[00:00] - Czas snu oraz Radio Paranormalium przedstawia Witajcie bardzo gorąco i serdecznie, drodzy słuchacze, w kolejnej już audycji „Czas Snu”. Kontynuujemy wątki, które rozpoczęliśmy w części pierwszej: potęgi podświadomości, afirmacji oraz samoleczenia ciała. Dziś będzie to druga część tejże audycji i zatem, aby nie przedłużać, kontynuujmy w takim razie. Uzdrawianie duchowe w czasach współczesnych. Myśl i planuj niezależnie od metod tradycyjnych. Zawsze pamiętaj, że każde problemy da się rozwiązać. Każdy z nas zastanawia się, co jest najważniejszym lekarstwem i gdzie można znaleźć moc uzdrowicielską i jak ją praktycznie wykorzystać. Na wszystkie te pytania jest tylko właściwie jedna odpowiedź. Moc uzdrowicielska znajduje się w podświadomości każdego z nas. Aby ją uwolnić i wyzdrowieć, należy zmienić nastawienie swojego umysłu.
To tak naprawdę nie kapłani czy też psycholodzy oraz psychiatrzy, czy lekarze uzdrawiają chorych. Stare zatem przysłowie mówi: „Leczy lekarz, a Bóg uzdrawia”. Psychiatra czy psycholog leczą pacjentów wyłącznie dzięki temu, że usuwają bariery psychiczne, które blokują uzdrawiającą moc podświadomości chorych. W ten sam sposób chirurg usuwa fizyczne przeszkody, pozwalając na niezakłócony przepływ uzdrowicielskich prądów. Żaden bowiem lekarz, chirurg ani uzdrowiciel nie ma prawa twierdzić, że to on wyleczył pacjenta. Istnieje tylko jedna moc uzdrowicielska, której ludzie nadają rozmaite imiona i to może być na przykład życie, Bóg, inteligencja stwórcza, natura, a wszystkie te nazwy odnoszą się do potęgi podświadomości. Jak zatem wiemy, istnieje wiele rozmaitych sposobów pokonywania barier umysłowych, emocjonalnych i fizycznych, które to hamują przepływ prądów i które to nas leczą i pobudzają w nas życie. Właściwie pokierowana uzdrowicielska moc wyleczy ciało i umysł z każdej choroby. Ta zasada uzdrowicielska działa u wszystkich ludzi, bez względu na ich wyznanie, kolor skóry, czy też pochodzenie. Aby uczestniczyć w procesie uzdrawiania, nie musimy wyznawać żadnej religii, która to dostosuje do nas.
Podświadomość agnostyka na przykład czy ateisty leczy ich rany również skutecznie, jak innych wyznawców. Podstawą współczesnej terapii duchowej jest prawda głosząca, że nieskończona inteligencja stwórcza reaguje tym lepiej, im silniejsza jest wiara pacjenta. Zarówno świecki, jak i duchowy uzdrowiciel postępuje zgodnie z przykazaniami na przykład biblijnymi. A więc idźcie na przykład do swojej izby i zamyka, idzie do swojej izby i zamyka za sobą drzwi. To oznacza nic innego jak uspokojenie własnego umysłu, odprężenia się, pozbycia wszelkich niepotrzebnych myśli i skupienia się na obecnej w nim nieskończonej sile uzdrawiającej. Zamyka drzwi swego umysłu. To znaczy, że odseparowuje się od wszelkich zewnętrznych zakłóceń, a potem spokojnie i łagodnie przekazuje prośbę swojej podświadomości, wiedząc, że jej inteligencja zareaguje stosownie do danej sytuacji. Najważniejsze jest to, by wyobrazić sobie, że prośba już się spełniła oraz poczuć radość z jej urzeczywistnienia. Wtedy to nieskończona zasada życia zareaguje na twoją świadomą decyzję i prośbę. Takie bowiem jest znaczenie słów biblijnych.
Przepraszam was, że tak tą Biblią zajeżdżam, ale jest tam też oczywiście, są różne zarzuty i tak dalej do tej księgi tak, czy tej książki, bo różnie na to mówią. Ja nie neguję tego. Jeżeli jest to coś, co pozwala tobie w jakiś sposób zrozumieć siebie i te całe wszystkie procesy, to nie widzę tutaj absolutnie żadnych problemów. Zacytuję zatem: „Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam. Tylko wierzcie, że otrzymaliście”. Właśnie na tym polega nowoczesna nauka terapii modlitwą. Jest zatem tylko jedna powszechna zasada uzdrawiania, działająca we wszystkim, co żyje. Możemy się do niej zwracać na wiele różnych sposobów, jak tylko zechcemy. Istnieje mnóstwo rozmaitych technik oraz metod korzystania z tej uniwersalnej metody mocy, ale jest tylko jeden proces uzdrowicielski, czyli wiara. Zgodnie ze słowami biblijnymi powtórzę jeszcze raz: „Według wiary waszej niech wam się stanie”.
A więc każda wiara, każda religia jest wiarą, a objaśnia się ją na rozmaite sposoby. Prawo życia jest wiarą. A ty w co wierzysz? W siebie, w życie czy wszechświat? „Według waszej wiary niech wam się stanie”. Przypominam. Wiara zatem jest myślą w twoim umyśle, która na wszystkich fazach życia pobudza podświadomość zgodnie z twoimi nawykami myśleniowymi. Na przykład Biblia mówi o wierze, że nie jest to wiara w jakieś tam rytuały, ceremonie, formy, instytucje czy formuły. Biblia również mówi o wierze jako takiej. A twoja wiara, a twoją wiarą po prostu jest myśl w tym umyśle.
A więc wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy. Wiara, że istnieje coś, co mogłoby ci zaszkodzić, jest niedorzeczna i niebezpieczna. Szkodzi ci nie jakaś rzecz, lecz twoja wiara, czyli myśl twoja, która została wygenerowana w świadomości i przepchana do podświadomości w twoim umyśle. A więc wiara tego, że to po prostu szkodzi. Wszystko bowiem, a więc wszystkie też i doświadczenia, działania, myśli, zdarzenia oraz sytuacje w twoim życiu są tylko reakcją na twoje myśli oraz na ich odbicia Joseph Murphy tak klasyfikuje naukowe podejście do świadomości i podświadomości. Jak twierdzi, uważa, że modlitwa jest terapią lub też medytacją, która polega na harmonijnym i inteligentnym synchronizowaniu świadomości i podświadomości, które to kierujemy ku określonemu celowi. W modlitwie naukowej, czyli w terapii modlitwą, musisz też wiedzieć, co robisz i dlaczego. Otóż dlatego, abyś wiedział, czy ufasz prawu temu uzdrawiania. Terapia modlitwą lub medytacją czasami nazywana bywa też kuracją duchową lub psychologiczną. Innym terminem tego jest również modlitwa naukowa.
A zatem stosując tę formę terapii, świadomie wybieramy jakąś ideę, wyobrażenie lub plan, który chcemy urzeczywistnić. Realizacja pomysłu lub wyobrażenia staje się możliwa dzięki temu, że wpajasz je podświadomości, odczuwając stan, jaki nastąpi po ich urzeczywistnieniu. Jeśli zatem zachowasz niezachwianą wiarę w pełne pragnienia, twoja modlitwa czy też medytacja zostanie wysłuchana. Ten rodzaj terapii polega na stosowaniu określonych działań umysłu dla osiągnięcia konkretnych celów. A zatem załóżmy, że postanowisz na przykład pokonać jakąś trudność, stosując metodę modlitwy lub medytacji. Zdasz sobie wtedy sprawę z tego, że dany problem lub choroba albo cokolwiek innego, co sobie pomyślisz, zostanie spowodowane negatywnymi myślami wzmocnionymi strachem, które wryły się w twoją podświadomość. Wiesz również, że kiedy oczyścisz swój umysł z tych ponurych myśli, osiągniesz uzdrowienie. Na tym właśnie polega samouzdrawianie. Zwróć się zatem do uzdrawiającej potęgi własnej podświadomości. Uzmysłów sobie, że potęga ta jest nieskończona, dzięki czemu możesz uleczyć wszelkie schorzenia.
Pamiętając o tym, pozbędziesz się strachu oraz pokonasz wszelkie fałszywe wyobrażenia, które dręczą twój umysł. Następnie podziękuj za uzdrowienie, którego niewątpliwie dostąpisz. Nie myśl o kłopotach, dopóki po jakimś czasie nie poczujesz potrzeby ponownej modlitwy lub medytacji. Dzięki właśnie temu nie pozwolisz na powrót negatywnych wyobrażeń ani na zwątpienie oraz brak wiary. Takie nastawienie umysłu zapewnia połączenie świadomości i podświadomości w harmonijną całość, która to wyzwola cudowną moc uzdrowieńczą twojej podświadomości. A zatem co to jest uzdrawianie wiarą i jak działa tak zwana ślepa wiara? Tak zwane uzdrawianie wiarą nie ma nic wspólnego z wiarą, o jakiej na przykład mówi Biblia. Biblijna wiara polega bowiem na wiedzy o integracji zachowań pomiędzy świadomością a podświadomością. Uzdrawiacz, który leczy wiarą, nie ma natomiast prawdziwego naukowego zrozumienia zaangażowanych sił. Twierdzi on zazwyczaj, że obdarzony jest szczególnym darem uzdrawiania, ale ewentualny sukces jest możliwy wyłącznie dzięki ślepej wierze pacjenta w moc tego uzdrowiciela.
Uzdrowiciele na całym świecie leczą pacjentów, stosując na przykład różne rytuały, recytacje, śpiewy, wzywania jakichś duchów, stosując różne tańce. Zdarzają się jednak też i uzdrowienia dzięki relikwiom oraz noszeniu jakichś na przykład rytualnych kamieni, strojów, paleniu świec, kadzideł oraz piciu jakichś dziwnych, wymyślonych naparów ziołowych. Wszystko to, co sprawia, że pacjent całkowicie wierzy w skuteczność stosowanej wobec niego metody leczenia, wspomaga proces uzdrawiania. Więc nie neguję tego, że jest to niedobre. Kwestia tylko jeżeli chodzi o picie tych substancji, to tu bym raczej bardziej się sprawdzał, co to właściwie jest. Bo możemy uwierzyć na przykład w to, że wypijemy jakiś środek do czyszczenia kibla i możemy wierzyć, że nam to nie zaszkodzi. Ale czy on nam naprawdę nie zaszkodzi? No właśnie. Uzdrawiające jest także każde działanie, które uwalnia umysł pacjenta od strachu, a napełnia go wiarą i nadzieją. Wielu ludzi twierdzi, że skoro stosowana przez nich metoda uzdrawiania daje bardzo dobre wyniki, musi być ona właściwa.
Choć oczywiście, jak to bywa w życiu, nie zawsze tak jest. Aby pokazać wam, jak działa ślepa wiara, posłużę się kolejnym przykładem z książki „Potęga podświadomości” Josepha Murphy'ego. Mówi on o przypadku szwajcarskiego lekarza Franza Antona Mesmera. W 1776 roku tłumaczył on swoje sukcesy lecznicze stosowaniem magnesu. Jak zatem wiemy z poprzednich informacji udzielanych przeze mnie, później zrezygnował z magnesów i przesuwał dłonie w niewielkiej odległości od ciała pacjenta. Aby wyjaśnić skuteczność tej nowej metody, stworzył on teorię magnetyzmu zwierzęcego. Twierdził, że jego dłonie przekazują chorym magnetyczny fluid, który ich uzdrawia. Chorzy przybywali do niego tłumnie i notowano wiele cudownych uzdrowień. Kolejno Mesmer przeniósł się do Paryża. Tam stworzył specjalną komisję rządową, która składała się z wybitnych lekarzy oraz członków Akademii Nauk, wśród których na przykład znajdował się Benjamin Franklin.
Komisja przeprowadziła dokładne badania i sporządziła raport potwierdzający dokonane przez Mesmera uzdrowienia. Uznano jednak, że nie ma żadnych konkretnych dowodów na to, że jego teoria dotycząca fluidu magnetycznego jest słuszna. Przyjęto zatem, że powodem uzdrowień jest właśnie wyobraźnia pacjentów. Wkrótce Mesmer został skazany na wygnanie z kraju. Zmarł w roku 1815. Wkrótce potem angielski lekarz, doktor James Braid z Manchesteru wykazał, że uzdrowienia dokonane przez Mesmera nie mają nic wspólnego z fluidem magnetycznym. Doktor Braid odkrył, że stosując sugestię można wprawić pacjentów w sen hipnotyczny. U pogrążonych wtedy w hipnotycznym transie osób wywoływane są zadziwiające zjawiska, które Mesmer przypisywał działaniu magnetyzmu zwierzęcego. Wszystkie te uzdrowienia niewątpliwie były spowodowane wpływem silnej sugestii na wyobraźnię i podświadomość pacjentów. Ponieważ w tamtym czasie ani pacjenci, ani uzdrowiciele nie wiedzieli, co powoduje takie uzdrowienie, można tu mówić wyłącznie o ślepej wierze.
A więc tak to bywa. Umysł nie bywa zły. Żadna siła natury nie jest zła. To od ciebie zależy, jak się posłużysz siłami natury. Posługuj się umysłem do błogosławienia, uzdrawiania i do twórczego inspirowania wszystkich ludzi w twoim otoczeniu. Ludzkie ciało potrzebuje jedenastu miesięcy, aby odnowić swój budulec. Stwórz sobie nowe ciało, zmieniając na stałe sposób swojego myślenia. Gdy zaakceptujesz jakiś pomysł, odprężony umysł, podświadomość przyjmie wtedy go i zacznie pracować nad jego realizacją. Czym zatem jest wiara subiektywna? Podświadomość, czyli umysł subiektywny każdego człowieka pozostaje pod równie mocnym wpływem jego własnej świadomości, a więc umysłu obiektywnego, co i cudzych sugestii.
Oznacza to, że jeśli naprawdę w coś świadomie wierzysz, podświadomość będzie się tym kierować i twoje wszystkie pragnienia się spełnią. Wszystkie uzdrowienia duchowe wymagają wiary czysto subiektywnej, którą uzyskujemy dzięki temu, że świadomość, czyli umysł obiektywny, odrzuca wszelkie zastrzeżenia. Aby zatem doszło do uzdrowienia ciała, najlepiej jest oczywiście, abyś uwierzył zarówno świadomości, jak i podświadomości. Jednakże nie zawsze jest to oczywiście konieczne. A zatem odprężając ciało i umysł, możesz wprawić się w odpowiedni, podobny do snu stan bierności i otwartości. Twoja podświadomość stanie się szczególnie podatna na subiektywne wrażenia. Pewien mężczyzna zapytał Josepha Murphy'ego, jak to się stało, że został on uleczony przez księdza. Co na to odpowiedział Joseph? Powiedział mi on wtedy, że coś takiego jak choroba nie istnieje oraz podobnie jak nie istnieje materia. Nie uwierzyłem mu oczywiście uznając, że obraża moją inteligencję.
A jednak wyzdrowiałem. A więc zatem jak to jest możliwe? I co majster powiedział? Wyjaśnił mu to. Powiedział mu, że to jest bardzo proste do wyjaśnienia, bowiem ksiądz uspokoił go kojącymi słowami i polecił, aby stał się całkowicie bierny, nic nie mówił i o niczym nie myślał. Ksiądz również wprawił się w taki stan i przez prawie pół godziny spokojnie sugerował swojej podświadomości, że jego pacjent całkowicie wyzdrowieje i będzie wiódł harmonijne, spokojne i satysfakcjonujące życie. Pod koniec tego seansu chory poczuł wielką ulgę i ozdrowiał. Stało się tak, ponieważ dostosował się on do poleceń księdza i biernie poddał się jego leczeniu. Dokonawszy aktu subiektywnego, otworzył się na sugestie duchownego księdza, który wpoił jego podświadomości ideę doskonałego zdrowia. Pomiędzy podświadomością uzdrowiciela i leczonego zaiskrzyło i zaistniało porozumienie.
Gdy pacjent pozwolił, by do głosu doszła przeciwna autosugestia spowodowana jego zastrzeżeniami co do umiejętności i teorii tego uzdrowiciela katolickiego księdza, siła sugestii uległaby wtedy poważnemu osłabieniu albo nawet całkowicie zostałaby zniwelowana. W podobnym do snu stanie opór świadomości pacjenta został jednak zredukowany do minimum, zaś jego podświadomość otworzyła się na sugestie księdza i odpowiednio na nie zareagowała, przynosząc uzdrowienie. Czy zatem na przykład leczenie na odległość jest skuteczne i czy to w ogóle działa? Wyobraź sobie, że mieszkasz na przykład w Krakowie i dowiadujesz się, że twoja matka na przykład w Warszawie ciężko zachorowała. W pierwszej chwili chciałbyś zrobić jedną rzecz, a mianowicie rzucić pracę oraz dom i szybko jechać do niej, aby ją wesprzeć w tych cierpieniach czy w ogóle w tej chorobie całej. Ale oczywiście jest to sytuacja, która nie zawsze jest możliwa. Czy w takim razie nie ma nadziei na to, aby wspomóc chorą matkę siłą wiary w jej ozdrowienie? Jak Joseph Murphy mówi, jest. I ja też uważam, że tak jest. Chociaż nie będziesz przy chorej matce obecnie, dotrą do niej twoje myśli, modlitwy, afirmacje, prośby.
Stwórca, Stworzyciel, najwyższa inteligentna istota przystąpi tutaj, w tym momencie do dzieła. Istnieje bowiem jeden wspólny umysł stwórczy. Zgodnie z podstawowym prawem tego umysłu musisz poić sobie zdrowie oraz harmonię. To wyobrażenie zostanie następnie przekazane przez twoją podświadomość do podświadomości chorej matki. Twoje myśli o zdrowiu, witalności oraz doskonałości zadziałają poprzez jedną podświadomość uniwersalną, wprawiając w ruch podświadomości, które w ciele chorej matki objawi się w formie wyzdrowienia. Jesteśmy sondami, jesteśmy zwykłymi sondami, które wnoszą w ogólną pulę doświadczeń i informacji w tej rzeczywistości. Także jeżeli kogoś krzywdzisz, komuś coś źle życzysz, komuś coś źle robisz, to prędzej czy później odczują to wszyscy w mniejszym bądź większym stopniu. Kwestia podatności i tych innych rzeczy, ale i tak odczujemy wszyscy. Prawo umysłu działa zawsze i wszędzie, nieograniczone czasem ani przestrzenią. Dlatego też, niezależnie od tego, gdzie się znajdujesz, przekazujesz swoje myśli chorej matce.
Ponieważ umysł uniwersalny jest wszechobecny, leczenia na odległość nie można przeciwstawić terapii prowadzonej bezpośrednio. Nie chodzi o to, abyś wysyłał swoje myśli gdzieś daleko w kosmos. Natomiast polega to na świadomym przekazywaniu wyobrażeń zdrowia, dobrego samopoczucia i odprężenia, które przeniosą się do podświadomości na przykład twojej chorej matki i skutecznie na nią podziałają. Przykładem tak zwanego leczenia na odległość jest na przykład poniższy przypadek, który również przedstawię wam z książki „Potęgi podświadomości”. Pewna mieszkająca w Los Angeles kobieta dowiedziała się, że u jej przebywającej w Nowym Jorku matki doszło do zakrzepicy tętnicy wieńcowej. Nie mogąc do niej pojechać, modliła się i tak oto mniej więcej ta modlitwa wyglądała. Cytuję z książki: „Wszechobecna moc uzdrowicielska otacza moją matkę. Jej fizyczna dolegliwość stanowi wierne odbicie jej myśli i wyobrażeń, bowiem umysł rzuca obrazy na ciało, jakby było ono ekranem filmowym. Aby zmienić te obrazy, muszę na ten ekran rzucić inne zdjęcia. Mój umysł będzie teraz projektorem wyświetlającym dla mojej matki wyobrażenia doskonałego zdrowia, harmonii i dobrostanu.
Ta sama nieskończona, uzdrawiająca obecność, która stworzyła mojej matki ciało oraz wszystkie jej narządy, teraz przenika do każdego atomu jej jestestwa, a każdą komórkę jej organizmu przepełnia spokój. Bóg daje natchnienie prowadzącym ją lekarzom i każda ręka, która dotknie mojej matki, przyniesie jej dobro. Wiem, że choroby obiektywnie nie istnieją, gdyż gdyby bowiem istniały, nikt nie mógłby wtedy wyzdrowieć. Łączę się teraz z nieskończoną zasadą miłości i życia. Wiem i rozkazuję, by moje myśli przyniosły matce harmonię, zdrowie i spokój, uzewnętrzniając się w jej ciele”. Powtarzała tę modlitwę kilka razy. Minęło parę dni i u chorej nastąpiła znaczna poprawa. Leczący ją kardiochirurg był pełen podziwu i gratulował pacjentce wiary we wszechmoc Boga Stwórcy. Wyobrażenia córki uruchomiły twórczą energię uniwersalnej podświadomości, która objawiła się w ciele matki pełnią zdrowia i harmonii. Uzdrowienie, które córka przed faktem uznała za urzeczywistnione, wkrótce również spełniło się u matki.
Ja również takie rzeczy stosuję, własne afirmacje i jest moja modlitwa, afirmacja bardzo podobna do tej. Dodaję troszkę więcej elementów, ale jak powiedziałam wam w części pierwszej, każdy może dodawać, co tylko chce i zapragnie według swojego widzimisię. Kinetyczne działanie podświadomości. Jak relacjonuje pan Joseph Murphy, wspomina on pewną panią psycholog, która opowiedziała mu, że zrobiono jej biopsję, która to wykazała obecność komórek rakowych w jednym z najważniejszych narządów. Onkolog zalecił jej wtedy bolesną i niebezpieczną kurację. Przyjaciółka pana Josepha, zanim się jej poddała, spróbowała innej metody. Otóż co wieczór przed snem powtarzała następującą afirmację. Cytuję: „Każda moja komórka, każdy nerw, każda tkanka i cały narząd otaczają się, zdrowieją i stają się doskonałe. Oczyszczają się, zdrowieją i stają się doskonałe. Cały mój organizm powraca do zdrowia i odzyskuję harmonię.
Jestem okazem zdrowia”. Koniec cytatu. Po miesiącu takich praktyk nastąpiło całkowite uzdrowienie. Przeprowadzane badania wykazały nieobecność komórek rakowych. Jak wspomina w swoich zapiskach, bardzo go to zainteresowało, pana Josepha. Dopytywałem się wtedy, dlaczego powtarzała afirmacje właśnie przed snem. Wprawione w ruch kinetyczne działanie podświadomości, tak relacjonowała pacjentka, trwa tak długo jak sen. Dlatego ilekroć zapadamy w sen, powinniśmy zlecać naszej podświadomości jakieś dobroczynne w skutkach działanie. Była to bardzo mądra odpowiedź. Proszę zatem zwrócić też uwagę na to, że rozmyślając o harmonii i o doskonałym stanie zdrowia, moja przyjaciółka ani razu nie wymieniła nazwy schorzenia.
To też jest bardzo istotna wskazówka Nalegam więc, aby przestać rozmawiać o swoich chorobach i nie wypowiadać ich nazw, zwłaszcza w godzinach poprzedzających sen. Choroby bowiem czerpią się wyłącznie z uwagi, jaką im poświęcamy oraz strachu, jaki przed nimi czujemy. Weź zatem przykład, który ci podałem wcześniej pani psycholog odnośnie biopsji i stań się swoim własnym indywidualnym duchowym chirurgiem. Pozbywaj się wszystkich kłopotów, jakbyś odcinał drzewa z zmurszałych gałęzi. Dopóki bowiem stale będziesz mówił, rozpamiętywał swoje bóle oraz dolegliwości, dopóki będziesz rozmawiał o nich i wypowiadał ich nazwy, dopóty dajesz im władzę nad samym sobą. Hamujesz kinetyczne działania podświadomości, które uruchamia jej energię i moc uzdrawiającą. Co więcej, zgodnie z prawem umysłu te negatywne wyobrażenia nabierają kształtu. Urzeczywistnia się to, czego najbardziej się obawiasz, bo na przykład spotkało mnie, czego się lękałem, bałem, a jednak to przyszło. Dlatego wypełniaj umysł wielkimi prawdami dotyczącymi swojego życia i krocz naprzód, promieniując własnym źródłem energii. Uświadom sobie, co cię uzdrawia.
Takie krótkie podsumowanie. Wydając podświadomości właściwe polecenia uzdrowisz zarówno ciało, jak i duszę. Dokładnie sobie zaplanuj, w jaki sposób będziesz przedstawiał swojej podświadomości swoje prośby i pragnienia. Wyobraź sobie z wszelkimi szczegółami, że już osiągnąłeś upragniony cel. Uświadom sobie, co odczuwasz, a doczekasz się tego spełnienia. Pamiętaj, że wiara to myśl, zaś myśl ma twórczą moc urzeczywistniania się. Nie wolno ci pod żadnym pozorem wierzyć, że zachorujesz ani że coś ci zaszkodzi. Uwierz w pełnię zdrowia, pomyślność, dostatek i opiekę boską. Niechaj piękne i szlachetne myśli wejdą ci w nawyk, a zmienią się w piękne uczynki. Wykorzystuj w życiu modlitwy.
Snuj o wyobraźni, planuj i marz. Utożsamiaj się z nimi i pozostań im wierny, a twoja modlitwa zostanie wysłuchana. Pamiętaj, że jeśli naprawdę chcesz uzyskać uzdrowicielską moc, musisz w nią uwierzyć. Wiara zaś oznacza wiedzę o działaniu świadomości i podświadomości. Wiara zatem przychodzi ze zrozumieniem. Ślepą wiarę ma ten, kto potrafi uzdrawiać, choć nie ma on wiedzy naukowej na temat sił związanych z leczeniem. Naucz się zatem modlić za bliskie osoby ci, ale też i za obce, gdyby na przykład zachorowały. Uspokój swoje myśli, a wtedy twoje myśli o zdrowiu, witalności i doskonałości poprzez wszechobecny umysł subiektywny trafią do umysłu bliskiej ci osoby. Klucz. W stanie snu nie ma konfliktu pomiędzy świadomością i podświadomością.
Zanim zaśniesz, wyobrażaj sobie, że twoje pragnienie się spełniło. Śpij spokojnie i budź się w radosnym nastroju. Kiedy sobie tak leżę na tym leżaku koło snopów siana na polance i leżąc sobie na leżaku plażowym, wpatrując się w zielone drzewa, które mam dosłownie parę metrów przed sobą, przymknąłem lekko oczy i zacząłem się wprowadzać już w lekki tran. Ale uświadomiłem sobie, że przecież mam audycję do nagrania. A zatem zapraszam was do tego, abyście posłuchali kilku metod oraz technik zastosowania techniki terapii duchowej. Technika „Już mi przechodzi”. Jak przekonaliśmy się, tajemnica skutecznej afirmacji modlitwy polega na tym, by wpoić swojej podświadomości, że świadome pragnienie jest już spełnione. Jednym z najprostszych sposobów jest stosowanie techniki, którą możemy nazwać „Już mi przechodzi”. Polega ona na tym, by świadomym działaniem umysłu przekazać swojej podświadomości to, o co prosimy. Najlepiej dokonać tego, znajdując się w stanie zbliżonym do snu.
Pamiętaj, że podświadomość dysponuje nieskończoną inteligencją i nieskończoną potęgą. Spokojnie zatem rozmyślaj o tym, czego pragniesz. Dokładnie wyobrażaj sobie przyszłe spełnienie swoich pragnień. Weź przykład z dziewczynki, która cierpiała na zapalenie gardła i męczący kaszel. Raz po raz oznajmiała z wielkim przekonaniem: „Już mi przechodzi, już mi przechodzi, już mi przechodzi, już mi przechodzi”. I faktycznie po upływie godziny dolegliwości całkowicie znikły. Nasza podświadomość przyjmuje wyraźnie sformułowane plany. Chcąc na przykład zbudować swój dom dla siebie czy też własnej rodziny, z pewnością zaplanowałbyś go w jak najdrobniejszych szczegółach. Zadbałbyś o to, aby budowniczowie ściśle trzymali się twojego projektu. Pilnowałbyś, aby stosowali oni odpowiednie materiały.
Mając tą wiedzę, że przyszłość twojego domu zależy od tego, jakie materiały zostaną wykorzystane do jej budowy, wybrałbyś na pewno najlepszy cement Najskuteczniejszą izolację, najbezpieczniejszą izolację elektryczną, najsolidniejszy dach, pokrycie dachu i tak dalej. Czy wobec tego nie powinieneś postępować również troskliwie ze swoim siedliskiem ducha oraz planami szczęśliwego i dostatniego życia? Wszystkie twoje doświadczenia oraz to, co ci się w życiu zdarza, zależy od jakości mentalnych cegiełek, które użyjesz do budowy siedziby twojego ducha i umysłu. Jeśli plan konstrukcji jest skażony strachem, niepokojem oraz troskami, zaś ty odczuwasz przygnębienie, jesteś pełen cynizmu oraz zniechęcenia, wtedy jakość mentalnych materiałów, z których wznosisz siedzibę swojego domu ducha oraz umysłu, będzie naznaczona trudem, niepokojem, napięciem i przeróżnymi ograniczeniami. Każda podejmowana świadomie aktywność, dzięki której rozwijasz swój umysł, ma wielkie i brzemienne w skutkach znaczenie. Słowo, jakie wypowiadasz w myśli, jest niesłyszalne i niewidzialne dla innych, niemniej jednak jest rzeczywiste. Siedzibę swojego umysłu budujesz nieustannie, a jej plan istnieje w twojej wyobraźni. Każdą godzinę, każdą chwilę możesz wykorzystać na to, by za pomocą myśli, zapatrywań, przekonań oraz wspomnień rozpamiętywać w ukrytej pracowni swojego własnego umysłu i zapewnić sobie szczęście i dostatnie życie oraz doskonałe zdrowie. Przepiękna, majestatyczna rezydencja, którą bezustannie wznosisz, jest twoją osobowością, twoją tożsamością, twoją historią twojego ziemskiego życia. Stwórz zatem sobie nowy plan.
Buduj według niego bezustannie i w ciszy, odnajdując w każdej chwili spokój, harmonię i życzliwość. Nasycając nimi podświadomość, sprawisz, że zaakceptuje ona ten twój nowy plan i go w rzeczywistości urzeczywistni. Jaka jest zatem sztuka i nauka prawdziwej modlitwy? Jeśli chcesz, by twoja prośba została spełniona, musisz w to uwierzyć. Umysł podąża od myśli do przedmiotu. Bez gotowego wyobrażenia umysł nie podejmie żadnych działań, gdyż nie będzie miał ku czemu zmierzać. Przedmiot twojej modlitwy, która jest działaniem umysłu, musi najpierw zostać wyobrażony i przyjęty, a dopiero wtedy potęga twojej podświadomości może się nim zająć i doprowadzić do jego urzeczywistnienia. Twój umysł musi więc osiągnąć stan bezwarunkowej i całkowitej gotowości. Taki bowiem kontemplacyjny stan musi iść w parze z odczuwaniem radości i spokoju, które rodzą się w oczekiwaniu na niewątpliwe spełnienie pragnień. Sztuka i nauka prawdziwej modlitwy, medytacji, afirmacji zasadza się w twojej wiedzy i niezachwianej wierze w to, że świadome myślenie doprowadzi do stosownej reakcji podświadomości, którą dysponuje bezgraniczną mądrością i nieskończoną mocą.
Jeśli zatem będziesz postępował zgodnie z opisaną metodą, twoje modlitwy zostaną wysłuchane. Wynikiem niespełnionych pragnień jest rozgoryczenie. Zatem pamiętaj, że rozmyślając o przeszkodach, ograniczeniach czy też trudnościach, działasz na swoją niekorzyść, gdyż zniechęcasz, a właściwie nie to, że zniechęcasz, ale dajesz impuls, czyli jednym słowem zachęcasz swoją podświadomość, by reagowała zgodnie z twoimi myślami. Odpowiednio steruj myślami. Wtedy stajesz się okazem zdrowia, człowiekiem szczęśliwym i zaczniesz odnosić sukcesy. Pamiętaj, że dzięki wiedzy o działaniu twojego umysłu łatwo osiągniesz swoje cele. Metoda wizualizacji. Nie raz o niej wspominałem, ale krótko jeszcze tutaj wspomnę. Najłatwiejszym i najskuteczniejszym sposobem sformułowania jakiegoś zamysłu jest jego wizualizacja, czyli przedstawienie go sobie tak obrazowo, jakby już istniał w rzeczywistości. Nasz wzrok dostrzega tylko to, co zaistniało w widzialnym świecie.
Podobna rzecz jest z umysłem, który widzi tylko to, co istnieje w niewidzialnym królestwie domu twojego ducha. Każdy obraz, jaki nosisz w umyśle, stanowi substancję rzeczy upragnionych i jest świadectwem istnienia rzeczy niewidzialnych. Wytwory wyobraźni są równie rzeczywiste jak dowolna część twego ciała. Zatem idea oraz myśl istnieją naprawdę i jeśli pozostaniesz wierny swojemu wyobrażeniu, pewnego dnia zaistnieje ono w świecie widzialnym. Proces ten jest oczywiście różny. Raz jest to tydzień, dwa tygodnie, miesiąc, dwa, trzy. Naprawdę jest to różnie, więc nie będę wam tu podawał, w jaki sposób, jak szybko realizuje się i materializują wasze myśli. Proces myśleniowy tworzy i pozostawia w umyśle pewne wyobrażenia, które przejawiają się w twoim życiu w postaci wydarzeń oraz doświadczeń. Architekci wizualizują sobie na przykład domy, jakie mają zaprojektować lub korzystają z programów komputerowych i tego typu rzeczy, zanim jeszcze go wybudują. Dokładnie sobie wyobrażają gotowy budynek poprzez różne metody.
Ich wyobraźnia oraz procesy myśleniowe stają się czymś na kształt form odlewniczych dla budowli, które mogą być piękne lub też paskudne, które mogą sięgać do nieba lub też być parterowe. Bez względu jednak na swoją urodę bierze ona początek wizualizacji. Następnie ta wizja zostaje uwidoczniona na papierze w postaci szkicu. W końcu wykonawca i robotnicy sprowadzają potrzebne materiały i rozpoczyna się budowanie, które trwa tak długo, aż powstanie gotowy budynek, całkowicie zgodny z wyobrażeniem architekta. Joseph Murphy przytacza przykład, jak to u niego wygląda: „Zanim stanie na przykład przed publicznością, relacjonuje: zawsze stosuję technikę wizualizacji. Uspokajam wtedy swój umysł, aby swobodnie przedstawić podświadomość, upragnione wizje i wyobrażenia. Kolejno wyobrażam sobie salę wykładową wypełnioną ludźmi oświeconymi i przejętymi obecną w nich nieskończoną mocą uzdrawiającą. Widzę ich wyraźnie radosnych, szczęśliwych i wyzwolonych”. Kiedy sobie takie wizje przedstawia w swoim umyśle, trzyma się go, aż usłyszy w wyobraźni komentarz widowni: „Wyzdrowiałem”. Wtedy czuje się wspaniale.
Doznaje wtedy całkowitej przemiany. Takim wyobrażeniom oddawał się on przez co najmniej 10 minut. Joseph już niestety nie żyje. O tym pewnie wam nie wspomniałem, ale Joseph nie żyje. Zresztą był też masonem 32 stopnia, więc dla wielu jego nauki mogą być nie do końca. Z drugiej strony osoby, które są w kręgach masońskich, doskonale znają i wiedzą, jak to funkcjonuje. Powróćmy zatem do przykładu Josepha. Kiedy doznaje całkowitej przemiany, poddaje się tym wyobrażeniom, kiedy jeszcze żył, około 10 minut. Wtedy wiedział i czuł doskonale, że ciało i umysł jego słuchaczy są przepełnione miłością, zdrowiem, pięknem i doskonałością. Ten stan świadomości dla niego był tak oczywisty, że faktycznie słyszał gwar mnóstwa głosów dających świadectwo zdrowia i szczęściu.
Następnie pozwalał, by wyobrażenie to znikło, po czym wchodził na mównicę. Niemalże zawsze, gdy korzystał z tej techniki, po wykładzie podchodzili do niego słuchacze, by go zapewnić, że ich modlitwy zostały wysłuchane. Kolejna metoda jest to metoda filmu mentalnego. Stare porzekadło mówi: jeden obraz wart jest tysiąca słów. Podświadomość urzeczywistni każde pełne wiary wyobrażenie naszego umysłu. Postępuj tak, jakby już to było zaistniałe i już się stało. Po kilku latach, kiedy podróżował on z wykładami po kilku stanach Środkowego Zachodu, Joseph wspomina o tym, że pragnął mieć swoją własną siedzibę, z której mógłby w łatwy sposób docierać do ludzi potrzebujących pomocy. Kiedy opuścił Środkowy Zachód, myślał o stałej siedzibie i wciąż ta myśl mu nie schodziła z umysłu. Pewnego wieczoru, kiedy przebywał on w Spokane w stanie Waszyngton, położył się na kanapie w pokoju hotelowym. Usłyszał on myśli i wyobraził sobie, że przemawia do licznej publiczności.
Cytuję: „Cieszę się, że tutaj jestem. Modliłem się o to, by być w końcu pośród was”. Koniec cytatu. Oczyma wyobraźni wyobrażał sobie audytorium tak wyraziście, jakby to było rzeczywiste. W tym wymyślonym przez siebie filmie odgrywał on główną rolę. Odczuwał z zadowoleniem, że obraz ten jest przekazywany jego podświadomości, która na swój sposób już zadba o to, aby to wszystko się urzeczywistniło. Nazajutrz rano budził się przepełniony spokojem oraz radością. Po kilku dniach zatelefonowała do niego pewna organizacja na Środkowym Zachodzie i poprosiła go, by został jej dyrektorem. Oczywiście Joseph z radością przyjął to stanowisko i przez kilka lat trudnił się tym zajęciem. Technika, którą przedstawia Joseph, często była nazywana metodą filmu.
Też bardzo często korzystam z tej techniki. Otrzymał on wtedy mnóstwo listów od czytelników swoich książek oraz słuchaczy, którzy po jego wykładach wysyłali mu listy i pisali o nadzwyczajnych skutecznościach tej techniki. Jedną z dziedzin działalności, w której metoda filmu okazała się szczególnie użyteczna, jest na przykład sprzedaż nieruchomości. Dlatego każdemu, kto chce sprzedać dom lub posiadłość, doradza on, aby najpierw przekonać się, że cena, jaką chciałby zaproponować, jest odpowiednia zarówno dla niego, jak i dla kupującego. Następnie powinien wyciszyć swój umysł, odprężyć się, rozluźnić i ograniczyć do minimum wszelki wysiłek umysłowy, wprawiając się w stan podobny do snu. W tym półśnie, podkreślam, bo to już nie pierwszy raz i nie drugi mówię o tym stanie półśnie, bo jest to taki moment jeden pomiędzy. To jest ten stan zaraz po paraliżu, kiedy mamy ten paraliż, ale jeszcze nie mamy oddzielenia naszej świadomości od podświadomości. Powtórzę jeszcze raz: jest to stan podobny do snu. W tym półśnie należy puścić wodze wyobraźni i użyć w dłoni na przykład czek lub gotówkę, którą otrzyma się od kupca. Ucieszyć się z tego i wyrazić wdzięczność, po czym zapaść w sen, intensywnie wczuwając się w odgrywaną rolę.
Musisz wtedy zachować się tak, jakby sprzedaż już doszła do skutku. Tylko wtedy bowiem twoja podświadomość przyjmie wyobrażoną wtedy sytuację, a nieskończona inteligencja sprowadzi do ciebie nabywcę, który faktycznie chce mieć tę nieruchomość i będzie ją kochał tak dobrze jak ty i dobrze się będzie w niej czuł. Sprzedawca i nabywca spotkają się dzięki działaniu podświadomości. Pełne wiary, utrwalone w umyśle sugestywne wyobrażenie z pewnością będzie zrealizowane. Metoda Baudoinna. Charles Baudoin był wybitnym psychoterapeutą. Był on profesorem francuskiego Instytutu Rousseau oraz dyrektorem Nowej Szkoły Terapeutycznej w Nancy. Odkrył, że na podświadomość najłatwiej wpłynąć w stan zbliżony do snu, w którym wszelkie wysiłki są zredukowane do minimum. To jest to, co wspominałem wam w którejś z audycji o technikach osiągania OOBE czy też świadomych snów, gdzie jest ten moment pomiędzy podświadomością a świadomością. I właśnie w momencie, kiedy jesteśmy w stanie snu, nasza podświadomość przejmuje wtedy kontrolę i wtedy zaczynają się dziać cuda.
Nasz drań mały, nasza świadomość jest w tym momencie sparaliżowana, więc tak naprawdę słuchamy wtedy w trakcie snu, półsnu naszej podświadomości. A ten mały drań, świadomość, powiedzmy, że sobie śpi. I tak jak wspomniałem wcześniej, odkrył pan Charles Baudoin, że na podświadomość najłatwiej wpływać w stanie zbliżonym do snu, w którym to wszelkie wysiłki są zredukowane do minimum. Wprawiwszy się właśnie w taki stan, można w ciszy i spokoju wpoić podświadomości upragnione wyobrażenia. Baudoin wyjaśnił to w taki sposób, cytuję: „Najłatwiej i najskuteczniej wpoić podświadomości upragnione wyobrażenia, zawarłszy je w krótkim, łatwym do zapamiętania zdaniu, które powtarzamy przed snem niczym kołysankę”. Koniec cytatu. Podam wam teraz przykład pewnej wdowy z Los Angeles, która wplątała się w długotrwały oraz męczący spór rodzinny. Mąż pozostawił jej cały majątek, a jej synowie i córki z poprzedniego małżeństwa, odrzuciwszy jej propozycję ugody, wystąpili na drogę sądową, aby unieważnić testament. Pewnie znacie to już nie raz, nie dwa z waszego otoczenia. Jakie się dziwne akcje wtedy dzieją, kiedy na przykład rodzic czy babcia, dziadek odchodzą do innej rzeczywistości.
Wróćmy do tego przykładu. Gdy zwróciła się do mnie o pomoc, czyli mówi tutaj, relacjonuje pan James Murphy, przedstawił jej technikę Baudouina. Zachęcił ją, aby sformułowała swoje pragnienia w krótkim zdaniu, które łatwo wyje się w jej pamięć. Zawarła je w następujących słowach, cytuję: „Sprawa zakończyła się zgodnie z wolą Bożą”. Koniec cytatu. Widzicie, jedno zdanie, nic więcej. Rozumiała przez to, że nieskończona inteligencja przejawiająca się zgodnie z prawami podświadomości przyniesie harmonijne, polubowne rozwiązanie. Przez 10 kolejnych wieczorów zasiadała w fotelu i kiedy się rozluźniała i rozluźniała całe swoje ciało, wprawiała się w stan podobny do snu, po czym powoli, skutecznie i z uczuciem powtarzała stwierdzenie: „Sprawa zakończyła się zgodnie z wolą Bożą”. Odczuwała wszechogarniający spokój wewnętrzny, a potem zapadała w głęboki sen. Jedenastego dnia obudziła się w błogim nastroju i z przekonaniem, że sprawa faktycznie się zakończyła.
Tego też samego dnia zatelefonował adwokat strony przeciwnej i poinformował ją, że jego klienci chcą zawrzeć ugodę. Niebawem też wycofali sprawę z sądu i załatwili ją polubownie. Także widzicie, moc jest niesamowita naszej potęgi podświadomości. Przejdźmy do kolejnej techniki, techniki półsnu. W stanie podobnym do snu wszelki wysiłek jest ograniczony do minimum. Świadomość jest wtedy prawie zupełnie uśpiona. Tuż zatem przed zaśnięciem i zaraz po przebudzeniu podświadomość jest najbardziej aktywna. W tym właśnie stanie nieobecne są negatywne myśli, które mogłyby zneutralizować pragnienia i przeszkodzić przyjęciu ich przez podświadomość. Zatem przypuśćmy, że chcesz na przykład wyrwać się ze szponów jakiegoś nałogu, na przykład z palenia. Wybierz zatem wygodną pozycję, odpręż się i nie ruszaj się.
Wpraw się w stan podobny do snu i powtarzaj spokojnie niczym kołysankę, cytuję: „Jestem całkowicie wolny od nałogu. W moim umyśle panuje całkowity spokój i harmonia”. Koniec cytatu. Od siebie dodam jeszcze, że warto by było tutaj użyć słowa swojego imienia oraz podać nałóg, który jest, czyli Grzegorz, ponieważ mam na imię Grzegorz. Jestem całkowicie wolny od nałogu palenia papierosów. W moim umyśle panuje całkowity spokój i harmonia. Tak bym to sformułował. Powtarzaj te słowa powoli i spokojnie przez pięć do 10 minut wieczorem, zanim zaśniesz, oraz rankiem, zaraz po przebudzeniu. Za każdym razem ich znaczenie emocjonalnie będzie większe. Gdy pojawi się pokusa powrotu do nałogu, powtarzaj tę formułę na głos.
Dzięki temu wpoisz to przekonanie podświadomości, która wyleczy cię z nałogu. Proponuję jeszcze Nie tylko w tym okresie, kiedy wam powiedziałem, powtarzać tę formułkę, ale również wtedy, kiedy nachodzą was dziwne myśli, że czujesz potrzebę zapalenia papierosa czy wypicia alkoholu, bo to są jedne z większych dzisiejszych chorób cywilizacyjnych. Sam jestem palaczem, więc wiem, jak to jest, ale to też chyba moje lenistwo. Aczkolwiek tą technikę stosowałem w 2010 albo 2011 roku, już dawno temu i nie paliłem wtedy ponad rok czasu. Właśnie poprzez autosugestie, sugestie, programowanie siebie w technikach półsnu. Przejdźmy do kolejnej techniki. Technika dziękczynienia. Święty Paweł radził, aby wypowiadać nasze prośby w połączeniu z pochwałami i słowami dziękczynnymi. Dzięki takiej metodzie nasze modlitwy, nasze prośby można osiągnąć nadzwyczajne wyniki. Serce przepełnione jest wdzięcznością, jest zawsze otwarte na twórcze moce wszechświata, co sprawia, że zgodnie z prawem wzajemnych relacji opartych na kosmicznym prawie akcji i reakcji spływają na nie różne dobrodziejstwa.
Pewna matka opowiedziała Josephowi o swoich doświadczeniach związanych z techniką dziękczynienia. Jak wspomina, nie miała ona ani pracy, ani pieniędzy, a musiała w tamtym okresie czasu ubrać i wykarmić trójkę małych dzieci. Nie wiedziała, dokąd się zwrócić. Wtedy usłyszała o technice dziękczynienia dzięki wykładom, jakie przeprowadzał Joseph. Kiedy poszła na taki wykład, doznała nagłego olśnienia i wiedziała, że musi spróbować. Przez trzy tygodnie każdego wieczora oraz rana powtarzała następujące słowa. Jedno zdanie, cytuję: „Dzięki ci, Ojcze, za moje bogactwo. Dzięki ci, Ojcze, za moje bogactwo. Dzięki ci, Ojcze, za moje bogactwo”. Powtórzyłem to trzy razy, ale jest to oczywiście jedna afirmacja.
Koniec cytatu. Wypowiadała je spokojnie, w stanie odprężenia, aż poczuła przepełniającą ją wdzięczność. Wyobrażała sobie, że zwraca się do nieskończonej potęgi inteligencji, chociaż dobrze wiedziała, że wymykają się one postrzeganiu zmysłowemu. Oczami duszy dostrzegła wyobrażenie dobrobytu, wierząc, że ta wizja spowoduje pożądane skutki i zapewni jej pracę, pieniądze i pożywienie. Jej myślenie i odczuwanie skupiało się na dostatku. Powtarzając zatem słowa „Dzięki ci, Ojcze”, odczuwała poprawę nastroju, ufność i wiarę. Ilekroć powtarzała myśli o niedostatku, biedzie czy też troskach, natychmiast zaczęła mówić: „Dzięki ci, Ojcze”. Wiedziała, że jeśli zachowa pełną wdzięczną postawę, jej umysł przywyknie do idei bogactwa. I tak właśnie się stało. Wkrótce spotkała na ulicy dawnego pracodawcę, którego nie widziała od pięciu lat, a on zaproponował jej dobrze płatne zajęcie.
Aby miała z czego przeżyć w tym pierwszym okresie do pierwszej swojej wypłaty, dał jej w zaufaniu zaliczkę. Nigdy nie zapomnę zdumiewającej potęgi słów „Dzięki ci, Ojcze”. Tak relacjonowała w liście, który napisała do Josepha. Zdziałała ona wtedy dla mnie potężne cuda. Metoda afirmacji. Skuteczność afirmacji w dużej mierze zasadza się w następującej prawdzie. Modląc się, nie stosuj daremnych powtórzeń. Siła afirmacji polega na trafnym użyciu ściśle określonych, pozytywnych twierdzeń. Przypuśćmy zatem, że uczeń dodający trzy do trzech napisał na przykład na tablicy siedem. Jak zapewne wiecie, nauczyciel stwierdzi autorytatywnie, że wynik wynosi sześć, więc dziecko odpowiednio zmieniło liczbę.
Ale to nie stwierdzenie nauczyciela sprawiło, że trzy plus trzy równa się sześć. Nauczyciel tylko wygłosił już istniejącą matematyczną prawdę. Podobnie jest również i w życiu. Choroba jest stanem nienormalnym, zaś stan normalny to zdrowie. Zdrowie jest prawdą naszego jestestwa. Afirmując zatem zdrowie, harmonię oraz pokój, oraz uznając je za uniwersalne zasady bytu, korygujesz negatywne wzorce zachowań podświadomości bazujące na twoich mylnych przekonaniach oraz poglądach. Powodzenie metody afirmacji zależy od tego, czy modlący się człowiek, nie bacząc na pozorny, podporządkowuje się zasadom życia. Istnieją bowiem prawa matematyki, a nie prawa błędu. Istnieje zasada prawdy, a nie zasada nieuczciwości. Istnieją prawa, które dotyczą zdolności pojmowania, a nie ignorancji.
Istnieją prawa harmonii, a nie prawa dysonansu. Tak samo istnieje zasada zdrowia, a nie ma prawa choroby oraz działa prawo bogactwa, a nie ma prawa biedy. James wspomina o tej metodzie, kiedy zastosował ją, gdy jego siostra czekała na operację pęcherzyka żółciowego w szpitalu w Anglii. Diagnozę wtedy oparto na badaniach klinicznych i na zdjęciach rentgenowskich. Prosiła ona, aby James modlił się o jej uzdrowienie. Ponieważ dzieliło ich 10 000 kilometrów, nie stanowiło to dla Jamesa problemu. Dla zasady umysłu nie istnieje ani czas, ani przestrzeń. Nieskończona inteligencja jest wszechobecna. Zatem James kilka razy dziennie skupiał się na tym, by starannie uniknąć rozmyślania o objawach choroby swojej siostry oraz o jej fizycznej postaci. Spokojnie i z przekonaniem powtarzał następującą afirmację Powtarzam i cytuję afirmację.
„Oto modlitwa za moją siostrę Katherine. Katherine jest całkowicie odprężona, pogodzona ze światem i ze swoją zrównoważoną, pogodną i spokojną mocą. Uzdrawiająca inteligencja jej podświadomości, która stworzyła jej ciało, teraz przemienia każdą jej komórkę, każdy nerw, każdą tkankę, każdy mięsień i każdą kość zgodnie z doskonałym wzorcem narządów, jaki w sobie przechowuje w swojej podświadomości. Wszelkie przeznaczone wzorce są w ciszy i spokoju usuwane z podświadomości Katherine. W każdym atomie jej organizmu przejawia się witalność, zdrowie oraz piękno zasady życia. Moja siostra jest teraz otwarta na przyjęcie prądów uzdrawiających, które płynąc przez nią niczym rzeka, przywrócą jej doskonałe zdrowie, harmonię i spokój. Wszelkie szkodliwe myśli i paskudne wyobrażenia zostaną spłukane niczym nieskończony ocean miłości i spokoju, który przez nią przepływa. Tak właśnie jest, bowiem jest ona doskonałym okazem zdrowia”. Koniec cytatu. Po upływie dwóch tygodni siostra jego przeszła badania.
Zdjęcia rentgenowskie pokazały, że operacja jest zupełnie niepotrzebna. Prowadzący siostrę lekarz przyznał, że pacjentka zupełnie wyzdrowiała i odwołał wyznaczoną operację. A zatem afirmować to znaczy stwierdzać, że jest właśnie tak, jak chcemy. Jeżeli będziesz utrzymywał, że jest właśnie tak, bez względu na to, że wszelkie dowody wskazują na coś przeciwnego, twoja modlitwa, afirmacja zostanie wysłuchana. Modląc się zatem musisz afirmować. Nie wolno ci też zaprzeczać, gdyż nawet jeśli czemukolwiek przeczysz, w gruncie rzeczy potwierdzasz istnienie czegoś, czemu chcesz zaprzeczyć. Powtarzając afirmacje i rozumiejąc to, co powtarzasz oraz dlaczego to powtarzasz, powodujesz, że twój umysł dochodzi do takiego stanu świadomości, w którym przyjmuje za prawdę to, co wcześniej stwierdzałeś. Afirmuj zatem prawdy życia tak długo, aż uzyskasz oczekiwaną reakcję podświadomości. Metoda argumentacji. Nazwa tej metody mówi sama za siebie.
Twórcą tej metody jest doktor Phineas Parkhurst Quimby, prekursor uzdrawiania duchowego i psychicznego. Trudne nazwisko, więc powtórzę jeszcze raz: doktor Phineas Parkhurst Quimby. Żył on i praktykował ponad 100 lat temu w stanie Maine. Był on ojcem medycyny psychosomatycznej i pierwszym psychoanalitykiem. Może tak go bardziej znajdziecie, jeżeli sobie wpiszecie w internecie: „ojciec medycyny psychosomatycznej oraz pierwszy psychoanalityk”. Dla mnie ta nazwa jest trochę za trudna i nic na to nie poradzę. Miał on również nadzwyczajną umiejętność jasnowidzenia, dzięki której diagnozował on przyczyny kłopotów i dolegliwości swoich pacjentów. Ujmując rzecz krótko, metoda argumentacji, tak skutecznie stosowana właśnie przez tego doktora, polega na przekonywaniu duchowym. Uzdrowiciel przekonuje samego siebie oraz pacjenta, że jego choroba jest wynikiem fałszywych wyobrażeń, podstawowych podstaw i negatywnych wzorców, które ugruntowane są w jego podświadomości i które uwewnętrzniły się w jego ciele fizycznym w postaci schorzeń. Schorzenia te można wyeliminować, zmieniając właśnie wzorce myślenia pacjenta.
Ja robię to tak, że afirmuję sobie to mniej więcej w taki sposób: zwracam się do mojej najwyższej inteligentnej istoty, do najwyższej wszechobecnej energii o skasowanie i anulowanie programów, złych programów tkwiących w moim umyśle. Zwracam się o to, aby podjęła moja podświadomość wszelkie sposoby na to, aby wyeliminować te wszystkie złe wzorce oraz programy i zastąpiła je wzorcami prawidłowymi, które były już w trakcie, kiedy przychodziłem do tej rzeczywistości, a więc aby sięgnęła do wzorców zapisanych w duszy mojej, które miałem jeszcze zanim wstępowałem w tę rzeczywistość. Niech tak się stanie, bo taka jest moja wolna i niewymuszona wola. Taką mniej więcej afirmację stosuję. Powiedziałem wam to oczywiście na sucho teraz, bo nie zapisuję sobie tego zawsze. Za każdym razem coś tam dodaję, coś tam zmieniam, bo różnie to bywa, ale mniej więcej tak ta afirmacja właśnie w moim przypadku wygląda. Uzdrowiciel wyjaśnia choremu, że podstawą wszelkiego leczenia jest zmiana nawyków myśleniowych. Muszę sobie kabelek przesunąć, bo mi się zaraz znowu coś zrobi i mi urwie, ponieważ musiałem troszkę zmienić pozycję i chyba jednak powrócę do tej starej pozycji. Także przepraszam was za takie troszkę off topiki, ale troszkę mnie zad bolał, jak siedziałem w jednej pozycji przez godzinę i musiałem ją zmienić. Wróćmy zatem jeszcze raz do tego, co wam mówiłem.
A więc uzdrowiciel wyjaśnia choremu, że podstawą wszelkiego jego leczenia są zmiany nawyków myśleniowych. Tłumaczy mu, że to podświadomość stworzyła jego ciało i wszystkie narządy, więc wie, jak je uleczyć i jak temu zapobiec i przystąpić do procesu uzdrawiania. To jest właśnie ta afirmacja, o której wam wcześniej wspominałem, którą ja na przykład stosuję Uzdrowiciel na podobieństwo adwokata przed ławą sędziowską argumentuje, że schorzenie jest niczym więcej jak tylko ciemną, skażoną chorobą świata wyobraźni. Musi przedstawić wszelkie dostępne dowody na to, że istnieje uzdrowicielska moc, która stworzywszy wszelkie narządy zna doskonale wzór każdej twojej komórki, każdego twojego nerwu i każdej twojej tkanki. Następnie też uzdrowiciel wydaje werdykt na korzyść swoją i swojego pacjenta. Dzięki wierze oraz duchowemu porozumieniu uwalnia on chorego od zarzutu jego dolegliwości. Dowody uzdrowiciela są przytłaczające, ponieważ istnieje tylko jeden powszechny, wspólny wszystkim ludziom umysł. Niezachwiana wiara oraz pewność uzdrowiciela udzielą się zatem pacjentowi i nawet nastąpi wtedy jego cudotwórcze uzdrowienie. Kolejna metoda: metoda absolutna. Tę formę terapii modlitwą stosuje się z doskonałym skutkiem już na całym świecie i stosuje tego bardzo dużo ludzi.
Osoba posługująca się tą metodą wypowiada imię i nazwisko pacjenta. Następnie w milczeniu rozmyśla o Stwórcy, inteligencji wszechwiedzącej, o jego zaletach i atrybutach, o Bogu. Na przykład Bóg jest błogostanem, nieograniczoną miłością, nieskończoną inteligencją, wszechmocą, bezgraniczną mądrością, absolutną harmonią, nieopisanym pięknem i doskonałością. Podczas gdy w ciszy oddaje się takim właśnie rozmyślaniom, jego świadomość wznosi się na wyższy poziom duchowy. Czuje, że potęga i miłość Boga jest skupiona właśnie na jego pacjencie. Wszystko, co uciążliwe oraz drażniące, znika z obecności nieskończonego oceanu życia i miłości. Metodę absolutną można porównać do najnowszych osiągnięć terapii ultradźwiękami, której działanie zostało objaśnione przez pewnego wybitnego lekarza z Los Angeles. Posługiwał się on urządzeniem wytwarzającym silne fale akustyczne o niezwykle wysokiej częstotliwości. Kiedy skierował te fale na część ciała, w której na przykład występowały nieformalne tkanki dotknięte chorobą, komórki zaczynały rezonować i reagować na ultradźwięki. Im wyższy jest poziom, na który wzniesie się nasza podświadomość dzięki kontemplacji zalet i atrybutów Boga, tym skuteczniejsze są wytwarzane przez nas fale harmonii, zdrowia i spokoju.
Innym słowem: odpowiedniej wibracji. Ten zaś, na kim te fale się skupią, rezonuje i na nie reaguje. Dzięki stosowaniu właśnie tej techniki metody absolutnej dokonano bardzo wiele skutecznych uzdrowień. Przykład podany przez Josepha Murphy'ego w książce „Potęga świadomości": doktor Quimby w latach swojej działalności często stosował metodę absolutną. W jednym z jego rękopisów można wyczytać, jak wyleczył kaleką kobietę. Wezwany on został do pewnej przykutej do łóżka kulawej staruszki. Doktor Quimby uznał jej chorobę za skutek bardzo ciasno rozumianej wiary, która uwięziła i ścisnęła jej ciało niczym w grobie, tak że kobieta nie mogła ani się podnieść, ani chodzić. Żyła ona w nieustannym strachu i w nieświadomości. Jej stan był wynikiem zbyt dosłownego rozumienia Pisma Świętego, które ją przerażało i w które bardzo wierzyła. Jak pisał on w swoich rękopisach, obecność i potęga Boga usiłowały rozerwać wręcz krępujące więzi i uwolnić ją z tego grobu.
Każdy fragment Biblii, o którego wyjaśnienie prosiła innych, stawał się przygnębiającym ją kamieniem, a przecież ona pragnęła żyć. Doktor Quimby zdiagnozował jej stan jako zamroczenie umysłu, które było spowodowane podnieceniem i strachem, które wynikały z niezdolności zrozumienia odczytania fragmentów Biblii. Taki właśnie stan umysłu przejawiał się z ociężałością i ospałością fizyczną, które to doprowadziły do paraliżu. Doktor Quimby zapytał wtedy więc pacjentkę, jak rozumie na przykład następujący wers Biblii. Cytuję: „Jezus rzekł: jeszcze krótki czas jestem z wami, a potem pójdę do Tego, który mnie posłał. Będziecie mnie szukać, a nie znajdziecie. A tam, gdzie ja będę potem, wy pójść nie możecie". Koniec cytatu. Kobieta odparła, że słowa te oznaczają, że Jezus wstąpił do nieba. Natomiast doktor Quimby wyjaśnił jej te słowa, iż Jezus będzie jeszcze krótki czas.
Oznaczają to, że sprowadzają się do tego, że to on, lekarz, poświęcił chwilę jej objawom, uczuciom oraz jej przyczynom. Symbolizując jej: nie można jednak dłużej trwać w tym stanie. Dlatego też kolejnym krokiem, jaki podjął tutaj doktor, będzie pójście do Tego, który mnie posłał, czyli co oznaczało według jego rozumowania i logiki drzemiącą w każdym człowieku moc Boga. Quimby szybko uzmysłowił sobie ideał Boga i ją kontemplował, oddziaływując na chorą staruszkę witalnością, mądrością, harmonią i potęgą Bożą. Po czym powiedział jej, cytuję: „Tam, gdzie jestem, pani przyjść nie może, ponieważ jest pani skrępowana swoją źle pojętą wiarą. Zaś ja jestem zdrowy". Koniec cytatu. Modlitwa i słowa, które wyjaśnił, wywołały natychmiastową reakcję w umyśle chorej kobiety i nastąpiła natychmiastowa zmiana. Wstała i zaczęła chodzić bez kul. Quimby zatem uznał to za jeden ze swoich największych sukcesów uzdrowicielskich.
Kobieta, która żyła w śmiertelnym strachu spowodowanym błędnym rozumowaniem. Kiedy objawił jej doktor prawdę, stało się to dla niej wręcz zmartwychwstaniem. Quimby zacytował słowa o zmartwychwstaniu Chrystusa i zastosował je do jej sytuacji. Dlatego wywołał też potężny skutek. Wyjaśnił pacjentce, że prawda stała się dla niej biblijnym aniołem, który odsunął ją, uciskając niczym kamień nagrobny ciężarem strachu, niewiedzy i przesądów. Dzięki temu podziałała na nią uzdrawiająca moc stwórcza, która przywróciła ją do normalnego funkcjonowania w życiu. Ostatnia metoda, którą wam przedstawiam. Metod jest dużo, naprawdę dużo, ale to są tylko przykłady dla tej audycji, więc zachęcam was do przeczytania książki Josepha Murphy'ego „Potęga podświadomości”. Tam macie dużo więcej. Metoda postanowień.
Siła słów, które wypowiadamy, bierze się z naszych uczuć oraz wiary. Gdy sobie uświadomimy, że potęga, która porusza świat, działa na naszą korzyść i nadaje moc naszym słowom, staniemy się bardziej ufni i nabierzemy pewności siebie. Nie będziemy wtedy musieli stosować duchowej przemocy. Pewna kobieta zastosowała metodę postanowień wobec młodego mężczyzny, który bezustannie nękał ją telefonami, aby wymusić spotkanie. W żaden sposób nie mogła się go pozbyć. Gdy zaczął jej się narzucać w miejscu pracy, uznała, że natychmiast musi z tym skończyć. Kilka razy dziennie wprawiała się w stan wyciszenia, stan zbliżony do snu i wymawiała w myślach następującą afirmację. Cytuję: „Uwalniam J.R. i powierzam go opiece boskiej. Jestem wolna i on jest wolny.
Moje słowa trafią do nieskończonego umysłu, który je urzeczywistni. Tak właśnie jest, bo tak właśnie chcę”. Koniec cytatu. Młody człowiek wkrótce zniknął z jej życia. Nigdy więcej go już nie zobaczyła. Zupełnie zapadł się pod ziemię. Tak relacjonowała bohaterka. Krótkie podsumowanie. Zostań zatem architektem swojego umysłu i ulepsz swoje życie, stosując sprawdzone techniki. Twoje pragnienie jest modlitwą, a zatem wyobraź sobie i uwierz, że już się spełniło, a twoja modlitwa zostanie wysłuchana.
Pamiętaj, że dzięki wiedzy o działaniu umysłu łatwo osiągniesz swe cele. Odpowiednio steruj myślami. Staniesz się okazem zdrowia, człowiekiem szczęśliwym oraz zaczniesz odnosić sukcesy. Przeprowadzaj eksperymenty naukowe tak długo, aż się przekonasz, że nieskończona inteligencja za każdym razem reaguje na twoje świadome myśli. Oczekuj spełnienia pragnień z radością i pełnią spokoju pewnością. To wszystko, na co z nadzieją czekasz, powstaje w wyobraźni, rodząc się w twoim umyśle, które są świadectwem istnienia tego, co niewidzialne. Jedno wyobrażenie jest warte niż więcej słów. Podświadomość urzeczywistni każdy obraz, który zrodzi się w przepełnionym wiarą umyśle. Podczas modlitwy nie wysilaj umysłu i nie staraj się niczego wymuszać. Zapadaj w stan zbliżony do snu i zasypiaj kołysany pewnością, że twoja modlitwa zostanie wysłuchana.
Pamiętaj, że serce przepełnione wdzięcznością jest otwarte na dobrodziejstwa wszechświata. Afirmacja polega na twierdzeniu, że coś jest właśnie takie, chociaż wszystkie dowody temu przeczą. Jeśli będziesz zatem obstawał przy swoim, twoja modlitwa zostanie wysłuchana. Wytwarzaj falę harmonii, zdrowia i spokoju, odpowiednie wibracje, rozmyślając o miłości oraz o chwale Bożej. Urzeczywistni się to, co postanowisz i uznasz już za zrealizowane. Wybieraj za to harmonię, zdrowie, spokój i dostatek. Kluczem jest to, że jeśli zwątpisz w afirmację, zneutralizujesz dobro, które ona niesie i stanie się zło. Podświadomość stworzyła twoje ciało i pracuje dla niego 24 godziny na dobę. Myśląc negatywnie, zakłócasz jej życiodajne działanie. Tuż przed zaśnięciem zleć swojej podświadomości rozwiązanie jakiegoś problemu, a wkrótce otrzymasz odpowiedź.
Uważaj, co myślisz, bowiem każda świadoma, uznana za słuszną myśl zostanie przesłana przez twój mózg do ośrodka podświadomości, która tę myśl urzeczywistnia. Pamiętaj, że dając swojej podświadomości odpowiedni nowy plan, możesz się gruntownie zmienić. Podświadomość zawsze wspomaga życie, ale ulega wpływom świadomości. Dlatego świadomie podsuwaj podświadomości tylko to, co dobre i prawdziwe. Ona wiernie odwzorowuje twoje myśli oraz wyobrażenia. Ludzkie ciało potrzebuje 11 miesięcy, aby odnowić swój budulec. Spraw zatem swoje nowe ciało, zmieniając na stałe sposoby myślenia. Zdrowie to stan normalny. Choroba to odstępstwo od normy. Na tym polega wrodzona zasada harmonii.
Myśli wyrażające zazdrość, strach, niepokój oraz lęk niszczą układ nerwowy i gruczoły, powodując wszelkiego rodzaju choroby psychiczne i fizyczne. To, co świadomie odczujesz i uznasz za prawdziwe, przejawi się w twoim umyśle, ciele i w życiu. Afirmuj dobro, a twoje życie stanie się radosne. Akcją jest myśl, zaś reakcją jest odpowiedź podświadomości. Jeśli myślisz dobrze, twoje decyzje także będą mądre. Pamiętaj, że gdy podświadomość zaakceptuje jakiś pomysł, natychmiast przystępuje do jego urzeczywistnienia. Zaczyna działać, angażując swoje niewyczerpane środki. Mobilizuje wszystkie siły umysłowe i duchowe. To prawo dotyczy zarówno dobrych, jak i złych pomysłów. Gdy posłużysz się podświadomością w sposób niewłaściwy, czyli będziesz na przykład myślał negatywnie, skutek będzie niekorzystny.
Podświadomie wtedy urzeczywistnie kłopoty, niepowodzenia oraz porażki. Jeśli posłużysz się nią konstruktywnie, otrzymasz dobrą radę, wyzwolenie oraz spokój ducha. Gdy twoje myśli są pozytywne, konstruktywne i pełne miłości, otrzymasz oczekiwaną odpowiedź. Z tego wypływa oczywisty wniosek, że aby uniknąć porażki, należy wpoić swojej podświadomości pożądane wyobrażenia lub pomysły. Wystarczy, że sobie wyobrazisz ich spełnienie, a o resztę zadba prawo umysłu. Powierzaj zatem swojej podświadomości swoje prośby z wiarą i ufnością, a ona zajmie się ich urzeczywistnianiem. Próby zmuszania podświadomości, by dla ciebie pracowała, zawsze cię zawiodą. Up ragniony cel oddala się, a nie przybliża. Podświadomość nie reaguje na przymus mentalny. Odpowiada wyłącznie na wiarę lub świadome przekonanie.
Niepowodzenia mogą wynikać na przykład z następujących przekonań: sprawy mają się coraz gorzej. Moje prośby nigdy nie zostaną wysłuchane. Nie widzę wyjścia z danej sytuacji. Jest to beznadziejne. Nie wiem, co robić. Wszystko mi się pomieszało. Kiedy właśnie będziemy hołdować takim przekonaniom, nie zachęcisz swojej podświadomości do współpracy i nie otrzymasz od niej upragnionych odpowiedzi. Drepcząc wręcz w miejscu, nie posuwasz się ani do przodu, ani do tyłu. Innymi słowy nigdy nigdzie do niczego nie dojdziesz. Wyobraź zatem sobie, że wsiadłeś do taksówki i podajesz kierowcy kilka różnych adresów.
Zdezorientowany taksówkarz nie będzie wiedział, dokąd ma cię zawieźć, nawet jeśli będzie usiłował podążać zgodnie z twoimi wskazówkami na nic się to nie zda. Nie ma bowiem pojęcia, dokąd ty chcesz tak naprawdę jechać. Podobnie rzecz ma się z podświadomością. Musisz dokładnie wiedzieć, czego chcesz. Musisz mieć niezachwianą pewność, że problem da się rozwiązać, a jego rozwiązanie zna tylko nieskończona inteligencja twojej podświadomości. Gdy świadomie na przykład dojdziesz do takich wniosków, wszystko będzie działać wedle wiary twojej. A zatem nie spiesz się. Podczas siarczystych mrozów na przykład pewien właściciel domu wezwał specjalistę, żeby naprawił piec. Zdun zjawił się wtedy natychmiast. Po upływie około pół godziny piec był już zreperowany, naprawiony, a monter policzył 200 dolarów za usługę.
Wtedy właściciel domu się skrzywił i oburzył, wykrzykując: co? Tyle pieniędzy za prostą naprawę i wymianę jednej części? Jak pan śmie żądać 200 dolarów za coś, co nie jest warte nawet pięciu dolarów? Fachowiec wtedy mu odparł: za uszkodzoną część policzyłem tylko dwa dolary, bo za tyle ją kupiłem. Właściciel domu podsunął mu rachunek pod nos. Dwa dolary — ryknął. Napisał pan przecież 200 dolarów. Faktycznie — odparł wtedy zdun. Pozostałe 198 dolarów należą mi się za to, że wiedziałem, co się zepsuło i jak to naprawić. I tak właśnie jest z podświadomością.
Podświadomość jest jak ów znakomity, wszechwiedzący specjalista. Zna wszelkie próby, dzięki którym potrafi uzdrowić każdy narząd w twoim ciele. Postanów zatem, że będziesz zdrowy, a podświadomość to urzeczywistni. A kluczem jest spokój i brak pośpiechu. A zatem nie spiesz się, nie roztrząsaj szczegółów, nie pozwalaj sobie na wątpliwości. Ubierz, że twoje pragnienia się spełnią, niezależnie od tego, czy dotyczy ono zdrowia, finansów, czy też związków między ludźmi. Poczuj się tak, jakby właśnie były one urzeczywistnione. Przypomnij sobie, jak na przykład czułeś się, kiedy na przykład wyzdrowiałeś po ciężkiej chorobie. Obecność takiego odczucia jest probierz wszelkich przejawów działań podświadomości. Zatem wyobraź sobie, że twoje pragnienie właśnie się realizuje i nie czeka na urzeczywistnienie się w przyszłości.
Pozyskiwanie potęgi podświadomości nie polega na zmuszaniu się do jej działania. Ciężka praca nie gwarantuje sukcesów. Nie odwołuj się więc do siły woli. Po prostu wyobrażaj sobie, że pragnienie już się urzeczywistniło i odczuwaj ulgę, jaką ci to sprawiło. Twój intelekt może się na przykład buntować przeciwko takiemu stawianiu sprawy, poszukując sposobu rozwiązania problemu i narzucając je podświadomości. Zawsze ten mały drań będzie nam tutaj się wchramolał i próbował nas jakby wytrącić i spróbować się, że tak powiem, zbilansować i działać na równych falach z naszą podświadomością. Nie pozwól więc na to. Odrzuć wszelkie inteligentne, intelektualne strategie. Zachowaj prostą, dziecięcą wiarę, która czyni cuda. Wyobraź sobie, że choroba, kłopot już cię nie dotyczą.
Poczuj wdzięczność za to, że udało ci się od nich uwolnić. Odrzuć wszelkie zastrzeżenia, bowiem najkrótsza droga jest zawsze najlepsza. Trzy warunki, aby nasze modlitwy, nasze afirmacje, wiara nasza była spełniona. Przyznaj się do tego, że masz problem Przekaż problem podświadomości, bo tylko ona zna najskuteczniejsze sposoby jego rozwiązania. Utwierdź się w głębokim przekonaniu, że sprawa już jest załatwiona. Wszelkie wahania czy też wątpliwości osłabiają twoje afirmacje. Nie należy zatem myśleć „chciałbym wyzdrowieć”, ani „mam nadzieję, że to podziała”. Musisz być pewien tego. Musisz być pewien, że to zadziała. Masz bowiem prawo do życia w zdrowiu oraz w harmonii.
Modlitwa czy też afirmacja staje się skuteczna dzięki nieskończonej potędze uzdrowicielskiej twojej podświadomości. Przekaż jej zatem ideę zdrowia, wierząc niezachwianie w skuteczność tej potęgi, a następnie uspokój się i odpręż. Poddaj się potędze podświadomości. Powiedz sobie: to na pewno się uda. Im bardziej będziesz wtedy odprężony i pewny siebie, tym skuteczniej przekonasz swoją podświadomość i pozwolisz, by energia kinetyczna twoich myśli została urzeczywistniona w zamysł. Przymus mentalny i nadmierny wysiłek wynikają z lęku i strachu, które przeszkadzają spełnieniu. A więc zachowaj spokój. Gdy odprężysz umysł i weźmiesz jakiś pomysł, twoja podświadomość zacznie go realizować. Myśl i planuj, odrzucając tradycyjne stosowane sposoby. Pamiętaj, że każdy problem da się rozwiązać.
Nie zaprzątaj sobie głowy i nie przejmuj się nadmiernie rytmem bicia serca, miarowością oddechu, czy też funkcjonowaniem innych narządów. Zawierz swojej podświadomości i często sobie powtarzaj, że wszystko w tobie działa zgodnie z wolą Stwórcy. Czując się zdrowym, tworzymy zdrowie. Czując się bogatymi, bogacimy się. Wyobraźnia jest zatem twoją najpotężniejszą siłą. Wyobrażaj sobie tylko to, co dobre i piękne. Jesteś takim, jakim siebie przecież wyobrażasz. We śnie unikamy konfliktu pomiędzy świadomością a podświadomością. Zanim zaśniesz, wyobrażaj sobie, że twoje pragnienie się spełniło. Śpij spokojnie i obudź się w radosnym nastroju.
Afirmacja polega więc na twierdzeniu, że coś jest właśnie takie, a nie inne, chociaż wszystkie dowody temu przeczą. Jeśli będziesz trwał przy swoich modlitwach, modlitwy twoje wszystkie zostaną wysłuchane. Jeżeli chodzi o bogactwo, to tylko w skrócie wam powiem, ponieważ to jest taki element, który aż mnie tak bardzo nie interesuje, ale jeżeli jesteś biedną osobą, a chcesz się troszkę bardziej wzbogacić lub też masz jakieś problemy finansowe i chciałbyś szybkiego rozwiązania tych wszystkich swoich problemów, to zachęcam cię o to, abyś wykorzystał do tego sen. Wieczorem, tuż przed zaśnięciem, powtarzaj sobie wielokrotnie ze spokojem i uczuciem słowo bogactwo. Niech ono uśpi ciebie jak kołysanka. Będziesz wtedy zaskoczony skutkiem stosowania owej techniki. Możesz sobie wyobrażać na przykład trzymający w ręce kupon Totolotka i to, że wygrałeś jakąś konkretną sumę. Proponuję ci nawet, jeżeli masz jakieś kłopoty finansowe, nie wiem, powiedzmy 10 000 ci do czegoś tam brakuje albo chciałbyś sobie coś kupić, albo inne jakieś rzeczy, o których marzysz. Wyobrażaj sobie po prostu tą kwotę na jakimś rachunku. Wyobrażaj sobie na przykład sytuację, że jesteś gdzieś w markecie i trzymasz jakiś na przykład rachunek za zakupy na kwotę taką i taką.
Oczywiście to jest przykład, że kupujesz coś, tak? Ale możesz sobie tam również w swoim śnie to wszystko inaczej przedstawić i po prostu marzyć o tym, powtarzając to słowo bogactwo. Jest to oczywiście jeden z przykładów działania magicznej mocy podświadomości. Postanów sobie, że dzięki niezawodnej mocy podświadomości łatwo się wzbogacisz. Zdobywanie bogactwa w pocie czoła jest najkrótszą drogą na cmentarz. Nie warto marnować sił i energii. Bogactwo jest skutkiem podświadomego przeświadczenia. Niechaj w twoim umyśle na stale zagości wyobrażenie dostatku. Większość ludzi niestety nie ma niewidzialnego źródła dochodów. Przez jakieś pięć minut przed zaśnięciem powtarzaj sobie spokojnie i wyraźnie wolno bogactwo, a twoja podświadomość sprawi, że staniesz się bogaty.
Pamiętaj zawsze, że ten, kto się czuje bogaty, jest bogaty. Twoja świadomość i podświadomość muszą być zgodne. Podświadomość przyjmuje tylko to, co świadomie uważa za prawdziwe. Dopuszcza do siebie tylko myśl dominującą. Rozmyślaj wtedy więc wyłącznie o bogactwie, nie zaś o biedzie. Aby zapobiec konfliktowi pomiędzy świadomością a podświadomością często powtarzaj afirmacje. We dnie i w nocy wszystko mi sprzyja. Potwierdzaj swoje zarobki, powtarzając: moje zarobki rosną z dnia na dzień. Wciąż się rozwijam i awansuję. Z każdym dniem staję się coraz bogatszy.
Bądź dobrej myśli. Zaniechaj rozważań typu nie wystarcza mi pieniędzy, nie stać mnie na to. Takie przesądne sprawy pogarszają sytuację i zwiększają twoje straty. Wpajaj podświadomości myśl o powodzeniu, bogactwie i sukcesie. Taka bowiem lokata wysoko zaprocentuje. Jeśli zwątpisz w swoje afirmacje, zneutralizujesz dobro, które w sobie niosła. Prawdziwym źródłem bogactwa są myśli i wyobrażenia. Możesz zatem wpaść na pomysł wart miliony dolarów. Podświadomość podsunie ci odpowiednie idee. Zawiść i zazdrość są przeszkodami na drodze do bogactwa.
Ciesz się zatem z powodzenia innych. Bariera oddzielająca od bogactwa znajduje się w twoim umyśle. Zniszcz ją życzliwością w stosunku do wszystkich ludzi. Niech zatem pieniądze nie staną się twoim jedynym celem. Proś o bogactwo, szczęście, pokój, prawdziwą samorealizację oraz miłość. Promieniuj swoją dobrocią i obdarzaj innych własną życzliwością. Wtedy to podświadomość nagrodzi cię, odpłacając ci z nawiązką we wszystkich dziedzinach życia. Pamiętaj o tym, abyś nie wymagał, abyś nie stawiał warunków. Po prostu poproś przez afirmację swoją podświadomość, nie oczekując w zamian więcej niż to, co chcesz, a gwarantuję ci, że twoja podświadomość da ci więcej. Temat bogactwa na tym zakończę, bo to jest element, który trochę mnie mniej interesuje.
Jasne, że fajnie być bogatym i tak dalej. Natomiast ja już jestem troszkę na takim etapie, że pewne rzeczy doszły do mnie, zrozumiałem i ja już w tą stronę nie idę. Ale jeżeli tobie jest to potrzebne, to podałem ci krótki przepis, a po więcej odsyłam cię do książki Josepha Murphy'ego „Potęga podświadomości”. Miej zatem odwagę stwierdzić, że zasługujesz na to, by być bogatym, bowiem podświadomość wtedy uzna twoje prawo do bogactwa. Nie zadowalaj się tym, co jest niezbędne, by utrzymać się przy życiu. Zapragnij takich sum pieniędzy, jakie pozwolą ci spełnić wszelkie pragnienia. Poznaj nieprzebrane bogactwo twojej podświadomości. Gdy w twoim życiu pieniądz cyrkuluje bez przeszkód, jesteś wtedy zdrowy ekonomicznie. Traktuj zatem pieniądze jak przepływ, a zawsze będziesz miał ich wystarczająco wiele. Przypływ i odpływ to zjawiska stałe.
Gdy przychodzi odpływ, bądź pewien, że po nim nieuchronnie nastąpi przypływ. Gdy poznasz prawa rządzące podświadomością, twoje potrzeby materialne zawsze będą zaspokojone. Ludzie z trudem wiążą koniec z końcem i wiecznie brak jest im pieniędzy, bo je potępiają. Potępiając coś, skutecznie to od siebie odstraszamy. Nie rób z pieniędzy bożyszcza. Są to tylko symbole. Pamiętaj też, że prawdziwe bogactwo znajduje się w twoim umyśle. Przyszedłeś na świat, by wieść spokojne życie, a do tego są właśnie potrzebne pieniądze. Niechaj zatem pieniądze nie staną się twoim jedynym celem. Proś o bogactwo, szczęście, pokój, prawdziwą samorealizację i miłość dla innych ludzi.
Wtedy to podświadomość nagrodzi cię, odpłacając ci z nawiązką we wszystkich tych dziedzinach życia. Bieda nie jest cnotą. Wynika ona ze schorzenia umysłu polegającego na konflikcie wewnętrznym. Musisz się więc z niego jak najszybciej wyleczyć. Nie przyszedłeś bowiem na świat po to, żeby żyć w nędznej norze, nosić łachmany i cierpieć głód. Jesteś tu po to, by żyć dostatnio. Nigdy nie mów na przykład „brudny szmal” ani „gardzę forsą”, bo to, co traktujemy pogardliwie, oddala nas od naszego celu. Pieniądze same w sobie nie są ani dobre, ani złe. Czyni je taki sposób, w jaki o nim myślimy. Powtarzaj sobie często: lubię pieniądze, korzystam z nich mądrze, rozsądnie i rozważnie.
Wydaję je z radością, a one wracają do mnie pomnożone. Pieniądze nie są gorsze od ukrytych w ziemi metali: miedzi, ołowiu, cyny czy żelaza. Wszystko zło pochodzi z nieznajomych sił umysłu i z niewłaściwego posługiwania się nimi. Wyobraź sobie spełnienie upragnionego celu, a podświadomość urzeczywistni twoje wyobrażenia. A zatem nie przejmuj się dostać czegoś za nic. Darmowe lunche przecież nie istnieją. Aby zatem otrzymać, trzeba dawać. Jeżeli się odniesiesz do swoich celów, pomysłów oraz przedsięwzięć z należną uwagą, podświadomość je podchwyci. Kto pragnie zatem bogactwa, musi wpajać podświadomości wyobrażenia o życiu w dostatku. Przykład wam mogę tutaj zdać z mojego życia, kiedy przez parę lat prowadzone było pewne postępowanie sądowe w Polsce i miałem już naprawdę cholernie dość tego postępowania, ale powiedziałem sobie kiedyś, że gdy wygram to odszkodowanie, 10% należnej kwoty przeznaczam na zwierzaki.
Ponieważ miałem kiedyś naprawdę super psa, niestety go już nie ma ze mną, postanowiłem, że te pieniądze oddam na psy. Ale później sobie to przemyślałem i stwierdziłem, że psy to psy, ale oddam na wszystkie zwierzaki. Więc postanowiłem, że do jakiegoś losowego schroniska część kwoty pójdzie, powiedzmy 5%, a drugie 5% pójdzie do schroniska zajmującego się zwierzakami w moim mieście, gdzie mieszkam w Polsce, gdzie przebywam, właściwie mieszkałem lata temu. Dlatego też wprowadzałem się w transy, prosząc moją podświadomość i wyobrażając sobie, jak to wszystko się zakończy, ta cała moja rozprawa sądowa. Możecie mi wierzyć, możecie mi nie wierzyć, ale trwało to dwa tygodnie. Po dwóch tygodniach, kiedy przyjechałem na kolejny urlop do Polski, okazało się, że sprawa się zakończyła, wszystkie rozprawy się pokończyły, a komornik zaczyna ściągać pieniądze. Pieniądze są prawie już ściągnięte, ale ja poszedłem jeszcze troszkę bardziej. Zanim jeszcze ściągnięte zostały te pieniądze, ja poprosiłem o to, że nie będę czekał dłużej niż miesiąc i wyraziłem swoją wolę, afirmację podświadomości, że daję na to miesiąc czasu. Pieniądze w miesiąc zostały ściągnięte. Co do dnia zostały ściągnięte prawie wszystkie pieniądze, bo teraz są ściągane już tylko odsetki, ale cała kwota, którą zarządziłem, została ściągnięta w ciągu miesiąca.
Zanim została jeszcze ściągnięta, to ja już poszedłem o krok dalej i spłaciłem całą kwotę, którą wyliczyłem sobie, ile to potrzeba i wpłaciłem tą kwotę już na te wszystkie schroniska, o których myślałem. Tak to działa, jeżeli chodzi o bogactwo i wyobrażanie sobie tego bogactwa i wpływu na te pieniądze. To co chciałem, co wyobraziłem sobie w podświadomości i zrealizowałem to w rzeczywistości, bardzo szybko zostało urzeczywistnione i w ciągu miesiąca dostałem te wszystkie pieniążki. Tak to działa. Oczywiście nie wolno tu myśleć, tak jak już mówiłem wam wcześniej, nie myślcie w ten sposób, że coś dacie i na pewno dostaniecie. Dostać na pewno coś dostaniecie, a z nawiązką czy nie, to już jest inna kwestia. Ja dostałem to z większą, dużą nawiązką. A zatem nie rób z pieniędzy bożyszcza. Są one tylko i wyłącznie symbolem. Pamiętaj, że prawdziwe bogactwa znajdują się w twoim umyśle.
Przyszedłeś bowiem na ten świat, by wieść zrównoważone życie, a do tego przecież są pieniądze potrzebne. Trzy kroki, które wiodą cię do sukcesu. Pierwszym istotnym krokiem, który będzie cię wiódł do sukcesu, jest uświadomienie sobie, co lubisz robić oraz robienie tego. Jeśli nie lubisz swojej pracy, nie będziesz dobrze prosperował, nawet jeśli cały świat okrzyknie cię człowiekiem sukcesu. Lubiąc zatem swoją pracę, wykonujesz ją z ochotą i z przyjemnością. Jeśli ktoś chce na przykład zostać psychiatrą, nie wystarczy, że zdobędzie on dyplom jakiejś uczelni i powiesi go na ścianie. Musi być stale i na bieżąco oraz brać udział w konferencjach, czytać prace na przykład psychiki i umysłu. Musi on odwiedzać kliniki, zaznajamiać się z najnowszymi pismami fachowymi. Innymi słowy, musi stale się doskonalić i poznawać nowe metody łagodzenia ludzkich cierpień, ponieważ dla lekarza najważniejsze jest dobro pacjenta. Tak przynajmniej powinno być.
Ktoś na przykład czytając te słowa, może pomyśleć: nie potrafię wykonać pierwszego kroku, ponieważ nie wiem, co chciałbym robić. Jakże wobec tego mam w sobie znaleźć odpowiednie pole działania? Zatem, jeżeli znajdujesz się właśnie w takiej sytuacji, módl się o przewodnictwo na przykład taką afirmację. Cytuję: „Nieskończona inteligencja podświadomości objawi mi właściwe miejsce w moim życiu”. Koniec afirmacji. Powtarzaj tą afirmację spokojnie, stanowczo i z miłością. Jeżeli wytrwasz w ufności i w swojej wierze, doczekasz się wysłuchania swoich modlitw w postaci odczucia impulsu lub zamiłowania, które wskażą ci właściwy kierunek. Poczujesz wtedy wewnętrzną, spokojną i jasną świadomość. Drugim krokiem do sukcesu jest wyspecjalizowanie się w konkretnej dziedzinie i doskonalenie się w niej. Załóżmy, że student wybiera sobie na przykład zawód chemika.
Powinien zatem skupić się na jednej z licznych gałęzi tej nauki i poświęcić cały czas na wyspecjalizowanie się tylko w tej jednej dziedzinie. Dzięki zainteresowaniom i entuzjazmowi będzie chciał zgłębić wszelkie tajniki studiowanej dziedziny. Możliwe też, że zechce wiedzieć więcej niż inni. Oprócz zatem gorliwości powinien również odczuwać pragnienie służenia ludziom. A dzisiaj jest tak, że zazwyczaj, kiedy człowiek młody kończy szkołę podstawową, idzie na przykład do ogólniaka, potem idzie na studia ekonomiczne, a potem robi magisterkę na przykład zarządzania marketingu, a na koniec robi podyplomówkę na przykład jeszcze z czegoś innego. W ten sposób na pewno nie będzie specjalistą w jednej dziedzinie. Dziel i rządź. Który jest większy z was, będzie sługą waszym. Taka postawa różni się ogromnie od podejścia kogoś, kto chce jedynie zarobić na życie lub też sobie na przykład radzić. Prawdziwy sukces nie polega na tym, by sobie radzić.
Motywacją człowieka powinna być pobudka szlachetniejsza i bardziej zainteresowane zainteresowania. Powinien służyć innym tak, aby zarabiać na życie i czynić dobro. Krok trzeci jest najważniejszy, ponieważ musisz być pewien, że wybrana przez ciebie działalność prowadzi nie tylko do twojego osobistego wręcz sukcesu. Nie możesz również kierować się w tym swoim własnym egoizmem. Musisz zatem służyć innym ludziom, innym istotom. Powstanie wtedy obwód zamknięty. Inaczej mówiąc, gdy na przykład twój zamysł będzie zgodny także ze służeniem innym, powróci do ciebie zwielokrotniony i pobłogosławiony. Jeśli zatem będziesz pracował wyłącznie dla tylko własnych korzyści, obwód pozostanie niezamknięty. Będzie się wtedy wydawać, że odnosisz sukcesy, ale to będzie krótkie i może to być tak zwane, nazwijmy to, krótkie spięcie, które kiedyś tak czy inaczej doprowadzi cię do ograniczeń oraz choroby. A zatem planuj, masz w swoim własnym umyśle.
Podam wam bardzo fajne, ciekawe przypadki, które tutaj dokumentuje Joseph. Są naprawdę fajne i ciekawe. Przedstawię wam jeden z pierwszych przypadków, które on przedstawia. Przebywając w Hollywood poznałem pewnego aktora, którego prawdopodobnie zna każdy kinoman i miłośnik telewizji. Zwierzył mi się on, że dorastał na małej farmie na Środkowym Zachodzie. Jego rodzina ledwie wiązała koniec z końcem. Jedyną jego rozrywką było oglądanie programu na czarno-białym telewizorze, który odbierał tylko dwa kanały. Dzięki temu człowiek ten zaczął marzyć, że zostanie aktorem. I to marzenie stawało się coraz silniejsze. Pracując na polu, mówił, lub zaganiając na przykład bydło do obory, wyobrażał sobie, że widzi swoje nazwisko wypisane wielkimi, świetlistymi literami nad wejściem do wspaniałego kina.
Widział wszystko dokładnie w najdrobniejszych szczegółach. Tłumy wielbicieli, entuzjazm widzów chcących na przykład z nim porozmawiać. To marzenie towarzyszyło mu przez wiele lat. W końcu, gdy opuścił swój dom, pojechał do Los Angeles i dostał tam pracę statysty w filmach i widowiskach telewizyjnych. Wkrótce otrzymał też pierwszą główną rolę. Pewnego wieczoru udał się na premierę filmu i niemal omdlał ze zdumienia. Nad wejściem do kina widział swoje nazwisko. Kino było oblegane przez tłumy widzów i dziennikarzy. Wszystko wyglądało dokładnie tak, jak w swoich dziecinnych marzeniach sobie to wyobrażał. Dlatego bardziej niż kiedykolwiek inny zdał sobie sprawę z tego, że dzięki konsekwentnie stosowanej sile wyobraźni może osiągnąć swój sukces.
Piękny przykład, prawda? Inny przykład: wymarzona apteka, która stała się rzeczywistością. Kilka lat temu poznałem młodą farmaceutkę Mary S. Wydawała ona leki na receptę w jednej z aptek należącej do wielkiej sieci. Pewnego razu, gdy realizowałem aptekę, zaczęliśmy rozmawiać. Spytałem się ją, czy lubi swoją pracę. Odparła, że jest w porządku. Pensja i prowizja od sprzedaży w zupełności wystarcza jej na życie. Przy odrobinie szczęścia, jak twierdziła, będzie mogła przejść na emeryturę w stosunkowo młodym wieku i cieszyć się życiem. Joseph wtedy się zastanowił, a potem zapytał: „Czy o tym właśnie myślałaś, kiedy byłaś małą dziewczynką, gdy podjęłaś decyzję, że zostaniesz farmaceutką?”.
Jej twarz wtedy spochmurniała. „Prawdę powiedziawszy, nie” — odparła. „Chyba nie. Zawsze widziałam siebie w swojej własnej aptece. Chciałam, by ludzie na ulicy witali się ze mną i zwracali się do mnie po imieniu. Ja także znałabym ich imiona i nazwiska. Pomyśli pewnie pan, że to dziwne, ale wyobrażałam sobie, że moi klienci telefonują do mnie nocą, bo zachorowały ich dzieci. Narzucam wtedy swoje ubranie na piżamę i biegnę do apteki, żeby wydać im potrzebne lekarstwo. To coś zupełnie innego niż wystawanie przez osiem godzin za kontuarem apteki w wielkim domu towarowym, prawda?”. „Z całą pewnością” — odparł.
„A dlaczego nie urzeczywistniłaś tego pięknego swojego marzenia? Czy nie byłabyś wtedy bardziej szczęśliwa dzisiaj i bardziej potrzebna? Dlaczego nie zrealizujesz swojego upragnionego celu? Zrealizuj go. Otwórz własną aptekę”. „To niemożliwe” — powiedziała, kręcąc głową. „Potrzebowałabym mnóstwa pieniędzy, a starcza nam zaledwie do końca miesiąca”. Wtedy podzieliłem się z nią wspaniałą wiadomością. Otóż kiedy stanie rzeczywistości wszystko, cokolwiek uzna już za istniejące, może się to wszystko urzeczywistnić. Objaśniłem jej, w jaki sposób działa potęga podświadomości.
Wkrótce pojęła, że jeśli uda jej się wpoić swojej własnej podświadomości wyraźne i dokładne wyobrażenie, zostanie ono w jakiś sposób urzeczywistnione. Zaczęła więc sobie wyobrażać, że jest we własnej aptece. Ustawia buteleczki z lekami, wydaje medykamenty na receptę. W wolnych chwilach czeka na klientów, którzy są jej zaprzyjaźnionymi sąsiadami. Wizualizowała sobie rosnące konto bankowe, jakby już pracowała w tej właśnie swojej własnej aptece. Wczuwała się w tę rolę niczym wytrawna aktorka. Postępuj tak, jakby już się stało, a stanie się. Wkładała w to całe swoje serce. Poruszała się, żyła, postępowała tak, jakby była już właścicielką tej apteki. Po kilku latach otrzymałem od niej list, w którym to opisywała, co zaszło w jej życiu od momentu, kiedy rozmawiałem z nią.
Sieć aptek, dla której pracowała, upadła, przegrawszy z wielką korporacją. Mary znalazła się w dużej kompanii, którą reprezentowała w kilku stanach. Pewnego dnia trafiła do niewielkiej mieściny na zachodnim krańcu rejonu, który jej powierzono. Była tam tylko jedna mała apteka, do której Mary weszła po raz pierwszy. Natychmiast rozpoznała jej wnętrze. Wyglądała identycznie jak jej wizja. Osłupiała ze zdumienia powiedziała do starszawego wtedy właściciela apteki o tym zadziwiającym zbiegu okoliczności. On zaś odparł, że jest gotów odejść na emeryturę, ale nie chce apteki, którą od trzech pokoleń prowadzi jej rodzina, sprzedać jakiejś wielkiej korporacji. Po dłuższych negocjacjach właściciel zaproponował, że pożyczy Mary pieniądze na zakup apteki. Mogłaby je spłacać ratami z dochodów, jakie uzyska.
Mary chętnie wtedy się zgodziła na tę propozycję. Przeniosła się wraz z rodziną do miasteczka i wkrótce stać ją było na wypłacenie zadatku na duży dom w pobliżu apteki. Teraz w drodze do pracy mija swoich sąsiadów, którzy ją pozdrawiają i zwracają się do niej po imieniu. Dobrze ją znają, bo prowadzi jedyną aptekę w tym miasteczku. A zatem pamiętaj, że bogactwem wszechświata są wszelkie bliskie wdzięczne sercu. Powtarzaj stale afirmację: moja pasja z każdym dniem staje się wyższa. Awansuję i rozwijam się, i jestem coraz bardziej bogatszy, a twoje dochody się zwiększą. Nie wmawiaj sobie, że nie masz pieniędzy na życie, bo wciąż ci ich brakuje. Takie bowiem negatywne stwierdzenia powiększają i pomnażają twój niedostatek. Inny przykład: jak pewna kobieta dostała wymarzony samochód.
Pewna młoda kobieta, Margaret T., regularnie uczęszczała na wykłady Josepha i zajęcia Ponieważ mieszkała daleko, musiała się trzykrotnie przesiadać, by dojechać na miejsce. Zabierało jej to półtorej godziny. Na jednym z wykładów usłyszała, jak opowiedział jej Joseph o pewnym młodym człowieku, który zdobył samochód potrzebny na dojazd jemu do pracy. Po powrocie do domu zaczęła zatem stosować metodę, którą przedstawił Joseph na wykładzie. Po jakimś czasie przysłała do niego list, w którym to opisała swój sukces. Oczywiście już wam czytam ten list. „Drogi panie doktorze, potrzebowałam samochodu, aby regularnie dojeżdżać na pańskie wykłady, dzięki których mogłabym się rozwijać osobowość oraz duchowość. Uznałam, że skoro mam się starać o samochód, to niech będzie on taki, o jakim zawsze marzyłam. To znaczy Cadillac. Wyobrażałam sobie, że idę do salonu samochodowego, po czym robię wszystko dokładnie tak, jakbym naprawdę kupowała to auto.
Przejechałam się na próbę wybranym modelem. Potem przez dwa tygodnie wciąż powtarzałam sobie, że samochód jest już mój. Wyobrażałam sobie, że do niego wsiadam, prowadzę go, przestawiam biegi, czuję jego tapicerkę i tak dalej. W zeszłym tygodniu przyjechałam na pański wykład własnym Cadillaciem. Mój wujek z Inglewood umarł i pozostawił mi cały swój majątek. Między innymi ten właśnie samochód”. Także piękne są wyobrażenia i myśli, marzenia. To jest chyba to, co nas trzyma jeszcze przy normalności. Także marzcie. A więc podsumowując te moje wywody i wypociny: sukces polega na tym, by wieść pomyślny żywot.
Jeśli żyjesz spokojnie, szczęśliwie i radośnie, jesteś człowiekiem sukcesu. A zatem uświadom sobie, co lubisz robić i zajmuj się właśnie tym. Jeżeli nie wiesz, co jest twoim prawdziwym powołaniem, poproś o radę, a otrzymasz znak. Wyspecjalizuj się w jakiejś dziedzinie i poznaj ją lepiej niż ktokolwiek inny. Człowiek sukcesu nie jest samolubny. Jego głównym celem jest służenie innym. Bez pokoju umysłu prawdziwy sukces jest niemożliwy. Człowieka sukcesu cechuje umiejętność wczuwania się w cudzą psychikę i uczucia. Jeśli dokładnie wyobrazisz sobie upragniony cel, cudowna moc podświadomości obdarzy cię niezbędnymi środkami, by to urzeczywistnić. Myśl sprzężona z uczuciem staje się wiarą subiektywną, która zostaje urzeczywistniona.
Siła konsekwentnie i nieprzerwanie angażowanej wyobraźni sprowadza cudowne moce podświadomości. Jeśli zatem chcesz dostać na przykład podwyżkę w pracy, wyobraź sobie swojego szefa lub osobę ukochaną, która gratuluje ci awansu. Staraj się, by wyobrażenie było rzeczywiste i żywe. Musisz wyraźnie słyszeć głos i dostrzegać gesty tej osoby oraz uzmysłowić sobie to, co czujesz. Powtarzaj tę wizualizację jak najczęściej, a doświadczysz radości płynącej ze spełnienia wysłuchanej modlitwy. Podświadomość to archiwum wspomnień. Aby doskonalić pamięć, powtarzaj często następującą afirmację. Cytuję: „Nieskończona inteligencja mojej podświadomości zawsze i wszędzie wyjawia mi to, co powinienem wiedzieć”. Koniec afirmacji. Jeśli chcesz zatem korzystnie sprzedać na przykład swój dom lub też własność, powtarzaj sobie powoli, spokojnie i z uczuciem afirmację: „Nieskończona inteligencja przyciąga do mnie nabywcę, który pragnie domu lub cokolwiek to jest i będzie w nim szczęśliwy”.
Trwaj przy tym, a podświadomość sprawi, że tak właśnie się stanie. Wyobrażenie o sukcesie zawiera wszelkie elementy sukcesu. Powtarzaj słowo sukces często z wiarą i z przekonaniem, a podświadomość dopilnuje, by stał się on twoim udziałem. Ludzie zatem z trudem wiążą koniec z końcem i wiecznie jest im brak pieniędzy, bo je potępiają. Potępiając coś skutecznie, to od siebie odrzucamy. A jak ma się na przykład wykorzystanie swojej podświadomości w przypadku jakichś wielkich naukowców i odkryć? Pamiętaj, że wszyscy wielcy naukowcy zawdzięczają wspaniałe sukcesy i podziwogodne odkrycia swojej właśnie podświadomości. Gdy świadomie pracujesz nad skomplikowanym problemem, podświadomość gromadzi wszystkie konieczne informacje, przetwarza je, po czym prezentuje świadomości jego rozwiązanie w formie błysku olśnienia. Przykład? Tesla.
Usiłując znaleźć odpowiedź na problem, staraj się rozwiązać go świadomym rozumowaniem. Zbierz wszelkie potrzebne informacje pochodzące z badań oraz posłuchaj specjalistów. Jeśli mimo wszystko nie uzyskasz odpowiedzi, zwróć się przed snem do swojej podświadomości, a otrzymasz ją od niej. Ten sposób jest niezawodny. Odpowiedź nie zawsze przychodzi w ciągu jednej nocy. Nie dawaj za wygraną i zwracaj się do swojej podświadomości noc w noc, aż rozproszą się mroki niewiedzy. Zakładając z góry, że rozwiązanie problemu potrwa długo lub napotka wielkie trudności, opóźnisz uzyskanie odpowiedzi od podświadomości. Ona z łatwością znajdzie odpowiedzi na wszystkie twoje pytania. Uwierz, że już znasz rozwiązanie problemu. Poczuj radość, ulgę, a podświadomość zareaguje zgodnie z twoimi odczuciami.
Cudotwórcza potęga podświadomości urzeczywistni każde świadome wyobrażenie wsparte wiarą i wytrwałością. Ubierz w siłę podświadomości, ufaj jej, a twoje modlitwy zostaną wysłuchane. Podświadomość to archiwum wspomnień. Przechowuje wszystkie twoje przeżycia począwszy od czasów dzieciństwa Naukowcy zajmujący się starożytnymi przykazami pisanymi, świątyniami, skamieniałościami oraz innymi świadectwami przeszłości rekonstruują i ożywają sceny z dawnych czasów, korzystając z pomocy swojej podświadomości. Przed zaśnięciem ufnie i z wiarą zwróć się do podświadomości z prośbą o rozwiązanie problemu, a wkrótce otrzymasz odpowiedź. Podświadomość wszystko wie i wszystko widzi, ale nie wolno wątpić w jej potęgę. Myśl jest akcją powodującą reakcję podświadomości. Myśląc mądrze sprawiasz, że twoje działania i decyzje są bardzo mądre. Przewodnictwo podświadomości odczuwać jako nieprzetarte wewnętrzne przekonanie, intuicja i natchnienie. Podążaj za nimi z właściwą sobie wierze, prostotą.
Podświadomość zatem udziela ci odpowiedzi w sposób, jakiej się nie spodziewasz. Może cię zaprowadzić do księgarni, gdzie kupisz na przykład książkę z rozwiązaniem twoich problemów lub też sprawi, że podsłuchasz na przykład rozmowę, dzięki której otrzymasz odpowiedzi na nurtujące cię pytania. Odpowiedź może przyjść na tysiące najbardziej zaskakujących sposobów. Na dziś zakończymy to, co przygotowałem dla was. Zapraszam was w takim razie na część trzecią o podświadomości, potędze podświadomości, afirmacjach oraz o samoleczeniu ciała. Właściwie o samoleczeniu ciała, jak wam powiedziałem, chyba wszystko, co chciałem powiedzieć. Ewentualnie może sobie coś jeszcze przypomnę, zapiszę gdzieś w notatkach i wam coś podpowiem. Na dzisiaj wam serdecznie dziękuję za wysłuchanie drugiej części. Zapraszam was na trzecią część już w przyszłości. Dziękuję, że przyszliście tak licznie na tą audycję.
Zapraszam was szczególnie do pozostałych audycji, które są w przepastnej kolekcji Radia Paranormalium oraz u mnie na dyskach czy na Chomiku. Życzę wam zdrowia, przede wszystkim tego, abyście wyciągnęli jakieś, chociaż nawet jedna osoba wyciągnie jakieś lekcje z tych wszystkich rzeczy, o których wam tutaj mówię i czasami wspominam cytaty czy też jakieś przypadki z książki Josepha. Mam nadzieję, że to się wam przyda i wykorzystacie tą wiedzę w swoim życiu, bo każdy ma prawo do bycia, życia w zdrowiu i szczęściu. Dlatego też wydaje mi się, że ta książka jest dobrą pozycją do tego, aby się z tym wszystkim zaznajomić. I oczywiście z tą audycją, o której wam te wszystkie rzeczy mówię. Także ja was zapraszam na kolejną, trzecią część audycji, a teraz się z wami żegnam, pozdrawiając oczywiście jeszcze, bo zapomniałbym, wszystkich moich kolegów redakcyjnych, życząc im oczywiście również zdrowia i osiągania swoich sukcesów w zamierzeniach radiowych. I tyle chyba, nie? Także wszystkiego najlepszego i do usłyszenia w kolejnej, trzeciej części. Do następnego razu. Bądźcie zdrowi i w spokoju.
Trzymajcie się. Cześć. Projekt nie zrealizowany.