[00:52] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. Rozpoczynamy jedną z ostatnich audycji z cyklu "Debaty Ufologiczne Online" w tym sezonie. Ostatnia debata, która była połączona, jak tytuł wskazuje, z debatą, odbyła się tydzień temu. Dzisiaj zapraszamy na wysłuchanie audycji podsumowującej wybrane najciekawsze relacje o obserwacjach UFO, które do Radia Paranormalium napłynęły w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Całkiem możliwe, że za tydzień będzie jeszcze jedna tego typu audycja. Bowiem dzisiaj będzie zaprezentowana tylko część relacji, a dokładnie te relacje, które zarejestrowaliśmy drogą telefoniczną oraz małe podsumowanie, które przygotował dla nas biorący udział w debatach ufologicznych Damian Trela, ufolog z Legnicy. Damian niestety nie mógł dzisiaj wziąć udziału na żywo, ale przygotował dla nas małe podsumowanie, które zostanie wyemitowane już za chwilę. Audycja jest realizowana częściowo na żywo. Będzie można zadzwonić na antenie Radia Paranormalium, podzielić się z innymi słuchaczami swoją relacją. Nasze numery telefonów to 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493. Czekamy także na państwa relacje na Skypie radio.paranormalium.pl, pod naszym Gadu-Gadu nr 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Niesamowitego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać relacje i propozycje tematów do omówienia w debatach ufologicznych w kolejnym sezonie na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Tak jak mówiłem przed chwilą, teraz zapraszamy do wysłuchania małego podsumowania najciekawszych relacji, które przygotował dla nas badacz ufologii z Dolnego Śląska, z Legnicy, dobrze wam znany Damian Trela.
[03:15] - Na wstępie muszę zaznaczyć, że generalnie w ostatnich miesiącach, od początku tego roku wpłynęło do mnie zasadniczo niewiele raportów o obserwacjach UFO. Szczególnie z Dolnego Śląska, ale i w ogóle z innych rejonów Polski. Generalnie ta tendencja spadku obserwacji UFO utrzymuje się już od dłuższego czasu. Oczywiście wśród ufologów panuje przekonanie, że zjawisko UFO ma charakter falowy, a więc są okresy zwiększonej jego aktywności i okresy tak zwanej stagnacji. Być może teraz jesteśmy właśnie na takim etapie, który już trwa dosyć długo i jak na razie nic na to nie wskazuje, że coś się w najbliższej przyszłości zmieni w tej kwestii. Natomiast to, co do mnie wpływało w ostatnich miesiącach, to przeważnie były obserwacje dalekie tudzież nagrania wideo bądź zdjęcia. Nie były to jednak relacje, zdarzenia, które warte były uwagi, a w większości nawet dawało się je w sposób racjonalny wyjaśnić. Aczkolwiek pojawiły się oczywiście perełki, bardzo ciekawe zdarzenia, które nie omieszkałem opisać szerzej na swoim blogu w ostatnich miesiącach. Na pierwszy plan wysuwa się szczególnie zdarzenie, które opisywałem bodajże w lutym tego roku na swoim blogu, a które dotyczy bliskiego spotkania C3 w miejscowości Michałowice. To jest miejscowość położona na terenie Dolnego Śląska, w Górach Karkonoszach, blisko Szklarskiej Poręby. Sprawa jest niezwykle ciekawa, bardzo wielowątkowa. Można powiedzieć, że o tym zdarzeniu już wiedziałem od dłuższego czasu, a dowiedziałem się o nim jakiś czas temu, dokładnie parę lat temu, czytając pewien artykuł, jaki ukazał się w regionalnej gazecie „Nowiny Jeleniogórskie”. Tamta sprawa została opisana przez dziennikarza, autora tego artykułu. Były podane nazwiska świadków, raczej inicjały, ale pojawiło się tam pewne nazwisko osoby, która miała jakąś wiedzę na temat danych osobowych świadków, bezpośrednich uczestników tego zdarzenia. Tak się składa, że niestety redakcja „Nowin Jeleniogórskich” nie była zainteresowana współpracą ze mną, tak więc nie przekazała mi danych osobowych świadków. Stało się to dzięki pewnemu panu, który się nazywał jak dobrze kojarzę, pan Jerzy.Niestety już świętej pamięci. Był to pilot, instruktor szybowcowy z Karkonoskiego Stowarzyszenia Szybowcowego, z którym nawiązałem kontakt i który, jak się okazało, był znajomym pani Teresy. Należy zaznaczyć pseudonim głównego świadka tego zdarzenia. Dzięki niemu udało mi się nawiązać kontakt i można powiedzieć, że finał tej sprawy miał miejsce jeszcze na początku tego roku, bo na początku tego roku podjąłem rozmowę z panią Teresą. Dość długą rozmowę, z której udało mi się wyłuskać jak najwięcej szczegółów na temat tego zdarzenia. Niestety tak się złożyło, że w niedalekiej przyszłości, po kilku miesiącach pani Teresa zmarła. Też leczyła się od dłuższego czasu na poważną chorobę i niestety finał tej sprawy był taki, a nie inny. Natomiast to, co się udało uzyskać na temat tego zdarzenia, dosyć szokuje, ale z drugiej strony też wskazuje, że zdarzenie w Michałowicach było typowe dla tych bliskich spotkań z UFO, jakie miały miejsce jeszcze w latach 80. i w latach 90. Zdarzenie miało miejsce dokładnie w lipcu 1997 roku. Dwójka osób, to jest pani Teresa i jej przyjaciel o imieniu John ze Stanów Zjednoczonych, który akurat przyjechał w odwiedziny do niej. Oni razem wracali późną porą do swojego hotelu, udając się w stronę domku letniskowego zlokalizowanego w miejscowości Michałowice. Wracali późną porą, jechali autem i kiedy wjechali już na teren hotelu, dostrzegli pewien punkt świetlny wiszący w okolicach Śnieżnych Kotłów. Ten punkt nagle zaczął się bardzo szybko przemieszczać w ich stronę i co się okazało, był to klasyczny spodek latający, składający się z dwóch kopuł połączonych ze sobą pierścieniem obracającym się. Ten obiekt w pewnym momencie zawisł tuż nad dachem ich samochodu, dosłownie na wysokości około 20 metrów. W tym momencie świadkowie poczuli ciepło emanujące z tego obiektu. Przestraszyli się i natychmiast opuścili samochód, udając się szybko do drzwi hotelu. Szybko się zarejestrowali. Należy tutaj sprostować, to nie był taki typowy hotel, ale raczej domek letniskowy, który można wynająć. I oni akurat na czas pobytu swojego w Michałowicach wynajmowali w całości ten domek. Wchodząc do budynku szybko weszli na pierwsze piętro i tam z okna obserwowali, co się działo dalej. Obiekt dalej wisiał w tym samym miejscu. Emanował różnymi światłami od spodu i okazało się, że nie był do końca materialny. Był taki jakby na pół materialny, to znaczy jego spód wydawał się być materialny, natomiast góra była przezroczysta i w tej górnej kopule świadkowie dostrzegli stojące postacie. Było ich około czterech, pięciu. Były to zarysy, cienie raczej postaci, a więc tutaj niestety pani Teresa nie była w stanie powiedzieć nic więcej, jak one wyglądały, ile mogły mieć wzrostu. To już możemy tutaj mniej więcej szacować, porównując odległość obiektu do świadków, że mogły mieć te postacie około metra pięćdziesięciu, mniej więcej. Ten obiekt wisiał sobie i co ciekawe, przyjaciel pani Teresy, John, zaczął się w pewnym momencie bardzo dziwnie zachowywać. Poczuł silny imperatyw bliskiego kontaktu z postaciami z tego obiektu. Nawet zaczął w pewnym momencie migać latarką w stronę tego obiektu. Pani Teresa próbowała go powstrzymać, bo się bała. Nie wiedziała tak naprawdę, co się może wydarzyć za chwilę, ale w pewnym momencie ten obiekt tak jak stał, nagle wystrzelił w stronę Śnieżnych Kotłów, a więc miejsca, gdzie został po raz pierwszy zauważony i zniknął. Na tym się zakończyła obserwacja. Rejon, do którego doszło do tego zdarzenia jest też dosyć szczególny, bo ja na przestrzeni wielu lat zarejestrowałem sporo przypadków w tym obszarze górzystym i były to też zdarzenia bliskich spotkań. Tak więc to zdarzenie z Michałowic wpisuje się na listę tych najbardziej spektakularnych zdarzeń i dotyczy, jak wiemy, bliskiego spotkania trzeciego stopnia. Takich zdarzeń było sporo na terenie Polski i koniec lat 90. był okresem zamykającym już tego typu zdarzenia. Po latach 90. w zasadzie takie zdarzenia wpływały już coraz mniej do ufologów polskich. Kolejna sprawa, jaka do mnie wpłynęła w ostatnich miesiącach i którą opublikowałem też na początku tego roku, to bardzo ciekawe zdarzenie, jakie miało miejsce nad Zalewem Szczecińskim, również w latach 90. To jest w roku 1998. Ta sprawa już była w zasadzie prezentowana w Radiu Paranormalium, ale warto ją przypomnieć, bo jest dosyć ciekawa. Świadkiem tego zdarzenia był pan Sławek, lat 35, który wtedy jeszcze był chłopcem w wieku bodajże 11, 12 lat i przebywał nad Zalewem Szczecińskim na kolonii w miejscowości Czarnocin. Do zdarzenia doszło późną porą nocną. On akurat w tym momencie znajdował się w swoim pomieszczeniu na terenie ośrodka na pierwszym piętrze i w pewnym momencie obudziło go silnie intensywne czerwone światło, które wpadało do pomieszczenia, w którym leżał wraz z innym swoim kolegą.To go bardzo zainteresowało. W pewnym momencie się podniósł i spojrzał przez okno, co się dzieje na zewnątrz. Z początku domniemywał oczywiście, że to mogły być światła od samochodu, ale jak się okazało, był to obiekt UFO w kształcie kuli, który wisiał w odległości około 50 metrów od niego, tuż za drzewami, na niewielkiej wysokości i szacując, miał około pięciu metrów średnicy. Cała okolica praktycznie była spowita tym światłem czerwonym. Było to bardzo jasne światło, ale nie na tyle intensywne, aby on poczuł się jakoś dziwnie, czy też żeby to światło go raziło. Uczucie, jakiego doświadczał w trakcie tego zdarzenia, było dość zastanawiające, a z drugiej strony oczywiście charakterystyczne, ponieważ czuł się w tym momencie całkowicie odizolowany od otoczenia, wyłączony. Jak wiemy, tego typu cechy klasyfikowane są w literaturze ufologicznej jako typowe doznania związane z czynnikiem Oz, czyli mówimy wtedy, kiedy świadomość świadka jest wyłączona. Tutaj prawdopodobnie doszło do czegoś takiego, bo on patrzył otępiały w to coś i nie wierzył własnym oczom temu, co widzi. Ten obiekt wisiał sobie bezdźwięcznie i nie wykonywał jakichś ruchów w powietrzu. Był stacjonarny, ale po obrzeżach obiektu i w jego środku przemieszczał się jakiś czarny punkt. Świadek miał wrażenie wręcz, że ten punkt czarnego koloru, bo sam obiekt był oczywiście czerwony, sprawiał wrażenie, jakby był okiem, które obserwuje okolicę. Takim wręcz hipnotyzującym okiem. Co ciekawe, w trakcie tej obserwacji, ona była dosyć długa, bo pan Sławek siedział przez jakąś dłuższą chwilę, obserwował to zjawisko. W pewnym momencie stwierdził, że chyba obudzi swojego kolegę, który spał obok i żeby mieć jakiś dowód tego, co widział, po prostu mu to pokaże. Ale jak się okazało, jego kolega nie był w stanie w ogóle się podnieść. On go szarpał, kopał, wręcz nawet policzkował, ale on w żaden sposób nie reagował. Spał tak kamiennym snem, że nie był w stanie w ogóle się podnieść. I to jest dosyć ciekawe w tym wszystkim, a wskazuje na to, że ta cała obserwacja była taką wizją, która była wkomponowana w świadomość tego świadka, pana Sławka. On doświadczał takiego prywatnego objawienia, bo z nikim później nie rozmawiał po całym zdarzeniu, następnego dnia o tym, co widział. Natomiast nic na to nie wskazywało, żeby ktoś inny coś takiego obserwował. Jednak obiekt emanował dosyć jasnym światłem, spowijał całą okolicę. W ośrodku spało sporo osób, tak więc istniało duże prawdopodobieństwo, że ktoś mógłby zobaczyć ten obiekt. Natomiast nikt o czymś takim nie mówił dnia następnego. Więc domniemywamy, że w tym zdarzeniu pan Sławek był jedynym uczestnikiem i to świadczy o tym, że tego typu relacje, tego typu zdarzenia, takie bardzo klasyczne, bliskie spotkania bardzo mocno łączą i korespondują się z ludzką świadomością. Można powiedzieć wręcz, że te zdarzenia są projekcją, wizjami pewnego rodzaju, które są wkomponowane właśnie w świadomość ludzi doświadczających takie zdarzenia. Chciałbym się jeszcze podzielić jedną bardzo ciekawą obserwacją, jaką rejestrowałem jeszcze w tym roku. Tym razem dotyczy ona zdarzenia, jakie rozegrało się w latach 80. nad polskim morzem, a dotyczy typowego czy też klasycznego zdarzenia z udziałem USO, czyli niezidentyfikowanych obiektów podwodnych. Tutaj akurat sprawa dotyczy wyłaniającego się obiektu z akwenu morskiego, a dokładnie obiektu w kształcie trójkąta. Sprawa niezwykle ciekawa, niezwykle sensacyjna. Dość krótka, powiem szczerze, bo relacja, którą mi przekazał pan Wojtek, świadek tego zdarzenia, była bardzo lakoniczna, ale jednak pełna niezwykłych szczegółów i one też dają bardzo wiele do myślenia. W tej sprawie istnieje też bardzo silny akcent wojskowy, bo w trakcie zdarzenia pan Wojtek widział przelatujące samoloty wojskowe. Były to prawdopodobnie ówczesne Migi-21. Całe zdarzenie miało miejsce w okolicach Ustki. Jest to również przypuszczenie, że w okolicach Ustki, bo pan Wojtek tego dokładnie nie pamiętał. W tym czasie przebywał na wakacjach wraz ze swoim ojcem, ale dokładnie nie pamiętał, jaka to mogła być miejscowość. Ustka wydaje się najbardziej prawdopodobna z racji tego, że bardzo często jeździł na wakacje do tej miejscowości. Poza tym przelatujące w trakcie zdarzenia Migi mogły pochodzić właśnie z pobliskiej jednostki wojskowej. Przechodząc do konkretów. Tak jak mówiłem, rok 1983 może 1984, początek lat 80. Lipiec. Pan Wojtek znajdował się prawdopodobnie w miejscowości Ustka. Akurat wszedł do morza. Na plaży znajdowało się bardzo wielu turystów, tak więc było wielu świadków tego zdarzenia. I w momencie, kiedy stał sobie w morzu, usłyszał wołanie swojego ojca, który natychmiast kazał mu wracać na brzeg. Kiedy się obrócił, zobaczył, że w odległości około 100 metrów od niego zaczyna piąć się mocno woda i w pewnym momencie z tego miejsca wystrzelił w górę ciemny kształt obiektu pod kątem 45 stopni i błyskawicznie odleciał. Zanim do tego zdarzenia doszło, w pobliżu bardzo nisko przeleciały dwa Migi.Prawdopodobnie zaraz po tym zdarzeniu kolejny raz przeleciały te same samoloty. Tak jakby patrolowały bardzo nisko okolicę. Ten patrol oczywiście wynikał z tego, że być może obiekt, który właśnie wyłonił się z morza, został namierzony przez radary. To oczywiście jest niewykluczone. Sprawa jest tak więc krótka. Świadek widzi wyłaniający się obiekt w kształcie trójkąta ciemnego koloru o idealnych bokach, więc to był taki typowy trójkąt równoboczny. Średnicę mógł mieć około 10-12 metrów. Kiedy obiekt wystrzelił do góry, to olbrzymia ilość wody spadła z impetem. Na szczęście jego nie ochlapała, bo znajdował się w dosyć sporej odległości od tego obiektu. 100 metrów to niby sporej, ale jednak na tyle bezpiecznej, że nic mu się nie stało. Nie wiadomo, co się stało dalej z tym obiektem. Po prostu odleciał. Dalej już świadek nie pamięta, ale ciekawy jest wątek parawojskowy tego zdarzenia, bo jak się okazało, ojciec pana Wojtka był dosyć wpływową osobą w tamtych czasach, w czasach PRL-u. Pracował w resorcie i po jakimś czasie spotkał się ze swoimi kolegami, którzy również byli nietuzinkowymi postaciami, bo każdy z nich piastował ważne stanowiska w resortach. Wywiązała się dyskusja między trójką panów. Świadkiem tej dyskusji był oczywiście pan Wojtek, jeszcze jako chłopiec. Ci panowie dyskutowali na temat tego, co to mogło być. Ojciec Wojtka starał się przedstawić to w ten sposób, że prawdopodobnie był to jakiś wystrzelony pocisk z łodzi podwodnej, która akurat bardzo blisko podpłynęła pod brzeg. Istniało przypuszczenie, że mogła to być amerykańska łódź podwodna. Tutaj akurat jego koledzy, jeden pan, który pracował wówczas w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, był w stopniu majora Komendy Głównej Milicji, stwierdził, że jest to niemożliwe, podobnie jak i towarzyszący rozmowie pan reprezentujący prawdopodobnie wywiad, bądź też kontrwywiad wojskowy, a więc osoba, która miała wiedzę na temat łodzi podwodnych. On również stwierdził, że jest to niemożliwe, ponieważ żadna łódź podwodna nie podpływa tak blisko brzegu, a jak wiemy, zdarzenie miało miejsce w odległości około 100 metrów od brzegu. Więc ten wątek dotyczący łodzi podwodnej był obalony w trakcie tej dyskusji. Pan Wojtek akurat wtedy, w tamtym czasie kojarzył to z pociskiem wystrzelonym spod wody. Natomiast po latach przypomniał sobie, że tak naprawdę ten obiekt miał wyraźny kształt i to był kształt trójkąta. Więc tutaj definitywnie możemy wykluczyć ten szczegół wojskowy, bo wszystko na to wskazuje, że jednak było to coś zupełnie niezidentyfikowanego i w trakcie tej rozmowy, w tamtym czasie zainteresowało to kolegów ojca Wojtka. A więc istnieje przypuszczenie, że zostało przeprowadzone jakieś dochodzenie i być może istnieją jeszcze, są być może zachowane jakieś dokumenty z tego całego dochodzenia. Po latach oczywiście niewiele się możemy dowiedzieć. Pan Wojtek nie chciał zdradzić nazwisk osób, które były uczestnikami tej rozmowy. Nie chciał również zdradzić personaliów swojego ojca, bo i tak z nim nie utrzymuje kontaktów już od wielu lat. Tak więc nie wiadomo, czy w ogóle jego ojciec jeszcze dalej żyje. W każdym razie zdarzenie jest na pewno bardzo ciekawe, bo wskazuje na to, że takie zdarzenia, a mówimy tutaj o masowych obserwacjach, miały miejsce w czasach PRL-u i potrafiły one być tak spektakularne, jak to zdarzenie z Ustki. I jeszcze jedno niezwykle interesujące zdarzenie, jakie przyszło mi dokumentować niedawno, to sprawa, która rozegrała się w miejscowości Pobiedna na Dolnym Śląsku i dotyczyła typowego bliskiego spotkania drugiego stopnia. Sprawę tę zacząłem dokumentować jeszcze w ubiegłym roku, ale można powiedzieć, że ostatnie rozmowy ze świadkami miały miejsce jeszcze na początku tego roku, a więc sprawa bardzo świeża. Moim zdaniem chyba jeden z najciekawszych przypadków, jakie w ogóle przyszło mi dokumentować. Tutaj można oczywiście sporo o tym zdarzeniu opowiadać, natomiast streszczając je w takim bardzo telegraficznym skrócie, to zdarzenie miało miejsce w 2002 roku w miejscowości Pobiedna u podnóża Gór Izerskich. Świadkami było małżeństwo, pani Maria i pan Józef. To są oczywiście pseudonimy, którymi się tutaj posiłkuję, gdyż oboje ci państwo chcieli pozostać anonimowi. To są mieszkańcy tej miejscowości zlokalizowanej w gminie Leśna, właśnie u podnóża Gór Izerskich. Sprawa ta moim zdaniem jest o tyle ciekawa, gdyż dotyczy właśnie tej kategorii bliskich spotkań z UFO, gdzie mamy do czynienia z takim silnym ładunkiem wysokiej dziwności. Przypadki oznaczone taką nomenklaturą ja osobiście uważam za najbardziej cenne w kwestii badania zjawiska UFO, bo właśnie one pokazują samo sedno fenomenu UFO. Możemy z takich zdarzeń czerpać ogromną wiedzę. Nasza wiedza może być uzupełniona o bardzo wiele ciekawych spraw, które być może uchylają trochę rąbka tajemnicy zjawisku UFO.Ale przechodząc do sedna meritum, ci dwoje państwo podróżowali autem wczesnym rankiem. Wyjeżdżając z miejscowości Pobiedna kierowali się do pobliskiej miejscowości, aby odwiedzić swoich znajomych. Kiedy byli już tuż za miejscowością, dostrzegli przemieszczający się obiekt z lewej na prawą stronę drogi. Obiekt wyłonił się znad pobliskich drzew i bardzo nisko przemieszczał się w ich stronę. Był to taki klasyczny latający spodek, kopulasty, dyskoidalny obiekt ciemnego koloru z różnymi światełkami rozmieszczonymi na obrzeżach. Obiekt przemieszczał się bezdźwięcznie i co ciekawe, kiedy znajdował się już tuż nad samochodem, doszło do niesłychanej rzeczy. Po pierwsze samochód zaczął się dziwnie zachowywać i w pewnym momencie zgasł silnik. Pan Józef był kierującą osobą i nie był w stanie odpalić samochodu. Próbował to zrobić w takiej gorączce strachu, bo ten strach nakręcała jego żona, która była przerażona tą całą sytuacją i ona chciała natychmiast z tego miejsca odjechać, ale samochód całkowicie odmówił posłuszeństwa, nie byli w stanie go odpalić. Ten obiekt pomału, z wolna przemieszczał się w ich stronę i kiedy znalazł się nad nimi, w pewnym momencie ich aparaty mowy zaniemogły. Co ciekawe, kiedy rozmawiali na samym początku obserwacji i słyszeli wyraźnie swoje głosy, to nagle przestali poznawać siebie, bo ich głosy zostały mechanicznie zniekształcone. One przypominały zmutowane głosy, pogrubione. Było to coś niesłychanego i przyznam szczerze, że nigdy osobiście się nie spotkałem z podobną relacją wśród bliskich spotkań z UFO i przeglądając literaturę ufologiczną też nie natknąłem się na coś takiego jak wpływ zjawiska UFO na aparat mowy świadków. Także ta sprawa jest naprawdę bezprecedensowa pod tym względem. Oczywiście ten moment paraliżu głosu miał miejsce dosłownie kilka sekund, bo ten obiekt dalej się przemieszczał na drugą stronę jezdni. Kierował się w stronę lasu po prawej stronie i nieznacznie obniżał swój pułap lotu. I kiedy już znajdował się dosyć nisko, przeleciał nad pobliskim drzewem. Ale co ciekawe nie przeleciał obok tego drzewa, ale po prostu wleciał w to drzewo i znalazł się nagle po drugiej stronie. Dosłownie tak, jakby przeniknął przez materialną przeszkodę niczym duch. I zaraz po chwili obiekt ten zniknął. Ale nie na tej zasadzie, że się schował za drzewami czy wleciał w drzewo, ale po prostu rozpłynął się w powietrzu. Ci świadkowie siedzieli w samochodzie oniemieli całkowicie, bo nie dowierzali własnym oczom. Nie wierzyli, że coś takiego w ogóle się dzieje. Mieli wrażenie wręcz, że to jest jakaś fantazja. Ale rzecz miała miejsce faktycznie, bo jak się okazało, ich samochód został dosyć poważnie uszkodzony, bo silnik był uszkodzony całkowicie, płyn chłodniczy wyparował z samochodu i wiele przewodów było poprzepalanych na tyle, że pan Józef musiał się nieźle wykosztować, aby doprowadzić samochód do ponownego użytkowania. Ale co ciekawe, drzewo, przez które przeleciał obiekt również uschło. A więc możemy tutaj mówić o ewidentnym wpływie tego obiektu UFO, które się pojawiło w pobliżu miejscowości Pobiedna na otoczenie, o czym doniósł później panu Józefowi jego kolega, który pracował w leśnictwie. I to drzewo było uschnięte i zostało ścięte. Tak więc sprawa jest niezwykle interesująca, szalenie interesująca. Ja uznaję ją osobiście za jeden z najlepszych, najciekawszych przypadków bliskich spotkań drugiego stopnia, jakie przyszło mi dokumentować. Co możemy tutaj powiedzieć na temat tego zdarzenia? Ten obiekt był faktycznie fizyczny. Czy to zdarzenie rozegrało się w naszej rzeczywistości, czy też nasza rzeczywistość została zaburzona przez ten obiekt w jakiś sposób? To jest oczywiście wielka zagadka, ale tak jak wspomniałem, zdarzenia tego rodzaju, czyli zdarzenia bliskie spotkania UFO o tej wysokiej dziwności, dostarczają nam niezwykle interesujących cech, które wskazują na całkowitą anomalność zjawiska UFO i dają bardzo wiele do myślenia.
[29:44] - To była wypowiedź, którą dla potrzeb dzisiejszej audycji zarejestrował Damian Trzylak. Takie małe podsumowanie najciekawszych przypadków UFO, które dotarły do niego w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Do Radia Paranormalium docierają również relacje, niezwykle ciekawe, o wizytach nocnych gości. Jedno z takich zdarzeń miało miejsce w 1994 roku. Poinformował nas o tym nasz słuchacz, pan TomaszI tutaj pozwolicie państwo, że przytoczę list, który drogą elektroniczną pan Tomasz do nas wysłał: „Wydarzyło się to, kiedy miałem około osiem lat. To miało miejsce w 1994 roku, kiedy położyłem się na łóżku. W pewnym momencie łodygi w kwiatkach na ścianie zaczęły się poruszać jak węże i zaczęły je właściwie przypominać. Przestraszony usiadłem na łóżku i w tym momencie zobaczyłem koło okna zakapturzoną postać, wysoką aż do sufitu. Twarzy nie było widać, była tylko czerń. Postać się nie poruszała. W momencie mnie sparaliżowało, ale pomyślałem, że muszę uciekać i jakoś przezwyciężyłem ten paraliż. Patrząc na tę postać cały czas przesunąłem się na skraj łóżka, po czym zszedłem z niego i cały czas idąc tyłem, patrząc się cały czas na tą postać, bo bałem się odwrócić od niej. Jak doszedłem do drzwi, odwróciłem się i poszedłem do rodziców, do pokoju, do łóżka. Ale strach i dziwna atmosfera nie minęła. I dalej przez jakiś czas widziałem, jak różne kable i inne firany falują, a kable i tak dalej poruszają się jak węże. Postaci już nie było. Wybudziłem ojca, przestraszony, żeby poszedł sprawdzić te poruszające się rzeczy, ale jak włączył światło, to ustało i już więcej się nie powtórzyło. Przynajmniej tej nocy”. Wśród relacji zarejestrowanych drogą telefoniczną, wśród rozmów z naszymi słuchaczami znalazła się taka to ciekawa, dosyć powiem mrożąca krew w żyłach relacja o wizycie nocnych gości i domniemanym wzięciu kobiety i jej dziecka. Zanim posłuchamy zapisu tej rozmowy, oczywiście anonimowo, bez podawania nazwiska świadka, powtórzę może kontakty do Radia Paranormalium. Dzisiejsza audycja jest realizowana częściowo na żywo. Po emisji każdej z relacji zarejestrowanych przez telefon można do nas zadzwonić i podzielić się na żywo ze słuchaczami swoim spotkaniem z UFO. Nasze numery telefonów to 32 746 0008, 32 746 0008. Komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02, 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Miast innego świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania i komentarze na nasz adres e-mail. Oczywiście relacje z obserwacji UFO jak najbardziej na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A teraz przechodzimy do wspomnianej wcześniej rozmowy ze słuchaczem. Sprawa dotycząca bedroom visitors i domniemanego wzięcia kobiety i jej dziecka. Rozmowa ze słuchaczem, który pragnął przekazać relację pochodzącą od swojej dalszej rodziny. Relacja dotyczy czegoś w rodzaju połączenia bedroom visitors z wzięciem prawdopodobnie dwóch osób, co najmniej dwóch osób. Jakby pan mógł jakoś w miarę szczegółowo, najlepiej wszystkie szczegóły, jakie pan pamięta z tej historii, jakby pan mógł podać.
[34:14] - Przyjeżdżali na handel do nas. Ciotka w Kaliningradzie mieszka. Jej mąż jest mechanikiem na pokładzie samolotów. Nie wiem, czy teraz jest, bo nie mieliśmy już dawno kontaktu. Na handel przyjeżdżali. My żeśmy też za komuny do nich przyjeżdżali też na handel. Mama złoto przywoziła z Rosji, perfumy, takie rzeczy. To był wymiany, lata 80. A to już jak przełom był w Polsce, to oni do nas przyjechali. W ten sposób. Ale kontaktu z nimi nie mamy. Ja nawet mam zdjęcia na tej wiosce. To jest na Białorusi, a ciotka w Kaliningradzie mieszka. To jest po mojej rodzinie całej. I tak, jak opowiadała, ja byłem w szoku, jak przyjechała. To było w nocy w pokoju i spotkała-
[35:05] - Kiedy to się mniej więcej wydarzyło? Jaki to mógł być rok?
[35:09] - Lata 90. na pewno. Daty dokładnej nie powiem, nie podam. Lata 90. Nazwę wioski znam. Chyba nawet w tej chwili już nie istnieje. To jest na Białorusi. Studzieniec. Wioska tak się nazywa. No i co powiedziała? Istoty razem leżeli w łóżku. To takie nieprawdopodobne, w srebrnych kombinezonach. Prosili ją, chyba nie wiem, jak się porozumiewali, bo mama była tłumaczką, bo znała język rosyjski i białoruski. Znaczy znała, bo już nie żyje. Prosili ją, żeby się na nich nie patrzyła. Nie, bo to nie tak są chytrzy. Ja tam z uśmiechem to mówię, ale to mnie porusza do tej pory. Czerwony obiekt był nad tą wioską. Teraz dalej powiem, co było. Z wielu opowieści to pamiętam. To już parę lat temu, dużo lat temu było. Wzięli ją w podróżByła na jakichś pięknych planetach, ludzi widziała. Może niezładnie to opowiadam, ale mówię, co pamiętam. Tyle z tego, ale dalej. Dziecko, które było w tym mieszkaniu, na drugi dzień powiedziało: „Ciociu, chcę być na tej pięknej łące, co wczoraj byłam”. Dalej. Jeszcze zapytała: „Czy wy nas zabierzecie?” Odpowiedzieli jej: „Jeszcze za wcześnie”. Tak dosłownie. Mama mi tak przetłumaczyła. „Jeszcze za wcześnie, czy nas zabierzecie?” Po tym całym zdarzeniu na trzy miesiące poszła do sanatorium. Nie wiem, czy to można wstawić, nie wstawić. Nie miała sił do życia. Aha, jeszcze jedno. Z tego, co pamiętam, stwierdziła, że bardzo zimno. Do nich się przytuliła, mówi: „Ale wy tacy zimni. Co wy tacy zimni jesteście?” To pamiętam. To, co mama mi przetłumaczyła, bo nie znam języka rosyjskiego, białoruskiego dosłownie. Trzy miesiące była w sanatorium. I lekarz stwierdził, że ta podróż tam, gdzie była z tymi istotami, zabrała jej siły życiowe. To wszystko, co chciałem powiedzieć. Chciałem się dodzwonić, już parę razy próbowałem. Nie wiedziałem, gdzie się dodzwonić. Dobra, proszę mnie pytać.
[37:55] - Tutaj za bardzo nie mam pomysłu, o co mógłbym zapytać. Bo to troszkę wygląda jak połączenie wizyty „The Bedroom Visitor” z „Wzięciem” tak naprawdę.
[38:09] - Ja tak daleko nie siedzę jak pan. Ale to było w domku. Drewniany domek. Dzierewnia, to wiem. Wioska Studzieniec. Jeszcze mamy małego dziecka zdjęcia na strychu tego domku. Ja ciotce wierzę. To, co ona powiedziała. Opowiadała nam. Jak przyjechała na handel do Polski. To był handel, co pani gra. Te dziewięćdziesiąte. Przełom. Już tę granicę otworzyli. Ona w Kaliningradzie mieszka, ale ona tym się nie opisowała. Dla niej to było obojętne. Ona się nie interesowała fantastyką czy takimi rzeczami nigdy. Jest urzędniczką powiedzmy ze Związku Radzieckiego. Było Kaliningrad a Białoruś, ale to było połączone.
[39:02] - A czy to wydarzenie, czy to przeżycie jakoś odbiło piętno potem na życiu cioci i najbliższej rodziny?
[39:11] - Nie. Ona zawsze z uśmiechem to wszystko opowiadała. I się śmiała, że znów mnie UFO porwie. Taka na luzie. Do tego nie podchodziła tak oficjalnie, że to przeżywała. Z tego, co pamiętam z jej wypowiedzi. Może jeszcze ją będę widział. Może się spotkamy jeszcze. Nie wiem, bo to po mojej rodzinie, po mojej babci, babci ciotce. Gleb mechanikiem jest. Na samolotach pasażerskich. Z Rosji, z Kaliningradu do Rosji.
[39:51] - Ciocia ani nikt z rodziny nie interesował się wcześniej żadną tematyką ufologiczną i tego typu tematami?
[39:59] - Nie. Może ja „Lema” czytałem. Dużo książek czytałem. Ale to mnie zaszokowało. A chciałem to powiedzieć, żeby to nie omkło, żeby to nie zostało zapomniane. Wioska się nazywa Studzieniec, Białoruś.
[40:18] - Studzieniec, Białoruś.
[40:20] - Tak. I był widziany czerwony obiekt, bo się zapytałem akurat. Ale ja byłem w szoku. Moja mama tłumaczyła wszystko.
[40:32] - A czy coś wiadomo o zachowaniu się tego obiektu? Co ten obiekt tam w ogóle robił? Czy ten obiekt po prostu siedział w miejscu?
[40:41] - Nie wiem, czy to był cygaro. Czerwona łuna. Czerwone to było.
[40:48] - Wiadomo tylko tyle, że to był czerwony obiekt i nic więcej. Żadnych informacji o kształcie, żadnych informacji o zachowaniu się go.
[40:56] - Nie. Nic nie powiedziałem, bo tak na luzie mówiłem to wszystko. Normalnie, naturalnie. O to mi chodzi. Że to takie było naturalne. Normalnie. A my wszyscy w szoku całą rodziną. Słuchamy tego. I później śmiała, że może znów mnie UFO zabierze. Już się dowiedziała, co to jest UFO.
[41:19] - Dobrze, to na razie tyle, jeżeli chodzi o pytania z mojej strony. Ja tu nie mam za bardzo pomysłu, o co bym jeszcze mógł zapytać, ale jeżeli nie ma pan nic przeciwko, to przekażę tę relację oraz kontakt do pana badaczom ufologii współpracującym z Radiem Paranormalium. Jeżeli oni będą mieli jakieś pytania, to-
[41:38] - Przepraszam, jeszcze mam pytanie, bo się pytałem w internecie o Białoruś. Zawsze mi z powodzenia. Może ktoś chciał trafić, bo to jest moja ciotka. To jest mojej babci ciotki córka. Szukałem w internecie Białorusi relacji, ale nie ma w internecie tego. Być może ktoś tam coś więcej widział. Ale to dziecko mnie zainteresowało, które powiedziało: „Ciociu, ja chcę być na tej łące, co wczoraj. Na tej pięknej, wspaniałej łące, co wczoraj byłam”.
[42:11] - Czyli tak jakby dziecko też zostało wzięte w jakimś sensie.
[42:17] - Wzięte. „I ciociu, ja chcę tam być, gdzie byłam wczoraj”.Na tej cudownej łące. I tak to mnie uwiarygodniła. No i sanatorium trzy miesiące. Nie stwierdzili żadnej choroby. Siły życiowe zabrane.
[42:39] - Żadnych chorób, tylko jakieś przemęczenie, coś w tych klimatach.
[42:46] - Nie wiem. Prosili, żeby nie mówiła o tym. Też tak mówiła, niepotrzebnie, bo w ciągu też się pochwaliła, jak wracała do domu. Ale nie znam tej relacji z mamą, co w ciągu mówiła. Tak, było. Przepraszam bardzo, że zadzwoniłem.
[43:04] - Nie ma problemu.
[43:06] - Jak ma pan mój telefon, to jak będzie miał pytania jakieś do mnie, to nie ma problemu. Nie chcę tego zgłaszać, bo tego ciotka nie zgłaszała. Tylko nam powiedziała, rodzinie. Byłam porwana przez UFO. Zwykła rolniczka rosyjska. Bez kontaktu z fantastyką naukową. W ten sposób.
[43:28] - Dobrze. Ja w takim razie bardzo panu dziękuję za przekazanie tej historii, za udostępnienie tej relacji. Tak jak mówiłem, zarejestrowałem całą naszą rozmowę, cały przebieg rozmowy i postaram się przekazać w miarę szybko tę rozmowę badaczom.
[43:46] - Wiem, że to nie było UFO, bo w latach 80. mieliśmy obiekt, a to Bieżuń, województwo mazowieckie, ale to była taka czerwona kula, która bardzo iskrzyła i nawet „Super Express” to ma wydrukowane. To jakiś meteor musiał być, bo to przelatywało i iskrzyło, czerwone. Ale to chyba jest naturalne, tak mi się wydaje. Ale to w latach 80. To żeśmy nie czekając, że spośrzyli: a co to jest? Nawet „Super Express” to narysował. Taka gazeta warszawska, jeżeli chodzi o ciebie. Ale to też żeśmy wiedzieli. Taki zjawisk, który widziałem, a więcej zjawisk nie widziałem z pogranicza niewyjaśnionych. Udokumentowane na pewno, bo jeżeli to był Bieżuń, Warszawa 120 kilometrów, to z Warszawy wychodzili i oni wydrukowali. I to tak wyglądało. Czerwona kula iskrząca. Chyba jakiś meteor leciał. To wszystko.
[45:03] - Mamy jeszcze kilka relacji o nocnych gościach przesłanych drogą tekstową przez naszych słuchaczy na naszego maila radio@paranormalium.pl. Taka na pewno warta zaprezentowania jest relacja od pana Marcina z gminy Sobótka. Zdarzenie z grudnia 1999 roku. Pozwolicie państwo, że tutaj przytoczę treść maila, jakiego pan Marcin wysłał nam na nasz adres radio@paranormalium.pl. Dnia 9 sierpnia 2017 roku przed godziną 10:00 wysłuchałem w audycji bardzo podobnej relacji, co pchnęło mnie do opisania wam poniższego zdarzenia. Zdecydowałem się opisać historię, jaka przytrafiła mi się, gdy miałem sześć lat. W wieku sześciu lat w małej podwrocławskiej wsi razem z dwojgiem młodszych braci, malutką siostrzyczką oraz rodzicami żyliśmy w ciasnym mieszkaniu na drugim piętrze. Ze względu na brak miejsca na łóżka dla takiej gromady mama rozkładała materace, na których spaliśmy razem z braćmi. Pewnej grudniowej nocy nie mogłem zasnąć. Czułem nieokreślony lęk. Sen przyszedł grubo po północy. Między godziną 4:30 a 5 nad ranem przed nagłym zbudzeniem ujrzałem sekwencję obrazów i skrót tamtejszej nocy oraz innych sytuacji z mojego życia. Leżałem na plecach i poczułem rękę, która złapała mnie za głowę i skierowała twarz w stronę okna. Słyszałem szum w uszach. Był to szum podobny do rytmu bicia serca. Z okna w kierunku drzwi do przedpokoju poruszała się w powietrzu jakaś energia. Nie potrafię stwierdzić jej formy. Wiedziałem, że coś się porusza, natomiast nie wiedziałem dokładnie, co to było. Było ciemno. Strach był na tyle paraliżujący, że zaczęły mi lecieć łzy. Energia czy też duch dotarł do drzwi i zawrócił, wyleciał przez okno. Dopiero kiedy patrzyłem, jak wylatuje na tle zimowego nieba, widziałem jakby cień. Nie poczułem, kiedy ręka mnie opuściła. Po prostu zerwałem się i skoczyłem z płaczem i wrzaskiem na brata, który zawołał mamę i tatę. Po tym zdarzeniu przez blisko dwa lata miałem problemy z zasypianiem i nawet po przeprowadzce nie chciałem mieć sam pokoju. Do dzisiaj pamiętam emocje, które towarzyszyły temu zdarzeniu. Później dowiedziałem się od mamy, że jej zmarły wiele lat wcześniej brat miał podobne doświadczenia dwa razy. To była relacja, którą przesłał na naszego maila pan Marcin z gminy Sobótka. Tak patrzę jeszcze na nasze notatki, czy tutaj są jeszcze jakieś przygotowane wcześniej do emisji relacje o nocnych gościach. Oczywiście cały czas można nadsyłać do nas relacje, a dzisiaj można też dzwonić. Dzwonić oczywiście można również cały czas, natomiast większość czasu przeważnie nikt nie dyżuruje. Dzwonicie państwo o takich porach, gdy nikt nie dyżuruje przy naszym telefonie.Czyli o godzinie 2:00, 3:00 w nocy ktoś dzwoni, nagrywa się na sekretarkę. Naprawdę warto nagrać na sekretarkę głosową Radia Paranormalium jak najwięcej swojej relacji, tak aby można było wyciągnąć z niej jak najwięcej szczegółów. A dzisiaj jest możliwość podzielenia się swoją obserwacją z innymi słuchaczami Radia Paranormalium na żywo. Nasze telefony to 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493. Jesteśmy także na Skype'ie radio.paranormalium.pl. Można także pisać do nas na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. Przy okazji zachęcamy gorąco do polubienia fanpage'a tego czasopisma, a jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i oczywiście relacje z obserwacji UFO i spotkań ze zjawiskami kojarzonymi również z UFO, takimi jak na przykład Bedroom Visitors na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Przechodzimy teraz powolutku do relacji dotyczących obserwacji eskadr UFO, całych zbiorów latających świateł i podobnych obiektów. Kilka takich relacji przyszło również na naszego maila. Jedna z nich pochodzi od pana Pawła, prawdopodobnie z Tarnowa. Przytoczę teraz treść jednego z maili od pana Pawła. „Mam 18 lat i piszę do państwa, ponieważ chciałbym opisać swoją relację z obserwacji obiektu UFO. Niestety nie pamiętam dokładnie, w którym to się zdarzyło roku. Podejrzewam, iż na wczesną wiosnę lub późne lato w roku 2001 bądź 2000. Bardziej obstawiam rok 2001. Mogłem być wtedy w wieku trzech, może czterech lat. Pamiętam, iż wieczór był ciepły i około godziny 21:00 z balkonu bloku, w którym mieszkam, obserwowałem z moim tatą około pięć albo sześć dość dużych obiektów w kształcie koła, które znajdowały się wysoko powyżej wieżowca 11-piętrowego, stojącego około 20 metrów od bloku, w którym mieszkam. Wszystkie obiekty układały się w duże koło, jak również warto jeszcze podkreślić, kręciły się wszystkie dookoła ruchem zgodnym z ruchem wskazówek zegara. Obiekty świeciły bardzo jasnym żółtym światłem, które było dużo jaśniejsze od reflektora jakiegokolwiek samochodu. Obiekt mógł się znajdować na wysokości 45, może 50 metrów. Oczywiście mówię to w przybliżeniu. Sam obiekt był bardzo duży, lecz z powodu tego, iż wtedy byłem bardzo młody, nie wiem, ile mógł mieć metrów dokładnie i nie jestem w stanie podać tego, gdyż mój tata, z którym wtedy obserwowałem obiekt, za bardzo nie wierzy w zjawiska zwane UFO. Zawsze gdy zaczynam rozmawiać o tym, co wtedy mogliśmy obserwować, próbuje szukać logicznych wyjaśnień tego zjawiska. Mogę jeszcze dodać, iż obserwacja mogła trwać jakieś 20, 30 minut. Nie pamiętam, czy ktokolwiek wtedy był na chodniku poniżej mojego balkonu, gdyż po prostu nie zwracałem na to jakoś specjalnie uwagi. Patrzyliśmy na obiekt krótko i najprościej mówiąc jak zahipnotyzowani. Po około 20, 30 minutach weszliśmy na chwilę do domu. O ile dobrze pamiętam, chciałem zawołać moją mamę, by również zobaczyła to, co my. Lecz gdy po około czterech, pięciu minutach później wróciliśmy już tym razem we trójkę ja, mój tata i moja mama na balkon, obiektu już nie było. Nie wiem, co się z nim stało. Po prostu tak jakby zniknął. Przyznam się państwu szczerze, iż do dzisiaj się zastanawiam, co wtedy mogłem zobaczyć. Rozważałem różne opcje wyjaśnienia tego zjawiska, lecz od samochodu po zwidy bądź urojenia żadna z tych opcji nie wydaje mi się jakaś bardzo prawdopodobna.” Tutaj jeszcze taki dopisek od pana Pawła: „Mogę jeszcze tutaj tyle dodać, iż żałuję tylko, że ani ja, ani mój tata nie pomyśleliśmy wtedy, żeby zrobić zdjęcie całemu zjawisku, gdyż zdjęcie to zawsze jest jakiś większy dowód na chociażby moją prawdomówność. Lecz naprawdę możecie mi państwo wierzyć lub nie, ale gdy trwała ta cała obserwacja, patrzyliśmy obaj z moim tatą w ten obiekt jak zahipnotyzowani. Pierwszy raz, jak dzisiejszego dnia ostatni wtedy przeżyłem taki stan, taki jakiś dziwny. Nie umiem dokładnie tego określić jakimiś specjalnymi słowami, gdyż ten stan trzeba po prostu poczuć, żeby zrozumieć, co mam tutaj na myśli.” Jeszcze tutaj jest jedna relacja od pana Pawła, którą również postanowił się podzielić. „Piszę do państwa, ponieważ przypomniała mi się jeszcze jedna obserwacja dziwnego obiektu, której doświadczyłem i z której pamiętam więcej szczegółów niż z tej pierwszej, którą państwu opisałem. Chociaż ta również się zdarzyła dobrych już parę lat temu.Pamiętam, iż wszystko miało miejsce latem, o ile się nie mylę, roku 2008. Mogłem mieć wtedy dziewięć, może 10 lat. Wszystko wyglądało w ten sposób, iż około godziny 20:30 wybrałem się do osiedlowego sklepu. Było jeszcze jasno, błękitne, bezchmurne niebo i na wysokości około drugiego lub trzeciego piętra, więc całkiem nisko, przeleciał z bardzo dużą prędkością obiekt wielkości około piłki do gry w futbol. Może mógł być troszkę większy, ale nie bardzo dużo. Obiekt ten leciał naprawdę bardzo szybko. Miał kształt okrągły. Pamiętam również, iż na jego powierzchni było widać wiele kolorów, między innymi czerwony, niebieski, żółty oraz czerwony. Wydawało się, jakby te kolory były umieszczone w środku tego obiektu lub jakby obiekt w jakiś nieznany dla mnie sposób wydawał te kolory ze swojego wnętrza. Zjawisko to bardzo mnie zaskoczyło, ponieważ nigdy wcześniej, ani też nigdy później nie miałem okazji spotkać czegoś podobnego. Obserwacja trwała chwilę, dosłownie jedną, może dwie sekundy, ponieważ obiekt przeleciał z północy na południe obok mojego bloku i tyle go widziałem. Wydaje mi się, że zjawisko to mogło być widziane, a przynajmniej powinno być widziane przez większą ilość osób, ponieważ na osiedlu wtedy było dość dużo ludzi, między innymi dzieci czy nawet matki z dziećmi, ponieważ było wtedy ciepło i pamiętam, iż była bardzo piękna pogoda. Pamiętam także, iż w chwili obserwacji za mną szła moja sąsiadka mieszkająca parę klatek dalej od mojej. Zapytałem się jej z ciekawości, czy widziała to samo co ja, a ona odpowiedziała, że tak, lecz później jakoś za bardzo ani ja z nią, ani ona ze mną nie rozmawialiśmy o tym całym zjawisku. Mogę dodać jeszcze tyle, iż cała obserwacja miała miejsce w mieście Tarnów, leżącym w Małopolsce, gdyż właśnie tutaj mieszkam. To były dwie relacje od pana Pawła. Jedna dotyczyła, jak słyszeliście państwo przed chwilą, ta pierwsza relacja od pana Pawła dotyczyła obserwacji eskadry UFO. I właśnie mamy tutaj jeszcze jedną taką relację, tym razem zarejestrowaną podczas jednej z debat ufologicznych, w której brał udział wtedy astronom Marek Marcinkowski. Pozwolicie państwo, że odtworzymy tutaj zapis rozmowy ze słuchaczem, który opisał również obserwacje całej eskadry świateł. Relacja zarejestrowana podczas debaty ufologicznej 18 marca 2018 roku. Posłuchajmy. Dobry wieczór, mamy słuchacza telefonicznego na antenie. Dobry wieczór. Radio Paranormalium.
[57:31] - Dobry wieczór. Witam. Mam na imię Sebastian i dzwonię do państwa z Irlandii, z małej wysepki i zdecydowałem się, nie było to dla mnie łatwe, że się z państwem skontaktuję, bo chciałbym o pewnej sprawie porozmawiać.
[57:48] - Zaprosimy.
[57:51] - Halo, halo! Czy mnie słychać?
[57:52] - Słychać bardzo dobrze cały czas.
[57:55] - No to fajnie. Dobrze. To powiem w czym rzecz. Sytuacja ta wydarzyła się kilka lat temu i powiem szczerze, że często na ten temat myślę. Jestem osobą dość mocno racjonalną, ale do tej pory nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć i dlatego też nie za często na ten temat rozmawiałem z kimkolwiek z tego powodu, że nie chcę, żeby ludzie ocenili, że jestem jakiś niepoważny. Ale powiem szczerze, że było to jedno z takich wydarzeń w moim życiu, które miało jakiś duży wpływ na moje życie. I była to taka sytuacja. Wiem, że o to chodzi, że jeżeli o tym mówię, to tak słowami to bardzo błaho brzmi. Ale powiem, jak to po prostu było. Jechałem sobie kiedyś samochodem i było to późno wieczorem i jadąc przez taką dosyć mało uczęszczaną ulicą, drogą, w pewnym momencie zwróciłem uwagę na światła, które widziałem z dość dalekiej odległości od siebie. Byłem pewny, że te światła to są po prostu światła latarni albo światła jakichś samochodów. Ale jakoś zwróciły moją uwagę i jadąc zacząłem się w nie wpatrywać. Jednak w pewnym momencie zobaczyłem, że te światła nie są na ziemi, tylko że one są wysoko. I jakoś tak jadąc, zacząłem na nie patrzeć, zwracać uwagę i tak wpatrując się w nie mówię: „Jak to jest możliwe, żeby takie światła były w takim miejscu i co to są za światła?” I stanąłem samochodem w takim miejscu, żebym mógł je zobaczyć, jakby całe na horyzoncie. I po prostu mówię: „To jest coś niemożliwego”. I tak stanąłem, bo byłem w lekkim szoku, bo nie mogłem jakoś w żaden sposób tego określić, co to jest. I w takim szoku zacząłem na te światła się przypatrywać. I wyglądały one, były w takiej bardzo równej odległości od siebie. Wyglądały tak, jakby na przykład pasy na lotnisku, oświetlone. I mówię: „Co to w ogóle jest?” I w tym czasie, jak zacząłem te światła oglądać i one były w takimTak jak mówię, było ich na pewno więcej niż pięć, ale nie więcej niż 15. One były w równej odległości i posuwały się do góry. I w tym czasie, jak to obserwowałem, to czułem się bardzo dziwnie, tylko że muszę przyznać, że jak sobie analizowałem, bo analizowałem tę sytuację setki razy, naprawdę bardzo dużo i często o tym myślę i analizowałem to dosyć po tym, jak to się wydarzyło, dosyć często. Stojąc i oglądając te światła, podszedł do mnie mężczyzna, który był bardzo wysoki i powiedział mi coś takiego. Nie wiem, czy ja do niego, czy on do mnie, ale mówię: „Czy widzi pan te światła?” On tak na nie się patrzył i mówi, że tak, widzi. On użył takiego sloganu. Był starszą osobą. Mówi: „Ja żyję na tym świecie ponad 60 lat, ale pierwszy raz w życiu takie coś widzę”. I mówi do mnie: „Co to jest?” Ja mówię: „Co to jest?” On mówi: „Nie mam pojęcia, co to jest, ale prawdopodobnie widzimy coś, co nie jest z tego świata”. Ja mówię: „Co to jest? Ja to szybko chcę nagrać”. Poleciałem, bo tak się złożyło, że miałem w samochodzie aparat z możliwością nagrywania i szybko wziąłem i zacząłem nagrywać te światła. I te światła znikły. Nie potrafię powiedzieć, jak długo one były, czy to była minuta, czy dwie, czy trzy minuty. Na pewno nie tak długo, ale dla mnie się to wydawało bardzo długo. Do czego zmierzam? Zamieniłem z tym człowiekiem kilka zdań, może porozmawialiśmy 20 sekund, ale byłem w szoku i wróciłem do domu i cały czas o tym myślałem. Wziąłem sobie, włączyłem kamerę i mówię: „Chcę je zobaczyć”. To pierwsze, co mnie bardzo zastanowiło: nic mi się nie nagrało. Żadne z tych świateł się nie nagrało na tej kamerze. I zacząłem tę sytuację analizować. I czułem tak, że w chwili jak zacząłem widzieć te światła, to wszystko wokół mnie tak jakby strasznie się wyciszyło i wszystko się bardzo zwolniło. Poczułem, że wszystko, co mnie otacza, nagle się zwolniło. Cała rzeczywistość się zwolniła i wszystko zaczęło być takie nierzeczywiste. Nie wiem, jak długo, coś było kilka lat temu i w pewnym momencie oglądałem telewizję i zobaczyłem coś identycznego, co ja zobaczyłem i normalnie nie mogłem w to uwierzyć. I to były światła nad Phoenix. Nie wiem, czy słyszeli państwo o światłach nad Phoenix, nad miastem Phoenix w Ameryce, Phoenix Lights. Starałem się znaleźć wtedy, w tym czasie, szukałem na internecie, czy coś się działo, jakieś pokazy czy coś. Tym bardziej że to było w nocy, to było ciemno i to było wieczorem. I mogę przyznać, że to było bardzo późno. To wyglądało niemalże identycznie jak światła nad Phoenix. I do tej pory się nad tym zastanawiam i muszę powiedzieć, że dosyć mocno to oddziałuje na moje życie, dlatego, że bardzo często się nad tym zastanawiam, co to takiego było. I powiem wam szczerze, że nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. I jeszcze jest taka jedna kwestia. Chciałem porozmawiać z tym człowiekiem, którego spotkałem wtedy, bo chciałem wziąć od niego, żeby mi napisał na papierze i podpisał, bo chciałem mieć świadka, żeby to nie było tylko ze mnie, żeby to nie było tylko z moich ust i żeby to nie było tylko przeze mnie powiedziane, to chciałem po prostu, żeby on mi napisał na kartce, podpisał się, jego imię, nazwisko i żeby podpisał się, że widział to samo co ja. Ale powiem wam, że wydarzyła się też bardzo dziwna sprawa, bo ja tą drogą jeździłem bardzo często, bo to była droga do miejsca, w którym mieszkam. Ale ja nie znalazłem tego miejsca, w którym stanąłem samochodem. Ja stanąłem samochodem niemalże w poprzek drogi. Ja to wszystko tak pamiętam, ale ja nie znalazłem tego miejsca, w którym się zatrzymałem i nie potrafiłem znaleźć tego domu, gdzie ten człowiek wyszedł z tego domu, bo w tym czasie, jak ja te światła widziałem, to on wyszedł i do mnie podszedł. Nie znalazłem ani tego miejsca, ani tego człowieka i nie potrafiłem dokładnie tego zlokalizować, gdzie to było. Ale te światła po prostu widzę. To jest tak, jak teraz to było, tak jak to by były światła nad Phoenix i po prostu bardzo dla mnie taka sytuacja, która do tej pory o tym myślę i nie wiem, czy mi możecie coś powiedzieć o tym, co o tym myślicie i nie wiem, jak mam się do tego ustosunkować, ale było to dla mnie bardzo duże przeżycie i cały czas jest takie. Pewnie słychać, jak o tym mówię.
[01:06:14] - Ja to mam jeszcze parę pytań. Kiedy doszło do tej obserwacji i jaka to była miejscowość?
[01:06:20] - To było w Irlandii, bo ja mieszkam w Irlandii. To było koło miasta Ardee w Irlandii i to było, żeby nie skłamaćMyślę, że między pięć a siedem lat temu. Ale to jest pierwszy raz, kiedy na ten temat rozmawiam na forum, bo tak naprawdę to chyba z nikim nie rozmawiałem, bo trochę się wstydzę na ten temat rozmawiać, bo nie wiem, jak to ktoś może odebrać, ale tak mnie to nurtuje i tak mnie to od tamtej pory zacząłem się interesować bardziej. Powiem szczerze, ja nigdy nie wierzyłem w takie kwestie. Nigdy nie wierzyłem, żeby mi ktoś powiedział. Byłem takim człowiekiem, który za bardzo w takie rzeczy nie wierzy, ale to wydarzenie tak mocno mnie poruszyło, że zacząłem się tymi sprawami interesować. I dlatego, że nie mogłem sobie na to odpowiedzieć, co to były za światła i dlaczego były w tak równej odległości od siebie i tak równomiernym tempem się poruszały do góry. Wyglądały totalnie tak samo, jak światła nad Fenis. Światła nad Fenis są chyba nieocenione, nieodgadnięte co to było i jeżeli miałbym to komuś zobrazować, to wyglądało to niemalże tak samo jak światła nad Fenis. Tak jak mówię, na początku myślałem, że to jest ulica, że one były bardzo widoczne. Ciemna ulica, ciemna droga, bo to mało uczęszczana droga. Ardee to jest bardzo małe miasteczko w Irlandii i rząd świateł na horyzoncie, na niebie. Naprawdę nie potrafię tego racjonalnie dla samego siebie wytłumaczyć. Rzutuje to dosyć mocno na moje życie w taki sposób, że nie to, że myślę o tym nagminnie, ale dosyć często na ten temat myślę, bo chcę znaleźć na to odpowiedź. Nie potrafię.
[01:08:22] - Czy te obiekty wywierały jakiś wpływ na otoczenie? Czy manifestacji towarzyszyły jakieś inne zjawiska?
[01:08:29] - Jak tak się zastanowię, to miały. Miały taki wpływ, że podejrzewam, trochę mnie sparaliżowały w taki sposób, że tak jak mówię, wszystko się zwolniło. Tylko że ja tego nie czułem od razu w pierwszych chwilach, jak to się zdarzyło. Dopiero później, jak zacząłem tą sytuację analizować, sprawiło to coś takiego, że wszystko tak, jakby zwolniło. Czułem, że wszystko wokół mnie zwalnia i się tak jakby wycisza. Nie wiem, jak to ocenić, ale tak jakbym, nie chcę takich słów używać, jakiś inny wymiar czy coś, ale czułem, że te światła oddziałują na mnie. Tak jak mówię, nie pamiętałem, gdzie to było dokładnie. A nie jechałem ani pijany, ani nie jechałem pod wpływem żadnych środków odurzających, ani tabletek, ani niczego. I tak jak mówię, jestem osobą, wydaje mi się bardzo racjonalną do tamtego momentu i tak mi się wydaje, że te światła oddziaływały. Takie było oddziaływanie na wszystko, co się dookoła dzieje. Aha, i ta sprawa jeszcze, że ja to próbowałem nagrać na kamerę i tu się nic nie nagrało. Te światła się nie nagrały. Tego człowieka nie znalazłem. Bardzo dziwne, bardzo to wszystko tajemnicze, ale na pewno widziałem te światła i jeżeli bym miał postawić szalę swojego życia na to, to na pewno bym na to postawił, że je widziałem, a nie, że mi się wydawało.
[01:10:15] - Jeżeli chodzi o pytanie dotyczące tej relacji, to z mojej strony wszystko. Ja postaram się nagranie tej rozmowy wykopiować, że tak powiem, z nagrania i przesłać badaczom ufologom współpracującym z Radiem Paranormalium. Może Marek Marcinkowski będzie miał jakieś pytanie albo komentarz do relacji. Marku?
[01:10:40] - Poprosiłbym ciebie o komentarz jako osobę, która prowadzi to radio.
[01:10:46] - Nie, ja nie jestem odpowiednią osobą do komentowania, tylko zajmuję się tutaj rejestrowaniem relacji. Bardziej kompetentni są w jeżeli chodzi o komentowanie tego typu rzeczy.
[01:11:04] - Rozumiem. Byłbym wdzięczny, jakbyś był skłonny do tego, żeby pomóc mi znaleźć odpowiedź na tą zagadkę, która dosyć mocno wpłynęła na moje życie, bo zacząłem naprawdę rozglądać się dookoła i zmieniłem trochę stosunek. Zmieniło to na pewno stosunek dla mnie do świata, dotyczącego mnie świata, bo tak jak mówię, wywarło to na mnie kolosalne wrażenie. I gdybym miał to jeszcze raz porównać, to jeszcze raz to bardzo mocno powiem, bo nawet jak o tym rozmawiam, jak o tym myślę, to pozostaje, banalnie brzmi, ale gęsia skórka i jest to coś takiego, że wywarło na mnie to bardzo duże wrażenie.
[01:11:56] - Marku, może parę słów komentarza do relacji świadka?
[01:12:04] - Co ja tutaj mogę powiedzieć? Obserwacja wydaje się bardzo ciekawa, ale tutaj w tym momencie za mało wiemy. Być może jak tutaj pan porozmawia z badaczami, to więcej się uda różnych informacji, różnych ważnych kwestii wyłuskać i będzie pełniejszy obraz. Ja tylko mogę powiedzieć, że nie wydaje się to, co pan widział, trudno mi tutajTo zjawisko porównać do czegoś naturalnego albo nawet astronomicznego. Tutaj jak najbardziej to tak nie wygląda. Z mojego doświadczenia wiem, że w nocy, jak się patrzy w niebo, zdarzają się różne ciekawe faktycznie kwestie, które trudno wytłumaczyć. Też mi się zdarzyło kilka takich różnych obserwacji ciekawych, gdzie trudno było powiedzieć, co się tam zadziało. Generalnie mój początek z astronomią i z interesowaniem się zjawiskami UFO nastąpił w 1996 roku, gdy zobaczyłem, jako chłopak nastolatek, też coś ciekawego na niebie. To był wtedy błysk, taki dosyć jasny na niebie. Od tamtej pory wszystko się zaczęło, więc doskonale pana rozumiem. Na mnie tamta obserwacja wywarła bardzo duże wrażenie. Byłem pod wielkim wrażeniem, w wielkim szoku i cała lawina, interesowanie się astronomią, ufologią, wszystko to wtedy ruszyło. Jak najbardziej pana rozumiem i wiem, co pan czuje. Jak pan porozmawia z badaczami, to być może jeszcze uda się więcej różnych ważnych elementów tej obserwacji wyłuskać i być może uda się jakiś wspólny mianownik znaleźć. Być może w archiwach są jeszcze jakieś relacje z tamtego okresu czasu i mam nadzieję, że ta sprawa ruszy, będzie więcej wiadomo na ten temat. Trzymam kciuki. Sprawa wydaje się dosyć ciekawa i mam nadzieję, że coś może więcej będzie na ten temat wiadomo. Życzę powodzenia.
[01:14:42] - Mnie na przykład bardzo to zainteresowało. Tak się zastanawiam, dlaczego ja to widziałem. Tak jak mówię, starałem się znaleźć cokolwiek w gazetach. Czy przeprowadzali jakieś wtedy loty czy cokolwiek? Czy ktokolwiek to jeszcze widział oprócz mnie? To też było dla mnie zastanawiające, bo tak jak mówię, na pewno to było coś dziwnego. Nie wiem, czy jesteś może zaznajomiony z tymi światłami nad Feniks? Czy wiesz, o czym ja mówię?
[01:15:21] - Tak, jak najbardziej. Oczywiście. Światła z Feniks.
[01:15:28] - Właśnie z racji tego, że to jakbym miał opisać, gdybym miał to... Aha, jeszcze taka sprawa. Jak to widziałem, to nie miałem pojęcia o światłach nad Feniks. Nigdy o tej sprawie nie słyszałem. Dopiero dowiedziałem się o tym i to jeszcze bardziej mnie poruszyło, bo nie umiałem tego sobie jakoś nawet tak racjonalnie wyjaśnić. To i tak jest nieracjonalne, ale w głowie jakoś sobie nie umiałem tego ułożyć tak dokładnie, jak to widziałem, przyporządkować to. Te światła nad Feniks to było coś, co ja mógłbym do tego porównać. Jakbym miał powiedzieć, to wyglądało niemalże tak samo. Tak jak mam wyobrażenie w swojej głowie o tym, jak to widziałem. Tylko zastanawia mnie, dlaczego jak wchodziłem wtedy, po paru dniach próbowałem znaleźć cokolwiek na ten temat. Wchodziłem na te strony, wpisywałem „światła nad Ardy”, „jakieś dziwne światła”. Nie było żadnej wzmianki i nie było nic na ten temat. Zastanowiłem się, dlaczego ja to widziałem i dlaczego by się tak stało, że ja to widziałem. Też szukałem później, trochę się w tym zagłębiłem. Znalazłem wspólny mianownik tego, co ja przeżyłem i wspólny mianownik ludzi, którzy mówią, że mieli kontakt, powiedzmy, z UFO. To był taki sam, że zatrzymał się dla nich czas i wszystko zwolniło. Tu bardzo dobrze rozumiałem, bo miałem takie same odczucia, czyli odczucia tych ludzi. Wspólny mianownik mój i tych ludzi, którzy to przeżyli, był taki sam, że to jakby wpłynęło, że wszystko zwolniło, że ci ludzie, że cała rzeczywistość wokół mnie zwolniła. Było bardzo dziwne to, co czytałem. Ludzie, którzy to przeżyli, też próbowali coś nagrać i to się nie nagrało. Dlaczego mi się to nie nagrało? Dlaczego te światła nie zostały zarejestrowane, jak to nagrywałem na kamerze? To są takie dziwne sprawy, które mnie tym uświadamiają i jeszcze umacniają, że to było bardzo dziwne. Natomiast tak jak mówię, chciałbym znaleźć odpowiedź na to pytanie, czy to był przypadek, że to widziałem, czy z jakiegoś powodu mi to zostało dane, żeby to zobaczyć. To jest takie jedno z głównych nurtujących mnie pytań w tej kwestii.
[01:18:24] - To była jedna z tych relacji, w których dochodziło do takiej sytuacji, gdzie jeden świadek z wielu potencjalnych świadków obiektów widzi na przykład tylko jedna albo dwie osoby, a reszta jakoś tego obiektu nie zauważa.
[01:18:44] - Dlaczego niektóre obiekty UFO pokazują się świadkom w taki, można powiedzieć, wybiórczy sposób? Tego niestety nie wiadomo i pewnie długo się tego jeszcze nie dowiemy, ale zanim się tego dowiemy, możemy przejść do kolejnej relacji. Dosyć ciekawej. To będą dwa maile od jednej z naszych słuchaczek, która obserwuje UFO razem ze swoją rodziną od dłuższego czasu. Co ciekawe, dosyć regularnie. Tak się złożyło, że najpierw nagrałem nowszego maila od świadka, który wysłał nam tę wiadomość w kwietniu 2018 roku, a później przypomniałem sobie, że ta sama pani wysłała nam maila jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Obydwa maile wzajemnie się uzupełniają. Także pozwolicie państwo, że najpierw odczytam tego starszego maila, a później odtworzę nagranie, w którym czytam tego nowszego. Obserwacje UFO nad powiatem miechowskim w 2018 roku, dokładnie w miejscowości Miechów Harsznia. Treść maila od świadka jest następująca: „UFO przez nas obserwowane pojawia się nagle, ciągle w tym samym miejscu i czasie. Gdy tylko się ściemni, oni zaczynają być aktywni. Dodam, że pierwsza obserwacja nastąpiła 13 stycznia o godzinie 5:30 rano. Zaobserwowała to moja mama. UFO to emituje jasne białe światło. Na początku przez długi czas uważaliśmy, że się nie porusza. Z dużej jasnej kuli pojawia się obok mniejsza, po czym mniejsza kula znika i jakby wlatuje do tej dużej. I tak kilkakrotnie. Dodam, że w pobliżu nie ma żadnych lamp ani świateł domów. UFO pojawia się w dużej kępie drzew. Od dnia około 3 lutego 2018 roku sprawa z UFO staje się jeszcze bardziej klarowna. Opisywane światła, które pokazują się cały czas od miesiąca, w tym samym czasie i w miejscu, są nadal aktualne. Faktem natomiast stało się, że moja ciocia zauważyła, że zanim pojawią się światła, które dotąd uważaliśmy, że stoją one w miejscu, UFO zwiedza naszą okolicę. Ostatnio doszło do trzech przypadków. Pierwsze kule pojawiły się niedaleko domostw. Dużą, jarzącą kulę otaczały dwie mniejsze. Wirowały one wokół obiektu. Drugi przypadek miał miejsce nad opuszczonym budynkiem. Tam były jeszcze trzy małe, jarzące się białym światłem, mniejsze kule. Wydawało się, że bawią się ze sobą. Nazwaliśmy je matką z dziećmi”. Jak państwo słyszycie, właśnie teraz postanowił się z nami połączyć słuchacz telefoniczny. Halo, Radio Paranormalium. Jesteśmy już na antenie.
[01:21:46] - Dzień dobry.
[01:21:47] - Dobry wieczór.
[01:21:48] - Halo?
[01:21:49] - Dobry wieczór. Jesteśmy już na antenie. Słyszymy się.
[01:21:53] - Chciałbym tutaj swoją relację zdać ze spotkania drugiego stopnia.
[01:22:02] - Prosimy bardzo.
[01:22:02] - Ja do państwa wysyłałem screeny. Halo?
[01:22:05] - Prosimy bardzo. Oczywiście słyszymy się cały czas.
[01:22:10] - Ja do państwa wysyłałem screeny zdjęć, screeny jakie zrobiłem półtora roku temu. Miejsce miało w Warszawie. Była bardzo dziwna sytuacja, bo jechałem na Aleje Jerozolimskie i punkt na niebie zobaczyłem. Taka nieodparta chęć mnie powzięła, żeby nagrać ten punkt. Jak dojechałem do skrzyżowania ze światłami, wyciągnąłem telefon, włączyłem telefon i 45 sekund nagrałem filmik. Światła się zmieniły i pojechałem w dalszą drogę, prawda?
[01:23:06] - Tak.
[01:23:08] - Po półtora roku zaczął mi się pojawiać komunikat, żeby zrobić miejsce na karcie. Zacząłem przeglądać te filmy, które nagrałem. I w pewnym momencie, jak odtwarzałem film, zobaczyłem, że coś mi przeleciało przez ekran. Zwolniłem oczywiście film. Na zwolnieniu oczywiście zobaczyłem, co przeleciało. Wyplackowałem to i zobaczyłem, że tam jest obiekt. Później powoli zrobiłem klatka po klatce i się okazało, że tam jest obiekt, który się rozdziela na pół, zmęcza się i później znika w dwóch trzecich ekranu. Nie mogłem uwierzyć przez 15 minut w ogóle, że takie coś mam, bo nigdy nie miałem z takim czymś do czynienia.
[01:24:06] - A czy mógłby pan wysłać nam ten materiał filmowy drogą mailową?
[01:24:14] - Film mógłbym wysłać, tak. Tylko mam problem, bo nieraz czasami jakieś filmy pojawiają się na YouTube i niektórzy sobie uzurkują własność tego. A ja chciałbym, żeby to figurowało jako ja nagrałem. Czy są tam jakieś zabezpieczenia? Bo to jest takie wyjątkowe, bo powiem, że to jest nieJa zobaczyłem na tym filmiku z taką dużą prędkością, że przy normalnym odtwarzaniu filmu tego nie widać, a dopiero jak się weźmie na wolnym odtwarzaniu, to widać, jak przelatuje jeden obiekt, później drugi znika w połowie drogi, czyli tego, co obiektyw filmuje. No i trzeci przelatuje w ogóle przed samą kamerę, bym powiedział. Rozłącza się, w środku widać dwa jasne punkty, złącza się i w momencie, gdy następuje złączenie, tak jakby mąż z żoną całkowicie znika. Przesłałem państwu dwa screeny, ale żadnej odpowiedzi nie dostałem. Myślałem, że nie traktujecie tego poważnie, ale to film jest nakręcony przeze mnie i tam żadna-
[01:25:46] - Możliwe, że ten mail ze screenami gdzieś zaginął w gąszczu różnych innych wiadomości, bo dosyć sporo wiadomości dociera na naszą skrzynkę mailową i możliwe, że niechcący przeoczyliśmy tego maila.
[01:26:03] - To bardzo ciekawe jest, bo bardzo dobrze widać ten obiekt i to następuje w ciągu jednej dziesiątej sekundy, bo to trzeba dobrze zatrzymywać film, żeby to zobaczyć naprawdę. Tylko chciałem to powiedzieć. Nie wiem, co mógłbym zrobić, ewentualnie potem ten film do państwa przesłać, ale gdzieś tam zniknie, a później się pojawi na internecie, bo wszyscy nie wierzą, że takie coś jest w ogóle nagrane, prawda? 47 sekund cały filmik trwa, a przelatuje pięć obiektów, które sobie policzyłem. Mało tego, trochę zacząłem się tym interesować. Na kanale znalazłem zdjęcie, że NASA opublikowało taki podłużny obiekt, że wylatuje ze Słońca i za sobą plazmę ciągnie. Na tym jednym screenie, który udaje mi się zatrzymać, taki długi obiekt właśnie jest. Pośrodku jest jasny punkcik tego obiektu. W bardzo wielkiej prędkości, to jest mgnienie oka i kamera zarejestrowała takie coś. To wszystko chciałbym powiedzieć, kończyć państwu i takim osądem. Zdenerwowany jestem, bo pierwszy raz na antenie radia występuję i dlatego trochę taki jestem zdenerwowany. Przepraszam.
[01:27:30] - Nic się nie stało. Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby pan mógł jednak przesłać cały ten filmik na naszego maila radiowego, tak żebyśmy mogli sami klatka po klatce go przeanalizować. Najlepiej z dokładnym opisem jeszcze raz okoliczności dokonania tej obserwacji.
[01:27:54] - Niesamowite to jest naprawdę. Dla mnie to było szokiem. To w ogóle zmieniło moje światopogląd. Światopogląd się zmieniło, bo miałem zupełnie inne zdanie na temat takich spraw. Sam osobiście to nagrałem i dlatego w ogóle podchodzę w tej chwili do tego bardzo poważnie, można tak powiedzieć. Uważam, że takie coś niecodziennie się nagrywa. To nie są jakieś tam punkty, po prostu widać świetnie obiekt. Przelatuje przed kamerą, rozpoławia się, złącza się i znika totalnie. Na jednym screenie w ogóle widać tak jakby energię z tyłu tego pojazdu i na środku pojazdu dwie takie jaśniające powłoki przy tym podjekcie. To wszystko chciałbym powiedzieć. Bardzo dziękuję, że się do państwa dodzwoniłem i pozdrawiam wszystkich słuchaczy.
[01:28:56] - Dziękujemy bardzo. Również pozdrowienia w imieniu całej ekipy radia Paranormalium. Czekam oczywiście na naszym radiowym mailu na materiał filmowy. Dziękujemy jeszcze raz. Pozdrawiamy. Do usłyszenia.
[01:29:09] - Dziękuję bardzo. Do usłyszenia.
[01:29:14] - To był słuchacz telefoniczny. Czekamy oczywiście na materiał filmowy od naszego słuchacza. Ja tutaj jeszcze dodam, że na publikację czeka inne nagranie, które również trafiło na naszą skrzynkę mailową już dosyć długi czas temu. Nagranie dokonane przez słuchacza bardzo lubującego się w jeżdżeniu na rowerze i filmowaniu tego, co po drodze zobaczy. W tym materiale też jest taki moment, w którym słuchacz dosłownie na chwilę odwraca głowę i kamera zamieszczona na kasku jego roweru rejestruje stojący w miejscu, co ciekawe, dosyć wyraźnie widoczny obiekt. Postaram się tego maila w miarę możliwości odkopać. Też zaginął niestety w gąszczu różnych innych wiadomości. Postaram się to również odkopać i udostępnić na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl oraz na naszym kanale na YouTube. Wracając do relacji, tutaj oczywiście szyderca poprawił na czacie, że to jest Miechów-Charsznica, a nie Miechów-Charsznia. Słuchaczka prawdopodobnie zgłaszająca tę relację zrobiła literówkę. Wracając do tej relacji z Miechowa, tutaj przypomnę, od dłuższego czasu regularnie dochodzi do obserwacji zagadkowych świateł pośród kępy drzew w miejscu, w którym według świadka nie ma żadnych źródeł światła. Wracając do tej relacji następnego dnia, to jest dalsza część treści pierwszego z maili, jaki pani Dorota do nas przysłałaNastępnego dnia, to jest 3 lutego 2018 roku, z mojego domu moja mama zauważyła po stronie północnej latający spodek. Przez lornetkę było doskonale widać obiekt, który był oddalony od nas o jakiś kilometr. Wszystko zaczęło się dziać po godzinie 18:00 i trwało aż do godziny 23:30. Nakręcony przeze mnie filmik nie jest dobrej jakości, bo pora i szybkie ubywanie dnia nie oddadzą efektu. Statek obcych poruszał się od strony prawej do lewej, a także w górę i w dół, zmieniając przy tym swoje światła z jaskrawobiałych na czerwone. Statek znajdował się pośród pól, a w pobliżu są domy. Nie wiem, czy ktoś to jeszcze zaobserwował, ale to zdarzenie widziało sześciu świadków. To się troszeczkę gryzie, bo chyba tych sześciu świadków to są jacyś najbliżsi sąsiedzi, może rodzina, nie wiem. Świadek niestety nie sprecyzowała, kim ci świadkowie są. UFO poruszało się tam około 2,5 godziny, potem przemieściło się w inne miejsce. Za domami znajduje się duży obszar pól i tam zaczęli badać oni teren tak, jak powyżej napisałem. Trwało to dość długo, po czym zjawili się w swoim miejscu koło dużej kępy drzew, tak jak obserwowaliśmy to od miesiąca. Fakt jest taki, że gdy powracają do miejsca docelowego, to przebywają tam około pół godziny, po czym światła gasną, jakby odlatywali po wykonanej pracy do domu. UFO z każdym dniem znajduje się w innym miejscu. Gdyby nie obserwacje cioci, zapewne wypatrywalibyśmy ich cały czas w tym samym miejscu przy wspomnianej przeze mnie kępie drzew. Tyle jeżeli chodzi o pierwszego maila od naszej słuchaczki, od pani Doroty. Świadek wykonała całą serię nagrań ukazujących te obiekty. Jedno z nagrań, najdłuższe, najnowsze, wysłane do nas w kwietniu 2018 roku, pozwoliliśmy sobie zamieścić na naszym profilu na serwisie YouTube. Profil Radia Paranormalium. Tam ten film jest dostępny. Tam jest również w opisie umieszczony link do profilu świadka na YouTube, gdzie znajdują się pozostałe filmy. Jak już państwo słyszeliście wcześniej, sprawa ma swój dalszy ciąg, ponieważ w kwietniu 2018 roku, dokładnie na początku kwietnia, świadek wysłała nam drugiego maila, którego pozwoliłem sobie odczytać i nagrać przed dzisiejszą audycją. Oto jego treść. Wiadomość od pani Doroty odebrana przez Radio Paranormalium 3 kwietnia 2018 roku. Mam na imię Dorota. Mieszkam w miejscowości Swojczany w gminie Charsznica. Przypadek ten jest bardzo tajemniczy i niewyjaśniony. Nigdy wcześniej zarówno ja, jak i moja rodzina i sąsiedzi nie mieliśmy styczności z obiektami pozaziemskimi, tym bardziej z pojazdem obcych. Sprawa z UFO ciągnie się od 13 stycznia roku 2018. Jak mi wiadomo, UFO pojawia się i znika tak szybko jak mrugnięcie oka. Czasami zdarzają się wizyty obcych istot w tym samym miejscu, jak to było w Milicinie. Moja sytuacja, która odgrywa się w mojej miejscowości, jest o tyle ciekawa, że obcy pojawiają się codziennie od stycznia do czasu obecnego. Czasami są dwa dni przerwy od ich wizyt, ale potem wracają na swoje miejsce. Jasne kule światła zawsze pojawiają się w tym samym miejscu w niewielkiej kępie drzew. W pobliżu jest parę domów, ale to miejsce nie jest oświetlone żadnymi lampami i światłami z domów. Byłam tam osobiście, by to sprawdzić. Jasne, pulsujące światło tworzyło ognistą kulę, a spod spodu pojawiała się niżej mniejsza o tym samym jaskrawym świetle. Zimową porą, gdy dzień był krótszy, pojawiali się w tych samych porach czasu. Z czasem jednak im później robi się ciemno, tym później się pojawiają. Być może jest to ich baza lub portal czasoprzestrzenny. Trudno to stwierdzić, ale takie mam przypuszczenia. Od niedawna obrali również inną formę przybierania kształtu. Ta jasna kula ognia przemienia się później w statek obcych istot. Co ciekawe, pojawiają się oni coraz bliżej domów. Przez lornetkę widać było zarys statku, który przypominał kształtem płaski dysk o zabarwieniu metalowego ołówka. Średnica jego w przybliżeniu miała około 20 do 30 metrów. Czyli jest on dla mnie ogromny. Dwa tygodnie temu zauważyłam wraz z rodzicami, że w pobliskim lesie oddalonym ode mnie jakieś 10 kilometrów o godzinie 20:00 statek obserwowaliśmy z domu. Znajdował się on jakieś 1 do 2 metrów nad ziemią. Przesuwał się on z prawej do lewej, zmieniając przy tym swoje światła z jasnobiałych po czerwone. Znad lasu, który jest doskonale widoczny z mojego domu, leciało jasnozielone światło, które zbliżało się do wspomnianego statku. Zatrzymało się ono tuż nad nim, po czym ku mojemu zaskoczeniu zauważyłem przez lornetkę długą wiązkę zielonego lasera, który wyemitowała jasna kula światła w stronę pojazdu. Wszystkich przeszły ciarki po całym ciele. To doświadczenie było dla nas czymś nowym i niespotykanym na co dzień. Gdy wiązka laseru w stronę statku została wyemitowanaStatek, który był blisko Ziemi, odpowiedział na laser białą wiązką światła w górę do obiektu powyżej. Było to jakby porozumiewanie się istot, które z pewnością znajdowały się w pojeździe. Od tego czasu statek obcych nadal widujemy w pobliżu lasu lub blisko domów. Dodam jeszcze, że są dni, że ja i moja mama często odczuwamy złe samopoczucie, gdy oni są w pobliżu. Ta sprawa ciągnie się już czwarty miesiąc. Do tej pory nikt nie słyszał ani nie miał do czynienia z tak częstym pojawianiem się UFO w tej samej okolicy. Jeszcze w latach 60. w mojej okolicy babcia widywała UFO za moim domem. Czyżby kosmici przybyli po tak długim okresie czasu? Wygląda na to, że tak i póki co nigdzie się stąd nie wybierają. Uważam, że jest to przypadek niezwykły i dość tajemniczy ze względu na tak częste odwiedziny. Czego szukają na polach, gdzie widać, że skanują Ziemię swym światłem, które nie jest pochodzenia ziemskiego? Na to pytanie chyba nie znamy odpowiedzi. Pytanie tylko, czy ktoś jest w stanie mi uwierzyć? Mam około 10 świadków tego zdarzenia. Pozdrawiam całą załogę i przesyłam film. Oczywiście, tak jak mówiłem przed emisją tej relacji, przed emisją tych maili, ten najnowszy film od świadka dostępny jest na naszym kanale na YouTube. Tu już pojawiają się jakieś komentarze od słuchaczy. Niektóre dość prześmiewcze. Oczywiście pojawiają się także nawiązania do pewnej fundacji, której nie będziemy tutaj promować na naszej antenie z pewnych wiadomych powodów. Tutaj jeden ze słuchaczy zwraca uwagę na to, że te hipotezy, te domniemania świadka o pozaziemskim pochodzeniu tych obiektów mogą być troszeczkę zbyt pochopne. Kilkulandzik twierdzi tutaj, że nadal mu się wydaje, że to może być wojsko, to mogą być jakieś testy wojskowe. Ciężko powiedzieć, co to tak naprawdę jest. Za każdym razem użytkownik BTHSB na naszym YouTubie pisze: „Za każdym razem ludzie opisujący obserwacje dokładają wersję z Hollywood. Przecież UFO to nie musi być koniecznie statek pozaziemski ani statek obcych. Równie dobrze może to być coś innego. Zawsze mnie bawi, gdy czytam opisy, bo często takie obserwacje są bardzo emocjonujące, a przez to mało rzetelne, bo ludzie lubią ubarwiać”. Dokładnie. Wiele osób mających dosyć nikłe pojęcie o UFO od razu kojarzy tego typu obiekty z pochodzeniem pozaziemskim. Także do takich opisów trzeba zawsze podchodzić z dużym dystansem. Wiadomo, że takie coś rzeczywiście zostało zaobserwowane, zostało zarejestrowane, ale co to tak naprawdę jest, to nie leży raczej w gestii świadka decydowanie, co to tak naprawdę jest. Z materiałem powinny się zapoznać osoby, które trochę bardziej siedzą w tematach ufologicznych. Ufolodzy często, nie zawsze niestety, ale często podchodzą w sposób jednak bardziej racjonalny do tego typu zagadnień. I tak jak na przykład Damian Trela z Legnicy, którego słyszeliśmy na początku naszej dzisiejszej audycji, w oparciu choćby o własne doświadczenie potrafią znaleźć dużo bardziej racjonalne wyjaśnienie dla zjawisk. Na przykład mogą to być chińskie lampiony. Co prawda rzadziej już spotykane, ale jednak. Mogą to być światła samochodów, światła samolotów. Także do opisów podawanych przez samych świadków, którzy czasami dokładają wzmianki o koniecznie pozaziemskim pochodzeniu danego obiektu, jeżeli takie wzmianki tam się, takie sugestie się tam pojawiają, trzeba do tego podchodzić z dużą rezerwą i najlepiej skupiać się na opisie samej obserwacji. A teraz jeszcze kilka innych relacji. Dokładnie dwie relacje, które przyszły do nas drogą mailową. Jedna z relacji nadesłanych jakby pod wpływem odsłuchanej z autopilota debaty ufologicznej. Z autopilota bądź z archiwum. Relacja od pani Anny, która potwierdziła, że dokonała obserwacji jednego z obiektów UFO, o których było wspomniane podczas naszych debat ufologicznych. Relacja, która przyszła do nas drogą mailową. Posłuchajmy. Relacja od pani AnnyDziś, czyli 9 czerwca słuchałam Paranormalium. Dzwoniący mówił o spotkaniach UFO wypuszczających kule. Również byłam świadkiem. Poinformowałam o tym portal Infra. Oto mój list z opisem tej obserwacji. 11 sierpnia 2017 roku leciałam samolotem na trasie Warszawa-Wrocław. Lot trwał około 40 minut. To stało się około godziny 20:30 lub trochę później. Siedziałam po prawej stronie samolotu przy oknie. W pewnym momencie widzę metalową kulę. Widzę, ale nie zdaję sobie sprawy z wielkości wydarzenia. Jestem po prostu obserwatorem. Nieduża metalowa kula o średnicy około 20-30 centymetrów. Błyszczała blaskiem słońca, lecz nic nie emitowała. Taki wypolerowany metal. Miała coś w rodzaju obręczy. Była oddalona od samolotu może o 20 metrów, może nawet mniej, bo bardzo dobrze ją widziałam. Ona musiała się poruszać równolegle z samolotem, ale leciała wolniej, bo wydawało się, jakby samolot ją wyprzedził. Widziałam ją dość długo, bo około dwóch, trzech sekund, może dłużej. Miałam czas, aby się jej przyglądać i lekko wychylić się, aby obserwować, jak zostaje za samolotem. Jestem ciekawa, czy więcej ludzi miało podobne obserwacje. To była relacja od pani Anny, która również zaobserwowała jeden z obiektów, o których wspominał jeden z dzwoniących do debat ufologicznych słuchaczy. Tutaj czytam na czacie komentarze do obserwacji z Miechowa. Szyderca całkiem słusznie zauważył, że o podobnych obserwacjach w podobnej okolicy, w tej samej właściwie okolicy było już coś wspominane w trakcie debat ufologicznych. Szyderca pisze: Swojczany i Charsznica to są w tej okolicy. Coraz słuchacz mówił, że widział coś blisko Wolbromia na trasie Kraków-Wolbrom. To, co Piotr Cielebiaś mówił, że to jest blisko niego. To właśnie, patrząc przed Wolbromiem w niebo, to jest właśnie ta okolica. Patrząc z trasy Kraków-Wolbrom w prawo przed Wolbromiem można widzieć niebo nad tą właśnie okolicą. Niewykluczone, że to jest jedna z naszych, jakby to można określić, stref anomalnych, w których często właśnie dochodzi do takich obserwacji. Dzisiaj było kilka relacji o obserwacjach prawdopodobnie eskadry niezidentyfikowanych obiektów latających. Tutaj jeszcze czeka w kolejce emisja jednej relacji od jednego ze słuchaczy. Dosyć stara relacja z końca lat 70. Również nadesłana drogą e-mailową na adres radio@paranormalium.pl. Ja tylko może jeszcze powtórzę kontakty do Radia Paranormalium. Cały czas czekamy na państwa relacje z obserwacji UFO. Nasz numer telefonu stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 53 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Tutaj taka uwaga: w sytuacji, gdyby nikt pod naszym numerem telefonu nie dyżurował, naprawdę warto zostawić wiadomość głosową. Zapoznamy się z wiadomością i w miarę możliwości oddzwonimy, skontaktujemy się ze świadkiem. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze no i oczywiście relacje z obserwacji UFO, jak również propozycje tematów do poruszenia w kolejnym sezonie debat ufologicznych online na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A teraz wspomniana wcześniej relacja z końca lat 70., prawdopodobnie dotycząca obserwacji eskadry UFO. Jak już kiedyś wspominałem, byłem świadkiem dziwnego zjawiska na nocnym niebie. Całe moje młode życie mieszkałem w Mierzęcicach, na osiedlu wojskowym przy tamtejszej jednostce JW 1901. Pod koniec lat 70., myślę rok 1978 lub 1979. Miałem wtedy 15 lub 16 lat. To była wczesna jesień, pewnie wrzesień. Było ciepło. Godzina mniej więcej między 19:00 a 21:00. Niebo czyste i gwieździste. Wyszedłem z bloku, w którym wtedy mieszkałem. Zawsze lubiłem patrzeć na nocne niebo wieczorami, więc tak zrobiłem i tym razem. Po minięciu ulicy był mały skwerek z drzewami, a za nim nieduży stadion z małymi trybunami, gdzie nie raziły latarnie i gdzie lubiłem spędzać czas. Tam też zatrzymałem się, żeby popatrzeć na gwiazdy i właśnie wtedy niebo wyglądało dziwnie. Trudno to opisać słowami, ale spróbuję opisać jak najbardziej dokładnie. Otóż wyglądało to tak, jakby cały rozgwieżdżony nieboskłon przesuwał się jednostajnie, powoli, ale zauważalnie ze wschodu na zachód.Ale co dziwne, jak spojrzałem w koło pod horyzont, okazało się, że nie całe niebo jest w ruchu. Z mojego miejsca obserwacji było to jakieś trzy czwarte widzialnego nieba. Zbaraniałem i przestraszyłem się, ale starałem się jednocześnie zrozumieć to, na co patrzę. Mój pierwszy wniosek był taki, że jest to ogromne coś, co jest tak czarne jak niebo. A te gwiazdy to nie gwiazdy, tylko po prostu dziesiątki albo setki świateł różnej wielkości, co do złudzenia przypominało nocne niebo. Natomiast krawędzie tego czegoś nie były zauważalne. Trudno mi powiedzieć, z jaką prędkością to zjawisko się poruszało, ale było to dość wolno. Porównać mogę na przykład do prędkości samolotu pasażerskiego na pułapie przelotowym, czyli około 10 do 11 kilometrów, patrząc na niego z ziemi. Nie było słychać w tym momencie nic szczególnego. Nie było również widać żadnych innych zjawisk świetlnych. Wywarło to na mnie dość duże wrażenie. Po powrocie do domu opowiedziałem o tym ojcu, ale dziś już nie pamiętam jego reakcji. Tu nadmienię, że mój ojciec też miał podobną pasję. Pamiętam, jak byłem mały, to ojciec potrafił przesiadywać pół nocy na balkonie, obserwując niebo. Obliczał na przykład, w jakim czasie satelita okrąża Ziemię. Pamiętam, że na tamte czasy, czyli na przełomie lat 60. i 70. było to według niego 40 minut. Teraz mam 50 lat i w zasadzie oprócz zamiłowania do kosmosu ta obserwacja zapoczątkowała moje kolejne zainteresowania. Jak nietrudno się domyślić, zainteresowanie zjawiskiem UFO. To moje wydarzenie pamiętam do dziś i to uczucie niesamowitości obserwacji. Tego nie da się opisać i nikt mi tego nie zabierze. Muszę też podzielić się pewnym żalem. Otóż od kilku lat słucham waszego radia. Kiedyś nadawaliście audycję ze świadectwami obserwacji UFO pilotów wojskowych z całego kraju, w tym również z Mierzęcic. Mój teść był pilotem w wyżej wymienionej jednostce, ale nigdy sam o tym nie wspominał. Wiele razy nosiłem się z myślą porozmawiania o tym temacie, a że nie mieszkam od długich lat w Polsce, zawsze to jakoś umykało. Teść zmarł w listopadzie 2017 roku i teraz mam żal do samego siebie, że nie zdążyłem, że się nie zmobilizowałem. Tym bardziej, że w waszych materiałach wypowiadają się piloci, z którymi latał. To była relacja od naszego słuchacza, który podzielił się dosyć starą obserwacją, prawdopodobnie eskadry latających obiektów, niezidentyfikowanych obiektów latających. Relacja dosyć stara, z końca lat 70. Jeżeli macie państwo swoje relacje bądź znacie jakieś relacje od przyjaciół, rodziny czy innych bliskich osób, to zachęcamy do dzielenia się tymi historiami, najlepiej drogą mailową na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A teraz jeszcze na sam koniec dzisiejszej audycji zapis rozmowy z jednym ze słuchaczy. Dosyć świeży, bo rozmowa przeprowadzona na początku czerwca. Słuchacz podzielił się z Radiem Paranormalium kilkoma relacjami z obserwacji oczywiście niezidentyfikowanych obiektów latających. Posłuchajmy. Na początek jakbym mógł prosić pana nazwisko. Oczywiście nie będzie to nigdzie ujawnione, tylko dla celów wewnętrznych. Jakbym mógł pana prosić o nazwisko i o opisanie pokrótce wszystkich tych obserwacji ze wszystkimi szczegółami, jakie pan pamięta.
[01:52:25] - Nie ma problemu. Moje nazwisko. Mam 28 lat, pochodzę z Łodzi. Pierwsza sytuacja miała miejsce w 2008 roku. Byłem nastawiony do tego sceptycznie. Nigdy nie wierzyłem w coś takiego. Zawsze jak słuchałem na ten temat, to bujdy na resorach, że tak się wyrażę. Ale mieliśmy ze znajomymi kiedyś dobrą miejscóweczkę na dachu w Łodzi, na kamienicy czteropiętrowej. Stamtąd widzieliśmy obiekt na wysokości, ciężko stwierdzić, ale maksymalnie 500 metrów, w odległości od nas półtora kilometra. Był obiekt w kształcie pomarańczy. Miał pomarańczowe światło, żarzył się i stał w jednym miejscu, po czym dobiliśmy do brzegu tego dachu i wszyscy razem zastanawialiśmy się, co to jest. Kolega wysnuł teorię, że to jest rakieta, która leci gdzieś daleko i ją widać. Ja mówiłem: „Niestety to jest niemożliwe”. Zaczęliśmy się kłócić, obserwując ten obiekt gdzieś tak około pięciu minut, maksymalnie pięciu minut. On stał w jednym miejscu nieruchomo i tylko się żarzył. Stał w jednym miejscu, po czym przyglądając się przez chwileczkę pod tym obiektem mrugnęły trzy lampki w kształcie trójkąta równoramiennego pod tym. One były białe i były stosunkowo małej wielkości jeżeli chodzi o ten obiekt. Mrugnęły tylko raz i ten obiekt zaczął zmieniać swoje barwy. Zaczął zmieniać kształt. To było bardzo ciekawe. I zaczął się poruszać. Pamiętam, najciekawsze to jest, żeZauważyliśmy, jak on zaczął zmieniać te kolory. Leciał nad nami, można powiedzieć, wysokość może 500 metrów maksymalnie, ale obiekt był ogromny. Okazało się, że widzieliśmy trójkąt, ogromny czarny trójkąt. Ciężko w to uwierzyć, żeby kula zmieniła się w trójkąt, który ma na rogu, tak jak czytałem w książkach. Po tym zdarzeniu zacząłem czytać książki i w tych książkach dosłownie tak samo, że na ogromnym czarnym trójkącie widać było trzy lampki, po jednej na każdym rogu, która była biała. Te lampki, które były na każdym z rogów, były takie jak za mgłą. Widać było ten obiekt, poruszał się bezszelestnie. I można było zobaczyć, że na brzegu tego trójkąta on jest owalny. Było to widać. On nie był kwadratowy, tylko był owalny. Było to widać dosyć wyraźnie, bo niebo było czyste. I przypominam, że to była godzina gdzieś tak po 22:00, między 23:00. Jedna sytuacja, którą zaobserwowałem. Po tej sytuacji zacząłem czytać książki, tak jak wspomniałem.
[01:56:00] - A mam jeszcze takie pytanie. Czy pamięta pan może, jaki to był dokładnie dzień? Jaka była data?
[01:56:07] - To był rok 2008. To był bodajże, jeżeli pamiętam, lipiec. Sierpień 2008 roku. Jeżeli chodzi o świadków, było nas czterech na tym dachu. Uważam, że to nie była halucynacja zbiorowa. Zresztą uważam, że halucynacja zbiorowa nie istnieje, bo każdy nawet gdyby widział coś podobnego, to każdy widzi to samo, a w tym przypadku każdy z nas przecierał oczy. Wszyscy widzieli to samo. Jeżeli chodzi o naszą czwórkę, to tak naprawdę z naszej czwórki tylko ja zacząłem się tym interesować i zacząłem czytać książki na ten temat. Pamiętam taką książkę „Przypadki UFO w Stanach Zjednoczonych”. To była dosyć stara książka, którą przeczytałem i tam były podobne opisy tych obiektów w kształcie trójkąta. Później, jeżeli chodzi o następną sytuację, jedna z najciekawszych, która mi się zdarzyła, bo byłem świadkiem ogólnie czterech sytuacji paranormalnych, których w ogóle nie jestem w stanie wyjaśnić. Był to rok 2010. Dokładnie rok 2010, lato, miejscowość Kozłowa Góra, Wymysłów. Tam jest tama, jest tam sztuczny zbiornik utworzony przez Polaków przed wojną, chyba w latach 20. Wracałem z koleżanką i kolegą. Oni szli piechotą, odprowadzałem ich z Kozłowej Góry do miejscowości Wymysłów. I jechaliśmy przez tą tamę. Tam jest zwężenie, jeżeli chodzi o ruch. Oni szli piechotą, ja byłem rowerem i jechałem sobie powoli. Odprowadziłem ich i mówię: „Dobrze, ja uciekam. Jest już późno, a ja nie mam świateł”. Rower pożyczyłem od dziadka i z Wymysłowa w kierunku Kozłowej Góry ruszyłem rowerem. I tam jest park Świerklaniec. Park, w którym chodzą ludzie, był tam kiedyś przedwojenny pałac. I zobaczyłem kulę. Taką kulę, która jest koloru pomarańczowego, koloru żółtego też, bo ona była okrągła. Unosiła się pionowo. I stamtąd też widać, dalej jest lotnisko Pyrzowice i widać samoloty, jak lądują, ale to jest zupełnie inna odległość i tak dalej. Od razu widziałem po ruchu tego obiektu, który startuje pionowo. Startował pionowo ten obiekt. Był właśnie na wysokości tego parku Świerklaniec. Po mojej prawej stronie, gdy wracałem do miejscowości Kozłowa Góra. On się znajdował po prawo. Był daleko. Tama ma długość około kilometra w jedną stronę. Także wracałem rowerem i stanąłem sobie, obserwuję. Leci w pionie. Po czym się zatrzymał. Przyspieszyłem. Podjechałem dalej. I co się okazało? Obiekt stanął i nagle zgasł. Przez moment nie widziałem tego obiektu. Pojechałem rowerem jeszcze dalej i stanąłem w tym momencie, kiedy zobaczyłem, że on pali się z powrotem. Tak jak on startował w pionie do góry, to teraz na wysokości może 300 metrów i stosunkowo do poprzedniego obiektu był mały. Na wysokości 300 metrów leciał poziomo. I co się okazało? Znowu zgasł. Szukałem go. Godzina tak samo późna. Nie wiem, o której się w lato robi już ciemno, ale wtedy już było dosyć ciemno. Zauważyłem, że obiekt jest okrągły. Był idealnie okrągły i on się nie palił. Leciał dalej w jedną stronę, cały czas w jednym kierunku. Z północy na południe. Po czym, gdy stanął w jednym miejscu i był nade mną maksymalnie 300 metrów. Co jest najciekawsze, obiekt wypuścił coś takiego, jakby była foliaJak pogotowie używa takiej folii NRC, która jest z jednej strony złota, a z drugiej strony jest srebrna. I wypuścił coś takiego jak bańkę nadmuchaną. Wyglądało to jak taka folia nadmuchana, która po prostu nie była idealnie okrągła i jakby falowała. Takie coś wyleciało z tego obiektu. Wzleciało nad lasem. Niestety nie miałem możliwości jechać tam rowerem, bo nie znałem trasy i było dosyć ciemno. Pomyślałem sobie, że pojadę po lornetkę. Akurat tam byłem u dziadków. Pojechałem, wjadę po lornetkę i mówię: „Nie zauważyłem tego obiektu. To gdzieś spadło”. Ta kula zniknęła mi z oczu i nie widziałem jej. Wracałem z powrotem do miejscowości Kozła Góra. Odwróciłem się, żeby upewnić się, czy będę widział to zjawisko jeszcze raz. Po czym zobaczyłem, że obiekt leci tak samo w poziomie i on już się pali. Był tak jak na początku pomarańczowy, tak był za drugim razem. Dojechałem do domu. Chciałem wziąć lornetkę. Wszedłem na dach. Także nie mogłem już tego zobaczyć. Ale co jest najciekawsze, że obiekt wypuścił po prostu, albo to był jakiś dron, albo coś takiego, że wiedziałem, że to nie jest z tej ziemi, bo żaden statek nie zachowuje się, żaden ziemski obiekt się tak nie zachowuje. Taki samolot, śmigłowiec. Tak samo jak za pierwszym razem obiekt nie wydawał żadnego dźwięku. Nie wydawał żadnego dźwięku. To jest druga sytuacja, którą widziałem w przeciągu dwóch lat i ostatnia sytuacja.
[02:02:36] - Mógłby pan jeszcze raz przypomnieć, przepraszam bardzo, który to był rok dokładnie?
[02:02:41] - To był rok 2010 i obiekt startował tak jakby z Parku Świerklaniec, a ja go widziałem z miejscowości Wymysłów, tam, gdzie się zaczyna tama. To jest na Śląsku dokładnie. Teraz dokładną datę pamiętam, bo mam zdjęcia z tamtego dnia. Widziałem obiekt na łódzkich Wzniesieniach z miejscowości Moskule. Na brzegu lasu jest takie delikatne wzgórze. Siedzieliśmy sobie w samochodzie z moim kolegą. Godzina 22:00 przed 23:00. Też znowu tak jakby te godziny się pokrywały. Nie wiem. To jakby przypadek. Co jest najciekawsze, kumpel kiedyś mi opowiadał, tuż jak żeśmy tam siedzieli od godziny 18:00 w tym miejscu. Opowiadał mi, że widział w tym miejscu takie kule. Latające kule. I co jest najciekawsze, siedzimy, jest godzina po 22:00 i mówi do mnie: „Patrz, jest”. Otworzyliśmy szybę. To było dokładnie 19 marca tego roku, czyli 2018 roku. 19 marca. Widać magazyny DPD, widać tam dalej jest Stryków i dosłownie nad tymi magazynami unosił się obiekt. Widać było, że jest okrągły, ale ciężko było stwierdzić, ponieważ miał niebieski kolor. Wzdłuż na obwodzie jego były jakieś takie lampki, a on był taki ni to pomarańczowy, ni to czerwony. Dziwny. Za chwilę pojawił się drugi tuż nad nim, a tamten zniknął. Kumpel mi powiedział, że widział dosłownie to samo. Obserwowaliśmy to gdzieś tak przez 15 minut, po czym przez pięć minut zapytałem się go tak sobie rozmyślając: „Ciekawe, co nasze wojsko na ten temat. Czy oni widzą to na radarze?” Po czym tak jak znowu na życzenie i znowu jakby przypadek. Leciał samolot i zataczał kręgi na wysokości tych obiektów. Było widać, że to jest wojskowy samolot. Może to była Bryza, samolot typu Bryza, nie większy. Było widać, że to jest wojskowy samolot. Miał włączony szperacz. Zataczał kręgi w miejsce tych obiektów na tej samej wysokości, ale one zniknęły. Samolot na jednym skrzydle miał czerwoną lampkę, na drugim zieloną. Tak obrysowe światełka samolotu. Samolot zataczał krąg. W tym miejscu zatoczył dwa kręgi, o ile pamiętam, po czym odleciał, ale było go słychać, że gdzieś tam lata. Po czym obiekty tak jakby nie chciały się ujawnić albo chciały się schować przed tym samolotem i tak jakby wiedziały, że są obserwowane. Kiedy samolot odleciał, one się pojawiły znowu. Wpierw jeden obiekt, a drugi nad nim i one przesuwały się delikatnie. Tak samo nie było widać, nie było słychać szumu ani nic. To było daleko, w odległości półtora kilometra. Półtora kilometra łódzkie wzniesienia, tak jak mówiłem. To jest trzecia sytuacja, w której widziałem właśnie coś takiego. Jeżeli chodzi o obiekty latające. A czwarta sytuacja, o której jeszcze nie wspomniałem, tylko nie wiem, co to było, ale czytałem na różnych forach o znikających światełkach albo latających po lesie. W tamtym roku to było. Też okres letni. Wracałem z pracy z kolegą. Godzina też 22:00. Po 22:00, może troszeczkę wcześniej.I jechaliśmy trasą do Łodzi, z Sułęczycy do Łodzi i na wysokości jest rondo, miejscowość Emilia. I tam jest las. Po jednej stronie jest las i po drugiej stronie jest las. Jechaliśmy samochodem. Przed nami był samochód w odległości 50 metrów, nie dalej, nie mniej. Gdzieś tak strzelam. Siedziałem na miejscu pasażera, kolega prowadził i nagle spod tego samochodu wyleciała taka mała kula pomarańczowa, malutka kula wielkości mojej głowy. I pamiętam, co jest najciekawsze, ona się wzięła znikąd spod tego samochodu i poleciała w naszą stronę. Jechaliśmy, rozpłynęła mi się centralnie na szybie przed moją twarzą. Myślałem na początku, że to jest złudzenie, że odbija się jakieś światło, ale nie mogło być to złudzenie, ponieważ mój kolega pod innym kątem, siedzący w samochodzie, który prowadził, widział to samo. Nagle zadał mi pytanie: „Ty, widziałeś to?” Ja mówię: „Tak”. Zadaliśmy sobie pytanie, co to mogło być? Czytałem, że w miejscowości jest taki ufolog, który z wami współpracuje. Nie pamiętam nazwiska. Miazga, tak? O ile pamiętam.
[02:07:59] - Tak, Arkadiusz Miazga z Ropczyc.
[02:08:01] - Arkadiusz Miazga. Dokładnie. Opisywał taką miejscowość w Polsce, która się nazywa Glinik. O ile dobrze pamiętam. I tam skojarzyłem, że ktoś w lesie widział coś podobnego, ale uważam, że to było albo coś z innego wymiaru, albo po prostu nie wiem. Ciężko stwierdzić, co to jest.
[02:08:32] - Czy to światło, które rozmyło się na szybie, sprawiało wrażenie obiektu, który był fizyczny?
[02:08:40] - Tak. Tak jakby był fizyczny, bo wykonywał takie ruchy. Spod samochodu od razu pojawił się samochód, który jechał przed nami w odległości 50 metrów, po czym drogą falistą wleciał na moją wysokość i rozpłynął mi się na szybie przed moją twarzą. Nie było słychać dźwięku, żeby coś puknęło w szybę, dosłownie się rozpłynęło. I to było najciekawsze, że jeżeliby to było coś takiego, że można dotknąć to fizycznie, to uderzyłoby nam w szybę. A uważam, że złudzenie optyczne to nie mogło być, ponieważ na tym odcinku, gdzie przejeżdżamy, po jednej stronie jest las i po drugiej stronie jest las. Nie ma latarni ani nie ma jakichś reklam czy billboardów na tym odcinku, które mogłyby odbić jakieś światło.
[02:09:32] - Krótko mówiąc, nie ma tam żadnych źródeł światła, a źródłem tego obiektu nie mogło być na przykład światło odbite od samochodu.
[02:09:41] - Oczywiście. Tym bardziej że pamiętam dokładnie, że samochody, które jechały naprzeciwko akurat w tym momencie, kiedy żeśmy to widzieli, nie jechały z naprzeciwka. W tym momencie żadne samochody nie jechały po drugim pasie. To pamiętam. Chciałem się podzielić właśnie tym, co widziałem. I dobrze, że pan zadzwonił do mnie. Jestem zadowolony. Słucham waszego radia od niedawna, ale interesuję się tym cały czas. Prowadzę różne obserwacje w niektórych miejscach, można powiedzieć ze zwykłą lornetką. Mam kolegę, który interesuje się tym i też jest świadkiem tego zdarzenia, o którym opowiadałem. Nad magazynami, które było 19 marca. Nad magazynami DPD obok Strykowa.
[02:10:41] - To są ciekawe relacje z tego względu, że tutaj praktycznie we wszystkich przypadkach świadków jest więcej niż jeden. Czyli to bardzo podbudowuje wiarygodność.
[02:10:52] - Oczywiście, że tak. Jeżeli chodzi o zdarzenie, to które mówiłem, to drugie zdarzenie w miejscowości Wymysłów nad zalewem Świerklaniec, to tam nie miałem żadnego świadka. Ale co jest najciekawsze, o czym zapomniałem powiedzieć, że gdy dojechałem do drogi, która tam jest, kiedy kończy się tama i już jest taki skręt, gdzie wędkarze sobie skręcają i tam jest taka zatoczka, gdzie można sobie wypożyczyć kajak, jeżeli się ma tą kartę wędkarską. I w tamtym kierunku ludzie zmierzają do tego parku Świerklaniec. Pamiętam, że widziałem dwójkę młodych ludzi, którzy wracali z wesela. O tym zapomniałem dodać. I zapytałem się. Byłem taki zdyszany na tym rowerze. Mówię: „Powiedzcie mi. Stanąłem przy nich. Powiedzcie mi, co to jest?” Oni się odwrócili, spojrzeli na to, spojrzeli na mnie. Powiedzieli: „Samolot”, ale spojrzeli ze strachem. Wiadomo. Otyły facet jedzie na rowerze, zatrzymuje ludzi, każe im patrzeć na coś. Dziwne. Uważałem, że nie mam już o czym rozmawiać, kiedy oni nawet się nie przyjrzeli, co to jest. Ci ludzie nawet się nie przyjrzeli. Nie można ich potraktować jako świadków. Pamiętam, że tam, gdzie jest ten las, gdzie wpadł, można powiedzieć ta taka bąbelka tego, co wyleciała z tego obiektu i tam są domy, ale jest las. Z jednej strony jest tylko droga. Nocą nie znałem tej drogi, nie miałem możliwości tam jechać. Poza tym nie miałem żadnej latarki. Pytałem się chyba ludzi, których spotkałem, czy nie widzieli nic podejrzanego, czy tutaj nic nie spadło i tak dalej. Nikt nic nie widział.Ciężko stwierdzić. Jeżeli chodzi o dokładniejsze pokazanie tej relacji, musiałbym być na miejscu z kamerą i dokładnie opisał to wszystko. Nawet mógłbym naszkicować, w którym miejscu co widziałem, kiedy, bo to zdarzenie bardzo dokładnie pamiętam. Jedno ze zdarzeń, które mi najbardziej utkwiło w pamięci. Dobry rok 2010. Jeszcze raz przypominam. Może kiedyś ktoś w tym miejscu był, będzie nas słuchał i może zobaczy. Może widział to samo.
[02:13:18] - A pan wspominał, że ma pan zdjęcia z tamtego dnia. Czy udało się panu jakoś zarejestrować?
[02:13:26] - Tak. Nie udało nam się zarejestrować, ponieważ nic nie było widać w telefonie. Pamiętam, że mam zdjęcia z tego dnia, bo pamiętam, co robiłem tego dnia i z kim byłem. Tuż przed naszym telefonem szybko przepatrzyłem folder, kiedy to mogło być, bo to była najdokładniejsza data. To była data z tego roku, 19 marca.
[02:13:53] - I tymi kilkoma relacjami od słuchacza, z którym odbyłem rozmowę, którego relację zarejestrowałem na początku czerwca tego roku. Tymi kilkoma relacjami kończymy dzisiejszą audycję. Jedną z tych audycji podsumowujących najciekawsze doniesienia o UFO, które dotarły do nas, do Radia Paranormalium w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Przypomnę tylko, że cały czas można nadsyłać swoje relacje, najlepiej drogą e-mailową na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Ten mail to jest takie miejsce, które sprawdzamy regularnie i jeżeli oczywiście nie będzie jakiegoś sztormu mailowego, jeżeli nie będzie zalewu spamu i innych wiadomości, to oczywiście żadna relacja do nas nadesłana nie zaginie. W miarę możliwości zapoznajemy się z każdą relacją i jeżeli to jest konieczne, to przekazujemy kontakt do świadka ufologom współpracującym z Radiem Paranormalium. Radio Paranormalium, paranormalny głos w Twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych audycjach na naszej antenie. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02. 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08. 32 746 00 08. E-mail: radio@paranormalium.pl. radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na Twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[02:16:08] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. Tylko że z wyłączeniem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[02:16:20] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale blogi na www.paranormalium.pl.
[02:16:45] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. Tylko że z powrotem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[02:16:57] - Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[02:17:45] - Dwa miesiące temu był drop prowadzący do pewnego radia. Że ktoś tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[02:17:57] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl