[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, prosto do twoich uszu, drogi słuchaczu, droga słuchaczko, zaczynamy powolutku wlewanie kolejnego odcinka audycji „Świat oczami duszy”. Audycji w całości poświęconej świadomości i nie tylko. Dzięki nam właśnie zawsze ten poniedziałek staje się dla wielu z państwa dużo piękniejszy, a na pewno dużo ciekawszy. Przy mikrofonie jak zawsze i za sterami technicznymi Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:59] - Witam panie Marku, witam was kochani bardzo serdecznie.
[01:02] - Zanim oddam głos panu Sławkowi, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Gdzieś tak po godzinie 21:00 będzie można dzwonić, ale pisać można cały czas. Wszystkie kontakty do Radia Paranormalium warto zapisać sobie już teraz. Numer telefonu to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także pisać na czat pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku, na fanpage'u Radia Paranormalium, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości związane z audycją i z tematyką, ogólnie rzecz ujmując, świadomościową na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:16] - Dziękuję panie Marku. Jeszcze raz was serdecznie witam wszystkich, którzy znaleźli dzisiaj chwilkę czasu, żeby tutaj z nami poprzebywać. Powiem wam, że bardzo się cieszę, że się dzisiaj spotykamy i zaczynamy troszeczkę nowy cykl w nowej formule. Cykl, który będzie poświęcony wspólnemu poszukiwaniu najkrótszej, najprzyjemniejszej i najbardziej skutecznej drogi do szczęścia i radości w życiu. Z przyjemnością to podkreślam, bo czy może być przyjemniejszy temat do rozważań i do rozmowy? Dla mnie osobiście było to od bardzo dawna marzenie i tym większą mam przyjemność, że możemy dzisiaj zacząć rozmowę na ten temat. Chyba że na przykład już ktoś ten stan szczęścia i radości osiągnął. Wtedy słowo poszukiwania może zastąpić na stwierdzenie, na dzielenie się tym z innymi. I do tego, kochani, was bardzo serdecznie zapraszam. Jeżeli macie swój pomysł, znaleźliście jakąś swoją drogę, która dla was okazała się skuteczna i pozwoliła wam osiągnąć poziom szczęścia i radości z tego naszego ziemskiego życia na satysfakcjonującym was poziomie, to po prostu podzielcie się.
Podzielcie się tą radością, tą informacją, tą wiedzą z innymi, bo wszyscy tak naprawdę w mniejszym czy większym stopniu tej wiedzy jeszcze potrzebujemy. I to jest w zasadzie nasz cel, abyśmy za czas jakiś, mam nadzieję niedługi, osiągnęli ten stan miłości i radości, czego oczywiście jak zawsze sobie i wam z całego serca życzę. Oczywiście jedna rzecz się nie zmieniła, czyli na początek będzie kilka moich refleksji. Pierwsza refleksja to skoro to taki fajny temat do rozmów, to czemu tak mało czasu w życiu na to poświęcamy? Czemu zamiast rozmawiać o sprawach przyjemnych, o sprawach miłych, o szczęściu, o radości, o miłości, czemu zaśmiecamy swoje emocje rozważaniom na tematy smutne, przykre, bolesne, czyli ogólnie takie, które w sumie są dla nas w jakiś sposób mniej lub bardziej bezpośredni niekorzystne. I to niekorzystne w zasadzie na wszystkich płaszczyznach naszego życia. I tej mentalnej, bo zatruwamy swój umysł rzeczami negatywnymi. Na płaszczyźnie emocjonalnej te wszystkie negatywne rzeczy zatruwają naszą naturalną radość i energię.Na płaszczyźnie podświadomości to wygląda w ten sposób, że to wszystko, czemu poświęcamy swoją uwagę i emocje, staje się dla nas prawdą, w którą zaczynamy wierzyć, a z czasem staje się po prostu naszą rzeczywistością. Na płaszczyźnie duchowej wygląda to tak, że jest to negatywne, bo pozbawiamy sami siebie podpowiedzi i przewodnictwa naszej duszy, zostawiając jej tak naprawdę rolę takiego ochroniarza. A z tej zwykłej, ludzkiej strony, ziemskiej, po prostu zamiast cieszyć się życiem i tym wszystkim, z czego możemy czerpać radość i szczęście, zamartwiamy się często, przeżywamy sprawy, na które nie mamy żadnego wpływu.
I z każdym dniem coraz bardziej wierzymy, że życie jest złe, a my jesteśmy w pewnym sensie ofiarami tego życia. Ja oczywiście nie generalizuję, bo wiadomo, że co człowiek, to inna sytuacja. Natomiast wspólny mianownik jest taki, że z każdym dniem pozwalamy sobie, by strach coraz bardziej dominował w naszym życiu. I jest takie moje pytanie: czemu my tak robimy? Czemu my tak postępujemy? I to pytanie rzucam w eter też do waszego zastanowienia się. Ja na chwilę, może nawet nie tylko na chwilę, ale pewnie do następnej audycji, bo tu chyba nie zdążymy, zostawię ten temat i rozważania na ten temat. Ale mam do was prośbę. Poświęćcie proszę trochę czasu na zastanowienie się nad tym. Ale tym razem, ponieważ troszeczkę zmieniliśmy formułę audycji, tym razem nie w kontekście, dlaczego inni ludzie tak robią.
Tylko zadajcie sobie to pytanie w kontekście: dlaczego ja tak postępuję? W sensie wy. I druga refleksja dotyczy trochę poprzedniej audycji, a raczej pytania, dlaczego obecnie jest takie zapotrzebowanie na szukanie odpowiedzi na pytanie, co dzieje się w naszym świecie duchowym. Jak on wygląda? Jak to jest po naszej śmierci? Kto lub co decyduje o naszym życiu, o tym, jak ono wygląda? Jakie zasady tym życiem kierują? I wiele innych pytań związanych z tą właśnie sferą duchową. I powiem wam, że po zastanowieniu się nad tym, doszedłem do wniosku, że ile byśmy tych prawd, teorii nie prześledzili i ile wiedzy byśmy w tej kwestii nie posięgli, to na samym końcu i tak zostaje jedno pytanie, w zasadzie od którego się zaczyna. Od którego zaczynamy te poszukiwania, od którego ludzie zaczynają te poszukiwania.
Bo coraz więcej osób zadaje sobie pytanie: kim jestem i jaki jest cel mojego życia tutaj na Ziemi? A ponieważ wy pewnie wcześniej ode mnie nawet, przynajmniej tak sądząc z waszych komentarzy, przekonaliście się, mówię ja w zasadzie dopiero ostatnio, że jednoznacznej odpowiedzi i takiej przekonywującej, i takiej, którą wszyscy by wierzyli, nie ma. A teorii, jak wiecie, jest całe mnóstwo. Ja przyjąłem takie założenie, że celem naszego życia jest radość. Jest radość, szczęście, miłość. I patrząc na to w miarę obiektywnie, to nawet jeżeli moje teorie nie mają i moje założenie nie ma sensu i jakieś tam, powiedzmy, z poprzedniej audycji te słynne jaszczury lub jakieś inne byty nami manipulują, żeby czerpać swoją radość i przyjemność i energię z naszych negatywnych emocji, naszego strachu i nim się karmią, to będąc radosnymi, szczęśliwymi, otoczonymi miłością ludźmi, niewiele ryzykujemy. Oprócz tego, że będąc szczęśliwymi, pozbawiamy ich frajdy i pokarmu, a sami spędzimy kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt lat na ziemi, prowadząc miłe, fajne i radosne życie. Prawda, że to niewielkie ryzyko? Natomiast jeżeli mam choć trochę racji, to miłe i przyjemne ziemskie życie może trwać nawet dłużej niż tylko do końca tego wcielenia.Co do drugiego pytania: kim jesteśmy? Mam nadzieję, że przyoszczędzę wam czasu i trudu penetrowania wszechświata i całego astrala, jak to się pojawiło w jednym z komentarzy.
Odpowiedzi właśnie na to pytanie chciałbym poświęcić najbliższych kilka audycji, bo mam nadzieję też, że sami się o tym przekonacie. Tak naprawdę odpowiedzi na większość z tych pytań, jakie sobie zadajemy, jest nie we wszechświecie, tylko w każdym z nas i tam ich spróbujemy wspólnie poszukać. I ostatnia refleksja na dzisiaj, a raczej moja decyzja. Słusznie ostatnio stwierdziliście, że skoro dusza nie ma oczu, to trzeba zmienić tytuł audycji. Jakkolwiek całkowicie się z wami zgadzam, to powiem wam tak: tytułu nie zmienię. Powodów jest kilka, między innymi dlatego, że mi się ten tytuł bardzo podoba, ale też z drugiej strony kończąc to narzekanie i takie przeczanie moje, pomyślałem sobie, że jakiś powód do narzekania, krytykowania i tego tak zwanego obecnie hejtu trzeba tym, co go potrzebują, po prostu dać. Ponieważ ja szanuję czas innych ludzi, więc niech ten powód pojawi się od razu na samym początku audycji, bez konieczności męczenia się wysłuchiwaniem jakichś durnych wywodów na temat miłości, radości i szczęścia i spędzaniu później czasu na poszukiwaniu czegoś, do czego się można przyczepić. Tak, to jest tytuł audycji „Psztyk” i mamy to z głowy. A teraz już kochani, tak troszeczkę przejdźmy do sedna. Zapraszam was w podróż w głąb samego siebie.
Na początek jedna bardzo ważna sprawa. Wspomniałem już o niej. Do tej pory rozważaliśmy ogół ludzkości. Od dzisiaj każde pytanie, jakie ja będę wam zadawał, a później temat, który będę rzucał, a wy będziecie zamieniali to na pytanie, ma brzmieć: dlaczego ja tak robię? Dlaczego tak myślę? Dlaczego tak postępuję? Dlaczego w coś wierzę bądź nie wierzę? Mówię? I tak dalej. Okej, to do dzieła.
Jak zwykle już wam o tym mówiłem, w moim życiu, kiedy nad czymś się zastanawiam, pojawia się zazwyczaj podpowiedź w różnej formie, ale ta podpowiedź zazwyczaj, znaczy zawsze przychodzi. Poprzednim razem z pomocą przyszła nasza kochana słuchaczka. Jak się okazało, teraz też mogłem na was liczyć. Nasz słuchacz, pan Paweł, zadał mi kilka dni temu pewne pytanie. To był właśnie ten moment, kiedy ja zastanawiałem się, od czego zacząć dzisiejszą audycję. Przypadek? Ponieważ ja w przypadki nie wierzę, postanowiłem wykorzystać naszą rozmowę do właśnie naszej dzisiejszej audycji. Kim jesteśmy? To pytanie nurtuje większość ludzi, zwłaszcza tych, którzy zaczynają wychodzić z etapu bezwzględnego podporządkowania się podświadomości. Więc w sumie zakładam, że większość z was już ten etap bezwzględnego podporządkowania się własnej podświadomości ma już za sobą.
Bo nie zadawalibyście sobie tych pytań, które zadajecie, które się pojawiają w audycji, po audycji, pod audycją. Więc mówię, tym bardziej warto sobie jasno na nie odpowiedzieć. I to też będzie jedna z takich najważniejszych kwestii, jakie musimy o sobie wiedzieć. I mimo że już o tym rozmawialiśmy kilkakrotnie, to w dalszym ciągu widzę z waszych pytań i komentarzy, że nadal pojawia się niezrozumienie. A może to jest brak akceptacji dla takiej naszej konstrukcji? Może nie chcecie się do końca z tym zgodzić? Nie wiem. Posłuchajcie, człowiek jest połączeniem ciała fizycznego i duszy. I tu nie ma żadnej mowy o podziale czy dwóch różnych bytach. Nie ma też mowy o żadnym podziale ról czy rozdzieleniu, czy oddzielnym funkcjonowaniu, że ktoś dla kogoś czy ten dla tego, czy tamten dla tego.
Nic takiego nie ma. Nie istnieje też coś takiego jak dwa różne cele dla duszy i dla człowieka tego fizycznego. Jesteśmy tu na ziemi jednością od momentu urodzenia, a pewnie i troszeczkę wcześniej, aż do momentu naszej śmierci. Nasze zachowania, nasze reakcjeDecyzje są wynikową. Nasza osobowość, to, co się składa na naszą osobowość, na nasz charakter, jak kto zwał, tak to zwał, jest wynikową działania naszej podświadomości i naszej duszy. Duszy, z której płynie świadomość. I to tworzy niepowtarzalny egzemplarz człowieka. I z tego, co się zdążyłem zorientować w nazewnictwie panującym wśród osób zajmujących się kwestiami duchowości i duszy, to ten efekt, z tego, co wiem, jak nic nie pokręciłem, niektórzy nazywają tak zwanym ziemskim hellem. I nie będę z tym polemizował, bo to w zasadzie nie ma znaczenia ani też efektu na efekt końcowy, jakim jest każdy z nas. Przejawem tej kombinacji, tak jak mówiłem, jest nasz charakter czy osobowość, jakkolwiek byśmy tego nie nazywali.
I ponieważ jesteśmy składową tych dwóch elementów, to żeby poznać samego siebie, trzeba poznać oba te składniki. Ja sobie pomyślałem, że zaczniemy od poznawania duszy. Bo co? Bo będzie wbrew pozorom prościej. Prościej i szybciej. Mimo że to jest ta część, która wydaje nam się bardziej tajemnicza, to ona w swojej konstrukcji, w swoim założeniu jest zdecydowanie prostsza niż nasza podświadomość. Kochani, ja wiem, że te tematy już w różnych audycjach, na różnych etapach naszych poprzednich rozważań były wałkowane i niektórzy być może poczują się znudzeni tym, że znowu o tym mówię. Natomiast po pierwsze: z pytań, które gdzieś widzę, wiem, że to nie jest do końca dla wszystkich jasne. Po drugie: jest też część nowych słuchaczy, którzy być może nie mieli okazji przesłuchać tamtych audycji. A poza tym chcę tą wiedzę usystematyzować i poukładać i stworzyć z tego jakiś logiczny ciąg, który będzie kończony każdorazowo wnioskami.
Więc tych, którzy już to mają przerobione, proszę o cierpliwość i wyrozumiałość. No i tyle. A ja wrócę do sedna, do tematu naszej audycji. I tak jak powiedziałem, znowu kilka informacji w ramach przypomnienia i usystematyzowania tej wiedzy. Dusza nie jest, będę to podkreślał jak mantrę, dusza nie jest żadną osobną istotą lub bytem, który ma inny cel niż my jako ludzie. I to jest, z tego, co widzę, dla większości ludzi najtrudniejsza rzecz do zaakceptowania. To doszukiwanie się, że dusza potrzebuje doświadczania po to, żeby coś tam, a że człowiek to jakby to doświadczanie. Nie, cel jest jeden. Dusza jest też energią, która zapisuje wszystkie sytuacje i emocje, jakie przeżyliśmy w całym naszym procesie ewolucji, czyli we wszystkich naszych inkarnacjach, we wszystkich naszych wcieleniach. A ponieważ na Ziemi nie ma możliwości obiektywnej oceny naszego postępowania, nie ma jednolitego i obowiązującego wszystkich ludzi kryterium.
Dlatego ta analiza i to podsumowanie następuje dopiero po naszej śmierci. W warunkach, kiedy dusza jest pozbawiona tej ziemskiej manipulacji, wpływu podświadomości. I dusza nie robi tego dla siebie, żeby pójść do nieba, tylko robi to tak naprawdę dla nas. Dla nas ludzi, dla nas ziemskich ludzi, aby w ten sposób budować naszą świadomość. Świadomość tego, co jest dobre, a co złe. A dokładniej to, czego nie powinniśmy robić, aby na przykład nie krzywdzić innych i też nie krzywdzić siebie. Buduje naszą świadomość, co powinniśmy robić, by być zdrowymi, szczęśliwymi i radosnymi ludźmi. Tak naprawdę po to jest wbudowana w naszej duszy ta świadomość. I proszę was, nie doszukujcie się jakichś innych przyczyn posiadania duszy. Tak jak powiedziałem w jednej audycji, dusza jest dla nas darem.
Jest przewodnikiem i często opiekunem, który chce nas uratować, uchronić przed wpakowaniem się w jakieś następne kłopoty i jakieś nieprzyjemne sytuacje. Swoimi podszeptami podpowiada nam rozwiązania, które będą dobre dla nas, bo unikniemy nawet konsekwencji w następnych wcieleniach przeżywania pewnych sytuacji po raz kolejny z różnych płaszczyzn. I też podpowiada nam, jak żyć z ludźmi, żeby ich nie krzywdzić.Jak powiedziałem w jednej z audycji, dusza jest takim pendrive'em, w którym zapisywane są nasze przeżycia, emocje oraz wnioski z nich. Później, w jakiś nieznany dla mnie sposób, dusza te wnioski przysyła do nas na zasadzie tych podszeptów, podpowiedzi, odczuć. Czegoś, co często przez ludzi, zwłaszcza tych, którzy nie są zapoznani z tematyką duchową, jest nazywane tak zwaną intuicją. I to się dzieje 24 godziny na dobę, jak w sklepie całodobowym, przez większość naszego życia. Te wnioski są zbierane przez wszystkie nasze wcielenia. One nie są resetowane tak jak nasza podświadomość po naszej śmierci. Dzięki tym wnioskom ta świadomość jest rozbudowywana, ponieważ dokładają się następne informacje. Nie są zastępowane, tylko są dopisywane.
Jest to świadomość w pewnym sensie duchowa, bo pochodzi z duszy, ale tak naprawdę ma bardzo duży wpływ na nasze zwykłe ziemskie życie, na codzienne zachowania, na nasze codzienne reakcje. W życiu zwykłym, ziemskim ta świadomość zmienia się wraz z ilością konkretnych sytuacji, przez które przeszliśmy. W praktyce to mniej więcej wygląda tak jak na Ziemi: jeżeli jesteśmy pracownikiem, to znamy punkt widzenia pracownika i nie rozumiemy swojego szefa, dlaczego podejmuje takie, a nie inne decyzje. Dla nas z punktu widzenia pracownika oceniamy sytuację i mówimy: „To jest złe. To nam nie pasuje, bo musimy zostać po godzinach, zrobić to albo nie możemy dostać urlopu”. Tych powodów jest mnóstwo różnych. Natomiast z punktu widzenia pracownika tę sytuację doskonale rozumiemy, ponieważ sami byliśmy pracownikami. Jeżeli z czasem zapragniemy otworzyć swoją własną firmę, to poznamy tę samą sytuację z punktu widzenia pracodawcy. W ten sposób poszerzymy swoją świadomość, ponieważ będziemy znali sytuację już nie tylko ze strony pracownika, ale również pracodawcy. Wtedy zrozumiemy, dlaczego podejmuje się pewne decyzje, które są na przykład źle przyjmowane przez pracowników.
Dlaczego trzeba podjąć pewne decyzje, żeby na przykład uratować firmę, zakończyć rok pozytywnym budżetem, żeby później mieć pieniądze na inwestycje, podatki i tak dalej. Poszerzamy swoją świadomość. Uwierzcie mi, że miałem okazję w swoim życiu rozmawiać z kilkoma swoimi pracownikami, którzy otworzyli z czasem swoje własne firmy. Kilku z nich nawet osobiście w tym pomagałem i wiem, jak ich świadomość się zmieniła. Jak z punktu widzenia pracownika opowiadali mi, myśleli, że zatrudniając ich, wzięłem 10 000 za jakieś tam meble, to oni myśleli, że ja mam 10 000 i to jest moje 10 000. Dopiero otwierając swoją własną firmę wiedzieli, że na te 10 000 ceny składa się materiał, praca, czynsze, podatki, prąd, energia, paliwo i tak dalej. Dopiero wtedy część z nich zrozumiała. Nie mówię, że wszyscy, ale część z nich. Uświadomili sobie też swoje głupie zachowania jako pracowników, gdzie ryzykowali swoim własnym zdrowiem czy zdrowiem klienta, robiąc jakieś dziwne rzeczy. Bawiąc się gazem, wymieniając odkurzacz czy zawór gazowy u klienta, żeby zarobić 50 czy 100 złotych.
W momencie, kiedy zrozumieli, że konsekwencje wszelkich takich zachowań nie wracają do pracownika, tylko zawsze wracają do pracodawcy, pewne furteczki w ich głowach się pootwierały. Tak czy inaczej poszerzyli swoją świadomość. Niestety często jest tak, zwłaszcza z naszą ziemską naturą, że szybko zapominamy poprzednie doświadczenia, a koncentrujemy się tylko na tych obecnych. Czyli zapominamy, jak byliśmy pracownikiem. Albo inaczej. Tak jest na przykład z rodzicami, którzy szybko zapominają, jak zachowywali się, kiedy sami byli dziećmi. Swoim dzieciom często sprzedają jakieś tam głodne kawałki o swoich sukcesach edukacyjnych albo jacy byli grzeczni. Mnóstwo różnych rzeczy. Albo stosują zakazy, których sami jako dzieci nie lubili i nie rozumieli, i stosują je bez tłumaczenia dziecku dlaczego. Albo stosują metody wychowawcze, które w żaden sposób na nich nie działają.
Dlaczego tak się dzieje? Porozmawiamy przy okazji tematu naszej podświadomości.Teraz wróćmy do budowania tej świadomości, zwłaszcza świadomości duchowej. Zmiana w sytuacji, w której się znajdujemy, pozwala nam poznać sytuację i związane z nią emocje z różnych perspektyw. A to, tak jak mówiłem, poszerza nasz tak zwany horyzont patrzenia, zwiększając naszą świadomość. I tu są te relacje: pracodawca-pracownik, rodzic-dziecko, kierowca-pieszy, chory-zdrowy, biedny-bogaty, ofiara-oprawca, sławny-niesławny. Czytam: władca i poddany. I całe mnóstwo innych sytuacji, przez które najprawdopodobniej, nawet z przekonaniem mówię, że pewnie większość z nas musiała przejść, aby zbudować tą świadomość, którą posiadamy w tej chwili. Powiedziałem, że jako ludzie szybko zapominamy o tym, co było kiedyś. Najczęściej uważamy, że ta obecna świadomość jest lepsza od tej, co mieliśmy przedtem. Bo przedtem byliśmy głupim pracownikiem albo głupim dzieckiem, które nie rozumiało, ale teraz już rozumiemy i już jesteśmy mądrzejsi, więc możemy.
Teraz mamy już wytłumaczenie dla naszych takich, a nie innych decyzji. Kiedyś swojego szefa czy rodzica żeśmy nie potrafili z tego rozgrzeszyć, natomiast siebie rozgrzeszamy natychmiast, bo my teraz mamy przecież już inną świadomość. My już wiemy. Natomiast w ogóle się nie zastanawiamy nad tym, że inni tego nie rozumieją, tak jak my nie rozumieliśmy tego, zanim nasza świadomość się zmieniła. Więc tak jak mówię, najczęściej ta obecna jest najfajniejsza, najmądrzejsza, najlepsza. Jesteśmy po prostu egocentrykami, którzy oceniają wszystko przez pryzmat siebie samego. I tu jest taka prawdziwa przepaść pomiędzy tą naszą ziemską naturą, pomiędzy naszą podświadomością a duszą. Ponieważ dusza jest zawsze obiektywna i zawsze podpowiada nam rozwiązania, które będą korzystne dla nas, ale jednocześnie nie będą krzywdzące dla innych. I dlatego dusza jest nie tylko tym mistycznym wymiarem. Dusza ma całkowicie ziemską rolę i uczestniczy w naszym codziennym życiu non stop.
To tyle przypomnienia, tyle usystematyzowania, tyle teorii. I teraz pewnie pojawi się pytanie: i co z tego? Więc spróbuję wam opowiedzieć coś o praktyce dnia codziennego. Wierni słuchacze pamiętają pewnie moją opowieść o kretach i moich emocjach z nimi związanych. To była taka żartobliwa sytuacja, ale przyznam wam, że miałem też dużo mniej przyjemnych, dużo mniej radosnych. Zresztą część z was na pewno je wyłapała podczas naszych audycji i nie będę ich przypominał, bo po pierwsze szkoda czasu na rozdrapywanie przeszłości, zwłaszcza jeżeli wnioski zostały już wyciągnięte. Natomiast wiele osób w trudnych, często dramatycznych sytuacjach, jakie miały miejsce w ich życiu, najczęściej tak to sobie interpretujemy, że to tak, jakby ktoś nas wykorzystał, jakbyśmy zostali wykorzystani przez innych. I w moich sytuacjach wiele osób mi bliskich namawiało mnie do zmiany mojego sposobu postępowania. To były naprawdę bardzo mądre i trafne rady, które pewnie i wy słyszeliście, być może niejednokroć. Typu: musisz być twardy, nie ufaj ludziom, naucz się odmawiać, naucz się asertywności.
To w moim wypadku to była też mantra powtarzana. Nie daj się wykorzystać, walcz o swoje. Takie rady. W biznesach, bo też nimi się przez większość swojego życia, znaczy w prowadzeniu własnej działalności gospodarczej, moi znajomi, koledzy, przyjaciele dawali mi też takie rady: nie zastanawiaj się na przykład, co sprzedajesz, tylko myśl o tym, ile zarobisz. Albo sytuacja pracownik-pracodawca: nie przejmuj się pracownikami, bo jak splajtujesz, to oni nawet się nie obejrzą za tobą i znajdą sobie nową pracę i gdzieś tam o tobie zapomną, a ty zostaniesz sam z długami. Czy tam na przykład rady pod tytułem: mów ludziom, co chcą usłyszeć, a nie to, co jest prawdą. Naucz się kombinować. Przepisy są po to, aby je omijać. W biznesie liczy się tylko zysk, a reszta jest tylko środkiem. Czego klient nie widzi, tego nie żąda.
Prawdą i uczciwością nie wykarmisz rodziny.Nieważne jak robisz, ale ważne jak sprzedasz. To oczywiście są przykłady tych rad, których słuchałem kilka, kilkanaście razy w swoim życiu. Tę i wiele innych, które na pewno znacie i wy. Powiem wam, że wcale się nie naśmiewałem twierdząc, że te rady były mądre i trafne. Przynajmniej z punktu widzenia biznesu i zarabiania pieniędzy. Powiem wam tak, że jak najbardziej, oczywiście po różnych przykrych sytuacjach, kiedy też jakieś wkurzenie, jakaś niemoc, jakaś drobna zawziętość się pojawiała, to ja nawet przez jakiś czas starałem się do tych rad stosować. To było takie jak noworoczne postanowienia i mniej więcej tyle czasu u mnie ta zmiana trwała, a później wszystko wracało do normy. Znowu byłem miękki, znowu byłem dobry, znowu byłem ufny, naiwny i bardziej myślałem o innych niż o sobie. I co jest w tym wszystkim ciekawe, powiem wam, że świetnie się z tym czułem. Męczyłem się udając kogoś innego, kogoś, kim nie jestem, postępując w pewnym sensie wbrew sobie, wbrew swojej naturze.
Chociaż wtedy jeszcze nie wiedziałem, dlaczego właśnie taki jestem. Słuchajcie, miałem nawet do siebie żal o to, że nie potrafię tych mądrych i przydatnych, użytkowych i życiowych rad swoich bliskich, swoich przyjaciół wciąć w życie i stać się, tak jak mnie namawiali do tego, takim życiowym cwaniakiem. A okazji, uwierzcie mi, ku temu miałem wiele. Z czasem też na przykładzie swoim, na przykładzie rad moich znajomych i ich postępowania zauważyłem taką przewrotność ludzkiej natury. Z jednej strony podziwiamy cwaniactwo jako ludzi. Przebojowość, umiejętność odnalezienia się w życiu, często kosztem innych. Sposób na osiąganie wymiernych korzyści, najczęściej związanych z sytuacją materialną. Ale jak ktoś wykorzysta nas za pomocą tej samej przebojowości i cwaniactwa, jesteśmy z tego powodu wielce oburzeni. Miałem takiego kolegę, któremu kiedyś pomogliśmy załatwić miejsce w przedszkolu dla jego syna. Mimo że jego żona nie pracowała, to ten syn był szkodny, był straszny.
Był jedynakiem, który był rozpuszczony. I ten mój kolega mówi: „Nie, on musi iść między dzieci, bo właśnie wyrośnie na takiego egoistę, który się nie będzie potrafił bawić z innymi dziećmi”. Ponieważ jego intencje były dla mnie przekonywujące, bo takie też płynące z troski i z miłości do tego syna, postanowiliśmy mu pomóc. I po jakichś tam układach jakaś znajoma dyrektorka załatwiła to miejsce w tym przedszkolu i ten dzieciak poszedł do tego przedszkola, korzystając z moich i z mojej żony układów. To znaczy bardziej nawet mojej żony. Za rok, ja już się tą sytuacją nie interesowałem, przyszedł do mnie we wrześniu z wielkimi pretensjami, że jakaś tam moja dyrektorka jest wredną... I nie będę wam tutaj mówił, kim ona jest w jego przekonaniu. Ponieważ na miejsce jego syna wcisnęła kogoś innego, jakieś inne dziecko, a jego żona dalej do pracy nie poszła, on już tego miejsca w przedszkolu nie dostał. Z jednej strony sam skorzystał z układu i póki czerpał z niego korzyści, mówił: „Tak, układy są okej, bo ja czerpię z tego korzyści”. W momencie, kiedy jego układ okazał się zbyt słaby, a ktoś miał mocniejszy układ i on stał się ofiarą układu, oczywiście poczuł się z tego powodu bardzo dotknięty, oburzony, obrażony i stwierdził, że układy są be, ponieważ tym razem na układzie stracił.
Tak działa nasza podświadomość, nasza ludzka natura. I to tak jakby. Ale wracając jeszcze do mnie, powiem wam, że po kilku nieudanych próbach zastosowania się do rad moich znajomych, przy kolejnej takiej sytuacji, kiedy zaczynały się rady dawane mi, co mam w swoim postępowaniu zmienić, zadawałem moim znajomym takie pytanie: a za co ty mnie lubisz i szanujesz? Nie będę wam opowiadał o reakcjach, bo były przeróżne. Natomiast w 90% sytuacji to zazwyczaj kończyło rozmowę, najczęściej uśmiechem lub jakimś innym miłym akcentem.Trochę się rozgadałem na swój temat, ale chciałbym, abyśmy już nie mieli powodu wracać do tego tematu. Sednem mojej historii, którą wam opowiedziałem, jest to, że rozwijająca się świadomość wynikająca z tego, co już przeżyliśmy, co już przeszliśmy na swojej drodze rozwoju i ewolucji w naszych poprzednich wcieleniach, to, co zostało podsumowane i zapisane jako wnioski na tym naszym pendrivie zwanym duszą, nie pozwala nam w pewnym sensie na dłuższy czas cofnąć się w rozwoju. Ja to zawsze mówiłem, że prędzej z prostego człowieka można zrobić osobę świadomą niż z osoby świadomej chama, egoistę i prostaka. I właśnie tak to wygląda, że w życiu codziennym nie potrafimy już być cwaniakami, egoistami, chamami czy osobami, które wyzyskują innych. Po prostu mamy już świadomość tego, że to krzywdzi innych, że to jest niesprawiedliwe, że to jest nieuczciwe. I mimo że często właśnie mamy nawet społeczne przyzwolenie, mało tego, mamy wsparcie bliskich i przyjaciół, a wręcz czasami nawet oczekiwania czy naciski, zwłaszcza ze strony często partnerów, abyśmy tacy się stali.
Tak jak mówiłem, nie potrafimy, ponieważ już wiemy, już nasza świadomość, że to, co jest przykre dla nas, jest przykre również dla innych, że osiągając sukces kosztem innych nie będziemy się w stanie z niego cieszyć. Nie będziemy w stanie być dumni z tego, co zrobiliśmy. I tu też znowu będzie o mnie. Miałem takie sytuacje w życiu, kiedy zwłaszcza z dużych inwestycji, jak to w Polsce pieniądze schodziły z opóźnieniem, nieraz bardzo dużym. Zresztą nie to jest temat naszej audycji, więc nie będę tego rozkminiał. Były takie sytuacje, że ja po prostu nie miałem pieniędzy na tygodniówki dla swoich pracowników. I oprócz tego, że źle się z tym czułem, bo przecież miałem świadomość, że to nie jest ich wina. Oni zrobili, co do nich należało. Byłem w stanie emocjonalnie pójść do nich i mimo zupełnego niezrozumienia moich kolegów biznesmenów nie potrafiłem powiedzieć im, że nie mam dla nich pieniędzy. I to było bardzo dawno temu.
Ja jeszcze nie wiedziałem o tych wielu rzeczach, o których wiem teraz, ale ja rozumiałem już wtedy, że te pieniądze to jest dla nich nie tylko tysiąc złotych, ale cały splot emocji wielu osób. Ich żon na przykład, które będą musiały w następnym tygodniu chociażby pożyczyć pieniądze na życie albo na przykład będą się musiały tłumaczyć swoim znajomym, że nie mogą im oddać tych pieniędzy, bo mąż nie przyniósł pieniędzy i będą kombinowały, jak przeżyć następny tydzień. Być może ich dzieci nie dostaną prezentów. Tych pracowników dojeżdżało z różnych końców okolic i czasami z Polski. Różnie to było, ale prezenty. Nie chodziło nawet o urodziny, ale wiem, że niektórzy tam po prostu wracali i coś tamtemu dzieciakowi swojemu po tygodniu rozłąki kupowali. Tak więc te dzieci zawiedzione brakiem prezentu. Czy chociażby nawet sama atmosfera, że zamiast fajnego, normalnego weekendu spędzonego z rodziną będzie weekend narzekania na szefa, na pracę, na życie, zamartwiania się ludzi przy tym, co powinno być radosne, czyli na przykład przy niedzielnym śniadaniu czy przy niedzielnym obiedzie. I to później się będzie przekładało na ich ogólne zniechęcenie do mnie, do pracy, do życia. I być może wtedy też i teraz przykolorowuję tą sytuację, bo pewnie nie zawsze i nie w każdym przypadku tak by było.
Sam znam przypadki swoich pracowników, którzy zupełnie inaczej podchodzili do tego, nie robiło to na nich żadnego wrażenia. Mieli w nosie, czy ich żony będą miały za co kupić dziecku ubranie, ale to jakby niższa istotność. Chodzi mi o to, że to moja świadomość, że tak mogłoby być, że to jest nieuczciwe i to nie jest w porządku, żeby obarczać ludzi, którzy nie są winni sytuacji konsekwencjami tej sytuacji. I to powodowało, że chodziłem na przykład i pożyczałem pieniądze od ludzi na tygodniówki dla swoich pracowników. I uwierzcie mi, że to też nie wymagało ode mnie jakichś specjalnych zabiegów, jakiegoś wysiłku emocjonalnego lub duchowego.To się po prostu... Ja to po prostu wiedziałem. Ja to po prostu czułem i wiedziałem, że tak muszę zrobić. Znaczy muszę, że tak powinienem, że tak trzeba zrobić, żeby było uczciwie. I tak właśnie wygląda ta świadomość duszy w naszym codziennym życiu. Ona jest, jeżeli tylko pozwolimy jej dojść do głosu, jeżeli tylko zechcemy jej słuchać.
Więc ta dusza nie jest niczym mistycznym. Tak jak kiedyś wam mówiłem, jest takim samym elementem naszego codziennego życia jak płuca, jak nerka, jak serce, jak mózg. I ponieważ rozgadałem się kochani znowu o sobie, to teraz spróbujemy coś o was. Teraz namówię was, żebyście wy spróbowali poznać swoją świadomość. I niekoniecznie mam na myśli to szufladkowanie: dziecięca, młoda, dojrzała, stara i tak dalej. I też nie mam na myśli, nie chodzi mi o to, abyście z tego powodu czuli się lepsi lub gorsi od innych. Chodzi o to, abyście zrozumieli i poznali swoje intencje, swoje powody i motywy swojego postępowania, powody podejmowania bądź jakichś decyzji, bądź niepodejmowania decyzji. Po co? To będzie w podsumowaniu i o tym powiem na koniec odcinka. Teraz spróbuję wam powiedzieć, jak można to zrobić.
I teraz, żeby to się mogło wydarzyć, musimy przejść z trybu audycja trochę na tryb warsztatu. Fajnie by było, jakbyście mogli — oczywiście ci, którzy mają na to ochotę — troszkę się skupić, wziąć do pisania coś, kawałek kartki, jakiś ołówek czy długopis. Ci młodsi bądź bardziej zaawansowani technologicznie mogą wziąć oczywiście sobie laptopa, smartfon, tablet lub cokolwiek innego mechanicznego i elektronicznego. Może ktoś zadzwoni w międzyczasie albo pan Marek na przykład przypomni numery telefonów do audycji, żebyście mieli czas na to, żeby się przygotować, żebym was nie zaskoczył. Oczywiście żartuję w tej chwili, tak samo jak zażartuję, że jak się nic takiego nie wydarzy, to będę musiał powiedzieć jakiś kawał lub na przykład kolejną historyjkę ze swojego życia. Żartuję. Robię to tylko, ponieważ gram na tak zwane zwłokę, żebyście mieli — ci, którzy chcą — czas na to, żeby sobie wziąć coś do pisania. I teraz, jeżeli już możecie się skupić i jesteście przygotowani, to powiem wam, po co jest ta kartka. Kartka jest po to, żeby albo zapisać pytania, żeby się po audycji nad nimi pochylić, zastanowić w spokoju, albo zapisać najlepiej odpowiedzi. I to byłoby najfajniejsze.
Oczywiście dla tych, którzy chcą się sami poznać już dzisiaj. Ważna sprawa: odpowiedzi niech będą jak najszybsze. Jak zwykle w takich sytuacjach chodzi o tą pierwszą myśl, bo wtedy jest szansa, że popłyną z tego źródła, o które mi właśnie chodzi, czyli z waszej duszy, a nie z podświadomości. Jakbyście się zastanawiali, to nie będę nikogo wzywał do odpowiedzi do tablicy, więc to, co napiszecie, zostanie tylko i wyłącznie dla was. Więc będę zadawał pytania, robił króciutkie takie przerwy, żebyście mogli, jeżeli chcecie coś sobie tam zapisać. A później spróbujemy to jakoś podsumować. Pytanie pierwsze: kim jestem? Pytanie drugie: co tutaj robię? Pytanie trzecie: co jest w życiu dla mnie najważniejsze? Pytanie czwarte: czym jest dla mnie szczęście?
Pytanie piąte: co mi daje radość? Pytanie szóste: co chciałbym jeszcze zrobić w życiu? Pytanie siódme: co jest moją najmocniejszą stroną? Pytanie dziewiąte: z czego jestem najbardziej dumny bądź dumna? Pytanie dziesiąte: czego chce moja dusza? Pytanie jedenaste: co bym zrobił jutro, gdyby wszystko było możliwe? I ostatnie pytanie: wymień 10 rzeczy, których nie lubisz. Ponieważ to wymaga troszeczkę więcej czasu, jak się domyślam, więc nie spieszyłem się z powrotem do gadania. Tak jak obiecałem, nie będę nikogoWypytywał o to, co napisał. Ale zadam wam jedno pytanie, na które warto, żebyście sami sobie dali odpowiedź.
Jakie emocje towarzyszyły wam podczas odpowiadania na pytania, które wam zadawałem? I czy one zmieniły się przy ostatnim pytaniu? Chodzi mi o wasze emocje, o wasze samopoczucie. Myślę, że tak. Przynajmniej tak jest w większości przypadków, ponieważ to ostatnie pytanie było skierowane do waszej podświadomości, a wszystkie poprzednie były skierowane do waszej duszy, pod warunkiem, że nie zastanawialiście się zbyt długo nad odpowiedzią. Jeżeli moje doświadczenie mnie nie myli, to przy pierwszych 10 pytaniach powinniście czuć się przyjemnie. Natomiast pytanie 11 mogło wywołać mieszane uczucia, bo to mogło dotyczyć spraw, które macie do załatwienia i dobrze o tym wiecie, ale odkładacie je, tłumacząc się na milion sposobów. To też powinna być informacja z waszej duszy. Ostatnie pytanie było trochę przewrotne po to, aby pokazać wam, jakie emocje płyną z różnych obszarów naszej osobowości, naszego charakteru. Jeżeli chcecie troszeczkę więcej o sobie się dowiedzieć, to musicie sami się nad tymi emocjami zastanowić.
Zresztą nad waszymi odpowiedziami również, ponieważ ja nie mam do nich wglądu. Zresztą obiecałem, że nie będę ich sprawdzał. Jakie wnioski można wyciągnąć? Jakie wnioski możecie wyciągnąć, czy powinniście wyciągnąć, chociaż nie lubię tego słowa „powinniście”, ze swoich odpowiedzi? Pierwszy i podstawowy, najważniejszy taki, że jeżeli przy pierwszych 10 pytaniach towarzyszyły wam pozytywne emocje typu radość, dobre samopoczucie, miłe odczucia zadowolenia, często takiego poczucia miłości. Jeżeli odpowiadanie na te pytania sprawiało wam radość, to znaczy, że wasza świadomość jest aktywna, dojrzała i bierze udział w waszym codziennym życiu. Jeżeli wasze odpowiedzi dotyczyły innych osób, to raczej na pewno jesteście duszami dojrzałymi, ponieważ to dusze dojrzałe przekładają, próbują i uczą się tej empatii, uczą się współodczuwania i oceniają wszystko przez pryzmat, starają się oceniać wszystko przez pryzmat innych osób. Jeżeli zbyt długo zastanawialiście się nad odpowiedziami, to pewnie jeszcze boicie się prawdy o sobie i blokujecie odpowiedzi płynące z waszej duszy, że jeszcze podświadomość jest pierwsza w decydowaniu o waszych reakcjach, że ta aktywność duszy jeszcze nie jest taka... To znaczy ona jest, tylko może nie jest przez was jeszcze dopuszczona tak mocno do głosu. Natomiast jeżeli strzelaliście odpowiedziami jak z karabinu bez zastanowienia się, to świadczy o tym, że po pierwsze wasza świadomość jest bardzo aktywna, że dajecie jej pole do popisu w swoim życiu.
I to świadczy o tym, że już bardzo dużo wiecie o samych sobie. Jeżeli mieliście negatywne odczucia przy większości pytań, to znaczy, że jeszcze ulegacie wpływom i naciskom i oddajecie decydującą rolę waszej podświadomości. Natomiast ostatnie pytanie odkryło też mroczną naturę tej ludzkiej, naszej ziemskiej natury. Zazwyczaj większość ludzi bez problemu wymienia 10 rzeczy, które im przeszkadzają, których nie chcą, których nie lubią, które je drażnią. A często nad trzema rzeczami, które sprawiają radość, o których marzymy, które są dla nas w pewnym sensie synonimem szczęścia, musimy się już poważnie zastanowić. Może nie poważnie, ale przynajmniej chwilę czasu musimy temu poświęcić. I właśnie to jest to, od czego zacząłem dzisiejszą audycję, że dlaczego tak mało czasu w naszych rozmowach poświęcamy tematyce szczęścia, radości, miłości, a tak dużą wagę i tak dużo czasuPoświęcamy rozmowom na tematy nieprzyjemne. To jest trochę tak, że jak ktoś umrze, to często dowiadujemy się w ciągu tego samego dnia od trzech osób i naszych znajomych w bardzo krótkim okresie czasu. Natomiast jeżeli ktoś się żeni albo dowiemy się, że komuś się urodziło dziecko, albo zmienił samochód, albo kupił dom, albo wygrał pieniądze na jakiejś loterii, to te wiadomości już nie rozchodzą się tak szybko, tak błyskawicznie. I nasza natura ludzka niechętnie się takimi informacjami dzieli z innymi.
Natomiast mówię: śmierć, przyjedzie karetka, komuś się spali dom. Te informacje rozchodzą się. Nie oceniam. Natomiast jak pewnie przyjrzycie się życiu, nawet samym sobie, i to też do was kieruję to, dlaczego te informacje szybciej, nie wiem, czy chętniej, ale przekazujemy. A te radosne, miłe, fajne są gdzieś w nas zatrzymywane i chętnie zatrzymujemy je dla siebie. Właśnie tutaj wam podpowiedziałem. Ponieważ często nam brakuje tych miłych, przyjemnych, radosnych sytuacji i chcemy chociaż na chwilę w środku siebie podelektować się chociażby nawet cudzym szczęściem. A te negatywne z chęcią od siebie odsuwamy i przerzucamy na innych, żeby też się trochę pomartwili. To jest skomplikowany mechanizm ludzkiej natury i ludzkiej podświadomości. Dzisiaj to się rozgadałem.
Kochani, to by było z mojej strony wszystko na dzisiaj. Dziękuję wam za udział w tej audycji. I powiem tak: jeżeli taka forma programu przypadła wam do gustu, to za tydzień zapraszam was oczywiście do słuchania audycji i do uczestniczenia w niej. I tu już od razu mogę powiedzieć, że zapuścimy się w niej w mroczne zakamarki naszej ziemskiej natury, czyli podświadomości. I od razu mówię: nie będzie tak miło jak dzisiaj, bo miejsce jest mniej przyjazne, ale przyznam wam, że ulga z pozbycia się takich niemiłych i cuchnących starością wzorców jest jeszcze większa niż ze zrozumienia swojej duchowej natury. Właśnie à propos duchowej natury: po co ja was namawiałem do tego, żebyście ją poznali? Ponieważ ja przez wiele lat tak naprawdę męczyłem się z tym, że jestem inny, nie rozumiejąc dlaczego. Dlaczego nie potrafię do tych rad moich znajomych, bliskich zastosować. W momencie, kiedy zrozumiałem, że takie postępowanie oprócz tego, że jest szlachetniejsze, lepsze, przyjaźniejsze, to jest tak naprawdę wynikiem czegoś, co przyniosłem ze sobą na ten świat. Że takie podejście tak naprawdę towarzyszyło mi od najmłodszych lat życia, póki pamiętam.
Że to nie był wynik wychowania, że to z czegoś wynika. I kiedy zrozumiałem, z czego to wynika, uwierzcie mi, że poczułem wielką ulgę, bo przynajmniej przestałem ze sobą walczyć i też przestałem patrzeć na siebie jak na świra, który lekko odstaje od pozostałej części społeczeństwa i przestałem się zmuszać do czegoś, co owszem, może jest większością, ale nie jest mną. Więc dlatego was zapraszałem i też zapraszam. Może sobie tam jeszcze te pytania powtórzycie. Może zechcecie się w jakiś inny sposób pochylić nad swoją duchową naturą, bo warto. A jeszcze bardziej warto poznać, bo uwierzcie mi, że wiele osób jest zaskoczonych. Ja analizując swoje postępowanie wiele lat temu i dalej zastanawiając się nad pewnymi rzeczami, dlaczego tak postępuję, wielokroć robiłem wielkie oczy. Ludzie robili wielkie oczy, bo wydawało im się, że o sobie wiedzą wszystko. Dlatego zapraszam już za tydzień. Na dzisiaj wam dziękuję i mówię: jeżeli jest okej z taką formułą, to bardzo się cieszę i z przyjemnością.Z przyjemnością będę to za tydzień razem z wami, kochani, i z naszym panem Markiem, kochani, również kontynuował.
[01:07:02] - A tymczasem sypnęło nam komentarzami. Oczywiście wszystkie komentarze wysłałem pewno na Messengera, a teraz może przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Teraz już otwieramy naszą linię telefoniczną. Można dzwonić pod numer 530 620 493. Można także dzwonić na Skype'a, chociaż tutaj nie wiem, czy będzie możliwe podpięcie kogoś dzwoniącego do rozmowy grupowej, ale można spróbować: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Można także komentować na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i na grupie Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości związane z audycją na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:08:21] - Ja się dogrzewuję, panie Marku. Coś faktycznie sypnęło. Coś sypnęło. Tak sypnęło, że ja się początku nie mogę doczytać. Przepraszam. Przeleciały początek. Muszę się cofnąć. Dobra, już mam. Ja na to mówię: idealny bilans. Nazywam to efekt motyla.
Pokój i miłość zrobi o tym kiedyś audycję. A, Jubi. Dzięki Jubi. To może wspólnie, to może to, o czym rozmawialiśmy, może ten temat tej wspólnej audycji właśnie nam się tutaj wyklarował. Zobaczymy, co na to słuchacze. Czemu? Bo taki mamy system. Gdybyśmy tego nie zrobili wspólnie, to już zapraszam na audycję kolegi Johna, bo temat jest taki, który myślę, że warto i dwa, i trzy razy sobie przeanalizować. Ciało fizyczne jest wynikiem kreacji myśli naszej duszy, owszem, ale również i podświadomości. Zwłaszcza pewne objawy chorobowe, ale to może nie dzisiaj.
Noosfera. Kształt jest, nadaje morfogeneza, a nie dusza. Powiedzcie mi jedną rzecz: po co przypisywać wszystko duszy, zwłaszcza to, co nie ma z nią najmniejszego związku? Już nawet mechaniką kwantową dosłownie wszystkim, ba! Nawet genitaliami. Nurzenie z genitaliów, genitologia, coś tam. A najlepsze są mieszanki religii, fizyki, historii. Potem wychodzą takie kwiatki jak: w piątym wymiarze stajesz się neutrino, czyli Trójcą Świętą. To znaczy zgadzam się, że czasami tak, że to wycieranie, już tam dałem upust temu w naszej poprzedniej audycji, że nie do końca popieram, nie do końca jestem zwolennikiem formy i kręgów, jakie zaczyna zataczać ta duchowość. Więc tu się całkowicie zgadzam.
Natomiast nie wiem, co masz na myśli mówiąc, że wszystko przypisuje się duszy. Więc spróbuję odpowiedzieć. Ja nie przypisuję wszystkiego duszy. Uważam wprost przeciwnie, że w większości, zwłaszcza tych wcześniejszych etapów rozwoju świadomości, dusza ma naprawdę tylko rolę takiego ochroniarza. Bo co? Bo na wcześniejszych etapach w ogóle się jej nie dopuszcza do głosu i też nie bierze się pod uwagę nawet tych potrzeb, tych intuicji, ponieważ podświadomość jest tym elementem, który decyduje o wszelkich zachowaniach i reakcjach. I nic nie jest w stanie człowieka przekonać, żeby posłuchał swojej własnej intuicji. To są te sytuacje, w których się mówi: jak trwoga, to do Boga, że wyczerpie się wszelkie ziemskie rozwiązania i dopiero wtedy, jak już nic nie zadziała, to zaczyna się szukać rozwiązania i pomocy w innych aspektach. Wtedy się dopiero idzie do wróżki, wtedy się idzie do uzdrowiciela, wtedy się dopiero idzie do szamana, stosuje zioła i tak dalej. Jak wszelkie ziemskie rozwiązania już przestają działać, to wtedy dopiero zaczyna sięWięc ta dusza nie zawsze i nie na każdym etapie ma w ogóle jakikolwiek większy wpływ na nasze postępowanie, na nasze zachowanie.
I tu jest pytanie: „Panie Sławku, co pan sądzi o polskim środowisku ezoterycznym? Promowania lewatyw z dymu za kilkaset tysięcy euro, uzdrowiciele kwantowi, którzy nawet nie leżeli obok studenta mechaniki kwantowej i tak dalej”. Powiem tak: mówię i powtarzam, ja się w polskie środowisko ezoteryczne tak naprawdę nie pcham, nigdy nie pchałem i nigdy za specjalnie dużo nie chciałem na ten temat wiedzieć. Z jakich powodów? Mówiłem wam. Sami jesteście świadkami początkowych naszych audycji, kiedy dla mnie bądź co bądź znana osobowość z dziedziny duchowości, zwłaszcza w Radio Paranormalium, Tom Campbell, był dla mnie osobą, którą poznałem przy okazji prowadzenia audycji. Więc ja nie znam polskiego środowiska ezoterycznego i nie wiem też, czy to, czym się dzieliłem z wami w poprzednim odcinku audycji, miało jakikolwiek wpływ ze środowiskiem ezoterycznym i kto to był. Natomiast chyba ktoś znany, skoro obejrzało go 500 000 osób. I powiem tak: co ja mogę powiedzieć? W zasadzie to nic nie chcę mówić.
Naprawdę nie mam zwyczaju i też nie mam ochoty oceniania innych i budowania swojej własnej karmy. I powiem tylko tak: YouTube ma to do siebie, że każdy może napisać, zamieścić, cokolwiek chce. Jeżeli jest zapotrzebowanie i są ludzie, którzy to oglądają, to znaczy, że tego potrzebują. Więc trudno mi też krytykować 500 000 osób, które obejrzało film, który mi się na przykład nie podobał. Przecież z jakiegoś powodu go obejrzeli. Problem zaczyna się pojawiać wtedy, jeżeli zaczynamy to wcielać w swoje życie. I tutaj zalecam, jak zawsze, ostrożność. Nie bądźmy, nie bądźcie zbyt łatwowierni, ale też nie poświęcajcie zbyt dużo swojej cennej życiowej energii na negatywne emocje. Więc niech każdy robi to, co uważa za słuszne, a my przy próbie wcielenia tego w życie po prostu dwa razy się zastanówmy. Przepuśćmy to przez pryzmat siebie samego, przez swoje własne odczucia, przez swoją pierwszą reakcję.
Będzie o tym przy którejś audycji, jak już będziemy rozmawiali o technikach. Natomiast ja poznawałem siebie i swoją podświadomość w taki prosty sposób. Sam go wymyśliłem i na mnie zadziałał, więc może zadziała też na was. Jeżeli pojawiała się jakaś reakcja z mojej strony, to czekałem trzy sekundy i zadawałem sobie pytanie dlaczego. Dlaczego tak zareagowałem? Uwierzcie mi, w wielu kwestiach druga podpowiedź, która się pojawiała, druga reakcja, która się pojawiała, była już zasadniczo inna. I dopiero z tych dwóch reakcji wybierałem sobie tą, którą już na chłodno, na spokojnie uważałem za słuszniejszą. Więc jeżeli macie wątpliwości co do filmów czy informacji, które dostajecie, zróbcie tak samo. Posłuchajcie swojej własnej wewnętrznej reakcji, odczekajcie chwilę i zapytajcie się dlaczego. Albo zapytajcie się, czy to jest prawda, albo czy to ma sens, albo dlaczego to wywołuje we mnie takie reakcje.
To taka moja techniczna rada. Tutaj Alu Velder: „Dokładnie tak, jak działa dzisiaj świat”. To pewnie było do wypowiedzi Noosfery. Noosfera tutaj: „Wróżenie z genitaliów nano, wahadełko, podkładki pod wodę z kartonu i takie tam”. Ja tam się spotkałem z nie wiem czym, z aniołami w sprayu też już się spotkałem. Więc tak, są różne rzeczy. I tutaj mam taką: „Nie naśmiewał się pan ze Zoczuków, bo popatrzył pan na to przez pryzmat zarabiania. A co z tymi, co w to wierzą i dają sobie prać mózgi i naciągać się na pieniądze?”Nie naśmiewałem się, ale nie znoszę, nie lubię, nie popieram jakichkolwiek form manipulacji ludźmi, czy to na poziomie mentalnym, czy emocjonalnym, czy duchowym, w celu czerpania korzyści materialnych. Więc nie patrzyłem na to przez pryzmat zarabiania pieniędzy. To był taki drobny sarkazm.
A co z tymi, co wierzą i dają sobie prać mózg i naciągać się na pieniądze? Z punktu widzenia duchowego i z punktu widzenia zdobywania doświadczenia to nic. Widocznie takie doświadczenie jest im do czegoś potrzebne. I niestety na przykład na poziomie świadomości dziecka ludziom do funkcjonowania są potrzebne autorytety. Dziecko samo nie będzie w stanie podejmować decyzji i ktoś musi za nie te decyzje podejmować, ponieważ nie jest przygotowane, nie ma na tyle doświadczenia, żeby móc takie decyzje podejmować, więc musi mieć kogoś, kto będzie mówił mu, co jest dobre, a co złe. Więc jeżeli ktoś chce sobie dać prać mózg i wydawać pieniądze, to najprawdopodobniej jest na takim etapie rozwoju swojej świadomości, że potrzebuje przewodników. A żeby się przekonać, czy ci przewodnicy zaprowadzą go do tego, czego on chce, potrzeba jest czasu i nic z tym tak naprawdę nie zrobimy, ponieważ to jest ich wybór i ich droga do budowania swojej świadomości. Alu Velde: „Panowie, powiem tak, a raczej spytam, jak to jest właściwie z tym wszystkim? Odpowie mi ktoś z panów tutaj obecnych”. Ale z czym wszystkim?
Bo wszystkim to jest bardzo szerokie pojęcie. Także prosiłbym o doprecyzowanie. „Ezo szczury są fantastyczne i ta logika na przykład pieniądze to największe zło, ale daj 500 za kurs”. Powiem tak: narzędzie samo w sobie jest tylko narzędziem. Zawsze powtarzałem, że młotek jest bardzo pożytecznym urządzeniem, ponieważ można nim rozbić cegłę albo wbić gwoździa. Bardzo jest przydatny przy różnego rodzaju pracach. Ale można też nim zabić człowieka. Zresztą tak samo jest z ogniem. Daje ciepło i ludziom dawał na początku poczucie bezpieczeństwa. Odstraszał duchy i niebezpieczne zwierzęta.
Ale jako żywioł może być przyczyną śmierci wielu nieszczęść. Można kogoś spalić albo można mu spalić domostwo. Więc jeżeli ktoś mówi, że coś materialnego jest złem, to we mnie się budzi czujność. Natomiast jeżeli ktoś wierzy i chce te 500 złotych za ten kurs dać, jeżeli mnie zapyta o zdanie, to mu powiem, co na ten temat sądzę. Natomiast jeżeli taka jest jego decyzja, to nawet ja ani nikt z nas nie jest go w stanie od tej decyzji odciągnąć. Widocznie takiego doświadczenia aktualnie potrzebuje i niech to będzie 500 złotych, niż miałby na przykład oddać za to swoje życie. „Jak świadomość może się rozwijać albo cofać w rozwoju? Jak coś, dzięki czemu zdajemy sobie sprawę ze zjawisk zewnętrznych i wewnętrznych, ma ewoluować czy się rozwijać?” Po pierwsze, Nosfero, ja nie powiedziałem, że cofać. Jeżeli użyłem słowa „cofać”, to powiedziałem, że na krótką chwilę, ale mam na myśli taką sytuację, w której tracimy pewność siebie i tracimy przekonanie, że jesteśmy na właściwej drodze. Ja to tak rozumiem.
I tak też było w moim życiu i w życiu moich znajomych, przyjaciół. I wtedy znowu dajemy się prowadzić podświadomości. To w tym momencie tak jakby ta nasza świadomość się cofa, a raczej ona stoi w miejscu i oddaje przewodnictwo znowu podświadomości. Natomiast jak się może rozwijać świadomość? Jak coś, dzięki czemu zdajemy sobie sprawę ze zjawisk zewnętrznych i wewnętrznych, ma ewoluować czy się rozwijać? Ponieważ nie zrozumiemy sytuacji, dopóki sami jej nie przeżyjemy. Inna świadomość jest tylko świadomością teoretyczną. Więc rozwój świadomości tej zwykłej, ziemskiej czy tej duchowej odbywa się na tych samych zasadach: poprzez przeżywanie i doświadczanie.Tak jak powiedziałem, dziś pracownik, pracodawcy. Co z tego, że szef przyjdzie i powie: „Słuchajcie, bo ja mam podatki na głowie, bo ja muszę za towar zapłacić, bo ja muszę coś tam”. To jest tylko głupie pieprzenie jakiegoś faceta, który nie chce mi zapłacić pieniędzy.
Bardzo często tak to jest odbierane. Mimo że znamy sytuację, to i tak w nią nie wierzymy. Dopiero jak staniemy na miejscu tego szefa i zobaczymy, że są podatki, że są opłaty za prąd, za telefon, za leasing, za to, za tamto, trzeba zapłacić i nikt nie pyta, czy się zarobiło, czy się straciło, to wtedy dopiero zaczynamy tą sytuację rozumieć. I tak rozwijamy swoją świadomość. Rozwój to jest ewolucja, więc tak nie bardzo wiem, gdzie tu nie widzisz logiki. Na przykład jakbym zaczął widzieć w ultrafiolecie, to nie znaczy, że moja świadomość się rozwinęła. To oznaczałoby, że mam jakiś dodatkowy zmysł, a nie więcej świadomości. Nasze postrzeganie ograniczają zmysły. Rozmawiamy o dwóch różnych rzeczach. Jeżeli zaczniesz widzieć w ultrafiolecie, tak.
Natomiast dopóki nie przejedziesz się z prędkością 200 kilometrów na godzinę samochodem, to nie zrozumiesz, co się z samochodem dzieje do momentu, dopóki drzewa ci nie zaczną umykać w sposób, którego nigdy wcześniej nie doświadczyłeś, a hamowanie nie będzie trwało pięć metrów, tylko 500. Rozmawiamy o dwóch różnych rzeczach. Ja rozumiem, cieszę się z tych analiz, cieszę się z tych zadawanych pytań i z tego patrzenia na pewne rzeczy z troszeczkę innej strony, niż ja to próbuję przedstawić, ale trochę się rozmijamy przykładem. Zwłaszcza że nie chcę uwierzyć w to, że twoja świadomość, kiedy miałeś sześć lat i kiedy jesteś teraz dorosłym człowiekiem, była taka sama. Co tu zrozumiesz? To jest po prostu fakt. Tu nawet za specjalnie nie ma o czym kogokolwiek przekonywać, bo świadomość dziecka jest inna niż świadomość nastolatka, niż osoby, która się żeni, niż osoby, która ma już dzieci i pracuje, niż osoby, która idzie na emeryturę, niż osoby, która chyli się do końca swoich dni tutaj na Ziemi. Mówię, troszeczkę za dużo uporu w tym wszystkim jest i tego odwracania kota ogonem w twoim wykonaniu, bo to nawet nie jest dyskusja. Każda świadomość, nawet ta zwykła ludzka, się z każdym przebytym doświadczeniem zmienia. Tym bardziej się zmienia, jeżeli dusza przeżyła 1000, 2000 czy 5000, czy 20 000 lat.
Bagaż doświadczeń zebranych w tym okresie jest nieporównywalnie większy z tymi doświadczeniami, które my jesteśmy w stanie zebrać w ciągu jednego życia. Doświadczeniami, nie informacjami, bo my czasami mylimy doświadczenie z informacją. Dobrze. Widzę, że ty znowu tutaj: „Żeby coś się mogło rozwijać, zmieniać czy ewoluować, to musi istnieć w czasie, a dusza ponoć jest wieczna, a wieczność to nic innego jak istnienie poza czasem”. Wracasz do tego wątku, który już gdzieś tutaj był poruszany. Czy dusza jest wieczna, czy jest nieśmiertelna, czy jest taka? Nie wiem. Ja do tego wątku nie chcę wracać, bo jeżeli chcesz to negować, to na pewno znajdziesz jakiś powód do tego, żeby to negować. Natomiast rozwój świadomości, czy tej ziemskiej, czy tej duchowej, naprawdę, czy to ma jakieś znaczenie, czy istnieje poza czasem, czy przed czasem, czy jest wieczna, czy jest nieśmiertelna? Czy to ma jakieś znaczenie dlatego, że czy istnieje 2000 lat czy 20 000 lat?
Może być pytanie, co się z tą świadomością stanie po tych 20 000 lat? Czy będzie transformować się w innych bytach, w innych wymiarach? A może połączy się z Bogiem i zasili globalną świadomość stwórcy? Możemy nad tym dywagować. Tylko jakie to ma dla nas znaczenie w tej chwili? Ja mówię o tym, co doświadczam. Opisałem historię. Właśnie zacząłem opisywać historię ze swojego własnego życia po to, żeby pokazać, że to jest rzeczywistość, że to nie są wymysły, że to nie są teorie, że to jest praktyka, że tak właśnie to działa i tu nie ma żadnych czarów-marów. Kudłaty11000: „Nic nie jest takie, jak nam się wydaje”. Nic nie jest takie, jak nam się wydaje.
Tu też bym prosił o rozwinięcie tej myśli. To jest niewątpliwy pewniak, Aluvelder: „Jeśli istnieje Bóg, to naprawdę musi mieć dziwne poczucie humoru”. Być może tak jest. Wieczność a rozwój czy ewolucja to totalne sprzeczności. To Nosfera pisze.Dobrze, może i tak. Jeżeli to są według ciebie sprzeczności, to teraz od ciebie zależy, w co chcesz uwierzyć. Czy w wieczność, czy w rozwój. Ja wierzę w rozwój i ewolucję. A czy dla mnie coś jest wieczne, nie ma żadnego znaczenia. Na swoim przykładzie i na przykładzie i życiu swoich różnego rodzaju znajomych, przyjaciół widziałem i widzę, jak ta świadomość płynąca z niczego innego, tylko właśnie z duszy wpływa na ich i na moje życie.
I jest mi naprawdę w tej chwili wszystko jedno, czy moja dusza będzie wieczna, czy nie. „Ba! A nawet w świecie materialnym są rzeczy, które nie zmieniają się w czasie. Prawa fizyki i wszystkie stałe fizyczne. Jeśli dusza ewoluuje, to znaczy, że istnieje w czasie i nie jest wieczna”. Nie wracam do tego tematu. Powiedziałem swoje zdanie. Jeżeli chcesz o tym z kimś porozmawiać, to może się tutaj ktoś ze słuchaczy podejmie rozmowy. „Albo jest wieczna, ale wtedy nie ma takiego czegoś jak młode i stare dusze”. Młode i stare, jak sam tutaj zaznaczyłeś w cudzysłowie, jest określeniem umownym po to, żeby ludziom, którzy chcą to zrozumieć, pewne etapy, pewne procesy bardziej po ziemsku wytłumaczyć.
Natomiast młode, stare to jest tylko do pokazania w ludzki sposób, jak to wygląda. Zawiesiłem się na następnym pytaniu: „Chyba że pan potrafi połączyć te dwie sprzeczności”. Nie potrafię i nawet nie zamierzam łączyć żadnych sprzeczności ze sobą. Wystarczająco dużo sprzeczności funkcjonuje w nas. I tak jak powiedziałem jedną czy dwie audycje temu, ja nie chcę łączyć sprzeczności. Dla mnie ważniejsze jest to, co się dzieje w tej chwili, to co się dzieje ze mną, z moim życiem, co się działo i co się będzie działo. Natomiast na temat wieczności mojej duszy czy jej nieśmiertelności porozmawiam z nią albo sam ze sobą po śmierci. Wtedy będę miał na to dużo czasu. A w tej chwili koncentruję się na tym i też temu chciałem poświęcić audycję, żeby to tutejsze dzisiejsze trzy godziny, jutrzejsze 24 godziny i kolejne kilkadziesiąt godzin, tysięcy godzin, miesięcy czy lat spędzić w jak największej radości, w jak największym szczęściu, z jak największą przyjemnością przebywania tutaj. Cieszył się tym, co po tamtej stronie będę wtedy, kiedy się tam znajdę.
Więc mój drogi, jeżeli to jest dla ciebie faktycznie sprzeczność, jeżeli to ci w czymś przeszkadza, na przykład w spędzaniu miło, przyjemnie i radośnie życia, bądź przeszkadza ci w zrozumieniu, kim jesteś i co w tobie jest, co się w tobie dzieje, jakie są twoje potrzeby, jakie są twoje przekonania, to faktycznie powinieneś to jątrzyć. Powinieneś szukać tej odpowiedzi i samego siebie. Natomiast może po prostu zapytaj swojej duszy. Może zapytaj swojej duszy, czy ona jest wieczna, czy jest nieśmiertelna i czy panuje w niej jakaś sprzeczność z prawami fizyki. To wszystko jest w tobie. Bardzo dziękuję. Jubi podpisał tutaj: „Spokój i pewność czułem przy tych pytaniach”. To akurat na tyle, na ile zdążyliśmy się poznać w komentarzach i podczas naszych prywatnych krótkich rozmów, to nie miałem co do tego żadnych wątpliwości. Ale też cieszę się, że to napisałeś, bo to też poniekąd jest potwierdzeniem moich wcześniejszych obserwacji, że ludzie, którzy już byli się, już tam dali tą furteczkę taką, pozwolili tej swojej świadomości w miarę aktywnie w tym życiu naszym doczesnym uczestniczyć, to właśnie na te pytania będą odpowiadali ze spokojem, z radością, ponieważ to jakby wzbudza aktywność naszej duszy i też pewnie sprawia jej radość, patrząc po ludzku, że daliśmy jej szansę świadomego wypowiedzenia się, jej zdania na temat tego, co powinniśmy zrobić, żeby było nam fajnie. „Ludzkie pytania bez sensu.
My to najwyżej możemy wmawiać sobie, że to ma związek z duchowością”. To jestTo jest stwierdzenie Noosfery. Chyba że dusza jest dualna. Szkoda, że nawet podświadomość nie widzi świata w dwóch barwach. A dusza ma być dualna? W jakim sensie dualna? Co rozumiesz pod pojęciem, że dusza jest dualna? Bo ja nie chcę się wypowiadać, jeżeli dobrze nie zrozumiem pytania, więc nie chciałbym udzielać na nie odpowiedzi. Proszę cię, Noosfero, rozwiń myśl związaną z tym, że dusza jest dualna. Takie pytania mają sens tylko dla ludzkiego umysłu.
Ciekawe, czy dla duszy samo pojęcie pytanie ma jakiś sens? Pewnie nie. Dobra, rozumiem. Rozumiem, że chodzi o te pytania, które zadałem. Oczywiście, że dla duszy to nie ma żadnego znaczenia. Dlatego uśmiechnąłem się, mówiąc, że pewnie sprawiło jej to radość. Nie, faktycznie ma to sens dla naszego umysłu, bo my jako ludzie musimy zrozumieć. Żeby coś zaakceptować, musimy to najpierw zrozumieć, bo taki jest, tak jak mówiłem, proces ewolucji. Najpierw zaczyna się od poznania tak zwanej prawdy. Chociaż, jak wiecie, te prawdy są różne.
Jest moja prawda, twoja prawda i też prawda. Więc od poznania prawdy, cokolwiek by to nie znaczyło, chociażby to było kłamstwem. Ale jeżeli dla nas to jest prawdą, tak to traktujemy, to jest to prawda. Drugim etapem jest zrozumienie tego. I tu wtedy też następuje często weryfikacja, czy to jest prawda, czy to jest gówno prawda. Trzecim etapem jest zaakceptowanie tego, co zrozumieliśmy. A dopiero ostatnim etapem jest wprowadzenie tego w życie. Więc tak, dla naszego ludzkiego umysłu to ma sens. Natomiast moje pytania nie miały sensu psychologicznego i to też nie były pytania do duszy. To były pytania, które miały nam uświadomić, czy dokładnie wam uświadomić, jak bardzo pozwalamy swojej duszy uczestniczyć w podpowiadaniu.
Uczestniczyć, jak bardzo dopuszczamy ją do głosu, jak bardzo pozwalamy jej uczestniczyć w naszym życiu. Na ile pozwalamy jej aktywnie w tym życiu naszym uczestniczyć. I to tylko o to chodziło. I czy te odpowiedzi, które się pojawiały, były na pewno tymi informacjami, które płynęły właśnie gdzieś z tej naszej świadomości, czy jeszcze w dalszym ciągu z podświadomości. To była tylko informacja o nas, w którym miejscu tej naszej drogi i tego naszego rozwoju jesteśmy. O nic więcej. To nie były pytania do duszy. Inka: „Według mnie szokujące wiadomości rozchodzą...” Witaj, Inko. „... w błyskawicznym tempie niekoniecznie muszą być złe”.
Nie, niekoniecznie one muszą być złe. Oczywiście, że nie. Natomiast jest mniej tych szokujących pozytywnych informacji mimo wszystko, bo jeżeli coś nas szokuje, to raczej w tym negatywnym kontekście. Ja po prostu chciałem tylko pokazać mniej więcej, z czym będziemy się próbowali zmierzyć i z czym będę próbował was poznać w następnym odcinku. Że wiele rzeczy, które robimy i które wydaje nam się, że się znamy bardzo dobrze, że my samych siebie znamy bardzo dobrze, okaże się, że płyną z odruchów, że płyną zupełnie poza naszą kontrolą. I też chciałbym dotrzeć do tego miejsca, w którym będziemy mogli rozpoznać, dlaczego tak się dzieje i czy można z tym coś zrobić. Czy można to w jakiś sposób zmienić? Zwłaszcza jeżeli komuś taki stan rzeczy przeszkadza. „Mam na myśli, że ogólnie wszystko się duszy przypisuje. Emocje, zmysły, wszystko.
A Jubi napisał, że nawet kształt ciała”. To zadam pytanie na opak. To czego dusza nie robi? Nie wiem, kto przypisuje wszystko duszy, drogi Noosfero, bo ja nic takiego nie powiedziałem. Ja mówię cały czas, od początku, że dusza tylko zapisuje. Zapisuje i dokonuje po naszej śmierci analizy. I tymi analizami próbuje się z nami w jakiś magiczny i niezrozumiały sposób dla mnie podzielić, namawiając nas w sposób bardzo subtelny do wzięcia pod uwagę jej zdania i jej doświadczenia i jej świadomości. I już. Ja nie przypisuję duszyAż takiej ważnej roli. Wprost przeciwnie.
Uważam, że rola duszy w naszym życiu jest jeszcze zbyt mała, ale że będzie się zmieniać wraz z rozwojem świadomości ludzi. Nie wiem, kogo masz na myśli mówiąc, że wszystko się duszy przypisuje. Ja czegoś takiego nie twierdzę. Twierdzę, że owszem, ma wpływ na naszą osobowość, że świadomość płynąca z duszy ma wpływ na naszą osobowość w różnym stopniu, w zależności od tego, na którym etapie rozwoju tej świadomości jesteś. W przypadku dusz niemowlęcych funkcjonuje tylko instynkt przetrwania. Dusza w ogóle nie wywiera wpływu na zachowania i postępowanie tego człowieka. W przypadku dusz dziecięcych dusza komunikuje się z takimi osobami na zasadzie delikatnych podpowiedzi intuicyjnych, ale najczęściej polegających na chronieniu ich przed czymś. Dusze młode całkowicie eliminują ze swojego życia, przynajmniej przez większość tego życia, udział duszy. Aktywny udział duszy w życiu człowieka zaczyna się na poziomie dojrzałości. Bardzo cię proszę, zrozum mnie.
Nigdy nie twierdziłem i nie będę twierdził, że wszystko przypisuję duszy. Bo jak niby dusza, która może żyć życiem tysięcy ludzi, może być jednostką? A kto powiedział, że dusza może żyć życiem tysięcy ludzi? To taki sam nonsens jak mówienie, że po śmierci doświadczy się jedności osobiście. Drogi Nusfero, ja mam do ciebie prośbę. Jedności, ale osobiście. Bo ja zaczynam się momentami zastanawiać, czy ty komentujesz właściwą audycję. Bo z mojej strony wiele rzeczy, o których ty tutaj wspominasz w swoich komentarzach, nigdy nie padło. I najprawdopodobniej, chociaż nigdy nie mów nigdy, nigdy nie padnie. Więc nie rozumiem, czemu ja odpowiadam na pytania, czy mam odpowiadać na pytania, czy ustosunkowywać się do stwierdzeń, które nigdy nie padły z moich ust, które ty gdzieś usłyszałeś, wyczytałeś.
Rozumiem, że to jest forma podzielenia się ze słuchaczami swoją opinią. Tylko nie wiem. Ja czasami czytam twoje wypowiedzi i zastanawiam się, kiedy ja coś takiego powiedziałem. Nie mam pomysłu na tą chwilę. Natomiast mówię, ja poruszam kwestie, które pojawiły się być może w zupełnie innych audycjach, w zupełnie innych programach, w książkach, opracowaniach. I ja nie będę się do tego ustosunkowywał tak naprawdę. Chciałbym, żebyśmy więcej czasu poświęcali temu, co ja mówię. Bądź jeżeli masz jakieś pytanie, to po prostu zadaj to w formie pytania i wtedy będę wiedział, że to jest pytanie skierowane do mnie i wtedy będę na nie odpowiadał. Tutaj Jubi odpisał: „Nusfera, dusza jest komunikatorem w porozumieniu z innymi duszami. Daje możliwość zaistnienia.
Przykład: za przyzwoleniem duszy, świadomości dostajemy możliwość wstąpienia w tę rzeczywistość i na tę planetę. Jesteśmy wynikiem, za przyzwoleniem, tej manifestacji tu i teraz. Nasze ciało ludzkie składa się ze wszystkich pierwiastków tej Ziemi”. To miałem na myśli, Nusfero. A to przepraszam, bo tutaj widzę, że panowie gdzieś tam sobie wyjaśniają pewne rzeczy. Ale tutaj pod tym stwierdzeniem się też podpiszę. Dlatego trzeba mieć do niej szacunek. Aha, dobra. O czymś wielu zapomniało. Jesteśmy jednością, całością.
Krzywdząc ją, krzywdzimy siebie. I pod tym się podpisuję. Tutaj coś o chle jest. Nie bardzo to rozumiem. Tutaj Jubi odpowiedział: „Nusfera, jeśli masz czysty kanał z własną duszą, wtedy widzisz więcej i mogą ci się zamanifestować wielkie rzeczy. Ja twierdzę, że planeta jest żywą istotą mającą duszę. Nie tylko zresztą planeta”. Każdy widzi to, co chce i wierzy w to, co uzna za prawdę. Doświadczamy dzięki zmysłom, panie Sławku, a nie dzięki świadomości. Świadomość to stan, w którym zdaję sobie sprawę z tych doświadczeń, a nie ocenianie czy coś takiego.
Drogi Nusfero, tu też oceniamy, czy mówimy oO swoich własnych doświadczeniach. Jeżeli tak jest w twoim przypadku, że doświadczasz tylko dzięki zmysłom i tylko one są dla ciebie źródłem informacji, to najprawdopodobniej tak jest, bo skoro tak mówisz, to tak jest. Natomiast ja wielokroć powtarzam jedną rzecz: nie wszyscy jesteśmy tacy sami. I moim zdaniem błędem jest negować, że coś nie istnieje tylko dlatego, że się samemu tego nie doświadczyło. Zwłaszcza jeżeli poruszamy się w tak lekkiej i zwiewnej tematyce jak duchowość, czyli w czymś, co nie jest oparte na dowodach naukowych, kiedy brakuje konkretnych, rzetelnych i sprawdzonych informacji. To, że na przykład coś w danym momencie jest dla nas niedostępne, to nie znaczy, że to nie istnieje. „Świadomość to zdawanie sobie sprawy z tych doświadczeń i nic więcej”. Świadomość tak, w ziemskim pojęciu to jest zdawanie sobie sprawy z procesu. Natomiast jeżeli, to jak nazwać sytuację, w której oprócz zdawania sobie sprawy wywołuje to w naszym zachowaniu konkretne postępowanie? To jak to nazwać?
Jeżeli nie zrobimy czegoś, bo jest to krzywdzące dla innej osoby, to oprócz świadomości, że tak jest, powoduje to w nas powstrzymanie się od dokonania takiej czynności. Więc świadomość jest zdawaniem sobie sprawy. A jak nazwać konsekwencje i czyny wynikające ze świadomości? Może świadome postępowanie. Może faktycznie zwrot po raz kolejny jest niezbyt fortunnie użyty. Natomiast mam nadzieję, że w tej chwili wyjaśniłem swój punkt widzenia. Tu komentarz Radio Paranormalium: „Mówisz nie o świadomości, tylko o uważności”. I właśnie tutaj ktoś mnie wyręczył z odpowiedzi. Bardzo dziękuję. O świadomości.
„Nie potrzeba uważności, żeby usłyszeć własne myśli. Tak samo jej nie potrzeba, jak się oparzysz”. No cóż, No Stero, ponieważ nie jesteś pierwszy raz z nami, więc ja znam też takich ludzi, zresztą bardzo fajnych, mądrych, inteligentnych, którzy mają taki sposób wywoływania dyskusji na tak zwaną aferę albo na tak zwaną zaczepkę. I to jest fajne, bo takie czasami negowanie albo czasami takie prowokowanie ludzi do reakcji czy wsadzanie kija w mrowisko jest fajne, bo jest twórcze, bo zmusza ludzi do reakcji. Natomiast oby to się nie stało standardem, bo to jest też trochę ślepa uliczka, że jeżeli przez dłuższy okres czasu coś negujemy, to faktycznie zaczynamy później w to wierzyć. Jeżeli naprawdę myślisz, że świat jest postrzegany tylko poprzez zmysły, to może faktycznie dojdziemy kiedyś do tego, że telepatia na przykład jest też zmysłem, tylko że u większości ludzi nie wykształconym. Jubi: „Dusza jest nieśmiertelna, a nie wieczna. To wielka różnica”. No Sfera: „I co ma z niej robić duchową istotę, Jubi? To jest ta główna cecha duszy?
W sumie to ma pan rację, panie Sławku. Jakie to ma znaczenie?”. No Sfera: „Bo jeśli tak, to znaczy, że meduzy też są istotami duchowymi. Są takie meduzy, które są nieśmiertelne”. Jedyną cechą duchowości jest nieśmiertelność. To mówię, to widocznie tak jest dla ciebie przynajmniej. Nie będę cię po raz kolejny przekonywał. Nie wiem, czy chcą po raz kolejny słuchać tematu dyskusji pomiędzy nieśmiertelnością a wiecznością. Ja ten temat i swoje zdanie na ten temat poruszyłem w audycji numer 13 bodajże albo 14. Więc drogi No Stero, jeżeli chcesz znać moje zdanie na ten temat, to zapraszam cię do tej audycji.
Natomiast jeżeli słuchaczy faktycznie ten wątek interesuje, to zapraszam też do udziału w tej dyskusji iBędę wiedział, że to nie jest tylko potrzeba moja i Noosfery, ale również wasza, bo w przeciwnym wypadku już nie będę do tego wracał. Dobrze. Jubi odpisał: „Ja nie wiem, nie jestem meduzą.” Ja też, ale temat meduz akurat się spodobał, bo tutaj kolejny słuchacz się odezwał. Są nieśmiertelne meduzy? Nie wiem. Nie wiem, ale jest tutaj wyjaśnienie. Turritopsis nutricula — tak się nazywają według Noosfery te nieśmiertelne meduzy. Kudłaty sprawdzi, więc podzieli się pewnie z nami tą informacją, ale zakładam, że Noosfera raczej nie kręci. Noosfera: „Ja nie chcę z nikim o tym rozmawiać, Panie Sławku. Ja stwierdzam fakt.
Ewolucja jest sprzeczna z wiecznością.” Noosfero, fakt. Stwierdzasz. I tutaj jest też ciekawe wyjaśnienie: „Nieśmiertelne? No chyba, że je coś zeżre.” Jeżeli to dotyczy meduzy, to ja myślę, że akurat w przypadku duszy ta opcja pożarcia przez kogoś innego raczej nie wchodzi w grę. Więc widzę już pewną różnicę pomiędzy meduzą a duszą. Może jakby się przyjrzeć temu głębiej, może tych różnic jest jeszcze troszkę więcej. Noosfera: „Sprzeczności mi niczym nie przeszkadzają, Panie Sławku. To nie o to chodzi. Bardziej mi chodzi o to, że nie powinno się udawać, że sprzeczności nie istnieją, bo takie udawanie to nic innego jak zaprzeczanie faktom. Układanie sobie wszystkiego pod swoje wcześniejsze oczekiwania.
Dualne, czyli jak umysł ludzki, wszystko na dwie: ciepło-zimno, biały-czarny, stary-młody, dobry-zły.” Drogi Noosfero, uwierz mi, że moje oczekiwania względem mojego życia były zasadniczo inne od tego, co mnie w tym życiu przyszło przeżyć i doświadczyć. Więc ja nie układałem sobie nic pod kątem swoich własnych poglądów i przekonań. Mało tego, przyznam się szczerze tobie i wam, że ja naprawdę będąc młodym, ale już dorosłym, dojrzałym człowiekiem, naprawdę nie miałem ochoty się zajmować żadną duchowością. Naprawdę. Ja nie miałem jakiegoś od dzieciństwa parcia na to, żeby zajmować się duchowością, żeby rozkminiać tematy duszy. Mało tego, pierwsze wersje swojej książki w ogóle nie pokazałem nikomu, bo stwierdziłem, że jestem chory psychicznie na głowę. Że to w ogóle rozmowy na takie tematy, gdybyś mnie 30 lat temu zapytał, co ja sądzę na taki temat, bym powiedział: „A co mnie to obchodzi, człowieku dobry? Daj mi święty spokój.” Więc układanie sobie wszystkiego pod swoje wcześniejsze oczekiwania, nie wiem, do jak wczesnych oczekiwań powinienem się cofnąć, żeby to, co się w moim życiu wydarzyło, było zgodne z nimi. Ja też nie udaję, że sprzeczności nie istnieją, aczkolwiek tak na dobrą sprawę nie wiem też, o jakie sprzeczności ci chodzi. Czy o sprzeczności interesów?
I teraz wyjaśnienie dualne, że dzieli umysł ludzki wszystko na dwa. Nie, dusza ludzka nie jest dualna. Tutaj Jubi zapytał: „Umysł binarny i analogiczny. O co ci chodzi? Prawo i lewo półkulowość?” Noosfera: „O samo dzielenie na dwa chodzi. Wszystko dzielimy na dwa, bo tak działa nasz umysł.” Umysł może tak działać. Tylko kto powiedział, że dusza jest częścią umysłu? Gdyby dusza była częścią umysłu, to by się razem z nami rodziła, umierała i nie byłaby wieczna. Więc dusza nie jest częścią umysłu, więc umysł sobie niech działa. I dlatego też być może wielu ludzi ma problemy z komunikacją z własną duszą, ponieważ próbuje to wszystko odebrać w sposób umysłowy.
Być może też, Noosfero, tak jak ty, że to ty próbujesz na siłę wszystko zrozumieć i ogarnąć swoim umysłem. A może nie trzeba tego wszystkiego rozumieć? I tak naprawdę do najciekawszych doświadczeń czy w medytacji, czy na przykład w regresinguCzy OOBE dochodzi się właśnie wtedy, kiedy praca mózgu jest jak najbardziej spowolniona, kiedy fale mózgowe są jak najbardziej wyciszone i kiedy ten mózg jest jak najmniej aktywny. Więc może to właśnie mózg przeszkadza nam w odczuwaniu i w zagłębianiu się w te kwestie w sposób odbioru, a nie analizy. Może to ty powinieneś poznać samego siebie? Może to jest właśnie dobry temat audycji? Bo przenosisz to wszystko na jakieś płaszczyzny, które nie dotyczą ciebie. Mi się coś przeminęło. „Podwójnie wszystko postrzegamy, a nie ma czegoś takiego jak zimno. Zimno to brak ciepła, chyba że ktoś ma wzór na zimno.
A może ciepło to brak zimna? Panie Sławku, skoro świadomość duszy ma wpływ na osobowość, to jak wytłumaczy pan to, że dzieci, które się ze zwierzętami wychowywały, nie są ludzkie, zachowują się jak zwierzęta?” Drogi Musfero, a jaką masz pewność, że te dzieci nie urodziły się z duszą, która zaczyna swoją przygodę na ziemi, czyli z duszą niemowlęcą? A jak powiedziałem, w przypadku duszy niemowlęcej jej wpływ i ta świadomość, która dopiero zaczyna się budować, praktycznie rzecz biorąc nie uczestniczy w życiu codziennym, ponieważ takim człowiekiem kierują tylko instynkty. Nawet nie kieruje zbytnio podświadomość, tylko instynkty, instynkty przetrwania. Więc to może być po prostu bardzo słabo rozwinięta się świadomość albo bardzo początkująca świadomość. My tych pierwszych etapów oczywiście w większości nie pamiętamy. Ci, którzy się interesują historią i prehistorią będą mieli, bądź pamiętali ze szkoły, jak się zachowywali ludzie prymitywni. Początki naszej ewolucji. I to były właśnie te bardzo zaczynające swoją przygodę na Ziemi świadomości. Więc nie widzę tu akurat w tym wypadku żadnej sprzeczności.
„Zgodnie z pańską teorią dziecko wychowane ze zwierzęciem powinno mieć bardzo rozbudowaną osobowość i być ludzkie”. Nie, nie wiem, jak odczytałeś moją teorię, ale nic takiego nie powiedziałem. Ja nie wiem, jaka świadomość zamieszkuje dane ciało. Nie wiem. Dopóki z nim nie mam możliwości poprzebywania, porozmawiania. „Dzikie zwierzę. To samo mówi chyba fizyka plazmowa. To wynik naszych pól”. To Jubi odpowiedział. Nie wiem, nie znam fizyki plazmowej, więc nie będę się na ten temat wypowiadał.
Natomiast Musfera pisze dalej: „Przecież to dusza ma mieć wpływ na osobowość, a więc może mieć nieograniczony wpływ, a nie ma. Tak się nie dzieje. Takie przypadki nie istnieją”. Nieograniczony wpływ. Nie. Musfero, po pierwsze ja powiedziałem dzisiaj i to bardzo wyraźnie, że jesteśmy wynikową dwóch czynników, które wpływają na naszą osobowość. Świadomość płynąca z duszy, wynikająca z tego, co przeżyliśmy poprzez wszystkie swoje wcielenia i podświadomość. I też mówiłem, że na różnych etapach rozwoju wpływ duszy na naszą osobowość się zmienia, jest inny. I też powtarzałem wielokroć, że na Ziemi rządzi podświadomość, bo takie jest jej zadanie i to podświadomość podsyła nam pierwsze rozwiązania, pierwsze reakcje, bo od tego jest. A żeby dopuścić naszą duszę, czyli świadomość do głosu, musimy wyrazić takie zapotrzebowanie.
Musimy tego chcieć. Chociaż nie zawsze to się odbywa do końca za naszym przyzwoleniem. Przynajmniej pewne przypadki. Natomiast nie mamy żadnego obowiązku słuchać ani podpowiedzi podświadomości, ani podpowiedzi duszy. Nie mamy żadnego obowiązku, więc dusza nie ma nieograniczonego wpływu. Więc nie wiem, na podstawie jakich informacji budujesz swoje teorie, bo na pewno raczej nie tych, które usłyszałeś ode mnie. „Dużo w tobie jest negacji widzę dzisiaj. Krzywdzimy ją, krzywdzimy siebie. A co ze zwierzętami, które żyją zgodnie z naturą? Jak wulkan pierdyknie i zwierzęta pozabija, czy one krzywdziły Ziemię?
Nie wiem, jakiej sprawiedliwości się doszukujesz i co w tym jest takiego niezrozumiałego. Drzewo też nie krzywdziło Ziemi, a jak przyjdzie wicher, to je złamie”.Czy lawina, która schodzi, czy rzeka, która wylała, niszczy jakieś uprawy. Zastanawiam się, czemu ta dyskusja ma nas służyć. Drogi Nosfero. Ja rozumiem, że współczujesz zwierzętom, które zginęły na skutek pierdyknięcia wulkanu i przemawia przez ciebie miłość i troska do tych zwierząt. Ale musielibyśmy się pochylić naprawdę nad wieloma sytuacjami, które są oznaką jawnej niesprawiedliwości panującej na tym świecie. I uwierz mi, że ja nie znajduję w ogóle wytłumaczenia, dlaczego drzewa są łamane przez wicher, ani też dlaczego wulkan zabija zwierzęta. Także przykro mi, ale nie jestem w stanie ci odpowiedzieć na to pytanie. Kudłaty napisał: „Ciemność to jest też jakiś poziom jasności światła”. To tak à propos zimna, ciemno.
Tak, nie jest to poparte dowodami naukowymi, ale jakoś przez setki lat żaden filozof, teolog i tak dalej nie doszedł do wniosku, że dusza może być w czasie jednocześnie wieczna. No fakt. No i co w związku z tym? A nikt do tego nie doszedł, bo to z prostego faktu nie logiczne. Aleś cię boli ten temat tej wieczności. Nie wiem czemu chcesz zaprzeczyć. Nie wiem co chcesz podważyć, a już w ogóle nie wiem po co. Może i jest nielogiczne, może i dusza nie jest wieczna. Może to jakaś sprzeczność, a może cud. Natomiast ja nie czuję się na siłach odpowiadania za Boga.
Czy to jest możliwe? Czy to jest niemożliwe? I też czuję się zbyt takim malutkim człowieczkiem, żeby się porywać na tego typu rzeczy. I tak naprawdę jest mi to, co mówiłem, wszystko jedno. Jubi napisał: „Nosfera niczego nie doświadczysz, jeżeli będziesz myślał tylko logicznie”. Ja się tutaj pierwszy raz, Jubi, z tobą nie zgodzę, bo wprost przeciwnie. Każdy z nas doświadczy, tylko i Nosfera też doświadczy. I doświadczy i udziału, że tak powiem, duszy w jego życiu i nie będzie się naprawdę nad tym zastanawiał, czy tak jest, czy tak nie jest. Zresztą być może i w tej chwili tak jest, tylko jakiś taki wewnętrzny opór przed przyznaniem albo może jakieś inne powody, o których nie mamy pojęcia. Natomiast pewnikiem jest to, że w procesie rozwoju, to, co też mówiłem, nie ma żadnego znaczenia, czy my chcemy w tym procesie uczestniczyć, czy nie chcemy, bo i tak uczestniczymy.
Więc drogi Nosfero doświadczysz. Tylko jest pytanie kiedy i ile rzeczy po drodze jeszcze będziesz musiał zanegować, zrozumieć, przeżyć. To tylko jest kwestia czasu. Więc tutaj, Jubi, się nie zgodzę z tobą. Doświadczy. Sposób wywoływania dyskusji to ja bym nazwał uciekanie od odpowiedzi. Podejrzewam, że masz tutaj do mnie jakieś zastrzeżenia, że na pewne tematy nie chcę odpowiadać. Nie chcę, bo tak jak mówiłem, niekoniecznie po pierwsze mam ochotę na rozkminianie po raz kolejny wirtualnej rzeczywistości, po raz kolejny tego, czy dusza jest wieczna, czy jest nieśmiertelna. Zwłaszcza że ta informacja dla mojego życia nic nie zmieni, mojego obecnego, aktualnego życia. Więc nie potrzebuję mieć odpowiedzi na takie pytanie.
Jeżeli kogoś to bardzo nurtuje i w jakiś sposób powoduje, że jest albo nieszczęśliwy z tego powodu, albo mniej szczęśliwy, albo to blokuje jego rozwój ku szczęściu i radości, to mogę go przeprosić za to, że nie jestem w stanie mu na to pytanie odpowiedzieć. I niech szuka. Internet jest wielki, świat jest wielki, jest mnóstwo mądrych, fajnych, różnych ludzi, którzy być może znają odpowiedzi na te pytania i okej. Tak jak mówię, ja tej informacji nie potrzebuję. Nie potrzebuję odpowiedzi na to pytanie. Nie uważam też, żeby ona w jakikolwiek sposób dla większości z nas miała znaczenie i wpływała na nasze szczęście bądź nieszczęście. I dlatego nie będę tej rozmowy w tym kierunku kontynuował. No i tutaj mamy dyskusjęGdyby tak było, jak mówisz, to nie istniałoby takie coś jak ruchy oneironautyczne. To wytwór umysłu, to podkie. Jedynym celem duszy wcale nie jest tylko nieśmiertelność.
Tutaj panowie troszeczkę rozmawiają. Jeżeli jesteście, kochani, zainteresowani tą rozmową, to zapraszam na czat. Poczytajcie sobie. Piszą, że faktycznie ta meduza jest nieśmiertelna. Wow! Kudłaty dogrzebał się. Dziękujemy ci bardzo. Ja przynajmniej w swoim imieniu dziękuję za potwierdzenie tych informacji. Co prawda byłem przekonany, że tak faktycznie jest, ale miło, że się pochyliłeś nad tematem. Noosfera: „Sławku, ja na siłę nie próbuję wszystkiego zrozumieć.
Próbuję na siłę nie przypisywać każdego zjawiska duszy”. Noosfero, ale ja też nie przypisuję. Ja wprost przeciwnie, koncentruję się na życiu jak najbardziej ziemskim i tylko w tych dziedzinach. Jak widzisz, ja naprawdę uciekam od tematów tego, co się dzieje tam gdzieś i tak dalej. Mnie interesuje, jak dusza i świadomość z niej płynąca wpływa na moje, nasze, wasze, twoje i wszystkich ludzi na świecie życie codzienne. Ja jej nie przypisuję naprawdę każdego zjawiska. Natomiast bez wątpienia przekonałem się na swoim własnym życiu, już iluś tam dziesięcioletnim, że ten wpływ świadomości na nasze życie jest. I pomiędzy każdego a żadnego jest cały wachlarz różnego rodzaju stanów emocjonalnych i zjawisk, które tej duszy można przypisać. Ja nie twierdzę, że każde zjawisko jest stanem bądź wynikiem duszy. Wprost przeciwnie, uważam, że dużo większy wpływ na nasze życie ma nasza podświadomość, że to ona decyduje o naszych zachowaniach, że to w większości wypadków ona decyduje o naszych wyborach, o naszych decyzjach.
Więc naprawdę nie wiem, skąd w ogóle pomysł, że ja próbuję każde zjawisko przypisać duszy. Jubi napisał: „Odcina nas od prawdziwej natury”. Noosfera: „Nic nas nie odcina. To ty decydujesz, co robisz”. Powiem tak: z tym decydowaniem, między innymi o tym będzie też następna audycja. I może spróbujemy się zastanowić, jak to jest z tym decydowaniem. Jak to jest, kiedy świadomie podejmiecie decyzję, że nie chcecie tak reagować, tylko chcecie zareagować inaczej na jakąś tam sytuację, która was denerwuje, złości, przeszkadza. I może wtedy też, drogi Noosfero, zrozumiesz, jak mało tak naprawdę decydujesz o tym, co robisz. Bo tak naprawdę tych decyzji, owszem, decydujemy o tym, czy pójdziemy w prawo, czy w lewo na ulicy. O tym decydujemy.
Jest tych decyzji wynikających z fizjologicznego życia dużo, które podejmujemy. Czy nastawimy budzik na przykład na 5:00 czy na 5:15. To są faktycznie nasze decyzje. Natomiast w świecie emocjonalnym to już nie jest takie proste i nie jest takie oczywiste. I naprawdę, jeżeli, Noosfero, wierzysz w to, że ty sam decydujesz o swoich emocjach, to zapraszam cię, zadzwoń w przyszłą audycję i powiedz mi, jak to robisz. Bo ja nie znam człowieka, który by w każdym momencie swojego życia decydował o swoich emocjach i decydował o swoich zachowaniach w 100%. Nie znam takiego człowieka. „Sam się odcinasz i bardzo dobrze, bo wiesz, jak wygląda życie zgodnie z naturą. Na pewno nie jak utopia. Życie zgodnie z naturą to kupkanie pod krzakiem i mieszkanie w jaskini”.
To się chyba książek, Noosfero, o Winnetouie naoglądałeś. Okej, ja uciekam. Może zdążę jeszcze na końcówkę. Cześć, Noosfero, żegnamy cię. Dzisiaj Noosfera był bardzo aktywny. No i dziękuję. Wywołał, poruszył kilka tematów. Nie wiem, czy byliście nimi do końca zainteresowani. Natomiast dziękuję, bo toFajne, że chcecie się tutaj z nami dzielić swoimi przemyśleniami. Nieograniczony wpływ, czyli nie jest hamowana przez kulturę, religię.
Rozumiem, że to dotyczy jeszcze duszy, że ma nieograniczony wpływ. Dusza jest hamowana przede wszystkim przez naszą podświadomość i tyle. A czy w naszej podświadomości są zapisane wzorce kulturowe i religijne? Ja jestem przekonany, że tak. Zbieranie i analizowanie doświadczeń przez duszę odbywa się bez wpływu i bez hamowania przez kulturę czy religię. Natomiast tutaj już te informacje, które próbuje nam przekazać, są hamowane przede wszystkim przez naszą podświadomość, czyli przez to drugie źródło informacji, przez tą drugą składową naszej osobowości. Dzieci zwierzaki nie były hamowane tymi rzeczami, a ludzkie nie są. Widzisz, Noosfero, wytłumaczyłem to. Być może jeden z bardzo prawdopodobnych scenariuszy. Widzę, że jednak ciężko ci jest przyjąć też pewne inne poglądy od twoich.
A wydaje mi się, że w tych dyskusjach powinniśmy jednak bardziej się otwierać też na to, przynajmniej przemyśleć w jakiś sposób. Już nie mówię, żeby bezkrytycznie wierzyć, ale przynajmniej przemyśleć, przynajmniej chwilę się zastanowić nad informacjami niesionymi przez innych ludzi. Kultura tworzy człowieka człowiekiem. Sam z siebie człowiek człowiekiem nie zostanie. Musi go tego nauczyć drugi człowiek, a nie dusza czy zwierzę, czy Bóg, czy kto . Przepraszam za ten, ale zobaczymy, Noosfero, jak potoczą się losy ludzkości. Natomiast już na podstawie historii możemy ocenić, jak kultura tworzy człowieka człowiekiem i jak to człowieczeństwo wyglądało przez ostatnich kilka tysięcy lat. I człowiek człowiekiem nie zostanie. Musi go tego nauczyć drugi człowiek, a nie dusza czy zwierzę, czy Bóg, czy kto wie co jeszcze. No i widzisz.
Na sam koniec podrzuciłeś temat, który jest bardzo ciekawy i to jest coś, z czym ja się całkowicie nie zgadzam. Całkowicie się nie zgadzam, bo te kilkukrotne nasze próby przechodzenia na kolejne etapy jako ludzkości, próby, które zakończyły się według źródeł zasadniczo nieźle poinformowanych fiaskiem, powodowały to, że człowiek człowieka uczył. Zresztą dzisiaj nie wiem, jak czujnie i bacznie słuchałeś audycji, ale dzisiaj podawałem ci swój przykład, kiedy ludzie, czyli człowiek człowieka uczył być człowiekiem. I też powiedziałem, że ja się takim człowiekiem nie stałem właśnie przez to, że coś mnie powstrzymywało przed posłuchaniem rad człowieków. A gdybym ich posłuchał, to gwarantuję ci, drogi Noosfero, że nie siedziałbym dzisiaj z wami tutaj i nie prowadził audycji Radio Paranormalium. Więc czy na pewno to, że człowiek musi nauczyć drugiego człowieka być człowiekiem, a nie dusza, czy to jest aby na pewno właściwy kierunek? Ja się z tym zupełnie nie zgadzam. Uważam, że gdyby właśnie nie świadomość, która z duszy płynie, świadomość świństw, które jako ludzie robiliśmy innym ludziom przez nasze ostatnie kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt czy kilkaset wcieleń, że gdyby nie te informacje, to dalej byśmy się zabijali. Dalej mielibyśmy w nosie naturę, nie przejmowalibyśmy się drugim człowiekiem, byśmy się być może dalej kamienowali, wieszali na szubienicach i toczyli ze sobą bój o parę worków zboża czy o krowę, czy o coś tam innego. To jest moje zdanie oczywiście na ten temat.
Jubi pożegnał Noosferę. Panie Sławku, w którejś audycji wspominał pan, że dusze dojrzałe często są odbierane jako oschłe. Muszę przyznać, że coś w tym jest. Często tak mam, zwłaszcza z kobietami. Mówią mi, że jestem oschły. Drogi Jubi, ja wspominałem o tym, że to dusze stare są oschłe.Nie dusze dojrzałe. Nie wiem, czy to jest dobra wiadomość dla ciebie i czy się z niej ucieszysz, ale tak jest. Ze względu na świadomość pewnych procesów, chociażby tego, że chroniąc człowieka przed doświadczeniami nie wpływamy w żaden sposób na jego rozwój. Brak doświadczeń nie wpływa na rozwój, tylko odciąga w czasie to, co się i tak wydarzyć musi. Więc nie zawsze to, co ludziom się wydaje pomocą, że uratuje kogoś, że ochroni kogoś, że pozbawi go jakichś tam, czy uchroni przed jakimiś przykrościami, że to jest dla niego coś dobrego.
Ponieważ dusze stare wiedzą, że tak to nie działa. Są uznawane za oschłe i za bez serca, ponieważ pozwalają czasami na przykład ludziom cierpieć w pewnym sensie wiedząc, że to będzie mniej bolesne, ponieważ nastąpi w tym momencie, a nie będzie bardziej bolesne za rok, za dwa, za trzy. I dlatego często są odbierane jako takie oschłe, jako takie nieczułe. Natomiast jeżeli oczywiście będzie zapotrzebowanie, to możemy sobie jeszcze na tematy różnych poziomów świadomości porozmawiać. No właśnie. „Ale często uważam, że pewne problemy, które są ich produktem”, domyślam się, że chodzi tu o kobiety, „są zbędne i szkoda czasami się nimi zajmować”. Troszeczkę jest tak, że coś, co nam się wydaje zbędne bądź błahe, dla innych jest problemem na przykład życia. I to też wynika z różnych poziomów świadomości i rozwoju osobowości. Jak na przykład sześcioletnie czy pięcioletnie dziecko, dziewczynka, która nie dostanie lalki Barbie w wymarzonym kolorze i z czymś tam, uważa tą sytuację za koniec świata i traci sens do życia. Jak można żyć bez lalki Barbie?
Dla jedenastolatki to będzie po prostu psi i to se gówniara wymyśliła problem. Przecież to nie jest żaden problem, to jest jakaś duperela. Natomiast nieposiadanie nowego plecaka Vansa to jest faktycznie problem. I jak to wyjść z domu bez nowych butów na imprezę? Więc te problemy dla nas wydają się takie czasami błahe. Natomiast dla niektórych to, mój drogi, są poważne sytuacje i jak tu dalej żyć? Inna sprawa, że tak jak mówiłem, stare dusze najczęściej na zasadzie przeciwwagi bardzo często wybierają na swoich partnerów, na swoje partnerki dusze dziecięce. A to jest właśnie sytuacja, w której zupełnie niezrozumiałe wydaje nam się to, jak można przez trzy dni płakać, nie wychodzić z pokoju z powodu tego, że nie dostało się lalki Barbie. Więc rozumiem, że ten konflikt może istnieć. „Bo wewnętrznie wiem”, ale tu jest wyjaśnienie.
Pisze, że: „Bo wewnętrznie wiem, że to droga przez mękę i do niczego nie prowadzi. Ale weź wytłumacz kobiecie”. Powiem tak: nie podejmuję się. Aczkolwiek miałem w swoim życiu sytuację, kiedy prowadziłem tak zwaną terapię związku i to było bardzo ciekawe doświadczenie. Ale nie, dziękuję. Musisz sobie jakoś poradzić sam. Jubi: „ Haha dobre. Tutaj prawda, uśmiechy. Bardzo fajnie z tymi kobietami. Kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa”.
Nie do końca się z tym zgadzam. Może dlatego, że nie byłem na Wenus ostatnimi czasy. Ale o tym też będzie okazja. O tych naszych mrocznych wzorcach gdzieś tam zapisanych w podświadomości, które każą, które podpowiadają nam, żeby właśnie w coś takiego wierzyć.To też będzie o tym. Może coś ciekawego sobie też panowie w swoich przekonaniach odkryjecie. I tak żeśmy w ten sposób. Tu jeszcze pan Adam. Panie Adamie, bardzo dziękuję. Tu są takie bardzo miłe życzenia siły i wytrwałości. Bardzo dziękuję.
Dzięki wam tę siłę mam. Wytrwałość, jak jest dla kogo, to chce się robić. Jak patrzę znowu na zegarek, 23.07. Mamy już za sobą trzy godzinki. Nie wiem, tak naprawdę, bo ja gadam, mam tutaj kilka osób na czacie, natomiast być może jest nas tylko czwórka, a reszta ludzi poszła spać i ja może przesadzam, że jest dla kogo. Mam nadzieję, że nie jest nas tylko czterech czy pięcioro podczas tej audycji. Jeżeli jest dla kogo, są ludzie, którzy chcą słuchać i coś w swoim życiu zmieniać, przede wszystkim świadomość, to ja z chęcią przyłożę do tego swój mały bądź duży palec, bo nic tak w życiu społecznym nie sprawia przyjemności, jak rozmowa z ludźmi świadomymi, którzy nie reagują tylko i wyłącznie podświadomością na zasadzie słowo-reakcja, słowo-reakcja, bez względu na to, jaki jest sens danej wypowiedzi. Nie zastanawiają się nad sensem, tylko już w połowie czyjejś wypowiedzi mają gotową odpowiedź. To jest męczące dla mnie, bo zawsze koncentruję się na rozmowie i nieraz jest tak, że próbuję znaleźć jakiś sens, logiczną całość danego słowotoku, a na sam koniec się okazuje, że to tylko było wyrzucenie z siebie emocji czy informacji, które tak naprawdę w szerszej perspektywie nie miały żadnego sensu ani ciągu logicznego. Więc ja z wielką radością przykładam się i przyłożę swój palec do budowania takiej ogólnej świadomości.
A jeżeli jeszcze usłyszę kiedyś od kogoś, że dzięki temu, co ode mnie usłyszał, udało mu się coś w życiu fajnego zmienić, że jego życie się gdzieś poprawiło, że jest mu w życiu lepiej, że jest weselszy, że bardziej chce mu się żyć i coraz bliżej mu do tego, żeby zaznać szczęścia, to będę również bardzo szczęśliwy. Nie wiem, czy mogę to przeczytać, ale chyba tak, skoro to już się pojawiło. Nie żebym miał aż taki problem z kobietami, ale zwróciłem na to uwagę. Oczywiście nie miałem żadnych wątpliwości co do tego. Kochani, bardzo mi się podobał ten komentarz ostatni, taki wesoły, radosny. Więc może skoro tutaj się już nic nie dopisuje, to może będziemy powolutku, kochani, kończyli. Panie Marku, jak tam sytuacja?
[02:36:46] - Sytuacja wygląda tak, że na razie żadnych nowych wiadomości nie widzę. Tak że możemy chyba już dzisiaj kończyć powolutku.
[02:36:57] - Jestem za. Myślę, że trzy godzinki to w miarę uczciwie jak na jednogodzinną audycję z założenia.
[02:37:08] - Trzy godziny wystarczą, żeby słuchaczom uczynić poniedziałek jeszcze piękniejszym.
[02:37:17] - Może jak tak byśmy pociągnęli dalej, to i w niektórym wtorek byśmy zrobili.
[02:37:23] - Ano.
[02:37:24] - Tak. Musimy nad tym pomyśleć, panie Marku. Oczywiście pozwalamy sobie na żarty, bo ja się czuję bardzo dobrze w waszym towarzystwie, co pewnie zauważyliście, że coraz lepiej. Moi drodzy kochani słuchacze, dziękuję wam za dzisiaj. Panie Marku, jak zwykle panu również, bo to dzięki panu mamy ten komfort, że ja się mogę skupić na gadaniu i na czytaniu, a nie na grzebaniu w jakichś gałkach i kablach. Dawno panu nie dziękowałem, więc przy okazji również dziękuję.
[02:38:02] - Ja sobie w międzyczasie zrobiłem taki mały podgląd na trzy czaty. Takie okienko wyświetlające podgląd na trzy czaty. Jeżeli ktoś chciałby sprawdzić, jak to okienko działa, to zapraszam do kliknięcia w taki link, który chwilę temu na dwóch czatach udostępniłem. Dwa czaty Radia Paranormalium i jeden czat Teorii Chaosu w jednym oknie, tak że wszystkie czaty pod ręką. Jakby ktoś chciał monitorować na bieżąco, co się na tych wszystkich trzech czatach jednocześnie dzieje. Szczególnie w poniedziałki i szczególnie nocą z piątku na sobotę te czaty są bardzo żywe. Myślę, że niejednemu się przyda.
[02:38:50] - Mówiłem, że pan jest nieoceniony, panie Marku.
[02:38:54] - Bez przesady.
[02:38:59] - To co, kochani? Trzymajcie się, uważajcie na siebie, bo podobno ślizgawice w nocy zapowiadają. Jeździjcie ostrożnie. I co? Tak żebyśmy się za tydzień spotkali w tym, a może nawet jeszcze większym gronie. Wszystkiego dobrego. Trzymajcie się. Dobrej nocy. Dobrej nocy, panie Marku.
[02:39:24] - Wzajemnie, panie Sławku. Był z nami jak zawsze gospodarz audycji, Świat Oczami Duszy, pan Sławek Bączkowski, autor książki zatytułowanej „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” i wideobloga o takim samym tytule jak nasza audycja „Świat Oczami Duszy”. Zachęcamy do zasubskrybowania swoją drogą na YouTube. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie. Oczywiście na żywo. Oczywiście już za tydzień. Oczywiście o 20.00. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl