[00:05] - Radio Paranormalium zaprasza do wysłuchania audycji z cyklu "Debaty niekontrolowane". Z wizytą w Biurze Duchów. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, 5 kwietnia roku pańskiego 2020 rozpoczynamy kolejną debatę niekontrolowaną z cyklu z wizytą w Biurze Duchów przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a dzisiaj gościem audycji po drugiej stronie połączenia internetowego jest Beata Kampa vel Ada Edelman z bloga Biuro Duchów oraz nasz dzisiejszy gość, pan Piotr Gibaszewski, astrolog, tarocista, autor niezwykle interesującej pozycji "Tarot. Historia i rozwój ezoterycznej doktryny a fenomen tarotowej kartomancji". Wśród tematów, które pojawią się w naszej audycji, na pewno nie zabraknie również wątku zahaczającego o przewalającą się obecnie po świecie pandemię koronawirusa z Wuhan, czyli COVID-19. Jak ktoś już zauważył na czacie, mimo że tematyka koronawirusowa również i u nas się pojawia, to jednak te audycje w Radiu Paranormalium emitowane kilka razy w tygodniu bądź na żywo, bądź z taśmy, są miłą odskocznią od nakręcania paranoi i strachu. Myślę, że dzisiejsza audycja także w jakimś sensie pomoże wam ten strach, jeżeli nawet nie przezwyciężyć, to od niego choć na chwilę uciec. Zanim oddam głos Beacie i panu Piotrowi, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Audycja jak zawsze realizowana jest w całości na żywo.
Nasze numery telefonów to oczywiście stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy i do wysyłania SMS-ów to 530 620 493. Jesteśmy też na Skypie radio.paranormalium.pl. Można dzwonić, pisać. Można także się komunikować za pośrednictwem gadu-gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'u Radia Paranormalium oraz na profilu bloga Biuro Duchów. Tam, nawiasem mówiąc, znajdziecie dzisiejszy post konkursowy. Audycja jest połączona z konkursem, ale o tym więcej powie Beata za chwil parę. Jesteśmy też na facebookowych grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata, a jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
Beato i panie Piotrze, oddaję wam głos.
[03:14] - Dziękuję bardzo serdecznie. Witam wszystkich państwa. Witam naszego gościa. Piotrze, bardzo serdecznie dziękuję ci, że przyjąłeś zaproszenie do tego programu. Bardzo serdecznie dziękuję.
[03:27] - Ja również dziękuję za zaproszenie. To niezmiernie miłe i to jest mój debiut. Od razu przyznaję się, że pierwszy raz występuję w waszym radiu.
[03:37] - Radio Paranormalium to jest radio z ogromną tradycją. Wiele audycji przed nawiązaniem współpracy z Biurem Duchów było realizowanych.
[03:49] - Oczywiście też tradycją jest, że każdy, większość przynajmniej, tak ja, jak i uczestnicy audycji, nadajemy z domów. Także czy pandemia, czy nie pandemia, jesteśmy bezpieczni i audycje na pewno się nie przerwą.
[04:05] - Tak, dokładnie. Ja tylko zanim przejdę do tej bez wątpienia arcyciekawej rozmowy, to dla porządku przypomnę, że na osłodę w tych ciężkich czasach mamy dla państwa konkurs, w którym można wygrać bardzo interesującą książkę autorstwa Anny Maciejewnej "Przełęcz Diatłowa. Tajemnica Dziewięciorga". Myślę, że gdyby stworzyć listę największych zagadek XX wieku, które po dziś dzień nie doczekały się rozwiązania, to z pewnością tragiczne wydarzenia, jakie rozegrały się na przełęczy Diatłowa, znalazłyby się w pierwszej dziesiątce tego rankingu. Książka jest niezwykle ciekawa, zawiera mnóstwo dokumentów, relacje świadków. Zawiera bardzo interesujące rozmowy z rodzinami diatłowców, czyli członków wyprawy, która tak nieszczęśliwie się skończyła. Ja tylko przypomnę państwu, że wyruszyli oni w 1959 roku, studenci i absolwenci Politechniki Uralskiej na wyprawę, której celem było zdobycie góry Chołatczachl. Byli przygotowani. Diatłow był bardzo doświadczony i nagle późniejsze wydarzenia stają się zagadką. Wiemy tylko, że rozbili obóz u stóp tej góry, a później prawdopodobnie w ciągu nocy zginęli.
Wiemy też, że ta część Uralu jest obszarem wyjątkowo mrocznym, mistycznym. Góra Hołatczatl w mitologii Mansów, czyli autochtonicznych mieszkańców tych okolic nazywana jest Górą Umarłych. Stąd Mansowie byli pierwszymi podejrzanymi, bo myślano, że oni zemścili się na tej grupie za złamanie pewnego tabu, jakie dotyczyło tej góry. Myślę, że koniecznie należy przeczytać książkę Anny Maciejewnej „Przełęcz Diatłowa. Tajemnica Dziewięciorga”. Naprawdę i ci, którzy szukają twardych faktów, i ci, którzy poddadzą się tej porywającej narracji, jaką autorka nadała swojej powieści, nie będą zawiedzeni. Mamy dwa egzemplarze. Tradycyjnie jeden jest do rozlosowania dla tych z państwa, którzy udostępnią post znajdujący się na fanpage'u Biura Duchów, a drugi egzemplarz dla najbardziej wyróżniającego się, aktywnego uczestnika dzisiejszej audycji. Także zapraszam jeszcze raz, bo naprawdę warto czytać i warto sięgnąć po tę pozycję. Ach, cudowny mój gościu.
Właściwie nie wiadomo, od czego tu zacząć, bo pytań byłoby bez końca.
[07:34] - Ja mogę coś takiego tutaj wrzucić z dziedziny synchronii jungowskiej.
[07:41] - Proszę uprzejmie.
[07:42] - À propos książki, o której mówisz, dlatego że o Przełęczy Diatłowa. Zupełnie z innej parafii, ale zaskakująca synchronia i też pechowa, związana z tym nazwiskiem. Tak się nazywał główny inżynier, dyrektor elektrowni w Czarnobylu, żeby było śmieszniej. Czyli coś w tym nazwisku jest chyba pechowego, że przyciąga jakieś nieszczęścia. Tak że tak przy okazji.
[08:14] - Ciekawostka jest jeszcze jedna. Otóż w mitologii Mansów, czyli tego ludu autochtonicznego, istnieje legenda o wielkim potopie i Mansowie w legendzie powtarzają, bo to głównie przekazy ustne, że podczas tegoż potopu na górze owej zginęło dziewięć osób, czyli dokładnie tyle, ile liczyła ekspedycja Diatłowa. Myślę, że to też może być jakiś znak i objaw synchroniczności. Ja ciebie poproszę, Piotrze, żebyśmy zaczęli od pytania, które być może dla ciebie jest już nudne, ale ja je muszę zadać. Chodzi mi o to, w jakim stopniu nasze życie jest... Albo inaczej, czy nasze życie jest rzeczywiście zdeterminowane tym, co ty potrafisz odnaleźć i odczytać w horoskopie? Czy mają gwiazdy, planety na nas wpływ, czy też istnieje wolna wola i człowiek na bieżąco plecie nić swojego życia?
[09:30] - To jest pytanie, na które burzliwe dysputy i dyskusje trwają już blisko 2000 lata, może jeszcze dłużej. Właściwie to odkąd istnieje jakaś refleksja dotycząca ludzkiego sensu życia, przeznaczenia, jego miejsca na tym świecie, ta dyskusja trwa. Dlatego astrologia oczywiście się w to włączyła i to dosyć wcześnie. I te dyskusje trwały już w starożytności. Nie tylko my je czynimy, tylko że one się zmieniały na tej historii, bo na przykład starożytni mieli dużo bardziej deterministyczne podejście. Na przykład starożytni Grecy wierzyli w anankę, w przeznaczenie. Oni wierzyli, że coś jest nieuchronne. W dramacie „Król Edyp” była przepowiednia, że Edyp musi zabić swojego ojca i ożenić się ze swoją matką. On bardzo chciał tego uniknąć, ale niestety przeznaczenie go w tym kierunku popchnęło i on nie mógł tego uniknąć, więc można by powiedzieć, że starożytni myśleli bardziej deterministycznie. Trochę podobnie myślą ludzie na Wschodzie, chociaż oni nie patrzą na to tak.
Bo to greckie spojrzenie było trochę, można by powiedzieć smutne, pesymistyczne. Ludzie na Wschodzie myślą w kategoriach pewnej akceptacji tego losu i przeznaczenia, że pewne losy, karma jest każdemu z nas przypisana i musimy się jej poddać. Ale to nie jest złe z takiego punktu widzenia, że my jesteśmy zniewoleni przez to. W jakimś sensie oni się poddają temu. Na Zachodzie zaś to się zaczęło zmieniać i tę zmianę przyniosło chrześcijaństwo. Właściwie to można powiedzieć, że nawet może nie od razu, ale to się zaczęło dziać w renesansie i w protestantyzmie. W protestantyzmie pojawiła się doktryna predestynacji. Coś takiego, że w tej doktrynie pojawia się pojęcie, że ludzie już są u swojego zarania zdeterminowani albo przeznaczeni do nieba, albo do piekła. Tylko że nikt o tym nie wie i musi się o tym przekonać. Żeby się mógł o tym przekonać, musi wykazywać się pracą, działaniami, trudem, żeby się przekonać, czy Bóg ich, że tak powiem, przeznaczył do piekła, do zła, czy też do nieba.
Więc ludzie się starali i tak dalej. Więc powstała na Zachodzie taka Trochę inny trend, czyli trend taki, który polega na tym, że mamy wolną wolę. To chrześcijaństwo zakłada. Więc my w jakiś sposób decydujemy o swoim losie. I się pojawiło inne spojrzenie na to. Oczywiście tu można powiedzieć tak: „Ale zaraz, zaraz, istnieje jakiś obiektywny wpływ tutaj, prawda?” Więc Zachód i Wschód poszedł w dwóch różnych kierunkach. Wschód okazał się być bardziej deterministyczny, bardziej akceptujący koleje losu, a Zachód okazał się być bardziej taki odwołujący się do wolności, do tej wolnej woli. Ta zachodnia astrologia, której ja jestem też reprezentantem, poszła w tym kierunku, można by powiedzieć, odwołującym się do tej wolnej woli. Po tym, jak pojawiła się psychologia humanistyczna i astrologia humanistyczna, czyli powiedzmy ze 100 lat temu, zaczęły się pojawiać takie wątki, które zakładały, że człowiek ma wpływ na swoją przyszłość, na to, co się z nim dzieje. Oczywiście istnieje coś w rodzaju przeznaczenia.
Nie można tego uniknąć. Bo tu są czasami takie dwie skrajne ścieżki. Jedna zakłada, że absolutnie nic nie możemy zrobić. Całkowicie jesteśmy zdeterminowani, możemy się tylko poddać. Jakoś tak akceptować ten nasz los. A druga taka, powiedzmy, amerykańska, nazwijmy ją tak umownie, że ty jesteś panem swojego losu, ty decydujesz, ty masz wpływ na to, możesz być, kim chcesz. Obie są, można by powiedzieć, nieprawdziwe. I teraz gdzie jest ten złoty środek między obiema tymi podejściami, tymi szkołami? Astrologia zakłada, że istnieje coś w rodzaju przeznaczenia. Istnieje.
Mamy horoskop urodzeniowy. Nie można powiedzieć, że on nie ma na nas wpływu. Ma na nas wpływ. Jesteśmy zdeterminowani w jakiś sposób przez naszą kulturę, społeczeństwo, geny, wychowanie, osobowość, temperament, energie, które są w naszym horoskopie, manifestują się w jakiś sposób. Więc nie można powiedzieć, że istnieje tutaj jakaś równość, że każdy ma te same szanse, że człowiek jest tabulą rasą, czyli czystą kartą. Nie można tak powiedzieć. Ale z drugiej strony pojawia się ten element pracy osobistej, rozwoju osobistego. Tego nie było w starożytności, tego nie było w dawnych czasach. Nie było takiego pojęcia, że człowiek może coś przerabiać w rozumieniu pracy osobistej. Tak czy inaczej, samo pojęcie pracy osobistej czy rozwoju osobistego to jest bardzo świeże pojęcie, którego czas nie jest dłuższy niż 100 lat.
To się dopiero zaczęło pojawiać w naszej sferze kulturowej właśnie po spotkaniu z religiami czy kulturami Wschodu i też psychologią i rozwojem osobistym. Zaczęła się pojawiać taki wątek, że człowiek powinien pracować nad sobą, coś robić ze sobą, mieć jakąś odpowiedzialność za to, co się dzieje. Więc moja odpowiedź jest taka, że istnieje przeznaczenie, tak, jak najbardziej, ale nie w rozumieniu takim, że jest nam pisane jako coś nieuchronnego, że mamy wejść na pokład Titanica i że po prostu mamy nim popłynąć jako coś absolutnie nieuchronnego. Oczywiście są historie ludzi, których wydarzenia losowe, których zdarzenia pokazują, że stali się częścią jakichś wydarzeń historycznych. Tu jest zawsze pewien dylemat, na który nie do końca potrafimy znaleźć odpowiedzi. Czy to, że ktoś wygrywa, że tak powiem, ten bilet na Titanica, to jest jakaś całkowita przypadkowość? Czy to jest wpływ losu? Czy też nie jest przypadkiem to, że ktoś wygrał ten bilet na Titanica? To ja oczywiście z tego filmu słynnego ten wątek oczywiście tutaj zapożyczam. Więc czy to jest w jakiś sposób zdeterminowane?
Są różne takie ścieżki. Ja osobiście uważam, że nawet fakt, że my wsiadamy na samolot, który ma się rozbić, nie jest też do końca przypadkiem w rozumieniu pewnego rodzaju naszej ścieżki osobistej. I teraz oczywiście tu pojawia się to główne pytanie, od którego ty zaczęłaś. Czy my możemy zmienić swoją przyszłość? Czy my możemy wpływać na swoje losy, na swoją historię, na swoje życie? Uważam, że możemy, ale to nie jest dostępne dla każdego. Tutaj też nie ma sprawiedliwości. Tak jak zasada Pareto zakłada, że 20% ludzi ma 80% zasobów, to chyba tak samo tutaj ta zasada w rozwoju osobistym, w ezoteryce i duchowości też się pojawia. Po prostu nie dla każdego są pewne możliwości otwarte. Ale jeżeli ktoś w jakikolwiek sposób zetknął się z jakąś ścieżką rozwoju osobistego, duchowości, pracy osobistej, to można z dużym prawdopodobieństwem zakładać, że ta osoba ma już całkiem duży wpływ na swoje życie.
Albo inaczej, ja na pytanie klientów, bo przyznaję szczerze, że może 80-90% klientów mi zadaje to pytanie również na różnych sesjach i ja na to odpowiadam w ten sposób: czy człowiek ma wpływ na swoją przyszłość, czy nie? Ja powiem inaczej. Mamy wystarczająco duży wpływ na swoje życie, żeby z niego skorzystać i wystarczająco duży, żeby móc je kształtować w odpowiedni sposób. Oczywiście, czy my je uczynimy wspaniałym, cudownym, szczęśliwym, czy będziemy stali w miejscu, to już jest inna historia. Ale ja zakładam jednak, że mamy wpływ na swoje życie, na swój los. A nawet powinniśmy, uważam. Bo jeżeli istnieje prawo karmy, które przyjęliśmy, tą ideę Wschodu, bardzo piękną, fajną, uważam, że mądrą ideę. Jeżeli jest takie prawo Załóżmy, że jest to prawo karne. Jak miałoby sens podleganie ślepym, całkowicie zdeterminowanym losom naszego życia, jeśli nie mielibyśmy na to wpływu? To znaczy, że nic nie możemy zrobić.
Jesteśmy tylko przedmiotami, liśćmi na wietrze. Coś by tu nie grało. Przyznamy szczerze. Więc uważam, że tak, mamy wpływ na nasze życie. Nie jest on może bardzo taki super hiper optymistyczny, że wszystko możemy, ale możemy dużo. Tak mógłbym chyba w ten sposób podsumować ten wątek.
[18:52] - Tak, bo wiesz, czasami się w życiu człowieka pojawiają takie sytuacje, wypisz, wymaluj z filmu „Oszukać przeznaczenie”. Ja osobiście znam taki dość szczególny przypadek i to nie z jakiejś opowieści, tylko znałam jedną osobę, której to dotyczyło. Także to nie jest jakaś miejska legenda. To jest fakt. Otóż wyobraź sobie sytuację: czworo młodych ludzi wraca latem z takiego, powiedzmy, kąpieliska. Dochodzi do nieszczęśliwego wypadku i jedna z tych osób w tym wypadku ginie. Reszta mniejsze lub większe obrażenia odnosi i cała ta trójka umiera w odstępie kilku lat. Ten, który umarł jako ostatni, zmarł na raka. Jeden był potem kierowcą tira i miał wypadek. Trzecia osoba z tej grupy zmarła również w takich bardzo nieszczęśliwych, niejasnych do końca okolicznościach.
Oni wszyscy odeszli dokładnie w tym samym dniu miesiąca, czyli nie pamiętam już, czy to był chyba 17 sierpnia. W każdym razie w różnych latach, ale 17 sierpnia. Tak jakby uciekli, jeżeli można tak się wyrazić, uciekli temu przeznaczeniu tamtego pamiętnego 17 sierpnia. Jeden z nich zginął, a pozostali odeszli również tego dnia, tylko w odstępach kilku lat.
[20:51] - Teraz jest głośna historia sprzed kilku dni o klątwie Kennedych się znowu odezwała, dlatego że przeklęta niesamowicie historiami. No przeklęta. Nie wiem, czy to jest właściwe słowo, ale tam naprawdę kupa nieszczęść się zdarzyła. Ostatnio okazało się, że dwoje młodych Kennedych, jakaś tragedia była, utonęli w czasie rejsu, gdzieś pływali jakimś kajakiem czy łódką i znowu okazało się, że znowu wróciła ta słynna ich klątwa. Tak jakby istnieje jakaś determinacja, nie wiem, rodowa, pokoleniowa czy grupowa, bo to przecież może być związane też z zupełnie przypadkowymi osobami, w sensie niekoniecznie połączonymi rodzinami, ale że jest jakaś taka synchroniczność, która się pojawia. Tych przykładów synchroniczności jest cała masa przedziwnych, zadziwiających sytuacji, gdzie ludzkie losy się wiążą ze sobą, łączą w pewne właśnie może dla nas przypadkowości. Dla naszego racjonalnego umysłu są to przypadkowe rzeczy. Nasz racjonalny umysł tego nie potrafi inaczej ogarniać. Natomiast na jakimś innym porządku, na jakimś innym obszarze analizy tych procesów mogłoby się okazać, że w tym jest nieprawdopodobna logika i sens. Tylko my nie do końca znamy tych wszystkich mechanizmów.
Ale właśnie to, co powiedziałaś, liczby nam o tym mówią. Jeżeli w synchroniczności, a astrologia przecież jest nieprawdopodobnie silnie synchroniczną kwintesencją synchroniczności. Zresztą jak wszystkie systemy wróżebne czy dywinacyjne, więc one bazują jakby na analizie pewnych symboli, pewnych znaków, liczb, faktów. My mamy tendencję do synchroniczności w obserwacji pewnych rzeczy. Zauważmy, że często mamy takie tendencje. Na przykład ktoś do nas dzwoni, a my mówię: „Słuchaj, no przecież kurczę, myślałem o tobie niedawno” albo „Właśnie mi się śniłaś” albo „śniłeś”. Albo patrzymy na zegarek, widzimy na przykład 11:11, 22:22 i nasz umysł próbuje doszukiwać się pewnych synchronii, pewnych znaków i symboli, które tłumaczą pewne porządki. To jest myślenie magiczne, ale też myślenie, które jest bardzo mocno powiązane z rozwojem osobistym, duchowym czy w ogóle z ezoteryką, z parapsychologią i tak dalej.
[23:22] - Są to rzeczy rzeczywiście fascynujące i ja mam podobny odbiór tego jak ty, że my nie wszystko może jesteśmy w stanie sobie poukładać i odebrać tego umysłem przygotowanym do naszego wymiaru, do życia na tej planecie i w takim, a nie innym charakterze i układzie. I stąd może się zdarzyć, że rzeczywiście wyższy porządek w tym wszystkim istnieje. Są to historie zadziwiające. Panie, które by poznały jakiegokolwiek Diatłowa, to wiedzą, że już po dzisiejszej audycji, że muszą być bardzo ostrożne, bo to nazwisko ma coś do siebie. Ale ja bym chciała nawiązać właśnie do tego zjawiska synchroniczności, bo w układzie gwiazd znajdujemy przecież istotne wskazówki czy istotne układy w okresie pewnych wydarzeń historycznych. I teraz w nieunikniony sposób nawiązuję do dwóch rzeczy: do twojego porywającego wystąpienia dotyczącego prognozy na rok 2020 i do nieszczęsnego stanu rzeczy, która nas wszystkich teraz dotknęła. Czy ty widzisz te powiązania, tą synchroniczność z jakąś inną epidemią sprzed nawet kilkuset lat? I czy niebo wtedy wyglądało podobnie?
[25:07] - To jest bardzo ciekawe pytanie, na które też starożytni próbowali sobie odpowiedzieć: czy gwiazdy coś wskazują, czy są przyczyną? Ale nawet jeżeli byśmy popatrzyli z tej, czy z drugiej strony, to się okaże, że właśnie to jest ta synchroniczność. No i à propos tego, co się teraz dzieje na niebie, taka krótka opowieść. W tej chwili, właściwie w okresie pierwszego kwartału 2020 roku, już trochę pod koniec 2019, mieliśmy do czynienia, czy mamy nadal, z grupowaniem planet. To się w astrologii nazywa stellum. Zgrupowanie planet w znaku Koziorożca. W znaku Koziorożca spotkały się Jowisz, Saturn, Pluton, no i przez chwilę teraz również Mars. Czyli nastąpiła dosyć duża, ważna formacja tychże planet w znaku Koziorożca. Same stellum, czyli takie zgrupowania planet, nie są niczym nadzwyczajnym i zdarzają się w astrologii, owszem, ale pewne zgrupowania nie zdarzają się zbyt często, a zwłaszcza gdy dotyczą pewnych szczególnych miejsc czy też okazji. Podobne wydarzenia oczywiście miały już miejsce w historii, ale dosyć rzadko.
Identyczny układ, który teraz ma miejsce, identyczny, nie marzę, prawda? W tym samym miejscu na niebie, w znaku Koziorożca, w jego trzeciej dekadzie miał miejsce w 1248, 1249 roku, czyli bardzo, bardzo dawno temu, w średniowieczu. Można sobie zadać pytanie, co to ma wspólnego z obecną sytuacją? Połowa XIII wieku była o tyle ciekawa, że w połowie XIII wieku, kiedy właśnie doszło do tego zgrupowania planet, do takiej dużej koniunkcji właśnie w znaku Koziorożca, potem, w kolejnych, następujących latach doszło do wielu mocnych, ważnych procesów i zjawisk. Po pierwsze skończyło się tak zwane optimum średniowieczne, tak zwany cykl Wolfa. To jest taki okres, kiedy w średniowieczu było bardzo ciepło. To był okres takiego globalnego ocieplenia, mogliśmy powiedzieć. Było bardzo ciepło, w Skandynawii hodowano winogrona i wtedy, po tym stellum zaczęło się ochładzać i zaczęło się właśnie pojawiać minimum średniowieczne, czyli około 100 lat ochłodzenia. Potem w trakcie tego ochłodzenia, w ramach tego ochłodzenia nastąpiła fala głodu, a za nią przyszły, i tutaj niestety nie jest to miła wiadomość, epidemie. Najbardziej znaną, najbardziej głośną była epidemia w XIV wieku.
Epidemia dżumy. Właściwie tak szczerze mówiąc, to my nie wiemy, czy to na pewno była wyłącznie dżuma. To był szereg różnych chorób.
[28:13] - Chodzi panu o tą słynną epidemię czarnej śmierci?
[28:18] - Dokładnie. To był cały szereg różnych chorób, ale dżuma była chyba tą najbardziej rozpowszechnioną. Między tą koniunkcją w znaku Koziorożca a wybuchem dżumy minęło około 60 lat, ale ta epidemia, można powiedzieć zdziesiątkowała, jak doskonale pamiętamy z historii świat, bo zmarło 25% ludzi na całej planecie. Ona była globalną epidemią na całym świecie. Przyszła do nas z Chin prawdopodobnie. I to też ciekawe, że takie są przypuszczenia. Więc okazuje się, że pewne wydarzenia... Dlaczego ma to związek z astrologią? Dlatego, że jednym z elementów, który tutaj odgrywa ważną rolę, który również bardzo niedawno miał miejsce, była koniunkcja Jowisza z Plutonem. Koniunkcja Jowisza z Plutonem, tych dwóch planet, nie jest może bardzo rzadkim zjawiskiem, bo ma miejsce raz na 13 lat.
W znaku Koziorożca już tak często nie jest, ale dlaczego akurat to nas interesuje? Ponieważ Jowisz w astrologii kojarzy się najczęściej z czymś bardzo pozytywnym. Jak ktoś tam trochę astrologii liznął, to wie, że Jowisz jest bardzo szczęśliwą, pomyślną, fajną planetą, pozytywną. Jest wielki, ogromny, 300 razy większy niż Ziemia. Jest taki duży, więc symbolizuje wzrost, rozwój, ekspansję, takie po prostu, jak się coś rozszerza ogromnie. No dobrze, fajnie jak się rozszerza bogactwo, sukcesy i powodzenie, ale niestety Jowisz również przynosi ekspansję różnych, niekoniecznie miłych rzeczy. Więc już starożytni podejrzewali Jowisza o to, że jest odpowiedzialny również za plagi i za epidemie, dlatego, że jego nieharmonijne wpływy mogą nieść takie również rzeczy. Oczywiście tutaj dotyczy to koniunkcji z Plutonem, którego starożytni nie znali, bo Pluton został odkryty 100 lat temu, ale Jowisz znajduje się w znaku Koziorożca, w znaku, który tradycyjnie w astrologii jest w tak zwanym upadku. Tak się to malowniczo nazywa. Są takie pojęcia w astrologii jak wygnanie, władztwo.
No i pozycja w upadku jest taką no nie najlepszą pozycją dla planety, mówiąc najogólniej bardzo złą. No i ten Jowisz wykazuje te negatywne cechy, dlatego wtedy robi nam nieprzyjemne rzeczy. A Pluton, z którym się spotykał, a spotkał się naprawdę bardzo niedawno, bo to jest dosłownie To się właściwie w tej chwili dzieje. W zasadzie można powiedzieć, że w tej chwili, kiedy rozmawiamy, bo tego typu tranzyty, ich czas trwania to jest miesiąc, więc jesteśmy w tym momencie koniunkcji. Teraz tenże Jowisz w spotkaniu z mrocznym Plutonem, władcą świata podziemi, świata zmarłych. Pluton, czyli Hades grecki, ponura planeta, mroczna. I to wszystko się dzieje w znaku Koziorożca, zimnym, twardym i surowym znaku, którym rządzi planeta Saturn, który to Saturn właśnie w znaku Koziorożca długo był, bo przed chwilą wszedł do znaku Wodnika. Czyli moglibyśmy powiedzieć, że nam się zaczęło tutaj piętrowo układać tyle rzeczy, że po prostu nie było innego wniosku. To jest właśnie ta konkluzja, dlaczego ja w styczniu, bo wspomniałaś o moim seminarium ze stycznia, ale ja już o tym pisałem nawet w zeszłym roku, pisząc prognozę na 2020. To jeszcze jesienią pisałem.
Dało się wyczuć, że coś mocno nieprzyjemnego się musi zdarzyć. Oczywiście się tu pojawiały różne wątki, bo jak widzimy, to nie tylko wirus jest tutaj. Ten koronawirus jest problemem dla świata, bo tu cała masa różnych innych pojawia się wyzwań i zagadek.
[32:11] - Tak, jeżeli mogę słówko, to rozglądając się bacznie wokół, coraz więcej osób dochodzi do wniosku, że ta kwarantanna, odcięcie nas wszystkich od świata, zahamowanie gospodarki może okazać się lekarstwem gorszym od samej choroby.
[32:30] - Dokładnie. Też bardzo ciekawe, zauważmy cały ten anturaż, to tło wydarzeń, właśnie ta nasza izolacja, te surowe zasady, te twarde, takie bardzo, powiem kolokwialnie zamordystyczne trochę prawa i zasady.
[32:52] - Nie trochę.
[32:53] - Nawet bardzo, można by powiedzieć. Zwłaszcza zobaczmy, jak to w Chinach było rozwiązane, ale nie tylko. W krajach demokratycznych, bardzo liberalnych i tak dalej wprowadzone są surowe, bardzo twarde zasady. Nie wolno ci robić tego i tamtego. Więc bardzo jest to koziorożcowe, moglibyśmy powiedzieć, bardzo typowe dla Koziorożca. Oczywiście Saturn w Koziorożcu nie jest rzadkością, bo co 30 lat się pojawia. Ale zauważmy, 30 lat temu Saturn był w znaku Koziorożca i co się działo? Na przykład w Polsce mieliśmy potężny wtedy kryzys, bo to było związane z transformacją ustrojową. U nas, pamiętamy, waliła się komuna, zmieniał się ustrój, ale na świecie też nie było wesoło, bo to był czas ogromnego przetasowania, upadku pewnych systemów, struktur i tak dalej. Więc w znaku Koziorożca Saturn, będąc sam sobie, lubi przynosić takie twarde, bardzo brutalne weryfikacje różnych rzeczy.
No i te twarde, zamordystyczne tendencje właśnie Saturn uruchamia i widzimy to, mamy okazję obserwować jego działanie na żywo. Wyobraźmy sobie, że mamy równanie z czterema niewiadomymi albo z czterema czynnikami. Więc tutaj mamy do czynienia z takim przetasowaniem zdarzeń między tymi planetami, że tu każde zdarzenie między jedną a drugą już jest samo w sobie ciekawe. A tych możliwości jest bardzo wiele. Koniunkcja Saturna z Plutonem, pierwsze zdarzenie, koniunkcja Jowisza z Plutonem, kolejne, koniunkcja Jowisza z Saturnem, kolejne wydarzenie. Mamy po prostu taką nieprawdopodobną kumulację zdarzeń. Więc jak ja sobie siedziałem jeszcze w zeszłym roku, gdzie wszystko fajnie działało, hulało, świat się kręcił, optymizm na rynkach, wszystko fajnie działało. Mówię sobie: „No nie, jak mamy taki zestaw, jak mamy taką kumulację zdarzeń, to nie może po prostu tenże rok 2020 być spokojny”. Jeżeli jeszcze dołożymy do tego symbolikę numerologiczną roku 2020, tak zwana chaldejska symbolika roku. Rok księżycowy jest w porządku chaldejskim, rok 2020.
To jest ciekawy cykl astrologiczny. Więc mieliśmy tyle znaków, tyle tropów, że nie dało się innych wniosków wyciągnąć, jak określenie „coś” tutaj w dużym cudzysłowiu to mówimy, i że to się po prostu tutaj musi zdarzyć coś bardzo dużego. Tak jak przekleństwo chińskie mówi: „Obyś żył w ciekawych czasach”. To żyjemy po prostu w centrum jednego z najbardziej niesamowitych, dramatycznych zwrotów cywilizacyjnych, kulturowych w dziejach. Nie wiem, może stuleciami możemy tutaj operować, ale na pewno naszej współczesnej cywilizacji ogromnie.
[35:55] - Czy ja mogę jeszcze tutaj wrócić do tego spotkania Jowisza i Saturna w grudniu? Bo zauważyłam takie komentarze, że nawet astronomowie przyznają, że tak ogromna bliskość tych dwóch planet może doprowadzić, że ich połączone siły grawitacyjne w naszym Układzie Słonecznym mogą powodować zaburzenia orbit asteroid, komet. Mogą jak najbardziej dosłownie w fizyczny sposób wpływać na Ziemię, na zjawiska pogodowe czy inne, które będą działy się na naszej planecie. Czy ty przewidujesz również, że to będzie jakiś konkretny, szczególny efekt z punktu widzenia astrologii?
[36:52] - To jest właśnie bardzo ciekawe, bo krytyka astrologii przez astronomów i fizyków. Oni drwią sobie, że jak tam mogą takie małe planety wpływać na procesy grawitacyjne, jak one są daleko, malutkie są. Jak one mogą cokolwiek robić? Kiedy one praktycznie nie mają prawie żadnego wpływu grawitacyjnego na Ziemię, a jednak mają, jak się okazuje. To jest też temat bardzo ciekawy. Nie chcę się wymądrzać, jeżeli chodzi o fizykę, ale robiono kiedyś ciekawe eksperymenty. Patrzono na relacje między Jowiszem i Saturnem, gdybyśmy zrobili horoskop na Słońcu. Wyobraźmy sobie odpornego na słońce astrologa, który sobie siedzi na słońcu i robi horoskopy, ale patrzy nie z punktu widzenia Ziemi, bo my robimy horoskopy z punktu widzenia Ziemi, tylko robi horoskopy z punktu widzenia Słońca. Czyli patrzy, co dzieje się na Słońcu, robi sobie taki horoskop. I ciekawa rzecz, mianowicie mniej więcej od 9 do 11 lat pojawiają się między Jowiszem a Saturnem aspekty w stosunku do Słońca, które powodują, że pojawiają się bardzo nieharmonijne aspekty.
Teraz bardzo ciekawa rzecz. Każdy astronom, astrofizyk zgodzi się, że istnieją cykle słoneczne. Słońce ma swoją cykliczność związaną z cyklem słonecznym, związaną z jego aktywnością. Aktywność słoneczna, czyli te plamy na Słońcu słynne. I ona jest bardzo regularna, można by powiedzieć. Od 9 do 11 lat trwa ten cykl plam słonecznych. I to jest niesamowite, bo nauka nie jest w stanie odpowiedzieć, jakie są przyczyny tego cyklu. Dlaczego ten cykl jest regularny? Dlaczego trwa tyle? Dlaczego nie trwa 5 lat, a nie 30, tylko właśnie tyle.
Oczywiście, on ma swoje też harmoniczne, czyli powtarzanie się co 20 lat i tak dalej. Dłuższe cykle są. Ale skąd się wziął ten cykl? I to jest właśnie interesujące, bo Słońce, które jest tysiące razy, dziesiątki tysięcy razy większe niż te drobiny. Planety z punktu widzenia grawitacyjnego są drobinkami maleńkimi, niemającymi teoretycznie żadnego wpływu. A jak się okazuje, widzimy bardzo silną korelację między tymi aspektami a Słońcem. Teraz właśnie odpowiedź na pytanie: czy to może wpływać na pewne fizyczne procesy? Właśnie mamy tego przykład. Oczywiście, jak Księżyc wpływa na grawitację Ziemi, doskonale wiemy, bo przypływy, odpływy są jego konsekwencją bardzo konkretną, twardą, namacalną. Moglibyśmy powiedzieć: „Dobra, Księżyc ma grawitację, jest blisko, więc jego wpływy działają.
Ale tamte planety gdzieś tam daleko, maleńkie?”. Właśnie, tak jak w fizyce są mechanizmy rezonansowe, tak jak pudło rezonansowe w gitarze. Normalnie byśmy prawie nic nie słyszeli. Wystarczy, że to pudło przyłożymy i nagle efekt dźwiękowy niesamowity jest. Więc takie efekty rezonansowe prawdopodobnie występują też na niebie związane z cyklami planetarnymi. I może się okazać rzeczywiście, że te prawie nic nieznaczące, ignorowane przez naukę wpływy mogą bardzo realnie zaburzać pewne procesy fizyczne, które związane są z cyklami, na przykład słonecznymi. Cykl słoneczny ma kolosalne znaczenie, jeśli chodzi o klimat na przykład, jeżeli chodzi o Ziemię. Cykle słoneczne, czy one są silniejsze, czy słabsze, mają duży wpływ na klimat, na pogodę, na tworzenie się chmur i na bardzo wiele jeszcze innych rzeczy. Więc czy może wpływać na cykle różnych asteroid i komet? Też jak najbardziej.
Tym bardziej że mamy tu do czynienia ze zjawiskami z pogranicza teorii chaosu, czyli bardzo drobne, niewielkie, subtelne czasami wpływy mogą powodować w efekcie czasami bardzo duże konsekwencje, tak jak to jest w teorii chaosu o tym mowa. Więc czy tak może się stać? Owszem, tak, takie mogą być również konsekwencje, czyli fizyczne, konkretne konsekwencje na różne mniejsze lub większe ciała niebieskie. Oczywiście nie takie, żeby zmieniły orbitę jakiejś planety, bo to akurat nie, ale różne drobne asteroidy, komety, kto wie?
[41:21] - Cóż, pierwszym zauważalnym wpływem planet na człowieka jest wpływ Księżyca. Przecież jest to wpływ dostrzegalny nieomalże gołym okiem. Przecież wiadomo, że z Księżycem związane są pływy na naszej planecie. Wiadomo, że z Księżycem związane jest na przykład zjawisko somnambulizmu albo chociażby to, że część osób albo w nowiu, na przykład ja w nowiu, a inni przy pełni mają problemy ze snem.
[42:06] - Właśnie. Chociażby takie zjawisko biologiczne jak cykl menstruacyjny u kobiety, który trwa mniej więcej 28-29 dni. Ewidentnie widać korelacje, związki z Księżycem. Cykle godowe zwierząt. Generalnie wiele cykli naturalnych powiązanych jest z Księżycem. To jest też bardzo ciekawe, bo tu moglibyśmy powiedzieć: „No dobra, to są cykle, bo kiedy Księżyc jest w pełni, wtedy zwierzęta jakoś reagują”. Tylko rzecz bardzo ciekawa. Na fazy Księżyca reagują również pasożyty, które przecież raczej tego Księżyca nie widzą. I to jest ciekawe. Dlatego na przykład ci, którzy zajmują się medycyną naturalną, wiedzą o tym, że jak chcemy wytruć pasożyty, które mamy w organizmie, to trzeba to robić na pełni, bo one wychodzą wtedy na gody.
Normalnie one są sprytnie ukryte w naszym organizmie, świetnie się maskują. Wypracowywały to przez miliony lat. Ale jest jeden moment, kiedy są osłabione, kiedy wychodzą z tych swoich norek schowane, ukryte i one są wtedy wrażliwe na różne wpływy. Ale pasożyty nie widzą tego Księżyca fizycznie, a odczuwają. To bardzo ciekawe, że rzeczywiście Księżyc nawet na to działa. Więc wpływy Księżyca są ogromnie widoczne. I teraz jest ciekawa rzecz, tego nauka nie jest w stanie odpowiedzieć. Istnieje bardzo wiele naukowych dowodów statystycznych, że w czasie pełni i w czasie nowiu jest więcej zabójstw, poronień, awantur, samobójstw, różnych takich zjawisk, powiedzmy, o charakterze społecznym.
[43:54] - Moja zaprzyjaźniona położna z wieloletnim stażem powiedziała mi, że ona zawsze kupowała kalendarz taki, na którym było widać fazy Księżyca i kiedy wypadał jej dyżur podczas pełni, to wiedziała, że idzie na taki dyżur, na którym oka nie zmruży, bo mówi, że dzieci chyba przyciąga pełnia Księżyca, bo twierdziła, że zawsze było bardzo dużo porodów. Stąd też miała ten kalendarz, żeby wiedzieć, jaki stoją dyżur czeka.
[44:32] - Dobra, pójdźmy dalej. Biologia. Powiedzmy, że Księżyc ma wpływ na jakieś procesy biochemiczne, biologiczne. To jeszcze jakoś nauka może by tam ugryzła. Ale w jaki sposób nauka jest w stanie wyjaśnić na przykład fakt, że wiele zjawisk, takich jak wybuchy wulkanu lub trzęsienia ziemi też mają korelację z Księżycem i to bardzo wyraźną. Na przykład słynna powódź tysiąclecia, która miała miejsce bodajże w 1999 roku. Nie pamiętam dokładnie. Chyba tak. Pierwsza faza odbywała się między... Pamiętasz, że były dwie fazy tej powodzi?
Dwie fale przeszły. Pierwsza przeszła na nowiu, druga przeszła na pełni. I to było niesamowite. To było ewidentnie dwa tygodnie odległości między nimi. Powiązanie z fazami Księżyca, z pełnią i nowiem. Oczywiście to było jeszcze z korelacją z Plutonem. Taki był bardzo ostry układ. Ale ewidentnie było to powiązane i to się da zauważyć, że wiele kataklizmów, katastrof naturalnych również ma miejsce na pełni, najczęściej na pełni. Więc widać niesamowite te związki z kosmosem. I tutaj oczywiście się też pojawia pytanie, na ile ten wpływ jest fizyczny, na ile jest jakiś bardzo wewnętrzny, duchowy, psychologiczny.
Nikt na to nie odpowie do końca. Być może i jedno, i drugie, ale ten wpływ jest trudny do obalenia. To widać po prostu te wpływy Księżyca.
[45:59] - Ileż to zielarek i kobiet, które zajmowały się leczeniem, przypłaciło życiem fakt, że na przykład zbierały konkretne zioła podczas pełni, podczas nowiu albo w jakimś innym momencie. Wtedy oskarżano je, że to jest związane z czarami, z jakimiś nieczystymi siłami. I trzeba było kilkuset lat, żeby naukowcy wykryli, że rzeczywiście dane zioło produkuje największą ilość tych związków aktywnych, o które nam chodzi, właśnie przy pełni albo podczas nowiu.
[46:50] - Tak samo w biodynamicznym rolnictwie. Co innego się zbiera na Księżycu przybywającym, sieje się inaczej. Tutaj nie będę się wymądrzał, bo aż tak się nie znam, ale ma to duże znaczenie. Ci, którzy w ogóle trochę siedzą w ogródku i bawią się w rośliny, wiedzą o tym, że na Księżycu ubywającym się robi coś innego, na przybywającym coś innego, na pełni coś innego, a na nowiu się tam sadzi. Czyli jak Księżyca nie widać, to raczej to, co ma z Ziemią wspólnego, a jak jest na pełni, to wtedy to, co jest widoczne, wtedy się tam ścina czy zbiera i tak dalej.
[47:27] - Ale przypomnijmy też te słynne eksperymenty z wahadłem Foucault, które były przeprowadzane przez bodajże Maurice Allais, jakoś tak się ten naukowiec nazywał. On wykazał, czego do dzisiaj nie można wytłumaczyć naukowo, że podczas zaćmienia Słońca albo zaćmienia Księżyca wahadło jest szybsze, co może powodować zakłócenie grawitacji w tym momencie. Wielu badaczy obserwowali, jak zachowuje się wahadło Foucault i potwierdzają, że ten efekt występuje, ale na dzień dzisiejszy nie potrafią go wytłumaczyć. On to robił i dla zaćmienia Słońca, dla zaćmienia Księżyca, w różnych fazach Księżyca. I wniosek jest taki, że w takich chwilach dochodzi do zmian na Ziemi, które z całą pewnością oddziaływują potężnie na organizmy żywe.
[48:43] - I teraz symbolika astrologiczna Księżyca w horoskopie. Na przykład Księżyc ma ogromny wpływ na bardzo wiele sfer. Najczęściej ta popularna astrologia kojarzona jest ze Słońcem. Ten tak zwany słynny znak zodiaku. Gdzieś tam w babskich tygodnikach na ostatniej stronie sobie czytamy, co nas tam czeka. No to sobie czytamy, co tam Byka czeka, Barana, Bliźnięta i tak dalej. Ale o Księżycu już pojęcia nie mamy, a Księżyc jest co najmniej tak istotną planetą jak Słońce, czyli jego pozycje w znakach, w domach mają ogromne znaczenie, bo przecież Księżyc reprezentuje nasz świat wewnętrzny, psychiczny, emocjonalny. I Księżyc na przykład ma ogromne znaczenie, jeśli chodzi o sferę psychosomatyczną. Dlatego już starożytni patrzyli na Księżyc Analizowali Księżyc w horoskopie, wyciągając wnioski, jaki to ma wpływ na zdrowie. Jeżeli ta nowoczesna medycyna naturalna, która zakłada holistyczne, psychosomatyczne patrzenie na zdrowie, zakłada, że istnieje — trochę tak, jak w totalnej biologii — że gdzieś te nasze psychiczne stany i emocje mają ogromny wpływ na zdrowie.
Stres, napięcie, cierpienie, nieprzerobione traumy mają wpływ na zdrowie. Więc to, co się z Księżycem dzieje, nawet w naszym horoskopie, ma ogromne konsekwencje w naszym życiu, w budowaniu relacji, związków, relacji z matką. W horoskopie kobiety Księżyc jest związany z macierzyństwem, z płodnością, z dziećmi. W horoskopie mężczyzny związany jest z budowaniem relacji z kobietą czy generalnie w ogóle związków. Nawet patrząc na jego znaczenie, wpływ w rozumieniu osobowościowym, jego cykle na przykład, jest w astrologii znany cykl progresywny. On trwa 27, 28 lat mniej więcej. To też ciekawe, bo tak samo jak cykl Saturna i ten cykl progresywny Księżyca wyznacza nasze rozwojowe obszary. To, co się z nami dzieje w rozumieniu rozwojowym, duchowym, wewnętrznym, osobistym. Ma to bardzo duże połączenie właśnie z emocjami, zdrowiem, nastrojem i z Księżycem. Czyli ten Księżyc ma piekielnie ważną rolę z punktu widzenia też takiej czystej pracy analizy astrologicznej, w sensie analizy horoskopu klienta, człowieka.
[51:18] - Teraz przypomniało mi się tak jeszcze à propos tych efektów księżycowych, ponieważ miałam znajomą, której mama pracowała jako pielęgniarka w szpitalu psychiatrycznym w Toszku i ona również zwróciła uwagę na fakt, że u ludzi, zwłaszcza u ludzi, którzy mają jakieś silne ataki agresji, autoagresji lub agresji wobec otoczenia, że przy pełni Księżyca, podczas pełni Księżyca one się niesamowicie nasilały i wręcz byli pacjenci, którzy mieli w tym czasie zwiększaną dawkę leków, jak również rozmawiałam właśnie z tą pielęgniarką i opowiadała mi, co działo się. Działy się sceny bardzo niepokojące i dziwne tuż przed zaćmieniem Słońca. Właściwie rozpoczęło się to już, powiedzmy, 48 godzin wcześniej. Widać było, że z tymi pacjentami, zwłaszcza z tymi w ciężkim stanie, że dzieje się coś niepokojącego, coś dziwnego. I było to dla niej przedziwną obserwacją, kiedy widziała, jak ludzie, którzy pogrążeni byli wręcz albo w ciężkiej depresji, albo tacy na pograniczu stanów katatonicznych, nieprawdopodobnie się ożywili. A ci, którzy bywali potężnie agresywni i niebezpieczni, po prostu tak jakby zapadli się w sobie, byli niewyobrażalnie spokojni. Także to są tylko takie drobne obserwacje na jednym z oddziałów i być może nie ma to jakiegoś ogromnego przełożenia, ale wspomniałam o tym, bo to wydaje się dosyć ciekawe. Zwłaszcza, że doświadczona pielęgniarka, która pracowała tam całe swoje zawodowe życie.
[53:27] - Zwróćmy uwagę na to, że Księżyc odbija światło. Realnym światłem jest światło Słońca, a Księżyc tylko pokazuje odbite światło. Już starożytni gnostycy uważali, że na Księżycu mieszkają dusze, że to jest miejsce czegoś w rodzaju, co można by trochę między czyśćcem, trochę piekłem powiedzieć, przypomina. Generalnie starożytni, a nawet i w renesansie uważano, że Księżyc jest miejscem raczej groźnym, złym. Więc to światło Księżyca było uważane za złe. Dlatego nie bez powodu na pełni Księżyca wychodzą wilki. Oczywiście mówię o ludowej magii, dlatego że to światło Księżyca, pokazując mrok, to blade światło odbite pokazuje też podświadomość i te wszystkie ukryte lęki. Więc metaforycznie można by powiedzieć, że Księżyc ujawnia tą naszą nieświadomość, nasze lęki, nasze dziwne zachowania, to, co jest ukryte. Dlatego mówiąc kolokwialnie ludziom odwala w czasie pełni wiele osób jest pobudzonych, reaguje bardzo silnie, intensywnie. Ale to dziwne.
Właściwie to nie dziwne, tylko zaskakujące, bo w czasie pełni też bardzo się pobudza aspekt twórczy, czyli na przykład artyści, wizje, odkrycia. Parapsychologii, w mistycyzmie, w sztuce pełnia może być niesamowicie fascynującym momentem, gdzie się manifestuje ta kreatywność, ta twórczość. Ponieważ wiadomo, że artyści to nie są ludzie normalni do końca, bo gdyby byli normalni, to by byli księgowymi albo chodziliby na osiem godzin do pracy. Tylko są ludzie, którzy mają coś nie tak pod kopułą, na szczęście mają nie tak, więc oni wyczuwają pewne rzeczy trochę inaczej, trochę w odmienny sposób. Te fazy Księżyca są dla nich takim mechanizmem spustowym, który powoduje, że oni mają kontakt z tymi różnymi dziwacznymi rzeczami, które my lubimy sobie czytać w książkach, oglądać w filmie. Płacimy bilet, idziemy do kina i oglądamy, mówimy: „Wow, jakie to jest niesamowite! Wow, ciekawe, skąd im to przyszło do głowy”. Odkrycia różne twórcze. Więc to jest też ten aspekt Księżyca, który moglibyśmy potraktować w sensie bardzo pozytywnym oczywiście. Zresztą współczesna astrologia już nie ocenia, nie mówi, że to jest złe czy niedobre, bo pełnia jest po prostu momentem przesilenia.
Z punktu widzenia astrologicznego pełnia to jest po prostu opozycja. Słońce i Księżyc są naprzeciwko siebie wtedy w stosunku do Ziemi, więc jest to klasyczna opozycja z punktu widzenia astrologii. Opozycja w astrologii jest aspektem nieharmonijnym, przenoszącym napięcie, ale też pewną konfrontację, rozładowanie. Więc bardzo często pełnia przynosi takie wyczyszczenie czegoś, takie wywalenie. Wywali, wyczyści, wyjdzie to, co ma wyjść, a potem następuje coś w rodzaju oczyszczenia, uwolnienia tego napięcia. Więc to jest taki w pewnym sensie też mechanizm spustowy, niekoniecznie wcale taki zły.
[56:42] - Oczywiście wszystko jest potrzebne. Każde z tych zjawisk niesie coś ze sobą i choć oczywiście my byśmy chcieli żyć w raju, żyć bez stresów, nerwów i obciążeń, ale myślę, że ze względu na życie planety, na jej cykle, na nasze cykle i dobowe, i miesięczne, w których nasz organizm się znajduje, to wszystko jest potrzebne. Ja wierzę w tego wielkiego architekta, który tak to zaplanował, że wszystko jest nam potrzebne i nic nie dzieje się przypadkiem. Chciałabym poprosić, żebyśmy jeszcze wrócili do tego, co nas czeka w grudniu, do tej części rozmowy, do spotkania Jowisza i Saturna i chciałabym prosić ciebie, żebyś przybliżył nam ten aspekt. Co to może wnieść do obecnej sytuacji?
[57:52] - Ta koniunkcja, właśnie, bo to jest bardzo ciekawe. Będzie miała miejsce koniunkcja Jowisza z Saturnem. To jeszcze nie wszystko, bo koniunkcja Jowisza z Saturnem jakimś szczególnie rzadkim zjawiskiem nie jest, bo raz na 20 lat ma miejsce, ale szczególne i niezwykłe jest to, że obie planety będą miały ingres, czyli wejście w znak Wodnika. Czyli Jowisz wchodzi w znak Wodnika i Saturn wchodzi w znak Wodnika. Obie planety wchodzą i od razu tworzą koniunkcję, czyli na samym początku znaku Wodnika tworzą koniunkcję. I to jest szalenie ciekawe, szalenie interesujące i pod wieloma względami na tle tych różnych, troszkę bym powiedział, ponurych dosyć rzeczy, które się ostatnio działy na świecie, to jest coś, co akurat niesie pewnego rodzaju szczyptę optymizmu. W astrologii też jest to ciekawe bardzo miejsce. Początek znaku Wodnika jest o tyle interesujący, że na początku znaku Wodnika znajduje się gwiazda Altair z gwiazdozboru Orła i ona ma naturę marsowo-jowiszową. Generalnie jest to gwiazda o charakterze raczej pozytywnym, bo ma naturę jowiszową, czyli optymistyczną, szczęśliwą, ale też i marsową, czyli sprzyja wojsku, wojnie i sile wojskowej. Czyli może też czasami niekoniecznie się mile przejawiać.
Ale tutaj akurat wydaje mi się, że moglibyśmy mówić o jakiejś szczycie optymizmu w stosunku do tego, co się dzieje. Bo jeżeli patrzymy się na obecną sytuację, widzimy ten kryzys, który ma miejsce, tę dramatyczną zmianę, która się odbywa, ten wstrząs o charakterze społecznym, zdrowotnym, politycznym, emocjonalnym, gospodarczym. Trudno sfery nie pokazać, których by to nie dotyczyło. To wejście obu tych planet, ich wzajemna koniunkcja może być czymś niesamowicie niosącym nadzieję. Dlaczego? Dlatego, że i Jowisz, i Saturn znajdują się w Wodniku. Taki znany astrolog, Wojciech Jóźwiak, stworzył fajne pojęcie, ciekawe pojęcie tak zwanej małej ery Wodnika. O erze Wodnika się bardzo dużo mówi. New age, nowa era, cały czas gdzieś ten temat już od chyba 40, 50, właściwie to już tak od prawie 100 lat gdzieś się pojawia, ale on został spopularyzowany w latach 60. to pojęcie nowej ery.
I ono co chwilę jakoś tam wracało, pojawiało się, nowa era, era Wodnika wraca, pojawia się. Wejście tych dwóch planet może być kolejnym takim zwiastunem tej nadchodzącej ery Wodnika, która była już bardzo mocno wyświechtanym tematem. Już trochę się zaczęto nabijać z niej i krytykować i mówić, że to jest po prostu trochę taka ściema, mówiąc kolokwialnie. Ale Właśnie wejście tych dwóch planet może być bardzo silnym impulsem niosącym tę zmianę. Tym bardziej, że ten znak Wodnika za chwilę będzie się aktywizował jeszcze mocniej, dlatego, że po tranzycie Jowisza i Saturna przez znak Wodnika, do znaku Wodnika w roku 2023, właściwie 2024 wejdzie jeszcze Pluton, który w tej chwili wędruje przez ten znak Koziorożca, w którym się tu tyle działo. Czyli można by powiedzieć, że szykuje nam się cała seria ważnych tranzytów przez znak Wodnika. I to jest ten pierwszy impuls. Do znaku Wodnika w tej chwili, dosłownie przed chwilą, parę dni temu wkroczył Saturn, ale on wkroczył tylko na trzy miesiące. Potem się cofnie, wróci znowu do Koziorożca i dopiero razem z Jowiszem wejdą sobie w grudniu. Więc na razie mamy taki pierwszy oddech.
Tego jeszcze nie widać. Jeszcze nie odczuwa się tego wpływu, ale to już będzie widoczne. I teraz jest pytanie, co to zwiastuje? Co to będzie ze sobą niosło ważnego? Z astrologicznego punktu widzenia jest to o tyle interesujące, że znak Wodnika jest dawnym znakiem władztwa dla Saturna. Kiedyś Saturn rządził znakiem Wodnika, kiedy jeszcze nie było Urana odkrytego. Uran został odkryty pod koniec XVIII wieku, w czasie rewolucji francuskiej. Przejął dowodzenie, czyli władztwo nad znakiem Wodnika. Ci tradycyjni astrolodzy, którzy nie uznają nowych planet pokoleniowych, nadal tego Saturna przypisują Wodnikowi. Ale większość astrologów zachodnich już przyjęła to, że Uran zajmuje się znakiem Wodnika.
Saturn wkracza do swojego dawnego władztwa. I teraz to ciekawe, ponieważ Saturn przez dwa i pół roku był, jeszcze trochę będzie, ale był właśnie w znaku Koziorożca, którym też włada. Tylko że między Saturnem w Koziorożcu a Saturnem w Wodniku jest spora różnica. O ile w astrologii Saturn jest uważany za tak zwaną planetę maleficzną, czyli złoczyńcą mówiąc najogólniej, więc nie ma dobrej sławy. Saturn jest ponury, zły. Tak się mówi oczywiście potocznie, bo symbolizuje przemijanie, starość, choroby, śmierć, cierpienie, przeciwności. Taka jest jego obława. Ale to jest bardzo uproszczone spojrzenie na Saturna. Jeszcze takie trochę można powiedzieć, siedzące paradygmatem w starożytności, ponieważ Saturn też symbolizuje mądrość, doskonałość, cierpliwość, pracę, rozwój. Symbolizuje filozofię, doświadczenie, trud.
Bynajmniej planetą złą nie jest, tylko my po prostu tak interpretujemy te jego działania. Ale w Koziorożcu jest w tak zwanym władztwie i ten Saturn koziorożcowy, który tutaj widzieliśmy, pokazał, co potrafi. A naturą Koziorożca i Saturna jest takie pokerowe „sprawdzam”, moglibyśmy powiedzieć. Saturn to jest planeta bardzo konkretna, twarda, a znak Koziorożca jeszcze bardziej. Konkretny, twardy, mocno stojący na ziemi, brutalnie mocno stojący na ziemi. Więc ten znak pokazuje taką twardą rzeczywistość, więc przypomina to Kronosa greckiego. Ale w panteonie greckim jest jeszcze druga taka postać, która przypomina Saturna rzymskiego, czyli Hefajstos, bóg kowal. Bo Kronos był bardzo paskudny i zły. Bo to był ten bóg, który dowiedział się, że przepowiednia mówiła, że jego dzieci pozbawią go władzy. Więc on tak się tego przestraszył, że je pożarł te dzieci.
Więc Saturn pożerający dzieci to jest taka metafora, alegoria renesansowa, średniowieczna, starożytna, znana też z obrazów. Taki ponury, zły Saturn. Ale ten Hefajstos, który będzie w Wodniku, to jest ten bóg kowal. On oczywiście też był stary, kulawy i brzydki, ale to był bóg kowal. Dzisiaj moglibyśmy powiedzieć, że Hefajstos to jest postać, którą dzisiaj moglibyśmy nazwać patron nowoczesnych technologii, nowoczesnych postępów. To, co się teraz dzieje ze światem, te problemy, z którymi mamy do czynienia. Przecież dużo się trąbi na temat przeludnienia, na temat zniszczenia natury, na temat wykorzystania zasobów, które mamy. Takich dramatycznych problemów z dziedziny ekologii. Różne są teorie, co powinniśmy zrobić, że powinniśmy może inaczej funkcjonować, mniej konsumować i tak dalej. Też pojawiają się takie dylematy: dobrze, jak rozwiązać te kryzysy, te dylematy, w które wpadła ludzkość, w które wpadła ta nasza rzeczywistość?
Niektórzy twierdzą, że musimy wrócić do natury, wszystko pozamykać, firmy, fabryki i tak dalej. Trochę się to dzieje w tej chwili, trzeba przyznać. Tak jest. Przemysł na całym świecie wręcz stanął. Ale w końcu kiedyś ruszy się gospodarka i dobrze. I co dalej z tym wszystkim? Znowu wrócimy do tego samego? I tutaj jest odpowiedź na to pytanie. Saturn w znaku Wodnika może przynieść nam jakąś nadzieję związaną z ludzką kreatywnością. Wiele takich kryzysów, bo ludzkość nie pierwszy raz jest w momencie kryzysu, nie pierwszy raz znalazła się na zakręcie.
Takie zakręty nam się zdarzają historycznie co jakiś czas. Ten jest wyjątkowy, ale można powiedzieć, że w zasadzie każdy kryzys ma jakąś wyjątkowość, ale ten jest naprawdę wyjątkowy, więc będzie potrzebna pewnego rodzaju szczególna Umysłowość do tych nadchodzących czasów. Za chwilę, zresztą to już widać. Zauważcie, co się dzieje. Zdradzę tajemnicę, właściwie nie zdradzę tajemnicy. Przed audycją rozmawialiśmy o tym, że są problemy, żeby się w ogóle połączyć na sieci, bo są zapchane łącza. Dlaczego są zapchane? Bo ludzie zaczęli pracować online, zaczęli różne rzeczy robić, pracować. Ale też zauważcie, co się dzieje. Masa webinarów, szkoleń, różnych wykładów.
Ludzie strasznie zapragnęli jakiejś wiedzy. Chcą wiedzieć, chcą zrozumieć. Kurczę, co mamy robić? W którym kierunku mamy pójść? Ten olbrzymi głód wiedzy, olbrzymi głód informacji, ciekawych rzeczy będzie teraz bardzo objawiał się właśnie przy wędrówce Saturna przez znak Wodnika i ludzie będą naprawdę bardzo wyszukiwali tejże informacji. A pamiętajmy, największe postępy, najbardziej kreatywne rozwiązania technologiczne, informacyjne, naukowe nie dzieją się w czasach spokojnych, tylko w czasach kryzysowych. Największe wynalazki pojawiały się w czasie wojny, w czasie zimnej wojny. Internet chociażby pojawił się jako sieć ARPANET, jako wojskowa bardzo praca w latach 80. Próby połączenia różnych wojskowych struktur. Więc w gruncie rzeczy można powiedzieć, że techniki satelitarne, loty kosmiczne to wszystko są wojskowe, czyli takie w kryzysowych bardzo momentach i niekoniecznie do miłych i pozytywnych rzeczy, konstruktywnych używane.
A jednak. Więc teraz wejście Saturna przez znak Wodnika bardzo pobudzi. Zresztą Jowisza też. Właśnie to jest kluczem, bo to, że Saturn przez Wodnika przechodzi, to nie jest nic nadzwyczajnego. Raz na 30 lat wchodzi na dwa i pół roku, więc w 1992 też wchodził, więc nie jest to może nic rzadkiego, ale tym razem to będzie o tyle ciekawe, że właśnie obie planety, czyli Jowisz i Saturn, znajdą się na samym początku, w tak zwanym punkcie zerowym. Punkt zerowy, czyli na samym początku znaku Wodnika, który jest bardzo takim charakterystycznym, mocnym momentem. Jeżeli one się tu znajdą na tym początku, jeżeli one razem tu wejdą, to będzie to miało niesamowicie potężną siłę budzącą kreatywność ludzką, pomysłowość, przedsiębiorczość, innowacyjność. Tyle się mówi o innowacyjności, o kreatywności. Dużo się o tym mówi, ale teraz będziemy mieli taki głód tej kreatywności na zasadzie: potrzebujemy czegoś za wszelką cenę. Potrzebujemy czegoś, co by dało nam jakąś szansę, żeby ten świat poszedł do przodu, żebyśmy nie zostali w jakimś takim ponurym poczuciu apokaliptycznego przemijania, że już wszystko się kończy, wszystko się sypie.
Nic się nie kończy. I właśnie ta koniunkcja będzie pokazała, że się nic nie kończy. Oczywiście coś się kończy, jak najbardziej, ale coś się zaczyna nowego. I to będzie bardzo charakterystyczne, bo zauważmy, w ostatnim okresie mieliśmy eksplozję po prostu apokaliptycznych nastrojów. Koniec świata, kataklizm, depresja klimatyczna. Po prostu wszystko się kończy. Taki milenarystyczno-apokaliptyczny trochę klimat się pojawiał. I teraz wejście tych dwóch planet i ich wzajemna koniunkcja w znaku Wodnika da ludziom, ludzkości nadzieję. Oczywiście to nie przyniesie końca kryzysu, który mamy. To nie jest tak, że wejdą te planety i nagle się super zrobi, fajnie, wszystko zacznie się kręcić i będzie super.
Problemy miną. Nie, problemy nie miną, ale pojawi się jakieś nawet nie wiem, czy światełko. Ja myślę, że jakaś bardzo duża seria różnych sygnałów, zapowiedzi, która będzie pokazywała coś nowego, coś ciekawego, oryginalnego, twórczego, kreatywnego, ale też i wybuchowego bardzo mocno. Powiedziałem, że tam jest ta planeta Altair, która ma też naturę marsową, wybuchową. Może to być związane z buntami, z jakimiś rewolucjami, rewoltami, wstrząsami. Ale tak już jest w dziejach ludzkości, że postęp często się dzieje przez różne, też dosyć dramaturgiczne sytuacje. Miejmy nadzieję tylko, że one nie będą jakieś bardzo krwawe. Ale chyba już nie. To już nie są te czasy, kiedy takie bardzo dramatyczne i tragiczne w skutkach przełomy były. Natomiast rzeczywiście to będzie coś w rodzaju nadziei.
To będzie coś w rodzaju takiego nowego świata, który się pojawia, czyli generalnie właściwie to, co my gdzieś tam od dawna czytamy o Erze Wodnika.
[01:11:42] - Tak, rzeczy wartościowe, to, co ma służyć latami, to, co jest pożyteczne, to zwykle rodzi się w bólach. Zwykle wymaga to katorżniczej pracy, na przykład naukowców albo bardzo poważnych przemian społecznych. Nie da się chyba żadnego postępu, jeżeli chodzi o losy ludzkości, wprowadzić tak całkowicie miękko, lajtowo, dlatego że żeby przyszło nowe, musi odejść stare. A tak się nieszczęśliwie składa, że to stare trzyma się mocno, wbija się pazurami w struktury przez siebie stworzone i po prostu niechętnie oddaje pole nowym ideom, nowym pomysłom, nowemu człowiekowi, który wyłania się po takich zmianach. À propos takich dużych, interesujących rzeczy, które się dzieją w tej chwili na niebie. Ja mam takie pytanie na temat komety Atlas, bo ona obecnie zbliża się do Słońca. Z tego, co podają astronomowie, jasność jej szybko rośnie i ona gdzieś w maju powinna być widoczna. I tutaj pojawia się pytanie: aspekt tej komety naprzeciwko tych strasznych, tragicznych wydarzeń, które się dzieją. Bo jak wiemy, kometom przypisywano w historii, ich pojawieniu się, zarazy, powodzie, wojny, w ogóle wszelkie kataklizmy. Chińczycy, którzy chyba najbardziej skrupulatnie ze wszystkich obserwatorów notowali i interesowali się tymi zjawiskami, twierdzili, że pojawienie się komety jest złym znakiem, ponieważ one przynoszą zaburzenie równowagi yin i yang i zawsze to ma jakiś niekorzystny wpływ.
Czy brana jest pod uwagę w twoich analizach kometa, o której mówię?
[01:14:20] - To jest tak, że rzeczywiście komety nie mają dobrej sławy w astrologii, więc na słynnym obrazie Giotta „Pokłon Trzech Króli”, gdzie kometa zwiastowała narodziny Chrystusa, to raczej nie była kometa. Dlatego, że w starożytności komety zwiastowały raczej nieszczęścia i grozę. Więc to nie była kometa wtedy, kiedy Chrystus się narodził. My już prawdopodobnie wiemy, że to była wielka koniunkcja w znaku Ryb, która wtedy miała miejsce. Ale rzeczywiście komety nic dobrego nie zwiastują. Były bardzo złym zwiastunem. Były bardzo zwiastunem grozy, przerażenia i nieszczęść. Nie chciałbym tego tak interpretować, bo tutaj jeszcze do końca nie wiemy, bo bardzo często zdarzały się różne komety, które były kandydatkami na to, że będą bardzo widoczne, potem znikały. Jeszcze nie wiemy na pewno, czy ona będzie bardzo widoczna, bo może się rozpaść, może być wcale też niewidoczna do końca, więc tutaj też do końca tego nie wiemy. Ale byłoby to bardzo ciekawe.
Jej położenie, wędrówki. Nie badałem tego od strony astrologicznej położenia. Muszę trochę poszperać rzeczywiście na ten temat, czy można ją tak ugryźć, ale na pewno można, bo wszystkie znaki na niebie, w sensie ekliptyki, mają też swoje konsekwencje. Myślę sobie tak, że jeżeli się ona pojawi, jeżeli mocno będzie widoczna, to na pewno będzie bardzo gorącym tematem i dołoży trochę do pieca w tym bardzo gorącym okresie. Bo chyba się zgodzimy, że to nie jest spokojny rok i spokojny szybko nie będzie. Więc to będzie taki kolejny przyczynek do dyskusji. Osobiście na razie nie wypowiadam się na temat tej komety. Zresztą współczesna astrologia może już kometami się tak bardzo nie zajmuje, ale kiedyś bardzo. Kiedyś w astrologii w zasadzie analiza komet też była bardzo popularna. Ale wszystkie starożytne teksty renesansowe, średniowieczne o kometach nic dobrego nie zapowiadały.
To rzeczywiście prawda. One były zawsze zapowiedzią rzeczy strasznych, złych i przerażających wojen. Są pewne ciekawe hipotezy związane z wpływem komety, z wpływem komet, że za jej ogonem... To ciekawe rzeczy, że po przejściu komety się pojawią zarazy, że mogły przynosić nam jakiś materiał biologiczny na Ziemię. Istnieje też teoria, że to komety czy w ogóle asteroidy i tego typu ciała tutaj zasiały życie na Ziemi miliard lat temu, kiedy Ziemia zaczęła się kształtować. Więc też są takie ciekawe teorie na ten temat, że ona ma na to wpływ. Ale możemy zadać pytanie, ona jest bardzo daleko od nas, bardzo daleko, więc czy może mieć taki wpływ aż z tak dalekiej odległości? Tutaj nie wypowiadam się na ten temat, ale na pewno będę obserwował zjawisko.
[01:17:44] - Wiesz, jestem daleka, znamy się trochę. Wiesz, że raczej jestem osobą optymistycznie nastawioną do życia i ja nie staram się tutaj doszukiwać jakichś dodatkowych tragicznych wzmocnień do tej całej już i tak mocno nieszczęśliwej sytuacji. Ale po prostu nie mogłam się o to nie zapytać, bo jak wspomniałeś, komety mają bardzo złą sławę i ja osobiście jestem przekonana, że jest prawdą to, o czym wspomniałeś, że one mogą właśnie w tym swoim ogonie mieć jakieś, nie wiem, drobnoustroje czy jakieś takie organizmy, które wpływają na nas i wpływają nie najlepiej.
[01:18:42] - I co ciekawe, ona będzie się pojawiała w okolicach gwiazdozbioru Byka. Gwiazdozbory a znaki zodiaku to nie to samo, więc będziemy obserwowali ją też z punktu widzenia ciekawości, czy to będzie miało jakieś astrologiczne przełożenie. Jestem bardzo ciekawy, bo za mojej, że tak powiem, kariery astrologicznej nie mieliśmy tak dużego obiektu, tak dużej potencjalnie komety. Czy możemy ją ugryźć, ją w jakiś sposób połączyć z jakimiś zdarzeniami, wydarzeniami? Będzie to szalenie interesujące nawet dla naszego środowiska. Jak ugryźć ten temat? Bo nie przypominam sobie, żebyśmy w naszym środowisku astrologicznym się głowili nad jakimś tematem komety, bo dawno już nie było dużej komety na niebie. Ostatnia chyba gdzieś w latach 80. Halleya, jak dobrze pamiętam, dosyć dawno nie było dużej komety, więc nie mieliśmy okazji do tego, żeby obserwować. Więc nawet z czysto warsztatowego naszego podwórka astrologicznego będzie to bardzo interesujące.
[01:19:47] - Mam nadzieję, że za czas jakiś ponownie pozwolisz się zaprosić do naszej audycji. Może wtedy już będziemy mogli się do tego tematu odnieść. Może będą już refleksje konkretne i zechcesz ten temat poruszyć. A ja bardzo chętnie, myślę i słuchacze, dowiemy się, jakie konkluzje powstały. Mam teraz takie pytanie: w 1985 roku Jacek Koprowicz zrealizował słynny film „Medium”. Kto nie oglądał, niech szuka i niech ogląda, bo to jest jeden z najlepszych filmów o tematyce zjawisk paranormalnych czy ezoteryki. Tam słynny Ernst Wagner, jeden z bohaterów tego filmu, stawia horoskop, w którym określa datę śmierci. Wiele się mówi o tym, że postać filmowego Ernsta Wagnera wzorowana jest na legendarnej postaci Leszka Szumana, znanego astrologa. Wiele się też mówi o tym, że Leszek Szuman podobno stawiał takie horoskopy i byli świadkowie, którzy twierdzili, że przy nich otwierał zaklejone, zalakowane koperty. Nie wiem, czy to jest prawda, czy część legendy tego wybitnego astrologa, ale ciekawa jestem twojego zdania na ten temat.
Czy to jest możliwe?
[01:21:29] - To jest znowu kolejny z takich bardzo gorących tematów w dyskusjach astrologicznych. Czy można obliczyć datę śmierci człowieka? Znowu się odwołam do przeszłości, do starożytności, do tego, jak to widziano kiedyś i w tradycji wschodniej. W dawnych czasach temat śmierci oczywiście był tematem przerażającym, strasznym i tak dalej, ale był tematem, którym ludzie żyli bardziej. Był obecny. Temat śmierci w kulturze zachodniej jest tabuizowany bardzo mocno. Jest wyparty bardzo mocno. My się tego bardzo boimy. Nie chcemy o tym rozmawiać. Jest to temat bardzo odrzucony.
Nie mówi się o tym. Nie mówi się o umierających rodzicach, dziadkach dzieciom. Uciekamy od tego tematu i bardzo się go boimy. Astrolodzy zachodni też od tego tematu uciekają i boją się go bardzo. Ale dobrze, czy się go boją, czy nie, to nie ma znaczenia. Ale czy można taką datę śmierci obliczyć? W tradycji wschodniej, w astrologii wedyjskiej, indyjskiej nie jest niczym dziwnym, że ktoś przychodzi do astrologa i astrolog mówi: „Słuchaj, będziesz na przykład kowalem albo sklepikarzem i umrzesz na przykład w wieku 50 lat”. Klient mówi: „Dziękuję, super, fajnie” i wychodzi z uśmiechem na ustach. Spróbujmy sobie wyobrazić taką scenę w Polsce albo na Zachodzie. Ludzie na Wschodzie śmierć traktują jako coś takiego naturalnego, oczywistego, coś, co się przydarzyć musi.
Tam taki temat nie powoduje takich dramatycznych konsekwencji jak u nas. Dla nas jest to niezwykle dramatyczna informacja. Dla każdego oczywiście byłaby i na Wschodzie, i na Zachodzie, ale w naszej tradycji zachodniej kulturze jest to szalenie trudne i kontrowersyjne, dodajmy. Niestety tutaj dochodzi jeszcze tak zwany fenomen samospełniającej się przepowiedni. Nie pamiętam, który astrolog, chyba Tycho Brahe lub ktoś inny przepowiedział swoją datę śmierci i popełnił samobójstwo przez zagłodzenie się, żeby udowodnić swoją śmierć. W średniowieczu i renesansie tworzono takie horoskopy. De facto te techniki gdzieś tam są opisane. Ale jak robiono różne eksperymenty, badania, czy można tę datę śmierci przewidzieć, powiedzmy, jest młody człowiek, zdrowy, w dobrej formie i próbujemy odnaleźć tę datę przez jakieś tam techniki, to nie do końca się sprawdza, powiem szczerze. Te techniki są gdzieś tam opisane, ale astrolodzy, że tak powiem, podchodzą do tego jak pies do jeża. Boją się tego.
Poza tym w naszej kulturze przyjęło się, że mówienie o śmierci w taki sposób jest nieetyczne. Czyli można powiedzieć, że w katalogu pracy astrologa czy wróżki współczesnej mówienie o śmierci klienta, kiedy on nie jest na łożu śmierci, jest nieetyczne i jest naruszeniem zasad niepisanych. Więc astrolodzy nie mówią o śmierci klienta. Co innego, gdy mamy do czynienia z sytuacją, na przykład przychodzi klient i pyta się o przyszłość swojego rodzica albo dziadka, który jest bardzo schorowany, bardzo ciężko chory i widać, że jego czas się kończy. Mówienie o hipotetycznej dacie śmierci takiej osoby już nie jest nieetyczne, ponieważ w jakimś sensie może być nawet bardzo potrzebne dla kogoś, kto się chce z kimś pożegnać, załatwić sprawy. Natomiast mówienie klientowi: „Słuchaj, umrzesz za pięć czy 10 lat” w naszej kulturze zachodniej jest niedopuszczalne. Po prostu powiedzmy sobie to wprost. Ze względu na to, że my takiej informacji nie jesteśmy w stanie przetworzyć w odpowiedni sposób, ze względu na tendencję do samospełniającej się przepowiedni, ze względu na potwornie duże Konsekwencje psychiczne dla nas. Nie powinniśmy o tym mówić. Zresztą znam mnóstwo takich historii.
Do mnie przychodzą klienci, którzy opowiadają mi o tym, że jakiś tam astrolog czy wróżka im coś takiego przepowiedziała. Oni są tak przerażeni, tak zestresowani taką informacją, że umrą, że wpadają w stan paranoi wręcz. Zdarzyło mi się już tak chyba z kilka razy mieć takie sesje. Powiem szczerze, że ja próbowałem jakoś ugryźć horoskop, nawet szukając jakichś uzasadnień. Owszem, widać było jakieś trudne aspekty. I teraz właśnie jest ciekawa rzecz, jak działa astrologia w gruncie rzeczy. Bo to, że człowiek umrze czy przeżyje, to-
[01:26:56] - To, że umrze jest oczywiste.
[01:26:58] - To jest umrze. To wiemy. Tak każdy. Można powiedzieć: „Słuchaj, umrzesz”. To nikomu nie zdradzimy tajemnicy i prawdopodobnie się to zdarzy u każdego na pewno. Natomiast jeżeli choć patrzymy na pewne takie znane techniki astrologiczne, tranzyty, progresje czy jakieś tam solariusze, to są różne metody. Jest bardzo wiele różnych takich technik astrologicznych. Oczywiście to jest czasami tak, że z punktu widzenia astrologicznego my możemy przejść przez ekstremalnie trudne z punktu widzenia astrologii wydarzenia i my nie dość, że nawet nie zachorujemy, to nie jest tak, że my umrzemy na takim tranzycie, bo dziać się mogą różne mocne rzeczy, jakieś zmiany głębokie, a człowiek może umrzeć na dość przeciętnych wydarzeniach astrologicznych albo nie aż tak strasznie dramatycznych, jak można byłoby sobie to założyć. Mówiąc najogólniej, chyba jest coś takiego, nie wiem, to jest taka jakby niepisana chyba zasada, że w astrologii zachodniej się ten temat po prostu wyłączył z punktu widzenia badawczego. Więc być może czasy Schumana i te jeszcze wcześniejsze, zresztą Schumann przez doświadczenia wojenne, historie dramatyczne bardzo i skomplikowane losy, to są takie troszkę...
Zresztą Schumann miał w horoskopie silnego Skorpiona, więc on zawsze się fascynował jakimiś takimi mrocznymi rzeczami, trudnymi, ekstremalnymi. Fascynował go ten temat. Trzeba jeszcze jedną rzecz powiedzieć ważną i to z mojego podwórka, takiego trochę profesjonalnego. Osoba, która przychodzi do mnie i zaczyna ten temat drążyć prawie zawsze, prawie na pewno zawsze się kryje za tym depresja, smutek, cierpienie, przygnębienie. Człowiek, który żyje pełnią życia, aktywny, dynamiczny, rozwija się, nie zadaje takich pytań. Jeżeli zadaje takie pytania, a zdarza się, za tym się zawsze kryje jakaś trauma silna, jakaś strata. Kryje się depresja, nieprzeżyta trauma związana być może z żałobą. I dlatego brnięcie w ten temat to jest trochę takie niezauważanie tak naprawdę cierpienia, w którym żyje ten człowiek. Oczywiście, jeżeli ktoś żyje w cierpieniu, w bólu, w rozpaczy, w depresji, to jest duże prawdopodobieństwo, że raczej mu to nie będzie służyć zdrowiu i jego samopoczuciu. Ja uważam, że astrologowie powinni bardzo zwracać na to uwagę, żeby nie dołować tych swoich klientów, nie powodować ich pogłębienia.
I to jest właśnie to pytanie, które na początku zadałaś. Wracamy do tego pierwszego pytania: na ile jest wolna wola, na ile jest przeznaczenie w naszym życiu, łącznie również ze śmiercią. Niektórzy twierdzą, że śmierć jest przypisana nam w sposób już taki sztywny, że nasze dni są policzone w jakiś sposób. Jakkolwiek by było, czy my chcemy, czy nie. Nie będę się wypowiadał na ten temat. Trudno do końca powiedzieć, jak jest. W horoskopie natomiast możemy mówić o fakcie śmierci. W sensie nie dacie. Daty są bardzo często mylne w astrologii. Natomiast fakt śmierci, w sensie opis jakiś ogólny, tendencje można analizować, chociaż tego się raczej nie robi, tak jak mówiłem, bo większość z nas nie ma na tyle doświadczenia.
Niektórzy są tak, jak prowadząca audycję dzisiejsza. Są osoby, które mają przerobiony ten temat. Tak jak ty, która przecież świetnie ten temat znasz. Jesteś wewnętrznie pogodzona. Przeżyłaś coś takiego mocnego, ważnego. Nie ukrywasz przecież tego specjalnie. Z tobą można na ten temat rozmawiać, ale podejrzewam z 98% innych osób ja bym tego tematu nawet nie dotykał, bo wiem, jakie to niesie konsekwencje i jakie uruchamia emocje.
[01:31:08] - Tak, ale ja sobie zdaję sprawę z tego, że zawsze to są te zagadnienia etyczne, prawda? Że czasami człowieka trzeba chronić przed nim samym, bo przychodzi do ciebie i zadaje ci takie pytania i właściwie tak prowadzi samą rozmowę- Masz wrażenie, że on chce, brzmi to może paradoksalnie, ale że on chce potwierdzenia swojego fatum, swojego złego losu. Tak jakby przychodził do astrologa, do tarocisty i pytał: „Czy to jest dobry moment, żeby się zabić?” Tak jest.
[01:31:52] - Oczywiście się zgodzę. Tak jak powiedziałem, oczywiście astrolog nie jest terapeutą, chyba że jest, jeżeli jest psychologiem i tak dalej. Ale nie może nie być, jeżeli mamy być szczery. Współczesne zachodnie doradztwo duchowe, nazwijmy je tak. Uważam, że astrolog musi w jakimś sensie spełniać rolę pewnego rodzaju terapeuty. Trochę. Nie można użyć takiego słowa, bo terapeuta jest zarezerwowany dla leczenia, ale powiedzmy jakiegoś-
[01:32:25] - Coacha.
[01:32:26] - Tak, dlatego ja na przykład osobiście wolę iść w tym kierunku. Wolę pracować nad życiem niż nad ludzką śmiercią i wolę pracować nad uruchamianiem naszych zasobów, które posiadamy, naszych możliwości i potencjału niż nad koncentrowaniem się na rzeczach negatywnych, lękach, naszych fobiach, naszych strachach, demonach. Ta słynna ezoteryczna maksyma, że doświadczasz tego, na czym się skupiasz i koncentrujesz. Więc wolę się skoncentrować na życiu, na rozwoju, na potencjałach. Proszę, zauważ taką rzecz. Są ludzie, którzy na przykład są dotknięci nieuleczalnymi chorobami. Na przykład oni wiedzą, że im zostało rok czy dwa. Część z nich wpada w depresję, smutek, a są ludzie, którzy biorą się za siebie i mówią: „Zostało mi tyle, ile mi zostało. Chcę to życie wykorzystać najlepiej, jak się da”. Pracują, działają, robią coś dla innych.
Są tacy ludzie na przykład jak Janina Ochojska, która przecież jest bardzo mocno doświadczona przez los, też schorowana i ona po prostu działa, stara się, robi te fajne rzeczy, które robiła dla innych ludzi, pomaga. I to jest piękne. Dlatego astrolog, rola astrologa w jakimś sensie, na przykład na Wschodzie to jest bardzo ważne. Na Wschodzie, w Indiach astrolog to jest coś więcej niż tylko taki, powiedzmy, analityk, doradca. To jest rodzaj guru też. Astrolog ma rolę wręcz religijną na Wschodzie. Tam astrologia jest bardzo silnie powiązana z religią. U nas nie. U nas astrologia jest taka, powiedzmy, cywilna, ona nie jest religijna, nie jest taka konfesyjna, związana z wyznaniem i tak dalej. Na szczęście nawet można powiedzieć.
Ale jednak mimo wszystko rolą astrologa jest pokazywanie jakiegoś sensu, celu. I uważam, że to jest jedna z najważniejszych ról, jaką astrolog ma do zrobienia. Czyli niekoniecznie chodzi o to, że on będzie sypał datami. Mówi: „Słuchaj, za dwa lata będziesz bogaty, a za trzy lata złamiesz nogę”. Nawet jeśli wiemy, że się może zdarzyć, bo są astrologowie, którzy bardzo precyzyjnie potrafią pewne rzeczy analizować. Ale powiem szczerze, to są już bardziej jasnowidze. Są ludzie, którzy po prostu mają zdolności jasnowidza i dla nich horoskop czy szklana kula, czy karty, czy fusy do kawy to już nie ma znaczenia, to jest tylko rekwizyt. I oni potrafią bardzo precyzyjnie przewidywać przyszłość. Ale ja znam masę przypadków, naprawdę masę, kiedy przychodzi mi ktoś. Jest taki jeden astrolog w Polsce, który lubi straszyć klientów.
Oni przychodzą z jakimiś dramatycznymi zapowiedźmi, że umrą im dzieci czy coś takiego. Ja słyszę takie przepowiednie i czasami trzeba odkręcać takie destrukcyjne energie, bo słowo ma nieprawdopodobną moc. To jest tak jak w voodoo. Jak wyznawca voodoo dostanie informację od kapłana: „Słuchaj, umrzesz”, on po prostu umiera. Koniec, kropka. Tak to działa. Więc magia ma nieprawdopodobną moc, a astrologia jest w sumie, właściwie jakbyśmy odwołali się do klucza, to jest dziedzina magii, bo wszystkie techniki związane z przewidywaniem przyszłości to była dziedzina magii. Od tego się zaczęła cała, można powiedzieć, duchowość ludzka, jeszcze z czasów neolitu i paleolitu, kiedy powstawały pierwsze szamanizmy. Przewidywanie przyszłości to była dziedzina związana z magią, z czystą postacią. Astrolodzy może boją się tego tak nazywać, ale to jest w zasadzie magia.
Jak byśmy tak zdefiniowali. Więc magia, wszystkie tego typu techniki mają nieprawdopodobną moc oddziaływania. Oczywiście dla wszystkich. Jak się w to nie wierzy, to niekoniecznie. Ale to jest bardzo silna energia. Jeżeli my komuś coś powiemy, to ma to swoją moc. Dlatego ja zawsze uczulam tych wszystkich, bo ja też szkolę i prowadzę zajęcia z astrologii na różnych kursach i treningach, i szkołach. I zawsze zwracam uwagę na to: zwracaj uwagę na to nawet nie tyle, co mówisz, ale jak mówisz, jaki przekaz dajesz. Czy temu klientowi pomagasz iść do przodu, czy pomagasz mu ciągnąć się w dół? Czy pomagasz mu schodzić w jego mrok i cień?
Więc uważam, że astrolodzy w naszej strefie kulturowej nie powinni o śmierci rozmawiać.
[01:37:03] - Ja też jestem tego zdania. Ponieważ film Koprowicza to jest naprawdę klasyk i tam tak zostało to przedstawione. Więc mając okazję z tobą rozmawiać, chciałam do tego nawiązać.
[01:37:23] - Z tego, co ja wiem, nie znam za bardzo, aż tak dobrze życiorysu i historii, bo Schuman obrósł w legendy różne. Jego postać obrosła w legendy. Jego postać jest mitologiczna bardzo, więc dużo różnych historii się o nim opowiada, które niekoniecznie są prawdą. Poza tym Film ma też swoje prawa i scenarzysta też. Chociaż podobno Schumann konsultował, były jakieś konsultacje z nim związane à propos tego filmu. Nie wiem, czy do końca to była prawda, ale powiedzmy sobie też, że filmowa czy artystyczna rzeczywistość nie zawsze musi pokazywać warsztat pracy. Z osób, które kojarzę i znam, które miały kontakt z Schumannem, bo mam trochę klientów, którzy gdzieś go znali, korespondowali, nie przypominam sobie, żeby ten temat się tak gorąco pojawiał. Ale ja powiem tak: to nawet nie jest kwestia, że my nie możemy takich rzeczy analizować, ponieważ tak jak już mówiłem, w dawnej astrologii, w astrologii starożytnej, klasycznej takie techniki są znane jak najbardziej i są pewne bardzo wyraźne punkty, miejsca w horoskopie, gwiazdy. To nie jest tak, że nie można tego badać z technicznego punktu widzenia. Oczywiście, że można.
Tak jak mówię, ja bardziej tu się koncentruję nad tym aspektem etycznym, ale czy nad aspektem technicznym? Czy można? Oczywiście, że można. Oczywiście są punkty, są pewne techniki, cała konstrukcja horoskopu, działania. Jak najbardziej można tego typu rzeczy z punktu widzenia technicznego analizować. To jest możliwe.
[01:39:09] - Wiadomo, że zawsze lepiej jest koncentrować się na pozytywach niż negatywach i obsesyjne rozmowy na temat śmierci, tak jak nienormalne jest obsesyjne mówienie o śmierci, tak samo nienormalne jest unikanie całkowicie tego tematu. Ale my chyba jako ludzkość mamy taką tendencję ze skrajności w skrajność, od memento mori i poświęcanie wszystkich swoich myśli temu, co nie tutaj, tylko tam. To teraz jest odwrotnie, poświęcanie każdej swojej myśli temu, co jest tutaj, a nie tam.
[01:39:55] - Ale tu jeszcze bardzo ciekawa ciekawostka jedna à propos synchroniczności. Zaczęliśmy rozmowę na ten temat mniej więcej 10 minut temu i żeby było śmieszniej, 10 minut temu ascendent ze znaku Wagi przeszedł w znak Skorpiona. Czyli popatrz, przestaliśmy rozmawiać o rzeczach trochę miłych, fajnych, towarzyskich, dotyczących ludzkiej kondycji i wpływu na nią. I pojawił się temat mroczny, trudny, który wypisz, wymaluj w astrologii związany ze znakiem Skorpiona. Czyli zaczął Skorpion wschodzić jako znak i pojawił się ten temat taki właśnie mroczny, powiedziałbym, trudny, bardzo związany z przemijaniem, ale też i odrodzeniem, bo Skorpion taką rzecz symbolizuje. Także to bardzo ciekawe, że zaczęliśmy rozmowę na ten temat w momencie, kiedy zaczął wschodzić Skorpion, czyli zaczął się ascendent Skorpiona.
[01:40:50] - Gdyby tu z nami był Jung, byłby zachwycony.
[01:40:54] - Na pewno.
[01:40:56] - Byłby wniebowzięty po prostu. Jeszcze chciałam się odnieść do jednej rzeczy, bo wiesz, czas nam tutaj bardzo szybko płynie, a tu niebawem audycja się nam skończy. Więc chciałam się odnieść jeszcze do jednej rzeczy. Generalnie chciałam przybliżyć temat tak zwanego horoskopu horarnego, bo większość ludzie wie, no dobrze, ktoś się rodzi, podaje się dokładne parametry dotyczące miejsca, godziny, daty urodzenia. Ale gdybyś mógł coś powiedzieć o tym horoskopie horarnym i czy na przykład można by było postawić taki horoskop przyjmując za dzień pojawienia się na przykład nieszczęsnego koronawirusa, nie wiem, jakiś dzień, kiedy Chińczycy to ogłosili, że jest u nas coś nowego. I czy można by było w ten sposób spróbować prześledzić rozwój wypadków?
[01:42:12] - Jeżeli chodzi o samą ideę astrologii horarnej, generalnie z założenia taki słynny astrolog Lee, Anglik był słynnym astrologiem horarnym. Horoskop horarny robi się na moment zadania pytania. Generalnie raczej jest to związane z taką, powiedzmy, relacją: przychodzi klient do astrologa i zadaje mu pytanie dotyczące jakiejś sprawy typu na przykład coś mu zginęło, zaginęło, szuka rozwiązania albo czy ktoś tam coś do niego ma. Jakaś taka konkretna sprawa. No i przychodzi astrolog, sprawdza moment, na który zostało zadane to pytanie i robi horoskop. De facto moglibyśmy powiedzieć, że jest to w czystej postaci synchroniczność, która przypomina techniki wróżebne właściwie, bo tak naprawdę tym ona jest. Z tym że w astrologii horarnej są pewne bardzo ścisłe zasady. To jest trudna dziedzina astrologii, bardzo trudna, bo wymaga bardzo precyzyjnej analizy tego horoskopu, są pewne zasady, bardzo klasyczne reguły analizy horoskopu horarnego. To jest trudna bardzo wiedza i wymaga dużej znajomości, biegłości w tej dziedzinie. I teraz à propos twojego pytania na przykład pojawia się coś.
To jest trochę tak, że- Tutaj trudno byłoby powiedzieć, czy to byłby klasyczny horoskop horarny, czyli moment, kiedy ktoś mówi o tym, że jest wirus. Rzeczywiście znalezienie początku tej epidemii jest nie do zrobienia, bo ona być może jest na mnie od dawna, a może jest rok, a może jest miesiąc, mówię o tej jesieni zeszłego roku. Chińczycy wspominali, że gdzieś w grudniu, potem pojawiły się słuchy, że w listopadzie, a może i wcześniej. Rzeczywiście jest tak, że w astrologii też robi się horoskop. To jest bardziej taka technika z astrologii mundialnej, czyli takiej trochę politycznej, światowej, gdzie pojawia się jakieś hasło, moment, który uruchamia to. Nie wiem, czy to jest taki typowy horoskop horarny, czy nie, ale rzeczywiście jest coś takiego, że jeżeli w danym momencie my się umawiamy, że to jest początek czegoś, że coś się zaczęło, w tym momencie wystartowało, to niesie się znak tego momentu. Czyli w pewnym sensie ten horoskop dlatego analizujemy. I teraz jest pytanie, czy dałoby się znaleźć ten punkt? Zresztą już słyszałem kilka razy to pytanie à propos horoskopu epidemii. Tutaj nie spotkałem chyba jeszcze nigdzie takiego horoskopu czy kogoś, kto by taką godzinę zasugerował, odkrył, bo to się chyba jednak dosyć płynnie rozwijało.
A tutaj musi być jednak ten moment taki dosyć twardy, konkretny. Ale jeżeli się gdzieś dowiem, może ktoś to znajdzie. To często jest też trochę w astrologii, że my się trochę umawiamy z czymś. W zasadzie umawiamy się, że to wtedy ktoś wyraźnie powiedział, bo ktoś tam może burknął pod nosem, nic nie zaistniało, ale ktoś powiedział w mediach, konferencja prasowa, coś takiego. U nas na Zachodzie jest to może bardziej oczywiste, bo u nas jest większa transparentność, jeżeli chodzi o informacje, a na Wschodzie wiemy, że to jest bardziej skomplikowane. Więc może będzie taki moment, kiedy ten horoskop znajdziemy. Będzie ten moment, kiedy powiemy sobie: „O! Tego dnia, o tej godzinie jakiś dygnitarz czy urzędnik to nazwał, powiedział, wyraził jasno”. To jest właśnie cały pies pogrzebany, żeby znaleźć ten moment. I czy to będzie horoskop horarny, bo tutaj jest tak, że w astrologii klasycznej są pewne techniki analizy horoskopu.
Ta astrologia tradycyjna ma pewne bardzo ścisłe zasady interpretacji takich horoskopów i trochę inaczej podchodzi niż taka astrologia, powiedzmy urodzeniowa, gdzieś trochę inaczej analizuje, zwłaszcza w tej zachodniej, współczesnej astrologii. Ale ta astrologia tradycyjna jest bardzo dobra w prognozowaniu właśnie zjawisk politycznych, zdarzeń i prognozowaniu pewnych wydarzeń, co się ma zdarzyć. Więc ja nie ukrywam, znalezienie takiego momentu i tego horoskopu byłoby czymś naprawdę super. To byłoby naprawdę coś bardzo mocnego, bo byśmy dużo się dowiedzieli, jak ta epidemia ma przebiec, jaką będzie miała swoją dynamikę. Ja osobiście mam taką swoją trochę pewną, można powiedzieć, ogólną prognozę czy sugestię, jak to będzie wyglądało. Ja uważam, że teraz mamy moment przesilenia. Jesteśmy w takim chyba najtrudniejszym momencie tej epidemii i ona będzie się wypalała czy uspokajała pod koniec kwietnia i maj będzie chyba momentem dużego, znacznego jej uspokojenia, bo nie przeminięcia. Ta epidemia nie przeminie w rozumieniu, że się zakończy definitywnie. Na pewno nie. Ale maj przyniesie sporą nadzieję.
Tak już przy okazji, jeśli mówimy, przeskakuję trochę z tego tematu, bo on może też interesować wielu słuchaczy i nie tylko słuchaczy, w ogóle wielu z nas. Wydaje mi się, że w maju już wiele rzeczy zacznie w miarę się kręcić, ale też jeszcze trochę tak nieśmiało. Nieśmiało, niechętnie, ale będzie to zauważalne. Potem zauważalne. „O, chyba się uspokaja. Chyba już odpuszcza ta epidemia”. Chyba będzie tak właśnie w maju.
[01:48:12] - To, co pan mówi, to też jest zbieżne z pewnymi różnymi takimi przewidywaniami innych astrologów z innych części świata, bo przygotowuję właśnie tutaj teraz taki duży artykuł podsumowujący i komentujący te różne takie przewidywania, przepowiednie dotyczące koronawirusa. I trafiłem właśnie przed momentem na taką wzmiankę o między innymi astrologach ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i na przykład taki, nie wiem, czy komuś to nazwisko będzie coś mówiło, ale Acharya Sandip Garg przewidział, że pandemia zakończy się w tym roku globalnie 11 maja.
[01:48:50] - Bardzo ciekawa data.
[01:48:52] - Tu też pojawia się dzień po naszych domniemanych, zakładając, że się odbędą oczywiście, wyborach prezydenckich. Tutaj jeszcze wypowiada się jakiś inny Upendra Shastri, inny mieszkający w Dubaju astrolog również twierdzi, że-
[01:49:10] - Ale zauważ, że to są Hindusi, bo w kulturze arabskiej współczesnej astrologia jest potępiana. Oczywiście w średniowieczu nie. Czyli to są indyjscy astrolodzy prawdopodobnie. Wszystko na to wskazuje.
[01:49:25] - Tak, właśnie tutaj takie bardzo indyjsko brzmiące nazwiska.
[01:49:29] - Tak. To są wedyjscy astrolodzy. Bardzo mocne naprawdę szkoły to są i oni rzeczywiście bardzo mocno działają w tych krajach Półwyspu Arabskiego. Tak, to prawda.
[01:49:41] - Cóż
[01:49:42] - No to chyba trochę wleliśmy nadzieję w serca słuchaczy.
[01:49:46] - Mamy nadzieję wszyscy, że to się--
[01:49:54] - Od razu informuję, ta epidemia nie minie całkiem. Ona jednak powróci jesienią. Niestety nie przewiduję, żeby przeminęła całkiem, ale będzie dużo spokojniej przebiegać. Nie, że ludzie będą mniej chorować czy umierać, ale my jako cywilizacja sobie lepiej z nią poradzimy. Stanie się bardziej oswojona i cała infrastruktura będzie dużo lepiej przygotowana. Nie będzie takim szokiem dla nas. Tak uważam.
[01:50:27] - Ja ci powiem, że jeżeli chodzi o jakieś moje sny i przeczucia, to wygląda to dokładnie tak samo, że w głęboki maj zaczyna się proces wyciszać. Zaczyna się to uspakajać, ale niestety gdzieś w okolicach października myślę, że to wróci. Chociaż już jesteśmy tak straumatyzowani, że ta druga fala może po prostu aż tak nie uderzyć w naszą psychikę.
[01:51:11] - Dokładnie tak.
[01:51:12] - I też myślę, że nie będzie to tak dramatycznie wyglądało, ale wiele takich rzeczy w mojej głowie się pojawiło na ten temat. Astrologia fascynuje ludzi od wieków. Wpływ astrologii na politykę był ogromny i taki też jest po dziś dzień. Na zjawiska społeczne i na wiele innych dziedzin życia, włącznie z giełdą, ponieważ tutaj również często zasięga się opinii astrologów. I to jest dla mnie niesamowita hipokryzja naszego świata. Mam na myśli świata europejskiego, bo w Indiach to jest wręcz oczywiste, że zanim się pobiorą ludzie czy zanim jakieś istotne rzeczy w swoim życiu, istotne decyzje podejmą, działania rzutujące na lata, udają się do astrologa. I to jest oczywiste. Natomiast w naszej kulturze wszyscy chcą pokazać, że są tacy nowocześni, naukowi, tacy w ogóle ufający tylko intelektowi. A prawda jest taka, że wielcy politycy, sportowcy, ludzie z pierwszych stron gazet i ludzie, którzy jakieś małe gżewciki prowadzą, korzystają z pomocy i wskazówek zarówno astrologów, jak i tarocistów. I tak na koniec chciałam zapytać, czy ty się ze mną zgodzisz, że ten przekrój osób korzystających z pomocy na przykład astrologa jest bardzo szeroki i można powiedzieć, że znajdzie się tam przedstawicieli różnych warstw społecznych.
I przykre jest w tym tylko to, że ludzie nie bardzo się przyznają do tego, że korzystają z takiej pomocy.
[01:53:39] - Oczywiście mógłbym tu wiele powiedzieć. Nie mogę powiedzieć o moich klientach.
[01:53:43] - Rzecz jasna, nie oczekujemy tego.
[01:53:46] - Nie mogę powiedzieć, ale mogę powiedzieć, że zdziwilibyśmy się wszyscy, jakby się okazało, że wśród moich klientów są ludzie, którzy pochodzą z takiego świata nawet powiedziałbym rządowo-finansowo-biznesowego. Ludzie zajmujący się bardzo twardą materią ekonomiczno-biznesową, mocno stojący na ziemi, kojarzeni raczej z taką konkretnością i analizą. Okazuje się, że zaskakująco wiele osób, które mają taką teoretycznie twardą naturę i racjonalną, jest zafascynowanych astrologią i oni prywatnie mi to mówią. Oficjalnie się nie przyznają do tego, ale prywatnie mówią, że dla nich to jest nauka. Dla nich to jest wiedza, która pomaga im zarządzać, decydować. Czyli naprawdę jest tych klientów wiele.
[01:54:38] - Może właśnie jest potrzebne w życiu takie podejście racjonalne i ten umysł, który potrafi wychwycić, jak wiele w tej astrologii jest socjologii, psychologii, a przede wszystkim statystyki.
[01:55:06] - Zgadzam się w 100%. Uważam, że astrologia ma wielką przeszłość i wielką przyszłość również. To, że przez te ostatnie, powiedzmy 300 lat gdzieś na marginesie trochę wędrowała, znalazła się, to nie oznacza, że przepadła. Astrologia Uważam, że ona ma wielką przyszłość. Uważam, że stanie się bardzo ważnym narzędziem rozwojowo-poznawczym, dlatego że ludzie potrzebują pewnego rodzaju wskazówek, pewnego rodzaju paradygmatu, wzorca, czegoś, co pozwoli im lepiej funkcjonować w trudnych czasach. Astrologia się do tego nadaje idealnie. Jest najlepszym narzędziem pokazującym nasze miejsce we wszechświecie, nasze miejsce w naszym przeznaczeniu, rozumieniu naszego sensu życia. Ludzie bardzo potrzebują pokazania sensu w rozumieniu ich drogi, ścieżki i tego, co mają zrobić.
[01:56:09] - Ale też w pewnym sensie, nie wiem, czy się zgodzisz, ludzie dzięki astrologii widzą siebie jako część kosmosu, jako część wielkiej całości. Może to wyobcowanie, które bardzo często w tej chwili panuje w społeczeństwie, ludzie nie potrafią się odnaleźć. Ludzie czasami tak bardzo stawiają na swój indywidualizm, że tracą kontakt z otoczeniem. Jest wiele tego rodzaju aspektów. Ja również uważam, że po pierwsze, żeby być astrologiem, żeby posiąść tą ogromną wiedzę, to trzeba być po prostu łebskim facetem albo łebską kobietą, bo nie jest to ani łatwe, ani proste. Nie jest to na pewno wiedza dostępna dla wszystkich, bo tu nie tylko wyobraźnia, tu też mnóstwo informacji trzeba przyswoić i astrologia daje tyle możliwości, że można z niej wyciągać przeróżne rzeczy potrzebne człowiekowi w jego istnieniu tu i teraz i w jego poczuciu łączności z wszechświatem. Tak ja to widzę. Myślę, że pięknie powiedziałeś, że astrologia ma kolosalną przeszłość i kolosalną przyszłość, bo jest to bardzo bliskie człowiekowi. Łatwiej jest wytłumaczyć los człowieczy, los całych narodów, pewne zjawiska historyczne, opierając się na czymś, co człowiek rozumie, czyli na istnieniu planet, na ich potencjalnym wpływie i tak dalej, niż mówiąc tutaj o procesach socjologicznych, socjopsychologicznych i tego rodzaju sprawach. To jest nauka, która jest piękna i pięknie tłumaczy miejsce człowieka, sens ludzkiego życia.
Jest to fascynująca dziedzina.
[01:58:34] - Z jedną rzeczą się tylko nie zgodzę do końca. To znaczy nie to, że się nie zgodzę. Powiedziałaś, że astrologia jest trudna. Tak, jest trudna, ale ja sobie taką postawiłem misję przed sobą, żeby astrologię zaprowadzić pod strzechy. W sensie, żeby pokazać, że owszem, może jest trudna, ale od strony bardziej aparatu, warsztatu. Natomiast poznanie astrologii, zwłaszcza w takim poziomie podstawowym, który pozwala nam lepiej zobaczyć siebie, nie jest wcale taką trudną rzeczą wbrew pozorom. Uważam, że każdy, kto choć trochę ma takiej fascynacji związanej rozwojem osobistym, duchowością, ezoteryką, jest w stanie astrologię poznać. Nie trzeba się jej bać. To jest jedna z rzeczy, którą ja na swoich kursach astrologii przekonuję, że astrologia jest trudna, ale jest łatwa.
[01:59:27] - Wiesz, ty masz wyjątkową zdolność tłumaczenia rzeczy trudnych w miarę przystępny sposób. Zdarzyło mi się wysłuchać kilku wykładów innych astrologów i niestety przyznam się, że gdzieś w połowie wykładu zaczęłam kompletnie gubić wątek i położyłam to na karb mojej ignorancji.
[01:59:56] - Nie. To jest trochę tak, że ja się trochę śmieję, że ja traktuję klientów jak dzieci specjalnej troski, którym trzeba mówić spokojnie, normalnie, zwyczajnie i jak najbardziej prostym językiem. Staram się, jeżeli mogę nie używać jakiegoś trudnego słowa, to nie używam. Bardzo często jest w takich hermetycznych zawodach i profesjach. Bardzo często chowamy się za takim właśnie skomplikowanym językiem, który powoduje, że to jest takie: „Wow, jakie to jest trudne, jacy oni są ważni, jacy oni są mądrzy” i tak dalej. To jest niepotrzebne, zbędne. Naprawdę można o astrologii mówić językiem prostym, pokazywać, że to są pewne rzeczy, które można zrozumieć i każdy, kto ma choć troszkę wyobraźni, jest w stanie astrologię naprawdę świetnie poznać i dużo wiedzieć, patrząc się na swój horoskop. Naprawdę każdy. Wierzcie mi, ja robiłem kursy astrologii, wiele osób wyszkoliłem. Zdarzały się osoby bardzo oporne, ale one się przede wszystkim bały tego.
One po prostu bały się astrologii, bo ktoś im powiedział, że to jest strasznie trudne. Miały tak nastawienie lękowe do tej astrologii, że jest taka trudna, że one się nie nauczą, boją się. A to nie jest prawda. Można się nauczyć astrologii. Każdy jest w stanie.
[02:01:16] - Każdy jest w stanie, ale jednak będę się upierać, jakem Koziorożec, będę się upierać, że można poznać znaczenie- Planet i wszystkich tych aspektów koniunkcji, kwadratur, opozycji i czego nie bądź, ale wyprowadzić pewną narrację tej całości i zrozumieć te wszystkie aspekty, które występują, połączyć je, zrozumieć, jak przeciwieństwa mogą na siebie oddziaływać, bo przecież takie rzeczy też się pojawiają w horoskopie. Na pierwszy rzut oka przeciwieństwa, różne rzeczy. To jest już zdolność specjalna i ja się tutaj uparcie będę tego trzymać. Tu może być poziom mistrzowski. To jest tak jak z Nordic Walking. Jeden zasuwa jak mały samochód po prostu po terenach górzystych i nie wiem jak trudnych, a drugi sobie stukać będzie do końca życia po chodniku z tymi kijkami. Niestety.
[02:02:30] - Zgoda, tak to jest okej. Też się zgadzam z tym. W astrologii, na przykład indyjskiej, wedyjskiej jest taka zasada, że jeżeli chcesz być mistrzem w astrologii, musisz praktykować przez 20 lat, czyli być czeladnikiem, powiedzmy. To jest normalne, że w pewnych takich ścieżkach czy sferach trzeba długo zdobywać wiedzę, doświadczenie, ale to chyba w prawie każdej można powiedzieć ścieżce czy szkole. Tak samo w psychologii, rozwoju osobistym, medycynie. Normalne jest, że trzeba praktykować, trenować. I rzeczywiście, żeby być takim naprawdę wnikliwie biegłym w astrologii, w rozumieniu interpretacji pewnych zjawisk, procesów, by specjalizować się w pewnych dziedzinach, to rzeczywiście już nie jest takie proste. To na pewno. Ale to jest kwestia też cierpliwości, pracy, doświadczenia ogromnej. Ja mogę powiedzieć, że ja się zajmuję astrologią już 30 lat, więc trochę to trwa.
[02:03:27] - Zatem drogi mistrzu, dziękuję za tą wspaniałą audycję. Po prostu dziękuję Markowi za możliwość stworzenia tej audycji, tobie za obecność w tej audycji. Po prostu zabraliście mnie, mimo że rozmawialiśmy o tym, co się dzieje na zewnątrz, to jednak zabraliście mnie w jakiś inny świat i po prostu cudowne odprężenie i wspaniałe dwie godziny mojego życia.
[02:04:00] - Dziękuję za zaproszenie również. Tak jak mówiłem, to był mój debiut w Radiu Paranormalium i był pierwszy, ale może nie ostatni.
[02:04:09] - Mamy też taką nadzieję. Dziękuję bardzo serdecznie. Życzę wszystkim dobrej nocy, dużo zdrowia, a co może najważniejsze dużo rozsądku i nieustającej nadziei w sercach. Dobranoc. Dziękuję.
[02:04:27] - Dużo zdrowia wszystkim słuchaczom. No i przede wszystkim odporności, a tym poniżej wieku 18 lat dużo, dużo wytrzymałości. Tak jak słyszeliście, według prognoz astrologicznych najprawdopodobniej ta pandemia zemrze jakoś tak w maju, tuż po naszych wyborach, zakładając, że się odbędą oczywiście. Tak więc całkiem możliwe, że jeszcze ten miesiąc musicie troszkę wytrzymać, ale naprawdę warto będzie, żeby móc spokojnie znowu legalnie, tak po prostu na luzie wyjść z domu. A dzisiejszą rozmowę jak zawsze poprowadziła dla państwa Beata Kampa vel Beata Adelmann, autorka bloga Biuro Duchów. Przy okazji zachęcamy do zajrzenia na www.biuroduchow.pl. Naszym gościem był Piotr Gibaszewski, astrolog, tarocista, autor niezwykle interesującej pozycji, z którą bardzo zachęcamy się zapoznać. Oczywiście „Tarot. Historia i rozwój ezoterycznej doktryny. Fenomen tarotowej kartomancji”.
Po audycji, jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy bardzo za uwagę, dobranoc i do usłyszenia w kolejnej debacie niekontrolowanej, którą na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach społecznościowych zapowiemy już niedługo.
[02:05:59] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium, www.paranormalium.pl.
[02:06:07] - Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to numer Gadu-Gadu 36 08 80 02. 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08. 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl. Radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na Twoją relację.
Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[02:06:56] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko, że z wyłączeniem jest już powiedzmy troszeczkę gorzej.
[02:07:08] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[02:07:34] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No tylko, że z powrotem jest już powiedzmy troszeczkę gorzej.
[02:07:45] - Archiwum Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum Audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[02:08:34] - Dwa miesiące temu był trop prowadzący do pewnego radia. Że ktoś tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[02:08:45] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.