[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Drodzy Państwo, to jest jeden z tych dni, kiedy naprawdę człowiek nie wie, jak ma rozpocząć audycję. Wszyscy wiemy, co się stało wczoraj w Gdańsku. Wszyscy wiemy, że dzisiaj niestety prezydent Paweł Adamowicz odszedł w tragicznych okolicznościach. Z tego, co wiadomo, będzie ogłoszona niedługo żałoba na terenie Gdańska przez trzy dni bodajże. Dzień pogrzebu prezydenta Adamowicza będzie dniem żałoby narodowej. Tak więc w takich trochę minorowych nastrojach dzisiaj, mając jeszcze w pamięci to, co się wczoraj wydarzyło, te tragiczne wydarzenia w Gdańsku na finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Trudno dzisiaj powiedzieć dobry wieczór.
Także przywitamy się inaczej. Witamy bardzo gorąco i serdecznie. Rozpoczynamy na antenie Radia Paranormalium audycję na żywo „Świat oczami duszy. Audycja o świadomości”. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[01:35] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich serdecznie.
[01:38] - Jednak mamy nadzieję, że ten wieczór będzie tak jak wymknęło nam się obu dobry. Na pewno będzie. Nawet jeżeli niedobry, to będzie bardziej pogodny, przynajmniej dla niektórych z państwa. Zanim przejdziemy do tematu dzisiejszej audycji, który oczywiście pan Sławek za chwilę pewnie poda, podam kontakty do Radia Paranormalium. Nasze numery telefonów warto zapisać sobie już teraz. Chociaż linię telefoniczną będziemy otwierać jak zawsze około godziny 21:00. Nasze numery telefonów to stacjonarny 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na fanpage'u Radia Paranormalium i na grupach Radia Paranormalium oraz czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do audycji, czy też do tematyki świadomościowej ogólnie na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
Panie Sławku, oddaję panu głos.
[03:09] - Dziękuję bardzo panie Marku. Jeszcze raz was witam wszystkich bardzo serdecznie, kochani i zaskoczę trochę pana Marka, bo nie podam teraz tematu audycji, ponieważ dzisiaj tak naprawdę będzie audycja wielowątkowa. Ja nie odniosę się jeszcze do tego, co się wczoraj wydarzyło. Nie rozpocznę od tego audycji, ale ponieważ mam też pewne przemyślenia, to pozwolę sobie podzielić się nimi z wami pod koniec audycji. A teraz bierzmy się do roboty. Tak sobie zapisałem tą trzynastkę, która nam towarzyszyła w poprzedniej audycji. Trzynastka na przykład według Majów to jest zakończenie pewnego etapu i podsumowanie tego, co w tym 13-dniowym czy 13-miesięcznym okresie się wydarzyło. I to podsumowanie ma służyć wyciągnięciu wniosków po to, żeby mądrze rozpocząć następny etap nauki doświadczeń. Tydzień temu mieliśmy trzynastą audycję na antenie Radia Paranormalium. Jakoś zupełnie przypadkiem w waszych komentarzach pod audycją na YouTubie i podczas bardzo ciekawej dyskusji na czacie podczas trwania audycji pojawiło się kilka bardzo cennych i wartościowych podsumowań bądź prób podsumowań, bądź pytań, bądź właściwie nawet i samych podsumowań tego, o czym do tej pory rozmawialiśmy.
Być może nie wszyscy słuchacze śledzą i czytają pojawiające się komentarze i dyskusje na czacie, więc pozwolę sobie dzisiaj to trochę podsumować ja i trochę przypomnieć tym, którzy zapomnieli i naświetlić to tym, którzy tego nie czytali. Tak ogólnie to właśnie dzisiejszą audycję chcę poświęcić tematom, których tak przyznam wam uczciwie nie chciałem poruszać. Ale ponieważ obiecałem się dzielić z wami wszystkim, co wiem, nadszedł czas na poruszenie kilku tematów nie z tej ziemi. Pewnie zapytacie dlaczego teraz? I powiem wam, bo wiem, że żeście mnie tam namawiali, podpytywali w różnych formach, zazwyczaj z jednym skutkiemA więc dlaczego teraz? Powody są w zasadzie dwa. Pierwszy to taki, że do niedawna tego, o czym dzisiaj powiem, po prostu nie wiedziałem, a raczej nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałem i nie szukałem odpowiedzi na te pytania, które wy mi zadaliście. Dopiero wasze pytania, komentarze, sugestie, teorie skłoniły mnie do tego, żeby się nad tym pochylić. Drugi powód jest taki, że w sumie nie ruszymy dalej, nie wyjaśniając sobie kilku kwestii, na bazie których będziemy mogli kontynuować nasze dalsze rozważania i przemyślenia, budować jakieś tam nasze własne teorie. Tyle w temacie wyjaśnień.
Bierzmy się do roboty, bo tematyka dzisiejszego odcinka, tematyki w zasadzie dzisiejszego odcinka są nie tylko ważne, ale też dość obszerne. A ja tak już o godzinie 23:33 zaczynam mieć wyrzuty sumienia, że przeze mnie się nie wyśpicie. O czym dzisiaj nie powiem, chociaż obiecałem. Podczas ostatniego czatu pojawiły się zapytania o różnice transformacji świadomości, podświadomości, różnicy w rozwoju duchowym i osobistym. Właśnie o zaznaczenie tych różnic mnie wywołano do tablicy. O tym powiem wam, postaram się poruszyć ten temat w następnej audycji. Oczywiście pod jednym jedynym warunkiem, że nie wydarzy się coś, co spowoduje, że pojawią się inne pilne potrzeby i pilne tematy do przegadania. Pierwszy temat, który wzbudził sporo emocji i sporo dyskusji na czacie podczas ostatniej audycji, to był: czy dusza jest nieśmiertelna, czy niezniszczalna? Nie będę cytował tej bardzo interesującej dyskusji. Tak na marginesie, rozmawiałem z panem Markiem przed audycją, bo faktycznie te dyskusje są bardzo fajne, a ponieważ one później giną, to część ze słuchaczy, która na przykład nie uczestniczy w całej audycji, może też nie mieć do końca pojęcia, o czym jest rozmowa.
Zwłaszcza że ja też nie wszystko, tak jak sami dobrze wiecie, nie wszystko na antenie jestem w stanie skomentować czy od razu, czy nawet później. Więc rozmawialiśmy z panem Markiem parę minut wcześniej, czy przypadkiem tej dyskusji w formie papierowej, czyli w formie waszych komentarzy, pytań, odpowiedzi na czacie nie wklejać po prostu pod audycją, na przykład na YouTubie. Dajcie znać, czy w ogóle to ma sens, czy jest jakiekolwiek zainteresowanie, czy to tylko mój jakiś tam kolejny szalony pomysł. Nie wiem, do was należy dyskusja. Ja sobie pomyślałem, że być może na pewno byłoby to długie, bo sam wiem, ile to zajmuje miejsca. Natomiast tak sobie pomyślałem, że dla części słuchaczy, którzy jeśli nie mogą uczestniczyć w tych naszych kuluarowych rozmowach, mogłoby to być interesujące. Ale to tylko moja refleksja. I wracając do pytania, warto zadać następne: czym jest dusza? Tutaj oczywiście też nie mamy takich naukowych dowodów. Natomiast jedyny, jaki się gdzieś tam pojawia jako taki najbardziej prawdopodobny, to jest to, że dusza jest energią, która posiada świadomość i pamięć wszystkiego, co podczas naszych wcieleń się wydarzyło.
Pamięć wydarzeń i pamięć też refleksji i wniosków, na bazie których buduje naszą świadomość. Czy swoją i przy okazji naszą świadomość. Więc w tym momencie też logicznym w konsekwencji wydaje się pytanie, czy energia jest nieśmiertelna, czy niezniszczalna. I to jest oczywiście zagadnienie naukowe. Ja naukowcem nie jestem, ale z tego, co sobie przypominam, z tego, co wiem, i też bardzo proszę, nie podchodźcie do moich wywodów w sposób naukowy, bo tu bardziej chodzi o pewną ideę, pewne przesłanie, a nie później na przykład boksowanie się na zagadnienia fizyki kwantowej, co do których od razu wam mówię, w tej dyskusji uczestniczył nie będę, bo mam bardzo mizerne pojęcie na ten temat i nie będę się nawet próbował stawiać w roli jakiegoś tam autorytetu. Natomiast z tego, co ja pamiętam, to energia raczej ulega transformacji, czyli się przekształca. I mi się przypomniał taki przykład z fizyki. Się zastanawiałem nad tym, jak rozważałem, kiedy moja nauczycielka tłumaczyła namTo na przykładzie gry w piłkę, bo wtedy wszyscy grali w piłkę, więc było to bardzo zrozumiałe dla wszystkich. Nie wiem, czy dobrze to zapamiętałem, ale to było coś w tym stylu, że energia pokarmu, który zjadamy, jest zamieniana później na energię mięśni, która pozwala nam za pomocą mięśni przemieszczyć się po boisku. A podczas kopnięcia piłki ta energia mięśni zamienia się znowu na energię kinetyczną, która powoduje ruch piłki, czyli to, że piłka została kopnięta.
To było coś w tym stylu. I proszę was, nie komentujcie tego z poziomu naukowego, bo ta historia miała miejsce pewnie ze 40 lat temu, więc to, że ją zapamiętałem, i tak jest dla mnie powód do dumy. Bardziej chodzi mi o pokazanie, że energia raczej się przekształca, ulega przekształceniu, więc z punktu widzenia duszy to, czy dusza jest nieśmiertelna czy niezniszczalna, jeżeli jest energią, to raczej świadczy o tym, że energia jest i niezniszczalna, i nieśmiertelna. A co to znaczy z punktu widzenia naszej duszy? Nie wiem, czy damy radę dzisiaj, ale na pewno jeszcze do tego tematu wrócimy. Teraz wrócę do pytania, które na bazie tego bardzo pasuje do tego wątku, bo łączy się z pytaniem właśnie z YouTube'a. Tylko że nie z ostatniej audycji, tylko z którejś z wcześniejszych. Padło pytanie, czy postać człowieka jest ostatnim stadium naszej ewolucji. I tu mogę odpowiedzieć wprost i z dużą pewnością, że tak. Dla ludzi jest ostatnim stadium ewolucji.
Niepewnością jest tylko to, jak ta ewolucja będzie przebiegać. I to też jest wątek, który poruszę dzisiaj, ale to jest też wątek dyskusji, która się pojawiła pod ostatnią audycją. Polecam, bo tam się pojawiły dwa dość skrajne scenariusze, ale bardzo fajne, mądre i ciekawe. Polecam. Mówię tu dla człowieka tak, to jest ostatnie stadium, natomiast czy dla duszy? Na to wam jeszcze nie odpowiem, ale to pokazuje też, jak ten 13. odcinek poruszył bardzo wiele niby odległych od siebie, a jednocześnie bardzo spójnych ze sobą tematów. I tutaj niestety dla mnie — niestety, bo broniłem się przed poruszeniem tego tematu od samego początku audycji w Radiu Paranormalium. Zresztą wcześniej też unikałem rozmów na te tematy. Ale przyszedł ten czas, że musimy na chwilkę zajrzeć właśnie na tą drugą stronę, żeby na pewne pytania znaleźć odpowiedzi i też żeby móc pewne kwestie wyjaśnić.
Niestety muszę to zrobić. Czynię to niechętnie i bardzo proszę, nie ciągnijcie mnie już później za język, bo jak się za chwilę przekonacie, każdy z nas, chcąc dojrzeć — i tu słowo „dojrzeć” jest słowem klucz — zobaczyć to, co dzieje się z nami, a raczej z naszą duszą po naszej śmierci, dojrzy i zobaczy co innego. Ciężko wzdycham, bo liczyłem, że może ktoś zadzwoni i jednak nie poruszymy tego tematu. Kochani, czy myślicie, że po naszej śmierci dusza zmaterializuje się w jakimś innym świecie i przybierze postać, która będzie miała ręce, nogi, oczy, uszy? Czy myślicie, że dusza po śmierci ma oczy i uszy? Nie ma. Więc tak na dobrą sprawę co niby mielibyśmy za pomocą duszy dojrzeć? Po prostu się nie da dojrzeć. Bo tak jak dusza nie ma po śmierci fizyczności swojej, tak też Bóg nie ma swojej fizyczności. Nie ma fizycznego ciała.
Nie można go ani zobaczyć, ani dotknąć. Tak jak nie można zobaczyć ani dotknąć niczego po naszej śmierci. Po naszej śmierci fizycznej przechodzimy do świata, gdzie istnieją tylko odczucia i emocje. I pewnie część z was poczuje się zawiedziona. Być może część z was zmartwiłem tą informacją. Na pewno tych, którzy liczyli, że po śmierci spotkają swoich bliskich, zwłaszcza tych, których kochali tutaj na ziemi, za którymi obecnie tęsknią na przykład, których tutajTutaj na Ziemi najbardziej brakuje. Przykro mi, ale nie spotkamy ich ani wy, ani ja w taki ziemski sposób. Dlatego od kilkunastu odcinków oraz wcześniej w swojej książce i na swoim kanale namawiam wszystkich do wykorzystania jak najradośniej tego ziemskiego życia w gronie tych, których kochamy, którzy są dla nas wartościowi, fajni. Bo następna okazja może się nawet nie pojawić, a jeżeli się pojawi, to dopiero za kilkanaście, kilkadziesiąt lat. I co najgorsze, nie będziemy tego już w sposób taki dosłowny pamiętali.
I to jest właśnie powód, dla którego nie chciałem tego wątku poruszać. Przykro mi, jeżeli słyszycie o tym pierwszy raz i przykro mi, że usłyszeliście to ode mnie, że to ja musiałem wam tą informację przekazać. Zapewne część z was zadaje sobie teraz pytanie: dlaczego jest tyle doniesień i relacji podróżników, opuszczaczy ciała, znawców duszy, którzy opowiadają o tym, co widzieli, kogo spotkali podczas swoich podróży? Widzieli. I tu się pojawia pytanie: widzieli. Jeżeli pamiętacie nasze rozmowy na temat podświadomości, to powinno to być dla was jasne. Bo nasza podświadomość działa właśnie w ten sposób, że wszystko, czego doświadczamy, czy to w sposób widzialny, czy w sposób fizyczny, czy w sposób emocjonalny, musi być przez nią nazwane. Nazwana w ziemski sposób, w taki sposób, w jaki ona potrafi taką sytuację nazwać, po to, aby przypisać do niej właściwą reakcję, podsunąć właściwy wzorzec. Bo podświadomość taką ma po prostu robotę i za to jest odpowiedzialna. Dlatego też niebo w każdej religii wygląda inaczej.
W każdej religii, w każdej kulturze Bóg wygląda inaczej. Podczas różnego rodzaju podróży są to często zupełnie różne doniesienia. Ja nie mówię, że zupełnie i że zawsze. I też każdy inaczej troszeczkę nazywa odczucia, jakich doznaje podczas takich podróży, bądź na przykład podczas śmierci klinicznej. Bo każdy te odczucia przepuszcza przez swoją własną podświadomość. I tak jak podczas regresji widzimy konkretne sytuacje, konkretne obrazy, bo one dotyczą sytuacji, które widzieliśmy, które przeżyliśmy. Widzieliśmy je własnymi oczami. Dlatego to są konkretne faktycznie obrazy rzeczy, które już miały miejsce. Ponieważ działo się to w świecie materii, to my to po prostu możemy sobie w jakiś sposób odtworzyć. W świecie duchowym, w świecie energetycznym już tak to nie działa, ponieważ odczuwamy tylko w sposób emocjonalny.
I nie ma do tego żadnego obrazu i żadnych fizycznych doznań. Jeżeli prześledzicie opisy doświadczeń, jakie przeżywali ludzie podczas śmierci klinicznych na przykład 40 lat temu, kiedy podstawowym wątkiem pojawiającym się był tunel ze światełkiem. Na przestrzeni lat te wizje się troszeczkę zmieniały. I teraz na przykład grono newtonowców widzi, jak wita nas nasz przewodnik, jak nauka odbywa się w poszczególnych klasach, jak są opiekunowie, jak są duszyczki pogrupowane w klasach i tak dalej. Że jakaś rada starszych, która odprawia jakiś sąd. Ja nie chcę nikogo tutaj urazić, bo ja nie uważam, że to jest coś złego, bo te wszystkie doświadczenia są ważne, bo pokazują nam, że faktycznie tam coś jest. Pozwalają naszej podświadomości obcować z czymś, z czym ona do tej pory nie miała żadnej styczności. Więc to są fajne, naprawdę ważne rzeczy. Dlatego nie chcę nikogo urazić, żeby nikt nie poczuł się tutaj w tej chwili, że ja w jakiś sposób bagatelizuję czy próbuję ośmieszyć to wszystko. Broń Boże, nic z tych rzeczy.
Uważam i wielkim szacunkiem darzę ludzi, którzy chcą się dzielić, którzy zdobywają się w ogóle na próbę takich doświadczeń. Więc mówię tutaj całkiem poważnie, ale staram się to ubrać jak zwykle w jak najdelikatniejsze słowa i nic nie umniejszam tutaj swoimiSwoją wypowiedzią. Tylko bardziej chodzi mi o to, że czasami te obrazy, te relacje są przewartościowane i zmiany tych wizji pokazują, że tak naprawdę one bardzo dużo zależą od naszej świadomości, naszej podświadomości i one też się zmieniają. Ja nie śledzę tego na bieżąco, nie jestem też, jak wam mówiłem osobą, która bardzo dużo czyta i te informacje wygrzebuje gdzieś tam w internetach i w książkach. Natomiast siłą rzeczy gdzieś coś tam ktoś coś powie, coś usłyszę, coś sobie przemyślę, coś zobaczę. Więc coś tam do mnie dociera i widzę, jak to się na przestrzeni kilkudziesięciu lat zmieniło. I chodzi o to, że każdy z nas czy ze względu na religię, czy ze względu na kulturę, czy nawet ze względu na swój ateizm ma jakąś wizję nieba. Ma jakieś wyobrażenie tego, które gdzieś usłyszał, które gdzieś przeczytał, z którym się spotkał w czasie rozmów. I przez pryzmat tej wiedzy zapisanej w podświadomości tak właśnie później sobie interpretujemy, czyli nasza podświadomość interpretuje doznania, jakich doświadczamy po tamtej stronie. I to jest właśnie też jeden z powodów, dla których ja nie chciałem zbytnio świadomie zgłębiać się właśnie w tą tajemną wiedzę.
Po to, aby mieć później przekonanie, że to, co czuję, to, co widzę jest moje, że płynie ze mnie i pozostaje dalej w sferze takich odczuć duchowych, a nie przypisanych mi przez moją podświadomość jakichś obrazów czy jakichś wzorców. Więc skoro zabrnęliśmy już tak daleko, to troszeczkę opowiem wam, jak to jest właśnie po naszej śmierci. Ale najpierw takie malutkie przypomnienie z poprzedniej audycji. Rozmawialiśmy o intencjach i teraz powiedzcie mi tak z ręką na sercu, kto miał chociażby chwilkę czasu i ochoty, aby nad tymi swoimi intencjami się zastanowić? I tu jest właśnie ten moment, kiedy zaczynam żałować, że to nie są warsztaty. Mógłbym kogoś wywołać na przykład do tablicy, do odpowiedzi. A tak poważnie, to chodzi mi o to, że nasze intencje, te prawdziwe, pozwolą nam w pewien sposób zrozumieć to, co za chwilę spróbuję opisać. Po naszej śmierci nasza podświadomość, ta, która na Ziemi podpowiada i odpowiada tak naprawdę za wszystko, co robimy, co jest dobre, słuszne, jak należy postępować, przestaje istnieć. Przestaje istnieć w sensie narzucania nam reakcji. Umiera.
Umiera wraz z naszym mózgiem i resztą naszego ciała fizycznego. Więc jak myślicie, co zabieramy ze sobą na tamtą stronę? Co zabieramy ze sobą po naszej śmierci? Ja, żeby to tak troszeczkę unaocznić, nazwałem to splątanym kłębkiem wełny, w którym są splątane nitki z naszymi dokonaniami, z naszymi doświadczeniami, ale jest to zapisane w formie emocji. I teraz musimy ten kłębek rozplątać, z tym że już bez udziału naszej podświadomości. I właśnie wtedy przyglądamy się naszym prawdziwym intencjom, które towarzyszyły nam w każdej sytuacji naszego ostatniego przeżytego życia. Mało tego, poznajemy też intencje innych świadomości, które w tych sytuacjach uczestniczyły. Nie mam jakby wiedzy od innych, więc troszeczkę tu akurat w tej kwestii domniemuję. Bardziej jest logika, bo proces ten może trwać bardzo krótko, ale może ten proces rozplątywania tego kłębka, rozpoznawania tych intencji i tych emocji może trwać bardzo krótko, ale może też trwać kilka czy kilkanaście lat, być może nawet kilkadziesiąt. Ponieważ nieraz w różnych bardzo ważnych sytuacjach emocjonalnie istnieje potrzeba, by poczekać na przykład na osobę, która uczestniczyła w tej sytuacji, której my na przykład zrobiliśmy krzywdę, bądź ona nam zrobiła krzywdę.
Poczekać, aż ona umrze, żeby wspólnie taką sytuację jakby przerobić w sposób emocjonalny. I w tym procesie faktycznie spotykamy naszychBliskich, którzy zmarli przed nami, ale nie w formie fizycznej, tylko w bardziej subtelnej formie odczuć. Kiedy wiemy, że to jest ta osoba, ale oczywiście nie jesteśmy w stanie jej w żaden sposób dotknąć, bo nie jesteśmy, ani też zobaczyć, ponieważ nie posiadamy oczu. To wszystko odbywa się na zasadzie odczucia mocy. Z tego, co w zasadzie też podczas zastanawiania się, analizowania i szukania odpowiedzi na niektóre pytania, że podobno są sytuacje, w których czy to z poziomu małej świadomości, czy z poziomu ilości doświadczeń zmagazynowanych, zebranych podczas życia, które dusza ze sobą przenosi na tamtą stronę, potrzebują pomocy innych świadomości. I tu jest ta rola, tak jak niektórzy to widzą w postaci opiekunów duchowych czy przewodników. Czasami też, ten przypadek akurat znam, poznałem, kiedy duża świadomość, mocno rozwinięta czekała kilka lat na swojego mordercę, który ją w życiu fizycznym, w życiu ziemskim po prostu zamordował. Czekała po to, żeby wraz z nim tę sytuację już w świecie pozbawionym podświadomości przeanalizować. Nie tak jak po ziemsku sobie myślimy: zemścić się czy wziąć odwet, czy kazać błagać o przebaczenie, czy o litość. Nie.
Tu w ziemskim słowniku brakuje określeń na takie czynności. Nazwijmy to: przepracować, przerobić, przeanalizować. Może coś w tym stylu. Po tym procesie, po tym przeanalizowaniu, czyli po rozsupłaniu tego kłębka, zaczyna się proces, kiedy dusza zaczyna poszukiwać właściwych okoliczności do kontynuowania nauki. Chociaż to też nie jest właściwe słowo. Do rozbudowywania, do powiększania swojej świadomości, a przy okazji naszej świadomości. Więc jak widzicie, poznanie swoich własnych intencji, tych prawdziwych intencji tutaj na Ziemi tak naprawdę nie jest konieczne, chyba że chcemy uniknąć zaskoczenia i przy okazji zebrać jak najmniejszy kłębek emocjonalny. A jeżeli już ma być duży, to niech przynajmniej będzie w nim jak najwięcej takich srebrzystych niteczek. Czego oczywiście wszystkim oraz sobie z całego serca życzę. I powiem wam, napiję się teraz z przyjemnością wody, złapię głęboki oddech, bo cieszę się, że mam to już za sobą.
I skoro już sobie powiedzieliśmy o tym, jak funkcjonuje dusza po naszej śmierci, to być może łatwiej będzie zrozumieć, jak funkcjonuje, jak współpracuje z nami tutaj na Ziemi. I ponieważ ja też potrzebuję troszeczkę takiego oddechu emocjonalnego, to spróbuję tę smutną atmosferę jakoś rozładować. Czy wiecie jak działa na przykład radio, telewizja, telefon? Pewnie was trochę zaskoczyłem tym pytaniem, bo oczywiście większość, pewnie wszyscy wiecie. Może nie tak specjalistycznie, ale ogólnie to wszyscy raczej wiemy. Gdzieś tam ktoś coś tam nagrywa, coś mówi. To później gdzieś tam zostaje zamienione za pomocą jakichś urządzeń na jakieś tam fale i później przesłane. I znowu gdzieś tam w jakimś naszym końcowym urządzeniu zamienione na obraz bądź dźwięk. Proste. Pewnie, że tak.
Zwłaszcza dziś, ale jeszcze stosunkowo niedawno zaskakującym by było pytanie, czy to jest w ogóle możliwe? Powiedzmy sobie szczerze, aż taki stary nie jestem. Początków telewizji czy radia, czy telefonu takiego kablowego ja nie pamiętam. Telefon bez kabla, czyli ten telefon komórkowy pojawił się stosunkowo niedawno, gdzie ja się wychowywałem w czasach, kiedy w ogóle telefon był luksusem, a o tym, że można telefon ze sobą zabrać do samochodu albo na spacer, to nawet w filmach science fiction. Więc szybko przyzwyczailiśmy się do cudów i przestajemy się nad tym zastanawiać. Bo tak naprawdę czyż nie jest cudem, że kilka tysięcy, kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy kilometrów od nas ktoś coś do nas mówi, a my to słyszymy, czy nawet już widzimy w zasadzie natychmiast. Pamiętajcie, że mówimy tu o przemieszczaniu się głosu oraz obrazu, o jakichś tam falach bodajże elektromagnetycznych.Które się przemieszczają w atmosferze ziemskiej w większości i są wielokroć bodajże wolniejsze od prędkości światła w próżni, a już zdecydowanie wolniejsze od cząsteczki energii. I po co o tym piszę? W zasadzie piszę, mówię. Bo to jest informacja dla tych, którzy chcieliby zapytać mnie, gdzie jest ich swojej duszy.
Mówię wam, nie ma szans. Po pierwsze dlatego, że jej nie widać, więc ciężko szukać czegoś, czego nie widać. Po drugie, tak naprawdę może być oddalona od nas o miliony lat świetlne. A po trzecie powiem za chwilę. Ale co jest istotne, że ta dusza się z nami komunikuje. Historia z radiem miała pokazać nam mniej więcej, w jaki sposób się to odbywa. W radiu jest potrzebny nadajnik i odbiornik. W kontekście duszy ona sama jest nadajnikiem, a my jesteśmy odbiornikiem. I aby się z tą duszą komunikować, mówiąc fizycznie, trzeba zestroić nadajnik z odbiornikiem. To po to, żeby słyszeć wyraźnie.
Bo tak jak kręciliście kiedyś gałeczką i tam jakieś szumy, trzaski były, gdzie nie trafiliście dokładnie na częstotliwość stacji radiowej. Teraz się wciska guziczki, kiedyś się kręciło gałką. To słychać było cały czas, tylko niewyraźnie. I tak samo jest z duszą. To, co powiedziałem wam, jak to wygląda po naszej śmierci, to nie wygląda tylko tak po naszej śmierci, ale również tutaj, podczas naszego życia. W ten sposób, w ten subtelny sposób pewnych odczuć, pewnych emocji dusza komunikuje się z nami. Więc właśnie dlatego poznając samego siebie, zrozumiecie, że to, co mówię, jest prawdą, że ona cały czas do nas nadaje. I to jest właśnie to po trzecie, że nie ma sensu szukać duszy, bo ona jest cały czas z nami. I teraz, jak już rozmawiamy o różnych takich tematach nie z tej ziemi, to też powiem wam według mojej wiedzy, według mojej też logiki, według moich obserwacji, to umiejętność komunikowania się z własną duszą nie jest tak naprawdę celem ostatecznym, ponieważ w świecie energii, w świecie pozbawionym podświadomości potrafimy komunikować się z innymi świadomościami, nie używając do tego ani słów, ani rąk, ani żadnych zmysłów. I wydaje mi się, że celem jest to, abyśmy potrafili to zrobić również tutaj na Ziemi, ale wydaje mi się, że do tego jeszcze troszeczkę wody w Wiśle musi upłynąć, że ta droga jeszcze przed nami.
I teraz jest pytanie następne, które się pojawiło: jak ona będzie przebiegać? Jak ta nasza droga będzie przebiegać? I o tym też za chwilę. Bo skoro już jesteśmy przy tym, to odnośnie wątku, który poruszyłem odnośnie kurczącego się czasu, bo ten się właśnie pojawił na YouTubie i był nawiązaniem do jednej z wcześniejszych audycji i obiecałem go dzisiaj poruszyć. Zwłaszcza że zbiegł się też pięknie z jednym z komentarzy do ostatniej audycji, chociaż przyznam szczerze, że wizja w nim przedstawiona nie do końca mi się podoba. Na szczęście nie tylko mi, ale do rzeczy. Niedawno wspominałem, że nasz czas się kurczy. W domyśle chodziło mi, że pewien etap dobiega końca. Dobiega końca ten poprzedni etap rozwoju, czyli ewolucji ludzkości. A ten nowy to już tak naprawdę się zaczął.
Przepraszam, że tak troszeczkę motam, ale jest tu kolejny wątek, którego też nie chciałem poruszać. W sumie nadal kombinuję, jakby go tutaj uniknąć. W sumie ja mam ten komfort, że mogę po prostu zmienić temat. Ale my już jako ludzie, jako ludzkość, jako cywilizacja już w takiej luksusowej sytuacji nie jesteśmy. I ten kolejny krok zrobić musimy. I pytanie, w jakim kierunku? Kierunek jest w zasadzie jeden, natomiast scenariuszy niestety nadal jest kilka i żaden w moim przekonaniu nie jest pewny. Natomiast pewne jest to, że w tym kierunku, w którym zmierzamy, czy tam jeszcze próbujemy zmierzać, w którym zmierzaliśmy przez ostatnie kilka tysięcy lat, pójść nie możemy. To znaczy nie możemy pójść, bo jeżeli pójdziemy, to po raz kolejny zakończymy swój etap rozwoju na etapie dusz młodych i zaczniemy być może wszystko od nowa. Być może, bo ja tego nie wiem.
Wiem natomiast, że to są pewne punkty, które wypisałem sobie jeszcze wczoraj, więc wam o nich powiem. Dzisiaj troszeczkę może zdanie zmieniłem troszeczkę. Najprawdopodobniej czeka nas jakieś niemiłe doświadczenie jako ludzkość. Dlaczego mówię, że niezbyt miłe? Ponieważ jesteśmy z natury ignorantami, którzy nie potrafią budować swojej mądrości na rzeczach dobrych.Przykre jest to, ale tak naprawdę prawdziwe. I co prawda wizje końca świata pojawiają się już coraz rzadziej, ale już wizje globalnej wojny znowu zaczęły przybierać na sile. I chociaż nie mówi się już o wykorzystaniu broni nuklearnej, to broń chemiczna czy broń biologiczna może być tak naprawdę jeszcze skuteczniejsza w zniszczeniu życia na Ziemi. Równie tragiczna w skutkach może się okazać wojna w cyberprzestrzeni, bo chaos, który może w takiej sytuacji zapanować, może być albo nie do powstrzymania, albo bardzo trudny do powstrzymania. Niestety również dużym zagrożeniem są też kataklizmy przyrodnicze czy jakieś anomalie atmosferyczne. Dlatego uważam, że jako ludzkość stąpamy po bardzo cienkim lodzie.
I uwierzcie mi, że nie chodzi mi tutaj, aby kogokolwiek straszyć. Jak wspomniałem, niechętnie poruszam ten temat. Jednak patrząc trochę na przeszłość, trochę na teraźniejszość, wnioski w sumie nasuwają się niestety same. Liczebność ludzi na Ziemi osiągnęła też już dość wysoki poziom i w ciągu 100 lat czterokrotnie podwoiliśmy swoją liczebność jako ludzie. Zasoby na Ziemi się kurczą. Transformacja podświadomości też następuje opornie. W dalszym ciągu u władzy są dusze młode. One też w rękach trzymają większość pieniędzy, która jest na Ziemi. Pieniędzy, które są wykorzystywane do zarabiania jeszcze większych pieniędzy. Skala manipulacji ludźmi osiąga już moim zdaniem monstrualne rozmiary.
Więc w jakim kierunku zmierzamy? Ewolucja ludzkości ma iść w kierunku pojawienia się na Ziemi większej ilości dusz dojrzałych i starych, aby to one, zgodnie ze swoją świadomością w poszanowaniu innych ludzi decydowały o losach Ziemi. Ale jak skłonić do odejścia od władzy i decydowania o tychże losach dusze młode? I w obliczu danych obserwacji wynikających z tego, co się dzieje, ludzi na przestrzeni ostatnich kilku tysięcy lat i obecnej sytuacji, z punktu widzenia rozwoju duchowego czekają nas jeszcze wydarzenia, które zmienią sposób patrzenia na świat. Tak ten ziemski, jak i duchowy. Przewartościują obecnie najwyższe ziemskie wartości, takie jak władza i pieniądze, i zmuszą poniekąd ludzi do zjednoczenia się i poszukiwania rozwiązań służących całej ludzkości. I wizje, które pojawiły się właśnie pod ostatnią audycją, spowodowały to, że we mnie się pojawił niepokój. Aczkolwiek pojawiły się też przyjemne scenariusze. Dla mnie najprzyjemniejszym byłoby udowodnienie na przykład istnienia duszy czy Boga, lub na przykład pojawienie się na Ziemi istot, które zmieniłyby nasz sposób myślenia o sobie, o wszechświecie lub jakiekolwiek inne, które w miarę bezboleśnie skierowałyby ludzkość na drogę rozwoju w atmosferze wzajemnego szacunku i miłości. Tego oczywiście sobie oraz wszystkim jak najbardziej z całego serca życzę, ale patrząc na naszą historię ludzkości i na naszą ludzką naturę, prędzej spodziewam się jakiegoś kataklizmu, który pokaże ludziom, że żadne technologie, żadne pieniądze, żadna władza nie jest w stanie ustrzec nas przed nami samymi, przed naszą własną głupotą, zarozumialstwem, brakiem szacunku, egoizmem i chęcią bycia najlepszym i najmądrzejszym.
Nasza cywilizacja tworzy zwycięzców, ale też tworzy ofiary, które zawsze będą chciały odwrócić zamienić role. Że pojawi się coś, że ludzie zrozumieją, że żadna władza nie trwa wiecznie i że ludźmi nie da się manipulować w nieskończoność. I że w obliczu jakiegoś zagrożenia potrafimy się zjednoczyć, wspólnie działać i wtedy wszystko: podziały polityczne, jakieś ansy, kolory skóry, ansy i pieniądze i tak dalej, to wszystko schodzi na drugi plan. Niestety z punktu widzenia rozwoju naszej świadomości historia pokazuje, że na bazie takich właśnie olbrzymich i globalnych, tragicznych przeżyć, jak na przykład II wojna światowaNastępuje olbrzymi przeskok w rozwoju świadomości pojedynczych osób, jak i całej ludzkości. Cały czas wierzę, że unikniemy kolejnej wielkiej tragedii i że coraz większa ilość dojrzałych świadomości spowoduje, że będziemy potrafili dokonać zmian na Ziemi w sposób bardziej cywilizowany. To są moje przemyślenia z dnia wczorajszego. Częściowo sobie zapisałem je, częściowo sobie je tutaj troszeczkę punktuję, żeby za długo się nie jąkać i nie męczyć dziś was swoim cmokaniem. Częściowo sobie pewne rzeczy notowuję i mówię: to są moje wczorajsze zapiski. Powiem wam, w dniu dzisiejszym, kiedy powiedziałem o tym, co wydarzyło się wczoraj wieczorem, to w pierwszej chwili była taka myśl, że jednak jeden szaleniec jest w stanie zniszczyć to, na co pracują setki, dziesiątki, tysiące, setki tysięcy ludzi. I że jednak to, co dziś odczuwam, bo żebyście kochani mieli jasność, ta ostatnia wizja przyszłości nie jest kwestią moich wizji, tylko bardziej wewnętrznego niepokoju, jaki przy różnych sytuacjach odczuwam i też analizy tego, co się wydarzyło, co się dzieje i co powinno się wydarzyć.
Więc nie bójcie się, nie jestem Adamusem, który bezbłędnie przepowiada przyszłość. Mam nadzieję, a dzisiejszy dzień przekona mnie o tym bardzo mocno, że w tym wypadku nadzieja nie musi być matką głupich, bo to wszystko, co działo się dzisiaj w Polsce, co dzieje się, co pewnie będzie się działo jeszcze przez najbliższe kilka dni, komentarze, które pojawiły się na świecie, ukazały ogrom bardzo dojrzałych świadomości ludzi, po ludzku nazywając, ludzi dojrzałych emocjonalnie, ludzi po prostu dobrych, ludzi wrażliwych. Ludzi, którzy nie przechodzą obojętnie obok żadnego zła. I to pokazało, że jednak jest olbrzymi potencjał, że jest olbrzymia duchowa moc w ludziach, w społeczeństwie, że to już nie są jednostki, że to są naprawdę prawdziwe tłumy ludzi na całym świecie, którzy nie zgadzają się z niesprawiedliwością, ze złem, ze zbrodnią, którzy chcą prowadzić życie bardziej radosne, pozbawione strachu, bardziej świadome, pozbawione przemocy, sprawiedliwe, współczujące. I mimo tej całej wczorajszej tragedii w moim sercu pojawiła się olbrzymia nadzieja, że jednak uda nam się ten historyczny zakręt ewolucyjny, mimo że już jedziemy po bandzie, że uda nam się wyprowadzić naszą ukochaną planetę z tego zakrętu bez dachowania, czego oczywiście z całego serca sobie i wszystkim życzę. I dlatego też chciałbym następne audycje poświęcić na rozmowy i na poszukiwanie sposobów, które pozwolą transformować naszą podświadomość w sposób mniej bolesny, abyśmy naszą wiedzę o świecie duchowym potrafili przełożyć na nasze codzienne ziemskie życie tak, by stawało się przyjemniejsze, radośniejsze, weselsze dla nas i otwarte na dobro do nas samych oraz do innych ludzi. I to jest moje kolejne życzenie. Powiem wam, że zrobiłem sobie krótkie notatki i nawet taką informację sobie napisałem: „Sławek, okiełznaj swoje gadułstwo po to, aby było więcej...”. Takie było moje założenie, żebyśmy mieli więcej czasu właśnie gdzieś tam na rozmowy na czacie czy na telefony, czy coś takiego, bo poruszyłem dzisiaj kilka tematów i być może będziecie chcieli się podzielić ze mną swoimi przemyśleniami. No i się nie udało.
Nie udało się okiełznać mojego gadułstwa. Tak że przepraszam was, że przeciągnąłem znowu w czasie, ale chyba już taki umarł. Ja bym miał kochani na dzisiaj na tyle. Jeżeli są pytania, jeżeli są telefony, jeżeli są komentarze, jeżeli ktoś chciałby ze mną na antenie porozmawiać, to serdecznie zapraszam. No i było mi jak zwykle niezwykle kochani. Halo, halo, panie Marku? Już myślałem, że straciłem łączność z panem. Ja sobieOdpale Messengerka w takim razie.
[55:11] - Może pan odpalić tego Messengera, a ja tutaj przypomnę kontakty. Prosimy dzwonić pod 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. No i odbieramy teraz słuchacza z naszego telefonu komórkowego. Halo, halo! Dobry wieczór. Radio Paranormalium jesteśmy na antenie.
[55:48] - Dobry wieczór, z tej strony Piotr C.
[55:52] - Witamy naszego czytelnika.
[55:54] - Witam pana Sławka i witam słuchaczy oczywiście. Przyznaję, że ja już od dłuższego czasu się zasadziłem, żeby znowu do pana zadzwonić. Niestety tydzień temu nie mogłem oglądać na żywo, znaczy słuchać na żywo audycji. Słuchałem jej tylko w formie podcastu. A dzisiaj trochę jestem rozbity, bo jestem gdańszczaninem i może to trochę mocniej uderzyło. Ale też i słyszałem w głosie pana Sławka tak trochę mimo wszystko też taką nie wiem, czy zadumę, czy trochę smutku w tym wszystkim. Trochę dałem się ponieść.
[56:29] - Jezu, ja to i drugie, panie Piotrze, bo to nie da się obojętnie przejść nad czymś takim.
[56:39] - No to chyba się każdemu zresztą udzieliło w takim, większym czy mniejszym stopniu.
[56:45] - Przyznaję, że większość pytań, które miałem przygotowane już od zeszłego roku, bo zaraz po ostatnim i telefonie to mi się gdzieś tam uleciało w głowie. I teraz może tak trochę chaotycznie będę starał się je przywoływać.
[57:04] - Spokojnie, panie Piotrze.
[57:05] - Rozmawiałem z panem Sławkiem, tak?
[57:06] - Nie, spokojnie, proszę się nie poganiać samemu.
[57:10] - Nie, pana głos wprowadza mnie w taki spokój, że generalnie nie gnam, bo zazwyczaj mówię bardzo szybko i bardzo ekspresyjnie. Ale pana głos mnie uspokaja, przyznaję.
[57:27] - Żeby żona tylko nie była zazdrosna.
[57:29] - Nie, żona nie jest zazdrosna. Całe szczęście. Przynajmniej nie o mnie. Panie Sławku, ja swego czasu pytałem pana o osoby chore psychicznie czy też opętane. I teraz mam do pana takie pytanie. Zapytałem pod kątem, czy takie osoby również korzystają z doświadczeń na tej ziemi. Odpowiedział pan, że tak. A teraz moje pytanie jest takie: czy takich osób nie powinniśmy leczyć, czy zostawić ich samym sobie w takim układzie?
[58:07] - Znaczy zawsze takie działanie jest dwupłaszczyznowe. To jest tak mniej więcej jak z ludźmi bogatymi i z uchodźcami. Żeby móc obudzić w człowieku współczucie potrzebny jest ktoś, kto tego współczucia będzie wymagał. Więc w przypadku osób chorych oczywiście one swój proces rozwoju i swoją lekcję muszą odrobić, ale jednocześnie przy okazji ich, powiedzmy sobie szczerze, czasami tragedii, cierpienia i dość trudnych takich życiowych przeżyć fajnie jest, jeżeli pojawia się ktoś, kto przy okazji ich cierpienia może też na przykład rozwijać swój poziom empatii. Więc jak najbardziej powinniśmy im pomagać, bo na takim doświadczeniu korzystają dwie świadomości. Natomiast oczywiście trzeba by było właściwie zrozumieć, jakiej pomocy takie osoby potrzebują. I to jest już trudniejsze. Natomiast pomagać jak najbardziej.
[59:21] - Okej, teraz pytanie zupełnie z innej beczki. Generalnie powtarza się to nie tylko w pańskich ustach, ale w wielu teoriach i tak dalej. Właśnie ta wędrówka dusz, powiedzmy, ta reinkarnacja, jak pan tak zwał, doświadczanie, nauka i tak dalej. Ale o ile dobrze zrozumiałem nauki wschodnie, to właściwie dla nich ta wędrówka to już jakby kara, a dla nich nagrodą jest wyrwanie się z tego kręgu odradzania się. Jak to jest?
[59:59] - To znaczy ja powiem tak: ja nie jestem znawcą kultur wschodnich, ale tak naprawdę, powiedzmy nawet w naszej religii życie ziemskie jest okresem przejściowym i że tak naprawdę nagrodą za to życie jest niebo. Wśród ludzi Wschodu oni też dążą do jakiegoś tam stanu połączenia z Bogiem. Zresztą to samo robią muzułmanie i w zasadzie we wszystkich kulturach ten wątek się pojawia i on jest całkowicie słuszny, ponieważ słuszny w tym sensie, że pokazuje, że stany, które my odczuwamy podczas pobytu po tamtej stronie, są związane z olbrzymią miłością, z poczuciem olbrzymiego spokoju, z poczuciem też pewnego rodzaju spełnienia. Więc tak emocjonalnie odczuwamy niebo. Jesteśmy pozbawieni tych takich ziemskich uwarunkowań.I odczuwamy tam stan podobny do tego, jak my sobie wyobrażamy niebo. Dlatego ta Ziemia wydaje nam się taka nieprzyjazna, ponieważ tam się czujemy faktycznie emocjonalnie dużo lepiej.
[01:01:28] - Czyli mam rozumieć, że właściwie to też przebijało z pana wcześniejszej wypowiedzi, że właściwie każdy tworzy swoje niebo sam.
[01:01:39] - Jeżeli już zaczyna zaglądać na tamtą stronę, to też zaczyna odbierać jakieś emocje z tamtej strony płynące, bo na tym to polega. Natomiast obrazy, które pojawiają się jemu, są już bardzo często podpowiedzią naszej podświadomości. Tu należy zachować taki dystans, bo mówię: dusza oczu nie posiada. Natomiast bardzo pięknie odnajduje się w świecie emocji, w świecie oczu. Trzeba umieć to odróżnić. Ale tak, każdy z nas to niebo sobie będzie wyobrażał troszeczkę inaczej. Chyba że jesteśmy uczestnikami czy członkami jakiejś sekty czy grupy, która już ma na punkcie nieba określone zdanie, więc będziemy najprawdopodobniej to niebo widzieli tak, jak widzi to grupa. Tak jak zostało nam to przedstawione.
[01:02:53] - Jeszcze jedno pytanie, znowu trochę inne. Słyszałem też taką teorię, że jesteśmy wykorzystywani przez jakieś wyższe istoty, które de facto karmią się nami. To jest nawet jakoś tak nazwane jako lusz nie-lusz. Nie wiem, czy pan słyszał tę teorię.
[01:03:11] - Robert Monroee to chyba nazwał energią luszu. Dokładnie.
[01:03:16] - Być może. Coś w tym stylu. Co pan na ten temat sądzi? Co pan na ten temat wie ewentualnie?
[01:03:24] - Powiem tak: wiedzieć nie wiem nic. Pierwszy raz spotykam się z tym określeniem. Natomiast biorąc pod uwagę to, że każdy z nas, przynajmniej większość z ludzi, których ja poznałem w swoim życiu i poznaję w dalszym ciągu, potrafi wprowadzić siebie w stan totalnego szczęścia i totalnego zadowolenia. Gdybyśmy byli przez kogoś sterowani i przez kogoś manipulowani, a już tym bardziej wykorzystywani, na takie stany nie mielibyśmy za specjalnie wpływu, ponieważ możemy przy odrobinie treningu taki stan totalnego szczęścia osiągnąć w dowolnym momencie, nie pytając nikogo o zgodę. Tu się nie do końca podpisuję pod tą teorią, chociaż jej, że tak powiem, nie znam. Mi na logikę to się trochę kupy nie trzyma.
[01:04:29] - Ponoć te istoty karmią się naszym szczęściem w tym przypadku. Są istoty duchowe, które- słucham?
[01:04:41] - To niech się karmią. Ludzie też się karmią naszym szczęściem. Im więcej tego szczęścia jest, to ja mówię, jak będziemy mieli w naddatku, to możemy się dzielić z całą galaktyką. Nie mam nic przeciwko.
[01:05:01] - Nigdy bym o tym nie pomyślał pod tym kątem. Okej, dziękuję panu Sławku tymczasem.
[01:05:07] - Ja też dziękuję, bo chyba wiem, z kim rozmawiam.
[01:05:09] - Przełączam się na odbiór. Pozdrawiam pana, pozdrawiam pana Jarosława i słuchaczy. Do usłyszenia. Dziękuję.
[01:05:17] - Dziękujemy, panie Piotrze. Wszystkiego dobrego.
[01:05:19] - Dziękujemy również. Wszystkiego dobrego. Tu w międzyczasie dużo komentarzy się wysypało dosłownie. To jeszcze może powtórzę kontakty do Radia Paranormalium. Numer stacjonarny niestety musieliśmy wyłączyć. Na tym numerze nie będziemy dzisiaj odbierać rozmów, bo to po prostu się nie da. Mamy numer wykupiony w ramach Skype’a, także niestety ten numer nasz stacjonarny przejmuje wszelkie wady tego komunikatora. Nie da się podłączyć słuchacza dzwoniącego do rozmowy grupowej, także musimy korzystać z numeru komórkowego 530 620 493. Oczywiście SMS-y także odbieramy pod tym numerem. Skype to oczywiście radio.paranormalium.pl.
Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl, a także na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na koncie Radia Paranormalium i na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości związane z arytjją i w ogóle z tematyką świadomościową na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:06:56] - Bardzo dziękuję, panie Marku. Tu się zawiesiłem, przepraszam najmocniej, bo czytałem komentarze, próbując wykorzystać ten czas.
[01:07:06] - Tu jeszcze dwa komentarze wskoczyły na koniec.
[01:07:08] - Właśnie widzę, że mi się ekran przesunął.
[01:07:11] - Taki wodospad, co się przesuwa nie na dół, tylko do góry.
[01:07:19] - Tutaj pan Krzysztof. Bardzo wcześnie się to zaczęło, bo zaraz na początku audycji widzę. Nasi słuchacze zupełnie, że tak powiem, zupełnie-
[01:07:31] - Siedzą i piszą, i siedzą, i piszą, piszą, piszą, piszą i końca nie widać.
[01:07:37] - Kochani, jeszcze jedna ważna rzecz, bo ja tutaj w audycji mówiłem o tym, że komentarze się pojawiają, że coś tam. Ja na przykład nie mówię celowo, kto te komentarze pisał, bo ja nie wiem, czy ja mogę. Ja z chęcią bym tam na antenie radia podziękował, bo naprawdę niektóre są tak, że ja sam po pierwsze lepiej bym tego nie zrobił, a mało tego, sam bym się z chęcią nauczył w tak krótkich słowach i tak treściwie pewne myśli wyrażać. Więc nie gniewajcie się, to nie jest ignorancja czy tam umniejszanie waszych zasług, tylko ja po prostu nie wiem, jak działa RODO, więc ja nie wiem, czy ja mogę mówić, kto to napisał. Więc tak troszeczkę bezosobowo, ale wszystkim oczywiście zawsze dziękuję i jestem wam bardzo wdzięczny. Więc tu też będę mówił tylko skrótami, żeby was tutaj nie sprzedać na antenie. Mam pytanie do pana Sławka. Skąd ma pan taką wiedzę? Czy zwykli ludzie mogą doświadczyć sami to, co pan mówi? W jaki sposób można dotrzeć do tych informacji?
Drogi Krzysztofie, skąd ja mam tą wiedzę? Nie wiem. To znaczy przez wiele lat nie wiedziałem. Zastanawiałem się, po co mi to w ogóle jest potrzebne i do czego. Mało tego, przez bardzo wiele lat odsuwałem tą wiedzę od siebie. Teraz już po jakiś tam, powiedzmy kilku, kilkunastu latach zaczynam rozumieć. Zrozumiałem, skąd ta wiedza się bierze. Ona płynie po prostu ze świadomości. Ze świadomości, z tego, że gdzieś z czasem nauczyłem się tych subtelnych podpowiedzi duszy, tych takich emocjonalnych, o których wam dzisiaj mówiłem. Tych odczuć nauczyłem się słuchać i nauczyłem się ich rozumieć.
I zawsze, ale to zawsze, jeżeli zadaję jakieś pytanie, które mnie gdzieś nurtuje, czy mam jakieś przemyślenia, czy nad czymś się głęboko zastanawiam, to kiedyś musiałem się bardzo mocno skupić. Kiedyś musiałem się bardzo mocno wyciszyć. To, co nazywamy medytacją. Natomiast w tej chwili to po prostu przychodzi samo. Nie wiem, w trakcie dnia, rano na kawie czy po południu, czy podczas robienia czegokolwiek. Więc jeżeli się każdy z nas otworzy, znaczy jeżeli się... Ty zadałeś pytanie, więc tobie odpowiem. Jeżeli ty się otworzysz, to też te informacje dostaniesz. One oczywiście są adekwatne do tego, co wiesz, ale zakładam, że wiesz. Mówię o tamtej stronie.
O tym, co się dzieje po tamtej stronie, wie każdy z nas, bo nie wie tylko ten, kto by się pierwszy raz na ziemi, że tak powiem, inkarnował, kto nie przeżył jeszcze swojej śmierci. Natomiast ci, którzy już przeżyli swoją śmierć, przeżyli to, o czym ja mówię. Więc ta wiedza jest w was. Wiecie o tym. Na pewno troszeczkę trzeba w tym decydowaniu odebrać władzę podświadomości, żeby nie pchała się tak i od razu nie waliła reakcja. Więc pomysłów jakiś tam, a może sobie i porozmawiamy na temat tego, jak to można zrobić. Zwłaszcza że też jeden wątek bardzo ciekawy, o którym rozmawialiśmy, który też część słuchaczy, zwłaszcza pan Adam bardzo ładnie to opisał, że sam poziom wiedzy teoretycznej oprócz wiedzy nic do naszego, że tak powiem, życia nie wnosi. Pan Adam powiedział: „Dopóki nie przesiąkniemy tą wiedzą, kiedy się nią nie nasycimy, kiedy nie zaczniemy jej stosować, to dopiero wtedy ta wiedza nabiera jakiegoś takiego sensu, coś i użytkowego, ale też i takiego duchowego”. Więc ja jestem jak najbardziej za tym, żebyśmy w tym kierunku poszli. Jak tą wiedzę wykorzystać i jak do pewnych informacji dotrzeć?
Pytanie, czy zwykli ludzie mogą doświadczać sami to, o czym pan mówi. Panie Krzysztofie kochany, ja jestem zwykłym ludziem, najzwyklejszym na świecie. Gdybyśmy się spotkali na ulicy, nawet nie zwróciłby pan na mnie uwagi. No, może troszeczkę bardziej uchachanym od innych zwłaszcza. Więc ja jestem zwykłym ludziem, najzwyklejszym. Więc skoro ja, zwykły ludzi-Mogę, bo wydaje mi się, że to nie jest wiedza czy doświadczenie zarezerwowane dla wybrańców ani dla proroków. Nigdy czegoś takiego nie twierdziłem. Jak najbardziej może pan dotrzeć do tych informacji. Będzie zainteresowanie, spróbujemy popracować, powymyślać jakieś sposoby, jak samemu się o tym przekonać. Ja będę przeszczęśliwy, kochani.
Ja będę przeszczęśliwy, jak każdy z was powie: „Tak, widziałem. Tak, czułem. Tak, odczuwałem to. Tak, wiem. Tak, jestem o tym przekonany”. Kochani, to będzie chyba jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu, kiedy zamiast pytań pojawią się tutaj informacje: „Tak, zrobiłem. Tak, zmieniłem. Tak, spróbowałem”. Kurczę, taki jest cel. Takie jest moje marzenie, żeby każdy człowiek mógł sam spróbować, żeby już nie musiał nikogo o nic prosić.
I nawet nie chodzi o proszenie, tylko żeby nie miał wątpliwości. Będę się naprawdę bardzo cieszył, więc z chęcią w tym kierunku z ambicjami bym poszedł. Pan Piotr: „Z tego, co dobrze kojarzę, czy pan Sławek słyszał o twórczości Kena Wihlera?” Nie, nie słyszałem. „Ten stworzył również własny model o ewolucji świadomości. Podzielił to w dość skomplikowany i alchemiczny sposób, ale dość operatywny, jak już ktoś go pozna, co nie leżało w moich kompetencjach, ale co zdaje mi się mieć sens, kiedy się tym modelem posługuję. W każdym razie tam zdecydowanie są dwa poziomy ponad tak zwaną starą duszę”. Mój drogi, ja całkowicie się z tym zgadzam, bo ja też uważam, że to, co najciekawsze w naszym życiu, jest jeszcze przed nami. Ja też twierdzę, że poziom duszy starej to jest poziom piąty, a uważam, że tych poziomów rozwoju jest siedem. Tyle, ile czakr. I patrząc na rozwój i ewolucję ludzkości, to tak właśnie to wygląda, że my sobie weszliśmy teraz grzecznie na czwarty.
Poziom stary już będzie piątym, a przed nami jeszcze te najbardziej radosne podboje kosmiczne, wędrówki, komunikacje z innymi bytami bez żadnego problemu, przemieszczanie się. Tak, nie słyszałem, ale całkowicie się z tym zgadzam. Chimera Meduza: „Na drugą stronę zabierzemy wszystkie spełnione marzenia”. Bez wątpienia. „Tutaj są świadome przechwałki. Przechwałek nie będę czytał albo przeczytam. Zwłaszcza ja mam się czym pochwalić. Mój temat teraz leci. Miałam hipnagogi, wizje słuchając dźwięków burzy”. Brawo!
Dźwięki burzy są infradźwiękami, które powodują bardzo duży niepokój, niskie częstotliwości. Zresztą w ogóle infradźwięki są bardzo niebezpieczne, więc z tymi dźwiękami burzy, ogólnie z infradźwiękami należy uważać. Ale cieszę się z hipnagogów. „Oj, tutaj nie każdy zaraz po zamknięciu oczu, ludzie nie mają codziennie snów jak ja”. To podziel się z nami. „Ja zasnę”. No tak. Tu się znowu zaczyna dyskusja. Nie będę jej cytował, kochani. Zapraszam, bo tutaj ogólnie rzecz biorąc zawsze jest twórczo.
Dyskusja na temat paraliżu przysennego, więc ja sobie to postaram przewinąć. Ciekawe. Tu coś takiego niezrozumiałego dla mnie. O co chodzi z tymi szarakami? Bo co dalej odnośnie kebaba i Sosna Ostro to już zrozumiałem, ale nie bardzo rozumiem tego postu. Dobra, tutaj jest znowu o budyniu. Co wy dzisiaj tak kochani jakoś na głodzie jesteście? Tu kebab, tu budyń. Tutaj niestety na razie nie mam za specjalnie na co odpowiadać. „Pamięć snu to nie jest jakaś supermoc”.
To jest ciekawe. „Mnie obchodzi. Ja pamiętam dzień po dniu swoje sny”. To bardzo dobrze, bo w snach jest zazwyczaj sporo ciekawych informacji i to takich, które czasami nie potrafią się przebić przez naszą podświadomość. Więc warto jest tam zaglądać od czasu do czasu, ale też nie warto, wydaje mi się, przewartościowywać tego źródła informacji.To dlaczego ludzie swoich snów nie pamiętają? Ola jest specjalistką od snów, to powiem. Pamięć snów można wytrenować. Jest parę metod. Najlepsza metoda to budzić się z rana i zapisywać wszystko, co się pamięta. Jak się nic nie pamięta, to i tak napisać to na kartce, że się nie pamięta.
Czy człowiek może komunikować się bezpośrednio z Bogiem? Nie z duszą. Dobre pytanie. Powiem tak, żeby nikogo nie urazić. Na szczęście nie. Na szczęście jeszcze nie teraz. Na szczęście jeszcze nie teraz, ponieważ póki co nie jesteśmy w stanie ogarnąć tych informacji. Nawet tych ziemskich informacji nie jesteśmy w stanie ogarnąć. Nie jesteśmy w stanie ich zarejestrować i ich kontrolować, czy nawet świadomie rejestrować wszelkich informacji i wszelkich bodźców, które do nas spływają. Póki nasz mózg nie zacznie pracować troszeczkę szybciej, troszeczkę na innych częstotliwościach, póki nie wykrzesamy z niego troszeczkę więcej możliwości, to myślę, że taka wiedza mogłaby zabić albo przynajmniej wysadzić nasz mózg w powietrze.
Myślę, że gdybyśmy nawet mózgiem próbowali zinterpretować, zrozumieć, nazwać to, co robi dusza po naszej śmierci, obawiam się, że nie bylibyśmy w stanie obrobić tej ilości informacji. Myślę, że nasz mózg po prostu nie dałby rady. Więc na szczęście jeszcze nie możemy się bezpośrednio kontaktować. Przynajmniej ja tego nie robię i nie słyszałem o kimś, kto... Chociaż słyszałem o jakichś rozmowach z Bogiem. Nie czytałem tego, więc nie wiem, na ile to jest wiarygodna informacja. Ja uważam, że nie. Witaj goście! Tak, podzielamy współczucie dla gdańszczan. Podzielamy.
Dziękujemy. Tu jest pytanie, czy ta energia duszy jest odpowiednia do energii świata materialnego, czyli czy podlega tym samym prawom fizyki, nauki, fizyki, jakie tutaj na Ziemi? Może jednak nie podlega tym samym prawom, więc nie należy jej w ten sposób rozpatrywać. Możliwe też, że człowiek jeszcze nie odkrył takich praw fizyki, którym dusza, ta energia podlega, ale to wszystko przed nami. Więc ja myślę, że ta druga część twojej, jak zwykle trafnej wypowiedzi, jest bardziej celowa. To znaczy bardziej prawdziwa. Że to jeszcze możemy po prostu, nasza nauka może jeszcze o bardzo wielu rzeczach po prostu nie wiedzieć. Natomiast jest chęć naukowców do tego, żeby to badać. To jest fajne, że próbujemy cywilizacyjnie w tym kierunku zmierzać. Więc ja myślę, że prędzej czy później do takich odkryć dojdzie.
No i zobaczymy. Na pewno tak jak rozmawiam z moim kolegą Grzegorzem, który jest strasznie nakręcony na udowodnienie istnienia duszy. Ja coś się nie spodziewam Nagrody Nobla za to ani wielkiego wow, ponieważ niestety ta wiedza, taka udowodniona wiedza mogłaby nie wszystkim przypaść do gustu. Czy dusze energie w jakiś sposób jednak widzą? Rozumiem, że nie mają oczu. Na przykład na poziomie światła energii. Podobnie też czy widzą Boga w postaci wielkiej energii, czyli znajdują się w ciemności, gdzie nic nie widzą, czy w świetle, że jest tak jasno, że też nic nie widzą? Przepraszam za ten uśmiech, ale z dużą sympatią. Też podoba mi się sposób pisania przez ciebie postów, dlatego jest ten uśmiech. Powiem tak, to jest trochę na takiej zasadzie: po co coś widzieć, jeżeli się coś wie?
My patrzymy na pewne rzeczy bardzo tak ludzko. Nam oczy są potrzebne do tego, żeby nie wpaść na drzewo na przykład, czy podziwiać jakieś piękne widoki, zachwycać się zachodem słońca czy pięknem kobiety. Nam są potrzebne te zmysły po to, żeby ubogacać nasze życie emocjonalne. Dusza tego nie potrzebuje, ponieważ jej życie emocjonalne jest bardzo ubogacone. Więc po co jej oczy?Nie trzeba widzieć. Ostatnio zostałem namówiony na spotkanie z pewnym panem, który postanowił pójść swoją drogą i prowadzić warsztaty dla ludzi szukujących odpowiedzi, prawdy. Moja przyjaciółka, jego znajoma zaprosiła mnie, żebym tam pojechał, zobaczył, porozmawiał i spotkał się, więc znalazłem czas, pojechałem. Z rzeczy, które zapamiętałem to był fajny podział na ludzi rozwiniętych duchowo, że ludzie rozwinięci duchowo dzielą się na jasnowidzących, jasnosłyszących, jasnoczujących i jasnowiedzących. Dusza zalicza się do tej czwartej kategorii. Może jeszcze jasnoczujących.
Kiedy czuje i wie. To może być nawet przyjemne. Nie widzieć, nie słyszeć, czuć i wiedzieć. Czy w świetle jest tak jasno? Czy poprzez pamięć i emocje dusze, energie mogą sobie wizualizować obrazy, czyli na przykład mogą zobaczyć byłego swojego członka rodziny, który się przed nią pojawi w postaci duszy, energii i vice versa, czy obydwie dusze widzą się w sposób, jaki wyglądały na ziemi w postaci ludzkiej, oczywiście niematerialnej? Czy jest to możliwe? Wyobraźmy sobie, że umarliśmy i teraz będąc już duszą rzucam hasło: „Chcę się spotkać z moją żoną”, która też już nie żyje. Pytanie jest, z którą żoną? Czy z wszystkimi żonami? Lubię ten przykład, ponieważ nie wiem, czy chcielibyśmy się spotkać jako mężczyźni, być może kobiety również mają takie odczucia, ze wszystkimi swoimi żonami ze wszystkich wcieleń.
Dusza nie ma potrzeby utrzymywania życia towarzyskiego i prowadzenia życia towarzyskiego. Jeżeli jest potrzeba w sensie doświadczenia, rozwiązania, przepracowania, wymiany jakichś informacji, tłumaczę to w sposób ludzki, najbardziej taki podobny, jaki mi przychodzi do głowy. Jeżeli temat jest zamknięty, doświadczenie jest zamknięte, to jaki jest cel i sens spotykania się z kimś czy zawracania mu głowy, skoro nic już nas nie łączy? Dlatego spotkamy czy odczujemy obecność osób naszych najbliższych, tych, które w ciągu ostatniego naszego życia się przewinęły, pojawiły, ponieważ skoro byliśmy w bliskich relacjach, to najprawdopodobniej mamy jakieś zagadnienia, które wspólnie powinniśmy nazwać rzecz po prostu sobie wytłumaczyć, przepracować, wspólnie zrozumieć. Do momentu, dopóki to doświadczenie nie będzie zamknięte wnioskami, do tego momentu trwa relacja. Później ona już przestaje istnieć, bo jest zupełnie do niczego niepotrzebna. Tutaj jest taki komentarz pana Gustawa. Te istoty karmiące się luzem karmią się nie szczęściem, a nieszczęściem. Łzy są czystym luzem. To, panie Piotrze, informacja dla nas obydwóch w zasadzie, bo takiej formy, przykro mi niezmiernie, ale jeżeli tak wygląda to karmienie, to marzę o tym, żebyście niestety, moje drogie istoty, poszukały gdzieś indziej pastwiska.
Kiedyś słyszałem, że po tamtej stronie porozumiewanie się polega na wizualizacji obrazów oraz odczuwaniu pełni uczuć. Czyli wszystko jest w pełni rozumiane dla obu komunikujących się bytów. Tak, jest rozumiane. Oczywiście, że jest rozumiane, bo odbywa się na tych samych częstotliwościach. Częstotliwość tej miłości jest wspólna. Tak jakby Pan Bóg grał na gitarze i dawał dźwięk C, i cały czas podaje C, C, C, C i przychodzą następne duszyczki, które dają swoje C i sprawdzają, czy brzmią tak samo jak na gitarze Pana Boga. Jeżeli nie, to trzeba to dostroić. Natomiast to C jest jedno, takie uniwersalne dla wszystkich i wszyscy do tego próbują się dostroić i na tej częstotliwości cała komunikacja się odbywa. Przy wizualizacji zastanawiam się po co. Czemu miałaby służyć ta wizualizacja?
Czy to nie jest przypadkiem potrzeba ludzkiego mózgu, żeby widzieć? Być może jest taka teoria. Spróbuję. Nigdy do tej pory nie miałem takiej potrzeby, ale umówmy się, że wolnej chwiliTrochę abstrakcyjne pytanie: czy te niteczki łączące duszę i człowieka można jakoś przerwać, przeciąć? Tak, oczywiście, jak każde połączenie można przerwać. Jest pewna grupa zajmująca się regresingiem po śmierci, która nawet twierdzi, że na Ziemi funkcjonują dusze, które są odpowiedzialne za naprawę tych połączeń między człowiekiem a jego duszą, duszą i Bogiem. Znaczy bardziej między człowiekiem a duszą. I tutaj jest jeszcze pytanie Ghosta: czy w regresingu są jakieś ograniczenia? Czy nie powinno się czegoś robić? Czy można z czymś przegiąć?
Czy można zrobić od razu jazdę na całego aż do pierwszego wcielenia? Powiem ci tak: jest wśród nas słuchacz, który mógłby na ten temat bardzo dużo powiedzieć. Ja się nie spotkałem z przypadkiem, żeby ktoś za pierwszym razem aż tak daleko odjechał. To jest naprawdę sporo doświadczeń. To jest naprawdę kupę czasu i sporo obrazów, sporo emocji, więc nie wiem. Myślę, że to musiałoby trwać ładnych kilka godzin, żeby coś takiego zrobić. I nie wiem, czy człowiek dałby radę, bo tak naprawdę jest to dość wyczerpujące również fizycznie, ponieważ te emocje się też odbijają na naszym ciele fizycznym. Zwłaszcza jeżeli dotykamy czegoś, co na przykład zostało jeszcze gdzieś tam nieprzepracowane, to często pojawiają się objawy stricte fizyczne. Więc ograniczeń zasadniczo nie ma. Chociaż tu myślę, że ci, którzy zajmują się regresingiem, powinni się bardziej wypowiedzieć, mają większe doświadczenie.
Ale też nie sądzę, żeby można było w ciągu jednej sesji cofnąć się aż tak bardzo daleko. „Czy różnego rodzaju filmy, książki, sztuki teatralne i ogólnie pojmowana sztuka może przyczynić się do rozwoju duszy i pomóc jej wejść na wyższy poziom nawet w jednym życiu? Na przykład niektóre sceny z filmu, dość sugestywne, czy mogą zastąpić sceny z prawdziwego ludzkiego życia, co sprawia, że dusza człowieka może czegoś doświadczy jakby czegoś realnego i zrozumie to?” Dobre pytanie, dobra technika. Oczywiście też się nie zastanawiałem nad tym wcześniej, więc trochę będę dłubał. Natomiast jest to świetny pomysł, ponieważ to działa dwufazowo. Wszelkie emocje, które są związane z obcowaniem ze sztuką jakąkolwiek, która budzi nasze emocje, może nie tyle są doświadczeniem dla duszy, natomiast bardziej pozwalają transformować naszą podświadomość. A o tą transformację właśnie naszej duszy chodzi. Więc jak najbardziej tak. Jest to metoda naprawdę bardzo przydatna do transformacji podświadomości. Jednocześnie dla duszy też jest to pewnego rodzaju sygnał, że jeżeli zaczynamy się utożsamiać na przykład ze współczuciem, z losem na przykład osób, które są chore, to też świadczy o tym, że rozumiemy sens, że rozumiemy cel, że idziemy we właściwym kierunku.
Tak, to jest wzrost, jak najbardziej. Jeżeli nasza podświadomość widzi coś realnego, w co uwierzy, to tak, jak najbardziej transformuje swoje wzorce. Świadomy sen. Ja mogę spokojnie w stan hipnotyczny wejść, zajść. To podziel się z nami tymi informacjami, bo tu na pewno wiele osób, tak jak widać, są pytania. Wiele osób to nurtuje, a ja nie jestem w stanie na wszystkie tematy znać odpowiedzi. I tak ci: taką tematyką niewiele osób się zajmuje. Niewielu ludzi to zrozumie. Osoby, które nie miały styczności ze światem niefizycznym, są często nietolerancyjne na ten temat. Ja powiem tak: co do tolerancji to się zgadzam, natomiast nie ma na Ziemi osoby, która nie miała styczności ze światem niefizycznym, ze światem duchowym.
Dlaczego? Ponieważ wszyscy mamy dusze, więc ten kontakt jest nieunikniony i nie da się przyjść na świat, powiedzieć: „Okej, to ja się tutaj teraz rodzę, ale ja nie, ja za duszę dziękuję. Ja może tam za 37 następnych wcieleń, może tam sobie wezmę duszę”. Dlatego kontakt ze światem duchowym mamy wszyscy, tylko nie wszyscy sobie z tego zdajemy sprawę. I też nie wszyscy jesteśmyI nie wszyscy też jesteśmy zainteresowani tym. W zależności od poziomu rozwoju naszej świadomości inne doświadczenia są nam potrzebne. Też dla rozwoju na pewnym etapie były potrzebne nawet nam, czyli tym osobom, które tę wiedzę już mają, mają dużo większą i doświadczenie mają większe. Nam na wcześniejszych etapach rozwoju też były jak najbardziej potrzebne doświadczenia stricte życiowe, kiedy tematyka dusz nas zupełnie nie interesowała. Więc proszę się tym nie przejmować i jeżeli ktoś próbuje to w jakiś sposób odrzucić, to niech po prostu odrzuca. Czasami się kiedyś ludzi pytałem o to, czy dopóki nie odkryto, czy nasz Kopernik nie udowodnił, że Ziemia jest okrągła, to czy ludzie chodzili po płaskiej Ziemi?
Czy ona się zaokrągliła w momencie odkrycia? Nie, ona zawsze była okrągła. Więc to, że czegoś nie rozumiemy bądź coś negujemy, to wcale nie oznacza, że to nie istnieje. Więc komentarze są publiczne, to można je komentować. Tak też myślałem. Tak też rozmawiałem z panem Markiem, ale kultura nakazała mnie się zapytać. A ja się nie zgodzę z tym, że emocje są istotą duszy. No sfera- A czym są? Pytanie im. Wtedy człowiek musiałby mieć wiele dusz.
Tę, dzięki której żyje, tę, dzięki której jest istotą rozumną i tę emocjonalną. Tak nie do końca się zgodzę, bo świadomość jest sferą emocjonalną, a jednocześnie jest bardzo mocno przypisana do mózgu. Informacje z naszej duszy, nawet bardzo subtelne, też docierają do naszego mózgu. Bodźce zewnętrzne też docierają do naszego mózgu. Nasz organizm funkcjonuje, bo funkcjonuje. Więc nie bardzo mi się wydaje trafne to, że musielibyśmy mieć wiele dusz. Ghost: To jest jednak jakaś nadzieja, patrząc na te tłumy i reakcje ludzkie. Nie wiem, czego dotyczy. Mam nadzieję, że tego, o czym myślicie. Zwierzęta też emocje czyją?
Nie rozumiem. Troszeczkę to nienapisane. Emocje są stanem podświadomości. Emocje są stanem podświadomości. Emocje są stanem podświadomości. To działa w dwie strony. Bo jeżeli na przykład wkurzenie jest stanem emocjonalnym, to jeżeli naszą reakcją na przykład na to, że ktoś nazwał nas baranem, jest wkurzenie, a ta reakcja jest wywołana wzorcem zapisanym w podświadomości, to tak, emocje płyną z podświadomości i jest to stan podświadomości. Jak dusza bierze tylko bagaż emocjonalny, to po co ten rozum? Dobre pytanie. Tak, po tamtej stronie rozum jest zupełnie do niczego niepotrzebny.
Rzekłbym nawet, stany komunikacji z duszą wtedy, kiedy bardziej jesteśmy otwarci na te informacje płynące od naszej duszy, osiągamy wtedy, kiedy wyłączamy rozum, kiedy wyłączamy naszą podświadomość. Więc tak, czasami ten rozum jest naszym wrogiem, ponieważ idealnym rozwiązaniem jest rozsądek, czyli rozsądzenie, czyli wysłuchanie jednej strony oraz drugiej strony i świadome dokonanie wyboru. To jest idealne rozwiązanie. Kiedy podświadomość nakazuje nam: „Weź mu przywal w pysk”, a dusza mówi: „Nie wal go w pysk, bo kiedyś ty dostaniesz w pysk”. I wtedy świadomie decydujemy, czy chcemy przywalić, czy nie chcemy przywalić. Kiedy to przestaje być odruchem, a zaczyna być wyborem. A może ja chcę kiedyś dostać w mordę? Więc taką wersję rozumu ja traktuję z szacunkiem. Natomiast jeżeli rozum to jest które mamy zapisane, które nabyliśmy w czasie tego naszego obecnego życia i które decydują o naszym zachowaniu i naszych reakcjach, to nie zawsze on jest dobrym doradcą. Longina: Gdzie powstaje intencja, która jest rozpływana po śmierci przez dusze?
W podświadomości?Czy też właśnie zależy skąd ją zaczerpniemy? Z podświadomości czy z duszy? Genialne pytanie. Tak, dokładnie tak. Najczęściej właśnie nie zdajemy sobie sprawy, z jakiego źródła pochodzi nasza intencja. Jeżeli jest to na przykład właśnie taka intencja płynąca z naszej duszy, że nie zrobię czegoś, ponieważ to nie wypada, ponieważ to nie jest dobre, ponieważ to jest krzywdzące dla kogoś. Kiedy rozpatrujemy aspekty uniwersalne na zasadzie „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”, czyli nie zrobię mu tego, ponieważ gdyby mi ktoś takie coś zrobił, to też by mi było przykro. I wtedy ta intencja faktycznie płynie jakby z innego źródła. Natomiast jeżeli ta intencja płynie na zasadzie: „a, bo on mi zrobił to, albo powiedział to, to ja zrobię tak, ponieważ taki wzorzec mam zapisany w podświadomości”, to wtedy sobie nie zdajemy sprawy z tego, czy te intencje są prawdziwe, jakie są nasze prawdziwe intencje. Więc to jest bardzo dobre pytanie i w zasadzie też właściwa odpowiedź.
Gdzie powstaje intencja, która jest rozpatrywana po śmierci czy z duszy? Z podświadomości? Czy może właśnie zależy skąd ją zaczerpniemy? Z podświadomości czy z duszy? Oba źródła są źródłem intencji. Tylko tymi, którymi będziemy mniej zaskoczeni po naszej śmierci, będą te intencje, które płyną z duszy. Natomiast te płynące z podświadomości zostaną obdarte z tych ziemskich uwarunkowań i wtedy zrozumiemy, jak one nami tak naprawdę kierowały. „Ja zawsze będę miała wątpliwości, dopóki żyję. Tak myślę”. Wątpliwości powodują to, że chcemy czegoś poszukiwać, a poszukiwanie jest siłą napędową.
Więc jak najwięcej wątpliwości życzę. Wątpliwości, które będą cię pchały do poszukiwania odpowiedzi. Ja też mam cały czas wątpliwości. Nawet niektóre pytania, które pojawiają się w czasie audycji. Mówię wam uczciwie, kochani, muszę na przykład się nad tym zastanowić. Muszę tego spróbować. Nie muszę. Chcę. Ale żeby odpowiedzieć na to pytanie, muszę dokonać pewnych rzeczy, których dotąd nie robiłem. Więc ja też mam wątpliwości, czy się z tym zgadzam, czy się z tym nie zgadzam.
„Ja często zapominam sny. Rzadko które pamiętam. Myślę, że zapamiętuję te bardzo ważne dla mnie”. To dobrze. Ja powiem tak: ja osobiście nie pamiętam snów. To znaczy staram się ich nie pamiętać, ponieważ uważam, że te kilkanaście godzin aktywności umysłowo, emocjonalno, duchowo jakieś tam, o fizycznej już nie wspomnę, mi wystarcza. Nie wiem, kochani, czy wy tak macie, ale ja w swojej głowie potrafię śledzić w tym samym czasie na przykład pięć wątków naraz. Więc przynajmniej w nocy sobie chcę odpocząć. Natomiast jeżeli ktoś wybiera to jako formę komunikacji, to uważam, że ten sposób komunikacji z własną duszą jest najbardziej spokojny, najbardziej naturalny. Więc oczywiście jak najbardziej go polecam.
Natomiast bardziej mi chodzi o to, żebyście się, bo nieraz jest tak: „a, bo ja nic nie widzę”, albo „ja tam nie słyszę”, albo „ten to pamięta sny, a ja nie pamiętam swoich snów”. Kochani, to nie jest żaden warunek. Żaden warunek bycia wartościowym człowiekiem, bycia dobrym człowiekiem, bycia mądrym człowiekiem. To nie jest też żaden argument, który mówi o tym, czy jesteście bardziej bądź mniej uduchowieni. Naprawdę, nie porównujcie się, nie odbierajcie, że jeżeli czegoś nie robicie, to znaczy, że jesteście gorsi. To jest ślepa uliczka rozwoju duchowego, w ogóle jakiegokolwiek rozwoju. Nie robicie? To znaczy, że być może nie potrzebujecie, że do niczego wam to nie jest potrzebne, że jesteście już wystarczająco mądrymi ludźmi, żeby móc prowadzić normalne, rodzinne życie. „Panie Sławku, czy poezja, muzyka są dziełem duszy czy człowieka?” Powiem tak: cudowne dzieci na przykład, które w wieku trzech lat grają cudownie na skrzypcach bądź na jakimś pianinie. Jak myślicie, czy oni tworzą jakąś tam muzykę, czy oni tą wiedzę i umiejętności nabyli za tego życia?
Czy raczej jest to umiejętność i talent przeniesiony z poprzedniego wcielenia, które jeszcze z jakiegoś powodu nie zostało zatarte?W tym wypadku to na pewno taka muzyka będzie dziełem duszy. Natomiast tu, droga Chimero, trzeba zapytać o intencje. Bo jeżeli ktoś ma jakiś talent i mówi: „Zostanę muzykiem, bo lubię to robić. Mam jakieś predyspozycje, ale po to, żeby zarabiać kasiorę, zdobywać popularność, podrywać panienki, jeździć dobrymi furami i tak dalej”. Tutaj intencja decyduje. Czy to, co wcześniej nasza droga słuchaczka napisała: źródło intencji decyduje też o tym, jakie później będzie źródło tej sztuki. Natomiast mówimy tu o źródle. Bo później wszelkie czynności, czyli śpiewanie, pisanie, układanie nut czy wiedza nad tym, jak te nutki poukładać, czy jak w ten bęben, czy tą gitarę uderzyć, to już jest oczywiście zdecydowanie dziełem człowieka, ponieważ dusza takich umiejętności nie posiada. Aczkolwiek powiem wam, że ja bardzo lubię śpiewać, co nie znaczy, że umiem. Natomiast bardzo lubię śpiewać i w zależności od mojego stanu emocjonalno-duchowego ten śpiew brzmi za każdym razem inaczej.
Poniekąd dusza też przez muzykę, przynajmniej u mnie, znajduje ujście na zewnątrz i tak się materializuje w niektórych piosenkach, które wtedy śpiewam. Dziełem kultury, przynajmniej według mnie. No dobra, niech będzie i tak. Rysuję mandale, mogę je udostępnić i opublikować. Super! To poproszę o przysłanie jednego na adres redakcji. Może samo natchnienie pochodzi z duszy, kto wie, ale jakbyś się urodził w lesie, a nie w cywilizowanym świecie, to byś Chopinem albo Wangelsem nie został. Nie wiem. Może Chopinem nie, ale jest wiele utworów, które zostały napisane i zaśpiewane i stworzone przez ludzi mieszkających w lesie, które są śpiewane i przekazywane do dnia dzisiejszego. Pan Radek: „Przepraszam, że się wcinam.
Chimero, ale czy dusza nie jest częścią człowieka?” Tak, bardzo słusznie. Ja też się czasami daję wciągnąć, bo sporo tego wszystkiego jest, więc nie zawsze zachowam czujność. Ale faktycznie my czasami niepotrzebnie zupełnie rozgraniczamy: dusza-człowiek, dusza-człowiek, tak jakby to były dwa oddzielne byty. Ale ponieważ ustaliliśmy, że źródła informacji są dwa, czasami ja to tak przynajmniej odbieram, że to chodzi o zaznaczenie, z jakiego źródła ta informacja pochodzi. Ale tu się, drogi Radku, całkowicie z tobą zgadzam. Nie przepraszaj, wcinaj się z takimi kwestiami. Dusza jest częścią nas, jak najbardziej. Tutaj świadomy sen: „Dusza jest częścią człowieka. To zależy, w jakich przypadkach”. I tutaj: „sfera ciało-umysł-dusza”.
Tak, to są płaszczyzny naszego funkcjonowania. Natomiast one cały czas ze sobą się przeplatają. Nie da się tak na dobrą sprawę, nie wiem, świadomość wyłączamy czasami podczas snu czy nasz mózg pracuje na wolniejszych obrotach, ale on cały czas pracuje. Nasze ciało zwalnia, jeżeli odpoczywamy, ale to cały czas funkcjonuje. Tak samo ciało, umysł, dusza. To wszystko cały czas ze sobą pracuje. Na różnych biegach, w różnych okresach dnia czy naszego życia, ale pracuje cały czas. Tutaj jakie odważne pomysły: „Jak się dostroję do burzy i nie będę się bać wizualizować burzy, to będę miała metodą WILD. Mam ogromny wachlarz pomysłów, jak wizje wykorzystać”. Z chęcią się z nimi zapoznam, ale cały czas ostrzegam przed eksperymentowaniem z infradźwiękami.
Kiedyś czytałem o takiej historii, kiedy w jednym z kościołów wybudowano, we Francji chyba, największe organy wtedy na świecie i tuby basowe były tak długieże właśnie wydawały dźwięki z pogranicza słyszalności, z pogranicza infradźwięków. I kiedy muzyk czy organista zagrał pierwszy raz na tych organach, ludzie dostali szału, wpadli w panikę, uciekali przerażeni, tratowali się, ponieważ to są bardzo niebezpieczne dźwięki. Zresztą nasz organizm też bardzo źle je znosi, więc proszę cię, zachowaj ostrożność. Dobrze. Panie Marku, bo nie zdążyłem doczytać. Znowu mi się obraz przesunął, ale tutaj mamy Fitna Yogi. „Równa się wiara, równa się sny, wizje”. Siemanko ludziska. Pozdrawiam pana Sławka i pana Maka. „Idę na kanapę”.
Proszę bardzo. Szczęściarz. Pozdrawiamy również ciebie. Tutaj Radek pisze: „Wiecie, zawsze zastanawiałem się czy to ma jakieś znaczenie. Kiedyś dość często śniło mi się, że latam tak jakbym wychodził z siebie. Cholernie to realistyczne było”. To jest bardzo prawdopodobne, drogi Radku. Więc nie masz się czego obawiać, bo tak jak z każdymi nowymi doświadczeniami trzeba je oswoić. Natomiast z twoim mózgiem i z tobą jest wszystko w porządku. Także jeżeli cię to przeraziło, czy w jakiś sposób zmartwiło, to chciałem cię uspokoić, że nic złego się z tobą nie dzieje.
Co my tutaj mamy? Tutaj przytoczę, o czym jest dyskusja. To jakbyś napisała, że jak nie będę wierzyć w to, że oddycham, to że się uduszę. Dobrze, co my tutaj jeszcze mamy, kochani? „Hypnagogii są zawsze. Najczęściej ich nie pamiętamy. Jest to stan przejściowy między jawą a snem. Trenując technikę WILD, wcześniej czy później ich doświadczysz”. To są bardzo cenne informacje dla ludzi poszukujących tego typu doznań. Polecam.
Jeżeli ktoś jest zainteresowany, to tutaj widzę, że są osoby bardzo kompetentne w tym, więc włączajcie się do dyskusji, podpytujcie. Zaraz tu mi się coś strasznie przewinęło i teraz się pogubiłem, kochanie, troszeczkę. Pogubiłem się. „Odnoszę wrażenie, że dusza to po prostu autopilot człowieka”. Autopilot chyba nie, raczej połączenie. Ja bym był jednak bliżej tego określenia, że jest to autopilot, ponieważ to połączenie czemuś ma służyć. Nie dzwonimy do kogoś tylko po to, żeby potrzymać telefon w ręku, tylko najczęściej dzwonimy, żeby czegoś się dowiedzieć bądź coś załatwić. Mamy jakiś cel i nie chodzi nam o dźwięk dzwonka, tylko o nawiązanie konkretnego połączenia, więc samo połączenie w sobie bez przepływu informacji byłoby tylko połączeniem. Natomiast dla nas najcenniejsze są te informacje, które płyną, które dusza próbuje nam przekazać. Dusza próbuje nam przekazać.
Nie. Tak naprawdę, kochani, to my sami sobie próbujemy to przekazać. Czyli to jest trochę na takiej zasadzie: zapisaliśmy sobie gdzieś informację, czego nie wolno robić, bo się źle kończy, bo to jest niemiłe, niefajne, nieprzyjemne dla nikogo. I my te informacje mamy na takim pendrivie i nosimy go cały czas ze sobą, ale zapominamy go włożyć do laptopa i przeczytać, co na nim jest napisane. Bo tak naprawdę to my te wszystkie doświadczenia, które przeszliśmy, przeszliśmy po to, żeby nie pakować się w następne głupoty. Owszem, potocznie mówimy, że to dusza nas przestrzega, że to ona nam przekazuje jakieś informacje, jakieś ostrzeżenia. Tak naprawdę to my trochę sami siebie ostrzegamy: „Sławek, nie rób drugi raz tego samego, bo już raz to zrobiłeś i wiesz, jak się skończyło. Sławek, zrób to inaczej”. I do tego tak naprawdę sprowadza się rola naszej duszy. Do przekazywania nam ostrzeżeń i wskazówek, czego nie robić bądź jak zrobić coś, żeby sobie drugi raz nie napytać biedy.
I to jest rola duszy. Z tym że pamiętajcie, że zawsze pierwsza z reakcjami jest podświadomość. Ona ma priorytet na je. Więc żeby tej drugiej podpowiedzi, ona się tam pojawia jako to, co my nazywamy intuicją. „Coś mi mówiło, żeby jednak nie wchodzić tu, kurde, w ten biznes z tym człowiekiem”.Coś mi mówiło, żeby tego nie robić. Starzy kierowcy wiedzą jedną rzecz. Starzy zawodowi kierowcy. Jeżeli przymierzasz się do wyprzedzania drugiego samochodu i pojawi się chociaż jedna myśl: „Nie wyprzedzaj, nie rób tego”, to zawsze zrezygnuj. Tej intuicji, tego głosu Opatrzności ludzie próbują nazywać różnie. Ale tak właśnie działa nasza dusza.
W taki właśnie sposób próbuje nam pewne informacje przekazać. Tutaj mam jakieś bardzo ciekawe informacje. „Dobrze, że ja zerkam co dzień, co się dzieje na audycji, a oglądałam Pauliny mentoring przed audycją na żywo. Prawie cały zdążyłam”. Proszę uprzejmie bardzo, ja nic nie wiem na ten temat. Proszę się pochwalić, może i ja też bym coś obejrzał. Nie tylko ja was tutaj nękam i molestuję swoimi przemyśleniami. Może wy się podzielicie również ze mną? Tutaj zawsze pan Marek uprzejmie mówi o książce, mówi o kanale na YouTubie. Ja też bardzo poproszę o informację, co wy robicie, bo może zmienimy troszeczkę formułę i na przykład spróbujemy prowadzić audycję w dwie osoby.
Coś na zasadzie dyskusji, na zasadzie wymiany doświadczeń. To może być też ciekawe doświadczenie. Kochani, nie wstydźcie się. Ja 14 odcinków temu, jeżeli chodzi o występy publiczne, to nie miałem. Zawsze musi być ten pierwszy raz, a to może też uatrakcyjnić. Macie naprawdę fajną wiedzę, więc może spróbujmy ją przekazać słuchaczom, bo są tutaj pytania w tej dziedzinie. Są ludzie zainteresowani, także śmiało. „Dla mikroorganizmów żyjących w naszych ciałach, to my jesteśmy dla nich całym kosmosem”. To prawda. Wszystko jest kwestią perspektywy.
Dobrze, tego nie będę cytował. Tu nie chodzi o mnie. „Są śpiewane, są przekazywane, bo w tym lesie stworzyli kulturę”. Dobrze, okej, to jest nawiązanie do tego, co mówiłem. Słuchajcie kochani, okazuje się, że ja tutaj byłem pełen obaw, że do 12 się nie wyrobimy, a tu się okazuje, że bardzo ładnie nam dzisiaj poszło.
[02:05:33] - Tutaj widzę, że jeszcze są jakieś wiadomości na czacie tym naszym głównym. Oczywiście z jakiegoś powodu przeglądarka mnie nie poinformowała. Zobaczę tutaj, co tu się nowego pokazało i panu wyślę za moment.
[02:05:50] - Dobrze.
[02:05:52] - Trochę wiadomości jest.
[02:05:54] - Tak? Jeszcze się uzbierało? Faktycznie. Ale jak ładnie pozbierane, już mi ekran nie będzie latał. O Jezu! A tu widzę, mam powtórkę. Ale to się tak zmiksowało. Widzę, bo niektóre pytania się pojawiają. Jednak jest jakaś nadzieja. Tutaj gościa.
„Nie wiem, czy to pytanie już padło. Skąd będziemy wiedzieć, że w regresingu doszliśmy do pierwszego wcielenia?” Ja powiem tak: ja się aż tak daleko nie posuwałem, bo nie było mi to do niczego potrzebne. Natomiast od ludzi, do których mam zaufanie, którym wierzę, to z tego, co wiem, cofali się również do swoich wcieleń przedczłowieczych. Myślę, że na tym etapie, kiedy zaczynaliśmy naszą przygodę na Ziemi, można powiedzieć, że to najprawdopodobniej były nasze pierwsze wcielenia. „Wiem, że częściowo, w kawałkach jesteśmy w stanie zobaczyć swoje poprzednie wcielenia, ale skąd mam wiedzieć, czy było to pierwsze, czy poprzednie i czy pomiędzy wcieleniami dusza robi sobie przerwę?” To znaczy tak: pomiędzy wcieleniami dusza robi sobie przerwę. Mówiłem dzisiaj o tym, z czego ona wynika. Z tego, że pewne rzeczy przerabiamy wraz z osobami, które po naszej śmierci jeszcze zostają na przykład na Ziemi. I chcemy poczekać na nich, by w tej bliskiej relacji już po śmierci pewne emocje, intencje zrozumieć. Poza tym, czym się kończąCzy się kończy zbyt wczesna inkarnacja, kiedy jeszcze pamięć poprzedniego wcielenia nie została do końca zamknięta, kiedy pewne sprawy nie zostały zakończone. To jest wiele przykładów.
Ten pierwszy, jeden z pierwszych tej indyjskiej dziewczynki Devi Shanti pokazywał, co się dzieje. Zresztą ja w dalszym ciągu też twierdzę, że pewne problemy, na przykład z tożsamością seksualną, co jest w dzisiejszych czasach dość nagminne, dość popularne. Dość dużo tych przypadków jest. To właśnie też wynika z tego, że nie do końca została zatarta pamięć poprzedniego wcielenia. Dobrze. Do oglądania. To było. Zaraz, gdzie my jesteśmy? Gdzie my jesteśmy? Tutaj jesteśmy.
No i tutaj mam, przepraszam, słucham, myślę, ale coraz bardziej czuję i rozumiem. Tutaj jest nawiązanie do tragicznych wydarzeń. Od ponad tygodnia miałem potworne lęki. Teraz wiem. To nie pierwszy raz tak mam. Teraz na 99% mogę powiedzieć, że ten mord wywraca wszystko. Bardzo współczujemy. Nie wiem, co mam powiedzieć. Ciężko jest w ogóle to w jakikolwiek sposób komentować, więc przejdę po prostu do dalszej części audycji. Pan Gustaw: „Jeśli intencja ma charakter rozwoju osobowości, wtedy płyną z duszy.
Jeśli ma charakter materialny, cielesny, wtedy płyną z podświadomości”. Powiem tak, w skrócie tak to właśnie wygląda. Natomiast to nie znaczy, że z duszy nie mogą płynąć intencje, które są materialne bądź fizyczne, bądź cielesne. To nie jest tak, że dusza odpowiada tylko za sprawy duchowe, za medytacje, za wyższe stany bytu, za altruizm i tak dalej. Nic takiego. Nikt nigdy nie powiedział, że dusza oczekuje od nas cierpienia albo klepania biedy, albo bycia nieszczęśliwym, albo bycia chorym. Wprost przeciwnie. Człowiek szczęśliwy, radosny, zadowolony jest w stanie więcej dobrego dać innym ludziom niż człowiek znużniały, nieszczęśliwy, chory i smutny. Więc intencja duszy wobec nas jest taka, żebyśmy byli szczęśliwi. I ona bardzo nas w tym wspiera, żebyśmy byli szczęśliwi.
Pan Gustaw napisał: „Wydaje mi się, że oglądanie filmów nie wpływa na rozwój, a hamuje go z tego względu, że podświadomie wiemy, że to fikcja, nieprawda, więc i doświadczenie jest nieprawdziwe. Na przykład zwykły skok z dużej wysokości fajnie się ogląda, ale weź osobiście spłynąć z 10 metrów do wody”. Ja powiem tak: w tym kontekście oczywiście, że bezpośrednie doznania powodują więcej emocji, ale jednocześnie oglądanie, bo to też zależy, o jakich my filmach mówimy. Jeżeli oglądamy film, który powoduje w nas wzruszenie, jakąś radość bądź budzi w nas bardzo pozytywne, fajne, przyjemne emocje, to ja uważam, że to rozwija naszą świadomość. Więc pytanie jest, o jakich filmach my mówimy. Oczywiście wiadomo, że bezpośrednie doznania są silniejsze, ale nie wszystkie doznania jesteśmy w stanie w ciągu jednego życia sobie tak naprawdę zafundować. Więc jeżeli mamy świadomość tego, co chcemy osiągnąć, to próbujmy wszystkiego. Dusza, światełko do nieba. Symbolika mordu. Pozdro pan Gustaw: „Może masz rację, ale po części to trochę żartobliwie napisałem, ale pamiętam też, że pan Sławek mówił nie raz, że chodzi też o zrozumienie.
Niekoniecznie zawsze doświadczenie, więc jeśli coś zobaczysz i uruchomisz uczucia, to może wystarczy”. No więc tak, dokładnie, drogi gościu. Widzę, że dzielnie słuchasz i wyciągasz wnioski. Tak, dokładnie chodzi o zrozumienie.Ale też utożsamienie się z tym zrozumieniem. To, co mówiłem o moich i pana Adama dylematach, że sama wiedza, która nie przesiąknie do naszego jestestwa jest tylko pustą wiedzą. Juby, cześć. Tutaj temat hipnagogii wrócił z powrotem. Coś mi przeskakuje to w górę. Tu jest bardzo istotna, ciekawa informacja na temat hipnagogii. Jestem może ekspertem.
To się tyle różni od snu, że mamy świadomy wpływ na fabułę. Można nawet wstać, odebrać ważny telefon, omówić sprawy i wrócić do hipnagogii. Nie jestem ekspertem, więc nie będę tego komentował. Dobrze, chyba dotarłem, panie Marku, znowu do jakiegoś końca. Nie wiem, czy to już koniec końców, czy to już koniec ostatni jest, czy jeszcze jakieś końce tutaj mamy.
[02:15:46] - Z tego, co widzę, to chyba na czacie tym naszym głównym jest już koniec. Na czacie na YouTubie pojawiły się komentarze niekoniecznie związane z tematem audycji. Tutaj Wydoję cię napisał, przepraszam bardzo, pan Kamil, bo tak sobie zażyczył, żeby się do niego zwracać po imieniu. Napisał: „Pan Sławek ostatnio spał w 85. roku”.
[02:16:13] - Spał?
[02:16:13] - Inka pisze: „Wątpię, aby pan Sławek miał koszmarne sny”. Chimera Meduza pyta: „Panie Sławku, czy śnią się panu koszmary?”
[02:16:23] - Nie. Dlatego się uśmiałem, bo faktycznie nie śnią mi się koszmary. Raczej mam przyjazne sny. Zaczynam mieć obawy co do miłych pań, czy one mają umiejętność czytania w myślach albo, nie daj Bogu, w moich snach. Są jeszcze jakieś osobiste pytania, panie Marku?
[02:17:00] - Tutaj nie widzę raczej. Chyba już na dzisiaj będziemy powolutku kończyć, tak myślę, bo nie widzę żadnych komentarzy. Zobaczę jeszcze na naszym mailu, czy coś się pojawiło, ale zapewne raczej chyba nie.
[02:17:17] - To już w razie czego będzie temat do omówienia w następnej audycji. Może słuchacze też wzięli sobie do siebie moje wyrzuty sumienia, że się nie wyśpią.
[02:17:40] - Tutaj żadnych nowych komentarzy nie widzę, także chyba już dotarliśmy do końca, jeżeli chodzi o wpisy.
[02:17:49] - Dobrze, kochani. Bardzo się cieszę, że jakoś tak fajnie nam dzisiaj to zleciało. Nawet sporo było takich pytań, co mnie bardzo cieszy, dotyczących tematu audycji, bo z tym, jak sami wiecie, różnie jest. Czasami te dyskusje rozwarzają się w różnych kierunkach. Cieszę się, że dyskutujecie, że wymieniacie się też jakimiś swoimi przemyśleniami, doświadczeniami. Ja mówię o tym tylko do tych słuchaczy, którzy nie widzą, jak biegam ekranem monitora, doszukując się jakiegoś wątku, który byłby w temacie audycji i w jakiś sposób się z nią łączył. Dlatego są takie czasami przestoje, które być może niektórych troszeczkę denerwują. Dlatego też są takie moje zawieszenia. Bardziej w tym kontekście mówię, że nie wszystkie komentarze, które się pojawiają pasują do audycji. Dlatego nie o wszystkich z nich mówię.
I tyle. I za to chciałem tych, którzy nie wiedzą, jak to wygląda przeprosić, że w tym uczestniczę. I tym optymistycznym akcentem chciałbym powiedzieć wam, kochani wszyscy, bardzo dobrej nocy, jak najmniej koszmarów i tych hipnagogii takich pozytywnych, fajnych i przyjemnych. I uważajcie na siebie, nieustająco uważajcie na siebie i trzymajmy się w nadziei, że ten świat jeszcze da się jakoś bezboleśnie uratować. Dziękuję wam. Wszystkiego dobrego.
[02:19:54] - A mówił te słowa do państwa gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Mroczkowski, autor videobloga o takim samym tytule oraz książki „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Oczywiście tradycyjnie zachęcamy do zapoznania się z książką pana Sławka. Link do książki znajdziecie państwo na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl w archiwum będzie umieszczony pod dzisiejszą audycją. Audycję jak zawsze obsługiwał od strony technicznej Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie. Oczywiście na żywo. Oczywiście już za tydzień. Oczywiście w poniedziałek po godzinie 20.00. Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Mimo minorowych oczywiście nastrojów z uwagi na to, co się wczoraj wydarzyło, właściwie dzieje się cały czas.
Mimo wszystko życzymy wam spokojnej nocy oraz pięknych, zdrowych, kolorowych, paranormalnych, a przede wszystkim świadomych snów. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl