[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Przyznacie państwo, że te poniedziałki z Radiem Paranormalium jakieś takie ciekawsze się zrobiły. Już od prawie roku na naszej antenie gości audycja poświęcona w całości świadomości, audycja na żywo „Świat oczami duszy”. Dzisiaj również. Uminął państwu poniedziałek, 21 października roku pańskiego 2019. Audycja „Świat oczami duszy” na żywo. Właśnie tutaj, właśnie teraz, przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:54] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich serdecznie.
[00:57] - Tradycyjnie, zanim przekażę głos panu Sławkowi, podam kontakty do Radia Paranormalium, licząc, że państwo nie tylko na czatach się uaktywnicie, ale również zadzwonicie. Dzwońcie, dzwońcie, dzwońcie, dzwońcie, jeszcze raz dzwońcie. Oczywiście w tej części audycji późniejszej, w której pan Sławek czyta komentarze i odbiera telefony, ale pisać można już teraz. SMS-ować również. Nasz numer telefonu to 530 620 493. 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu, czy też jak to się chyba teraz nazywa GG: 36 08 80 02. 36 08 80 02. Jeżeli słuchacie państwo z aplikacji Radia Paranormalium na Androida, to tam jest taka zakładka „Wiadomość do studia” i właśnie ta zakładka też wykorzystuje Gadu-Gadu.
A więc jeszcze raz: GG 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i „Świata oczami duszy”, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji, czy też w ogóle do tematyki świadomościowej na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Panie Sławku, właśnie tutaj, właśnie teraz oddaję panu głos.
[02:38] - Dziękuję, panie Marku, jak zwykle. Kochani, witam was bardzo serdecznie. Obiecałem w komentarzach pod ostatnią audycją na YouTubie, że wrócę na chwilę do tematu, który wzbudził tyle emocji. Przynajmniej tak to zostało odebrane. Jeden z naszych wiernych słuchaczy napisał, że zrobiło się tak gorąco, że prawie go poparzyło. Być może faktycznie tak to zostało odebrane, bo jakieś tam emocje się pojawiły. Spieszę wytłumaczyć dlaczego. Skąd taka, a nie inna moja reakcja. Kochani, jak sama nazwa audycji wskazuje, „Świat oczami duszy”, czyli świat oczami w pewnym sensie świadomości, obowiązuje do pewnych rzeczy. Jedną z takich rzeczy jest właśnie świadome doświadczanie i rozumienie, czemu każde konkretne doświadczenie ma służyć i jakie wnioski z tego możemy bądź powinniśmy — często powinniśmy — dla naszego własnego dobra wyciągnąć.
Dlaczegóż ja tak zareagowałem na komentarze? Znaczy nie na całe komentarze, tylko na jeden z komentarzy Emobila. Ponieważ jesteśmy w internecie. Tenże internet cechuje się tym, że pozwala nam bardzo często zachować anonimowość. Ja, w przeciwieństwie do większości z was, tej anonimowości nie zachowuję. Występuję publicznie pod swoim własnym imieniem, pod swoim własnym nazwiskiem. Między innymi po to, żeby mówiąc do was to, co mówię, mieć możliwość uzyskania informacji zwrotnej. Chociażby na temat tego, jak do tego podchodzicie, jak to wpływa czasami na wasze życie, na wasze decyzje, na sposób rozumienia na przykład siebie samego bądź otaczającego was świata. Możecie mnie znaleźć na Facebooku pod swoim własnym nazwiskiem. Wydałem książkę i pod swoim własnym nazwiskiem prowadzę kanał na YouTubie.
Właśnie po to, żeby to doświadczenie, czyli te moje poglądy uzyskały informację zwrotną. Informację zwrotną, za którą wam oczywiście serdecznie dziękuję. Dziękuję też czytelnikom książki, którzy piszą do mnie o swoich odczuciach, o swoich przemyśleniach, o tym, czy się ze mną zgadzają, czy się ze mną nie zgadzają. Ponieważ taki jest sens... znaczy może nie sens, taka jest istotaŚwiadomego życia, żeby każde doświadczenie, przez które przechodzimy posiadało jakąś informację zwrotną, żebyśmy mogli poznać efekt tego, co próbujemy wcielić w życie. To się nazywa świadomość. Natomiast w przypadku, kiedy dochodzi do sytuacji, kiedy wy pod swoimi nickami, które dla ludzi, zresztą też dla większości słuchaczy radia nic nie znaczą. Chowając się pod tymi nickami odcinacie się od informacji zwrotnej, ponieważ nikt, a przynajmniej większość ludzi nie wie, kto to jest osoba, która stoi za tym nickiem. Ja rozumiem. Rozumiem, że jest to pewnego rodzaju komfort, że wielu ludzi chce zachować anonimowość, że chroni swoją prywatność, że niekoniecznie czasami ma odwagę bądź chęć konfrontowania swoich poglądów z innymi ludźmi.
I okej, ja to bardzo szanuję. Natomiast jeżeli to się ogranicza tylko i wyłącznie do mówienia o sobie, do mówienia o swoich poglądach, o swoich przeżyciach, o swoich przemyśleniach, to jest okej. Natomiast w momencie, kiedy zaczynacie wchodzić w tematykę przekonywania i namawiania ludzi do stosowania pewnych rzeczy, warto by było dać im możliwość podzielenia się z wami informacją zwrotną na temat czy to działa, czy to nie działa. Ponieważ rzucając w eter informacje i odcinając się od możliwości uzyskania informacji zwrotnej, często ludzie budują w sobie takie przekonanie, że to, co mówią, jest słuszne, że to, co mówią, jest mądre, że to, co mówią, jest właściwe. A myślą tak, ponieważ odcinają się od informacji zwrotnej, że ktoś się z tym nie zgadza albo ktoś na przykład zastosował tą metodę, a w jego życiu spowodowało to na przykład zupełnie odwrotny skutek niż były na przykład chociażby jego intencje. Bo ja nie neguję intencji osób, które przekazują pomysły, spostrzeżenia, metody. Ja nie neguję intencji. Natomiast pomiędzy intencjami, pomiędzy pomysłami, pomiędzy teorią a praktyką jest malutka różnica. Znaczy ona nie jest malutka, ona jest kolosalna. Zwłaszcza, że namawiając ludzi do robienia bądź stosowania pewnych rzeczy troszeczkę musicie mieć świadomość tego, że w pewnym sensie, zwłaszcza w internecie, nie wiecie, kto tego słucha.
Więc kochani, reasumując i nie ciągnąc tego tematu dalej, jeżeli chcecie takowe treści w audycji, którą prowadzę przekazywać, to po pierwsze najpierw wyrównajmy szanse, czyli przestańcie się chować pod nickami, przestańcie być anonimowi. Świadomość to jest również odpowiedzialność. Więc jeżeli świadomie kogoś do czegoś namawiacie, to przyjmijcie też odpowiedzialność za to, do czego ludzi namawiacie. Odpowiedzialność to są również słowa krytyki. Odpowiedzialność to jest również możliwość uzyskania informacji zwrotnej. I to by było tyle w temacie poprzedniej audycji. Jeszcze malutka jedna refleksja, ponieważ w międzyczasie, co bardzo lubię, pojawiają się komentarze. W tym tygodniu akurat było ich bardzo dużo i one nasuwają mnie na pomysły, o czym w audycji z wami porozmawiać. Odezwał się jeden z naszych stałych słuchaczy, którego ostatnio było mniej podczas naszych rozmów i podczas naszych komentarzy. Ja nie powiem, kto to jest, ponieważ nie dostałem takiego pełnomocnictwa.
Natomiast okazało się, że wyłączył się troszeczkę, zmniejszył swoją aktywność, ponieważ urodziło mu się dziecko. Urodziło mu się dziecko. Składałem mu gratulacje w komentarzach, natomiast teraz też na antenie powtórzę swoje gratulacje. Zwłaszcza, że jego radośćI szczęście bijące w każdym słowie z powodu narodzenia dziecka były tak po prostu, że ja kocham po prostu takie komentarze. Więc jeszcze raz moje szczere i serdeczne gratulacje i życzenia, żeby to szczęście trwało jak najdłużej. Żeby to szczęście trwało zawsze. Z całego serca wam tego życzę. Natomiast przy okazji też pojawiło się pytanie. Przede wszystkim pojawiło się pytanie i prośba o jakąś radę, jak tego małego człowieczka teraz świadomie prowadzić w życie. Ja miałem jakąś tam wiedzę.
Natomiast kiedy urodziła się moja pierwsza córka, miałem jakąś tam wiedzę, natomiast ta wiedza była bardzo niepełna. To były lata 90., więc informacji, rozmów, możliwości prowadzenia dialogu na tematy duchowe praktycznie rzecz biorąc nie było. Więc coś tam wiedziałem, coś tam czułem. Natomiast tak jak większość z was, ci, którzy ileś tam lat już przeżyli i pamiętają te lata 90., wyskakiwanie z tematami duchowymi duszy, przeznaczenia, reinkarnacji raczej wiązało się ze straceniem znajomych bądź zakwalifikowaniem się do grona oszołomów, sekty, osób nawiedzonych i tak dalej. Więc ja tej wiedzy wtedy takiej potwierdzonej nie miałem. Teraz jest zupełnie inaczej, więc mogę coś na ten temat więcej powiedzieć. I nie ukrywam, że też nie mogę się doczekać już wnuczków. Tak, kochani, nie mogę się doczekać już wnuczków, ponieważ ten okres wczesnych lat życia małego dziecka jest po prostu dla mnie osobiście fascynujący i możliwość obserwowania takiego małego człowieczka, jak on tą swoją podświadomość zaczyna budować, jak przechodzi z tego świata właśnie duchowego do tego świata ziemskiego. To jest dla mnie kolejne doświadczenie, na które się nie mogę doczekać. Co prawda w pewnym sensie miałem, ale o tym za chwilę.
I na kanwie tych pytań i tych próśb pojawił się taki pomysł. Ja tam zarzuciłem, że może by „Świat oczami duszy” zamienić na „Świat oczami dziecka”, bo z chęcią ten temat bym pociągnął, ponieważ uważam go za bardzo ważny. Świadome wychowywanie dziecka to jest budowanie naszej przyszłości za 20, za 30 lat. Przyszłości nas, przyszłości świata, przyszłości ludzkości za 20, za 30 lat. To jest niesamowicie po pierwsze odpowiedzialna robota. Zresztą w ogóle wychowywanie dziecka to jest odpowiedzialna robota tak z perspektywy dziecka, jak i z perspektywy właśnie społeczeństwa, z perspektywy świata, z perspektywy ludzkości i ewolucji. Więc ja bym z chęcią tym tematem się zajął szerzej i zaproponowałem nawet, że zrobimy taką audycję „Świat oczami dziecka”. Padła propozycja, żeby zrobić „Kwadrans oczami bobasa”. I ja sobie pozwolę dzisiaj ten kwadrans „Świat oczami bobasa” zacząć w dzisiejszej audycji z dwóch powodów. Jeden to jest taki, o którym wspomniałem.
O tej odpowiedzialności, o tej możliwości posiadania wpływu na to, co wydarzy się z nami, w sensie z ludzkością za 20, 30 lat. A drugi to jest taki, że to pięknie pokazuje, jak powstaje podświadomość, jak buduje się podświadomość. Wychowanie dziecka, a raczej świadome obserwowanie już z punktu widzenia wiedzy, którą posiadamy, obserwowanie zmian zachowań i tego, co się z dzieckiem dzieje, pozwala zrozumieć, jak powstaje podświadomość i jak ona działa. A jak wiecie, ja na punkcie podświadomości mam takiego lekkiego fisia, więc to jest drugi powód, dla którego ten kwadrans z bobasem zacznę już dziś. Jak myślicie? Malutki człowiek, który się rodzi i który nie ma jeszcze podświadomości-Ponieważ podświadomość jest zbiorem wzorców, które nabywamy w każdym konkretnym wcieleniu. Nasza podświadomość jest przypisana do naszego konkretnego życia ziemskiego i ona za każdym razem jest inna, ponieważ tą podświadomość kształtuje nasze najbliższe otoczenie. Natomiast zanim je wykształtuje, to jak myślicie, czym taki mały człowiek się w życiu kieruje? Bo czymś się kieruje. I to jest właśnie fajne, ponieważ zanim dziecko wybuduje, stworzy bazę wzorców, zanim stworzy swoją własną podświadomość.
Stworzy to jest dużo powiedziane, ponieważ dziecko samo z siebie nie tworzy, tylko otoczenie tworzy tą podświadomość przekazując swoje własne prawdy, zaszczepiając je młodemu człowieku, tworzy podświadomość. Ale oprócz prawd tworzy też bazę wzorców, czyli jak my reagujemy na reakcje dziecka. Bo to jest bardzo ważne. Dziecko buduje swój pogląd na temat świata na podstawie naszych reakcji. I to jest bardzo ważne. Ja to przypomnę po raz kolejny, ponieważ często ludzie myślą, że mówiąc do dziecka, już żeśmy rozmawiali o tym plamkaniu i tym zdrabnianiu. Mówiąc takim zdrobniałym językiem myślą, że te słowa, które wypowiadają, są bardziej zrozumiałe dla dziecka. Nic bardziej absurdalnego. Zresztą ogólnie rzecz biorąc o tym też żeśmy rozmawiali. Dziecko nie rozumie znaczenia słów.
Tak naprawdę znaczenie, takie logiczne znaczenie słów dziecko zaczyna rozumieć gdzieś tak w okolicach dziesiątego roku życia. Sześcio-, siedmio-, ośmio- jeszcze często dziewięcioletnie dziecko nie do końca rozumie znaczenie wielu słów, których nawet samo używa. Mało tego, używa w sytuacjach, w których powinno tego użyć. I nam się wydaje, że skoro dziecko użyło w danej sytuacji właściwego słowa, to znaczy, że rozumie jego znaczenie. Nieprawda. Dziecko na podstawie obserwacji swojego własnego otoczenia używa tych słów w sytuacji, kiedy używa tego słowa ich otoczenie, czyli na zasadzie kopiowania, ale bez zrozumienia. Mało tego, ja osobiście poznałem kilku dorosłych ludzi, którzy używali słów. Zresztą dalej znam ludzi, którzy używają słów nie rozumiejąc ich znaczenia. Tak jakby chcieli się popisać, jakby chcieli się pochwalić, jakby chcieli być uznani za fachowców. Często właśnie w takich specyficznych dziedzinach, kiedy niby jest wymagana, ludzie tak myślą, że wymaga się od nich wiedzy.
Używają słów, których nie rozumieją, ale to z zupełnie innego powodu. Wróćmy do dzieci. Ten mój przykład kiedy dziewięciolatka, która poznała jakiegoś chłopaka w podstawówce, mówi, że ma z nim romans. Czy przykład mojego kolegi, który prawie został pobity przez swojego szwagra, ponieważ jego siostrzenica stwierdziła, że wujek ją molestuje. I to sytuacja dotyczyła właśnie dzieci siedmio-, ośmio-, dziewięcioletnich.
[22:57] - Taką świeżą sytuację widziałem ostatnio w internecie, jak małe dziecko obrażało wyświetlonego na ekranie telewizora prezesa pewnej dużej partii politycznej.
[23:10] - O!
[23:10] - Na takiej samej zasadzie. Kto to jest? No kto to jest?
[23:15] - No właśnie. Obserwując reakcje swojego otoczenia, dziecko używa często też właśnie obraźliwych słów, zupełnie nie wiedząc, że one są obraźliwe. Dlatego często rodzice przeceniają przy wychowaniu dzieci znaczenie słów. Dzieci przede wszystkim, zresztą tak jak większość z nas, 90% informacji, które dociera, dociera za pomocą zmysłu wzroku. Jaka jest logika dziecka? Nie mam zielonego pojęcia. Od razu mówię. Mam nadzieję, że będę miał przy okazji właśnie swoich wnuczków spróbować tą tajemnicę troszeczkę zgłębić. Moja młodsza córka wymyślała słowa. Zresztą na pewno wy też mieliście takie przypadki, kiedy na przykład na McDonalda mówiła batok.Co w ogóle nawet nie miało żadnego skojarzenia.
Natomiast też pokazując logikę dziecka, kiedyś podczas wyprzedzania samochodu wyprzedziliśmy kogoś i coś tam mówię: „O, wyprzedziliśmy”. Natomiast później, ponieważ to był cały weselny, przypuszczaliśmy rodziców państwa młodych, żeby jechali zaraz za młodymi. No i daliśmy się wyprzedzić i przypuściliśmy ich. I moje dziecko stwierdziło, że nas wypylili. Skoro my ich wyprzedziliśmy, czyli byliśmy z przodu, to teraz oni nas wypylili, bo zostaliśmy z tyłu. Więc ten proces logiki takiego małego dziecka jest w ogóle czymś niesamowitym. Natomiast w dalszym ciągu większość informacji jest budowana za pomocą wzroku i o tym należy pamiętać. Nie przeceniać wagi słów, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy mówimy co innego, że na przykład dziecku nie wolno, a sami to robimy. Natomiast do technicznych rozwiązań może wrócimy sobie w następnym kwadransie. Natomiast ja wrócę do tematu, czym się kieruje taki mały człowieczek, zanim jego podświadomość zacznie mu podpowiadać, jak ma reagować.
Otóż kochani, malutkie dziecko, zanim wybuduje podświadomość, kieruje się w swoim życiu duszą, podpowiedziami i sugestiami duszy. To jest coś niesamowitego, ponieważ jak wiecie z naszych rozmów, podświadomość jest generatorem strachu, natomiast dusza jest generatorem miłości. To są dwa naturalne źródła informacji dla nas, ale też naturalnym środowiskiem dla naszej podświadomości jest strach. Natomiast naturalnym środowiskiem dla naszej duszy jest miłość. I to jest ważne, żeby o tym pamiętać, ponieważ często dzieci z powodu tej swojej własnej miłości, tej bezgranicznej miłości do swojego otoczenia, bezkrytycznej miłości, budują w sobie na przykład poglądy o samym sobie. Takie negatywne, które później bardzo mocno odbijają się na ich życiu. Na przykład taki pogląd, kiedy dziecko z miłości stara się zaspokoić potrzeby swojego otoczenia, które bezgranicznie kocha. I tu nasze reakcje, nasze zachowania są bardzo ważne, żeby wybudować od razu na początku poczucie spełnienia i też poczucie sensowności pewnych działań. Ja to znam znowu na przykładzie swojej starszej córki, która na początku naszego małżeństwa wychowywała się w otoczeniu piątki dorosłych ludzi, ponieważ mieszkaliśmy wtedy z teściami i ona była pierwszą wnuczką w ogóle. Oczywiście szczęście przeolbrzymie.
Natomiast to było mniej więcej tak, że mama uspokajała dziecko, żeby mogło się wyciszyć i spać, a tata wracał z pracy i chciał się nacieszyć dzieckiem. Dziadek chciał, żeby wnuczka mówiła coś tam, a babcia chciała, żeby wnuczka zaśpiewała piosenkę, a wujek znowu chciał, żeby dziecko robiło coś tam. W swojej przeolbrzymiej miłości dziecko chciało, żeby wszyscy w jego otoczeniu byli szczęśliwi, czyli tak, jakby chciało sprostać oczekiwaniom swoich bliskich. I dostając sprzeczne informacje, czyli na przykład kłótnie rodziców w obecności dziecka. Czy dziecko powinno iść spać? Czy dziecko powinno się jeszcze pobawić z tatusiem? Czy dziecko powinno zaśpiewać? Czy dziecko powinno opowiedzieć wierszyk? Dostając sprzeczne informacje, dziecko nie wie, co złego zrobiło, ponieważ ono nie zrobiło nic złego. To dorośli nie potrafili się dogadać.
Dziecko nie zrobiło nic złego. Natomiast w swoim przekonaniu, ponieważ nie rozumie słówKtóre wypowiadają rodzice. „Słuchaj, wróciłem z pracy. Chciałbym się nacieszyć, bo jutro muszę jechać w delegację. Znowu trzy dni nie będę córci widział, więc pozwól mi jeszcze z pół godzinki się z nią pobawić”. Na co żona odpowiada: „Słuchaj, rozumiem, ale ja właśnie ją przewinęłam, przygotowałam, wyciszyłam, bo była bardzo rozbita. Jeżeli ty w tej chwili ją rozbawisz, to ja znowu będę musiała trzy godziny ją wyciszać i znowu zarwie noc” i tak dalej. Dziecko nie rozumie tych słów, natomiast odczuwa, że jest jakiś konflikt i w przekonaniu, przez pryzmat jej miłości, może przyjąć winę, odpowiedzialność za taką sytuację na siebie, ponieważ nie rozumie, dlaczego rodzice ze sobą, jej bliscy, rodzice to jest nasze określenie, są w jakiś sposób skonfliktowani. Dziecko wyczuwa negatywną energię, która się pojawia i może przyjąć taką postawę, że to ono jest sprawcą tego konfliktu. Ja u swojej córki zaobserwowałem w nastoletnim wieku taki syndrom.
Jak to się przejawia później? Jaki wzorzec podświadomości w takiej sytuacji może powstać? Ona odpuszczała sobie staranie, wychodząc z założenia, że cokolwiek by nie zrobiła, to i tak ktoś będzie niezadowolony. Podczas jakichś rozmów, podczas zastanawiania się, szukania powodów okazało się, że właśnie ten okres życia pomiędzy narodzeniem a półtorej roku, trochę więcej miała, kiedy piątka dorosłych ludzi oczekiwała od niej zupełnie różnych rzeczy w tym samym czasie i jej przekonanie, że nie jest w stanie, mimo swojej miłości, mimo swojego starania, zaspokoić oczekiwań swojego otoczenia. Tak powstaje wzorzec podświadomości pod tytułem: nie ma sensu się starać, nie ma sensu robić. I tak efekt będzie jak zawsze. Ktoś będzie niezadowolony. Oczywiście jest to jeden z bardzo wielu setek tysięcy, milionów być może wzorców, ponieważ każda sytuacja jest inna i te same sytuacje są też w różny sposób rozwiązywane przez ludzi. Dziecko nie rozumie słów, natomiast rozumie emocje. Bardzo wyczuwa energię.
Czy ona jest pozytywna, czy ona jest negatywna. Może być ta sama sytuacja, kiedy czegoś od dziecka oczekujemy, bądź chcemy, bądź namawiamy, bądź przekonujemy. Dziecko tego nie robi, bądź inna osoba oczekuje w tym czasie czegoś innego. Natomiast sposób rozwiązania tego konfliktu czy tej sytuacji za każdym razem, w zależności od emocji, które temu będą towarzyszyły, będzie generował inny wzorzec. Będzie tworzył inny wzorzec. Oczywiście ja nie mówię o jednostkowej sytuacji, żebyśmy mieli jasność. Natomiast jeżeli te sytuacje się powtarzają, wtedy ten wzorzec się utrwala i młodzi ludzie na początku, a później już nastolatkowie i dorośli ludzie wnoszą go ze sobą w swoje dorosłe życie jako pewnego rodzaju własną cechę charakteru, bo to się tak u nas nazywa: bo ja taki jestem. Taki jesteś, ponieważ taki wzorzec podświadomości został dawno temu, bez już w tej chwili twojej pamięci, zapisany. Więc dwie ważne rzeczy, które z tej części audycji trzeba by było sobie zapamiętać, to jest to, jak powstaje podświadomość, jak powstają wzorce w podświadomości. Rada dla rodziców jest taka, że cokolwiek by się nie działo, starajcie się wasze dzieci chronić przed uczestniczeniem w negatywnych emocjach, które dziecko może odebrać jak to, że na przykład to ono jest sprawcą tych negatywnych emocji.
Ponieważ przez pryzmat własnej miłości, tej miłości płynącej z duszy, która się niestety z wiekiem zaciera, intencje dziecka są zawsze jedne: uszczęśliwić swoje otoczenie, swoich bliskich, tych, którzy są dla dziecka
[36:31] - Może nie tyle uszczęśliwić, co spełnić w jakiś sposób ich oczekiwania.
[36:40] - No właśnie nie. Właśnie nie, panie Marku, bo to o to chodzi, że spełnić oczekiwania to jest już z punktu widzenia nas dorosłych ludzi, że to my spełniamy oczekiwania innych. Natomiast patrząc przez pryzmat miłości nie ma pojęcia oczekiwań. Jest tylko chęć czynienia dobrze, tak, żeby ludzie, którzy mnie otaczają byli szczęśliwi. Właśnie dobrze, że pan o tym powiedział, bo to jest właśnie ta subtelna różnica, że my jako dorośli próbujemy spełniać oczekiwania. Miłość chce uszczęśliwiać. Tak patrzę teraz na zegarek, bo jak zwykle się rozgadałem, bo tak naprawdę kochani, to dzisiejsza audycja miała być właśnie o miłości i tak sobie wymyśliłem, że w taki płynny sposób, na przykładzie właśnie tych dzieciaczków malutkich wspomnę o tej miłości. Ponieważ nikt jeszcze nie dzwoni.
[38:03] - No i komentarzy też jakoś tak nie widać na czatach. Niestety coś dzisiaj się stało, że straszna taka cisza. Siedzą i słuchają, nie komentują.
[38:14] - Może mają dzieci.
[38:16] - A może, może.
[38:17] - Albo sobie przypominają, jak to było, jak byli dziećmi. A może nikogo nie ma? Może w telewizji coś fajnego jest. Albo może ta moja reprymenda z początku audycji spowodowała, że ludzie teraz będą... Kochani, to nie o to chodzi. Ja jeszcze wrócę, zanim przejdę do tej miłości, żeby też była jasność, że ja nie mówię, że nie można komentować. Broń Boże, to jest zupełnie nie o to mi chodzi. Próbowałem znaleźć określenie, które powie, o co mi chodzi, ale jakoś łatwiej przychodzą te właśnie, czego nie chcemy. Chodzi mi o to, żeby mieć świadomość tego, co się pisze i tylko tyle. Przede wszystkim o to chodzi, żeby mieć świadomość tego, co się pisze i też dać sobie możliwość uzyskania informacji zwrotnej, ponieważ w innym wypadku to doświadczenie, które chcecie stworzyć nie ma najmniejszego sensu.
Nic, że tak powiem, nie ma dla nikogo żadnej wartości w sensie rozwojowym, ewolucyjnym, budowy świadomości. Jeżeli już coś w ten sposób buduje, to tylko i wyłącznie naszą podświadomość. Być może to, co nazywamy ego. Bo to jest trochę tak, że jeżeli nie było internetu, to żeby komuś coś powiedzieć, trzeba się było z nim spotkać. Bądź był taki moment, że już można było zadzwonić i powiedzieć komuś: „Jesteś taki, śmaki, owaki”. Natychmiast dostawaliśmy informację zwrotną, ponieważ widzieliśmy jego minę, widzieliśmy jego reakcję, słyszeliśmy jego głos i słyszeliśmy te słowa, które on w tym momencie wypowiada. Informacja zwrotna spływała natychmiast. Mało tego, ponosiliśmy konsekwencje tego, co powiedzieliśmy. Ponieważ ten człowiek albo się uśmiechał, albo nas klepał po ramieniu, albo się na nas obrażał, albo się na nas wkurzał. A jeżeli powiedzieliśmy coś brzydkiego, złego bądź bardzo negatywnego, dostawaliśmy po prostu w mordę.
Natychmiast następowała weryfikacja i konsekwencja i też odpowiedzialność słów, które zostały przez nas wypowiedziane. Internet ma mnóstwo zalet, ale niestety też pozwala na pewną bezkarność. Czyli można kogoś obrazić, można kogoś wyzywać, można komuś zrobić przykrość, można komuś zburzyć, zniszczyć życie, nie ponosząc za to żadnej odpowiedzialności. A powtarzam jeszcze raz: to jest audycja o świadomości. Nie o braku świadomości, tylko o świadomości. Był taki wątek, kiedyś poruszaliśmy, czy słowo może człowieka skrzywdzić. Słowo samo nie. Natomiast to, co on z tym słowem zrobi, tak może być dla niego krzywdzące. Samym słowem nie da się złamać człowiekowi ręki, ale namawiając go do tego, żeby spróbowałPodłożyć rękę na asfalcie pod przejeżdżający samochód już może wyrządzić mu krzywdę. Oczywiście jest aspekt tego, że człowiek ponosi odpowiedzialność za swoje czyny, że nikt go nie zmusił, nikt mu nie przystawił pistoletu.
Natomiast znowu wrócę do tematu Internetu. Audycje, które robimy, są wrzucone na YouTube'a. Audycje te może odsłuchać każdy. Może odsłuchać małe dziecko na smartfonie, chociaż pewnie tematyka mocno je nie zainteresuje. Natomiast nie mamy żadnej gwarancji kto i kiedy odsłucha to, o czym dzisiaj mówimy. I tylko i wyłącznie, kochani, o to chodzi. O świadomość. Ponieważ mamy prawie godzinę 21:00, więc chyba tematu miłości nie będę zaczynał, bo to jest fajny temat, to jest długi temat. To jest w ogóle super temat. Natomiast zarzucę pytanko i prośbę o przemyślenie, czym jest miłość.
Tak jak wam powiedziałem o malutkich dzieciaczkach, o tym, jak na początku swojego życia każdy z nas kierował się duszą, kierował się miłością. Może warto sobie sięgnąć pamięcią, jeżeli ktoś potrafi. Natomiast jeżeli ktoś nie potrafi, zawsze może spróbować. Na przykładzie malutkich dzieci widać wyraźnie, czym tak naprawdę jest miłość, patrząc na zachowania rodziców. Oczywiście mówię tutaj o większości rodziców. Nie mówię tu o przypadkach, które nazywamy patologicznymi czy marginalnymi. Większość rodziców, większość dorosłych w momencie, kiedy pojawia się malutki człowieczek na ziemi w ich życiu, chce tylko jednego. Chce, aby temu dziecku było jak najlepiej. W zasadzie w ten sposób poznaliście moje zdanie na temat tego, czym jest miłość. Oczywiście nie będę wam nic sugerował.
Mam nadzieję, że będzie okazja w następnej audycji do tego wrócić. Odezwała się do mnie czytelniczka mojej książki. Notabene być może nas nawet dzisiaj słucha, bo trafiła na książkę poprzez audycję w Radiu Paranormalium, więc wymierne skutki prowadzenia audycji już są. Od kilku dni prowadzimy dość fajną, ciekawą korespondencję. O szczegółach nie będę mówił. Natomiast moje samopoczucie jako autora bardzo urosło po tej korespondencji. Jeżeli słuchaczka, czytelniczka jest dzisiaj w naszym gronie, to serdecznie ją pozdrawiam i dziękuję za te wszystkie miłe, ciepłe i fajne słowa. Natomiast rozmawialiśmy między innymi o OBE, całkiem prywatnie. Ja tego wątku nie będę poruszał. Ona zresztą zauważyła, że w moich audycjach ten temat prawie się nie pojawia i prawie nie mówię o swoich własnych doświadczeniach z tym związanych, ponieważ tak jak jej powiedziałem, uważam tę tematykę też za pewnego rodzaju sferę bardzo intymną i bardzo osobistą.
I o tym nie będę mówił. Natomiast jeszcze mówiąc o dzieciaczkach i o tym, jak miłość płynąca z duszy wygląda w praktyce. Ci, którzy nie wiedzą, pewnie się zaraz dowiedzą. Miałem możliwość przez 24 lata obserwowaniaCzłowieka, który był pozbawiony podświadomości. Oczywiście mam tutaj na myśli swojego własnego syna, który zresztą notabene dwa dni temu obchodziłby swoje 25. urodziny, a naprawdę w sierpniu obchodził pierwszą rocznicę swojej śmierci. On zachorował, jak miał pięć miesięcy. Czyli to był ten etap, kiedy jeszcze podświadomość nie była zbudowana. To były pierwsze kilka miesięcy komunikowania się w ogóle z życiem na Ziemi. W związku z jego chorobą jego mózg przestał tworzyć podświadomość.
Przede wszystkim dlatego, że nie widział, na skutek urazu mózgu stracił wzrok, więc stracił podstawowe źródło docierania informacji, czyli nie widział. I 24 lata, kiedy on tak naprawdę w swoim życiu nie miał podświadomości. Kochani, uwierzcie mi, to jest też doświadczenie, które ja sobie uświadomiłem dość późno, że tak naprawdę obcuję z człowiekiem, który nie ma podświadomości, który w swoim życiu kieruje się miłością, kieruje się duszą, ponieważ ten kontakt nie został wyparty przez budującą się podświadomość. I uwierzcie mi, że Marcinek aż do swojej śmierci był bardzo pogodnym dzieckiem, rzekłbym nawet radosnym. Wbrew logice, wbrew jego chorobie, wbrew jego upośledzeniu, wbrew jego ograniczeniom był bardzo pogodnym dzieckiem. W momencie kiedy nic fizycznie mu nie dolegało, on po prostu był w swoim świecie, natomiast w bardzo radosnym świecie. Ponieważ nie mówił, nie było z nim żadnego kontaktu, nie wiem tak na 100%, jakie obrazy, co on, że tak powiem, w swoich emocjach, co tam się pojawiało. Nie mam zielonego pojęcia. Natomiast były momenty, kiedy on po prostu bardzo szeroko się uśmiechał. Zupełnie jakby był w innym świecie.
Dziecko, które całe 24 lata swojego życia przeleżało w łóżku. Nigdy nie stanął na nogi, nigdy nie siedział. Przeleżał w łóżku. Tak działa miłość, która płynie z duszy. Miłość, która też dodaje jakiejś w ogóle energii, siły nie do podrobienia, nie do zdobycia. Tak właśnie działa miłość, ta w sumie taka, którą nazywamy bezwarunkową. I on tą swoją bezwarunkową miłość okazywał przez 24 lata swojego życia. Zobaczcie, co czyni z naszym życiem podświadomość. Lęk, strach, obawy, oczekiwania i całe mnóstwo nacisków i presji, które wynikają z naszej podświadomości. No dobrze, kochani, rozgadałem się jak zwykle.
W następnym odcinku to będzie już tylko kwadrans oczami bobasa, a nie 45 minut. I jeżeli nic oczywiście się w waszych prośbach, w waszych oczekiwaniach nie pojawi, to z przyjemnością, z radością wrócę do tematu miłości i już się tak naprawdę nie mogę doczekać następnej audycji. Za dzisiejszą wam, kochani, bardzo dziękuję. Cieszę się, że wróciliśmy do tego trybu cotygodniowego, a nie z przerwami. Także internet działa, więc jestem dobrej myśli, że będziemy mogli te audycje już bez żadnych zakłóceń robić codziennie. Także kochani, za dzisiaj wam bardzo dziękuję. I cóż, trzymajcie się ciepło. Wszystkiego dobrego, piękny tydzień przed nami. Korzystajcie z pięknej złotej polskiej jesieni i do usłyszenia za tydzień. A jaA ja odpalę te komentarze i zobaczymy co tam się-
[54:42] - Mamy tutaj dzisiaj tylko na razie jeden komentarz od MrsTreehouse: „Jesteśmy, ale zasłuchani”.
[54:52] - No to w takim razie nie odpalam komentarzy. Kochani, mam nadzieję, że może polaśnie.
[55:02] - Dzisiaj jakaś taka dziwna posucha. Nie wiem, coś tam słuchaczy wywiało albo po prostu czekają, aż audycja się... Coś się musi stać, że dzisiaj słuchaczy na czatach po prostu nie ma. Nie ma ani wiadomości na czacie, ani wiadomości w SMS-ie, mimo że wszystko gra i buczy.
[55:20] - Może właśnie słuchacze się zasłuchali.
[55:27] - A może? Tak sobie myślę, że może warto byłoby jednak coś z tym tematem miłości dzisiaj pociągnąć.
[55:38] - Tak, żeby troszeczkę tutaj ożywić towarzystwo. No dobrze, panie Marku, to w takim razie ja mam prośbę. Cztery minutki przerwy?
[55:49] - Mam przygotowany akurat taki utwór, który mniej więcej tyle trwa. Cztery, pięć minut.
[55:55] - To cztery minutki przerwy, może się towarzystwo troszeczkę na czacie obudzi, a jak nie, to pociągnę temat miłości z przyjemnością.
[56:08] - Dobrze. To w takim razie robimy na antenie Radia Paranormalium kilka minut przerwy i za chwilę powracamy do państwa, do audycji „Świat oczami duszy”. Tutaj przygotowałem taki utwór duetu, który się ostatnio bardzo na czacie spodobał. Jon and Vangelis. Duet, który wydał kilka albumów studyjnych. To jest akurat utwór z demówki, z której utwory nie ukazały się oficjalnie. Utwór zatytułowany „Distant Center” na antenie Radia Paranormalium. Do audycji „Świat oczami duszy” wracamy już za chwilę. „Świat oczami duszy”. Audycja o świadomości na żywo.
Zaprasza Sławomir Bączkowski. I wracamy po krótkiej przerwie muzycznej. Panie Sławku, ja wiedziałem, że to jeszcze nie koniec, że dopiero wysyp komentarzy przed nami. No i się Ghost rozpisał na jednym z naszych czatów. Wszystko panu przesyłam, ale widzę, że jeszcze znowu coś napisał, to muszę to skopiować i wysłać. Także pan Sławek Bączkowski będzie tutaj odpalał powoli Messengera, zapoznawał się z treścią wiadomości na czatach, głównie tych od Ghosta, a ja w międzyczasie podam kontakty do Radia Paranormalium. Można dzwonić, można pisać. Nasz numer telefonu toNumer telefonu to oczywiście stacjonarny 32 746 00 08. Ale taki główny numer, pod którym można się dodzwonić do audycji to 530 620 493. Można pod tym numerem oczywiście również wysyłać SMS-y, bo to jest numer komórkowy.
Tak więc jeszcze raz 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na GG pod numerem 36 08 80 02. Czekamy także na państwa komentarze na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Świata Oczami Duszy, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Dodam jeszcze tylko, że Radio Paranormalium posiada także konto na Twitterze pod nikiem @Rparanormalium. Twitter niestety strasznie ucina, wymusza krótkie loginy, także jest @Rparanormalium oraz na Instagramie radioparanormalium pisane razem. Radio Paranormalium. A pan Sławek czyta i czyta.
Trochę się Ghost rozpisał.
[01:02:23] - Jak zwykle. Ale jakiś czas go nie było, więc z radością go witam.
[01:02:33] - Odrabia.
[01:02:35] - Mam nadzieję, że z radością, bo jeszcze nie czytałem komentarzy, ale zawsze sporo wnosił do naszych audycji. Tutaj zacznę. Misistrichos: „Faktycznie jesteśmy, ale zasłuchani”. Ghost się przywitał i pyta, czy zdąży zadać jakieś pytanie. Tak, zdążysz. Magdalena też pisze, że słucha. Pozdrawiamy Magdalenę. Piesariusz pisze, że biomet niekorzystny dzisiaj, więc być może dlatego tak mało komentarzy. No i mamy już tutaj Ghosta. „Skoro omawia pan w audycji zaproponowany przeze mnie temat, pozwolę sobie dołączyć do rozmowy.
Na początek zapytam. Mam nadzieję, panie Sławku, że nie przeszkadza panu moja anonimowość. Zdaję sobie sprawę z zagrożeń, jakie mogą płynąć z internetu, dlatego wolę anonimowy pozostać. Skoro jestem anonimowy, mogę sobie pozwolić na pewne wydarzenia z mojego prywatnego życia, z którymi już do tej pory się podzieliłem w ramach tej audycji. Dlatego też, panie Sławku, spokojnie może pan używać w tej audycji mojego nicka, bo skoro coś piszę publicznie, to znaczy, że zgadzam się na mówienie o tym i czekam na przemyślenia innych osób, których dany temat dotyczy”. I okej. Kochani, mówię, żebyśmy mieli jasność. Moja poprzednia czy dzisiejsza wypowiedź nie służyła temu, żebyście nie komentowali, żebyście się tutaj obnażyli ze swoimi imionami, nazwiskami, adresami i numerami telefonów. To nie taki jest cel. Chodzi mi tylko o to, żeby mieć świadomość, że słowo rzucone w internet nie ginie.
I mieć świadomość tego, że może je przeczytać każdy i nigdy nie wiemy, kto przeczyta i jakie wnioski z tego wysnuje. Więc dzielenie się swoimi przemyśleniami, swoimi odczuciami, tym, co tam gdzieś w głowie i w emocjach siedzi jest okej. Natomiast chodzi mi tylko i wyłącznie do namawiania ludzi do robienia bądź nierobienia pewnych rzeczy. Tylko i wyłącznie, że trzeba to jakby rozgraniczyć. I też właśnie to, o czym powiedziałem. O tym, co w internecie jest też plagą, czyli hejt. Można komuś zniszczyć życie, emocje, można komuś zepsuć humor, popsuć dzień tylko dlatego, że ma się gorszy, nie ponosząc z tego tytułu żadnej odpowiedzialności. To, co wspomniałem. Kiedyś, żeby kogoś obrazić, trzeba było stanąć z nim oko w oko i ryzykować to, że się dostanie w mordę. W tej chwili można obrażać człowieka, chowając się za anonimowością i robiąc sobie po prostu z tego frajdę.
I ja się po prostu z tym i wyłącznie tylko z tym nie zgadzam. „W temacie dzieci, w kąciku bobasa różne osoby mogłyby się naprawdę powymieniać ciekawymi spostrzeżeniami z życia ich dzieci. A pan Sławek zawsze może coś dołożyć od siebie. Dlatego zachęcam innych słuchaczy. Zastanawiałem się, czy zadać to pytanie, ale niech będzie. W końcu pytanie dotyczące reinkarnacji. Panie Sławku, w maju zeszłego roku zmarła moja mama. Zmarła mama mojej żony po ciężkiej chorobie. Rok później, czyli w maju tego roku urodziła się moja córeczka. Czy jest możliwe, że dusza mamy zdążyła zagościć w ciele naszej córeczki?
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wcale nie musiało się tak stać, ale mogę się sugerowaćTylko pana audycją. Drogi goście. Nie sądzę. Powiem tak: nie sądzę, ponieważ tak jak podawałem ten pierwszy i w zasadzie najbardziej znany przykład hinduskiej dziewczynki, tej Devi Shanti z początku XX wieku. To był pierwszy przypadek, kiedy naukowcy się nad tym pochylili i stąd może było głośno na ten temat. Takie sytuacje, kiedy pojawiamy się na Ziemi jeszcze za życia osób, z którymi byliśmy bardzo mocno emocjonalnie związani, jeszcze nie daj Bóg, posiadając pamięć poprzedniego wcielenia, może spowodować bardzo dużo zamieszania. Weźmy pod uwagę to, że gdyby mama twojej żony pamiętała, że była mamą twojej żony, a teraz miałaby wcielić się w postać swojej własnej córki, nawet z ziemskiego punktu widzenia jest to sytuacja trudna do ogarnięcia. Z duchowego punktu widzenia nie ma z tym żadnego problemu. Natomiast w momencie, kiedy ta pamięć poprzedniego wcielenia nie jest zatarta, a w przypadku, kiedy pojawiamy się w życiu ludzi, z którymi byliśmy niedawno bardzo mocno związani emocjonalnie, może spowodować niekoniecznie pożądane skutki. Ja tutaj poruszę temat, który być może też wzbudzi jakieś emocje.
Natomiast to, o czym się też coraz częściej, coraz głośniej mówi, to jest temat ludzi, którzy nie zgadzają się ze swoją aktualną płcią, czyli są mężczyzną, a czują się kobietą. Ja takich przypadków w swoim otoczeniu mam trzy albo cztery. Powodów może być wiele, ale jednym z nich może być właśnie to, że pamięć poprzedniego wcielenia, czyli na przykład: byłem kobietą, teraz inkarnuję się w ciele mężczyzny, ale jednocześnie coś mi tutaj nie gra. Wewnętrznie czuję się kobietą cały czas, funkcjonuje we mnie pamięć poprzedniego wcielenia. Więc problemy tożsamości płciowej może mieć wiele powodów, natomiast tak naprawdę większości z nich dopatrywałbym się w świecie duchowym. Że zrozumienie tego doświadczenia, przez jakie przechodzę, mogłoby też wielu osobom, które są w takiej sytuacji, przynieść wiele ulgi. Jednym z aspektów jest na pewno to, że takie przypadki uczą tolerancji. Też pokazują, że tak naprawdę płeć nie ma żadnego znaczenia, ponieważ my w swoich inkarnacjach byliśmy i kobietami, i mężczyznami, więc z duchowego punktu widzenia poznanie też tych aspektów z punktu widzenia mężczyzny i kobiety też ma duże znaczenie. Więc z punktu widzenia duchowego to nie jest jakiś kłopot. I na pewno jednym z aspektów jest uczenie tolerancji.
Ale myślę, że wytłumaczenie, że gros z tych osób, które się z takimi problemami boryka, gdyby wzięło pod uwagę aspekt reinkarnacji, zjawisko reinkarnacji, może łatwiej by im było zrozumieć sytuację, w jakiej się znaleźli i być może wyciągnąć właściwe wnioski. Bo nie zawsze na przykład zmiana płci jest właściwym rozwiązaniem. Być może, tak jak mówiłem, będąc w poprzednim wcieleniu złym mężczyzną krzywdzącym na przykład kobiety, dostajemy teraz możliwość zobaczenia, jak to jest, kiedy jesteśmy na przykład kobietą i poznajemy tą sytuację z drugiej strony. Ale tych możliwości jest mnóstwo, więc myślę, że uświadomienie ludzi czy pomoc w zrozumieniu im procesu reinkarnacji i całej ewolucjiI tego rozwoju świadomości wielu osobom myślę, że przyniosłoby ulgę, ale to oczywiście tylko pewnie moje zdanie. Natomiast odpowiadając na pytanie ghosta: nie sądzę. Nie sądzę, goście, żeby tu nastąpiła taka sytuacja. I teraz następny post. Ghost: „Moja córeczka jutro kończy pięć miesięcy. Jest bardzo żywym, głośnym i wesołym bliźniakiem. Ma bardzo fajny horoskop.
Moja żona mówi, że sama chciałaby taki mieć. Nawiązując w każdym razie do inkarnacji tej mamy oraz tej ciężkiej, rzadkiej choroby, zastanawiam się tylko, czy może mieć w razie czego jakiś związek, jakąś kontynuację lub coś w tym stylu. Może nie powinienem tak myśleć, ale to chyba wynika z troski rodzica. Jakaś tam już wiedza i głupie myśli”. To znaczy tak, drogi gościu. Zastanawiam się, co ci powiedzieć. Czy najlepiej prawdę. Natomiast jeżeli to jest tylko jakaś luźna, niczym niepowtarzająca się myśl bądź przeczucie, to faktycznie potraktuj to jako troskę po prostu rodzica. Wiedz jedno: jeżeli twoja córeczka kochana, najukochańsza, jak wnioskuję z twoich wpisów, nie wybrała sobie jakiegoś przykrego doświadczenia, to bez względu na to, czy inkarnowała się tam twoja teściowa, czy nie, możesz być o to spokojny. Czego oczywiście jako prowadzący audycję oraz rodzic z całego serca ci życzę.
„Jeszcze takie pytanie, czy w takim małym dziecku można już dostrzec, jaki poziom duszy to dziecko posiada? Czy to młoda, dojrzała dusza?” Nie, w takim młodym dziecku nie. W takim młodym dziecku nie. Przede wszystkim dziecko musi wysyłać jakieś sygnały. Czyli musi wykazywać jakieś zainteresowania, kształtować jakieś poglądy, które być może nie zawsze pasują do wieku. Więc myślę, że te pierwsze dwa latka możesz się nad tym nie zastanawiać. Poza tym tak naprawdę do 20. roku życia dusza aż tak bardzo pozwala człowiekowi zdobywać doświadczenie, uczyć się. Chociaż u mnie te symptomy pojawiły się dość szybko, bo już podobno gdzieś tam w okolicach szóstego roku życia. Wcześniejszych nie pamiętam, ale myślę, że dwa lata możesz sobie spokojnie dać spokój i bardziej skoncentrować się na tym, żeby pozwolić budować dziecku podświadomość w sposób neutralny i przyjazny, i jak najbardziej zgodny z tym, co w tej chwili w jej emocjach się dzieje, czyli jak najbardziej w zgodzie z miłością.
Ghost pisze jeszcze: „Tak w ogóle to bardzo ciekawe zjawisko obserwować rozwój takiego małego dziecka. Jak to pan Sławek mówi, patrzeć, jak rozwija swoją podświadomość. No i oczywiście wielka odpowiedzialność dla rodziców, aby jej podświadomość jak najlepiej ukształtować. Za tym będzie się działo”. I tutaj poruszę taki absurd, taki paradoks z punktu widzenia ludzkiego. Jak najlepiej ukształtować podświadomość? To miało się pojawić przy temacie miłości, ale skoro jest komentarz, to pojawi się cząstkowo też i teraz. Co to znaczy jak najlepiej? Bo to jest fajne. Co to znaczy jak najlepiej?
Jak najlepiej dla kogo? Pamiętajcie, kochani, że dusza wybiera sobie otoczenie odpowiednie dla jej celu, jaki sobie na to życie wybrała. Celu w sensie doświadczeń, jakich będzie chciała doświadczyć. Więc tak naprawdę z jakiegoś powodu wybrała was, czyli mnie czy ciebie, drogi goście. I za specjalne takie majstrowanieWcale nie ma najmniejszego sensu. Ja oczywiście nie zakładam, że tu jest taka sytuacja, ale jeżeli dziecko wybiera sobie afrykańską wioskę na miejsce, w którym chce się inkarnować, to robi to z jakiegoś powodu. Jeżeli dusza chce się inkarnować jako dziecko w rodzinie wojowników syryjskich to z jakiegoś powodu. Jeżeli dusza chce się inkarnować w rodzinie patologicznej to z jakiegoś powodu. Więc jeżeli wybrała was na swoich rodziców, to też z jakiegoś powodu. Jeszcze wrócę do tematu wieku tej duszy.
Najczęściej jest tak, że świadomość duszy, która się pojawia w waszym otoczeniu w formie waszego dziecka, jest najczęściej na tym samym poziomie co świadomość jednego z rodziców. Więc u dziewczynek często obserwuję, że jest to ten sam poziom co matki, aczkolwiek znam wyjątki od tego, więc nie ma takiej zasady. Natomiast w większości wypadków, które zaobserwowałem, jest to świadomość podobna do świadomości, w przypadku dziewczynek, matki. Ale to nie jest norma. Maurycy Frankowski: „Jak można wpłynąć na podświadomość, żeby przestała sabotować i pomogła realizować cele życiowe?” Mój drogi, bardzo fajnie, że o tym powiedziałeś, bo to jest temat, którym się zajmuję, chcę się zajmować i chcę się też w tym kierunku rozwijać, aby móc tą podświadomość skutecznie transformować. Ja lubię to określenie: transformować. Tu sposobów i możliwości jest wiele. Są takie dwa podstawowe, bo tak działa podświadomość, które znam. To jest jeden, czyli terapia szokowa. Czyli dochodzimy do takiego momentu, że albo coś nas łamie, bądź doprowadzamy się do kresu wytrzymałości w swoim uporze podświadomościowym i wtedy robimy to „pstryk” i obracamy swoje życie, poglądy i przekonania o 180 stopni.
Albo ta najczęściej stosowana metoda to jest powtarzalność, bo każdy wzorzec, który jest w naszej podświadomości zapisywany jest związany z bardzo silnymi emocjami. Jeżeli chcemy ten wzorzec zamienić na inny, to też powinniśmy zastosować podobny ładunek emocjonalny. Wtedy to następuje bardzo szybko. Druga zasada działania podświadomości jest taka, że ten wzorzec, jeżeli jest silny, decyduje o naszych reakcjach. On się w naszym życiu pojawiał już wielokroć, więc żeby go zamienić, wielokroć trzeba zrobić coś zupełnie innego. Chociaż jest taka teoria, że jeżeli bardzo nam na tym zależy, zresztą to nie jest teoria, to jest praktyka, jeżeli bardzo nam na tym zależy, to wystarczy trzy razy. To jest przykład z zapałkami. Z zapałkami już w tej chwili nie, ale kiedyś zapałki służyły przede wszystkim podpalaniu gazu albo podpalaniu papieru w kuchni węglowej, żeby rozpalić ogień. Zapałki zawsze leżały w tym samym miejscu. Jeżeli te zapałki przełożymy w inne miejsce, to następnego dnia, po przełożeniu, pierwszym odruchem naszej podświadomości będzie sięgnięcie w tamto miejsce, gdzie zawsze zapałki leżały.
Drugiego dnia być może jeszcze odruchowo będziemy chcieli ich szukać w tamtym miejscu, natomiast trzeciego dnia już wzorzec podświadomości zostanie zastąpiony i sięgniemy już w to nowe miejsce. Ja mówię dwa, trzy, cztery dni, w zależności od naszych chęci. Więc jeżeli jest potrzeba, to ten proces trwa krócej. Kolejną metodą taką, żeby zmniejszyć wpływ podświadomości na nasze reakcje, jest rozwój świadomości.Czyli tak jak na początku naszego życia nasza świadomość, czyli działanie naszej duszy zostało zastępowane wzorcami podświadomości, aż podświadomość przejęła władzę nad naszymi reakcjami, tak można ten proces odwrócić. Czyli poprzez rozwój świadomości zmniejszać wpływ podświadomości na nasze reakcje. Tych metod jest kilka. Znam kilka, ale szukam takiej, która byłaby łatwa, miła i przyjemna. Może nawet nie szukam, pracuję nad nią. Powiem tak, bo to już nawet nie jest poszukiwanie. Pomysł jest, próby jakieś są czynione, więc być może będę w stanie zaproponować coś takiego, co będzie już konkretne.
„Głos, proszę sobie ze mnie nie żartować”. A czemuż by nie? I tak nie zadam wszystkich pytań, jakie bym chciał. Za mało czasu, za dużo pisania. Może kiedyś znajdę na to czas. Może mój bobas i inne moje sprawy pozwolą mi na to. A tak w ogóle temat bobasa można też całkiem fajnie rozwinąć co do przyszłości jego i jego duszy. „Myślałem o mamie żony i córce, bo czasami jest mowa o tym, że dusze lubią wracać w to samo środowisko, w taką samą rodzinę. Chyba że w rodzinę nie. Uff, to mi ulżyło.
Akurat w moim przypadku byłoby to przejście z duszy kobiety do duszy kobiety. Ale mam nadzieję, że ma pan rację w tym, co wcześniej powiedział”. Chciałem powiedzieć, że nie mam takiej mocy, ale w zasadzie to mam, tak samo jak każdy z nas. Natomiast nigdy tego nie robiłem, żeby to zweryfikować. W sensie takiego kontaktu z inną świadomością. Ale ja myślę, że przynajmniej ty jesteś na tyle świadomością rozwiniętą, że dostrzeżesz, jeżeli będą jakieś sytuacje, które by wskazywały na to, że to jest mama twojej żony, że będziecie to czuli. Wszystko jest tak naprawdę kwestią tego, czego twoja teściowa nie dokończyła tutaj bądź na jakim etapie rozwoju swojej świadomości zakończyła życie. Bo być może jeżeli będzie potrzebowała jakiejś powtórki z rozrywki, to też być może wybierze podobne otoczenie, okoliczności. Tu wszystko jest w jej decyzji. „Okej, panie Sławku, rozumiem.
To zresztą taki z tych cięższych tematów, jeśli chodzi o choroby i inkarnacje z tym związane. Odpowiadam panu, że nie mam z tym jakichś złych przeczuć czy częstych myśli. To raczej wynika z wiedzy w tym temacie i pewnym połączeniu możliwych faktów. Więc jestem zatem dobrej myśli”. No i bardzo dobrze. Jak to mawiają, odrobina optymizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła. A jeżeli jest wiara, jest optymizm, są pozytywne intencje, to znaczy, że będzie dobrze. I tu jeszcze jeden: „To jak najlepiej napisałem tak na szybko, bo zabrakło mi słów. Zdaję sobie sprawę, że to ona tak naprawdę będzie sama sobie kształtować tę podświadomość. Chodzi mi bardziej o to, że my rodzice mamy na nią wpływ teraz na początku i że ona będzie brała z nas przykład na początku”.
No i dokładnie o to chodzi, bo na początku życia tylko i wyłącznie otoczenie kształtuje podświadomość. Podświadomość, którą później wnosi się ze sobą w otoczenie i testuje się na innych. I w zależności od tego, jakie będą reakcje otoczenia, taki będzie rozwój tej podświadomości. Aczkolwiek jak wiecie ci, którzy mają dzieci, to ten charakter dziecka, czyli ta podświadomość, te reakcje są już widoczne tak naprawdę od początku życia dziecka. A już w wieku tych dwóch, trzech lat zaczyna być widać, jakie informacje i jakie wzorce wykształciliśmy w dziecku, jakie informacje przekazaliśmy dziecku, jakie wzory do naśladowania. Bo to już widać po dwóch, trzech latach. Już wtedy dziecko zaczyna miećMieć charakter. U swojej nastoletniej córki zaobserwowałem sposób mówienia z takim samym przekonaniem jak ja. Z taką pewnością siebie i z takim przekonaniem. Mówię: „Cóciu, dokładnie naśladujesz mnie”.
To często rodziców wkurza, że dziecko jest zarozumiałe. Każda rzecz, którą widzimy w dziecku, jest w którymś z rodziców i dlatego nas tak bardzo często wkurza, ponieważ dziecko dokładnie naśladuje to, co rodzice. Wtedy, rozmawiając z nią, mówię: „Słuchaj, w przeciwieństwie do mnie, ty nie masz jeszcze moralnego prawa, przede wszystkim dlatego, że nie masz wiedzy i nie masz doświadczeń, które mam ja, żeby w ten sposób mówić. W twoich ustach brzmi to dziwnie”. Oczywiście były rozmowy, ale to już z nastoletnim dzieckiem. Tak właśnie działa mechanizm naśladownictwa przez dzieci. Zwróćcie uwagę, że dzieci malutkie potrafią wykonywać jakieś postawy, pozycje, układają ręce, układają usta, przekrzywiają głowę. Zwróćcie uwagę, to się dzieje już od bardzo wczesnych lat. Naśladują. Najczęściej córki naśladują mamy, natomiast chłopcy naśladują ojców.
Jakoś tak. Jakaś solidarność hormonów jest. W okolicach drugiego, trzeciego roku życia, kiedy dziecko zaczyna się już komunikować z otoczeniem, pokazuje swój charakter i to, czego się nauczyło od rodziców. To jest naprawdę bardzo fajny etap w życiu dziecka, ale też i w życiu dorosłych. Kochani, jak widać na załączonym obrazku-
[01:34:00] - Jak widać na załączonym obrazku Ghost jeszcze coś napisał.
[01:34:05] - Ghost, okej. Jakieś spostrzeżenia à propos mojej córeczki postaram się napisać pod następną audycją na YouTubie. Teraz nie będę przeciągał już tego tematu. Tym bardziej że chyba temat nie leży innym, gdyż nie widzę innych komentarzy. Gdyby jednak ktoś miał jakieś ciekawe spostrzeżenia w temacie dzieci, to zapraszam do pisania pod audycją. Z miłą chęcią przeczytam i może dowiem się nowych, ciekawych rzeczy o dzieciach, które będę mógł przekazać mojej córeczce. Tego oczywiście ci z całego serca życzę. Natomiast dzisiaj ogólnie jest temat lipy komentarzy, więc nie miej wyrzutów sumienia. W dużej mierze dałeś mi temat do pogadania, bo pozostali słuchacze dzisiaj postanowili ogłosić strajk komentarzowy. Mnie ten temat bardzo żywo interesuje ze względu na proces powstawania podświadomości.
To jest naprawdę coś, nad czym warto się pochylić. Chociażby po to, żeby zrozumieć samych siebie. Żeby patrząc na takiego małego człowieczka, zobaczyć, jak on jest po urodzeniu tabulą rasą, taką samą jak byliśmy my. Jak bardzo staje się podobny do nas. Analogicznie rzecz biorąc wiadomo, że nas też ktoś wcześniej musiał ukształtować. To jest bardzo fajny moment na to, żeby obserwując małe dziecko, zrozumieć, że to nie tylko ono podlega temu mechanizmowi. Każdy człowiek, ty, ja, on, ona. My też temu procesowi podlegamy i podlegaliśmy, tylko że kilkadziesiąt lat wcześniej. Nie koncentrujcie się tylko na obserwowaniu dziecka, bo obserwacja dziecka ma służyć tak naprawdę zawsze temu samemu. Po to są te audycje, żeby zrozumieć samego siebie.
Czego oczywiście wam i sobie z całego serca życzę. Nie przeciągając już, panie Marku, podziękuję Ghostowi za jego aktywność. Oczywiście wszystkim słuchaczom, którzy w takiej czy w innej formie wzięli dzisiaj udział w audycji.Oczywiście w przyszłej audycji kwadrat Bobasa, czyli jak powstaje podświadomość, a później z przyjemnością wrócę, znaczy nie wrócę, bo nawet nie zacząłem, ale z przyjemnością poruszę temat szczęścia. Oczywiście zadaję pracę domową. Czym dla was jest szczęście? Jak byście to zdefiniowali? Porozmawiamy sobie o tym za tydzień. Na dzisiaj dziękuję wam kochani. Dziękuję panu Markowi jak zawsze. Trzymajcie się cieplutko, uważajcie na siebie i do usłyszenia za tydzień.
[01:38:02] - Mówi do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie zachęcamy do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube, kanału o takim samym tytule jak nasza audycja „Świat oczami duszy”. Zachęcamy także do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Przypomnę tylko jeszcze, że pan Sławek także, podobnie jak Radio Paranormalium, ma swój profil na Facebooku, oficjalny fanpage również o nazwie „Świat oczami duszy”. Tak więc zachęcamy do polajkowania i do śledzenia, co tam pan Sławek-
[01:38:41] - Panie Marku, czy można jest podtytuł książki „Czy można oszukać przeznaczenie?”
[01:38:47] - Aha, czyli „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Zachęcamy do polajkowania i do śledzenia, co pan Sławek tam na fanpage'u publikuje. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień. Oczywiście na antenie Radia Paranormalium w poniedziałek o 20.00, oczywiście na żywo. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.