[01:39] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy drugą w tym roku debatę niekontrolowaną, niezwykle interesującą, niezwykle ciekawie się zapowiadającą, szczególnie dla tych z państwa, którzy interesują się tematyką życia po śmierci, reinkarnacji i ogólnie tematami typu duchy, znaki od zmarłych i tak dalej. Naszym gościem specjalnym dzisiaj jest doskonale znana państwu Beata Kampa, Ada Edelman, pisarka, autorka bloga „Biura Duchów” i mająca już niedługo wyjść na rynek wydawniczy książki pod tytułem „Opowieści z Biura Duchów”. Książka zawierająca niezwykłe historie o kontaktach z zaświatami. Dobry wieczór, pani Beato, jesteśmy już na antenie.
[02:31] - Dobry wieczór, witam wszystkich bardzo serdecznie.
[02:34] - A rozmowę jak zawsze poprowadzi niezawodny Piotr Cielebiaś, zastępca redaktora naczelnego „Nieznanego Świata”. Witaj Piotrze.
[02:44] - Dobry wieczór, witam was wszystkich. Witam cię Beato znowu na antenie Radia Paranormalium. Bardzo się cieszę, że zaszczyciłaś nas swoją obecnością. Dzisiaj porozmawiamy o tematach może nie tak bardzo związanych stricte z życiem po życiu, z tym, jak to się wszystko odbywa i jak jest ukształtowany ten świat, w zasadzie zaświat, świat pozagrobowy. Ale tutaj w nawiązaniu do twojej książki, która ukaże się pod sam koniec marca, w zasadzie już całkiem niedługo, po świętach. Poruszymy temat znaków od zmarłych. Tak, święta są pierwszego kwietnia. Dałem tutaj ciała.
[03:28] - 30 marca.
[03:30] - Chciałbym się pochwalić jeszcze, że napisałem wstęp do tej książki. Cóż mogę o niej powiedzieć? Naprawdę rzecz, której brakowało na polskim rynku wydawniczym. Nie pamiętam podobnej publikacji w języku polskim. Nie pamiętam publikacji, która budzi takie emocje, która ukazuje zjawisko życia po życiu w sposób tak kompleksowy. Może niekoniecznie życia po życiu, ale tego, jak my to odbieramy. Bo my o życiu po życiu jako takim nie możemy nic powiedzieć, ale możemy rekonstruować pewne elementy związane z relacjami ludzi, którzy mieli różnego rodzaju przeżycia i które Beata w jakiś sposób bada. Przypomnijmy, że Beata sama ma za sobą doświadczenia śmierci klinicznej, o których mówiła w poprzedniej audycji. I w zasadzie tamte wydarzenia skłoniły cię do zainteresowania się tym tematem. Rozwinęły się też u ciebie pewne zdolności, powiedziałbym, pozazmysłowe.
Jesteś osobą, która widzi nieco więcej albo która rozumie nieco więcej i też rozumie lepiej ludzi, którzy mieli takie doświadczenia związane z kontaktem ze zmarłymi. Okazuje się nagle, że tak naprawdę, żeby kontaktować się z tą drugą stroną, nie trzeba wcale być medium. Nie trzeba wcale posiadać jakichś paranormalnych zdolności, bo, Beato, zmarli do nas mówią w sumie cały czas.
[05:01] - Oczywiście, że tak. Dla mnie jest zdumiewający zakres zainteresowania, jaki zaświaty wykazują w stosunku do nas. Jesteśmy na pewno obserwowani. Jest to taka, powiedziałabym, czuła i czujna obserwacja. Stąd też bardzo często, jeżeli już dochodzi do tego kontaktu, otrzymujemy komunikaty. Oczywiście zwykle jest to na bezpiecznej płaszczyźnie astralnej, czyli po prostu we śnie. Są to przestrogi. Są to komunikaty, które pozwalają nam podjąć lepszą decyzję. Pełne po prostu uczucia i troski. Także myślę, że nie ma tutaj mowy o zerwanym kontakcie po przejściu osoby w stronę zaświatów.
Myślę, że bliscy się nami bardzo długo i bardzo intensywnie interesują, obserwują i starają się w jakikolwiek możliwy sposób pomóc nam trwać tutaj nieco lepiej, bezpieczniej. W pewnym momencie ten kontakt się urywa i myślę, że jeśli ktoś wierzy w reinkarnację, a ja wierzę, to po prostu czas ten wyczerpuje się dla osoby w zaświatach i ona idzie dalej w swoją stronę. Niemniej, póki tam są, ta nić uczucia, sentymentu pozostaje i wiąże nas w sposób ciągły, nieprzerwany, mimo że ciała już nie ma.
[07:18] - Dzisiaj porozmawiamy o tym, jak to wszystko wygląda, dlatego że wiele osób próbuje sobie w jakiś sposób poukładać w głowie porządek zaświatów, biorąc pod uwagę zarówno doniesienia związane z tak zwanym NDE, czyli doświadczeniami z pogranicza śmierci, jak i historie reinkarnacyjne. Nieraz już mówiliśmy, że one stoją troszeczkę w sprzeczności, bo NDE pokazują nam, że życie trwa po śmierci w formie podobnej do tej ziemskiej, może nawet jest jego formą kontynuacji. Natomiast relacje reinkarnacyjne już pokazują, że wszystko się zaczyna od nowa. Jak to wszystko połączyć? Gdzie tkwi prawda? A może tak naprawdę zaświaty nie są objęte formą racjonalizmu, który my znamy, że musimy wyłączyć myślenie racjonalne, musimy wyłączyć rozumowanie, jeżeli chcemy opisywać życie po życiu, gdzie de facto chyba nie obowiązują tak naprawdę zasady fizyki. O tym porozmawiamy. Chcielibyśmy też państwa zachęcić do tego, żebyście dzwonili, pytali nas i Beatę przede wszystkim o zjawiska związane z kontaktem ze zmarłymi. Jeżeli macie jakieś swoje doświadczenia, jeżeli kiedyś odebraliście przekaz od osoby zmarłej we śnie, czy to w postaci jasnosłyszenia, czy jasnowidzenia, to prosimy o kontakt. Ja osobiście wam powiem, że sam znam z autopsji podobne wydarzenia.
Może nie będę o nich opowiadał, natomiast w mojej rodzinie coś takiego jest dość powszechne. To znaczy u mnie w zasadzie wszyscy, przynajmniej od strony mamy, mieli takie doświadczenia zarówno od strony mojej babci, jak i dziadka, że zawsze ci zmarli w jakiś sposób byli obecni w życiu. Nawet do dzisiaj wam powiem, że często, kiedy się spotykamy, to ktoś zawsze powie, że śniła mu się babcia czy dziadek, którzy już nie żyją. I były z tym związane różnego rodzaju historie. Części z nich nie potrafię wytłumaczyć. Niektóre były naprawdę spektakularne, ale to są sprawy bardzo prywatne. Ale się chyba trochę rozgadałem. Marku, czy mógłbyś przypomnieć kontakty do radia dla osób, które chciałyby się z nami podzielić swoimi doświadczeniami?
[09:47] - Oczywiście kontakty do Radia Paranormalium to numer telefonu 32 746 00 08. Komórkowy 530 624 193. Skype radio.paranormalium.pl. Teraz jeszcze nie będziemy otwierać linii telefonicznej, ale może zrobimy to troszkę wcześniej niż zwykle. Będzie to oczywiście podane na antenie, zakomunikowane odpowiednio. Cały czas można także pisać na naszym Gadu-Gadu 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. Jesteśmy też na Twitterze, mamy tam konto, jak też na Instagramie. To drugie troszeczkę zaniedbane, ale też się niedługo odświeżymy.
Cały czas także można do nas pisać, z czego zresztą słuchacze przed audycją dość intensywnie skorzystali, na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[11:08] - Właśnie. A nim przejdziemy do konkretów, Beato, o tym, jak zmarli do nas mówią i jak nas ostrzegają, to może trzy słowa o tym, jak w ogóle zainteresowałaś się tą stroną życia, jak ona cię dotknęła i jak to się stało, że księgowa, osoba, która zajmuje się na co dzień cyframi, nagle zaczęła zupełnie na poważnie rozmawiać o czymś tak delikatnym dla niektórych, jak życie po śmierci? Bo z moich osobistych obserwacji wynika, że tak naprawdę duchy to jedna sprawa i zjawy obserwowało może nie tak wiele osób. Niewiele osób ma tak naprawdę doświadczenia z duchami. Ale jeżeli weźmiemy doznania tak zwane z komunikacją z zaświatami, czyli ci zmarli pojawiający się w snach albo dający jakieś znaki, ostrzeżenia w formie, jak mówiłem, wizji sennych czy przeczuć, to jest zjawisko tak powszechne, że można je chyba zaliczyć do Najpopularniejszego, najczęściej występującego fenomenu z pogranicza. Beato, jak to z tobą było? Jak to jest z ludźmi, którzy się do ciebie zgłaszają? Jak oni podchodzą do życia po życiu? Czy dominuje wizja związana z religią? A może ludzie są coraz bardziej otwarci na nieco inne koncepcje wychodzące poza sztywną sferę niebo, piekło, czyściec?
[12:43] - Moja historia jest w zasadzie klasyczna. Przeżyłam dwukrotnie śmierć kliniczną, raz podczas ciężkiego wypadku znalazłam się poza ciałem i tak dalej. Jest to po prostu klasyka. Pewne wydarzenia jednak poruszają nas bardzo mocno, odciskają piętno na całym życiu i wzbudzają szczególny rodzaj zainteresowań. Ja też zaczęłam się tymi sprawami interesować. Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam książki Moody'ego i z czasem, to jest dla mnie najbardziej niewytłumaczalne w mojej historii, skąd tak wiele osób nagle, zupełnie niespodziewanie otwierało się, mówiło, opowiadało o przeróżnych doświadczeniach, powiedzmy, szeroko pojętych paranormalnych. Kiedyś jedna bliska mi osoba powiedziała: „Wiesz, jeśli ktoś zacznie o tym w tym kraju głośno i wyraźnie mówić, to chyba tylko ty”. Bo trzeba mieć pewnego rodzaju odwagę, żeby z otwartą przyłbicą wystąpić i powiedzieć: „Tak, ja to przeżyłam, ja to widziałam”. Po dłuższym zastanowieniu doszłam do wniosku, że jest taka potrzeba i powinnam to robić. Dlatego powstało „Biuro Duchów”.
Najpierw opisywałam tam historie, które miałam już w swoim archiwum i w życiu nie spodziewałabym się, że ten skromny blog wzbudzi takie zainteresowanie. W efekcie zaczęły napływać nowe relacje i zaczęła się moja korespondencja również z czytelnikami, gdzie bardzo szybko się zorientowałam, że ludzie przeżywają niesamowitą, głęboką przemianę. W dodatku są z tym wszystkim sami. I ci, którzy przeżyli śmierć kliniczną i żyją na przykład w takim środowisku, gdzie nikt im nie chce wierzyć lub wyśmiano by ich, gdyby to powiedzieli. I ci, którzy mieli zdumiewające doświadczenia z zaświatami, z duszami bliskich, które się z nimi komunikują. W tym racjonalnym świecie doszliśmy już do takiego etapu, że ludzie obawiają się powiedzieć nawet bliskim osobom, że takie wydarzenia w ich życiu miały miejsce. I dzielą się tym ze mną i czytają wypowiedzi innych osób już opublikowane na blogu i myślę, że daje im to pewność siebie, stabilną podstawę, na której są w stanie osiągnąć spokój, przeanalizować swoją historię, zobaczyć, że nie są w tym sami, że wiele osób to przeżyło i że z ich zdrowiem psychicznym nic złego się nie dzieje, że jest po prostu taka przestrzeń, która nas dotyka. Są wydarzenia, których na ten moment nie potrafimy wytłumaczyć, ale to nie znaczy, że z nami jest coś nie tak. Myślę, że to jest główne i podstawowe moje zadanie. Książka, blog, wystąpienia, nawet moja dzisiejsza wizyta w Radiu Paranormalium.
Nie chcę używać wielkich słów jak misja. Takie chyba jest moje przeznaczenie, że mam to robić, mam to zrobić, mam to cały czas prowadzić, bo to jest potrzebne przynajmniej tym, którzy zostali dotknięci szczególnymi doświadczeniami i nie znajdują wsparcia ani w rodzinie, ani u psychologów, ani nawet u osób duchownych. To tyle.
[17:37] - Przypominamy, że blog „Biuro Duchów” możecie sobie znaleźć pod adresem biuro-duchow.pl. Ale szczerze mówiąc najlepiej go znaleźć tak, że wpisujecie sobie w Google „Biuro Duchów” i on wam wyskoczy na pierwszym miejscu i tam znajdziecie całe archiwum Beaty. Przypominam też, że książka wyjdzie nakładem wydawnictwa Illuminatio 30 marca tego roku. O tym będziemy jeszcze pisać. Ale powiedz mi jeszcze, jak to jest, że ludzie czują się tak bardzo wstrząśnięci swoimi doświadczeniami związanymi z zaświatami? Bo ja na przykład stykam się z tym tematem od bardzo dawna i dla mnie to jest coś zwykłego. Trochę mi trudno to ocenić z perspektywy szarego człowieka, który się tym na co dzień nie zajmuje. Ale czy ludzie, którzy zetknęli się z zaświatami poprzez doświadczenie z pogranicza śmierci albo innego rodzaju zjawiska, są naprawdę tak mocno tym wstrząśnięci? Czy chodzi o to, że oni po prostu nie wierzą i przekonują się na własnej skórze, czy raczej tutaj jakiemuś zaburzeniu, nie powiedzieć destrukcji, ulega ich światopogląd związany z tym, że do tej pory byli uczeni, że po śmierci według Kościoła katolickiego, bo przecież większość ludzi w Polsce wyznaje taki światopogląd, dusza tak naprawdę nie trafia na te asfodelowe łąki, gdzie sobie czeka, a w zasadzie może nie czeka, ale gdzie sobie hasa i pomieszkuje. Tylko jest to związane ściśle z religią.
Czy ludzie w naszym kraju są nieco stłamszeni tą wizją katolicką twoim zdaniem?
[19:29] - Tu są dwie, a może nawet trzy grupy osób, które przeżywają różnego rodzaju wstrząsy związane z tym, o czym w tej chwili mówiłeś. Bo jeśli ktoś jest wychowany w środowisku, w którym wszystkie rzeczy związane z życiem pozagrobowym, z duchami, z duszami etc. są uważane za ciemnotę i zabobon, że tego w ogóle nie ma. I ten ktoś w dodatku sam kończy uczelnię wyższą typu politechnicznego, cały czas jest zamknięty w środowisku ścisłych umysłów i nagle doznaje na przykład śmierci klinicznej, gdzie przekreśla się cały jego świat, jaki on sobie wyobrażał. Jak to działa, że funkcjonujemy do pewnego momentu, później ciało umiera i wszystko się kończy. A tu nagle taki człowiek przekonuje się, że pewne rzeczy wyglądają zupełnie inaczej. I teraz ma zagwozdkę, bo musi przebudować cały swój światopogląd albo musi uznać, że wszystko to, czego doświadczył, było właśnie halucynacją umysłu, było nieprawdą. A tutaj jest mu to bardzo ciężko zrobić, ponieważ obraz jest tak realny, tak przekonywujący, tak pełny, absolutnie zborny. Tu nie ma żadnych dziwnych, irracjonalnych przekazów, tylko wszystko się dzieje według spójnej kolejności zdarzeń. Inna osoba jest bardzo religijna, wierząca, wychowana w katolicyzmie, zindoktrynowana do imentu.
I teraz nagle ona również doświadcza czegoś, co wprowadza zamęt w jej głowie. Oczywiście takiej osobie jest łatwiej przyjąć, że zaświaty istnieją, bo ona w jakiś sposób cały czas wierzyła, że tak jest, natomiast wyobrażała to sobie wszystko zupełnie inaczej. To są ogromne przeżycia. I jest jeszcze trzecia grupa, która po prostu bardzo długo, czasami latami wypiera te swoje doświadczenia czy ze śmierci klinicznej, czy po prostu z opuszczenia ciała. Bo na przykład trwa operacja, wcale nie ma śmierci klinicznej w sensie zatrzymania pracy serca, a jednak człowiek opuszcza ciało i orientuje się, że istnieje poza nim pełny, złożony i całkowicie kompletny. Więc oni wypierają, ale w końcu gdzieś ta tama pęka i piszą do mnie, opisują te swoje historie, które zamietli pod dywan. Na tym dywanie postawili ciężką komodę, a i tak to do nich wołało i domagało się, żeby się ustosunkowali do przeżyć.
[23:15] - Dlaczego powiedziałem o tym tłamszeniu ze strony tej katolickiej wizji? Bo to jest taki trochę paradoks, że z jednej strony w naszym społeczeństwie istnieje. Brałem udział w projekcie przeprowadzonym chyba rok temu przez jedną ze stacji telewizyjnych i to był sondaż związany ze zjawiskami paranormalnymi. Ten raport jest dostępny w sieci, możecie sobie go łatwo znaleźć. I tam były między innymi wnioski o życiu po życiu. I okazuje się, że w naszym kraju większość ludzi wierzy w życie po życiu. Dużo osób wierzy w reinkarnację. Ale przecież z drugiej strony wszyscy są prawie katolikami, większość zadeklarowana oficjalnie to katolicy. A w tej wersji katolickiej życie po życiu wygląda troszeczkę inaczej niż w ludowych, popularnych wierzeniach. Stąd taka troszeczkę rozbieżność.
Okazuje się, że ludowe wierzenia, popularne wierzenia związane z tym, co ludzie przeżyli I z tym, co zostało ustalone, stoją w opozycji do tych wniosków kościelnych. Mimo wszystko zgadzają się obie strony co do tego, że życie po śmierci istnieje w takiej czy innej formie. Oczywiście są też tacy, którzy twierdzą, że nasze bytowanie pośmiertne związane jest ściśle z tym, jak żyjemy i z tym, czego chcemy. I że w zasadzie zaświaty kreujemy sobie sami swoimi myślami tutaj i teraz. Ale o tym jeszcze będziemy mówić. Beato, przejdźmy może do pierwszego pytania z naszej ściśle tajnej listy, bo tak mówimy tutaj z Ivelliosem często na pytania, które przygotowujemy sobie przed programem do naszych gości. Słuchaj, zaświaty. Bardzo tajemnicza kraina, tajemniczy wymiar, nawet nie wiadomo, jak go opisywać. Niemniej jednak wiele osób twierdzi, że on istnieje. I on istnieje, jeżeli się przyjrzymy relacjom na bardzo różnych poziomach.
Jedni twierdzą, że jest to po prostu raj, że wygląda to jak kraina, gdzie toczy się życie, kraina lepsza, kraina z większą ilością energii, koloru, gdzie nie ma chorób, gdzie nie ma smutku. O tym mówią między innymi doświadczenia NDE. Ale są też tacy ludzie, którzy twierdzą, że mieli doświadczenia negatywne, co pokazuje, że są też jakieś wymiary, do których trafiają ludzie silnie zestresowani lub ludzie, którzy próbowali popełnić samobójstwo. Oni często mówią o tym, że zaświaty dla nich przypominają wielką otchłań. I okazuje się, że tak naprawdę, kiedy się przyjrzymy temu, jak ta kraina pośmiertna wygląda, to okaże się, że nie ma jednej wersji, nie ma jednej zgody. Czy twoim zdaniem istnieją jedne zaświaty? A może mamy do czynienia z czymś podobnym do teorii wieloświata lub multikosmosu, że tak naprawdę po śmierci trafiamy do jednego z niezliczonych wymiarów, gdzie wszystko się toczy, a w zasadzie jakoś się toczy, ale nie jesteśmy w stanie tego pojąć naszym racjonalnym pojmowaniem.
[26:33] - Wiesz, ja w ogóle nie wiem, skąd jest takie głębokie przekonanie, nawet w samym katolicyzmie, że miałby to być jeden, konkretny... Zaświaty to miałoby być jedno konkretne miejsce. Zobacz, jest taka hebrajska opowieść według słów proroka Joela, w której pada zdanie: „Królestwo Boże ma wiele komnat”. Gdybyśmy w miejsce „komnat” wstawili słowo „światów”, myślę, że nie byłoby to od rzeczy. Stąd też w nawiązaniu do tej historii jest potoczne sformułowanie „być w siódmym niebie”, bo to właśnie podobno w siódmym niebie jest komnata, w której znajduje się zdrój dusz. Tak mówi tradycja, mistyka hebrajska. Dla mnie to jest nieomalże oczywiste, że te światy, które znajdują się w Królestwie Bożym, to również nie muszą być jakieś konkretne miejsca, powiedzmy wielkości planety, to mogą być całe galaktyki. Przecież w tradycji buddyjskiej też mówi się o tym, że dusza nie musi reinkarnować z powrotem na Ziemię. Ona może reinkarnować do innego świata, do innej gęstości, w miejsce, które jest dla niej najbardziej korzystne. Dlatego ja w tym nie widzę nic dziwnego, że na przykład osoby niektóre, na przykład tak jak ja, trafiły do bardzo wyrazistego świata, w którym toczyło się normalne życie.
Być może ten świat sprawiał wrażenie lżejszego, bardziej kolorowego, bardziej wysublimowanego. Natomiast w jakiś sposób wszystko tam toczyło się bardzo dynamicznie. Był to świat pełen życia. Masz rację w sprawie tych samobójców. Rzeczywiście tak jest, bo ja również mam sporo takich relacji, gdzie osoby trafiały w bardzo dziwne, bardzo nieprzyjemne, nieprzyjazne miejsca. Jest też ciekawa relacja w książce dziewczyny, która trafiła do świata podczas próby samobójczej, oczywiście mówimy tutaj o tym. Trafiła do świata, w którym spotkała zakapturzone postacie i oni jej wytłumaczyli, że ona będzie w tym miejscu tak długo, jak długo miałaby żyć w swoim fizycznym ciele i że to jest miejsce poza czasem i przestrzenią, gdzie ona ma przeczekać do tego momentu, aż będzie mogła przejść dalej. Ja nie widzę w tym żadnej sprzeczności, rozbieżności. Wprost przeciwnie, uważam, że właśnie wielość różnych światów, jakie pojawiają się w relacjach różnych osób, przemawia na korzyść istnienia zaświatów jako takich. A poza tym Co jest dla mnie też mocno charakterystyczne, że wizje te niewiele mają wspólnego z wizjami religijnymi.
I nie tylko mówimy tu o religii katolickiej, ale o religiach w ogóle. Przecież wiele osób, które przeżywa śmierć kliniczną, a są to buddyści czy krisznowcy, wszystko jedno, oni też nie spotykają tam jakichś konkretnych postaci ze swojego panteonu wierzeń. Katolicy, chrześcijanie mogą sobie domniemywać, że ta świetlista postać, która się pojawia, to jest Jezus czy jakiś anioł. Ale to są raczej domniemania, bo niezwykle rzadko zdarzają się relacje, bez względu na to, z jakiej sfery wyznaniowej pochodzą, żeby pojawiało się: „zobaczyłam Jezusa”, „pan Krishna wyszedł w moją stronę” czy jakakolwiek inna postać z panteonu wierzeń danej osoby. Właśnie ciekawy jest fakt, że choć światy się różnią w tych opisach, to jednak niezwykle rzadko pojawiają się takie relacje, w których konkretna postać religijna by odgrywała jakąś znaczącą rolę przewodnią czy po prostu wyszła naprzeciw tej osobie.
[32:09] - Tak. Musimy też powiedzieć, że w tych relacjach na temat życia po życiu, na temat śmierci klinicznej są też takie historie, które często wykraczają daleko poza to, do czego są ludzie przyzwyczajeni. Są książki doktora Briana Weissa na przykład, który zajmuje się dość kontrowersyjną według mnie metodą, jaką jest po prostu regresja hipnotyczna. On cofa ludzi do poprzednich wcieleń. Oni niekiedy mają wspomnienia związane nie tylko z tym, że byli konkretną osobą kilka wieków wcześniej, ale na przykład niektóre osoby posiadają pamięć, która obejmuje całą ludzkość. Tak im się wydaje przynajmniej. Albo posiadają pamięć związaną z innymi formami życia, albo też docierają do czegoś takiego jak Kronika Akaszy. Zresztą w książce „Polskie życie po życiu”, którą napisał Marek Rymuszko i zebrał relacje ludzi, też pojawiają się historie, które mówią, że nie wszyscy trafiają do świata, który wygląda jak kontynuacja naszego, tylko jest trochę lepszy. Przecież były osoby, które znalazły się w jakichś futurystycznych wymiarach czy znaleźli się w miejscach, które zupełnie odbiegały od tego, jak sobie ludzie wyobrażają realia życia pozagrobowe. Niektórzy trafiali w próżnię, niektórzy trafiali w przestrzeń.
Próżnia od przestrzeni różniła się tym, że próżnia była czarną dziurą. Przestrzeń była po prostu bezcielesnym bytowaniem poza ciałem.
[33:43] - Przepraszam, wybacz mi. Po prostu muszę tutaj jedną rzecz dopowiedzieć: wydaje mi się, że istotną sprawą jest, ile ten proces eksploracji zaświatów trwał. Ja też przechodziłam przez czarny tunel, spadanie i tak dalej. I gdyby być może przywrócono mnie do życia w tym momencie, to uznałabym, że ten zaświat to jest czarny tunel. Rozumiesz, o co mi chodzi? Tutaj też pewną rolę odgrywa czas. Ile pozostajemy i jak dużo mogliśmy zobaczyć. Przepraszam, że tak w słowo ci weszłam.
[34:29] - Nie, absolutnie się nie gniewam. Tutaj jeszcze nawiązałeś do tych tradycji religijnych. Rzeczywiście żydowska mistyka mówi nam, że zaświaty są podzielone na różnego rodzaju szczeble. To samo mówią nam niektóre tradycje albo filozofie mistyków chrześcijańskich. Zresztą nawet jak zajrzymy do tej podstawowej islamskiej modlitwy Fatihy, wyznania wiary, to w pierwszym zdaniu mamy: „Chwała Bogu, Panu światów”. Światów. To znaczy, że tam jest implikacja tego, że ich jest więcej. Ale mieliśmy dzisiaj, Beato, mówić o tym, jak zmarli dają nam znaki. My próbujemy sobie zrekonstruować to, gdzie trafiamy po śmierci, ale okazuje się, że ten wymiar, czymkolwiek jest, gdziekolwiek jest, jakkolwiek wygląda, jest na tyle blisko, że osoby z tamtej strony, zazwyczaj bliscy, chociaż zdarza się, że też osoby obce w przypadku tak zwanych nawiedzeń, dają nam różnego rodzaju znaki. Albo nas przestrzegają, albo mówią, czego chcą.
Wszystko wskazuje na to, że między żywymi a zmarłymi istnieje jakaś więź. Słuchaj, co wskazuje na istnienie takiej więzi? Czy my jako osoby żyjące mamy coś takiego jak stały kontakt z tamtą stroną? Bo często w parapsychologii czy w spirytyzmie mówi się o tym, że z duchami ludzie kontaktują się wybiórczo, najczęściej poprzez seanse, najczęściej poprzez jakiegoś rodzaju media spirytystyczne, czasem w nawiedzeniach. Ale okazuje się, że tak naprawdę, jeżeli będziemy analizować to zjawisko z zupełnie innej strony, jeżeli spojrzymy na tego ducha troszeczkę inaczej, to się okazuje, że w zasadzie trudno znaleźć człowieka, który nie miałby kiedyś do czynienia z jakąś przestrogą z zaświatów czy innego rodzaju komunikatem z tamtej strony. I to jest bardzo ciekawe.
[36:31] - Słuchaj, czy rzeczywiście istnieje jakaś niewidzialna nić łącząca nasz świat i tamten wymiar?
[36:40] - Przemawia za tym bardzo wiele, bo otrzymywane wskazówki, ostrzeżenia są bardzo osobiste, precyzyjne i co jest najistotniejsze, często mają charakter prekognicyjny. Mnie kiedyś zadano bardzo ciekawe pytanie: czy nie jestem przypadkiem zdania, że możliwe jest, że to nasze superego wysyła nam takie komunikaty i nie pochodzą one wcale z zaświatów? Myślę, że jest to bardzo ciekawe pytanie, bo taki proces w zasadzie byłby możliwy, prawda? Że otrzymujemy od naszego superego coś w rodzaju fantomowej wizji, ostrzeżenia sformułowanego w taki sposób i przekazanego przez fantoma myślowego takiej osoby, na której nam niezwykle zależy, z którą żeśmy się liczyli, która była dla nas ważna. Rzeczywiście mogłoby to stanowić pewne wytłumaczenie dla tego zjawiska i mogłoby nawet mieć wiele praktycznych zastosowań. Być może jakiś procent tych wizji rzeczywiście ma taki charakter, że to nasze superego tworzy fantoma myślowego i wysyła do nas komunikat z ostrzeżeniem. Tyle tylko, przepraszam, jeszcze mnie choroba męczy, tyle tylko, że psychologia, psychiatria nie przyjmuje takiej możliwości, że superego mogłoby w jakikolwiek sposób przewidywać przyszłość, jakieś prorocze ostrzeżenia nam dawać. To musiałoby dotyczyć czegoś, do czego superego sięgać może. Według jednych jest to cała nasza wiedza od chwili narodzin. Według innych może być to nawet wiedza sięgająca poprzednich wcieleń, ale superego może korzystać z wiedzy nabytej, nie ma zdolności przewidywania przyszłości.
Natomiast nasi zmarli, kiedy pojawiają się bliżsi, dalsi, bo to przecież nie zawsze musi być ktoś z bliskiej rodziny, czasami jest to ktoś, kogo tylko znaliśmy, sąsiad, sąsiadka. Oni się pojawiają i te sny, przekazy w nich zawarte mają ten pierwiastek prekognicyjny, wieszczy, zapowiadający coś, o czym my raczej nie mielibyśmy szansy się dowiedzieć. Przykłady można mnożyć, bo raz jest to ostrzeżenie przed nową osobą, która pojawia się w naszym życiu, innym razem przed jakąś sytuacją, przepraszam, jeszcze innym razem jest to wskazówka dająca możliwość podjęcia trafnej decyzji.
[40:35] - Z tą sytuacją to mogę sporo opowiadać o tym, jak mnie przyjaciółka kiedyś zaświatów kilkukrotnie uprzedzała o atakach planowanych na radio. Taka ciekawostka.
[40:47] - To mogą być naprawdę o różnym charakterze, bo też nasze życie jest różne. Pojawiają się czasami nie tylko w snach, bo przecież zdarzają się tak potężne wizje, które ludzie mają, związane z duszami zmarłych. Niedawno na blogu opublikowałam taką historię, gdzie w świetle pojawiła się postać zmarłej babci i przekazała bardzo wiele przestróg, profetycznych przesłań, które dotyczyły różnych członków rodziny. Zostały im przekazane i w krótkim czasie zaczęły się sprawdzać. To jest moim zdaniem niezwykle interesujące, że po pierwsze ciąg istnieją. Mnie się to bardzo kojarzy z tymi niciami, o których wspomina Huna, że każdy człowiek, który się z innym człowiekiem bodaj raz spotka i ich energie się przemieszają, to powstaje pewna nić, która trwa. Oczywiście dotyczy to znajomych bliskich, dalekich. I coś w tym jest, że oni się interesują, przesyłają pewne komunikaty i mają możliwość, nazwijmy to w cudzysłowie supermoc, czyli zaglądanie za kurtynę czasu. I dla mnie to jest fascynujące, bo tak naprawdę ten dowód potwierdzający, że nie działało tu nasze superego znajduje się właśnie w tej części profetycznej, przepowiadającej. Ja bym się tu głównie doszukiwała potwierdzenia, że nie jest to ani nasza wyobraźnia, ani nawet to superego tworzące jakieś fantomy, tylko właśnie jest to realny, rzeczywisty kontakt z zaświatami.
[43:16] - Jeżeli wierzyć różnego rodzaju naukowcom zajmującym się kulturami prehistorycznymi, kulturami prymitywnymi, etnologom, etnografom, to okazuje się, że przecież nadal w wielu kulturach tak zwanych prymitywnych istnieje coś takiego jak przekonanie o tym, że przodkowie w znaczny sposób wpływają na życie ludzi obecnych, że mają ich cały czas pod kontrolą, pod kuratelą. I to właśnie przodkom, a nie bogom w wielu kulturach, chociażby Ameryki Południowej, oddaje się cześć. To jest interesujące, ale przecież ja tutaj, zajmując się zjawiskiem życia po życiu przez lata, bo to moja ogromna pasja, chociaż pewnie wiele osób o tym nie wie, zgromadziłem też mnóstwo relacji i te relacje pokazują, jaki jest rozstrzał między różnego rodzaju historiami. Jedni na przykład otrzymują te przekazy i ostrzeżenia w sposób, jak mówisz, bezpośredni, w sposób jakiegoś komunikatu, jakiejś wizji. Inni po prostu mają doświadczenia troszeczkę inne, że sami wchodzą w zmieniony stan świadomości, podobny czasami do OOBE, podobny do jakiegoś transu i tam widzą, że coś się rozgrywa. Kiedyś chyba mówiłem o przypadku takiej pani z Dąbrowy Górniczej, która mieszkała w pobliżu szpitala. Już nie pamiętam, ona chyba nawet pracowała w tym szpitalu i w każdym razie miała tam blisko. Po prostu wstając w nocy widziała przechodzące przez hol swojego mieszkania postacie i ona wiedziała, że jeżeli ktoś wtedy przeszedł tej nocy, jakiś cień, czasami widziała oczywiście jego twarz, to ona już idąc do pracy następnego dnia zdawała sobie sprawę, że ta dana osoba odeszła. I to się zwykle sprawdzało. Ale na przykład w historiach, które docierały i docierają do „Nieznanego Świata” też pojawiają się bardzo interesujące postacie, różnego rodzaju incydenty, także te o charakterze prekonicyjnym.
I przypomina mi się taka historia, która nadeszła dość niedawno. Dotyczy zdarzenia sprzed lat. Tutaj nasza czytelniczka, pamiętam, wspominała, że udała się po prostu w odwiedziny do swoich kuzynek. To była jej ciotka, która miała dwie córki i tę rodzinę w ciągu bardzo krótkiego czasu spotkała seria nieszczęść. Zmarło po prostu kilku mężczyzn. Także ta ciotka mieszkała w domu bliźniaku, mieszkały trzy wdowy z dziećmi, czyli matka i dwie córki. Tak się niestety złożyło. I ta nasza czytelniczka przebywając u nich w odwiedzinach miała przedziwną wizję, podobną do OOBE. Wyszła z ciała i usłyszała głos swojego wujka nieżyjącego, czyli męża tej ciotki, który mówił tak: „Przekaż jej, że jest nam tutaj dobrze i niepotrzebnie cały czas płaczą i się martwią”. I tutaj zacytuję: „My jesteśmy szczęśliwi.
Powiedz im, by skupiły uwagę na dzieciach, szczególnie Janku”. Okazało się, że ten Janek był dzieckiem chorowitym, który czekał na jakąś operację. Z perspektywy medycznej bardzo błahą. Chodziło o wyprostowanie kości po prostu w mostku. No i co? Nasza czytelniczka opowiedziała o tym zaraz następnego dnia swojej ciotce. Ta nie uwierzyła, ale w pewien sposób się zabezpieczała. Otóż podczas tej wizji, kiedy rozmawiała z tym wujkiem, powiedziała mu tak: „No dobrze, ja im powiem, ale zrób coś, żeby one uwierzyły, bo na pewno będzie trudno”. I on powiedział tak, że coś wymyśli, żeby uwierzyły. I okazało się, że następnego ranka coś zrzuciło jakiś ozdobny talerz, który był zawieszony bardzo wysoko i nie mógł spaść sam z siebie, nie mógł się zsunąć z gwoździa, na którym był po prostu zawieszony, takiego zakrzywionego i nie mógł też spadając nie rozbić się.
Także to było interesujące. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ten Janek, o którym mówiła ta postać podczas wizji, zmarł niestety podczas tej operacji, która miała być takim zabiegiem, jak to się mówi, rutynowym i niebudzącym wątpliwości. Ciekawa sprawa, ale takich historii jest mnóstwo. Beato, czy możesz nam jeszcze powiedzieć, przed czym najczęściej przestrzegają zmarli? O czym mówią? Jak starają się przekazać te swoje komunikaty? Czy mają jakieś wybrane drogi komunikacji? Czy to się odbywa w sposób charakterystyczny, czy może tak jak powiedziałem, każdy rozumie to albo odbiera to w swój własny, osobisty sposób?
[48:26] - Ja myślę, że oni wybierają taki system, taki rodzaj komunikatów, które odniosą szybko i wyraźnie duży skutek, ponieważ Oni nas znają. Oni wiedzą do kogo i w jaki sposób skierować ten komunikat. Czym ten komunikat powinien być podszyty, żeby ta osoba zareagowała, żeby nie zlekceważyła. Dla jednych będzie to wizja na pograniczu prawie ND czy na pograniczu OBE. Dla innych będzie to wizja senna, w której pojawiają się elementy, które przekonują, żeby jednak wziąć to na poważnie i tego nie lekceważyć. Mogą również być załączone do tego znaki, które pojawiają się po tym śnie czy po tej wizji. Myślę, że najczęściej ostrzegają jednak przed zagrożeniami natury fizycznej, czyli nieszczęśliwy wypadek, nieszczęśliwa operacja zakończona zupełnie niespodziewanym i dramatycznym rozstrzygnięciem. Niewłaściwe znajomości. Kiedy osoba jest kimś innym niż myślimy, że jest. Tu jest samo życie.
Wachlarz różnych zagrożeń, potencjalnych niebezpieczeństw, nawet które miałyby się wydarzyć w najbliższej przyszłości. Lata temu, kiedy we śnie — ja nie mówię, że mi się przyśniła, bo ja z moją zmarłą babcią już po mojej śmierci klinicznej prowadziłam we śnie normalne rozmowy o codziennym życiu i tak dalej. Ale ona powiedziała mi tak: „Uważaj na białe samochody. Cokolwiek złego cię spotka, to będzie zawsze biały samochód”. I muszę ci powiedzieć, że samochód, który mnie potrącił, jak miałam 27 lat na przejściu dla pieszych, był w białym kolorze. Kiedyś chciałam pojechać do Warszawy i jeden znajomy jechał, ale splot wypadków spowodował, że musiałam zostać w pracy i nie mogłam się z nim zabrać. Był to samochód w białym kolorze i wyobraź sobie, że on wracając z tej Warszawy miał bardzo poważny wypadek i auto było najbardziej uszkodzone od strony pasażera, więc gdybym z nim jechała, to prawdopodobnie nie przeżyłabym tego wypadku. Pewne komunikaty są dosyć precyzyjne. Do dzisiejszego dnia unikam jazdy, jeśli mi ktoś proponuje w tym kolorze. Nie mówiąc już o tym, że w moim życiu osobistym nie ingeruję mojemu mężowi w sprawy wyboru samochodu, byle nie był to samochód biały.
Trzymam się takiej wersji, bo wierzę, że ten przekaz się kilkakrotnie potwierdził jeśli chodzi o to, co powiedziała moja babcia. Nie chcę zajmować czasu antenowego, opowiadając rozliczne tego rodzaju historie, ale to się potwierdza, że potrafią precyzyjnie przekazać: „Nie rób tego czy tamtego, nie ufaj”. Dziewczyna poznaje chłopaka ileś miesięcy po śmierci na przykład babci czy dziadka, a jednak ma sen, w którym ta babcia lub dziadek mówi: „Nie ufaj mu. On nie jest tym, za kogo się podaje. Zobaczysz, w ciągu trzech dni uzyskasz pierwszy dowód, że my mamy rację i nasze ostrzeżenie jest prawdziwe”. I tak się dzieje. Dziewczyna po trzech dniach orientuje się, że coś tutaj rzeczywiście jest z tym panem nie tak i potem napływają kolejne komunikaty i dzięki temu ona się nie angażuje w dość tragiczny dla siebie związek. To wcale nie są oniryczne, rozpływające się wizje, niemal jak obrazy impresjonistów. Gdzieś jakiś cień się przebija i on w naszą stronę wieloznaczne słowa kieruje. Nieprawda.
To są niejednokrotnie trafione w punkt, trafione w dziesiątkę i bardzo precyzyjne informacje.
[54:07] - Ja pamiętam taką historię, którą opowiadał mi bardzo bliski znajomy. To się działo krótko po śmierci jego dziadka w roku około 2010. Z tego, co sobie przypominam, ta historia jest dość niezwykła, bo było to tak, że ten dziadek zmarł po długiej chorobie i mój znajomy miał sen pewnego dnia. To były może dwa, trzy miesiące po tamtym wydarzeniu związanym z tym dziadkiem, ale ten sen, jak mówię, on go nie do końca pamiętał. Nie pamiętał, co się wydarzyło w tym śnie, ale kiedy rano wstał, to był pewien na 100%, że coś się wydarzy i był tak wymęczony tą wizją, był tak przestraszony tym, co się ma zdarzyć, że Postanowił ograniczyć swą aktywność do minimum tamtego dnia. To znaczy wiedział, że coś się może wydarzyć. Wiedział, że to było ostrzeżenie i postanowił przesiedzieć w domu. Okazało się, że tego samego dnia jego znajomi mieli wypadek. Wracali z imprezy, na której on też miał być. Najbardziej ucierpiała dziewczyna.
Pamiętam wtedy jego znajoma, taka nasza wspólna znajoma. Okazało się, że ten mój kolega mówił wtedy tak, że prawdopodobnie ten dziadek go w pewien sposób ostrzegł przed tym, co się miało wydarzyć, bo on się czuł tak wyczerpany energetycznie tym zdarzeniem, tym snem, tą wizją z tym dziadkiem, która mogła, jak mówi, trwać całą noc. Ale równie dobrze mogła trwać kilka minut. Była tak dziwaczna, ale mimo wszystko tak skuteczna, że go zatrzymała przed tym.
[55:46] - Po prostu dziadek widocznie wiedział, że musi go po prostu wykończyć tak energetycznie, podciąć mu nogi i to jest jedyny sposób, żeby go zatrzymać.
[55:56] - Zatrzymać przed pójściem na tą popijawę, która by się źle skończyła. Pamiętam, że on też powiedział wtedy mi coś takiego, że gdyby wracał z nimi do domu, to na pewno by siedział na miejscu tej dziewczyny, która wtedy najwięcej ucierpiała. Oczywiście jej teraz nic nie jest, ma się dobrze, ale na pewno by mu się coś stało. Pamiętam też takie historie, które robiły na mnie największe wrażenie i to są Beata związane te opowieści z tak zwanymi zjawami kryzysowymi, czyli ludźmi, którzy nie żyli od jakiegoś czasu, ale postanowili dać żyjącym znak w formie cielesnej, to znaczy pojawić się przed nimi właśnie w takiej formie zupełnie materialnej. Pamiętam taką historię, którą opowiadał mi z kolei sąsiad. Dotyczyła jego brata. Jego brat mieszkał w Częstochowie i po prostu zmarł. Zmarł. Mieszkał sam. Miał konkubinę i ta konkubina go nie odwiedzała przez jakieś dwa tygodnie.
Nie wiem z jakiego powodu coś się tam między nimi stało. W każdym bądź razie pewnego dnia tenże brat mojego sąsiada pojawił się przed synem swojej konkubiny. Po prostu przyszedł. Był blady, taki gdzieś sponiewierany, blady. Przyszedł. No nic nie mówił. Pokręcił się, pokazał coś tam i znikł. No i oni się tym trochę zaniepokoili. No i postanowili go odwiedzić. Kiedy weszli do mieszkania, okazało się, że on już nie żyje i nie żyje przynajmniej, jak potem stwierdził lekarz, od dwóch tygodni.
Jak zatem mógł się pojawić w formie cielesnej dokładnie tego samego dnia przed synem swojej konkubiny? Tego nikt nie wie. Takie historie też są poruszające, bo pokazują, że wiesz, nie tylko zmarli nas ostrzegają, ale oni też czasami coś mogą od nas chcieć. Mogą wymagać w jakiś sposób pomocy. Spotkałaś się z takimi przypadkami?
[57:55] - Tak, oczywiście, że tak. To są przeróżne i starsze i wiesz, jakby powiedzieć można i z dawnych czasów, i z obecnych czasów opowieści, gdzie zaczynając od drobnych sytuacji, w której ten zmarły domaga się jakiegoś swojego przedmiotu, czy żeby mu gdzieś tam przynieść, czy jakichś okularów, czasami dziwnych rzeczy. I ludzie mówią: „Zaniosłam babci te okulary, o których we śnie ciągle się domagała. I pisze do mnie: wie pani, aż mi jest głupio, ale ja te okulary po prostu wsadziłam do tego wazonu, takiego kamiennego, który jest na cmentarzu, na jej grobie wmurowany. I od tego czasu te sny się skończyły. Ona sobie tak bardzo życzyła. Ale ja znam zupełnie inną historię, gdzie moja znajoma jest bardzo sensytywną osobą również. No i do niej przychodził zmarły kuzyn we śnie i on ciągle powtarzał, że ona ma iść do jego rodziców i w tej konkretnej meblościance jest szuflada i oni mają to otworzyć. I to, co jest w tej szufladzie, to jest sprawa, którą oni mają doprowadzić do końca i zachować się tak, jak trzeba. I cały czas ten sen się powtarzał.
W końcu ona nie wytrzymała, bo już chciała się po prostu wyspać normalnie. Poszła do tych wujków swoich, myśli sobie cokolwiek pomyślą, jest mi wszystko jedno. Ja chcę, żeby on przestał przychodzić, bo to są takie jakieś wyczerpujące te sny. Więc wyobraź sobie, że ona myślała, że oni ją wygwiżdżą formalnie i merytorycznie. A tu się okazało, że jak ona pokazała konkretną szufladę w konkretnym meblu i powtórzyła te jego słowa, oni po prostu pobledli, a potem się okazało, bo to był stosunkowo młody człowiek zmarły, że chodziło tam po prostu o to, żeby uznać dziecko. I tam były dokumenty, które pozwalały matce tego dziecka na uzyskanie pewnych świadczeń i żeby to dziecko dziedziczyło po tym mężczyźnie. Dlatego ci dziadkowie byli tak skonsternowani, jak ona o tym powiedziała, bo nikt o tym nie wiedział z całej rodziny, że on miał po prostu poza swoim synem miał jeszcze syna poza Ze związku pozamałżeńskiego. Wiedzieli tylko jego rodzice. I właśnie w tej szufladzie były dokumenty, które ułatwiały matce tego dziecka uzyskanie świadczeń czy też dziedziczenia po nim.
[01:01:10] - Ja też w swoim archiwach-
[01:01:11] - Żeby jego rodzice zachowali się jak trzeba, bo kto wie, czy z miłości do tego pierwszego swojego wnuka nie zachowaliby się nieładnie w tej sprawie. Tyle powiem.
[01:01:26] - Ja też w swoim archiwum mam wiele przypadków związanych właśnie z tego rodzaju znakami. Pamiętam taką jedną historię. Tutaj w zasadzie źródło tej historii prosiło mnie, żebym nigdy nie mówił o tym, jak się to skończyło. Uszanuję jego wolę, ale szło to mniej więcej tak. To się działa w Częstochowie. Pewien facet sobie wynajął mieszkanie. Wynajął mieszkanie tak jak dawniej u jakichś starszych ludzi. Oni mieszkali w kilku pokojach, on mieszkał w jednym. I co ciekawe, kiedy on się sprowadził do tego mieszkania, to miał cały czas jeden sen. Jeden powtarzający się sen, że stoi w tym mieszkaniu z jakimiś ludźmi i kłują konkretną ścianę, rozkuwają ścianę i stamtąd coś wyciągają.
I mówi, że ten sen się powtarzał do tego stopnia, już był tak natarczywy, że on nie mógł wytrzymać i już rozważał nawet wyprowadzkę z tego mieszkania. I w końcu poinformował właścicieli, u których wynajmował mieszkanie, że takie coś ma miejsce. Wyobraźcie sobie, rozkuli tę ścianę. Co tam znaleźli, to już jest inna sprawa, ale coś tam było. Ciekawe. Takich historii jest dużo. One się bardzo często pojawiają też w takich ludowych opowieściach o tym, że na przykład ktoś pokutuje po śmierci, bo zostawił po sobie jakiś skarb, zostawił coś po sobie i błąka się jako światło, błąka się jako zjawa, błąka się jako duch potem po polach, po cmentarzach. To jest interesujące, że to się cały czas dzieje. Te znaki od zmarłych mogą mieć Beato bardzo różną formę, prawda? I one niekiedy mają właśnie taki wymiar materialny, jak w przypadku zjaw kryzysowych, które zwykle chcą nam coś powiedzieć.
Zazwyczaj zjawa kryzysowa chce uświadomić swoim znajomym czy bliskim, że nie żyje, że zmarła. To są zjawy, które się pokazują przed albo które obwieszczają czyjąś śmierć. One zwykle nic nie mówią, ale mają takie charakterystyczne zachowanie. Są blade i zachowują się na tyle dziwnie, że zapadają w pamięć. Takich historii zgromadziłem dużo. Kiedyś pojawił się na ten temat bardzo ciekawy artykuł mojego autorstwa w „Nieznanym Świecie”. Jeżeli mówimy o „Nieznanym Świecie”, to chcę wszystkim przypomnieć, że trafił do kiosków i na naszą platformę cyfrową numer kwietniowy. Jak zwykle bardzo interesujący. Zachęcam wszystkich do sięgnięcia właśnie po kwietniowy „Nieznany Świat”. Ale Beato, okazuje się, że najpowszechniejszą formą ostrzeżeń czy kontaktów ze zmarłymi są sny.
I to też jest bardzo bogata skarbnica nie tylko relacji, ale i wiedzy na temat tego, jak zmarli właśnie poprzez marzenia senne się objawiają, jak chcą ludziom coś przekazać i w jaki sposób chcą obwieścić pewne informacje. W ogóle temat zmarłych w snach to jest kwestia bardzo rozbudowana i z jednej strony tajemnicza, bo pamiętam, że analizując doniesienia na temat snów, w których pojawiali się zmarli, zauważyłem pewne związki paralelne z „Tybetańską księgą umarłych”. To znaczy okazuje się, że to potwierdzają też relacje, które do mnie docierały, że zmarli pojawiają się w snach tylko w takiej charakterystycznej postaci krótko po swojej śmierci. To znaczy zwykle na początku są to sny, w których ci zmarli mają bardzo naturalną postać. Wyglądają jak żywi, przygotowują się często do udania się w podróż albo zapewniają, że jest im dobrze. Zwykle o tym mówią w jakiś sposób. Często też ta komunikacja ze zmarłymi w snach nie przebiega w taki sposób typowy, że słyszymy ich głos, ale odbieramy w jakiś sposób od nich informacje. I potem te sny ze zmarłymi ewoluują. One się stają coraz mniej szczegółowe, jakby ci zmarli oddalali się. Pamiętajmy, że „Tybetańska księga umarłych” mówi o tym, że dusza po śmierci przez pewien czas pozostaje na ziemi, że błąka się wokół ciała i dopiero potem szuka sobie nowego miejsca, przechodzi w zupełnie inne stadium i zupełnie inny wymiar.
Potem też się odradza. Jak to wygląda z twojej perspektywy? Jak to wygląda w świetle zgromadzonych przez ciebie materiałów? Czy zmarli kontaktują się z ludźmi poprzez sny? A jeżeli tak, jak zrozumieć to, co chcą nam powiedzieć?
[01:06:34] - Mnie się wydaje, że tu jest jeszcze jeden istotny aspekt, mianowicie taki, że jednak ta płaszczyzna astralna, czyli senna, jest najbezpieczniejsza. Tu nie ma takiej możliwości, że człowiek się przestraszy. Bo jednak te zjawy kryzysowe czy w ogóle jakiekolwiek formy pojawienia się Osoby zmarłej po stronie naszego świata, wcielonych, jednak wywołują mnóstwo emocji, prawda? Natomiast w jakiś naturalny sposób przyjmujemy to, co się dzieje na płaszczyźnie sennej i stąd myślę, że nie bez kozery jest wybierana właśnie ta forma jako najbardziej naturalna. Masz rację, mało tego, że oni się wydają oddalać od nas poprzez pokazywanie tych obrazów albo pokazywanie się gdzieś z daleka. Bywa, że oni się w tych snach żegnają. Przychodzą i mówią: „Dzisiaj odwiedzam cię po raz ostatni, ponieważ muszę iść dalej”. Albo: „Odwiedzam cię. Cieszę się, że cię widzę. Przyszedłem się pożegnać, ponieważ mój czas tu, gdzie jestem, skończył się albo kończy się i ja już nie będę mógł przychodzić do ciebie we śnie”.
Niektóre komunikaty to są wprost sformułowane pożegnania. Także jest pewien moment, kiedy oni są gdzieś w takim zasięgu i mają taką możliwość, żeby się komunikować, a po pewnym czasie widocznie, jakkolwiek to zabrzmi, można by powiedzieć, żyją dalej swoim życiem i niekoniecznie to musi być już związane z osobami wcielonymi po tej stronie, z którymi oni są.
[01:08:54] - Właśnie. Ale wiesz, co mnie dziwi? Że oni się oddalają z jednej strony, mówią, że odchodzą, czasem znikają na długi czas, ale potem, jeżeli dzieje się coś dziwnego, jeżeli ma się stać coś złego, coś się ma wydarzyć, jakiś wypadek, jakieś nieszczęście, to ci zmarli wracają i dają znak. I możemy zapytać, bo są dwie szkoły myślenia na ten temat. Jedna odnosi się do tego, co powiedziałaś, że nasza podświadomość czy nasze struktury świadomości typu superego potrafią zaglądać w przeszłość. My widzimy przeszłość i ona nam się materializuje, ponieważ nie materializuje się w sposób otwarty, to może się materializować właśnie pod postacią takich wizji od zmarłych. Druga koncepcja mówi z kolei, że my jesteśmy cały czas połączeni z nimi i te zaświaty nam cały czas podpowiadają. Nie tylko mówiąc o tym, co się ma wydarzyć w naszym życiu, nie tylko przepowiadając wypadki, nieszczęścia, ale też pomagając jasnowidzom. Jeżeli się przyjrzymy temu, co mówią jasnowidze, to oni w większości, chociażby nawet Krzysztof Jackowski, odnoszą się do takich kwestii jak kontakt ze zmarłymi. Oni ich słyszą.
Niekiedy nie są to zmarli związani bezpośrednio z nimi, ale niektórzy jasnowidze otrzymywali z tamtej strony jasne przekazy od swoich przewodników. To wszystko jest strasznie ciekawe. Dlatego też dla wielu osób to będzie dziwne, bo każdy, kto nas słucha, próbuje sobie ułożyć w głowie jakiś plan życia przyszłego. Jak to wygląda? Umieramy i bach, bach, bach, jest tunel. Jesteśmy na drugiej stronie i odchodzimy gdzieś. Odchodzimy, odpływamy. Może rodzimy się znowu, może trafiamy do nowego ciała. Bardzo fajnie to wszystko opisuje „Księga Umarłych”, tybetańska, chociaż oczywiście też jest trudna w swojej wymowie, bardzo ściśle buddyjskiej. Ale jak to jest możliwe, że nawet jeżeli ta dusza jest już daleko, jeżeli odpłynęła w jakiś zaświat, jest głęboko, to ona nagle powraca, żeby ten znak dać.
Wiele osób tego nie potrafi zrozumieć. Jak ty to wyjaśnisz?
[01:11:08] - Myślę, że tutaj po pierwsze nie wszystkie dusze odchodzą. Zobacz chociażby na lekarzy spirytystów czy słynnego Jana od Boga. Przecież oni cały czas lecząc, otrzymują komunikaty od swoich kolegów, wybitnych specjalistów, lekarzy, którzy pomagają im stawiać diagnozy, pomagają im czasami podczas operacji. Widocznie takie jest ich dalsze przeznaczenie. Może oni już nie muszą się odradzać i są w stanie współpracować z tymi osobami, które je słyszą, rozumieją i świetnie wykorzystywać swoją wiedzę medyczną.
[01:11:58] - Może tak być, że oni tak po prostu wybrali. Tak mi się wydaje.
[01:12:02] - Tak, jest możliwość taka, że szkoda czasami ogromnej nabytej wiedzy. A wiemy też, że w przypadku medycyny praktyka jest ponad wszystko. To jest niezwykle istotna sprawa. I oni są, korzystają, podpowiadają i nigdzie się specjalnie nie wybierają. Natomiast pewien zamęt tutaj może powodować to, o czym powiedziałeś, że ktoś już się długo bardzo nie śnił albo wręcz pożegnał się i pokazuje się jakaś wizja. Czy my nazwiemy to superego, naszym opiekunem, aniołem stróżem? Możemy to bardzo różnie sobie wyobrażać i nazywać, ale ta energia, która również jest po to, żeby nad nami czuwać, żeby się nami opiekować, może użyć Obrazu osoby zmarłej. To jest moja ulubiona historia i trudno, ja ją muszę opowiedzieć. Wyobraźcie sobie taką sytuację: jest małżeństwo po pięćdziesiątce na wczasach w Turcji. Oni są po świetnym dniu, wybawieni.
Żona się kąpie, mąż się położył i nagle ni stąd, ni zowąd on widzi swojego dziadka Konstantego. Notabene człowieka, który pod koniec życia mówił we wszystkich pięciu językach, jakie znał. Niestety mówił naraz w tych pięciu językach. I on do niego kieruje jasne i krótkie przesłanie: „Zabieraj dokumenty, uciekaj, trzęsienie ziemi”. I rzeczywiście tak się stało. On się zerwał z tego łóżka, wybiegł, żonę wyciągnął w ręczniku i w tym momencie cały budynek zaczął... Było po prostu dość poważne trzęsienie ziemi. I ja wcale nie muszę wierzyć w to, że koniecznie musiałby to ten rzeczywiście rzeczony Konstanty zadziałać z tej drugiej strony, z zaświatów, bo równie dobrze po prostu mógł zadziałać umysł człowieka, który spędził wiele lat, pracując pod ziemią jako górnik i jego organizm, jego mózg, jego ego, superego i wszystkie części jego osobowości naraz mogły wyczuć po prostu to, że są jakieś drgania, zbliża się trzęsienie ziemi. Ale żeby podnieść człowieka, który jest po świetnym obiedzie i dobrym trunku, trzeba byłoby generować jedyną postać, z którą on się w swoim życiu liczył. I cyk, tak się stało.
I rzeczywiście bardzo dobrze, bo ten ich pokój był zrujnowany później po tym trzęsieniu dużo szkód było. Także może być to przekaz z zaświatów, ale ja mam jednak nieodparte wrażenie, że jeżeli oni się z nami żegnają i to są jasne komunikaty: „Ja już więcej nie przyjdę. Kocham cię, bardzo będę za tobą tęsknić, ale muszę iść dalej” albo „Chcę iść dalej”, albo „Taka jest moja dalsza droga, że już nie mogę się z tobą komunikować”, to myślę, że jak odchodzą, to odchodzą ostatecznie. Nie sądzę, żeby sobie żarty jakieś tutaj z nas robili. Natomiast to, co się może jeszcze w związku z nimi pokazywać, tak jak ten przykład z dziadkiem Konstantym, to już mogą być rzeczywiście takie fantomowe wizje. Ja wierzę, że jest pewien chronologiczny porządek, że żegnają się, odchodzą i tutaj musimy sobie już radzić bez nich. Tak sobie to wyobrażam.
[01:16:18] - Analizując te sny ze zmarłymi rzeczywiście natrafiamy na taki problem związany z tym, że nie jesteśmy pewni, kto się odzywa podczas tego rodzaju marzeń. Czy są to rzeczywiście zmarli, czy jest to podświadomość? To jest trudne i to jest nierozstrzygnięte. Niemniej jednak to jest warte analizy, dlatego że w wielu tych historiach, które analizowałem, było tak, że często jakiś czas po śmierci osoba otrzymywała taki znak albo taki obraz, że ten zmarły w tym śnie wybierał się w kolejną podróż i on jakby mówił: „Znikam”. I to mogło znaczyć wiele. On mógł mówić, że tak: „Znikam, nie będę się kontaktował. Może się szykuję do przejścia w nowe ciało”. Niektórzy tak to interpretowali. Inni odwoływali się do takich starych poglądów ludowych, mówiąc, że trzymanie bliskiej osoby zmarłej w pamięci przez długi czas, rozpaczanie o niej w taki sposób intensywny też ją męczy. Pamiętam historię, którą mi opowiadała moja babcia świętej pamięci babcia, która bardzo wcześnie straciła matkę i mówiła, że ona nie opowiadała tego nikomu nigdy.
W sumie mnie to opowiadała jako jedynemu i mówi, że ona straciła tą matkę, bardzo rozpaczała, bardzo i ta matka codziennie do niej przychodziła w snach. Już po prostu w którymś tygodniu doszło do takiej sytuacji, że babcia zauważyła, że ta postać pojawiająca się w snach jest coraz słabsza, wygląda coraz gorzej po prostu. I w pewnym momencie ta postać pojawia się jako dosłownie upiór. I babcia odczytała to jako znak, że jednak powinna przestać rozpaczać w tak intensywny sposób. Powinna przestać się zamartwiać, powinna wyjść z tej depresji, bo to w jakiś sposób tego ducha tutaj trzyma. To też było bardzo interesujące. I ta babcia jako dziecko, jako czternastolatka już doszła do takiego wniosku. Wtedy oczywiście w jakiejś konsultacji ze swoimi kuzynami, krewnymi. Bardzo jest to interesujące, o czym dzisiaj mówimy. Jestem pewien, że wiele osób, wielu naszych słuchaczy, którzy nas słuchają teraz albo będą nas słuchać potem za pośrednictwem YouTube'a albo archiwum Radia Paranormalium, miało podobne doświadczenia albo słyszało o czymś podobnym.
Ci zmarli się pojawiali, mówili o czymś albo przestrzegali. Przecież pamiętamy, dziesiątkami takich historii są wypełnione książki chociażby, które się ukazały od połowy XIX wieku do lat 20., kiedy opisywano po prostu niezliczone historie o tym, w jaki sposób ci zmarli dawali znaki i Jeżeli ktoś by chciał po tę literaturę sięgnąć, bo to przecież wszystko jest teraz do znalezienia poza prawem autorskim, to może to zrobić. Jest to literatura spirytystyczna, jest to literatura parapsychologiczna z tamtego wieku i tam jest mnóstwo historii pokazujących, że to, o czym dzisiaj mówimy, bo trochę Beato, chcę ci powiedzieć, że o takich historiach się zapomina dzisiaj, o jakich mówimy, że to cały czas się działo i się dzieje. I my może troszeczkę po Jungu i Freudzie, a w zasadzie Freudzie i Jungu, patrzymy na te znaki od zmarłych przez pryzmat psychologii, a może powinniśmy na to patrzeć właśnie tak, jak patrzyli nasi przodkowie albo niektórzy Indianie do dzisiaj, że to jednak są znaki, które trzeba brać pod uwagę. Był taki lekarz i pisarz zajmujący się może nie znakami od zmarłych, ale zjawiskiem przeczuć, intuicji. Larry Dosa się nazywa i on twierdzi, że on tutaj opatruje tego rodzaju przestróg intuicji w podświadomości i tak dalej. Ale on mówi, że jeżeli czujemy w swoim życiu jakieś znaki, jeżeli odbieramy jakąś wiadomość drogą parapsychiczną, jeżeli ona jest silna, mocna, jeżeli jesteśmy pewni, że to do nas dotarło, to nie powinniśmy się zastanawiać. Powinniśmy jej słuchać. I tak to wygląda. Czy powinniśmy się słuchać tych przestróg od zmarłych?
Chyba wiele osób się przekonało na własnej skórze. Ale Beato jest jeszcze jedna kategoria.
[01:21:07] - Ja mogę tylko potwierdzić, że ignorowanie przestróg z tamtej strony może się skończyć czasami bardzo nieciekawie. Także coś o tym wiem.
[01:21:18] - Ale jest jeszcze jedna kategoria doświadczeń związana ze znakami od zmarłych i to są te historie, kiedy oni dają znak, że odeszli albo zapowiadają swoje odejście. Tutaj oczywiście, jeżeli zapowiadają swoje odejście, to nie zawsze możemy mówić o zmarłych, bo często jest to jeszcze przed śmiercią. Natomiast okazuje się, że w snach albo podczas innego rodzaju manifestacji wiele osób odebrało zapowiedzi tego, że bliska osoba umrze. Chyba wszyscy słyszeliśmy kiedyś o takich historiach, że komuś w domu zatrzymał się zegar, pękła szklanka, pękło szkło, pękło lustro w chwili, kiedy umierała jakaś osoba. Ja zebrałem mnóstwo takich historii. Mnóstwo historii mam w rodzinie. Tego rodzaju zjawiska nazywane są monycjami. Monycja to innymi słowy danie przez zmarłego w chwili śmierci znaku osobie, która znajduje się daleko, że ta osoba umarła. Ale zdarza się Beato też tak, że w snach odbieramy informację o tym, że ktoś umrze, że to już czas się pożegnać. Jak myślisz, skąd te sygnały pochodzą?
Czy w chwili, kiedy osoba balansuje na krawędzi śmierci, kiedy jest słaba, wyczerpana chorobą, czy te związki między duszą a ciałem rozluźniają się tak, że człowiek zaczyna już widzieć tamtą stronę bardziej i już funkcjonuje bardziej w tamtej rzeczywistości? Po prostu te wszystkie znaki, które potem daje, nawet jeżeli jeszcze żyje, to jest kwestia związana właśnie z tym, że jak powiedziałem przed chwilą, ciało zaczyna odrywać od świadomości.
[01:23:12] - Nie jest to nic dziwnego, że jeśli ten proces odchodzenia nie jest nagły, nie jest to wynik jakiegoś drastycznego działania osób trzecich albo powiedzmy sobie nieszczęśliwego wypadku, tylko jest to na przykład powolna śmierć biologiczna, wyłączanie poszczególnych przestrzeni w życiu i rzeczywiście takie odklejanie się od ciała, to ja myślę, że osoby mogą przekazywać komunikat tak o swoim odchodzeniu zbliżającym się, wysyłać jakieś sygnały, bo zwróciła mi na to uwagę pani doktor pracująca w hospicjum i bodajże nawet o tym chyba jest wspomniane w książce. I ona zauważyła, że u chorych w hospicjum, których zwykle odwiedza jedna lub dwie osoby, kiedy zaczyna się tak zwany ruch przy łóżku, czyli zaczynają krewni przyjeżdżać z daleka, odwiedzać, to one już wiedziały w tym hospicjum, że to jest już kwestia dni na przykład, że ta osoba, mimo że czasami zdarzało się, że nawet był to okres, kiedy jej stan zdrowia relatywnie się poprawiał na kilka dni. I wtedy przyjeżdżali bliscy, znajomi, krewni i pytani, dlaczego akurat w tym momencie. „Bo wie pani, bo miałam taki sen. Wie pani, bo tak czułam. Czułam taką tak nieodpartą potrzebę przyjazdu tutaj, że nie potrafiłam się powstrzymać”. Także myślę, że jakaś komunikacja istnieje i jeszcze może być to pod koniec życia. Nie ma w tym żadnych przeszkód. Natomiast kiedy już rzeczywiście dochodzi do odejścia To zdarzają się te sny telepatyczne, czyli zmarły wysyła komunikat o swoim odejściu do osób, które znał. Mogą one przy okazji jeszcze zawierać jakieś wizje o charakterze objawień, jakieś prorocze przekazy dotyczące przyszłości, które zostawia nam ta osoba niejako na pożegnanie.
Myślę, że odchodzenie to jest pewien proces i jeśli on się odbywa w sferze biologicznej, następuje po prostu akt po akcie w tym wielkim przedstawieniu, jakim jest ludzkie życie, to wszystko dzieje się harmonijnie i to przechodzenie też jest bardzo spokojne. I ta osoba ma bardzo wiele możliwości wbrew pozorom, żeby wysyłać przeróżne komunikaty, przyciągać do siebie kogo chce przyciągnąć czy wprost zawiadomić kogoś o swoim odejściu, czy to we śnie, czy to nawet takimi mocnymi akcentami, o jakich wspominałeś: spadające lustra, zegary, które zatrzymują się w kilkunastu odrębnych mieszkaniach o tej konkretnej godzinie. Także my wszyscy jesteśmy jednak bardziej połączeni ze sobą tutaj, w świecie żywych, niż sobie zdajemy z tego sprawę. I to też jest pewien aspekt ułatwiający przenoszenie się tych komunikatów, powielanie ich do wielu osób. I to chyba właśnie jest to, że my jesteśmy połączeni wszyscy ze sobą. Tak ja to widzę.
[01:27:42] - Tak, te komunikaty od zmarłych czasami rzeczywiście pojawiają się jeszcze przed śmiercią, co jest paradoksalne, ale tak jest. Pamiętam kilka historii. To jest zjawisko rzadkie. Szczerze mówiąc, to ono nawet chyba nie ma swojej nazwy w przeciwieństwie do innych, ale jest takie zjawisko, które się charakteryzuje tym, że najczęściej to obejmuje rodzeństwo na przykład. Spotkałem się z takimi historiami także w Polsce. Obejmuje rodzeństwo. Najczęściej są to osoby, które mieszkają bardzo daleko i oddalone są chyba o setki, tysiące kilometrów. W chwili, kiedy jedna z nich ma umrzeć, to one nagle zaczynają ze sobą rozmawiać. Zaczynają rozmawiać ze sobą, ale nie w sposób telepatyczny, ale w sposób zwyczajny. Jedna siada na przykład na łóżku i mówi, a druga to słyszy.
Świadkami tego są osoby trzecie, które uznają, że ta osoba gadająca do niewidzialnego brata czy siostry dostała, brzydko mówiąc, tykla i zwalają to na przykład demencję czy na jakąś inną chorobę psychiczną. Ale potem się okazuje, że na przykład ten brat czy siostra nie żyje. Ja z takimi historiami się spotkałem. To jest bardzo dziwne, ale pokazuje, że te komunikaty od umierających, od osób, które mają umrzeć czy od osób zmarłych są bardzo różne i przybierają bardzo różne formy. Chyba to też zależy Beato, moim zdaniem od tego, w jaki sposób dany człowiek funkcjonuje, w jaki sposób ma ten umysł otwarty, bo nie każdy z nas potrafi takie komunikaty odebrać. Tutaj nasi słuchacze, bardzo dziękuję za te relacje. Piszecie do nas, że na przykład czym jest pęknięta szklanka wobec takich sytuacji, kiedy zmarli przychodzą w formie prawie fizycznej jako zjawy.
[01:29:32] - Zjawy świetlne, tak.
[01:29:36] - Nie każdy ma predyspozycje, żeby tą zjawę zobaczyć, bo moim zdaniem potrzebna jest jakaś forma ekstrazmysłu. Jednym się to zjawisko zamanifestuje poprzez pękniętą szklankę czy zatrzymany zegar, inni zobaczą zjawę, jeszcze inni będą z kimś rozmawiać. Ale to wszystko nam pokazuje, że jesteśmy ze sobą połączeni i to, co powiedziałaś, jest faktem. Wiele osób oczywiście też nie czuje albo nie widzi zupełnie nic. I o tym też musimy pamiętać, że tak jest. Znaki od zmarłych nie są zjawiskiem powszechnym, ale moim zdaniem są najczęstszym ze zjawisk paranormalnych. Tutaj cały czas przychodzą do nas relacje od słuchaczy. Bardzo dziękujemy. Marku, może byśmy otworzyli linię dla tych, którzy by się chcieli z nami czymś podzielić? Może przypomniałbyś kontakty?
[01:30:40] - Oczywiście z wielką przyjemnością. Właśnie tutaj, właśnie teraz otwieramy linię telefoniczną, a ktoś właśnie dzwoni na nasz stacjonarny. Właśnie teraz dołączamy do rozmowy grupowej naszego słuchacza. Halo? Radio Paranormalium. Jesteśmy już na antenie.
[01:30:57] - Halo? Tak. Dobry wieczór.
[01:30:59] - Dobry wieczór.
[01:31:01] - Dobry wieczór. Pozdrawiam wszystkich państwa serdecznie oczywiście i dzwonię trochę nie na temat, bo mam pytanie odnośnie żywego folkloru. Nie wiem, czy pan pamięta debatę niekontrolowaną na temat żywego folkloru.
[01:31:16] - Tak.
[01:31:18] - I mówił pan tam wtedy, że pan, czy też państwa radio jest w posiadaniu jakichś zapisek jakiegoś człowieka, bodajże z Wielkiej Brytanii, który nagrał ... rzekomo tańczące elfy czy tego rodzaju istoty przy ognisku.
[01:31:39] - To wiem, o co panu chodzi. To jest film dokumentalny, który jest dziś na YouTubie. On jest bardzo popularny, łatwo go znaleźć.
[01:31:53] - Aha, bo z tego, co zrozumiałem wtedy, państwo mieliście zamiar wrzucić ten film i później jakoś to nie miało etapu dalszego. Czyli ten film jest w Internecie generalnie, tak?
[01:32:09] - Tak, ja go nawet szukam teraz, sekundę. Zaraz panu powiem, bo nie pamiętam, jak to się nazywało dokładnie, ale za sekundkę panu powiem. A jakby miał pan jakieś pytanie jeszcze do nas związane z komunikacją ze zmarłymi, to słuchamy. Ja tutaj postaram się tego poszukać.
[01:32:31] - To znaczy się mam jeszcze pytanie. Mam oczywiście bardziej teorię, ale mam jeszcze pytanie, czy pan Chris, bo może słucha, czy nie byłby zainteresowany na przykład, czy państwo byście nie byli zainteresowani zrobieniem odcinka na temat żywego folkloru Ameryki Północnej? Myślę, że też coś takiego istnieje, tak? A pan Chris-
[01:33:00] - Tak, ale to jest pytanie już do niego.
[01:33:05] - To jest pytanie do Chrisa i właściwie tylko do niego. Chris się wyłączył z debat w niedzielę, tak że jeżeli chce pan zaproponować Paralaxę na ten temat, to prosimy raczej do Chrisa w tej kwestii pisać.
[01:33:21] - Okej, dobrze, dziękuję. A co do zmarłych-
[01:33:24] - Mam problem ze znalezieniem tego dokumentu, ale postaram się to zrobić. Jeżeli coś, to odezwiemy się na fanpage'u, bo po prostu czego bym nie wpisał, to nie mogę tego znaleźć.
[01:33:41] - Okej, rozumiem. A odnośnie zmarłych to czy państwo głęboko wierzycie w to, czy wszyscy państwo wierzycie, że nie jest tak, jak mówił niedawno zmarły Stephen Hawking, że po prostu kończymy się jak komputer? On, zdaje się, miał takiego rodzaju teorię, że kończy się nasze istnienie i już przepadamy bezpowrotnie. A być może duchy, o których myślimy, to nie są duchy, tylko jest wiele wymiarów. Powiedzmy 10, 20 i w każdym z tych wymiarów istniejemy my, istnieją nasi bliscy, nasze rodziny. I czy nie jest być może tak, że to, co bierzemy za duchy, na przykład babci czy dziadka, to nie są odpowiedniki z innych wymiarów, które jeszcze tam żyją?
[01:34:47] - Dziękujemy. Beato, co na ten temat powiesz?
[01:34:50] - Okej, to dziękuję państwu serdecznie. Pozdrawiam. Miłego wieczoru życzę.
[01:34:54] - Dziękuję. Wiesz co, cóż ja mogę powiedzieć? Ja po prostu jestem przekonana, że sprawy są dużo prostsze niż się wydają. I jak na górze, tak i na dole, jako w niebie, tak i na ziemi działają te bardzo proste mechanizmy. My do tego teraz dorabiamy 5000 światów, 10 000 form istnienia, jakieś przebitki z innych wymiarów. Nie wiem, do mnie to wszystko nie przemawia, dlatego że od niepamiętnych czasów to, o czym mówiłeś, najstarsze kultury, tam był świat duchowy, czyli świat przodków, ważniejszy momentami niż świat bogów. Ja po prostu jestem przekonana, że ludzie w swoich umysłach, w swoich sercach wiedzą i czują najlepiej, jak to wszystko funkcjonuje. I daleka jestem od sprowadzania tej sprawy do jedynie życzeniowej formy naszych pragnień, które wyrażamy, wymyślając sobie jakieś historie. Ja w to po prostu nie wierzę. A zmarły naukowiec wybitny, oczywiście, że naukowiec wybitny, ale on istniał sam w sobie w bardzo szczególnym świecie.
On się porozumiewał ze światem za pomocą komputera. On pewne rzeczy widział chyba jako nakładające się na siebie hologramy. Poza tym co tu dużo mówić, ja czasami tym naukowcom troszkę nie wierzę, bo mam wrażenie, że oni nawet gdyby czuli, że jest inaczej, to nie powiedzieliby tego, żeby nie narażać się na ostracyzm swojego środowiska. A już tak wybitny umysł jak Hawkins w szczególności. Choć on się też przydał tej planecie, bo to on powiedział, że nie powinniśmy się skupiać na naszej macierzystej planecie, tylko myśleć o eksploracji kosmosu, jeżeli chcemy przeżyć jako rasa. I uważam, że on się urodził po to, żeby powiedzieć te słowa. Tak sobie myślę.
[01:37:42] - Dzięki. O Hawkingu możemy powiedzieć tyle, że jego zdanie było wyrazem osobistych poglądów, bo tak naprawdę nigdy nie badał zjawiska NDE i nie mógł się do tego w żaden sposób odnieść. Ja tylko zacytuję słowa kolegi Hawkinga ze studiów, znanego astronoma Martina Reesa, który powiedział: „Za każdym razem, kiedy Hawking mówi o Bogu albo o sprawach ostatecznych, to podwaja sprzedaż jego książek”. To chyba dobry komentarz.
[01:38:21] - Oczywiście, że tak. On też musiał żyć, zwłaszcza z tak ciężką chorobą i chciał zapewnić sobie w miarę normalną w tej sytuacji egzystencję. Tutaj jest bardzo wiele różnych aspektów, które możemy poruszyć. Niemniej ja jestem człowiekiem, który zawsze szuka najprostszych rozwiązań i tych najbardziej pierwotnych, korzennych, tych leżących u podstaw ludzkości i niezmiennych. A wiara w zaświaty, w kontakt z nimi, opisy wycieczek poza ciało to nie jest domena naszych czasów, bo dobrze wiesz, że Platon i jeszcze wcześniejsze opisy po pozornej śmierci ludzie podawali to, co tam widzieli. Także ja wierzę innym mieszkańcom tej planety, wierzę ludziom, w to, że mają rację, skoro od tysięcy lat są na tym skupieni i czerpią z tego źródła.
[01:39:43] - Mamy na linii kolejnego słuchacza telefonicznego. Halo? Radio Paranormalium. Bardzo prosimy.
[01:39:49] - Halo, halo. Dzień dobry, wieczór państwu, witam. Bardzo ciekawa audycja, ale zadzwoniłem specjalnie dzisiaj, ponieważ mam do pani Beaty pytanko. Rozchodzi się dokładnie o moją osobę, bo nie wiem, jak to nazwać. Ja to nazywam darem, ale czasami mam możliwości i czasami czuję pewne rzeczy, czuję pewne momenty. Wiele razy w moim środowisku, w którym żyję, czasami mam taką sytuację, że dosłownie to jest jedna sekunda, przechodzi myśl przez głowę i wiem, że coś się dzieje, coś jest nie halo, jak ja to mówię. I na przykładzie, że wiem, że u mnie w pracy ktoś zginie. I okazuje się, że po niecałych pięciu dniach, w piąty dzień okazuje się, że ta osoba miała wypadek, a wcześniej „chodziłem” troszeczkę taki namagnesowany i że coś jest nie halo, że coś się wydarzy i wiedziałem co, ale nie wiedziałem kto i nie wiedziałem kiedy. To jest jeden przypadek. Drugi przypadek, a ich mam naprawdę kilkaset w moim życiu.
Mówię o tych najteraźniejszych, które miały niedawno miejsce. Zaraz powiem pani Beacie pytanie, bo dla mnie jest to troszeczkę niezrozumiałe. Ja tam nigdy nie robiłem jakichś rzeczy. Wiem, co to znaczy OBE, ale nigdy tego nie stosowałem, nie sprawdzałem. Nigdy nie brałem narkotyków. Jestem zwykłym po prostu zjadaczem chleba, ale ten dar, w cudzysłowie dar, po prostu to są myśli, które się w 100% zdarzają. Przez jakiś czas do mojego domu wprowadził się pewien Anglik, bo mieszkam w Wielkiej Brytanii. Fajny chłopak, pomogłem mu, załatwiłem mu pracę, popracował trochę, ale był to żołnierz. On pyknął parę misji: Irak, Afganistan, Kuwejt, Bóg wie co jeszcze. I właśnie akurat dostał list, taki specjalny żelazny list od królowej, bo oni takie coś dostają i wtedy taki list pokazuje się w pracy i pracodawca musi zwolnić, w cudzysłowie na czas określony, na czas misji takiego pracownika i z powrotem, jak on przykładowo po tych 12 miesiącach wraca z tej misji, to on z powrotem ma pracę.
I właśnie rozmawiałem z tym kolegą, pokazał mi ten list. Wziąłem ten list do ręki i mu powiedziałem: „Słuchaj, nie jedź. Nie wiem dlaczego, ale po prostu nie jedź, bo to się nie opłaca”. Ale on powiedział mi: „Słuchaj stary, 120 000 funtów zarobić w 12 miesięcy”. Sorry. Pojechał i niestety nie wrócił. Jego konwój został ostrzelany, samochód wjechał do rzeki i wszyscy się utopili w tym samochodzie. I on został, co nawet w telewizji było, jego ciało przyjechało do Wielkiej Brytanii i został pochowany. Także takich sytuacji w moim życiu miałem wiele, kiedy po prostu przychodziła mi informacja i wiedziałem, że coś jest nie halo i to się działo wokół mnie i nie wiem, skąd to się bierze. Ten mój przyjaciel jak wyjechał, on miał rybki, akwarium, rybki i poprosił mnie, żebym się tymi rybkami zaopiekował na jego czas nieobecności, co zrobiłem.
I po jego, w cudzysłowie śmierci, przyjechała jego eksdziewczyna, zabrała jego rzeczy do rodzinnego miasta i te rybki wylała po prostu do ubikacji i tyle. I przez kilka dni po tej całej ceremonii, co oglądałem w telewizji, bo to było w całkiem innym mieście, powiem uczciwie, że czułem się dziwnie w mieszkaniu i czułem Dziwny zapach tej wody po rybkach i tak dalej. Jak ktoś ma, to wie mniej więcej, o co chodzi. Czułem, jakby on tutaj był, jakby tu przyszedł. Wydaje mi się, że przyszedł się pożegnać i podziękować za pomoc. Mam pytanie do pani, bo jestem zwykłym, normalnym zjadaczem chleba. Lubię czasami coś poczytać i nie tylko, ale takie „klimaty” mam już od dzieciństwa i sam do końca nie wiem. Kiedyś, jak byłem młodszy, to nie było internetu takiego jak na dzień dzisiejszy, ale nie potrafię tego nawet czasami zrozumieć, skąd to się bierze. To są takie chwilowe sekundy. Na przykład taka sytuacja, że gdyby jedno z państwa dało mi zdjęcie osoby mi nieznanej, mógłbym spojrzeć na to zdjęcie i powiedzieć: „Tak, jest to dobra osoba.
Ma dzieci, ma męża” — przykładowo. Takie rzeczy nie w 99%, zawsze wszystko zgadza się dosłownie w 100%. I ludzie, których znam, wiedzą, że coś się dzieje i czasami przychodzą do mnie, jak mają jakiś problem. Mówią mi: „Słuchaj, jest taka, a nie inna sytuacja, mam taki i taki wybór” i ja w tym momencie potrafię powiedzieć: „Słuchaj, jak zrobisz ten drugi wybór, to na tym wyjdziesz dobrze i będzie lepiej”. I ludzie mnie słuchają. Nie wiem, skąd to się bierze. Jakiś czas temu miałem do czynienia z tą sferą tak zwanych odczepiających się dusz od ciała, kiedy odchodzą w zaświaty. Ciężko to nazwać w ten sposób, że to na moim doświadczeniu, ale skoro ja to przeżywam normalną, wieczorową porą, jestem wypoczęty, czuję się fantastycznie, coś takiego się dokonuje, to w 100% jestem w stanie uwierzyć, że faktycznie jest tak, a nie inaczej. Bo co ja samego siebie bym się okłamywał? A te doświadczenia w jakiś sposób pokazują mi, że mam doświadczenie, jakbym miał jakąś konkretną rolę i pokazują mi, abym brnął dalej w tym wszystkim do przodu.
Ale taki jestem z natury, że czasami boję się zrobić krok do przodu, bo nie chcę, aby coś mi się złego przydarzyło, bo można delikatnie przegiąć tę cienką linę i przejść na tę ciemną stronę, jak to się mówi. Nie chciałbym tego. Troszeczkę się boję tych klimatów, ale właśnie te przeczucia. Ja to nazywam przeczuciami, darem. Wielu osobom w życiu pomogłem i również miałem możliwość widzieć, bo również pracowałem przez krótki okres w hospicjum i jakbym widział wszystko troszeczkę spod innego kąta. Potrafiłem spojrzeć na daną kobietę, która leży w łóżku i wiadomo, to już jest ostatni, krótki okres życia i potrafiłem na nią spojrzeć i widziałem w jej oczach taki moment, jakby ta osoba żałowała, że czegoś nie zrobiła w życiu, na przykład pokłóciła się z córką i nie odzywała się ta kobieta przez 20 lat z córką. I nagle tego żałuje. Ja nie mam prawa wiedzieć nawet, że ta kobieta ma córkę. Prawdopodobnie każda kobieta ma córkę lub syna. Ale ja wiedziałem, że ta kobieta pokłóciła się z córką na przykład i przez 20 lat z nią nie rozmawiała.
[01:47:51] - Mamy też sygnały od innych słuchaczy. Teraz czekamy na odpowiedź Beaty na pana pytanie, skąd się biorą takie dychy. Bardzo dziękujemy za telefon. Pozdrawiamy. Beato, co sądzisz o tym?
[01:48:08] - Nie mam 100% pewności, że tak było w przypadku pana, ale spotkałam kilka osób, które opowiedziały mi bardzo podobną historię jak pan przed chwilą. I ja zaczęłam drążyć: czy byliście kiedyś w stanie zagrożenia życia? Czy któreś z was przeżyło śmierć kliniczną? Czy wydarzyło się coś bardzo szczególnego na granicy światów? I teraz, kiedy poprosiłam, żeby zapytali swoich matek, czy naprawdę przypomnieli sobie różne sytuacje. Ponieważ ja mam taką koncepcję, że jeżeli ktoś raz w pewnym sensie przerwie, zerwie tą błonę, która nas otacza, taką oddzielającą nas od pewnych doznań, od pewnych impulsów, informacji, energii, to może być tak, że uruchamia cały proces w swoim ciele i w swoim umyśle. Podczas takiego drążenia tematu okazało się, że jeden z panów, który opowiadał mi właśnie o takich komunikatach, które otrzymuje, się urodził w zamar twicy. Mama mu o tym nie mówiła, bo nie uznała tego za jakąś szczególnie istotną informację. Ktoś inny, kiedy pogrzebał w przeszłości, okazało się, że topił się i wyciągnięty był z wody bez pracy serca. Bez niczego.
Zawsze pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy, jest właśnie taka, że są to ludzie, którzy nawet nie wiedzą, że doświadczyli czegoś takiego i że w ten sposób stali się bardziej wrażliwi, predestynowani do odbierania pewnych komunikatów. Moje doświadczenie potwierdza, że tak może być, aczkolwiek być może pan ma tak silną intuicję, że pozostaje w stałym, nieprzerwanym kontakcie z Kroniką Akaszy, z tym, co się dzieje, co nas dotyczy i stąd może mieć takie informacje. Ale powiedziałam o tych wcześniejszych sytuacjach, bo jednak to się potwierdza, że w dziwny sposób ten stan bliski śmierci, czyli śmierć kliniczna, czy tak jak w przypadku innej osoby, że urodził się w zamartwicy. Oni nie wiedzieli, że już otarli się o śmierć do tego stopnia. Także być może dobrze by zrobił, gdyby pan troszeczkę pogrzebał w przeszłości i dowiedział się, czy coś takiego nie miało miejsca. Bo przecież wielu rzeczy z dzieciństwa wczesnego nie pamiętamy, a już z niemowlęctwa czy z momentu porodu, to już pamiętają nieliczni z nas. To tyle z mojej strony.
[01:51:37] - Dzięki.
[01:51:38] - Prosimy kolejnego słuchacza telefonicznego. Halo, Radio Paranormalium, czy się słyszymy? Dobry wieczór.
[01:51:43] - Tak. Halo, dobry wieczór. Chciałam się z wami podzielić taką informacją na temat kontaktu ze zmarłymi, która się w naszej rodzinie zdarzyła. Rzecz się miała taka, że mój teść zmarł dosyć nagle. Był on bardzo mocną osobowością, która zawsze całą rodzinę chciała mieć pod kontrolą. Jego śmierć nastąpiła dosyć szybko. Także on właściwie w szpitalu nie do końca, bo to było podczas operacji. Tak ja później zorientowałam się, że on nie do końca wiedział, że umarł. I potem się zaczęły w domu dziać u mojej teściowej. Dosłownie czuła jego energię.
Kładł ją, koło niej się kładzie. Ale przy tym była bardzo złośliwa ta energia, ponieważ on cały czas chciał zamanifestować, wiele rzeczy niszczył, tłukł. Taki nawiedzony dom się zrobił. Nie ujmując tym, że był bardzo związany z moją wnuczką, która wtedy miała dwa latka i w dzień pogrzebu moje dziecko, moja córka widziała go i przyleciała do mnie i mówi: „Tam pan stoi”. Nie umiała w ogóle dobrze mówić pomimo tych dwóch lat, ale potem nie chciała nic nam powiedzieć, tylko: „Ten pan”. Była taka wystraszona i mówi: „Tam pan stoi”. Ja mówię: „Chodź, pokaż mi tego pana”. Pobiegła tam, a później mówi: „Nie, nic ci nie powiem”. W ogóle nie chciała na ten temat mówić. Później taka sytuacja była jeszcze bardziej ciekawa, ponieważ mój teść odbierał w kiosku takie książeczki dla tej córki i właściwie chodziła po teściową, ale tego dnia była chora, po prostu się przeziębiła i poszła następnego dnia odebrać.
I kioszkarka mówi: „Ale mąż odebrał”. Moją teściową zamurowało, bo nie chciała straszyć tej kobiety. I mówi: „Ale jak on wygląda?” Ona mówi: „Wyglądał dziwnie, tak jakby był chory, ale wziąłbym, że pani jest chora, leży w łóżku i nie będzie mogła odebrać tej książeczki”. Potem ja tak się zastanawiałam i mówię do mojej teściowej: „Musisz rozmawiać z nim i mu wytłumaczyć, że on umarł, jak to wszystko się odbyło”. Trwało to około roku. Także to nie było takie proste. Było jeszcze wiele różnych takich sytuacji, gdzie autentycznie było wiadomo, że on cały czas wśród nas jest i jakoś nie może sobie dać rady z tym. Dopiero po tych rozmowach, gdzie ona rozmawiała z nim w domu, będąc sama, to się powoli wyciszyło. Ale były takie sytuacje, że na przykład sztućce same na jej oczach tak, jakby ktoś unosił, tylko tej ręki nie było widać, unosił i spadało na podłogę. Wiele rzeczy znikało.
Więc to taka sytuacja była dla nas, dla rodziny przejmująca. Około roku to trwało, po roku się wyciszyło i później teściowa miała sny. Teściowi się śniło, że buduje dom i że jest zadowolony. Czyli chyba znalazł tą swoją drogę. Tak chciałam się podzielić.
[01:55:19] - Bardzo dziękujemy. Beato, jak skomentujesz tę relację?
[01:55:26] - Coraz częściej się zdarza, że ludzie po prostu nie wiedzą, że umarli. Krótko mówiąc.
[01:55:33] - No właśnie.
[01:55:34] - Coraz częściej tak jest. Ludzie są przekonywani. Kiedyś było inaczej. Śmierć otaczała ludzi, ponieważ staruszkowie umierali w domach. W tej chwili myśmy zepchnęli śmierć absolutnie na jakiś margines naszej egzystencji. Ludzie chorzy najczęściej jeśli odchodzą, to są to jakieś szpitale, hospicja i tak dalej. I my sami wypieramy to zjawisko, jakby jego w ogóle nie było. Nie chcemy w ogóle o tym myśleć, ani nawet przez sekundę się koncentrować na takich tematach. Mamy być piękni, zdrowi, młodzi. Jesteśmy atakowani reklamami, które nas do tego zachęcają.
Wiele atrakcyjnych rzeczy teraz się dla nas otworzyło. Nikt nie myśli o takich sprawach. Natomiast bardzo duża ilość osób nieprzygotowanych psychicznie ze względu na wiek, bo to niekoniecznie wiek decyduje. Co tu dużo mówić, małe dzieci odchodzą pięknie. One nie mają wątpliwości, one wiedzą, instynktownie się kierują. A im jesteśmy starsi, tak mi się wydaje, że my chyba trochę zaczynamy kombinować, że my chyba gdzieś mamy to zakodowane, że nam się uda oszukać przeznaczenie.
[01:57:09] - Tylko tu wydaje mi się, przepraszam, że wejdę w słowo. Wydaje mi się, że tutaj była jeszcze taka sytuacja, że on nie był gotowy na tą śmierć, dlatego, że to była śmierć z powodu powikłań po operacji. I tak naprawdę później analizując to wszystko, co stwierdziliśmy, że gdybyśmy się nie zgodzili jako rodzina na tą operację, to prawdopodobnie on by przeżył. Ale tak się stało, jak się stało. Był mocną osobowością i wydaje mi się, że on wręcz pokazywał tą niechęć, że to właśnie się zadziało to co z nim, że on był po prostu niezadowolony, że on musiał teraz odejść.
[01:57:50] - Oczywiście, że tak, bo gotowi są ludzie bardzo leciliwi. Tutaj ma pani rację, wiele osób nie wie, że umarło. Oni najpierw muszą w ogóle oswoić się z tą myślą. Uświadommy sobie jedno jeżeli człowiek opuszcza ciało, on ma taką osobowość, jaką był za życia. To się prawdopodobnie zgodnie z różnymi księgami, w tym na przykład tybetańską Księgą Umarłych i innymi świętymi tekstami, to się z czasem zmienia. Ta osobowość ziemska zaczyna się nieco rozpuszczać. Ale w tych pierwszych momentach po śmierci to my jesteśmy tacy sami, jak byliśmy za życia. Jeśli ktoś jest temperamentny i ma tak zwany charakterek, to on się objawi z całym swoim charakterkiem. On nie będzie nagle łagodny, cierpliwy. Mało tego, on może okazywać wręcz wściekłość, niezadowolenie.
[01:59:07] - I tak to odczuwaliśmy właśnie. Wręcz agresję dosłownie.
[01:59:13] - Ponieważ on czuje się bezsilny wobec tej sytuacji, która nastała, przywiązany bardzo mocno do życia. I daje odczuć wszystkim domownikom, że jest, że się pojawia. Ale to jest niestety niedobra sytuacja, ponieważ wszystko, co jest po tej stronie, musi się zasilać jakąś energią. Nie może być tak, że zasila się energią wszystkich domowników po trochu. Pal sześć jak jest dużo ludzi w tym mieszkaniu, to może nie jest takie odczuwalne, ale jakby była tylko jedna osoba z nim ciągle sam na sam, to prawdopodobnie po dłuższym czasie zaczęłaby się czuć nieszczególnie dobrze fizycznie.
[02:00:03] - Tak. Bardzo dziękuję. I właśnie chciałam powiedzieć, że udało nam się rozwiązać sytuację taką, że po prostu się modliliśmy za niego i rozmawialiśmy z nim po prostu na zasadzie takiej.
[02:00:18] - Bardzo ważne, co pani powiedziała. Rozmawialiśmy z nim, bo niewłaściwie pojęte jest, dlaczego w takich sytuacjach, kiedy rodzina czuje, że jest ktoś bliski, nikt się do tej osoby nie zwraca normalnie, nie tłumaczy: „Słuchaj, my się ciebie boimy albo nie czujemy się komfortowo. Proszę cię, odejdź. Idź gdzieś, miejsce tobie należne. To nie jest już twój świat. My cię kochamy, ale obawiamy się cię”.
[02:00:46] - I właśnie takie były rozmowy, że tłumaczyliśmy, wszystko mu dokładnie opowiadaliśmy, co się z nim zadziało i dlaczego, i żeby właśnie szedł swoją drogą. Że będziemy tutaj pamiętać, że rodzina będzie się wspierać.
[02:01:02] - To jest bardzo dobre z państwa strony było rozwiązanie, bo niektórzy ludzie pierwsze co robią, to lecą po księdza i własnego ojca, brata, męża, córkę chcą wypędzać, żeby ksiądz gdzieś odegnał do tamtego świata. Jakieś takie wymyślają historie. Niepojęte. Zamiast prosić.
[02:01:27] - Tak. To są takie bardzo ciekawe i zapadające w pamięć.
[02:01:34] - Dziękujemy bardzo za interesujący telefon, za podzielenie się tymi historiami. Przypominamy, że blog Beaty można znaleźć pod adresem biuroduch.pl. On zmienił nazwę Beata ostatnio i lokalizację. Dzisiaj jest to biuroduch.pl.
[02:01:52] - Nazwy nie zmienił, tylko lokalizację.
[02:01:55] - Ale nazwę domeny.
[02:01:57] - Tak, zaglądam i jestem stałą czytelniczką.
[02:02:00] - Super! Dziękujemy, pozdrawiamy.
[02:02:02] - Dziękuję. Pozdrawiam też.
[02:02:04] - Polecamy też Nieznany Świat. Biuro Duchów, Beato. Niebawem ukaże się twoja książka, której przypominamy tym, którzy nas włączyli dopiero teraz. Która z tych historii, które się w książce ukazały i które do ciebie napłynęły, zrobiła na tobie największe wrażenie? Nie będziemy zdradzać oczywiście, ile tych historii jest, ale powiemy, że one dotyczą bardzo wielu zróżnicowanych spraw. Ale która z nich według ciebie była tą najważniejszą, najdziwniejszą albo taką, która ciebie najbardziej dotknęła lub zapadła w pamięć?
[02:02:47] - Mam taką historię i mogę bez wahania do niej powrócić, ponieważ w momencie mojej śmierci klinicznej, będąc w tym bardzo specyficznym świecie, stałam się świadkiem sytuacji, w której stała grupa osób i jedna z tych osób została wywołana przez kogoś, kto do niej podszedł i powiedziano: „Chodź szybko, musimy znaleźć się w szpitalu, ponieważ był wypadek". I ten, po którego wołano, powiedział: „Ale co się stało?". A on powiedział do niego: „Na ziemi wykoleił się pociąg. Mamy wiele dusz". I to mnie przez wiele lat ciekawiło, interesowało, męczyło. Ja szukałam takich relacji, które odnosiłyby się do faktu, że po drugiej stronie jest jakiś, w cudzysłowiu czy nawet bez cudzysłowia, szpital, w którym te dusze po jakichś szczególnie traumatycznych okolicznościach śmierci, w tym szpitalu się znajdują. I ja przez długi czas nie mogłam znaleźć takiej relacji ani w literaturze polskojęzycznej, ani w anglojęzycznej. Po prostu nie mogłam. I tak się szczęśliwie stało, że poznałam, potem przez Skype'a rozmawiałyśmy, panią Aleksandrę, która podczas swojej drugiej śmierci klinicznej miała oprócz śmierci klinicznej jeszcze, przepraszam bardzo, chyba siedem czy dziesięć dni była w komie. Już nie pamiętam, ile to trwało dokładnie.
I ona właśnie była w takim szpitalu zaświatach. I ona również przedstawiła mi oprócz swojej historii jeszcze historię, którą jej się z kolei udało odnaleźć, pewnego mężczyzny, który również był w tym szpitalu w zaświatach. I to jest dla mnie najważniejsza historia, bo mnie przez całe lata nie dawało spokoju, jak by to mogło wyglądać, co by tam mogło być. Niedawno, może powiedzmy rok temu, trafiłam na ten film „Nasz dom" według Chico Xaviera i tam też był pokazany ten szpital. Ale historia Aleksandry jest dla mnie szczególnie poruszająca i istotna, jeżeli chodzi o te książkowe historie.
[02:05:42] - W poprzedniej wypowiedzi, odnośnie relacji, która do nas napłynęła przed chwilą, zaznaczyłaś, że bezpośrednio po śmierci jesteśmy nadal tymi osobami, którymi byliśmy za życia. A czy potem to się jakoś zmienia? Jak to wygląda z perspektywy twoich ustaleń? Bo jak mówi „Tybetańska księga umarłych", człowiek po śmierci w zasadzie jest tym, kim był. Jest trochę oszołomiony tym, co się dzieje. Czy możemy się na to przygotować? Czy potem jakoś ten światopogląd ewoluuje? Jak to wygląda też w perspektywie tych twoich doświadczeń ze śmiercią kliniczną?
[02:06:31] - Ja myślę w ten sposób, nie opieram się na swoich tylko doświadczeniach, tylko po prostu na całej znanej mi literaturze i na wszystkich historiach opowiadanych mi osobiście. Ja myślę, że w momencie rzeczywiście, kiedy opuszczamy ciało, jesteśmy pełną osobowością i jesteśmy po prostu tacy, jacy byliśmy tutaj na Ziemi, czyli jak przed chwilą było powiedziane: jak mieliśmy charakterek, to go mamy, jak mieliśmy temperament, to go mamy, a jak byliśmy po prostu takim człowiekiem spokojnym, skupionym, to też tacy pozostajemy. Wydaje mi się, że my się przemieszczamy do tych zaświatów z różną prędkością, bo to wcale nie jest tak, że musi być cyk, białe światło i jesteś po drugiej stronie. Różnie to bywa, jak widać choćby na ostatnim przykładzie. Ale każdy prędzej czy później trafia w miejsce przeznaczone dla dusz. I w tym miejscu myślę, że dochodzi do pewnego procesu. Zobacz, w tym szpitalu duchowym, o którym ja wspominałam, z tych opowieści wynikałoby, że tam jesteśmy jakby oczyszczani z tej traumy dramatycznej śmierci, czyli katastrofa, pożar, jakieś okrutne okoliczności. Czyli świadczy to o tym, że jesteśmy przygotowywani do tej dalszej drogi. I ja myślę, że wszystko wskazuje na to, że gdzieś rozpuszczamy tą swoją ciężką, ziemską osobowość i jesteśmy w stanie najpierw odrzucić pewne uczucia niepotrzebne i ciągnące nas w dół. Jesteśmy w stanie przejrzeć całą swoją wiedzę, którą zebraliśmy.
I mam tu na myśli oczywiście nie tylko doświadczenie życiowe, ale jak najbardziej wiedzę, wykształcenie zdobyte, również poznane języki obce. Po prostu całokształt. I segregujemy, co jest nam potrzebne, co nie, co należy rozwijać, co nie. Myślę, że nie jesteśmy w tym sami, że są istoty, które pomagają nam i doradzają, cóż też dalej zrobić w tej sytuacji.
[02:09:19] - Jeszcze druga kwestia związana z tym, o czym była przed chwilą mowa. Dlaczego z biegiem lat zmienia się nasze podejście do śmierci? Dlaczego ludzie starsi, w podeszłym wieku robią się na nią tak otwarci i czasami po prostu chcą i jej wyglądają. Niektórych to szokuje, prawda? Często, jeżeli słyszymy osoby starszej, że ona już by chciała umrzeć. Czy to jest tak, że z wiekiem się zmienia podejście, czy może jest to zmęczenie życiem? A może jeszcze coś innego, co należy rozpatrywać bardziej od perspektywy ezoterycznej?
[02:10:03] - Ja myślę, że każdy ma jakąś swoją wyporność. To zmęczenie materiału i materiału fizycznego, bo jest w końcu coraz więcej dolegliwości. To ciało już odmawia posłuszeństwa. To jest jedna sprawa. Druga sprawa to jest też często samotność, tęsknota, że ludzie prawdopodobnie w podeszłym wieku bardzo tęsknią za swoimi bliskimi, którzy odeszli. Jeszcze zwłaszcza jak są w chrześcijaństwie wychowani, oni są przekonani, że tamci na nich czekają wszyscy i co do jednego. A poza tym ja myślę, że kiedy już rzeczywiście to ciało zaczyna powoli tracić zdolności regeneracyjne i jak to powiedziałeś, odkleja się, to ja myślę, że powolutku tam zaczyna się uaktywniać i wydzielać ta substancja endogenna produkowana przez szyszynkę. Czyli mam tu na myśli dimetylotryptaminę i ona powoduje, że łatwiej jest odchodzić, że ten świat wydaje się mniej atrakcyjny niż świat, w którym są bliscy, ukochani. Przecież jeżeli ktoś żyje i ma na przykład 90 czy może i 100 lat, to przecież on już zdążył pożegnać tyle osób, że sądzi, że takie spotkanie dla niego jest na pewno bardzo atrakcyjne. I tak myślę, że tu jest i zmęczenie materiału i pewna świadomość tego, co jest nieuniknione i nie ma już tego buntu młodzieńczego i tej walki nie wiadomo z czym.
I tutaj też zachodzą jakieś procesy, nawet chociażby te procesy w mózgu i szyszynka uwalnia coraz więcej tej substancji, żeby po prostu ułatwić to odejście. To się wszystko zbiega w czasie, nie mówiąc o tym, że i zjawisko współodczuwania śmierci i szereg innych zebranych relacji wskazywałoby na to, że do tych ludzi zaczynają przychodzić przeróżni wysłannicy, którzy i w snach i w pewnym sensie na jawie pokazują się im, jak gdyby mówili: „Czekamy tu na ciebie, nie jesteś sam, nie musisz się bać tej nowej sytuacji. My cię przeprowadzimy. My czekamy na ciebie. Nie musisz się niczego obawiać”. I w sumie to jest taka piękna śmierć, taka chyba najlepsza z możliwych.
[02:13:18] - Mówiąc o DMT zasugerowałeś, że może być tak, że to mózg przygotowuje nas do umierania. I o tym mówią często neurolodzy, psychiatrzy, próbując wyjaśnić doświadczenia z pogranicza śmierci. Czy oznacza to twoim zdaniem, że natura przygotowała nas w jakiś sposób do śmierci w takim odgórnym systemie? To znaczy ustaliła, że będziemy sobie umierali i będziemy widzieć światełko, bo chciała nam wyrządzić przysługę. Jak w ogóle odpowiedziałabyś sceptykom, którzy twierdzą, że doświadczenia z pogranicza śmierci czy doświadczenia związane z komunikacją z zaświatami to tylko halucynacje i jakieś tam wariacje naszego mózgu?
[02:14:10] - Jeżeli chodzi o tą substancję psychoaktywną, to ja myślę, że owszem, ona działa, ale jak każda substancja w naszym organizmie, tak i ta potrzebuje pewnego czasu, żeby się wytworzyć, osiągnąć właściwe stężenie, żebyśmy mogli rzeczywiście mówić, że człowiek jest na endogennym haju, bo to praktycznie o to chodzi. Wydaje mi się, że jeżeli już jest to odchodzenie w jakikolwiek sposób osłodzone przez naturę, to tylko i wyłącznie w przypadkach śmierci biologicznej, kiedy ten organizm rzeczywiście jest coraz starszy i powoli swoją aktywność wygasza. Wtedy jest czas na to, żeby się przygotować i być może mózg jest nam w stanie po prostu pomóc. Natomiast jeśli chodzi o zjawiska z pogranicza śmierci, są osoby, których się nigdy nie przekona. Albo można też powiedzieć jeszcze inaczej: ja znam co najmniej dwóch lekarzy, którzy najpierw koty, psy i wszystkie możliwe oskarżenia kierowali przeciwko zjawisku śmierci klinicznej i że to są bzdury, wymysły, że to mózg, halucynacje, że to efekt uboczny leków podczas operacji. Co by to nie było. I znam tych lekarzy osobiście. Tak było do momentu, kiedy oni nie przeszli przez ten proces, bo kiedy przeszli ten proces śmierci klinicznej, jedno i drugie po operacji, to nagle wycofywali się z tych wcześniejszych swoich bardzo drastycznych opinii na temat autentyczności tego zjawiska i szli w zupełnie innym kierunku. Ja już nie mówię o takich spektakularnych opowieściach jak Eben Alexander czy inni lekarze, którzy przeszli śmierć kliniczną, ale wystarczą mi ci, których znam. Po prostu zmiana optyki o 180 stopni.
Jeden lekarz ogólny, drugi lekarz neurolog. Jedno i drugie stwierdziło, że to nie mogą być halucynacje. To jest niemożliwe. To jest za skomplikowane, zbyt realistyczne, zbyt pełne spójnej narracji i konkretnych, bardzo logicznych doznań po tej drugiej stronie. Jak któryś z nich to przeżyje, to zmienia zdanie, ale dopóki nie przeżyje, to są sceptycy, których się nigdy nie przekona. Ja też nie czuję się, żebym wyruszyła na krucjatę i przekonywała niedowiarków. Każdy ma swoją prawdę, do której dojrzeje lub nie, dorośnie lub nie. Każdy ma swój stan świadomości. Ja mogę odpowiadać za swój, mówić o tym, co ten stan świadomości powoduje u mnie i co ja widzę, pojmuję, rozumiem. Ktoś moje słowa przyjmie lub nie, ale nie wyobrażam sobie doprawdy, jak musiałby funkcjonować nasz mózg.
Albo powiem inaczej: gdyby to rzeczywiście były tylko halucynacje niedotlenionego, umierającego mózgu, to znaczyłoby, że z drugiej strony my w ogóle nic o tym mózgu nie wiemy. I te wszystkie badania, te wszystkie urządzenia, które na przykład wykazują zerową aktywność mózgu, podczas gdy tam się dzieją kolosalne rzeczy, są do bani i cała neurologia jest do bani. Albo nie umiemy tego mierzyć i rzeczywiście to są halucynacje, albo to, co jest mierzalne dla mózgu jako dla funkcjonującej maszyny, potrafimy zmierzyć. Natomiast tego, co dotyczy tak ogromnej przestrzeni i energii, jaką ma nasza świadomość, dusza czy jak tam sobie kto życzy to nazwać, to nie jesteśmy w stanie tego pojąć i tyle.
[02:19:17] - Mówiłaś tutaj o doświadczeniach NDE, które zmieniły lekarzy, ale rzeczywiście mają ogromny potencjał transformacyjny. W zasadzie trudno o osobę, która po zdarzeniu tego typu nie zmieniłaby się w jakiś bardzo namacalny sposób. Oczywiście NDE mają też bardzo różny przebieg, o tym pamiętajmy, ale do czego zmierzam. Mówimy dzisiaj o znakach z zaświatów i doświadczeniach z pogranicza śmierci. Tak zwana śmierć kliniczna to też takie przypadki, kiedy ci zmarli bliscy się pojawiają i też dają jakieś znaki. Ty także tego doświadczyłaś podczas swojej wizji, podczas swojego doświadczenia ze śmiercią kliniczną, bo tam po drugiej stronie czekała na ciebie babcia. I słuchaj, wiele osób, które przechodzi przez coś podobnego, opowiada, że tam spotkali zmarłych bliskich i to były czasami osoby, których nie pamiętali, nie znali. Dopiero potem, takie przypadki są opisane w „Polskim życiu po życiu”, że dopiero potem, po powrocie przeszukiwali rodziny albumy i dopiero poznawali: „A tak, ta osoba, którą tam widziałem, to był ktoś dawno zmarły”. Ktoś, kogo nie znałem. Jak to jest, że z jednej strony ci zmarli cały czas czekają po tej drugiej stronie i pokazują się w NDE, a z drugiej strony odchodzą albo się albo się inkarnują, na co też mamy dowody, bo przecież Stevenson takich historii zgromadził mnóstwo.
Jak podchodzisz do tych historii o reinkarnacji? Czy ona nie stoi w sprzeczności z tym, co powiedzieliśmy do tej pory? Bo przecież z jednej strony wychodzą nam na spotkanie zmarli bliscy, z drugiej strony okazuje się, że ta reinkarnacja też sobie działa. A może jest jakaś trzecia droga, która mówi, że my po prostu nie powinniśmy oceniać za pomocą naszej logiki praw panujących w zaświatach?
[02:21:22] - Och, maleńki umysł ludzki, cóż może on objąć naprzeciwko tego ogromu, który jest do ogarnięcia? Ja nie widzę żadnej sprzeczności. Może się zdarzyć, że jedni czekają, bo tak mają, bo może ten pobyt jest im potrzebny i regeneracja, i oczyszczenie się ze swoich traum. I przy okazji czekają i witają po drugiej stronie, próbują się jakoś zaopiekować. Znam przypadki, gdzie podczas nawet nie śmierci klinicznej, po prostu chłopak wychodzi podczas operacji, jest poza ciałem i pojawia się nagle ni stąd, ni zowąd jego dziadek, który wytyka mu wszystkie jego błędy i robi mu taki rachunek sumienia, że ho, ho, ho! Zdarzają się bardzo różne historie. Ja myślę, że każdy z nas idzie własną drogą. Niektórym osobom ciężko jest to przyjąć do wiadomości, że niekoniecznie muszą tam zastać tą osobę, za którą najbardziej tęsknią, z którą chcieliby się spotkać, bo może się tak zdarzyć, że ona już idzie dalej swoją drogą. Choć może tutaj odrobinkę tak z humorem na koniec, że ja znam przypadek jednej pani, która do mnie napisała tak: „Proszę pani, czy pani jest pewna, że jest ta reinkarnacja? Bo ja nie chcę, ja po prostu się nie chcę z moim mężem spotkać na tamtym świecie, bo ja się już tak z nim umordowałam tutaj, że ja go nie chcę tam spotkać.
Niech mi pani przysięgnie, że jest ta reinkarnacja i że ja go tam nie spotkam”. Także bywa i w drugą stronę. Może być różnie. Ja myślę, każdy ma swoją drogę. Jeden tam zostaje dłużej, drugi się szybko inkarnuje. Niektóre osoby mogą w ogóle przemieszczać się do innych światów. Nie musi to być reinkarnacja na ziemię. Dlaczego? Nie jest to jedyny świat, jaki istnieje. Każdy ma swoją drogę.
Oczywiście niektórzy uparcie chcą w to wierzyć i wierzą. Jak im jest z tym dobrze, to niech wierzą. Ja nie będę nikogo na siłę przekonywać. Ale czy oni czekają na nas specjalnie? Nie wiem. Jedni czekają, drudzy myślę, że takie bardzo dynamiczne osobowości, one po prostu idą dalej i nic nie jest w stanie ich zatrzymać. Jeśli ktoś jest taki obieżyświat i pędziwiatr i nie lubi być w jednym miejscu, myślę, że i tam odrobi to, co ma do odrobienia. Posprawdza, zajrzy sobie tu i ówdzie, zajrzą mu tu i ówdzie w charakterek, wady, zalety, priorytety ustalone i hajda do przodu. A ktoś inny chce się nacieszyć, przetransformować pewne rzeczy w sobie. Może potrzebuje więcej czasu.
Tak mi się po prostu wydaje. I stąd jednych tam możemy spotkać, innych nie.
[02:25:09] - Tu ciekawe są wnioski doktora Weissa, o którym mówiłem na początku. On też twierdzi, że to wszystko musi mieć jakiś odgórny cel. Niektórzy rodzą się po to, żeby odebrać jakąś lekcję, inni żeby pomagać, a jeszcze inni, żeby odpowiedzieć sobie na różnego rodzaju pytania. także tutaj Weiss jest akurat autorem bardzo pionierskiej terapii, podczas której wykorzystuje regresję hipnotyczną, cofając ludzi do poprzednich wcieleń, dzięki czemu pozwala im uporać się z pewnego rodzaju problemami i ustalić, że mają one źródło właśnie w minionych inkarnacjach. Ta pani, o której mówiłaś, która się boi spotkać ze swoim starym, a może nawet nie boi się, tylko nie chce się z nim spotkać, bo już się wymordowała, to może się zdziwić, bo istnieją tacy badacze. A może badacze to nie, bo jak badać reinkarnację? Ale istnieją tacy pisarze, istnieją tacy zbieracze relacji, którzy sugerują, że istnieje coś takiego jak ta reinkarnacja zbiorowa, czyli pewne dusze mogą być połączone i one się inkarnują w jakimś ogólnym ze sobą związku. Także my nie spotykamy się tutaj raz, ale spotykamy się któryś raz na ziemi i pewnie znowu się spotkamy. Także mam nadzieję, że ona będzie wyjątkiem od tej reguły. Ale słuchaj, pojawia się jeszcze w internecie ostatnio taka popularna teoria, która deprecjonuje w zasadzie te wszystkie ustalenia dotyczące zjawiska śmierci klinicznej.
Ona sugeruje, że to wszystko jest jakaś ogromna ezoteryczna pułapka, że nasza świadomość po śmierci wpada w jakieś kolisko, jakąś pralkę świadomościową i tam jest tłamszona. I przede wszystkim trzeba dbać o to. I to się pojawia w coraz większej ilości wypowiedzi, żeby nie iść do tego przysłowiowego światła i tunelu. Co sądzisz o tej ewolucji poglądów na temat NDE w takim dziwnym kierunku? Bo w sieci coraz częściej pojawiają się historie, które dryfują w kierunku czegoś bardzo dziwnego. To znaczy one są z jednej strony nieoparte o nic, a dorabiają do doświadczeń różnego rodzaju ideologie.
[02:27:32] - Och, mój Ty panie Boże! Tak. I obcy przechwytujący ludzkie dusze do sobie tylko wiadomych celów i tak dalej. Ja niestety niektórych tak już przeintelektualizowanych wypowiedzi po prostu nie jestem w stanie strawić, ponieważ zawsze trzeba szukać prostych rozwiązań, rozwiązań u podstaw i tam też trzeba szukać odpowiedzi. I jak wspomniałam wcześniej, jak na górze, tak na dole, jako w niebie, tak i na ziemi. Czy na ziemi dla człowieka korzystne jest światło czy ciemność? No wiadomo, że światło. Przecież my jesteśmy istotami światła. Nie będziemy tu opowiadać o takich sprawach długo, ale wiadomo witamina D, cały układ hormonalny nasz jest związany ze światłem słonecznym etc. Człowiek ma lęk przed ciemnością, ponieważ nie rozumiał jej, nie rozumiał tego, co się w tej ciemności dzieje.
Jest to rodzaj takiego lęku pierwotnego. To, co jest korzystne, jest światłem. My mówimy, że ktoś ma świetliste oblicze, czyli jest to coś pozytywnego. Zauważ, że jest mnóstwo takich archetypów pozytywnych, związanych ze światłem i dużo mniej archetypów o konotacji sympatycznej, dobrej dla człowieka związanych z ciemnością. W zasadzie nawet księżyc jest jakimś światłem dla nas istotnym, który też ma ogromny wpływ na nasze życie. Dlatego ja, prosta kobieta, w życiu nie uwierzę w to, że światło jest nam wrogie po tamtej stronie. Natomiast trzeba się kierować w jakąś bliżej nieokreśloną czarną dziurę, która podobno jest tą ucieczką przed pułapkami obcych, złych bogów, złych istot, złych duchów. O Matko Święta! Nie wiem. Wszystko jedno kogo.
Ja w to nie wierzę. Ja uważam, że zwłaszcza jeśli się odczuło tę falę ciepła, uczucia dobroci, akceptacji, która bije z tego światła. Zupełnie do mnie te teorie nie przemawiają, ponieważ jak na górze, tak i na dole, jako w niebie, tak i na ziemi. Dla nas korzystne jest światło, więc nie wierzę, żeby było nam wrogie po drugiej stronie. Tyle.
[02:30:20] - Pani wspominała o takich nie do strawienia teoriach czy wiadomościach, komentarzach i tak dalej. Mnie osobiście bardzo denerwują komentarze, na które często trafiam na forach czy też na grupach na Facebooku pod tytułem: „Nie wolno nawiązywać kontaktów z tamtą stroną, bo zmarłych to męczy”. Bla, bla.
[02:30:43] - Ja powiem tak: świetnie to formułują spirytyści, że jak jest telefon z tamtej strony, to nie ma mowy, trzeba go odebrać. Natomiast jak się dzwoni w tamtym kierunku, to rzeczywiście troszeczkę należałoby zachować ostrożność.
[02:31:05] - Nie zawsze ten telefon będzie odebrany.
[02:31:08] - Oczywiście, że tak. To jest jedna sprawa. Co tu dużo mówić, jeżeli ktoś siada z grupą znajomych do stoliczka, wydaje mu się, że przeprowadzi jakiś rytuał, pstryknie w palce i cyk marszałek Piłsudski stoi przy stoliku i odpowie na każde jego pytanie, to trzeba mieć naprawdę albo jakieś przedziwne wyobrażenie rzeczywistości, albo po prostu trzeba być idiotą. Taka jest prawda. My możemy, owszem, w sprzyjających warunkach, jeżeli rzeczywiście jest jakaś osoba uzdolniona, która specyficznie odbiera te komunikaty, w wyjątkowych sytuacjach możemy dzwonić na tę drugą stronę. Ale pamiętajmy o jednym: że oni mają ogromną nad nami przewagę, że widzą nas i widzą, kto przy tym stoliku siedzi, czy chcą rozmawiać, czy nie chcą rozmawiać. Natomiast my ich nie widzimy i my nigdy do końca nie wiemy, kto do nas przyszedł i z kim rozmawiamy. Pewnie, że wyrobione media mają swoje techniki, potrafią wiele rzeczy ustalić, usprawnić i przeprowadzić. Niemniej na pewno nie jest to temat do spontanicznych działań ad hoc w jakiejś grupie. Tu trzeba po prostu uważać.
Nie mówiąc już o tym, że są nawet tak radykalne trendy, które mówią o tym, że jeżeli medium jest wyjątkowo silne, a dusza, którą chcemy przywołać do rozmowy zdążyła się już wcielić, to tak silna osobowość medium mogłaby spowodować jej śmierć w tym nowym ciele. Nie wiem, czy to jest prawda. Nigdy nie zdarzyło mi się takich prób przeprowadzać, ale myślę, że trzeba tu jednak zachować ostrożność i trochę nie naruszać tych procesów, których być może ci bliscy, z którymi chcemy porozmawiać, przechodzą jakieś szczególne procesy. Nie wiem. Oni na pewno wiedzą, kiedy się odezwać i kiedy ostrzegać, kiedy się przyśnić, kiedy się pożegnać. Doskonale wiedzą wszystko, co mają robić. Tak myślę. Mają te swoje supermoce, których my nie mamy. Z dzwonieniem w tamtą stronę bym była ostrożna. Natomiast telefony odbierać od nich trzeba i być wdzięcznym.
I przede wszystkim przemyśleć i potraktować poważnie, bo nie jest to wszystko bez kozery.
[02:34:15] - Jak w świetle tego, co tutaj powiedziałaś przed chwilą, potraktować istnienie różnego rodzaju instytucji czy też poradni, które specjalizują się właśnie w leczeniu żałoby, czy też traumy po stracie bliskich przy pomocy metod związanych z kontaktem z drugą stroną, na przykład przy pomocy EVP? Istnieją przecież takie ośrodki. Na przykład jest taka amerykańska fundacja Rodzina bez granic. Założyła ją taka para, która straciła dziecko i chciała się po prostu skomunikować ze swoją zmarłą córką. Wiele osób ma podobnie. Czy to nie jest troszeczkę ryzykowne? Czy to nie jest troszeczkę wkraczanie już przez człowieka w nie nasz rewir? Jak na coś takiego patrzysz? Czy w ogóle istnieje jakiś sens dla tego typu przedsięwzięć?
[02:35:13] - Wiesz, kiedy pomyślę o takiej postaci, jaką na przykład był Chico Xavier, brazylijskie medium. Wiesz, jak to u niego wyglądało? Przychodził tłum ludzi i on zaczynał pisać. Pisał te swoje komunikaty, które przychodziły do niego podyktowane i przekazywał to rodzinom. Ale to było na takiej zasadzie, że później dopiero, jak te wszystkie informacje już on zapisał na kartkach, to okazywało się, że rzeczywiście jest taka rodzina i w takich okolicznościach. Nie było wątpliwości, że rzeczywiście to dyktowanie było ściśle dla tych ludzi przeznaczone. Tu nikt nikogo nie wywoływał. Tu było pewne skupisko. Pojawiał się Chico i miał ten cudowny dar, że potrafił odebrać wiele takich listów i one nie były, broń Boże, ogólnikowe czy coś takiego. To nie pozostawiało wątpliwości, że to konkretna osoba przyszła i przekazała komunikat dla swojej rodziny i dla swoich bliskich.
To jest dla mnie jak najbardziej piękne, akceptowalne i w porządku. Natomiast nie wiem, czy te grupy, o których ty wspomniałeś, te metody, cały ten system nie wiąże w jakiś nadmierny sposób myśli tych rodzin w żałobie z tymi zmarłymi dziećmi, rodzicami, bliskimi osobami i nie utrudnia ich odejścia. Popatrz, w tylu kulturach świata rytuały żałobne polegają również na tym, żeby o zmarłym nie mówić, chować zdjęcia, przykrywać lustra etc. Po prostu tak, jakby uwolnić jego energię od naszych myśli. I tak jest w wielu, wielu kulturach. Na przykład chociażby Chińczycy tak robią. Starają się nie płakać, nie mówić. Przykrywają lustra, zdjęcia. Całe takie są rytuały powiedzmy odcinające, uwalniające. A tutaj to jest pielęgnowanie żałoby.
To są tak jak te wszystkie grupy wsparcia, gdzie po tysiąc razy ciągle ci ludzie roztrząsają okoliczności śmierci bliskiej osoby i tak dalej. Ja myślę, że w pewnym sensie to jest robienie sobie krzywdy. Tak ja to widzę.
[02:38:18] - Dziękujemy Beato. To było ostatnie pytanie. Ja bardzo dziękuję ci za dzisiejszą wizytę. Wielu osobom na pewno wyjaśniła niektóre rzeczy. Rzuciła też nieco światła na doświadczenia, które mogli mieć oni lub ich bliscy albo znajomi. Przypominam, że 30 marca wychodzi druga książka „Opowieści Biura Duchów”, do której napisałem wstęp. Jest naprawdę godna uwagi. Będziemy jeszcze o niej mówić, będziemy pisać i będziemy przypominać. To jest naprawdę niezwykła pozycja wydawnicza na polskim rynku, zawierająca bardzo dużo wiedzy praktycznej związanej z tym, jak ta komunikacja z zaświatami wygląda. Nie są to w zasadzie opowieści o duchach.
To są opowieści o całym spektrum życia po życiu i tego, jak to wygląda. Także książkę gorąco polecamy. Beata na pewno będzie jeszcze u nas gościć. Także dziękujemy ci za poświęcony czas. Ja tylko dodam jeszcze, że w kwietniu będziesz gościć w księgarni Nieznanego Świata w Warszawie przy ulicy Kredytowej 2, prawda?
[02:39:28] - Spotkał mnie ten zaszczyt, bo ja to tak traktuję, ponieważ jestem gorącą wielbicielką miesięcznika „Nieznany Świat” i od lat czytam. Dla mnie jest to zaszczyt i wyróżnienie, że „Nieznany Świat” zechciał, aby premiera książki, taka oficjalna, odbyła się właśnie pod egidą „Nieznanego Świata” i w księgarni „Nieznanego Świata”. Także jestem szczerze wdzięczna i powiem: wzruszona. Także zapraszam, jeśli ktoś z państwa będzie tam w okolicach, to serdecznie zapraszam.
[02:40:11] - Jeżeli ktoś chciałby spotkać Beatę, zadać jej pytanie, to więcej informacji znajdzie wkrótce na stronie „Nieznanego Świata”. Przypominam jeszcze, że w kioskach jest dostępny numer kwietniowy, gdzie znajdziecie bardzo dużo ciekawych artykułów i informacji. Jak zwykle zresztą. Beata, dziękuję ci jeszcze raz. Mam nadzieję, że za całkiem niedługo wrócimy do tego tematu. Życzę dużej satysfakcji i dużej radości z recepcji, z przyjęcia książki przez czytelników. A ja jestem pewien, że na pewno będą zachwyceni „Opowieściami Biura Duchów”. Dzięki i dobranoc. Trzymaj się. Cześć.
[02:41:00] - Cześć.
[02:41:02] - Bardzo ciekawa audycja dziś była. Mam nadzieję, że w przyszłości Beata zagości jeszcze u nas w debatach na temat życia po życiu i innych jego aspektów. A co my możemy powiedzieć? Już całkiem niedługo, bo za tydzień mamy święta, po świętach, gdzieś zaraz kolejna debata ufologiczna, a w niej coś, na co wielu z was czekało od dawna, czyli spotkanie z Davidem Icke'em. Może tak nie w 100% z Davidem Icke'em.
[02:41:34] - Może raczej z agentami Davida Icke'a na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej.
[02:41:40] - Z osobami, z paniami, które przygotowują jego wizytę, które znają dobrze jego koncepcje i które przedstawią nam to, jak David Icke postrzega świat, zjawisko UFO i nie tylko, bo te jego poglądy też troszeczkę się ostatnio zmieniły. Także to zaraz po świętach. Sam Icke będzie gościł w Polsce w październiku. Będzie można go zobaczyć na żywo we Wrocławiu. Więcej informacji możecie znaleźć na Facebooku. No i cóż, Marku, my chyba dzisiaj życzymy naszym słuchaczom wesołych świąt już tak na żywo.
[02:42:12] - Tak, wesołego alleluja. Pięknych, zdrowych, kolorowych-
[02:42:16] - Nie wiem, czy za tydzień się słyszymy na żywo. Raczej-
[02:42:20] - Za tydzień wypada akurat Wielkanoc, więc chyba raczej nie. Jeżeli się dobrze-
[02:42:26] - W święta raczej nie nadajemy.
[02:42:27] - W święta raczej nie.
[02:42:30] - Tak, święta nie nadajemy. Także wesołego alleluja, wszystkiego dobrego. Trzymajcie się i do usłyszenia na antenie Radia Paranormalium po świętach. Mam nadzieję, że w audycji poświęconej Davidowi Icke'owi. Trzymajcie się. Cześć.
[02:42:43] - A mówił te słowa do państwa współprowadzący debatę w Radiu Paranormalium, niezastąpiony Piotr Cielebiaś, zastępca redaktora naczelnego „Nieznanego Świata”. Dzięki jeszcze raz, Piotrze.
[02:42:54] - Dzięki, pozdrawiam. Jeżeli macie jakieś ciekawe relacje dla Ivelliosa, to nadsyłajcie do radia, a my się już tym zajmiemy. Dobranoc.
[02:43:04] - Dobranoc. A audycję od strony technicznej jak zawsze obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już tuż po świętach. A dziś debatę niekontrolowaną kończymy utworem, który często gości właśnie na zakończenie tych audycji poświęconych życiu po życiu, reinkarnacji i podobnym tematom. Peter van Crowe „Teraz muszę już iść”.
[02:43:53] - Wiesz, może zabrzmi to głupio, ale posłuchaj mnie. Chcę wytłumaczyć ci jedno. Proszę cię, spójrz w oczy me i nie przerywaj mi, proszę. Zauważ, że jestem tu, choć słowa płyną, nie słyszysz, nie widzisz ruchu mych ust. Tak bardzo staram się krzyczeć i wołam od kilku chwil. Krzyczę, byś mogła usłyszeć, lecz brakuje mi sił. Leżę tu w bólu bezwładnie, nie mogąc uronić łzy. Ty płaczesz, siedząc tu przy mnie i tak już od kilku dni. Chciałbym ci tyle powiedzieć, przeprosić za czyny złe. Mnie już wiesz.
Czas już odmierza minuty. Przestaję. Boję się tak. Jak bardzo szalę, że odchodzę? Dlaczego więdnę jak kwiat? Obiecywałem, że razem pójdziemy starzy przez park. Znów słowa nie dotrzymałem. Teraz odczuwam twój brak. Nie jestem w stanie nic zmienić. Za wszystko dziękuję ci, żeś mnie zostawię na ziemi.
A teraz muszę już iść. Jeszcze ostatnie spojrzenie splątane z ostatnim tchem. Na dłoni czuję twój dotyk. Ostatni raz przytul mnie. To nasze ostatnie zdjęcie. Zachowaj w sercu jak ja. Nie pozwól, aby zanikło. Pielęgnowane niech trwa. Nie czuję bólu w zasadzie. Teraz już nie czuję nic.
Jedynie ciepło na skroniach, to które każe mi iść. I proszę, nie płaczcie za mną, bo tam nie będzie mi źle. Otula mnie piękna jasność, choć moje oczy we mgle. To smutna chwila, lecz radość wypełnia już serce me. Zapamiętajcie mnie, proszę, nie zapominajcie mnie. W oddali słychać muzykę. Ktoś zaczyna mi grać. Otulony dźwiękiem skrzypiec. Zobacz. Przestałem się bać.
Modlą się piękne anioły i chociaż nie czuję nóg, poruszam się między nimi delikatny jak puch. Niebiańskie czary doświadczam. To, czego nie przeżył nikt. Rozpościerają swe skrzydła. Ja staję się jednym z nich. Tu nie ma smutku, choć tęskno. Nie wrócę. Zostaję tu. Wszystko, co kocham najmocniej na świecie straciłem już. Może nie było najprościej, ale wiem, że Bóg tak chciał.
Kochałem życie najmocniej. W spokoju żegna was świat.
[02:46:52] - Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa, trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa. Numer telefonu trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. E-mail radio@paranormalium.pl radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na Twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[02:47:53] - Mówią, że wyłączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko że z wyłączeniem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[02:48:04] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[02:48:30] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No tylko że z powrotem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[02:48:42] - Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[02:49:30] - Dwa miesiące temu był drop prowadzący do pewnego radia, że ktoś tam coś słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[02:49:41] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.