[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, właśnie w ten piękny poniedziałek. Zimny, ale mamy nadzieję, że z naszą małą pomocą stanie się troszkę cieplejszy. Rozpoczynamy wlewanie do twoich uszu, drogi słuchaczu, droga słuchaczko, kolejnego odcinka audycji na żywo „Świat oczami duszy”. Audycji poświęconej różnym zagadnieniom związanym ze świadomością. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji Marek Sęk "Ivellios". A po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski.
Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:52] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich serdecznie.
[00:56] - Tym razem, zanim podam kontakty do Radia Paranormalium, taka mała promocja ciekawej inicjatywy związanej z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Tydzień temu z wiadomych powodów rozpoczynaliśmy audycję w trochę takich minorowych nastrojach, ale wiemy, że wielu słuchaczy aktywnie wspiera. Nie wszyscy oczywiście, ale wielu z państwa aktywnie wspieracie Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Jeżeli macie konto na Facebooku, to tam jest taka ciekawa zbiórka. Pewnie o niej słyszeliście, a jeżeli nie słyszeliście, to właśnie teraz o niej słyszycie. Zbiórka zatytułowana „Zapełnijmy ostatnią puszkę pana prezydenta dla WOŚP-u”. Całkiem spora sumka już się zebrała, ale nic nie zaszkodzi coś tam jeszcze dorzucić. Radio Paranormalium coś tam już wczoraj skromnego dorzuciło. Kwota rośnie o 1000 złotych co kilka sekund. Zebrano już 2 300 000 złotych w tym momencie, a cel wynosił 1000 złotych, czyli tak 2300 razy przekroczony.
Jeżeli chcecie państwo wesprzeć tę ciekawą inicjatywę i dorzucić coś jeszcze do skarbonki z serduszkiem, tym razem takiej wirtualnej, to zachęcamy do zainteresowania się tą właśnie inicjatywą „Zapełnijmy ostatnią puszkę pana prezydenta dla WOŚP-u”. A teraz tradycyjnie przejdę do podania kontaktów, bowiem dzisiejsza audycja jak zawsze jest na żywo. Można będzie do nas dzwonić gdzieś tak po godzinie 21.00. Będzie wtedy otwarta linia telefoniczna. Numer telefonu, z którego obecnie korzystam podczas audycji Radia Paranormalium to 530 620 493. Oczywiście SMS-y pod tym numerem również odbieramy. To jest numer komórkowy. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'u Radia Paranormalium oraz na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata.
A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać różne wiadomości związane z audycją na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. No to teraz z czystym sumieniem mogę panu, panie Sławku, oddać głos.
[03:32] - Dziękuję, panie Marku. Jeszcze raz przywitam się. Kochani, na początek powiem wam, że bardzo się cieszę, że się dzisiaj słyszymy. To znaczy, tak dokładnie to zawsze się cieszę, ale dzisiaj cieszę się specjalnie. Już wam powiem dlaczego. Pewnie zaskoczę, pana Marka również, bo nic wcześniej nie mówiłem. Ale powiem wam, że miałem w zeszłym tygodniu ochotę na zaprzestanie prowadzenia audycji w Radiu Paranormalium. Dokładnie taka dość mocna myśl przemknęła przez moją głowę, a raczej bardziej przez moje serce, ponieważ traktuję was jak swoich bardzo bliskich znajomych. Chociaż większość was znam z nicków bądź parę osób ze zdjęć na Facebooku. Reszty z was nawet pewnie w żaden sposób nie kojarzę.
Natomiast traktuję was bardzo serdecznie z mojej strony. Przez te ostatnie 14 audycji powstała taka z wami fajna więź. Dlatego też mogę się do tego przed wami dzisiaj przyznać, że taki pomysł był. Miałem ochotę zostawić to, co robię i nie brać już aktywnego udziału w tym, co teraz nazywa się rozwojem duchowym, wiedzą duchową. I dzisiaj nie będę aż tak bardzo uwijał w bawełnę. Nie będę tych słów aż tak bardzo celebrował, bo nie ukrywam, że przez ostatni tydzień zgromadziło się we mnie zbyt dużo niechęci, smutku, żalu, różnych takich mało fajnych uczuć do otaczających nas prawie zewsząd prawd i teorii duchowych. W sumie przyznam wam się szczerze, że w tej mojej niedoszłej decyzji mieliście też, nie ukrywam, swój udział, bo to w sumie za waszą namową, za tym, co mi podsyłacieZacząłem słuchać, czytać, obserwować to, co się w tej branży — i celowo użyłem tego słowa — dzieje. Słowa „branży”. Tak jak powiedziałem na początku, nie chcę brać udziału w tej, nazywając już trochę brutalnie, farsie udziału i nie chcę być też utożsamiany z tym — niestety znowu niezbyt miłe słowo — cyrkiem duchowym. Dlatego podchodząc do dzisiejszej audycji, przygotowując się do niej, obiecałem sobie i mówię wam to: nie powiem już nic na temat tego, co dzieje się z nami po tamtej stronie, co dzieje się z nami po naszej śmierci.
Chyba że na przykład, bo też rozważałem taką opcję, postanowię zrobić sobie oglądalność na YouTubie albo zacząć zarabiać pieniądze na odsłonach. Wtedy zajmę się tworzeniem historii, teorii, które po prostu mi to zapewnią. I mnóstwo różnych myśli. Pojawiło się też w mojej głowie zrozumienie dla ludzi, którzy to robią, na zasadzie: „Chcecie sensacji? To ja wam je dam”. Czyli jest popyt, znajdzie się zawsze podaż. Oczywiście odrębną kwestią jest to, że każde przemyślenie, każda reakcja emocjonalna wpływa na nasz rozwój. Więc też myślałem, że może się w sumie nie przejmować, myśleć, nagrywać, publikować wszystko, co mi przyjdzie do głowy. Natomiast powiem wam, że póki co nie potrafię. Z tym że od razu uprzedzam: dość szybko się uczę i nie jest powiedziane tak naprawdę, że w którymś momencie nie ulegnę pokusie i podążę za nurtem sensacji XXI wieku.
I jeżeli teraz co poniektórzy zastanawiają się, czy jestem dzisiaj sarkastyczny, czy może trochę złośliwy, to ułatwię wam zadanie. Tak, jestem troszeczkę sarkastyczny, ale tym razem po prostu nie mogę nie zareagować, ponieważ przyjrzałem się ogromowi tego, co się dzieje, tego co jest i nawet jak na mój anielski spokój, to jest tego po prostu za dużo. I też nie chodzi tak naprawdę o mnie, o to, że mnie to w jakiś sposób bezpośrednio dotyczy, bo nie. Nie obawiam się o siebie, ale bardziej obawiam się o ludzi, którzy zaczną w to wierzyć i wcielać w życie niektóre z tych praw, zasad, teorii, wizji. O to się bardziej martwię. Chociaż w sumie poniekąd boli to też mnie, bo w audycjach w radiu i też na swoim kanale namawiam was do szukania prawdy w sobie, a nie przyjmowania praw innych, również moich. I dopóki kończy się to tylko na wysłuchaniu, przedyskutowaniu, przeanalizowaniu, poszerzeniu swojej świadomości, to jest okej. Nie mam naprawdę nic przeciwko temu. Ale kiedy już zaczynają się pojawiać namowy, naciski bądź ludzie w swoim przekonaniu zaczynają próbować wcielać to w swoje życie, to już przestaje być zabawą. Pewnie się zastanawiacie, co mnie tak wzburzyło, że mówię dzisiaj takie rzeczy.
[10:34] - Przepraszam, że się tak wetnę w słowo, ale aż korci mnie, żeby zapytać, czy nie ma pan czasem wrażenia, że wymaganie, żeby ktoś podał jakąś receptę, gotowe rozwiązanie wynika z potrzeby niektórych przynajmniej, żeby im takie gotowe rozwiązanie podać, żeby nie musieli szukać?
[10:56] - Był taki czas, panie Marku, kiedy najlepiej sprzedającymi się książkami w Polsce były poradniki. Poradniki dotyczące wszystkiego. Też obserwuję wygodnictwo, zwłaszcza młodych ludzi, którzy każdą odpowiedź i każdą receptę próbują znaleźć w internecie, gdzie wszystkie swoje niedoskonałości zdrowotne próbujemy leczyć suplementami diety, włącznie z brakiem ruchu fizycznego. Więc najprawdopodobniej to jest syndrom takich czasów. Natomiast z drugiej strony ja przynajmniej osobiście nie mogę przejść obok tego obojętnie. Natomiast tak, panie Marku, myślę, że to właśnie szukanie takiej pigułki, którą się weźmie i rozwiąże wszystkie problemy. W sumie może też nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby była taka tabletka, ale póki co nie ma. Więc wracając do tego, co mówiłem.Mówię, pewnie się zastanawiacie, co mnie tak dziś poruszyło, że dzisiaj tak mówię w taki sposób i takie rzeczy. Przede wszystkim poruszył mnie ogrom. Ogrom tych wszystkich teorii, tych pomysłów, tego wszystkiego.
A już takim gwoździem, przysłowiowym gwoździem do trumny był film, który ktoś na jednej z grup, do których należę, wrzucił linka do filmiku z YouTube'a i wpadł mi w oko tytuł i mówię: „O! To akurat jest temat naszej ostatniej audycji”. Ponieważ ja twierdzę, że w życiu nie ma przypadków, postanowiłem go obejrzeć. I obejrzałem. Nie powiem wam, co to był za film i przez kogo nagrany i tak dalej, i opublikowany, bo wiem, że jeżeli w jakimś sensie miałby być dla was ważny, to na pewno kiedyś na niego wpadniecie. Natomiast powiem wam, czego ja się z niego dowiedziałem. Oczywiście to będzie skrót, ale w takim telegraficznym skrócie. Na przykład, żeby nie iść za światełkiem w tunelu, bo to jest pułapka jakiegoś innego bytu i że też na pewno nie dotrę tym tunelem do planety, na której ludzie żyją w pokoju, radości i przyjaźni. Że inkarnację wymyśliła dla nas jakaś inna, jakiś inny byt, po to, żeby nami manipulować, że życie emocjonalne wymyślił jeszcze inny byt, a gen wiary w Boga znowu jeszcze jakiś tam inny byt. A nad tym wszystkim panuje cywilizacja, nie wiem, płazów albo gadów, które są dużo inteligentniejsze od nas i nami właśnie w ten sposób manipulują.
I spojrzałem na licznik i okazało się, że ten film obejrzało 500 000 osób. 500 000 osób. I przyznam wam się szczerze, że cała moja wiedza, całe moje przemyślenia w tym momencie legły w gruzach. To było 45 minut, które odmieniło moje życie. To znaczy prawie odmieniło, prawie zmieniło, bo miałem ochotę to wszystko po prostu pieprznąć i zająć się swoim życiem, takim zwykłym, codziennym, a moje życie duchowe zostawić tylko i wyłącznie dla siebie. Zresztą przyznam wam się szczerze, że po tym całym, po tym wszystkim zastanawiam się też, czy to nie byłaby właściwa decyzja. Ale ponieważ w moim życiu od bardzo dawna jest tak, że jak pojawia się jakieś pytanie, jakiś dylemat, zawsze pojawia się jakaś odpowiedź bądź podpowiedź. I tym razem też tak było. Tym razem też tak było i też dlatego dzisiaj jestem z wami. Jeszcze wrócę na moment do tego filmiku.
Wiecie, jaką miałem pierwszą myśl, kiedy usłyszałem tę teorię? Pierwsza moja myśl to było: „Kuźwa, po co? Po co to się dzieje? Po co to?” I zacząłem się zastanawiać, czy my jako ludzie bierzemy udział w jakimś gigantycznym kosmicznym Big Brotherze, a jakieś tam płazy, jaszczury siedzą, nie wiem, z piwkiem przed telewizorem i dyskutują, prawda? I nie wiem, obstawiają, kto wygra kolejny odcinek i za przeproszeniem drą łacha z nas, jacy jesteśmy śmieszni i naiwni. Czy to nie jest nazbyt ludzkie takie myślenie? Czy to nie jest nazbyt ludzkie? Czy to nie jest bardzo podobne do tej naszej najciemniejszej strony, tej ludzkiej osobowości? Na szczęście powiem wam, że niedane było mi zbyt długo przeżywać roli marionetki sterowanej przez jakiegoś nieludzko inteligentnego jaszczura, bo pojawiły się sytuacje i emocje, które odciągnęły mnie od poszukiwania sznurka, którym mnie mój pan do siebie przywiązał. Jak zapewne zauważyliście, jest dzisiaj we mnie sporo innych odczuć niż do tej pory, ale przyznam wam, że nie mogę do dzisiaj zrozumieć tego, co usłyszałem i zobaczyłem.
Jaki jest sens przekazywania takich informacji i jak one mają wpłynąć na nasze życie? I tak jak mówię, ponieważ nadal nie mogę tego zrozumieć, postanowiłem w tym nie uczestniczyć. I pewnie dzisiaj z wami bym tutaj nie rozmawiał, gdyby nie ta tragedia, która się wydarzyła ponad tydzień temu. Cały ubiegły tydzień, w miarę możliwości czasowych oczywiście, obserwowałem, co się dzieje z ludźmiW obliczu tak niezrozumiałych z ludzkiego punktu widzenia tragedii. Chociaż przyznam wam się szczerze, że i z duchowego punktu widzenia trudno mi było znaleźć logiczne wyjaśnienie tego, co miało miejsce w poprzednim niedzielę. To zresztą też niestety potwierdziło jedno z moich założeń, że te najgorsze i najbardziej nieprzyjemne sytuacje najbardziej wpływają na zmianę naszego myślenia i naszego postępowania. I za chwilę właśnie o tym chciałbym dzisiaj z wami porozmawiać, ale wrócę na chwilkę do tego, co działo się w poprzednim tygodniu, bo to jest ważne. Setki tysięcy ludzi na ulicach polskich miast, którzy zupełnie bezinteresownie, czasami z oczami pełnymi łez smutku, żalu, niezrozumienia demonstrowali swój sprzeciw przeciwko nienawiści między ludźmi i oddawali hołd ofierze takiej właśnie nienawiści. Ogrom pozytywnych emocji skumulowanych w ciągu kilku dni pokazał, że jest w nas, w ludziach potrzeba bycia dobrymi. Potrzeba miłości, potrzeba współczucia, okazywania współczucia i takie poczucie jedności z osobami skrzywdzonymi.
Potrzeba współczucia, empatii i to, co najważniejsze głośne mówienie nie złu pod jakąkolwiek postacią. I właśnie ten ogrom bezinteresownego dobra płynącego z setek tysięcy anonimowych osób spowodował to, że jednak zmieniłem swoją decyzję, ponieważ zrozumiałem, że ci ludzie w większości nie rozumieją tego, co się stało, a bezsensowne cierpienie pozostaje tylko cierpieniem. Kolejną sytuacją, którą zupełnie też nieprzypadkowo przeżyłem, była moja rozmowa z jedną z naszych słuchaczek. Jej już dziękowałem za tą rozmowę, ale przy okazji audycji zrobię to jeszcze raz. Właśnie teraz na antenie radia. Bardzo dziękuję za tą rozmowę, bo to była dla mnie bardzo ważna rozmowa. Słuchaczka zaproponowała, aby w którejś audycji poruszyć temat pomocy, jaką otrzymujemy od naszych bliskich, którzy już opuścili ziemię, którzy już nie żyją. Opisywała swoje doświadczenia w tej kwestii. To, co się później z nią działo, jaki to pozytywny wpływ te doświadczenia na nią miały. I nie będę o tym mówił, bo to była nasza prywatna rozmowa.
Natomiast zapewne również wy macie takie doświadczenia. Mam na myśli sytuacje, kiedy dusze naszych bliskich próbują nawiązać z nami kontakt lub my w swoich prośbach czy modlitwach prosimy ich o jakąś pomoc lub wsparcie. Często związane z takimi dylematami naszego codziennego życia. W sytuacjach, kiedy pojawia się w naszym życiu jakiś problem, kiedy nie wiemy, co zrobić, jaką podjąć decyzję. I jeżeli macie takie doświadczenia i możecie się nimi podzielić z innymi, bardzo proszę, zróbcie to. Dlaczego? Bo te sytuacje też pokazują prawdę o tym, co się dzieje z nami po naszej śmierci. Ale pokazuje również, jakie problemy mamy tutaj, na Ziemi, z czym sobie nie radzimy, o czym marzymy i czego najbardziej pragniemy. Miałem kiedyś przygodę z duchowym uzdrawianiem, a dokładnie byłem na warsztatach. Prawda, to było bardzo dawno temu i nigdy nie podjąłem działań w tej dziedzinie.
A wiecie dlaczego? Ponieważ uzdrawianie bez wyeliminowania przyczyny choroby dla mnie osobiście jest nadal zwykłym leczeniem, tylko trochę inną metodą. A ja zawsze chciałem, marzyłem, pragnąłem, dążyłem do tego, aby dotrzeć do przyczyny i ją uzdrowić, a nie leczyć tylko skutki. Ale to jakby na marginesie o mnie. Ale tak jak mówiłem, przygoda była i jedną z historii, jaka się tam wydarzyła, zaraz wam opowiem. Mieliśmy takie do wykonania w grupach zadanie, które dość przewrotnie przez prowadzącego zostało sformułowane. Jakie są różnice w potrzebach mężczyzn i kobiet? Grupa, w której się znalazłem, bodajże była trzecia z kolei. I nie będę wam opowiadał o tym, o czym mówiły poprzednie grupy, bo nie chodzi mi o to, aby analizować to.I się nad tym zastanawiać. Z naszej grupy do odpowiedzi zostałem wypchnięty, dosłownie wypchnięty.
Jak się możecie domyśleć — ja. Ale zamiast mówić o różnicach w potrzebach, powiedziałem o tym, że w zasadzie bez względu na płeć te potrzeby wcale się nie różnią. Oprócz jakichś tam... Jest wiele różnic, które różnią potrzeby kobiety i mężczyzny, ale jeżeli się tak zagrzebać głębiej, to bez względu na płeć potrzebujemy w życiu miłości, bliskości, poczucia bezpieczeństwa, wsparcia, często zrozumienia drugiej osoby i tak naprawdę tego, czego większości ludzi najbardziej brakuje, to takiej zwykłej radości. Okazało się, że zupełnie wtedy nieświadomie zakończyłem dyskusję na ten temat. I nie chodzi mi o to, żeby się tym chwalić, tylko żeby pokazać, że tutaj na Ziemi wszyscy bez wyjątku szukamy drogi do szczęścia i radości w życiu. I przynajmniej według mnie, rozmawiam z ludźmi, którzy po pierwsze posiadają już sporą wiedzę, taką prawdziwą wiedzę, ale też mają za sobą bagaż przeróżnych, dość ciężkich życiowych doświadczeń. To jak z nimi rozmawiam, to pierwsze próby zrozumienia zasad, które naszym życiem kierują, które w naszym życiu ziemskim i tym pozaziemskim obowiązują, wynikało z tego, że większość z nas szukała odpowiedzi, dlaczego nasze życie nie jest takie, jak byśmy tego sobie życzyli. Że w sumie wszyscy pragniemy zdrowia, szczęścia, radości i pieniędzy. Każdy chce być zdrowy, szczęśliwy i bogaty, a tak naprawdę mało komu się to udaje.
I te poszukiwanie i zrozumienie tych zasad naprawdę służyło tylko temu, przynajmniej na początku, żebyśmy byli mniej nieszczęśliwi, żebyśmy zrozumieli, dlaczego pewne rzeczy nas w życiu spotykają. I dlatego pojawia się takie pytanie: czy zrozumienie zasad spowoduje, że będziemy szczęśliwi, czy że będziemy mniej nieszczęśliwi? Wrócę teraz do wątku pomocy ze strony naszych zmarłych bliskich. Czego od nich oczekujemy i co od nich otrzymujemy? Jakie rady i jakie odpowiedzi? Czy ktoś z was słyszał na przykład coś w stylu: „Pieprznij to ziemskie życie i dawaj tutaj do nas, bo tu jest fajnie”? Czy uzyskał informację o tym, co się tam u nich po śmierci dzieje? Jak wygląda ich życie po śmierci? Jak się żyje na tej cudownej planecie, kiedy się nie weszło w tunel ze światełkiem? A może jak wyglądają te płazy czy gady, które tak naprawdę podobno nami rządzą?
Przepraszam, ale widzicie, jeszcze mnie troszeczkę trzyma. Wszystkie znane mi rady i informacje, jakie dostałem i słyszałem od moich znajomych, mówią o otaczającej zewsząd miłości, spokoju i poczuciu szczęścia. Szczęścia, jakiego nie doznali nigdy na Ziemi. A wszystkie rady, jakie z tamtej strony płyną, zazwyczaj są oparte, mają podłoże miłości. I ja nie chcę wchodzić też w jakieś takie statystycznie istniejące, natomiast w dość niedużym procencie sytuacje, kiedy te duszyczki, zwłaszcza na skutek gwałtownej śmierci, nie bardzo się potrafią przedostać jeszcze na tamtą stronę i gdzieś tam się błąkają. Nie chcę tego wątku poruszać. Natomiast tak, słyszałem, wiem, znam. Natomiast zasadniczo więcej jest tych przekazów właśnie takich opartych na miłości. I tu jeszcze jedna mała obskoczna. Pamiętacie, jak przy okazji wirtualnej rzeczywistości mówiłem wam, że taką przejaskrawioną i w pewien sposób wirtualną, wymyśloną rzeczywistość przedstawiają nam media?
I oczywiście większość ludzi zgadza się ze mną, że najczęściej jest ona przerysowana w sposób taki negatywny.Większość ludzi ma negatywną opinię w kwestii poruszanych tematów. Tematów, jakie najczęściej pojawiają się w mediach, bo dotyczą spraw smutnych, przykrych, tragicznych, a nawet złych. A ja powiem, być może zaskoczę część z was, że ja się nawet z tego cieszę. Cieszę się z tego, że właśnie takie tematy są w mediach poruszane. Chociaż „cieszę się” to może nie do końca właściwe słowo. Raczej dostrzegam dużo pozytywów dla rozwoju naszej świadomości, tej duchowej, ale też i ludzkiej. Dlaczego tak twierdzę? Ponieważ każda sytuacja, w której nawet nie bezpośrednio, ale uczestniczymy, uczestniczymy w sposób emocjonalny, bo wywołuje w nas jakąś reakcję. Każda taka sytuacja zmusza nas do zajęcia jakiegoś stanowiska, do określenia się. I z punktu widzenia naszego rozwoju nie musimy sami przez konkretne doświadczenie przechodzić.
Nie musimy go przeżywać, odbierać na własnej skórze, żeby je emocjonalnie przeżyć i zrozumieć głębszy sens i też podjąć wewnętrzną decyzję, czy się z takim postępowaniem zgadzamy, czy nie, czy popieramy takie zachowania, czy jesteśmy przeciw. Wbrew założeniom i pewnie też bez świadomości, media robią w tej kwestii kawał olbrzymiej i pożytecznej roboty w kwestii rozwoju naszej świadomości. Do tego wszystkiego w pewnym sensie i w pewnym zakresie pozwalają nam uniknąć przykrych doświadczeń w naszym zwykłym, osobistym życiu, pod warunkiem, że nasze reakcje emocjonalne będą szczere i świadome. Także troszeczkę żartobliwie, kochani, płaćcie abonament i oglądajcie fakty. Oczywiście jest to żart, ale mam nadzieję, że teraz troszeczkę inaczej spojrzycie na to, co płynie do was z waszych odbiorników. Jest jeszcze jeden aspekt, który tak bardzo mocno zaistniał w ostatnim tygodniu. W sytuacji nieznanej, niezrozumiałej, w takiej, w której nigdy nie byliśmy i nasza podświadomość nie ma do niej przypisanego bezpośredniego wzorca. Pojawia się szansa dla naszej duszy, szansa na to, aby to ona podsunęła nam jakieś rozwiązanie, jakąś reakcję. I tak właśnie pewnie w dużej mierze stało się po zabójstwie pana prezydenta Pawła Adamowicza. Większość ludzi zaniemówiła.
Nawet ci najmądrzejsi zastanawiali się, co powiedzieć, jak się zachować. Ponieważ chyba nikt w Polsce, nawet w najczarniejszych scenariuszach nie zakładał, że w dniu przepełnionym radością ludzi z czynienia dobra, radością wspomagania innych, w dniu, kiedy ludzie otwierają się na innych, okazują sobie miłość, zrozumienie, wsparcie, współczucie, może dojść do tak tragicznej sytuacji. I na taką sytuację żadna podświadomość nie była przygotowana. Przyznam wam się szczerze, że wiele razy ogarniało mnie wzruszenie, takie zwykłe, ludzkie, kiedy patrzyłem właśnie na ten wybuch świadomości i bezinteresowności setek tysięcy ludzi. Smutne. Oczywiście, że smutne jest to, że tym razem znowu z tak smutnego i tragicznego powodu. Pozwolę sobie jeszcze wrócić do rozmowy ze słuchaczką. Już nie będę po raz kolejny opowiadał o tym, jak ważna dla moich decyzji była ta rozmowa. Natomiast na koniec tej rozmowy padło w niej takie pytanie. Tu sobie pozwolę zacytować: „Doszło do mnie, że to wybaczanie, o którym pisałam wyżej, jest potrzebne podświadomości.
Że nasza świadomość nie potrzebuje wybaczania. Tylko w takim razie czego? Doświadczania różnych sytuacji, jak wszyscy mówią? A co idzie z doświadczeniem? Co zyskuje dusza? Emocje związane z różnymi sytuacjami? Empatię? A może miłość, która buduje się poprzez empatię? Bezwarunkowe przyjęcie każdej istoty, niezależnie od wszystkiego”. Takie piękne pytanie pojawiło się podczas tej rozmowy i pozwolę sobie zacytować również swoją odpowiedź i za chwilę ją troszeczkę rozwinę.
„Przyznam, że podsumowałaś 14 moich audycji w Radiu Paranormalium, co mnie bardzo cieszy. Dokładnie tak jest, jak napisałaś. Dusza nie potrzebuje wybaczania.Ona nas próbuje tego wybaczania uczyć, czyli zmieniać naszą podświadomość, abyśmy wybaczali odruchowo, bez zastanawiania się. Aby wybaczanie było naturalnym wzorcem naszej podświadomości, a nie jakimś olbrzymim wysiłkiem duchowym. Dusza nie potrzebuje doświadczać. Ona zapisuje nasze doświadczenia dla nas po to, aby zwiększyć naszą świadomość tego, co dobre, a co złe. Przede wszystkim dla nas, aby nas chronić przed kolejnymi błędami. Dla naszego szczęścia, dla naszego zdrowia i radości, a my w konsekwencji przenosimy to na nasze życie i dzielimy się tym z innymi. Empatia to też zrozumienie tego, że wszyscy czegoś szukamy, że wszyscy popełniamy błędy i na nich się uczymy. Że wszyscy czasami cierpimy i jest nam z jakiegoś powodu źle.
Że wszyscy potrzebujemy miłości, zrozumienia, szacunku, wdzięczności, a czasami pomocy. Z tym bezwarunkowym przyjęciem innych jednak bym się nie rozpędzał. Oczywiście każdy ma prawo do życia tak, jak uważa za słuszne i zgodne z jego tempem rozwoju, ale tylko w granicach, kiedy nie przekracza granic naszej wolności. Nauczenie się tego to wielka sztuka, wyzwanie dla nas ludzi i tak naprawdę cel naszego rozwoju tutaj na Ziemi. Dziękuję ci za to, co napisałaś. Miłego dnia życzę i serdecznie pozdrawiam. Taką właśnie pogawędkę uciąłem sobie z jedną ze słuchaczek. I tak jak mówię, bardzo się ucieszyłem, bo to, co napisała, było takim podsumowaniem tego, o czym przez ostatnie 14 odcinków żeśmy sobie rozmawiali i rozważali. Trochę mnie zastanowiło, że nadal tego nie rozkminiliśmy, że nadal nie potrafiłem w jakiś precyzyjny sposób wam tego wyjaśnić, żeby to było dla wszystkich zrozumiałe i oczywiste. Mam nadzieję, że tę pigułkę wiedzy, którą przytoczyłem, zapamiętacie, bo ona właśnie określa zadanie, jakie ma dusza.
Że ona jest naszym opiekunem, który próbuje nas przestrzec przed popełnianiem kolejnych błędów. Zresztą z tego, co widzę i z tego, co też mi w tej chwili podpowiada jakaś część mnie, myślę, że do tego tematu jeszcze będziemy musieli wrócić i jeszcze go sobie troszeczkę wyjaśnić, bo w zasadzie jest jednym z takich kluczowych. To troszeczkę jak tabliczka mnożenia w matematyce. Czy tabliczka mnożenia. I teraz, żeby nie było tak za słodko, to przeczytam wam też komentarz, który się pojawił bardzo niedawno. Stosunkowo. Chyba wpadłem na niego albo wczoraj wieczorem, albo dzisiaj rano. To był komentarz pod ostatnią audycją na YouTubie. I on też utwierdził mnie w przekonaniu, że podjąłem właściwą decyzję. To był komentarz zdecydowanie negatywny.
Pomijając błędy ortograficzne, pozwolę sobie go zacytować. „Skąd ma pan taką wiedzę? To, co pan mówi, nie wierzę panu. Nikt nie wie, jak tam jest. Chyba tylko ludzie, którzy umarli. Mówi pan tak lekko, jakby pan spenetrował cały świat astralny. Mówisz większość bzdur”. Moją odpowiedź możecie przeczytać sobie na YouTubie oczywiście, więc ją na tą chwilę pominę, zwłaszcza że już o swojej decyzji was poinformowałem, ale pozwolę sobie troszeczkę ją rozwinąć i coś jeszcze dodać na antenie Radia Paranormalium, skoro już mamy dzisiejszą audycję. Po pierwsze, skąd ktoś, kto mnie tak naprawdę nie zna, może wiedzieć, co ja penetrowałem, a czego nie? Oczywiście to jest żart, bo ja rozumiem, że na podstawie tego, co mówię, można sporo wniosków na mój temat wysnuć i pewnie przy baczniejszym przyjrzeniu się większość z nich będzie trafna.
Natomiast pamiętajcie też, że wcale nie jest powiedziane, że ja wam już wszystko powiedziałem. To tak odpowiadając słuchaczce, żeby z osądzaniem się wstrzymała do tego momentu, aż zbierze troszeczkę więcej informacji o drugim człowieku. Ale ponieważ jest demokracja, więcWięc każdy może. Natomiast tak całkiem na poważnie. Kochani, wiele razy namawiałem was, zresztą nawet w dzisiejszej audycji do tego, abyście szukali odpowiedzi i potwierdzenia bądź negacji tego, co mówię sobie. Ponieważ prawda jest taka, że nie tylko ja i to nie jest żaden dar, żaden talent, żadna umiejętność, żaden powód do wywyższania się, że ktoś zbadał świat astralny. Bo wy również, kochani, każdy z was ten świat astralny zna. Każdy z was w tym świecie astralnym, nazwanym tak przez słuchaczkę, już był. Już był wielokroć. Dlaczego tak mówię?
Dlaczego tak twierdzę i dlaczego jestem tego pewien? Ponieważ każdy z nas już kiedyś umarł i jak zakładam niejednokrotnie. Więc wielokrotnie byliśmy już po tamtej stronie i każdy z nas, z was, wszyscy już tam byliśmy. Więc to nie jest żaden talent, to nie jest żadna umiejętność. No chyba, że umiejętnością jest umieranie. Pytanie jest tylko, dlaczego tego nie pamiętamy? Natomiast bardzo mi się podobało to określenie. Wszyscy, jak tutaj dzisiaj uczestniczymy w tej audycji, świat astralny penetrowaliśmy i to wielokroć. Dlatego nie czujcie się gorsi, jeżeli czegoś nie pamiętacie, bo ja nie pamiętam. Mieliśmy jakieś tam spotkanie, była ta nasza klasa, mieliśmy jakieś spotkanie klasowe po 25 czy 30 latach i byli na tym spotkaniu moi koledzy, moi przyjaciele, przyjaciółki, znajome z tamtego okresu.
I co poniektórzy potrafili powiedzieć, jak to na lekcji geografii w siódmej klasie pani powiedziała to, a wstał ten i odpowiedział to. A ktoś tam znowu powiedział coś innego. Bo tak po prostu jest, że niektórzy mają pamięć, chcą pamiętać to, co się działo w przeszłości, natomiast inni nie mają takiej potrzeby bądź są bardziej skoncentrowani na tym, co dzieje się teraz, bądź co ma się wydarzyć w przyszłości. Jeżeli tylko możecie czuć się nieco gorzej, to tylko z informacją, że macie słabą pamięć. Ale jeżeli to dotyczy tamtej strony, to nie jesteście odosobnieni, więc też nie pozwalajcie się wywyższać innym z tego powodu, że oni tam byli. Ja też byłem. Wy też byliście. Wszyscy byliśmy. Także spokojnie. I w ten sposób tak naprawdę dotarliśmy chyba do jakichś małych podsumowań.
Na początek mam dobrą wiadomość. Jako ludzkość jesteśmy już na tym etapie rozwoju, że cały mi znany duchowy świat namawia nas do jednego. Namawia, przekonuje i prowadzi nas do jednego. Do tego, abyśmy byli szczęśliwi, abyśmy cieszyli się z życia i życiem tutaj na ziemi. Wszystkie wizje, że tylko poprzez cierpienie, poprzez nieszczęścia, poprzez umartwianie się spotkamy się z Bogiem, pójdziemy do nieba. Tak naprawdę już dawno przestały mieć wartość, znaczenie. W tej chwili nie ma już tak naprawdę żadnych przeszkód, abyśmy nauczyli się być szczęśliwi i radośni. Wszelkie cierpienia, choroby i tak zwane z ludzkiego punktu widzenia nieszczęścia są znakiem, że zbłądziliśmy, że z tej właściwej drogi gdzieś się zagubiliśmy, że zeszliśmy z tej właściwej drogi. I tak naprawdę odnalezienie tej właściwej drogi do szczęścia i radości jest, przynajmniej według mnie, celem i potrzebą każdego człowieka. Co nam w tym przeszkadza?
Co nas ściąga na manowce? Co można zrobić, aby z powrotem na tą drogę wejść? Jak tą drogę odnaleźć? Co zrobić, by potrafić się cieszyć z każdego dnia, żeby być szczęśliwym w tym codziennym życiu? Powiem wam tak. Te i też mnóstwo innych pytań, które sobie przez ostatnich wiele lat stawiałem i które bardzo mocno też goszczą również w moim życiuDo tego stopnia zaprzątnęły moją uwagę, że jedna z wersji książek, którą napisałem miała tytuł „10 przykazań człowieka szczęśliwego”. Nawet jak wysyłałem ją do wydawnictw, to sugerowali mi redaktorzy, że książka jest zbyt ogólna, porusza zbyt wiele tematów, zbyt wiele wątków i że gdybym napisał 10 oddzielnych książek na każdy z tych tematów, to niby z chęcią to wydali. Odłożyłem ten projekt i pojawiła się finalna wersja książki, którą wydało Złote Myśli, czyli „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Powiem wam, że jestem w tej chwili w takim momencie swojego życia i swojego, nazwijmy to rozwoju, że z chęcią, z radością do tamtego projektu wrócę. I tymi sprawami chciałbym się zająć.
Poszukiwaniem dróg i metod na odnalezienie własnego szczęścia i radości z życia, rozważaniami nad tymi zwykłymi, codziennymi ludzkimi problemami, które powodują, że mniej nam się chce. Szukaniem sposobu, by strach płynący z naszej podświadomości i wynikający z niego stres nie był dominatorem i zwycięzcą w naszej codziennej życiowej walce. Być może to nie przypadnie do gustu niektórym z was, może nawet większości. Być może to nie jest miejsce na poruszanie takich tematów. Może te bardziej jaszczurowe by pasowały. Nie wiem, kochani, nie wiem. Być może oczekujecie ode mnie poruszenia innej tematyki. Jeśli tak jest, to przepraszam was, że was zawiodłem, ale podjąłem decyzję, że chcę rozmawiać już tylko o tym, jak być szczęśliwym, a nie szukać wyjaśnień i powodów, dlaczego jestem nieszczęśliwy albo dlaczego nie jestem szczęśliwy. To też będzie dość ważne to, co powiem w tej chwili. Jeżeli znajdzie się zapotrzebowanie na taką tematykę, na rozważania takich tematów, ja z chęcią się w taką dyskusję zaangażuję.
Za to, co do tej pory, za to wszystko, co się wydarzyło w moim życiu i co mnie dzięki wam i dzięki audycjom w Radiu Paranormalium spotkało, bardzo wam kochani dziękuję. To był naprawdę niesamowicie przyjemny, owocny i radosny okres w moim życiu. Poczułem, że jestem w tym miejscu, w którym chcę być, w którym lubię być. Teraz w zasadzie to już od was zależy. Inaczej, tak jak w polityce, oddaję się do dyspozycji waszej i pana Marka. Jeszcze jedna ważna rzecz. Kochani, ja nie gwiazdorzę. Nie próbuję tu z siebie zrobić jakieś gwiazdy. Po prostu wiem, czym chcę się zajmować. I nie chodzi mi o to, żebyście mnie teraz prosili.
Nie, nic z tych rzeczy. Dajcie tylko hasło, że chcemy poruszać takie tematy, chcemy pogadać, porozważać, poszukać sposobów, jak być szczęśliwym tutaj na ziemi. Po prostu prozaicznie, po ludzku. Ja się z radością, z przyjemnością i całym sobą w tę audycję włączę. Z chęcią tę audycję poprowadzę. Audycję o tym, jak być szczęśliwym, co zrobić, żeby być szczęśliwym, bo tematów, dlaczego nie jestem szczęśliwy już nie chcę. Tyle. Tradycyjnie był to kolejny bardzo fajny, udany poniedziałek. Mam nadzieję, że również dla was. Dziękuję wam za dzisiejszą audycję i jeżeli ktoś dzwoni, ktoś coś pyta, ktoś coś napisał i ktoś chciałby, żebym się do tego ustosunkował, to jak zwykle jestem do waszej dyspozycji.
Dziękuję wam i czekam, co tam kliknęliście sobie na czacie.
[54:20] - Dosyć sporo. Ja to wszystko tradycyjnie przesłałem panu na Messengerze. Może nie ma takiego wysypu komentarzy jak choćby tydzień temu, ale są, jak najbardziej, jest ich dużo.Także ja może-
[54:38] - No i już odpalam Messengerka, panie Mareczku. Już odpalam Messengerka i zaraz będę.
[54:48] - To ja za ten czas przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Można już teraz dzwonić. Nasz numer telefonu to 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na fanpage'u Radia Paranormalium i na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości związane z audycją na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. I przypomnę jeszcze przynajmniej tym z państwa, którzy wspierają Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy i którzy przy okazji mają konta na Facebooku. Tam jest taka ciekawa inicjatywa.
Cały czas są zbierane pieniądze w ramach zbiórki „Zapełnijmy ostatnią puszkę pana prezydenta na WOŚP”. Oczywiście puszkę świętej pamięci Pawła Adamowicza. W tej chwili, z tego, co widzę, zebrało się już ponad 2 miliony złotych. Co kilka sekund sobie odświeżam. Co pięć sekund przybywa 1 tysiąc złotych. Także wsparcie na pewno jest. Parę karetek w Gdańsku na pewno się pojawi. Z tego, co tu widzę, karetki specjalnie przeznaczone do przewożenia szczególnie noworodków potrzebujących pomocy. Więc jeżeli ktoś chce wesprzeć tę ciekawą inicjatywę, to zapraszam do wzięcia udziału w zbiórce „Zapełnijmy ostatnią puszkę pana prezydenta na WOŚP”. Radio Paranormalium też tam oczywiście coś od siebie dorzuciło.
A tymczasem pan Sławek czyta i czyta te komentarze. Troszkę się, szczególnie Nosfera, rozpisał.
[57:02] - Tak. Właśnie tutaj na początku też mi się rzuciło w oczy. Bardzo cenna uwaga: najlepsze recepty mają żółte napisy. I to mnie troszeczkę zaniepokoiło. Panie Sławku, to, co się dzieje w tej ezoteryce dzisiaj, przechodzi wszystkie granice. Filmiki typu „W piątek idę, stajesz się neutrinem, czyli Trójcą Świętą”. Panie Sławku, to żeś pan jeszcze mało widział. Jeśli to odmieniło pana życie, polska scena ezoteryczna jest o wiele bardziej w cudzysłowie bogatsza. Powiem tak: to, co zobaczyłem, już mi wystarczy. Ja już nie chcę nic więcej oglądać.
Jak widać, z wiekiem nie wiem, czy psychika staje się bardziej niewytrzymała. W każdym razie nie będę ryzykował. Jestem już człowiekiem, który się kwalifikuje podobno do akademii trzeciego wieku, więc w grupie ryzyka kardiologicznego, więc nie będę ryzykował. Ale dziękuję za ostrzeżenie. Tutaj w to nie będę wchodził. Oni nie protestowali przeciwko nienawiści. Tego zrobiono mord polityczny. Nie chcę w ogóle w te tematy wchodzić. Just Me, dziękuję ci bardzo. Tak jak mówię, ja z chęcią.
Dlaczego chcę zmienić tematykę też i nastawienie? Jeżeli będzie zapotrzebowanie, jeżeli jest zainteresowanie, to jak najbardziej będziemy sobie działać dalej, kochani. I też powiem wam, dlaczego warto zamienić słowo „nie chcę być nieszczęśliwy” na słowo „chcę być szczęśliwy”. Znaczy na stwierdzenie. Tutaj mam coś w temacie audycji. Mój tata jak zmarł, to dał mi znać o 5 rano z kranu. Woda zaczęła tryskać i czułam podświadomie, że on nie żyje. O 7 rano dzwoni moja mama i też czułam, że ona dzwoni z tą złą wiadomością. Tak, tutaj fajnie, że piszecie o tym. Ja oczywiście nie będę tego komentował.
To są bardzo subiektywne odczucia, aczkolwiek jest ten wspólny mianownik tej łączności takiej pozawerbalnej. Ale tak właśnie działa dusza jako odczucie. Niektórzy to nazywają intuicją, ale tak właśnie działa dusza. I to jest ten wspólny mianownik tych doznań. Ja przy śmierci mojego taty miałem też bardzo podobne odczucia. Co prawda to było bardzo dawno temu, więc jeszcze nie bardzo sobie zdawałem z tego sprawę, jak to wszystko wygląda. Natomiast miałem właśnie bardzo podobne odczucia.Radek napisał: „Dobrze, że nie pamiętamy, bo byśmy mieli sieczkę w głowie i nie moglibyśmy skupić się na tym, co mamy zrobić teraz”. Ja się z tym zgadzam. Rozmawialiśmy na ten temat, że póki nasz mózg pracuje na takim poziomie, jak pracuje, to nadmiar informacji nie byłby dla nas do ogarnięcia. Mógłby spowodować skutek odwrotny.
Objawy szaleństwa bądź takie typowe wariactwo. Więc ja też uważam, że słusznie, że nie wiemy wszystkiego, więc przyjmijmy to jako pewnego rodzaju konstans, przynajmniej na razie. Brudas napisał: „Ludzi czasem nie warto oceniać po tym, jakich ma przyjaciół, ale po tym, jakich ma wrogów”. Myślę, że to też bardzo cenna informacja o drugim człowieku. Sfera pisze: „A może nie pamiętamy, bo po prostu to nie nasza pamięć? Tak jak nie pamiętam, co ty robiłeś wczoraj”. Tak się zastanawiałem, czy odpowiedzieć, czy nie. Jest jeszcze jeden aspekt, którego nie poruszyliśmy, ale przy okazji tej pamięci będziemy mieli okazję o tym porozmawiać, dlaczego nie pamiętamy. Chodzi mi o aspekt wiary, ale nie wiary religijnej, tylko bardziej zaufania do samego siebie. Zaufania swoim własnym odczuciom, swoim własnym wewnętrznym doznaniom, jakimś przemyśleniom, które są troszeczkę w sprzeczności z tym, co podpowiada nam podświadomość.
Że skoro nie pamiętamy, to możemy bardziej ten element zaufania w sobie rozwijać, bo jeżeli byśmy pamiętali, to wszystko by było proste, jasne i oczywiste. I ten element wiary i zaufania by nie istniał. „Moja osobowość wszystko zawiera się w umyśle. To umysł robi z nas jednostki, nie dusza. Tak samo pamięć wcieleń ma dusza, nie umysł”. Ja się tutaj z tobą nie zgodzę. Rozmawialiśmy na ten temat. Ja się nie zgodzę, że to umysł robi z nas jednostki, a nie dusza. Jesteśmy wynikową. Też była o tym audycja, kiedy opowiadałem o swoich braciach i o swoich córkach.
Kiedy mówiłem o kalendarzu Majów, kiedy ludzie, którzy posiadają ten sam kin, są różnymi ludźmi. Kiedy nawet bracia bliźniacy są od siebie różni. Co powoduje te różnice pomiędzy nami? Według mnie wyraźnie wszystko wskazuje, że podświadomość jest jednym z aspektów bardzo ważnych, a drugim aspektem jest właśnie nasza świadomość, która wynika wprost z ilości inkarnacji, z ilości doświadczeń, które zebraliśmy i zapisaliśmy w naszej duszy przez wszystkie nasze wcielenia. To jest tak, jak z ludźmi. Świadomość niemowlaka jest zerowa. Świadomość dziecka jest inna, świadomość człowieka młodego jest inna i świadomość osoby dorosłej, dojrzałej, starej jest zupełnie inna. Przez to tylko, że po prostu dużo więcej przeżyli i dużo więcej doświadczyli. Więc ten bagaż doświadczeń jest nieporównywalny i wpływa na wszelkie nasze decyzje. I tak samo jest z duszą.
Jola: „Dzieci podobno mogą pamiętać swoje poprzednie wcielenia, ale zazwyczaj dorośli im nie wierzą”. W przypadku dzieci, które pamiętają swoje poprzednie wcielenie, jest sporo. Nie wiem, czy mówiłem wam, ale jeżeli nie mówiłem bądź niektórzy z was nie słyszeli, to ten pierwszy najsłynniejszy przypadek indyjskiej dziewczynki Devi Shanti. Jak wpiszecie sobie w internet, to będzie to opisane. To jest dziecko cztero-, pięcioletnie. Łączność duchowa na początku naszego życia jest bardzo mocna.Ona później zostaje wypierana przez podświadomość i to podświadomość z każdym następnym wzorcem dopisanym do swojego słownika zastępuje te wzorce duchowe, z którymi przyszliśmy na świat. Więc dzieci tak, zdecydowanie pamiętają. Natomiast dla nich to jest coś naturalnego, tak jak widzenie aury jest dla dziecka czymś naturalnym. Dziecko nie ma świadomości tego, że może być inaczej, ponieważ nie rozmawia na ten temat, bo nikt się nie pyta: „Słuchaj kochanie, czy ty widzisz aurę?”. Mało ludzi zadaje dzieciom takie pytania.
Jak dziecko akceptuje pewne rzeczy, które się dzieją w jego życiu, nie mając zupełnie porównania, że może być inaczej. Opowiem wam przykład mojej młodszej córki, która w wieku bodajże czterech czy pięciu lat, już nie pamiętam dokładnie, pojechaliśmy do lekarza, do okulisty ze starszą córką, ponieważ jej wzrok zaczął się psuć. A wiadomo, jak to z takim małym brzdącem, tak? „Ja też chcę”. Więc pan doktor był na tyle sympatyczny, że mówi: „No to siadaj, to zobaczymy”, tak? Jak zaczęliśmy obserwować, znaczy jak zauważyliśmy z żoną jego minę, to wiedzieliśmy, że coś jest nie tak. Okazało się, że moja córka miała plus dwanaście na jedno oko, praktycznie nie widziała na jedno oko. I dla niej to nie było nic dziwnego, ponieważ ona nie miała żadnego porównania. Tam dochodzi jeszcze kwestia akomodacji i tak dalej. Natomiast ona nie miała żadnego porównania, że może być inaczej.
Więc tak wygląda świat widziany oczami dziecka. Jeżeli ma to od początku, od urodzenia i rodzi się z czymś takim, dla niego jest to czymś całkowicie naturalnym. I też przy wychowaniu dzieci, przy tym, jak rozmawialiśmy o programowaniu podświadomości, jak mówiłem o tym, w jaki sposób ta podświadomość jest zapisywana, to też mówiłem wam, że na przykład dziecko przepełnione tą duchową jeszcze osobowością, na przykład bardzo często w sytuacjach, kiedy rodzice się kłócą, myśli, że kłócą się z jego powodu. Bierze na siebie taką odpowiedzialność i za wszelką cenę, właśnie w imię tej miłości, którą jeszcze jest przepełnione, kiedy nie zostało to zastąpione wzorcem podświadomościowym ziemskim, kiedy ono za wszelką cenę próbuje uszczęśliwić wszystkich swoich bliskich. Tak że tak, dzieci zdecydowanie mają tą łączność duchową inaczej zbudowaną. I tutaj jeszcze temat, sfera: „Takie wytłumaczenie jest najprostsze, bo nie trzeba tego tłumaczyć jakimś magicznym zapominaniem. Bo co i jak miałoby sprawić, że ta pamięć jest tracona? Według mnie po prostu to nie nasza pamięć. Nie nasza, czyli nie naszego ego i umysłu, tylko duszy”. No tak, bo jakby mózg się rodzi, więc się rodzi również wraz z narodzeniem nowy człowiek, nowy mózg i tworzy się to tak zwane nowe ego.
Więc oczywiście to nie jest nasza w sensie fizycznym pamięć, tak? Dlatego też mamy problemy z tym, żeby do tej pamięci w jakiś sposób dotrzeć. „Tylko nie astrogady jaszczurowe”. Dziękuję, panie Adamie. „Może dzieci nie mają jeszcze tak wykształconego ego i dlatego więcej pamiętają”. To znaczy dziecko musi sobie po przyjściu na świat w jakiś sposób radzić, według czegoś funkcjonować. Więc zanim wykształci się podświadomość, zanim wykształcą się te pierwsze wzorce, które później będą decydowały o zachowaniach człowieka, dziecko kieruje się zasadami duchowymi. Jola: „Według mnie zapomina się poprzednie wcielenia z powodu napływu nowych informacji. Jedynie w podświadomości wszystko zapisane. Może hipnoza by pomogła”.
Jolu, dokładnie, właśnie tak. Cieszę się, nie czytałem twojego wpisu, ale cieszę się, że się zgadzamy, przynajmniej w jakimś szerszym zakresie. „To na starość informacje powinny wracać, bo skleroza przychodzi”. I tutaj też masz sporo racji, ponieważ u ludzi starszychCzasami te zaniki pamięci, zwłaszcza tak zwana demencja. Dobrze mówię? Może coś pokręciłem. W każdym razie zaniki pamięci wynikają z tego, że to jest taka też obrona człowieka przed natłokiem myśli, ponieważ na starość ten mózg zaczyna inaczej funkcjonować i te wszelkie przeżycia zaczynają do nas wracać. Dokładnie tak to mniej więcej wygląda. Albo z ludźmi, którzy stracili pamięć. Zamiast „zapełnimy puszkę” powinno być „zapewnimy puszkę ochrony”.
Nie bardzo rozumiem, o co chodzi. Tu jakiś bardzo miły komentarz, z przyjemnością go przeczytam.
[01:13:40] - Odniesienie do tej akcji z zapełnieniem puszki prezydenta Adamowicza.
[01:13:46] - Tak, coś mi się też tak właśnie wydaje. Dziękuję ci bardzo, bo tutaj Justme wyraził akces. Audycje z energią pozytywną, czyli jak być szczęśliwym są bardzo mile widziane, znaczy słuchane. Jestem za. Dziękuję ci bardzo. Mam pierwszy głos na tak, więc skoro jest już jedna osoba i drugą będzie pan Marek, to za tydzień się znowu spotkamy.
[01:14:21] - I tak oto dwa do zera demokratycznie przegłosowaliśmy, że jak najbardziej jesteśmy za.
[01:14:27] - W takim razie kochani za tydzień się słyszymy. Dziękuję panie Marku. Radek: „Gdybyśmy w dodatku pamiętali wszyscy nasze wcielenia i co gorsza, wszyscy z nas są prymitywnymi duszami, może ci, co to słuchają, to chcielibyśmy zemsty i tutaj na ziemi panowałby horror”. Może nie ci, co to słuchają. Przepraszam, bo już tutaj coś pokręciłem. To znaczy tak, gdybyśmy to oceniali tylko takimi kategoriami ziemskimi, czyli naszą podświadomością i na przykład gdybyśmy takie dywagacje prowadzili 300 lat temu, to na pewno tak. Na pewno pamiętając, że ktoś nas skrzywdził w poprzednim wcieleniu, być może będąc na przykład aktualnie u władzy, chcielibyśmy go ściąć albo zrobić go swoim niewolnikiem. Natomiast to tak to na szczęście akurat w przypadku duszy nie działa. „Skoro to my nie pamiętamy, to co i jak sprawia, że pamięć jest kracona?” O jaką pamięć, Lufero, pytasz? Bo nie bardzo rozumiem.
Chimera Meduza: „Może już kiedyś byliśmy naprawdę szczęśliwi, na przykład w poprzednim wcieleniu”. Powiem tak: bardzo możliwe. Może już kiedyś naprawdę byliśmy szczęśliwi, na przykład w poprzednim wcieleniu. Powtórzyłem to, bo to jest dość fajne. Muszę się nad tym chwilę zastanowić, bo tak na pierwszą myśl to przeważnie jeżeli potrafiliśmy być naprawdę szczęśliwi, bo ja nie chciałbym tutaj, żebyśmy szczęście utożsamiali na przykład z miłością do drugiej osoby. Aczkolwiek to jest też szczęście. Tylko ja mówiąc szczęście mam na myśli takie szczęście na wszystkich płaszczyznach naszego istnienia tutaj na ziemi. Ciężko jest z takiego poziomu zejść, jeżeli się osiągnie taki poziom naprawdę bardzo dużego szczęścia. Natomiast radość z życia, miłość, zakochanie, szczęście na przykład w małżeństwie czy szczęście na jakiejś tam płaszczyźnie życia na pewno wielokroć to już przerabialiśmy. „Małe dziecko nie odróżnia podmiotu od przedmiotu.
Nie wie, czy pierś jest nim, czy nie”. To prawda, zwłaszcza takie malutkie dziecko, bo nie ma wykształconego ego, które powstaje, bo myślę, gdyby to dusza robiła z człowieka jednostkę, to małe dzieci od urodzenia miałyby wykształcone ego, osobowość i tak dalej. A tak się nie dzieje. No nie, bo okres życia człowieka tutaj na ziemi jest też podzielony na pewne okresy. I ten pierwszy okres do 20. roku życia to jest okres zbierania doświadczenia tego ziemskiego, które później staje się wyzwaniem, które daje później duszy możliwość uchronienia nas przed kolejnymi doświadczeniami, przed którymi my oczywiście nie chcemy się dać uchronić.Się nie pchamy dzięki wzorcom podświadomości. Pierwsze 20 lat dusza sobie siedzi i czeka grzecznie, dbając na przykład o to, żebyśmy mieli kontakt właśnie z światem duchowym, żebyśmy się duchowo aż tak mocno nie oderwali. Natomiast niczego od nas nie oczekuje i ma tylko taką rolę ochronną. To nie jest tak, że dusza i świadomość nie wpływa na to, kim jesteśmy. Umysł nie jest duszą przecież, więc pamięć duszy, pamięć wcieleń nie należy do naszego umysłu, bo to nie nasza pamięć.
Tak, nie naszego mózgu. Skoro to jest nasza dusza, to jest to też nasza pamięć. „Kiedyś umrę, to wam powiem, jak naprawdę jest”. Nikt tego nie wie. Może i wie, ale innym nie udowodni. Poproście swoich bliskich znajomych, którzy już nie żyją, żeby wam powiedzieli. To taka luźna myśl w nawiązaniu do dzisiejszej audycji. Pan Adam: „Jak to mawiają, jeśli ktoś twierdzi, że wie, co jest po śmierci, to zaraz poprosi o twój portfel”. To jest taki papierek lakmusowy, czy warto słuchać, czy warto... Oj, pan Marek mi tutaj coś dorzucił, bo mi się przewinęło.
Czy warto słuchać, czy warto obejść szerokim łukiem? Decyzja należy do każdego z nas. „Skoro na starość wspomnienia wcieleń zaczynają wracać, to może wracają dlatego, bo mózg na starość zaczyna obumierać i przepuszcza te informacje. To też popiera tezę, że to nie nasza pamięć”. Sfera cały czas próbuje pokazać, że dusza i my to są dwa oddzielne istnienia, dwa oddzielne byty. Faktycznie jest to, ja też kiedyś, jeszcze od czasu do czasu się zastanawiam, jak to jest, że ta dusza mimo wszystko nawiązuje z nami kontakt nawet w postaci intuicyjnych odczuć, intuicyjnych przeczuć, że jednak potrafi wysłać jakąś informację do naszego mózgu, która jest przez ten mózg odbierana. I to jest też dla mnie czymś ciekawym i też czymś niezrozumiałym. Natomiast to, że tego nie rozumiem, to nie znaczy, że tego nie ma. Tak jak dziecko nie rozumie, że z połączenia dwóch gazów może powstać płyn i nie musi rozumieć, że pada deszcz, chociaż w niebie nie ma żadnego wiadra ani beczki. Jeżeli coś jest, to po prostu jest.
„Może my zapominamy, ale czasem mamy dziwne odczucia, jak tam na przykład spotkałam osobę, której nie znam. Nagłe wrażenie, jakbym znała ją całe życie. Czy też miejsca, w których nigdy się nie było”. Dokładnie. Jolu, tak właśnie to jest i to wiele osób potwierdza. Jest na przykład tęsknota bądź chęć odwiedzenia jakiegoś miejsca, bądź czuje się jakiś sentyment do tego miejsca. Ja znam taki z bardzo bliskiego swojego otoczenia przykład, kiedy ktoś poszedł na pierwszą lekcję francuskiego i było na takiej zasadzie: „Będę tłumaczem w pierwszej klasie gimnazjum i muszę wyjechać do Francji”. Jeżeli coś nie ma podłoża, jakaś nasza reakcja, jakieś nasze przeczucie, odczucie nie ma podłoża i uzasadnienia w tym, co nas spotkało w tym życiu, to na pewno musi to pochodzić z poprzedniego wcielenia. Jeżeli spotykamy osobę tak jak Jola, wobec której ma się dziwne odczucia, a nigdy wcześniej się jej nie spotkało w tym wcieleniu, to właśnie jest to znak, że jest to osoba, z którą mieliśmy bliższe, niekoniecznie dobre w sensie ludzkim, relacje w poprzednim wcieleniu. Być może to doświadczenie będzie kontynuowane.
Czyli na zasadzieJuż tak dramatycznie rzecz biorąc, że ktoś nas zamordował w poprzednim wcieleniu, to w tym wcieleniu my będziemy mieli okazję zamordować jego, żeby zobaczyć, jak to jest z drugiej strony. Ponieważ wyczerpała mi się lista komentarzy, to pozwolę sobie pokrótce ten wątek poruszyć, ale nie ukrywam, że trzeba będzie mu poświęcić trochę więcej czasu. O co chodzi z miłością? O co chodzi z wybaczaniem i o co chodzi z duszą? O co chodzi z poznawaniem tego wszystkiego z drugiej strony? I o co chodzi ze zdobywaniem doświadczenia? Bo to wszystko-
[01:25:56] - Panie Sławku, przepraszam, że się wcinam, ale ktoś tutaj chyba do nas właśnie teraz dzwoni.
[01:26:02] - O!
[01:26:03] - Halo, Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[01:26:06] - Słyszymy się. Dobry wieczór.
[01:26:08] - Dobry wieczór.
[01:26:09] - Dobry wieczór.
[01:26:10] - Albo Piotr z Gdańska, kto woli. Witam panie Sławku, witam panie Pawle, witam wszystkich słuchaczy. Ja dzisiaj mam tylko dwa pytania do pana Sławka. Panie Sławku, w ostatniej audycji wspominał pan o tym, że dusza nie ma oczu, że nie widzi, widzi tylko odczucia i tak dalej. A proszę mi powiedzieć, a co w takim układzie z tymi doświadczeniami, które mają osoby po śmierci klinicznej? Wychodzą z własnego ciała, widzą otoczenie, widzą, co się dzieje na zewnątrz. Ja rozumiem, że nie mają oczu w formie fizycznej, ale w jakiś sposób to postrzeganie jednak istnieje tej rzeczywistości.
[01:26:53] - Odpowiem to w ten sposób, że jeżeli słuchamy przekazów na przykład Indian, którzy opisują niebo jako bezkresną sawannę, po której biegają mustangi, to teraz należałoby przyjąć takie założenie, że każda religia, każda nacja, każda kultura ma swoje własne niebo. Miałem nie poruszać tego wątku, ale powiem tak: to działa w ten sposób, że te rzeczy dzieją się jeszcze za naszego życia. My to widzimy za naszego życia. Czyli informacja, odczucie, które nam towarzyszy, jest ubierane przez naszą podświadomość w obrazy, ponieważ podświadomość musi wszystko nazwać, wszystko określić po to, żeby dopasować reakcję. Bądź jeżeli nie ma obrazu, a ma reakcję, to do reakcji dopisuje obraz. Więc jeżeli mamy poczucie jakiegoś tam szczęścia, to szczęście jest przez naszą podświadomość ubierane w konkretne obrazy. Dlatego to jest taka zamiana troszeczkę fali nośnej w dźwięk w radioodbiorniku. Ja to tak nazywam.
[01:28:34] - To chyba musi pan zmienić tytuł audycji.
[01:28:38] - Dlaczego?
[01:28:39] - „Świat oczami duszy”.
[01:28:43] - Okej, taki właśnie jest pomysł. Zupełnie o tym nie pomyślałem, ale faktycznie zupełnie to nie pasuje.
[01:29:00] - Panie Sławku, jeszcze jedno pytanie, bo spotkał się pan pewnie z takimi opiniami, że niektórzy ludzie nie wiedzą, że zmarli.
[01:29:12] - Mhm.
[01:29:13] - I teraz powiem tak: spotykam się często z tym określeniem, natomiast nie mogę za każdym razem się zgadzać, bo jakoś ciężko mi sobie wyobrazić, że osoba zmarła nie zauważa, że zmarła, że nie ma kontaktu z żyjącymi.
[01:29:28] - Ja powiem tak: ja nie mam osobiście takich doświadczeń, natomiast mam bardzo bliską znajomą, która też swój dar odkryła stosunkowo późno. Na początku to było coś w rodzaju egzorcyzmów wręcz. Natomiast później to poszło w dobrym kierunku i zaczęła się zajmować właśnie przeprowadzaniem dusz na tamtą stronę. Ponieważ z jej opisów, z jej relacji, do niej przyjeżdżają ludzie z całej Polski w tej chwili z różnego rodzaju problemami. To wynika właśnie z tego, że czasami na skutek gwałtownej śmierci, takiej nieprzewidzianej, bo jeżeli człowiek choruje albo człowiek jest już w jakimś tam wieku i to ryzyko śmierci zaczyna człowiekowi towarzyszyć, to jest czas na przygotowanie. Natomiast ludzie, którzyWłaśnie są gdzieś zabijani ludzie, którzy giną w wypadkach. Często to jest śmierć nagła i na skutek zupełnie nieprzewidzianych zdarzeń. Zwłaszcza ci, którzy są na początku, dusze, które są na początku swojej drogi rozwoju, podobno mają czasami problem z powrotem. Natomiast ja mówię, to nie są moje doznania, ale to też nie są rzeczy wyczytane z książki, natomiast są to moje rozmowy z moją bliską znajomą i z jej relacji, których ma dość sporo, tak to mniej więcej wygląda.
[01:31:54] - Okej, muszę przyjąć tę odpowiedź, aczkolwiek za każdym razem mnie to jedno dziwi, bo mam wrażenie, że taka osoba jednak powinna zauważyć, że coś jest nie tak. Dobrze, dziękuję panie Sławku. Dziękuję panie Illosie. Pozdrawiam słuchaczy. Przełączam się na studio.
[01:32:11] - Dziękujemy panie Piotrze, dziękujemy za telefon. Serdecznie pozdrawiamy.
[01:32:15] - Pozdrawiam. Do usłyszenia.
[01:32:16] - Dziękujemy, do usłyszenia. No i zapraszamy do słuchania.
[01:32:21] - Oczywiście.
[01:32:22] - Wróćmy może do wątku, który pan rozpoczął przed telefonem pana Piotra. Jak to jest z tą miłością i wybaczaniem?
[01:32:34] - To wygląda w ten sposób, że ciężko jest uniknąć wchodzenia, żeby wytłumaczyć pewne rzeczy, wchodzenia na ten śliski grunt związany z naszym pobytem po tamtej stronie po śmierci. Ale spróbuję. Mamy jakieś doświadczenie, w którym zachowaliśmy się nie tak, jak powinniśmy. Spróbuję na przykładzie. Ktoś nas w poprzednim wcieleniu zamordował albo ktoś nam wyrządził bardzo dużą krzywdę i my to już po śmierci w duchowy sposób zrozumieliśmy intencje tego sprawcy. Zrozumieliśmy swoje intencje. To wszystko zostało wyjaśnione na płaszczyźnie miłości i to, co się pojawiło dzisiaj w pytaniu słuchaczki, czy dusza potrzebuje wybaczenia. Nie. Ten proces wybaczenia na poziomie duszy już został załatwiony. Natomiast rodzimy się.
Rodzimy się i tworzymy naszą własną osobistą podświadomość, czyli to, co nosfera nazywa ego. Mamy wzorce zachowań, takie czysto ludzkie. I to, co Jola powiedziała, w którymś momencie spotykamy tą osobę na swojej drodze życia, ponieważ naszym celem jest celem duszy jest sprokurowanie takiej sytuacji, w której będziemy mieli okazję poznać tą sytuację z drugiej strony. Więc mamy okazję skrzywdzić tą osobę. Tworzy się taka historia, taka sytuacja w życiu, że mamy tą okazję. I teraz, jeżeli kierujemy się podświadomością, czyli dajemy się ponieść tym ziemskim zasadom, to ją krzywdzimy i w ten sposób przeżywamy tą historię z dwóch stron. Natomiast gdybyśmy posłuchali podszeptów duszy, czyli pokierowali się w życiu miłością i wybaczaniem, to byśmy tej osoby nie skrzywdzili. Tak ten mechanizm wygląda. W zależności od tego, jaką decyzję podejmiemy, czym w życiu się będziemy kierować, tak będzie wyglądało nasze dalsze życie i kolejne doświadczenia, przez które będziemy przechodzić. Tak to w skrócie najprościej jak potrafię wyjaśnię, ale to mówię, to jest tak pokrótce i spróbuję się jakoś do tego bardziej merytorycznie, może ze dwa, ze trzy przykłady, jakieś takie nawet może z życia mojego czy z życia moich, jakichś tam znajomych, czy kogoś, z kim na ten temat rozmawiałem.
Spróbuję przygotować. A teraz wrócę do odpowiedzi, które się pojawiają. Tu jest pytanie: obrazy, symbole, które ma zrozumieć kto? Co? Bo chyba nie dusza. Nie, nie dusza. My mamy zrozumieć to, co odczuwamy. Tutaj bardzo miły wpis. Od dzisiaj będzie świat uszami duszy. No cóż, jest to jakiś pomysł.
To my możemy pracować z tymi obrazami i symbolami, nie dusza czy podświadomość. Kochani, opisywałem wam, musimy to jeszcze przerabiać w takim razie drążyć. Opowiadałem wam jak działa podświadomość, jak kolega mi prezentował swoje okulary VR i jeździłem na deskorolce. Leżałem na deskorolce i jeździłem pomiędzy ciężarówkami i tak dalej.I opowiadałem wam o tym, jak podczas jednego z takich, oczywiście wirtualnych wyskoków, podczas jednej takiej hopy dostałem ścisku w żołądku. Czyli z biologicznego punktu widzenia jest to reakcja naszego mózgu, reakcja z błędnika czy skądś tam, że zmienia się nasza pozycja gwałtownie. Natomiast moja pozycja w żaden sposób się nie zmieniła. Ja siedziałem dalej na krześle w pokoju u swojego kolegi, a jednocześnie dostałem ścisku żołądku, tak jakbym faktycznie w to powietrze z impetem wyskoczył. Podświadomość zobaczyła obraz i uwierzyła, że jest on prawdziwy, na którym ja wyskakuję na deskorolce w powietrze i zafundowała mi oprócz reakcji strachu przed uderzeniem tą deskorolką w asfalt, objaw psychosomatyczny, czyli ścisk żołądka. Tak działa podświadomość. Jeżeli coś uznaje za prawdziwe, dopasowuje do tego właściwe reakcje, łącznie z reakcjami psychosomatycznymi.
Więc praca z obrazami. Nie bardzo rozumiem jak to zrozumieć. Praca z obrazami. Obrazami możemy, jeżeli one są dla naszej podświadomości wiarygodne, możemy wymuszać swoje własne reakcje, własne zachowania. Możemy za pomocą obrazu te nasze zachowania i reakcje rozpoznawać. Reakcje, z których czasami nie zdajemy sobie w ogóle sprawy. Świadczółkami podświadomości to już nie jest śmieszne. Może światłuskami podświadomości? Tutaj bardzo fajny wpis Johna. Nie będzie pełnej miłości bez całkowitego wybaczania.
Inaczej to nie zadziała. No tak. Dlatego ta miłość, którą tak się wertuje w różnego rodzaju sytuacjach, opracowaniach, teoriach jest tak ważna. Miłość i wybaczenie. Z tym że nie wiem, czy pamiętacie, jak rozmawialiśmy o miłości, kiedy ja namawiałem was do miłości do samego siebie, bo to jest najfajniejszy, najprzyjemniejszy i też najbezpieczniejszy poligon doświadczalny do okazywania miłości. Mówię najbezpieczniejszy, bo w dalszym ciągu, jeżeli bezpodstawnie okazujemy innym ludziom miłość, to jesteśmy uważani za dziwnych. To jest tak delikatnie rzecz biorąc. Za dziwnych, za stukniętych, za walniętych, za głupków i tak dalej. Ja tylko poprzez okazywanie swojej sympatii ludziom wielokroć byłem podejrzewany o na przykład o kokietowanie, ale to się domyślicie, że to raczej tylko i wyłącznie przez swoją żonę. Natomiast to były tylko i wyłącznie objawy mojej sympatii.
Zresztą, jak się później okazało, też przez niektóre moje koleżanki. Natomiast kokietowanie ma w intencji osiągnięcie jakiegoś celu. Natomiast ja tego celu nigdy nie miałem. Więc wyobraźcie sobie teraz okazywanie miłości innym ludziom. Więc co by było, gdybyśmy nagle gwałtownie, bez żadnego powodu zaczęli sobie okazywać miłość? Natomiast z wybaczaniem jest właśnie tak, że żeby siebie pokochać, to najpierw trzeba sobie wybaczyć. Dlatego całkowicie się zgadzam z tym, co John napisał. Nie ma miłości bez wybaczania. I tu się zgodzę z Musferą. Podświadomość jest jak magazyn.
Ona nie myśli i nie ocenia. Zdecydowanie tak. Od myślenia i oceny jesteśmy, od rozważania jesteśmy my ze swoją własną świadomością. Podświadomość jest od reagowania. Nie wie, co jest dla nas dobre, nie wie, co jest dla nas złe i się nad tym nie zastanawia. W sensie takim, czy to jest faktycznie dla nas dobre. Jest emocja, jest potrzeba, jest pragnienie, jest reakcja. Dlatego to, co mówiłem dzisiaj na końcu audycji. Ja chcę szukać drogi do szczęścia i radości. To jest też jedna z rzeczy, z błędów, które popełnia wiele osób, tworząc jakieś afirmacje czy wizualizacje.
Ja chcę rozmawiać. Inaczej: ja chcę być szczęśliwy to nie jest to samo, co ja nie chcę być nieszczęśliwy. To są dwa zupełnie oddzielne bieguny naszychNaszych potrzeb. A dla naszej podświadomości jest to wszystko jedno. Ona nie rozsądza, czy to jest dla nas dobre, czy złe. Jest tylko pragnienie. Chimera Meduza: podświadomość podpowiada. Podświadomość nie podpowiada. Podpowiada dusza. Podświadomość na przykład, kiedy denerwujemy się, bo ktoś do nas powiedział: „jesteś głupi i się na niczym nie znasz”.
I nas to wyprowadza z równowagi. A tak naprawdę w założeniu to wiemy, że ten człowiek, który wypowiada te słowa, mówi bardziej o sobie niż o nas, ponieważ on wypowiada swoją opinię, więc on się z tą opinią utożsamia, a to utożsamienie świadczy o nim, nie o nas. On mówi, jak on nas odbiera, a to my wiemy, czy jesteśmy głupi i czy się na przykład na tym znamy, czy nie. Więc zupełnie nie ma podstaw do tego, żeby się wyprowadzać z tego powodu z równowagi. Natomiast jeżeli w naszej podświadomości jest zapisany wzorzec, że mamy tak zareagować na przykład na słowo „jesteś głupi”, to tak będziemy reagować. I to nie ma nic wspólnego z podpowiedzią, bo podpowiedź to by była wtedy, kiedy do naszego umysłu dotarłaby informacja: „teraz powinieneś się zdenerwować”. Nie ma czegoś takiego, bo to by była podpowiedź. I wtedy mówimy, zdenerwujemy się czy nie? No dobra, zastanowię się. Chce mi się.
Nie, zmęczony jestem. Nie, nie będę się denerwować. A poza tym on tak ładnie się uśmiecha. Nie, to na niego nie. Ale ona tak, bo on jest nudy na przykład albo łysy, to ja się na niego zdenerwuję. Wtedy to jest odpowiedź. Podświadomość nie podpowiada. Podświadomość narzuca nam reakcje. Więc jak noosfera nie analizuje, nie boi się, nie cieszy i tak dalej. Dokładnie tak.
Więc jak można ją transformować? Można umysł transformować tak, żeby inaczej wybierał to, co mu się przyda z magazynu podświadomości. Ja powiem tak: podświadomość jest bardzo przydatnym narzędziem tutaj na Ziemi, ponieważ rano nie zastanawiamy się na przykład, jak zawiązać buty. Czy jak prowadzić samochód. Pewnych czynności, gdyby nie podświadomość, musielibyśmy się codziennie od nowa uczyć. Natomiast nie musimy, bo mamy podświadomość, więc transformowanie podświadomości. My musimy reagować, jako ludzie musimy reagować. Więc kwestią jest to, jakie te reakcje będą i żeby zastąpić te, które są dla nas szkodliwe, niedobre, kończące się jakimiś nieprzyjemnymi sytuacjami, nawet w perspektywie duszy, w perspektywie naszego następnego wcielenia, na takie, które będą dla nas przyjazne. Temat transformacji podświadomości jest dla mnie kluczowy w kontekście znalezienia drogi do szczęścia i radości. To jest też najgłówniejszy temat moich przemyśleń, badań, eksperymentów.
I właśnie ta transformacja podświadomości jest w zasadzie pierwszym i takim najskuteczniejszym działaniem i też warunkiem do tego, byśmy sami siebie swoimi reakcjami nie blokowali w dążeniu do szczęścia, do radości. Bo w podświadomości jest taki wzorzec: zrobiłeś coś źle, powinieneś ponieść karę. Na przykład ten wzorzec powoduje to, że zrobimy coś źle, przez lata to przeżywamy i w ten sposób mówimy: nie, zrobiłem źle, jestem złym człowiekiem, nie zasługuję na szczęście. Zasługuję na karę. Gdzie z punktu widzenia duszy, zrobiłeś coś źle, to nie podlegasz karze, tylko przede wszystkim przeproś. Przede wszystkim zrozum. Przede wszystkim napraw, a następnie wybacz. Nasza dusza nie oczekuje od nas kary. To nasza podświadomość ma wpojony wzorzec: coś jest zrobione źle, wymaga kary. Więc ta podświadomość jest takim naszym największym hamulcem na drodze do szczęścia i radości.
To jest tak, jak trochę rozmawia się z ludźmi: „O Boże, ależ jestem zmęczony, ledwo żyję”. „A co się stało?” „A wiesz co? Kupiliśmy z żoną mieszkanie, i właśnie je remontujemy”. Albo: „Właśnie je wyremontowaliśmy. Boże, jaki ja jestem zmęczony. Ledwo żyję”. Coś, co było moim marzeniem, marzeniem wielu ludzi, marzeniem większości ludzi, summa summarum staje się problemem. I zamiast się tym cieszyć, zamiast czerpać z tego jak najwięcej radości, jak najwięcej przyjemności, wpędzamy się właśnie w te wzorce podświadomości.I z czegoś, co powinno być przyjemne, staje się dla nas czymś niesamowicie przykrym. Ja przez wiele lat zajmowałem się meblami i uwierzcie mi, że czasami wizyty ludzi w moim studio kończyły się prawie sytuacjami rozwodowymi. Jak działając podświadomie możemy z najprzyjemniejszej rzeczy na świecie, bądź z bardzo przyjemnej rzeczy na świecie, zrobić coś, co nas później będzie boleć, co będziemy przeżywać w sposób negatywny, co powoduje nasze zmęczenie, zniechęcenie, a na sam koniec kredyt do spłacenia?
Podświadomość jest jak ocean. Niektórzy lubią pływać, a inni boją się wody. Oceanu podświadomości nie zmienisz. Możesz siebie zmienić chyba. Tu się nie do końca zgodzę. Jednym z moich głównych celów jest udowodnienie i pokazanie, że można zmienić podświadomość, że można zmienić wzorce podświadomości. I niekoniecznie poprzez przykre doświadczenia. Jola: „Jak można kochać innych, nie kochając samego siebie?” Nie wiem, ale znam takich, którzy twierdzą, że można. Ja panicznie boję się wody i nie mam pojęcia dlaczego. Nikt nie namówi mnie do pływania.
I tu mamy następną informację. Czy dusza istnieje? Czy pamiętamy swoje poprzednie wcielenia? Czy dusza się z nami w jakiś sposób komunikuje? To jest tak naprawdę dowód na to. Jeżeli, Jolu, nie masz z kim, porozmawiaj. Czy nie miałaś przypadków, kiedy ty się topiłaś, ktoś z twoich bliskich się topił bądź przeżył jakąś bardzo nieprzyjemną historię w wodzie? Jeżeli niczego takiego w twoim obecnym życiu nie było, to mogę z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że to pewnie wynika z jakichś twoich doświadczeń w poprzednim wcieleniu. Być może tonięcie, być może śmierć poprzez utonięcie. Być może byłaś żeglarzem, rybakiem.
Być może ktoś z twoich bliskich zginął w morzu. Tych sytuacji, pewnie dowiedziałabyś się podczas sesji regresingu, cofając się do swoich wcześniejszych doświadczeń. Oczywiście nie ma takiej potrzeby. Bo nie wszyscy muszą pływać, to jest jedno. Być może też jest to dla ciebie ostrzeżenie, że w wodzie może się wydarzyć coś dla ciebie nieprzyjemnego. A może nie. Może po prostu jest to tylko kwestia poprzedniego wcielenia. Ale to nie jest kwestia wychodzenia z domu, że nie wyjdziesz z domu albo nie przejdziesz się liną. Nie wszyscy muszą pływać. Siebie zmienić, pływać, ale to nie znaczy, że podświadomość, ocean się zmienił.
Jeżeli rozmawiamy o sferze podświadomości jako pojęciu, to faktycznie nic się nie zmieniło. Natomiast jeżeli rozmawiamy o podświadomości i porównujemy ją do oceanu, to ta transformacja spowoduje, że kolor tego oceanu się zmieni. Tak jak zmienią się nasze reakcje na bardziej pozytywne, czyli będą w kolorze srebrzystym albo złotym, albo białym, a nie ciemnym, szarym czy granatowym. Dla mnie pływać to znaczy poruszać się bez strachu, przemieszczać się po obszarach swojej podświadomości. Ale tu faktycznie nie ma mowy o transformacji, tylko o poznawaniu. Od tego trzeba zacząć jakąkolwiek transformację podświadomości. Od poznania tych wzorców, od poznania ich jakości, poznania i zrozumienia tego, czy one nam służą. Służą naszemu dobru, szczęściu i radości czy nie służą. Wtedy możesz sobie po tym oceanie swojej podświadomości pływać i wtedy faktycznie o transformacji nie mówimy. Natomiast jeżeli chcesz coś zmienić w swoich reakcjach, tu już jest potrzebny proces transformacji.Panie Sławku Chimera.
Nawet najlepiej wykonana praca znajdzie swojego krytyka. Na pewno należy wybaczyć fakt, że ten ktoś miesza wysiłek, często fizyczny, z błotem. To jest znak zapytania. Na pewno należy wybaczyć fakt, że ktoś miesza wysiłek, często fizyczny, z błotem. Znaczy ja już mówiłem o tym w przypadku pieniędzy. Wybaczanie i miłość do samego siebie to są dwa określenia, które na pierwszy rzut oka się wzajemnie wykluczają. Czyli jeżeli ktoś nam zrobił krzywdę, to jeżeli my mu wybaczymy, to tak, jakbyśmy nie szanowali i nie kochali samego siebie. I przy takim rozumowaniu faktycznie one stoją w sprzeczności. I tak jak było w przypadku, kiedy ktoś nie oddaje nam naszych pieniędzy, to czy my powinniśmy odpuścić mu te pieniądze, czy nie? I tak samo jest tutaj.
Jeżeli ktoś próbuje nasze starania, nasze działania w jakikolwiek sposób umniejszać, niszczyć, lekceważyć, to oczywiście nie możemy mu na to pozwolić. Nie możemy mu na to pozwolić. Jeżeli ktoś próbuje coś takiego robić, trzeba go ze swojego otoczenia najczęściej po prostu usunąć. Jeżeli robi to notorycznie. Jeżeli zrobił to raz, przeprosił, zrozumiał, to oczywiście ja uważam, że każdy człowiek zasługuje na przynajmniej drugą szansę. Jeżeli zrozumiał swój czyn, jeżeli jest szczery, jeżeli szczerze to wyznaje, jeżeli szczerze przeprasza, to tak. Należy mu dać kolejną szansę, wybaczyć. Natomiast jeżeli ktoś to robi po raz kolejny i do tego wszystkiego jeszcze w ogóle nie ma poczucia tego, że kogoś krzywdzi, to należy go ze swojego otoczenia po prostu usunąć, nie pozwolić mu na to, by krzywdził nas dalej. Natomiast wybaczanie to jest też pewnego rodzaju zamknięcie etapu. Jeżeli wybaczaniem zamykamy etap przeżywania, rozpamiętywania i tracenia energii, swoich sił życiowych, swojej energii życiowej na rozpamiętywanie sytuacji, na którą po pierwsze nie mamy żadnego wpływu, po drugie, która już miała miejsce.
I też wybaczanie jest takim oznajmieniem: okej, ja rozumiem, że ty też się człowieku motasz, że ty też szukasz swojej drogi. Że ty też szukasz szczęścia. Mało tego, próbujesz sobie to szczęście zapewnić. Ja szanuję twoje chęci. Szanuję też twoje prawo do tego, że masz prawo tego szczęścia oczekiwać i do tego szczęścia dążyć. Tylko nie masz prawa robić tego moim kosztem. Więc jak najbardziej wybaczać. Jak najbardziej wybaczać po to, żeby odcinać kolejne sytuacje, które pozbawiają nas energii, pozbawiają nas chęci do życia. Wybaczać ze zrozumienia, że każdy człowiek się na tej ziemi mota w mniejszym bądź większym stopniu, ale jednocześnie z miłości do siebie nie pozwalać się krzywdzić, nie pozwalać się wykorzystywać, nie pozwalać się poniżać. I z miłości do siebie wybaczać.
Jeśli ktoś nie potrafi pływać, to zmiana kolorów niczym mu nie pomoże. To poznanie wzorców jest właśnie jak to pływanie, a umiejętność pływania nie zmienia nic w samym oceanie. No Sfero tak. Ja zmieniam co chwila wątki, ale ja o tym mówiłem, że jeżeli chcesz tylko poznać wzorce, czyli pływać i nie bać się poruszać w oceanie swoich wzorców, to jest to dobry krok. Jest to właściwy krok i on faktycznie może przynajmniej na pierwszy rzut oka nic nie zmieni. Nie zmieni koloru tego oceanu. Ale z drugiej strony czasami, jak mawiają niektórzy, rozpoznanie problemu to już jest połowa drogi do wyleczenia. Więc być może w niektórych wypadkach, nie mówię, że w każdym, samo pływanie i rozpoznawanie tego środowiska, w którym się przemieszczasz, może być dla niektórych wzorców już uzdrawiające. Zresztą nawet jeżeli jeden człowiek... No nieważne.
To jakby nie. A czy coś się zmieni w oceanie, czy nie, to życie pokaże. Przepraszam najmocniej, ale w międzyczasie jeszcze dostałem wiadomość na Messengera od też chyba jednego z naszych słuchaczy.Mi się troszeczkę zawiesiłem. Nie będę cytował. Mam nadzieję, że może przy którejś audycji powiem, o co chodziło. Już wracam. „Ja mieszkam niestety z taką osobą. Ja mu wybaczam ciągle, ale on ciągle nie daje mi żyć. Czekam na mieszkanie. Nie odzywam się w ogóle do tego człowieka.
On sam mnie zaczepia. Niestety jest alkoholikiem”. Jolu, powiem ci tak: to jest głębszy temat. To jest głębszy temat, ale przyznam się szczerze, że właśnie takimi tematami w sumie wydaje mi się, że z chęcią chcę się zajmować. Właśnie tymi takimi niby prostymi, niby mało istotnymi, ale tak naprawdę uprzykrzającymi ludziom codzienne życie i powodującym to, że tej energii do życia, tej chęci i tej radości z życia jest tak niedużo. Ja nie odpowiem ci teraz w jednym zdaniu, bo to zdecydowanie wymaga więcej czasu na odpowiedź. Natomiast jeżeli chcesz, to napisz do mnie troszeczkę więcej o tej całej sytuacji, a ja spróbuję w następnej audycji przygotować odpowiedź, która spróbuje ci przybliżyć sytuację i spróbować znaleźć z niej jakieś wyjście. Ja wiem, że alkoholikami, że jest się często współuzależnionym. Jeżeli słuchałaś audycji o intencjach, to spróbuj sobie przypomnieć, do czego ja namawiałem. Pomyśl sobie, jakie intencje kierowały tobą w momencie wyboru tego człowieka.
Jakie intencje kierowały tobą, takie szczere, prawdziwe w momencie, kiedy z tym człowiekiem byłaś i jakie intencje są twoje teraz. Tak samo względem drugiej osoby, jak i względem samego siebie. Bo jeżeli człowiek tkwi w sytuacji, która nie jest dla niego dobra, to na pewno ma w sobie chociaż odrobinę z chęci bycia ofiarą. Spróbuj sobie swoje własne intencje względem siebie i względem tej drugiej osoby uzmysłowić. Nusfera dalej o oceanie: „Zmieni, zmieni, bo jak będę pływać, to będę mógł wybierać wzorce”. Drogi Nusfero, wybierać wzorce tak. Tylko że jeżeli traktujemy wzorce jako coś stałego, umieszczonego w oceanie, na przykład rafę, to jeżeli ją wyjmiesz z tamtego miejsca, to na jej miejsce musisz włożyć inną rafę z inną reakcją. Wtedy następuje zmiana. Natomiast samo oglądanie, samo rozpoznawanie tej zmiany nie gwarantuje. Bo wybierać wzorce do czego?
Do przyjrzenia się im. Natomiast żeby dokonać zmiany wzorca, trzeba zamienić dwa klocki. Jeden wyjąć, drugi włożyć. Wtedy mówimy o zmianie. Chimera do mnie pisze: „Panie Sławku, nie zgodzę się. Czasem osobą raniącą jest ktoś nam bliski, kogo nie da się tak po prostu wyrzucić ze swojego życia. Może słowem klucz nie jest wybaczanie, ale kompromis”. Kochani i droga Chimero, ja już chyba o tym mówiłem. Na kompromisie tracą dwie strony. Ja wiem, że kompromis jest takim fajnym, połowicznym rozwiązaniem.
To jest trochę taki kompromis, kiedy żona mówi: „Wyjedźmy na wakacje nad morze”, a mąż mówi: „Wyjedźmy na wakacje w góry”. Oczywiście to jest przejaskrawione. Takim kompromisem na te wakacje będzie: zostańmy w domu. Czyli nie pojedziemy ani nad morze, ani w góry. Nie spełnimy ani mojego marzenia, ani twojego marzenia. Więc tak na dobrą sprawę na kompromisach tracą obydwie strony. Lepszym rozwiązaniem jest, kiedy: okej, pojedźmy w tym roku nad morze, a w przyszłym roku pojedziemy w góry albo odwrotnie. Czyli teraz spełnimy twoje marzenie, a później spełnimy na przykład moje marzenie czy moje pragnienie. I wtedy już zaczynamy mówić o miłości, o zainteresowaniu potrzebami drugiego człowieka, o chęciSprawienia, by jego potrzeby zostały zaspokojone. A to znowu wraca do określenia miłości.
Natomiast trzeba porozmawiać o tym, czym jest miłość. Jeżeli twierdzisz, że ktoś bliski tobie wyrządza ci krzywdę, jak mówimy tutaj o bliskości, prędzej cię wychowuje, prędzej cię stymuluje, prędzej cię rozwija. To jest kolejna sytuacja, w której znamy tylko jedną stronę medalu. Natomiast prawda jest taka, że jeżeli jesteś z kimś, kto cię krzywdzi, to też masz w sobie syndrom ofiary. I znowu wracamy do intencji. Są sytuacje, w których nie zdajemy sobie sprawy z tego, ale naszą reakcją zapisaną w podświadomości jest potrzeba wymierzania sobie kary za coś. I wtedy z chęcią jesteśmy z osobą, która tę karę nam wymierza. I to jest sytuacja, w której nikt tak naprawdę tej prawdy, jaka jest, bez twojego udziału nie odkryje, nie powie, nie stwierdzi. Natomiast wybaczanie musi iść w parze z miłością do samego siebie, a miłość do samego siebie jest też szacunkiem do samego siebie. Czasami wybaczanie i miłość do samego siebie przejawia się w ten sposób, że potrafimy wybaczyć sobie błąd, jaki popełniliśmy na przykład przy wyborze partnera.
Czasami to właśnie nasza podświadomość trzyma nas kurczowo przy jakiejś osobie, ponieważ ona nie pozwala nam się przyznać do popełnionego błędu. Następna sprawa, ludzie się rozwijają w różnym tempie i czasami jedna osoba już chce coś w swoim życiu zmienić, chce zrobić krok do przodu, a druga osoba nie ma na to ochoty i kurczowo próbuje zatrzymać nas w miejscu. Więc musimy sobie czasami zadać pytanie, czy chcemy towarzyszyć tej osobie w jej rozwoju, czy chcemy rozwijać się sami. Więc to jest następny temat, kiedy musielibyśmy, Himero, troszeczkę więcej na ten temat porozmawiać. Natomiast na pewno to, o czym będę chciał wam w najbliższych audycjach powiedzieć, może cię przynajmniej naprowadzić, mam nadzieję, że cię naprowadzi, dlaczego w takiej sytuacji się znalazłaś i pozwoli ci podjąć świadomą decyzję, co dalej z tym zrobić. To tak na tą chwilę szybko, co mogę dla ciebie zrobić. No i dobrze. I chyba panie Marku coś mamy tam jeszcze.
[02:11:20] - Jakieś dwa komentarze od Himery Meduzy się tu pojawiły dosłownie przed chwileczką. Zaraz je panu wyślę.
[02:11:36] - No tutaj bardzo, droga Himero, ja naprawdę przepraszam cię, jeżeli cię uraziłem. Bo tak jak mówię, ja nie znam, to są moje domniemania, moje domysły wyczytane z dwóch zdań. Tych scenariuszy może być milion pięćset. „Panie Sławku, czasem w związku pozostaje się dla dobra chorego dziecka. Syndrom ofiary nie ma z tym nic wspólnego”. Moja droga, nie znam dokładnie sytuacji, natomiast jak zapewne wiesz, ja sytuację chorego dziecka bardzo dobrze znam. Miałem prawie 24 lata życia mojego syna na to, aby tę sytuację poznać, przyjrzeć się i zrozumieć pod bardzo wieloma aspektami. I zawsze wiem, że w takim cierpieniu, w takiej tragedii jest zawsze jakiś sens. Jeżeli powiesz mi coś więcej, niekoniecznie tutaj, ale być może jakbyś chciała mi napisać coś więcej prywatnie, to spróbujemy sobie coś na ten temat więcej porozmawiać. A być może jeżeli wyrazisz zgodę, to być może na antenie najbliższej audycji spróbujemy tą sytuację jakoś przeanalizować i znaleźć jakiś sposób.
Żąd napisał: „Trzeba też zrozumieć, że czasami jesteśmy dla innych potrzebni, a nie tylko dla siebie. Ktoś może być naszym pomocnikiem do naszego celu, ale i odwrotnie”.Jest tylko nauka i doświadczanie oraz przeżywanie wszystkiego, co się już dawno temu zdarzyło. Takie tył zwrot i wyciąganie wniosków. Prawie się z tym zgadzam. Zwłaszcza w jednej kwestii, że żeby nastąpiła jakakolwiek interakcja, są potrzebne dwie osoby i najczęściej to obydwie strony muszą bądź powinny z tej lekcji wyciągnąć wnioski i naukę. Przypisywanie sobie roli pomocnika, czy w takiej sytuacji roli nauczyciela dla kogoś, kto ma coś zrozumieć, jest bardzo niebezpieczne dla chociażby naszego szczęścia. Ja nie chcę mówić, że to jest złe, że tak się nie powinno. Są sytuacje, kiedy się powinno. Natomiast pamiętajmy o tym, że jeżeli z czegoś będziemy rozliczani, to ze swojego własnego życia. I jeżeli kogokolwiek na tym świecie możemy zmienić, to tylko samych siebie.
Ja myślę, że nie ma w tym żadnego egoizmu, aby namawiać was do tego, byście skupili swoją uwagę przede wszystkim na samych sobie. Bo egoizm jest wtedy, kiedy w sytuacji konfliktowej wybieramy własne dobro, ale to dobro odbywa się kosztem innej osoby. To jest negatywne, kiedy inne osoby wykorzystujemy do osiągnięcia własnego dobra, własnego szczęścia. Natomiast jeżeli pragniemy tylko i wyłącznie własnego szczęścia, nie krzywdząc przy tym nikogo i nikogo do tego nie wykorzystując, to nie ma w tym naprawdę nic złego. Mało tego, jeżeli tego się w pewien sposób nauczymy, przyzwyczaimy się do takiego stanu, to też zrozumiemy, że każdy człowiek ma prawo do tego samego. Dając sobie prawo do szczęścia, w ten sam sposób przyznajemy to prawo do szczęścia każdemu innemu człowiekowi. Oczywiście, jeżeli zrobimy to świadomie, bo są osoby, które uważają, że tylko one mają prawo mieć dobrze na świecie, cała reszta jest nieistotna. Więc naprawdę spróbujmy wszyscy skupić się przede wszystkim na samym sobie. A poznanie takich naprawdę prawdziwych, własnych intencji może nie zawsze jest przyjemne, ale uwierzcie mi, że naprawdę otwiera oczy na bardzo wiele rzeczy. Świat fizyczny to interakcja dwóch pól, inaczej dwóch osób.
Wtedy spotykają się dwa prywatne wszechświaty, jak w fizyce kwantowej. Dokładnie, Johnie tak. Zresztą to też przed chwilą powiedziałem. Że to muszą być dwie osoby, przynajmniej dwie osoby, żeby doszło do interakcji. Ale naprawdę, jeżeli jesteśmy w jakiejkolwiek sytuacji życiowej, to przede wszystkim koncentrujmy się na informacjach, jakie płyną do nas. A zastanawianie się nad reakcjami drugiej osoby zostawcie jej, nad wnioskami, jakie ona z tego wyciągnie. Łatwiejsze jest zawsze mówienie, co druga osoba powinna i jak ona powinna, niż udzielenie takiej informacji samemu sobie czy takiej rady, zwłaszcza trafnej. Dlatego będę was namawiał: koncentrujcie się przede wszystkim na samych sobie. Nie kosztem innych, ale na samych sobie. Zgadzam się, ale czasem może być bardzo trudno osiągnąć swój cel.
Powiem tak: nikt nigdy nie mówił, że będzie łatwo. Zwłaszcza jeżeli ten cel jest też troszeczkę uzależniony od innych, więc to nie ułatwia zadania. Natomiast ja wierzę i jestem przekonany, i też takie mam doświadczenia, że jeżeli to, czego pragniemy, to, do czego dążymy, ma bardziej szlachetne podłoże, to zawsze znajdzie się jakiś pomysł, jakiś sposób, żeby ten cel osiągnąć. Oj, tutaj widzimy to, co jest wspólnie w danym momencie tu i teraz dla dwóch obu światów. Tutaj się roz... To znaczy punkt obserwatora. Świat fizyczny nie potrzebuje ludzi, żeby istnieć. Odpowiedź: pojęcie twojej rzeczywistości.Nie ma czegoś takiego jak moja czy twoja rzeczywistość. Tutaj jest dyskusja, ja się spróbuję do niej troszeczkę odnieść. W zasadzie panowie wyczerpali sobie chyba temat.
Panowie sobie wyczerpali temat, więc ja nie będę się wtrącał w ich dyskusję. Popatrzę, czy tutaj coś jeszcze się dzieje. Z tego, co widzę, jak tam, panie Marku, sytuacja? Bo ja tu już chyba mam wszystko na monitorze.
[02:20:40] - Nasza Niagara z komentarzami cały czas jeszcze płynie.
[02:20:44] - Tak? No dobrze.
[02:20:48] - Jeszcze się komentarze pojawiają. Nosfera i Jubi to są chyba najbardziej wytrwali pisacze na Silchatowi. Jubi będzie po nas nadawał jeszcze dzisiaj.
[02:21:03] - Tak?
[02:21:04] - Tak. Ma kosmiczną ambicję.
[02:21:07] - To on się rozgrzewa. Właśnie, tutaj panowie sobie dyskutują na temat rzeczywistości, w zależności czy to jest moja, czy to jest twoja. Ja się tutaj zgodzę z tym, że te rzeczywistości, mimo że są takie same, to odbierane przez pryzmat danej osoby nabierają cech subiektywizmu. Niby ta sama rzeczywistość, a faktycznie dla każdej osoby, w zależności od bardzo wielu rzeczy, będzie troszeczkę inna. Natomiast tak jak John pisze, zawsze musi być zgoda na udział i to moim zdaniem też jest prawda. Nie ma takiego czegoś jak moja czy twoja rzeczywistość. Nie zgadzam się. Oczywiście są wspólne, ale nie do końca. Właśnie, tutaj się ciekawy wątek rozwija, bo troszeczkę tak, jak żeśmy rozmawiali sobie o tej wirtualnej rzeczywistości. Natomiast ja już nie chcę wywoływać wilka z lasu, więc nie będę już tego wątku dzisiaj poruszał.
Tak się zastanawiam jeszcze, bo nasze miłe panie widzę, wyłączyły się z rozmowy. A ja tak jeszcze na moment wrócę w zasadzie też do swojej historii i do tego, co się działo ostatnio i też do tego, co się dzieje w życiu wielu, na pewno z was, że do momentu, dopóki w naszym życiu jest wszystko okej, kiedy wszystko się układa bez jakichś większych zawirowań, bez jakichś większych perypetii, to w zasadzie nie zastanawiamy się, w większości przypadków, nad tym, jak to jest. Natomiast w momencie, kiedy coś zaczyna szwankować albo coś tak naprawdę się zwali i to dość mocno, albo na przykład pewne nieprzyjemne historie zaczynają się w naszym życiu powtarzać, to wtedy zaczynamy bardzo często zadawać sobie pytanie: dlaczego? Dlaczego takie rzeczy się w moim życiu dzieją? Dlaczego mnie, moich bliskich właśnie coś takiego spotyka? I to z jednej strony potwierdza tę niefajną prawidłowość, że jednak uczymy się i zmieniamy na przykrych doświadczeniach. To jest jedna smutna prawda. A z drugiej strony też pokazuje, że te nieprzyjemne doświadczenia pchają nas właśnie w kierunku zrozumienia, do zastanowienia się i do szukania prawdy, do szukania odpowiedzi. Natomiast niestety najczęściej szukamy tego zrozumienia, żeby bądź zaakceptować to, co nas w życiu spotkało, bądź zrozumieć to, co nas w życiu spotkało, właśnie po to, żeby być mniej nieszczęśliwym. Później bardzo często jest tak, że akceptujemy ten stan, że to poszukiwanie prawdy, odpowiedzi jest takim pomysłem, że może za następnym zakrętem pojawi się odpowiedź, jak być szczęśliwym.
Ale niestety, przynajmniej z moich obserwacji wynika, że tak się najczęściej nie dzieje. A po to szczęście, żeby po nie sięgnąć, musimy to zrobić całkowicie i zupełnie świadomie. Dlatego z chęcią te tematy z wami porozważam. Ale wrócę teraz do dyskusji, która tutaj już się, jak widzę, coraz mocniej rozwija. I tutaj John napisał: „OBE, jeśli na coś nie wyrazisz zgody, nic nie zobaczysz”. No dobrze.Kolor za zapis informacyjny, nic więcej. Narzędzie, oko je interpretuje na swój sposób. Niby widzimy na przykład czarny, ale każdy ten czarny widzi inaczej. Kolor to nie jest coś obiektywnego. Kolor to psychiczny wytwór, a nie cecha materii.
Jak masz to samo narzędzie, to widzisz to samo. Ślepy też. Jak narzędzia nie ma, to nie. No dobrze kochani, bardzo lubię takie rozmowy wasze. Zresztą one zawsze od samego początku audycji są i mam nadzieję też, że cały czas będą. Kiedy przy okazji audycji zaczynamy od jakiegoś tematu i wywiązuje się pomiędzy dwoma, trzema, czterema czy kilkoma osobami jakaś dyskusja, która się rozwija i zaczyna żyć swoim własnym życiem. Mówię przepraszam, że nie jestem w stanie po pierwsze na wszystko zareagować, na wszystko odpowiedzieć i też wszystkiego zacytować, bo czasami tego jest za dużo. Ale cieszę się z tego, że to jest. Zresztą każdy z tego, co wiem, to może w trakcie tej dyskusji sobie ją przeczytać. I do tego was zapraszam, bo tutaj naprawdę piszą bardzo fajni i bardzo mądrzy, bardzo świadomi ludzie.
Ojej, jak tam panie Marku?
[02:27:42] - Na razie wygląda na to, że ta nasza Niagara z komentarzami jakoś uschła chwilowo.
[02:27:51] - No dobrze, może tam ludzie się szykują do pracy już na przykład albo do audycji, albo może po prostu poszli spać, bo to przecież znowu pora jest taka.
[02:28:07] - Nasłuchujących mamy cały czas jeszcze całkiem sporo, 130 słuchaczy, tak że nie wszyscy jeszcze śpią.
[02:28:15] - To super. Nie miałem zielonego pojęcia. To fajnie kochani, to ja w takim razie broń Boże nie wyganiam was tutaj sprzed radia. Chyba że już na przykład nie możecie się doczekać na audycję Jubi. O której zaczyna?
[02:28:36] - Zaraz po nas.
[02:28:37] - Zaraz po nas, bo to może już mamy słuchaczy z następnej audycji, a my tutaj ich przeciągamy. Bo jak nie, to jeszcze bym coś wam może na dobranoc powiedział. Tak cały czas mi chodzi po głowie historia Joli i Chimery. I chyba nie ruszymy tego tematu, jak nie opowiem wam historii ze swojego życia, takiej, dzięki której dzisiaj najprawdopodobniej ze sobą się słyszymy. Takiej, która spowodowała to, że ja też zacząłem się nad pewnymi rzeczami zastanawiać i szukać odpowiedzi w sytuacji, kiedy nie mogłem pojąć, dlaczego pewne rzeczy spotykają moich bliskich. Jak się pewnie domyślacie, zwłaszcza ci, którzy słuchają naszych audycji dłużej, to dotyczyło oczywiście choroby mojego syna. Choroby, która miała miejsce już zaraz będzie 25 lat temu. I nawet nie o samej chorobie chciałem wam opowiedzieć, bo w zasadzie o czym tu opowiadać. Natomiast o pewnych sytuacjach, które pojawiły się zwłaszcza w życiu mojej żony, a raczej w jej umyśle, w jej świadomości, w jej przekonaniach jeszcze przed narodzeniem Marcinka. I tak przyznam się, że zaczynam powoli dojrzewać do tego, żeby wam tę historię po prostu opowiedzieć.
I chyba opowiem wam ją w najbliższej audycji. Może to w jakiś sposób czy Joli, czy Chimerze, czy komukolwiek z was pomoże coś przełożyć i przynajmniej w jakiejś mierze zrozumieć swoje własne sytuacje, które w waszym życiu się aktualnie dzieją bądź działy, a które nie dają wam spokoju. Ale oczywiście oprócz rozkminiania różnego rodzaju sytuacji i zastanawiania się, dlaczego do nich doszło, bądź jakie są przyczyny takiej, a nie innej sytuacji, to te sytuacje-
[02:31:52] - Przepraszam bardzo panie Sławku, tutaj chyba Jubi próbował się wdzwonić do naszego Skype'a i dołączyć do dyskusji, a niestety wlazł ten dźwięk skypowy. Ja spróbuję tutaj Jubiego dodać ręcznie, może się uda
[02:32:09] - Spróbujmy. Jeszcze po 23 telefonu nie mieliśmy .
[02:32:15] - Spróbujemy, może się uda połączyć. Czekamy, telefonik się kręci. Kręci się, kręci i się kręcić nie przestaje. Chyba ten Skype nas nie lubi.
[02:32:31] - Czasami to i vice versa.
[02:32:35] - Prześlę jeszcze kolejne komentarze, które się pojawiły na naszym YouTubie, na czacie. Coś nie chce Jobiego połączyć. Nie połączył go ostatecznie.
[02:32:51] - Może u niego coś się dzieje.
[02:32:54] - „Nie ma przycisku «Odbierz»” – mi napisał.
[02:33:00] - Ciekawą wersję Skype'a ma nasz drogi kolega Słuchać Lubi. Bez przycisku „Odbierz”. Trzeba zapytać, która to wersja. W międzyczasie pan Marek walczy z materią, a ja spróbuję jeszcze podpowiadać bądź przeczytać wam komentarze, które się pojawiają. Bardzo fajne stwierdzenie No Sfery: „Czy daltonista nie widzi czerwonego? Czy czerwone jabłko w pobliżu daltonisty zmienia właściwości? Czy to w mózgu daltonisty coś inaczej działa?” Bardzo trafne.
[02:33:54] - Chyba się właśnie już połączyliśmy. Witaj Grzesiu.
[02:33:58] - Witam bardzo serdecznie. Witam pana Sławka. Witam cię Marku. Chyba żeśmy się nie dogadali co do profili.
[02:34:04] - Witam.
[02:34:05] - Ja tutaj dzwonię z profilu Radia Dream Time, a ty Marku pewnie dzwoniłeś na mój prywatny.
[02:34:09] - Tak. Taki głupi błąd.
[02:34:11] - Bardzo się cieszę, że mamy taką możliwość.
[02:34:12] - Ale zawsze to Skype jest winny.
[02:34:15] - Ja ostatnio od Skype'a odchodzę. Panie Sławku, witam pana bardzo jeszcze raz serdecznie na pokładzie Radia Paranormalium, bo nie mieliśmy okazji rozmawiać bezpośrednio ze sobą.
[02:34:27] - Tak, bezpośrednio.
[02:34:29] - Ja takie pytanie mam do pana, bo bardzo mnie zaciekawiła kiedyś audycja, kiedy pan mówił o duszach młodych i duszach starszych. Również były takie książki kiedyś z tego, co pamiętam. Marek w lekturach Paranormalium również przedstawiał książki opisujące stare i młode dusze, ale to nie o to mi chodzi. Chodzi mi bardziej o to, czy byłby pan w stanie określić, jak sprawdzić, czy jakaś dana osoba jest osobą sensytywną, czyli mająca bezpośredni kontakt ze swoją duszą, z własnym kanałem dusz? W jaki sposób to sprawdzić, rozpoznać? Czy ta osoba nie ma czasami halucynacji, być może choroby psychicznej? Czy rzeczywiście jednak ma zdolności, powiedzmy choćby jasnowidzenia?
[02:35:19] - Trudny temat, bo w taki, moim zdaniem, jednoznaczny sposób nie jestem w stanie tego określić. Mogę tylko na podstawie swoich własnych doświadczeń weryfikować informacje, które usłyszę, ale to jest w dalszym ciągu bardzo subiektywne i nie wiem, czy tak do końca miarodajne. Jedyne, co mógłbym w miarę spróbować określić, co też może być informacją pomocną-
[02:36:02] - Czy spotkał się może pan-
[02:36:05] - Jeszcze sekundkę, bo ja tak na bieżąco myślę. Czy na przykład mamy do czynienia z duszą starą, dojrzałą czy młodą? Bo ta informacja może być przydatna do ocenienia tego, bo wiadomo, że im starsza dusza, tym sposób przekazu, te doświadczenia, to wszystko jest inne i też chęć i sens przekazywania tych informacji jest inny. Młoda będzie waliła na populizm, na kasę, na coś, natomiast stara będzie raczej szukała sensu, wiarygodności i prawdy. To mógłbym zrobić.
[02:36:46] - Czy spotkał się pan w swoich badaniach, bo z tego, co pamiętam z audycji radiowych, wspominał pan, że swoją książkę pisał pan przez 15 lat. Czy w swoim zbieraniu materiałów do książki spotykał się pan może z jakimiś takimi informacjami, danymi, ćwiczeniami, testami, właśnie takimi, które byłyby w stanie określić taką właśnie osobę? Czy jest tą osobą bardziej komunikatywną ze swoją duszą? Czy po prostu se to wymyśla czy coś tego typu? Takie badania się przeprowadza oczywiście, choćby nawet mediumistyczne. Są takie badania też. Ale czy jeżeli chodzi tutaj o osoby sensytywne, czy pan się z takimi danymi spotykał gdzieś?
[02:37:32] - Nie. Ja wielokroć powtarzam, że mój zasób wiedzy teoretycznej jest bardzo mizerny, bo przeczytałem może ze trzy książki z tej tematyki w swoim życiu, natomiast całą resztę doświadczeń i eksperymentów robiłem po prostu na sobie bądź moich, że tak powiem, najbliższych.
[02:37:56] - I z tego się bardzo cieszę właśnie, bo w Radiu Paranormalium brakowało właśnie takich ludzi, którzy byliby doświadczenie doświadczeniaczami, że tak powiem, a nie tylko takimi viktersami, którzy ciągle tylko powtarzają jakieś tam książki napisane 20, 30, 50 lat temu. To mi się właśnie nie podobało i też moją koncepcją mojej audycji było założenie takiej audycji, aby można było się wymieniać poglądami, informacjami z osobami, które po prostu doświadczają, a nie tylko są viktersami, czyli powtarzaczami. Dobrze, panie Sławku, to ja na razie dziękuję
[02:38:29] - Ja też bardzo dziękuję.
[02:38:31] - Proszę prowadzić audycję, nie patrzeć tutaj na mnie. Ja jestem tu cały czas w pogotowiu. Jak tylko pan skończy, skończą się pytania, to ja tu panu wejdę. Tak że nie będę tu panu przeszkadzał i do usłyszenia w takim razie w przyszłości.
[02:38:43] - Dziękuję. Mam nadzieję, że do usłyszenia. Do zobaczenia.
[02:38:48] - Dziękuję. Do usłyszenia.
[02:38:49] - Dziękuję bardzo.
[02:38:50] - Dzięki Yubi. Do usłyszenia za minut może kilka, może kilkanaście. Już się Yubi rozłączył, ale chyba do usłyszenia moje słyszał.
[02:39:03] - Jak nie tu to pewnie na antenie radia, bo mam nadzieję, że nas też słucha. Bardzo fajne i tu też się pojawił ciekawy temat, ciekawy pomysł oczywiście do przedyskutowania i do zastanowienia się, bo może jakby zwiększyć atrakcyjność i może spróbowalibyśmy kiedyś we dwóch poprowadzić taką audycję, to może by też miało jakiś taki... Warto się nad tym zastanowić, panie Marku. Może gdzieś tam zrobić takie urozmaicenie dla słuchaczy, ale to też byśmy musieli z Yubim na ten temat porozmawiać. Rzucam. Mam nadzieję, że wrócimy może kiedyś do tego tematu. A ja wrócę tutaj jeszcze do tych pytań i komentarzy, które się pojawiły. Kolor to wrażenie psychiczne, obiektywna rzeczywistość nie jest kolorowa. To jest cały czas wątek, który Sfera porusza i tu się w dużej mierze zgodzę, a resztę zostawiam jak zwykle wam do rozważenia, bo to jednak każdy swoje zdanie musi mieć. Jeżeli chce mieć, to musi je sobie wypracować.
Tu Jola się pojawiła. Ja pokrótce mogę powiedzieć tyle, że tym człowiekiem jest mój szwagier. Nie tylko mi zatruwa życie, ale teściowej i moim dzieciom. Z mężem moim wojuje, a policja rozkłada ręce i nic zrobić nie chce. Ja jeszcze nie śpię, ale wszyscy śpią. Słucham pana uważnie, bo mądrego dobrze posłuchać. Dziękuję bardzo. Bardzo się cieszę z tych słów. Natomiast sądząc z tego krótkiego opisu, faktycznie sytuacja nie jest taka prosta i nie jest taka radosna. Natomiast ja wiem jedną rzecz, że jeżeli jest wojna, zawsze są na tej wojnie ofiary.
Powiem tak: najprostszym sposobem zażegnania tego konfliktu, bo jak widać są sytuacje, w których wybaczenie tylko jednej ze stron nic nie wnosi i nie zmienia sytuacji i nastawienia drugiej strony. I jeżeli samo wybaczanie, w tym momencie okazywanie takiej altruistycznej miłości też moim zdaniem nic nie wniesie, bo nie mamy wpływu na zachowanie drugiego człowieka. Nie możemy go zmusić do konkretnych reakcji i do konkretnych zachowań, jeżeli on sam w sobie nie ma takiej potrzeby. Więc najlepszym rozwiązaniem w takich sytuacjach jest zejście sobie po prostu z drogi. Po prostu pozbycie się, wyeliminowanie takiej osoby ze swojego otoczenia. Jak to zrobić? To są już aspekty również i ekonomiczne, również jakieś tam rodzinne i tak dalej. Więc o tym też nawet nie chciałbym na antenie czy tam na czacie rozmawiać, bo są to zbyt osobiste sprawy. Natomiast moim zdaniem próbujcie pójść w tym kierunku. Natomiast oczywiście zapraszam, jeżeli byłaby potrzeba takiej rozmowy pozaaudycyjnej, to jeżeli tylko będę miał czas, to z chęcią na ten temat podyskutuję.
I tutaj mam informację, że co do wspólnej audycji nie widzę problemu. Kwestia dogrania tematu. I super. Jest jakaś nowinka, jest jakiś pomysł, jest coś nowego, co też świadczy o tym, że być może idziemy, że na pewno idziemy we właściwym kierunku. Myślę, że co do tematu to jeszcze chwilę i słuchacze nam podsuną tutaj jakieś tematy, a jak nie to na pewno coś wspólnie wymyślimy. Mnie zainteresował temat tych badań, więc może na przykład w tym kierunku byśmy spróbowali, ale to musimy się jakoś tam złapać i poza anteną podyskutować.
[02:44:30] - No i mamy kolejny rekord, jeżeli chodzi o długość audycji „Świat oczami duszy”, czy też „Świat uszami duszy”, „Świat trzecim okiem duszy”.
[02:44:49] - Ewoluwujemy znaczy się.
[02:44:51] - Ewolucja w dobrym kierunku.
[02:44:55] - Zdecydowanie. Co prawda te czułki wzbudziły najmniej entuzjazmu, ale pojawiły się z uśmiechem, więc tak też to przyjmijmy. To co, panie Mareczku, kończymy?
[02:45:09] - To już dzisiaj możemy zakończyć. Dzisiaj możemy skończyć. Już pociągnęliśmy długo, ponad trzy i pół godziny.
[02:45:17] - Przyznam, że nie wiem, kiedy zleciało.
[02:45:21] - Ja również nie wiem. To tylko potwierdza, że poniedziałki to są najpiękniejsze dni tygodnia. Przynajmniej w Radiu Paranormalium.
[02:45:32] - I tej wersji się trzymajmy, panie Mareczku. Kochani, jeżeli jeszcze tam jesteście, to dziękuję wam. Dziękuję wam za tę kolejną wyjątkową i niesamowitą audycję, za waszą cierpliwość i aktywność i za waszą wiedzę i chęci. Także uważajcie na siebie tak, żebyśmy za tydzień w jeszcze lepszych nastrojach i przynajmniej w tym samym gronie mogli się znowu spotkać. Także pozdrawiam was serdecznie. Dobrej nocy. Do usłyszenia. Dzięki panie Marku. Wszystkiego dobrego. Pa.
[02:46:15] - Dziękuję również panie Sławku. Był z nami oczywiście gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski, autor wideobloga o takim samym tytule oraz książki „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Ja zanim zejdę z anteny, jeszcze raz zareklamuję taką inicjatywę pewnej facebookowiczki chyba z Gdańska, z tego, co kojarzę. Jeżeli ktoś z państwa chciałby jeszcze wesprzeć Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, wiem, że wśród słuchaczy Radia Paranormalium są osoby, które tę inicjatywę jak najbardziej popierają, to zachęcam do dołączenia do zbiórki pieniędzy na Facebooku. Zbiórka zatytułowana „Zapełnijmy ostatnią puszkę pana prezydenta dla WOŚP”, oczywiście pana prezydenta Adamowicza. Właśnie w tym momencie powinno chyba pęknąć z tej zbiórki 3,5 miliona złotych. Co kilka sekund dochodzi 1000 złotych. Całkiem fajny wynik. Więc jeżeli ktoś chciałby dołożyć na przykład jakiś grosik do, z tego, co tutaj czytałem, do karetki specjalistycznej, która będzie obsługiwała wymagające pomocy dzieci, noworodki z Gdańska, to oczywiście zachęcam do dołączenia do tej inicjatywy. Radio Paranormalium też tam coś jakiś czas temu już dorzuciło. Tak więc mamy swój skromny wkład.
No i tyle. Tym pozytywnym akcentem kończymy dzisiejszy odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycję jak zawsze obsługiwał od strony technicznej Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie. Oczywiście na żywo. Oczywiście już za tydzień. Tak, żeby wszystkie poniedziałki były takie piękne jak ten dzisiejszy. Dziękujemy za uwagę i dobranoc i do usłyszenia. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl