[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie mili słuchacze, miłe słuchaczki. Dobra wiadomość na dzisiaj jest taka, że właściwie dwie dobre wiadomości. Zakończyła się wczoraj kampania wyborcza, więc przez najbliższe kilka miesięcy miejmy nadzieję odpoczniemy trochę od tej polityki. A druga wiadomość, jeszcze lepsza właściwie jest taka, że pan Sławek dzisiaj ma stabilne połączenie z Internetem. Coś tam ponaprawiali panowie technicy, także dzisiaj się normalnie z panem Sławkiem Bączkowskim słyszymy w audycji „Świat oczami duszy”. Audycji w całości poświęconej meandrom świadomości. Dobry wieczór panie Sławku.
[01:02] - Dobry wieczór panie Marku. Witam was kochani po przerwie.
[01:06] - Przy mikrofonie za sterami technicznymi jak zawsze Marek Sęk "Ivellios". Zanim przekażę głos panu Sławkowi Bączkowskiemu, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Numer telefonu, będzie można oczywiście dzisiaj dzwonić po tej głównej części jak zawsze, w której pan Sławek, później pan Sławek po tej głównej części będzie czytał komentarze. Będziemy odbierać telefony. Będzie można wtedy dzwonić, ale numer telefonu warto zapisać sobie już teraz, bowiem służy również do odbierania SMS-ów jak najbardziej. 530 620 493, 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02, 36 08 80 02. Można także nas spotkać na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i Świata oczami duszy, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata.
A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:27] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo serdecznie. Mam nadzieję, że mimo tej przerwy spotykamy się tutaj w jakimś gronie, nie tylko z panem Markiem. Dziękuję wam za wyrozumiałość i za cierpliwość. To były takie trochę rzeczy niezależne ode mnie, ale miejmy nadzieję, że wszystko już wróci na właściwe tory i spokojnie będziemy mogli te nadchodzące, mam nadzieję nie aż tak szybko, długie jesienne i zimowe wieczory poniedziałkowe spędzać razem ku wzajemnej i obopólnej radości i mam nadzieję przyjemności. I też z jakąś tam korzyścią również dla was, bo ja swoje korzyści czerpię z każdej audycji, z każdego spotkania z wami. W sumie tak się powiem szczerze miałem w zeszłym tygodniu trochę dylematów, że miało być, a jednak się nie udało. Tam też pana Marka trochę zostawiłem bez żadnych kontaktów, bo jeszcze się nałożyła jakaś tam awaria. Ale z drugiej strony powiem wam szczerze tak dzisiaj, zastanawiając się nad tym, o czym w pierwszej kolejności chciałbym z wami porozmawiać, pomyślałem, że fajny moment, bo witam was w nowej, starej rzeczywistości. Mam na myśli tutaj oczywiście kwestię wyborów, wyborów parlamentarnych, którą mamy za sobą.
I na pewno nie będę poruszał tematów politycznych, ponieważ w całości świadomość, dusza jest jakby ponadpolityczna. Natomiast na co warto zwrócić uwagę, to na to, że obserwując chociażby politykę w Polsce, politykę zwłaszcza na świecie, można zauważyć, jak zmienia się świadomość ludzi, ludzkości, społeczeństw. Po tych zmianach politycznych widać właśnie, jak zmienia się świadomość ludzi i jak zmieniają się ich zapotrzebowania i potrzeby też. I też sama świadomość. Więc oczywiście nie namawiam was do zajmowania się polityką, chyba że ktoś czuje taką wewnętrzną potrzebę. Natomiast korzystając z tego, że mamy tutaj nowe otwarcie, nowe, stare otwarcie, to chciałem dzisiaj z wami porozmawiać właśnie o zmianach. Nie zmianach w polityce, tylko zmianach takich nudnych zmian, czyli takich zmianach, których każdy z nas oczekuje bądź próbuje dokonać w swoim życiu. Mówię nudnych, bo to, że nie było audycji, to nie znaczy, że ja całkowicie przestałem się interesować tym, co się dzieje. I czytając, mając Internet, czytając jeden z komentarzy pod swoją audycją, nie pod audycją, tylko pod swoim tam którymś z filmów naNa YouTubie przeczytałem taki komentarz, że to, co mówię, jest tak nudne, że aż się tego niefajnie słucha. I tak sobie pomyślałem: a jakie ma być?
Że niby co? Że niby mam z tego robić teatr, farsę, kabaret, szukać formy, która będzie inna niż to, co się tak naprawdę w naszym życiu dzieje? Bo tak naprawdę cały ten proces zmian, całe życie jest nudne. My się doszukujemy czasami jakichś tam fajerwerków, jakichś spektakularnych wydarzeń emocjonalnych, ale zwróćcie uwagę, że kiedy one następują, to najczęściej wcale się z nich nie cieszymy, bo przeważnie te rzeczy, które niosą ze sobą duże emocje, są najczęściej właśnie z gatunku tych niefajnych. Więc z jednej strony narzekamy na nudę, mówimy, że to jest wszystko takie nudne, ale z drugiej strony może warto było trochę zacząć tę nudę szanować i doceniać. Ponieważ jeżeli jest nudno, to znaczy, że jest w miarę stabilnie. To znaczy, że nasze życie jest jakoś poukładane. Bo jak na pewno zauważyliście, chociaż zaraz zrobię małą dygresję, wszelkie wymuszane zmiany w naszym zachowaniu, w naszym postępowaniu, w naszym myśleniu są wymuszane negatywnymi i niezbyt przyjemnymi sytuacjami. Zrobię małą dygresję, ponieważ też się ostatnio zastanawiałem, że dzisiaj będę mówił wam o czymś, co stało się udziałem moich ostatnich dwóch, trzech czy czterech tygodni mojego życia. I tak naprawdę dzielę się tym, co obserwuję w swoim własnym życiu, w swoim własnym otoczeniu.
Być może to tylko ja tak mam, więc być może wy w ogóle odbieracie takie sytuacje zupełnie inaczej i najprawdopodobniej tak jest. Zresztą może i dobrze, może i niedobrze, nie wiem. Nie zastanawiałem się nad tym, nie mam do tego jakiegoś emocjonalnego stosunku w sensie dobre, złe. Natomiast chcę, żebyście wiedzieli, że ja nie sprzedaję, nie przekazuję recepty na życie każdego z was, każdego człowieka. Ja dzielę się po prostu z wami tym, co na skutek tego, co dzieje się w moim życiu, działo się w moim życiu, co mi przyszło do głowy, jakie mam pomysły, jakie mam refleksje i jakie mam w związku z tym przemyślenia. Więc po raz kolejny prośba: rzućcie to przez pryzmat samych siebie i nie kupujcie tego jeden do jednego. Bo wszelkie rady, wszelkie rozwiązania, jakie są, internet, media, książki i w ogóle wszystko, co służy temu, żebyśmy się zmieniali, szkolnictwo, edukacja. Nie da się tego przełożyć jeden do jednego z życia jednego człowieka do życia drugiego człowieka. Zawsze to będzie wymagało mniejszych bądź większych modyfikacji, ponieważ każdy z nas jest inny. Ponieważ tak jak wiecie, tak jak rozmawialiśmy, jesteśmy wynikową kilku czynników.
Tak jak mówiłem wam o swoich poszukiwaniach zrozumienia, co tak naprawdę wpływa na to, że ludzie są różni. Ci, którzy nie słuchali tej audycji, to polecam. Pamiętajcie, że my jesteśmy jednostkową i bardzo indywidualną wynikową kilku czynników, które wpływają na naszą tak zwaną osobowość. Więc w związku z tym, że wpływają na naszą osobowość, czyniąc z nas indywidualną istotę, to też wiadomo, że rzeczy, które ktoś, inny człowiek jest w stanie zrobić, my na przykład z jakiegoś powodu nie będziemy tego albo potrafili, albo chcieli, albo umieli zrobić, bądź wcielić w życie. Więc również te moje pomysły, te moje rady potraktujcie jako moje autorefleksje, a nie takie mówienie: zrób tak, jak ja ci mówię. I tyle autorefleksji. O co chodzi z tymi zmianami? W świecie, który my nazywamy rozwojem osobistym, rozwojem duchowym, wszyscy, łącznie ze mną, a raczej nie wyłączając mnie, mówimy o zmianach. Że zmiany są potrzebne, że zmiany są nawet nieuchronne, że zmiany służą rozwojowi. I teraz chciałbym się przyjrzeć razem z wami, w jaki sposóbPróbujemy tych zmian dokonywać.
Oczywiście przeniosę to na różne poziomy, te nasze umowne, na różne poziomy świadomości. I to też może być dla tych, którzy zadają sobie pytanie: w takim razie, na jakim ja jestem poziomie? Na tym umownym poziomie. Może być też wskazówką do autorefleksji na temat właśnie mojego osobistego poziomu rozwoju świadomości. I teraz z moich obserwacji wynika, że te dziecięce świadomości oczekują zmian, ale w otaczającym ich świecie. Czyli nie są zainteresowane zmianami samych siebie. Ich interesuje to, żeby świat wkoło nich zmienił się na taki, który będzie im pasował. Mało tego, są zainteresowane. One wręcz wymagają, by tak się stało. Weźmy na przykład, albo niestety to, co my nazywamy ze społecznego punktu widzenia patologią, czyli próbą zaspokajania swoich własnych potrzeb minimalnym nakładem sił, minimalnym nakładem własnego wysiłku.
Czyli właśnie takie, powiedzmy, ja nie mówię tutaj o rodzinach biednych, bo to jest jakby insza inszość i broń Boże, nie próbujcie tego przypisywać mi, że próbuję to włożyć do jednego worka. Ja mówię o ludziach, którzy z naszego takiego, powiedzmy ziemskiego punktu widzenia są pozbawieni ambicji. My to nazywamy, że brakuje im ambicji, czyli że oni nie chcą wspinać się po drabinach kariery, tylko po prostu chcą zaspokajać swoje własne potrzeby minimalnym nakładem sił własnych. I to są właśnie ludzie, którzy idą do ośrodka pomocy społecznej po zasiłek. I też nie mówię tu o ludziach chorych, nie mówię tu o ludziach niepełnosprawnych. Mówię tu o często zdrowych bykach bądź zdrowych kobietach, które wolą pójść po zasiłek do urzędu, do tego ośrodka pomocy społecznej. Mało tego, zrobić awanturę i powiedzieć, że państwo płaci małe zasiłki, bo mi nie starcza na życie. Bo ja jestem niezadowolony, bo mi brakuje na to, bo mi brakuje na tamto. Więc jeszcze tu bym chciał na to, jeszcze bym chciał na tamto. Rozumiecie?
To jest taka postawa wynikająca z dziecinnej świadomości. Oczywiście znacie rozwiązanie tego problemu, tak? Każdy taki w miarę świadomy człowiek wie, że w pewnym sensie obowiązkiem dorosłego człowieka jest aktywność zawodowa w jakiejkolwiek formie, ale jednak aktywność zawodowa. Czyli najprostszym rozwiązaniem jest co? Znalezienie sobie pracy, która te problemy w pewnym sensie rozwiąże, czyli pozwoli mi żyć na ciutkę lepszym poziomie niż to, co daje mi zasiłek. Natomiast świadomość dziecinna odrzuca takie rozwiązanie. To państwo ma dać większe zasiłki, bo ja chcę. I mówię: nie chcę wchodzić tutaj w politykę, w elektoraty, jakieś tam inne rzeczy, sytuacje polityczne. Pokazuję wam, jak działa świadomość dziecięca. Ja chcę.
Ja będę niezadowolony. Ja będę nieszczęśliwy. Ja będę okazywał swoje niezadowolenie. Ja będę wymuszał na innych, żeby zaspokoili moje potrzeby bez mojego udziału, bez mojej aktywności, bez mojego zaangażowania. Tak działa świadomość dziecięca i ona, ta świadomość dziecięca oczekuje zmian w swoim otoczeniu bez własnego udziału. I nic z tym nie zrobicie. I nie przekonacie, że trzeba inaczej, że można, że powinno się, że są inne sposoby i tak dalej. To są ludzie w myśl tej historii, którą opowiadałem o dzieciach i o tych murzynach, wśród których przebywał mój kolega, którzy po prostu nie chcieli zarobić pieniędzy i pomóc przy rozładowaniu samochodu z mrożonkami, ponieważ oni już dzisiaj jedli. Czyli dzisiaj zaspokoili swoje potrzeby. Zobaczymy, co będzie jutro.
Tak jak dziecko. Zero wybiegania, że tak powiem, w przyszłość. Zero planowania. Zero zastanawiania się. Po prostu żyje. Dzisiaj zaspokoiłem swoje potrzeby. Jest okej. Tak jak moja ta historia z cukierkami dla dziecka, że dostanie siedem na cały tydzień. Zje pierwszego dnia, a drugiego zrobi awanturę, że nie ma już cukierków i będzie oczekiwał od rodziców, że zaspokoją jego potrzeby. Zupełnie nie rozumiejąc.
I nie myślcie, że to jest jakaś manipulacja, że to jest jakaś celowa gra, nie rozumiejąc tego, że to on spowodował, że tych cukierków nie ma, bo wczoraj je jeszcze miał i gdyby je rozplanował sobie, to miałby na siedem dni. Nie. Dzisiaj jest dzisiaj. Dzisiaj jest tu. Dzisiaj jest teraz. Dzisiaj zaspokajam swoje potrzeby.A jutro będę egzekwował od innych, żeby dalej zaspokajali moje potrzeby. Tak wygląda dokonywanie zmian w przypadku świadomości dziecięcej. Wszyscy naokoło są winni temu, że ja jestem niezadowolony, że ja jestem nieszczęśliwy. Ja nie muszę zrobić nic. Ja nie zrobię nic.
Ja będę oczekiwał od otoczenia, że ono się zmieni. Jeżeli ono się nie będzie zmieniać, ja będę w przeróżne sposoby próbował wyegzekwować te zmiany na otoczeniu, nie na sobie. Więc jeżeli macie do czynienia z jakąś dziecięcą świadomością, to dokonywanie zmian jego postępowania, jej postępowania jest bardzo trudne i nie wynika ze złej woli, tylko z braku świadomości. W przypadku świadomości młodych ten proces wygląda inaczej. Owszem, jest potrzeba zmieniania swojego otoczenia, ale to już jest potrzeba świadoma. Świadoma w celu uzyskania konkretnych korzyści dla samego siebie. Tu też na tym poziomie nie ma rozmowy o tym, że ja powinienem coś w sobie zmienić. Nie. Ja jestem najekstrzejszy, ja jestem po prostu the best. Ja robię wszystko dobrze i dlatego mam prawo i obowiązek zmieniania innych ludzi, żeby im było też lepiej, tak jak mi jest lepiej.
Jak w przypadku świadomości dziecięcej te działania nie mają jakiegoś takiego ukierunkowania w sensie logicznego i nawet logiczne argumenty nie są w stanie zmienić jego podejścia. Nawet ja to mówię, choćby trochę tak na zasadzie niewiernego Tomasza. Bóg stanął przed nim, to on i tak powie, że to nie jest Bóg, tylko manipulacja. Tak w przypadku dusz młodych już rozmowa na argumenty może nie spowoduje dokonywania zmian, ale przynajmniej powoduje na poziomie mentalnym jakąś formę komunikacji. Czyli można z tym człowiekiem nawiązać jakiś kontakt na bazie racjonalnych argumentów. Czyli czarno na białym jest tak i tak, tu mam na to dowód i tak dalej. Można tego człowieka w jakiś sposób, tą świadomość przekonać, że może być inaczej. Mówię, to nie spowoduje dokonywania zmian. Najprawdopodobniej przynajmniej na tą chwilę, kiedy byśmy chcieli, ale przynajmniej da jakąś płaszczyznę porozumienia, da chwilę refleksji tej osobie. I to też jest wskazówka dla życia codziennego dla was kochani, że jeżeli z taką świadomością macie do czynienia, to jeżeli rozmowa to też tylko i wyłącznie na poziomie konkretnych argumentów i konkretnych dowodów.
Twardo, racjonalnie i rzeczowo. Tak naprawdę proces zmieniania samego siebie zaczyna się na poziomie duszy dojrzałej, świadomości dojrzałej, czyli wtedy, kiedy pojawia się to pytanie: co ja robię nie tak? Czyli to, co na tych niższych, wcześniejszych poziomach jest. Jeżeli coś jest w moim życiu źle, to znaczy, że ktoś coś źle zrobił. Tak na poziomie duszy dojrzałej zaczyna się pojawiać pytanie: co ja robię nie tak? Co ja powinienem w swoim postępowaniu zmienić, skorygować, naprawić, usunąć i tak dalej, i tak dalej, żeby moje życie było takie, jakie chcę. I na tym poziomie zaczynają się próby kreowania własnej rzeczywistości. To, o czym gdzieś tam z Jubim żeśmy rozmawiali na zasadzie poszukiwania świata, w którym ludzie są tacy, owacy, gdzie panuje szczęście i radość, równość, wolność i tak dalej. Czyli to, co jest taką wewnętrzną, duchową potrzebą każdego człowieka. Na poziomie duszy dojrzałej zaczyna się już budowanie tej rzeczywistości w samym sobie.
Tu pojawiają się pierwsze próby kreowania własnej rzeczywistości. Oczywiście w momencie, kiedy pojawi się pytanie: co ja mogę zrobić? Co ja chcę zrobić? Co ja powinienem zrobić? Powinienem to jest powinien, czyli ktoś jest winny i powinien. To jest marne określenie, ale często gdzieś tam w naszych rozważaniach się w tych dylematach takich na zasadzie co mi podpowiada dusza, co mi podpowiada podświadomość, co powinienem zrobić z punktu widzenia duchowego, z punktu widzenia racjonalnego, z punktu widzenia ziemskiego, z punktu widzenia rodzinnego, z punktu widzenia zawodowego. Czyli którą drogę wybrać, które rozwiązanie wybrać. Więc tutaj powinienem jest dość właściwym określeniem, tak? Bo skoro nie robię tegoCo chcę, co czuję, co mi podpowiada serce, to znaczy, że czuję się w jakiś sposób sam przed sobą winny temu, że tak nie robię. Więc szukam rozwiązań, które wynikają z oczekiwań innych ludzi.
I wtedy tak: powinienem coś zrobić. Jestem winny temu, że nie robię tego, co mi podpowiada serce, tego, co bym chciał. Robię to, co powinienem. Także tu, w tej sytuacji to określenie jest dość trafne. I to jest taki naprawdę pierwszy etap rozwoju świadomości, kiedy człowiek zaczyna tak zwaną pracę nad samym sobą. Natomiast jak to wygląda? Ja tu miałem przyjemność. Nie wiem, czy już mieliśmy audycję po tym wydarzeniu. Miałem przyjemność. Ci, którzy mnie tam obserwują na mojej stronie albo na moim kanale, to wiedzą, że jeden ze słuchaczy zaprosił mnie do swojego takiego przedsięwzięcia, które jest super fajne.
Zresztą w ogóle energetyczny człowiek. Pozdrawiam, jeżeli jest dzisiaj z nami, to go też serdecznie pozdrawiam. Chociaż ostatnio zauważyłem, że w poniedziałki próbuje tam coś robić swojego. Ja trzymam kciuki, bo robi kawał fajnej roboty. Natomiast ja miałem przyjemność uczestniczyć w jednym z takich live'ów. Nie pociągnęliśmy tego dalej. Ja wiem dlaczego. Bo nawet na poziomie świadomości dojrzałej pokutuje bardzo często, kiedy ludzie zaczynają szukać tego, co powinni zrobić, co powinni zmienić. Szukają odpowiedzi u innych. Czyli jakby dalej brną w tą powinność.
I co? Najlepiej dostać je z gotowca. Pokutują te wcześniejsze poziomy, kiedy oczekiwało się, że świat wkoło nas się zmieni na nasze życzenie, na nasze potrzeby i dalej, mimo już rozwijającej się dojrzałej świadomości dalej ludzie często szukają gotowca. Czyli zrób to i to, zrób to tak i tak. Powiedz to w taki sposób będzie dobrze. I eksperymentują na sobie, na swoim życiu. Eksperymentują następne rozwiązania, które być może dotyczą ich w większej części, być może dotyczą ich w mniejszej części albo nie dotyczą ich wcale. Ja wiem też, że moja nudność wynika z tego, że ja nie próbuję i nawet chyba nie będę próbował dawać wam żadnych gotowych rozwiązań, ponieważ one nie mają najmniejszego sensu. I też chyba na tym polega różnica w dokonywaniu zmian pomiędzy różnymi poziomami świadomości. Zwróćcie uwagę kochani, że często uczestnictwo w różnego rodzaju przedsięwzięciach, warsztatach, właśnie live'ach jest tak naprawdę trochę jeszcze szukaniem gotowego rozwiązania, które ktoś wymyśli, poda nam na tacy, ale jednocześnie w pewnym sensie weźmie.
To jest bardzo wygodne z punktu widzenia naszej podświadomości. Weźmie odpowiedzialność za skuteczność tej metody, za skuteczność tego rozwiązania. Czyli to, co pokutowało, to co działo się na tym dziecięcym poziomie rozwoju świadomości i tym młodym, czyli to inni byli odpowiedzialni za nasze dobre samopoczucie, to inni byli sprawcami naszego dobrego bądź złego samopoczucia. I często właśnie obserwuję również wśród dojrzałych osób świadomych, mądrych, oczytanych i wykształconych tą potrzebę, żeby to ktoś wziął na siebie odpowiedzialność, żeby zostawić sobie taką furteczkę, że to ktoś jest winny temu, że coś się nie udało, że mi się nie udało dokonać zmiany, bo ta metoda była zła, była nieskuteczna. Oszukałeś mnie, wsadziłeś mnie na minę. To jest wygodne. Zawsze jest na kogo zwalić, bo potrzeba wierzenia w Boga dla wielu ludzi jest potrzebą zwalenia na kogoś odpowiedzialności za swoje własne życie. To nie ja. To Bóg wymyślił dla mnie taki scenariusz. I to też jest domena dusz, świadomości takich dziecięcych, które potrzebują mieć jakiegoś przywódcę, guru bądź instytucję, tak jak na przykład MOPS, na którą można zwalić odpowiedzialność za swój własny niski status, powiedzmy materialny, bądź na przykład na Boga, ponieważ świadomości dojrzałe najczęściej już instytucję Boga postrzegają troszeczkę inaczej, nie tak ortodoksyjnie, że to on, że to wszystko jego wina, jego sprawka i ja nie mam na to żadnego wpływu.
Coraz częściej budzi się taka wewnętrzna odpowiedzialność za swoje własne życie.To ta instytucja Boga już tak nie za specjalnie zadziała w momencie: „To jego wina”. Więc często staramy sobie zostawić taką furteczkę. To on wymyślił tą technikę, to on wymyślił tą metodę, to on mi podsunął taki pomysł. To on mi powiedział o takim rozwiązaniu, tak? Ja spróbuję i w razie czego, jak się nie uda, to nie będę dźwigał na sobie ciężaru odpowiedzialności. Tam jakiś sobie zostawię na zasadzie: a, niepotrzebnie posłuchałem, niepotrzebnie skorzystałem, niepotrzebnie coś. Znaczy potrzebnie. Oczywiście, że potrzebnie, bo z punktu widzenia świadomości to wszystko jest potrzebne, bo to jest kolejne doświadczenie, kolejny puzelek w układaniu naszej świadomości. I tak dalej, i tak dalej. Więc oczywiście, że jest to potrzebne z punktu widzenia świadomości, z punktu widzenia czysto ludzkiego może niekoniecznie, bo może fajniej by było na skróty, bo może zamiast iść na około, to może warto by było pójść tą krótką, prostą drogą, może bardziej równiejszą niż tą wyboistą i z krzakami.
Może. Znaczy z punktu widzenia ludzkiego tak fajnie. Każdy z nas ma jeden cel w życiu — być zdrowym, szczęśliwym i bogatym. Jeżeliby wymyślić taką ziemską definicję szczęścia, to tak właśnie to wygląda. No cóż mi więcej potrzebne? Zdrowie, szczęście i pieniądze. Tak? Gdyby te trzy aspekty były zaspokojone w moim życiu, na nic bym nie narzekał. Ale jednocześnie co? Nic bym nie robił, nad niczym bym się nie zastanawiał i nie potrzebowałbym filozofowania i refleksji, gdybym miał spełnione te trzy warianty.
Te trzy aspekty mojego życia czy waszego, czy każdego człowieka były spełnione. Nikt by się nie zastanawiał, jak ten świat jest zbudowany, jaka jest konstrukcja, o co w tym wszystkim chodzi. Nikt by się nie rozwijał. Kiedyś swoim dzieciom powiedziałem: „Czy fajnie by było, jakby wszyscy ludzie mieli tak po prostu wystarczającą ilość pieniędzy albo dużą ilość pieniędzy? Czy to byłoby szczęście?” No oczywiście, że tak. Ja mówię tak. Czy kierowca autobusu siadłby o godzinie czwartej rano przy trzydziestostopniowym mrozie na ślizgawicy jechać autobusem, gdyby miał wystarczającą ilość pieniędzy? Gdyby tych pieniędzy nie potrzebował, bo już by je miał. Czy ktoś by wybrał moje szambo, gdyby nie musiał w ten sposób zarabiać pieniędzy? Czy piekarz miałby frajdę, żeby stać kurde przy trzydziestostopniowym upale i wkładać o czwartej rano chleb do pieca albo tam jakieś inne rzeczy?
Albo pani w maglu. Mnóstwo takich rzeczy, których grono ludzi by nie, nikt by nie zrobił, gdyby nie miał potrzeby finansowej. Więc z tym szczęściem, zdrowiem i pieniędzmi jest właśnie trochę tak, że brak któregokolwiek z tych aspektów, tych czynników pcha nas i powoduje, że się nad czymś zastanawiamy. Czy wyobrażacie sobie, że jedziecie sobie na Teneryfę na przykład albo na Dominikanę i nie ma żadnego baru, ponieważ wszyscy mają wystarczającą ilość pieniędzy i nie mają potrzeby uśmiechania się do zapijaczonych, że tak powiem, gości i robienia im drinków i spełniania ich kaprysów albo słania łóżek, albo nie wiem, znoszenia walizek do hotelu i tak dalej, i tak dalej. Mało tego, najprawdopodobniej byśmy musieli tam dopłynąć kajakiem, bo kto chciałby być pilotem samolotu? I tak dalej, i tak dalej. Więc niby cel jest jeden, ale czy aby to jest właściwy cel? Oczywiście zostawiam wam to pod rozwagę i wrócę tutaj do tematu dokonywania tych zmian. Bo nawet jeżeli bierzemy się za dokonywanie zmian, na przykład świadomość. Świadomość to bardzo dobrze widać na przykładzie związków.
Mam świadomość, że żyję w toksycznym i nierozwijającym mnie związku albo ograniczającym mnie związku, że osoba, z którą jestem, mnie nie rozwija albo mnie powstrzymuje przed rozwojem, albo mnie blokuje w rozwoju. Takie jest założenie, często z duchowego punktu widzenia bądź takiego świadomościowego. Tak, jeżeli jesteś w towarzystwie osób, które cię ograniczają, zmień towarzystwo. Dobra rada. Zmień otoczenie. I to jest najprostsze rozwiązanie. Zmienić swoje otoczenie, które w jakiś sposób wpływa źle na moje samopoczucie. I to jest świetna rada. Tylko pytanie z punktu widzenia świadomości, na ile skuteczna? Czy zmiana otoczenia, zmiana partnera, zmiana otoczenia w pracy, czy ona powoduje rozwój naszej świadomości i czy ona jest skuteczna?
Czy dokonanie takiej zmiany jest skuteczne i ostateczne? Czy na przykład zmieniając swoje otoczenie, dokonaliśmy transformacji? Czy tylko zmieniliśmy otoczenie? Otoczenie, w którym-Ktoś nas poniżał, ktoś nas wykorzystywał, ktoś kopał pod nami dołki, ktoś nas źle oceniał. Ktoś był źle, negatywnie do nas nastawiony. Ktoś nie miał do nas zaufania. Ktoś nas nie szanował. Ktoś nie potrafił okazywać wdzięczności za to, co robiliśmy. Zmieniliśmy otoczenie. Czy dokonaliśmy zmiany wewnętrznej?
Czy z punktu widzenia medycznego, czy uzdrowiliśmy te relacje? Na pewno pozbawiliśmy się źródła bodźców, które wpływały źle na nasze samopoczucie. Tylko czy wyeliminowanie bodźców powoduje brak naszych reakcji, tych negatywnych: złości, wkurzenia, płaczu, strachu i tego całego wszystkiego negatywnego, co powoduje dyskomfort w naszym życiu. Wyeliminowaliśmy bodźce, które powodowały takie reakcje. Natomiast czy wyeliminowaliśmy reakcje? Możemy się o tym przekonać w jeden jedyny sposób. Znajdując się w towarzystwie, które produkuje takie bodźce, które w nas powodowały takie reakcje. Czyli nazywając rzeczy po imieniu. Jeżeli alkoholik przestaje pić, czyli eliminuje ze swojego życia alkohol, który powodował w nim takie, a nie inne reakcje. Czy on jest uzdrowiony?
Nie. Ponieważ jeżeli wypije alkohol, kieliszek wódki czy jedno piwo, najprawdopodobniej zacznie pić znowu. Czy na tym polega zmiana? Czy to jest zmiana skuteczna? Wyeliminowanie bodźców. Czy to jest zmiana skuteczna? Jaką macie gwarancję, że w momencie, kiedy znowu znajdziecie się w sytuacji, kiedy te bodźce się pojawią, wasza reakcja będzie już inna. Dopóki nie znajdziecie się w takiej sytuacji, nie przekonacie się o tym. Więc odsuwając od siebie źródła bodźców, nie rozwijacie swojej osobowości. Dokonujecie zmian w świecie zewnętrznym, nie w świecie wewnętrznym.
W świecie wewnętrznym rozwój świadomości polega na tym, że mimo bodźców, tych samych bodźców, tych samych negatywnych ludzi, tego samego alkoholu, potrafimy inaczej na niego reagować. To jest zmiana wewnętrzna. Kiedy mimo tych samych bodźców potrafimy inaczej na nie reagować. Wtedy dokonaliśmy zmiany my. W przeciwnym wypadku dokonaliśmy zmiany naszego otoczenia, nie siebie samego. I tak jak obserwuję z punktu widzenia rozwoju świadomości, z punktu widzenia duszy, dokonywanie takich właśnie powierzchownych zmian nie kończy procesu rozwoju, nie zapewni nam szczęścia. Bo jeżeli zmieniamy partnera, ponieważ ten powodował w nas takie, a nie inne reakcje, to nie kończymy procesu rozwoju świadomości. Owszem, czynimy pewien krok, ponieważ podjęliśmy decyzję, ponieważ wzięliśmy sprawy w swoje ręce, wzięliśmy odpowiedzialność, zaryzykowaliśmy, przełamaliśmy lęk. Czyli jakiś proces rozwoju tej świadomości nastąpił. Natomiast ten, którym chodzi o zrozumienie, że to ja odpowiadam za swoje reakcje, nie drugi człowiek, to ja.
Moim celem jest umieć te reakcje dobierać świadomie. Nie reagować podświadomie, tylko dobierać świadomie. Czyli ktoś mnie wyzywa, ktoś mnie próbuje wyprowadzić z równowagi, ktoś mnie próbuje obrazić, ktoś mnie próbuje wykorzystać, ktoś próbuje zszargać moją opinię i tak dalej. Umiejętność świadomego doboru reakcji. Czyli na zasadzie: ciebie lubię, to powiem ci tak: okej, ty możesz mnie próbować obrazić, bo ty to robisz w taki fajny, wesoły sposób. Ludzie się bawią, taka jest fajna atmosfera wkoło tego. To ty możesz próbować. Kwestie próby wykorzystania. Czyli ktoś w pracy nas wykorzystuje. Nie potrafimy sobie z tym poradzić, więc szukamy zmiany pracy, w której następna osoba za jakiś czas będzie nas próbowała znowu wykorzystać.
Świadoma reakcja. Okej, mam świadomość udziału w grze, którą prowadzimy. Ty próbujesz, ja się nie daję. Ustalmy granice, której obydwoje, obydwa, obydwie nie przekraczamy. Jeżeli będziesz próbować tego dalej, ja będę reagował w sposób taki, śmaki, owaki. Będę, że tak powiem, potencjał emocjonalny swoich reakcji zwiększał. Możemy to powiedzieć w sposób taki. Możemy to powiedzieć: słuchaj, jeżeli przekroczysz tą granicę, to ci przypieprzę dłeb. W zależności od poziomu relacji i rozmówcy. Albo następnym razem, jeżeli to zrobisz, to cię podpieprzę do szefa albo zrobię coś tam.
Czyli zmieniamy, dobieramy świadomie swoje własne reakcje.Wtedy to my dokonaliśmy zmiany. To my dokonaliśmy zmiany. Nie dokonaliśmy zmiany otoczenia, nie wyeliminowaliśmy ze swojego otoczenia bodźców, które powodowały takie, a nie inne reakcje. Tylko my zmieniliśmy swoje reakcje. I to jest zmiana. To jest zmiana, o którą w rozwoju świadomości chodzi. I dopóki tego się nie nauczymy, to te bodźce będą się w naszym życiu pojawiały. I nie ujmując — chociaż pewnie niektórzy podejdą do tego bardzo osobiście — ten mój przykład z alkoholikiem. Jeżeli alkoholik po terapii oczywiście zmienia swoje otoczenie, czyli nie koleguje się z kolegami, którzy namawiali go do alkoholu, którzy reprezentowali pewien poziom świadomości też. Oczywiście ta zmiana jest potrzebna, ponieważ to towarzystwo już gdzieś na moim poziomie świadomości niekoniecznie pasuje.
Natomiast żeby sprawdzić, czy dokonałem faktycznie wewnętrznej zmiany, czy umiem już inaczej reagować na bodźce, to ja jako alkoholik, żeby mieć pewność, wlewam sobie kieliszek wódki, wypijam jeden, odstawiam i mówię: „Dziękuję, było przyjemnie”. Albo wypiję, nie wiem, dwa, trzy, bo jesteśmy na imprezie. Dziękuję. Wsiadam w taksówkę, biorę żonę, partnerkę, partnera i OK. Bez awantur, bez melanżu, bez szukania kolejnych możliwości wypicia i się sponiewierania. Wstanie rano, wypicie kawy zamiast powiedzmy klina i tak dalej. To świadczy o tym, że dokonaliśmy zmian w samym sobie. I o taki rozwój właśnie chodzi. I o takie zmiany chodzi przy rozwoju świadomości. Nie zmiana miejsca zamieszkania, nie zmiana miejsca pracy, nie zmiana partnera, nie zmiana towarzystwa i tak dalej.
Tylko zmiany w samym sobie. Umiejętność świadomego doboru własnych reakcji. Tak to wygląda oczywiście z mojego skromnego, sławkowego punktu widzenia. Jeszcze o jednej rzeczy wam, kochani, powiem. O takiej rzeczy, która się dzisiaj już pojawiła i pojawia się bardzo często w różnego rodzaju pytaniach. Jak to jest z tą komunikacją pomiędzy człowiekiem a duszą, a jego świadomością, czyli tą świadomością płynącą z duszy? Jak się skomunikować z tą duszą? Jak usłyszeć ten głos? Jak usłyszeć te podpowiedzi? I powiem wam tak: jeżeli chodzi o te subtelne przekazy sytuacyjne dotyczące konkretnej sytuacji, konkretnego zachowania, konkretnej reakcji w danym momencie, to faktycznie wymaga to troszeczkę zaufania.
Zaufania do samego siebie, czyli zaufania do tego, że to, co słyszę, to, co mi właśnie przyszło do głowy, jest słuszne. To wymaga tego. I to też jest właśnie nudne, ponieważ nasza dusza może nie tyle komunikuje się z nami w takim sensie, jak my byśmy tutaj często oczekiwali, na zasadzie wizji. Taka bajka kiedyś była, jak taka kuleczka skakała po głowie. Jak on się nazywał, ten gościu? Nieważne. Tak jej było: „Łuhu!”
[46:40] - To był Dobromir.
[46:43] - Pomysłowy Dobromir. Ja to kiedyś mówiłem Pomysłowy Sławomir. I właśnie ten gościu tutaj, ta kuleczka i aha, jest genialna myśl. Ludzie oczekują takich spektakularnych wyczynów, przebłysk, najlepiej piorun jakby był albo jakieś grzmoty temu towarzyszyły. Wizje utraty przytomności. I wtedy: „Wow, moja dusza się ze mną skontaktowała. Miałem odlot, zemdlałem, wizje” i tak dalej. Kochani, to jest bardziej nudne, niż wam się wydaje. Ponieważ komunikacja naszej duszy z nami polega na tym, że to nasza dusza poprzez swoją mniej bądź bardziej rozwiniętą świadomość określa naszą emocjonalność od urodzenia. I ta komunikacja jest w dowolnym momencie.
W zasadzie może nie komunikacja. Ta rola naszej duszy w naszym życiu jest codzienna. Taka nudna, powszechna, codzienna jest i tyle. Czy dusza ma wpływ, czy nie ma wpływu na nasze życie? To są takie dylematy, dywagacje, rozważania filozoficzno-teologiczne, jakieś tam inne, kwantowe. Doszukiwanie się jakichś aspektów, mówię, fajerwerków. Natomiast dusza i płynąca z niej świadomość określa naszą emocjonalność od urodzenia. I popatrzcie sobie, możecie mi wierzyć albo nie. Popatrzcie sobie na ludzi otaczających was i spróbujcieBrakuje mi słowa, które nie urazi i nie popchnie was w kierunku negatywnych doświadczeń, żebyście później na mnie nie zwalali, że to ja was namawiałem do tego. Ale spróbujcie w jakiś sposób przyjrzeć się otaczającym was, w najbliższym otoczeniu ludziom i przypisać im, waszym zdaniem, ich poziom rozwoju świadomości, czyli tak nazywając po imieniu.
Jak myślicie, ile oni tamtych inkarnacji już za sobą mają? Na ile ich świadomość jest rozwinięta? I spróbujcie przyjrzeć się ich emocjonalności i zobaczcie jak to ze sobą, na wszystkich płaszczyznach życia się pojawia, jak to oddziałuje. To, co powiedziałem dzisiaj o dokonywaniu zmian w zależności od poziomu rozwoju świadomości. Brak zmian na poziomie dziecinnym, kiedy ta świadomość się jeszcze rozwija, kiedy się jeszcze zdobywa doświadczenia, kiedy tych doświadczeń jest po prostu potrzeba dużo, żeby tą świadomość wybudować. Ta potrzeba i umiejętność bądź niechęć do dokonywania zmian na poziomie duszy młodej. Później, jak te zmiany dokonuje się na poziomie duszy dojrzałej i później starej, i tak dalej. Więc w każdym aspekcie życia poprzez naszą emocjonalność, rozwój emocjonalny. To tak jak z dzieckiem. Umiejętność empatii i okazywania współczucia polega na tym, że: „Ojeju, jak ja ci bardzo współczuję”.
I już. Słowo, które trzeba wypowiedzieć w danej sytuacji. Słowo, które nie niesie ze sobą żadnego stanu emocjonalnego. Po prostu słowo. Na poziomie dojrzałym, na poziomie młodym współczuję ci oznacza mniej więcej: „Tak, rozumiem, co się dzieje w twoim życiu i cieszę się, że to dotknęło ciebie, nie mnie”. Na poziomie świadomości dojrzałej to już jest: „Rozumiem. Rozumiem, co czujesz. Rozumiem, co przeżywasz”. Na poziomie duszy starej to już: „Nie rozumiem, co przeżywasz, tylko czuję to, co ty. Czuję żal, czuję smutek.
Czuję to, co ty”. Więc kochani, jak będziecie się zastanawiali, bądź ktoś was będzie pytał, jak skomunikować się ze swoją własną duszą, to możecie z czystym sumieniem powiedzieć: „Nie martw się stary, nie martw się przyjacielu. Twoja dusza od twojego urodzenia wystarczająco determinuje twoje życie i nie musisz ją o to w żaden sposób prosić. Ona to już dawno zrobiła, obdarzając cię taką, a nie inną emocjonalnością. Natomiast jeżeli chciałbyś bardziej świadomie, sytuacyjnie, czyli w konkretnych sytuacjach wsłuchać się w jej głos, to warto nad tym popracować. Warto to dopracować”. Kochani, zrozumcie, że poziom rozwoju świadomości powoduje to, że ta emocjonalność płynąca z duszy powoduje to, że człowiek świadomy, choćby zlikwidowali wszelkie przepisy prawa i powiedzieli: „Okej, można”, na przykład nie skrzywdzi drugiego człowieka. To jest właśnie ta emocjonalność. To jest ta umiejętność nie tylko rozumienia, ale również odczuwania, co druga osoba czuje. To nie jest kwestia wychowania, to nie jest kwestia społeczna, to nie jest kwestia religijna, to nie jest kwestia rodzinna.
To jest kwestia świadomości. To jest kwestia naszej właśnie duszy, która od naszego urodzenia determinuje naszą emocjonalność. Jeżeli byście mieli chęć, potrzebę rozwinięcia tego tematu, to z przyjemnością. Zarzuciłem go na koniec tej audycji. Z przyjemnością mogę do niego wrócić, jeżeli jest taka potrzeba. Natomiast o potrzebach na następną audycję mam nadzieję, że w ciągu najbliższego tygodnia mnie poinformujecie swoimi komentarzami, może swoimi mailami do mnie, może w jakikolwiek inny sposób, do czego oczywiście was bardzo kochani zapraszam, namawiam. Chciałbym rozmawiać o tematach, które was interesują, które w was budzą jakieś tam zapotrzebowanie, emocje, wątpliwości. Więc piszcie, mówcie i spróbujemy jakoś to tam na bieżąco ogarniać. Za dzisiaj wam bardzo dziękuję. Miło było spędzić ten poniedziałek w tym gronie, do którego tęskniłem.
Mam nadzieję, że po tej przerwie coś tam wam powiedziałem, co ma dla was jakąś tam wartość. No i tyle. Dziękuję panu Markowi za cierpliwość i wyrozumiałość. I cóż, kochani, wam za udział i jeżeli pan Marek zechce wrzucić jakiś fajny kawałek muzycznyTo ja bym bardzo poprosił i wracamy za chwileczkę. Ja odpalę Messengera, jeżeli są tam, panie Marku, jakieś komentarze czy-
[54:43] - Są, oczywiście.
[54:45] - Oczywiście. Czy mówimy dobranoc? Żeby nie było tak jak któregoś razu, że ja mówię: „Biorę się za komentarze, robimy przerwę”, a były trzy.
[54:54] - Słuchajcie, państwo, audycji „Świat oczami duszy”. Mamy poniedziałek, właściwie dzisiaj jest 14 października, jeżeli dobrze pamiętam.
[55:04] - Dzień nauczyciela.
[55:06] - O, proszę. To wszystkim nauczycielom wszystkiego dobrego. I przechodzimy do tej części audycji, którą państwo lubicie najbardziej. Wielu z was lubi na pewno, z tego, co się orientuję po czatach, po reakcjach na czatach i tak dalej, tę część audycji, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze. A jeżeli ktoś zadzwoni, to oczywiście odbierzemy i wpuścimy na antenę takiego delikwenta, bo czemu by nie? Zawsze to fajnie coś porozmawiać tak ucho w ucho. A więc nasz numer telefonu to 530 624 493. O, co to się stało? Chyba się nam wyłączył nasz bezprzewodowy. Bezprzewodowe połączenie nam się wyłączyło.
Muszę je włączyć z powrotem, coś wymyślić, żeby się nie wyłączało. Chyba się bateria wyczerpała czy jakoś tak. W każdym razie nasz numer komórkowy to 530 624 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Świata oczami duszy, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[56:56] - Czyli?
[56:57] - Czyli już.
[56:59] - Dziękujemy, panie Marku, za przypomnienie kontaktów. Ja też przyłączam się do zaproszenia do kontaktu telefonicznego, a póki co z przyjemnością przeczytam komentarze. Tutaj bardzo miło mi, Adam pisze: „Czy wszyscy nie jesteśmy trochę próżni bez względu na wiek świadomości? Ponieważ poniekąd każdy chce się stawiać na szczycie drabiny rozwoju. Myślę, że to bierze się z presji przetrwania, którą wybiera istnienie”. Drogi Adamie, tu się z tobą całkowicie zgadzam, chociaż ja to przypisuję do tych pojęć, którymi staram się z wami tutaj komunikować. To jest taka nasza ziemska natura, która wynika z naszej podświadomości. Ponieważ tak jak wielokroć mówiłem, podświadomość jest tym narzędziem, jest tym mechanizmem, który zawsze podpowiada nam, bądź czasami wręcz narzuca reakcję. Oczywiście to nie jest takie mentalne przekonanie na zasadzie, że podświadomość ma jakiś swój wewnętrzny rozum, który analizuje cokolwiek. Nie, podświadomość jest po prostu zbiorem reakcji, ja to nazywam tak jak instynkt.
Czyli leci mucha, zamykam oko i to w ogóle nie pozostawia żadnego cienia wątpliwości, że jest to słuszna decyzja. I tak samo jest z każdą rzeczą, którą podsyła nam podświadomość. I pamiętajcie, że podświadomości nie przenosimy ze sobą. To jest właśnie ta różnica stanów emocjonalnych i duchowych, że my podświadomości nie zabieramy ze sobą po śmierci. Dlatego oceny, analizy czy dywagacje związane z oceną naszego poprzedniego wcielenia odbywają się bez udziału podświadomości. Ale faktycznie w podświadomości jest też zapisany instynkt przetrwania, instynkt życia. Więc ja cały czas mówię: podświadomość jest bardzo fajnym, przydatnym narzędziem, ponieważ skraca czas reakcji i nie musimy się uczyć jazdy samochodem codziennie rano, siadając za kierownicą. Natomiast trzeba mieć świadomość tego, jak ona działa. Właśnie przy tym, o czym wspominałem na końcu audycji: świadomość wyboru reakcji. Podświadomość nas tej możliwości tak jakby pozbawia.
I też rozwijając to pytanie: czy wszyscy bez względu na wiek świadomości? Bez względu na wiek świadomości ta próżność wynikająca i to wewnętrzne przekonanie podświadomościowe, że to, co robimy, jest jedyne słuszne, istnieje, funkcjonuje. Natomiast według moich obserwacji z każdym następnym etapem rozwoju świadomości wpływ podświadomości jest coraz mniejszy. To tak à propos tego komentarza Adama. „Jak na to patrzę, to każdy wiek jest potrzebny na warunki awaryjne. Nie wiadomo, która forma przystosowania do życia będzie optymalna na wypadek kryzysu cywilizacyjnego”. Tutaj poruszyłeś, przyjacielu, bardzo taki wątek, który też mi chodzi mmmOd dłuższego czasu po głowie à propos kryzysu cywilizacyjnego. Kochani, pamiętajcie o jednej rzeczy: posiadamy siedem czakr tych zasadniczych centrów energetycznych, z których każda odpowiada za inną dziedzinę życia. Posiadamy w sobie mechanizm, czyli czakrę odpowiadającą za przetrwanie i też mamy w sobie czakrę, która odpowiada za kontakt ze sferami energetycznymi, duchowymi. Ważne jest, żeby obydwie funkcjonowały na odpowiednim poziomie, żeby nie było zdecydowanej dominacji bądź blokady którejkolwiek z tych czakr.
Życie duchowe, życie świadome nie oznacza wykorzystywania nas przez innych, nie oznacza naszego cierpienia, nie oznacza naszego ubóstwa, nie oznacza rzeczy negatywnych dla nas. Tak jak we wszystkim, co nas spotyka, wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba zachować właściwe proporcje i właściwy umiar. Czego oczywiście wam i sobie życzę. Natomiast kryzysu cywilizacyjnego zdecydowanie nie i obyśmy nie mieli potrzeby testowania się w takich okolicznościach. Kudłaty pisze: „Tak, akcja i reakcja” i nie wiem, czego to dotyczy. Emobil: „Do rozwoju społeczeństwa jest wymagana terapia psychodeliczna, aby wybudzić ludzi z nieświadomości oraz podnieść ich rozwój na wyższy poziom oraz pozytywna prognoza nad rozwojem naszej cywilizacji. Dzięki inicjatywie wielu mądrych ludzi utworzono PTP, Polskie Towarzystwo Psychodeliczne. Ma to na celu obalić wszelkie fałszywe opinie i stereotypy na temat psychodelików”. Być może, nie znam tego. Nie znam też fałszywych opinii i stereotypów na temat psychodelików.
Natomiast to wybudzanie ludzi z nieświadomości. Nie wiem, kochani, cały czas mam mieszane uczucia na temat tego, co robię i na temat sensu tego, co robię. Do momentu, dopóki są pytania, są słuchacze i jest jakieś zapotrzebowanie, to tak, robię to. Natomiast na ile jest to skuteczne? Pewnie dla jakiejś tam grupy ludzi tak. Natomiast uwierzcie mi, że my też poruszając się w tych klimatach, obracamy się w konkretnej grupie ludzi. I to, co się dzieje w naszych umysłach, w naszych emocjach, w naszych sferach duchowych, niekoniecznie dotyczy całego świata. I o tym trzeba pamiętać, że to był taki okres w życiu ludzkości, kiedy inni wiedzieli, jak reszta powinna żyć. Mam tu na myśli na przykład wyprawy krzyżowe, które miały pogan ucywilizować i poprowadzić jedyną słuszną drogą w jakimś tam kierunku. Zresztą dalej mamy do czynienia z tymi próbami wybudzenia i przekonania innych, że ich droga jest niesłuszna.
I zastanówcie się dobrze, ty też Emobilku, do czego to prowadzi. Czy wybudzanie i zmuszanie kogoś na siłę do swoich własnych poglądów przynosi ten efekt, który byśmy chcieli? Czy jakakolwiek forma niewolnictwa powoduje, że człowiek zmienia swoją świadomość, czy po prostu poddaje się temu, bo nie ma innego wyjścia? Czy celem rozwoju duchowego jest rozwijanie świadomości, czyli wewnętrzne zaakceptowanie pewnych zasad, czy przymuszenie drugiego człowieka do tego, żeby według tych zasad postępował? Ja od wszelkiej formy przymusu się po prostu odcinam. Jak czytam coś takiego, że jest wymagana terapia, aby wybudzić ludzi, sorry, pewne poglądy, które my w naszych uwarunkowaniach geopolityczno-religijno-społecznych możemy sobie pozwolić, w innych miejscach świata są po prostu niedostępne, niemożliwe i nieosiągalne. To trochę tak, z całym szacunkiem dla wegetarian, wegan i tak dalej, jakby pojechać na Antarktydę i przekonywać mieszkańców zziębniętej, zamrożonej i skostniałej skorupy śnieżnej do tego, żeby przeszli na weganizm, żeby uprawiali warzywka i się nimi żywili. MySobie możemy na to pozwolić, ponieważ mamy dostępność i możliwość. Natomiast pamiętajcie, że to, co dobre dla nas, niekoniecznie musi być dobre dla innych, a już na pewno nie zawsze może być dostępne dla innych. Też sobie nie bardzo wyobrażam jakieś afrykańskie suche kraje.
Mówię, nie wpisujmy wszystkich pod jeden wspólny mianownik. Kudłaty pisze tutaj do Mobila: „A nie wydaje ci się, że rozwój musi mieć swoje tempo?” Właśnie. To tak jakby troszeczkę w myśl tego, co powiedziałem. Mobil pisze: „Dla ludzi, którzy nie potrafią się samodzielnie rozwijać duchowo, wymagają stymulacji ośrodkowego układu nerwowego, aby poczuć świadomość samego siebie i wyłamać się z tego mechanicznego modelu postrzegania. Zioła, substancje psychodeliczne powinny być ogólnie dostępne, bo dzięki nim jesteśmy mądrzejsi, bardziej kreatywni i wrażliwsi na wszystko i na wszystkich”. Mobilku, ja już się przyzwyczaiłem tutaj do twoich ekstremalnych poglądów. Zresztą jak sam mówisz o sobie, że to jest taka forma twoja zmuszania ludzi czy wywierania na nich potrzeby reakcji, czy potrzeby zastanowienia się. Okej, każdy ma jakiś swój pomysł na to. Natomiast oczywiście nie zgadzam się z tobą, bo biorąc pod uwagę, że jesteśmy tu i teraz, w XXI wieku, w 2019 roku, to pamiętaj, że ty, ja i większość z nas, którzy tutaj się w tej chwili spotykamy na antenie Radia Paranormalium, kilkaset lat temu mieliśmy podobną świadomość jak ci ludzie, których ty dzisiaj chcesz wybudzać. Rozumiesz?
Których chcesz na siłę wybudzać. Czy ty się dałeś 400, 500, 1000 lat temu wybudzić? Czy byłeś taki mądry 500 lat temu w swoich poprzednich inkarnacjach, jak jesteś w tej chwili? Nie. I bez tamtych poprzednich inkarnacji nie byłbyś taki mądry, jak jesteś teraz. Taki świadomy i tak dalej. Więc pozwól ludziom rozwijać swoją świadomość w sposób taki, jaki oni sobie wymyślili. Natomiast tak, jeżeli ktoś poprosi o pomoc, o wskazówkę, o radę, o coś w tym stylu, to tak, jak najbardziej. Nie powinno się tej wiedzy trzymać dla siebie. Jak najbardziej, ale tylko i wyłącznie z poszanowaniem wolnej woli drugiego człowieka, wolnej woli do indywidualnego tempa swojego własnego rozwoju, również świadomości.
Wszystko i wszystkich wrażliwsi na wszystko i wszystkich oraz do stosowania w ramach terapii do leczenia schorzeń natury psychicznej. Ja nie chcę wchodzić tutaj w tematy psychiatrii i schorzeń natury psychicznej, natomiast też jest zawsze pytanie z mojej strony, na ile schorzenia natury psychicznej są konsekwencją bądź decyzją naszego poprzedniego wcielenia. Bo być może te schorzenia psychiczne są właśnie potrzebą zdobycia jakiejś świadomości w jakichś konkretnych sytuacjach. Więc nie wiadomo, czy leczenie, które ty masz na myśli, przyniesie ten efekt rozwoju świadomości, który człowiek, drugi człowiek chciałby osiągnąć. Może on pewne stany emocjonalne musi przeżyć po to, żeby swoją świadomość wybudować właśnie na podstawie, na bazie takich doświadczeń. Więc nie próbuj decydować za innych ludzi i mieć wyłączność na to, co dla nich dobre. Kudłaty pisze: „Możliwe. Nie wiem czemu, ale mnie się wydaje, że wszystko musi mieć swoje własne tempo, swój własny bieg. Tak zostaliśmy ukierunkowani, a jeśli potrzebne nam są jakieś dodatkowe bodźce, żeby ten rozwój przyspieszyć, to myślę, że musimy je sami odkryć bez niczyjej ingerencji, mimo że często mamy ochotę ingerować w czyjś rozwój. Ale to tylko moje zdanie”.
Ale ja już tak jak widzę po komentarzu Miss Streethouse, która pisze: „Zgadzam się”, powiem ci, to nie jest tylko twoje zdanie. To jest również zdanie Miss Streethouse, którą też bardzo szanuję za jej poglądy i dystans, i mądrość taką. Jest to również moje zdanie i wielu innych osób. Mobil pisze: „Polskie Towarzystwo Psychodeliczne powstało na początku października dzięki inicjatywie wielu ludzi z różnych grup społecznych, od lekarzy po prawników. Ich misja to zniesienie tej cenzury na substancje”. To jest znowu twoje takie nakręcanie się, ale okej. To jest trochę tak, że mmmTo, co ja mówię, jest nudne. Ludzie szukają właśnie jakichś takich ekstremalnych doznań. Środki odurzające, opium, jakieś inne pozwalające wprowadzić człowieka, a raczej ograniczyć pracę podświadomości, dają możliwość takich fajnych, również duchowych doznań i zajrzenia w jakieś sektory, które normalnie bez tych środków byłyby pewnie niedostępne. Ale tak jest też z alkoholem, tak jest pewnie też z jakimiś tam narkotykami i tak dalej.
Tylko jest pytanie: po co? Jeżeli mówisz, że to wzmaga kreatywność, to czy uważasz, że w takim razie naszym docelowym stanem jest to, żeby cała ludzkość chodziła nawalona, najarona, upalona i pod wpływem wszelkiego rodzaju środków wspomagających po to, żeby była bardziej kreatywna, bardziej szczęśliwa? Myślisz, że to jest szczęście, jak cały świat zacznie jarać i się stymulować różnego rodzaju środkami zewnętrznymi? Myślisz, że taki jest docelowy plan rozwoju świadomości? Może. Zobaczymy. Mrs. Ticklehouse pisze: „U mnie się jednak zapala czerwona żarówka, kiedy słyszę, że chce się ludzi faszerować psychodelikami i innymi substancjami, które mogą de facto prowadzić do uzależnień, kontroli i ogłupienia. Ale mogę być w błędzie”. Nie, nie jesteś w błędzie, moja droga, bo to, co właśnie powiedziałem, to nie jest cel.
Jest to doświadczenie, po którym człowiek może się przekonać, że faktycznie coś tam istnieje, jeżeli w to nie wierzy. Jeżeli ktoś jest wewnętrznie przekonany, ma pamięć swoich poprzednich wcieleń i jakieś inne doświadczenia z natury wewnętrznego życia duchowego, to nie potrzebuje takich rzeczy. Bo to jest tylko taki półśrodek dla niedowiarków, którzy mogą się przekonać, że faktycznie coś tam jest. Natomiast po tych wszystkich eksploracjach, po tych wszystkich poszukiwaniach i tak okazuje się, że wszelkie odpowiedzi, wszelkie dylematy i wszelkie informacje mamy w samych sobie. Nie we wszechświecie, nie w źródle, nie u Boga, nie w jakichś tam innych równoległych poziomach, tylko w samym sobie. Więc jeżeli ktoś musi przejść przez ten etap poszukiwania samego siebie w innych rzeczywistościach i w innych wymiarach, to musi to przejść. Natomiast, żeby była jasność, ja nikogo do tego nie namawiam. Jeżeli ktoś ma taką potrzebę, to w takim razie powinien tego spróbować. Natomiast nie można — i tu już powiem wyraźnie — nie można wskazywać ludziom takiej drogi, ponieważ jest to droga twoja, droga być może kilku ludzi. Natomiast nie można — i to już powinno być zabronione — mówić ludziom, że to jest właściwa droga, bo w tym momencie bierzesz za nich odpowiedzialność.
Więc dobrze się zastanów nad tym, czy chcesz brać odpowiedzialność, zwłaszcza że jej nie weźmiesz. Nikt z nas nie weźmie odpowiedzialności za drugiego człowieka, ponieważ tak naprawdę konsekwencje twoich działań, twoich namów, twoich przekonań, twoich poglądów i tak każdy człowiek zbierze na swojej własnej dupie, za przeproszeniem. Nie ty zbierzesz konsekwencje tego, tylko ktoś zbierze je na własnej dupie. I gdyby była taka opcja, gdyby była taka możliwość, żeby po dawaniu takich rad, żebyś ty mógł zebrać konsekwencje, to bym powiedział: „Rób, co chcesz”. Natomiast ja mówię: nie masz prawa pokazywania człowiekowi takiego rozwiązania i namawiania go, ponieważ konsekwencje twojego namawiania zbierze kto inny. Kudłaty pisze: „Nie każdy tego potrzebuje, ale to powinien być nasz własny wybór”. I słusznie. Emobil pisze: „Psychodeliki nie uzależniają, w przeciwieństwie do alkoholu i innych używek. Można to sprawdzić, jeśli mi nie wierzysz”.
[01:17:52] - No to może niech Emobil sam na sobie sprawdzi.
[01:17:55] - Znaczy ja podejrzewam, że gdzieś tam sprawdzał. Natomiast narkotyki, alkohol, papierosy i tak dalej, czy tam psychodeliki nie uzależniają. Ludzie się uzależniają od konkretnego stanu emocjonalnego, jaki osiągają za pomocą tego. I to oprócz odśrodkowego układu nerwowego, który czuje tę potrzebę, to jest też nasza wewnętrzna potrzeba emocjonalna, żeby doświadczać, powtarzać. Ponieważ często ludzie w takich stanach doświadczają poczucia radości, szczęścia, spokoju, które jest często niedostępne na Ziemi. I to jest najgorsze. Bo to jest bardzo ślepa uliczka, że później ludzie za wszelką cenę chcą to powtarzać, nie mając świadomości tego, że okejTo jest tam. Tutaj są inne zasady, inne obowiązki i inny cel pobytu tutaj na Ziemi. To jest trochę oszukiwanie ludzi. To jest tak, jak mówiłem, jak z bezdomnym, którego się zabierze do sklepu pełnego fajnych ciuchów, nakarmi, wykąpie, ogoli, pozwoli mu tydzień mieszkać w luksusowych apartamentach, a następnie obedrze się go z tego wszystkiego i wygoni z powrotem na ulicę.
Jego cierpienie i poczucie tego, że jest mu źle, będzie trzykrotnie, pięciokrotnie, dziesięciokrotnie większe. Więc pakując się w jakieś doświadczenia, trzeba mieć świadomość, z czym to może być związane. Missistreehouse pisze: „Emobil raczej podziękuje. Nie potrzebuję stymulatorów. Wolę mieć trzeźwy, czysty umysł doświadczając i zmagając się z doświadczeniami życia”. To jest właśnie rozwój świadomości. Natomiast Emobil z konsekwencją swoją pisze: „A poza tym w psychodelikach jest tolerancja. To znaczy, że jeśli zbyt często bierzesz, to efekty są słabe i wymagany jest czas odstawienia, okres tolerancji”. Emobilku, ja mam prośbę. Jeżeli chcesz promować tego typu formy i tego typu techniki, to bardzo cię proszę, nie tu, nie w mojej audycji.
Nie wiem, jak pan Marek, jeżeli chodzi o Radio Paranormalium. Natomiast ja, owszem, jeżeli chodzi o techniki rozwoju świadomości bez ingerencji czegokolwiek zewnętrznego, tak. Natomiast ja się nie podpisuję pod tym i bardzo cię proszę, nie promuj tego. Nie opowiadaj o tym w mojej audycji. I bardzo cię proszę uszanuj to. Ja już tematu psychodelików nie poruszam i nie chcę, żeby ktokolwiek mnie odbierał jako osobę, która do tego namawia i uznaje to, w jakiejkolwiek formie. Jeżeli ktoś sobie życzy, proszę uprzejmie na skutek własnej... i chciałbym, żeby to była świadoma decyzja. Kudłaty pisze: „Albo jest...”. Ja pominąłem temat waszej, kochani, dyskusji na temat tego, co poruszył Emobil i będę tak już w tej chwili robił, jeżeli to w jakiś sposób będzie tutaj kolidowało z audycją i z moimi poglądami.
Kudłaty pisze: „Albo jesteśmy wolni, albo nie. Powinniśmy mieć wybór i sami decydować za siebie, co dla nas dobre, a co nie”. Widzę, że pan Sławek się ze mną zgadza co do przymusu. Tak, zgadzam się. Jakakolwiek dla mnie forma przymusu nie jest metodą. Znaczy inaczej. I też, żeby było jasne. Na tym poziomie mentalno-emocjonalno-duchowo-świadomościowym, na którym my się tutaj spotykamy, jakakolwiek forma przymusu tak. Natomiast na pewnych poziomach świadomości, tak jak w przypadku dziecka, dawanie mu zbyt dużego wyboru nie jest wcale dobre dla jego rozwoju. I na przykład mówienie trzyletniemu dziecku czy czteroletniemu dziecku: „Co chcesz dzisiaj założyć?”, jest stawianiem go w sytuacji, której on nie jest w stanie sprostać i która wcale dla niego nie jest dobra.
Powiedzenie córce na przykład: „Kochanie, tą sukienkę dzisiaj założysz czy tą?” czyli ograniczenie wyboru do dwóch możliwości jest całkowicie wystarczające. Czyli pozwala się określać, w pewnym sensie decydować, ale też nie dajemy dziecku zbyt dużego wachlarza wyboru. Więc też na innych poziomach świadomości, nie mówię o przymusie, ale ograniczenie tego wyboru powoduje większy komfort psychiczny drugiego człowieka, ponieważ on nie chce, on nie potrzebuje mieć takich możliwości decyzyjnych jak na przykład my. I na przykład obdarcie człowieka z wiary w religię, w której się wychowywał, byłoby dla niego tak, jak rzucenie go na pusty ocean pełen rekinów. Więc musimy o tym, kochani, pamiętać, że w zależności od poziomu rozwoju świadomości, czy tego ziemskiego, czy tego duchowego, ta sytuacja wygląda troszeczkę inaczej. Kudłaty pyta: „Urwało mi połączenie. Z kim pan Sławek się nie zgadza?” Z kim pan Sławek się nie zgadza? Może nie to, że się nie zgadzam. Nie chcę się podpisywać pod tym, co próbuje Emobil tutaj przekonać i wypromować w audycji, która nie jest o tym.Tylko i wyłącznie. Jeżeli zdecydujemy się porozmawiać, jeżeli będzie zapotrzebowanie, żeby porozmawiać o psychodelikach, o zagrożeniach, o innych aspektach związanych z tym czy innych stymulatorach, tak.
Natomiast ja nie chcę, żeby w tych krótkich słowach: kto jest za, kto jest przeciw, stawiać słuchaczy przed opcją: a może bym spróbował, bo pan Sławek o tym powiedział. Nie, ja się od tego odcinam i mówię: nie uważam tego za formę rozwoju świadomości. Kudłaty pisze: sprawdzał. Trzeba sprawdzić, żeby wiedzieć, co jest dla nas dobre, a co wykluczyć. Doświadczamy. Nie róbmy z igły widły. Emobil tylko dał przykład. Tak, okej. I dlatego do któregoś momentu się z tymi komentarzami, odnosiłem do nich. Natomiast ja już też troszeczkę Emobila znam.
Przykro mi, jeżeli tak to zostało. Znaczy nie jest mi przykro. Ja powiedziałem swoje zdanie na ten temat i tyle. Emobil pisze: Rozumiem Sławku, ale nie mam na celu nikogo zmuszać do brania psychodelików, tylko uświadamianie tych, którzy niewiele o tym wiedzą, żeby zrozumieli zasady i mechanizmy brania psychodelików. Emobilku, okej, wszystko w porządku. Tylko ja zadam jedno proste pytanie: o czym była dzisiejsza audycja? Bo ja rozumiem, że chcesz coś powiedzieć, że chcesz się podzielić. Tylko z drugiej strony może byśmy porozmawiali w temacie dzisiejszej audycji, bo to też jest objaw szacunku. Jeżeli ja się odnoszę do tego, co ty piszesz, może też byś spróbował się odnieść do tego, co ja dzisiaj powiedziałem. Może sprowadźmy tą dyskusję do jakiegoś wspólnego tematu.
Bo ja nie mam zdania na każdy temat. Niektóre sprawy są dla mnie świeże, wymagają przemyślenia. Nie chcę też na szybko, na pewne kwestie, zwłaszcza tak ważne jak branie różnego rodzaju środków odurzających sprowadzać do pstryknięcia palca. To są tematy dla mnie dużo bardziej skomplikowane, Emobilku, być może niż dla ciebie, ponieważ może nie ma tych słuchaczy aż tak dużo. Może nie mówię w tej chwili do dziesiątków tysięcy ludzi, ale jeżeli chcesz wziąć odpowiedzialność za to, żeby chociaż jedną osobę popchnąć w tym kierunku, to bierz. Ja tego nie zrobię, ponieważ nie będę mu w stanie ani później pomóc, ani nie będę w stanie tego odkręcić, ani nie będę być może nawet wiedział, że coś negatywnego się w jego życiu dzieje. I tylko o to mi chodzi, że możemy sobie podyskutować o pewnych rzeczach. Natomiast jeżeli wchodzimy już w dziedziny, w których ktoś inny w sposób moim zdaniem dość niebezpieczny zaczyna ryzykować swoje zdrowie, bądź często życie, to trzeba zachować troszeczkę więcej ostrożności. Emobil pisze jeszcze: w medycynie niekonwencjonalnej są stosowane do różnych form terapii i leczenia, a poza tym niektóre religie stosują psychodeliki na przykład coś tam.
[01:29:08] - Tylko że taki drobny szczegół, bardzo istotny jednak, że to branie tych psychodelików ono zwykle w tych religiach czy też w medycynie się jednak odbywa pod nadzorem osoby trzeciej.
[01:29:26] - Właśnie. Dziękuję, panie Marku, że pan o tym powiedział. Bo właśnie tak dokładnie o tym chciałem powiedzieć, że to się odbywa podczas jakichś obrzędów, podczas jakichś ceremonii. Też ludzie, którzy to przygotowują, wiedzą, co to jest, jak to dawkować, jak reagować. Poza tym, tak jak pan powiedział, uczestniczą w tym, są obok. Natomiast rzucenie dla mnie w internet hasła, że psychodeliki poprawiają to, zwiększają kreatywność, ble ble ble. To jest tak, jak robili to swego czasu kierowcy tirów, którzy nałogowo wciągali amfetaminę, ponieważ poprawiała ich zdolność koncentracji oraz powodowała to, że nie są seni. Tylko jakim kosztem i jakim ryzykiem? I to kierowca tira oraz uczestnicy drogi brali odpowiedzialność za to, co się na tej drodze wydarzy. Nie ten, który powiedział, że to mu pomoże.
Tylko to kierowca tira ryzykował swoje życie, życie swoje oraz życie innych ludzi. Więc dziękuję, panie Marku za głos rozsądku i też Emobilku jesteś młodym człowiekiem, który z tego, co widzę i słyszę, ma tam jakieś swoje wizje i swoje poglądy. I obyś nigdy nie musiał się zetknąć i zmierzyć po to, żeby zbudować swoją własną świadomość, żeże to, co mówimy, często jest odbierane inaczej, niż byśmy chcieli, a później są skutki tego, że ktoś to źle zinterpretował albo usłyszał to, co chciał usłyszeć. Bo nieraz ludzie szukają tylko potwierdzenia. Ja nie mówię, że tak jest w tej audycji, ale może ktoś za jakiś czas wysłucha tej audycji sobie na YouTubie i powie: „O, właśnie, ja się zastanawiałem, czy nie spróbować, ale dobrze, powiedzieli, że to jest okej, to ja spróbuję”. Znasz moje zdanie, poznałeś zdanie też pana Marka. Myślę, że poznałeś zdanie innych słuchaczy. Zrób to, co chcesz. Ja rozumiem, że chcesz coś tam rozjaśnić, coś przybliżyć. Tylko ja mam pytanie: na ile to, co ty mówisz, wpisuje się w audycję „Świat oczami dusz”?
[01:32:07] - Ja to w ogóle mam, panie Sławku, takie wrażenie, jakby to był taki przekaz pod tytułem: jeżeli chcesz się szybko rozwinąć, to musisz to zrobić.
[01:32:17] - Ja też niestety, Mobilku, w twoich wypowiedziach odnoszę takie wrażenie, że twoje przekonanie o słuszności swoich poglądów nie sprowadza się tylko i wyłącznie do mówienia: ja coś tam wiem, coś przemyślałem, coś doświadczyłem, to wam o tym opowiem. Tylko sprowadza się niestety do namawiania do tego, żeby ludzie też tego próbowali. A tu już ja uważam, że każdy powinien sam zadecydować o tym, czego chce, czego nie chce i ja wprost przeciwnie, w audycjach przestrzegam, dzisiaj zresztą też, przed kopiowaniem jeden do jednego tego, co ja mówię. Dlatego nie będę się podpisywał pod takimi poglądami. Powiem tak: możemy sobie porozmawiać, możemy podyskutować, możemy wymienić się jakimiś informacjami, natomiast nie przekonywać. No i dobrze. Bardzo ci dziękuję. Dobrze, już kończę temat psychodelików. Cieszę się. Kudłaty pisze: temat troszkę się rozbudował, ale to tylko dlatego, że komentarze są troszkę opóźnione i wracamy nie w tym kierunku.
Missis T House pisze: Mobil, to jest trudne, ale polecam wyciszenie się na trzeźwo, bez stymulantów. Usiądź pod drzewem, wysłuchaj rechotu żab, skup się na dźwiękach natury i zapewniam, że po jakimś czasie dostaniesz takiego haju, że odpłyniesz. No właśnie. I to jest rozwój świadomości. Czyli odbieranie bodźców bądź informacji, które odbieramy świadomie, których też świadomie oczekujemy. I to jest rozwój świadomości. I tu się całkowicie z Missis T House zgadzam, że to jest właściwy kierunek. Jeżeli mam do czegoś namawiać, to właśnie do takich bezpiecznych form, ponieważ w tym momencie nie wydarzy się nic, od czego chociażby będziemy w stanie się uzależnić. Chyba że od rechotu żab bądź na przebywaniu na łonie natury, ale myślę, że to nie będzie aż takie złe. Więc jak zwykle.
No nic, troszeczkę emocji było w dzisiejszej audycji. Dobrze, w sumie cieszę się. To też w jakiś sposób myślę, że wpływa na odbiór przez was tych audycji. Pewnie pojawią się jakieś tam głosy, że blokuję jakieś tematy rozmów, że jeżeli z czymś się nie zgadzam, to nie pozwalam na ten temat rozmawiać i tak dalej. Pewnie takie głosy się pojawią.
[01:35:43] - Cenzura.
[01:35:46] - Tak nazywając to po staremu. Pewnie takie głosy się pojawią. Kochani, to nie jest tak, że ja się nie zgadzam i że jeżeli coś jest inne niż ja myślę, to ja już to blokuję, to ja już to odrzucam, to ja już to neguję. Nie, broń Boże, ja nie neguję. Mało tego, być może nawet wrócę do tej rozmowy, Mobilku, z tobą poza audycją i gdzieś tam na prywatnych rozmowach, bo temat mnie poniekąd interesuje. Więc tak, ja wrócę do niego. Natomiast ja może jestem taki trochę staromodny, ale też w sumie mam swoje lata, mam do tego prawo i uważam, że mimo to, że internet jest miejscem, w dalszym ciągu uważam je za miejsce publiczne. To tak samo jak ulica, tak samo jak tramwaj, tak samo jak każde inne miejsce. Uważam, że internet jest miejscem publicznym. Mało tego, jest na tyle publiczny, że jak na ulicy wiem, do kogo mówię i wiem, że jeżeli są na przykład małe dzieci, to w moim otoczeniu na przykład pewnych tematów nie będę poruszał albo poproszę o zabranie na przykład małych dzieci.
Natomiast w internecieNie mam żadnego wpływu na to, kto to przeczyta. I mam świadomość tego, że internet nie jest miejscem, gdzie można bezkarnie wypowiadać swoje opinie, poglądy i tak dalej. Bo każde słowo zamieszczone w internecie ma jakiś zasięg i nigdy nie wiadomo, do kogo to słowo dotrze. I dlatego powinno się jednak mimo wszystko o tym pamiętać. Być może przesadzam, być może dramatyzuję, być może przekoloryzowuję, może jestem stary, a może jestem po prostu świadomy i raczej inaczej chcę, żeby to, co mówię, służyło pozytywnym zmianom. Pozytywnym w sensie przynoszącym radość, szczęście, jakąś satysfakcję ludziom, a raczej chroniło ich bądź umożliwiało unikanie jakichś negatywnych doświadczeń. Bo gdybym miał na myśli to, że „doświadczajcie, czego chcecie”, to nie prowadziłbym tych audycji, ponieważ życie każdego z nas i tak prowadza do naszego życia, do naszego świata mnóstwo doświadczeń, których raczej chcielibyśmy pewnie uniknąć z ludzkiego punktu widzenia, niż się w nie zapakować. Dlatego celem moich audycji jest to, by tym, co mówię, próbować umożliwić tym, którzy zechcą tego posłuchać i w jakiś sposób to przyjąć do siebie, uniknąć doświadczeń, które nie są fajne, niż was w takie doświadczenia pakować. E-mobil pisze: „Dla mnie nie ma tematów tabu, jest dla ludzi o ludziach, więc co ludzkie, nie jest mi obce. Trzeba rozmawiać o trudnych tematach i rozbijać wszelkie stereotypy”.
E-mobilku, ależ naprawdę proszę cię uprzejmie, kochany, naprawdę rozmawiaj. Tak jak już mówiłem kilka razy, raz dałem się namówić do przedsięwzięcia, które okazało się niezbyt trafione, ale niezbyt trafione z racji tego, że na początku mieliśmy po prostu osobę, która prowadziła. Mieszkała razem ze swoim bratem, który na początku audycji czy naszego live'a, czy czegoś tam innego wszedł i w kilku bardzo niecenzuralnych słowach zaczął się wypowiadać na temat porządków w kuchni czy gdzieś tam. Rozmowa jak rozmowa, jak rozmów w domu setkach tysięcy Polaków na pewno mnóstwo i to nie tylko od święta, ale pewnie dużo częściej. I co się wydarzyło? Niby z jednej strony nic takiego się nie wydarzyło. Jedyny problem, że pojawiło się to na antenie, że pojawiło się to podczas audycji. I co się wydarzyło? Wydarzyło się to, że mimo że z moją serdeczną, mogę powiedzieć już chyba koleżanką, która mi zaproponowała poprowadzenie warsztatów, okazało się, że nie doszły do skutku, ponieważ ludzie, którzy chcieli na te warsztaty przyjść, w jakiś sposób trafili na tą audycję i powiedzieli: „Aha, jeżeli Sławek w takich klimatach uczestniczy, to jest typu wątpliwej reputacji”. Być może w ten sposób rozumowali.
Więc E-mobilku, rób naprawdę, co chcesz. Mało tego, może otwórz swój kanał na YouTubie, może audycję w radiu tym, tamtym, innym. Rób, co chcesz. Tu jest pełna dowolność. Tylko mam do ciebie prośbę: nie wykorzystuj do tego moich audycji, po prostu, tak najnormalniej w świecie. Promuj swoje poglądy zwłaszcza w formie namawiania ludzi, bo ja nie mam problemu przed tematyką, natomiast w formie namawiania i przekonywania ludzi, że jest to dobre. Nie, jeszcze raz nie i bardzo cię proszę, nie rób. Ponieważ E-mobil jest, że tak powiem, uparty, ja jak widać też troszeczkę. I chyba kochani, wybiliśmy wam z głowy chęć do... A nie, jakieś nowe komentarze się pojawiły.
Kudłaty: „Życie jest za krótkie”. Nie, życie nie jest krótkie, bo po jednym życiu przychodzi następne, więc czasu mamy tyle, ile potrzebujemy. Mrs Treehouse pisze: „E-mobil upraszcza. Zgadza się, że nie ma tematów tabu, ale chyba nie do końca wszystko może być w eterze. Uważasz, że na przykład promowanie pornografii dziecięcej powinno być też dopuszczalne ot tak?”I missis Treehouse pisze od razu: „Przepraszam pana Sławka za ten przykład, bo jest stricte nie na temat”. Nie, moja droga, całkowicie się z tobą zgadzam. Całkowicie się z tobą zgadzam. To zachłyśnięcie tą wolnością i tymi możliwościami, jak widać nie każdemu dobrze służy. Ja tak uważam. I tu faktycznie ten przykład z pornografią.
Przecież rozmawiajmy o tematach tabu, rozmawiajmy o wszystkim, rozmawiajmy. Tylko że drogi Emobilku, problem polega na tym, że rozmowa najczęściej jest wtedy, kiedy jedna osoba porusza jakiś temat, a druga ją podtrzymuje i wymieniają się jakimiś tam poglądami. I tutaj tak ujmując to chronologicznie, ja zacząłem jakiś tam temat, natomiast ty go zmieniłeś, nie podtrzymując tego, o czym mówiłem ja. Więc trudno tutaj nazywać to rozmową, ponieważ ty po prostu wygłaszasz swoje poglądy i próbujesz ludzi wciągnąć w dyskusję na ten temat. Więc rozmowa to jest rozmowa, natomiast przekonywanie innych do swoich poglądów to jest troszeczkę demagogia, już nie rozmowa. Więc ja mówię czasami w takich sytuacjach, rozumiem, że ktoś chce poruszyć jakiś tam temat, natomiast zastanawiam się, czy w ogóle powinienem prowadzić tą audycję na początku. Może przejdźmy od razu do komentarzy i wtedy nazwiemy audycję jakoś tam inaczej i jeżeli jest takie zapotrzebowanie, to ja się będę odnosił, wyrażał swoją opinię na temat rzeczy, które będziecie kochani poruszali. I okej, wtedy zmienimy formułę tego programu i niech będzie i tak. Więc jeżeli do tego Emobilku zmierzasz, żeby rozmowa była na tematy, które ty chcesz poruszyć, a nie na tematy, które porusza prowadzący, to zmieńmy temat audycji na „Świat oczami e-mobila”, a nie „Świat oczami duszy”. I wtedy będziemy rozmawiali o tematach, które ty chcesz poruszać.
Natomiast do momentu, dopóki ja mam prowadzić audycję, ja jako Sławomir Bączkowski, audycję pod tytułem „Świat oczami duszy”, to chciałbym, żebyśmy rozmawiali na tematy, które ja poruszam. I nie wydaje mi się tutaj w tym nic, że tak powiem, dziwnego. Jeżeli tematy, które ja poruszam nie są interesujące, przestanę prowadzić taką audycję i możemy wtedy zrobić audycję „Świat oczami e-mobila” albo dyskusję w poniedziałki o 20:00. Emobil pisze: „Znam to z życia, że krytykujemy innych, a jak znajdziemy się w podobnej sytuacji, to wtedy mądrzejemy i jesteśmy bardziej wyrozumiali do innych”. Nie wiem tylko, czy to dotyczy ciebie, bo nie bardzo zrozumiałem tutaj ten komentarz, ale na tym właśnie kochany polega rozwój świadomości. Ten duchowy rozwój, o którym rozmawiamy w audycjach, polega właśnie na tym, że skoro wyrażamy jakąś opinię na jakiś temat, przekonanie, pogląd i wyrażamy to w słuszności, to najprawdopodobniej w najbliższej bądź troszeczkę dalszej perspektywie będziemy mieli okazję przeżyć tą sytuację z drugiego punktu widzenia po to, żebyśmy jak sam tutaj napisałeś w cudzysłowie: „żebyśmy mądrzeli”. Żebyśmy mogli zweryfikować, czy to, co w danej chwili wydaje nam się prawdą, jest faktycznie prawdą. I ja tak myślę sobie, że ty tak produkując te swoje poglądy takie bez przymrużenia oka z duchowego punktu widzenia pakujesz się w doświadczenia, których będziesz miał okazję sprawdzić, jak to jest właśnie z drugiej strony. I ja o tym ostrzegałem, ja o tym mówiłem. Ja to sygnalizowałem, że budowanie karmy polega właśnie na dawaniu, między innymi na dawaniu rad innym.
Czyli ja na twoim miejscu powinieneś zrobić tak i tak. Albo zrób tak i tak. Masz zrobić tak i tak. Źle postępujesz. Powinieneś postąpić tak. To jest wszystko budowanie sobie bagażu doświadczeń, przez które będziemy chcieli przejść, żeby sprawdzić, czy te nasze mądre rady są naprawdę mądre i czy my sami w takich sytuacjach postąpimy tak, jak mówiliśmy, żeby postąpił ktoś inny. Więc z punktu widzenia rozwoju świadomości, chociażby Emobilku twojejTo jest twój wybór, twoja decyzja, twoja perspektywa i twoja ścieżka rozwoju. Twoja potrzeba sprawdzenia się w tych sytuacjach, o których w tej chwili mówisz. Natomiast ponieważ jest to twoja ścieżka, to sobie nią idź, sprawdzaj to, testuj to, buduj sobie karmę. Planuj doświadczenia, przez które będziesz chciał przejść.
Natomiast nie ciągnij za sobą innych, a już na pewno nie ciągnij za sobą mnie, bo ja mam ochotę na inne przygody, z innego gatunku. Pójdę swoją drogą i myślę, że tak jak każdy z nas. Dobrze. Kochani, moje przerwy. Rzucę na koniec temat dla znawców zwierząt. O, dobrze. Chyba mamy nowego uczestnika audycji. Tak, tutaj Emobil pisze: „Przepraszam, Sławku, nie chciałem nic zepsuć, tylko podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem. Wiem, że jestem kontrowersyjny, ale na tym polega moja inność i niezależność. Nie potrafię być taki sam jak reszta ludzi”.
Emobilku, przeprosiny przyjęte. Być może mówię jakimś tonem, ale ten ton jest dopasowany bardziej do tego, żeby podkreślić znaczenie słów. Nie jest wywołany moim stanem emocjonalnym, tylko świadomym wyborem tonu po to, żeby powiedzieć: „Mówię to poważnym tonem”, więc jest to sprawa dla mnie poważna. To jest informacja bardziej dla ciebie. Ale nieważne. Tak że okej, przeprosiny przyjęte. Jestem daleki od tego, żeby się denerwować, przeżywać, żeby czuć z tego powodu jakieś totalne dyskomforty. Tak że okej, spoko. Ja tylko po prostu mówię „nie” i już. Natomiast zwróć uwagę na zdanie, które napisałeś: „Ale na tym polega moja inność i niezależność.
Nie potrafię być taki sam jak reszta ludzi”. Myślę, że to jest jeden z twoich problemów, Emocje Mały. Ponieważ po pierwsze nikt od ciebie nie wymaga, żeby być jak reszta ludzi. Poza tym, co oznacza stwierdzenie „reszta ludzi”? Trzecia kwestia jest taka, że każdy jest inny. Każdy jest inny i niezależny. Więc twoja inność i niezależność nie jest tak naprawdę innością, bo wszyscy jesteśmy inni. Myślę, że tu, na tej płaszczyźnie albo ci to w jakiś sposób jeszcze imponuje, że chcesz być inny, albo masz problem z akceptacją ze strony otoczenia i to często powoduje takie sytuacje. Nie jestem psychoterapeutą, zresztą nie chcę być. Natomiast wiesz, to dla mnie z innością ani niezależnością nie ma nic wspólnego.
Natomiast jeżeli chcesz być kontrowersyjny, to już jest twój wybór. Ja również mógłbym być kontrowersyjny i na przykład na antenie nawyzywać cię właśnie w tej chwili od różnego rodzaju epitetów. Gro ludzi by się, że tak powiem, to pewnie spodobało. To nie byłoby takie nudne. Byłyby emocje, jakieś wyzwiska. Jest adrenalina. Fajnie, do tego jesteśmy przyzwyczajeni. Natomiast nie, Emobilku, nie. Natomiast jak czujesz jakąś potrzebę rozmowy, to porozmawiajmy, ale już może poza anteną. Natomiast Missistreehouse pisze temat, o którym chciałem też poruszyć: „Kocinka się domaga pensji”.
Tak, mam tutaj na końcu audycji na rozluźnienie opowiem wam doświadczenie, w którym aktualnie uczestniczę. Wrócę jeszcze do tematu, który dzisiaj zdominował temat naszych dyskusji. Emobil rozbudował temat, ale myślę, że to też przez to, że temat ten jest poruszany nieraz na innych audycjach podobnych w Radiu Paranormalium i jest mowa właśnie o tym, o czym mówił Emobil i wszystko jest okej. Dla mnie jest okej. Natomiast skoro porusza go się w innych audycjach, to niech się go porusza w innych audycjach. Nie chodzę po innych audycjach i nie próbuję, że tak powiem, swoimi poglądami na innych audycjach przekonywać ludzi, ponieważ uważam, że jeżeli ktoś jest zainteresowany taką formą, takim sposobem i taką tematyką, to niech ma taki sposób, taką formę i taką tematykę.Nie wiem. Chyba że ktoś chce być hipermarketem, żeby było w tym hipermarkecie wszystko. Może tego właśnie ludzie oczekują, żeby iść w jedno miejsce i załatwić wszystko, dowiedzieć się o wychowywaniu dzieci, jak zrobić pracę, jak wejść w szczęśliwy związek, jak coś tam. Być może właśnie takie programy, książki, audycje cieszą się największą popularnością. Nie wiem, jak jest ze skutecznością na dłuższą metę.
Natomiast jak znajdę taki sposób, formułę i pomysł, żeby produkować taką tabletkę, panaceum, cokolwiek innego, antybiotyk, który powiem: „Proszę brać przez siedem dni, na czczo przed śniadaniem o 7:00 rano, najlepiej popijając trzema szklankami wody i wtedy będzie pan/pani szczęśliwa, zdrowa i bogata” i będę wiedział, że to działa i że to faktycznie daje szczęście, zdrowie i bogactwo, to z przyjemnością, z radością się tym z wami podzielę. Natomiast pamiętajcie, kochani, o jednej rzeczy: odnosząc się do waszych komentarzy, chociażby Emo Bilka, Kudłatego czy Mrs. Treehouse, czy ogólnie rzecz biorąc do komentarzy, nie przekazuję wam informacji o was, tylko przekazuję wam informacje o sobie. Tak jak każdy człowiek, ustosunkowywując się do tego, co czyta, co go spotyka, co widzi, przekazuje prawdę nie o tym, co widzi, słyszy, czyta, tylko prawdę o sobie. Prawdę i informacje o sobie. Jaki jest jego stosunek i pogląd na daną sytuację. Więc Emo Bilku, przekazując te informacje w takiej, a nie w innej formie, przekazujesz też całemu światu internetowemu, naszym słuchaczom i mi informacje o sobie samym. Nie o swojej wiedzy, bo to jest jedno, ale również informacje o sobie samym. I o tym, kochani, trzeba pamiętać, że uczestnicząc w tego typu dyskusjach, tak naprawdę obnażamy i wystawiamy na publiczną stronę życia siebie samego. Nie tylko swoją wiedzę, ale również siebie samego.
Co oczywiście nie jest czytane przez wszystkich ludzi, ale jest czytane przez jakąś tam grupę ludzi, łącznie z naszą intymną stroną, którą po pierwsze niechętnie byśmy się podzielili, ale też nie bardzo mamy świadomość tego, że mimo wszystko, że nie chcemy się tym dzielić, to tak naprawdę w takich sytuacjach właśnie tym się dzielimy. I to też jest informacja o nas samych. Pamiętajcie, że te audycje służą zastanawianiu się nad samym sobą. Dlaczego to robię? Po co to robię? Dlaczego to mi sprawia akurat przyjemność? Dlaczego akurat taka forma jest dla mnie właściwa i wydaje mi się słuszna? Tak naprawdę dowiadujecie się, co dla was jest prawdą. Tą prawdą, w którą w danej chwili każdy z nas wierzy. I to jest istota tych audycji, kochani.
Szukanie odpowiedzi w samym sobie. Dlaczego mnie to kręci? Dlaczego mi to sprawia przyjemność? Dlaczego mnie to wkurza? Dlaczego mi to przeszkadza? Dlaczego się z tym zgadzam albo dlaczego się z tym nie zgadzam? To jest informacja, którą tak naprawdę powinniście, jeżeli chcecie świadomie dokonywać jakiegoś procesu rozwoju, z tych audycji wyciągać. Dlaczego Emo Bil chce być kontrowersyjny? Dlaczego nie chce być zwykły? Dlaczego nie chce być szary?
Dlaczego nie chce po prostu prowadzić swojego własnego życia z żoną, dziećmi, rodziną, w pracy? Dlaczego ma potrzebę zmieniania świata? Dlaczego ma potrzebę uświadamiania innych ludzi? Dlaczego ma potrzebę budzenia innych? To jest informacja, Emo Bilku, o tobie. Dlaczego masz taką potrzebę? Ja nie oceniam, nie mówię, czy ona jest zła, czy dobra. Tylko dlaczego masz taką potrzebę? I to jest informacja o tobie. Dlaczego tak mocno podkreślasz za każdym razem, że jesteś kontrowersyjny?
Dlaczego ci tak bardzo zależy na opinii bycia kontrowersyjnym? Dlaczego bycie kontrowersyjnym dla ciebie jest takie ważne? Dlaczego sprawia ci taką przyjemność? Dlaczego niesie ze sobą jakąś wartość? Dlaczego uważasz, że jest to czymś, co cię wyróżnia z tłumu innych ludzi? Dlaczego chcesz się wyróżniać z tłumu innych ludzi? To jest audycja o świadomości samego siebie. Ja ten przekaz do ciebie wysyłam, tę informację. Dlaczego to jest dla ciebie takie ważne? Jeżeli chcesz coś wyciągnąć z tych audycji, to zastanów się nad tym.Dlaczego to jest dla ciebie takie ważne?
Dlaczego masz taką potrzebę? To jest cel audycji. Zastanowienia się nad samym sobą, czego oczywiście ja jako prowadzący z całego serca ci życzę. Fajnych, pozytywnych wniosków, zrozumienia samego siebie, odnalezienia samego siebie. I jeszcze tutaj Missy Strayhouse pisze: „Kudłaty zgoda, ale na tym polega fajność radia, że audycje są tematyczne. Chyba w temacie oczami duszy nie będziemy rozmawiać o UFO tylko dlatego, że to Radio Paranormalium”. Dziękuję ci, moja droga. Tak, dokładnie. Chciałbym, żeby to były audycje o świecie oczami duszy, żeby takie pozostały, żeby to były audycje o świadomości do tego momentu, dopóki będą ludzie, którzy będą chcieli tego słuchać. Jeżeli będą słuchacze, jeżeli będzie zainteresowanie, jak najbardziej z przyjemnością i z radością z wami na te tematy również za tydzień, po przełamaniu swoich problemów techniczno-technologiczno-lokalowych z przyjemnością będę kontynuował.
A teraz już na koniec nie będzie żadnych komentarzy. Zarzucam temat. Missy Strayhouse na pewno się ten temat spodoba i myślę, że innym również. Temat prywatny, aczkolwiek z pogranicza życia duchowego w innych wcieleniach niż tylko ludzkie. Przeżywam teraz bardzo ciekawe doświadczenie, czyli próbę oswojenia dorosłego psa z dorosłym kotem, którzy spotkali się pierwszy raz w życiu na jednej działce, w jednym miejscu. Jeżeli ktoś ma takie doświadczenia, jak to zrobić w sposób mało inwazyjny, bardzo z chęcią posłucham waszych rad, bo jest to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie i nie wiem, czy moja duchowa intuicja rozwiązania tej sytuacji jest słuszna, więc z chęcią posłucham rad osób, które już coś takiego miały przyjemność robić. Tu jeszcze w takim razie odpowiedź Kudłatego na sam koniec. „Taki, dlatego właśnie o tym wspomniałem, bo inne audycje są o podobnej tematyce i ciężko może to rozdzielić, czemu tam o tym jest mowa, a tu od razu wielki sprzeciw i tu wielki znak zapytania”. Może ja też, Kudłaty, jestem troszeczkę inny. Może przede wszystkim dlatego, że jeżeli opium może ci pomóc, tak już na koniec brutalnie mówiąc, w zobaczeniu statku UFO, tak żaden psychodelik nie wpłynie na rozwój twojej świadomości, która powinna być neutralna i świadoma.
Jak sama nazwa wskazuje, świadomość polega na tym, że jesteś świadomy tego, co się dzieje. Świadomość. Przypomnę, audycje są o świadomości, o rozwoju świadomości. A już skoro jesteśmy, że tak powiem, tak brutalnie i z uporem maniaka tutaj wertujemy ten temat, dlaczego nie w tej audycji? Bo nie. Bo nie jestem zwolennikiem i nie będę nikogo namawiał do tego, żeby się faszerował tylko po to, żeby mieć odmienne stany świadomości. Jeżeli będę prowadził audycję o odmiennych stanach świadomości, to z chęcią do tego tematu wrócę. Ja prowadzę audycję o świadomości. I powiem brutalnie: jeżeli kogoś ten temat nie interesuje, to naprawdę poniedziałki są świetnym momentem, żeby zrobić cokolwiek innego. Kochani, bo ja jestem człowiekiem niezmiernie cierpliwym, otwartym, sympatycznym i tak dalej.
Natomiast pozwólcie mi prowadzić audycję o tym, o czym ja chcę z wami rozmawiać, o co mnie pytacie w swoich rozmowach, komentarzach. Jest miliony kanałów, milionów filmów, milionów audycji, grup na Facebooku, gdzie można się tymi opiniami na inne tematy podzielić. Ja prowadzę audycję o świadomości. I powtarzam jeszcze raz: do momentu, dopóki będzie zapotrzebowanie na tego typu audycje i tego typu tematy, będę je prowadził. Dziękuję, kochani. Uważam temat za wyczerpany. Nie wracajmy do niego więcej. Zajmijmy się tym, o czym temat audycji mówi. I tyle. Więc jeżeli was nie zraziłem swoim stanem emocjonalnym w dzisiejszej audycji, zapraszam was do spotkania za tydzień.
I cóż, miłego, bardzo fajnego tygodnia. Podobno ma być piękna pogoda jesienna, więc udanych pobytów na łonie natury, zbierania grzybków, korzystania ze słoneczka. I oczywiście wszystkiego dobrego w świecie duchowym, w świecie świadomościowym, w świecie rozwoju, w świecie poznawania samego siebie. Czego wam i sobie z całego serca życzę, życząc również wszystkiego dobrego na najbliższy tydzień i do usłyszenia za tydzień. Trzymajcie się. Dziękuję za dzisiaj. Wszystkiego dobrego. Pa, pa.
[02:07:49] - Mówił do państwa, jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Mączkowski. Tradycyjnie moli książkowych i w ogóle fascynatów ciekawych lektur zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza”. Miłośników wideoblogów zachęcamy z kolei do zasubskrybowania kanału pana Sławka „Świat oczami duszy” na YouTube. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc. Do usłyszenia ponownie już za tydzień. Miejmy nadzieję bez jakichś tam problemów technicznych. Miejmy nadzieję, że nic nam nagle nie urwie. Tak?
[02:08:37] - Co, co? Nie, mówię, też mam taką nadzieję, że problemy techniczne mamy już za sobą.
[02:08:42] - Oby. Tak więc dobranoc. Do usłyszenia już za tydzień. Oczywiście o 20.00. Oczywiście na żywo. Oczywiście na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl