[00:01] - Chata Mistyka. Odgłosy ciszy. Odgłosy natury. Odgłosy gór. Witam wszystkich bardzo serdecznie. Namaste. Pozdrawiam wasze boskie istoty. Drodzy słuchacze, drodzy goście Chaty Mistyka, zapraszam do kolejnej opowieści. Dzisiaj troszeczkę będę kontynuował temat moich rozważań, które to pojawiły się podczas paru ostatnich odcinków Chaty Mistyka. Otóż podczas paru naszych ostatnich spotkań w Chacie Mistyka opowiadałem trochę o całości, o ogóle, o jedności stworzenia i o tym, jaką my, jako ludzie, mamy w tym wszystkim rolę, jaką pełnimy funkcję.
Poruszyliśmy tematy takie jak Wielki Wybuch, czyli tak zwany Big Bang, od którego to według fizyków kwantowych rozpoczyna się cały proces istnienia wszechświata. Według tradycji jogińskiej, która ma już wiele tysięcy lat, która dalekosiężnie wyprzedza wszelakie badania laboratoryjne i naukowe w dziedzinie fizyki kwantowej. W tej tradycji jogińskiej opowiada się o tym, że jest swego rodzaju wibracja, którą to dysponują wszystkie przedmioty w świecie fizycznym, które zostały wykreowane, które notabene pochodzą z nicości, z tak zwanej shuni. Ponieważ energia nigdy nie może zostać zniszczona, energia wiecznie dąży do tego, aby wyrównać się, więc tym samym wiecznie jest w ruchu. Nie można jej zniszczyć i bardzo ciężko energię zakumulować. To z tego powodu również Big Bang ma swoje swego rodzaju częstotliwość. Więc nie jest to tylko jeden rozpoczęty dawno, miliardy lat temu proces, który trwa, ale według joginów jest to proces, który trwa ciągle i następuje właściwie na okrągło, na zasadzie rozpowszechniania się wszechświata i później kumulowania się tego wszechświata, jak gdyby zapadania się wewnątrz siebie. Jest to proces, który trwa właściwie nieustannie, więc jest to taki jak gdyby efekt stroboskopowy. Świat tworzy się i rozpada na nowo z nieprawdopodobną wysoką częstotliwością, której my nie jesteśmy właściwie w stanie zauważyć. Więc nasze organizmy, tak samo jak całe nasze otoczenie, właściwie fizyczne, rozpada się miliardy razy, można powiedzieć, na sekundę.
Siłą spójną, która sprawia, że powracamy do swojej obecnej formy, czyli trwamy w jakiegoś rodzaju ograniczonej, zdefiniowanej formie fizycznej. Za to wszystko odpowiedzialna jest pewna magiczna siła, która przejawia się w tym świecie przedmiotów, świecie obiektów. Ta siła to nic innego jak tak zwana przez nas siła grawitacji. Tudzież siła grawitacji nie jest jedynie powiązana z faktem przyciągania wszelakich przedmiotów w kierunku centrum naszej planety Ziemia. Grawitacja jest również pewnego rodzaju fenomenem według joginów, która to sprawia, że nie tylko jesteśmy przyciągani do powierzchni tej planety, ale jest to również siła, która spaja nas i utrzymuje naszą fizyczną formę. Jest to siła, która powoduje, że się nie rozpadamy w kosmiczny pył. Więc opowiadałem też o pewnym procesie, który to opisują jogini, który można by w jakiś sposób przyporządkować do owej teorii Wielkiego Wybuchu. Aczkolwiek, tak jak wspomniałem, jest to proces, który trwa nieustawicznie i którego częstotliwość jest tak gęsta, że my nie jesteśmy praktycznie w stanie tego zauważyć. Otóż wszelakie stworzenie, wszelaka forma fizyczna, materialna pochodzi stopniowo od totalnej pustki, od kompletnej nicości, od przestrzeni bez przestrzeni. Jest to stan, który wykracza poza nasz logiczny ogląd rzeczy.
Dlatego ciężko również nadać temu stanu definicję i ciężko ująć to w słowach, dlatego, że nasz słownik ludzki, tu nie chodzi już o język polski czy angielski, czy jakikolwiek inny, tylko my w swoich słownikach mowy nie posiadamy właściwie słów, które są w stanie określić taką naturę rzeczy, która nie istnieje, dlatego że my jesteśmy w stanie nazwać tylko to, co istnieje, co już zamanifestowało się w świecie fizycznym. Więc skoro jakiekolwiek stworzenie, skoro jakakolwiek materia pochodzi z pustki, z tak zwanej shuni. Shunia to jest słowo pochodzące z sanskrytu. Sanskryt jest bardzo przydatnym językiem, jeżeli chodzi o określanie i omawianie tego typu tematów, dlatego, że jest to bardzo starożytny, bardzo stary język, który zakorzeniony jest bardzo głęboko w pradawnej kulturze, w pradawnej tradycji, która to właśnie zajmowała się ujmowaniem tego typu stanów. Do tej pory sanskryt przetrwał w swojej pierwotnej formie i tam właśnie w tym słowniku odnajdujemy swego rodzaju słowa, bardzo subtelne słowa do określania pewnych fenomenów, które to istnieją w naturze, które to istnieją w stworzeniu. I te słowa ciężko jest czasami przetłumaczyć na inne języki, dlatego, że inne nowoczesne języki nie posiadają po prostu takich definicji. Więc wszystko pochodzi z Śuni, z owej pustki. Ale musimy zdać sobie sprawę, czym jest owa pustka, owa nieskończona nicość. Można by powiedzieć, że jest to totalny, pełen nasycony potencjał możliwości. Czyli jest to jak gdyby baza danych, baza informacji na temat tego, w jaki sposób może funkcjonować, w jaki sposób może zaistnieć materia.
Ale jest to stan, w którym materii owej nie ma. Więc jest to jak gdyby tylko pomysł na przedmiot, a nie przedmiot sam w sobie. Więc owe pustki z tej części wszechświata, z tej części Boga, z tej części stworzenia, dlatego, że to są wszystko równoległe określenia, które tutaj wspominam. Pojawia się pewien moment uprzytomnienia, moment zapłonu, powiedziałbym. Więc powstaje samoświadomość z ogółu stworzenia. Z samego Boga wyodrębnia się myśl. Myśl, czyli świadomość istnienia. Więc pojawia się myśl. Ja jestem. Czyli z tej kompletnej nicości pojawia się przebłysk świadomości istnienia.
Nie jest to jeszcze forma fizyczna, nie jest to jeszcze umysł, ale następuje swoistego rodzaju perspektywa, w której to nicość zaczyna sama rozpoznawać siebie. Więc z tego momentu inicjacji, z tego momentu ja jestem, nieważne, kim jestem, nieważne jaką mam formę, nieważne jakiego jestem koloru, kształtu, bo takich rzeczy jeszcze nie ma w tym miejscu. Pamiętajmy również, że jesteśmy zanurzeni w kompletnej pustce, w której nie istnieje czas. Jest to wieczność. I tutaj zaczyna funkcjonować umysł, czyli ten aspekt, którym to posługujemy się my jako ludzie. Jest to swoistego rodzaju narzędzie do rozpoznawania naszego otoczenia, do rozpoznawania nas samych. Właśnie tutaj zaczynamy tworzyć sobie pewnego rodzaju schematy i właśnie tutaj zaczynamy tworzyć sobie swego rodzaju definicje również. I tutaj pojawiają się również pewne zafałszowania. To jest ten moment, w którym już zaczyna się formować świat fizyczny, ale dajmy na to, że w tym miejscu istnieje tylko umysł, który jeszcze nie jest zakorzeniony w żadnej formie fizycznej. Więc umysł zamieszkuje ciało, czyli to nasze ciało ludzkie, to nasze ciało fizyczne, które jest zbiorem elementów z otoczenia.
I to ciało manifestuje się w świecie, w świecie obiektów. Czyli to nasze ciało fizyczne nie jest właściwie niczym odrębnym niż świat, w którym to przyszło nam egzystować. Świat, który przyszło nam zamieszkiwać. Ale następuje swoistego rodzaju bardzo specyficzne wyodrębnienie, dlatego, że tutaj bardzo zagęszcza się owa grawitacja i następuje moment, kiedy wszelakie stworzenie, które pojawia się z owej nicości i zaczyna się manifestować jako fizyczny przedmiot, posiada pewne cechy, które nie istniały wcześniej w nicości. Pojawia się przede wszystkim dualność, czyli rozbieżność, czyli swoistego rodzaju napięcie pomiędzy punktami. Dlatego, że wszystko w świecie fizycznym, w świecie materialnym posiada jakieś wymiary, czyli ma objętość, posiada miejsce, w którym egzystuje i istnieje w czasie. Czasoprzestrzeń jest to rzecz, którą my sobie tylko i wyłącznie tworzymy poprzez nasze umysły. Czasoprzestrzeń nie istnieje sama w sobie. To jest tylko złudzenie, które my kreujemy sobie tutaj, w tym świecie, który manifestuje się w postaci obiektów. Dlatego, że czas i przestrzeń w owej pierwotnej pustce, w owej nicości nie istnieje i nie ma miejsca, dlatego, że tam nie ma znaczenia, czy my będziemy żyć 60 lat, czy 160 lat.
Tam nie ma znaczenia, w którym miejscu jesteśmy. Tam nie ma znaczenia, czy zjedliśmy śniadanie. Dlatego, że tam nie ma nas jako formy fizycznej, jako formy molekularnej, jako formy ludzkiej. Tam istnieje tylko czysta świadomość. Więc te pięć elementów pustka, moment oświecenia, moment inicjacji, czyli ja jestem. Kolejny etap, czyli powstanie umysłu, później powstanie ciała i powstanie całego świata obiektów. Te pięć elementów to jest taki właśnie proces Big Bang, ale to jest proces, który następuje i jak gdyby cofa się sam do siebie. Czyli z tej pustki zostaje wytworzone narzędzie, które to jest w stanie określić samo siebie, jest w stanie docenić samo siebie, jest w stanie obejrzeć samo siebie i później zapaść się z powrotem w pustkę, czyli w ten idealny stan, w ten idealny stan nieistnienia. Do miejsca, w którym nie ma formy. Do miejsca, w którym panuje cisza, kompletna beztroska, kompletny pokój.
Teraz, jeżeli zrozumiemy, na jakiej zasadzie funkcjonuje tutaj nasz organizm ludzki w świecie materialnym, jeżeli zrozumiemy, że my jesteśmy częścią ogółu, że jesteśmy częścią energii, która jest niezniszczalna, to również oczywistym okazuje się fakt, że my nie możemy właściwie umrzeć. To znaczy umrzeć może i przestać funkcjonować w obecnej formie tylko i wyłącznie nasze ciało fizyczne. Natomiast nasze pozostałe aspekty istnienia, naszego człowieczeństwa, nadal muszą istnieć, dlatego, że energia po prostu jest niezniszczalna. Więc skoro zdamy sobie sprawę z tego, że jako ludzie nie funkcjonujemy tutaj w tym stworzeniu jedynie jako organizmy, jako jakiś kolektywny zbiór tkanek zwierzęcych, tylko są pozostałe aspekty naszego istnienia, to musimy uprzytomnić sobie fakt taki, że właściwie my nie jesteśmy w stanie umrzeć. To znaczy jesteśmy w stanie opuścić ciało i jesteśmy w stanie rozpocząć kolejny cykl. I zresztą dzieje się to, czy nam się to podoba, czy nie. Każdy tutaj przychodzi i odchodzi, uczestniczy w tym cyklu, ale to ciało fizyczne nie jest aż tak istotne w tym całym procesie, jak pozornie mogłoby się to nam wydawać. Energia jest niezniszczalna i energia zawsze dąży do tego, aby wyrównać swój potencjał. Energia zawsze jest dynamiczna, jest zawsze w ruchu. Bardzo ciężko jest zakonserwować energię, zgromadzić ją.
Chociażby energia elektryczna. Bardzo ciężko jest tak naprawdę przechowywać energię elektryczną w baterii. To jest bardzo częsty problem. Po prostu jeżeli bateria nie jest używana, to ta energia dąży do tego, żeby wyrównać się z otoczeniem. Więc jako gatunek ludzki jesteśmy częścią tej planety. Oczywiście musimy zapewnić sobie przetrwanie tej formy fizycznej. No i z tym wiąże się pewien lęk. Z tym wiąże się pewien problem, dlatego, że bardzo często wydaje nam się, że my jesteśmy tylko właśnie organizmem, który tutaj funkcjonuje w takich okolicznościach tego świata obiektywnego. Zapominamy często, że nasze człowieczeństwo to nie jest tylko organizm, to nie jest tylko forma fizyczna, ale również jest to ciało energetyczne. Jest to również ciało emocjonalne, które to połączone są bardzo mocno z nami, które to bardzo mocno połączone są z resztą wszechświata, z każdym właściwie elementem wszechświata.
No i tutaj, w tym momencie, kiedy jesteśmy troszeczkę za bardzo zakorzenieni w tym świecie grawitacji, w tym świecie przedmiotów, często tworzymy sobie troszeczkę błędne opinie na temat nas samych, na temat funkcjonowania tutaj w świecie. Dajmy na to, próbujemy zapewnić sobie przetrwanie dużo bardziej, niż jest to potrzebne. To znaczy próbujemy stworzyć sobie takie warunki, w których będziemy czuli się swobodnie i będziemy czuli się bezpiecznie pod względem przetrwania, czyli w kwestii nagromadzenia po prostu dóbr. Czy to jest pożywienie, czy to są różnego rodzaju inne dobra materialne, czy też schronienie. My często zagłębiamy się w te zakamarki naszego funkcjonowania, naszego istnienia, które nie wymagają aż tak wiele uwagi, jak nam się z pozoru mogłoby wydawać. No i tutaj pojawia się kwestia ego. Co to jest ego? To jest coś, co wywodzi się bezpośrednio z tego właśnie lęku przed zapewnieniem sobie funkcjonowania w świecie fizycznym. Czyli ten nasz umysł jako narzędzie, które powołane jest tylko i wyłącznie do tego, żeby analizować nasze otoczenie, nas samych, co ma na celu umożliwienie nam przetrwania tutaj na planecie Ziemia. Czasem ten umysł bierze górę i zaczyna działać przeciwko nam samym.
No i zaczyna budować taki fenomen, który został nazwany ego. Ego, czyli to, kim nam się wydaje, że jesteśmy, a nie kim naprawdę jesteśmy. Tutaj pojawia się tak zwana zasada ego. W sanskrycie ahamkāra, czyli dosłownie ja robię. Czyli ten podmiot ja tutaj jest bardzo istotny. Ja robię. Jest to podstawową przyczyną dualizmu, czyli tego owego rozłamu w świecie materialnym, separacji pomiędzy człowiekiem a Stwórcą czy też Bogiem. I tu właśnie następuje to rozdwojenie, że jestem ja i jest świat wokół mnie. Czyli tutaj popadamy w pewnego rodzaju pułapkę złudzenia. Jest to, nazwałbym to nawet kosmicznym urojeniem, czyli tak zwana w tradycji wedyjskiej tak zwana maya, czyli swoistego rodzaju fałszywy ogląd świata i sytuacji, w którym to podmiot, czyli ja, fałszywie jawi się jako obiekt.
Czyli my jako jednostki uważamy siebie również za obiekty, a nie jako część stworzenia. Tutaj takie stworzonko, czyli człowieczek, wyobraża sobie, że może stać się stwórcą na przykład, czyli wyodrębnić się od stworzenia. Czyli my nadajemy sobie już tutaj jakieś moce. Wydaje nam się, że jesteśmy my i jest świat. Więc skoro jesteśmy my i dobrze sobie radzimy z budowaniem schronienia, z polowaniem i zbieraniem jagódek, to tutaj troszeczkę odpala nam ambicja i wyodrębniamy się. Uważamy, że my jesteśmy stworzycielami również. Nie zapominajmy o tym, że twórca i stworzenie to jest jedno, więc jakakolwiek próba dokonania rozłamu na tym poziomie percepcji jest po prostu niezgodna z prawem natury. No i stąd pojawia się całe nasze ludzkie cierpienie, nasze lęki, niepewności, poczucie zagubienia. Co ja tutaj robię? Jaki jest cel mojej wędrówki?
Jaki jest cel życia? To tu właśnie panicznie zaczynamy gromadzić dobra materialne, gonić za kasą, próbować zapewnić jak najlepsze według nas warunki naszym dzieciom, rodzinom. Tutaj właśnie pojawia się strach, panika, jakiś dziwny wyścig, bo wydaje nam się, że możemy jako wyodrębnione od natury jednostki w jakiś sposób kontrolować tą naturę. A w międzyczasie świat, jak to świat, po prostu sobie jest. Świat jest, jaki jest. Świata nie interesują nasze słabostki, nasze lęki. Świat po prostu sobie jest. Bardzo dynamiczny, ale z drugiej strony można by powiedzieć bardzo spokojny, bardzo ustawiczny, nieprzewidywalny, ale trwający. I owa zasada ego powoduje, że ci, których pola grawitacyjne są tak silne, ci, którzy tak twardo stąpają po ziemi i nie interesują się sprawami duchowymi, to właśnie oni odpowiedzialni są za mnóstwo krzywdy na tej planecie. To właśnie ci ludzie, którzy są tak mocno zanurzeni w owej sile grawitacyjnej, czyli nie dostrzegają nic poza tym, co jest tylko najbliżej nich.
To oni właśnie są odpowiedzialni za mnóstwo nieszczęść tutaj na planecie Ziemia, za eksploatację tej planety. To ci ludzie kierowani są żądzą władzy, która to bezpośrednio wynika z ich strachu. Tworzą sobie jakieś klany, które to mają sprawować rządy. Zakładają jakieś korporacje, które działają przeciwko dobru ludzkości. To są właśnie ci ludzie, którzy wszczynają również wojny. Bo świadomościowo są tak daleko od pojęcia kosmosu jako całości, że nie widzą swoich uczynków. Tak bardzo popadli w złudzenie odrębności, czyli wyszczególnili się od reszty stworzenia, że widzą jedynie swoją fizyczną formę ludzką i w tym strachu o własne ciało próbują panicznie zapewnić mu przetrwanie, czyli zapewnić przetrwanie tylko temu aspektowi fizycznemu. Ale to jest kompletna przesada. My jako ludzie nie potrzebujemy aż tak wiele, żeby funkcjonować na tej planecie. Więc z jednej strony mamy tych dzianych brzuchaczy, którzy to w jakiś chory, paniczny sposób próbują kontrolować resztę populacji ludzkiej i którzy to tworzą korporacje, fortyfikacje i tajkuny finansowe po to, aby kontrolować jak największą ilość ludzi.
Dlatego, że wydaje im się, że w ten sposób wezmą kontrolę nad swoim istnieniem i nad swoim otoczeniem. Więc z jednej strony mamy takich ludzi, którzy panicznie boją się o swoje przetrwanie w świecie fizycznym i gromadzą dobra, gromadzą kabonę. Staje się to celem samym w sobie, aby stać się coraz to bardziej wpływowym i bogatym. Ale z drugiej strony mamy prawdziwych żołnierzy świadomości. Mamy ludzi, którzy wybierają drogę rozwoju duchowego. Takich ludzi procentowo jest niewiele, aczkolwiek tacy ludzie istnieją i tacy ludzie istnieli od zawsze. Prawdziwi, oryginalni jogini tutaj w Indiach, którzy to często podróżują w obszar Himalajów, aby dokonywać tutaj swoich praktyk. Ci ludzie zrozumieli, że istnienie odbywa się na wielu innych płaszczyznach niż tylko ta płaszczyzna fizyczna, materialna. I oni świadomie decydują się na to, aby porzucić wszelkiego rodzaju zbędne dobra materialne. Czyli oni ograniczają się tylko do minimum.
Dlatego, że droga ascezy, czyli odmawiania sobie tego, co jest niepotrzebne, co jest zbędne, wydaje się być drogą właściwą, aby przenieść swój stan świadomości na dużo wyższe, bardziej rozległe pułapy. Oczywiście potrzebują ci ludzie tak samo do przetrwania jedzenia i schronienia i ubrań, ale ograniczają te potrzeby do naprawdę minimalnych. Po to, aby resztę czasu, resztę energii umysłu spożytkować na rozważania i doznawanie stanów, które w sposób transcendentalny wznoszą się ponad taki najbardziej popularny ogląd rzeczywistości. Ja wspomniałem jakiś czas temu, że spotkałem tutaj pewnego mistyka, bardzo miłego mnicha, prawdziwego jogina, który to już od 20 lat jest mistrzem duchowym i naucza. I udało mi się ostatnio parokrotnie odwiedzić go w jego pustelni, w jego prawdziwej chatce mistyka. I tutaj chciałem chwilę o tym opowiedzieć. Człowiek, który wydaje się świetnie poradził sobie z problemem własnego ego, z problemem własnego widzimisię. To jest człowiek, dla którego nie istnieją już kryteria takie jak czy mi się to podoba, czy mi się to nie podoba, czy ja to lubię, czy nie lubię. To jest człowiek, który po prostu istnieje ponad wszelakimi trudnościami, ponad wszelakimi problemami. To jest człowiek, który do funkcjonowania potrzebuje dosłownie minimum.
Jego chatka, jego mistyczna chatka jest po prostu maleńką drewnianą budowlą, w której to znajduje się jedna izba. Do chatki wchodzi się jednymi drzwiami i w chatce jest tylko jedno okno. W środku jest kompletnie pusto. Chatka jest nieumeblowana. Pośrodku izby znajduje się małe palenisko, aczkolwiek palenisko jest nawet nieużywane. W chacie nie ma ani prądu elektrycznego, ani nie ma wody. Nie wspominając o jakiegokolwiek innego rodzaju gadżetach. Jest to po prostu pusta przestrzeń, gdzie znajduje się jedynie mata, na której owy mnich bez imienia śpi. Zapomniałem wspomnieć tutaj, że nazywam go mnichem bez imienia dlatego, że takowoż mi się przedstawił, kiedy spotkaliśmy się pierwszym razem Powiedział, że ludzie nazywają go w wiosce tylko Swami Ji lub Baba Ji, co jest właściwie tytułem bardziej niż imieniem. Niesamowicie sympatyczny człowiek.
Spędziłem z nim ostatnio trochę czasu. Porozmawialiśmy sobie na różnego rodzaju tematy świadomościowe. Opowiedział mi trochę o swojej historii. Człowiek, który do życia praktycznie nie potrzebuje wiele. Wystarczy mu dosłownie jeden posiłek dziennie. Dzień spędza na medytacji i na rozważaniach. Praktykuje tak zwaną kriya jogę. Kriya oznacza akcję, aczkolwiek jest to akcja wewnętrzna, więc jest to metoda pracowania nad sobą, metoda zagłębiania się wewnątrz siebie przy użyciu odpowiednich technik oddechowych i energetycznych. W międzyczasie tutaj trochę rozpadał mi się deszcz, także musiałem wynieść się z mojego punktu widokowego, z werandy. Kontynuujemy opowieść o ego.
Czymże jest owo ego? Ego to jest to, za kogo się uważamy, a nie za bardzo to, kim tak naprawdę jesteśmy. Tylko jest to sprawa, jak się widzimy. Ego to jest nasz charakter, nasze upodobania, to, co nam się podoba czy nam się nie podoba. To, co lubimy bądź czego nie lubimy. To, co sprawia na przykład, że stoimy rano przed lustrem, bo wydaje nam się, że to jest tak istotne, jak postrzegają nas inni. Ego to jest właściwie to, co buduje całą naszą siatkę uwarunkowań, nasze poczucie bezpieczeństwa w pewnym stopniu. Co to znaczy poczucie bezpieczeństwa? Kiedy czujemy się bezpiecznie, czyli właściwie kiedy zdołamy wytworzyć sobie tak silne wrażenie o naszym stanie, że bierzemy to za pewnik i wtedy czujemy się bezpiecznie. Czyli można by powiedzieć, że to jest takiego rodzaju iluzja, którą sobie sami projektujemy i osiągając pewien stan rzeczy, pewien stan umysłu, wierzymy w to, że jesteśmy bezpieczni.
Co się dzieje, kiedy taka bańka iluzji pęknie? Kiedy taka bańka pęka, pojawia się prawda. W tym przypadku na przykład 30 lat kariery zawodowej, tytuły, zaszczyty, profesura, jakieś stypendia. Wszystko jest pozornie okej tak długo, jak jesteśmy w społeczeństwie, czyli tak długo, jak jesteśmy zanurzeni w odpowiednich warunkach społecznych, tak sobie kultywujemy i tak opiekujemy się tą naszą bańką mydlaną, którą sobie wytworzyliśmy. W środowisku, które nas akceptuje, może nawet czasami adoruje, w środowisku, które nas wspiera czy też popiera, tutaj właśnie mamy wrażenie, że jesteśmy kimś. Na przykład jestem profesorem, jestem dyrektorem, jestem ojcem i tak dalej. Problem polega jednak na tym, że w momencie, gdy zostajemy sami ze sobą, kiedy to nie musimy już odgrywać wyuczonej przez całe życie roli społecznej, czyli nie musimy zachowywać się dla kogoś. Kiedy ogołoceni jesteśmy z naszych tytułów społecznych, z naszych zaszczytów czy też związanych z tym benefitów, nagle pozostajemy sami ze sobą. Ale co to właściwie znaczy sami ze sobą? Kim tak naprawdę jesteśmy?
Skoro nie jesteśmy matką, skoro nie jesteśmy czyimś dzieckiem, czyimś pracownikiem, tudzież pracodawcą, nie jesteśmy wodzem w wiosce, to kim my tak naprawdę jesteśmy? Tu pojawia się panika, strach. Czujemy się zagubieni, bo nasz wizerunek, który tak bacznie kreowaliśmy i pielęgnowaliśmy przed całym audytorium innych, nagle rozpada się w pył. I to było tylko złudzenie, którym to jednocześnie karmiliśmy nasze otoczenie, jak i nas samych. Taka sytuacja pojawia się często w różnych przypadkach, w wyniku różnego rodzaju wydarzeń, kiedy to właśnie okazuje się, że nagle dostrzegamy samych siebie, że nie musimy odgrywać żadnej roli. Zwykle wtedy pojawia się ten moment paniki i strachu, dlatego że nie wiemy za bardzo, jak się do tego usytuować, jak się do tego odnieść. Dlatego, że jeżeli przez większość życia odgrywaliśmy jakąś rolę, zakładaliśmy na co dzień jakąś maskę i nagle stajemy przed samymi sobą, to często bywa to sytuacja dla niektórych dosyć niezręczna. Takie sytuacje zwykle istnieją w momentach jakiegoś wstrząśnienia, w momentach jakiegoś szoku, który pojawia się w naszym życiu. Są to na przykład wypadki, takie wypadki samochodowe, kiedy to nasz umysł w przypadku takiego obrażenia, dajmy na to związanego z udziałem w wypadku samochodowym, po prostu rozłącza się. Następują jakieś procesy przetrwalnicze, zostają zainicjowane pewnego rodzaju schematy przetrwalnicze.
Umysł przełącza się czasami na inny stopień funkcjonowania i wówczas doznajemy również innego rodzaju świadomości. Są to takie momenty, które dla niektórych są szokujące. Ludzie opowiadają o momentach wyjścia z ciała. Ludzie opowiadają o przeżyciu śmierci, tak zwana śmierć kliniczna i późniejszym powrocie do własnego ciała. Pojawia się taka przerwa w funkcjonowaniu naszego umysłu, kiedy to jesteśmy w stanie łyknąć, zasięgnąć trochę innej percepcji. Percepcji, która pochodzi bezpośrednio odgórnie od świadomości. Od ogólnej inteligencji wszechświata, od inteligencji Boga, od inteligencji Stwórcy. Takie momenty pojawiają się również w naszym umyśle pod wpływem pewnych substancji psychoaktywnych. Dlatego, że takowe substancje, pewnego rodzaju klucze, które to sama natura zapewnia nam, ogołacają nas z pewnego rodzaju pozorów. Owe substancje psychoaktywne bardzo często ukazują nam nasze prawdziwe ja.
I tutaj również często pojawia się problem. Niektórzy ludzie dosyć boleśnie przechodzą tego typu stany świadomości, dlatego, że skoro odgrywali przez całe życie jakąś fałszywą rolę, byli po prostu aktorami na teatrze życia, nie dostrzegając jednocześnie, jakiego rodzaju istotami rzeczywiście są i na czym polega bytowanie tych istot tutaj, w tych warunkach, to ci ludzie często też doznają bardzo bolesnych lęków, popadają w stany strachu, dlatego, że nie radzą sobie z wizerunkiem siebie samych. Ale to nie tylko wypadki samochodowe czy substancje psychoaktywne są takimi elementami, które są w stanie nami wstrząsnąć, sprowadzić nas w pewien sposób do porządku, pozwolić nam na to, abyśmy wyjrzeli poza świat cielesny i dostrzegli inne aspekty funkcjonowania. Kolejnym takim elementem, który jest w stanie nam pomóc, aby wyjrzeć poza ten świat materialny, jest guru. Guru, czyli mistrz duchowy. Guru jest to funkcja. Guru dosłownie oznacza ten, który rozprasza ciemność. Ciemność w znaczeniu niewiedzy czy też ignorancji. Czyli guru jest to swoistego rodzaju funkcja mistrza duchowego, który to ma za zadanie rozpraszać ciemność i iluzję wśród swoich uczniów. Guru jest po to, aby zedrzeć z ciebie, niczym warstwy cebuli, wszelkiego rodzaju fałszywe oglądy i fałszywy wizerunek, jaki wykreowałeś na temat samego siebie.
Guru jest po to, aby pokazać ci, kim nie jesteś. Guru nie może dać ci prawdy. On nie może ci ofiarować prawdy, bo prawda po prostu istnieje. Prawda istnieje sama w sobie. Ale guru może pozbawić cię fałszu, dlatego, że to jest umiejętność odzierania ciebie z tego fałszu, który wybudowałeś podczas swojego życia. Więc można by powiedzieć, że ego to jest rzecz bardzo utajona, dlatego, że ona nie funkcjonuje bezpośrednio przed naszymi oczami, skoro nie zwracamy na to uwagi. Bez odpowiedniego stopnia uważności bardzo często nie dostrzegamy tego, że ego kreuje nasze zachowania, że żyjemy w sposób podświadomy. I te wszystkie długotrwałe kariery i zakładanie maski na co dzień, odgrywanie jakiejś funkcji w rodzinie, funkcji w społeczeństwie to wszystko sprawia, że właściwie oddalamy się od istnienia w rzeczy samej i że poświęcamy swoją energię życiową na rzeczy, które nie mają właściwie aż tak wielkiego znaczenia. Czyli praktycznie tą energię po prostu marnujemy. I tu często mamy do czynienia właśnie z takim przypadkiem błędnej tożsamości, czyli po angielsku a case of mistaken identity, przypadek błędnej tożsamości.
Czyli po prostu wydaje nam się, że jesteśmy kimś. Określamy samych siebie jako ktoś w środowisku przed innymi. W ten sposób kreujemy sobie wizerunek samych siebie dla siebie i dla innych. Stajemy się w pewien sposób niewolnikami owego ego, dlatego, że to ego decyduje o naszych codziennych akcjach. Czyli dokonujemy mnóstwo uczynków w ciągu dnia, podejmujemy mnóstwo akcji w sposób nieświadomy. Abyśmy mogli w sposób świadomy decydować o naszej istocie, musimy posłużyć się inteligencją. Owa inteligencja zależy od naszej pamięci, czyli od tego, co nagromadziliśmy w naszych doświadczeniach, w naszej bazie danych, co możemy wykorzystać w zamierzonym dla nas celu. I teraz tutaj ważne jest to, że ta pamięć zawsze jest zakorzeniona w pewnym rodzaju identyfikacji, czyli można by powiedzieć w pewnym rodzaju tożsamości. I teraz istotne jest to, aby ta identyfikacja nasza była prawidłowa. Ważne jest to, abyśmy prawidłowo rozpoznawali samych siebie i naszą funkcję tutaj w istnieniu.
Właśnie tutaj warto zwrócić uwagę na to, że my jako ludzie jesteśmy kosmicznymi istotami. Jesteśmy częścią nieprawdopodobnego fenomenu istnienia, fenomenu życia, fenomenu energii, która przejawia się na nieskończoną mnogość form. Nie jestem panem dyrektorem, nie jestem panem władcą, nie jestem księdzem i tak dalej. Jestem po prostu kosmiczną istotą. Jestem boską istotą, która doznaje procesu bycia człowiekiem. Więc jest to oczywista sprawa tożsamości. Musimy po prostu zdawać sobie sprawę, kim jesteśmy. Nie jestem tym, za kogo uważa mnie społeczeństwo, rodzina, środowisko, tylko jestem kosmiczną, wspaniałą istotą przede wszystkim. Dopiero później łączą się z tym wszystkiego rodzaju inne implikacje i komplikacje istnienia w świecie fizycznym, w środowisku społecznym i tak dalej. Więc sprawa tożsamości.
Kim jestem? Kim jestem ja? Tutaj pojawia się kwestia języka, czyli w pewien sposób kwestia komunikacji. Aby odpowiedzieć sobie na pytanie, kim jestem, muszę rozumieć słowa: kim jestem, kim jestem ja. Więc język w pewien sposób narzuca nam pewną siatkę ograniczeń. Nie tylko pod względem ograniczonej ilości słów w słowniku, ale też poprzez swoją strukturę narzuca nam pewnego rodzaju tendencję. Pytania są po prostu tendencyjne. Więc tutaj pytanie takie jak na przykład: kim jestem albo kim jesteś ty, narzuca w pewien sposób odpowiedź. Dlatego, że jedyny sposób, w jaki mogę odpowiedzieć na pytanie kim jestem, mogę odpowiedzieć: ja jestem kimś. Ja jestem takim, a takim.
Ja jestem tym i tym. Kiedy spytam się ciebie, kim jesteś ty, to ty też możesz odpowiedzieć tylko w jeden jedyny sposób. Ja jestem. Okej? Czyli różnica jest taka, że ja się pytam, kim jestem ja. Pytam się, kim jesteś ty. Więc to pytanie samo w sobie jako forma narzuca rodzaj odpowiedzi. Dlatego, że tutaj już na płaszczyźnie pytania następuje rozróżnienie na ciebie i na mnie. Ja, ty, ja, ty. Kim jesteście?
Odpowiedź: my jesteśmy. Kim jest ona, ono? On jest, ona jest i tak dalej. Więc tutaj już na płaszczyźnie językowej i w naszym zrozumieniu następuje rozgraniczenie i pewnego rodzaju rozbicie tożsamości. Więc sam język narzuca już nam taką formę, że my posługując się językiem w naszych myślach, rozróżniamy się pomiędzy sobą. My nie traktujemy siebie jako jedna wspólna istota, tylko rozróżniamy się już tutaj, na poziomie zrozumienia, na poziomie języka. Więc pytanie narzuca formę odpowiedzi, a tym samym można by powiedzieć percepcję. No, ale to są takie niuanse językowe. Warto z tego sobie jednak zdawać sprawę. Tutaj chciałem jeszcze wspomnieć na temat tego, czym jest ego i czym jest alter ego.
Więc ego to jest: ja jestem piękny, dajmy na to, okej? Czy też ja jestem piękna, ja jestem wspaniały, jestem wspaniała, jestem mądry, współczujący i tak dalej. To są tego typu jakości, które sobie przypisujemy. Natomiast alter ego to jest: jestem najpiękniejszy, najpiękniejsza. Jestem mądrzejszy od innych, jestem lepszy niż inni. Więc to jest już porównanie. To nie są tylko czyste jakości, tak jak w ego, czy też niedogodności, ale to już jest porównanie, czyli również jest to sposób wyodrębnienia się spośród ludzi, spośród innych gatunków. Jestem lepszy. Ja jestem lepszy niż on. Więc tutaj następuje już wyodrębnienie.
Jestem ja i jest on. Więc ego to jest właśnie ten obszar, w którym możemy pozwolić sobie na docenianie siebie, na kochanie siebie. Można by powiedzieć kocham samego siebie, prawda? To jest wszystko okej, to tutaj nie do końca trzeba walczyć z tego typu uwarunkowaniami. To jest ta część ego, która kształtuje po prostu naszą również ludzką świadomość w pewien sposób podczas naszej egzystencji tutaj na planecie. Więc jest to swego rodzaju również akceptacja siebie jako człowieka, jako istnienia, jako ułomnej istoty w pewien sposób. Natomiast alter ego to jest to, nad czym właśnie trzeba sobie troszeczkę pracować. Dlatego, że ten system przyrównywania, porównywania, wywyższania się od innych to jest to, o czym wspomniałem, prowadzi właśnie do wojen i do nienawiści na świecie. I to jest to, co powoduje, że ludzie różnego rodzaju mają po prostu dziwne pobudki do tego, żeby kontrolować innymi, żeby nimi zarządzać, żeby za nich decydować, co jest dla nich lepsze, albo po prostu ich najzwyczajniej w świecie mieć pod kontrolą. Dlatego, że to daje im złudzenie bezpieczeństwa.
Tutaj chciałem jeszcze wspomnieć o kwestii świadomości i podświadomości, tudzież nieświadomości. Czymże jest świadomość? Czymże jest podświadomość? Można by powiedzieć w skrócie, że świadomość to jest to, co pojawia się podczas naszej uważności, czyli kiedy prezentujemy swoisty rodzaj pułap zaangażowania, jesteśmy uważni, jesteśmy podatni na sygnały, to to nazywamy sobie świadomością. Natomiast podświadomość to jest to, co działa w tle właściwie bez naszego świadomego, można by powiedzieć, udziału, czyli to, co sobie po prostu działa w backgroundzie i na czym nie skupiamy za dużo uwagi. Więc warto zdać sobie tutaj sprawę z tego, że podświadomość jest właściwie odpowiedzialna za większość rzeczy, które dzieją się w naszym życiu. To jest właśnie ten obszar, który odpowiedzialny jest za to, że myślimy, że jesteśmy kimś. To są nasze nawyki. Podświadomość to jest również to, w co wierzymy. To jest obraz samych siebie, to, kim nam się wydaje, że jesteśmy.
Podświadomość to jest wiara również w zakres naszych możliwości i w to, co nas ogranicza. Podświadomość to są nasze słabostki, tudzież atuty również. W podświadomość również zalicza się nasz ogląd rzeczywistości. To, w jaki sposób budujemy sobie nasz model rzeczywistości. I to są rzeczy, które wydaje nam się, że robimy świadomie, ale to właściwie tylko podświadomość kieruje tym wszystkim, dlatego, że większość naszych akcji w ciągu dnia dokonywanych jest w pewien sposób automatycznie. Weźmy takie szczotkowanie zębów. To nie jest żaden spontaniczny proces, tylko jest to kompletnie bezmyślna czynność, którą wykonaliśmy miliony razy, którą wykonujemy w taki sposób, że stojąc przed lustrem, szczotkując zęby, jesteśmy w stanie wykonywać inne czynności myślowe i nie zdajemy sobie sprawy z tego, w jaki sposób porusza się nasza ręka. Dlatego, że jest to w pewien sposób automatyczny, wyuczony proces. No i to jest właśnie ten brak uważności, czyli jest to proces kompletnie podświadomy, więc to jest właściwie nic innego, tylko taki sam sposób, w jaki operują zwierzęta. Można by powiedzieć, prawda?
Dlatego, że jest to kompletnie bezmyślne, podświadome funkcjonowanie. Jeżeli zastanowimy się nad tym chwilę, to właściwie większość naszych czynności w ciągu dnia, powiedziałbym, że nawet 95% naszych akcji to są akcje podświadome. Tak naprawdę rzadko zatrzymujemy się po to, żeby w jakiś uważny sposób zanotować to, co się dzieje z nami, albo żeby przeprowadzić jakiś bardzo specyficzny proces realizacji, konceptualizacji rzeczy. To jest kwestia tego, kim myślimy, że jesteśmy versus to, kim naprawdę jesteśmy. Nad tymi nawykami podświadomości warto sobie pracować. Warto wykorzystywać do tego odpowiednie formy energii. Przede wszystkim musi nastąpić intencja chęci zmiany, powiedziałbym, chęci pracy nad tym. Warto wykorzystać takie pewne momentum postanowienia pracy nad sobą. Aczkolwiek trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że takie momentum wyczerpuje się po jakimś czasie, że energia topnieje. Wówczas mamy do czynienia z prawdziwą pracą, dlatego, że jest to systematyczna praca nad sobą samym.
Jest to próba porzucenia ego. Jest to próba zadecydowania o samym sobie, podjęcia wszelkiego rodzaju kontroli nad własnym okrętem. Do tego służą różnego rodzaju techniki i praktyki. Tutaj bardzo istotna jest systematyczność i dedykacja. To nie są rzeczy, które można sobie praktykować raz na jakiś czas, raz na parę tygodni. Warto poświęcić temu troszeczkę więcej czasu w sposób regularny, codziennie. Jeśli chcesz zmienić siebie, sposób, w jaki postępujesz, jakość swojego życia, to musisz zmienić ten czynnik, który decyduje o twoich akcjach. Czyli twoja podświadomość odgrywa tutaj rolę. Zmiana nie jest łatwa, dlatego, że wykasowanie tych wszystkich wieloletnich patternów, tych schematów nie jest rzeczą prostą. Jest to długotrwały proces programowania, który wymaga poświęcenia i czasu.
Ale na tym, moi drodzy, polega właśnie ewolucja nas jako ludzi. Dlatego, że to jest prawdziwa ewolucja, to jest prawdziwa rewolucja i to jest właściwy rozwój i właściwy kierunek, w którym powinien podążać człowiek. Rozwój ten polega na rozwoju umysłu, a poprzez umysł na rozwoju świadomości. Dlatego, że fizycznie nasza ewolucja jest właściwie zakończona. To znaczy my fizycznie, fizjologicznie już nie ewoluujemy, dlatego, że doszliśmy do takiego momentu, kiedy to człowiek jako stworzenie funkcjonuje na najwyższym poziomie i forma nasza jako forma ludzka jest najbardziej wysublimowanym gadżetem, najbardziej wysublimowaną maszynką, organizmem na tym świecie, na tej planecie. My dostosowaliśmy się wyśmienicie do warunków, które panują tutaj, na tej planecie. Ewolucja nastąpiła zgodnie z zasadami alchemii. Zaczerpnęliśmy wszystko ze środowiska, w którym przebywamy i jesteśmy tym środowiskiem uwarunkowani. I z tymże środowiskiem, z tymi elementami podejmujemy niekończącą się interakcję. To znaczy, my zawsze mamy kontakt ze wszystkimi elementami wokół nas, tak samo jak zresztą mamy kontakt z każdą cząstką nas samych.
Każda cząstka w nas samych ma kontakt z inną cząstką w nas samych i w całym naszym otoczeniu, w całym naszym kosmosie. Dlatego jeżeli nic dramatycznego nie wydarzy się na tej planecie, jeżeli nie zmieni się na przykład w sposób diametralny klimat na tej planecie, nie nastąpi jakieś kolejne zlodowacenie, które tutaj będzie miało miejsce poprzez tysiące lat, czy też nie ociepli się na przykład atmosfera planety Ziemia, czy też nie zaleje całej planety wodą i będziemy musieli wytworzyć sobie łuski i skrzela, aby funkcjonować w tym środowisku, to na płaszczyźnie fizycznej nasza ewolucja jako człowieka jest zakończona. Natomiast nasza ewolucja umysłowa, emocjonalna, energetyczna nadal trwa. I tutaj mamy naprawdę szerokie pole do popisu. Mamy predyspozycje, które mogą zaprowadzić nas do niebywałych efektów i rezultatów. Dlatego warto podejmować takie wysiłki, podejmować takie próby i warto się rozwijać i warto po prostu ewoluować. To dzisiaj na tyle moi drodzy. Tyle na temat ego, alter ego, podświadomości i świadomości. Zapraszam wszystkich do kolejnych odcinków Chaty mistyka. Bądźcie wszyscy zdrowi.
Pozdrawiam wszystkich, kłaniam się bardzo serdecznie i zapraszam do kolejnych epizodów. Ja mam na imię Bart i kończę już na dzisiaj. Pokój i miłość. Chata mistyka.