Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:03] - Już od wielu lat żegluję w tę i z powrotem między tym życiem a życiem po śmierci. Na brzegach wielu bezimiennych wysp szukałem ukrytych skarbów, jak nazywam wiedzę, którą podczas tych poszukiwań zdobywam. Na niektórych wyspach stwierdzam jedynie, jak wiele jeszcze muszę się nauczyć. Centrum przyjęć w Focusie 27 życia po śmierci wygląda zupełnie jak świat fizyczny. W tym, a właściwie w tamtejszym parku, jest trawa, drzewa, alejki, ławki i kwiaty. Widziałem, że ludzie będą tam czekać na moje pojawienie się, jak to było podczas każdej mojej poprzedniej wizyty w tym właśnie miejscu. Bruce Moen, niestety już nieżyjący. Wszyscy jesteśmy na właściwym miejscu i o właściwej porze. Suat Yıldırım. Kierowanie ludzką duchowością jest umiejętnością zbyt cenną, aby tu na ziemi mogli ją utrzymywać w swoich rękach uczciwi ludzie.
Jarosław Bzoma. Jestem czymś więcej niż moim fizycznym ciałem. „Kosmiczne podróże z Robertem Monroe”. M.C. King. Hej, witajcie bardzo gorąco i serdecznie, drodzy słuchacze. Nie przedłużajmy już w takim razie. Dostawałem informację, że jestem troszkę za cicho słyszalny, więc troszkę podgłosiłem na mikrofonie u siebie. Dajcie mi znać, czy wszystko jest okej, czy podkład nie jest za głośno. Tak to bywa czasami, jeżeli się mikser wykorzystuje w różnych celach.
Dzisiaj tematem naszej wspólnej audycji jest tematyka OOBE. Ogólnie związane pojęcia, a właściwie może nie pojęcia, bo nie chciałbym już o pojęciach rozmawiać, ale chciałbym rozmawiać o tym całym fenomenie, o tym całym zjawisku. Co wy o tym wszystkim myślicie? Może jakieś sny by wam poopowiadał. Na razie mi dosłownie do głowy nic nie przychodzi, co by wam tutaj powiedzieć, ale myślę, że w trakcie naszej rozmowy się wyciągną jakieś wnioski i wy mnie nakierunkujecie, w którą stronę audycja ma iść. Przypominam wam również, że audycja jest dzisiaj audycją interaktywną, a więc zapraszam was do dzwonienia. Dostałem informację od Ivelliosa, że jest wszystko okej z dźwiękiem. Także gdyby się coś jeszcze działo, to informujcie mnie tutaj, co się dzieje. Zachęcam was do zadawania pytań na forach. Między innymi jestem na forum Radia Paranormalium na YouTubie oraz na stronie Radia Paranormalium na czacie.
Także zachęcam was do aktywnego udziału, wypytywania się, bo niestety jestem osobą, którą trzeba troszkę ciągnąć za język. Oczywiście też się czasami mylę. Nieraz już spotkałem się, gdy przesłuchiwałem swoją audycję, że coś poszło nie tak albo nie do końca wyjaśniłem, jak powinno być, ale to starałem się zawsze w miarę na bieżąco aktualizować i was informować, a właściwie prostować to, co było niedociągnięciem moim w innych wcześniejszych audycjach. Bardzo fajna dzisiaj audycja była z panem Sławomirem, którego tutaj też również serdecznie pozdrawiam. Okej, bo mi się podkład skończył i oczywiście jak zwykle zapomniałem sobie odhaczyć pewnej rzeczy. No nic, trudno. Dobra, poleci to jeszcze trzeci raz, a później będzie już troszkę inna audycja. Problem mam jak zwykle zawsze z wyborem muzyki. W ostatniej chwili oczywiście zmieniłem znowu na inną koncepcję. Ja to jestem taki bardziej chilloutowy facio.
Lubię sobie po prostu posiedzieć, podumać. Zresztą też głównym celem tych moich audycji jest właśnie doprowadzenie do takiego stanu, że ty, kochany, drogi słuchaczu, będziesz miał ten czas, aby sobie przysiąść. Mam tutaj oczywiście parę pytań z wcześniejszych jeszcze audycji, na które postaram się dzisiaj wam w mojej audycji odpowiedzieć. Również będę się posiłkował tutaj forami OOBEautycznymi, które jeszcze jako tako w miarę funkcjonują. Bo pamiętajcie, nic nie jest takie, na jakie wygląda. Dziś mamy audycję spontaniczną, a więc audycję zupełnie nieprzygotowaną. Także co mi przyjdzie do głowy, to wam po prostu powiem. Posiłkuję się tutaj oczywiście jakimiś informacjami, które sobie zebrałem już do następnej audycji, która miała być właśnie dzisiaj, a właściwie tydzień temu. Niestety dopadło mnie choróbsko. Ciągnęło się to od grudnia.
Wyleczyłem, ale jak się okazało nie do końca, więc był nawrót choroby. Niestety już wam chyba kiedyś mówiłem w mojej audycji, że u mnie problem jest genetyczny. To znaczy, że wszyscy od linii męskiej od strony mojego dziadka mają zawsze problem w pewnym okresie życia z lewym okiem. Ja też taką sytuację kiedyś w życiu swoim miałem w wieku 29. Nie, przepraszam, w wieku 30 lat trafiłem do szpitala, gdyż któregoś razu się po prostu obudziłem i straciłem wzrok. To też było jednym z punktów motywacyjnych mnie do tego, aby sprawdzać, ponieważ już praktykowałem oczywiście to OOBE z różnymi skutkami, efektami, z przerwami. Wiadomo, nie cały czas się w tym poruszam, bo człowiek przypuszczam, że by chyba zwariował, ale było to też takim jednym z punktów motywacyjnych do tego, aby próbować wykorzystywać te swoje nie wiem, czy zdolności czy niezdolności, a być może wymysł naszego umysłu, czy też mózgu. To sobie już tutaj odpowiedzcie sami. W każdym razie zacząłem praktykować właśnie takie zjawisko zwane potocznie Out of Body Experience, aby po prostu w razie czego na przyszłość się zabezpieczyć. Oczywiście można tutaj różnie na ten temat wnioskować, analizować to wszystko.
Niemniej ja dzisiaj już jestem na takim etapie swojej świadomości, że nie potrzebuję tak naprawdę dowodów, bo nie jesteś w stanie udowodnić czegoś, co jest nie fizyczne w innej sferze materialnej. Natomiast to mi pomogło w pewnym sensie też właśnie to jedno z tych doświadczeń. Zresztą ja stwierdziłem jeszcze jedną rzecz. Być może się zgodzicie ze mną albo nie, ale przechodzimy swoje etapy w naszym życiu ziemskim. To znaczy, że mniej więcej co 10 lat wydarzają się pewne zjawiska. Nasz mózg jakby się przerzucał w inną formę odbierania czy też nadawania częstotliwości i kształtuje się, a bardziej dopasowuje się do rzeczywistości, w której my jesteśmy. Warunki się zmieniają, wszystko się zmienia. A to, czy będziemy my cały czas tym, kim jesteśmy od samego początku, to już wszystko zależy od nas. Tak naprawdę, jeżeli chcecie zrozumieć fenomen zjawiska OOBE, musicie po prostu tego doświadczać. Nie można mówić o zjawisku OOBE, o wyjściu poza ciało na podstawie tylko książek.
Okej, są tak zwane autorytety, które o tym mówią. Chyba najbardziej znanym autorytetem jest tutaj oczywiście Instytut Roberta Monroe, na którego się większość ludzi powołuje na całym świecie. Natomiast ja mam, jeżeli chodzi o tą instytucję troszkę inne zdanie. Nie będę mówił publicznie co. Nie do końca się zgodzę z funkcją taką, jaką nam serwują media głównego nurtu albo nawet i alternatywne media. Co ten instytut właściwie robi? Ja mam troszkę swoje inne doświadczenia. Oczywiście badałem to również poza, ale myślę, że to jeszcze chyba jest nie ten czas, abym mógł, że tak powiem, o tym głośno mówić. Zwolnij swój umysł, zacznij analizować, ale analizować na swój własny sposób. To jest klucz do tego, abyś zrozumiał, kim ty tak naprawdę jesteś.
Przedtem, jeszcze zanim rozpoczęliśmy audycję, leciała audycja „Świat oczami duszy” prowadzoną przez pana Sławomira. Oczywiście wywiązała się tutaj dość ciekawa dyskusja. Myślę, że trzeba by było ten wątek kiedyś poruszyć. Jeszcze zanim wejdę już na taki właściwy tor prowadzenia audycji, kilka garści informacji. Radio Dream Time zostało uaktualnione o nowe playlisty. Jest tego sporo, tak żebym nie musiał się przez dłuższy czas zajmować, że tak powiem, aktualizacją playlist, tego wszystkiego, co się tam dzieje w radiu. Natomiast jeszcze poinformuję was o tym, że ustawiona została playlista codziennego chilloutu. Nie pamiętam już teraz dokładnie, jak to ustawiłem, ale chyba od godziny trzeciej rano do godziny szóstej rano. Jeżeli macie problemy ze snem czy coś tego typu, zawsze możecie sobie wejść na Radio Dream Time. Tam macie playlistę ułożoną w taki sposób, aby wam było łatwiej, że tak powiem, dotrwać do godziny powiedzmy szóstej, siódmej w śnie takim jakby hipnotycznym, bo tak naprawdę cały sen to wszystko to jest troszkę taka autohipnoza, można by było powiedzieć.
Także zapraszam was do wysłuchania tych playlist. Playlisty te są codziennie, automatycznie wskakują. Nie pamiętam dokładnie. Nie jestem w stanie wam teraz powiedzieć, ile to trwa, ale chyba dwie albo trzy godziny. Jakoś tak. Już kurczę, nie pamiętam, bo tak to bywa. Przypominam, że linia Radia Dream Time jest aktywna cały czas, więc można spokojnie dzwonić od samego początku audycji, jeśli tylko macie ochotę porozmawiać ze mną, to serdecznie was zapraszam. Jeszcze tak w ramach przypomnienia kolejny odcinek audycji „Czas snu”. Będzie to część druga podtytułu „Kontrola umysłu”, gdzie będę już tą audycję nagrywał w tym tygodniu. Kwestia jeszcze dogrania się tutaj z Marcinem, którego oczywiście serdecznie pozdrawiam.
Macham do ciebie, Marcin. Wiem, że jesteś teraz w pracy w drodze, dlatego nie możesz brać udziału ze mną, bo niestety musimy po prostu tak kombinować, abyśmy mogli się spotkać w jednym czasie, w miejscu tu i teraz i nagrać dla was audycję. Także najbliższa audycja prawdopodobnie za tydzień będzie już „Kontrola umysłu. Czas snu 022”. Będzie to część druga. I tutaj mam jeszcze dwie niespodzianki dla was. Nie wiem jeszcze, czy mi się do końca uda zaprosić, ale w planach jest. Już wysłałem zaproszenie, ale ta osoba ma no dość duży problem, ponieważ jest bardzo hejtowana, trollowana, blokowana przede wszystkim przez Facebook oraz przez YouTube. Na YouTubie jeszcze jako tako te materiały przechodzą, natomiast gorzej jest z Facebookiem i mam ograniczony kontakt. Niemniej jednak udało mi się nawiązać, nawiązać kontakt z panią Iwoną, która wydaje mi się, że ma dość dużą wiedzę.
Przynajmniej tak sobie prześledziłem jej kanał, oglądając jej filmiki na YouTubie, więc prawdopodobnie z tą panią będziemy mieli może trzecią albo czwartą część. Zobaczymy jak to wyjdzie, bo na pewno nie będzie to, nie zakończy się ta kontrola umysłu w czasie snu na audycji na dwóch częściach, tylko będzie to przynajmniej trzy, cztery części, więc na pewno, jeżeli tylko się to uda, to z panią Iwoną poprowadzę tą audycję. Oczywiście wszystko się to w czasie rozwinie i jak będzie i tak dalej, bo to też trzeba się dostosować do innej osoby. Być może to będzie live, być może to będzie podcast, bo też trzeba to dograć z czasem gościa. Jeżeli chodzi o kontrolę umysłu, to polecam wam również najlepszą chyba w Polsce specjalistką jest pani Ewa Pawela, jak dobrze pamiętam nazwisko. Jeżeli przekręciłem to przepraszam, ale tą panią możecie spotkać na NTV Janusza Zagórskiego. Ona bardzo często prowadzi tam audycje, także odsyłam was również do tej pani, do zaznajomienia się z informacjami, jakie ta pani podaje. Oraz jeszcze jedna audycja prawdopodobnie odbędzie się, jeszcze nie mam potwierdzenia, ale myślę, że Michał tutaj nie będzie miał problemów. Już wam powiedziałem kto. Tak, Michał, czyli prowadzący „Teorię chaosu” również wystąpi w tej audycji.
Mam nadzieję. Raczej nie powinno być problemu. Także wysłałem Michałowi zaproszenie do udziału. Właśnie dokładnie o kontrolę umysłu mi chodzi, ponieważ jest to audycja spiskowa, konspiracyjna i oczywiście jak najbardziej pasująca do tej właśnie audycji. Na czaty wklejam wam linka do profilu tej pani, o której wspomniałem przed chwileczką. Przypominam, że w audycji nie ma trollingu ani hejtowania. Wszelkie próby tego typu od razu są blokowane. Nie dopuszczamy do rozwinięcia się trollingu i tego wszystkiego. Ostatnimi czasami miałem taką niemiłą sytuację na YouTubie. Obserwowałem tą osobę przez dłuższy czas, a co trzeba się, trzeba się, że tak powiem wyprostować Obserwowałem tę osobę przez jakiś czas.
W pewnym momencie, a dokładnie stało się to po dwóch ostatnich audycjach, kiedy dość mocno zacząłem wchodzić w klimaty okultystyczno-satanistyczne. Od tamtego momentu bardzo mocny hejt się na moją osobę zaczął. Mówię tutaj oczywiście o Facebooku, bo głównie tymi kanałami docierały do mnie dziwne informacje. Przede wszystkim hejtowanie, próby zastraszania i oczywiście wulgarne słowa i języki. Tego były dziesiątki wręcz. Takie osoby oczywiście od razu blokuję. Każdemu daję szansę. To nie ma tak, że od razu kogoś zablokuję. Ostatnimi sytuacjami było tak, że również miałem takie sytuacje na czacie youtubowym. Ale ile można prosić?
Ile można prosić, nie znając osoby, właściwie obcą osobę, prosząc o to, aby troszkę zachowała swoje wulgarne słowa na wodzy? Nie docierało. W końcu musiałem po prostu tę osobę przyblokować, choć na początku wydawała mi się ta osoba w cudzysłowie normalna, ale ciągle coś miała do mojej osoby. Nawet na moje prośby, kiedy prosiłem o wyjaśnienie tej całej nienawiści do mnie, nie była w stanie ta osoba mi podać w ogóle żadnych argumentów. Już nawet nie to, że byle jakich, tylko żadnych. Byłem zmuszony tę osobę po prostu zablokować. Nie dopuszczamy do treningu, a szczególnie personalnego na osoby. I to nie chodzi tylko o mnie, ale o wszystkich. Ludzie, szanujmy się, szanujmy się, żyjmy i dajmy żyć innym. Powstała bardzo fajna inicjatywa.
Znalazła się taka osoba jak pan Tomasz Habza z grupy OBLD Poza Ciałem Astral Projection Mental dostępnej na facebookowej stronie. Bardzo fajna inicjatywa. Posłuchajcie, bo może lepiej będzie, gdy, że tak powiem, nagłośnię to w radiu. Wydaje mi się, że to jest bardzo fajny projekt i jeżeli jesteście osobami, które doświadczają OBE czy też zjawisk LD, to bardzo serdecznie was zapraszam do wzięcia udziału w tym projekcie. Czy ja wezmę udział w tym projekcie? Zastanawiam się cały czas. Ja jestem taką bardziej osobą, która stara się nie wchodzić w zależności z innymi grupami z racji tego, że jest to moje doświadczenie, a też nie chcę zaśmiecać swojego umysłu, innymi rzeczami, teoriami. Ja mam swoją własną wizję swojego własnego prywatnego wszechświata popartą moimi doświadczeniami i tak naprawdę nie potrzebuję nauczycieli, bo też już były takie oskarżenia w moją stronę, że lansuję się na jakiegoś zbawiciela, jakiegoś kolejnego sekciarza i tak dalej. Nigdy tak nie było, nie ma i nie będzie. Po prostu jestem osobą prywatną, która po prostu dzieli się z wami doświadczeniami, informacjami, które ja właśnie doświadczam i tylko tyle, nic więcej.
Także proszę nie odbierać tego w inny sposób. Przeczytam wam tę informację pana Tomasza. Jeszcze raz przypomnę grupa OBLD Poza Ciałem Astral Projection Mental, Tomasz Habza. „Witajcie, od dłuższego czasu interesuję się tematyką OBLD, lecz nie miałem większych doświadczeń prócz kilku świadomych snów i spontanicznego OBE. Ale do rzeczy. W tym roku będę bronił dyplom na jednej ze szkół filmowych i wpadłem na pomysł, aby zrealizować film dokumentalny na te właśnie tematy. Szukam osób bardziej doświadczonych w tej materii, ale i ludzi, którzy zaczynają dopiero swoją przygodę oraz chcieliby się na ten temat wypowiedzieć. Wiem, że powstał już dokument, ale jest już on trochę leciwy i wydaje mi się, że przydałoby się świeższe spojrzenie oraz opowiedzenie na nowo o tym intrygującym zjawisku. Jeżeli jesteś zainteresowany, proszę o kontakt mailowy tomasz.habza@gmail.com i bardziej konkretnie przedstawię swoje pomysły na ten temat.” Przypomnę jeszcze raz adres kontaktowy do tego pana. To jest tomasz.habza@gmail.com.
Przypominam o otwartej linii telefonicznej. Adres skypowy to adres dreamtime. Zapraszam was do interakcji i rozmowy ze mną. Jeżeli tylko macie jakieś pytania, w ogóle nie chcecie zadawać pytania. Nie wiem, czy wy się mnie boicie, czy co, czy ja. Dobra. To zacznijmy może od pewnej rzeczy. Swego czasu to już było bardzo, bardzo dawno temu i oczywiście to później przeleciało. Ja też zapomniałem. Dajcie mi znać, czy z podkładem jest wszystko okej, czy nie jest za głośno, bo ja na słuchawkach troszkę głośniej słyszę, a wiadomo w radiu jest troszkę zawsze inaczej.
Swego czasu dość dużo korespondowałem z Robertem Noble, autorem książki „OBE. Ścieżka serca” jak dobrze pamiętam, którego tutaj serdecznie pozdrawiam. Korespondowałem sobie z nim, ale tak naprawdę jedną z głównych rzeczy, która zwróciła moją uwagę, był eksperyment, który kiedyś przeprowadzał Robert ukazujący nam zjawisko OBE, a właściwie udowadniające nam, że coś się dzieje w momencie, kiedy opuszczamy nasze ciało fizyczne. Zjawisko to było zjawiskiem, które polegało właśnie na tym, aby na pewnych częściach ciała pokazać, jakby to wam powiedzieć, unoszenie się na przykład włosków. Tak najprościej to wam powiem. Chodziło o to, aby udowodnić wam, znaczy Robertowi chodziło bardziej o to, aby po prostu Pokazać zjawisko elektrostatyczne, które się manifestuje na naszej skórze poprzez włosy przechodzi itd. Powodując to, że włosy dosłownie takiego jakby dęba dostają. Tak to się mówi, takie powiedzenie jest. Włosy stają dębem o coś takiego. Czyli te włoski się po prostu podnoszą.
I to było jedno z doświadczeń Roberta Noble, którego tutaj również bardzo serdecznie pozdrawiam. Peace and long, man. W każdym razie oczywiście to parę ładnych lat temu oglądałem to doświadczenie Roberta. Oczywiście z czasem o tym zapomniałem, ale o co mi tutaj chodzi? Chodzi mi o to, że któregoś razu postanowiłem zrobić sobie własne doświadczenie. Tych doświadczeń było wiele, ale chyba jedno z najbardziej spektakularnych to było doświadczenie, które udostępniłem. Najpierw to było doświadczenie na... Zresztą ja wam tutaj wrzucę linka do mojej strony radiowej, to sobie tam możecie śmiało wejść i zobaczyć ten cały efekt. Oczywiście kontrowersje będą zawsze. Jedni widzą, drudzy nie.
No ale cóż, co możemy zrobić? Nie każdy widzi tak samo. Mieliśmy nawet taką dyskusję wcześniej, w trakcie wcześniejszej audycji z Nłosferą odnośnie rzeczywistości. Bardzo ciekawy koncept. Niemniej wróćmy do tego eksperymentu. W tym moim eksperymencie, który udostępniłem, on był wcześniej udostępniony już w 2016 roku na YouTubie. Niestety na moją osobę wtedy polała się fala krytyki, ponieważ jeszcze był taki okres, że nie do końca potrafiłem sobie radzić z hejtem i z tym całym trollingiem. Wiesz, powiedziałem: „To ja mam was gdzieś, to nie będę mówił, nie będę wam opowiadał i tyle”. Więc wycofałem to. Były takie momenty, że czasami mi nie chciało się nadawać audycji radiowych i tak dalej, więc po prostu wycofałem to.
Ale ostatnio z powrotem powróciłem do tego. Nie wiem dlaczego. Właściwie staram się słuchać głosu mojej duszy. Chciała, żebym to rzucił, więc rzuciłem. I wrzuciłem na YouTube'a. Podałem wam linki oczywiście na czatach wszystkich, na których jesteśmy ja i wy. Wrzuciłem ten eksperyment. Na dzień dzisiejszy, kiedy to było? W sumie dwa tygodnie temu wrzuciłem. Liczba oglądnięć prawie 1500 osób, więc nieźle.
Oczywiście jak zwykle musiały paść też negatywne komentarze, ale do rzeczy. O co mi chodziło w tym eksperymencie? I przede wszystkim, w jaki sposób został ten eksperyment przeprowadzony? W eksperymencie chodziło mi o to, aby pokazać, nie udowodnić. Nie odbierajcie tego w ten sposób. Chodziło mi o to, aby pokazać, że coś takiego jak zjawisko OOBE i w ogóle rozdzielenie świadomości jest zjawiskiem prawdziwym i autentycznym. W eksperymencie brały udział trzy kamery o różnych rozdzielczościach. Od Full HD po kamerę w telefonie oraz kamerę w laptopie. Co ciekawe, z trzech kamer tylko jedna nagrała zjawisko, natomiast pozostałe dwie kompletnie nic nie nagrały. W eksperymencie tym chodziło mi o to, aby rozszczepić swoją, już kiedy się wprowadzałem w transę i to wszystko, świadomość na dwa stany.
Aby pokazać energię duchową i też energię, tą żywą energię elektryczną, że tak byśmy to nazwali. Chociaż to tak naprawdę wygląda na filmie, jakby to było rozszczepienie w świecie duchowym. Nie łapcie mnie za słowa. Słowa są nieistotne tak naprawdę. My się między sobą kłócimy o pojęcia subiektywny i tak dalej. Dla mnie to naprawdę kompletnie nie ma znaczenia. Kiedyś też miałem umysł swój tym wszystkim zapchany, ale w momencie, kiedy prowadziłem aktywny, dalej cały czas prowadzę aktywny kontakt ze swoją własną duszą, ona mnie prostuje i mówi, na co mam zwracać uwagę, na co nie. Słuchajcie swojej duszy, ona was nigdy nie oszuka. I właśnie był taki eksperyment przeprowadzony. Możecie sobie to później po audycji oglądnąć, wyciągnąć własne wnioski.
Zaznaczam jedni widzą, inni nie. Ten eksperyment pokazywałem również na spotkaniu w Dublinie wśród wielu słuchaczy, między innymi Teorii Chaosu, ale i nie tylko. Oraz przede wszystkim Radia CenZura, bo to była impreza zorganizowana przez Marcina Skilder i tam tylko niektóre osoby widziały ten eksperyment. Nie pokazywałem wszystkim tego eksperymentu, natomiast zamknęliśmy się wtedy w biurze i pokazywałem. Widziałem miny chłopaków, jak to widzieli, ale nie będę tego komentował. Nie ma ich tutaj, więc nie komentujmy. W każdym razie ciemny pokój. Nie dość, że eksperyment był przeprowadzany w nocy przy zasłoniętym kotara, bo jeszcze mam takie grube kotary w oknie, to do tego była całkowita ciemność. Laptop był przysłonięty oprócz kamery oczywiście ręcznikami, tak żeby nie było żadnego światła widocznego. Położyłem się spać.
Żeby zrobić taki eksperyment, to nie jest tak, jak się każdemu wydaje, że położy się i już wszystko jest okej. Jasne, potrafię robić OOBE spontaniczne niemalże na zawołanie i potrafię się dosłownie tak wprowadzić w trans, że powiedzmy za pięć minut już wychodzę z ciała. Może nie całkowicie, ale wychodzę. Czasami bardzo często stosuję spontaniczne OOBE, które służy mi do tego, aby doładować się energetycznie, ponieważ czasami zdarza mi się, że bardzo dużo latam samolotami, wręcz parę dni spędzam dosłownie na lotniskach i nie zawsze mam czas i możliwość do tego, aby się wyspać. Dlatego też robię takie spontaniczne wyjścia poza ciało. Ja mam oczywiście swoją strukturę hipnagog i to wszystko, w jaki sposób oddziaływać na swój umysł, w jaki sposób to robić. Natomiast takie coś wtedy stosuję, aby się bardzo szybko doenergetyzować i doładować. Ma to swoje konsekwencje w późniejszym czasie, ponieważ kiedy stosujemy takie coś, bardzo szybkie doładowanie energetyczne, to trzeba też pamiętać o tych fazach wprowadzania się w sen i tak dalej. Można je skrócić, ale to też będzie miało swój efekt tak czy później. Przez pierwsze dwa dni chodzicie normalnie, jakbyście fruwali, latali po takim transie.
Natomiast później przychodzi ten moment, że 24 godziny trzeba jednak odespać, ale też trzeba tu pamiętać o tym, żeby nie stosować czegoś takiego bardzo często, bo to prowadzi do deprawacji snu. I to są już zmiany nieodwracalne. Wróćmy do tego eksperymentu. Był to ciemny pokój, łóżko. Ciała fizycznego na tym filmie oczywiście nie widać, bo było zbyt ciemno. Pewnie jakby tam jakąś obróbkę zrobić, to by było widać. Natomiast to nagranie, które jest wrzucone, jest nagraniem autentycznym. Mam oryginalną kopię również w laptopie, więc bez żadnych obróbek, tego typu rzeczy. Po co bym miał to robić? Bez sensu.
W każdym razie zrobiłem ten eksperyment. Na dwóch kamerkach się nie nagrało, na jednej się nagrało. Przygotowywałem się, wprowadzałem się w trans i na eksperymencie zrobiłem taki pomocniczy rysuneczek, ponieważ nie każdy to widzi i nie wie, w którą stronę ma przede wszystkim patrzeć. Dlatego zrobiłem screen tego filmu, gdzie takim kółeczkiem podpisałem, co gdzie jest co. Tam w tle oczywiście jest materac, który niektórzy kiedyś, kiedy jeszcze wrzuciłem na YouTube'a, pisali, że to jest sznur. Nie, to nie jest żaden sznur. To jest połączenie dwóch materacy, taka ciemna, pionowa linia. To nie jest żadne połączenie ciała fizycznego z ciałem astralnym, energetycznym i tak dalej. Jest tam moment pokazany rozdzielenia na dwie świadomości pośrednie, co też pokazuje nam, że możesz przebywać w dwóch miejscach jednocześnie, a właściwie w trzech miejscach jednocześnie. Jedno ciało fizyczne, które unosiło się nad sufitem, to było ciało duchowe i ono jest odwrotnością naszego ciała fizycznego.
I to widać, jak się przyjrzycie: tam, gdzie mam nogi, jest głowa i odwrotnie. Oczywiście nie widać całej postaci, bo kamera nie do końca tego uchwyciła, ale tak właśnie jest też w SNAG, że nie zawsze widzimy całość. Bardzo częstym zjawiskiem w SNAG jest, że na przykład nie widzimy też twarzy. Natomiast jeżeli jesteście w dobrym kontakcie ze swoją duszą, z przewodnikami, kiedy macie otwarty kanał, czysty kanał z własną duszą, wy jesteście w stanie bez problemu rozpoznać to, czy rozmawialiście faktycznie na przykład ze swoją zmarłą babcią, rodzicem, dzieckiem, kolegą i tak dalej, czy nie. Na poziomie emocjonalnym, energetycznym, telepatycznym kłamstwo nie przejdzie, bo to od razu wyczujesz w postaci wibracji energii. Ty to czujesz. Nie potrafię wam powiedzieć, w jaki sposób, bo wielu rzeczy, których doświadczam, nie jestem w stanie wam przedstawić i opisać. Natomiast jeżeli będziecie mieli ten kontakt, to nie jesteście w stanie wejść w złą stronę. Ja to robię lata i jeszcze jakoś ten poziom psychofizyczny swojego umysłu zachowuję. Nie wiem, czy zgłupiałem, czy nie, aczkolwiek w opinii ludzi, z którymi się w życiu spotykam, oczywiście nie chwaląc się tu absolutnie, jak najdalej od tego, wszyscy mi mówią, że jestem bardzo rozwiniętą świadomością, ale to tylko pobocznie ten temat naruszyłem.
I ten eksperyment pokazuje... Tam jeszcze był taki fajny trik, zastosowałem, bo w tym całym doświadczeniu najważniejsze w tym wszystkim było to, żeby sobie jeszcze pobocznie udowodnić. Bo mimo wszystko człowiek nie potrzebuje dowodów i tak dalej, to zawsze jednak jest tam ten zalążek: „A jeszcze coś innego zrobię. Może mi się jeszcze bardziej uda potwierdzić to wszystko”. Jest taki eksperyment pod koniec filmu, kiedy centralnie się obracam dosłownie do trzech kamer wtedy, aby na wprost obiektywu się pokazać w tym obiektywie. I taki fajny jeszcze uśmiech zrobiłem zadowolenia, szczęścia. Jest to nagrane oczywiście tak, że widać całą materializację, bo tak naprawdę w tym eksperymencie zaczyna się to wszystko od takiej małej kulki. Jak sobie byście wzięli na przykład to nagranie, przepuścili przez jakieś filtry ... filtry, na przykład które pokazują energetykę itd., czy podczerwień, czy jeszcze w czarno-białym kolorze, to wszędzie będzie widać taką małą kuleczkę. I ta kuleczka się rozrasta.
Tak się robi też w takich eksperymentach, bo tych eksperymentów naprawdę masę robiłem w różnych miejscach. W każdym razie to wygląda dosłownie jak orb. On się rozrasta itd. Dlatego też nawet dzisiaj z Sferą, jak próbowaliśmy rozmawiać na temat tej całej rzeczywistości, to jest właśnie ta interakcja. My tak naprawdę wszyscy jesteśmy w bąbli. Ja już o tym nie raz wam w audycjach mówiłem, że to, kim jesteśmy, jest naszym pudełeczkiem świadomości. Ja to nazwałem kiedyś trzy elementy. Ojejku, już nie pamiętam. W każdym razie puszka Pandory czy pudełko osobliwości. To wszystko, co my mamy w naszym...
Jak myślimy, jakie mamy przekonania, jak jesteśmy zaprogramowani w tym wszystkim, to jest wszystko zawarte w tym naszym zamkniętym pudełeczku. Naszym głównym celem, tak mi się przynajmniej wydaje, być może się mylę, ale w tej rzeczywistości jest otwarcie tego pudełeczka i wyjście poza to pudełeczko. Niektórzy mówią pudełeczko, niektórzy mówią bąbla. Każdy ma tę bąblę. To widać choćby nawet na zdjęciach kilmianowskich, gdzie tę aurę można zobaczyć. Ale i nie tylko, bo poza też można zobaczyć, chociaż to nie zawsze widoczne. A jak tam kochani u was obserwacje Księżyca z wczorajszego dnia? Bo ja robiłem takie coś. Wybudziłem się. Ten czas, kiedy są takie superksiężyce, czerwone Księżyce jest takim czasem, który w jakiś dziwny sposób potęguje pewne energie.
Nie wiem, jak wam to wytłumaczyć, ale te pewne moce zwielokrotniały się. Ja wczoraj się również wybudziłem i wstałem jeszcze taki lekko zaspany. Wyszedłem na papieroska w nocy na swój własny ogródek. I tak sobie obserwuję, mówię: „Ale kurczę, jasno dzisiaj strasznie”. Patrzę na Księżyc, Księżyc taki czerwony. Właściwie dopiero się zaczynała ta cała faza i zrobiłem eksperyment wczoraj. Wróciłem z powrotem do pokoju swojego, wziąłem telefon komórkowy, chyba z 50 zdjęć napstrykałem, jakiś film nakręcałem, ale że byłem jeszcze lekko zaspany, okazało się, że coś mi się dzieje. Chyba rwie coś. Dobra, w każdym razie chyba już jest okej. W każdym razie nagranie całe będzie.
Nadaję poprzez VPN, dlatego czasami dzieje się tak, że coś może na lekko przerwać. W każdym razie zrobiłem chyba z 50 tych zdjęć i nagranie. Oczywiście przetarłem oczy. Okazało się, że mam całą pamięć w telefonie zapełnioną, więc musiałem na szybkiego coś tam pousuwać i zaczynałem na nowo nagrywać. Przepraszam, zdjęcia robić. Natrzaskałem parę tych zdjęć. Wczoraj w nocy wrzuciłem te zdjęcia również na profil Radia Dream Time. Na wiele profilów oczywiście udostępniłem. Bardzo dziwne zjawiska się działy. Oczywiście na oryginalnych zdjęciach, bo te są dość dużej, wysokiej rozdzielczości, aczkolwiek są to robione zdjęcia telefonem komórkowym, więc nie oczekujcie nie wiadomo czego.
Mam swój własny teleskop manualny niestety, bo jeszcze mnie nie stać na taki teleskop za 15, 20 tysięcy złotych, aby go połączyć z komputerem. I mam go w Polsce. Niestety nie tutaj, skąd nadaję. Natomiast zrobiłem sobie takie zbliżenia, przybliżenia tego wszystkiego. Okazały się bardzo dziwne rzeczy, między innymi jakieś takie właśnie dziwne. Nie wiem, wygląda to jak jakieś statki, jak jakieś panele. Holender wie. Być może jest to błąd tylko matrycy w telefonie czy coś. Nie wiem, nie mam pojęcia, ale szczególnie właśnie to jedno zdjęcie jest takie dziwne, na którym widać takie jakby dwie twarze. Jest to troszkę zastanawiające.
Powiem wam szczerze, że w moich eksperymentach, kiedy na przykład w Londynie żeśmy robili, próbowałem w jakieś sfery wejść niefizycznych światów, to również pojawiały mi się pewne twarze. Zresztą jak zrobicie sobie tutaj przybliżenie na oczy, szczególnie tej jednej z postaci, to możecie coś zobaczyć. Nie będę wam mówił co. Ja już wam teraz wklejam linka, abyście sobie mogli na Facebooku Radia Dream Time sprawdzić te zdjęcia i po prostu wyciągnąć swoje własne wnioski. Ja nikogo do niczego nie namawiam, nie sugeruję, bo to nie o to chodzi. Chodzi o to, żebyście sobie sprawdzili. Nie jest to żaden fake, fotomontaż. Są to moje oryginalne zdjęcia. Jeżeli ktoś potrzebuje, mogę udostępnić oryginalne zdjęcia w rozdzielczości 4000 tam ileś na ileś tam. Na oryginalnych zdjęciach tego oczywiście tak nie widać, bo tutaj te zdjęcia, które umieściłem na Facebooku, musiałem w jakiś sposób zrobić te zbliżenia, przybliżenia i wyciąć te miejsca, które pokazują właśnie te dziwne miejsca.
Oczywiście wszystkiego nie wyciąłem, bo nie starczyłoby mi na tej stronie całej tego zdjęcia miejsca, aby to wszystko umieścić. Ale są pewne dziwne rzeczy dziwnie widoczne. Takich obiektów mam oczywiście w swojej kolekcji zdjęć więcej. Tutaj oczywiście są tylko zdjęcia wrzucone z wczoraj. Jest taka teoria, że każdy widzi co innego. Jedni widzą, inni nie. Albo inaczej, widzimy to, co chcemy zobaczyć. Być może konstrukcja mojego prywatnego wszechświata jest właśnie tak zrobiona, że ja pewne rzeczy, artefakty widzę, a niektórzy nie. Wydaje mi się, że to jest kwestia otwartości umysłu, ale może się mylę. Zapraszam was tutaj do dzwonienia, interakcji, bo właściwie nawet nie chcecie zadawać za bardzo pytania i też nie za bardzo wiem, o czym z wami mam rozmawiać, a chciałbym, aby po prostu się jakaś taka fajna dyskusja ciągnęła.
Jeżeli chodzi o zjawisko OBE, to w zjawisku OBE, jeżeli widzimy jakieś inne postaci, to bardzo ciężko jest zobaczyć je z twarzy. Wspomniałem o tym wcześniej tutaj w audycji. Generalnie w miejscach oczu są czarne, puste oczodoły, pod warunkiem, że wam się oczywiście dostroi data, abyście to zobaczyli. Powstała koncepcja, aby zrobić wspólną audycję z panem Sławomirem, więc już na ten moment mogę wam powiedzieć, że taka audycja prawdopodobnie się odbędzie. Ja wyraziłem zgodę, nie widzę problemów. Oczywiście nie mam pewnie takiej wiedzy pojęciowej jak pan Sławomir, ale ja bardziej jestem doświadczaczem, a więc pojmuję, rozumuję, w jaki sposób przedstawia mi pewną wizję, pewien świat moja własna dusza i moje własne doświadczenia poza ciałem. Ale myślę, że na pewno będzie bardzo ciekawa audycja właśnie w tej tematyce. Dobierzemy tu oczywiście temat wspólnej audycji i wy również możecie wziąć w tym udział. Dlatego was teraz już zapraszam pod audycjami pana Sławomira czy moimi o dawanie propozycji tematów. Jaki temat byście chcieli, abyśmy wspólnie poruszyli?
Enu tutaj pisze na czacie youtubowym, że bardzo niska jasność optyczna. Odnieść się Enu do czego? Czy do eksperymentu, czy do nagrania tych zdjęć wczoraj z czerwonego księżyca? Ja już mówiłem w audycji, że jeżeli chodzi o facebookową stronę Radia Dream Time, zostały wrzucone zdjęcia o niższej rozdzielczości, ale jeżeli ktoś by chciał do analizy czy coś, ja tu nie widzę żadnego problemu. Mogę z chęcią udostępnić takie zdjęcia. Wtedy, kiedy obserwowałem to zjawisko wczoraj kompletnie nic nie widziałem. Dopiero na komputerze, kiedy wrzuciłem sobie te zdjęcia, dałem zbliżenia, to zauważyłem. To nie jest pierwszy raz zresztą, bo mówię, nagrań, zdjęć i wideo również mam w swojej kolekcji sporo. Oczywiście nie każdym zdjęciem się dzielę ze społecznością, bo nie wszystko muszę dawać. Tak jak wspomniałem wam wcześniej, kolejne audycje o kontroli umysłu w czas snu, części drugiej bądź trzeciej.
Mogę wam tylko powiedzieć, bo sobie to zapisałem w notatkach. Odpowiem jeszcze na pewne pytania słuchaczy, ale specjalnie te pytania trzymam do tego, aby odpowiedzieć już w przyszłej audycji. Oczywiście, jeżeli mi się uda Michała bądź panią Iwonę zaprosić, to również ona tutaj pewnie coś ze swojej strony powie. Na pewno będę chciał wspomnieć o wojskowej kontroli umysłu. Zrobię kategorię, że tak powiem, technologii 5G, co już żeśmy wspominali we wcześniejszej audycji z Marcinem, ale jeszcze rozwiniemy ten temat, bo uważam, że to jest bardzo ważny temat. Jak wspomniałem we wcześniejszych audycjach, jest to dopinanie systemu. Punkt emocjonalny. Czy ktoś wie z was może, gdzie znajduje się punkt emocjonalny w naszym ciele? Jak myślicie, w którym miejscu się taki punkt znajduje? Tutaj jeszcze patrzę w notatnik.
Okej, to nie. Jeszcze jedna sprawa. Wiele ludzi doświadczających zjawiska OBE, LD czy innych stanów świadomości bardzo często odwołuje się do energii miłości serca. I to jest prawidłowe. Oczywiście nie neguję tego, tylko że takie moje drugie pytanie: czy wiecie, gdzie znajduje się punkt łączący nasze ciało fizyczne z tym pierwszym ciałem niefizycznym? Bo to jest taka pewna struktura też. Zresztą tak samo w OBE jest. Nie wiem, czy wiecie, ale w OBE ja to bardziej rozszerzam na swoje pojęcie i mówię o tak zwanym dolnym OBE. To jest ta najbliższa nasza warstwa tutaj, gdzie na samym początku właśnie mamy te paraliże i zaraz wychodzimy, gdzie jesteśmy atakowani przez pewne byty, pewne istoty i tak dalej. Ale to jest ta najniższa warstwa.
Natomiast świat astralny tak naprawdę składa się z siedmiu warstw. O, właśnie, jeszcze zaraz wam wspomnę pewną osobę, tylko przerwę zrobię za chwilkę i znajdę tego pana, bo teraz mi do głowy to przyszło. W każdym razie świat astralny składa się z siedmiu jakby pierwszych warstw. Oczywiście wszędzie jest ta sama symbolika tych bąbli. W pewnym sensie my ludzie jesteśmy właśnie też takiej bąbli. Już wspomniałem wam wcześniej o nim. Również takie sny, wizje miałem i tak dalej, ale najprościej jest to wytłumaczyć. Weźcie sobie jabłko i przekrójcie na pół. Okej? I tym, czym jesteśmy, to jesteśmy tą pestką w tym jabłku.
Jabłko czy cebula? Cebula byłaby chyba lepszą taką formą. Zresztą ostatnio mi moja znajoma powiedziała, że ja mam wiele warstw cebuli. Trochę dziwne, ale jakoś to wyczuła. Ominomi zapytuje na czacie youtubowym Radia Paranormalium: „Ominomi, jak nazywa się ta pani, o której na początku wspomniałeś, która występowała u pana Zagórskiego w Niezależna TV?” Tą osobą, ona jest taką specjalistką od kontroli umysłu, jest Ewa Pawela. Jak dobrze pamiętam Ewa Pawela. Tutaj Just Me na czacie Radia Paranormalium pisze: „To ma pan koszmarne OBE. Puste oczodoły? Brr. Osobiście nie widzę twarzy, nie widzę rąk i tego typu rzeczy, tylko kształty energii bardziej przypominające wielką gruszkę.” Just Me, ja nie mam koszmarów.
Oczywiście puste oczodoły, ale to też nie zawsze. Ja już mówiłem chyba o tym albo nie mówiłem. W każdym razie na tych najwyższych. Widzicie, bo to też trzeba zrozumieć typy podróży. Jedne z najbardziej emocjonalnych podróży to są podróże duchowe, bo to są, jak powiedziałem wam wcześniej, żeby coś zobaczyć w poza. Inaczej, tak naprawdę widzimy w poza, w tych, powiedzmy, siedmiu warstwach świata astralnego. Na każdej warstwie tego świata astralnego znajdują się pewne krainy. Każda kraina jest, nie wiem, czy dobrych słów użyję, ale odpowiedzialna za coś. To znaczy, że na przykład w jednej części krainy, w tej warstwie na przykład znajdują się dusze oczekujące, w innej warstwie doświadczamy czegoś innego, w trzeciej warstwie na przykład spotykamy się z podróżnikami astralnymi i tak dalej. Ale tak naprawdę kiedy wyskoczymy, bo ja już wspominałem o tym we wcześniejszych audycjach, że widać taką mgiełkę wokół Ziemi i taką ogólną mgiełkę, która później, jak schodzimy niżej, czuć to.
Inaczej, najlepiej wyrwać. Jakbyście się chcieli wyrwać z tej sfery astralnej, to tam tylko mentalnie podróżujesz. Nie ma innej możliwości, żeby się przebić przez tę warstwę. Dopiero później wyskakujesz już w ten kosmos jakby, gdzie jesteś tylko i wyłącznie świadomością, myślą. Podróżujesz. Ja na przykład dzisiaj przed audycją parę godzin się przespałem, dlatego troszkę wstałem zaspany na audycję pana Sławka i nie do końca słyszałem całej audycji i nie do końca też wiem, o czym ta audycja była. Ale wprowadziłem się dzisiaj w trans, nawiązałem dialog ze swoją własną duszą i poprosiłem ją o to, aby pokazała mi pewne światy. Oczywiście, które ona mi zasugeruje, bo ja nie chciałem programować się w taki sposób, aby widzieć konkretny świat, tylko właśnie chciałem, żeby mi pokazała pewne światy i też żebym miał ten materiał na dzisiejszą audycję. I byłem w takich różnych światach. Odbywa się to naprawdę różnie.
Jednym z takich światów, do którego dzisiaj poleciałem, tych światów było parę. To były światy, w których było bardzo dużo zieleni. A jak wiemy, zieleń to jest jeden z elementów informujących nas na samym początku, jaką tą podróż będziemy mieli. Podróże duchowe są kojarzone w większości przypadków, nie zawsze, ale w większości z kolorem zielonym. Więc jeżeli wprowadzacie się w transy, zaczynacie mieć na początku hipnagogi, kiedy sobie wybieracie. W pewnym sensie już na samym początku, kiedy zaczynacie mieć te hipnagogi. Prywatnie ja hipnagogi mam niemal natychmiast. W ogóle zamykam oczy, to zaraz mam hipnagogi. Pewnie chyba to jest kwestia też wyszkolenia i treningu. Nie ma co ukrywać tego, ale to jest właśnie ta kolorystyka.
Zwracajcie uwagę na kolorystykę. Kolorystyka jest bardzo ważna, bo ona już na samym początku nas informuje o tym, gdzie, w jaki świat prawdopodobnie będziemy szli. Nie ma się tutaj czego bać. Zawsze jest pierwszy raz ten sam najgorszy. To jest ten strach i lęk, który nas wszystkich tutaj ogranicza. Ja też się czasami boję. Pomimo że wydaje mi się, że jestem doświadczoną osobą i tak dalej, ale też czasami mam takie momenty, że gdzieś tam troszkę nawet wbrew woli duszy, gdzie dusza mi mówi: „A może byś tam nie próbował?” Czy coś na zasadzie, czy przewodnicy astralni, a ja i tak idę. Nie zawsze mi się to udaje, ale czasami mi się udaje i również dziwne rzeczy się dzieją. Także to jest taki jeden z głównych tych. W każdym razie dzisiaj jedna z takich podróży, którą dzisiaj miałem, leciałem poza tą całą bąblę astralną tej najniższej warstwy astralu, przez te wszystkie później przebrnąłem.
Jest taki element, kiedy się człowiek zaczyna przebudzać i wychodzi, to w tym momencie jest goniony przez pewne byty astralne. Ja już o tym kiedyś wspominałem w swoich audycjach. Dlatego też wysunąłem kiedyś taką teorię, że tak naprawdę ten najniższy astral to jest pewnego rodzaju forma iluzji hologramu. Bardzo dopasowana do rzeczywistości naszej realnej. Jest to mi różnie pokazywane. Kłóci się to czasami z moimi myślami, moim rozumowaniem tego wszystkiego, tych całych struktur. Jak to wszystko wygląda, bo na przykład jednego razu jest mi coś pokazywane, a w drugiej wizji jest to zaprzeczeniem tego, co wcześniej widziałem. Dlatego też nawet dzisiaj zadałem panu Sławomirowi takie właśnie pytanie: jak rozpoznać osobę sensytywną? Czy ma takie zdolności? Czy to jest tylko wymysł chorego umysłu?
Czy to jest wymysł w ogóle umysłu? A być może jest to coś więcej, bo moje doświadczenie mi czasami podpowiada to, że ja czasami też nie wiem, kurde, tak naprawdę, co to wszystko jest. Niby wydaje mi się, że mam już to wszystko w miarę poukładane. Doświadczam i analizuję, ale pamiętajcie jedną rzecz, że to jest zawsze analiza ludzkiego mózgu. A co jeśli się tylko podpinamy, że cała nasza informacja, cały nasz umysł świadomy jest poza, a my jesteśmy tylko wynikiem zagęszczenia się w tej jakby, nie mówiąc gęstej materii, bo to czuć w momencie, kiedy się wchodzi z powrotem w ciało i to bardzo mocno. Więc ciekawe pytania, prawda? Witaj, ja tak na czacie youtubowym Radia Paranormalium. Tak, możesz mnie pamiętać z Radia Na Fali, bo już tam działałem. Niestety większość czasu dzwoniłem wtedy, kiedy były wieczorowe pory i to były takie, można powiedzieć, moje początki rozmów z radiem, z kapitanem Tomaszem, którego serdecznie pozdrawiam. To były początki spontany z radia z Nocnym Radiem.
Nie, dzwoniłem kiedyś na Nocne Radio. To były same początki. Natomiast to radio poszło trochę w inną stronę, więc ja sobie odpuściłem. Tam też również byłem posądzany o bycie trollem i tak dalej, ale to już pozostawmy to. Niech oni się tam między sobą pałują. To jest nie moja bajka, nie moja gra, nie moje teraz. Swego czasu próbowałem również do audycji zaprosić Jarka Bzomę oraz Zbyszka Mrugałę. Mam oczywiście ich znajomych, czasami się tam dość mocno wchodziliśmy w jakąś polemikę między sobą. Zresztą Zbyszka, jak i Jarka bardzo szanuję za to, co robią. Oczywiście każdy ma swoje pojęcia, każdy swoje ma definicje, swoje filozofie.
Nie z wszystkim się musimy oczywiście zgadzać, ale i tak w sumie wszyscy mówimy o tym samym. Także bardzo serdecznie pozdrawiam tutaj Zbyszka oraz pana Jarka, którzy też w pewnym sensie byli inspiratorami do tego, aby powstała audycja „Czas snu”, choć tak naprawdę „Czas snu” wywodzi się głównie z Radia Na Fali. To właśnie z tego radia ta audycja, że tak powiem, przywędrowała do Radia Paranormalium oraz Radia Dream Time. Być może mi się kiedyś jeszcze uda ich zaprosić. Jakoś tak było, że wysłałem do nich kiedyś zaproszenia. Nie za bardzo była chyba ta reakcja, ale wiem, że tam Zbyszek miał dość dużo pracy i tak dalej, bo on jest chyba malarzem z tego, co pamiętam, artystą. Jarek jest natomiast filozofem i doktorem stomatologiem, więc pewnie też nie każdy ma czas. A zresztą też ja przede wszystkim nie wynoszę się z żadnych środowisk. I to jest też chyba pewnie ten ból i dwa, niestety, ale jestem osobą anonimową. Oczywiście dla tych, którzy mają wiedzieć, kim jestem, jak wyglądam, jak się właściwie nazywam, gdzie mieszkam i tak dalej, to doskonale wiedzą.
Natomiast ze względu na to, co mówię i co jeszcze będę mówił Bo będziemy wchodzili w klimaty takie kultystyczne, satanistyczne. W kolejnych audycjach będą mocne tematy, to z pewnością się jeszcze pewnie nasilą ataki, jeszcze mocniejsze, bo to są tematy tabu. Ale to tylko jedno mi ukazuje, że jeżeli jest taki hejt i jest was tu, w pewnym momencie było prawie 150 osób, chcecie słuchać tego, co mówię, to znaczy, że chyba idę w dobrą stronę. A tak na YouTubie pisze Tomka również wspominam i pozdrawiam. Czyli moje pierwsze skojarzenia były dobre. Oczywiście. „Świat jest odbiciem nas samych. Kiedy nienawidzimy siebie, nienawidzimy każdego. Kiedy kochamy samych siebie, cały świat staje się cudowny.” Andrew Matthews. Dzisiaj jest audycja spontaniczna.
Tak po prostu sobie na luzie rozmawiamy. Widzę, że mało tych pytań jest na czatach. Na czacie na YouTubie padło pytanie o minomi. Cytuję: „Mam pytanie odnośnie OBE. Jak próbowałem wyjść z ciała i byłem już krok od wyjścia, nagle zobaczyłem, że stoi u drzwi, na równo z drzwiami wysoka czarna postać w czarnym kapturze. Gdy zrobiła krok w moją stronę, to wróciłem do ciała i od tamtej pory próbuję wyjść z ciała, ale mi się to nie udaje. Jak można się pozbyć tego lęku? Czy jest jakaś metoda na ten lęk? Pozdrawiam.” Ja ciebie też Ominomi pozdrawiam. Więc tak pierwsze spotkanie z zakapturzonymi postaciami miałem jakieś 25 lat temu i powiem szczerze, że to był okres, kiedy grałem wtedy jeszcze na gitarze prowadzącej.
Mieliśmy taki swój zespół rockowy, graliśmy w domu kultury, no i wieczorami często się spotykaliśmy w naszym wspólnym znajomym gronie i sobie po prostu albo graliśmy, albo bzdękoliliśmy sobie na gitarach, albo po prostu rozmawialiśmy. No i jednym z takich doświadczeń było to, że w pewnym momencie, ja zawsze mówię na to zatrzymać czas. I później jeszcze nawiążę do innego pytania, które bodajże dwa, trzy tygodnie temu padło też na jakimś jednym z forów. I zaraz, od razu też odpowiem na to drugie pytanie. W każdym razie w pewnym momencie coś się takiego stało, że jakbym się zamyślił, jakby się czas zatrzymał. Tylko że to nie było w żadnym dostrojeniu na zasadzie, że wprowadzałem się w tego. Normalnie sobie siedziałem na kanapie, bzdękoliłem sobie na gitarce. W pewnym momencie przestałem. Koledzy między sobą coś tam rozmawiali, a ja tak jakbym się w realu tej rzeczywistości dostroił do pewnej innej rzeczywistości. Napomnę tylko tutaj.
Ja już chyba tą historię kiedyś wspominałem szerzej. Napomnę tylko tutaj, że był to dom, właściwie nieszczęśliwy dom, ponieważ w tym domu mojego kolegi zmarł ojciec. Później była tragedia w postaci wypadku samochodowego, gdzie zginęła matka kolegi brata i tak dalej. Także w tym domu się działy też różne rzeczy. Wiadomo, jak jest człowiek młody, nastoletni, kiedy nagle traci rodzica, jednego z rodziców, drugi rodzic jest za granicą. Tak naprawdę on z bratem utrzymuje ten cały dom, plus jego żona oczywiście. W pewnym momencie, kiedy nawarstwiają się te wszystkie problemy, zaczynają się dziać różne rzeczy i on również w pewnym momencie próbował popełnić po prostu samobójstwo. Ciężar młodego człowieka, szesnasto-, osiemnastoletniego był tak duży, że po prostu próbował też popełnić to samobójstwo. I on też pamiętam, w wielu rozmowach rozmawialiśmy, to opowiadał mi różne rzeczy, które się w tym domu działy. Ja sam zresztą też widziałem nie raz.
To było już na przykład po wypadku, kiedy żona jego brata zginęła w wypadku samochodowym. To było w ogóle w mediach ten wypadek kiedyś przedstawiany, ale nieistotne. Nie wracajmy do tego. Nieraz było takie coś, że właśnie tam w ogóle u nich zawsze było światło zaświecone, bo dziwne się rzeczy działy. Na przykład światła gasiły się same, drzwi się same zamykały. Takie rzeczy były. I jednym z tych doświadczeń właśnie kiedyś tam bzdękoliłem na tej gitarze. To było coś takiego jak to, że ja się jakbym w realu dostroił do jakiejś innej rzeczywistości. Był to właśnie taki mnich, który przechodził przez pokój, zatrzymał się na środku pokoju. To był jeden mnich.
Popatrzył się tylko na mnie. W ręce miał takie koraliki jakby wokół pasa, z których zwisały. On wyglądał jak jakiś taki mnich, nie wiem, franciszkanin czy coś. Nie znam się na tym, więc sorry, jeżeli coś pomylę. I zaczął obracać. Ja tego nie rozumiałem tak naprawdę tego znaczenia wtedy. Wtedy to tak jeszcze niby coś tam się zajmowałem, tam już próbowałem te wyjścia poza ciało i tak dalej, ale tak naprawdę zapominałem w tamtym momencie, bo wchodziłem w ten system już tak. Czyli później były te studia i tak dalej. Pewien okres czasu nie praktykowałem tego wszystkiego. Natomiast on się zatrzymał, ta postać mnich w kapturze i było widać tylko od głowy, tak mniej więcej do kolan.
Nóg nie było widać, po prostu jakby w powietrzu płynął. Zatrzymał się na środku pokoju, wziął ten jakiś sznurek z takimi supełkami i nie pamiętam już który tam, ale któryś supełek tam złapał i tak dalej. Ja oczywiście później, już po latach próbowałem interpretować ten sen, bo ten sen mi się nie raz przypominał. Dużo się przypomina. Zresztą to też jest sygnał od naszej duszy, bo jeżeli coś wam się powtarza ciągle, to znaczy, że musicie skierować swoją uwagę właśnie na ten tor, bo okej, teraz możecie zapomnieć przez rok, dwa, trzy, pięć lat wam się to nie będzie przypominać, ale i tak z czasem będziecie po prostu dostawali kolejne sygnały. Jeżeli dalej będziecie brnęli nie tą drogą, w którą wasza dusza próbuje ukierunkować, no to będziecie mieli jakieś zdarzenia. Na przykład u mnie było takim zdarzeniem w 2017 roku. To już u mnie niedługo będzie dwa lata z wypadku. Tam też już wam o tym opowiadałem, więc nie będę mówił. W każdym razie widziałem takie coś.
Tylko widzicie, ja bym tu jeszcze podzielił na takie pewne zjawiska. To znaczy, że te postaci pojawiają się i też są to postaci pozytywne i negatywne. Okej, tu już panu dziękujemy. Blokada. Nie ma takich słów na naszym czacie. Także nie zabłysnąłeś tu kolego. Ja bym to podzielił na takie typy. Inaczej: postacie w kapturach to są w pewnym sensie posłańcy. Oczywiście są też negatywne energie, które podszywają się pod to. I zaraz wam podam przykład.
Zresztą ja też o tym przykładzie już kiedyś, dawno temu wspominałem gdzieś tam. W każdym razie ta pozytywna, bo ja ją odebrałem jako pozytywna, aczkolwiek wiadomo, był lęk, był strach, bo coś się pojawiło, co nie powinno się pojawić. I chyba tylko jedna osoba w tym pokoju, kiedy byliśmy tam wtedy wszyscy razem, tak naprawdę to też przyuważyła, bo później pamiętam, jak żeśmy się wzrokami wymieniali, ale tylko ta jedna osoba. Takie spojrzenie mieliśmy na siebie. Co to było? Ale oczywiście nigdy na ten temat później już nie rozmawialiśmy, ale takie dziwne zdarzenie miałem. Później sobie to zinterpretowałem, ten sen oczywiście, tą całą moją wizję, bo właściwie ja już nie mówię sny, ja już mam wizje, a nie sny. Zinterpretowałem to sobie po swojemu, ale jeszcze na przykład tu w Anglii, gdzie teraz jestem, przebywam, również miałem takie wizje, gdzie wprowadzałem się w OOBE, w trans i tak dalej. I również tak jak tutaj słuchaczu u ciebie przypomnę jeszcze raz o minogi, że bardzo często się te postacie pojawiają w drzwiach. To jest właśnie to przyzwolenie, o którym wspomniałem we wcześniejszych komentarzach w audycji pana Sławomira, gdzie na wszystko musi być po prostu przyzwolenie.
Jeżeli czegoś nie wiecie, nie wiecie, jak macie się zachować w danej sytuacji, kiedy się na przykład dostrajacie albo kiedy jesteście w poza, zawsze zwracajcie się do swojej duszy, oddajcie się w jej przewodnictwo. Może i to brzmi fajnie, ale za każdym razem, kiedy macie dobry kontakt ze swoją duszą, objawia wam się to waszym uśmiechem. Wy to czujecie każdą komórką waszego fizycznego ciała, jak i niefizycznego. Tak bym to nazwał. Wy to czujecie. Dostajecie takiego po prostu turbo doładowania i czujecie taką pewność. I nagle ten strach, który mieliście wcześniej, kiedy oddajecie się w prowadzenie, w kontrolę własnej duszy, a będziecie wiedzieć, będziecie. Tego się nie da po prostu oszukać, że to jest właśnie ten connect. To po prostu w tym momencie nie ma lęku, nie ma strachu, idziecie wszystko. Ja teraz właściwie jakąkolwiek bym sytuację w poza nie miał, ja od razu idę.
Jak tylko padnie pytanie na przykład lecę tunelem, jest jakiś tam tunel, on się gdzieś tam rozgałęzia, bo to samo jest pokazywane w naszych snach czy wizjach, że podróżujemy takimi tunelami i tak dalej. Często na przykład przylatujesz, taki tunel jest na przykład w kosmosie i na przykład przez jakąś planetę, to jak patrzysz w dół, to na tej planecie widzisz na przykład jakieś postacie, jakieś byty, które na przykład do ciebie machają tak, jakby cię po prostu pozdrawiali. Pozdrawiali ciebie jako istotę tą kosmiczną. W tym momencie jak przylatujecie, wlatujecie na przykład widzicie takie rozgałęzienie, coś na zasadzie takiego skrzyżowania, że w prawo, w lewo, prosto, w dół, gdzie chcecie, możecie sobie wybrać. Oczywiście jeżeli macie też pozwolenie, bo to też nie wszędzie dolecicie. Na przykład ja mam zawsze problem z księżycem, aczkolwiek byłem na Księżycu wiele razy i tam też dziwne rzeczy się dzieją. W każdym razie, kiedy lecicie przez te wszystkie te, to po prostu musicie pracować, współdziałać z swoją własną duszą. Ona was nigdy nie skłamie, ona was nigdy źle na manowce nie zaprowadzi. Inny przypadek. Oczywiście miałem, tak jak powiedziałem, tutaj w Wielkiej Brytanii również taki przypadek, że spotkałem taką postać zakapturzoną na poziomie energetycznym, na poziomie emocjonalnym, na poziomie tego klepienia, tego wszystkiego w tą jedną jakby maź, która składa się na tą świadomość, to się po prostu wyczuwa telepatycznie na odległość.
Jeżeli takie coś macie, spotykacie takie zakapturzone postacie, od których nie za bardzo czujecie pozytywną energię, to ją po prostu olejcie. Nie pozwalasz, nie dajesz jej dostępu w waszą własną przestrzeń, tak bym to nazwał, senną. Koniec. Wypierdzielaj i nie ma cię tu. I tyle. I ta postać, która będzie próbowała się do was dostać, bo ona musi mieć pozwolenie. To tak jak z wampirami. Coś na tej zasadzie. Okej? Można powiedzieć taki wampir energetyczny.
To jest coś na tej zasadzie, że jeżeli nie dacie pozwolenia, to choćby nie wiem, co ona próbowała robić i tak dalej nie będzie robiła. Ona się po prostu wycofa, nawet nie będzie próbowała, bo ona wie, jaką jesteście potężną istotą. Inny taki przykład miałem na przykład też, że latałem w jakiejś sferze astralnej, w której na przykład była jakaś wojna. Ja brałem udział w jakiejś wojnie. Ludzkość mieszkała w takich jakby podziemiach. Takie były domy pod ziemią. Ja w którymś tam śnie wleciałem w takie właśnie podziemie, w takie jakby laboratorium. W tym laboratorium była jakaś taka właśnie postać. Wyglądała ona jak człowiek. Oczywiście, kiedy widziałem, że tam jakimiś strzałkami rusza, coś tam robi, jakieś dziwne laboratorium.
Na środku było łóżko tak jak w szpitalu mniej więcej. No i w pewnym momencie ja tak chodziłem po tym laboratorium, obserwowałem. Zaraz ci odpowiem Mirek Sowiński na pytanie, tylko skończę tą swoją wypowiedź. W pewnym momencie nie zwracałem na nią uwagę, tylko kątem oka widziałem, że ona gdzieś tam jest. W momencie, kiedy się odwróciłem, postać była już przy mnie i to nie była ona jako człowiek, jako postać ludzka, tylko właśnie wtedy pojawił się mi też taki mnich w kapturze Na początku tam, gdzie twarz, była ciemność i tak dalej. Ale w momencie, kiedy bardziej się skupiałem na niej, bo OOBE jest właśnie takie, że nie powinno się skupiać swojej świadomości, swojej uwagi na wszystko, tylko na pewne aspekty, bo nie dacie rady. Jest taki przesył informacyjny. Ja zawsze mówię, że kiedy wychodzimy poza ciało, to otrzymujemy coś takiego jak doładowanie RAM, zwiększenie naszej pojemności pamięci, coś tego typu, którą ciężko utrzymać po powrocie. Dlatego też bardzo wiele snów nie pamiętamy, ale są pewne triki, metody, które można stosować, aby zapamiętać i przede wszystkim pamiętać, aby sny odczytywać od tyłu i dochodzimy do początku. Tak działają sny.
Tak samo jak z odrzuceniem ciał, tak samo z pamięcią snów jest dokładnie tak samo. I w momencie, kiedy zauważyłem, ta postać nagle tam, gdzie miała oczy, oczodoły, nagle zrobiły się takie węgielki, jakieś kryształy, coś tego typu. Na środku w trzecim oku miała też jeszcze trzeci kryształ i zaczęła na mnie bardzo mocno oddziaływać ta postać i w pewnym momencie dosłownie na pstryknięcie znalazłem się na łóżku i na tym łóżku ta postać robiła mi pewien eksperyment na sercu i tak dalej. Normalnie otwierała mi na żywca klatkę piersiową i tak dalej. To nie był horror. Ja absolutnie tego nie czułem. Nie czułem tam strachu i lęku, tylko byłem zdziwiony, zadziwiony po prostu, co ona robi. I w pewnym momencie, kiedy już widziałem, że chyba jednak to idzie trochę za bardzo w złym kierunku i chyba coś jest nie tak, jakby próbowała mi coś wszczepić czy coś tego typu, wtedy zwróciłem się do mojej duszy, która automatycznie wyprostowała mnie tak, że z łóżka nagle wstałem znowu na środku tego laboratorium i złapałem kontakt wzrokowy z tą duszą. I w momencie, kiedy poddałem się całkowicie kontroli duszy, żeby ona mnie prowadziła, kiedy ona przejęła tą kontrolę, nagle z moich oczu, tak jak w „Matrixie” było, płynęły takie jakby i z serca, przede wszystkim z serca, takie właśnie... Weźmiecie sobie obraz Jezusa.
On ma takie promienie. Właśnie takie promienie ode mnie poleciały i w pewnym momencie na tą postać zakużoną poszły w jej stronę. Ta postać jakby się taka zrobiła, napęczniała, napęczniała, napęczniała do takich dużych rozmiarów i w pewnym momencie zaczęła się kurczyć. Zrobiła się tylko taka jakby orb, kropeczka i znikła. I to było jedno z takich fajnych doświadczeń tak naprawdę, pokazującą mi moją moc świadomości mojej duszy. Oczywiście można tutaj mówić o podziałach dusz i tak dalej, to odsyłam was już do audycji „Świat oczami duszy”. Ja tam w sumie nawet już odchodzę od takich rzeczy, bo to jest dobre na początek. Ja już inaczej myślę po prostu. Ja jestem w pewnym sensie, jakby to można było powiedzieć, nogą w jednym i drugim świecie. Tak bym to nazwał.
Zaraz wam, kochani, odpowiem na pytania, które się tutaj pojawiły na czacie youtubowym. Dajcie mi chwilkę odsapnąć. To wróćmy do pytań, które się pojawiły na czacie youtubowym. Mirek Sowiński pyta: „Mnie trzyma ktoś przy wychodzeniu z ciała. A to za głowę, a to na plecach mi siedzi”. Nie za bardzo tutaj rozumiem, o co chodzi, ale w każdym razie pytanie: „Jak się tego pozbyć? Zawsze myślałem, że ja po prostu nie mogłem wychodzić z ciała, a to po prostu ktoś przeszkadza”. Tak trochę nieskładnie napisane to pytanie. „Ostatnim razem szarpałem się, walczyłem, ale bez skutku”. I tutaj Ominomi odpisuje: „O, dokładnie skupiam się za wszelką cenę.
Chciałem zobaczyć jego twarz, ale czarna plama tylko. Dziękuję za wyczerpującą informację. Fajna muza”. Dziękuję bardzo, Ominomi. Odpowiadając Mirkowi: tak, jeżeli macie coś takiego jak trzymanie się przy wychodzeniu z ciała, a to na przykład za głowę, a to za plecy, powiem wam tak: kwestia jeszcze, w jaki sposób wychodzicie poza ciało, czy leżycie, czy medytujecie i tak dalej, bo to też jest ważne. W różnych pozach inaczej się wychodzi, ale to nie jest reguła. Ja najczęściej wychodzę poprzez głowę, poprzez czakrę korony. Najczęściej albo od tego punktu, o który was dzisiaj poprosiłem, abyście mi odpowiedzieli. I jak już jesteśmy przy tym punkcie, to od razu wspomnę. No to dobra, zróbmy sobie taki mały konkursik.
Tylko że zaznaczam, że nagrody, jeżeli padną prawidłowe pytania, dostaniecie dopiero w lutym, ponieważ będę wtedy na urlopie i będę mógł wam wysłać dwie książeczki, bo dwa pytania były, wobec tego dwie książeczki. Pierwsze pytanie to było jeszcze raz: gdzie znajduje się miejsce odpowiedzialne za nasze emocje w naszym ciele fizycznym? I drugie: gdzie znajduje się miejsce połączenie naszego ciała fizycznego z ciałem niefizycznym? Pierwsze dwie osoby, które odpowiedzą właściwie na to pytanie, dostaną nagrodę w postaci książki. Jedna książka, myślę, że będzie to książka Roberta Noble'a niech będzie, „OOBE. Drugie życie poza ciałem”, jak dobrze pamiętam ten tytuł. Ostatnia jego książka. A druga książeczka niech będzie to książeczka Rafała Nieradzika. Także dostaniecie w prezencie ode mnie jedna osoba jedną książeczkę, druga drugą. Zrobimy to na zasadzie losowania.
Oczywiście nie będę ja tutaj wybierał. Powiedzmy, że wybierze to moja siostrzenica. Także czekam do końca audycji na odpowiedź, a jeżeli nie będzie odpowiedzi, to wiadomo, być może przeniesiemy to na inną audycję. Dobrze, i teraz tutaj wróćmy do tych pytań. Po prostu nikt ci nie przeszkadza tak naprawdę, jeżeli chodzi o to, że ktoś przeszkadza wam wyjść poza ciało i tak dalej. Nie. Blokadami jesteście wy. Okej, dobra, mogą się pojawiać jakieś pewne energie. Rzeczywiście możemy widzieć, ale tak naprawdę wydaje mi się, podkreślam, to jest tylko moja interpretacja, że to my sobie sami myślokształt jakiś tworzymy, a poprzez możliwości naszego umysłu, choćby nawet przez tworzenie poprzez choćby nawet z hipnagogii pewnych miejsc, sytuacji, postaci, zdarzeń, twarzy i tego wszystkiego, my sobie sami jakby w umysł wplatamy pewne rzeczy. Takie mamy właściwości naszego umysłu po prostu.
Działa to dosłownie jak komputer kwantowy. W każdym razie tworzymy sobie sami te blokady. I jaką ci recepturę, Mirku, podać? Powiem tak: ja to już właściwie zawsze idę na żywioł od razu. Jak tylko albo dusza, albo jakiś tam przewodnik astralny czy jakieś byty astralne dają mi jakąś propozycję wycieczki gdzieś tam, to właściwie ja od razu tam lecę. Ja się rzucam od razu. Jakoś tak mam, że wszystko mnie fascynuje w światach niefizycznych, że ja od razu lecę. Oczywiście czasami prowadzę dialogi ze swoją duszą, że ona mi mówi, że tu będzie pewna rzecz ode mnie wymagana, tam pewna rzecz, tu będę musiał mieć wsparcie z innej strony. Bo to jest też tak czasami, że w tych dalekich podróżach przechodzi się pewne etapy. Nie wiem, jak by to określić, że na przykład lecimy od punktu A do punktu B, tam się gdzieś spotykamy, tam poznajemy na przykład dwóch, trzech astralnych przewodników.
Oni nas przygotowują do dalszej podróży i lecimy dalej. Oczywiście można to różnie interpretować. Być może nasz mózg skaka w takie formy, które powodują to, że my się dostrajamy na jeszcze inne fale częstotliwości. Potrzebny nam jest taki przystanek, moment dostrojenia do pewnej fazy częstotliwości, abyśmy weszli. Im dalej lecimy, tym są wyższe częstotliwości. Wtedy mamy coraz większe piski w uszach czasami. Oczywiście nie zawsze to jest i w pewnych momentach czasami właściwie nie mamy już kontaktu z fizycznym. My mamy tą świadomość w naszym umyśle i w naszej świadomości, którą podróżujemy, istnienia naszego ciała fizycznego, ale równocześnie jesteśmy, tak jak mówię, w tamtym miejscu, a być może możemy się nawet przełączać po prostu po tym. Widzę, że wam się muzyka podoba. To bardzo fajnie.
Od Ivelliosa dostałem informację, że mogę zrobić po audycji taki ambient night, taki chilloutowy. Później wybiorę co i jak. Ale to na razie jeszcze zostawmy. Mamy już dwie godziny audycji. Dziękuję wam za pytania, że zadajecie. Troszkę mało tych pytań, ale jak powiedziałem, jest to spontaniczna audycja, więc tak naprawdę od was zależy, o czym dzisiaj będę mówił, bo ja mogę mówić oczywiście i tak dalej, ale mnie trzeba, nie ma co ukrywać, ciągnąć po prostu za język. Dzięki. Ominomi napisał czy napisała, bo nie wiem, kto to jest: „Dokładnie. Skupiam się za wszelką cenę. Chciałem zobaczyć jego twarz, ale czarna plama tylko.
Czy jednak on?” To jest właśnie to. Ja już o tym nie raz mówiłem. Nie skupiajcie się na wszystkim. Jesteście w poza. Odbieracie informacje emocjami, wibracjami, częstotliwością. W jakim środowisku jesteście, to najpierw się rozglądnijcie, gdzie jesteście, abyście zobaczyli kolorystykę, to wszystko. Wtedy już mniej więcej macie pojęcie. Niektórzy mówią tam fokusy, nie fokusy, poziomy, nie poziomy. Ja tak nie myślę. Kiedyś się tym bardziej tą całą nomenklaturą, nazewnictwem przejmowałem.
Dzisiaj mam to naprawdę daleko gdzieś. Poddajcie się przesłaniu, poddajcie się informacji, która jest dla was przygotowana przez waszą duszę czy też jakieś inne dusze czy pomocnicy, którzy w danym momencie, w danej sytuacji są w poza. Kiedy wylecicie za tą całą bąblę, która składa się, tak jak powiedziałem wam wcześniej, ze świata astralnego składającego się z siedmiu warstw. Miałem wam jeszcze wspomnieć tego doktora. Poczekajcie, ja sobie zapiszę. To jest już zawodowy psychoterapeuta, także polecam wam tą osobę. Bardzo fajnie się słucha tą osobę. Ona już jest zawodowcem. Ona tam mówi o energiach Chrystusowych i tak dalej, w odniesieniu do pewnej religii, ale pomińmy to. Tu już nie chodzi o to, kto w co wierzy, bo tak naprawdę każda religia jest dobra, bo prowadzi do Boga.
Kwestia tylko interpretacji i tego wszystkiego. Ale to zostawmy, nie wchodźmy w te szczegóły, bo jakoś mnie to nie za bardzo. Czekajcie, żebym nie pogubił wątku. W każdym razie, kiedy jesteście już tam w poza, tak jak powiedziałem, nie skupiajcie się na wszystkim, tylko po prostu na pewnych elementach, a bardziej na przesłaniu. Jeżeli widzicie mnicha, choćby nawet w kapturze i jego twarzy nie widać, ma on tą twarz zaciemnioną, to prawdopodobnie jest to neutralny byt albo jakiś negatywny byt, bo tak to przeważnie wygląda. Z mojego doświadczenia wam już to mogę powiedzieć. Możecie oczywiście poprosić pomocników czy kogoś, aby was uświadomili bardziej albo nakierunkowali was na przekaz, o co w tej istocie chodzi i tak dalej. Nigdy nie gódźcie się na jakieś deale na zasadzie: okej, ja ci dam możliwość doświadczenia czegoś, ale na przykład muszę od ciebie wziąć część energii. Nigdy się na to nie gódźcie. Ja to stosuję.
Bardzo dużo stosuję takie przesyły energetyczne. Natomiast nigdy nie oddaję swoich własnych energii, tylko jestem przekaźnikiem tych energii, czyli poprzez moje ciało. Dlatego stąd było takie pytanie dzisiaj w audycji do pana Sławomira: w jaki sposób można rozpoznać osobę taką sensytywną, mediumistyczną, czyli jakieś badania, jakieś testy, w jaki sposób to robią? Ja oczywiście coś słyszałem, gdzieś tam jakieś informacje kiedyś zawsze znajdywałem, ale czy są jakieś takie proste? Proste, że na własnym tym. Bo jak nawrócę zaraz do tego doświadczenia, które miałem rok temu. Minęła właśnie rocznica, bo jak dobrze pamiętam, było to chyba 19 stycznia 2018 roku, kiedy na ogródku w realu miałem taki pewien kontakt, nazwijmy to kontaktem channelingowym. I też było takie pytanie jednej osoby. Już teraz wam niestety nie znajdę. Próbowałem to znaleźć, ale w trakcie audycji jest to ciężko.
Ona zadała pytanie, bodajże to było na grupie OBLD Poza Ciałem Astral Projection Mental i właśnie chyba w tej grupie. Tylko już teraz nie znajdę, bo to się wszystko wiadomo przewija. Jedna z osób zapytała, w jaki sposób zrobić na żywca dostrojenie się do innej rzeczywistości, czyli po prostu bez wprowadzania się w transy i tak dalej. Mi się takie rzeczy często zdarzają. Zresztą tak naprawdę jest to droga w jedną stronę, bo w momencie, kiedy się otworzycie na pewien przekaz, pewną informację, to będziecie coraz częściej takie przekazy dostawali, bo będziecie wiedzieli po prostu, jak to działa. Ja na przykład, kiedy wychodzę na ogródek, obserwuję chmury, czy to w dzień, czy to w nocy, czy księżyc, czy coś tam jeszcze innego. Ja już mam takie przekazy dostrajające się centralnie w realu. Nawet nie muszę wprowadzać się w jakieś transy. Ja na to mówię zawsze zatrzymać czas. To jest takie zjawisko, które występuje zawsze.
Tak samo jest, jak się kładę na łóżku czy medytuję, czy coś. To jest dokładnie to samo zjawisko i to jest to samo zjawisko, które opisują osoby, choćby te, które doświadczają spotkania z nieznanym, czy też spotkania ze zjawiskami UFO. To jest tak zwane zatrzymanie czasu, czyli tak jakby czas się zatrzymał w miejscu. Słychać taki szum czasami w uszach, jakieś pewne wibracje. Czasami możemy mieć taki nagły skok. To na zasadzie, że coś obserwujemy, pewne zjawisko na niebie i mamy jednocześnie wtłaczane myśli, dosłownie taką potężną strugą informacji do naszego umysłu, że po prostu nie jesteśmy czasami w stanie przetworzyć automatycznie od razu tej informacji. I tutaj jeden z słuchaczy zadał takie pytanie, jak to zrobić. Nie wiem tak naprawdę, jak tutaj słuchaczowi odpowiedzieć. Obiecałem mu, że odpowiem. Słuchaj, drogi słuchaczu, ja mam tak, że po prostu robię to automatycznie i nie zawsze to kontroluję.
Czasami mi się pojawia to spontanicznie, czyli na przykład wychodzę na ogródek, zapalę sobie papieroska czy coś i właśnie następuje jakieś takie dziwne zjawisko, gdzie wszystko nagle zaczyna się zmieniać. Ale jestem w dwóch rzeczywistościach naraz. Czyli widzę normalną rzeczywistość, ale też wchodzę w inną sferę. Tak naprawdę wszystkie wszechświaty są wokół nas. Mówimy tutaj o zjawisku OOBE, o wyjściu poza ciało, ale z ręką na sercu mogę wam powiedzieć, że dużo lepsze z mojej perspektywy lat doświadczeń są wejścia w siebie, nie w poza. Bo tam wchodzimy rzeczywiście już... Nie potrafię wam to tak przedstawić, żebyście wy to dobrze zrozumieli. Generalnie chodzi o to, że te wszystkie wyjścia poza ciało są w pewnym sensie taką iluzją, bo całą informację mamy w sobie. Nie wiem, jak wam to powiedzieć. Ja na przykład kiedyś się bałem, powiem wam szczerze, wchodzenia w siebie, ale dziś to jest coś, co ja uwielbiam.
Dlatego, że mnie zastanawiają dziwne rzeczy na zasadzie takiej, że kiedy wchodzę we własnego ja, sięgam do informacji zawartych w moim umyśle, przede wszystkim we mnie. Nie wiem, jak to inaczej wam powiedzieć. To dzieją się dziwne rzeczy. Na przykład odwiedzam światy, w których widzę początki powstawania Ziemi, widzę momenty powstawania świadomości. Widzę moment, kiedy ciało niefizyczne dostaje boską energię, cząstkę, która powoduje to, że nagle świadomość, czy inaczej, że ciało fizyczne nagle zaczyna żyć. To jest ten moment, kiedy się dziecko rodzi. I oczywiście wrota, gwiezdne wrota niektórzy na to mówią. Chodzi o ten narząd kobiecy, w którym powstaje płód i dziecko. Ta świadomość, która w pewnym momencie powoduje to, że martwa tkanka nagle zaczyna ożywiać i jest to moment zasilenia naszego energetycznego ciała, które towarzyszy nam do końca życia. Także takie rzeczy, informacje, te wszystkie kroniki Akaszy, kiedy odwiedzałem, to w 90% przypadków są to informacje, które czerpałem, kiedy wchodziłem w głąb siebie.
Jeżeli wychodzimy poza ciało, odwiedzamy sfery kosmiczne i tak dalej, tam też są pewne miejsca, które można by było nazwać księgami Akaszy. Co ciekawe, takie mini księgi Akaszy, nazwijmy to w ten sposób, znajdują się też na każdym poziomie. Jest taka jedna ogólna, która skupia nasz wszechświat, bo ja jestem też tego zdania, że jest wiele wszechświatów i widywałem takie zjawiska, ale tu wchodzimy wtedy już w pewną strukturę wyższości Stwórcy. Ja zawsze mówię Stwórca czy Bóg przez duże „B”, więc tej istoty, która podzieliła się i dała nam możliwość doświadczania indywidualnie. Oczywiście na początku jako dusza, która również się rozdzieliła na pewne inne aspekty. Natomiast generalnie całą informację mamy w sobie. Dlatego zawsze lansuję i też żeśmy lansowali wcześniej we wcześniejszych radiach, że wszystko tak naprawdę się już dawno temu wydarzyło, tylko my sobie jakoś tak robimy wszyscy pod górkę. Tutaj na czacie youtubowym padło pytanie: „Czy masz doświadczenia z Salvia divinorum? Aha, wspomniałeś o Księżycu. Jak to właściwie jest z tym naszym Księżycem?
Od dawna wiem, że jest zupełnie inaczej niż mówią główne nurty” pyta Atak. „A czy twoim zdaniem jedynie OOBE jest jedyną drogą do poznania prawdy?” Mirek Sawiński pyta: „O całym wszechświecie w nas czytałem o tym dziś dosłownie parę zdań. Chciałbym to potrafić lub po prostu wiedzieć o tym troszkę więcej”. Odpowiadając na pierwsze pytanie, czy miałem doświadczenia, nie, nie miałem takich doświadczeń. Natomiast miałem wiele doświadczeń z LSD i były one brane w ramach eksperymentów. Chodziło mi głównie o to, aby doświadczyć, w jaki sposób przechodzi się do tych innych rzeczywistości poprzez substancje, by mieć porównanie do tego, jak ten cały proces wygląda, bo w pewnym momencie ten proces cały mnie fascynował. W jaki sposób doświadcza się poprzez substancje psychoaktywne, a w taki zwykły, naturalny sposób. Powiem wam tak, że jeżeli chodzi o LSD, bo z salvią nie miałem kontaktu. Ja na to mówię droga na skróty, ale proszę się nie obrażać, jeżeli ktoś ma inne jakieś pojęcie. Z LSD jest tak, że po 30, 40, 45 minutach właściwie wskakujesz już w inną rzeczywistość.
Bardzo fajne doświadczenia, bardzo fajnie to wspominam. „Czy twoim zdaniem jedynie OOBE jest jedyną drogą do poznania prawdy?” Nie, absolutnie nie. Zresztą ja już nie raz wspominałem w audycjach, że jako tako ja wykorzystuję jeszcze OOBE. Ale są naprawdę jeszcze zupełnie inne. Przecież możecie się na przykład autohipnotyzować, czyli autohipnozę stosować na przykład. Tutaj ekspertem, tak mi się wydaje, w Polsce jest Adam Bytof. On to tak naprawdę chyba w latach 90., jak dobrze jeszcze pamiętam, pamiętam go z tamtych lat, to rzeczywiście on takie coś promował. I dalej promuje. I dalej promuje i dalej jakieś swoje live streamy robi i tak dalej. Także zapraszam was do niego, jeżeli byście chcieli posłuchać, o czym tam Adam mówi.
„O całym wszechświecie w nas czytałem o tym dziś dosłownie parę zdań. Chciałbym to potrafić lub po prostu wiedzieć o tym troszkę więcej”. Czasami tak jest, Mirku, że nie zawsze dostajemy to, co chcemy. Myślę, że przyjdzie taki moment. Nie wiem, ile masz lat, ale na przykład ja w swoim wieku przechodzę pewne procesy. Już wspomniałem dzisiaj na samym początku audycji, że po swoim życiu widzę, że mniej więcej co 10 lat są takie jakby przeskoki. Być może inaczej zaczynamy myśleć. Nasz mózg w pewnym momencie życia, im robimy się starsi, zaczyna zwracać na inne rzeczy uwagę. Na przykład jeżeli jesteśmy młodzi, o tym nawet dzisiaj wspominał pan Sławek, do 20. roku życia łapiemy wszystko jak gąbka, chłoniemy wszystko jak gąbka.
O tym mówił Hitler czy inni, że najlepiej się kształtuje młodych, ponieważ w tym momencie oni łapią wszystko i jak ukształtujesz, uprasujesz jego mózg, tak on będzie praktycznie do końca ukształtowany i ta osoba będzie w taki, a nie inny sposób wierzyła w świat, który go otacza. Właśnie to też polega tutaj, jednym z głównych czynników jest chyba nawet kontrola umysłu, o której wspominaliśmy. Jeszcze będziemy wspominać pewnie. ... w kolejnych audycjach, że właśnie dlatego jest taki silny nacisk na samym początku, szczególnie młodych ludzi, aby ich kształtować, ulepiać jak plastelinę dosłownie, aby oni mieli przekonania, że jest tylko ta rzeczywistość i inna, że nie ma nic innego. Mirek Sowiński: jesteśmy w podobnym wieku. Nie będę podawał, bo pewnie nie chcesz. Jesteśmy w podobnym wieku. Ja troszkę starszy od ciebie, ale niedużo. Tak to wygląda.
Ja myślę, że przyjdzie jeszcze ten moment. Wiesz co jeszcze, Mirku? Podpowiem ci jedną rzecz. Samo sięganie do tematyki, interesowanie się tą tematyką to też jest jeden ze sposobów na to, aby zwrócić swoją uwagę w tym kierunku. Nie róbcie, zwrócę się tutaj do wszystkich słuchaczy, nie róbcie nigdy nic na siłę. Po prostu proście. Próbujcie rozmawiać z własną duszą. Niektórzy mówią o tym, że w mind control jest coś takiego jak słyszenie głosów, ale to jest zupełnie co innego. Rozmowa z własną duszą jest naturalną, normalną rozmową. Tam nie ma lęku, tam nie ma strat.
Rozmawiasz po prostu tak naprawdę z sobą, więc kogo się tam bać? W mind control jest troszkę inaczej, bo jest tutaj wykorzystywana technologia o tych głosach i tak dalej, ale to już jest zupełnie inna bajka. To już nie o to chodzi. Odkąd pamiętam, całe swoje życie miałem kontakt ze swoją duszą. Zawsze rozmawiałem, analizowałem. Wiecie, taki wewnętrzny głos. Niektórzy mówią na to sumienie czy jakieś inne rzeczy. Ja do tego inaczej podchodziłem i co najbardziej zawsze mnie to prowadziło w dobrą stronę. Zdarzały się potyczki? Owszem, zdarzały się potyczki, ale one są właśnie po to.
Czasami się trzeba potknąć o krawężnik, żeby dobrze wylądować. Nie wiem, jak to inaczej powiedzieć. Atak pyta na czacie youtubowym: „Czy podczas gdy doświadczasz OOBE, masz również wgląd w naszą realną systemową matrixową rzeczywistość? Jak zbierasz wiedzę o tym całym świecie? Czy także dzięki OOBE?” Atak, odpowiadam ci na pytanie. Tak. Gdy doświadczam OOBE, mam wgląd w naszą rzeczywistość. Musicie zrozumieć, kochani, jedną rzecz: to nie jest tak, że zawsze macie to, co chcecie. Ja uważam, że my w pewnym sensie jesteśmy taką bateryjką, jak to było powiedziane w „Matrixie”, aby podróżować w dalekie. Oczywiście czasami są to spontany też, także nawet nie chcecie, a macie.
Ale generalnie, jeżeli już przygotowujecie się do takiej dalekiej podróży, musicie się w pewnym sensie przygotować. Ten eksperyment, o którym na początku audycji wam mówiłem, ja się przygotowałem około tygodnia do tego eksperymentu. Chodzi o to, że ciężko jest utrzymać rozdzielenie świadomości w dwóch stanach albo i więcej. Dlatego też czasami, jak powiedziałem wam, w podróżach tych dalekich robione są takie przystanki, gdzie spotykasz innych przewodników. Oni cię doładowują albo wchodzisz w jakieś dziwne maszyny, które cię doładowują. To oczywiście czy są, czy nie są, bo nie są prawdziwe, bo są w innej rzeczywistości. I ja nie jestem w stanie wam tutaj odpowiedzieć, czy to jest wymysł mojego mózgu, czy to jest tylko takie iluzoryczne przedstawienie przez moją podświadomość, żebym ja to jakoś łatwiej zaakceptował, żeby łatwiej było mi pojąć. Ale są te przystanki robione, gdzie jesteśmy wspomagani przez inne byty, doładowywani do tych dalekich podróży. Tak samo się wraca, aczkolwiek powroty są różne. Czasami są od razu, właściwie na zawołanie, ale wtedy wychodzisz z takiego snu, jakbyś był po prostu naćpany i to trwa nawet czasami do 40 minut.
Naprawdę, uwierzcie mi, ja czasami potrzebowałem wypić dosłownie trzy, cztery kawy, żeby do siebie dojść. Ale to są te szybkie. Natomiast wraca się tak samo. Także jest możliwe doświadczanie OOBE w różnych rzeczywistościach, wglądy. To jest tak, jakbyś przechodził przez takie, albo słyszysz takie kliknięcia, albo przechodzisz przez takie jakby mgiełki, ściany. Jakbyś przechodził z jednej bąbli do drugiej, tak bym to nazwał. Nie wiem, nie potrafię wam... Czasami obrazuje się to na przykład takim dużym korytarzem, gdzie jest pełno drzwi, jak w „Matrixie”. Być może jest to podświadome, gdzieś tam kiedyś mój mózg to tak sobie zaprogramował w mojej podświadomości, a „Matrixa” bardzo dużo razy oglądałem i być może w ten sposób właśnie cały mój umysł bardziej to interpretuje, taką formę przejść i po prostu ułatwia nam, wykorzystuje tę wiedzę, informację, którą mamy wgraną w sobie, wewnątrz siebie własnego ja i w ten sposób nam ułatwia przejście. Także naprawdę są różne.
Można otworzyć drzwi. Niektóre są nawet czasami uchylone, ale nie możesz ich otworzyć. Dzisiaj na przykład miałem taki, kiedy się położyłem jeszcze przed audycją parę godzin wcześniej, tę intencję, aby jeszcze zobaczyć te inne światy. Miałem taką wizję, gdzie też byłem w takim korytarzu Na końcu korytarza były jedne drzwi. One się otworzyły i w pewnym momencie zza tych drzwi zaglądnęła postać jak UFO, coś tego typu. Także ja już się śmiałem z tego. Ale oczywiście są takie, pamiętam w Londynie eksperymenty ze wspólnym śnieniem. Teraz też odpowiem na pytanie, było jedno z czatów właśnie o tym wspólnym śnieniu. Ale były takie właśnie momenty, jak podróżowaliśmy sobie i trafiliśmy w pewnym momencie w trójkę na taką dziwną planetę, w której chodziły takie giganty. W ogóle tam była taka cała mieszanina wszystkiego.
Tam były krasnale, nie krasnale, jakieś gobliny, jakieś UFO i tak dalej. Aha, bo jeszcze miałem wcześniej wspomnieć: w moich podróżach bardzo często podróżuję z wysokimi postaciami. Niektórzy na nich mówią, jak dobrze pamiętam, Nordycy czy Plejadianie czy coś takiego. Duże postacie w białych szatach. One często wyglądają tak, że są z dużymi brodami i czasami jest jedna postać, czasami jest kilka. Na tych przesiadkowych miejscach, kiedy się przenosisz z jednego na drugich, są to też dziwne czasami postacie, bo na przykład są niesynchroniczne. To na przykład mała głowa, a duże ciało albo na przykład duży brzuch. Czasami, naprawdę mówię wam, czasami to jest tak śmieszne, ale to właśnie chyba o to chodzi w tych całych podróżach, bo śmiech powoduje też pewną emocję. Tak jak powiedziałem wam wcześniej, emocja jest takim jednym z kluczy. Nie widzę nigdzie odpowiedzi na moje pytania.
Jak nie będzie odpowiedzi na pytania, ja wam udzielę tych odpowiedzi. Natomiast niestety nikt nie dostanie księżeczek. Dobrze, to poczekajcie chwilkę, ja to sprawdzę, bo mi przyszło parę informacji i zaraz będziemy kontynuować. Ivellios mi tutaj napisał na radiowym Skypie: „Ja od najmłodszych lat miałem wrażenie, że ta rzeczywistość jest jakaś nie do końca prawdziwa. Cały czas wydawało mi się, że ktoś tuż przed moimi oczami rozkłada wielki ekran z wyświetlanym filmem”. Marku, wszyscy tak mamy. Poczekajcie, bo mi tutaj okienka wyskakują. Nie tylko ty. Także to jest chyba dobry znak, że system programowania twoich najmłodszych lat chyba nie do końca zadziałał. I wspomniałeś tutaj, że tak, jakby ktoś przed twoimi oczami rozkładał wielki ekran z wyświetlanym filmem.
Ja wam muszę powiedzieć takie coś, że w tym roku miałem, przepraszam, w tamtym roku... Kiedy to było? W sierpniu miałem takie dziwne doświadczenie. Byłem nad polskim morzem w miejscu Kołobrzeg. No i czasami lubię sobie tak odchodzić na bok, na przykład na plaży. Puszczam sobie jakąś tam muzyczkę transową albo nawet i nie, wystarczy sam szum fal jest po prostu tak uspokajający, że bardzo szybko się można dostroić. I dostroiłem się do takiej rzeczywistości. Inaczej: chciałem sprawdzić. Nawet nie musiałem sprawdzać, ale chciałem sobie taki eksperyment po prostu zrobić, jak to Alan Watts kiedyś mówił, że wielu ludziom nam się wydaje, że nasza świadomość znajduje się w środku naszego mózgu, gdzie w środku znajduje się taki jakby mały ludzik, który jest w takim jakby małym salonie, nazwijmy to w pudełeczku, w którym to jest jakieś takie małe laboratorium i w tym laboratorium znajdują się pewne urządzenia, przez które przechodzą wszystkie zmysły i informacje, które dostajemy ze świata zewnętrznego. I znalazłem się właśnie dosłownie, tylko że było to zrobione, że tak powiem, na zasadzie...
Nie narzekałem, no narzekałem na początku. Dobra, przepraszam tutaj słuchacza. W każdym razie było to zrobione na takiej zasadzie, że z perspektywy obserwatora jakbym widział mój mózg w środku. Było to oczywiście na plaży. Leżałem wtedy na leżaku, wprowadziłem się w trans, paraliż to wszystko i tak dalej. I znalazłem się ponad ciałem. Nie widziałem swojego ciała fizycznego, ale miałem przedstawione wnętrze mojego mózgu i widziałem tam dosłownie takiego ludzika. Mogłem robić coś na zasadzie takiego przejścia, czyli mogłem widzieć z góry jako obserwator, ale mogłem wejść jednocześnie w tego ludzika, który siedział sobie na takim jakby fotelu. Miał przed sobą takie dwa duże ekrany. Dosłownie takie miałem doświadczenie w tamtym roku i na tych ekranach widziałem po prostu, co się dzieje na zewnątrz.
Czyli mogłem patrzeć na lewy ekran, widziałem lewym okiem dosłownie, a oczy miałem zamknięte i zasłonięte jeszcze ręcznikiem, żeby mi tam światło nie dochodziło. I drugie tak samo. Było to niesamowite, ponieważ ja też taką technikę stosuję, kiedy na przykład wyjdę poza ciało, ale nie zawsze się jeszcze dostroję albo jeszcze nie do końca widzę, to ja sobie tak wyobrażam jeszcze w hipnagogach, że czasami nie widzimy, bo mamy brudne szyby. Czyli biorę taką, wyobrażam sobie taką szmatkę i przecieram po prostu od środka jakby te smugi, ten brud cały. I to też jest taki fajny sposób właśnie do tego, żeby otworzyć oczy po tej drugiej stronie, bo nie zawsze wyskakujemy od razu, nie zawsze od razu widzimy. To jest naprawdę różnie. Miałem takie doświadczenie i powiem wam szczerze, że... Aha, i to był jeszcze ten czas właśnie, gdzie na Radiu Paranormalium właśnie leciały te debaty z Tomem Campbellem, które tu nam dzielnie Ivellios tłumaczył. Być może był to jakiś podprogowy wpływ tych audycji i tak dalej, nie wiem. Takie dziwne miałem fajne doświadczenie.
Zresztą ja cały czas uważam, że jesteśmy pewnego rodzaju awatarami w tej rzeczywistości i tak naprawdę nasze ciało się składa z wszystkich pierwiastków tej Ziemi. Jesteśmy tą Ziemią. I tak jak Alan właśnie Watts mówił, że niszcząc tą naszą rzeczywistość, te lasy, te łąki, to wszystko, to tak naprawdę zabijamy siebie. No bo my jesteśmy tym wszystkim, z czego się ta cała Ziemia... Tak naprawdę my jesteśmy świadomością, która w pewnym momencie została przechwycona albo to z własnej woli, albo nie z własnej woli, albo po prostu sami bezpośrednio weszliśmy w tą rzeczywistość i doświadczamy tej rzeczywistości. Jest coś takiego jak, dlatego niektórzy mówią, że Ziemia jest jakby taką pułapką dusz. To znaczy, że w tym sztucznym świecie astralnym, do którego ja ostatnio dość często piję Jest on w pewnym sensie stworzony sztucznie tylko po to, aby wyłapywać świadomości, które na przykład kiedy umieramy, wylatują poza Ziemię, aby złapać je. Mówię na to siatka . Czyli złapać ich w siatkę i z powrotem nawrócić ich do tej rzeczywistości. Chodzi tutaj tak naprawdę o energetyczne wykorzystanie nas.
My jesteśmy taką informacją, świadomością i to samo było mi w wizjach pokazywane, gdzie w pewnych kręgach, w jakichś takich dziwnych kopułach, w jaskiniach były odprawiane pewne rytuały, które powodowały to, że nagle pojawiał się właśnie ten impuls takiego orba świadomości, która została wszczepiana właśnie w to miejsce, o którym dzisiaj mówiłem. Zadałem pytanie jako konkurs i właśnie w tym miejscu to jest zlepione emocjami i innymi rzeczami. Nie będę tutaj tego bardziej rozwijał. W każdym razie to jest wszczepiane w pewną część w naszym organizmie. To oczywiście była też w tym przypadku wizja, ale jak się okazuje, jak sobie czytam na różnych forach, nie tylko polskich, bardziej anglojęzycznych, bo tutaj jest więcej tych informacji, to właśnie ludzie również takie wizje pokazują. Nie wiem, czy jest to przypadek, czy to jest znowu jakiś program nałożony wcześniej w moich latach młodości na mój umysł albo coś. W każdym razie rzeczywiście takie coś się po prostu dzieje. Wydaje mi się, że są dusze, które schodzą bezpośrednio z przestrzeni kosmicznej, jakoś nie mają problemu z tymi barierami, które są sztucznie stworzone do tego, aby zaistniała ta nasza rzeczywistość. Ale są też dusze, które są cały czas w tym kręgu, zjadają ciągle ten swój własny ogon. Tutaj jeszcze: „Dziękuję za odpowiedź”.
Ja również ci dziękuję za pytanie. Atak tutaj pyta: „A to nie są zabawki w rękach dzieci? Nie mam prawie żadnej wiedzy o OOBE, ale logicznie myśląc również i to wiąże się z jakimiś zagrożeniami”. Nie wiem jakie zagrożenia. Ja to stosuję już, jak powiedziałem kiedyś, ponad 30 lat. Z przerwami oczywiście, bo to nie jest tak, że cały czas to robiłem. Nie wiem, funkcjonuję tu cały czas. Dałem radę skończyć trzy szkoły wyższe, czyli zaistnieć w tym systemie, który nas otacza i jakoś bez problemu dałem radę. Jakichś problemów psychicznych z sobą nie mam raczej. Przynajmniej nie dostaję takich informacji od moich znajomych, więc nie wiem.
„Czy jest jakiś sposób na powstrzymanie zadowolenia z wyjścia z ciała? Bo zaraz po sekundzie jest się znowu w ciele. Chodzi mi o to, jak utrzymać się w tym stanie. Czy jest na to jakiś złoty środek?” zadał tutaj pytanie Ominomi. Nie ma złotego środku kochany. Natomiast powiem ci tak: to, że cię cofa do ciała, to jest absolutnie normalne. Ja swego czasu, kiedy miałem problemy z wyjściem poza ciało, stosowałem coś takiego. Ja jestem wildowcem, tak mogę powiedzieć, naturalnym wildowcem, czyli zawsze... Okej, w porządku. Podzielono mi komentarz, tutaj pisze Atak.
Momencik, bo wyszło mi z głowy. Nie ma tu złotego środku. Ja w pewnym momencie też miałem takie problemy, bo to każdemu się OOBE-naucie zdarza. Mniej więcej pierwsze dwa lata, kiedy wychodzisz poza ciało, to jesteś zafascynowany tym całym zjawiskiem. Po pierwszym pół roku zaczynają się pojawiać pierwsze oznaki zmęczenia materiału, nazwijmy to. Czyli zatrzymujesz się w pewnym punkcie i teraz albo masz wyjścia poza ciało, albo jest ci to bardzo trudno osiągnąć, albo nie masz w ogóle. Dlatego ważne jest tutaj też utrzymywanie kontaktu. Przede wszystkim czytanie, samo czytanie, prowadzenie dzienników snu, choćby nawet i czytanie swoich własnych podróży powoduje to, że jesteście w tym całym kotle. Tak byśmy to nazwali. To też jest jedno, ale to też nie zawsze pomaga.
Dlatego też kwestia jest tego, z jakiej gliny wy jesteście tak naprawdę ulepieni, jakie wy macie przekonania. Bo jeżeli będziecie doświadczać OOBE, ale i tak nie do końca będziecie wierzyli w to, że jednak to zjawisko występuje i tak dalej, to nie pójdziecie dalej. Będziecie mieli jakąś wewnętrzną blokadę i tak dalej. Ja wam proponuję wtedy na przykład spotkanie z innymi znajomymi, którzy doświadczają takich zjawisk, rozmowy, czytanie forów, czytanie książek o tej tematyce. Być może zażycie jakiejś substancji, oczywiście na własne ryzyko, jeżeli już tak potrzebujecie takich eksperymentów, doświadczeń robić. Być może musicie coś zobaczyć przy użyciu pewnych substancji, bo na przykład tak na żywo normalnie nie jesteście w stanie czegoś tam zobaczyć. Być może jeszcze inne rzeczy. Być może technologia plazmowa na przykład, być cokolwiek innego. Tu już każdy musi sobie znaleźć. Ale ja na przykład stosowałem kiedyś swego czasu taki triczek oszukujący mój umysł.
Było to na zasadzie tak: ponieważ jak powiedziałem wcześniej, jestem wildowcem i mam taki naturalny sposób wychodzenia poza ciało. Wilde, który jest jedną z najtrudniejszych jednak technik, a dla mnie jest jedną z najłatwiejszych. Już nie wspomnę o technikach cztery plus jeden, sześć plus jeden, bo to od razu na mnie działa. Tu oczywiście też jest na przykład bardzo fajne wychodzenie poza ciało w dzień. To też inaczej struktura ta wygląda. Inne doznania są w każdym razie. Tak mi się wydaje, że są bardziej oczywiste, bardziej prawdziwe, bardziej emocjonalne przede wszystkim. A dlaczego? Dlatego, że przeważnie, nie jest to też regułą. Zależy też, w jaką fazę się nastroimy, w jaki świat wejdziemy, ale przeważnie, kiedy u nas tutaj jest rzeczywistość dzienna, po drugiej stronie jest rzeczywistość nocna i odwrotnie.
Ale też nie zawsze, bo czasami jest tak, że kiedy u nas jest dzień, tam jest na przykład też dzień. Może być różnie. W każdym razie ja stosowałem coś takiego: wyobrażałem sobie pewną maszynę, do której wsiadałem. Była zaparkowaną automatycznie maszyną, która skanowała mnie od góry do dołu. Miała nie antenki, ale takie wejścia od górnej i dolnej strony, gdzie z jednej strony wlatywała energia, a z drugiej strony wylatywała. To jest coś podobnego na zasadzie tego jabłka. Jak sobie weźmiecie jabłko, przekroicie na pół, to tworzymy coś na zasadzie koła, o którym wspomniałem wcześniej w audycji. Możecie sobie nawet jabłko wyobrazić, cokolwiek. Chodzi o to, żebyście sobie przedstawili w umyśle wizję hipnagogiczną, która będzie na wasz mózg działała. Mózg czasami trzeba też oszukiwać, bo on będzie zawsze próbował nas wrócić na lewą półkulę, tą zwierzęcą gadzą, czyli do podstawowych emocji i tak dalej.
Tak to wygląda. Tak samo jak macie na tych rysunkach z technologii plazmowej czy z jakichś innych, nawet na skalnych rysunkach, bo są takie. Zresztą też nieraz chodziłem do British Museum, to widziałem takie narysowane na różnych nagrobkach, nie nagrobkach. Człowieka, który znajdował się w bąbli i od góry do dołu wchodziły i wychodziły energie. To jest jedna z maszyn, którą kiedyś, dawno temu stosowałem. Ona mi naprawdę bardzo w tym pomagała, aby się doładować energetycznie. Ale zawsze możecie poprosić swoją duszę. Bo ja nie jestem ekspertem absolutnie od czakr i tego wszystkiego, ale zawsze kiedy się doładowuję energetycznie swoje czakry, czakramy, to również proszę dodatkowo swoich przewodników oraz swoją duszę, że jeżeli coś pominę, żeby ona również za mnie dokończyła tę całą sprawę. Po prostu zaufanie, wiara i to wszystko. Na jednym z forów znalazłem jeszcze takie pytanie.
Natalia Ochman z tamtego roku: „Mieliście kiedyś połączone sny? Powiedzmy, że to takie zjawisko, gdzie dwie lub więcej osób śniło ten sam sen i się w nim spotkało, tak jakby sen łączył się z życiem na jawie. Po przebudzeniu jednak okazuje się, że naprawdę się widzieliście, byliście w tym samym miejscu i wiecie, o czym rozmawialiście. Co więcej, zdarzyło się tak wielokrotnie, więc nie wydaje się to być czystym przypadkiem. Jeśli tak, to jak to wyjaśnicie? Szczególnie jeśli nie wierzycie w żadne nadnaturalne zjawiska oraz istoty wyższe.” Zaraz wam odpowiem na to pytanie. Niech ten utworek się skończy, przeleci następny utwór. Ja sobie odsapnę, pójdę na papierosa i napiję się wody, a wam polecam kawę i spróbujemy na to pytanie odpowiedzieć. Tutaj jeszcze, bo mi się przypomniało. Omi Nomi, jeżeli chodzi o ten złoty środek, najważniejsze jest tutaj, aby utrzymywać balans.
Tak naprawdę szyszynka jest ważna. To jest nasze trzecie oko. Rzeczywiście ja bardzo dużo tą szyszynką operuję w tych warstwach. Natomiast wydaje mi się to miejsce, o którym mówią niektórzy czakra serca, ale to jest błędnie mówione, bo czakra serca nie znajduje się dokładnie tam, gdzie serce. To jest właśnie to miejsce, o które dzisiaj zapytałem i które jest pytaniem konkursowym. Atak pyta: „Jak ważna jest szyszynka w OOBE?” Ja się spotykałem z różnymi relacjami ludzi, większość ludzi mówi, że tak naprawdę większość ludzi nie ma pojęcia o zjawisku OOBE. Nie chcę tutaj wychodzić za jakiegoś eksperta i tak dalej, ale szyszynka jest ważnym elementem. Rzeczywiście to jest nasza obserwacja, ale chodzi o to, żeby wszystkie czakry, wszystkie punkty energetyczne współgrały z sobą. Dlatego ja zawsze mówię o balansie. Nie może być przewaga, czy może być przewaga, ale musi być większa jednak przewaga tych czterech górnych czakr, które odpowiadają za naszą łączność duchową.
Niższe trzy czakry, czyli czakra korony, pępkowa i ta jeszcze trzecia, już teraz nie pamiętam nazwy, odpowiadają za nasze uziemienie, za naszą materialność, bycie w materii. Nie bez powodu jest teraz taki wysyp filmów, jakby to powiedzieć, żeby nie urazić, filmów erotycznych, gdzie lansuje się uprawianie seksu, ale w inną część ciała kobiety. Nie będę tutaj mówił drastycznie. To jest bombardowanie, atakowanie w dolną czakrę. Właśnie o to chodzi i tutaj już działają energie, a właściwie być może byty. Bo też taka jest teoria, że pewni ludzie wyglądają, jakby byli ludźmi, ale nie do końca są ludźmi, jakby mieli w sobie jakąś inną demoniczną postać. Dlatego jest to tak lansowane. One czerpią z tego korzyść. Oczywiście na poziomie energetycznym. Człowiek nieświadomy nie będzie tego wiedział, natomiast świadomy jak najbardziej.
Tak zwany seks z naprawdę dupnym orgazmem. Ivellios mi tutaj napisał. Tak, ale to właśnie o to chodzi. Tutaj jeszcze inny użytkownik na czacie youtubowym mi napisał: „Dziękuję, masz fajną wiedzę i super doświadczenia, tylko po zazdrości. Pozdrawiam.” Omi Nomi. Różnie do tego podchodzą. Ja ostatnimi czasy, właśnie po tych dwóch audycjach, gdzie coś o okultyzmie wspomniałem, rozpoczął się ogromny hejt na moją osobę. Nie mówię tu o jednej wiadomości czy dwóch, a mówię tu o dziesiątkach wiadomości. Przykro mi było tego słuchać i oczywiście takie osoby od razu blokuję, bo wiem, jeżeli ktoś się takim zawistnym językiem posługuje, to tylko daje mi odpowiedź, a właściwie potwierdzenie tego, że idę dobrą stroną. To jest jedną sprawą, a po treści i kontekście pisania przez te osoby słów, zdań i tak dalej ja wiem już, z jaką osobą mam do czynienia.
I to na pewno nie są pozytywne osoby. Otaczajmy się ludźmi, którzy dają nam możliwość brania udziału w tym życiu, ale na własnych zasadach i na własnych regułach. Ja na życie mówię projekt życie. Od jakiegoś czasu tak sobie to w głowie ułożyłem, że życie jest tylko i wyłącznie projektem. Prowadźmy to życie według naszych zasad, według naszych reguł. Grajmy w swoją własną grę. Obserwujmy, uczmy się, a czasami nawet bierzmy udział w czyjejś grze, bo my zdobywamy doświadczenie, my się uczymy. My po coś tu przyszliśmy, aby coś się czegoś nauczyć na własne bądź nie własne życzenie. Tak jak wspomniałem wam wcześniej, jedni tu wchodzą od razu, a niektórzy są jakby łapani w siatkę, tak bym to nazwał i tu powtarzają cały czas materiał, którego nie przerobili wcześniej. Tak to wygląda.
Ja przynajmniej z perspektywy lat, doświadczeń tak to odbieram. Oczywiście robiłem też regresingi, nie regresingi, przeszłe, przyszłe miliony życia to wszystko. Ale tak naprawdę widzicie, to też jest jeszcze podstawowa rzecz, aby wybaczać sobie. Tak, wybaczać. Ale każdy sobie pewnie zada pytanie: ale co mam wybaczać? A ja wam powiem co. To, że tak długo wam to wszystko zeszło. Jeżeli jesteście już na takim poziomie, że dochodzicie do przeszłych milionów żyć, że potraficie to robić i nie potrzeba do tego ekspertów, nie potrzeba. Ja czasami na takie rzeczy mówię i pewnie narażę się wielu osobom: pod pier... i tyle, nie skończę.
Uważam, że każdy to potrafi zrobić. Każdy, dosłownie każdy. Kwestia tylko, jak mocno jesteście zakotwiczeni w swoich przekonaniach, jak ten program szybko został uruchomiony w trakcie waszego życia jako dziecko i tak dalej. I kiedy wy się w końcu przebudzicie. Czasami trzeba i nigdy nie ignorujcie sygnałów od własnej duszy, bo ona was nigdy nie oszuka. Ona ma swój cel. Zgadza się, ale my też mamy swój cel. Jesteśmy po to rozdzieleni, abyśmy wnosili coś do wspólnej świadomości. W pewnym sensie jesteśmy takim rojem, powiedzmy na przykład pszczół pieszczonych na jakiejś gałęzi drzewa. Tak naprawdę naszą duszę możecie sobie...
I to też nie jest przypadek, bo jak sobie przypomnę na przykład wizje, kiedy latałem na jakichś pustych polach, różnych, gdzie czasami była poświata nieba czerwona, zielona, niebieska, żółta, biała, naprawdę różne poziomy były mi przedstawiane. To były jedne z najpiękniejszych snów, kiedy na przykład unosiłeś się w powietrzu, obserwowałeś jakąś krainę, gdzie było pełno różnokolorowej, właśnie o to chodzi, że różnokolorowej. Kolorystyka była po prostu inna. Na przykład jak „Gladiator” to zboże takie było, gdzie ten gladiator chodził przed tymi drzwiami i to zboże ginęło. Dokładnie miałem podobne wizje. Zresztą taką samą wizję miałem jak nawet w tym filmie było. Kiedyś też podeszłem do takiego dużego, ogromnego muru i były drzwi, których nie mogłem otworzyć. Ale tak pobocznie tylko wam wspomniałem tutaj. Natomiast miałem przedstawioną taką wizję ogromnego dużego drzewa i obserwacje, gdzie na dole poprzez takie pola, łany zboża szedł mężczyzna z kobietą trzymający się za rękę, nadzy i szli w kierunku tego drzewa. I musimy zrozumieć, że my jesteśmy połączeniem.
My jako niefizyczna istota, jako ta dusza po tej drugiej stronie jesteśmy połączeniem energii męskiej i żeńskiej. Nie pamiętam, jak to się nazywa po chińsku. Yin-yang? Nie wiem, jakoś to się tam nazywa. W każdym razie to jest przedstawione jako biało-czarny taki znak, gdzie właśnie te energie są połączone w taki kształt litery S, który jest nie bez powodu zbliżony do kształtu naszego kręgosłupa, bo my jesteśmy anteną, po prostu jesteśmy w pewnym sensie anteną. Odbieramy dwufazowo i w jedną stronę, i w drugą. Także możemy odbierać i wysyłać. Niesamowite zjawisko, projekt życie. I tak to wygląda. Tak samo weźcie sobie przykład duszy, czyli na zasadzie drzewa i tego roju pszczół, o którym wam wcześniej wspomniałem.
W tym roju jest pełno pszczół. Każda gdzieś tam sobie lata, wylatuje i tak dalej. My jesteśmy w pewnym momencie projektem takiej jednej pszczółki, nasza świadomość tu i teraz, w tej rzeczywistości, ale składamy się na cały ten rój, a ten cały rój składa się na zupełnie jeszcze coś większego. I tak to wygląda. Wszystkie światy spoza są naprawdę niesamowitym doświadczeniem. Uczymy się tam pokory przede wszystkim. Jeszcze też najważniejsza rzecz, żebyśmy tam nigdy nie ingerowali. Tam są pewne systemy, pewne reguły, do których musimy się dostosować. Jeżeli tego nie będziemy przestrzegać, to bardzo szybko nas stamtąd wykopią. Jeszcze wróćmy do pytania, które było zadane we wcześniejszej audycji pana Sławomira.
Bo tam wywiązała się między nami oczywiście rozmowa na temat rzeczywistości. No sfera mnie tutaj zapytał: a co z chorymi ludźmi, którzy myślą, że mają doświadczenia duchowe? A co z ludźmi, co mają doświadczenia duchowe, a myślą, że to wytwory umysłu? Tak, na opak. Co na to ja bym odpowiedział? Odpowiem wam tak. W duchowości jest coś takiego jak takie ogólne pojęcie, że jeżeli ktoś schodzi do niższego poziomu, czyli na przykład jest to osoba bezdomna albo na przykład osoba, która, że tak powiem, poniża się do najniższego szczebla społeczeństwa, jest tak naprawdę najbardziej uduchowioną osobą. Ja na przykład jestem miłośnikiem gór i od ponad 20 lat chodzę po górach. Oczywiście ostatnio troszkę mniej, bo jakoś tak wychodziło, że zmieniałem troszkę koncepcję swoich wakacji czy też urlopów. Niemniej jednak pamiętam doskonale spotkania w Bieszczadach.
Mam takie swoje miejsca w Bieszczadach. W ogóle bardzo lubię w Bieszczadach sobie siąść na przykład gdzieś na jakimś takim właśnie szczycie i sobie pomedytować czy coś. To też są niesamowite zjawiska. Tylko trzeba uważać, żeby nie spaść, tak się zabezpieczyć, żeby się nie spaść. Najlepiej jeszcze z dwoma, trzema osobami. I pamiętam takie nocne rozmowy. Już teraz nie pamiętam tej nazwy. W każdym razie było to w Ustrzykach Górnych, gdzie spotykaliśmy się wieczorami, kiedy człowiek już taki Utyrany po tym samym dniu chodzenia, schodzenia po górach tam i z powrotem. A ja chodziłem trasy nie takie, że wszedłem sobie na Tarnicę czy coś, tylko dziennie potrafiłem przejść nawet 34, 36 kilometrów. Także to naprawdę ogromne trasy, gdzie wstawało się o godzinie trzeciej rano, o czwartej się wychodziło, a wracało się nad dwudziestą w nocy czy nawet dwudziestą pierwszą, więc prawie że ciemno już się robiło.
Jeszcze nie ciemno, ale już prawie, prawie. Gdzie człowiek po zejściu był w stanie ledwo się w sobie wykąpać, do restauracji dojść, żeby coś zjeść, czy tam do jakiegoś innego miejsca, żeby kolację zjeść. I często właśnie wieczorkiem się tam siadało, czy tam przy piwku, czy nie przy piwku i rozmawiało się z różnymi takimi osobami i tak dalej. I pamiętam, jak żeśmy rozmawiali właśnie na takich różnych spotkaniach z ludźmi i żeśmy się takimi rzeczami, informacjami wymieniali, ale to tylko tak pobocznie. Wracając do tego tematu. Także dlatego jestem miłośnikiem gór. Po prostu lubię spotkania z ludźmi, bezpośredni kontakt z człowiekiem. To, na co w tym roku postawiłem, a właściwie w tamtym i kontynuuję oczywiście do dnia dzisiejszego. Co z chorymi ludźmi? To, że mają doświadczenia duchowe.
To tak jak powiedziałem, jeżeli weźmiemy to z naukowego, współczesnego sposobu myślenia naukowego w dzisiejszych czasach, to ta osoba będzie po prostu psychicznie chora. Ale kiedy na przykład siadałem właśnie z takimi bezdomnymi osobami, na przykład bieszczadnikami, którzy po prostu... Bo była, dalej jeszcze jest takie zrozumienie ludzi w Polsce, że do Bieszczad jadą tylko tacy ludzie odszczepieńcy czy tacy, którzy chcą po prostu uciec od tego świata cywilizacyjnego, że tak nazwijmy. Ale z moich kontaktów, kiedy ja spotykałem właśnie takie osoby, które na przykład były takimi bieszczadnikami, którzy po prostu chodzili, tu się przespali, jutro są w innym miejscu, pojutrze są gdzieś w innym miejscu i tak dalej, i tak dalej, to były to bardzo mądre, inteligentne osoby. Bardzo mądre. I nie każdy bezdomny jest pijakiem, ale te rozmowy z takimi osobami były jednymi z najlepszych takich w moim życiu rozmów. Pamiętam rozmowy, jak mi opowiadali na przykład, gdy spali w lasach i widywali pewne rzeczy, pewne zjawiska, okolice Połonin: Wetlińska, Caryńska, Pszczeliki Górne, bo ja bardziej w te wysokie jeździłem zawsze, ewentualnie jeszcze Tatry, Rysy i tak dalej. Także to były naprawdę bardzo interesujące rozmowy i bardzo dużo wnoszące do naszego umysłu spotkania. Tutaj użytkownik na czacie youtubowym Atak napisał: „Góry, natura, kontakt z drugim człowiekiem to coś, od czego chcą nas odciąć”. Dokładnie.
Ja wam polecam zrobienie sobie eksperymentu w Bieszczadach. Rzucić wszystko, jeżeli macie taką możliwość i czas. Rzucić wszystko. Nie na przykład w hotelu czy gdzieś w jakimś schronisku spać, tylko namiot, położyć się gdzieś tam w kącie, gdzieś na przykład na polu kempingowym, rozłożyć się, wyłączyć telefon, wyłączyć wszelkie jakieś tam nadajniki i tego typu rzeczy. Ja to robiłem swego czasu dość dużo razy, szczególnie w sezonie letnim, bo wiadomo, wtedy jest najłatwiej, najprościej. Mając samochód, stawiasz samochód, rozkładasz namiot i właściwie jesteś już rozłożony. Oczywiście dzisiaj ludzie szukają wygody i tego wszystkiego, no ale co kto chce. W każdym razie ja robiłem sobie takie eksperymenty gdzieś na początku 2000 roku w Bieszczadach, gdzie właśnie wyłączałem telefon i wszelkie jakieś tam nośniki, które emitują sygnał telefonii komórkowej czy coś tego typu. W każdym razie dostrajałem się, kładłem się po prostu na trawie. Nawet ręcznika nie brałem, bo to ciepłe, upalne dni i się po prostu dostrajałem.
Ewentualnie sobie oczy zamykałem, znaczy przykrywałem jakimś tam ręcznikiem czy takimi klapkami na oczy, bo są takie, i się wprowadzałem. Powiem wam, że to jest fenomenalne połączenie. A jeszcze jak macie pełnię, jak się położycie, zobaczycie Drogę Mleczną. Tylko musicie się położyć w takim miejscu, żeby było naprawdę ciemno. No to macie mega dostrojenia. To jest działanie natury, gdzie usłyszycie jakiegoś ptaka, gdzieś tam strumyczek. Ja mam, bo ja się przeważnie kładłem, to miałem jeszcze niedaleko strumyczek, gdzie ta woda płynęła. Tak więc ta woda jeszcze nas tak jakby fajnie dostrajała. I to wszystko. Tak naprawdę we wszystkim jest ważne połączenie wielu elementów, ale emocje są chyba tym głównym nośnikiem.
Wróćmy jeszcze do odpowiedzi na to pytanie odnośnie śnienia, bo chyba nie odpowiedziałem do końca. Właściwie chyba w ogóle nie odpowiedziałem wam na to pytanie. „Czy mieliście kiedyś połączone sny?” Miałem takie sny połączone wiele razy. Takie eksperymenty robiliśmy wiele razy z różnymi osobami, nawet sam, bez mojej świadomości jakby. Ale dostawałem takie informacje, że brałem udział w czyimś śnie. Oczywiście miałem jakieś tam zalążki, szczątki pamięci, ale też nie zawsze. Natomiast takie największe eksperymenty to chyba robiliśmy w Londynie. Trójkę: ja, Tomasz i Przemek. Pozdrawiam serdecznie ich. Gdzie rzeczywiście wchodziliśmy w pewne połączenie, wspólne połączenie, bo na tym najwyższym poziomie, kiedy już tam wychodzisz, kiedy też zależy, w jaki sposób się tam dostroisz i w jaką częstotliwość.
Ale ja na przykład w jednym z pierwszych eksperymentów, kiedy robiliśmy wspólne śnienie, na początku nie wchodziłem w wspólną rzeczywistość z nimi. To znaczy miałem przewodników za plecami. Oni się czasami nawet ze mnie nabijali, śmiali. To jest tak, jakbyś miał za plecami trzy, cztery postaci niewidzialne, widzące czy słyszące i doradzające ci coś albo się nabijające z ciebie, bo to naprawdę różnie wygląda czasami. Czasami to jest wręcz komedia. Czasami, kiedy ja nie miałem dobrego dostrojenia, to były szczególnie początki tych snów połączonych, musiałem dostawać pomoc również od tych osób, które śniły ze mną, kiedy ja na przykład ich nie mogłem zobaczyć. Bo najprościej jest zobaczyć od strony energetycznej, spotkać się z tej drugiej strony. Dopiero kiedy macie dostrojenie to energetyczne, wtedy już możecie się dostrajać w dostrojenie na przykład duchowe. To są już mega sny. W każdym razie Czasami się to pojawia na przykład to, że na ekranie śnienia masz dwie postacie takie jak orby czy coś.
One się później mogą zmieniać, materializować i tak dalej. Tam wszystko jest możliwe, oczywiście jeżeli spełniasz warunki i nie ingerujesz tam w pewne rzeczy bez wiedzy. Oczywiście możesz tu dostać pomoc i tak dalej i one się wtedy materializują jako energia. Dopiero kiedy jesteś na odpowiednim dostrojeniu, mówię tu o pierwszych doświadczeniach oczywiście, żebyście mnie zrozumieli, pojawia się coś takiego jak struktura energetyczna, coś jak w Matrixie. Później kwestia, jaką ścieżkę wybierzesz, czy się decydujesz na odkrywanie, czy jednak wracasz z powrotem. I tak jak się obudzisz w rzeczywistości, to będziesz dalej śnił, będziesz normalne sny miał, będziesz jadł schabowe i te wszystkie inne rzeczy i tak dalej. Ale jak się decydujesz na tamto, to w tym momencie otwierają się przed wami wrota. Możecie chodzić we wspólne miejsca. Oczywiście jest też taki moment przy wspólnych widzach, że jednak każdy też tam idzie po to, aby doświadczyć swoich własnych, albo dostać odpowiedzi na swoje własne pytania. Więc w pewnym momencie i tak jest to rozdzielenie, że się rozpinamy między sobą.
Zresztą byłoby ciężko utrzymać długą interakcję połączenia wspólnej świadomości, że tak nazwę to. Także są takie rzeczywiście zjawiska. Ja już tego doświadczałem wielokrotnie i polecam, jeżeli tylko chcecie nie bać się, zaufać przede wszystkim sobie. I to tyle. Tutaj się wywiązała dyskusja na czacie youtubowym Radia Paranormalium. Tutaj jeden z użytkowników, Leo N: „Podajcie sposób na depresję. Pozdrowienia z Bieszczad”. Dziękuję wzajemnie, Draculatis: „Na depresję dziennie 8000 jednostek witaminy D3”. Tutaj użytkownik pisze: „Ja piszę poważnie”. Ja też.
„A od 10 000 D3 brać również K2 MK7” i tak dalej. Nie będę tu całego cytował. To też jest dobra metoda. Natomiast ja na depresję zdarzało mi się brać nawet i 30-40 000 jednostek dziennie. Szczególnie w takich momentach jak mamy teraz, gdzie mamy mało słońca. I tu rzeczywiście jest ważne, aby to połączyć z witaminą K2, MK na przykład 7. Ja używam MK9 i do tego jeszcze łączę z witaminą E. Ale tak naprawdę polecam medytację i nikt tu Leon z ciebie nie ciśnie beki. Absolutnie. Tutaj padła propozycja posłuchania o depresji co mówi doktor Czerniak, więc tylko przekazuję informację od doktora Causaltis.
A jeszcze miałem wam tutaj wspomnieć o tym psychoterapeucie, który jest zawodowym psychoterapeutą, ale bardzo dobrze mówi. Też on tam wspomina o tych siedmiu poziomach świata astralnego. Dajcie mi chwileczkę, ja wam tego człowieka znajdę i od razu wam wrzucę na czaty. Tą osobą, o którą mi chodziło. Przepraszam was, że tak troszkę zeszło, ale szukałem, bo chciałem po nazwisku znaleźć. Tą osobą, o którą mi chodziło, bardzo fajna wiedza, przynajmniej tak uważam ja, to jest doktor Andrzej Kaczorowski z telewizji VTV. Linki macie na czatach. Polecam wam jeszcze inną osobę. Taką osobą jest choćby nawet Roman Nacht, który się tutaj udziela w telewizji Janusza Zagórskiego. Oczywiście to są tylko wiedza, informacja.
Nie każdy musi we wszystko wierzyć. To od was zależy, w którą stronę wy pójdziecie i jakie wnioski. Nie chcę tutaj nikomu nic sugerować, nikogo nakierunkowywać. To wy macie własny rozum, aby wyciągać wnioski. Myślę, że będziemy chyba kończyć audycję, bo pytania się skończyły. Audycja już też trochę trwa, prawie trzy i pół godziny. Zleciało to strasznie szybko. Zostało mi jeszcze parę utworów, ale to nie znaczy, że zawsze musi być wszystko do końca puszczone. Dobra, będziemy chyba kończyć. Nikt nie chce dzwonić.
Na pytania nie widziałem, żeby ktoś odpowiedział, więc udzielę wam odpowiedzi. Miejscem, które znajduje się w naszym ciele odpowiedzialnym za emocje, to miejsce znajduje się po prawej stronie, zaraz tuż pod żebrami. Jeżeli macie jakieś problemy emocjonalne, to miejsce zawsze was będzie bolało. Natomiast łączność ciała fizycznego z ciałem duchowym czy też energetycznymi to jest czakra serca, która znajduje się nie bezpośrednio na sercu, a jest to element, a właściwie narząd, który nazywa się, żebym się nie pomylił, grasica. To jest grasica, czyli ono się znajduje tak mniej więcej trzy palce nad sercem. To jest taki centralny punkt energetyczny właśnie czakry serca. Tym punktem operujemy w różnych stanach. Jeżeli jesteśmy w poza, może być to na przykład lęk czy strach, kiedy czujemy się, że jesteśmy atakowani w poza. Więc najprościej i najlepiej tą częścią tego elementu operować. Oczywiście można się dać też w kontrolę prowadzenia własnej duszy.
I tak to wygląda. Dobra, jeszcze zachęcam was również do tego, aby oglądnąć sobie naszego dzielnego Chrisa, który tam wojuje po Afryce. Bardzo fajne nagrania, czasami troszkę cicho słychać, ale można to sobie zawsze podgłośnić. Cóż, ja wam w takim razie chyba na dzisiaj będę dziękował. Pytań więcej widzę, że nie macie. Zresztą która godzina? W Polsce jest godzina 3:00 rano, więc nie ma co się znowu dziwić. I tak jestem zszokowany, bo jakby nie patrzył ponad 150 osób, prawie 160 osób o tej godzinie w poniedziałek, z poniedziałku na wtorek. Oj, to dawno nie było. W początkach chyba moich audycji tak było.
Co prawda nie jest to najdłuższa audycja, bo najdłuższą audycję miałem prawie siedem godzin kiedyś chyba, jedna z pierwszych audycji. Ale tak to bywa. Dobra kochani, jakbyście mieli jakieś pytania czy coś, to jestem dostępny na różnych forach na Facebooku. Oczywiście możecie wchodzić również na profil Radia Dream Time. Jak wspomniałem wcześniej, konkurs nie został rozstrzygnięty, więc książeczki przechodzą na kolejne audycje. Następna audycja będzie już w tym tygodniu. Będę nagrywał za dwa, trzy dni z Marcinem, bo tak żeśmy się ugadali o tej kontroli umysłu. Tamto był wstęp oczywiście, zawsze się tam jakieś błędy powie na live, ale po prostu będziemy kontynuować dalej. Dziękuję jeszcze raz wam wszystkim, że przyszliście tak licznie. Nie wiem, czy to jest efekt po audycji z panem Sławomirem, czy chcecie słuchać mnie, bo czasami mam różne nastroje do tego, że nie wiem właściwie, czy chcecie, czy nie chcecie, bo jeżeli na przykład dostaję kilkadziesiąt hejtów na swoje wiadomości na Facebooku czy gdzieś, to człowiek się trochę zraża, ale nauczyłem się już trochę z tym walczyć.
Inaczej, nie walczyć, ale nauczyłem się na pewne rzeczy nie zwracać uwagi i myślę, że będzie jeszcze lepiej. Dobra, to w takim razie dziękuję wam. Posłuchajmy tego utworu jeszcze do końca. W takim razie do następnego razu. Aha, jeszcze po tej audycji będzie jeszcze Ambient Night. Myślę, że tak półtora do dwóch godzin. Zobaczymy jeszcze, co tutaj wybiorę. Dobra, trzymajcie się. Wszystkiego, co najlepsze dla was. Cóż, bądźcie zdrowi i do usłyszenia już niedługo.
Cześć!