[01:07] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, prosto do twoich uszu, drogi słuchaczu i droga słuchaczko, gdziekolwiek jesteś i cokolwiek robisz, rozpoczynamy wlewanie ostatniej w tym sezonie debaty ufologicznej online, w której dzisiaj postaramy się znaleźć odpowiedzi na kilka dosyć trudnych pytań dotyczących UFO. Dziś będą to pytania, z jakimi mierzy się każdy entuzjasta ufologii i każdy badacz, ponieważ dotyczą one nie tylko natury zjawiska, ale też przyszłości wspomnianej dziedziny. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji Marek Sęk „Ivellios”, a po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami dzisiaj: ufolog z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej, Arkadiusz Kocik. Witaj, Arku. Oj, chyba mamy jakiś problem z połączeniem z Arkiem. Ale jest z nami także artysta malarz, fascynat tematyki ufologicznej oraz badacz tego zjawiska, Leszek Ostoja-Owsiany. Witaj, Leszku.
[02:08] - Witam, pozdrawiam wszystkich słuchaczy.
[02:11] - Zanim przejdziemy do tych trudnych pytań, zanim rozpoczniemy poszukiwania odpowiedzi na te właśnie pytania, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Linia telefoniczna będzie dzisiaj prawdopodobnie czynna przez cały czas trwania audycji. Numery telefonów do Radia Paranormalium to: stacjonarny 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493. Jesteśmy także na Skypie radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. Przy okazji zachęcamy do polubienia fanpage'a tego czasopisma, a jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i przede wszystkim relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Tutaj jeszcze, tak w woli zapowiedzi, dzisiaj jest ostatnia debata, której towarzyszy dyskusja, ale prawdopodobnie za tydzień będzie jeszcze jedna audycja w ramach debat ufologicznych online. Audycja oczywiście podsumowująca najciekawsze relacje, które dotarły do nas w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Panowie, czy o ufologii jako transdyscyplinarnej dziedzinie próbującej znaleźć odpowiedź na zagadkę UFO, należy mówić już w czasie przeszłym? Dlaczego nie ma takich organizacji jak dawniej i dlaczego traktuje się temat z mniejszą powagą? Pierwszemu może oddajmy głos Arkadiuszowi Kocikowi. Arku?
[04:14] - Teraz dochodzi do coraz większej ilości tak zwanych ujawnień. Wypowiadają się na temat UFO bardzo poważne i szanowane osoby. Co prawda lekko przeterminowane, bo już niepełniące swoich urzędów, ale to dzieje się praktycznie w wielu państwach świata, na każdym kontynencie. I tutaj w tym momencie dziennikarze, którzy chcieliby ośmieszać przez cały czas to zjawisko, sami wychodzili troszeczkę na osoby, które próbują się wypowiadać czy zorganizować temat, o którym nie mają pojęcia. Więc w mediach wydaje mi się, że coraz mniej będzie tego ośmieszania, coraz mniej śmieszków. Bo wystarczy, żeby na ten temat wystukać na YouTubie chociażby jakikolwiek temat związany z UFO i wyskoczy w Polsce Grundmann, wyskoczy wywiad z generałem Czernowem. I tu właśnie rodzi się to. Skoro takie osoby, takie persony obejmujące takie stanowiska nawet w Polsce, wypowiadały się tak jednoznacznie, a tutaj jakiś dziennikarz próbuje ośmieszyć ludzi, to tak troszeczkę wyglądają sami śmiesznie. Dlatego być może, tak mi się wydaje, że temat będzie coraz bardziej traktowany poważnie. Dziękuję.
[05:56] - Leszku?
[06:00] - Ja tutaj z Arkiem mogę się jedynie zgodzić. To, co się dzieje, wygląda na powolne
[06:06] - Ujawnianie, przyznanie się do tego, że to zjawisko nie jest takie fantastyczne, jak nam się próbowało wmówić przez wiele lat. Jestem trochę starszego pokolenia i zauważyłem, że przez lata temat od wyszywania zaczyna być już traktowany bardziej poważnie. Już te główne mainstreamowe nurty zaczynają przedstawiać te dowody, które dla nas były, a dla nich były niewygodne i one były pomijane. W tej chwili są cytowane. Cytowano kiedyś te przypadki, które można było wyszydzić, które łatwe były do tego, żeby zweryfikować całe zagadnienie jako śmieszne i niewarte uwagi. W tej chwili powoli zaczyna być to ujawniane i zaczyna być to też traktowane trochę inaczej. Jednakże społeczeństwo karmione przez lata tego rodzaju propagandą, tego rodzaju nastawieniem do tematu, potrzebuje trochę czasu, żeby pozwolić przyjąć, zaakceptować ten fenomen jako coś realnego, coś, co należałoby z gruntowną uwagą prześledzić i zbadać. Zasadne by to było, bo to jest coś, co jest dla nas permanentne i próbuje na nas wywrzeć jakąś swoją siłą swoje widzimisię. Niekoniecznie to widzimisię jest tożsame z tym, co by było dla nas fajne. Należy się nad tym gruntownie pochylić. Zauważam, że powoli się już robi. Naukowcy, którzy jeszcze do niedawna w ogóle nie wypowiadali się, już zaczynają przebąkiwać. Środowisko betonowe zaczyna pękać i zaczynają się pojawiać rysy na tym. Jest to dobry omen. Poza tym, co w tej chwili się traktuje poważnie? Wszystkie tematy stara się w tej chwili sprzedać. Jest to produkt. Jeśli nie potrafimy sprzedać czegoś, to nie istnieje, to niewarte jest. Tu też jest pewna obawa, czy przypadkiem nie będzie to zjawisko, na którym będzie się chciało zbić pewien kapitał. Ale to czas pokaże. Może to tyle.
[08:46] - Miał z nami być również dzisiaj Adam Borowski. Niestety dosłownie w ostatniej chwili coś mu wypadło ekstremalnie ważnego i nie mógł wziąć udziału w debacie, ale podesłał parę wypowiedzi tekstowych i pozwolicie panowie, że tutaj właśnie to jest chyba wypowiedź odnosząca się do pierwszego pytania, czy też ogólnie do dzisiejszej audycji. „Jako osoba, która miała kontakt z mediami w tej kwestii nie zgodzę się, iż temat UFO jest traktowany mniej poważnie. Jeśli już, to ludzie idą w ekstremy, zadają absurdalne pytania. Być może chodzi o to, aby ośmieszyć pośrednio, gdyż żyjemy w, jakby to ująć psychologicznie, perfidnej cywilizacji, gdzie mówienie wprost jest co najmniej problematyczne dla wielu ludzi. Zjawisko UFO jest w niebezpieczeństwie stania się kolejnym popkulturowym memem. A może wynika to z tego, iż ludzie są dziś moim zdaniem mniej inteligentni od poprzednich pokoleń. Nihilizm powszednieje. Ludzie mają po prostu nadmiar informacji i nie wiedzą już, co z tym zrobić. Jesteśmy w strefie zombie dla wielu już bez odwrotu. Osobiście wolę, jak ktoś wyśmiewa takie zjawiska, gdyż przynajmniej wkłada w to jakiś wysiłek. A podejście nihilistyczne to podejście niebezpieczne nie tylko dla UFO, ale i cywilizacji jako takiej. Tak więc UFO jako zjawisko padło ofiarą powolnie postępującej idiokracji. Pozostaje mieć nadzieję, że kontakt z obcą cywilizacją, jeśli nastąpi, ten trend odwróci, bo jak nie, to szykuje nam się przyszłość rodem z dystopii”. Dodam jeszcze coś takiego: „W radiu pewnym prezenter był okej, ale zadawał pytania właśnie absurdalne. Była to zapewne krytyka, aby mnie podpuścić. Liczył, że przytaknę. Jednak choćby moje doświadczenia w TVP są pozytywne. W zasadzie tylko raz otwarcie jedna gazeta zachowała się dziecinnie. Ja zauważam” — to jeszcze wypowiedź Adama Borowskiego — „ja zauważam raczej inny trend. Spiski wszelakie tak spowszedniały, że teraz osoby kiedyś uważane za wariatów wydają się rozsądne. Doszło do jakiegoś absurdu moim zdaniem. Nie ma już prawdy, nie ma fałszu, jest tylko telefon i selfie oraz liczba wejść na YouTube. Szczególnie wśród młodych to widać. No, młodszych od nas. Obecnie oprócz oczywistego kultu kasy liczy się kult celebrytyzmu. Dlatego z przykrością stwierdzam, iż Radio Paranormalium nigdy nie będzie miało większej słuchalności. Ludzie po prostu nie obejmują intelektualnie takich rzeczy. To, że mają rachunki do zapłacenia, to wymówka. Każdy je ma i rachunki nie przeszkadzają w używaniu szarych komórek”. To taki tani tekst, aby zamknąć dyskusję. Może panowie zechcielibyście się odnieść jakoś do tych słów Adama Borowskiego? Może Leszek? Halo, halo, czy się słyszymy?
[12:08] - Jestem, przepraszam najmocniej.Tutaj mogę się jedynie zgodzić. To są dosyć celne uwagi i spostrzeżenia. Biurokracja postępuje, jest wszechobecna. Stara się społeczeństwo sprowadzić do takiej pulpy, z której chętnie później zrobi się formę, która będzie wygodna i odpowiednia. Pewnie przykroi się z tego torciku jeszcze co nieco, żeby zmniejszyć, bo jest nas za dużo, żeby ci syci, którzy mogą dzielić i rządzić, mieli wybór życia w pięknym, wolnym od zanieczyszczeń środowisku. Ale będzie też utrzymywana pewna populacja, która będzie taka idiotciałych... Kretynów? Nie. Może takich automatów. Ludzi, którzy będą pozbawieni swojej woli, bo będzie im od dziecka wkładane to, co mają widzieć, jak mają postrzegać świat i jak mają się zachowywać. Do tego dążymy, niestety. Tutaj zgadzam się. Tyle.
[13:25] - Arku?
[13:28] - Jeden pan i drugi pan bardzo mocno polecieliście po społeczeństwie. Bardzo piętnujecie. Mimo wszystko Radio Paranormalium i tematyka UFO jest dosyć niszową sprawą. Wielu ludzi, tak jak Adam powiedział, jest zagonionych w tej pogoni za pieniądzem, karierą, swoimi ogródkami i tym, co ich interesuje o wiele bardziej. UFO pojawia się wówczas w kręgu zainteresowania, kiedy widzą coś, ewentualnie znajomy coś widział i opowiada, albo widzą i nie mają się do kogo z tym zwrócić. Nie jest to na pierwszym miejscu, chociaż z drugiej strony na pierwszym miejscu też bardzo często jest i religia taka czy owaka. Ludzie mają bardzo wiele zainteresowań i ja bym tego tak ostro nie traktował. Oczywiście z futurologicznego punktu widzenia możemy powiedzieć, że społeczeństwo dąży do tego, żeby była kasta robotników, którzy najlepiej by było, gdyby byli po prostu tępymi wyborcami jakiejś tam partii, płacili swoje kontrybuty za to, żeby coś od partii rządzącej dostać. I na to się zgadzają. Oczywiście, zapewne część społeczeństwa tak krótko i płytko rozumuje, ale nie generalizujmy. Radio Paranormalium ma jakąś tam swoją słuchalność. Wiele osób słucha nas w pracy czy gdziekolwiek indziej, z odsłuchu. To nie jest tak, że my, którzy słuchamy tego radia, jesteśmy elitą, która wszystko wie albo stara się dowiedzieć więcej. Wszystko zależy od zainteresowań. Tutaj ciężko jest powiedzieć, że przez pryzmat UFO społeczeństwo definitywnie igrie czy nie. Ja spotkałem się też z młodymi ludźmi, którzy w pracy bardzo często biorą pierwszy telefon, ale niekoniecznie, nie zawsze. Ja widzę w tym duży promień światła i niesienia przez nas kaganka oświata, ale nie generalizowałbym w ten sposób. Każdy jest, jaki jest i ma jakieś swoje zainteresowania. UFO nie musi być wcale naczelnym zainteresowaniem. Dziękuję.
[16:23] - Teraz nastąpi krótka przerwa techniczna. Spróbujemy z Arkiem Kocikiem połączyć się jeszcze raz przez Skype'a, bo jednak Skype, co by nie mówić o nim, oferuje lepszą jakość dźwięku niż telefon. Także mam nadzieję, że tym razem wszystko pójdzie pomyślnie, po naszej myśli. Zobaczymy.
[16:47] - Może ja się jeszcze odniosę do słów Arka.
[16:51] - Proszę bardzo.
[16:54] - Z Arkiem też się zgadzam. To, co powiedział, też jest słuszne i trafne. To, że nie możemy siebie uważać za kastę wybranych, którzy są oświeceni, to prawda. Może jesteśmy trochę świadomi w tym temacie, bardziej niż reszta społeczeństwa. Jednak na pewno jestem daleki od tego, żeby uważać się za jakichś wybrańców. Nie traktowałem siebie ani swoich kolegów po fachu, którzy się tym zajmowali, w ten sposób i nie uważam, żeby było to adekwatne. Jednak tu chodzi o główne trendy, o to, jak się społeczeństwo zapędza w pewne nurty, które prowadzą do takiego modelu społecznego, o którym wspominałem. Takie jest parcie, żeby zmiksować nas, żeby stworzyć z nas zupełnie nowe tworzywo, które urobi się, które będzie łatwe w obróbce socjalnej, socjologicznej, żeby nas uformować na dobrych robotników, dobrych, posłusznych i wydajnych.Robi się to w różny sposób. Tworzy się zależności, które są nowe, które pokazują, że niewolnictwo nadal istnieje, w trochę innej formie, ale istnieje. Podlegamy takim zwykłym, normalnym przemianom, które istnieją i istniały. Zmiany były i one trwają. Moim zdaniem zmierzamy w takim kierunku. Jeśli ta świadoma część ludzi, tych młodych, tych chętnych do poznania będzie na tyle duża, że będą mogli zaważyć na losie społecznym, to zmiana nastąpi. Jednak czy większość będzie jakoś tam osiągnięta w miarę szybko? Chciałbym, bardzo bym chciał. Życzę nam tego. Może tyle.
[19:11] - Powtórzę może kontakty do Radia Paranormalium. Nasze numery telefonów to 32 746 00 08. 32 746 00 08. Komórkowe 530 620 493, 530 620 493. Jesteśmy także na Skypie radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02, 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. Można także pisać nam pytania, komentarze i oczywiście relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Przypominam, że dzisiaj przez cały czas trwania audycji jest otwarta nasza linia telefoniczna. Tak więc jeżeli ktoś chce dołączyć i podyskutować tutaj z panami i z użytkownikami na czacie, zachęcamy do dołączenia, zadania pytania i może podzielenia się jakąś relacją z obserwacji UFO, naturalnie. Przechodzimy do kolejnego z naszej ściśle tajnej listy pytań. Czy ludzie przestali interesować się UFO? Czy zjawisko to może spowszechniało w medium głównie tym mainstreamowym? A może po prostu się do niego przyzwyczailiśmy? Oddajmy może pierwszemu głos Arkadiuszowi Kocikowi. Arku?
[20:57] - Zależy. Wydaje mi się, że spowszedniało troszeczkę, że się troszeczkę do tego przyzwyczailiśmy wszyscy. To, że ktoś zobaczył UFO i nawet sfotografuje czy nakręci film, nie jest jakimś wielkim wyczynem i nie jest już na pierwszych stronach gazet. Tak było w latach 60., 70. Mieliśmy natłok takich właśnie filmów, które próbowały pokazać, jak to mniej więcej wygląda. To były właśnie „Bliskie spotkania trzeciego stopnia” na przykład. I po tym temat się przegrzał troszeczkę. Do tego jeszcze się bardzo często włączało wojsko, które po latach ujawniało swoje nowe, niewidzialne dla radarów maszyny czy o niskiej wykrywalności. Tutaj ciężko było cokolwiek powiedzieć, dlatego najprościej jest ten temat zbagatelizować. Mieliśmy u nas w Olsztynie taki fajny przykład. Otóż nad Olsztynem pojawiły się trzy punkty świetlne i osoba, która je nagrywała, chodziła i próbowała zainteresować nimi przechodniów. Pokazywała: „No zobaczy pan, leci tam coś”. Fakt, że to się okazało, że były to lampiony, niemniej jednak zainteresowanie tych zaczepianych osób i pokazywanie im tych czerwonych punktów świetlnych było w zasadzie takie: „No dobra, są, to są, idę dalej”. Żadnego jakiegoś zainteresowania się, zatrzymania się w swoich sprawach. Po prostu kompletna obojętność. Wydaje mi się, że temat faktycznie jest taki oklepany, że tak powiem i wszyscy mniej więcej wiedzą, że jak jest UFO, to są kosmici albo mogą być to Amerykanie i koniec na tym. A jak nie Amerykanie, to rosyjskie drony i to wszystko. W zasadzie wszelkiego typu rzeczy są w ten sposób klasyfikowane. No cóż, tak już jest. Zobaczymy, co będzie dalej. Dziękuję.
[23:35] - Leszku?
[23:39] - Spowszechniało jak najbardziej. Było to swego czasu na czołówkach gazet, wszędzie czytano w radiu, w telewizji na przykład jakieś fragmenty pojawiały, nagłaśniano to. Pamiętam czasy, kiedy helikoptery latem nadjeżdżały i wszystkie gazety, które miały swoich słuchaczy w pobliżu, i to było wielkie zainteresowanie. Oczywiście to jest typowe śniadanie ogórkowe. Media szukają takich źródełek, które są wyczerpalne.To, że traktowano to w ten sposób, tak jak wspominałem, przyzwyczaiło społeczeństwo, że ten temat jest lekceważony. Także nie dziwi mnie to, że przechodzień, który widzi coś takiego, ktoś mu zwrócił uwagę na to, nie zwraca na to większej uwagi. Sam byłem tego przykładem. Widziałem coś takiego w centrum Torunia, gdzie zaczepiłem człowieka przechodzącego. Facet trochę starszy ode mnie był. Pytam się jego, czy widział to, czy widzi to, co to jest. „No idę” — odpowiada. Pytam się: „Co to jest?” Mówi: „No właśnie też się zastanawiam”. Powiedział tylko: „Aha” i poszedł dalej bez żadnego znaku zapytania nawet na jego twarzy, który by się odmalował. Społeczeństwo takie jest. Każdy ma swoje ścieżki, każdy ma swoje troski i pędzi swoimi torami. Jeśli to nie jest temat, który zagraża jemu osobiście, że nie zagląda mu do talerza czy do portfela, to niech se tam gdzieś jest. Panie kochany, co on poradzi? On ma na głowie co innego: kredyt, żonę, dzieciaki, swoje troski. Kto go zaprząta? A takie tematy, które są tak ulotne jak UFO, no to cóż, są, a zaraz ich nie będzie. Także nasze społeczeństwo zaczyna tak podchodzić do wielu spraw. Widzę, że coraz więcej tych dość istotnych pytań jest traktowanych właśnie w ten sposób. Może tyle.
[26:05] - Kolejne z naszej ściśle taniej listy pytań brzmi następująco: jakie są według was największe błędy ufologów, także polskich? Wiadomo bowiem nie od dziś, że środowisko to jest bardzo mocno podzielone, niestety. Może tym razem pierwszemu oddajmy głos Leszkowi Ostoi-Owsianemu. Leszku?
[26:29] - Środowisko jest bardzo podzielone, poszatkowane wręcz. Ludzie, którzy dokonali naprawdę wiele, poświęcili temu bardzo dużo czasu i uwagi, odeszło od tematu, pozostawiło za sobą. Nie chce się zajmować, bo nie dostali odpowiedzi, żadnej w zasadzie. Pojawiały się pytania kolejne. Pojawiały się znaki zapytania, które przeciwstawiały koncepcje, które były niby wypracowane. Jest pewna frustracja wśród ludzi, którzy się zajmują dziedziną, która jest bardzo ulotna, jest nienamacalna, jest nie do zweryfikowania przez nasz system myślowy. Jesteśmy nauczeni do takiego bardzo drobiazgowego badania, spisywania przypadków, porównywania ich, sortowania w jakieś przedziały, żeby później zaklasyfikować do takiej formy, do takiej. To zjawisko akurat umyka tego rodzaju fenomenologii. Jest to coś, co wykracza. Dzieli się na to takie namacalne i to takie bardziej duchowe, eteryczne, nowymiarowe. I tu jest dla nas problem. Tu jest taka zagwozdka i jeżeli chcemy w sposób naukowy to zbadać, to ten aspekt tej para będzie nam w tym przeszkadzał. Nigdy nie zrozumiemy tego fenomenu, jeżeli będziemy podchodzić w sposób jednostronny. Musimy wypracować sposób podejścia do tego rodzaju tematów zupełnie inny niż taka akademicka nauka proponuje. Trochę roboty przed nami, a na razie nie ma jakichś takich przesłanek na to, że pojawili się ludzie, którzy podchodzą do tego dosyć rzetelnie i chcą opisać to w ramach właśnie naukowych. Jak robią to, to robią to cichaczem albo w czarnych budżetach. Przypuszczam, że te czarne budżety, które badały ten fenomen przez lata, wypracowały pewne metody i ten moment ujawniania, który wspominaliśmy, że się pojawił, ma to też, że w jakiś sposób ogarnęli temat, jak gdyby lekko zapanowali nad tym i już się tak nie boją ujawnić, pokazać, bo jednak w jakiś sposób tam panują trochę nad tym. Mam nadzieję, że tak jest, ale to czas pokaże. A środowisko? Z tego, co słyszę, to środowisko nie tylko w Polsce jest podzielone. Czy to Niemcy, czy to za wschodnią granicą. To środowisko się podzieliło właśnie przez to, że każdy ma swój koncept, każdy ma swoje zrozumienie sprawy i próbuje forsować swoją wizję. I tu jest ten problem. To jest ta ludzka taka niechęć do podejścia takiego szerszego. Jesteśmy zatomizowani społecznie, jesteśmy właśnie zatomizowani też i umysłowo, bo te wspólne koncepcje, one tak ciężko nam przychodzą. Muszą być nam wtłaczane wręcz siłą. Zobaczymy, to czas pokaże. Liczę na to, że jednak czas tego ujawnienia powolnego, bo powolnego w końcu nadejdzie.... że jeszcze pokolenie moich mistrzów załapie się na to i będzie świadkami tego. Może tyle.
[30:37] - Arku?
[30:40] - Tak jak Leszek powiedział, środowisko ufologów jest podzielone głównie ze względu na ego i swoją wizję wszystkiego, patrzenia na ten cały konglomerat tych zdarzeń i próby ich wyjaśnienia. Ja działam w taki sposób myślenia, że jeżeli działam w tym 20 czy 30, czy 50 lat, to wiem więcej na pewno od tych, którzy bawią się w to od pięciu lat. Nie zawsze tak jest, dlatego, że jeżeli się w czymś bardzo głęboko siedzi, wyrobiło się swoją opinię, swoje zdanie, to bardzo ciężko jest zaakceptować inne, być może całkiem odmienne zdanie na ten sam temat. Mamy tutaj przykłady. Jest też inna strona. Inną stroną będzie chęć pokazania się, publikowania tego wszystkiego bez jakiejkolwiek recenzji, tylko po prostu publikowanie, żeby było coś do opublikowania i pokazania się, że: „O, my tutaj działamy tak bardzo prężnie”. I wtedy wychodzi coś takiego, że z braku informacji, bo te informacje o UFO nie spływają tak nagminnie. To nie jest „Archiwum X”, że co tydzień jest nowa sprawa, z którą się idzie i można przez cały tydzień przesłuchiwać świadków i analizować zdjęcia. To tak nie działa. Niektóre portale, które z braku doniesień same bardzo często wymyślają jakieś zdarzenia, opisują je i ciężko jest do tego ustosunkować się, bo jeżeli weźmie się jakąś taką sprawę i dogłębnie przeanalizuje, i wychodzi, że jest to ustawka i tak dalej, to nie wiadomo, co z tym zrobić. Jeżeli się napisze o tym czy powie się o tym, to zaraz się jest bardzo często wrogiem publicznym numer jeden tej organizacji, jedynej takiej w Polsce. I koniec. Straszą sądami, nie wiadomo czym. Do tego stopnia jest to posunięte. Ale jest grupa osób, nie tylko skupionych dookoła Radia Paranormalium, którzy jesteśmy ponad to. Potrafimy ze sobą rozmawiać, potrafimy szukać nowych wspólnych dróg, potrafimy szukać nowych rozwiązań tego problemu czy czegokolwiek. Co spaja, jest burza mózgów, ale nikt nie idzie na noże ze sobą. Trzeba o tym powiedzieć, że owszem, jest podzielone, ale w większości potrafi ze sobą rozmawiać. Potrafi przekazywać swój punkt widzenia i z zaciekawieniem wysłuchiwać punktu widzenia innych. Czasami niektóre doniesienia, które docierają do nas na temat obserwacji niezwykłych, potrafią zmienić cały obraz patrzenia na sprawy niewyjaśnione przez osobę. Bardzo często jest tak, że doniesienia proste, zwykłe i takie właśnie: światełko przelatuje gdzieś tam, pokazuje się kobiecie, która wychodzi na papierosa, a mieszka na ostatnim piętrze nastopiętrowego wieżowca. Zbliża się do niej światełko. Nie jest to żaden samolot, nie może być to samolot. Sama obserwacja jest bez sensu. Jak ją sklasyfikować? W zasadzie nie można. Trzeba napisać „uwierzyć świadkowi”. Ale jak to oddzielić od doniesień innej grupy badaczy, która swój zrobiony przez siebie fake próbuje przekazać i pokazać? Stąd są takie podziały dokonane. To już było widoczne w Emilcinie podczas tej obserwacji, gdzie pieczę nad całym badaniem przejął Blania-Bolna, niejako usuwając z możliwości badań innych badaczy, Brzozowskiego wtedy, czy nawet Wawrzonka, który mu to zgłosił. Tu już było widać indywidualizm w podejściu do tego. Ja owszem, bardzo cenię indywidualizm, bo ta burza mózgów do czegoś może doprowadzić, ale tylko w momencie, kiedy jest możliwość wymienić te informacje i kiedy ta druga osoba nie obraża się, tylko po prostu wysłucha, przemyśli i odpowie konstruktywnie. Takie podejście wydaje mi się jest najbardziej w tym momencie zdrowe i wielu z moich znajomych takie podejście ma.Dziękuję.
[36:36] - A jakie są waszym zdaniem największe mity pokutujące wśród entuzjastów UFO? Tu już przechodzimy do kolejnego pytania. Może tym razem pierwszy Arek Kocik. Arku?
[36:50] - Przede wszystkim wzorowanie się na powieściach science fiction. Czy to będzie „Star Trek”, czy to będą „Gwiezdne wojny” i wtłaczanie jakiegoś przybycia gwiezdnej floty, gwiezdnej federacji w okolice biednej planety Ziemia i jakieś ingerencje, próbę zamachu czy podbicia Ziemi. Takie właśnie spojrzenie bardzo często jest przez jakichś oszołomów pokazywane. Mieliśmy między innymi w Polsce zbiórki pieniędzy, zbiórki złota na cokolwiek, bo coś tam. To nie tędy droga, proszę państwa. To tak nie jest. Największą bzdurą, w jaką można uwierzyć jest to, że jest jakaś organizacja kosmiczna, która coś tam robi i próbuje ochronić Ziemię, czy nie ochronić Ziemi, czy cokolwiek innego. Póki co nie mamy nawet małej szpileczki, żeby przypiąć to do tej ściany z wiadomościami. Żadnego magnesika, który by utrzymywał ten mit ochrony Ziemi w jakiejkolwiek formie. To uważam za największą ufologiczną bzdurę. Dziękuję.
[38:39] - Leszku?
[38:43] - Taką jedną to ja nie jestem w stanie wykazać. Było wiele bzdur, było wiele takich fars, które były nagłaśniane i robione z wielkiej baloni. Ale to można zrzucić też na karb tego, że była siana dezinformacja. To były też pewne posunięcia, które miały zdezawnuować tą całą sprawę, tą ideę pojazdów obcych, tego, co się dzieje. Tutaj też można doszukiwać się właśnie tej siły. Jednakże jak to ludzie, potrafimy błądzić i błądzić chyba jeszcze długo będziemy. Największa bzdura to jest dla mnie tworzenie na bazie UFO tych wszystkich form wierzeń, tych wielkich oświeconych, którzy prowadzą baranki nowego milenium w nową, świetlaną przyszłość. To się już w przeszłości zakończyło i niestety trzeba się tego wystrzegać. Wszystkiego rodzaju formy przyjmowania guru, kogoś, kto jest łącznikiem, ktoś, kto mieni się jakimś namaszczonym przez tych tam góry do przewodzenia nam. Należy takiemu się bardzo dokładnie przyjrzeć, rozłożyć na części pierwsze, żeby sprawdzić, o co mu chodzi, gdzie ma tu interes, a zazwyczaj interes się znajdzie. To są dla mnie najgorsze rzeczy, które się dzieją w ufologii, ale to się dzieje już od dawien dawna. To jest między innymi od lat 60., kiedy ruch hipisowski, kiedy ruch dzieci kwiatów łyknął filozofię New Age. To New Age poprowadziło nas poprzez „Gwiezdne wojny” w świetlaną przyszłość w gwiazdach. Tam są federacje, tam są różnego rodzaju stwory, które są złe, które są dobre. I na pewno jest ta dobra, która przyniesie nam światłość i to zbawienie, bo oni są tymi dobrymi aniołami. Nie wiem, czy tak jest. Nie byłem tam. Na razie jestem tutaj. Wszystko przed nami. Może tyle.
[41:25] - Słuchacie państwo ostatniej w tym sezonie „Debaty Ufologicznej Online”, przynajmniej ostatniej, w której toczy się dyskusja. Jeszcze za tydzień prawdopodobnie będzie debata, taka audycja w ramach „Debat Ufologicznych” podsumowująca najciekawsze relacje, które dotarły do nas w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Linia telefoniczna jest otwarta już teraz przez cały czas trwania audycji. Nasze numery telefonów to 32 746 00 08, 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02, 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”.A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i oczywiście, a może przede wszystkim relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Widzę, że niektórzy się rozpisują z pytaniami. Jeszcze przez chwilę będziemy lecieć naszą ściśle tajną listą, a potem przejdziemy do pytań od państwa. Oczywiście, jeżeli ktoś zadzwoni na antenę, to go wpuścimy i będzie mógł zadać pytanie i podyskutować z panami. Może jeszcze podzielić się relacją z obserwacji UFO. A tymczasem przechodzimy do kolejnego pytania z naszej jeszcze ściśle tajnej, ale powoli odtajnianej listy pytań. Brzmi ono następująco: wielu ludzi łączy ze zjawiskiem UFO zagadnienia związane z duchowością. To pytanie właściwie połączyło się w jakimś sensie z troszeczkę prześmiewczym, prowokacyjnym pytaniem czy komentarzem na naszym czacie od użytkownika Rumcajsa: największym mitem jest to, że kosmici są dobrzy i w ogóle, że to są kosmici, gdyż tak naprawdę to upadłe anioły, które już zwiodły badaczy tak zwanego UFO. Ale wracając do pytania z naszej listy. Wielu ludzi łączy ze zjawiskiem UFO zagadnienia związane z duchowością. Nie jest to tajemnica, a dowody na to znajdziemy na każdej grupie tematycznej poświęconej Nol i życiu w kosmosie. Czy uduchowienie tego problemu ma waszym zdaniem jakiś sens? Może tym razem pierwszy niech się wypowie w tym temacie Leszek Ostoja-Owsiany. Leszku?
[44:19] - Przed chwilą mówiłem, że mnie to drażni, że jest to dla mnie najgorsze, co trafiło się ufologii. Jednakże tutaj trzeba rozgraniczyć, że jeśli jest się świadomym tego zagadnienia, jeśli jest się świadomym wyzwania przed nami stojącego, to jest się człowiekiem wiedzącym, nie wierzącym. I tutaj jest też to rozgraniczenie, że trzeba rozgraniczyć tę wiedzę od wiary. Dajmy możliwość zrozumienia społeczeństwu poprzez normalne przyswojenie tego, że te anioły, te kiedyś opisywane bogi, które zstępowały z niebios, my to teraz możemy określić jako formy obce, inne formy, które się z nami komunikują. Czy to są formy energetyczne, czy to są formy czysto materialne, są to inne jednostki, czasami biologiczne, czasami energetyczne, tak jak mówiłem, ale inne formy, które próbują się z nami komunikować, wywrzeć na nas jakąś presję. Trzeba być świadomym tego. Łączenie jednego z drugim po prostu jest, ma miejsce, bo jedno zagadnienie z drugim zagadnieniem permanentnie się splata. Jest czymś, co jest istotne tym zagadnieniem od zarania, gdzie sięgamy w najmroczniejsze dzieje swojego poznania, to widzimy, że byli bogowie, byli ci, którzy przynieśli nam światłość, nauczyli nas. Jakieś tam ślady próbujemy odnaleźć. Niby wyczukujemy coś, co było formą wysoko rozwiniętej cywilizacji kiedyś w powrocie dziejowej. Nie potrafimy jeszcze uściślić, powiedzieć wyraźnie, że byli wysoko rozwinięci, że istniała ta cywilizacja i nie potrafimy powiedzieć, czy to była nasza cywilizacja, czy to była przyjezdna cywilizacja. To jeszcze wszystko przed nami. Duchowość i spojrzenie na temat UFO dla mnie jest spójne, dla mnie jest tożsame z drogą poznania. UFO dało mi zrozumienie. Mówię UFO, to całe pojęcie, cały zakres tego, co niesie ze sobą, dało mi możliwość, zupełnie inny sposób poznawania świata przez te lata, które mam za sobą. Z czego się cieszę. Jestem bogaty w pewne doświadczenia, których reszta ludzi nie zaprzątała sobie głowy. Nie jestem fizykiem, nie jestem człowiekiem, który poświęca się hodowli lasów. Wiele dziedzin jest zupełnie mi obcych. Jednak w UFO siedząc, badając tego rodzaju fenomen, śledząc to, co się dzieje w tej całej pojemnej puszce, jaką jest UFO, daje mi to osobiście spojrzenie na historię, na to, co jest obecnie i mam nadzieję na to, co będzie przed nami. Pewne spojrzenie, za które jestem wdzięczny. Mówię otwarcie, że to jest dla mnie tożsame. UFO i duch jest połączonym nierozerwalnie. Może tyle.
[48:27] - Arku?
[48:31] - To jest takie dosyć ciężkie i wymagające dużo wyjaśnień zagadnienie.Można to spłycić do tego stopnia, że każde spotkanie z wyższą inteligencją będzie stymulowało rozwój osoby o inteligencji i pojmowaniu mniejszym. Będzie stymulowało do rozwoju. Jeżeli weźmiemy jeszcze pod uwagę, że zawsze w wielu prymitywnych kulturach bogowie, którzy przylatywali, nadawali prawa, zakazywali mordów czy innych rzeczy, pokazywali drogę rozwoju. Siłą rzeczy, chcąc im dorównać, można było iść w stronę rozwoju duchowego. Z naszego, tak jak Leszek bardzo fajnie powiedział, osobistego punktu widzenia jest to... Jestem przeciętnym człowiekiem, więc chcąc cokolwiek powiedzieć na temat zdjęcia czy zrobienia zdjęcia, chcąc nie chcąc muszę się nauczyć czy dowiedzieć, w jaki sposób działa powietrze, jaka jest motoryka tego, jak wyglądają ptaki, jak są zbudowane, jak są widzialne na zdjęciach. Trzeba się też nauczyć fizyki troszeczkę więcej. Bardzo dużo rzeczy jest do poznania. Trzeba się nauczyć kontaktów z ludźmi. Tak jak Leszek powiedział, zajmowanie się tą dziedziną stymuluje rozwój osobisty i zainteresowanie światem w tematach, o których byśmy nie przypuszczali wcześniej, że będą nam kiedykolwiek do czegokolwiek potrzebne. Tu jest inny rozwój. Część istot, które przybywają, które kontaktują się z ludźmi, mogą być z naszego punktu widzenia odbierane jako istoty eteryczne. Nie posiadające ciała, tylko są z naszego punktu widzenia odbierane jako energia. Ciężko powiedzieć, jako siła woli czy coś takiego. To my będziemy za każdym razem odbierać jako duchowe rozwinięcie. Kontakt z czymś takim będzie dla nas, tak sobie myślę, bardziej duchowym przeżyciem. Stąd być może u wielu takich osób, które spotkały się z czymś takim, uruchomił się syndrom kaznodziei i syndrom proroka, że starają się odbierać to jako boski przekaz. Tak naprawdę jest to przekaz być może z równoległego świata, być może ze świata o innych wymiarach rozwiniętych akurat naszym i na tyle zwiniętych, że widać tylko energię i stąd tylko i wyłącznie możliwy przekaz energii poprzez telepatię czy coś takiego. Ten cały konglomerat zjawisk związanych z UFO jest naprawdę bardzo szeroki i w zależności od tego, jaki jest zakres naszego pojmowania, może być typowo materialny, a może wychodzić tylko i wyłącznie poza strefę duchową. Zwłaszcza u osób, które na temat materii i działania świata naszego mają niewielkie wiadomości. Dziękuję.
[53:08] - Teraz coś, na co wielu słuchaczy podejrzewam, czeka. Pewne nowe informacje na temat Wylatowa już za chwilę na naszej antenie. Właśnie tego dotyczy między innymi kolejne pytanie z naszej ściśle tajnej listy pytań: co powiecie na temat niedawnych wydarzeń w Wylatowie? Mimo że tamtejsze incydenty przez lata wywoływały sensację, obecnie nikt nie przywiązuje do piktogramów większej wagi. Dlaczego tak jest? O ile rzeczywiście tak jest, ponieważ Leszek Ostaja-Owsiany dzwoni do nas. Właściwie my do niego dzwonimy, ale Leszek właśnie jest w Wylatowie, a przynajmniej jeszcze dzisiaj i wczoraj tam był. Tak więc Leszkowi pierwszemu oddajmy głos. Leszku?
[53:56] - Był, niestety był. Już jestem w Toruniu z powrotem, w swoich kleszczach, ale spędziłem ostatni dzionek w Wylatowie i byłem tuż po wykonaniu piktogramów naprzeciwko tak zwanej bazy, czyli domu państwa Szkureckich. Ktoś, jeden z uczestników spotkania wydeptał, potem sam się przyznał, podwinął ogon i uciekł. Sprawa wylatowska była wspaniałym, fenomenalnym zjawiskiem, które skonsolidowało i dało możliwość zetknięcia się ze sobą wielu ludzi.Którzy byli rozproszeni po całej Polsce. To było takie miejsce, w którym wszyscy lokowali swoje nadzieje na to, że dojdzie do tego wspaniałego kontaktu. Wiele osób do dnia dzisiejszego lokuje w tym miejscu swoje odczucia. W sumie nie na darmo, bo to miejsce jest naznaczone. Od wieków są zapiski, że jest to miejsce fenomenów, o które badanie zabiegamy od dawien dawna. Te świetliste kulki, które latały nad polami, te znaki jakieś dziwne pojawiały się już dawno. Są w folklorze tamtejszej ziemi. Także jest to miejsce naznaczone od dawien dawna. Wylatowo w tej chwili żyje tą sławą, którą wypracowało. To fenomen, który pobudził wielu ludzi do myślenia i zastanowienia się nad kwestiami tych dziwnych, obcych istot, czy też innych fenomenów. Jednakże po latach, jak doszło do słuchu, że ktoś się przyznał, ktoś bąknął, że robi te kręgi, posypało się dosyć dużo osób, które się przyznały, że to one wykonywały. Wiadomo, świadectw takich, że nagrano, że udowodniono, że to oni wykonali, nie ma. Jest to słowo na słowo. Część ludzi uwierzy, że tak było, część ludzi jednak będzie cały czas sceptycznie podchodzić do tego i będzie widzieć tam fenomen ponadwymiarowy. Tym bardziej że wiele osób, będąc tam na miejscu przez te lata doświadczyło jakiejś innej sfery, gdzie na wielu zdjęciach, na filmach zarejestrowano fenomeny, które do dnia dzisiejszego są nie do końca wytłumaczalne. Także miejsca takie, które-
[57:17] - Utraciliśmy połączenie z Leszkiem Ostoją-Owsianym. Chyba komuś Leszek nadepnął na odcisk tą wypowiedzią na temat Wylatowa. Spróbujemy połączyć się jeszcze raz. Halo, halo Leszku, czy się słyszymy?
[57:32] - Tak, słyszymy się. Coś się porobiło i mnie tutaj wywaliło i mogłem się połączyć ponownie.
[57:38] - To może dokończ wypowiedź, ja spróbuję podłączyć jeszcze raz Arka Kocika, bo musimy zacząć nową rozmowę grupową.
[57:48] - Przepraszam najmocniej za wpadkę. Kontynuując, wylatowskie klimaty trochę sparzyły towarzystwo, które po latach dowiedziało się, że gros z tych pięknych piktogramów wykonali ludzie i to ludzie mieszkający nieopodal. Tak jak wspominałem, fenomen ten połączył wiele osób. Stało się to zalążkiem wielu dyskusji i burz mózgów. Fenomen Janusza Zagórskiego, który stworzył swoją telewizję i ciągnie ją do dnia dzisiejszego, miał miejsce właśnie w Wylatowie. Janusz co prawda prowadził UFO Forum we Wrocławiu, ale to się ograniczało właśnie do Wrocławia. A tu nagle taka wyjazdówka się trafiła i pociągnął chłopak wiele tematów. Wiele osób tam próbowało ugryźć temat i wiele osób opisywało to. Niektórzy rzetelnie, niektórzy mniej rzetelnie. To już jest kwestia osądu historii, a Wylatowo w tej chwili jest takim mitem w zasadzie. Miejscem, w którym raz na jakiś czas pojawiają się jakieś doniesienia, są rejestracje. Z tego roku jest zarejestrowany w okolicznych miejscowościach dwa razy jakiś obiekt, który jest dziwny, niezidentyfikowany. Także jest jakiś fenomen tam cały czas obecny. On był wcześniej przed fenomenem kręgów zbożowych i przypuszczam, że będzie cały czas permanentnie tam obecny. Tam coś się dzieje. To jest miejsce szczególne na mapie naszego kraju. Takich miejsc jest na pewno wiele. Takie miejsca pod Częstochową z tego, co słyszę, są. W warmińsko-mazurskim na pewno też się trafi niejedno. Są miejsca takie szczególne, gdzie te obiekty, te zjawiska jakoś upodobały sobie, czy to przez jakieś oddziaływania ziemskie, które Wilk próbował ugryźć i zrobił to genialnie. Jest przesłanek sporo na to, że właśnie tego rodzaju energie są wykorzystywane do podróży, czy to międzywymiarowych, czy tam tych pojazdów, innych napędów wykorzystywane. Nie mam pojęcia. Gdybanie to jest nasze. Wylatowo przypuszczam, że jeszcze da niejedno złote jajko i liczę na to i trzymam kciuki za nich.Może tyle.
[01:00:55] - Arku?
[01:00:59] - Wylatów to w ogóle jest fenomen niemalże jak Woodstock dla dzieci kwiatów. Ten pierwszy oczywiście. Niewątpliwie zaszło tam bardzo wiele rzeczy, które wymykają się racjonalnemu rozumowaniu. To nie tylko fenomen powstawania kręgów, ale też przeloty różnych kul, różnych statków. Między innymi oddziaływanie na samego pana Szpulewskiego, który tak jak mówił, potrafił przewidzieć, czy coś będzie, czy nie, czy te kule będą się pokazywały, czy nie, czy będzie i mniej więcej kiedy będzie, kiedy powstanie piktogram. Natomiast jeżeli chodzi o same piktogramy, to bardzo łatwo, gdy on się pokaże, załatwić sobie deskę ze sznurkiem i powiedzieć: „O, to ja”. I wtedy jest się bohaterem mediów przez dobre pięć minut, może sześć. Ale jest się bohaterem, a o to bardzo często chodzi. Bywa tak, że do zrobienia kręgu przyznają się ludzie, ale później czasami się okazuje, że się przyznali, gdy jest to piktogram. Przyznają się do zrobienia jednego kręgu, nawet pokazują, jak go zrobili, ale nie wiedzą o tym, że 20, 30 metrów dalej jest drugi krąg. Po następnych 50 metrach jest następny krąg i o tych kręgach akurat oni już nic nie wiedzą. Natomiast wracając do Wylatowa, oprócz kręgów były też badania doktora Szymańskiego, które jednoznacznie pokazywały, że dochodzi tam do kontaktu wręcz z obcą inteligencją, bo ciężko powiedzieć, skąd to jest i jak to jest. Chciałbym jeszcze powiedzieć, że każdy krąg nie jest idealnym kołem, jest lekko owalny i te linie, które łączą kręgi, też czasami wyglądają z góry lekko owalnie i być może dałoby się zrobić. W Wylatowie było o tyle dobrze, że było wszystko pod kontrolą, że ludzie tam chodzili na te pola, że tam widzieli, mniej więcej, o której godzinie i kiedy ten krąg czy ten piktogram powstał. Czy on powstał na raty, czy powstał na raz. To było wszystko co do godziny, można było to prześledzić. I tutaj można byłoby się pokusić o to, skąd pochodzi energia, która ten krąg położyła, bo tak to wyglądało, jakby była robiona z punktu widzenia lekkiego pod kątem. I wtedy te wszystkie linie i wszystkie owale będą w zasadzie takie, jeżeli przyjmiemy, że powinny być okrągłe. Jeżeli są elipsami, to z pewnej perspektywy będą okrągłe. Być może wówczas można było dokładnie określić miejsce, skąd pochodziła ta energia, która kładła te piktogramy. Wylatowskich fenomenów w piktogramach, w Wylatowie i nie tylko, było naprawdę więcej niż tak się powszechnie uważa. Bo było też i tak, że gasły komórki. Było tak też, że rozładowywały się baterie w aparatach fotograficznych, różne dziwne rzeczy wychodziły na zdjęciach. To też dużo zależało między innymi od osoby, która to wykonywała, co jest swoistym fenomenem. Jednemu pozwalało zrobić zdjęcie, innemu nie. Więc to jest coś takiego, co naprawdę fajnie było przeżyć i fajnie było tam być, w tamtych okolicach. Jeżeli chodzi natomiast o strefy podobne do Wylatowa, to u nas, tutaj na północy, wydaje mi się, że taką strefą są Stare Juchy. Jest taka miejscowość mała. Ostatnio mieliśmy tam właśnie zgłoszenie o przelocie i jak zaczęliśmy się wgłębiać w tą sprawę, to tych przelotów, temu podobnych, jakichś kul, czegoś takiego na przestrzeni lat jest tam bardzo dużo. Stare Juchy nie są wybitnym rejonem. Jest to po prostu niemalże można powiedzieć miejscowość na końcu świata wśród jezior. Ale takim wyróżnikiem jest tam stary ołtarz jaćwingów.I to sugeruje, że takie ołtarze mogły powstać czy powstały w miejscach, w których coś dziwnego się działo. Ci ludzie, którzy składali tam jakiekolwiek ofiary, nie wiem, co tam było składane w ofierze, czy kwiatki, czy krew, cokolwiek tam było, to jakiś powód ci ludzie do zorganizowania w tym, a nie w innym miejscu tego ołtarza musieli mieć. Tak jak Leszek powiedział, takich miejsc, jak Góra Świętej Anny, jak Góra Osona, wydaje się, że jest dużo więcej. Trzeba po prostu czekać. Z perspektywy nas tutaj żyjących, jeżeli coś się nie wydarzy w tym roku, a się wydarzy za pięć lat, to jest odległy czas. Ale jeżeli weźmiemy przekaz ustny, gdzie ludzie sobie z pokolenia na pokolenie przekazywali tylko kilka informacji, to miejsce już inaczej można było oznaczyć i inaczej to miejsce wyglądało. Dziękuję.
[01:08:15] - Słuchajcie państwo, ostatnie w tym sezonie „Debaty Ufologicznej Online”, której towarzyszy dyskusja. Jeszcze za tydzień będzie prawdopodobnie jedna audycja, a może nawet i dwie, zobaczymy, w ramach „Debat Ufologicznych” podsumowująca najciekawsze relacje z obserwacji UFO, jakie nadesłaliście państwo do nas w ostatnich kilku miesiącach. Dzisiaj linia telefoniczna jest czynna przez cały czas trwania audycji. Zachęcamy do zadawania pytań wszelakich na temat zjawiska UFO. Nasze numery telefonów to 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można do nas również pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i przede wszystkim relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Proponuję, abyśmy teraz przeszli do paru pytań od słuchaczy, które pojawiły się między innymi na Facebooku oraz na YouTube. Pan Grzegorz Sołtysik pyta na YouTube: „Ja mam pytanie. Jak dobrze wiemy, zjawisko UFO zmieniało się na przestrzeni lat. Wcześniej było więcej obserwacji obiektów w formie cygar, później pojawiły się trójkąty. Czy panowie zastanawiali się nad tym, czym może to być spowodowane? Czyżby obcy też doskonalili swoje technologie? A może po prostu to jest złudzenie osób, które obserwują to zjawisko? Czasami mam wrażenie, że część zjawisk ufologicznych odpowiada danemu okresowi w dziejach technologicznych świata. Obecnie UFO często jest bardziej futurystyczne i rozbudowane niż wcześniej. Jakieś kule, kształty i zjawiska, które są bliższe obecnej naszej technologii. Mało kto mówi o zielonych ludzikach w skafandrach, jak kosmonauci z okresu zimnej wojny”. Może poprosimy o odniesienie się do tych pytań, do komentarza pana Grzegorza Arkadiusza Gocika. Arku?
[01:11:10] - Tak, faktycznie można tak zauważyć, dlatego że na początku wieku i troszeczkę wcześniej, w XVIII wieku, były dokonywane obserwacje i takie są opisy, że w powietrzu latały statki. Jest taki opis między innymi, że w jednym z tych statków spuszczona kotwica zahaczyła o iglicę kościoła i ktoś musiał zejść, z tych obcych, żeby ją odciąć. I cała historia z tym związana była, ale takich historii było więcej. Pod koniec wieku XIX były to już takie bardziej przypominające sterowce czy cygara. Później nastąpiła, można powiedzieć, era tych latających talerzy. Zgodnie z przekłamanym opisem, można byłoby tak powiedzieć, tego, co zaobserwował Kenneth Arnold, by później przejść do latających trójkątów, gdzie był wysyp tego typu zjawisk nad Belgią. W tej chwili mamy cały wachlarz tych statków, które były widziane. Te opisy faktycznie są z każdych z wyżej wymienionych. Są również cygara, są też jakieś pojedyncze światła. I wszystko byłoby ładnie i fajnie, gdyby nie-Być może, że gdyby nie właśnie prawdopodobna relacja z prób przekroczenia rzeki Tygrys przez wojska Aleksandra Macedońskiego, w których latające tarcze, w domniemaniu latające talerze, zastraszyły jego wojsko na tyle skutecznie, że nie pokonali tej rzeki. Takich przykładów na latające tarcze jest więcej właśnie na rysunkach, przekazach dotyczących religii, religijności czy innych dewocjonaliów. A one z kolei brały się głównie z opisów ludzi, którzy to obserwowali w przekazach ustnych, mniej lub bardziej dokładnych. Mieliśmy też latające kule nad Norymbergą, które stoczyły regularną wojnę między sobą. Także nie byłbym do końca przekonany, czy przez cały czas obserwacje UFO podążają za rozwojem technologicznym cywilizacji ziemskiej. Między innymi dlatego, że moja obserwacja z 2001 roku dotyczyła latającego spodka i to był taki typowy latający spodek, jaki możemy zobaczyć na zdjęciach, które prezentują niemieckie dokonania typu Haunebu 4 czy coś takiego. Miałem takie szczęście zobaczyć coś takiego. Moja wówczas wiedza na temat UFO dotyczyła już dawno latających trójkątów, więc nie widziałem trójkąta. Nie widziałem nic futurystycznego, jakiegoś dziwnego kształtu typu plażownik z „Gwiezdnych wojen”, tylko po prostu zwykły latający spodek. Wydaje się bardziej, że ludzie porównując coś, co jest niepojęte i czego nie można porównać do znanych wytworów techniki, próbują to opisywać słowami, które odnoszą się do już istniejących przedmiotów. I wtedy właśnie wychodzi coś takiego. Jeżeli popatrzymy na nasze słowotwórstwo dotyczące rozwoju techniki, to wiele rzeczy z awioniki, z samolotów mamy wzięte z marynarki, ze statków, okrętów. To samo się dzieje w innych językach, jak język angielski czy jakiś inny. Co z tego wynika? Być może, że właśnie te opisy, na podstawie których malowano rzeczy, są takimi opisami. Ludzie starają się jak najbardziej technicznie opisać, ale tych słów po prostu muszą się odnosić do czegoś, co już znają i stąd takie, a nie inne spojrzenie. Dziękuję.
[01:17:01] - Poprosimy o odniesienie się do komentarzy pana Grzegorza Sołtysika naszego drugiego dzisiejszego rozmówcę, czyli Leszka Ostoję-Owsianego. Leszku?
[01:17:13] - Myślę, że dostał już pełną odpowiedź na to, co można powiedzieć o tym. Rzeczywiście odpowiedzialne jest za to nasze oprogramowanie, czyli nasze postrzeganie rzeczywistości i staramy się ubrać to w formę dla nas znaną, ujętą już i mogącą łatwo zaszufladkować dane zjawisko. To normalne, że kiedyś porównywano bogów latających w swoich pojazdach, że lecą rydwanem, który unosił ich w niebiosa. Później widziano okręty. Teraz widzimy spodki. Takie jest nasze postrzeganie rzeczywistości, tak je próbujemy opisać, ująć. Zgadzamy się co do pewnych pojęć, zgadzamy się co do pewnego rozumienia rzeczywistości i nazywamy to tak, a nie inaczej. Później próbujemy dopasować coś, co wystaje spoza tego kanonu do czegoś, co będzie pasowało najbardziej. Jeśli pasuje szufladka, to będzie to statek, który będzie miał kształt taki, który jest dla nas jakoś znany i rozpoznawalny. Czasami są opisy miast, które są widywane nad naszymi głowami. Te opisy hinduskie, które opisują miasta unoszące się nad nami, mogą mieć jakąś rację bytu. Możliwe, że pojazdy, które przenikają do nas z innych rzeczywistości, mają formy właśnie takich miast. Mają formy bajeczne, odstające od naszego pojęcia. Stykamy się z czymś, co jest tak niewiadome, że mieści w sobie naprawdę wiele pojęć.I pewnie wyprzedza naszą wyobraźnię na wiele sposobów. Bądźmy gotowi na wszelkiego rodzaju nowinki i eksperymenty w tym przedziale szukania prawdy, bo jak na razie jest dużo niewiadomych, które stoi przed nami. Tyle.
[01:19:37] - Z komentarzy od słuchaczy, które pojawiły się jeszcze przed audycją na uwagę zasługuje komentarz napisany przez pana Arkadiusza Topka na naszym radiowym profilu na Facebooku: „Od pewnego czasu nurtuje mnie jedno pytanie odnośnie wizyt kosmitów w zamierzchłych czasach. Nie wątpię, że to oni w dużym stopniu wpłynęli na rozwój człowieka, ale zastanawia mnie, dlaczego nie ma jakiegoś spójnego przekazu na temat kosmitów w pierwszych cywilizacjach. Chodzi mi o to, że są pewne wspólne mianowniki na całej Ziemi, na przykład piramidy, ale na przykład w Ameryce Południowej nie ma informacji o tym, że za morzem jest inna cywilizacja stworzona przez tych samych kosmitów. Tak samo w Egipcie czy Grecji nie ma zapisków na temat innych cywilizacji. Niby kosmici stworzyli cywilizacje na różnych kontynentach i przekazali ludziom wiedzę, ale z jakichś powodów nie informowali ich o tym, że gdzieś tam żyją inni ludzie o podobnym poziomie wiedzy. Ciekawi mnie, czy to nie było tak, że różne grupy kosmitów tworzyły ośrodki cywilizacji w różnych miejscach na Ziemi, ale albo nie byli świadomi tego, że są tu już inni obcy, albo celowo ukrywali to przed ludźmi. Innym tematem, który mnie interesuje jest to, jak człowiek jest słabo dostosowany do życia na Ziemi. Albo człowiek został stworzony w innym miejscu i na Ziemi po prostu osadzony, albo ktoś, kto zaprojektował człowieka, chciał, by był on zależny od otaczającej go przyrody, bo bez roślin i zwierząt nie jest w stanie sobie poradzić.” Może tym razem pierwszemu oddajmy głos Leszkowi Ostoi-Osianemu. Leszku?
[01:21:25] - Co do drugiej części, wydaje mi się, że jesteśmy istotami, które są z tej Ziemi. Mamy świadectwa na to, że mamy swoich przodków, którzy byli dwunożni, którzy rozwinęli się w formy takich małp, które straciły futerko. Jest ten ostatni krok w naszej ewolucji taki zagadkowy, taki niewiadomy. Przypuszczam, że gdzieś jakieś formy takich stworzeń jak neandertalczyk, jak Homo erectus zostały poddane pewnym modyfikacjom, które były odpowiednie dla istot, które chcieli uzyskać. Istot, które miały wykonywać pewne zadania. Mamy te przekazy wcześniejsze kultur sumeryjskich, które mówią wyraźnie, że mamy być niewolnikami. Te wcześniejsze formy, chociażby Aborygenów, również wspominają o tym, że były istoty. Opisują to: „czasem przed snem, czasem kiedy wszystko miało swój czas i miejsce”. Może mówią o tym momencie, kiedy jeszcze byliśmy tymi dziewiczymi istotami, które były związane tylko z Matką Ziemią i naturalnym cyklem rozwoju, który prawdopodobnie w pewnym momencie został naruszony przez kogoś z zewnątrz, kto ingerował. Kto był tym twórcą, kto był tym bogiem, demiurgiem nas jako cywilizacja, nas jako istot Homo sapiens sapiens. Jest to twór niedoskonały i jesteśmy w oderwaniu od macierzy i od tego, który nas stworzył. Nie możemy znaleźć jedności, stabilności. Rozdwojenie jest w nas wpisane. Może jest to pozostałość po kimś, kto próbował namieszać w nas nie wiadomo kiedy, nie wiadomo po co. Możemy posiłkować się tylko właśnie tymi starymi przekazami, tymi mitami, które udało się odcyfrować, rozszyfrować. Te opowieści plemienne, które się zachowały, wspominają o tych nauczycielach, o tych niosących nauki dla poszczególnych społeczności. To, że nie mówiły im, że słuchajcie, tam za miedzą, powiedzmy 2000 kilometrów czy 3000 jest podobna grupka i podobnie myśli albo trochę odmiennie. Nie komunikowali się, bo może to były jakieś istoty, które podzieliły się. Ty masz tą miedzę, a ta miedza jest dla ciebie. Tak jak Sitchin przedstawia, że Ziemia była pod rządami różnych rodów, tak ich nazwijmy, którzy nie byli zainteresowani tym, żeby z nimi współdziałać, bo mamy w tych mitach, przekazach mowę o wojnach między nimi, do których my byliśmy angażowani. Jeśli będziemy rozpatrywać te stare przekazy, to jednak natkniemy się na przykłady, które mówią o tych bogach, o tych istotach, które przybyły w zasadzie wszędzie, każdej kulturze. Każdy kontynent jestJak gdyby naznaczony przez te obce istoty. Być może zupełnie inne, zupełnie odrębne. Tak jak mówię, podzielili się wpływami na tym ogródku i może tak jest utrzymywane do dnia dzisiejszego, może te układy się pozmieniały. My niestety nie jesteśmy wtajemniczeni do końca w to, co się dzieje. Wygybamy, szukamy odpowiedzi i szukajmy. Mam nadzieję, że kiedyś je znajdziemy. Może tyle.
[01:25:52] - I o odniesienie się do tego samego komentarza naszego słuchacza prosimy Arka Kocika. Arku?
[01:26:03] - Jeżeli chodzi o Amerykę Południową, to ciężko, żeby tam były jakieś przekazy na temat rozwijających się cywilizacji po drugiej stronie oceanu. Jeżeli spalono niemalże wszystkie książki, palono niemalże wszystkie książki nazywane kodeksami, które wpadały w ręce. Przez tygodniami paliły się olbrzymie ogniska. Pozostały ich cztery. Trzy nawet. I tutaj ciężko jest cokolwiek powiedzieć. Co oni faktycznie mogli wiedzieć na temat cywilizacji rozwijających się za morzami. Jeżeli chodzi o tych, którzy mogliby cokolwiek powiedzieć i zapisali to w piśmie rogerondo, to tego pisma do tej pory nie potrafimy odczytać. A oni powinni wiedzieć dlatego, że to się rozwijało na Pacyfiku, więc oni mieli — ci, którzy korzystali z tego pisma — mogli mieć jak największą wiedzę o kontynentach. Musieli znać Azję, Ameryki, Madagaskar i Afrykę. Prawdopodobnie też wiedzieli o Antarktyce. Jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że zachowały się mapy między innymi przerysowywane przez Piri Reisa, więc ta wiedza o świecie była o wiele szersza. Bo Piri Reis też zaznaczał, że on to wcześniej przepisał czy przerysował z map wcześniejszych. Bardzo dużo złego zrobiła religia chrześcijańska, powstanie religii chrześcijańskiej, która uporczywie walczyła z wszelkimi możliwymi książkami dotyczących historii, które traktują inaczej niż zatwierdzone przez kilkunastu czy kilkudziesięciu powołanych przez Konstantyna Wielkiego biskupów, którzy utworzyli Kościół. Spalono między innymi Bibliotekę Aleksandryjską, w której mogły znajdować się takie dzieła, które by dotyczyły zarówno kształtu świata, map. Mapy próbowano wynieść. Dlatego wydaje mi się, że ten Piri Reis miał z czego kopiować. Ale nie można stwierdzić, że cywilizacje takie jak cywilizacja egipska czy cywilizacje późniejsze w Grecji nic nie wiedziały. Mogły wiedzieć o tym, ale w momencie nagonki religijnej, nawet jeżeli ktoś wiedział, ktoś miał coś spisanego i za to groziło spalenie podejrzewam, że całej osady, całego miasta, za posiadanie tego typu tekstów heretyckich. Więc albo były ukrywane, albo były najzwyczajniej w świecie wrzucane do ognia, a wiedza została zapomniana. Bo cóż komu po takiej wiedzy? Być może, że do tego typu przeświadczeń czy przecieków dotarł Kolumb, który wiedział, że coś takiego się szykuje. W dalszym ciągu liczę na to, że kiedyś otworzą się zamknięte na głucho drzwi Biblioteki Watykańskiej, gdzie być może czegoś się dowiemy o tym, co wiedzieli ludzie 2000 lat temu. Co opisywali, jak opisywali. Natomiast całkiem inną historią jest historia, która jest zapisana na tabliczkach glinianych. I tutaj olbrzymią rolę odegrał Zecharia Sitchin, który jako jedyny, podejrzewam, sensownie opisał dzieje prehistoryczne pracywilizacji. Jak to się rozgrywało, jak to się mogło rozgrywać. W sumie jak się rozgrywała według niego cała ta akcja. Na podstawie tego, że odczytał sam wiele tabliczek. Zinterpretował to w taki, a nie inny sposób. Potrafił połączyć wiele różnych historii o Anunnakach tak, że miały one sens. Według tego, co on napisał, można wnioskować, że cywilizacja rozwijała się w Baalbek... w innych miejscach. Podał powód, dlaczego się rozwijały akurat w tych, a nie w innych miejscach, oraz to, kiedy i w jaki sposób zaczęły się rozwijać cywilizacje Ameryki Południowej. I skąd się wzięło rozproszenie między innymi ludźmi i tak dalej. Jeżeli chodzi o Aborygenów, oni też mówią o czasie wielkiego snu, w którym byli transportowani do ziemi, na której się mieli osiedlić, która miała być właśnie dla nich. Jeżeli weźmiemy to wszystko do kupy, to nie jest tak, że te cywilizacje nie wiedziały wzajemnie o sobie. Taką cywilizacją, która najbardziej starała się zgłębić naturę, najbardziej pływała, byli Fenicjanie, którzy zostali zmuszeni przez ludzkich władców Persji do tego, żeby płacić ogromne sumy. Oni musieli się wybrać. Między innymi wybierali się w różne miejsca ziemi. Prawdopodobnie też docierali regularnie do Ameryki Południowej, prowadząc tam wymiany handlowe. Podobnie mało wiemy o cywilizacji chińskiej. Oni po pewnym czasie, gdy mieli olbrzymią flotę, wypłynęli i wrócili stamtąd, dochodząc do wniosku, że świat nie przedstawia dla ich cywilizacji żadnej wartości i zamknęli się w sobie. Więc takie próby kontaktów, a nie wiemy, dlaczego w ogóle wyruszyli z tak olbrzymią armadą, jaką oni mieli. Nasze europejskie stateczki były przy nich dosłownie jak statki z papieru. W armadzie były specjalne statki, które służyły tylko do ochrony tej armady przed piratami. Były statki, które specjalnie były transportowcami, olbrzymiej długości. Wybudować coś tak ogromnego po to tylko, żeby z powrotem wrócić i powiedzieć: „Nie, tam nie ma nic ciekawego”. Na jakiejś podstawie to budowali, z jakiegoś powodu. Być może tym powodem były stare pisma i po prostu chcieli sprawdzić, czy faktycznie tamte cywilizacje drugie są i czy są zagrożeniem, czy może są możliwością rozwoju ich własnego imperium. Także tego nie wiemy. To jest otchłań czasu i warto nad tym popracować, ale warto też przejść nad tymi dowodami, które mamy w tej chwili na ten temat, bo bardzo mało się wie. Niemalże każdy, kto mówi o Antarktydzie w tej chwili, mówi o odtajaniu, że odkryto nowe kanały, które tam gdzieś przechodzą, że jest ciepła woda słodka, która wypływa spod kontynentu, że lodowce cofając się pokazują oczka wodne czy coś takiego, ale nikt nie bada ich zawartości biologicznej na ten moment. Natomiast nasi polarnicy, badając chemiczny skład, wpłynęli w to jeziorko. Nie wiem, czy pobrano próbki biologiczne. Prawdopodobnie nie, bo o to się pytałem. A jeżeli wpłynęli jakąkolwiek łodzią i weszli w jakichkolwiek gumakach, nie odkryją już życia, które było, tylko będzie takie życie, jakie zanieśli w tej chwili. Ale wracając do tematu, skoro jest mapa Piri Reisa z Antarktydą bez lodów, to musiała ona na jakiejś podstawie powstać. Jeżeli w tej chwili dochodzi się do wniosku już od pięćdziesiątego któregoś roku, że mapa Piri Reisa była zrobiona bardzo dobrze, to musiała być cywilizacja, która sfotografowała to prawdopodobnie z dużej wysokości i przekazała innym. Ludzie, którzy zajmowali się mapami, marynarze i nawigatorzy na statkach z narażeniem życia pewnie takie mapy uratowali. Być może jeszcze coś ciekawego wyskoczy w bibliotekach, o których w tej chwili nic nie wiemy. Bardzo żałuję, że jest wojna w Iraku i tam w zasadzie obalono coś, co jakoś działało, bo w tej chwili jest trudne to do zwiedzenia. Natomiast polecam film polskiej grupy paralotniowej, która robiła film między innymi na zaproszenie rządu irackiego. I są zdjęcia z góry tych zigurat i całych zabytków. Wygląda to niesamowicie pięknie i to nie może być tak, żeby powstało na piachu coś takiego, a później przez następne ileś tam lat ludzie żyli w ślepiankach z trzciny nad głową.Musi być jakaś przyczyna. Gdyby to było odwrotnie, najpierw Sziszy, później tamte ziguraty, to jeszcze, ale jeżeli popatrzymy na to, czego oni dokonali naprawdę szczena opada, że tak powiem. Dziękuję.
[01:37:39] - Widzę, że ktoś na czacie „Radio Paranormalium” próbuje uśmiercić drogą plotki Papcio Chmiela. Drogi słuchaczu podpisujący się jako MM, z tego, co ja się orientuję, to Papcio Chmiel jeszcze żyje. Tak więc nie próbuj nam tutaj go pozbawiać życia przez Internet. A wracając całkiem serio, kolejne pytanie z naszej ściśle tajnej listy pytań i właściwie jedno z ostatnich chyba dzisiaj brzmi następująco: wielu badaczy, także polskich, mówiło o pogoni za króliczkiem, głównym problemie w badaniach nad UFO. Chodzi o brak konkretnych odpowiedzi mimo lat badania i analizowania tego zjawiska. Czy ten trwający od dekad impas naprawdę jest zniechęcający? Może tym razem pierwszego o odpowiedź poprosimy Arka Gocika. Arku?
[01:38:43] - Tak, już jestem. Można powiedzieć, że badanie incydentów UFO mogło stanowić jakiś sposób na życie. Jedni po prostu mają działki, inni uganiają się za tym właśnie latającym króliczkiem, białym na dodatek. I to byłby jakiś sposób na życie. Tych incydentów nie jest na tyle dużo, żeby wypełnić cały wolny czas człowiekowi. Jest jakaś forma może zniechęcenia do tego, bo ktoś znowu następne zdjęcie przesyła, gdzie widać na niebie punkcik i to wszystko. Ktoś znowu zgłoszenie daje, które dotyczy przelotu jakiejś kuli, która mogła być równie dobrze wszystkim. Ale właśnie taka ciekawość świata każe próbować zgłębiać i nie lekceważyć żadnego z tych doniesień. Za każdym z nich stoi człowiek, który faktycznie coś przeżył, który faktycznie doświadczył, być może nieświadomie, jakiegoś kontaktu, wymiany myśli. Zmienia to zarówno postrzeganie jego, jak i być może w drugą stronę również, że oni również uczą się ludzi. Więc wydaje mi się, przede wszystkim, czego oczekujemy od obcych, od kontaktu? Żeby przylecieli, pokazali się, dali darmową energię do możliwości przenoszenia się, ewentualnie dali jakieś lekarstwa lub przynajmniej ukierunkowali to wszystko. Takie są oczekiwania. I kontakt, ewentualnie, żeby nas czegoś uczyli o wszechświecie. Ale my o wszechświecie wiemy z naszego punktu widzenia to, co udało nam się pozyskać, bardzo dużo. I tyle. W zasadzie nie możemy liczyć na to, że dostaniemy jakąś technologię. Zwłaszcza że każda technologia u nas musi mieć tą drugą stronę, czyli tą stronę, która umożliwia zabijanie wszystkiego i każdego w dowolnym momencie i w dowolnym punkcie na świecie. Więc ciężko wymagać, żeby nawet chcieli się z nami skontaktować czy doprowadzić do tego. Chociaż wcale nie jest powiedziane z drugiej strony, że jakaś odrywająca się cywilizacja na Ziemi już takie gadżety posiada, tylko chcąc utrzymać swoje status quo, władzę i hegemonię jakichś narodów czy państw utrzymuje to w tajemnicy, bo nie widzi potrzeby, żeby raptem zniszczyć globalną gospodarkę opartą na wydobyciu ropy i spalaniu jej w różnego typu silnikach i budowę tych silników. Być może, że jeszcze nie nadszedł na to czas, a my będziemy dalej pewnie jeździć od osoby do osoby, dowiadywać się coraz to nowych rzeczy i próbować wyjaśnić to. Bo co osoba, która zaliczyła jakąś obserwację, że tak powiem, dokonała obserwacji, co może zrobić? Może zadzwonić na policję, ale nie zadzwoni na policję z lęku, z obawy przed tym, że policjant nie dość, że przyjedzie, pośmieje się, to jeszcze rozgłosi wszystkim innym, że „patrzcie, macie tam sąsiada dziwaka. Co tam widzi, co jego ciekawe, czy czegoś tam nie bierze. Zobaczcie, co ma w ogródku, czy czegoś tam nie uprawia” i tyle będzie. Do Straży Granicznej też raczej chyba nie zadzwoni, bo Straż Graniczna zadzwoni wtedy do policji. W innych krajach jest być może troszeczkę inaczej. Tam za przyjazd policji się płaci te 10 euro, ale policja ma obowiązek dołożenia wszelkich starań do wyjaśnienia okoliczności zgłoszenia. Więc jeżeli się zgłosi w takim państwie obserwację jakiegoś dziwnego obiektu, to policja sama z siebie najpierw zadzwoni do osób, które nadzorują ruch lotniczy i sprawdzą, czy nie było tam jakiegoś statku powietrznego.Jeżeli nie będą w stanie wyjaśnić sytuacji, to takiej informacji udzielą, że nie byli w stanie wyjaśnić sytuacji, ale nikt się nie będzie z tej osoby nabijał, tak jak jest to bardzo często w naszym kraju. Także tyle. Dziękuję.
[01:43:56] - Leszku?
[01:44:00] - Zniechęcenie. W zasadzie to się nie dziwię kolegom, którzy badali fenomen i zniechęcili się na tyle, że pozostawili go i dalej już nie są zainteresowani, nie są aktywni. Jednak cieszę się, że są nadal zapaleńcy, którzy temat ciągną dalej. Takim osobom temat, myślę, będzie podawany z ręki do ręki. Jak ta opowieść, którą kiedyś pradziadowie opowiadali swoim wnukom, tak samo tu pokolenie po pokoleniu tych ufologów, którzy korzystając z dorobku i przemyśleń wcześniejszych pokoleń, idą dalej. Nasze zrozumienie fenomenu będzie jedynie w ten sposób polegało. Chyba że rzeczywiście ta uciekająca część naszej populacji postanowi jednak podzielić się swoją wiedzą, ujawnić ustalenia, które są. Przypuszczam, że dowiedzielibyśmy się wielu bardzo ciekawych, istotnych kwestii. Jednak na dobro i dobre poczucie tych ludzi i czurów za bardzo. Dali wiele przykładów na to, że są wybrani, pozbawieni skrupułów. W tym wypadku raczej bym patrzył na czarne scenariusze niż na te fajne wizje, które mówią nam, że jednak radośnie przejdziemy dalej. Jedyne radosne przejście widzę w świadomości ludzkiej. Jeżeli na tyle dużo ludzi zacznie zadawać pytania sobie samym na te tematy, to świadomość nas jako ludzi będzie wzrastała. Ale do tego po prostu trzeba mieć chęci. Niestety część ludzi, część nawet słuchaczy radia, którzy odezwali się na antenie, świadczą o tym, że jest część ludzi, którzy nie są zainteresowani. Są zainteresowani zupełnie czym innym. Jestem w stanie zrozumieć postępowanie młodych, szalonych głów, które robią bardzo często jakieś dziwne rzeczy. Sam byłem młody, sam robiłem wiele dziwnych, pojechanych rzeczy. Jednak z pewnego wieku szczenięcego się wyrasta i należałoby umieć zadać sobie te pytania konkretne i poszukać tych odpowiedzi, bo inaczej niewiele nam z tego życia zostanie. Należy gromadzić wiedzę i doświadczenie. Z tym odchodzimy, to zabieramy. Im bardziej będziemy bogaci w tej kwestii, to nasze bogactwo na tej drugiej stronie będzie większe. Może tyle.
[01:47:23] - I ostatnie pytanie z naszej ściśle tajnej listy pytań. Jest ono następujące: co musi się stać, by dziedzina ta, czyli ufologia, wróciła do łask i była traktowana z powagą? A może to naukowcy i media muszą się zmienić? Co o tym sądzi tym razem Leszek Ostoja-Owsiany? Leszku?
[01:47:50] - Fantastycznym posunięciem, moim zdaniem, by było powołanie archiwum wspólnego, gdzie byłyby gromadzone wszelkiego rodzaju doniesienia, wszelkiego rodzaju zgłoszenia i byłoby to magazynem, z którego mogą czerpać wszyscy, którzy będą chcieli ugryźć temat. To dzieje się tak, że wielu badaczy ma jakieś swoje archiwa, swoje jakieś szufladki, gdzie trzymają wszystkie fantastyczne wielokrotnie przypadki i to czasami nawet po ich śmierci może trafić na śmieci jako rzeczy niepotrzebne już rodzinie. Możliwość składania, zbierania tego rodzaju dokumentacji w jakimś miejscu, które by było niezależne od tych wszystkich podziałów, które by dawało możliwość właśnie tej wspólnej pracy, by było wspaniałe moim zdaniem. Ale do tego trzeba dojrzeć. To trzeba wypracować. Moją wizją, właśnie taką, która by była świetlaną, jest tego rodzaju placówka, w której udałoby się zgromadzić naprawdę pokaźne archiwum, które wskazywałoby dla ludzi, którzy poszukują tematu, na to, że to zjawisko jest realne i warte uwagi. Ale jak to będzie, zobaczymy. Czas pokaże. Liczę na to, że tych zapaleńców będzie jednak na tyle dużo, że będą w stanie ciągnąć temat. Widzę, że w młodym pokoleniu jest.Trochę osób, które mają zapał, mają chęć. Zobaczymy, jak czas ich potraktuje, jak będą podchodzić do tematu za lat pięć, dziesięć. Niestety to opiera się na zapaleńcach póki co i możemy liczyć na domenę takich ludzi, a nie innych. Nauka, tak jak mówiłem, jest jeszcze oporna, aczkolwiek już widać przesłanki, że zaczyna się otwierać. Fajnie przyklasnąć takim inicjatywom. Trzeba być otwartym na wiele opcji. Może coś to da. Tyle na temat.
[01:50:27] - W międzyczasie dodzwonił się do nas słuchacz, który na pewno nie będzie trollował, bo już dzwonił wiele razy i dał się poznać z dobrej strony. Jest z nami pan Grzegorz spod Londynu. Dobry wieczór, jesteśmy już na antenie.
[01:50:45] - Dobry wieczór panowie, witam ponownie po dłuższej przerwie. Słychać mnie?
[01:50:50] - Bardzo dobrze słychać.
[01:50:53] - Super. Także witam ponownie i gorąco pozdrawiam wszystkich. W kwestii ujawnienia było takie pytanie: kiedy to się wszystko zacznie składać do kupy i zaczniemy wszyscy to traktować poważnie i tak dalej? Wydaje mi się, że w tej kwestii ma rację doktor Greer, który mówi, że to się nie stanie, dopóki grube koncerny mają łapę na ropie położoną i rządzą tym wszystkim. W ich interesie jest, żeby tak to utrzymać, jak to do tej pory jest, bo w przeciwnym wypadku skończą się dochody z ropy i załamię się kilka rzeczy. Także jak długo będą mieli w tym interes, tak długo nie będzie tego ujawnienia. Ale po cichu coś się przedostaje na widok. Wysłałem ci Velias na Skype'ie ten plik PDF. Mam nadzieję, że dostałeś.
[01:52:18] - Już go sobie zapisałem.
[01:52:22] - Ten dokument był opublikowany przez gościa na YouTube, który się nazywa Secure Team. Tyler ma na imię i wydaje mi się, że jest całkiem solidny, który w temacie UFO ma coś do powiedzenia. Publikuje już od wielu lat na YouTubie. Niestety tylko w języku angielskim, także kto zna angielski, to polecam Secure Team. Bardzo fajny kanał. On tutaj niestety nie podaje dokładnego źródła, skąd ten dokument ma. To jest 13-stronicowy dokument rzekomo opublikowany przez Pentagon. A to jest dalsza historia tej historii z zeszłego roku, kiedy Elizondo i DeLonge opublikowali nagrania tak zwanego latającego tic taca. I w tym dokumencie mówi się, że USS Princeton i USS Nimitz, dwa wielkie lotniskowce amerykańskiej załogi i radary przez sześć dni obserwowały różne dziwne latające statki, które też schowały się w morzu. Różne przedziwne wyprawiały harce w powietrzu, których nasza technika nie potrafi dokonać. Także jest co poczytać. Tak jak mówię, powoli jakoś to się przedostaje. Tylko że mainstream media siedziało o tym cicho. Nic nie było nigdzie wspomniane, ale jeśli to jest faktycznie dokument Pentagonu, to jest bomba. Jest czarno na białym powiedziane, że takiej technologii nigdzie na świecie nie ma. To nie jest ziemska technologia. Te statki były obserwowane, były odrzutowce poderwane, żeby je dogonić czy obserwować, ale niestety te statki zniknęły. To jest bardzo ciekawa sprawa. Coś się przedostaje pomału, ale takiego grubego ujawnienia we wszystkich telewizjach, w gazetach i tak dalej, pewnie długo jeszcze nie będzie. To jest moje zdanie na ten temat. Dziękuję bardzo i pozdrawiam.
[01:55:20] - Dziękujemy bardzo. Również pozdrawiamy. Może któryś z panów chciałby się odnieść do wypowiedzi słuchacza? Może Leszek?
[01:55:30] - Takich doniesień było sporo swego czasu. Czekamy na prawdziwe ujawnienie, przyznanie, że jednak mamy do czynienia zWszyscy, którzy badają temat, na pewno trzymają kciuki za tym, żeby to było jak najszybciej dla naszego przynajmniej życia. Jestem jednym z nich. A że mamy do czynienia z obiektami, które mają takie parametry, które jeszcze nie jesteśmy w stanie pojąć, to doniesienia mamy od dawna, że tak to jest. Jest to fenomen, który wyprzedzał zawsze naszą technikę, zawsze nasze możliwości. I raczej nie należy się dopatrywać, że w 100% doniesienia o UFO to są techniki wojskowe, techniki ukrytych kont CIA czy innych służb, które prowadziły swoje badania z czarnych budżetów. Nie wiadomo na co, w jaki sposób wydając. Mamy do czynienia ze zjawiskiem, które było już od wieków odnotowywane i mamy również do czynienia z techniką, która jest tworzona przez nas. Wojsko będzie może przyznawało, może i nie, ale to zależy od tych wielkich korporacji, od tych sytych, którzy są podzirajami w dzisiejszym świecie. To oni dyktują, w jaką stronę pójdziemy. Fajnie by było ich wymienić, ale to nie jest takie proste i łatwe. To są tak usytuowani ludzie, którzy łatwo nie oddadzą swojej władzy i swoich układów. Zmiany, jakie nas czekają, powinny być kolosalne. Powinny być duże, łącznie ze świadomością tego, że mamy do czynienia permanentnie z istotami, które tutaj się interesują i latają. To, że jesteśmy istotami energetycznymi, które potrafią wiele rzeczy załatwić sami, bo mamy takie możliwości, zależy od tego, jak będziemy kreować sami swoje otoczenie i siebie samych. Nasza świadomość określa to, kim jesteśmy i co nas otacza. Wiele zależy od nas samych. Co będzie, jak to będzie? A czy będzie to główne ujawnienie? Myślę, że to raczej będzie powolne uchylanie rąbka w sposób kontrolowany i taki, który będzie wygodny dla tych wielkich. Niestety, póki co to oni tutaj klocki rozstawiają. Może tyle.
[01:58:47] - Arku?
[01:58:51] - Jeżeli chodzi o informacje, to te informacje są wszędzie i jeżeli ktoś chce, to naprawdę uzyska bardzo dużo. Trzeba je tylko po prostu złożyć do kupy i się nimi cieszyć, że tak powiem. Nikomu specjalnie nie zależy na tym, żeby ujawniać, tak jak mówiliście panowie wcześniej. Takie informacje nie przedostają się od razu do głównego nurtu medialnego. Nie zobaczymy tego bardzo często w telewizji. Z różnych powodów. To niekoniecznie musi być niechęć do prezentowania czy jakieś naciski z góry, jakieś służb, które nie chcą. Bo mieliśmy taki przypadek przecież, że rosyjski dron wleciał i rozpadł się w okolicach Kętrzyna i o tym dosyć szybko lokalne media informowały. To nie była wielka niechęć czy od razu jakieś trzy literówki, które by łapkę położyły na informacjach. Te informacje są. Ludzie, którzy pracują przy czarnych projektach, bardzo często wypowiadają się na temat tego, nad czym pracowali, ale dopiero wiele lat po zakończeniu swoich działań. Być może w tej chwili bardzo żałują tego, że nie mieli na tyle odwagi, żeby zrobić to wcześniej. Ale z drugiej strony, czego tak naprawdę oczekujemy od ujawnienia? Co wyjdzie? Wyjdzie prezydent Stanów Zjednoczonych i powie: „Tak, mamy kontakt” albo „Wiemy, kim są ci, którzy przylatują na latających talerzach”? Oni sami tego podejrzewam, że w większości nie wiedzą, bo to jest cały konglomerat tych postaci i tych domniemanych statków, że naprawdę wątpię, żeby oni panowali nad tym. Czy żeby im się to udało, bo naprawdę to jest od bardzo niematerialnych postaci do takich z krwi i kości, że potrafią coś zniszczyć, przełożyć czy pozostawić po sobie bardzo materialny ślad swojej bytności. Kto chce, tego się dowie i przeczyta i potrafi sobie wyrobić zdanie. Mnie się przypomina taki okres, kiedy Bill Clinton ujawnił na konferencji, że kamień, który pochodził z Marsa został odnaleziony. Pan Barku, co odkryto?Skamieniałą bakterię. Ale przyszedł czas, że to wszystko zostało zdementowane z jakiegoś powodu, takiego czy innego. Ciężko jest powiedzieć. To ujawnienie niewątpliwie następuje i następuje powoli. Mamy tutaj do czynienia między innymi z łazikami marsjańskimi, które co jakiś czas na zdjęciach przesyłanych przez nich ktoś się czegoś dopatrzy i to nie jest retuszowane w żaden sposób. To jest po prostu puszczane. Mieliśmy to światło, które się pokazywało na jednym ze zdjęć, czy filmie, czy zlepku zdjęć. Mieliśmy jakiegoś stwora pająkowatego, którego też ciężko było wytłumaczyć samym działaniem erozji na skały, które też potrafią przybierać przeróżne kształty. Ale akurat tamten był wyjątkowo dziwny. Być może, że to zlepek zdjęć poszczególnych spowodował taką postać. Ostatnio mieliśmy ptaka na niebie, na Marsie. Do tego NASA przyznała się, że przez wiele lat stosowała filtry, którymi specjalnie zmieniano obraz tylko po to, żeby był ładniejszy, bardziej czerwony, żeby Mars taki czerwony, wszystko czerwone i przez chwilę trzeba było puszczać, żeby ludzie tak myśleli. Z drugiej strony polski naukowiec mówi, że prawdopodobnie w chmurach Wenus może istnieć życie. W chmurach, gdzie panują dość specyficzne warunki i być może, że tam bakterie czy jakieś mniejsze formy typu wirusy mogą się rozwijać. Coś, co się składa z DNA prostego, które będzie sobie wzajemnie przekazywać to wszystko, co jest bardzo proste, prosta forma życia i być może taka może tam występować. Czyli nauka dochodzi do wniosku, że życie to jest nie tylko teoria, ale też teoria, którą należałoby sprawdzić. Może rozwijać się w wielu środowiskach, w wielu miejscach i nie jest tematem tabu. A skoro tak, więc prawdopodobnie też może się wykształcić gdzieś tam inteligencja i to już mamy bardzo blisko do tego, co byśmy chcieli, żeby było ujawnione. Mnie martwi tylko właśnie te napaści krajów, gdzie przede wszystkim stają się ofiarami archiwa, zabytki czy tego typu rzeczy, które mówią o przeszłości naszej cywilizacji, o jej założycielach. Na pewno niepowetowaną stratą była wojna iracka i podejrzewam, że nawet nie wiemy, co żeśmy stracili. Z drugiej strony patrząc, to jest naprawdę straszne wydarzenie, gdzie co jakiś czas ktoś sobie stawia za cel zniszczenie i budowanie czegoś tam niemalże od początku, zatracając to, co widzieliśmy wcześniej. Ale widocznie tak to musi być, tak to się rozwija. Pozostaje nadzieja, że kiedyś będzie lepiej i dożyjemy kontaktu i będziemy wiedzieli. Ktoś nam powie, jakim wspaniałym światem byliśmy, niemalże tak, jak Grecy dowiedzieli się od Egipcjan, jakim wspaniałym narodem byli, popełniając Atlantydę. Dziękuję.
[02:06:13] - Cały czas z nami jest pan nasz słuchacz, pan Grzegorz spod Londynu. Czy chciałby pan coś jeszcze dodać na koniec? Pan Grzegorz chyba się już rozłączył z tego, co widzę. Coś się nie słyszymy. Dlatego teraz jeszcze ostatnie pytanie do Arka Kocika. Ostatnie już naprawdę w dzisiejszej audycji. Pytanie, na które odpowiedź słyszeliśmy już od Leszka Ostojowianego, ale chcielibyśmy też poznać zdanie Arka Kocika w tym temacie. Arku, co musi się stać, by ufologia wróciła do łask i była traktowana z należną jej powagą? A może to naukowcy i media muszą się zmienić? A może zmiana potrzebna jest jeszcze gdzie indziej? Co o tym sądzisz, Arku?
[02:07:09] - Niewątpliwie, jeżeli popatrzymy na osoby, które tworzą programy dla telewizji, już abstrahując od tego, czy to TVN, czy antagonistycznie TVP na razie, to troszkę ręce opadają. Ich sposób podejścia do życia i do tego fenomenu. Być może poza anteną są to całkiem inne osoby i o całkiem szerszych horyzontach. Nie są tak powierzchowne, jak się wydaje i być może są bardziej zainteresowane. Ale to pokazuje właśnie toO czym na samym początku czytałeś z deklaracji Adama Borowskiego, że świat jest tak naprawdę pełen idiotów i ta choroba się rozprzestrzenia, parafrazując go troszkę. Wydaje mi się, że media w tym momencie, co na nich głównie będzie polegało przekazanie dla społeczeństwa informacji o tym, że wiele dogmatów religijnych jest wyssanych z palca, że tak naprawdę świat wygląda troszeczkę inaczej i to one będą musiały pogonić, pokazać naukowcom, różnym ośrodkom badawczym, może w ten sposób powiedzmy, czym się powinni zainteresować i co powinni zrobić. Mamy wspaniały przykład Muska, tego od Tesli, który z pełną determinacją chce wysłać ludzi, prawdopodobnie być może sam też chce polecieć na Marsa i robi wszystko dokładnie tak z wielką wizją, żeby tego dokonać. I bardzo mocno mu kibicuję. Być może, że będzie musiał skorzystać z technologii, która już dawno, dawno była na świecie. To znaczy z maszyny do produkcji manny, bo bez tego typu urządzenia, które jest w stanie takie pierwotne organizmy, jak chlorella czy jakikolwiek inny tego typu glon, przystosować do jedzenia i produkować jako podstawa pożywienia, to nie ma możliwości, żeby taka wyprawa nie skończyła się tragedią, dlatego, że rośliny wszystkie są roślinami wyższymi i one w przypadku jakiegoś tam błyskawicznego przymrożenia już nie odżyją, jak ziemniaki Marsjaninie. I cała wyprawa może umrzeć z głodu. Z kolei zabierać ze sobą ogromne ilości żywności, które też mogą w przypadku jakiejś drobnej tragedii, typu uderzenie czegoś, wylecieć i nie połapie się tego, może po prostu to spowodować tragedię, którą będziemy wszyscy obserwować. Natomiast taka maszyna, jaką miał Mojżesz na pustyni, którą przez te 40 lat potrafili utrzymać przy stałej produkcji i jakoś z tego wyżyć. Być może, że takie urządzenie uratuje cały pomysł tej misji, całą tą misję i umożliwi nam ekspansję na inne planety. Tak szeroko o tym mówiąc. Ale to wszystko zależy między innymi od nastawienia społeczeństw, które są kształtowane w dużej mierze przez media. Więc media sądzę, że mają tutaj dużo do zrobienia i sądzę też, że powoli to się wszystko, nastawienie z takiego tępego śmiechu i uśmieszku do takiego starania się zrozumienia sytuacji następuje. Ja miałem parę lat temu kontakt z telewizją, z Superstacją, która brała ode mnie materiał z Biedni. Użyli tam fragmentu, który się im najbardziej nadawał z przelotu właśnie nad tymi kręgami. I naprawdę ta dziennikarka chciała przedstawić ten krąg, pojawienie się kręgu w tym miejscu jak najbardziej w sposób obiektywny i jak najbardziej w sposób rzeczowy. Także to młodsze pokolenie, czy takie pokolenie już w tej chwili, które zaczyna dochodzić do głosu w telewizjach, wydaje mi się, że ma troszeczkę inne zapatrywanie, troszeczkę szersze horyzonty i wystarczy tylko po prostu przekazywać im i wymagać od nich tego przekazu obiektywnego. Dziękuję.
[02:12:21] - I tako dotarliśmy do końca ostatniej debaty ufologicznej w tym sezonie. Przynajmniej ostatniej debaty, w której dyskutowaliśmy. Będzie jeszcze co najmniej jedna audycja w ramach debat ufologicznych. Taka audycja, w której będziemy podsumowywać najciekawsze relacje z obserwacji UFO, jakie dotarły do nas w ciągu ostatnich kilku miesięcy. A dzisiejszą audycję już kończymy. Oczywiście cały czas czekamy na państwa kolejne relacje. Najlepiej wysyłać je na naszego maila radio@paranormalium.pl. To jest taki pewny kontakt, z którego na pewno żadna relacja nam nie zginie, bo z czatami to różnie bywa. Z gadu-gadu również i z innymi kontaktami również. Najlepiej wysyłać relacje na naszego maila radio@paranormalium.pl, bądź też drogą SMSową na nasz numer 530 620 493. Dzisiejszą debatę ufologiczną online już powolutku kończymy. Po drugiej stronie połączenia internetowego i telefonicznego byli z nami dzisiaj ufolog z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej Arkadiusz Kocik. Dzięki jeszcze raz Arku.
[02:13:32] - Dzięki, do usłyszenia.
[02:13:34] - A przy naszym telefonie artysta malarz, pasjonat tematyki ufologicznej i również zajmujący się badaniem tego zjawiska Leszek Ostoja-Owsiany. Dzięki jeszcze raz Leszku.
[02:13:45] - Dziękuję bardzo wam prowadzącym, tobie Arku i Piotrowi, jak i wszystkim słuchaczom za uwagę i szczę prowadzenia, odkrywania nowego
[02:13:56] - Do usłyszenia.
[02:13:57] - Dziękujemy Leszku. Pozdrawiamy z tego miejsca Piotra Cielebiasia. Troszeczkę musi sobie Piotr odpocząć po ponad stu debatach ufologicznych i kilkudziesięciu debatach niekontrolowanych należy się odpoczynek. Na pewno z Piotrem się usłyszymy, ale jeszcze nie za tydzień. Mam nadzieję, że im szybciej tym lepiej, bo bez Piotra to jednak te audycje troszeczkę tracą swój charakter. Dzięki jeszcze raz Piotrze za to wytrwałe prowadzenie dyskusji na antenie Radia Paranormalium. Dziękujemy również Adamowi Borowskiemu, który miał również dzisiaj z nami być, a którego niestety jakaś tajemnicza siła dosłownie w ostatniej chwili zabrała nam sprzed mikrofonu. Adam oczywiście wysłał drogą tekstową kilka wypowiedzi, które były przytaczane na naszej antenie. Właściwie jedną taką dłuższą wypowiedź. Kończymy debatę ufologiczną online. Tak jak mówiłem, za tydzień prawdopodobnie będzie jeszcze co najmniej jedna taka audycja, a może i dwie się trafią. Zobaczymy. Właściwie audycja w ramach cyklu debaty ufologiczne online, w której będziemy podsumowywać najciekawsze doniesienia o obserwacjach UFO, które pojawiły się w naszych skrzynkach w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Jeżeli macie państwo swoje jakieś nowe relacje i chcielibyście się podzielić, zapraszamy oczywiście do kontaktu, najlepiej drogą e-mailową na adres radio@paranormalium.pl. Audycję, jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnych audycjach na naszej antenie.
[02:15:39] - Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na Twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[02:16:28] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko, że z wyłączeniem jest już, powiedzmy troszeczkę gorzej.
[02:16:39] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[02:17:05] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No tylko, że z powrotem jest już, powiedzmy troszeczkę gorzej.
[02:17:16] - Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum Audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[02:18:05] - Dwa miesiące temu był drop prowadzący do pewnego radia. Że ktoś go tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[02:18:16] - Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.