[00:33] - Nastał nam właśnie dzisiaj ostatni wakacyjny piątek, 30 sierpnia 2019 roku. Temat rozmowy będzie dzisiaj w „Bibliotekarium” fantastyczny, ale jeszcze sobie pozwolę nawiązać do czegoś, co zdecydowanie fantastyczne nie jest. Nie jest oczywiście dla licealistów. Nie wiem, na ile prawdziwy bądź fałszywy jest ten plan lekcji, który widziałem parę dni temu na Facebooku, jaki się przewijał. Ale po prostu jak to zobaczyłem, to aż się cieszę, że nie mam 16 czy 17 lat, tylko troszkę więcej i że już tego nie przeżywam i że nie będę miał lekcji do 19:30. Ale pewnym pocieszeniem jest to, że między 19:30 a 20:00 jest odrobinka czasu. Jest czas, żeby wrócić do domu, coś sobie przygotować do zjedzenia, włączyć komputer i odpalić Radio Paranormalium. A nawet w autobusie można sobie włączyć smartfona i również odpalić Radio Paranormalium i na przykład za pośrednictwem naszej aplikacji na Androida słuchać kolejnego odcinka „Bibliotekarium” na żywo. Zachęcamy do słuchania. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios".
Dzisiaj po drugiej stronie połączenia internetowego – miejmy nadzieję, że nie będzie ono przerywane przez burze, które się przewalają nad Polską w chwili obecnej. Dzisiaj po drugiej stronie połączenia mamy trzech tenorów, proszę państwa, bowiem są z nami jak zawsze Marek Żelkowski i Wiktor Żwikiewicz oraz koordynator konwentu Kopernicon do spraw promocji i mediów, pan Piotr Błaszkowski. Dobry wieczór wszystkim panom.
[02:16] - Dobry wieczór.
[02:17] - Dobry wieczór.
[02:20] - Skoro nasze tenory – przepraszam, Marku, jeszcze muszę kontakty podać. Skoro nasze tenory oznajmiły, że się słyszymy i że wszystko gra i buczy, to ja jeszcze podam kontakty do Radia Paranormalium. Za pół godziny otworzymy naszą linię telefoniczną. Numery telefonów do nas warto zapisać sobie już teraz. Nasz numer komórkowy 536 620 493. Można oczywiście wysyłać również SMS-y. Numer stacjonarny 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube.
Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu bibliotekarium.pl, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Marek już się cieszy, bowiem właśnie teraz magiczne halo, halo Bydgoszcz. Halo, halo! Mogę teraz słowotok swój włączyć, ale mimo wszystko zabrałeś mi dobry początek, bo ja tutaj jako gospodarz z Wiktorem chcieliśmy przedstawić naszego gościa. I tak go przedstawimy. Przepraszam bardzo i obiecuję, że dzisiaj to się już nie powtórzy. Dzisiaj.
[04:06] - Dzisiaj na pewno nie. Ale wróćmy do naszego gościa. Gościmy dzisiaj koordynatora do spraw promocji mediów konwentu Kopernicon, Piotra Błaszkowskiego. Dzisiaj wymaglujemy naszego gościa pod kątem zbliżającego się w połowie września konwentu Kopernicon. Wiecie państwo co? Kiedy jakieś trzy lata temu usłyszałem o konwencie Kopernicon, to sobie tak pomyślałem: Toruń. Co prawda nie mam problemu wojny bydgosko-toruńskiej w mojej świadomości, ale wiem, że taki problem się w obu miastach czasami pojawia. Tak sobie pomyślałem: Kopernicon, jakiś konwent będzie. Ale się zainteresowałem, co to jest za konwent i z każdą chwilą właściwie byłem coraz bardziej zdziwiony, bo miałem takie wyobrażenie, że to jest konwent taki sobie, niewielki. A tymczasem jak zacząłem zgłębiać, to się okazało, że to jest impreza całkiem spora.
W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że chyba jedna z największych w Polsce. Ale o to, żeby już nie snuć teorii, to zapytam naszego gościa. Jaka jest skala tej imprezy?
[05:26] - W skali takiej ogólnopolskiej na pewno bardzo duża. Może ciężko go porównać z popularnymi festiwalami, załóżmy muzycznymi, bo nie jest to impreza na 50 czy 100 tysięcy osób. Natomiast jeżeli patrzymy na konwenty w Polsce, to Kopernicon zdecydowanie znajdowałby się w pierwszej piątce, jeżeli chodzi o frekwencję. Od kilku lat już dobrych tak naprawdę wahamy się pomiędzy 3 do 4 tysięcy osób.
[05:53] - To rzeczywiście sporo. A skoro już się pojawiły elementy statystyki, czyli liczba uczestników, to rzućmy trochę tą statystyką. Jakieś liczby jakbyś wyciągnął, to byłoby nieźle. Na przykład ile godzin programu oferujecie?
[06:11] - Jeżeli chodzi o liczby, to po pierwsze warto wspomnieć o tym, że to jest dziesiąta edycja Coperniconu w Toruniu.
[06:17] - Zatem jubileusz.
[06:18] - Tak, więc jubileusz. Natomiast jeżeli chodzi już o takie trochę większe liczby, to przede wszystkim Copernicon w tym roku to jest blisko 2000 godzin różnorodnych atrakcji, z czego ponad 500 godzin, nawet może do 700 godzin, to jest program typowo prelekcyjno-wykładowy.
[06:37] - Czyli w ciągu trzech dni, a właściwie dwa i pół dnia, bo piątek to tak później startuje sama impreza. W ciągu dwóch i pół dnia mamy 2000 godzin różnego rodzaju atrakcji. No przyznacie państwo, że tu można uwierzyć w dylatację czasu i w różne rzeczy, które z czasem się mogą dziać. No bo to najlepszy dowód, że coś takiego się dzieje. Wróćmy, wróćmy do liczb.
[07:04] - Tutaj jeszcze nawiązując do tego czasu, to jest dokładnie 48 godzin, bo Copernicon trwa od godziny 15:00 w piątek do godziny 15:00 w niedzielę. O godzinie 15:00 w niedzielę rozpoczynają się ostatnie punkty programu. Zamykamy imprezę. Wracając natomiast do liczb, co jeszcze warto wspomnieć? Blisko 60 gości z różnych dziedzin, tak naprawdę od literatury, przez popkulturę, przez rysowników, po scenarzystów, po twórców filmów, aż po graczy, youtuberów i osoby znane właśnie w różnego rodzaju fandomach. Jeżeli chodzi o liczbę uczestników, to tak jak już wspomniałem między 3 a 4 tysiące na przestrzeni ostatnich lat. Łącznie szacujemy, że w ciągu ostatnich kilku lat przez Copernicon, na Coperniconie pojawiło się łącznie około 18 000 uczestników, co jest też dość sporą liczbą. Z takich ciekawostek, może trochę też liczbowych, w Copernicon zaangażowanych jest prawie 100 organizatorów. Pomaga nam ponad 200 wolontariuszy. Mamy blisko 40, chociaż nie, w tym roku nawet zdecydowanie więcej.
Mamy 25 sal z samymi sesjami RPG, więc zazwyczaj mamy blisko 40 sal programowych. Natomiast w tym roku jest to liczba około 60 sal programowych. Nie wiem, co jeszcze mógłbym powiedzieć, jeśli chodzi o takie statystyczne rzeczy.
[08:33] - Okej, zostawmy statystykę. Statystyka to nie jest mój konik. Warto posłuchać czasami, żeby uświadomić sobie skalę imprezy. Wiktor się uśmiecha, coś chce powiedzieć.
[08:45] - Jestem tylko rozmarzony, że trochę późno, że tak powiem, zahaczam temat, ale tak jak nasz gość wspomniał, że porównywanie z taką popkulturą jak muzyczna na przykład, może być trochę nie do końca sprawne. O tyle ja pamiętam, jak kiedyś na coś, co mnie interesuje, co mnie pasjonuje, wybierałem się stąd jechać na Woodstock, żeby posłuchać muzyki. Tak nie wiedziałem, że po kilkudziesięciu latach będę mógł właściwie na coś, co mnie interesuje i pasjonuje, pojechać sobie autobusem do sąsiedniego Torunia, żeby spotkać ludzi myślących trochę inaczej niż stado baranów cywilizacji.
[09:36] - Ja wiem, że cię zaskoczę Wiktorze, ale nie tylko autobusem. Ja cię tam osobiście zawiozę samochodem, bo nie wiem, czy sobie zdajesz sprawę, że za dwa tygodnie, no troszeczkę jeszcze kilka godzin trzeba dodać, będziemy wspólnie prowadzili warsztaty, o których mówiliśmy tydzień wcześniej i nawet mamy już pierwsze zgłoszenia pierwszych chętnych. Także wiesz, no odrobina mobilizacji wskazana.
[09:59] - Miło, miło, ale tak już puentując to, co gadałem, to po prostu Marek, ty się dziwisz, że ten toruński festiwal Copernicon jest taki wielki? A jak inaczej? Na miarę Kopernika przecież. Nie wypada inaczej.
[10:15] - Dobrze, to tak zwana łatwa puenta. Okej, w porządku, ale dobrze, że podrzuciłeś pewną rzecz, bo ja oczywiście muszę gdzieś tam od zamierzchłej historii. No więc ja sięgnę do tej zamierzchłej historii. Kiedyś, dawno, dawno temu, może niekoniecznie w odległej galaktyce, było tak, że konwent to były głównie, tam się zbierali głównie miłośnicy prozy fantastycznonaukowej, czasami już później fantasy, ale na początku to tylko takiej twardej fantastyki. Troszkę jeszcze pomagali im ludzie, którzy interesowali się filmem, bo gdzieś tam z jakichś magnetowidów, z jechanych taśm oglądano filmy. To tak wyglądały konwenty w latach 80. Od tego czasu, tobie Wiktorze, dla informacji bardzo dużo się zmieniło. Ten Copernicon chociażby, o którym dzisiaj mówimy, to jest zupełnie innego rodzaju impreza. Oczywiście te wszystkie elementy związane z literaturą, związane z filmem oczywiście są, ale już nasz gość mówił o tym, że się pojawiają gry i to nie tylko pewno te RPG-i, ale pewno i komputerowe gry. I co jeszcze?
Co jeszcze? Jakbyśmy tak mieli z grubsza wymienić, jakie to zasięgi ma, jakimi sferami fantastyki się interesuje Copernicon?
[11:41] - Tak naprawdę, jeżeli mówimy o zasięgach, to są one w tym momencie ogromne. Tak jak było wspomniane właśnie przed chwilą. Kiedyś konwenty skupiały się głównie w okolicach literatury, może właśnie w okolicach raczkujących, można powiedzieć fandomu filmowego w Polsce. Natomiast teraz ten dostęp do takiej kultury, zwłaszcza popularnej, jest bardzo prosty i bardzo powszechny. Czy to przez platformy, na których możemy oglądać seriale, czy poprzez dostęp do książek, gdzie tak naprawdę książki możemy kupić nie tylko w specjalistycznych sklepach w tym momencie, ale nawet w kioskach. I to bardzo często jest fantastyka i to zwykle nawet nie taka fantastyka, powiedzmy niszowa, tylko czołowi pisarze. Dodatkowo kina, wszystkie platformy online, takie jak YouTube, sprawiają, że w tym momencie, gdybyśmy przysłowiowo rzucili kamieniem na ulicę, oczywiście nie zachęcam nikogo do rzucania kamieniami, trafilibyśmy przynajmniej kilku fanów szeroko pojętej fantastyki. Chociażby ze względu na kino. Czy to na ostatnio bardzo popularne kino superbohaterskie, czy standardowo przytaczane przy tego typu rzeczach „Harry Potter”, czy „Władca Pierścieni”. Tak naprawdę każdy na Kopernikonie znajdzie coś dla siebie i znajdzie coś, czym mógłby się zainteresować.
Wracając do tych fandomów różnorodnych, mamy na Kopernikonie kilkanaście różnych bloków programowych. I te bloki programowe są skierowane do fanów różnorodnych zagadnień, od literatury, przez popkulturę, przez naukę, aż po fanów gier elektronicznych, gier tradycyjnych planszowych, gier RPG, gier bitewnych, mangi i anime, ogólnie kultury azjatyckiej, poprzez fanów gier LARP, sesji RPG. Jest tego naprawdę bardzo dużo.
[13:45] - Ja powiem o jednej rzeczy. Jest taki paradoks. Nawet nie wiem, czy to zasługuje na miano paradoksu, ale zaryzykujmy przynajmniej na razie taką nazwę, że jak zapytać wprost bardzo wielu ludzi, czy interesują się fantastyką, fantastyką naukową. „Nie, absolutnie”. A potem się zaczyna uszczegóławiać pewne rzeczy i nagle się okazuje, że mamy przed sobą fana fantastyki. Taki prosty przykład. To bardzo dobrze wychodzi w przypadku kina. W tej chwili, jak się dobrze popatrzy na gros hiciorów kasowych, to jest fantastyka tak naprawdę. Są oczywiście popularne filmy, które biją rekordy, ale ich jest mało. Zależy zresztą, jak się definiuje fantastykę, bo ja przypomnę taki dosyć ostatnio sympatyczny, modny film „Yesterday”.
On też w sobie zawiera elementy fantastyki. Takie oczywiście, nazwijmy je, przyczynkarskie. To jest bardziej pewien pretekst, ale jednak jest. Natomiast jeśli wrócimy do kina bohaterskiego czy w ogóle do takich superprodukcji, które powstają, to tego jest bardzo dużo i jeśliby tak na sztuki zliczać, to kto wie, czy nie większość. Przynajmniej tego, co dociera tutaj do nas. Ale powiedziałeś o jednej bardzo ciekawej rzeczy, która znowu odróżnia tamte stare konwenty od tych nowych, a mianowicie obecność nauki. Zresztą szlachectwo zobowiązuje. Toruń, miasto uniwersyteckie, Bydgoszcz podobno też, ale jednak te tradycje są starsze. A poza tym ten Kopernik, który gdzieś tam w tle jest, to też jest zobowiązanie. O tej nauce porozmawiajmy troszeczkę, bo to myślę, w przypadku konwentów związanych z fantastyką, rzecz ważna.
[15:43] - Bardzo ważna, natomiast nadal mimo wszystko stosunkowo rzadko spotykana. Oczywiście w programach różnego rodzaju imprez w całej Polsce zawsze pojawiają się punkty programu, które albo bezpośrednio dotyczą kwestii naukowych, albo przynajmniej lekko się o nie ocierają. Tak jak powiedziałem, mimo wszystko na wielu imprezach ten tak zwany, jak to się u nas nazywa, blok popularnonaukowy czy też blok naukowy nie jest jeszcze obecny. Natomiast w przypadku Kopernikonu jest to tak naprawdę jedna z najistotniejszych części imprezy, którą organizujemy. I to nie tylko ze względu na Toruń czy na miasto Kopernika, natomiast ze względu na sam Uniwersytet Mikołaja Kopernika, z którym bardzo ściśle od lat współpracujemy. Zresztą większość atrakcji Kopernikonu odbywa się właśnie w budynkach uniwersytetu. Uniwersytet bardzo nam pomaga przy organizacji imprezy. Sam blok, cały blok popularnonaukowy jest organizowany właśnie przy wsparciu naukowców z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, którzy też będą prowadzili część atrakcji, które będą się tam odbywały.
[16:51] - To musi paść pytanie w tej chwili, co w tym roku jest takiego szczególnie atrakcyjnego, jeśli chodzi o ten blok związany z nauką?
[17:02] - To jest bardzo trudne pytanie z tego względu, że pytanie o szczególnie atrakcyjne rzeczy jest zawsze bardzo mocno subiektywne.
[17:09] - Właśnie. Dobrze, to ja się z tego pytania wycofuję. Aluzję pojąłem, że po prostu wymienienie jednej atrakcji spowoduje, że druga może się poczuć niedoceniona, a przecież jest równie atrakcyjna. W każdym razie ten blok naukowy rozumiem, że to jest poważny punkt programu dla każdego, kto się nauką interesuje.
[17:31] - Tak, natomiast bardzo wiele z atrakcji, tutaj można je wymienić właśnie jako takie bardziej istotne. Może nie dla ludzi, którzy bardzo mocno siedzą w tym świecie nauki, natomiast są one bardzo istotne ze względu na popularyzowanie tej nauki i na popularyzowanie tego, że ta nauka jest obecna czy w literaturze, czy w filmie bardzo często. I to są atrakcje dla początkujących.
[17:53] - To zapytam inaczej. Jakie dziedziny nauki obejmuje tegoroczny program?
[18:00] - Nie można chyba powiedzieć, że obejmuje jakieś bardzo wąskie czy konkretne dziedziny, ponieważ każdy prowadzący, i to nie tylko w bloku naukowym, ale w każdym innym, samodzielnie wybiera sobie temat. Nie musi dopasować się tematycznie do jakiegoś tam narzuconego przez nas schematu, natomiast samodzielnie wybiera to, o czym chce powiedzieć. I mamy prelekcje związane z fizyką, z matematyką, z biologią, z kwestiami poznawczymi, kognitywnymi. Jest tego naprawdę sporo.
[18:27] - Wiktorze, tłumacz.
[18:29] - Ja się tylko uśmiecham.
[18:30] - Ja się boję tych twoich pytań.
[18:32] - Zwróćcie uwagę, co się zrobiło w ciągu tych ostatnich 50 lat. Fandom science fictionowy zaczynał funkcjonować jako drobna, rakotwórcza tkanka na polu kultury. Przerzuty następowały gwałtownie. Zaanektowała całe pole kulturalne, począwszy od filmu, gier komputerowych, muzyki. Tak jak mówiłeś o filmie, dzisiaj dobrej muzyki, takiej elektroniczno-symfonicznej, której można posłuchać, która nie ma konotacji kosmicznych, też praktycznie nie ma. Dlaczego tak się stało? Stało się to z bardzo prostego powodu. Kultura to jest rodzaj kuchni. My na pierwsze Polcony zjawialiśmy się po to, żeby zeżreć jedną kiełbachę albo śląską kaszankę. Natomiast dzisiaj to jest cała kultura, która została przez tego fandomowego raka zaanektowana i narzucona, praktycznie biorąc, nie tylko nam, ale całej cywilizacji, bo cała cywilizacja tego słucha, ogląda, patrzy, czyta.
Sama wiele nie wymyśla. Natomiast jeżeli ktoś coś wymyślił, a fantaści to wymyślali bez przerwy, to po prostu pożarliśmy świat. To tak żartobliwie mówię.
[20:13] - Tak myślisz. Jesteśmy w audycji „Bibliotekarium”. Ta nazwa nas zobowiązuje, żeby zapytać teraz o gości związanych z literaturą. Nie mogę się powstrzymać. Muszę. Więc pytam.
[20:27] - Goście związani z literaturą od lat w zasadzie stanowią większość naszych gości specjalnych. Stopniowo się to coraz bardziej zmienia. Tak jak na początku, w tych jeszcze dawnych konwentach było tak, że na 20 gości, gości literackich było 19. W tym momencie ta proporcja już jest trochę mniejsza, natomiast nadal z blisko 60 gości, których mamy na Coperniconie w tym roku, prawie 40 osób to są pisarze lub osoby w różny sposób związane ze światem literackim. Nazwisk jest sporo. Są zarówno czołowe nazwiska polskiej fantastyki, jak i osoby debiutujące, czy może mające na swoim koncie jeszcze niewiele książek. Ale z każdym z tych gości, co najważniejsze, przy Coperniconie czy przy innych tego typu imprezach, można się spotkać. To nie jest tylko tak, jak na przykład ze sławami filmowymi na imprezach różnych dużych.
[21:31] - Że można im pomachać.
[21:32] - Że można im pomachać albo zrobić sobie z nimi zdjęcie. Tylko każdy z naszych gości nie dość, że ma w programie przewidziany dyżur autografowy, na przykład na podpisywanie książek, to dodatkowo jeszcze prowadzi jakieś punkty programu czy bierze udział w panelach dyskusyjnych, gdzie można go na żywo posłuchać, zadać pytania, czasami nawet włączyć się do dyskusji. Więc na pewno warto.
[21:56] - My sami jako wydawnictwo Bibliotekarium przywozimy kilku autorów. Pojawi się autor znany, czyli Wiktor Żwikiewicz, ale pojawi się autor „Świniorijów”, czyli Przemysław Cichoń. Pojawi się Piotr Prokopowicz. Pojawi się wreszcie Tadeusz Mieszko. Pisarze się nie obrażą. Pisarze to są ludzie gruboskórni i po Wiktorze widać zresztą, że czasami tak bywa. Pisarze się nie obrażą. To wymieńmy kilku tych literackich tuzów, którzy się w tym roku pojawią.
[22:34] - Na pewno warto wspomnieć o nazwiskach takich jak Michał Gołkowski czy związana z Toruniem bardzo mocno Aneta Jadowska, Robert M. Wegner, Martyna Raduchowska, Marcin Mortka, Andrzej Pilipiuk. Z takich bardziej znanych autorów fantastyki w Polsce. Nazwisk jest naprawdę sporo. Tak naprawdę całą listę nazwisk można bardzo łatwo znaleźć na naszej stronie internetowej.
[23:03] - Właśnie powiedzmy o tej stronie, bo to też jest rzecz ważna, że nie tylko impreza jest zacna, ale ma całkiem sprytnie skonstruowaną stronę, po której nawigacja jest dosyć prosta. Człowiek się nie gubi w labiryntach, w bezsensownych zakładkach, tylko jest to proste. Chce coś znaleźć, to po prostu znajduje. Podajmy adres, skierujmy tam naszych słuchaczy.
[23:32] - To jest strona www.copernicon.pl. Copernicon pisane przez dwa „c”, czyli Copernicon czytając fonetycznie. Bez żadnych dopisków. Tak samo na Facebooku można nas znaleźć wpisując Copernicon. Na naszej stronie staramy się publikować wszystkie najważniejsze informacje, czyli co, gdzie, kiedy. Takie informacje jak program, od której do której godziny jest otwarta impreza i tak dalej. Natomiast wszystkie drobne newsy o informacjach, które się pojawiają, zawsze publikujemy na bieżąco na Facebooku.
[24:08] - To w tym momencie muszę też powiedzieć najpierw, że szczególnie ujęło mnie to, że wy jako organizatorzy Coperniconu nie tylko literaturę promujecie w ten sposób, że zapraszacie gości. Goście przyjadą, opowiedzą coś ludziom ciekawego, bo to są ludzie nie tylko z bogatą wyobraźnią, ale i zgadanym. Więc jak Pilipiuk dorwie się do mikrofonu, to jak zacznie mówić, to później go trzeba siłą odciągać od tego mikrofonu. Pozostali wymienieni zresztą też raczej problemów z mówieniem nie mają. Ale to, co mnie ujęło, o czym powiedziałem, to to, że wy literaturę promujecie również w taki sposób, nie wiem, czy słowo „czynny” jest na miejscu, ale po prostu organizujecie konkurs na opowiadanie. Konkurs pisarski związany z waszym konwentem. To jest chyba dobry moment, żeby o tym konkursie coś powiedzieć.
[25:05] - Dokładnie. Organizujemy konkurs literacki, który nazwaliśmy Pióro Metatrona. Jest to konkurs skierowany przede wszystkim do debiutantów, jeżeli chodzi o literaturę okołofantastyczną, bo zazwyczaj nie wymagamy napisania tekstu w jakiejś konkretnej kanwie, czyli na przykład nie wymagamy tekstu czy fantasy, czy science fiction. Natomiast tekst konkursowy ma być rozwinięciem jakiegoś hasła, które przedstawiamy. I tutaj warto może też wspomnieć jako ciekawostkę o haśle, którym promujemy tegoroczną imprezę, ponieważ ono wiąże się też ze wszystkim, o czym rozmawialiśmy do tej pory, czyli przede wszystkim z tym, jak bardzo powszechne jest obecnie zainteresowanie fantastyką oraz z tym, co było wspomniane, że tak naprawdę wiele osób, kiedy zapytamy ich, czy interesuje się fantastyką, powie „nie”. I kiedy zaczniemy pytać bardziej, to jednak dojdzie do tego, że faktycznie coś z tą fantastyką wspólnego mają. I w tym roku hasło, które przyjęliśmy i prawdopodobnie będziemy je kontynuować dalej, to jest hasło „Wszyscy jesteśmy fantastyczni”. I to jest hasło, w którym staramy się zawrzeć to, że fantastyka nie tylko dotyka nas teraz coraz częściej, ale przede wszystkim jest czymś, czym każdy może się zainteresować i gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. I właśnie to hasło było motywem przewodnim, bo termin nadsyłania prac już upłynął. Zresztą mamy już wyniki naszego konkursu.
Natomiast to hasło było właśnie motywem przewodnim tegorocznej edycji Pióra Metatrona. Tegoroczna edycja była też poniekąd przełomowa. Nie tylko ze względu na otwartość hasła i na to, jak duże pole do popisu daje autorom. Była też wyjątkowa ze względu na ilość prac, którą otrzymaliśmy, ponieważ otrzymaliśmy blisko 200 zgłoszeń. To jest bardzo dużo. Jury miało naprawdę ciężki orzech do zgryzienia, wyniki już mamy, natomiast już niedługo z nagrodzonymi pracami każdy będzie mógł się zapoznać właśnie na naszej stronie, do czego też bardzo serdecznie zachęcam.
[27:07] - To ja jeszcze nie byłbym sobą, jakbym nie zapytał, a nie poprosił o wyjaśnienie naszym słuchaczom, kim ten tytułowy Metatron był. To ja szybciutko powiem, bo mnie szczególnie to ujęło, bo mówię: „Kurczę, jakie to jest fajne”, bo ten cały, którego ja mam zawsze kłopoty z jego imieniem, ale wiem, kim był, bo kiedyś się tym interesowałem. To był Serafin, jeden z aniołów. A piękne jest w tym to, że to był gość, którego śpiew powoływał do życia inne anioły. To jest piękne. A jeszcze inna opowieść o tym, że Meta-
[27:57] - Metatron.
[27:57] - Metatronie. Zawsze się na tym wyłożę. Ten Metatron to był jeszcze gość, który w takiej specjalnej księdze spisywał różne rzeczy. To akurat nawiązanie piękne jest do pisania. Spisywał różne rzeczy dotyczące poszczególnych ludzi. I to jest w ogóle bomba, bardzo celna, bardzo fajna nazwa. Zapytam, w jaki sposób później laureaci tych konkursów, bo to już był piąty konkurs pisarski?
[28:34] - Czwarty.
[28:35] - Czwarty. To piąty w przyszłym roku. Jubileuszowy, też będzie jubileusz. W jaki sposób promujecie później laureatów tego konkursu?
[28:44] - Laureaci. Przede wszystkim prace nagrodzone publikujemy właśnie na naszej stronie. Dodatkowo mamy też galę wręczenia nagród. Galę, podczas której zwycięskie prace są odczytywane. Laureaci otrzymują statuetki pamiątkowe i przy okazji wszyscy uczestnicy Coperniconu, wszystkie osoby zainteresowane mogą się właśnie z pracami tych osób zapoznać. Jest to na pewno dla zwłaszcza początkujących pisarzy dość istotne. Tak, z braku lepszego słowa chciałem powiedzieć wpis do CV. Natomiast element początku swojej kariery pisarskiej.
[29:23] - No nie bójmy się tego słowa: ich kariery. Co więcej, o tyle jest to element ważny w przyszłej karierze, że jury jest bardzo profesjonalne, jeśli chodzi o skład tego jury, bo związane jest między innymi z tego, co sobie wyszukałem, również z pracownikami uniwersytetu.
[29:51] - Dokładnie. Od dwóch lat tak naprawdę przez pierwsze dwie edycje organizowaliśmy nasz konkurs głównie własnym sumptem jako organizatorzy Coperniconu. Natomiast od dwóch lat bardzo aktywnie wspiera nas organizacyjnie, jeżeli chodzi o konkurs, program Absolwent UMK, który zresztą właśnie organizacją konkursu już teraz się głównie zajmuje. I w jury. Ze względu właśnie na współpracę z uniwersytetem w jury zawsze zasiada ktoś, kto jest przedstawicielem środowiska akademickiego. Dodatkowo ktoś, kto jest przedstawicielem środowiska literackiego, i przedstawiciel naszego stowarzyszenia, które organizuje Copernicon.
[30:31] - Czyli poprzeczka wcale nie wisi nisko, wręcz przeciwnie. Niby konwentowy konkurs, a jednak poprzeczka zawieszona wysoko. Trzeba się trochę postarać, żeby być laureatem. Wiktor się śmieje.
[30:44] - Ja mam pomysł, jeden taki podrzucę.
[30:46] - Na nowy konkurs?
[30:47] - Nie, ale wpadłem w trakcie waszej dyskusji tutaj namiętnej na taki pomysł. Otóż ja się ujarałem tym, że-
[30:57] - To nie jest dobre słowo.
[30:58] - Jak?
[30:58] - To nie jest dobre słowo.
[30:59] - No dobrze, to coś tam, że spotkam tam Filipiuka. I mam drobną podpowiedź. Otóż jak macie te konotacje literacko-kulturowo, że tak powiem, naukowe. Filipiuka można podciągnąć, podoić również z nauki. Otóż zawsze się zastanawiałem, skąd on ma w głowie to, co ma w głowie. Ale się dowiedziałem ostatnio. Otóż on, tak samo jak nasza przyjaciółka Kossowska, jest z wykształcenia archeologiem, czyli można go podciągnąć również o jego konotacje naukowe. Skąd mu się bierze to przekładanie, przełożenie nauki na kulturę słowa?
[31:49] - Powiem ci tak: pisarze na ogół mają jakieś fajne zawody. Weź Pawła Majkę, który dużo wspólnego ma z etnografią, z różnymi wierzeniami. Jak byłem na jego prelekcji, w której opowiadał, teza była w prelekcji bardzo ryzykowna, jak ją czytałem, bo że u Oskara Kolberga można znaleźć kopalnię pomysłów do opowiadań SF, a właściwie bardziej fantasy. Mówię sobie: „Kurczę, ten Kolberg”. Ale okazuje się, że Paweł Majka wie, co mówi. Jak zaczął podawać przykłady mitów, bajek, legend, które Kolberg zebrał, buszując po całym kraju, to się nagle okazało, że tam można grube tomiszcza napisać i to dosyć świeżych rzeczy, które jeszcze nie były zbyt mocno eksploatowane.
[32:48] - Hollywood by się zarżnął robotą po prostu. Zresztą naprawdę tego jest potwornie dużo, nie tylko u Kolberga. Weź jakieś nasze — jako młody człowiek, mówię o organizatorze Copernicona, po prostu tego nie pamiętasz — ale były takie klechdy domowe, takie bajki, baśnie, które myśmy czytali. To wszystko jest taki materiał na fantasy. Nie tylko fantasy, ale również na science fiction. A tak mówisz o Kolbergu. Weź poczytaj Mirceę Eliadę na przykład, całe religioznawstwo. To jest też taka kopalnia. Dlaczego? Bo tam są mity.
[33:30] - Panie, pan mnie to mówisz? No właśnie, pan mnie to mówisz?
[33:33] - Już milknę.
[33:36] - Proponuję spuścić troszkę ciśnienie, bo mówimy o dużych rzeczach, o konkursach, o dużej imprezie. To ja proponuję ciśnienie spuścić, przejść do człowieka, a konkretnie do naszego gościa. Bo skąd ten nasz gość się w fantastyce wziął?
[33:56] - Z kapusty.
[33:58] - Tak, to jest taka teoria pierwotna, natomiast drążmy dalej. Właśnie, skąd twoje zainteresowanie fantastyką? Skąd się wziąłeś na terenie fantastyki? W tej chwili już masz pracę organizacyjną związaną z dużym konwentem. Ale tego nie można robić tak bez pasji. Więc zakładam w ciemno. Znaczy wiem. Przyznam się od razu, że wiem, ale niech ładniej brzmi. Zakładam w ciemno, że fantastyką się interesujesz. To czym się interesujesz?
Od kiedy się interesujesz i w ogóle o tych zainteresowaniach.
[34:32] - Tak, zgadza się. Fantastyką interesuję się również prywatnie, nie tylko przy okazji organizacji Coperniconu. Tak jak większość, tak jak wspomniałeś, w zasadzie większość organizatorów tego typu imprez to są ludzie, którzy mają jakąś pasję związaną właśnie czysto z fantastyką, czysto z kulturą. Jeżeli chodzi o mnie, to zaczęło się bardzo dawno temu, kiedy miałem siedem, osiem lat mniej więcej. Tak jak u większości osób, które się interesują tego typu zagadnieniami. Najprawdopodobniej po prostu przypadkiem, kiedy w ręce wpadła mi jakaś książka. Klasyczne fantasy w bardzo klasycznym świecie fantasy. I to była książka bardzo niszowa. Nie jestem w stanie sobie nawet przypomnieć dokładnie tytułu. Fabuła opowiadała o tym, że ludzie grali w sesję RPG.
W trakcie sesji przenieśli się do świata, w którym grali i w tym świecie musieli sobie jakoś poradzić. To była taka pierwsza książka, takie typowe fantasy, które przeczytałem. W międzyczasie oczywiście w ręce wpadł mi jeszcze „Hobbit”. W międzyczasie pojawił się też na rynku wtedy „Harry Potter” i inne tego typu książki, które jako dziecko jeszcze wtedy bardzo z fascynacją czytałem. Później zaczęło się już pojawiać coraz więcej wszystkiego tak naprawdę, czyli filmy w kinach, filmy w telewizji. Zaczęły pojawiać się gry komputerowe, które bardzo mocno wciągnęły mnie wtedy w tą tematykę.
[36:02] - To wymieńmy nazwy od razu tutaj, żeby zeznanie było pełne.
[36:06] - I tak zostało w zasadzie do dzisiaj. Bardzo mocno zagrywałem się właśnie w pierwsze części „Heroes of Might and Magic”, w pierwsze „Baldur's Gate”.
[36:14] - Zobacz, on młody, a ja stary, a to samo.
[36:17] - A kacie, w które graliście to samo.
[36:20] - Albo on stary, albo ja jeszcze wciąż jestem z dzieci na owe.
[36:24] - Nie chcę ci psuć dobrego samopoczucia, Wiktorze, ale ta pierwsza wersja była lepsza. No to powiedz mi jeszcze, może nie tylko o grach, ale co jeszcze? Mamy książki, mamy kino, mamy gry.
[36:40] - Tak naprawdę, wracając do samego początku pytania, interesuję się fantastyką i kulturą popularną tak naprawdę wszystkim po trochu. Nie mam takiej dziedziny, w której byłbym bardzo mocno zgłębiony. Natomiast gram trochę w gry planszowe, gram trochę w gry RPG, dość dużo czytam, a przynajmniej staram się czytać, bo ostatnio życie niestety bardzo mocno nie pozwala mi. Dodatkowo oczywiście filmy, seriale, różnego rodzaju kultura popularna. Tych rzeczy jest bardzo dużo i one pojawiały się na różnych etapach mojego zainteresowania. Tak jak zacząłem od fantastyki, to już był ten okres, że komputery były dość mocno popularne w domach, takie już trochę lepsze komputery i pojawiał się dostęp do internetu coraz bardziej powszechnie. Więc dość szybko zacząłem ten internet przekopywać, szukać informacji. Tak właśnie poznałem gry RPG. Tak trafiłem właśnie na czaty, na których poznałem ludzi, którzy interesowali się tym samym. Odkryłem, że nie jestem w tym sami, że w całej Polsce są ludzie, którzy się tym interesują.
I tak to się potoczyło.
[37:53] - Ale ja, Marku, tu zwrócę uwagę naszemu przyjacielowi, że to jest odpowiedź na dzisiaj. Ale jutro będzie jeszcze dodatkowe wyjaśnienie, skąd się wziąłem. Tak, ta pierwsza książka, ta pierwsza gra, ale również pierwsza moja miłość to była ta sztuczna inteligencja, numer któryś i tak dalej w internecie. Wtedy będzie pełnia.
[38:20] - Może. A ja jednak oczywiście niepoprawnie zapytam o ostatnie fascynacje literackie. „Bibliotekarium” zobowiązuje nas, żeby takie pytanie postawić.
[38:34] - Szczerze mówiąc, jeżeli chodzi o ostatnie fascynacje literackie, to nie mam za bardzo z tego względu, że ostatnimi czasy właśnie z racji brak czasu bardzo mocno odświeżam sobie klasykę, którą już czytałem. I to się zbiegło trochę w czasie, z tym, że zaczęła wychodzić właśnie ta seria. Jak to się nazywało? „Najbardziej poczytni pisarze polskiej fantastyki”. Nie pamiętam, jak to się nazywało dokładnie. Natomiast zaczęła wychodzić właśnie ta seria, którą zacząłem prenumerować i po prostu co dwa tygodnie dostawałem książkę i ją czytałem. I tak do niedawna bardzo. Większość z tego to były pozycje, które już znałem albo o których przynajmniej słyszałem dość sporo. Ale tak sobie przez ostatnie półtorej roku odświeżałem fantastykę.
[39:22] - A ja będę dalej drążył jeszcze. Dobrze, zostawmy ostatni czas, a takie kroki milowe w literaturze fantastycznej. Jakbym cię zapytał, jakbyś miał wymienić ważne dla ciebie książki z dziedziny SF? Może nie tylko SF.
[39:42] - To jest pytanie, które zawsze bardzo mocno rozkłada mnie na łopatki.
[39:46] - Bo kogoś można skrzywdzić?
[39:47] - Nie, to jest dla mnie zawsze pytanie na takiej samej zasadzie jak: „opowiedz jakiś kawał”.
[39:53] - Ano właśnie, wtedy jest problem.
[39:54] - Tak. Jeżeli na przykład obudziłbym się w środku nocy, to jestem w stanie wymienić masę książek, które czytałem. W momencie, w którym ktoś mnie zapyta wprost, żebym wymienił jakieś kluczowe książki, to przychodzą mi do głowy tylko tak bardzo sztampowe tytuły w stylu właśnie „Władcy Pierścieni” czy tego typu rzeczy, czy „Hobbita”, które czytałem kiedyś, jeszcze będąc dzieckiem i które jakoś bardzo mocno utkwiły mi w pamięci, a nie jestem w stanie przypomnieć sobie żadnych istotnych konkretów. Musiałbym prawdopodobnie nad tym-
[40:23] - To ja mam taką propozycję. Zróbmy sobie teraz małą przerwę, posłuchajmy felietonu Tomka Fąsa. To nam troszeczkę czasu zajmie i to będzie chyba dobry czas, żeby sobie te rzeczywiście niesztampowe— bo ja się zgadzam z naszym gościem. To dokładnie jest tak, że jak tu taki podstępny reporter albo podstępny radiowiec pyta mnie o coś podobnego, to ja też zawsze mam te sztampowe tytuły, których tak naprawdę wcale nie chcę wymienić, bo są znacznie ciekawsze książki, gdzieś takie niszowe, takie, które urzekły mnie. Może nie tylko mnie, ale gdzieś tam jestem dumny z tego, że ja je znam, a ktoś inny, a Wiktor ich na przykład nie zna. I tak dalej. Więc rzeczywiście zróbmy sobie chwilę przerwy i może się takie książki rzeczywiście na spokojnie, bez stresu pojawią. Marku?
[41:17] - Proszę państwa, otrzymałem tego rodzaju sugestię, iż odcinek kolejny audycji „Bibliotekarium” ma być poświęcony konwentom, Coperniconowi czy czemuś takiemu. Szczerze mówiąc, niespecjalnie rozróżniam te imprezy. I tutaj właśnie pojawił się pewien problem z mojej strony. Mianowicie trudno jest mi powiedzieć cokolwiek o konwencie czy w kontekście konwentu, czy może w jakimś nawiązaniu do konwentu, ponieważ ja tak między Bogiem a prawdą, to na żadnym konwencie w życiu nie byłem. Zapewne głównie dlatego, że jestem leniwy i aspołeczny. Niemniej gdybym jednak chciał jakoś te swoje motywacje głębiej uzasadnić, może uszlachetnić trochę, to powiedziałbym, iż konwent, a więc impreza poświęcona konwencji, fantastyce jako pewnemu pomysłowi na uprawianie sztuki, literatury, filmu, gier wydaje mi się trochę jakby obok istoty rzeczy. Ja owszem, jestem fanem fantastyki, przeważnie obracam się w tym obszarze literatury fantastycznej. Nie podoba mi się natomiast traktowanie fantastyki jako celu. Fantastyka, w ogóle dobra literatura Moim zdaniem przeważnie jednak dobiera konwencję jako środek do wyrażenia czegoś, do wyrażenia pewnej treści, przedstawienia pomysłu. W przypadku literatury science fiction tym pomysłem jest czasem autentyczna futurologia, autentyczna próba przewidywania czegoś, co być może stanie się za jakiś czas, jakiejś tendencji w rozwoju ludzkości.
A czasem jest to metafora, która czy to w związku z pewną próbą ominięcia cenzury realnie istniejącej, jak na przykład w przypadku Zejdla, czy to w ramach przedstawienia pewnej treści metaforycznej, bardziej uniwersalnej, na przykład u Raya Bradbury'ego. Oczywiście Bradbury mógł pisać co chciał, nie zmagał się z cenzurą, ale jednak postarał się na przykład w "Kronikach marsjańskich" pewne rzeczy jakby poetycko uwznioślić poprzez science fiction, metaforycznie. Sama krytyka społeczna nie jest jakaś bardzo głęboka. Tak naprawdę jakby streścić tak stricte to, co Bradbury chciał powiedzieć w tych "Kronikach marsjańskich", to tam nie ma jakiejś wielkiej głębi. Tam nie ma jakiejś głębokiej analizy socjologicznej. Tam jest natomiast warstwa, która szczególnie mnie na przykład się podoba, to jest liryczne przedstawienie pewnych wątków, pokazanie pewnej emocji, pewnej melancholii. Paradoksalnie to science fiction Bradbury'ego staje się nośnikiem lirycznym. Natomiast moim zdaniem nie jest fajne tworzenie fantastyki dla fantastyki, bo to nas wpędza w pewną pułapkę. Zwłaszcza jeżeli mówimy o literaturze fantasy, kiedy to tworzone są kolejne dzieła nie dlatego, że dany autor ma coś mądrego do powiedzenia nam o świecie, o człowieku, nie dlatego, że ma jakiś rodzaj artyzmu do ukazania, ale czasami tylko dlatego, że musi po swojemu opowiedzieć historię o małym ludziku zmierzającym do góry przeznaczenia z pierścieniem. I tylko dlatego, że on to powie swoimi słowami, które dużo bardziej oczywiście przeżywa niż dzieło klasyka, to ta fantastyka jest jego i ona jest ważna i potrzebna i w związku z tym czuje się wyjątkowy jako twórca fantasy.
To jest pewna pułapka właśnie, opowiadanie kolejnych bitew między elfami, krasnoludami. Co ładnie na przykład wykorzystuje Pratchett, ale jest cała masa autorów, którzy wpisują się też w pewne rzeczywistości. Czasami to jest wręcz literatura użytkowa pod kątem rozbudowania świata gry jakiejś. Oczywiście, jak mówię, nie wiem, co realnie dzieje się na konwentach. Zapewne dzieje się tam też masę rzeczy wartościowych, ciekawych i pewnie godnych uwagi, ale sam fakt tego, że skupienie się na fantastyce jako treści, jako czymś, co jest celem imprezy, a nie na myśli, która jest przez tę fantastykę niesiona, jest moim zdaniem pewną pułapką, która mnie osobiście nie zachęca do podejmowania aktywności w tym kierunku. W czasach studenckich zdecydowanie więcej uwagi poświęcałem na przykład kołom filozoficznym, właśnie dyskusjom, gdzie jednak bardziej skupialiśmy się na treści, na myśli, na pewnej głębi, a nie na formie podania, która była taka czy inna. Czy to poprzez powiastki filozoficzne, czy jakieś tam głębsze teksty, czy może właśnie literaturę. Zmarły niedawno profesor filozofii Wolniewicz uważa Lema za najwybitniejszego polskiego filozofa drugiej połowy XX wieku. No i w tym kontekście właśnie Lem jest dla mnie ciekawy jako przedstawiciel pewnej jednak myśli, a nie tylko twórca fantastyki jako takiej. Natomiast duża część tego, co Marek z Wiktorem mówią, zwłaszcza w kontekście ABW, to są takie uwagi warsztatowe.
A ja się właśnie zastanawiam, na ile warto, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, na ile warto się w ogóle na tym warsztacie skupiać? Na ile nie jest dużo lepszym pomysłem oczekiwać od autora tego, żeby miał coś do powiedzenia niż tego, żeby umiał mówić poprawnie? Tutaj oczywiście redaktorzy, z którymi czasami się zdarza dyskutować, będą innego zdania. Będą twierdzić, że najpierw trzeba w ogóle doskonalić warsztat. Dobrze stawiać te przecinki, w ogóle sensem, celem życia uczynić doskonalenie swojego rzemiosła artystycznego, pisarskiego. Łatwo jest mówić takie rzeczy komuś, kto faktycznie z redagowania tekstów żyje, a trudniej jest traktować to poważnie na przykład mnie, który na pisaniu literatury pięknej w życiu niczego nie zarobiłem, więc sobie tam weekendowo czasami usiądę. Niekoniecznie chcę to doprowadzać do jakiegoś mistrzostwa. No come on, to jest jakieś tam hobby. To nie jest coś, na co chcę poświęcać pół życia. Zwróćcie Państwo uwagę, o ile kiedyś na przykład literaturę czy nawet jakąś tam sztukę powszechną, teksty piosenek kiedyś pisali faktycznie literaci, poeci, tekściarze, którzy coś musieli umieć.
Tak teraz wyskakuje jakaś pani tam, złoży trzy słowa na krzyż, śpiewa je w kółko, wywala tam jakiś refren. Jak to jest dobrze zaśpiewane, to to przechodzi. Więc już jakby też ten poziom literacki, poziom nawet poprawności rymowania nie jest już dzisiaj czymś, co specjalnie porusza. Ważne, że jest pomysł, że jest pewna treść. W przypadku utworu muzycznego to bardziej nuta, rytm, a w przypadku utworu literackiego wydaje mi się, że jednak pomysł. Jednak coś, co autor ma do powiedzenia, a nie to, czy on aby na pewno dobrze stawia przecinki, czy on aby na pewno poprawnie te akapity redaguje. Można wynająć człowieka, który to za nas zredaguje. A to, czego chce czytelnik, to jest raczej treść, raczej coś do powiedzenia. Pewnie różnie bywa. Ludzie bywają też upierdliwi strasznie, ale znowu zawsze jak ktoś się chce przyczepić, to zawsze się do czegoś przyczepi.
A zatem treści, drodzy autorzy. Mniej formy, więcej treści. Natomiast aby nie pozostawić Państwa bez wierszyka i tym razem pozwolę sobie powiedzieć utwór krótki, który właśnie powstał jakby trochę na fali też spotkań warsztatowych prowadzonych przez Marka Żelkowskiego dobre parę lat temu. Utwór ten był rodzajem pewnego zdania odrębnego, bo oczywiście mieliśmy przygotować wtedy prozę w ramach pewnego ćwiczenia, w ramach doskonalenia warsztatu. Ja stwierdziłem, że o wiele łatwiej mi to oddać rymem, a że utwór coś tam o treści czy właśnie braku treści mówi, to pomyślałem, że będzie on dobrą puentą tego dzisiejszego wywodu. Jestestwo jego wytarły zakręcia krasnych upiorów. Kapturek w kapturku bezbarwnym, bez smaku, zapachu, koloru. Choć wciąż dostrzegał dostatki ukryte na drugim brzegu. Nie spotkał wilka ni babki. Nie było też gajowego.
Więc w ręce swe wziąwszy życie przystanął. Zagroził strajkiem. Bo jakże w takim niebycie ułożyć sensowną bajkę? Chodziło przecież o piękno. Niebiosa skinęły głową i wtem się wszystko rozpękło. Zrobiło się kolorowo. Już barwnie lśni czasoprzestrzeń. W zielonej trawie gzy brzęczą. Pod grzybkiem smerfy niebieskie z wrażenia rzygają tęczą. Kapturków odcienie skrajne dyktują życiowy schemat i wszystko byłoby fajnie.
I tylko bajki wciąż nie ma.
[50:31] - Tak. I to był felieton Tomka Fąsa. Wiktor zgłasza się.
[50:36] - Chętnie dowiążę do tego felietonu, bo Tomek Fąs tak bardzo namiętnie nawoływał wszystkich do trzymania się treści i trzymania się sensu, że tak powiem, to prawie tak samo, jakby namawiał wszystkie laski do chodzenia na goło. Bo to sama treść, a nie forma przecież, nie? A niestety forma jest czasami istotą sensu. Zresztą odpowiedź w tym wierszyku Fąs dał również. Sens bardzo dobrze, niech będzie. Bez sensu nie ma bajki. Ale forma to rzyganie tęczą i pławienie się krasnoludków nagle nabrało piękna i byt stał się czymś wspaniałym.
[51:19] - A ja powiem-
[51:20] - Rzyganie tęczą dodaje taki smaczek kontrowersji.
[51:25] - A pewnie.
[51:28] - Jak można rzygać tęczą?
[51:30] - Powiem coś takiego-
[51:33] - Tęcza jest od tolerowania i podziwiania, a nie od rzygania.
[51:36] - Nie, to my wiemy.
[51:38] - Oczywiście. Natomiast ja jednak powiem to, co miałem powiedzieć. Tomek nam powoli wyrasta na rasowego felietonistę. Właściwie każdy jego felieton zaczyna być taki, jak powinien być, czyli dobry felieton to jest wtedy, kiedy ma się poczucie tego, że właśnie autor rzucił granat w szambo. Nie wiem, czy w świetle ostatnich wydarzeń mówienie o szambie jest w ogóle na miejscu, ale coś takiego w przypadku felietonu Tomka właśnie ma miejsce. Poruszył tyle spraw w stosunkowo krótkim tekście, dosyć takich właśnie do dyskusji, że aż mnie zachęcił do tego, że sobie w przyszłotygodniowym ABW na temat tego felietonu porozmawiamy, bo tam są sprawy, które nie są oczywiste. Dla mnie nie są oczywiste i chętnie o nich podyskutuję z Wiktorem. A jak się Tomku dasz zaprosić, to również z tobą, ponieważ jest tam szereg takich zagadnień, które poruszył Tomek, wymagających takiego rozłożenia na czynniki pierwsze odnośnie formy, odnośnie treści. Co jest pierwotne, co jest wtórne? Odpowiedzi niektórym myślę w tej chwili wydają się dosyć oczywiste, a myślę, że oczywiste nie są.
Wróćmy jednak z tych oparów literackich do Torunia, do Kopernikonu. Zapytam o te książki, bo na tym etapie się rozstaliśmy ze słuchaczami. Te takie ważne książki, ale już nie te takie oczywiste, tylko takie mniej oczywiste.
[53:22] - Szczerze mówiąc, wstyd się przyznać, ale naprawdę nic nie przychodzi mi do głowy konkretnego w tym momencie. Tak jak mówiłem, pewnie gdybym się trochę bardziej nad tym zastanowił, to znalazłbym takie tytuły, które są trochę mniej znane, a które gdzieś tam kiedyś czytałem i zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie. Ale nie jestem w stanie w natłoku wszystkich bodźców związanych z ogólną fantastyką, które mam w ostatnim czasie, zwłaszcza przy organizacji Kopernikonu.
[53:46] - Właśnie chciałem o tym powiedzieć, że to tylko tak pozornie wygląda, że nasz gość organizuje konwent i właściwie nie ma nic do roboty. To jest, jakby powiedziało kilku naszych znajomych, jesteśmy w mylnym błędzie, bo to tak naprawdę jest katorżnicza robota. Dwa tygodnie zostały do konwentu, a roboty huk zdaje się.
[54:09] - To prawda, pracy przy organizacji takiej imprezy jest bardzo dużo. Już nie tylko tak naprawdę przy samym programie, ale przy wszystkich kwestiach okołologistycznych, czy też przy tym, czym ja się stricte zajmuję, czyli przy promocji. Nie tylko promocji jako takiej, też przy oprawie wizualnej całego festiwalu. To tak naprawdę to nie jest praca na dni, tygodnie czy nawet miesiące. To jest praca, która zaczyna się-
[54:34] - Zaraz po końcu imprezy.
[54:36] - Tak. Jak my to czasami mówimy, nie ma takiego momentu, kiedy jest po Kopernikonie, zawsze jest przed Kopernikonem. Ponieważ minutę po tym, kiedy zamykamy daną edycję, zaczynamy pracować nad kolejną. Więc nigdy nie mamy momentu, kiedy możemy powiedzieć, że okej, jesteśmy po konwencie, mamy temat zamknięty, bo zawsze jesteśmy w tym momencie przed kolejnym.
[54:57] - To ja cały czas jeszcze drążąc pewne tematy zapytam: a są jakieś elementy fantastyki, fantastyki naukowej, w ogóle związane z fantastyką, których nie lubisz? Na przykład jakiś gatunek literacki, którego nie lubisz? Niektórzy nie lubią na przykład space opery. Ja ich nie rozumiem, ale totalnie lubię.
[55:19] - Można by powiedzieć, że nie jestem fanem horrorów, ale też nie powiedziałbym, że ich nie lubię. Albo inaczej. „Nie lubię” to może jest dobre słowo, bo jest w miarę łagodne, ponieważ jak czegoś nie lubię, to mimo wszystko tego nie wykluczam zupełnie ze swojego życia i zdarza mi się faktycznie czasami jakiś horror czy obejrzeć, czy wziąć do ręki książkę. Natomiast to nie jest coś, po co sięgam jakoś bardzo często. Natomiast z pozostałych dziedzin nie powiedziałbym, że jest coś, z czego rezygnuję.
[55:49] - A bardziej science fiction czy fantasy na przykład?
[55:51] - Bardziej fantasy na przykład.
[55:54] - À propos horrorów, to mi się wydaje, że mamy zresztą w całej trójce tutaj taką... Otóż horror powinien spełniać pewną funkcję, czyli straszyć. A mnie horrory bawią. Ja jestem zawsze tak ujarany na filmie jakimś horrorowatym. Wszyscy zaciskają zęby, a ja się pokładam ze śmiechu. Ja się nie śmieję ze śmieszności filmu, ale po prostu horror. Ta sama konwencja mnie rozbawia zupełnie i dlatego ona nie spełnia swojej formy, bo ona mnie zamiast straszyć, po prostu działa na intelekt, a nie na bebechy.
[56:42] - Ja nie wiem, jak to jest z moim intelektem, a to było dosyć dawno temu, kiedy oglądałem horror w dekoracjach SF-owych, czyli film, który w Polsce chodził pod tytułem „Obcy: Ósmy pasażer Nostromo”. Ale ja się na przykład na tym filmie nieźle bałem. To było dawno. To jednak miał element takiego horroru i ja lekkie napięcie odczuwałem. To jednak czasami działa. Czasami taka konwencja działa. Dobrze, zostawmy. Taką rzeczą, która mnie fascynuje w Coperniconie, między innymi w Coperniconie, ale też w innych konwentach, które się w Polsce odbywają, to popularność tego, co u was w programie nazywa się kulturą Wschodu, Dalekiego Wschodu, czyli manga, anime. Ja wiem, że jestem w tej chwili nieprofesjonalny, ale zapytam mimo wszystko naszego gościa, czy podejrzewa, skąd ta popularność tego rodzaju kultury, takich form tej kultury jak właśnie manga, anime? Jak patrzę czasami na półki, na których są zgromadzone zeszyty z tymi komiksami takimi specyficznymi, to tego jest cała masa.
To są całe serie wydawnicze. Jestem mocno zafascynowany. W dodatku jako kolekcjoner książek, to jak patrzę, że jest cały taki obszar, którego nie ogarniam, to mam mieszane uczucia. Z jednej strony pewna zazdrość, a z drugiej strony, że to chyba mnie jednak nie porywa. Niemniej obserwuję zjawisko. To porywa tylu ludzi, że już z tego chociażby względu jest ciekawe. To wracam do pytania, skąd ta popularność?
[58:39] - To jest pytanie bardzo trudne, tak jak z większością tak naprawdę tego typu zagadnień, bo prawdopodobnie kiedy zapytalibyśmy 20 osób, które się tym interesują, każda powie coś innego. Natomiast jest to na pewno coś, co u nas nie było przez bardzo długo do końca przyjętą formą. Jest to coś egzotycznego, coś, z czym się nie stykaliśmy na co dzień. Natomiast teraz jest coraz więcej właśnie mangi, anime i ogólnie klimatów takich ogólnoazjatyckich, bo tak naprawdę to nie zamyka się tylko i wyłącznie w komiksach czy w tych animowanych serialach, czy filmach. To jest cała kultura, to jest nawiązanie do jedzenia, to jest nawiązanie do rytuałów. Jest tego naprawdę bardzo dużo, czym te wszystkie osoby się interesują. Dodatkowo na przykład ja sam nie mogę o sobie powiedzieć, że jestem jakimś bardzo wielkim fanem tematów właśnie związanych czy z mangą, czy z anime, czy z innymi klimatami azjatyckimi. Natomiast znam dość sporo. Czytałem trochę mangi, oglądałem trochę czy filmów pełnometrażowych, czy seriali. I tutaj tak naprawdę kluczową rzeczą jest przełamanie się trochę do formy, bo to jest właśnie forma, do której my nie jesteśmy przyzwyczajeni.
Czyli raz, że sam styl rysunku, dwa, że forma w ogóle komiksowa tego typu, bo nasze komiksy, które my znamy, są raczej rysowane trochę poważniej. Natomiast jest to trochę przełamanie się, przekonanie się do formy, w której to jest wydawane, a potem możemy odkryć naprawdę nieskończone zasoby różnego rodzaju tematyk, bo w Japonii manga to jest tak naprawdę wszystko, absolutnie wszystko. Istnieją mangi obyczajowe, istnieją horrory, istnieją mangi kulinarne, fantastyczne, science fiction.
[01:00:36] - Takie serie typu „Hetalia” na przykład, które komentują wydarzenia po drugiej stronie oceanu, czyli w Europie w czasie drugiej wojny światowej.
[01:00:46] - Nasz gość nie słyszał. Marku, powtórz po prostu powtórz.
[01:00:54] - „Hetalia”. Czyli taka seria. Najpierw była chyba manga z tego, co kojarzę, potem anime, które komentuje na przykład wydarzenia z państw osi z drugiej wojny światowej. Europa głównie.
[01:01:09] - Czyli potwierdzasz to, o czym mówił gość. Bardzo szerokie jest to spektrum rażenia tej kultury.
[01:01:18] - Marek, ja tutaj wtrącę uwagę. Otóż ja się troszeczkę z tymi filmami i komiksami spotkałem. Na własny użytek mam własną teorię, która w pewnym zasięgu, w pewnym polu rażenia może mieć rację. Otóż manga, ta pierwsza fala, która do nas dotarła, bo tak jak nasz przyjaciel tu powiedział, manga tam na Wschodzie to jest praktycznie biorąc wszystko. Ona ma pewną wartość, która w Europie w dużym stopniu zanikła. Otóż wartość pewnej prostoty wyrażania i nazywania rzeczy po imieniu. Skomplikowana europejska psychologia, socjologia tak już zamotała wszystkie rzeczy, że właściwie nie można odróżnić dobra od zła, prawdy od kłamstwa, niczego. Właściwie wszystko jest słuszne i niesłuszne. Zwróćcie uwagę, że w mandze wszystko dosyć jasno, nawet pewne głębokie rzeczy jasno się wyrażają. Tak samo zresztą ta zaleta jest nie tylko mandzy, ale na przykład islamu.
Nazywania prosto po imieniu. Dlatego się bierze popularność islamu w Europie i tak samo mangi, dalekowschodniego elementu kulturowego, który pozwala odbiorcy, naszemu przeżywaczowi kultury trzymać rękę na pulsie, jasno wiedzieć, na czym stoi, a potem się dopiero wgłębiać w filozofię. Ale to odbicie, ten punkt, ta trampolina jest twarda, a nie tak rozmyta jak cała kultura współczesnej Europy. Mam rację czy nie mam racji w tym?
[01:03:22] - Tak, zdecydowanie. To jest bardzo wartościowe, jeżeli chodzi o odbiór całej mangi w tym momencie i to, jak powinniśmy właściwie odbierać. Bardzo ważne jest też to, że wiele osób postrzega kulturę azjatycką przez pryzmat najprostszych, można wręcz powiedzieć infantylnych czy trywialnych komiksów, które generalnie skupiają się przede wszystkim na dużych biustach, krótkich spódniczkach i ogromnych mieczach. Jest tam dużo formy, mało treści. Natomiast tak to postrzegamy jako takie albo przerysowane bajki dla dzieci, albo cokolwiek w tym rodzaju. Natomiast tak jak wspomnieliśmy wcześniej, widziałem bardzo wiele komiksów czy filmów pełnometrażowych, animowanych, które poruszają bardzo trudne, bardzo skomplikowane i bardzo głębokie tematy, jak chociażby było wspomniane odnośnie państwowości czy odnośnie tematów ogólnokulturowych. Widziałem filmy, które były bardzo poruszające i bardzo głębokie emocjonalnie. Takie, że naprawdę łza się potrafiła w oku zakręcić. Zdecydowanie każdemu, kto nie miał styczności albo skreślał tą kulturę ze względu na to, że to są bajki, polecałbym się jednak trochę w ten temat zagłębić.
[01:04:49] - Pierwsze komiksy również były amerykańskie, tak szmatławe, że się w głowie nie mieści. Właściwie tam Indianie strzelali i skalpowali i nic innego się nie działo. Natomiast potem się nagle okazało, że komiks wyrósł na to. To są tak filozoficzne rzeczy, takimi sprawami się zajmuje współczesny komiks. Nie tylko od strony treści, ale również formy. Forma jest zupełnie taka, że Diller to by się tam prawie ściskał z tymi wszystkimi autorami, którzy to rysują.
[01:05:25] - Nie wiem czy Diller.
[01:05:27] - Ja jeszcze tylko się wtrącę na chwilę. Powiem tylko, że nazywanie animacji czy też mang japońskich bajkami, na dodatek jeszcze chińskimi, bywa ryzykowne.
[01:05:45] - Tak. Tak to funkcjonuje w szerokim obiegu. Ludzie bardzo często, tu nasz gość na to zwrócił uwagę, nie wchodzą w istotę rzeczy, tylko tak to traktują bardzo naskórkowo. Czyli: „A, to są takie bajki”. Właśnie dokładnie to słowo pada. Myślę, że gość to z doświadczenia przytoczył, bo bardzo często się pojawia takie: „A, takie bajeczki tylko z Dalekiego Wschodu”.
[01:06:10] - Marku, à propos tych bajeczek, skoro tak ktoś nazywa, przeskoczę z powrotem to, co wspomniałem do tej kultury arabskiej na przykład. Niech sobie poczyta właśnie bajeczki z „Tysiąca i jednej nocy” w wersji pełnej. To nie jest bajka.
[01:06:32] - Wiktorze, jak ktoś sięga po coś zbyt wcześnie. U mnie w domu rodzinnym stało to wydanie wielotomowe baśni z „Tysiąca i jednej nocy”. Na czym się skupiał nastolatek, który był takim wczesnym nastolatkiem? Głównie na szukaniu momentów, bo się dowiedziałem od kolegów, że są i ja tam szukałem. Wiesz, wertujesz 10 tomów, żeby znaleźć momenty, to powiem ci, że dosyć duże wyzwanie. Ale znajdowałem te momenty i to mnie głównie interesowało. Później zerknąłem kilka razy do tego wydania. Nie przeczytałem nigdy całości, ale powiem ci, że to było intrygujące. Po prostu było intrygujące. Trzeba też trafić w odpowiednie okienko czasowe.
Dla 11-latka było co innego ważne.
[01:07:17] - Ja to czytałem, jak miałem 16 lat i w tym momencie też było wspaniałe. Wspaniałe momenty były, ale to było-
[01:07:24] - Ale tak, ale miałeś wtedy styk z kulturą, o której nie masz pojęcia. Tu jest pewno bardzo podobnie.
[01:07:30] - Podobnie z mangą.
[01:07:32] - Jedno jest ważne. Z naszego fragmentu rozmowy wynika, że w przypadku wielu elementów kultury nie warto skreślać czegoś, jeśli się nie próbowało chociażby tego poznać. Może ja mówię oczywistą oczywistość, ale warto czasami nawet po to sięgnąć.
[01:07:57] - Ja pamiętam, znałem kolegę, który zwykle skreślał ładne laski, bo uważał, że są głupie. Widzisz, pomyłka życiowa czasami.
[01:08:08] - Ty masz tylu takich dziwnych kolegów, że ja po prostu czasami jestem w kropce. Ja zapytam o taką rzecz, bo mówiliśmy już, że Kopernicon to nie jest impreza mała, ale ona jest nie tylko mała, jeśli chodzi o ilość punktów. Nie jest mała, jeśli chodzi o ilość punktów programu i godzin poświęconych na te punkty programu, ale ona jest też dosyć rozpięta geograficznie po Toruniu. Coś na ten temat powiedzmy, bo to dla przyjezdnych może być jakiś problem, czy nie? Czy to jest na tyle dobrze w materiałach konwentowych przygotowane, że się nikt nie zgubi w Toruniu?
[01:08:52] - Staramy się, żeby to było przygotowane na tyle dobrze, że nikt się nie zgubi.
[01:08:56] - Bo tych lokalizacji jest sporo, prawda?
[01:08:58] - Jest sporo. Plus teraz tak naprawdę mamy takie czasy, że właściwie każdy ma w telefonie nawigację, mapy. My też udostępniamy mapę Google z zaznaczonymi lokalizacjami, więc raczej z odnalezieniem się nie ma problemu. Natomiast tak, to prawda, że Kopernicon jest rozpięty na wiele budynków.
[01:09:16] - Jeszcze dodając do tego te ładne knajpki na starówce toruńskiej, to jest w ogóle-
[01:09:22] - Łatwiej zgubić się po drodze z jednego budynku do drugiego, niż po prostu nie znaleźć budynku. To prawda. Wynika to przede wszystkim z faktu, że w Toruniu nie mamy tak naprawdę w okolicy centrum żadnej lokalizacji, w której dałoby się zorganizować tak dużą imprezę. Jedyna alternatywa to byłby kampus uniwersytecki, ale wtedy tracimy starówkę, więc tak naprawdę szkoda by było. Zwłaszcza że ta starówka stanowi nieodłączny element Koperniconu. Nie tylko ze względu na atrakcje, które tam się odbywają, bo część z naszych atrakcji będzie odbywało się też czy na Rynku Staromiejskim, czy na Placu Marynarki Wojennej na przykład. Natomiast straciłoby to trochę na kolorycie imprezy, bo bardzo dużą magią całego Koperniconu jest to, że przez te trzy dni od piątku do niedzieli we wrześniu na całej starówce w Toruniu, w cieniu tych pięknych zabytkowych kamienic, w cieniu gotyckich budowli można właśnie zobaczyć tych wszystkich fantastycznych ludzi. Tych ludzi właśnie w strojach, tych ludzi z różnymi fantastycznymi gadżetami. To trochę ze sobą kontrastuje, ale w taki sposób, który jest ciekawy i który nie sposób się po prostu nie uśmiechnąć wtedy.
[01:10:37] - Właśnie, to przypomnijmy. W dniach od 13 do 15 września w Toruniu na ulicy można spotkać, jak szukam słowa, kolorowe postacie niezwykle wyjęte wprost.
[01:10:54] - Marek, zwróć uwagę, że w tym momencie poza uczestnikami konwentu można jeszcze spokojnie zapraszać turystów z całej Polski, żeby przyjechali w czasie konwentu, bo tam się będzie działo w mieście. Ciekawe rzeczy, jak juwenalia za dawnych, dobrych czasów.
[01:11:14] - Trochę tak. W każdym razie Kopernicon wychodzi na ulicę. To źle brzmi, ale to mimo wszystko fajnie, że to wychodzi. Wspomniałeś o tych atrakcjach na Rynku czy na Placu Marynarki Wojennej. To powiedzmy trochę o tym, co tam się będzie takiego działo.
[01:11:35] - To są tak zwane atrakcje okołofestiwalowe. Warto jeszcze wspomnieć o tym, że nieodłącznym elementem każdego właściwie konwentu czy festiwalu fantastyki jest zawsze strefa stoisk, strefa targowa. Nasza strefa targowa mieści się w bardzo dużej hali namiotowej, można wręcz powiedzieć na Rynku Nowomiejskim. Jest to hala otwarta dla wszystkich, nie tylko dla uczestników Kopernicona, ale też dla ludzi, którzy po prostu akurat będą w mieście w tym momencie. A hale targowe na konwentach, nawet jeżeli nie planujemy nic kupować, to jest zawsze miejsce warte odwiedzenia, bo jest na co popatrzeć.
[01:12:13] - A na co tam można popatrzeć? Ja bym oczywiście szukał książek. To oczywista sprawa, ale wiem to, że tam się znajdują różne ciekawe inne przedmioty. Na przykład?
[01:12:25] - Zdecydowanie tak. Oczywiście standardowe rzeczy, takie jak książki, koszulki czy gadżety związane z jakimiś konkretnymi książkami czy serialami to jak najbardziej.
[01:12:34] - Ale miecz sobie na przykład można kupić.
[01:12:36] - Dokładnie. Jest bardzo wiele stoisk, które sprzedają tak zwany handmade, czy też rzeczy wykonywane w bardzo limitowanych seriach. I są to właśnie takie rzeczy jak na przykład miecze, jak biżuteria, jak rzeczy rekonstrukcyjne, nawiązujące czy też wiernie naśladujące dawne produkty. Dodatkowo mamy całą masę produktów spożywczych z regionów całego świata, głównie właśnie z Azji, których możemy spróbować, przez różnego rodzaju gadżety związane właśnie z takimi- Klimatami okołofantastycznymi, których na co dzień nie widzimy w sklepach.
[01:13:19] - Prace malarskie, rysunki. To czasami człowiekowi się głowa kręci naokoło.
[01:13:24] - Marku, ja muszę powtarzać to bez przerwy. Będę to również w punkcie audycji powtórzę jeszcze raz. W takim razie mamy wakacje. Zapraszamy turystów na tę imprezę z całej Polski, bo możecie naprawdę przejść kawałek-
[01:13:41] - Ja zaręczam, że oni przyjadą. Będą. Myślę, że termin jest dobrany fajnie, bo jeszcze się rok akademicki nie zaczyna. Studenci jeszcze krążą w Polsce. To, że wychodzi Kopernicon na zewnątrz, to też przyciąga ludzi, więc myślę, że to jest sprytnie zorganizowana impreza. Nie w czasie lata, kiedy jest gorąco i ludzie już właściwie marzą o tym, żeby gdzieś wyskoczyć nad wodę, tylko już mamy takie późne lato, początek jeszcze jesieni nie, ale gdzieś się do jesieni zbliżamy. Jeszcze ludzie młodzi podróżują, jeszcze się kręcą. To dobry czas. Nawet czas dobraliście dobrze. To jest taki konwent, który myślę dosyć przemyślane ruchy robi.
[01:14:34] - Jak się myśli głową, to i ciało pasuje.
[01:14:38] - Coś takiego jest. Właśnie. 10. edycja Koperniconu. Jakoś będziecie specjalnie, brak mi słowa, czcić tę okrągłą rocznicę?
[01:14:54] - Raczej nie. Przyjęliśmy założenie, że nie będziemy bazować na samej kwestii ilości lat jako ilości lat. Staraliśmy się na pewno w tym roku zrobić jak najlepszy festiwal. Wspominamy o tym wielokrotnie, że jest to faktycznie 10. edycja jako impreza, która ma już tradycję i doświadczenie. Natomiast nie staramy się wyciągać tego na pierwszy plan z tego względu, że tak jak już wspomniałem na początku rozmowy, chcieliśmy bardzo mocno otworzyć się na osoby, które z tą fantastyką może nie mają zbyt wiele wspólnego, a mogłyby mieć poprzez nasze hasło i promowanie się w mieście. Z drugiej strony też bardzo mocno staramy się zrobić po prostu jak najlepszą imprezę. Chociażby liczba tych godzin programu to jest z jednej strony nasz rekord, z drugiej strony ten rekord jest pobijany co roku, więc podejrzewam, że na przyszłorocznej 11. edycji będzie tego programu jeszcze więcej.
[01:15:59] - Od kilku lat... Coś, Wiktorze, chcesz powiedzieć? To mów.
[01:16:04] - Nie, ja tylko tak sobie pomyślałem, że jeżeli się komuś ten cały konwent nie będzie podobał, to organizatorzy mogą, może nie tym razem, ale na przyszłość zorganizować bo w tym klimacie Torunia bardzo pięknie to będzie wyglądało. Średniowieczu były bardzo popularne, że tak powiem, marsze biczowników. I zrobić taką para- idących tych, którzy się można przygotować specjalnie. Niech idą i się okładają, i okładają wszystko. Piękna impreza będzie, pochodnie się palą, zmrok, normalnie oni idą i jęczą i walą się w gnaty. Piękna sprawa.
[01:16:43] - Czy w twoim programie jakieś egzekucje na Rynku Staromiejskim są też przewidziane?
[01:16:48] - Czemu nie?
[01:16:49] - Rozumiem. To ja wrócę jednak do pytania. Od kilku lat Koperniconowi towarzyszy ogłoszenie, rozstrzygnięcie konkursu imienia Żuławskiego.
[01:17:02] - Zgadza się.
[01:17:02] - To ważna nagroda w polskiej fantastyce. Powiedzmy coś troszeczkę o tym, co było, co będzie. Oczywiście laureatów nie zdradzimy. To nie tak, ale w ogóle o tym powiązaniu. Dlaczego to akurat u was? W każdym razie powiem jedno: to jest taka nagroda, która wśród wielu innych jest bardzo ceniona, z tego, co wiem, przez autorów i myślę, że warto na ten temat powiedzieć. Nagroda Żuławskiego.
[01:17:39] - Przede wszystkim, Marku, Nagroda Zajdla jest nagrodą czytelniczą, a Nagroda Żuławskiego jest nagrodą krytyków. To jest teraz taka zmiana perspektywy.
[01:17:54] - To bardzo taki z takiego surowego grona czytaczy. Tam się zresztą etapami to odbywa. Najpierw jest wszystko, co możliwe, później to jest wyselekcjonowane i z tej wyselekcjonowanej grupy dopiero się ogłasza laureatów. Także to nie jest tak hop i od razu.
[01:18:15] - Jest jakaś taka ekipa uczonych inkwizytorów.
[01:18:19] - Nazywaj sobie to, jak chcesz. Niemniej liczy się skutek, a skutek jest poważny. Nazwiska, które otrzymały w tak zwanym międzyczasie tę nagrodę, to są nazwiska, które nie są meteory. To są ludzie, którzy w tej polskiej fantastyce coś znaczą. To słucham.
[01:18:42] - To prawda. Nagroda Żuławskiego na Koperniconie wręczana jest od 2015 roku. Przyznam się szczerze, że nie jestem w stanie powiedzieć, w jaki sposób zaczęła się ta współpraca. Na pewno wynika-
[01:18:55] - Ona się po prostu zaczęła.
[01:18:56] - Na pewno wynikało to z bliskiej relacji, którą mieliśmy z naszym też wieloletnim gościem, czyli panem Andrzejem Ziemniakiem, który jest pomysłodawcą całej Nagrody Żuławskiego. I gdzieś na jakimś etapie po prostu padła decyzja, że nagroda zostanie wręczona na Koperniconie najpierw w roku 2015. I tak trwa to w zasadzie do dziś.
[01:19:19] - To jest duże wydarzenie na samym Koperniconie. Znam to niestety tylko z relacji, ale wiem, że to nawet emocje budzi poważne.
[01:19:32] - Zgadza się. Zwłaszcza, że nawiązując do poprzedniej nagrody, czyli naszego Pióra Metatrona, w ramach Coperniconu organizujemy galę łączoną. To jest taka gala Coperniconu. Ona odbywa się zresztą w bardzo reprezentacyjnym miejscu, bo na Sali Wielkiej Dworu Artusa w Toruniu, która sama w sobie jest piękna i może wzbudzić emocje już samą lokalizacją.
[01:19:56] - I jest w centrum miasta.
[01:19:56] - To tak jak w Rzymie w Koloseum prawie.
[01:20:00] - To chyba jest złe porównanie.
[01:20:06] - W ramach tej gali wręczamy wszystkie nagrody, które mamy w trakcie Coperniconu. Podsumowujemy też bieżącą edycję. Jest to zawsze zorganizowane tak, żeby było jak najciekawsze. Jako ciekawostkę mogę wspomnieć, że na przykład tegorocznym prowadzącym galę będzie jeden z naszych gości. To będzie pan Tomasz Knapik. I w ramach tej gali właśnie wręczamy nagrodę przede wszystkim Żuławskiego oraz Pióro Metatrona. Obecni są laureaci, nagrodzeni. Zawsze sala jest pełna, więc zdecydowanie jest to jeden z takich punktów festiwalu, na którym warto być.
[01:20:48] - Ja teraz, jak nasz gość mówił o tym Metatronie, uświadomiłem sobie, dlaczego ja mam takie kłopoty z tym imieniem. Zawsze z dronem jakoś mi się miesza i metadron wychodzi z tego, więc proponuję mnie nie słuchać, bo to nie jest zbyt mądre. Natomiast ja chciałbym zapytać teraz o związki Coperniconu z filmem. Jak ta część filmowa się prezentuje na Coperniconie?
[01:21:26] - Od ubiegłego roku tak naprawdę zupełnie wyjątkowo, ponieważ mamy salę kinową, w ramach której przez cały czas Coperniconu są wyświetlane filmy pełnometrażowe. W tym roku będzie można zobaczyć też bardzo szeroki przekrój. Staramy się zawsze dobrać filmy tak, żeby każdy znalazł coś dla siebie. Mamy zarówno filmy animowane, zarówno science fiction, fantasy. Będzie można zobaczyć na przykład „Blade Runnera”, będzie można też zobaczyć animację „Wall-E”.
[01:21:53] - Tego starego „Blade Runnera” czy tego nowego „Blade Runnera”?
[01:21:56] - Chyba tego nowego, ale to musiałbym sprawdzić.
[01:21:59] - Okej.
[01:22:00] - Natomiast sala kinowa również jest w Dworze Artusa. Nie mamy osobnego bloku filmowego jako takiego. Tak samo, jak nie mamy bloku serialowego, bloku komiksowego. Wszystko to łączymy tak naprawdę w jeden duży blok popkultury.
[01:22:17] - O, właśnie miałem o ten blok popkultury zapytać. To się dobrze składa. Powiedzmy o filmie, a potem zaraz płynnie przejdźmy do tego bloku popkulturowego, bo to jest jedna z ciekawych rzeczy, chyba charakterystycznych dla Coperniconu.
[01:22:34] - W zasadzie tak. Jeśli chodzi o film, to jest to właśnie element tego bloku. To znaczy wszystkie zgłoszone punkty programu, czy też goście związani z różnego rodzaju kwestiami popkulturowymi mają wystąpienia właśnie w ramach tego bloku. Tam też będą wszystkie prelekcje związane czy z filmem od strony technicznej, czy z dyskusjami na temat jakichś konkretnych filmów, czy uniwersów filmowych. Poza tym jest tam bardzo wiele punktów związanych z komiksami, z różnego rodzaju fenomenami popkulturowymi, takimi jak różnego rodzaju seriale. Będą tam spotkania też z osobami prowadzącymi kanały na YouTubie, z osobami bardzo mocno aktywnymi w nowych mediach, w stylu na przykład Instagrama. Staramy się dotykać tej kultury popularnej w jak najszerszym stopniu.
[01:23:31] - To zapytam jako laik, bo moje pojęcie jest znikome. To chyba najlepsze określenie. Jak się w tej popularnej kulturze przenika na przykład fantastyka z YouTubem?
[01:23:46] - W najprostszy możliwy sposób. To znaczy po prostu na YouTubie mamy kanały, czy też osoby, które prowadzą profile swoje na bardzo konkretne tematy. I jest bardzo duże grono osób, które zajmują się właśnie stricte tematami związanymi z literaturą, z fantastyką. Prowadzą vlogi czy też bardzo krótkie formy, krótkie filmy na tematy związane czy z książkami, czy z serialami, czy z filmami.
[01:24:16] - Czyli na przykład recenzje książkowe.
[01:24:18] - Na przykład. Myślę, że jest to w tym momencie bardzo dobre i bardzo rozwojowe medium dla przenoszenia tych pasji związanych z fantastyką, z popkulturą na ludzi, którzy jeszcze nie do końca może odkryli, że mogą się tym interesować. Ponieważ jest to forma, którą każdy z nas bardzo łatwo przyswaja, czyli właśnie te krótkie formy filmowe na YouTubie, czy często dłuższe formy filmowe, bo często te felietony YouTube'owe czy całe programy potrafią trwać czy godzinę, czy dwie godziny. Ale jest to forma, którą bardzo łatwo przyswajamy. Dla wielu osób zdecydowanie bardziej przystępna niż słowo pisane jednak.
[01:24:57] - Powiedzmy troszeczkę jeszcze o organizacji. Tak bardzo praktycznie. Czy jeśli ktoś dzisiaj po tej audycji albo po wysłuchaniu jej z puszki gdzieś na YouTubie dojdzie do wniosku, że jednak warto pojechać na Copernicon, to rozumiem, że ma szansę do ostatniej chwili przyjechać i po prostu na Coperniconie się znaleźć.
[01:25:20] - Tak, bez problemu. Przez cały czas trwania festiwalu można przyjść, kupić bilet, wejść na teren imprezy. Nie ma na pewno niestety możliwości, gdyby ktoś na przykład w tym momencie poczuł, że chciałby podzielić się czymś od siebie, prowadzić jakąś atrakcję.
[01:25:36] - To w przyszłym roku.
[01:25:37] - Tak, to w przyszłym roku, ponieważ to już mamy od dość dawna zamknięte. Natomiast jeżeli chcemy po prostu uczestniczyć w imprezie, jak najbardziej można to zrobić w dowolnym momencie trwania Coperniconu.
[01:25:51] - A jak wygląda sprawa z noclegami?
[01:25:55] - To zależy, jak bardzo jesteśmy wymagający. To znaczy, jak na większości imprez tego typu udostępniamy noclegownię. To są tak zwane sleep roomy, czyli sale wspólne. Będziemy mieli dwa, w Szkole Podstawowej numer 13 i w liceum numer 10. To są po prostu sale gimnastyczne, na których możemy przyjść, rozłożyć sobie karimatę czy tam materac i po prostu przenocować w ramach wejściówki na Copernicon. Jeżeli ktoś jest trochę bardziej wymagający, to akurat to jest bardzo duża zaleta Torunia, że czego by nie mówić, to bazy noclegowej Toruniowi odmówić nie można i jest cała gama hoteli, hosteli, od tańszych do droższych. Można również sobie wynająć pokój w akademiku, więc możliwości noclegowych jest bardzo dużo.
[01:26:42] - I w zależności od wymagań, od standardu, który preferujemy, od możliwości finansowych mamy pełen przegląd od, tak jak mówiliśmy, miejsc bardziej przypominających hostele po takie wielogwiazdkowe miejsca, w których luksus kapie z niektórych miejsc i tak dalej. Co chcesz, Wiktorze, powiedzieć?
[01:27:11] - Ja bym tak miał propozycję. Miałbym propozycję, żebyśmy na pewien moment zatoczyli krąg i odeszli od bezpośredniego promowania Coperniconu, bo już właściwie niewiele trzeba dodawać. Natomiast żebyśmy się zajęli dla rozrywki problemami, które wynikły tutaj z rozmowy z naszym przyjacielem. A ja mam na końcu potężny problem do załatwienia, ale to będzie pytanie do niego. Natomiast pętlę chciałbym rozpocząć od jednej rzeczy. Otóż jak, Marku, pytałeś naszego przyjaciela, jaka książka była na samym początku jego tego, to tak ciężko nad tym myślałem, że ja nie miałbym problemu. Ty też nie miałbyś problemu, ale on już ma i moje dzieci też już mają. Dlaczego? Droga jest bardzo prosta. Od kiedy w Europie właściwie czytaniem i pisaniem potrafiły się już zajmować przynajmniej te elity, które czytały i pisały, to czytały przede wszystkim po łacinie i jedyną książką, do której się mogły odnieść jako pierwowzoru swojej tego, to była Biblia, siłą rzeczy Pismo Święte.
Następnie, jak udostępniano kulturze średniowiecznej takie rzeczy jak „Iliada”, „Odyseja”, to już mieliśmy też proste odniesienia. „Iliada”, „Odyseja”. W kulturze dwudziestowiecznej, literackiej i tak dalej też mieliśmy Aleksander Dumas, mnóstwo takich rzeczy. Ja nawet chętnie się odnosiłem do Karola Maya. Dlaczego tak się stało? Otóż przy budowaniu każdej konstrukcji, przynajmniej w dawnych czasach, najpierw zaczynało się od kamienia węgielnego. Ten kamień węgielny na początku jest bardzo łatwy do dotknięcia. O nim jeszcze wszyscy pamiętają, ale w miarę wznoszenia gmachu, tego kulturowego czy normalnego, ten kamień węgielny staje się głębokim tylko podstawą, odniesieniem prawie mitycznym. Natomiast wychodzi konstrukcja zewnętrzna, czyli pojawia się kultura i wtedy tych odnośników zaczyna się mnożyć. To się buduje błyskawicznie.
To jest tak, jak rozrost pleśni, jak rozrost grzyba, gwałtownie jest przyrost potworny. I tak się dzieje we współczesnej kulturze. Dzisiaj wymagać od kogoś, żeby odnosił się do rzeczy, która kiedyś dawała początek całej Europie, Biblia, Pismo Święte, to dzisiaj już tego nie można wymagać. Dzisiaj już nawet odnoszenie się do „Iliady” i „Odysei”. Co tam jest? Jakaś Hekaba i Parys? O co biega? Trzeba to sprawdzić w internecie. Dla młodego człowieka jest to jeden gigantyczny szum informacyjny, z którego sobie wybiera to, na czym się wychowa. I tak się wychowywał nasz autor.
I teraz może przynajmniej tak to zarysowałem, że chyba tutaj mam rację albo nie, ale to nieważne. Natomiast zadam pytanie zbijające z nóg, bo ja sobie je zadaję od wielu lat i właściwie odpowiedziałem sobie również sam na własny użytek na to pytanie.
[01:30:47] - To się nazywa samowystarczalność.
[01:30:48] - Tak, ale nigdy nie jestem pewien, jak to jest z innymi. Otóż jest coś takiego w kulturze homo sapiens, że pojawiło się tyle gatunków literackich, tyle filmów, tyle różnych dziwnych rzeczy, a jakoś się nigdy nie pojawił wokół tych spraw fandom. Dlaczego? Dlaczego do fantastyki dokleja się jakieś takie pospolite ruszenie ochotnicze, zupełnie ni z gruchy ni z pietruchy? Co to jest? Dlaczego tutaj tak, a gdzie indziej nie? Dlaczego nie ma fandomu literatury kryminalnej albo romansowej?
[01:31:38] - On się próbuje budować, jeśli chodzi o kryminał.
[01:31:41] - Ale ze względu na wzory, bo czerpie z innych.
[01:31:45] - Idzie znacznie gorzej.
[01:31:45] - To dlaczego? Co to jest?
[01:31:48] - To jest bardzo pozytywne zjawisko.
[01:31:50] - Pozytywne, ale dlaczego?
[01:31:52] - To jest cały ogromny blok, który tę kulturę buduje. A poza tym wiesz co?
[01:32:00] - Dobra Marek, ale ja nie zadawałem pytania staremu człowiekowi, prawie takiemu staremu jak ja.
[01:32:05] - Stary człowiek i młody.
[01:32:06] - Tylko młodemu człowiekowi. Jak on na to patrzy? Jak myślisz, jak to może być?
[01:32:12] - Wydaje mi się, że jeżeli patrzylibyśmy na gatunki takie literackie czy też literacko-filmowe, powiedzmy w tym momencie, to może być w jakiś sposób związane z tym, że fani różnego rodzaju fantastyki czy science fiction to zawsze są ludzie, którzy na przykład w przeciwieństwie do książek takich obyczajowych, traktujących o życiu codziennym czy czegokolwiek takiego, to są ludzie, którzy zawsze szukają czegoś więcej. To są tacy trochę idealiści, których zawsze będzie mało. I oni chcą więcej, więcej, więcej. Dowiadywać się więcej, znajdować nowe koncepcje, porównywać coś z czymś innym. I po prostu to wynikło z chęci właśnie poszukiwania tych rzeczy. To znaczy my, czytając jedną książkę, stwierdzamy, że okej, to było to faktycznie, ale na pewno ktoś pomyślał o tym inaczej. Albo może ja myślę o tym inaczej, ale ktoś pewnie na to wpadł. I zaczynamy szukać. I znajdujemy na drodze ludzi, którzy też zadali sobie to samo pytanie na pewnym etapie i zaczynamy rozmawiać. I w ten sposób buduje się właśnie cały fandom dookoła tej literatury.
[01:33:17] - Zgadza... Zobaczcie jak to ładnie, bo to powiedziałeś, spotykają ludzie, ale dzisiaj przy, chociażby przy tych okolicznościowych imprezach, czyli gry komputerowe, karcianki i tak dalej, gdzie trzeba uczestnictwa, czyli trzeba partnera bezpośredniego, właściwie nie być sam, nie być samotnikiem, który czyta książkę, ale jeszcze mieć kogoś, z kim możesz na bieżąco, że tak powiem, funkcjonować. To się jakoś tak ładnie pokrywa. Ale ja wam dobrze, ale to jednak nie jest do końca wytłumaczenie faktu, bo to w jakiś sposób dzieli ludzkość na dwa odłamy. Jeden taki, poczekaj Marku, czekaj, daj mi wypowiedzieć. Otóż jeden taki, który nie szuka czegoś więcej. Oraz ten, co powiedział nasz przyjaciel, że tego, który szuka więcej. Ja mam takie twierdzenie, że otóż my komputery w głowach mamy dokładnie identycznie takie same. Takie same mamy w Japonii i takie same mamy w Hiszpanii i takie same mamy w Brazylii, bo to jest komputer w głowie. Natomiast różnimy się czasami systemami operacyjnymi po prostu, które zawiadują tymi naszymi komputerami.
I ja twierdzę, że po prostu miłośników fantastyki, gier komputerowych w ogóle tego, że oni mają troszeczkę inny model Windows, homo Windows po prostu zainstalowany w głowie. To jest taki, wiesz, tak jak się różni system operacyjny Apple'a od IBM-a, wszystko to jest Windows przecież, nie? A jednak się różni i to kapitalnie. To miłośnicy science fiction to mają jednak taki apple'owski bardziej, bo bardziej wielo, wielo, wielostronny.
[01:35:14] - Wiecie co? Ja z kolei pewno powiem to samo, ale myślę, że trochę prościej.
[01:35:20] - No.
[01:35:21] - Bo wydaje mi się, że niepotrzebnie pewne rzeczy komplikujemy. To, że kiedy my odwołujemy się do swojej młodości, tę pierwszą książkę to pamiętamy, a nasz kolega nie pamięta. Moim zdaniem jest to znacznie prostsze. Ten element wytłumaczę w ten sposób. Kiedy my czytaliśmy książki, to w ciągu miesiąca ukazywało się mniej książek, niż dziś ukazuje się w Polsce tylko w ciągu kilku dni zaledwie.
[01:35:50] - Science fiction się ukazywała jedna na rok albo-
[01:35:53] - Nie, nie, przestań. To może w twoich latach młodości, ale-
[01:35:56] - U mnie tylko jedna na rok.
[01:35:57] - W moich to już było bogactwo. Przynajmniej dwie, trzy w miesiącu się pokazywały. Także spokojnie. To aż tak źle nie było. Już cywilizacja dotarła wtedy. W każdym bądź razie i to sukcesywnie przyrastało, przyrastało, przyrastało. Dzisiaj rzeczywiście... Inaczej. Do końca lat osiemdziesiątych ja właściwie do kogoś się odwołam, jak nie do siebie. Właściwie miałem opanowane wszystko, co wychodziło w Polsce.
Na temat każdej pozycji, nie tylko ją miałem przeczytaną, ale przemyślaną, przekombinowaną, przegadaną zresztą. I później straciłem absolutnie nad tym kontrolę, bo nikt nie ma nad tym kontroli, bo rynek wydawniczy jest żywiołowy i bardzo dobrze. Świadczy o pewnej wolności. Ale jest jeszcze jeden element. Pamiętasz kiedyś, Lech Jęczmyk powiedział o tym. Ja się dosyć często odwołuję do tej jego wypowiedzi. Kiedyś ludzie czytali te same książki. Dzisiaj bardzo często jest tak, że nie czytają tych samych książek. Tylko że z tego Lech Jęczmyk wyciągnął taki wniosek, że kiedyś ludzie mieli o czym rozmawiać, a dzisiaj nie mają o czym rozmawiać, bo czytają różne książki. Ja natomiast mam taką roboczą teorię, która brzmi, że dzisiaj ludzie także rozmawiają tylko inaczej.
Dzisiaj sobie bardzo często opowiadają historie, które poznali albo zachęcają. To troszeczkę działa tak: a czytałeś to? Nie czytałeś? To koniecznie to przeczytaj. Jest to, to, tamto i tak dalej. To zresztą nie tylko odnosi się do czytania. To się odnosi do wszystkiego tego, o czym mówiliśmy przy okazji Coperniconu. Ludzie, którzy czytają fantastykę, zostają już przy tym czytaniu, ale w ogóle, którzy interesują się fantastyką, chcą to sprzedawać dalej z niewiadomych przyczyn tak naprawdę. Może właśnie z tej przyczyny, że są otwarci, chcą pokazać, jak piękne jest to, co zgłębiają.
[01:37:54] - Marku, może tak, ale może nie, bo-
[01:37:56] - Ale oddajmy głos gościowi.
[01:37:58] - Poczekaj, poczekaj. Jest jednak jeszcze coś takiego jak gry komputerowe, a w społecznościowych grach komputerowych już nie musisz wymieniać informacji na temat tego, co przeczytałeś, bo możesz spokojnie uczestniczyć z partnerem w tej samej historii.
[01:38:17] - To jest tylko element. Oddajmy jednak głos gościowi.
[01:38:20] - Ja tutaj chciałem nawiązać do różnego rodzaju imprez, festiwali związanych z fantastyką, bo to jest świetny przykład, dlaczego takie imprezy skupiają ludzi i dlaczego buduje się ten fandom. To, że mamy teraz tak dużo różnego rodzaju książek, filmów, seriali, każdy ogląda co innego. To jest dla każdego fana pojedynczej rzeczy okazja do tego, żeby przyjechać na taką imprezę, znaleźć w tym bogatym programie, który jest na wielu tego typu festiwalach, znaleźć taki punkt programu, który traktuje o tym, co on czytał czy oglądał. Przyjść tam i spotkać ludzi, którzy też kiedyś gdzieś się z tym zetknęli i stwierdzili, że to jest fajne i z nimi porozmawiać.
[01:39:00] - A przy okazji, to nie zbija tezy, że przy okazji, jak już zaspokoję tę potrzebę wymiany informacji o tym samym, czyli czytamy tę samą książkę, oglądamy ten sam film, to przy okazji taki konwent jest doskonałym miejscem, w którym możemy zarazić się czymś nowym. Ktoś powie: „A czytałeś to? Nie czytałeś. To przeczytaj koniecznie”. Czasami jest to eksperyment udany, czasami zupełnie chybiony, ale to jest miejsce, gdzie się sprzedaje również ideę. „Sprzedaje” w cudzysłów weźmy oczywiście, nikt nic tego nie robi za pieniądze, ale rozdaje właściwie ideę i to jest coś, co jest pewną wartością we wszelkich tego rodzaju imprezach. I ja bym to tak widział, Wiktorze.
[01:39:47] - Marku, a nie zauważyłeś, że to bardzo przypomina ewolucję biologiczną szczególnie? W przyrodzie podobny szuka podobnego. Znajduje podobny. Wtedy się czuje dobrze, ale to już jest prawie organizm. Jeżeli znajdę jeszcze partnera, który mi zaspokoi inne funkcje, takie na przykład szkieletowe albo dostarczanie energii albo pożywienia, to już się tworzy organizm.
[01:40:15] - Tak, zaraz przejdziemy do homeopatii, że podobne leczy się podobnym. Tak że wiesz, ja ostrożnie z tym wszystkim. Zbliżamy się w tej chwili do końca programu. Poprosiłbym naszego gościa, aby taki tekst reklamowy teraz wygłosił. Taką zachęcajkę. Takie podsumowanie. Dlaczego warto przyjechać na Copernicon? Ja wiem, to jest znowu trudne pytanie, bo morze tematów, morze różnych wydarzeń, które się będą działy. A ja tutaj zadaję naiwne pytanie, dlaczego warto przyjechać? Przyznaję, stawiam naszego gościa przed trudnym zadaniem.
Ale przyszedł do audycji, to teraz się będzie zmagał z tym trudnym zadaniem.
[01:41:04] - To znaczy tak naprawdę szukam przede wszystkim odpowiedzi, która już nie padła wcześniej w naszej rozmowie. Ponieważ tak naprawdę to, o czym mówimy najczęściej jako główna rzecz, dla której warto przyjechać na Copernicon, to jest to, że zawsze i to naprawdę nieważne, czym się interesujemy, w jakim zakresie, zawsze znajdziemy w programie coś dla siebie. Zachęcam zawsze każdego, kto podchodzi sceptycznie do tego, żeby poświęcił kwadrans na to, żeby usiąść i faktycznie przewinąć się przez cały program imprezy i jeżeli nie znajdzie nic, co go zainteresuje, to ja mu stawiam piwo.
[01:41:40] - I niedużo tych piw musiałeś postawić.
[01:41:44] - Nie znalazł się nikt, kto naprawdę nie znalazłby chociaż jednego, dwóch punktów programu, które by go nie zainteresowały. I to jest coś, o czym staramy się mówić zawsze. Poza tym oczywiście dochodzi ta cała otoczka, którą wspomnieliśmy, czyli to, że Copernicon jest w pięknej lokalizacji. Jest bardzo wielu zaproszonych gości z różnych dziedzin, jest parę tysięcy osób, które interesują się naprawdę różnymi tematami i przede wszystkim są to osoby, które mają na te tematy naprawdę wiedzę i można z nimi porozmawiać. Do tego jest jeszcze masa osób, które są po prostu kolorowe, sympatyczne, jest na co popatrzeć, jest dużo pokazów, jest naprawdę świetny sposób na spędzenie weekendu po prostu.
[01:42:28] - No to cóż, zachęcamy, zapraszamy w imieniu organizatorów i własnym na Copernicon.
[01:42:36] - Ja mam tylko jeszcze pytanie. A pierniki ktoś tam jeszcze robi?
[01:42:41] - Nawet blisko Dworu Artusa jest odnośny sklep, gdzie możesz swoje kulinarne zapędy zaspokoić.
[01:42:49] - No to widzisz, ja już znalazłem pewną wartość.
[01:42:54] - Ty się szykuj, Wiktorze, bo warsztaty przed tobą. Już wspomnę tytułem autopromocji, że warsztaty prowadzimy. Już zresztą o tym mówiłem. Te warsztaty mogą być atrakcyjne albo mało atrakcyjne. To zależy, jak się do tego podejdzie. Dlatego, że ludzie, którzy nam przyniosą na te warsztaty jakieś swoje opowiadania, wezmą udział w kwalifikacji do audycji ABW i te opowiadania mogą być czytane przez lektora, przez naszego nieocenionego Ivelliosa. Więc można w jakiś sposób zaistnieć, a przy okazji my z Wiktorem postaramy się troszeczkę o sztuce pisania powiedzieć. Oczywiście w trzy godziny się nie da powiedzieć, jak napisać.
[01:43:44] - Ja bardzo chętnie wprowadzę zmianę w nazwie tych warsztatów. Lepiej by było spektakularnie, żeby to się nazywało warstaty.
[01:43:57] - Warstaty?
[01:43:57] - Tak. Bo wtedy będzie groźnie, nie?
[01:44:03] - Dobrze. Jest to jakiś pomysł, ale może nie od razu. Natomiast wracając do tych warsztatów. Tak jak powiedziałem, pewnie w trzy godziny nie da się powiedzieć, jak napisać nawet krótkie opowiadanie, ale robimy w końcu od pięćdziesięciu audycji, staramy się na temat- ... pisania ludziom mówić. Czasami mniej nam się to udaje, czasami lepiej. W każdym razie w te trzy godziny postaramy się jakieś punkty milowe przynajmniej pokazać, odpowiedzieć na pytania. Myślę, że to jest dosyć ważne, bo każda osoba pisząca ma jakieś problemy, ma jakieś pytania, jakieś wątpliwości. To służymy. Będziemy tam po to, żeby na tego rodzaju pytania odpowiedzieć.
Czasami są to wątpliwości. Ostatnio miałem takie pytanie na mailu, pytanie dotyczące formy, czyli jak pewne rzeczy, o tym mówiliśmy, jak zapisywać na przykład dialogi, jak zapisywać całe bloki tekstowe. Ale ja miałem pytanie odnośnie jak zapisywać coś w rodzaju sztuki teatralnej. Chodziło konkretnie o słuchowisko. Jak powinien wyglądać zapis? Staramy się być z Wiktorem na bieżąco. Większość form.
[01:45:18] - Ja się nie staram. Ja jestem.
[01:45:20] - Tak, ty jesteś na bieżąco, to ja się staram. Bo ja jestem jeszcze taki nieopierzony. W każdym razie staramy się. Ja się staram, a Wiktor to już wszystko wie, wiadomo. Więc się staramy i myślę, że na większość, a właściwie chyba na te 99,9% pytań jesteśmy w stanie odpowiedzieć i rzeczowych, konkretnych rad udzielić. W związku z tym zapraszamy na te nasze warsztaty. Gdzieś tam później, o jakiejś tam godzinie, to już sobie państwo odnajdziecie w programie. Ja tam nieśmiało jeszcze wygłoszę pewną prelekcję dotyczącą transferu świadomości, a właściwie pułapek, jakie wiążą się z transhumanizmem. To myślę, będzie ciekawe spotkanie fantastyki, filozofii i tego, co się dzieje wokół nas. Może trochę kognitywistyki.
Zobaczymy. Nie będę zdradzał dzisiaj wszystkiego. Jeden z naszych autorów będzie miał ciekawą prelekcję, na którą ja się już od dawna szykuję, bo to będzie coś o alkoholach, o piwie, alkoholu i innych specjałach w literaturze SF i nie tylko.
[01:46:33] - Cichon na pewno.
[01:46:33] - No to Cichon oczywiście i ja się na tę prelekcję już dawno szykuję, bo się zapowiada ciekawie, tudzież smacznie. Już nie wspomnę o tym, że będzie Piotr Prokopowicz. Piotr Prokopowicz nie tylko pisze fantastykę i to nasi słuchacze doskonale wiedzą. Doskonale wiedzą, że wydał książkę SF. Doskonale wiedzą, jak zgrabnie potrafi konstruować fabuły, bo nieraz na antenie ABW słuchali. Ale warto powtórzyć po raz kolejny Piotr Prokopowicz zawodowo zajmuje się sztuczną inteligencją. Już się z tego doktoryzował, niedługo się będzie habilitował. W związku z tym o sztucznej inteligencji wie bardzo dużo. Też będę miał przyjemność poprowadzić to spotkanie. Ja myślę, że jeżeli komuś się wydaje, że o sztucznej inteligencji wie bardzo dużo, to może przyjść na to spotkanie spokojnie, bo Piotr Prokopowicz myślę, że wie więcej.
Taka mała reklama. Ale nie zapominajmy też o bardzo ciekawym spotkaniu. Też przywieziemy autora, też z naszej, tu cudzysłów wielki, ale stajni Bibliotekarium. Mówię o Tadeuszu Myszko, który będzie starał się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie wyruszyliśmy do gwiazd. Dlaczego to, że gdzieś tam na początku lat 70. sam byłem ofiarą tego marzenia. Wydawało mi się, że może w młodości to nie, ale na starość to-
[01:48:09] - To nie wydawało. To było oczywiste.
[01:48:10] - To było oczywiste, że na starość będę chodził po Księżycu. Dzisiaj coraz więcej wątpliwości mam, czy mi się to jednak uda. W związku z tym Tadeusz troszeczkę pokaże, jak to wyglądało. Trochę powie o tych swoich fascynacjach, które też doprowadziły go do tego stanu, że był niemal pewny, że do gwiazd wyruszy. A tu tymczasem rzeczywistość zaskrzeczała i się po prostu nie udało. Myślę, że to będzie również ciekawa prelekcja. To tyle, jeśli chodzi o tematy, które my proponujemy. Przypomnę zatem będziemy mieli Przemka Cichonia, będziemy mieli Piotra Prokopowicza, Tadeusza Myszko. Będzie tam też Żelkowski mówiący te słowa. I oczywiście te warsztaty, które poprowadzimy z Wiktorem, to myślę dla tych osób, które gdzieś tam tym piórem.
Może będzie okazja, żeby w przyszłym roku przystąpić do konkursu organizowanego przez Kopernikon. Może tym razem uda mi się to poprawnie powiedzieć, czyli Pióro Metatrona. Ale się skupiłem i się udało. Proszę państwa, to już w połowie września Kopernikon. Coś jeszcze trzeba podać? Zaczyna się w piątek o 15:00. No i cóż. Zapraszamy. Zapraszamy w imieniu organizatora i swoim. A ja jeszcze tylko tytułem komunikatów powiem, że za tydzień mamy już zwykłe, niewakacyjne ABW.
Kolejne nowe opowiadania, kolejne zapowiedzi nowych autorów. Bo tak się zrobiło, że w czasie wakacji pojawili się nowi ludzie z ciekawymi propozycjami, nawet bardzo ciekawymi. A my tak, żeby się odkuć i żeby też odpowiedzieć na fajne propozycje też fajną propozycją, będziemy mieli pewną nowość. Pewną nowość, o której powiemy w następnym tygodniu. No cóż, to za tydzień, a za dwa tygodnie Bibliotekarium. A ponieważ to będzie czas, kiedy ruszy Kopernikon, więc to Bibliotekarium w tej chwili, w tym roku jedno z niewielu będzie Bibliotekarium z puszki. Nagramy sobie to wcześniej, żeby spokojnie w Coperniconie uczestniczyć. Treścią, a właściwie tematem wyjściowym do tej audycji będzie książka Dominiki Oramus. Skądś państwo znacie to nazwisko, bo kilka razy już o prozie Marka Oramusa mówiliśmy. Tak, to żona Marka Oramusa, ale to nie będzie fantastyka.
Żeby państwa zaskoczyć, to nie będzie fantastyka. To będzie książka, która w swoim czasie zafascynowała Wiktora. „Darwinowskie paradygmaty” i to się jeszcze może wydać mało atrakcyjne. Darwinowskie paradygmaty? Co tam Darwin napisał o teorii-
[01:51:13] - Ale to nie jest o ewolucji.
[01:51:14] - Tak, dokładnie.
[01:51:16] - To jest właściwie bardziej o science fiction i o fantastyce.
[01:51:18] - Właśnie o fantastyce i fantastyce naukowej, o kulturze. Dokładnie. To ja przeczytam podtytuł: „Mit teorii ewolucji w kulturze współczesnej.” Bo mnie najbardziej w tej książce zafascynowało to, że nam się wszystkim wydaje, może niektórzy to wiedzą, ale większości ludzi się wydaje, że wiedzą, czym jest teoria ewolucji. I rzeczywiście, jak zapytamy, to coś tam o tej teorii ewolucji powiedzą. Ale okazuje się, że bardzo wielu z nas żyje swoim własnym wyobrażeniem na temat tego, czym jest teoria ewolucji, co ona tak naprawdę mówi i jak wpisała się w kulturę. Nie tylko w kulturę fantastyki naukowej, w kulturę związaną z fantastyką naukową, ale w ogóle w kulturę. My po prostu przywykliśmy do tego, że teoria ewolucji to jest takie pitu pitu z dziedziny biologii i właściwie mało interesujące. Przecież każdy wie, że ten wspólny przodek to małpa albo nie małpa i tak dalej. Różne takie dziwne treści się pojawiają. Tymczasem okazuje się, że teoria ewolucji zaczęła żyć własnym życiem i żeby już tak dorzucić do pieca, zaczęła ewoluować.
I to jest może najciekawsze. I o tym wszystkim Dominika Oramus w „Darwinowskich paradygmatach” pisze. Ale czego właściwie ja tyle mówię? To ciebie zafascynowała ta książka, a mnie zafascynowała, niejako odrzutem, czy właściwie nie odrzutem, a odłamkiem dostałem i się też zafascynowałem.
[01:53:01] - Ty po prostu przyszedłeś do mnie i zapytałeś, czy jest coś ciekawego w literaturze, a ja ci powiedziałem to, co żeśmy mówili. Dlaczego ludzie, którzy czytają science fiction, szukają czegoś innego i dowiadują się odmiennego. Czyli dowiemy się o tym w następnej audycji.
[01:53:19] - Tak.
[01:53:19] - Ja już na sam koniec, taka myśl mi przyszła do głowy, że trochę ostrożnie z tym zaproszeniem na Copernicon, wiesz?
[01:53:29] - Aha.
[01:53:30] - Bo może być groźnie. Przecież wiesz co ten Kopernik zmajstrował? On rewolucję zrobił w nauce. To może być groźne.
[01:53:40] - Ja się nie boję takich zagrożeń, chętnie będę się w nich pławił. A poza tym rewolucja ma różne konotacje, ale tu akurat chyba to najlepsze z możliwych.
[01:53:52] - No co ty stary, jak ci się nagle ziemia pomyli z księżycem i słońce, wszystko się pozamienia na nowo. Przecież co to będzie, Marek? Ja się nie bał.
[01:54:03] - Z fermentu się biorą rzeczy nowe i czasami fajne. Nie muszą być koniecznie fajne.
[01:54:07] - A przede wszystkim smaczne.
[01:54:10] - No dobrze. I tu wracamy do cichonia. No cóż, proszę państwa, dziękujemy państwu bardzo za dzisiejszą audycję. Myślę, że przynajmniej kilku z państwa da się skusić i na Coperniconie się po prostu zjawi. Jedną deklarację już po poprzedniej audycji otrzymaliśmy, to liczymy na kolejne. Dziękujemy państwu bardzo. Dziękujemy naszemu gościowi. Przypomnę, był z nami Piotr Błaszkowski, koordynator do spraw promocji i w ogóle medialny koordynator. To było dzisiaj słychać. Medialnie całkiem nieźle to wszystko nam wyszło.
[01:54:48] - Ale słychać było również, że to po prostu zwyczajny człowiek, miłośnik fantastyki i w ogóle wszystkich okolic związanych. Tak że organizator to tak na końcu, a tak normalny.
[01:55:00] - No tak, bo organizator to brzmi tak oficjalnie, a tak naprawdę mieliśmy tutaj w studiu dzisiaj człowieka, który po prostu z fantastyką jest za pan brat. Lubi fantastykę, a my, ponieważ też lubimy fantastykę, to nam się bardzo fajnie rozmawiało. Dziękujemy.
[01:55:15] - Dziękuję również.
[01:55:16] - Dobrej nocy życzymy wszystkim. Dobrych lektur, dobrego, wyostrzonego pióra. I cóż, dobrej nocy.
[01:55:25] - Pa, pa.
[01:55:26] - Mówili do słuchot państwa, jak zawsze gospodarze Bibliotekarium Marek Żelkowski, Wiktor Żwikiewicz oraz nasz dzisiejszy gość, koordynator konwentu Copernicon do spraw promocji i mediów, pan Piotr Błaszkowski. Jak usłyszałem nazwisko jednego z uczestników Coperniconu czy też prowadzącego, to aż nie mogłem się powstrzymać i po prostu dzisiaj na koniec musi polecieć to:
[01:55:48] - Czytał Tomasz Knapik.
[01:55:51] - Bo to właśnie będzie ten Tomasz Knapik, przynajmniej z tego, co ja się zdążyłem zorientować. Tutaj z tego, co widzę na czatach, troszkę jednak pogoda nam przeszkadzała, urywało troszeczkę połączenie z serwerem, ale z tego, co ja tutaj widzę u siebie na komputerze w nagrywajkach, to nagranie będzie w miarę kompletne. Tak że jeżeli coś komuś uciekło, to będzie można to sobie odsłuchać z naszego archiwum na www.paranormalium.pl. No i oczywiście ściągnąć w wersji MP3. Audycja będzie także wrzucona na nasz kanał na YouTube, jak najbardziej. Audycję od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu.
[01:56:36] - Dobranoc i do usłyszenia ponownie, tym razem w ABW już za tydzień, no i w wyjątkowo taśmowym Bibliotekarium już za dwa tygodnie. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium, www.paranormalium.pl.