[01:39] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy pierwszą w tym roku debatę niekontrolowaną. Debatę niezwykłą, bo rozpoczynającą taki cykl audycji pod tytułem „Z wizytą w Biurze Duchów”. Dzisiaj tematem przewodnim naszej audycji będą szeroko rozumiane kontakty z tamtą stroną. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji Marek Sęk "Ivellios". A po drugiej stronie naszego połączenia internetowego jest z nami autorka bloga Biuro Duchów oraz książki „Opowieści z Biura Duchów”, pani Beata Kampa, szerzej znana jako Ada Edelman. Dobry wieczór, pani Beato.
[02:24] - Witam państwa bardzo serdecznie.
[02:26] - Dzisiejsza audycja będzie z tego, co tutaj widzę w zapowiedzi, połączona też z małym konkursem. Będzie można wygrać egzemplarz książki „Opowieści z Biura Duchów”. Ale zanim przejdziemy do tematu głównego, czyli do kontaktów z zaświatami, szeroko rozumianych kontaktów, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Gdzieś tak po godzinie 20 będzie można do nas dzwonić. Będzie otwarta linia telefoniczna, ale numery telefonów do Radia Paranormalium warto oczywiście zapisać sobie już teraz. Nasz numer stacjonarny... Może tego stacjonarnego nie będę podawał, bo z nim są jakieś kłopoty ostatnio. Może podam od razu numer komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na naszym czacie na transmisjach na YouTube.
Można także oczywiście cały czas pisać do nas na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na Facebooku, na fanpage’ach Radia Paranormalium oraz Biura Duchów, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania i komentarze na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Pani Beato, może zacznijmy na dobry początek od krótkiego rysu historycznego, czyli krótko mówiąc, jak to się robiło kiedyś, w zamierzchłych czasach. Bowiem kontakty z zaświatami są uprawiane, że tak powiem, w różnych kulturach i były już uskuteczniane w różnych okresach historycznych. Mamy na przykład szamanizm, kultury pierwotne, starożytny Egipt, Grecja, Rzym, Celtów, Daleki Wschód. No i tak powolutku przechodziliśmy do nowoczesnej Europy, czyli Johna Dee, spirytyzmu, różnych innych zjawisk, a współcześnie mamy także media typu tabliczki, narzędzia typu tabliczki Ouija, narzędzia te bardziej współczesne, typu nagrania medytacyjne na przykład. Czy mogłaby pani coś opowiedzieć o kontaktach z zaświatami w różnych kulturach i w różnych okresach?
[04:50] - Tak, za chwileczkę do tego przejdziemy. Jednak ja chciałabym zacząć troszeczkę inaczej. Postaram się oczywiście króciutko nawiązać do najważniejszej w tym wszystkim sprawy, mianowicie do samego istnienia duszy. Bo przecież żeby się z kimś komunikować, to ten odbiorca, rozmówca musi istnieć. Jeśli mówimy o komunikacji między światami, to jest ona możliwa dzięki temu, że człowiek, jak określa to większość tych, powiedzmy, dużych religii w swoich dyskusjach eschatologicznych, oni właściwie różnie podchodzą do faktu z tym, co się dzieje z duszą po śmierci ciała. Ale jedna rzecz jest wspólna. Mianowicie zgadzają się, że dusza ożywia ciało, czy też innymi słowy animuje je. Jest to boski pierwiastek w człowieku i dusza ta jest nieśmiertelna. Ponieważ zanim przejdziemy do omawiania prób podejmowanych przez ludzkość dla nawiązania kontaktu z zaświatami, to drugą rzeczą, na którą też warto zwrócić uwagę, jest godny pochówek. Tę ogromną wagę, jaką przez tysiąclecia ludzie przywiązywali do tego, w jaki sposób jest pochowany człowiek, jakie rytuały mają temu towarzyszyć.
To są szalenie istotne rzeczy, bo w związku z nimi później pojawia się sposób komunikacji z zaświatami. Do czego zmierzam? Zmierzam do tego, że bez pewnych rytuałów pochówkowych nie ma możliwości wejścia do tych zaświatów. Myślę, że nie będzie tu od rzeczy powiedzieć kilka słów o największych kulturach i właśnie tych rytuałach, ponieważ chciałabym zwrócić w ten sposób uwagę na to przekonanie, które od zarania dziejów było w ludziach, wypływało z nich. To zagadnienie mówiące o nieśmiertelności ludzkiej duszy i o istnieniu dwóch, a może nawet trzech światów. Bo przecież jeżeli weźmiemy pod uwagę, że jeden byłby tym światem realnym, ziemskim, to mogły istnieć jeszcze inne poza nim: światy boskie lub światy demoniczne. To już nawet nie są dwa światy, tylko trzy. Spójrzmy na przykład na te najstarsze kultury. Wszędzie starano się, żeby ten zmarły został odpowiednio przeprowadzony, żeby jego ciało zostało godnie pochowane, a jego dusza dostała się do tego świata lub zaświatów. Oczywiście raz będzie to mityczna Walhalla dla ludów Skandynawii, kraina wiecznego szczęścia, gdzie trafiali bohaterowie.
Innym razem będzie to celtycka Mag Mel. Dla Egipcjan system wyobrażenia życia po śmierci to szczególnie rozbudowany temat i poświęcili temu wiele czasu i energii, bo jak wielu słuchaczy na pewno wie, uważali, że duch człowieka odbywa bardzo długą wędrówkę do zaświatów. W związku z tym została stworzona egipska Księga Umarłych zawierająca aż 192 formuły opisujące różne rzeczy, które mogą spotkać człowieka w drodze do zaświatów i zanim dotarł on na sąd w tak zwanej sali obu prawd, musiał przejść bardzo trudną i niebezpieczną drogę. Następna kultura grecka. Tu również mamy świat żywych i świat umarłych. Mamy królestwo Hadesa, symboliczne przejście do świata umarłych poprzez przepłynięcie rzeki Styks. Wreszcie mamy Tanatosa personifikującego śmierć i decydującego, czy człowiek uda się do Tartaru, jeśli był zły, jego dusza była ciemna, czarna, jeśli miał na swoim koncie wiele przewinień, czy też pójdzie na cudowne, wspaniałe Pola Elizejskie. Także widzimy, że wszystkie te kultury rozdzielały światy. Mamy kulturę chociażby słowiańską. Mamy Welesa, władcę zaświatów i ludzi, którzy udawali się albo do Wyraju, Raju lub też Nawii w zależności od plemion miały te zaświaty różne nazwy.
W każdym razie później przechodzimy do religii żydowskiej, gdzie zaczyna się w zasadzie sprawa komplikować, ponieważ świat materialny i świat duchowy w tej religii istnieje i one są od siebie oddzielone. Tyle tylko, że dla przynajmniej części ortodoksyjnych Żydów świat duchowy może się uruchomić dopiero w momencie przyjścia Mesjasza. Zatem do tego czasu nie ma możliwości komunikacji z jakąkolwiek duszą w zaświatach, ponieważ wszystkie dusze śpią i czekają na przyjście Mesjasza. W przypadku chrześcijaństwa Tutaj w zasadzie tyle, ile jest odłamów chrześcijaństwa, tyle jest zdań, więc nie będę się do tego odnosić. Teraz możemy przyjrzeć się różnym mechanizmom komunikowania się w różnych okresach historycznych. W kulturach pierwotnych, szamańskich nie ma wątpliwości, że główną osobą był zawsze szaman. Człowiek, który dzięki inicjacji, dzięki wiedzy, dzięki specyficznym transom, w które potrafił wejść, czy to poprzez taniec, czy to poprzez grę na jakimś instrumencie, kontaktował się z zaświatami, z duchami przodków, czasami z duchami przyrody w zależności od potrzeb. W starożytnym Egipcie przede wszystkim była to sfera kapłańska. Byli kapłani, kapłani Thota, boga zaświatów i poprzez nich można było tego rodzaju kontakty nawiązać. Można się było komunikować ze swoimi zmarłymi krewnymi, bliskimi osobami.
Oczywiście zakładając, że one przeszły te wszystkie próby, którym były poddawane po drodze, ponieważ w przeciwieństwie do wielu innych religii, Egipcjanie uznawali, że dusza ludzka, jeśli była zła, to można było ją zniszczyć. Czyli nie było piekła czy jakiegoś miejsca dla dusz potępionych, tylko ona była po prostu niszczona.
[14:17] - A to była taka forma sprawdzianu czy jakiegoś testu?
[14:22] - Nie. Jest Księga Umarłych. Tam są te wszystkie 192 formułki i opisy różnych zachowań. Potem dusza dostawała się na coś, co moglibyśmy w naszej kulturze porównać do Sądu Ostatecznego. On odbywał się w sali obu prawd, gdzie rezydowało 42 bogów. Stała na nim waga i Thot ważył na niej serce zmarłego, ponieważ oni byli przekonani, że to serce przechowuje całą ludzką inteligencję, wspomnienia, a więc w tym sercu zapisane jest wszystko to, co człowiek przeżył, bez względu na to, czy to było dobre, czy złe. Serce było, mówiąc naszym językiem, pełną bazą danych, można by to tak ująć. Piękna bogini prawdy i sprawiedliwości Maat. Na jednej stronie szali było serce położone, na drugiej Maat kładła swoje pióro i serce było ważone. W zależności od tego, czy utrzymała się równowaga, czy też serce było ciężkie, czyli waga przeważyła po jego stronie, to już była pewna część wyroku w sprawie.
Natomiast ta dusza mogła jeszcze dokonać swego rodzaju spowiedzi przed każdym z bogów, okazać żal, skruchę. Może nie tyle złożyć jakiś rodzaj przeprosin, albo wskazać, że udało się jednak zadośćuczynić, jeśli człowiek coś źle zrobił jeszcze na ziemi i wtedy zapadała decyzja. Więc jeśli serce było nieczyste, a spowiedź nieszczera, to wtedy była tam przerażająca hybryda. Nazywała się Ammit i ona miała tę duszę unicestwić, pożerać. Także to nie było wcale takie oczywiste, czy będzie z kim porozmawiać, jeżeli ta dusza zostałaby zniszczona. Tak jak wspomniałam, tak wyglądało to w starożytnym Egipcie. Tym się zajmowali kapłani, co w samej definicji przekłada się mniej więcej na obrzędy szamańskie i kontaktowanie się z zaświatami w ten sposób. Natomiast jeżeli chodzi o starożytną Grecję i Rzym, oni poszli zdecydowanie o krok dalej, ponieważ powstały świątynie, które nazywane były wyroczniami zmarłych i w języku greckim nekromantejonem była taka świątynia nazywana. Tutaj sam petent, czyli człowiek, któremu zależało na uzyskaniu jakiejś rady czy tego kontaktu z zaświatami, musiał poddać się pewnym procedurom Aby móc taki kontakt nawiązać, wyłączona była rola pośrednika, czyli kapłana. Natomiast ludzie bardzo długo się przygotowywali najpierw do tego, żeby w ogóle wejść do tej świątyni.
W Efyzie, gdyby ktoś z państwa był w Grecji, są bardzo dobrze zachowane ruiny takiej wyroczni zmarłych. Wracając do tych przygotowań, ludzie pościli. Takie przygotowania trwały czasem kilka tygodni. Dzień po dniu schodzili coraz bardziej w głąb tej świątyni, symbolicznie do coraz ciemniejszych pomieszczeń. Nawet w ostatnich dniach czy godzinach przed nawiązaniem takiego kontaktu ludzie po prostu spali w tych pomieszczeniach. Kolejną rzeczą dla tych oczekujących było to, że jak podają niektóre źródła, otrzymywali pewne wywary, które miały otwierać ich świadomość, ale na przykład w innych historycznych źródłach nie znajdujemy na ten temat wzmianki, więc być może zależało to od świątyni. Trudno powiedzieć. Niemniej ludzie ci na końcu byli wprowadzani do tak zwanej komnaty wyroczni. Była to zwykle duża sala, oświetlona w bardzo specyficzny sposób. Dlaczego w specyficzny?
Dlatego, że zwykle na środku tej sali znajdowało się często naprawdę ogromnych rozmiarów naczynie, bądź to polerowana misa, bądź jakiś inny przedmiot metalowy, który dało się wypolerować do tego stopnia, że przypominał lustro. I tam ludzie wpatrywali się w tę misę czy inny wypolerowany metal. Wszystko jedno, jaki to miało kształt, choć zwykle była to misa. Czasami jeszcze dodatkowo była ona wypełniona wodą, żeby stworzyć taką głębię. Stąd też to oświetlenie musiało być tak ustawione, żeby właśnie powstał efekt głębi. Ludzie otrzymywali różnego rodzaju wizje, przekazy. Czasami pojawiały się twarze, czasami słyszeli tylko głosy. W każdym razie mechanizm był taki, że po wypełnieniu się tego, po co przyszli, czyli po uzyskaniu kontaktu z kimś z zaświatów, ludzie mogli jeszcze zwrócić się do kapłanów o swego rodzaju interpretację, jeśli sygnał, który otrzymali, był sygnałem symbolicznym. Zakończeniem pobytu w takiej świątyni było przejście stopniowe do coraz bardziej oświetlonych pomieszczeń. Ponieważ jasna rzecz, jeśli ktoś spędził na przykład w takim półmroku tydzień czasu, to musiał po prostu się przyzwyczaić z powrotem do światła.
I ważna rzecz, ludzie byli okadzani przez kapłanów dymem siarkowym, czyli palono siarkę i w tym dymie człowiek musiał się okadzić, ponieważ uważano, że jeśli doszło do takiego kontaktu z drugą stroną, czyli pojawiła się istota duchowa, która z człowiekiem nawiązała rozmowę, czy też przekazywała mu jakieś informacje, w każdym razie nastąpiła ta styczność na granicy światów, to właśnie ten dym siarkowy miał powodować, że człowiek się oczyszczał i to połączenie, które powstawało, przerywało się. Być może stąd właśnie wzięły się później, zwłaszcza w chrześcijaństwie, te opisy jakichś istot wynurzających się z ciemności i te istoty pachniały siarką. Wiadomo, o czym ja tutaj mówię, ale przypuszczam, że to mogło się właśnie stąd wziąć, dlatego że przecież u wylotu tych świątyń, czyli tam, gdzie ludzie je opuszczali, na pewno unosił się zapach siarki, co jest siłą rzeczy, zważywszy cały ten rytuał. Celtowie i kultury Dalekiego Wschodu, tam również głównie te kontakty ze światami opierały się na praktykach szamańskich. Proszę zwrócić uwagę, chociażby mamy piękny przykład tego w Polsce, w Wąsiorach, gdzie są te słynne takie kamienne kręgi zbudowane pośród kurhanów i tam ludzie tworzyli grupy, spotykali się, medytowali, być może wprowadzali się w jakieś stany transowe i Oczekiwali informacji od wielkich wodzów, od dzielnych rycerzy, dzielnych wojowników — należało powiedzieć — którzy byli tam pochowani, ponieważ wierzyli, że można z nimi bezpośrednio obcować i nie widzieli w tym nic niewłaściwego. Może też warto zwrócić na to uwagę, że w tamtych kulturach jest niesamowicie silnie podkreślana więź z przodkami. Te silne korzenie, które są związane z całą rodziną, drzewo genealogiczne tej rodziny. To jest wspólne miejsce, z którego wszyscy mogli — w ich pojęciu — czerpać: i z tych osób żyjących, z tymi, z którymi mieli kontakt na co dzień, i również z energii i wiedzy swoich przodków. Później, w okresie chrześcijaństwa, kiedy ono tutaj wchodziło po kolei na kolejne tereny, takie kontakty były zakazane. Nawet próby takich kontaktów były zakazane, co nie znaczy, że ludzie tego nie robili.
Oczywiście, że robili, próbowali z mniejszym, większym skutkiem.
[25:43] - Ów zakaz był spowodowany czym?
[25:48] - Trzeba sobie powiedzieć jedno: w religii opierającej się na Starym Testamencie właściwie jest to pierwsza taka księga, która określa, że nie wolno nawiązywać kontaktów ze zmarłymi, nie wolno wróżyć, nie wolno w żaden sposób uchylać tej kurtyny między przeszłością, przyszłością. Bo tak naprawdę o to chodzi, że jeżeli chcemy rozmawiać z duszą w zaświatach, to uchylamy kurtynę przeszłości. A jeśli chcemy jakąkolwiek czynność mantyczną wykonać, to chcemy, innymi słowy, uchylić kurtynę przyszłości. I podobno Bóg, który się objawił Mojżeszowi, miał zakazać tego typu praktyk, co zawsze mnie bawi, bo jak się okazało, król Saul, który został dość poważnie osłabiony militarnie i nie wiedział, co ma zrobić, to jak wskazuje historia opisana w Księdze Samuela, udał się on do czarownicy z Endor — tak jest ta postać nazywana. I ona na jego życzenie skontaktowała się z duchem zmarłego proroka Samuela, który udzielił mu tych wszystkich rad, o które mu chodziło i jakoś nie miał oporów. Ale mniejsza o większość. W każdym razie pojawiły się tego rodzaju zakazy. Wiemy doskonale, czym się kończyło łamanie zakazów kościelnych. Ludzie za mniejsze przewiny niż takie „przewiny” byli karani, prześladowani, w najlepszym razie prześladowani, w najgorszym kończyli tragicznie. Chociaż oczywiście zdarzały się postacie, bo jak pokazuje historia, chyba ludzie władzy rzeczywiście zawsze uważają, że im wolno więcej.
Najlepszy przykład ten przed chwilą dotyczący króla Saula, ale zwróćmy uwagę, że w Anglii królowa Elżbieta miała swojego nadwornego astrologa Johna Dee, który używał praktyk tego rodzaju, czyli kontaktów. On twierdził, że kontaktował się również z aniołami. W każdym bądź razie John Dee zbudował sobie swoje psychomanteum i królowa nie miała oporów, żeby z tego korzystać. Niektórzy twierdzili, że wiele jej sukcesów było opartych właśnie na umiejętnościach Johna Dee i tych praktykach, z których on korzystał. Także możni tego świata, jak widać, uznają, że im akurat zawsze wolno więcej. Ale teraz idźmy dalej. Świat się zmieniał, świat się otwierał. Mimo różnych zakazów, nakazów i praw wprowadzanych w sprawach duchów, duchowości i szeroko pojętej w ogóle wiary w życie pozagrobowe, jednak w wierzeniach, w folklorze przetrwały te wierzenia pierwotne. W Anglii będą to wierzenia wywodzące się z obrzędów i całej kultury celtyckiej, tutaj na naszym terenie słowiańszczyzna, gdzie indziej byliby to Wikingowie. Te wierzenia przetrwały.
W renesansie przechował je chociażby Szekspir. Wielokrotnie w jego utworach pojawiają się dusze zmarłych, które jak najbardziej aktywnie domagają się swoich praw, domagają się zemsty za swoją śmierć, czy też przynajmniej wskazują sprawców swojej śmierci. Tak czy inaczej zostało to podtrzymane. Później kolejne dekady, wreszcie cała literatura romantyzmu, gdzie te wierzenia ludowe przebijają się pełną parą. Mamy twórczość Mickiewicza, chociażby jeśli chodzi o polskie podwórko. Mickiewicz, Słowacki, oni wszyscy umieszczali przeróżne rusałki, stworzenia bajkowe, ale również duchy zmarłych w swojej twórczości. Szczególnie „Dziady” Mickiewicza, cały obrząd jest tam opisany. W końcu pojawia się pewnego rodzaju fascynacja światem duchowym. Chyba początku można by było szukać w słynnej historii sióstr Fox i stukającego ducha, który pojawił się w ich domu. Z tego zrobiła się ogromna sprawa, można powiedzieć, dotykająca wszystkich stanów Stanów Zjednoczonych.
Społeczeństwo musiało się jakoś do tych wszystkich wydarzeń ustosunkować. Część poszła w kierunku spirytyzmu, natomiast część hołdując już wtedy nauce i takim trendom, które ewidentnie mówiły o tym, że tego rodzaju kontakty są z różnych powodów niemożliwe. Wiadomo, że to na pewno podzieliło ludzi. Natomiast w międzyczasie oczywiście mamy Allana Kardeca, który w XIX wieku tworzy całą doktrynę spirytyzmu jako pewnego ruchu, na pewno wtedy niereligijnego, raczej takiego na granicy nauki i mistyki. I to jest bardzo ciekawa koncepcja. Natomiast następnym etapem jest nieszczęsna, można powiedzieć, moda na tak zwane latające czy wirujące stoliki, gdzie ludzie zupełnie bez wyczucia, bez pojęcia, bez jakiegokolwiek przygotowania traktowali to jako zabawę towarzyską. W bogatych domach wieczorek towarzyski bez wywoływania duchów był niemożliwy. To była tak szalona moda, że naprawdę trzeba się zastanowić, czy nie było to wręcz na pograniczu jakiegoś obłędu, bo niepojęte jest dla mnie to, co się w tamtych czasach działo. Oczywiście moda ta kreowała pewne osoby, tak zwane media, które miały możliwość i umiejętność komunikowania się z zaświatami. Oczywiście część z tych osób to byli zwykli hokusztaplerzy, którzy fantastycznie zarabiali, występując na wieczorkach towarzyskich, mieli okazję i możliwość popisać się swoimi tak naprawdę kuglarskimi sztuczkami.
Oczekiwano od nich show, więc oni show robili. Niestety to wszystko spowodowało, że później na wiele lat możliwość kontaktu poprzez medium została szalenie ośmieszona i sama idea została sprowadzona do kuglarskich sztuczek, co często jest też, na pewno jak państwo zauważyliście, tematem niejednego filmu, który pojawia się. I nie mam tu na myśli tylko filmów historycznych. Jest to po prostu taka specyficzna epoka. Tyle tylko, że spirytyzm ewoluował. U nas tego nie dostrzegliśmy z tej prostej przyczyny, że wybuchła II wojna światowa i Europa miała poważniejsze problemy niż stukające stoliczki. Ludzie zastanawiali się, jak przeżyć następny dzień. Natomiast na terenie Brazylii, Ameryki Łacińskiej oraz częściowo na terenie Stanów Zjednoczonych Ten ruch spirytystyczny wywodzący się z doktryny Allana Kardeca miał się bardzo dobrze i rozwijał się coraz bardziej dotykając w swoim charakterze i w swoich wpływach sfery religijnej. Także w pewnym momencie doszło do czegoś na kształt fuzji między ruchem, który z założenia wcale nie miał być ruchem religijnym a chrześcijaństwem. W tej chwili ruch spirytystyczny ma w samej Brazylii około czterech, czy nawet pięciu milionów spirytystów, czyli chrześcijan, którzy wierzą w możliwość reinkarnacji i wierzą w możliwość kontaktu z zaświatami.
Przy czym zaznaczmy, że oni nie korzystają z wirujących stoliczków i nie traktują tego jako zabawę, tylko odnajdują w swojej diasporze ludzi, którzy wykazują pewne talenty do tego rodzaju kontaktów i tylko te konkretne osoby otrzymują przekazy od duchów. Tam nie ma czegoś takiego jak wywoływanie duchów. Nie, to nie wchodzi w grę. Jest osoba, która ma talenty medialne, jak na przykład Chico Xavier w swoim czasie i do niej ludzie zwracają się z prośbą i ona takie czy inne informacje poprzez jeszcze jakichś przewodników duchowych otrzymuje dla tych osób. Główna różnica w stosunku do innych chrześcijan jest taka, że oni wierzą w reinkarnację. Wydaje mi się, że to jest ogólny zarys rozwoju tego ruchu od zarania dziejów. Ważnym aspektem również jest zakres i cel tych kontaktów, bo od samego początku ludzie zdawali sobie sprawę lub też mieli — pozwolę sobie użyć takiego sformułowania — na tyle rozsądku i taktu, że dusz przebywających w zaświatach, jakby się te zaświaty nie nazywały, nie należy fatygować, nie należy w błahych sprawach przyzywać. Stąd proszę zwrócić uwagę, że jeśli przyzywano tych przodków na przykład na jakichś naradach wojennych, to wiadomo, że była to kluczowa sprawa dla tej społeczności. Oni chcieli przetrwać jakiś atak lub też zaatakować skutecznie, więc z ich punktu widzenia to była sprawa życia i śmierci. Wzywali ich dla podjęcia bardzo istotnych decyzji.
Takie kontakty były podejmowane również w celach dotyczących na przykład porady związanej ze zdrowiem, czyli ktoś szedł do wyroczni zmarłych, ponieważ liczył, że na przykład zmarły lekarz jest w stanie go dobrze zdiagnozować, jest w stanie podać dla niego receptę na konkretny lek. Dla tych ludzi również to była sprawa najwyższej wagi. Ludzie chcieli również prosić czasami o ukojenie dla kogoś z najbliższej rodziny. Stąd przyprowadzali go do takiej wyroczni zmarłych, licząc na to, że choćby chwilowy kontakt z kimś, za kim tak bardzo tęsknią i z którego odejściem nie potrafią się podzielić, wpłynie terapeutycznie na taką osobę. Zdarzało się również, że były tego rodzaju próby podejmowane również poprzez najczęściej szamanów w związku z podjęciem trudnych bloków sądowych. Cóż jeszcze można by tutaj było dodać? Nie wiem, czy w tym momencie przejdziemy do narzędzi, bo widzę, że pojawiły się tutaj pytania albo komentarze.
[41:42] - Ja mam takie pytanie ode mnie, bo wiemy, że w pewnym punkcie czasu takie przekonanie się pojawiło, że po śmierci ciała fizycznego jakaś niematerialna cząstka człowieka trwa dalej. Skąd ono się w ogóle wzięło? Czy są jakieś wskazówki mogące nam wskazywać na przykład na określone zdarzenie sugerujące kontakt ze zmarłym? Taki najstarszy zapis, najstarsze relacje. Coś, co spowodowało, że ludzie zaczęli wierzyć w ogóle w istnienie życia po śmierci.
[42:19] - Może zależy, jaką drogą pójdziemy, bo część tych zapisów dotyczy kontaktu w tej czy w innej religii z takim czy innym bogiem, który oznajmił ludziom, że posiadają nieśmiertelną duszę I tłumaczył im, na czym ta nieśmiertelność polega. Mówiąc najprościej, nastąpił kontakt, który jest opisywany jako kontakt z tym bóstwem, które opisało człowiekowi, że składa się on i z ciała, i z duszy i nosi w sobie tą nieśmiertelną cząstkę samego Boga. Ale ja myślę, że tutaj bez względu na wszystko, tak zwane zmartwychwstania zdarzały się zawsze i ja myślę, że ludzi najbardziej utwierdziło w przekonaniu istnienie tego odrębnego świata, być może właśnie powroty co po niektórych członków ich plemion czy tych grup, w których przebywali. Bo śmierć kliniczna czy też letarg czy inne momenty, kiedy człowiek opuszcza ciało i wraca później do niego, na pewno nie jest to tylko syndrom naszych czasów. To się zdarzało też wcześniej. I rzeczywiście w bardzo starych opowieściach, w starych tekstach można znaleźć takie opowieści o jakimś rannym bohaterze, który opuścił swoje ciało, nawet uznany i odłożony gdzieś, gdzie układano ludzi do pochówków i nagle się okazywało, że on wracał do żywych i opowiadał, jak to przebywając poza ciałem miał się bardzo dobrze. To też jest na pewno jakiś istotny szczegół. A poza tym myślę, same kontakty, nazwijmy to, chociaż szaman to nie jest najszczęśliwsze słowo, bo my wiemy, że tak naprawdę ta nazwa dotyczy tylko szamanów syberyjskich. Także my tutaj jakoś nieprawnie używamy wobec tych wszystkich plemiennych-
[45:04] - Szczególnie wobec Indian.
[45:07] - Tak. Ale ponieważ to już się tak przyjęło, to myślę, że możemy tak mówić. Myślę, że te transy, w które oni wchodzili i te wiadomości, które przynosili, to też swoje zrobiło. Poza tym, co tu dużo mówić, ja przypuszczam, że naprawdę te sny o zmarłych czy jakieś pojawianie się zjaw pośmiertnych to również nie jest domena człowieka współczesnego. Także ja sobie myślę, że to jest cały kompleks różnych zjawisk, taki zlepek zjawisk, które utwierdziły ludzi w tym przekonaniu, że właśnie nie są tylko istotami z krwi i kości, że istnieje jeszcze jedna cząstka, która łączy ich po prostu z Bogiem, z absolutem, z ziemią, jakkolwiek by tego nie definiować. Poza tym doktryny religijne to mogą być zupełnie rzeczy trudne i niektórzy w nie wierzą, niektórzy nie wierzą. Natomiast myślę, że ludzie w jakiś sposób wierzyli temu własnemu doświadczeniu i to się chyba wszystko razem łączy. Widzę, tutaj jest komentarz pana Gustawa: „Religie są zakłamane. Nie czytanie dosłownie zupełnie inny przekaz zawierają. W starożytnym Egipcie wpierw liczył się człowiek i jego uczynki, lecz później można się było wykupić”.
To nie tylko w starożytnym Egipcie, bo inne religie również proponowały takie rozwiązanie, co jak państwo wiecie, przecież doprowadziło do rozłamu chrześcijaństwa i stąd mamy protestantyzm. Właśnie główną przyczyną tego rozłamu było kupczenie odpustami i stwarzanie takiej złudnej możliwości wykupienia się od swoich przewinień, od uzyskania jakiegoś wybaczenia i ułaskawienia względem swoich win poprzez przekazywanie na przykład jakichś majątków na rzecz Kościoła. To nie tylko oni. Pan dalej pisze: „Od wieków wszystko kręci się wokół złota. Szamani i ich napój. Czy słyszeliście o ayahuasce? Co do okazania, dym ma właściwości oczyszczające, więc okaza się ciało i ducha. Osobiście siarki nie zalecam”. Ja też. Ja tylko wspomniałam historycznie, bo wydaje mi się, że to jest taki istotny szczegół, który później mógł się przyczynić do całej tej rozbudowanej przez chrześcijaństwo demonologii i tej siarki wynurzającej się z piekła.
Skądś to się wzięło. Paulo Santo, Biały Mędrzec. Drodzy państwo, jeżeli chodzi o oddziaływanie substancji psychoaktywnych, to zapewne szamani z nich korzystali. Niemniej trzeba bardzo mocno podkreślić, że to byli ludzie do tego predestynowani. To byli ludzie wybierani, szkoleni, przechodzący kolejne stopnie wtajemniczenia. To nie byli ludzie wzięci znikąd, poddani działaniu substancji i wszystko było w porządku i było to takie zwyczajne. To było zawsze niezwyczajne, a nawet nadzwyczajne, żeby stosować taką metodę. Jeżeli pan Marek będzie chciał robić za dwa tygodnie kolejną audycję, to możemy w całości poświęcić ją substancjom psychoaktywnym, ponieważ pozwolę sobie dopowiedzieć, że ukazała się arcyciekawa książka. Chwileczkę. Przepraszam, ale musiałam po nią sięgnąć.
„DMT. Molekuła duszy” autorstwa doktora Ricka Strassmana. Już tytułem zapowiedzi powiem tylko tyle, że będzie ta książka również dla państwa jako prezent od wydawnictwa Illuminato za dwa tygodnie, a my sobie wtedy wrócimy do tego tematu i spojrzymy z różnych punktów widzenia na możliwości substancji psychoaktywnych. Teraz pozwolę sobie natomiast wrócić do psychomanteum, proszę państwa. Jak właściwie ono powstawało i ewoluowało z czasem? Bo nie mamy w tej chwili wielkich świątyń ani specjalnie przeznaczonych do tego pomieszczeń gdzieś.
[51:20] - Może najpierw wyjaśnijmy, czym tak naprawdę owo psychomanteum było, bo pewnie nie wszyscy słuchacze się orientują w tym temacie.
[51:29] - Przepraszam, jeżeli się wyrywam przed orkiestrę, to należy mnie skarcić. Ja wrócę do tematu .
[51:38] - Ja jestem daleki od karcenia, ale jakaś definicja by się słuchaczom przydała.
[51:45] - Dobrze. Tak.
[51:46] - Bo jest na przykład nagranie o takim tytule i niektórzy mogą to nagranie do medytacji skojarzyć, a tu nie chodzi o nagranie, tylko o przedmiot.
[51:57] - Tak. Psychomanteum to najkrócej rzecz ujmując i najprościej jest przedmiot, który pozwala człowiekowi nawiązać kontakt ze sferą duchową, za światami, z tym światem niewidzialnym. To z definicji mogą być różne przedmioty. Wspomniałam o Johnie Dee. On korzystał z luster, ponieważ w tych czasach były już lustra i to nawet takiej wielkości, że mógł uzyskać sporą głębię tego obrazu. Psychomanteum w skali mikro w stosunku do dawnych świątyń, to mogą być na przykład naczynia polerowane, napełnione jeszcze dodatkowo wodą i oświetlone, tak jak wspomniałam, w taki sposób, żeby uzyskać poczucie głębi. Jak się okazuje, ludzie są pomysłowi w każdej dziedzinie, w tej też. I proszę zwrócić uwagę, że nie tylko lustra polerowane, misy, ciemne naczynia wypełnione wodą, ale ludzie szukali tych obrazów na przykład w płomieniach lub w dymie unoszącym się nad ogniskiem. Szukali ich w głębi jaskiń, na przykład ciemna jaskinia, w której spływała woda. Szukali ich, wpatrując się w źródła.
Najlepiej, gdyby to źródło jeszcze wypływało z jaskini. Wtedy już w ogóle mieli w jednym warunki istotne, żeby się skupić. Na pewno przypominacie sobie państwo scenę z filmu „Ogniem i mieczem”, gdzie wiedźma Hopryna, ta straszna wiedźma z Czarskiego Jaru przepowiada przyszłość Bohunowi. Ona wpatruje się w wodę przelewającą się na kole młyńskim. Też uzyskała w ten sposób swoje psychomanteum, czyli uzyskałaTaflę wody i pewną głębię. Tu niejeden by dopowiedział, że uzyskała też pewną energię, ponieważ ta woda spływała z bardzo dużą siłą i prędkością. Wiele jest takich psychomanteum, które pozwalają człowiekowi skupić się i uzyskać ten efekt głębi. Być może stąd właśnie, że historycznie rzecz biorąc lustra czy też wcześniej wypolerowane metalowe przedmioty, w które ludzie się wpatrywali spowodowały, że na dzień dzisiejszy w bardzo wielu kulturach lustro jest traktowane jako przejście do innego świata. Proszę zwrócić uwagę, że dotyczy to również nie tylko kultury kontynentu europejskiego, zasłanianie luster, ale dotyczy to również krajów Dalekiego Wschodu. Dlatego, że w Chinach jedną z pierwszych czynności po śmierci któregoś z domowników, zasłania się lustra.
Zresztą również ten sam zabieg stosuje się w kulturze żydowskiej. Też zasłania się lustra, ponieważ to się tak silnie utrwaliło w świadomości ludzi, że przeniosło się do codziennego życia. I co ciekawe, to trwa po dziś dzień, ponieważ stworzył się ten mit, że zbicie lustra przynosi siedem lat nieszczęścia. Jest to nieprawda, ale chodzi o to, że kiedyś lustro z wielu powodów było cenne, uważane za rzecz wyjątkową. Nie tylko dlatego, że kiedyś było bardzo drogie, ale również ze względu na swój szczególny charakter, który przypisywano mu wieki wstecz. Nawet jeśli to jeszcze nie było szkłem, tylko wypolerowaną powierzchnią. Także mówi się o tym, nawet radiestezyjnie i ezoterycznie na lustra patrząc, mówi się, że nie należy kupować luster, które są w jakikolwiek sposób uszkodzone lub ta tafla jest ze starości zamącona, nieczysta. Ponieważ wiele osób uważa, że one potrafią przechowywać energię osoby. To, co osoba czuje, jej stany emocjonalne, kiedy patrzy w to lustro. Drodzy państwo, moglibyśmy program o lustrach zrobić i proszę mi wierzyć, że byłoby o czym mówić.
W każdym razie to lustrzane psychomanteum jest bardzo popularnym medium do kontaktu z drugą stroną. Co tu dużo mówić, im bliżej nas współczesnych, tym więcej pojawia się innych narzędzi, w tym tablica Ouija, która jest owiana złą sławą z wielu powodów. Ja też uważam, że nie powinno się jej używać. Tym bardziej, że jest to tablica bardzo zwodnicza już z samego swojego wyglądu. Ona wygląda jak zabawka. Zresztą jak pan Marek w naszej wcześniejszej rozmowie był uprzejmy zwrócić mi uwagę, że ona jest produkowana przez firmę, która na co dzień zajmuje się przede wszystkim grami, zabawkami dla dzieci. To wszystko razem troszeczkę powoduje, że wydaje się nam, że jest to jakiś rodzaj bardzo takiej świetnej-
[59:21] - Takiej niewinnej zabawy, czegoś, co teoretycznie nie może sprowadzić żadnego zagrożenia, czy to w postaci opętania, czy jakichś innych problemów.
[59:34] - Ponieważ my zapominamy o jednej istotnej zasadzie, że narzędzia są tu sprawą drugorzędną. Pierwszorzędną jest temat, którego dotykamy. Pierwszorzędną sprawą jest to, że zważywszy, iż nasze fizyczne oczy, jeśli chodzi o istoty duchowe, są po prostu ślepe, bo my jedynie możemy aurą rozpoznawać. Ja na aurę mówię czasami, że jest to nasz system wczesnego ostrzegania i to dzięki aurze odczuwamy, że coś jest nie tak, że pojawia się zagrożenie. My czegoś czujemy, ale nie widzimy. Taki dysonans poznawczy, to wszystko razem jedno się zazębia z drugim. I my teraz beztrosko przyzywamy kogoś. Tylko kogo tak naprawdę przyzywamy? Może za chwilę jeszcze do tego wrócę. Chciałam tylko już, żeby zakończyć temat tych mediów możliwych do komunikacji.
W tej chwili oczywiście nowoczesność wkroczyła w domu i zagrodzie. Również jeżeli chodzi o transkomunikację, czyli rolę medium przejmuje elektronika. Konstruowane są coraz bardziej wymyślne- Urządzenia niesamowicie czułe, które potrafią, a przynajmniej z założenia powinny wychwytywać obecność lub odgłosy istot z innego świata. W tej chwili czytam: „Ja lustra nigdy nie zbiłam, a miałam wiele lat nieszczęścia". Cóż, i tak się w życiu plecie. Pan tutaj pisze: „Bardzo ciekawe efekty można uzyskać podczas snu lub świadomego snu spoglądając w lustro. Jeśli ma pani jakieś doświadczenia związane ze świadomym snem, to też chętnie usłyszę". À propos sen, à propos lustro. Przepraszam państwa, ale teraz mi się jedna istotna rzecz przypomniała. Naprawdę nie wstawiajcie państwo luster do sypialni dzieci.
Nawet jeśli ktoś jest osobą całkowicie niewierzącą, jest ateistą, to chyba wystarczy odrobina wyobraźni, żeby zdać sobie sprawę, że jeśli w dziecięcym pokoju postawimy lustro, a dziecko się przebudzi w nocy i tam się może odbić promień światła latarni ulicznej, czegokolwiek, to naprawdę obraz, takie rozespane dziecko plus jakieś odbicie światła i mamy krzyk, płacz, traumę i potwora w sypialni. Jest to jednak również z zasad feng shui. Jeśli państwo się tym interesujecie, tam też mówi się bardzo wyraźnie, żeby akurat gdzie jak gdzie, ale w sypialni luster nie wstawiać, ponieważ możemy sobie zafundować bardzo silne uczucie strachu, kiedy obudzimy się i tak jak to dziecko rozejrzymy się dookoła siebie. Z tym że dorosły może zaryzykować, bo akurat tak chce. Natomiast dla dzieci ja naprawdę przestrzegam państwa, dziecko może się przestraszyć. To może mieć różne konsekwкции, nawet długotrwałe, jakieś jąkanie etc. Czy to jest naprawdę gra warta świeczki, żeby koniecznie wstawiać te lustra do sypialni dzieci? Ja nieraz widzę takie pokoiki dziewczynek i takie tremo ta dziewczynka ma tam postawione. Nie wiem, do czego to ma być tak koniecznie niezbędne. Także przepraszam, ale musiałam o tym powiedzieć.
A jeśli chodzi o podczas snu spoglądanie w lustro, jak najbardziej, dlatego że jeśli chodzi o wszystkie ćwiczenia związane z doskonaleniem umysłu, to bardzo często człowiek jest tak prowadzony, żeby w tym swoim pomieszczeniu mentalnym, w którym bada, poszerza swoją świadomość, stosował pracę z lustrem. Ale ja myślę, że to jest wszystko pokłosie właśnie tych psychomanteów, wyroczniach zmarłych, tych wypolerowanych powierzchni nic et cetera. To się wszystko gdzieś z tym lustrem wiąże i o ten temat w mniejszym lub większym stopniu ociera. Pan pisze: „Podczas śmierci nasz mózg wydziela DMT, o którym pani wspomina, ayahuaska w języku Keczua liana duszy, pnącze duszy dosłownie zalewa nam mózgo ową substancją. Mózg jest dość prosty". Proszę państwa, pozwolę sobie jednak nie odnosić się do tego uparcie, bo chciałabym podejść również do DMT, czyli do tej dimetylotryptaminy w sposób poważny i analizując temat na wielu płaszczyznach. Dlatego proszę mi wybaczyć, ja naprawdę jestem do państwa dyspozycji, ale nie idźmy na siłę w tej chwili w te substancje psychoaktywne, ponieważ nawet jeśli szamani czy kapłani, czy osoba, która chce w taki stan wejść, żeby w odmiennym stanie świadomości wejść w kontakt ze światem duchowym, to pozostaje to również pytaniem dla mnie otwartym, na ile mimo wszystko jest w tym predyspozycji, umiejętności i pewnej naszej wrodzonej zdolności do tego, żeby mieć jakąś relację ze światem duchowym, a ile wpływa na to działanie tej substancji. Bo jeśli, proszę państwa, przyjmujemy, że jesteśmy istotami dualnymi, czyli fizycznymi po części i po części duchowymi, to jest rzeczą naturalną, że w jakiś sposób powinniśmy mieć możliwość komunikowania się i z jednym, i z drugim światem. I tą możliwość mamy pierwszą i wrodzoną, czyli komunikację w momencie snu, czyli na płaszczyźnie astralnej. Dla mnie przynajmniej to jest ta bezpieczna płaszczyzna i to jest nam dane.
To mamy wrodzone. Mamy też ciała astralne, ciała subtelne. To wszystko razem, jedno z drugim się nawzajem przenika, żeby nas i chronić, ale też nie odcinać nas od świata duchowego. Ayahuasca w języku keczua pan pisze, że to znaczy liana duszy, pnącze duszy. Bardzo mi się ta nazwa podoba, bo jest to swego rodzaju subtelne wyobrażenie pewnej możliwości poszerzonej, gdzie możemy się wspinać do świata, który zawsze uważamy za świat wyższy od naszego. Jak byśmy tego nieba nie nazwali i gdzie go nie szukali, bo przecież nie każdy ma na myśli rzeczywiście niebo, które jest nad nami. To jest takie trochę naiwne i dziecięce myślenie. Chyba że myślimy o podróżach wprost do gwiazd. To tak, to wtedy duchowy powrót do domu. Natomiast są również światy równoległe, co nie ulega wątpliwości, ale zawsze myślimy, że jest to świat lepszy od naszego, szlachetniejszy.
Świat, którym jest po prostu nasza kolebka życia, nasz wieczysty dom. Tak myślę.
[01:09:08] - Ja może tutaj przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, bowiem będziemy powolutku włączać naszą linię telefoniczną. Numer telefonu to 530 620 493. Nasz Skype to radio.paranormalium.pl. Chociaż ja bardziej bym radził jednak dzwonić na telefon, bo Skype nam robi problemy z podłączaniem do rozmów grupowych. Tak więc numer telefonu, pod który można dzwonić, ale także wysyłać SMS-y to 530 620 493. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Można także nas spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i bloga Biuro Duchów, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to możemy także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości, oczywiście związane z tematyką zaświatową, na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Pani Beato, mówiliśmy już o ayahuasce, o różnych innych, tradycyjnych bardziej metodach, a współcześnie mamy także nagrania do medytacji, aplikacje na smartfony mające rzekomo wykrywać obecności duchów czy też transkomunikację szeroko rozumianą, telewizyjno-radiową. Czy mogłaby pani coś więcej powiedzieć na temat tych narzędzi?
Może ma pani jakieś doświadczenia z takimi nagraniami na przykład czy aplikacjami?
[01:10:51] - Panie Marku, przed audycją rozmawialiśmy i ja powiedziałam, że ja jestem wybitnie nietechniczna i będę się tego trzymać. Ja wierzę sobie, wierzę mojej aurze, wierzę swoim odczuciom i poza oczywiście jednym urządzeniem, to jest urządzenie do mierzenia pola magnetycznego, które z oczywistych względów, których nie będę tu teraz rozbudowywać, bo zabraknie nam czasu na inne rzeczy, może działać trochę tak jak nasza aura. Bo to jest pewnego rodzaju zaburzenie w przestrzeni. Wie pan, nie mogę się wypowiadać o aplikacjach telefonicznych, tego typu rzeczach, bo uważam, że to jest gadżet i nie wierzę w coś takiego. Myślę, że istnieje możliwość, że niektóre z tych urządzeń, ale to już naprawdę wyspecjalizowanych urządzeń, dostosowanych do pewnych częstotliwości, do zmian w polu magnetycznym i tak dalej, one mogą wykryć istnienie czegoś, powiedzmy, na kształt pewnej anomalii. Ale umówmy się, że na przykład pojawienie się istoty duchowej w świecie fizycznym to jest anomalia. Przecież normą jest stan, gdzie fizyczni wcieleni siedzą w swoim świecie, niefizyczni siedzą w swoim świecie i taki jest porządek rzeczy i tak powinno być. Dlatego że gdyby było wszystko jedno, to te światy mogłyby istnieć jednocześnie i razem. Przyzna mi pan chyba rację. Więc są urządzenia do wykrywania pewnych anomalii.
Najlepszym na świecie urządzeniem jest nasza własna aura. Także jeśli ktoś państwu chce wcisnąć coś takiego na komórkę, to nie Nie jestem ekspertem, ale czuję pismo nosem. Nie jest to moim zdaniem nic, w co warto zainwestować. Tak bym powiedziała.
[01:13:15] - A co można powiedzieć o EVP, o nagraniach pokazujących jakieś twarze na ekranach telewizorów, tego typu rzeczach?
[01:13:26] - Jak wspomniałam, to są urządzenia przygotowane, jak to się teraz zwykło mawiać, dedykowane dla osiągnięcia konkretnego celu. Jest nim odebranie czy też stworzenie pewnej możliwości do komunikacji. Jeśli zakładamy, że dusza ludzka odchodząc z tego łez padołu, dusza ludzka, inaczej zwana świadomością, zachowuje cały zakres swojej wiedzy, umiejętności, wszystkiego, co przeżyła, doświadczyła po tej stronie, to dlaczego nie wziąć pod uwagę, że ona by zaczęła próbować komunikować również poprzez monitor, odbijając w jakiś sposób swój obraz, czy też przez urządzenia telefoniczne, czy przez fale radiowe. Przecież większość fizyków kwantowych twierdzi i mogą to ubrać w tysiąc różnych dziwnych słów, ale sens jest taki, że dusza, czyli energia będąca w naszym ciele, jeśli ona ciało opuszcza, to jest falą. Taką samą falą jak fala radiowa. Dlaczego nie mogłoby się to zdarzyć? Mogłoby się to zdarzyć, że ktoś to nagrał, że komuś udało się uchwycić tę częstotliwość. A dusza też, znając te wszystkie zdobycze cywilizacji, możemy zakładać, że też może, przepraszam za kolokwializm, kombinować, jak je wykorzystać do komunikacji. Dlaczego nie? Tak myślę, panie Marku.
[01:15:25] - Cały czas czekamy. Tak?
[01:15:28] - Po prostu taka tylko jest moja opinia. Nie czuję się absolutnie w poszukiwaniu istot duchowych poprzez narzędzia elektroniczne upoważniona do takich daleko idących wypowiedzi. Ja tylko dzielę się swoimi odczuciami, dlatego że ja mam tak, że jak czegoś nie jestem pewna, to przez swoją czakrę serca przepuszczam. I tutaj pojawiła się taka myśl, że to ma prawo działać również dlatego, o czym wspomniałam wcześniej, że te dusze, które odchodzą już w naszym XXI wieku czy nawet w wieku XX, miały pewną szczególną świadomość. One wiedziały, że istnieją takie urządzenia. Radio wychwytuje fale radiowe, więc być może jest tak, że istota bezcielesna jest w stanie na pewnej fali przenieść wiadomość, przekazać.
[01:16:43] - Nasunęło mi się jeszcze takie pytanie, ponieważ szczególnie często na grupach takich jak ta, którą wspólnie moderujemy o życiu po życiu, można natknąć się na posty, w których ktoś wrzuca jakieś zdjęcie i doszukuje się tam kształtu czyjejś twarzy. Nazywa się to fachowo pareidolią. Czy jest jakiś sposób, aby odróżnić zwykłą pareidolię od rzeczywistego kontaktu?
[01:17:12] - Ja to widzę w taki sposób, że jeśli dusza chce się z nami skontaktować, chce się nam ukazać, to ona naprawdę potrafi to zrobić w taki sposób, żebyśmy nie mieli wątpliwości, że to jest ona, on, że ma intencję jakąś wobec nas. Po prostu jest tyle dowodów, tyle relacji na to, że dusze zdeterminowane do tego kontaktu, którym bardzo zależy, one się nie będą bawić w jakieś półcienie, w jakieś bliżej nieokreślone kształty, tylko pokazują się na tyle, na ile mogą, ale też na tyle, żebyśmy jednoznacznie wiedzieli, co widzimy. To samo, jeżeli chodzi o jakieś poltergeisty. Przecież jeśli zakładamy, że w naszym domu jest jakaś istota bezcielesna, która nie ma wobec nas najlepszych zamiarów, to ona też pokaże się od takiej strony, że niestety to jest przykre, ale wówczas również nie mamy wątpliwości, że coś się dzieje. Ponieważ ja do parapsychologii podchodzę niezwykle poważnie, dlatego zawsze eliminuję wszystkie możliwości, które da się wytłumaczyć fizycznie. Przecież jeżeli wchodzimy do mieszkania, gdzie ktoś skarży się, że prawdopodobnie coś tutaj jest nie tak, to trzeba wyeliminować- Wszystkie możliwości, które da się wytłumaczyć fizycznie. Od jak to mówią moi znajomi śpiewających rur, czyli jakieś problemy techniczne z prądem, z bezpiecznikami etc. Potem trzeba wyeliminować możliwości radiestezyjne, które się da wychwycić. Trzeba się jeszcze dobrze przyjrzeć mieszkańcom. Czy to przypadkiem nie jest element zbiorowej histerii, bo tak też może być.
I dopiero kolejny etap to jest doszukiwanie się, dopatrywanie się, czy też sprawdzanie jakimiś urządzeniami, w jakikolwiek inny sposób podejrzewanie, że rzeczywiście jest tam istność duchowa. Bo nasz mózg jest tak skonstruowany, żeby kojarzyć to, co widzimy ze znanymi nam rzeczami. I to jest rzecz jasna. Dlatego ja tu bardzo ostrożnie podchodzę do tych zdjęć i zapewne zauważył też pan, że czasami komentuję, że ja tam nic nie widzę. Trzeba po prostu podchodzić do tego ze zdrowym rozsądkiem, bo różne rzeczy się zdarzają, jeżeli chodzi o aparaty fotograficzne i mimo tej cudownej, wielkiej techniki, którą w tej chwili mamy, też jest możliwa jakaś wada obiektywu, czy też po prostu światło odbija się od czegoś w mieszkaniu i wychodzi taki malowniczy efekt. Ale to niekoniecznie musi być efekt, o który ta osoba podejrzewa, że jest. Choć oczywiście ja w swoim życiu widziałam kilka zdjęć, co do których nie mam wątpliwości, że tam rzeczywiście udało się uchwycić istność duchową. To w ogóle nie mam wątpliwości co do tego. Tutaj pan pisze: „Mojej znajomej w lustrze pokazał się jej zmarły w tym samym momencie kolega z lat licealnych”. Oczywiście, że tak, bo proszę sobie wyobrazić, że ta komunikacja poprzez lustro może iść w dwie strony.
Czyli może nam się pokazać i odbić coś, co stoi za nami. O to mi chodzi. I w samym lustrze, jeżeli jest dobrej jakości, to szkło ma tą właściwość, że tworzy się ta głębia obrazu, ono ma też wpływ na odbiór obrazu. Lustro ma wpływ na to, co widzimy. Także to jest bardzo złożona, powiedziałabym nawet psychofizyczna reakcja za każdym razem, kiedy my patrzymy w lustro, nawet jeżeli patrzymy w to lustro, żeby przeczesać włosy albo panowie się golą przed lustrem, to żeby nasze oko dobrze odebrało obraz odbity w lustrze, to myślę, że to jest ogromna i bardzo złożona reakcja. Stąd wierzę i mówię o tym, że w lustrach naprawdę dość często pojawiają się odbicia osób, które odeszły z tego świata i stąd to zasłanianie luster tuż po śmierci takiej osoby. Ludzie są przekonani, że nie powinno się w ogóle zostawiać luster, w którym ktoś się często przeglądał, ponieważ ludzie wierzą, że ta twarz, która ciągle odbija się w tym lustrze, jest w stanie pozostawić na nim jakiś rodzaj energetycznego obrazu i ten obraz może się nam objawić. Czytam tu pytania od państwa.
[01:23:58] - Troszeczkę się tych komentarzy pojawiło tutaj, nawet już drogą SMS-ową też przychodzą.
[01:24:04] - Tak, tylko ja nie mam na tyle podzielnej uwagi, żeby mówić i czytać tak dużo komentarzy. Tutaj jest takie pytanie: „Czy w przypadku łączenia się z tamtą stroną towarzyszy energia, duża energia? Chodzi mi o godzinę śmierci. Doświadczam tego często w momencie odejścia znajomych”. Ktoś powie: „No jak pomylona?” Znowu do tych luster. Proszę zwrócić uwagę, że zdarzają się takie historie i naprawdę jest ich bardzo wiele opisanych, że właśnie w momencie śmierci osoby będącej właścicielką jakiegoś lustra, to szczególnie u pań bywa, to lustro pęka. Zdarza się też, że pękają lustra u rodziny, u przyjaciół, u ludzi, którzy są zainteresowani, związani emocjonalnie z tą osobą. Na pewno w momencie naszego odejścia uwalnia się ogromna energia. Wiem jedno, że w momencie śmierci mojej babci, która odchodząc miała 97 lat, zatrzymały się w naszym mieszkaniu wszystkie zegary. Wszystkie.
Mało tego, zatrzymały się również zegary na godzinie 14:15 u innych członków rodziny. Myślę, że moment śmierci to jest bardzo szczególny moment i uwalnia się na pewno ogromna energia. Ja nie zawahałabym się tutaj nawet użyć takiego sformułowania, że każda osoba opuszczając ciało, przechodząc do świata duchowego, powoduje zmianę przestrzeni, w której żyła. Chodzi mi o przestrzeń mentalną, energetyczną. I stąd właśnie jest takie sensowne wytłumaczenie dla tych zatrzymujących się zegarków, pękających luster, czy chociażby tego, że bardzo wiele osób śni lub nawet ma w tym momencie jakąś mniej lub bardziej wyraźną wizję tej osoby, która odchodzi. O ile w przypadku osób starszych czy też ciężko chorych, przewlekle chorych, spodziewamy się tego odejścia, prawda? Czasami, nie oszukujmy się, chcemy, żeby ta babcia czy ten dziadek żyli nam jak najdłużej, ale z tyłu głowy mamy to zakodowane, że jeżeli ktoś ma dziewięćdziesiąt parę lat, to odejść może w każdej chwili. Gdyby to się odnosiło tylko do takich osób, to moglibyśmy powiedzieć, że to jest rodzaj programowania się, że nagle pojawia nam się wizja tej odchodzącej osoby i że myśmy to po prostu intuicyjnie może wykryli. Natomiast przecież tak samo dzieje się w przypadku młodych ludzi, którzy nagle giną gdzieś w wypadku samochodowym i okazuje się, że taka informacja zostaje odebrana czasami przez nawet kilkadziesiąt osób. Czyli zatrzymują im się na tej godzinie zegarki i tak dalej.
Myślę, że my jesteśmy ze sobą wszyscy razem o wiele bardziej powiązani, niż nam się wydaje. I to jest jeden aspekt, dzięki któremu czytamy tego — przepraszam za porównanie — SMS-a, którego świadomość tej osoby wysyła do wszystkich, że „oto zmieniłem swoje ciało fizyczne w pełni na ciało duchowe i zawiadamiam was, że przeszedłem do zaświatów”. Myślę, że jest to bardzo duży wyrzut takiej energii jak najzupełniej odczuwalnej i ona szuka sobie jakiegoś ujścia. I stąd może reagują pewne urządzenia. Słyszałam o czymś takim, że włączyły się wszystkie telewizory w mieszkaniu. Jakiś duży dom i były telewizory, monitory. Bywa, że komputery przestają działać. Przecież to nie są historie czy jakieś rzeczy jednostkowe i przypadkowe. Psują się radia albo, co tu dużo mówić, nawet korki potrafią w budynku wylecieć. Wiadomo, że coś się dzieje.
Nie mówiąc już o takich wizjach, w których ludzie po prostu widzą ten moment i widzą pewną kulę albo coś na kształt takiej fali, która pojawia się nad osobą zmarłą. Ale to już jest w ogóle inny temat. Coś jest w tych lustrach i mnie się wydaje, że trzeba to jednak brać pod uwagę. Stąd jeszcze raz mówię, żeby nie umieszczać ich w pokojach dzieci. Myślę też, że chyba warto jednak kupując na przykład jakiś używany mebel jednak starać się, żeby to były meble bez luster, ewentualnie po prostu samo lustro wymienić. Myślę, że jeżeli nawet nie każdy przyswaja ten fakt, że istnieje możliwość tej komunikacji między światami, to jednak Lustro zbiera energię i emocje ludzi, którzy się w nim przeglądają, którzy z niego korzystają. Jest to bardzo szczególne medium. Dlatego państwo tu piszecie, widzę komentarze, że opisujecie sytuacje, w których ktoś się w tym lustrze z osób marłych pojawił. Proszę zobaczyć, że to już tak wsiąkło nawet w kulturę masową, że na wielu filmach i to wcale nie muszą być jakieś horrory, po prostu na filmach, gdzie poruszane są takie tematy z pogranicza duchowości czy nawet bajki dla dzieci. Przecież nawet w bajkach dla dzieci przeróżne elfy, księżniczki i Bóg wie co przechodzą przez lustro.
Królowa Śniegu stłukła lustro i ludzie przestali, którym fragmenty tego lustra, gdzie ona się przeglądała, bo ona nie stłukła jakiegoś lustra. Ona stłukła swoje lustro, w którym ta jej osobowość energetycznie wchodziła w jakąś interakcję. I co się stało? Złe uczucia dla ludzi, którzy mieli do czynienia ze szkłem z tego jej lustra. Proszę państwa, to są archetypy. To są archetypy, które tworzą również nasz świat, a na pewno mają ogromny wpływ na tą nadświadomość zbiorową, czy jak ktoś woli Akaszę, z której my wszyscy w jakiś sposób czerpiemy. Te informacje przekazujemy też od najmłodszych lat naszym dzieciom. Nie wiem, czy państwo to pamiętacie, ale kiedyś, jak dziewczynka, taka panieneczka za często patrzyła w lustro, być może po to, żeby nie była zbyt próżna. Trudno teraz powiedzieć, ale mówiło się: „Nie patrz tak długo w lustrze, bo ci się diabeł pokaże”. To jest fakt historyczny.
Istnieje takie powiedzenie. Wszystkie przysłowia i powiedzenia to też są archetypy, które kształtują naszą rzeczywistość.
[01:33:50] - Ja może tutaj powtórzę jeszcze kontakty do Radia Paranormalium, bo tak się państwo rozpisaliście, a jakoś nikt nie dzwoni jeszcze. Linia telefoniczna jest otwarta cały czas. Nasz numer telefonu to 530 620 493. Oczywiście SMS-y również odbieramy. Nasz numer Gadugadu to 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i Biura Duchów, na grupach Radio Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze, no i oczywiście różne inne wiadomości związane z tematyką zaświatową i z dzisiejszą audycją na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:34:53] - Ja tutaj chciałam się od razu odnieść do wypowiedzi jednej z osób. Czy ja powiem, że te kontakty, wywoływanie duchów to nic dobrego? Ja, proszę państwa, powiem, że to działa w ten sposób moim zdaniem i tu się przychylam do opinii spirytystów, że jeżeli dzwoni telefon z tamtej strony, to rozmowę należy odebrać. Ale jeżeli nie ma takiej zachęty do kontaktu lub wręcz prośby, o czym zaraz powiem, czasami są to bardzo jasne komunikaty, to nie należy dzwonić. Po pierwsze z tego powodu, że zwłaszcza jeśli nie jest to osoba o specjalnych predyspozycjach do tego, to też nie wiemy, z kim się połączymy i ktoś może się świetnie bawić naszym kosztem. To o tym trzeba bardzo dokładnie pamiętać. Poza tym też trzeba pamiętać, że każde łączenie się z zaświatem, ze światem duchowym to jest stworzenie pewnej płaszczyzny komunikacji. Nie chcę używać takich wielkich i bajecznych słów jak otwarcie portalu etc. Ale w każdym razie, jakby nie było, jest to jakieś uchylenie furtki, odkrycie, podniesienie tej kotary i można się spodziewać, że zdarzają się na pewno po tej stronie dusze, które bardzo chętnie by tutaj przeskoczyły i zrobiły sobie niezłą zabawę. Czy dusze mogą przejść z tego wymiaru i nawet może dojść do opętania?
Oczywiście, że tak. Dlatego takie rzeczy, szalona ostrożność i naprawdę w wyjątkowych wypadkach i raczej w kierunku bym powiedziała takim idziemy, że staramy się prosić o przekazanie nam informacji na przykład w modlitwie, w medytacji Ludzka myśl jest potężna i plus ładunek emocjonalny, który do niej dołożymy. Ja wierzę, że jest w stanie taka informacja dotrzeć wszędzie, a już na pewno do tej osoby zainteresowanej, nawet jeśli ona jest po drugiej stronie. Doświadczenie pokazuje naprawdę, że przychodzą odpowiedzi i nie trzeba uciekać do naruszania tej granicy, która powinna jednak zostać taka, jaka jest, żeby była pewnego rodzaju równowaga. Proszę państwa, ja chciałam tylko zwrócić uwagę na taką rzecz. Sny o zmarłych to jest takie ogólne pojęcie, ale płaszczyzna astralna jest portalem, którym możemy się komunikować, powiedziałabym, w miarę bezpiecznie. Być może nie bez kozery mówi się, że sen to mała śmierć i kiedy sami jesteśmy w swojej — oczywiście proszę to traktować z dużym cudzysłowem — kiedy my sami jesteśmy we śnie, czyli w swojej małej śmierci, to być może wtedy łatwiej jest nam nawiązywać bezpiecznie komunikację z osobami, które zdecydowanie już przeszły do zaświatów. Ja sobie pozwolę przytoczyć tutaj taką klasyfikację marzeń sennych, które wyodrębniła pani doktor Hendrika van de Kemp, psycholog kliniczny. Są to sny powiązane ze śmiercią. Ona prowadziła bardzo ciekawe badania na ten temat.
Bardzo wiele relacji zebrała i podzieliła je na takie kategorie: sny telepatyczne, czyli te sny, kiedy osoba umierająca bądź już zmarła zawiadamia o swoim odejściu. Jak się okazuje, ten ostatni mentalny SMS potrafi się rozchodzić w niewyobrażalnej ilości i może się zdarzyć, że jedna osoba śni się bardzo wielu ludziom. Z tym tylko, jak zauważyłam, prowadząc biuro duchów, jak państwo przysyłacie relacje, zdarza się, że ta osoba wysyła coś na kształt jednej wiadomości do wszystkich i nagle się okazuje, że wszyscy mieli ten sam sen. Ewentualnie są to takie wiadomości spersonalizowane, czyli do każdego jest troszkę inaczej. Także możliwości tej komunikacji naprawdę nie można nie doceniać. Następna grupa to są bardzo specyficzne sny, czyli te hipernetyczne. Czyli pojawia się osoba zmarła i ona przypomina nam takie informacje, które w danej chwili mogą być dla nas istotne, a które jak gdyby umknęły naszej pamięci. Umknęło nam, że myśmy to czy tamto zrobili, przeżyli, widzieli, czy nawet obiecali, bo mogliśmy wtedy mieć 12 lat, mamy teraz 43 i o tym nie pamiętamy. To są tego rodzaju sny hipernetyczne. Są sny rzadkie dosyć, ale zdarzają się sny o charakterze objawienia, czyli ktoś przychodzi do nas we śnie i opowiada nam bardzo szeroko o tym, co się dzieje w zaświatach, czy też przekazuje jakieś wizje dotyczące religii, przesłania filozoficzne, etyczne wskazówki i tak dalej.
Są sny archetypowe związane ze śmiercią, czyli te, które występują właściwie najczęściej. One przedstawiają sam proces umierania, odchodzenia. Można powiedzieć zgodnie z mową archetypów zawartych w sennikach lub też zawartych w tradycji naszej rodziny, bo czasami coś się w rodzinie wydarzy i 10 pokoleń wstecz opowiadana jest pewna historia i rodzina przejmuje ten archetyp. Czyli w momencie, kiedy znowu ma miejsce podobna historia, to też podobnie ludzie widzą ją w swoich snach. Bardzo specyficznie. Taki kod. Każda rodzina ma swoje i zabawne, i smutne historie, i pewne kody językowe, które się tworzą między członkami tej rodziny. Są to również te słynne sny o wypadających zębach. Bo państwo często piszecie, że te jak gdyby najczęściej przepowiadają śmierć w rodzinie czy jakąś ciężką chorobę. Nie ma się czemu dziwić.
Z natury rzeczy, jeżeli nie jest to ząb mleczny, a wypadnie, to jest to zjawisko nieodwracalne. Niestety trzeci ząbek nam nie urośnie. Także utrata akurat zębów, gdzie zwykle tutaj jeszcze też mamy takie różne inne nieprzyjemne, dodatkowe historie, to powoduje, że To się tak niesamowicie kojarzy z czymś nieodwracalnym, z taką rzeczą jak śmierć. Wreszcie bardzo ciekawe sny, dla mnie chyba najciekawsze — sny prorocze. I tutaj, o ile sny przepowiadające własną śmierć zdarzają się bardzo rzadko, o tyle sny przepowiadające nie tylko śmierć innych osób, ale w ogóle przepowiadające pewne wydarzenia poprzez obrazy lub wypowiedzi osób zmarłych, to jest najciekawszy rodzaj snów z mojego punktu widzenia. Ponieważ wszyscy badacze z kręgu naukowego twierdzą, że o ile ludzka nadświadomość może się posługiwać przeróżnymi archetypami i wydaje się bardzo sprytnie operować symbolami w celu osiągnięcia właściwego efektu, o tyle nie jest zdolna do prekognicji, czyli do przewidywania przyszłości, że jest to niemożliwe. Więc tutaj te sny, w których pojawiają się bliscy zmarli i uprzedzają nas o czymś czy przed czymś, co może się wydarzyć, wydaje mi się, to szczególnie przemawiające na korzyść tej teorii, że są to kontakty autentyczne. Bo skoro nauka jednoznacznie twierdzi, że człowiek nie jest zdolny do przewidywania swojej przyszłości. Być może były prowadzone różne badania przez — niech ja sobie przypomnę — doktora Edina Radina, który udowodnił, że jesteśmy zdolni do pewnej prekognicji, ale to są ułamki sekund, że jesteśmy w stanie coś przewidzieć na sekundy do przodu. Natomiast tu czasami wydarzenia są przewidywane na tygodnie do przodu i one się rzeczywiście realizują.
Także dla mnie jest to szczególnie interesujący typ snu. „Czy egzorcyzmy katolickie naprawdę wyrzucają z człowieka złe duchy?” Pewien rodzaj egzorcyzmów jest stosowany od zarania dziejów. Człowiek wierzył, że inna dusza czy też duchy jakieś przyrody — wiadomo, różnie to było — że są w stanie opętać. Ja myślę, że większość tych tak zwanych opętań, jeżeli chodzi o tradycję katolicką, to są rzeczy raczej z kręgu, powiedzmy, jakichś myślokształtów, czy też jakichś energii, ale nie energii posiadającej swoją osobowość i świadomość, i tak dalej. To są po prostu przeróżne brudy energetyczne, które się do ludzi przyklejają przez całe życie. Myślę, że kapłan katolicki jak najbardziej jest w stanie egzorcyzmować człowieka, czyli usunąć tego ducha, który usiłuje zawłaszczyć ciało czy też już nawet przejmuje nad nim kontrolę. Tak, myślę, że jest możliwe, że kapłan jest w stanie to zrobić. Z tym że ja znam również świeckich egzorcystów i wydaje mi się, że po prostu my rozpatrujemy ten temat pod wpływem tych wszystkich filmów hollywoodzkich, gdzie dzieją się takie spektakularne opętania i spektakularne egzorcyzmy i nie wiadomo co się tam strasznego wyczynia. Tymczasem jeśli się nawet zdarzają takie zawłaszczenia duchowe, to nie jest od razu armia demonów, bo bardzo często jest to po prostu człowiek, которому bioenergoterapeuta by sobie z tym poradził, bo potrafi ściągnąć taką energię. Czy powiedzmy szeptucha, tylko dobra.
Te wszyscy szeptuchy koło naszej wschodniej granicy to są naprawdę fenomenalne w tego rodzaju działaniach. Nie trzeba tutaj aż egzorcyzmów. Następne pytanie: „Z tymi duchami, co wywołujemy, bywa tak, że przychodzą takie, jaką frekwencję sami reprezentujemy. Pan Sławek napisał. W myśl kosmicznej zasady sympatii, czyli podobne przyciąga podobne. To oczywiście, że tak jest. I jeszcze wracając do wcześniejszego pytania, w momencie, kiedy na przykład po naszej stronie pojawia się duch, który wcześniej był alkoholikiem- To kogoś on będzie szukał, takiej osoby, która już pije, jest w jakimś stopniu, przynajmniej we wstępnej fazie uzależniania się. Podobne przyciąga podobne. Pani tutaj pisze, że śnią jej się dwa, trzy miesiące przed śmiercią kogoś. Ma takie sny przepowiadające.
Co jest bardzo ciekawe i również w listach od państwa też mam tego potwierdzenie, nawet w literaturze tematu można takie znaleźć, że powtarza się pewien sen: jeżeli nasza świadomość raz sobie stworzy jakiś obraz, który jest archetypem krótkiej wiadomości przekazującej nam informację o zbliżającej się śmierci znanej nam osoby, to rzeczywiście to potrafi przez całe życie działać. Ja mam taki mechanizm ukształtowany w ten sposób, że widzę piękną, dużą salę, ale pustą. Stoi tylko stół. Na tym stole leży prosty, skromny, bez żadnych haftów, bez żadnych udziwnień biały obrus i na tym stole stoi wazon z kwiatami. Po pewnym czasie zorientowałam się, że charakter tych kwiatów w wazonie po części przynajmniej komponuje mi się z sylwetką osoby, która w ciągu dwóch, trzech dni odchodzi. Oczywiście mówię tu o ludziach z kręgu tych, których znam fizycznie. Nie muszę być zaprzyjaźniona, ale znamy się. To właśnie tak to wygląda, czyli na przykład odejście młodej i bardzo kolorowej postaci symbolizowały bardzo piękne kolorowe kwiaty kojarzące się bardzo z wiosną, czyli z młodością po prostu. A wiadomość o odejściu starszego pana, osoby spokojnej, osoby równoważonej, zasymbolizowały herbaciane chryzantemy. I zorientowałam się, że to się tym różni.
Ale sen jest w zasadzie praktycznie rzecz biorąc ten sam. Pan jeszcze wraca do pytania o egzorcyzmy. Bezwzględnie, jeżeli jest dobrze przygotowany ksiądz, jest egzorcystą i dzieje się coś tak poważnego, że uznajemy, iż warto go wezwać, to powtarzam: przygotowany, bo to nie jest tak, że każdy ksiądz jest w stanie się z tym zmierzyć. Tak jak nie każdy szaman czy jakakolwiek inna osoba, która wiąże się głęboko, dotyka, wchodzi w ten świat duchowy, nie każdy jest gotowy zmierzyć się z oczyszczaniem, z egzorcyzmowaniem. Tak, uważam, że są księża, którzy potrafią doprowadzić do sytuacji, kiedy... Bo czym jest egzorcyzm? Tu przecież chodzi o to, żeby dusza, która spęta człowieka, pozbawia go wolnej woli, zawłaszcza jego ciało, poczuła się na tyle niekomfortowo, żeby opuściła to ciało, a następnie pozwoliła odprowadzić się w miejsce sobie należne. Bo przecież to nie jest tak, że jeżeli nie mówimy tu oczywiście o jakichś brudach energetycznych, tylko mówimy o istocie duchowej posiadającej świadomość, rodzaj woli mogącej oceniać sytuację i działającej absolutnie w konkretnym celu, a konkretnie złym celu. Więc jeśli ona opuści osobę, ciało tej osoby, którą chcemy uwolnić, to ona też nie może zostać w niebycie. Czegoś takiego nie ma, bo albo uda się ją przekonać i przeprowadzić, albo trzeba się liczyć z tym, że ona sobie znajdzie innego żywiciela.
Więc odpowiedzialnie postępując, należałoby iść w tym kierunku, żeby tą duszę odprowadzić. I myślę, że są księża zdolni to zrobić.
[01:55:01] - Może przypomnę telefon do Radia Paranormalium. Można oczywiście cały czas dzwonić. Tutaj bardziej państwo korzystacie z pisemnych form kontaktu z radiem, ale dzwonić również można. Numer, z którego dzisiaj korzystamy to 530 620 493. Oczywiście można także próbować zadzwonić na Skypie radio.paranormalium.pl. Gadu-Gadu: 36 08 80 02.
[01:55:40] - Można także nas spotkać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl i na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i Biura Duchów, a także na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeśli ktoś woli, to może nam także wysyłać maile na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:56:06] - Proszę państwa, korzystając z okazji, że przez chwileczkę mogłam spokojnie poczytać pytania. Wydaje mi się, że jest wiele takich aspektów, które jeszcze nie do końca są zbadane, ale myślę, że to tylko jest kwestia czasu. Natomiast ja nie mam najmniejszych wątpliwości, że świat duchowy istnieje, że on się nami interesuje i że może nawet jak najbardziej fizycznie interweniować w krytycznych dla nas momentach. Ja jeszcze odniosę się, bo powoli myśmy tutaj już 21:00 przekroczyli, ale jeszcze odniosę się do jednej rzeczy. Pan opisuje moment, kiedy brat został potrącony. Samochód jechał z dużą prędkością. Jednym słowem teoretycznie osoba po takim wypadku nie miała prawa przeżyć. Lekarze mówili: „To jest cud”. Znam to z własnego doświadczenia, ponieważ w moim wypadku też potrącił mnie samochód. Lekarze również uznali, zważywszy drogę hamowania etc., wszystkie rzeczy techniczne, zważywszy, że też uderzyłam dość poważnie głową o krawężnik, że powinnam albo nie żyć, albo mieć przynajmniej dużo poważniejsze obrażenia niż te, które fizycznie rzeczywiście odniosłam.
Aczkolwiek te też dają o sobie znać do dzisiejszego dnia. Bezwzględnie jest tak wiele udokumentowanych, opisanych świetnie i naprawdę trudnych do kwestionowania przypadków, kiedy pojawia się postać, która wzywa pomocy dla osoby poszkodowanej, która ostrzega. Może najlepiej posłużę się przykładem, ponieważ miałam w rodzinie strażaka i tenże pan uczestniczył w wielu różnych akcjach gaszenia pożaru. I okazuje się, że w takich sytuacjach również zdarzają się rzeczy niezwykłe. Choć myślę, że sam heroizm, który wykazują ludzie, aby ratować innych ludzi, też jest niezwykły i czyni nas absolutnie istotami wyjątkowymi. On opowiadał taką historię, gdzie pali się duże mieszkanie. Duże w sensie rozległe, kilka pokoi jeden przy drugim. I on z podnośnika przez okno wchodzi do jednego z tych pomieszczeń i ten pokój to jest już z jednej strony ogromny pożar, sufit, meble, ściany, po prostu ściana ognia. I w pewnym momencie widzi w kąciku dziewczynkę skuloną. Nauczony doświadczeniem, że nie należy wykonywać nerwowych ruchów, tylko na ile pozwala sytuacja, ale wolno podchodzić w stronę tego dziecka, wyciągając do niego ręce, wołając do niego.
Właśnie tak zaczął robić. Dziecko było sparaliżowane i nagle w sposób zupełnie niepojęty zauważył, jak jakaś siła po prostu odrzuca dziecko na może trzy metry w prawą stronę. Ta dziewczynka po prostu jak taka piłeczka się potoczyła, ponieważ ona siedziała skulona i nagle jakaś niezwykła siła, dziecko jak piłeczka odrzucona w bok. I w tym momencie, nie wiem, czy to już element jakiś konstrukcyjny z tej części mieszkania, która się paliła, ale wyglądało to jak kula ognia, czyli coś tam pękło czy wybuchło i taka kula ognia poleciała w to miejsce, gdzie ta dziewczynka jeszcze przed chwilą siedziała taka przerażona, skulona i niezdolna się ruszyć. On natychmiast podbiegł do tego dziecka. Ona w trakcie tego przedziwnego zdarzenia straciła przytomność. I może dobrze dla niej, bo mniejszą traumą było to wyciąganie jej przez okno i tak dalej. Strażak doświadczony, odpowiedzialny człowiek, nie jakiś szaleniec. Twierdzi, że widział to na własne oczy i jednoznacznie powiedział: „Jeżeli to nie był jakiś anioł stróż albo jakaś naprawdę siła wyższa, to co to było? Co z tak dużą siłą odrzuciło to dziecko na dwie, trzy sekundy przed tym, zanim z tej części tego pokoju, która już stała w ogniu, jakiś przedmiot w wyniku pęknięcia, wybuchu czy jakiegoś ciśnienia przeleciał z dużą prędkością przez pokój jako rodzaj takiej płonącej kuli”.
Gdyby ta dziewczynka tam dalej siedziała, to byłoby nieszczęście wielkie. Takich przypadków jest bardzo dużo. Ja jestem szczęśliwa, że państwo opisujecie i czytam również literaturę z różnych stron świata, ponieważ uważam, że sama powtarzalność pewnych zjawisk daje do myślenia, jeśli chodzi o ich autentyczność. Drodzy państwo, myśmy mieli tę audycję zaplanowaną do 21.00. Jeśli się za bardzo rozgadałam, to państwa serdecznie przepraszam. Jeśli coś też nie dopowiedziałam, to też przepraszam, ale myślę, że są okazje do tego, żeby się spotkać jeszcze następne. Bez względu na to, jaki będzie wiodący temat, jeśli pojawi się jakieś takie pytanie, które państwa nurtuje, zawsze możemy się do tego odnieść. À propos jeszcze konkursu, ponieważ mam dla państwa książkę „Opowieści z Biura Duchów”, więc na fanpage'u facebookowym Biuro Duchów jest taki konkurs, gdzie można było i jeszcze dzisiaj można udostępnić ten post i ci z państwa, którzy udostępniali, wśród tych osób wylosuję tę książkę i z przyjemnością oraz z dowolną dedykacją, jaką państwo będziecie sobie życzyć czy dla siebie, czy dla kogoś bliskiego, prześlę do osoby, którą wylosuję. Ja mam już opracowany system. Zawsze jedna z moich córek jest loteryjną sierotką.
One to bardzo lubią, więc zobaczymy, dla kogo będzie miała jutro któraś z moich córek szczęśliwą rękę. Także jeśli państwo macie ochotę, bo chciałabym po prostu, żeby wszyscy mieli jednakowe szanse, więc można udostępnić post, wpisać jakiś komentarz pod tym postem, dać o sobie znać w każdym razie i w tym momencie wchodzicie państwo do tej puli losowania. I tak samo zresztą postaram się, żeby może gdzieś w przeciągu siedmiu, ośmiu dni pojawił się następny taki konkurs na stronie Biura Duchów związany właśnie z książką poświęconą badaniom w dziedzinie tych doświadczeń mistycznych i z pogranicza śmierci. Ale patrząc na to z perspektywy badacza przede wszystkim DMT, zwanej tutaj przez doktora Ricka Strassmana molekułą duszy. Także do tej książki będę nawiązywać i o tę książkę możecie państwo tutaj się postarać. Tym bardziej że naprawdę warto, bo tekst jest ciekawy. Książka jest dość pokaźnych rozmiarów i myślę, że jest to naprawdę unikalne opracowanie i ze względu na charakter tych badań, i ze względu na osobę naukowca, który w środowisku akademickim cieszy się sporym uznaniem. Także z mojej strony na dzisiaj myślę, że to wszystko. Dziękuję państwu za obecność, za pytania. Było mi bardzo miło.
Dziękuję również panu Markowi, który prowadził tę audycję i zaprosił mnie do Radia Paranormalium.
[02:06:46] - A ja tutaj troszeczkę ułatwiłem naszym słuchaczom zadanie. Zamieściłem na czatach Radia Paranormalium link do tego wpisu, który można udostępnić, żeby wziąć udział w konkursie. Także wystarczy, że czatowicze klikną w ten link, dadzą magiczne „Udostępnij” i może dadzą o sobie znać też w komentarzach. Ja tutaj pani zaraz na Messengera prześlę również pytania i komentarze, które się pojawiły po magicznej godzinie 21.00, którą to radośnie przekroczyliśmy już o prawie 15 minut. Audycję jak zawsze obsługiwałem ja od strony technicznej Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Kolejną debatę niekontrolowaną z cyklu z wizytą w Biurze Duchów zaplanowaliśmy wstępnie na 3 lutego. Wtedy właśnie będziemy dyskutować o DMT, czyli tak zwanej molekuli duszy.
[02:07:52] - Dziękujemy bardzo za uwagę. Oczywiście dobranoc i do usłyszenia.
[02:08:00] - Dobranoc.
[02:08:01] - Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02. 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08. 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl. radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na Twoją relację.
Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[02:08:50] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. Tylko że z wyłączeniem jest już troszeczkę gorzej.
[02:09:02] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale blogi na www.paranormalium.pl.
[02:09:28] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. Tylko że z powrotem jest już troszeczkę gorzej.
[02:09:39] - Archiwum Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[02:10:27] - Dwa miesiące temu był trop prowadzący do pewnego radia, że ktoś ma tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[02:10:39] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.