[00:03] - Czas snu. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie drodzy słuchacze w kolejnej części audycji „Czas snu. O podświadomości, afirmacjach oraz samoleczeniu ciała”. Zanim jeszcze przystąpię, to chciałbym taką jedną krótką rzecz wyjaśnić, ponieważ w tych naszych środowiskach jest tak naprawdę problem. Problem z odróżnieniem tego, czym zajmuje się świadomość czy podświadomość. Ja tutaj chciałbym zaznaczyć, że posiłkuję się materiałami Josepha Murphy'ego z książki „Potęga świadomości”, więc wiele elementów oczywiście wtrącam swoje, ale również wiele elementów jest zaczerpniętych właśnie z tej książki na podstawie badań Josepha, więc tak to po prostu wygląda. Natomiast ja też mam swoje pojęcie, czym jest podświadomość i świadomość. A mówię dlatego, że ostatnimi czasy, kiedy dzwoniłem do audycji do Sławka Bączkowskiego, którego tutaj bardzo pozdrawiam, mieliśmy jakieś takie różnice w pojmowaniu, czym jest świadomość a podświadomość, prawda? Natomiast tak naprawdę najważniejsze jest nasze doświadczenie. To, w jaki sposób doświadczamy, taki właśnie pojmujemy.
Ja też z wieloma rzeczami się tutaj nie zgadzam z Josepha według oczywiście moich badań, ale ja posiłkuję się i dla mnie są najbardziej ważne i wiarygodne moje doświadczenia, które przeprowadzam na własnej skórze, ponieważ one są dla mnie najbardziej wiarygodne. Natomiast tutaj to wiecie jak jest. Jedna osoba może być z jakichś innych kręgów, druga z jakichś innych kręgów. Tworzy się fetysz jakiś, tworzy się jakieś słowotok myśli i tak dalej, i tak dalej, ale też nie do końca. Tak naprawdę nie ma gwarancji tak naprawdę kim byli ci ludzie czy są i tak naprawdę, na jakiej podstawie oni te badania opierają, bo wszystko zawsze można zmanipulować w jakiś sposób. Natomiast ja w pewnym sensie powiedziałem, że podświadomością rządzi. I też tak do tej pory uważam, że podświadomość rządzi naszym życiem, a jest ona jakby takim kanałem, łącznikiem pomiędzy naszą duszą. Natomiast świadomość jest takim małym draniem, które nam to po prostu komplikuje wszystko i przeszkadza. Problem jest taki, że wiele osób nie widzi troszkę więcej, ponieważ w momentach transowych, kiedy się spotykamy i tak dalej, następuje ta odwrotność. Nie jestem w stanie wam tego, drodzy słuchacze, w takich zwykłych, normalnych słowach tego wszystkiego wytłumaczyć.
Dużo łatwiej byłoby mi to po prostu gdzieś narysować na zasadzie jakichś wykresów czy coś tego typu. Myślę, że trzeba będzie zrobić kiedyś taką konkretniejszą audycję na ten temat, chociaż tak naprawdę i tak wiem, że my wszyscy o tym samym gadamy. Jest tylko ten problem z tym właśnie nazewnictwem. No ale dobra, nie przedłużajmy. Tak jak powiedziałem, zrobimy kiedyś o tym audycję jakąś taką. Być może jakaś wspólna będzie. To by była też bardzo dobra forma takiej właśnie audycji. I to nie chodzi absolutnie, żeby się pałować po łbach, że ja też wszystkiego nie wiem. Być może też bym się czegoś ciekawego jeszcze dowiedział, ale chodzi o to, żeby po prostu się wymieniać informacjami między sobą. Ale dobra, nie przedłużajmy w takim razie i kontynuujmy trzecią i ostatnią część, ponieważ nie będę już więcej tego wątku ciągnął, przynajmniej na razie.
O podświadomości, afirmacjach oraz samoleczeniu ciała. Jaka jest korelacja pomiędzy podświadomością a tak zwanymi cudami sna? Podświadomość generalnie nigdy nie zasypia. Pracuje bez wytchnienia, kontroluje wszystkie funkcje życiowe organizmów. Śpimy tak naprawdę około ośmiu godzin na dobę, co jest to mniej więcej równowartość jednej trzeciej naszego życia. I takie jest bowiem nieuchronne prawo życia. Sen zatem jest darem. Sen jest darem i wtedy, gdy na przykład jesteśmy pogrążeni na przykład w głębokim śnie, przychodzą do nas różne rozwiązania rozmaitych naszych problemów. Jest to ciekawa sfera, w której możemy powierzyć właśnie nasze problemy, troski i poprzez naszą podświadomość, wchodząc przez te kanały do naszej duszy i tak dalej, do tego pokoju naszego, w którym jesteśmy tak naprawdę zamknięci. Po prostu rozwiązywać te problemy.
Często też spotykamy się z poglądem, że śpimy, aby odpocząć po trudach dnia, że podczas na przykład naszego snu nasz organizm się regeneruje. I to jest oczywiście prawda. Nie jest to żadna jakaś taka wymyślona, coś wymyślonego. Podczas snu organizm wcale nie odpoczywa. We śnie funkcjonują właśnie serce, płuca oraz wszystkie najważniejsze narządy. Odbywają się procesy trawienia oraz przyswajania programu. Oddychamy, skóra wydziela pot, rosną nam włosy czy też paznokcie. Podświadomość także nie odpoczywa ani nie sypia. Jest ona bezustannie aktywna, kieruje wszystkimi procesami życiowymi. Podczas snu szybciej zdrowiejemy, ponieważ nie przeszkadza w tym procesie ingerencja naszej świadomości.
Pogrążony we śnie człowiek otrzymuje nadzwyczaj trafne odpowiedzi, które go zazwyczaj nurtują. A zatem po co śpimy? Jeden z uczonych, doktor John Bigelow wykazał, że podczas snu odbieramy bodźce zmysłowe od nerwów połączonych z oczami, uszami oraz nosem, jak też i nerwów odbierających nasze bodźce dotykowe. Czynne są również komórki mózgowe. Badania poprowadzone przez doktora Bigelowa doprowadziły do wniosków zgodnie z informacjami, które wam za chwilkę przedstawię. Powiedział on też między innymi to, że śpimy głównie po to, by szlachetniejsza część naszej własnej duszy była w stanie się połączyć z naszą wyższą naturą oraz by uczestniczyła w mądrości oraz boskiej umiejętności tak zwanego przeczuwania. Świadomość ludzka za dnia jest tak naprawdę pochłonięta konfliktami, niesmakami i kłopotami. Dlatego należy dać jej okazję do chwilowego wycofania się, czyli wejścia do tyłu w natłoku wrażeń zmysłowych ze świata zewnętrznego, aby mogła ona się w spokoju zespolić z wewnętrzną mądrością podświadomości. A zatem kiedy na przykład wypowiadamy jakieś afirmacje, czy na przykład zwyczajnie się modlimy o przewodnictwo, o siłę oraz lepsze rozeznanie we wszystkich naszych aspektach życia, znajdujemy wtedy wyjścia z wszelkich problemów i wtedy jesteśmy w stanie poradzić sobie z codziennymi kłopotami. Takie bowiem regularne wycofywanie się ze świata zmysłów i odchodzenie od codziennego zgiełku i zamętu jest zwykłą formą snu.
Otwieramy się bowiem wtedy na mądrości oraz na potęgę naszej podświadomości. Jakie są zatem skutki pozbywania nas snu? Niedostatek snu powoduje rozdrażnienia, zmienność nastrojów i depresję. Człowiek, aby być zdrowym, potrzebuje co najmniej sześciu godzin snu na dobę. Większość ludzi potrzebuje go znacznie więcej. Ci, którym się wydaje, że wystarczy im mniej snu, po prostu się oszukują. Naukowcy, którzy zajmują się badaniami nad snem oraz jego brakiem, odkryli, że na przykład w niektórych przypadkach bezsenność prowadzi do załamań nerwowych. Zatem pamiętaj, aby podczas snu naładowywać się duchowo i psychicznie. Sen bowiem jest niezbędny dla witalności oraz radości naszego życia. Jednym ze sposobów przekonania się, dlaczego sen jest nam niezbędny lub też jego brak, jest jedno z badań, które zostało przeprowadzone w 1964 roku na 17-letnim chłopcu, który nazywał się Randy Gardner i przystąpił on do bicia rekordu Guinnessa.
Nie spał on przez 264 godziny, czyli pełne 11 dni. Przeprowadzone później badania nie wykazały u niego żadnych trwałych uszczerbków na zdrowiu, ale podczas gdy utrzymywał się w tak zwanym stanie czuwania, mąciło mu się w głowie, mówił niewyraźnie, cierpiał na chwilowe zaniki pamięci, a w miarę trwania tego eksperymentu zdarzały mu się halucynacje. Większość ludzi chronicznie pozbawionych snu nie doznaje stanów aż tak ekstremalnych, ale także odczuwa poważne skutki jego braku. Według Amerykańskiego Urzędu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego aż 200 000 wypadków drogowych jest spowodowanych zaśnięciem za kierownicą. Zdrzemnięcie się na przykład podczas jazdy zdarza się jednemu na pięciu kierowców. Dlatego też wypadki w ciągu godzin nocnych zdarzają się pięć, nawet do 10 razy częściej niż za dnia. Doświadczenia przeprowadzone na przykład na ochotnikach wykazały, że zmęczony mózg tak bardzo potrzebuje snu, że poświęci zań wszystko inne. U pozbawionych snu ochotników już po kilku godzinach zaczęły się pojawiać przelotne drzemki zwane mikrosnem. Zdarzało się to trzy do czterech razy w ciągu godziny. Tak jak w prawdziwym śnie zamykały im się po prostu zwyczajnie oczy, a częstotliwość fal mózgowych stawała się niższa.
Na początku ten mikrosen trwał nie dłużej niż ułamek sekundy, ale w miarę kontynuowania eksperymentu, gdy badani byli dłużej pozbawieni snu, krótkie drzemki zdarzały się częściej i stawały się dłuższe. Trwały dwie do trzech sekund. Nawet kierując samolotem w czasie burzy badani nie byli w stanie oprzeć się przemożnej potrzebie snu i zapadali wręcz na kilkusekundowy sen. Mikrosen właściwie. Jak przekonała się jedna z młodych mieszkanek Los Angeles, Sandra F., która bardzo często słuchała pogawędek czy też wykładów Josepha w jego audycjach radiowych. Opowiedziała mu kiedyś, że zaproponowano jej kiedyś dwukrotnie wyższą pensję w Nowym Jorku. Nie wiedząc, jak ma postąpić, czy też zostać w Los Angeles, czy też przenieść się do Nowego Jorku, zaczęła przed snem odmawiać następującą afirmację. Cytuję: „Twórcza inteligencja mojej podświadomości wie, co jest dla mnie najlepsze. Zawsze wspomaga życie, więc podpowie mi właściwą decyzję, która wyjdzie na dobrze mnie i wszystkim zainteresowanym. Jestem wdzięczna, bo wiem, że otrzymam właściwą odpowiedź”.
Koniec afirmacji. Powtarzała tę prostą modlitwę jako kołysankę, aż zasnęła. Rano dostała nieodpartego przeczucia, że nie powinna przyjąć tej propozycji, więc nie pojechała do tego Nowego Jorku. Wkrótce też okazało się, że słuchając swojego wewnętrznego głosu postąpiła słusznie, bowiem firma, która zaproponowała jej pracę, bardzo szybko zbankrutowała. A zatem świadomy umysł jest w stanie podjąć decyzję na podstawie wmawianych mu faktów. Podświadomość jednak intuicyjnie zdała sobie sprawę z problemu właśnie tej firmy i odpowiednio wpłynęła na decyzję Sandry F. Jeżeli na przykład przed snem zwrócisz się do podświadomości o radę, pomoże ci ona podjąć właściwą decyzję. Innym przykładem może być przykład doktora Helprichata, który był wybitnym asyriologiem na Uniwersytecie w Pensylwanii. W swoich pamiętnikach opisywał on zadziwiające zdarzenie. Jest to kolejny dowód na to, że warto rozwiązywać swoje problemy właśnie we snach.
Cytuję z książki Josepha Murphy'ego: „Pewnego sobotniego wieczoru na próżno głowiłem się nad dwoma małymi kawałkami agatu, które rzekomo były fragmentami oczek babilońskich pierścieni. Około północy poszedłem spać i miałem dziwny sen. Ukazał mi się wysoki i chudy kapłan z Nippuru. Wyglądał na jakieś 40 lat. Poprowadził mnie do skarbca świątyni. W tym niskim pomieszczeniu bez okien walały się na podłodze odłamki agatu i lapis lazuli. Kapłan spojrzał na mnie i rzekł: «Dwa kawałki, które opisujesz oddzielnie na stronach 22 i 26 twojej książki, nie są fragmentami oczek pierścieni, lecz ozdobą jednego z kluczyków posągu bóstwa. Przekonasz się o tym, łącząc te dwa kawałki». Obudziwszy się, natychmiast obejrzałem agaty. Zdumiony stwierdziłem, że faktycznie do siebie pasują, a zatem problem był rozwiązany”.
Koniec cytatu. I oto dowód na to, że twórcza siła podświadomości zna rozwiązania wszelkich problemów. Jeśli natomiast masz problemy z bezsennością, możesz z dobrym skutkiem stosować następującą afirmację. Spokojnie i powoli oraz z uczuciem powtarzaj przed zaśnięciem. Cytuję: „Moje palce u nóg są rozluźnione, kostki są rozluźnione, moje mięśnie brzucha są rozluźnione. Serce i płuca są rozluźnione. Dłonie i ręce są rozluźnione. Kark i mózg są rozluźnione. Twarz i oczy są rozluźnione. Mój umysł i całe ciało są rozluźnione.
Z dobrej woli przebaczam wszystkim, którzy mnie kiedykolwiek skrzywdzili i szczerze im życzę harmonii, zdrowia, spokoju i wszelkich dobrodziejstw. Jestem spokojny, opanowany, pogodny i wyciszony. Czuję w sobie obecność Stwórcy i ogarnia mnie wielki bezruch, który uspokaja mnie całego. Uzdrawiająca mnie afirmacja życia oraz wszechogarniająca miłość jest we mnie w środku. Spowija mnie miłością i zasypiam przepełniony życzliwością dla świata. Przez całą noc pozostanę spokojny, a rano obudzę się pełen życia i miłości. Jestem otoczony aurą miłości. Nie będę się bał złego, bowiem Ty jesteś ze mną. Śpię zatem spokojnie i budzę się w radosnym nastroju. W nim żyję, poruszam się i jestem”.
Koniec cytatu. A zatem podsumowując tak króciutko. Jeśli obawiasz się, że zaśpisz, powiedz sobie przed snem swojej własnej podświadomości, o której godzinie chcesz się obudzić, a ona na pewno tego dopilnuje. Chociaż nie ma zegarka. Tak samo zatem postępuj w każdym kłopocie. Dla podświadomości nie jest bowiem nic trudnego. Jeśli natomiast jesteś chory, pojednaj się przed snem ze sobą i z innymi, a wkrótce wyzdrowiejesz. Radę, na którą czekasz, otrzymasz tuż przed snem lub podczas snu. Również wtedy przepływają przez ciebie siły uzdrawiające, dzięki czemu rano obudzisz się odświeżony i odmłodzony. Jeśli jesteś poirytowany kłopotami dnia, uspokój umysł i pomyśl o mądrości i inteligencji swojej podświadomości, która zawsze jest gotowa nieść ci pomoc.
To ci da spokój, siłę i pewność siebie. Sen jest niezbędny dla spokoju umysłu i zdrowia ciała. Niedostatek snu powoduje irytację, przygnębienie i zaburzenia psychiczne. Człowiek zatem potrzebuje około ośmiu godzin snu. Badania naukowe wykazują, że bezsenność czasami poprzedza załamania nerwowe. Podczas snu naładujesz się i odnawiasz duchowo. Aby odczuwać radość i witalność, należy się wysypiać. Zmęczony mózg potrzebuje snu tak bardzo, że poświęci dla niego wszystko. Mogą to potwierdzić osoby, które na przykład zasnęły przed kierownicą. Brak snu często prowadzi do osłabienia pamięci i braku koordynacji.
Ludzie niewyspani nie są w stanie jasno myśleć, są zagubieni i zdezorientowani. Sen też przynosi radę. Przed zaśnięciem zwróć się do swojej nieskończonej inteligencji podświadomości, aby cię poprowadziła, a potem czekaj na wskazówkę, która przyjdzie być może wraz z przebudzeniem. Bez reszty ufaj podświadomości. Pamiętaj, że podświadomość zawsze wspomaga życie. Czasami przemawia ona nocą w formie na przykład jakichś wizji lub też marzenia sennego. Może się też zdarzyć, że w ten sposób ostrzega cię przed czymś, czego doświadczył na przykład autor tej książki, czyli książki „Potęgi podświadomości". Wynikająca z nawyków myśleniowych i przekonań przyszłości jest zapisana w podświadomości. Z ufnością proś zatem nieskończoną inteligencję stwórczą, aby prowadziła cię i twoich bliskich ku cudownej przyszłości. Oczekuj tego, co najlepsze, a na pewno się to ziści.
Jeśli na przykład piszesz jakąś sztukę, podręcznik lub pracujesz nad jakimś wynalazkiem, śmiało zwróć się do swojej podświadomości. Robił to przecież choćby nawet Tesla, prosząc, by jej siła, mądrość i inteligencja prowadziły się, podsuwając ci idealne rozwiązanie. Jeśli będziesz się modlił z ufnością, wypowiadał odpowiednie afirmacje, na pewno staną się tak zwane w cudzysłowie cuda. Przed zaśnięciem zatem ufnie i z wiarą zwróć się do swojej podświadomości z prośbą o rozwiązanie problemu, a wkrótce otrzymasz odpowiedź. Podświadomość wszystko wie i wszystko widzi, ale nie wolno też wątpić w jej potęgę. Podświadomość a małżeństwo. Jak przyciągnąć idealnego męża? Taka krótka recepta. Jeśli uważnie prześledziłeś wszystkie informacje, które przedstawiłem ci w audycjach oraz przeczytałeś książkę Josepha, na pewno zaznajomiłeś się ze sposobem, w jaki działa twoja podświadomość. Wiesz też już, że cokolwiek jej wpoisz, uzewnętrzni się to w twoim życiu.
A więc zacznij teraz uzmysławiać sobie takie cechy, które powinien mieć na przykład twój mąż, jeżeli chciałabyś, mówię o kobietach w tym momencie, przyciągnąć jakiegoś właściwego dla siebie mężczyznę. Przedstawię wam taką technikę, która według autora jest doskonałą. Tak twierdził on. Zasiądź wieczorem w wygodnym fotelu, zamknij oczy, rozluźnij się, odpręż, wycisz, stań się bierna i chłonna. Przemów następująco do swojej podświadomości, kiedy już doprowadzisz się do tego stanu, o którym przed chwilką powiedziałem. Afirmacja, cytuję: „Przyciągam do siebie mężczyznę, który jest uczciwy, szczery, lojalny, wierny, spokojny, szczęśliwy i majętny. Wszystkie te podziwiane przeze mnie zalety zapadają teraz głęboko w mojej podświadomości. Rozmyślam o tych cechach, a one stają się częścią mojej jaźni i przejawiają się w podświadomości. Wiem, że istnieje bezwzględne prawo przyciągania i że przyciągam teraz mężczyznę odpowiadającemu utrwalonym w mojej podświadomości oczekiwaniom. Wiem, że mogę się przyczynić do spokoju i szczęścia tego mężczyzny.
Mam podobne ideały. On zaakceptuje mnie taką, jaką jestem, a ja też nie będę go zmieniać. Łączy nas wzajemna miłość. Obydwoje cenimy wolność i darzymy się szacunkiem”. Koniec afirmacji. Powtarzaj te słowa, aby przepoić nimi podświadomość, a po jakimś czasie odczujesz radość, bo w twoim życiu pojawi się mężczyzna o zaletach i cechach, o których rozmyślałaś. Twoja podświadoma inteligencja sprawi, że spotkacie się zgodnie z niezmiennym prawem podświadomości. Bądź też zatem gotowa ofiarować to, co masz najlepsze, a więc miłość, poświęcenie i chęć współdziałania. Otwórz się na dar miłości. I żeby była kontra, to jak przyciągnąć idealną żonę.
Aby przyciągnąć ku sobie idealną partnerkę życia, powtarzaj następującą afirmację. Cytuję afirmację: „Przyciągam teraz odpowiednią kobietę, która doskonale do mnie pasuje. Dzięki boskiej miłości, która łączy mnie z tą idealną partnerką, powstaje pomiędzy nami więź duchowa. Wiem, że tej wymarzonej kobiecie mogę ofiarować miłość, światło, spokój i radość. Czuję i wierzę, że potrafię uczynić jej życie pełnym szczęśliwym i cudownym". Ma ona następujące cechy: duchowość, lojalność, wierność i szczerość. Jest pełna harmonii, poczucia szczęścia, zrównoważona i spokojna. Coś nieodparcie ciągnie nas ku sobie. Jestem otwarty zatem na jej miłość, prawdę i piękno. Akceptuję moją idealną towarzyszkę życia.
Koniec cytatu. Gdy spokojnie i w skupieniu będziesz rozmyślał o cechach, jakie podziwiasz u swojej wymarzonej partnerki, stają się one częścią twojej psychiki. Dzięki temu potęga twojej podświadomości, zgodnie z boskim porządkiem stwórczym połączy ciebie z ukochaną kobietą. I tu taki przykład mogę wam podać. Sheila B. była to niemłoda urzędniczka, która pewnego razu poskarżyła się autorowi książki takim oto wyznaniem: „Miałam trzech mężów i wszyscy byli bierni i ulegli. Oczekiwali, że to ja będę podejmowała wszelkie decyzje i kierować naszym życiem. Dlaczego nieodmiennie przyciągam takich mężczyzn?“ Autor książki zapytał ją, czy przed poślubieniem drugiego męża wiedziała, że ma on podobny charakter, jaki miał charakter pierwszy mąż. Ona oczywiście odparła mu, że nie. „Gdyby na przykład wiedziała, że taki jest z niego mięczak, nigdy bym za niego nie wyszła.
Tak samo było z tym trzecim". Kłopoty Sheili wynikały z cech jej osobowości. Była ona kobietą bardzo stanowczą i władczą. Podświadomie pragnęła ona partnera, który był uległy i pasywny, aby mogła nad nim dominować. Jednocześnie jednak marzył jej się mężczyzna równie silny jak ona. Podświadomy obraz upragnionego partnera przyciągał do niej słabych mężczyzn, ale związawszy się z nimi odkrywała, że nie odpowiadają oni jej rzeczywistym problemom. Musiała ona więc poprzez stosowanie odpowiednich afirmacji położyć kres ku temu schematowi. Jak sobie z tym poradziła? Jak uwolniła się od szkodliwego schematu? W końcu pojęła prostą ona sprawę, że jeśli uwierzy, że może przyciągnąć idealnego partnera, wkrótce on zjawi się w jej życiu.
Aby położyć kres utworzonemu właśnie przez siebie schematowi podświadomości i przyciągnąć swojego idealnego towarzysza życia Sheila odmawiała następującą afirmację. Cytuję: „Buduję w umyśle obraz mężczyzny, jakiego pragnę. Przyciągam ku sobie partnera silnego, władczego, kochającego, odnoszącego sukcesy, uczciwego, lojalnego i wiernego. Przy mnie znajdzie miłość oraz szczęście. Podążę za nim pełna miłości. Wiem, że on pragnie mnie, a ja pragnę jego. Jestem uczciwa, szczera, kochająca i dobra. Mam dla niego cudowne dary, dobrą wolę, pełne radości serce, zdrowe ciało. On ofiaruje mi to samo. Daję i biorę z wzajemnością.
Boska, stwórcza inteligencja wie, gdzie znajduje się ten mężczyzna, a potęga mojej podświadomości łączy nas. Natychmiast się rozpoznajemy. Zwracam się z prośbą do podświadomości, która wie, jak spełnić moje pragnienie. Dziękuję jej za wysłuchanie modlitwy". Modlitwa czy afirmacja też stała się ona jej codzienną rutyną. Rano, zaraz po przebudzeniu i wieczorem tuż przed snem wypowiadała ją. Powtarzała tą wątłą afirmację, mając pewność, że częste rozmyślanie o cechach idealnego partnera podobnie odmieni ją samą. Jak się okazało odmieniło, bowiem ona kilka miesięcy później, kiedy chodziła na randki, często spotykała się z różnymi mężczyznami. Nie mogła trafić na tego właściwego. Aż któregoś razu, kiedy podjęła pracę na stanowisku kierowniczki przychodni lekarskiej, do jej gabinetu wszedł pewien starszy mężczyzna i się sobie zakochali.
Tak skracając już tą całą historię. A więc pamiętaj, że uczciwość, szczerość, dobroć i prawość są formami miłości. Partnerzy powinni być wobec siebie bezgranicznie szczerzy i uczciwi. Gdy w twoim życiu brakuje miłości, powtarzaj jak najczęściej: „Przemawiają przeze mnie boskie siły miłości, mądrości, harmonii. W moim życiu panuje pewność siebie oraz równowaga i harmonia". W miłości czy też w małżeństwie konieczne są przystosowania i modyfikacje, ale nie mogą one polegać na zmienianiu partnera. Tego rodzaju próby niszczą ludzką godność i poczucie własnej wartości, wzmagają przekorę i zawziętość, która fatalnie wpływa na stan małżeństwa. Jeśli w waszym związku coś jest nie tak, to za wszelką cenę nie próbujcie się odmienić. Mężowie i żony nie powinni formułować współmałżonka na swoje podobieństwo. Takie pozbawione aktu usiłowania są niedelikatne i źle świadczą o nich samych.
Nie dziwota wtedy, że na przykład prowadzą one do rozpadu małżeństwa. Próby urabiania kogoś ranią jego dumę i poczucie własnej wartości oraz budzą sprzeciw i przekorę, które są zgubne dla więzów małżeńskich. Ma się oczywiście rozumieć, że wzajemne dostosowywanie się partnerów jest potrzebne. Nikt jednak przecież nie jest doskonały. Ale jeśli na przykład uczciwie wejrzycie w siebie, zastanowicie się nad swoimi charakterami, zachowaniami, znajdziecie tyle niedostatków, że będziecie mogli walczyć z nimi do końca życia. Jeśli zatem myślisz „wychowam jego lub na przykład ją po swojemu”, ściągasz na siebie same kłopoty i możesz doprowadzić do rozwodu. Narażasz się na to, iż na własnej skórze nauczysz się, że przede wszystkim należy zmieniać siebie. A zatem jak to robić? Musisz wykonać trzy kroki. Pierwszym krokiem jest taki, że wszelką irytację zgromadzoną na skutek małych nieporozumień staraj się rozładować tego samego dnia.
Pamiętaj o tym, aby przed snem przebaczyć współmałżonkowi wszystkie jego przewinienia. Zaraz po przebudzeniu wypowiedz jakąś afirmację, czy zwyczajnie po prostu pomódl się o to, aby prowadziła cię nieskończona inteligencja stwórcza. Przekaż myśli pełne spokoju, harmonii i miłości swemu współmałżonkowi, członkom rodziny oraz całemu światu. Krok drugi. Odmówcie razem wspólną modlitwę na przykład przy śniadaniu. Podziękujcie za obfity posiłek oraz za inne dobrodziejstwa, jakich dostajecie. Przy wspólnych posiłkach unikajcie rozmów o kłopotach, troskach oraz o sprawach drażliwych. Powiedzcie sobie: „doceniam wszystko, co robisz. Przez cały dzień wysyłam ci miłość i życzliwość”. Krok trzeci.
Mąż i żona powinni wieczorem razem się modlić na przykład na zmianę. Nie traktuj obecności współmałżonka jako czegoś, co jest oczywiste. Okazuj mu wdzięczność, zrozumienie i miłość. Myśl o nim życzliwie i serdecznie, a nie krytycznie, podejrzliwie i z niechęcią. Najpewniejszym fundamentem szczęśliwego związku jest miłość, piękno, harmonia, wzajemne poszanowanie się, wiara też w Stwórcę oraz wszelkie dobro. Zanim jednak pójdziecie spać, poczytajcie na przykład sobie jakieś dzieła duchowe czy oglądnijcie jakiś film lub poczytajcie sobie rozmaite, na przykład jakąś literaturę odnośnie jakichś filozofów duchowych, która na przykład wiodła przez ludzkość przez wszystkie wieki. Jeżeli będziecie dochowywać zawarte wszelkie prawy, które zostały zgromadzone przez wieki, na pewno wasze małżeństwo z biegiem lat będzie się układało coraz pomyślniej. Przyczyną wszystkich niepowodzeń małżeńskich jest nieznajomość praw ducha i umysłu. A zatem módlcie się razem, a wasze małżeństwo na pewno się nie rozpadnie. Rozwodowi najlepiej zapobiegać jeszcze przed ślubem.
Jeśli na przykład nauczysz się odpowiednich modlitw afirmacji, przyciągniesz odpowiedniego partnera. Małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. W dzisiejszych czasach pod wiele wątpliwości to wszystko idzie, no ale cóż. Także małżeństwo i związek według mnie jest to związek kobiety i mężczyzny, których połączyła miłość. Ich serca biją wspólnym rytmem, gdy razem podążają naprzód i w górę. Małżeństwo nie gwarantuje szczęścia. Małżonkowie odnajdują szczęście, rozmyślając o wiecznych prawach i o duchowych wartościach życia. Dopiero wtedy mogą się wzajemnie obdarzać szczęściem i radością. Odpowiedniego towarzysza życia przyciągamy, rozmyślając o zaletach i cechach, jakie podziwiamy u mężczyzny lub u kobiety. Partnerów zgodnie z boskim porządkiem łączy podświadomość.
Aby przyciągnąć idealnego współmałżonka, musisz odmienić własną naturę. Kto pragnie partnera uczciwego, szczerego i kochającego, sam musi być uczciwy, szczery i kochający. Takie to proste. Ucz się zatem na błędach, by ich nie powtarzać. Kto szczerze wierzy, że znajdzie idealnego towarzysza życia, na pewno go spotka. Wiara polega na tym, że uznajemy coś za już istniejące. Zacznij więc od zaakceptowania wizerunku idealnego partnera. Nie zastanawiaj się jak, dlaczego i gdzie spotkasz swojego partnera, o jakiego prosisz. Zaufaj bezgranicznej podświadomości. Jej potęga spełni wtedy misję, a zatem nie musisz jej w tym pomagać.
Jeśli ktoś odnosi się do współmałżonka z rozdrażnieniem, urazą, wrogością oraz niechęcią, jest tak, jakby już z nim w duchowej więzi się rozwiódł. Pozostań taki, jak przyrzekłeś być, a więc czuły, kochający, wierny i uczciwy. Nie przekazuj partnerowi negatywnych wzorców myślenia. Promieniuj miłością, spokojem, wolną wolą i życzliwością, a wasze małżeństwo z biegiem czasu będzie coraz bardziej szczęśliwsze. Darzcie się nawzajem miłością, życzliwością i dobrocią. Podświadomość przejmie te pozytywne wibracje i sprawi, że wasze małżeństwo będzie oparte na wzajemnym zaufaniu, czułości i szacunku. Partner, który zrzędzi i jest zgryźliwy, często domaga się w ten sposób uwagi i zrozumienia. Brakuje mi miłości i czułości. Chwal go zatem i doceniaj jego zalety. Okazuj mu miłość i zainteresowanie.
Małżonkowie, którzy się kochają, nie ranią się słowami ani czynami. Swoim postępowaniem dają świadectwo uczuciom. W sprawach małżeńskich zasięgaj wyłącznie rady specjalisty. Nie idziemy przecież do cieśli z bolącym zębem. Tak samo nie roztrząsamy kłopotów małżeńskich z krewnymi ani z przyjaciółmi. Jeśli potrzebujesz porady, idź prosto do osoby kompetentnej. Nigdy nie próbuj zmieniać współmałżonka. Tego rodzaju usiłowania zawsze są chybione, niszczą jego dumę i dobre zdanie o sobie. Wzbudzają natomiast urazę i sprzeciw oraz mają zły wpływ na związek. A więc przestań urabiać partnera na swoje podobieństwo.
Zatem módlcie się razem, a razem wytrwacie. Wszelkie problemy rozwiązuje się tak zwana modlitwa naukowa, o której wspominałem wam bodajże w drugiej chyba części. Stwórz sobie w umyśle wyobrażenie żony idealnej, męża idealnego, radosnego, radosnej, szczęśliwej i szczęśliwego, zdrowej i pięknej. I odwrotnie w stosunku do mężczyzny. Mąż zaś powinien być silny, władczy, kochający, zrównoważony i czuły. Trzymajcie się tych wyobrażeń, a wasze małżeństwo będzie harmonijne i spokojne. Będzie niczym w raju. Zmawiajcie zatem co wieczór wspólne modlitwy, a wasze małżeństwo przetrwa. Nigdy nie przenoście irytacji i rozczarowań na następny dzień. Przed zaśnięciem zawsze przebaczajcie sobie wszelkie urazy.
Przebudziwszy się rano, powtórzcie sobie, że prowadzi was boska inteligencja stwórcza. Pomyślcie zatem o Stwórcy, o jego miłości oraz o spokoju i harmonii. Powiedzcie sobie: „Dziękujemy ci, Ojcze, za pobłogosławienie dnia”. Przejdźmy do innego zagadnienia. Podświadomość a szczęście. Zaczynaj dzień od słów: „Spotka mnie szczęście. Mam co do tego całkowitą pewność”. Jeden z psychologów amerykańskich, właściwie ojciec tej psychologii amerykańskiej, Williams James, powiedział kiedyś, że największym wynalazkiem XIX wieku nie było żadne odkrycie w dziedzinie nauk przyrodniczych. Zdaniem jego największym odkryciem była moc inspirowana wiarą podświadomości. W każdym człowieku istnieje ta niewyczerpywalna skarbnica sił, która jest w stanie rozwiązać każdy problem.
Gdy zdasz sobie na przykład sprawę z tego, że możesz pokonać wszelkie słabości, gdy zrozumiesz, że twoja podświadomość potrafi rozwiązywać problemy, uzdrawiać ciało i obdarzać cię pomyślnością, o jakie nawet ci się nie śniło, w twoim życiu zagości prawdziwe i trwałe szczęście. A zatem pomówmy o szczęściu. Być może sądziłeś, że największe szczęście spotkało cię wtedy, gdy się na przykład zaręczyłeś z wymarzoną sobie partnerką, partnerem, albo gdy skończyłeś studia, gdy wziąłeś ślub i przyszło na świat twoje pierwsze dziecko lub też gdy zwyciężyłeś w zawodach albo otrzymałeś jakąś cenną nagrodę. Być może dodałbyś jeszcze coś pewnie do tych przeżyć, które ciebie uszczęśliwiły. Jednak bez względu na to, jak cudowne są te doświadczenia, nie dadzą one trwałego szczęścia. Są to bowiem doświadczenia, które szybko przemijają. Odpowiedź na to pytanie, co jest tak naprawdę najważniejszym szczęściem w życiu człowieka, możemy znaleźć na przykład w Księdze Przysłów, gdzie możemy przeczytać i cytuję: „Kto Panu zaufał, był szczęśliwy”. Gdy bez reszty ufasz Stwórcy, potędze i mądrości umysłu podświadomego, gdy całkowicie oddasz się jego przewodnictwu, staniesz się zatem wtedy pewny siebie, pogodny i odprężony. Przepełniać ciebie będzie miłość, spokój i życzliwość dla innych. Wzniesiesz wspaniały gmach szczęśliwości, w którym zamieszkasz na całe życie.
Jak zatem wybrać szczęście? Zacznij więc wybierać szczęście już teraz. Otworzywszy oczy o poranku, powiedz sobie następującą afirmację: „Dziś i zawsze wola Stwórcy prowadzi mnie przez życie. Wszystko się dzisiaj łączy, by pracować dla mego dobra. Zaczyna się nowy, cudowny dzień. Taki dzień nigdy się więcej nie powtórzy. Kieruje mną Stwórca i cokolwiek uczynię, obróci się na moją korzyść. Otacza mnie, otula i ochrania boska inteligencja, a ja dążę ku światłu. Ilekroć odbiegam myślami od tego, co dobre i konstruktywne, natychmiast powracam do kontemplowania tego, co piękne i dobre. Jestem duchowym i psychicznym magnesem przyciągającym wszelkie błogosławieństwo i dobrodziejstwa.
Wszystkie moje dzisiejsze przedsięwzięcia zakończą się wspaniałym sukcesem. Przez cały dzień na pewno będę szczęśliwy. W ten właśnie sposób zaczynaj każdy dzień, a wybierzesz szczęście i będziesz promienny oraz radosny. Zatem musisz pragnąć szczęścia. Musisz pamiętać o tym, że będziesz szczęśliwy tylko wtedy, gdy będziesz tego mocno pragnął. Niektórzy ludzie od dawien dawna poddają się przygnębieniu, smutkowi i zniechęceniu, że gdy zdarza im się coś wspaniałego, dobrego czy też radosnego, reagują jak na przykład kobieta, która kiedyś mówiła Jamesowi mniej więcej tak: „Nie należy być aż tak szczęśliwym”. Ludzie ci tak bardzo przyzwyczaili się do negatywnego myślenia, że czują się oni nieswojo, gdy na przykład spotka ich szczęście. Tęsknią za ulubionym stanem przygnębienia, do którego przywykli. Niestety niektórzy tak mają po prostu. Jak wspomina Joseph, spotkał on kiedyś w Anglii pewną starszą kobietę, która od wielu lat chorowała na reumatyzm.
Poklepywała się po kolanie i mówiła: „Dzisiaj reumatyzm bardzo mi dokucza. Nie mogę wyjść z domu. Jestem taka nieszczęśliwa”. Dzięki nieustannemu utykowaniu budziła ona współczucie syna, córki i sąsiadów. Reumatyzm był jej naprawdę potrzebny, bowiem cieszyła się z nieszczęścia. Podświadomie wcale nie chciała być szczęśliwa. Zaproponował on wtedy tej kobiecie leczenie. Przepisał jej kilka wersów z Biblii i powiedział jej, ponieważ Joseph był osobą duchowną, miał swój Kościół katolicki, dlatego często posługiwał się Biblią. Wracając do tego przykładu, przepisał on kilka wersów z Biblii i powiedział jej, aby skupiała się nad jej treścią i jej nastawienie psychiczne na pewno zmieni się na lepsze. Wiara i ufność może ją uzdrowić.
Ona jednak wcale nie pragnęła poprawy samopoczucia. Miała, tak jak wielu ludzi, szczególną chorobliwą skłonność do wprowadzania się w przygnębienie. Lubiła być nieszczęśliwa i smutna albo może wręcz podobały jej się korzyści, które mogła z tego stanu wyciągnąć. Zatem po co wybierać nieszczęście? Dlaczego niektórzy wybierają nieszczęście? Wielu ludzi wybiera nieszczęście, nie zdając sobie z tego sprawy. Powtarzają sobie na przykład w myśli. Dlatego jestem zawsze za tym, że jesteśmy kreatorami własnych myśli. Niektórzy sobie mówią na przykład tak: „Fatalny dzień, nic mi się nie udaje. Dziś znowu mam pecha.
Wszyscy się sprzysięgli przeciwko mnie. Nie wiedzie mi się, a będzie jeszcze gorzej. Zawsze się spóźniam. Nie mam na to szans. On ma wszystko, a ja nic”. I tak właśnie jest, że będziemy powtarzali tego typu zdania, to na pewno nic nam się nie poprawi. Ktoś, kto od samego rana ma takie nastawienie, przyciąga do siebie wszystkie niepowodzenia, które sobie wmówił i musi być on nieszczęśliwy. Zacznij więc na początku uświadamiać sobie, że świat, w którym żyjesz, w znacznym stopniu jest determinowany tym, co dzieje się w twoim umyśle. Na przykład wielki rzymski mędrzec oraz filozof Marek Aureliusz kiedyś powiedział, cytuję: „Życie człowieka utkane jest z jego myśli”. Koniec cytatu.
Natomiast wielki amerykański XIX-wieczny filozof Ralph Waldo Emerson wyraził się następująco, cytuję: „Człowiek jest tym, o czym myśli przez cały dzień”. Koniec cytatu. A zatem myśli, którym się zazwyczaj oddajemy, urzeczywistniają się w postaci tego, co nam się przydarza. A zatem pamiętaj, aby nie dopuszczać do siebie myśli negatywnych, defetystycznych, nieprzyjemnych i przygnębiających. Nie spotyka nas nic, co wcześniej nie powstało w naszych umysłach. Dzięki cudownej potędze podświadomości można się podnieść po każdej klęsce i znaleźć szczęście. Szczęścia nie można kupić. Królestwo szczęśliwości znajduje się w myślach i uczuciach. Najszczęśliwsi są ludzie ci, którzy wydobywają z siebie to, co jest w nich najlepsze. A zatem najszczęśliwsi są ludzie ci, którzy stale wydobywają z siebie i ofiarują innym to, co najlepsze.
Szczęście i cnota uzupełniają się nawzajem. Ludzie dobrzy są najszczęśliwsi, a ludzie szczęśliwi najlepiej układają sobie życie. Tym, co w nas najlepsze, jest Stwórca. Dawaj więc wyraz boskiej miłości, światłości, prawdzie i pięknu Stwórcy, a staniesz się jednym z najszczęśliwszych ludzi na świecie. Kiedyś grecki filozof szkockiej szkoły stoickiej napisał, właściwie powiedział, cytuję: „Do osiągnięcia spokoju ducha i szczęścia wiedzie tylko jedna droga. Przez cały dzień od rana, gdy się budzisz, do wieczora, kiedy zasypiasz, nie trwoń myśli na sprawy zewnętrzne i związane z posiadaniem, lecz bez restu powierz się Stwórcy”. Koniec cytatu. A zatem Williams James powiedział kiedyś, że największą rewelacją XIX wieku było odkrycie mocy, jaką ma inspirowana wiarą podświadomość. Zatem dysponujesz ogromną mocą. Jeśli na przykład uwierzysz w jej potęgę, twoje marzenia się urzeczywistnią.
Dzięki cudownej mocy podświadomości możesz się podnieść po każdej porażce i zrealizować każde marzenie, które nosisz w sercu. Właśnie to oznaczają biblijne słowa: „Kto Panu, tłumaczeniu, czyli duchowym prawom podświadomości, zaufał, będzie szczęśliwy”. Musisz zatem wybrać szczęście. Szczęście to nawyk, dobry nawyk, o którym należy często rozmyślać. Powtarzaj sobie po przebudzeniu: dziś wybieram szczęście. Wybieram dzisiaj sukces. Wybieram dzisiaj słuszne postępowanie. Wybieram na cały dzień miłość i dobrą wolę. Wybieram na dzisiaj spokój. Napełnij tę afirmację życiem, miłością i zaangażowaniem, a szczęście stanie się twoim udziałem.
Kilka razy w ciągu dnia podziękuj za dobrodziejstwa, jakie cię spotkały. Pomódl się także o spokój, szczęście i powodzenie krewnych, przyjaciół, współpracowników i wszystkich ludzi na świecie. Musisz żarliwie pragnąć szczęścia. Bez szczerego pragnienia nic się nie spełni. Pragnienie jest życzeniem, które uskrzydlają wyobrażenia i wiara. Wyobrażaj sobie spełnienie pragnień, poczuj, że już się urzeczywistniły, a wtedy się zrealizują. Twoja modlitwa zostanie wtedy wysłuchana, a szczęście się ziści. Ten, kto bezustannie rozmyśla o strachu, zmartwieniach, złości, nienawiści oraz porażkach, popada w przygnębienie i jest nieszczęśliwy. Pamiętaj zatem, że twoje życie jest takie, jakie tworzą je myśli. Szczęścia nie kupisz za żadne pieniądze świata.
Niektórzy, na przykład milionerzy, są szczęśliwi, inni są nieszczęśliwi. Wielu ludzi niezamożnych doznaje szczęścia, a inni są nieszczęśliwi. Ludzie żyjący w związkach małżeńskich są szczęśliwi lub nieszczęśliwi, tak samo jak osoby w stanie wolnym. Królestwo szczęśliwości znajduje się w myślach i uczynkach. Szczęście zatem jest owocem spokojnego umysłu. Skupiaj myśli na spokoju, pewności siebie, bezpieczeństwie i przewodnictwie Stwórcy, a twój umysł będzie źródłem szczęścia. Na drodze do szczęścia nie ma przeszkód. Sprawy zewnętrzne nie mają wpływu na szczęście. Są skutkiem, a nie przyczyną. Kieruj się zatem wyłącznie wewnętrzną kreatywnością.
Myśl jest przyczyną, a nowa przyczyna powoduje nowy skutek. Zatem wybierz szczęście. Najszczęśliwszy jest ten, kto wydobywa z siebie to, co jest w nim najwznioślejsze i najlepsze. Pamiętaj zatem, że podświadomość nie może działać, jeśli jesteś wewnętrznie rozdarty. Jeśli wątpisz w nadejście szczęścia, nigdy go nie zaznasz. Podświadomość jest jak magnetofon, który zapisuje nasze myśli. Myśl dobrze o innych, a będziesz dobrego zdania o sobie. Myśli przepełnione nienawiścią i urazą działają na psychikę jak trucizna. Nie myśl źle o innych, bo będziesz źle myślał o sobie. W twoim wszechświecie myślisz tylko ty, a twoje myśli mają moc stwórczą.
Umysł jest medium stwórczym. To, co myślisz o innych, urzeczywistnia się w twoim życiu. Na tym właśnie polega taka złota zasada: myśl o innych tak, jakbyś chciał, aby oni o tobie myśleli. Oszukiwanie, okradanie i rabowanie innych przynosi nieszczęście, straty i ograniczenia. Podświadomość bowiem zapisuje twoje wewnętrzne motywy, myśli i uczucia. Jeśli są one negatywne, powodują negatywny skutek i wracają do ciebie w postaci nieszczęść, strat, ograniczeń i kłopotów. To, co czynisz bliźniemu, czynisz samemu sobie. Dobro, które czynisz, okazana życzliwość, miłość i dobroć, które ofiarujesz, wrócą do ciebie zwielokrotnione. Jeżeli komuś dasz coś złego, to na pewno to do ciebie powróci, tylko z większą mocą. Tylko od ciebie zależy, co myślisz o innych ludziach.
Oni nie są za to odpowiedzialni. Twoje myśli wpływają na to, co ci się przydarza, co myślisz o bliźnich. Bądź zatem dojrzałym emocjonalnie i pozwól innym, by mieli inne zdanie niż ty. Ty także masz prawo do własnego zdania. Możesz bronić własnych poglądów, nie będąc nieuprzejmym. Wielu ludzi wyczuwa strach tak, jak to potrafią na przykład zwierzęta. Ukryte myśli, zarówno pozytywne, jak i negatywne, zdradzasz swoim tonem głosu, wyrazem twarzy i językiem ciała. Zatem twój monolog wewnętrzny odzwierciedla myśli i uczucia, które są wywołane adekwatnymi reakcjami innych ludzi. Życz im tego, czego życzyłbyś sobie, bo jest to klucz do dobrych relacji międzyludzkich. Zmień stosunek do szefa.
Pomyśl i poczuj, że stosuje się on do złotej zasady i podlega prawu miłości. Wkrótce doczekasz się korzystnej reakcji. Czyjeś słowa lub postępowanie mogą cię zirytować tylko wtedy, gdy sam na to pozwolisz. Twoje myślenie ma moc twórczą, więc po prostu życz mu szczęścia. Gdy tylko cię znieważy, możesz mu na przykład powiedzieć: „Niech Bóg ma cię w swojej opiece”. Najlepszym sposobem na dobre stosunki z innymi jest po prostu miłość. Miłość jest to zrozumienie, dobra wola oraz szacunek dla boskości innego człowieka. Bądź zatem współczujący i wyrozumiały dla osób, które stały się nieznośne i niemiłe wskutek warunków życia. Tak jak wszystko inne i wszyscy inni mają iskrę stwórczą. Zrozum zatem to i zacznij przebaczać.
Zamiast złowieszczyć, ciesz się z sukcesu, awansu i powodzenia innych. W ten sposób przyciągasz powodzenie ku sobie. Nie pozwalaj, by na twoje postępowanie miały wpływ czyjeś inne awantury oraz sceny, jakie ktoś ci na przykład urządza. Uległość nigdy nie popłaca. Nie rób z siebie podnóżka. Trzymaj się tego, co słuszne. Nie rezygnuj ze swoich ideałów, pamiętając, że jedynie pozytywne postrzeganie świata zapewni ci spokój, szczęście oraz radość. To, co jest dobrodziejstwem dla ciebie, także uszczęśliwi innych. Innym osobom jesteśmy winni tylko tak naprawdę miłość, a kochać to znaczy życzyć innym tego, czego życzymy sobie, to znaczy zdrowia, szczęścia i wszelkiego dobrodziejstwa w życiu. Stań się zatem emocjonalnie dojrzały i pozwól, aby inni różnili się od ciebie.
Mają oni wszelkie prawo, by się z tobą nie zgadzać, tak samo jak ty masz prawo nie zgadzać się z nimi. Przecież możesz mieć własne zdanie, nie będąc nieuprzejmym. Najważniejszym kluczem tak naprawdę jest to, aby sobie wybaczyć, a zatem podświadomość a wybaczenie. Prawdziwe wybaczenie polega na tym, żeby wybaczać sobie samemu. Wybaczenie polega na tym, że twoje myśli są zgodne z boskim prawem harmonii. Samo potępianie to piekło, a więc niewola, skrępowanie i ograniczenia. Przebaczanie jest to raj, czyli harmonia oraz spokój. Jak już wielokrotnie wspominałem, tak naprawdę podstawą jest przebaczanie samemu sobie, a zatem trzeba najpierw od siebie zacząć, a dopiero później iść dalej. Aby to wam jakoś inaczej zobrazować, posłużę się tu przykładem pewnego mordercy, który sobie wybaczył. Arthur O.
przez wielu lat zamordował człowieka. Przyszedł on do Josepha, bo cierpiał on katusze, gdy przeraźliwie bał się kary boskiej za swój czyn, który popełnił. Wyjaśnił on wtedy autorowi, że postąpił tak, bo przyłapał swoją żonę z mężczyzną. A ponieważ wrócił z polowania, miał przy sobie broń i zastrzelił go w afekcie. Sąd wymierzył mu łagodną karę. Arthur wtedy odsiedział zaledwie kilka miesięcy i wyszedł na wolność. Stało się to w Europie. Po wyjściu z więzienia Arthur rozwiódł się z żoną i wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Tam po wielu latach ożenił się z Amerykanką i doczekał trójki dzieci. Odniósł sukces w pracy dzięki temu, że zajmował on stanowisko, w którym mógł pomagać innym.
Był bardzo lubiany i szanowany. Mimo że tak dobrze mu się powodziło, wciąż jednak siebie obwiniał. Wysłuchawszy go Joseph wyjaśnił mu, że według naukowców w ciągu 11 miesięcy u człowieka następuje całkowita wymiana starych, obumarłych komórek na nowe. Zatem wtedy Arthur od wielu lat zarówno psychicznie, jak i fizycznie nie był już tym samym człowiekiem, który przedtem popełnił morderstwo. Co więcej, najwyraźniej zmienił się zarówno umysłowo, jak i duchowo. Obecnie, w czasach, kiedy Joseph pisał tę książkę, był on pełen miłości i miłosierdzia. Można więc powiedzieć, że pod względem duchowym i psychicznym osoba, która przed laty popełniła zbrodnię, od dawna nie żyje. Nie potrafiąc sobie wybaczyć, Arthur potępił niewinnego człowieka. I to właśnie wyjaśnienie odniosło dobry skutek. Arthur wtedy też oznajmił autorowi, że czuje się tak, jakby z serca spadł mu ogromny kamień.
Po raz pierwszy w życiu pojął prawdziwe znaczenie słów Cytuję: „Chodźcie, chodźcie i spór ze mną wiedźcie, mówi Pan. Choćby wasze grzechy były jak szkarłatan, jak śnieg wybielają. Choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna”. Koniec cytatu. Wybaczanie jest warunkiem zdrowia. Przebaczanie innym jest nieodzownym warunkiem własnego spokoju ducha i doskonałego zdrowia fizycznego. Jeśli chcesz być zdrowy i szczęśliwy, musisz przebaczyć każdemu, kto cię kiedykolwiek skrzywdził. Przebacz także sobie, stosując myślenie pozostające w harmonii z prawem i porządkiem boskim. Nie sposób przebaczyć sobie, jeżeli wpierw nie przebaczyło się innym. Ktoś, kto nie chce wybaczyć sobie, daje wyraz pychy lub ignorancji.
Współczesna szkoła medycyny psychosomatycznej stale podkreśla fakt, że wiele chorób od artretyzmu po dolegliwości sercowe spowodowanych było złością, wrogością, potępianiem innych i wyrzutami sumienia. Napięcie wywołane przez te negatywne emocje może bezpośrednio wpływać na układ odpornościowy, pozostawiając nas bezbronnymi wobec infekcji i chorób. Specjaliści od zaburzeń spowodowanych napięciami psychicznymi twierdzą, że ludzie, którzy byli krzywdzeni, źle traktowani lub ranieni, często są pełni pretensji i nienawiści do tych, którzy zadawali im to cierpienie. Taka reakcja drażni, rozpala i jątrzy urazy podświadomości. Jest na to tylko jedno jedyne lekarstwo. Muszą się oni bowiem pozbyć wszelkiej nienawiści i zawziętości, a jedyną drogą ku temu jest szczere przebaczenie. Przebaczenie to jednym słowem akt miłości. Nieodzownym czynnikiem sztuki przebaczenia jest wolna wola wybaczenia. Jeżeli szczerze pragniesz komuś wybaczyć, masz za sobą ponad połowę drogi. Rzecz jasna dobrze wiemy, że przebaczanie komuś wcale nie oznacza, że lubimy tę osobę lub że chcemy z nią utrzymywać stosunki towarzyskie.
Nie można się zmusić do tego, by odczuwać do kogoś sympatię. Tak samo jak rząd nie może ustawowo wymusić, by naród odczuwał życzliwość, miłość, spokój oraz by był on tolerancyjny. Człowiek nie jest w stanie kogokolwiek polubić tylko dlatego, że otrzymał takie polecenie. A jednak, i to jest niezwykle istotne, możemy kochać ludzi, nie lubiąc ich. Technika wybaczania. Oto prosty, lecz skuteczny sposób, w jaki to można przebaczyć innej osobie. Stosując go, sprawisz istne cuda. Zatem uspokój swój umysł i odpręż ciało. Pomyśl o Bogu, Stwórcu czy jak go tam nazywasz i jego miłości do siebie, a potem powtarzaj poniższą afirmację. Cytuję afirmację: „Całkowicie i szczerze wybaczam.
Tutaj pomyśl imię i nazwisko danej osoby. Mój umysł i dusza wybaczają jemu, jej wszystko, co mi uczynił, uczyniła. Wyzwoliłem się i on, ona też jest wolny, wolna. To cudowne uczucie. Dzisiejszy dzień jest dniem amnestii powszechnej. Przebaczam wszystkim, którzy kiedykolwiek mnie skrzywdzili. Życzę im zdrowia, szczęścia, spokoju i wszelkiej pomyślności. Czynię tak z własnej, nieprzymuszonej woli, radośnie i z miłością. Ilekroć przyjdzie mi na myśl ktoś, kto mnie skrzywdził, powiem: uwalniam cię od wszelkiej winy i niechaj spotka cię wszystko, co najlepsze. Ja i ty jesteśmy wolni.
To cudowne”. Koniec afirmacji. Tajemnica prawdziwego przebaczenia polega na tym, że gdy raz komuś przebaczysz, nie musisz już powtarzać powyższych afirmacji. Ilekroć przypomni ci się osoba, która cię skrzywdziła lub krzywda, jakiej się dopuściła, życz swojemu winowajcy pokój z tobą. Rób tak za każdym razem, gdy powróci to wspomnienie. Po kilku dniach przekonasz się, że myśl o danej osobie lub danym przeżyciu powraca znacznie rzadziej, aż wreszcie zupełnie możesz się tej myśli pozbyć. W probierstwie stosuje się specjalną metodę do oznaczania prób metali szlachetnych. Istnieje również kryterium prawdziwego wybaczania. Zatem wyobraź sobie, że opowiedziałem ci o czymś pomyślnym, co zdarzyło się komuś, kto ci kiedyś wyrządził krzywdę. Jeśli poczujesz irytację, oznacza to, że w twojej podświadomości nadal tkwi siająca spustoszenie nienawiść.
Przypuśćmy na przykład, że w zeszłym roku bardzo bolesny przeszedłeś zabieg dentystyczny, o którym właśnie teraz chciałbyś mi opowiedzieć. Na pytanie, czy nadal odczuwasz ból, spojrzałbyś ze zdziwieniem i odparłbyś do mnie prawdopodobnie: „Ależ nie. Pamiętam, że mnie bolało, ale bólu już nie odczuwam”. I to jest właśnie cała ta historia. Jeśli naprawdę komuś wybaczyłeś, będziesz pamiętał samo przykre zdarzenie, ale przestanie być ono dla ciebie bolesne. To właśnie twój probierz prawdziwego wybaczenia. Umysł i psychika powinny zareagować tak jak w drugim przypadku. W przeciwnym razie po prostu oszukujesz sam siebie. Nie osiągnąłeś stanu prawdziwego wybaczenia. A zatem wszystko zrozumieć to wszystko wybaczyć.
Gdy zrozumiesz twórczą zasadę umysłu, przestaniesz obwiniać innych ludzi oraz warunki o to, że wpływają na twoje życie. Pojmiesz, że twoje przeznaczenie kształtują wyłącznie twoje własne myśli i uczucia. Co więcej, zdasz sobie sprawę, że czynniki zewnętrzne nie wpływają na twoje życie i doświadczenia. Przekonanie, że inni mogą pozbawić cię szczęścia, że jesteś zabawką w rękach okrutnego losu, że aby utrzymywać się przy życiu, musisz przeciwstawiać się innym i walczyć z nimi. Wszystkie takie właśnie destrukcyjne poglądy okażą się błędne, gdy zdasz sobie sprawę, że za wszystko odpowiedzialne są twoje myśli. A zatem podsumowując to wszystko. Bóg Stwórca, czyli życie, nie darzy nikogo specjalnymi względami. Życie nikogo nie faworyzuje. Życie, czyli Bóg, sprzyja ci wtedy, gdy postępujesz zgodnie z zasadą harmonii, zdrowia, radości i spokoju. Bóg, czyli życie, nie zsyła na nikogo choroby, wypadku ani cierpienia.
Sami je na siebie ściągamy przez negatywne, destrukcyjne myślenie zgodne z przypowieścią „Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”. Wyobrażenie Boga Stwórcy jest najważniejszą sprawą w naszym życiu. Jeśli naprawdę wierzysz, że Bóg jest miłościwy, twoja podświadomość zareaguje, obsypując cię wszelkimi dobrodziejstwami. A zatem uwierz, że Bóg Stwórca jest miłościwy. Życie, czyli Stwórca, nie żywi do ciebie urazy. Życie nigdy nikogo nie potępia. Życie goi skaleczenia. Życie wybacza, że sparzyłeś się w palec. Usuwa obrzęk i przywraca tkankom zdrowie i doskonałość. Poczucie winy wynika z fałszywego wyobrażenia o Stwórcy, czyli o życiu.
Stwórca, czyli życie nikogo nie osądza ani nie karze. Robimy to sami poprzez podświadomość karmioną naszymi negatywnymi myślami, które prowadzą do potępienia samego siebie. Bóg, czyli życie nikogo nie potępia ani nie karze. Siły natury nie są złe. Ich sprzyjające lub szkodliwe działanie zależy od tego, jak je wykorzystujemy. Elektrycznością możemy się posłużyć, by kogoś zabić lub też by oświetlić mieszkanie. Dziecko może utonąć w wodzie lub można nią ugasić pragnienie. Dobro i zło są skutkiem ludzkich myśli i zamierzeń. Bóg, czyli życie nikogo nie karze. Ludzie sami wymierzają sobie karę przez błędne wyobrażenia o Bogu, życiu i wszechświecie.
Myśli mają moc stwórczą. To za ich pomocą ludzie sami się uszczęśliwiają. Gdy ktoś cię słusznie skrytykuje, przyjmij krytykę z pogodą ducha i podziękuj za wskazówki, które pozwolą ci się poprawić. Jeśli jesteś panem swoich myśli, reakcji i emocji, krytyka cię przecież nie urazi. Daje ci ona okazję do modlitwy za innych, dzięki której pobłogosławisz też samemu sobie. Powierzywszy się Stwórcy, przyjmij wszystko, co następuje z przekonaniem, że tak jest najlepiej. Wtedy nie będziesz miał powodów do nienawiści, krytyki i litowania się nad sobą. Nic nie jest samo w sobie ani złe, ani dobre. Czyni je takimi nasze myślenie. Pragnienie pokarmu, uprawiania seksu, bogactwa czy samorealizacji wcale nie jest złem.
Ważny jest sposób, w jaki postępujemy. Posługujemy się też instynktami, pragnieniami, dążeniami. Na przykład głód można zaspokoić, nie zabijając jakiegokolwiek zwierzęcia czy też w ogóle kogokolwiek innego dla tak zwanej kromki chleba. Wiele chorób bywa spowodowanych odczuwaniem urazy, nienawiści, złej woli i wrogości. Przebacz sobie i innym. Rozmyślaj z miłością, radością i życzliwością o tych wszystkich, którzy cię skrzywdzili. Nie ustawaj, aż poczujesz, że na wspomnienie o nich nie odczuwasz urazy. To jest właśnie probierz prawdziwego wybaczenia. Wybaczenie polega na tym, by komuś dobrze życzyć. Życz miłości, spokoju, radości oraz wszelkich dobrodziejstw tak długo, aż wyzbędziesz się wszelkiej urazy.
To właśnie probierz prawdziwego wybaczenia. Jeśli ktoś cię kiedyś skrzywdził, zniesławił lub oczernił, a ty wciąż myślisz o nim nieżyczliwie, to znaczy, że mu nie przebaczyłeś, a w twojej podświadomości wciąż gnieździ się i sieje spustoszenie nienawiści do tej osoby. Jedynym antidotum na tę nienawiść jest właśnie miłość. Życz zatem tej osobie wszelkiego dobrodziejstwa. To właśnie oznaczają te słowa: przebaczyć po siedemdziesiąt siedemkroć. Kluczem zatem jest przebaczanie innym. Albo może inaczej. Najwłaściwszym kluczem do całej tej korelacji jest to, aby przebaczyć innym nieodzownie. Warunkiem jest to również, a właściwie wynikiem będzie spokój własnego ducha i doskonałe zdrowie fizyczne. Jeśli chcesz być zatem zdrowy i szczęśliwy, musisz przebaczyć każdemu, kto cię kiedykolwiek skrzywdził.
Przebacz także sobie, uprawiając myślenie pozostające w harmonii z prawem i porządkiem boskim. Nie sposób przebaczyć sobie, jeżeli wpierw nie przebaczyło się innym. Ktoś, kto nie chce wybaczyć sobie, daje wyraz pysze lub ignorancji. Jak zatem postępować, gdy znajdziemy się w trudnej sytuacji i nie wiemy, jak się zachować? Wszystko zależy od rodzaju trudności. Każde pytanie zawiera w sobie odpowiedź. Każdy problem kryje w sobie rozwiązanie. Nieskończona inteligencja podświadomości wszystko wie i wszystko widzi. Zna odpowiedź i ujawnia nam ją, ale musimy jej słuchać. Należy też ufnie i bez wahania postępować zgodnie z zaleceniami podświadomości.
Gdy uzyskasz takie nowe nastawienie psychiczne, czyli przekonanie, że twoja wewnętrzna, twórcza inteligencja poprowadzi cię ku szczęśliwemu rozwiązaniu, znajdziesz wtedy odpowiedź, której poszukujesz. Możesz być całkiem pewien, że takie nastawienie psychiczne przyniesie harmonię i spokój i nada sens wszystkim twoim przedsięwzięciom. Jak zatem pozbyć się nawyku i jak go nabrać? Wszyscy jesteśmy niewolnikami nawyków. To rzecz pewna. Czynnościami nawykowymi kieruje podświadomość. Uczymy się pływać, jeździć na rowerze, tańczyć i prowadzić samochód dzięki temu, że ćwiczymy tak długo aż te umiejętności wryją się w podświadomość i staną się automatyczne. Tak samo jak na przykład jazda samochodem. Takie podświadome, nawykowe działanie nazywane bywa drugą naturą człowieka. Zatem każdy człowiek ma wolność wyboru, czyli może w sobie wyrabiać nawyki dobre lub też te złe.
Jeśli przez dłuższy czas wielokrotnie powtarzasz jakieś negatywne myśli lub postępowanie, wyrobisz sobie zły nawyk. Podświadomie bowiem podlega prawu przymusu wewnętrznego. Na przykład, jeżeli jesteś alkoholikiem, w jaki sposób mógłbyś zerwać z pijaństwem? Posłużę się przykładem z książki Josepha. Przedstawia on sytuację Boba J., który przyszedł do niego, bo był już bliski załamania. Relacjonował on wtedy tak: „Straciłem pracę, żonę i rodzinę. Wszystko z powodu pijaństwa. Żona nie rozmawia ze mną nawet przez telefon. Nie pozwala mi widywać się z córką. Nie wiem, co mam robić”.
Joseph zapytał go wtedy, czy próbował skończyć z piciem. On odparł, że tak. Próbował wielokrotnie i nawet udawało mu się troszkę, a potem znowu odczuwał nieodpartą chęć picia i przez dwa tygodnie nie trzeźwiał. Nieszczęsny człowiek doświadczał wciąż tego samego na nowo. Ciągi alkoholowe weszły mu w nawyk. Zrozumiał, że musi porzucić nałóg i wyrobić sobie nowe nawyki. Wszelkie wysiłki jednak spełzały na niczym. Powtarzające się niepowodzenia przekonały go, że jest bezradny wobec nałogu, więc dał za wygraną. Przeświadczenie o własnej bezsilności wpłynęło na podświadomość, pogarszając jego stan i sprawiając, że życie stało się pasmem lęk. Nauczył go wtedy Joseph, jak harmonizować funkcje świadomości oraz podświadomości.
Gdy to osiągnie, podświadomość zrealizuje wpojone jej pomysły lub pragnienia. Bob wyraził zgodę i zgodził się z Josephem co do tego, że skoro wyrobi sobie nawyk, który doprowadził go do katastrofy, zdoła świadomie wpoić sobie nowe przyzwyczajenia, które poniosą go ku wolności, trzeźwości i spokoju ducha. Ponieważ wpadł on w nałóg na skutek świadomego wyboru, również dobrze mógł teraz też wyrobić sobie taki nawyk automatycznego zachowania się pozytywnego, które by się uruchomiło w momencie, kiedy poczułby nagły przypływ czy też chęć sięgnięcia po alkohol. Zrozumiawszy to, uwierzył, że uda mu się pokonać ten nałóg. Uświadomił sobie, że jedyną przeszkodą w wyleczeniu się z alkoholizmu jest jego sposób myślenia. Wystarczyło zatem to zmienić. Aby to zmienić, Joseph zaproponował mu jedną z technik potęgi wizualizacji. W tym celu Bob nauczył się odprężać ciało, wprowadzając się w podobny do snu stan medytacji. Następnie wyobrażał sobie, że już się wyleczył z alkoholizmu. Uwierzył, że podświadomość urzeczywistni to wyobrażenie.
Wizualizował, że córka jego ściska na powitanie, mówiąc: „Och tatusiu, jak dobrze, że wróciłeś do domu”. Medytował w ten sposób często i regularnie. Ilekroć poczuwał, że jego myśli zmierzają w niepożądanym kierunku, przywoływał wizję córki, która serdecznie i radośnie wita go w domu. Dzięki temu stopniowo i niestrudzenie przestawiał on swój umysł na nowe tory. Nie tracił nadziei, wierząc, że prędzej czy później wpoi podświadomości nowy model zachowania. Powiedział mu wtedy Joseph, że świadomość można również porównać do aparatu fotograficznego, zaś podświadomość do filmu o wysokiej czułości, która rejestruje i utrwala obrazy w postaci zdjęć. Wywarło to na nim tak wielkie wrażenie, więc starał się też, by jego wizje były jak najbardziej wyraziste. Zdjęcia wykonujemy po ciemku. Podobnie jest z wizjami, które utrwalamy w ciemni naszej podświadomości. Dlatego bardzo potężna moc wizualizacji oraz umiejętności spowodowała to, że Bob zrozumiał, że skoro świadomość działa jak aparat fotograficzny, zbędny jest wszelki wysiłek.
Spokojnie zatem zbierał myśli i skupiał uwagę na upragnionej scenie, która mu się ukaże, a następnie stopniowo identyfikował się z tą wizją. Wyświetlał sobie ten film bardzo często, aż oglądane zdarzenie całkowicie wniknęło w jego myśli i uczucia. Nie miał już też wątpliwości co do tego, że się wyleczy. Ilekroć poczuł, że ma na przykład ochotę się upić, szybko wyobrażał sobie, że jest w domu z rodziną. Dzięki niezachwianej wierze w to, że wizualizacja stanie się rzeczywistością, odniósł w końcu sukces. Obecnie jest szczęśliwym, pogodzonym ze swoją rodziną, niepijącym i robiącym karierę człowiekiem. Tryska radością życia. Przykładów jest naprawdę dużo. Można by to było mnożyć, mnożyć i mnożyć, ale może nie będę wam przytaczał wszystkich oczywiście, bo to by troszkę zajęło czasu, a też nie chcę znowu cytować całej książki. Oczywiście w książce polecam, są tu różne przepisy, jak zerwać właśnie z nałogami, z alkoholizmem i tak dalej.
Także zachęcam was do tego. Jedną z tak naprawdę najważniejszych rzeczy w tym wszystkim jest to, aby być po prostu wytrwałym. Jeśli do twoich drzwi zastuka strach lub niepokój, czy też wątpliwości, trwaj przy swoich wyobrażeniach. Nie trać celu z oczu. Myśl o nieskończonej potędze twojej podświadomości, którą możesz obudzić myślami i wyobrażeniami, a doda ci to siły, pewności siebie i odwagi. Nie ustawaj w wynikach. Wytrwaj, aż wzejdzie dzień i rozproszy wszelkie cienie. Każdy problem zawiera w sobie rozwiązanie. Każde pytanie kryje w sobie odpowiedź. Jeśli zwrócisz się do nieskończonej inteligencji z wiarą i ufnością, uzyskasz od niej pomoc.
Nawyki są dziełem podświadomości. Dowodem na to, że podświadomość ma niezwykłą moc jest znaczenie, jakie w naszym życiu odgrywają nawyki. Jesteś uzależniony tak naprawdę od tych wszystkich nawyków. Stale zatem powtarzając jakieś myśli lub czynności, wpajamy podświadomości nawyki, dzięki którym te myśli i czynności stają się automatyczne. Masz wolność wyboru. Możesz wyrobić sobie dobry lub zły nawyk. Modlitwa, afirmacje i medytacja są dobrymi nawykami, które powinieneś stosować bardzo często. Podświadomość urzeczywistni każde świadome wyobrażenie, które wpoisz jej z wiarą i z przekonaniem. Jedyną przeszkodą na drodze do sukcesu są nasze myśli i wyobrażenia. Ilekroć twoja wyobraźnia zejdzie na niewłaściwe tory, przywołuj ją do porządku i skupiaj na celu, do którego zmierzasz.
Wyrób w sobie nawyk takiej dyscypliny umysłowej. Świadomość jest jak aparat fotograficzny, podświadomość zaś jak światłoczuły film, na którym utrwalasz obrazy. Coś takiego jak pech nie istnieje. Zdarzają się skutki trwogi myśli, które świadomie powtarzasz. Przerwij złą passę, działając z pełnym przekonaniem, że twoje poczynania przebiegają zgodnie z powyższym prawem, prawem stwórczym. Wyobraź sobie szczęśliwe zakończenie i ufnie trwaj przy tej wizji. Zanim wyrobisz sobie na przykład nowy nawyk, musisz mieć pewność, że jest on pożądany. Gdy chęć zrzucenia złego nawyku jest większa niż chęć jego kontynuowania, jesteś w 51% uleczony. Cudze słowa oraz myśli mogą ci zaszkodzić tylko za twoim przyzwoleniem i przy świadomym udziale. Wytrwale zatem dąż do celu, którym są spokój, harmonia i radość.
W twoim prywatnym wszechświecie mają znaczenie tylko i wyłącznie twoje myśli. Nadużywanie alkoholu wynika z nieświadomej potrzeby ucieczki od rzeczywistości. Przyczyną alkoholizmu jest negatywne i destrukcyjne myślenie. Aby się zatem wyleczyć, myśl o wolności, trzeźwości i doskonałości oraz odczuwaj radość z wyzwolenia się od tego nałogu. Wielu alkoholików nie może się wyleczyć, gdyż nie ma odwagi przyznać się do nałogu. To samo prawo podświadomości, które dotąd zniewalało cię oraz krępowało, może obdarzyć cię wolnością i szczęściem. Od ciebie zatem zależy, jak wykorzystujesz działanie tego prawa. Sięgnąłeś po butelkę wiedziony wyobraźnią? Wyobraź zatem sobie, że uwolniłeś się od nałogu i pozwól, by teraz wyobraźnia cię wyzwoliła. Prawdziwą przyczyną alkoholizmu jest negatywne i destrukcyjne myślenie.
Albowiem taki jest człowiek, jakie myśli w sercu jego, czyli w podświadomości. Gdy do drzwi twego umysłu zastuka strach, przepędź go wiarą w Stwórcę oraz w dobro. Kluczem jest tutaj to, że jeśli szczerze i intensywnie pragniesz usunąć jakąś przeszkodę, jeśli jesteś bliski podjęcia stanowczej decyzji, znajdziesz wyjście z sytuacji. Jeśli śmiało i ufnie zdecydujesz, że chcesz podążyć określoną drogą, zwycięstwo i sukces są pewne. Jak zatem za pomocą podświadomości pozbyć się strachu? Powiadają, że najgorszym wrogiem człowieka jest strach. Strach bywa przyczyną niepowodzeń, chorób i złych stosunków międzyludzkich. Miliony ludzi boją się przeszłości, przyszłości, starości, choroby umysłowej i śmierci. Strach jednak jest tylko myślą, a to oznacza, że boisz się własnych myśli. Joseph tutaj w swojej książce przedstawia jedną historię swojego studenta, który opowiedział mu kiedyś, że zaproszono go, aby wygłosił przemówienie na bankiecie stowarzyszenia, którego był członkiem.
Na myśl o tym, że ma wystąpić ten student przed tysięcznym audytorium, wpadł w panikę. Tym bardziej że wielu gości było znakomitościami w swoich dziedzinach. Aby przezwyciężyć strach, przez kilka wieczorów usadawiał się na jakieś pięć minut w wygodnym fotelu i powoli powtarzał sobie, cytuję: „Zapanuję nad tremą, już się jej pozbywam. Wygłoszę przemówienie opanowany i pewny siebie. Jestem spokojny i beztroski”. Koniec cytatu. W ten właśnie sposób praktycznie zastosował prawo umysłu. Gdy nadeszła pora bankietu, wygłosił doskonałe przemówienie. Podświadomość jest podatna na sugestie. Gdy uspokoisz umysł i odprężysz ciało, świadome myśli zapadną w podświadomości.
Proces ten można przyrównywać do osmozy polegającej na tym, że płyn przenika przez porowatą błonę. Pozytywne myśli przenikają do podświadomości, gdzie wydają owoce, a ty stajesz się pewny siebie, pogodny oraz spokojny. Powiadają, że największym wrogiem człowieka jest strach. Strach bywa przyczyną niepowodzeń, chorób i złych stosunków międzyludzkich. Miliony ludzi boją się przeszłości, przyszłości, starości, choroby umysłowej oraz śmierci. To, o czym wam wspominałem dosłownie pięć minut temu, może nawet mniej. Małe dziecko jest na przykład przerażone, gdy kolega powie mu, że pod łóżkiem czai się jakiś potwór, który zabierze je nocą. Ale gdy rodzice zapalą światło i pokażą dziecku, że nie ma tam żadnego potwora, strach po prostu mija w tym momencie. Strach w umyśle dziecka był tak samo nierealny jak potwór pod tym łóżkiem. Dzięki temu, że poznało ono prawdę, pozbyło się strachu.
Okazało się, że to, czego się bało, nie istnieje. Podobnie jest z większością naszych obaw. Ich przyczyna po prostu nie istnieje. Strach to tylko posępny mrok czający się w naszej wyobraźni. A kluczem jest tutaj w tym przypadku to, aby zrobić to, czego się boisz. Wielki XIX-wieczny filozof oraz poeta Ralph Waldo Emerson powiedział kiedyś, cytuję: „Zrób to, czego się boisz, a strach minie”. Koniec cytatu. W swoim czasie Joseph również truchlał się na myśl o publicznych wystąpieniach. Gdyby wtedy poddał się tej straszliwej tremie, na pewno byście nie słuchali tej audycji, o której wam opowiadam, bo Joseph by po prostu książki nie napisał. Tak to właśnie wygląda.
Pozbył się on onieśmielenia, postępując zgodnie z radą Emersona. Dygocząc ze strachu, zmusił się do wystąpień publicznych. Strach ustępował stopniowo, aż w końcu, jak sam Joseph przyznaje, polubił wręcz wygłaszanie wykładów. Doszło do tego, że nie mógł się nawet doczekać. Robił to, ponieważ bał się tego Inaczej. Robił to, czego się bał, aż pozbył się całkowicie swojego strachu. Podjąwszy świadomą decyzję i utwierdziwszy się w przekonaniu, że tak naprawdę potrafisz opanować strach, ty, drogi słuchaczu i słuchaczko, uruchomisz potęgę podświadomości, która zadziała zgodnie z naturą twoich myśli. Jak zatem pokonać tremę? Jednym z przykładów jest przykład Judy L., gospodyni domowej z Pensylwanii, która była dumna z umiejętności malowania na porcelanie. Wielu jej znajomych ozdabiało swoje domy wykonywanymi przez nią dziełami.
Pewnego dnia nauczycielka córki zaprosiła ją, by opowiedziała ona dzieciom o swoim hobby. Judy nie przyjęła zaproszenia, ponieważ bała się wystąpić przed publicznością, chociaż tą publicznością były ośmioletnie dzieci. Czytała kiedyś książkę Josepha na tematy, w jaki sposób opanowywać swój strach i postanowiła z nich skorzystać. Co więcej, tuż przed snem i każdego ranka, zaraz po przebudzeniu, odprężała się i powtarzała następującą afirmację. Cytuję: „Jestem utalentowaną artystką i potrafię się dzielić moimi umiejętnościami, a nawet ich nauczać. Nie boję się opowiadać ludziom, jak maluję na porcelanie. Opowiem o tym kolegom mojej córki, a potem także innym zainteresowanym”. Koniec afirmacji. Po kilku miesiącach takich afirmacji przyszła do szkoły, by pokazać dzieciom swoje prace i wyjaśnić, jak je wykonała. Później w liście do Josepha napisała, że dzieci i nauczyciele bardzo jej wtedy podziękowali, a potem zwrócili się do niej także inni wychowawcy innych klas, aby mogła również takie prezentacje zrobić.
Od tamtej pory Judy nie odczuwa tremy przed wystąpieniami publicznymi. Po jakimś czasie zapisała się nawet na zajęcia, gdzie ćwiczyła umiejętność przemawiania. A zatem adaptując powyższą metodę do swojej sytuacji, stosując ją z zaangażowaniem i ufnością, na pewno pozbędziesz się tremy. Strach przed niepowodzeniem. Joseph w swojej książce opisuje sytuacje takie, gdzie przychodzą do niego studenci z pobliskiego uniwersytetu. Wielu z nich uskarżało się jemu, że podczas egzaminów cierpią na tak zwaną amnezję sugestywną. Wszyscy opowiadali mu to samo, czyli na przykład przystępują do egzaminu obkuti na blachę, ale gdy zasiada nad kartką papieru, ma w głowie pustkę. Podobne trudności miewa wielu ludzi. Przyczyny tkwią w jednych z najważniejszych prawd dotyczących podświadomości. Rozmawiając ze studentami ustalił on, że nadmiernie boją się oni niepowodzenia.
Na skutek tego ich podświadomość urzeczywistniała niepowodzenia. Strach przed niepowodzeniem doprowadzał ich do nich na skutek chwilowego zaniku pamięci. Niezawodny sposób na pokonywanie strachu. Oto technika pokonywania strachu, którą Joseph dzielił się z tysiącami słuchaczami na swoich wykładach. Działa ona niczym amulet. Wypróbuj zatem ją. Ja ci ją za chwilkę przedstawię. Załóżmy, że boisz się pływać. Trzy lub cztery razy dziennie zasiadaj spokojnie w fotelu. Następnie odpręż się całkowicie i wyobraź sobie, że pływasz.
Subiektywnie rzecz ujmując, faktycznie pływasz. Dzięki wyobraźni przeniosłeś się do wody. Odczuwasz jej chłód, rytmicznie poruszasz kończynami. Oto realny, pełen życia i radosny skutek działania umysłu. Nie są to bezcelowe mrzonki. Wiesz już przecież, że to, czego doświadczasz w wyobraźni, zostaje niczym film wywołany w twojej podświadomości, która następnie zmusi cię do urzeczywistnienia wyobrażenia, jakie jej wpoiłeś. Gdy następnie spróbujesz, pływasz, poczujesz radość, jaką odczuwałeś, marząc o pływaniu. Takie jest bowiem prawo rządzące podświadomością. Tę samą technikę możesz stosować w przypadku wszelkich innych obaw oraz lęków. Jeśli masz lęk wysokości, wyobrażaj sobie, że spacerujesz po szczytach górskich.
Odczuj realność tego doświadczenia. Delektuj się świeżym powietrzem, podziwiaj roślinność i zachwycające krajobrazy. Jeśli będziesz to powtarzał w wyobraźni, pokonasz strach i z równą przyjemnością wyruszysz w prawdziwe góry. Strach przed windą. Przypadek Josepha z książki Josepha. Jonathan M. Był dyrektorem dużego przedsiębiorstwa. Przez wiele lat bał się korzystać z windy. Aby uniknąć jazdy windą, co rano wspinał się po schodach na szóste piętro, gdzie miał swój gabinet. Gdy musiał się spotkać z przedstawicielami innych firm, których biura mieściły się na wysokich piętrach, zawsze wynajdował pretekst, by zaprosić ich do siebie lub umówić się z nimi w restauracji.
Podróże służbowe poza miasto stanowiły dla niego torturę. Z dużym wyprzedzeniem telefonował do hotelu, by zarezerwować sobie pokój, do którego bez trudu będzie mógł dotrzeć po schodach. Ten strach pochodził z podświadomości. Być może był skutkiem jakiegoś przykrego zdarzenia, o którym dyrektor już dawno temu zapomniał na poziomie świadomości. Dowiedziawszy się, skąd bierze się jego strach, postanowił go pokonać. Kilka razy dziennie oraz przed zaśnięciem rozmyślał o dobrodziejstwach windy. Powtarzał sobie w spokoju i z przekonaniem taką oto afirmację. Cytuję afirmację. „Winda w naszym budynku to wspaniałe urządzenie. Jest dziełem umysłu uniwersalnego.
To istotne dobrodziejstwo i błogosławieństwo dla naszych pracowników. Doskonale nam służy. Podlega prawom stwórczym. Spokojnie z niej korzystam i sprawia mi to ogromną przyjemność. Odczuwam przepływający przeze mnie strumień życia, miłości i zrozumienia. Wyobrażam sobie, że jestem w windzie. Jadę nią z kilkoma współpracownikami. Rozmawiam z nimi przyjaźnie, radośnie i bez przymusu. Potem wysiadam i wchodzę do swego gabinetu. Doświadczam cudownej wolności, wiary i pewności.
Dziękuję za to.” Koniec afirmacji. Powtarzał tę modlitwę przez 10 dni. 11 dnia, całkowicie wolny od strachu, wsiadł do windy wraz z innymi pracownikami przedsiębiorstwa. A zatem, drogi słuchaczu, pamiętaj o tym, że podświadomość jest podatna na sugestię. Gdy uspokoisz umysł i odprężysz swoje ciało, świadome myśli zapadną w podświadomości. Ten proces można przyrównywać do osmozy polegającej na tym, że płyn przenika przez porowatą błonę. Pozytywne myśli przenikają do podświadomości, gdzie wydają owoce, a ty stajesz się pewny siebie, pogodny i spokojny. W obliczu strachu nienormalnego skup zatem uwagę na czymś, czego pragniesz. Pozwól, by to pragnienie bez reszty tobą owładnęło i całkowicie cię zaabsorbowało. Pamiętaj, że podświadomość zawsze zwycięża ze świadomością.
Taka postawa doda ci pewności siebie i poprawi nastrój. Nieskończona potęga twojej podświadomości działa w twoim imieniu i cię nigdy nie zawiedzie. Obdarzy cię spokojem i poczuciem bezpieczeństwa. Gdy do drzwi twojego umysłu zastuka strach, gdy nękają cię troski, niepokój lub zwątpienie, trwaj przy swojej wizji. Dąż do celu. Myśl o nieskończonej potędze twojej podświadomości, która potrafi pokierować myśleniem, wyobraźnią. To na pewno też spowoduje to, że doda to tobie pewności siebie, siły i odwagi. Nie ustawaj zatem w wynikach. Wytrwaj, aż wzejdzie dzień i rozproszy wszelkie cienie. Strach nienormalny.
Moglibyśmy ten strach zrozumieć tak, że generalnie człowiek ma dwa wrodzone typy, rodzaje strachu: przed upadkiem oraz przed nagłymi donośnymi odgłosami. Jest to strach całkowicie normalny. Służy nam za coś w rodzaju systemu alarmowego, w który dla celów samozachowawczych wyposażyła nas natura. Zatem strach normalny jest dobry. Słysząc na przykład nadjeżdżający samochód, instynktownie uskakujesz na bok, ratując życie, prawda? Strach przed tym, że zostaniesz przejechany sprawia, że działasz odruchowo. Wszelkie inne rodzaje strachu są nienormalne. Zostały one wywołane rozmaitymi doświadczeniami lub przekazali nam je rodzice, krewni, nauczyciele oraz inne osoby, które miały na nas wpływ w tamtych czasach młodości, w czasach dzieciństwa. A zatem strach nienormalny ogarnia nas wtedy, gdy tracimy kontrolę nad wyobraźnią. Można by tu było przytaczać jeszcze sporo przykładów, ale jednym z przykładów jest na przykład pewna osoba, która została zaproszona samolotem dookoła świata.
Zaczęła ona wycinać z gazet wiele doniesień o katastrofach lotniczych. Zakupiła nawet taśmę wideo z filmem „Najstraszliwsze katastrofy lotnicze”. Wyobrażała sobie na przykład, jakby to było, gdyby spadała samolotem do wody i tonęła. Te przerażające wizje były dla niej wynikiem strachu nienormalnego. Gdyby trwała przy tych wyobrażeniach poprzez siłę autosugestii czy sugestii na swoją świadomość i podświadomość, mogłaby przyciągnąć naprawdę coś złego do siebie. Innym przykładem osoby cierpiącej na strach nienormalny jest na przykład pewien nowojorski biznesmen, który doskonale prosperował do chwili, gdy zaczął sobie wyobrażać, że jego firma zbankrutowała, a on stracił cały majątek. Im częściej wyobrażał sobie, tym bardziej stawał się przygnębiony. Nie potrafił się na przykład wyzwolić od katastroficznych wizji tego właśnie upadku. Wciąż powtarzał swojej żonie: „Dobra passa się kiedyś skończy. Lada dzień nastąpi kryzys.
Sytuacja jest beznadziejna. Na pewno splajtujemy”. Jak się okazało z czasem tak właśnie było. Tak że uważajcie, drodzy słuchacze, na swoje myśli i to, w jaki sposób generujecie strach. Jak zatem pozbyć się strachu nienormalnego? Jeżeli stwierdzisz, że prześladuje cię strach nienormalny, musisz w swoim umyśle stworzyć wizję sytuacji odwrotnej. Jeśli bowiem poddasz się strachowi, podupadniesz fizycznie i umysłowo. Jedno z podstawowych praw podświadomości powoduje, że gdy pojawia się strach, natychmiast rodzi się pragnienie czegoś, co jest przeciwieństwem tego, czego się boimy. Jak najprędzej zatem w tym momencie skup swoją uwagę na czymś, czego pragniesz. Pozwól, by to pragnienie bez reszty cię owładnęło i całkowicie zaabsorbowało.
Jeżeli na przykład palisz papierosy, wyobraź sobie, że biegasz po jakichś pięknych zielonych łąkach, gdzie oddychasz bardzo czystym powietrzem. Pamiętaj też, że podświadomość zawsze zwycięża ze świadomością. Taka postawa doda ci wtedy pewności siebie i poprawi twój nastrój. Nieskończona potęga podświadomości działa w twoim imieniu i cię nie zawiedzie. Obdarzy cię spokojem oraz poczuciem bezpieczeństwa. A zatem spójrz strachowi prosto w oczy. Pewien dyrektor, który kierował sprzedażą w wielkiej międzynarodowej korporacji, zwierzył się kiedyś Josephowi, że zaczynał on jako przedstawiciel handlowy i ilekroć miał on odwiedzać klienta, sześciokrotnie okrążał jego dom, zanim odważył się wejść. Jego bezpośrednia przełożona była człowiekiem doświadczonym i spostrzegawczym. Pewnego dnia powiedziała, cytuję: „Za drzwiami nie dybie przecież żaden potwór. Nie ma się czego bać”.
Koniec cytatu. Przyznała mu się, że ona sama także nie jest wolna od strachu, ale ilekroć go poczuje, stawia mu czoła i spogląda prosto w oczy. Za każdym razem ten strach znika. Innym przypadkiem jest przypadek człowieka, który się sam wyrzucił z pracy. Był to pan Rafał S., kierownik działu wielkiej fundacji, który wyznał, że przez trzy lata żył on w nieustannym strachu, że straci swoje stanowisko w pracy. Wciąż zatem wyobrażał sobie swoje niepowodzenia. Obawiał się, że jego podwładni awansują na jego przełożonych. Nie miał on najmniejszych powodów do takich obaw, bowiem były one wyłącznie wytworem jego imaginacji. Niewyklet żywa wyobraźnia podsuwała mu dramatyczne obrazy, aż wreszcie stał się nerwowy i nieudolny. W końcu faktycznie poproszono go, by się zwolnił.
Jak pewnie się już domyślacie, w rzeczywistości to sam Rafael wyrzucił się z pracy. Jego nieustająco negatywne wyobrażenia i przepełnione strachem sugestie, które wpajał swojej podświadomości, sprawiły, że zareagowała ona stosownie do tego. Doprowadziło to do tego, że podejmował on błędne decyzje i popełniał głupie pomyłki. Gdyby na przykład od razu skupił się na przeciwieństwie przerażających wizji, nie wymówiono by mu wtedy pracy. Tak że wiecie już, jak to działa. Starajcie się pozbywać tego napięcia i stracha. Przede wszystkim kierujcie swoją myśl i uwagę na pozytywne myśli, a nie na negatywne. A zatem podsumowując, zrób to, czego się boisz, a strach minie. Jeśli powiesz sobie z niezachwianą pewnością: „Zapanuję nad strachem”, tak właśnie się stanie. Strach jest negatywną myślą.
Zastąp go myślą konstruktywną. Strach zabił miliony ludzi, ale pewność siebie jest silniejsza niż strach. Nie ma nic potężniejszego bowiem niż wiara w Stwórcę, w dobro oraz w siebie. Strach jest najgorszym wrogiem człowieka. Bywa przyczyną niepowodzeń, chorób i złych stosunków międzyludzkich. Miłość odpędza strach. Miłość to przywiązanie do dobra. Pokochaj zatem uczciwość, prawość, dobrą wolę oraz powodzenie. Żyj w stanie radosnego oczekiwania tego, co najlepsze, a na pewno to dostaniesz. Przeciwdziałaj sugestywnym, przerażającym myślom, powtarzając sobie afirmacje w rodzaju: „Jestem spokojny, pogodny i pełen wiary w siebie”.
Taka metoda na pewno zaprocentuje. Strach bywa przyczyną zaników pamięci podczas egzaminów, a zatem pozbędziesz się go często powtarzając afirmacje. Cytuję afirmację: „Doskonale zapamiętuję wszystko, co jest ważne i potrzebne”. Koniec afirmacji. Wyobraź sobie przyjaciela, który gratuluje ci świetnie zdanego egzaminu. Nie ustawaj w wysiłkach, a odniesiesz sukces. Jeśli zatem boisz się wody, pływaj. Wyobrażaj sobie, że płyniesz wolny i swobodny. Wskocz do wody, poczuj jej chłód i radość pływania. Staraj się, by wyobrażenie było plastyczne.
Gdy będziesz dostatecznie długo pielęgnował to wyobrażenie, poczujesz przymus, by je zrealizować. Tak działa właśnie umysł. Zatem jeśli się boisz zamkniętych pomieszczeń, na przykład wind, wyobrażaj sobie, że jedziesz windą, szczerze błogosławiąc jej użyteczność i uzmysławiając sobie jej działanie. Wkrótce bowiem przekonasz się ze zdumieniem, że już się nie boisz. Wrodzone są tylko strach przed upadkiem i strach przed hałasem. Wszelkie inne lęki są nabyte. Pozbądź się zatem ich, bowiem strach normalny, jak powiedziałem wcześniej, jest normalny i jest korzystny. Strach nienormalny jest szkodliwy i destrukcyjny. Stałe oddawanie się myślom budzącym strach powoduje lęki, obsesje i kompleksy. Człowiek żyjący w nieustannym strachu wpędza się w panikę i przerażenie.
Wierząc w to, że potęga podświadomości może zmienić każdą niekorzystną sytuację oraz spełnić pragnienia, pozbędziesz się strachu nienormalnego. Skupiaj się zatem na pragnieniach stanowiących przeciwieństwo tego, co cię przeraża. Wszelkie lęki najskuteczniej przepędza miłość. Jeśli boisz się niepowodzenia, skupiaj myśli na powodzeniu. Jeśli się boisz choroby, rozmyślaj o doskonałym zdrowiu. Jeśli się boisz wypadku, rozpamiętuj przewodnictwo i opiekę stwórczą. Jeśli się boisz śmierci, rozmyślaj o życiu wiecznym. Bóg jest zatem życiem, a twoje życie trwa właśnie teraz. Wszystko, czego się boimy w życiu, zastąpić można tym, czego pragniemy. Jeśli boisz się choroby, pragnij zdrowia.
Jeśli boisz się zniewolenia, pragnij wolności. Skupiaj się na tym, co dobre. Spodziewaj się też dobra, a twoja podświadomość ziści pragnienie. Ona nigdy cię nie zawodzi. To, czego się boimy, istnieje w naszych myślach, nie w rzeczywistości. Myśli mają jednak moc stwórczą. Dlatego na przykład Hiob powiedział: „Bo spotkało mnie, czegom się lękam. Bałem się, a jednak to przyszło”. Jeśli zatem chcesz, aby spotkało się cię coś dobrego, myśl o tym, co dobre. Przyjrzyj się swoim strachom, zbadaj je racjonalnie, naucz się z nich śmiać.
To najlepsze lekarstwo. Mogą ci zaszkodzić tylko twoje własne negatywne myśli. Cudze sugestie, stwierdzenia czy groźby nie mają nad tobą władzy. Władza tkwi w tobie i jeśli skupiasz myśl na tym, co dobre, wspomoże cię wszechmoc stwórcza. Istnieje tylko jedna moc stwórcza, która działa w warunkach harmonii, a nie tam, gdzie zdarzają się podziały i kłótnie. Jej źródłem jest miłość, dlatego potęga stwórcza jest z tymi, którzy kierują myśli ku dobru. Kluczem jest to, że odpowiedzią na strach jest wielkie prawo substytucji. Wszystko, czego się boimy, można zastąpić tym, czego pragniemy. Proste, prawda? Zatem jeśli boisz się choroby, pragnij zdrowia.
Jeśli boisz się zniewolenia, pragnij wolności. Skupiaj się na tym, co dobre i spodziewaj się dobra, a twoja podświadomość zawsze ziści twoje pragnienia. Ona nigdy cię nie zawiedzie. I tak to właśnie z tym strachem jest. Pozostań wiecznie młody. Pozostań młody duchem. Zmęczenie i procesy starzenia się nie mają wpływu na zalety i siłę ducha. Cierpliwość, uprzejmość, prawdomówność, skromność oraz miłość bliźniego nie starzeją się nigdy. Jeśli zatem zachowasz te przedmioty, zostaniesz na zawsze młodym duchem. Sam upływ lat nie wpływa na starzenie się i zużycie organizmu.
Szkodliwy wpływ na umysł i ciało ma strach przed skutkami upływu czasu. Nie zaś sam upływ czasu. Przyczyną przedwczesnego starzenia się bywa neurotyczny strach przed skutkami upływu czasu. W ciągu długich lat działalności publicznej Joseph wspomina w swojej książce, że miał okazję poznać bardzo dużo życiorysów sławnych ludzi, którzy kontynuowali owocną działalność w wieku znacznie przekraczającym lata przeciętnego trwania życia człowieka. Niektórzy z nich osiągnęli wielkość dopiero w sędziwym wieku. Na przykład przypadek, o którym on tu pisze w swojej książce, to jest przypadek człowieka, który wmówił sobie, że jest stary. Kiedy kilka lat wcześniej, jeszcze za życia swojego, odwiedził w Londynie pewnego dawnego przyjaciela, który przekroczył osiemdziesiątkę, był po prostu zszokowany, jak go zobaczył. Dla wielu ludzi był to pewnie powód do radości, że ktoś tyle lat przeżywa, ale niestety nie dla niego. Tego człowieka. Jego stan wstrząsnął nim do głębi, bo wyglądał on i czuł się jak słaby i schorowany starzec.
Chociaż jego lekarze nie stwierdzali w nim żadnych konkretnych dolegliwości. Jak twierdził, lekarze to idioci. Kiedy spytał się jego Joseph, co on ma na myśli odnośnie tych lekarzy, wtedy ten jego przyjaciel wykrzykiwał, że po prostu czuje się niepotrzebny i niby dlaczego ktoś miałby go potrzebować? Ciągle tylko wmawiał sobie, że jest ciężarem dla rodziny, dla bliskich, dla przyjaciół, dla otoczenia. Jak twierdził, po prostu starzejemy się i umieramy. Ot i koniec historii. Zrozumiał wtedy Joseph, że na swój sposób miał w pewnym sensie rację w tym podejściu do przyczyn swoich dolegliwości. Był chory, ale nie na skutek życia, lecz na skutek sposobu, w jaki je postrzegał. Główną przyczyną jego postępującego zniedołężenia było poczucie bezsensu i nieprzydatności. W perspektywie widział jedynie zgrzybiałość, a potem nicość śmierci.
Postarzał się w myślach, a potem jego podświadomość dopilnowała, by wszelkie obawy i wyobrażenia nabrały realnych kształtów. Także widzicie, jak to działa. Tak naprawdę umysł i duch się nie starzeją. Ludziom, którzy uważają, że życie ogranicza się do ziemskiego kręgu narodzin, dzieciństwa, młodości i dojrzałości i starości należy naprawdę współczuć. Osoby o takich przekonaniach pozbawione są kotwicy nadziei, sensu istnienia. Dla nich życie nie ma znaczenia. Takie zapatrywania prowadzą do rozczarowań, stagnacji, cynizmu oraz poczucia beznadziei, powodując neurozy i rozmaite zaburzenia psychiczne i umysłowe. Jeśli nie wytrzymujesz szybkiej gry w tenisa, jeśli pływasz wolniej niż twoje dzieci, jeśli twoje ciało nie jest już tak sprawne jak dawniej, jeśli twój chód stał się bardziej ociężały, czas uświadomić sobie, że życie wciąż się zmienia i przejawia się w coraz to nowsze formy. To, co ludzie nazywają śmiercią, jest tylko podróżą w inny, nowy wymiar życia. Po jednym z wykładów.
Albo może nie. Zostawmy to, bo to jest troszkę szerszy temat. To pominiemy. Generalnie chodzi o to, abyś nikomu nie ustępował i tak naprawdę czujesz się tym, kim tak naprawdę jesteś. Albo inaczej czujesz się tym i wyglądasz na to, jak wyrażasz się w swoich własnych myślach. A zatem zamiast mówić sobie jestem stary, mów przeciwieństwo tego, czyli posiadłem mądrość boskiego życia. Nie pozwól, by władze, prasa czy też statystyka roztaczały przed tobą obraz starości, podupadania, zniedołężenia, demencji oraz beznadziei. Interesuj się życiem, nie śmiercią. Uwierz, że w sędziwym wieku będziesz szczęśliwy, promienny, odnoszący sukcesy, pogodny i silny. Powitaj sędziwy wiek z aprobatą.
Cechują go jemu tylko właściwe wspaniałości. Mądrość i piękno, spokój, miłość, radość, piękno, szczęśliwość, mądrość, dobra wola i zrozumienie to przymioty, które się nie starzeją i nie umierają. Przejście na emeryturę może stać się początkiem nowej przygody i wyzwań, okazją do urzeczywistnienia wieloletnich marzeń. Marzeń, o których zawsze za życia marzyłeś, a nie zawsze miałeś okazję to osiągnąć. Bądź zatem twórcą, a nie więźniem. Krokiem we właściwym kierunku byłaby ustawa zabraniająca pracodawcom dyskryminowania pracowników z powodu ich wieku. Prawo nie może jednak odmieniać ludzkiego osądu. Człowiek w wieku lat 65 może być umysłowo, fizycznie i psychicznie młodszy niż niejeden trzydziestolatek. Ludzie starsi mają prawo cieszyć się owocami swej pracy oraz być współtwórcami społeczeństwa, a nie zaś jego więźniami skazanymi na beznadziejność z powodu wieku. Funkcjonowanie ciała ulega z wiekiem stopniowemu spowolnieniu, ale zdolności umysłu, takie jak aktywność, przytomność, czujność można rozwiązać dzięki podświadomości.
Umysł bowiem nie starzeje się nigdy, jak na przykład Hiob mówił. Tutaj zacytuję wam słowa jego. „Kto dawne szczęście mi wróci? Czas, kiedy Bóg mnie osłaniał. Gdy świecił mi lampą nad głową. Z jego światłem kroczyłem w ciemności, gdym lata jesienne przeżywał, gdy Bóg osłaniał mój namiot". Koniec cytatu. Jaki jest zatem sekret młodości? Jeśli chcesz powrócić do dni młodości, musisz poczuć, jak całe twoje jestestwo wypełnia cudowna, uzdrawiająca, samoodnawiająca się moc podświadomości. Pamiętaj i ciesz się myślą, że ta moc inspiruje cię, ożywia, odmładza i dodaje sił duchowych.
Tak samo jak za młodu możesz tryskać entuzjazmem i radością, bowiem duchowo i emocjonalnie zawsze możesz powrócić do tamtego promiennego stanu. Lampa nad twoją głową to mądrość boskiej inteligencji. Odsłoni ci ona wszystko, co tak naprawdę zapragniesz. Dzięki niej nie dasz się zwieść pozorom i dostrzeżesz własne dobro i własną wspaniałość. Pozwól, by prowadziła cię podświadomość, która niczym światło poranka rozprasza wszelki mrok. Stwórz zatem obraz siebie. Zamiast na przykład mówić „jestem stary", mów: „mam mądrość życia w Bogu, w Stwórcy, w energii". Nie pozwól, aby władze, prasa czy statystyki roztaczały przed tobą obraz starości, podupadania, niedołężenia, demencji i beznadziei. Pamiętaj, że twój umysł nigdy się nie starzeje. W roku na przykład 1932 wybitny kardiochirurg Michael Debakey opracował pierwszą pompę wspomagającą pracę serca.
Gdy miał lat 90, dostał pozwolenie na rozpoczęcie badań nad klinicznym zastosowaniem tego nowego wynalazku. Maleńkie pompki, które można było wszczepić do klatki piersiowej pacjenta cierpiącego na ciężką niewydolność serca. Oprócz tych badań nadal przeprowadzał on operacje. Jego kolega powiedział wtedy: „Aby dokonać tego, co on, kto inny musiałby żyć pięć albo sześć razy". Tak więc w wieku lat 90 Debakey następująco sformułował swoją filozofię życiową. Cytuję: „Dopóki jesteś fizycznie i umysłowo zdolny, by podejmować wyzwania, życie jest stymulujące i dodaje sił". Koniec cytatu. A więc masz tyle lat, na ile się czujesz. Jak wspomina Joseph w swojej książce, wspomina on swojego ojca, który nauczył się na przykład francuskiego, mając lat 65. W wieku 70 stał się autorytetem w tej dziedzinie.
Po siedemdziesiątce zaczął studiować celtycki i został wybitnym i znanym nauczycielem tego języka. Do śmierci, a zmarł w wieku lat 99, pomagał siostrze Josepha w pracy na wyższej uczelni. Jego umysł do końca był równie jasny jak wtedy, gdy liczył lat 20. Z upływem lat ojciec jego rozumował coraz bardziej przenikliwie. Doprawdy więc wiek człowieka zależy od tego, w jaki sposób on się czuje i w jaki sposób on myśli. Także niesamowite i piękne, prawda? Podsumowanie tego wszystkiego. Cierpliwość, uprzejmość, miłość i dobra wola, radość, szczęście, mądrość i zrozumienie oto zalety, które nigdy się nie starzeją. Kultywuj je zatem i dawaj im wyraz, a pozostaniesz młodym ciałem i duchem. Neurotyczny strach przed skutkami upływu czasu może spowodować przedwczesne starzenie się.
Starość nie jest zmierzchem życia, jest tylko świtem mądrości ludzkiego umysłu. Najbardziej produktywne lata mogą przypaść na wiek pomiędzy 65. a 95. rokiem życia. Witaj upływ lat z zadowoleniem. Dzięki niemu postępujesz, nie mając końca, ścieżkę życia. Stwórca jest życiem, a ty żyjesz w Stwórcy. Zatem stale życie się odnawia, jest wieczne i niezniszczalne. Jest rzeczywistością wszystkich ludzi wiecznie żyjących, których życie jest życiem stwórczym. Nie dostrzegasz własnego umysłu, lecz wiesz, że go masz.
Nie możesz zobaczyć swojej duszy, lecz wiesz, że istnieje duch sztuki, duch muzyki i duch retoryki kierujące twoim umysłem i sercem. Duchy dobroci, prawdy i piękna także są nieodparcie rzeczywiste. Nie dostrzegasz życia, lecz wiesz, że żyjesz. Starość można określić jako czas kontemplacji prawd twórczych oglądanych z najwyższej perspektywy. Radości wieku sędziwego są większe od uciech wieku młodzieńczego. Człowiek stary jest atletą, duchem i ciałem. Nauka spowalnia ruchy jego ciała. Natura, przepraszam. Natura spowalnia ruchy jego ciała, dzięki czemu ma on sposobność medytowania nad sprawami wieczności. Liczymy upływające lata wtedy, gdy nie mamy nic innego do roboty.
Wiara i przekonania nie podlegają rozkładowi. A więc masz tyle lat, na ile się czujesz. Jesteś tak silny, jak się czujesz. Jesteś na tyle użyteczny, na ile taki się czujesz. Możesz pozostać na zawsze młodym duchem. To są podstawowe prawa. Siwe włosy to atut. Nie handlujesz przecież siwizną. Masz do zaoferowania doświadczenie, umiejętność i mądrość, które zdobyłeś w czasie minionych lat. Modne diety i kosztowne pigułki nie zapewnią ci młodości, bowiem człowiek jest taki, jakie są jego myśli.
Strach przed starością może spowodować pogorszenie stanu fizycznego i umysłowego. Zestarzejesz się wtedy, gdy przestaniesz marzyć i stracisz zainteresowanie życiem. Zestarzejesz się wtedy, gdy staniesz się drażliwy, zrzędliwy, nieznośny i marudny. Rozmyślaj zatem o Stwórcy i jego prawdziwej naturze. Promieniuj jego miłością. Oto czym jest młodość. Spoglądaj zatem przed siebie, a ujrzysz czekające cię życie wieczne. Emerytura to dopiero początek przygody. Wzbogacaj wiedzę, poszerzaj horyzonty. Zajmij się tym, o czym zawsze marzyłeś.
Kiedyś musiałeś jeszcze pracować i zarabiać na życie. Teraz, kiedy masz czas, korzystaj z życia. Stań się współtwórcą, a nie więźniem społeczeństwa. Nie ukrywaj swych talentów i umiejętności. Tajemnicą wiecznej młodości są miłość, radość, spokój wewnętrzny i pogoda ducha. W duchu bowiem Boga, stwórcy inteligencji najwyższej nie ma ciemności. Jesteś potrzebny. Wielcy filozofowie, artyści, uczeni, pisarze i inne wybrane osobowości często tworzą swoje największe dzieła właśnie pod koniec życia. Po siedemdziesiątce, po osiemdziesiątce, po dziewięćdziesiątce. Owocami jesieni życia są miłość, radość, spokój, cierpliwość, łagodność, wiara, wyciszenie i opanowanie.
Jesteś bowiem dzieckiem nieskończoności. Jesteś dzieckiem wieczności. Jesteś cudem stworzenia. Starość to nie tragedia. To, co nazywamy procesem starzenia się, w rzeczywistości jest przemianą. Każdy etap życia człowieka jest krokiem naprzód ku drodze bez końca. Mamy nieograniczone moce przekraczające siły fizyczne. Mamy cudowne zmysły przekraczające percepcję naszych pięciu zmysłów fizycznych. Życie ma wymiar duchowy i życie jest wieczne. Także pamiętaj, jesteś cudem stworzenia i korzystaj z tego.
Ja wam serdecznie dziękuję za wysłuchanie tej audycji. Widzę, że troszkę przekroczyłem czas, ale chciałem skończyć to już w tejże audycji, w trzecim odcinku. Dziękuję wam za wysłuchanie mojej audycji. Przepraszam was za jakieś lekkie odgłosy i tak dalej, bo audycja nagrywana była w różnych miejscach, więc niestety nie jestem w stanie nad wszystkim zapanować, skontrolować, bo nagrywam na smartfonie i na trochę gorszej jakości mikrofonach, ale dołożę wszelkich starań w trakcie obróbki, żeby to dało się jakoś w miarę słuchać. Zapraszam was do kolegów redakcyjnych z zaprzyjaźnionych radiów, do archiwów Radia Paranormalium, forum Radia Dreamtime. Oczywiście Rada Paranormalium w Radiu Paranormalium. Pamiętajcie i przesłuchajcie sobie tę audycję, jeżeli tylko chcecie, wielokrotnie. Oczywiście to są poglądy, które wam przedstawiłem Josepha Murphy'ego. Ja mam troszkę inne poglądy, ale z wieloma rzeczami się zgadzam z Josephem. Te wszystkie poglądy, które wam przedstawiałem, nie są tylko i wyłącznie moimi poglądami, bo są to też właśnie informacje zaczerpnięte od niego z książek.
Generalnie chodziło mi o to, żeby wam przedstawić, w jaki sposób to wszystko tutaj działa i tak dalej. Wnioski pozostawiam wam. Nigdy nikomu nie mówię, w co ma wierzyć, w co nie. To jest indywidualna sprawa każdego słuchacza. Niech on sobie sam podejmuje według swojego doświadczenia, swojego wyczucia, czucia, czy to, co mówi Joseph, czy to, co powiedziałam ja wam jest prawdą, czy nie. Także tutaj zawsze ta furtka jest otwarta. Trzeba mieć otwarty umysł i tyle. Zapraszam was do następnych audycji. Nie wiem kiedy. Nie podaję terminu, ale myślę, że będzie pod koniec tego roku sporo tych audycji, więc nie będziecie na pewno narzekać na brak audycji czas nu.
Ja wam jeszcze raz serdecznie dziękuję. Zapraszam na audycję w przyszłości, a tymczasem do zobaczenia i do usłyszenia następnym razem. Cześć. Projekt nie realizuje się.