu się całkowicie zgadzam.
Natomiast z drugiej strony marzenie o rzeczach niemożliwych jest o tyle bezpieczne, że jeżeli nam się nie uda osiągnąć, realizować tego marzenia, osiągnąć tego celu, to przynajmniej nie powinniśmy być rozczarowani, bo i tak było to niemożliwe, więc tu mniejsze ryzyko rozczarowania. A jeżeli się uda? Mam taki plakat, który często pojawiał się w moich filmikach. Słowa, które chyba wypowiedział Nelson Mandela: „Wszystko jest niemożliwe, dopóki nie zostanie zrobione”. A mamy takich przypadków, takich sytuacji w historii ludzkości tysiące, miliony, miliardy. Nie wiem. Pewnie gdyby ci ludzie, którzy to wymyślali, myśleli, że jest to niemożliwe, być może dalej siedzielibyśmy w jaskiniach albo co najwyżej jeździli jakimiś wozami drabiniastymi na kwadratowych kołach. Kochani, próbujmy. I wtedy, jeżeli podejmiemy próbę, jeśli się nie uda, to powiemy, że jest to niemożliwe. Natomiast w kwestii sabotażu podświadomości całkowicie się zgadzam, że robienie małych marzeń na początek jest związane z mniejszym sabotażem naszej podświadomości.
Piter pisze: „Podam przykład. Od paru lat szukałem radia i audycji, gdzie trafi w moje punkty rozwoju i tworzyłem taki obraz, że kiedyś to będzie. I tak się stało. Od czterech miesięcy słucham. Przyciąganie”. Tak, tak to działa. Natomiast ja siedzę cały czas, jeszcze raz to powtórzę, w tym samym miejscu, w którym byłem i nie sądzę, drogi Piterze, żebyś mnie przyciągnął do swojego pokoju, do swojego mieszkania, do swojego życia. Powtórzę jeszcze raz: to jest mechanizm. Wyrażamy prośbę, wypowiadamy, wymyślamy prośbę, marzenie, cel i otwieramy się na zmiany. I wtedy, jeżeli już na samym starcie nie wymyślimy miliona przeszkód i problemów, to tak, pojawi się w naszym życiu to, co żeśmy sobie wymyślili, wymarzyli.
Artur pisze: „Potrzebę zmiany się czuje wewnątrz siebie. Bez tego poczucia lepiej się za to nie brać”. Potrzebę zmiany czujesz, tak? Natomiast ważne jest jeszcze, żeby znać źródło tego poczucia, bo niestety to nie jest tak. Dla mnie osobiście tylko to wewnętrzne poczucie i chęć zmiany nie dla każdego może być słuszne, właściwe i dobre. Także lepiej rozpoznać źródło, z którego ta informacja płynie, zanim do tych zmian się przymierzymy. Często jest tak, że w okolicach 40, 44 roku życia, kiedy pojawia się to, co ludzie nazywają syndromem czterdziestolatka, nasza dusza jakby najbardziej zaczyna dopominać się realizacji tego, po co przyszła tutaj, po co się pojawiliśmy tutaj na ziemi. I ludzie w okolicach 40 roku życia czują potrzebę dokonania zmian. I wtedy właśnie bardzo często zmieniają żony, mężów, zmieniają tryb życia. Na przykład wyprowadzają się na wieś, rezygnują z pracy w korporacji albo na przykład zapuszczają włosy, jeżdżą na koncerty metalowe, kupują sobie motor i szaleją po Polsce.
Tak naprawdę to duszy nie o takie zmiany chodzi.Ale jest potrzeba dokonywania zmian. I my dokonujemy zmian w sposób umysłowy, ludzki. I czy to jest dobre, jeżeli nie mamy świadomości, czego tak naprawdę te zmiany mają dotyczyć? I mimo że źródłem tej potrzeby dokonywania zmian jest nasza świadomość, nasza dusza, to sposób, forma, zakres tych zmian jest narzucany bardzo często przez naszą podświadomość i to wcale nie jest dla nas dobre. Peter pisze: „I takich przykładów w naszym życiu jest cała masa, ale trzeba umieć zauważyć, co chcemy przyciągnąć i co przyciągamy”. Peter, bardzo mądre słowa na najbliższą audycję. Ważne jest i trzeba umieć zauważać, co chcemy przyciągnąć i co przyciągamy. Gwarantuję wam, że 90% ludzi nie wie, co do swojego życia przyciąga. To znaczy wie, bo to dostaje. To, co jest w naszym życiu, w życiu każdego z was i moim, jest efektem tego tak zwanego prawa przyciągania.
Nikt nam tego nie dał za karę. To, co każdy z nas przeżył i przeżywa w danej chwili, jest efektem tego tak zwanego prawa przyciągania. Kochani, to my żeśmy sobie to wszystko, z czym się teraz borykamy, cieszymy, radujemy, jesteśmy z tego szczęśliwi, do swojego życia zaprosili. Więc zastanówcie się, czy przyciągając to, byliście świadomi, że to przyciągniecie? Czy tego chcieliście? Jeżeli tak, to po co dokonywać jakichś zmian? O to właśnie, kochani, chodzi, że to prawo przyciągania działa w życiu każdego z nas już od dawna. Nie od dzisiaj, kiedy zaczęliśmy o tym rozmawiać. Każdy z nas przyciągnął do swojego życia wszystkie szczęśliwe i nieszczęśliwe sytuacje, które mu się wydarzyły. Czy byliście tego świadomi, że cztery lata temu wypuściliście informację, która spowodowała wypadek albo pożar waszego domu, albo waszego biura?
Albo jeszcze jakieś tam inne nieszczęścia, choroby i tak dalej? Jeżeli ktoś mi powie, że świadomie trzy, cztery, pięć, siedem, 10, 15 lat temu marzył o tym, żeby przeżyć siedem nieudanych związków, cztery katastrofy finansowe, trzy choroby, jeden szpital, powikłania i parę jeszcze innych nieszczęść, to zakwalifikuję go w gronie szaleńców, delikatnie rzecz ujmując. Właśnie o tym chcę wam uświadomić, kochani. Artur pisze: „Przyciąganiem wszystkiego nie załatwisz”. Przyciąganiem wszystkiego nie załatwisz. Kochani, ale to jest fakt. To, co powiedziałem przed chwilą, to jest fakt. To nie jest załatwisz, nie załatwisz. Nasza podświadomość jest ślepa i po skutkach tego, co każdy z nas ma w życiu, może określić jakość swojej podświadomości. Bo to ona zafundowała nam takie, a nie inne wybory, których dokonaliśmy w życiu.
I dlatego mamy to, co mamy. Tu innych dowodów nie ma, bo też moim zdaniem nie potrzeba. To myśmy sprawili to, że jesteśmy w takiej, a nie w innej sytuacji w danym momencie swojego życia. I jeżeli chcecie mnie przekonać, że jest inaczej, z chęcią, że tak powiem, w tę dyskusję z wami się, w tę rozmowę, wdam. Peter pisze: „No tak, nie załatwisz, bo rozum jeszcze musisz mieć”. Kochani, mechanizm jest taki: 80% informacji wysyłanych przez naszą podświadomość nie rejestrujemy. 80, 70, 80, może niektórzy nawet i dziewięćdziesięciu paru. Nie rejestrujemy tego, co wysyła nasza podświadomość. Więc rozum rejestruje tylko to, nad czym się zastanawiamy. A podświadomość nie jest od zastanawiania, nie jest elementem naszej kreatywnej, twórczej analizy.
Podświadomość to jest reakcja i koniec. Nie dyskusja co zrobić, tylko reakcja. I już. Widzę, że tematowi podświadomości jednak będziemy musieli z przyjemnością poświęcić więcej czasu, bo chyba się nie rozumiemy. A bez tego zrozumienia, czym tak naprawdę jest podświadomość, ciężko będzie ją zmienić. Ciężko będzie ją transformować, ciężko będzie dokonać w niej jakiejkolwiek zmiany.On pisze: „Ego nie lubi przyznawać się do błędów. Chce być najważniejsze, najlepsze, najmądrzejsze. Trzeba pracować z podświadomością. Ja się z nim/nią zaprzyjaźniłem. Wtedy łatwiej dokonać zmian”.
Super. Ja powiem tak: my zaprzestaliśmy na etapie szacunku, więc do przyjaźni nam jeszcze troszeczkę brakuje. Ale okej. Jeżeli ja szanuję każdego, kto znalazł sposób na samego siebie. I tu nie ma w ogóle o czym dyskutować, czy to jest dobre, czy to jest złe. Jeżeli działa, jeżeli tobie jest łatwiej, jeżeli to jest twój sposób, który tobie pomaga. Pełen szacun. Dziękuję, że podzieliłeś się z nami tą informacją. Naprawdę. Ja szanuję każdego, kto podjął tą próbę dokonywania jakichś zmian.
Zuza pisze: „Dobry wieczór wszystkim”. Dobry wieczór, Zuzo. I Andrzej jeszcze się pojawił. Witam serdecznie, Andrzej.
[02:03:07] - Halo, halo! Mamy na Antonie słuchacza telefonicznego. Prosimy, aby wyłączyć na chwilę słuchanie z radia i żeby słuchać w telefonie. Halo, halo, czy się słyszymy?
[02:03:19] - Tak. Dobry wieczór. Aneta z Wielkiej Brytanii.
[02:03:24] - Witamy pani Aneto.
[02:03:24] - Halo?
[02:03:26] - Witamy, witamy.
[02:03:29] - Dobry wieczór. Widzę, że jest temat bardzo rozległy. Fajne, ale ja mam, panie Sławku, do pana takie pytanie, bo ja do końca tego nie przemyślałam, a jestem ciekawa pana zdania, żeby z czymś sobie wystartować w przemyśleniach własnych. Chodzi mi o prawo przyciągania a reinkarnacja, że pewne sytuacje musimy doświadczyć w tym życiu poprzez prawo reinkarnacji, prawo karmy. A jak to pana zdaniem ma się do prawa przyciągania?
[02:04:06] - Aż pani zawsze podniesie poprzeczkę.
[02:04:11] - Słucham?
[02:04:12] - Aż pani zawsze podniesie poprzeczkę. To jest temat z górnej półki. Pani Aneto, powiem tak. Oczywiście ma pani bardzo trafną i cenną uwagę. I to jest między innymi powód, dla którego postanowiłem ruszyć z tym projektem, o którym mówiłem. Powiem wam, skoro jesteśmy już przy tym, ten projekt nazwałem nie inaczej jak Centrum Transformacji Świadomości i Podświadomości. Specjalnie podzieliłem te dwa elementy, oddzieliłem od siebie. Bo oczywiście jest dużo sposobów, dużo rozmów na ten temat, dużo pomysłów, jak zmieniać zawartość podświadomości. Ja obserwuję, tego jest bardzo dużo. Natomiast jest właśnie pominięty ten aspekt, że my rodząc się tutaj, sobie tą podświadomość z jakiegoś powodu wybraliśmy.
[02:05:23] - Tak właśnie myślałam. W tym kierunku myślałam.
[02:05:27] - Właśnie po to, żeby coś doświadczyć. I teraz nie biorąc pod uwagę potrzeb naszej duszy, a zmieniając tylko podświadomość, możemy sobie wyrządzić duchową krzywdę i ten proces zupełnie odwrócić i zupełnie go zniekształcić i z duchowego punktu widzenia próbować uniknąć tak zwanego przeznaczenia.
[02:05:51] - Dokładnie tak. Mniej więcej tak myślałam początkowo na ten temat.
[02:05:56] - Tak się domyśliłem. Dlatego mówię. Pojechała pani tutaj od razu, miał być tamten temat, miał się pojawić w którejś kolejnej audycji. I też powiem szczerze, ponieważ zarejestrowałem grupę, stronę pod tym tytułem, żeby nikt tego nie zrobił przede mną, to później pomyślałem, że nazwa taka prawdziwa, właściwa tej grupy powinna być Centrum Rozwoju Świadomości i Transformacji Podświadomości.
[02:06:32] - To ładne.
[02:06:33] - Ponieważ to tak powinno wyglądać. Powinniśmy rozwijać swoją świadomość, a nie skupiać się tylko na swojej podświadomości. Te dwa elementy są ze sobą bardzo mocno spięte, powiązane i dla siebie ważne, istotne.
[02:06:52] - Do tego jeszcze dodałabym, że podświadomość i nadświadomość zbiorową, bo przyszliśmy w odpowiednim dla nas czasie potrzebnym do rozwoju całkowitego, duchowego, poprzez wszystkie reinkarnacje, prawda? Dokładnie w tym czasie, w takiej epoce, gdzie będą takie zdarzenia zewnętrzne, które mają nam pomóc w naszym rozwoju wewnętrznym.
[02:07:20] - I w drugą stronę.
[02:07:21] - I w drugą stronę. Natomiast to, co nas spotyka i czym napychamy tą podświadomość, bo przecież to, że jedziemy samochodem i kątem oka widzimy gdzieś dwie krowy na polu, to przecież nasza podświadomość to rejestruje, a nie jesteśmy tego świadomi, że my to odbieramy ten obraz, a to wszystko w nas jest. Tak samo w cudzysłowach-Gdzie nie słuchamy konkretnej rozmowy, ale ta rozmowa do nas dociera do ucha i się rejestruje w naszej podświadomości. To jest takie bagno. Do tego dochodzi podświadomość zbiorowa, do której my mamy dostęp. To jest metoda sytego szczura, który jeden przejdzie labirynt, po jakimś czasie następni. I później się to staje normą w tym gatunku, w rodzinie szczurów wszystkich na świecie, że jeden nauczył się w Polsce przejść przez coś niezwykłego. Pierwszy szczur, a za jakiś czas w Indonezji czy w Australii robią to samo inne szczury, jakby wiedziały. A to jest podświadomość zbiorowa. Tak że myślę, że podświadomość, którą my się rodzimy, którą od urodzenia nabieramy poprzez doświadczenia i nasze zmysły poza naszą świadomością, działa po to, żeby na poziomie duchowym wzrastać w pewien sposób.
I to, że ktoś się teraz zajmuje świadomie rozwojem duchowym, też wynika z poprzednich wcieleń, że ma takie zainteresowanie i potrzeby teraz. Tak z grubsza mówię, bo czasu nie ma ani temat nie ten.
[02:09:22] - Akurat na ważne rzeczy czas musi się zawsze znaleźć. Bo to też jest pewnego rodzaju umiejętność, żeby umieć zaklasyfikować pewne rzeczy i podzielić je na ważne i pilne albo nieważne i niepilne. Natomiast temat jest na tyle ważny w perspektywie zwłaszcza tych następnych audycji, że ja się z chęcią i bardzo dziękuję, że pani zadzwoniła z tym tematem, bo przecież my dokładnie tak, jak pani mówi, nasza dzisiejsza świadomość każdego z nas jest wynikiem wszystkich poprzednich świadomości z poprzednich wcieleń. I to, że my posiadamy jakąś wiedzę już w tej chwili duchową, świadomość jest wynikiem wszystkiego tego, co do tej pory my jako nasza duchowa część przeżyliśmy we wszystkich swoich wcieleniach. To się nie wydarzyło, wie pani, tysiąc lat temu czy pięćset lat temu, czy trzysta lat temu, tylko wydarzyło się teraz, kiedy na świecie pojawiło się właśnie, ludzie już zwłaszcza to, co ja mówiłem po tych doświadczeniach wojennych, II wojna światowa, te wszystkie traumatyczne przeżycia związane z morderstwami, zabójstwami, biedą, strachem. To dało tak dużo ludziom. To bohaterstwo, heroizm, często bezsens zabijania. Ludzie bardzo dużo wtedy zrozumieli. Świadomość ludzi urosła na podstawie tego doświadczenia. I dlatego tak dużo jest w tej chwili na świecie tych dusz tak zwanych dojrzałych, które już przez ten etap mordu, zabijania już zrozumiały poprzez masowość tego podczas wojny, podczas wojen zrozumiały, że to nie jest tędy droga.
Dlatego stworzył się tutaj, stworzyły się na ziemi warunki i świadomość ludzi jest już zupełnie inna i możemy rozważać, rozmyślać i zastanawiać się, co dalej z tym zrobić.
[02:11:42] - My o tym wiemy jeszcze. Tak, 98% ludzi na świecie mogłoby zrozumieć i coś zrobić, żeby tak było, bo jak dotychczas w historii świata to nie ma roku bez wojen. Przez te wszystkie tysiąclecia zawsze gdzieś się tłuką, prawda?
[02:12:01] - Wie pani, to też jakby jeszcze się pewne rzeczy czyszczą.
[02:12:04] - Tak, ja to myślę.
[02:12:08] - I niektórzy jeszcze tego doświadczenia gdzieś tam potrzebują. Natomiast już tak masowego. Zresztą wie pani, to jest też tak, ja to powtarzam, że bieda jest po to, żeby ludzie świadomi mogli mówić i tej biedzie przeciwdziałać. Niesprawiedliwość jest po to, żeby ludzie sprawiedliwi mogli swoje poczucie sprawiedliwości też jakby z siebie wykrzesać. Bo człowiek sprawiedliwy patrzy na niesprawiedliwość na świecie i mówi: „Ja się z tym nie zgadzam”. Każda sytuacja, w której uczestniczymy, zmusza nas do jakiejś interakcji, do jakiegoś działania, chociażby emocjonalnego. I to jest też wielki trening dla dusz dojrzałych. One mają świetne warunki do tego, żeby walczyć z niesprawiedliwością, z krzywdą, z biedą, z wyzyskiem i tak dalej. To jeszcze jest potrzebne po to, żeby ludzie mogli w sposób praktyczny ćwiczyć empatię, pomagając biednym dzieciom w Etiopii, jadąc na różnego rodzaju misje i tak dalej. W procesie budowania świadomości tej ogólnoludzkiej to jest niestety jeszcze potrzebne.
[02:13:34] - I chyba jeszcze przez kilka setek tak będzie.
[02:13:38] - Mam nadzieję, że nie.
[02:13:42] - Jesteś optymistą.
[02:13:44] - Tak, ja mam nadzieję, że ta czara goryczy i to, co się dzieje na świecie w tej chwili, ta próba, żeby ludzi znowu sobie podporządkować, inwigilować i tak dalej, zmuszać, łamać ich prawa, że to już nie tylko w tak zwanych trzecich światach, ale to się dzieje w Stanach, w Europie i tak dalej. Więc myślę, że to już jest końcówka. Oby tylko.
[02:14:20] - Mam nadzieję, że tak było, bo może w końcu córkę zobaczę, bo już dwa razy odkładałam wyjazd, a nie widziałyśmy się ponad trzy lata. I takie właśnie planowanie. I przyciągam, bo to jest mój cel, żeby się z nią zobaczyć. Ale z drugiej strony te czynniki zewnętrzne stawiają blokadę, prawda? Więc to, że ja sobie przyciągam świadomie nasze spotkanie, takie fizyczne, nie przez internet, to jest to odkładane w czasie. Natomiast pojawiły się rzeczy, które przyciągałam w zeszłym roku jeszcze do marca i zrezygnowałam. Odpuściłam sobie. Zobaczyłam, że sytuacja, w jakiej jestem, daje mi większe pole manewru, pewien spokój. A potem nagle ciach, bach, ni z gruszki, ni z pietruszki pojawiło się to, co kiedyś chciałam, na czym mi zależało dla własnego bezpieczeństwa, stabilizacji. W ten sposób lepiej to brzmi.
I teraz to się pojawiło. Natomiast luty, maj, lipiec, sierpień musiałam co miesiąc odkładać spotkanie z córką, wylot do niej i myślę, że może mi się to uda, bo zakładam czapkę niewidkę, że to, co się wokół mnie dzieje — zawsze tak robiłam i polecam to słuchaczom też — że nieważne, co się wokół dzieje, niech bomby latają, tajfuny jakieś, cokolwiek. Ja z tego wyjdę na czterech łapach, z uśmiechem na twarzy, nawet ludzie mnie nie dostrzegą. A teraz już myślę o tym, że jestem niewidzialna dla pewnych służb współczesnych, bardzo zaangażowanych w sytuację, że gdzieś znikam z komputera, że mnie po prostu nie widać. Nie ma mnie, robię swoje, cieszę się. I tak może nie tyle się nadstawiam, ale tak to sobie wyczuwam, że to coś tam z zewnątrz jest, na co nie mam wpływu, z czym się mogę nie zgadzać. A jakoś tak dla tych ludzi wysoko postawionych w mundurach i innych, i w białych kitlach, ja dla nich nie istnieję. Jakoś mnie tak przeoczyli. Miałam kiedyś takie zdarzenia.
[02:17:10] - Za nimi akurat nie ma co tęsknić moim zdaniem i że tak powiem, umieją stawiać iks na twoim nazwisku.
[02:17:19] - W Polsce często miałam, mieszkając tam, takie zdarzenia, że stoję na przykład w stoisku w sklepie czy w ogóle w sklepie. Przychodzi moja kolej, jest nas na przykład pięć w tej kolejce. Jestem trzecia, przychodzi moja kolej i pani obsłużyła kobietę przede mną i zwraca się zaraz do tej za mną. I to było wielokrotnie, bo na to zwrócił mi uwagę mój kolega, kiedy mu opowiadałam. Ja się wtedy odzywałam: „Ale ja tu jestem. Czy mogę poprosić?” One jedna z drugą mówią: „Boże, ja pani naprawdę nie widziałam, jakby tu nikogo nie było”. I ja wtedy wyciągnęłam sobie wniosek, że mogę tak zapanować nad ludzkimi zmysłami, że mogą mnie nie widzieć, że to nie tylko coś zadziałało, czego ja wtedy nie byłam świadoma w trakcie odgrywania się tej sytuacji, ale że mogę na to wpłynąć. Tak jak nieraz trenuję, trenowałam, że stoję i chcę, żeby do mnie doszedł kolega. Niech on mnie tu zabawia, ma do mnie problem, a nie żebym ja ciągle do niego chodziła po prośbie. Tak było w poprzedniej pracy, bo byłam od niego zależna i wytrenowałam takie sposoby.
Ja mu wysyłałam mentalnie: „Podejdź tu, podejdź, bo mi się nie chce podejść”. I w ciągu trzech, czterech minut do mnie podchodził i zaczynał jakąś tam rozmowę. I często tak jest, że nawet teraz trenuję, że siedząc na stołówce w pracy, bo tylko tam można jeść, chcę, żeby się do mnie odwróciła osoba z przodu. To wysyłam jej myśli telepatyczne, żeby się odwróciła. I to się dzieje. Więc skoro mogę robić to siłą woli, umysłu, swojej energii, to sobie stwarzam taki balon czapki niewidki i polecam. Może to się przydać niebawem.
[02:19:40] - Ja z tą niewidzialnością też wielokroć miałem do czynienia. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale wiele razy się pytałem w kolejkach: „Czy mnie widać? Czy pan w ogóle mnie zauważył, że ja tu jestem?” i tak dalej. Takie sytuacje miałem. Nigdy tego nie analizowałem. Muszę się nad tym zastanowić. Może faktycznie warto by było to przetrenować. Jak na granicy nie poproszą mnie o paszport, to znaczy, że działa.
[02:20:12] - Tak. Jak samochodu nie prześwietlą jeszcze. Moi znajomi wracali z Polski, to musieli otwierać bagażnik i zaglądali nawet do walizki. Zresztą ja zawsze jak jechałam samochodem do Polski czy gdziekolwiek indziej, to byłam za każdym razem sprawdzana. Bo taka sobie jedzie sama samochodem, dużo nie ma, to co tu sprawdzać? Narkotyków wieź nie będzie, jakiejś kontrabandy nie prowadzi, bo wygląda na taką, co nie umie takich rzeczy robić. To oni mają raz, że sprawdzony samochód, dwa, nie mają problemów i spokojną noc czy spokojną zmianę. Ja już się nastawiam, że jak jadę, to zawsze wezmą mnie na bok i przelecą moje torby. I tak się dzieje. Ja się na to nie nastawiam, bo wiem, że oni chcą mieć spokój też.
Debilami nie są. Nie przychodzą do pracy, żeby wszystko z siebie dać. Jak im się trafi coś, spędzą więcej godzin niż trzeba, bo muszą sprawę zamknąć na granicy. Polecam tę czapkę niewidkę. To fajna sprawa, naprawdę.
[02:21:29] - Dobrze, pani Aneto. O czapce niewidce z chęcią.
[02:21:33] - Kończymy.
[02:21:34] - O nie, bo zeszliśmy tu na jakieś służby, a ja to tak niekoniecznie. Jakby chciałbym też słuchaczom głowę nawracać. Natomiast do tematu, o którym pani wspomniała, oczywiście wrócę w następnych audycjach, jak najbardziej, bo jest to dla mnie bardzo ważny warunek, żeby działania, które prowadzimy, były kompletne. Przede wszystkim nie szkodzić w myśl założeń lekarskich. A z tego, co widzę, to czasami ludzie nawet świadomi robią sobie coś wbrew i tyle. Trzeba o tym rozmawiać. Także bardzo dziękuję, pani Aneto, za to pytanie i za tę wskazówkę. A mówię celników i całą resztę tego towarzystwa zostawmy, niech oni tam sobie-
[02:22:36] - Pozdrawiamy.
[02:22:37] - Pozdrawiamy gorąco. Natomiast życzę oczywiście spełnienia marzenia w bezpieczny oczywiście sposób i dla pani, i dla córki.
[02:22:48] - Bardzo mi na tym zależy. Dziękuję. Bardzo zależy mi na tej wizycie.
[02:22:54] - To myślam się, dlatego z całego serca życzę.
[02:22:58] - Dziękuję bardzo. Pozdrawiam wszystkich. Dobrojnocy i do usłyszenia za tydzień.
[02:23:03] - Dziękuję bardzo.
[02:23:05] - Posłucham. Dziękuję. Dobranoc.
[02:23:07] - Dziękuję. Pozdrawiam serdecznie.
[02:23:10] - Dzięki. Dobranoc.
[02:23:12] - Dobranoc. Dobrze kochani, dziękujemy pani Anecie za wkład. Tak jak powiedziałem, poruszę ten temat. Bardzo się cieszę, że on się pojawił. Powiem wam tak: oczywiście znowu jestem na 20:52 z komentarzami, więc jeszcze części oficjalnej nie dokończyłem, więc spróbuję tutaj przelecieć przez te 15 minut te komentarze, które są istotne dla tego, o czym żeśmy rozmawiali w dzisiejszej audycji. Grzesław pisze: „Niektórzy ludzie potrzebują rytuałów, aby coś się dla nich wydarzyło. Na przykład modlą się też tacy, co stawiają szklankę wody, afirmują jakąś intencję i wierzą, że jak wypiją tę wodę, to się wydarzy”. Powiem tak: wszelkie techniki to są sposoby właśnie oszukiwania, oswajania podświadomości. Ja jak najwięcej tych sposobów, tych rytuałów, tego wszystkiego postaram się przytoczyć, ponieważ jest to jeden ze sposobów na to, żeby pewne rzeczy w naszej podświadomości pozmieniać. Czy to działa, czy nie działa, czy jest skuteczne, czy na długą metę, zastanowimy się w następnej audycji.
Jaon pisze: „Wszechświat pomaga pod warunkiem, że wykonamy krok w stronę celu. Dlatego teraz łatwo ci idzie prowadzenie audycji. To jeszcze nie koniec. Na tym się nie kończy. Taki jest świat”. Nie wiem, o co chodzi. To jeszcze nie koniec. Ja mam nadzieję, że jeżeli chodzi o mnie, to audycje w Radiu Paranormalium to nie jest koniec, że to dopiero jakiś początek mojej drogi. Natomiast oczywiście całkowicie zgadzam się z tym, zresztą też o tym mówiłem, że pierwszy krok musimy wykonać sami. Piter pisze: „Skończył pan z biznesem meblarskim?
Mój tata był stolarzem. Uwielbiałem z nim pracować w drewnie”. To znaczy, drogi Piterze, nie skończyłem. To jest w zasadzie oprócz wielu moich zawodów... które w swoim życiu wykonywałem. Meble są tym ostatnim, który jeszcze wykonuję. Lubię to. Natomiast inna kwestia jest taka, że absorbuje to bardzo dużo czasu i dużo wysiłku fizycznego i po takim wysiłku fizycznym często już nie mam siły ani ochoty, by wgłębiać się w pewne sprawy duchowe i rozwojowe. Dlatego na przykład tylko niedziele poświęcam na te tematy. Indikon pisze: „Ludzie widzą czyjś sukces i widzą tylko efekt końcowy całej wyboistej drogi.
Nie wiedzą, ile ten człowiek upadał czy otrzepywał z kolan i z uporem szedł do celu. Ludzie chcą sukcesów bez upadków i trudności. Wolą wydrukować swoje zdjęcie z marzeniem, przyczepić do tablicy i czekać, aż się samo wydarzy”. Część ludzi takich jest i nie skupiamy się tutaj na tych ludziach, którzy tak chcą żyć, bo to tak naprawdę nie dla nich są audycje, bo oni na pewno tak bardzo są wpatrzeni w to zdjęcie i w afirmacje, że nawet pewnie nie mają czasu włączyć laptopa i poszukać audycji w Radiu Paranormalium. Więc nie skupiajmy się na tych, którzy nie chcą. Ja też nie robię audycji dla tych, którzy nie chcą. Robię audycje dla tych, którzy chcą i myślę, że w tych działaniach powinniśmy sobie pomagać i się wspierać. Katarzyna pisze: „Mam pragnienie i to straszne”. Przepraszam, zanim dokończę komentarz, ale to jest właśnie takie fajne zestawienie słów. Jak słyszę coś takiego: „Mam marzenie i to straszne”, to boję się zapytać, co to za marzenie.
My często popełniamy ten błąd. Coś jest strasznie fajne. Teraz nasza podświadomość się już pewnie przyzwyczaiła, ale pewnie nasza świadomość się zastanawia: „Ale o co kaman? Co to znaczy? Gdybym miała zrealizować takie coś, to jak mam to zrobić? Jak mam sprawić, żeby coś było i fajne, i straszne?” Ale przeczytamy. „Ale marzeń nie. Może czasami nocne”. I tutaj coś o mnie jest. Pan Sławek mówi: „To koi moje serce”.
Panie Sławku, cieszę się, aczkolwiek niekoniecznie chciałbym koić, pani Kasiu, pani straszne marzenia. Wolałbym, żeby pani miała super marzenia, świetne marzenia, wyśmienite marzenia, cudne marzenia, piękne marzenia, wspaniałe marzenia, a ja żebym mógł pani w tym w jakikolwiek sposób uczestniczyć, mieć w tym swój delikatny udział. Jaon pisze: „Jeśli masz problem, nie rób z niego problemu. Budda. Negatywna afirmacja to jedna z najniższych form energii, przyciągająca pokrewne. Panować nad emocjami”. Okej, z kolei na ślepa uliczka. Panować nad emocjami. Oczywiście ja się zgadzam z tym całym mechanizmem, natomiast panować nad emocjami. Życzę powodzenia.
Tylko co to da? Czy, kochani, jesteście w stanie zapanować nad swoją podświadomością, z której nie zdajecie sobie sprawy, co tam się dzieje? Bo ja nie. Dopóki nie zagrzebałem tam konkretnie, to nie miałem pojęcia, o co chodzi. Więc możemy próbować zapanować nad skutkiem, czyli nad emocjami, które są wynikiem reakcji naszej podświadomości. Ale my zapanujemy w tej chwili nad skutkiem. Nie nad przyczyną. Jeżeli nie wyeliminujemy przyczyny, to skutek będzie się pojawiał znowu za jakiś czas w podobnej sytuacji i za każdym razem będziemy musieli panować nad swoimi emocjami, czyli niwelować skutki, nie likwidując przyczyny. A ja cały czas zmierzam do tego, żeby usunąć przyczynę takich emocji. Zuza pisze: „Panowanie nad negatywnymi emocjami.
Tego trzeba się nauczyć, choć przyszliśmy na świat, by je właśnie przeżywać. Radość to nasz naturalny stan i miłość”. Tutaj się zgodzę, aczkolwiek znowu słyszę ten wydźwięk: „Panowanie nad negatywnymi emocjami. Tego trzeba się nauczyć”. Oczywiście, że się trzeba nauczyć. Do momentu, dopóki nie usuniemy przyczynyTo będziemy się uczyć panować nad emocjami. To jest tak jak z bólem zęba. Ból zęba jest skutkiem stanu zapalnego w tym zębie. Możemy wziąć proszek i zlikwidować na chwilę skutek, ale do momentu, dopóki nie usuniemy, nie naprawimy przyczyny, będziemy łykać proszki. Coraz mocniejsze.
Zuza pisze: „Emocje mówią nam o czymś ważnym, co się dzieje. One pochodzą z ciała. Ważne, by wyciągnąć informacje z nich i nie taplać się w nieskończoność”. Emocje nie pochodzą z ciała, emocje w ciele się odkładają. Nasze ciało jest siedliskiem skutków naszych emocji. Ale tak, pozwalają nam poznać siebie. Zastanowić się, skąd pochodzą, dlaczego pochodzą, dlaczego takie są. Co powoduje, że takie emocje w nas się pojawiają? Iwona pisze: „Dwa lata temu musiałam nagle z powodu spraw rodzinnych wrócić do Polski i zacząć wszystko od nowa, łącznie z pracą. Istniała tylko jedna opcja.
Muszę to załatwić. Udało się w dwa tygodnie. Dzięki takiemu myśleniu. Nie miałam wtedy czasu na inne myślenie, więc nic nie zakłócało mojego dążenia do celu”. Cieszę się, że to się pojawiło, bo zwróćcie uwagę, że jak nie mamy czasu wynajdywać problemów, kiedy wiemy, że musimy pojechać coś załatwić, to jedziemy. Tam się pojawia, że musimy znowu coś pojechać załatwić, to jedziemy. Wysyłają nas tam, to jedziemy. Lecimy tam, biegniemy, załatwiamy. Nie zastanawiamy się nad tym. Najprawdopodobniej faktycznie, gdybyśmy usiedli i wiedzieli to wszystko i nie zależałoby nam na załatwieniu tej sprawy, to pewnie byśmy w ogóle nie wyszli z domu.
Powiedzieli: „Jak to? Tu mam jechać i tu jechać i tam jechać. I to wszystko, kurde, nie wiem, w tydzień, w dwa albo w trzy godziny? Nie ma takiej opcji. Nie ruszam się”. Dlatego czasami życie nas zmusza, jak się wahamy, jak się obijamy, jak unikamy. Życie nas zmusza do robienia rzeczy niemożliwych, żeby nam pokazać, że nasze myśli, nasze plany, nasze przemyślenia są bezsensowne. Jan pisze: „Przyciągnął te mieszkanie. Myśli mają tak jak i słowa i czyny. Pewien prorok o tym mówi.
Dodam jeszcze wizualizację”. Będziemy o tym rozmawiali. „Czy to, o czym tylko raz pomyślę. Podobało mi się na przykład osiedle w innym mieście. Po dwóch latach wyszłam za mąż za kogoś z tego miasta i tam zamieszkaliśmy. Może wystarczy wysłać sygnał?” Tak, wystarczy. Kazimierz pisze: „Jestem ciekaw, czy w kontekście siły przyciągania można mówić o czymś jak ciśnienie, że się chce bardziej, chce i bardziej, aż po latach stanie się ten krok, który powoduje big bang i gwałt, kreacja celu”. Oczywiście wszystko zależy od ładunku emocjonalnego. Aczkolwiek to już będzie z pogranicza następnej audycji. Przepraszam, kot mi spadł.
Nie tylko z pogranicza, ale będzie z następnej audycji. Wszystko zależy, w jakim stanie świadomości bądź w jakim stanie naszego umysłu tkwi to pragnienie. To od tego zależy, jak duży potencjał energetyczny, emocjonalny musi być włożony. Kończąc powolutku, to będzie też bardzo ważna informacja. Dlaczego pewnym osobom jedne rzeczy przychodzą łatwiej, a dlaczego te same rzeczy innym osobom przychodzą trudniej? Od czego to zależy? Dlaczego pewne rzeczy dla jednych są naturalne, dla drugich są rzeczą w ogóle niemożliwą nawet w samym założeniu do zrobienia? O tym będzie następna audycja. I jak to zmienić? Matania Levi pisze: „Dramat”.
Nie wiem, czego to dotyczy. Czy tego, co ja mówię, czy może jakiejś sytuacji z jej życia, więc ciężko mi na ten komentarz odpowiedzieć. Iwona pisze: „Zauważyłam, że ciągle z-... trasz się nas karmą w sensie wiecznego potępienia. Przecież musi być coś takiego jak wychodzenie z karmy. Nikt jednak nie mówi, jakie są oznaki takiego wychodzenia, bo chyba są. Droga Iwonko, jakbyś była uprzejma przypomnieć mi, bo ja o tym wspominałem, bo to też jest ważne, jak wychodzić z karmy. Także jak mi przypomnisz, to ja z chęcią zrobię o tym audycję, ale najpierw załatwmy te tematy, które dzisiaj rozpoczęliśmy. On pisze: „Czasy ostateczne są właśnie teraz. Walka dobra ze złem za kulisami trwa.
Mało kto o tym wie. Dobro zawsze zwycięża”. Też w to wierzę. Kudłaty wpadł na chwilę zapytać, czy widział ktoś Inkę. Ja nie widziałem Inki nigdy, a dzisiaj zwłaszcza. Radio Paranormalium, pan Marek pisze: „To ja się podepnę i zapytam, czy ktoś widział Jubiego, bo już prawie 23:00, a jego nie ma”.
[02:39:31] - Ja może doprecyzuję, że ja z Jubim rozmawiałem we wtorek ostatni raz w zeszłym tygodniu. Jubi wyjaśnił, dlaczego nie było go w poniedziałek. Pracuje na nocki, także niestety fizyczne zmęczenie nie pozwoliło mu w ogóle zacząć tej audycji. Także postanowił, że w tamten poniedziałek nie będzie nadawał, ale mówił, że postara się zrobić coś dziś. Tylko że nie wstawił nigdzie zapowiedzi audycji, także ja bardziej wstawiłem tę jego audycję do ramówki dzisiejszej na podstawie tego, o czym rozmawialiśmy we wtorek, ale nie było żadnej oficjalnej zapowiedzi, że dzisiaj będzie. Także myślę, że najwyżej jak się skończy dzisiaj „Świat oczami duszy”, to Radio Paranormalium pójdzie spokojnie sobie spać, a jeżeli Jubi postanowi dzisiaj coś nadać, to najwyżej włączę z powrotem transmisję na YouTube i się z Jubim usłyszymy. A jeśli się z nim dzisiaj nie usłyszymy, to się usłyszymy kiedy indziej.
[02:40:39] - Tak jest, co się odwlecze, jak to mawiają, to nie uciecze. A ja, panie Marku, właśnie chciałem powiedzieć, że Radio Paranormalium będzie mogło iść za chwilkę spać, ponieważ z tego, co widzę, mamy koniec komentarzy. A zaraz. „Czemu jeden ma lekko, drugi trudniej? Schematy, przekonania, wychowanie, inżynieria społeczna”. Powiem tak: gdyby to było aż takie proste, to właśnie byśmy załatwili też następną audycję. Powiem wam, kochani, tak: ja też mniej się koncentruję na tym, jak jest. Czasami mówię o tym, jak jest po to, żeby wytłumaczyć mechanizmy, pokazać. Mi jest łatwiej coś naprawić, jeżeli wiem, jak to działa. Więc idąc tym tropem, przekazuję wam takie same informacje, żeby może wam to ułatwiło w waszym życiu coś naprawić, jeżeli będziecie wiedzieli, jak ono jest skonstruowane, jakim mechanizmom gdzieś podlega.
Parę rzeczy oczywiście tutaj cennych i trafnych padło, natomiast ja postaram się ten temat jeszcze w przyszłym tygodniu rozwinąć. Oczywiście, jeżeli będziecie chcieli, jeżeli będziecie tym zainteresowani. Myślę, że parę osób takimi tematami jak dokonywanie zmian w swoim życiu jest zainteresowanych. Tam napisał: „Zawsze na amen przychodzę”. No faktycznie, to masz szczęście, bo my kończymy o różnych porach, a ty masz w takim razie fart. Słuchajcie, kochani, tak jak obiecałem, tak się sprężałem. Wy też zrobiliście swoje, żeby do 23:00 z kawałkiem skończyć. Ja reasumując pierwszy odcinek cyklu „Obsługa podświadomości dla początkujących”, przypomnę o tym, co dzisiaj było najważniejsze i co warto by było może przed następną audycją spróbować przetrenować, przetestować w swoim życiu, żebyście wiedzieli, czy to, co mówię, ma jakikolwiek sens i przełożenie na działanie. Kochani, o tych wszystkich aspektach, o których mówiłem, czyli o tym, z jakiego źródła czerpiecie informacje, o tym, że otwartość na zmiany i pokora, czyli świadomość tego, że nie zawsze dokonujemy za pierwszym razem właściwego wyboru, ale możemy go dokonać za drugim razem. Więc ta pokora w dopuszczeniu do tego, że możemy jakiś na tą chwilę dokonać niewłaściwego wyboru, żeby mieć tego świadomość i zachowanie właściwych proporcji pomiędzyTworzeniem, wymyślaniem, rozmyślaniem, pakowaniem energetycznym celu marzenia, a szukanie sposobu, jak ten cel osiągnąć.
Czyli co, a dopiero później jak. Żeby większość czasu na samym początku, i ważne jest, żeby zachować kolejność. Czyli najpierw wymyślamy cel, marzenie, zastanawiamy się, dogrywamy ze szczegółami, odrzucając przy tym wszystkie negatywne emocje, które już na tym etapie się pojawią. Wszystko jest możliwe. Nie zastanawiam się, czy moje marzenie jest możliwe, czy mój cel jest możliwy do zrealizowania. Po prostu skupiam się na pragnieniu tego. I to jest na tym etapie 90%, 99% mojego czasu, który poświęcam. Następną rzeczą, to jest pierwszy krok i gotowość na zmiany, otwartość na zmiany, niezamykanie się na jeden szablon, na jeden scenariusz. Nie wymyślam jak, tylko jestem otwarty na zmiany. Jak?
Dowiem się w trakcie działania. Jak to zrobić, dowiem się w trakcie działania. Otwieram się na wszelkie propozycje, na wszelkie pomysły. Z pokorą przyjmuję informację, że coś poszło nie tak, że trzeba zrobić drugie podejście albo trzecie podejście do tego samego. I to jest na początek najważniejsza rzecz, jaką powinniście wiedzieć. I drugą najważniejszą rzecz, którą powiedziałem na samym początku audycji, jest to, że tak zwane prawo przyciągania nie jest narzędziem naszej świadomości. Jest narzędziem naszej podświadomości. Jak te dwa aspekty i elementy ze sobą połączyć? W nawiązaniu też do telefonów, za które panu Kazimierzowi i pani Anecie dziękuję, będę wam mówił w następnej audycji. Za dzisiaj bardzo dziękuję, panie Marku.
Kochani wam za udział, za komentarze, za obecność też bardzo dziękuję. I cóż, trzymajcie się. Zapowiadają jeszcze bardzo fajny, ciepły weekend. Mamy jeszcze wakacje, sezon urlopowy, więc wykorzystajcie jak najlepiej ten najbliższy czas z korzyścią, zdrowiem i bezpieczeństwem dla was. Czego sobie oraz wam z całego serca, kochani, życzę. Do usłyszenia za tydzień. Uważajcie na siebie, trzymajcie się. Wszystkiego dobrego. Pa, pa.
[02:47:18] - Mówi do słuchot do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Mączkowski, do którego właśnie wysłałem kolejną część nowych komentarzy, bo tych troszeczkę sypnęło pod koniec audycji.
[02:47:32] - Właśnie patrzę.
[02:47:35] - Nie wiem, czy będzie się pan do tych komentarzy odnosił jeszcze dzisiaj, czy dzisiaj już damy naszym słuchaczom odetchnąć.
[02:47:46] - Powiem tak, kilka jest. Zuza pisze: „Czasami jest silny program wpojony do podświadomości właśnie w toku wychowania”. Więc właśnie, wszystkie programy są, że tak powiem, silne i też będziemy o tym rozmawiali za tydzień. Adam pisze, że powtórkę sobie obejrzy. O, drugi Adam nam się pojawił: „Zajęty dzień dzisiaj mam i audycję odsłucham w przyszłości, ale pozdrawiam serdecznie”. Pozdrawiamy cię, Adamie, bardzo serdecznie również. Aneta pisze, Zuza: „Tak i to trzeba przebić stare przekonania, otworzyć się na dobre synchronizacje i zmiany, tak w skrócie”. Adam jeszcze pisze: „Jot, a mi się podobało jak dwa, trzy odcinki temu opierdzielił pan równo, bo o tym samym każdy pisze, o podstawach”. Dobrze. Może będzie okazja w następnym odcinku.
Dzisiaj byłem taki spokojniejszy. Zuza pisze: „Oczywiście świadomie można to zmienić i ja to robię, ale to, co podświadome, jest silne. Czy może raczej umysł sabotuje tak zwany krytyk wewnętrzny?” Czyli znowu wracamy do wychowania i tego, co wpoił rodzic. Aneta pisze: „Zuza, słuchaj pana Sławka i wyjdziesz z tego, zapewniam cię”. Dziękuję, droga Aneto. Kochani, tak, taki jest plan, taki jest pomysł i ja się tutaj może trochę nieskromnie do słów Anety przyłączę. Na koniec jeszcze będzie taki mały opierdziel. Kochani, czytam wasze komentarze i bardzo często właśnie dochodzę do wniosku, że my się totalnie nie rozumiemy. Często widzę taką rzecz i czasami zastanawiam się, kto tu jaką rolę w tej audycji pełni. Czasami odnoszę wrażenie, że macie tej wiedzy właśnie tak dużo wyczytanej gdzieś w jakichś miejscach, rzeczach, że nie wiecie, co z tą wiedzą zrobić.
Nie wiecie jak jąJak ją wykorzystać z pożytkiem dla siebie? Błądzicie, błąkacie się, próbujecie różnych sposobów, różnych metod. Okej, próbowanie jest fajne. Natomiast jeżeli coś nie działa, to nie zmieniajcie celu, tylko zmieńcie sposób działania. Spróbujcie czegoś innego. W przyszłej audycji będę mówił bardzo wyraźnie i dobitnie o tym, czym jest podświadomość, jak jest skonstruowana, jak powstaje i dlaczego nie ma z nią żartów i dlaczego tak trudno ją zmienić. O tym będą następne audycje i następne audycje będą też o tym, jak to zrobić. Mam nadzieję dopracować w bardzo niedługim czasie przy waszej pomocy projekt, który będzie wspierał bardzo mocno możliwość zmiany. Może nawet nie zmiany. Nie, nie będę zmieniał nic w waszej podświadomości.
A co będę robił? Powiem wam w następnej audycji i dalej już nie będę was podkręcał. Zapraszam was bardzo serdecznie. Mam pomysł, mam wizję, mam cel, mam sposób, więc jeżeli będziemy razem i zrobimy to razem, to z pewnością będą tego efekty. Kochani, dziękuję jeszcze raz za dzisiaj. Trzymajcie się. Dziękuję za te wszystkie pozdrowienia, miłe słowa, niemiłe również. Panie Marku, dziękuję za pomoc. Kończymy. Pozdrawiamy wszystkich serdecznie, gorąco, cieplutko.
Trzymajcie się. Do następnej audycji. Pa, pa!
[02:52:16] - Mówi te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie zachęcamy gorąco do sięgnięcia po książkę pana Sławka, która jest też dostępna w wersji elektronicznej. „Czy można szukać przeznaczenia, czyli po co człowiekowi dusza?” Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja „Świat oczami duszy” i do polajkowania fanpage'a pana Sławka na Facebooku. Zachęcamy także oczywiście do zostawiania komentarzy pod dzisiejszą audycją, jak już będzie udostępniona w archiwum oraz na naszym YouTubie. Audycja „Świat oczami duszy” 17 sierpnia roku pańskiego 2020 dobiegła już właściwie końca. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy bardzo za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień w poniedziałek o 20:00 na żywo na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl