Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:00] - Czas snu. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie, drodzy słuchacze w kolejnej już audycji. Audycji „Czas snu” numerowanej 026. Dziś mamy 7 kwietnia 2019 roku i jak przystało, nietypowa audycja o nietypowej porze, o nietypowym czasie. Mamy dzisiaj niedzielę, a z racji tego, że audycja, generalnie „Czas snu” dotyczy snów oraz tematów okołosennych, ja chciałbym dzisiaj niestety troszkę odbiec od tej normy. Zresztą nie raz już was informowałem, że jeżeli taka będzie potrzeba, to tak właśnie będę robił. A ponieważ uważam, że medycyna holistyczna jest przyszłością, dlatego też chciałbym tutaj pomóc Asi, aby mogła wypromować tę metodę leczenia. Dlatego też, jeszcze zanim przejdziemy i wpuścimy gościa na antenę, ja bym chciał jeszcze tutaj parę rzeczy informacyjnych na samym początku wam przedstawić. Tak jak powiedziałem wcześniej, „Czas snu 026. Medycyna holistyczna w praktyce”.
Gościem specjalnym jest mgr Joanna Szczygłowska. Audycja jest nadawana w trzech polskich stacjach radiowych jednocześnie. Przypominam również, a właściwie daję wam informację o tym, że po audycji będzie również Ambient Night. Myślę, że tak około trzech godzinek powinien potrwać. Specjalnie wyselekcjonowałem, wybrałem taki gatunek muzyki, który uwielbiam i przede wszystkim jest dobry, jeżeli chodzi o wprowadzanie się w trans i dobre wyspanie się na najpiękniejszy dzień tygodnia, czyli na poniedziałek. Zanim jeszcze zaczniemy informacja o tym, gdzie możecie słuchać radia. Tak jak wspomniałem wcześniej, audycja jest nadawana w trzech audycjach jednocześnie, między innymi Radio Paranormalium, strona: https://www.paranormalium.pl/. Tam macie playera oraz czaty w linkach odpowiednich. Radio Dream Time nie ma swojej strony, ale jestem dostępny ja jako właściciel Radia Dream Time. Jestem dostępny na Facebooku Radia Dream Time.
Zapraszam was również do tego, abyście dołączali do grupy Radia Dream Time. Tam możemy się wymieniać snami, tematami ogólnoświadomościowymi i tego typu rzeczami. Również możecie mnie znaleźć na wyszukiwarce Radio Dream Time i tam wam się pojawi strona główna Facebooka. To jest najprostsza metoda, żeby do mnie dotrzeć. Oraz YouTube: Yuby John. Również dzisiaj będzie dostępna możliwa opcja dzwonienia do radia, ale to troszkę później. Tak myślę, że po godzince, może godzince z hakiem. Może troszkę godzinkę z hakiem. I jeszcze trzecie radio, w którym audycja jest nadawana. Jest to Radio Cenzura.
Postawiliśmy ostatnio stream, także wiem o tym, że Marcin jest happy i zadowolony, że to wszystko działa i bardzo dobrze. Dobre radia trzeba promować. Tam macie również player oraz czata. Równocześnie chciałbym na samym początku pozdrowić kapitana Tomasza, Edka, Claude'a, oczywiście Ivelliosa, za którego uprzejmością możemy słuchać tej audycji oraz całą ekipę pana Sławka. Właściwie Sławka, bo przeszliśmy sobie na ty. Również Marcina i wszystkich innych słuchaczy, którzy dostępni są na YouTubie Radia Paranormalium. Przypominam również, że kiedy już będzie uruchomiony Skype, nie dopuszczamy do trollingu. Jeżeli ktoś będzie próbował trollować, automatyczna blokada dożywotnia. Jeszcze przygotowaliśmy również specjalny konkursik dla was z Asią. Uzgodniliśmy sobie wcześniej, jeszcze zanim weszłem na stream, ale to może Asia tam troszkę więcej opowie.
I jeszcze takie krótkie zapowiedzi, zanim jeszcze dopuszczę Asię do głosu. Teraz tak: we wtorek, w najbliższy wtorek, to jest 9 kwietnia 2019 roku czasu polskiego, zapraszam was na kolejną, również o nietypowej porze, w nietypowym czasie, a dokładnie o godzinie 11:00 czasu polskiego na audycję pod tytułem „Czas snu 027. Czysty kanał, a właściwie czysty kontakt z własną duszą i Atą”. Audycję tą poprowadzę wraz z Marcinem z Radia Cenzura. I jest jeszcze opcja, że dołączy do nas specjalny gość. Płeć przeciwna, płeć piękna. Na razie jeszcze to dogrywam. Mam nadzieję, że się uda i będzie jeszcze bardziej interesująca ta rozmowa z trzema rozmówcami. Audycja również będzie nadawana w trzech polskich radiach internetowych. Tak jak powiedziałem wcześniej, w późniejszym czasie oczywiście audycja będzie udostępniona w Radiu Paranormalium i wszystkich tych radiach pozostałych.
A jeżeli ktoś nie będzie mógł już jako podcastu słuchać tego, to będzie zawsze mógł sobie ściągnąć z archiwum. Kolejna informacja to jest 21 kwietnia 2019 roku. Zapraszam was również na kolejną audycję. Przyspieszyłem troszkę tempo z tego względu, że mam gości i chcę ich wykorzystać, bo różnie to w życiu bywa. Czasami goście mogą się obrazić i tak dalej. W związku z tym chcę to wszystko wykorzystać, zanim przejdę do tego trybu, o którym wspomniałem we wcześniejszej audycji oraz informacjach, które udostępniałem na swojej facebookowej stronie, mianowicie odnośnie książki „Odrębna rzeczywistość”. Dlatego też chciałbym was zaprosić. Przypominam jeszcze raz, 21 kwietnia 2019 roku na audycję o godzinie 22 czasu polskiego „Czas snu 028. Duchowość w Słowiańszczyźnie”. Gościem specjalnym będzie Jarucha.
Miałem przyjemność poznać Jaruchę na 11. Konwencie Wiedzy Alternatywnej w Gdańsku w Oliwie. Bardzo fajnie i sympatycznie mi się rozmawiało, dlatego też postanowiłem go zaprosić. Wymieniliśmy tam oczywiście parę informacji na temat tych rzeczy w poza i tak dalej. Myślę, że będzie ciekawie. On ma większą wiedzę ode mnie. Jakby nie patrzeć jest to specjalista, więc na pewno nam dużo informacji udzieli, jak to w Słowiańszczyźnie wyglądało. Oczywiście ta audycja również później będzie w archiwach, tak jak zwykle bywa. Kolejna informacja jest taka, że ponieważ tydzień temu miałem problemy i chciałem z tej strony was przeprosić, bo miała być tydzień temu audycja z Asią. Niestety w piątek padł internet.
Całą sobotę tutaj na mojej ulicy naprawiali ten internet. Naprawili go dopiero w niedzielę, ale to już było za późno, bo odwołałem audycję. Nie chciałem już kombinować, mieszać i tak dalej. Dlatego stwierdziłem, że przerzucam to na następny tydzień, na spokojnie. Aczkolwiek dzisiaj również spadł mi internet. Już się bałem, ale się zabezpieczyłem. W razie czego mam drugą, osobną linię. Także gdyby się coś działo, przełączamy się i tyle. Tutaj chciałbym was zaprosić również, żebyście przeglądali informacje, które będę wrzucał, bo odbędzie się na pewno audycja z panią Adą Edelman, czyli vel Beatą Kempą. Tą panią, którą znacie z debat niekontrolowanych.
Wyraziłem na to zgodę. Kwestia tylko dogrania tematu i czasu dostępności, że tak powiem. Także dziękuję pani Beato za zaproszenie. Bardzo chętnie wezmę udział w tej audycji, tylko musimy się jakoś zgrać. Teraz jest kolejna informacja. Chciałbym wam zareklamować imprezę Sławka Bączkowskiego, która odbędzie się w Szczecinie. Proszę, wejdźcie na jego profil, tam będziecie mieli więcej szczegółów. Ja już nie chcę wam tutaj za bardzo namieszać, bo zapomniałem sobie zapisać, ale zapisałem sobie w notatkach swoich, że taka impreza jest. Więc zapraszam was na tę imprezę, abyście wzięli w niej udział. Będzie to, z tego, co pamiętam, darmowa impreza odnośnie oddechu.
I taki już gorący newsik. Parę godzin temu odezwała się w końcu do mnie. Nie to, że w końcu, tylko było też takie pewne przeoczenie, ale ja to rozumiem, bo ta osoba robi się coraz bardziej popularna. Jeszcze pamiętam kilka miesięcy temu, kiedy zaczynała, to parę, parenaście, kilkanaście osób słuchało tę osobę. Wszędzie, gdzie tylko mogłem, podsyłałem linki, żeby rozreklamować tę osobę. Udało się. Dziś ta osoba ma już nawet kilkadziesiąt tysięcy odsłuchań. Tą osobą będzie — zresztą ona, ta osoba miała również być w audycji „Czas snu” zaproszona — więc będzie troszkę w innym terminie. Niestety tak wyszło, jak wyszło. Kwestia pewnego przeoczenia.
Rozumiem to. Dostaję mnóstwo różnych informacji, maili i tak dalej. Czasami zdarza się, że coś tam wpadnie w spam albo się po prostu pominie. Tym gościem będzie oczywiście Iwona Szamszaj, czyli prawdziwe nazwisko to Iwona Gapińska. Audycja będzie mocna, to już mówię od razu. Dla ludzi o silnych nerwach. Będzie to audycja odnośnie handlu narządami oraz handlu dziećmi. To, co mówi pan Bednarz. Również Iwona o tym mówi. Także będzie tym gościem.
To już jest potwierdzone. Kwestia tylko, żebyśmy się dograli. Mam już wszystkie informacje. Dzisiaj się wymienialiśmy informacjami, kontaktami do siebie. Także na dniach mam rozmawiać z Iwoną, abyśmy ustalili pewne rzeczy, pewne tematy, które poruszymy w kolejnej audycji. No i cóż, na to was zapraszam. Myślę, że to chyba będzie tyle. Ciało ludzkie ma około 100 milionów komórek, z czego 50% nie jest nasze. Są to organizmy, które współżyją z nami. Niektóre statystyki mówią, że jest ich 10 razy więcej.
Te statystyki mówią również, że ilość genów w tych komórkach jest sto razy większa, bowiem posiadają one trzy miliony genów, podczas gdy genotyp ludzki ma około 30 000 genów. Rak w 96% jest do uniknięcia przez profilaktykę. Dane WHO wykazują, że 4% raka jest spowodowane genetyką, reszta, 96%, jest spowodowana profilaktyką, dietą, stylem, stresem życia oraz środowiskiem. Tabletki, substytuty mogą uzupełnić dietę, ale nie ma dobrego sposobu na dietę. 100 tysięcy ludzi umiera w Polsce na raka. NFZ finansuje jedynie chemię, radiację, operację, które mają efektywność 3%. 3% to jest śmiechu warte. Medycyna holistyczna nie jest finansowana. Mamy tu jasno pokazane, że medycyna farmakologiczna to biznes, maszynka do zarabiania pieniędzy na ludzkim nieszczęściu. Dane kanadyjskie wskazują, że człowiek leczony medycyną farmakologiczną średnio przeżywa trzy lata.
Człowiek mający raka, ale nieleczony średnio przeżywa 12 i pół roku. Jeśli użyje się medycynę holistyczną, to na wczesnym etapie można wycofać 96% przypadków raka. Medycyna farmakologiczna jest maskowana przez przemysł farmaceutyczny, który zajmuje się maskowaniem symptomów i przy pomocy kosztownych i toksycznych syntetycznych środków farmakologicznych nie pomaga pacjentom wyzdrowieć. Często powoduje powikłania. Stosowana jest ona w szpitalach państwowych oraz ośrodkach medycznych. Czemu zatem zabija się Polaków i traci się na tym ogromny majątek? Przemysł farmaceutyczny. Tak, dokładnie, bo to przemysł farmaceutyczny. To przemysł, który stał się stał za finansowaniem pierwszej, jak i drugiej wojny światowej. Te słowa powiedziała pewna znana osoba, pan doktor.
I to pytanie, i to oczywiście ten wstęp będzie związany z dzisiejszym konkursem. Nagrodą będzie oczywiście, hmm pozostawmy to może naszemu gościowi. Przedstawi nam, jaka będzie nagroda. Dla ułatwienia wam podpowiedzi, znaczy odpowiedzi podpowiem wam tylko tyle, że ta osoba jest w Polsce bardzo znana już i czasami występuje w telewizji NTV Janusza Zagórskiego. Dobrze, nie przedłużajmy w takim razie. No i w takim razie ja zapraszam do naszej wspólnej rozmowy. Cześć Asiu, dzień dobry pani. Chciałem cię przeprosić na samym początku, bo zapomniałem umieścić panią jako pani magister, ale to mi się wydaje, że poprawimy już. Wyprostujemy to w trakcie naszej audycji. No cóż, zapraszam.
No wiesz, ja też mogę powiedzieć, że mam magistra, aczkolwiek rzadko tego używam. Asiu, dziękuję ci bardzo za przyjęcie zaproszenia wystąpienia w mojej audycji. Wiesz co? Poczekaj sekundkę, ja ściszę troszkę podcast, bo mnie denerwuje. Dobrze. To jeszcze raz witam cię serdecznie w audycji. O, gościa nie słychać. Poczekaj sekundkę, bo coś tutaj nam zaszwankowało. Proszę, dajcie mi informację na czatach czy słychać gościa, bo coś się stało i coś się zadziało i chyba nie słychać ciebie. Jak to jest możliwe, że ciebie-- okej, Ivellios też mi zdradził, że już jest magistrem.
Wiesz co? Może to jest problem u mnie. No kurczę, przecież rozmawialiśmy przed audycją i wszystko było okej. Poczekaj sekundkę, bo może być problem u mnie. Ja sobie tylko sprawdzę. No tak, problem jest u mnie. Zapomniałem przełączyć na kabel wirtualny. Teraz już powinno być wszystko okej.
[15:54] - Okej.
[15:55] - Proszę o informację na czatach czy wszystko jest okej. Wtopy się zawsze, wtopy się zawsze wiesz, pojawiają, także to nie jest żadna nowość. Proszę słuchaczy tutaj na czatach czy wszystko jest okej. Aj, to jest nie mainstream. To jest nie, to nie jest mainstream, więc wszystko można tutaj zrobić. Okej, słychać. Ivellios mi napisał, że słychać. W takim razie ja już nie będę sprawdzał. Nie będę testował. Dobra Asiu, to jeszcze raz przepraszam bardzo za tą wtopę wcześniejszą na samym początku jak cię puściłem na antenę.
Jeszcze raz dziękuję ci, że przyjęłaś zaproszenie do mojej audycji. Temat jest taki trochę nie mój za bardzo, ale z racji tego, że byłem na jedenastym Konwencie Wiedzy Alternatywnej bardzo mnie to zainteresowało to, co mówiłaś, a zapamiętałem ciebie ze złamanego papierosa.
[16:44] - Bardzo mi miło. Również bardzo, bardzo dziękuję Tobie serdecznie za zaproszenie mnie do radia i witam wszystkich słuchaczy, osoby na czatach oraz organizatorów, bo jest mi ogromnie miło, że mogę być w waszym gronie. Wiem, że pewnie jestem dość niekonwencjonalna, stąd właśnie pamiętasz mnie tak dobrze z tego, że złamałam ci papierosa.
[17:07] - Bezpośrednia. Bezpośrednia był to nazwa.
[17:12] - Ponieważ wszystko, co robię w życiu, ma dla mnie symboliczne znaczenie i staram się ludziom pokazywać, że jeżeli sobie szkodzą na jakimś poziomie, to żeby tego nie robili. Więc zdarza mi się czasami podejść do jakiejś osoby i powiedzieć, żeby właśnie nie używała różnego typu używek. Czasami robię to symbolicznie, a czasami po prostu mówię, bo uważam, że życie jest na tyle piękne, że warto jakby się rozwijać i w tym rozwoju, jakby pewne rzeczy powinny nam z życia odejść. I między innymi takimi rzeczami są używki. Natomiast jeśli pytasz o konwent, no to jakby jest mi bardzo bliskie to, co jakby dotyczy słuchaczy tego radia, czyli wszystko, co jest alternatywne. Stąd jakby pojawiłam się na tym koncercie ze swoim wykładem na temat duchowości w medycynie holistycznej
[18:02] - I dzięki temu ja cię mogłem również poznać. À propos jeszcze tego, co powiedziałeś wcześniej. Też tak uważam, ponieważ uważam, że bezpośredniość jest chyba najważniejsza i kluczem do bycia szczerym z samym sobą. Bo jeżeli mówisz na samym początku prawdę i mówisz to, co czujesz i wyrażasz to we właściwy dla siebie sposób, to nie potrzebujesz później, że tak powiem, kłamać albo udawać, wiesz, o co mi chodzi. Czasami jednej osobie powiesz coś, drugiej coś, trzeciej coś i później wychodzą z tego niezłe jaja. Natomiast jeżeli jesteś na samym początku bezpośrednia i konkretna i przede wszystkim nie kłamiesz, jesteś szczera z samą sobą czy samym sobą, to problem mamy rozwiązany już na samym wjeździe, prawda?
[18:52] - Ja uważam, że każda relacja powinna się oprzeć na szczerości. Po prostu nie potrafię inaczej. Są mi bardzo bliscy Indianie. To jest też mój system filozofii życiowej. Oni zawsze byli tacy szczerzy, pokazywali swoim życiem pewną drogę, a że kiedyś bardzo mi pomogli w moim życiu, to trzymam się ich zasad w życiu, żeby wszystkich ludzi na swojej drodze traktować jako takich braci czy członków rodziny, bo nigdy nie wiemy tak naprawdę, czy spotkamy się tylko na pięć minut, żeby wymienić jakąś informację czy żeby sobie pomóc. Natomiast chodzi o to, że każde spotkanie z drugim człowiekiem to forma wiedzy czy nauki obustronnej. I to jest takie ważne, żebyśmy zawsze byli dla siebie jednocześnie uczniami i nauczycielami. Bo jeżeli mamy w sobie taką pokorę, to wtedy możemy od każdej osoby coś nowego się nauczyć i wynieść nową perspektywę.
[19:55] - Tak, zgadza się. Pamiętam, jak nazwałem ciebie szamanką, a ty mi odpowiedziałaś co? Pamiętasz to?
[20:03] - Ja uważam, że każdy człowiek jest szamanem wewnątrz duszy swojej, że tak to powiem, tylko nie każdy idzie tą drogą. W związku z tym uważam, że tak. Jeśli pytasz, czy jestem szamanką, to tak, uważam. Dlatego, że szaman jest to osoba, która zajmuje się duchową medycyną. W sensie takiego patrzenia przez pryzmat duszy, swojej duszy, innych ludzi, duszy roślin, duszy zwierząt. Więc dla mnie wszystko, co się wydarza w rzeczywistości, jest takim oceanem duchowości. I przez ten pryzmat zawsze patrzę głębiej, nie ślizgam się po powierzchni w życiu, tylko staram się zobaczyć coś więcej w każdej sytuacji, która się w życiu przytrafia.
[20:49] - Dokładnie. Asiu, urzekła mnie twoja historia na 11. Konwencie Wiedzy Alternatywnej w Gdańsku. Czy mogłabyś powiedzieć, jak to się zadziało, że postanowiłaś przejść z medycyny tej akademickiej, tej farmakologicznej do medycyny holistycznej? Jakie wydarzenie się w twoim wydarzyło? Czy coś takiego się w twoim życiu stało, że postanowiłaś, że to nie dla mnie, wolałabyś jednak inną drogą iść?
[21:19] - Moja droga jest dosyć nietypowa, bo generalnie najpierw w moim życiu była duchowość, a potem była medycyna. W związku z tym dlaczego tak było? Bo jako dziecko oglądałam taki serial, który myślę, że słuchaczom też jest znany z lat 90. Nazywał się „Doktor Quinn” i to była kobieta, która właśnie łączyła te dwa światy. Czyli z jednej strony skończyła uniwersytet medyczny i wyjechała na Dziki Zachód i tam poznała metody Indian. I można powiedzieć, że chciałam być taka, jaka ona była, czyli połączyć tą medycynę i duchowość, ponieważ rzeczy duchowe były mi bliskie właściwie od dziecka. Postrzegałam ten świat trochę głębiej niż większość ludzi. Potem dopiero przyszła medycyna, czyli skończyłam Uniwersytet Medyczny w Poznaniu na kierunku fizjoterapia. Natomiast nie do końca pasowały mi metody, które miałam okazję obserwować w szpitalach, czyli generalnie gdzie leczy się farmakologicznie ludzi poprzez leki, gdzie jest mnóstwo reklam, gdzie na wszystko są praktycznie leki chemiczne. To jest jedna metoda, jeśli chodzi o medycynę akademicką, a druga to są operacje.
Czyli jeżeli coś jest w organizmie nie tak, to się wycina, na przykład guzy w ciele. Nie chciałam iść w tą stronę, bo ona była jakaś taka zupełnie nie moja, dlatego że bardzo dużo zajmowałam się swego czasu zwierzętami, bo moją historię pracy z medycyną zaczęłam od masażu dla koni i one nauczyły mnie takiego patrzenia głębiej. Bo konie porozumiewają się ze sobą poprzez emocje, energie, uczucia, poprzez telepatię, poprzez takie-
[23:06] - Myślę, że większość zwierząt porozumie się w ten sposób. Szczególnie koty tutaj są bardzo takie wrażliwe.
[23:14] - One mnie tego nauczyły. Ponieważ dużo czasu z końmi spędziłam w swoim życiu, to jest podobne do tego, jak rodzic na przykład czyta swoje dziecko, czyli on czuje, czy dziecko musi do toalety, czy musi coś zjeść. I mniej więcej taki sam system empatii mają zwierzęta. I one mnie tego nauczyły. Zainteresowałam się osteopatią. To jest druga gałąź, która mi była bardzo bliska, bo skończyłam też oseńską szkołę osteopatii, czyli właśnie takie czytanie przestrzeni. Czyli na przykład dotykam zwierzęcia czy człowieka i to napięcie, które jest w nim, opowiada mi pewną historię o nim samym. Czyli mogę czuć na przykład to, że zwierzę jest smutne albo że jest wesołe, bo jestem empatą, więc to odbieram. Mogę na przykład pójść w tym głębiej, czyli mogę zobaczyć, że ma skórę albo ciepłą, albo zimną, więc jakie emocje za tym idą? Co się tam tak naprawdę zadziało?
I to wyczucie, na którym poziomie jest nierównowaga, nauczyłam się od zwierząt. Dużo prac energetycznej, też one mnie inicjowały. Pierwsze zabiegi, gdzie pracowałam z energiami, były na koniach, ponieważ zwierzęta są dużo bezpieczniejsze do początków pracy z energią niż ludzie, dlatego, że one zawsze wezmą tyle, ile możemy im dać, nawet mniej. Natomiast ludzie czasami biorą wszystko. Nie zawsze jesteśmy w stanie na początku szczególnie takiego rozwoju skatalizować bardzo duże ilości energii. To jest trochę jak z mięśniem. Jeżeli przesyłamy energię i skupiamy się na czymś, co jest w nas najpiękniejsze, na miłości, na chęci pomocy, to wtedy to połączenie ze źródłem, Bogiem, Boginią, aniołami jest coraz głębsze. Ta energia przez nas płynie, jesteśmy takim strumieniem energii i wtedy jest nam łatwiej przekazać. Ten strumień jest coraz szerszy, coraz większa ta rzeka, która płynie przez nas. Natomiast jeżeli zaczynamy, to jest trochę jak z czymś, czego się uczymy.
Musimy kilka razy powtórzyć pewną czynność, żeby ona wychodziła płynnie. Stąd zwierzęta mnie uczyły w sposób bezpieczny, bo one zawsze dawały mi takie wyzwania, na które byłam gotowa i mogłam im pomóc. Pierwszym zabiegiem energetycznym był zabieg na klaczy, która miała kolkę. Ja z chęcią pomocy położyłam jej dłonie w okolicach brzucha i nie mogłam się ruszyć dlatego, że ona zaczęła pobierać ode mnie energię, a nie wiedziałam dokładnie, co się dzieje w tym czasie. Potem jak spojrzałam jej w głęboko w oczy, podziękowałam i zaczęła jeść tak, jakby się nic nie stało. Byłam zdziwiona całą sytuacją. Zrozumiałam, że coś się zadziało, coś się zmieniło, ale niedokładnie wiedziałam, co to jest. Dopiero po pewnym czasie, kiedy to się zaczęło dziać coraz częściej, konie uruchamiały mi tą zdolność i dopiero potem nauczyłam się, jak to działa, jak się to odbywa.
[26:12] - Ja myślę Asiu, że jeżeli masz dobry kontakt z własną duszą i ze świadomością tego, jaką istotą jesteś, to tak naprawdę to są zwykłe, normalne procesy. Dla wielu ludzi w dzisiejszych czasach jest to uznawane jako cuda albo jakaś magia i tak dalej. Natomiast są to normalne procesy, które każdy z nas ma. Kwestia tylko świadomości tego i uruchomienia sobie tych procesów w sobie. Natomiast jeszcze wspominając o tych zwierzakach. Ja miałem też kochanego swojego psiaka, który przeżył 15 lat w tej rzeczywistości. Ponieważ ja się zajmuję oneirotyką, to już wiesz. Natomiast kiedy na nowo zacząłem praktykować to wszystko, to pierwszą postacią, która pomagała mi po tej drugiej stronie, był mój nieżyjący już prawie 15 lat pies. W tej rzeczywistości przeżył on 15 lat. Także jest coś na rzeczy.
Jeżeli damy serce zwierzakom tutaj, w tej rzeczywistości, to czy to będą jakieś byty, czy to będą jacyś pomocnicy w sennych krainach, czy będą to może zwykłe zwierzęta, to na pewno one nam to odzwierciedlą w późniejszym czasie. Na pewno przyjdą nam z pomocą, jeśli tylko ich o to poprosimy.
[27:30] - Ja też w to wierzę. Jest to też część mojej filozofii, bo w ten sposób poruszają się Indianie po sferze wizyjnej. Jest coś takiego, że każdy człowiek ma przy sobie zwierzę mocy lub zwierzęta mocy.
[27:46] - Zgadza się. Tak zwane zwierzęta totemiczne chyba, tak?
[27:51] - Totemiczne, tak. One dotyczą też troszkę daty naszego urodzenia.
[27:55] - A jakie jest twoje zwierzę totemiczne? Mogłabyś zdradzić?
[27:59] - Mogłabym. Jest ich sporo, bo z jednej strony jest mi bardzo blisko do jednorożców, czyli do koni z jednym rogiem, dlatego, że one pomagają mi przy uzdrawianiu. Jest mi bardzo blisko też do smoków, ponieważ to są kolejne zwierzęta mocy, które do mnie kiedyś przyszły i pomagają mi robić różnego rodzaju operacje fantomowe. Mam też opiekuna, który jest tygrysem.
[28:30] - Ja też mam tygrysa białego.
[28:32] - No to super. Z kolei w kosmologii Indian jestem też dzięciołem dlatego, że dzięcioły są związane z moją datą urodzenia, więc to zależy, jaką kosmologię weźmiemy pod to, bo tygrys jest z astrologii chińskiej w moim podejściu, a pozostałe zwierzęta mocy przybyły do mnie w postaci medytacji, którą też robiłam.
[28:58] - No dobrze Asiu, ale w takim razie nie wchodźmy w te tematy szamanistyczne i tak dalej. Dzisiaj jest trochę inny temat. Ja jeszcze na początku wejścia audycji zapomniałem słuchaczom powiedzieć bardzo fajną informację. Mamy dzisiaj nagrodę. Zacytowałem słowa pewnego znanego doktora. Dałem podpowiedź, że ta osoba udziela się również w telewizji NTV Janusza Zagórskiego. Ty zaproponowałaś nagrodę. Jaka by to była nagroda? Oczywiście czekamy do końca audycji. Na udzielenie prawidłowego nazwiska.
Jeżeli to nazwisko padnie, to nagrodą będzie...
[29:43] - Zaproponowałam nagrodę, która jest w miejscu, gdzie pracuję, ponieważ pracuję w anielskiej groździe Wellness & SPA w Hotelu Bastion we Wrocławiu i jest to bon upominkowy na masaż do 60 minut. Czyli dana osoba, która to wygra, przyjedzie do mnie, zrobię z nią wywiad i dobiorę metody medycyny holistycznej, z którymi pracuję dla tej osoby, do jej schorzeń, dolegliwości, nierównowagi w ciele, cokolwiek znajdziemy po drodze. Lub zamiennie może być to też coaching. Może być albo masaż, albo coaching, albo taka kompleksowa medycyna holistyczna przez te 60 minut.
[30:26] - Bardzo ci dziękuję Asiu, bo to była propozycja z twojej strony. Natomiast dla wszystkich użytkowników już wklejam tutaj na czaty. To są dwa PDF-y, które zaproponowałaś. To są twoje książki napisane. Jeżeli ktoś by chciał się zainteresować medycyną holistyczną, to bardzo serdecznie wszystkich zapraszam. Już tutaj udzielam informacji na czatach. Przepraszam bardzo. Okej, także już na wszystkich czatach jest wklejony link do tych PDF-ów oraz do twojej strony. Także od razu jest to reklama twojej strony. Ja jeszcze cię później na koniec poproszę już po audycji, abyś mi przesłała na Skype'a wszelkie informacje gdzie cię można szukać, znaleźć i tak dalej.
Bo jednak dobre rzeczy trzeba reklamować, prawda?
[31:11] - Bardzo dziękuję. Jak najbardziej.
[31:13] - Proszę bardzo. To w takim razie co? Przechodzimy do pytań?
[31:18] - Poproszę bardzo chętnie.
[31:19] - Czy chcesz przerwę zrobić?
[31:22] - Możemy dalej, że tak powiem, rozmawiać.
[31:24] - Możemy dalej, tak?
[31:25] - Więc czemu nie.
[31:27] - Czyli tak. Przedstawiłaś nam informację, tą swoją całą historię, jak to się u ciebie zaczęło. Czy mogłabyś, ponieważ ustaliliśmy sobie wcześniej pytania, poprosiłaś mnie o to, więc ja ci takie pytania nadesłałem. Generalnie medycyna holistyczna, te wszystkie źródła, skąd ona się wywodzi, jakie są gałęzie tej medycyny akademickiej, gdzie można ją wrzucić do medycyny holistycznej, a do jakiej kategorii nie można tego wrzucić? To jest pytanie numer dwa.
[31:59] - Nie ma problemu, już patrzę. Generalnie tak, jeżeli chodzi o medycynę holistyczną, to ma ona swoje korzenie w starożytności. Możemy zacząć na przykład od starożytnej Grecji, gdzie był Hipokrates, który w V wieku przed naszą erą powiedział, że człowiek jest takim mikrokosmosem. I on też uważał, że leczenie jest rozwojem duchowym i odkrycie przyczyny nierównowagi somatycznej. I stosował takie metody jak powiedzmy edukacja pacjenta, czyli profilaktyka szeroko pojęta: dieta, ćwiczenia, ruch, praca ze snami, bo również w tą stronę poszedł, więc to też coś dla ciebie, twoja gałąź. Relaksacje jako metody neutralizacji stresu. I z nim się akurat bardzo zgadzam, bo patrząc na to od drugiej strony, czyli jeżeli weźmiemy medycynę akademicką, to ona patrzy tylko objawowo. Czyli przychodzi sobie człowiek, można powiedzieć, że boli go serduszko i dostanie leki kardiologiczne i jest koniec pracy z człowiekiem. I te leki ma do końca życia. Koniec, kropka.
Natomiast nikt sobie nie zadał pytania dlaczego boli serce tego człowieka? I właśnie medycyna holistyczna patrzy od drugiej strony. Zaczynając w ogóle od definicji, czyli medycyna holistyczna pochodzi od słowa holos, czyli z greki jego całość. I tam jest takie podejście, że człowiek jest jak system naczyń połączonych, w którym każda część jest połączona z inną i ma na nią wpływ. Czyli znowu, jeżeli przyszedłby człowiek z problemem kardiologicznym, czyli miałby na przykład nerwobóle w klatce piersiowej, to zaczęłabym od wywiadu. Zapytałabym się, co się działo z tym człowiekiem w tym czasie, czyli jakie miał wyzwania życiowe, czy na przykład nie umarł mu ktoś bliski, bo to powoduje bardzo duży stres i to często powoduje problemy z serduszkiem. Czy na przykład dobrze mu się układa w relacji z bliską osobą, na przykład z partnerem czy z partnerką, bo wszystkie jakieś kłótnie też będą wpływały na pracę serca. Czy ma dobrą pracę? Może się okazać, że szef na niego krzyczy codziennie i on się stresuje i znowu ma arytmię. Albo jak się odżywia.
Bo jeżeli na przykład będzie jadł bardzo dużo mięsa, dużo nabiału, nieregularne posiłki, czy nie będzie zwracał uwagi na to, co je, jak je, to też będzie podwyższać mu poziom cholesterolu we krwi. To może powodować potem właśnie chorobę niedokrwienną serca albo odkładanie się blaszek miażdżycowych i to może powodować później na przykład zawał. W związku z tym trzeba zobaczyć człowieka w kilku płaszczyznach, czyli w tej takiej fizycznej, czyli jakie on ma nawyki, co mu się dzieje z ciałem, czy nie miał jakichś urazów, bo na przykład arytmia czy problemy z sercem mogą być od zwykłego upadku na rowerze, gdzie człowiek uderzył się w ramię, poszła siła, która weszła do serduszka i zmieniła rytm. Arytmia na przykład może-
[35:03] - A czy to Asiu nie jest tak czasami, że to, co jest wynikiem ciała fizycznego, zadziewa się troszkę wcześniej na wyższych poziomach? Czy medycyna holistyczna czasami też o tym właśnie nie mówi?
[35:16] - Tak, bo generalnie medycyna holistyczna mówi o takich kilku, można powiedzieć, poziomach człowieczeństwa albo wymiarach człowieczeństwa. Czyli mamy ciało, mamy emocje, mamy umysł i mamy duszę. I teraz można powiedzieć, że życie to jest taki teatr dusz, gdzie ludzie mają nauczyć się pewnych rzeczy. Wybierają sobie rodziców, wybierają sobie lekcje, które są do przerobienia. Więc wypadki, sytuacje jakieś trudne czy zdarzenia one najpierw są zaprojektowane w świecie duchowym, potem się materializują. Więc tak jak mówisz, to jest wyżej, wcześniej i dopiero przychodzi choroba, która jest takim listonoszem, który mówi: „Słuchaj, zobacz, zatrzymaj się, może za dużo pracujesz, może nie odpoczywasz, może powinieneś coś zmienić w swoim życiu”, żeby ludzie mieli okazję się rozwijać. Bo jeżeli tkwią w danej sytuacji, która jest niekorzystna przez bardzo długi czas, to dopiero choroba wyrywa ich z tych trybów, które są niekorzystne i mówi: „Słuchaj, musisz to zmienić, bo będzie coraz gorzej.” Dlatego terapeuta zajmujący się medycyną holistyczną to jest taki detektyw troszkę, architekt, podróżnik, lekarz dusz czy taki rzeźbiarz, jak ja to określam, zajmujący się architekturą wnętrz po to właśnie, żeby poszukać, na którym z tych wymiarów jest nierównowaga w ciele i jak ją tam uzdrowić, że tak to określę. Więc tym jest dla mnie medycyna holistyczna. To jest jedna z gałęzi, czyli mówiliśmy o starożytnej Grecji. Druga z gałęzi to na przykład jest medycyna chińska czy tybetańska, bo one są dosyć podobne do siebie.
To, co mi się podoba w medycynie tybetańskiej, to jest to, że człowiek jest taką świątynią, w której jest wiele duchów opiekuńczych. Czyli podobnie trochę jak w Grecji, że mamy mikrokosmos, czyli mamy wiele duchów w sobie. Czyli mamy na przykład ducha opiekuna serca, mamy ducha opiekuna tarczycy, ducha opiekuna naszych myśli, naszych emocji. Wedle Tybetańczyków to są setki, jeśli nie tysiące duchów i jeżeli one nie żyją ze sobą w równowadze, to wtedy pojawia się choroba. W związku z tym podoba mi się to podejście, jest mi ono bliskie. A z kolei jeśli chodzi o medycynę chińską, to tam mamy chorobę jako utratę zdolności adaptacyjnych organizmu, czyli w skrócie jest to brak równowagi między energią yin i yang w meridianach. To, co mi się bardzo podoba w medycynie chińskiej, to jest to, że lekarz w tej medycynie jest rodzajem przewodnika, którego zadaniem jest niedopuszczenie człowieka, żeby on kiedykolwiek zachorował. A w medycynie akademickiej jest tak, że idziemy do lekarza, dopiero jak jesteśmy chorzy, czyli jak już jest za późno.
[38:05] - Ja pamiętam, że właśnie w medycynie chińskiej jest coś takiego, że dobry lekarz to jest taki, do którego nie przychodzą pacjenci. To jest właśnie ta filozofia, o której ty teraz wspomniałaś. Czy o to ci chodzi?
[38:19] - Tak. Właśnie podoba mi się też ilość diagnostyki.
[38:22] - Natomiast w naszej zachodniej medycynie jest tak, że medycyna farmakologiczna polega na tym, żeby chodzić do lekarza. Pacjent wyleczony jest pacjent stracony. Takie jest podejście w zachodniej medycynie. Natomiast chińska jest zupełną odwrotnością tego całego procesu, który mamy tutaj w zachodniej Europie.
[38:42] - To troszkę się też zmienia, bo powoli wdrażane są trochę inne systemy w medycynę akademicką. Na tyle, na ile to obserwuję. Ale to mówię bardziej o zagranicy niż o Polsce. Bo z przykrością stwierdzam, że na razie to, co widziałam, powiedzmy w szpitalach, bo miałam praktyki w różnych szpitalach w Polsce i we Wrocławiu, i w Poznaniu, to niestety, ale system jest systemem starym. To są lata 70., 80. czasami, czyli mamy rzeczy na NFZ, gdzie pacjent na przykład czeka latami na operację, którą powinno się zrobić powiedzmy w ciągu tygodnia. Więc są pewne niedoskonałości, jak w każdym systemie. Ja też mówię: z jednej strony krytykujemy lekarzy, a z drugiej strony oni ratują życie, więc jak w każdym zawodzie są dobrzy i źli ludzie. Natomiast mi jest bliższa medycyna holistyczna z tego względu, że ma bogatsze możliwości leczenia ludzi. Na przykład diagnostyka – zbyt długa jest droga, bo jeżeli ktoś przychodzi do fizjoterapeuty, to najpierw musi iść do lekarza, potem idzie na badania typu rezonans, rentgen, tomografia komputerowa, potem dopiero czasami trafia do fizjoterapeuty.
Natomiast jeżeli jest jakieś zdarzenie, które dotyczy urazu, to powinno się zadziałać tego samego dnia, najlepiej zaraz po urazie. Rehabilitacja powinna trwać cały czas, czyli najlepiej 24 godziny na dobę. Natomiast ta droga jest zbyt długa w stosunku do urazu – od urazu do leczenia, tak uważam. Natomiast w medycynie holistycznej, na przykład jak przyjdziemy do osteopaty czy właśnie do lekarza medycyny chińskiej, przychodzimy z ulicy, nie mamy żadnych badań ze sobą, tylko lekarz sam musi mieć wiedzę, jak nas zdiagnozować. Czyli sprawdza sobie puls, których jest bardzo wiele rodzajów w medycynie chińskiej, nie tylko jeden, jak w akademickiej. Sprawdza kolor języka, kolor skóry, obserwuje postawę człowieka, ciała. Też diagnozuje po zapachu ciała, bo każda choroba ma też swój zapach w medycynie chińskiej. Po dotyku – czy nie ma stanu zapalnego na przykład, czy to ciało nie jest za ciepłe albo za zimne. Po napięciu skóry. Więc ten system jest taki bardziej całościowy, jeśli chodzi o medycynę chińską i też ma takie założenia.
To, co odróżnia medycynę holistyczną od medycyny akademickiej, to jest podejście, bo jest to pewnego rodzaju filozofia. Czyli zaczynamy od tego, że pacjent angażuje się w proces leczenia. A w medycynie zachodniej jest tak, że przychodzimy do lekarza, zrzucamy na niego całą odpowiedzialność za to, żeby on nas wyleczył. Daje nam leki bądź operację i tyle. To ma nam pomóc.
[41:24] - Ja bym się tutaj, Asiu, jeszcze zatrzymał na sekundkę, bo tak właśnie jest w zachodniej medycynie z tego względu, że mogę podać choćby nawet jeden przykład. Dwa lata temu byłem u znajomego w Kielcach i ta osoba miała problemy z kręgami. Poszła do lekarza, przedstawiła cały problem, co jest też ciekawe, bo ludzie idąc do lekarza właściwie mówią mu, co mają, a on tylko potwierdza. Tak naprawdę on nie leczy, on tylko potwierdza to, co pacjent mu powie. No i poszliśmy do lekarza. Oczywiście pojechałem z nim, bo to różnie tam w życiu bywa. Przepisał mu leki za 400 czy 500 złotych. Wyszliśmy. Oczywiście on tych leków nie wykupił. Pojechał za kolejne jakieś pół roku na wizytę kontrolną.
Nie wziął ani jednej tabletki. Pojechał do lekarza. Ten popatrzył oczywiście, porozmawiał z nim chwilę i powiedział: „No widzi pan, już jest lepiej”. A ten mój znajomy mówi tak: „Oj ty chamie, żebyś wiedział, że ani jednej tabletki nie wziąłem”. Tak właśnie działa medycyna dzisiejsza. To jest jeden z przykładów. Oczywiście mógłbym tu jeszcze więcej przykładów swoich podawać też, ale to tylko tak chciałem ten jeden przykład akuratnie, żeby sobie po prostu powiedzieć.
[42:35] - To, co się obserwuje, to jest to, co mówisz, że niestety często lekarze Nie do końca przejmują się pacjentem, dlatego że z racji tego, że widzą tego cierpienia na co dzień bardzo dużo, oni się znieczulają. To jest rodzaj mechanizmu obronnego w psychologii. Nie czujesz, nie odbierasz, przestaje ci na tym zależeć. To jest też rodzaj wypalenia zawodowego.
[42:57] - Pewnie tak. Półtora roku temu miałem wypadek i poszedłem z dzieckiem. To było dzień po wypadku, ale poszedłem z dzieckiem do jakiegoś prywatnego. Szukałem, bo to było na Pomorzu. Nie będę wymieniał miejsca i tak dalej, żeby nie zaszkodzić komuś, ale poszedłem z dzieckiem. Zakrwawione dziecko. Może nie zakrwawione, ale poobijane, jakieś ranki. Wyobraź sobie, że lekarz mnie nawet nie chciał puścić na swoje podwórko, tylko z balkonu do mnie krzyczał, że on nie ma czasu, bo on jest spóźniony już na kolację. Więc w tym momencie, jak ja to zobaczyłem, okej, ja sobie jestem w stanie poradzić, jakoś sobie poradzę, ale dziecko sześcio-, siedmioletnie, tym bardziej, że jest poobijane i tak dalej. Choćby zwykła nawet rozmowa lekarza z tym dzieckiem.
To mnie przekonało. Dlatego ja jestem trochę przeciwny tej całej medycynie farmakologicznej. Oczywiście nie każdy lekarz jest zły. Też nie wrzucajmy wszystkich do wora, ale jednak widać tutaj może i faktycznie, rzeczywiście to jest takie zobowiązanie.
[44:01] - Pewna tendencja jest, tak jak mówisz. Jest takie zobowiązanie.
[44:04] - Przepraszam, że ci przerwałem.
[44:06] - Nie szkodzi. To ja ci przepraszam. Nie szkodzi, to jest rozmowa. W związku z tym zawsze dwie strony dobrze, jeśli rozmawiają. Natomiast dlatego też właśnie ja w pewnym momencie zaczęłam się zajmować na początku masowaniem ludzi czy dawaniem im tej ryby. Czyli na zasadzie przychodzą do mnie, mają projekt pod tytułem „zdrowie”, chcę wyzdrowieć z jakiejś tam choroby. Ja im ten projekt daję. Mówię, co mają zmienić w życiu na poziomie nawyków, diety, relacji, na poziomie napięć w skórze. Czyli na przykład pójść sobie na masaż. Pokazuję, jakimi narzędziami mogą sobie to zregenerować.
Natomiast potem zauważyłam, że tak naprawdę najważniejsze jest to, żebym ja zaczęła tym ludziom dawać wędkę. Czyli uczyć ich, jak mogą sobie pomóc w rodzinie, żeby w takich sytuacjach różnego rodzaju, które się dzieją w ciągu życia, czy to będzie wypadek, czy to będzie jakaś choroba ciężka, żeby wiedzieli, gdzie się udać, w jaki sposób sobie na szybko pomóc, zanim jeszcze trafią pod opiekę kogoś, kto zajmuje się medycyną jakąkolwiek. Czy ona będzie holistyczna, czy to będzie akademicka, bo każdy ma swoją drogę, prawda? Natomiast uważam, że to jest ważniejsze, żeby tych ludzi edukować, żeby oni wiedzieli, jak mogą sobie na co dzień pomóc. Stąd prowadzę też taki projekt, że przyjeżdżają do mnie rodziny na przykład, których bliscy są ciężko chorzy, na przykład przeżyli udar, ktoś przeżył zawał, ktoś ma chorobę onkologiczną, czyli nowotwór czegoś tam, ktoś ma choroby tarczycy albo na przykład ktoś jest chory na boreliozę. I wtedy robimy taki program, że te osoby przyjeżdżają do mnie na przykład na weekend i uczę, pokazuję, co codziennie trzeba tym osobom zrobić, jakie mają przyjąć zioła. Bo jestem też po szkole ziołolecznictwa. Czy jak zmienić dietę, jak zmienić poglądy, bo dużo chorób wynika na przykład z naszych-
[46:03] - Super, mi się właśnie podobają jeżeli chodzi o zioła. Także ja też mam w planach kiedyś, że tak powiem, hodować swoje zioła. To jest coś, co mnie bardzo interesuje i powiem ci szczerze, że bardzo dużo tych ziół jednak piję.
[46:17] - To świetnie. Natomiast też trzeba uważać, bo nie wszystkie zioła ze wszystkim można łączyć i też jakoś-
[46:21] - Zgadza się. I też trzeba umieć przyprawiać te zioła. To też jest ważne. Ludzie zalewają wrzątkiem, a to nie do końca jest tak.
[46:29] - To prawda, bo zioła działają esencje w zależności od tego, czy zalejemy je na noc, czy rano. To jest dużo dodatkowej wiedzy. Natomiast zaczęłam się po prostu specjalizować w tej medycynie holistycznej i wybrałam sobie kilka takich gałęzi czy metod, które były mi najbliższe w tym, że tak to określę.
[46:53] - Dobrze, Asiu, wspomniałaś wcześniej o tych metodach, które tam stosujesz. Czy mogłabyś coś do tego nawiązać? Jakimi metodami w ogóle się zajmujesz? Bo mi to wymieniłaś oczywiście, ale wolałbym, żeby zostawić tobie tę broszkę, bo ty jesteś tu jednak specjalistką.
[47:13] - Bardzo dziękuję. Generalnie może wrócę jeszcze do tego, dlaczego akurat zajęłam się medycyną holistyczną, bo chciałam jeszcze dodać, że tego nauczył mnie też mój dziadek, ponieważ on miał chorą nogę, którą złamał w okolicach wojny, że tak powiem, i on mnie uczył, jak się opiekować tą nogą. Czyli pokazał mi, jakie zioła mu parzyć, żeby obmywać tą nogę. Zaszczepił we mnie tą chęć pomocy drugiemu człowiekowi. I też moi dziadkowie byli bardzo tacy ciepli. Oni dali mi to poczucie, jak ważne jest bycie życzliwym i miłym dla innych i to od nich sobie przejęłam. Więc każdą osobę traktuję właśnie w taki sposób, jak do mnie przychodzi. Jakbym chciała, żeby ktoś mnie potraktował. Żeby nie było właśnie tak, jak wspominałeś wcześniej o tym, że gdy przychodzisz, masz jakiś problem, a ktoś mówi, że nie ma dla ciebie czasu.
[48:12] - Traktuj innych tak, jak byś chciała być sama traktowana. Takie jest powiedzenie właśnie.
[48:16] - Tak, właśnie to jest moja dewiza, bo tak patrzę na ludzi poprzez pryzmat tej miłości, którą widziałam na co dzień u moich dziadków i tej miłości, którą mam od moich rodziców. Ludzie są tym, gdzie się wychowali, można powiedzieć. To jest takie ważne, co widzieli na co dzień. I jeśli mamy chociaż jedną osobę w życiu, która nas kocha, to tą miłość możemy podarowywać innym. I dla mnie właśnie To było takim zapalnikiem do tego, żeby zacząć szukać innych metod niż te, które mi się nie podobały w medycynie, typu farmakologia czy operacje i żeby się też rozwinąć. Bo każde spotkanie z drugim człowiekiem rozwija. Udało mi się dotrzeć do bardzo pierwotnych metod leczenia. Jedną z nich była metoda Aborygenów, którą spopularyzował Thomas Ambrose Bowen. U nas w Polsce czy w ogóle, bo jest to międzynarodowa metoda, nazywa się to techniką Bowena albo metodą Bowena i miała początek w Australii w latach 50. W dużym skrócie, czym jest ta metoda?
To jest taka forma terapii manualnej, w której za pomocą specjalnego ruchu, takiego rolowania przez mięsień, przypomina to trochę, jakbyśmy napinali łuk, czyli napinamy mięsień i potem go opuszczamy. Miejsce położenia tych palców, czyli tego rolowania jest bardzo zbieżne z punktami akupunkturowymi w medycynie chińskiej. Dlatego, że zrobienie tego ruchu powoduje rozejście się fali przez człowieka, która jeżeli napotyka na przeszkody w postaci bloku emocjonalnego albo w postaci urazu z kiedyś, albo jakiegoś napięcia w postaci stresu, uwalnia to, czyli rozładowuje tą siłę, która weszła w nas wcześniej. Ta metoda mi się bardzo podobała, bo jako jedna z nielicznych metod działa na układ neurologiczny, czyli przełącza układ współczulny na przywspółczulny, czyli z polskiego na nasze mówiąc, powodowała u moich pacjentów tak duże rozluźnienie i odprężenie, jak wtedy, kiedy budzą się rano i są po jakimś super śnie w takim błogostanie. Jest im miło, ciepło i błogo i czują spokój i relaks. I właśnie tego szukałam w terapiach, ponieważ główną przyczyną chorób jest stres zmagazynowany w ciele. Więc szukałam narzędzia, które ten stres uwolni. Właśnie ta metoda przyszła do mnie w momencie, gdzie sama też potrzebowałam pomocy i zaczęłam z niej korzystać. I powiem szczerze jest to najlepsza metoda jeśli chodzi o relaks, którą znam. Ona też bardzo przyspieszyła mi efektywność pracy z pacjentami, ponieważ ludzie, jeśli przestawią fale mózgowe z trybu czuwającego i przejdą z tej półkuli mózgowej powiedzmy lewej na prawą, czyli do takich marzeń sennych.
[51:31] - Zgadza się, ja też cały czas o tym mówię. Zresztą robiłem nawet dwie audycje właśnie o lewo i prawopółkulowcach, także jest to bardzo ważny temat. Przepraszam, że ci wszedłem w słowo.
[51:41] - Nie szkodzi. Bardzo mi miło, że dodajesz też swoje spostrzeżenia. Ta technika jest mi bardzo bliska i co jest dla mnie fascynujące, to jej szybkość. Na przykład miałam kiedyś taką sytuację, że wysiadałam z pociągu i widziałam taką scenę, że mąż podaje żonie wody, a ona jest zapłakana i siedzi na ławce. Więc podeszłam do nich z takim zapytaniem: co panią boli? Co się stało? Ona mówi, że ma straszne bóle miesiączkowe, że tak miała jej babcia i matka i że po prostu nie może wytrzymać z bólu. I czy mam Apap? Bo tak jest wychowana w reklamach. Weź Apap, jak cię coś boli.
A ja na to: „Wie pani co? Nie mam Apapu, ale mam coś lepszego. I czy mogę dotknąć pani pleców?” Zrobiłam jej procedurę tak zwanych bronzów, czyli zrobiłam jej cztery punkty w okolicach odcinka lędźwiowego kręgosłupa, dwa punkty w okolicach łopatek i to wystarczyło, bo jedna jest procedurą przeciwszokową, druga przeciwbólową. I ona zatrzymuje się, pyta, co jej zrobiłam, bo ją przestało boleć. Tak po prostu. Uważam, że w tą stronę powinniśmy pójść, czyli metody, gdzie ja znam anatomię, wiem, gdzie są te punkty, bo nie trzeba mieć super wiedzy z anatomii, żeby znać te punkty i one powodują efekt natychmiastowy. I właśnie to w tej metodzie lubię, bo to jest szybsze niż aspiryna. I mam przy sobie zawsze ręce i głowę i mogę ich użyć, żeby komuś pomóc, niż szukać, latać po apteki jak jesteś na dworcu.
[53:05] - Jeszcze jedno poboczne pytanie czy w swojej medycynie czy swoich praktykach stosujesz również mudry?
[53:14] - Czasami. Natomiast nie jest to mój główny nurt pracy, bo ja się zajmuję dotykiem, w sensie sztuką dotyku. Natomiast owszem, czasami jeśli potrzebuję jakiejś mudry, która jest regeneracyjna albo poprawia mi równowagę, albo skupienie, to czasem tak. Natomiast rzadziej niż rzeczy związane z masażem czy z dotykiem takim terapeutycznym drugiej strony, bo mudry mogę zastosować dla siebie albo nauczyć kogoś jakiejś mudry, czyli ułożenia określonych, że tak powiem, jogi dłoni. Tak to się inaczej nazywa.
[53:46] - Joga dłoni, bo mudry przede wszystkim to jest właśnie to, że wykorzystujemy tak naprawdę samoleczenie, własną energię. Mudry, czyli to bardziej z buddyzmu pochodzi. Okej.
[53:57] - Tak.
[53:59] - Proszę.
[53:59] - Natomiast mój sposób leczenia polega na tym, że staram się, żeby były dwie osoby, czyli mamy terapeutę i osobę, która tej terapii jest poddawana. Nie lubię słowa pacjent, klient, dlatego tego uniknęłam. Dlatego że dobrze jest, jeżeli jest jedna osoba, która jest dawcą i jedna, która jest biorcą. Oczywiście technikę Bowena i osteopatię ja też robię na sobie. Natomiast można powiedzieć, że zauważyłam, że lepszy mam efekt, jeżeli ktoś mi zrobi tą terapię niż jeżeli ja ją zrobię. Ona też działa, ale działa troszkę słabiej. Dlaczego? Jeżeli uderzyłabym się w rękę, to mogę sobie popracować Bowenem czy osteopatią, o której będę mówić za chwilę i to mi pomoże. Natomiast jeżeli ja bym się odprężyła, ktoś inny by mi to zrobił, zadziałałoby to szybciej. Dlaczego?
Bo ja jestem w cudzysłowie w szoku z tego tytułu, że się uderzyłam. Moje ciało ma pewien rodzaj braku. Kiedy przychodzi ktoś z zewnątrz i doleje mi tego paliwa, którym jest, czyli pomoże mi, zaopiekuje się, da mi troskę, opiekę, miłość poprzez dotyk, to wtedy szybciej się to zagoi, ponieważ on ma w sobie te częstotliwości, których akurat w tym momencie mi brakuje. W związku z tym tworzy się muzyka dusz na dwie dusze. Są pewne dźwięki, które ja mam tylko, ma tylko ta druga osoba i jeżeli one się na siebie nałożą, tworzą się dodatkowe powiązania i jest wtedy szybszy proces leczenia. Dlatego zauważyłam, że robiąc na przykład terapię w kilka osób dla jednej osoby efekt jest dużo szybszy niż jeżeli pracuję nad tą osobą sama. Dlatego, że robienie na przykład kręgów terapeutycznych powoduje, że każdy człowiek widzi tą chorobę czy to wyzwanie, z którym przychodzi ta osoba z innej perspektywy i może dopleść swoją symfonię do tego, co się dzieje. Bo można powiedzieć, że praca z energią czy robienie takiego procesu uzdrawiania jest podobne do malowania obrazu. Każdy ma swoje pędzle, swoje kolory, swoje pomysły, swoje narzędzia i doplatając różne rzeczy można stworzyć niesamowicie piękne dzieło. Na pewno dużo bardziej kolorowe niż jeżeli stworzyłaby to jedna osoba.
Więc kiedy łączą się dusze i umysły w procesie, po prostu to idzie dużo szybciej.
[56:17] - Asiu, wejdę ci w słowo, przepraszam, że ci tak się wtrącam, ale rzeczywiście tutaj masz rację, bo na przykład współczesna medycyna dzisiaj, zachodnia medycyna, tak mi się wydaje, że to jest błąd. Przede wszystkim dlatego, że choćby nawet jeżeli umieszczamy pacjentów na przykład na jakiejś danej sali nieoperacyjnej, ale w szpitalu na przykład, to medycyna holistyczna, oczywiście potwierdzisz mi to albo nie, ale wydaje mi się, że powinno się raczej ludzi chorych umieszczać właśnie w środowisku ludzi zdrowych, bo ta energia, która płynie od tych ludzi zdrowych, powoduje to, że organizmy osób chorych szybciej się regenerują. Natomiast zachodnia medycyna robi to zupełnie odwrotnie. Tak naprawdę dzisiejsze szpitale są wylęgarnią, a właściwie umieralnią ludzi. Czy się z tym zgadzasz?
[57:07] - Tu się z tobą zgodzę. Tak, co jest też ciekawe z moich obserwacji, bo ja praktykowałam w szpitalach około trzech lat różnych, na różnych działach. To, co było ciekawe z moich obserwacji, to lekarze, którzy na przykład są kardiologami, sami często chorowali na choroby kardiologiczne. Dlaczego? Bo mają na jednym piętrze głównie chorych na rzeczy związane z serduszkiem i sami tym przesiąkają. W związku z tym sami chorują. Na przykład osoby, które zajmują się reumatyzmem, również często chorują na ten reumatyzm. Stąd to jest takie ważne, żeby w tym świecie duchowym, energetycznym umieć stosować granice. Bo kiedy szaman pracował z duszą danego człowieka, to brał chorobę na siebie, potem ją na przykład wymiotował, chorował za tą osobę. To jest stary sposób medycyny.
Natomiast w tej chwili, gdzie mamy nową erę, gdzie wchodzą nowe energie na ziemię, już pewne rzeczy są nieaktualne. Stąd trzeba zawsze pracować z energią w taki sposób, żeby to nas nie obciążało, bo prawidłowo pracująca osoba napełnia siebie energią z prany powietrza, z kosmosu, z ziemi i naddat daje człowiekowi, zwierzęciu czy istocie, komuś, komu chcemy pomóc.
[58:21] - Zgadza się. Ja sam stosuję właśnie takie coś na przykład wobec swoich członków rodziny. Z racji tego nawet, że moja mama też ostatnio ma problemy nowotworowe i przesyłam energię. I również w tamtym roku mój ojciec miał problemy, to są też już choroby wieku starszego, ale rzeczywiście operuję bardzo dużo energiami. Energia jest potrzebna przede wszystkim do tego, żeby na przykład w moim przypadku poruszać się na tych granicach świata tego i tego niewidzialnego. Dlatego też uważam, że energetyka jest tutaj bardzo istotna. Praca nad energetyką, bilansowanie tej energetyki to jest, wydaje mi się, klucz do wszystkiego. Może niekoniecznie taki najważniejszy, ale mający bardzo duży wpływ.
[59:08] - Też tak uważam, że to jest ogromnie ważne, żeby nauczyć się w ogóle podejścia do energii. Dużą pomoc tutaj daje też taoizm, czyli na przykład rzeczy związane z qi gongiem, z tai chi, czyli też z tą medycyną chińską, która pokazuje, jak pracować z energią. Dlatego w tą stronę też moja droga rozwoju popłynęła w pewnym momencie, bo też ćwiczyłam tai chi czyli qigong po to, żeby wzmocnić moje zdolności wewnętrzne, żeby móc więcej tej energii transformować dla ludzi. Może tak powiem. Wracając jeszcze do metod, to chciałabym może opowiedzieć troszkę o osteopatii, ponieważ jest mi też ona bardzo bliska. Pochodzi ona od lekarza, żeby było ciekawiej, Andrew Taylora Stilla, który na początku XX wieku, zmarł w 1917 roku, niestety tak mu się zdarzyło, że stracił... Może od początku. Była grypa hiszpanka i on stracił troje dzieci w wyniku zarazy i się załamał, bo każda osoba, która straci dzieci, przeżywa rodzaj żałoby, rodzaj rozdzielenia i on, żeby znowu wrócił do życia, do świata żywych, zaczął zgłębiać kulturę Indian. To byli Indianie Shawnee i oni mu pokazali różnego rodzaju metody, takie pierwotne, dotyczące pracy i z płynem mózgowo-rdzeniowym, i z narządami wewnętrznymi. Czyli jak Pomagać w sposób bardziej naturalny.
Andrew Taylor Still był bardzo postępowy, bo udostępniał tę wiedzę kobietom w szkole medycznej, co na tamte czasy było dosyć nietypowe, bo raczej medycyna była oparta na mężczyznach. Podobało mi się jego podejście. On był pasjonatem. Przeżył dużą traumę z tytułu straty swojej rodziny, chciał ludziom pomagać. Miał w sobie coś takiego, że bardzo mu na tym zależało, żeby wiedzę, którą zdobył u Indian, rozpowszechnić. Dlatego stworzył tę szkołę. Może w dużym skrócie, czym jest osteopatia? To jest forma terapii manualnej. Ja to nazywam też formą świadomego dotyku, za pomocą którego uczymy się tworzyć mapy napięć w ciele. Można powiedzieć inaczej: jeżeli dotkniemy kogoś, kto jest miękki wewnętrznie, to wtedy jest trochę tak, jakby się głaskało kota.
Natomiast jeżeli zdarzyło się coś w życiu, to dotyk skóry będzie przypominał coś takiego jak skałę. Jest tam jakiś blok, jakieś zamknięcie. Dlatego trzeba się nauczyć tej sztuki dotyku, w jaki sposób umieć rozpoznać, co się dzieje wewnątrz tego ciała. Ja zawsze mówię, że organizmy ludzi są niesamowicie pełne informacji, tylko kwestia tego, że musimy się nauczyć tego, jak to odczytać. I tego też właśnie uczę na kursach świadomego dotyku czy kursach starożytnej medycyny holistycznej, ponieważ ludzie często w ogóle nie traktują dotyku jako elementu leczenia. Ludziom w ogóle masaż kojarzy się z czymś takim osobistym, intymnym, a chodzi o to, że można człowieka dotknąć z troską o tego człowieka. Jak to się robi? Generalnie mamy trzy rodzaje osteopatii. Osteopatia czaszkowo-krzyżowa, która polega na tym, że dotykamy na przykład kości czaszki czy kości krzyżowej. Staramy się zobaczyć, jak wygląda ruch tych kości, dlatego że te kości się poruszają wzdłuż szwów i ten ruch jest bardzo delikatny.
To są nanomilimetry, natomiast można go wyczuć. Jeżeli na przykład słuchacze położyliby sobie teraz ręce na klatce piersiowej i zaczęli słuchać, jak oddychają, to zauważą, że klatka im się poszerza, a potem się zwęża. I to jest ruch właściwy, tylko że płuc w tym momencie. Czyli mamy drugi rodzaj osteopatii, osteopatię wisceralną, czyli tak zwaną osteopatię narządów wewnętrznych czy też osteopatię trzewną. Mamy też ostatni rodzaj osteopatii i to jest rodzaj, który się nazywa osteopatia funkcjonalna i dotyczy tego, co kiedyś potocznie nazywaliśmy kręglarstwem, czyli na przykład nastawiania kręgów. Jeżeli wyskoczy dysk, to trzeba go wrzucić z powrotem. Czy to będą manipulacje krótkodźwignowe na kręgach, czy to będą manipulacje na stawach. Jak ktoś na przykład zwichnie palec i trzeba mu wstawić go z powrotem, to też jest rodzaj osteopatii. Bardzo mi się ta osteopatia spodobała, ponieważ pokazała mi zupełnie inny świat, gdzie to nie jest tak, że robimy tylko masaż, jest tam kilka technik i to jest wszystko. Tylko to jest rodzaj sztuki, bo nie dość, że musimy odczytać, co tam w tym ciele się znajduje i co wymaga poprawy czy równowagi.
I to, co odkryłam przez wiele lat praktyki, to jest to, że ludzie niesamowicie się różnią. Na przykład zupełnie inaczej będzie wyglądał ruch właściwy osoby, która przeżyła zawał, a inaczej ta, która ma zdrowe serce, jest szczęśliwa. Inaczej będzie wyglądał ruch właściwy osoby, która bierze na przykład antykoncepcję. Dotyczy to głównie na przykład macicy. Inaczej, jeżeli tej antykoncepcji nie bierze.
[01:05:11] - A wyrobiłaś sobie taką zdolność do postrzegania, na przykład jeżeli popatrzysz na jakąś osobę, to już widzisz, że ta osoba ma takie albo takie problemy?
[01:05:24] - Mówisz o jasnowidzeniu albo jasnowiedzeniu?
[01:05:25] - Nie o jasnowidzeniu. Po prostu pewne symptomy można zaobserwować na przykład po ruchach człowieka. Czyli na przykład jeżeli ktoś jest nerwowy, to może mieć na przykład nerwicę.
[01:05:37] - To jest to, o czym mówiłam na początku. Ponieważ dużo czasu spędziłam z końmi, to one tylko w ten sposób się porozumiewają, czyli poprzez ciało. Więc jak do mnie przychodzi osoba, to pierwszą rzecz, którą robię, to na nią patrzę. Czyli obserwuję jej, tak jak mówisz, sposób poruszania się, jej emocje, które mówi. Jeżeli mówi do mnie trzęsącym się głosem, to wiem, że coś chyba nie gra wewnętrznie u niej, że coś może się dzieje trudnego. Więc słucham tonu głosu. To jest dla mnie kopania informacji. Patrzę, jaki ma kolor skóry ta osoba. Czy jest spocona, czy ta skóra się świeci. Patrzę na oczy, czy one są zgaszone, czy nie, jak wchodzi.
Czy to jest ruch pewny siebie, radosny, pełen zachwytu nad życiem, czy to jest osoba zgaszona, która przychodzi przybita, bo coś się zdarzyło. Więc to jest kopanie informacji, z których też korzystam. Sprawdzam jej też puls, bo trochę diagnozuję z pulsu, więc z takich fizycznych rzeczy też korzystam w sensie informacji. Czy jak dotknę czyjejś ręki, to ona jest zimna czy ciepła na dzień dobry? Czy jak dotknę ciała, to czy ono jest zimne, czy ciepłe? Bo ciepłe może oznaczać stan zapalny, a zimne na przykład blokadę energetyczną. W związku z tym tych narzędzi diagnostyki jest bardzo dużo.
[01:06:54] - A jeszcze takie poboczne pytanie, czy w swojej pracy używasz jakichś urządzeń, czy raczej pracujesz dłońmi, ciałem?
[01:07:02] - Pracuję dłońmi i głową, że tak powiem. Dlatego, że minimalizuję narzędzia. Zależy mi na takim rozwoju duchowym, gdzie tych narzędzi jest jak najmniej. Czyli tak jak mówię, głowę i ręce mamy zawsze przy sobie. Natomiast jeśli pytasz o inne narzędzia-
[01:07:22] - Przepraszam. Zadałem ci to pytanie dlatego, że wielu krytykantów medycyny holistycznej wspomina o tym, że medycyna holistyczna wykorzystuje różne urządzenia i te urządzenia są wątpliwe. Może nie jakości, ale wątpliwego znaczenia. Dlatego zadałem ci to pytanie, czy używasz urządzeń jakichś, czy właśnie ciałem, ale już mi odpowiedziałaś na to pytanie. Także przepraszam, że ci się wtrąciłem.
[01:07:52] - Nie szkodzi. Wracając jeszcze do metod związanych z medycyną holistyczną, to te moje główne to jest masaż leczniczy na wielu poziomach, trochę zaczepięty z medycyny akademickiej, ale też tam wplatam różne metody. Bo to jest praca z tkankami miękkimi, praca na punktach spustowych, praca z powięzią. Ale to, o czym chciałam powiedzieć, to robię też masaże, które dotyczą świata energii, ale też dotyczą świata emocji. Dlatego że dużo osób w medycynie akademickiej zapomina, że człowiek jest też istotą emocjonalną. Bardzo fajnie pokazał to Lowen. Jest jeszcze fajna książka „Anatomia emocjonalna”. Tam jest napisane, że człowiek ma w sobie takie kieszonki, gdzie gromadzi emocje. O tym też zresztą mówi troszkę medycyna chińska, ale mówiąc też o mądrościach ludowych, to na przykład mówi się, że gniew osłabia wątrobę, że ktoś się gniewa, to się żółć w nim gotuje, tak się złości. Warto też wiedzieć, że są pewne narządy, które magazynują określone emocje.
Jeżeli ktoś ma jakiś problem z płucami, to warto byłoby zobaczyć, czy nie ma jakiegoś smutku. Nie smuci się, nie ma żalu o coś, bo wtedy na przykład może się pojawić astma albo jakiś problem z oddychaniem. Więc na sposób oddychania i głębokość, jak ktoś do mnie przychodzi, też zwracam uwagę. Co jeszcze? Na przykład jak ludzie się martwią czy denerwują, to też to osłabia ich żołądek. Dlatego często jak ktoś ma egzamin, to na przykład ma biegunkę, bo jest przerażony, czy zda, czy nie zda. Stres w ogóle sam w sobie osłabia też serce i mózg. Stąd na przykład arytmie u ludzi, którzy przeżyli jakieś trudne zdarzenia w życiu. A sam strach jest też bardzo ciekawy, bo on z kolei często magazynuje się w nerkach i też w kości krzyżowej. W związku z tym, kiedy dotykam człowieka, to można powiedzieć, że dotykam go na wielu poziomach, czyli zaczynam sobie od skóry, czyli tej fizycznej powłoki.
Natomiast ja z dotykiem wchodzę dużo głębiej, bo osteopatia pozwala mi trzymać rękę na skórze, ale na przykład nastawiać serce. To gdzie jestem w człowieku, zależy od tego, o czym myślę tak naprawdę. Stąd to jest takie ważne, na czym koncentrujemy swoją uwagę. Jestem na przykład zafascynowana Gregiem Bradenem, który też będzie niedługo w Polsce. On pokazał na filmie, gdzie trzy osoby się modlą, mantrując pewną mantrę i reakcja w trzy minuty i do tej reakcji dążę. Jeszcze tego nie potrafię, ale staram się dążyć do tego, żeby właśnie na tym polegała nowoczesna medycyna, że ludzie korzystają z tej duchowości i potrafią na tyle podwyższyć swoją wibrację, żeby umieli zmniejszać torbiele. Akurat to umiem, bo wyleczyłam już kilka osób na przykład z guzów na tarczycy czy na przykład z endometriozy, czyli z mięśniaków na macicy. I to da się zrobić za pomocą i osteopatii, i terapii Bowena i zmiany diety. Można stosować mniej inwazyjne metody niż leczenie związane z lekami czy z operacją. Natomiast trzeba wiedzieć-
[01:11:24] - Czy w swojej medycynie stosujesz również terapię Gersona?
[01:11:29] - Tego jeszcze nie. W tą stronę jeszcze nie poszłam, że tak to określę. Ale tak jak mówię, nie wykluczam, że będę szła-
[01:11:37] - Ja bym ci proponował zainteresować się tą. Ja sam przechodziłem tą terapię parę lat temu. Przechodziłem ją przez chyba bodajże dziewięć miesięcy, jak dobrze pamiętam. Oczywiście też wcześniej byłem u lekarza. Leki za 500 złotych do końca życia i tak dalej. Kiedy zaproponowałem lekarzowi, że spróbuję tą terapię, to na początku udawał głupa, że nie wie, o co chodzi, ale zgodził się na to, chociaż był nerwowy, bo jednak stracił klienta. Ale później, kiedy przyszedłem na wizytę kontrolną po dziewięciu miesiącach, gościu był w szoku z tego względu, że kiedy przedstawiłem mu wszystkie wyniki badań, okazało się, że jestem idealnie zdrowym człowiekiem. Oczywiście tam było lekkie skrzywienie, ale dlatego było skrzywienie, ponieważ przyjechałem do Polski i dzień wcześniej poszedłem ze znajomym na dwa piwa i musiałem powtórzyć badania. Oczywiście lekarz powiedział później drugi raz, jak zrobiłem badania, to powiedział: „No widzi pan, rzeczywiście nie było aż całkiem najlepiej”, ale tak sobie wtedy pomyślałem: „Ty cwaniaku, żebyś ty wiedział, że ja dzień wcześniej dwa piwa wypiłem”.
[01:12:50] - Może warto było nie pić tych piw.
[01:12:52] - Ale to wiesz, jak się nie widzi kogoś dwa lata czy coś, to wiesz, jeżeli nagle ktoś się odezwie, że jest w mieście i jest możliwość spotkania, to czasami ciężko jest odmówić tego spotkania, prawda? Tym bardziej że się parę lat nie widziało danej osoby.
[01:13:08] - Ja się z tobą zgadzam, że to jest ważne, żeby nauczyć się wielu metod, bo jeżeli przychodzi do mnie ktoś i chcę mu pomóc, to nie na każdego zadziała ta sama metoda. Stąd staram się poszerzać ilość narzędzi, którymi pracuję, żeby wiedzieć, jaka metoda dla kogo będzie najbardziej efektywna. Dlatego mówię, moje narzędzia z medycyny holistycznej to jest masaż leczniczy, osteopatia, metoda Bowena, coaching i psychosomatyka, bo często ludzie mają też pewne rzeczy, które trzeba przerobić w umyśle. Na przykład jakieś przekonania na swój temat, jakieś destrukcyjne wzorce czy jakieś konflikty. Pracujemy z transbiologią na przykład związane z rodem, z przodkami i trzeba również czasami ruszyć tą sferę, ponieważ pewne choroby w cudzysłowie są genetyczne, chociaż ja tak nie uważam. To znaczy, że nie był zmieniony schemat zachowań, schemat żywienia czy nie zostały uwolnione emocje z rodu i tymi rzeczami również się zajmuję. Z takich kontrowersyjnych rzeczy na przykład przychodzą do mnie pary, które nie mogą zajść w ciążę i też szukam przyczyny na poziomach duchowych. Dlaczego dusza dziecka nie może się urodzić w tej parze? Wspomniałam wcześniej o antykoncepcji, której też jestem bardzo dużym wrogiem, jeśli chodzi o antykoncepcję chemiczną, ponieważ dużo par potem nie może zajść w ciążę, bo wyłączyły sobie tą możliwość.
[01:14:37] - To jest właśnie główne założenie medycyny farmakologicznej. Zresztą ja tutaj polecam również posłuchać sobie Huberta Czerniaka czy Jaśkowskiego. Oni właśnie o tym wspominają i na samym etapie, że tak powiem, już praktycznie w łonie matki ten proces się zaczyna. Oczywiście nawiązując tutaj do tej kwestii bezpłodności i tak dalej, programowania płodu już od samego początku.
[01:15:12] - Drugą ważną rzeczą jest też sam poród. Ja też na przykład jestem przerażona tym, że mam bardzo dużo pacjentów i to są dzieci po cesarkach, prawda? Bo teraz cesarka się zrobiła taka modna, co jest dla mnie w ogóle straszne, bo dzieci z cesarek są dużo słabsze. Dlatego, że w momencie, kiedy przecina się powłoki brzuszne i wyrywa to dziecko dosłownie za głowę, następuje bardzo duża dekompresja w mózgu. To jest tak, jakbyście się wynurzyli z 20 metrów, będąc nurkiem od razu na powierzchnię.
[01:15:43] - I to jest ta pierwsza trauma już.
[01:15:47] - Tak i dziecko ma często po prostu udar. Wylew krwi do mózgu albo w drugą stronę może być albo krwotoczny, albo niedokrwienny i wtedy lewa bądź prawa strona jest dużo słabsza. I ja też mam dużo takich dzieci, gdzie muszę neurologicznie je wyprowadzić. Tak więc nie polecam cesarek. No chyba, że ratujemy życie, bo to jest trochę inna sytuacja, ale to powinny być wyjątki. A w tej chwili kobiety się umawiają wręcz na cesarkę, bo boją się bólu. Boją się tego, że poród, że trzeba będzie poddać się naturze, bo na tym polega w sumie poród.
[01:16:17] - To jest przerażające, co teraz się dzieje na świecie. No ale niestety taką mamy dzisiaj rzeczywistość. Jedynie co nam pozostaje, to po prostu ludzi uświadamiać.
[01:16:27] - Też tak uważam, że jeżeli mamy świadomość, że to tak bardzo szkodzi, że dzieci potem mają kolki, że mają problemy z serduszkiem, jakieś arytmie, że mają problem w ogóle z więzią, ponieważ najważniejsza więź, czyli z matką, jest urwana w sposób niekontrolowany. One mają lęki różnego rodzaju, więc to jest bardzo poważny problem, powiem szczerze. Dlatego nie polecam w ogóle tego typu porodu. Za to, to co mogę polecić, to są porody lotosowe, bo też mało kto o tym wie. Czyli to są porody, które dotyczą tego, że najpierw się rodzi dziecko, potem mama rodzi łożysko, ale nie ma przecięcia pępowiny. I to w świecie duchowym powoduje, że te dzieci są takie pełniejsze, są zdrowsze też, bo cała krew pępowinowa idzie do nich i te wszystkie składniki i ta pępowina sama odpada po tych, powiedzmy trzech do pięciu dni.
[01:17:15] - Asiu, przepraszam, że ci wejdę w słowo. Polecam audycję na Radiu Cenzura. Swego czasu Marcin tam przeprowadzał właśnie z Edytą z Irlandii, która się dość mocno tym zajmuje, właśnie o porodach lotosowych. Także zapraszam tutaj ciebie również i wszystkich słuchaczy do Radia Cenzura. Bardzo, bardzo dobra audycja. Ona już nie wiem, z dwa lata temu gdzieś była, może rok. Nie pamiętam dokładnie, ale właśnie o porodach lotosowych. To jest to, co teraz właśnie wspomniałaś. Także polecam wszystkim jak najbardziej.
[01:17:46] - To jest, mówię, bardzo piękny temat, w sumie bardzo ważny. Kolejną dziedziną, którą się też zajmuję, to są poronienia, bo bardzo mało osób w ogóle zauważa to, że jeżeli dziecko się urodzi i umrze, to też trzeba je pochować, ponieważ patrząc na poziomach Hellingera, dziecko musi mieć nadane imię i musi mieć pogrzeb, bo jeżeli ta energia nie zostanie w jakiś sposób zrównoważona, to potem to skutkuje tym, że dzieci kolejne, które się urodzą z tego samego łona, gdzie umarła pewna istota, są dużo słabsze, mają jakieś problemy psychiczne, bardzo często mają czasami myśli samobójcze. To są naprawdę bardzo ciężkie tematy i w tą stronę też można pomóc osteopatią, czyli jakby wysycić znowu tą macicę tą miłością. Dlatego też ja dużo pracuję z parami też, żeby po prostu mężczyźni dotykali kobiet, w sensie na przykład brzucha czy serduszka i równoważyli je tą swoją miłością. I odwrotnie też, żeby kobiety również pomagały mężczyznom zsynchronizować swoje pole serca, bo często ludzie po prostu się nie dotykają. To jest dla mnie takie nietypowe, więc lubię uczyć tego ludzi, żeby obdarzali się tą miłością na co dzień, bo myślę, że to jest najważniejsza potrzeba człowieka tak naprawdę, żeby dawać sobie tą troskę poprzez dotyk, poprzez bliskość. Dlatego dla mnie jest to taki fascynujący bardzo temat. Idąc dalej w stronę dzieci, zajmuję się też masażem Shantala, więc uczę pary, jak masować dzieci, żeby nie miały problemów okołorozwojowych, żeby dobrze się rozwijały. Bo dzieci, które są dotykane, mają w sobie więcej czułości, więcej ciepła, więcej empatii i stąd to takie ważne, żeby ludzie się dotykali, bo wydaje mi się, że gdyby większość ludzi masowało się codziennie, chociaż przez 15 minut, to bardzo zmniejszyłyby się kolejki do lekarzy. Bo nie byłoby tych wszystkich problemów związanych z zawałem czy z udarem, gdzie ludzie z przemęczenia padają.
[01:19:56] - Ale to wystarczy nawet popatrzeć na ludzi zakochanych w sobie, bo przecież ludzie, którzy się kochają, dotykają i tak dalej, zupełnie inaczej się zachowują niż osoby, które tego dotyku nie mają. Więc tutaj jest i ta analogia, jakby nie patrzeć.
[01:20:12] - Też tak uważam, że dotyk jest kluczowy. Zmienia się bardzo jakość dotyku w momencie, kiedy ludzie wiedzą, w jaki sposób się dotykać. Bo często ludzie dotykają się tylko na poziomie fizycznym, cielesnym, a tu chodzi o to, żeby dotykać też duszę, emocje, żeby wiedzieć, jak je skatalizować czy ztransformować. Jak już jesteśmy w tym temacie, to jeszcze chciałam poruszyć kolejną dziedzinę, którą się zajmuję. Jest to tantra jako taka, czyli seksualność człowieka, ale nie tylko. Tantra z sanskrytu oznacza transformację energii, więc nie jest tylko seksualną energią. Często przychodzą do mnie pary, które starają się uczyć, jak rozmawiać o tym temacie, bo jest to dosyć ważne. W dzisiejszych czasach mamy taką trochę rewolucję seksualną, że z jednej strony można z każdym, wszędzie i nie ma ograniczeń.
[01:21:09] - Była rewolucja hipisów, mamy teraz rewolucję seksualną.
[01:21:14] - Tak. Też zupełnie nie uważam, że to jest prawidłowe. Tantra mówi, że każda osoba, z którą się połączymy na poziomie seksualnym, zostawia w nas swoją część nie tylko związaną z nasieniem i z przepływem w okolicach narządów rodnych, ale też w naszej aurze. W związku z tym będą tam emocje tej osoby, będzie karma tej osoby, będzie droga życiowa tej osoby. Będą wszystkie trudności, które ona przeżyła. To się nazywa telegonią. Bardzo polecam różnego rodzaju artykuły na ten temat i uważam, że to jest ogromnie ważne, jaką duszę wybierzemy na naszego partnera. Moim zdaniem dużo lepiej jest poczekać z tą seksualnością, zanim się ludzie dobrze poznają, zanim naprawdę się zdecydują, że chcą mieć ze sobą dzieci i stworzyć rodzinę. Ponieważ na tyle, na ile mówię, też pracuję z osobami, które miały różnego rodzaju trudne przeżycia w tej sferze, to widziałam, że seksualność z jednej strony może być przepięknym narzędziem transformacji, może być formą terapii, może być niesamowitą namiętnością i bramą do rozwoju duchowego, ale często źle użyta może być rodzajem destrukcji drugiego człowieka, wykorzystania go, zniszczenia. Potem mamy nadużycia związane z aborcją, bo ktoś miał wpadkę i nie chce mieć dziecka.
I to jest straszne, bo ludzie uczą się mordować swoje dzieci albo walczyć o to tylko dlatego, że podjęli złą decyzję wcześniej. Przecież są świadomi seksualnie, chcą ze sobą współżyć, to przecież nie muszą potem skazywać na śmierć jakiejś drugiej istoty. W związku z tym uważam, że ważna jest bardzo świadomość seksualna i podnoszenie wiedzy na ten temat. Jak bardzo jest to istotne, żeby z odpowiednich przyczyn podarować tą miłość w postaci zbliżenia seksualnego drugiej istocie, żeby naprawdę ją kochać, bo wtedy rzeczywiście ten orgazm jest całościowy, a nie tylko skupia się do pierwszej czy drugiej czakry.
[01:23:26] - Ja bym jeszcze tutaj, Asiu, wspomniał, że to jest, tak jak powiedziałaś, bardzo istotne, ale też trzeba bardzo uważać, bo niewłaściwe wybranie partnera skutkuje naszymi późniejszymi wariantami karmicznymi. Więc tutaj jest to bardzo istotne, aby dobrze wybierać tego partnera i niekoniecznie z byle kim, byle gdzie.
[01:23:48] - Też tak uważam, że seks jest sztuką. W związku z tym dobrze jest poznać najpierw dobrze tego człowieka, z którym chcemy spędzić to życie, jego ciemne strony, jego, jak ja to nazywam, demony. Bo każdy ma te swoje czarne rzeczy, że tak powiem, do przepracowania i te jasne strony. I wtedy wybrać, czy jesteśmy w stanie być z tą osobą do końca tych swoich dni. Bo na przykład pracowałam też swego czasu w terapii uzależnień i miałam pary, gdzie na przykład mężczyzna był uzależniony od marihuany i widziałam, że to skutkowało w ten sposób, że kobieta była totalnie niestabilna emocjonalnie, bo marihuana wyciszała jego emocje, a kobieta dostawała te emocje, jego. W związku z tym dużo różnych nietypowych terapii udało mi się przeprowadzić z różnymi ludźmi. Bo na tym polega też bycie i szamanem, i lekarzem dusz, że ktokolwiek przyjdzie z jakimkolwiek wyzwaniem, to ja muszę wiedzieć, jakie narzędzie uruchomić. W związku z tym było to dla mnie bardzo ciekawe móc obserwować, jak bardzo źle wpływają używki na ludzi. Stąd moja droga szamanizmu jest zupełnie inna od dróg teraz popularnych. Czyli na przykład mówi się, że szaman to jest osoba, która pracuje z duchami roślin, czyli tak zwane psychodeliki, dość popularne teraz w tym środowisku.
Czemu też jestem zupełnie przeciwna, bo widziałam wiele rzeczy, jak psychodeliki rujnowały ludzkie zdrowie, życie. Ludzkie organy wewnętrzne, rodziny się rozpadały przez to wszystko. Widząc to uważam, że to nie jest dobra droga rozwoju, bo uważam, że ludzie powinni się rozwijać w czystości umysłu, tak jak mówią Indianie, że żeby wejść do świata duchów trzeba być trzeźwym. W związku z tym muszą odpaść wszystkie używki, a szczególnie teraz modne, różne nietypowe dopalacze tak zwane. W związku z tym uważam, że człowiek, który wkracza na drogę rozwoju świadomości czy rozwoju duchowego, powinien z nich zrezygnować i wybrać drogi, które są bezpieczniejsze i nie mają aż tak dużej ilości skutków ubocznych. Ja też pracuję z roślinami, tak zwanymi roślinami mocy, ale pracuję z nimi inaczej. A mianowicie na przykład na pewno znacie drzewoterapię, czyli przytulam się do drzew, potrafię się z nimi skomunikować, one mnie też leczą.
[01:26:10] - No i tak. Go to the forest. Idź do lasu. Mieliśmy kiedyś, właściwie to w Radiu Nafali jeszcze wcześniej, gdzie nadawałem, był taki projekt właśnie Go to the Forest. Tak że tak, polecam jak najbardziej, a szczególnie chodzenie boso po lesie, co dzisiaj też jest ryzykownym tematem, bo jednak kleszcze i te sprawy, ale myślę, że można się spokojnie przed tym zabezpieczyć.
[01:26:34] - Właśnie chciałabym może jeszcze dodać parę rzeczy o boreliozie, bo też się zajmuję leczeniem osób, które zostały ukąszone przez kleszcze. Miałam kiedyś klientkę, która wyleczyła się z boreliozy w cztery miesiące, co też uważam za bardzo duży sukces, dlatego, że medycyna akademicka leczy takich ludzi latami, stosując antybiotyki, na przykład doksycyklinę czy na przykład ozonoterapię. Ponieważ w ogóle borelioza jest też fascynująca, bo to jest bakteria beztlenowa, więc każdy tlen ją zabija, że tak powiem. Czyli metoda typu wibroterapia jest bardzo ciekawa, czyli to jest taki materac, który wibruje o określonych częstotliwościach i to pomaga bardzo. Biorezonans jest bardzo dobry, bo z kolei działa na zasadzie, doktor Clark stworzyła coś takiego, że każdy wirus, bakteria, pasożyt ma swoją częstotliwość. Jeżeli odwrócimy ją, to ten pasożyt umiera, czyli nadamy od tyłu tą muzykę, że tak to określę. I uważam, że to jest metoda dużo bardziej skuteczna, gdzie nie ma skutków ubocznych, bo po prostu te pasożyty umierają. Potem daje się drugą falę, gdzie to, co zostaje z rozkładu, też zostaje uderzone drugą falą tego prądu, bo w sumie głównie to jest metoda leczenia prądem o określonej częstotliwości i uważam to za dużo lepsze podejście. Natomiast mówię, tutaj koncerny farmaceutyczne często blokują biorezonans jako metodę leczenia, bo niewiele by na tym zarobiły. Bo tu jest tak, że leczymy tą metodą określony czas i jest koniec tego leczenia, bo prawidłowa medycyna powinna wzmacniać naturalne mechanizmy autoregulacji, a medycyna akademicka je troszkę osłabia.
Czyli na przykład ktoś chory na tarczycę dostaje Euthyrox, bierze ten Euthyrox czy Letrox do końca swojego życia. A tak naprawdę wystarczyłoby poprawić dietę, dać jakiś selen, porozmawiać na temat potrzeb i ich wyrażania, rozmasować szyję, żeby był lepszy przepływ krwi, limfy i organizm sam to ogarnia. Albo mówię, pomóc z biorezonansem. Ale wracając jeszcze do tej boreliozy, to jest wiele metod leczenia. Bardzo fajne są też zioła, na przykład nano, borel jest też taką metodą, która na przykład powoduje, że ta bakteria jest widoczna dla naszego organizmu, bo ona jest niesamowicie sprytna tak, żeby nie było jej widać. Więc zdejmuje ten biofilm i pozwala zobaczyć naszemu organizmowi tego intruza. borelioza jest mi bardzo bliska, bo miałam kiedyś przyjaciela, znaczy mam go nadal, bo na szczęście żyje, który był chory, stąd wiem, jak pomóc takim osobom. Też stosuję różne metody, takie, które mam w gabinecie, czyli metodę Bowena, ona jest bardzo pomocna, czy tą osteopatię. Też trzeba pamiętać o depresji, która się pojawia przy boreliozie, o lękach, które dotyczą: „czy ja przeżyję?” Bo to jest choroba w sumie śmiertelna. „Czy będę mieć dzieci kiedykolwiek?” Dlatego, że można też zarazić seksualnie się boreliozą, jeżeli partner jest zarażony.
Stąd też trzeba być tu odpowiedzialnym, jeśli jest się chorym, żeby nie szkodzić. Więc jest to bardzo ciężka choroba, szczególnie neuroborelioza. Jak ludzie na przykład mają mdłości, jak mają problemy z pamięcią i nie pamiętają różnych rzeczy, które się dzieją w życiu. Natomiast wiem, że można się wyleczyć z tej choroby całkowicie, bo medycyna mówi, że to jest nieuleczalna choroba, ale tak nie jest, bo-
[01:29:59] - Masz doświadczenie przede wszystkim, dlatego na podstawie swojej wiedzy i doświadczenia możesz po prostu tak stwierdzić, prawda?
[01:30:09] - To prawda. Ktoś powiedział kiedyś, że statystyka to jest taka nauka, że wszystko możesz obalić i wszystko możesz udowodnić. Dlatego ja nie do końca jakby bazuję. Dla mnie to nie ma znaczenia, czy coś jest zbadane, czy to nie jest zbadane, czy powiedział to jakiś autorytet, czy nie powiedział tego jakiś autorytet. Dla mnie najważniejsze jest moje doświadczenie i doświadczenie moich pacjentów. Jeżeli coś działa, to działa i pomaga. Albo nie działa i nie pomaga. Weryfikują to pacjenci. W związku z tym moim zdaniem to jest ważniejsze niż jakiś tam paradygmat, czy wszyscy naukowcy mają ten sam pogląd, bo to nie o to chodzi. Każdy żyje trochę w swoim umyśle i w swojej rzeczywistości.
Jeżeli w mojej rzeczywistości jest możliwe, że może zniknąć jakiś guz z tarczycy, to się może zdarzyć. A jeżeli ktoś mówi, że to jest bzdura i że to jest w ogóle niemożliwe, to u niego się to nigdy nie zdarzy, ale u mnie może, bo mam zupełnie inne podejście do tematu. Kiedyś mi ktoś powiedział, że żeby niektóre rzeczy móc zobaczyć, trzeba najpierw uwierzyć. Więc tak też uważam, że wiara, uzdrawianie duchowe jest możliwością Takiej współpracy między medycyną fizyczną, gdzie mamy głównie ciało i tą medycyną, gdzie głównie uzdrawiamy przez pomoc duchową. I uważam, że te dwie gałęzie powinny ze sobą współpracować. Stąd medycyna integracyjna jest takim łącznikiem. Na przykład są osoby, które znają reiki i wchodzą do szpitali i pomagają ludziom i tam się ich za to nie krytykuje. Na przykład we Francji. Tylko to jest pomoc. Czyli mamy uzdrowicieli i mamy lekarzy i oni ze sobą się łączą, bo cel to jest zwalczyć chorobę, pokonać ją.
I tu jest nasza główna walka. Natomiast często jest tak, że ludzie walczą ze sobą. Ciągle wytykając sobie, że tu jest źle, tam jest źle, że tu mamy osztaperów i tam mamy osztaperów. A to nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby się zjednoczyć.
[01:32:00] - Mogę powiedzieć jeszcze jedną rzecz, bo na przykład ja przebywając za granicą 14 lat, tutaj jest troszkę inne podejście. Polska, jakby nie patrzeć, jest bardziej krajem katolickim. Przynajmniej deklaruje się tak większość ludzi. Dlatego też jest troszkę inne pojmowanie. Tutaj na przykład, kiedy rozmawiam z Anglikami, bo mieszkam w Wielkiej Brytanii, to tu jest raczej holistyczne podejście, bardziej normalne podejście do człowieka po prostu. Przede wszystkim rozmowa i tak dalej. A w Polsce jest tak, że ten cały system połączenia łącznie z politycznym i tak dalej, czy z medycyną farmakologiczną to wszystko jest jakoś tak zazębione. W pewnym sensie to jest taki deal, biznes wspólny, gdzie powoduje do tego, że ten człowiek robi się jeszcze bardziej niewolnikiem tego systemu. I właściwie jak rozmawiam z ludźmi i tak dalej, to czasami ciężko jest w ogóle jakąkolwiek rozmowę z tymi ludźmi prowadzić. Po prostu tak mają zamknięte umysły w swoim ciasnym, małym pudełeczku.
Ja to zawsze mówię na to pudełeczko, czyli własny świat i tak dalej. Ale jeszcze Asiu wrócę do tych lęków. Lęki tak naprawdę są wynikiem tego wszystkiego, co my mamy w sobie wewnątrz. I tak naprawdę wydaje mi się, że medycyna holistyczna to jest okej i jest dobrą metodą leczenia, ale wydaje mi się, że każdy może sam się wyleczyć. W pewnym sensie osoby, które zajmują się również medycyną holistyczną, są takimi pomagaczami. Może nie inaczej. Nakierunkowują daną osobę w pewne aspekty, żeby spoglądał trochę w inną stronę. Bo tak czy inaczej ta osoba i tak uruchomi te procesy w sobie.
[01:33:50] - Tak, bo chodzi o to, że terapeuta jest rodzajem katalizatora. Każdą chorobę można wyleczyć samemu.
[01:33:56] - Tylko że nie zawsze mogę, że tak powiem.
[01:33:59] - Czasami brak wiedzy. Terapeuta jest rodzajem takiego przyspieszacza trochę. Czyli takiego katalizatora, który skraca proces. Bo on już ma pewną wiedzę, zna pewne procesy czy możliwości i metody i dzięki nim nakierowuje daną osobę, jak może sobie pomóc. Natomiast oczywiście można to zrobić samemu, można to zrobić medytacją, można stosować bardzo dużo różnych metod, bo każdy musi znaleźć swoją, która jest dla niego najbardziej skuteczna.
[01:34:30] - Na czacie Radio Cenzura napisał właśnie, że Adamski w Chinach każdy, zanim pójdzie do szpitala, wpierw odwiedza właśnie takiego uzdrawiacza.
[01:34:41] - To bardzo dobrze, bo też o to chodzi, żeby udać się do kogoś, kto pokaże drogę. Natomiast zawsze z chorobą jesteśmy my sami. I wtedy chodzi o to, żeby zorganizować sobie też grupę wsparcia. I taką grupą wsparcia to mogą być przyjaciele, rodzina, terapeuta, lekarz. I wtedy po prostu chodzi o to, żeby podjąć decyzję, co trzeba zrobić. Czyli jest projekt pod tytułem „mam jakąś chorobę", powiedzmy boreliozę. I to jest droga do samorozwoju, bo proszę zobaczyć, że te osoby, które przeżyły najcięższe wydarzenia w swoim życiu, jakieś cierpienie, chorobę najszybciej się odcinały. Dlatego, że życie bez wyzwań powoduje, że człowiek jest w stagnacji, bo jeżeli wszystko mu się dobrze układa, to on nie musi nic zmieniać. Dlatego choroba jest rodzajem takiego wyzwalacza i przyspieszacza naszego rozwoju. Dlatego uważam, że w ogóle na świecie jest trochę za dużo konfliktów, a za mało osób, które chcą współpracować w tym procesie uzdrawiania.
[01:35:39] - Tu się z tobą Asiu zgodzę, bo ja pamiętam mojego ojca, kiedy przeszedł na emeryturę. Właściwie to jeszcze była wcześniejsza emerytura. Póki miał zajęcie w domu, to rzeczywiście kładł sobie panele, kafelki i tak dalej. To, na co nie miał wcześniej czasu i tak dalej. W momencie, kiedy skończył, zajęło mu to parę lat. Robił sam dla siebie. Czyli powoli, dokładnie i tak dalej. W momencie, kiedy skończył to wszystko, uznał, że właściwie już wszystko w tym domu jest zrobione. Kiedy usiadł na laurach, że tak powiem, to przynajmniej ja, kiedy raz na jakiś czas pojawiałem się w Polsce, odwiedzałem dom rodzinny, to widziałem po ojcu, jak momentalnie z prężnego faceta kurczyć się w sobie zaczął. I to jest właśnie to, co wspomniałaś wcześniej.
Tak, masz rację tutaj. Rzeczywiście.
[01:36:35] - Ludzie muszą mieć cele w życiu, muszą mieć marzenia, bo wtedy to daje im motor do tego, żeby je zrealizować, motywację do istnienia. W związku z tym, jak przychodzą do mnie osoby na przykład w ciężkiej depresji, to ja się pytam: „A jakie ty masz marzenia?" albo „Jakie masz cele w życiu?", albo „Co chcesz osiągnąć?", żeby skupić ich myślenie w kierunku do życia, a nie do ewakuacji, że tak to określę. Stąd to też ma bardzo duże znaczenie. Wspomniałeś o tym umyśle i o tym, że Polska jest krajem katolickim. Ja powiem tak: pracuję z każdym człowiekiem, ponieważ zajmuję się duchowością w bardzo szerokim zakresie. To znaczy, jeżeli przyjdzie do mnie katolik, to będzie miał wersję katolicką. Czyli ja nie będę zmieniać jego poglądów.
[01:37:16] - Nie chodziło mi o to, żeby komuś zmieniać poglądy.
[01:37:19] - Nie, chodzi mi o to, że każdy ma swoją drogę do boskości.
[01:37:24] - Dokładnie.
[01:37:26] - Chodzi o to, że w samym katolicyzmie jest coś takiego jak uzdrawianie mocą Ducha Świętego i tam też używa się energii do uzdrawiania. W związku z tym generalnie każda religia ma dokładnie to samo. W buddyzmie też masz uzdrawianie dzięki Buddzie medycyny. W związku z tym w każdej religii jest-
[01:37:46] - To jest tylko kwestia nazewnictwa, nic więcej
[01:37:50] - ... sfera dotycząca duchów czy dotycząca uzdrawiania. W hinduizmie mamy z kolei Wisznu i Śiwę i chodzi o to, żeby one się zjednoczyły. W taoizmie mamy yin i yang. To jest ciągle to samo, tylko inaczej nazwane, bo był inny kontekst kulturowy. Staram się płynąć z każdą religią, bo uważam, że każda jest cenna i z każdego narzędzia można skorzystać, żeby komuś pomóc. Tak jak mówię, przez to, że jestem taka otwarta, że potrafię spojrzeć z każdej perspektywy, przychodzą do mnie ludzie każdej wiary. To mogą być ateiści i szamani, to mogą być moi katoliccy i buddyści i hinduiści, czy w ogóle dowolna nacja, bo ja po prostu kocham każdego człowieka. Podobnie jak Jan Paweł II czy matka Teresa. Tam się nie dzieli ludzi na temat skąd jesteś i skąd pochodzisz, jaki masz kolor skóry, wyznanie.
Tylko tam jest człowiek, który potrzebuje pomocy, a cała reszta jest dosłownie drugorzędna. Stąd nie uważam, żeby to miało znaczenie, którą drogą dojdziemy do celu, byleby ta droga była dobra, bezpieczna i zniwelowała choroby w jak najszybszym czasie. Tak jak mówisz, czasami ludziom nie da się od razu zmienić przekonań, bo to są też pewnego rodzaju przekonania, które albo pomagają nam, albo nas niszczą. Stąd to takie ważne, żeby religia sama w sobie była narzędziem miłości, narzędziem pomocy dla drugiej osoby i zasad, które mają nam pomóc, żeby nie popełnić błędów, niż narzędziem, które ma zniszczyć kogoś innego tylko dlatego, że ma inaczej. W związku z tym to jest bardzo ważne moim zdaniem. Chciałam jeszcze wspomnieć o chorobach, bo w sumie chodzi o medycynę holistyczną, o wymiarach chorób, które widzę w ludziach.
[01:40:01] - Tak, proszę bardzo.
[01:40:02] - Mamy najpierw wymiar fizyczny, czyli dotyczy ciała. Czyli ktoś miał wypadek, ktoś miał uraz, uderzył się w coś, to mamy wymiar ciała i wtedy trzeba popracować rzeczywiście bardziej cieleśnie z tą osobą. Czyli trochę tak, jak idzie człowiek do lekarza, to najpierw trzeba zobaczyć fizycznie, co mu dolega. Jeżeli wykluczymy wymiary fizyczne, czyli nie było jakichś urazów, upadków z wysokości, to trzeba poszukać w wymiarze, który dotyczy emocji. Czy nie było jakichś stresów, czy nie było jakichś trudnych zdarzeń, traum, bo cała praca z traumą jest w ogóle bardzo ciekawa, czyli uwalnianie emocji i zamrożeń w ciele. Potem szukamy w wymiarze umysłu, czyli czy nie ma jakichś destruktywnych przekonań wyniesionych skądś. Mamy też wymiar dotyczący duchowości i tu właśnie na nim chciałam się troszkę skupić, ponieważ z nietypowych rzeczy pracuję też z ranami karmicznymi, czego nauczył mnie zresztą mój przyjaciel. To też jest ciekawe, bo na to medycyna konwencjonalna nie ma pomysłu. Na przykład z raną karmiczną, z którą pracowałam jakiś czas temu. One mają dosyć ciekawy system aktywacji.
To znaczy, często osoba na przykład kładzie się spać i następnego dnia rano budzi się chora. Nie wiadomo, co się stało, ale na przykład boli ją kark, ma silne bóle w nodze. Jest po prostu coś nietypowego. Mam takiego przyjaciela, który zadzwonił do mnie: „Słuchaj Asia, strasznie boli mnie kark”. Ja mówię: „Dobrze, to przyjedź do mojego gabinetu”. No i przyjechał. I co było ciekawe, on był bardzo głęboko wierzącym katolikiem i on mnie tylko prosił, żeby to było bardziej fizjoterapeutycznie. Ja mówię: „Dobrze, będzie fizjoterapeutycznie”, żeby poczuł się z tym bezpiecznie. On mi na tym masażu zasnął. Ja mu robiłam masaż szyi, masaż kręgosłupa szyjnego.
Nagle zrobiłam sobie odczyt jego ciała, jego aury, że on w zeszłym wcieleniu był ścięty, czyli dosłownie urwało mu głowę. Ja mam trochę dystans do tych moich wizji czy do tych odczytów czasami. Najlepsze było to, że on się w tym momencie przebudził i on do mnie strzelił tym tekstem, że: „Wiesz Asia, ja byłem ścięty”. To z ust katolika było dla mnie niesamowite. I zasnął drugi raz. Jak już w końcu ogarnęłam i skleiłam mu tą głowę w ciele duchowym, żeby wymazać to z ciała karmicznego, to on się już tak naprawdę obudził i się pytałem: „Czy ty pamiętasz, co do mnie powiedziałeś?”. „Nie, a coś mówiłem?”. A ja na to: „Dobra, okej, nic nie było”. W związku z tym dusze wiedzą, co im się zdarzyło w innych wcieleniach, natomiast można to też odczytać. Dlatego trzeba też wiedzieć, że niektóre choroby nie istnieją w wymiarze, który da się uzdrowić przez leki czy operacje, bo one są w świecie ducha, więc trzeba też wiedzieć, jak pracować z raną śmiertelną, karmiczną.
Miałam kiedyś pacjenta, któremu urwało nogę w innym wcieleniu, a w tym wcieleniu miał bóle tej nogi, takie dosyć mocne i nic mu nie pomagało. I znowu trzeba było mu tą nogę aktywować, czyli zabrać tą traumę z innego wcielenia, w cudzysłowie przykleić mu tą nogę na nowo. To jest już bardziej głęboki poziom. To już są operacje fantomowe. To jest taka praca naprawdę z bardzo głęboką podświadomością i też właśnie z ciałem, które też mówi. Tak jak spojrzałam na jego nogi, to po prostu jedna świeciła się normalnie, a druga była w cieniu, więc wiedziałam, że tej nogi fizycznie nie ma. To jest bardzo podobne jak bóle fantomowe u ludzi, którym ucięto nogę. Dużo jest tych ran. Rany, z którymi się spotykam, to są rany śmiertelne w głowę, na przykład rany postrzałowe, które powodują arytmię serca. Rany, gdzie na przykład kogoś przejechał dyliżans w innym wcieleniu, urwało mu połowę nóg i on ma teraz problem z chodzeniem w tym wcieleniu.
Trzeba udać się w podróż do kosmosu wewnętrznego tej osoby, naprawić to w tym miejscu, czasie czy przestrzeni, bo czas nie zawsze jest linearny. I dopiero wtedy daje to efekt. W związku z tym jest to bardzo głęboka praca. To wymaga od uzdrowiciela skupienia na 400% w tym momencie, kiedy on dotyka tę osobę, czyta z tej przestrzeni to, co przyjdzie, gdzie pomagają mu aniołowie czy przewodnicy duchowi. Stąd jest to ogromnie ważne, żeby się tego nauczyć, bo uważam, że jest to medycyna XXI wieku, gdzie pracujemy i z ciałem, i z duchem. Ogromną przyjemność sprawia mi uczenie tego ludzi, gdzie oni też mogą podróżować, gdzie mogą poznawać siebie głębiej, bo Wyrocznia Delficka mówi, żeby poznać samego siebie i może być to podróż na całe życie. I czasami jednego nie starczy tego życia.
[01:45:11] - Oj tak. Słuchaj Asiu, ugadawaliśmy się na dwie godziny, a prawda jest taka, że audycja już prawie dwie godziny trwa. Może przejdźmy jeszcze do tego ostatniego o masażu dźwiękiem mis oraz gongów tybetańskich. Jakbyś mogła coś jeszcze na ten temat powiedzieć i zrobimy krótki przerywnik muzyczny, dobrze? Czy masz coś przeciwko temu, żebyśmy audycję troszkę przedłużyli?
[01:45:35] - Nie ma problemu. Ja bardzo lubię dzielić się wiedzą, więc możemy ją przedłużać.
[01:45:39] - To w takim razie poproszę cię o informację odnośnie tych mis z dźwiękiem oraz gongów tybetańskich, jeżeli byś mogła.
[01:45:48] - Okej, powiem tak, że zajmuję się muzykot terapią, czyli terapią dźwiękiem już parę ładnych lat. Zaczęłam od mis i gongów tybetańskich, ponieważ były mi one bliskie. One są używane w świątyniach buddyjskich do mszy, nazwijmy tak po chrześcijańsku, czyli do ceremonii. Chodzi o to, że każda misa ma swój dźwięk, który synchronizuje pracę określonych narządów. Czyli mogą być misy dotyczące serduszka, brzucha. Misy uniwersalne, misy planetarne, które są na przykład zsynchronizowane z różną planetą, na przykład z Wenus. Ja mam na przykład gong planetarny i to jest właśnie Wenus. Po co to się robi? Generalnie muzyka czy muzykoterapia akurat w przypadku gongów i mis jest rodzajem fali, ten dźwięk, który się wydobywa z tego instrumentu, przechodzi przez ciało i je porządkuje. Czyli jeżeli na przykład jesteśmy zdenerwowani, to jesteśmy w środku chaotyczni.
To jest tak, jakby ktoś rozsypał nas wewnętrznie. Ta fala to jest taki rodzaj wygładzenia w nas tego stresu, powoduje, że rozświetla od środka te komórki, które mamy w nas fizycznie, atomy. I to powoduje, że one się strukturyzują, czyli ustawiają na swoje pierwotne miejsce. Czyli powoduje to, że uwalniają się na przykład emocje z nas stare, albo że lepiej pracuje nam serce, czy zsynchronizowaną mamy pracę jelit, bo ta fala nas uporządkuje w miejscu, które najbardziej potrzebujemy. Dlatego lubię ogromnie grać na misach i na gongach tybetańskich. Gram też na didgeridoo. To jest z kolei australijski instrument, gdzie Aborygeni podczas różnych ceremonii, również pogrzebowych, grają na tym instrumencie, żeby czasami po prostu pomóc komuś przejść na drugą stronę. Bo pracowałam też w hospicjach, gdzie poprzez grę ludzie wpadali w trans i łatwiej im było odejść. Bo uważam, że śmierć też jest ważna i powinna być też świadoma, bez tych wszystkich leków i toksyn, które się tamtym ludziom czasami faszeruje, czego też nie toleruję za bardzo. Te misy pomagają w wielu aspektach.
Można nimi na przykład oczyścić mieszkanie. Jeżeli ktoś ma jakieś mieszkanie, które na przykład jest na starym cmentarzu pobudowane albo była tam jakaś tragedia, typu ktoś kogoś zamordował w czasach wojny, bo przecież starych kamienic jest dużo, które mają swoje historie. Więc to jest też narzędzie do synchronizowania czy harmonizowania przestrzeni, które są trudne energetycznie. Może tak to ogólnie opowiem. Oprócz tego gram na bębnie oczywiście szamańskim, gdzie pracuję z rytmem serca, gdzie pracuję z przodkami, prowadzę takie ceremonie, że ludzie podróżują do swoich wewnętrznych światów. Gram też na flecie, więc jest tego dużo, jeśli chodzi o muzykot terapię. I też śpiewam. Bardzo bliskie są mi anioły, więc mam dużo pieśni, które do mnie przychodzi dla danych grup. Jak gram koncerty, są to zawsze pieśni indywidualne, dużo jest tam pieśni w językach, na przykład jest to język lakocki, który jest mi też bardzo bliski. Bo Indianie, tak jak mówiłam, to jest też grupa etniczna, z którą się sympatyzuję, bo jest też jedno z moich wcieleń.
W związku z tym znam pieśni, których się nigdy nie uczyłam, a które do mnie przychodzą. Muzykoterapia jest ogromnie pięknym narzędziem, które stosuję nie tylko do ludzi, ale też do zwierząt. Gram na przykład koncerty zwierzętom, które były poddane przemocy przez ludzi na przykład w schroniskach albo miały na przykład wypadki komunikacyjne, albo były bite przez ludzi. W związku z tym to też wygładza pamięć tej traumy i ją zabiera, niweluje i zwierzęta przestają o tym pamiętać, przestają mieć te dziury, które ta przemoc powoduje. To samo dotyczy ludzi. Dlatego jest to bardzo niesamowite narzędzie. Te misy, które mam, też przyszły do mnie w określonym czasie. One też często są właśnie z Tybetu, didgeridoo mam z Bali. Różnymi zakątkami świata, instrumenty, dlatego bardzo są mi bliskie i lubię te ceremonie robić. Też zapraszam, skorzystam z okazji.
12 kwietnia gram koncert, zresztą też kameralny, bo do 10 osób. Staram się grać, żeby dla każdej osoby indywidualnie prowadzę taką pieśń, stąd to ważne, żeby te grupy nie były zbyt duże. Jeśli chodzi o muzykoterapia, to mi się wydaje, że to byłyby te aspekty. Dźwięk jest niesamowity, bo do niektórych ludzi trafiam tylko przez dźwięk. Mogę ich dotykać, ale oni mnie nie wpuszczą, bo mają bardzo duży zasięg, dużo zbrojek, jak to określam. A muzyka do nich trafia, bo ona się przebija przez te zapory. Pamiętam jednego chłopca, któremu na przykład zaśpiewałam kołysankę. Tylko chyba nikt mu w życiu nigdy nie śpiewał. W sensie rodzice nigdy mu nie śpiewali, a on był bardzo tylko i wyłącznie w rzeczach związanych z elektroniką. I to była jedyna rzecz, która się przebiła.
Mogłam zrobić mu masaż, ale on go nie przyjmował. Mogłam się ślizgać tylko po powierzchni, a muzyka do niego dotarła. W związku z tym polecam dźwięk, bo on jest najbardziej głęboki, że tak powiem.
[01:51:27] - Z mojej strony też polecam dźwięk, ponieważ dźwięk nam towarzyszy od zawsze. Ja na przykład jako osoba wychodząca poza ciało bardzo dużo korzystam z muzyki relaksacyjnej, czy też wprowadzającej mnie w pewne stany. Także też mogę potwierdzić to, co mówisz. Przejdźmy może do tego, co powiedziałem wcześniej, czyli o duchowości, medycynie holistycznej, czyli jak osiągnąć długowieczność. Jak osiągnąć tą długowieczność? Jest jakaś recepta na to?
[01:52:05] - Myślę, że jest. Myślę, że każdy sobie zadaje takie pytanie, jak wypić ten eliksir wieczności. Generalnie moim zdaniem powinniśmy się skupić na systemie, który dotyczy w pewnym sensie różnych wymiarów bycia człowiekiem. Czyli jeżeli zaczęlibyśmy od wymiaru fizycznego, to żebyśmy byli w dobrym wellnessie, czyli w dobrym zdrowiu, potrzebne jest to, żeby dbać o to ciało, bo ciało jest naszym ubraniem na to wcielenie, o które też musimy dbać, ponieważ ono pozwala duszy na ekspresję, na bycie w nim. Stąd takie ważne, żeby dbać o określoną długość i jakość snu, żebyśmy się wysypiali. Dla każdego to będzie oczywiście co innego, bo reptilianie będą spali powiedzmy dwie, trzy godziny na dzień, bo odżywiają się głównie światłem i to im wystarcza. Powiedzmy człowiek, przeciętny Kowalski będzie potrzebował od sześciu do ośmiu godzin snu, więc to zależy też od rozwoju świadomości i od tego skąd dana dusza pochodzi. Natomiast co jest ważne jeszcze dla ciała, to to, żebyśmy odpowiednio się odżywiali, czyli właściwa dieta. Jak widać na świecie jest duży problem z otyłością. W związku z tym też ma znaczenie, ile jemy, jak często jemy, co jemy.
W związku z tym, że niestety, ale jest i to GMO i ta żywność jest faszerowana różnymi dziwnymi rzeczami. W związku z tym trzeba być świadomym, żeby kupować na przykład od zaprzyjaźnionego rolnika owoce czy warzywa, czy żeby odpowiednie produkty zdobywać z ekologicznych upraw, najlepiej z własnego ogródka. Natomiast ja też osobiście w rozwoju duchowym zauważyłam, że ważne jest to, żeby nie jeść mięsa. Ja nie lubię tego określenia „mięsa”, bo to jest takie bezosobowe, ponieważ uważam, że nie powinniśmy mordować innych istot tylko dlatego, żebyśmy mieli pełny brzuszek, skoro jesteśmy istotami, które się rozwijają. Jesteśmy ludźmi.
[01:54:26] - Przede wszystkim jemy też ciało innej istoty, prawda? Ja też jestem tego przeciwnikiem i zauważyłem w swoich badaniach, oczywiście w swoich doświadczeniach eksploracyjnych poza ciałem, że właśnie ograniczenie ilości jedzenia mięsa innych istot bardzo poprawia nam przede wszystkim perystaltykę jelit. To jest jedna sprawa, ale przede wszystkim rozjaśnia nasz umysł.
[01:54:55] - Tak, stajemy się bardziej empatyczni. Ja pochodzę z rodziny, gdzie jadło się mięso. Więc jak wyszłam z domu, czyli miałam wtedy koło 20 lat, bo poszłam na studia, przestałam jeść mięso dlatego, że nigdy mi to nie odpowiadało. Zainspirowała mnie pewna buddystka, która trafiła się na mojej drodze. Ona właśnie powiedziała, że ona nie je mięsa. Ja mówię: „dlaczego?”. „No bo właśnie w buddyzmie jest tak, że się nie je mięsa”. Chociaż to też zależy od odłamu, ale akurat jej odłam tak miał. I ona mnie zainspirowała, żeby właśnie przestać jeść zwierzątka, bo mi się wydaje, że większość ludzi byłoby wegetarianami, gdyby musieli wziąć do rączki nóż i zamordować to zwierzę, które jedzą. Ale że idą do rzeźnika i rzeźnik robi to za nich, to jest to łatwiejsze.
Łatwiej jest kupić coś, co już jest zamordowane i w pewnym sensie odhumanizować to mięso, bo to jest takie bezosobowe. Łatwiej jest zabić coś, co nie ma uczuć, nie prosi.
[01:55:47] - Ja pamiętam ze swojego doświadczenia, kiedy jeszcze nie miałem siwych włosów, miałem partnerkę, która właśnie była wegetarianką. W tamtym okresie oczywiście tego nie rozumiałem jeszcze tak za bardzo. Natomiast rzeczywiście, kiedy sam przestałem jeść mięso, na nowo eksplorować te wszystkie światy, zobaczyłem ogromną różnicę w funkcjonowaniu mojego organizmu. Także jest to na pewno bardzo dobry sposób na to, żeby też poprawić Funkcjonowanie naszego ciała.
[01:56:21] - Ja powiem szczerze też, ponieważ jestem wrażliwa na zapachy, zauważyłam, że osoby, które jedzą mięso zupełnie inaczej pachną. Ja to już od samego dzień dobry wiem, czy ktoś je mięso, czy nie, bo wyostrzył mi się zmysł zapachu i ludzie jedzący mięso po prostu pachną trochę trupio. Bo taka jest prawda. Patrząc już nawet na poziomie duchowym, to oni są cmentarzem dla wielu zwierząt, dla ich emocji, czego one przeżywały podczas zabijania. To wszystko w nich jest ta agresja, złość.
[01:56:49] - Przede wszystkim hormonu stresu, który pojawia się w organizmach.
[01:56:53] - Adrenalina.
[01:56:54] - Dokładnie.
[01:56:56] - Zabijanych zwierząt. One też czują, że będą za chwilę zabijane, więc to nie jest tak, że one nie są świadome. W związku z tym dużo pracując ze zwierzętami, doskonale czuję je, rozumiem wewnątrz. Poza tym bardzo dużo osób po prostu same kiedyś było zwierzętami, więc ciężko się zabija siebie albo swojego byłego wujka, albo ciocię. W związku z tym mając tą świadomość reinkarnacji jest to trudniejsze, żeby mordować zwierzęta. Dlatego nie polecam zabijania innych istot i uważam, że na drodze rozwoju, jeśli człowiek chce dojść do zdrowia, powinien zrezygnować z mięsa. Niektórzy potrzebują trochę czasu, żeby się ich organizm zmienił. Często się trochę mogą gorzej czuć, jak przechodzą na dietę roślinną, bo uwalniają się z nich toksyny. Dlatego, że zwierzęta też są waszerowane hormonami wzrostu, sterydami, antybiotykami i w ogóle różnymi rzeczami. Ja nie chcę wspierać tego systemu, który w bestialskich warunkach morduje te zwierzęta, powoduje, że jest jakiś transport dokądś.
Dlatego jest mi też trudno, jak przychodzi osoba, która je mięso, bo to jest cięższe energetycznie, nie jest taka subtelna, ciężko też pachnie dla mnie. Poza tym kłopot jest taki, że te dusze wpływają w tej osobie, więc też trzeba je odprowadzić. Więc tam jest taki gulasz, wtedy przychodzi złożony z różnych zabitych wcześniej istot. Dlatego nie polecam tej drogi.
[01:58:21] - Mamy to, co jemy.
[01:58:23] - Jesteśmy tym, co jemy. W związku z tym moim zdaniem powinniśmy się ograniczać do roślin. Potem pewnie zaraz zaatakują mnie zwolennicy mięsa i powiedzą: „Rośliny też czują”. Owszem, to prawda. Ja też pracuję z roślinami. Uważam, że na tym etapie swojego rozwoju nie jestem jeszcze w stanie być breatharianką, ale to nie oznacza, że bym tego nie chciała, bo uważam, że to jest element rozwoju. Na danym etapie możemy zrezygnować. Najpierw rezygnujemy z mięsa, potem rezygnujemy z roślin. To też zależy jak bardzo kosmiczne pochodzenie jest duszy, bo istoty, których dusze są bardziej z kosmosu, mogą się odżywiać światłem. Nie potrzebują materialnych pokarmów.
[01:59:05] - Mówisz tutaj o pranicznym odżywianiu się, breatharianie.
[01:59:09] - Tak.
[01:59:10] - Tak, ja też mogę potwierdzić, bo rzeczywiście kiedy pracuję z energiami i kiedy, że tak powiem, doładowuję się energiami, to występuje u mnie takie zjawisko, że przez dwa, trzy dni ja właściwie nic nie jem.
[01:59:22] - Ja mam podobnie. Właściwie nie muszę jeść, jeśli robię dużo zabiegów energetycznych, bo odżywiam się głównie światłem, wtedy miłością.
[01:59:30] - Coś w tym naprawdę jest. To nie są jakieś wymysły chorych ludzi. Rzeczywiście takie coś jest. Ja to potwierdzam, ty to potwierdzasz. Pewnie jeszcze wiele, wiele osób potwierdzi, ale zawsze się znajdą krytykanci. Także tym to się nie ma nawet co Asiu przyjmować.
[01:59:44] - Znaczy powiem tak: spotkałam w swoim życiu paru breatharian, ponieważ ich zdolność fascynowała mnie z punktu widzenia medycyny. Jak ciało może istnieć bez pożywienia? Wiem, że jest to możliwe, tylko że bardzo często na rynku jest bardzo dużo szkoleń, gdzie się oferuje breatharianizm za 2000 złotych albo euro. Już nie pamiętam. Strasznie drogie kursy. Co uważam za trochę bez sensu. Bo to jest rzeczywiście bardzo duża zmiana. Proces breathariański na tyle, na ile widziałam to w wizji, jak pokazywał mi kolega właśnie breatharianin, jest też związany z przebyciem śmierci, dlatego, że staje się człowiek trochę na zasadzie połowy bycia duchem. Dlatego, że ciało fizyczne potrzebuje jedzenia, a duch już nie. W związku z tym jest to dość trudny proces.
Wymaga też pokonania lęków przed niejedzeniem, przekonania rodziny, że nie umrzemy. To też jest kolejny problem. W związku z tym jest bardzo dużo wyzwań dla osób, które chcą pójść tą drogą. Natomiast bardzo trudno też znaleźć kogoś, kto zrobi to dobrze. Kto pomoże w procesie. Źle przeprowadzony proces powoduje, że wpadamy rzeczywiście w anoreksję i możemy umrzeć. Dlatego znalezienie kogoś, kto to dobrze zrobi, jest trudne. Na moment dzisiejszy nie znam takiej osoby jeszcze. Natomiast może kiedyś się trafi na mojej drodze. Takie mam życzenie.
Natomiast wracając do duchowości. I co zrobić, żeby żyć długowiecznie? Breatharianizm też przedłuża życie dlatego, że najwięcej energii tracimy na transformację pożywienia w energię, która jest nam potrzebna do życia. Jeżeli nie jemy, to wtedy też tej energii jest nam więcej, bo w procesie trawienia nie jest ona zużywana, może tak powiem. Bo kiedy człowiek umiera, najpierw wysiadają mu organy typu nerki, typu jelita, bo one wymagają najwięcej energii do życia, istnienia.
[02:01:35] - Przede wszystkim kiedy nerki wysiadają, to właściwie zaczyna się już proces umierania.
[02:01:42] - Tak, bo nie ma detoksykacji, że tak powiem, tych toksyn, więc jest to dosyć trudny proces. Natomiast jest wiele dróg, żeby tą długowieczność osiągnąć. Breatharianizm jest jedną z nich, ale też po prostu dbanie o to ciało. Bo możemy żyć 100 i 150 lat i więcej. To po prostu zależy, bo każdy ma, jak ja to określam swoją datę ważności i długowieczności. Co jeszcze? Wracając do tych kluczy, o których mówiłam, czyli do tych wymiarów, o które musimy zadbać. Czyli mieliśmy sen, mieliśmy jedzenie. Też postawa ciała dużo mówi. Bo jeżeli ludzie są przygnębieni, ciągle skuleni, to też złą postawą można sobie zniszczyć kręgosłup.
Te wady postawy u dzieci, tornistry, które muszą dźwigać, też je gdzieś tam niszczy. Więc ergonomia pracy, czy jak dużo czasu spędzamy na komputerze na przykład, czy mamy tarcze odpromiennicze. Bo też jest ważne, żeby ten sprzęt, który mamy nowoczesny, nam nie robił krzywdy. Dlatego trzeba stosować odpromienniki. Dbać też o odpowiednią ilość ruchu. Tylko że mamy siedzący tryb życia w większości przypadków, więc codziennie trzeba się ruszać. Powinno się chodzić, biegać, uprawiać jakiś sport. Tylko nie wyczynowo, bo to też niszczy. Ruch jest ogromnie ważny. Można zastąpić bardzo dużo leków ruchem, ćwiczeniami.
Na przykład dlatego ćwiczą ludzie tai chi czy qigong, czy dowolną rzecz, joga. Po prostu jakakolwiek forma poruszania się, najlepiej na łonie natury, tak jak mówiłeś, na boso, bo to świetnie uziemia też, odprowadza. Dlaczego zwierzęta leżą na ziemi? Dlatego, że one się leczą przez wibrację ziemską. Dlatego nie ma tak, jak się dzieci straszy, że nie leż na ziemi, bo dostaniesz gripka. To nieprawda właśnie.
[02:03:27] - Przepraszam, że ci wejdę Asiu w słowo. Bodajże chyba na konwencie, 11. Konwencie Wiedzy Alternatywnej, nie wiem, czy to ty mówiłaś, czy ktoś powiedział na którymś wykładzie właśnie, że kobiety nie powinny chodzić w spodniach na przykład, bo kobiety są istotami zasilającymi energię od spodu, czyli od ziemi. Natomiast mężczyźni są właśnie istotami zasilającymi energię od góry.
[02:03:52] - Z nieba. Tak, naturalny przepływ energii jest taki, że rzeczywiście kobiecie jest łatwiej czerpać energię ziemską, bo ona też rodzi dziecko, tworzy fizyczne ciało dla tego dziecka. Stąd jest kobietom łatwiej korzystać z energii ziemi. Mężczyznom łatwiej jest korzystać z energii nieba, czyli ładują się energią z czakry korony, a kobiety bardziej od czakry podstawy. Natomiast można to zrobić, czego też uczę na kursach, żeby korzystać i z energii nieba, i ziemi. I wtedy następuje zsynchronizowanie pierwiastków męskiego i żeńskiego w każdej istocie. Bo powiedzmy, dla mojej filozofii kobieta ma w sobie męskość i kobiecość, i mężczyzna też ma swoją kobiecość i męskość. Bo też na poziomach duchowych raz jesteśmy kobietą, raz mężczyzną, więc to się ciągle zmienia. To jest kwestia też umiejętności zrównoważenia tych dwóch pierwiastków. To, co mówisz, ja też chodzę w spódnicach od jakiegoś czasu.
Nie zawsze. Kiedyś nosiłam bardziej męskie ubiory, w sensie spodnie, bo taka była moda. Natomiast zauważyłam, że mi się bardzo wszystko uregulowało i cykl mi się uregulował i lepiej się czuję od momentu, kiedy chodzę w spódnicach, więc polecam to kobietom.
[02:04:56] - Także co, kobiety noście spódniczki.
[02:05:00] - Tak, taką mam prośbę. I też kolory. To już i do mężczyzn, i do kobiet mam taką prośbę, żeby patrzyli i patrzyły na kolory, które ubierają. Ponieważ to, co jest ważne, to to, żeby ubierać się względem swojego nastroju. Na przykład czerwony będzie pobudzał, kolor na przykład zielony będzie uspokajał. W związku z tym warto przyjrzeć się właśnie rzeczom związanym z koloroterapią i na przykład nie nosić czarnych strojów ciągle, jak ma się ciężką depresję, bo to jeszcze dobije tą osobę. Więc to też ma znaczenie, kolory.
[02:05:40] - Ja mogę powiedzieć jedną rzecz, na przykład ja u siebie w Polsce mam w mieszkaniu każdą ścianę pomalowaną innym kolorem. Chodzi o to, że w momencie, kiedy jaki mam nastrój, to się po prostu patrzę na dany kolor i to poprawia mi, że tak powiem, moje funkcjonowanie w danym momencie. Także to też jest fajny tips. Ludzie malujcie ściany na różne kolory.
[02:06:04] - Tu się zgadzam. Trzeba się doładować tym kolorem, który nam pasuje w danym momencie. Więc jak najbardziej. To jeśli chodzi o wymiar taki cielesny. Mamy też wymiar związany z genetyką. Czyli tutaj mówiliśmy wcześniej o seksualności, o tym, żeby wybierać odpowiednią osobę, z którą chcemy spędzić życie, bo relacje, które tworzymy, czyli powiedzmy ta druga czakra, też mają znaczenie. Jakie tworzymy przyjaźnie, jakich mamy przyjaciół, bo stajemy się tymi osobami, z którymi spędzamy najwięcej czasu, bo następuje między nami ciągła wymiana energetyczna. To może być wymiana słów, myśli, emocji, koncepcji. Więc to takie ważne, żebyśmy unikali osób, które źle na nas wpływają, czyli są toksyczne. Generalnie uważam, że ludzie są dobrzy z natury, natomiast są tacy ludzie, którzy mają bardzo dużo warstw traumy na sobie, jak ja to określam.
Więc nie zawsze każdy ma tą możliwość, żeby tej osobie pomóc, żeby ona wyszła z tego swojego ukrycia. Musi się przebić przez dużą ilość trudności. W związku z tym nie każdy świat z każdym jest kompatybilny, jak ja to określam i nie każdy się z każdym dogada. W związku z tym czasami łatwiej jest po prostu postawić barierę i odejść z jakiejś relacji, niż się męczyć. Dlatego to takie ważne, żeby nauczyć się tworzyć pozytywne relacje, w ogóle kreować relacje. Szczególnie teraz w świecie tabloidów, gdzie ludzie częściej się komunikują przez Facebooka, niż idą ze sobą na kawę. W związku z tym to jest takie ważne, żeby tworzyć te relacje, pełne relacje, jak ja to określam, czyli żeby właśnie mieć wspólne wspomnienia, wspólne przeżycia, jakieś wakacje, nie wiem, cokolwiek, żeby tworzyć prawdziwe przeżycia, a nie tylko te wirtualne.
[02:07:49] - Dokładnie.
[02:07:50] - Dlatego to takie ważne. Co jeszcze? Wymiar genetyczny też jest ważny, czyli żebyśmy poznali swoje drzewo genealogiczne. Czyli tutaj mówię o duchach przodków, o naszych rodzicach, o naszych dziadkach, o naszych dawnych przodkach. Dlatego, że często ludzie utykają w czymś takim, że są bardzo pomocni, bardzo dużo dają z siebie, ale obcym, a na swoich to nigdy nie ma czasu albo nie wiem, rodziców, dziadków na przykład. Dzisiaj nie mam czasu dla ciebie. Dobrze, jeżeli nie masz dla mnie czasu dzisiaj, jutro, zawsze, to pytanie, czy jest to relacja? Bo jeżeli rodzice siedzą tylko w pracy, a nie mają czasu, żeby podarować ten czas swojemu dziecku, to potem ono nie będzie umiało podarować tego czasu drugiej osobie czy stworzyć szczęśliwej relacji partnerskiej, czy szczęśliwej rodziny, bo za wzorca ma to, że ludzi bliskich ciągle nie ma.
[02:08:42] - A system zrobi z tego dziecka już to, co chce i mamy później, jak mamy.
[02:08:49] - Dlatego mój model rodziny, którą uważam za właściwy, jest wtedy, kiedy zarówno mama, jak i tata pracują, bo oboje przynoszą dochody, ale też zarówno mama, jak i tata opiekują się dzieckiem. W związku z tym, bo tylko pewne cechy może podarować mężczyzna dziecku i dlatego on powinien spędzać z tym dzieckiem bardzo dużo czasu. Podobnie matka. Ona też powinna spędzać bardzo dużo czasu z tym dzieckiem. Im więcej tego czasu, tym lepiej. Więc dobrze jest się zamieniać. Trochę się pracuje, trochę się jest z dzieckiem i wtedy jest w tym równowaga. Dlatego to takie ważne, żeby kultywować świadome rodzicielstwo bliskości, bo wtedy rzeczywiście można dać dziecku właściwy wzorzec. Tym bardziej że teraz dużo jest trudnych wzorców. Jest dużo rozwodów, dużo jest kobiet samotnie wychowujących dzieci albo odwrotnie mężczyzn samotnie wychowujących dzieci, bo to może być i w tą stronę, i w tamtą.
Stąd to takie ważne, żeby dobrze się poznać, zanim chcemy z kimś założyć rodzinę. I czy rzeczywiście jest to ta osoba, z którą chcemy spędzić resztę życia. Dlatego moim zdaniem powinien być taki rytuał, że chociaż raz w tygodniu spotykają się razem, idą na spacer, do kina, najlepiej, jakby jedli wspólne posiłki, żeby poznawać świat swoich rodziców, dzieci, dziadków, pradziadków. Poznać historie, które są, żeby mieć czas dla tych najbliższych osób. Czy to będzie siostra, czy brat, czy partnerka, bo tylko tak możemy się tak naprawdę poznać. I ta więź jest coraz bliższa i głębsza.
[02:10:28] - Dokładnie.
[02:10:28] - To niby takie proste rzeczy, ale dużo osób po prostu zapomina.
[02:10:31] - Dokładnie. Przepraszam, że ci przerwę. Pamiętam jeszcze swojego dziadka, który przez dwadzieścia kilka lat niestety był osobą niedowidzącą, ale też oczywiście później z czasem się dowiedziałem, ja to też sczaiłem, że przez te lata, które nie widział, on w pewnym sensie też eksplorował te światy zewnętrzne. Ale to już jest inna trochę historia. Natomiast ważny jest właśnie ten kontakt, żeby mieć kontakt, a przede wszystkim z ludźmi starszymi, bo ludzie starsi są jeszcze tacy bardziej analogowi. Oni mają tą wiedzę przekazywaną z ust do ust. Ja dokładnie pamiętam i nikt mi nie powie, jaka była historia nasza w trakcie pierwszej czy drugiej wojny światowej, choćby nawet z tego względu, że pamiętam doskonale opowieści mojego dziadka, a spędzałem z nim naprawdę dużo czasu. Kiedy zdałem sobie sprawę, mając 18, 19, 20 lat, przychodząc do niego, wystarczyło, że usiadłem na fotelu. On mnie złapał za rękę, wiedział już, kim jestem i potrafiłem siedzieć godzinami i słuchać tego. Dlatego dzisiejsze książki czy te zakłamania, to wszystko, co jest w całych mediach, nie za bardzo mnie ruszają.
Wiem, że system będzie robił, żeby mnie przekabacić i tak dalej, ale chodzi o to, żeby przede wszystkim ze starszymi ludźmi rozmawiać i dowiadywać się, jak to tak naprawdę było. Czyli kontakt z innym człowiekiem.
[02:11:52] - Ostatnio też czytałam na Facebooku bardzo ciekawy projekt, to znaczy dom dziecka był połączony z domem dla starców i uważam, że to jest piękne, bo dzieci mają bardzo dużo energii, osoby starsze już trochę mniej i wtedy mogły się te osoby powymieniać. Osoby starsze, czyli tak zwana starszyzna, jak to mówią Indianie, mogły pokazać doświadczenie swoje życiowe tym dzieciom, a dzieci mogły dać tą właśnie dziecięcą radość, spontaniczność, miłość, ciepło. Więc uważam, że to są bardzo ważne projekty, żeby wspierać tą rodzinę tak naprawdę.
[02:12:23] - Dokładnie.
[02:12:24] - Co jest też ważne w relacjach, to jest to, żeby kończyć pewne relacje i zaczynać nowe. Mówię tu o partnerskich. Jeżeli na przykład ludzie nie mają dokończonych spraw z byłym partnerem czy byłą partnerką i na przykład wracają do nich albo coś tam, to uważam, że to jest niewłaściwe, bo niszczą sobie możliwość stworzenia nowego związku. Dobrze jest, jeśli po rozstaniu ludzie pozostają w relacji przyjacielskiej, ale ważne jest, żeby to emocjonalnie zamknąć, uczuciowo, zrobić takie oczyszczanie. Ja to nazywam odcinaniem duchowym, bo chodzi o to, żeby podziękować za lekcję.
[02:12:59] - Jest takie powiedzenie, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. I to jest właśnie słuszne. To jest to, co właśnie teraz, w tym momencie mówisz.
[02:13:06] - To wszystko płynie. Ci ludzie i tak się zmieniają. My się zmieniamy. Jesteśmy bogatsi o nowe doświadczenia i zawsze ktoś pojawia się po coś w naszym życiu. Jeżeli zrobił coś trudnego i to trzeba przepraczyć.
[02:13:19] - Każdy odgrywa swoją własną rolę.
[02:13:24] - I lekcja. Dlatego to takie ważne, żeby zrobić te porządki. Stąd polecam też właśnie metodę Hellingera. Tylko też trzeba znaleźć dobrą osobę, która to robi. Czyli żeby zobaczyć dynamikę, co tam się dzieje. Też ważne są traumy, że dziedziczymy traumy po naszych przodkach. Często relacje to jest taki, jakby to powiedzieć, pewnego rodzaju teatr podświadomości. Czyli na przykład często przyciągamy ludzi, którzy mają podobne wzorce albo dokładnie przeciwne. I teraz często wybieramy partnerów tych, którzy mają taką cechę, której my nie mamy albo odwrotnie. W związku z tym trzeba dokładnie poznać, jakie nierównowagi istnieją w rodzie, żeby wiedzieć, jak sobie pomóc, żeby partner, którego przyciągniemy, czy partnerka byli dla nas stworzeni.
W sensie, żebyśmy się mogli położyć na wszystkich aspektach. Żeby to był aspekt przede wszystkim duchowy, karmiczny, emocjonalny, umysłowy, seksualny, bo wszystkie one są ważne. I chodzi o to, żeby poczuć tą jedność na wszystkich poziomach, bo zauważyłam, że jeżeli jedna rzecz zabiera nas z relacji, to może czasami warto jej posłuchać. Może to jest właśnie taka osoba czy taka myśl, która mówi, że to nie jest to, prawda? Więc też fajne są etapy relacji, bo najpierw każdy chce być najpiękniejszy, najlepszy, najukochańszy. Czyli pokazujemy to, co w nas najpiękniejsze. Potem jest etap, kiedy wchodzi podświadomość i to, co w nas najtrudniejsze, a potem jest równowaga pomiędzy tymi skrajnościami. Czyli albo decydujemy, że jesteśmy razem, pomimo tego, że znamy się z dobrych i ze złych stron, albo nie. Dlatego warto jest mieć tego świadomość, że tych etapów rozwoju relacji jest dużo i trzeba też je wszystkie doświadczyć.
[02:15:16] - No dobrze, Asiu, to co jeszcze o tej duchowości w medycynie holistycznej coś jeszcze byś chciała powiedzieć? Czy przechodzimy już do ostatnich punktów? To proszę bardzo.
[02:15:25] - Jeśli mogę jeszcze kilka zdań, to będę już powoli kończyć właśnie ten temat duchowości w medycynie. Czyli mówimy o kluczu dotyczącym fizyczności, o kluczu dotyczącym rzeczy związanych z genetyką. Chciałam chwilkę powiedzieć o emocjach i o energetyce, że ważne jest to, czy nie mamy pretensji do osób, z którymi jesteśmy. Czy to będzie mama, czy tata, czy rodzina, czy to będzie partner. Dlatego, że podświadomie pretensje, które mamy do tych osób powodują konflikty. Czyli na przykład, jeżeli mamy w sercu złość na kogoś, ale jej nie wyrazimy, to na poziomie podświadomym i tak zabijemy tą osobę tymi myślami. W związku z tym trzeba sobie wyjaśnić: „Słuchaj, to lubię w tej relacji, tego nie lubię, to mnie boli, to mnie cieszy” i wtedy tej osobie drugiej łatwiej jest się zmienić. Natomiast jeśli tego nie powiemy, to mamy taką podświadomą wojnę trochę w relacjach. Stąd wszystkie konflikty. Dlatego ja staram się też zamieniać konflikty w coś dobrego, czyli uczyć się tego, co się powinno robić, a czego nie w relacji, ale też zamieniać to w bliskość.
Bo gdyby ludzie dawali sobie więcej ciepła, miłości, dotyku, masażu, zrozumienia dwóch różnych światów, bo to zawsze są dwa odrębne kosmosy, które szukają połączenia, to się wydaje, że świat byłby po prostu piękniejszym miejscem. Bo ludzie próbowaliby się po prostu odkryć, zobaczyć, kim są w głębi swojej istoty.
[02:16:55] - Asiu, ja tutaj dopowiem do tych emocji, co powiedziałaś. Przede wszystkim jedna sprawa. Ja też mogę tutaj podać swój przykład. Wiadomo, każdy w życiu ma różne związki i tak dalej. Ja pamiętam jeden z moich związków, gdzie rzeczywiście była to kobieta z rodziny patologicznej. Jakby nie patrzeć, ponieważ będąc młodym człowiekiem, spotykało się z różnymi kobietami. Ja mówię o sobie, czyli o mężczyźnie. I w pewnym momencie też przechodził taki moment, gdzie człowiek miał dość po prostu już na piękne lale i tak dalej. No i postanowił, że chciałby coś innego spotkać. No i jak na życzenie taka osoba się znalazła, prawda?
Nie będę tu oczywiście mówił kto, co, jak, bo to są prywatne sprawy, ale chodzi o sam przykład. I wszystko ładnie, pięknie było do pewnego momentu. Do pewnego momentu, kiedy zaczęło się to wszystko psuć i w momencie, kiedy się to zaczęło psuć, były pewne żale i tak dalej. I to jest to, co powiedziałaś wcześniej o tych emocjach, że jest pewien etap w życiu, który jest nam do czegoś pomocny. To jest dla nas nauka i lekcja. Kiedy my tą lekcję weźmiemy, nauczymy się, to po prostu zamykamy ten temat i idziemy dalej. Nie ma co gromadzić tych emocji w sobie, w organizmie, bo to prędzej czy później będzie skupiskiem chorób. W męskiej części nie wiem, jak jest w kobiecej, ale w męskiej części najczęściej to się przejawia pod prawym żebrem. To jest takie jakby centrum informacyjne, emocjonalne całego naszego organizmu i to jest taka łączność duchowa z organizmem. I z mojego doświadczenia już mogę powiedzieć, że nie ma sensu tego kumulować, gromadzić.
Lepiej się spotkać z tą osobą, wyjaśnić sobie pewne sprawy, rozejść się i tak dalej. I tak jak powiedziałem wcześniej, nie wchodzić w tą samą rzekę dwa razy, tylko po prostu wyciągnąć z tego lekcję, pożegnać się na normalnej stopie i iść sobie dalej. Każdy w naszym życiu pojawia się po to, żeby nam dać w pewnym sensie taką lekcję, nakierunkować nas. Jeżeli my nie słuchamy duszy, to dusza nam podsunie inną istotę, żebyśmy do pewnego etapu doszli, prawda? Takie moje podsumowanie tego, co powiedziałaś.
[02:19:00] - Jak najbardziej. Tak jak mówisz, że często na naszej drodze pojawiają się dusze, które mają nam pokazać nasze programy z podświadomości i one są dokładnie tym, czego potrzebujemy. Dlatego też kwestia nauczenia się potem granic. Kogo wpuszczamy do swojego domu, że tak powiem, życia, przyjaźni czy właśnie czegoś więcej, a kogo nie. Więc relacje są chyba najszybszą metodą na rozwój duchowy. I fajnie, jeżeli są szczęśliwe, bo wtedy, jeśli trafisz na taką relację typu właśnie bliźniak czy płomień, to jest po prostu-
[02:19:33] - Ciekawa sprawa, bo ja mówię teraz też na przykład powiedziałem o swojej perspektywie, ale też trzeba zrozumieć drugą perspektywę, że być może ja też byłem potrzebny tej drugiej istocie na jego drodze, żeby ona pewne rzeczy, procesy w sobie przerobiła. Dziś już wiem, że jest zupełnie inaczej, bo ta osoba, z którą nie jestem już od wielu lat, rozeszliśmy się, jak się rozeszliśmy, nie będę o tym mówił. Natomiast dzisiaj ta osoba jest bardziej ułożona, ma dziecko i tak dalej. W momencie, kiedy poznaliśmy się, byliśmy i tak dalej, to była patologia. To były i narkotyki, alkoholizm, ojciec alkoholik, matka alkoholiczka i tak dalej. Dzisiaj ta osoba zupełnie inaczej już funkcjonuje. Także z jednej strony ta osoba była wsparciem dla mnie, bo ja też potrzebowałem takiej transformacji w sobie, żeby troszkę zacząć inaczej myśleć. Ale z drugiej strony ja wiem, że ten związek i jeszcze związki, które były po mnie, pomogły tej osobie dojść po prostu do tego tym, kim dzisiaj jest.
[02:20:34] - Fajnej też kwestii dotknąłeś, że nie można ludzi oceniać tak do końca po tym, z jakiego domu pochodzą, bo mogą pochodzić z jakiejś, jak my to nazywamy, patologii. Chociaż ja uważam, że to my wybieramy, jak trudną mamy rodzinę, w której się rodzimy, bo tylko właśnie te osoby, które mają trudne bardzo domy, jak ja to określam, mogą nauczyć się wrażliwości albo mogą iść tą samą drogą. Mają zawsze wybór: albo robią tak samo jak rodzice i wchodzimy w te same destrukcyjne wzorce, albo robią dokładnie odwrotnie. I tu właśnie pokazujesz jako przykład używki. Natomiast to jest ważne też, żeby zaakceptować, że mama nie była idealna, ojciec nie był idealny, że mieli takie i takie wady. I czerpać z tego moc i siłę wsparcia od tych ludzi. Nawet jeśli się nie odzywają, nie ma tych relacji, to zaakceptowanie tych części siebie, które nie są idealne, to jest bardzo duża moc. Tego też właśnie uczę. Jeżeli ludzie mają takie trudne domy, jak ja to określam, pokazuję im, że to jest ich też wielką siłą, bo tak jak mówiłam, że ktoś ma życie usłane różami, to on się nie rozwija, bo nie ma motywacji. Tak to określam.
Powiem szczerze, że najpiękniejsze osoby, które znam, przeżyły w życiu piekło. Nazwijmy tak w cudzysłowiu. Miały bardzo dużo wyzwań albo przeżyły jakąś ciężką chorobę, albo utraciły kogoś bliskiego, albo właśnie miały bardzo ciężki dom. Wyszły z tego, czyli poznały drogę wyjścia z tej ciemności ku światłu i są teraz niesamowicie mądre przez te właśnie trudne doświadczenia i traumy. Więc ja nie skreślam ludzi tylko przez to, że mają jakieś trudne rzeczy w życiu czy zdarzenia. Nie uważam, że to ma znaczenie, jakie masz wykształcenie, skąd pochodzisz.
[02:22:06] - Oczywiście.
[02:22:08] - To nie ma znaczenia. Liczy się rdzeń. Liczy się to, kim jesteś w istocie, jaka jest twoja dusza, po co tu przyszedłeś na ziemię, czy masz dobre serce i czy kierujesz się miłością, a nie apatią w tym życiu, pomimo trudności, które ono kreuje. No bo kreuje ich dużo. Ja uważam, że ziemia to jest takie miejsce, gdzie można się dużo fajnych rzeczy nauczyć.
[02:22:27] - Bardzo się cieszę, że nadajemy na takich samych falach.
[02:22:31] - No dziecko właśnie ze szpitala onkologicznego, w którym miałam kiedyś praktyki, które mi powiedziało, że Ziemia to jest taka planeta, gdzie w jednym miejscu jest niebo i piekło i że to od nas zależy, co wybieramy, co kreujemy. Bo możemy wykreować piekło dla drugiej osoby w relacji albo możemy wykreować niebo. Możemy patrzeć na tą osobę przez pryzmat tego, że jest dla nas boską istotą. Jest przepiękna. Że to będzie boski mężczyzna, że to będzie boska kobieta. Jeżeli patrzymy na kogoś w ten sposób, to ta osoba inaczej się będzie zachowywać, niż jeżeli będziemy jej wytykać, że nie umiesz tego. Jesteś taki, jesteś beznadziejny, jesteś to, jesteś tamto i to jest taki właśnie przytup, że jestem lepszy, bo mam coś tam.
[02:23:10] - Dokładnie, ale wiesz, tutaj może nie wchodźmy głębiej w te tematy, bo to byśmy musieli naprawdę jeszcze pewnie z pięć godzin albo sześć godzin prowadzić audycję.
[02:23:18] - Podsumowuję w takim razie.
[02:23:21] - Tak. Asia, ja bym przeprosił jeszcze. Jeżeli masz coś do dodania, to proszę i przejdźmy może już do jakichś takich materiałów, które byś poleciła. Książki czy też kanały jakieś. Oczywiście te wszystkie informacje tutaj później podlinkujemy i też przede wszystkim twoją stronę i tak dalej, ale jeszcze na koniec też proszę, żebyś się zareklamowała również, gdzie cię można znaleźć i tak dalej.
[02:23:45] - Może jeszcze dokończę odnośnie myśli jedno zdanie, że to jest takie ważne, o czym myślimy, żeby mieć tak zwaną dietę myślową, jak to określam. Czyli jeżeli powiem coś złego na temat jakiejś osoby, to trzeba byłoby to odwrócić czy odczynić. Czy jak ja powiem, że jestem zła na kogoś, to staram się posłać dobre myśli w to miejsce pomimo wszystko, żeby nie zabijać nikogo swoimi myślami. Dlatego, że moc umysłu jest ważna. Im bardziej się rozwijamy, tym te myśli szybciej się materializują. Stąd takie ważne, żeby materializować dobre rzeczy, bo przyciągamy to, kim jesteśmy w sobie, czym świecimy. Mówiliśmy, tak jak mówię, podsumowując, czyli ta duchowość jako droga do rozwoju i do długowieczności jest wtedy, kiedy dbamy o swoje ciało, kiedy dbamy o swoje emocje, kiedy znamy swoje światopoglądy, wiemy, co mamy w umyśle, dbamy o to, o czym myślimy i gdy znamy siebie, swój ród, swoje korzenie. Kiedy wiemy też to, jaką mamy duchowość, bo to jest tak zwana tożsamość duchowa. Czyli nie wiem, czy jest nam bliższa droga katolicka, czy to będzie droga buddyjska, czy to będzie droga szamańska. Musimy gdzieś znaleźć swoje korzenie, to, co jest nam najbliższe i wybrać.
Może być kilka dróg. Może ktoś stworzyć sobie swoją własną drogę do rozwoju boskości też jest w porządku. Tylko żeby wiedzieć właśnie kim jesteś.
[02:25:11] - Wszystkie chwyty dozwolone.
[02:25:14] - Tak. A ja z kolei powtarzam za Mahatma Gandhim, że jest tyle religii, ile ludzi na świecie i że każdy ma swoją drogę do Boga. Więc to jest to, czego się trzymam, że duchowość jest takim oceanem, w którym ludzie są po prostu zanurzeni w ciągu całego swojego życia i ona się po prostu wydarza.
[02:25:32] - Ilu ludzi, tyle kosmosów.
[02:25:35] - Tak, dokładnie. I kwestia tego, żeby znaleźć swój kosmos i żeby zacząć właśnie nadawać tak, jak mówisz, na tych samych falach, tak żeby znaleźć te połączenia pomiędzy tymi różnymi planetami, z których te dusze pochodzą, bo może być ich nieskończenie dużo. I ważne jest też pokrewieństwo duchowe, że to, co czynimy innym, czynimy też sobie. I jeżeli wiemy, że to, co dajemy, do nas wróci zwielokrotnione, to też podejmujemy zupełnie inne decyzje. Jeśli pytasz o takie podsumowanie już, takie zakończenie, to można powiedzieć, że ciało jest takim powozem, w którym jedziemy przez życie, że emocje to są konie, które ten powóz ciągną, no bo napędza nas miłość, misja, to, po co tu jesteśmy właściwie, jaką mamy wizję tego życia. Mamy też umysł, czyli woźnica, czyli on też mówi, dokąd te emocje skierować, jaki projekt zrealizować, jakie marzenie zrobić. Więc to też nam dużo daje. I mamy też duszę, czyli tego pasażera, który dokładnie zna cel podróży i wie, jakie doświadczenia są nam potrzebne, żeby rozkwitnąć w całości.
[02:26:43] - Tak, bardzo pamiętam, jak pokazałeś taki rysuneczek na swoim wykładzie na Konwencie Wiedzy Alternatywnej. Bardzo mi się spodobał ten rysunek. Po audycji wrzucę go na czaty, bo zrobiłem sobie zdjęcie telefonem. Umieszczę później, bo bardzo fajna wizualizacja jest z tego zrobiona. Podobało mi się to.
[02:27:04] - Tak, to jest obrazek Swarhagawity, która przedstawia połączenie tych wszystkich wymiarów, dlatego polecam. Mówiłeś, żebym powiedziała też jeszcze coś o sobie. Jeżeli podoba wam się ta audycja, chcielibyście mnie poznać na żywo, to zapraszam. Mieści się w miejscu, które nazywa się Hotel Bast, tam pracuję. Jestem fizjoterapeutą, osteopatą i trenerem rozwoju osobistego, bo zajmuję się też coachingiem. W miejscu o takiej, że tak powiem, magicznej nazwie Anielska Grota Wellness & Spa. Bo tak jak mówiłam, anioły są mi bardzo bliskie, więc jeżeli chcecie mnie znaleźć, to wpiszcie w internet www.anielskagrotaspa.pl. Tam znajdziecie całą stronę internetową. Wspomniałeś też, że wrzucisz moją pracę dyplomową, żebyście mogli poczytać o tym, co robię, czym się zajmuję.
[02:27:57] - Tak, pracę dyplomową wrzuciłem na czaty, ale później wszystkie informacje w komentarzach umieszczę, łącznie z twoją stroną. Prosiłbym cię jeszcze po audycji, żebyś mi przesłała wszystkie linki, gdzie cię można znaleźć, twoją stronę internetową i tak dalej. Dobrze, Asiu?
[02:28:12] - Dobrze. Zapraszam też do telefonów. Nie zawsze odbiorę, bo jak mam pacjentów i masuję, to nie odbieram. Ale jeżeli prześlecie mi SMS-a, to zawsze oddzwonię. Mój numer to 694 343 507. Bardzo lubię poznawać różnych ludzi, więc nie krępujcie się do mnie pisać, dzwonić, mailować, bo tak jak mówię, spróbuję znaleźć dla każdego czas, bo uważam, że ogromnie dużo się uczę od każdej osoby, która na mojej drodze się pojawia. Zapraszam do kontaktu i do odwiedzenia mnie we Wrocławiu na przykład na warsztatach rozwoju osobistego, które organizuję dla par, warsztaty bliskości dla osób, które chcą się nauczyć uzdrawiania, kurs uzdrawiania starożytnymi metodami medycyny holistycznej. Zapraszam też osoby, które mają jakichś chorych w swojej rodzinie. Wtedy nauczę ich, jak opiekować się tymi osobami. Jeżeli macie jakieś wyzwanie prozdrowotne, już patrząc tak czysto medycznie z dowolną chorobą narządów wewnętrznych, w kręgosłupie, czy one będą dotyczyć dziecka waszego czy waszych członków rodziny, to też zapraszam na pobyt w hotelu Bast.
Korzystając z okazji chciałam bardzo podziękować moim rodzicom, bo bez nich to miejsce, które stworzyliśmy wspólnie, nie byłoby możliwe. Hotel i Anielska Grota to jest naprawdę ich dzieło, bo bez nich nie byłoby to możliwe, żeby to stworzyć, bo oni remontują tą przestrzeń już ponad 25 lat. To miejsce gdzieś tam jest w moich korzeniach, bo sam hotel jest z 1901 roku, więc jest naprawdę dużo roboty. Ale mówię, bez ich wsparcia, miłości nie byłoby to możliwe, żeby was przyjąć w tym miejscu, gdzie możecie po prostu przyjechać, zanocować, zjeść dobre jedzonko i po prostu się zrelaksować w spa. Serdecznie was zapraszam, żebyście poczuli polskiej gościnności i mogli zobaczyć taki kawałek wymiaru nieba na tej ziemi w miejscu dość pięknym, uzdrowiskowym i takim sercu duchowości tak naprawdę. Bo każdy tam może być sobą i nie musi się martwić, że ktoś to jakoś oceni. W związku z tym zapraszam serdecznie do tego, żeby odkryć siebie i swoje wnętrze, te wszystkie tajemnice i skarby, które tam są, bo chętnie pomagam ludziom w najprzeróżniejszych wyzwaniach, które życie kreuje. Serdecznie zapraszam do kontaktu i do tego, żebyście patrzyli na świat tak, jakbyście byli ciągle zakochani, bo to rzeczywiście dużo zmienia perspektywę i przyciąga tylko te fajne rzeczy. Bardzo ci, Szasz, dziękuję za tą audycję, za to, że tak długo mogłam z wami być.
[02:31:07] - Ja również ci, Asiu, dziękuję. Zadam pytanie od gościa z czata. Marzena Lupy Tanko napisała: „Jest jakaś książka o ziołach i w niej są zawarte informacje, jak je przygotować, jakie schorzenia leczyć i kiedy ewentualnie je zbierać i jak je łączyć lub też nie?” Czy byś coś poleciła naszej słuchaczce?
[02:31:29] - Jeśli dobrze pamiętam tytuł, to jest „Wróćmy do ziół leczniczych” ojca Klimuszko. Generalnie Klimuszko był księdzem, który bardzo zajmował się ziołami i bardzo dużo zielarni korzysta z jego przepisów, więc wydaje mi się, że to byłoby chyba najciekawszą pozycją, jeśli chodzi o zioła, którą mogę polecić. Jeśli człowiek nie do końca wie, jak łączyć zioła, to też można się po prostu wybrać do zielarza czy do zielarni i wtedy dana osoba tą mieszankę dobierze pod konkretne potrzeby danej osoby. Bo ilość ziół, z których się ona ma składać, też ma duże znaczenie i które zioła można, które nie. W związku z tym wydaje mi się, że lepiej jest skorzystać z wiedzy kogoś, kto się troszkę na tym zna. Oczywiście można zrobić samemu, ale to też jest ważne, żeby zrobić taki dokładny wywiad z taką osobą, co tam jest w środku. Ja też z rzeczy kontrowersyjnych dość mocno jestem też za leczeniem homeopatią, ponieważ to jest medycyna informacyjna. Uważam, że warto sobie zrobić na przykład profil homeopatyczny i wtedy skorzystać z leków, które są oparte na ziołach albo na różnego rodzaju minerałach poprzez korzystanie z homeopatii. W związku z tym polecam i zioła, i homeopatię. Na pewno są to mniej inwazyjne metody leczenia i bardziej kompatybilne z naszymi organizmami niż leki farmaceutyczne, bo w ziołach są stabilizatory, które powodują, że są lepiej przyswajalne i zdrowsze.
A leki są jakby urwaną częścią jakiejś substancji, która wpływa na jedno korzystnie, a na drugie niekorzystnie. W związku z tym czasami stosowanie leków powoduje bardzo dużą ilość skutków ubocznych, dużo większą niż gdyby spróbować ziołami wyleczyć pewną rzecz. Zioła są też mniej inwazyjne, czyli nie aż tak silnie działające jak leki. Stąd czasami trzeba dłużej je stosować, żeby zadziałały. Natomiast jeśli pytanie dotyczyło książek, to mi się wydaje, że ta byłaby najciekawsza.
[02:33:42] - A jeszcze takie pytanie ode mnie: jakie byś poleciła zioła, jeżeli chodzi na przykład o poprawienie snu, ale żeby nie otępiały tak jak na przykład tabletki to robią. Chodzi mi generalnie o to, czy są jakieś takie zioła, czy masz taką wiedzę, które poprawiałyby nam pamięć snów, tego typu rzeczy, żebyśmy się dobrze wysypiali i tak dalej. Żeby nas nie otumaniały, ale żeby regulowały naszą, nie ma co ukrywać, deprawację snu, bo dzisiaj większość ludzi jednak ma tą deprawację snu.
[02:34:23] - Ja ze swoich metod, które stosuję, żeby lepiej pamiętać sny, to używam kamieni do tego szlachetnych. Czyli mam przy głowie ametyst i on powoduje, że ja lepiej pamiętam swoje sny. Takim kamieniem jest też apofilit. To jest biały kamień i on też pomaga łatwiej podróżować w światy senne czy lepiej pamiętać te sny. To bym powiedziała, jeśli chodzi o pracę z duchami kamieni. Czyli można je trzymać w ręce jak się śpi albo można je trzymać przy głowie.
[02:34:52] - A czy korzystasz może z orgonitów?
[02:34:57] - Też mam kilka orgonitów, natomiast ja lubię rzeczy, które są trochę nie do końca, jak to mówią, związane z człowiekiem, bo orgonity są robione przez ludzi. W związku z tym to, kto je robi, ma duże znaczenie. Natomiast kamienie, one są naturalne, czyli to jest inny rodzaj duszy. Jeżeli mam orgonit, to jeżeli pochodzi on super fajnie od tej dobrej osoby, to on będzie mi podwyższał wibracje. Ale jeżeli ta osoba miała różnego rodzaju trudności w życiu, to trzeba będzie go też oczyścić. W związku z tym dużo zależy od twórcy. Natomiast natura zwykle jest czysta sama w sobie. Dlatego korzystam bardziej z kamieni. Jeśli pytasz natomiast o zioła albo o aromaterapię, to olejek melisowy, jeśli chodzi o olejek aromaterapeutyczny, też będzie miał działanie lekko uspokajające i usypiające. Podobnie zresztą działa lawenda, jeśli chodzi o olejek.
A z ziół to kozłek lekarski, czyli popularna waleriana. Ona też będzie działała lekko uspokajająco, lekko usypiająco. Natomiast powiem szczerze, że ja mam najlepsze sny, kiedy nie jestem przemęczona życiem, czyli jeżeli się wyśpię, jeżeli mam odpowiednią ilość snu. Ale też wyrażenie intencji, że chcę pamiętać swój sen. Mi pomaga na przykład łapacz snów, który mam też nad łóżkiem. On sobie wisi i łapie mi te sny, żebym pamiętała je w większości. To się też ćwiczy. Jeżeli zapisujemy sny na przykład zaraz po przebudzeniu, żeby nie wpaść w ten wymiar życiowy, obudzony, to wtedy też ta pamięć się uruchamia. Na przykład mam noc, kiedy pamiętam sen.
[02:36:50] - Dokładnie. Ja jeszcze polecam albo zapisywanie snów, albo nagrywanie. My żeśmy mieli swego czasu jeszcze w Radiu Nafali, prowadziliśmy taką akcję. Ja to próbuję teraz na nowo wskrzesić. Dlatego prowadzę coś takiego jak „Dziennik Śpiocha” u mnie na dyskach, gdzie ludzie mogą po prostu wrzucać swoje sny. Ja bardzo chętnie bym takie sny puszczał w swoich audycjach. Niestety ludzie chyba boją się jednak swoje sny opisywać. Ale z drugiej strony też ja się wcale nie dziwię, bo tak naprawdę opisywanie snów, przedstawianie snów to jest przedstawianie swojej psychiki. Więc po prostu nie każdy się tym chce dzielić.
[02:37:29] - To bardzo osobiste.
[02:37:30] - Tak. Ale jeżeli ktoś czuje taką potrzebę, to ja oczywiście bardzo serdecznie zachęcam i zapraszam, bo to też jest swego rodzaju taka forma terapii. Zresztą to kiedyś stosowali, dalej stosują jeszcze niektóre plemiona szamańskie, gdzie siadają sobie wokół na przykład ogniska czy coś takiego i opowiadają sobie sny. Także to też jest pewnego rodzaju forma terapii, utrzymywania swojego umysłu na zdrowym poziomie.
[02:37:59] - Też tak uważam. Też pytam często ludzi o ich sny. To jest też element wywiadu, bo to jest kopalnia informacji. Dzieci na przykład proszę, czy mogłyby narysować coś, bo sny bywają też bardzo symboliczne i znalezienie symboliki podświadomości do każdej osoby to też jest niesamowita sztuka. W związku z tym uważam, że sny są bardzo ciekawą metodą leczenia, również w sensie nauki podróżowania po tych światach.
[02:38:27] - Ja tutaj jeszcze mogę polecić, jeżeli ktoś by chciał, bo też przede wszystkim jest problem dzisiaj w ogóle z zanieczyszczeniem organizmu od strony aluminium, plastiku i tych rzeczy. Także ja polecam tutaj, oczywiście za radą doktora Jaśkowskiego, stosowanie tak zwanego organicznego krzemu z borem do picia Silver Plus B i można takie coś kupić. To są takie butelki jednolitrowe Indexu i łączyć to na przykład z takim ziołem jak skrzyp polny. Jest to bardzo dobra mieszanka, oczyszczająca równocześnie nasz organizm z toksyn i z tego wszystkiego i również poprawiająca nasze samopoczucie.
[02:39:01] - Też bardzo dobry pomysł. Jak najbardziej.
[02:39:05] - Asiu, ja ci bardzo serdecznie dzisiaj dziękuję za udział w mojej audycji. Było mi niezmiernie miło, że przyjęłaś zaproszenie i przede wszystkim dziękuję organizatorom Konwentu Wiedzy Alternatywnej, Basi oraz Tomkowi, bo dzięki nim mogłem ciebie poznać na żywo. Także nie jesteś wymyśloną postacią. Poznaliśmy się. Mam nadzieję, że się jeszcze nie raz spotkamy na konwentach. Kiedy i tak dalej, tego nie obiecuję, bo od 10 lat próbowałem się na te konwenty dostać, tylko zawsze mi było jakoś nie po drodze z racji tego, że przebywam poza granicami. Ale myślę, że na pewno się jeszcze nie raz spotkamy. Ja ze swojej strony na pewno zawsze będę chętny jeździć na te konwenty, bo poznałem tam wiele wspaniałych osób. Asiu, dziękuję ci jeszcze raz za to, że wzięłaś udział. Życzę ci jak najwięcej sukcesów w szerzeniu tego, co robisz, co mówisz, bo dajesz to od serca, bo to czuć i tu nie ma udawania.
Obyś rozwinęła jeszcze bardziej te skrzydła i wprowadzała tą wiedzę w życie innych ludzi.
[02:40:08] - Bardzo ci jeszcze raz dziękuję za gościnę, słuchaczom za ciepłe przyjęcie, za wasze otwarte serca na to, co udało mi się przekazać. Niech każdy weźmie z tego to, co jest jego i to, co czuje i to, co z nim rezonuje, bo uważam, że do każdego trafi na zupełnie innym wymiarze. Dziękuję wam za to, również za twoje ciepło, za twoje życzenia. Tobie też życzę w takim razie, żeby spełniły się wszystkie twoje marzenia. Dziękuję wszystkim organizatorom tego radia i również konwentu, bo uważam, że takie miejsca są bardzo potrzebne, żeby ludzie o podobnych światopoglądach, pomysłach na życie, zainteresowaniach się spotykali i żeby było takie miejsce, żeby rozkwitły tutaj różnego rodzaju przyjaźnie i żeby ludzie mogli się wymieniać tym, co w ich duszy gra, bo to jest moim zdaniem bardzo ważne, bo tylko w takim relacjach możemy się rozwijać.
[02:41:18] - Super, dziękuję jeszcze raz bardzo i słuchaczy również proszę, jeżeli by tylko chcieli, żeby ta gałąź medycyny się bardziej rozwijała, o udostępnianie wszędzie, gdzie się tylko da tej audycji. Ja również ze swojej strony dołożę wszelkich starań, żeby znajdowała się wszędzie. Jeżeli tylko dam radę, to jeszcze obrobię tą audycję również na YouTube'a i wrzucę na YouTube'a już na profilu Radia Dream Time. Pozostaje mi tylko się z tobą, Asiu, pożegnać. Ja jeszcze parę słów tutaj powiem słuchaczom już po rozłączeniu się z nami. Dziękuję i zapraszam cię, kiedykolwiek byś tylko chciała udział wziąć w audycji promującej twoją medycynę, to bardzo chętnie cię zapraszam. Dziękuję bardzo.
[02:42:05] - Bardzo dziękuję. Ja również zapraszam wszystkich, żeby zobaczyli ją w praktyce.
[02:42:10] - Trzymaj się i do zobaczenia i do usłyszenia. Dziękuję.
[02:42:16] - Do usłyszenia, do zobaczenia, dobrej nocy. Dziękuję.
[02:42:20] - Pozostaje mi tylko zapiąć do końca audycję. Nie będę już powtarzał tych informacji, które udzieliłem na początku. Pamiętajcie tylko jedną rzecz, że we wtorek będzie również audycja o godzinie 11:00 czasu polskiego „Czysty kontakt z własną duszą”. Ja tam. Audycję tą poprowadzę z Marcinem i być może będzie również niewiasta. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Szczerze, Monika już do mnie napisała, tylko nie byłem w stanie jej odpisać z racji tego, że miałem na linii Joasię i nie chciałem już 15 rzeczy naraz robić. Ja wam serdecznie dziękuję za przybycie na dzisiejsze audycje. Audycja była nadawana w trzech radiach jednocześnie, więc na pewno było fajnie. Ja się z wami w takim razie żegnam.
Zapraszam was na Ambient Nights za chwilkę po audycji. I przyznam wam szczerze, że jestem troszkę zmęczony. Też mało spałem. No ale trudno. Dzisiaj sobie właściwie to odrobię. Postaram się audycję za chwilkę obrobić. Myślę, że w ciągu godziny, może dwóch godzin audycja powinna być już dostępna. Jeżeli Marek tylko udostępni ją dzisiaj. Ja dziękuję tutaj Markowi za kontrolę nad wszystkim i za wsparcie, pomoc. Polecam w takim razie Radio Paranormalium, Radio Dreamtime oraz Radio Cenzura.
Trzymajcie się, kolorowych snów, bądźcie zdrowi i do usłyszenia już we wtorek. Cześć.