[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, w tym konkretnym punkcie naszej wirtualnej rzeczywistości, czasu i przestrzeni rozpoczynamy kolejny odcinek audycji na żywo „Świat oczami duszy”. Audycja w całości poświęcona tematyce związanej ze świadomością. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:50] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was kochani serdecznie.
[00:54] - Tradycyjnie zanim oddam głos panu Sławkowi, podam kontakty do Radia Paranormalium. Audycja jest, jak już zdążyłem zresztą nadmienić, nadawana na żywo. Mamy dzisiaj 11 luty roku pańskiego 2019. Numer telefonu do Radia Paranormalium podam, chociaż oczywiście linia telefoniczna będzie otwarta koło godziny 21:00. Będzie to oczywiście ogłoszone tradycyjnie na antenie, ale numer telefonu nasz komórkowy warto zapisać sobie już teraz. 530 620 493. Jesteśmy także na Skypie radio.paranormalium.pl. Można także nas spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i na fanpage'u prowadzonym przez pana Sławka Bączkowskiego. Jesteśmy także na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. Można także oczywiście pisać do nas na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02.
Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości związane z tematyką naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, z czystym sumieniem, skoro już podałem wszystkie nasze kontakty, bo dzisiaj kontakty ze słuchaczami trzeba trzymać na wszystkich frontach, o czym się pan ostatnio przekonał.
[02:37] - Zdecydowanie.
[02:38] - Mogę panu oddać już głos.
[02:40] - Dziękuję panie Marku. Jak zwykle jeszcze raz kochani przywitam się z wami. Cieszę się, że jeszcze się nie znudziliście, że jesteście tutaj ze mną i z panem Markiem. Cóż wam powiem na początek? Na początek wam powiem, że dzisiejsza audycja będzie bardzo spontaniczna, a w związku z tym może się okazać trochę chaotyczna, bo nie ukrywam, że niedziela to jest w moim ostatnim życiu jedyny dzień, kiedy mogę się do tej audycji z wami przygotować. A tą ostatnią spędziłem nad kinami urodzin. Według oczywiście kalendarza Majów dla naszych słuchaczy oraz dla moich czytelników mojej książki, których akurat w tą niedzielę tak się złożyło, że co skończyłem robić jedno, to dostałem następną wiadomość z prośbą o to samo, więc miałem taką małą kumulację. I tak nawet do pana Marka się śmiałem przed audycją, jak rozmawialiśmy, że jeżeli tych próśb będzie więcej, to będę musiał przejść na zawodowstwo, bo to jednak wymaga bardzo dużo czasu i skupienia. Natomiast przy okazji tego, co robiłem wczoraj, pojawiły się też jakieś wnioski, jakieś nowe przemyślenia i o nich opowiem wam już na koniec audycji, żeby nie zmieniać tematu tego, o czym chciałbym dzisiaj z wami porozmawiać. Jak zwykle musi być jakaś moja refleksja.
Więc będzie już teraz. I ona jest taka trochę nostalgiczna, bo takie zaczynam odnosić wrażenie, że chyba trochę przynudzam lub tematy, które poruszam już nie są takie interesujące. Bo to refleksja na skutek spadającej oglądalności audycji na YouTubie, bo jedynie w to mam wgląd i ilości waszych komentarzy pod tymi audycjami. Na szczęście tu jeden z naszych słuchaczy uratował troszeczkę te statystyki, ale to już było po tym momencie, kiedy tą refleksję sobie pisałem. To jest aspekt taki, ja go nazwałem wizerunkowo-popularnościowy i w tym aspekcie jest tendencja spadkowa. Ale z drugiej strony coraz więcej z was odzywa się do mnie tak zupełnie prywatnie, dzieląc się swoimi przemyśleniami, czasami szukając jakiejś rady, szukając wyjaśnienia. I tutaj, w tej kwestii jest zdecydowany progres. I ja to nazwałem, jest przykład na tak zwane mieszane uczucia. Z jednej strony jest spadek, z drugiej strony jest progres, więc powinny się pojawić we mnie takie mieszane uczucia. Ale ponieważ wszystkie moje działania w temacie rozwoju świadomościSą całkowicie darmowe.
Postanowiłem się po prostu nie przejmować tym spadkiem popularności, tej wizerunkowo. Natomiast postanowiłem się cieszyć tym, że coraz więcej osób się przede mną prywatnie otwiera, co też świadczy o tym, że przynajmniej niektórzy obdarzyli mnie większym zaufaniem. Co jest z jednej strony dla mnie obciążające, ale z drugiej strony też budujące, bo przecież to jest jeden z powodów, dla których w ogóle to robię. Zwłaszcza że wszystkie informacje, które od was spływają, są niesamowicie miłe, ciepłe i bardzo często budujące. A czasami trafi się też taki cukierek, który wam za chwilę zacytuję, bo serducho autora książki bardzo urosło. Przeczytam wam wiadomość, jaką dostałem bodajże w sobotę albo w niedzielę na stronie poświęconej mojej książce. Cytuję: „Panie Sławomirze” i od razu mówię, pytałem autora tego komentarza, czy mogę go zacytować w dzisiejszej audycji bądź gdzieś tam, czy mogę nim dysponować. I komentarz był taki, ta wiadomość: „Panie Sławomirze, jeszcze raz dziękuję za pana książkę. Niesamowicie pan to poskładał. Jestem zafascynowany, chylę czoła.
Jak pan do tego wszystkiego doszedł? W jednej książce połączył pan tyle wiedzy, filozofii i światopoglądów” w nawiasie „wcześniej sprzecznych, konkurencyjnych. Dobrze, że czytam drugi raz z zupełnie inną świadomością, ale to jakby odpalić bombę wodorową. Jeszcze raz gratuluję. Pozdrawiam serdecznie, Grzegorz”. I też takie pytanie: „Czy po paru latach trwa pan przy tych samych poglądach? Czy coś się zmieniło?”. Takie wow dostałem i się z niego bardzo cieszę. Zwłaszcza że tak jak wy czytaliście, usłyszeliście, pan Grzegorz posiada tą książkę już od dwóch lat. Wrócił do niej po dwóch latach i odkrył w niej jeszcze jakieś nowe, fajne rzeczy dla siebie.
Teraz czas na odpowiedź na wasze pytania, a dokładnie tym razem na pytanie gościa, który uratował statystyki komentarzy pod ostatnią audycją na YouTubie. Natomiast jak zwykle i to mówię z całkowitą sympatią i z uśmiechem na twarzy, jego pakiet pytań i przemyśleń jest obfity, więc myślę, że odpowiedź na jedno pytanie w dzisiejszej audycji wystarczy. Zwłaszcza że ono bezpośrednio jest związane z poprzednią audycją, więc tym bardziej czuję się zobowiązany. Przeczytam je w całości. Tam tych komentarzy były dwa, ale drugie dotyczy Meduz i wieczności, zresztą fajnie też opisanych jak zwykle przez niego, więc polecam też, bo jest kilka takich fajnych argumentów, z którymi warto się zapoznać. I to jest tak, kolejny cytat: „Czyżby ta myśl pana Sławka o uchodźcach była dla wielu słuchaczy jednak zbyt kontrowersyjna? Ja też pozwolę się podłączyć pod ten temat i nawiązując do wypowiedzi Somana zapytam się, czy uważa pan, panie Sławku, że uchodźcy z krajów muzułmańskich, ze Wschodu czy z Afryki powinni siedzieć w swoich krajach i tam ginąć? A my, Europejczycy i Amerykanie nie mamy im pomagać, mimo iż możemy bardziej niż robi się to obecnie? Tak pokrótce tylko nadmienię, że cała ta sytuacja z uchodźcami jest o wiele bardziej skomplikowana politycznie, społecznie, ekonomicznie i tak dalej, niż nam się wydaje. Po ostatniej pana wypowiedzi w audycji rozumiem, iż rozwój świadomości jest ważniejszy niż sytuacja człowieka na Ziemi, ponieważ na przykład dziecięce czy młode dusze muszą doświadczyć cierpienia, wojny i śmierci na drodze swojego rozwoju.
Czy naprawdę nie można inaczej? Natomiast dusze dojrzałe i stare, między innymi z Europy, mają na to pozwalać i się tym masakrom przyglądać, tak? Niestety, nawet we współczesnym brutalnym świecie jest to zbyt kontrowersyjne i nawet jeśli są osoby na Zachodzie, którym takie wyrzynanie się Wschodu i Afryki jest na rękę, to jednak zawsze pojawią się osoby. Możliwe, że to właśnie te dojrzałe i stare dusze, które się takiej sytuacji będą sprzeciwiać i walczyć z tym na różne sposoby. Zresztą sam pan mówił, że tych dojrzałych dusz jest coraz więcej na Zachodzie, więc uchodźcy będą nadal przyjmowani i będzie się im pomagać we wszelki sposób. Ja zresztą też jestem za pomaganiem, a nie patrzeniem na gwałty, które się tam dzieją. Może nie czynnie, ale za to słownie i duchem. Uważam, że należy korzystać z doświadczenia dusz dojrzałych i starych, które może pamiętając swoje doświadczenia z poprzednich wcieleń, mogłyby wpłynąć na dusze dziecięce i młode, aby się opamiętały w swoich działaniach, aby pokazały im, że może być inna, lepsza i bardziej pokojowa droga. I nie mam tu na myśli zwykłych ludzkich kaprysów i świadomości, że wszystko im się należy-Ale brutalnych, pełnych krwi i przemocy działań ludzi przeciwko ludziom, mężczyznom przeciwko dzieciom i kobietom. Bo chyba nawet dziecięce i młode dusze są w stanie to jakoś ogarnąć, zwłaszcza żyjąc cały czas pod presją w tych regionach ziemi.
I dusze dojrzałe, stare powinny mieć ułatwione zadanie, zwłaszcza ze swoim doświadczeniem, aby na nich jednak wpłynąć. Bo temat samego pomagania to myślę rzecz bezsporna i nie będę się tu nad tym rozwodził, bo jak można być w ogóle szczęśliwym tutaj na ziemi widząc, że gdzieś w innych rejonach świata, ale nie tylko, dzieją się rzeczy tak straszne, że trzeba by chyba całymi dniami tylko chlać, ćpać i nie wiem co jeszcze, aby w ogóle na to nie zwracać uwagi i o tym nigdy nie pomyśleć. I jak tu być szczęśliwym samym ze sobą? To tylko taka moja skrótowa, ogólna myśl w tym temacie, gdyż to temat rzeka, którego nie będę tu teraz rozwijał. Nawiązałem tylko do pana wcześniejszych audycji. Wiem też, że panoszące się w świecie zło, że na panoszące się w świecie zło pojedynczy człowiek za wiele zrobić nie może lub musiałoby go to wiele kosztować. Zapewne łącznie z poświęceniem też i swojego życia. Tak, wiem, co pan myśli o poświęcaniu się, ale z drugiej strony co takiej duszy zależy, skoro wie, że i tak się odrodzi w kolejnym wcieleniu, a w danym momencie może jednak zrobić coś dobrego dla ludzi, ludzkości czy nawet cywilizacji. A tak swoją drogą, czy pan oraz inni słuchacie, czy wiecie, że są jednak różne próby napraw podziału świata zachodniego i muzułmańskiego? I to nie tylko na polu politycznym, ale i religijnym o dziwo.
W pewnej audycji radiowej w TOK FM słuchałem, że są takie spotkania duchownych chrześcijańskich i muzułmańskich, gdzie starają się dojść do pojednania religijnego i duchowego. Nawet jeden biskup czy kardynał uważał kiedyś, że ze światem muzułmańskim jest to możliwe, ale musiał zmienić zdanie, kiedy to właśnie duchowni muzułmańscy pierwsi wystosowali takie postulaty w stosunku do Zachodu. A, że jest to niemożliwe. Przepraszam, porozumieliśmy się. Możliwe, że odbywa się to też wśród dusz dojrzałych, starych, ale coś się jednak dzieje i o to chodzi. Uważam, że gdyby świat zachodni całkowicie odciął się od problemów muzułmańskich i uchodźców, zamknął oczy na łamanie praw człowieka w różnych zakątkach globu, to w końcu te problemy i różne ogniska zapalne rozlałyby się na większą skalę i większe obszary, aż w końcu Zachód musiałby się z tym problemem zmierzyć. I kto wie, czy ostatecznie już nie na poziomie wojny, i to trzeciej światowej lub przynajmniej jakiejś większej lokalnej, która objęłaby również część Europy. Jeszcze mam takie pytanie do pana Sławka à propos pomagania innym ludziom. Jak pan uważa, co powinien zrobić człowiek, na przykład mężczyzna, który ma spore szanse uratować inne ludzkie życie, na przykład dziecka czy kobiety, ale kosztem własnego życia. Pomóc i uratować osobę, ale poświęcić się, czy może z miłości do samego pozwolić zginąć tamtej osobie, aby ocalić swoje bezcenne życie?
Jak później żyć z taką myślą i być szczęśliwym? To jest prawie cały komentarz Ghosta. Dziękuję ci bardzo. Jeżeli nas teraz słuchasz, to bardzo ci dziękuję za ten komentarz, bo przyznam wam się szczerze, że liczyłem, że taki komentarz pojawi się podczas ostatniej audycji, więc domyślacie się, że się cieszę, że się pojawił. Ja nawet wspominałem, że pewne rzeczy zostawiłem niedopowiedziane, bo jak już też pewnie poznaliście mnie, staram się nie wydawać opinii, a raczej coś opowiadać i tłumaczyć pewne zjawiska lub reguły, aby każdy mógł samodzielnie się do tego odnieść bądź wyciągnąć jakieś wnioski. Tym razem wyrażę swoje zdanie, bo kwestia pomagania jest tematem ważnym dla rozwoju naszej globalnej świadomości. Zwłaszcza w przypadku, o którym rozmawialiśmy w ostatniej audycji. Jednak muszę coś tutaj sprostować, bo po pierwsze uchodźcy to był tylko przykład, na którym próbowałem opisać mechanizm i też pokazałem, że w różnych sytuacjach, mimo że niby w założeniu myślimy o innych, to w ostatecznym rozrachunku bardziej pomagamy sobie niż innym. I to jakby było główne założenie. Natomiast nie ukrywam, że uchodźcy to jest też temat, który mi gdzieś głęboko siedzi w sercu.
No i przy okazji też chciałem poruszyć temat tego pomagania. Bo z tym pomaganiem to jest tak, że aby komuś pomóc, trzeba tak naprawdę wiedzieć, czego ten człowiek pragnie i też wiedzieć, co jest dla niego dobre. I tak w przypadku uchodźców jest gro ludzi, którzy uciekają stamtąd, chcą się stamtąd wydostać, aby odmienić swoje życie, aby uratować swoich bliskich, aby zaoszczędzić swoim dzieciom patrzenia właśnie na te wszystkie straszne rzeczy, o których Ghost-Tutaj wspomniał, a o których też wszyscy wiemy. To są ludzie też, którzy chcą się rozwijać, chcą trochę iść do przodu, chcą zaznać normalnego, tak zwanego cywilizowanego życia. Ale są też ludzie, którzy uważają, że im się po prostu ta pomoc należy, że oni nie muszą nic robić. Wystarczające jest to, że oni są biedni i chcą. Więc trudno pomóc, tak już obstawiając temat uchodźców, trudno pomóc drugiemu człowiekowi, jeżeli nie wiemy, czego on pragnie, czego on potrzebuje, co jest dla niego dobre. Akurat w przypadku uchodźców to jest następna sprawa, że w naszym codziennym życiu to jest tak, że próbujemy pomagać innym ludziom. Oczywiście najczęściej to dotyczy naszych bliskich, że my często lepiej wiemy, co jest dla nich dobre i z tą pomocą często się wręcz narzucamy. Jesteśmy wtedy odbierani, wiecie, jak jesteśmy odbierani.
Bo skuteczna pomoc jest tylko wtedy, możemy udzielić komuś skutecznej pomocy, jeżeli on o tą pomoc sam poprosi w formie wyraźnej prośby, wyraźnego życzenia skierowanego do nas bądź do kogoś. I wtedy faktycznie nie mamy ani moralnego, ani duchowego prawa odmówić tej pomocy, jeżeli tej pomocy możemy udzielić. Bo czasami jest tak, że ludzie proszą nas o rzeczy, które są poza naszymi możliwościami. Ktoś poprosi o to, żeby mu odmienić życie. Wiadomo, że to jest poza naszą mocą, poza naszą władzą. Natomiast dlaczego to proszenie o pomoc jest tak istotne? Ponieważ wtedy człowiek sam dochodzi do wniosku, że tej pomocy potrzebuje, że jest z nim coś, że jest w takiej sytuacji, że tej pomocy potrzebuje. Zwłaszcza w kontekście podświadomości to jest bardzo ważne. Bo czy można pomóc na przykład choremu człowiekowi czy na przykład alkoholikowi w momencie, kiedy on sam nie stwierdzi, że jest alkoholikiem? Nie.
Jeżeli on sam nie stwierdzi problemu, to żadna pomoc, prawie żadna, nie będzie w jego przypadku skuteczna. Nawet zamknięcie, odizolowanie go, oczyszczenie jego organizmu i zmuszenie do chodzenia na terapię nic nie da, jeżeli on sam nie będzie widział problemu, że jest faktycznie z jego zachowaniem coś nie tak. Więc tak reasumując, ja jestem jak najbardziej za pomocą, za pomaganiem innym. Tylko mówię, kilka warunków musi zostać spełnionych, żeby ta pomoc nie pomagała nam w rozwoju naszej świadomości, tylko żeby pomagała również w rozwoju świadomości osoby, która się o tą pomoc do nas zwraca bądź tej pomocy oczekuje. Jeżeli ktoś nie wie, że tej pomocy potrzebuje i nie wie, że dostał ją właśnie od konkretnej osoby, jego świadomość nie ulegnie zmianie. To jest trochę tak, jak właśnie z dzieckiem, które raz oszukało rodziców, drugi raz oszukało rodziców, trzeci raz oszukało rodziców i na skutek tego otrzymało jakieś tam korzyści, to dziecko zaczyna być przekonane, że to jest skuteczna metoda uzyskiwania korzyści. Więc nie zmieni to jego świadomości w taki sposób, jak my byśmy chcieli, żeby dziecko zrozumiało, że pewnych rzeczy nie można, że są konsekwencje, że za dobre rzeczy to jest to, a za tamto to jest tamto. Nie zmienimy jego świadomości. I teraz jest jeszcze właśnie ten aspekt, bo też kolejny komentarz, który się pojawił pod ostatnią audycją, właśnie tam zarzuca mi pewne rzeczy, zresztą to samo, co stwierdził Ghost, że problem uchodźców jest wielopłaszczyznowy. Ja poruszyłem i ja nie poruszałem tych aspektów politycznych, tych gospodarczych, ekonomicznych, moralnych.
Poruszyłem tylko aspekt rozwoju świadomości. Natomiast ja sobie zdaję sprawę z tego, że to jest bardzo złożona sytuacja. I teraz à propos tej świadomości w kontekście globalnym też chciałbym, żebyście kochani zwrócili uwagę na jedną rzecz. Różne poziomy świadomości w różnych miejscach świata są spowodowane po pierwsze warunkami też geopolitycznymi, gospodarczymi, ekonomicznymi. Jak to wygląda z punktu widzenia, powiedzmy, świata i ludzkości? Przyrost naturalny w krajach azjatyckich, jak sami wiecie, na początku XX wieku, z tego, co pamiętam, robiłem nawet taką infografikę na okoliczność tam bodajże jakichś-Na jakichś warsztatów czy na potrzeby swojej strony. Na początku XX wieku było nas bodajże 2 miliardy ludzi na Ziemi. 100 lat temu. Teraz jest nas pewnie niespełna 8, może już ponad 8, bo nie śledziłem tego. I gdzie nastąpił największy przyrost ludności?
Gdzie jest to 6 miliardów ludzi, które w ciągu ostatnich 100 lat się pojawiło na Ziemi? Więc te 6 miliardów ludzi jest w większości w krajach azjatyckich i w krajach afrykańskich. Według obserwacji tego, co się wydarzyło przez ostatnie 100 lat, na Dalekim Wschodzie na podwojenie liczby mieszkańców tamten rejon świata potrzebuje bodajże chyba 70 lat. Z tego, co pamiętam. Czyli jeżeli na Półwyspie Indochińskim mieszka połowa ludzkości świata, to za 70 lat będzie tam mieszkało 8 miliardów ludzi. W krajach afrykańskich, mimo olbrzymiej umieralności, na podwojenie liczby mieszkańców potrzeba chyba 130 lat. Natomiast w Europie, w Stanach jest chyba ciut większy przyrost, potrzeba chyba 700 lat na podwojenie liczby mieszkańców. Oczywiście to są cyfry około, natomiast pokazują skalę. I teraz patrząc pod kątem rozwoju świadomości, rozwoju dusz, co się dzieje? Większość ludzi w krajach ubogich to w dalszym ciągu są dusze dziecięce.
Jaki jest następny etap rozwoju świadomości? Następnym etapem po duszy dziecięcej jest dusza młoda, czyli etap rozwoju naszej cywilizacji, który trwa ostatnie kilka tysięcy lat. I teraz co się może wydarzyć? Czysto hipotetycznie. To jest oczywiście jeden ze scenariuszy, w którym w zasadzie ta sfera rozwoju świadomości jest najrzadziej brana pod uwagę przy różnego rodzaju planach, analizach i zastanawianiu się, co się wydarzy, powiedzmy, za 130 lat. Jeżeli podwoi się liczba mieszkańców na poziomie dusz dziecięcych bądź dusz młodych, to co się wydarzy? Jeżeli to będzie miało miejsce w Europie, to okaże się, że te dusze, które przechodzą w tej chwili z etapu młodego na etap dojrzały, na etap stary, pozostaną w zdecydowanej mniejszości. I w krajach czy rejonach świata, które narzucają pewien kierunek rozwoju, pojawi się mnóstwo jeszcze dziecięcych bądź młodych dusz, które cały ten proces rozwoju świadomości, który trwa przez ostatnie kilkaset lat w krajach zachodnich, w Stanach czy w krajach wyżej rozwiniętych, będzie i wyląduje. Cofniemy się w rozwoju świadomości o kilkaset lat jako ludzkość. Zostaniemy zdominowani przez dusze dziecięce i młode, a my z etapu dusz młodych właśnie próbujemy wyjść na etap ludzkości na poziomie dojrzałej świadomości.
I ja nie mówię, że to ma być najważniejszy aspekt, ale jednocześnie warto by było przy różnego rodzaju rozważaniach wziąć go pod uwagę. To, co się dzieje w tej chwili we Francji, przyrost naturalny Francuzów jest na poziomie bodajże 2%, a przyrost obcych kultur, obcych cywilizacji, obcych religii dla religii, powiedzmy francuskiej, czyli religii chrześcijańskiej, jest kilku, kilkunastokrotnie większy. Już w tej chwili we Francji borykają się z tym problemem. Co z tym fantem zrobić? Zresztą Francja nie jest jedynym krajem, więc to jest jeden z aspektów. Zwłaszcza że jest jeszcze jedna sprawa. Historycznie przyrost naturalny poniżej 4% stawia daną cywilizację na poziomie bardzo dużego zagrożenia, jeżeli chodzi o przetrwanie tej cywilizacji. A jeżeli przyrost naturalny spada poniżej 2%, to podobno jeszcze się nie zdarzyło, żeby ta cywilizacja przetrwała. Więc zostawiam to też oczywiście do zastanowienia się, do analizy. Z mojego punktu widzenia, jeżeli chodzi o rozwój świadomości i pomoc tymże biednym ludziom, ja twierdzę, że to są naprawdę biedni ludzie i w sensie duchowym, i w sensie świadomościowym, i w sensie fizycznym, w sensie emocjonalnym.
Pod każdym względem to jest naprawdę dramatyczna sytuacja, ale pomóżmy im tak, abyśmy zmieniali ich świadomość, jednocześnie nie ryzykując cofnięcia się w rozwoju całej ludzkości. I może to jest pomoc na zasadzie „wykształć mnie”.Tych, którzy chcą się kształcić. Wykształćmy ich za darmo, nauczmy ich zawodów, różnego rodzaju profesji. Niech będą takim rdzeniem intelektualnym, na przykład tamtych środowisk, tamtych narodów. Może zbudujmy domy, zbudujmy szpitale, zbudujmy drogi, zbudujmy elektrownie. Zróbmy coś, żeby tam się po prostu lepiej żyło. Zwłaszcza że siła nabywcza jednego euro w krajach afrykańskich jest kilka, kilkanaście, a czasami kilkadziesiąt razy większa niż w Europie, gdzie litr wody w Europie kosztuje jakieś tam pieniądze, natomiast za te same pieniądze w Afryce można kupić tej wody, czy wyprodukować, czy dostarczyć tej wody więcej, czy czegokolwiek. Wybudujmy im McDonaldy, wybudujmy im puby. Kiedyś rozmawiałem z kolegą, z takim Mozambikaninem w Polsce i mój kolega zadał mu pytanie: „Stary, co tam się u was dzieje?”. On mówi: „Jak to u nas?”.
Mówi: „A rozdajcie ludziom broń w Polsce. Rozdajcie ludziom broń w Polsce. Powiedzcie, że za wykorzystanie tej broni nie poniosą żadnej kary. Mało tego, że pójdą do nieba i zobaczycie, co się będzie działo”. I jest w tym też sporo prawdy. Ale z drugiej strony należy pamiętać, że ci ludzie tam nie mają nic do stracenia, ponieważ nic nie posiadają. Gdyby ktoś do nas przyszedł i powiedział: „Słuchaj, nie wiem. Zabij drugiego człowieka albo wysadź się w powietrze, bo...”, to pewnie byśmy powiedzieli: „Ty stary, ale ty tak naćpałeś się, żartujesz. Czy może...?”. Ponieważ my już oprócz swojej świadomości też mamy dużo więcej do stracenia.
Ci ludzie nie mają nic do stracenia. A tak na dobrą sprawę oni też nie wiedzą, jak długo będą żyli, więc nie chcę wchodzić w te niuanse, ale jestem za pomocą. Ale też jestem za taką pomocą, która zmieni trochę nie tylko świadomość tych ludzi, którzy pomagają, ale zmieni również świadomość tych ludzi, którym się pomaga. Wtedy moim zdaniem ta pomoc będzie taka kompletna, taka pomoc na wszystkich płaszczyznach. Co do ostatniego pytania nie wypowiem się na nie, bo to jest bardzo osobista sprawa, bardzo skomplikowana i decyzja w takiej sytuacji, czy poświęcić własne życie, by ratować czyjeś, musi wypłynąć z każdego z nas. Jest zbyt dużo czynników, które o tej decyzji mogą decydować. Zwłaszcza że to jest kwestia śmierci, życia lub śmierci, że ja na ten temat nie dam nikomu rady i nie odpowiem na to pytanie. No i tak właśnie znowu się rozgadałem, jak zwykle. A chciałem, zresztą obiecałem wam, że porozmawiamy dzisiaj o podświadomości w kontekście naszego szczęścia, budowania naszego szczęścia. Obiecałem, więc postaram się słowa dotrzymać.
Kochani, czym jest podświadomość? Ten temat wałkowaliśmy wiele razy, więc dzisiaj postaram się skoncentrować tylko na tych aspektach, które mają wpływ na nasze szczęście lub szczęście, radość lub brak tego szczęścia. Nie chodzi mi o szczęście. Nie wiem. Znalazłem sto złotych na ulicy czy wygrałem na loterii. Tylko szczęście to wewnętrzne nasze poczucie, wewnętrzne poczucie szczęścia, zadowolenia, spełnienia, satysfakcji, radości. I to w kontekście takim stricte życiowym, nie tylko duchowym, tylko zwykłym, życiowym. Wstaję rano i mówię: „Tak, jestem szczęśliwym człowiekiem”. Nie uduchowionym, nie nawiedzonym, nie oświeconym, tylko szczęśliwym. Przypomnę tylko w skrócie, że podświadomość jest zbiorem naszych wzorców reakcji i zachowań, które wykształciły się najczęściej podczas pierwszych lat naszego pobytu tutaj na Ziemi.
Wzorce te powstały na skutek zachowań i reakcji naszych bliskich. Jak to powiedział Noosfera, wykształciły je, te wzorce, nasze otoczenie. I teraz tak: czy mamy wpływ na nasze wzorce podświadomości? Czy możemy je kontrolować? Na to, jak powstają, nie mamy wpływu, ponieważ jako półroczne dziecko nie możemy powiedzieć: „Nie podoba mi się tutaj. Biorę pampersa i idę do sąsiadów, bo tam jest przyjemniej”. Nie, nie mamy takiej możliwości. Nie mamy takiej możliwości w zasadzie do osiemnastego roku życia, ponieważ jesteśmy przypisani do rodziców, więc jesteśmy przypisani do konkretnego otoczenia i do konkretnych wzorców. Więc przez te osiemnaście lat napatrzymy się, nasłuchamy, naśladujemy tak bardzo naszych bliskich, że wchodząc w tą dorosłość już mamy bardzo skrystalizowaną naszą podświadomość.Więc na budowanie tych wzorców nie mamy żadnego wpływu. Ja mówię już tu na Ziemi, nie mówię o tym aspekcie wyboru miejsca urodzenia czy okoliczności urodzenia, które wybiera nasza dusza.
Mówię tutaj na Ziemi, nie mamy na to żadnego wpływu. Czy możemy kontrolować nasze reakcje płynące z podświadomości? Ja twierdzę, że nie. Spróbuję jeszcze na ten temat coś więcej powiedzieć. Natomiast ja twierdzę, że nie. Więc na bazie tych dwóch wniosków buduję następujące swoje twierdzenie: że podświadomość tak naprawdę możemy nazwać instynktem. Zabrzmi to pewnie dość brutalnie, ale tak właśnie to jest, że nasza podświadomość jest taką ewoluującą, bo zmieniającą się jednak w zależności od otoczenia formą instynktu i tak naprawdę odpowiada za nasze przetrwanie w danym środowisku. Ponieważ do tego środowiska się przyzwyczajamy, uczymy się w danym środowisku przebywać, w danym środowisku funkcjonować. A możemy funkcjonować, posiadając tylko podobne wzorce zachowań jak nasze środowisko. Wśród zwierząt wiadomo jest, że kaczka będzie kwakać, a kura będzie brakać czy coś tam innego robić.
Piać. Bo inaczej do tego środowiska nie będzie pasować. Jeżeli my chcemy funkcjonować w danym środowisku, to wyobraźmy sobie, że jesteśmy w środowisku lekko patologicznym i próbujemy wszystkich nawracać, uduchawiać i mówić, że kradzież to jest bad, że za kradzież to się idzie do piekła, że kradzież to są wyrzuty sumienia, że to jest niedobre, nieuczciwe. Bronię nastolatków, którzy piją wino, narkotyzują się, mają noże w kieszeni i zastanawiają się właśnie, czy trafi się dzisiaj ktoś, kto krzywo na mnie spojrzy, bym mógł mu oklepać twarz, bo w ten sposób zaimponuje swoim kolegom. A my raptem się tu wyrywamy z tekstami, że bicie to nie. Więc podświadomość jest instynktem, który pozwala nam utożsamić się i przetrwać w danym otoczeniu. To jest trochę w myśl zasady: jeśli wpadłeś między wrony, musisz krakać tak jak one. Dlatego wchodząc już z tą skrystalizowaną podświadomością nie możemy się odnaleźć na przykład w świecie, jeżeli jesteśmy prostymi ludźmi, którzy jedzą rosół. Może rosół to nie, ale którzy operują nożem i widelcem. Jeżeli zostaniemy zaproszeni na jakieś wybitne, wykwintne, nie wiem, jakąś nasiadówę do knajpy czy na jakiś obiad, to jesteśmy pełni stresu, bo nie wiemy, jak się ubrać, jak się zachować, co można, co nie można, co jest jadalne na tym stole, a co nie, jaka jest kolejność.
17 tysięcy sztućców, nie wiadomo, pięć kieliszków, trzy szklanki. Nie wiadomo, co jest do czego, więc w tym środowisku już się nie odnajdziemy, ponieważ nie posiadamy danych wzorców. Nie będziemy rozmawiali o pewnych rzeczach, bo nie mamy o nich pojęcia. Człowiek niby wykształcony z górnych sfer pojedzie na wieś i nie będzie wiedział, jak się po niej poruszać. Więc wykształcamy. Nasza podświadomość jest od tego, żeby pozwolić nam przetrwać w danym otoczeniu, w tym otoczeniu, w którym przyszliśmy na świat, w którym się wychowaliśmy. I zazwyczaj w audycjach rozwijałem jakiś wątek, próbując was naprowadzać na wnioski, które tam starałem się, żeby pojawiały się gdzieś na końcu audycji. Dzisiaj odwróciłem sytuację, ponieważ temat jest bardzo ważny w kontekście właśnie naszego szczęścia, naszej radości, miłości. Więc skoro już postawiłem tezę, teraz spróbuję wytoczyć jakieś argumenty, żeby ją obronić. Żeby obronić tezę, że podświadomość w kontekście naszego szczęścia spełnia tylko i wyłącznie rolę instynktu.
Instynktu, który nie dba o nasze szczęście, a jedynie o przetrwanie. Na początek jedno wyjaśnienie, bo pewnie wierni słuchacze dopatrzą się tutaj niespójności w moich wypowiedziach. Jak rozmawialiśmy o podświadomości, to mówiłem, że nie widzę żadnego konfliktu pomiędzy podświadomością a duszą, a wprost przeciwnie uważałem, że jest to idealne dopasowanie, idealne uzupełnienie, że istnieje taka idealna współpraca. A dzisiaj raptem mówię o tym, że pojawia się jakiś konflikt, że to jest coś raczej negatywnego i to faktycznie może zrobić małe zamieszanie. Dlatego wyjaśniam: do tej pory mówiliśmy o rozwoju i doświadczaniu po to, by budować świadomość.I w tej kwestii podświadomość spełnia idealnie swoją rolę. Rzekłbym nawet jest niezastąpiona. Ale w kontekście naszego szczęścia podświadomość staje się naszym przeciwnikiem. I teraz zadam wam pytanie. Pytanie, które być może sami już sobie zadaliście, a brzmi ono tak: czy chcę się rozwijać i zdobywać doświadczenie, czy chcę być zdrowym, szczęśliwym i bogatym? Mówiłem o strachu wpisanym w podświadomość i teraz, zanim rozwinę myśl, zadam wam kolejne pytanie.
Czy jesteśmy w stanie nad tym strachem zapanować? Czy ten strach płynący z podświadomości, jesteśmy w stanie się go pozbyć i wyeliminować z naszego życia? Bo to wiąże się z pytaniem, czy jesteśmy w stanie zapanować nad naszą podświadomością. Nie korzystać z niej. Ja twierdzę, że nie. To jest kolejne moje twierdzenie. Oczywiście możecie się nie zgadzać i zakładam, że pewnie część osób się ze mną nie zgodzi, ale od tego właśnie jest dyskusja, żeby o tym rozmawiać. Ja bardzo bym chciał, żebyście mnie przekonali, że można zapanować, że można żyć i można nie korzystać z podświadomości. Powiem wam tak. Znam mniej lub bardziej, słyszałem, widziałem, oglądałem bardzo wiele osób, już w tej chwili tak mogę powiedzieć, bardzo mocno rozwiniętych duchowo, z naprawdę olbrzymią wiedzą, jak również doświadczeniami.
Nie tylko z samą wiedzą. A jak rozmawiam z nimi prywatnie lub czasami słucham ich wypowiedzi publicznych nawet, to często reagują gniewem, złością, zachowują się egoistycznie, a nawet po chamsku. Dlaczego? Ale to nie dotyczy tylko osób, powiedzmy publicznych czy trochę publicznych, tak jak ja na przykład. Bo tak naprawdę jak jest z nami? Siedzimy sobie dzisiaj i rozmawiamy o miłych i przyjemnych sprawach w atmosferze, rzekłbym, podwyższonych wibracji, takich sympatyczniejszych, pozytywnych energii. I jest super. Zazwyczaj tak jest, kiedy czytamy, oglądamy bądź spotykamy się z czymś, co mówi właśnie o tych naszych sferach duchowych, o duszy, o miłości, o Bogu. A co się dzieje z resztą naszego życia? Bo tak jak dzisiaj czy przy innych okazjach jesteśmy napompowani pozytywną energią i nagle spotykamy się z jakimiś zwykłymi sytuacjami życiowymi i wszystko pstryk, wraca do normy.
Zachowujemy się, reagujemy dokładnie tak samo, jak do tej pory. Można by powiedzieć, że jesteśmy hipokrytami, bo znowu nas wkurzają te same rzeczy. Znowu negatywnie reagujemy na te same sytuacje, żona nas denerwuje swoimi pretensjami, szef się znowu czepia. Nie wiem. Dzieci są nieznośne. Sąsiedzi znowu mają jakiś remont i się tłuką po nocy albo robią jakieś tam imprezy. Na ulicach są korki, a rano wszyscy zachowują się tak, jakby chcieli nas zniszczyć albo zabić. Gdzie podziała się ta nasza pozytywna energia? Gdzie jest ta miłość, ta radość, której jeszcze przed chwilą było w nas tak dużo? Nie odnosicie czasami wrażenia, jakby coś wysysało z nas tą pozytywną energię?
Energię, którą często budujemy z dość dużym wysiłkiem. Energię, którą próbujemy zmagazynować, by starczyła nam na jak najdłuższy czas. Mówię raptem pstryk, jedna, dwie czy trzy zwykłe sytuacje i cały nasz wysiłek idzie na marne. Dlaczego jedna sytuacja potrafi nas w sekundę pozbawić całej pozytywnej energii? Mam nadzieję, że tak, że pewnie chcieliście, być może na podstawie właśnie jakichś audycji, książek, jakichś wiadomości, filmów, które was poruszyły, że chcieliście zmienić swoje podejście czy na przykład nastawienie do jakiejś tam sytuacji, czy na przykład do danej osoby. Pewnie mieliście. Znaczy ja zakładam, przyjmuję takie założenie, że każdy z nas przynajmniej raz w życiu próbował coś w swoim życiu zmienić. I często to jest tak, że układamy sobie gdzieś tam w głowie, w myślach, co powiemy, jak się zachowamy, jak zareagujemy, nawet czasami, jak się będziemy czuli. I mamy to pięknie wybudowane na bazie miłości, współczucia, zrozumienia, wyższych jakichś takich przesłanek. I co?
Pierwszy kontakt, pierwsze słowa czy nie wiem, zachowanie danej osoby. I co? Wiecie, co mam na myśli. I wylądowe. Dlaczego tak się dzieje? Tu będzie odpowiedź na dwa pytania, które przed chwilą się pojawiły. I oba brzmią tak samo. Podświadomość. To ona to powoduje. Wspominałem o strachu, który jest wpisany w naszą podświadomość.To ten strach pozbawia nas energii.
To ciągłe niwelowanie tego strachu płynącego z naszej podświadomości pozbawia nas energii i w momencie, kiedy całą tą swoją energię spożytkujemy na pokonanie, na zniwelowanie tego strachu, to tracimy argumenty, tracimy swoją ochronę i podświadomość znowu zaczyna wygrywać i zaczynamy reagować tak, jak reagowaliśmy do tej pory zawsze. Coś wam powiem albo nie. Podam przykład. Mąż bądź żona chciałaby, chciałby powiedzieć swojej żonie bądź mężowi, co o niej myśli. Skoncentruję się, że mąż, bo jednak z mojego punktu widzenia znam ją po prostu lepiej. Jest to przecież zupełnie prosta sytuacja. Cóż trudnego jest w wypowiedzeniu zdania w stylu: kocham cię bardzo, jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, ale na przykład czy mogłabyś przestać nosić ten wymiętoszony sweter? Lub dla równowagi: mój kochany mężu, uwielbiam cię całym sercem, ale trochę mi przeszkadzają twoje śmierdzące skarpetki w sypialni. Przecież to jest takie proste. Dla ciebie proste, tylko czy aby na pewno?
Ale w sumie jest proste. Proste i w dodatku zgodne z naszymi uczuciami, czyli też naszą prawdą, taką, jak tą prawdę widzimy. Więc dlaczego tak nie mówimy? Oczywiście ja mam na myśli tutaj większość ludzi, bo na pewno są ludzie, którzy w ten sposób potrafią ze sobą rozmawiać i nie powodować konfliktów, nie kusić demonów zapisanych w podświadomości. Po pierwsze właśnie nasza podświadomość nam na to nie pozwala, bo nie ma takiego wzorca zapisanego w swoim magazynku. Nie ma, bo nie zna takiego rozwiązania. Gdy byliśmy młodzi, nikt nam takiego wzorca nie zapodał, więc jego tam po prostu nie ma. Więc skąd niby ona ma wiedzieć, że tak można? Po drugie, jakbyśmy nawet pokonali naszą podświadomość, że tak można powiedzieć, to i tak w większości wypadków tego nie zrobimy, ponieważ wiemy, jak zareaguje podświadomość naszej żony czy naszego męża. Więc to i tak nie ma sensu.
Zobaczcie. Zamiast powiedzieć jedno proste zdanie, zresztą zgodne z prawdą, do tego jeszcze jest to w sumie miłe i przyjemne. Być może nawet po jego wypowiedzeniu spędzilibyśmy ze swoim partnerem miły wieczór, a może nawet i fajną noc. To my spędzamy dużo więcej czasu na rozkminianiu przypuszczalnych scenariuszy, tracąc na to całą swoją cenną energię. A gwarantuję wam, że powiedzenie tej mojej zaproponowanej wersji, zamiast pozbawić nas energii, by tej energii dodało i to najczęściej obydwu osobom. Więc tak przy okazji może warto spróbować. Może warto się przekonać, czy to, co mówię, ma sens. Jest najprostsza możliwość ku temu, najprostsza i też bardzo przyjemna możliwość ku temu, żeby się przekonać, czy ja mówię prawdę. Zwłaszcza jest jeszcze jeden powód, żeby to zrobić. Jeżeli do tej pory tak nie robiliście do swojego partnera, to daję wam też jeszcze jedną gwarancję, że mina drugiej osoby jest bezcenna.
Jedno tylko, żeby potem nie było. Panów troszeczkę uczulam. Nie przeginajcie tak od razu z tą wylewnością i troszeczkę porcjujcie ją, bo podświadomość kobiet w takich sytuacjach zaskakujących jest jeszcze bardziej skomplikowana niż męska. Kiedyś był taki kawał o tym, że jak to kobieta myślała o zdradzaniu, jak tam sobie dorobiła już ideologię, a facet był smutny, jeśli nie chciał, nie rozmawiał z nią, nawet seksu nie chciał uprawiać. A okazało się, że to po prostu jego ulubiony klub przegrał mecz. Więc to był kawał. A ja wam podam przykład mojego kolegi, przyjaciela serdecznego, który pojechał, raz w roku wyjeżdżają z kolegami z pracy się odreagować w różne miejsca świata. Byli akurat w Turcji. Poszedł na bazar, żeby przywieźć żonie i córce jakiś prezent. Chodząc zobaczył przepiękny, przecudny naszyjnik z korali, z pereł, więc się tam z tym Turkiem uhandlował, uhandlował, uhandlował go tam, wynegocjował.
Oczywiście był dość drogi, ale postanowił swojej kochanej żonie przywieźć jakąś fajną pamiątkę. Zrobił. Całą drogę był szczęśliwy. Rozmyślał o tym, jak właśnie się jego żona ucieszy. I zgadnijcie co było, jak zobaczyła ten naszyjnik z pereł. Pierwsze jej pytanie było: Boże, co wy żeście tam robili?W podtekście oczywiście, że ty musisz mi kupować aż tak drogie prezenty, żeby mnie za to przeprosić. Więc panów uczulam: uważajcie. Natomiast wracając do naszego głównego wątku: czy nasza podświadomość jest pomocna, przydatna w naszym dążeniu do szczęścia? Podałem wam przykład, jak można by było zachować się akurat w takiej prostej sytuacji. Natomiast tych prostych sytuacji, w których można zastosować inne rozwiązania niż te płynące z podświadomości, które dodadzą nam energii, dodadzą energii i radości drugiej osobie, w zasadzie przecież w większości wypadków kochamy.
Więc czemu mielibyśmy akurat jej tej przyjemności żałować? I czy ta dusza, czy ta podświadomość jest nam w tym pomocna? Podpowiem wam jeszcze jedną rzecz. Spróbujcie zadzwonić do swojego dobrego przyjaciela bądź do swojej dobrej przyjaciółki i zapytajcie go, jak powinniście postąpić właśnie w sytuacji, kiedy chcecie swojemu partnerowi coś ważnego przekazać, powiedzieć o swoich uczuciach. Jak powinniście to przedstawić? Czy na zasadzie tak, jak wam zaproponowałem? Czy może na przykład w formie: „Znowu założyłaś ten paskudny, wymiętoszony sweter”. Bądź w stylu: „Kiedy ty się w końcu nauczysz sprzątać te śmierdzące skarpetki? Co ty myślisz, że służącą masz w domu?”. Więc zapytajcie się swojego przyjaciela, przyjaciółki, którą z tych wersji powinniście zastosować, która będzie korzystniejsza, przyjemniejsza, lepsza i też skuteczniejsza.
Bo przecież ten wątek z tym swetrem i wątek z tymi skarpetkami powtarza się od trzech, pięciu, dziesięciu, dwudziestu lat. Sposób, w jaki do tej pory go próbowaliście rozwiązać, nadal jest nieskuteczny. Więc może też z tego powodu warto spróbować czegoś innego. I zadzwońcie do tego przyjaciela, przyjaciółki. Zapytajcie, co powinniście, jaką wersję powinniście zastosować. A jak już dostaniecie odpowiedź, bo ja zakładam, że to jednak, jeżeli zbytnio nie zaskoczycie albo nie padnie pytanie, co wy żeście takiego nawywiali, że tak próbujecie z własną żoną czy mężem rozmawiać, to raczej od takiego szczerego przyjaciela, który kieruje się sercem i waszym dobrem, raczej powinniście uzyskać: „Tak, powiedz jej naprawdę. Powiedz, że ją kochasz, ale powiedz też, że pewne rzeczy może chciałbyś, żeby się zmieniły. Może coś tam byście wspólnie razem ustalili, żebyście obydwoje byli szczęśliwi”. Więc taka powinna być podpowiedź prawdziwego przyjaciela, któremu zależy na naszym szczęściu, na naszej radości, na naszym związku, na naszej miłości. Więc teraz się pojawia pytanie, czy w kategoriach szczęścia, dążenia do szczęścia, poszukiwania szczęścia, poszukiwania miłości, dążenia do tej miłości i radości życia, czy nasza podświadomość jest naszym przyjacielem?
Czy nasza podświadomość jest tym partnerem, takim doradcą, który dba o to, żebyśmy byli szczęśliwi? Moja odpowiedź brzmi: nie. Natomiast świetnie w takich sytuacjach spełnia rolę instynktu, który pozwala nam przetrwać między innymi takie sytuacje. Małżeństwa, związki, pracę, sytuacje życiowe przetrwać. Natomiast to przetrwanie, oprócz tego, że przeżyjemy ileś tam lat naszego życia, ze szczęściem ma niewiele wspólnego. Więc nie wiem, czy się ze mną zgadzacie, ale ja uważam, że biorąc pod uwagę to, że z tej podświadomości nie jesteśmy w stanie na Ziemi zrezygnować, że ona jednak będzie funkcjonować, bo taką ma rolę. Ma tą rolę dostarczania nam gotowych i sprawdzonych już wcześniej rozwiązań i reakcji. To żeby zrobić z niej użytek w kategoriach naszego szczęścia, naszej radości, naszej miłości, powinniśmy dokonać zmiany wzorców, które są w niej zapisane, by były bardziej przyjazne nam i bardziej służyły naszemu szczęściu, czyli dokonać tak zwanej transformacji podświadomości. Nie wiem, czy będę jeszcze musiał. Nie musiał.
Czy będzie potrzeba, żeby wytaczać następne argumenty w kategoriach nasza podświadomość a nasze dążenie do szczęścia. Bo tych argumentów jest jeszcze dużo. Nie chcę was już tutaj, patrząc na zegarek, dręczyć i zamęczać. Natomiast jeżeli będzie potrzeba, to wrócimy do tego tematu jeszcze w następnej audycji. A jeżeli nie, to spróbujemy się zastanowić, co z tą podświadomościąCo z tą podświadomością można zrobić, żeby była bardziej przyjazna? Ja taki jeden ze swoich ulubionych wam powiem. To jest kiedy jadę samochodem, prowadzę samochód bądź jadę z kimś jego samochodem i wsłuchuję się w jego narzekanie, w jego oczywiście podświadome powtarzanie tych samych wzorców oraz opinii na wszelkich współuczestników ruchu w tym czasie. Denerwowanie się, przeżywanie stresów, pędzenie, nerwowość i to wszystko, co znacie również pewnie z własnego życia. Ja nigdy nikogo nie przekonuję, że powinien się uśmiechać. Natomiast zazwyczaj staram się ze swojej strony nawiązywać fajne, sympatyczne relacje z ludźmi, którzy podróżują obok.
W lato na przykład sobie śpiewam w samochodzie, ale jak mam włączoną klimę, bo jak nie mam włączonej klimy, to nie śpiewam, bo boję się, że jeszcze ktoś to może niechcący usłyszeć. Ale bardzo często wybijam różne rytmy na tego, bądź się kiwam w samochodzie, próbuję kontakt wzrokowy, jakieś uśmiechy, jakieś wyciągnięte kciuki i tak dalej. To taka moja forma radośniejszego spędzenia czasu. Bądź jeżeli mogę, jeżeli jadę sam, to najczęściej pogrążam się gdzieś w swoim przesympatycznym świecie wewnętrznym i cieszę się z tego, że mam ten czas, że radyjko puszcza fajną, miłą dla mnie muzykę i że jest ten czas, kiedy jestem sam i to jest ostatnia chwila, kiedy będę sam, bo za chwilę wejdę do klienta, wejdę do pracy, wejdę w jakiś kocioł, często związany z ludźmi, z różnymi sytuacjami, więc delektuję się każdą chwilą, którą mogę spędzić w korku, bo ten czas, który spędzam w samochodzie w samotności jest dużo bardziej fajny niż to, co mnie za chwilę spotka, wychodząc z tego samochodu. Więc gdzie my się tak śpieszymy w tych korkach? Do tego opierdzielu szefa czy do tego narzekania i tak dalej. Często jak osoby, z którymi jadę zaczynają się zastanawiać, co ja wyprawiam, jeżeli nie prowadzę tego samochodu, zawsze mówię taką rzecz: od ciebie zależy, jak te 40 minut spędzisz. Ja wolę, delektując się towarzystwem, muzyką, przemyśleniami, widokami, wszystkim, co sprawia mi przyjemność. Natomiast co ty z tym czasem zrobisz, jest twoją suwerenną decyzją, więc decyduj. Ja po prostu będę sobie śpiewał, mruczał, uśmiechał się do ludzi.
I powiem wam, że to najczęściej w większości wypadków jakoś fajnie zagaja rozmowę. A po co? A dlaczego? A jak? A jak to można? A czy to? Więc to tak na jutrzejszy poranek. Jakbyśmy się dzisiaj znowu zasiedzieli i bylibyście jutro niewyspani i spędzali czas w korkach, to można coś przetestować. I teraz kochani jeszcze jedna rzecz. Obiecałem, że siedząc wczoraj nad kalendarzem Majów znowu i analizując te wzorce cienia i wzorce światła i też wyjaśniając kilku słuchaczom, czytelnikom, o co w tym wszystkim chodzi, też przyszła mi taka myśl, że wzorzec cienia, kiedyś myślałem, że on pochodzi, że to jest ta nasza podświadomość.
A wczoraj sobie uświadomiłem, że niekoniecznie. I to też rzucam wam do rozwagi, że niekoniecznie te wzorce cienia, które przynosimy ze sobą tutaj na świat, muszą płynąć tylko i wyłącznie z naszej podświadomości. One również i to najprawdopodobniej część z nich zabieramy ze sobą, że nasza dusza nie jest tak do końca czyszczona. Tak sobie uświadomiłem to wczoraj. Nie jest do końca czyszczona z tych negatywnych pewnych zachowań. Te, które będą naszym wyzwaniem tutaj, które były problemem w poprzednim wcieleniu, najczęściej zabieramy ze sobą po to, żeby się znowu z nimi zmierzyć. Już z inną świadomością, w innej sytuacji, w innych realiach, ale żeby móc tą emocję, tą sytuację, to zachowanie jeszcze raz przećwiczyć, jeszcze raz przeanalizować, jeszcze raz się sprawdzić w takiej sytuacji. I na tych rozmyślaniach wczoraj spędziłem sporo czasu i dlatego nie przygotowałem się dzisiaj do audycji, ale mam nadzieję, że nie było aż tak strasznie. Oprócz tego, że troszeczkę przeciągnąłem w czasie. Więc na dzisiaj kochani kończę swój wykład.
Mam nadzieję, że nie było tak strasznie, że coś tam jednak udało mi się z ważnych dla was rzeczy przemycić. I cóż, albo zapraszam do dzwonieniaAlbo zapraszam pana Marka do przesłania, jeżeli coś jest, na Messengerka.
[01:07:12] - Ojoj, ile tego jest?
[01:07:15] - Zaczynam się bać, panie Marku. Ale oczywiście jak zwykle za chwilę postaram się zmierzyć z waszymi pytaniami. Dziękuję wam kochani. Kilka swoich patentów wam sprzedałem, więc wcielajcie je w życie. Próbujcie, testujcie, modyfikujcie. Jak coś wam fajnego jeszcze przyjdzie do głowy, jakieś zmiany, jakieś poprawki autorskie w waszym wykonaniu, które sprawdzają się, dawajcie koniecznie znać. Kiedyś być może napiszemy wspólnie książkę z patentami, jak zrobić, żeby życie było fajniejsze, przyjemniejsze i radośniejsze. Dziękuję za dzisiaj. Czekam na wasze komentarze, na rady. Póki co biorę się do odpalania Messengera.
[01:08:12] - A ja w tym czasie przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Teraz właśnie otwieramy naszą linię telefoniczną. Można dzwonić pod numer 530 620 493. Jesteśmy także na Skypie: radio.paranormalium.pl. Nasz Gadu-Gadu to 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także nas spotkać na kontach Radia Paranormalium oraz na fanpage'u prowadzonym przez pana Sławka na Facebooku. Także na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata, a jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości związane z naszą audycją „Świat oczami duszy” na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Tutaj, jak widać na czacie, szczególnie na czacie youtube'owym, bo na naszym czacie na stronie internetowej coś cichutko, tylko Just mi się przywitała, a tak poza tym to siedzi cichutko. Ale na czacie youtube'owym ożywiona dyskusja oczywiście.
Zdecydowanie tutaj liderem, jeżeli chodzi o ilość wpisów przynajmniej, jest Nosfera, ale widzę, że Droho też się uaktywnił. Adam Iv.
[01:09:40] - Dobrze.
[01:09:41] - MrsTreehouse.
[01:09:46] - Szukam początku jak zwykle.
[01:09:48] - Ja tu już kolejną porcję wpisów szykuję.
[01:09:59] - Dobrze. Faktycznie ta dyskusja zaczęła się w zasadzie prawie zaraz po rozpoczęciu audycji. Nigdy się temu zbytnio nie przyglądałem, ale widzę, że dyskusja trwa równolegle. Faktycznie tutaj niezastąpiony Nosfera. „Zaraz, zaraz. Uchodźcy uciekają z Afryki przed wojną. Jaką wojną? Niby wojną w Syrii czy jakąś inną? Bo niby większość to uchodźcy z Syrii. Proste pytanie: od kiedy w Syrii 90% ludności jest czarna?” Powiem tak: ja nie wiem.
Jestem pozbawiony tej wiedzy aż tak dokładnie, więc nie będę wchodził w tą tematykę. Zwłaszcza że jest ona wielopłaszczyznowa, wielotematowa i tak dalej. Więc nie wiem. Jeżeli ktoś tak naprawdę chce w jakiś taki bezpośredni sposób pomóc, zapraszam, polecam. Natomiast ja się nie będę w tej kwestii przemądrzał. O, nasz drogi pan Adam: „Lepiej pomagać tam na miejscu. Pomaga się wtedy 13 razy więcej ludziom, a dojrzałe dusze mogą się tam spełniać, zamiast sprowadzać do społeczności wyzwania, na które reszta nie jest gotowa”. Jak zwykle ja bardzo lubię się zgadzać z panem Adamem. Widzę, że mamy podobne poglądy. Pojawiły się też konkrety, o których ja nie wiedziałem, że można pomóc 13 razy więcej ludziom, ale to by też jakby potwierdzało to, co mówiłem o mocy nabywczej euro czy dolara w porównaniu z tym, co możemy zrobić tutaj w Europie.
I też bardzo trafna uwaga, której ja nie poruszyłem: „Zamiast sprowadzać do społeczności wyzwania, na które reszta nie jest jeszcze gotowa”. To jest też bardzo ważny aspekt, który też warto by było, zwłaszcza w krajach demokratycznych, wziąć pod uwagę. Tutaj jakby Nosfera zwija temat uchodźców, a tak jak powtarzam, temat uchodźców nie jest dla mnie osobiście tematem głównym, bo jeżeli zdecydujemy się porozmawiać na ten temat, to z przyjemnością, jak najbardziej przygotuję się do tej rozmowy. Ale ja chciałem tylko przypomnieć, że cały czas staram się prowadzić audycję o świadomości, o rozwijaniu tej świadomości, a nie o rozwiązywaniu problemów tego świata. Raczej odwracam troszeczkę sytuację i na podstawie problemów tego świata staram się pokazać, jak to wygląda z punktu widzenia rozwoju świadomości. Nie odwrotnie. Aczkolwiek jestem przekonany, że rozwój świadomości, tej globalnej świadomościTeż w pozytywny sposób wpłynie na losy i na życie wszystkich mieszkańców ziemi. To jest chyba jakieś pytanie. Nosfera: „Panie Sławku, jakiego cywilizowanego życia? Czyli nasza cywilizacja jest lepsza czy jak?
Poza tym dla prawdziwego muzułmanina nasza cywilizacja jest plugawa, przesiąknięta bezbożnością, homoseksualizmem”. Drogi Nosfero, ja nie wartościuję. Lepsza, gorsza. Patrząc z punktu widzenia rozwoju świadomości, to jednak w krajach wyżej rozwiniętych jest, jakby to powiedzieć, żeby nikogo nie urazić, że jednak rozwój tej świadomości jest troszeczkę inny i warunki do inkarnowania się bardziej rozwiniętych świadomości też są zdecydowanie lepsze. I to tylko w tych kategoriach. Natomiast ja też nie sądzę, żeby był jakiś problem, że jeżeli ktoś uważa tą cywilizację za gorszą, żeby po prostu wyjechać do takiej, która jest dla niego lepsza. Natomiast tu się całkowicie zgadzam, że jednak przychodzą tu, żeby ją powoli zmieniać pod siebie, a nie asymilować i przystosowywać się, podnosić swój rozwój, swoją świadomość. I to jest właśnie to, czego ja się też obawiałem i też w tym kontekście o tym mówiłem, że gros właśnie tych biednych w sumie też i pokrzywdzonych osób może spowodować to, że cofniemy się w rozwoju i coś, co zostało wypracowane, kochani, również przez krew. Bo jednak w Polsce rozbiory, powstania, później pierwsza wojna światowa, później druga wojna światowa, to, co dosięgło właśnie ten cywilizowany świat, spowodowało to, że zmieniła się świadomość ludzi. Niestety brzmi to bardzo brutalnie, ale my właśnie poprzez te wojny zmieniliśmy swoją świadomość, więc nie chciałbym, żebyśmy musieli po raz kolejny przez to przechodzić tylko dlatego, że ktoś jeszcze nie wie, że na wojnach giną ludzie i to po obydwóch stronach.
Nie tylko po jednej. Tutaj Nosfera kolejny komentarz: „Pomaganie może szkodzić. Dał ktoś kiedyś jakiemuś bezdomnemu parę złotych? Pewnie i tak chyba nie myślicie, że on sobie za to jedzenie kupił”.
[01:16:39] - No czasami zdarza się tak, że dajesz żebrakowi na piwo, a ta franca sobie chleb kupuje.
[01:16:47] - Ja powiem tak: żeby pomóc człowiekowi, trzeba wiedzieć, jakiej pomocy on potrzebuje. Jeżeli dla kogoś ważniejsze jest w danym momencie wypicie piwa, to kupując mu bułkę nie zmienicie jego świadomości, nie oduczycie go żebrać ani nie zmusicie do pójścia do pracy, ani nie zmusicie też do tego, żeby on się zdrowo odżywiał. To jest suwerenny wybór drugiego człowieka. Ja na przykład pomagając, znaczy pomaganie, dla tego człowieka to jest pomoc, bo on się na przykład, nie wiem, alkoholik się trzęsie, bo zaczyna trzeźwieć. I wierzcie mi, że on nie jest w stanie racjonalnie myśleć, że weźmie sobie leki albo że pójdzie na odwyk. Wręcz przeciwnie, jest w takim stanie, że może zrobić jeszcze komuś krzywdę tylko po to, żeby zaspokoić swój głód alkoholowy. Więc ani danie, ani nie danie na przykład tych dwóch złotych nie zmieni świadomości tego człowieka. Bo jeżeli on już przeszedł przez etap, kiedy stracił już wszystko: rodzinę, dom, wszelkie wartości, które kiedyś miały dla niego znaczenie, to jak myślicie, czy nieotrzymanie dwóch złotych cokolwiek zmieni w jego nastawieniu czy w jego świadomości? Najprawdopodobniej nie. Najprawdopodobniej będzie musiał dojść do jakiejś granicy, w której sam podejmie decyzję o tym, żeby coś w swoim życiu zmienić.
I nie namawiam was do dawania bądź niedawania. Natomiast ja jeżeli mam, to dam. Jeżeli mam chwilę czasu, to zapytam: „Powiedz mi, przyjacielu, na co potrzebne ci są te pieniądze?”. Jeżeli słyszę na przykład stwierdzenie, że na piwo, bo go telepie, to mówię: „Tak, proszę. Jesteś przynajmniej szczery. Przynajmniej nie oszukujesz. Przynajmniej sam sobie zdajesz sprawę z tego, co się z tobą dzieje. I za tą szczerość ja ci pomogę”.Dobrze. Przeludnienie to mit. Coś mnie tutaj ominęło.
Dobrze, już nie. Takie coś to pomaganie, żeby czuć się dobrze, a nie po to, żeby pomóc. To jest, Noosfero, twoja opinia, ale oczywiście każdy z nas ma do tego swoje suwerenne prawo. Przeludnienie to mit. To, że ludzie pakują się w miastach, nie znaczy, że Ziemia ludzi nie pomieści. Powiem szczerze, nie mam zdania na ten temat. Natomiast wiem, że jest mnóstwo jeszcze w niektórych rejonach ziemi miejsc, w których można by było zamieszkać. Tylko jest pytanie, czy chcielibyśmy w tych miejscach zamieszkać, zwłaszcza w tych warunkach? I też jeszcze trzeba wziąć pod uwagę to, że jeżeli pozbawimy się na przykład terenów do uprawy czegokolwiek, to czy nie pojawi się następny problem? Ale mówię, ja się nie chcę zajmować problemami geograficzno-polityczno-jakimiś.
Tak naprawdę całą ludność można by było zgromadzić na niespełna kilkuset metrach kwadratowych. Ktoś to kiedyś mądrze opisze. Na niespełna kilkuset metrach kwadratowych? Nie, jakieś przekłamanie chyba.
[01:21:00] - Jakby całą ludzkość ścisnąć jak sardynki, to może i by się zmieścili, kto wie.
[01:21:07] - Właśnie tak myślę, że tu jest jakieś drobne nie. Albo chodziło o kilometrach. Nie wiem. Nie będę się też wypowiadał. Nie chcę czegoś tu przekłamać. Dlaczego wszystko się duszy przypisuje? Nawet sytuacje w biednych krajach może się zmienić bardzo szybko. Na przykład Chiny, nie mówiąc już o Japonii, która otworzyła się na świat pod groźbą amerykańskich armat. Drogi Noosfero, tak się dziwnie składa, że ta audycja jest poświęcona duszy, czyli świadomości. Dlatego rozmawiamy o przeróżnych życiowych sytuacjach w kontekście duszy.
Dlatego się wszystko przypisuje duszy. Natomiast jeżeli posłuchasz, poczytasz, pooglądasz programy, książki, audycje, cokolwiek zechcesz, w których rozmawia się o tych sytuacjach z innego punktu widzenia, to na pewno poznasz też inne aspekty. Chciałem ci przypomnieć, że umowny tytuł naszej audycji brzmi „Świat oczami duszy”, więc może to ci podsunie jakąś podpowiedź. Natomiast amerykańskimi armatami przynajmniej ja osobiście w audycji, którą prowadzę, zajmował się nie będę. A nie po jakimś skoku świadomości. Zamiast skoku było przykładanie lufy do skroni. Jeżeli rozmawiamy o przykładaniu lufy do skroni, to zastanów się na przykład, jak zmieniłaby się twoja świadomość, gdybyś coś takiego przeżył. Więc może przykładanie lufy do skroni to również skok świadomości? Tak samo dla jednej, jak i dla drugiej strony. Spróbuj wyobrazić sobie sytuację, w której ty przykładasz komuś lufę do skroni i jesteś panem jego życia i śmierci.
Ty decydujesz o tym, czy on będzie żył, czy nie. Mało tego, przykładając lufę do skroni i wykonując na kimś wyrok śmierci, będziesz w tym wyroku uczestniczył. Będziesz to wszystko dokładnie widział. Mało tego, zabijesz człowieka i będziesz musiał później z tym żyć. Więc pomyśl, drogi Noosfero, jaki skok w twojej świadomości może się na skutek takiej sytuacji dokonać. Młoda, stara dusza to ogromne uproszczenie. Istnieje przecież coś takiego jak karma. Tak, Droho. Młoda, stara dusza to ogromne uproszczenie i cieszę się, że o tym mówisz, bo ja to całkowicie potwierdzam. To jest uproszczenie dla łatwiejszego zrozumienia mechanizmu tylko i wyłącznie.
Nie dla żadnej selekcji, nie dla żadnego szufladkowania, przynajmniej z mojej strony. Żadnego pokazywania, kto jest gorszy czy lepszy. Tylko dla pokazania pewnego mechanizmu, że ta ewolucja odbywa się cały czas, ale też pokazująca to, że nie możemy od wszystkich wymagać tego samego, czego wymagamy od siebie. Że jeżeli możemy czegoś wymagać, to tylko od siebie, bo ludzie o różnej świadomości po prostu nie są w stanie ze względu na brak świadomości pewnych rzeczy, pewnych mechanizmów zrozumieć, a pewnych uczuć i pewnych emocji z siebie po prostu wykrzesać. Noosfera, może ty mi to wytłumaczysz, Droho, jak coś, co jest wieczne, czyli co jestNie podtrzymuję tego wątku. Zresztą z tego, co wiem, to słuchacze, zwłaszcza część z nich, ma chyba już trochę dosyć tego rozkminiania, czy coś jest wieczne, czy coś jest niewieczne. Więc w ogóle nie poruszam tego wątku. Tak, Sławku, jakby ktoś do mnie przyszedł i powiedział: „Wysadź się”, to pomyślałbym, że naćpany. Ale gdyby ktoś do muzułmanina podszedł i powiedział: „Toleruj homoseksualistów”, to on pomyślałby to samo. Jest jakieś porównanie.
Rozumiem, że chciałeś podkreślić tutaj różnicę właśnie w świadomości. Dlatego też troszeczkę tak na temat świadomości opowiadał mi kolega, który pojechał do Afryki, do swojego przyjaciela, który prowadzi tam sklep. Mieszka tam na stałe. Jest to Polak. Rozładowywali razem samochód z mrożonkami, z dostawą. Było bardzo rano, ale upał już był niemiłosierny. Mój kolega mówi do tego swojego przyjaciela: „Wiesz co, ty taki prawdziwy Polak jesteś, pazerny. Siedzi tutaj sześciu murzynów. Daj im po dolarze, niech nam pomogą, szybciej pójdzie i się to nie roztopi”. On mówi: „Nie pomogą”.
A on mówi: „No jak to nie pomogą?”. On mówi: „Chcesz, to się przekonasz”. Podszedł tam coś do nich, a oni tam jakieś te swoje skręty palili, siedzieli, w kości grali na drodze. I on coś tam do nich mówi. Oni kręcą głowami, ale żaden z nich się nie podniósł. Ten przyjaciel jego wrócił, a on się go pyta: „No i co ci powiedzieli?” „Że oni już dzisiaj jedli”. Więc to też pokazuje w pewien sposób mentalność, świadomość. Pan Adam: „Nosfera, widzę, że wałkujesz temat wieczna kontra w czasie.” Właśnie trochę to męczy. Może rozstrzygniemy ten temat, jak będziemy w stanie znaleźć jakieś dowody na którąkolwiek z naszych spekulacji. Bardzo dziękuję, panie Adamie.
Widzę, że faktycznie nie jestem sam w tych odczuciach, że faktycznie słuchacze są zmęczeni tym, więc ja już po prostu będę te komentarze pomijał. Podświadomość do niczego nie popycha, więc to nie jest raczej instynkt, a w podświadomości są treści, których nie widzimy. Treści, których nie jesteśmy świadomi. Czy podświadomość do niczego nie popycha? To jest ciekawy temat. Czy podświadomość na pewno do niczego nie popycha? Czy podświadomość nie decyduje o tym, jak zareagujemy? Na przykład co odpowiada za taką sytuację, w której ktoś nas obraża, znaczy w naszym przekonaniu mówi o nas obraźliwe rzeczy, przynajmniej dla nas obraźliwe. Co decyduje o tym, jak reagujemy na takie zachowanie? Czy są sytuacje w życiu, w których na przykład macie ochotę dać komuś po prostu najnormalniej w świecie w mordę?
Są ludzie, którzy w ten sposób właśnie reagują, że jeżeli widzą sprzeciw, że jeżeli widzą według nich niestosowne zachowania albo takie, które im się nie podobają, to po prostu podchodzą i walą drugą osobę w twarz. Jak myślicie, z czego to wynika? Drogi Nosfer, z czego wynika takie zachowanie? Z miłości? Co człowiekowi każe tak postąpić? Dzisiaj przed audycją na moment wszedłem do pokoju, gdzie był włączony telewizor i opowiadali — były akurat wiadomości włączone — przypadek matki, która miesięczne dziecko przed jakimś szpitalem wyrzuciła z wózka. Miesięczne dziecko. Kopała i chciała rozdeptać. Dopiero ludzie przed szpitalem ją powstrzymali. Miała trzy promile alkoholu we krwi.
Czy alkohol jest tutaj wytłumaczeniem? Co się dzieje w umyśle takiego człowieka, że postanowił wyżyć się na swoim miesięcznym dziecku, na swoim własnym miesięcznym dziecku? Czy podświadomość nas nie popycha? Więc drogi Nosfero, co popchnęło tego człowieka, który dał drugiemu w twarz, tego człowieka, który drugiemu wsadził nóż w brzuch, bądź tą kobietę, która chciała zabić swoje własne dziecko? Co go popycha? Co ich popycha do takich działań? Jaka część mózgu jest za to odpowiedzialna? Skoro to nie jest podświadomość, skoro to nie są wzorce, bo na pewno to nie jest dusza. Więc co ich popycha? Mister Trihouse: „Nosfera, siedzisz chyba w bardzo starej ezoteryce, która mówiła o podświadomości, świadomości, nadświadomości.
Bardzo to było i jest naciągane.”Droho. Musfera: Niestety tego nie wiem. Gdybym wiedział, bym był oświecony. Nie do końca ktokolwiek wie, czy liczba istot jest od zawsze taka sama, czy może przybywają nowe. Może też być tak, że młoda dusza na przykład awansowała w stosunku do poprzedniego życia, w którym była na przykład futrzakiem. Aż o takich gigantycznych skokach nie słyszałem, ale podobno zawsze wydaje się, że coś jest niemożliwe do momentu, dopóki nie zostanie to zrobione. Tutaj mamy dyskusję na temat psychologii, ale przytoczę tutaj jedno ze stwierdzeń. Tutaj Mr Treehouse: z kwestią trójpodziału świadomości na podświadomość, świadomość i nadświadomość spotkałem się 30 lat temu, więc dla mnie to stara ezoteryka. Mieszanki psychologii, fizyki, biologii i tak dalej wymyślił New Age, a nie ezoteryka. Ezoteryka, gnoza, systemy filozoficzne, religie i tak dalej mają własne pojęcia do opisywania tego, co tam opisują.
To New Age zapoczątkowało takie gadanie i zmienianie znaczeń pojęć. Dziś już nawet uzdrowiciele są kwantowi. No nie mów, że nie. To taka moda, biznes. Za 30 lat będzie się mówić, że mechanik. Czytam, kochani, te komentarze, żebyście może ci, którzy nie siedzą na czacie, żeby wiedzieli, że ta audycja żyje, że to faktycznie jest wszystko na żywo i tu nie ma żadnej mistyfikacji. Natomiast podejrzewam, że część z was może nie do końca być zainteresowana tym, ponieważ z tego, co też do mnie docierają na przykład pytania, to: dlaczego nie potrafię porozumieć się z żoną? I na przykład dla czytelnika mojej książki oraz jego żony to jest problem, a nie to, czy za 30 lat będą mówić mechanika, a 30 lat temu mówili... Fajnie, że ktoś ma taką wiedzę. Tylko moje pytanie brzmi: jak to się przekłada na zwykłe życie?
Czy to, jak nazwiemy albo ustalimy, kto wymyślił New Age, czy biolog, czy chemik, czy fizyk zmieni moje życie bądź życie na przykład słuchaczy, którzy poświęcają swój czas w poniedziałek wieczorem, co nie jest aż takie łatwe, zwłaszcza że wszyscy po weekendzie są, macie dużo ludzi po weekendzie jest bardziej zmęczonych niż po pięciu dniach pracy. Zwłaszcza że pierwszy dzień w pracy po weekendzie zazwyczaj też jest takim małym szokulcem, bo to i wcześniej trzeba wstać i znowu coś tam się wydarzyło. Na Polsacie lecą hity tygodnia, więc poświęcenie tego czasu godziny, dwóch, czy trzech na audycję, w której chciałoby się dowiedzieć i zrozumieć, co zrobić ze swoim życiem, ze swoim zachowaniem, ze swoim postępowaniem, ze swoimi wartościami, żeby być trochę lepszym człowiekiem, a może mieć trochę lepsze życie, a może mieć trochę więcej radości w tym życiu, a może po prostu uchronić się przed wpakowaniem w następny chory czy toksyczny związek, czy w następne kłopoty finansowe, czy wyrwać się na przykład z jakiejś relacji zawodowej, czy zacząć robić to, znaleźć odwagę, żeby zrobić to, co w życiu się chce robić, z czym się człowiek dobrze czuje. Więc też te pytania, czy dusza jest wieczna, czy nieśmiertelna i kto stworzył New Age. Nie wiem, czy to cokolwiek zmienia w naszym życiu. W tym takim życiu codziennym. Podświadomość nie jest instynktem. Czy popęd seksualny, który każdy z nas odczuwał, który jest instynktem, nie był poza waszą świadomością? Byliście go świadomi? Ja tak.
Nie wiem, jak to, Musfero, jest z twoimi doświadczeniami w tej dziedzinie. Natomiast tak. Chociaż uważam, że jest to instynkt, ale również wysoczyt podświadomości mieszany z bardzo głębokimi odczuciami emocjonalnymi płynącymi z duszy. Więc akurat przypadek seksualności czy popędu seksualnego, znaczy nie, jeżeli mówimy o popędzie seksualnym, faktycznie możemy go potraktować w kategoriach instynktu. Natomiast jeżeli mówimy o seksualnościCzy wszystkim tym, co jest związane z seksem, to też jest zmienne w zależności od poziomu świadomości i na tych wczesnych poziomach pozostaje, tak jak większość rzeczy, które się dzieją w naszym życiu na poziomie instynktu i na poziomie podświadomości, a z każdym następnym poziomem rozwoju świadomości barwi się o dodatkowe elementy emocjonalno-duchowe. Jeżeli znacie zjawisko tak zwanych leśnych ssaków, czyli dziewczyn, które najczęściej z krajów poza Polską świadczą różnego rodzaju usługi seksualne kierowcom przy drogach, to pomyślcie sobie, że skoro one tam stoją i to czasami w ilościach, które mnie zastanawiają, to znaczy, że muszą być użytkownicy, którzy korzystają z tych usług. Teraz jest też takie dobre pytanie, co wy na ten temat sądzicie? Większość reakcji, jakie słyszałem, to były reakcje negatywne. Jak można? Dlaczego?
A w ogóle to niehigieniczne. One są brzydkie, paskudne, na pewno mają jakieś choroby i tak dalej. W ogóle ja sobie tego nie wyobrażam. I to słyszałem i od mężczyzn, i od kobiet. A jednak są ludzie, którzy z tego korzystają. Co nimi kieruje, żeby skorzystać w takim miejscu, w takich warunkach i zaspokajać swoje potrzeby seksualne? Uważam, że tylko instynkt bądź taki biologiczny popęd seksualny może ludzi skłonić do czegoś takiego. Ale oczywiście to moje zdanie. Noesferu, bawisz się w logiczne zagadki i chyba to ci sprawia największą przyjemność. I chyba coraz częściej dochodzę do wniosku, że jednak nie zależy ci na znalezieniu sensu, tylko na zabawie jako zabawie, na rozkminianiu jako rozkminianiu, że to jest chyba ta rzecz, która ciebie najbardziej interesuje.
[01:40:18] - Pozwolę się wciąć na sekundkę z takim stwierdzeniem: kto jeszcze oprócz mnie, komu się jeszcze wydaje, że Noosfera tak naprawdę troluje ciągle zadawaniem jednego i tego samego pytania, niech podniesie rękę w górę. Ja podnoszę.
[01:40:38] - Dzięki panie Marku. Ja tu widzę bardziej, nie wiem, czy to można nazwać trollowaniem, natomiast takie bardziej rozkminianie dla rozkminiania, bo widzę więcej negowania niż takich konstruktywnych stwierdzeń, które miałyby nas gdzieś popychać do przodu w naszej dyskusji i też dawać odpowiedzi na pytania. Tych pytań pozostających bez odpowiedzi powstaje coraz więcej. A ja tak naprawdę czasami odnoszę wrażenie, że odpowiadam tylko na pytania Noosfery, który i tak dokładnie zna swoją własną odpowiedź na ich temat, więc nie wiem, czy to ma po prostu sens. Więc będę w tej chwili koncentrował się tylko na tych stwierdzeniach, które dotyczą, mogą dotyczyć większej ilości słuchaczy, bądź będą wnosiły coś do naszej dyskusji, które będą ją popychały do przodu. Tutaj jest pytanie: a czym dla pana jest karma? To jest pytanie Droho. Czym dla mnie jest karma? Dobre pytanie. Dla mnie, bo to pytanie jest dla mnie.
Tak jak mówiłem na jednej z pierwszych audycji, aby budować świadomość, potrzebujemy doświadczeń i podczas zdobywania tych doświadczeń, przeżywania na własnej skórze kolejnych konkretnych sytuacji zmuszani jesteśmy, znaczy nie zmuszani jesteśmy, taka jest nasza ludzka natura do reagowania, do zajmowania stanowiska w każdej sytuacji, która dotyczy nas. I w zależności od tego, jaką decyzję w danej sytuacji podejmiemy, jakiego dokonamy wyboru, jak zareagujemy, to albo po ziemsku tłumacząc lekcja zostaje, czy nie zostaje zaliczona i nie musimy go już przerabiać, bo już go przerobiliśmy. Już zrozumieliśmy sens tego doświadczenia. Natomiast jeśli się upieramy i dokonujemy tych wyborów, to zmuszamy samych siebie do tego, żeby to zadanie przerobić jeszcze raz. Będziemy je przerabiać doto, aż zrozumiemy sens danego doświadczenia. Karma dla mnie jest takim magazynem doświadczeń, z których nie wyciągnęliśmy właściwych wniosków.Tutaj przytoczę wypowiedź Nusfery, bo do niej się z wielką przyjemnością odniosę, aczkolwiek nie sądzę, żeby to wpłynęło w jakikolwiek sposób na Nusferę. Natomiast mam nadzieję, że wpłynie na innych. Nusfera: „Transformacja podświadomości dla mnie to mit, dlatego że to tak, jakby ktoś chciał zmienić ocean, zamiast nauczyć się pływać. Mi się wydaje, że można zmienić sposób myślenia i tak dalej, ale nie podświadomość. Jak zmiana sposobu myślenia, akceptacja, wybaczanie i tak dalej może wypływać z podświadomości czy przemienionej świadomości, jak ona jest neutralna?” Po pierwsze transformacja podświadomości to nie żaden mit.
Drogi Nusfero, zadaj sobie w takim razie takie pytanie: dlaczego w taki, a nie w inny sposób, mimo że kilka osób już zwróciło ci uwagę, mimo że są pewne sugestie co do tego, że twój wkład w tę dyskusję jest taki, a nie inny, dlaczego tego nie zmienisz? Dlaczego, mimo że dostajesz wyraźne sygnały, że może coś jest nie halo, nadal twierdzisz, że taki sposób prowadzenia dyskusji czy prowadzenia dialogu jest dobry? Tak właśnie działa podświadomość. Podświadomość jest neutralna, bo nie zastanawia się nad tym, czy to jest dla nas dobre czy złe, tylko podsyła to, co już jest sprawdzone. I naprawdę, uwierzcie mi, jeżeli ktoś twierdzi, że panuje nad swoją podświadomością, to wydaje mi się, że nie zdaje sobie sprawy, jak ta podświadomość działa. I transformacja podświadomości to nie jest żaden mit. To jest coś, co się w nas cały czas dzieje od setek tysięcy lat, a już na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat jest to naprawdę kosmos. Więc nie wiem, Nusfero, dlaczego twierdzisz takie rzeczy. Czy naprawdę tego nie rozumiesz? Czy tego nie widzisz?
Być może twoja podświadomość w żaden sposób nie ulega transformacji, mimo ogromu doświadczeń, które na własnej skórze i na własnych oczach doświadczyłeś, a mimo to nie potrafisz zmienić swojego postępowania. To tak, jakby ktoś chciał zmienić ocean, zamiast nauczyć się po nim pływać. Można pływać po oceanie. Już o tym rozmawialiśmy. Pływać po oceanie i poznawać go. Ale podświadomość, owszem, pierwszym krokiem do tego, żeby tę podświadomość zmienić, żeby wiedzieć, co jest dla nas szkodliwego, co powoduje, że pakujemy się po raz kolejny w jakieś tam sytuacje, to faktycznie, żeby to odkryć, to trzeba najpierw odkryć, co w tej podświadomości jest, jakie wzorce decydują o naszych zachowaniach. Kochani, na pewno gros z was spotkało się z ludźmi czy dyskutowało z ludźmi, których nie jesteście w stanie do niczego przekonać. Do niczego. Ponieważ podświadomość ma to do siebie, że jeżeli coś podsuwa nam jakiś wzorzec, to my natychmiast uważamy, że jest to jedyne najlepsze rozwiązanie. Proste sytuacje.
Ostatnio pracowałem z jakimś kolegą i coś robimy. Ja mówię: „Tutaj coś tam wystaje”. I natychmiast jego reakcja jest taka: „To nie ja, bo ty mi kazałeś, bo ty mi powiedziałeś, bo ty mi przesunąłeś”. Podświadome szukanie winnego. Ja mówię: „Słuchaj, ja nie szukam winnego. Ja po prostu mówię, że musimy to poprawić, bo jest źle”. I myślicie, że w ciągu dwóch, trzech tygodni on był w stanie zmienić swoją reakcję? Nie. Za każdym razem reagował tak samo. Ile jest takich sytuacji, kiedy mówicie matce czy ojcu na przykład o zachowaniu jego dziecka, że jest złe, że jest niewłaściwe, że jest szkodliwe dla dziecka.
Ja zwracam na przykład rodzicom uwagę, jak sadzają małe dzieci, często bez fotelika, na fotelu pasażera. Na początku jest rozmowa na zasadzie: „Albo to jakiś głupi przepis, albo ja będę jechał wolno”. Dopiero na argument: „Czy pan/pani wie, jak wśród kierowców, czy wśród prokuratorów, czy wśród policjantów ten fotel się nazywa? Fotel śmierci”. Ponieważ fotel pasażera jest zawsze najbardziej narażony. Tam jest najwięcej ofiar śmiertelnych, ponieważ kierowca podświadomie, drogi Nusfero, widząc zagrożenie, chroni siebie, nie zastanawiając się, czy na tym fotelu obok siedzi jego dziecko, czy jego żona, czy jego matka, czy jego brat, czy jego siostra. Odruchowo, chcąc uniknąć sam niebezpieczeństwa, najczęściej próbuje przyjąć to na tą stronę, która jest troszeczkę oddalona od niego. Natomiast jeżeli się to mówi ludziom, to oni to odrzucają natychmiast, ponieważ przed chwilą podjęli taką decyzję, a skoro podjęli taką decyzję, to ona jest jedyna słuszna.To jest właśnie podświadomość. Tylko że część ludzi, tych świadomych na skutek argumentów, którzy już dopuszczają do głosu inne czynniki niż tylko podświadomość, ci ludzie są w stanie zmienić zdanie, przeanalizować, podjąć jakąś decyzję, zmienić coś. Ludzie, którzy kierują się podświadomością, nie są w stanie zmienić swojego zdania, choćbyście ich rąbali i ćwiartowali na kawałki.
Więc porozmawiajcie z takimi ludźmi. Karma to nic innego jak przyczyna. Dosłownie przyczyna bez żadnego hokus-pokus. Przyczyna czego? Dobrze, tutaj się toczy dyskusja na temat karmy i przyczyny i skutku. Zastanawiałem się, czy to przeczytać i tak się na moment zatęchał, ale ponieważ jest to wpis publiczny, więc go przeczytam, ponieważ dotyczy również mnie, ale również pozostałych słuchaczy, więc pozwolę sobie go przeczytać. Wpis Mosfery: „A o wieczności i tak będę pisał, jak to wszystkich denerwuje, bo to właśnie pokazuje poziom takiego przeciętnego człowieka, który interesuje się w cudzysłowie rozwojem duchowym. Myślnik. Niechęć do zadawania pytań oraz uśmiech”. Koleja: „Muzułmanie już nie stanowią zagrożenia strategicznego.
Prawdziwym wyzwaniem dla świata są Chiny. I tu pytanie: Chiny mają zupełnie inną kulturę od zachodniej. Rozumienie świata poniekąd tak, ale przecież to wielka kultura i wiele stamtąd braliśmy i bierzemy. Czy ponad miliard Chińczyków to dusze dziecięce czy młode?” I tutaj mamy odpowiedź od razu natychmiast, która została uprzedzona przeze mnie. Brudasso Koleja: „Jestem podobnego zdania. W Chinach dzieje się bardzo źle z perspektywy wolno myślących, indywidualnych ludzi. Tam robi się z obywateli jednogłośny kolektyw”. Presja rośnie albo jest napędzana w mainstreamie w tej kwestii, gdy Chiny rzekomo zaczynają robić ekspansję, a być może nawet eksportować tę kulturę długoterminową. Pierwsza część wypowiedzi Brudasso, która dotyczyła: „Tam robi się z obywateli jednogłośny kolektyw”. Ja w Chinach nie byłem, natomiast patrząc z perspektywy rozwoju ludzkości, to bycie jednogłośnym kolektywem bez posiadania własnego zdania, bez próby obrony swojego zdania, bądź bez próby dyskutowania, to jest raczej domena dusz dziecięcych.
Ale jednocześnie taka równość, która panuje na przykład w społeczeństwie i w pewnym sensie sprawiedliwość, kiedy wszyscy są traktowani w ten sam sposób, to jest też dążenie i potrzeba dusz dojrzałych. I jakkolwiek wolałbym z punktu widzenia nie tylko swojego, ale wydaje mi się też i tego, co się dalej będzie z nami działo, wolałbym jednak, żeby społeczeństwo chińskie było zbudowane z większości może lekko uśpionych, ale jednak dojrzałych dusz. I tu jest dalszy ciąg wypowiedzi Brudasso: „Pocieszam się tylko, że to może być tylko próba napuszczania ludzi na siebie, jak to non stop się zdarza w mediach”. Koleja: „Ja powyższe napisałem, bo od czasu Deng Xiaopinga Chiny de facto powróciły do starożytnego już tradycyjnego konfucjanizmu, skąd niesamowity sukces Chin jako globalnego mocarstwa”. I to jest też może argument na to, że jednak drzemią tam zalążki dusz dojrzałych, które po prostu już nie mają aż tak wielkiego parcia na majątki, na sukcesy, na sławę, na popularność. Aczkolwiek z drugiej strony, patrząc na to, co dzieje się na przykład z rynkiem motoryzacyjnym, dla których Chiny są w dalszym ciągu bardzo atrakcyjnym miejscem, gdzie przygotowuje się plany marketingowe, ponieważ jest zapotrzebowanie na przykład właśnie na samochody. Ludzie chcą już korzystać z dóbr cywilizacyjnych. Poza tym najdroższe psy świata sprzedają się właśnie w Chinach, gdzie to bogactwo i to rozwarstwienie coraz bardziej staje się wyraźne. To też by świadczyło o tym, że część tychTych świadomości wchodzi właśnie na poziom młody, czyli ewoluuje z poziomu dziecięcego na poziom młody. To by było troszeczkę niebezpieczne.
Dobrze. Tutaj wypowiedź pana Adama: „Trolling to to nie jest.” Oczywiście chodzi tu w tym wypadku o noosferę, ale to na wyrost zaczepna zabawa. Problem jest w tym, że dochodzimy do momentu, gdzie są dwie interpretacje i tu faktycznie trzeba już konsultować się z własnymi preferencjami. Tutaj nie chciałem, panie Adamie, mów. Teraz, panie Sławku, wzbudziłeś krew w żyłach tym spostrzeżeniem o fotelu pasażera. Nie to było moim celem. Bardziej chodziło mi o pokazanie tego, że zazwyczaj nie podważamy tego, co podsyła nam podświadomość. Natomiast częściej podważamy to, co płynie z naszej duszy, nad tym się zastanawiamy, to rozkminiamy, myślimy czy to ma sens, czy to jest prawdą, czy to jest takie, czy to jest inne. To, co płynie z duszy. To, co służy właśnie naszemu szczęściu, rozwijaniu miłości, radości z życia.
A to, co płynie z naszej podświadomości, najczęściej pozostaje bezkrytyczne. Przyjmujemy to po prostu bezkrytycznie. A tak jak dzisiaj próbowałem wam to powiedzieć, czy nasza podświadomość jest na pewno naszym przyjacielem w poszukiwaniu tej drogi do szczęścia, do radości? Oczywiście są różne formy szczęścia. I nawet tutaj dzisiaj podczas tej dyskusji widać, że różnym ludziom różne rzeczy sprawiają przyjemność. Tylko właśnie, czy słowo przyjemność, satysfakcja jest równoznaczne ze słowem szczęście? Już musicie sami sobie, kochani, na to odpowiedzieć. Bo ja nie siedzę w waszych głowach, nie siedzę w waszych sercach i ciężko mi za was zdecydować. Na moment jeszcze wrócę do tematu transformacji podświadomości, bo nie ukrywam, że jest to temat, który bardzo mnie interesuje i uważam, że to by też w jakiś sposób pomogło rozwinąć świadomość ludzi i być może będę próbował robić pewne eksperymenty, tak jak wam mówiłem. I może ta dyskusja na temat tego, czy transformacja podświadomości jest możliwa i czy jest tylko jakąś magią, mistyfikacją i naciąganiem rzeczywistości, czy faktycznie jest możliwa.
Znaczy, czy jest możliwa? Kochani, oczywiście, że jest możliwa. Każdy z nas w jakiś sposób tą swoją podświadomość transformuje. Na początku jako młodzi ludzie oczywiście bezgranicznie wierzymy temu, co wiemy, a później w życiu okazuje się, że jest jedna historia, druga historia, która się dla nas negatywnie kończy. I wtedy zaczynamy się zastanawiać, co jest nie tak. Wtedy dokonujemy zmian w życiu, a żadna poważniejsza zmiana w życiu nie jest możliwa bez zmiany chociaż trochę swojej podświadomości. Chociaż trochę w takim kontekście, że odpuszczam i pozwalam innym bodźcom, innym źródłom informacji chociażby wypłynąć i się nad nimi zastanowić. Dlatego namawiam was do zastanowienia się nad tą podświadomością. Widzę, że jednak chyba w następnej audycji skoncentruję się na większej ilości przykładów, takich po prostu zwykłych przykładów z życia. Chociaż tak z drugiej strony to ja nie wiem, czy to jest tylko powielanie noosfery, czy również drzemie w was i w reszcie słuchaczy takie przekonanie, że to nie ma sensu i że to się nie uda albo jest tylko jakimś tam wymysłem.
Dajcie mi proszę znać, jeżeli będziecie mogli w jakikolwiek sposób, w jakiejkolwiek formie. To będę wiedział, co przygotować na następną audycję. Z tego, co widzę, to dobrnęliśmy do końca komentarzy. Dzisiaj pewnie poszło szybciej, bo części komentarzy nie przyszły.
[02:01:53] - Kilka komentarzy się pojawiło dosłownie przed chwilą. Nie omieszkam panu ich oczywiście przesłać.
[02:02:02] - Super, panie Marku.
[02:02:04] - I są.
[02:02:12] - Dobrze. Tu coś u góry się pojawiło. Właśnie, dziękuję za to spostrzeżenie, panie Sławku. Warto o tym fenomenie wiedzieć, żeby ewentualnie zapobiegać. Panie Adamie, domyślam się, że chodzi o ten fotel. Tu nie wiem. Gościu, który co drugi dzień śmigga po takich przestrzeniach, o jakich śniłeś, ale nie pamiętasz, jest starą duszą? Mimo to taki gość twierdzi, że twoim Bogiem jest żydowskim Jahwe. Powiem tak: ten temat też się już nam pojawiał i niestety muszę znowu wrócić do tematu podświadomości. To znaczy niestety.
Jak myślicie, co przekonałoby ludzi, tych, którzy nie wierzą, że dusza istnieje albo nie są pewni, czy dusza istnieje, co by ich przekonało do tego, że dusza faktycznie jest prawdą? Co by ludzi przekonało, że dusza naprawdę istnieje? Ostatnio nawet rozmawiałem o tym z jednym ze swoich znajomych. Dla mnie osobiście najbardziej przekonywujący dowód na istnienie duszy i tego, że ona zapamiętuje pewne sytuacje z przeszłości, jest regresing, czyli cofnięcie się, zobaczenie obrazów, faktów, sytuacji, których w żaden sposób nie mielibyśmy wglądu w inny sposób, gdybyśmy tego faktycznie nie przeżyli. Tak naprawdę to jest dla nas, dla każdej osoby bardzo przekonywujące, jeżeli czegoś takiego doświadczy. Wcielanie się w Napoleona, w Boga, w świętego Piotra czy Elvisa Presleya jest może fajną zabawą, a może też ma właśnie niedowiarkom udowodnić, że faktycznie dusza istnieje. Może po to są potrzebne te wszystkie doświadczenia, że być może to nie jest żaden przejaw duchowości czy oświecenia, tylko raczej niedowiarstwa. Może po to ludziom niektórym jest dana ta możliwość, żeby w ogóle uwierzyli, że dusza istnieje, a nie traktowali jej na zasadzie czysto teoretycznej. Nie wiem. Nie mam tutaj stuprocentowej odpowiedzi, ale powiem szczerze, jak czasami słucham tych jeźdźców, slajdersów i innych oblatywaczy czasoprzestrzeni i innych wymiarów, to tak się naprawdę zastanawiam, czy to wszystko, czego doświadczyli, nie wpłynęło zupełnie odwrotnie na ich życie, niż być może było takie założenie.
Czasami właśnie zastanawiam się, kim by byli bez takich doświadczeń, w jakim miejscu swojej drogi by byli i czy czasami brak tych doświadczeń nie byłby dla nich lepszy tak naprawdę dla ich świadomości. Nie wiem, nie opiniuję. Tak się po prostu na głos zastanawiam. Tutaj pan Adam przejął na siebie ciężar dyskusji z Nosferą, więc jeżeli ktoś jest zainteresowany rozwojem tej dyskusji, to zapraszam do poczytania na czacie. Ja się do tego odnosił nie będę. Z tego, co widzę, to komentarzy brakuje, więc jest takie pytanie, czy co robimy dalej? Patrzę, że dochodzi godzina 23, więc może byśmy tak już powolutku, kochani, kończyli.
[02:07:20] - Komentarzy wcale nie brakuje. To jeszcze jakieś się pojawiły od kilku słuchaczy, między innymi od Atmosfery oczywiście.
[02:07:30] - Nie wiem czemu, ale dzisiaj rozmowa z Nosferą mnie troszeczkę zmęczyła. I tak przyznam wam się, kochani, szczerze, Nosferze również, że już dzisiaj nie mam ochoty tego rozkminiać, bo faktycznie czasami doszukuję się tutaj po prostu rozkminki dla rozkminki. To znaczy dyskusji na temat wyższości koloru niebieskiego nad błękitnym bądź odwrotnie. A ja tak jak wam mówiłem, jeżeli czegośJestem człowiekiem praktycznym. Jeżeli zaczynam nad czymś rozmyślać, to rozmyślanie ma czemuś służyć, a przede wszystkim temu, żebym ja, moi bliscy, moi przyjaciele, moi znajomi, moi czytelnicy, moi słuchacze audycji, którą prowadzę mogli po każdym naszym spotkaniu powiedzieć: „Dowiedziałem się chociaż jednej rzeczy, która może spowodować, że jutro będę bardziej zadowolony, że jutro pomyślę, że moje życie będzie fajne, że zrobiłem choć jeden malutki krok ku temu, żeby być szczęśliwym człowiekiem i zadowolonym z życia. Wesołym, radosnym, pełnym energii, pogodzonym z sobą, rozumiejącym samego siebie, rozumiejącym ludzi, szanującym ich, otwartym na argumenty, otwartym na dyskusje, świadomym i przede wszystkim niekumulującym w sobie złości, niechęci, nienawiści, a przez to też i chorób”. Mam takie proste marzenie, bardzo nieskomplikowane. Taki prosty cel i chyba już mnie naprawdę dyskusje na temat wyższości koloru niebieskiego nad błękitnym nie kręcą. A poza tym, jak ktoś kiedyś powiedział, że po pięćdziesiątce człowiek nie ma czasu na robienie rzeczy głupich i niesprawiających mu przyjemności, to ja chyba będąc już po pięćdziesiątce pod takim stwierdzeniem się, kochani, podpiszę. I co panie Mareczku?
Bo ja już w zasadzie mówię tej dyskusji tutaj bardzo inteligentnej, bardzo fajnej, ale na poziomie: „Mówisz, że dusza może nie jest wieczna. Inni mówią, że jest światem coś tam”, to ja już nie chcę w tym uczestniczyć, kochani. Noosfero.
[02:10:58] - Tutaj głównie takie wpisy teraz się pojawiają. Polemika z Noosferą, ale to już może rzeczywiście zostawmy poza anteną radiową. Jak ktoś chce z nim dyskutować, to niech dyskutuje.
[02:11:17] - Jak ma ochotę na rozmowę, na wymianę poglądów bardziej filozoficznych niż praktycznych, to jak najbardziej. Natomiast mam prośbę do ciebie, Noosfero, ponieważ ja będę jednak pomijał te komentarze, przynajmniej te, które nie dotyczą tematu audycji. Więc mam do ciebie prośbę na koniec. Jeżeli możesz, to powstrzymaj się od wciągania ludzi w dyskusje niezwiązane z tematem audycji i jednocześnie uszanuj mój czas, który poświęcam na przeczytanie komentarza, który nie jest w temacie audycji, a później go muszę przemielić przez swoją głowę, później zdecydować, czy go przeczytać, czy nie przeczytać. Więc mam do ciebie prośbę: zrób sam wstępnej selekcji i postaraj się trzymać bardziej tematów, które poruszam w audycjach. A jeżeli zmagazynuje się jakiś zakres wiedzy teoretycznej, o którym chcielibyśmy, bądź słuchacze będą chcieli porozmawiać, to ja z chęcią poświęcę swój i słuchaczy czas za ich zgodą na rozkminki, na tematy różne. I w ten sposób chyba się, kochani, będziemy żegnać, bo mówię tutaj ta dyskusja już mi osobiście nic nie wnosi, oprócz tego, że mnie troszeczkę dzisiaj zmęczyła. Więc dziękuję wam za wytrwałość. Postaram się tych takich sytuacji, jak ta dzisiejsza następnym razem wam przyoszczędzić. Dziękuję wam za dzisiejszy wieczór, za dzisiejsze spotkanie.
Mam nadzieję, że jak zwykle sami podsuniecie jakiś temat na następną audycję. A jak nie, to ja postaram się coś dla was przygotować.
[02:13:45] - Mówił te słowa do państwa gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Oczywiście tych, którzy regularnie zaglądają na YouTube, zachęcamy do zasubskrybowania jego kanału o takim samym tytule jak nasza dzisiejsza audycja: „Świat oczami duszy”. Moli książkowych zachęcamy oczywiście do sięgnięcia po książkę pana Sławka Bączkowskiego „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Audycję jak zawsze obsługiwał od strony technicznej Marek Sęk "Ivellios” Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie. Oczywiście na żywo. Oczywiście już za tydzień. Oczywiście o 20:00.
[02:14:34] - Dobranoc.
[02:14:39] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl