[00:03] - Czas snu. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie, drodzy słuchacze, w kolejnej części audycji „Czas snu”. Audycja na live w Radiu Paranormalium, w Radiu Cenzura oraz w Radiu Dream Time. Dziś mamy temat, który został zarzucony mi przez jednego ze słuchaczy. Bodajże było to we wrześniu i postaram się troszkę opowiedzieć i odpowiedzieć na pytania, które mi zadał. Był to słuchacz Jak Najlepiej. Dokładnie 23 września obiecałem, że zrobię o tym audycję. I robię w takim razie. Tematem dzisiejszej audycji, numerowanej na 039, jest iskra świadomości, droga ku wolności, podróże 4D, pokój operatora, ekran śnienia, granica możliwości w OOBE oraz odpowiedzi na pytania. Linia telefoniczna będzie otwarta właściwie od samego początku, więc jakby ktoś chciał do mnie dzwonić, to zapraszam.
Skype: Radio Dream Time. Tam możecie mnie znaleźć. Zachęcam was również do zadawania pytzeń na czatach. Jestem obecny na czacie Radia Paranormalium oraz na czacie YouTube'owym Radia Paranormalium. Z racji tego, że nadaję na VPN-ach, nie mam możliwości wejścia na Chatango, ale to chyba nie jest dzisiaj problemem. Słuchacz w jednym z komentarzy poprosił mnie o to, aby w swojej audycji opowiedział o możliwościach kontroli duszy oraz swoich doświadczeń w poza, jak i tu, w wymiarze 3D. Chodziło mu głównie o moje doświadczenia w ciemnym pomieszczeniu z ekranem oraz o podróżach i dotarciu do tak zwanej granicy przestrzeni, gdzie napotykałem te bariery. Prosił mnie również, czy mógłbym omówić ten temat szerzej w kolejnej audycji lub też poświęcić tematowi osobną audycję. Tę audycję dzisiaj właśnie poświęcam. Uważam, że jest to bardzo ważna kwestia, bowiem w sieci jest sporo unikalnych treści, które dotyczą naszego wielopoziomowego zniewolenia.
Czy więc nawet na poziomie doświadczenia duszy w poza może istnieć mechanizm programowania i kontroli? Czy i które poziomy naszego bytu są kontrolowalne? Ile jest tych poziomów? Co należy zrobić, aby wyjść z tego systemu kontroli? Takie było pytanie słuchacza i postaram się w tej audycji wam odpowiedzieć na te pytania, a właściwie na pytania słuchacza. Mam nadzieję, że również pojawią się wasze pytania w trakcie trwania audycji. Przypominam również, że linia Skype'owa jest otwarta od samego początku, ponieważ jest późna pora. Ja wiem, że ludzie idą do pracy, więc chciałbym, abyście, jeżeli chcecie oczywiście, mogli zadzwonić do mnie. Bardzo chętnie bym porozmawiał z kimś doświadczonym albo nawet i z osobą, która zaczyna. To by było ciekawe.
Wolałbym doświadczoną osobę, bo wtedy można się wymieniać swoimi doświadczeniami i informacjami. Przypominam również, że została może nie to, że reaktywowana, bo wcześniej była strona www.czasnu.com. Na obecną chwilę utworzyłem stronę radiodreamtime.com. Tam umieszczam informacje, które według mnie mają jakiś sens i znaczenie odnośnie świadomego śnienia, oneironautyki i tego wszystkiego. Więc jeżeli chcesz troszkę zaczerpnąć informacji, to jeszcze raz przypominam: www.radiodreamtime.com i tam masz wszelkie informacje odnośnie tych zagadnień. Resztę informacji podam wam na koniec, żeby was tutaj nie zanurzać i nie trzymać was w niepewności, bo być może was audycja nie zainteresuje, więc zapraszam gdzie indziej. Ostatnimi czasami pojawił się pewien człowiek w Polsce. Można go znaleźć na YouTubie. Jest to wywiad przeprowadzony przez telewizję NTV Janusza Zagórskiego. Jest to ciekawa postać.
Człowiek, który przedstawia OOBE po 15 latach swoich własnych doświadczeń. Przyglądałem się tej postaci, przesłuchałem chyba z dwa czy trzy razy jego wywiady, które przeprowadzał Janusz Zagórski. I muszę stwierdzić, że z kim jak z kim, a rzadko się zgadzam, ponieważ mam swoje własne doświadczenia i one są dla mnie najważniejsze. Muszę stwierdzić, że może nie w 80% czy 90% się z tymi informacjami zgadzam, natomiast jest duży procent, ponad 50% prawdopodobieństwa tego, co mówi, z moimi doświadczeniami. Osoba ta przedstawia swoje początki, jak zaczynał w ogóle z tym całym zjawiskiem OOBE, świadomego śnienia. Przyjmijmy po prostu sny. Niech tak już będzie. We wcześniejszej audycji ze Sławkiem żeśmy rozmawiali, komentowali, czym jest OOBE i tak dalej. Ja już wielokrotnie w moich audycjach przyznałem, a właściwie nie raz mówiłem, że czasami zmieniam swoje poglądy i zmiana tych poglądów następuje poprzez moje własne doświadczenia. Badawałem przez x lat.
Intensywnie tak naprawdę mniej więcej chyba 2007, 2008 rok właściwie non stop eksperymentuję ze sobą. Doprowadziły mnie do tego, aby uznać OOBE jako sen. Jedna z bram, metod i tak dalej. Po OOBE pojawia się kolejne śnienie. Tu żeśmy rozmawiali w audycji u Sławomira, jakie jest to śnienie. O bąblach wspominałem nieraz w swoich audycjach i zapewne jeszcze nie raz wspomnę, ale dziś ukrócę ten proces trochę. Może poddam wam moje własne refleksje odnośnie tego zjawiska OOBE, ale bardziej skupię się na elemencie, o którym ludzie dość dużo piszą na internecie. Nie wiem, czy w polskim akurat, ale spotykam się w anglojęzycznym internecie o miejscach, które spotykamy właściwie wszyscy. Oczywiście różnią się pewnymi elementami, natomiast generalnie są one bardzo do siebie podobne. Jakie to elementy?
Postaram się wam troszkę opowiedzieć w audycji. Nie wiem, jak długo wytrwam, bo powiem szczerze, że prawie półtorej godziny u Sławomira mnie trochę wymęczyło, a wypadłem troszkę z rytmu nadawania na live'ach, ale postaram się wam jakoś to opowiedzieć. Od razu jeszcze wam powiem, żebym nie zapomniał. Za tydzień będzie audycja z puszki, ponieważ miała być w następnym tygodniu. Dzisiaj live miał nie być, ale stwierdziłem i obiecałem słuchaczowi w komentarzu, że zrobię o tym audycję i czułem, że dobrze by było zrobić tę audycję, więc robię. Także za tydzień będzie podcast. Ostatnia część o „Potędze podświadomości" Josepha Murphy'ego. A dziś live. Dobrze. To w takim razie nie przedłużajmy.
Tytuł audycji to „Iskra świadomości, droga ku wolności". Połączę ten temat z granicami OOBE. Dużo ludzi wysyła do mnie zapytania, co dało mi OOBE i czym dla mnie jest w ogóle OOBE. „Iskra świadomości" to umowny tytuł, który sobie przebrałem na poczet tej audycji, a zwrot „droga ku wolności" to taki termin, który dla mnie znaczy jedno, ponieważ moje doświadczenia OOBE były mi w jakimś sensie potrzebne. Z drugiej strony potrzebne. Właściwie mógłbym się zastanawiać, czemu potrzebne. Czy dlatego, że tak chciałem, czy była to jakaś forma wpływu mojego ducha, mojej świadomości na mnie, abym skierował w tą stronę swoje życie. Droga ku wolności. Doświadczenia ze snami spowodowały to, że stałem się przede wszystkim bardziej uwrażliwioną osobą. Zobaczyłem inaczej.
Zszedłem drogę duchową, która pozwoliła mi bardziej spojrzeć na to wszystko, co mnie otacza w bardziej łagodny sposób. Nauczyłem się nie ingerować w życie innych ludzi, nie narzucać im ich praw, ich poglądów, ich myśleń. Przede wszystkim pozwoliło mi to, że stałem się bardziej wyrozumiałą osobą. Znalazłem jakiś taki wewnętrzny spokój w sobie. Uwielbiam ciszę na przykład. Uwielbiam sobie siąść na ławce, pomyśleć, pozadumać. Czasami wręcz w tej ciszy czuję muzykę. Słyszę swój wewnętrzny głos, którym sobie czasami rozmawiam. I to jest zastanawiające, bo spotykam ludzi w moim życiu, którzy mówią mi, że nie mają tej zdolności. W jakiś sposób mają to zablokowane.
Kto co blokuje, nie wnikam w to. Natomiast pozwoliło mi to również, że zacząłem zadawać pytania. Zacząłem zastanawiać się nad rzeczywistością, nad drogą, jaką wybieram. Pytania te zaczęły się już w okresie jeszcze szkoły podstawowej. Aż tak właściwie, jak to Sławomir dzisiaj powiedział, mniej więcej według tego kalendarza Majów, z którym się absolutnie zgodziłem, bo rzeczywiście moje życie też było ułożone w taki synchroniczny sposób, w ten, co on przedstawił. W pewnym sensie wychodzi też na to, że Majowie mieli ogólny schemat, plan, w którym byli w stanie może nie do końca przewidywać, ale mniej więcej już kojarzyli, w jakim kierunku to wszystko idzie. Jest to ciekawe zagadnienie i to, co Sławomir dzisiaj w swojej audycji „Świat oczami duszy" przedstawiał, mógłbym powiedzieć, że wręcz w modelowy sposób również kształtowało moje życie w tej rzeczywistości. Były okresy, kiedy bardziej się interesowałem, kiedy jeszcze nie byłem świadomy tych wszystkich zdarzeń, wizji, snów, które zacząłem doświadczać. Tych snów, które podobały to, że dostawałem dziwne wglądy w pewne przestrzenie senne, gdzie mogłem widzieć na przykład swoje wydarzenia, które wydarzą się w przyszłości. Sfery, w których mogłem sobie przetestować pewne rzeczy, doświadczyć tego, zanim jeszcze się to wszystko zmaterializuje w naszej rzeczywistości ziemskiej.
Te doświadczenia były powodem do tego, że zacząłem się zastanawiać nad sobą. Zacząłem myśleć troszkę w inny sposób, tak żeby w pewnym momencie dojść do wniosku, że moja droga jest ku duchowości. Oczywiście nie odrzucam tej rzeczywistości, bo jestem tutaj, bo doświadczam tego. To też jest pewne doświadczenie. Bycie tu, w tej rzeczywistości, spotykanie innych ludzi, rozmowy. Ale tak jak Sławomir uważa, uważam i tak jak on uważa, że do pewnego momentu można być gąbką wchłaniającą problemy innych ludzi. Natomiast w pewnym momencie trzeba się jednak zająć sobą. Bo moje doświadczenia pokazały mi, że w pewnym momencie tak czy inaczej, jak znajdujemy się w tej rzeczywistości, nadzy, tak i nadzy odejdziemy, a wszelkie problemy, które mieliśmy tutaj na ziemi, mamy na tej ziemi jeszcze póki żyjemy, będziemy rozliczać, ale tylko sami przed sobą. To my jesteśmy w pewnym sensie bogami, jakby nie patrzeć. Oczywiście jesteśmy częścią większej superświadomości.
Jesteśmy tylko sądami badającymi tu, w tej rzeczywistości. To jest oczywiście moje zdanie po moich doświadczeniach. Koryguję te zdania czasami. Koryguję te moje myśli, wywody, wypociny, ale sztuką jest umieć naprawiać te błędy albo przyznawać się do tych błędów. Niewielu ludzi to dzisiaj potrafi. Niektórzy popadli w jakieś takie dziwne schematy, w jakieś takie pudełka zamknięte własnej osobliwości, gdzie nie są w stanie się przyznać przed samym sobą, że na przykład kłamią. U mnie na przykład zawsze była zasada mówienia prosto z mostu. Prosto z mostu, nawet jeżeli się kogokolwiek obrazi. Ale świetne przykłady mam tutaj w pracy. Kiedy czasami Anglicy przychodzą i mówią na przykład do mnie, że: „Wiesz Grześ, ty jesteś spoko koleś, ale za bardzo czasami mówisz dosadnie”.
Ale z drugiej strony dzięki temu tak naprawdę zauważyłem, że oni mnie szanują, liczą się ze zdaniem. Bo na przykład jeżeli ktoś robi jakąś pracę i z uporem maniaka powtarza cały czas to samo, przypadkiem może być na przykład moja, już niestety była koleżanka z pracy, która się zwolniła tylko dlatego, że ktoś ma inny plan w pracy i poprzez tą swoją pracę był w stanie zmniejszyć straty o połowę. I tylko dlatego, że ktoś poprzez narodowość jest Polakiem, a nie Anglikiem ta osoba nie była w stanie zaakceptować tego, że ktoś może mieć jednak lepszy plan. Uniosła się honorem i to zostało doprowadzone do tego, że ta osoba się zwolniła. No bo Polak jej nie będzie dyktował, co ma robić i jak ma pracować. Ale efektem końcowym było to, że straty w firmie zmalały o połowę. Czyli wystarczyła tylko strategia myślenia. Wystarczyła tylko strategia planowania pracy i zupełnie inny efekt końcowy. I takie same efekty osiągamy właśnie w naszych doświadczeniach. Nasze doświadczenia są tylko i wyłącznie dla nas.
Możemy się nimi dzielić. Nie widzę z tym problemu, aczkolwiek jak już wspomniałem we wcześniejszej audycji u Sławka, że mieliśmy kiedyś tą zagwozdkę właśnie, czy to świadome śnienie jest w ogóle potrzebne. Jeżeli tak, to po co? W naszych rozmowach jeszcze to było na radiu, na fali. Stwierdziliśmy, że w pewnym sensie jest to oznaka zdrowości naszego ducha, naszego ciała, ale z drugiej strony jest to też w pewnym sensie sugestia, która może spowodować to, że inni będą wkraczali w podobne przestrzenie. Wpływamy w pewien sposób, programujemy ich podświadomość na doświadczanie podobnych rzeczy. Czyli w pewnym sensie poprzez wspólną świadomość jesteśmy też w stanie... Inaczej. Wiele jednostek świadomości jest w stanie wpływać na pewną sferę świadomości. No nie wiem, jak by to nazwać, która może tak czy inaczej się zamanifestować.
To samo robią dzisiaj na przykład media, kiedy podają jakieś informacje w gazetach czy na jakichś portalach internetowych, gdzie czyta to dziesiątki osób, programując ich w ten sposób i poprzez świadomość, poprzez podświadomość w śnie mogą już w jakiś sposób materializować. Bo pewne istoty, pewne świadomości na tym świecie doskonale znają te mechanizmy. O tych mechanizmach wam opowiem troszkę później, kiedy znajdziemy się już w pokoju. I o tych moich rozmowach, które przeprowadzałem z moją podświadomością. To, co mi pokazywała. Pokazywała mi, gdzie jest ta granica OOBE, gdzie jest ten świat iluzoryczny, kiedy możemy sobie, powiedzmy, że na sucho, w swojej własnej bąbli wyobraźni przetestować, sprawdzić i na własne, niefizyczne oczy zobaczyć, jaka będzie konsekwencja naszych decyzji. Ale to może za chwileczkę. Marzena tutaj na czacie Radia Paranormalium na YouTubie zadaje pytania: „Huby, czy myślisz, że twoje OOBE to to już jest wszystkim? Wszystko, co człowiek potrzebuje?” Nie, nie myślę tak. Uważam, że OOBE jest tylko moją ścieżką, która pozwoliła mi zrozumieć moją istotę.
Ukierunkowała moje życie na to, żebym nie wchodził bardziej w materializm, żebym zajął się bardziej stroną duchową i to doprowadziło do tego. Dziś oczywiście doświadczam OOBE, świadomego śnienia czy jeszcze innych stanów, ale robię to już na zasadzie zadawania konkretnych pytań i rozmów ze swoją duszą. Ja bym to tak widział i zresztą tak to widzę. Tutaj Emoblin chce dzwonić. Jak chcesz dzwonić to proszę bardzo. Jakie mam ci pytania zadać? Nie wiem. To raczej ja bym chciał, żebyście do mnie zadzwonili i zwyczajnie sobie byśmy porozmawiali w różnych kwestiach odnośnie śnienia. Także jak chcesz Emoblin dzwonić to dzwoń. Marzenko to samo.
Potrzebowałeś jakiegoś człowieka? Juby: „Ale z drugiej strony każdy z nas ma własną drogę." Wiesz co Marzenko? Powiem ci, że w sumie tak. Mało tego, izolorycznie widziałem siebie przed lustrem, na swoją nagość. Tak mogę to powiedzieć, bo w ogóle lustro kolejnych wymiarów. Często jest tak, że zapraszają nas z drugiej strony inne postacie. Co tutaj? „Czy oprócz Skype'a jest kontakt telefoniczny? Bo mam problem ze Skype'em." Niestety nie. Ze Skype'em tylko.
Marzenka Lu: „Juby nie myśl o innych, myśl o sobie." Tak, myślę o sobie. Moje doświadczenia doprowadziły mnie do tego, że rzeczywiście w pewnym momencie nagromadzenie emocjonalne we mnie było tak wielkie, że miałem już dwa razy taki moment w swoim życiu, że była potężna eksplozja. Nagromadzenie tych wszystkich emocji, tego wszystkiego, co mi ludzie naopowiadali i brania to wręcz do siebie spowodowało to, że w moim życiu wystąpiły pewne dwie rzeczy, zjawiska, nie będę wam o tym mówił, bo to są moje prywatne rozmowy. Generalnie chodzi o dość ciężkie choroby. „Myśl o tym, co zyskałeś poprzez OOBE." To już wspomniałem Marzenko, że zyskałem pewność siebie, pewność doświadczeń, które doświadczałem, które ukierunkowały mnie na stronę duchową i pokazały mi, że nie jestem tylko kupą mięsa w tej rzeczywistości, że jest coś więcej. „Juby czy na twój Skype da się zadzwonić ze zwykłego telefonu?" Tak, powinno się dać zadzwonić z telefonu zwykłego poprzez aplikację. Marzena: „Zauważyłeś różnicę? Fajnie." Nie za bardzo kumam. Radio Dream Time. Wiecie co?
Czekajcie, ja wam tutaj napiszę. Radio Dream Time. Tak wpiszecie na Skype i możecie się ze mną połączyć. Dobra, lecimy dalej w takim razie. Dodałem tutaj Piotra oczywiście i Marzenkę. Jak chcecie to do mnie możecie zadzwonić, a ja tymczasem skupię się na tym elemencie, który spowodował to, że zmieniłem swoje myślenie odnośnie tego zjawiska. OOBE to nie wszystko. Jest jeszcze inne śnienie i to było mi przedstawiane w wielu, wielu, wielu moich wizjach. W jednej z wizji miałem przedstawione bąble, o tym już też kiedyś chyba wspominałem, a jak nie to trudno. W takim razie wam teraz powiem.
W jednej z wizji miałem pokazywaną bąblę. Albo inaczej, znalazłem się w warsztacie samochodowym, w którym znalazłem się. Na początku myślałem, że jest wszystko okej, że normalne mam zwykłe OOBE, że sobie chodzę, że sobie patrzę, spoglądam, nawet na ulicę wybiegłem, wróciłem się. Ale w pewnym momencie pojawił mi się projektor. Projektor, a ja siebie zobaczyłem w takiej bąbli. Projektor z zewnątrz rzutował światło, które w środkowej części bąbli przedstawiało mi pewne sceny. Oczywiście ten projektor później rozdzielił się na wiele warstw światła, promieni, które rzutowały na tą bąblę i przedstawiały mi różne światy. I to zaczęło mnie zastanawiać. Oczywiście to były już lata temu takie doświadczenia. Skończyło się to oczywiście tym, że do tego garażu wpadły jakieś inne byty, istoty.
Jedna z tych istot podeszła pod tą bąble wyciągając rękę, dotykając bąbli i skończyła się cała wizja. Natomiast mogę wam powiedzieć, jak to wyglądało w środku. W środku wyglądało to w ten sposób, że tak jak mówię, na zewnętrzną stronę padały różne strumienie światła z tego projektora. Jakoś dziwnie rozdzielało się to na wiele strug, a ja mogłem wchodzić w te bąble, w te strużki od wewnętrznej strony i wchodzić w inne światy. Ta wizja trwała dość sporo, ale zakończyła się tym, że jeden, ja na takie byty, istoty mówię kontrolerzy, bo jest tam pewna struktura, przynajmniej z moich doświadczeń, ale to już spoza OOBE. Już taki troszkę wyższy poziom śnienia. Już po latach tak mogę stwierdzić. To była jedna z takich wizji. Inną wizją było na przykład to, kiedy rozmawiając ze swoją duszą w tym czarnym pokoju na podłodze... To była całkowicie ciemna przestrzeń, nie było żadnych wizji czy czegokolwiek.
One się dopiero później pojawiły. Na początku była ciemność, a później w tej ciemności oczywiście było widać kształty. To była ciemność, ale to nie była taka zwykła ciemność. Ta ciemność była jasnością też. Tak bym to teraz mógł określić. Na podłodze znalazło się pudełeczko i prowadziłem dialog. Z kim? W pewnym momencie z lewej strony pojawił mi się ekran śnienia. Wyglądało to jak taka galareta, na której materializowały się pewne rzeczy. Później, z czasem to pomieszczenie ciemne, w którym byłem, kiedy się już bardziej dostroiłem, okazało się, że jestem w pewnym laboratorium.
Ciekawym zjawiskiem było tutaj to, że byłem również w kilku miejscach jednocześnie. Byłem w pozycji obserwatora. Mogłem wchodzić w światy, które tak naprawdę ja kreowałem, ale były też inne światy, które nie były kreacją mnie, kreacją z wyższego poziomu. Kiedy w rozmowach rozmawiałem z duchem, bo tak to czuję, że to był duch, który się materializował na tej płachcie, na tym ekranie śnienia. To jest taki stan pomiędzy rzeczywistością a plazmą, a częścią niefizyczną. Nie jestem w stanie tego opisać, co to w ogóle jest, ale jak się wkłada rękę w takie coś, to czuć taką galaretę. Zostało mi to przedstawione w taki sposób i zadano mi pytanie. To było jedno z głównych pytań w pierwszych momentach, kiedy nawiązałem kontakt z własną duszą. Bo duch to była materializacja na tej płachcie. Ale świadomość jako dusza, byłem ja, który obserwowałem siebie i eksplorowałem inne światy.
Było pytanie, kiedy zadałem pytanie, znaczy ona mi zadała pytanie, mój duch na tej płachcie. On się tylko mnie przyglądał. Chodził sobie takim miarowym krokiem, to w prawo, to w lewo. Ja na początku tak naprawdę nie wierzyłem w to, co widzę. Ale w pewnym momencie mówię: okej, to przenieś się z lewej części ekranu na prawą. W ułamku sekundy ta istota się przenosiła, więc ja tą istotą kierowałem, czyli świadomie. Natomiast na płachcie był duch, który po prostu wykonywał moje polecenia i w pewnym momencie zadał mi pytanie, czy chcę poznać swoją prawdziwą naturę, czy chcę wejść w świat swoich własnych iluzji. Na początku nie wiedziałem, co mam powiedzieć. Więc na początku wszedłem w ten świat swoich własnych iluzji i zostały mi pokazane moje światy, które sobie tam gdzieś w podświadomości wykreowałem. Przeszłe miliony życia, różne aspekty.
Do tego pomieszczenia, do tego ciemnego pokoju wracałem naprawdę wiele razy i nadal wracam, ponieważ skumałem, tak to mi się wydaje, że skumałem, jaki jest ten mój klucz do tego, aby zarządzać sobą. Tak bym to nazwał. Jak się poruszać po tych sferach, jak kreować rzeczywistości, jak wchodzić w swoje własne iluzje. Bo lubię wchodzić w swoje własne iluzje. Powiem wam szczerze, bo to też ma swój sens i wydaje mi się, że to jest płaszczyzna, na której możemy sobie wiele rzeczy przetestować albo sprawdzić. Być może też odnieść się do swoich własnych ksiąg Akaszy, bo każdy też ma swoją księgę, nazwijmy to księgą życia czy coś takiego, ale możemy się też wpinać w większe warstwy i sięgać porad wyższej świadomości. My jesteśmy świadomością na poziomie boga przez małe b, ale jesteśmy częścią większej, potężniejszej superświadomości. To już dzisiaj wiem na pewno, bo się do tego odnoszę i po prostu zbieram informacje, które mi są przekazywane z wyższej półki, z innego poziomu, niż na przykład mam dostęp. Ale tutaj już pomagają nam pomocnicy, jakieś inne istoty albo my sami sobie też, bo to jest na różnym poziomie. Natomiast w pierwszym momencie jeszcze się zawahałem.
Postanowiłem wejść w te własne iluzje i w tych własnych iluzjach byłem w stanie dogrzebać się do swoich przeszłych żyć. Byłem w stanie wejść w stany, które pozwalały mi przeżywać swoje przeszłe życia. Jak to było jeszcze raz? Powiem wam szczerze, że doszedłem tylko do — właściwie nie czułem potrzeby dalej — do tylko kilku swoich przeszłych żyć i do jednej z takich wizji, kiedy tam sobie siedziałem, rozmawiałem, kontemplowałem i tak dalej Był moment, kiedy poprosiłem tego mojego ducha, aby mi pokazał moją pierwszą reinkarnację. Może mój pierwszy żywot na tej planecie. Jednym z takich żywotów było to, że było mi pokazane, jakiś taki Egipt, gdzie tam też obserwowałem jakieś dziwne statki lądujące. Mało tego, nawet wchodziłem do tych statków. W innych wizjach było na przykład to, że widziałem, w jaki sposób ta planeta została przystosowana do ludzkości. Z tym że ta wizja, o której teraz mówię, była to próba też wpływu na moją świadomość, ponieważ są pewne byty poza, które są w stanie, ponieważ uważam, że my jesteśmy technologią, samo życie jest technologią. Te byty, te istoty, pewne świadomości, jeżeli je oczywiście dopuścimy, ale oni też mają pewien kluczyk, przez który mogą wchodzić w naszą świadomość, oczywiście za naszym przyzwoleniem.
Każdy, kto się na tej planecie znajduje, takie przyzwolenie daje świadomie bądź nieświadomie. Wydaje mi się, że świadomie, ale nie pamiętamy tego. Ale jesteśmy w stanie tą informację wygrzebać, wprowadzając się w takie wyższe stany, gdzie mamy to wręcz pokazane na ekranie śnienia, jak to wygląda. Więc te doświadczenia pokazały mi, w jaki sposób ja się pojawiłem na tej planecie, w jaki sposób ja podjąłem decyzję, że zstępuję na tą planetę i tak dalej. Trzeba pamiętać jedną rzecz, że duch, przynajmniej takie były rozmowy i potwierdza to wiele osób badających te zjawiska. Choćby nawet ten chłopak, który się pojawił u Zagórskiego ostatnimi czasami. Potwierdza to, i tak samo ja potwierdzam, też takie odpowiedzi dostawałem, że duch jest po to, aby nam służyć, aby wykonywać każde polecenie. To my jesteśmy tu, w tej rzeczywistości, panami. On tylko wykonuje nasze polecenia, więc co zechcemy sobie, to on to zrealizuje. Tylko trzeba pamiętać, trzeba wiedzieć, jak ten klucz znaleźć i drogę łączności komunikacji z duchem.
Jeżeli to złapiemy, zrozumiemy, na jakiej zasadzie ten mechanizm działa, będziemy mogli robić naprawdę bardzo wiele. Przede wszystkim będziemy mogli wpływać na jakość swojego życia, na to, co nas w życiu otaczać będzie, jakie osoby, istoty będziemy spotykać. To jest ten świat już poza tą bąblą, czyli poza tym ograniczeniem, którym jest właśnie OOBE na tym niższym astralnym planie. Przekraczając tą granicę, a przekraczanie odbywa się w różny sposób, cały proces przejścia zazwyczaj kończy się utratą na sekundę świadomości, jeżeli przechodzimy przez tą bąblę. Tą bąblę też nie zawsze widać. Jeżeli już na przykład jesteś bardziej wyszkolony, kiedy na przykład bardziej praktykujesz, to nie potrzebujesz marnotrawstwa energii. W ogóle nie ma marnotrawstwa energii, takiego słownictwa tylko użyłem. Ale nie potrzebujesz skupiać swojej uwagi na elemencie przejścia. Jest ci to kompletnie niepotrzebne. Aczkolwiek powstaje pytanie, czy w tym elemencie przejścia coś się jeszcze nie dzieje.
To też jest kwestia ciekawa i warta rozmyślania. Natomiast kiedy przechodzimy poza tą bąblę i tu się na przykład z Jasmin nie zgadzam, która mówiła, że OOBE jest tylko światem iluzji. Tak, do pewnego momentu jest światem iluzji. Powtórzę to już po tysięczny raz, ale do pewnego momentu. Kiedy przekroczymy bąblę i to mówiłem u Sławka w audycji, też mam pytania, czy to jeszcze jest OOBE, czy to już jest coś innego. Dochodzimy do momentu, do kreacji. Dochodzimy do momentu, w którym nawiązujemy bezpośredni kontakt. Co ciekawe, na płachcie ekranu śnienia pojawia się pewna złocista istota. U mnie, w przeciwieństwie do pana, który u Janusza Zagórskiego opowiada, był bardzo krótki moment i to się zgadza z tym, co Sławek powiedział o tych kolorach, że jest kolor biały, kolor żółty, kolor niebieski oraz kolor czerwony. I rzeczywiście przez całe moje życie śnienia, kiedy przechodziłem różne fazy, te kolory były widoczne.
Natomiast mimo wszystko u mnie w życiu jest przewaga tego koloru złotego, aczkolwiek też i bardzo dużo fioletowego. Ja mam tą tendencję, że ja zazwyczaj, jeżeli już wyskakuję, czy też mózg tak to odbiera, że wyskakuję, ale to jest sen, kiedy w cudzysłowie wychodzę, najczęściej wychodzę poprzez czakrę korony i dlatego u mnie jest manifestacja przejście z takiego złotego koloru, z ciemności albo inaczej, przejście z ciemności poprzez fiolet. I właściwie większość czasu, kiedy wychodzę mam kolor złoty czy tam żółty, bo to jest różnica, ale większość jest to kolor złoty. I to jest też wpisane w moją nomenklaturę daty urodzin, więc horoskop majowski, te kin to wszystko, kiedy sobie kiedyś robiłem, sprawdzałem, to rzeczywiście się pokrywa z tym, co ja doświadczam. Nie bez przypadku moja data urodzin jest taka, jaka jest. Co ciekawe, moja data urodzin to jest miejsce, kiedy wszystkie planety z naszego Układu Słonecznego w okresie, kiedy ja się rodziłem, były w jednej linii. Taką sobie dziwną datę wybrałem. Tak to wyglądało u mnie. Jak sobie już później sprawdzałem, kiedy się urodziłem, o jakiej godzinie i tak dalej. Po prostu nie ma zbiegów okoliczności.
Odpowiedni moment był. Przynajmniej tak ja wyczaiłem, jeżeli chodzi o moją datę urodzin, że akuratnie w tym, a nie innym momencie postanowiłem zejść na tą płaszczyznę. Tutaj odpowiem Marzence na pytanie, które zadała na czacie Radia Paranormalium na YouTubie. Marzenka tutaj pisze: „A ile tych bąbli Ubi widziałeś?” Wiesz co, Marzenko, nie wiem konkretnie, czy mówisz odnośnie jednego doświadczenia, czy o wielu, bo taki bąbel to widziałem wiele w swoich doświadczeń. Natomiast wiecie co? Ja wam powiem jedną rzecz. Kiedy wchodzisz w świat iluzji w planie astralnym, w swoje własne OOBE, wyobrażenia, myśli, masz to kreowane właśnie na zasadzie takiej bąbli. Jesteś w takim sztucznym, wykreowanym przez swój własny mózg, nazwijmy to projekcie. I tam się dzieją różne rzeczy, ale trzeba też pamiętać, że jesteśmy w stanie generować swoje myśli na postać wizualną. Jakoś tak mamy, że chyba lubimy coś widzieć niż usłyszeć czy coś tego typu.
Dlatego myśli nasze są kreowane na płachcie tego ekranu śnienia, więc tak to widzę. Natomiast kiedy wychodzisz poza tą bąblę, co ciekawe jeszcze jest tutaj. Wiele osób przedstawia w internecie, że są jakieś warstwy, że jest 50 gęstość, 70, 100 gęstość. W moich doświadczeniach też mówiłem nie raz, że widywałem, ale po skorygowaniu moich doświadczeń OOBEnautycznych, czyli stwierdzeniu, czym tak naprawdę dla mnie jest OOBE, uznaję, że są to tylko wymysły naszej podświadomości i ona tak naprawdę kreuje jakieś takie dziwne warstwy, 50 gęstość i tak dalej. Dla mnie na obecną chwilę nie ma czegoś takiego. Jest ta rzeczywistość i druga rzeczywistość, a bąbla i w tej bąbli kreacje kolejnych rzeczywistości są to tylko wymysły naszego własnego umysłu. Tak stwierdzam na obecną chwilę. I to chyba nie tylko ja, bo również rozmawiam z innymi osobami, które uważam za bardziej doświadczone ode mnie. Ja się nie czuję ekspertem. Absolutnie.
Natomiast uważam innych za większych ekspertów i oni też to potwierdzają. Pytanie po co je widziałeś, te bąble, domniemam. Nie wiem po co, Marzenko, nie mam pojęcia. Po co je potrzebowałeś widzieć? Nie wiem. Tak samo nie wiem, dlaczego doświadczam w taki sposób tego wszystkiego. Dlaczego tak śnię? Dlaczego mam pamięć tego? Nie wiem. Być może na innym poziomie świadomości, kiedy podjąłem decyzję, że tutaj schodzę do tej rzeczywistości, tak sobie po prostu wybrałem.
Może czegoś nie przerobiłem we wcześniejszych żyć. Tak jak wspomniałem wcześniej, robiłem tylko parę wglądów w przeszłe moje minione życia. W jednej z audycji wam opowiadałem, kiedy chodziłem po jakichś takich dziwnych tunelach, gdzie po jednej stronie były moje złe aspekty i wspominałem w tam którejś audycji, że tych złych aspektów było dużo więcej niż tych dobrych, więc nie wiem dlaczego. Więc chciało mnie rozszarpać. Tylko że one były za takimi jakby kratami w takich piwniczkach, gdzie tylko było pół okna widać i tam te ręce wychodzące i tak dalej. Tam podchodziłem, to sprawdzałem, patrzyłem, to tam końca nie było tego widać, takie duże to było pomieszczenie, a po drugiej stronie też było duże, ale znacznie mniej. Tam sobie moje aspekty chodziły powolutku, kompletowały coś, zastanawiały się nad czym. Jedne stały, drugie siedziały, trzecie coś tam czytały w rękach. Były to dzieci, były to małe. Oczywiście wiedziałem, że to są moje aspekty, ale czy to była iluzja?
Być może mi to zostało przedstawione w formie iluzji, abym zwrócił szczególnie na to uwagę. Świadomość zawsze podejmuje takie wybory, które są dla nas najlepsze. Duch zawsze wie, w jaki sposób nakierunkować świadomość, aby zwrócić naszą uwagę. I być może te doświadczenia były mi po prostu na to potrzebne. Dlaczego w ogóle zająłem się tym wszystkim, całym zjawiskiem OOBE i tak dalej? Nie mam zielonego pojęcia. Od zawsze śniłem i nigdy nie straciłem z tym kontaktu. Będąc jeszcze małym dzieckiem dużo widywałem na przykład niefizycznych postaci, gdzie nie było tych osób w realnej rzeczywistości, a mimo wszystko ja je widziałem. Ja w ogóle bardzo długo bałem się na przykład sam w pokoju spać, więc często chodziłem do rodziców, bo widywałem dziwne byty, dziwne postacie Oczywiście to później zmieniło się, było tego już mniej. Mniej więcej do siódmego, ósmego roku, jak dobrze pamiętam.
Ludzie opisują, że do tego momentu i prawdopodobnie do tego momentu tak było, bo jakoś tak to kojarzę, ale nie jestem w stanie wam dokładnie podać, do jakiego momentu. Ale mniej więcej tak coś czuję, że to chyba tak było. Nigdy nie straciłem tego kontaktu ze śnieniem. Zawsze to miałem i traktuję to jako normalny element. Nie widzę w tym absolutnie nic złego, skoro moja dusza, mój duch, moja świadomość to tak wybrała, tak chce, żebym to przeżywał. Czyli chce, abym coś zrozumiał albo coś pojął. Być może tak. Nie wiem, nie mam pojęcia. „Własne iluzje to zabawa. Nie musisz ich mieć”.
Nie muszę, ale lubię. Czekajcie, bo mi się przesunęło. „Odczułeś to, że nie musisz?” Tak, odczuwam to i powiem ci szczerze Marzenko, że tak jak powiedziałem już wcześniej, doświadczam dalej świadomego śnienia, tego wszystkiego. Natomiast na obecną chwilę wejścia na te plany niefizyczne nie traktuję jako zabawy. Wchodzę tam w konkretnym celu. Jeżeli mam jakąś zagwozdkę lub chcę się czegoś dowiedzieć lub po prostu pobyć sam ze sobą. Bo powiem wam, że bycie w takiej ciemni, w samotności. Polecam wam takie doświadczenia sobie na przykład zrobić, kiedy jesteście samotni, kiedy macie jakąś chandrę, jakiś zły dzień czy coś. Wprowadzić się w stan i poprosić swoją świadomość, swoją duszę o to, aby cię utuliła. O taki zwykły, normalny, ojcowski, matczyny kontakt.
Żeby cię pokrzepiła na duszy czy coś. Jeżeli takie rzeczy macie, to polecam wam. Zobaczycie, co się będzie działo. Nie będę wam mówił, żeby wam tutaj nie sugerować. Jedynie co powiem, że jest... Nie, nie będę mówił. „Spodobało ci się to, co zobaczyłeś. Odczułeś to?” Tak. Pyta mnie Żmiję: „Po co ty to, Yubbe, wszystko potrzebowałeś?” Marzenka pisze: „Przejść, planów, pytań, przeszkód, bram. Po co ich potrzebowałeś?” Marzenko, nie wiem.
Po prostu tego doświadczałem i doświadczam dalej. Nie mam pojęcia. Pomogło mi to w pewnym sensie ukształtować ścieżkę i powiem wam szczerze, że nie żałuję, dlatego że ja się nie boję życia. Ja się nie boję śmierci. Nie no, każdy się boi. Ale ja wiem, że nie jesteśmy tylko kupą mięcha. Wiem, że jest coś więcej i nie czuję przed tym lęku i strachu. Być może jest to tylko 0,00001% tego, co nas czeka po śmierci, ale uważam, że tam będzie niezła zabawa, kiedy się tam wszyscy razem spotkamy i będziemy sobie plotkować. „A gdzie ty byłeś w tym życiu? A co ty tam robiłeś?
A po co ci to było?” I tak dalej. Wspomniała mu Sławka, że: „A może byłeś Zenkiem Martyniukiem?” Dobra, to tylko takie. Marzenka: „Na jakiej linii były planety? Myślisz, że to ma znaczenie?” Wiesz co, u mnie wszystkie były w jednej linii i to sama astrologka taka zawodowa mi to mówiła, kiedy zajmowała się moim horoskopem urodzeniowym, astrologicznym, więc tak było i tyle. „Nadal myślisz po tym wszystkim, że to ma znaczenie?” Tak. Wydaje mi się, że tak. Wybór miejsca, kiedy schodzisz z tą rzeczywistością ma znaczenie. Jesteśmy częścią wszystkiego, więc wpływy innych planet, innych istot na innych planetach mają znaczenie na nas. Bo popatrzcie, jeżeli jesteś zły emocjonalnie, kiedy generujesz z siebie złą energię, emocje, to w jakim stopniu ulega zmianie cała struktura boskości generowanej przez najwyższą istotę, nazwijmy sobie to, jak chcemy. I tak samo miłość.
Kiedy generujesz miłość, poza to widać. Oczywiście mówię to na swoim przykładzie, bo u siebie to widziałem, kiedy generowałem na przykład pozytywne emocje czy jakieś pozytywne uczucia do innej osoby, kiedy na przykład zajmowałem się też energetyką i leczeniem nie tylko siebie, ale innych, głównie innych, to doskonale to widać poza, kiedy ta energia wędruje. My jesteśmy generatorami. To my generujemy tą energię od naszego wewnętrznego źródła i ta energia idzie w kosmos, a więc cały kosmos to wszystko odbiera. Jeżeli będziemy negatywnie myśleli, to będzie odbierana negatywna energia i będzie oddziaływanie na całą przestrzeń. I to właśnie nam robią dzisiaj media, które generują strach, lęk. 80-90% wiadomości w internecie mamy negatywnych, aby się bać, bo tak jak powiedziałem wcześniej, są pewne istoty, które znają te mechanizmy, tylko że one kierują się energiami niskowibracyjnymi i one powodują, że mając tą wiedzę, w jaki sposób kształtować, wpływać na zmiany rzeczywistości, mogą po prostu to robić. Tak naprawdę to nie te istoty zmieniają tą rzeczywistość. To my ludzie zmieniamy tą rzeczywistość, bo mamy takie możliwości i zdolności. Natomiast oni znają te mechanizmy i poprzez naszą świadomość są w stanie wpływać na zmianę tej świadomości, a jednocześnie kreację rzeczywistości taką, jaką chcą, ponieważ są to istoty, które karmią się niskowibracyjnymi energiami, więc im jest na rękę, żebyśmy ciągle się kłócili, pałowali, energie negatywne wywalali, bo wiedzą, na czym to wszystko polega.
I to również mi było przedstawiane w różnych moich rozmowach w tym ciemnym pomieszczeniu. Dobra, robimy przerwę. Po przerwie jak ktoś chce, niech dzwoni, a jak nie, to będę kontynuował dalej o tych iluzjach. Tu pytania są jeszcze. Sorry, że tak tragicznie ogarniam. Jest tego troszkę. Ty chcesz się Iwego zaorać? Spokojnie, dam radę. Aczkolwiek już jestem zmęczony, bo jakby nie patrzył, audycja już ponad godzinę i chyba półtora u Sławka, czyli w sumie dwie i pół godziny. Jaka jest różnica pomiędzy świadomym snem a OOBE?
Często ludzie zadają takie pytanie. Ja w swoich doświadczeniach bardzo dużo korzystam ze świadomego śnienia, a OOBE osiągam poprzez świadome śnienie. Jest to bardzo fajna metoda i technika, aby wejść w OOBE. OOBE jest swojego rodzaju, jak już nieraz wspominałem, dalej snem do pewnego momentu, do pewnej granicy. I w moich wizjach w czarnym pokoju wyglądało to jak laboratorium, gdzie ten duch na tej plazmie przyglądał się, ale z drugiej strony wykonywał pewne polecenia, bo wystarczyło, że ja go poprosiłem o coś, to zostawało mi materializowane. Ale jeszcze mówię tutaj o tym momencie, kiedy to pudełeczko było zamknięte. Byłem w stanie wejść w to pudełko i przeżywać, doświadczać stanów, które były wewnątrz tego pudełka. Dziś mamy podobną, analogiczną sytuację w naszej rzeczywistości do tego, że ludzie widzą, ja to nazywam strukturę stożka, czyli pół metra w lewo, pół metra w prawo i metr do przodu. Taka struktura się tworzy. Poza tym ludzie bąbli nie widzą, a ja to świetnie doświadczam, ponieważ pracuję w handlu, więc widzę dokładnie po klientach, w jaki sposób się oni zachowują.
I to jest podobna taka jakby alegoria, przełożenie do tego mojego doświadczenia. W pewnym momencie, kiedy stwierdziłem: „Okej, już łapię, już zaczynam kumać, czym jest ta moja sfera komfortu, tej mojej własnej iluzji”. W tym momencie, kiedy podjąłem decyzję, idę dalej i chcę zobaczyć tą moją prawdziwą naturę mojej rzeczywistości, pudełeczko się otworzyło, cztery klapki od góry się rozłożyły. Wleciała taka potężna struga informacji. Na początku było to światło, taki jakby promień. Jakbyście wzięli latarkę w ciemności i ten promień taki, który się rozlatywał do góry i oczywiście na boki. Później oczywiście byłem w stanie zoomować okiem, moim wewnętrznym okiem i rozdzielać te strugi i widzieć, jeszcze zanim przeszedłem do tej prawdziwej natury, po przekroczeniu tej bąbli czy tego pudełeczka. Pudełeczko można uznać tak naprawdę za kolejną bąblę, tylko w innej formie pokazane to. Widziałem jeszcze te światy, które ulatywały. I to był moment pęknięcia własnych iluzji.
Oczywiście tam jeszcze wchodziłem w to, bo jak powiedziałem wcześniej wam, że lubię też czasami sobie w te moje własne iluzje wejść, choćby nawet po to, tak jak Monroe na przykład robił. Gdzie na przykład leciał sobie na jakąś plażę, na jakąś wysepkę, siadał sobie na leżaku i się po prostu relaksował, kompletnie nic nie robiąc. Też tak czasami robię. Ja to traktuję, to miejsce jako miejsce relaksu. Z drugiej strony też doładowania, może troszkę ucieknięcia od jakichś tam zagwozdek, które mnie tam gdzieś męczą, przemyślenia sobie. Czasami wręcz mało tego, u mnie na tej wysepce są dwa, a nawet i trzy leżaki. Jedna jakaś inna świadomość przeważnie się tam znajduje. Zazwyczaj ja to traktuję jako opiekun oraz jeszcze jedna postać. I ta postać jest nigdy niewidoczna. Ja tylko widzę jej kontury, zarysy.
Ona jest w formie mgły, szarawej mgły, a czasami świeci też złotą poświatą, ale zazwyczaj nie widzę. Tą drugą postać widuję. Jest taka ubrana w stroje, jakby była na Bahamach. Takie krótkie spodenki, klapki. Materializuje się jako taka postać białego człowieka, a nie Murzyna czy tam kogoś innego. Ale też czasami widuję, bo to zmienia się, różne są czasami. Są to postacie i to też w wielu wizjach widziałem i wielu ludzi o tym pisze i opisuje jako Chińczycy, Azjaci. To jest właśnie dziwne zjawisko, bo bardzo dużo ludzi o tym mówi. Być może to są tylko świadomości, które podróżują sobie na tych wyższych planach. A ponieważ Chińczyków jest dużo, więc na taką ilość ludzi może się też znaleźć inna osoba świadomie śniąca.
Więc tak to u mnie wygląda. Uwielbiam ten stan. Taki stan relaksacji, spokoju, ciszy. Bardzo ciekawe rozmowy wtedy przeprowadzamy. To są bardziej filozoficzne rozmowy, odpowiedzi na pytania, które mnie nurtują i tak dalej. Jeszcze wrócę do innego wątku. W tej rozmowie, którą przeprowadza Janusz Zagórski z tym facetem na YouTubie. Tam on również wspomina o pewnej wiosce, w której żyły jakieś plemiona pradawne, jeszcze zanim ludzie potrafili rozmawiać. Kiedy on się przenosił w tym swoim OOBE do jakichś dziwnych planów, gdzie spotykał jakieś wioski, tego typu rzeczy. Mieli swoje własne generatory energii.
Nie rozmawiali tak, jak my teraz rozmawiamy ludzkim głosem, tylko porozumiewali się telepatycznie. Ja również do takich wiosek chodziłem. U mnie się to zazwyczaj pojawia, sceneria jest takiego prawie zachodu słońca, gdzie idę sobie polną drogą. Parę razy byłem w tej wiosce i zazwyczaj skręcam w lewą stronę, przechodzę przez takie wysokie chaszcze, wchodzę na polankę, tam jest domek i tam sobie siedzą ludzie. Oczywiście na początku na mnie nie zwracają uwagi, ale później, jak już się bardziej dostroję i tak dalej, oni mnie widzą. Dyskutujemy na pewne rzeczy i o tych doświadczeniach również mówi ta postać, ten chłopak u Janusza Zagórskiego. Więc nie tylko rzeczom o nim, bo też spotkałem się z innymi zapisami. I to jest ciekawe, bo dlaczego wszyscy mamy podobne sny, pomimo że się nie znamy? A więc czy my to generujemy w naszym śnie obe nautycznym, czy jednak rzeczywiście wpinamy się w inną rzeczywistość? Ja uważam, że się wpinamy i są to już bardziej podróże mentalne, które nie ograniczają nas cieleśnie, bo nie musimy tego balastu ciągnąć, ale spotykamy inne świadomości, które latają sobie w przestrzeni i tak dalej.
Wbrew pozorom tam jest tłoczno naprawdę. Przynajmniej ja tak widuję. Są pewne obiekty, pewne rzeczy. Odpowiem wam troszkę na pytania tutaj na czacie, bo widzę, że się pojawiły. Zapomniałem wcześniej wrócić do tego wątku. Marzenka, ty chcesz chyba dzisiaj Lubego zaorać. Marzena: No ale Luby chyba zakumał, o co chodzi. Tylko albo tego nie przełknął, albo jeszcze w ruch siebie musi wrócić. Kumam, kumam, o co chodzi. Tyle masz was, tyle masz gęstości ile chcesz.
Bąbli też. Dokładnie. I baniek kolorowych i czego tylko chcesz. Tak. I zabić cię chcieli też. Wiesz co, ja ci powiem tak. Wracając do kolorystyki. Kolory to jest ciekawe, bo kiedy jesteśmy w kreacji z tej bąbli, czyli w śnie, kolorystyka jest przeciętna. Jest taka niejasność tych kolorów, wręcz tak jakby były za jakąś mgłą czy coś tego typu. We wcześniejszej audycji u Sławka były dziewczyny, które rozmawiały na temat, czy OOBE jest kolorowe, czy czarno-białe.
Zdarzały mi się czarno-białe. Natomiast z moich obserwacji wygląda, że czarno-białe to są te niskowibracyjne. No nie, niskowibracyjne. Zawsze jak miałem trochę horrorowe sny, to często tam były takie dziwne kolory czarno-białe. Natomiast w bąbli, kiedy mamy zwykłe, swoje własne iluzje, to mamy kolory, ale to są kolory zamglone. Natomiast kiedy już wchodzimy w przestrzeń mentalną, to tam już jest 10 D, 50 D, milion D, tak bym to nazwał. Każdy z OOBE i tym podobnych ma własne problemy do przebycia. Nie jest źle. Okej. Emobil: Luby, co jest twoim podkładem, narzędziem, aby móc łatwiej doświadczać to, o czym mówisz?
Czy używasz jakichś symboli dźwięków albo magicznych przedmiotów? Wiesz co? Najlepsza do medytacji, do wprowadzania się w trans jest własna cisza. Czyli najlepiej bez muzyki, bez niczego. Pamiętajmy też o tym, że muzyka też jest w pewnym sensie programatorem. Natomiast używam muzyki, ale stosuję zasadę, że jeżeli jakaś muzyka na mnie źle działa, to więcej do tej muzyki nie wracam. Czy używam jakichś narzędzi, symboli? Narzędziem moim jest to, że noszę orgonity przy sobie. Na szyi sobie trzymam. Mam dwa orgonity i kamyk taki jeden zodiakalny i właściwie tyle.
Używam jeszcze GoodFella oczywiście, jakieś helpeny, mam magrawy, także to też dość dużo wpływa. Zresztą robiąc testy widzę na przykład, jak zachowuje się Wi-Fi, kiedy Daję bliżej do routera na przykład pewne narzędzia i widzę, jak to Wi-Fi wariuje, wszystko wariuje. Tak że chyba jakieś oddziaływanie jest. Przynajmniej ja to odczuwam w sobie, że jest. Marzena: Jasne, spokój. Zadawaj pytania tam. To nie jest złe. Tylko pamiętaj, że ty możesz wszystko. Jesteś ponad to. Marzena Lu: Będzie jazda bez trzymanki.
Przesunęło się. Chodzi ci o to, że ludźmi sterują Illuminaci? Bo wiele osób, którzy są z Illuminati, charakteryzuje się nadludzką siłą i zachowaniem moralnym w stosunku od pozostałych. Wiecie co, ja uważam, że ludzie sterują ludźmi. To jest prawda, ale pewne byty jakby zakorzeniły się. To jest to, o czym rozmawialiśmy wcześniej w audycji u Sławka. Właśnie o tych świadomościach, o tym, że dwie świadomości mogą być w jednym ciele. To jest raczej forma demoniczna, czyli po prostu kiedy zawrzesz pewien pakt, deal, to pewne istoty wykorzystują ciebie tak naprawdę dla swoich własnych celów, aby osiągać swoje własne cele poprzez ciebie. Są ludzie na świecie, którzy po prostu się temu poddali i są narzędziem. Nic więcej.
Nie będę więcej mówił, bo nie chcę wchodzić tutaj w teorie, ale jest coś w tym. Ja to widzę. Marzena Lu: E Mobil ty tak poważnie? To teorie spiskowe, ale coś w tym trochę jest na rzeczy. No jest. Marzena Lu: Jest, ale nie trzeba tego podgrzewać. Wypatrują sobie niektórych ludzi i mentalnie podłączają się do ich świadomości i wpływają na ich decyzje. E Mobilku, jest technologia. My sami jesteśmy technologią, ponieważ poznałeś na wyższym poziomie swojej świadomości sposób, metodę i dostałeś możliwość zagęszczenia się w tę materię, w tę gęstą rzeczywistość. Więc ty sam jesteś technologią, bo skumałeś, w jaki sposób zejść na tą niższą.
Natomiast jest technologia i ja to widziałem, w jaki sposób oni wchodzą w łączność z nami. Są pewne punkty energetyczne, w które są wpinane, niektórzy mówią na to implanty energetyczne. Troszkę mówię o tym chyba w pierwszej części audycji Czas Snu, ale chyba nie za bardzo, bo ja sobie też zdaję z tego sprawę, że mogę coś powiedzieć i zaraz się to będzie ciągnęło, więc niektóre rzeczy trzymam po prostu dla siebie i mówię o tych rzeczach w wąskim gronie moich już sprawdzonych znajomych, którzy się tą tematyką interesują, zajmują i tak dalej. Tak że tu publicznie nie chcę za bardzo mówić, ale jest na rzeczy coś takiego jak wpięcia w kontrolę poprzez pewne narzędzia, poprzez technologię. I może to tyle. Heh, i trzy leżaki. Okej, wypatruj Mobil, tylko po co? Nie ma czegoś innego i nie znaleźliście się tam. A tam macie następne problemy i warstwy, tylko aby cię zanieść tam, gdzie nie trzeba. Ale lepiej chyba czasami się sparzyć, niż nie doświadczyć tego.
To jest tak jak tutaj na Ziemi, kiedy na przykład podoba się chłopakowi dziewczyna i chciałby ją poznać, ale nie ma odwagi. Więc jeżeli nie spróbuje, to do końca życia sobie prawdopodobnie będzie żałował, że nie spróbował. Mamy takie umiejętności, mamy takie zdolności. Ja uważam, że nie ma z tym żadnego problemu. Warto spróbować, bo po co później żałować? Marzena Lu: Niech ktoś, który z was mi powie i co z tego oprócz fajnych przeżyć ma? Latacie niby dalej niż każdy z nas. Macie 4, 5, 6 D i co? I co, i doświadczenia. Zabawa.
Marzena Lu: Okej, trochę uczycie się siebie i co dalej? Następna brama do przejścia. Tak, to Organity was wyzwolą i Keshe technologia też. Dop z technologią. Tak ci wmawiają, sam wszystko masz w sobie. To były komentarze na YouTube. Marzenko, wbrew pozorom Keshe technologia jest technologią, która... To jest tak, jak było z Teslą. Po stu latach dopiero tak naprawdę ta technologia wypłynęła na szersze wody. Natomiast z technologią Keshe myślę, że to jeszcze troszkę upłynie, ale to jest nowa technologia, technologia plazmowa.
Ja też w tę stronę idę z tego względu, że doświadczam efektów plazmy. Widziałem różne eksperymenty, robiliśmy różne eksperymenty. No i dobrze, super. Ja też mam bliskich znajomych, między innymi kapitana, który rok czasu spędził u kapitana, mieszkając, więc u Keshe mieszkając. Też znam z pierwszej ręki, bo od niego odnośnie tej całej technologii. Tak że Tomasz tam też spędził rok czasu, mieszkając prywatnie u niego, wcześniej będąc studentem. I też prowadziłem z nim rozmowy i tyle. Nie będę się więcej dostosowywał. Niech każdy wierzy w to, co chce. Super.
Byłaś. Ja nie byłem studentem. Natomiast znam ludzi, którzy spędzili u niego czas. A ponieważ Tomasza znam prywatnie bardzo dobrze i wiele razy spędzaliśmy razem czasu, robiąc różne eksperymenty. Każdy ma swoje doświadczenia. Nie wiem, bo ty tu nie piszesz, jakie masz doświadczenia, ale jak chcesz, to napisz, jak nie, to zostawmy temat Keshe. Nie, Marzenko, nigdy nie twierdziłem, że skoro znasz, to nadal twierdzisz, że potrzebujesz czegokolwiek, aby się rozwijać. Wiesz co, Marzenko, jak sobie przesłuchasz wcześniejsze audycje, to wielokrotnie mówiłem, że to jest tylko technologia, która ma nam pomóc i nic więcej. Wszystkie narzędzia mamy w sobie, wewnątrz siebie i tam masz odpowiedzi. Natomiast te narzędzia mają w jakiś sposób nam pomóc.
To tak samo, jak ludzie potrzebują talizmanów, jakichś wisiorków do łapania snów, czy jak to się tam nazywa i tak dalej. To działa do pewnego momentu, ale jak się sam nauczysz, załapiesz, w jaki sposób to działa, to nie potrzebujesz niczego. Okej? Tak samo helpena możesz zrobić z palców. Nie potrzebujesz helpena z cewek i drutów. Ale mówię, ja nie jestem od tego ekspertem. Ja nawet sobie swoich własnych magrawów nie zrobiłem, tylko robiłem gansy. Cewkę kiedyś zrobiłem i tak dalej. Do pewnego momentu jest to potrzebne, ale jak złapiesz ten kluczyk, jak tym wszystkim operować, to ci jest niepotrzebne. Dokładnie.
Dobra, zostawmy ten temat Keshe, bo naprawdę dla mnie Keshe jest absolutnie niepotrzebny. Mam te jego narzędzia i tak dalej. Korzystam z tego, ale jak już mówiłem nie raz, nie dwa, to jeszcze jak syntezy były i te wszystkie inne rzeczy. Już tam nie raz o tym mówiłem. Zresztą nie tylko ja. Tomasz Kapitan też o tym mówił, że do pewnego momentu jest to potrzebne, a później, jak już skumasz technologię, skumasz, że to ty jesteś tą technologią. Nic ci jest absolutnie do tego niepotrzebne. Żadne jakieś tam peny i tak dalej. Dobra, teraz tak. Co tutaj jeszcze?
Popatrzę sobie tutaj na ekran śnienia. Granica możliwości. Podróże 4D. Tak jak wspomniałem dzisiaj we wcześniejszej audycji, przed audycjami położyłem się. Chciałem sobie sprawdzić, że zadałem w ogóle intencję taką, żeby mi pokazane zostały różne wieloświaty. Chciałem sobie polatać i tak dalej, zrelaksować się. Ciekawe to jest na przykład, że w podróżach, już tych mentalnych, to jest też takie trochę dziwne, bo często mamy podróże z punktu do punktu. Często też latamy, gdzie, co ciekawe, przestrzeń jest zazwyczaj ciemna. Nie ma tak, jak nam przedstawiają tu na zdjęciach NASA, że masz mnóstwo planet i tak dalej. Tak naprawdę odległości pomiędzy tymi, jeżeli się już coś tam pojawi, jakaś planeta czy tam druga, trzecia gdzieś w oddali, są ogromne.
Ale z drugiej strony podróże albo przemieszczanie się pomiędzy tymi planetami nawet nie trwa ułamka sekundy. Choć można też sobie wyobrazić podróże i te podróże są różne. Czasami jest to coś takiego jak tornada, gdzie płyniemy w środku jakiegoś tornada, gdzie obok strzelają nam jakieś iskry. Czasami możemy zwolnić, przyspieszyć, czasami możemy się zatrzymać, pokompletować. Mi się nigdy nie udaje. Jeżeli lecę gdzieś w przestrzeni, nigdy mi się nie udaje całkowicie zatrzymać. Natomiast mogę zwolnić do prawie zerowego punktu, ale jednak zawsze jestem w ruchu i mogę wejść w jakąś planetę czy w jakieś domostwo, czy uczestniczyć w życiu innej społeczności poza. Natomiast jest to tylko krótko. Mimo wszystko moje ciało niefizyczne pozostaje w wyższej sferze, natomiast świadomością schodzę do pewnego punktu, gdzie mogę się zmaterializować, czyli kolejny podział wielu ciał. Na tej zasadzie.
Sam się tam badam, pewne rzeczy, jeżeli potrzebuję czy coś, już po prostu mam w czymś brać udział i lecę dalej. Często jest tak, że są to na przykład tunele, którymi chodzę. Czasami te tunele są obłożone jakimiś kryształami, gdzie każdy kryształ ma inny kolor. Czasami w tych kryształach coś się rusza, czasami mogę wejść w ten kryształ. Przy czym kryształy często pojawiają się w sferach, właściwie w dwóch miejscach. W jednym miejscu, kiedy na przykład idę dużym tunelem i na końcu wychodzę i jestem na przykład w lesie, gdzie sobie później po tym lesie chodzę, dotykam drzew, kładę się na łąkę, obserwuję różne rzeczy, obserwuję niebo. Niebo też jest dziwne, ale też jeszcze w innych miejscach się to pojawia, czyli w takich miejscach, kiedy są te niskowibracyjne światy. I często potrafią być za tymi kryształami. Czasami to są tafle dużych luster albo bardziej okien, gdzie za tym się pojawiają jakieś dziwne byty, niekoniecznie z dobrą intencją. Ale zawsze mam ten spokój w sobie, nie czuję lęku.
Zresztą wystarczy, że sobie pomyślę troszkę bardziej o tym lęku, to zaczyna się ta postać uaktywniać. To jest tak, jakbyśmy również tą postacią kierowali, albo być może ona wyczuwa też emocjonalnie te niskowibracyjne wibracje i uaktywnia się na tej zasadzie. Coś tu piszecie jeszcze? „A jak się czujesz, jak jest burza? Potrafisz czerpać z tego energię?” Wiecie co? Ja lubię, uwielbiam burze. Zawsze. Bardzo często, jak byłem nastolatkiem, czy mając dwadzieścia kilka lat, lubiłem sobie wyjść w deszczu. Czasami nawet wsiadałem w auto, jechałem poza miasto i sobie chodziłem na przykład w stogu zboża. Wchodziłem na pole i chwilę sobie postałem.
I z powrotem do auta mokry cały. Ale to zawsze lubiłem. Zresztą miałem wiele takich przygód ciekawych. Nigdy się nie bałem burzy. Zawsze lubiłem ją obserwować. Tak po prostu mam. Co, dzwonicie czy...? Powiem wam, że bierze mnie zmęczenie. Tutaj jeszcze popatrzę na pytania. Dobrze.
I co dalej? Jak to pudełko otworzymy? Oczywiście, przynajmniej w moim przypadku było to, że ja czasami jestem trochę z uporem maniaka niedowiarkiem, bo też mam naturę sceptyka. Nie do końca wszystko łykam, co zobaczę, więc jeszcze się troszkę postanowiłem pobawić. I w jednej z wizji było to, że również spotkałem, a właściwie wszedłem w wizję jakiegoś wielkiego zamku. Dużego zamku. Chodziłem sobie po tych komnatach, po tych korytarzach i w pewnym momencie w rogu na zakręcie zobaczyłem duże lustro. Takie duże lustro, nie wiem, z dwa, może trzy metry. I to skupiło moją uwagę. Świadomość nam podrzuca różne rzeczy, abyśmy mogli na coś zwrócić uwagę.
W tym przypadku podeszłem pod to lustro i zacząłem się przyglądać. Zresztą lustro nie jest przypadkiem, bo czy to Carlos Castaneda na przykład opisował lustro, czy tafle wody. To są tak zwane elementy przejściowe. Zresztą zawsze tak uznawane było, czy to w alchemii, czy w szamanizmie, że lustra są przejściem. Więc podeszłem pod to lustro i zacząłem się przyglądać. I w pewnym momencie już teraz nie pamiętam, czy to był prawy, czy lewy. Chyba lewy. Zacząłem się dostrajać do tego lustra tak, jakbym wchodził w to lustro. Zacząłem tak jakby wyostrzać swój wewnętrzny wzrok. I zobaczyłem siebie.
To była oczywiście jedna z wizji. To nie jest tak, że tylko raz jedyny zobaczyłem, bo wiele razy widziałem siebie w poza. I zobaczyłem siebie jako giganta, jako większą postać, obcą postać. To nie jest bez kozery, ponieważ w pierwszej części audycji „Czas Snów" również opisywałem taki element, gdzie mówiłem o tym, w jaki sposób formowała się moja świadomość, gdzie był jakiś rytuał odprawiany i tak dalej. Była przedstawiona za moimi plecami pewna istota. O tej istocie również mówi ten facet, który bierze udział w audycji u Zagórskiego. Również o tej istocie mówi. Nie znamy się osobiście, a mimo wszystko on mówi. Ja też o tym wspominałem nie raz, nie dwa. I pojawiła mi się moja istota, gdzie wręcz machała do mnie ręką, jakby się chciała przywitać ze mną.
„Cześć, witaj, jestem tu” i tak dalej. Ale ja przypatrywałem się, cofnąłem, przypatrywałem się, cofnąłem, podchodziłem bliżej do tego lustra, odlatywałem, podchodziłem bliżej, odlatywałem. I nie wiedziałem, o co tu w ogóle kaman. I w pewnym momencie pojawiło się jeszcze kilka innych postaci. Między innymi była tam taka starsza kobieta. Ja ją nazwałem panią Stasią. Babcia Stasia. Do dnia dzisiejszego zresztą, bo spotykam tą istotę również w tych niefizycznych podróżach, ale już troszkę mniej, ale zdarza mi się, że jeszcze spotykam. Oczywiście dalej nie chciałem brnąć już w ten świat iluzji, bo już zacząłem kumać, że jednak to jest świat iluzji, który sobie kreuję. Tym bardziej, że co sobie pomyślałem, to się po prostu urzeczywistniało niemal na zawołanie.
Bo w podróżach mentalnych jest troszkę inaczej, kiedy już zdasz sobie sprawę z tej iluzji. Później oczywiście była jeszcze inna iluzja, gdzie na przykład wstawałem niefizycznym ciałem, siedziałem sobie na rogu łóżka i w kącie mi się pojawiały drzwi na przykład, albo jakieś kotary i tam też również była ta pani Stasia. Wtedy jeszcze nie byłem gotowy na to, żeby wejść troszkę głębiej Natomiast później, kiedy już sobie zdałem sprawę, podjąłem tą decyzję. Powiedziałem, że idę, brnę w to dalej. Chcę poznać już nie ten świat iluzoryczny, tylko ten świat, gdzie te wszystkie istoty kosmiczne, byty niematerialne po prostu są. Bo tak to jest. Tak to wygląda, że kiedy sobie zdasz sprawę, co jest iluzją, a co nie jest tą iluzją, czyli że wchodzisz już w jakiś inny zewnętrzny świat, to troszkę inaczej to wygląda już. Na każdym poziomie, kiedy wchodzisz w te światy zewnętrzne, kiedy na przykład już lecisz na inne planety. My mamy taki zawór bezpieczeństwa, przynajmniej ja mam w sobie taki zawór bezpieczeństwa. Moje rozmowy, kiedy prowadziłem z tym moim duchem na tej plaźmie, mówił mi, że ja mam coś takiego w sobie, że mam wykształcony już mechanizm automatyczny, że w momencie, kiedy nie jestem w stanie coś...
Wydaje mi się, że chyba wszyscy to mają. To nie tylko ja, ale ja mówię tu o swoim przypadku. Jestem w stanie wycofać się, zrobić krok do tyłu, tak aby na przykład wykreować w swojej własnej myślę choćby nawet tą wyspę z tym leżakiem, gdzie mogę się zrelaksować i wolniej przetrawić te wszystkie rzeczy, przepływ informacji, bo jest ogromny przepływ informacji. I po prostu odpocząć, przetrawić to wszystko, odłożyć na chwilkę na bok i tak dalej. Tak to wyglądało tutaj również w tym przypadku, kiedy na przykład nie byłem w stanie, za dużo wszystkich tych emocji, tych informacji, tych rzeczy się działo, gdzie widziałem różne rzeczy, nie byłem w stanie tego załapać. Za dużo czasami to było dla mnie. Robiłem takie cofki i wycofywania. Ale w końcu trzeba było podjąć tą decyzję. Lecimy dalej. Te podróże naprawdę były różne.
Czy to na przykład były takie rzeczy, że leciałem w przestrzeni kosmicznej i nagle pojawiał mi się jakiś taki kawałek. Zresztą wspominałem chyba już o tym nie raz. Pojawiały mi się jakieś takie właśnie wysepki czy coś tego typu. Jakiś znak z kierunkiem lotu, jakaś mała wysepka. Na tej wysepce jakiś mały domek, z którego potrafiło wyjść nawet i 20 bytów. Co było wręcz niemożliwe, żeby z tego wyszło. A czasami jedna, dwie. I to były takie przystanki, gdzie byty, które miały pewne zdolności albo po prostu potrzebna była jakaś większa energia do pokonania jakiejś tam przestrzeni większej czy coś tego typu rzeczy, po prostu leciały ze mną. Podlatywaliśmy gdzieś na jakiś inny plan, na jakąś inną wysepkę czy jakieś inne miejsce i znowu kolejny mnie odbierał i tak dalej. Przy czym im dalej leciałem, to było też ciekawe.
Ciekawe były doświadczenia, że tych bytów było mniej, ale to były byty z wyższej gęstości, poziomu, które nie potrzebowały już, niepotrzebne było po prostu trzech, czterech osobników. Zresztą tak naprawdę te osobniki są w tych niższych warstwach, później się zmniejsza ich ilość, a na koniec i tak zostajesz sam. Tak czy inaczej. Ale to są byty, które nam pomagają w pewnych tych. Być może to są nasi niefizyczni przyjaciele, o których nie pamiętamy tu, w tej rzeczywistości. Powiem szczerze, że rozmawiałem z różnymi bytami i zadawałem takie pytania właśnie kim są. Ale bywało różnie. Na tych niższych planach w ogóle są byty, które próbują nas zatrzymać, żebyśmy nie wyszli poza tą iluzję. Różne teksty lecą wtedy, różne rzeczy, czasami wręcz plugawe, czasami obrażające nas i tak dalej. Co tutaj piszecie?
Juby, wybacz mi, ale nie mam głowy do tego, aby zadzwonić, bo jestem przymulony i na spanie mnie bierze, ale obiecuję, że następny zadzwoni się, bo dziś jestem przemęczony. Ale fajnie miałeś przeżycia takie z głębi siebie samego właściwie. Ja kiedyś miałem sen Radio Paranormalium, czyli Velios, w którym przeglądałem się w lustrze, a w odbiciu zobaczyłem kobietę blondynkę. Marzenka pisze: Ivelliosie, żartuję oczywiście. Aure też mi badali na różnych badaniach, spotkaniach. Fajna była. Radio Paranormalium: Miałam podobny sen, ale zobaczyłam samą siebie z opozycyjnym kolorem włosów. Dusza nie ma płci. Dusza. Tak, dusza nie ma płci.
Co tutaj jeszcze? Ale ja wam powiem szczerze. Wiecie co? Najlepsze podróże są w głąb siebie. I tu się zaczyna cała bajka i cała ta historia. Sorry, bo czytam czata. Tu się zaczyna cała bajka. Ja już to też wspomniałem kiedyś nie raz. To u Sławka też również mówiłem. Ja zaczynałem od zewnętrznych warstw, od badania z zewnątrz.
Być może po to były mi właśnie te doświadczenia, abym zrozumiał tą całą iluzję siebie przede wszystkim. Nie wiem, jak powiedziałem wcześniej, dlaczego mam takie, a nie inne, nazwijmy to zdolności, ale ja mówię zawsze, że każdy to ma. A Ivellios ma nadal długie, piękne blond włosy. Ivellios, może to są twoje... Nie wiem. „Ja kiedyś miałem sen, w którym przeglądałem się w lustrze, a w odbiciu zobaczyłem kobietę blondynkę." Sny nam pokazują wiele naszych ukrytych pragnień. Sny potrafią naprawdę zaskakiwać i potrafią nas zaskoczyć w różnych rzeczach, miejscach i sytuacjach. Ojejku, ja na przykład miałem kiedyś taki fajny sen. Nie wiem, czy to były wspomnienia. Marzenia Ivelliosa.
Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale miałem kiedyś taki fajny sen i to było super, kiedy leżałem sobie jako mały bobas w łóżku, nad sobą miałem grzechotki i rękami, nogami próbowałem dotknąć tych grzechotek. One się ruszały, wydawały jakieś takie swoje dźwięki i tyle. I to było niesamowite przeżycie. To było naprawdę niesamowite przeżycie tak patrzeć na to, jak one się ruszają. Jakieś tam światło było. Było coś magicznego w tym przeżyciu. Ciekawe. Marzenia Ivelliosa. Wiecie, naprawdę mogą być różne. W ogóle przejście przez lustro, bo często ludzie zadają pytania, czy w ogóle próbował ktoś przechodzić przez lustro.
Próbowałem. I powiem wam szczerze, nie wiem. Niektórzy piszą, mówią o tym, że przechodzicie jakby przez jakąś taką zimną taflę. Ja tego nigdy nie odczuwałem. U mnie to najczęściej jest spotykane z teleportacją, czyli po prostu się przenoszę. Nie mam czegoś takiego. Okej, dobra, miałem kiedyś takie, ale ja nie odczuwałem żadnych barier czy coś. Po prostu przechodziłem. Czułem leciuteńki, minimalny wręcz opór i to wszystko. Miałem gdzieś tak chyba może z dwa, może z trzy razy takie.
Ale generalnie ja od razu się przenoszę. Mam od razu taką teleportację. I teleportację znajduję się po prostu w innej tej. Jest Treehouse. Okej, dobra. Pisał tutaj Mobil, że nie będzie dzwonił. Dobra, w takim razie powiem wam, że jestem już przemęczony. Odwykłem od tego, aby prowadzić na livie audycję. Nie wiem, co wam tam jeszcze opowiedzieć o tym pokoju. Kurde, szkoda, że tego słuchacza nie ma, bo ja wolę, jak ktoś ode mnie ciągnie informacje, niż ja mam się zastanawiać i zadawać sobie własnemu pytania.
„Lustro jak lustro, ale wali się wyciadło Kozyriewa. Tam masz dopiero jazdę." Tak, miałem takie lustro w ręce w Londynie. Czarne lustro. Robiliśmy takie eksperymenty. Co ciekawe, na tych eksperymentach, bo to jest ciekawe. Lustro to nam pozwala jakby zaglądnąć zarówno w teraźniejszość, jak i troszkę w przyszłość. I robiliśmy takie eksperymenty. To też potwierdzaliśmy, bo nie tylko ja to widziałem, ale również inne osoby. Na tym lustrze była mi pokazana kula ziemska, na której niektóre kontynenty były zasłonięte jakby taką mgłą, czyli po prostu nie miałem do tego dostępu, ale pokazane mi były punkty energetyczne na Ziemi. I te punkty znajdują się w kilku miejscach, między innymi w Meksyku, koło Nowego Jorku, w Rosji, we Francji, we Włoszech, tam, gdzie Watykan się znajduje i jeszcze w innych kilku miejscach.
To były tak zwane punkty dostępu, ja bym to tak nazwał. Nie bez kozery, nie bez powodu pewne instytucje, pewne punkty, centra decyzyjne znajdują się w tych miejscach. I jak powiedziałem, nie tylko ja to widziałem. Widziały to inne osoby, potwierdzały lokalizację. Zresztą mapkę chyba wtedy rysowałem, jak dobrze pamiętam, kontynentów i ołówkiem zaznaczałem wtedy na tej mapce, gdzie te punkty się znajdują i osoby, które również śnią świadomie. Zresztą braliśmy wtedy akurat eksperymenty. Potwierdzały, że też w tych miejscach widziały, więc jest to ciekawe lustro. Jeżeli się dobrze dostroisz, można również sterować lustrem poprzez myśli, ale trzeba się bardzo wysoko dostroić. Robiliśmy to. Nie wiem, czy ja mam wrażenie, że ja was zawsze przynudzam.
Zawsze o tym samym praktycznie mówię, tylko inaczej słowa układam, uplatam. A dziś szczególnie się nie przygotowywałem, bo uznałem, że będę mówił od siebie to, co wiem. Nie chcę też czytać z kartek, nawet sobie notatek, powiem wam szczerze. Jedynie co, to sobie jak rozmawiam, mówię tutaj do was, to sobie właśnie szkicuję. Ponieważ ja zawsze lubiłem sobie szkicować. Jakoś tak zawsze miałem. Kupowałem kiedyś bloki takie, co na przykład na lekcjach sobie czy na studiach rysowałem. Dzisiaj miałem ciekawe również takie zjawisko. Dzisiaj bardzo dużo podróżowałem właśnie w tych przestrzeniach ciemnych i po tym też odróżniam iluzoryczne OBE od podróży mentalnych, ponieważ w podróżach mentalnych zazwyczaj jest ciemność. Tak jak już wspomniałem wcześniej, ciała fizycznego nie widać.
Właściwie to jest wyższa wibracja. Natomiast podróżowałem sobie dzisiaj po tych swoich światach, a właściwie wyłączyłem swoje myślenie na tej zasadzie, żeby nie próbować kreować swoich światów wewnętrznych czy zewnętrznych. Natomiast poprosiłem o to moją świadomość, moją duszę, aby to ona mi przedstawiła. I powiem wam szczerze, że niesamowitą kolorystykę dzisiaj miałem, niesamowite światy i troszkę... Okej. Nie, ja już się przekonałem, Inka, że najlepsze są audycje takie spontaniczne. Tylko że ja bym chciał, żebyście do mnie albo zadzwonili, albo pytania zadawali. Bo ja mogę odpowiadać na pytania, ale jestem zawsze taki, już nieraz to wam mówiłem, że ja lubię, jak ktoś ciągnie mnie za język. Znaczy lubię, po prostu nie wiem, co wy chcecie wiedzieć. Na tej zasadzie.
Natomiast dzisiaj te światy miałem przepiękne. Bardzo dużo kolorystyki. Właśnie ten świat, o którym wam powiedziałem wcześniej, czyli taki świat zakochanych, ludzi pełnych miłości. Byłem też w jakiejś takiej dziwnej wiosce, też siedziałem sobie przy takim ognisku. I właśnie tutaj sobie narysowałem hipka, człowieka z podniesionymi rękoma witającymi się z istotami niefizycznymi na kształt litery A. Pięknie. Dobra, sorry. O Kashe to już wiem, że nie lubisz gadać. To nie chodzi, że nie lubisz. Jejku, każdy ma swoje doświadczenia, Marzenko.
Kashe to nie wszystko. Ja bardziej ukierunkowuję się na technologię plazmową, ponieważ w tym brałem bardziej. Kashe to jest tylko osoba, postać, która przedstawia pewne rzeczy związane z technologią plazmową. Dlatego strasznie lubiłem słuchać na przykład audycji Tomasza, gdzie opowiadał o tej technologii plazmowej. Kashe to jest zupełnie inna bajka, ale ja nie chcę w te tematy, bo mówię, ja lubię i tam jest dużo alegorii, dużo wytłumaczeń. Ja też widzę pewne rzeczy. Narysowałem chłopka, a on wygląda jak anioł. A macie dzisiaj właśnie podkłady anielskie. Jeszcze na koniec będzie ambient. Wam tego nie powiedziałem jeszcze, ale na koniec zrobię dwugodzinny ambient i tam też będzie właśnie taki spokojny, już troszkę inny od tych ambient nightów, co ostatnio robiłem.
Taka spokojniejsza, więc jak ktoś będzie chciał do spania, to w sam raz. Natomiast jak ktoś prowadzi auto to nie polecam, żeby nie usnął czasami. Iwalius pyta: „A wiadomo co się teraz z Tomkiem dzieje? Są jakieś perspektywy na jego powrót do nadania?” Z tego, co wiem, Tomasz kiedyś tam pisał, że zabiera się za nagrywanie podcastów i tyle. Więcej nie mogę powiedzieć, bo to są prywatne rozmowy. Dochodzi do siebie, jest coraz lepiej z tego, co wiem i tyle. Ale tak z Tomaszem, to mówię, raz na jakiś czas jakieś rozmowy prowadzę i nie za częste też w sumie, bo ja też nie lubię się wchramolać w kogoś. Żyję swoim własnym życiem. Są pewne epizody w życiu, kiedy naprawdę intensywnie z Tomaszem rozmawiałem i wymienialiśmy się, potrafiliśmy wiele godzin przegadać nocami, na przykład od dwunastej do piątej, szóstej rano, rozmawiając o różnych rzeczach, później to również weryfikując we własnych eksperymentach. Więc tak to wygląda.
Nie chcę mówić za Tomasza. To jest Tomek, ja to ja i tyle. Wiem, że pisał mi, że nagrywa jakieś podcasty, ma swoje własne doświadczenia, ponieważ miał tam pewne zdarzenie w życiu. Nie chcę mówić tu publicznie jakie. Nie jestem upoważniony do tego i tyle. Pewnie jego wielbiciele wciąż czekają. Nie wiem, czy wielbiciele. To jest najgorsze sobie sobie życzył. Ale ja nie będę mówił za niego. Dobra, czekajcie.
Dobra, to puszczę jeszcze. Czekam. Mam coś jeszcze? Ciekawym jeszcze zjawiskiem jest, ponieważ jest wiele osób, między nimi tutaj jest Popek na przykład, który mówi o jakimś mieście Orin i tak dalej. Odnośnie Popka ja mam swoje zdanie i uważam, że on tam bardziej manipuluje. Ale to mnie zawsze zastanawia, dlaczego ma taką dużą słuchalność. Opowiada o jakimś mieście Orin i właściwie na tym się skupia. Natomiast w moich podróżach, już takich niefizycznych, bardziej mentalnych, podróżowałem po wielu miastach i w moich doświadczeniach widziałem wiele miast, zarówno złotych, albo na przykład z poświatami niebieskimi, czerwonymi. Światy bardzo dużo, gdzie było zieleni, trawy, klify jakieś i tak dalej. Szczególne było jedno miasto, w którym byłem i to było miasto, które zostało mi kiedyś pokazane jako miasto przed tak zwanym, nie wiem, jak by to nazwać, miastem Boga, Stwórcy.
Jest takie miejsce. Nie byłem w tym miejscu, natomiast byłem w takim mieście. Ono lśniło złotem. To było miasto, które znajdowało się przed potężnymi bramami. To miasto znajdowało się na górze. Widywałem kilka razy, jak ta brama się otwierała i widywałem, co tam było w środku. Natomiast pomimo tego, że brama się otwierała, to jeszcze właściwie za bramą była taka granica niewidzialna, taka jak bąbla, coś tego typu, niby niewidzialna, ale widzialna. Na tej zasadzie. Mogłem zobaczyć, co jest po tej drugiej stronie, ale nigdy, zresztą nawet mi mówiono, że nie jestem jeszcze w stanie tam wejść. I widywałem to miasto złote, jedno z tych złotych, z dalszej perspektywy, to znaczy z jakiejś odległości.
Tak bym to nazwał. Było to wszystko ze złota, coś takiego jak w Matrixie, coś na tej zasadzie takiej elektryczności, energetyki złotej, promieniującej złotem. Był taki jeden szczególny punkt. Tym punktem było coś podobnego jak... I to jest dziwne, bo w wielu światach to widziałem. Nie tylko w tym świecie złotym, ale też i w szarych światach, czy jeszcze w innych światach zawsze był taki punkt centralny. Wyobraźcie sobie pustynię. Na pustyni idziecie, idziecie, dochodzicie do takiej kępy drzew, takiej zieleni czy coś tego typu i z tego mieliście wysoką wieżę na przykład, która wychodziła ponad szczyty chmur. I to widywałem w wielu światach i zawsze powtarzała się ta wieża. W jednej z audycji kiedyś wam powiedziałem, że byłem w tak zwanym Domu Dusz i to było miejsce, w którym przynajmniej ja na tym wyższym poziomie, który był mi pokazany, w którejś tam rzeczywistości się znajdowałem i tam mieszkałem.
Kiedy było jeszcze radio na fali, wieczorowe pory, ja tam kiedyś proroczo zapowiedziałem, że tak powiem, Tomaszowi, że właśnie opowiadałem o tym śnie, gdzie widziałem siebie, gdzie wleciałem do tego swojego domu i byłem na jednym z najwyższych pięter przed samą tą płachtą chmur, na przedostatnim albo na ostatnim piętrze, już teraz nie pamiętam. I później były płachta chmur i za tą chmurą tam już nie miałem dostępu, ale to były już takie wyższe stany. Tak przynajmniej to było mi pokazane. Sny trzeba też odczytywać właśnie jako symboliki. Niekoniecznie trzeba odbierać tak, jak nam to zostanie pokazane. Ale w tym właśnie miejscu widziałem na przykład siebie, gdzie w takim małym pokoiku właśnie też nadawałem audycję radiową, gdzieś tam w kosmos, przestrzeń gdzieś, nie wiem gdzie. I powiedziałem kiedyś Tomaszowi, zadałem mu pytanie: „Czy nie sądzisz, że kiedyś ja będę prowadził za ciebie te audycje?” No i zobaczcie, co się dzieje. Tomasza już nie ma chyba od dwóch lat, czy od ilu. O snach teraz ja raczej mówię, a nie Tomasz. Także to było ciekawe doświadczenie.
Chyba nie bez kozery też również nadaję dzisiaj do was i mam ciągotki do tego radia. Bo radio uzależnia. W każdym razie to było z jednej wizji i tak samo jak powiedziałem wcześniej, był ten element wieży. Tak samo w innych światach również były te elementy wieży. W tych miastach bardzo często, tak jak powiedziałem, był punkt centralny takiej wieży czy czegoś tego typu rzeczy, jakiegoś takiego budynku. Ale wszystkie istoty, które tam chodziły, a to zależy też jeszcze, w jakiej części tego miasta się znajdowałem, bo tam były również i góry, tam było też takie jakby centrum tego miasta, jakieś takie kamienne uliczki. Właśnie chodziły też istoty, byty, dzieci. Niektórzy chodzili, coś tam trzymali w ręce, jakieś księgi. Niektórzy sobie po prostu chodzili, niektórzy sobie zwiedzali te uliczki, niektórzy siedzieli na ławeczkach, kompletowali, a niektórzy po prostu byli. Mógłbym nawet stwierdzić, że to były warstwy w tych miastach.
To znaczy, że im bliżej środka tego akurat miasta, które mam w głowie, o którym wam teraz opowiadam, to im bliżej środka, to były tam bardziej świadome istoty, bardziej promieniste istoty. Natomiast te na obrzeżach, zawsze tak było właściwie, że na obrzeżach zawsze były Były góry. Zaczynały się od małych, a później robiły się duże góry. I im dalej od końca planu tego śnienia, czyli do tych wyższych gór, to było ich mniej. Dużo było takich istot, które znajdowały się bliżej tego centrum. Co ciekawe, tam zawsze był ruch. Tam wszystkie istoty, które się poruszały bliżej tego środka były czymś bardzo zajęte. Tam były również budynki, które były centrami. W każdym budynku coś się przedstawiało. Kiedyś taki ciekawy film oglądałem, nawet kiedyś na Paranormalium go udostępniałem.
Właśnie o wędrówce dusz. Taki ciekawy film, gdzie koleś się znalazł po tej drugiej stronie i był oprowadzany w jakimś mieście. I bardzo ciekawie to było przedstawione. I to bardzo współgra z tym, co ja widziałem. Ja na przykład byłem w takim miejscu, które zajmowało się... Leżałem na korytarzu, na łóżku. Byłem sam. Korytarz ciemny, ale były uchylone drzwi, w których widziałem na przykład jak przy stole operacyjnym ktoś leżał i był przeprowadzany jakiś zabieg. I byłem takim jakby świadkiem, gdzie kiedy ten byt tam umierał czy odchodził, ci lekarze brali coś takiego jak słoje, wciągali do jakiegoś słoja to, co z niego ulatywało. I powiem wam szczerze, to było ciekawe, bo jak to zobaczyłem, kiedy się tak skapowałem o co chodzi, nagle zobaczyłem, że którąś rękę mam zakrwawioną i zaczęła mi lecieć krew.
I nagle, kiedy oni złapali ten płoczek do takiego pojemnika, takim odkurzaczem dziwnym to łapali, nagle drzwi zatrzasnęły się i do mnie podeszło dwóch czy trzech pielęgniarzy i mnie wyprowadzili bardzo szybko. Zawlekli mnie takim tunelem, gdzie tam jeszcze było jakieś światło. To światło zaczęło zanikać, migotać i w końcu weszłem w ciemność. I tam straciłem świadomość. Ale to było jakieś takie dziwne pokazanie jakiegoś procesu. W sumie się nawet nigdy nad tym nie zastanawiałem tak naprawdę, bo jak powiedziałem, trzeba sny odczytywać też jako takie symbole. To niekoniecznie musi być dosłownie coś, co nam ma pokazać coś, tylko po prostu to może być też pokazane jako pewna rzecz, żebyśmy zwrócili na pewną rzecz, jakiś proces uwagę. Ale tak jak powiedziałem, to było jedno z miejsc, na przykład kiedy byłem w takim pomieszczeniu, nie wiem, czy to jest łapacz dusz, czy cholender wie jak. Okej. Dopiero mam się spróbować zastanowić.
Aha, dobra. Na przykład jeszcze z innych snów. Bardzo często zresztą mam takie sny, które bardzo podobne są do pewnego miejsca, które znajduje się w realu w Londynie. Ale jakoś mnie tam czasami ciągnie. I to jest jedno z miejsc, w którym bardzo dużo ludzi siada. Oczywiście mówię tutaj o niefizycznej sferze. I wygląda to jak park. Tam się różni ludzie pojawiają, ale czasami jest tak, że ja do tego parku przychodzę. Mam świadomość tego parku, bo już naprawdę wiele razy tam byłem. I ja to nazywam park, o tym chyba też Monroe pisał, tylko że u mnie się to po prostu w inny sposób przedstawia.
To był park, w którym zazwyczaj, ale niekoniecznie, są to starsze osoby, które po prostu siedzą na ławce i po prostu siedzą. I często jest tak, że właśnie w tym śnie ja tam podchodzę. Dziś z perspektywy lat już wiem, po co tam jestem. Idę po prostu, żeby te osoby, byty przekonać do tego, albo inaczej powiedzieć im po prostu, że nie żyją. To jest tak, jakby były to błąkające się dusze czy coś tego typu rzeczy, bo zajmowałem się kiedyś swego czasu odprowadzaniami. Bardzo dużo zresztą, ale później to zaniechałem, chociaż czasami jeszcze to robię. Zdarza mi się. Więc czasami jest tak, że ja dostaję jakiś taki sen, który po prostu mi mówi, abym się tam przeniósł i mam w jakiś sposób wytłumaczyć, uświadomić inny byt, inną istotę do tego, że powinna pójść w troszkę innym kierunku. Tak to wygląda. Poczekajcie, zerknę na czata, bo mi się coś przewija.
Okej, jak będę z Tomkiem rozmawiał, to go pozdrowię. Okej. „Nie starałeś się wykminić, po co te góry?” Marzenko, wiesz co? Nie. Natomiast zwróciłem na to uwagę, że rzeczywiście jest zagęszczenie przy tych górach. Tylko wiesz co? Jak te góry były, bo ten cały świat kreacji również był w bąbli. To jest tak, jakbyśmy się przenosili między jednymi bąblami a innymi bąblami. I przy końcu tej granicy końca bąbli były już takie wysokie góry. Czyli tak jak ja bym był świadomością, wzrokiem, tym swoim wewnętrznym okiem poza tą bąblą.
Rozumiesz? Albo wchodził w nią też nawet, jak już bliżej wlatywałem, to miałem taką zdolność, możliwość przechodzenia pomiędzy, nazwijmy to, wymiarami, chociaż ja tego słowa nie lubię używać. Tak to wyglądało. Wiesz co? Nie zwróciłem, ale tak jak powiedziałem, na końcach tych wysokich gór były byty, które były świadome tego, gdzie są, jaką pozycję zajmują, ale one były też troszkę zabłąkane. Chodziły bez miaru, bez składu. Nie wiem, jak to określić. Po prostu niby wiedziały, gdzie są, po co są, co tam robią, kim są, ale z drugiej strony miały wahania, bały się albo miały niemożliwość dotarcia tam głębiej. To ciekawe, prawda? Nigdy nie zwracałem na to uwagi.
A „nie starałeś się wykminić?” to już odpowiedziałem. Ale poważnie, sprawdzają się dość szybko. Dzień, dwa, do tygodnia lub dwóch. To chyba, rozkminiam, że Inka chodzi tobie tutaj o materializację tych snów czy czegoś, co sobie wyobrażasz. Mniej więcej dwa tygodnie. Zresztą Sławek o tym chyba lepiej mówi ode mnie, ale ja też zauważyłem. U mnie troszkę to się czasami szybciej nawet materializuje. Nawet potrafi być po dwóch, trzech dniach. To zależy, w jak się wprowadzę stan, jaką mam intensywność, jakie mam pragnienie tego, żeby się coś wygenerowało, sprawdziło i zrealizowało. „Odczucia szybciej, szybciej.” Marzenka pisze tak.
Ja miałem kilka takich, że się sprawdziły po wielu latach. Słuchajcie, to jest właśnie to. Pamiętam, jak miałem 18 czy 19 lat, kiedy już bliżej było do matury, zastanawiałem się, co ja będę w tym życiu robić i bardzo dużo miałem snów, gdzie znajdowałem się na wyspach. Wyobrażałem sobie, że będę w Anglii, chociaż powiem wam szczerze, że nienawidziłem angielskiego. Miałem problemy z nauką języka angielskiego. To jest raz. I dwa, było mi to przedstawiane, że znajdę się na wyspach, chociaż rękami się trzymałem i tak dalej, żeby nie wyjeżdżać z Wielkiej Brytanii. Dziś już od 15 lat jestem w Wielkiej Brytanii, tak że ponad 20 lat temu miałem takie sny, które pokazywały mi, że znajdę się na terenie Wielkiej Brytanii, że tutaj będę. I jak się okazało, sny prorocze się sprawdzają. To jest jeden ze snów.
Sen mi śnił się bardzo dużo razy i jak widać sen się zrealizował. Tak, Inko, wiele razy mi się sny spełniły. Ja tylko podałem tutaj jeden przykład, prawda? Ale tutaj jeszcze Ivellios pisze o tych istotach, o tych szarakach. Powiem wam tak: w moich doświadczeniach widziałem kilka istot i są to bardziej energetyczne istoty, które potrafią się maskować, kamuflować. Natomiast te istoty mają władzę do momentu, kiedy nie wyczują, a poza emocje są od razu wychwytywane. Do momentu, kiedy nie wyczują, że ty masz świadomość. Wyczują, ich magia, czar pryska. Nie są w stanie się przed tobą schować. Jesteście na zupełnie innych wibracjach.
Mało tego, jesteście niewidzialni dla nich. Możecie oczywiście na krótko, kiedy tylko chcecie, pokazać im się i od razu znikacie. Zmieniacie polaryzację, zmieniacie wibracje i oni was po prostu nie są w stanie złapać. Oni będą przez was przechodzić, obchodzić. Będą wiedzieli, będą czuli, bo to jednak też są wyższe wibracje, mimo wszystko te niefizyczne. Więc będą czuli, ale nie będą w stanie wam kompletnie nic zrobić. W moich eksploracjach widziałem kilka razy takie istoty, ale tak jak wspomniałem wcześniej, były to istoty energetyczne. Natomiast raz widziałem istotę podobną do, może nie szaraka. Nie, to złe słowo. Jakąś obcą istotę, ale niekoniecznie szarak.
Natomiast to był gigant i to było na pewnej planecie. Ta planeta to była sceneria gdzieś z jakiejś pustyni. Było jakieś miasto na pustyni. Było miasto na pustyni, natomiast ona była Ona była gigantem. A ja sobie obserwowałem całą scenerię. Był tam straszny chaos, straszne zagęszczenie różnych istot, zarówno ludzkich, wyglądających jak ludzie. Telepatia tam oczywiście była, porozumiewali się wszyscy telepatycznie. Tam był jakiś jarmark czy bazar, coś tego typu. Jakieś wydarzenie było. Znalazłem się na tej planecie, ale oprowadzała mnie zupełnie inna istota.
Tam była istota taka, która pokazywała mi... To było dziwne. One mieli jakieś takie dziwne domy oparte na świętej geometrii. Momencik, bo ja sobie próbuję teraz tak na sucho przypomnieć. Nie spodziewałem się, że to wyciągnę, a to było już dość dawno. To były istoty, które się gromadziły wewnątrz chaty. Te domy były oparte na złotej geometrii, ale to nie były jakieś ceglane domy czy betonowe. To raczej były takie namioty, które były jak trójkąt, ale jednocześnie miały takie boczne ściany w kształcie koła. W środku było palenisko. Wchodziło do tego wiele istot.
Ten namiot był jednocześnie środkiem transportu, miejscem do spania, miejscem do przebywania. Nie widziałem, żeby coś jedli, natomiast bardzo dużo siedzieli, kompletowali tam, rozmawiali. Było ognisko pośrodku. Niektórzy przy ścianie siedzieli. I chyba tyle na razie sobie przypomnę. Ja mam to gdzieś w zapiskach. Gdzieś to pewnie opowiem wam kiedyś może. Kurczę, właśnie tak się zastanawiam teraz, jak tutaj do was mówię, że w sumie takich snów, gdzie też góry takie były i tak dalej, ja mam dużo. Znalazłem się na przykład kiedyś na pustyni i ta planeta nazywała się planetą Suma. To była planeta błękitna, pustynia.
Pośrodku był taki, nie wiem, jak to nazwać, monolit. Monolit, skała. Bardzo duża skała. Tam było pewne wydarzenie. Tam była jakaś wojna, a właściwie to już było jeszcze przed wojną, gdzie pokazana mi była pewna planeta. Zresztą podobne miejsce istnieje. Wiecie gdzie? W Ameryce. I to miejsce to się nazywa, oni teraz zakazali tam wejścia. Skała Rock?
Jak to się nazywało? Jest takie miejsce, Uluru chyba, tak? W Stanach Zjednoczonych, gdzie bardzo dużo turystów przyjeżdża, że to jakaś dziwna skała, gdzie bardzo dużo się manifestuje między nimi statków i tego typu rzeczy. To ona coś podobnie do tego wyglądało, tylko że ona jest czerwonego koloru ta skała. Czerwonego czy bardziej miedziowego. Natomiast tu, w tej wizji, miałem pokazaną tą skałę i miałem pokazane najpierw miejsce przed katastrofą i później było pokazane miejsce, gdzie była katastrofa. Pokazana była mi pewna wojna. Zresztą wiele razy widywałem różne jakieś takie dziwne bitwy, wojny. Na przykład brałem udział, obserwowałem potężne statki typu Wikingowie, ale to statki na zasadzie, gdzie kilkaset czy kilka tysięcy było takich statków, które najeżdżały na pewien kontynent, tego typu rzeczy. Coś podobnego jak w „Grze o tron”.
Nie wiem, czy oglądaliście, ale pewnie tak. Kto by dzisiaj tego nie oglądał? To były podobne akcje. Tam chyba w jednym z ostatnich odcinków było coś takiego właśnie, ten najazd. Kurde, coś takiego właśnie widywałem. Bardzo dużo oczywiście też podróży takich. Uwielbiam to latanie pomiędzy kontynentami czy też wzdłuż wody. Niesamowite sny, jeżeli chodzi o delfiny. Kiedyś też wam opowiadałem o jakichś swoich wizjach, gdzie były pokazane mi delfiny. Zresztą ja kiedyś bardzo dużo programowałem się, robiłem sny programowalne.
Ja potrafiłem po sześć, siedem wizji zapamiętać w ciągu jednego śnienia. To też jest bardzo ciekawy element snów programowalnych. Przy czym programowanie u mnie polegało zawsze na tym, że ja robiłem tylko ogólny zarys, a dalej dawałem się prowadzić swojej świadomości. To znaczy, że ona mi pokazywała Pokazywała to, co mam zobaczyć. Jednym z takich doświadczeń również był udział w rodzinie delfińskiej. Ja byłem po prostu delfinem. To też było jedno z niesamowitych doświadczeń. I powiem wam szczerze, że jak się wybudziłem, to miałem żal, że już stamtąd wróciłem. To było niesamowite przeżycie. A z tą rodziną delfińską miałem pokazywane, jak sobie nad wodą wyskakuję, jak lecę w powietrzu, wskakuję, jak żyję w ich środowisku.
Wiesz Marzenko, OOBE jest związane z wyobraźnią. Ja już to wspominałem w swoich audycjach, że im większą masz wyobraźnię, tym bardziej atrakcyjne jest OOBE na tym poziomie wyobrażeniowym. Natomiast my mamy mózgi tak zrobione, że jesteśmy w stanie się uplastycznić. To znaczy, że jeżeli my czegoś nie wiemy, nie doświadczymy albo gdzieś wcześniej nie zobaczyliśmy i nie zapisaliśmy sobie w swojej własnej podświadomości, to po prostu nam mózg to zrobi. Jasne. Kiedyś we wspólnych audycjach z Kamilą użyłem takiego stwierdzenia, że miałem ten moment, kiedy miałem problem z rozróżnieniem, która rzeczywistość jest która. To jest ten moment, o którym wcześniej rozmawialiśmy z Just Me i z Marzenką u Sławka. Ale po przekroczeniu, po otwarciu tego mojego pudełeczka osobliwości, ja to kiedyś nazwałem Puszka Pandory czy Pudełko Osobliwości, kiedy zacząłem eksplorować już te inne, wyższe światy, doszedłem do wniosku, właściwie znalazłem już ten swój kluczyk, kiedy zacząłem odróżniać. I być może to było też celem moich doświadczeń, które przeżywałem i przeżywam nadal. Natomiast dziś już z tym problemu nie mam.
Potrafię rozróżnić po kolorystyce, po miejscach, po sytuacjach, które spotykam w poza i mniej więcej pozwalają mi już one rozróżnić, odróżnić to, w jakiej sferze przestrzeni sennej się znajduję. To właśnie te doświadczenia moje pozwoliły mi zrozumieć być może i samego siebie, jaką ja jestem istotą. Opieram to wszystko tylko i wyłącznie na moich doświadczeniach. Dlatego powiedziałem już wcześniej, że okej, fajnie czasami posłuchać kogoś, jak ktoś coś mówi właśnie na temat tych doświadczeń, ale staram się nie za bardzo w to wnikać. Bo mi to powiedziała moja dusza kiedyś, żebym nie zaplątał sobie umysłu swojego jakimiś innymi doświadczeniami, tylko abym spróbował to sam doświadczyć. I tak właśnie robię. Staram się nie poddawać sugestii innych osób, tylko doświadczać tego samemu. Jeżeli coś mi moja dusza pokazuje, to znaczy, że to ma jakiś sens. Chyba że chcę sobie po prostu zwyczajnie polatać, ale to już jest zupełnie inna bajka i niskie poziomy tak naprawdę. Dobrze kochani, ja będę kończył.
Powiem wam szczerze, że już trzy i pół, prawie cztery godziny chyba jestem na mikrofonie, więc czuję zmęczenie. Ja nie wiem, jak ja kiedyś mogłem prowadzić sześciogodzinne audycje. Przypuszczam, że to jest kwestia przyzwyczajenia i tak dalej. „Na usypiająco” słuchaczy. Wiecie co? Takie znalazłem kawałki dzisiaj akurat. Ale wiecie co? Jak chcecie sobie pospać, to zaraz po audycji będzie ambient night. Też taka spokojna muzyka, więc idealna. Jeżeli auto prowadzicie, to nie polecam, tak jak powiedziałem wcześniej.
Dobra, wszelkie informacje odnośnie takich rzeczy jak OOBE, świadome śnienie czy podobne stany możecie znaleźć u mnie. Ja sukcesywnie, po troszku, na ile mam czasu, uzupełniam na stronie radiodreamtime.com. Tam macie playera, ramówki i inne takie rzeczy. Zapraszam was również do subskrypcji. Tam też, tak jak Marek, umieściłem u siebie dzwonek, w którym możecie się zapisać i będziecie informowani o audycjach na żywo. Działa, bo sprawdzałem przed audycją, więc już tam około 30 subskrybentów jest z tego, co patrzyłem przed audycją, więc powoli się to uzupełnia. No i fajnie, w sumie dobrze, nie? Dobra, w takim razie jak ktoś będzie chciał, to niech się tam dodaje. Możecie do mnie pisać na maila. Już sekundkę, ja sobie przypomnę, jakiego mam maila, bo nie pamiętam.
Gdzie to jest? Dysk mam odpięty, więc żeby mi tu nie buczało. Radiodreamtime77.gmail.com. Ewentualnie na stronie macie również linki, informacje. Okej, ja też dziękuję bardzo, Marzenko. Dziękuję Inka za fajną muzykę, za pochwałę. Za tydzień audycja będzie ostatnia część o podświadomości. Ja już jestem, że tak powiem, w połowie montażu. Dzisiaj sobie odpuszczę, jutro zmontuję tę audycję, a za dwa, trzy dni pojawi się ta audycja. Zmieniłem troszkę sposób obróbki, więc wydaje mi się, że będzie ciekawszy głos do słuchania.
Wiecie, zdobywa się doświadczenie troszkę z czasem. No i to wszystko. Dobra, puszczę wam jeszcze ten jeden kawałeczek, bo już tak zaplanowałem, to niech już będzie dopełnione wszystko. Cztery minutki utworu. Kończymy audycję i po audycji wchodzimy na ambient. A ja idę robić dalej swoje rzeczy. Trzymajcie się, bądźcie zdrowi, kolorowych i świadomych snów i do usłyszenia następnym razem. Cześć.