[00:00] - Już za chwilę na antenie Radia Paranormalium wysłuchacie Państwo kolejnego fragmentu zapisu niezwykłego sympozjum, które odbyło się w Krakowie w dniach 30 czerwca – 1 lipca 2018 roku. Sympozjum poświęcone wirtualnej rzeczywistości oraz meandrom świadomości, którego najważniejszym gościem był Thomas Campbell, fizyk współpracujący niegdyś z NASA, współautor takich projektów jak system obrony przeciwrakietowej „Gwiezdne wojny”, a także badacz świadomości i stały współpracownik Instytutu Roberta Monroe. W tej części sympozjum wysłuchamy kolejnego wystąpienia Toma Campbella oraz sesji pytań i odpowiedzi. Zapraszamy do słuchania.
[00:44] - Jest jeszcze jeden temat, który chciałbym omówić. Miałem jeszcze kilka innych tematów do omówienia, ale pominiemy je, ponieważ większość została omówiona już wcześniej. Chcielibyśmy dać więcej czasu na pytania, ponieważ wydaje się, że wszyscy to lubią i ja też.
[01:03] - Tom, przepraszam, ale mamy wiele pytań, więc teraz może omów temat, który wybrałeś, a potem przejdziemy do pytań.
[01:15] - Omówię tą kwestię, ponieważ uważam, że dostarczy wam ona rozrywki i da coś do zrobienia. Taki projekt do wykonania, jak wolicie. Później przejdziemy do pytań. Będziemy robić sesję pytań i odpowiedzi tak długo, jak pozwoli na to mój głos i dopóki organizatorzy nam pozwolą, bo na pewno przyjdzie moment, gdy każą nam wstać i wyjść i dadzą nam wtedy znać. Chciałbym omówić metodę czy też sposób dla was, aby pomóc pozbyć się ego, co jest niezbędne do tego, aby pozbyć się lęku. Jest to dość zabawne ćwiczenie i jest to coś, co możecie wykonywać przez kolejne sześć miesięcy albo i rok w ramach eksperymentu. Jest to związane z relacjami męsko-damskimi i oczywiście właśnie to powoduje, że daje to dużo frajdy. Być może wiecie państwo, że aktualnie jestem w trakcie pisania książki „Primal Male, Primal Female”. Jest ona poświęcona pojęciu płci oraz pozbywaniu się narzuconych kulturowo przekonań na temat płci, jak też temu, co tak naprawdę wiemy na temat płci. Pracuję nad tą książką od dziesięcioleci, jednak to, jak bardzo jestem zajęty, wciąż nie pozwala mi jej ukończyć i nie sądzę, aby mi się to udało w przewidywalnej przyszłości, gdy przestanę być zbyt zajęty.
Z tego omówienia jednak pochodzi to małe ćwiczenie, które stanie się dla was sposobem na poprawienie waszego związku. Będę sporo mówił o związku mężczyzny i kobiety, ale to może dotyczyć również każdego innego związku. Związek jest wtedy, gdy opona styka się z drogą do rozwoju. Właśnie tam odnajdujemy swoje największe wyzwania. Jest to jeden z najważniejszych związków, w którym wciska się przyciski, w którym nasze wybory są trudne i w którym nasz lęk i ego wychodzą na pierwszy plan. Tworząc związek, większość z nas tak naprawdę nie zakochuje się, tylko podąża za potrzebą. My mamy potrzeby, inni ludzie też. I gdy spotykamy kogoś, kto spełnia nasze potrzeby, a my spełniamy potrzeby tej osoby, to wówczas tworzy to połączenie. I to jest właśnie to, co robimy. Miłość, która zawsze jest bezwarunkowa, nieczęsto się zdarza.
Ludzie boją się dawać od siebie tak wiele. Miłość bezwarunkowa oczywiście istnieje i najczęściej obdarzamy nią dzieci i niektóre inne osoby. Ale większość naszych interakcji męsko-damskich i większość naszych interakcji mąż-żona, chłopak-dziewczyna nie cechuje się bezwarunkową miłością. W naszej kulturze jest to trudne do osiągnięcia, ponieważ tak bardzo boimy się dawać tak wiele. Obawiamy się, że ktoś nas wykorzysta i tak dalej. Związek następuje tam, gdzie opona styka się z jezdnią i razem stawiają wyzwanie ego i lękom. Ponieważ tak właśnie poznajesz ludzi na najgłębszym poziomie. Masz związek z ludźmi pracującymi w biurze. Jest to jednak tak naprawdę związek powierzchowny. Wszyscy się do siebie uśmiechają, są mili dla siebie, lubią się nawzajem albo i nie.
Wszyscy się uśmiechają, poklepują, a potem idziesz do domu i spotykasz inną ważną osobę. Ale ten związek sięga głębiej. Nie tylko się uśmiechacie i udajecie, że się lubicie. Musicie mieszkać razem i wspólnie dzielić czas.I tutaj właśnie mam pewne ćwiczenie, które pomoże temu związkowi się rozwinąć. To, czego pragniesz, to związek z ważną dla ciebie osobą, który oparty jest na miłości, która to miłość naprawdę jest bezwarunkowa. Ponieważ w tego rodzaju środowisku każda osoba stara się dać drugiej osobie tyle, ile tylko może. Każdy chce sprawić, by druga osoba była szczęśliwa za każdą cenę. Bez względu na to, czego ta osoba potrzebuje, właśnie to robią. Nie chodzi o nich, nie chodzi o ich potrzeby. Chodzi o to, co mogę zrobić, by sprawić, że będziesz szczęśliwy.
Czyż nie byłby to fajny związek, gdzie dwoje ludzi w niewielkim stopniu myśli o tym, co mogą zyskać, a zamiast tego cały czas zastanawiają się, co mogą dać? Oto instrukcja, jak można tego dokonać. Poinstruuję zarówno panów, jak i panie. Jeśli chcecie, możecie spróbować zastosować to w swoim związku i w swoim świecie i zobaczyć, jak to działa w waszym przypadku. Jak wiadomo, w większości rozpoczynamy z różnych miejsc, więc będzie to wymagające. Instrukcje, jakie państwu przekażę, są tak opracowane, aby działały w najlepszy sposób przez większość czasu. A więc chłopaki, oto, co mam wam do powiedzenia. Jeśli w waszym związku z kobietą występują kłótnie, różnice zdań, sytuacje, gdzie nie postrzegamy rzeczy w taki sam sposób, oto jest odpowiedź: ona ma zawsze rację. Zawsze. Zawsze ma rację.
Nie ma znaczenia, czy to, czego ona chce, jest logiczne, czy ma sens, czy pod względem ekonomicznym jest to dobry pomysł. To nieistotne. Ważne jest tylko to, czego ona chce. Właśnie w taki sposób to postrzega i ma rację. A waszym zadaniem jest sprawić, by była szczęśliwa. To wasze jedyne zadanie. Obojętnie za jaką cenę, właśnie to musicie zrobić. Ale nie możecie po prostu zapytać: „Hej kotku, co cię uszczęśliwi?” Bo jeśli musicie o to pytać, to wtedy się nie liczy. To wy musicie za to odpowiadać. Sami musicie wziąć to na klatę i określić, co musicie zrobić, aby ją uszczęśliwić.
I musicie to zrobić. Jeśli więc zdarzy się jakaś kłótnia, po prostu nie oponuj. Ona ma rację. Nie ma sensu się sprzeczać. Sprawa jest już rozstrzygnięta. Widzę, że panowie się wzięli i spocili. To zakończy wszystkie kłótnie tak, że już nigdy więcej żadnej kłótni nie będzie. Bo zanim się zacznie, wy już wiecie, że ona ma rację, a wy nie. Problem rozwiązany. Panie, teraz kilka słów do was.
Wy musicie być warte tego, aby wasz mężczyzna zawsze stawiał was na pierwszym miejscu i robił, co w jego mocy, by was uszczęśliwić. I tyle. I w większości przypadków nie musicie się nad tym zastanawiać. Wystarczy tylko, że będziecie sobą. Bądźcie sobą. Musicie być takimi, jakie jesteście. Musicie być autentyczne. To wasze najważniejsze zadanie: być autentyczną, komunikować, mówić, co czujecie. To samo dotyczy panów. Oboje możecie mówić, co myślicie, ale dynamika jest taka, że kobiety są autentyczne.
Mówią dokładnie to, co czują i zawsze mają rację. To działa w taki sposób, że nauczenie się tego zajmie jakiś czas, przede wszystkim dla mężczyzn, ponieważ muszą oni przełknąć ogromną ilość męskiego ego, aby do tego dojść. Muszą pozbyć się swojego lęku przed nieuzyskaniem tego, czego oczekują, lęku przed byciem wykorzystanym i tak dalej i po prostu dać. To jest właśnie wyzwanie dla chłopaków. W przypadku dziewczyn wyzwanie będzie polegało na komunikowaniu, byciu sobą, byciu autentyczną i komunikowaniu, co to oznacza. Co czyni cię szczęśliwą, a co nie? Tak naprawdę ta idea jest prosta. Zaczniecie jednak z pozycji obopólnego porozumienia na zasadzie: ja zrobię dla ciebie to, ty dla mnie zrobisz tamto, a jeśli w międzyczasie się pokłócimy, to porozumienie będzie oparte na umowie, a nie na bezwarunkowej miłości. W tym momencie panowie wyjdą naprzeciw oczekiwaniom pań i jeśli sprawią, że będziecie szczęśliwe, wy poczujecie potrzebę wynagrodzenia ich i sprawienia, że oni również będą szczęśliwi. Na przestrzeni sześciu, siedmiu miesięcy, a nawet roku, to tak naprawdę może zmienić wasz związek z tego, jaki jest obecnie, na taki oparty na bezwarunkowej miłości pochodzącej od was obojga.
Ale to panowie muszą wyjść naprzeciw i podjąć się zadania uszczęśliwienia was. I bez żadnego „ale, ale”, bo to za dużo kosztuje. Jeśli coś ją uszczęśliwi, to twoja w tym głowa, byś to załatwił. A wy, drogie panie, musicie powiedzieć, co to jest. Często będzie to jakiś plakat, który chcecie mieć i musicie być inteligentne, mądre, by wybrać coś, co nie jest może ekonomicznie najlepszym wyborem. Musicie zdecydować, co to takiego jest i na tym polega wasz rozwój. Teraz to wy musicie postawić się w pozycji, w której trzeba pomyśleć nie tylko o sobie, tylko o was obojgu. O parze jako całości i wasze decyzje będą prowadziły do urzeczywistnienia się różnych rzeczy. A jeśli będą się one urzeczywistniać, to będzie to działało na dłuższą metę. Musicie więc myśleć długoterminowo, aby tego dokonać.
Z biegiem czasu może to dramatycznie zmienić wasz związek. Pokazałem wam ten eksperyment. Owe wyzwanie w przypadku mężczyzn polega na pozbyciu się ego. W przypadku kobiet zaś polega ono na byciu autentyczną i troszczącą się o dłuższą perspektywę, długoterminową wartość. Przeprowadziłem ten eksperyment z ludźmi jakieś cztery, pięć, sześć razy i zawsze miałem co najmniej pięciu, którzy potraktowali to poważnie i robią to. Otrzymuję od nich e-maile i zawsze piszą w nich, że to całkowicie zmieniło ich związek. Całkowicie. „Nasz związek jest tak dobry. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że może być tak dobrze.” Tak jest zawsze. Jeszcze nie dostałem maila, w którym autor pisałby, że spróbowali, ale to nie zadziałało.
Jeśli więc zrobicie to, panowie, jesteście w stanie to zrobić, to wówczas wasze partnerki odpowiedzą, zareagują. Ktoś jednak musi zacząć. Jeśli macie podejście na zasadzie: to jest umowa, ja zrobię to, jeśli ty zrobisz tamto, to wówczas każdy w większości skupia się na sobie. Co ja z tego będę miał? Czy dostanę to, czego chcę? Może daję od siebie zbyt wiele. Może dajesz wręcz za mało. Zwykle jednak chodzi o ciebie i zaspokajanie twoich potrzeb i dopóki oboje próbujecie zaspokajać swoje potrzeby, żadne z was tego nie osiągnie. Poza przypadkowymi sytuacjami albo takimi, w którym dajecie coś i na przemian to zabieracie. Taka negocjowana umowa, nie zaś dawanie.
Zawsze trzeba kochać bezwarunkowo. To nie jest tak, że będę cię kochał, jeśli... Miłość to po prostu podarowany prezent bez żadnych warunków. Wydaje mi się, drogie panie, że jesteście gotowe na to, by was mężczyźni uszczęśliwili. To będzie działało i może zmienić wasze życie, jeśli tylko jesteście w stanie to zrobić. Ale nie każdemu i niekoniecznie musi się to udać. Jeśli jednak potraficie, to będzie to dobry eksperyment. A teraz przyjrzyjmy się wadom. Minusy tak naprawdę nie istnieją. Tutaj są tylko plusy.
Przyjmijmy więc, że panowie ciężko pracują nad pozbyciem się swojego ego i kontroli. Przyznają swoim wybrankom rację, a jeśli trafi się jakaś kłótnia czy problem, to z winy panów. Każdy problem czy trudność kończy się na tym, że ona ma rację, a wy musicie to naprawić. Obojętnie za jaką cenę. Musicie to naprawić. Jeśli ona nie jest szczęśliwa, to znaczy, że nie wywiązujecie się ze swojego zadania. Powiedzmy więc panowie, że robicie to i po prostu dajecie. W tej sytuacji wszystkie wasze myśli są skierowane na uszczęśliwienie królowej swego serca i najlepsze, co może się zdarzyć, to to, że ona zastanowi się, jak uszczęśliwić was. Przyjmijmy jednak, że stanie się najgorsze. Ona stwierdzi: „To jest super.
Weźmie sobie” i na tym sprawa się zakończy, a wy zostaniecie wykorzystani. Jeśli zdarzy się najgorsze, to wy, panowie, rozwiniecie się znacząco.Bo gdy pozbędziecie się swojego ego i gdy naprawdę kochacie i troszczycie się o drugą osobę, rozwiniecie się niesamowicie. Nawet jeśli zostaniecie wykorzystani, to w momencie, gdy zdecydujecie, że w waszym przypadku to nie działa, będziecie już kimś innym. Będziecie na zupełnie nowym poziomie ewolucji niż byliście na samym początku. O ile naprawdę jesteście w stanie tego dokonać. Nawet więc w najgorszym przypadku to wy będziecie zwycięzcami i to nawet jeśli związek nie wypalił, to wy będziecie zwycięzcami. Panie, po waszej stronie również nie ma minusów. Najgorsze, co może się stać, to to, że on nie będzie w stanie tego zrobić, a wy nigdy nie poczujecie tego rodzaju reakcji, poczucia bezpieczeństwa, miłości, poczucia, że to wy się pomyliłyście. Nie poczujecie, że on się o was troszczy, a wy możecie na niego liczyć. Jeśli tego nie poczujecie, to znajdziecie się w punkcie, w którym odkryjecie, kim jesteście.
Będziecie autentyczne. Pozbędziecie się egocentryzmu w swoim życiu. Co ja otrzymuję? Co mi się nie podoba? Co mi się podoba? Ale większość czasu poświęcamy na to, czego nie lubimy. Całe życie kręcimy się wokół negatywnych rzeczy i dostajemy szansę, by się tego pozbyć. Każdy wygra. W większości przypadków to działa, ponieważ panowie przeważnie są w stanie wznieść się na ten poziom troski o kobietę i opiekowania się nią. Drogie panie, musicie pozwolić mu, aby się wami zaopiekował i musicie mu pozwolić, aby zrobił to na swój sposób.
Zawsze jednak możecie powiedzieć: „Nie chcę tego”. A ponieważ zawsze macie rację, on będzie musiał przestać. Musicie jednak pozwolić mu być takim, jaki jest. On musi pozwolić wam być sobą i po prostu postarajcie się nad tym popracować, a zobaczycie, że wzniesie to wasz związek na zupełnie inne miejsce. W większości przypadków to działa, ponieważ większość zarówno mężczyzn, jak i kobiet potrafi żyć w przestrzeni miłości. Potrafią to zrobić. Jest to w zasięgu ich możliwości. Nie wiedzą tylko, jak to zrobić. Istnieje lęk, że ktoś cię wykorzysta, że nie będzie się troszczył, nie sprosta twoim potrzebom i tak dalej. Mamy ten lęk przed byciem wykorzystanym, ponieważ poszukujemy numeru jeden i bardzo często to wydaje się nie działać.
Posiadamy jednak tę zdolność. Kiedy to działa? Panowie potrafią to zrobić. Jeśli jesteś w stanie zapewnić, że twoja partnerka zawsze będzie szczęśliwa. Jeśli jest smutna lub nieszczęśliwa, to jest twój problem i musisz to naprawić. I musisz to naprawić nie tym, co według twojego mniemania to naprawi. Musisz to naprawić naprawdę. To nie działa na takiej zasadzie, że ja jej odpowiem i to naprawi wszystko. Nie, to niczego nie naprawi. Musisz zrobić coś, co w jej przypadku naprawdę zadziała.
A to oznacza, że być może musisz zapytać swoją dziewczynę, czy to, co właśnie robisz, działa jak trzeba, czy też nie. Właśnie to rozumiem poprzez bycie autentycznym. Drogie panie, musicie się komunikować. Autentycznie komunikować z nim. W przeciwnym razie będzie on błądził w ciemności i nie dowie się, co sprawia, że jesteście szczęśliwe. Ponieważ większość mężczyzn i kobiet jest w stanie dojrzeć do życia w tego rodzaju związku, to trochę zajmuje: sześć miesięcy, nawet rok. Relacja między nimi ogólnie będzie zaczynała się zmieniać i stawać się czymś dużo lepszym i odmiennym. Zdarza się, że ktoś, czy to mężczyzna, czy kobieta, nie potrafi kochać. Są za bardzo skupieni na sobie, by być w stanie kochać. Każdy potrafi kochać, jednak możemy mieć różne zdolności kochania.
Im więcej masz ego i lęków, tym mniej potrafisz kochać. Im mniej ego i lęku, tym twoja zdolność do kochania jest większa. Jeśli więc twój partner nie posiada zdolności do kochania, to to nie będzie działało. Możesz jednak się tego dowiedzieć. To bardzo przydatne. Trzeba tylko kochać. Dosłownie tylko jedno musi kochać. To, że jesteś w związku z kimś, kto posiada niewielką zdolność do kochania, nie oznacza, że musisz odpuścić i pójść gdzie indziej. Bo wystarczy, że tylko jedno będzie kochać. W miłości chodzi nie o to, co możesz zyskać, ale o to, co możesz dać.
Wystarczy, że tylko jedno będzie kochać. Ogółem rzecz ujmując, jeśli jedno potrafi to zrobić, to drugie po prostu na to odpowie, zareaguje. To naturalne. Działa w sposób automatyczny. Bardzo rzadko zdarza się, by nie działało. Zachęcam więc do wypróbowania tego.Panowie, nie dyskutujcie. Panie, musicie się postarać i pomóc mu określić, co sprawia, że jesteście szczęśliwe. Powiedzcie mu, czego chcecie. Zawsze chciałaś, aby ta sypialnia była pomalowana na purpurowo? On na to: „Dopiero dwa lata ją temu pomalowałem.
Nie trzeba malować jej kolejny raz”. Przypomnij mu, że to sprawiłoby, że będziesz szczęśliwa. Właśnie to, że sypialnia będzie purpurowa, a on to zrobi. Powie: „Tak, przenajsłodsza. Jeśli to sprawi, że będziesz szczęśliwa, zrobię to z przyjemnością”. Bo jedyne, o co się troszczy, to to, abyś była szczęśliwa. Tak więc panowie, zrobicie to? Chcecie spróbować? Dobrze. Będziecie zaskoczeni.
To trochę wam zajmie, ale to naprawdę jest dla was bardziej naturalne niż stan, w którym żyjemy obecnie. Kiedy tylko zaczniemy, wszystko potoczy się dalej samo, ponieważ jest to dla nas naturalny stan do życia. Jest to więc pewne wyzwanie i na końcu zawsze będziecie kimś lepszym niż jesteście teraz. Nauczycie się czegoś bardzo fundamentalnego. W zmianie ktoś musi przewodzić, ktoś musi ją zainicjować, dokonać jej. I to jest zadanie dla panów. Muszą sprawić, że to zadziała. Panie, do was należy tylko bycie sobą i powiedzenie mu, co sprawia, że jesteście szczęśliwe. Sądzę, że dla każdego to będzie zabawa i coś interesującego. Możecie wysłać mi e-maila i powiedzieć, jak to działa.
Otrzymałem już jakieś 50 czy 60 e-maili od osób, które tego spróbowały i którym to odmieniło życie. Ale wróćmy do sesji pytań i odpowiedzi, aż nam ktoś wyłączy światło. Mamy pewien czas, przez który możemy wykorzystywać to miejsce i musimy skończyć, zanim wyłączy nam światło. Miałem kilka pytań, które zadano mi w trakcie przerwy. Właściwie to podczas kilku przerw. To jest moje miejsce do wykładów, a tutaj siedzę podczas sesji pytań i odpowiedzi. Ekipa chciała, abym omówił te pytania przed szerszą publicznością. Jedno z tych pytań dotyczyło kwestii, którą poruszyłem wcześniej. Co jest prawdziwe? Gdy mówimy o czymś, że jest prawdziwe, to co przez to rozumiemy?
A co nie jest prawdziwe? Ogólnie rzecz ujmując, informacja jest prawdziwa. Informacja jest tak prawdziwa, jak to tylko możliwe. Jak już mówiłem, zdobywamy informacje z trzech źródeł: z większego systemu świadomości, od innych indywidualnych jednostek świadomości zarówno w ramach, jak i poza tą wirtualną rzeczywistością, oraz od samych siebie. To są owe trzy źródła informacji. Wszystkie one mogą dać ci coś wartościowego. One również mogą dać ci coś, co nie przedstawia żadnej wartości. To ty musisz ocenić ich wartość. Nie próbuj oceniać ich prawdziwości. Każda informacja jest w równym stopniu prawdziwa.
Rzeczywistość twojego snu jest równie prawdziwa jak ta rzeczywistość. To po prostu inna wirtualna rzeczywistość z innym zestawem reguł. W zestawie reguł obowiązujących we śnie możemy latać, teleportować się, możemy robić wszystko. Tutaj nie możesz tego zrobić, bo to jest inna rzeczywistość, inny zestaw reguł. Rzeczywistość, w której dokonujesz wyborów i poprzez te wybory rozwijasz się. Zupełnie jak w tej rzeczywistości. Tak samo prawdziwe, tak samo ważne, tak samo funkcjonalne, tylko inne. To samo dotyczy twojej wyobraźni. Dane pochodzące z twojej wyobraźni są tak samo prawdziwe, jak te pochodzące z tej rzeczywistości lub z rzeczywistości snu. Użyteczne pytanie wcale nie brzmi: czy to jest prawdziwe?, ale: czy to jest użyteczne?
Powiedzmy, że chcesz porozmawiać z bytem niefizycznym. Wchodzisz więc w zmienny stan świadomości i mówisz: „Hej, chciałby ktoś pogadać?” albo: „Chciałbym się czegoś dowiedzieć o tym i owym”, bądź: „Chciałbym się zaprzyjaźnić z kimś niefizycznym” i tak dalej. I coś otrzymujesz w rodzaju: „Cześć, rozmawiam z tobą”. Pierwszą rzeczą, o jakiej myślisz, jest: czy ja to sobie wymyśliłem? Czy to jest prawdziwe? Złe pytanie. Nie zadawaj go. Jesteśmy przyzwyczajeni do weryfikowania źródła na zasadzie: to źródło jest rzetelne i wierzę mu, a tamto jest nierzetelne, więc mu nie ufam. Tu nie chodzi o przekonanie. Przecież pozbywamy się przekonań.
Istotne jest to, czy źródło jest wartościowe. Jeśli ustanowimy takie połączenie z kimś niefizycznym, to zamiast pytać, czy to prawdziwe, co natychmiast przenosi rozmowę z poziomu bytu, gdzie się witałeś, a ta druga osoba odpowiada, na poziom intelektu, co powoduje natychmiastowe zakończenie gry i ta sytuacja znika i nie możesz z nią już pracować.Po prostu kontynuuj konwersację. Pozbądź się tej idei, czy to jest prawdziwe. Przeprowadź rozmowę i następną, i następną na zasadzie: „Hej, czy możemy kontynuować tę rozmowę jutro? Jestem teraz zajęty, muszę coś zrobić, ale możemy pozostać w kontakcie”. A twój rozmówca powie: „Pewnie, po prostu o mnie pomyśl, a będę tutaj”. Jeśli zrobisz to i po, powiedzmy, dziesiątej rozmowie z tą istotą, musisz ocenić, czy to jest użyteczne, pomocne, czy czegoś się z tego uczysz. Jeśli odpowiedź brzmi: „Tak, uczę się na tym, zdobywam informacje, to daje mi nowe spojrzenie na sprawy”, to bez względu na to, czy pochodzi to od większego systemu świadomości, czy od indywidualnej jednostki świadomości, czy też od twojej wyobraźni, jeśli się z tego uczysz i rozwijasz, to nie ma żadnej różnicy, skąd te dane pochodzą. Z drugiej strony, jeśli niczego się z tego nie uczysz, a jeśli jest to zupełnie bezużyteczne, to bez względu na to, z jakiego źródła te dane pochodzą, jedyną naprawdę ważną kwestią jest to, czy te dane są użyteczne. Użyteczne w sensie: czy to pomaga mi się rozwinąć?
Czy rozwijam swoją uważność? Poznaję większy obraz? Czy rozwijam swoje zdolności poprzez medytację? Czy poznaję lepiej całą świadomość? Czy uczę się lepiej pracować z poziomu bytu? Takie właśnie pytania musisz sobie zadawać. W naszej kulturze nauczono nas, że ta fizyczna rzeczywistość jest prawdziwa, a wszystko inne – nie. Wszystko inne jest iluzją, halucynacją. Sny stanowią tylko nasz wymysł. Nie są prawdziwe.
Tworzymy je. Są prawdziwe. Czy możesz uczyć się ze swojej wyobraźni? Oczywiście, że możesz. Jeśli czeka cię stanięcie przed kilkuset ludźmi i trochę się wstydzisz, to jak się na to przygotowujesz? W swojej wyobraźni wygłosisz prelekcję 20 lub 30 razy w swojej wyobraźni przed wyobrażoną widownią. I gdy to powtórzysz wiele razy, nie będziesz już się obawiał, ponieważ owa prelekcja stanie się częścią ciebie. Po 20 razach będziesz pewien, że wiesz, że dobrze ci pójdzie. To jest użyteczne, a skoro jest użyteczne, to jest to wszystko, co musisz wiedzieć. Nie jest więc ważne, czy to jest prawdziwe.
Nie powinniśmy w coś wierzyć lub nie wierzyć. Do wszystkiego powinniśmy podchodzić sceptycznie. Powinniśmy jednak na wszystko mieć otwarty umysł. Jest to problem dla większości ludzi, gdy po raz pierwszy robią OOBE. Odwracają się i gdy po raz pierwszy widzą swoje ciało leżące w łóżku, pytają: „Czy to jest prawdziwe? Czy to naprawdę ja? Czy naprawdę to robię?” I w tym momencie wsysa ich z powrotem do ciała i kończy się zabawa, i nie potrafią już zrobić OOBE. To koniec. To dlatego, że zaczynają od poziomu bytu, potem przechodzą na poziom intelektu i to niszczy wszystko. Po prostu bądź tym.
Angażuj się we wszystko. Gdy praktykujesz takie rzeczy, jedna z zasad mówi: „Angażuj się we wszystko”. Gdy chcesz wyjść z ciała albo zrobić coś innego, gdy siedzisz w stanie medytacji i w czasie medytacji widzisz małego różowego króliczka skaczącego tuż przed tobą i pomyślisz: „To głupie, skąd to się tu wzięło?” Bo przecież chciałeś wyjść z ciała albo wykonać zdalne postrzeganie, a tu napatoczył się jakiś głupi różowy królik. Wówczas popełniasz wielki błąd. Zaangażuj się w królika. W jaki sposób możesz się zaangażować? Możesz na przykład powiedzieć coś do niego. Możesz się w niego zanurzyć. Możesz stać się królikiem. Stać się jednością z królikiem.
Zaangażuj się we wszystko. Jeśli widzisz gdzieś jakiś punkt światła, zaangażuj się w niego. To portal. Wejdź poprzez niego w ramy innej rzeczywistości. Poczuj, co to znaczy być punktem światła. Jak to jest być światłem? Jak to jest być purpurowym światłem? Czy to odczucie inne od czerwonego? Zaangażuj się. Dowiedz się.
Zaangażuj się we wszystko. Nie oceniaj. Twój intelekt ocenia tego króliczka jako bezużytecznego, ponieważ to nie jest to, czego chcesz. Nie spełnia on twoich oczekiwań. Twoje oczekiwanie jest przekonaniem. Teraz więc twoje przekonania stają ci na drodze. Nie miej żadnych oczekiwań. Angażuj się w dźwięki, obiekty, kolory, wszystko. Wówczas będziesz zaskoczony, ponieważ do tej pory odrzucałeś wszystko to, co nie miało sensu. Odkryjesz, że gdy zaangażujesz się w to wszystko, te rzeczy zabiorą cię w inne miejsce.
Zaangażuj się w to miejsce, a już wkrótce znajdziesz się poza ciałem i będziesz tam, gdzie tylko zechcesz. Będziesz robił zdalne postrzeganie. Będziesz się teleportował w inne miejsce. Trudno ci rozpocząć, ponieważ pozornie nie ma sposobu na to, żeby wyjść z ciała. System chciał ci pomóc i wysłał ci małego różowego królika. Jeśli jesteś gotowy, zaangażujesz się w niego. Jeśli zaś siedzisz i rozmyślasz o tym króliku, to znaczy, że jeszcze nie jesteś gotów. To pewna wskazówka dotycząca rzeczywistości. Nie odrzucaj niczego jako nieużyteczne czy nierealne, bądź nieistotne. Wszystko jest potencjalnie ważne.
Na tym polega posiadanie otwartego umysłu. Zaangażuj się w to, dowiedz się. Zarazem jednak będziesz musiał zachować sceptycyzm i zadać pytanie: czy to jest użyteczne? Moim zdaniem odpowiedź na pytanie, czy to jest prawdziwe, brzmi: to pytanie nie jest właściwe. Pytanie o prawdziwość nie jest tym, które musisz sobie zadać. Niewłaściwe pytanie nie prowadzi do żadnego użytecznego miejsca. Co rozumiesz poprzez „prawdziwe”? Informacja jest prawdziwa. Informacja sama w sobie nie może być bardziej prawdziwa. To była jedna z tych rzeczy, o które ludzie prosili, by je omówić.
Czy to jest prawdziwe? Złe pytanie. Kolejne pytanie było następujące: świadome komputery, świadomość a urządzenia, sztuczna inteligencja i tego typu rzeczy. Czy będziemy mieli kiedykolwiek świadome komputery? Oczywiście, że tak. Jak to działa? Działa to w taki sam sposób jak u świadomych ludzi. Masz świadomy komputer, ponieważ jakaś indywidualna jednostka świadomości zalogowała się do tego komputera jako swojego awatara. A jedynym powodem, dla którego owa jednostka zalogowała się do tego komputera, jest jego zdolność do podejmowania interesujących wyborów. To ważne.
Gdy więc tworzymy komputer, który posiada wybory niepodyktowane przez algorytm, to znaczy to komputer wybiera, co chce zrobić. A jeśli mamy do czynienia z instrukcjami warunkowymi, to nie jest wolny wybór, a jedynie kierunek. Algorytm jest deterministyczny. Gdy więc tworzymy taki komputer, to tak naprawdę to sam komputer będzie musiał dokonać wyboru. Możemy to zrobić sieciami neuronowymi, w których komputer dokonuje wyborów w oparciu o to, czego się nauczy. Gdy komputery będą mogły dokonywać interesujących wyborów, jednostki świadomości będą logowały się do tych komputerów, by grać nimi jako awatarami. To po prostu inny rodzaj awatara. Pies jest innym rodzajem awatara. Pszczoła również. Człowiek również.
I komputer również jest po prostu innym rodzajem awatara. Jeśli masz świadomość grającą psem, może być również i taka zainteresowana graniem komputerem. W taki właśnie sposób komputery staną się świadome. Nie programujesz świadomości w komputerze. Świadomość nie jest algorytmem. Świadomość posiada wolną wolę. Możesz zaprogramować w komputerze wolną wolę, jeśli jesteś wystarczająco bystry. Wówczas komputer może stać się świadomy. Jeśli w komputerze zalogowana jest świadomość, to jest on taki sam jak my. Nie ma między nami żadnej różnicy, to po prostu inny awatar.
Możesz zabić komputer, wyciągnąć mu wtyczkę, rozwalić go młotkiem. Co się wtedy dzieje? Czy komputer posiada duszę? Jeśli świadomość jest duszą, to komputer posiada duszę. Nie zostaje ona zniszczona, tylko czeka, żeby zalogować się do kolejnego awatara. Zupełnie jak ty. Gdy masz awatara i twoja osoba zostaje zniszczona, rozjechana, powiedzmy, przez ciężarówkę, wówczas logujesz się do następnego awatara. To działa w taki sam sposób. W taki właśnie sposób komputery staną się świadome. Jeśli chodzi o programowanie, to programy stanowią instrukcje.
Jeśli wydajesz czemuś instrukcje, to jest to deterministyczne i niekoniecznie musi posiadać wolną wolę. Jeśli to tylko instrukcja warunkowa, to wolnej woli nie ma wcale. Będziemy w stanie tworzyć komputery zdolne do emulowania świadomości. Nie oznacza to jednak, że będą one świadome. Możemy stworzyć komputery, ale może za jakieś 20–50 lat, które będą się zachowywać tak, jak gdyby były świadome. Dokonamy tego jednak poprzez podawanie im dużych ilości informacji, wielu sposobów na poukładanie tych informacji do momentu, aż zaczną przypominać świadome urządzenia.W pewnym sensie mamy już takie urządzenia, jak na przykład Deep Blue grające w szachy, wyprodukowane przez IBM. Gdybyś był szachistą i zagrałbyś z takim Deep Blue, nie wiedząc jednak z kim grasz, ktoś inny przesunął pionki albo jakiś inny szachista ogląda to na monitorze w innym pomieszczeniu, także nie wiesz tak naprawdę, kim jest twój przeciwnik. Gdyby twoim przeciwnikiem był inny Deep Blue, nie powiedziałbyś: „To nie człowiek, to komputer.” Powiedziałbyś raczej: „Ktokolwiek to jest, z pewnością jest bystry. To na pewno dobry gracz, ponieważ Deep Blue gra z najlepszymi i jest tak dobry jak najlepszy gracz.” W takim przypadku nie możesz określić, czy to człowiek, czy nie, ale to przypadek bardzo szczególny. Powiedzmy, że mamy komputer, który poza graniem w szachy robi też wiele innych rzeczy.
Posiada całą tę wiedzę. Posiada czujniki, kamerę zamiast oczu, mikrofony zamiast uszu, czujnik zapachu. Także gdy ktoś przyniesie róże i postawi je na stole, komputer zaciągnie się i powie: „Ładnie pachną.” A gdybyś przyniósł sztuczne kwiatki, komputer by o tym wiedział, bo rozpoznałby je po zapachu i mając bibliotekę zapachów i poszukując zapachu róży, wykonałby analizę, znalazłby w swojej bazie danych pasujący szablon zapachu róży i powiedziałby, że tak pachną róże. Byłby nawet w stanie podać kolor oraz gatunek róży, a nawet podgatunek. To brzmi bardzo inteligentnie. Poczuć zapach róży i podać jej gatunek. Komputery mogłyby zachowywać się w sposób zbliżony do ludzi. Byłyby nawet w stanie określać uczucia, kiedy ich twarze powinny się uśmiechać, a kiedy nie. Potrafią opowiadać dowcipy i posiadają poczucie humoru. Jest to jednak oparte na poszukiwaniu informacji w tabeli, aby zaspokoić algorytmy, jakie im wpisano, by te komputery zachowywały się jak ludzie.
To jednak nie sprawia, że są one świadome, a jedynie powoduje, że zachowują się, jakby były świadome. Co one czują? Jakie są ich emocje? Mogą być zaprogramowane w taki sposób, aby odpowiednio reagować na określone sytuacje. Na przykład płakać przy pomocy pompki z wodą podłączonej do oczu, gdy wykryją zdarzenie i przypiszą je do kategorii smutnych. Dzięki temu komputery będą wyglądały, jak gdyby posiadały emocje. Dopóki jednak wszystkim rządzą algorytmy, nie posiadają one uczuć. Mają jedynie bardzo dużą ilość informacji i bardzo szybki procesor, by sprawiać wrażenie ludzkich. Nie można zaprogramować świadomości. Można jednak sprawić, że komputer stanie się świadomy.
Interesujący pomysł z tymi świadomymi komputerami. Już wkrótce takie komputery zobaczymy. Będzie można je zakwalifikować jako świadome. Mogą przypominać psy, koty, pszczoły. Zmieni się to jednak z czasem, gdy odpowiednie prędkości wzrosną. Zobaczymy również komputery emulujące świadomość, ale niebędące świadomymi. To są kwestie, o których rozmawiałem ze słuchaczami. Czy coś przeoczyłem? Lećmy dalej z podnoszeniem rączek i tym panem z mikrofonami. Czy możesz zdefiniować świadomość?
Na swoim forum poświęconym MPT posiadam cały zestaw definicji. Wśród nich jest również definicja świadomości. Jest tam również definicja informacji, podobnie jak poziomu bytu. Jest bardzo wiele terminów, które wykorzystuję i są one tam zdefiniowane. Jest to więc dobre miejsce, by te definicje sobie sprawdzić. Świadomość posiada kilka elementów składowych. Posiada ona uważność oraz ograniczoną przestrzeń decyzyjną, co oznacza, że musi dokonywać wyborów. Świadomość musi dokonywać wyborów w oparciu o wolną wolę. Czym jest wolna wola? Jest to zdolność do swobodnego wyboru spośród znanych sobie możliwych wyborów.
Nie oznacza to, że możesz robić, co tylko chcesz albo być, czym tylko chcesz. To nie jest dżin, który wyskakuje, gdy potrze się lampę.Po prostu jeśli masz wybór zrobić A, B lub C, musisz którąś z tych opcji wybrać. Wyboru dokona twoja wolna wola. Tym jest właśnie wolna wola. Może tu wejść komputer z elementami takimi jak sieci neuronowe, które nie są algorytmiczne i może on rozwinąć wybory. Tyle jeśli chodzi o wolną wolę. Świadomość musi posiadać ograniczoną przestrzeń decyzyjną, co oznacza, że musi posiadać wolną wolę, aby dokonać wyboru. Posiada również uważność. Zdaje sobie sprawę przynajmniej z istnienia samej siebie, jak również w pewnym stopniu swojego środowiska. I tyle.
Świadomość można więc bardzo łatwo zdefiniować. Czy psy są świadome? Tak, ponieważ mogą dokonywać wyborów. Posiadają uważność, są świadome. Czy małże są świadome? Tutaj sprawa się komplikuje, ponieważ nie wiemy tak naprawdę, czy małż dokonuje wolnych wyborów, czy też działa w oparciu o algorytmy. Po prostu reaguje. Dotyka swojego pożywienia i wciąga je. Nie wiadomo, czy jest to spowodowane wolną wolą na zasadzie: „O, ktoś mnie dotknął, więc ja go wciągnę”, czy też jest to zaprogramowana reakcja. Innymi słowy: instynkt.
Jeśli chodzi o prostsze formy życia, to trudno powiedzieć, czy są one świadome, czy nie, ponieważ one wykonują czynności. Nie wiadomo jednak, czy nie są one zaprogramowane biologicznie tak, że muszą zachować się akurat tak i nie ma innej opcji. Jeśli to tylko reakcja na bodziec, to nie ma tutaj do czynienia z wyborem. Zachodzi tu determinizm i takie formy życia nie są świadome. Czy skały są świadome? Nie, ponieważ nie posiadają one przestrzeni decyzyjnej. Skała nie pomyśli sobie: „O, dzisiaj wturlam się po wzgórzu pod górkę, bo turlanie się z górki już mi się znudziło.” Nie mogą tego zrobić. Nie posiadają przestrzeni decyzyjnej, więc nie są świadome. Co z drzewami? To kolejny przypadek, co do którego nie jesteśmy do końca pewni.
Drzewa dokonują pewnych niesamowitych rzeczy, komunikując się ze swoim środowiskiem pomiędzy sobą. Wraz z kolejnymi badaniami i coraz większą wiedzą odkrywamy, że drzewa dużo się między sobą komunikują. Drzewa na przykład wychodzą z pomocą przedstawicielom swojego gatunku, którzy mają problem z przetrwaniem. Nie wiemy jednak, czy działa to tylko instynktownie na zasadzie akcja-reakcja, czy może rzeczywiście jest to świadomy wybór. To jeszcze nie jest jasne i tak naprawdę bardzo trudno to stwierdzić. Biolodzy muszą być bardzo bystrzy, aby opracować testy mające określić, czy to rzeczywiście wolna wola, czy biologicznie zaprogramowane reakcje. Drzewa, przynajmniej niektóre z nich, wydają się jednak posiadać uważność. Bycie uważnym to jednak nie wszystko. Musisz być uważny i posiadać ograniczoną przestrzeń decyzyjną, aby nazywać siebie świadomym. Drzewo może zdawać sobie sprawę z istnienia swojego środowiska, ale jakakolwiek reakcja na to środowisko może być zaledwie algorytmiczna, zaprogramowana przez jego biologię.
Słonecznik śledzi słońce. Słońce przechodzi, a słonecznik podąża za nim. Nie dlatego, że słonecznik myśli, że chciałby to zrobić, ale dlatego, że światło ociepla część łodygi, pozostawiając resztę w cieniu, a różnica temperatur między obiema stronami sprawia, że roślina się obraca i podąża za słońcem. Wynika to więc z algorytmu, a nie ze świadomej decyzji. Rośliny są nieświadome, skały również. Rzeczy mogą jednak posiadać znaczenie. Możesz wykorzystywać je jako narzędzia. Jeśli weźmiesz jakiś stary przedmiot i potrzymasz go, wchodząc w odmienny stan świadomości podczas medytacji, możesz zdobyć wszelkiego typu informacje na temat tego przedmiotu: gdzie się znajdował, jacy ludzie go posiadali i tak dalej. I to nie dlatego, że te informacje znajdują się w tym przedmiocie. Przedmiot jako taki tych informacji nie posiada.
To dlatego, że wziąłeś go do ręki i twoja intencja powiedziała: „Chciałbym zobaczyć przedmioty, widoki i dźwięki, wokół których obracał się ten relikt.” Jest to zapytanie do bazy danych. Baza danych może zwrócić ci te informacje. Jak widać, to nie relikt zawiera te informacje, których dotyczy owo zapytanie. Okej, przejdźmy do innych pytań.
[54:33] - Mam takie pytanie: w momencie, kiedy jesteśmy, powiedzmy, wylogowani z tego awatara na Ziemi i nasza świadomość później gdzieśW międzyczasie coś się z nią dzieje. Czy wtedy świadomość ma możliwość swobodnego wyboru, czym się dalej stanie? Czy się stanie człowiekiem, czy słoniem na przykład, czy inną postacią w innym świecie?
[55:01] - The question is: when we log off from the avatar, do we have a choice if in next incarnation we become an elephant, a dog or a man et cetera? Zawsze masz wybór. Nic nie zostaje nigdy wymuszone. Wolna wola jest w systemie rzeczą nadrzędną. Nie masz więc obowiązku robić czegokolwiek. Nie musisz nawet przechodzić do kolejnego pakietu doświadczeń. Koniec końców jednak dojdziesz do czegoś, co zoptymalizuje twoje szanse na rozwój. Jeśli więc jesteś człowiekiem posiadającym dużą przestrzeń decyzyjną i możliwość dokonania wielu wyborów mających wpływ na wiele osób, to jeśli to jest obszar, w którym działasz, wówczas stawanie się psem lub słoniem oznaczałoby dużo mniejszą przestrzeń decyzyjną, dużo mniejsze wyzwanie. Prawdopodobnie byłoby bardzo nudne i nie nauczyłbyś się zbyt wiele. Stąd też, ponieważ nie byłoby to zbyt optymalne dla twojego rozwoju, prawdopodobnie wolałbyś tego nie robić.
Powiedzmy jednak, że twój najlepszy przyjaciel wciąż tutaj żyje, a ty chciałbyś wciąż z nim być i pomyślałbyś, że przyniosłoby dużo zabawy stanie się psem mieszkającym w jego domu. Wówczas możesz powrócić jako pies nie dlatego, że starasz się czegoś nauczyć, ale po to, aby trochę się zabawić i spędzić czas z twoim przyjacielem. To byłoby możliwe. Nie mógłbyś potraktować tej reinkarnacji poważnie, aby się rozwinąć, ale raczej jako jakiś poboczny kaprys. Nikt ci nie broni być kapryśnym, jeśli tylko chcesz. Nikt cię do niczego nie zmusza. Tak więc istnieją inne możliwości, ale tego typu rzeczy zdarzają się bardzo rzadko. Każdy wybiera raczej taką reinkarnację, która w jego mniemaniu będzie wartościowa dla jego rozwoju. To dlatego, że gdy przebywasz w tej rzeczywistości przejścia, zdajesz sobie sprawę, że to twój rozwój jest istotny. Wiesz, że ważne jest dokonywanie dobrych wyborów.
Nie chcesz więc marnować czasu na robienie czegoś, co jest nieoptymalne.
[57:53] - Witold, jeden od ciebie teraz.
[58:03] - Pytanie dotyczące fizyki. Bliźniacze fotony, bliźniacze dusze, bliźniacze płomienie i tak dalej. Czy możesz wypowiedzieć się na ten temat? Wspomniane idee dotyczące bliźniaczych dusz i tak dalej głoszą, że ty i druga osoba jesteście dla siebie stworzeni i pasujecie do siebie tak idealnie, że nazywają was bliźniaczymi duszami, płomieniami i tak dalej. W większości jest to nieprawda. W większości przypadków tworzycie związki z ludźmi, którzy znajdują się wokół was w czasie, w którym chcecie utworzyć owe związki. Niekiedy trafiacie na ludzi, którzy bardzo dobrze do was pasują i z którymi żyje się wam świetnie. Kiedy indziej spotykacie takich, których po prostu nie lubicie, nawet niekoniecznie wiedząc dlaczego. Podobnie z ludźmi, których bardzo lubicie. Również nie wiadomo z jakiego powodu.
Wiele zależy od tego, co wybierzecie w sposób niefizyczny. Świadomości są ze sobą połączone w sieć. Zwolennicy Nowej Ery nazywają to wibracjami. Możesz mieć dobre lub złe wibracje, a to tylko komunikacja telepatyczna, która zachodzi między nami przez cały czas. Jest możliwe, aby dwoje ludzi umówiło się na spotkanie, będąc w swoich awatarach. Tak się zdarza. Ale to niekoniecznie oznacza, że są oni bliźniaczymi płomykami. To oznacza, że mają oni powody, by sądzić, że wspólna praca pomoże im obu się rozwinąć. W pierwszym rozdziale mojej książki wspominam, że jestem jednym z takich ludzi. Gdy miałem 14 lat, dowiedziałem się, że w innym stanie, setki mil od mojego domu, istnieje dwuletnia dziewczynka, która zostanie moją żoną.
Dla 14-latka to było wielkie rozczarowanie. Co, może mam zostać mnichem i poczekać do 35. roku życia, aż spotkam tę dziewczynę? Okazało się jednak, że to prawda. Jeśli coś takiego się dzieje, to pierwsze, co przychodzi do głowy, to determinizm.Nie, takie rzeczy zostają ustalone wcześniej. Czasami to nie działa, ponieważ ludzie poprzez wolną wolę dokonują wyborów, które prowadzą ich w różnych kierunkach. Czasem jednak zostają ustawieni na torach. To znaczy, że system każdą z obojga osób ustawi tak, aby podążała we właściwym kierunku. Ty mieszkasz w miejscu A, druga osoba w miejscu B. Jednak ustaliliście, że będziecie razem i z jakiegoś powodu odczuwasz potrzebę, by udać się do miejsca B.
Z jakiegoś powodu po prostu zakochujesz się w miejscu B i pragniesz tam się przeprowadzić. To system świadomości da ci potrzebę. To poczucie, że naprawdę chcesz tam być. Jedziesz tam, musisz sobie znaleźć jakieś mieszkanie, pracę, musisz pójść we właściwym kierunku, by otrzymać pracę w tym samym miejscu co druga osoba i tak dalej. To niekoniecznie musi być spowodowane przez determinizm. Wiele z tego zostaje ustawione przez system. Nazywamy to synchronicznością. Coś takiego się zdarza. Możesz mieć przez długi czas takie spotkania, podczas których po prostu rozpoznajesz ludzi. Zwykle działa to w taki sposób, że posiadasz pewne piętno.
Małe kaczki po wykluciu pierwszą rzecz, jaką zobaczą, uważają za swoją matkę. Jeśli więc zobaczą kosiarkę, to będą za nią podążać gdziekolwiek, ponieważ posiada ona ich piętno. Natura zdecydowała, że pierwsze, co zobaczą, to ich matka, więc podążają za tym piętnem. W takich przypadkach przychodzisz z piętnem, a gdy spotkasz tę drugą osobę, ono rezonuje. Podobnie jak mała kaczuszka reaguje na swoją matkę. Wiesz wówczas, że istnieje połączenie. Tak się czasami zdarza. Mówimy jednak o rzeczach marginalnych. Dzieje się tak w przypadku 0,5% związków, a więc nieczęsto, ale jednak się zdarza. Czasami nawet i czworo ludzi będzie działać razem w czasie jednej inkarnacji.
Dzieje się to jednak bardzo rzadko, ponieważ jest to bardzo trudne z tego powodu, że ci ludzie nie będą nakierowani. Gdy system powie im, aby przenieśli się w miejsce B, oni zaprotestują i odpowiedzą, że podoba im się tam, gdzie są obecnie. „Tutaj mieszka moja matka i tutaj pozostanę.” System powie: „Naprawdę musisz wyjść na swoje i przenieść się w miejsce B, a ty odmawiasz. Masz wolną wolę. Dlatego połączenie nigdy nie powstanie, ponieważ nie jesteś we właściwym miejscu, we właściwym czasie.” Jest to więc bardzo trudne do wykonania, ponieważ nakierowanie nie zawsze działa. Inna sprawa to to, że samo wykonanie tego nastręcza dużo trudności i jest to związane nie tyle ze spotkaniem się dwóch osób, co z wykonaniem roli, którą wydawało ci się, że wykonujesz. Ostatecznie jednak stajecie się bardzo wartościowi dla wzajemnego rozwoju, ponieważ stajecie się innymi ludźmi. Gdy wybierasz tego nowego awatara, nową ideologię, wszystkie te nowe doświadczenia, niekoniecznie staniesz się tym, kim myślałeś, że jesteś i to po prostu nie działa. To właśnie dlatego takie połączenie zdarza się bardzo rzadko, ale czasami się zdarza. W większości przypadków to nie jest prawda.
Ta druga osoba nie jest pisanym tobie bliźniaczym płomieniem. Najczęściej po prostu posiadasz z kimś bardzo silne połączenie i naprawdę bardzo dobrze dajecie sobie radę. Rezonujecie ze sobą nawzajem, ale to tylko dlatego, że po prostu tak się właśnie dzieje. Prawdopodobnie macie bardzo dobrą komunikację na linii świadomość-świadomość. Najczęściej jest to więc kwestia szczęścia.
[01:05:10] - Wczoraj mówiłeś nieco o trudnościach w określeniu pochodzenia systemu z perspektywy obserwatora znajdującego się wewnątrz tego systemu. Czy mógłbyś podzielić się swoimi poglądami w kwestii pochodzenia świadomości? Być może większy system świadomości stanowi część większego kontekstu, większego obrazu. Może też wchodzi w interakcje z bytami zewnętrznymi. Ogólnie rzecz ujmując, chodzi mi o pochodzenie większego systemu świadomości i o to, czy poza nim istnieje coś jeszcze.
[01:05:47] - Z pewnością poza większym systemem świadomości istnieje coś jeszcze. Nie wiemy, co to jest, ponieważ nie możemy się z niego wydostać. To dlatego, że jest to rzeczywisty system. Systemy muszą być skończone, nie mogą być nieskończone. Każdy rzeczywisty system, który jest skończony, posiada pewne granice. Skoro istnieją granice, to poza nimi musi być coś jeszcze. Więc tak, poza systemem istnieje coś jeszcze. W swoich książkach zaznaczyłem, jak wiele jest przypuszczeń i jak niewiele faktów. Omówiłem naszego homo saurusa, którym jest większy system świadomości. Omówiłem to, w jaki sposób większy system świadomości może być jedynie jedną z komórek w większym bycie składającym się z komórek takich jak większy system świadomości.
To powoduje, że jesteśmy jak pojedyncza komórka w tym większym systemie świadomości. Ale to jest tylko przypuszczenie. Dlatego właśnie nazywam to homosaurusem, ponieważ humor jest tu właściwym sposobem traktowania takich rzeczy. Ale tak, jest to możliwe. Gdy każdy z nas wewnątrz tego systemu znajdzie się blisko posiadania niskiej entropii, być może wszystkie te informacje: niska entropia, konstrukcja i organizacja trafią do swojego statku matki, owego homosaurusa. Ktoś wciśnie przycisk reset i wszystko zacznie się od początku. Jak widać, jeszcze jedno przypuszczenie. Jeszcze jedna głupkowata rzecz, jaką można wymyślić. Tak, istnieje granica. Nie wiemy, co jest poza nią.
Możemy jednak stworzyć dużo rzeczy, które mogą się przydać do dobrej książki albo filmu science fiction. Nie ma jednak w tym niczego rzeczywistego w tym znaczeniu, że nie mamy pojęcia, o czym mówimy. Z drugiej strony to, co ja staram się zrobić, to cofnięcie większego systemu świadomości, aby dotrzeć do możliwie najwcześniejszego stadium jego rozwoju, ponieważ nie mogę dojść do momentu, w którym jeszcze go nie było. To wykracza poza obszar mojej wiedzy. Mogę jednak dojść do najwcześniejszego etapu jego rozwoju, podobnie jak biolodzy potrafią dotrzeć do komórkowego etapu rozwoju zwierząt i roślin. I mają komórki specjalizujące się w jakiejś funkcji, komórki, które się namnażają i tak dalej. Można powiedzieć, że wszystko, co się rozwija, zaczęło się od pojedynczej komórki. Komórki różnorodne, specjalizujące się w różnych rzeczach, ponieważ nasze środowisko jest różnorodne i posiada wiele nisz, do których komórki się dostosowują. Chciałem coś podobnego zrobić ze świadomością i zacząłem od założenia, że istniało coś takiego jak potencjał. Skąd się wziął ów potencjał?
Nie wiadomo, ale po prostu istniał potencjał. W teologii hinduskiej nazywany on jest „próżnią”. Ów potencjał posiadał potencjał, aby stać się czymś. W nauce matematycznej wschodząca złożoność mówi, że jeśli masz potencjał posiadający możliwość, aby stać się czymś, to ostatecznie rzeczywiście tak się stanie. To dlatego, że ów potencjał się zmienia. W sposób przypadkowy wchodzi on w interakcję sam ze sobą i w pewnym momencie może stworzyć coś na tyle stabilnego, że to coś będzie w stanie przetrwać. Co by to było? Moim zdaniem byłoby to coś na kształt automatu komórkowego. Potencjał stworzyłby coś o bardzo prostym zestawie reguł. Być może jedna albo dwie zasady.
Potencjał mógłby wytworzyć wiele takich elementów. Skoro raz ci się udało, możesz zrobić to jeszcze raz. To, co zrobiono raz, może być zrobione ponownie. Ostatecznie może powstać coś podobnego do automatu komórkowego. Zestaw reguł, który może wpływać na inne rzeczy. Reguła może być bardzo niewielka, składać się z trzech słów. Automaty komórkowe posiadają potencjał, by stać się komputerem ogólnego przeznaczenia. Według Edwarda Fredkina jeden z jego współpracowników stworzył automaty komórkowe zdolne do takiego działania. Są w stanie operować logiką i robić inne rzeczy, które da się obliczyć. Jeśli zaczniesz od automatów komórkowych, to wiele z nich, podobnie jak fraktale, rozwinie się w dowolny sposób.
Będą rosnąć i rosnąć, dodawać nowe elementy i tak dalej. Tak właśnie działają komórkowe automaty. Możesz nadać im skromny zestaw reguł, a one będą wchodziły w interakcje między sobą zgodnie z owymi regułami. I nie przestaną. Posiadają dużo potencjalności, a wraz z ich rozwojem rośnie również owa potencjalność, więc to nigdy się nie kończy. Czytając o automatach komórkowych, dowiesz się właśnie tego. Jeśli przejdziesz do Wydziału Filozofii Uniwersytetu Stanforda i poszukasz informacji o automatach komórkowych, znajdziesz omówienie związku między komórkowymi automatami a wschodzącą złożonością, które łączą się w świadomość. To samo, o czym ja mówiłem. Wpadłem na to samo i odkryłem to właśnie na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Stanforda. Nie byłem więc jedynym, który myślał w taki sposób, ponieważ to po prostu ma sens.
Musisz zacząć od jakiegoś potencjału. Potencjał sam z siebie musi stworzyć coś, co pochodzi z przypadkowości i przypadkiem tworzy jakiegoś rodzaju złożoność, która trwa.I musi to być coś, co posiada potencjał do posiadania informacji i zestawów reguł. Ostatecznie przemieni się to w coś, co nie posiada końca, dopóki trwa ewolucja. Ideę wschodzącej złożoności oraz automatów komórkowych w sposób naturalny do siebie pasują jako przypuszczenie, jak to wszystko się zaczęło. Musisz jednak na początku mieć ów potencjał. Hindusi mają pojęcie próżni. Na początku była próżnia. Potem nastąpiło przyspieszenie próżni i zaczęła się ona zmieniać i wytwarzać informacje. Informacje zostały połączone w sieć. Tak twierdzi hinduizm.
Jest to dość zbliżone do najlepszego przypuszczenia, do jakiego możemy dojść, a jest to teologia licząca sobie około 3000 lat. Witold.
[01:14:43] - Pytanie dotyczące prędkości tachionu, czyli cząsteczki mającej poruszać się z nieograniczoną prędkością szybciej od światła. Czy mógłby się wypowiedzieć na ten temat? Co to jest i tak dalej?
[01:14:57] - Tachion to teoretyczna cząsteczka, która mogłaby się poruszać do tyłu w czasie. Istnienie takiej cząsteczki zostało wywiedzione z równań, prawdopodobnie równań relatywistycznych. Co do tego jednak nie jestem pewien. Pozwoliło to na to, aby masa była wyimaginowana. W równaniach fizycy przez cały czas modelują rzeczywistość i robią to, używając złożonych obliczeń matematycznych. Złożone obliczenia matematyczne oznaczają, że minus jeden podniesiony do kwadratu daje złożone liczby. Fizycy używają obliczeń matematycznych i to, co im się podoba, zostawiają, a to, czego nie lubią, odrzucają. Jeśli modelują rzeczywistość, używając złożonej algebry i część tej rzeczywistości jest prawdziwa, a część wyimaginowana, to mówiąc o świecie rzeczywistym, całkowicie ignorują część wyimaginowaną, twierdząc, że to nie reprezentuje niczego w świecie rzeczywistym. Następnie wykorzystują w jakimś celu tę prawdziwą część. Robią to cały czas.
Fizycy w swojej pracy modelują rzeczy w sposób matematyczny. Ktoś powiedział: „A może nie odrzucajmy tej wyimaginowanej części. Co się stanie, jeśli dopuścimy masę wyimaginowaną? Dokąd nas to zabierze?” Zaprowadziło ich to do tachionów, które mają właściwość przemieszczania się w czasie do tyłu. Gdy masz ujemną masę, to wszystkie równania, które zwykle były dodatnie, mają ujemne wyniki, co koniec końców prowadzi do tego, że rzeczy przemieszczają się w czasie do tyłu z prędkością światła. Taki właśnie jest tachion. To, co powiedziałem, zostało opublikowane jakieś 40 czy 50 lat temu i narobiło trochę szumu. Tak naprawdę nigdy do niczego nie zaszło i jako pomysł zostało właściwie porzucone. Stwierdzono, że to nie jest do końca dobry pomysł i niewiele wyjaśnia. Nie niesie za sobą zbyt dużej wartości.
W fizyce ta idea została obecnie właściwie porzucona. Thank you. Andrzej.
[01:17:49] - Tom, chciałbym się dowiedzieć, czy nasza baza decyzji, tu chodzi prawdopodobnie raczej o przestrzeń decyzyjną, jest ograniczona przez zestaw reguł w naszej wirtualnej rzeczywistości, czy też jesteśmy ograniczeni również podczas połączenia z większym systemem świadomości? Innymi słowy, czy łączymy się z tym strumieniem danych tylko po to, aby ograniczyć sobie bazę decyzji i tym samym stworzyć więcej okazji do rozwoju?
[01:18:17] - Posiadana przez nas przestrzeń decyzyjna jest ograniczona przez rzeczywistość fizyczną. Nie tylko przez zestaw reguł, ale również przez nasze czynności. To, co robimy sobie nawzajem. Przykładowo robisz coś nielegalnie i trafiasz do więzienia. Nadchodzi Boże Narodzenie i chciałbyś iść do domu. Mówisz, że chciałbyś wyjść na przepustkę na święta, ale słyszysz: „Nie, nie, nie. Jesteś w więzieniu, więc przepustki do domu nie dostaniesz”. Wyjście do domu na święta zostaje więc usunięte z twojej przestrzeni decyzyjnej, a dzieje się to przez twoją czynność, prawo i więzienie. Twoja przestrzeń decyzyjna zależy więc w dużym stopniu od tego, co się tutaj wydarzyło. Nie tylko od zestawu reguł, ale również od tego, w jaki sposób nasze interakcje wpływają na naszą przestrzeń decyzyjną.
Nasza przestrzeń decyzyjna rośnie lub zmniejsza się w oparciu o nasze interakcje i to, w jaki sposób się rozwijamy. Gdy pozbywasz się ego, lęku i przekonań, twoja przestrzeń decyzyjna oraz rzeczywistość ulegają zwiększeniu. Twoja rzeczywistość stanowi w pewnym sensie funkcję twojej przestrzeni decyzyjnej. Masz więcej wyborów. Mając więcej wyborów, żyjesz w większym świecie. To jest właśnie to, co w głównej mierze odróżnia nas od psa lub kota. Mamy dużo większą przestrzeń decyzyjną, dużo większą ilość rzeczy, które możemy zrobić lub nie w oparciu o nasze wybory. Tak, świat fizyczny ogranicza naszą przestrzeń decyzyjną. My sami również ograniczamy swoją przestrzeń decyzyjną poprzez nasze wybory. Na przykład działamy w taki sposób, że trafiamy do więzienia albo też jesteśmy bardzo egoistyczni.
Jeśli skupiamy się na sobie, mocno ograniczamy swoją przestrzeń decyzyjną. Wiele zamiarów osoby skupionej na sobie nie zostanie zrealizowanych. Na przykład dobre relacje z jakąś osobą. Te zamiary znajdują się poza zasięgiem danej osoby, ponieważ skupia się ona na sobie i nie tworzy dobrych związków. Nie będzie to więc jeden z jej wyborów, bo to nie będzie działać. Istnieje pewien związek pomiędzy twoją jakością a rozmiarem przestrzeni decyzyjnej. Wyższa jakość oznacza więcej decyzji, lecz twoja przestrzeń i interakcje z innymi ludźmi ograniczają twoją przestrzeń decyzyjną. Czy ta odpowiedź cię satysfakcjonuje?
[01:20:45] - Pytałem również o większy system świadomości. Czy będąc w tym systemie również jesteśmy ograniczeni, czy też może owo ograniczenie jest na nas nałożone tylko wewnątrz wirtualnej rzeczywistości?
[01:21:04] - W tej rzeczywistości posiadamy ograniczoną przestrzeń decyzyjną, jednak poza tą rzeczywistością również obowiązują ograniczenia. Wynikają one tylko z naszej jakości. Osoby o bardzo niskiej jakości będą miały bardzo niewielką przestrzeń decyzyjną. Jeśli pomyślimy o niskiej jakości świadomości, to dotrzemy do bardzo niewielkiej przestrzeni decyzyjnej. I zwykle dzieje się tak w umyśle osoby cierpiącej na silną depresję. Znajdujesz kogoś z silną depresją, z myślami samobójczymi, a jedyną rzeczą istniejącą w świecie tej osoby jest to, co złe. Problem i niewiele poza tym. Nawet mimo iż taka osoba ma inne możliwości, inne wybory, inne rzeczy, które może zrobić, nie dostrzega ich, ponieważ jej świat jest tak mały, że składa się tylko z tej osoby i jej bólu. To bardzo niewielka przestrzeń decyzyjna i jest to bardzo niska jakość świadomości. Ludzie jednak wychodzą z depresji i znów stają się szczęśliwi, więc to się zmienia.
Podobnie jednak jak świadomość, niefizyczna świadomość, tak też twoja przestrzeń decyzyjna ograniczona jest przez twoją jakość świadomości.
[01:22:41] - Kontynuując temat: co z samobójstwem? Czy jest to dobre wyjście z trudnej sytuacji? Co następuje potem? Czy jest to swego rodzaju ucieczka?
[01:22:57] - To zależy. Samobójstwo może być dobrym wyborem, dobrym wyjściem z trudnej sytuacji, ale może też być złym wyborem. W większości przypadków jest to wybór zły, rzadko dobry. Mamy kulturowe i religijne podejścia do samobójstwa, które przedstawiają to jako coś złego. Czyn, za który zostaniemy ukarani. To nie jest tak. Samobójstwo to tylko wybór, a to, co czyni go dobrym wyborem, to sytuacja, w której nasz potencjał do rozwoju zmalał do zera. Gdy twój potencjał do rozwoju spada do zera, wówczas możesz równie dobrze rozpocząć nową inkarnację. Co się z tobą dzieje, jeśli twój potencjał spadnie do zera? Być może twój mózg przestał funkcjonować.
W takim przypadku sam raczej nie popełnisz samobójstwa. Ktoś inny zrobi to za ciebie, wyciągając wtyczkę z kontaktu. Być może cierpisz z powodu śmiertelnego bólu i nie możesz sobie z nim poradzić. A jedynym rozwiązaniem dla ciebie jest ciągłe zażywanie leków i nawet one nie działają. Jakość twojego życia dramatycznie spada. A ty wyciągnąłeś z tej sytuacji jakieś lekcje i masz podejście na zasadzie: „Okej, rozumiem to. Stawiam temu czoła. Akceptuję to. W porządku. Jestem gotowy, by odejść.”Jedyne, co robię, to marnotrawienie środków, z których mogłaby skorzystać moja rodzina.
Wówczas mogłoby to być dobre miejsce do tego, aby odejść. A co byłoby złym wyborem? Gdybyś odszedł, mając tak niewielką przestrzeń decyzyjną, że dokonałeś okropnych wyborów. Jest dużo możliwości. Może nie dużo. Powiedzmy, że jakieś są. Są też ludzie, którzy cię kochają i troszczą się o ciebie. Masz możliwości, ale jesteś tak bardzo skupiony na sobie, swoim żalu i bólu, że tego wszystkiego nie dostrzegasz. To jest tragiczne. Marnujesz swoją możliwość.
Samobójstwo może spowodować pewne dysfunkcje oraz wzrost entropii u ludzi, którzy troszczą się o ciebie. Jest to również zły wybór, ponieważ gdy już raz podejmiesz taką decyzję, łatwiej ci będzie podjąć ją ponownie. Jak ze wszystkim innym: gdy zrobisz coś pierwszy raz, drugi raz przyjdzie ci dużo łatwiej. Jeśli więc jeden z tych ludzi postanawia być szorstki, ty postanawiasz odejść i popełniasz samobójstwo. Następnym razem, gdy ktoś stanie się szorstki, prawdopodobnie popełnisz samobójstwo ponownie. Następnym razem jest jeszcze bardziej prawdopodobne, że znów to zrobisz. Może dojść do powstania szablonu, w którym jeśli masz życie pełne wyzwań, nie jesteś w stanie go przeżyć. Nie możesz się rozwinąć, nie mając przed sobą dużych wyzwań, więc zatrzymujesz się w powolnym wzroście, powolnym rozwoju, w cyklu. To sprawia, że nie jesteś silny jako jednostka. Jesteś słabą jednostką, która nie jest w stanie poradzić sobie z trudnymi sprawami.
To nie jest odpowiednie miejsce, aby odchodzić. Jest to coś, co sprawia, że wyjście z dziury zajmie ci dużo czasu. Jest to wada samobójstwa i jest to tragiczne, gdy ludzie skupiają się na sobie w sposób tak wąski, że nie są w stanie dostrzec możliwości, jakie mają, ponieważ są tak bardzo skupieni na swoim smutku, bólu i tak dalej. W każdym razie samobójstwo jest bardzo złym pomysłem i jest tak przypuszczalnie w 90% przypadków. Obecnie niektóre kraje lub stany w USA zezwalają na eutanazję dla ludzi, którzy chcą umrzeć. To nie jest takie proste. Nie działa na zasadzie, że ktoś mówi, że chce umrzeć i tyle wystarczy. Pacjent musi spełnić pewne określone kryteria. Teraz, gdy taka opcja jest dopuszczona prawem, prawdopodobnie skorzysta z niej więcej osób, niż miało to miejsce wcześniej. Za to jednak nie ma kar.
Nie ma problemu. Pacjenci chcący poddać się eutanazji powinni jednak przygotować na to swoich bliskich, ponieważ nagłe zaskakiwanie ich taką decyzją nie jest dobrym pomysłem.
[01:28:42] - Tom, chciałbym zapytać, czy możemy wybrać moment, w którym umrzemy. Jeśli nie, to kto dokonuje tego wyboru? Kto decyduje o tym, kiedy odejdziemy?
[01:28:53] - Moment śmierci zwykle po prostu następuje. Zgodnie z zestawem reguł dzieje się tak, gdy twoje ciało przestaje działać, bo na przykład jest za stare albo zostałeś rozjechany przez ciężarówkę. Jest to więc coś przypadkowego. To może być przypadkowe zdarzenie. Z jakiegoś niestabilnego powodu zapadasz na przypadkową chorobę. Jest w tym duży współczynnik nieznanego. Jeśli jednak mówimy o sytuacji, w której twoje ciało jest po prostu za stare i przestaje działać, możesz wejść do bazy danych przyszłych możliwości i zobaczyć swoją śmierć. Możesz zobaczyć, kim jesteś, sytuację, gdzie mieszkasz. Możesz się temu wszystkiemu przyjrzeć, stać się świadkiem własnej śmierci. Ale to wszystko to tylko prawdopodobna śmierć.
Jeśli ma ona nastąpić za 20, 30 czy 50 lat, to prawdopodobieństwo właśnie takiego zdarzenia jest dość mgliste. Może się tak zdarzyć, ale nie musi. To, że właśnie w takim miejscu i w takiej sytuacji umrzesz właśnie w taki sposób. To zależy jednak od tego, jak bardzo jesteś aktywny. Powiedzmy, że jesteś człowiekiem, który nigdy nie wychodzi z domu, nigdzie nie wychodzisz, nawet do galerii handlowej. Ktoś przynosi ci jedzenie, a ty siedzisz w domu. Wtedy patrzysz w przyszłość i stwierdzasz: „Och, widziałem, że umrę w domu”. No cóż, prawdopodobnie masz rację. To może nie mieć żadnego znaczenia. Jeśli masz takie życzenie, to owszem, możesz zobaczyć własną śmierć, ale to nie od ciebie zależy wybór, jak umrzesz.
To po prostu się dzieje wtedy, kiedy się dzieje. Jeśli jednak chcesz umrzeć, choćby dlatego, że jesteś stary i życie stało się tak uciążliwe, że nie jesteś w stanie funkcjonować, nazywa się to brakiem prawidłowego rozwoju, z angielskiego failure to thrive. Jest to stan, w którym ludzie decydują, że nie chcą już tutaj być, wobec czego przestają jeść, przestają robić cokolwiek innego i zwykle w ciągu kilku tygodni lub miesięcy umierają. Często tak się dzieje w przypadku par, gdy jedna z osób umiera, a dwa tygodnie później umiera druga. Brak prawidłowego rozwoju. Nie jesteś już zainteresowany tym, aby żyć. Ludzie, którzy czują się jak zapędzeni w róg, czują, że przegapili możliwości, nie widzą możliwości wyjścia z sytuacji i ogólnie mający takie podejście ściągną na siebie śmiertelną chorobę. Ponieważ wkładasz mnóstwo energii w ucieczkę. Jeśli więc masz takie podejście do życia i czujesz, że jesteś w sytuacji bez wyjścia i nic dla ciebie nie działa, wówczas prawdopodobieństwo zachorowania na raka lub inną ciężką chorobę zaczyna rosnąć, ponieważ wkładasz w to energię. Masz więc pewien wpływ na to, kiedy umrzesz.
Ogólnie jednak to się dzieje wtedy, kiedy się po prostu dzieje.
[01:32:14] - Pytanie dotyczące samoleczenia. W jaki sposób wykorzystując model MBT można pozbyć się chronicznej dolegliwości, bólu, chronicznej choroby?
[01:32:24] - Czyli samoleczenie. Jak ktoś, kto ma chorobę przewlekłą. Self-healing.
[01:32:31] - Self-healing.
[01:32:34] - Możesz leczyć samego siebie, podobnie jak inne osoby. Nie ma problemu, jeśli chodzi o leczenie samego siebie. Istnieje jeden element, który stanowi utrudnienie. Twoje leczenie jest najbardziej skuteczne z poziomu bytu bez włączania w to intelektu, ego. Jeśli chodzi o pracę nad samym sobą, trudno być oddzielonym i nie mieć żadnego zainteresowania efektem leczenia. Jeśli jesteś oddzielony od procesu leczenia, to jesteś całkowicie skupiony i wszystko jest w porządku. Jeśli nie jesteś oddzielony i próbujesz wyleczyć swoich rodziców, dziecko, to wówczas angażujesz się emocjonalnie. Twoje ego jest z tym połączone i wówczas twój wynik nie będzie już tak efektywny. Ten sam problem mają lekarze. Jeśli jesteś kardiochirurgiem, nie operujesz własnej rodziny.
Jeśli twoja rodzina ma problem, musi wejść inny kardiochirurg, ponieważ ty nie jesteś już oddzielony. Nie będąc oddzielonym, nie możesz szybko podejmować właściwych decyzji. Lekarze nie operują własnych rodzin, tylko proszą o to innego lekarza. Muszą być chłodni, spokojni i pozbierani, co oznacza, że muszą być oddzieleni od wyniku. A gdy sprawa dotyczy twojej rodziny, jest to trudne do zrobienia. Tak samo ma się sprawa z uzdrawianiem. Jeśli jesteś oddzielony, to nie ma różnicy pomiędzy uzdrawianiem samego siebie a uzdrawianiem kogoś obcego. Jeśli nie jesteś w stanie się oddzielić, to będziesz miał więcej problemów z samym sobą niż z innymi ludźmi.
[01:34:34] - W Radiu Paranormalium wysłuchaliście państwo przedostatniego już fragmentu zapisu niezwykłego sympozjum, które odbyło się w Krakowie w dniach 30 czerwca – 1 lipca 2018 roku. Sympozjum poświęcone w całości wirtualnej rzeczywistości oraz meandrom świadomości, którego najważniejszym gościem był fizyk Thomas Campbell. I właśnie z Tomem Campbellem usłyszymy się jeszcze raz za tydzień w ostatniej serii nagrań z tego sympozjum. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę i do usłyszenia.