[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. I kolejny piękny poniedziałek chyli się powolutku ku końcowi. Ale zanim się skończy, zaprosimy państwa już teraz, właśnie tutaj, właśnie teraz, w tym konkretnym punkcie czasu i przestrzeni na kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”, audycji na żywo o świadomości. Przy mikrofonie jak zawsze za sterami audycji Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:45] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was, kochani.
[00:48] - Zanim oddam głos panu Sławkowi, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Cała audycja jest realizowana dzisiaj na żywo. Będzie można dzwonić gdzieś tak po godzinie 21:00, ale numer telefonu do Radia Paranormalium warto już teraz sobie zapisać. Numer komórkowy, pod którym będzie można dzwonić to 530 620 493. Można także będzie dzwonić na Skype'a radio.paranormalium.pl. Oczywiście pod podanym wcześniej numerem także będziemy odbierać SMS-y, więc można również pisać. Można także pisać do nas na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i fanpage'u prowadzonym przez pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości związane z dzisiejszą audycją na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
No to z czystym sumieniem oddaję panu głos, panie Sławku.
[02:11] - Dziękuję panie Marku. Dobry wieczór, jeszcze raz przywitam się z wami. Bardzo się cieszę, jak zwykle w poniedziałek. My już mamy z panem Markiem takie obrzędy poniedziałkowo-poranne, więc ten poniedziałek i to spotkanie z wami przeżywam już od rana. I w zeszłym tygodniu mówiłem o oglądalności, o słuchalności. Pewnie być może odebraliście to jako jakieś takie moje narzekanie. Co prawda to nie było narzekanie, tylko refleksja, ale w tym tygodniu nadrobiliście to kochani z nawiązką, bo ja nie wiem, ile w tej chwili mamy komentarzy pod ostatnią audycją, ale ja już chyba się tam doliczyłem, jak dzisiaj tam zaglądałem ostatni raz, około 80. Więc wydaje mi się, że to jest nasz niewątpliwy rekord. Przynajmniej na tą chwilę. Mam nadzieję, że to będzie tak trwało, bo większość z tych wątków, większość z tych komentarzy to są naprawdę takie fajne, mądre, przemyślane, wnoszące i też, co mnie bardzo cieszy, najczęściej w temacie audycji bądź tematów poaudycyjnych.
Jeżeli drogi Sfero jesteś dzisiaj z nami, to doczekałeś się również swojego wątku pod tą audycją, więc ciebie oraz pozostałych słuchaczy oczywiście zapraszam do zapoznania się z tym materiałem. Gdybym chciał odpowiedzieć na wszystkie pytania i tematy, które tam zostały poruszone, to pewnie byśmy nie ruszyli dzisiaj z żadnym innym tematem. Więc mówię, tam są fajne wątki.
[04:19] - Ktoś nas chyba usiłuje teraz zagłuszyć.
[04:24] - To mój telefon próbuje nas zagłuszyć. Ale oczywiście nie jest najprawdopodobniej w temacie audycji, więc go nie będę odbierał. Wracając mówię do tych wątków. Jeszcze raz polecam, zapraszam, czytajcie, bo mnóstwo fajnej wiedzy. Z poprzedniej audycji i też z tych komentarzy tak sobie pomyślałem i też jak zwykle refleksja autora musi się pojawić. Tak sobie pomyślałem, co wy kochani o mnie wiecie? Znaczy wiecie tyle, ile wam powiedziałem i zacząłem się zastanawiać, ile ja wam o sobie powiedziałem, na ile wy mnie znacie. Bo ja nie ukrywam, że coraz większą ilość słuchaczy poznaję w taki nawet często bezpośredni sposób. Nawet w takich osobistych kontaktach w realu, w rozmowach telefonicznych, w rozmowach na Messengerze. Więc tak pomyślałem, że może warto, żebyście też o mnie coś się dowiedzieli.
Trochę wam do tej pory już powiedziałem. Coś tam się wymsknęło w niektórych audycjach.Część też, na przykład wątki zupełnie osobiste, pojawiły się właśnie też w komentarzach pod ostatnią audycją. Na przykład taki wątek i jego muszę rozwinąć, bo pojawiła się prośba, której niestety nie mogę spełnić. A już mówię, o co chodzi. O to, że ja w swoim życiu najczęściej wyrywam się przed czas. Jeżeli już sobie coś do tej głowy włożę, wymyślę, pomyślę, co ewentualnie inni ludzie by sobie życzyli, to najczęściej wyrywam się przed czasem. A dotyczy to tematu mojej książki, że gdybym — tak jak to jeden z naszych słuchaczy powiedział — gdybym uparł się wtedy, kiedy napisałem książkę, kiedy zacząłem ją pisać, gdybym się uparł i wydał, to najprawdopodobniej byłbym, jak on to ładnie określił, milionerem duchowości. Ja właśnie wtedy mu powiedziałem, że akurat z książką postanowiłem poczekać, jak wspólnie ustaliliśmy, na nowe doświadczenia w innym wymiarze. I wtedy mu powiedziałem, że w '90 roku stworzyłem pierwszy w Polsce zespół discopolowy. I to jest właśnie to życzenie, którego nie jestem w stanie spełnić, ponieważ poprosił mnie, żebym mu wysłał jakąś kasetę z naszymi utworami.
Niestety nie udało nam się nagrać żadnej kasety, ponieważ w tymże czasie postanowiłem nagrać inną kasetę, a dokładniej kasetę VHS z własnego ślubu, bo w '90 roku brałem ślub. Natomiast o co chodzi z tą muzyką discopolo? To nie była taka stricte muzyka discopolo i nie taki był zamysł tej muzyki, tego, co chcieliśmy stworzyć. Wynajęliśmy sobie takie pomieszczenie w domu kultury, gdzie robiliśmy próby. Ja się wywodzę z pokolenia harcerzy i mnóstwo piosenek graliśmy, śpiewaliśmy, również biorąc stan wzięty, co drugi chłopak i co czwarta dziewczyna grali na gitarze bądź śpiewali. Więc byliśmy towarzystwem takim rozśpiewanym. I właśnie ja wpadłem na pomysł, żeby te nasze harcerskie piosenki, turystyczne, poezję śpiewaną czy coś w tych klimatach stworzyć w zupełnie nowych aranżach. Z perkusją, z jakąś gitarką solową, może z jakimiś klawiszami, z jakimś chórkiem, żeby tę muzykę troszeczkę ubarwić instrumentalnie. I śmieję się, że to był pierwszy w Polsce zespół discopolowy, ponieważ pierwszym takim znanym przebojem discopolowym była piosenka bodajże „Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina”. A ci, co wiedzą, co troszeczkę się w kręgach harcerskich obracali, to jest właśnie typowa piosenka harcerska, którą się śpiewało na ogniskach i brzmiała: „Bo wszyscy harcerze to jedna rodzina”.
Więc stąd taki wątek. Stąd też taki wątek, że gdybyśmy pociągnęli to dalej, to najprawdopodobniej właśnie na bazie tych piosenek powstałyby to, co później zostało nazwane muzyką discopolo. Natomiast projekt się rozpadł, ponieważ ja jako główny twórca, menadżer i osoba, która spinała to wszystko, zająłem się innymi rzeczami, a z powodów artystycznych i wizji artystycznych reszta zespołu nie była w stanie się dogadać i się to rozpadło. Więc później miałem pierwszą w Polsce kawiarenkę internetową, pierwsze turnieje, które rozgrywaliśmy dla dzieciaków, organizowaliśmy z komputerów połączonych w sieci. Pierwszy monitoring wizyjny, który gdzieś tam funkcjonował na zasadzie modemów, które pracowały z prędkością 56 kilobitów na sekundę. Więc to wszystko było moim udziałem. I to wszystko, jak się później okazało, było dwa, trzy, cztery lata za wcześnie. Czyli dobrze wyczytywałem potrzeby, natomiast nie bardzo potrafiłem się wstrzelić w odpowiedni czas. Również w odpowiednie warunki prawne, w odpowiednie technologie, które by to umożliwiły i tak dalej. Dlatego z książką wiedziałem, że te 19 lat temu to byłby pewnie jakiś tam — przynajmniej w tamtej wersji, która powstawała — szok i na pewno spora kontrowersja.
Postanowiłem poczekać na lepsze czasy, ponieważ wystraszyłem się, że to mnie też spali, tak jak tamte poprzednie projekty, że po prostu zaangażuję się i się spalę. I to tak jakby w kwestii takiego dłuższego troszkę wyjaśnienia tego, o czym napisałem na YouTubie, ale też ma to związek z poprzednią audycją i też z dzisiejszą audycjąKtórą zgodnie ze swoją tradycją podsumuję na koniec. Zresztą temat dzisiejszej audycji też przewrotnie troszeczkę podam wam na koniec. Dla tych, którzy słuchają audycji od początku, nie wiem, czy pamiętacie taką historię opowiadałem mojego serdecznego kolegi, przyjaciela, który miał bardzo fajne życie. Miał wszelkie narzędzia w życiu, które powinny czysto teoretycznie pozwolić mu na prowadzenie fajnego i przyjemnego życia. Był w miarę przystojny, był wrażliwy, też pięknie grał na gitarze. Śpiewał bardzo fajne piosenki, które dziewczynom wpadały w ucho. Był lubiany. Miał też niewątpliwe sukcesy w kategoriach harcerskich. Więc wszystko w jego życiu w pierwszych 19, 20 latach układało się bardzo fajnie.
Później była pierwsza wielka miłość i pierwszy wielki zawód miłosny i od tamtego momentu jego życie zaczęło się diametralnie zmienić. Następne 20 lat spędził na tym, żeby zniszczyć cały swój potencjał. Tak jak wam mówiłem, jego ojciec był alkoholikiem, natomiast matka była normalną kobietą, żoną alkoholika. Rodzice mieli przyjaciół, z których kobieta była alkoholiczką, a mąż był mężem alkoholiczki. I te dwa małżeństwa się rozpadły. Powstały dwa następne, czyli żona alkoholika związała się z mężem alkoholiczki, a dwójka alkoholików związała się ze sobą, niszcząc swoje życie. Ojciec mojego przyjaciela, mojego kolegi w ostatnim etapie swojego życia mieszkał na ogródkach działkowych jako bezdomny alkoholik z psem. Natomiast mój kolega zmarł z wycieńczenia, grając na gitarze w przejściu podziemnym na dworcu PKP. Jako również osoba bezdomna. Jako osoba, o której śmierci dowiedzieliśmy się w zasadzie bodajże po roku.
I to jest jedna z takich historii, w której dane mi było w swoim życiu uczestniczyć. Drugą taką historię przeżyłem osobiście. Dotyczyła bardzo bliskiej mi osoby i jeszcze nie jestem chyba w stanie na antenie radia o tym wam opowiedzieć. Natomiast podsumuję tę historię również na koniec audycji. Wczoraj słyszałem, oglądałem w telewizji historię, kiedy znowu jacyś ludzie znaleźli noworodka zawiniętego w reklamówkę i porzuconego gdzieś na śmietniku. Kilka dni temu znowu dotarła do moich uszu informacja, jak matka dwumiesięczne dziecko przed samym wejściem do szpitala wyrzuciła z wózka, rzuciła na ziemię i zaczęła kopać. Dopiero ludzie okoliczni, będący świadkami tego, po prostu zareagowali, odciągnęli ją od tego biedaczka i powstrzymali przed tym, żeby własne dziecko po prostu zakatowała. To są takie historie, które pojawiają się wokół nas. I opowiem wam jeszcze jedną historię, w której w zasadzie uczestniczę w chwili obecnej. Opowiem wam historię nastoletniej dziewczynki, która prowadziła normalne życie.
W dzisiejszych czasach można to nazwać poniekąd normalnym życiem, ponieważ jej rodzice się rozstali. No i tak, jak to czasami w życiu jest. Ona w zasadzie od ładnych kilku lat okazywała taką nieumiejętność odnalezienia się w takiej sytuacji. Zwłaszcza że rodzice zostawili ją samą sobie z jej życiem, z jej emocjami, z jejZ jej sytuacją. Ojciec zawsze był typem samotnika, który nigdy nie posiadał większej ilości znajomych i od rodziny też był odsunięty. Po prostu nie potrafił się odnaleźć. Nie dawał rady, nikt go nie nauczył. Natomiast matka od kilkunastu lat w chwili obecnej leczy się na depresję lękową z różnymi fazami tej choroby. Do tego stopnia, że nie jest w stanie pracować. Przebywa większość czasu w domu.
Natomiast to nie znaczy, że poświęca czas własnemu dziecku. Jest tak skoncentrowana na swojej chorobie i na swoich problemach, że nie jest w stanie zauważyć problemów własnego dziecka. Nie potrafi poradzić sobie sama ze sobą, więc tym bardziej nie jest w stanie poradzić sobie z problemami dziecka. Dziecko w zasadzie przez wiele lat samo decydowało o tym, co zrobi. Nikt nie miał wpływu na jego zachowanie. Życie tego dziecka wyglądało w ten sposób, że wracało ze szkoły, zamykało się w pokoju, coś tam robiło i szło spać. Nie było wspólnych śniadań, nie było wspólnych obiadów, nie było wspólnego odrabiania lekcji. Matka zamykała się w jednym pokoju, bo na przykład miała gorszy dzień, a dziecko często nawet bez obiadu zamykało się w swoim pokoju i tam spędzało jakiś sposób czas przed telefonem, czasami przed lekcjami, czasami przed komputerem w wirtualnym świecie wirtualnych znajomych i przyjaciół. I ta sytuacja ileś lat trwała. W zeszłym roku zaczęły się pojawiać coraz bardziej drastyczne, w moim przekonaniu, próby wołania dziecka o pomoc.
Zaczęło się niechodzenie do szkoły pod różnymi pretekstami. Później zaczęły się problemy z niejedzeniem. Każda próba nadmiernego, w jej przekonaniu, jedzenia, chociaż jest dzieckiem raczej chudym, może nie chudym, natomiast bardzo szczupłą dziewczynką, więc zupełnie nie ma powodów do odchudzania. Natomiast każda próba nadmiernego jedzenia zaczęła się kończyć samookaleczeniem, ponieważ rodzice wykonali taką pracę, że oczywiście postraszyli ją, że nie zda do następnej klasy. Kazali jej się uczyć, ale nadal zostawili ją samą. Dziecko prawie przez dwa miesiące nie chodziło do szkoły. W końcu jedyne, co pozytywnego się pojawiło, to wizyty u psychologa. Natomiast do psychologa chodziło dziecko. W końcu w jakiś sposób udało się dziecko namówić do pójścia do szkoły. Pierwszego dnia do tej szkoły poszła, drugiego już została prawie na siłę do tej szkoły wyrzucona, a trzeciego dnia wylądowała w szpitalu po nieudanej próbie samobójczej.
Przepraszam, jeszcze w międzyczasie rodzice mówili jej, że jeżeli się nie zmieni, to nawet była podjęta próba wyjazdu do psychiatry dziecięcego, że po prostu zostaną jej podane leki i będzie leczona. Jeszcze jeden szczegół z tej całej historii. Rodzona siostra matki tej dziewczynki w zeszłym roku popełniła samobójstwo. Po co wam o tym wszystkim mówię? Po co opowiadam tą historię? Bo przecież to jest historia, jakich wokół nas jest wiele. Jeżeli tak naprawdę każdy z nas przyjrzy się swoim znajomym, przyjaciołom, może troszeczkę dalszym znajomym, to znajdziecie wiele takich przypadków i wiele takich sytuacji, w których ludzie popełniają właśnie takie błędy. Bo jestem głęboko przekonany, że opowiadając historię tej dziewczynki, wielu z was poczuło złość, poirytowanie i na pewno pojawiła się w głowach wielu z was myśl, że powinno się postąpić inaczej. Że jeżeli dziecko w tak wyraźny sposób zwraca na siebie uwagę, w tak wyraźny sposób okazuje swoje niezadowolenie z życia, z tego życia, które aktualnie maTo znaczy, że to dziecko cierpi, że to dziecko swoim zachowaniem woła o pomoc. Na pewno siedzi wśród dzisiejszych słuchaczy wielu rodziców, którzy mają dzieci, którzy przeżywali różne historie ze swoimi dziećmi bądź pamiętają pewne sytuacje z własnego dzieciństwa, kiedy wiadomo, że dziecko samo z siebie nie jest złe, że tak zostało przez rodziców zaprogramowane i w ten sposób, jaki zostało zaprogramowane, reaguje i funkcjonuje.
Natomiast każde dziecko potrzebuje bliskości, potrzebuje opieki, potrzebuje zrozumienia, potrzebuje przyjaciela. Potrzebuje osób, przed którymi będzie mogło powiedzieć o swoich problemach. Osób, które okażą zainteresowanie jej sytuacją i problemami czy tym, co aktualnie przeżywa i co go aktualnie boli i z czym sobie tak naprawdę nie radzi. Wiemy dobrze, że w zależności od wieku dziecka te problemy są różne. Natomiast treści wypadków nas, dorosłych, są już po prostu bardzo często absurdalne. Bo jak można rozpaczać z powodu niedostania ulubionej lalki Barbie w wieku pięciu lat? Jak można z takiego powodu powiedzieć: „Życie nie ma sensu”? A jednak można, bo w tym wieku życie bez lalki Barbie nie ma sensu. Czy tak jak nastolatkowie czy nastolatki w wieku 12, 13, 14 lat, kiedy przeżywają swoje pierwsze zawody miłosne, kiedy mówią, że bez tej jednej osoby dalsze życie nie ma sensu. Zresztą nie tylko dzieci tak robią.
Robią to również osoby dorosłe. Mimo skali tych problemów to jest problem. Dla tego człowieka w danym momencie jego życia jest to największy problem na świecie i nic innego się nie liczy. Więc wiecie na pewno, że rolą bliskich jest zareagować. Stworzyć dziecku warunki do tego, żeby mogło bezpiecznie powiedzieć o swoich emocjach, o swoich potrzebach, o swoich problemach, o tym, czego ono nie rozumie. Na przykład rozmawiałem z tą dziewczynką na temat niejedzenia. Pytałem jej: „Słuchaj kochana, czy znasz swój organizm? Czy ty jesteś w stanie rozpoznać jego potrzeby?” Ona mówi: „Nie”. Mówię: „No właśnie. Ponieważ masz zbyt mało wiedzy na ten temat, by o tym wiedzieć.
Potrzebujesz jeszcze lat, potrzebujesz jeszcze nauki, potrzebujesz jeszcze doświadczenia, żeby zrozumieć, czego twój organizm potrzebuje. Dlatego nie możesz samodzielnie ustalać sobie diety, ponieważ w nieświadomości swej i braku wiedzy możesz wyrządzić sobie krzywdę”. I oczywiście dziecko to rozumie. Tylko trzeba dziecku wytłumaczyć powody, dlaczego na przykład mówimy: „Zrób” bądź „Nie rób”. Dlaczego ci tego nie wolno. Nie tylko, że nie wolno i nie tylko, że masz zrobić, tylko podać również powód, żeby dziecko zrozumiało, żeby nie traktowało tego jako nasz kaprys albo chęć wyżywania się na nim, czy po prostu upierdliwość dorosłych, tylko żeby zrozumiało sens.
[28:30] - Żeby nie traktowało tego jako atak na swoją niezależność, na swoją osobę.
[28:36] - Na przykład w pewnym wieku to już jest nawet dość mocny argument, że dzieci chcą być niezależne, ponieważ chcą testować to, czego się nauczyły. Więc po prostu dziecku trzeba wytłumaczyć. Ale rozgadałem się o dzieciach, a w zasadzie ta audycja nie jest o dzieciach. Bardziej mi chodziło o to, że na pewno wielu z was z podobnymi sytuacjami, z jakimiś sytuacjami się spotkało związanymi z dziećmi, to pewnie wie, już ma wyrobione zdanie na ten temat. A część z was, która być może nie posiada jeszcze dzieci i tak na pewno w waszych sercach i waszych myślach utworzyła się myśl: „Tak nie można. Trzeba reagować”. Więc dlaczego rodzice nie reagują? Dlaczego rodzice nie reagują? Dlaczego upierają się przy takich samych rozwiązaniach, jakie sami znają? Ja, rozmawiając z matką tej dziewczynki, pytam ją: „Czemu chcesz poprowadzić swoje dziecko tą samą drogą, którą poszłaś ty?
Czy tobie przez 20 lat leki pomogły być szczęśliwą? Czy rozwiązały twoje problemy, problemy twoich lęków, problemy twojej depresji? Nie. Pozwoliły ci tylko przetrwać 20 lat i żyć w dalszym ciągu w lęku o to, kiedy następne lęki powrócą, kiedy się pojawią, kiedy znowu cię sparaliżują, kiedy znowu sobie nie dasz rady”.Pewnie domyślacie się, do czego zmierzam. Zmierzam do pokazania dziwnego uporu ludzi w dążeniu do krzywdy swojej i krzywdy swoich bliskich. Bo jeżeli spojrzymy na to z boku, to ewidentnie widać, że rozwiązania, które często ludzie stosują, nie mają prawa z logicznego punktu widzenia przynieść żadnych korzystnych rezultatów. Ponieważ nie przyniosły nam, nie przyniosły naszym rodzicom, nie przyniosły naszym bliskim korzyści. Więc dlaczego akurat w przypadku naszego dziecka mają te korzyści przynieść? Niby co się zmieniło? A mimo wszystko z uporem, za przeproszeniem, maniaka stosujemy te same techniki i te same sposoby.
Brniemy w coś, co na logikę wiadomo, że nie ma prawa zadziałać. To tak jakbyśmy po raz czterdziesty zakładali kwadratowe koło do samochodu i dziwili się, dlaczego ten samochód płynnie nie jedzie. Skąd się bierze taka konsekwencja w powielaniu i powtarzaniu błędów? Ja przeżyłem w swoim własnym życiu wiele sytuacji, w których tenże upór i słuchanie czegoś prowadziło do katastrofy. Mojej katastrofy, katastrofy moich bliskich. Bo umówmy się szczerze, powiedzmy sobie też szczerze, że czy nałóg, czy choroba jakiejkolwiek osoby, w jakikolwiek sposób w naszej rodzinie nie dotyczy tylko niej. Bo każda choroba, każdy nałóg obejmuje tak naprawdę swoim zasięgiem wszystkich w najbliższej rodzinie, w najbliższym otoczeniu. I czasami nie tylko, bo czasami przenosi się też na znajomych, przenosi się też na pracę. Więc to nie jest tak, że to tylko my jesteśmy chorzy i to jest tylko nasz problem. Nie.
Choroba jest problemem wszystkich naszych bliskich. Kochani, do czego ja zmierzam? Co powoduje tak wielki upór i tak wielką konsekwencję w powtarzaniu błędów, w powtarzaniu i stosowaniu nierozsądnych, głupich rozwiązań? Wiecie co mam na myśli. Podświadomość. Mam na myśli podświadomość. Te wszystkie nierozwiązania pozbawione jakiejś sensowności, jakiegoś sensu, jakiejś takiej nawet chociażby zwykłej ludzkiej logiki płyną z naszej podświadomości. I teraz spróbuję wam powiedzieć coś właśnie o sobie. Dlaczego ja się tą tematyką zajmuję? Dlaczego ja prowadzę audycję o świadomości?
Dlaczego prowadzę kanał na YouTubie? Dlaczego napisałem książkę i dlaczego też poświęcam bardzo dużo czasu na indywidualne rozmowy, na tworzenie kinów, na udzielanie odpowiedzi, na czasami nadawaniu nawet jakichś tam rad, chociaż tego staram się nie robić. Dlaczego ja to robię? Pamiętacie, jak rozmawialiśmy o uchodźcach? O pomaganiu, niepomaganiu. Niektórzy z was na pewno byli zbulwersowani. Później się wyjaśnialiśmy sobie, robiliśmy jakieś tam wyjaśnienia do tej całej historii. Ja uchodźców potraktowałem jak przykład do pokazania pewnych rzeczy, pewnych mechanizmów. Natomiast zwróćcie uwagę, że wśród nas, w naszym najbliższym otoczeniu jest mnóstwo osób, które tak naprawdę potrzebują pomocy. Pomocy w tym, żeby przerwać łańcuch kopiowania i powielania złych, głupich, nietrafionych, szkodliwych, a czasami tak jak w przypadku tejże dzisiejszej dziewczynki, czy tak jak w przypadku mojego serdecznego kolegi, sytuacji, które mogą skończyć się bądź kończą się śmiercią.
Nie niezdaniem do następnej klasy. Nie niedostaniem premii, tylko śmiercią. Czymś, co nieodwracalnie kończy nasz obecny etap nauki. Z jakimś, powiem wam tak, promocji do następnej klasy po takim postępowaniu raczej bym się nie spodziewał.Więc tych takich pseudouchodźców w naszym życiu, w naszym otoczeniu, w naszej rodzinie jest całe mnóstwo. I wiecie o tym dobrze. Znacie tych ludzi i wiecie dobrze, że nie jesteście w stanie żadnym argumentem przekonać ich do zmiany swojego postępowania, do zmiany swojego myślenia. Tak działa podświadomość. Bez naszej chęci, bez naszego udziału, bez naszej zgody, bez naszej wiedzy i bez naszej świadomości ta podświadomość nie ulegnie zmianie. A jak olbrzymi wpływ, niestety ten często negatywny, oczywiście negatywny nie w sensie rozwoju, tylko negatywny w sensie naszego szczęścia, szczęścia naszego, szczęścia naszych bliskich i szczęścia naszego wspólnego razem pod jednym dachem czy na wspólnym podwórku, czy we wspólnym mieście. W tym kontekście podświadomość czyni mnóstwo złego i założę się, że znacie to bardzo dokładnie ze swojego życia.
Być może nawet małżeńskiego, być może partnerskiego, być może z waszych relacji z rodzicami bądź waszych relacji z najbliższymi, bądź waszych relacji z dziećmi. To są tacy nasi mali uchodźcy, którzy potrzebują naszej pomocy. Pomocy w przerwaniu tego łańcucha powielanych błędów. Bo wierzcie mi, że tych ludzi nikt nie nauczył innych rozwiązań. Jeżeli matka się całe życie leczyła i uważa to za jedyne słuszne, psychiatryczne, jedyne słuszne rozwiązanie, to jak myślicie, jakie rozwiązanie zastosuje względem własnego dziecka? Czy otworzy dla niego serce? Czy zacznie się nim interesować, skoro najprawdopodobniej nią się nikt nie interesował, ponieważ nikt jej nie pokazał innej drogi? I tu kochani, tylko z tego wynika, że ludzie nie znają innych rozwiązań, nie znają innych możliwości i dlatego kurczowo trzymają się tego, co wiedzą. I tą wiedzę próbują kopiować i przekazywać dalej. Nie przekażą nic więcej niż sami wiedzą, bo niby skąd mają to wiedzieć?
I to jest ta forma pomocy, którą ja wybrałem. To jest forma pomocy, którą ja uważam za słuszną i za skuteczną. Ponieważ jak na pewno pamiętacie, a w zasadzie to przypomnę, bo to ważne. Jak można zmienić podświadomość? Jak można zmienić te wzorce, które w tej podświadomości są? Najszybszą metodą zmiany wzorców jest silny wstrząs emocjonalny. Niestety najczęściej najlepszy skutek osiąga negatywny wstrząs emocjonalny. Negatywny. Coś negatywnego nawet z naszego ludzkiego punktu widzenia, coś negatywnego, co się nam przydarzy. Nam bądź komuś z naszych bliskich, ale najczęściej tych bliskich też.
To krócej działa. Natomiast jeżeli to nas tak naprawdę zapiecze tyłek, to wtedy ta zmiana sposobu myślenia jest najszybsza i najskuteczniejsza. Często też ta zmiana tych wzorców zaczyna się wtedy, kiedy wykorzystamy wszelkie dostępne nam sposoby rozwiązania danej sytuacji. To bardzo ładnie widać w przypadku choroby. To, co też opowiedziałem w tym przypadku. Najpierw jest medycyna, najpierw są lekarze, najpierw są lekarstwa. Jeżeli to nie pomoże, to może jakaś terapia. Później zaczynają się pojawiać, jeżeli to nie zadziała, to wtedy zaczynają ludzie szukać rozwiązań w medycynie alternatywnej, bioenergoterapii, akupunkturze i tak dalej, w różnego rodzaju obrzędach pozamedycznych. Jeżeli to też nie zadziała, to co wtedy pozostaje? Modlitwa i proszenie Boga o to, żeby ten cały proces obrócił.
Więc jeżeli wyczerpiemy wszelkie możliwości, które mamy zapisane w podświadomości, wtedy zaczynamy szukać czegoś innego. Natomiast to zazwyczaj wszystko się dzieje na skutek bardzo silnych, negatywnych przeżyć, negatywnych emocji, negatywnych doświadczeń. To jest jedna z metod. Drugą metodą jest powtarzanie. Jest mozolna i ciężka praca nad kontrolowaniem swoich nawyków. Ja to nazywam metoda dziesięciu. Czyli jest reakcja, liczymy do dziesięciu i zadajemy sobie jeszcze raz to pytanie i konfrontujemy, czy ta reakcja po dziesięciu sekundach jest taka sama jak ta, która była pierwsza.I wtedy się zastanawiamy, dlaczego pierwsza reakcja była taka, dlaczego druga była taka i wtedy poprzez pilnowanie się, poprzez pracę nad sobą, zaczynamy dokonywać wyborów i zmiany tych wzorców. One oczywiście później jeszcze tam wracają. Znowu się musimy pilnować, więc jest to proces dużo spokojniejszy, ale też bardziej czasochłonny, pracochłonny. Te efekty nie są już takie spektakularne, bo wiecie, że pijak alkoholik, który zszedł już na samo dno, który stracił wszystko, bardzo często obraca się o 180 stopni w ciągu dnia, dwóch.
Ludzie, którzy przeżywają wypadki, jakieś tragedie, ciężkie choroby, stają się raptem osobami, które o 180 się odwracają. Z egoistów stają się altruistami, z niewierzących stają się bardzo zagorzałymi, że tak powiem, nawet czasami ortodoksyjnymi katolikami, którzy głoszą słowo święte i nawracają innych. Więc ta zmiana w krótkim czasie jest o 180 stopni. Żeby na spokojnie taką zmianę o 180 stopni zrobić, potrzeba dużo pracy, dużo wysiłku. Trzecią znaną mi metodą jest rozwijanie świadomości człowieka, dostarczanie mu nowych możliwości, pokazywanie nowych rozwiązań, możliwość doświadczania też nowych rozwiązań. Czyli transformacja podświadomości poprzez rozwój swojej świadomości i tej zwykłej ludzkiej i również tej duchowej. Po prostu świadomości dostarczania człowiekowi, pokazywania innych rozwiązań niż tylko te, które ktoś zaprogramował mu w jego podświadomości. O czwartej technice, nad którą pracuję, która jest już w mojej głowie. Mało tego, już częściowo się organizuję, już mam pomysł, jak to zrobić. Nie mam jeszcze takich faktycznych osiągnięć, bo jeszcze cały czas gdzieś nad tym pracuję, między innymi dlatego, że mam po prostu mało czasu.
O czwartej technice nie wspomnę. Natomiast trzecia technika, trzeci sposób jest tym, który ja wybrałem. Zmiana podświadomości poprzez rozwój świadomości. Kochani, opowiedziałem wam o kilku sytuacjach z telewizji. Opowiedziałem wam o kilku sytuacjach z życia moich bliskich, moich znajomych, moich przyjaciół. Opowiedziałem też wam o kilku sytuacjach ze swojego własnego życia. Jeden wspólny mianownik tych wszystkich sytuacji jest taki: podświadomość. Podświadomość, która nie pozwala nam wykonać żadnego innego ruchu, która podpowiada nam: „To nie ma szans powodzenia”. Która blokuje tak naprawdę nasz wrodzony dar do kreowania swojej własnej rzeczywistości. I tak jak nasz kochany słuchacz powiedział: „Być może gdybym nie posłuchał 18 lat temu swojej podświadomości, gdybym się nie wystraszył, gdybym bardziej uwierzył w siebie, być może byłbym duchowym milionerem”, jak to zostało bardzo ładnie określone.
Być może gdybym zaufał sobie i nie wybrał podświadomych rozwiązań w roku 1990, dzisiaj zamiast audycji Sławomira byłyby na przykład piosenki i płyty Sławomira. Znaczy już są. Może byłoby nas dwóch. Oczywiście to jest gdybanie. Natomiast kochani, wspólny mianownik jest taki, że te wszystkie ograniczenia, ten brak wiary, ten strach płynie z naszej podświadomości. Dlatego to robię. Dlatego to robię, bo ja mam własne porachunki z podświadomością do wyrównania, więc moje intencje też są takie trochę poniekąd prywatne, ponieważ w moim życiu również, w życiu moim i moich bliskich, ta podświadomość moja bądź właśnie moich bliskich parę razy doprowadziła do tego, że stanąłem na kolejnym zakręcie. Dlatego mówię o świadomości. Dlatego staram się tą świadomość przekazywać, mówić, rozwijać, by ilość takich sytuacjiByło coraz mniej takich sytuacji jak u mnie, jak w historiach, które opowiedziałem. Kiedy ta podświadomość pcha nas drogą do doświadczeń bardzo często przykrych i niefajnych.
Pcha nas do rozwoju. To prawda. Nie pcha nas do naszego szczęścia. Podświadomość jest ślepa i tak naprawdę nie zastanawia się nad konsekwencjami. Bo tak jak wam powiedziałem, podświadomość nie boi się ani prawa ludzkiego, ani moralnych nakazów, bo podświadomość jest instynktem. Bo cóż innego może spowodować atak agresji bądź chęć zabicia swojego własnego kilkumiesięcznego dziecka? Co może spowodować takie działanie wobec niczego niewinnego nowo narodzonego dziecka, bądź nawet kilkunastoletniego dziecka? Co może powodować, że nie jesteśmy w stanie się opanować i nie chronić własnego dziecka przed śmiercią? Dlatego ja nazywam podświadomość instynktem i z tym instynktem staram się jakoś radzić samemu, pomagać radzić swoim przyjaciołom, swoim bliskim i ludziom, którzy z taką pomocą się do mnie zwracają. I to jest powód mojego działania.
Konkretny powód konkretnego działania. Zmiana świadomości naszych najbliższych. Uchodźców było jak najmniej i jak najmniej ludzi w sposób praktyczny. Bo kochani, zabicie własnego dziecka bądź doprowadzenie do śmierci własnego dziecka to nie są już żarty. To są tragedie. I tak naprawdę pomijam już aspekt rozwoju. Jak bardzo ludzka świadomość poprzez takie doświadczenia się rozwija. I dziecka, i dorosłego. I z duchowego punktu widzenia ja mam świadomość, że to ma sens, że to jest czymś spowodowane, że to doświadczenie ma czemuś służyć. Tylko czy można zapobiec tragedii, jednocześnie pozwalając człowiekowi zrozumieć sens tego doświadczenia?
Ja uważam, że można, że w wielu wypadkach, być może w większości, być może we wszystkich przypadkach można uniknąć tragedii, jednocześnie nie pozbawiając człowieka możliwości zrozumienia sensu tego doświadczenia. I to jest to, co ja robię. To jest to, co ja chcę robić. Dlatego prowadzę tę audycję, bo wierzę, że rozwijaniem świadomości można coś zmienić na świecie i to jest też temat z poprzedniej audycji. Kochani, jeżeli chcecie mi w tym pomóc, jeżeli widzicie też w tym sens, to super. Weźmy udział, zróbmy to, weźmy udział w takim małym naprawianiu świata. Nie teoretycznie, tylko bardzo praktycznie, bo świadomość jest hamulcem, znaczy podświadomość jest hamulcem, który blokuje nasze szczęście, który pcha nas w kierunku doświadczeń, w kierunku budowania świadomości, a nie w kierunku szczęścia. Natomiast świadomość jest hamulcem, który nie pozwala nam czynić zła. Natomiast kochani, jeżeli ktoś jest zainteresowany teoretycznymi rozkminkami, które nie wiem, służą być może pompowaniu czyjegoś, jak to się w naszych audycjach pojawiło ostatnio, ego lub produkowaniu słów, które są tylko słowami i pozostaną tylko słowami, to mam prośbę. To przynajmniej nie przeszkadzajcie.
A jeżeli już nie możecie się przed tym powstrzymać, to może poszukajcie miejsca, w którym słowa pozostaną tylko słowami. Ja chcę robić rzeczy praktyczne. Ja chcę swoich bliskich, swoich przyjaciół, ludzi, których lubię, szanuję bądź ludzi, którzy zwracają się do mnie z prośbą o pomoc, o wyjaśnienie, o wsparcie, o zrozumienie. Chciałbym tych ludzi uchronić przed najtrudniejszymi i najbardziej niefajnymi ludzkimi doświadczeniami, jednocześnie nie pozbawiając ich bądź budując w nich świadomość tych doświadczeń. By zrozumieli, zanim coś się wydarzy, by ludzie potrafili nauczyć się na moich błędach i nie musieli popełniać swoich, by zrozumieć sens jakiegoś doświadczenia, przez które aktualnie przechodzą. Bo jakNiektóre wojny, jak uchodźcy, są tematami dość odległymi od nas. Nie mamy tam najprawdopodobniej nikogo ze znajomych, nikogo z naszych bliskich. Ci nasi mali uchodźcy są koło nas, są w zasięgu naszej ręki, są w zasięgu naszego wzroku. Więc skoro nie możemy uratować całego świata, to spróbujmy uratować przynajmniej naszych bliskich. Uratować i uchronić przed tymi najgorszymi konsekwencjami, jednocześnie rozwijając ich świadomość i doświadczenie, by nie musieli przez nie przechodzić.
Jednocześnie żebyśmy my też nie musieli przez to przechodzić. Ponieważ te doświadczenia, przez które upierają się nasi bliscy, żeby przejść, upierają się w sensie podświadomości, dotyczą również nas. Również nas stawiają w sytuacjach dylematów, w sytuacjach wyboru, w sytuacjach, kiedy na przykład, znam to z bardzo wielu opowieści swoich znajomych, kiedy ktoś się chce rozwijać, a druga osoba zdecydowanie odstaje poziomem świadomości od niej. I teraz jest dylemat: kocham tą dziewczynę, ale jednocześnie wiem, że ona nie pozwala mi się rozwijać. Więc co zrobić? Rozwijać się, czy pozostać w związku, który darzę uczuciem? I kochani, nie zawsze do tych rozstań musi dochodzić i nie musiałoby dochodzić do wielu rozstań i do wielu smutnych historii, do wielu przykrych historii, do wielu czasami tragicznych historii, gdyby zamiast podświadomością ludzie kierowali się chociażby zdrowym rozsądkiem. Do podświadomości nie dociera nawet zdrowy rozsądek. Powiedziałem wam o sobie. Coś tam też powiedziałem wam o swoim życiu i powiedziałem też trochę o waszym życiu.
I teraz każdy w swoim własnym sercu, w swoim własnym sumieniu, w swoim własnym umyśle musi. Nie musi. Nic nie musi. Nikt z nas nic nie musi. Natomiast jeżeli zechce, to powinien zająć jakieś stanowisko emocjonalne. Uczestniczyć w czymś takim czy nie. Przyznam wam się szczerze, że to była jedna z trudniejszych dla mnie audycji. I w zasadzie nie dlatego, że jest to pierwsza audycja, na którą nawet nie miałem przygotowanego scenariusza. To była najgorzej przeze mnie przygotowana audycja ze wszystkich, które dla was prowadziłem. Przyznaję się bez bicia.
A to wszystko dlatego, że w zeszłą niedzielę robiłem kalendarz maju, a w ten weekend i w tą niedzielę odpisywałem na maile, odpisywałem na komentarze. Nie tylko, bo jak co poniektórzy wiedzą, podrzucałem też filmiki na swój kanał, podrzucałem też coś na stronę, więc następi czytelnicy się odezwali, co mnie bardzo cieszy. Więc nawet dzisiaj do pana Marka powiedziałem, że chyba będę musiał przejść na zawodowstwo, bo już mam coraz większe problemy z połączeniem pracy zawodowej z moimi sympatycznymi obowiązkami, które mam względem was, względem słuchaczy, względem czytelników, względem tych, którzy oglądają moje kanały, moje filmy na YouTubie. Oczywiście dziękuję wam kochani. To nie jest żaden zarzut, wyrzut ani mówienie: „Nie piszcie więcej”. Piszcie więcej. Piszcie więcej, piszcie jak najwięcej. To jest wielka radość dla mnie i wielka przyjemność i wielka satysfakcja czytać tyle mądrych i świadomych i fajnie zrobionych, fajnie napisanych komentarzy. I nawet nie z tego powodu, że mówię, że po prostu nie byłem dzisiaj przygotowany na nic. Nie mam nawet kartki ze scenariuszem.
To ciężko ze względu na to, żeByła to moim zdaniem trochę smutna audycja. Ja nie lubię smutnych audycji, bo życie nie po to jest, żeby się smucić, tylko żeby się radować, żeby się cieszyć. Po to tę audycję prowadzę, żebyśmy mogli się wszyscy cieszyć, żebyśmy jak najwięcej radości z tego życia mieli właśnie tutaj, na Ziemi. Nie czekajcie na to, co będzie tam, co będzie później. Czerpcie jak najwięcej radości i przyjemności tutaj na Ziemi, bo tu jest naprawdę wesoło. Tu jest naprawdę fajnie. Tu potrafi być naprawdę przyjemnie. Tylko poradźmy sobie z tym demonem podświadomości. Powiedziałem wam o sobie. Powiedziałem wam o tym, dlaczego tę audycję prowadzę, jaki jest cel.
Bardzo was proszę, bo jest wśród słuchaczy mnóstwo mądrych ludzi, mnóstwo fajnych, świadomych, mądrych, doświadczonych, oczytanych z wiedzą ludzi, więc po prostu pomóżcie, by chociaż nasze najbliższe otoczenie mogło — wy, ja, my, pan Marek — mieć jak najwięcej radości, przyjemności i miłości jeszcze w tym życiu i jeszcze tutaj na tej ziemi, świecie. Czego oczywiście wam i sobie z całego serca życzę. Patrząc na zegarek przy okazji przepraszam, bo znowu się rozgadałem. Także ja się wyciszam.
[01:02:56] - Słuchacze nie mają nic przeciwko pana rozgadaniu się. Przynajmniej ja tutaj nie widzę na czatach jakichś głosów protestu.
[01:03:06] - Tak? Ja ostatnio właśnie nagrałem filmik, takie tam 10 minutek i strzelałem jak z karabinu. Nawet jeden ze słuchaczy napisał komentarz: „Jednak wolę audycje w Radiu Paranormalium, bo i dłużej, i treściwie, i jeszcze zadzwonić do tego wszystkiego można”. Więc ja odpisałem: „Ja oczywiście też zdecydowanie wolę audycje w Radiu Paranormalium, bo te 10 minut to już dla mnie jest zdecydowanie za mało, żeby się rozwinąć”. Ponieważ już tak na marginesie to chyba ten wątek przegadałem. Ten smutny i taki troszeczkę dzisiaj bardziej nostalgiczny, ale mam nadzieję, że to będzie ostatni taki smutny wątek. Może od przyszłego tygodnia zaczniemy już konkretnie rozmawiać o tym, co nas ku temu szczęściu pcha. Na razie ustaliliśmy, co nam w tym szczęściu, w dążeniu do tego szczęścia najbardziej przeszkadza. Ja twierdzę, że to są wzorce, które są zapisane w podświadomości. To są wzorce, które pchają nas do świadczenia po to, żebyśmy tą świadomość w sobie rozwijali, budowali na podstawie tych przeżyć.
To jest nasz na drodze do szczęścia największy przeciwnik, rywal. Może nie wróg, bo podświadomość nie robi tego świadomie. Natomiast są jeszcze inne. Jest brak wiary w samego siebie. Brak wiary też w Boga, w to, że ktoś dał nam jakąś moc, że ktoś dał nam jakieś umiejętności. Natomiast to wszystko właśnie płynie, ten brak wiary w samego siebie płynie z naszej podświadomości, bo ktoś nam kiedyś powiedział. Więc mam nadzieję, że od przyszłego tygodnia już ruszymy po kolei z takimi małymi kroczkami. Co to szczęście? Takie to ziemskie, kochani, ziemskie zwykłe szczęście. Ja naprawdę nie będę was namawiał do tego, żeby wszystkie słuchaczki zostały Matką Teresą z Kalkuty, a słuchacze Ojcem Pio czy kimś takim.
Nie. Takim zwykłym, jak to się w Polsce mówi Kowalskim, który jest po prostu szczęśliwy. Szczęśliwy w miejscu, w którym jest, szczęśliwy z tym, co robi, szczęśliwy z ludźmi, z którymi przebywa. Szczęśliwy przede wszystkim sam z sobą. Dobra, panie Marku, pan mnie podpuścił, a ja tu już następne siedem minut walnąłem. Więc skoro, kochani, nikt nie dzwoni, a może ktoś zadzwoni. Ktoś mi obiecał, że może zadzwoni.
[01:06:20] - Właściwie to pasowałoby przypomnieć słuchaczom, że już mamy linię telefoniczną otwartą. Ja tutaj panu oczywiście przesunę w międzyczasie komentarze z czatów Radia Paranormalium na Messengerze.
[01:06:39] - Przełączam się, a pan tam pozachęca.
[01:06:42] - Pozachęcać oczywiście, bo tylu słuchaczy siedzi i słucha, a pewnie niektórzy czy to celem wysłania SMS-a, czy też zadzwonienia trzymają już w ręku smartfony i nie mogą się doczekać. A więc nasz numer, pod który my
[01:07:02] - Przynajmniej chwilowo odbieramy telefony. Ten stacjonarny niestety jakieś cyrki robi, więc nie będę go nawet na razie podawał. Stacjonarny cały czas jest czynny. Nasz numer komórkowy to 32 746 0008. Przepraszam, przez pomyłkę podałem właśnie stacjonarny. Komórkowy to 530 620 493. Ale może komuś uda się na stacjonarny oddzwonić i dołączyć do rozmowy. Właśnie ktoś dzwoni na naszym numerze komórkowym. Halo, halo Radio Paranormalium, czy się słyszymy?
[01:07:46] - Słyszymy się. Dobry wieczór.
[01:07:47] - Dobry wieczór.
[01:07:48] - Z tej strony Piotr z Gdańska.
[01:07:53] - Witamy panie Piotrze!
[01:07:55] - Odgrażałem się, panie Sławku, właśnie na Facebooku, że będę dzwonił.
[01:07:59] - Tak, ja nieśmiało sugerowałem, zagaiłem o tej naszej rozmowie właśnie facebookowej.
[01:08:10] - Jeszcze raz witam panie Sławku, witam panie Marku, witam słuchaczy. Przyznaję, że po tej trochę nostalgicznej audycji pytania, które mam nie do końca pasują do tematu, ale jestem ciekaw i muszę je zadać.
[01:08:29] - Proszę śmiało zadawać. Ja z chęcią, że tak powiem, zapomnę o tej audycji, więc przejdźmy do radości.
[01:08:37] - Ja wcale nie chcę o niej zapominać. Natomiast przygotowałem sobie zupełnie inne pytania. Panie Sławku, pierwsze moje pytanie: skąd się biorą nowe dusze?
[01:08:49] - Skąd się biorą nowe dusze?
[01:08:51] - Tak.
[01:08:53] - Powiem tak: ten ostatni etap, kiedy zrobiło nas się na świecie tak bardzo dużo, bo faktycznie przez dłuższy okres czasu było nas około miliarda, później przez było nas dwa miliardy, teraz się zrobiło osiem i to w ciągu ostatnich powiedzmy stu lat, stu paru z tego, co obserwowałem. W tej chwili to jest efekt tego, o czym wspominałem, że została dopuszczona taka możliwość, żeby dusze się dzieliły. Czyli tak jakby jedna świadomość inkarnuje się w dwóch, trzech, czterech ciałach, na przykład w różnych miejscach, zakątkach ziemi, żeby zaległości w budowaniu tej świadomości w ciągu jednego wcielenia czy w ciągu krótszego okresu czasu móc nadrobić. Według mnie tak to wygląda.
[01:10:12] - Żebym dobrze zrozumiał. Czyli mówi pan, że dusze po prostu wcielają się w różne ciała, ale to jest ta sama dusza, tak? Tylko ona się dzieli.
[01:10:19] - Ta sama świadomość, tak. Tylko że na przykład część naszej, powiedzmy duszy, gdzieś tam na przykład w Afryce odrabia lekcje jeszcze z poziomu niemowlęcej duszy albo z poziomu dziecinnej. I ta świadomość później, te doświadczenia po prostu, których gdzieś tam nam zbrakło w poprzednim wcieleniu, teraz mamy taką możliwość, żeby przerabiać ją w kilku ciałach jednocześnie.
[01:10:53] - Zaskoczył mnie pan. Wydaje mi się to, jako świadomości pojedynczej, taki podział wydaje mi się trochę niemożliwy dla mnie. Ale ja mam zupełnie inną świadomość, więc mogę tego nie ogarniać rzeczywiście.
[01:11:11] - Nie, proszę spokojnie, panie Piotrze, proszę spokojnie sobie — ja zawsze mówię — proszę sobie spokojnie usiąść po audycji w domku, w jakimś cichym, fajnym miejscu i po prostu wyobrazić to sobie, pomyśleć o tym i zobaczyć, jak pan na to zareaguje. Jak pana świadomość na tą informację zareaguje, nie podświadomość, bo jeżeli dla podświadomości pewne utarte wzorce są oczywiście decydujące. Natomiast poczuje pan, czy wewnętrznie pan się z tym zgadza, czy nie, czy budzi to jakiś zdecydowany sprzeciw. Panie Piotrze, też i do słuchaczy mówię, to jest najprostsza metoda zweryfikowania tych informacji, które ja przekazuję. Zadać to pytanie swojej własnej duszy. Ona wie. Proszę się od razu nie uprzedzać, nie zastrzegać.
[01:12:14] - Nie, ja się nie uprzedzam do niczego. Ja, że tak powiem, chciałbym pogłębić inne spojrzenia, wiedzę i tak dalej, więc nie stawiam tutaj żadnych swoich tez, tylko raczej staram się spojrzeć na pana punkt widzenia. Panie Sławku, a w takim układzie według pana skąd się wzięły pierwsze dusze?
[01:12:29] - Skąd się wzięły pierwsze dusze?
[01:12:31] - Aha.
[01:12:33] - Tak jak wszystko. Tak jak wszystko zostały wydzielone z tego, co my nazywamy Bogiem.
[01:12:43] - Czyli my jesteśmy tak de facto częścią Boga.
[01:12:46] - Tak, jak najbardziej.
[01:12:49] - Czyli Bóg wydzielił z siebie swoją część po to, żeby doświadczać. To z tego by wynikało, że Bóg nie jest osobą skończoną i wszechwiedzącą, skoro chce jeszcze doświadczać czegoś i nabywać nowe-
[01:13:04] - Nie, on dał nam cząstkę siebie. Ja cały czas tłumaczę
[01:13:09] - I powtarzam i będę... Przepraszam, jeżeli wpadłem w zdanie.
[01:13:12] - Nie, nie. Wszystko w porządku.
[01:13:15] - Ja cały czas powtarzam, że ta wersja z tym, że dusza ma doświadczać i że to jest jedyny cel duszy, że ma doświadczać, jest błędem w samym założeniu. Bo dusza nie jest oddzielną jednostką, która sobie przy naszej pomocy doświadczy. Bóg, jeżeli możemy użyć tego określenia Bóg, Stwórca, wydzielił cząstkę siebie, dał nam duszę po to, aby ona zbierała informacje ze wszystkich naszych inkarnacji, ze wszystkich naszych doświadczeń, po to, by rozwijała się nasza świadomość. Dusza doświadcza tylko po to, żeby budować naszą świadomość poprzez te doświadczenia. Celem duszy nie jest doświadczanie, tylko magazynowanie naszych doświadczeń ze wszystkich naszych wcieleń, po to, by nasza świadomość, tak jak świadomość każdego człowieka, jak się rodzi, nie ma zielonego pojęcia o niczym. W wieku sześciu lat wie już, że życie bez lalki Barbie nie ma sensu, a w wieku 15 lat już wie, że chciałby być kierowcą tramwaju. A w wieku 60 lat już wie, że to wszystko nie miało sensu, bo tak naprawdę najlepiej mieć znowu sześć lat. Więc ta świadomość ludzka się buduje przez całe nasze życie, poprzez wszystkie nasze doświadczenia. Raz się sparzymy na świeczce, wiemy, że parzy. Raz przekroczymy dozwoloną prędkość i przywalimy w słupek, to już wiemy, że samochód nie zahamuje w ciągu tego.
Już uczymy się, poszerzamy naszą świadomość. Tylko że ta świadomość jednego wcielenia jest zapisywana w naszej głowie, w naszych myślach, w naszym mózgu i ona po śmierci niknie. I następne życie znowu zaczynamy od zera. Więc gdybyśmy nie mieli duszy, to każde następne wcielenie zaczynalibyśmy od zera, z zerową świadomością. A to dusza magazynuje te wszystkie doświadczenia, które do tej pory nabyliśmy i buduje naszą świadomość. Tak jak świadomość ludzka buduje się przez lata naszego życia, tak świadomość, która jest zapisana w duszy, buduje się poprzez kolejne nasze wcielenia. Mechanizm jest ten sam, więc mylnym jest założenie, że dusza jest po to, żeby doświadczać. Te doświadczenia są tylko po to, żeby budować naszą świadomość. Nie doświadczanie dla samych doświadczeń.
[01:15:56] - Trochę się pogubiłem w tym wszystkim. Wcześniej jakoś tak rozumiałem to w ten sposób, że to dusza zdobywa te doświadczenie poprzez wcielenia się w różne ciała. Teraz troszeczkę to jakby-
[01:16:10] - Nie, to ja być może... Nie, nie, panie Piotrze.
[01:16:13] - Nie zrozumiałem czegoś.
[01:16:15] - Nie. Dusza faktycznie zdobywa te doświadczenia poprzez kolejne wcielenia, ale te doświadczenia nie są potrzebne duszy naszej. Jej te doświadczenia są do niczego. Te doświadczenia są potrzebne nam, ludziom. To, co ja powiedziałem, że dusza nasza i świadomość płynąca z duszy, z tych doświadczeń, przez które przeszliśmy, to jest tak, że jeżeli byliśmy mordercą, chociaż w tym wcieleniu nie jesteśmy, nie zabiliśmy nikogo, to i tak wiemy w środku samego siebie, że nie można zabijać, że nie zrobimy tego więcej. To jest to doświadczenie, przez które przeszliśmy w poprzednich wcieleniach, które zapisane zostało w naszej duszy i buduje naszą świadomość, że mimo że w tej chwili nie mamy powodów, żeby nikogo zabić, ale wiemy, że gdyby przyszło nam kogoś skrzywdzić w taki sposób, to tego nie zrobimy. Coś nas hamuje przed takimi rozwiązaniami. I to jest świadomość płynąca z doświadczeń, które są zapisane w duszy.
[01:17:29] - Dobrze, ale to teraz nasza świadomość i dusza nie jesteśmy jakby jednością?
[01:17:35] - Jak najbardziej jesteśmy jednością. Pana dusza, moja dusza i dusza każdego człowieka cały czas do nas nadaje. Cały czas nam coś podpowiada. Cały czas nam sugeruje rozwiązania, które płyną z tej świadomości, którą już żeśmy nabyli poprzez wszystkie nasze wcielenia. I tak jak na przykład dusza dziecięca, która jeszcze nie przeżyła skrzywdzenia fizycznego drugiej osoby, nie będzie miała oporu, żeby tą osobę skrzywdzić bądź wykorzystać, ponieważ to doświadczenie będzie jej potrzebne do zbudowania świadomości, jak to jest, jak się kogoś krzywdzi. Natomiast dusza dojrzała, która już przez ten etap skrzywdzenia i bycia skrzywdzoną już przeszła, już się powstrzyma przed tym, bo już wie, że to jest złe. Nie wiem, czy to dobrze powiedziałem.
[01:18:34] - Mniej więcej wydaje mi się, że mniej więcej wiem, o co chodzi, aczkolwiek to jeszcze pewnie będę musiał nad tym długo myśleć i niewykluczone, że jeszcze zadzwonię nie raz. Ale jeszcze nie skończyłem, jakby co. Panie Sławku, mam takie pytanie, bo rozumiem, że dusza kończy pewien etap swojej świadomości w latach po śmierci gdzieś tam, żeby potem się znowu ponownie wcielić. Czy ona sama decyduje, co ma się wcielić, czy ktoś jej podpowiada, czy ma jakiegoś doradcę w tym wcieleniu?
[01:19:03] - To jest różnie. Ja powiem tak: to jest różnie i też różne informacje sąOd różnych osób i mi się wydaje, że to też dużo zależy od tego, jaki jest poziom rozwoju świadomości. Ja akurat żadnego przewodnictwa i doradztwa nie doświadczyłem. Ja dokonywałem wyborów całkowicie samodzielnie. Natomiast znam osoby, które twierdzą, że z tego doradztwa, z takiego ukierunkowania korzystały. Więc myślę, że to jest kwestia troszeczkę indywidualna i w dużej mierze uzależniona też od rozwoju świadomości. Czy świadomość jest już na tyle dobrze rozwinięta, żeby dokonać właściwego wyboru. Natomiast ja nie neguję i nie zaprzeczam, że może istnieć opcja pomocy przy wyborze zadania czy przy wyborze miejsca, czy okoliczności kolejnej inkarnacji ze strony innej świadomości.
[01:20:32] - A mam takie pytanie w takim układzie, bo rozumiem, że gdzieś ta nauka, gdzieś to doświadczanie w końcu musi mieć jakiś koniec, przynajmniej tutaj na Ziemi, tak? Bo mówi pan o tych czakrach dziecinnych, młodych, dojrzałych, starych. W momencie, kiedy osiągamy ten etap duszy starej, to co dzieje się dalej?
[01:20:51] - Panie Piotrze, przede wszystkim ja nie twierdzę, że rozwój świadomości kończy się na etapie duszy starej.
[01:21:02] - Okej.
[01:21:04] - To po pierwsze, to jest jedna z rzeczy. Ja uważam, że tych poziomów świadomości nie jest pięć, tylko według mnie jest siedem. Więc jeszcze wydaje mi się- Co?
[01:21:17] - To co jest dalej?
[01:21:19] - Wie pan co? Mi się podoba takie porównanie i do mnie też przemawia takie porównanie dotyczące siedmiu czakr. Że jest siedem poziomów świadomości, tak jak siedem czakr. Więc biorąc pod uwagę, że etap duszy starej to jest czakra gardła, czyli czakra wyrazu, a na następnych etapach już wchodzimy w tą całkowicie meta dziedzinę, więc to będą najprawdopodobniej etapy, kiedy będzie można ze sobą się komunikować na poziomie świadomości, na przykład.
[01:22:03] - Rozumiem, że już się nie będziemy w ogóle wcielać, tak?
[01:22:06] - Nie, oczywiście, że będziemy się wcielać, tylko na przykład do skomunikowania się z inną osobą nie będziemy na przykład używali telefonu komórkowego, tylko własnej duszy. Kiedy nie będziemy słyszeli tylko słów, ale będziemy czuli też emocje, myśli i tak dalej.
[01:22:27] - Ale to będzie w naszych ziemskich wcieleniach? Normalnie w ciałach?
[01:22:32] - Wydaje mi się, że tak.
[01:22:34] - Czyli my jako ludzkość zrobimy taki postęp, rozumiem, tak?
[01:22:37] - Tak, myślę, że w tym kierunku zmierzamy. Też myślę, że wtedy kontakt, że tak powiem, z innymi światami będzie też możliwy na tej płaszczyźnie.
[01:22:50] - Bo rozumiem, że wierzy pan w inne światy, w inne cywilizacje?
[01:22:53] - Oczywiście! Trzeba być skrajnym egoistą, żeby myśleć, że się jest pewnym we wszechświecie. Więc myślę, że-
[01:23:02] - Dobrze powtarzam, ale nie znałem pana zdania na ten temat, dlatego się upewniam.
[01:23:07] - Jak to mawia jeden z naszych słuchaczy, dość aktywny ghost, który twierdzi, że Pan Bóg musiałby mieć bardzo duże poczucie humoru, żeby stworzyć tylko nas.
[01:23:25] - Akurat Pan Bóg, poczucie humoru to tak.
[01:23:28] - Myślę, że tak. Godne pozazdroszczenia.
[01:23:33] - Pamiętam z Biblii, jak gdzieś tam do któregoś z proroków ptasią zaczął mówić. No to świadczy to o poczuciu humoru.
[01:23:41] - Więc właśnie. Też jestem o tym przekonany.
[01:23:46] - Okej, dobrze. Nie będę zawłaszczał całkowicie dla siebie pana. Nie zawsze mam okazję oglądać czy słuchać audycję na żywo, często tylko w formie podcastów, ale żadnej nie przegapiłem. Jestem dużym fanem i będę dalej śledził. A jak będę miał możliwość, to znów zadzwonię.
[01:24:03] - Zapraszamy.
[01:24:03] - Pozdrawiam pana Marka i pozdrawiam słuchaczy.
[01:24:08] - Dziękujemy panie Piotrze. Przypomniał pan słuchaczom, że można dzwonić.
[01:24:15] - Chyba wiedzą, może trochę odwagi brakuje. Trudno powiedzieć.
[01:24:19] - Także dziękujemy za dobry przykład.
[01:24:21] - Również dziękuję. Do usłyszenia. Pozdrawiam wszystkich.
[01:24:23] - Do usłyszenia. Pozdrawiam panie Piotrze.
[01:24:25] - Dziękujemy bardzo. Do usłyszenia. Ja może dokończę albo zacznę jeszcze raz przypominanie kontaktów, bowiem słuchacz mi przerwał radośnie. Numer telefonu, pod którym obecnie odbieramy rozmowy w czasie audycji to 530 620 493. Przepraszam, tak się zawiesiłem, żeby czasem nie podać stacjonarnego, bo wiemy, że z nim bywają problemy ostatnio. Tak więc numer komórkowy 530 620 493. Oczywiście SMS-y także odbieramy, bo czemu by nie? Skype: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02.Można także nas spotkać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i na fanpage'u prowadzonym przez pana Sławka.
Jesteśmy też na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości związane z dzisiejszą audycją na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:25:49] - Ja ze swojej strony dziękuję. Już się nauczyłem na pamięć i gdyby nie było sprzężenia zwrotnego, to może bym nawet sam zadzwonił. Ale wykorzystując chwilę ciszy w eterze telefonicznym, przejdę do komentarzy, bo są fajne, bo już zdążyłem tutaj kilka przeczytać. Na przykład Jubi napisał, co mnie bardzo cieszy: „Właśnie zakupiłem pana książkę i jutro biorę się za czytanie, tylko skończę Nieradzika drogę”. Tutaj akurat zastanawiam się czy się cieszyć, bo zmierzę się z kolejnym, moim zdaniem dużym autorytetem. Moja wiedza się zetknie. Ale cóż, powiedziało się A, trzeba powiedzieć B. Bardzo jestem ciekawy twojej opinii, Jubi. Mam nadzieję, że mnie za bardzo nie zjedziesz. Już się nie mogę doczekać następnej audycji, bo z tego, co wiem, moją książkę czyta się bardzo szybko.
Tak przynajmniej twierdzą słuchacze. Sądząc po czasie, który poświęciłem na jej napisanie, to faktycznie jeden dzień to nie jest długo. Tak że miłego czytania, czekam na twoją opinię. Bardzo dziękuję, że zechciałeś się pochylić nad dziełem mojego życia. Oczywiście oprócz moich dzieci. Tu następny bardzo miły komentarz i komentarz chyba pana Marka: „Na czatach zawitał po długim czasie stały słuchacz, Tomasz Biec”. Tak, Tomaszu kochany, nawet widząc twój komentarz pod jednym z filmików na swoim kanale, napisałem ci, że już zaczynałem się o ciebie martwić. Tak że bardzo się cieszę, że jesteś znowu z nami. Tutaj, proszę, tak. Tomasz pisze: „Audycja nie o dzieciach, nie o gitarzystach mam nadzieję, ale za razem jak trafne tematy.
Sławku, dziękuję za to, co robisz. Pozdrawiam”. Dziękuję ci Tomku, również. Miło mi słyszeć tak sympatyczną opinię z ust jednego z wielu moich ulubionych słuchaczy. Inka napisała: „Według mnie pan Sławek lubi pomagać ludziom”. I gdyby nie to, co napisałaś pod spodem, z chęcią bym się, droga Inko, pod tym podpisał. I to bez interesowni. Nie kopiuję komentarza. To niestety jest prawda. Bardzo to lubię, bo sami na pewno o tym wiecie.
Sami się na pewno przekonaliście wiele razy, że dawanie jest dużo przyjemniejsze od brania. Dawanie daje więcej radości i to takiej długotrwałej radości. Bo branie to jest taka energia, którą się dostanie i ona się jakoś dziwnie szybko wyczerpuje. Natomiast jak się daje, to ta energia jest taka jakby samoodnawialna. Jak sobie człowiek o tym przypomni, jeszcze usłyszy miłe słowo, że ktoś to widzi, że komuś to w czymś pomogło, że ktoś coś zrozumiał, to ta energia natychmiast się odnawia. Więc tak, bardzo lubię. Chociaż jeżeli faktycznie komuś to w czymś pomaga, to nazwijmy to pomaganiem. Natomiast lubię to, co robię. Tak, bardzo lubię to, co robię. To jest po angielsku.
Jejku, coś mi się zrobiło z myszką. Nie wiem, jak to wyłączyć. Chyba się udało. Przepraszam kochani, ale tu przewinąłem za mocno do góry. Tutaj fajne, jak zwykle was bardzo lubię, bo te komentarze i ta dyskusja się przeradza w taką wielowątkową, kiedy wy mnie wyręczacie i odpowiadacie na pytania, rozwiązujecie jakieś tam dylematy. To jest naprawdę niesamowite. Ja żałuję, że tego nie... Chociaż nie wiem, czy nie można. Może kiedyś uda się z tego zrobić jakiś materiał. Materiał książkowo-dokumentalny, bo to jest naprawdę taki magazyn wiedzy.
Dla wielu ludzi myślę, że to by było bardzo przydatne. Adam napisał, Inka: „Coś w stylu nie wiesz, czego nie wiesz, ale odwrotnie i bardziej pozytywnie”. Himera napisała: „Najskuteczniejszą metodą na to, aby zmusić do rozwoju samego siebie jest chyba solidny kopniak w tyłek, na przykład w postaci choroby kogoś bliskiego”.Smutne, ale prawdziwe. Niestety tutaj, Humero, się z tobą zgodzę, że nikt się nie zastanawia nad tym, dlaczego jest mu dobrze. Natomiast zawsze prawie zawsze zastanowi się nad tym, dlaczego mu jest źle. Wnioski są przeróżne, bardzo często nietrafione, ale jednak mimo wszystko te negatywne sytuacje częściej zmuszają nas do przemyśleń, do zastanowienia się, nawet do zatrzymania się na chwilę i przynajmniej próby przemyślenia, a często również bardzo poważnych zmian. Więc tak jak mówię, ja chciałbym, abyśmy się nauczyli nie doprowadzać siebie samych i naszych bliskich do tych ostatecznych doświadczeń.
[01:32:31] - A my tymczasem, panie Sławku, przepraszam, że się tak wcinam, mamy kolejnego słuchacza na linii. Halo? Jesteśmy na antenie Radio Paranormalium.
[01:32:40] - Dobry wieczór, pozdrawiam wszystkich słuchaczy.
[01:32:43] - Dobry wieczór.
[01:32:47] - Przyszło mi do głowy takie pytanie, może ono jest nie na temat, a może jest. O śluby. Chodzi o akt ślubowania, bo ludzie zawierają małżeństwa, takie czy inne, religijne, bardziej lub mniej i sobie ślubują tam wszystko. Jest też takie ślubowanie na przykład, to ja dla śmiechu trochę powiem, że ślubuję stać na straży prawa i praworządności i bezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej, tak mi dopomóż Bóg. To było ślubowanie Urzędu Ochrony Państwa. Ale jest jeszcze taki ślub, że ślubuję się być Buddą Bodhisattwą. To brzmi tak, że będę mimo swojego rozwoju, ja to tak streszczę, o co chodzi. Mimo swojego rozwoju będę się ciągle wcielał na ziemi, dopóki ostatnia współczująca istota nie osiągnie wyzwolenia. I teraz pytanie jest takie: na ile ten ostatni ślub przynosi, bo te poprzednie to nie przynoszą konsekwencji w życiu doczesnym.
[01:34:18] - Przynoszą.
[01:34:19] - Przynoszą. Dobrze, że się pytam. A ten ostatni to już w ogóle chyba przynosi. Nie wiem. W takim razie to ja tyle.
[01:34:30] - Ja powiem tak z mojego punktu widzenia, wszelkie obrzędy, również ślubowania, bo ślubowanie jest zazwyczaj jakąś częścią jakiegoś obrzędu. To te ślubowania i te obrzędy są przede wszystkim informacją dla naszej podświadomości.
[01:34:53] - Aha.
[01:34:54] - To chodzi o to, żeby do naszej podświadomości dotarła informacja, że coś w życiu, że nastąpiła zmiana. Na przykład przestawienie się z trybu dziecka na tryb dorosły odbywa się na przykład podczas tak zwanej osiemnastki, kiedy podświadomość dostaje wyraźną informację: już nie jesteś dzieckiem, od teraz odpowiadasz samo za siebie. Czy przestawienie się na tryb rodzic w momencie ślubu, czy różnego rodzaju obrzędy, które się odbywały, polegające na tym, że dziewczynka stawała się kobietą, chłopiec mężczyzną i tak dalej. Więc te wszelkie obrzędy mają naprawdę przełożenie na nasze fizyczne życie, na nasz sposób myślenia o sobie i też sposób myślenia o świecie. Czyli tak, jakby to było takie magiczne zaklęcie, które otwiera jakąś tam klapkę w naszym mózgu i uruchamiają się procedury bycia rodzicem, na przykład bycia dorosłym, bycia mężczyzną czy bycia urzędnikiem ochrony państwa. Więc te obrzędy mają wpływ na nasze życie fizyczne. Natomiast ten ostatni to jest również informacja dla naszej podświadomości, że dopuszczamy do swojego życia również sferę duchową.
[01:36:25] - Oczywiście, właśnie.
[01:36:27] - Tak to z mojego punktu widzenia wygląda. Natomiast samo później używanie tego i konsekwencje używania tego są już przeróżne, uzależnione od danej osoby. Natomiast same te obrzędy moim zdaniem są bardzo ważne.
[01:36:50] - Ale ja tylko z tym ostatnim właśnie, to tylko to pytanie miałem najważniejsze: czy jeśli ktoś w pełni świadomie i w swoich przeżyciach duchowych i w ogóle coś takiego sobie przysięga, że będzie się oddawał jako ten Buddha Bodhisattwa na ziemi, żeby ta ostatnia współczująca istota osiągnęła oświecenie, czy to skutkuje tym później na przykład, że nie odrodzi się gdzieś na Plejadach albo gdzieś tam?Tylko znowu będzie na Ziemi konsekwentnie do końca się odradzał i tam nie będzie kimś guru albo kimś tam, wiadomo, dalej lamą załóżmy, czy coś. Tak się śmieję trochę, czy innym tam lamą. Właśnie o to chodzi. Czy to skutkuje wtedy czymś takim, jeśli ktoś podejmie takie zobowiązanie, że tak kocha ludzkość?
[01:38:01] - Ja powiem tak: moim zdaniem władza podświadomości, władza ludzkiego umysłu i władza ludzkich deklaracji kończy się wraz z naszą śmiercią.
[01:38:22] - Aha.
[01:38:23] - Więc ja nie sądzę, żeby podświadomość czy nawet świadomość ludzka miała dalszy zasięg, żeby obejmowała również świat duchowy. Raczej moim zdaniem to działa w drugą stronę, że deklaracje czy decyzje, które zapadają po tamtej stronie, mają znaczenie na nasze życie ziemskie, fizyczne i tutejsze niż odwrotnie.
[01:38:55] - Rozumiem. Dobrze, rozumiem teraz. Chyba rozumiem wszystko. Bardzo dziękuję w takim razie.
[01:39:05] - My również bardzo dziękujemy. Cieszę się, że mogłem coś tam sobie poukładać.
[01:39:11] - Pomogło w jakiejś takiej wizji ogólnej.
[01:39:18] - To super. Bardzo się cieszę. Ja również dziękuję. Pozdrawiam serdecznie.
[01:39:22] - Również pozdrawiam.
[01:39:26] - Korzystając, że mamy znowu być może chwilę czasu, bo być może jeszcze ktoś dzisiaj zdecyduje się na telefon, jak nam tak dobrze idzie, to wrócę do komentarzy. Myślałem, że to był dalszy ciąg Chimery, a tutaj mamy wpis Inki: „Znałam swego czasu dziewczynę, która zadała pytanie, co to jest ciepło domowe. Czyż to nie jest przykre?” Inko, całkowicie się, moja droga, z tobą zgadzam. To jest bardzo przykre. To jest wręcz, że tak powiem, dla mnie przerażające. Zwłaszcza w tych czasach, kiedy tak naprawdę wszyscy jesteśmy bombardowani ze wszystkich stron, bo takie są możliwości techniczne. Jesteśmy bombardowani ze wszystkich stron różnego rodzaju informacjami, z którymi gros ludzi sobie po prostu nie radzi, bo to jest mnóstwo sprzecznych informacji. Mówię o informacjach medialnych, o informacjach marketingowych, o reklamach, o potrzebach, o różnego rodzaju wzorcach zachowań, osobowości i tak dalej. Jest tego po prostu całe mnóstwo, więc też grzechem zaniedbania byłoby, żeby mając takie narzędzia, nie wykorzystać ich również w kierunku rozszerzania świadomości. Znowu coś namieszałem z tymi, słuchajcie, moimi Messengerami, ale próbuję już do tego wrócić.
Pan Adam napisał: „Chimera, Meduza. O ile jest to szybka metoda, kopniak w tyłek, to wydaje mi się raczej ostatecznością w opatrzności. Zależy od studenta. Jedni lubią twarde, a inni lekkie cienie i lekcje”. Ja się tu też zgodzę i opowiem wam coś o sobie. Ja zdecydowanie wolę lekkie lekcje i mnie na przykład każda pozytywna historia, każda pozytywna sytuacja podwójnie, potrójnie, poczwórnie napędza do robienia czegoś dalej. Natomiast niestety to, co napisała Chimera, z czym pan Adam się tak nie do końca zgadza i ja też chciałbym i wolałbym tego dla siebie i dla was uniknąć, to część ludzi niestety stymuluje strach, że dopiero strach przed tym, co będzie, bądź strach, że będzie gorzej, zmusza do jakiegokolwiek ruchu, do jakiegoś działania. Dobra sytuacja działa na nich usypiająco, sukcesy bądź jakieś osiągnięcia powodują, że tacy ludzie potrafią spocząć na laurach i nic nie robić. Więc tak jak widzicie, nawet pod tym względem jesteśmy inni. Ja oczywiście najchętniej widzę, rozpoznaję i przebywam w gronie ludzi, których napędzają pozytywne sytuacje do działania.
A tym, których potrzebują kopniaka w tyłek współczuję, ponieważ w moim życiu prywatnym i osobistym miałem okazję poznaćPoznać taki kin według Majów, który się nazywa Niebieski Wicher. I jest to kin, który na przykład mówi o tym, że jeżeli człowiek opiera się zmianom, opiera się mądrości swojej własnej duszy, opiera się mądrości światła, opiera się mądrości płynącej z miłości, to znaczy, że musi się pojawić w jego życiu właśnie ten wicher, który wszystko, co dotychczas zostało stworzone, zrówna z ziemią, by na tym nowym gruncie mogło powstać coś nowego. Człowiek musi stracić wszystko, żeby móc wybudować coś całkiem nowego. Jak widzicie, są i takie scenariusze pisane dla ludzi i takie możliwości i takie opcje. Ja oczywiście wszystkich namawiam, zachęcam, żeby z tej mądrości nie korzystać. Żeby jednak nie czekać tych kopniaków, żeby nie czekać tych wichrów, tylko spróbować troszeczkę wcześniej reagować. Jubi napisał: „Prawie cała wiedza jest w nas, a gdy czegoś wcześniej nie doświadczyliśmy w innych wcieleniach, warto przenieść swoją świadomość na inne poziomy lub poza ciało. Tam zawsze są pomocnicy”. No właśnie! Słuchajcie, to jest konkret i za to bardzo dziękuję.
To jest konkret. To jest właśnie prosta, jasna podpowiedź i też całkowicie się z nią zgadzam. Jeżeli czegoś nie wiecie, jeżeli czegoś nie rozumiecie, jeżeli coś czujecie, że może być nie tak, macie jakieś wewnętrzne obawy, to jeżeli nie potraficie tej odpowiedzi znaleźć sami w sobie, to tak, rzućcie ją wszechświatowi. Rzućcie swoje pytanie, rzućcie swoje wątpliwości, swoje dylematy w formie zapytania. Tak po prostu rzućcie to w kosmos. Z mojego doświadczenia wynika, że w 99% odpowiedź do was wróci. Bo tak jak napisał Jubi, po tamtej stronie wszyscy trzymają za nas kciuki. Nikt nie zaciera rąk i mówi: „Zobacz, jak ten się ładnie wypierdzielił”.
[01:46:28] - Panie Sławku, przepraszam, że przerywam, mamy kolejnego słuchacza. Halo, halo, Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[01:46:36] - Witam serdecznie.
[01:46:38] - Witam.
[01:46:38] - Dobry wieczór. Mamy kobietę na antenie?
[01:46:41] - Oczywiście, panie Sławku, just me.
[01:46:44] - Witamy serdecznie.
[01:46:45] - Dobry wieczór. Witamy serdecznie.
[01:46:51] - Nie chce mi się pisać na czacie, więc powiem bardzo szybko na temat kopniaków, bo tak słucham audycję, czytam komentarze i bardzo często wydaje mi się, że ludzie nie rozumieją w ogóle, co się dzieje w ich życiu. Więc bardzo szybka historia, bo będę się streszczać. Jakieś pół roku temu, nie wiem, z jakiego powodu, jakiś diabeł we mnie wstąpił. W ogóle nie wiem. Było tak przeciwko mnie, ale zrobiłam to i potraktowałam kogoś w pracy z wyższością i bardzo brzydko, po chamsku, że tak powiem. Naprawdę. I to tak z banalnego powodu, że aż mi wstyd. W każdym razie ta osoba to przyjęła, natomiast widziałam, że potem w pracy płakała. Ja niezbyt dobrze się z tym czułam, ale jednak myślałam: „Dlaczego ona tak wzięła do siebie?” I kilka miesięcy później dokładnie to samo spotkało mnie od przełożonego. Dokładnie identyczna sytuacja.
Ja się poczuła wtedy tak poniżona, tak strasznie, tak potraktowana paskudnie, że natychmiast przeszłam absolutną transformację. Zrozumiałam, co tej osobie zrobiłam i nauczyłam się, że nigdy więcej nie chcę się w taki sposób zachować. Nigdy. I naprawdę od tamtej pory nauczyłam się rozmawiać z ludźmi w zupełnie inny sposób, panować nad swoimi nerwami, bo wiem, jak moje zachowanie może kogoś bardzo skrzywdzić, bo właśnie tego doświadczyłam. I to są właśnie nauki, które nam uniwersum, absolut, cokolwiek to jest, niech każdy sobie to nazywa, jak chce, wysyła. Właśnie po to, żebyśmy się w taki sposób uczyli. To tyle.
[01:48:55] - Ależ piękne to było. Ależ to było piękne. Tutaj poza anteną ci powiem o tym wywyższaniu coś, bo ja słyszałem co innego ostatnio.
[01:49:11] - Nie, ja wiem, o co chodzi. To mi się zdarzyło tylko naprawdę raz w życiu. Po prostu były nerwy w pracy.
[01:49:18] - To oczywiście żart jest. A też informacja potwierdzająca to, co mówiłem na początku, że tutaj się zrobiła w audycji taka bardzo dla mnie osobiście fajna atmosfera, że właśnie my się już z częścią słuchaczy znamy już nie tylko z anteny, ale również spoza anteny.I to mnie bardzo cieszy. To powoduje takiego banana na mojej twarzy zawsze jak zasiadam przed audycją, bo te relacje są właśnie takie, jak widać i można się było przekonać tutaj na tym przykładzie. Ale kochana, to był piękny przykład. Bardzo ci za niego dziękuję, bo tak właśnie działa nasza dusza. To jest idealny przykład, jak działa nasza dusza. Pozwala nam poznać sytuację z dwóch stron. Nie zawsze, tak jak tutaj w przypadku Justin, można to było sprokurować w ciągu kilku miesięcy, żeby świadomość jednej postawy i świadomość drugiej postawy można było skonfrontować, jeszcze o nich pamiętając. Większość sytuacji, tych ważnych dla nas, przeżywamy niestety w dłuższym okresie czasu, nieraz w poprzednim wcieleniu, a w następnym dopiero doświadczamy tej drugiej postawy. Więc z ludzkiego punktu nie bylibyśmy w stanie tego przeanalizować tak, jak to przeanalizowała Justin.
Wiedziała: zrobiłam źle. Ona się poczuła strasznie. Za chwilę tego doświadczam, jak to wygląda z drugiej strony. To jest mechanizm budowania świadomości. To jest mechanizm, jak działa nasza dusza. I za to ci-
[01:50:59] - Ale rozumiesz, jaka to jest lekcja? To jest taka lekcja, że nie chcesz już nigdy w życiu nikomu czegoś takiego zrobić.
[01:51:09] - No właśnie! Ja dlatego nie mogłem zabić kreta. Ja musiałem kiedyś być kretem.
[01:51:17] - No dobrze. To życzę kolejnych telefonów i to była tylko taka krótka opowieść, żeby uzmysłowić, że to po prostu tak działa. U mnie to działa tak, że to, co zrobię teraz, to jakaś karma natychmiastowa przychodzi po jakimś czasie.
[01:51:35] - Tę karmę natychmiastową mamy niestety. Stety, niestety to z każdym następnym etapem rozwoju świadomości działa coraz szybciej. To może trwać kilka dni, kilka tygodni, a nieraz potrwa i wróci do nas już następnego dnia. To zaleta wyższej świadomości. Także polecam.
[01:52:06] - Życzę kolejnych telefonów. Na razie.
[01:52:10] - Dziękuję bardzo. Dziękuję serdecznie i pozdrawiam.
[01:52:12] - Dzięki wielkie.
[01:52:14] - Pozdrawiam wszystkich.
[01:52:15] - Dziękujemy, również pozdrawiamy. To ja może przypomnę kontakty, skoro tak się słuchacze rozkręcili z dzwonieniem. Nasz numer telefonu to... Nie, przepraszam, zawiesiłem się.
[01:52:30] - Cały czas konsekwencje.
[01:52:31] - Cały czas konsekwentnie. Tak to jest, jak się podawało ten sam numer telefonu na antenie przez kilka lat w praktycznie każdej audycji co tydzień. Tak więc nasz numer komórkowy to 530 620 493. Oj, właśnie ktoś próbuje na Skype zadzwonić, ale się coś nie udaje. Jubi próbuje zadzwonić do nas na Skype’ie, ale niestety jakoś Skype cały czas nam nie pozwala go podłączyć. Spróbuje go odnaleźć tutaj na liście kontaktów i dodać. Oczywiście nasz numer telefonu to 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Jubi, jesteś. Gadu-Gadu: 36 08 80 02.
Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i na fanpage’u prowadzonym przez pana Sławka. Jesteśmy także oczywiście na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata, a jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Halo, halo, Jubi, czy się słyszymy?
[01:54:06] - Dobry, dzień dobry, panie Sławku.
[01:54:09] - Dzień dobry, witam serdecznie.
[01:54:12] - Przepraszam za nienajlepszą jakość dźwięku. Niestety dzwonię ze smartfona, a nie ze studia. Przede wszystkim bardzo ciekawa audycja dzisiaj. Na początku miałem wątpliwości, bo nie wiedziałem właściwie, o co chodzi w tej audycji, ale w trakcie się to wszystko rozwinęło. Ja bym chciał napomnieć jedną rzecz: przede wszystkim bardzo istotna, ważna tutaj jest właśnie ten kontakt ze swoją własną duszą. Z racji tego, że ja mogę nawet podać swój własny przykład, który właśnie przeżyłem. Nie wiem, czy pan będzie wiedział, czy nie, ale w moich audycjach już to wielokrotnie podkreślałem. Ja jestem omnautą. Generalnie zajmuję się wychodzeniem poza ciało, LD i pewne tematy. Praktykowałem to od wielu lat.
Natomiast chciałbym tu podkreślić moc twórczą naszego słowa, bo nie bez powodu tak naprawdę jest nawet w Piśmie Świętym napisane, że na początku było Słowo, a Słowo stało się ciałem. Dlatego też trzeba bardzo uważać, co się mówi, co się myśli, co się wypowiada. Moje doświadczenie jedno było takie i to był też taki właśnie mój prysznic na głowę, o którym często nawet wspominał choćby Alan Watts. Chodzi o to, że w pewnym momencie naszego życia, kiedy idziemy dobrą drogą, ale w pewnym momencie, jak każdemu człowiekowi zdarza się zejście na tą inną troszkę stronę albo nie do końca tymi torami, jakimi sobie na przykład zaplanowała nasza duszaPotrzebujemy takiego czasami prysznica. Moim prysznicem było to, że w jakimś tam czasie, nie pamiętam, to było rok, półtora roku temu miałem wypadek samochodowy i ten wypadek samochodowy dwa tygodnie przed wypadkiem wyśniłem go sobie. Po prostu zadałem głupie pytanie. Dlatego podkreślam, żeby uważać, co się mówi i co się zadaje. Zadałem sobie takie głupie pytanie. Chciałem po prostu sprawdzić, co się stanie, w jaki sposób zakończy życie moje auto. Po prostu moje auto.
Tak sobie kiedyś wymyśliłem i tyle. I dostałem wizję taką, że zobaczyłem cały ten wypadek i dwa tygodnie później po tym miałem wypadek samochodowy i to był taki dla mnie prysznic. Przynajmniej ja na początku tego przekazu nie rozumiałem. Natomiast później, kiedy sobie robiłem weryfikację, kiedy sobie sprawdzaliśmy w gronie znajomych we wspólnym śnie w Londynie, to było coś takiego, że w każdych wizjach, kiedy sobie sprawdzaliśmy, było dokładnie to samo nam powiedziane. Ja potrzebowałem ponad roku czasu, żeby zrozumieć, o co tak naprawdę mojej duszy chodziło. A chodziło jej głównie o to, że ja eksplorując te wszystkie światy poza tak naprawdę eksplorowałem po prostu trochę z innego poziomu. Jeszcze nie do końca byłem, że tak powiem, dopuszczony do takich wyższych sfer i mojej duszy, mojemu planowi duszy chodziło o to, żebym cofnął się bardziej w siebie, zaczął siebie rozumieć, całe procesy, które są we mnie, cała wiedza, która jest we mnie zgromadzona przez te wszystkie wcielenia wcześniejsze. Dopiero wtedy, kiedy to zacząłem rozumieć, zupełnie inne mam dzisiaj podejście, jeżeli chodzi o oneirotykę, o wyjście poza ciało, zupełnie wszystko się inaczej odwróciło, zmieniło i tak dalej. Tak tylko chciałem napomknąć właśnie do tego wszystkiego, co pan dzisiaj mówi w tej audycji, która jest bardzo ciekawa. Chyba najwięcej telefonów jest w audycji od momentu, kiedy pan zaczął.
Tak, bardzo ciekawe tematy są również odnośnie tych poziomów, bo ja też jestem osobą, która akceptuje siedem poziomów. Myślę, że to byłby też kiedyś dobry temat na poruszenie w audycjach tego zagadnienia, bo to jest naprawdę bardzo interesujące i ciekawe, bo generalnie ludzie jeżeli już doświadczają, czyli mówię na przykład o wyjściach poza ciało i tak dalej, to generalnie eksplorują te właśnie dolne światy. Natomiast zupełnie inna bajka. Bajka to takie może złe słowo, ale zupełnie inaczej to wygląda, kiedy wchodzimy już na te wyższe poziomy. Tam już nie ma czegoś takiego jak złość. Tam w ogóle przestawiają się tory całkowicie na inne, zupełnie myślenie. Przede wszystkim jest samoakceptacja siebie takiego, jakim się po prostu jest i wybaczenie przede wszystkim to jest najpiękniejszy proces, który występuje w poza, bo w momencie, kiedy widzi się ten obraz swojej własnej duszy, kiedy się komunikuje z tą duszą, kiedy się rozmawia właściwie cały świat zostaje odwrócony do góry nogami. Ja jako na przykład człowiek wykształcony też i na przykład robiący kiedyś tam karierę, całą komunikację z moją własną duszą spowodowało to, że tak naprawdę dzisiaj te tytuły naukowe, które ja mam, dla mnie są po prostu bez znaczenia. Właściwie gdyby nie to, że rodzice poświęcili czas i swoje środki, pieniądze, które mi dali po prostu na to, żebym ja się kształcił, to tak naprawdę ja bym się nawet i tych tytułów zrzekł. Bo tak naprawdę to nie tytuły kształtują człowieka, ale właśnie wiedza, komunikacja i przede wszystkim kontakt z inną osobą.
Bo my mamy tutaj tą jedną możliwość. I dlatego ja zawsze podkreślam to jest projekt życie, bo my wszyscy indywidualnie, każdy z nas, ja, pan, Marek, słuchacze, każdy z nas indywidualnie, kiedyś na własną prośbę i na własne życzenie wyraził taką zgodę, abyśmy zeszli tu w te niższe sfery, abyśmy mogli doświadczać tego wszystkiego. Żebyśmy mogli dotknąć innego człowieka. Żebyśmy mogli siąść sobie na ławeczce, jak ja to zawsze w swoich audycjach mówię: popatrzeć na drzewo, które rośnie, popatrzeć na wodę, która płynie, popatrzeć na niebo, na ptaki, które latają. To jest esencja życia. To jest najpiękniejszy cud, jaki dostaliśmy od tego naszego Boga, Stwórcy, od uniwersum, od uniwersum, które po prostu nam umożliwiło przez technologię swoją technologię. My tego na tym poziomie jeszcze nie wiemy, jaka to jest technologia, ale w pewnym sensie jest to jakaś pewnie też technologia, która umożliwiła nam zejście tutaj do naszego tego całego poziomu doświadczania, dotykania, wzięcia się, przytulenia do innej osoby, popatrzenia w oczy, szczególnie w oczy, które są esencją duszy. Bo wystarczy na człowieka popatrzeć i poprzez kontakt wzrokowy duszy my wiemy, czy my chcemy z tą osobą dalej utrzymywać kontakt, czy nie chcemy utrzymywać tego kontaktu. To po prostu niesamowite, piękne doświadczenie. Wydaje mi się, że chyba nie ma nic piękniejszego.
[02:00:41] - Prawda, że tutaj na tym świecie jest pięknie, że tam jest jednak zdecydowanie dużo nudniej?
[02:00:48] - Oczywiście, że tak. Wiadomo, że każdy ma ten swój własny cień, ale to też jest pogodzenie się z tym. To też jest akceptacja tego własnego cienia, jak to Carl Gustav Jung nawet w swoich książkach opisywał. Każdy ma cień za nami zawsze podąża ten cień. Ale to nie chodzi o to, żeby się z tym cieniem kłócić. Nie wolno się z nim kłócić, bo zawsze będzie wojna. Chodzi o to, żeby zaakceptować ten cień, zaakceptować swoje słabości, zaakceptować swoje lęki. Ja na przykład, kiedy przygotowuję się do wyjścia ciała albo jakiejś większej eksploracji, to trwa czasami nawet tydzień, nawet czasami dłużej. To nie jest tak, jak ludzie opisują w internecie, że: „a bo dzisiaj sobie polatałem” i tak dalej. To są te dolne warstwy.
Ale w momencie, kiedy na przykład chcemy odkrywać, kiedy idziemy, bo w pewnym sensie musimy też wyrazić zgodę, bo jeżeli mamy kontakt z duszą, jeżeli mamy obraz z duszą, siedzimy sobie w tym pokoju, kiedy mamy na przykład oglądane swoje życie przeszłeByć może i przyszłe, bo też jest taka możliwość. Kiedy mamy ten cały koncept i tak dalej, oglądamy swoje życie, kiedy mamy taką jakby mini spowiedź przed samym sobą, nie przed Bogiem, przed samym sobą, bo tylko my przed sobą się spowiadamy. Nie ma czegoś takiego jak piekło, bo my sobie tworzymy sami piekła na własnych poziomach naszej świadomości. To jest esencja tego wszystkiego. I w momencie, kiedy my to wszystko zaakceptujemy, kiedy my te wszystkie lęki złapiemy, przytulimy się do nich, powiemy, że przebaczamy wam. W tym momencie otwierają się takie wrota percepcji, że nie jesteśmy w stanie po prostu tego pojąć. Kończy się to zazwyczaj tym, że płaczemy, dosłownie płaczemy, płaczemy oczami dziecka. Tak to wygląda i to się czuje zarówno i fizycznie, i w postaci nie fizycznej. Normalnie jak się później już z takich transów wychodzi i tak dalej, to normalnie ma się łzy na tym. A jeszcze czasami, jeżeli się już człowiek wprowadzi w takie transy, to często mistycy to nawet opisują w swoich na przykład relacjach, że nawet czasami są takie momenty, szczególnie jeżeli na przykład ktoś odprowadza duszę, bo ja się też tym kiedyś zajmowałem bardziej, teraz troszkę może mniej, to są też takie elementy, że są wyczuwalne na przykład jakby uczucie lawendy w pokoju, jakiegoś takiego stanu boskości.
Zawsze mamy tych pomocników koło siebie, nigdy nie jesteśmy sami. A po drugiej stronie jeszcze tak już kończąc moją wypowiedź, mogę tylko powiedzieć jedną rzecz, że po drugiej stronie w osiemdziesięciu, może nawet dziewięćdziesięciu przypadkach te wszystkie istoty, które nam pomagają, one się zazwyczaj z nas śmieją. Tam jest wręcz komedia. Tam czasami na przykład ja byłem ostatnio na konwencie wiedzy alternatywnej w Gdańsku, gdzie prowadziliśmy omchange'ing. To była wspólna medytacja w intencji pokoju na świecie. Brało w tym udział ponad dwieście osób zgromadzonych w jednym pomieszczeniu, gdzie zrobione były dwa kręgi, podwójne kręgi. To, co się tam działo, to było też również przynajmniej z mojej perspektywy niesamowite i piękne doświadczenie. Bo kiedy się wprowadzasz, kiedy wymawiasz mantry przez czterdzieści pięć minut, to jest najpiękniejsza tak naprawdę żaden instrument na świecie nie jest w stanie oddać tego, co ludzki głos potrafi wytworzyć. A jeszcze jak się zbierze dwieście czy tam pięćset osób, to jest po prostu potężna, to jest najsilniejsza energia, najsilniejsza moc, którą człowiek może wytworzyć na świecie. Żadne urządzenie, czy mechaniczne, czy elektroniczne nie jest w stanie tego odtworzyć.
W tym momencie, kiedy się wprowadza w trans, dochodzi do takiego stanu błogości, że po prostu przynajmniej ja tak miałem, więc mogę tylko powiedzieć ze swojego doświadczenia. Pojawiają się pewne istoty, piękne anielskie istoty, które widząc to, co człowiek robi, grupa robi, jeszcze przychodzą po to, żeby nam pomóc, żeby jeszcze spotęgować tą wibrację. W moich wizjach było to, bo ja miałem akurat wtedy wyjście poza ciało, więc wszedłem jakby w świat eteryczny, energetyczny. To było mniej więcej wyglądało to w taki sposób, że ja widziałem dwa potężne kręgi. Każda istota, każda osoba, która zgromadzona była na tej sali, była energią. Była energią, dosłownie jak w Matrixie. Każda istota świeciła. Mało tego, kumulacja energii była w środku tych kręgów. Były to dwa kręgi i ja z perspektywy obserwatora widziałem to, jak potężne energie idą w stronę kosmosu. To jest łączność właśnie z tą częścią uniwersalną, kosmiczną.
Do tego jeszcze te wszystkie istoty nam pomagały. Były jakieś takie dziwne bębnienia. Oczywiście normalnie w rzeczywistości tej nie było tego, tylko to było wszystko w wizji. Ale to nie tylko ja to widziałem, to jeszcze zupełnie inne osoby, obce mi osoby to wszystko widziały. W tym momencie, kiedy się otworzyła taka potężna wibracja, to było coś po prostu niesamowitego. I tak jak przy moim pierwszym spotkaniu, kiedy spotkałem się z obrazem własnej duszy, również przy tym spotkaniu, niestety albo stety ja się z tego cieszę, miałem łzy szczęścia, które również popłynęły mi po policzku i później przez piętnaście, dwadzieścia minut po tym spotkaniu nie byłem w stanie nawet się z podłogi podnieść. Tak, był to potężny cios energetyczny na człowieka. I oczywiście po tym wszystkim się również rozpoczynają pewne procesy. Także to jest kolejny etap. Dlatego uważam, że trzeba zwracać uwagę na ścieżki, jakimi ścieżkami nas prowadzi dusza.
Bo to, że ja się znalazłem na konwencie w gronie tak zacnych ludzi i nie żałuję ani jednej sekundy, skoro tam byłem, ani jednej sekundy. To było po to zrobione, żeby w momencie, kiedy ja się rzuciłem właśnie w głąb siebie, a nie tylko eksploracja i zwiedzanie astralów, tych światów astralnych, to było to zrobione, abym właśnie trafił w to miejsce. I ten wypadek, o którym na samym początku mojej rozmowy powiedziałem właśnie, to był też taki moment przełomowy. Kubeł, zimny kubeł na głowę, że człowieku, wstań, idziesz dobrą drogą, ale idziesz naokoło. Może spróbuj troszkę z innej strony. Myślę, że to tyle. Halo, halo.
[02:07:12] - Ktoś tam nam, coś tam nam jubi zaginął w akcji.
[02:07:17] - Tę grzeczkę zakupiłem, także już się gram. Nie, niestety nie miałem wcześniej możliwość, bo miałem i wyjazdy i to wszystko, ale z bardzo wielką satysfakcją na pewno jakąś recenzję stawię panu i się już nie mogę doczekać.
[02:07:31] - No ja nie wiem, czy ja się nie mogę doczekać, ale przyjmę to z godnością.
[02:07:36] - Okej. Przełączam się na oczy.
[02:07:42] - Dziękujemy serdecznie. Dziękujemy serdecznie. Naprawdę kochani, tak wygląda zawodowiec. Tak się słyszy zawodowca.Nawet nie będę próbował mocno podsumowywać tego, co nam Yubi tutaj przedstawił. Mogę wam tylko powiedzieć i polecić, że jeżeli chcecie posłuchać, jeżeli chcecie więcej, to oczywiście zaraz pan Marek powie z pewnością, czy dzisiaj jest audycja. Yubi robi swoje audycje.
[02:08:24] - Tylko dzisiaj wyjątkowo z taśmy. Yubi podesłał odcinek podcastowy. Zaraz po naszej audycji będzie inna jego audycja „3600 sekund”, a potem zaraz na koniec będzie czas snu. Właśnie ten wspomniany odcinek.
[02:08:41] - Kochani, jak widzicie poniedziałek jest piękny pod wieloma względami. Dziękuję bardzo za tą wypowiedź. Dziękuję za ten telefon. Was zapraszam, bo jak widzicie troszeczkę tematyka jest podobna, ale jednocześnie troszeczkę z innej perspektywy. Zresztą też z perspektywy praktyka, więc być może wielu słuchaczy, których nurtują pytania, na które ja z jakiegoś powodu nie odpowiadam, myślę, że znaleźliście właśnie w tej chwili osobę, która tą waszą świadomość w tych kwestiach, które ja tutaj pomijam, bądź o których też często mogę nie mieć wiedzy, może poszerzyć. Ponieważ było dużo fajnych informacji, nie będę ich tutaj wszystkich komentował. Zresztą sami to najlepiej zrobicie. Ja tylko powiem to, co z mojego punktu widzenia pasuje też do mojej audycji, ponieważ po raz kolejny usłyszeliście, że to, co piękne i to, co prawdziwe i to, co jest najcenniejsze, odbywa się właśnie tutaj, na Ziemi. Dlatego warto to życie i kolejne życia również wykorzystać jak najlepiej, z jak największą radością, z jak największą przyjemnością, bo po to Ziemia została nam dana, żeby czerpać z tego radość, żeby czerpać z tego przyjemność i żeby być po prostu szczęśliwymi. Jeszcze do jednej rzeczy się odniosę, bo to też bardzo fajnie dzisiaj przez Yubiego zostało powiedziane, ja zresztą też w poprzednich audycjach o tym wspominałem, że tak naprawdę na samym końcu wszelkich eksploracji, jak to fajnie zostało określone, wszelkich poszukiwań, wszelkich zwiedzania wszelkich płaszczyzn bytów i innych wymiarów, tak na końcu sprowadza się do jednego pytania: kim ja jestem?
I myślę, że też wykorzystajcie to, co powiedział Yubi, że nie idźcie na okrężną drogę, że tak naprawdę inne wszechświaty, inne rzeczywistości, inne byty nie są dla nas aż tak istotne. Najważniejsze dla nas i też dla naszego szczęścia, dla naszego zrozumienia samych siebie jest poznanie samych siebie. Jeszcze jedna rzecz, o której tutaj w zasadzie w poprzednich dwóch telefonach pojawił się wątek, czyli tej powtórki, tego kubła zimnej wody, kiedy próbujemy się zbytnio upierać przy swoim, kiedy dopuszczamy tą podświadomość zbyt mocno do działania i też kiedy musimy uważać na to, co myślimy i co mówimy. Justin mi opowiedziała, jak w ciągu kilku miesięcy pewne informacje do niej wróciły. Yubi opowiedział o przypadku, kiedy w ciągu dwóch tygodni dostał informację na niezbyt trafnie zadane pytanie. Jak to się skończyło? Ja wam opowiadałem o swojej historii ze złamaną nogą, kiedy przed złamaniem nogi wziąłem panadol, znaczy ketonal. I jeszcze jedną, też taką śmieszną historyjkę, jak to działa w moim życiu. Na przykład kiedyś jechałem prostą drogą, piękną, prostą drogą tutaj w naszej sąsiadującej miejscowości. Leciałem sobie skrótem do siódemki i wyprzedziłem w terenie zabudowanym.
Na prostej drodze zacząłem wyprzedzać ciężarówkę. Słuchałem jakiejś fajnej muzyki w radio i podczas wyprzedzania przyszła mi taka myśl: kiedy mnie ostatnio zatrzymała policja? I słuchajcie, upłynęło siedem sekund, może nawet mniej, jak zobaczyłem lizak czy tam latarkę, już nie pamiętam co to było. Więc niektóre informacje i niektóre głupie myśli i niektóre też ostrzeżenia czy informacje, które do nas płyną z duszy, pojawiają się natychmiast. I zostałem zatrzymany, właśnie mówię, kilka sekund przez pojawienie się myśli, kiedy ja ostatnio zostałem zatrzymany przez policję. Zostałem zatrzymany przez policję. Oni byli wielce zdziwieni, jak ja mogłem ich nie zauważyć. Ja byłem też wielce zdziwiony, więcTak to mniej więcej działa. Zwracajcie uwagę na takie rzeczy, bo tych podszeptów, tych informacji płynie do nas bardzo dużo. Tylko tak jak kiedyś powiedziałem, trzeba te nasze nadajniki troszeczkę dostroić.
Ponieważ jesteśmy w czarnej dziurze z komentarzami. Nie wiem, co tam się dalej dzieje. Boję się spojrzeć. Więc korzystając, że mam chwilkę, to wrócę do czytania waszych komentarzy tutaj pod audycją. Mamy tutaj Łukasza Equilibrium: „Podświadomością można kreować naszą rzeczywistość, na przykład samouzdrawiać się”. Tak, zdecydowanie się zgadzam. Zresztą co tu się zgadzać, są na to dowody. Mnóstwo dowodów. Więc nawet w tej kwestii akurat nie ma co dyskutować. I tu mam dalszy ciąg: „Właśnie zacząłem niedawno książkę «Potęga podświadomości» i bardzo mi pomaga”.
Gratuluję ci, Łukaszu, ponieważ wśród tych nielicznych książek, które z tej dziedziny udało mi się przeczytać, to „Potęga podświadomości” była jedną z tych trzech czy czterech, które przeczytałem i też uważam, że jest bardzo fajną i bardzo wartościową lekturą. Tutaj Jubi jeszcze chyba przed tym, zanim do nas zadzwonił. Tak, zdecydowanie, bo ja czytam komentarze, kochani z 21:03, więc to dotyczy jeszcze chyba odnośnie bodźców, kopniaków i paru innych rzeczy. Jubi napisał: „Znam to z własnej autopsji. Też czasami muszę mieć jakiegoś bodźca”. Tutaj nasz drogi Tomasz. Pytanie do Sławka: „Czy człowiek może przyciągać porażki i nieszczęście na siebie w codziennym życiu? I jak się tego pozbyć?” Moja odpowiedź, Tomku, na pierwsze twoje pytanie brzmi tak. I dokładnie tak to robimy. To jest właśnie nasza podświadomość, która nie analizuje tego, czy jest to dla nas dobre, czy jest to dla nas złe w konsekwencji tego, co się wydarzy.
Tak jak powiedziałem, podświadomość ma w nosie przepisy prawa i jeżeli idzie silny bodziec podświadomości na zasadzie „wyrzuć swoje dziecko z wózka albo zabij, właśnie w torbę i wyrzuć do kosza na śmieci”, to nie zastanawia się nad konsekwencjami prawnymi, nad konsekwencjami moralnymi, nad konsekwencjami duchowymi tego czynu. Podświadomość to wszystko ma w nosie, więc również namawia nas, bo to nie jest może kwestia przyciągania, chociaż w pewnym sensie tak, ale ciągnie nas do dokonywania takich wyborów czy podejmowania takich decyzji, czy reagowania w ten sposób, że kończy się to dla nas porażką w codziennym, zwykłym życiu. Podświadomość na przykład może nam podpowiedzieć, jeżeli takie mamy wzorce na pytanie naszej żony czy naszego męża, na przykład na proste pytanie: „Czy mnie zdradzasz? Czy masz kogoś innego?”. Jeżeli nie zdementujemy tej informacji, jeżeli nie uspokoimy swojego partnera na zasadzie: „Dziewczyno, kochanie, jak ty sobie możesz wyobrazić to, że ja mógłbym zdradzić swoją najukochańszą i najcudowniejszą żonę? Skąd ci w ogóle to przyszło do głowy? Chodź, porozmawiamy, bo widzę, że czujesz się czymś zaniepokojona. Może dałem ci jakieś dowody na to” i tak dalej. Formy i sposoby są różne. A odpyskniemy: „Czy cię porąbało, głupia babo?” albo „Nie będę z tobą na ten temat rozmawiał”.
To są podpowiedzi naszej podświadomości. Podpowiedzi płynące z wzorców, płynące z dumy, płynące z pychy, płynące ze strachu, płynące z egoizmu. Natomiast to nie są podpowiedzi, które płyną z naszej świadomości, z naszego serca, z miłości. I jeżeli zareagujemy podświadomością, to tak skończy się to dla nas porażką, ponieważ niepokój naszego partnera będzie rósł, nasza frustracja będzie rosła i cała sytuacja będzie się nawarstwiać, potęgować, aż skończy się najprawdopodobniej jakąś porażką. Jeżeli nie ostateczną, to na pewno chwilową. Więc tak, zdecydowanie. Natomiast jak się tego pozbyć? Tomaszu kochany, właśnie o tym cały czas rozmawiamy. Co prawda na razie rozmawiamy jeszcze nie o tym, jak to w fizyczny sposób zrobić, aczkolwiek tutaj pojawiły się już konkretne propozycje, konkretne pomysły, prośby, pytanie i prośbę o pomoc do naszego świata duchowego, do naszej duszy. Jest to jedna z technik.
Natomiast transformacja podświadomości, przede wszystkim rozpoznanie. To, o czym teraz rozmawiamy, kochani, to, o czym ja teraz tak was męczę, bo podejrzewam, że czasami czujecie się zmęczeni. Część pewnie już znużona tym moim wałkowaniem ciągle podobnych tematów. ToSłuży temu, żebyście te przeszkody, te blokady rozpoznali. Żebyście zrozumieli, że one faktycznie istnieją, że one nie są wymysłami naukowców, tylko są faktycznymi przeszkodami. Proste, zwykłe reakcje w prostych sytuacjach, które płyną z podświadomości, których nie kontrolujemy, pchają nas w kierunku doświadczeń. Nie w kierunku szczęścia. Po to, żeby na końcu zrozumieć, że chodzi o szczęście. Więc to, co mówił Jubi, ja też was do tego namawiam. Pójdźmy na skróty.
Tomku, obiecuję, że od następnej audycji zaczniemy już rozmawiać o konkretach. Zaczniemy już rozmawiać o konkretnych sposobach, o konkretnych rzeczach, na które trzeba zwrócić uwagę, które trzeba próbować w sobie rozwijać. W tej chwili rozbudowujemy świadomość samych siebie. Dobrze. No i znowu coś mi się kochani przewinęło. Tutaj Łukasz odpowiedział Tomaszowi: „Możesz. Jak przyciągasz to myślami, myślisz negatywnie i tak dalej, to przyciąga taką rzeczywistość. Podnosząc wibracje, przechodzisz do rzeczywistości rezonującej na nim”. Takie bardzo techniczne wyjaśnienie, natomiast praktycznie to wygląda w ten sposób: jeżeli rozmawiacie, to co mówiłem o partnerach, o żonie, o mężu, to to ma przełożenie na pracę, na związki, na relacje między ludźmi. Jeżeli reagujecie podświadomością, nie zastanawiając się nad tym, tylko reagując.
Szef wam zaproponuje pracę, a wy mu tam burkniecie: „Chyba cię porąbało”. To wiadomo, że tej pracy nie dostaniecie. A to wynika tylko z tego, że na przykład reakcja naszej podświadomości była taka, że nie podobało nam się jedno zdanie, na przykład wypowiedzi danego człowieka, bądź jego ubiór, bądź zapach, bądź coś takiego. I w tym momencie następuje nasza negatywna reakcja, chociaż ona nie jest tak naprawdę niczym sensownym uzasadniona, tylko zwykłym skojarzeniem podświadomości z czymś, co w naszej pamięci zostało zapisane jako negatywne. I podsuwa nam negatywną reakcję. A to nie ma nic wspólnego z naszym szczęściem, z naszym dobrem. Jubi też odpisał Tomkowi: „Jasne myśli kreują rzeczywistość. Kwestia czy masz świadomość tego procesu”. Właśnie to jest to, o czym mówiłem, że w tej chwili tutaj pracujemy nad poszerzeniem świadomości samych siebie, nad poszerzeniem świadomości procesów, z których większość ludzi nie zdaje sobie sprawy. Łukasz odpisał: „Na szczęście miłość, harmonia, zdrowie to są wyższe wibracje.
Medytacja, wegetarianizm, orgonity, przebywanie na łonie natury. Uwalniasz świadomość do wymiaru opartego na dojrzałej percepcji”. Tutaj mamy sporo wyjaśnień takich technicznych. Jubi dodał: „Dlatego nie powinno się innym życzyć źle, bo to, co zasiejesz, prędzej czy później zwielokrotnione zbierzesz”. Innymi słowy karma wróci. Ja to napisałem w takiej formie naszemu drogiemu gostowi, którego dzisiaj tutaj nie widzę. Być może. Nie wiem, nie będę zgadywał. Pewnie się dowiemy, który mnóstwo komentarzy swoich fajnych napisał pod ostatnią audycją. Karma wróci.
To bardzo ładnie opisała dzisiaj Jasmine w swoim telefonie. Jeżeli coś robimy, wydajemy jakieś osądy, jakieś opinie bądź czynimy źle, to bardzo szybko w niektórych wypadkach, tak jak w przypadku Jasmine, po kilku miesiącach wraca sytuacja, w której przyglądamy się temu z drugiej strony. Więc w ten sposób faktycznie budujemy tą karmę, czyli budujemy chęć. Wyrażamy tak jakby chęć, może nie chęć, zapotrzebowanie na to, żeby przeżyć tą sytuację z drugiej strony. Trochę tak jak wam mówiłem na takiej zasadzie, że troszeczkę sobie myśli: „A cwaniaczku, taki mądry jesteś? No to zobaczymy, jak to będzie, skoro tak pięknie tu wszystkim radzisz. Tak pięknie tutaj taki mądry jesteś, to zobaczymy, jak to będzie w praktyce. Jak się zachowasz, kiedy praktycznie przyjdzie ci się znaleźć w takiej sytuacji”. Tutaj pytanie Jubiego: „Czy używacie mudry?”. Łukasz odpowiedział, że nie.
Ja odpowiem, że ja też. Tutaj odpowiedź Tomasza: „A co jeśli nie chcesz tego robić? Myślisz pozytywnie, ale dochodzisz już do tego czasami, że możesz przewidzieć co do sekundy, co się zaraz wydarzy, co zniszczy cały dzień twojej walki ze złością”. Dlatego widzisz, drogi Tomaszu, to też Jubi to fajnie powiedział o tym cieniu, że z cieniem nie można walczyćBo każda walka, tak jak każda wojna, niesie ze sobą ofiary. Podczas walki jest zwycięzca, ale jest też przegrany. Więc walka, wojna to są negatywne określenia. Tu chodzi o to, żeby nie walczyć ze swoimi potrzebami. Jeżeli jest w tobie potrzeba okazywania złości, to sama walka z jej okazywaniem nic nie da, bo to jest właśnie ta walka, która kosztuje cię mnóstwo energii i później, tak jak sam napisałeś, na sam koniec okazuje się, że cały dzień twojego starania jedną sytuacją zostaje zniweczony. I to też zabija sens, zabija wiarę w skuteczność tego, co robisz. Dlatego walka nie jest właściwym rozwiązaniem.
Ja to nazywam transformacją. Jeżeli masz potrzebę okazywania złości, to znaczy, że ta potrzeba z czegoś wynika. A jeżeli jest potrzeba, to musi być przyczyna. Przyczyną zazwyczaj jest strach. Przyczyną okazywania złości, przyczyną okazywania negatywnych emocji innym ludziom jest najczęściej strach. A jeżeli strach, to oczywiście w sposób naturalny jest to związane z twoją podświadomością i tylko zmiana tego wzorca spowoduje skuteczny, mimowolny i w bardzo krótkim czasie automatyczny automatyzm braku chęci okazywania złości. Więc trzeba znaleźć przyczynę. Trzeba znaleźć przyczynę, dlaczego masz taką potrzebę. Nie walcz ze skutkami, bo stracisz na tym mnóstwo energii. A jak sama walka, słowo walka mówi, najczęściej i tak zostajesz przegrany.
Tutaj pan Adam napisał: „Tomasz, po prostu radzić sobie z sytuacją. Kilka głębszych oddechów, przypomnienie sobie, że nerwy są szkodliwe i próba przeskoczenia na inny tor albo powtarzanie nie chcę tego czuć, aż coś zaskoczy”. I to jest też fajny pomysł. Ja technikę 10 oddechów i pytania dlaczego przetestowałem na sobie i faktycznie to działa. Czyli jest reakcja, dajemy sobie 10 sekund, 10 oddechów i zadajemy sobie pytanie: dlaczego? Dlaczego tak zareagowałem? To może jeszcze nie jest forma transformacji, ale forma zrozumienia i też powiedzenia podświadomości, że nie masz pełnej władzy, że ja to zaczynam kontrolować, że ja mam świadomość tego, że to, co ty mi podsuwasz, jest tylko wzorcem, który masz w swojej bazie, niczym więcej. Nie wyrokiem, nie ostatecznością, tylko jedną z alternatyw. I to jest już dobry krok. I tu już kochani rozmawiamy o konkretnych technikach, rozmawiamy o konkretnych sposobach.
I to jest dobry krok do tego, żeby tą podświadomość troszeczkę stonować, żeby nie była taka nachalna, żeby nie była taka jedyna, żeby nie była naszym panem i władcą. Tutaj Łukasz pyta Lubiego: „Czy masz jakieś doświadczenia z psychodelikami?” Tutaj Lubi pisze, że robi różne eksperymenty, żeby widzieć, jakie są różnice i wiedzieć, co mówić w audycjach, żeby się nie błaźnić. Więc może na następnych audycjach pociągniemy ten temat, bo to może być ciekawe doświadczenie dla niektórych. Chociaż ja was do tego nie będę namawiał. Adam pisze: „Kawa i nikotyna to też psychodeliki.” Tak, to są psychodeliki dla naszej podświadomości. Kurde, ja ciągle nie wiem, jaki temat dziś jest. To było z 9:15 kochani, więc jak Lubi powiedział, to faktycznie o tej porze jeszcze chyba do końca nie było wiadomo. Tutaj pytanie, Tomasze, Sławek mówi o jakichś warsztatach typu debaty. Jak debaty? To znaczy Tomku oraz drodzy słuchacze.
Powiem tak, pochwalę się, chociaż może jeszcze nie ma czym. Ale à propos warsztatów to nie ukrywam, że to jest jedno z moich marzeń, bo mówienie do laptopa z bardzo fajną i sympatyczną w rogu ikonką Radia Paranormalium jest interesujące, ale ja bardzo lubię kontakt z ludźmi.To, co Yubi powiedział: kiedy widzi się oczy, kiedy się widzi twarze, kiedy się czuje troszeczkę emocji, to ten kontakt jest zupełnie inny. Więc ja cały czas rozmyślam o warsztatach i powiem wam, że chciałbym warsztaty organizować. Mało tego, jestem już po pierwszych rozmowach, zresztą z jedną z naszych kochanych słuchaczek. I plan jest taki, żeby 28 kwietnia do takich warsztatów z moim udziałem i w moim wykonaniu doszło. Więc może poszerzę krąg i zasięg swojego działania o warsztaty. A może będą też zapotrzebowania. My to będziemy robili najprawdopodobniej, jeżeli do tego dojdzie, to w Szczecinie. Ja w tej chwili siedzę nad jakimś programem. Znaczy ten program już dawno jest w mojej głowie, więc kwestia przelania go na papier.
Może już do tego czasu, tak sobie obiecuję, że też dopracuję technikę związaną z transformacją podświadomości, więc może będzie okazja to uruchomić i przetestować. Może też będzie jakiś news technologiczny. A może w innych miastach też byliby chętni. Ja jestem otwarty i tak jak wam dzisiaj powiedziałem, robię to z wielką przyjemnością. Widzę w tym też sens i głębokie przekonanie, że możemy wspólnie przynajmniej kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu, kilkuset osobom pomóc zrozumieć bez pakowania się w te najbardziej bolesne i przykre ziemskie doświadczenia. Tutaj Yubi napisał: „Takie audycje są najlepsze”, ale nie wiem tym razem, co miał na myśli. Pan Adam pisze: „Panie Sławku, można łączyć zawód świat oczami duszy live stream z pracy?” Nie wiem, panie Adamie, co pan ma na myśli.
[02:35:09] - Proponuję słuchacz, żeby zrobić audycję z miejsca pracy.
[02:35:13] - Z mojego miejsca pracy?
[02:35:14] - No.
[02:35:18] - Powiem szczerze, byłoby ciężko, biorąc pod uwagę, że ja się zajmuję jednak hałaśliwymi rzeczami typu meble na przykład. Więc mógłby z tym być jakiś kłopot. Na pewno zakurzona kamera laptopa czy telefonu. Zresztą ja też taki mało reprezentacyjny jestem, więc nie wiem. To raczej nie byłby live stream, tylko hardcore. Więc rozważę to, ale może jeszcze nie teraz. Tomasz Wiec: „Żeby robić?” i tu jest znak pytanie, bo się pytał, ale nie dosłyszałem. Tomaszu kochany, nie wiem, czego dotyczy to pytanie. „Proponuję więcej radości w głosie, bo czasem nie wiem, jak mam odbierać audycję” — Yubi napisał. To znaczy ja powiem tak: ja z wielką radością i przyjemnością dzielę się z wami radością i wolę te audycje, kiedy sobie żartujemy.
Pod ostatnią audycją bodajże Ghost napisał, że nie wie, czy komentarze czyta ktoś więcej niż tylko osoby, które je piszą. To ja mu odpisałem, że ja też nie wiem, kto czyta te komentarze, ale wiem jedno: niech żałuje. Bo zwłaszcza pod ostatnią audycją było mnóstwo fajnych też i żartobliwych, i śmiesznych tekstów, trochę tam wkrętów. Panowie sobie tam, i panie zresztą też porobiły. Więc ja też zdecydowanie wolę audycje radosne, ale przyznam wam się szczerze, że nietaktem byłoby z mojej strony pewnie mówić o rzeczach smutnych też i takich raczej bolesnych, zwłaszcza dla niektórych ludzi w sposób śmieszny i wesoły. Szanuję po prostu czyjeś emocje, czyjeś przeżycia. Justin: „Panie Sławku, miało być w audycjach o tym, jak być szczęśliwym. Rozumiem, że dopóki nie zrozumie się, jak działa podświadomość, to ciężko rozwijać temat szczęśliwości. Ja jestem gotowa na audycję o szczęściu. Aż jestem ciekawa, czy będziemy mieli wspólny protokół zgodności”.
Chcieliście, żeby było wesoło. Jest wesoło. Protokół zgodności to są określeniaKtóre trudno, żeby nie wzbudziły radości i uśmiechu. Uwielbiam takie określenia. Just mi obiecuje, że jeżeli nic się w życiu moim bądź słuchaczy nie wydarzy, co będzie wymuszało jakiś temat do poruszenia, to obiecuję, że od przyszłej audycji pojedziemy już z tematami związanymi z tym, jak to szczęście do swojego życia sprowadzić. Myślę, że będziemy mieli w dużej mierze wspólny protokół zgodności. Twoje pytanie, a raczej stwierdzenie, że dopóki nie zrozumie się ego i podświadomość, to ciężko rozwijać temat szczęścia, szczęśliwości. Dokładnie tak. Bo kochani, ja też widzę, że mimo że rozmawiamy tak dużo na ten temat, znaczy ja was tutaj bombarduję tymi informacjami, to mimo wszystko czuję czasami potrzebę, tak jak ostatni filmik, który bodajże nagrałem, czy nawet wyszło to dzisiaj z mojej rozmowy ze słuchaczem, że temat świadomości, duszy, podświadomości, tego wszystkiego w dalszym ciągu jest w moim przekonaniu trochę źle interpretowany. Więc też polecam.
Rzućcie okiem, to jest tam niecałe 10 minut, a dość taki prosty sposób, najprostszy, jaki przyszedł mi do głowy. Staram się właśnie wytłumaczyć, o co chodzi z duszą, świadomością i podświadomością, i tym całym zamieszaniem. Dziękuję ci Marzenko. Przepraszam, uśmiałem się. Marzenka pisze: „Ja lubię, jak pan Sławomir się rozgaduje”. Dziękuję ci bardzo. Ja w sumie też lubię, jak się rozgaduję, zwłaszcza jak widzę, słyszę, rozmawiam z wami tutaj na antenie, czytam te wszystkie fajne, miłe, ciekawe komentarze. Też to bardzo lubię. Przeważnie robi się weselej, jak spływają pytania. Widzę, że jednak źle jest.
Chyba te dwie ostatnie audycje tak tutaj zaważyły na tej opinii. Kochani, dobrze, postaram się poprawić, bo ja raczej mam naturę taką, być może nawet to zauważyliście, pogodną i wesołą niż smutną i przygnębiającą. Więc obiecuję poprawę. Jeżeli takie są wasze odczucia, to obiecuję poprawę. Tutaj Kudłaty namawia Inkę, żeby zadzwoniła. Ja się podpisuję pod tym, żeby zadzwoniła. Zmieniła się częstotliwość fal Schumanna. Teraz leci gamma. To ma związek z tym podziałem świadomości i wysypem nowych i młodych dusz. Dlatego stworzyły się dwa światy.
Stare nie rozumie nowego. Stare musi odejść. To ewolucja. Nawet nie wiem, jaka jest w tej chwili ta uśredniona częstotliwość. Ostatnio jak sprawdzałem, udało mi się sprawdzić, to było w granicach 16 z kawałeczkiem herca. Więc nie wiem. Jeżeli ktoś z was wie, ma jakieś tu informacje w miarę aktualne, to z chęcią też się dowiem. Uniknę poszukiwań, bo nie ukrywam, że znalezienie teraz wiarygodnego źródła z aktualnymi danymi ostatnio przynajmniej było dość kłopotliwe. Tutaj Jubi chyba się nie zgadza ze mną odnośnie mojej rozmowy ze słuchaczem odnośnie podziału dusz, że nie zgodzę się do końca. Okej, ale dostaliśmy też możliwość kreacji, a więc bycia na poziomie Boga, tworzenia własnych światów i wchodzenia w interakcje, komunikację z innymi prywatnymi wszechświatami.
Powiem tak: jeżeli tak jest, być może. Być może ja tego nie będę negował, ani też nie będę tego potwierdzał. I też powiem wam szczerze, kochani, nie będę tego sprawdzał, bo tak jak już wam wiele razy mówiłem, to jakie zdolności ma nasza dusza po tamtej stronie nie za specjalnie mnie w tej chwili interesuje. Mnie interesuje bardziej, jaki wpływ ma, powinna mieć, może miećNasza dusza na nasze życie i jak ją wykorzystać tutaj, na Ziemi, dla naszego własnego prywatnego szczęścia. Dla naszego dobra, żebyśmy się nie pakowali w następne przykre doświadczenia. Żeby ta ewolucja, ten nasz rozwój przepływał w sposób dla nas przyjemny i bezpieczny. Żeby sprawiał nam radość, przyjemność, a nie żeby był okupiony kolejnymi porażkami i przykrymi klapsami. To jest moja intencja względem moich własnych działań. A poza tym, tak jak powiedziałem, na samym końcu, jak już odkryjecie cały wszechświat, odkryjecie wszelkie możliwości tego, co dusza może stworzyć, to na samym końcu i tak wrócicie tutaj na Ziemię po to, żeby tutaj działać. Żeby ta wiedza, którą zdobyliście tam i tak służyła w tym życiu i tutaj na Ziemi.
Na samym końcu i tak zostaje zawsze pytanie: kim ja jestem? Więc jeżeli ktoś potrzebuje tej wiedzy, żeby zobaczyć, sprawdzić, przekonać się, uwierzyć w to, że takie są możliwości i z tego powodu będzie szczęśliwszy i z tego powodu jego życie będzie szczęśliwsze, polecam. Proponuję, ja wybrałem drogę trochę na skróty. „Jeśli Bóg nas stworzył”, tu Kudłaty pisze: „jeżeli Bóg nas stworzył, to musimy być jego cząstką, więc możemy pewnie być na poziomie Boga”. Bo jesteśmy. Chociaż nie rozumiem stwierdzenia „na poziomie”. Bo czy posiadamy takie możliwości? Czy posiadamy taką moc? Tak, tylko nie potrafimy z niej korzystać. Dobrze, tutaj Jubi pisze o swoich doświadczeniach, o których nam mówił już na audycji, więc może nie będę tego powtarzał.
Zwłaszcza że mam, słuchajcie kochani, jakąś godzinę dwadzieścia opóźnienia w komentarzach, więc też nie chcę was tutaj zbyt długo trzymać. Jubi zresztą też z jego audycją. I pana Marka naszego kochanego, który to wszystko musi jeszcze obrobić. Jesteśmy już w komentarzach po telefonie Jubi, bo się pojawił komentarz: „Dziękuję, Państawku. Z pewnością wystawię recenzję książki”. Przyznam się szczerze, dla mnie jako dla autora każda recenzja, dzisiaj też rozmawiałem na Messengerze z jednym z moich czytelników i też mnie pytał, gdzie tę recenzję wystawić, czy jakoś oficjalnie, czy przesłać mi ją prywatnie, czy coś. Więc powiem tak, jak odpowiedziałem jemu, że dla mnie jako dla autora książki każda recenzja, która spłynie do mnie prywatnie, jest bezcenna. Bo pokazuje mi po prostu, czy zrobiłem coś, co inni też uznają za dobre i wartościowe, czy nie. Natomiast wiadomo, że każda recenzja wystawiona w sposób publiczny daje też możliwość i jakąś tam pewnie też formę zachęty do sięgnięcia po moją książkę innym ludziom, którzy na przykład jeszcze się nad tym zastanawiają bądź nie wiedzą, bądź nawet nie wiedzą, że ona istnieje. Więc jak najbardziej cenię sobie wszystkie komentarze ja jako autor, ale też myślę o innych ludziach, bo przecież tak naprawdę to książki nie napisałem dla samego siebie, tylko napisałem dla ludzi.
Dla was, kochani, dla innych ludzi. I też moim marzeniem i pragnieniem było to, żeby jak najwięcej osób miało możliwość przeczytania jej, bo wierzę, że to, co robię w audycjach, to co robię na kanale i to, co zrobiłem w książce może pomóc gdzieś uniknąć nieprzyjemnych sytuacji. Tu odpowiedź dla Kudłatego: „Żeby doświadczyć OBE, LD i tak dalej, musisz najpierw poznać samego siebie, wejść w siebie”. Więc jak widzicie, to poznanie samego siebie na wszelkich płaszczyznach jest poniekąd warunkiem pójścia dalej, rozwoju, zobaczenia i doświadczenia czegoś więcej. Zrozumienie samego siebie. I tutaj też mi się bardzo podoba kolejny komentarz Jubi. Dlatego mi się podoba, bo jest zgodny z tym, co ja wam też, kochani, powtarzam.Bo tutaj Kudłaty napisał: „Czyli długa droga jeszcze przede mną”. Jubi odpisał: „Kudłaty, dasz radę. Ty już tam byłeś. Każdy z nas tam był”.
Cieszę się, że mówię, że czytam to z klawiatury Jubiego. Człowieka, który ma doświadczenie, który zajmuje się tym wręcz profesjonalnie, żeby nie rzec zawodowo. Kochani, wszyscy już po tamtej stronie byliśmy, wielokroć byliśmy, więc odpowiedzi na pytania: „Jak tam jest? Co tam jest? Co się z nami dzieje?", są w każdym z nas. I to nie w formie wyczytanej informacji czy wysłuchanej w jakiejś audycji pana Sławka, tylko w waszym bezpośrednim doświadczeniu. Uwierzcie, wy to wiecie, bo już to przeżyliście. Chociaż stwierdzenie „przeżyć śmierć” jest takim troszeczkę paradoksem słownym. Natomiast odpowiedź na to, jak to jest, znacie dokładnie. Posłuchajcie samych siebie.
To jest kolejny powód do tego, żeby troszeczkę ograniczyć wpływ podświadomości na nasze życie. Bo to podświadomość między innymi blokuje nam dostęp z tym swoim narzucaniem do tego, co wiemy, co jest zapisane w naszej duszy. Dlatego ja tak o tej podświadomości wam bębnę. Jeżeli pozbawicie ją tej takiej nieograniczonej władzy panowania nad wszystkimi waszymi reakcjami, otworzą się również przed wami furtki i wgląd w to, co w was jest, co jest w waszej duszy. Eksplorujesz dobre słowo. Każdy z nas dobrowolnie zgodził się wziąć udział w projekcie życie. O, takie doświadczenie na własną prośbę i życzenie. Kudłaty pisze: „Pewnie tak, jak mówisz Jubi. Tylko tego planu przeżycia życia nie znamy”. Znamy.
Kudłaty, znamy. A nie, to jeszcze jesteśmy chyba przed telefonem, bo Jubi tutaj napisał: „Zadzwoniłbym, ale jestem cholernie zmęczony, bo dopiero co wróciłem”.
[02:52:53] - Za chwilę będzie wpół do północy.
[02:52:56] - O, jak miło! Tutaj jest wątek dyskusji między Kudłatym a Jubim. Ale parę komentarzy przeczytam, chociaż to też się już pojawiło. Jubi pisze: „Po tamtej stronie jest komedia i cisną z nas bekę”. O, tutaj pojawiła się tutaj Inka nam w rozmowie. Inka: „Powiedzenie nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe jest bardzo mądrym powiedzeniem”. Bardzo mądrym. I jest jeszcze drugie bardzo mądre, które ludzie czasami na skutek właśnie podświadomości, ponieważ ma pochodzenie takie troszeczkę religijne, a brzmi: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Jest właśnie odpowiedzią, między innymi jedną z odpowiedzi i jedną z technik, co należy zrobić, żeby być szczęśliwym. O tym już żeśmy troszeczkę rozmawiali, ale właśnie o tym będzie następna audycja.
Kudłaty pisze: „Właśnie, Inka, zawsze o tym staram się pamiętać”. Pan Adam: „Może to dusza zadaje takie pytania. Mi się zdarzyło powiedzieć coś głupiego, co się potem działo i bałem się mówić. Ale może to działa odwrotnie i nie należy się bać”. To znaczy czasami tak jest, że pewne informacje płyną od duszy i są pewnego rodzaju ostrzeżeniem. Tak jak ja wam mówiłem o tej swojej już słynnej pewnie nodze, to było dla mnie ostrzeżenie. I to nie była żadna kreacja na zasadzie, że ja tego chciałem, bo to było w innym kontekście. Zdarzyło się to, czego chciałem, a raczej to, czego nie chciałem. I też niemożliwe jest to, żebym ja w ciągu siedmiu sekund, na przykład myśląc o tym, kiedy mnie ostatnio zatrzymała policja, wykreował w ciągu siedmiu sekund radiowóz na drodze. Bo to już byłaby, że tak powiem, przesada.
I wtedy naprawdę zacząłbym się martwić i bardzo kontrolować to, co myślę. Tylko to było właśnie takie ostrzeżenie, ponieważ ja byłem w terenie zabudowanym, słuchałem fajnej muzyki w samochodzie i zupełnie mimowolnie wcisnąłem pedał gazu, przekraczając dozwoloną prędkość. Dobrze, że to jeszcze nie było w czasach, kiedy zabierali prawo jazdy. Przekraczając dozwoloną prędkość o ponad 50 kilometrów na godzinę. Więc to była ewidentna podpowiedź i ewentualne ostrzeżenie słowne: „Zastanów się, co robisz”.Więc bać się tego nie należy. Natomiast jak to mawiają czujność rewolucyjna jest zawsze wskazana. Zwłaszcza Jubi też potwierdza: tak to właśnie działa. Jesteśmy kreatorami. Kwestia tylko jak świadomymi. To znaczy ja tutaj jeszcze raz się uprę przy swoim, że dusza nie jest żadnym kreatorem.
Kreatorem jest nasza podświadomość. Dusza nie ma moim zdaniem takich mocy sprawczych tutaj na Ziemi. Ponieważ mamy wolną wolę. Natomiast jeżeli przekonamy swoją podświadomość do tego, żeby tak zrobiła, to tak. To ta moc twórcza się objawia. Aczkolwiek wiem, że nie wszyscy się ze mną zgodzą, ponieważ znam osoby i przypadki, które twierdzą, że w sposób duchowy są w stanie na pewne rzeczy wpływać. Marzenka pisze: „He he he, no też tak czasem mam z takimi informacjami, które przychodzą. Na początku człowiek sobie myśli, co to za głupoty mi do głowy przychodzą, a tu bach i się sprawdza”. Kiedyś to się nazywało intuicja. Tutaj Jubi ma jakąś refleksję.
„Nie wiem co się dzieje, ale nikogo nie blokowałem, a widzę, że komentarze są zablokowane z mojego konta”. To już nie jest w temacie audycji, ale czytam to na głos, bo może pan Marek coś zadziałał.
[02:58:22] - Tutaj coś się Jubiemu chyba porobiło na koncie z tego, co widziałem. Także ten wątek można pominąć całkiem.
[02:58:32] - Dobrze. To dziś pytanie, dziś odpowiedź. Proszę bardzo. Działamy prawie tak szybko, jak nasze dusze. Jubi tutaj napisał: „Dobra książka”, ale nie wiem czego to dotyczy. Czy potęgi podświadomości jeszcze, czy coś tutaj już jakiś nowy wątek. Tomasz pisze: „Ja to mam miliony razy”. Co Sławek opisał. Tu coś po angielsku jest, więc nie będę się wysilał na tłumaczenia. „Na swoim przykładzie, ale za cholerę nie wiem jak mam to odbierać”.
Znaczy Tomku, tak nie do końca wiem, które przykłady opisane na moim przykładzie masz na myśli i dlatego też mi ciężko podpowiedzieć, jak masz to odbierać. Więc jakbyś rozwinął myśl, to może byłoby mi łatwiej coś powiedzieć. Inka: „Tak, najczęściej te złe myśli się sprawdzają. O wygranej w totka można sobie myśleć długo i namiętnie i nic się nie dzieje, nic się nie sprawdza”. Droga Inko, to jest tak, że te złe myśli, złe i negatywne emocje, czyli wszystko, co jest związane ze strachem, jest naturalnym środowiskiem naszej podświadomości. Dlatego ona łatwiej wierzy, że tego chcemy. I umówmy się, że nasze negatywne emocje są najczęściej dużo bardziej emocjonalne i mają dużo większy ładunek emocjonalny i są zazwyczaj szczere. Przecież w wykrzyczenie stwierdzenia „nienawidzę cię” potrafimy włożyć, w momencie, kiedy tak to czujemy, kiedy chcemy to komuś powiedzieć, potrafimy włożyć tyle emocji, tyle energii i w momencie, kiedy to mówimy, jest tak prawdziwe, tak głośne, tak wyartykułowane, że nigdy nie słyszałem „kocham cię”, stwierdzenia „kocham cię”, w którym byłoby tyle emocji. Jeżeli zważyć by to na wadze energii, to to „nienawidzę cię” będzie zawsze cięższe, w sensie więcej masy energetycznej będzie w tym stwierdzeniu niż w stwierdzeniu „kocham cię”. Bardzo pozytywnym, bardzo pięknym, cudownym, wspaniałym.
I tutaj Marzenka pisze: „Bo nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że to przekaz, czy coś”. To znaczy, powiem wam tak: najczęściej w ogóle nie zdajemy sobie sprawy z tego, co nam podsuwa nasza podświadomość, bo to po prostu płynie, to się po prostu pojawia, bo to jest dla nas coś naturalnego. Z podświadomości korzystamy od najmłodszych swoich lat. To jest nasz doradca. I korzystamy z niego kilkaset, kilka tysięcy razy z podświadomości dziennie, więc większość ludzi w ogóle tego nie rejestruje. My mówimy: „Albo on ma taki charakter, albo on jest impulsywny, albo on jest wybuchowy, albo tamten jest naiwny, albo tamten jest coś tam”.Te wszystkie określenia naszych tak zwanych charakterów są po prostu odzwierciedleniem naszych zachowań i naszych reakcji płynących z podświadomości. Bo to, że ktoś jest impulsywny i impulsywnie czy nerwowo reaguje na jakieś sytuacje, czy na jakieś zdania, czy słowa, nie jest potrzebą naszej świadomości ani duszy. To jest po prostu reakcja naszej podświadomości, którą inni ludzie bardzo szybko wychwytują i bardzo szybko ją oceniają. Aqua: „Miałam pytać Jubi, co się stało. Musiałeś kliknąć przez pomyłkę”.
Dobra, to coś tam. Kudłaty pisze: „Jubi, może podświadomie poblokowałeś wszystkich”. Generalna zasada jest taka: kto jest pojazdem, a kto kierowcą własnego życia tu i teraz? Dobre pytanie. Jeżeli ja mam odpowiedzieć na nie, to powiem tak: ja jestem kierowcą swojego pojazdu zwanego życiem. Natomiast czasami zdarza mi się włączyć autopilota. Ale ponieważ, jak wiecie, autopilot ma rację bytu w powietrzu i w samolotach, gdzie ten ruch jest zdecydowanie mniejszy, to użycie autopilota w samochodzie kończy się najczęściej jakąś delikatną stłuczką. Marzena odpisała „ja”, tylko nie bardzo się określiła, kim jest. Łukasz napisał: „Postaram się pomedytować”. Mi się nie udało medytować.
Oczywiście, że to nie jest prosta sprawa, zwłaszcza jak nasza podświadomość nas z jednej strony pompuje informacjami, a z drugiej strony coś tam od środka się próbuje dopchać. Bez usystematyzowania tego, wyciszenia i zrozumienia, faktycznie na początku są problemy nawet z pięcioma minutami medytacji. Powiem wam, co pomaga w medytacjach. Znaczy w przygotowaniu się do medytacji. Wybaczanie. Jubi przeprasza, więc przeczytam: „Jak co, to przepraszam, ale nie chciałem nikogo blokować ani usuwać komentarzy”. Przeprosiny przyjęte. Kudłaty tutaj zapytał: „To jest konkretne pytanie dla nas samych. Kto jest pojazdem i kto kierowcą? Proszę nie mówić...”.
Okej. Dobrze. Miałem nie mówić, a już zacząłem. Okej. Mamy tutaj nowego słuchacza. Julian napisał: „Nie tylko nie rób, ale i nie myśl innemu, co tobie niemiłe”. Bardzo trafne spostrzeżenie. Tomasz Biega nas pozdrawia i dziękuje za audycję. Dziękuję ja też, Tomku. Do następnego.
Cieszę się, że wróciłeś i cieszę się, że się zaktywizowałeś, bo tak jak ci mówiłem, już troszeczkę się stęskniłem. Tutaj Łukasz pisze: „Ja już medytuję ponad pół roku. Po prostu po przerwie ciężko mi wyrobić nawyk znowu”. Tym bardziej Łukaszu trzymamy kciuki, skoro to jest jak z jazdą rowerem. Jak raz się nauczyłeś, to sobie szybciutko przypomnisz. Marzenka pisze: „Pod koniec roku miałam przypadek. Nie chciałam usiąść w aucie po prawej z przodu, ale wyjścia nie było. I bach! Trzy minuty później auto przywaliło w moje drzwi, ale nic się nie stało nikomu”. Na szczęście nic się nikomu nie stało, Marzenko.
Cieszę się bardzo. Myślę, że słuchacze również. To jest też taka skomplikowana sytuacja, bo ja miałem kiedyś, znaczy mam dalej znajomą, która ogólnie nie jeździła samochodem, ale zdarzało się, że w ważnych, poważnych sytuacjach pożyczała samochód od męża. A on wyrobił w niej przekonanie, że jak ona weźmie samochód, to się zawsze coś musi stać. I powiem wam szczerze, miała skuteczność chyba 100%. Za każdym razem coś się musiało wydarzyć. Raz jeden jej się zdarzyło, że wróciła do domu i nic się nie stało, nic się nie zepsuło, nikt w nią nie wjechał, nic nie uszkodziła.Weszła do domu z taką radością, z dumą. „A jednak nie miałeś racji. Nie zawsze musi się coś wydarzyć”. On mówi: „Nie wierzę ci”.
Zeszli na dół pod blok do samochodu. Okazało się, że ktoś parkując przywalił jej w samochód. Faktycznie czasami ciężko jest rozpoznać, co jest naszym wewnętrznym przekonaniem i potrzebą doświadczenia, a co jest ostrzeżeniem płynącym z naszej duszy. Bo tutaj u ciebie Marzenko, to nie wiem, która z tych wersji jest właściwa. Czy to było właśnie takie ostrzeżenie twojej duszy: „Nie siadaj, bo może się coś wydarzyć”, czy taka samospełniająca się przepowiednia. Myślę, że ty sama już to wiesz najlepiej. Kochani, powiem tak, dobrnąłem do końca komentarzy.
[03:10:14] - O czas, o czas! Mamy dzisiaj czyste szaleństwo. 23:41.
[03:10:22] - Panie Marku, ja trochę się rozgadałem, ale to u mnie to już tak powoli sam.
[03:10:28] - To norma.
[03:10:30] - Tak.
[03:10:31] - Ale słuchacze chyba nie mają nic przeciwko, prawda?
[03:10:35] - Na początku widziałem, że pojawiły się wątpliwości, co autor miał na myśli. Natomiast z tego przynajmniej, co tutaj przeczytałem w komentarzach i od Yubiego usłyszeliśmy na antenie, to się wyjaśniło. Chyba z tego wybrnąłem. Był taki nawet przemiły komentarz jednej z naszych słuchaczek, że ona lubi, więc wychodzę z założenia, że skoro nie było negatywów, to znaczy, że było dobrze. Może faktycznie to moje gadułstwo nie jest aż tak uciążliwe dla słuchaczy. Mieliśmy rekordową ilość telefonów. To też niewątpliwy sukces.
[03:11:25] - I rekordowo pozytywną atmosferę na czacie, bo nikt nikogo nie czepiał za zmianę znaczenia słówek.
[03:11:34] - Panie Marku, właśnie wyjął mi pan to z ust, że ta dyskusja dzisiaj tutaj na czacie była wielowątkowa i dużo osób się dzisiaj udzielało. Co jest bardzo fajne, że ta dyskusja dzisiaj nie była zdominowana, więc to też jest fajna informacja na dzień dzisiejszy. Teraz już się też nie mogę doczekać, co się będzie działo po audycji na YouTubie. Jestem pełen dobrych, fajnych i miłych myśli i miłych emocji. Kochani, dziękuję wam za dzisiaj. Bardzo wam dziękuję za dzisiaj. To bez wątpienia mamy za sobą bardzo wybitną audycję pod wieloma względami, również waszymi. Na jakiś nowy standard żeśmy się złożyli. Jak miałem trochę wyrzutów sumienia, że tak się kiepsko przygotowałem, to dzisiaj w dużej mierze pomogliście mi z tego mojego nieprzygotowania wybrnąć. A może zrobię z tego standard?
Bo całkiem nieźle idzie. Zobaczymy, pomyślimy jeszcze raz. Kochani, serdecznie wam dziękuję. Dobrej nocy, a tym, którzy jeszcze mają odrobinę siły, odrobinę ciekawości i chęci dowiedzenia się trochę więcej, co Yubi ma do zaprezentowania, do podzielenia się jakimi informacjami, zapraszamy. Ja zapraszam ze swojej strony. Pan Marek pewnie za chwilę poda więcej szczegółów. Ja dziękuję też panu Markowi jak zwykle za opiekę i naszą piękną oprawę. Kochani, trzymajcie się. Do usłyszenia już za tydzień. Uważajcie na siebie.
Wszystkiego dobrego. Pa!
[03:13:52] - Mówił te słowa do państwa gospodarz audycji, pan Sławomir Bączkowski, autor wideobloga o identycznym tytule co nasza audycja „Świat oczami duszy”. Oczywiście zachęcamy do zasubskrybowania wideobloga na YouTube. Również książki. Zachęcamy do lektury książki pod tytułem „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza”. Link do miejsc, w których tę książkę można zdobyć oczywiście jest w archiwum Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl pod każdym z odcinków naszej audycji. Audycję jak zawsze obsługiwał od strony technicznej Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnym odcinku już za tydzień. Oczywiście na żywo. Oczywiście o 20:00. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium.
www.paranormalium.pl