[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, właśnie w tym punkcie naszej wirtualnej rzeczywistości, w tym punkcie czasu i przestrzeni rozpoczynamy wlewanie do twoich uszu, drogi słuchaczu, droga słuchaczko, kolejnego odcinka audycji poświęconej w całości świadomości. Na żywo oczywiście. „Świat oczami duszy”. Przy mikrofonie techniczny Marek Sęk "Ivellios". Będę obsługiwał tą audycję jak zawsze od strony technicznej, a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:51] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was, kochani, serdecznie.
[00:55] - Muszę zacząć od pewnej takiej małej wiadomości technicznej, informacji technicznej. Niestety coś tu się pokręciło w połączeniu między smartfonem a moją kartą dźwiękową. Także dzisiaj niestety wyjątkowo nie możemy odbierać rozmów telefonicznych na naszym numerze komórkowym, ale SMS-y jak najbardziej można już wysyłać. SMS-y również czytamy. Numer do SMS-ów to 530 620 493. Po godzinie 21:00 będzie można dzwonić na nasz numer stacjonarny 32 746 00 08. Także mamy Skype'a: radio.paranormalium.pl. Można do nas również pisać. Tak jak mówiłem, nie tylko drogą SMS-ową, ale również na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube.
Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'u Radia Paranormalium, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to można nam także wysłać pytania, komentarze i inne wiadomości związane z dzisiejszą audycją na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. No i tradycyjnie, panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:25] - Dziękuję panie Marku. Jeszcze raz przywitam się. Witam was wszystkich serdecznie. Mam nadzieję, że już sobie usiedliście wygodnie i będziemy mogli zagłębić się w nasze rozważania na temat życia, na temat świadomości, na temat duszy i tego, co z tym związane. W poprzednim odcinku zaproponowałem konkurs. Taka szumna nazwa: konkurs. Zaproponowałem, że osoba, która napisze najfajniejszy komentarz, taki najbardziej najciekawszy, najfajniejszy, najbliższy odnośnie miłości do samego siebie, dostanie ode mnie nagrodę. Powiem tak: szału nie było, ale nie ukrywajmy, nagroda też pozostawia sporo do życzenia. Pewnie przed świętami fajniejsza byłaby lodówka, ale ponieważ mam jedną, to jej nie oddam. Więc zostaniemy przy temacie książki.
Bardzo, tak już całkiem poważnie, dziękuję tym, którzy zdecydowali się na zabranie głosu. Spodobało mi się bardzo spojrzenie Chimery Meduzy. Jeżeli ktoś jest ciekawy, to zapraszam do komentarzy na YouTubie, do przeczytania komentarzy na YouTubie pod ostatnią audycją. Ale nie gniewajcie się, proszę, na mnie, bo swoją książkę postanowiłem podarować Monice Mickiewicz. Jej wpis wywołał we mnie sporo przeróżnych emocji. Nawet ja i ktoś jeszcze ze słuchaczy pokusił się o komentarz. I dlatego też myślę, że na tą chwilę moja książka przydaje się najbardziej. Znaczy jej najbardziej przyda się moja książka. Bo jej się na pewno przyda dużo innych rzeczy, sytuacji i emocji. Może po przeczytaniu tej książki te emocje i te sytuacje się pojawią, czego oczywiście jej i wszystkim z całego serca życzę.
A teraz Moniko, jeżeli nas słuchasz, to skontaktuj się, proszę, z radiem i podaj jakieś namiary na siebie, żebym mógł tą książkę do ciebie wysłać. A teraz już przechodząc do tematu audycji, powiem wam, że pierwszy raz od kiedy tę audycję w Radiu Paranormalium prowadzę, pierwszy raz decyzję o tym, jaki będzie temat następnej audycji, podjąłem jeszcze w czasie trwania poprzedniej. Zawsze tam się zastanawiałem, zawsze tam czekałem na komentarze. Tym razem było to dość proste i też wynikało z tego, co się w tej ostatniej audycji wydarzyło.Co prawda pamiętam, że obiecałem słuchaczce którejś naszej, zresztą nie tylko jednej, ale kilka osób się upominało o poruszenie tematu, czemu czas tak szybko płynie. Ale ponieważ o tym mogę was zapewnić, że będzie płynął jeszcze szybciej, to myślę, że zdążymy porozmawiać i mam nadzieję, że to już będzie w następnej audycji. Z tego, co żeśmy przed chwilą z panem Markiem rozmawiali, w następnej audycji i jednocześnie ostatniej w tym roku, bo później podejrzewam, że będziecie chcieli inaczej spędzić poniedziałkowe wieczory. Bo akurat w poniedziałek wypada Wigilia i w następny poniedziałek tradycyjnie wypada sylwester, więc myślę, że pewnie będziecie mieli inne zajęcia na te wieczory. Dlatego o temacie przyspieszenia, o temacie coraz szybszego poczucia upływającego czasu porozmawiamy za tydzień. A dzisiaj tak dla urozmaicenia chciałbym z wami porozmawiać o świadomości, a dokładnie o jej różnych poziomach i o tym, jak świadomość wpływa na nasze codzienne życie. Na takie zwykłe ludzkie życie.
I od razu powiem, że ci, którzy oczekują jakichś sensacji nie z tego świata, tym razem tego w ogóle nie będzie. Tym razem będzie o zwykłym, normalnym, codziennym, ziemskim życiu, które dla większości ludzi jest pozbawione udziału naszej duszy. To jest w ogóle fenomenalne, że większość ludzi wpływu duszy i świadomości z tego płynącej w ogóle w życiu codziennym nie dostrzega. Więc dzisiaj powiem wam, jak ta nasza duszyczka wpływa na naszą pracę, na nasze związki, na rodzinę, na pieniądze i na takie inne przyziemne i codzienne sprawy. Ten temat co prawda już się pojawił wcześniej, ale nie został przeze mnie dokończony. I w sumie nawet powiem wam, że się z tego cieszę, bo po pierwsze nie wiedziałem tego, co teraz wiem, więc dzisiaj jest świetna okazja, żeby dokończyć to, co zacząłem. Na początek mam do was wielką, ale to wielką, olbrzymią prośbę. Ponieważ będę mówił o różnicach pomiędzy nami, proszę was, postarajcie się powstrzymać od oceniania. Ja wiem, że podświadomości się nie da wyłączyć, bo ona, tak jak wam mówiłem, jak serce, jak wątroba działa, dopóki żyjemy. Wiem również, wy pewnie już też, że podświadomość działa na zasadzie oceny sytuacji, więc jest również odpowiedzialna za ocenianie innych, porównywanie się do innych.
Dlatego namawiam was do rzeczy trudnej, ale wiem, że nie jest niemożliwa i jestem przekonany, że dacie radę. Zresztą sprawa oceniania innych, temat oceniania innych jest też jednym z powodów, dla których postanowiłem właśnie dzisiaj poruszyć temat różnic między nami. Różnic wynikających właśnie z różnych poziomów rozwoju naszej świadomości. Czytam czasami coś, oglądam czasami jakiś fragment wypowiedzi, gdzieś coś usłyszę, czytam też komentarze. I pojawiają się przemyślenia. Przemyślenia, którymi właśnie dzisiaj się z wami będę chciał podzielić. Pamiętacie, jak mówiłem, że ewolucja odbywa się w czterech krokach? Że każda zmiana, ewolucja to jest szeroki proces. Natomiast każda zmiana, którą wprowadzamy w życie, odbywa się w czterech krokach. Pierwszy to jest poznać.
Drugi to jest zrozumieć. Trzeci to jest zaakceptować i czwarty to jest wcielić, wprowadzić to w życie. Współpraca pomiędzy duszą a podświadomością w tej materii wygląda w taki sposób. Poznawanie odbywa się na Ziemi i za ten pęd do poznawania odpowiada nasza podświadomość i wolna wola. Zrozumienie tego, co poznaliśmy, tych doświadczeń, przez które przeszliśmy, odbywa się najczęściej już po naszej śmierci.Na skutek konfrontacji naszych doświadczeń, jak ja to nazwałem, z idealnym wzorcem. Za to odpowiada rola naszej duszy. Po powrocie na Ziemię, czyli przy kolejnym wcieleniu, przy kolejnej inkarnacji następuje próba namówienia naszej podświadomości, aby to zaakceptowała. Między innymi poprzez tworzenie różnych sytuacji w naszym życiu, często odwrotnych niż te, które przeżywaliśmy w poprzednim wcieleniu. Tak jak mówiłem, jest współpraca duszy z podświadomością w temacie doświadczania. I to w zasadzie idealnie.
Człowiek w sumie sam na to pewnie nie wpadł. Oczywiście ten proces dotyczy większości ludzi i większości mówię też o naszej przeszłości. Bo rzadko kiedy ludziom udawało się przechodzić na następne etapy rozwoju świadomości jeszcze za poprzedniego życia. My żyjemy w komfortowej sytuacji, że te przeskoki są możliwe, między innymi dlatego, że możemy sobie wymieniać swoje poglądy. Możemy dyskutować, możemy zasięgać do różnych źródeł wiedzy. Kiedyś ludzie nie mieli tego komfortu, więc ten stan trwał aż do zakończenia życia i dopiero przy następnym wcieleniu dostawaliśmy okazję, żeby to albo skonfrontować, albo próbować wcielić w życie. Gro ludzi jeszcze w tym procesie uczestniczy, ale jak zwykle są od tego wyjątki. Bo proces zrozumienia, to, co mówiłem, może się odbywać już tutaj na Ziemi. I to zależy od rozwoju naszej świadomości i od tego, jak bardzo chcemy jej słuchać. I teraz pytanie, dlaczego o tym mówię?
Bo podczas czytania i oglądania różnych wypowiedzi niestety odnoszę wrażenie, że niektórzy, nawet bardzo mocno świadomi ludzie, samopoznanie i doświadczenie traktują jak koniec ewolucji. Poprzestają na samym doświadczeniu. A to jest właśnie dopiero początek. Tak naprawdę nieważne, co widzieliśmy, co doświadczyliśmy. Ważne jest to, jakimi jesteśmy ludźmi. Bo cały proces ewolucji ma prowadzić do tego, byśmy się zmieniali na ludzi świadomych, ale ludzi lepszych. Ludzi, którzy częściej będą kierowali się w życiu podpowiedziami duszy, świadomością, miłością po to, abyśmy mogli wzajemnie być szczęśliwi i żebyśmy to szczęście i prawo do szczęścia innych ludzi nauczyli się szanować. I to jest cel. Umiejętność życia miłością na co dzień w każdej sytuacji. Ocenianie i porównywanie prowadzi do dziwnych i niezdrowych sytuacji.
Ja już o aspektach napędzania koniunktury, że tak powiem, budowania karmy w ogóle nie wspominam. Ale chodzi mi o to, że w takich sytuacjach miłość nie ma szans w ogóle zaistnieć. Jak to wygląda w praktyce? Jestem lepszy, bo mam więcej pieniędzy. To jest bardzo ziemskie. Opowiem wam o takich typowych postawach. Jestem lepszy, bo mam więcej pieniędzy. Nie. Jesteś tylko bogatszy. Jestem lepszy, bo przeczytałem 100 książek, skończyłem trzy kierunki studiów.
Nie. Jesteś tylko lepiej wykształcony i bardziej oczytany. Jestem lepszy, bo mam lepszy samochód. Nie. Masz tylko lepszy samochód. Jestem lepszy, bo mam wizję, mam odloty, mam doświadczenia. Nie. Masz wizję, odloty i doświadczenia.
[17:39] - Trochę tak jak z posiadaniem, jak to się nazywało, aparatu fotograficznego, cyfrowej lustrzanki i byciem fotografem. Posiadanie aparatu nie czyni cię fotografem, czyni cię tylko posiadaczem aparatu.
[17:54] - Dziękuję, panie Marku. Bo dokładnie do tego się sprowadza. Natomiast my bardzo często dajemy sobie wmówić, że ktoś jest lepszy, ponieważ ma coś innego niż my.I to jest ślepa uliczka. Tak samo z tymi wizjami, odlotami, podróżami. To co powiedziałem, one są po to, by doświadczyć. I na tym się ten proces zmiany, proces ewolucji dopiero rozpoczyna. Dusza chce nam coś w ten sposób pokazać. Jeszcze jeden przykład, taki typowy, który w zasadzie poniekąd też odzwierciedla nasze towarzystwo ludzi rozwijających się duchowo, ludzi rozwijających świadomość. Kolejne: jestem lepszy, bo chodzę do kościoła. Nie, jesteś tylko bardziej religijny.
Na tym ostatnim przykładzie chciałem pokazać, jak blisko od uduchowienia i oświecenia do takiej samej hipokryzji. Nikt nie jest ani lepszy, ani gorszy, bo wszyscy na ziemi błąkamy się po niej, szukając szczęścia i miłości. Jeżeli czegoś, drogi słuchaczu, droga słuchaczko, drogi czytaczu, doświadczyłeś czy poznałeś, to po to, abyś stał się lepszym człowiekiem i bardziej świadomym. Inaczej proces ewolucji zakończy się na etapie poznania, a na zrozumienie przyjdzie czas dopiero po śmierci. A następne wcielenie zacznie się od kolejnej próby zaakceptowania i wcielenia w życie tego, co już dało się zrozumieć. Powiem wam tak, kochani, mówię trochę ogródkami. Robię to celowo, aby nie budzić demonów podświadomości. I mam nadzieję, że to wystarczy, by powstrzymać zapędy tych, którzy uważają się za uduchowionych i oświeconych bardziej od innych, żeby zrozumieli, że skoro zostało im coś pokazane, to czemuś to służy. A ci, którzy tego nie doświadczają, być może wcale tego nie potrzebują, by być dobrym człowiekiem. Może na przykład mają już ten etap za sobą.
Być może podpadłem kilku osobom, ale ponieważ prowadzę audycję o świadomości, to do czegoś mnie to zobowiązuje. Przechodząc już do głównego tematu, przypomnę o pewnym umownym podziale poziomów świadomości, żeby było bardziej po ludzku. Nie tylko przeze mnie jest ten podział używany. Zresztą wcale nie ja go wymyśliłem, więc nie przypisuję sobie tutaj tego prawa. Oczywiście też zaczerpnąłem. Są to poziomy: niemowlęca, dziecięca, młoda, dojrzała i stara. Wspominałem już o tym. Zresztą gros z was wiedziało o tym, zanim zaczęli słuchać moich audycji, ale wiem, że pojawili się nowi słuchacze, więc powiem to jeszcze raz. Podział jest, kochani, bardzo umowny. Pamiętajcie o tym, że dzieckiem się jest mając 5 i 15 lat.
Niby ten sam poziom, a różnica w świadomości pomiędzy pięciolatkiem a piętnastolatkiem jest olbrzymia. Tak samo jest z młodym człowiekiem, który ma i 20, i 35 lat, a w doświadczeniach życiowych też panuje tutaj przepaść pomiędzy jednym a drugim. Tak więc nie ma jednego wzorca, ale są pewne główne cechy dla danego poziomu rozwoju świadomości. Zresztą tak tej życiowej, jak i duchowej. Na przykład brak odpowiedzialności u dzieci czy wszystkowiedzenie u młodych, czy szukanie sensu u dojrzałych, czy chęć przekazania swojej wiedzy i doświadczenia u starych. Świadomość zbudowana poprzez wszystkie doświadczenia, przez które wraz z naszą duszą przeszliśmy przez wszystkie wcielenia, wpływa na każdy aspekt naszego codziennego ziemskiego życia. I to jest najważniejsza rola duszy. Niestety bardzo przyziemna, bez jakichś fajerwerków i metafizycznych odnośników. Więc znowu pewnie niektórzy będą zawiedzeni, ale tak właśnie jest. Każdy, czyli na każdy aspekt, każdy znaczy każdy.
Na pracę, związki, życie towarzyskie, wychowanie dzieci, seks, podejście do ludzi, zainteresowania, sposób spędzania wolnego czasu, podejście do miłości na przykład i do szczęścia.Priorytety życiowe i wiele innym. W ostatniej audycji opowiadałem wam o moich perypetiach z kredami. Tak właśnie działa świadomość w zwykłych, codziennych sytuacjach. Nawet w dylematach co zrobić z kredą. To nie jest kwestia wychowania. To nie jest kwestia podświadomości, akurat w tym wypadku, tylko kwestia świadomości. Ostatnio rozmawiałem z jednym ze słuchaczy, czy można w miarę szybko ustalić kto, na jakim znajduje się poziomie rozwoju świadomości. Ja stwierdziłem, że z dużym prawdopodobieństwem na podstawie krótkiej rozmowy można to określić. Oczywiście nie da się tak szybko określić celu danego człowieka na konkretne życie, czyli na tak zwane przeznaczenie, bo to wymaga więcej danych. Przede wszystkim więcej danych.
Ale sam poziom świadomości z tym podziałem na tych pięć podstawowych. Ja uważam, że można w dość krótkim czasie, w czasie krótkiej rozmowy z dużym prawdopodobieństwem ustalić. Przedstawię wam teraz główne cechy, a raczej zachowania ludzi na różnych poziomach świadomości w kilku zwykłych sytuacjach życiowych. A wy mi na koniec audycji powiecie, czy się da. Według was oczywiście, czy się nie da. Zatem do dzieła! Pierwsza rzecz, pierwsza płaszczyzna, czyli to, co zajmuje nam przynajmniej jedną trzecią naszego życia, czyli pracę. I tak dusze dziecięce mogłyby w ogóle nie pracować, a jeżeli już, to najchętniej zajmują stanowiska, które nie wymagają podejmowania decyzji, brania odpowiedzialności z tego powodu, że same są nieodpowiedzialne, więc nie są w stanie tego nawet powiedzieć. Dobrze się czują w pracach, jeżeli już w ogóle pójdą do tej pracy, gdzie jasno sprecyzowane są reguły. Na przykład w korporacjach, w sklepach sieciowych.
Dobrze się też czują w szkołach, ponieważ mają bardzo dobry kontakt z dziećmi, zwłaszcza tymi młodszymi. Więc przedszkola, nauczanie początkowe, ponieważ same są tak trochę jak dzieci. Często też odnajdują się w firmach informatycznych, bardziej komputerowych niż informatycznych, bo to jest też związane z ich zainteresowaniem, zabawą i światem wirtualnym. Jeżeli obejmą już na przykład stanowisko kierownicze, to też w sytuacjach, kiedy zakres ich obowiązków jest jasno określony. Dusze młode szukają pracy, gdzie będą mogły błyszczeć i osiągać kolejne szczeble kariery. Nie boją się odpowiedzialności. To jest jakby ich naturalny stan. Uwielbiają narzucać swoje zdanie innym, więc tam, gdzie mają grupę swoich podwładnych bardzo łatwo się tam odnajdują i bardzo chętnie się tam realizują. Lubią rządzić, więc stanowiska kierownicze są tak jakby ich celem i ich naturalnym środowiskiem. Dla kasy lub władzy są w stanie zrobić prawie wszystko, więc są na przykład idealnymi handlowcami, bo w ogóle nie przywiązują wagi do tego, co sprzedają, tylko ile na tym zarobią.
I na przykład jako pracownicy banku sprzedadzą wszystko każdemu, licząc już w głowie swoją prowizję. Właściciele firm to też najczęściej dusze młode, dla których najważniejsze są pieniądze. Polityka to też jest ich rewir działania. Chociaż jeżeli chodzi o politykę, to zaobserwowałem, że coraz więcej w polityce pojawia się dusz dojrzałych, co jest bardzo dobrym symptomem. Natomiast póki co w dalszym ciągu w większości są dusze młode. Mogą się w polityce wykazywać, mogą wykazywać się siłą charakteru. Dobrze na nich wpływa przyklaskiwanie ludzi bądź podziw. W pracy zazwyczaj nie mają wyrzutów sumienia.Kiedy muszą kogoś zwolnić, robić cięcia bądź na przykład w prywatnych firmach nie mają pieniędzy, żeby zapłacić pracownikom. To dla nich to nie jest żaden problem ani moralny. Po prostu nie mają.
Więc sobie świetnie z sytuacjami, z którymi już później dusze dojrzałe na przykład czy stare nie mogą sobie poradzić z powodu swojej świadomości, tak dusze młode bez żadnego problemu. Więc zwolnić czy opieprzyć, zrównać z ziemią to dla nich nie ma znaczenia. To w ich kategoriach tak po prostu należy zrobić. Zwłaszcza jeżeli stoi za tym możliwość zrobienia kariery czy zarobienia pieniędzy. Więc jeżeli chcielibyście mieć w swojej firmie kierownika lub sprzedawcę, który sprzeda wszystko, to szukajcie go wśród dusz młodych. Jeżeli przed nimi roztoczy się wizję zarobienia pieniędzy, zrobienia kariery, zrobią prawie wszystko. Dusze dojrzałe już nie są takie materialne. One potrzebują w pracy jakiegoś wyższego celu. To może być na przykład walka o sprawiedliwość lub pomoc innym. I nieważne, czy robią to karabinem, piórem, czy słowem.
Wszystko, co ma jakiś wyższy sens, jest im bliskie. Dlatego chętnie na przykład przyjmują posady w fundacjach, instytucjach użytku publicznego, hospicjach czy nawet jako wolontariusze. Realizują się jako ekolodzy, obrońcy praw ludzi i zwierząt. Mogą walczyć, tak jak mówiłem, piórem na przykład jako dziennikarze. Mogą również wybrać zawód prawnika lub policjanta. W polityce będą walczyć o sprawiedliwość, a nie o ideały swojej partii. I to jest ta różnica i ten moment, na który ja się nie mogę doczekać, żeby przewagę w polityce przyjęły dusze dojrzałe. Wszędzie, gdzie można wykorzystać budzącą się w nich empatię, będą się świetnie czuły. Dusze stare to indywidualiści, ekscentrycy. Lubią samodzielne stanowiska, ponieważ w żaden sposób nie trzeba ich mobilizować do pracy.
Wszystko, co mają zrobić, zrobią najlepiej, jak potrafią. I to im zjednuje szacunek i zaufanie pracodawców. Nie pchają się na afisz, ale mają wrodzony talent do kierowania innymi. Są sprawiedliwi w ocenie sytuacji i zawsze potrafią ocenić sytuację z kilku stron. Chętnie też dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi. A ponieważ potrafią szybko analizować, biorąc pod uwagę bardzo wiele aspektów, czasami bywają nielubiani w pracy, ponieważ nie robią się na przykład na godzenie czegoś źle, na odwal. Są uczciwi i oddani, ale jeżeli nie jest to odwzajemnione i tu nie chodzi o pieniądze. Chodzi o szacunek, chodzi o tak zwaną wdzięczność, chodzi o jakieś tam docenienie, to bardzo szybko się wypalają, bo temu, co robią, bez względu na to, co jest, oddają się całym sobą. Ze względu na swoją mądrość i doświadczenie są świetnymi prawnikami, pisarzami czy dziennikarzami. Mają też bardzo dużą charyzmę, więc mogą być i bardzo często wybitni artyści.
To są właśnie dusze stare. A wszystko, co pozwala im zgłębić wiedzę i przekazywać ją innym, jest im bliskie. To oczywiście tak w telegraficznym skrócie o pracy. I też powiedziałem wam o tym, czym nasze duszyczki, w zależności od poziomu swojej świadomości, chciałyby się zajmować. Bo wiem też, że rzeczywistość wygląda troszeczkę inaczej, zwłaszcza na tych wyższych poziomach rozwoju świadomości. Ponieważ było o związkach, to mimo że to bardzo ważny element, aspekt naszego życia, to potraktuję go dzisiaj tak troszeczkę na zasadzie przypomnienia, ponieważ o związkach już było, a mówię: „A właśnie chciałem powiedzieć teraz o związkach”. Więc tak troszeczkę przypomnienie dla tych, którzy nie słuchali audycji, nie mieli okazji jej przesłuchać na YouTubie, to powiem tak, to przypomnę. Dusze dziecięce najczęściej wchodzą w związki z duszami, które mogą zapewnić im opiekę i ochronę.Najczęściej są to dusze albo młode, które zapewniają poczucie bezpieczeństwa materialnego, albo dusze stare, bo te mają dużą dozę cierpliwości dla rozkapryszonych i nieodpowiedzialnych dziecięcych duszyczek. Jeśli mamy do czynienia ze związkiem dwóch dziecięcych dusz, to najczęściej dochodzi do tak zwanej patologii, ponieważ brak odpowiedzialności i oczekiwanie, by inni zapewnili im podstawowe potrzeby rzadko kiedy działa i rzadko kiedy się sprawdza. Dusze młode najczęściej wchodzą w związki z innymi młodymi duszami.
Zwłaszcza że świetnie się rozumieją we wzajemnych dążeniach. Czasami zdarza się, że młode dusze wchodzą w związki z duszami dziecięcymi. I tu mamy taki typowy przykład życiowy: przystojny, bogaty, dobrze zbudowany mężczyzna, często pozłocony i śliczna, zgrabna dziewczynka, która jest przez niego traktowana jak spinka do krawata. Taki jest typowy przykład. Czasami młode dusze wchodzą też w związki z duszami dojrzałymi. Zwłaszcza kiedy ich etap rozwoju na poziomie młodym zaczyna się kończyć, tak aby się przygotować do przejścia właśnie na następny etap. Zwłaszcza że dusze dojrzałe często lubią wchodzić w związki z młodymi duszami, ponieważ wykorzystują ich pozycję, pieniądze swojego partnera do realizowania swojej misji pomagania i ratowania świata. Wtedy mogą się udzielać w różnego rodzaju fundacjach, imprezach dobroczynnych, misjach i tak dalej. Najczęściej jednak dusze dojrzałe lubią też wiązać się z duszami dojrzałymi, czyli z duszami z ich poziomu, ponieważ nikt tak dobrze nie rozumie ich potrzeby przeżywania każdej sytuacji ze wszystkich możliwych stron, ich potrzeby dążenia do prawdy, ich poszukiwania głębszego sensu życia niż właśnie dusze dojrzałe. Dusze stare to związkowo bardzo trudny temat, ponieważ dusze stare mogą wejść w każdy związek i w nim wytrwać.
Ale ponieważ szukają idealnego połączenia na wszystkich płaszczyznach życia, znalezienie takiego partnera jest w ich wypadku bardzo trudne. Dlatego często też decydują się na samotność, rezygnując z nijakości. I to by było o związkach w takim skrócie. A ponieważ związki, to i seks. Seks, który w zależności od poziomu świadomości wygląda też inaczej i na każdym poziomie rozwoju świadomości ma inne znaczenie. Dziecinne świadomości traktują seks jak zabawę oraz formę czasami szantażu, a na pewno formę osiągania swoich celów. Nie potrzebują jakoś specjalnie intymności, bo to dla nich obce słowo. Często nadmiernie eksponują swoją seksualność. Zupełnie jednak nie zdają sobie sprawy, jak są odbierane. To dla nich zabawa pozbawiona w zasadzie jakichś świadomych dążeń i celów.
To trochę tak jak małe dziewczynki, które się malują, nawet w jaskrawe kolorki, oczy, przebierają się w ciuszki swoich mam, naśladując, ale zupełnie nie zdając sobie sprawy, co robią. Z czym to jest związane, w jakich sytuacjach to się powinno pojawiać i z czym to też jest związane i czym jest zagrożone. Seks w wykonaniu dusz dziecięcych też jest naśladowaniem. Ale też pozbawionym takiej świadomości. I jest to też jeden z ich tak naprawdę niewielu argumentów w obcowaniu z płcią przeciwną. Dlatego chętnie współżyją, chętnie wchodzą w relacje seksualne. Ponieważ tych argumentów za dużo nie ma w ich wykonaniu, więc jeżeli dodamy do tego jeszcze atrakcyjność fizyczną, to sami się możecie domyślić. Seks w wykonaniu dusz młodych jest już troszeczkę inny. Dusze młode seks traktują jak pewnego rodzaju polowanie. I też zawsze na końcu muszą być zwycięzcami.
Ważne dla nich, aby ich partner utwierdzał ich w przekonaniu, że są najlepsi. Dlatego często szukają przygód, szukająSeksualnego urozmaicenia, nowych partnerów, nowych wrażeń, nowych doświadczeń. Często płacą za seks tylko po to, aby usłyszeć to, co dla nich najważniejsze. Dusze dojrzałe seks traktują jak dopełnienie emocji, która jest między ludźmi. Seks przestaje być czynnością, a zaczyna być przeżyciem. Niestety często dają się złapać w pułapkę, szukając takiej otoczki emocjonalnej, zwłaszcza jeżeli nie znajdują jej w domu u swojego partnera. I czasami pakują się w romanse, zwłaszcza jeżeli są w związku z duszą młodą, szukając tej otoczki emocjonalnej do seksu. Jeżeli pojawia się rutyna i czują, że partner traktuje seks tylko jak na przykład polowanie albo czynność, to często są podatne na to, żeby szukać romansu. Dusze stare jak w każdym przypadku szukają ideału. Seks dla nich ma tylko wtedy znaczenie i sens, jeżeli wynika z potrzeby obojga partnerów.
Potrafią bez żadnego oporu zrezygnować z seksu, jeżeli czują, że partner nie ma na to ochoty bądź się do tego na przykład zmusza, chcąc wypełnić swój obowiązek bądź zaspokoić czyjeś potrzeby. Sam seks dla starych dusz nie ma aż takiego wielkiego znaczenia. Zdecydowanie ważniejsza jest otoczka i też to, co jest dla nich bardzo ważne, to to, aby obie strony były z tego przeżycia usatysfakcjonowane. Nie na zasadzie, żeby mówiły: „Jesteś najlepszy, jesteś najwspanialszy”. Bo starej duszy się nie da oszukać. Tu nie chodzi o podświadomość, tylko o świadomość tego, że obie strony są usatysfakcjonowane. No i to by było o seksie tyle. A skoro seks, to teraz mamy Kościół, czyli religię. Dusze dziecięce lubią jasne zasady, nawet jeżeli ich nie rozumieją i nie przestrzegają. Dlatego są idealnym materiałem na owieczki, które będą wykonywały obrzędy, które będą się pojawiały, które będą klepały formułki.
Jest to w zasadzie dla nich jedyna taka forma duchowości, po jaką sięgają, bo to wynika po prostu z ich świadomości. A do tego wszystkiego jeszcze dochodzi potrzeba obwiniania innych za swoje życie. A kto jak kto, ale Bóg jest świetnym wytłumaczeniem dla ich nieszczęść i niepowodzeń. Zwłaszcza że nie może się bronić. Więc dla dusz młodych religia to kolejny element osiągania sukcesu. Oczywiście nie wierzą w to, co w Kościele usłyszą, a tym bardziej nie zamierzają się do tego stosować. Oni mają swoje prawdy i przekonania, ale jeżeli w dobrym tonie jest puścić dziecko do komunii, to oczywiście puszczą. A na chrzciny swojego syna zaproszą wszystkich ważnych z okolicy. Ślub dziecka też jest świetnym pomysłem na pokazanie się i pogadanie przy kieliszku wina czy tam czegoś innego o interesach czy załatwienia jakichś tam innych spraw, które są kolejnym krokiem do osiągnięcia jakiegoś celu biznesowego czy finansowego. Jeżeli trzeba iść do kościoła w imię dobrego wizerunku, to też się nie zawahają.
Będą leżeć krzyżem przed ołtarzem do momentu, aż pokażą ich w kamerze. Dusze dojrzałe same szukają prawdy i Boga, i tej drogi do Boga, więc odrzucają wszystko, co ortodoksyjne, co sztywne, co zmusza ich do tego, żeby korzystać z pośredników w nawiązywaniu bliższych relacji z Bogiem. Dusze stare też nie są zbyt religijne, bo już wiedzą, że to nie jest metoda na bycie dobrym człowiekiem. Też to, co im w Kościele przeszkadza, zresztą duszom dojrzałym również, to jest ta hipokryzja ludzi wierzących i mocno wierzących. Ale dusze stare już tak mocno nie odrzucają samego Kościoła czy samej religii, gdyż potrafią już dostrzec różne pozytywy wpływu religiiZwłaszcza w procesie ewolucji. To by było tak w skrócie o Kościele, bo patrzę, że dobiegamy czasu, więc spróbuję się sprężyć. Skoro był Kościół, to teraz musi być i samochód, prawda? Dobrze, to był żart. Zwłaszcza, że o samochodach już było. Tematu wychowania dzieci też nie poruszę, patrząc na czas, bo to jest materiał na oddzielną audycję.
[49:20] - Ale kilka słów można na ten temat powiedzieć. Mamy dzisiaj czasu jeszcze dosyć sporo.
[49:26] - Dobrze, to coś tam rzucimy, żeby nie było, że omijamy ten temat. On co prawda już się pojawił. Pojawił się przy temacie, jak jest budowana podświadomość. Ten proces jest bardzo ważny. Polecam tym, którzy tego nie słuchali. Natomiast przy wychowaniu dzieci, w zależności od poziomu świadomości, dusze dziecięce nawiązują świetne relacje, zwłaszcza z młodszymi dziećmi. Wtedy, kiedy te dzieci jeszcze nie okazują tego, czego się nauczyły. Są świetnymi przyjaciółkami, zwłaszcza kobiety. Ojcowie też z chęcią bawią się z tymi dziećmi, ponieważ to też jest dla nich trochę naturalne środowisko. Naturalne, emocjonalne środowisko.
Natomiast problem z wychowaniem dzieci zaczyna się pojawiać wtedy, kiedy dzieci zaczynają dorastać. Kiedy zaczynają pokazywać to, czego się nauczyły i co zobaczyły. I tu się zaczynają zgrzyty. Znam bardzo wiele sytuacji, w których zwłaszcza matki nie są w stanie sobie poradzić z własnymi dziećmi. To jest dość dramatyczne, dochodzi naprawdę do trudnych sytuacji. Dusze młode oczywiście są bardzo wymagające. Natomiast w dobrym tonie jest tenis, basen, kokardy. W dobrym tonie są różnego rodzaju zajęcia, ponieważ one pokazują status materialny rodziców, że ich na to stać. Z chęcią posyłają swoje dzieci na różnego rodzaju zajęcia, dbają o to, żeby chodziły do najlepszych szkół i tak dalej. Pod względem wykształcenia i rozwoju zainteresowań są naprawdę świetnymi rodzicami.
Natomiast jeżeli chodzi już o samo wychowanie, tu jest gorzej, ponieważ zazwyczaj ich biznesowe działania są okupione brakiem czasu, więc najczęściej wychowaniem dzieci zajmują się opiekunki, opiekunowie, szkoły, przedszkola. Może czasami dziadkowie, jeżeli nie ma w rodzinie konfliktów. Pod względem materialnym, pod względem wykształcenia to jak najbardziej. Natomiast jeżeli chodzi o wychowanie, oczywiście uparte i nieznoszące sprzeciwu narzucanie swojej własnej woli dzieciom to jest naprawdę też ciężkie cięcie. Ciężka sprawa urodzić się w takiej rodzinie. Rekompensata przychodzi w dorosłości. Natomiast jeżeli chodzi o wychowanie, to dusze dojrzałe to jest następny etap, który jeżeli chodzi o wychowanie dzieci, są bardzo tolerancyjne. Bardziej skupione na poszukiwaniu zainteresowań dziecka, na możliwości dokonywania samodzielnych wyborów. Ale też przekonywanie do swoich poglądów bardzo często, jeżeli chodzi o sprawy odżywiania, czyli wegetarianizm czy o podejście do zwierząt, do ludzi, to jest bardzo mocny nacisk kładziony na to. Dusze stare, jeżeli chodzi o wychowanie.
Niestety z duszami starymi jest tak, że jako rodzice dość późno się budzą. Jeżeli dzieci ich pojawiają się w wieku, kiedy one już są świadome tego, że są starymi duszami, to ten proces wygląda bardzo świadomie i bardzo ładnie, bardzo płynnie. Natomiast dusze stare są lepszymi dziadkami.Skoro o dzieciach, to z dziećmi są też związane bardzo mocno pieniądze. Teraz przelecimy króciutko o pieniądzach. Dusze dziecięce nie przywiązują wagi do pieniędzy. Są pod tym względem jak dzieci, które dostaną siedem cukierków. Chyba już ten przykład mówiłem, bo go lubię. Na siedem dni tygodnia zjedzą pierwszego dnia, a następnego zrobią awanturę, że nie mają cukierków. I tak samo jest z pieniędzmi. Dusze dziecięce mają zawsze za mało pieniędzy i to inni są temu winni, bo szef za mało płaci, bo podatki są za wysokie, bo politycy.
Milion. Nawet jak do kościoła pójdą, to często mówią, że ksiądz za dużo bierze. Natomiast nic z tym nie robią. One, tak jak dzieci, nie uważają, że powinny coś zrobić, żeby tych pieniędzy było więcej. Tak dziecinne dusze nie uważają, że to po ich stronie leży ruch i nawet jak nic nie robią, czyli nie pracują, to i tak uważają, że dostają za małe zasiłki. Jeżeli znacie osobę, która mimo braku pieniędzy pojedzie do sklepu albo przechodząc koło sklepu kupi sobie nowy zegarek, grę komputerową albo basen do ogrodu w październiku, bo była promocja, to na pewno macie do czynienia z dziecięcą duszą. Dla dusz młodych pieniądze to cel, bo pieniądze to władza. Pieniądze to wszystko. I dla pieniędzy zrobią wszystko. Dlatego zazwyczaj te pieniądze mają.
Pieniądze dają im poczucie przewagi, dodają odwagi, dają poczucie bezpieczeństwa. Oni tak to tłumaczą, że zarabiają te pieniądze, żeby zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa. Natomiast im więcej tych pieniędzy mają, tym to poczucie bezpieczeństwa jest mniejsze, bo robią coraz większe interesy, na których coraz więcej ryzykują. To tłumaczenie dla mnie jest dziwne, ale dla dusz młodych pieniądze to jest poczucie bezpieczeństwa. Najczęściej te pieniądze mają i to dużo. Jeżeli rozmawiamy o naprawdę dużych pieniądzach, to w dziewięciu na 10 przypadków jest to dusza młoda. Dusze dojrzałe już nie przywiązują aż takiej wielkiej wagi do pieniędzy, ale potrafią je zarabiać. Przeznaczają je już nie tak, jak dusze młode na rzeczy modne, na rzeczy trendy, na rzeczy z katalogów i z reklam, tylko najczęściej na rzeczy dobre i wartościowe. Już nie mają takiej potrzeby bycia modnym. Bardziej ich interesuje bycie zdrowym, ekologicznym.
To jest bardziej dla nich ważne. Nie to, co modne, nie nowinki techniczne, bo gadżety to jest świat dusz młodych. Dusze stare to jest oddzielna historia. Jeżeli znajdą cel i sens, potrafią dojść do bardzo dużych pieniędzy, ale nie dla samych pieniędzy. Pieniądze to tak jakby przy okazji. Ponieważ realizują swój cel i swój pomysł. Ponieważ są też ekstrawaganccy i wszystko robią całym sobą, potrafią dojść do wielkich rzeczy, ale to ich niestety bardzo często przedwcześnie spala. Wtedy albo dość młodo umierają, albo popadają w historie związane z alkoholem, z narkotykami. Dlatego często to dotyczy różnego rodzaju gwiazd muzyki czy filmu. Ponieważ nie są w stanie funkcjonować na takich obrotach, jak by chciały, to często się stymulują tego typu używkami.
Najczęściej jednak dusze stare borykają się z problemami finansowymi, ponieważ bardziej są skoncentrowani na tym, żeby być, a nie mieć. To jest niestety słaba strona dusz starych. Ponieważ wartości materialne już przestają mieć takie znaczenie w jakiejkolwiek formie, to czasami zapominają albo po prostu nie mają na zapłacenie rachunku czy za czynsz. Nie z braku świadomości, bo to nie powoduje u nich satysfakcji, tak jak u dusz dziecięcych, tylko po prostu się potrafią zagonić w poszukiwaniu czegoś.No i tak. Ale to już też dusze stare. Co przypadek, to inna historia. Poruszyłem kilka takich, moim zdaniem najważniejszych płaszczyzn naszego ziemskiego życia, ale na każdej z pozostałych ten wpływ świadomości wynikający z doświadczeń naszej duszy, a właściwie nas również oraz naszej duszy jest olbrzymi. Rzekłbym zasadniczy. Związki rodzinne, więzi towarzyskie, podejście do szczęścia, do miłości, pasje, zainteresowania, potrzeby, hobby, marzenia. Te wszystkie dziedziny zostają pod silnym wpływem naszej świadomości.
Nowych słuchaczy, którzy będą próbowali mnie przekonać, że to kwestia wychowania czy tak zwanego charakteru, namawiam do wysłuchania jednej z poprzednich audycji, gdzie szerzej zająłem się tematem, z czego wynika tak zwana nasza osobowość. Dzisiaj chciałem wam powiedzieć, że rozwój świadomości powoduje to, że jesteśmy inni, że różnimy się między sobą. Ale tak jak mówiłem, to nie znaczy, że jesteśmy lepsi czy gorsi. Jesteśmy po prostu inni. I uwierzcie mi, że ci, którzy robią sobie różne testy w internecie lub marzą o tym, aby powiedział coś, co może ich utwierdzić w przekonaniu, że są tą wymarzoną, starą duszą, trochę zmartwię. Nie wiem. Ale powiem wam tak: nie śpieszcie się. Nie śpieszcie się i przypomnijcie sobie, jak będąc dziećmi, chcieliście być nastolatkami, a później dorosłymi. Po wielu latach okazało się, że świat dziecięcy jest fajniejszy, jest prostszy, bardziej beztroski, radośniejszy. A dorosłość jest mocno przereklamowana.
Z każdym następnym etapem rozwoju zadania, jakie sobie stawiamy są coraz trudniejsze, a doświadczenia często bardziej bolesne. Dlatego cieszmy się tym, co jest w danej chwili. Cieszmy się i wiedzmy, że to jest dla każdego z nas najlepsze w danym momencie. Opisałem w dużym skrócie wpływ naszej świadomości na nasze codzienne życie. I teraz przyznam wam się szczerze, że jestem ciekaw, czy podzielicie moją opinię, że poznanie poziomu rozwoju świadomości u drugiej osoby jest tak kiedyś dość proste. Wiem, że jesteśmy wynikową naszej podświadomości i świadomości, co trochę może zamazywać obraz, ale myślę, że po dzisiejszej audycji nie będziecie mieli już problemów z rozpoznaniem, z kim macie do czynienia. I teraz kochani bardzo ważna sprawa. Podzieliłem się swoimi przemyśleniami, doświadczeniami, analizami. I zaufałem wam, że nie będziecie tego wykorzystywać przeciwko innym. To, o co was prosiłem na samym początku.
Powstrzymajcie się, kochani, od oceny. Niech ta wiedza pozwoli wam zrozumieć was samych przede wszystkim. Zrozumieć, dlaczego być może borykacie się z jakimiś problemami, dlaczego nie potraficie sobie z pewnymi sytuacjami poradzić, a rady, które dostajecie od innych w waszym życiu nie działają. Bo być może jesteście właśnie na różnych poziomach świadomości. Dla duszy młodej powiedzenie: „Nie, nie mam pieniędzy, wal się, nie oddam ci” jest czymś naturalnym. Natomiast dla duszy dojrzałej czy starej powiedzenie czegoś takiego jest niemożliwe. Ponieważ na tym poziomie ma się już świadomość, że to jest nasze zobowiązanie i że w ten sposób wyrządzamy komuś krzywdę i że to jest nieuczciwe. Tak właśnie działa poziom świadomości, więc rady, które ktoś wam daje, nie zawsze muszą być zgodne z waszym poziomem świadomości. Dlatego warto jest wiedzieć, kto tych rad udziela. Dlatego powiedziałem wam o tym, abyście właśnie mogli zrozumieć innych, ale też uszanować ich drogę i sposób rozwoju ich świadomości.Abyście, oby się nie pojawiały, ale gdyby się pojawiały czy miały pojawić, abyście mogli uniknąć jakichś przykrych doświadczeń, walcząc ze sobą, dając narzucić sobie sposób działania i myślenia innym.
Każdy z nas ma co innego do zrozumienia i do przeżycia. Każdy z nas inaczej reaguje i podchodzi do każdej sytuacji. Nie ma idealnego rozwiązania. A przepraszam. I tu bym was być może nieświadomie chciał oszukać, bo jest takie rozwiązanie. Mało tego, ja nawet o nim mówię. Tym rozwiązaniem jest zrozumienie, zaakceptowanie i wybaczenie. Oczywiście w imię miłości do samych siebie. I à propos miłości do samych siebie. Na koniec zostawiłem ten fajny temat.
Miłość do samego siebie na różnych poziomach rozwoju świadomości, bo to też się zmienia. Ale tym razem to nie ja wam powiem. To będzie zagadka, a raczej może zadanie domowe. Przyjrzyjcie się sobie i swojej miłości do samego siebie. Może po tym wszystkim spróbujcie przyjrzeć się swoim bliskim, swojemu otoczeniu. Popatrzcie, zastanówcie się, jak kochają samych siebie, jak wy kochacie samych siebie i odpowiedzcie mi na takie pytanie: czy miłość do samego siebie wraz z rozwojem świadomości się zwiększa, czy zmniejsza? To takie pytanko. Już nie będę was namawiał na żadne konkursy. Chyba że zafunduję jakąś konkretniejszą nagrodę, to wtedy zrobimy jakiś konkurs. Póki co to po prostu na zasadzie przemyślenia, refleksji.
Proszę, dzielcie się ze mną, z innymi swoimi przemyśleniami na ten temat. No i jeszcze taka, powiem wam, moja cotygodniowa refleksja dzisiaj się pojawi na końcu audycji. Opowiadam wam, kochani, o bardzo przyziemnych, codziennych sprawach. Takich naszych zwykłych ludzkich. I ze smutkiem, nie wiem, jak to nazwać. Czy to jest smutek? Tak naprawdę obserwuję, że mało osób te tematy interesują. Czasami YouTube podsyła mi jakieś tam propozycje do obejrzenia i jak sobie patrzę na wyświetlania filmów, to dochodzę do wniosku, że ludzie pragną miłości. Ostatnio wpadł mi w oko film, już nie pamiętam tytułu. Zresztą to też jakby nie o to chodzi.
Coś w stylu „Kiedy miłość jest miłością” chyba, czy coś takiego. Film zrobiony, nie wiem, przez księdza, czy przez jakiegoś misjonarza. Słuchajcie, ponad 700 000 wyświetleń, więc jak widać zainteresowanie jest. Ludzie to oglądają, chcą się o tej miłości czegoś dowiedzieć. Tylko pytanie, co się dzieje dalej? Najczęściej nic. Najczęściej na oglądaniu się kończy. Miłość czy do innych, czy do samego siebie. Miłość jako miłość, jako uczucie, jako stan nie pojawi się w naszym życiu bez naszego udziału, a raczej przyzwolenia. Nie chciałbym tej audycji kończyć smutnym akcentem, więc powiem na koniec, że miłość i szczęście proszą się o to, aby zawitać w naszym życiu.
Czasami wręcz aż dobijają się do nas i naprawdę zazwyczaj niewiele trzeba, by się tak stało. Dlatego proszę was, zróbcie to. Pozwólcie, dajcie przyzwolenie, zaproście. Niech ta namiastka miłości, o której słyszycie w moich audycjach, czy innych audycjach, czy filmach, nie będzie wszystkim i jedynym, co dla miłości zrobicie. Ta prawdziwa jest dużo fajniejsza i do tego wszystkiego będzie wasza. Czego na koniec wam i sobie z całego serca życzę. Dziękuję kochani za dzisiaj. Znowu przyciągnąłem.
[01:12:49] - To ja w takim razie przypomnę nasze kontakty. Skype: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. 36 08 80 02.Można także do nas pisać na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku oczywiście, na fanpage'u Radia Paranormalium i na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i oczywiście relacje i różne inne wiadomości związane z dzisiejszą audycją. I oczywiście wspomniane też relacje ze spotkań z dziwnymi zjawiskami na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:13:46] - To co, próbujemy czy bierzemy się za...
[01:13:52] - Może na razie weźmy się za komentarze z czata, a ja tu w międzyczasie spróbuję jednak dodać tego słuchacza.
[01:14:03] - Dobra, to ja tutaj pierwszy komentarz, który się pojawił. Widzę, że gość znalazł jednak czas, żeby nas dzisiaj posłuchać. Witam cię serdecznie. I tu jest taki temat: w temacie poziomów dusz, to czy są dusze jeszcze starsze niż stare dusze, które można by nazwać na przykład pradawne dusze i czy mogliby być nimi prorocy i inne znane postaci z historii, które wpłynęły na losy i historię świata? Oczywiście tak. W dzisiejszych czasach też mamy taką sytuację, że... Albo inaczej: czy wiecie, ile jest czakr? Jak pewnie większość z was wie, a ci, którzy nie wiedzą, to powiem: czakr jest siedem. I jest też dyskusja na temat, ile jest poziomów rozwoju świadomości na Ziemi. Niektórzy twierdzą, że na poziomie piątym, czyli tym, w którym w tej chwili jesteśmy, to się wszystko kończy, że to jest ostatni poziom rozwoju.
Moim zdaniem poziomów rozwoju świadomości na Ziemi jest siedem. Z tym że te dwa są jeszcze bardzo rzadko spotykane. I to są te sporadyczne przypadki, kiedy bardzo stare dusze decydują się na inkarnację na Ziemi. To wtedy właśnie mają jakieś bardzo ważne zadanie dla ludzkości, dla rozwoju ludzkości, dla kierunku rozwoju czy kierunku ewolucji wpływ. Więc jak najbardziej się zgadzam z tym. I drogi goście, twoje podejrzenie, bo ja tak podejrzewam, że tak to odbierasz. Twoje myśli są całkowicie słuszne moim zdaniem. Tutaj Ada napisała: „Ja mam raczej duszę dziecięcą, ale dlaczego wspominał pan o takim wielkim rozkapryszeniu? Polemizowałabym.” Może faktycznie zbyt drastycznie to ująłem, jeżeli chodzi o to rozkapryszenie. Natomiast dusze dziecięce charakteryzują się tym i to jest fajne i ciekawe, ponieważ dusze dziecięce mówią: „Chcę, ja chcę”.
I tak naprawdę jest to bardzo fajna i właściwa forma wyrażania swoich pragnień. To my poprzez kulturę później uczymy dzieci mówić: „Poproszę”. I to powoduje taką sytuację, że rośnie w nas przekonanie, że my o wszystko musimy prosić. Więc pod względem wypowiadania swoich intencji, pragnień, życzeń dusze dziecięce są fajne i pewnych rzeczy można by się było od nich uczyć. Natomiast to rozkapryszenie, o którym ja powiedziałem, wynika właśnie z braku świadomości. Z braku świadomości tego, że to od nich coś zależy, że reagują jak dzieci. Jeżeli czegoś nie dostają, to ja nie mówię, że dorosły człowiek tupie nóżkami i rzuca się na chodnik i wali pięściami i wrzeszczy. Natomiast ja to nazywam taki szantaż emocjonalny. Próbuje poprzez wzorce zapisane w podświadomości osiągnąć to, na czym mu zależy. I często sprowadza się to też do tego, że robi z siebie taką jakby ofiarę, żeby wzbudzić to, o czym mówiłem przy tworzeniu podświadomości, że jeżeli dziecko nie dostawało ciepła, a rodzice interesowali się nim tylko wtedy, kiedy coś na przykład sobie zrobiło albo kiedy zrobiło sobie jakąś krzywdę i wtedy raptem rodzice: „O Jezu, a co się stało?” I wtedy się pojawiaZainteresowanie dzieckiem to powstaje wzorzec, w którym jest mi źle.
Ktoś się mną interesuje. Oczywiście to jest wzorzec poza świadomym działaniem. To jest po prostu nawyk podświadomościowy, wzorzec podświadomościowy, który się pojawia i w ten sposób dusze dziecięce próbują uzyskać, nie wymusić, bo to nie jest celowe działanie. To nie jest działanie świadome, tak jak u dusz młodych, które manipulują ludźmi po to, żeby uzyskać cel, osiągnąć swój cel. Dusze dziecinne robią to zupełnie nieświadomie. Natomiast może z tym rozkapryszeniem troszeczkę przesadziłem, aczkolwiek w niektórych przypadkach tak się to odbywa. Stara dusza kocha się w ciele-
[01:20:16] - Proszę bardzo Panie Sławku, ja proponuję, abyśmy teraz spróbowali się połączyć z tym słuchaczem. Radio Paranormalium za chwilę oddzwoni do niego. Wciskam magiczny guzik. Czekamy, czy coś się stanie. Czy się może nic nie stanie? Halo? Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[01:20:38] - Teraz słyszę pana. Radia co prawda nie słyszę, ale pana słyszę.
[01:20:42] - No to super. Znaczy, że wszystko gra i buczy. Wreszcie.
[01:20:45] - Coś tam się przebija. Halo?
[01:20:48] - Witamy, witamy.
[01:20:50] - O, dobry wieczór. Witam pana Sławka, witam pana Ivelliosa i witam słuchaczy. Nie dawało mi spokoju, bo mnóstwo myśli się kłębiło od zeszłego tygodnia. Postanowiłem zadzwonić do pana Sławka jeszcze raz, żeby trochę pomęczyć.
[01:21:06] - Dobrze.
[01:21:09] - Panie Sławku kilka mi tam pytań przyszło do głowy z różnych wiedzy. Pierwsza rzecz: proszę mi powiedzieć, co pan sądzi o tak zwanych opętaniach? Wiem, że część z nich to są zwyczajne choroby psychiczne, ale część to chyba jednak są udokumentowane przypadki. Jak by pan to wytłumaczył?
[01:21:35] - To jest trudny temat, bo tego się moim zdaniem nie da zgeneralizować. Natomiast tak, te przypadki zagubienia się po śmierci powodują to, że powstaje taki obraz, jakby go nazwać? Troszeczkę złej rzeczywistości. I wracając z powrotem na ziemię, to są bardzo silne emocje, więc to nie jest też choroba psychiczna jako choroba psychiczna, tylko pamięć tego, co się wydarzyło pomiędzy wcieleniami. To zaczyna bardzo silnie funkcjonować w naszym życiu i w tym, co się dzieje w środku, w nas. Natomiast słyszałem też o przypadkach, kiedy fizycznie i psychicznie z punktu widzenia ziemskiego słabe jednostki są dokonywane próby zasiedlenia takiej osoby przez drugą świadomość. Może to jest pewnego rodzaju forma opętania, ponieważ ta świadomość nie do końca sobie zdaje sprawę z tego, że powinna z tego świata odejść, że jej miejsce jest już po tamtej stronie. Jak to się odbywa? Jak to tam skutkuje? Osobiście tego nie doświadczyłem, więc to znam tylko z opowieści i tylko na zasadzie analizy i wiedzy na temat w ogóle świata duchowego, wnioskuję, że tak to może wyglądać.
Natomiast tak, słyszałem o takich przypadkach.
[01:23:55] - Czyli mam rozumieć, że dusze, które powinny odejść z tego świata i później wcielić się w kogoś innego, w nową osobę, zostają na tym świecie i tutaj znajdują sobie lokum?
[01:24:09] - Słyszałem o takich przypadkach, kiedy śmierć jest bardzo gwałtowna. Jedna z moich znajomych się takimi przypadkami zajmuje, więc troszeczkę mieliśmy okazję na ten temat porozmawiać. Tak, to są bardzo często dusze, które powinny już sobie polecieć do poczekalni i szykować się na następne wcielenie. Nie opuściły jeszcze naszego ziemskiego środowiska.
[01:24:54] - Okej, teraz pytanie. Tam między innymi pan użył takiego zwrotu „choroba psychiczna”. I tu moje kolejne pytanie: jak to właśnie jest z chorobami psychicznymi? Czy osoba, która jest chora psychicznie, czy jej świadomość maNie wiem, komunikację w ogóle z duszą? Czy dusza czerpie jakieś korzyści z osoby, która jest chora psychicznie? Czy taka osoba chora psychicznie jest w stanie w jakiś sposób ewoluować, czegoś doświadczyć, czegoś się nauczyć?
[01:25:29] - Oczywiście, że tak. Każdy stan emocjonalny, przez który przechodzimy tutaj na Ziemi, jest doświadczeniem dla naszej duszy i buduje świadomość. Często z chorobami psychicznymi jest tak, jak z cudownymi dziećmi, że bardzo silna pamięć poprzedniego wcielenia powoduje, że rodzimy się już nie tacy wyzerowani całkowicie, tylko już rodzimy się z jakimś potencjałem. A często ograniczenia, czyli te choroby psychiczne dają właśnie duszy jeszcze lepszy kontakt z tamtą stroną niż u osób funkcjonujących w pełni sprawnie umysłowo. I na przykład tak się dzieje z dziećmi bardzo ciężko chorymi, które nie mają świadomości, że ich łączność, ich siła i chęć przeżycia jest związana z tym, że one dostają bardzo dużą dawkę energii z tamtej strony. Więc to jest bez wątpienia też doświadczenie dla naszej duszy, też budujące naszą świadomość. Tylko tych chorób też jest mnóstwo. Niektórzy za chorobę psychiczną uważają to, że ktoś jest mężczyzną, a czuje się kobietą. I w tym wypadku akurat to jest dokładnie bardzo silna pamięć poprzedniego wcielenia i też być może chęć doświadczenia czy pokazania nam, jak to wygląda w miarę świadomie z drugiej strony. Czyli byliśmy kobietą, która była zła, teraz jesteśmy mężczyzną i mamy możliwość zaobserwowania tego, co się dzieje z dwóch stron po prostu.
[01:27:50] - A mam takie pytanie: osoby, które mają ciężką schizofrenię, zaburzenia osobowości, one też czerpią jakieś korzyści z takiego istnienia?
[01:28:02] - Oczywiście, że tak. Nawet choroba, kiedy jesteśmy pozbawieni świadomości, tej ludzkiej świadomości, jest wyborem naszej duszy, żeby takie doświadczenie przeżyć. Więc mówię, te rozdwojenia osobowości bardzo często są wynikiem tego, że dusza z jakiegoś powodu zbyt szybko się inkarnowała, zbyt szybko. Być może pojawiły się okoliczności ku tej inkarnacji i nie zresetowała się do końca. A może właśnie potrzebą duszy jest to, żeby ten stan tutaj przeżyć w sposób bardziej świadomy, żebyśmy my poczuli, poznali ten stan, będąc w pewnym sensie świadomymi ludźmi, ponieważ my nie pamiętamy w naszej pamięci, co się wydarzyło w poprzednich wcieleniach. Musimy w to jakby wchodzić, ponieważ to się wszystko resetuje, a w tych wypadkach tego resetu takiego pełnego nie ma. Ale doświadczenie jest. Proszę się nie obawiać, że to są osoby, które są pozbawione tych doświadczeń i rozwoju. To jest dość ekstremalny rozwój i to jest też decyzja dość odważna, ale ten rozwój cały czas jest.
[01:29:31] - Użył pan w tej rozmowie parę razy takich zwrotów, że nie wyzerowała się informacja, czy tam nie zresetowało się coś, szybko się dusza inkarnowała. Mam takie pytanie właśnie co do tych zwrotów. Czy to oznacza, że ten system po tamtej stronie, mówię tak umownie, po tamtej stronie, on jest w jakiś sposób niedoskonały, ułomny jednak też?
[01:29:55] - Nie.
[01:29:55] - Jak z naszymi komputerami?
[01:29:57] - Nie, to nie chodzi o ułomność i niedoskonałość. Wprost przeciwnie. Ludzki umysł, jak widzimy tutaj też podczas rozmów i podczas tego, co się dzieje na czacie, jak rozmawiamy z ludźmi, nie jesteśmy w stanie w sposób fizyczny, umysłowy ogarnąć takiej ilości informacji. Nasz mózg zbyt wolno działa, byśmy byli w stanie udźwignąć tą wiedzę, którą niesie ze sobą dusza. Jak pan widzi, jeżeli dostaniemy cząstkę tej wiedzy, tych doświadczeń z poprzedniego wcielenia na zasadzie: byłem kobietą, a teraz jestem mężczyzną, zaczynają się problemy. Kim tak naprawdę jestem? Nasza podświadomość nie jest w stanie znaleźć wzorca, żeby nam jakiś podsunąć. Więc brak tej pamięci poprzednich wcieleń jest dla nas pewnego rodzaju zapewnieniem nam bezpieczeństwa.Bo mówię: jakby się pan czuł teraz, czując się na przykład kobietą? To jest problem, dlatego dusza nas chroni przed tym i możemy się owszem dowiedzieć o tym, co robiliśmy, jak to wyglądało, jakie sytuacje się gdzieś tam wydarzyły, ale musimy to zrobić z własnej, nieprzymuszonej woli.
[01:31:47] - Panie Sławku, chciałbym jeszcze wrócić do mojego pytania z zeszłego tygodnia, bo w zeszłym tygodniu również pana molestowałem i między innymi pytałem o osobę Jezusa. Przypomnę moje pytanie, zagadnienie, jak zwał, tak zwał. Moje wątpliwości budziło to, że pan i wiele osób mówi o takim doskonaleniu się i właściwie bez żadnej groźby, bez żadnej konsekwencji. Jezus te konsekwencje jednak nazywał czy to otchłanią, czy czymś konkretnym piekłem. Wtedy wspomniał pan, że tak mówił, ponieważ takie były czasy i mogłyby to być zbyt duże konsekwencje dla niego, gdyby mówił inaczej. Ale tak przyszło mi do głowy, że przecież on tak naprawdę mimo wszystko walczył z ówczesnym Kościołem i ówczesnymi poglądami na tyle mocno, że został ukrzyżowany, więc chyba już niczego bardziej się nie mógł bać.
[01:32:45] - Nie, to też wie pan, został ukrzyżowany według podania w wieku 33 lat. Gdyby zaczął głosić pewne poglądy bardziej ekstremalne, tak jak zaczął w wieku kilkunastu lat, to być może nie miałby szansy nawet dożyć dwudziestki, bo jego towarzysze by go albo porzucili, albo utopili. Owszem, skończył śmiercią, ale jednak musiał dać sobie ten czas, żeby tę wiedzę, tę mądrość, tę informację ludziom przekazać. I też musiał to zrobić w taki sposób, żeby ci ludzie zechcieli w to uwierzyć. Bo nie da się ludziom narzucić prawdy. Ludzie muszą w to uwierzyć. Więc musiał to zrobić w taki sposób, żeby ludzie uwierzyli, żeby chcieli to przekazywać dalej. Owszem, energia tej duchowości wielkiej, którą dysponował, wpływała oczywiście na ludzi, ale to, żeby chcieli ją przekazywać dalej, musiało być podane w odpowiedni sposób. Nie ma żadnej otchłani, nie ma żadnego piekła. Zwłaszcza że tak naprawdę po pierwsze Kościół katolicki do VI wieku uznawał zjawisko reinkarnacji jako coś naturalnego.
To zostało na jakimś tam soborze zmienione. Tutaj na pewno słuchacze więcej wiedzy na ten temat mają. Zresztą to było na tym samym soborze, gdzie wprowadzono celibat dla księży. Więc tu już widać wpływ urzędu kościelnego na pewne przekazy. To jest jedna rzecz. A druga rzecz, tak naprawdę ja się tak trochę kiedyś z tego wśród moich znajomych, takich bardzo ortodoksyjnych religijnie podśmiewałem, że tak naprawdę Jezus i jego śmierć i zmartwychwstanie jest pierwszym historycznym dowodem na reinkarnację. Bo tak naprawdę Chrystus zmarł i po trzech dniach wcielił się z powrotem, z tym że w swoje ciało. Więc tak naprawdę to była reinkarnacja, ponieważ jego dusza już opuściła ciało i z powrotem wróciła. Więc to, czemu Kościół tak żarliwie neguje, jednocześnie co roku pokazuje swoim wiernym, że reinkarnacja była wykonana w osobie Jezusa Chrystusa.
[01:36:21] - Panie Sławku, ale w takim układzie, nie wiem, może to jest jakaś pozorna niespójność, ale ja dostrzegam taką nielogiczność. Jeśli nie ma żadnej otchłani, nie ma żadnego piekła i dusza nasza się, że tak powiem, samodoskonali poprzez doświadczanie i może być już tylko lepiej, to za przeproszeniem, po co misja Jezusa na ziemi? Po co on przyszedł właściwie? I tak mamy się doskonalić i tak będziemy, że tak powiem, wznosić się ku górze. Więc czemu miałoby to w ogóle służyć?
[01:37:02] - Znaczy przyjście Jezusa na ziemię?
[01:37:04] - Tak. Mógłby być szczęśliwy całkowicie, gdyby nawet-
[01:37:07] - Nie, wie pan co? Ponieważ tak jak zaznaczyłem tylko temat, że to nie jest nasza pierwsza próba przejścia na wyższe etapy rozwoju jako ludzkościPrzy poprzedniej utknęliśmy na poziomie dusz młodych jako ludzkość i nie było takiego impulsu, który by ukierunkował ludzkość na coś innego. Poziom dusz młodych jest bardzo atrakcyjny, bo to jest władza, to są pieniądze i tak dalej. To, co mamy w tej chwili, to jest bardzo atrakcyjny poziom. Ludzkość poprzednim razem utknęła na tym poziomie i tym razem przy kolejnej próbie pojawił się Chrystus, Mahomet, Budda, żeby pokazać ludziom właściwy kierunek rozwoju. Pokazać, że tak naprawdę mamy dążyć do miłości. Jego rola, i tych pozostałych, nazywamy ich prorokami dusz, jest niebagatelna dla rozwoju ewolucji, dla rozwoju ludzkości. Moim zdaniem i chyba nie tylko moim zdaniem, bez tego ludzkość nie zmieniłaby kierunku i być może znowu utknęlibyśmy na tym samym poziomie i znowu byśmy doprowadzili do samoanihilacji.
[01:39:03] - Czyli mam rozumieć, że ludzkość kiedyś doprowadziła się do samoanihilacji?
[01:39:10] - Są takie głosy na ten temat. Zresztą z tego, co ja wiem, to ten eksperyment z wolną wolą był czyniony też na jednej z planet Układu Słonecznego, która już nie istnieje. Więc tak. To nie jest nasza pierwsza próba stworzenia raju na ziemi, z tego, co ja wiem.
[01:39:49] - Znów mnie pan zaintrygował kolejnym słowem: eksperyment. Czy my jesteśmy eksperymentem?
[01:39:59] - Oczywiście, że tak. Eksperyment, który polega na budowaniu świadomości z poszanowaniem wolnej woli. Bo można, to, co mówiłem na przykład o tym symbolicznym raju. Można człowiekowi stworzyć raj, dać mu wszystko, a on i tak będzie nieszczęśliwy, ponieważ nie dokonał samodzielnie wyboru. Ta symbolika-
[01:40:33] - Nawet jak dokona samodzielnie wyboru, to będzie nieszczęśliwy, bo będzie chciał mieć to, czego akurat nie wybrał po jakimś czasie.
[01:40:42] - Nie, spokojnie. My nie kończymy jeszcze rozwoju tutaj. Pewne rzeczy jeszcze są przed nami i to jeszcze sporo rzeczy jest przed nami. Więc my mówimy o tym momencie, w którym jesteśmy, a ja bardziej mówię o tym, do czego zmierzamy. Co jest celem tego eksperymentu.
[01:41:12] - A kto przeprowadza ten eksperyment? Czy to jest Bóg, czy to są aniołowie?
[01:41:17] - Nie. To jest to, o czym ja mówiłem. Próba stworzenia sytuacji, w której świadomie, z poszanowaniem wolnej woli wybieramy szczęście. I przyznajemy to szczęście, prawo do tego szczęścia i miłości każdemu, kto na ziemi mieszka. I po to jest stworzony ten cały mechanizm z procesem reinkarnacyjnym, po to jest stworzony ten cały mechanizm z budowaniem, z zapisywaniem w naszej duszy wszelkich doświadczeń, przez które przechodzimy. Po to jest ta cała sytuacja zbudowania naszej świadomości.
[01:42:20] - Okej, no dobrze. Nie będę, panie Sławku, pana męczył, bo nie chciałbym zdominować tutaj anteny całkowicie tylko dla siebie. Za tydzień niestety nie będę mógł słuchać na żywo, tylko w formie podcastu później sobie posłucham. Serdecznie panu dziękuję, również panu Danielowi i innym słuchaczom za cierpliwość.
[01:42:39] - Bardzo dziękujemy.
[01:42:40] - Dołączam się na odsłuch.
[01:42:43] - Dobrze, dziękujemy ślicznie i pozdrawiam serdecznie.
[01:42:46] - Dziękujemy ślicznie. Do usłyszenia. A tu w międzyczasie pojawiła się cała sterta komentarzy na naszych czatach. Wszystko oczywiście panu wysłałem na Messengerze.
[01:43:01] - No dobrze, to jedziemy. Jestem przy godzinie 20:55, więc myślę, że jestem jakąś godzinę w plecy z komentarzami, więc proszę was o cierpliwość. Spróbuję to jakoś nadgonić. Pytanie: „Ale ogólnie nie jest pan przeciwko chrztom, komuniom, bierzmowaniom, niezależnie od tego, co nam to daje. Zawsze można to potraktować jako tradycję.”Mówiłem o tym chyba przy którejś audycji, że wszelkiego rodzaju obrzędy, które są dokonywane, były dokonywane, są tak naprawdę nie dla naszej duszy. Te obrzędy, jedyne, że tak powiem, co dla naszej duszy, to są emocje, które przy okazji takich sytuacji w sobie wytwarzamy, które się w nas pojawiają. Natomiast wszelkie obrzędy są dla naszej podświadomości, ponieważ obrzędom jest przypisana silna emocja i ta silna emocja powoduje zmianę wzorca myślowego, zmianę wzorca w podświadomości, że zaczyna się nowy etap w moim życiu. I to służy tak naprawdę, moim zdaniem przede wszystkim transformacji podświadomości. Po to ludzie to kiedyś wymyślili. Owszem, były tam aspekty duchowe ofiarowania, zaskarbiania sobie łask jakichś tam bogów, składania ofiar i tak dalej, ale te, które dotyczą osobiście człowieka, służą przede wszystkim zmianom wzorców podświadomości.
Oczywiście nie jestem przeciwny, ponieważ wiem, jak to działa. Natomiast przypisywanie temu zbyt wielkiej wagi, zwłaszcza poprzez różnicowanie ludzi i twierdzenie, że ktoś jest gorszy, już mi troszeczkę nie odpowiada. Przemek: „Ludzie o duszach anielskich albo dusze, które całe życie twierdzą, że nie pasują do tego świata”. Nie bardzo. Ludzie o duszach anielskich albo dusze, które całe życie twierdzą, że nie pasują do tego świata. Tu mi brakuje dalszego ciągu, Przemku, tej myśli, więc jak możesz to dorzuć to, bo nie wiem bardzo. Nie, panie Marku, co to za komentarz tutaj jest? To pan akurat mógł na żywo powiedzieć. Pan Marek nam napisał: „Ale nie można pozwolić, aby tradycja i/lub religia sterowała naszym życiem. A niestety wielu ludzi właśnie religii podporządkowuje swoje życie”.
Tak i nie. To podporządkowuje. Ale tak jak ja powiedziałem, na pewnym etapie budowania świadomości to jest jedyna forma duchowości, jaką człowiek jest w stanie ogarnąć. Więc z tą tradycją też bym nie przesadzał, w sensie takim, że jest wiele tradycji, które prowadzą nas w bardzo złym kierunku, więc to też trzeba troszeczkę świadomie weryfikować. Nie można tego traktować, że ponieważ tradycja, to mam to robić. Każdą rzecz jednak należy przepuścić przez pryzmat swojej własnej świadomości, zanim się pod nią podpiszemy. Bo tak działa właśnie podświadomość. Nie zastanawiamy się, tylko po prostu robimy. Dobrze. Przemek: „Dusze dziecięce to dusze dzieci wszystkich.
Dusza dziecięca to dusza dziecka”. Nie, Przemku, tu się z tobą nie zgodzę. A to, że dusza zachowuje się w taki, a nie inny sposób, to jest sprawa charakteru. I tutaj możemy właśnie wrócić, Przemku, do korzeni naszych rozmów. Właśnie to jest to, co próbuję od 11 audycji bodajże wam, kochani, przekazać, że na przykład dusze dziecięce traktują duszę, nawet jeżeli wiedzą, że ta dusza jest, to obchodzą się z nią czy używają jej w niedzielę podczas mszy i uważają, że to robią dla duszy, dla ducha podczas różnego rodzaju obrzędów. Dusze młode w ogóle: dusza faktycznie może i jest, ale ona jest zupełnie nieprzydatna. Jest, człowiek umiera, dusza sobie gdzieś tam idzie i a może idzie, a może nie idzie, nie wiadomo. Po co tu dyskutować? Dla dusz dojrzałych dusza jest obiektem badań, poznawania, rozpoznawania, oswajania się z duszą. AJa próbuję powiedzieć od 11 audycji, że dusza to nie jest tylko jakaś, według niektórych teorii, 12 gramowa cząstka energii, która po naszej śmierci sobie gdzieś pójdzie, a później może sobie wróci, a może nie.
Dusza wpływa na nasze codzienne życie i to nie jest kwestia charakteru. To, co próbowałem wam przedstawić opisując swoje charaktery, osobowości swoich córek, swoich braci, moich bliskich. To, co przeanalizowałem na podstawie 200, 300 czy 400 osób z mojego najbliższego otoczenia, gdzie znaki zodiaku, podświadomości, wychowania to wszystko było takie same, a jednocześnie ludzie byli między sobą różni. I dlatego zacząłem szukać innej przyczyny różnic pomiędzy nami. Dlaczego tak naprawdę się różnimy? Co powoduje to, że jesteśmy inni? Teraz pytanie: co to jest charakter, Przemku? Charakter często jest nazywany przez osoby zajmujące się duchowością ego ziemskim i tak dalej. Czym jest charakter? W sumie może jest kwestią charakteru, tylko z czego się ten charakter bierze?
Jeżeli już ten charakter się bierze, to jest wynikowo poziomu naszej świadomości i podświadomości. Kwestia jest jak która z tych źródeł informacji ma większy wpływ na nasze zachowanie, na nasze postępowanie, na nasze wybory. Dusza nie rozwija się podczas jednego wcielenia. Znaczy rozwija się, natomiast z pewnym poziomem świadomości schodzi tu na ziemię do nas w momencie naszego urodzenia, już z pewnym poziomem świadomości. Świadomość ziemska się zmienia. Jesteśmy dzieckiem, później nastolatkiem, młodym, dojrzałym, starym. Nasza świadomość ziemska się zmienia. Świadomość, która wynika z podświadomości. Natomiast ze świadomością duchową już się rodzimy. I ona naprawdę, kochani, uwierzcie mi decyduje, wpływa na bardzo wiele aspektów naszego życia.
Na bardzo wiele. Część z nich dzisiaj powiedziałem, część mówiłem wcześniej. Dlatego ja nie zajmuję się metafizyką duszy, budową duszy i tym, co ona gdzieś tam coś. Dla mnie ważniejsze jest, co ta dusza daje nam w życiu. Jak w naszym życiu ziemskim, tym obecnym, jak ona działa, jak wpływa na nasze postępowanie, czego od nas chce, co możemy zrobić, żeby się z nią lepiej skomunikować, żeby nie było tej wewnętrznej walki, żeby nie było konfliktu. Żebyśmy potrafili dać sobie miłość sami, dać miłość ludziom i być po prostu szczęśliwymi ludźmi. Nie borykać się w ciągłej walce z samym sobą. A co ze świadomością? Tutaj Ada napisała, właśnie odpowiedziałem, ale to jej wybór. Dorosły człowiek może wybrać, w co chce wierzyć.
Z dziećmi jest trochę gorzej, ale i tak w najbliższym czasie nie wyobrażam sobie zamknięcia kościołów i zlikwidowania religii. Coraz więcej ludzi, Polacy też. Myślę, że te wszystkie obrzędy religijne zaczynają traktować jak tradycję. Tradycję, której dostali przez lata. Myślę, że tradycję można w pewnym sensie kultywować, zwłaszcza jeżeli można z niej wynieść coś dobrego. Tutaj mądra myśl. Tak jak z każdej sytuacji, jeżeli można wynieść z niej coś dobrego, zbudować swoją świadomość, być szczęśliwszym, nie czyniąc drugiemu człowiekowi krzywdy, to jest to jak najbardziej coś dobrego. Natomiast czy brnięcie w obrzędy, brnięcie w tradycję rozwija naszą świadomość? Poprzez doświadczenie na pewno. Ale czy ten proces budowania świadomości skraca, czy wydłuża?
Bo następnym celem audycji, które prowadzę, jest to, by ten proces budowania świadomości skrócić. Bo tak naprawdę wszystko, co się dzieje w życiu każdego z nas, buduje tą świadomość. Więc wszyscy uczestniczymy w procesie rozwoju, w procesie ewolucji i tak dalej. Tylko ją tak jakPrzez ostatnie 2000 lat ludzie uczyli się miłości. Mamy następne 2000 lat na to, żeby tą świadomość w sobie budować. 2000, 5000, może 10 000 lat. Pytanie do was, kochani: czy chcecie ten proces prowadzić bardziej świadomie i go skrócić, unikając ziemskich wskazówek, które zazwyczaj są przykre? Czy chcecie zdać się na prowadzenie bez świadomości? To jest tylko jedno pytanie, bo to, co mówiłem, czy się komuś podoba, czy nie, w procesie ewolucji uczestniczy każdy. Bez względu na schizofrenię, na kolor skóry, na stan zdrowia, na miejsce urodzenia, na stan posiadania, na to, w co wierzy.
Pytanie jest tylko, czy ten proces w moim życiu ma być świadomy, czy nie. Czy ma być krótszy, czy ma się toczyć swoim cyklem, tak jak się toczy od kilkudziesięciu czy kilkuset tysięcy lat. „Świadomość od urodzenia aż do śmierci jest zawsze taka sama. Z tym że z czasem doświadczeń jest coraz więcej. Zwierciadłem duszy są przecież oczy”. No w oczach można zobaczyć, jaka dusza siedzi w człowieku. To też prawda. Natomiast „świadomość od urodzenia aż do śmierci jest zawsze taka sama”. Tu się, Przemku, niestety po raz kolejny z tobą nie zgodzę. Nie jest taka sama.
I ta świadomość ziemska nie jest taka sama. Świadomość ziemska to jest również to, jak przypieprzymy głową w drzewo. Wiemy, że jest twarde. To też jest świadomość ziemska. Jeżeli zaczynamy się jako młodzi chłopcy wygłupiać samochodem i przywalimy w balustrady na wiadukcie albo w słup, to też nasza świadomość na temat naszych umiejętności i możliwości, pewnych zasad grawitacji się zmienia. Jeżeli trzy czy pięć razy ta sama osoba nas oszuka, to w końcu nasza świadomość mówi, że to jest oszust. Więc ta świadomość nie jest stała i też świadomość duszy nie jest stała, zwłaszcza duszy osób, które świadomie tą świadomość chcą kreować. Bo to, co powiedziałem dzisiaj: doświadczenie jest tutaj, natomiast zrozumienie odbywa się, odbywało się w większości wypadków po tamtej stronie. Ponieważ na ziemi brakuje idealnego, jednorodnego dla wszystkich ludzi wzorca, co jest dobre, a co złe. Na ziemi jeszcze póki co panuje prawo Kalego.
Dlatego na ziemi stwierdzenie jednoznacznie, co jest dobre, a co złe i co będzie obowiązywało wszystkich ludzi w każdym miejscu na świecie jest niemożliwe. Dlatego zrozumienie, co jest dobre, a co złe odbywa się dopiero po śmierci. Chyba że obudzimy w sobie tą część naszej duszy, dopuścimy ją do głosu naszej świadomości, która będzie nam już mówiła, co jest dobre, a co złe. Tak, jakbyśmy byli po tamtej stronie. Wtedy to zrozumienie jest możliwe już na ziemi. Natomiast jeżeli nie nastąpi tutaj, to nastąpi po tamtej stronie. „Lepiej być młodą duszą teraz, bo ile jeszcze przed nami i co nas czeka. Hohoho”. Dobrze. Ja powiem tak: czasami myślę, że też chciałbym być młodą duszą.
Też chciałbym być. Ale tak jak mówię, świadomości się nie da wyciąć. Miałem wielokroć sytuacje, w których właśnie młode dusze, moi serdeczni koledzy, przyjaciele na skutek różnych perypetii życiowych dawali mi przeróżne rady. Jak to młode dusze, że trzeba być taki, że trzeba być twardym, że trzeba tutaj krótko za mordę i tak dalej. Takie różne rady. Kiedyś takim moim ulubionym pytaniem było: a za co ty mnie lubisz? I najczęściej nawet u młodych dusz pojawia się taka refleksjaNie będę wam przytaczał tutaj na antenie radia komentarzy, bo były przeróżne, ale najczęściej to było coś w stylu: „Oj dobra, to już zamknij się”. Ponieważ użytkowo dusze młode są fajne, bo to są przeważnie ludzie sukcesu. Ale tak naprawdę jak te dusze młode zaczynają się pojawiać w naszym życiu, to niekoniecznie za nimi przepadamy. To jest troszeczkę tak, że hołdujemy czemuś, czego nie lubimy.
Ale pod względem tego, co nas będzie czekało, to się całkowicie zgadzam. Przed duszami młodymi jeszcze sporo. A może i nie. Ale o tym może porozmawiamy przy okazji następnego odcinka, może przy okazji szybko upływającego czasu. Może tam się okaże na przykład, że tego czasu wcale nie mamy aż tak bardzo dużo. Tutaj Ada mi napisała: „Marzy mi się, panie Sławku, taka beztroska”. No i to jest możliwe. I to nie musi pozostać w kategoriach tylko i wyłącznie marzeń. Bo marzenia bez wiary w to, że mogą się spełnić, są tylko dla mnie taką formą biczowania się, dowalania sobie jeszcze bardziej. Jeżeli mamy marzenie, a nie wierzymy, że ono się może spełnić, to tylko raczej dowalamy sobie.
Ale to znowu miłość do samego siebie. Dokładnie, to jest najprostsza metoda. Uwierzcie mi, kochani, to jest najprostsza metoda. Nie dla kogoś, nie w imię czegoś, nie w imię zasad, tylko z miłości do samego siebie odpuścić sobie to, na co nie macie wpływu. Z miłości do samego siebie. Olejcie to, wyrzućcie to, zapomnijcie. Wybaczcie, bo i tak nic z tym nie zrobicie. Ostatnio jakimś dzieciom zadawałem takie pytanie: jak reagujesz, jeżeli ktoś na ciebie krzyczy? Krzykiem. Jak reagujecie na to, gdy ktoś jest dla was niedobry?
Też odruchowo jesteście dla niego niedobrzy, bo niby z jakiego powodu ma się być dobrym dla kogoś, kto jest dla nas niedobry? I w drugą stronę działa to dokładnie tak samo. Jeżeli my jesteśmy niedobrzy dla kogoś, bądź zaczynamy na kogoś krzyczeć, bądź zaczynamy kogoś źle traktować, to nie liczmy na to, że ten ktoś będzie traktował nas dobrze. Więc z miłości do samego siebie odpuśćcie, olejcie, zapomnijcie, bo nic dobrego z tego nie wyjdzie. Zwłaszcza jeżeli to się wydarzyło kiedyś. Jeżeli poprawi wam to samopoczucie, to idźcie, dajcie komuś w pysk i go za to przeprosić. I zamknijcie temat. Najważniejsze, żeby temat zamknąć. Ghost: „Jeżeli chodzi o zadane pytanie przez pana Sławka, to myślę, że miłość do samego siebie powinna wzrastać, gdyż gdyby było inaczej, to ta dusza by zapewne nie ewoluowała i z czasem stałaby się zła”. Rozumiem.
Pytanie zadane na końcu audycji. Goście drogi, z chęcią bym ci odpowiedział na to, ale nie chcę psuć zabawy reszcie słuchaczy. Dziękuję ci za głos. Mamy pierwszy. Proszę cię, jak możesz to wrzuć go jeszcze w wolnej chwili pod audycją. Może ktoś będzie chciał to skomentować. Ja na pewno skomentuję, chociaż nie obiecuję ci, że dziś czy jutro. Ale może wywiąże się z tego jakaś dyskusja. „Słuchać audycji łatwiej niż coś napisać, dlatego czas na nią znalazłem”. Okej, rozumiem.
To jest odpowiedź na moje powitanie. List się pisze. Ale mi powoli zaczyna brakować kartek w Łodzi. Bardzo cię proszę, idą święta. Nie chciałbym ich spędzić, chociaż bardzo to lubię, na odpisywaniu na twojego maila. „Czyli Jezus, Mahomet, Budda mogą być pradawnymi duszami, a może ich już nazwać bogami w naszej nomenklaturze?” W naszej nomenklaturze możemy ich nazwać bogami. Zresztą niektórzy ich nazywają bogami. Kwestia jest, jak komu pasuje, bo i tego głównego boga też nazywamy różnie. Uniwersum. Nie wiem, ja nie chcę tutaj wam podsuwać pomysłów.
Natomiast w takiej hierarchii ziemskiej patrząc, to jednak bardziej przypisałbym im status proroków niż bogów. Tu mamy nową.Karim M.: „Co to jest dusza? Karta pamięci?” Tak. Ja to w którejś z audycji nazwałem pendrive'em. Tak, to jest karta pamięci, w której zapisane są wszystkie nasze dotychczasowe przeżycia i wnioski, jakie zostały z tych przeżyć, naszych zachowań wyciągnięte w obliczu idealnego wzorca. Tak że tak, to jest w pewnym sensie karta pamięci. Świadomy sen i OBE: „Dusza to energia”. Tak. I właśnie w tej cząstce energii, w tej naszej duszy, jak na karcie pamięci te wszystkie przeżycia są zapisane. I to jest dla mnie fascynujące.
I to, co mówiłem, to jest dla mnie temat do badań. Jak to możliwe, że w takiej cząstce energii są zapisane przeżycia z kilku tysięcy lat? I jak ta energia się komunikuje z naszym mózgiem? To jest naprawdę fascynujące. Tym się naukowcy powinni zająć. Jeżeli się zajmą, ja z chęcią będę tę sytuację śledził. Bo to jest bardzo metafizyczne. To jest nie z tej ziemi, to jest kosmos, to jest wszechświat, to jest Bóg. Tylko możemy się o tym dowiedzieć. Może się kiedyś dowiemy.
Może na pewno się kiedyś dowiemy. Ale zanim to nastąpi, ja dalej będę się zajmował tym, co dzieje się tutaj i teraz. Po co ta dusza, ta energia, ta karta pamięci chce z nami współpracować? Po co to wszystko i jaki to ma wpływ na moje i wasze zwykłe, codzienne życie? Karim M.: „Energia zawierająca informacje”. Tak, dokładnie. „Pobierająca i zawierająca”. O, proszę, świadomy sen odpowiedział. Dziękuję. „Ale energia nie ma masy, a dusza podobno ileś tam waży”.
Jak słusznie zauważyłeś, podobno. Nie będę się do tego odnosił, bo nie wiem. „Energia ma masę, bo to jest to samo. Zgodnie z obecnym stanem wiedzy energia jest bezmasowa. Może to jakiś podstęp. Może mi wytłumaczysz, bo nie kumam”. Ja tego nie wytłumaczę, bo to fizycy kwantowi się tym w tej chwili zajmują bardzo mocno. Natomiast ja wytłumaczę, jaki ta cząstka energii z masą bądź bez masy będzie miała wpływ na przykład na twoje jutrzejsze decyzje. Tym z chęcią się mogę zająć. À propos dzisiejszego telefonu, to takie pytanie mi przyszło do głowy: „Czy ciało może funkcjonować na Ziemi bez duszy, chociaż przez krótki czas?
I nie mam tu na myśli z serialu 'The Walking Dead'. Kojarzę to natomiast z magią voodoo, w której to ponoć magowie powołują do życia martwe ciała. Nie wiem, czy to prawda. Zatem po takim wskrzeszeniu te ciała są bez duszy. Czy na chwilę ją otrzymują? Myślę jednak, że nie”. To znaczy wszelkie stany wędrówki dusz odbywają się na zasadzie, jak sama nazwa wskazuje, wędrówki. Co prawda ja tego nie uważam za wędrówkę, a raczej wgląd. Duszy wgląd w pewne sytuacje pozaziemskie. Natomiast też tego nie neguję, ponieważ dusza po naszej śmierci opuszcza Ziemię jako cząstka energii, która ma wielokrotnie większą prędkość przemieszczania się niż światło.
Może to być dowolne miejsce we wszechświecie, więc uważam, że da się bez duszy. Nie sądzę, żeby to było możliwe świadomie, w sensie takim, że dałoby się funkcjonować świadomie, ruszać, żyć, przemieszczać się bez udziału duszy. Natomiast teraz myślę, że jest to możliwe. „Tak, to ma sens, że Jezus doświadczył reinkarnacji po trzech dniach. Widzę, że rozmówca nie zrozumiał przyjścia Jezusa na ziemię”. Nie wiem. To nie do mnie pytanieJeśli chodzi o inkastację ludzkości, to wcale nie musiała być ludzkość, człowiek lub jakaś inna rasa, której się nie udało. Teraz sobie tylko tak gdybam. Jeżeli chodzi o Ziemię, to była ludzkość. Nie wiem, jak było na innych planetach z Układu Słonecznego, bo nigdy chyba nawet nie chciałem, powiem szczerze.
Nigdy mi to nie przyszło do głowy, żeby to zbadać. Natomiast tutaj mieliśmy do czynienia z ludźmi. Zdecydowanie. Piotr Cielebiaś: „Jeszcze raz dziękuję za rozmowę. No i w końcu wiem, z kim rozmawiałem na antenie radia”. Ja też bardzo dziękuję. Czekam na następne, bo jak zawsze te rozmowy wnoszą do naszej dyskusji i też dyskusji pomiędzy słuchaczami na czacie. Więc zapraszam chętnych i odważnych, bo też wiem, że trzeba się przełamać, żeby mieć odwagę zadzwonić. Eddie GROM: „Co pan sądzi o osobach, które twierdzą, że nie pasują do tego świata? Jakie wskazówki dałby pan takiej osobie w szukaniu większego sensu?” Mój drogi bądź moja droga.
Ja nigdy po technikach nie wiem, z kim rozmawiam. Ale Eddie mi mówi, że jednak mamy do czynienia z mężczyzną i tak będę cię tytułował, jeżeli ci to nie przeszkadza. Jeżeli się pomyliłem, to mnie popraw. Nie pasują do tego świata. Powiem tak: do tego świata, który obecnie, przynajmniej w naszych warunkach geopolitycznych jest, pasują tylko dusze młode, bo ten świat jeszcze póki co bazuje na duszach młodych i to one tworzą, decydują i próbują narzucić, co jest dobre, co jest złe, co jest właściwe, co jest niewłaściwe. Więc każda osoba, która chciałaby żyć czymś bardziej sensowniejszym niż wyścig szczurów i pogoń za pieniądzem, za nowinkami technicznymi, za udowadnianiem i rywalizowaniem, kto jest lepszy, a kto jest gorszy, na pewno ma problemy z odnalezieniem się tutaj. Więc ja rozumiem, że można się czuć niepasującym do tego świata. Natomiast co ja mogę doradzić? Dla mnie takim wyjaśnieniem, dlaczego ja nie pasuję do tego świata, miałem też takie przekonanie, nawet dość długo, było zrozumienie, kim jestem. Było też zrozumienie tym, że ludzie się różnią pomiędzy sobą różnymi poziomami świadomości.
I że nie dajmy się na siłę ubrać w czyjeś buty. To jest kolejny powód, dla którego warto siebie pokochać. Bo miłość to też akceptacja. Moim zdaniem najlepiej jest się pogodzić z tym, że do tej najgłośniejszej, najbardziej hałaśliwej, najbardziej narzucającej się części świata faktycznie nie pasujemy. Ale jest wiele cichych zakamarków tej rzeczywistości, spokojnych, w których na pewno świetnie się możemy odnaleźć. Więc proszę nie walczyć z sobą, nie próbować spełnić oczekiwań innych względem siebie, tylko zacząć w końcu spełniać swoje własne oczekiwania względem samego siebie. Bo próba dopasowania się do tego, co nam nie pasuje, co nie jest w zgodzie z nami, nigdy się dobrze nie kończy. Ja rozumiem, że tu może być problem z podświadomością. I to, co w poprzedniej audycji mówiłem też o sobie, że czułem się przez wiele lat inny, nie mogłem sobie z tym poradzić. Zawsze chciałem być, przez dużą część swojego życia, tak jak wszyscy, nie wyróżniać się, nie rzucać w oczy.
I to się nie skończyło dla mnie dobrze.Dlatego proponuję. Dlatego tu jestem z wami dzisiaj, żeby was przed taką drogą uchronić, przestrzec, przekonać, że ja tam byłem i tam nie warto wchodzić, bo tam nic fajnego nie ma, oprócz murów, które się w końcu przywali, a im szybciej się do tego muru biegnie, tym bardziej boli. Dlatego podejrzewam, że może być problem z podświadomością i chyba od tego trzeba by było zacząć, od zweryfikowania tej podświadomości. Dlaczego ona tak bardzo cię przekonuje do tego, żebyś był jak inni. Czemu nie pozwoli ci być sobą? Mam pewien pomysł, pewien projekt, więc może będę w stanie ci pomóc w sposób bardziej praktyczny. Więc na tą chwilę tyle. Ale proszę cię, słuchaj nas, patrz co się tam będzie działo. Na pewno dam znać, jeżeli zacznę ten projekt realizować w szerszym otoczeniu. Just Select Marcin Pala: „A co jeśli młoda dusza jest twoim ojcem, matką?” Powiem tak.
Znaczy nie wiem, jak powiem. Oczywiście z mojego punktu widzenia nie zazdroszczę. Z mojego punktu widzenia. Ale ponieważ dusza w celu zdobywania kolejnych doświadczeń wybiera konkretne otoczenie, konkretnych rodziców, więc jest w tym jakiś zamysł. Natomiast jeżeli zadajesz w tym momencie takie pytanie, to znaczy, że potrzebujesz odpowiedzi, czemu twoja dusza wybrała takich rodziców. A to pytanie jest już przynajmniej połową drogi do tego, żeby tą sytuację obrócić na swoją ziemską korzyść. Bo jeżeli już teraz zadajesz sobie takie pytanie, to znaczy, że nie potrzebujesz już kolejnych doświadczeń. I to jest bardzo dobry moment na to, żeby zadać sobie pytanie: dlaczego wybrałem takich rodziców? Jakie doświadczenia chciałem przeżyć? Oczywiście ja nie jestem w stanie na antenie radia, zresztą to też nie jest miejsce do rozmowy na ten temat, jest zbyt oficjalne.
Natomiast żeby to zrozumieć, musielibyśmy troszeczkę dłużej porozmawiać. Ale zmień to pytanie na: a co jeśli młoda dusza jest twoim ojcem, matką? Tylko zacznij sobie zadawać pytanie: dlaczego moja dusza wybrała takie otoczenie, takich rodziców? Jakie doświadczenia chciała, żebym przeżył? Z tymi młodymi — Gos napisał — z tymi młodymi duszami, że fajnie być nimi, to teraz żartowałem. Sam jestem ciekaw, jaką duszą jestem. Chociaż wydaje mi się, że teraz po opisach pana Sławka, że mam z każdej po trochu. Bo tak zazwyczaj jest, że mamy z każdej po trochu. Nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć. Natomiast z każdym następnym poziomem rozwoju świadomości wiadomo jest, że musieliśmy przyswoić materiał, który był na wcześniejszych klasach.
To tak jak się jest w ósmej klasie, to wiadomo, że się już było w pierwszej, drugiej, trzeciej, czwartej i z każdej z tych klas trochę tego materiału się pamięta. Więc wiadomo, że im późniejszy, może to będzie lepsze określenie, im późniejszy poziom rozwoju świadomości, tym te wcześniejsze są nam również znane. Więc te odczucia nie są takie od czapy zupełnie.Ta cząstka energii, dusza napędziłaby nam statki gwiezdne, którymi mamy polecieć w kosmos. Kto wie? Na to pytanie też ci nie odpowiem, aczkolwiek ciekawa koncepcja. Przeklejam pytanie, bo pominięte. Kolejna myśl, pytanie à propos telefonu: czy pan Sławek uważa tę świadomość po tamtej stronie, czyli Boga za istotę duchową czy bardziej cyfrową, czyli jakiś rodzaj sztucznej inteligencji? Tak sobie myślę, że w ogóle mógłby to być jeden z tematów audycji „Wszystko o Bogu” i tej inteligencji. Jest to jakiś pomysł. Trochę mogę dzisiaj wam powiedzieć.
Za istotę duchową. Zależy, co rozumiemy pod pojęciem duchowa. Bo jeżeli rozumiemy to gościa w pobłyszczystych szatach, który jest przezroczysty, ale jednocześnie ma znamiona fizyczności, nie wiem, brodę, okulary czy biały surdut, to jak najbardziej nie uważam Boga za osobę duchową w tym kontekście. Natomiast też nie traktuję jako rodzaj sztucznej inteligencji. To trochę tak, jak z tą naszą wirtualną rzeczywistością. Sztuczna inteligencja już narzuca pewien sposób myślenia. Bo jeżeli coś jest sztuczne, to znaczy, że zostało wytworzone przez kogoś innego, coś, co ma naśladować, a to tak nie jest. Natomiast kilka filmów science fiction już pokazało sporo prawdy o Bogu. Ale nie powiem które. Pytałem, bo ktoś mi bliski ma ten problem.
Dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam. Powiem tak: może niech ten ktoś bliski odezwie się po prostu do mnie. Bo to takie przekazywanie, nie wiem. Jak najbardziej nie narzucam się, nic w tych kwestiach. Tylko mówię, może bardziej byśmy porozmawiali też poza anteną, bo nie chciałbym pewnych rzeczy wyciągać na publiczne forum. I tutaj dziękuję. Zacznę zadawać sobie odwrotne pytanie. Wiem, że razem z żoną jesteśmy starszymi duszami, a przynajmniej tak sądzimy. I tu jest dalszy ciąg: Bóg jest wszędzie, jest energią. No dobrze.
Powiem tak: umiejętność zadawania sobie pytania to jest bardzo ważna rzecz, bo jeżeli chodzi o duszę czy w ogóle o świat energii, to tak jak mówiłem ostatnio, tam nie funkcjonuje takie stwierdzenie jak chcę, nie chcę, bo to znaczy dokładnie to samo. Jeżeli przykładamy do tego jakieś emocje, to jest informacją dla naszej podświadomości, czego pragniemy. To tak, jakbyśmy wypowiadali na głos swoje własne marzenie i życzenie. Jak w bajkach. Jeżeli mówimy na przykład o pieniądzach ze strachem, czyli wysyłamy negatywne emocje, to tak, jakbyśmy pragnęli przeżyć strach związany z pieniędzmi. To tak mniej więcej działa w skrócie. Oczywiście bardzo uogólniając. Więc właściwe formułowanie swoich pytań, próśb, życzeń, oczekiwań, marzeń ma bardzo duże znaczenie. Dlatego ja mówiłem o afirmacjach, że tak ciężko jest zbudować właściwą i skuteczną dla nas afirmację, że tam jest mnóstwo pułapek... że tam jest mnóstwo pułapek i naprawdę sporo o sobie trzeba wiedzieć.
I dlatego to właściwe zadawanie pytań na zasadzie: dowiaduję się o sobie. Każda informacja, każda rzecz, którą przeżywamy, każdą sytuację, jest z jednej strony informacją o innych, ale jest też informacją o samym sobie. Na przykład o tym, co jest moim ulubionym tematem: jak bardzo kochamy samych siebie. O, tutaj mi się coś pojawiło. „Tylko idiota może być ateistą”. Przeczytałem. Ponieważ jest to bardzo osobista wypowiedź, więc ją po prostu przekazałem. Moje ostatnie pytanie na dzisiaj: w jednej z audycji mówił pan, że dusza inkarnuje w małe dzieci, które niestety później umierają z różnych powodów. I że ta dusza między innymi zrobiła to po to, aby przyzwyczaić się do tej aury ziemskiej na przyszłe wcielenie. Czy ta dusza nie przyzwyczaiła się do bycia na Ziemi poprzez inkarnację na przykład zwierzęce?
Powiem tak: do aury się można przyzwyczaić. Natomiast tak naprawdę ja tam chyba mówiłem o duszach niemowlęcych, nie dziecięcych, które niestety później umierają z różnych powodów. Nieraz jest tak, że na skutek tego, co wydarzyło się w poprzednim wcieleniu, te emocje są tak silne, że nie dałoby się żyć nowym życiem i dlatego następną inkarnację takie dusze decydują się przeżyć jako dzieci chore, które nie będą miały możliwości popełnienia na przykład drugi raz tego samego błędu, na przykład samobójstwa. Natomiast innym powodem jest to, że bardzo często wcielają się w dzieci chore dusze stare, które na przykład chcą jakby jeden etap zakończyć i też nie narobić sobie jeszcze bałaganu. Albo na przykład robią to, by inne osoby z otoczenia tego chorego dzieciaczka mogły wypełnić swoje zadanie związane z danym wcieleniem. Więc powodów jest mnóstwo różnych. Natomiast trzeba pamiętać, że inne są emocje, na przykład zwierząt, inne są emocje ludzi. One są do siebie podobne, natomiast ze względu na poziom świadomości, nie posiadania duszy, tylko poziom świadomości, odbiór tych emocji jest troszeczkę inny i też inne oczekiwania są, więc tego się nie da w ten sposób załatwić. Drogi gost nam podziękował. „Dziękuję za konkretne odpowiedzi, panie Sławku.
Myślę, że na dzisiaj koniec. Muszę iść pisać wiadomo co, aby miał pan lekturę na święta. Bardzo dziękuję. Serdecznie pozdrawiam. Dobrej nocy”. Uśmiałem się oczywiście, to był żart. Bardzo czekam na tą lekturę. Z chęcią się z nim zapoznam, z waszymi poglądami i postaram się jak zwykle na tyle, na ile czas mi pozwoli odpowiadać. I tutaj mam jeszcze jedno pytanko. Jazz Select: „A co z emocjami i nadmiernym ich eksponowaniem?
To też niedobrze?” Nie wiem, drogi Marcinie, co rozumiesz pod pojęciem nadmiernym ich eksponowaniem. Lepiej by mi było odpowiedzieć, gdybym znał na przykład jakąś konkretną sytuację, bo nadmierne eksponowanie emocji, artyści nadmiernie eksponują swoje emocje. Są ludzie, którzy nadmiernie eksponują swoje emocje związane z bliskością, z miłością. I też są ludzie, którzy nadmiernie eksponują swoją złość, nienawiść czy niechęć do innych. I tutaj nie da się tego przyrównać. Ale zazwyczaj z nadmiernym jest związane coś, co jest ponad miarę. Więc chyba poniekąd sam sobie odpowiedziałeś trochę na to pytanie, że skoro coś jest nadmierne, to znaczy, że jest tego za dużo.Natomiast czy dobrze, czy niedobrze? Tu nie ma stwierdzenia dobrze czy niedobrze, ponieważ każdorazowo towarzyszy temu informacja zwrotna, czyli twoje doświadczenie. Jeżeli chcesz uniknąć powtórek z rozrywki, to czasami dobrze jest pewne emocje stonować. Natomiast jeżeli chcesz na przykład zamknąć jakiś etap w swoim życiu czy jakąś relację, czy na przykład wybaczyć, zapomnieć, odpuścić, to wtedy nadmierne eksponowanie emocji jest o tyle dobre, że daje twojej podświadomości bardzo silny impuls na zasadzie: koniec, już mi nie podsyłaj tego wzorca, bo on już jest dla mnie nieaktualny.
Ja już z niego nie korzystam, bo zastąpiłem go czymś nowym. Mówię tu bez podania konkretnej sytuacji. Ciężko powiedzieć konkretnie, czy to jest dla nas dobre, czy nie. Radek: „Panie Sławku, czy bardzo stare dusze, decydując się na ponowne przyjście, mogą okazywać swojego rodzaju upośledzenie umysłowe?” Mogą. Mogą, bo jeden z moich wpisów, takich starszych na Facebooku, na stronie o książce był taki, że kiedyś myślałem, że myślenie ma przyszłość, a teraz czasami myślę, że lepiej nie myśleć. Więc w pewnym sensie póki co nasz mózg daje nam pewnego rodzaju ograniczenia w odbiorze, zwłaszcza tych spraw, które się dzieją w środku nas, w naszej duszy. Czasami właśnie ludzie upośledzeni, którzy nie mają tak bardzo tych rozbudowanych funkcji mózgowych, mają bardzo dobry kontakt z samym sobą, z własną duszą. „Czy dusza posiada empatię? Dlaczego wystawia...” O! Imię i nazwisko.
„Dlaczego dusza posiada empatię? Dlaczego wystawia nas na cierpienie i różne nieciekawe historie? Jesteśmy podmiotem czy przedmiotem?” Ten temat się już pojawił. Kto dla kogo, to co na co. Żeśmy ten temat rozkminiali dość intensywnie przez kilka audycji nawet, więc tego się nie da tak pewnie z 10 godzin żeśmy o tym rozmawiali. Więc ciężko mi jest teraz jednym zdaniem odpowiedzieć. Nick mi się pojawił pierwszy raz, więc być może jest to nowy słuchacz, słuchaczka. Zapraszam do wcześniejszych audycji. Chyba tam nawet pan Marek nadał taki tytuł „Kto dla kogo”. Więc proszę sobie tam rzucić okiem na to.
Natomiast czy dusza posiada empatię? W zależności od poziomu rozwoju. Bo na poziomie dziecinnym empatia, pojęcie empatia nie funkcjonuje. Natomiast tak, jednym z celów, który stoi przed nami i przed naszą duszą jest nauczenie się empatii. I dlaczego? I to jest dobre pytanie. Dlaczego wystawia nas na cierpienie i różne nieciekawe historie? Nie wiem, o jakich cierpieniach i o jakich historiach teraz rozmawiamy, ale ponieważ nie siedziałbym dzisiaj tutaj z wami, gdyby w moim życiu nie pojawiło się cierpienie i nieciekawe historie. I niestety dla nas tak naprawdę bodźcem, który nas przekonuje, może nawet nie przekonuje, ale który powoduje, że zaczynamy się zastanawiać nad pewnymi rzeczami jest to, co się negatywnego dzieje w naszym życiu. Jeżeli jesteśmy zadowoleni, szczęśliwi, to się nie zastanawiamy, dlaczego jesteśmy zadowoleni.
Natomiast jeżeli coś się, za przeproszeniem, zesra w naszym życiu, to wtedy zadajemy sobie pytanie dlaczego. Między innymi dlatego namawiam was do zmian w imię miłości do samego siebie, żebyśmy nie musieli czekać, aż znowu pojawią się nieciekawe historieKtóre spowodują, że zaczniemy się nad swoim życiem zastanawiać. À propos cierpienia i różnych nieciekawych historii: one zawsze czemuś służą. Zawsze czemuś służą. I nieraz nie chodzi nawet o zrozumienie, tylko o zadanie sobie pytania: co mam zrobić? Dlaczego pewne rzeczy się dzieją? A później to już się zaczyna. Więc ciężko mi tak bezpośrednio i szerzej na to pytanie odpowiedzieć. Ale naprawdę zapraszam do kilku wcześniejszych audycji. W wolnych chwilach proszę przesłuchać i być może wiele z tych pytań znajdzie swoją odpowiedź.
Tutaj Tadek: „Sądzisz, że mogą już mieć zbyt wiele doświadczenia? Jak się z czegoś cieszę, to czy warto dzielić się tym z innymi?” Moim zdaniem zdecydowanie tak. Po pierwsze, z ziemskiego punktu widzenia w ten sposób można poznać swoich przyjaciół. Takich prawdziwych przyjaciół. Ludzi, którzy dobrze nam życzą. Może nawet jak nie przyjaciół, to ludzi, którzy nas wspierają. Bo oni się będą cieszyć razem z nami. To jest jedna z form zweryfikowania intencji ludzi wokół nas. A tak naprawdę, jeżeli cieszymy się z czegoś wspólnie z innymi ludźmi, to tak, jakbyśmy powielali to szczęście. A ja uważam, że szczęścia w życiu nigdy dosyć.
Także jak najbardziej namawiam, popieram i powiem szczerze: przetestowałem to i to się bardzo fajnie sprawdza i daje bardzo fajnego kopa emocjonalnego. Just Selekt Mary: „Dziękuję za odpowiedzi. Muszę w końcu kiedyś zadzwonić i zadać 100 pytań.” Ja nie wiem, panie Marku, czy to dobry pomysł, żeby te telefony reperować. Oczywiście żartuję. Zapraszam w miarę czasu, w miarę możliwości, w miarę audycji, w miarę mojej krypy. Będę starał się na to, co mogę, odpowiedzieć. Imię i nazwisko słuchacz: „Wiedziałem, że temat gruby. Dzięki za odpowiedź.” No gruby. I mówię, to nie jest temat na pięć minut. Także też na mój kanał zapraszam.
Tam są krótsze te odcinki, może tam coś wpadnie w oko, w ucho i coś podpowie. Bo tak mówię pięć minut. No i oczywiście audycje. My mamy taki standard, że tam około trzech godzin, więc może tam ciężej będzie coś wyłapać. Ale zapraszam do słuchania jak najbardziej. Ludzie o anielskich duszach, dusze wybrane. Dużo takich dusz żyje nie dla tego świata. Co to znaczy? Na przykład nie czują przywiązania do rzeczy materialnych albo czują, że nie pasują do tego świata. A, dobra, okej.
Bo to jest odpowiedź, rozwinięcie tego pytania, które ja zadałem. Nieprzywiązanie do rzeczy materialnych. I tu znowu wraca temat czakr. Bo nieprzywiązywanie do rzeczy materialnych to też nie znaczy oderwanie się od materialnej rzeczywistości. Często u osób z mocno rozwiniętymi czakrą korony, czakrą trzeciego oka następuje blokada i nadmierne funkcjonowanie właśnie tych dwóch czakr i zaniedbanie zupełnie czakry podstawy, która daje nam uziemienie. Przewartościowywanie którejkolwiek z czakr jest niewłaściwe. Skuteczny i pełen przepływ energii odbywa się pomiędzy wszystkimi siedmioma czakrami, pomiędzy wszystkimi centrami energetycznymi i poprzez wszystkimi punktami energetycznymi rozłożonymi w naszym ciele. Jeżeli ten przepływ energii zostaje zachwiany, tworzą się choroby. Więc ja uważam, że ludzieKtórzy nadmiernie wykorzystują czakrę trzeciego oka i czakrę korony i na przykład zbyt dużo czasu spędzają po tamtej stronie. Mogą mieć takie odczucia.
Natomiast nie uważam, żeby to był właściwy kierunek na Ziemię. Aczkolwiek próby, może nie próby, te konflikty wewnętrzne, dobrze to rozumiem. Dałem temu wyraz w poprzednim też odcinku. Wiem, jak to jest czuć się innym, czuć się po prostu innym i zupełnie niezrozumianym przez świat, nierozumiejącym świata. Dlaczego pewne rzeczy się dzieją? Po co to wszystko? Czemu to wszystko ma służyć? Ja to bardzo dobrze rozumiem, ale to też jest wynik braku miłości do samego siebie.
[02:52:01] - Panie Sławku, weźmiemy za chwilę kolejnego słuchacza telefonicznego na linii.
[02:52:07] - O! Jeszcze ludzie nie śpią.
[02:52:11] - Halo, Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[02:52:15] - Tak. Tylko ściszę ten komputer.
[02:52:19] - Dobrze. Prosimy słuchać tylko w telefonie. Tak.
[02:52:27] - Chciałam powiedzieć, że kiedyś, może 10 lat temu jeszcze mieszkałam w innym miejscu i tak sobie mówiłam: „Ciekawe, jak się umiera”. I tak mi przyszło, bo ja się urodziłam 31 styczeń na 1 luty i mi się przyśniło, że umieram. Lecę taką rurą właśnie tak daleko. I tak się przestraszyłam, bo czułam, że umieram i mówię: „Jeju, a ja nie byłam u spowiedzi”. I tak się przeżegnałam. Jak się przeżegnałam, tak stanęłam i z powrotem poleciałam. No i na drugi rok ten sam czas znowu 31 styczeń na 1 luty. I tak samo miałam ten sen taki sam, że znowu lecę tą rurą do światła. No i znowu się przestraszyłam, mówię: „Nie byłam u spowiedzi” i się znowu przeżegnałam. I ten znak krzyża mnie tak uratował, że znowu z powrotem poleciałam.
No i się przebudziłam. I tak, że później mówię: „Och, Panie Boże, ja już wiem, jak to się umiera. Już nie chcę wiedzieć”. No i później tak zasypiałam, tak może z tydzień zasypiałam i wciąż miałam takie właśnie uczucie, jakbym umierała. Aż się przestraszyłam zawsze. No i później mi przeszło.
[02:54:02] - I co? I nie spróbowała pani nigdy?
[02:54:06] - Czego nie spróbowałam?
[02:54:08] - Jak się umiera.
[02:54:10] - No nie spróbowałam. W tym śnie czułam, że umieram i właśnie tą rurą lecę. I ten znak krzyża mnie zawsze uratował, że wróciłam z powrotem, bo tak jakbym nie wierzyła może w to i nie przeżegnała się, to może już bym i umarła i została tam.
[02:54:28] - Nie, raczej nie. Raczej nie sądzę. Oczywiście nie namawiam, nie namawiam.
[02:54:34] - W każdym razie coś mnie cofnęło z powrotem. Ten znak krzyża. Ja tak uważam chociaż.
[02:54:42] - Powiem tak: to, co dla nas ważne, zawsze będzie gdzieś tam nam pomagało. To, w co wierzymy. I to chyba tutaj tak to zadziałało, bo ja osobiście w swoich doświadczeniach nigdy czegoś takiego nie miałem, żebym znak krzyża do czegokolwiek wykorzystywał i był mi potrzebny. Natomiast ponieważ to jest pani dusza i pani podświadomość, to tylko pani wie najlepiej, jak to w pani wypadku będzie działało, nie?
[02:55:29] - No ale w każdym wypadku to było dziwne, że za rok ten sam sen miałam i w tym samym czasie, co się właśnie urodziłam. Bo ja się tak urodziłam 31 styczeń na 1 luty. No i to aż dziwne, że na drugi rok mi się to samo śniło.
[02:55:46] - Znaczy powiem tak, ponieważ każde nasze urodziny są dla naszej duszy ważnym wydarzeniem, bo to jest pewien etap się zamyka, pewien cykl, fali się zamyka i zaczyna się nowy. Więc to są te sytuacje, w których dość dużo emocji się pojawia i też pewnego rodzaju potrzeba takiego wewnętrznego podsumowania. Więc być może to stąd wynika.
[02:56:18] - Ale wie pan co? Ja mam nawet taki zeszyt, bo mi się często coś tam tak zdarza, takie nie z tej ziemi, jak to się mówi. No i ja sobie zapisuję nawet już to wszystko, bo teraz na przykład od 10 lat, jak rodzice zmarli, to tak samo mam takie różne zapiski.I przychodzą, radio się gasi albo telewizor się gasi. Mąż już zmieniał radia, bo mówi: „Ana, prąd. Może chwilowo prądu nie ma?” Dał na baterie — tak samo. I takie różne tu mam w domu zapiski. Babcia mi kiedyś zmarła, miała 90 lat i ja mówię na pogrzebie: „Babcia, nie byłaś u mnie. Nie wiesz, gdzie mieszkam. To przyjdź chociaż jako dusza”. No i mówię: „Ale jaki znak mi dasz?” I tak trzy razy za rękę tak ją klepałam.
No i przyjechałam z Poznania — bo w ten czas mieszkałam we Wrocławiu — do Wrocławia. No i rano normalnie mnie obudził ten dotyk ręki. Poszłam do łazienki, do męża, bo to była siódma rano, bo on do pracy szedł, się szykował. No i mówię: „Przyszłeś i mnie dotykałeś?” On mówi: „Nie”. No i znowu mnie ten dotknął tak trzy razy i się obudziłam. I takie różne mam przypadki, ale to na telefon to bym musiała gadać i gadać, bo bardzo dużo mam tych notatek, bo ja sobie zapisuję, bo mówię: „Później zapomnę” . Dużo mam tych takich.
[02:58:04] - Powiem pani szczerze, że ja myślę, że ta przygoda z tym tunelem nie była w pani przypadku taka całkiem przypadkowa. Jestem nawet przekonany, że to chodziło o otworzenie się właśnie na te sprawy, które są gdzieś po tamtej stronie. To nie chodziło o śmierć. Niech mi pani wierzy, że to nie chodziło-
[02:58:35] - Może nie chodziło, tylko że ja byłam ciekawa i może przez to tak.
[02:58:40] - I powiem szczerze, jest pani dalej ciekawa i dlatego-
[02:58:43] - No jestem, bo ja-
[02:58:44] - ... troszeczkę pani, że tak powiem, podsuwa takie różne doświadczenia, żeby w końcu pani się otworzyła na to, co panią ciekawi i to prowadzi tylko i wyłącznie w tym kierunku. I tak myślę, że im dłużej pani się będzie broniła przed tym-
[02:59:07] - Ja się nie bronię, bo ja się nawet cieszę, że mi się tak robi, bo dużo rzeczy widzę, czego inni nie widzą.
[02:59:15] - Czyli jednak coś tam się dzieje. Ja myślę, że to jeszcze nie koniec tych doświadczeń i myślę, że też tutaj w pewnym sensie blokuje panią pani wiara. Niestety muszę to powiedzieć, ale myślę, że tutaj pewne poglądy religijne, które wynikają z religii, powodują, że pani tak troszeczkę w swój sposób patrzy na to, co jest po tamtej stronie. A myślę, że dusza chce pani pokazać, że to wygląda troszeczkę inaczej. I myślę, że to w tym celu to wszystko się dzieje.
[03:00:02] - No ale mówię, mam takie inne przypadki, że trudno mi powiedzieć, że na przykład ja sobie sama coś tam myślę. Nie, nie. Byłam na operacji oka na przykład, bo miałam zaćmę. I tak samo jak przyszłam do domu, to też normalnie ktoś tak myślami mi mówił takie różne rzeczy. Ale to chodziło już o intymne trochę sprawy.
[03:00:30] - Nie no, to jasne, że nie wszystko się nadaje na antenę radiową. Natomiast ja myślę, że powinna się pani odważyć. Ja ze swojego punktu widzenia, z tego, co ja wiem, co przeżyłem, co doświadczyłem, wiem, że jeżeli jest taka potrzeba, to powinno się w tym kierunku iść i to nigdy się nie dzieje przez przypadek. Może pani w ten sposób ma pomóc komuś tam innemu. Może w ten sposób spłyną do pani też informacje, które dla pani są istotne i pani potrzebne. Może tam będzie też pewna forma podpowiedzi, co dalej robić. Więc ja bym się tutaj-
[03:01:19] - Ja nic nie robić, tylko mi się samo to tak robi.
[03:01:23] - Nie, ale to tak bardziej chodzi też o takie rady życiowe. Czasami jest to związane ze zdrowiem. Te sygnały nie są przez przypadek.
[03:01:36] - Można powiedzieć, że na przykład mama jak przychodzi, to zawsze tak co roku, bo umarła drugiego grudnia, to zawsze tak przychodzi prawie przez miesiąc, bo zawsze jak żyła jeszcze, to na święta była i po Nowym Roku dopiero wracała do siebie tu. Bo ja mieszkałam kiedyś we Wrocławiu, później na Dąbrowskiego w Poznaniu, a ona mieszkała na Dzięgielowej. Zawsze po Nowym Roku przyjeżdżała sobie tu na Dzięgielową. To tak samo. Jak ich teraz nie ma z rodziców, to dalej tak jest, że po Nowym Roku już nikt radia nie gasi, a tak to wciąż gaszą. Gasi się. Ale tata umarł, jeszcze powiem, że za trzy dwunasta, 24.00 dokładnie. No i wciąż o tej godzinie się radio gasi albo telewizor. Przepraszam, suchotka mnie złapała.Bo mama zmarła, kiedy miałam osiemnaście może siedemnaście lat, dokładnie nie wiem, to tak akurat nie przychodzi. Przeważnie w zimie, bo mam więcej czasu, bo tak to robię na ogrodzie i tam bym nie zwracała uwagi.
Ale teraz mąż nie ma dwóch nóg i tak leży wciąż już od paru lat. On zawsze mi mówi, że to radio się gasi, bo ja jestem zaganiana troszkę i tak nieraz nie wiem, nie słyszę.
[03:03:15] - Powiem szczerze, bardzo fajnie. Bardzo dziękuję, że chciała się pani z nami podzielić swoimi przeżyciami i doświadczeniami. Ja się cieszę nawet podwójnie, bo mamy tutaj konkretny głos osób, które doświadczają, które nie tylko słyszały, które nie tylko widziały, ale które doświadczają. Więc bardzo dziękuję pani za telefon.
[03:03:47] - Ja też się cieszę, że mogłam powiedzieć, bo nawet córka mi nie wierzy, a ja mówię: „Przecież ja cię nie będę okłamywać”, że mi się takie tam przydarzają.
[03:03:57] - W tym towarzystwie akurat niech mi pani wierzy. Podejrzewam, że większości słuchaczy to nie dziwi i nie zaskakuje to, o czym pani mówi. Więc może pani namówi córkę, żeby posłuchała naszych audycji i poczytała.
[03:04:12] - Nie, ona i tak by nie chciała, bo ona mówi: „Mama, ty do mnie, jak umrzesz, nie przychodź. Ja nie chcę widzieć, bo się boję”.
[03:04:27] - Wie pani, córka zmieniłaby zdanie, gdyby przypadkiem udało jej się nawiązać taki kontakt. Mnie się udało nawiązać kontakt z przyjaciółką na przykład, która przedwcześnie zmarła w wieku 18 lat. I powiem pani, że nawet dla osoby, która wierzy w tego typu historie, to potrafi zrobić niemały mętlik w głowie, a co dopiero dla osoby, która nie jest skłonna dać wiarę tego typu przypadkom.
[03:04:57] - No tak. A ja jeszcze chciałam powiedzieć na przykład, jak mąż był w szpitalu, to nikogo nie było, tylko u góry syn mieszka z synową. Nas nie było, bo my poszliśmy do szpitala do męża, bo mu nogę obcinali, a ona tu sama była. Schodziła akurat z góry na dół i mówi: „Radio się włączyło. Przecież nikogo nie ma, a radio się włączyło”. Poszła patrzeć, mówi: „Dreszcz przeszedł przez ten, bo nie ma nikogo, a radio się pali”. A ja mówię: „No widzisz, przynajmniej teraz wierzysz”. Bo tak, nie wierzyła, że ja z mężem tam nieraz te radia słyszałam, że gasiły się albo zapalały.
[03:05:40] - To tak rzeczywiście pani, że czasami poprzez doświadczenia ludzie zmieniają zdanie. Zresztą sama pani powiedziała, że też nie od zawsze miała taką potrzebę i nie od zawsze pewne rzeczy się działy w życiu. Więc wszystko też jeszcze może przed córką.
[03:06:03] - Tak. Mąż też taki był, że on też w nic nie wierzył. Ale jak się to wszystko mu robiło, widział. Na przykład kiedyś szyłam i taka stopka przy igle spadła i widział sam, że takie było bolec i takie kółko, ten bolec przechodzi przez to kółko. No jak mogło wylecieć, jak nie było urwane? To później już sam mówił, to było najbardziej wiarygodne dla niego. I teraz się zmienił, że wciąż słucha wszystko, a kiedyś to jeszcze dzieci buntował.
[03:06:36] - Widzi pani, bardzo ważne zadanie przed panią, jak widać. Poglądy męża pani zmieniła synowej.
[03:06:44] - W każdym razie przez to, że mama, rodzice przychodzą i widzi, że co roku o tej samej porze i w tym czasie, co tata zmarł, to mówię, teraz już wierzy, już inaczej patrzy na świat.
[03:07:01] - Tak jak wszyscy, niech mi pani wierzy, którzy czegoś takiego w swoim życiu doświadczyli. I temu też właśnie służą te doświadczenia, żebyśmy swój sposób myślenia, swój światopogląd, swoją świadomość poszerzali. I dzięki takim też osobom jak pani myślę, że część też naszych słuchaczy, która miała jakieś dylematy, czy to faktycznie się dzieje, czy się nie dzieje. Być może też dla niektórych była pani swoją wypowiedzią takim dowodem, że to się po prostu dzieje, że to nie jest tylko science fiction, ale rzeczywistość i to taka bardzo bliska, jak się okazuje w pani wypadku. Także jeszcze raz bardzo dziękuję naprawdę.
[03:07:52] - Ja też dziękuję. Pan był uprzejmy, wysłuchał mnie.
[03:07:57] - Z wielką ciekawością. Ja z wielką ciekawością. Myślę, że słuchacze również.
[03:08:02] - Ja też lubię takie słuchać.
[03:08:05] - Cieszymy się bardzo. Zapraszamy oczywiście i też zapraszam do dzielenia się jakimiś kolejnymi doświadczeniami, bo jestem przekonany, że to nie było jeszcze wszystko, co pani przeżyła.
[03:08:20] - Nie, ja mam dużo w zeszycie napisane, ale ja bym musiała to napisać. Ja na razie nie mam czasu, bo jak mąż nie ma dwóch nóg, to ja muszę i na działce, tam mam spokój, bo tak i na działce, i w domu, i przy nim. Po prostu nie mam na razie czasu. Ale słucham, bo sobie puszczę i słucham.
[03:08:39] - Bardzo się cieszę w takim razie. Dziękuję i wszystkiego dobrego dla pani, dla męża i dla bliższych i dalszych. Dziękujemy bardzo.
[03:08:51] - Dobranoc.
[03:08:52] - Dobranoc.
[03:08:52] - Dziękujemy. Dobranoc.Ja jeszcze tylko powiem, że też sobie zapisuję z przyjaciółką różne przygody, jakieś wizje, sny, przekazy telepatyczne. Zapisuję sobie w takim tajnym swoim pliku w Wordzie i w tej chwili ten plik ma 85 stron A4.
[03:09:10] - Ojej, to mój tyle nie ma
[03:09:14] - Ja dosyć szczegółowo wszystko, co zapamiętam.
[03:09:19] - Ja też mam szczegółowo. Bo jak jest dużo, to się nie pamięta.
[03:09:23] - Tak.
[03:09:24] - I to się działo już od dawna, to trzeba zapisywać.
[03:09:29] - To jeszcze się rozrośnie, spokojnie.
[03:09:32] - Myślę . Dobra.
[03:09:37] - Dobranoc. Dziękujemy. Do usłyszenia.
[03:09:41] - Do widzenia.
[03:09:48] - Proszę bardzo, na sam koniec audycji trafiła nam się bardzo ciekawa i odważna słuchaczka. Ja jestem pod wielkim wrażeniem.
[03:10:01] - I sądząc po wpisach na czacie, słuchacze też są pod wrażeniem niemałym.
[03:10:08] - Ja tu mam tylko jeden wpis, ale go nie przytoczę. Nie wiem, czy coś nowego się pojawiło, panie Marku?
[03:10:19] - Właśnie patrzę, właśnie zaznaczam, żeby te komentarze skopiować.
[03:10:22] - Jest coś nowego. Przepraszam na moment.
[03:10:31] - Pora już taka dosyć późna, więc pewnie coś tam się u pana Sławka podziało, że musiał. Dzisiaj chyba mamy rekord, jeżeli chodzi o czas trwania audycji. Cały czas oczywiście można pisać. Nie wiemy, czy telefony będziemy jeszcze odbierać, bo to troszkę kłopotliwe to odbieranie dzisiaj się zrobiło, ale można cały czas pisać na naszych czatach na www.paranormalium.pl, na naszym Skypie radio.paranormalium.pl, na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTubie również, stamtąd właściwie większość komentarzy pochodzi. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36088002. Czekamy także na państwa maile oczywiście, nasz adres radio@paranormalium.pl, numer do SMS-ów dzisiaj wyjątkowo to 530 620 493. Jesteśmy także na Facebooku na koncie Radia Paranormalium, i na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata.
[03:11:45] - Jeżeli nasza droga słuchaczka, która do nas dzwoniła, jest jeszcze przed radioodbiornikiem, być może nie czyta czatu, to faktycznie się pojawiło sporo komentarzy bardzo miłych i bardzo sympatycznych. Słuchacze panią też pozdrawiają. Są nawet tutaj propozycje, że jednak powinna pani tam od czasu do czasu do nas zadzwonić i jeszcze poopowiadać. Więc zapraszamy. Są wyrazy sympatii, wyrazy współczucia i też podziękowania i słowa wsparcia tutaj od słuchaczy. Więc jak widzi pani, nie tylko my z panem Markiem, ale również nasi słuchacze są wdzięczni i jesteśmy z panią, więc proszę się trzymać. W swoim imieniu ja również się podłączę do tego. I wygląda na to, panie Marku, że co?
[03:12:59] - Że mamy rekord.
[03:13:02] - Mamy? Już mamy?
[03:13:03] - Mamy już rekord trzy godziny 30 minut. Oczywiście MP3 w archiwum będzie troszkę krótsza, bo tam powycinam te wpadki ze Skypem, telefonem. Ale rekord i tak będzie.
[03:13:16] - 33. Dużo trójek, może być.
[03:13:20] - Gdy trzy trójeczki staną obok siebie, miej człowieku nadzieję, że nic się nie zepsuje. Mówię serio, nie żartuję.
[03:13:31] - Bardzo się cieszymy, bo już psucia na dzisiaj mamy dosyć. Cóż kochani, bardzo wam dziękuję. Tu bardzo sympatycznie się to wszystko rozwinęło. Bałem się, że będę jakoś mocno przynudzał, że to nie będzie ciekawy temat, a jednak coś tam wydaje mi się, że nam z tego wyszło. Więc piszcie komentarze, odpowiadajcie, odróbcie pracę domową, którą zadałem. Nie mogę się doczekać waszych opinii. Na razie usłyszałem tylko jedną. Mam nadzieję, że będzie więcej. Monikę jeszcze raz poproszę, jeżeli jest z nami o namiary. Jeżeli nie, to spróbuję się do niej odezwać na YouTubie.
[03:14:22] - Prosimy panią Monikę Chmiel, jeżeli dobrze zapisałem nazwisko, o podesłanie na radiowego maila adresu do wysłania książki.
[03:14:32] - Monika Mickiewicz.
[03:14:33] - Monika Mickiewicz.
[03:14:35] - Tak. Monika Mickiewicz, z tego, co ja pamiętam.
[03:14:40] - Skąd mi się ten Chmiel wziął?
[03:14:42] - Nie wiem, panie Marku, boję się...
[03:14:44] - Ja trzeźwy jestem, ja niet pijący, ja trzeźwy. Więc nie wiem, jakieś złe duchy mi tego Chmiela tutaj... Tak więc pani Monikę Mickiewicz prosimy o podesłanie na radiowego maila adresu do wysłania książki.
[03:14:58] - Tak jest. Was, kochani, zapraszam do komentowania. Na następną i ostatnią audycję w tym roku przygotuję temat, który obiecałem, czyli kwestia poczucia naszego skracającego się czasu. Skąd się ono bierze, z czego to wynika? I tutaj może będzie troszeczkę więcej dowodów naukowych niż do tej pory. Już was zapraszam. Za dzisiaj bardzo serdecznie dziękuję. Dziękuję panu Markowi za skuteczną walkę z materią, bo mieliśmy dzisiaj dwa telefony, a nie jeden. Mimo popsutego telefonu. Może trzeba psuć, panie Marku, te telefony.
Może to działa w ten sposób.
[03:15:51] - Lepiej tego nie mówić, bo ekipa Skype'a rzeczywiście coś popsuje i nie będzie można w ogóle odbierać.
[03:15:57] - Może oni już śpią i nas nie słuchają, ale my sobie musimy ten temat tutaj przedyskutować po audycji. Kochani, jeszcze raz dziękuję. Trzymajcie się, uważajcie na siebie. Oczywiście życzę wam jak najwięcej miłości, zwłaszcza teraz przed tym świątecznym czasem, żeby jak najwięcej tej miłości w tym wariackim okresie wam towarzyszyło. Panu Markowi za pomoc, wsparcie, opiekę, prowadzenie też bardzo dziękuję. Śpijcie spokojnie. Wstańcie jutro wypoczęci, zadowoleni, szczęśliwi, tak jak ja zamierzam to w dniu jutrzejszym zrobić. Trzymajcie się. Dzięki jeszcze raz. Pa, pa.
[03:16:49] - Mówił te słowa do państwa nasz gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Oczywiście zachęcamy cały czas do zapoznania się z książką pana Sławka zatytułowaną „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios", Radio Paranormalium, paranormalnym głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście na żywo już za tydzień. A dzisiejszy odcinek kończymy wyjątkowo takim fajnym kawałkiem muzycznym, ambientowym. Może się komuś spodoba. Świeże odkrycie. Utwór zatytułowany „Flowers and Tombstones”, opublikowany w ramach projektu muzycznego Cities and Memory. Całkiem ciekawy projekt, polecam się zainteresować. No i cóż, do usłyszenia ponownie już za tydzień.
Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl