Transkrypcja oparta jest na napisach przygotowanych dla potrzeb wstawienia tej audycji na YouTube. Może się zdarzyć, że transkrypcja nie będzie zawierała oznaczeń wyciętych elementów (np. w niektórych audycjach z relacjami świadków, gdzie osoba wypowiadająca się prosiła o wycięcie czegoś przed publikacją). Jeśli masz taką potrzebę, napisy możesz
[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego właśnie lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej oto polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata Mistyka”. Namaste. Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco i serdecznie. Pomimo tego, że jest już prawie wieczór, słońce powoli chyli się ku zachodowi. Kończy się kolejny przepiękny, gorący dzień nad świętą rzeką Ganges wypływającą z Himalajów, z wysokich szczytów gór himalajskich.
Jestem w mieście, które nazywa się Rishikesh, czyli miasto rishis. W dosłownym tłumaczeniu rishi oznacza poetów, którzy opisali wiedzę wypływającą z wnętrza człowieka, wiedzę ugruntowaną w prawdzie w formie bardzo poetyckich tekstów zwanych Wedami, które mają na celu wzniesienie nas na inny poziom świadomości. Ale Rishikesh to nie tylko starożytna tradycja wedanty, czyli owych poetyckich tekstów, w których została zgromadzona wiedza o świadomości i o prawdzie, o tym, jak funkcjonuje stworzenie i niebyt, ale współcześnie jest to również miejsce, w którym znajduje się mnóstwo tak zwanych sadhus. Sadhu dosłownie oznacza „pogodny”. To jest jogin, który na drodze ascezy kompletnie wyrzekł się jakichkolwiek powiązań z przynależnościami, ze światem dóbr materialnych. To jest człowiek, który zadecydował, że będzie żył na ulicy tylko po to, aby uporać się z własnym ego, z wrażeniem, jakie sprawia nasz umysł na temat nas samych. To ten, który zdecydował się wstąpić na drogę, która nie jest łatwa, aczkolwiek może przynieść bardzo owocne skutki na drodze rozwoju duchowego. Tutaj w Rishikesh znajduje się mnóstwo takich dżentelmenów. Mam przyjemność obcowania z nimi na co dzień. Bardzo wyjątkowe doświadczenie, obcowanie z tego typu ludźmi.
W ich spojrzeniach można ujrzeć ukojenie, spokój, absolutny balans. Są to ludzie, którzy tak naprawdę znaleźli równowagę. Odrzucając dobra materialne, pozbyli się tym samym mnóstwa problemów. Każdy dzień właściwie jest improwizacją. Do przeżycia potrzebują jedynie minimum. Potrzebują okryć się czymś w nocy i zjeść jakiś posiłek. Dobrze, jeżeli zjedzą jeden posiłek dziennie. Tylko to, co niezbędne do przeżycia. Tylko tym zainteresowani są sadhu. Oczywiście duchową wędrówką, rozwojem świadomości, poszerzaniem świadomości, wznoszeniem się na zupełnie inny pułap oglądu rzeczywistości, oglądu świata.
Docenienie każdego momentu, każdego aspektu życia. Także miejsce Rishikesh jest naprawdę przepełnione wspaniałą energią. Jest to mój drugi pobyt tutaj, w tym miejscu podczas mojej indyjskiej wyprawy tym razem. Atmosfera jest naprawdę spokojna. Jak to mawiają sadhu: shanti, shanti. Co oznacza pokój i ciszę. W takim oto nastroju jestem od paru dni. Także dzisiaj tylko i wyłącznie pozdrawiam was bardzo gorąco, moi drodzy słuchacze. Dzisiaj nie będzie nowego epizodu. Myślę, że przez kolejne dwa tygodnie nie usłyszycie nowych nagrań z tego względu, że zbliża się czas, kiedy wyruszam ponownie do Londynu.
Nowy epizod. Zatoczyłem pewnego rodzaju krąg. Wędrówka bohatera dobiega końca. Nadchodzi poniekąd czas mojego powrotu do metaforycznego domu. Aczkolwiek, tak jak wspominałem wcześniej, ja już nie wracam, raczej idę do przodu. Także tu rozpoczyna się kolejny epizod, kolejna historia. Na pewno pojawią się również kolejne wątki, nowe historie w „Chacie Mistyka”. A póki co zajęty będę przez następne parę tygodni podróżowaniem. Z miejscowości Rishikesh zamierzam za parę dni udać się ponownie do Pendżabu, do krainy brodaczy, gdzie niestety muszę pożegnać się z moim przyjacielem i partnerem wspólnych zmagań po szosach i bezdrożach w Indiach, czyli z moim żelaznym rumakiem, motorem marki Royal Enfield. Który to umożliwił mi odwiedzenie mnóstwa ciekawych lokalizacji, odwiedzenie mnóstwa wartościowych ludzi, od których nauczyłem się naprawdę sporo.
O tym wszystkim będę opowiadał już po przybyciu do Londynu, a póki co zapraszam do odsłuchania powtórki programu, który to również nagrany był tutaj, w tej miejscowości Rishikesh, jakieś cztery miesiące temu, tuż przed zimą. Opowieść o owych czcigodnych, szanownych panach, którzy tutaj licznie przesiadują na ulicach miasta Rishikesh. Ci, którzy odnaleźli spokój, ci, którzy odnaleźli balans i ci, którzy odnaleźli pogodę ducha. Ale zanim przejdziemy do powtórki, proponuję, że sobie wspólnie pooddychamy. Tradycyjnie, jak to już w Chatcie Mystyka, proszę o pozostawienie wszystkich przedmiotów, które ewentualnie mogą znajdować się w tej chwili w waszych rękach. To zajmie dosłownie parę minut. Jeżeli nosisz okulary, ściągnij również na chwilę okulary. Usiądź wygodnie w fotelu lub ze skrzyżowanymi nogami na podłodze. Wyobraź sobie, że siedzisz tutaj ze mną, tuż przy świętej rzece Ganges. Spoglądam właśnie na chylące się ku zachodowi słońce.
Przelatują nade mną ptaki. Tuż parę metrów przede mną znajduje się całkiem spore stado dzikich krów, które to pasą się w pobliżu świętej błękitnej rzeki Ganges. A my teraz powoli zamkniemy sobie oczy i oddychając przez nos, weźmiemy pierwszy bardzo głęboki wdech nosem. Zatrzymamy na chwilę powietrze w płucach i skupiając się na wydechu, wydychając powietrze nosem, zrelaksujemy się. Teraz drugi bardzo głęboki wdech nosem. Zatrzymamy na chwilę powietrze w płucach i wydychając powietrze nosem, zrelaksujemy się jeszcze bardziej. Teraz trzeci głęboki wdech nosem. Zatrzymamy na chwilę powietrze w płucach i wydychając powietrze nosem, zrelaksujemy się już kompletnie. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. Zapraszam do wysłuchania odcinka Chatty Mystyka zatytułowanego „Sadu”.
Do usłyszenia. Namaste, moi kochani. Pranam. Chata Mystyka.