[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego właśnie lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej oto polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka”. Namaste. Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich przybyłych dzisiaj do Chaty mistyka. Mam nadzieję, że macie się dobrze. Proszę rozgościć się w skromnej izbie chaty.
Dzisiaj bez bardziej drobiazgowych wstępów, dlatego że nagrywam tę audycję, poniekąd improwizując. Nie przygotowałem sobie żadnych ciekawych, barwnych wstępów na dzisiaj, więc przejdę dosyć szybko do porządku mojej wypowiedzi, do tych pomysłów, które chciałbym zaprezentować w dzisiejszym naszym spotkaniu. Pomysłów mam parę. Wiążą się one poniekąd z moją poprzednią opowieścią, ale jeszcze chciałem na samym wstępie, tytułem tego improwizowanego wstępu, wspomnieć o tym, że przechodzimy właśnie bardzo ciekawą, bardzo intrygującą dla mnie fazę. Jest to bardzo specyficzny cykl w skali planetarnej, w skali astronomicznej, w skali pogodowej również, który ja osobiście dosyć skrupulatnie, dosyć mocno odczuwam na własnej skórze. Bardzo ciekawy czas. Jesteśmy już po równonocy jesiennej. Warunki pogodowe, jak zauważyliśmy w tym roku, tego lata, są naprawdę niespotykane. Lato stulecia prawdopodobnie. Pogodowo wygląda na to, że klimat w naszej części planety zmienia się dosyć radykalnie.
Robi się coraz goręcej, powietrze staje się coraz bardziej gorące. Klimat niespotykany, aczkolwiek na pewno pomimo klęsk żywiołowych rolników, którzy doświadczyli potężnej suszy, co oczywiście wywarło swoje piętno na uprawach rolnych. Dla mnie szokiem było parę dni temu, kiedy wybrałem się na wycieczkę rowerową. Zobaczyłem pole słoneczników, ale potężne pole słoneczników, gdzie wszystkie owe rośliny chyliły się ku dołowi i były po prostu brązowe. Były wypalone słońcem. Kwiaty, którym to nie dane było dotrwać do swojego stanu dojrzałości. To jest taki trochę druzgocący widok tego fenomenu letniego, którego byliśmy uczestnikiem czy też uczestnikami przez ostatnie parę miesięcy. Bo z jednej strony bardzo miło, przyjemnie spędzało się czas na zewnątrz. Dużo więcej wydaje się czasu dla nas samych, być może dla rodziny, dlatego że pogoda sprzyjała tego typu warunkom. Można było częściej wyjechać z miasta, posiedzieć trochę nad wodą być może.
Każdy spędzał ten czas w swoim zakresie. Natomiast warunki na pewno umożliwiały większą interakcję międzyludzką również tego lata. Z drugiej strony aspekt taki, że pomimo tego, że wszystko miło, przyjemnie i słonecznie, to okazuje się, że plony i uprawy rolne dosyć mocno ucierpiały w tym roku z tego względu, że była aż tak słoneczna pogoda i aż tak mało opadów deszczu. Oczywiście w naszej sferze klimatycznej. Po drugiej stronie planety, w innych częściach różnego rodzaju klęski żywiołowe o dużo potężniejszym znaczeniu, dużo potężniejszej formie. Chociażby Indie, czyli stan Kerala, który doświadczył potężnej powodzi, gdzie ucierpiało mnóstwo ludzi. Dostałem parę zdjęć od znajomych, które uwidaczniały stworzenia, które wypełzły na światło dzienne. Stworzenia dzikie i niespotykane w naszych częściach świata. Oprócz tego oczywiście potężna erupcja wulkanu na Hawajach, o której być może nie wszyscy z nas wiedzą. Wulkan jest tak aktywny do tej pory, że Hawaje posiadają już nową wyspę, która została utworzona w pobliżu istniejącej już wyspy.
Co oprócz tego? Niedawna historia z potężnymi falami tsunami w Indonezji, gdzie ucierpiało paręset ludzi, gdzie notowane są potężne zniszczenia w tej chwili. Także okres dosyć dynamiczny, powiedziałbym, te ostatnie parę miesięcy, jeżeli będziemy obserwować to, co dzieje się w naturze. Ale z drugiej strony, tak jak mówię, jest to okres dosyć silnej przemiany, którą często aż tak drastycznie prezentuje nam sama planeta. To jest troszeczkę kontynuacja naszego poprzedniego tematu podczas naszego poprzedniego spotkania w Chacie Mistyka, gdzie omawiałem fenomen strachu. Te rzeczy zawsze działy się na tej planecie i zawsze będą się dziać. Otóż uczestniczymy w fenomenie życia, w fenomenie istnienia, który kieruje się bardzo ścisłymi, określonymi zasadami funkcjonowania. To nie jest niestety tak, a raczej jest to w zamyśle, żeby to nie było tak, o czym za chwilę opowiem, że przychodzimy na ten świat z instrukcją obsługi. Tak nie jest. My musimy sami po pierwsze nauczyć się obsługiwać samych siebie i dopiero wtedy będziemy w stanie zrozumieć, jak funkcjonuje nasza rzeczywistość, czyli to, co nazywamy swoim otoczeniem.
Ale tak naprawdę to nie jest nasze otoczenie, tylko to jest część tego samego fenomenu, z którego wytworzyliśmy się my jako indywidua, jako odrębności. To jest też kolejna rzecz, której my się w pewien sposób uczymy. Od urodzenia zaczynamy programować swoje zachowania. Poniekąd przy pomocy otoczenia, w którym się pojawiamy, poniekąd przy udziale naszych rodziców, później systemu edukacyjnego, naszych nauczycieli, naszych rówieśników. Dalej w to wchodzą takie potężne elementy twórcze, jak na przykład media, które bardzo mocno uwarunkowują nasze poglądy, naszą identyfikację i poczucie naszego własnego istnienia. Jeżeli wkroczymy na drogę odkrywania prawdy, jeżeli zafascynuje nas pytanie o rzeczywistość, pytanie o nasze własne miejsce w tej rzeczywistości, to bardzo szybko zdajemy sobie sprawę z tego, że żyjemy w świecie iluzji. Że wszystkie te schematy zachowań, które nabyliśmy, to jak postrzegamy siebie, to jak uwarunkowujemy istnienie siebie w relacji do innych istot wokół nas, jak nam się wydaje, to są bardzo mocne czynniki, które decydują o naszym całokształcie jako istoty świadomej. Ponieważ ta iluzja naszego bytu i nasz ogląd sytuacji, w której to przyszło nam odegrać rolę, jest tak silna, to im dłużej kontynuujemy tego typu programowanie naszych umysłów, tym trudniej będzie nam się wyłamać z tej powszechnej normy, czyli z tego, co zostało uznane za oczywiste, za powszechne przez ogół społeczeństwa, czyli tych indywiduów, które nakreśliły sobie w pewien sposób rodzaj swojego funkcjonowania i swoją rolę w tym wszystkim, w tej całej układance. Dlatego tak ważne jest, aby przeprowadzić cały ten proces w bardzo skrupulatny sposób i ten proces musi się odbyć na poziomie indywiduum. Czyli to, o czym wielokrotnie wspominałem.
My uczymy się doświadczeniem, dlatego, że można rozgraniczyć doświadczenie i nasze poznanie na parę różnych definicji, na parę różnych płaszczyzn. To poznanie, o którym mówię tutaj w Chacie Mistyka, to nie jest poznanie na poziomie intelektu. Intelekt tak, jest nam bardzo potrzebny, jest wręcz niezbędny w pewnym sensie do naszego funkcjonowania, do naszego istnienia w zaistniałych okolicznościach. Ale również intelekt ma tak potężną moc, że jest w stanie wzmocnić ową iluzję, którą to wytworzyliśmy sobie, którą to zostaliśmy być może zaprogramowani przez nasze otoczenie już od wieku dziecięcego. To doświadczenie, o którym mówię, jest to doświadczenie, które bazuje na zupełnie innej płaszczyźnie. Jest to doświadczenie wynikające ze świadomości i z faktu tego, że my jako indywidua jesteśmy odrębnością, ale tej samej puli świadomości. Czyli jesteśmy, jak to mawia Tom Campbell, do którego bardzo chętnie ostatnio lubię wracać i o którym wspomnę w dzisiejszym odcinku parokrotnie. Otóż Tom Campbell nazywa to indywidualną jednostką świadomości. On to w ten sposób określa, co moim zdaniem jest dosyć zgrabnym stwierdzeniem. To znaczy, musimy sobie teraz uprzytomnić, że spośród tej totalności, spośród tej jedności, którą jest świadomość, ta świadomość w jakimś celu, a cel jest nam znany już, postanawia Podzielić się na mniejsze, poszczególne jednostki świadomości, ale one wszystkie są spięte tym samym systemem bezprzewodowym.
To jest ten sam system Wi-Fi, którym możemy się komunikować. To, o czym dzisiaj mówię, wymaga pewnego stopnia zaawansowania w tego typu rozważaniach, więc dla nowych gości Chaty Mistyka chciałem wszystkich bardzo serdecznie powitać w progach Chaty Mistyka. Aczkolwiek jeżeli tego typu rozważania, jeżeli tego typu tematy napotykacie po raz pierwszy, to jeżeli rozpoczniecie te rozważania od dzisiejszego odcinka, to pojęcie tego, o czym mówię dzisiaj, może najzwyczajniej w świecie przerosnąć twoje możliwości. Tutaj nie chodzi mi absolutnie o to, aby kogokolwiek urazić. Nie chodzi o to, żeby kogokolwiek obrazić, tylko bardzo serdecznie zapraszam i odsyłam do archiwów Chaty Mistyka oraz do mnogości informacji dostępnych na ten temat w internecie. To są rzeczy, którymi fascynuję się już od dłuższego czasu. To są rzeczy, które wymagają nieprawdopodobnego skupienia, poświęcenia również energii. Zasoby energii, które potrzebne są do pojęcia tego, czasami najzwyczajniej w świecie wykraczają poza nasze możliwości. Jest to naturalna rzecz. Do pewnych rzeczy dochodzi się długotrwałym procesem, długotrwałym wysiłkiem i pewne elementy układanki zaczną tworzyć całość dopiero, kiedy będziemy mieli ku temu odpowiednie podstawy.
Więc jeżeli mówię w sposób zbyt skomplikowany dla ciebie, drogi gościu Chaty Mistyka, to być może nie jesteś jeszcze gotowy na ten poziom rozważań. I to nie oznacza, że jesteś gorszy czy też gorsza. Tylko bardzo serdecznie polecam udać się do innych wątków. To wszystko jest połączone. To, o czym mówię w Chacie Mistyka, to jest zawsze ten sam temat. Rozważamy tutaj świadomość i zawsze mówimy tutaj o świadomości i o różnego rodzaju aspektach funkcjonowania tej świadomości, czasami o aspektach bardzo praktycznych, które nam pomagają w najzwyczajniejszym życiu z dnia na dzień. Ale mimo wszystko zawsze nawiązujemy do całości, do totalności, do wszechstronności tego systemu, który powinien być spójny i opisywać wszystko. Nieważne, w którym miejscu ten system zaczniemy rozpatrywać, to z każdego miejsca tego systemu powinniśmy wyewoluować do całej reszty powiązań, które tworzą cały ten system modelu, którym posługujemy się, aby zrozumieć rzeczywistość nas samych, to skąd pochodzimy i jaka jest nasza funkcja w tym istnieniu. Także procesy zachodzące na tej planecie, która jest poniekąd platformą dla mojego własnego funkcjonowania, są dosyć istotne i ciężko byłoby mi ignorować te przesłanki, które do mnie docierają. Mówię o tych klęskach żywiołowych nie w świetle kontrowersji i w świetle mediów, które zastraszają nas różnymi informacjami.
Ja nie oglądam telewizji, nie interesuję się również wiadomościami. Jest to mój świadomy wybór, który ma powodować to, że podejmuję decyzje sam za siebie i to ja decyduję o tym, w jaki sposób chcę projektować mój umysł. Ale z drugiej strony, moi drodzy, to co zauważamy z tych drastycznych procesów, które zachodzą obecnie na planecie, to nie jest nic innego jak odzwierciedlenie naszego poziomu świadomości jako ogółu. Zatrważające jest to, że giną ludzie. Zatrważające jest to, że są wojny, że są różnego rodzaju choroby, wirusy, raki, które usuwają naprawdę sporą część naszej społeczności. Ale z drugiej strony jest to nic innego jak tylko obraz poziomu, na którym jesteśmy jako zbiorowa świadomość. Tak więc czy jest to dobre, czy jest to złe, że płoną lasy, czy są erupcje wulkanów? Czy jest to dobre, czy jest to złe, że ginie tysiące ludzi w wyniku chociażby potyczek militarnych, nazwij to wojnami, czy też być może połowa naszego społeczeństwa zatruwana jest różnymi chemikaliami, które konsumują razem ze swoim jedzeniem, z wodą, którą piją i ze wszystkim tym, co kupują w wielkich supermarketach, bo tak zaprojektowane są ich umysły, że nie zastanawiają się nad tym, że być może jedzenie, które jedzą, może im zaszkodzić. I tak dalej. Tutaj by można było mnożyć konspiracje.
Tylko o co chodzi? Te konspiracje i te wszystkie wiadomości, które kreują w nas strach, one nie mają sensu, dopóki nie zostanie zaproponowane rozwiązanie na te problemy. My jako ludzie mamy często tendencję do wyszukiwania problemów, do wytykania problemów. Zawsze jesteśmy skorzy do stwierdzenia tego, że coś jest źle, a nie mamy skłonności do dostrzegania tego, co dobre i pozytywne, co wypływa z tego doświadczenia. W przypadku tych wszystkich osób, które tak sumiennie poświęcają swoją energię na to, aby udowodnić, że na świecie istnieją konspiracje, że ktoś chce oszukać kogoś, że natura ludzka jest generalnie zła i destruktywna. To nie są nowe rzeczy dla mnie i to mnie naprawdę nie interesuje, dlatego, że ja o tym wiem. I tak było zawsze, odkąd ta cywilizacja istnieje na tej planecie. Mnie interesują wypowiedzi ludzi, którzy wskażą ci drogę. Jedną rzeczą jest zauważyć problem, nadmuchać to, zrobić o tym sto filmów na YouTubie i pokazać, jak świat jest zły i jak wszystko dąży do upadku i cała planeta dozna niebawem zagłady. Ale co z tego, człowieku, jeżeli poświęcasz swoją energię tylko po to, żeby wytknąć takie rzeczy i żeby je pokazać, to nie robisz tym przysługi sobie, ani społeczeństwu.
Twoim zadaniem jest, jeżeli zauważyłeś problem, to znajdź również rozwiązanie. I na tym powinni skupić energię wszyscy teoretycy konspiracji. Moim zdaniem. Dlatego, że wytykanie problemu nie spowoduje rozwiązania tego problemu i nie pomoże nikomu. Jeżeli zauważyłeś problem, znajdź rozwiązanie tego problemu. W dzisiejszych czasach tendencja jest zupełnie przeciwna. Jeżeli ktoś wychodzi do świata z rozwiązaniem, z jakimś pomysłem, który jest fenomenalny, to ludzie zgromadzą się wokół tej osoby dlatego, że ona rzeczywiście jest nietuzinkowa, mówiąc o tego typu historiach. Ale większość ludzi będzie próbowała wygrzebać dołki pod tą osobą i znaleźć potencjalne problemy, które tak naprawdę nie istnieją, notabene po to, aby tego człowieka udupić, aby go uziemić tylko dlatego, że jest to zwykły, animalistyczny, zwierzęcy instynkt, wynikający bezpośrednio z lęku, że ktoś może ogarnąć coś lepiej niż ty sam. Więc jeżeli czegoś nie rozumiem, to najlepiej do tego strzelać, to jest na tej zasadzie. To wszystko, moi drodzy, wynika ze strachu.
To wszystko wynika z lęku. Lęk ma charakter bardziej długotrwały, być może charakter cykliczny. Natomiast strach jest uczuciem bardzo bezpośrednim, pojawiającym się w danej określonej sytuacji zagrożenia. Dzisiaj poniekąd kontynuując temat strachu, a poniekąd kontynuując temat tego, że niektórzy z nas być może nie są jeszcze gotowi, czy też nie są na odpowiednim pułapie, aby zrozumieć, aby pojąć pewnego rodzaju zagadnienia. Chciałbym jeszcze rozważyć model rzeczywistości, który proponuje nam pan Thomas Campbell, który dla mnie jest wybitnym, przynajmniej póki co, dlatego, że jestem sceptykiem. Sceptyk to nie jest osoba, która wszystko neguje z automatu. Tylko sceptyk jest to osoba, która buduje swoją wiedzę, swoje doświadczenie na ugruntowanych fundamentach, czyli na takich, które nie zawalą się po wyciągnięciu jednej cegiełki. Bardzo istotnym jest to, zresztą o tym mówi sam Tom Campbell, aby być sceptycznym, ale również żeby być otwartym. Dlatego, że jeżeli jesteśmy sceptyczni, a jesteśmy zamknięci, to żadne nowe doświadczenie nie wpłynie do naszej dziedziny. Tym mianem określamy ograniczoność naszego poznania, czyli dziedzina.
Jest to jakiś krąg, z którego nie możemy wyjść na zewnątrz. Natomiast jeżeli nie jesteśmy sceptyczni, a jesteśmy otwarci z drugiej strony, to bardzo często bierzemy udział w takim fenomenie jak religia, jak wiara. Dlatego, że zaczynamy wierzyć w coś, co nie jest ugruntowane naszym własnym doświadczeniem. To bardzo skrupulatnie i często wykorzystują różnego rodzaju przywódcy religijni, tak ich nazwijmy. Również wykorzystują to potężne korporacje finansowe. Dlatego że nie zapominajmy o tym, że religia to nie jest tylko Kościół katolicki, to nie jest tylko islam czy judaizm, czy sikhizm, czy różnego rodzaju inne wiary, o których my często nawet nie mamy pojęcia. Tylko religia jest to fenomen, w którym grupa ludzi uczestniczy w pewnym wydarzeniu, w które bezpośrednio wierzą, bez ugruntowanej wiedzy, która nimi kieruje, lub nazwij to sobie doświadczeniem, które niekoniecznie wynika z naszego intelektu. I chociażby przykładem najpotężniejszej prawdopodobnie w tej chwili religii na świecie, nie będzie żaden z kościołów, to nie będzie żadna tradycyjna, starodawna filozofia czy teologia. Tylko moi drodzy, okazuje się, że największą religią w dzisiejszych czasach stała się piłka nożna. I to jest zabawne, ale jeżeli uświadomimy to sobie, to spektakl, w którym uczestniczą tysiące ludzi podczas tego fenomenalnego igrzyska olimpijskiego, bo tak to można nazwać, którym jest mecz piłki nożnej, gdzie na stadionie figuruje tysiące postaci, które w niesamowitym amoku i zacietrzewieniu i swego rodzaju intensywności, która przekracza jakiekolwiek normy ludzkiego zachowania, obserwują ten spektakl, gdzie 20 chłopa gania po boisku kopiąc worek zrobiony z pozszywanej skóry krowiej, napompowanej powietrzem, czyli piłka nożna, gdzie wykreowaliśmy sobie reguły, zasady tej gry.
A tak naprawdę w tym wszystkim o nic nie chodzi i to nie ma żadnego znaczenia. Ale to nie jest koniec tej historii. Ostatnie Mistrzostwa Świata, tak zwany World Cup. Została przeprowadzona statystyka, zostały przeprowadzone badania statystyczne po całym tym wydarzeniu. Okazało się, że dwa miliardy ludzi na tej planecie oglądało mecze w piłkę nożną. Jest to fenomenalne. Z drugiej strony jest to zatrważające. Z siedmiu miliardów ludzi, którzy istnieją na tej planecie, dwa miliardy uczestniczyło w oglądaniu i jednocześnie w programowaniu swojego umysłu za pośrednictwem tego wydarzenia pseudosportowego. Wiem, że dla niektórych to, co mówię, jest kontrowersyjne. Wiem, że jest wśród was również dużo fanów piłki nożnej.
Tylko nie zapominajcie o tym, że słowo fan pochodzi od słowa fanatyk. To jest dokładnie to, co w języku angielskim jest sproszczeniem słowa fanatic. Jesteś fanem, czyli jesteś fanatykiem wydarzenia, które zostało skrupulatnie zaprojektowane od samego początku, gdzie zostały wytyczone linie, które w abstrakcyjny sposób kreują zasady funkcjonowania tej gry. Nie zrozum mnie źle, ja też w pewien sposób uległem tej presji. Będąc we Wrocławiu podczas odbywania się Mistrzostw Świata w piłkę nożną, sam obejrzałem parę meczy. Dlatego że jest to aspekt społeczny. Dlatego że wszyscy idą oglądać mecz. I ja w pewnym stopniu też uległem temu. Dla mnie istotniejsze było to, żeby być w grupie ze znajomymi, z przyjaciółmi, żeby dzielić wibracje, żeby dzielić intensywność tego wydarzenia, raczej niż to, kto wygra i kto dostanie więcej pieniędzy i który piłkarz zostanie sprzedany za większą ilość milionów dolarów do innego klubu. To są rzeczy, które mnie nie interesują.
Interesuje mnie sport jako wysiłek fizyczny, jako próba podjęcia wyzwania samemu sobie. Natomiast taka jest specyfika sportu grupowego również, że istnieje ten aspekt konkurencji. Czyli są dwie drużyny, któraś z nich musi wygrać. To nie jest sport indywidualny, który uprawiasz po to, żeby mieć lepszą kondycję, żeby mieć lepszą wydolność płuc, żeby być zdrowszym, żeby czuć się lepiej. Tylko pojawia się ten aspekt rywalizacji i to jest okej, ale to zwykle sprawdza się tylko w małej skali. Jeżeli grasz w piłkę nożną gdzieś na łące, chłopaki biegają za piłką, są w tym emocje. To jest wszystko okej. Nie zrozum mnie źle. Piłka nożna jako gra wymyślona przez nas ludzi jest okej w skali mikro. Jeżeli natomiast staje się to przemysłem i staje się to korporacją i programowaniem umysłów tysięcy, a jak się okazuje milionów czy nawet miliardów, bo aż dwóch miliardów ludzi na tej planecie, to jest to już kontrola umysłów.
Ja się pod tym nie podpisuję, ja w tym nie chcę uczestniczyć. To nie jest moje życie. Celem mojego życia nie jest supportowanie drużyny piłkarskiej i bycie wrogiem z moim sąsiadem dlatego, że on popiera inną drużynę piłkarską. Ja wybieram, aby w tym fenomenie nie uczestniczyć. Ja chcę decydować i projektować własne życie dlatego, że uważam, że jestem w stanie zaprojektować własne życie najlepiej, jak to jest możliwe i nikt inny nie jest w stanie tego zrobić za mnie. Zrobimy sobie chwilę przerwy w tych naszych bardzo frywolnych rozważaniach dzisiejszych w Chacie mistyka i zapraszam wszystkich na wysłuchanie fragmentu muzycznego.
[30:39] - See how times are changing. That's one thing that's constant. Gotta keep on moving while maintaining balance. Keeping grounded. Don't make them change you into their little fool. Round and round they're twisting their words. Keep changing. They can't keep up with their lies. Now that we know this, we can't get stuck here. Remember, keep on moving while maintaining balance.
Examine ourselves in our daily living and prevail. Good or evil. Life or death worse. We must keep playing for Jah Jah's reward. Jah Jah's reward. See how times are changing. That's one thing that's constant. Gotta keep on moving while maintaining balance. Keeping grounded. Don't make them change you into their little fool.
Round and round they're twisting their words. Keep changing. They can't keep up with their lies. Chance we're chanting, yeah. Say we chant. Say we chant. Seven times around the walls like Jericho. Chance we're chanting, yeah. Chance we're chanting, yeah. Chance we chant.
Chance we chant.
[34:46] - Witam ponownie w Chacie mistyka. Dzisiaj kontynuuję temat rozpoczęty w poprzednim naszym spotkaniu. Temat modelu naszej rzeczywistości, który to został zaprezentowany przez znakomitego, moim zdaniem naukowca/mistyka, pana Toma Campbella. Jest to wybitna postać, którą doprawdy cenię. Ostatnimi czasy poświęcam naprawdę sporo czasu na studiowanie materiałów, które opracował pan Tom Campbell, który prezentuje nam bardzo łasy kąsek, dlatego, że opisuje model rzeczywistości, który opisuje dokładnie wszystko. Dla tych, którzy nie zaznajomieni są z modelem rzeczywistości pana Toma Campbella, bardzo serdecznie zachęcam do wysłuchania materiałów, które przygotował dla was Ivellios na łamach portalu paranormalium.pl. Tom Campbell wychodzi do nas z nieprawdopodobną ofertą, którą możemy przyjąć tudzież odrzucić. Ja bardzo gorąco zachęcam do zaakceptowania tej sposobności. Oczywiście należy to wszystko przeanalizować samodzielnie. To, o czym mówi Tom Campbell w związku z jego modelem rzeczywistości, rezonuje ze mną w bardzo silny sposób.
Dlatego poświęcam tyle energii i tyle czasu na studiowanie jego systemu, który do tej pory nie sprawia mi żadnego problemu ani pod względem intelektualnym Ani mój sceptyczny umysł nie jest w stanie do tej pory znaleźć jakichkolwiek nieprawidłowości w owym systemie, który jest modelem rzeczywistości i nierzeczywistości jako całość. I to jest rzecz niebagatelna, dlatego że to, z czym próbował uporać się Albert Einstein, coś, czego Einstein nie osiągnął. Są zdania takie, że nie wystarczyło mu życia. Być może ktoś postarał się o to, żeby tego życia mu nie wystarczyło. Ale cóż, zahaczamy o teorie konspiracji, które nie mają w tej chwili żadnego znaczenia. Pana Einsteina już nie ma. Została jego teoria względności. Teoria, która jemu samemu sprawiła mnóstwo problemów w późniejszej fazie jego funkcjonowania, w późniejszej fazie jego badań. Dlatego, że okazało się, że tak jak rzetelnie opisuje pewne fenomeny, które odbywają się w świecie tak zwanej fizyki newtonowskiej, czyli w świecie obiektywizmu, jak to jest uznawane przez środowisko naukowe aż do tej pory, że świat jest obiektywny i niezależnie od tego, kto przeprowadza doświadczenie i w jaki sposób, to doświadczenie powinno być weryfikowalne i powtarzalne zawsze w ten sam sposób. To jest również koncept, który mówi o tym, że przedmioty istnieją same w sobie, w obrębie danej czasoprzestrzeni.
I dlatego każdy z nas, pomimo tego, że jesteśmy indywidualnymi postaciami, jesteśmy w stanie doświadczać te przedmioty na ten sam sposób, co okazuje się, że jest nieprawdą. Dlatego, że już prawie sto lat temu, w latach 20. poprzedniego wieku rozpoczęto bardzo intrygujące badania, bardzo intrygujące testy, które zostały okrzyknięte mianem mechaniki kwantowej, gdzie w warunkach laboratoryjnych zaczęto badać partykuły i zaczęto badać zachowanie między innymi fotonów i elektronów w bardzo ściśle zaprojektowanych warunkach laboratoryjnych. I okazało się, że światło, które do tej pory uznawane było za falę, zresztą nadal do tej pory większość naukowców będzie uznawać światło jako propagującą się falę raczej niż cząsteczkę czy też cząstkę. Jest to koncept powszedni. Okazało się jednak, że w wyniku tych doświadczeń kwantowych fotony zaczęły zachowywać się na dwojaki sposób, czyli w pewnych warunkach propagowały się jako fala, natomiast w innych warunkach, o których wspomniałem już w poprzedniej części chaty, fotony zaczęły zachowywać się jak cząstki. To są dosyć skomplikowane doświadczenia, które wykonywane są najprawdopodobniej najczęściej ze wszystkich innych doświadczeń fizycznych. Właśnie dlatego, że tak niezrozumiałe i tak niewiarygodne, że każdy naukowiec w tej chwili na poziomie mechaniki kwantowej, pomimo tego, że tych doświadczeń było przeprowadzonych tysiące już i każde z nich poniekąd udowadnia tą samą tezę, to wyniki tych doświadczeń są tak nieprawdopodobne, że każdy, kto ma sposobność i możliwość odbycia tych doświadczeń w laboratorium na własną rękę, to właśnie robi. Bo jest to po prostu trudne do zaakceptowania, że nasza rzeczywistość po pierwsze nie jest rzeczywistością obiektywną. To nie jest świat przedmiotów, tylko jest to świat informacji.
A po drugie ta informacja zależy bezpośrednio od naszej ludzkiej intencji. I to jest właśnie ten obszar, w którym dziedzina fizyki zaczyna dusić się sama w sobie, dlatego, że okazuje się, że musimy jednak wykroczyć poza tą dziedzinę, aby określić całokształt istnienia, które bardzo ściśle powiązane jest z nieistnieniem, z pustką, z przestrzenią. I ten model newtonowski, który był zaproponowany do tej pory, nawet wliczając w to teorię względności Einsteina, staje się modelem ułomnym, modelem niesprawnym, jeżeli usiłujemy opisać na przykład fenomeny zachodzące w skali mikro. Więc naukowcy borykając się z tym problemem, zwykle uważają tego typu wyniki doświadczeń za jakąś dziwną fizykę. Próbują również przekonać nas do tego, że to, co dzieje się w skali mikro, czyli ten mikroświat partykułów, tych cząsteczek, elektronów i fotonów, to jest inny świat niż świat makro, świat naszych przedmiotów i tego, z czym mamy do czynienia na co dzień, używając naszych pięciu zmysłów poznawczych. I z tym miał problem Albert Einstein. On szukał teorii, która będzie spójna i opisywała fenomeny również w skali mikro, tak samo jak w skali makro. Z tym borykał się aż do końca. Rozwiązanie nie przyszło do niego podczas jego życia. Natomiast Tom Campbell wychodzi z propozycją, która jest rozwiązaniem, które pochłania absolutnie to, nad czym pracował Albert Einstein i jego cały sztab asystentów, jego cała Jego cała organizacja, która zajmowała się tego typu zagadnieniami.
To nie jest tylko Einstein, to jest również pan Bohr, to jest kilka innych postaci, które naprawdę odznaczyło się dosyć mocno w tym postępie naukowym. Natomiast Tom Campbell proponuje model, który opisuje całokształt. Propozycja jest taka, że jesteśmy zanurzeni w wirtualnej rzeczywistości. Ta wirtualna rzeczywistość to nie jest tylko iluzja. To nie jest tylko iluzoryczny format informacji, którą my absorbujemy, którą my odczytujemy jako indywidualne jednostki świadomości, ale ponadto ta informacja jest również cyfrowa. Co to oznacza? Że informacja bazuje po prostu na szeregu cyfr, na szeregu zer i jedynek. Moi drodzy, wynalezienie komputera nie byłoby możliwe, gdyby rzeczywistość nie była wirtualna. Wiem, że jest to być może trudne do zaakceptowania, jeżeli słyszysz to po raz pierwszy, aczkolwiek ludzie, którzy wynaleźli koncept maszyny, która by liczyła algorytmy, która będzie liczyła te algorytmy sama z siebie po uprzednim wprowadzeniu szeregu inicjującego ten proces. Jest to tak abstrakcyjne pojęcie, że wkroczenie na tego typu pomysł musi pochodzić spoza tego obrębu, spoza tej dziedziny fizyki, do której jesteśmy tak przyzwyczajeni, o której jesteśmy uczeni w szkole.
My to odbieramy w ten sposób. Podporządkowaliśmy sobie prawa natury. To nie jest do końca tak. My sobie nic nie możemy podporządkować. Natura, świat, w którym istniejemy, ta wirtualna rzeczywistość. Ona kieruje się pewnymi bardzo skrupulatnymi zasadami, które zostały zaprojektowane, zanim pojawiliśmy się w tym układzie. Tutaj warto wspomnieć też o tym, o czym często mówi Tom Campbell, że sam gracz nie może być częścią gry. My jesteśmy postaciami w grze, jesteśmy awatarami w grze, ale nie jesteśmy graczami. My jesteśmy postaciami w tej grze. Gracz musi znajdować się poza tym układem.
Ktoś, kto gra w grę komputerową, w grę wideo, nie jest w grze komputerowej. On jest na zewnątrz komputera. On jest na zewnątrz systemu komputerowego po to, aby móc interpretować to, co dzieje się na ekranie czy to, co dobiega nas z głośników. To, co jest na ekranie, to jest nic innego jak zbiór pikseli. To jest zbiór kropeczek, gdzie trzy piksele definiują jasność, gęstość, kolor. Już nie pamiętam, co one definiują, ale to wszystko, co ty widzisz jako postać w grze, czy też świat wykreowany w grze, to jest nic innego jak interpretacja światła. Tego, co twoja gałka oczna odbiera jako szereg informacji, który ty poprzez swój umysł, poprzez swoje filtry poznawcze interpretujesz jako postać na ekranie. Ta postać sama w sobie nie istnieje. Tam jest tylko parę milionów kropeczek. Ty masz umiejętność taką, że te parę milionów kropeczek jesteś w stanie połączyć i zinterpretować w swoim umyśle jako postać w grze.
Ta postać w grze sama w sobie nie ma ośrodka decyzyjnego. Ta postać w grze nie ma wolnej woli. Ona nie może dokonywać wyborów. Są dwie możliwości teraz. Albo ta postać została zaprogramowana i staje się częścią tego tła, częścią tego świata i ona wtedy ma ograniczone możliwości wyboru, dlatego że zostało zaprojektowanych pięć wyborów, jeżeli ta postać gry napotka dane przeciwności w grze. A drugą możliwością jest to, że postać musi mieć świadomość, czyli musi być kierowana z zewnątrz tego układu. Czyli gracz, ten generalny nadrzędny gracz to jest właśnie ta świadomość, to jest ta cała pula totalności świadomości, ten absolut, o którym mówimy. Ten absolut podzielił się na drobniejsze cząstki i stworzył świat, który jest niczym innym jak tylko i wyłącznie informacją. To jest bardzo kompleksowa informacja. Ona jest tak kompleksowa, tak skomplikowana, że dla nas jako graczy w tej grze to wszystko wydaje się realne.
Dlatego, że jak uderzysz się głową w ścianę, to boli. Jeżeli skaleczysz sobie palec, to leci krew. Jeżeli chcesz podskoczyć, to nie podskoczysz wyżej niż metr, bo spadniesz, bo twoje mięśnie nie są przystosowane do tego, żeby wybić cię w powietrze wyżej. Do tego jest grawitacja i tak dalej. My wszyscy operujemy w dziedzinie tych reguł, które zostały narzucone przez, może nie tyle samego gracza, aczkolwiek również, ale przez sam system komputerowy i jego ograniczenia. Co to oznacza dla nas w praktyce? To daje nam parę odpowiedzi, między innymi to, dlaczego tu jesteśmy, co jest celem naszego istnienia. Otóż celem, moi drodzy, jest nic innego jak udoskonalanie się całego układu, czyli generalnego gracza. Dlatego nasze poszczególne dramaty, które przechodzimy w życiu, wszystko to, co odbywa się na poziomie intelektualnym, co powiązane jest z naszą pamięcią, z naszymi doświadczeniami na co dzień, z naszymi ubolewaniami, z naszymi przeszkodami, z naszymi trudnościami, które pokonujemy w życiu. To wszystko nie ma znaczenia, dlatego, że liczy się jedynie jakość, którą my produkujemy podczas naszego życia.
A ta jakość bezpośrednio przekłada się na jakość i ewolucję całości układu, czyli generalnego gracza, czyli świadomości. Wszystko to, z czym ty się utożsamiasz. Jesteś członkiem rodziny, żyjesz w danym kraju, masz dany zawód, może karierę i tak dalej. To są wszystko dramaty, które są lapidarne w skali tego wszechświata. Każdy z nas jest pyłkiem, któremu wydaje się, że jest centrum świata. To jest właśnie ego. To jest błędne utożsamianie nas samych w tym układzie, w którym to przyszło nam funkcjonować. To wszystko wynika bezpośrednio ze strachu. To wynika ze strachu zwierzęcego, ze strachu przetrwalniczego. I znowuż im bardziej utożsamiasz się z ego, czyli z fałszywym oglądem siebie samego, z fałszywą identyfikacją swojej postaci w tej grze, tym trudniej będzie ci wyjrzeć poza to pudełko, poza tą dziedzinę fizyczności, poza ten materializm i tym trudniej będzie ci zaakceptować to, że świat nie jest obiektywny, tylko świat jest niczym innym jak strumieniem informacji, którą ty interpretujesz.
Jest to dużo bardziej skomplikowany strumień informacji niż postać w grze komputerowej, którą widzisz na ekranie. Dlatego, że ta postać chociażby nie musi oddychać. My ją tworzymy sobie na własny wizerunek, ale tak naprawdę w tej grze komputerowej nie ma powietrza, dajmy na to nie ma atmosfery, prawda? Teraz wyobraź sobie, jeżeli jesteś już na tym etapie zrozumienia, uprzytomnij sobie również, że nawet w naszym świecie, w tym, w którym istniejemy, w którym ja mówię do ciebie moje słowa, czyli wytwarzanie odpowiednich fali częstotliwości, które to poruszają powietrze, powoduje rozpowszechnianie się informacji. Tak naprawdę nie ma powietrza. Ja wiem. Wstrzymaj oddech i za pięć minut, jeżeli nie weźmiesz drugiego, to prawdopodobnie umrzesz. Ale takie są reguły funkcjonowania tego świata. To nie oznacza, że w tym świecie istnieje powietrze. To jest tylko informacja, która została zaprojektowana w ten sposób, że my w tych warunkach ziemskich, przy tym całym układzie planety, przyrody wokół nas, wszystkich planet wokół nas, ze Słońcem, z Księżycem.
To wszystko powoduje, że wyglądamy tak, jak wyglądamy. Mamy płucka, mamy dwie nóżki, mamy dwie rączki, mamy oczka, musimy jeść, musimy oddychać i tak dalej. My tak naprawdę nie jemy, nie oddychamy. My dostarczamy tylko i obrabiamy informację, która jest informacją cyfrową dla naszej indywidualnej jednostki świadomości, która to następnie podaje dalej do głównej, totalnej, absolutnej bazy danych. To nie jest baza danych naszych doświadczeń intelektualnych. To nie jest to, co jesteś w stanie zapisać w wymiarze historycznym. To jest znowuż konsekwencja doskonalenia się jakości naszego bytu. Czyli to nie jest poziom egzystencjalny, to jest poziom bytowy, to jest poziom bytu, to jest to, co wykracza poza logikę. To jest to, co wykracza poza tradycyjne kanony kultury, filozofii, religii i tak dalej. Więc po co to wszystko?
Jakie to ma znaczenie praktyczne dla nas? Jesteśmy częścią układu, którego głównym zadaniem jest ewolucja. I to nie nasze poszczególne sukcesy czy porażki w trakcie życia, to nie fortuna, którą być może uda nam się zgromadzić lub odrzucić podczas naszego istnienia, sprawiają, że stajemy się lepsi, bardziej doskonali. To są tylko i wyłącznie dramaty, które funkcjonują w obrębie naszego ego, w obrębie naszego funkcjonowania i błędnego utożsamiania się z naszym ciałem, z naszym umysłem. Ewolucja, o której mówię, jest to postęp całego układu. Jak gdyby te warunki, w których istniejemy, to są tylko narzędzia, które mają nam umożliwić postęp. To jest świat, w którym my mamy przede wszystkim dokonywać wyborów. My mamy decydować o wszystkim w tak wielkim wymiarze, jak jest to możliwe dla każdego z nas. I teraz okazuje się, że obserwując świat wokół nas, widząc tyle krzywd, widząc te wszystkie zagrożenia ze strony klęsk żywiołowych, to wszystko, o czym wspomniałem na początku dzisiejszego naszego spotkania, te potężne erupcje wulkanów, te fale tsunami, te nieszczęścia, tyle tysięcy ludzi, którzy giną praktycznie na co dzień. To jest nic innego jak odzwierciedlenie, obraz poziomu, na którym jesteśmy jako świadomość.
Czyli okazuje się, że ta świadomość jest w pewien sposób ułomna Dlatego, że gdyby nie była ułomna, nie byłoby potrzeby ekspansji, nie byłoby potrzeby ewolucji. Jest to system, który uczy sam siebie. To nie jest rzeczywistość wirtualna, która została odgórnie zaprojektowana i w której nie ma możliwości wyjścia poza układ, nie ma możliwości podejmowania wyborów, tylko jest to system, który ewoluuje samodzielnie. To nie jest algorytm, który jest powielany na zasadzie, chciałem tu powiedzieć fraktala, ale nie wiem, czy to jest dobre porównanie, dlatego że fraktal też poniekąd ewoluuje sam z siebie. Chodzi mi o to, że proces doskonalenia nie może być ograniczony żadnymi normami, nie może być ograniczony żadnym schematem funkcjonowania, tak jak dzieje się to w grze komputerowej na niskim poziomie, takiej grze wideo, o której dzisiaj wspominam. Tam jest możliwość projektowania historii postaci, którą gramy, tej postaci w grze, ale możliwość ruchów jest bardzo ograniczona. Ten obraz naszego świata, obraz naszej rzeczywistości, który wydaje się być tak zatrważający, w pewien sposób odzwierciedla nam, jak wiele pracy mamy jeszcze przed sobą jako świadomość, jako zbiorowa świadomość. Dlatego, że my jesteśmy naprawdę w dosyć dużym stopniu nieuporządkowani. Wysoka entropia oznacza wysoki nieporządek, wysoki chaos. Im niższa entropia, tym większy porządek, tym większa systematyzacja układu, czy też systematyka układu.
Tutaj jeszcze chcę wtrącić, wspomnieć o tym, że kiedy rozważamy modele rzeczywistości, należy być bardzo ostrożnym, dlatego, że często w naszym rozumowaniu próbujemy zamienić model rzeczywistości na samą rzeczywistość. Tutaj wyczulam każdego poszukiwacza na rozróżnienie tych dwóch rzeczy. Model to jest tylko coś, co jest stworzone po to, aby umożliwić nam racjonalne zrozumienie, pojęcie danego fenomenu. To nie oznacza, że jest to fenomen sam w sobie. Jest to tylko i wyłącznie opis. Dla przykładu podam to, że kiedy ja chodziłem do szkoły podstawowej jeszcze, powszechnym modelem wizerunku atomu była kulka i wokół tej kulki parę pomniejszych kulek, które przemieszczają się po orbitach wokół jądra atomu. W dzisiejszych czasach, jeżeli otworzymy książki do fizyki, model atomu jest zupełnie odmienny. Jest to jądro atomowe i wokół niego istnieje chmura. Jest to graficznie przedstawione jako chmura, dlatego że okazało się, że elektrony nie manifestują się w formie kulki latającej po orbicie, tylko jest to bardziej prawdopodobieństwo pojawienia się elektronu w danym wycinku czasoprzestrzeni. Tak to należy ująć.
Czyli jak mówi sam Tom Campbell, jest to dystrybucja prawdopodobieństwa. Jest to szansa, że elektron pojawi się w danym obszarze czasoprzestrzeni raczej niż konkretna lokalizacja. Dlatego w dzisiejszym modelu atomu przedstawia się chmurę elektronów raczej niż pojedynczą partykułę latającą po orbicie. Tym różni się model. Dlatego, że są to rzeczy, których nie jesteśmy w stanie zaobserwować naocznie, tworzymy sobie model po to, aby móc to pojąć perceptualnie, poprzez nasz rozum, poprzez nasze dotychczasowe doświadczenia. Podobnie jest z całym modelem rzeczywistości wirtualnej. Jest to również tylko i wyłącznie model. To jest coś, co ma za zadanie nam ułatwić odbiór naszego miejsca w całym tym świecie. To nie jest opis świata. Planeta, Matka Ziemia, jak to o niej mówimy, która jest częścią tego systemu, w którym funkcjonujemy, bardzo rzeczowo i skrupulatnie pokazuje nam, uwidacznia, na jakim szczeblu postępu świadomościowego, postępu ewolucyjnego jesteśmy tak naprawdę.
Ten chaos, ta wysoka entropia są najlepszymi dowodami na to, że nasza totalność, nasza świadomość, można by powiedzieć, że jest dosyć młoda, tak naprawdę dopiero co rozwijająca się. Jak inaczej wytłumaczyć te wszystkie krzywdy, które dzieją się na świecie, te wszystkie niesprawiedliwości, ten cały ból i cierpienie, te wszystkie trudy, z którymi borykamy się na co dzień, jak nie wysokim poziomem entropii? Z drugiej strony chciałbym wspomnieć jeszcze dzisiaj na koniec o pewnej możliwości, która pojawiła się podczas moich kontemplacji nad owym tematem. Otóż rzecz, z którą nie spotkałem się jeszcze, przynajmniej jak do tej pory, w wypowiedziach Toma Campbella. Natomiast rzecz moim zdaniem warta uwagi, szalenie interesująca. Poniekąd rozchwiała troszeczkę moje wierzenia na temat równości nas wszystkich, którzy pojawiają się w tym układzie i możliwości poznawczych, o których mówiłem do tej pory. Do tej pory często wspominałem o tym, że uważam, że każdy z nas jako istnienie ma równe predyspozycje i możliwości do rozwoju duchowego i do pokonywania tych szczebli rozszerzania świadomości w swój indywidualny sposób. Aczkolwiek mój sceptyczny umysł zakorzenił pewną wątpliwość, którą chciałem tutaj przedstawić wam, drodzy goście. Istnieje możliwość, że niektóre z postaci uczestniczących w naszej wirtualnej rzeczywistości, w naszej grze, są postaciami, które nie biorą aktywnie udziału w grze. I tutaj, moi drodzy, zakończymy nasze dzisiejsze spotkanie w Chacie mistyka.
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. Do usłyszenia, do zobaczenia w gęstym lesie świadomości. Namaste. Pranam. Chata mistyka