[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radio Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, w tym konkretnym punkcie czasu i przestrzeni rozpoczynamy ostatni w tym roku kalendarzowym odcinek audycji poświęconej świadomości „Świat oczami duszy”. Na żywo oczywiście. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:47] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was serdecznie, kochani.
[00:51] - Z lekkim poślizgiem, ale jednak startujemy. Dzisiaj będzie, jakby nie było, o czasie. Czas nas troszkę dzisiaj przebił. Parę minut później zaczęliśmy, ale dzisiaj właśnie czas będziemy rozbierać na czynniki pierwsze, że tak powiem. Ale zanim zaczniemy rozbieranie czasu na czynniki pierwsze, to tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Będzie można dzwonić gdzieś tak po godzinie 21:00. Chociaż może troszkę wcześniej, jak pan Sławek omówi temat, ale pisać można cały czas. Wszystkie kontakty do Radia Paranormalium warto zapisać sobie już teraz. Numer telefonu do dzwonienia to 32 746 00 08. Numer chwilowo tylko do SMS-ów, ale jednak, to 530 620 493.
Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Tutaj Adam I. pisze na czacie: „Wesołych Świąt! Kolejna audycja przypadłaby w Wigilię, więc pewnie będzie przerwa”. No będzie przerwa i w Wigilię, i w Sylwestra, ale po Nowym Roku powrócimy do nadawania oczywiście dzisiejszych audycji. Jesteśmy także na Facebooku, na koncie Radia Paranormalium i na grupach Radia Paranormalium oraz Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości związane z audycją na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Panie Sławku, i tak oto po podaniu wszystkich kontaktów, wszystkich namiarów na Radio Paranormalium z czystym sumieniem, myślę, z czystą świadomością mogę oddać panu głos.
[02:46] - Dziękuję panie Marku. Dzisiaj przyznam szczerze, że ja miałem pana zaskoczyć, a pan mnie zaskoczył, bo ta czołóweczka dzisiaj była troszeczkę inna. Taka bardziej świąteczna, z czego się bardzo cieszę. No i co? Kochani, jesteśmy jak zwykle w poniedziałek. Ja zacznę audycję od przeprosin, bo po ostatniej audycji bardzo fajna dyskusja wywiązała się pod audycją na YouTubie i aż żałuję, że nie mogłem w niej uczestniczyć tak, jakbym chciał. No ale niestety życie zawodowe u mnie zawsze w okresie przedświątecznym jest takie obfitujące w dużą ilość zajęć i absorbuje dużo mojego czasu. Dlatego przepraszam, że w tej dyskusji nie uczestniczyłem, aczkolwiek zauważyłem, że świetnie sobie daliście radę beze mnie. Dziękuję stałym uczestnikom tej dyskusji oraz tym nowym, którzy się ostatnio zaktywizowali. Więc fajnie, naprawdę fajnie i parę fajnych takich wątków odnośnie audycji się pojawiło.
Także super. No i w związku z tym też brakiem mojego czasu w tym okresie przedświątecznym przeproszę was, bo też i czasu na przygotowanie dzisiejszej audycji miałem troszeczkę mało, więc jakiś taki drobny chaos może się pojawić, ale mam nadzieję, że jakoś z tego uda się mi wybrnąć. Chwilowo o nagrodach nie wspomnę. Znaczy wspomnę, bo jeżeli Moniko jesteś z nami, to książka do ciebie już pojechała, więc z tego jestem dumny. Natomiast o tych nagrodach i wersjach nagród, które się pojawiły w dyskusji na YouTubie, chwilowo nie będę wspominał, bo po pierwsze, jeżeli byliście grzeczni, to mam nadzieję, że wręczy wam Święty Mikołaj. Monice oczywiście życzę tego, żeby ta książka przed świętami jeszcze do niej dotarła i też mam nadzieję, że podzielisz się z nami, ze mną i ze słuchaczami Radia swoimi odczuciami i jakimiś może przemyśleniami po jej przeczytaniu. A teraz cóż, do rzeczy. Jak zwykle zacznę od podsumowania poprzedniego odcinka i odpowiedzi na pytania, które się pojawiły. Z jednego pytania powiem wam, że cieszę się szczególnie i nie ukrywam, że czekałem, kiedy ten dylemat się pojawi. I cieszę się, że pojawił sięW sumie bardzo szybko, bo bardzo szybko będziemy mogli ten temat załatwić.
Chimera Meduza zadała takie pytanie i tutaj zacytuję: „Panie Sławku, czy różne poziomy świadomości mogą usprawiedliwiać krzywdzenie innych? Niechęć do oddania pieniędzy przez duszę młodą zawsze będzie odbierana negatywnie. Pogodzić się z tym czy zrozumieć? Z drugiej jednak strony dusza stara też kiedyś nie oddała pieniędzy”. I tutaj rozumiem, że pojawia się pewnego rodzaju konflikt pomiędzy wybaczaniem a miłością do samego siebie. Co w takiej sytuacji powinno się, chociaż nie lubię tego słowa „powinno się”, więc ciężko mi tutaj użyć właściwego słowa, ale z punktu widzenia rozwoju naszej świadomości, co należałoby w takiej sytuacji zrobić? Bo z jednej strony mamy wybaczyć, czyli odpuścić komuś coś negatywnego, coś złego, co zrobił dla nas, a z drugiej strony jak w takiej sytuacji kochać samego siebie? Jak to pogodzić? Więc wyjaśnię wam, co miałem na myśli, namawiając was do wybaczania. I jak pamiętacie, nie chodzi mi o takie biblijne określenie na zasadzie: dostałeś, za przeproszeniem, w mordę, więc tad z drugiego policzka.
Jeśli ktoś was wykorzystał finansowo, tak jak w pytaniu Chimery, to jest, nazywając rzeczy po imieniu, zwykłą świnią. I co do tego ani w kategoriach duchowych, ani w kategoriach ludzkich nie ma żadnych wątpliwości i nie ma też żadnych okoliczności łagodzących. Więc co to znaczy, że mam mu wybaczyć? Czy to znaczy, że mamy zapomnieć o naszych pieniądzach? Że mamy mu darować dług, który wobec nas zaciągnął? Kochani, nic z tych rzeczy, bo z miłości i szacunku do samego siebie zwrot tych pieniędzy należy nam się bez żadnych wątpliwości. Pracowaliśmy na nie, mieliśmy wobec nich jakieś plany, coś chcieliśmy z tymi pieniędzmi zrobić, mieliśmy dla nich jakieś przeznaczenie, a tak naprawdę najczęściej z dobrego serca postanowiliśmy pomóc komuś w trudnej dla niego sytuacji. I w moim przekonaniu to jest wystarczająco dużo powodu, aby nam zwrot tych pieniędzy się należał, a dla naszej podświadomości, abyśmy zasługiwali na zwrot tych pieniędzy. Więc co to znaczy wybaczyć w takiej sytuacji? I w sumie to jest bardzo ważne.
Wybaczyć to znaczy przestać generować w swoim świecie duchowym, w świecie emocjonalnym negatywne emocje, które zatruwają nasze życie, żeby przestać obwiniać siebie i kogoś za zaistniałą sytuację. Rozkminiać, co by było gdyby, dlaczego tak się stało, jakim to człowiekiem jest ten człowiek, który nas gdzieś tam oszukał, wykorzystał. Bądź obwiniać siebie za często naiwność i, tak jak myślimy o sobie, za głupotę. I o takie wybaczanie mi chodzi. Miło i fajnie dla naszej świadomości, jeżeli uzmysłowimy sobie przyczyny zaistnienia takiej sytuacji tak po prostu, żeby wyciągnąć wnioski na przyszłość. Miło, jak dowiemy się czegoś o sobie i w sumie przy okazji też o innych. O tym, że nie wszyscy są tacy jak my i nie wszyscy kierują się takimi samymi, nazywając po ziemsku, kryteriami moralnymi. I co najważniejsze, zapomnieć o całej sytuacji, o powodach, o przyczynach, czy z naszej strony, czy ze strony drugiego człowieka, o całej sytuacji. To znaczy w moim przekonaniu, w moim nazewnictwie wybaczyć. Co nie znaczy, że mamy zapomnieć o swoich pieniądzach, bo z miłości do samego siebie nie mamy powodów, by dawać się wykorzystywać innym i rezygnować z tego, co jest nasze.
Owszem, są takie sytuacje, kiedy korzyści z odzyskanych pieniędzy są zdecydowanie mniejsze niż koszty emocjonalne, jakie dla odzyskania tych pieniędzy musimy ponieść. Wtedy faktycznie warto się zastanowić, oczywiście przez pryzmat miłości do samego siebie i szacunku do samego siebie, czy chcemy te straty ponieść.Tak. I czasami może warto. Tu też namawiam, warto dla samego siebie zrezygnować z odzyskania pieniędzy, zwłaszcza jeżeli to są nieduże kwoty. Jeżeli koszt, tak jak mówiłem, odzyskania ich będzie dla nas emocjonalnie zbyt duży. Tak właśnie moim zdaniem wygląda wybaczanie i miłość do samego siebie w takich zwykłych ziemskich sytuacjach. Ale wybaczanie i miłość do samego siebie oglądane z perspektywy naszej świadomości. Naszej duszy zależy, żebyśmy przeżyli takie doświadczenie. Powodów może być mnóstwo. Co człowiek, to powód.
Być może na skutek naszego wcześniejszego postępowania. Być może, aby dowiedzieć się czegoś o sobie, ale na pewno po to, by zrozumieć, że tak nie można postępować. Więc jeżeli już przeżyliśmy to doświadczenie, wyciągnijmy z tego wnioski i nie generujmy w naszym życiu więcej negatywnych emocji, które nas samych tak naprawdę wyniszczają. Nie wyniszczają tego, kto nam to zrobił, tylko wyniszczają nas samych. Tego starajcie się unikać. Pamiętajcie też, że wszelkie negatywne emocje, negatywne słowa generują łańcuch karmiczny, czyli prowokowanie sytuacji, w których oceniając innych, obwiniając, w których nasza dusza będzie chciała nas postawić, abyśmy zobaczyli tą sytuację z drugiej strony. Dlatego z miłości do siebie starajcie się zapomnieć o tej całej sytuacji. Wybaczyć sobie, wybaczyć drugiemu człowiekowi, ale nie rezygnujcie z tego, co jest wasze. To było bardzo fajne pytanie i bardzo ci Himaru dziękuję za to, że zadałaś to pytanie. Ja celowo nie odpowiadałem na nie na YouTubie, ponieważ chciałem się podzielić tą odpowiedzią, tym wyjaśnieniem ze wszystkimi słuchaczami.
Drugim ciekawym wątkiem, jaki się pojawił, był wątek założony przez Ghosta dotyczący mojego pytania z poprzedniej audycji. Czy wraz z rozwojem naszej świadomości miłość do samego siebie się zwiększa, czy zmniejsza? Oczywiście przy okazji pojawił się temat nagrody, więc tak jak mówiłem, chwilowo go pominę. Ale za poruszenie tego i za założenie tego wątku bardzo dziękuję. Przypomnę tylko w nawiązaniu do tego wątku, bo też nie odniosłem się do niego pod audycją w komentarzach, bo pomyślałem sobie, że warto go poruszyć na antenie, bo też nie wiem, ile osób te komentarze czyta. Dlatego w nawiązaniu do tego wątku przypomnę wam, jak wygląda rozwój miłości do samego siebie wraz z rozwojem świadomości. Dzieci oczywiście myślą tylko o sobie. Ich rozwój świadomości nie pozwala im doświadczyć empatii, więc z punktu widzenia osób bardziej dojrzałych zachowują się jak egoiści, ale ich zachowania nie wynikają z wyrachowania, bo dzieci nawet nie mają pojęcia, że kogoś wykorzystują. Więc jeżeli nazwalibyśmy to egoizmem, to taki egoizm nieświadomy. Natomiast młodzi są już egoistami bardzo świadomie, bo wybierają zawsze swoje dobro, nie przejmując się zupełnie nikim innym.
Mało tego, w sytuacjach konfliktowych zawsze wybierają swoje dobro. Dojrzała świadomość to już jest nauka odczuwania empatii i współczucia. Zaczyna się na tym etapie pojawiać potrzeba dbania o innych, szukania sprawiedliwości, szacunku dla wszystkich mieszkańców Ziemi. Dusze stare zazwyczaj są już bardziej zainteresowane pomaganiem innym niż samym sobą. Wniosek z tego jest taki, że wraz z rozwojem świadomości zwiększa się nasze zainteresowanie innymi i rośnie też miłość do innych. Na drugi plan schodzi tak naprawdę miłość do samego siebie, a już na pewno zmienia się jakość tej miłości. Ziemskie potrzeby, przyjemności zaczynająWraz z rozwojem świadomości odgrywać coraz mniejszą rolę. A potrzeby emocjonalne i potrzeby duchowe zaczynają powolutku wychodzić na pierwszy plan. I co to oznacza dla naszego życia? Że z czasem, wraz z rozwojem świadomości, zaczynamy zatracać tą ziemską wersję miłości do samego siebie, zapominając bardzo często o tych zwykłych, ziemskich potrzebach.
I przyznam wam, że kiedyś myślałem, że najważniejszym zadaniem duszy starej jest przekazywanie swojej wiedzy innym. Teraz coraz częściej dochodzę do wniosku, że najważniejszym, bądź jednym z najważniejszych zadań starej duszy jest nie zapomnieć o takiej zwykłej, ziemskiej miłości do samego siebie. Wiecie dlaczego okazywanie miłości innym jest łatwiejsze? Bo dla naszej podświadomości, dla tych naszych ziemskich wzorców, jeżeli okazujemy miłość innym, jeżeli robimy coś dobrego dla nich, to dla naszej podświadomości jest to hasło: „Robisz coś dobrego, jesteś dobrym człowiekiem”. Okazywanie miłości samemu sobie, nasza podświadomość według kryteriów ziemskich interpretuje jako egoizm. I dlatego na coraz wyższych poziomach świadomości coraz bardziej okazujemy, próbujemy okazywać miłość, współczucie, empatię, współodczuwanie innym ludziom niż samym sobie. A nie będziemy tak naprawdę do końca szczęśliwi, jeżeli nie okażemy tej miłości również samym sobie. Jeżeli nie zadbamy o miłość do samego siebie. I to by było, kochani, tyle w kwestii podsumowania poprzedniego odcinka i dyskusji, za którą jeszcze raz bardzo wam dziękuję. Za dyskusję, która się wywiązała na YouTubie.
No a cóż, czas przejść do wątku głównego, czyli do tego, co obiecałem już od kilku odcinków, czyli do kwestii czasu. I tu niestety będzie trochę smutnej i drętwej wiedzy encyklopedycznej i wiedzy naukowej, ponieważ akurat to jest jedna z niewielu kwestii duchowych, którą można poprzeć jakimiś dowodami czy badaniami naukowymi, więc żeby było wiarygodnie, posłużę się tutaj pewnymi wyjaśnieniami encyklopedycznymi, więc będzie trochę drętwo. Pytanie: dlaczego odnosimy wrażenie, że czas coraz szybciej płynie? Więc na początek przytoczę zjawisko rezonansu Schumanna. Nie wiem, czy słyszeliście o tym, czy nie słyszeliście, więc pozwolę sobie zacytować Wikipedię w tej kwestii. „Występowanie zjawiska ziemskich fal stojących zostało przewidziane matematycznie przez niemieckiego fizyka Winfrieda Otto Schumanna w 1952 roku. Zauważył on, że jonosfera i powierzchnia Ziemi tworzą układ dwóch przewodzących sfer, który zachowuje się jak wnęka rezonansowa lub falownik. Rozwiązując równania Maxwella dla takiego układu określił jego częstotliwości rezonansowe. Maksymalne amplitudy fal występują dla częstotliwości 7,83 herca oraz dla harmonicznych 14,1, 23, 26, 33, 39, 45 herców. Częstotliwości Schumanna z niewielkimi odchyłkami w zależności od pory dnia.
Najwyższe zarejestrowane harmoniczne, ich amplituda maleje wraz ze wzrostem częstotliwości, sięgają do zakresu ultrafal. Ustalono, że głównym źródłem energii zasilającej rezonans Schumanna są wyładowania elektryczne powstające w atmosferze ziemskiej. Na kuli ziemskiej występuje średnio około 100 wyładowań, czyli piorunów w ciągu sekundy”. I tu jest taka nowinka. W momencie, kiedy pisałem książkę i sięgałem do źródeł w Wikipedii, tej wzmianki nie było. Teraz naukowcy poszli krok dalej i tu już jest podane, że: „Ponadto takim źródłem może być burza magnetyczna, a także sieć energetyczna, której częstotliwość według standardów amerykańskich 60 herców pokrywa się z jedną z harmonicznych”. Tyle Wikipedii. Ponieważ nie ukrywam, że nie śledzę tego zjawiska na bieżąco, między innymi dlatego, że trudno jest, powiem wam szczerze, znaleźć wiarygodne źródło pomiarów rezonansu. Do niedawna istniał taki serwer online w internecie, który podawał kilka miejsc na świecie i podawał te częstotliwości na bieżąco, w zależności od pory dnia.Teraz ostatnie rzeczy. Jak sobie patrzyłem, to ten serwer, nie wiem dlaczego został zlikwidowany, zablokowany albo coś się innego z nim stało.
Ostatnio jak to śledziłem, to był jakiś rosyjski serwer, na którym udało mi się znaleźć jakieś dane. Najświeższe wiadomości, najświeższe informacje, jakie znalazłem przed dzisiejszą audycją, to takie, że w październiku tego roku okresy, kiedy rezonans utrzymywał się powyżej 40 herców, to już nie były pojedyncze piki, takie strzały, ale całe godziny w różnych miejscach Ziemi, a uśredniony rezonans wyniósł niedawno ponad 16 herców, czyli dwukrotnie więcej niż 50, 60 hertz. I to na tą chwilę o tym zjawisku. Za chwilę do niego wrócę, żeby je podsumować i też skonfrontować z tym, co za chwilę wam powiem. A drugim tematem, który jest z tym związany, są fale mózgowe. I też nie wiem jaka jest wasza wiedza na temat fal mózgowych, więc też pokrótce, w takim ogólnym zarysie spróbuję wam ten temat przybliżyć. I tu znowu będzie trochę encyklopedycznej wiedzy. Fale mózgowe, czyli cykle aktywności bioelektrycznej mózgu, które są rejestrowane za pomocą aparatury encefalograficznej i charakterystycznym częstotliwościom fal mózgowych oznaczanym za pomocą nazw liter alfabetu greckiego odpowiadają w dużej mierze stany świadomości człowieka. I teraz począwszy od dołu fale delta to jest od 0,5 do 3 herców. To są fale, które charakteryzują się wysoką amplitudą.
Występują w stanie najgłębszego snu bądź podczas bardzo głębokiej medytacji oraz u małych dzieci, oraz pewnego rodzaju przypadkach uszkodzeń mózgu, na przykład lezji. Fale theta to jest zakres częstotliwości pomiędzy 4 a 7 herców. Te fale są najczęściej występującymi falami mózgowymi podczas medytacji, transu, hipnozy bądź intensywnego marzenia, bądź bardzo intensywnych emocji. Świadomość przy tej częstotliwości pozwala na kontrolowanie bólu fizycznego, a w skrajnych przypadkach nawet trwania. Dla tej częstotliwości tok myśli staje się niespójny i zanikają związki logiczne, co wyraźnie widać na przykładzie myślenia w czasie marzeń sennych. Fale alfa to jest zakres od 8 do 13 herców. Zmienna amplituda, tak zwany stan spoczynkowy charakterystyczny dla stanu relaksu, odprężenia. Wtedy, gdy leżymy z zamkniętymi oczami przed zaśnięciem bądź zaraz po obudzeniu, kiedy jeszcze się nie wybudzimy. Ten zakres fal mózgowych jest wykorzystywany na przykład w technikach szybkiego uczenia. Fale beta od 12 do 28 herców.
Mała amplituda, zdesynchronizowane. To jest rytm gotowości. Rytm takiej aktywności charakteryzuje się szczególnie zwykłą codzienną aktywnością, percepcją zmysłową i pracą umysłową. Specyficzna aktywność beta towarzyszy również stanom po zażyciu niektórych leków. I tak naprawdę przez jeszcze do niedawna badanie fal mózgowych na tym zakresie się kończyło. Stosunkowo niedawno odkryto istnienie fal gamma. Encyklopedycznie to są częstotliwości powyżej 30 herców, od 80 do 100 herców. Rytm gamma towarzyszy działaniom i funkcjom motorycznym. Ośrodki mózgowe biorące udział w wyobrażaniu ruchu komunikują się ze sobą na częstotliwości 40 herców w określonej kolejności, a potem dopiero pojawia się błysk aktywności gamma w ośrodku mózgowym zawiadującym wykonaniem ruchu. Fale gamma to są najszybsze z fal mózgowych.
Aktywność gamma jest związana z wyższymi procesami poznawczymi, między innymi percepcją sensoryczną, pamięcią. Domniemywa się, że rytm gamma o częstotliwości około 40 herców ma związek ze świadomością percepcyjną dotyczącą wrażeń zmysłowych i ich postrzegania oraz związany jest z tak zwanym wiązaniem jakości sensorycznych, to jest integracją poszczególnych modalności zmysłowych, jak dotyk, słuch, smak, wzrok, zapach w jeden spostrzegany obiekt. Na przykład widzimy i słyszymy mówiącą do nas osobę jako spójną całość. Ponieważ fale gamma są najmniej znanymi falami mózgowymi i tak jak mówiłem odkrytymi stosunkowo niedawno, cały czas naukowcy odkrywają ich właściwości. Mówię według encyklopedycznych informacji to jest zakres pomiędzy 30 a 100 herców.Ale już czytałem o tym, że w niektórych przypadkach pojawiają się fale gamma na poziomie 200 herców, 400, a nawet 800 herców. Coraz częściej fale gamma są łączone z rozwojem duchowym i praktykami Dalekiego Wschodu. Przez niektórych częstotliwość 40 herców jest nazywana mózgiem zen. Fale gamma około 40 herców pojawiają się również przy stanach bardzo głębokiego wzruszenia, bardzo głębokich stanów odczuwania współczucia, empatii. I to by było tyle wiedzy, jeżeli chodzi o kwestie encyklopedyczne. Ja oczywiście nie podałem całej wiedzy naukowej na ten temat, bo też myślę, że jeżeli ktoś będzie zainteresowany, to sobie tam grzebnie w internecie i sobie doczyta.
Być może część z was, bądź większość z was już tą wiedzę na ten temat ma. To było takie zarzucenie tematu. Bo co te dwa zjawiska mają wspólnego z czasem? Rezonans Schumanna był od momentu, kiedy był badany na poziomie 7,83 herców. Czyli to jest zakres fal mózgowych alfa, czyli fal mózgowych, które pojawiają się w stanie świadomym, ale w stanie jakiegoś świadomego relaksu, wypoczynku. Kiedy jesteśmy spokojni, kiedy nic nas nie pobudza, żadne czynniki zewnętrzne nie działają na nas w sposób taki pobudzający. Natomiast obecne 16 herców to już jest stan i zakres fal mózgowych beta, czyli stan takiego już wzmożonego napięcia, wzmożonej aktywności, wzmożonej czujności. Jak rezonans Schumanna, jak częstotliwości Schumanna działają na nasz organizm przekonali się bardzo wyraźnie kosmonauci. Oczywiście nie mówi się o tym w sposób taki bardzo oficjalny, natomiast pierwsi kosmonauci mieli olbrzymie problemy na statkach kosmicznych. Mieli ogromne problemy z koncentracją, z pozbieraniem myśli, ponieważ rezonans Schumanna, czyli te fale funkcjonują w obszarze 30 kilometrów wokół Ziemi.
W momencie, kiedy statki kosmiczne atmosferę ziemską opuszczają, wpływ tych fal zanika i w tym momencie u kosmonautów zaczynały się pojawiać, tak jak mówiłem, stany dekoncentracji, zaburzenia pracy błędnika, niemożliwość skupienia swoich myśli. Do tego stopnia było to nieprzyjemne, że na statkach kosmicznych zaczęto instalować urządzenia symulujące rezonans Schumanna na poziomie 7,83 herców. Więc jak widzicie, wpływ tej częstotliwości, tych fal na nasze samopoczucie, na nasze zachowanie, na nasze odczucia jest niepodważalny. I teraz wybiegając dalej w mojej analizie, jeżeli zwiększa się częstotliwość, ona zaczyna stymulować również nasz mózg do pracy w innym zakresie fal. I to nasze poczucie przyspieszenia, to nasze poczucie, że wszystko się szybciej dzieje, też poczucie takiego napięcia wynika z tego, że nasze organizmy przyzwyczajone, zwłaszcza ludzi, którzy już tam sobie urodzili się bądź przyszli na świat wtedy, kiedy ten rezonans Schumanna był na poziomie siedmiu czy ośmiu herców, nie mogą się przestawić. I też jest takie większe pobudzenie, cały czas stany poddenerwowania i cały czas stany takiego odczucia, jakby to wszystko się szybciej działo. I z tego, co słyszałem, z tego, co czytałem, to podobno dzieci, które już rodzą się, urodziły się wtedy, kiedy ta częstotliwość, ten rezonans Schumanna był już większy. Podobno ich mózgi szybciej się dostosowują. Dla nich to jest już jakby bardziej środowisko naturalne i łatwiej sobie z tym radzą. Tu już zaczynamy wchodzić w kwestię tego, że ja nie mam dowodów i pewnie nikt nie ma dowodów.
Natomiast pewnie słyszeliście, jak nie słyszeliście, to wam powiem, że rezonans Schumanna ma dobić do 30, a może nawet 40 herców, więc nasze mózgi zaczną w sposób taki bardziej naturalny, zostaną zmuszone do pracy w zupełnie innym zakresie częstotliwości.I powiem wam szczerze, że jestem bardzo ciekawy. Oczywiście mam swoją teorię na ten temat, co się wydarzy, jeżeli ludzie zostaną zmuszeni poprzez otoczenie, poprzez Ziemię do pracy na częstotliwościach mózgu Zeta. Co prawda jest teoria, która mówi, że to powinno zadziałać w drugą stronę i jest w tym też trochę logiki, ponieważ te niższe częstotliwości są wykorzystywane, pojawiają się przy medytacjach, przy stanach głębokiego relaksu, wtedy, kiedy nasz kontakt z naszą świadomością jest dużo lepszy, że rezonans Schumanna jest przez niektórych nazywany elektrycznym pastuchem czy energetycznym więzieniem. Może raczej będziemy zmierzali do tego, żeby ten rezonans Schumanna zmniejszać, a nie zwiększać. Prawda jest taka, że burze były od zawsze. Burze, które generowały przede wszystkim rezonans Schumanna, były od zawsze i to się nie zmieniło i raczej się nie zmieni. Natomiast wpływ instalacji elektrycznych, telefonii komórkowych na podwyższenie tego rezonansu może mieć faktycznie jakieś znaczenie. Natomiast ja jestem bardzo ciekawy, co będzie, jak nasze mózgi zaczną pracować w sposób naturalny z częstotliwością mózgu Zeta. Jeszcze jeden aspekt tej całej sytuacji, czyli aspekt duchowy. Spieszymy się gdzieś, pędzimy, próbujemy załatwiać jak najwięcej spraw, rzeczy, tak jakbyśmy wewnętrznie przeczuwali, że ten czas, który został nam dany, w jakiś sposób się kończy, że musimy jak najwięcej rzeczy załatwić, ponieważ może nie być ku temu następnej, lepszej bądź nadarzającej się okazji.
I myślę, że to jest też podpowiedź troszeczkę naszej duszy, że właśnie niektórzy, którzy nie będą w stanie w tych częstotliwościach przestawić się na te wyższe częstotliwości, że być może nie będą mieli szansy, okazji, warunków do tego, żeby inkarnować się znowu na Ziemi. Zostawiam to wam oczywiście do przemyślenia i tak jak zawsze was zapraszam do tego, żebyście to skonfrontowali z tym, co wiecie, co myślicie, co czujecie. Czekam też, przyznam szczerze, z niecierpliwością na to, co macie w tej kwestii do powiedzenia, jaką wiedzę posiadacie, bo jest to temat, na który tak naprawdę jest już sporo danych takich typowo naukowych, typowo ziemskich. Więc czekam na wasze przemyślenia, na wasze komentarze. A teraz, ponieważ to jest ostatnia audycja w tym roku, to żeby wam dać trochę do myślenia. Powiem wam szczerze, że ten temat taki naukowy trochę mnie znużył. Mam nadzieję, że nie posnęliście tam po drugiej stronie. Więc mam dla was dwie wiadomości i w tym konkretnym wypadku obydwie są dobre. Zapisałem sobie tutaj na kartce: „A teraz czas na bombę”. Kochani, doszedłem już do tego momentu i w zasadzie prawie jestem już przygotowany na to, by popracować, by dokonać eksperymentu odnośnie transformacji podświadomości za pomocą metody, którą sam sobie wymyśliłem.
Nawet udało mi się już w zasadzie prawie zorganizować sprzęt do tego. Jeszcze troszeczkę motam się i jeszcze chwilowo mam problemy lokalowe. Natomiast chciałbym zaprosić, ponieważ sam na sobie to już troszeczkę przerobiłem, natomiast ciekawy jestem, jak to będą odbierali inni ludzie. Więc jeżeli jest ktoś z Warszawy, z okolic, kto chciałby wziąć udział w tym moim eksperymencie. Mówię o Warszawie i okolicach, ponieważ nie wiem, czy tam to czytaliście. Ja sam jestem spod Warszawy, mieszkam pod Warszawą. A ponieważ to będzie wymagało naszego takiego fizycznego kontaktu, ponieważ muszę wykorzystać pewien sprzęt, którym dysponuję. Dlatego mówię też o Warszawie i okolicach, bo pewnie tak będzie po prostu logistycznie prościej. Więc jeżeli jest ktoś chętny, kto chciałby przetestować to na sobie, zobaczyć, zaeksperymentować, to zapraszam. Piszcie do mnie, nie wiem, czy na Radio, czy na mojego maila, już jak komu pasuje.Bardzo was zachęcam.
Mam nadzieję, że to też będą fajne doświadczenia, którymi będziemy się mogli podzielić ze słuchaczami radia i opowiedzieć o tym, co się wydarzyło. A może wyjdzie z tego jakiś większy, fajniejszy projekt o szerszym zasięgu, na co mam nadzieję. Także odzywajcie się, proszę, jeżeli ktoś jest zainteresowany. I teraz mam jeszcze jedną bombę. Nie wiem, czy nasz słuchacz jest dzisiaj z nami, ale dostałem zaproszenie. Jestem po jakichś rozmowach wstępnych. Nie wiem, jak wam mam to powiedzieć. Powiem wam szczerze. Odezwał się do mnie człowiek, który ma dowody i zaprasza mnie do wzięcia udziału w naukowym udowadnianiu, że dusza istnieje. Ja oglądałem zdjęcia i chcę jechać obejrzeć to na żywo.
Pan Grzegorz... Nie wiem, ciężko mi jest opisać, bo tego nie widziałem. Natomiast jest to dla mnie tak fascynujące. Tak się nie mogę doczekać tego momentu, żeby się też podzielić z wami tym, co zobaczę. Zdjęcia, które widziałem, to są w pewnym sensie zdjęcia duszy. Zmaterializowanej duszy, z którą jeden z naszych słuchaczy ma możliwość w ten sposób się komunikować. Coś dla mnie niesamowitego i mam nadzieję, że jak spotkamy się po Nowym Roku, to będę miał przyjemność i możliwość powiedzieć wam coś więcej na ten temat. Więc już teraz was zapraszam, bo jeżeli uda mi się to zobaczyć, to na pewno o tym będzie następna audycja, a być może o tym, jakie wspólnie eksperymenty z podświadomością udało nam się zrobić. Więc tematów na przyszłe audycje już jest kilka. Myślę, że fajnych.
W tej chwili, ponieważ już godzinkę was tutaj już ponękałem swoimi przemyśleniami, to pozwolę sobie oddać wam głos, ale wykorzystam jeszcze sytuację, że mamy za chwilę święta. Święta to jest taki czas, kiedy w naszym życiu pojawia się mnóstwo pozytywnych emocji. Święta, kiedy pojawia się w naszym życiu mnóstwo miłości. Więc chciałbym wam życzyć, abyście jak najwięcej tej miłości w te święta doświadczyli, abyście jak najwięcej tej miłości w te święta okazali sobie i waszym bliskim i jak najwięcej tej miłości potrafili później przenieść na codzienne życie. Aby ta magia świąt, magia miłości w waszym życiu trwała jak najdłużej, a najlepiej przez następny rok aż do następnych świąt. Czego wam i sobie z całego serca, kochani, życzę. A teraz oddaję wam głos.
[46:38] - To ja może wykorzystam okazję i przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Tutaj przed chwilą mieliśmy jakiś problem z połączeniem, ale audycja cała się nagrała. Na szczęście nas na Skypie nie rozłączyło. Także wszystko to, co pan mówił przez te pół minutki chyba zostało nagrane i będzie do odsłuchania z naszej MP3, z archiwum. A wracając do kontaktów, to numer telefonu, pod którym będziemy odbierać od państwa rozmowy to 32 746 00 08. Komórkowy tylko do SMS-ów wyjątkowo 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Widzę, że jakiś SMS tu chyba przyszedł. Jakieś nieodebrane połączenie. Skype: radio.paranormalium.pl.
Jesteśmy także na Gadugadu pod numerem 36 08 80 02. Można także pisać na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku na profilu Radia Paranormalium oraz na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to można także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości związane z audycją na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Trochę tych komentarzy na czacie, przyzna pan, panie Sławku, dzisiaj nawaliło.
[48:25] - Nie wiem, jeszcze nie odpalałem Messengera. Postanowiłem, że tak powiem, wykorzystać moment, by się coś napić, bo jakoś tak-
[48:34] - Komentarzy nawaliło, muszę panu powiedzieć, więcej niż śniegu.
[48:39] - Tak? To dobrze, już w takim razie się odpalam.Nie ukrywam, że miałem taką nadzieję, bo temat interesujący i naszych słuchaczy na ten temat. Bo wiem, że jak czytam komentarze na YouTubie, to wiedza naszych słuchaczy, przeżycia, przemyślenia jest-
[49:11] - Mamy chyba jakiś problem z połączeniem na Skypie. Coś pana zrywa, panie Sławku. Niestety coś pana zaczęło zrywać w tym momencie.
[49:20] - Tak?
[49:21] - Skype pokazuje złowieszczy komunikat pod tytułem „Słabe połączenie sieciowe”.
[49:26] - Ja już to miałem troszeczkę wcześniej, ze trzy razy mi wyskoczyło.
[49:29] - I znowu słychać cię.
[49:36] - Trzymam kciuki również i teraz. Nieładnie, bo teraz i pan mi zniknął, panie Marku.
[49:44] - Ja cały czas jestem.
[49:48] - Dobrze, coś tutaj już się pojawiło. Oj faktycznie. Przewijam i początku nie widać. Tutaj temat finansowy się pojawił. Fajne komentarze słuchaczy, że czasami faktycznie lepiej jest coś komuś podarować i nie oczekiwać nic w zamian niż później przeżywać niefajne sytuacje, zwłaszcza emocjonalne, samemu siebie. Bo ja wiem, że ludzie świadomi, wrażliwi najczęściej za takie sytuacje obwiniają samych siebie, że to oni byli naiwni, że to tak naprawdę jest ich wina. Uwierzcie mi, że młode dusze nie mają z tym problemu, bo zawsze ktoś jest winien. Zawsze ktoś jest świnią, zawsze ktoś wykorzystał. I oni akurat z miłością do samego siebie nie mają problemu. Problemy z miłością do samego siebie i z wybaczaniem samemu sobie najczęściej pojawiają się już na poziomie dojrzałości, świadomości, dojrzałości emocjonalnej.
Dlatego tym bardziej kochani namawiam was, wybaczajcie sobie. To naprawdę nie jest waszą winą. Nie lubię tego słowa, ale powiem: waszą winą, że na świecie w dalszym ciągu żyją ludzie, którzy tylko czyhają, żeby móc wykorzystać innych. To nie jest wasza wina, dlatego wybaczajcie sobie. Odpuszczajcie, zapominajcie. Nie żyjcie tym, bo szkoda waszej cennej energii. Lepiej ją spożytkować na dużo przyjemniejsze rzeczy. Dlatego ja już tu może nie będę podtrzymywał tych wątków, no chyba że sobie tego życzycie. Bardzo fajny Marzeny komentarz: „Jeśli siebie szanujesz i siebie kochasz, to i wówczas jesteś w stanie to innym dać”. Tak, dokładnie tak to działa.
Najpierw testujmy to na sobie. Najpierw dajmy sobie, bo jeżeli czegoś nie mamy, to nie jesteśmy w stanie dać tego innym. Nosfera: „Dziś o czasie ma być? Czas nie ma czasu dla mnie”. Dobrze. Tu jakiś miły komentarz. Nie wiem chyba, czy to dla mnie. „Co do starej duszy to bardzo się zgadzam z tobą. Wreszcie”. Ada napisała: „To jest przykre doświadczenie, ale czy nie uczy nas czegoś o samych sobie?
Wydaje mi się, że jest to lekcja, która nie bez powodu nas spotyka”. I tu też całkowicie masz rację. Sytuacje nie spotykają nas bez powodu i w każdej tak naprawdę sytuacji, która nas spotyka, dowiadujemy się owszem o ludziach, na przykład że ktoś jest oszustem, ale z drugiej strony dowiadujemy się o sobie, że z jakiegoś powodu mamy potrzebę na przykład pomagania innym, że czasami czyjeś dobro przekładamy ponad własne. I to też jest dla nas informacja o nas samych, żeby nie zapominać właśnie o tym, że również żyjemy na ziemi i również pewnych rzeczy na tej ziemi potrzebujemy, bądź nawet są konieczne do tego, żeby żyć. Zwłaszcza w sytuacjach materialnych jest to bardzo dobrze widoczne. Więc tak, całkowicie się zgadzam z tym, że jest to lekcja nie bez powodu. Często jest to też dla nas ostrzeżenie, że ktoś nas oszuka, nie odda nam 50 złotych po to tylko, żeby wzbudzić naszą czujność, zanim pożyczymy jemu bądź komuś innemu 5000 złotych czy 50 000 złotych. Więc to też jest informacja dla nas, czasami też płynąca właśnie z naszej duszy, żeby nasOstrzec przed tym i pokazać nam zbyt dużą naszą łatwowierność czy zaufanie do innych. Tu nie chodzi o dobroć, tylko o uczucie, które temu towarzyszy. Słusznie.
Ale tutaj coś mi się przewinęło. Oj, a pan znowu o tej miłości do samego siebie. Natomiast Marzenka mnie tutaj uprzedziła: „Inka, jeśli jej nie znasz, to jak możesz ją komuś okazać?” Dokładnie. Ja rozumiem, że tutaj Inka troszeczkę się ze mną droczy na tyle, na ile ją poznałem z innych komentarzy. Natomiast dziękuję ci Marzenko za komentarz. Ja myślę, że Inka doskonale o tym wie. Ale dziękuję ci. „Jeśli dusza jest wieczna, czyli istnieje poza czasem, to jak może być młoda albo stara? Stary, młody, ewolucja, rozwój i takie tam rzeczy mogą istnieć tylko w czasie, a dusza jest ponoć wieczna”. No właśnie.
Kochani, pojawił się fajny temat. Dawno go nie było. Ktoś ewentualnie chciałby to w jakiś sposób skomentować? Stwierdzenie Noosfery. Ja powiem tak: dusza nie jest wieczna. Inaczej: dusza jest być może wieczna, ponieważ pojawia się z czegoś, co jest wieczne i też do tego, co jest wieczne wróci. Więc w tym sensie jest wieczna. Natomiast nasza dusza pojawia się na Ziemi wraz z naszą pierwszą inkarnacją i do naszej ostatniej inkarnacji będzie nam towarzyszyć. Dlatego nasza dusza zapamiętuje rzeczy, sytuacje, emocje, przez które przeszła razem z nami przez wszystkie wcielenia. I nasza dusza buduje świadomość, naszą świadomość na podstawie naszych doświadczeń i naszych przeżyć.
Więc dusza jest w pewnym sensie spersonalizowana, jest przypisana do nas. Więc w zależności od bagażu doświadczeń, tak jak człowiek, zmienia się jej świadomość, czyli nasza świadomość. Chociaż tu też podejrzewam taką delikatną zaczepkę, bo się pojawił uśmieszek na końcu tej wypowiedzi. Ale fajnie, bo była okazja na ten temat znowu sobie coś tam przypomnieć. Marzenka tutaj: „Słyszeli o tym rezonansie”. Oj, słyszeli. To bardzo się cieszę. Tu ciekawy temat miłości. „A czy nie kochałaś swoich rodziców i rodzeństwo, zanim postanowiłaś kochać siebie?” Kto kochał swoich rodziców i kto kochał swoje rodzeństwo tak po prostu? Jak można kochać swoje rodzeństwo?
To rodzeństwo, które nam zabiera zabawki, którym każą nam opiekować się, które blokuje kolejkę do łazienki albo podkablowuje nas do rodziców. Jak można kochać swoje rodzeństwo? Zresztą też jak można kochać swoich rodziców? Czy znacie dzieci, które kochają swoich rodziców? Przecież dzieci nie lubią swoich rodziców. Dzieci są cały czas w konflikcie ze swoimi rodzicami. Dzieci ciągle czują się niezrozumiane przez swoich rodziców. Dzieci mówią tak: „Kocham cię, mamo”. Tak jak część ludzi mówi: „Przepraszam”. Tylko że dla części ludzi słowo „przepraszam” kończy się na słowie, z którego nic nie wynika.
Jest takim kulturalnym zwrotem. „Ojej, przepraszam”. Ale nie jest związane z żadnymi emocjami, ani też z żadnym zachowaniem. To tak samo jak dla wielu ludzi „współczuję ci” jest równoznaczne z określeniem: „faktycznie masz przerąbane”. Ale to nie znaczy, że to powoduje we mnie jakieś działania bądź jakieś dodatkowe emocje. Tak że czekam na wasze komentarze. Czy wy kochaliście swoich rodziców, którzy was ciągle zmuszali do nauki, do robienia jakichś dziwnych rzeczy, zupełnie bezsensownych i zupełnie niepotrzebnych, jak sprzątanie w pokoju, jak wykonywanie jakichś tam obowiązków, jakieś tam prace wtedy, kiedy wasze i moje życie było skoncentrowane na tym, żeby czerpać jak najwięcej przyjemności. Jak można kochać własnych rodziców? Czytam dalej . Tutaj jest na temat wyładowań.
„Rezonans Schumana zawsze skacze raz na dobę. Lato i zima jest też inaczej”. Powiem tak: miałem okazję przyjrzeć się, w momencie, kiedy jeszcze ten amerykański serwer funkcjonował.I naprawdę w różnych rejonach świata jest to bardzo różne. Ja przynajmniej nie zauważyłem, być może zbyt krótko się tym interesowałem, natomiast nie zauważyłem żadnej takiej prawidłowości w lato i w zimę. Więc być może faktycznie tak jest. Natomiast samo zjawisko zwiększania się rezonansu, które jest przez naukowców tak na dobrą sprawę niewyjaśnione do dzisiaj, ponieważ dwukrotne zwiększenie musiałoby być spowodowane tym, że nasza jonosfera nie miałaby 30 kilometrów, tylko 15. Więc jest to zagadka naukowa w dalszym ciągu. Ja też zresztą nie znam odpowiedzi na to pytanie. Być może też i z duchowego punktu widzenia ten rezonans zwiększa się w związku z tym, że coraz więcej ludzi na świecie też wchodzi na wyższe poziomy energetyczne, na wyższe poziomy wibracyjne, więc to też może mieć przełożenie na to zjawisko. Być może.
Nie jestem w stanie tego w żaden sposób sprawdzić, więc nie będę się mądrzyć. Jakaś tam część jonosfery w nocy zawsze prawie znika, zaś latem się rozwarstwia. Widzę, że Nosfera tutaj ma więcej wiadomości, takich stricte naukowych na ten temat, więc jeżeli dopatrzę się tutaj jakichś informacji jeszcze, to z chęcią wam je przytoczę. Tutaj nasz drugi gość się widzę zdecydował coś powiedzieć. Z przyjemnością przeczytam też ten wpis. Czas to okres, który człowiek musi zagospodarować pomiędzy narodzinami a śmiercią. Idealnie byłoby wykorzystać ten czas pozytywnie. Wydaje mi się czasami, że jednak ludzie go marnują. Tu jest odrobina samokrytyki, takie może ja też. Chociaż z punktu widzenia duszy zapewne to jest rozwój.
Tak. Z punktu widzenia duszy jest to rozwój. Tak jak mówiłem, chodzi o doświadczanie i rozumienie sytuacji. No i tego procesu, tak jak też mówiłem, nie przerwiemy. Ja was bardziej kochani namawiam do tego, żeby ten proces był bardziej świadomy i pozbawiony, nazywając rzeczy po imieniu, klapsów w dupę. I to jest przede wszystkim cel mojej audycji. Przeczytam też tutaj pytanie w zasadzie Tomasza. Witam, mam pytanie co dzieje się po śmierci z duszami bardzo starymi, o wysokiej świadomości, które będąc w ciele człowieka potrafią słyszeć głosić z intuicji, kierować się nim idąc przez życie posiadającymi tak jakby dostęp do szerokiej wiedzy płynącej z wewnątrz ich samych, które mogą, kiedy zechcą, jeśli zapragną, w różny sposób wykorzystywać na przykład do polepszenia własnego materialnego życia, lecz nie robią tego, ponieważ im nie chce się, po prostu nie widzą sensu. Nie mam na myśli lenistwa lub pseudodepresji. Czy takie świadomości dusze opuszczają system inkarnacji na Ziemi z własnej woli i zaczynają swój dalszy rozwój na innych planetach?
A może w innych wymiarach? Czy na zawsze jesteśmy skazani na Ziemię? Moje osobiste odczucie mówi mi, że Ziemia nami, ludźmi jesteśmy tylko tu, kiedy wchodzimy w ludzkie ciało podczas narodzin. Jest z nimi jak z kierowcami. Kiedy zdamy egzamin, dostaniemy prawo jazdy i zaczniemy poruszać się autem, to nie stajemy się samochodem, ponieważ używamy go zamiast nóg do szybkiej zmiany miejsca. Podobnie dusze mają swoje auta w ludzkich ciałach. Są różne marki samochodów, można zmieniać wiele razy modele, lecz ciągle i nadal to są tylko i tak samochody. W końcu jazda się znudzi. Tym bardziej, jak ciągle jeździ się po tej samej planecie. To dobre porównanie do duszy.
Każde narodziny to tylko zmiana pojazdu dla duszy. Inny model człowieka, inna płeć. Jak pan sądzi, co robi dalej dusza, kiedy po śmierci powie dość, nie wracam już na Ziemię. Mam głębokie przekonanie, że może tak uczynić. Nie wracać na Ziemię. Tylko co dalej? To jest zagadka. No powiem tak ciekawy temat, ciekawy wątek, ponieważ ja twierdzę, że rozwój świadomości nas ludzi, naszej duszy nie kończy się na etapie dusz starych, że przed nami jeszcze są przynajmniej dwa etapy. Dlatego też nie sądzę, że dusze stare to już jest koniec. Że to jest koniec przygody na Ziemi.
Ja sądzę, że te dwa etapy, które nam zostaną tutaj na Ziemi do osiągnięcia, będą niesamowicie atrakcyjne. Niesamowicie atrakcyjne pod względem fizycznym, ziemskim, jak i też duchowym.Natomiast co po tych dwóch etapach się stanie? Dużo zależy od nas. Bo jeżeli dojdziemy do takiego etapu, kiedy będziemy bez żadnego problemu mogli się komunikować między sobą pozawerbalnie na poziomie intuicyjnym, kiedy będziemy mogli kontaktować się też z innymi świadomościami, też pozaziemskimi, będąc tutaj na Ziemi, to nie wiem, czy będziemy chcieli z tej Ziemi rezygnować. Być może Ziemia jest tak naprawdę celem i końcem. Z tym że uważam, że jeszcze troszeczkę tego czasu, o którym dzisiaj rozmawialiśmy, musi jeszcze upłynąć tutaj na Ziemi. Na razie cieszmy się z tego, że pierwszy raz w naszym rozwoju udało nam się w miarę bezboleśnie, znaczy w ogóle udało nam się wyrwać z poziomu dusz młodych, co jest niewątpliwym naszym sukcesem jako ludzkości. Ponieważ etap dusz młodych to jest tak naprawdę etap trzeci. Czwarty jest etap dusz dojrzałych, dojrzałej świadomości, więc jeszcze troszeczkę przed nami. Mam nadzieję, że będziemy mieli okazję sobie dalej tę rozmowę kontynuować.
Natomiast pamiętaj, drogi Tomaszu, że jeżeli posiadasz takie umiejętności, takie możliwości, to namawiam cię bardzo gorąco, warto dzielić się nimi z innymi. Może wtedy to życie tutaj na Ziemi stanie się dla ciebie bardziej przyjemne, atrakcyjne i może nabierze też wtedy jakiegoś sensu. Zadzwoń, porozmawiamy, może wspólnie poprowadzimy tą audycję. Ja się też z chęcią fajnych, ciekawych rzeczy dowiem. Zapraszam cię bardzo gorąco. Tutaj miłe panie prowadzą swoją suwerenną dyskusję. Nie wiem, czy ją tutaj wyciągać na światło dzienne. Przepraszam za te chwile zawieszenia, ale próbuję trochę sortować te komentarze. Tutaj to chyba grawitacja, nie rezonans Schumanna. Być może to dotyczyło kosmonautów.
Tu jest ciekawy pomysł. Nie wiem, czemu ma służyć, ale tutaj Marzena pisze: „Weź słoik czy cokolwiek innego, napełnij go wodą i dosyp tam tylko na dno mąkę, tak ledwo co. Stań przed nim i miej dobre myśli”. I czemuż to ma służyć? „Tak z 15 minut do 25 minut. Wiem, długo, ale się postaraj, a zobaczysz”. Marzenko, rozwiń myśl, bo ja już umieram z ciekawości. Tutaj Nosfera: „Coraz szybciej żyjemy. Jakbyśmy cofnęli się w rozwoju o 200 lat, to też czas nam jakby wolniej leciał. Ja tak to widzę bez żadnego czary-mary”.
Powiem tak: rezonans Schumanna był odkryty i zbadany w latach 50. poprzedniego stulecia, więc tak naprawdę nie wiemy, jak ten rezonans Schumanna wyglądał 200 lat temu czy 300 lat temu. Natomiast ja często, patrząc na bardzo irracjonalne zachowanie ludzi, słuchając o nich, czytając o nich z przerażeniem bardzo często, próbowałem to kiedyś porównać właśnie z pikowaniem rezonansu Schumanna. W momentach, kiedy te częstotliwości w danym okresie sięgały właśnie 40, 50 herców czasami, w różnych miejscach na świecie działy się dziwne rzeczy. Straciłem możliwość kontroli tego ze względu na brak tego online'owego serwera amerykańskiego i być może ktoś ma jeszcze większe doświadczenia. Ja nie powiem, żebym dysponował aż takim czasem, żeby to śledzić w miarę na bieżąco. Natomiast zauważyłem pewnego rodzaju prawidłowość. Może ktoś to potwierdzi, może ktoś to zaneguje, ale ciekawy jestem waszych doświadczeń. „Myśli pan, że kiedyś naukowcy — Gość pisze — zbudują maszynę, która wykryje ludzką duszę, co ostatecznie potwierdzi jej istnienie?”Powiem tak: nie obstawiałbym tutaj naukowców, chyba że trafi się jakaś nawiedzona i bardzo bogata stara dusza, która wyłoży na to pieniądze, bo raczej naukowcy nie są zainteresowani, chyba że to wyjdzie gdzieś przez przypadek. Natomiast na tą chwilę uważam, że gdyby naukowcy nawet znaleźli sposób czy mieliby dowody na istnienie duszy, to i tak w dzisiejszych czasach wymagałoby to olbrzymiej determinacji i odwagi, żeby z czymś takim wyskoczyć.
Więc bardziej obstawiam to, że zrobi to ktoś właśnie z nas. Być może ktoś z naszych słuchaczy, być może my wpadniemy na jakiś sposób i dowód. Zwłaszcza że naukowcy są raczej bardziej zamknięci. Nawet jeżeli pewne rzeczy w ich życiu się pojawiają, to i tak zazwyczaj starają się to potwierdzić w sposób naukowy. Więc bardziej bym obstawiał ludzi naszego pokroju. Ale trzymam kciuki. Byłoby naprawdę bardzo miło, gdyby to naukowcy się też do tego przyłożyli. Mam nadzieję, że kiedyś zostaną zmuszeni do tego. „Panie Sławku, jak pan uważa, kiedyś będą możliwe podróże w czasie? Może już są?
Myśli pan, że wtedy dusza będzie z nami skakała w czasoprzestrzeni, a może podróże w czasie będą możliwe właśnie dzięki duszy?” Gość mnie tutaj podpuszcza od czasu do czasu i to, co brzmi jak pytanie, tak naprawdę jest też odpowiedzią, którą nie wiem, z jakiego powodu, drogi goście, wahasz się powiedzieć. Więcej zaufania do samego siebie. Tak! Podróże w czasie. Nasza dusza podróżuje w czasie cały czas. Od początku naszego istnienia podróżuje w czasie i też ona ma wgląd w to, co się wydarzyło. Ten wgląd, który tak pięknie opisałeś, dlaczego jest zablokowany dla nas, pod ostatnią audycją. Pięknie i trafnie. Jest dla nas zablokowany ten dostęp ze względu na nadmiar informacji. Natomiast nasza dusza tak, ma wgląd w to wszystko, co się wydarzyło.
Natomiast w związku z wolną wolą nie sądzę, żeby podróżowanie w przód było w jakikolwiek sposób przez naszą duszę uzasadnione. To podróżowanie w przód się odbywa, cały czas się odbywa w naszym życiu. To podróżowanie w przód, kiedy nasza dusza nas poprzez naszą tak zwaną intuicję ostrzega przed czymś, jest podróżą w przód, czyli podpowiadaniem nam, jaki będzie, czy ostrzeganiem czasami, jaki będzie najbardziej prawdopodobny scenariusz naszej przyszłości, jeżeli nie zmienimy kierunku swoich myśli i kierunku swoich emocji, czyli nie zmienimy drogi, którą podążamy. Więc to nie jest kwestia tego, czy te podróże będą kiedyś dostępne i czy będą możliwe, bo te podróże dzieją się tu i teraz. Z tym że nie zawsze potrafimy z tych informacji wyciągnąć właściwie wnioski. Natomiast tak, dostęp do pozostałej części wszechświata będzie możliwy dzięki naszej duszy na kolejnych poziomach rozwoju naszej świadomości. Chimera Meduza. Witam cię Chimero, bardzo dziękuję. Mam nadzieję, że słuchałaś początku audycji. Jeżeli nie, to podziękuję ci teraz jeszcze raz na antenie radia za komentarz i pytanie, które się pojawiło pod poprzednią audycją.
I tutaj przepraszam, już czytam. Pośmiejcie się razem ze mną. „Małżeństwo z młodą duszą to dopiero rollercoaster.” Powiem tak: domyślam się. Natomiast z dziecięcą też jest niezła jazda. Także dziękuję ci za to stwierdzenie. Tutaj Marzenka napisała: „A to teraz powiedz, jak się nauczyć kochać siebie, bo nie każdy to potrafi.” No cóż, robię to od ładnych kilku audycji. Próbuję właśnie nauczyć was, kochani i przekonać do tego, że warto spróbować.Oczywiście potwierdzam. W sytuacji kochania samego siebie niestety przeciwko nam działa nasze podświadomość. I tak jak nawet powiedziałem dzisiaj, że łatwiej naszej podświadomości zrozumieć powody, dla których kochamy innych, ponieważ w naszej podświadomości jesteśmy fajni, dobrzy, mili i robimy coś fajnego, niż kochać samego siebie. Dlatego też mój eksperyment związany z transformacją podświadomości między innymi w tym celu.
Może będę już niedługo potrafił wam nie tylko powiedzieć, jak to zrobić, ale pokazać jak to zrobić, a może pomóc wam to zrobić. Zobaczymy, co przyniesie czas. Panie Sławku, jak pan uważa, będą kiedyś możliwe... To już było. Przepraszam. To samo z teleportacją. Czy myśli pan, że będzie kiedyś możliwa? Ponoć jest już możliwa z małymi przedmiotami czy atomami. A może to właśnie dzięki duszy będziemy się teleportować? Przykład: mówię do duszy: „Teleportuj mnie do kuchni pana Sławka obok lodówki”.
Boże! A się uparł na tą lodówkę. Pusta jest. Pan prowadzi właśnie audycję, a ja szling, piwko z lodówki, sorry. I do duszy: „Przerzuć mnie z powrotem”. Ale się rozmarzyłem. Ale trzeba przyznać, że taka właściwość duszy byłaby genialna i całkiem przydatna. Bardzo lubię ten sposób przedstawiania pewnych tematów. Tylko zastanówmy się teraz już całkiem poważnie, bo uśmiałem się oczywiście z tego wpisu, z tego komentarza. Jakie korki byłyby tam w tych sferach, gdzie te dusze się przemieszczają?
A poza tym zastanów się, że ty mi rąbiesz piwo z lodówki, a w tym czasie ktoś ci obrabia mieszkanie, więc nie wiem, czy ta umiejętność byłaby całkiem przydatna. Zwłaszcza jakbyś trafił na takiego drugiego ghosta. Zwłaszcza, że ci gwarantuję, że moja lodówka jest bardzo pusta i to byłby stracony czas. A teraz już tak całkiem poważnie. Teleportacja. Czemu miałaby służyć teleportacja? Teleportacja miałaby służyć temu, że moglibyśmy być w jakimś innym miejscu. Tylko po co? Czy w celach zrozumienia, w celach poznania potrzebujemy być w tym miejscu? Czy wystarczy nam, że będziemy widzieli i wiedzieli i czuli, co się w tym miejscu dzieje?
Dla doznań fizycznych, czyli na przykład wypicia piwa z mojej lodówki, taka umiejętność teleportacji fizycznej byłaby przydatna, ale już dla samego zrozumienia, że w mojej lodówce tego piwa nie ma, fizyczna teleportacja nie jest potrzebna. Więc pytanie, czy ta teleportacja fizyczna nie jest pewnego rodzaju potrzebą naszej podświadomości, bo naszej duszy wystarczy doświadczanie. Doświadczanie fizyczne jest najbardziej dla nas przekonywujące. Dlatego dusza często wybiera takie rozwiązania, że jeżeli chcemy się przekonać, że coś jest gorące, musimy się sparzyć. Poprzez bodźce fizyczne przekonujemy się w sposób najlepszy. Więc może ta metoda jest potrzebna dla tych, którzy dość dużą wagę przywiązują do doznań fizycznych. To takie troszeczkę pytanie na pytanie, ale mam nadzieję, że z tego wywiąże się jakaś ciekawa rozmowa. I tutaj mamy jeszcze: mówi pan w jednym miejscu, że dusze przemieszczają się błyskawicznie po wszechświecie, czyli dusze cały czas, nawet jak opuszczą nasze ciało, przebywają w naszym wszechświecie. Czy może przechodzą do innego wymiaru, takiego bardziej duchowego, do którego nie może dostać się ciało fizyczne? Czy w ogóle istnieje taki wymiar?
Ależ pyta. Dobrze. Taki wymiar istnieje. To znaczy, to nie jest wymiar. Właśnie ze względu na to, że ciężko jest. Zresztą z punktu widzenia energetycznego ciało obniża wibracje naszej duszy i dlatego też jest pewnego rodzaju tak zwany zanik pamięci. Dopiero poprzez podnoszenie naszych wibracji próbujemy łapać kontakt z naszą świadomością. Z ciałem i z mózgiem jest związana podświadomość, więc gdyby było możliwe na Ziemi zrozumienie tego, co dusza tak naprawdę ma zrozumieć po naszej śmierci, ten cały proces ewolucyjny uległby gwałtownemu skróceniu. Właśnie dlatego, że nie jest możliwe zrozumienie na Ziemi, ponieważ nie ma jednego uniwersalnego wzorcaTo może się odbyć dopiero po naszej śmierci. Wtedy, kiedy nasza podświadomość nie funkcjonuje, kiedy wszystko jest rozpatrywane w kategoriach wzorca uniwersalnego.
A więc przenoszenie ciała na tamtą stronę razem z naszą podświadomością mogłoby spowodować to, że nic by się nie zmieniło, że byłoby tak jak na Ziemi. Więc to w perspektywie ewolucji, w perspektywie poszerzania świadomości byłoby trochę nielogiczne. Natomiast co do wymiaru, to ty mnie akurat o to pytasz. Przecież ty dokładnie o tym wiesz. Zresztą większość z nas o tym dokładnie wie, ponieważ w tym innym wymiarze byliśmy wielokroć. Kochani, posłuchajcie samych siebie, spróbujcie sami ze sobą rozmawiać, sami siebie pytać, bo każdy, kto nie ma świadomości niemowlęcej, inkarnował się już wiele razy. Więc jego dusza, jego świadomość wielokroć w tym innym wymiarze już był. Zaufajcie sobie. No właśnie, że nas nauczono, jak kochać innych, a nie siebie. To Marzenka tutaj napisała.
Bo jak kochasz siebie, to jesteś egoistą. No właśnie, to jest to, o czym mówiłem. Cieszę się, że to tak wyraźnie i dużymi literami zostało napisane. Chimera Meduza: „Czy w snach śniąc można siebie kochać?” Oczywiście, ponieważ to, co mówiłem dzisiaj o falach mózgowych, to inaczej, jeżeli śnimy, to najczęściej nasz mózg funkcjonuje wolniej. Nasza podświadomość też ogranicza podsyłanie nam wzorców, ponieważ nie dostaje żadnych bodźców, więc ona też jest w stanie wyciszonym. A jeżeli podświadomość jest wyciszona, to pojawia się więcej miejsca na to, żeby nasza dusza, nasza świadomość zaczęła do nas przemawiać. Jeżeli w snach pojawia się miłość do samego siebie, to jest bardzo dobry znak. To znaczy, że ta miłość do samego siebie jest już bardzo blisko nas. Ta świadomość tego, że to jest ważne. To jest bardzo fajny znak.
Zresztą kochani, tak jak wam mówiłem, środowisko miłości jest dla naszej duszy środowiskiem naturalnym. Dla naszej podświadomości środowiskiem naturalnym jest strach. Więc jeżeli w snach pojawia się miłość, to znaczy, że daliście duszy możliwość przemówienia i kontaktowania się z wami. I to jest fajne. To jest moim zdaniem właściwy kierunek. Tutaj Inka dorzuciła: „Albo narcyz. To by było do tego, że jesteś egoistą”. Dokładnie tak. Tak jest, że nasza podświadomość pewne zachowania, pewne próby okazywania miłości samemu sobie interpretuje jak egoizm. Panie Adamie, witam serdecznie.
„Słyszałem, że czasem, aby pozbyć się natrętnej osoby, warto jej pożyczyć małą kwotę, kiedy podejrzewa się, że nie zostanie spłacona, bo wtedy ta osoba zacznie sama nas unikać”. Tak, dokładnie. To jest świetna metoda. Ja sam wielokroć twierdziłem, że każdemu z chęcią pożyczę 50 złotych, bo jeżeli mam się o czymś przekonać, to lepiej na niedużych pieniądzach niż później na dużo większych. Natomiast tak działa umysł świadomego oszusta i osoby nieuczciwej, że jeżeli pożyczy pieniądze, to później sam nas zaczyna unikać. „W ostatniej audycji pan Sławek mówił o inkarnacji Jezusa po trzech dniach ponownie w swoje ciało. Okej, to ma sens. Mogę się z tym zgodzić, że mogło tak być, ale co dalej? Nowy Testament podaje nam, że Jezus po 30-dniowym pobycie na Ziemi został wzięty, czyli razem z ciałem i duszą nie umarł ponownie. Jak pan sądzi, jak było naprawdę?
To fikcja? Czy może Jezus umarł drugi raz, a jego dusza inkarnowała się w innego człowieka? Może nie obraza, może Jezus żył jeszcze po tych wydarzeniach wiele lat, ale bardziej w ukryciu”. Dobrze, to po kolei, bo się pojawiły trzy następne pytania. Ja powiem tak: niechętnie odnoszę się do tematów związanych z tematami stricte religijnymi. Biblię traktuję jako pewnego rodzaju pokazanie wzorców.Doszukuję się w nich bardziej uniwersalnych prawd, niż chcę się dać manipulować w sytuację, którą ktoś już od dawna manipuluje. I też pewne rzeczy opisane w Starym Testamencie mają znaczenie symboliczne. Miałem taką sytuację, taką przygodę w życiu, kiedy zajmowaliśmy się obserwowaniem cudów Jezusa. Natomiast nigdy nie zastanawiałem się nad tym i nigdy też nie próbowałem dowiedzieć się, co z nim stało się później. Może dlatego, że dla jego przesłania, dla tego, co miał zrobić, nie miało to już większego znaczenia.
Natomiast nie sądzę, żeby świadomość Jezusa inkarnowała się jeszcze kiedykolwiek na Ziemi. „Czy my, ludzie, odzyskamy kiedyś nasze obecne ciała, czy po śmierci tracimy je na zawsze?” Nie, nie odzyskamy. To jest trochę tak, to działa w dwie strony. Jak dyskutowaliśmy kiedyś o tym, co jest po tamtej stronie, to zadałem pytanie, na które tak naprawdę nigdy nie dostałem od was, kochani, odpowiedzi. Ale które ciała? Wszystkie czy to ostatnie? To jest trochę tak, jak to, że po tamtej stronie, po śmierci spotkamy naszą żonę czy naszego ojca. Ale którego? Tego z ostatniego wcielenia, czy ze wszystkich wcieleń? I jaki to miałoby sens?
Ja na przykład nie wiem, czy chciałbym spotkać wszystkie swoje żony ze wszystkich swoich wcieleń albo nawet i mężów, bo też najprawdopodobniej kilka razy byłem również kobietą. Mogła to by być, powiem wam szczerze, dość ciekawa sytuacja. Tylko czemu miałaby służyć? Także z ciałem też raczej wypadałoby nam się pożegnać. Zresztą też myślę, że — nie wiem jak ty — ale ja myślę, że już posiadałem atrakcyjniejsze ciała niż to obecne, więc nie wiem, czy akurat za tym jakoś specjalnie będę tęsknił. I tu jeszcze jedno pytanie: „Ale ostatnia inkarnacja to nasz ziemski raj, chyba, jak dobrze zrozumiałem”. Być może tak będzie, ale to jeszcze troszeczkę czasu musi upłynąć, więc będziemy mieli na pewno jeszcze wiele okazji do pozastanawiania się na ten temat. Być może nawet wspólnie, być może nawet w następnych wcieleniach. Tutaj się wątek narcyzów również rozwija, bo nas nauczono tak myśleć tylko o innych, bo to naciąga, a jak zaczniesz myśleć o sobie, to już jest ego, narcyzm albo jeszcze coś gorszego. Tak się zastanowiłem nad tym chwileczkę.
Tak się zastanowiłem. Dziękuję, panie, że tak sobie ładnie gawędzicie na ten temat. Kobiety tak chyba lubią. Zastanawiam się, co jeszcze może być gorszego. Stąd ta chwila zastanowienia. Ale zmieniając wątek: „Hubert John napisał: dusza jest nieśmiertelna, ale na pewno nie wieczna. Wieczny jest Stwórca, Bóg et cetera”. I to poniekąd widocznie niezbyt wyraźnie to powiedziałem, bo ja praktycznie też się z tym zgadzam, że nasza dusza w sensie wieczności jest wieczna, ponieważ jest częścią właśnie tego, co jest wieczne, czyli częścią Boga, częścią Stwórcy czy uniwersum, jak to nazywając. Od niego przyszła, więc w tej wersji jest wieczna. Natomiast jeżeli chodzi o rozwój naszej świadomości, to nie jest faktycznie wieczna, bo pojawiła się w momencie naszego pierwszego wcielenia.
Także dziękuję za to wyjaśnienie, sprostowanie, za to dopowiedzenie. „Są też takie meduzy nieśmiertelne”. O, proszę bardzo, tego nie wiedziałem, ale ta nazwa łacińska jest nie do wypowiedzenia. Turritopsis nutricula. Jak się dogrzebię po audycji, to z chęcią sobie na ten temat poczytam, bo pierwszy raz słyszę. O, tutaj mamy też pierwszy raz naszego słuchacza, widzę na czacie. Troszeczkę chyba też niedokończony komentarz. „Ciało się starzeje, choruje, różne rzeczy się z nim...”Się na nim obijają, zostają blizny. To prawda, ale mam nadzieję, że w dalszym ciągu pojawi się dalszy ciąg tej wypowiedzi. Dziękuję, bo to jest pierwszy komentarz tego słuchacza.
O, jest! Ale na duszy i psychice też, jeśli dusza się nie resetuje, to nie chciałbym być tysięcznym wcieleniem swojej duszy, gdzie niektórzy potrafią zatracić się podczas jednego życia. Resetowanie duszy. Co mamy na myśli resetowanie duszy? Resetowanie duszy, czyli wymazywanie, nieprzenoszenie na kolejne wcielenie pamięci wszystkiego, co się wydarzyło wcześniej, a tylko tego, co jest dla nas istotne dla tego wcielenia. To rozumiem. Tak ja interpretuję resetowanie duszy, bo gdyby dusza się całkiem resetowała po naszej śmierci, to traciłaby też świadomość, którą ma tak naprawdę za zadanie budować. Więc dusza nie może stracić wszystkiego, co przeżyła z nami. Nie może, bo idea budowania świadomości przestałaby istnieć. Nam na kolejne wcielenie jest udostępnione to, co dla nas jest istotne z punktu widzenia rozwoju i to też jeszcze tylko przez jakiś czas.
To jest rzecz, która mnie zastanawia, którą nawet zacząłem w pewnym momencie testować, tylko nie dokończyłem tego testu. Co będzie, jak nasz mózg zacznie funkcjonować na poziomie fal gamma? Myślę, że to będzie dość ciekawe doświadczenie również z punktu widzenia świadomości i pamięci tego, co było wcześniej i też z punktu widzenia naszej komunikacji z duszą. Tutaj panie widzę cały czas nie odpuszczają. Tutaj panie cały czas nie odpuszczają. Jest cały czas temat miłości do samej siebie. Tutaj niektórzy, ojejku, Marzena pisze: „Ja pamiętam z półtorej roku”. Naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem, bo świadomie sięgnąć do tamtego okresu to szacun. Większość ludzi potrzebuje do tego regresingu, żeby cofnąć się do tego okresu. Tutaj Inka pisze: „To nastolatki mają problem z rodzicami”.
Nastolatki mają problem z rodzicami, a rodzice mówią, że mają problemy z nastolatkami. Z chęcią ten wątek poruszę, bo go bardzo lubię. Tylko może nie dzisiaj, ale to wygląda w ten sposób, że najczęściej ludzie, którzy nie są świadomi tego, co zrobili, czyli procesu budowania wzorców podświadomościowych, zastanawiają się, dlaczego ich dzieci są takie, jakie są. Zwłaszcza nastolatki. Okres nastolatkowy to jest ten, kiedy dzieci zaczynają okazywać i pokazywać to, na co się napatrzyły przez ostatnie 10-12 lat. I to jest faktycznie wkurzające dla rodziców, którzy nie mają świadomości, że to oni pokazali im takie wzorce. To jest dość ciekawe doświadczenie. Z tym że dla ludzi świadomych. Marzena napisała: „Mama do dziś się dziwi”. Ghost tutaj pisze teraz do nas: „Teraz takie trochę trudniejsze pytanie”.
Drogi Goście, a które z tych poprzednich, które zadałeś, były łatwiejsze? Ale dobrze. Oczywiście się uśmiechnąłem. Czytam. „Mówił pan kiedyś, jak dobrze pamiętam, że dusze są podłączone do tak zwanej jednostki centralnej nawet w czasie inkarnacji w ciele, ciała fizyczne, jeżeli dobrze zrozumiałem, a w innych miejscach mówił pan, że dusza opuszcza ciało lub prowadzi wędrówkę. Mówił pan też w innym miejscu, że człowiek posiada tak jakby nadajnik, łącznik z duszą i w momencie śmierci ten nadajnik jest incestwiany. Więc jak to jest? Dusza wchodzi w ciało i opuszcza czy nie? Jeśli jest tylko incestwiany nadajnik w momencie śmierci, to jak mogło istnieć, funkcjonować poza ciałem? Zabłąkane dusze, które nie opuszczają Ziemi, występują w końcu w innym ciele.
Jeśli dusze są podłączone do jednostki centralnej, mogą opętać człowieka. Poza tym, jeśli człowiek posiada już duszę lub nadajnik, to czy może w tym samym czasie zostać opętany przez inną duszę lub ewentualnie ten nadajnik? Chyba że są jednak inne byty poza duszami, które mogą duszę opętać wraz z jego duszą”. To faktycznie myślałem, że te trudne już były. To znaczy to nie jest trudne tak do końca. To nie jest trudne pytanie, bo ty, drogi Gościu, cały czas mnie tutaj podpuszczasz.Ale faktycznie to jest troszeczkę problem ciągle z tym nazewnictwem. Natomiast prowokujesz mnie cały czas do tego, czego ja staram się, nie ukrywam, unikać, czyli opisywania tego, co jest po tamtej stronie. Opisywania tego, co jest po tamtej stronie, ponieważ tak naprawdę ja się nie chcę tym zajmować. Bo mówię o tych wszystkich rzeczach może troszeczkę, żeby wam przybliżyć pewne mechanizmy, ale to, co jest po tamtej stronie, tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia dla naszego życia tutaj na Ziemi. To jest tylko taka zwykła ludzka ciekawość.
I też wydaje mi się, to, co mówiłem, potrzeba przekonania naszej podświadomości, że tam coś jeszcze jest, że nie ona jedna jedyna tutaj jest decydentem o naszych losach. Większość tych doświadczeń, większość tych poszukiwań temu służy. Natomiast żeby to wyjaśnić w taki sposób precyzyjny, musiałbym powiedzieć, jak to wygląda właśnie po tamtej stronie. I drogi goście, nie wiem, czy ja chcę to zrobić. No nic, spróbujmy. Natomiast wybacz mi, ale będę to mówił troszeczkę oględnie, zostawiając to też troszeczkę waszej wyobraźni i waszej pamięci tego, co przeżyliście już. Bo mówię, to nie jest pytanie tak do końca do mnie, bo to jest pytanie, które w dużej mierze powinniście zadać sami sobie. Ponieważ tak jak mówię, powtarzam to jak mantrę: już to przeżyliście. Wyobraźcie sobie wielką kulę, do której jest podpiętych, połączonych z nią setki miliardy milionów bilionów mniejszych kuleczek, od których rozchodzą się we wszystkich kierunkach srebrzyste niteczki. Każda z tych niteczek prowadzi do jednej istoty żyjącej we wszechświecie.
To, co usłyszymy i to, co zrozumiemy, to, czego się dowiemy, zależy właśnie jak umiejętnie potrafimy dostroić ten właśnie nadajniczek, który jest na naszym wyposażeniu ziemskim, by móc skomunikować się z własną duszą. Bardzo oględnie. Mam nadzieję, a w twoim wypadku akurat jestem święcie przekonany, że ta odpowiedź będzie dla ciebie wystarczająca. Chimera Meduza: „Czy dusza może się uwsteczniać?” Uwstecznić w jakim sensie? W sensie rozwoju świadomości nie. Natomiast inkarnując się w ciele fizycznym, które posiada jakąś tam podświadomość, ma wkalkulowane to, że będzie się mierzyć z jego podświadomością, czyli z jego wolną wolą. Wolna wola i podświadomość to są określenia, które się akurat wykluczają, jak dobrze pamiętacie. Natomiast ma wkalkulowane to, że może nie dojść do takich doświadczeń, na jakich jej zależy. Natomiast nie uwsteczni się. Nie można stracić świadomości, ponieważ nawet samobójstwo tą świadomość rozwija, ponieważ jest kolejnym doświadczeniem.
Można się troszeczkę cofnąć. Inaczej: można wydłużyć czas. Natomiast nie da się uwstecznić rozwoju świadomości. Ghost pisze: „À propos dzisiejszej wcześniejszej wypowiedzi, to przecież zaczniemy w końcu podróżować w kosmos. Nawet musimy, bo nasze słońce nie jest wieczne, więc i tak musimy zmienić planetę. Zatem te dusze na wyższych dwóch poziomach powyżej starej duszy możliwe, że nadal w powłokach ludzkich mogą zamieszkiwać już inne planety i przemieszczyć się między galaktykami. Ziemi już może wtedy nie być.” Przyznam się szczerze, że nigdy nie wybiegałem aż tak daleko w przyszłość w swoich rozważaniach, więc nie wiem, drogi gościu. Po prostu nie wiem i muszę się nad tym głębiej zastanowić, pod warunkiem, że będzie to dla mnie w jakiś sposób ważne. Przemyślę to. Na tą chwilę ci nie odpowiem, bo po prostu nigdy się wcześniej nad tym nie zastanawiałem.Pan Adam pisze: „Ktoś słyszał o duszach planety?
Czy ktoś słyszał?” Ja nie słyszałem, panie Adamie. Natomiast zadam pytanie od pana Adama: czy ktoś słyszał o duszach planety? Zapraszam do dyskusji. Pierwsza rzecz, która mi przychodzi do głowy, to jest zbiorowa świadomość ludzi bądź istot żyjących na danej planecie. Być może to coś w tym kierunku, ale to jest pierwsze moje skojarzenie i nie do końca musi być trafione. Lubicz Jan pisze: „Gdzie nasza dusza przechowuje wszystkie informacje ze wszystkich żyć?” Już bo mi się tutaj przewinęło coś. Przewinęło mi się tutaj. Wiemy od Szanusha. Mój drogi, powiem tak: jest to dla mnie zagadka i zagadka dla fizyków, najprawdopodobniej kwantowych. Jak to jest, że energia potrafi magazynować informacje?
Nie wiem. To jest pytanie dobre w tym momencie dla naukowców. Zresztą mówiłem przy którejś audycji, że to jest praktycznie metafizyka. To jest cud, to jest magia, to jest nieziemskie, że ta cząstka energii przechowuje te informacje jak pendrive i do tego wszystkiego jeszcze potrafi te informacje przekazywać w jakiś sposób naszemu mózgowi. To jest dla mnie sytuacja niepojęta. Aczkolwiek też niepojęte dla mnie było ileś lat temu, jak zaczynałem swoją przygodę z komputerami i dyskietka miała 512 kilo pojemności, a dyski komputerowe 20 megabajtów. I to już był kosmos. A pojęcia „gigabajty pojemności” w ogóle uchodziły za stwierdzenia typu science fiction. Więc technicznie nie wiem. Wizualnie mogę to narysować.
Natomiast jak to się dzieje technicznie? Nie wiem. Ale tutaj mam odpowiedź. Świadomy sen: „Dusza nie musi przechowywać. Ona je ma. Nie ma się co pytać skąd”. Poniekąd tak, bo wiemy, że ona to ma i faktycznie informacja skąd, w jaki sposób w żaden sposób nie zmienia postaci rzeczy, że ma. Natomiast my tu rozważamy różne aspekty techniczne i prowadzimy dywagacje na tematy właśnie takie: skąd? Po co? Dlaczego?
Na co? Więc też rozumiem takie pytanie. Ale dziękuję za odpowiedź. Żebym przewinął wcześniej stronę, to pewnie nie musiałbym na nie odpowiadać, chociaż pewnie reszta słuchaczy też jest tym zainteresowana. Tutaj Tomasz Juras pisze: „Dziękuję za odpowiedź i wytłumaczenie tego, jak pan to widzi. Nie twierdzę, że uważam się za kogoś wyjątkowego, tylko czuję się, jakbym miał bardzo dobry kontakt z samym sobą. Mam ciekawe sny. Spotykam się czasem tam z ciekawymi ludźmi, istotami. Często nie pamiętam ich, a czuję, że miały ważny przekaz. Kiedy nadejdzie pora, to się odezwę”.
No i super. Ja będę bardzo czekał na ten kontakt, kiedy nadejdzie ta pora, bo w pierwszych tych wypowiedziach poczułem troszeczkę taki smutek, jakieś takie zniechęcenie i to mnie bardziej zmartwiło, bo świat potrzebuje ludzi wartościowych, ludzi, którzy mają coś do powiedzenia, którzy mają jakieś doświadczenia. Chociażby po to, żeby pokazać innym, że to nie jest nic przerażającego, bo często ludzie, którzy zajmują się duchowością, rozwojem, tematyką duszy, świadomości są traktowani jak troszeczkę taki inny sort ludzi. Jak kiedyś sekty, jak ludzie nawiedzonych, jak jacyś świrów. Jak ludzi nawiedzonych. Więc im więcej ludzi mówi o duszy, o duchowości, o świadomości w sposób normalny, nie jakiś tam nawiedzony, nie sekciarski, tylko taki normalny i też pokazuje, żeMożna się zajmować tematyką duchową i być normalnym facetem czy normalną kobietą, normalnym człowiekiem i na przykład powiedzieć, że zajmuję się duchowością, reprezentuję jakiś poziom świadomości, a jednocześnie stać mnie na żart pod tytułem: pójdę i na zasadzie teleportacji dziubnę panu Sławkowi piwo z lodówki. Potrzeba takich ludzi, Tomku, którzy będą fajnymi, normalnymi ludźmi, a jednak będą mówili na ten temat. Więc ja czekam na ciebie. Mam nadzieję, że ta pora niedługo nadejdzie. À propos dziubnięcia piwa z lodówki, Ghost pisze: „Czasami głupie pytanie może przynieść całkiem fajne rezultaty”.
Filozoficzna teoria mówi, że nie ma głupich pytań, ale jeżeli są fajne rezultaty, to ja się też cieszę. No dobrze, rezygnujemy z teleportacji. A jakbym powiedział, że jednak mam to piwo w lodówce? Ghost pisze: „Oczywiście chodziło mi tylko o ciało fizyczne, bo to służyć ma teleportacja ludzi”. Dobrze. Lubiczan pisze: „A jeżeli jest wiele wszechświatów, to te nitki jak? Przenikają się? Znowu się rozdzielają?” Nie, właśnie o to chodzi, że nie. One się ze sobą łączą dopiero na samym końcu. Między innymi dlatego też nie mamy wglądu w świadomości innych ludzi.
Przynajmniej póki co. Świadomy sen pisze: „Te nitki rozdrabniają się. Jest ich wiele. Bezgraniczność nie ma limitu w astralu”. Dokładnie. Ja użyłem tutaj miliardów milionów dla podkreślenia olbrzymiej ilości. Natomiast pewnie dopiero byście mnie wzięli za świra, jakbym powiedział, że je policzyłem. Nie, nie policzyłem ich. Zresztą nawet nie przymierzałem się do tego. Ale faktycznie nie ma limitu.
„Czy dusza ma autopilota? Mechanizm ochronny”. Mechanizm ochronny. Nie bardzo rozumiem pytania. Nie bardzo wiem, jak na nie odpowiedzieć. Ale momencik, tu się pojawiły chyba odpowiedzi na to pytanie ze strony jak zwykle niezawodnych słuchaczy. Pewnie chodzi o naszą... Ole: „I tutaj mam świadomość. Ma autopilota. To zależy od wiary i wyobraźni”.
Od wiary i wyobraźni dużo zależy. Natomiast ta wiara i wyobraźnia często płynie też z podświadomości, więc tutaj nie wiem, czy ten mechanizm obronny do końca zadziała, bo to może być czasami mechanizm destrukcyjny z punktu widzenia może chwilowych skutków, bo nie całkowitych. Natomiast mechanizm obronny, biorąc pod uwagę, że nasza świadomość, nasza dusza wybiega dużo bardziej w przód, przewidując różnorakie scenariusze na nasze i również swoje kolejne wcielenia, na nasze życie, to chyba nie wiem, czy potrzebuje takiego mechanizmu. Tak się teraz zastanawiam, bo nigdy wcześniej o tym nie myślałem. Czy potrzebuje takiego mechanizmu? Bo tak naprawdę taki autopilot i taki mechanizm obronny przydałby się nam. I myślę, że częściej to dusza i świadomość jest dla nas autopilotem i tym mechanizmem obronnym, który ma nas uchronić przed pakowaniem się po raz kolejny w jakąś niefajną, również z punktu widzenia rozwoju i ewolucji, kabałę, niż dusza potrzebuje tego autopilota. To tak na szybko. No właśnie się zaczyna. Zaczyna się testowanie, mój drogi Johnie.
Spoko, ja to wiem, ale chcę znać opinię prowadzącego. Proszę uprzejmie. Opinia prowadzącego już była. Dziękuję. Kocham was za to. Naprawdę. Kocham was za to. Świadomy sen odpowiada: „On podobnie ci powie, może inaczej. Po jego niebu”. Dziękuję.
Fajnie. Czasami to są strasznie fajne. To jest następny paradoks słowny: strasznie i fajne. Natomiast chodzi mi o to, że śmieszne sytuacje, kiedy wy rozmawiacie między sobą, a ja to jeszcze dodatkowo czytam i wrzucam to na antenęBardzo ciekawe doświadczenie. Ghost pisze: „Dziękuję, panie Sławku, za tą odpowiedź. À propos tych innych planet i dwóch wyższych poziomów dusz to nie było pytanie, tylko raczej moje gdybanie”. Ależ tu nie ma większego problemu. Ja się bardzo cieszę, drogi Gościu, z naszej twojej aktywności tutaj, bo sporo fajnych nowych poglądów wnosisz do audycji i naszym słuchaczom również ciekawe rzeczy podrzucasz. Więc gdybajmy! W zasadzie to większości te nasze dyskusje polegają w dużej mierze na gdybaniu i na naszych doświadczeniach, odczuciach, więc gdybajmy.
Powiem tak: skończyły mi się komentarze, więc czyżby to znaczyło, że jednak rekordu nie będzie?
[02:03:31] - Zobaczymy.
[02:03:34] - Bardzo coś tam właśnie jeszcze wpadło.
[02:03:42] - Coś tu się właśnie przed chwilą pojawiło. Zaraz zobaczymy na czacie youtubowym. A kurczę, Ghost znowu się rozpisał.
[02:03:51] - Nie, tutaj mamy...
[02:03:53] - Właśnie od Ghosta teraz dopiero kopiuję komentarz.
[02:03:56] - Tak?
[02:03:58] - Tak wygląda praca w Radiu Paranormalium. Trzeba dwa czaty ogarniać.
[02:04:05] - Aha, okej, czyli to z różnych czatów spływa, tak?
[02:04:07] - Tak. Dwa czaty.
[02:04:11] - No dobrze, bo ja tutaj mam Johna akurat na tapecie. „Panie Sławku, chodzi mi o to, że na przykład kiedy podróżuję poza, czasem nie jestem w stanie sobie poradzić z jakąś sytuacją. Wtedy zwracam się do swojej duszy, a ona wtedy przejmuje kontrolę i wyciąga mnie z opresji. Ja jestem wtedy tylko obserwatorem”. Dobra, okej. W tej chwili zrozumiałem, o co chodziło z tym autopilotem. Powiem szczerze: odważnie się pan bawi. Ale z drugiej strony do odważnych świat należy. Ja ogólnie uważam, że dusza jest naszym wielkim sprzymierzeńcem. Tak samo po tej stronie, jak i po tamtej.
Więc ogólnie nawet w sytuacjach takich, a zwłaszcza może w takich sytuacjach ziemskich, bo po tamtej stronie ona jest bardziej w swoim środowisku, więc to jest też dla niej naturalne, że tam o pewnych rzeczach może decydować. Tutaj już takie proste to nie jest, ale tym bardziej namawiam was właśnie do tego, żebyście spróbowali z jej pomocy korzystać również w takich nie tylko bardzo typowo duchowych sprawach, ale w takich zwykłych, ziemskich, bo ona również w nich, a może przede wszystkim w nich, ma za zadanie nam pomagać, nas gdzieś tam prowadzić, podpowiadać trochę inne rozwiązania niż te, które nawala nam non stop podświadomość. Tutaj jeszcze John pisze: „Trzeba ufać, ale sprawdzać” z uśmieszkiem. To tak do tego. Tak, to już się domyśliłem. Dziękuję za wyjaśnienie, bo nie ukrywam, że nie do końca byłem przekonany, czy dobrze zrozumiałem. I tutaj mamy jeszcze Ghosta: „Takowe pytanie jeszcze. Czy w trakcie jednego ziemskiego życia dusza może ewoluować podczas jakiegoś doświadczenia na wyższy poziom, czyli z młodej do dojrzałej? Czy ten proces zachodzi dopiero wtedy, kiedy dusza jest poza ciałem? I czy każdy poziom duszy ma też swoje dodatkowe podpoziomy, czyli na przykład dusza, która dopiero weszła na poziom młodej duszy, ma poziom pierwszy, a inna młoda dusza bardziej już po kilku wcieleniach ma poziom 56.
To czy tu na ziemi widać różnicę w zachowaniu i doświadczeniu tych ludzi? Dusza na przykład poziom pierwszy jest bardzo wojownicza, a poziom 56. już bardziej zmierza ku rozwiązaniom pokojowym. Mam nadzieję, że wie pan, o co mi chodzi. Te podpoziomy wykorzystałem w tym pytaniu, bo nie wiem, jak to inaczej nazwać. Chyba że nic takiego nie istnieje i teoretycznie podpoziom pierwszy równa się 56., a na poziomie 80. przechodzimy automatycznie na poziom świadomości wyższy z duszy młodej na dojrzałą”. Dobrze. Podpoziomy, tak jak je nazwałeśJak najbardziej istnieją. Ja zresztą uważam, że tych podpoziomów jest mniej więcej tyle, ilu ludzi na Ziemi, ponieważ każdy z nas tworzy swoją oddzielną historię.
I to nazewnictwo użyte, znaczy skopiowane przeze mnie, zresztą używane też przez wiele osób, które tą tematyką się zajmują i starają się ją jakoś przybliżyć, ponieważ jest takie bardzo ziemskie. Zresztą te sposoby zachowań są też bardzo podobne do tych ziemskich, bo też tutaj na Ziemi się ten cały proces odbywa i one są takie naprawdę umowne. Ja mówiłem podczas którejś audycji, że dzieckiem się jest, mając 2 lata i 12 lat, a człowiekiem młodym 20 i 34. Poziom doświadczeń i też poziom tej zwykłej ziemskiej świadomości jest zupełnie inny. Więc jak najbardziej te podpoziomy to jest właściwe określenie. Nigdy go nie używałem, ale tak, to jest bardzo obrazowe i bardzo trafne. Natomiast czy dusza może ewoluować na wyższy poziom podczas jednego życia? Też o tym wspominałem już. Jak najbardziej może. Zwłaszcza teraz.
W tej chwili mamy ten moment przechodzenia z jednego etapu na drugi, w którym proces ewolucji i rozwoju świadomości nabrał tempa. Mamy dostęp do Skype'a na przykład. Kochani, mamy Radio Paranormalium. Żeby 20 lat temu 1000 osób mogło się ode mnie dowiedzieć o tym, co ja myślę, musiałbym się spotkać z 1000 osób i z nimi na ten temat rozmawiać. Mógłbym to zrobić przez telefon, który już wtedy, 20 lat temu, był w miarę dostępny. A w tej chwili 1000 osób, 10 000 osób, 100 000 osób, parę milionów osób może dowiedzieć się o poglądach innej osoby, nie wychodząc z domu. Więc ten proces zdobywania informacji bądź nazwijmy to bardziej ewolucyjnie zdobywania bądź dowiadywania się prawdy jest procesem enter i poszło. Enter, słuchawki, pół godziny czasu czy godzinę, czy dwie, czy trzy minuty i już wiem. 100 lat temu coś takiego było abstrakcją. Człowiek, który urodził się w wiosce, najprawdopodobniej w tej wiosce umarł bądź w innej wiosce.
Więc ta możliwość w dzisiejszych czasach jest po prostu niesamowita i dlatego też dobrze jest ten czas dobrze wykorzystać, dobrze i z pożytkiem dla siebie. Też zmiana poziomu świadomości na przykład następowała kiedyś. Zresztą teraz też następuje w obcowaniu na przykład z bardzo takimi uduchowionymi, z takimi bardzo starymi duszami. Na przykład przeskok świadomości ludzi, którzy obcowali na przykład z Jezusem czy z Buddą, bez jego takiej mocy energetycznej byłby bardzo trudny. Byłby bardzo niemożliwy, może nawet bardzo niemożliwy. Byłby pewnie niemożliwy. Więc tych możliwości jest i ten proces jest jak najbardziej możliwy. Zwłaszcza że też jest możliwość, by dusza dzielila się i w dzisiejszych czasach inkarnowała się na przykład w kilku ciałach naraz, żeby pewne aspekty, pewne zaległości w świadomości móc szybko nadrobić. No to tak, tutaj reklama mojej książki idzie. Bardzo ci dziękuję, Ado.
Pan Marek na pewno na koniec zrobi dokładnie to samo. I tutaj uśmiech od Johna: „Jazda na całego, tylko wtedy zdobywa się szczyty”. Prawda. Wielki szacun i też pozdrowienia serdeczne.I tutaj mamy Tomasz pisze: „Ja mam pytanko jeszcze jedno. Czy na przykład dziecko rodząc się na Ziemi jako dusza młoda podczas życia może ewoluować w duszę dojrzałą?” Mamy tutaj: „Umierając duszą starą, czy może zejść podczas jednego wcielenia?”. Tutaj właśnie przed chwilą o tym mówiłem. Powiem wam tak: nie sądzę. Ja nie znam takiego przypadku, aby proces ewolucji świadomości był aż tak szybki, żeby z duszy dziecięcej ewoluować aż do duszy starej. Natomiast takie przeskoki w świadomości już obserwowałem. Może nie aż tak bardzo, prędzej o jeden poziom, ale nie mówię, że to nie jest możliwe.
Natomiast jestem przekonany o tym, że składając, sumując te doświadczenia na przykład, które zdobywamy, być może nie wszyscy, być może niektórzy w kilku miejscach na Ziemi, mogą spowodować to, że nawet z duszy młodej, zbierając te wszystkie doświadczenia, następną inkarnację będziemy mieli już jako świadomość stara, doświadczona, na zupełnie innym poziomie. Ja też nie zauważyłem, Tomku, że ty też nie zauważyłeś. Nie doczytałem pytania Ghosta, ale coś w ten deseń z pytaniem celowałem. Czy dusza może ulec wysokiemu i szybkiemu procesowi ewolucji podczas jednego wcielenia? Dusza jako całość tak. Natomiast mówię, pod warunkiem, znaczy pod warunkiem, nie ma żadnych warunków. Ja powiem tak: to wszystko zależy, jak bardzo jesteśmy w stanie przetransformować swoją podświadomość, bo to tak naprawdę nasza podświadomość, która się urodziła w konkretnych realiach ziemskich, powoduje nasze przywiązanie do danego poziomu świadomości. To ona powoduje nasze przywiązanie do tego poziomu. Dusza by chciała od razu kochaj, wybaczaj i bądź szczęśliwy, bo ona ten cel zna, więc jej potrzeba szybkiego wzrostu jest niepodważalna. Tą blokadą w tej sytuacji jest nasza podświadomość.
Więc jeżeli uda nam się tą podświadomość przetransformować, to też ten progres w dopuszczaniu tej świadomości do naszego życia będzie dużo większy. Więc transformujcie tą podświadomość kochani i też może uda nam się wspólnie dokonać jakichś takich cudów. Ja też się postaram się do tego przyłożyć ze swojej strony i zobaczymy. Tutaj mamy pytanko od Johna: „Czy klony będą miały duszę? Myśl mózg, komputer, komputer, mózg”. To tak w nawiązaniu do łączenia człowieka z komputerem, co teraz technologia próbuje robić. Klony. Czy mamy tutaj na myśli próby sztucznej inteligencji? Bo też nie do końca rozumiem intencje. Jedyna rzecz, która mi przychodzi to klony, czyli sztuczna inteligencja, którą próbujemy stworzyć.
Ale nie, to jakby nie ma moim zdaniem szans, bo to jest trochę ta ciągle nasza ziemska próba bawienia się w Boga. Czyli Boga nie ma, jest tylko człowiek, więc skoro coś jest i coś działa, coś zostało i coś funkcjonuje, to na pewno zostało to stworzone przez człowieka. A jeżeli inny człowiek to stworzył, to znaczy, że ja też mogę to stworzyć. Takie nasze ziemskie. Natomiast nie sądzę, żeby się to dało tak naprawdę zrealizować. Ghost: „Stracony czas umyka nam bezpowrotnie”. To tak à propos ostatniej audycji w tym roku. „Kto wie, co się przez ten czas wydarzy aż do następnej audycji?”. I pojawił się znak zapytania, więc ja z chęcią to pytanie zadam. Kto wie, co przez ten czas wydarzy się aż do następnej audycji?
Spotykamy się za trzy tygodnie, a to nawet przy tak szybko pędzącym, czy przy naszym poczuciu szybko pędzącego i upływającego czasu, to mimo wszystko sporo czasu, więc kto wie, może ktoś wie.Co się przez najbliższe trzy tygodnie wydarzy? Ja mam nadzieję, jestem przekonany, że będę miał dla was mnóstwo ciekawych doświadczeń, nie tylko przemyśleń. To ja się podzieliłem z wami swoją refleksją i przewidywaniem najbliższej przyszłości i najbliższych trzech tygodni. Czego oczywiście wam i sobie takich właśnie fajnych i niepowtarzalnych doświadczeń, kochani, jak zawsze życzę. I tutaj mam jeszcze Tomasza. Jeszcze jedno: czy dusza może być na tyle dojrzała i skakać w swej świadomości pomiędzy stanami dojrzałości życia, tak jakby dopasować się do obecności innych dusz i środowiska, w którym się znajduje? Tomaszu, jedno pytanko, jeżeli możesz. Ile masz lat? Bo ja tutaj mam takie niejasne podejrzenie. Tutaj jest rozwinięcie tego pytania: skakać z duszy młodej na starą, ze starej na dojrzałą, po prostu dostosowywać się do środowiska, w którym znajduje się na dany czas.
Chodzi o jedno życie, o jedno wcielenie. Tomaszu drogi, jeżeli jesteś człowiekiem młodym w sensie wieku, czyli na przykład przed 35 rokiem życia i na przykład posiadasz umiejętność dostosowywania się do otaczających cię warunków, umiejętność rozmowy z ludźmi bez względu na to, na jakim poziomie jest ich świadomość, to być może jesteś po prostu starą duszą, która tą umiejętność posiada. Tą umiejętność dogadywania się z każdym, bez względu na to, jaki poziom świadomości dana osoba prezentuje. A mówię o 35. roku życia, ponieważ z moich obserwacji i moich doświadczeń osobistych wynika, że potencjał, świadomość swojej świadomości u starych dusz pojawia się później. Wcześniej są takie symptomy, ale zaobserwowałem, że czasami tak jakby stara dusza próbowała sobie przypomnieć albo utrwalić, albo jakby nie mogła się odnaleźć i próbuje różnych środowisk, żeby sobie te stany z jakiegoś powodu uzmysłowić, przypomnieć. Zresztą między innymi bodajże dzisiaj czy wczoraj odpisywałem jednemu z naszych słuchaczy na podobny mail, podobny dylemat. Albo już nawet pod audycją się ten komentarz pojawił. Już nie pamiętam. W każdym razie tak, ten temat już ktoś poruszył.
Takie jakby troszeczkę zagubienie, kim ja właściwie jestem. Umiejętność dogadywania się z innymi ludźmi nie jest niczym dziwnym, zwłaszcza dla tych wyższych poziomów rozwoju świadomości, ponieważ to już przez te wszystkie poziomy po prostu już przebrnęliśmy. Dziecko ma problem z dogadaniem się i ze zrozumieniem na przykład tego, co mówi dorosły. Natomiast człowiek stary już potrafi zrozumieć, co mówi i dziecko, i człowiek młody, i człowiek dojrzały. Ponieważ już to wszystko gdzieś ma za sobą i jeżeli pamięta, co robił jako dziecko, jako człowiek młody, jako człowiek dojrzały, łatwo jest mu to zrozumieć i też łatwo jest mu się z każdym dogadać, pod warunkiem, że nie, jak to często starsi ludzie, zwłaszcza na Ziemi, próbują wszystkich utwierdzać i przekonywać, że tylko ich wizja jest najlepsza i należy ich się słuchać. Nie narzucają się ze swoją wiedzą i ze swoim doświadczeniem. No i tak! Po raz kolejny mam koniec komentarzy. Ale chyba dzisiaj się trochę tego nazbierało. Coś mi się tak-
[02:25:40] - Trochę tego było.
[02:25:43] - Tak, patrzę na długość listy to faktycznie trochę było. To co, panie Mareczku? Wyczerpaliśmy?
[02:25:57] - Jakaś wiadomość, jakieś podziękowania i życzenia na 2019 rok?
[02:26:03] - Ach, no tak.
[02:26:04] - Informacja, że piwo smaczne było.
[02:26:07] - Tak?
[02:26:07] - Od Ghosta.
[02:26:09] - Bardzo śmieszne. Ja cały czas widzę lodówkę.Ojejku, przesympatyczny słuchacz z poczuciem humoru. Bardzo mi miło. Ze swojej strony podziękuję, natomiast przekażę też życzenia oraz wszystkim słuchaczom radosnych i spokojnych świąt i wszystkiego dobrego w Nowym Roku 2019. Dziękujemy. Ja dziękuję w swoim imieniu oraz w imieniu słuchaczy. Oczywiście przyłączam się, bo faktycznie będziemy mieli jeszcze Sylwestra w samotności, to znaczy w rozłące naszej. Mam nadzieję, że nie w samotności. Mam nadzieję, że będziecie się przecudnie bawić i będziecie czerpać korzyści nie tylko duchowe i świadomościowe, ale tak po prostu takiej zwykłej, udanej, pięknej scenerii w miłym towarzystwie, w otoczeniu miłości, pięknych życzeń i planów na przyszły rok. Życzę wam kochani tak po prostu, po ziemsku na raz.
Dziękuję, bo pojawiło się tutaj kilka nowych twarzy w naszej audycji. Dziękuję, fajnie, cieszę się, że jesteście. Postaram się was może troszeczkę po Nowym Roku zaskoczyć. Jeżeli już tam się nic nie dzieje, to kochani trzymajcie się, dobrej nocy. Jeszcze raz wszystkiego dobrego i z okazji świąt i z okazji Nowego Roku. Duchowych, ziemskich, emocjonalnych, fizycznych doznań na wszystkich płaszczyznach. Mnóstwa miłości do siebie i oczywiście do naszych bliźnich. Trzymajcie się, wszystkiego dobrego.
[02:28:21] - Mówi te słowa do państwa gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Mączkowski. Jak zawsze zachęcamy również moli książkowych i nie tylko do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Audycję jak zawsze obsługiwał od strony technicznej Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już w Nowym Roku. Oczywiście na żywo. Oczywiście w pierwszy poniedziałek stycznia. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium www.paranormalium.pl