[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego właśnie lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej oto polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka”. Witam w lesie szanowny przybyszu, szanowna przybyszko. Bardzo mi miło z tego powodu, że udało ci się odnaleźć ścieżkę w gęstym lesie świadomości i znalazłeś swoją czcigodną, szanowną osobę w chatce mistyka. Ja mam na imię Bart. Namaste.
Hari om. Pozdrawiam wszystkich na wstępie i rozpoczynamy kolejną opowieść z cyklu opowieści z chaty mistyka. Dzisiaj będę opowiadał trochę o muzyce pod trochę innym kątem, niż jest to znane nam i lubiane w Europie. Chciałem troszeczkę skupić się na aspekcie świadomościowym i na aspekcie duchowym muzyki. I tutaj potroszę opisać zasady funkcjonowania muzyki i kulturę muzyczną wywodzącą się z Indii. Rozpoczniemy zatem fragmentem muzycznym, bo dzisiaj audycja o muzyce i później przejdziemy sobie do kolei rzeczy. Tak właśnie śpiewał niewidomy żebrak na ulicy buddyjskiej miejscowości Bodh Gaya w północno-wschodnich Indiach. Pan siedział sobie na chodniku w prostym, bardzo typowym stroju męskim w Indiach. Miał ze sobą towarzysza, starszego brodatego pana, bardzo pokornego. Przed nimi stała metalowa miseczka.
Ten uliczny śpiewak zaintrygował mnie dosyć mocno, dlatego, że energia, którą wkładał w swoje ludowe, jak sądzę, przyśpiewki bez udziału akompaniamentu, jedynie czasem poklepując w kolana lub wydając z krtani rytmiczne dźwięki niczym mistrz beatboxu. Robił to wszystko z taką pasją, że kiedy szedłem zatłoczoną aleją, przykuł momentalnie moją uwagę. Zatem przysiadłem się do panów ku ich uciesze i zacząłem nagrywać. Po paru minutach byliśmy już jako grupa sensacją dla przechodniów. Gwoździem programu był oczywiście niewidomy śpiewak, który teraz to z jeszcze większym wigorem wyśpiewywał swe arie. Towarzyszył mu starszy pan z miską, który momentalnie przemienił się w istnego menadżera, usiłując nawiązać kontakt ze sporą już publicznością. Ludzie zaczęli zatrzymywać się, przechodnie. I dopełnienie grupy, czyli biała z iPadem, siedzący tam nie wiadomo dlaczego, czyli ja. Także było dosyć zabawnie przez chwilę. Panowie zdołali skasować w dosyć krótkim czasie parę danin, a mnie udało się nagrać ten zaskakujący i wyjątkowy materiał.
To teraz mając cały obrazek w głowie, posłuchajmy sobie jeszcze chwilę tego oryginalnego artystę ulicznego w drugim fragmencie muzycznym. Dzisiaj mówiąc o muzyce, chcę wskazać na parę rzeczy. Między innymi to, że muzyka ma potężny wpływ na człowieka. Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że muzyka posiada potężną moc. Jest to właściwie oczywiste. Muzyka jest w stanie wpływać na nasze emocje, jest w stanie nas zrelaksować. Ale ja bym chciał dzisiaj opowiedzieć po trosze o technicznym aspekcie tego zjawiska. Może będzie trochę technicznie, może pojawią się jakieś magiczne, niezrozumiałe dla niemuzykantów zagadnienia, ale postaram się wszystko pokrótce wytłumaczyć, wyjaśnić. Jeżeli jesteś muzykiem, to uzbrój się w cierpliwość, a jeżeli nie jesteś muzykiem, to mam nadzieję, że uda mi się parę rzeczy wskazać. Dzisiaj w szczególności poopowiadam o muzyce indyjskiej, dlatego że zjawisko dźwięku i jego znaczenia w kosmosie opisywali już starożytni mędrcy w Indiach w swych pradawnych naukach o prawdzie, które zwane są Wedami.
Wedy to są takie starodawne skrypty albo manuskrypty, tudzież wiedza. Dlatego, że często Wedy przekazywane są metodą ustną z pokolenia na pokolenie. Szczególnie wśród kasty braminów. To właśnie oni specjalizują się w tych tajnikach pradawnej wiedzy, którą kultywują w sposób oralny, czyli przekazują ją z pokolenia na pokolenie, z ojca na syna. Właściwie zapamiętując tą wiedzę raczej niż zapisując ją w księgach. Indie to potężna arena dla rozwoju muzyki, ale również tańca. Taniec w Indiach jest formą ekspresji naturalnego porządku i rytmu natury. Ale mnogość i różnorodność tradycji muzycznych ma poniekąd wspólny trzon w Indiach. Dzieje się tak dlatego, że muzyka hinduska technicznie bardzo różni się od muzyki wywodzącej się z Europy. Chociażby tak zwane skale muzyczne są zupełnie inne.
To znaczy w muzyce europejskiej figurują tylko całe tony i półtony. Czyli najmniejsza możliwa odległość pomiędzy dźwiękami w skalach europejskich to jest półton. I generalnie w skali muzycznej możesz zamieścić maksymalnie 12 półtonów. Natomiast w skalach indyjskich istnieją również tak zwane ćwierćtony, czyli są to jeszcze krótsze odległości pomiędzy dźwiękami niż półton. No i co z tego? Dosyć sporo, dlatego, że okazuje się, że nie tylko jest to sprawa interwałów, czyli odległości pomiędzy poszczególnymi dźwiękami, ale również zupełnie inne z tego powodu instrumenty, które powstają, aby odgrywać melodię, aby grać muzykę. Instrumenty mają zupełnie inne niż europejskie kształty, różnią się również sposobem strojenia. No i oczywiście jest zupełnie odmienna technika grania na owych instrumentach. Oczywiście tutaj również wspomnę, że charakteryzują się owe instrumenty innym brzmieniem. Zatem dużo większym, powiedziałbym, zakresem oddziaływania na człowieka.
Dlatego, że masz jak gdyby większy wachlarz dźwięków, masz większy warsztat do dyspozycji, więc oddziaływanie tych tonów, tej wibracji na organizm człowieka wydaje się też być również większe. Tutaj również zmienia się kompletnie percepcja muzyki, która jest naszym uzmysłowieniem w pewien sposób zależności matematycznych. Tak można by to określić. Dlatego, że każdy dźwięk można opisać w sposób matematyczny, czyli możesz opisać dźwięk jako długość, jako wysokość dźwięku, jako głośność. Nawet możesz opisać w sposób matematyczny, w pewien sposób barwę dźwięku. To właśnie robią syntezatory. Syntetyzują dźwięki natury, czyli naśladują dźwięki natury, wliczając w to barwę tego dźwięku. Ale to wszystko oznacza, że można inaczej trochę ogarniać rzeczywistość właściwie. Możesz sobie jak gdyby szatkować tą przestrzeń na dużo więcej porcji niż w tradycyjnej muzyce europejskiej. Więc mając skalę hinduską masz jakby lepsze narzędzie i te dodatkowe ćwierćtony, te dodatkowe dźwięki możesz nie zawsze używać, ale zawsze je masz w zanadrzu.
Ja tutaj widzę analogię do podążania procesem duchowym również dlatego, że w procesie duchowym dokonujesz praktyk. Uczysz się najpierw pewnych specyficznych technik, pewnych metod, pewnych zasad funkcjonowania. Później przechodzisz przez inicjację. Tutaj ten moment inicjacji w prawdziwych jogińskich technikach duchowych jest dosyć istotny. Jest to tradycja, która przejawia się z mistrza na ucznia, z guru na apostoła. Więc otrzymujesz bardzo specyficzne narzędzia w praktyce duchowej. Czasem otrzymujesz wiele narzędzi. A co z tym zrobisz? To właściwie zależy tylko od ciebie. To zależy tylko ode mnie.
Wedyjscy uczeni dawno temu doszli do wniosków, że muzyka jest bardzo mocno w relacji z siłą stwórczą wszechświata. Zdajemy sobie wszyscy świetnie sprawę, że muzyka to jest wibracja dźwięków, prawda? Czyli pewna częstotliwość drgania obiektów, nośników. Nośnikiem może być powietrze. Powietrze bardzo dobrze przenosi drgania, ale może to być również woda. Woda jest również bardzo dobrym przewodnikiem dźwięków. Ale to również może być jakiekolwiek inne ciało, które manifestuje się w naszym świecie. Niektóre mają predyspozycje do przenoszenia dźwięków i częstotliwości w lepszy sposób, a niektóre w pewien naturalny sposób wytłumiają owe drganie. Ale skąd bierze się to drganie? Skąd właściwie pochodzi ta częstotliwość?
Sama częstotliwość, sam fenomen drgania pochodzi od inicjacji samego bytu, czyli tego, co po prostu istnieje. Przejawiając się w formie materialnej, świat doznał pewnego zagięcia czy też zgięcia w tkaninie niebytu. Tak można sobie to wyobrazić. Czyli nastąpiła charakterystyczna zmarszczka, pewnego rodzaju zawirowanie, które to spowodowało ten pierwotny ruch, ten początek dynamiki. Tutaj w obszarze niebytu następuje ten moment zapłonu, moment uprzytomnienia i wówczas pojawia się właśnie akcja, czyli pierwszy ruch. Pierwszy ruch jest dźwiękiem. Zanim przejawi się cały świat materialny, pojawia się wibracja, której esencją jest dźwięk. Jest to pierwsze drgnienie. Od tego pierwszego zgięcia uwarunkowana jest cała reszta tego istnienia. Tego, co powstało w wyniku tego zawirowania nicości, czyli po prostu wszystko to, co jest.
Wszystko to, co znamy. Wszystko, co istnieje, również posiada wibracje, a tym samym promieniuje częstotliwość. My jako ludzie, jako część tej całości, też posiadamy wibracje i ważne jest dla nas to, abyśmy my sami, jak i nasze otoczenie współbrzmieli z, nazwij to, kosmiczną melodią. Owa kosmiczna melodia to jest konsekwencja cyklicznego charakteru kosmosu, który to wynika bezpośrednio z owej pierwotnej zmarszczki, czyli z tak zwanego Wielkiego Wybuchu, tak zwany Big Bang. Ta cykliczność jest bardzo powszechna. Jeżeli rozejrzymy się dookoła, jeżeli zaobserwujemy świat roślin, zwierząt, całą naturę i to, jak my sami funkcjonujemy, to ten charakter cykliczności jest bardzo znamienny. I to już właśnie jest częstotliwość. Istnieje cykl ziemski, czyli obrót naszej planety Ziemia wokół własnej osi. Istnieje również cykl Księżyca, który trwa 28 dni. Tyle trwa rotacja Księżyca wokół planety Ziemia.
Również istnieje oczywiście cykl słoneczny. Samo Słońce kręci się wokół punktu w kosmosie. Oczywiście cały ten układ jest dynamiczny i zawsze podróżuje, przemieszcza się. Stąd zresztą też odmierza się czas z tej cykliczności galaktyki. Stąd wyobraziliśmy sobie istnienie sekund, minut. Właśnie od tego cyklu. A wszystko po to, aby łatwiej ogarnąć w naszej percepcji nasze funkcjonowanie tutaj, w tym świecie. Cała planeta Ziemia ma również swój własny rezonans, który przejawia się w jonosferze, czyli dolnej partii atmosfery, jako tak zwany rezonans Schumanna. Rezonans Schumanna jest bardzo interesującą kwestią, zauważoną przez pana Schumanna, z tego, co pamiętam w latach 70., aczkolwiek mogę się mylić. Jest to pewnego rodzaju prawidłowość.
Jest to naturalna wibracja planety, którą pan Schumann określił na 7,83 herca. My jako część tej planety powinniśmy zatem również być dostrojeni do reszty i współbrzmieć z tą planetą raczej niż tworzyć dysonanse. Sprawa naszej wibracji jest tutaj szalenie istotna. Czy rezonujesz z planetą, z galaktyką, czy może próbujesz świadomie albo może nieświadomie płynąć po prostu pod prąd rzeki, co jak wiadomo nie jest łatwą rzeczą. Tutaj ciekawostka. Zauważono przez ostatnie parę lat, że rezonans Schumanna właściwie zmienia się i rezonans się podnosi. Czyli z jakiegoś powodu częstotliwość Ziemi się zwiększa przez ostatnie parę lat. Tutaj nasuwa mi się momentalnie pytanie, czy jest to naturalny shift planety, czy jest to naturalne przekształcenie planety Ziemia, czy może dzieje się tak w wyniku naszej niszczycielskiej aktywności na tej planecie, dlatego że produkujemy mnóstwo fal elektromagnetycznych czy tak zwanych mikrofal, które są wszechobecne w dzisiejszych czasach z powodu telefonii komórkowej, przesyłu danych bezprzewodowych i historii technologicznych z tym powiązanych. I to wszystko produkuje nasza cywilizacja. Zastanawiam się, czy to my spowodowaliśmy to, że częstotliwość planety Ziemia wznosi się.
Czyli my musimy dostroić nasze organizmy teraz również do naszego otoczenia i to powinniśmy robić momentalnie. Czy może sama planeta Ziemia reaguje w jakiś sposób i przekształca się i również musimy w pewien sposób za tym procesem podążać. Mózg ludzki jest bezpośrednio powiązany z częstotliwością drgania planety przy udziale tak zwanych fal mózgowych. Tutaj naukowcy zauważyli, że fale mózgowe, które nazywa się falami alfa i theta Są bardzo mocno powiązane z aktywnością wibracyjną naszej planety. I tu pojawia się pytanie: jeżeli zmienia się częstotliwość Ziemi przez ostatnie parę lat, to może również zmienia się w jakiś sposób nasza ludzka świadomość? Bo skoro planeta dyktuje nam taki rytm, to my musimy w naturalny sposób podążać za tym rytmem, dlatego, że jesteśmy częścią tej planety. Jeżeli nie jesteśmy w stanie natomiast dostroić się do częstotliwości naszego środowiska, to z tego powodu mogą pojawiać się dosyć przykre schorzenia, różnego rodzaju implikacje, które związane są z tym, że nasza świadomość zaczyna funkcjonować w nieprawidłowy sposób. W kulturze hinduskiej już od dawna stwierdzono, że dźwięk ma funkcję bardzo duchową, metafizyczną, dlatego, że jego źródło pochodzi spoza świata fizycznych przedmiotów. Przy udziale odpowiednio nastrojonych dźwięków można zatem leczyć ludzi. Kiedy odpowiednia wibracja stymuluje czakry, czyli centra energetyczne człowieka, bo stamtąd ta sama wibracja może już łatwo rozprzestrzeniać się do reszty organizmu.
Czakry są to takie węzły energetyczne, które połączone są z każdą drobinką naszego organizmu. Ale o tym opowiem w innym odcinku Chaty Mistyka. Jest to temat rzeka, bardzo obszerny. Także dzisiaj nie będę na ten temat za bardzo się rozwijał, bo dzisiaj rozmawiamy o muzyce. Aczkolwiek zależność pomiędzy centrami energetycznymi człowieka, owymi właśnie czakrami a muzyką jest niewątpliwa. My jako ludzie doskonale zdajemy sobie z tego sprawę. Dlatego istnieją formy muzykoterapii. Często wykorzystuje się do tego misy tybetańskie czy gongi i to wszystko stymuluje również nasze emocje, może zmienić nasze samopoczucie, z czego doskonale zdajemy sobie sprawę. Dlatego też w jodze oraz innych praktykach duchowych wykorzystuje się tak zwane mantry. Mantra, czyli odpowiednia intonacja słów czy dźwięków przy użyciu głosu, który to wprowadza w charakterystyczne drganie nasze ciało, ale również nasze otoczenie.
W kulturach wschodnich, nie tylko indyjskiej, ale również tybetańskiej czy japońskiej, istnieje mnogość starannie skomponowanych mantr, które oddziałują wibracyjnie na organizm ludzki. Tutaj znakomicie sprawdza się pradawny język sanskryt, gdzie fenomenem jest nie tylko znaczenie poszczególnych słów, ale również ich własności wibracyjne w odpowiednim zestawieniu w słowach. Jedną z bardziej znanych mantr jest prawdopodobnie mantra Aum, gdzie dźwięk „a”, ten długi dźwięk „a” jest oryginalnym dźwiękiem, przy udziale którego zostaje zainicjowany wszechświat. To jest prawdziwa geneza wszechświata. To jest ten pierwotny ruch, to zapoczątkowanie dynamiki, który przejawia się dźwiękiem. Ten dźwięk to jest właśnie dźwięk „a”. Natomiast pozostałe dwa dźwięki, czyli „u” i „m” są to dźwięki, które podnoszą wibracje, które powodują ten bardzo charakterystyczny rezonans i używane podczas mantry, wypowiadane w odpowiedni sposób, są w stanie podnieść naszą wewnętrzną energię życia, naszą pranę, wyższe partie naszego ciała, wyższe partie naszego systemu energetycznego. Właśnie przy udziale owych czakr. A brzmi to mniej więcej tak. To byłem ja.
Siedząc sobie parę dni temu w ciemnej jaskini, nagrywając właśnie ten sample, tę próbkę dla was, drodzy słuchacze. Ale powracając do muzyki i do wibracji. Jest to swego rodzaju pomost, ta mantra Aum, pomiędzy naturą a człowiekiem. Skoro natura jest skutkiem tego pierwotnego dźwięku Aum lub Om. Dlatego, że w dzisiejszych czasach bardziej popularna wydaje się forma Om Która jest rodzajem sproszczenia, które powstało na przełomie tysięcy lat w tradycji hinduistycznej, gdzie Om jest rodzajem spłaszczenia bardzo potężnej mantry składającej się z trzech dźwięków Aum. Brzmi to podobnie, aczkolwiek moc mantry Om, powiedziałbym, jest troszeczkę niedopełniona. Mantra Om w dzisiejszych czasach jest bardziej popularna, ale w oryginalnych Wedach, czyli w oryginalnych skryptach, jest to definitywnie Aum, czyli pełen zakres owej mantry. To wszystko za sprawą owego pierwotnego zgięcia, owego Big Bang, Wielkiego Wybuchu. Dawni mistycy odkryli, że poprzez wibracje słowa człowiek może przejąć poniekąd kontrolę nad tym, w jaki sposób manifestuje się natura. Czyli tutaj pojawia się element magii, dlatego że to wszystko za sprawą odpowiednich chantów, czyli owych pieśni czy mantr.
Wiedzą o tym zresztą szamani w Amazonii, wiedzą o tym szamani na Syberii. To wiedzieli Indianie w Ameryce Północnej, kiedy poprzez bardzo specyficzne rytuały muzyczne byli w stanie zaklinać deszcz czy wiatr. Podobne praktyki zresztą znane są też wśród Arabów. Aby uwidocznić, jak bardzo muzyka hinduska różni się od europejskiej i jak bardzo doceniany jest wpływ muzyki na organizm ludzki, chcę przywołać parę zagadnień technicznych i system muzyczny, który opisany jest w Wedach, a dokładnie w Sama Wedzie. Tak nazywa się ta księga, Sama Veda, która jest najprawdopodobniej najstarszym znanym nam tekstem opisującym muzyczną naukę. Opowiada troszeczkę o technicznym aspekcie tego zagadnienia. Podstawą muzyki hinduskiej są tak zwane raga, czyli określone skale muzyczne. Jest sześć podstawowych raga, które dzielą się na 126 pochodnych skal zwanych ragini. Ragini oznacza żony oraz putra, czyli synowie. Każda raga ma minimum pięć dźwięków.
Jest to dźwięk wiodący, czyli tak zwany vadi, co oznacza króla. Jest to dźwięk drugorzędny, tak zwany samavadi, czyli premier. Są to również dźwięki pomocnicze, tak zwane anu vadi, czyli obsługa, dworzanie. Są to również dysonanse, tak zwane viwadi, co oznacza wróg, nieprzyjaciel. Każda z sześciu podstawowych raga, czyli z tych skal, tutaj ciekawostka, jest powiązana z poszczególną godziną dnia, z porą roku i reprezentuje naczelne bóstwo, które to obdarza ową skalę muzyczną szczególną mocą. To zrozumienie muzyki, ten wgląd w technikę, technologię muzyczną jest tutaj wspaniały. Dla przykładu Hindole raga, tak nazywa się owa skala, jest grana tylko o świcie podczas wiosny, aby wprowadzić nastrój uniwersalnej miłości. Na przykład Dipaka raga jest używana wieczorami w lecie, aby wprowadzić miłosierdzie i współczucie. Megha raga jest melodią graną w południe w sezonie deszczowym, aby przywołać odwagę i cierpliwość. Shri raga jest grana podczas jesiennych wieczorów, aby osiągnąć stan czystej miłości.
Malkansa raga jest słyszana o północy porą zimową, aby przywołać dzielność. To jest fenomen, jak można bardzo uprzytomnić sobie, utożsamić sobie samo istnienie zależności muzycznych od określonych pór roku, od określonych fenomenów przyrodniczych, pogodowych. Jest to przepiękna sprawa moim zdaniem. Ponadto w muzyce indyjskiej oktawa podzielona jest również na 22 ćwierćtony, a nie tak jak w systemie europejskim na 12 półtonów. Dlatego, że po prostu jest więcej dźwięków, więc hinduska forma ekspresji jest dużo bogatsza dzięki temu. Pojawia się więcej tak zwanych smaczków muzycznych i przez to warsztat muzyczny jest również dużo bardziej bogaty. Jakby tego było mało, to dodatkowo każdy z podstawowych siedmiu dźwięków w skali hinduskiej ma swój odpowiednik wśród kolorów. Tak, moi drodzy, wśród kolorów i powiązany jest z odgłosem poszczególnych zwierząt. Na przykład do w takiej najprostszej skali do, re, mi, fa, sol, la, si, do. Do jest zielenią i reprezentuje pawia.
Re jest czerwienią i skowronkiem. Mi jest złote i reprezentuje kozę. I tak dalej. W muzyce indyjskiej można wyróżnić zatem 72 skale. Co to oznacza? To oznacza, że zdolny muzyk ma możliwość praktycznie nieskończonej improwizacji, a przez to może być bardzo twórczy, ogrywając po prostu zwykłe melodie. I tutaj to w Indiach jest znamienite. Muzycy improwizują raczej niż czytają nuty z papieru. Taki zdolny muzyk może wprowadzać tym samym różnorakie nastroje, może bawić się sentymentalnym przekazem, może zmieniać twoje emocje, może być również poniekąd nieprzewidywalny w swej twórczości, dlatego, że ma tak potężny wachlarz możliwości. Większość z nich, tak jak powiedziałem, nie gra z nut, ale w bardzo oryginalny sposób przedstawia i ogrywa melodię, akcentując w pewien bardzo powtarzalny sposób wszystkie subtelności związane z ćwierćtonowym systemem i wariacjami rytmicznymi również.
Czyli to nie tylko fakt, że w słowniku muzycznym znajduje się więcej tonów do ogrywania, czy też ćwierć tonów, ale również zmienia się charakter rytmiczny muzyki. Tutaj bardzo charakterystyczna jest owa powtarzalność dźwięków, owa powtarzalność melodii za każdym razem granych troszeczkę inaczej, troszeczkę z innej perspektywy, pod troszeczkę innym kątem. Ta powtarzalność za każdym razem jest trochę inna, ale właśnie jest domeną improwizowanej muzyki hinduskiej i opisuje w pewien sposób ową cykliczność natury. U nas w Europie wiedział o tym doskonale chociażby Jan Sebastian Bach, znany kompozytor muzyki klasycznej i wykorzystywał ten fenomen w swoich kompozycjach. Wykorzystywał ową moc powtórzeń, która zwielokrotniona lekko odmiennym odgrywaniem tego samego muzycznego tematu lub czasem nawet pojedynczego dźwięku, sprawiała zupełnie inne wrażenie i odbiór wśród publiki. Pamiętam ze szkoły muzycznej, że Bach ma takie utwory, gdzie na przykład powtarzany jest przez całą długość utworu jeden dźwięk, dajmy na to dźwięk A. Oczywiście w zestawieniu z innymi akordami, w różnym zestawieniu rytmicznym. Jest to bardzo ciekawy fenomen. Jest to taki transowy dźwięk, który przejawia się przez całą długość utworu i dla uważnych słuchaczy jest on bardzo zauważalny, bardzo specyficzny. Powracamy do muzyki hinduskiej.
Jakby tego wszystkiego było mało, jakby mało było tych powtórzeń i ogrywania tej samej melodii na mnogość sposobów, to również muzyka hinduska charakteryzuje się i posługuje zupełnie innymi zależnościami rytmicznymi. Te zależności wywodzą się bezpośrednio i kopiują naturalne zależności czasowe w naturze. Dla przykładu ruchy człowieka podczas marszu na przykład, kiedy człowiek po prostu idzie, czy na przykład trzyczłonowy schemat oddychania podczas snu, kiedy to wdech jest dwa razy dłuższy niż wydech, kiedy śpimy. Także te zależności rytmiczne są tutaj dosyć ciekawe. Akcentowanie muzyczne jest również dużo odmienne niż to, które znamy z muzyki europejskiej. Tutaj doskonałym przejawem tego schematu rytmicznego jest umiejętność gry na tak zwanych tablach, czy tak zwanej tabli. Są to takie bębenki, które w bardzo specyficzny sposób uderzane, mogą również powodować wysokości dźwięku. Więc nie jest to tylko kategoria szumów, do których zalicza się dźwięki wydawane przez bębny, ale jest to również instrument muzyczny, który wydaje tony o poszczególnych wysokościach. Tutaj taki sprawny muzyk, który gra na tabli, posiada wybitny słownik rytmów i dźwięków, których to uczy się na pamięć. Każdy z graczy tabli jest w stanie wydeklamować cały słownik dźwięków przy użyciu głosu.
Jest to po prostu umiejętność słyszenia dźwięku w głowie, jak gdyby zamanifestowania się dźwięku w naszym umyśle, zanim zostanie on przełożony, przeniesiony na właściwy instrument. Więc muzyka hinduska jest bardzo subiektywna, można by powiedzieć, bardzo personalna, bardzo osobista, nakierowana bardzo często na indywidualne doznania. Tym samym staje się bardzo duchowa. Staje się również w ten sposób metodą na zbliżenie do istoty stworzenia. Ponieważ człowiek również jest ekspresją AUM, czyli pierwotnego słowa stwórczego. Dlatego, że również istniejemy tutaj za sprawą tego pierwszego zagięcia, tudzież pierwszego wybuchu. Również dźwięki oddziałują na nas, powodując tym samym bardzo określone efekty. Wiedzą o tym nie tylko mędrcy wschodni, ale od długiego czasu również, niestety, zajmują się tym grupy rządzące światem. Ten przykry fakt chcę tutaj wspomnieć i trochę nakreślić. Przykry, bo jest to typowa konspiracja przeciwko ludzkości, moim zdaniem.
I kiedy mówię konspiracja, to niestety nie jest to już teoria konspiracyjna, tylko bardzo okrutna w swoich skutkach praktyka, która jest egzekwowana na społecznościach tego świata już od długiego czasu. Otóż muzyka, a tym samym częstotliwość, mogą mieć charakter tak samo twórczy, jak i niszczący. I to nie tylko na organizm ludzki. Tutaj, żeby daleko nie szukać, przywołam taki przykład, który jest nam powszechnie znany z Biblii, z Nowego Testamentu. Historia tak zwanych trąb jerychońskich. Historia w skrócie wygląda tak, że miasto Jerycho tudzież Jericho podczas oblężenia, już w tej chwili nieistotne jest to, kto kogo oblegał i kto próbował komu zabrać to, co wydawało mu się jego. Została tam użyta technologia przy udziale właśnie instrumentów muzycznych, przy udziale dźwięku. Jerycho, czyli miasto w Palestynie, oblegane było wieloma dniami. Historia mówi o tym, że zdołano zawalić mury owego fortu, owej fortyfikacji miasta, używając tak zwanych trąb jerychońskich. Udało się wyprodukować takie częstotliwości, które zaburzyły strukturę wewnętrzną kamieni w murach, które tworzyły fortyfikacje i te mury zawaliły się.
Bezprzewodowa, zdalna metoda dekonstrukcji ścian miasta Jerycho jest przykładem na bardzo niszczycielską moc dźwięku, kiedy owa częstotliwość wykorzystywana jest na przekór naszej naturze, na przekór stworzenia. I to wszystko przy udziale tylko i wyłącznie drgania i częstotliwości. Historia Jerycho jest dosyć stara, a my w tej chwili doświadczamy, na nieszczęście, historii, która trwa już od kilkudziesięciu lat i o której chciałem troszeczkę opowiedzieć. Jest to sprawa ustanowionego jakiś czas temu tak zwanego standardu strojenia instrumentów. Dla niemuzyków w skrócie wyjaśnię, że istnieją standardy muzyczne, które są pieczołowicie kultywowane obecnie na całej planecie. Są to standardy strojenia instrumentów, więc jest to kwestia stricte częstotliwości. W dawnych czasach, praktycznie odkąd istnieje muzyka, ludzie stroili się do naturalnej, intuicyjnej częstotliwości, którą wytwarza nasza planeta, która jest zwielokrotnieniem owego rezonansu Schumanna, czyli 7,83 herca, do jeszcze paru lat temu. Instrumenty stroi się do jednego pojedynczego tonu. Tym tonem zwykle jest dźwięk A. Ten dźwięk A w zamierzchłych czasach miał częstotliwość 432 herców.
Jest to naturalne, bardzo intuicyjne podejście do sprawy strojenia instrumentów. Zresztą odkrycia archeologiczne wskazują na to, że nawet bardzo stare flety, które zostały odkryte w różnych częściach świata, nie tylko w jednym obszarze. Są nawet przykłady, które sięgają tak daleko jak 45 tysięcy lat temu. Owe flety w naturalny sposób, bez udziału żadnego rodzaju elektronicznych tunerów czy stroików, wibrowały sobie z częstotliwością, która była pochodną 432 herców. Tak stroiły się zespoły ludowe. Tak stroili się szamani, którzy używali swoich instrumentów podczas rytuałów oczyszczających i uzdrawiających. Dlaczego te zależności są tak istotne dla nas jako ludzi? Okazuje się, że nasz mózg już na poziomie fizycznym, technicznym zbudowany jest w ten sposób, że lewa półkula mózgowa odpowiedzialna jest za racjonalne, logiczne podejście do rzeczy. Odpowiedzialna jest za opisywanie szczegółów, pewnych rodzajów faktów. W ten sposób też budujemy słowa i cały nasz język.
Również powiązane jest to z naszym poczuciem bezpieczeństwa i stałości. Natomiast nasza prawa półkula mózgowa używa bardziej uczuć, używa intuicji, zajmuje się oglądem ogółu, czyli widzi wielki obrazek, a nie szczegóły. Również tutaj pojawia się wyobraźnia. Tutaj również pojawia się interpretacja symboli i obrazków. Stąd również pochodzi nasze poczucie wyzwania i ryzyko, które jesteśmy w stanie podjąć. To wszystko znamienne jest dla częstotliwości 432 herce. Natomiast w dzisiejszych czasach ogólnym standardem strojenia instrumentów stała się częstotliwość 440 herców, która została nam w bardzo brzydki sposób narzucona. Historia jest taka: rodzina Rockefellerów, czyli klan, który usiłuje przejąć kontrolę nad planetą Ziemia, który już od wielu pokoleń pociąga potajemnie za różnego rodzaju sznurki, przy udziale drugiej znanej rodziny Rothschildów, którzy są agentami Rockefellerów. To z grubsza wygląda tak, że Rockefellerowie są sponsorami różnego rodzaju projektów, natomiast rodzina Rothschildów specjalizuje się w wywiadzie. Za sprawą tych dwóch klanów zostaje wprowadzony nowy standard strojenia.
To wszystko oczywiście przy udziale potężnej finansjery. Pojawia się tutaj nazwisko pana J.P. Morgana, który początkowo sponsorował wynalazki i działalność pana Edisona i pana Nikoli Tesli. Ta historia dla wielu z nas jest znana. Tesla, który był absolutnym geniuszem tej cywilizacji, który doskonale rozumiał zależności i powiązania natury, w której funkcjonujemy i fenomenów, które przejawiają się w tej naturze, wyłamał się z tej finansjery kontrolowanej przez pana J.P. Morgana. Oczywiście z bardzo przykrymi konsekwencjami dla niego. Natomiast Thomas Edison zagarnął wszelkiego rodzaju wynalazki, przywłaszczył sobie prawa do różnego rodzaju pomysłów i kontynuował swoje złowieszcze prace w firmie pod tytułem General Electrics. Która to sponsorowana była właśnie przez pana Morgana. Panowie owi zaczynają tworzyć bardzo potężne narzędzia propagandy, dlatego, że rozwija się technologia, rozwija się radio, powstają filmy, powstają pierwsze filmy udźwiękowione.
Oczywiście jest to potężne narzędzie manipulacji społecznościami. W 1939 roku zostaje zmieniony ten standard muzyczny w USA, czyli podczas kiedy wybucha II wojna światowa w Europie i kiedy uwaga ludzi skupia się na zupełnie innych kwestiach, wykorzystują to właśnie Rockefellerowie i Rothschildowie i narzucają w Stanach Zjednoczonych nowy standard tworzenia muzyki. Jak wiadomo, II wojna światowa, czyli potężny, dynamiczny rozwój technologii, za czym również idzie rozwój psychologii. Pan Zygmunt Freud zajmował się technikami sterowania masami ludzi, co było bardzo istotne dla grup rządzących. Pan Goebbels, czyli minister propagandy w III Rzeszy, promuje bardzo mocno partię nazistowską. Rothschildowie oczywiście wspierają to wszystko, te wszystkie działania i wprowadzają nowy standard również w Europie. To wszystko po cichu, za plecami wszystkich. Zabawne jest to, że standardami muzycznymi w Europie wówczas zajmowało się towarzystwo muzyczne ustanowione w Anglii. I właśnie poprzez to angielskie towarzystwo podczas II wojny światowej zostaje wprowadzony nowy standard strojenia instrumentów, właściwie już w tej chwili na całym świecie. Zaczyna się masowa psychoza, dlatego, że częstotliwość 440 herców jest tuż obok właściwej, naturalnej częstotliwości, którą wibruje człowiek, aczkolwiek jest bardzo charakterystycznym dysonansem dla naturalnej wibracji stworzenia.
Ludzie pod wpływem 440 herców, okazuje się, pracują dużo ciężej, łatwiej stosują się do zasad i do poleceń przełożonych. Ta częstotliwość dużo bardziej oddziałuje na naszą lewą półkulę mózgową, która odpowiedzialna jest za ten racjonalny, logiczny sposób myślenia, za tą subordynację. I to są właśnie efekty, które w III Rzeszy w owym czasie są bardzo pożądane. Jak to wygląda technicznie? Otóż ciało ludzkie, tak jak wspominaliśmy wcześniej, składa się z 72% wody. Woda jest doskonałym nośnikiem i doskonale przenosi wibracje jakiegokolwiek rodzaju częstotliwości. Tutaj w dzisiejszych czasach przeprowadza się tak zwane eksperymenty symantyczne. One się tak nazywają, symatic experiments. Kiedy przepuszcza się częstotliwość dźwięku przez taką blaszkę, na której leży bardzo drobny piasek albo sól, dajmy na to, i obserwuje się wzory, które pojawiają się na owej blaszce przy udziale różnych rodzajów wibracji. Zresztą podobne eksperymenty prowadzone są również z wodą, gdzie również pojawiają się bardzo charakterystyczne wzory w zależności od udziału poszczególnych częstotliwości.
Tutaj bardzo łatwo można zaobserwować w wyniku tych doświadczeń, że częstotliwość 432 herce jest dużo bardziej naturalna, jest dużo bardziej bioniczna. Jak to się mówi bionic, czyli po prostu kształty, które pojawiają się na owej blaszce są dużo bardziej obłe, są bardziej zbalansowane niż te, które pojawiają się na owej blaszce przy udziale częstotliwości 440 herców. Te kształty są dużo mniej naturalne, są bardziej zaostrzone, są nieharmoniczne. Skoro muzyka, a tym samym częstotliwość może wpływać na cząstki wody, na ich strukturę, to skoro my jesteśmy w 72% wodą, to na pewno częstotliwość, do jakiej stroimy nasze instrumenty i muzyka, jakiej słuchamy, ma bezpośredni wpływ na komórki w naszym organizmie. Tu w chacie mówimy często o jodze, więc doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że poza ciałem fizycznym mamy też ciało emocjonalne. To ciało emocjonalne też jest narażone na wpływ negatywnych dysonansów z naturą. Muzyka może sprawiać różnego rodzaju emocje, jak doskonale wiemy. A taka muzyka pod prąd jak gdyby, częstotliwość na przekór naturalnej częstotliwości może spowodować w nas niepokój, może spowodować w nas lęki, poczucie niepewności, zagubienia czy nawet prowadzić do depresji. Jak wiadomo, tacy zagubieni ludzie są bardzo łatwo kontrolowani przez grupy rządzące za pośrednictwem różnego rodzaju narzędzi, między innymi mediów, takich jak telewizja czy radio. Częstotliwość to jest drganie, więc jest to cykl, czyli zawsze forma ruchu, prawda?
Czyli energia. Całe stworzenie jest w ruchu. Energia zawsze się przemieszcza. Dusza też jest w ruchu, więc kreując odpowiednie dźwięki, takie jak na przykład mantra Aum, jesteśmy w stanie wprowadzać w wibracje nas samych i również nasze otoczenie. Sami możemy stworzyć sobie patterny, czyli tak zwane wzory wokół nas, wedle tego, co siedzi wewnątrz nas, wedle tego, co kitramy wewnątrz siebie. Tak też bowiem oddziałujemy z otoczeniem. Czyli taką wibrację, jaką mam sam, tak będę oddziaływał z moim otoczeniem. Takich ludzi będę gromadził wokół siebie, takie będę powodował sytuacje. Albo odwrotnie, niektóre sytuacje i niektórzy ludzie zwyczajnie nie będą się pojawiać w moim życiu. I tutaj, moi szanowni słuchacze, drodzy goście Chaty Mistyka, myślę, że to jest bardzo istotna sprawa, z której każdy z nas, żyjąc świadomie w dzisiejszych czasach, powinien zdawać sobie sprawę.
Jeżeli chcemy w pewien sposób prowokować odpowiednie, zdrowe dla nas sytuacje, w których to możemy funkcjonować w poczuciu szczęśliwości i spełnienia, to musimy wibrować w bardzo określony, charakterystyczny sposób. Jeżeli będziemy wibrować przeciwko ogółowi natury, to tym samym sposobem będziemy odpychać od siebie ludzi. Będziemy powodować bardzo toksyczne środowisko wokół nas samych, w którym to nie będą miały ochoty uczestniczyć żadne postacie. Więc tutaj sztuka dostrajania się to jest również joga. To jest również pula technik, które to powodują nasze udoskonalanie się w procesie podążania śladami świadomości, w procesie rozwoju naszej duchowości. Więc nie zapominajmy o tym. Bądźmy uważni, bądźmy wyczuleni. Starajmy się wykorzystywać to bardzo potężne medium, którym jest muzyka, we właściwy sposób. To, co odgrywane jest na co dzień w radiu, ten cały chłam, cała ta muzyka popularna i filmy hollywoodzkie z podkładem dźwiękowym, to jest wszystko próba podjęcia kontroli nad naszymi umysłami. Więc bądźmy tego świadomi.
Próbujmy się z tego jak najczęściej wyłamywać po to, aby próbować walczyć z tym przykrym fenomenem, który zaczyna przejmować naszą planetę. Jeżeli lubisz jakiś zespół, jeżeli lubisz jakiś album muzyczny, postaraj się poszukać tego samego albumu muzycznego, który został przestrojony do częstotliwości 432 herców. W tej chwili na YouTubie można po wpisaniu 432 herce odnaleźć całą pulę różnego rodzaju dźwięków i muzyki, która jest bardziej przyjazna dla naszych organizmów niż to, co prezentowane w mainstreamie. W muzyce klasycznej pojawił się problem, dlatego że niektórych instrumentów w muzyce klasycznej po prostu nie można przestroić do oryginalnej, naturalnej częstotliwości. Instrumenty takie jak na przykład marimba czy ksylofon są instrumentami, które są wytwarzane w taki sposób, że tych instrumentów się nie stroi, czyli one zawsze będą utrzymywały ten sam strój muzyczny. Instrumenty takie jak gitara czy pianino można w bardziej łatwy sposób przestroić do naturalnej częstotliwości natury. Ale sprawa wydaje się coraz trudniejsza. Dlatego istotne jest to, abyśmy na ten temat rozmawiali, abyśmy byli tego problemu świadomi i żebyśmy komunikowali się między sobą, przekazując sobie informacje na ten temat. W dzisiejszych czasach jest dużo muzyków świadomych, którzy zdają sobie sprawę z owego problemu i nagrywają swoją twórczość właśnie w odpowiedniej harmonii z naturą. Wiedział o tym również John Lennon z zespołu The Beatles i nie wiem, czy wszystkie albumy The Beatles.
Nie jestem fanem tego zespołu, ale wiem, że niektóre utwory muzyczne The Beatles nagrywane są właśnie z częstotliwością 432 herców dla dźwięku A. Polecam wykonanie sobie zwykłego testu. Posłuchaj sobie swojego ulubionego albumu w wersji, którą znasz na co dzień, a później spróbuj odnaleźć ten sam album w wersji 432 herce. Zobaczysz, drogi gościu Chaty Mistyka, że doznania emocjonalne, że doznania duchowe, które wiążą się z słuchaniem owej muzyki, są przeogromne i są przepiękne w porównaniu z tym, do czego jesteś na co dzień przyzwyczajony. Także zachęcam wszystkich do wyłamania się. Zachęcam wszystkich do istnej muzycznej rewolucji. Bądźmy świadomi tego, że ktoś próbuje decydować o nas, co jest dla nas lepsze, że ktoś próbuje stłamsić nasze naturalne instynkty, że ktoś próbuje odłączyć nas od natury, której jesteśmy częścią. No i w ten sposób w pewien sposób zaniechać naszą naturalną egzystencję i współbrzmienie z ową naturą. Tutaj już na sam koniec posłuchajmy sobie fragmentu muzycznego ponownie, skoro dzisiaj o muzyce. Tak śpiewali mężczyźni w miejscowości Bodh Gaya podczas swoich wieczornych rytuałów w pewnej małej świątyni.
To właśnie robią ludzie w Indiach wieczorami. Zamiast oglądania telewizora zbierają się razem w grupach i czy są to rytuały religijne, czy też przyśpiewki ludowe, spędzają trochę czasu wieczorem wspólnie po to, aby połączyć się w jednolitej wibracji, w jednolitej harmonii ze Stwórcą, ze stworzeniem, z wszechświatem. Pomimo tego, czy mają umiejętności muzyczne, wokalne, czy nie, jest to fenomenalna sprawa. Jest to przepiękna sprawa i zachęcam również do tego wszystkich gości Chaty Mistyka. A tymczasem żegnam się z wami. Obyście zdrowi byli. Zapraszam wszystkich do kolejnych odcinków Chaty Mistyka. Ja mam na imię Bart. Bądźcie w pokoju, bądźcie w spokoju, bądźcie w symbiozie z naturą. Namaste.
Pranam. Chata Mistyka.