Radio Paranormalium zaprasza do wysłuchania audycji z cyklu: "Debaty niekontrolowane. Z wizytą w Biurze Duchów". Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium. Dzisiaj, w niedzielę, 19 kwietnia Roku Pańskiego 2020, krótko po godzinie dziewiętnastej rozpoczynamy kolejną debatę niekontrolowaną na żywo z cyklu: "Z wizytą w Biurze Duchów". Za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a dzisiaj mamy tym razem dwa soprany. Oczywiście rozmowę poprowadzi Beata Kampa z bloga Biura Duchów, znana również jako Ada Edelman. A nasze gościnne progi radiowe przekroczy dzisiaj Natalia Paranormalia, czyli naczelna czarownica polskiego internetu, autorka niezwykle popularnego kanału na YouTube. Dzisiaj zapytamy między innymi naszego gościa, kim jest współczesna, czyli nowoczesna czarownica? Czy trzeba posiadać jakieś szczególne predyspozycje, by uprawiać magię? Jak pogodzić nowoczesność i świat pełen technologii z życiem czarownicy, a więc osoby z definicji związanej z naturą? I tak dalej, i tak dalej. Tych pytań dzisiaj będzie bardzo, bardzo dużo. No i oczywiście liczymy na to, że państwo również głosowo, ale także tekstowo, troszkę tych swoich pytań dołożycie. Także kontakty do Radia Paranormalium to oczywiście, jak zawsze, numery telefonów: trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Komórkowy i do SMS-ów oczywiście również to pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać oczywiście na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium, Biura Duchów oraz na fanpage'u Paranormalii jak najbardziej. Jesteśmy także na grupach Radia Paranormalium, czytelników Niestandardowego Świata. No i zachęcamy także do dołączenia do grupy Paranormalia na Facebooku. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
A więc, moje drogie soprany, oddaję wam teraz głos. Witam państwa bardzo serdecznie. Witam również mojego dzisiejszego gościa, czyli Natalię- ... Cześć! Z naszą, naszą wspaniałą Paranormalię. Dziękuję. Dziękuję w ogóle za zaproszenie.
Również bardzo ciepło wszystkich witam, wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium i ciebie oczywiście. To jest historyczna, historyczna chwila. Paranormalia w Paranormalium. Tak, fuzja, fuzja! Proszę państwa, ja się, ja się strasznie...
niebywale się cieszę i cała już się rwę w cuglach do tej rozmowy. Ale muszę jeszcze przypomnieć, właśnie muszę, pragnę przypomnieć o konkursie, który odbywa się na fanpage'u Biura Duchów, gdzie możecie państwo zagrać o, o książkę Christine Nightingale "Dziecięce dusze".
Bardzo polecam. I nie ma wielkich jakichś warunków do tego, żeby, wyjątkowych, żeby tą książkę wygrać. Trzeba albo udostępnić post, albo uczestniczyć dzisiaj w naszej-- aktywnie uczestniczyć w naszej audycji. Pozwolę sobie tylko dopowiedzieć, że jest to książka na rynku wydawniczym niezwykła pod tym względem, że przedstawia macierzyństwo i rodzicielstwo w zupełnie nowym, duchowym aspekcie. Autorka, wspaniała terapeutka z ogromnym doświadczeniem, niezwykle wykształcona osoba, opisuje różne aspekty swojej pracy, przybliża uniwersalne prawa karmy, które prowadzą duszę przez kolejne wcielenia, ale także czerpiąc właśnie ze swoich doświadczeń terapeutycznych, przekonuje nas, że nawet największa tragedia macierzyństwa, czyli poronienie, może mieć swoją duchową, a nie tylko fizjologiczną przyczynę. Także publikację serdecznie polecam. Zachęcam do konkursu i również do aktywnego udziału w dzisiejszej audycji. Dodam też, że wyjątkowo żałuję, że radio to radio jest fonia, nie ma wizji. Ponieważ nasz dzisiejszy gość jest tak-- osobą tak uroczą, przesympatyczną- Ojeju!
Pełną wdzięku i nomen omen czarownicującą, że po prostu- Dziękuję. Nie, naprawdę żałuję, że, że, że nie odbywa się ta transmisja naszej, naszej, naszego spotkania również z wizją. Przy dzisiejszej, przy obecnej jakości połączeń internetowych to by było troszeczkę ryzykowne. Po naszej stronie to by troszkę tam rwało. Ja dzisiaj niestety miałem pewne problemy z dostępem do Internetu tuż przed audycją, także troszkę uruchamiam tę transmisję z taką nadzieją, że nic nam dzisiaj nie będzie rwało.
Przynajmniej tego dźwięku. Och, tu są dwie potężne, magiczne kobiety. Nic nam nie będzie rwało dźwięku. Dajcie spokój. Nic nam nie będzie, tak, przeszkadzało. Absolutnie nic. Nic. Więc przejdźmy do, do meritum.... Wszyscy znamy z najpierw z bajek, później z różnego rodzaju filmów, zwłaszcza niestety z horrorów, postać czarownicy.
Kobiety złej, podłej, kobiety nawiązującej kontakt z jakimiś nieprawdopodobnie mrocznymi siłami. Kobiety, której wszyscy się boją i być może nie bez przyczyny. Pojawia się oczywiście taki domysł. My oczywiście doskonale również zdajemy sobie z tego sprawę, jak, co miało wpływ na to, że został wykreowany taki, a nie inny obraz kobiety zwanej czarownicą lub wiedźmą. Natomiast może warto byłoby troszeczkę ten zły obraz, ten zły wizerunek oczyścić, wyjaśniając pewne rzeczy i mówiąc, kim jest naprawdę czarownica, a zwłaszcza kim jest współczesna czarownica. I myślę, że Ty bardzo dużo na ten temat wiesz.
Tak, no ja, jak już powiedziałaś, jestem czarownicą, ale to tak dziwnie brzmi, jak się to mówi. Ale o co się rozchodzi? No, nowoczesna czarownica. Współczesna czarownica to jest przede wszystkim kobieta samoświadoma i znająca swoje ciało, swój umysł, taką swoją wewnętrzną moc lub świadoma tego, że wszystkiego o swoim ciele i umyśle, i takiej właśnie wewnętrznej mocy może się nauczyć. I ta współczesna czarownica wykorzystuje to albo się tego uczy. Mam nadzieję, że rozumiesz, o co mi się rozchodzi. Tak, tak, tak. To my wiemy, że wcześniej czarownice to były przede wszystkim kobiety, które nie pasowały do społeczeństwa. Właśnie, wychodziły poza schemat.
Ale teraz też tak jest, że taka współczesna wiedźma wychodzi trochę poza schemat współczesnej kobiety. Interesuje się rzeczami, które jakby no nie są takie modne, nie są w nurcie tego, czym się współczesne dziewczyny i kobiety interesują. Nie wiem.
Ziołolecznictwo, jakieś dawne kultury, taka też specyficzna wrażliwość. To właśnie wszystko się składa na tą, na tą współczesną wiedźmę. A jeszcze chciałam powiedzieć, że tak właśnie mówimy, że kobieta, ale też nie zapominajmy o tym, że współczesną czarownicą może być również mężczyzna, że to jakby nie jest, nie ma podziału tutaj takiego na, na płeć, tak jak było kiedyś. Teraz, to jeżeli mężczyzna też ma jakąś taką właśnie swoją wrażliwość, jest dociekliwy, wychodzi poza pewien schemat, to nic nie stoi na przeszkodzie. Też może się rozwijać duchowo, też może kroczyć tą ścieżką czarownicy. Wydaje się, że przede wszystkim to, o czym Ty mówisz, to jest doskonalenie się w sztuce mądrego życia. To po pierwsze. Po drugie, myślę, że chodzi tutaj też o bardzo silną więź z naturą. Czy mam rację, że trzeba mieć silną więź z naturą, żeby korzystać z pewnych energii i z pewnych aspektów natury? Tak, tak, ale to mi się wydaje takie właśnie oczywiste, że... Ale tu jest też właśnie kwestia tej wrażliwości. Nie każdy ma tą wrażliwość, nie każdy potrzebuje tego kontaktu z naturą. No, to jest tak jak z talentami.
Ludzie mogą mieć talent do muzyki, mogą, mogą interesować się różnymi rzeczami. Ono tak samo jest właśnie z tym byciem czarownicą, że no, nie każdy- znaczy tak, może być w teorii każdy, ale nie każdy się może tym interesować. Nie każdy może czuć pociąg do przyrody, do obcowania, do życia w zgodzie z przyrodą, do doskonalenia samego siebie. Rozumiem. To jednak musi być, pojawić się w umyśle pewien, no, taki dojmują-, takie dojmujące przekonanie, które dodaje ci siły, pewności siebie i odwagi, żebyś była tym, kim jesteś i żebyś o tym mówiła.
Bo niektórzy ludzie prędzej skoczyliby na spadochronie, niż publicznie przyznali się, że uprawiają czary, korzystają z czarów czy nazwaliby siebie po prostu czarownicą. Ja myślę sobie, że jesteś niebywale odważną osobą i szczerze, szczerze tą odwagę, która w Tobie jest, podziwiam. Czy kiedykolwiek miałaś jakieś no, nieprzyjemności w związku z tym, że otwarcie o pewnych rzeczach mówisz? To znaczy tak. Najpierw sprostuję pewną rzecz, bo mówiłaś, że nie mam problemu z tym, że się do tego przyznaję i w ogóle. A prawda jest taka, że ja jak założyłam mój kanał Paranormalia, a swoją drogą chciałam powiedzieć, że zbieżność nazw z radiem to jest totalny przypadek, bo w ogóle się tym nie inspirowałam. To jest po prostu jakby fuzja mojego imienia ze zjawiskami paranormalnymi. Tak, to wyjaśniam.
A druga sprawa jest taka, że zakładając swój kanał, nie myślałam, że będę o tym mówić. Nie wiedziałam, że to pójdzie w tą stronę, w tę stronę. Myślałam, że właśnie będę opowiadać o jakichś zjawiskach paranormalnych, o duchach, o jakichś takich rzeczach, które mnie zawsze fascynowały. I to wyszło po prostu z potrzeb ludzi. Z tego, że masa osób się do mnie odzywało, mówiło, że coś we mnie tam, jakąś, jakąś energię we mnie czują, a ja wiadomo, nie mówiłam o tym albo no, po prostu było zapotrzebowanie.... I ja sama przez długi czas miałam problem, żeby się nazwać czarownicą, bo ja właśnie uważałam, że to jest takie, no, takie dziwne mówić tak o sobie we współczesności. I ja bardzo długo musiałam przepracowywać to, żeby się tak nazwać.
Więc to też jest mój osobisty sukces. To nie było tak, że mi to tak przyszło, że nagle pomyślałam sobie: a, jestem czarownicą. Ja nią długo byłam i długo żyłam w takich, w takim, takim życiem czarownicy, ale się tak nie nazywałam, bo też się wstydziłam trochę i nie chciałam się do tego przyznawać, nawet przed sobą. No i tak jakoś musiałam dojrzeć do tego, że tak jest. No i co? Nic nie zmienię. To jest jakby moje życie i moja ścieżka, i moje wybory. I to mnie fascynuje od zawsze i tyle. No więc widzę, że Twoje własne audycje w pewnym stopniu otworzyły Ciebie. One podziałały wręcz, można powiedzieć- Terapeutycznie.
Terapeutycznie! Tak. Tak. I to jest bardzo, bardzo istotne. Ja poniekąd Ciebie rozumiem, dlatego że wiele osób dziwi się również temu, z jaką otwartością ja mówię o swoich doświadczeniach z zakresu śmierci klinicznej i wielu innych. Ale wiesz, tak jest, że jak już, jak już coś powiesz, jak powiesz A, to musisz powiedzieć B i jak już popłyniesz w temat, to już nie ma drogi powrotu. Nagle nie możesz przestać o tym mówić. Nie możesz zaprzeczyć jakby samej sobie.
Nie mogę. I dlatego myślę, że to, jakie jesteśmy i to, co robimy, jest świadectwem nas samych. I dobrze to ujęłaś. Zaprzeczeniem samej, samej sobie byłoby ukrywanie tego albo też w tej chwili wycofywanie się z życia publicznego na przykład. Właśnie, tak. Bo coś zostało powiedziane.
Nie, trzeba mieć odwagę. My tu wszyscy przychodzimy na ten świat, mając jakiś plan na swoje, na swoje życie, na swoje wcielenie. I uważam, że naszym planem było bycie, bycie odważną, bycie dzielną, bycie sobą. I mam nadzieję, że udaje, że uda nam się to w pełni zrealizować, czego Tobie i sobie życzę. Ja jestem jeszcze ciekawa- Tak, tak. Jestem jeszcze ciekawa, ile osób sobie zaprzecza. W sensie nie przyznaje się otwarcie do tego, kim, kim jest. Myślę, że bardzo wiele. No. Myślę, że bardzo... Też tak uważam. Zwłaszcza jeżeli chodzi o nasze społeczeństwo, bo nasze społeczeństwo wbrew temu, co można by było w mediach usłyszeć, jest ksenofobiczne, jest zamknięte. I zobacz, jak ta tematyka ezoteryczna czy magiczna, czy jakakolwiek inna, związana właśnie z tymi zjawiskami psi, jak, jak ma ogromną rzeszę odbiorców w innych krajach, zwłaszcza anglosaskich. A jak to wygląda u nas? Także myślę, że- No, też, też...
Wykazujemy się szczególną odwagą obie. I, no i dobrze, ktoś, jeśli nie teraz, to kiedy? No właśnie. Jeśli nie my, to kto? No i to jest właśnie to, to, to pytanie. Ale teraz, ponieważ troszeczkę chciałam nomen omen odczarować to czarownictwo, to jak to jest Natalia, czy czarownica, osoba, która naprawdę zajmuje się pewnymi magicznymi czynnościami, ma pewne zdolności. Czy uważasz, że może świadomie szkodzić innym ludziom? To znaczy ja generalnie staram się wierzyć w to, że każda osoba, która uważa się za czarownicę, jest, wierzę, jest, że przez tą świadomość swojej mocy, swojego umysłu, tego, jak, jak nasza myśl i słowo może, ile może zrobić dobrego, a ile może zrobić złego i nasze czyny, to właśnie staram się wierzyć, że wszyscy jesteśmy osobami dobrymi. I odpowiadając na Twoje pytanie, to był taki wstęp. To był taki mój wstęp, ale odpowiadając na Twoje pytanie, to uważam, że tak, że można zrobić dużo dobrego, ale można zrobić też dużo złego poprzez właśnie jakieś tam magiczne rzeczy. Ale co ciekawe, też moim zdaniem też ludzie, którzy są katolikami lub są ateistami, lub no, wszyscy mogą myślą i słowem zrobić dużo krzywdy i mogą właśnie ranić innych ludzi poprzez kreowanie jakby swoją myślą, swoim umysłem. W sensie to nie zależy od tego, czy jest się czarownicą, czy nie, tylko po prostu czarownica ma tą świadomość, że ma tą świadomość, jak wielką moc ma jej słowo i ma jej myśl. Ile może wykreować w ten sposób i świadomie podejmuje takie wybory, żeby nie wyrządzać krzywdy innym ludziom. Natomiast ludzie normalni, znaczy tacy, którzy nie interesują się takimi rzeczami, no, mogą nie mieć takiej świadomości. Na przykład, nie wiem, mogą przeklinać ludzi w myślach i wiesz, jakieś klątwy rzucać na lewo i prawo- Tak. Nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
No, to jest takie. To jest właśnie to, czym się różnią czarownice od normalnych osób, że one po prostu wiedzą. Mają większą świadomość. Właśnie ta samoświadomość, no. Tak, kochanie, ale jest jeszcze jeden aspekt, że tak zwani normalsi- Normalsi. Tak zwani normalsi nie mają- W ogóle. Kodeksu moralnego, który obowiązuje w świecie świadomych siły słowa i siły woli czarownic, które doskonale wiedzą, że wszystko, cokolwiek zrobią, wraca do nich po trzykroć. Stąd myślę, że osoba świadomie poruszająca się w tej przestrzeni, o której tutaj rozmawiamy, tysiąc razy się zastanowi- Tak. Zanim wykona rzeczywiście czynności, że tak nazwę, szkodliwe. Natomiast ludzie, tak zwani normalsi, wykonują w ciągu dnia dziesiątki różnych czynności uważanych powszechnie za magiczne. A to spluwają przez lewe ramię, bo zobaczyli czarnego kota, a to stukają w niemalowane drewno, a to mówią na psa urok albo żeby moje... No, mówię o czymś, ale żeby moje słowo się w kamień obróciło. W sensie takim, żeby to, o czym mówię, nie stało się faktem. I tak dalej, i tak dalej. Te przykłady można mnożyć, bo gdybyśmy tu jeszcze poszły dalej, w kierunku pewnych... mm świąt obchodzonych w naszym kraju, czyli czy Wigilia, czy powiedzmy Wielkanoc. Tam jest mnóstwo rzeczy, mnóstwo zwyczajów, mnóstwo sytuacji, które mają bardzo magiczny charakter, mają magiczną historię i pochodzą z czasów i z takich kultur, których jak najbardziej uważano je, wykonanie tych czynności, wypowiedzenie tych słów uważano ich za magiczne, prawda? Tak, ale jeszcze wrócę do tego, co powiedziałaś na początku, że czarownice mają tą świadomość, że wszystko, co zrobią, to wróci do nich po trzykroć i że normalsi, jak to określiłaś, nie mają takiej moralności. No to tak.
To, co powiedziałaś, jest jak najbardziej prawdziwe. Jest takie jakby przykazanie czarownic, tak to nazwijmy, że wszystko, co się tam zrobi, to wróci po trzykroć. Czyli to tak jakby przestrzega przed robieniem złych rzeczy.
I właśnie w zgodzie jakby z tym przykazaniem, to czarownice się zastanawiają, zanim coś tam zrobią czy coś pomyślą. Ale też chodzi się o to, że ja staram się też nie myśleć w ten sposób, że staram się być taką osobą dobrą i serdeczną dla innych i ogólnie dla świata. Nie dlatego, że się boję czegoś, że coś do mnie wróci, tylko po prostu dlatego, że taka mam być.
Rozumiesz? Nigdy nie pasowało mi na przykład, nigdy nie pasowała mi koncepcja przykazań, Dziesięciu przykazań, że tam ma się krowa na rowie wypisane, co trzeba tam robić, żeby trafić do nieba. Dajmy na to. No to trochę dla mnie tak samo działa.
To właśnie, że wszystko, co się robi, wróci po trzykroć. Żeby nie zrobię czegoś ze strachu, żeby, żeby to do mnie nie wróciło, a nie dlatego, że komuś może stać się coś złego. Tak, niemniej mówiłam o tym w kontekście tego, że o tym przykazaniu jak czarownicy.
Mówiłam o tym z tego powodu, że jednak jest tutaj ogromna świadomość. Tak, tak, tak. Ja nie mówię, że- Której nie mają ludzie wykonujący, tak jak powiedziałaś, codziennie różne rzeczy. Złorzeczący swoim bliźnim, myślący o nich źle. Tak, oczywiście. Tworzący wręcz w swojej wyobraźni, w swojej, swojej myśli jakieś przykre dla tychże bliźnich scenariusze, które są zasilane przez cały czas energią tych ludzi. Bo oni złorzeczą i podtrzymują to złorzeczenie, powtarzając je systematycznie, jakby nie mając wiesz, tej świadomości, którą ma czarownica.
Czarownica wie, że jej słowo, jej wola i pewne czynności, które ona potrafi wykonać, są w stanie zdziałać bardzo dużo. Tutaj jest jakby potrzebna, no, szczególna, szczególnej próby moralność. Tak, tak, to wszystko jak najbardziej się z Tobą zgadzam. Ja po prostu chciałam wytłumaczyć tą jedną rzecz, że nigdy nie chciałam, żeby moją motywacją był strach przed tym, że coś do mnie wróci. Coś, co na przykład nie wiem, źle zrobiłam czy cokolwiek lub, lub właśnie strach przed przykazaniami, tylko po prostu, żeby moją motywacją do życia było bycie dobrym człowiekiem.
Bezinteresownie. To jedynie chciałam wyjaśnić. Ale oczywiście ja absolutnie nie mam nic do osób, które kierują się takimi zasadami w swoim życiu. Chociażby tym, tym prawem czarownic, że wszystko, co zrobisz, tam wróci do ciebie po trzykroć. Jak najbardziej okej. Jeżeli to motywuje człowieka do bycia dobrym, to okej, ale ja po prostu nie chciałam w sobie mieć takiej motywacji, że ja muszę czegoś przestrzegać, żeby ze strachu czy z obawy, żeby czegoś przypadkiem nie zrobić, bo coś do mnie wróci. Ja oczywiście zdaję sobie sprawę, że to może się do mnie wrócić, a ja po prostu bezinteresownie chcę być najlepszą wersją siebie. Mam nadzieję, że to, co powiedziałam, ma sens, że wszyscy mnie rozumieją.
No, ja Ciebie rozumiem doskonale. Myślę, że Marek też. Słuchacze są otwartymi ludźmi, więc bardzo chętnie podążają różnymi ścieżkami, rozważając nasze tu i teraz. Dlatego rozumiem. To jest najbardziej szlachetna pobudka.
Bycie dobrym. Bycie najlepszą wersją siebie. Niemniej chciałam ten temat poruszyć, wiesz, bo no krążą różne opinie i myślę, że niestety bardzo wiele, bardzo wiele tych złych opinii na temat kobiet, które wiedzą więcej, czują więcej i być może potrafią więcej.
Bierze się z przede wszystkim z filmów- Ze strachu. Z filmów, które potem idą- Ze strachu. Tak, ze strachu. Kochana, ale ten strach się skądś bierze. On jest- No tak. Najpierw mamy potworną Babę Jagę, która wiesz, uwięziła w swoim domku dzieci i zagraża im i chce, i chce te dzieci zjeść....
Dzieci słuchając tej bajki uczą się, że jest to kobieta potworna i najlepszym wyjściem z sytuacji dla, czy podczas kontaktu z nią, to jest wrzucić ją do pieca, tak? Czyli zniszczyć ją, zniszczyć całkowicie.
Całkowita anihilacja. To samo dzieje się w kulturze masowej, zwłaszcza nieszczęsne produkcje hollywoodzkie, w których no nieprawdopodobnie po prostu potęguje się ten nastrój grozy. Oczywiście to wszystko jest po to zrobione, żeby karmić te niskie instynkty widza i, no ale archetyp się tworzy i pewne, pewien obraz się utrwala. Natomiast myślę, że chyba jak gdyby ukoronowaniem tego, no fatalnego wizerunku, zakłamanego i niemającego wiele wspólnego z rzeczywistością albo niemającego nawet nic wspólnego z rzeczywistością, był, a właściwie jest popularny i bardzo kontrowersyjny serial „Sabrina - nastoletnia czarownica". I teraz wiem, że też oglądałaś ten, ten serial. I mam pytanie, czy w tym serialu były jakieś szczególne aspekty, momenty czy pewne przedstawienia jakieś sytuacyjne, które no bardzo cię poruszyły w taki negatywny sposób? Czyli, że oburzyłaś się, że ktoś to pokazuje w ten sposób. Nie, chyba nie. Raczej nie.
No, to Sabrina to jest taki fajny serial, raczej skierowany do nastolatków. No i ja generalnie się nie spinam, jeżeli chodzi o takie rzeczy. Podchodzę do tego z dystansem, no to jest fikcja. To jest przede wszystkim fikcja i takie pokazanie czarownicy jako takiej służącej szatanowi. Czyli tutaj mamy i dobro, tylko dobro i zło. Nie ma nic pomiędzy. Znaczy nie, w tym najnowszym sezonie tam, tam pokazali pogan, tych, którzy wierzą w tych starożytnych bogów, ale też raczej w takich jako takich, zacofanych. Takich wiesz, nieogarniających rzeczywistości, takich... Taką pokazali to jako taką zamkniętą grupę. A sama Sabrina i te wszystkie koweny opierają się na tym, że tam oddają cześć szatanowi i swoją energię biorą od szatana. A druga strona to jest właśnie Bóg i Kościół i tak dalej, i tak dalej. I to jakby no, za dużo wspólnego z rzeczywistością nie ma. No bo to już jak mówiłam, to jest fikcja, ale też myślę, że mało jest czarownic współcześnie, które jakby są w tym kanonie Bóg, szatan, że one nie wierzą w Boga, a czczą szatana.
Raczej czarownica współczesna to jest, wyzbywa się w sobie takiego myślenia, że, że jest tylko białe i czarne, że nie ma odcieni szarości. Wyzbywa się takiego myślenia. W ogóle nie wiem, czy jest w ogóle wierząca w takiego Boga katolickiego. Od tego zacznijmy.
Raczej to są takie osoby, które skupiają się na, na życiu tu i teraz. Jak już, jak już wierzą w jakieś, jakieś bóstwo, to raczej są to jakieś starsze bóstwa. W sensie no, takie pogańskie stricte, jakieś, jakieś greckie czy rzymskie albo jakieś może- Słowiańskie na przykład.
Słowiańskie też. Celtyckie. Tak, celtyckie. Więc mało jest czarownic, które się zwracają ku szatan, ku szatanowi, czy tam są jakimiś jego oblubienicami. Tak jak to było w Sabrinie. No nie. Ja mam w ogóle wrażenie, że Sabrina to jest film, który, którego fabuła utkana jest z trochę z wątków wziętych z- One biorą, tak z różnych rzeczy biorą wątki. Z bardzo wielu wątków.
Utkana jest również mam wrażenie, chyba z zeznań czarownic, które spisywała, które wymuszała pod wpływem tortur Święta Inkwizycja. Bo chciałam zwrócić uwagę, że te najbardziej perwersyjne, ciemne, mroczne, złe aspekty dotyczące tych kobiet pojawiają się właśnie w tym okresie. I ja zawsze zastanawiałam się, jak nieprawdopodobnie zwyrodniałe były umysły inkwizytorów, które podpowiadały im tak wyrafinowane, wręcz po prostu obrzydliwe wizje dotyczące powiedzmy sabatów. Dotyczące tego, co te kobiety mogłyby ewentualnie robić za zamkniętymi drzwiami. To najgorzej to świadczy właśnie o tych przesłuchujących- No oczywiście. Bo po prostu nie wiem, czy to były ich jakieś frustracje seksualne. Fantazje albo frustracje, właśnie. Fantazje.
Po prostu, co to było? Ale niestety wydaje mi się, że w tym filmie bardzo wiele wątków było i stamtąd zaczerpniętych. No, niewykluczone. Niemniej ja uważam, że y-... Czy to, to jest serial z mojego punktu widzenia, jeśli myślimy o pewnych rzeczach poważnie, to jest to serial poważnie szkodliwy. Ale być może ja do pewnych rzeczy podchodzę bar, bardzo tak merytorycznie i głęboko i po prostu nie mogę się z tą płycizną pogodzić. Ale no wiesz, to, co ten serial mógłby zrobić z umysłem niejednej młodziutkiej dziewczyny, to myślę, że to nie jest najszczęśliwsza droga w jej umyśle, jaka może się w tym momencie rozwinąć. To znaczy, znaczy tak, ja myślę, że tak. Jak jakaś osoba trafi na ten serial i go sobie zobaczy, to może, nie musi, może, może się zainteresować tym tematem, pogrzebie trochę tam czy w sieci, czy w książkach i no i zawsze dowie się czegoś nowego. To zawsze może być punkt zapalny do jakiejś nowej fascynacji. Wątpię, żeby ktokolwiek brał rytuały żywcem z Sabriny i je przeprowadzał w rzeczywistości. Ale no może są takie ekstrema? Nie wiem. Raczej myślę, że nie. Myślę, że nie. Ale co ciekawe, jeszcze mogę. Czy chcesz coś powiedzieć? Proszę uprzejmie. Jeszcze chciałam, bo właśnie pytałaś jakieś tam nawiązania, to właśnie Sabrina jest o tyle fascynująca, że tutaj, w tym nowym, nowym sezonie oni tam jakoś tych pogan, trochę tych, co tam wyznają starych bogów, się trochę tak pod, podśmiewają. Natomiast mają różne nawiązania do jakichś właśnie sabatów, do przesileń, jakieś kąpiele księżycowe, takie aspekty takich rytuałów właśnie odprawianych przez pogan. I to jest taka mieszanka wybuchowa wręcz, że tak z jednej strony czerpią i z jednej strony okej, to jest tam ich kowenie, a z drugiej strony się z tego śmieją. No, no to jest, ale to trzeba z dystansem do tego podejść. To nie ma co się spinać, jeżeli chodzi o takie rzeczy. To jest rozrywka, to jest rozrywka. To jest na Netflixie, to jest rozrywka i tyle. Można sobie tam zapomnieć. Też to tak, tak, że to też tak zostanie potraktowane. Bo wiesz, jednak nie wiem, może po prostu no taki mam charakter, ale ja bym, mnie by się marzyły filmy, w których ten aspekt bycia kobietą jest pokazany w sposób zupełnie inny.
Troszeczkę teraz można było się tego doszukać. Na Netflixie był taki film „Czarny Księżyc" i tam rzeczywiście, no nieco litościwi scenarzyści obeszli się i może byli też w tym wszystkim bliżej prawdy, pokazując kobiety, które po prostu swoją wiedzą, inteligencją, wrażliwością, no przekraczały wielokrotnie ludzi żyjących w świecie, w którym historycznie przyszło im być, żyć, które potrafiły pomagać, które miały wiele wiedzy i umiejętności, no, wykraczających daleko poza wiedzę ludzi tamtych czasów. Muszę zobaczyć.
Dodałam sobie do listy. Dodaj sobie do listy, bo na pewno jest to przyjemniejsza rozrywka niż Sabrina. Przynajmniej dla mnie. Ale tak, skoro mówimy tutaj o właśnie o takich inspiracjach, o pewnym przedstawianiu i historycznym, ale również współczesnym. Czy wśród czarownic znanych z historii lub obecnie działających na, na dużą skalę, jest jakaś postać, która no szczególnie Cię inspiruje lub lubisz ją? To znaczy tak, na pewno nie mam kogoś takiego, kto byłby dla mnie jakąś inspiracją, ale mam jedną taką, taką kapłankę, która taką, no szanuję ją po prostu jako, jako człowieka i bardzo mnie fascynuje. I w ogóle to jej postać była pierwszą, z którą się zetknęłam, która mnie tak jakby też popchnęła w kierunku takich zainteresowań.
Jest to osoba, którą nazywano królową voodoo Nowego Orleanu, czyli Marie Laveau. Nie wiem, czy kojarzysz? Ach, doskonale! No właśnie, ona jest mega fascynująca i... No i tak. I ją właśnie szanuję. Ją właśnie szanuję. Taka puenta. Była przede wszystkim bardzo charyzmatyczna i w ogóle właśnie w tych swoich czasach, w których się urodziła i w których żyła, wychodziła poza te wszystkie schematy. Nie wiem, czy wiesz, ale na przykład przez długi czas była w związku międzyrasowym z białym mężczyzną. To się wielu ludziom nie podobało, a jednak, no robiła to wszystko i, i nie przejmowała się zdaniem innych. I to było, no, no, była bardzo przedsiębiorcza. No, mogłabym tak wymieniać i wymieniać.
Generalnie to jest osoba, która jej życie mnie bardzo fascynuje i fascynowało, jak ją poznałam i, i tak, i ją szanuję, ale nie jest moją inspiracją. Nie ma takiej osoby, która by była dla mnie inspiracją ani w historii, ani współcześnie. Okej, no, Marie Laveau to jest po prostu ten aspekt kobiet czarown, czarownicujących, o którym mało się mówi, bo przecież ona spełniała wszystkie kryteria współczesnej feministki.
Ona- Tak. -miała w sobie ogromną siłę, niezależność. Mm...... Myślę, że to była kobieta, która w tamtych czasach, no, dawała nadzieję również swojemu ludowi, tak? Ciemnoskórym osobom, niewolnikom, którzy w niej być może widzieli jakąś ostoję- Nadzieję, właśnie.
- i nadzieję. Także, to, tu jest wieloaspektowa postać. Natomiast o to właśnie chodzi, że wszystkie kobiety nazywane czarownicami, dzisiaj nazywały, nazywane byłyby- Feministkami. - kobietami niezale, no niezależnymi, feministkami, zielarkami, lekarkami i nic więcej. I po prostu one były karane tak naprawdę za swoją wiedzę i za swoją niezależność. No niestety. Dlatego powstał ten mit brzydkiej, zamkniętej w domku na kurzej łapce czarownicy.
Tymczasem bardzo często one nie były ani stare, ani brzydkie, a izolowały się nieco od społeczeństwa. No, chyba mając nadzieję, że po prostu w ten sposób, jakby schodząc z oczu tym ludziom, którzy tak wiele mieli im do zarzucenia, że będą mogły żyć może troszkę spokojniej, a może troszkę dłużej dzięki temu. To jest bardzo przykre. To jest bardzo przykre, ale to jest rzecz, która do pewnego stopnia po dziś dzień ma miejsce. No tak. Spójrzmy chociażby na los kobiet albinosek, które czy w ogóle albinosów- Albinosów w ogóle. - w Afryce, a szczególnie w Afryce.
Także to jest pewien archetyp, który pozostał w ludzkich umysłach i to jest nieprawdopodobne, że latamy w kosmos, a nie jesteśmy sobie w stanie poradzić z czymś, z czymś takim. No, ale myślę, że zawsze jest nadzieja, że, że uda się to zmienić.
Teraz wiesz, chciałabym przejść do takiej nieco lżejszej tematyki, bo jednym z najczęściej pojawiających się pytań, jeżeli chodzi o kobietę magiczną, jest pytanie: czy trzeba posiadać jakieś szczególne predyspozycje, by uprawiać magię? I tak i nie. Tak jak, tak jak już mówiłyśmy wcześniej, że to wszystko zależy od wrażliwości. Jedni mogą interesować się jakąś tam rzeczą, drudzy mogą interesować się czymkolwiek innym.
Tak samo jest z tymi tematami, takimi magicznymi i czarowniczymi, że to jest, no, jeśli- Ale ja pytam Cię, ja pytam Ciebie. Czy Ty uważasz, że masz jakieś szczególne- Aha, okej. - talenty, właściwości, szczególną intuicję?
Znaczy tak generalnie. Znowu zacznę mówić generalnie. Generalnie uważam, że kobiety mają, kobiety mają tą intuicję bardziej rozwiniętą i są bardziej wrażliwe na różne takie czynniki. Ja osobiście potrafię tam, mam takie, no, mam intuicję rozwiniętą. Wiele rzeczy tak przeczuwam, ale to jeśli chodzi bardziej o moje osobiste życie. Nie jestem jakimś jasnowidzem. Po prostu wiem, komu mogę zaufać, a komu nie. Czasami wiem na przykład, że jestem umówiona na jakieś spotkanie, a wiem, że nie mogę na nie iść, bo na przykład coś tam się... Ta osoba, z którą jestem umówiona, je odwoła i wtedy, a ja zanim to, zanim to zrobi, zanim do mnie zadzwoni i odwoła. To jest przykład. Tak, to jest, to się nazywa prekognicja i to wbrew pozorom bardzo dużo osób ten dar posiada. Ale jeżeli chodzi o takie rzeczy, czy mam jakieś predyspozycje szczególne ja, to myślę, że nie. Myślę, że znalazłoby się wiele takich osób jak ja, z taką wrażliwością i z jakimś tam, z jakąś tam intuicją i z zainteresowaniami, które no, też mogłyby właśnie się tym zainteresować. Ale czy na przykład, kiedy znajdujesz się, no wszystko jedno, w jakimś nowym miejscu, czy odczuwasz na przykład jakiś, czy napływa do Ciebie jakaś informacja, że jest to miejsce dla Ciebie korzystne albo że w tym miejscu wydarzyło się coś złego? To znaczy, jeżeli chodzi o takie odczuwanie, czasami, czasami, ale to nie jest tak, że cały czas tak mam, że gdziekolwiek nie pójdę, to czuję jakąś, jakąś energię mistyczną. To jest tak po prostu, że no, to po prostu spada na człowieka, że nagle masz takie: o kurczę, ale jestem tutaj i coś czuję.
Albo jakoś coś takiego, co odpycha, takie, takie, taką niechęć do tego miejsca, że chciałoby się jak najszybciej wyjść. Ale to też uważam, że to też nie jest nic niezwykłego, że uważam, że dużo osób tak ma i nawet próbuje odrzucić te przeczucia i te uczucia i jakoś nie zwracać na to uwagi. Więc uważam, że to nie jest nic niezwykłego. Po prostu jak się, jak jest się tak, jak jest się czarownicą, jak się już wybiera tą ścieżkę, to takim elementem życia czarownicy jest jakby taki rozwój właśnie tej intuicji i tych wszystkich umiejętności, więc to samo z siebie staje się bardziej wyraziste, bardziej się na to zwraca uwagę. I ja na to bardziej zwracam uwagę.
Kiedyś nie zwracałam na to tak bardzo uwagi. Po prostu coś do mnie przychodziło i okej. A teraz już na przykład jestem w stanie to bardziej wyczuć. Natomiast tak jak mówiłam, uważam, że wiele osób też tak ma.... i uważam, że te osoby przez to, że jakby tego nie szlifują, tego, no, można powiedzieć, jakiegoś tam talentu, takiego energetycznego, no to też nie zwracają tak bardzo na to uwagi, ale jakby zaczęli się w to wchodzić tak głębiej, to by nagle ogarnęli, że: o, coś tutaj w tym jest, coś jest na rzeczy i coś tam przeczuwam. Nie uważam się za osobę niezwykłą. O! Tak to, tak to, niech to będzie puenta, że myślę, że jest wiele takich osób jak ja, które spokojnie mogłyby wejść na tą ścieżkę i też by się na niej realizowały. To jest właśnie w tym wszystkim najpiękniejsze, że nie trzeba mieć nie wiadomo jakich talentów czy czegokolwiek innego, żeby, żeby po prostu znaleźć w tym świecie miejsce dla siebie. No, chyba taki największy, największy problem. Myślę, że taki największy problem to będzie pogodzenie tej nowej ścieżki z tym, co do tej pory było nam wpajane przez rodzinę, przez społeczeństwo i środowisko. No tak.
Na pewno jest to, jest to bardzo trudne. To jest bardzo trudne, bardzo trudne. Ale to też jest uczciwość, poziom uczciwości względem samego siebie. Ale nie, nie, nie, tu się rozchodzi o to. Przepraszam, że Ci przerywam, ale to jest takie emocjonalne dla mnie. Ja to sama przechodziłam w swoim życiu. Tu się rozchodzi o to, że my żyjemy w takim kraju, gdzie wszystko, co jest inne, jest uznawane raczej za złe. I ja pamiętam, jak, jak zaczęłam tak jakby zainteresować się takimi rzeczami i, i wchodzić w to i coś tam jakoś się rozwijać pod tym względem, to ja czułam żal do samej siebie, że ja coś robię źle. Czy to było na przykład strach przed Kościołem i przed Bogiem? Miałam coś takiego. Jak jeszcze byłam- Stare programy po prostu.
Tak, dokładnie. I to jest najtrudniejsze w tym wszystkim. Uważam, że to, jak zareaguje rodzina, to jak zareaguje społeczeństwo, to ja, szczerze mówiąc, jestem na tyle zbuntowana, od zawsze taka byłam, że dla mnie to był najmniejszy problem.
Dla mnie największym problemem było to, że jak zaczęłam wchodzić w ten świat i zaczęłam się w jakiś tam sposób rozwijać, to nagle na przykład miałam paraliże senne praktycznie codziennie. I to były okrutne przeżycia, które fundował mi mój własny umysł, bo mój własny umysł mnie karał za to, że ja się tym interesuję. Ja musiałam w sobie przepracować to, że, że to wcale nie jest nic złego, tylko po prostu to jest inna ścieżka. Coś innego niż się w nas wtłacza jako w społeczeństwo.
No, może nie na darmo mówi się, że nowe rodzi się w bólach. Człowiek, no tak, żeby całkowicie zmienić swój światopogląd, zmienić samego siebie, usunąć pewne programy, które blokują ten rozwój osobisty na tej czy na innej ścieżce, przechodzi pewną transform-, transformację. I myślę, że ten procent, proces może być bardzo trudny. I swoją drogą nieważne, czy ty przechodzisz transformację do bycia sobą w takiej kwestii, jak rzeczy, którymi się zajmujesz, czy ty przechodzisz transformację do tego, żeby na przykład uwolnić się od toksycznego rodzica.
Tak. To jest bardzo podobny proces. No tak. Wymaga on wielkiej, wielkiej odwagi. Ale też myślę, że ta nagroda, kiedy czujemy się sobą, kiedy robimy dużo dobrych rzeczy, kiedy się spełniamy, jest największą taką rekompensatą za to, co musimy przejść, żeby dojść do tego punktu, który no, kształtuje nas na nowo, tworzy, tworzy nas jako kompletnie nową osobę. I to jest bardzo istotna, istotny aspekt naszej rozmowy, dlatego że no, żyjemy w bardzo specyficznym kraju, który, który być może stanie się jeszcze bardziej specyficzny niebawem.
Ale trzeba sobie jakoś dawać radę i pokazywać z odwagą, chociażby zakładając koszulkę: jesteśmy potomkiniami tych czarownic, których nie udało wam się spalić. To są takie małe kroczki. To są małe kroczki, ale ponieważ no, myślę, że wiele osób fascynuje się magią, myślę też, że wiele osób magii nie rozumie, ponieważ kojarzą to nie na poziomie podstawowym z pracą z energiami, pracą z własnym umysłem i pracą nad własną wolną wolą. Natomiast bardziej kojarzą to z serialami. No, jakieś mambo-dżambo.
Mambo-dżambo, Harry Potter. Tak! I wydaje się, że żeby czynność nazwać magiczną, to musi być różdżka, muszą być wybuchy, światła i w ogóle wiesz, atmosfera po prostu show i dzieje się takie coś wokół nas, jak, jak wykonujemy czy zajmujemy się takimi, takimi aspektami.
Natomiast prawda jest zupełnie inna. I tutaj pojawia się pytanie: ile jest magii w magii? Czyli ile w tej magii, w tym, co nazywamy magią, zależne jest właśnie od naszej wolnej woli, od naszej współpracy z Matką Ziemią po prostu. A ile jest w tym właśnie tych, tych zaklęć, tych czynności zwanych magicznymi, jakichś specyficznych rytuałów. Jak, jak ty to oceniasz?...
Takie pytanie, że można było rozważać to przez wiele godzin. No, ale- Wiesz co? Po luzie aktujesz. To jest tak. Na początku, co to jest w ogóle magia? To jest wpływanie na życie swoje, że, bo wiadomo, że na innych raczej nie powinniśmy i naszą rzeczywistość i kreowanie go za pomocą różnych rytuałów, symboli i tym podobne. No, a teraz co to jest rytuał? Bo głównie na tym, bo to też Ty mówiłaś i na tym to się głównie opiera. Dla wiele, dla wielu osób, że nie ma magii bez rytuału, rytuału bez magii.
No to rytuał jest szeregiem czynności, które mają nam zapewnić pożądany skutek. I to tak naprawdę mogłoby wystarczyć, żeby odpowiedzieć. Ale muszę, muszę, muszę to rozwinąć, bo generalnie jest tak, że- Nic nie musisz, kochana, chcesz. No, chcę, chcę, chcę, ale chcę to.
Chcę to powiedzieć, bo to jest taki temat. Kurczę, tyle jest, jest masę. Tyle, ile jest czarownic, tyle jest jakby tych ścieżek, po których one kroczą. W sensie to, te wszystkie całe bycie czarownicą jest o tyle elastyczne, że wiele rzeczy można pod siebie dopasować. I to jest takie bardzo intuicyjne i bardzo intymne. Ta, to wiara albo wiara czarownicy, albo jej brak. Czyli no, na przykład w Wicca są rytuały, które mają naprawdę one mają ogromne znaczenie w religii Wicca. Te rytuały, które tam oni przeprowadzają, a na przykład wśród innych czarownic, to inne czarownice mogą w ogóle nie potrzebować rytuałów do życia.
Może im wystarczyć same uprawianie ziół, zajmowanie się, nie wiem, czerpanie z magii minerałów, czynienie dobra, nie wiem, stawianie kart, cokolwiek. Po prostu tego jest tak, tak ogromna ilość. To jest tak prywatna rzecz- Przepraszam, że Ci przerwę, ale może, może by to trzeba było po prostu inaczej postawić pytanie: ile procentowo Twoim zdaniem jest w danej, w danej czynności magicznej? Ile w jej, w jej powodzeniu uczestniczy wola samej czarownicy, a ile jest tutaj mocy rytuałów?
Bo to są dwie różne rzeczy. Czy to jest Twoim zdaniem pięćdziesiąt na pięćdziesiąt? Czy jednak- Moim zdaniem- Wola jest dominującym czynnikiem? Moim zdaniem, moim, moim zdaniem wola ma najważniejsze znaczenie. Moim zdaniem rytuał może nawet nie być potrzebny, jeżeli, jeżeli nie ma się, nie wiem, nie ma się chęci do zrealizowania rytuału, to nie trzeba go przeprowadzać, bo rytuał ma nam za zadanie, ma nam, ma nam, ma nam pomóc w zrealizowaniu tego, co chcemy osiągnąć.
Ale jeżeli nasz umysł jest, jeżeli na tyle pracujemy z tym umysłem, że jesteśmy w stanie, wierzymy w to, co pomyślimy, że to, że to ma moc, to nie potrzebujemy tych wszystkich kroków rytuału. Ale to jest moje zdanie, bo jak już mówiłam, jest masa czarownic, masa osób chodzących po różnych ścieżkach i one naprawdę mogą to dopasować pod siebie.
Mogą czerpać tyle, ile chcą. Dla jednych rytuał może mieć najważniejsze znaczenie, bo nie potrafią wykreować tego, co oczekują bez niego, a dla innych, a inni w ogóle tego nie potrzebują. Potrzebują różdżek, kielichów i innych takich rzeczy. Rozumiem, bo wiesz, ja uważam bardzo głęboko w to wierzę, że ludzka wola to jest rzecz nieprawdopodobna, że każdy z nas karmi to, o czym myśli. I nie na darmo się też mówi, że wiara góry przenosi.
Wola, wiara to jest właściwie dla mnie zjawisko tożsame. Ale jeszcze- Że coś się uda i to się udaje. Jeszcze chciałam. Tak, masz rację, ale jeszcze tu chciałam powiedzieć, że są jakby różne rytuały, bo to mówimy o rytuale w takim aspekcie magicznym, czyli odprawiamy jakiś rytuał, żeby coś się stało. Natomiast są też rytuały, takie stricte poświęcone celebracji, czyli na przykład mamy przesilenia. No, to można odprawiać rytuał na jakieś przesilenie. Okej, ale to jest jak z mojego punktu widzenia, no, to, to jest jakby bardziej nie tyle rytuał, tylko to, to są sprawy już związane z religią, z wiarą. To są no, celebracje pewnych świąt.
Tak, tak, ale- Mnie chodziło o typowo magiczne- Okej. -czynności, o typowo magiczne rytuały. Ja pozwolę sobie teraz, bo tutaj słuchacze się odzywają do nas i trzeba reagować. Pan Michał pisze, że może to nie jest pytanie, ale byłby ciekaw odniesienia się do konsumpcjonizmu związanego z rozwijającą się teraz modą, jeżeli chodzi o ścieżkę czarownictwa. O, to jest pytanie podchwytliwe, bo ja sama robię produkty dla czarownic, więc no trudno mi tutaj się wypowiedzieć. No, wiadomo, że trzeba mieć.
No nie wiem. Ja uważam, że każdy robi, co chce. Myślę, że może to, może to taki konsumpcjonizm iść jakby w złą stronę, czyli że po prostu muszę coś mieć, bo bez tego nie wiem, nie przeprowadzę czegoś lub nie będę w pełni kompletną czarownicą. Uważam, że to jest złe myślenie, ale generalnie, jeżeli ktoś chce się otaczać i chce sobie coś kupować, to, to moim zdaniem nie ma problemu z tym. Znaczy ja, jeżeli mogę słowo jeszcze dodać od siebie, no to wiadomo, że-... każda, każdy krąg zainteresowań z czasem zaczyna napędzać właśnie taki konsumpcjonizm. Zaczyna napędzać rynek gadżetów z tym związanych. I nieważne, czy to jest rynek gamingowy, czy to jest rynek dotyczące, dotyczący wiary pogańskiej, czy to jest dotyczący rytuałów, rytuałów magicznych, czy to też jest chociażby rynek przedmiotów liturgicznych. Przecież ja kiedyś ze zdumieniem oglądałam targi, na których wystawiano przedmioty liturgiczne. Chodzi mi o liturgię katolicką. Targi odzieży dla księży. Nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Istnieje i ja po prostu byłam zdumiona, że nawet odbywa się coś...
Przepraszam, bo ja nie chcę zabrzmieć cynicznie, ale ja mówię szczerze. Ja byłam zdumiona, że odbywa się coś na kształt pokazu mody, kiedy wynajęci modele ubierają na siebie, no, przeróżne szaty liturgiczne. No, nie znam tych nazw, ale nie jest to istotne i po prostu przechadzają się po wybiegu w przeróżnych: a to, a to koronka, a to bez koronki, a to taki krój, a to inny. No, ja po prostu to oglądałam- Złote, a skromne.
I no, no tak, złote, a skromne i tak dalej. Ja tam, ja mam tylko taką nadzieję, że mam tylko taką nadzieję, że nie było tam jakiejś promocji na Sanctum prepotium. Pięćdziesiąt Sanctum prepotium w cenie jednego. Nie, no, tego nie było, ale były oczywiście ogromne wystawy wypełnione przeróżnymi kielichami, przedmiotami, no, służącymi do liturgii.
Ojeju! Ozdabianymi. No, domyślam się, że to nie były szkiełka, tylko to były naprawdę jakieś drogie kamienie. No pewnie, tak. To jest coś kompletnie inne, jakby- Obrazy. To jest rozstrzał cenowy w ogóle. No, ale ogromny, więc mówię, może się odbyć każda praktyka, liturgia, każde, ta rzecz, której my, w którą my się angażujemy, może odbyć się na poziomie, że tak się wyrażę, z wyposażeniem na poziomie minimalnym. I oczywiście możemy iść w ogromne wydatki. Tak! Możemy sobie stawiać złote kielichy i nieważne, czy one służą, stoją na ołtarzu wika, na ołtarzu czarownicy, czy na ołtarzu kościelnym. No tak, ale też, ale też nie ma co ludzi piętnować. Jak ktoś chce sobie kupić, to niech sobie kupi. No, nie możemy komuś zabronić.
Jeżeli ktoś ma taką potrzebę, no to niech kupuje. No. No co? No- Jeżeli ktoś nie ma, no to też nie będzie. Mogą być czarownice, które mogą mieć super, super ołtarze nie wiadomo co, a mogą być takie, które mają, nie wiem, kamień na parapecie i tyle. I to im wystarczy. Są różni ludzie, różne zainteresowania. Stąd oczywiście, że tutaj jest pewien rynek tych przedmiotów, które wiążą się z naszymi zainteresowaniami i on może rzeczywiście iść, roś- roś- rośnie rozstrzał cenowy i rosną różne rzeczy, które można kupić w miarę zasobności naszego portfela. I to dotyczy wszystkich. Ale tu jest jeszcze jedno pytanie. Pozwolę sobie zadać Tobie: czy część z tej religii albo nie, inaczej... Czy część tego, ścieżki czarownic nie wiąże się z tym, że no, w ludziach jest bardzo silny ten kult posiadania i- Mhm.
-wyobrażają sobie to w ten sposób, bo tak rozumiem to pytanie. Streszczam je, że osoby, że wchodząc na ścieżkę czarownictwa czy po prostu taką pogańską, w której odprawia się pewne rytuały związane z przyciąganiem dobrobytu.
Czy to nie jest też część, jakby taki aspekt nakręcający tą, te zainteresowania? Mhm. No, bo tak rozumiem pytanie naszego słuchacza. To znaczy, no, możesz powtórzyć? Możesz powtórzyć jeszcze raz. Przepraszam. Chodzi mi po prostu o to, czy osoby stają się czarownikami, czarownicami dlatego, żeby przyciągnąć do swojego życia przede wszystkim- Ale- -dobra materialne, pieniądze- Ale są- - karierę, powodzenie w biznesie. Są różne, jakby takie rytuały. Niektóre przyciągają dobrobyt, niektóre przyciągają miłość. W ogóle to ja tego nie mówiłam wcześniej. No, tak właśnie rozmawiamy o tej magii i o tych rytuałach i w ogóle. A, bo nie wiem, jak teraz mnie tam słuchacze postrzegają, że może ja cały czas robię rytuał z rytuałem, a tak naprawdę to ja w ogóle rzadko kiedy jakby z tego korzystam. Ja jeżeli przeprowadzam rytuał, to właśnie w jakimś takim aspekcie celebracji święta czegoś, co się dzieje w naturze.
Nie przyciągałam nigdy pieniędzy rytuałami ani miłości. Nic takiego nie robiłam. Więc to od razu wyjaśniam i myślę, że patrzenie na taką ścieżkę czarownicy pod tym względem, że można w sensie, że ludzie interesują się tym i zaczynają to robić i jakby wchodzą na tą ścieżkę, żeby nie wiem, przyciągnąć kasę, to myślę, że to jest błędne myślenie. Nie wykluczam, że są takie osoby, że, które tak sobie myślą, że o, dobra, to zrobię sobie jakiś rytuał i będzie. Ale to wszystko właśnie jest też, jest też kwestią takiej woli i szczerości w tym, co się robi. Można, można przeprowadzić rytuał, a na przykład i być już nastawionym na to, że o, to zaraz to zrobię i już będzie spoko.
A to może nie wypalić z takiego bycia zachłannym.... Posłuchaj, mnie się wydaje, że po prostu to są te proste skojarzenia, właśnie również dotykające tematyki filmów, tematyki hollywoodzkiej, gdzie czarownica pstryka w palce i nagle na stole pojawia się albo tort czekoladowy, albo dwa miliony dolarów w gotówce. I być może po prostu to się, to się stąd bierze. I nie wiem, dlaczego ludziom jest tak trudno uwierzyć, że kobiety, które dotykają- no bo jednak w większości są to kobiety, które dotykają tej sfery magicznej, które wchodzą na taką ścieżkę, przede wszystkim kierują się dobrem tej planety, dobrem wszystkich ludzi, wszystkich stworzeń na niej żyjących. Że one pracują bardzo mocno ze swoim wnętrzem i że zależy im, aby wyrównywać pewne energie, które po prostu są wokół nas.
One po prostu pełnią też rolę, no, swego rodzaju kapłanek. Nie wahajmy się użyć tego słowa, bo przecież każda kobieta tak naprawdę jest kapłanką domowego ogniska i wiele, wiele tyle, ile zależy od kobiet, to po prostu to jest ogrom. No, nie na darmo się mówi, że ręka, która kołysze kołyskę, rządzi światem, a rządzi przez to, że kształtuje nowe pokolenia, kształtuje swoje dzieci i tworzy pewną atmosferę w swojej rodzinie, w której albo się wzrasta, albo się upada. Stąd nie rozumiem, dlaczego ludzie upatrują tylko tego wątku. No, ale kładę to właśnie na karb tych produkcji filmowych i bajek, w których czarownice głównie zajmują się różnymi, bardzo merkantylnymi i podszytymi własną korzyścią czynnościami. O, tak powiem. A mi się wydaje, że to jest też kwestia braku zaufania, że tak mało kto teraz wierzy, że coś można robić bezinteresownie lub z pasji, że to wystarczy człowiekowi do szczęścia. No, ale to, to chwila. No jak tak, tak nie może być. No, coś, coś musi się za tym kryć, prawda? A wcale tak, tak wcale tak nie jest. To są naprawdę, są takie osoby. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale są takie osoby, którym naprawdę wystarczy własny rozwój i, i realizowanie się w pasjach i bycie dobrym człowiekiem. I nie musi za to iść jakiś pieniądz czy zuchwalstwo, czy zachłanność. No tak, tylko to są, to może przez fakt też, że ludzie sami nie czują kontaktu z naturą, z przyrodą.
Czują się odcięci od, od tego, co jest bardzo naturalne, spontaniczne i tego, co jest najbardziej najprostsze, można powiedzieć, czyli tego, żeby czuć się dobrze w świecie, życzyć innym dobrze i iść swoją ścieżką bez szkody dla czegokolwiek i kogokolwiek. No, dla niektórych to jest po prostu rzecz nie do pojęcia. Nie do wyobrażenia.
Wyobrażając sobie, że każda rzecz musi być podszyta właśnie zyskiem, podszyta taką nieodpartą chęcią uzyskania wymiernej korzyści tu i teraz, natychmiast. Pytanie. Symbolika... Aha, tu jeszcze jest najpierw komentarz. Przepraszam, że symbolika wpływa na duchowość człowieka. Także nie ma nic dziwnego w tym, że wiele czarownic potrzebuje jakichś symboli lub przedmiotów do swoich rytuałów. I tutaj pojawia się właśnie istotne pytanie: czy-- jak to jest Twoim zdaniem, że te pradawne symbole oddziałują również dzisiaj? Pentagram, swastyka, kołowrót, potrójny księżyc. Ja myślę, że to jest moje zdanie. To jest moje zdanie, co teraz powiem. Ja myślę, że to my nadajemy mocy symbolom, nie na odwrót. Jeżeli nie wierzymy w jakiś symbol lub nie jesteśmy w jakiś tam sposób z nim związani, to on nie będzie wpływał na nasze życie. Nie ma sensu nosić pentagramu, jeżeli nie wierzymy, że może nam pomóc. I, no i podobnie jest z innymi symbolami. Tak samo jest też z minerałami. Ostatnio w ogóle właśnie wrzucałam odcinek na mój kanał właśnie o mocy minerałów i nie wiem, czy, czy wiesz i czy inni słuchacze czy wiedzą, że minerały, moc minerałów została skwalifikowana przez naukowców jako placebo? Czyli tak naprawdę minerały nam nie pomagają naukowo, ale coś tam robią. W sensie są ludzie, którzy są w stanie udowodnić, że minerały im pomogły na przykład znaleźć miłość. Czy rzeczywiście coś tam ktoś nosi przy sobie minerał, który przyciąga pieniądze i nagle poprawiła się jego sytuacja materialna.
Więc skoro to nam pomogło, chociaż tak naprawdę nie działa, ale nasza wiara zadziałała, to czy to jest coś złego? Tak samo jest właśnie z symbolami. Myślę, że no, to, co właśnie mówiłam, że to nasza wiara napędza ich działanie.
No, tutaj bym się tak do końca z Tobą nie zgodziła, dlatego że uważam, że są pewne, że symbole pewne są symbolami pradawnymi. One są starsze dużo od naszej tradycji, powiedzmy tej, w której my się wychowujemy w obecnej dobie. One są starsze i od wielu kultur....
I wydaje mi się, że istnieje coś takiego jak energia kształtu i ta energia może oddziaływać również na ludzi współczesnych. Mhm. Nie wykluczam, że tak jest, ale ja- No, badania poważne nad tym, nad tym zjawiskiem prowadziło, prowadził Lechem Fazy Stefański, prowadził Włodzimierz Zylbertal i osiągnęli bardzo ciekawe wyniki w tym względzie. Także, no prastare symbole, takie jak na przykład runy.
One- Ale runy też są takie, że trzeba je w odpowiedni, w jakiś tam sposób ułożyć, żeby one zadziałały. Bo, albo po prostu używać ich z jakimś swoim założeniem. Bo jeśli na przykład wytatuuje się runy byle jak, no to one żadnego wpływu na nas mieć nie będą. Trzeba dopiero je jakoś dopasować, stworzyć jakiś skrypt runiczny, żeby zaczęły na nas oddziaływać. A jeżeli chodzi o tą energię kształtu, to nie wykluczam, ale ja osobiście jakby nie interesuję się takimi rzeczami, więc- Okej. Nie mogę się wypowiedzieć. Moim zdaniem jest tak, jak powiedziałam. Jestem może też zbyt racjonalna na takie rzeczy, bo wbrew pozorom jestem racjonalna.
Chociaż może mogę wydawać się szalona, ale, ale nie. Nie kochana, na pewno nie wydajesz się szalona. Jesteś bardzo, bardzo rozsądną i zebraną dziewczyną i bardzo przyjemnie się z tobą rozmawia. Bo i to jest, widzisz, kolejny, kolejna taka, kolejny schemat, który można bardzo łatwo dać się wkręcić. Czyli ludzie, którzy zajmują się zjawiskami paranormalnymi, ezoteryką, magią i innymi tego typu rzeczami, to są wszystko ludzie szaleni i kompletnie nieracjonalni, a już na pewno nie są nigdy sceptyczni. Tymczasem ja jestem wyjątkowo sceptycznym człowiekiem. Ale ja też! Żeby nie do czegoś przylgnąć- Właśnie teraz wyszła sceptyczność.
Tak, to trzeba się bardzo dobrze zastanowić. No wiesz, ja sobie to zawsze kojarzę z tą podwójną runą sigil, którą tatuowano, tatuowali sobie esesmani. Mhm. I myślę, że to jest najlepszy przykład tego, że jeśli dotyka się rzeczy, których się kompletnie nie rozumie, to potem właśnie rodzą się potwory albo jakieś bardzo złe, złe rzeczy budzą się w naszej rzeczywistości.
Przepraszam, ale tutaj zaglądam teraz do- Gdzie? Do czego? Kochana- Bo ja nic nie mam otwartego, więc też sobie zajrzę w jakieś komentarze. Pytanie jest takie: jak odczuć, że wokół nas istnieje pewna energia? Czy czujemy to na przykład jako strach? To są różne... Znaczy, no, naj-naj- jak najbardziej upraszczając, to tak: jeżeli to jest coś takiego negatywnego, to możemy czuć albo strach, albo niechęć, albo coś takiego. Takie odczucie obserwacji. Jeżeli to jest coś złego, ale też na przykład, jeżeli coś, jakaś, jakaś dobra, coś dobrego, jakaś dobra energia. Na przykład wchodzimy do jakiegoś miejsca, które jest właśnie, które odczuwamy energetycznie i jest dobre, no to możemy czuć takie ciepło w środku albo takie uczucie, że, że nigdy byśmy nie wyszli z tamtego miejsca. Taką miłość, taki spokój albo właśnie w drugą stronę: niepokój i strach. Gęsią skórkę. Dokładnie. Są też miejsca, które no, można różnie odbierać, dwojako. Tak. Uważam też, że są miejsca mocno przereklamowane.
Niezapomniane moje wrażenia z, z Malty, Hipogeum Seffardyjskie. Wiele osób doznawało tam, no, niesamowitych wrażeń. Słyszałam te opowieści, więc jak tam już się pojawiłam, to chciałam i do tego Hipogeum zejść. I powiem szczerze, że bardzo nieszczęśliwie się tam czułam.
Myślę, że była tam bardzo ciężka, niezrozumiała dla mnie energia. I jeżeli ktoś szuka wrażeń, takich właśnie doświadczania w szczególnych miejscach, które no, przecież Hipogeum jest starsze od piramid, to nie polecam tego miejsca i uważam, że należy się zawsze kierować jakimś wewnętrznym głosem. I jeśli, a nie tym, co mówią, czy też czują, czują inni. To znaczy tak- Pytanie: Natalio, czy ty próbujesz zbliżyć się ze swoim bóstwem lub kontaktujesz się z nim? Jeśli tak, to w jaki sposób? Medytacja, rytuał, może coś jeszcze innego? Pytania od słuchacza.
To znaczy, no, szczerze mówiąc, to teraz trudno mi na to odpowiedzieć, bo jestem w takim momencie życia, gdzie właśnie zastanawiam się nad takimi rzeczami. I wcześniej miałam większą wiarę właśnie w bóstwa. Traktowałam je w bardziej dosłowny sposób i tak, kontaktowałam się, starałam się skontaktować lub w jakiś tam sposób oddać im cześć poprzez rytuał czy właśnie medytację nakierowaną na kontakt z danym bóstwem. A obecnie jestem na takim etapie myślenia o takich, o bóstwach jako takich, jakby bardziej takich... Myślę o nich w taki bardziej metaforyczny sposób. Nie traktuję ich dosłownie, więc obecnie od kilku miesięcy nie robiłam-... nic, żeby się z nimi skontaktować. Idę teraz, no, myślę intensywnie nad tym, więc jak coś wymyślę, to na pewno zacznę coś działać. A wcześniej to właśnie tak jak mówiłam, że to było bardziej takie rytuały, ale to nie, nie żeby coś ugrać, na przykład poprzez energię jakiegoś bóstwa, tylko po prostu, żeby, no, oddać mu cześć albo żeby, żeby jakby to bóstwo wiedziało, że o nim myślę. Tak powiedzmy. No, mnie bardzo odpowiada takie po-podejście Dalekiego Wschodu, że tak naprawdę, na przykład mantrując, jesteś w takim stanie, w którym zbliżasz się do jakby ideogramu, do energetycznego ideogramu tego bóstwa, z którym chcesz nawiązać kontakt. Ponieważ były to potężne energie, więc wielu uważa, że one nadal są i dotykają nas tutaj. I można się z tą energią połączyć. Można, jak gdyby dotykając jej, wznieść siebie samego. Tak. I taka, taką formę... uważam, że taka forma modlitwy, medytacji jest chyba najbardziej dla człowieka napędzająca, dająca mu siłę, energię. Ona ma największy sens. Moim zdaniem. Ja teraz wrócę jeszcze może do tych pytań, które chciałyśmy, tych spraw, które chciałyśmy poruszyć. A chyba już wszystko powiedziałyśmy. Tak mi się wydaje, nie? O, kochana, tu byśmy do czwartej nad ranem wszystkiego nie powiedziały. O! Czy zaklęcia, zwłaszcza miłosne, nie narusza, nie naruszają wolnej woli drugiego człowieka? Zależy od zaklęcia. Bo są zaklęcia, które mogą naruszać tą wolę. Mogą. To są, to się nazywa spętaniami miłosnymi, czyli jak w kimś się zauroczymy i ta osoba nie zwraca na nas uwagi, no to wtedy można, można jakoś go, tą osobę, tę osobę przyciągnąć do siebie, żeby chociażby zwróciła swoją uwagę na nas. I to już jest jakby takie, no, wpływanie na życie tej osoby.
Natomiast są... I to jest moim zdaniem złe. Natomiast są zaklęcia miłosne, które jedynie mają nam pomóc w znalezieniu tej miłości i to wpływa tylko na nas, bo nikomu tym krzywdy nie robimy. Po prostu dajemy sobie szansę na miłość. I to, co jest bardzo ważne w takich, w magii miłosnej i jakby przeprowadzaniu takich zaklęć, to to, żeby podczas właśnie rzucania zaklęć, jak powiedzmy, przeprowadzania jakichś rytuałów miłosnych, nie myśleć o konkretnych osobach, bo to nawet jak wtedy, nawet wtedy, jak, jak przeprowadzamy rytuał, który nie, ma na celu nam wspomóc w znalezieniu miłości, to myśląc o jakiejś osobie, od razu ją jakby do siebie przywołujemy.
No, tak. Karmimy, w myśl zasady karmisz to, o czym myślisz. Dokładnie. No więc to trzeba bardzo rozróżnić. Dlatego te zaklęcia miłosne i ta cała magia miłosna są takie bardzo zdradliwe, bo możemy się w kimś cicho podkochiwać lub ktoś, ktoś może się nam podobać i tak będziemy chcieli coś zrobić, żeby, żeby przyciągnąć miłość, ale gdzieś tam z tyłu głowy będzie ta osoba i tak naprawdę nie będziemy chcieli przyciągnąć miłości, tylko, tylko tę osobę, która się nam podoba. I to jest właśnie takie, że no, nasz własny umysł może nas zdradzić. Więc myślę, że lepiej jest zagadać niż, niż jakieś rytuały i zaklęcia uskuteczniać.
Jeżeli chodzi się o, o no, przyciąganie konkretnej osoby. Natomiast rytuały miłosne, zaklęcia miłosne, które mają nas otworzyć na nową miłość, mają nam pomóc zamknąć jakiś rozdział w życiu, z którym się jeszcze nie pogodziliśmy, nawet, nawet tak psychicznie, tak, że, że może czujemy się okej, ale gdzieś głęboko, głęboko czujemy, że coś jest nie tak, to, to jest jak najbardziej okej. Jak najbardziej spoko. Myślę, że to nam może bardzo pomóc. No bo to, o czym ty mówisz, to tak naprawdę jest forma psychoterapii, autoterapii, którą- Można tak powiedzieć. Tak. Którą możemy przeprowadzić, jak gdyby na własnym, żywym organizmie. Stąd myślę, że trzeba jakby postawić bardzo dużą i po prostu konkretną granicę między tym, co jest otwieraniem się czy też zapraszaniem czegoś, bądź kogoś do swojego życia, a wpływaniem na rzeczywistość w sposób magiczny i wpływaniem w taki sposób, który narusza wolną wolę, przestrzeń osobistą, przestrzeń mentalną innej osoby. Tak. Ja uważam, że po prostu jesteśmy tak silni, jak silna jest nasza wola i jeśli jesteśmy przy tym zrównoważeni i zintegrowani, to wtedy wchodzimy w taki aspekt rozwoju osobistego, rozwoju duchowego, który jak gdyby a priori wyklucza, wyklucza taką możliwość, żebyśmy komukolwiek zrobili krzywdę, ponieważ jak gdyby jesteśmy ponad to. Natomiast odbiór osób, które w ten sposób idą tą ścieżką, bywa bardzo różny i czasami mam wrażenie, że zdarzają się ludzie, którzy chcieliby za pomocą tych osób załatwić bardzo nieprzyjemne rzeczy. Jak gdyby wiesz, wyjąć te gorące kasztany z ognia cudzymi rękoma. Mhm. I nie wiem, jak w twoim przypadku, ale wiem, że z-... Są osoby, które, no, nie mają żadnych zahamowań i potrafią się zwrócić, choć ja się, ja się jak gdyby tym w sposób szczególny nie zajmuję, to nawet do mnie zwracały się osoby wprost. To znaczy: czy potrafi pani rzucić klątwę na tą osobę, którą ja wskażę? I jestem gotów za to zapłacić każde pieniądze. Miałam takie- Zdarzyło ci się to?
Oczywiście, oczywiście. I nie tylko takie. Nie tylko takie. Mogłabym dużo historii opowiedzieć. No to opowiedz coś, chętnie posłuchamy. Może nie, może... No, ale Natalka, czasami trzeba też mówić o rzeczach nieprzyjemnych, o rzeczach trudnych, dlatego że to oczyszcza atmosferę, która tworzy się wokół osób, no, dotykających w jakimkolwiek aspekcie właśnie tej rzeczywistości niejawnej. Ale wiesz, no, ja każdemu staram się odpisać prywatnie, jeżeli coś takiego się zda...
Znaczy tak: ja pamiętam, że miałam na początku istnienia kanału bardzo dużo pytań, jeżeli chodzi o takie rzeczy. Później zaczęłam jasno mówić w swoich filmach i też na innych moich social mediach, że ja się takimi rzeczami nie zajmuję i nie jestem osobą, do której należy się zgłaszać. Więc to potem trochę przycichło.
Ale na przykład mam dużo pytań, czy, czy stawiam tarota albo inne karty za pieniądze. Ostatnimi czasy to się bardzo często zdarza. Natomiast myślę, że takie pytania do osób, do osób, które zajmują się takimi rzeczami, nie są aż tak bardzo szkodliwe. Nie są aż tak bardzo szkodliwe jak osoby, które zajmują się takimi rzeczami i robią takie rzeczy za pieniądze i się ogłaszają w sieci, na jakichś tam portalach, no i wykonują to po prostu normalnie. Więc tak, takie jest moje zdanie, że to, jak ktoś, że ktoś zapyta, no to zapytał, był ciekawy.
Zawsze możesz odmówić, zawsze możesz powiedzieć: słuchaj, to nie jest dobry pomysł, bo nie wiem, zrobi się to i to nie dość, że się odbije na mnie, to jeszcze się na tobie odbije. Albo, że to ci nie da nic dobrego, bo, bo to do ciebie po prostu wróci ta cała energia skumulowana.
Ale- No właśnie i może to trzeba bardzo, bardzo wyraźnie powiedzieć. Skoro już o tym rozmawiamy, czemu nie? Ale to jest ciekawość, to jest ciekawość. Bo tak jak już mówiłyśmy, żyjemy w takim kraju, gdzie to jest, nie ma, no, mało się mówi o takich rzeczach i jednak mały jest procent osób, które się takimi rzeczami interesują. Więc ta ciekawość dla mnie jest zrozumiała. Bo tak, ale, ale, ale jeżeli chodzi o właśnie o wykonywanie takich rytuałów i zgoda na to, to jest dopiero problem. A jeszcze większym problemem to już w ogóle to są osoby, które na tym, które oszukują i na naiwności ludzkiej pieniądze zarabiają. No, mało tego, trzeba by było może powiedzieć wprost, że pewne rytuały polegają, które mają zaszkodzić innym osobom, polegają na tym, że jest to, przynajmniej ja to tak bym najprościej opisała. Jeżeli uważasz inaczej, to mnie skoryguj, że wysyła-, wysyłamy coś na kształt złej strzały w kierunku osoby, której chcemy zaszkodzić.
Żeby ta zła strzała działała na tą osobę przez dłuższy czas ona musi być jakoś zasilana energetycznie. Więc nie łudźcie się, drodzy potencjalni- Zainteresowani. Tak, zainteresowani i klienci owych czarnomagicznych osób. Nie łudźcie się, że taki mag połączy tą energię zasilającą ze sobą- No właśnie! Tylko połączy ją z wami. Tak samo, tak samo nie ma co się łudzić, że zaszkodzi się komukolwiek zapalając czarną świeczkę czy cokolwiek takiego, bo do tego potrzebne jest bardzo duża energia. Często potrzebne jest coś personalnego, czyli na przykład krew albo łzy. Tak samo do rytuałów miłosnych też.
Więc to nie jest takie mambo dżambo, że pójdziecie, zgłosicie się do byle kogo, zapłacicie trzysta złotych za rytuał ze świeczką. Bo, no nie, no to jest, no, to nie wyjdzie, no. To znaczy, wiesz, tych, którzy w ten sposób dają, idą i są gotowi zapłacić pieniądze za to, żeby ktoś w ich imieniu zrobił komuś innemu krzywdę. I tak naprawdę cała krzywda dotyczy wtedy tej osoby, tego zleceniodawcy, ponieważ on zostaje oszukany. Czyli zobacz, jak karma działa. No tak. Od razu wraca.
Permanentnie. W tym wypadku. Natomiast gorzej, jeżeli oni trafiają do osób, które naprawdę potrafią to zrobić i nie mając wiedzy, że do końca swoich dni będą zasilać tą strzałę, którą wysłali. Albo co gorsza, jeśli osoba, której chcą zaszkodzić, ma wokół siebie bardzo czystą energię i jest to człowiek szlachetny, to ta strzała odbijając się od tej osoby, rzeczywiście wróci do nich. I wtedy zaczynają się ludzkie dramaty, bardzo poważne. Ale to wtedy osoba, która robi ten, przeprowadza ten rytuał, zgadza się, żeby, żeby to zrobić, no, to powinna poinformować, jakie są skutki. Ale że w życiu nie poinformuje, ponieważ- Ale- Ty mówisz o trzystu złotych.
Takie rytuały kosztują często, gęsto tysiące złotych, a nie trzysta. Ja mówiłam o takich staplerach. Okej. Którzy zapalają świeczki i tyle. Ale jeżeli idzie się do, powiedzmy, profesjonalisty, no to uważam, że taka osoba powinna poinformować o konsekwencjach. Jeżeli już- Poinformuje, bo nie ma żadnych skrupułów. Gdyby jakiekolwiek miała, nie wykonywałaby takich rytuałów. No, to, to już jest zależne od człowieka. No to na to już jest- Ale kochana, po to jest też ten program, żebyśmy o tym powiedziały. I widzisz, już- No i powiedziałyśmy. Coś ku większemu dobru zrobiłyśmy, można twierdzić. Pytanie, czy Waszym zdaniem choroby psychiczne są chorobami duchowymi?
Mm.... To może ty pierwsza, bo masz większą wiedzę na ten temat, więc z chęcią ciebie posłucham. Tak, a potem powiedzą: zaprosiła gościa, zagadała, ale się bardzo nadaje. Ja cię bardzo lubię słuchać, więc proszę. Ale ja ciebie tu zaprosiłam po to, żeby ciebie słuchać. To ci powiem- W trzech zdaniach.
Potem. W trzech zdaniach, jak najkrócej i jak najwięcej czasu zostawiając dla ciebie. Powiem tak: uważam, że wszystkie choroby są chorobami duchowymi, dlatego że najpierw choruje duch, a potem dopiero zaczyna chorować ciało. Zważywszy, że mamy ciała subtelne, nawet kilka ciał subtelnych, no to ta energia, która wchodzi w te ciała subtelne i zaczyna, no, robić swoją złą robotę, zanim dotrze do ciała fizycznego, chwilę to trwa. Na przykład mówi się o tym, że ludzie, którzy chorują na przykład na Parkinsona, to są ludzie, którzy przez lata mają obsesję władzy, obsesję kontroli, obsesję panowania nad otaczającą rzeczywistością, wręcz narzucania jej innym. I ich choroba, która objawia się między innymi tym, że coraz bardziej i w sposób nieunikniony tracą władzę nad swoim ciałem, jak gdyby odzwierciedla to przesilenie, tą, to przesilenie energetyczne, czyli to, co oni czynili wokół siebie, to do nich energetycznie i duchowo wraca.
I objawia się właśnie w taki sposób, że tracą władzę nad własnym ciałem, czyli jakby tą najbardziej podstawową władzę, jaką chcą mieć. Ale patrz, to jest związane jakby z ich charakterem. To przypuszczam, że to znaczy, to- Charakter to jest, kształtuje również świadomość. Tak, tak, ale to jest dobry przykład, to, co powiedziałaś i ja się z tym zgadzam. I też dużo rzeczy: traumy z dzieciństwa, stres, takie... To wszystko, takie, takie, taka nerwowość. To też ma wpływ na naszego ducha, na nasz spokój i to potem finalnie też może skutkować jakimiś chorobami. Natomiast ja mam, tak mam pół na pół, bo z jednej strony to, co powiedziałaś, jest jak najbardziej słuszne, a z drugiej strony na przykład nie potrafię do siebie przyjąć tego, że nowotwór chociażby może być chorobą, wiesz, z duszy, że nowotwór mógłby się zacząć w duszy. Tak samo, jak tak samo jak uważam, że są choroby, które właśnie można wyleczyć poprzez leczenie ducha i umysłu. Ale są też takie, które no, nie zgadzałam się z takim myśleniem, że tak można je wyleczyć. Chociażby właśnie nowotwory. A są osoby, które w to wierzą. To znaczy, wiesz, Natalko, no, ja jestem bardzo głęboko przekonana o tym, że oczywiście, jeżeli wydarza się wypadek i człowiek sobie kosiarką palec utnie, no to trudno się tu doszukiwać, przynajmniej na pierwszy rzut oka, trudno się tu doszukiwać jakichkolwiek powiązań duchowych. Natomiast uważam, że wszystko to, co jest w nas, ma wpływ na nas. Każda emocja, każda trauma, ale i każda radość.
Nie jest przypadkiem, że optymiści chorują rzadziej. To nie jest przypadek. Zwróć też uwagę, no, pozwolę sobie tutaj jeszcze dodać, że jak w świadomości i w tym ogólnym, takim naszym codziennym odnoszeniu się do pewnych tematów pojawia się choró-, temat chorób. W jakim kontekście? Mówimy: coś leży mu na wątrobie, on tego nie może strawić. W sensie, że wiadomo, nie może się pogodzić z pewną sytuacją, nie może tego strawić, nie przeszło mu to przez gardło. To albo to mu leży ciężarem. Ta rzecz, to wydarzenie to jest ciężar na jego piersi. No i z jakimi chorobami masz skojarzenie? Wątroba. Choroby gastryczne. Tak? No tak, tak. A przecież w formie takiej potocznej dotyczy to sytuacji, które są związane z emocjami. To nie jest, to nie jest jakaś przypadkowa zbieżność, że mówimy o tym w ten sposób, tak? Że leży mu to na żołądku czy na wątrobie, czy, czy że leży mu to na sercu. I później pojawiają się pewne choroby. To jest tak, jak można tu również mówić o samospełniających się przepowiedniach, że jeżeli ktoś powtarza przy każdej, przy każdym jakimś nieprzyjemnym momencie czy stresującym: no, chyba mnie szlag trafi, no to w końcu- W końcu go szlag trafia.
Szlag trafia i umiera w bardzo takich nagłych okolicznościach. Wylew, zawał, cokolwiek. Ale to są, tak, ale to wszystko, co mówisz, to są, to są jakby rzeczy związane z naszym umysłem, z tym, co my kreujemy. A nie wiem, czy to, o co... Już nie pamiętam tego pytania. Czy to się rozchodziło o ducha, czy o umysł?
Czy choroby psychiczne są chorobami duchowymi? Więc ja zaczęłam, że wszystkie choroby są chorobami duchowymi. Okej. Uważam, że wiele chorób kwalifikowanych, klasyfikowanych przez medycynę jako choroby psychiczne, jest objawem cierpienia i choroba, jest chorobą tak naprawdę duszy.
Zaczynając od depresji- Tak. Przez schizofrenię na przykład, czy osobowość wieloraką. Gdzie tutaj można do tej, do tego podchodzić różnie, bo z jednej strony są teorie mówiące o tym, że właśnie schizofrenia lub osobowość wieloraka to są choroby związane na przykład z opętaniami duchowymi. Ale to tak- Ale są tacy, którzy twierdzą, pozwól tylko dokończyć.
No, no, no. Że to są na przykład transmisje jakieś dotyczące poprzednich wcieleń.... Znaczy, jeżeli chodzi o choroby psychiczne, to, to też właśnie tak uważam, że, że mają wiele wspólnego i są ściśle związane z jakby krzywdą ducha i z, z traumą albo no, z jakimś śladem po prostu na duszy. I w ten sam sposób uważam, że istnieje wiele chorób. No, tak jak powiedziałam, jeżeli się przewrócimy i rozbijemy sobie kolano, no to jest wypadek. To, to się po prostu zdarza. My żyjemy, my istoty dualne, czyli istoty duchowo-fizyczne, no, żyjemy w świecie fizycznym, mamy tą swoją duchowość, mamy tą, tą, tą swoją stronę niewidzialną fizycznymi oczyma.
Niemniej żyjemy w świecie fizycznym i dotykają nas różne, różne rzeczy z naszą rzeczywistością związane. Jeśli chodzi natomiast o choroby, może powiedzmy przewlekłe, tak? Może użyję takiego sformułowania, żeby dojaśnić, o co mi chodzi. Choroby przewlekłe, bo przecież rak, Alzheimer, Parkinson, wiele innych tego rodzaju chorób nie bierze się znikąd, nie bierze się, nie tworzy się w naszym organizmie w przeciągu tygodni. To są miesiące albo lata, kiedy, kiedy na te choroby zapadamy. Oczywiście, że my na swoje ciało wpływamy. Tu ktoś napisał, że choroby zaczynają się niektóre również od palenia papierosów.
Oczywiście! Zaczynają się od używek, od- A, to oczywiście, no tak. Jedzenia. Zaczynają się od fatalnej, fatalnego i jakości powietrza. To wszystko ma wpływ. To też ma wpływ, ale- No tak, nie ma z tym co dyskutować.
No, nie ma z tym co dyskutować, ale czasami zastanawia fakt, że ludzie, którzy przeżyli straszne warunki bytowe, mam tu na myśli na przykład ludzi, którzy przeżyli, urodzili się gdzieś, powiedzmy, w okresie koniec pierwszej wojny światowej, gdzie był głód, głód i ubóstwo.
Jako młodzieńcy, kiedy tak naprawdę wchodzili w dorosłe życie, zastała ich druga wojna światowa. Ci ludzie przeszli Syberię, przeszli obozy koncentracyjne. Oczywiście nie wszyscy, ale byli tacy, którzy dzięki hartowi swojego ducha przeszli przez to wszystko i jeszcze dożyli setki. No tak. Gdzie wydawałoby się, że ich organizmy powinny być tak zdegenerowane, tak zniszczone, że nie, nie, nie ma szans. Natomiast ci ludzie przeszli przez to wszystko.
Więc ja wierzę w ludzkiego ducha. Oczywiście ktoś powie: naiwna taka. Nie interesują mnie te komentarze. Jestem pełna wiary w człowieka duchowego, w człowieka, który musi być najpierw mocny duchowo, a wtedy wielu rzeczy ze sfery fizycznej nie musi się obawiać. I to tak à propos chorób.
Natomiast wierzę w to, że choroby psychiczne są przede wszystkim chorobami duchowymi i myślę też, że za małą nieszczęście osób, które zapadają na te choroby, u których są one zdiagnozowane, polega na tym, że przede wszystkim proponuje im się rozwiązania farmakologiczne, a dużo mniej rozwiązań terapeutycznych, bez względu na to, na ile alternatywne czy kontrowersyjne są te terapie. To moje zdanie.
No, no zgadzam się z Tobą. Nie wiem, co mam jeszcze powiedzieć. No- Idealnie to spuentowałaś i już. Przepraszam, bo ja tu jednym okiem czytam, co, co- Mhm. Tak, panie chwalą nas, że ciekawy program, słuchacze. Dziękuję uprzejmie. Ja również.
I w Twoim imieniu. Moje panie, co sądzicie o ludziach, którzy kreują rzeczywistość? Czyli myślę, że chodzi tutaj chyba o ludzi polityki, władzy. Tak to odbieram. Tak odbieram to pytanie. Proszę mnie skorygować, jeśli chodzi o coś innego. No, ja mogę powiedzieć tylko tyle, że uważam, iż są to osoby, które działają z ogromnym rozmachem, mają wpływ na umysły i zastanawiałabym się, na ile ich działania wynikają z pewnych czy z pewnej kalkulacji, a na ile na ich działania właśnie oddziałuje świat duchowy. A ja myślę, że nawet jak w jakiś sposób ten świat kreują, to osoby świadome nie poddają się tej kreacji, czyli no, mają własny rozum, tak? I potrafią odróżnić ten wykreowany świat. Jeżeli dobrze odbierałam to pytanie, mam nadzieję.
Myślę, że tak. Od tego właśnie rzeczywistego, bez tego całego zakłamania. No cóż, nie da się ukryć, że to pytanie w jakiś sposób odnosi się również do naszej obecnej sytuacji, w której się wszyscy znajdujemy, czyli tak zwanej pandemii. I tu jasno jak na dłoni widać różnicę-... w poglądach i widać też osoby, które przyjęły pew-pe-pewien, pewien kierunek i usiłują nas wciągnąć w strach, w przerażenie, w taki paraliż wręcz naszej wolnej woli. I z drugiej strony mamy osoby również znane i szanowane, które mówią: „Nie bójcie się, to wszystko wygląda zupełnie inaczej”. To wszystko, ta rzeczywistość pandemiczna w znacznej mierze zależy od tego, jak my się do niej ustosunkujemy.
Ciekawe jest to, że zwykle ludzie władzy przede wszystkim używają strachu i manipulacji. I to jest coraz- Ale tak od zawsze było. To bez strachu nie da się ścisnąć społeczeństwa, żeby się zdyscyplinowało. To, no, to jest taka praktyka znana od dawna, więc- No, w tej... Tak, ale wydaje mi się, że w tej chwili poprzez media ta, ta praktyka nabrała nowego- Ale to, tak, tak!
- wymiaru. Tylko musimy, musimy rozróżnić, bo teraz, bo tak: raczej mówimy o politykach, a jeżeli chodzi o media, to media to jest kompletnie inna rzecz, bo media, teraz głównie mamy media internetowe i ludzie najczęściej siedzą w internecie, w sieci.
I ta sytuacja, która jest obecnie dla mediów, dla różnych portali i tak dalej, to jest, jest idealna, bo mają tyle odsłon, tyle wejść. Wystarczy jeden clickbajtowy tytuł, który budzi strach. To nie rozumie się, to nie jest kwestia tylko polityków, jakiejś gry politycznej, tego, jak oni właśnie kreują rzeczywistość, co może być prawdą, a co nie jest prawdą. To jest też bardzo duża, bardzo, bardzo się do tego przyczynia, przyczyniają się do tego media, które są często poza, poza polityką. One wykorzystują tę sytuację, że po prostu nabijać sobie wyświetlenia. Wystarczy jeden tytuł, bardzo taki zachęcający, który budzi przerażenie i człowiek może nawet nie, nie przeczytać tego artykułu, ale już ma niepokój zasiany w umyśle i w sercu. Więc no, mnie się wydaje, że to nie jest zbieg okoliczności, że najwięksi, najpotężniejsi dyktatorzy mieli w swoich, mieli do dyspozycji media. Bo zwróć uwagę, kiedy Napoleon pojawił się i doszedł do władzy, no i wiadomo, wojny.
No, po prostu ogromną, ogromną władzę zyskał również dzięki temu, że w tym okresie pojawiła się prasa. Hitler - radio. Dobrze, ale to, ale to musimy. Tak! Są, są- nie zaprzeczam. Są media, które działają dla władzy, dla, dla tych, którzy rządzą, dla polityków. Biorą w tym udział. Ale też nie możemy zapominać, że są media, które nie są jakby pod, pod butem jakiejś partii czy czegokolwiek. One po prostu wykorzystują tę sytuację i też potrafią budzić strach.
Też, też- No tak, tylko- tych ludzi zaszczuwają. One są- I to są też, to są wielkie portale, niekiedy, więc- No, bo oni są pod jedną zasadniczą władzą, władzą pieniądza. Właśnie! To też jest władza. To tak, tak, tak, ale ja mówię- Wracamy- jeżeli chodzi o polityków, to- Tak, tak, korekta. Nie chodzi o politykę.
Chodzi o ludzie, którzy kreują swoją rzeczywistość. Nie w złym sensie. Przykład jest, na przykład ktoś jest chory i... Przepraszam. Przykład taki: ktoś chory, a osoba mówi mu: „Będziesz zdrowy” i ten ktoś faktycznie zdrowieje. Ale to swoją rzeczywistość czy czyjąś rzeczywistość? No to i swoją, i czyjąś w takim bądź razie, bo nie do końca rozumiem. Ale rzeczywiście możemy się zastanowić, czy...
O, to jest ciekawy aspekt. Czy takie właśnie rytuały o lekkim podtekście, powiedzmy, magicznym, mogą twoim zdaniem mieć taki wpływ uzdrawiający? Myślę, że tak. Uzdrawiający. Myślę, że tak. To jest wpływ na, na inne osoby. Może to robić też na sobie, można robić to na innych osobach. To w przeciwieństwie do tych zaklęć miłosnych, no, wiadomo, że to wpływa, ale to wpływa w dobry sposób.
Jeżeli robimy coś ze szczerości serca, to, to myślę, że to się może udać i no i że takie rzeczy się dzieją. Ja sama tak z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że robiłam takie rzeczy i się udawało. Więc, więc tak. Czyli rozumiem, że robiłaś jakieś rytuały, które miały wzmocnić twojego- Miały za zadanie... Nie, nie, nie. Miały za zadanie wzmocnić mojego brata, bo mój brat jest niepełnosprawny i miał w swoim, miał taki okres.
Znaczy nie, no, to jest ciężki temat, ale miał cięższy okres w życiu i bardzo dużo wtedy robiłam, żeby mu pomóc. No i wyszedł na prostą, więc myślę, że też się przyczyniło do tego, że, że było potem lepiej. No, bo wiesz, ja myślę, że w pewnym stopniu, przynajmniej w daw- w dawnych, mam na myśli naprawdę starożytność.
Kobiety, które, kapłanki, kobiety, które wykonywały nie tylko pewne rytuały, ale też używały leczniczych mikstur. One jak gdyby oferowały taką kompleksową usługę, tak? Czyli wpływały poprzez zioła et cetera na ciało i-...poprzez rytuały, którym poddawały pacjentów chorych, wpływały na umysł, na ducha właściwie. I o to mi chodzi. No, potem niestety zapłaciły w pewnym okresie za to straszną cenę, ale kto wie, czy magia do pewnego stopnia, przynajmniej w pewnym jej aspekcie, nie była swego rodzaju początkiem psychoanalizy?
Tak mi się to teraz skojarzyło, że- Tak, ale też ja generalnie uważam, że takie, ta magia cała i w ogóle to, to jest bardzo zaawansowana nauka i jeszcze jako nie ogarniamy tego za bardzo. Trochę z tego czerpiemy, ale myślę, że przyjdzie czas, że po prostu to stanie się jakoś udokumentowane bardziej i stanie się takie oczywiste, że hello, to rzeczywiście istnieje i każdy będzie z tego korzystać. Ja myślę, że jednak dobrze by było, żeby ludzie najpierw osiągnęli pewien pułap rozwoju duchowego, moralnego, etycznego i dopiero wtedy mogli sięgnąć po bardzo subtelne narzędzia, czyli te narzędzia, o których w tej chwili rozmawiamy. A pytanie, jaki stosunek mają Panie do tematu przeznaczenia? Pani Natalio, przeznaczenie.
Przeznaczenie. Hmm. To znaczy ja wolę, ja wolę wierzyć w to, że jestem panem swojego losu, panią swojego losu i że sama kreuję własne, własne życie i, i nie spotka mnie nic takiego jak przeznaczenie. Że po prostu... No, mam nadzieję, że słuchacze i że Ty też wiesz, o co mi się rozchodzi, że po prostu, no, sama jestem kowalem swojego losu. Do przeznaczenia mam bardzo takie ambiwalentne odczucia. To jest bardzo budujące zawsze dla człowieka stwierdzenie: jestem kowalem swojego losu i pod wieloma względami myślę, że tak właśnie jest. Natomiast jest, istnieje również grupa ludzi, istnieją tacy ludzie, którzy po prostu lubią mówić o przeznaczeniu. Ale nie uważasz, że przeznaczenie to jest coś takiego, że no, że to trochę tak sprawia, że, że jak na przykład wszystko się kładzie na tą szalę przeznaczenia, że na pewno coś tam mnie spotka w życiu, coś z przeznaczeniem, to, to nie jest trochę lenistwo? Nie uważasz tak? No, ja w ogóle właśnie, no, nie tyle lenistwo, co po prostu łag- Wyzbywanie się odpowiedzialności za swoje życie. O! To bardziej. To bardziej, Natalio. No to ja też tak uważam. Mam takie odczucia co do tego właśnie. Tak, dlatego że wiele osób posługuje się terminem przeznaczenie jak, jak tarczą. To nie moja wina, że, że mnie się w życiu nie powiodło. Tak.
To jest na taki los, fatum. Właśnie. Et cetera, et cetera. Natomiast na pewno jest tak, że człowiek rodzi się z pewnymi potencjałami i z pewnymi deficytami. Ale to tak, to, to, to oczywiście. Jeżeli tak mamy patrzeć na przeznaczenie, to, to tak. To tutaj mogę się zgodzić. Więc w tym aspekcie tak, może tak być i dlatego- Ale myślę, że pytanie, pytanie, pytanie bardziej było pod tym względem, o czym mówiłyśmy wcześniej, że właśnie, no, to, co mówiłyśmy, że nie, nie, że ktoś się z czymś rodzi, z jakimiś tam predyspozycjami i to jest jego przeznaczenie, tylko bardziej właśnie to, że coś może człowieka w życiu spotkać i to jest przeznaczenie albo coś go nie spotkało, nie miał szczęścia, nie wiem, nie zarabia dużo pieniędzy albo nie wiem, nie ma domu z basenem i to jest jego przeznaczenie.
Rozumiesz? No. No i, i tak, i nie, bo ja jestem... Zobacz, jaka ja jestem uparta. Ja się już zaczynam starzeć i z uporem wrócę jednak do tego, że jest istotne, istnieje coś takiego na przykład w astrologii, jak jakość duszy, tak? Mhm. I w związku z tym może być, wyobraź sobie dwóch mężczyzn rodzi się dokładnie w tym samym punkcie geograficznym, o tej, w tej samej sekundzie, minucie, dokładnie w tym samym momencie, w tym samym szpitalu rodzi się dwóch chłopców.
Właściwie ich horoskop powinien być bardzo podobny. Pokaże on te, te same lub podobne potencjały i te same deficyty. W potencjałach może się okazać, że na przykład są niezwykle utalentowani w kierunku muzyki. I co? I jeden, i ktoś powie: no, ale oni mieli taką i taką, taką czy inną drogę. I to nie jest prawda. To, co mówi horoskop. A wygląda to tak, że jeden został, jeden z nich będzie Paganinim, drug-- ogromnym talentem muzycznym, a drugi zostanie tylko stroicielem fortepianów. Obydwaj mają zaakcentowane coś w momencie swego narodzenia. Natomiast uważam, że każda dusza schodząc tutaj, ma pewien plan i ten plan próbuje mniej lub bardziej efektywnie realizować. I czy to jest przeznaczenie? Trudno mi powiedzieć. No, to ja też tak- To jest semantyka. Tak, to są słowa.
My różne rzeczy nazywamy. Natomiast uważam, że to jest możliwe, że jest coś takiego. Coś takiego może mieć wpływ na nasze życie, bo my sami tego chcemy, żeby miało. Natomiast do białej gorączki doprowadzają mnie te wiecznie wyciągane tematy klątw rodowych. Mój Boże, jakiś, jakiegoś fatum ciążącego nad życiem konkretnej osoby.
Mm. Uważam, że zbyt często jest, staje się to wymówką dla nas. No, jeżeli, jeżeli mówimy o przeznaczeniu jako o wymówce do braku sukcesów czy jakichś, po jakichś porażkach życiowych, to, to pod tym względem nie. Ja, mm, też mnie to irytuje, ale jeżeli chodzi właśnie o to, co mówiłaś, chociaż, chociażby z tymi dwoma muzykami, z tym, z jakimi predyspozycjami się rodzimy, to jak najbardziej się z tym zgadzam. Ale też musimy wziąć poprawkę na to, że nawet jak-... Nawet właśnie, jeżeli wróćmy do tych muzyków, no to też to wszystko to jest taki nieoszlifowany diament i to szlifowanie to jest to, co my przeżywamy w życiu. I mógł jeden się urodzić w super rodzinie, a drugi mógł się urodzić w rodzinie dysfunkcyjnej. To wszystko ma wpływ na nasze decyzje, na to, jaką ścieżką będziemy kroczyć, na to, kim się finalnie staniemy. Może być jakieś takie, może być jakieś takie przeznaczenie, takie wiesz, takie, takie narodzeniowe, tak to nazwijmy. Ale co my z tym dalej zrobimy, to już jest w naszych rękach i to wpływa na to wiele czynników. Wpływa na to wiele czynników i czasami zdarza się, że człowiek rodzi się w tak niesprzyjających, niesprzyjającym otoczeniu, w warunkach, które no, na pierwszy rzut oka wykluczają jakikolwiek rozwój. A jednak ten człowiek przełamuje. Wolna wola. Silna wola. Ja to ciągle powtarzam. Tak.
Przełamuje to wszystko i realizuje się często przy okazji też czyniąc wiele dobrego dla innych ludzi. I może dojść naprawdę do, tytaniczną pracą, do, do pełnej samorealizacji. Pierwszy przykład, jaki przychodzi mi do głowy jeden z rektorów Politechniki Śląskiej, Willibald Winkler, który nawet szkołę podstawową robił zaocznie, bo tam była taka bieda w rodzinie, że musiał iść do pracy. Potem zrobił technikum, potem poszedł na studia. Krok po kroku. W końcu został rektorem Politechniki Śląskiej i to jednym z najlepszych w jej historii. I przyjrzyjmy się ludziom, którzy rodzą się w rodzinach inteligenckich, zamożnych, a jednak się staczają. No, no tak. Więc co tu jest przeznaczeniem, a co jest ścieżką osobistą czy tą ścieżką, którą wybiera dusza?
Bo ja akurat wierzę w reinkarnację, więc to, to jest jedna, jedna z rzeczy, które no towarzyszą naszemu pojawieniu się w tej, w tej przestrzeni i w konkretnym czasie, w konkretnej rodzinie. Natomiast później ta realizacja to już jest jakby odrębna sprawa i tutaj bardzo wiele zależy od jakości duszy, czy też jak ktoś inny woli, od naszego samozaparcia, od tego, tego, co nami po prostu w życiu kieruje.
I to są bardzo istotne rzeczy, więc zależy, jak interpretujemy znaczenie słowa przeznaczenie. Więc jeśli interpretujemy jako drogę duszy, którą ona podąża zgodnie ze swoim planem narodzeniowym, to tak, przeznaczenie istnieje. Ale jeśli- Tak.
-mówimy o tym, że jest jakieś fatum, które z góry wisi i blokuje nam cały życiowy rozwój, to ja się z tym nie zgadzam. Ja też nie. Jesteś tego samego zdania, prawda? Tak. Więc wydaje mi się, że chyba no, w miarę możliwości wyczerpałyśmy to pytanie. Pani Natalia wspomniała o celebracji, rytuałach zjawisk naturalnych. Czy można by rozwinąć ten wątek? Czyli rozchodzi się o to, w jaki sposób celebruje się...
O celebracji zjawisk naturalnych. Tak. Czy można rozwinąć ten wątek? No, to to znowu jest taka, taki temat, który można by rozciągnąć na wiele godzin. Moje celebracje, jakby tak. Jeżeli chodzi się o rytuały, no to ja najczęściej przeprowadzam rytuały, które mają za zadanie celebrować zjawiska przyrodnicze, czyli pełnię księżyca, nowie, przesilenia, na przykład przesilenie zimowe czy, czy jesienne, czy wiosenne.
Natalo, przepraszam cię, bo czas, czas nas goni. Może po prostu odpowiedz w ten sposób: jak ty będziesz obchodzić sabat? I chciałam. Chciałam ładnie wejść w temat. O Jezu! Ja na przykład już miałam to mówić, ale już, już, już mówię. Moje celebracje polegają na przykład na tym, że zawsze robię porządki. To jest, to jest. Od tego zaczynam. To jest porządek w domu. To się składa na część takiego rytuału oczyszczającego. Potem gotowanie potraw takich świątecznych. To można łatwo porównać do, do świąt. Te wszystkie takie rzeczy, które się składają na świętowanie na przykład Bożego Narodzenia. No to analogicznie to działa w świętowaniu właśnie jakichś przesileń czy takich świąt naturalnych. Więc sprzątam, gotuję, coś piekę fajnego, no a potem, jak jeszcze można było wychodzić z domu, bo teraz będzie nie wiem jak- Brzmiało to strasznie. Dawaj dalej. No, no tak, no pewnie teraz też będę mogła iść, bo zwykle właśnie idę do lasu i po prostu to, co piekę, piekę też z myślą o złożeniu tego jako takiej, można by powiedzieć, ofiary. Tylko nie chciałabym, żeby to zabrzmiało źle. To jest po prostu takie jakby no, no, ale to najbardziej jakby pasuje do tego.... To jest taka ofiara- Dziękczynna? Tak, dziękczynna, która ma. To nie jest takie, że ja dziękuję, dziękuję za to, że nie wiem, że przeżyłam kolejne, kolejne święta, takie moje personalne. Tylko to jest jakby za podziękowanie, podziękowanie za to, że mogłam, mogłam zobaczyć na przykład jak, jak rosną pąki na drzewach albo jak spadają liście, albo za podziękowanie za kolejny cykl w naturze, za kolejne zmiany, które zachodzą w naturze. Za to, że ona cały czas jakby się zmienia. I też taka ofiara z myślą o tym, żeby, żeby to trwało jak najdłużej, żeby, żeby to, żeby ta natura cały czas żyła, żeby się rozwijała i że to mi w pełni wystarcza. No i właśnie to najczęściej piekę coś, co ma w swoim składzie takie na przykład zioła, które mają jakieś tam swoje właściwości, które mają za zadanie bardziej energetycznie nastawić tę potrawę na złożenie jej w ofierze. No i wtedy po prostu kawałeczek zjadam, dzielę się tam z bliskimi, a kawałeczek właśnie zakopuję w ziemi z jakąś tam myślą dziękczynną jako ofiarę. Potem, nie wiem, jakiś obiad świąteczny mogę przygotować dla bliskich. Dekoracja domu, zapalenie świecy, może nie wiem, pośpiewanie albo potańczenie, w zależności od, od jakby święta. No, to są takie bardzo prywatne sprawy. To tak głupio mówić, że tańczy się, tańczy się w jakieś święto.
No, ale to jest taka radość i taka spontaniczność się w tym tkwi. Więc tak w skrócie tak to wygląda. Czyli po prostu jak najbardziej natura, jak najbardziej naturalna kolejność rzeczy, czyli oczyszczenie siebie, oczyszczenie przestrzeni wokół siebie- Tak. A później nadanie świątecznego czy odświętnego charakteru dla tej konkretnej uroczystości, dla tego konkretnego dnia.
Tak. Po prostu, żeby wszyscy poczuli się, że to nie jest zwykły dzień. Mam wrażenie, że to o wiele ładniej ubierasz w słowa niż ja. No, a ja na przykład, ja to skromniutko. Po prostu pewne rzeczy celebruję codziennie, ponieważ wstając, kiedy wstaję rano, zwykle zapalam, mam taki swój ołtarzyk i zapalam na nim tealighta, czasami kadzidełko i mówię, że dziękuję za dzisiejszy dzień. Błogosławię ten dzień. Błogosławię ziemię, po której stąpam i błogosławię wszystkich, których spotkam na swojej drodze. Ale to, jeżeli jesteś takie codzienne rzeczy, no to też mam takie jakby swoje małe rytuały. Ale to no tak, no, jak się wstaje rano, to ja na przykład witam słońce i też dziękuję za, za dzień. I tak sobie też tak albo mówię na głos, ale, ale zwykle raczej myślę w głowie, żeby ten dzień był dobry, żeby dla wszystkich był dobry. Potem, jak robię śniadanie, to robię albo też mówię na głos, ale też myślę o tym, żeby to śniadanie, jakby też tą energię, moją pozytywną podczas jedzenia przez bliskich, ładowało ich tym takim, tym, takim dobrem, tym, że ten dzień będzie dobry.
Albo właśnie poprzez herbatę, którą ja zrobię i którą moi bliscy wypiją. No, a pod koniec dnia dziękuję za dzień i tyle. No i teraz mamy na zakończenie jasny komunikat, że najlepszą przyprawą podczas przygotowywania posiłków jest miłość i błogosławieństwo. Tak, z tym się w pełni zgadzam. Sama praktykuję, sama jej używam.
Mam jej, mam jej bardzo dużo w słoikach, w zapasie. Natalko, cudownie się z Tobą rozmawia. Naprawdę. I bardzo cieszę się, że, że ta audycja się odbyła, że mogłyśmy się spotkać i no, mam nadzieję, że, że nie jest to nasze w tej czy w innej formie ostatnie- Ja też. Spotkanie, bo po prostu twoja energia jest nieprawdopodobna. I ja jak mam ciut gorszy humor w środku dnia, to puszczam sobie często nawet jakieś twoje archiwalne programy. I powiem szczerze, że po prostu lubię słuchać twojego głosu. Dziękuję bardzo. On mnie bardzo uspakaja. On w jakiś sposób na mnie działa naprawdę kojąco.
Ale wiesz, że ty też tak na mnie działasz? Ja teraz ciebie słucham i się wsłuchuję. Więc no, działa w dwie strony. Działamy na siebie czarownicująco. Dokładnie. Dobrze. Bardzo Państwu dziękujemy Markowi za to, że tutaj nas otoczył techniczną opieką- Tak, tak, bardzo dziękuję. Bo bez Marka, to powiedzmy sobie szczerze, że przepadłybyśmy jak Bolka trampki. I tak, tak by to było.
A dzięki temu, że mamy tutaj takiego mądrego mężczyznę, który jest nam w stanie zapewnić tą przestrzeń, to mogłyśmy się spotkać. Mogłyśmy też rozmawiać, bo rozmawiając ze sobą, jak gdyby rozmawiamy również z Państwem.
Przynajmniej mam taką nadzieję. Serdecznie dziękuję Natalii za to spotkanie. Ja również dziękuję. Jak Państwo jesteście głodni tego cudownego, kojącego głosu, to-... yyy kanał YouTube Paranormalia. Tam można dowiedzieć się wiele, wiele ciekawych rzeczy i yy służących budowaniu dobra. Dziękuję. To bardzo podkreślamy. Życzę wszystkim dobrej nocy.
Dziękuję za to spotkanie i zapraszam Państwa na następną audycję, którą myślę, że w najbliższym czasie zaczniemy razem z yyy Radiem Paranormalium awizować i przedstawię Państwu treść tej następnej audycji i naszego kolejnego gościa. Dobrej nocy życzę.
Bądźcie błogosławieni. A czarowały nam przed chwilą dwie przemiłe panie. Beata Kampa vel Ada Edelman z bloga Biuro Duchów oraz nasza dzisiejsza, yy oraz nasz dzisiejszy gość specjalny, czyli Natalia Paranormalia, naczelna czarownica polskiego internetu, autorka niezwykle popularnego kanału na YouTube. Jak zawsze zachęcamy gorąco do sięgnięcia po książkę Beaty Kampy „Opowieści z Biura Duchów" no i do zajrzenia na stronę www.biuro-duchow.pl. No i dzisiaj także zachęcamy do zasubskrybowania kanału Paranormalia na YouTube, a także do polajkowania jej fanpage'a na Facebooku. Do dołączenia do grupy jak najbardziej również.
Jeżeli interesują Państwa tematy magiczne i okołomagiczne, to ten pro, ten profil na YouTube i ten profil i grupa na Facebooku będą dla Was. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał wbrew pozorom nie taki chyba znowu mądry, ale starający się Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium: paranormalny głos w Twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnej debacie niekontrolowanej z cyklu Z wizytą w Biurze Duchów. Już niedługo, na początku maja. No i do usłyszenia również w pozostałych audycjach na antenie Radia Paranormalium. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu: trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Numer telefonu: trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero osiem. Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero osiem. E-mail: radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype: radio.paranormalium.pl.
Czekamy na Twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość. Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No, tylko że z wyłączeniem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej. Posłuchaj nieznanego! Radio Paranormalium, www.paranormalium.pl.
Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl. Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No, tylko że z powrotem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
Archiwum Radia Paranormalium: www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie.
Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż nim prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium: www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone. Dwa miesiące temu był drop prowadzący do pewnego radia, że ktoś tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie. Radio Paranormalium: paranormalny głos w Twoim domu.
www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na