[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Coś mi tutaj dzisiaj pachnie ostatnimi godzinami wakacji roku pańskiego 2020. A ostatnie godziny wakacji najlepiej spędzić oczywiście z Radiem Paranormalium, z audycją „Świat oczami duszy”, audycją o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji 31 sierpnia 2020 roku jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:49] - Witam panie Marku, witam wszystkich bardzo serdecznie.
[00:52] - Tradycyjnie wypadałoby na początku przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Nadajemy oczywiście na żywo, będzie można dzisiaj dzwonić, cały czas można też pisać. Warto zapisać sobie już teraz nasze numery telefonów. Stacjonarny to jak zawsze 32 746 0008. 32 746 0008. Komórkowy i do SMS-ów oczywiście również to jak najbardziej 530 620 493. 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na GG pod numerem 36 08 80 02. 36 08 80 02.
Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:12] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo serdecznie. Chociaż nie ukrywam, że do tej dzisiejszej audycji przystępuję z takim dość ciężkim sercem, powiem wam szczerze. Biłem się z myślami, o czym ta dzisiejsza audycja będzie i jak ją zacząć. Ale ponieważ mam taki zwyczaj, że się po prostu nie napinam i nie snuję jakichś dalekosiężnych planów, więc postanowiłem zdać się na mój dzisiejszy nastrój i po prostu od niego uzależnić to, co będzie się działo w dzisiejszej audycji. I powiem wam kochani, trochę po ostatniej audycji poczytałem te komentarze, które się pojawiły, bo obiecałem, że się z nimi zapoznam, ponieważ w poprzedniej audycji zbrakło nam czasu i mam całe mnóstwo przeróżnych przemyśleń. Niekoniecznie napawających mnie radością, entuzjazmem i takim właśnie uśmiechem, nastrojem, który z pewnością stali słuchacze naszych audycji, stali i starzy, już można powiedzieć, z pewnością dzisiaj wyłapią. Kochani, od czego zacznę? Od tego zacznę, że powiem wam, po co prowadzę tę audycję. Powiem wam szczerze, od serca, po co prowadzę tę audycję.
Trochę o mnie wiecie. Z pewnością większość z was wie o chorobie mojego syna i jego śmierci. Trochę tam wspominałem też o przeróżnych perypetiach innych w swoim życiu. Natomiast mało z was wie, jak to dokładnie wygląda. I powiem wam, że przez ostatnie 20 lat borykałem się z przeróżnego rodzaju tak zwanymi przeciwnościami losu. Otwierałem firmy, plajtowałem, wchodziłem w jakieś związki, coś się rozpadało, coś nie wytrzymywało próby czasu. Spałem na budowach, w piwnicach, na materacach, styropianach, w mieszkaniach ogrzewanych prądem pociągniętym, zapożyczonym od sąsiada. Ogólnie rzecz biorąc, moje ostatnie 20 lat życia nie było ani łatwe, ani proste, ani przyjemne. Z pewnością było twórcze, było kreatywne i pouczające. I przez cały ten okres, kiedy testowałem różne rozwiązania, przechodziłem przez kolejne zawirowania w swoim życiu, zadawałem sobie jedno pytanie: jaki błąd popełniam?
I wielokroć byłem namawiany przez ludzi mądrych, wydawało się mądrzejszych, bardziej doświadczonych do tego, żebym się zmienił. Do tego, żebym się zmienił, żebym był właśnie takim twardym, cwanym sukinsynem, który potrafi gdzieś o swoje walczyć, wydrapać jak trzeba pazurami to, co mu się należy.Ja wtedy zadawałem takie pytanie: za co mnie lubisz? I najczęściej z ludźmi inteligentnymi na tym się kończyła dyskusja, bo pewne postawy życiowe są popularne, bo są skuteczne, przynoszą konkretne efekty, najczęściej w postaci czy statusu, czy jakichś tam dóbr materialnych i tak dalej. I zastanawiałem się wielokroć, czy ja mam się zmieniać, czy ja powinienem się zmieniać. Przecież to, za co ja sam siebie lubiłem, to była dobroć. To była sprawiedliwość, poczucie sprawiedliwości, szacunek. Oczywiście, jeżeli ktoś na takowy zasługiwał, każdy w moim życiu dostawał awansem na początku kredyt zaufania. Ja każdemu człowiekowi na początku wierzyłem. Starałem się nikogo nie oceniać. I całe mnóstwo różnych rzeczy, za które ja sam siebie lubiłem i za które też z tego, co mówili mi ludzie, lubili mnie.
I czy ja mam się zmienić? Dlaczego ja mam się zmienić, skoro ludzi z moim podejściem w moim otoczeniu na świecie, w moim takim małym mikroświecie było tak mało? Część ludzi mówiła, że też chciałaby się tego nauczyć. I zastanawiałem się, czy ja się powinienem zmieniać. Natomiast zawsze zadawałem sobie pytanie, jaki błąd popełniam, gdzie popełniam błąd. I próbowałem ten błąd ze swojego życia przy kolejnych podejściach, przy kolejnych próbach wyeliminować, zrozumieć go i sprawić, bym nie popełniał go więcej. Na tym skupiłem swoje ostatnie 20 lat życia, na zrozumieniu samego siebie, na zrozumieniu swoich własnych intencji i na zrozumieniu błędu, który popełniam. I dochodząc do przeróżnych wniosków dotyczących mnie, dotyczących mechanizmów, dotyczących pewnych zasad, rozumiejąc je coraz bardziej, wiedziałem, że chcę to wszystko przekazać innym ludziom. Ponieważ przeżyłem bardzo dużo trudnych sytuacji w swoim życiu. Doskonale wiem, jak ja się wtedy czułem.
Doskonale rozumiałem, jak się czuła moja rodzina, moi bliscy, moja mama, mój nieżyjący tata, którzy moje porażki, moje niepowodzenia przeżywali na równi ze mną, a czasami być może dalej, nawet bardziej, nie rozumiejąc sensu tego wszystkiego. Nie mając takiego optymizmu, jaki ja zawsze w życiu miałem. I mam go nadal. Więc być może oni cierpieli przeze mnie tak naprawdę jeszcze bardziej. I chciałem, zawsze chciałem, aby te moje doświadczenia, zresztą też doświadczenia i życie, jakie w tym wcieleniu przeżył mój syn, nie poszły na marne. Że postaram się powiedzieć ludziom przynajmniej, czego nie robić, żeby nie przeżywali tego, co przeżywałem ja. A jeżeli już przeżyli, to żeby nie musieli przeżywać tego po raz kolejny. I to tak naprawdę było zawsze celem i moim marzeniem. I tu jest odpowiedź z komentarza z poprzedniej audycji, odpowiedź na pytanie Petera, czy ja spełniam swoje marzenia, czy ja robię i dążę do tego, o czym marzę. Tak.
Jak już zrozumiałem, o czym całe życie marzyłem, to zrozumiałem, że całe życie do tego dążyłem i dążę do tego nadal. I kochani, mówię o tym, ponieważ dla mnie audycje w Radiu Paranormalium, książka może mniej, ponieważ w książce nie mam bezpośredniego kontaktu z ludźmi, którzy ją przeczytali. W filmikach na swoim kanale też nie mam bezpośredniego kontaktu z ludźmi, oprócz komentarzy bądź jakichś tam maili, wiadomości sporadycznych z ludźmi, którzy je obejrzeli. Ale na kilkaset czy tam na tysiąc odsłon mam, nie wiem, dwa, trzy komentarze, więc to jest margines, procent tego. Ludzi, którzy to obejrzeli. Nie znam reakcji ludzi, nie znam ich odczuć, przemyśleń i tego wszystkiego, co ta informacja, którą ode mnie uzyskali, coś zmieniła.I dla mnie to nie jest, kochani, tylko audycja w zasadzie: „Dobra, przyszedłem do pracy, taką mam robotę. Ode mnie te dwie, trzy godziny poodpowiadam na komentarze i już. Wezmę swój hajs i tyle. I zrobione”. Dla mnie te audycje mają bardzo głęboki sens i moim marzeniem jest to, aby ta wiedza, te informacje, które przekazuję, miały w waszym życiu jakiś sens.
Nie były kolejną książką przeczytaną i odstawioną na półkę, która nic nie zmieniła w waszym życiu. Jeżeli tak ma być, że informacje, z którymi ja się bardzo mocno utożsamiam, które ja przeżyłem. Te wszystkie doświadczenia, o których mówię, ja w większości przeżyłem na swojej własnej skórze. Aby dojść do pewnych wniosków, często musiałem się wypierdzielić na pysk i się później z tego zbierać, żeby zrozumieć, że to nie działa. Więc dla mnie to nie są informacje, które wyczytałem w książkach i teraz gdzieś tam je poobrabiałem i wam przedstawiam. To są informacje, które ja w większości przeżyłem na swoim własnym ciele, w swoim własnym życiu, w swoich własnych emocjach i też testując to i wciągając w te przeżywania swoich najbliższych. Dlatego jeżeli te informacje nie wpływają na wasze życie w sensie takim, że nie pomagają wam czy nie ułatwiają, czy nie umożliwiają dokonania jakichś zmian, tylko są towarzystwem, w którym można sobie podyskutować o różnych tematach i pozostają nadal w sferze teorii, to ja nie spełniam swojego marzenia, bo nie takie jest moje marzenie. Moim marzeniem jest móc przekazać informacje, które pomogą ludziom coś zmienić w ich życiu, naprawić, poprawić, polepszyć, sprawić, by było lżejsze, by było fajniejsze, by było przyjemniejsze. To jest moje marzenie. Nie lajki, nie popularność, tylko możliwość faktycznego, prawdziwego udziału w życiu osób, którym te informacje przekazuję.
Dzisiaj ze swoim serdecznym kolegą, który być może nawet nas w tej chwili słucha, rozmawialiśmy o zawodowym wypaleniu, o braku radości. Rzeczy, które kiedyś sprawiały radość, teraz już przestały sprawiać radość. Żeśmy sobie tam dyskutowali, jadąc wspólnie do tak zwanej pracy. Ja powiedziałem, że ja nie czekam, aż świat wokół mnie się zmieni, aż świat wokół mnie będzie miły, przyjemny, sympatyczny i ludzie wokół mnie będą w ogóle ach i och. Ja staram się swoim działaniem sprawić, by ludzie wokół mnie byli bardziej zadowoleni, byli bardziej uśmiechnięci, byli bardziej wyluzowani, byli szczęśliwsi. Nie czekam, aż oni sami się tacy staną i wtedy mi będzie przyjemnie. Ja staram się ludziom wokół siebie to życie w jakiś sposób może nie ulepszyć, bo na to nie mam wpływu, ale mogę stwarzać atmosferę, w której ludzie będą mniej zestresowani i w którym gdzieś nawet coś tam mówiąc jedno zdanie: „Daj spokój” albo „Wyluzuj”, albo „Jutro będzie też dobrze”. Albo swoim uśmiechem, swoją radością, swoim optymizmem, której staram się innym udzielać, spowoduję, że ten świat wokół mnie będzie właśnie taki, jakbym chciał. Nie czekam, aż on się sam zmieni. I dlatego też, kochani, robię te audycje.
Bo to, co mówiłem wielokroć: ten proces, w którym każdy z nas uczestniczy, powoduje to, że każdy z nas w swoim momencie do tego dojdzie. Bez mojego udziału każdy dojdzie do tego samego momentu w swoim życiu. Do przebudzenia, do oświecenia, do świadomości i do tych wszystkich pięknych rzeczy, o których w tej chwili się tak głośno, dużo i fajnie mówi. Bez mojego udziału. Ja mam świadomość tego, że te moje audycje nie do końca mają takie działanie, jak ja bym sobie życzył, ale mam świadomość tegoŻe to każdy z oddzielna do pewnych rzeczy poprzez budowanie, poprzez własne doświadczenia dochodzi. Dlatego mam prośbę, ponieważ mówię to, co ja wam opowiadam, jest dla mnie bardzo osobiste. To w zasadzie chciałem, żebyście o tym wiedzieli. Napisałem sobie taką rzecz też na kanwie ostatniej audycji. Może trochę, żeby wam przypomnieć, o czym audycję prowadzę, na jaki temat. Tytuł jest „Świat oczami duszy”, czyli świat oczami świadomości.
Pan Marek ładnie ten tytuł rozwinął, że to są audycje o świadomości. Porozmawiajmy dzisiaj o świadomości. A czymże, kochani, jest świadomość? Albo może inaczej: po co wy słuchacie tych audycji? Po co słuchacie innych audycji? Po co czytacie książki na te tematy? Po co chcecie rozwijać się duchowo? Po co czujecie się przebudzeni? Po co chcecie przebudzać innych? Po co oczekujecie, że inni się też przebudzą?
Po co dążycie do oświecenia? Świadomość to jest pewnego rodzaju stan wolności, w której samodzielnie możemy świadomie podejmować decyzje o tym, kim chcemy być, jacy chcemy być, co chcemy robić, czego nie chcemy robić, jak chcemy myśleć, jak chcemy postępować, jak się zachowywać, jakich wyborów dokonywać. To jest świadomość, możliwość świadomego dokonywania wyborów, bycia tym, kim się chce. Świadomość to jest również uwolnienie się od podświadomości. Po ostatniej audycji miałem takie przemyślenie, że powinienem mówić o tym częściej. Wszyscy dążymy do tego, by być świadomymi i wolnymi, czyli móc robić, myśleć i postępować tak, jak chcemy, więc szukamy drogi do tego. Nie wiem, czy mnie dobrze rozumiecie. Moja prośba jest taka: jeżeli z jakiegoś powodu ktoś nie potrafi taki być, to przynajmniej nie zabraniajmy, nie ograniczajmy tego prawa, nie naciskajmy na drugiego człowieka, by był taki, jak my chcemy, bo my sami chcemy tacy być. Więc dajmy to samo prawo drugiemu człowiekowi. My do tego dążymy, by być wolnym, by móc być takim, jakim chcemy.
Więc jeżeli jeszcze nawet nie doszliśmy do tego poziomu, nie nabraliśmy tej umiejętności, to pozwólmy chociaż innym być, postępować, myśleć, mówić tak, jak oni chcą. Ponieważ jest to, kochani, audycja o świadomości. Przejdę, kochani, teraz do głównego wątku naszej audycji. Oczywiście przeczytałem komentarze tak, jak wam obiecałem. Adam pisał o mózgu i o tym, że z tymi neuronami to nie jest tak do końca, jak ja mówię, że one się potrafią regenerować i tak dalej. Adamie, zgadzam się z tobą całkowicie. Staram się zbyt głęboko w pewne tematy nie wchodzić, bo nie jestem fachowcem, ale oczywiście zgadzam się z tobą, że one się regenerują, że tam mogą następować zmiany przejęcia funkcji i tak dalej. Grzesław poruszył fajny temat o ochronie. Na pytanie Petera odpowiedziałem. Dość dużo dyskusji było na temat talentu, ale myślę, że kwestię tego talentu jeszcze sobie przy jakiejś okazji poruszymy.
Z pewnością będzie okazja ten temat poruszyć. Fajnie, bo pojawiło się trochę dyskusji na temat tego, o czym była audycja, więc to mnie cieszy. Jeżeli to, co ja mówię w audycji, jest dla was na tyle interesujące, że poświęcacie temu uwagę i jakąś tam dyskusję. I też pojawił się taki wątek odnośnie zmiany podświadomości, że jest to praca, intencje, praca i cały czas te wszystkie negatywne rzeczy, które nam się wiążą z dokonywaniem zmian. Dzisiaj miałem przejść do tego tematu, jak to zrobić, jak dokonywać tych zmian w podświadomości, ale najprawdopodobniej, patrząc na godzinę, zdążę poruszyć tylkoTylko jeden z tych sposobów. O reszcie sposobów, jak się uda, porozmawiamy w następnej audycji. W zeszłej audycji rozmawialiśmy o bardzo ważnej kwestii: o czterech stanach świadomości. I powiem wam szczerze, to jest trochę tak z tą informacją, zresztą w ogóle z tymi informacjami, które wam przekazuję od trzech audycji. To jest trochę tak, jakbym wam dał receptę na wybudowanie bomby atomowej bądź przynajmniej na domową metodę zrobienia spirytusu. Nie wiem, jak jest z resztą słuchaczy, natomiast te informacje w większości są traktowane jak na zasadzie: pojechało Pendolino do Gdańska.
Uwierzcie mi, że ja mówię, że to są ważne rzeczy i uwierzcie mi, że ja z perspektywy swoich 20 lat doświadczeń wiem, jak bardzo te rzeczy są ważne. Tak naprawdę przekazuję wam informacje, które naprawdę mogą zmienić wasze życie. Mówiłem wam o 13 płytach i do tej pory naprawdę bardzo fajnej wiedzy. Do tej pory zainteresowały się tym dwie osoby. Jak można wejść? Jak można uzyskać możliwość zapoznania się z tym materiałem? To też daje mi do myślenia. O co chodzi? Jaki jest sens tych audycji, skoro dostajecie możliwość, moi drodzy, bo za „kochani” dostała mi się reprymenda. Dostajecie możliwość naprawdę wiedzy wygrzebanej ze starego kufra dziadka z samego spodu, bardzo wartościowej wiedzy zebranej w same konkrety i nikogo to nie interesuje.
Okej, ale po co? Jaka jest chęć dokonywania zmian? Jaka jest z waszej strony chęć dokonywania zmian? Zwróćcie uwagę, że ja staram się nikogo nie oceniać. Nigdy nie powiedziałem, że ktoś napisał głupi albo bezsensowny komentarz. Tylko mówię swoje zdanie na ten temat. I też nie oceniam was, bo być może za to też mi się dostanie bura. Ale popatrzcie na to z drugiej strony, z mojej strony. Staram się, próbuję w taki sposób, jak potrafię, zebrać wam wiedzę w pigułce, żebyście nie musieli grzebać, żebyście nie musieli tracić czasu. Podaję to na srebrnej tacy, a ostatnio usłyszałem, że jestem mało przekonywujący.
Więc ja się zastanawiam, jak daleko ja mam się posunąć, żebyście wy chcieli dokonać zmian w swoim życiu? W mojej logice to się troszeczkę pogubiło. Ja straciłem logikę w tym i straciłem też prostą odpowiedź. Może nie prostą odpowiedź, tylko moje wewnętrzne przekonanie, że mówię do ludzi, którzy chcą zmienić swoje życie, że dostarczam wiedzę, która pomaga ludziom poprawić swoje życie. Najprawdopodobniej tak nie jest. Tak to wygląda z mojego punktu widzenia. Jeżeli się mylę, to bardzo was proszę, dajcie mi znać, że jestem w błędzie. Oczywiście ja rozumiem, że jest czynnik, o którym dzisiaj postaram się wam powiedzieć, który ten proces hamuje. I to jest następna ważna rzecz, bo to, że ja znam ten czynnik, wiem, w jaki sposób on działa, to też wiem, że on się sam nie rozwiąże. On sam się nie rozpłynie we wszechświecie i sam się nie załatwi.
Każda zmiana, jakakolwiek najmniejsza, wymaga udziału, jakiegokolwiek udziału osoby zmieniającej. My rozmawiamy. Wy często oczekujecie ode mnie wiedzy, jak to jest po tamtej stronie. O podróżach, o przeróżnego rodzaju sprawach rozwoju duchowego. To wszystko jest tak interesujące, tak fajne, tak fascynujące. I zupełnie bez sensu. Poniekąd bez sensu. Kochani, zmiana życia a rozwój świadomości, rozwój duchowy to są dwie różne rzeczy. Ludzie bardzo często myślą, że będąc rozwiniętym duchowo zmienią swoje życie. Tak.
Ponieważ rozwój naszej świadomości jest naturalnym procesem transformacji podświadomości.To jest najbardziej naturalny proces transformacji podświadomości. Proces, który trwa od tysiącleci. Tak zmieniamy swoją podświadomość. On będzie trwał następne dziesiątki, setki, tysiące lat. Jeżeli taką formę zmian akceptujecie, takie tempo dokonywania zmian swojego życia, to okej. Zostańcie tylko przy rozwoju duchowym. Poznanie samego siebie to nie jest poznanie swojej sfery duchowej, zwłaszcza dla ludzi, którzy już ją znają. Zmian dokonuje się tam, gdzie dzieją się rzeczy, które decydują o tym, jacy jesteśmy. Duchowość pokazuje nam, że możemy być, kim chcemy, ponieważ mamy iskrę Bożą, ponieważ jesteśmy istotami duchowymi, ponieważ możemy wszystko. Mamy prawo kreować, mamy możliwości.
Duchowość nam daje miliony możliwości. Możemy być, kim chcemy, ale i tak nim nie będziemy. Duchowość nie rozwiązuje tego problemu. Dlaczego? Bo problem tkwi w podświadomości. Poznając swoją istotę duchową, dowiadujemy się, że mamy wolną wolę i że możemy być, kim chcemy. A później co jest? Praca, praca, praca, praca, praca. Trening, ćwiczenia, afirmacje, medytacje, trening, ćwiczenia, afirmacje, medytacje. Po co?
Intencje, medytacje, modlitwy, czary, obrzędy. Po co? Po to, żeby zmienić swoją podświadomość, żeby uwolnić się z tego tak zwanego matrixa. Żeby zerwać łańcuchy, które nie pozwalają nam być, kim chcemy. Tu jest ograniczenie. Poznawanie samego siebie to jest poznanie swojej podświadomości. Bo tylko zmieniając podświadomość, możemy ruszyć do przodu. Wiecie o tym doskonale, kochani. Wiecie o tym doskonale. Piszecie, w jaki sposób oszukujecie swoją podświadomość.
Ile to wymaga pracy. Ile to wymaga wysiłku, kontroli, mnóstwa czynności, aby oszukać swoją podświadomość, bo to ona nas trzyma. Tu jest właśnie ten klucz. Ten klucz, który przedstawiłem wam w poprzedniej audycji, aby jak najwięcej rzeczy usunąć z naszej nieświadomej niekompetencji. Czyli jak najwięcej przekonań, że nie zasługujemy, że nie możemy, że nie damy rady, że nie jesteśmy godni. Z tej sfery podświadomości, którą ja nazwałem, cytując autora, nieświadomą niekompetencją i przenieść to do stanu nieświadomej kompetencji. Czyli tam, gdzie możemy być wszystkim, każdym i nie musimy o tym myśleć. Nie musimy afirmować, nie musimy wizualizować. Nie musimy o tym myśleć. Nie musimy się zmuszać do tego, żeby marzyć.
Zwróćcie uwagę. Mówiłem wam kiedyś o takiej książce, którą dostałem od mojej koleżanki tarocistki, która bodajże nazywa się „Umysł biedny, umysł bogaty”. Ja jej nie przeczytałem. Natomiast sam tytuł zmusił mnie do myślenia. W czym tkwi problem, kochani? Ja pochodzę z rodziny robotniczo-chłopskiej. Mój tata pracował w fabryce, moja mama też pracowała w fabryce, natomiast moi dziadkowie mieszkali na wsi. Nawet dzisiaj przez jedną z nich przejeżdżałem, oglądając posiadłość, skąd pochodzi moja mama. My, ci ludzie z tych niższych sektorów, marzymy o Lexusie, o Mercedesie. Może o Jaguarze, może o Lamborghini.
Marzymy. I oczywiście nie wierzymy w to, że kiedyś go będziemy mieli. A jeżeli już, to na pewno będzie to związane z ciężką pracą, z ryzykiem. Być może z jakimiś machlojkami. Najlepiej z wygraną w totka, bo to szybko i przyjemnie. Innej możliwości posiadania takiego samochodu nie widzimy. Jeżeli ktoś zarabia trzy czy cztery tysiące złotych miesięcznie i na przykład ma dwójkę dzieci, to dla niego Lamborghini jest marzeniem. Marzeniem, które jest poza jego zasięgiem. Natomiast ludzie, którzy jeżdżą Lamborghini, nie musieli się zmuszać do tego, żeby marzyć o Lamborghini. Oni po prostu czekali na właściwy moment, żeby to Lamborghini kupić.
A może nie Lamborghini, bo jest przereklamowane. A może to, a może tamto.Dlaczego tak jest, że jedni ludzie muszą wizualizować sobie domy, działki, pracę, związek, dzieci na studiach, jeżeli tego chcą, a drudzy traktują to jako standard, obowiązek, rzeczywistość? Dlaczego tak jest? Oczywiście wiecie dlaczego tak jest. Wszyscy o tym doskonale wiedzą. Ponieważ ci, którzy o tym nie marzą, wychowali się, przebywali od dzieciństwa w dobrobycie i dla nich to nie jest marzenie. To jest standard. Oni się nie zastanawiają nad tym, czy oni na to zasługują. Oni mają to wpojone w swojej podświadomości, że im się to należy. Agro ludzi biednych musi sobie wmawiać, że na to zasługuje.
I to nie jest kwestia tego, że on zasługuje bardziej, a ten zasługuje mniej. Oczywiście ja wiem, to jest zawsze to samo tłumaczenie, bo im jest łatwiej. Nieprawdą to jest. Mam wielu znajomych, też swoich rówieśników, którzy zakładając swoje własne firmy nie dostali od swoich bogatych rodziców ani złotówki. W wieku 17 lat na przykład handlowali kasetami na stadionie. Mój kolega już w wieku 15 lat jeździł po worki żeglarskie do Warszawy, do sklepu myśliwskiego i sprzedawał je tam o 10, 20 złotych drożej swoim kolegom. Czy po 50? Już nie pamiętam. Mało tego, bardzo często ambicjonalnie podchodzą: „Nie. Ja zrobię biznes za swoje własne pieniądze”.
I to nie jest tak, że ktoś im da pięć milionów złotych. „Masz synku, weź. Przepieprzysz to przepieprzysz”. Nie. Ci ludzie w swojej podświadomości mają od samego początku zapisywane w nieświadomej kompetencji, że to potrafią, że zasługują, że mogą, że dadzą radę. I oni się nie zastanawiają nad tym, czy będą prezesem, czy będą właścicielem firmy. Oni to wiedzą. Oni wiedzą, że będą właścicielem firmy. „Nie, ojca nie, bo ja nie będę pracował z ojcem. Niech ojciec robi swoje i ja zrobię swoje”.
Owszem, są przypadki, kiedy te majątki są przekazywane i tak dalej. Natomiast chodzi o stan świadomości. Ludzie, którzy żyją od dzieciństwa w jakichś tam luksusach, bogactwie i tak dalej, nie zastanawiają się, czy zasługują na to. Oni sobie nie afirmują, oni nie marzą, oni nie wizualizują. Oni oglądają plany i działają. Oni ten etap, o którym my rozmawialiśmy jeszcze w poprzedniej audycji, czyli skupienia się na marzeniu, na celu, tego etapu nie potrzebują. Oni przechodzą od razu do pierwszego kroku, czyli do działania, a później się zobaczy. My, ludzie biedni, najwięcej wysiłku wkładamy w to, aby przekonać samego siebie, że możemy to mieć. Ten najtrudniejszy etap, czyli przesunięcia czegoś ze stanu nieświadomej niekompetencji do stanu nieświadomej kompetencji, na tym spędzamy najwięcej czasu, ponieważ w naszej podświadomości brakuje pewnych wzorców, pewnych nawyków, pewnych odruchów, pewnych standardów. Wiecie jak jest.
Wiecie, jak było w waszych rodzinach. Wiecie, jakimi wartościami zostaliście zaszczepieni. I w tej dziedzinie jest najwięcej do zrobienia. To jest płaszczyzna, gdzie mamy najwięcej do zrobienia. Nie w płaszczyźnie duchowej, ponieważ duchowo, jeżeli przestrzegamy zasad miłości, szacunku, wolności, wolnej woli drugiego człowieka, nikt nie stwarza nam ograniczeń. Żaden Bóg, żadne źródło nie powie nam: „Nie możesz być bogaty, nie możesz być szczęśliwy, nie możesz być wesoły, nie możesz być radosny”. Nikt nie powie nam: „Masz klepać biedę, masz wchodzić w niewłaściwe związki, masz być alkoholikiem”. Nie. Jeżeli nie zrozumiesz, w czym jest kłopot, w czym jest problem i co trzeba zmienić, to będziesz tym, ponieważ twoja podświadomość tam cię właśnie zaprowadzi.Zaprowadzi cię do alkoholizmu, zaprowadzi cię do ciężkiej pracy fizycznej, zaprowadzi cię do nieszczęść, do choroby, do zbiegów okoliczności, do patologicznych związków. Tak, tam cię zaprowadzi, jeżeli jej nie zmienisz.
Opowiadałem wam przykłady moich dwóch serdecznych kolegów, z których jeden już nie żyje, ponieważ poszedł tropem podświadomości, bo wychował się w rodzinie ojca alkoholika i dokładnie poszedł jego śladem. Jako bezdomny zmarł. Zamarzł w zasadzie, zmarł w szpitalu z osłabienia, wycieńczenia i przymrożenia. Natomiast drugi powiedział: „Nie. Mój ojciec był alkoholikiem. Ja alkoholu nie dotykam, ponieważ nie wiem, co się wydarzy. Mam fajną żonę, fajną pracę, fajny samochód, fajny dom, fajne dzieciaki. Po co? Mam za dużo do stracenia z powodu kieliszka alkoholu, który być może wywróci to wszystko do góry nogami. Nie będę ryzykował”.
Więc my mamy do wyboru, którą drogą postanowimy pójść. Jeżeli pójdziemy drogą podświadomości, to będziemy doświadczali, doświadczali, doświadczali i nasze życie będzie wyglądało tak jak życie naszych bliskich, naszych rodziców i tak dalej. Ponieważ będziemy podświadomościowo powielali wzorzec ciężkiej pracy, wzorzec niesprawiedliwości społecznej, wzorzec tego, że bogaci ludzie to są oszuści i złodzieje, i całe mnóstwo tych rzeczy tylko po to, żeby uwierzyć w to i podtrzymywać to wszystko, co jest zapisane w naszej nieświadomej niekompetencji. Dlatego kochani, tam jest praca. To, co nazywamy pracą. Tam jest coś do zrobienia. Poznanie samego siebie to poznanie swojej podświadomości, poznanie tych łańcuchów i ograniczeń, które powoduje, że musimy się zmuszać do czegoś, co dla innych ludzi jest ich rzeczywistością, ich normą, ich standardem. Zmuszać do wmówienia sobie, że też tak możemy. Ja opowiadałem historię 30 lekarzy, którzy kończą w jednym roku chirurgię na przykład. Z tym samym potencjałem wiedzy.
Te same pięcio-, czy sześcioletnie, czy ośmioletnie studia skończyli ze specjalizacją. Mają tą samą wiedzę, a każdy z nich ląduje w innym miejscu swojego życia, swojej kariery, swoich sukcesów, swoich osiągnięć. Dlaczego? Czym się różnią? Potencjał wiedzy jest taki sam. Więc w czym jest różnica? W ich podświadomości. Jeden przyjechał ze wsi. Jako jedyny w swojej rodzinie skończył studia i on zostanie lekarzem w szpitalu powiatowym, ponieważ to był szczyt jego marzeń. Jemu więcej nic nie potrzeba.
On już swoje marzenia spełnił. I tak zrobił więcej i tak jest najmądrzejszy w rodzinie. Natomiast drugi, który pochodzi z rodziny lekarzy, którego ojciec jest ordynatorem w szpitalu miejskim albo powiatowym, zostanie profesorem i ordynatorem oddziału chirurgii w najfajniejszym szpitalu, najbardziej utytułowanym prywatnym szpitalu w Warszawie. Ponieważ skończenie chirurgii i bycie lekarzem w szpitalu powiatowym to nie było dla niego żadne marzenie. To był standard. Dla niego marzeniem i celem było zrobienie czegoś więcej. Wszystko, co nas trzyma, jest zapisane w naszej nieuświadomionej niekompetencji. Jeżeli chcemy zmienić coś w naszym życiu, to trzeba odkryć to, co nas w tym stanie emocjonalnym, w tym stanie życiowym trzyma. Jaki czynnik tej nieuświadomionej niekompetencji każe nam tkwić w patologicznym związku? Bo to nie sfera duchowa.
Sfera duchowa kazała nam tego doświadczyć i doświadczyliśmy tego. Nie poszliśmy drogą miłości od razu na samym początku, tylko poszliśmy drogą podświadomości, naszej nieświadomej niekompetencji i dlatego utknęliśmy w patologicznym związku. Jako dusze wykonaliśmy zadanie. Doświadczyliśmy. Zrozumieliśmy, jak się czuje molestowana, bita, poniżana kobieta. I teraz co dalej? Ta biedna kobieta chce coś zmienić w swoim życiu. PytanieNa której płaszczyźnie ona powinna dokonać zmian? Płaszczyzna duchowa to jest zrozumienie sensu tego doświadczenia. Jeżeli zrozumieliśmy sens tego doświadczenia, cel tego doświadczenia, zrozumieliśmy, że celem było zrozumienie, jak się taka osoba czuje.
Jeżeli to zrozumieliśmy, to plan duszy wykonaliśmy. I teraz, żeby dokonać zmiany w swoim życiu, rozwój duchowy tutaj już nic nie zmieni. Bo jeżeli pojawiło się zrozumienie, wybaczenie i zrozumienie sensu tego doświadczenia, to rozwój duchowy już tutaj nic nie zmienia. Tutaj trzeba zacząć dokonywać zmian na płaszczyźnie podświadomości, naszej nieświadomej kompetencji, czyli tego, co nam kazało tego pijaka, alkoholika, mordercę, zbója wybrać na swojego partnera. Tu, dokładnie w tym miejscu trzeba to rozpoznać i to uzdrowić, to zmienić. Ponieważ najprawdopodobniej, jeżeli nie zmienimy tego w naszej podświadomości, to następny nasz partner będzie dokładnie taki sam jak tamten. To jest to połączenie duchowości z podświadomością i to jest bardzo ważne czynnik, z którym ja, nieskromnie powiem, rzadko w jakichkolwiek audycjach się spotykam. W jakichkolwiek słuchowiskach, audycjach i tak dalej. Fakt, że nie oglądam tego zbyt dużo. Być może wyprowadzicie mnie z błędu.
Natomiast niezrozumienie tego powiązania powoduje, że albo ludzie uderzają bardzo mocno w duchowość i tam próbują odmieniać swoje życie. I te metody duchowe zaczynają tam po jakimś czasie miłość, wybaczanie, obejmowanie siebie, ustawienia hellingerowskie. To wszystko zaczyna działać, ale tylko dlatego działać, że zaczynamy leczyć ten wzorzec, który jest zapisany w naszej podświadomości. Nie z innego powodu. Duchowością zmieniamy naszą podświadomość. Bez zmiany podświadomości to się nie uda. Choćbyśmy byli nie wiem jak uduchowieni, to bez zmiany podświadomości to się nie uda. Oczywiście to ze sobą współpracuje. Poprzez uprawianie duchowości, intensywne uprawianie duchowości, podnoszenie swoich, że tak powiem, wibracji zmieniamy wzorce w podświadomości. Ale trzeba być świadomym, co należy zmienić i trzeba wiedzieć, że to tam jest przyczyna, że to nie żaden Bóg zesłał nam coś, tylko my swoimi, że tak powiem, wysiłkami, swoimi działaniami zmieniliśmy ten wzorzec, uzdrowiliśmy go.
Tam jest, tam się dzieje to wszystko. Dlatego zrozumienie tego mechanizmu nieświadomej niekompetencji i nieświadomej kompetencji jest tak ważne dla dokonywania skutecznych zmian w swoim życiu. Kochani, ja wiem, że tu spotykają się bardzo często ludzie na różnego rodzaju właśnie tych forach, audycjach, warsztatach. Spotykają się ludzie, którzy oprócz poszukiwania jakiejś wiedzy, też bardzo często chcą coś faktycznie w życiu zmienić. Są po różnego rodzaju przejściach, po różnego rodzaju nieprzyjemnych doświadczeniach, których bardzo często nie rozumieją. Często po jakichś traumach, po jakichś różnych niefajnych sytuacjach. Jest lęk przed zrobieniem następnego kroku. To często dotyczy związków. Co będzie, jak to się znowu powtórzy? Zamiast miłości pojawia się strach, obawy, podejrzliwość.
Tak samo jest z pracą, z różnego rodzaju biznesami. Ktoś mnie znowu oszuka, ktoś mnie znowu wykorzysta. I chcielibyśmy dokonać takich zmian w naszym życiu, żeby na przyszłość uniknąć podobnych perypetii. Bo wiemy, jak to boli. Wiemy, co się wtedy dzieje. Wiemy, jak wtedy z człowieka schodzi powietrze, jak wtedy się poddaje, jak nic mu się nie chce. Tego chcielibyśmy uniknąć. I tak naprawdę to wszystko, co ja mówię, nie jest dla kolekcjonerów wiedzy, tylko dla ludzi, którzy faktycznie są po jakichś perypetiach i chcą. Tak. Nie tylko myślą, nie tylko się zastanawiają, nie tylko chcieliby, ale faktycznie chcą jakichś zmian w swoim życiu dokonać.
I ten mechanizm, do którego cały czas wracam, pokazuje tą zależność. Pokazuje to, że jesteśmy osobami bardzoUduchowionymi, empatycznymi, szczerymi, sympatycznymi, otwartymi. I ciągle dostajemy po dupie. Ciągle coś jest nie tak. Ciągle do czegoś wracamy. Ciągle pewien scenariusz się powtarza. Właśnie dlatego, że proces transformacji podświadomości duchowością, świadomością jest procesem, który trwa długo. Przypomnijcie sobie, jest co prawda już po 21:00. Przypomnieć to może tak na szybko się nie da, ale z pewnością jakaś historia czy z filmów dokumentalnych, czy z filmów fabularnych. Na pewno wam się przypomną sytuacje, kiedy niewolnik rodził się jako niewolnik i umierał jako niewolnik.
Ktoś, kto się rodził w rodzinie chłopskiej, umierał jako chłop. Ktoś się rodził rycerzem, ginął na wojnie jako rycerz, jako szlachcic, król i tak dalej. Ten system panował przez tysiąclecia. Przejście z jednej klasy społecznej do drugiej było nazywane przynajmniej mezaliansem, jeżeli nie hańbą. Znacie tę historię, kiedy hrabia uciekał z jakąś służącą i cała rodzina go wyklinała. Po prostu takie rzeczy nie miały miejsca. Rozwój świadomości spowodował to, że dlaczego ja muszę być niewolnikiem? Zwróćcie uwagę, wojny secesyjne, jakieś inne rzeczy. I ten proces zaczął się zmieniać. Zaczął dawać ludziom możliwość coraz bardziej bycia kim chcą.
Film na przykład o tym, jak pierwszy czarnoskóry baseballista, przez jakie perypetie przechodził. Pierwszy czarnoskóry prezydent. Teraz była wizja pierwszego czarnoskórego papieża i włos się chrześcijanom jeżył na głowie. Pewne rzeczy zmieniają się na przestrzeni setek lat. Transformuje nasza świadomość, zmienia naszą podświadomość. Kilkadziesiąt lat temu lekarz, prawnik, nauczyciel, osoba starsza z automatu były darzone szacunkiem. Nieważne co mówiły, miały rację. Jeszcze niedawno wchodząc do urzędu człowiek bał się odezwać, podnieść wzrok, nie mówiąc już o głosie. Policjant mógł człowieka napierdzielać 30 lat temu pałką i nikt mu nie był w stanie zwrócić uwagę. Nauczyciel lał linijką uczniów albo cyrklem i to było przyzwolone i nikt się powyżej tego nie wyrywał.
Dopiero świadomość zaczęła mówić: ale dlaczego? To nie jest sprawiedliwe. To nie jest uczciwe, to nie jest moralne. Więc świadomość, budowanie świadomości i transformacja podświadomości jest procesem naturalnym, ale trwającym w czasie. Teraz mamy gwałtowne przyspieszenie. To, co się teraz tam dzieje, powiedzmy z LGBT, z tolerancją dla mniejszości seksualnych i tych odmienności seksualnych, to, co się dzieje w tej chwili, to jest taki wielki tygiel. Ale przypomnijcie sobie ci, którzy mają już 40 lat. Przypomnijcie sobie, co było w szkołach 20 lat temu. Sorry, ale to 20 lat i jest kosmos. Uczymy się szacunku i tolerancji.
Dajemy sobie przyzwolenie na bycie kim chcemy, jak chcemy. To jest właśnie świadomość, że to też jest człowiek. Kiedyś Murzyn nie był człowiekiem, kobiety nie miały żadnych praw. Mogły zrobić dalej, w niektórych krajach nie mają praw. Więc proces zmiany podświadomości poprzez rozwój świadomości jest procesem naturalnym, ale długotrwałym. Mając wiedzę, że wszystko to, co nas trzyma przed dokonywaniem zmian, tkwi w naszej podświadomości, w naszej nieświadomej niekompetencji, bardzo upraszcza sprawę. Przynajmniej w moim przekonaniu. Bo przynajmniej wiemy, w jakiej części mamy grzebać, żeby coś naprawić. Kochani, ja się wielokroć ze swoją podświadomością mierzyłem. Wielokroć.
I uwierzcie mi, że to, o czym mówię, nazywając to nieświadomą niekompetencją i nieświadomą kompetencją, czyli używając konkretnych zwrotów, które bardzo mi przypadły do gustu, nie jest tylko w moim wykonaniu wiedzą teoretyczną. Określenia są użyte z tych 13 płyt, o których wam mówiłem. Natomiast ja ze swoją podświadomością boksowałem się wielokroć i boksuję się nadal. I dlatego ja też dla siebie szukam sposobu, który nie będzie wymagał aż takiego dużego wysiłku.... sposobu, który pomoże uzupełnić podświadomość o to, czego w niej brakuje, czego nie wynieśliśmy z domu, czego nie nauczyliśmy się w dzieciństwie. O to, by być zdrowym, szczęśliwym i bogatym. O tych sposobach, jak to zrobić, porozmawiamy mam nadzieję, że za tydzień, bo tych sposobów trochę jest. Niektóre wy znacie, o niektórych ja wam powiem. Niektóre są tak naturalne, że pewnie będziecie zaskoczeni, że to tak działa. Dzisiaj omówiliśmy jeden.
Rozwój świadomości, rozwój osobisty, rozwój duchowy to jest naturalny proces transformacji wzorców podświadomości, zwłaszcza tej sfery, którą ja nazwałem nieświadomą niekompetencją. Duchowość daje nam informację: jesteś dzieckiem Bożym, jesteś istotą duchową. Możesz być, kim chcesz. Nikt tego prawa ci nie zabiera. Nikt ci nie powiedział, że musisz być tym, kim jesteś. Ty możesz kreować swoje życie. Ty możesz na nie wpływać. Ty możesz decydować o swoim życiu. To nam daje duchowość. Wszyscy jesteśmy równi.
Wszyscy mamy te same umiejętności, te same możliwości. Podlegamy tym samym prawom, tym samym mechanizmom. Różnimy się tylko miejscem na tej drodze, która i tak zmierza do jednego celu. To nam daje duchowość. Ale żeby cały potencjał duchowości wykorzystać, żeby z tych darów, które niesie ze sobą nasza duchowość, z tych możliwości, umiejętności i talentów, trzeba rozpuścić kajdany, które tkwią w naszej podświadomości, w tej sferze, którą ja nazwałem nieświadomą niekompetencją. Tam trzeba zamieszać, zadziałać i zrobić porządek. I wtedy naprawdę to wszystko, co jest związane z duchowością, o których wielu mistrzów, nauczycieli opowiada, może się stać i stanie się z pewnością udziałem każdego, kto będzie chciał po to sięgnąć. Kończąc dzisiejszą troszeczkę już długą audycję w części oficjalnej, z całego serca wam życzę. Życzę również tego sobie. Poproszę pana Marka o mały przerywnik muzyczny.
Ojojoj. To naprawdę wszystko z dzisiaj. Wszystko z dzisiaj. Dobrze. Spojrzałem na komentarze, kochani. Spojrzałem na komentarze, więc w takim razie krótka przerwa i jest dzisiaj co czytać.
[01:04:44] - I na pewno będzie o czym dyskutować. Także robimy krótką przerwę muzyczną, około czterominutową. Akurat tyle czasu, żeby się czegoś napić, gdzieś wyskoczyć na sekundkę. A jeżeli ktoś postanowił zostać przez te cztery minuty z Radiem Paranormalium, to przygotowałem taki fajny kawałek grany na takim ciekawym instrumencie, co się nazywa gitara hawajska. Utwór wykonywany przez Martina Hutcha. Może komuś coś mówi to nazwisko, może nie, a jak nie mówi, to zaraz coś powie, a raczej zagra. I już za jakieś cztery minuty powrócimy do audycji „Świat oczami duszy” na antenie Radia Paranormalium. Oczywiście cały czas czekamy na wasze komentarze, a w drugiej części audycji będzie można dzwonić. I tak po cichu myślę, ja i pan Sadek liczymy na to, że dzisiaj, tak jak tydzień temu, również chwycicie za smartfony. Tak więc do usłyszenia za cztery minuty.
Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami. Zagrał nam przed chwilą gitarzysta Martin Hutch utwór zatytułowany „Fairytale" zagrany na gitarze hawajskiej. A my w Radiu Paranormalium po przerwie muzycznej wracamy do audycji Świat Oczami Duszy. Mamy dzisiaj 31 sierpnia 2020 roku. Ostatnie dwie godziny 35 minut wakacji. Właściwie dwie godziny 34 minuty. Ale ten czas leci i te wakacje szybko skończyły, chociaż te wakacje w tym roku na pewno nie przypominają pod wieloma względami tych wakacji normalnych, które pamiętamy jeszcze z poprzednich lat. No i miejmy nadzieję, że następne wakacje będą już bardziej normalne, bez obostrzeń. A my powracamy do audycji Świat Oczami Duszy.
Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze i się do nich odnosił. Liczymy także, że uruchomicie państwo smartfony i do nas zadzwonicie, bowiem to jest ta część, w której odbieramy również telefony. Nasze numery telefonów to oczywiście jak zawsze stacjonarny 32 746 0008. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości na maila, na którego właśnie teraz, w tym momencie zaglądam. Na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:11:51] - Dziękuję panie Marku. Jak zawsze przyłączam się do sugestii, prośby i informacji pana Marka odnośnie dzwonienia. A ja w związku z tym, że dużo się tutaj tego nazbierało, co mnie bardzo cieszy, biorę się za czytanie komentarzy. Na początku seria przywitań bardzo miłych. Parę nowych nicków widzę. Mateo, Kamil Kowalik, Piter82, Adam80, Grzesław. Pan Kazimierz tutaj się pojawił. Ania, Piter. Wszyscy tutaj się przywitali ładnie. Przynajmniej tyle widzę na ekranie.
Katarzyna nas tutaj też przywitała. Pisze nawet, że może dzisiaj posłuchać, bo ma wolne. Czego ci gratulujemy. Piter pisze: „Każdy z nas ma, panie Sławku, wiele ciężkich przejść, ale z mojego doświadczenia człowiek z ciężarem życia pewnego dnia otwiera worek radości i miłości do samego siebie." Piterze, zdecydowanie. Zresztą ja tego worka nigdy nie zamykałem tak do końca i te wszystkie sytuacje starałem się znosić z godnością i ze zrozumieniem.Ale wiem, że ani ty, ani ja nie jesteśmy sami. Dlatego tak jak powiedziałem na początku, stąd ten pomysł na audycję. Iwonka pisze też: „Dobry wieczór”. Piter: „Dziękuję za odpowiedź na pytanie”. Nie ma za co. Troszeczkę obiecałem.
Grzesław pisze: „Często jest tak, że ktoś, kto doświadczył ciężkich aspektów życia, zaczyna patrzeć i rozumieć istnienie”. Tutaj są takie właśnie aspekty, ten umowny podział. Może więcej na swój temat opowiem wam przy innej okazji, żeby dzisiaj już tymi opowieściami nie dominować audycji. Zwłaszcza, że moim skromnym zdaniem mamy ważniejsze tematy do przegadania. Piter pisze: „Nasze marzenia i pragnienia to są nasze chwile życia i nikt nam tego nie zabierze”. Nikt nam nawet nie zamierza tego zabrać. Jeżeli ktoś nam zabiera marzenia, to tylko my sami. Nikt nam nie wejdzie do naszej głowy i zabroni nam marzyć, mieć cele, pragnienia. To my sami sobie odbieramy. Otoczenie, które mówi: „Nie, co ty zgłupiałeś, to się nie uda, to nie ma sensu, nie masz szans”.
To są próby odebrania nam marzeń. Natomiast na odebranie ich musimy wyrazić zgodę sami. Powiemy: „Tak, okej. Faktycznie nie będę marzył, nie będę planował, nie będę dążył, nie będę nic z tym robił, bo to nie ma sensu”. Ale to musi być nasza decyzja, świadoma bądź nieświadoma. Nikt nam tego nie jest w stanie zabrać. Kasia tutaj mnie próbuje pocieszyć. Bardzo dziękuję. Kudłaty się również pojawił. Grzesław pisze: „Panie Sławku, proszę mnie negatywnie nie odebrać, ale wszystko, co się wydarza, jest po coś”.
Mój drogi, ja to doskonale rozumiem. Ja to doskonale rozumiem i ten aspekt znam doskonale i też tłumaczę go wielu ludziom. Kwestia jest tego, żeby zrozumieć sens doświadczenia, żeby ono nie było bezsensowne, żebyśmy nie tkwili w czymś tylko w poczuciu winy. Ja zawsze tłumaczę, mówię, przekonuję, że te tak zwane nieszczęścia są tylko informacją zwrotną, że coś powinno się zrobić inaczej, jeżeli chce się uzyskać inny efekt. I to jest pytanie, co to jest, czy jesteśmy w stanie to ustalić, co to jest i czy jesteśmy w stanie to zmienić? A te zmiany właśnie dokonują się w naszej podświadomości. One stamtąd się wzięły i tylko tam możemy to zmienić. Owszem, możemy używać różnych technik, również duchowych, żeby to zmienić, ale i tak sprowadza się to do tego, że musimy zagrzebać w podświadomości. Nie zawsze technikami duchowymi zdajemy sobie sprawę, co naprawiliśmy, bo często sam proces wybaczania jest uzdrawiający, ale jeżeli ma być skuteczny, to on też powinien być skierowany na konkretną osobę, na konkretną sytuację, na konkretne wydarzenie w naszym życiu. Jeżeli ma być skuteczny.
Mówienie: „Wybaczam wszystkim” nie jest uzdrawiające. I tak zazwyczaj w tych wszystkich działaniach duchowych szukamy przyczyny tego, co spowodowało, że jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. Więc dziękuję. Nie odebrałem tego oczywiście źle. Bardzo dziękuję, bo to też zabrzmiało jako troska, taka forma wsparcia i pocieszenia. Natomiast ja ten mechanizm doskonale rozumiem i dlatego też próbuję wam, kochani, go wytłumaczyć. Piter: „Przez 30 lat mojego życia nikt nie trafił w moje kochanie siebie jak pan. Wystarczyło parę audycji, abym zrozumiał, co znaczy kochać siebie. Kochałem wszystkich i wszystko, ale nie siebie”. Dziękuję ci.
Dziękuję, bo mi właśnie o to chodzi, żeby to nie było moje czcze gadanie po prostu rzucone w internet i zapychające sieci internetowe. Nie spełniam się, gadając do was. Natomiast radość i szczęście osiągam wtedy, kiedy wiem, że to, co mówię, w czymś komuś ułatwiło, pomogło, zmieniło. Bo w tym mam sens. Piter: „Albo nie umiałem. Każdy człowiek gdzieś znajdzie swoje rozwoje i zobaczenie czegoś, czego szukał tyle lat”. Zdecydowanie tak. Zresztą często wiedza, którą uzyskujemy, informacje, które uzyskujemy, docierają do nas nie za pierwszym razem, tylko nieraz za drugim, trzecim, czwartym, bo coś się musi... jeszcze wydarzyć. Coś się musi wypełnić, żebyśmy to mogli we właściwy sposób zrozumieć.
I nie zawsze jesteśmy gotowi, żeby pewnych zmian dokonać już. Więc ja rozumiem, że to wszystko dzieje się w odpowiednim dla nas momencie. Katarzyna pisze: „Słucham, bo się cieszę, że są inni tacy jak my, że nie odwróciliśmy się od dobra pomimo.” I tu jest trzy kropki. Pomimo tego, co nas trzyma, co mówi, że nie warto i mówi, że nie ma sensu. Zuza pisze: „Ja dążę, by być wolna, więc nie zakładam maski nigdzie i uświadamiam innych, jakie są ich prawa. Zgodnie z konstytucją, zakładając maski dajemy się zniewolić.” To jest bardzo szeroki aspekt, ale ja uważam, że każde działania mają jakiś sens. I z pewnością do niektórych to dotrze. Dla mnie kwestia zakładania masek ma jeszcze jeden aspekt, o którym być może mało osób wspomina i być może mało osób myśli, rozmyśla, że daliśmy się też jako naród, jako społeczeństwo wciągnąć w taką rozgrywkę, w której państwo wymyśla przepis i przenosi na obywateli obowiązek egzekwowania tego przepisu pod groźbą kar. Mam na myśli tutaj na przykład, że pracownicy sklepów mają być policjantami, ochroniarzami, strażą miejską, prokuraturą i pracownicy sklepów muszą wykonywać za aparat państwowy pracę pod groźbą kary. Zamiast sprzedawać, to państwo przeniosło odpowiedzialność pod groźbą kary na egzekwowanie tego przepisu na innych obywateli.
Chociaż wymyślając przepis, powinno wziąć na siebie odpowiedzialność i obowiązek egzekwowania przestrzegania tego przepisu. I na przykład to mi nie pasuje, że daliśmy się wciągnąć i tak się daliśmy zmanipulować i zamotać. Ale to na marginesie. Tutaj jest jeszcze temat maski. Zuza jeszcze: „Dobry wieczór” powiedziała z tego wszystkiego. Piter pisze tutaj akurat w temacie audycji: „Wszystko o czym myślimy to ściągamy, więc po co mi ściągać złe rzeczy?” Ja już o higienie myśli, higienie emocji wspominałem, więc całkowicie się z tobą zgadzam. Alpinestar zadał pytanie, ale nie wiem, czego to dotyczy. Iwona pisze: „Bycie świadomym to dla mnie taki stan wolności i życia w zgodzie ze sobą, w którym czas upominać.” Dodzwonił się do nas pan Kazimierz. Halo, halo, dobry wieczór, panie Kazimierzu, czy się słyszymy?
[01:23:21] - Dzień dobry, kłaniam się. Tak, słyszymy się.
[01:23:24] - Witam panie Kazimierzu. Dzisiaj mamy kłótnie kontaktów.
[01:23:29] - Tak. Jestem ciekaw, czy się panu spodoba to, co panu wysłałem, bo to było genialne. Ale mniejsza inna rzecz.
[01:23:37] - Nie zdążyłem jeszcze rzucić okiem.
[01:23:42] - To było oczywiste.
[01:23:43] - Dość długie, więc chciałbym to obejrzeć w spokoju, ale oczywiście rzucę na to okiem.
[01:23:49] - Tak, super, bo ja się zaskoczyłem. To było dla mnie wręcz bardzo duże zdziwienie, że takie konkluzje ten facet ma.
[01:23:59] - Żeby słuchacze wiedzieli, o czym rozmawiamy. Pan Kazimierz wysłał mi dzisiaj linka do, jak to się nazywa?
[01:24:10] - Wysłałem linka do fajnego filmu na YouTubie, który się nazywa „Don't Panic”. Myślę, że część już go mogła widzieć, bo on się pojawił w internecie. Chodzi o taką tezę, że nasza planeta się przeludnia. I tam pewien statystyk pokazał, że nie należy panikować. Wytłumaczył, skąd się wziął taki wzrost ilości populacji, taki nagły wzrost. Wytłumaczył to pod kątem rozwoju ludzi, pod kątem statystyki z różnych kontynentów na przestrzeni ostatnich 50 lat. Przedstawił predykcje. Mnóstwo ciekawych rzeczy tam było. Także można się dowiedzieć, dlaczego bardzo ważny jest rower, jeżeli chcemy wyjść z biedy. W niektórych rejonach oczywiście.
Więc świetny materiał.
[01:25:07] - Właśnie, żebyście, moi drodzy, wiedzieli, o czym my sobie tu z panem Kazimierzem rozmawiamy. Dobra, ale wracając do naszej audycji. Cóż tam, panie Kazimierzu, dzisiaj? Jakie przemyślenia pana sprowadzają?
[01:25:23] - Mam nadzieję, że nie zaprezentuję się dzisiaj od gorszej strony. Skoro mamy temat o świadomości, być może to się rzeczywiście wyda poza tematem i być może dla pana zupełnie będzie nie na temat. Dla mnie jednak to jest w temacie świadomości, chociaż może nie na ten odcinek, ale od pewnego czasu myślałem, żeby zadzwonić, bo aż po prostu mnie rozwala od środka. Chciałbym słuchaczom zadać pytania, poprosić słuchaczy, żeby napisali odpowiedzi na czacie czy w komentarzach pod tym filmikiem. Nie chcę robić stricte samowolki, bo to też nie o to chodzi, ale mam nadzieję, że w podobny sposób spojrzycie na to jak ja. Według mnie jest to zgodne z tematem świadomości. Mianowicie ja nie mogę pojąć, co się z nami dzieje jako ludźmi, że nie widzimy tego, w jaki sposób dajemy się szmacić do takiego stopnia, że nie widzimy żadnego problemu w robieniu brzydkich rzeczy naszym własnym dzieciom. Na przykład teraz dzieci są posyłane do szkoły. Ja nie mam całe szczęście dzieci. Jakbym miał dzieci, to bym już w więzieniu siedział, bo bym zabił niejedną osobę.
Taki mam charakter w pewnych rzeczach i ja sobie nie wyobrażam pozwolić mojemu dziecku robić testy na koronawirusa, czyli wkładać patyczki głęboko do zatok przez nos, bo dla mnie to jest à la obozy doktora Mengele. Tylko dlatego, żeby stwierdzić, że dziecko ma tego wirusa, pomimo że nie ma objawów. Już nie dość, że się zeszmaciliśmy do takiego stopnia świadomościowo, że pozwalamy te testy robić sobie, to jeszcze pozwalamy te testy robić swoim własnym dzieciom i patrzymy na to, jak te nieprzyjemne rzeczy się im robi. Czy tylko ja jestem taki? Przepraszam, że to powiem, ale to powiem. Czy tylko ja jestem taki popierdolony, że mnie to rusza, że mnie to dotyka, że ja to w ten sposób postrzegam? Czy być może inni słuchacze również mają takie odczucia? Jestem ciekaw, bo to jest kwestia świadomości. Rozwój rozwojem, ale zauważyłem, że w dziwny sposób, dla mnie to jest w miarę oczywiste, zaczęliśmy na ślepo wierzyć nauce i traktować to jako świętą religię. To jest taki mały wątek dla pana.
Jak pan się chce odnieść, to proszę.
[01:28:24] - Coś w tym jest. Natomiast z punktu widzenia rozwoju, oczywiście, panie Kazimierzu, nie odniosę się do tego, co pan powiedział o sobie. Ja takiego odczucia nie mam. Rozumiem, że jest to emocjonalne, a nie umysłowe, więc się do tego nie odniosę. Natomiast jeżeli chodzi o świadomość, to też bardzo mocno widać, jak ta świadomość jest rozłożona i jak skrajnie zaczynają się te dwie drogi rozchodzić. Jak ludzie, którzy już zaczynają funkcjonować na zasadzie swoich własnych poglądów, swoich własnych przemyśleń, czyli mają przemyślenia, nie kierują się tylko i wyłącznie podświadomością, jak oni zaczynają bardzo mocno odbijać w jedną stronę, a ludzie, którzy kierują się tylko i wyłącznie podświadomością, jak idą zupełnie w innym kierunku. I to pokazuje też drogę, w jaką my jako ludzkość zmierzamy.
[01:29:43] - Chaos.
[01:29:46] - Na tę chwilę jest to chaos, ale wszystkie rewolucje, wszystkie zmiany na świecie były związane właśnie z chaosem, żeby któraś z tych opcji wygrała. Jak była wojna o niewolnictwo w Stanach na przykład, to też były dwa diametralnie sprzeczne poglądy. Jedne, które upierały się podświadomościowo przy tym, że niewolnik jest niewolnikiem i nie należy mu się prawa, a drugie, że jednak są to też ludzie, którzy wykonują jakąś pracę i należy im się za to przynajmniej jakiś tam szacunek. Więc tu mamy bardzo podobną sytuację. Skala inna, problem inny, bo bardziej globalny. Natomiast tak właśnie obie strony zostają zmuszone do myślenia.
[01:30:47] - No ja nie wiem, czy do myślenia.
[01:30:50] - I w tym jest cała nadzieja.
[01:30:52] - Nie wiem, czy to są zmuszane do myślenia, bo widzę, że kurka, ostatnio słyszałem przypadek, że nawet siedmiokrotnie jedno dziecko poddano takim testom i nikt się nawet nie zająknął, że to jest coś niewłaściwego, że minęło osiem miesięcy od początku epidemii, zdążyliśmy zrobić pięć chyba szczepionek, jedną już podajemy, cztery inne są w testach.Ale nie potrafiliśmy od tego czasu zrobić właściwych testów na koronawirusa, które byłyby nieinwazyjne. Ja bym zrozumiał konieczność na samym początku pandemii, bo wszyscy byli przerażeni. Ale już po pewnym czasie to jest po prostu skandal i przesada. Ja rozumiem, że rozchodzimy się na boki. Tylko mam takie wrażenie, że my rozchodzimy się na dwa kierunki. Kierunek ludzi, którzy mają świadomość, że chcą być wolni i pewne rzeczy są nieakceptowalne. I kierunek ludzi, którzy chcą być nowocześni, naukowi i zamykają się na duchowość. I mam wrażenie, że właśnie ta druga strona próbuje nas zdominować.
[01:32:16] - Nie, panie Kazimierzu, to wygląda mniej więcej tak, jak na przykład mieliśmy czasy tak zwanej komuny. Zresztą tak ogólnie wygląda ze wszystkim, że ludzie, którzy są ślepo zapatrzeni i nie myślą, nie analizują, nie wyciągają wniosków, pchają się w doświadczenia. Na przykład za komuny mieliśmy taki stan, kiedy wychodzili nasi słynni mówcy, przywódcy narodu i obiecywali nam gruszki na wierzbie. I obiecywano, co to będzie, jak to będzie i tak dalej. I ludzie: „Tak, pomożecie?” — „Pomożemy”. Natomiast jak zaczęły przychodzić skutki, kiedy ludzie mieli pracę, mieli pieniądze, ale nie mogli nic kupić. Kiedy to wszystko wyglądało tak, że owszem, mają ci, którzy są przy władzy, ale ci, którzy to wszystko ogarniają, wykonują, nic z tego nie mają. Kiedy nie można wyjechać za granicę, nie można tego, nie można tamtego. To w tym momencie nawet wśród takich ludzi rośnie irytacja, że zostaliśmy najnormalniej w świecie oszukani. I tu jest bardzo podobna sytuacja.
Ci, którzy posłuchają tego głosu i za jakiś czas dojdą do wniosku, że zostali oszukani, zostali wmanipulowani, że te wszystkie obietnice to było jedno wielkie kłamstwo, to tak się budzi świadomość. Że wyczerpały się te możliwości, którymi człowiek dysponował i zaczyna szukać innych. I w ten sposób poprzez doświadczenia ta świadomość się rodzi, budzi. I dlatego ten proces, mimo że bolesny i faktycznie patrząc gdzieś tam z boku nawet na naszych bliskich, na naszych znajomych serdecznych, którzy dali się w to wmanipulować, czasami serce się może krajać, możemy się zżymać, możemy czuć bezsilność, że nie jesteśmy w stanie.
[01:34:16] - Mnie to doprowadza do szału, do agresji, do złości, bo jestem wręcz po prostu wkur... no, osobiście na to, co się dzieje. Więc ja sobie zdaję sprawę z tych procesów, o których pan mówi. Mimo wszystko uruchamia się we mnie po prostu Stalin w tym momencie.
[01:34:33] - No wie pan.
[01:34:34] - Muszę się przyznać.
[01:34:36] - Nic z tym nie zrobię. Zresztą nawet nie zamierzam. Oprócz tego, że nie mam możliwości. Natomiast cóż, ja mogę się do tego odnieść tylko mówię w sposób taki, obserwując proces. Mówię w moim wewnętrznym przekonaniu i też patrząc na historię i jakieś tam inne wydarzenia z przeszłości, że to jednak się w którymś momencie zakończy. Zakończy tak, jak wszystko się kończy. Jak każda próba manipulacji, oszustwa, wykorzystania. Tak mamy teraz Białoruś następną w kolejce, kiedy granica została przekroczona, kiedy ludzka cierpliwość się skończyła, kiedy obietnice, które były dawane, okazały się bez pokrycia. Więc przykre jest to, że właśnie ludzie muszą przez te doświadczenia przechodzić na własnej skórze. Być może niektórzy nawet śmiercią przypłacą to zaufanie do tego, co się dzieje.
Zaufanie do swojej podświadomości, ale tak naprawdę to i tak ten proces, kiedy ludzie, którzy nie dopuszczają do swojego życia świadomości i tak najczęściej właśnie się kończy to chorobami, przeróżnego rodzaju problemami zdrowotnymi, więc konsekwencja jest zazwyczaj taka sama.
[01:36:09] - Tak, to się zgadza. Tak podsumuję.
[01:36:12] - Robić, że tak powiem, róbmy swoje. Natomiast nie mamy na to wpływu, panie Kazimierzu.
[01:36:21] - Tak, ja wiem. Jako że już się przedstawiłem od gorszej strony, to pozwolę sobie to podsumować. Zmierzamy w dobrym kierunku, ale najpierw się musimy ubabrać mocno w gównie. Innymi słowy.
[01:36:35] - Taka jest natura naszej, że tak powiem, podświadomości.
[01:36:39] - Ale w ogóle dlaczego o tym mówię? Po pierwsze mi leży to na sercu. Po drugie jest taki element jednego związku z tym, co pan powiedział. Odniosę się do przykładu lekarzy. Pan tych lekarzy dał na przykład. Tych z pańskiego przykładu, bo nie schodzimy już na inne tematy. Ja zauważyłem taką tendencję i właśnie to mnie dość intryguje, skąd się ta tendencja bierze z perspektywy świadomości. To nie jest takie pytanie, na które bym wymagał odniesienia się jakoś przynajmniej na teraz. Może kiedyś panu by odetchnęło, jeżeli pan nie jest w stanie tak natychmiast się odnieść. Ja się zastanawiam, skąd się bierze, bo zauważam coś takiego.
Ja akurat jestem z branży informatycznej.Już mi na tyle ręce opadły, że po prostu pierdolnąłem tym całym zawodem w cholerę, bo nie byłem w stanie wytrzymać z ludźmi. Ponieważ okazało się, że wszyscy ci ludzie im wyższe stanowiska mają, czyli na przykład seniorzy i tak dalej, to mają większe przekonanie o swojej wiedzy. Uczą się 150 milionów technologii, a nie mają podstaw, nie mają wiedzy podstawowej. Zauważyłem, że wszędzie to pokutuje: w medycynie, w biologii, w informatyce, programowaniu. Wszędzie pokutuje dokładnie to samo, że nagle się okazuje, że jest jakaś potrzeba bycia wręcz kimś i ludzie popadają w jakąś fikcję. To znaczy tak naprawdę mamy kult kompletnego zidiocenia i niekompetencji, jednocześnie przeświadczenie o swojej wysokiej wartości i wysokiej wiedzy. Nie potrafię zrozumieć. Tak naprawdę ja pozwalam na edukację, mam być może swoje błędne spostrzeżenia, ale z punktu widzenia świadomości, jaka jest taka przyczyna, że tak masowo nagle wszyscy poszli w jakieś złudzenie, w przeświadczenie, że muszą być jacyś mądrzy, tylko że nie umieją być mądrzy, więc kreują alternatywną rzeczywistość. Nie wiem, czy pan rozumie ten mój problem, który chcę wyrazić. Po prostu jest niekompetencja.
[01:39:06] - Natomiast moim skromnym zdaniem, ogólnie rzecz biorąc żyjemy w czasach olbrzymiego chaosu. To, o czym ja kiedyś mówiłem. Odtrącanie wszelkich autorytetów powoduje to, że robi się pustka i ludzie próbują robić coś, szukając nowych autorytetów. Ponieważ nikt z nas nie jest na tyle wszechwiedzący, żeby wiedzieć wszystko. Poziom manipulacji mediów, zresztą Internetu, jest tak olbrzymi, że ludzie, którzy zaczynają ufać pewnym nowym wzorcom, odrzucają jedne, a chwytają się drugich, ponieważ życie nie znosi pustki. Więc ten jeden autorytet trzeba zastąpić innym. Ten się już zdewaluował, więc on weg. Ale potrzebujemy kogoś, zwłaszcza osoby kierujące się w życiu podświadomością. Osoby świadome potrafią już decydować o swoim życiu. Osoby z niższą świadomością albo wręcz kierujące się podświadomością potrzebują autorytetów.
Jeżeli zrobi się moda na to, że teraz trzeba tak, to oni temu przyklasną, bo chcą być trendy, chcą być w modzie, ponieważ nie dostrzegają w tym nic złego i mają nadmierne zaufanie do autorytetów, nie weryfikując tego w żaden sposób. I tyle. Zrobił się chaos. Ogólnie rzecz biorąc zrobił się chaos. Nie ma już wzorców, które obowiązywałyby na przykład całą klasę społeczną czy ogólnie ludzi. Nie ma wzorcy kulturowych, nie ma wzorcy moralnych, nie ma wzorcy religijnych i tak dalej, zawodowych. Ludzie są pogubieni, łapią się, co im w ręce wpadnie, co w danej chwili jest bardziej podatne, co im ktoś tam podpowie. Więc mamy chaos.
[01:41:15] - Dobra, ostatnie dwie rzeczy. Pozwolę sobie na jeszcze jednym troszeczkę zboczku pokazać coś, jeden temat będzie bardzo fajny, ten drugi, ale pierwszy tak tylko chcę napomknąć. Jak już jestem przy tym pierwszym temacie, przy którym dotychczas byłem, czyli te testy, to jeszcze coś powiem, bo kiedy były wybory prezydenckie, jeden z kandydatów-
[01:41:41] - Panie Kazimierzu, wprost.
[01:41:42] - Nie, bo teraz chcę właśnie powiedzieć inną rzecz. Bardzo ważną rzecz powiedział jeden z kandydatów, co mnie aż szarpnęło, bo powiedział, cytuję, mówię o Hołowni, że jeżeli szczepionki powodują u jednego, dwójki, trójki dzieci autyzm bądź jakiekolwiek inne choroby, to on uważa, że to nie jest wysoka cena za to, żeby on się czuł bezpiecznie. I sobie pomyślałem, że to jest właśnie sedno całego problemu, bo ja nie wnikam, czy te szczepionki są szkodliwe czy nieszkodliwe, ale zwróćmy uwagę, że o ile ja na przykład w sytuacji, w której topi się dziecko, jeżeli ja bym nie skoczył, nawet nie umiejąc pływać, nie próbowałbym pomóc, to potem bym miał wyrzuty sumienia. A nagle ja słyszę z ust człowieka i to coś, co się cała masa Polski klaszcze i się cieszy, że kosztem nawet jednego dziecka ja chcę być zdrowy i to jest okej. Mnie to szarpnęło. Może ja zaczynam inaczej odbierać słowa? Nie wiem, ale mniejsza. Już w to nie wchodźmy. Ale ten drugi bardzo ciekawy temat odnośnie tego, co pan powiedział na temat ostatnio i kończę.
[01:43:06] - Bardzo proszę, kochani, nie komentujcie wątków politycznych. Zostawmy.
[01:43:11] - Dokładnie. Nie, pan Kazimierz-
[01:43:13] - Pan Kazimierz się wypowiedział. Nie komentujcie.
[01:43:16] - To był przypadek, że to był polityk. Okej?
[01:43:18] - Koncentrujcie się na tym.
[01:43:20] - Tak, to był przypadek, że był to polityk, ale uczciwie powiedziałem, kto to powiedział. Nie chodzi o politykę konkretnie, tylko o ten koncept, że nawet kiedy mówimy o szczepionkach, czy my w ten sposób też rozumiemy, jak ja to usłyszałem i jak ja to rozumiem w tym momencie, ale mniejsza z tym.
[01:43:37] - Prawda jest taka, że żyjemy w świecie, w którymKoszty i straty są rzeczą całkowicie-- liczenie kosztów i strat we wszystkich płaszczyznach naszego życia jest standardem. Wszystko się sprowadza do pieniędzy.
[01:43:56] - Tak, ale ja mówię z takiego wewnętrznego-
[01:43:59] - Jakiś tam kanclerz niemiecki kiedyś powiedział, że można by było przecież zlikwidować papierosy. To nie jest kłopot. Przywalić po prostu taką cenę, że ludzi nie byłoby na to stać i problem palenia papierosów by się rozwiązał samoistnie. Ale państwo poniosłoby z tego powodu podwójną stratę. Raz, że wpływy z akcyzy byłyby dużo mniejsze, więc to osłabiłoby budżet, a poza tym średnia wieku ludzi zwiększyłaby się o dwa lata. W związku z tym poniósłby dodatkowe koszty związane z wypłatą świadczeń. Powiedział to nieoficjalnie gdzieś tam podczas jakiegoś wywiadu. Oczywiście go zwolnili, wyrzucili go z roboty, bo powiedział prawdę. Więc w świecie polityki, w świecie biznesu to wszystko sprowadza się do pieniędzy.
[01:44:47] - Ja nie mówię o polityce, tylko ja mówię o tym, jak my to czujemy. Czy wy też jesteśmy tego świadomi? Czy w ten sposób patrzyliśmy na ten problem, jak ja powiedziałem? Bo my nie mamy wiedzy. Ja nie mam wiedzy. Ja nie wiem, czy są szczepionki dobre czy złe. Mniejsza z tym.
[01:45:09] - To jest bardzo subiektywna sprawa, więc tu ja nie chcę za nikogo, że tak powiem.
[01:45:18] - Chciałem tylko wskazać, że można spojrzeć na ten temat w troszeczkę inny sposób, ale przejdźmy do tego drugiego. Dajmy sobie z tym spokój.
[01:45:26] - Dobra.
[01:45:26] - Bo wejdziemy za głęboko i będzie źle. Chciałem po prostu się uzewnętrznić. Natomiast to takie pierwsze, co powinno być, ale chciałem to zostawić na koniec. W temacie: ten pan mówił na przykład o Lamborghini, że jedni chcą Lamborghini albo chcą czegoś tam innego. Jedni chcą, inni po prostu wiedzą, że to jest oczywiste, że będą mieć i tak dalej. Natomiast ja widzę jeszcze jedną pułapkę. Może nie jeszcze jedną pułapkę. Ja widzę pewną pułapkę dla takich ludzi jak na przykład ja i nie zdziwiłbym się, gdyby też ktoś tam ze słuchaczy podobnie miał. Mianowicie ja mam to do siebie, że ja nie potrzebuję wiele. To znaczy ja w zasadzie jestem minimalistą i to niesie ze sobą pewne ryzyko, jak się można domyśleć.
Bo skoro nie masz zbyt dużych potrzeb, to nie masz zbyt wiele i samo to, że my przyciągamy, to ja przyciągam nic. Czyli jakiś taki pewien zastój. Mało potrzebuję, mało mam. Bardziej więcej doświadczam w głowie, ale na przykład większości takich rzeczy jak domy, mieszkania i tak dalej sobie pozwolić nie mogę, bo czuję, że to jest po prostu nie moje. Taka pułapka. Może nie aż, jak to się nazywało?
[01:46:55] - Nieświadomej niekompetencji.
[01:46:57] - Słucham?
[01:46:58] - Nieświadomej niekompetencji.
[01:47:00] - Nie wiem, czy nieświadoma niekompetencja. Bardziej bym poszedł w takie: ci, co chodzili medytować w góry i siedzieli tam przez cały czas. Jak to się nazywa? Bardziej ascetyczne, bliższe ascetyzmowi styl. Więc efekty są takie, że nic nie przychodzi. Więc to jest taka druga strona medalu.
[01:47:30] - Znaczy tu poruszył pan bardzo fajny wątek.
[01:47:34] - Na końcu, nie?
[01:47:36] - Taki miły akcent, niepolityczny.
[01:47:41] - Nie był polityczny, naprawdę. Słowo.
[01:47:45] - Poruszył pan bardzo fajny wątek, ponieważ ja mówię dużo o podświadomości w takich sytuacjach i o tych właśnie pułapkach tam drzemiących, łańcuchach, które nas gdzieś tam trzymają. Natomiast jest również to, o czym pan wspomniał, ten wątek taki płynący ze świadomości. Czyli stara dusza nie ma potrzeb. Nie ma potrzeb materialnych, nie ma potrzeb bycia sławną. Ma potrzebę świętego spokoju. To jest jak stary człowiek, który już przeżył swoje, więc jego potrzebą jest zdrowie, jest spokój. Jest czas, żeby zająć się tym, co lubi, na co nie miał wcześniej czasu, ponieważ gonił, pędził. I oczywiście to, co starsi, doświadczeni ludzie chcą zrobić, to przekazać swoje doświadczenia, swoją wiedzę, swoją mądrość życiową swoim dzieciom, wnukom i tak dalej. I ich, że tak powiem, zapotrzebowanie na dobra fizyczne, na dobra cielesne, na dobra materialne jest minimalne. Oni już szukają czegoś innego, potrzebują czegoś innego.
Więc owszem, czasami niedostatek czy powiedzmy niebogactwo jest wynikiem również świadomości, czyli naszej tej strony duchowej. Tak, ja o tym nie wspomniałem, koncentrując się na podświadomości, ale słusznie pan zauważył.
[01:49:34] - Okej, dobra. To ja w takim razie dziękuję. Tym pozytywnym akcentem możemy się pożegnać.
[01:49:39] - Okej. Dzięki panie Krzysztofie.
[01:49:42] - Jestem ciekaw, czy jakieś komentarze się w trakcie tej dyskusji później pojawią na przykład pod już filmikiem.Aż jestem ciekaw, czy tylko ja tak mam. Po prostu musiałem się uzewnętrznić. Musiałem to z siebie wyrzucić, choć jeszcze będzie mnie cisło. Zobaczymy. Dobra, dzięki wielkie.
[01:50:01] - Dzięki panie Kazimierzu. Wszystkiego dobrego.
[01:50:04] - Dzięki wielkie. Do zobaczenia. Pa pa.
[01:50:07] - Dziękuję, panie Kazimierzu. A tymczasem dodzwonił się do nas pan Adam. Słuchacz Adam, czy się słyszymy?
[01:50:13] - Witam serdecznie wszystkich.
[01:50:16] - Witamy panie Adamie.
[01:50:18] - Panie Sławku, mam do pana takie pytanie, bo tutaj nawiązałem do ostatniego tematu.
[01:50:23] - Który Adam? Adam J?
[01:50:24] - Tak.
[01:50:26] - Okej, dobra, żebym wiedział, z kim mówię.
[01:50:27] - Do tego tematu ostatniego pana Kazimierza. Jeżeli na przykład ludzie mówią, żeby szukać odpowiedzi w sobie, tak? Że człowiek, jakby to powiedzieć, wszystkie odpowiedzi ma w sobie. Jak to połączyć z szukaniem szczęścia na zewnątrz? Za czym my tak w sumie gonimy?
[01:50:55] - Za czym gonimy, jest też w nas. Bo tak jak pan Kazimierz właśnie na końcu powiedział, na pewnych etapach naszego rozwoju świadomości te dążenia i cele są inne. One się zmieniają. My przechodzimy poprzez te wszystkie fazy przeżycia, przetrwania, fazę, kiedy jesteśmy prowadzeni przez innych ludzi przez życie jak małe dzieci, poprzez tą fazę, kiedy jesteśmy już świadomi i chcemy osiągać tylko i wyłącznie sukcesy, dążyć do dóbr, zaspokajać swoje potrzeby fizyczne, materialne do tego następnego etapu, w którym już pewne wartości materialne przestają mieć takie znaczenie, a zaczynamy szukać bliskości, zaczynamy szukać zrozumienia, zaczynamy szukać empatii. Aż właśnie do tego stanu, w którym tak naprawdę szukamy spokoju. Więc te potrzeby duchowe, one się zmieniają z czasem w cyklu naszego rozwoju. Oczywiście ja nie mówię tu o 10, 20 latach, tylko o 100, 200, 300 czy 1000 lat.
[01:52:09] - Bo ja tutaj dostrzegam pewien paradoks.
[01:52:11] - Tylko my wiemy, do czego dążymy, co jest naszym pragnieniem, co jest naszym marzeniem, co jest naszym celem.
[01:52:18] - Bo dostrzegam taki paradoks: jeżeli mamy wszystkie odpowiedzi w sobie i to szczęście powinno z nas wypływać, to gdzie są w tym wszystkim inni ludzie? Dlaczego akurat ma być tak, że ci ludzie są i na przykład złe postępowanie może ich skrzywdzić, a dobre postępowanie czy pewna uległość wręcz może wypracować taki kompromis społeczny, w którym można żyć, poruszać się i jakoś się realizować.
[01:53:02] - Jest ta mądra, nie moja, nie przeze mnie wymyślona, cytat, który mówiłem bodajże dwie czy trzy audycje temu: „Jeżeli robisz coś dla siebie, to nie rób tego kosztem innych. A jeżeli robisz coś dla innych, nie rób tego kosztem samego siebie”. Czyli tego kompromisu tak naprawdę musimy szukać w samym sobie. Jeżeli na przykład mamy jakieś marzenia, one są inne od marzeń innych ludzi, ale naszym marzeniem jest chatka na Mazurach, cisza, spokój, grzyby, owoce leśne i tak dalej, to to jest nasze marzenie i mamy prawo je realizować. Mamy prawo chodzić na ryby, mamy prawo spędzać czas wolny tak, jak chcemy. Mamy swoje kryteria moralne, mamy prawo o nie dbać i to jest nasze prawo. Ważne jest, żeby to, co robimy, nie odbywało się kosztem innych. Czyli jeżeli na przykład budujemy chatkę na Mazurach, żeby nie robić to kosztem budżetu rodzinnego bądź czasu, który mamy spędzić z dziećmi czy obowiązków jako rodzic, czy jako małżonek. Wyjeżdżamy na trzy miesiące na Mazury budować domek, a żona w tym czasie z dwumiesięcznymi bliźniakami musi sobie poradzić sama, bo my mamy marzenie. Nie.
To już zaczynamy realizować swoje marzenie kosztem innego człowieka, któremu coś tam się zdeklarowaliśmy: pomoc, wsparcie i tak dalej. Więc to już nie jest okej. Natomiast jeżeli robimy to w weekendy, kiedy żona sobie wyjeżdża do koleżanki, do mamy czy do spa, a my jedziemy na Mazury, to już jest okej. I też nie możemy pozwolić na to, by inni realizowali swoje marzenia kosztem nas. Więc w dalszym ciągu tego kompromisu musimy szukać w samym sobie. Musimy mieć świadomość, co się odbywa kosztem nas, co jest sprzeczne z nami. Na przykład czujemy się w tym momencie wykorzystani, wyzyskiwani. Więc to już się odbywa kosztem nas, bo ktoś nam mówi na przykład: „Nie możesz tego zrobić, bo mi się to nie podoba, bo to jest złe, bo to jest niesłuszne, bo to coś”. To już zaczyna ograniczać, wymagać od nas, oczekiwać, wymuszać realizację na przykład marzeń. I to już jest nie w porządku.
Więc to musimy tak naprawdę wyważać w sobie. Do tego jest potrzebna świadomość, też empatia, czyli zrozumienie, co druga osoba w tym momencie może poczuć, jak my tak zrobimy.Sprawiedliwość, szacunek. Te rzeczy są potrzebne. Nie wiem, czy to była odpowiedź na pana pytanie, ale myślę, że coś przybliżyła.
[01:56:13] - Super. Dobrze, dziękuję. Zostawiam linię, może ktoś inny będzie dzwonił. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Dobranoc.
[01:56:20] - Dzięki, panie Adamie, miło było usłyszeć na żywo. Dzięki za te wszystkie komentarze, bo naprawdę fajnie się je czyta, chociaż jak pan zauważył, nie zawsze się na początku zgadzamy.
[01:56:35] - Super, dobrze. Pozdrawiam. Dobranoc.
[01:56:39] - Pozdrawiam. Dobranoc!
[01:56:40] - Dziękujemy bardzo. Pozdrawiamy i zachęcamy innych do dzwonienia. Nasze numery telefonów to stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy i do SMS-ów również jak najbardziej to 530 620 493. I oczywiście Skype radio.paranormalium.pl.
[01:57:11] - Dzięki, panie Marku. Powiem panu tak: uśmiechnąłem się nie z powodu telefonu, tylko z powodu tego, że przez ostatnie dwie czy trzy audycje zazwyczaj kończę czytanie komentarzy gdzieś tak godzinie 20:30, 20:40. W tej chwili jest 20:35, więc się uśmiechnąłem patrząc na zegarek i na to, w którym miejscu komentarzy jestem, że mamy jakąś dziwną powtarzalność. Ale nic to. Czytam komentarze, zwłaszcza że jeden, który za chwilę przeczytam, jestem ciekawy, jak się rozwinie dalej. Iwonka napisała: „Bycie świadomym to dla mnie taki stan wolności i życia w zgodzie ze sobą, w którym sumienie nie musi nas upominać ciągle. Nie wiem, czy sumienie to głos wewnętrzny czy zewnętrzny, czym ono jest”. Jest zdecydowanie głosem wewnętrznym. Natomiast sumienie przyzwyczailiśmy się nazywać sumieniem, czyli moralnością naszą. Proces jest bardziej skomplikowany, ponieważ to drugie źródło informacji, czyli podświadomość, ma w tym swój udział, więc to nie jest faktycznie aż bardzo oczywiste, ale jest to zdecydowanie głos wewnętrzny.
Nowa postać też się pojawiła, Alpine Star, z tego, co widzę. Nie wiem, czy to jest pan, czy pani. I to jest takie pytanie: „Kim trzeba być, by samemu nie dążyć do wiedzy i samemu zdobywać doświadczenie? Tylko skłonni do manipulacji”. Nie bardzo rozumiem to pytanie, bo większość ludzi tak robi, chociaż nie zawsze są tego świadomi, że doświadczenia to jest skutek naszego myślenia, naszych emocji bądź naszego niemyślenia, bądź naszego niedziałania. Sami dążymy do tych doświadczeń, tylko mówię, nie zawsze świadomie. Sami te doświadczenia tworzymy. I tutaj jest następne pytanie. Co on gada? To chyba do mnie.
Nie wiem, co wtedy gadałem, więc nie odpowiem na to pytanie, bo mi ciężko sobie przypomnieć, co było o 20:36. Peter pisze: „Panie Sławku, do jednych pan trafia, do drugich nie. Każdy ma wybór słuchania pana”. Tak, natomiast słuchajcie, żeby była jasność, Adam I. pisał w komentarzach, notabene sporo się ich pojawiło pod ostatnią audycją. Prawda jest taka, ja na jego komentarz odpisałem, że powinienem w takim razie zrobić sobie dekadę. On tam pisał o mistrzostwie bardzo fajnie i było o dekadzie przerwy, że powinno się zrobić dekadę przerwy i wtedy po tej dekadzie dzieją się cuda. Więc powiedziałem, że też powinienem w takim razie zrobić sobie dekadę przerwy i wrócić wtedy do audycji. Odpisał mi, że nie pozwala mi na to, ponieważ mamy jeszcze dokończyć temat rozkminy podświadomości i doprowadzić, bo nie ukrywam, że z nim pewne testy już żeśmy robili związane z transformacją podświadomości. Napisałem mu wtedy: „To prawda, ale możemy to zrobić we dwóch.
Nie potrzebujemy do tego tłumu”. Ja nie mam zwyczaju mówienia, bo chcę się wygadać. Część ludzi tak ma, że po prostu nieważne, czy ktoś słucha, czy się przejmuje, czy się zastanawia nad tym, co oni mówią. Wszyscy moi znajomi bliscy wiedząŻe ja mówię tylko do tych osób, które są zainteresowane tym, co mówię. Tak mam. Nie widzę wewnętrznej potrzeby mielenia jęzorem do osób, które nie chcą tego słuchać bądź nie są zainteresowane tym, co ja mówię. Mam naprawdę mnóstwo pomysłów na spędzenie wolnego czasu na to, co mógłbym robić i co chciałbym robić, więc mówię to wyraźnie: chcę mówić do osób, które chcą tego słuchać i tyle. Karen. Dawno niewidziana Karen. Hejka!
„Jestem 20 odcinków do tyłu i powoli nadrabiam zaległości. Dziś też nie miałam w planach słuchania na żywo, ale jak już trafiłam, to jestem.” Widzisz, bardzo cię miło witać. Grzesław pisze: „Jest pan w błędzie. Każdy się zmienia w miarę rozszerzenia świadomości. Chyba że są tu tacy, co nie zastanawiają się nad tym, co pan mówi.” To też powiem wprost. Być może się to komuś nie spodoba. Natomiast prawda jest taka, sądząc po pytaniach, które po 85. audycji dostaję, czasami odnoszę wrażenie, że niektórzy nie wysłuchali 85 audycji, a jeżeli je wysłuchali, to z pewnością nie wszystko z tego zrozumieli, a już nie wspomnę o tym, żeby próbować przez dwa lata wcielić to w życie. Naprawdę uważam, sądząc z niektórych moich sytuacji, że część ludzi jest kolekcjonerem wiedzy, czyli zbiera wiedzę, która tak naprawdę niewiele się przydaje, niewiele wnosi do życia. Chyba wiem, kim jest osoba podpisująca się Alpine Star.
Tak ciekawy byłem, bo tu się pojawia seria. Ci, którzy są na czacie, to widzą, więc nie będę cytował tego w sposób dosłowny, w każdym razie wy go słuchacie i to od dłuższego czasu. Nie wiem, kim jest osoba Alpine Star, ale zawsze mamy możliwość niesłuchania, więc jeżeli mój drogi, moja droga coś nie halo, to mamy demokrację w tym kraju. Adam się przywitał.
[02:04:59] - Ja jeszcze tylko dodam, że jak mamy coś nie halo, to mamy też w tym kraju dosyć pokaźne grono psychiatrów. Ta osoba akurat dzisiaj pokazała się na czacie już dwa razy. Dwa razy zdołała wyrwać bana. To jest chyba ban 150 nie wiem który. Także wizytę u psychiatry raczej bym tej osobie bardzo zalecał.
[02:05:25] - Mamy tutaj jakieś te. Ja staram się raczej tych słów tak zwanych popularnie niekulturalnymi nie cytować na antenie audycji. Natomiast mamy troszeczkę tutaj takich ostrzejszych przypraw, tak? Natomiast ponieważ tutaj towarzystwo jest z założenia raczej zacne i jeżeli używa takich słów, to w takich bardzo wyjątkowych sytuacjach jak pan Kazimierz na skutek olbrzymiego wzburzenia. Więc bardzo proszę osobę albo o upolszczenie języka i sprowadzenie go do poziomu tej audycji, albo po prostu do powstrzymania się od komentarzy, bo nikomu one nie służą, a tylko zajmują niepotrzebnie cenny czas mój oraz słuchaczy. Dobrze. Grzesław pisze: „Jeśli chodzi o mnie, to nie pytam pana o coś, bo nie wiem. Pytam, żeby poznać pana punkt widzenia.” Można i tak. Natomiast ja zdecydowanie tego typu rzeczy — bo to taka trochę podpucha dla mnie jest — „to ja pana zapytam. Nie powiem panu, co ja na ten temat myślę, tylko niech pan mi powie, co pan na ten temat myśli.” Wolę taką dyskusję jednak w sposób bardziej bezpośredni, na zasadzie telefonu, żebym nie tylko ja się produkował, ale jednocześnie żebyśmy mogli się wymienić opiniami.
Wolałbym taką formę. Natomiast oczywiście jeżeli ktoś taką woli, to niech tak będzie. Tutaj jakiś fajny komentarz. Artur Adamiesz na komentarz Adama napisał: „Nie da się żyć w spokoju. Dokładnie Lexus Vb” i nie wiem, o co tu chodzi. Dobra, okej. To chodzi o moje opowieści o samochodach. Zuza pisze: „Ja marzę o mustangu” i wierzę, i bardzo dobrze. Adam pisze: „Zawsze ktoś wbije się pośmiać. Szkoda, że tylko.” Dobra, okej.
Krzysztof też się przywitał. Mustang. Dobrze, to jest dyskusja o samochodach, więc ją sobieOdpuszczę. Adam pisze, że: „Totek to jest podatek od głupoty”. Kochani, nie, to nie jest podatek od głupoty. Ja przynajmniej tak twierdzę. Pamiętajcie, że z tego podatku od głupoty fundujemy, bo ja też czasami grywam dla sportu, komuś bardzo ciekawe doświadczenie życiowe, bo tak naprawdę ci, którzy grają, zrzucają się na wygraną dla tej jednej osoby. Myślę, że w większości przypadków nasze doświadczenie, czyli tamtych nie wiem dwóch, trzech, czterech czy pięciu złotych, w zależności kto ile przeznacza, są zdecydowanie mniejsze niż tej osoby, która wygrywa. Imię się przewinęło tutaj. Adam pisze: „Widziałem, jak hackerzy otwierają zgodnie, jak otworzył drzwi”.
Dobrze. Peter pisze: „Może tacy ludzie szukają pomocy i dlatego chcą zwrócić uwagę, dlatego zaczepiają na czacie w taki wulgarny sposób”. Powiem wam tak, ja już też o tym mówiłem, pomocy można udzielić człowiekowi, spełniając kilka warunków, które wtedy klasyfikują tą czynność jako pomoc. Pierwszy warunek jest taki, że ktoś o tą pomoc poprosi, bo jeżeli alkoholikowi wmawia się, że jest alkoholikiem, a on jeszcze nie wie, jeszcze się nie przyznał, że jest alkoholikiem, to mu nie pomożecie. Najpierw on musi dojść do wniosku, że potrzebuje pomocy, że potrzebuje leczenia, że potrzebuje terapii, że sobie sam z pewnym problemem nie radzi. Jeżeli jest święcie przekonany, że ma wszystko pod kontrolą, to tylko go będziecie denerwowali. Więc pierwszy warunek jest taki, że ktoś musi powiedzieć, że potrzebuje pomocy. Druga rzecz, pomoc jest wtedy, kiedy robimy dla człowieka coś, czego on nie jest w stanie sam zrobić bądź nie jest w stanie zapłacić, żeby ktoś to zrobił za niego. Wtedy to jest pomoc. W przypadku kiedy ktoś wchodzi na czata i obraża mnie bądź inne osoby, to tu żadnych znamion pomocy nie ma.
Żadnych. Jest zwykła, czysta prowokacja i tyle. Znamion pomocy tutaj nie ma, więc nie doszukujcie się tutaj. Nie bądźmy nadgorliwi, bo w takich wypadkach chęć zaproponowania pomocy w żaden sposób nie przyniesie żadnego efektu. Dobrze. Jakub pisze: „Negatywne myślenie powoduje raka, tak że myślcie pozytywnie”. Wszelkie negatywne myślenie powoduje po pierwsze przyciąganie negatywnych rzeczy, po drugie koncentrację naszych myśli na negatywnych rzeczach, po trzecie przepływ energii przez nasze ciało, który skutkuje zawsze jakimiś objawami chorobowymi. Tak że podpisuję się pod sugestią Jakuba. Myślcie pozytywnie. Rak to iluzja, efekt negatywnego myślenia.
Tak. Adam pisze: „Lekarz kazał myśleć pozytywnie”. Peter pisze: „Dlatego jest pewien 1% miliarderów, bo oni mają swoje metody marzeń, a ludzie biedni skreślają swoje marzenia na początkowej drodze, bo wmawiają sobie, że nie są godni tego. A to jest błąd”. Dokładnie i o tym właśnie mówię. Oczywiście to też ustaliliśmy i z panem Adamem, i z panem Kazimierzem dzisiaj, że nie każdy ma potrzebę bycia miliarderem. Więc spokojnie, nie wszyscy musimy marzyć o tym, żeby być miliarderami. Może wystarczy po prostu mieć tyle pieniędzy, żeby móc spędzać czas na rzeczach, które sprawiają człowiekowi przyjemność. Może to jest właściwe marzenie, tak? Mieć tyle pieniędzy, żeby być wolnym.
Iwonka pisze: „Panie Sławku, marzenia są różne. Są na tym świecie rzeczy, których się nie da kupić”. Oczywiście. Ja wcale nie mówię o tym, że powinniśmy marzyć tylko o dobrach materialnych. Nie dopowiedziałem tego. Całkowicie się z tobą zgadzam, że marzenia nie muszą wyłącznie dotyczyć materii. Mogą dotyczyć relacji, mogą dotyczyć zdrowia, mogą dotyczyć na przykład posiadania więcej optymizmu, mogą dotyczyć posiadania większej ilości czasu, dostępu do rzeczy, które nas interesują. Oczywiście jak najbardziej się z tobą zgadzam. Sinus Poland.Panie Sławku, dziękuję panu za tę audycję. Informacja zwrotna.
Te audycje są dla mnie bardzo wartościowe i faktycznie wpływają na zmiany w moim życiu. Bardzo dziękuję. Bardzo dziękuję. Dziękuję za tę wiadomość, bo ja na takie wiadomości właśnie czekam. To nadaje sens robieniu tych audycji. Także dziękuję bardzo i wszystkiego dobrego. Andrzej Michalski się pojawił. Witamy cię, Andrzeju. „Miliarderzy też kończą na odwykach” — Iwonka napisała. — „Ale ich stać na najlepsze kliniki, o które raczej nie marzyli.
Czego im brakuje do szczęścia?” Kochani, każdy stan posiadania jest doświadczeniem. Nadmierne bogactwo jest też doświadczeniem, przez które najprawdopodobniej większość z nas już przeszła. Dlatego często nadmierne bogactwo jest właśnie podszeptem naszej podświadomości. Pragnieniem, które tak naprawdę nie jest dla nas żadnym pragnieniem. Nie jest naszym marzeniem bycie miliarderami. To nasza podświadomość pokazuje nam miliarderów czy osoby bardzo bogate jako niedościgłe wzorce do naśladowania, tak jak chodzenie w modnych ciuchach, jeżdżenie modnymi samochodami czy ubieranie się w odpowiedni sposób, wchodzenie do odpowiedniego towarzystwa. A to wcale nie musi być naszą prawdziwą, wewnętrzną potrzebą. Może my to już mamy za sobą. Dlatego to tylko my wiemy, czego potrzebujemy i o czym marzymy. Artur Adamiec pisze: „Uważam, że każdy człowiek ma podobny poziom nieszczęścia.
Zawsze będzie za czymś gonił”. Poniekąd jest w tym dużo racji. Może to jest nie tyle nieszczęście, co raczej poziom niedostatku. Są pieniądze, brak czasu. Jest czas, brakuje pieniędzy. Jest małżeństwo szczęśliwe, brakuje domu i tak dalej. Nasz poziom niedostatku, czyli niezadowolenia z braku czegoś jest zazwyczaj stały. Tu się całkowicie zgadzam, że takich osób, które mówią: „Mam wszystko i niczego więcej już bym nie dotykał, nie ruszał, nie zmieniał” jest stosunkowo mało. Zawsze jest: „Okej, fajnie, super, ale wisienka na torcie by się przydała”. To jest wpisane w charakter ludzi i tu się całkowicie zgadzam.
Andrzej pisze: „Nie byłem od początku”. Zawsze jutro można odsłuchać początek. Zuza pisze: „Tak, umysłu jest, że ciągle za czymś chce gonić”. Kochani, ważna informacja jest taka, że nasza podświadomość jest poniekąd gwarantem doświadczania. Gdybyśmy nie mieli tego ziemskiego ego, być może nie mielibyśmy dążeń, nie mielibyśmy pragnień ludzkich. To doświadczanie byłoby może mniejsze. Może żylibyśmy dalej w takich wioskach, gdzie ludzie starsi, ci najbardziej doświadczeni decydowaliby o pewnych rzeczach. Byliby takim sądem, takim kościołem i wszystkim. Uprawialibyśmy sobie jakieś roślinności, gdyby nie to, że ktoś z tej wioski nie powiedział: „Dlaczegóż mam być królem jednej wioski, jak mógłbym być królem dwóch wiosek?” Gdyby właśnie nie jego ego, że ja będę tu. Ten ma jedną wioskę, ja mam jedną wioskę, ale jak ja będę miał dwie wioski pod sobą, to będę bardziej silny, bardziej mądry, bardziej bogaty i bardziej władczy niż przywódca drugiej wioski.
Dobrze. Zuza pisze: „Ale ten umysł po to goni, by doświadczać, poznawać. Jest to dążenie do poznawania samego siebie”. To dążenie do poznawania samego siebie pojawia się, w którymś momencie naszego rozwoju, naszej ewolucji, bo na początku wcale nie chcemy poznawać samego siebie. Jest gro ludzi, którzy w ogóle mają w nosie poznawanie samego siebie, bo twierdzą, że są najmądrzejsi, najekstrzejsi, najfajniejsi i zawsze mają rację. Tak więc po co poznawać coś, co jest już idealne i tylko wyłącznie godne naśladowania? Niech inni poznają mnie i uczą się ode mnie, bo ja jestem najlepszy. Więc nie mają potrzeby poznawania samego siebie. Artur pisze jeszcze: „To jest dążenie do bycia najlepszym, zainteresować najlepsze samice oraz dokonać aktu kopulacji”. Na pewnym poziomie tak jest.
Jest to poniekąd też gwarancja podtrzymania gatunku z czysto biologicznego punktu widzenia. Zuza pisze: „Ja nie chcę zainteresować żadnych samic”. Peter: „Jak rozpoznać punkt krytyczny swoich marzeń? Czy jest jakaś granica dla człowieka?”Nie. Granicy nie ma żadnej. To my określamy tą granicę. To my określamy swoje marzenia. Tylko tak jak tu już parę razy się w audycji pojawiło, ważne, żeby wiedzieć, czy te marzenia płyną z naszej podświadomości, czy są faktycznie naszymi marzeniami świadomymi. Czyli mamy już świadomość tego, że bogactwo może nie jest nam do niczego potrzebne. Że nie mamy potrzeby już udowadniania, pokazywania ani też nie mamy potrzeby ratowania innych, uszczęśliwiania innych na siłę, rozdawania, zabiegania o ich względy.
Że wystarczy nam tyle, ile jest potrzebne nam. Więc to my sami określamy poziom swoich marzeń. Dobrze i gdzieś tu jestem. Gostas jeszcze się przywitał. Witam wszystkich. Zuza odpisuje Arturowi: „A jak wytłumaczyć dążenie kobiet, żeby samca zainteresować?” Nie odpowiem na to pytanie, ponieważ było skierowane do Artura, więc ja się w to nie mieszam. Inka się pojawiła. Witaj Inko. Dawno cię nie było tutaj. Witam cię bardzo serdecznie.
Szymi pisze: „Za wiele to pan tłumaczy”. Staram się jak mogę. Naprawdę, uwierz mi Szymi, dużo jeszcze pewnie przede mną, żeby się nauczyć. Może dlatego, że już dla mnie pewne rzeczy są proste i oczywiste. Więc może już zbyt często to powtarzałem. Ale okej, jeżeli jest takie pytanie, mogę to rozebrać jeszcze bardziej na czynniki pierwsze. Mogę to jeszcze pokazać na przykładach. Jeżeli jest takie zapotrzebowanie, dajcie znać. Dobrze, że jest głos. Naprawdę chciałbym, żeby jak najwięcej korzyści z tej wiedzy było.
Zuza pisze: „Ja dążę do marzeń dla siebie” i bardzo słusznie. Tutaj ten wątek kopulacji i zainteresowania samców samicami jest kontynuowany dalej. Polecam na czacie. Sans Poland pisze: „Peter sądzę, że nie ma granic dla człowieka. Idąc dalej można by powiedzieć, że nie ma początku ani końca marzeń, dążeń. Granice zacierają się w procesie poszukiwania siebie”. Bardzo ładnie napisane. Ja jestem właśnie na takim etapie poszukiwania celu, czego ja tak naprawdę chcę. I tutaj zaciera się absolutnie wszystko, gdzie jest początek i gdzie jest koniec. Ja tu wspomniałem, być może już odpowiedziałem na to pytanie po telefonie bodajże i rozmowie z panem Adamem albo z panem Kazimierzem, już nie pamiętam, na temat tych właśnie starych dusz.
Że te pragnienia, te nasze potrzeby, te nasze marzenia z każdą następną inkarnacją ulegają zmianie i też w kategoriach ziemskich obniżeniu. Inne wartości zaczynają mieć znaczenie. Ale tam jest też dużo do poszukiwania, na przykład poszukiwanie łączności z ludźmi, na przykład na takim poziomie już, kiedy nie trzeba mówić, kiedy nie trzeba sobie tłumaczyć, kiedy nie trzeba rozmawiać, tylko zrozumienie własnych potrzeb czy zrozumienie potrzeb drugiej osoby jest potrzebą obydwóch osób. I to też jest cel. To jest też dążenie. To jest też jakieś marzenie, które się zaczyna pojawiać w momencie, kiedy wchodzimy w ten etap poznawania samego siebie, kiedy te pozostałe aspekty przestają mieć dla nas znaczenie. „Dążenie do celów — Zuza pisze — nie ma końca, bo umysł dąży w ten sposób do samopoznania”. Nie wiem, czy umysł, ale coś w tym jest. Inka pisze: „Nasz partner, mąż, żona, również przyjaciele, znajomi, nasze towarzystwo. Oni wszyscy świadczą o nas”.
Słuchajcie, nie darmo się mówi i to jest zresztą prawdą, że jeżeli rośnie sobie drzewo owocowe, to najlepiej je poznać po owocach. A nasza rodzina w pewnym sensie nasze dzieci i nasi przyjaciele, nasi znajomi, którymi się otaczamy, są właśnie takimi owocami, które świadczą o nas. Peter pisze: „Ale jak wiedzieć, jakie marzenia są dla nas najlepsze na dany czas? Bo może niektóre z nich są szkodliwe dla naszego rozwoju”. I tutaj Peter też poruszył bardzo fajny i bardzo ważny wątek. Jak rozpoznać to? Tutaj bez aspektu duchowego ciężko jestTo rozkminić. I tutaj ta sfera duchowa, ta płaszczyzna duchowa jest bardzo istotna w rozpoznaniu tego celu. Natomiast ciekawe jest to, że zawsze jak to, co jest dla nas właściwe, zaczynamy o tym myśleć, to wchodzimy w troszeczkę inny stan emocjonalny. Przynajmniej ja tak mam.
I wtedy nie mam wątpliwości, że to jest to. Nie dość, że jest przyjemne, to jest też dla mnie w jakiś sposób cenne. Należy pamiętać, Peterze, że z punktu widzenia świadomości każde doświadczenie rozwija świadomość. Nie ma czegoś takiego, że wybierzemy złe doświadczenie, które nie rozwinie naszej świadomości. Rozwinie. Natomiast może być dla nas jako ludzi bolesne, a z punktu widzenia na przykład naszej duszy już niepotrzebne, ponieważ przez nie przechodziliśmy. Natomiast każde doświadczenie, każda emocja, każda interakcja, w którą wchodzimy, rozwija naszą świadomość. Zuza pisze, że cele duszy to co innego. Ja akurat, moja droga, próbuję to ze sobą łączyć, bo jak zaczynamy to od siebie oddzielać, to często wpadamy w stan dualizmu, o którym się też sporo w naszej branży mówi, że to poczucie odrzucenia, odtrącenia, obcości. Cel duszy i cel naszej podświadomości to jest to samo w założeniu, ponieważ to dusza wybiera człowieka, miejsce urodzenia, więc wybiera też podświadomość, którą my jako ludzie zostaniemy na samym początku naszego życia wyposażeni.
Dusza wie, jaką podświadomość dostaniemy na początku naszego życia i w związku z tym, jaką drogą będziemy próbowali dążyć. To też warto zapamiętać, warto wiedzieć. Dusza doskonale sobie zdaje z tego sprawę. Ja poprzez stronę „Świat oczami dziecka”, poprzez ten projekt poznałem trochę matek, trochę dzieciaczków takich, które jeszcze nie zatarły w sobie pamięci, nie wyparły wszystkiego swoją podświadomością. Poznałem mamę chłopca, który przed narodzeniem był aniołem stróżem i przyglądał się dokładnie jej dzieciństwu, jej rodzinie. Uczestniczył z poziomu duchowego w jej życiu, przyglądając się, z jaką podświadomością, czego ta matka go nauczy, jak przyjdzie na świat w jej rodzinie. Genialny mechanizm. Andrzej pisze: „Pięknie powiedziane. Duchowością zmieniamy podświadomość.” Dziękuję, panie Andrzeju. Nie ja to wymyśliłem, ja to tylko zaobserwowałem, ale cieszę się, że się zgadzamy.
Sinus Poland pisze: „Dosięgnięcie kolejnych celów, marzeń, zrobienie kolejnego kroku podnosi poprzeczkę, przesuwa granice i otwiera kolejne drzwi.” Tak, ta droga tak naprawdę chyba się nigdy nie kończy. Odpowiedź dla Petera: „To chyba właśnie jest pytanie do wnętrza siebie. Ja je sobie zadaję w głębokiej medytacji. Co mogę zrobić teraz? Co jest dla mnie najlepsze teraz? Do czego dążyć? Nie mam dostępu do odpowiedzi, ale wiem, że nie znajdę jej na zewnątrz. Nie znajdę jej tutaj w audycjach, tylko w sobie.” Bardzo słusznie. Ja mogę coś intuicyjnie, mam różne, czasami dziwne umiejętności, że mogę coś podpowiedzieć. Można czasami coś z zewnątrz zauważyć.
Natomiast jest to tylko domniemanie, a pewność znajdziecie w samych sobie. Iwonka odpowiada Sinus Poland: „Może nie czego chcę, ale czego mi brakuje? Byłoby lepszym pytaniem.” Nie, właśnie nie. To jest właśnie dobre, Iwonko, pytanie. Czego mi brakuje jest określeniem niedostatku, niedoboru, nieposiadania, czyli podtrzymanie tego w dalszym ciągu. Czego chcę jest wybieganiem w przyszłość. Czego mi brakuje jest patrzeniem na niedostatek, który mam w tej chwili. Lepiej myśleć o czymś pozytywnym, czego się chce, do czego się dąży, czego się pragnie, niż koncentrować swoją uwagę na tym, co negatywne, czyli na tym, czego mi brakuje. Więc to pytanie w moim przekonaniu jest bardzo dobrze postawione. Sinus Poland odpowiada: „Czego mi brakuje to przewrotne pytanie, na które jest łatwiej znaleźć odpowiedź.
Wiem, że wchodzi tu ego i podświadomość, ale mimo wszystko odpowiedź jest uchwytna.” To jest odpowiedź Sinus Poland. Moją już poznaliście.A czego pragnę? Chcę, jest ulotne. Chcę wszystkiego. Ale co jest najbardziej na teraz? Peter trafił w sedno. Co tu i teraz jest dla mnie. Inna prawda jest też taka, że to, co jest dla nas najlepsze w danym momencie, to do nas przychodzi. Wszystko, co dostajemy, jest dla nas najlepsze w danym momencie, ponieważ jest spełnieniem naszych pragnień, marzeń, myśli, emocji i wszystkiego tego, czemu poświęcamy swoją uwagę. Jest odpowiedzią na to, czego tak naprawdę chcemy.
Jest odpowiedzią na nasze intencje i na to, na czym najbardziej, chociaż najczęściej nieświadomie skupiamy swoją uwagę. Bardzo dobrze to widać na pieniądzach. Wszyscy ludzie myślą o pieniądzach i skupienie uwagi na pieniądzach jest fajne. Natomiast jest pytanie: z jaką emocją, z jaką energią myślenie o pieniądzach jest związane? Ludzie biedni najczęściej myślą o pieniądzach w kategoriach strachu. Ludzie bogaci w kategoriach standardu albo czegoś przyjemnego. „A jak ten, to pojadę sobie kupię nowy zegarek”. Wydawanie pieniędzy jest związane z dawaniem sobie przyjemności. Dla ludzi biednych wydawanie pieniędzy powiększa ich strach, co będzie za tydzień, za miesiąc, za trzy dni. Czy wystarczy na rachunki?
Czy wystarczy na jedzenie? Czy się nic nie wydarzy? Nie ma nic odłożone na czarną godzinę. Pieniądz jest ten sam, emocja związana jest inna i skutek jest też inny. Dlatego to, co nas spotyka w danym momencie, jest najlepsze dla nas, ponieważ jest świetną odpowiedzią na to i informacją, o czym tak naprawdę myślimy i w jaki sposób o tym myślimy. Grzesław pisze do Inki: „Oni wszyscy są świadczą nasz. Owszem, to wynika z naszej świadomości, czy jesteśmy pozytywni i tym podobne. Nawet jeśli nasze bliskie otoczenie było negatywne, to zmieni się, jeśli my się zmienimy”. Zasadniczo tak to wygląda. Natomiast bardzo często różne osoby o różnych osobowościach krążą koło nas w różnym okresie naszego życia, ponieważ różne zadania, różne lekcje ograbiamy.
Tak jak chemia się zaczyna w szóstej klasie, kończy w ósmej, a później się pojawia inżynieria, informatyka, jakieś inne rzeczy. Na każdym etapie uczymy się czegoś innego i też inne osoby są dostawcami dla nas tej wiedzy. Piter pisze: „Dlaczego dziś jest tylu ludzi na czacie o takim dogryzaniu w komentarzach? Ale mam odpowiedź. Chyba audycja się robi sławna i zazdrość ich wykańcza”. Nie ukrywam, że przy założeniu, że słowa, które wypowiadam, mają wpływ na jakość życia ludzi, to oczywiście chciałbym, żeby zasięg tych audycji był jak największy. Natomiast jeżeli ma chodzić tylko o popularność i o sławę, to wolę się skupić na kilkudziesięciu, kilkuset osobach, które faktycznie są tym zainteresowane, niż prowadzić audycję do drugiej w nocy i przewijać komentarze, które nie są związane z audycją, z wiedzą, z sensem, tylko na przykład dotyczą mojego ciągłego powtarzania pewnych słów i tak dalej. I tych komentarzy nie będzie 30, 40. Andrzej pisze: „Dużo się dzieje na zewnątrz. Wewnątrz za to dzieje się mega dużo i to przyspieszenie”.
Andrzej pisze jeszcze: „Panie Sławku, mam wrażenie, jakby czytał pan w moich myślach. W takim razie są to nasze myśli, a raczej wszystkich”. Ja to często powtarzam, że nie czytam w myślach, aczkolwiek w intencjach już zdecydowanie tak. Potrafię je wyłapać. Natomiast myślę, że nasze potrzeby ludzi są bardzo zbliżone, bardzo podobne, a jeżeli się różnią, to w takich delikatnych aspektach. A zasadniczo jesteśmy do siebie bardzo podobni. Zwłaszcza posiadając pewną świadomość. Adam odpisał Kazimierzowi. To było najprawdopodobniej na skutek telefonu. Odpowiedział, że to lenistwo.
Mam nadzieję, że pan Kazimierz będzie czytał te komentarze, bo był ciekawy. Natomiast ciekawy komentarz. Inka się pyta: „A jeśli mogę spytać, dlaczego marzysz o mustangu?”.Dobrze, to wątki motoryzacyjne też przelecę. Sinus Poland pisze: „Odcinam się od mediów, żeby nie nakręcać się na tę ogólnoświatową paranoję”. Dobra. Pan Marek napisał: „Nasza wierna antyfanka Aleksandra Kącka właśnie uaktywniła się na czacie na swoim 150., nie wiem którym koncie”. Oczywiście skończyło się tak, jak zawsze kończy się. Poszedł ban za spamowanie. Adam pisze: „To Hitler musiał być bardzo młodą duszą”. Ja już dostałem za to parę razy reprymendę odnośnie Hitlera, więc mam mieszane uczucia, bo jednak postacie kluczowe, które się pojawiają na Ziemi z jakiegoś powodu, robiąc nawet negatywne rzeczy, mogą posiadać bardzo dużą świadomość.
Tutaj Andrzej pisze o widzeniu znaków i odpowiada: „Widzę przykładowo 21:21, jak myślę o czymś dla mnie bardzo dobrym. Obok następny znak. Ktoś mówi, co myślę o tym momencie i tak dalej. Tu na audycji się zaczęło na dobre. Dziękuję”. Bo tu mamy bardzo dużo fajnych, mądrych i pozytywnych ludzi, więc myślę, że audycję, oprócz drobnych sytuacji, otacza bardzo dobra energia. Ale bardzo się cieszę, drogi Andrzeju. W dość spektakularny sposób. Podpowiem tylko, że na początku, jak jeszcze nie bardzo miałem do siebie zaufanie, to przyjmowałem pewne założenie. Jeżeli nie byłem pewien czegoś, czy powinienem to zrobić, to przyjmowałem takie założenie, że jeżeli na przykład pójdę na jakieś spotkanie i w ciągu 15 minut pojawi się coś, bądź na przykład ktoś się spóźni 15 minut, to znaczy, że to nie jest dla mnie, że powinienem z tego zrezygnować.
Czy tego typu rzeczy. Czyli jeżeli tak, to tak. Jeżeli coś, to nie. Jack pisze: „Ciekawe. Kolekcjoner wiedzy”. XY pisze: „Jak pan Marek coś powie, to mnie rozbraja. Zwięźle i na temat”. Mnie też bardzo często. Adam pisze: „Andrzej, możesz zwariować od tego. Słuchaj samego siebie, bo podążanie za znakami skończy się źle”.
Wszystko jest kwestią interpretacji tego, co się z tym zrobi. Myślę, że Andrzej ma już za sobą sporo doświadczeń i już chyba nauczył się odróżniać to, co mu służy, a co mu nie służy. Zresztą pisze: „Tylko siebie słucham”. Jack pisze: „Andrzej, też tylko siebie ostatecznie słucham. Za dużo razy słuchałem innych, to znaczy zaufałem im co do wiedzy i źle na tym wyszedłem”. Bardzo słusznie. Zresztą pamiętacie, dwie czy trzy audycje temu mówiłem: ważne jest, skąd czerpiecie wiedzę. I przypomnę, bo chyba dawno tego nie robiłem. To, co mówię, wielokroć o tym wspominałem i proszę was po raz kolejny, przepuśćcie przez samych siebie. Nie wierzcie mi bezgranicznie.
Renatka się odezwała: „Czy jeszcze ktoś wygrywa w totka?” Oczywiście, cały czas. Adam pisze: „Ryszard Rembiszewski wygrał na dwa dni przed emeryturą”. Nieprawdą to jest, drogi Adamie. Adam pisze: „Panie Sławku, totek to idiotyzm. Patronat jest celowym totolotkiem”. Ja powiem tak: mam tam jakieś doświadczenia zawodowe z nim związane, więc mam swoją opinię na ten temat, ale na pewno nie bardzo będę chciał się z nią tutaj uzewnętrzniać. Ale nie zgadzam się z panem do końca. Jack pisze: „Intencje wysyłasz w śnie, dostajesz numery lotto zapewne, ale od serca trzeba poprosić”. Ja powiem tak: to jest najczęstszy wymyślany sposób na szybkie coś tam. Natomiast najczęściej duże wygrane są w pewnym sensie naszym doświadczeniem, które poniekąd nasza świadomość zaplanowała.
I powiem wam szczerze, że taki szybki przeskok do dużych pieniędzy jest najczęściej negatywnym doświadczeniem i też wiem o tymJacy ludzie często wygrywają? Może nie często, trochę tych historii słyszałem. Też takich, że 60–70% po wygranej wraca do punktu wyjścia, a często do jeszcze gorszego stanu niż było. To nie zawsze jest dobre doświadczenie. Kazimierz napisał: „Kiedyś mi się przyśniły wszystkie sześć liczb w lotku. Oczywiście nie puściłem losu”. Powiem szczerze, wolałbym chyba tego nie sprawdzać. Adam pisze: „Składać się na wygraną, spoko, ale po co? Podatku od tego, bo skąd totalizator ma hajs na doładowanie, działalność charytatywną i tak dalej”. Podział jest taki we wszystkich grach państwowych, monopolowych, że tylko minimum 50% musi być przeznaczone na wygrane.
Drugie 50% dla firmy prowadzącej, czyli w tym wypadku dla totalizatora, jest między 8 a 10%, z tego, co pamiętam. Jack pisze: „Tak pozytywnie lepiej, wysokie wibracje”. Andrzej pisze: „Intencje. Wszyscy wypuszczają intencje poprzez swoje myśli. Większość robi to nieświadomie i to jest błąd. Należy być świadomym człowiekiem”. Tak, to jest trafnie napisane. Natomiast świadomość nie powoduje tego, że przestaje istnieć podświadomość. Rozwijanie świadomości owszem, pozwala świadomie myśleć, ale żeby mieć pewność, że podświadomość nic nam za naszymi plecami tak zwanymi nie trzyma w podświadomości, zwłaszcza w tej nieświadomej niekompetencji. Dlatego tak się przy tym upieram, bo skoro jest to nieświadome, to przenika przez naszą głowę.
My nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, a to i tak idzie. Renata pisze: „Mi się marzy chatka w górach. I żebym nie musiała chodzić do pracy”. Zacznij marzyć. Zacznij o tym myśleć. Jak? Jak zmieniać wzorce w podświadomości, jak je ubogacać, jak na nią wpływać? Jak wszystko będzie dobrze, opowiem w przyszłej audycji. Zapraszam was, bo też może być interesująco. Jacek pisze: „Ktoś, kto wyraża się źle w stosunku do innej osoby, wykuwa w kamieniu swoją przyszłość”.
Wszystko to, co mówimy, myślimy o innych, nie tylko wyrażamy. Wszystkie rady takie, które dajemy, „zrób tak”, „zrób tak”, są pewnego rodzaju prowokacją i chęcią sprawdzenia tego, czy my jesteśmy w stanie tak zrobić. Często ludzie, którzy bardzo mocno angażują się w problemy innych ludzi, dając im rady i emocjonalnie angażując się w to, często później orientują się, że dokładnie w ich życiu dzieje się to samo. Tak to właśnie działa. Tak że całkowicie się z Jackiem tutaj zgadzam. Adam pisze: „Jack, nie sugeruj ciągnięcia, raczej użyj słowa kontynuacja”. Jack pisze: „Trzeba poczekać. Ja wysłałem, żeby Bóg mi powiedział, kim jest i po latach zaczął mi dawać znaki mocno. Długo czekałem nawet”. Ciekawy wątek.
Renata pisze: „Jak pociągnąć marzenia?”. Będzie w przyszłym tygodniu. Jack pisze: „W kółko wysyłać intencje, myśleć intensywnie, marzyć”. Pan Jacek pisze: „Cenię pana Sławka, bo mówi nam oczywistości”. Panie Jacku, powiem tak: cieszę się, że dla pana to jest oczywiste, ale ja tu czasami mam zupełnie inne wrażenie. Cieszę się, że przynajmniej dla pana jest to oczywiste. Na szczęście większość słuchaczy tutaj akurat w audycjach, ci, którzy się udzielają, do takiej grupy się zalicza. Natomiast niech mi pan wierzy, że mam sygnały, że nie jest to tak do końca. „No racja, zapomniałam o tym. Dzięki” – Renata odpisuje do Jacka.
Jacek gra: „Pogoń za czymś to właśnie dominacja podświadomości nad nami”. Tak, to jest kolejna oczywistość. Jack pisze: „W realu trzeba wykonywać w kółko te same czynności, aby były efekt pro”. Właśnie o to chodzi. Widzicie, że do tego się to sprowadza. Do przekonywania, do ćwiczenia naszej podświadomości cały czas w tym kierunku.Aby uwierzyła w to. Ale o tym będzie w następnej audycji. „Fajnie marzyć, ale ten świat jest chory. To nie takie proste.” No właśnie. Andrzej pisze: „Pomaga mi niebranie do siebie.” Jack pisze: „Panie Sławku, twój podział na stare i młode dusze nie odpowiada mi do końca, bo młode dusze mają wcielenia materialno-naziemne i one też są potrzebne, natomiast duszom duchowym może brakować.” Drogi Jacku, ja nie oceniam, że któraś jest lepsza, któraś jest gorsza.
Wprost przeciwnie, wszyscy jesteśmy sobie potrzebni. To jest trochę myśl tego dowcipu, który kiedyś wam opowiadałem, jak dwóch mądrych rabinów się spotkało, czy tam jakiś inny i młody chłopiec myślał, że będzie świadkiem jakiejś pasjonującej dyskusji, a oni stwierdzili na jego pytanie, dlaczego jest cisza i oni niczym nie rozmawiają: „Ponieważ on wie wszystko, ja wiem wszystko, o czym będziemy rozmawiać”. Różnica zdań jest powodem do dyskusji, różnica wiedzy jest powodem do tego, żeby się tą wiedzą w jakiś sposób wymieniać. Różnica doświadczenia jest powodem do nauczania, przekazywania tego doświadczenia. Żeby był ruch, muszą być dwa bieguny. Także ja tu żadnej oceny nie snuję. Całkowicie się z tobą zgadzam. Kazimierz pisze: „Zaczynam przekonywać się, że życie nie stawia przed nami celów. Cele, co stawiamy my przed przyjściem tutaj, jak i już po, doświadczamy po to, aby nauczyć się chcieć postawić sobie cele.” Może po prostu z czasem nudzi nam się walenie głową w mur i postanawiamy, mając świadomość tego, kim tak naprawdę jesteśmy, jakimi dysponujemy tak zwanymi mocami, możliwościami, umiejętnościami, może postanawiamy po prostu z nich skorzystać. Taka alternatywa.
„Dlatego każdy ma swoją własną drogę, bo przez własne doświadczenia kształtuje osobiste horyzonty rozwoju i stawiania sobie kolejnych celów.” Właśnie. Jacek pisze: „Czego nam brakuje? Na przykład niespełnienia marzeń, które kreują się w nas z powodu obserwacji otoczenia bogatszego od nas. Czujemy się pokrzywdzonymi. To podświadomość.” To jest wynik naszej nieświadomej niekompetencji. To, co nazywam nieświadomą niekompetencją. To jest oczywiście aspekt naszej podświadomości. Bardzo ładnie to zjawisko jest opisane pod ostatnią audycją w komentarzach, że coś sobie wymyślamy, ale za chwilę to negujemy. Więc polecam. Właśnie dlatego ten proces jest taki utrudniony, że zmuszamy się do myślenia o czymś przyjemnym, ponieważ nasza podświadomość takich stanów nie zna.
Czuje się nieswojo, więc jakby zaczyna to negować, że to jest nie dla nas, że to jest bez sensu, że to jest złe, że to na pewno ci ukradną. A jak już wygrasz na przykład w tego naszego dzisiejszego totka, to skąd weźmiesz taką dużą reklamówkę, żeby te miliony do domu przenieść? I co z nimi zrobisz? Gdzie je schować? Bo przecież rodzina się dowie. Kupą ci ukradną, a jak będziesz szedł odebrać nagrodę, to cię na pewno ktoś napadnie, okradnie i zabije. Więc tych argumentów, żeby tylko nie skupić swojej uwagi na marzeniu, nasza podświadomość, jeżeli nie ma w niej zapisanego aspektu bogactwa, za chwilę znajdzie 100 powodów, żeby nam to wybić z tak zwanej głowy. I nie ma w tym jej jakiegoś tam złego działania. Po prostu nie ma takiej opcji. W jej zakresie, w jej oprogramowaniu nie ma takiej opcji.
Krzysztof Lenart pisze: „Ja chciałem spytać pana Sławka, co to jest według niego patos.” Panie Krzysztofie, patos. Nie bardzo rozumiem pytanie. Poproszę o troszeczkę więcej danych. Czy ten patos taki w sensie przemów patetycznych, czy o coś innego? Czy o nazewnictwo czegoś, stanu, sytuacji, wiedzy? Poproszę o jakąś bliższą jeszcze dodatkową podpowiedź. Troszeczkę smutno to, panie Krzysztofie, zabrzmiało. „Przepraszam wszystkich, że się nie odzywałem, ale nie mogłem. I tutaj ciemność już zgasła wszystkie światła, tylko świeca w lichtarzu z dedykacją się pali.” Nie wygląda to bardzo mocno optymistycznie, panie Kazimierzu, panie Krzysztofie.Nie chcę tego tematu ciągnąć tutaj publicznie, ale mam nadzieję, że to wszystko da się wyprostować. Zuza pisze: „Jack, plusem tego, co się dzieje jest to, że ludzie się budzą ze snu.
Mówi się o przejściu świata 5D, o przemianie świadomości ludzkiej i podnoszeniu wibracji Ziemi”. Kochani, ja już też na ten temat mówiłem. Te obietnice o przejściach i tak dalej, co się wydarzy. Warto się chociażby zastanowić, patrząc na to, co się dzieje w tej chwili, na jakim my aktualnie jesteśmy poziomie, w którym miejscu naszego rozwoju jesteśmy. Czy możliwy jest przeskok z drugiej klasy szkoły podstawowej od razu na wyższe studia? Jeżeli dzisiaj rozmawialiśmy o tym, jak dużo ludzi, nawet chociażby w Polsce, daje sobą manipulować, całkowicie kierując się podświadomością, to jak widzicie nasz przeskok gwałtowny w piąty wymiar? Troszeczkę pokory. Krzysztof napisał bardzo optymistycznie według mnie. Bardzo się cieszę. Tutaj mam SMS od Patryka: „Wierzę tylko w siebie.
Bezinteresownie to wiem, że sam siebie nie oszukam, tylko czasami moje decyzje są błędne. Nie ufam innym osobom, bo zazwyczaj chcą mieć z tego korzyści”. Czasami to nie jest kwestia korzyści, tylko najczęściej tak zwanego egocentryzmu, czyli oceny sytuacji z ich punktu widzenia, z ich perspektywy. Nie z naszej, tylko z ich. Z ich podświadomości, z ich wiedzy o świecie, o życiu, o sposobach rozwiązywania problemów. Czasami tu nie ma złej woli, czasami jest wprost przeciwnie, chęć pomocy. Tylko sposób patrzenia jest troszeczkę inny i często sposób załatwienia sprawy jest zupełnie niedostępny dla nas, więc to powoduje taki chaos. Kochani, pół godziny przeciągnęliśmy audycję. To znaczy ja ją przeciągnąłem. Natomiast mnie jeszcze wzywają pewne obowiązki, jak sami doskonale wiecie.
Zwłaszcza że tutaj się troszeczkę luźniej zrobiło z komentarzami, więc myślę, że możemy się powoli... Przepraszam, bo tutaj dostałem podpowiedź od pana Marka, bo pan Krzysztof mi dał wyjaśnienie, co miał na myśli. „Patos, czyli wzór. Bohater, którego mentalnością, zasadami należy się kierować. Świeca to takie kwiatki dla miłej mi osoby”. Okej, dobrze. To mi ulżyło. Powiem tak: zastanowię się nad tym i postaram się panu w następnej audycji na początku dać odpowiedź na temat moich przemyśleń. A dzisiaj, kochani, bardzo wam dziękuję za dzisiaj. Udanego i spokojnego początku roku szkolnego dla tych, którzy się wybierają.
Ja już nie. Podsumowanie dzisiejszej audycji będzie za tydzień w następnej audycji. Chyba że chcecie, żeby drążyć jeszcze temat podświadomości, bo padło dzisiaj dwa sprzeczne hasła. Jedno, że mówię o oczywistych sprawach, a drugie, że mówię o zagmatwanych sprawach. Więc jeżeli osób, które chciałyby jeszcze ten temat podrążyć, będzie więcej, to z chęcią to zrobię, bo uważam go za ważny. Zresztą dzisiejszy temat, tak jak poprzednie dwie czy trzy audycje, uważam za bardzo ważny i mam nadzieję, że one też pozwolą wam zrozumieć, poukładać sobie cały ten mechanizm tak, żebyście wiedzieli, na czym skoncentrować swoją uwagę i gdzie tak naprawdę należy dokonywać zmian. Dziękuję wam kochani za dzisiaj, za telefony również.
[03:02:15] - Już się człowiek chce pożegnać, już chcesz zejść z anteny, a tu nagle ktoś coś pisze.
[03:02:23] - Dobrze. XY pisze: „Panie Sławku, audycje pana uskrzydlają. Odnośnie gromadzenia wiedzy to mnie tyczy. Na znane dla mnie przyjdzie czas”.
[03:02:43] - Na znane dla mnie przyjdzie czas. Na razie słucham, otwieram się na wiedzę.
[03:02:47] - Na razie słucham, otwieram się na wiedzę.Super! Każdy głos, że komuś coś to daje, jest dla mnie ważny. Cenię wasz czas, cenię swój czas. Nie lubię paplania, chociaż może to moje mówienie nie jest aż takie składne, jakby sobie pewnie niektórzy życzyli. Zresztą ja pewnie też w niektórych momentach powtarzam pewne słowa, robię przerwy. To nie jest takie profesjonalne, wyuczone, ale już dawno nie używam kartek, nie robię notatek. Jadę to po prostu, jak widzicie, te trzy i pół godzinki gdzieś na żywca z głowy. Widzę sporo niedoskonałości w tym, natomiast chciałbym, żeby to miało jakiś sens. Wtedy dla mnie ma sens. Jeżeli ktoś kompletuje sobie wiedzę, układa sobie jakiś system, ale cały czas robi chociaż minimalne kroczki do przodu i czemuś ta wiedza służy, a nie tylko zabiciu wolnego czasu, to jest okej.
Dla mnie to już jest ważne, że to czemuś ma służyć. Także dziękuję za ten komentarz i oczywiście zostawiam pełną dowolność tego, kto co z tą wiedzą i z tymi informacjami zrobi. Aczkolwiek miło usłyszeć taki feedback. Krzysztof pisze jeszcze, chociażby w rozmyślaniach: „Myślałem, że patos to patologii”. Tak jak ja się śmiałem kiedyś, że rencierem jest ten, kto pobiera rentę. Pożartowaliśmy sobie. Kochani, ja uciekam do swoich już nie malutkich psiaczków. Jeszcze tam trzeba obrządek zrobić, jakieś karmionko, coś przypilnować, pogłaskać, dać buziaka. Wam również takich przyjemności na ten wieczór z całego serca życzę. Dajcie mi znać w komentarzach prywatnie, tak, siak czy owak, co robimy w następnej audycji.
Czy idziemy do przodu, czy jeszcze drążymy temat podświadomości. Dziękuję wam bardzo serdecznie za komentarze, za rozmowy, za telefony, panu Markowi za pomoc. No i cóż, uważajcie na siebie, bo wakacje się skończyły.
[03:05:34] - Ale jeszcze się nie skończyły. Jeszcze 28 minut wakacji. 28 minut. Wykorzystajcie państwo te 28 minut najlepiej, jak się da. Co prawda nie bardzo jest już jak się poopalać, ale może jeszcze jakiś nocny spacerek, jakieś piwko może. Może jakieś coś.
[03:06:03] - Ja właśnie na spacerek się wybieram, więc wam też, kochani, tego życzę. Zwłaszcza że kot zasygnalizował spacer, więc dużo czasu mi nie zostało.
[03:06:16] - Więc na spacer wybiera się gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie zachęcamy gorąco do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Zachęcamy także do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Jest dostępna również w wersji cyfrowej, więc nie ma co się ociągać. Można sobie zakupić na przykład na smartfonie czytać, jak ktoś lubi, albo na tablecie, albo na komputerze też, bo też tak można. Czemu nie? Zachęcamy także do zalajkowania fanpage'a pana Sławka na Facebooku. No i do usłyszenia ponownie już za tydzień, właściwie za sześć dni z parunastoma godzinami. Ponownie usłyszymy się w poniedziałek o 20:00 na żywo w Radiu Paranormalium w audycji „Świat oczami duszy”. Oczywiście już za tydzień, prawie tydzień.
Tak więc dobranoc i do usłyszenia. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.