[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego właśnie lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej oto polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka". Jest przepiękny, słoneczny, letni dzień w północnej części Indii, w obszarze, który nazywa się Punjab. Punjab to jest takie województwo, można by powiedzieć stan, jeden z wielu. Jedna z wielu części Indii. W tle odgłosy świerszczy, ptaków i rozmaitych innych zwierząt.
Nieopodal przepływa sobie rzeka. No i jestem tutaj w prawdziwej chacie mistyka, moi drodzy. Także witam wszystkich serdecznie. Witam nowych gości w chacie mistyka. Witam stałych bywalców chaty mistyka i zapraszam do kolejnej opowieści. Mam na imię Bart i pora zacząć kolejny program „Chata mistyka". Ostatnie cztery tygodnie spędziłem w Himalajach, w bardzo widowiskowej części tego pasma gór. Byłem na paru spacerach. Byłem na jednej poważnej wyprawie w górach, która to trwała tydzień. Opowiadałem troszeczkę o tym w poprzednich odcinkach Chaty.
No ale również będąc w owych górach spotkałem pewnego znamienitego jegomościa. Poznałem pewnego jogina. Jogin, który nie ma właściwie imienia, dlatego, że lokalni ludzie nazywają go Swami Ji lub Baba Ji, co jest takim właściwie duchowym tytułem tutaj w Indiach dla kogoś, kto zajmuje się tematyką mistycyzmu, dla kogoś, kto jest mistykiem, joginem. Owy pan, długobrody, posiwiały, bardzo sympatyczny, zaprosił mnie do odwiedzenia jego pustelni właśnie tutaj w Pandżabie. Więc wczoraj opuściłem Himalaje i późnym już wieczorem, po wielogodzinnej wyprawie autobusem lokalnym, który to zatrzymywał się przy każdej okoliczności, w każdej najmniejszej wiosce. Po wielogodzinnej podróży udało mi się w końcu dotrzeć do Punjabu, do miejsca, do którego to podróżowałem. Zastała mnie już późna noc i padał deszcz. Oczywiście. Było to prawdziwe oberwanie chmury, kiedy wysiadłem z autobusu. Także czym prędzej pobiegłem do najbliższego domu, gdzie zostałem zaproszony przez bardzo sympatyczną rodzinę do środka.
Zaoferowano mi wodę i herbatę. Ludzie nie mówili za bardzo po angielsku, ale udało mi się skomunikować na tyle, że udało mi się wyjaśnić, do kogo właściwie jadę i jaki jest cel tutaj tej mojej wizyty. Okazało się, że mnich Swami Ji, owy jogin, jest postacią dosyć znaną i lubianą tutaj w okolicy. Także zostałem tutaj dostarczony na motorze wraz z moim bagażem, tobołkiem. Miejsce jest dosyć na uboczu. Miejsce jest parę kilometrów poza wioską. Prawdziwa chata mistyka. Mały, solidny domek murowany z cegieł. Aczkolwiek domek posiada tylko dwie izby i właściwie nie ma w środku żadnego wyposażenia, nie ma w środku żadnych mebli. Swami śpi na łóżku, które jest właściwie takim tylko podwyższeniem.
Jest to po prostu zwykła, twarda, płaska decha. To nie jest takie łóżko, w którym jest materac z jakimiś sprężynami, tudzież materac z gąbki. Naprawdę w srogich warunkach, bardzo podstawowych żyje tutaj mistyk. W domu nie ma ani elektryczności, ani bieżącej wody. Nawet nie ma tutaj żadnych mebli, więc jest to totalne minimum, ale jest to w zupełności to, co wystarcza tutaj temu panu, żeby po prostu żyć. Wysokiej jakości, powiedziałbym życie, odmienne od tego, do którego my jesteśmy przyzwyczajeni żyjąc w społeczeństwach, w miastach tudzież w miasteczkach. To właśnie to miejsce wybrał sobie owy mistyk. Owy jogi jest również mistrzem. To znaczy jest nauczycielem duchowości. Z tego powodu pojawiają się u niego w chacie raz na jakiś czas wizytatorzy nie tylko z Indii, ale również z innych krajów.
I tak właśnie jest w moim przypadku. Zostałem tutaj zaproszony, z czego jest mi szalenie miło. Miejsce jest przepiękne. No i postanowiłem tutaj spędzić trochę czasu. Nie wiem jeszcze, jak długo pozostanę tutaj we włościach mistyka. Jestem tutaj po to, aby dowiedzieć się nowych rzeczy, po to, żeby wymienić informacje i po to, żeby rozwijać się nadal w sensie duchowym. Ale co to właściwie jest rozwój duchowy? Co jest celem tej tak zwanej naszej wyprawy duchowej? Co kieruje człowiekiem, kiedy postanawia wstąpić na ową ścieżkę świadomości? Jest to pytanie niełatwe, aczkolwiek pobudki takich ludzi, którzy wstępują na drogę świadomości, są dla nich oczywiste, naturalne, aczkolwiek wykraczają troszeczkę poza kanony kultury i kanony społeczne, tudzież poza zwykłe logiczne myślenie.
A celem jest udoskonalenie samego siebie. Można by powiedzieć, że celem podróży duchowej jest chęć złamania jakiegoś kodu. Można by powiedzieć, że jest to chęć nauczenia się jakiejś lekcji. Często jest to odrobienie jakiegoś długu. Mówię tutaj o długu, który zarobiliśmy sobie podczas tego życia lub w naszej przeszłości, zanim pojawiliśmy się tutaj w naszej obecnej formie, jaką znamy. Może celem wyprawy duchowej być również pewnego rodzaju chęć wyzwolenia poprzez pełną realizację samego siebie, czyli poprzez rozpoznanie samego siebie, poprzez rozpoznanie naszej własnej istoty. Czyli generalnie, o co w tym wszystkim chodzi i kim my jesteśmy na tej planecie jako ludzie? Jaka jest nasza funkcja? Jaki jest cel naszej wędrówki? Jakie my mamy tutaj znaczenie?
Często dzieje się tak, że kiedy dokonamy tego przełomu i zdamy sobie sprawę z tego faktu, że my nie jesteśmy tylko workiem flaków chodzącym na dwóch nogach. Czyli nie jesteśmy tylko zwykłymi zwierzęcymi organizmami, które sobie zamieszkują tą planetę. Tylko w człowieczeństwie można wyróżnić parę płaszczyzn, jest to płaszczyzna również duchowa, nie tylko płaszczyzna materialna i fizyczna. Wkraczając na taką drogę, często zdajemy sobie sprawę z tego, że zwykłe potoczne myślenie i próba zapewnienia sobie bytu i przetrwania na dzień powszedni jest to swojego rodzaju pułapka. Dochodzimy często do wniosku, że cały ten świat, wszystkie te uwarunkowania, które sobie stworzyliśmy, nasza kultura, sposób, w jaki się komunikujemy z innymi ludźmi, sposób, w jaki wyglądamy, to, czego oczekują od nas ludzie w kręgach rodzinnych, czy też w kręgach przyjaciół, czy też na różnorakiej innej scenie społecznej, środowiskowej. Często dochodzimy do wniosku, że te wszystkie nasze zachowania spowodowane są tym, że bierzemy udział w jakiejś dziwnej, nadmuchanej iluzji. Dlatego, że to wszystko tak naprawdę nie jest prawdziwe. To, jak my się zachowujemy w stosunku do kogoś, czy jak wyglądamy, to są sprawy bardzo powierzchowne i właściwie od tego nie zależy funkcjonowanie reszty świata. Ludzie popadają w różnego rodzaju pułapki, dlatego, że sugerują się strachem. Strach wywodzi się stąd, że uświadamiamy sobie nagle pewnego rodzaju dualizm w naszym świecie fizycznym.
Często wstępując na taką ścieżkę rozwoju świadomości, udoskonalania samego siebie poprzez pracę z samym sobą, dochodzimy do pewnego momentu, kiedy to uprzątniamy sobie, że czujemy się z tym troszeczkę bezradni. To jest bardzo częsty symptom ludzi, którzy eksplorują świadomość. Szczególnie na samym początku tak zwani nowicjusze czy też ludzie, którzy dopiero rozpoczynają medytację. Często wydaje im się, że zapędzeni są do ślepej uliczki. Czują się troszeczkę bezradnie z tym wszystkim. Wydaje im się, że są w jakiegoś rodzaju pułapce. Często kojarzone jest to również nawet z piekłem na ziemi, dlatego, że uprzątniamy sobie, że nagle jesteśmy więźniami swoich własnych ciał, swoich własnych organizmów. To znaczy, że nasza prawdziwa istota, nasze prawdziwe jestestwo, które jest wspaniałym, boskim aspektem naszego istnienia, jest poniekąd uwięzione w tej fizycznej, cielesnej formie. I co robić w takiej sytuacji? Często jesteśmy też samotni w tym wszystkim.
Wydaje nam się, że jesteśmy samotni, dlatego, że nagle okazuje się, że nasi starzy przyjaciele myślą troszeczkę inaczej. Te tematy, które nas interesują, nie są tematami, które można poruszyć w rozmowie z naszą rodziną tudzież z przyjaciółmi. Czujemy się troszeczkę jak czarna owca. Czasami lądujemy poniekąd w sytuacji troszeczkę kryzysowej. Dlatego, że jest to nieprzyjemne uczucie, kiedy wydaje nam się, że jesteśmy w tym wszystkim sami. Ale moi drodzy, nie jesteście w tym wszystkim sami. Najlepszym przykładem na to jest to, że znaleźliście drogę do Chaty Mistyka. Właśnie w takich momentach, kiedy uprzytamniamy sobie pewne sprawy filozoficzne, pewne sprawy duchowe, zaczynamy szukać, zaczynamy szperać. Chcemy znaleźć kogoś, kto może służyć nam radą, wsparciem, a takich ludzi jest stosunkowo niewiele. W dzisiejszej kulturze nasze umysły zaśmiecane są toną niepotrzebnych informacji.
Jesteśmy programowani przez różnego rodzaju korporacje, które próbują sprzedać nam produkt tudzież usługę. Ja myślę, że wszyscy doskonale sobie zdają sprawę z tego, o czym tutaj mówię. Takich informacji, można by powiedzieć niszowych Jest stosunkowo niewiele. Nie wiem dokładnie, jak to jest w polskim internecie. Ja w Polsce nie żyję już od 15 lat. Jestem podróżnikiem, przemieszczam się w różne miejsca, aczkolwiek bazą moją od wielu lat jest Londyn. Informacje w internecie dostępne w języku angielskim są dosyć powszechne, aczkolwiek zdaję sobie sprawę z tego, że może na scenie polskiego internetu tego typu mistyczne tematy wydają się być tematami bardzo trudnymi, zagmatwanymi, poważnymi. Ale to wcale tak nie musi być. Możemy podejść do tego z luzem. Możemy rozmawiać o tych tematach, posługując się językiem, który pozwala nam na wytłumaczenie pewnych zagadnień na tyle, na ile nam owy język umożliwia takie rozumowanie.
Zapraszam wszystkich bardzo serdecznie również do słuchania programu Chata mistyka, ale bardzo serdecznie chciałem wszystkich zaprosić tutaj do podjęcia dyskusji w sekcji komentarze pod każdą audycją. Można zostawić swoje opinie, jeżeli ktoś ma coś ciekawego do powiedzenia, jeżeli ktoś chce się podzielić swoimi przemyśleniami, może ktoś ma jakieś pytania na temat rozwoju duchowego, medytacji, jogi, takiej prawdziwej duchowej jogi czy też rozwoju duchowego, to bardzo zachęcam do zostawienia komentarza pod każdą z audycji. Bardzo miło by mi było, gdyby Chata mistyka stała się swoistego rodzaju platformą do wymiany doświadczeń i miejscem, gdzie ludzie mogą się w pewien sposób spotkać wirtualnie i na takie mistyczne tematy porozważać, podzielić się swoimi doświadczeniami, może swoimi wątpliwościami. Także bardzo zapraszam wszystkich jeszcze raz do wzięcia udziału w dyskusji. Więc co z tą pułapką? Co z tą pułapką, z tą iluzją, z tą mają? To tutaj właśnie w Indiach tego swoistego rodzaju trwanie w formie iluzji nazywane jest w tradycji maja. To nie jest Maja tak jak polskie imię Maja, tylko jest to po prostu słowo, które pochodzi z sanskrytu. Pisze się je przez „y” zamiast „j” — maya. Jest to właśnie takie specyficzne uwarunkowanie tego naszego świata fizycznego, materialnego, w którym to przyszło nam egzystować, który to jawi się nam w jakiś określony sposób.
Aczkolwiek zdajemy sobie bardzo szybko sprawę z tego, że jest to tylko i wyłącznie iluzja, dlatego, że odbieramy ten świat tylko na tyle, na ile pozwalają nam odbierać ten świat nasze zmysły. Nasze pięć zmysłów nazywa sobie przedmioty tudzież zjawiska wokół nas i również próbuje nazwać sobie nas samych. Ale jest to metoda poznawcza, bardzo ograniczona, dlatego, że nasze zmysły są bardzo ułomne, pomimo tego, że są to wspaniałe gadżety, którymi dysponujemy, będąc tutaj wizytatorami na tej planecie. Aczkolwiek są to narzędzia niedoskonałe i poznanie poprzez te narzędzia, które dostarczają nam materiału do analizy umysłowej, jest po prostu bardzo wąskie. I to jest właśnie moment, kiedy wkraczamy na drogę rozwoju duchowego, który to polega na odkrywaniu zagadnień wewnątrz nas samych. Dlatego, że to, co istnieje w nas, funkcjonuje dokładnie na tej samej zasadzie, jak wszystko to, co funkcjonuje wokół nas. I tutaj tkwiąc w tej zmysłowej pułapce istnienia egzystencji w świecie materialnym, często wydaje nam się, że jesteśmy w sytuacji, z której to nie ma wyjścia. I co to oznacza? Skoro tak nam się wydaje, że jesteśmy w sytuacji bardzo trudnej, z której nie ma wyjścia, to należy się poddać i zaniechać wszelkiego działania? Tutaj okazuje się, że takiej możliwości właściwie nie ma.
To znaczy my jako istoty ludzkie, będąc częścią tego materialnego świata, musimy być w ciągłym ruchu. Ruch odbywa się na wielu płaszczyznach. Ruch to nie oznacza tylko chodzenie, bieganie czy też skakanie. Ruch odgrywa się na płaszczyźnie komórkowej, na płaszczyźnie atomowej, molekularnej. Jest to po prostu ciągła wibracja. Dlatego, że taka to właśnie jest charakterystyka energii, która przejawia się w całym świecie, w całym kosmosie można by powiedzieć. Energia zawsze ma charakter dynamiczny. Co to oznacza? To oznacza, że zawsze się porusza. Energia zawsze dąży do tego, żeby wyrównać swój potencjał.
Dlatego nigdy nie może być w formie pasywnej, w formie, w której nie ma dynamiki. Tylko w ten sposób, w sposób dynamiczny odbywa się całe stworzenie. Tylko w ten sposób istnieje to, co istnieje. Ten nasz świat materialny to jest tylko właściwie drobny ułamek całości. Dlatego, że większość wszechświata zajmuje właściwie pustka. Ale nie jest to pustka w sensie, że czegoś nie ma, tylko jest to pustka w sensie kompletnej ciszy. Jest to pustka, która jest stanem bardzo stabilnym, stanem, w którym nie przejawia się żadna materia i wobec tego nie ma dualności. To jest ten stan spoczynku, w którym to istnieje potencjał twórczy i z tego potencjału może zamanifestować się każdy przedmiot w świecie materialnym. Więc w tym stanie rzeczy nie ma dynamiki. W tym stanie rzeczy wszystko jest stałe.
Tam panuje cisza, tam panuje spokój. Ale z tego właśnie świata nieistniejącego, z tego świata idei pochodzą wszystkie przedmioty, które manifestują się i wszystkie również zjawiska, które manifestują się tutaj, w naszym świecie. Tworzenie zawsze ma charakter dynamiczny. Jest to zawsze jakiegoś rodzaju akt. Akt, czyli jakaś czynność, czyli jakiś ruch. A my jako ludzie w swojej inteligentnej naturze też musimy się poruszać. Czyli nasza decyzja zaniechania wszelakich akcji dlatego, że czujemy się bezradnie, jest tylko teoretyczna właściwie dlatego, że my nie możemy usiąść i przestać istnieć. Chyba że jesteśmy mistrzami jogi. Chyba że jesteśmy prawdziwymi duchowymi mistrzami, którzy to właśnie są w stanie spowodować wyjście spoza ciała, spoza tego świata fizycznego, spoza tego świata, który kontroluje nami i są w stanie przeniknąć do niebytu. Ale to są wysoko wysublimowane techniki.
Niektórym ludziom zajmuje to wiele lat, wiele dekad. To nie są tylko jogini, to są również na przykład szamani. Szaman to jest funkcja w społeczeństwie, w lokalnej społeczności, która polega na tym, aby doznać alternatywnych stanów świadomości, aby przeniknąć do innego świata, do innego wymiaru. Często odbywa się to przy użyciu różnego rodzaju substancji psychoaktywnych. Mówię tutaj o roślinach, w które to wyposażyła nas mama natura. Jest to bardzo specyficzna funkcja szamana, dlatego, że szaman wyrusza na wyprawę, która jest bardzo niebezpieczna, która bardzo często graniczy ze śmiercią. Zawsze istnieje możliwość taka, że pod wpływem owych substancji psychoaktywnych, nazwij to truciznami, dlatego, że są to swego rodzaju trucizny, ale szaman wie, jak je używać. Są to dla niego narzędzia i on ociera się o śmierć, ale jego umiejętnością jest to, aby odczytać wiadomość i przynieść ją z powrotem do społeczeństwa. Jest to swoistego rodzaju funkcja posłańca. Jest to człowiek, który wyrusza na wyprawę po to, aby przynieść wiadomość, aby poznać odpowiedzi i podzielić się nimi z resztą społeczeństwa, z resztą swojej wioski i z resztą swojej ludności.
Więc my w naszej ludzkiej inteligencji, w naszej naturze również mamy taką potrzebę, aby poruszać się w określonym kierunku. Często te kierunki obierane przez nas w społeczeństwach nie są właściwe, dlatego, że jesteśmy omamieni tym złudzeniem świata panującego wokół nas. Tak więc, moi kochani, my w naszej ludzkiej naturze, przy udziale naszej inteligencji też musimy się poruszać. Każdy z nas dokonuje wyborów. Nie zawsze to są wybory właściwe. Nie zawsze to są wybory zgodne z rozwojem duchowym, z celem naszego istnienia tutaj, na tej planecie. Bardzo często popadamy w różnego rodzaju pułapki, różnego rodzaju iluzje. Powielamy jakiegoś rodzaju modę. Wydaje nam się, że powinniśmy na przykład być gangsterami, politykami, czy też każdy ma ambicje, żeby stać się doktorem, prawnikiem, tudzież szefem potężnej korporacji biznesowej. A tu okazuje się, że te najbardziej istotne sprawy w naszym życiu są bardzo proste i właściwie nieskomplikowane.
Tylko my po prostu często nie widzimy pewnych kwestii, pomimo tego, że one stoją tuż przed nami, tuż przed naszymi oczami. Więc istnieje takie zagadnienie w naszej ludzkiej kulturze. Obojętnie od tego, w jakiej części tej planety jesteśmy, w jakim kraju, jak wyglądają ludzie, jakim mówią językiem. To jest pewien wątek, który jest bardzo powszechny w kulturze i w historii wszystkich z nas, ludzi tutaj na Ziemi. Jest to pewien wątek, który powtarza się bardzo często i ten wątek nazywa się wyprawą bohatera. Wyprawa bohatera to jest taka typowa, klasyczna historia. W każdej kulturze, w każdym języku, w każdym kraju. Wyprawa bohatera to są wszelkiego rodzaju bajki, mity, powieści przy ognisku. To jest tak zwany quest. Po angielsku to się nazywa quest.
No i co to jest ten quest? To jest swoistego rodzaju wyprawa opisująca historię pewnego cyklu. Rzecz bardzo powszechna. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo powszechna, ale jak rozejrzymy się wokół i zbadamy wszelkiego rodzaju historie, mity pochodzące z różnych części tego świata, to one zawsze mają właśnie ten wspólny mianownik i bardzo często opisują pewnego rodzaju wyprawę. Wyprawa ta ma bardzo cykliczny charakter. Wyprawa zaczyna się i kończy w takim zwykłym, powszechnym świecie, z którego pochodzi bohater tudzież bohaterka, ale przebywa on/ona drogę do innego, można by powiedzieć bardzo bajkowego, mitycznego świata. Ten motyw jest bardzo powszechny. Można tutaj wyróżnić 12 punktów, którymi charakteryzują się wszelkiego rodzaju opowieści wywodzące się z różnej mnogości kultur na tej planecie. Pierwszy punkt każdej wyprawy bohatera to jest pewnego rodzaju zew przygody. Zawsze pojawia się potrzeba misji, wyzwanie.
Pojawia się wiadomość w życiu bohatera. Może dostaje on tajemniczy list, e-maila, SMS-a. To jest ten pierwszy punkt, w którym pojawia się cel. Drugi punkt to zwykle jest rada od starca, pewnego rodzaju mędrca, może mistrza, mistyka. Może owy mistyk daje naszemu bohaterowi podarunek. Może dostaje on miecz, magiczny łuk, zaczarowany medalion. To jest bardzo powszechny motyw, który pojawia się w różnego rodzaju opowieściach. Trzecim punktem w podróży naszego bohatera jest moment wyjścia. To jest moment wyruszenia, podjęcia wędrówki. To, o czym mówię, jest również metaforyczne, więc nie zawsze jest to fizyczne wyjście, wyruszenie w drogę.
Czasami jest to kwestia podjęcia decyzji. Następuje moment opuszczenia tak zwanego domu, czyli tego, co kojarzy nam się z bezpieczeństwem. Jest to opuszczenie powszechnego, bardzo tradycyjnego świata, z którego pochodzi bohater. W tym miejscu wkracza on na drogę przygody, tudzież podejmuje jakąś misję. Czwartym punktem, kiedy bohater nasz jest już na drodze, kiedy podróżuje i wszystko wydaje się okej i podróż przebiega sprawnie, nagle następuje moment próby. Tutaj nasz bohater zwykle zmaga się z potworami, walczy ze smokami czy orkami, tudzież wspina się na jakiś niedostępny szczyt góry. Przechodzi wszelkiego rodzaju dramaty po to, aby je przezwyciężyć i żeby zwalczyć te problemy. Dochodzi do miejsca, które jest punktem piątym w całej tej wyprawie, gdzie następuje moment największej próby. W tym miejscu nasz bohater zwykle spotyka najgroźniejszego, najstraszniejszego przeciwnika. Tutaj czasami przejeżdżają pojazdy, dlatego że pomimo tego, że chata mistyka na uboczu, to jest tutaj droga, dosyć często uczęszczana.
Jesteśmy w punkcie piątym, miejscu największej próby. Tutaj nasz bohater zmaga się z najgorszym przeciwnikiem. Z tym, którego najbardziej się obawiał, z tym, który budzi w nim trwogę i lęk. Jest to najpotężniejszy challenge w całej wyprawie, czyli wyzwanie po polsku. Jest to moment, który wymaga od naszego bohatera przedstawienia najwyższej formy. Wymaga od niego dużo siły. Z tym musi być powiązana również wola walki. Tutaj następuje moment kryzysu. Punkt szósty, kryzys. Jest to moment zwątpienia, w którym nasz bohater doznaje rany ciętej tudzież kłutej od miecza przeciwnika.
Jest to wielka krwawiąca rana. Bohater traci siły, może nawet umiera często. Wydaje się, że sytuacja jest zakończona, klęska, nic się nie da z tym zrobić. To wszystko tylko po to, aby bohater mógł się podźwignąć, wstać, pójść dalej, może nawet odżyć, powrócić ze świata umarłych. Czysta rezurekcjia. Zwykle bohater sobie w mitach i opowieściach radzi z tym kryzysem. Przezwycięża go po to, aby w punkcie siódmym naszej wyprawy mógł znaleźć skarb, aby mógł doświadczyć nagrody za przezwyciężenie swoich słabostek. Na przykład pokonuje potwora. Może pozyskuje sławę dzięki temu jako pogromca bestii. Może pozyskuje tajemne moce, a może pozyskuje rękę pięknej księżniczki.
Po tym momencie kulminacji następuje moment wyjścia. To jest punkt ósmy i to jest bardzo powszechny moment opuszczenia świata bajki, świata, w którym przebywała wyprawa. Odbywa się to zwykle na dwa sposoby. Pierwszy sposób jest taki, że bohater opuszcza krainę w chwale i w glorii, a druga opcja jest taka, że opuszcza ten świat w popłochu tudzież w ucieczce lub w tajemniczy sposób znika. Jest to metoda opuszczenia świata bajki niechlubna, powiedziałbym. Często jest tak, że pomimo tego, że ucieka, to ucieka z rozwiązanym problemem. Problem, który przyniósł do świata bajkowego, do świata misji, zostaje rozwiązany. W punkcie dziewiątym bohater nasz powraca. To jest powrót. Po całej przygodzie, po wypełnieniu misji następuje czas na powrót do naszego znanego świata.
Do naszego domu, można by powiedzieć. Właśnie do tego świata, z którego wyszliśmy, z którego pochodzimy. Tutaj następuje kompletnie nowe życie dla bohatera. To jest punkt dziesiąty: nowe życie. To jest ten sam świat, z którego wyszedł bohater, ale to już nie jest ten sam człowiek. Dlatego, że obojętnie co wydarzyło się, czy ten bohater powrócił w chwale, czy też w popłochu, tudzież incognito, to pobrał on pewnego rodzaju naukę. Temu się nie da zaprzeczyć, dlatego, że cała ta podróż miała na celu osiągnięcie jakiegoś stanu oświecenia, przebudzenia, można by powiedzieć. Tutaj następuje rozwiązanie całej historii w punkcie jedenastym. Wszystkie sprawy się poukładały, zagadki są rozwiązane, misja jest wypełniona. Może jakiś magiczny klejnot został przyniesiony dla króla, dla władcy.
To jest moment, w którym bohater może się wyluzować, dlatego, że misja udała się. Powrócił z misji. Misja udała się z powodzeniem. Ostatni punkt, dwunasty to jest tak zwany status quo, czyli uwarunkowania społeczne, w których to przyszło egzystować bohaterowi. Jest to takiego rodzaju powrót do codzienności, do rutyny dnia codziennego. Jest to po prostu powrót do istniejącego stanu rzeczy, czegoś, co trwało wcześniej, przed wyprawą. Ale bohater to już nie jest ta sama postać. To już jest zupełnie inny człowiek. Jest on doświadczony, jest w pewien sposób uszlachetniony. Posiadł może jakieś tajemnice, jakąś tajemną moc, a może po prostu odnalazł jakąś zagubioną informację.
Tak jest w każdym praktycznie opowiadaniu. Jeżeli popatrzymy na różnego rodzaju tradycje, kultury tutaj na planecie, to w każdej historii ludzkiej, w każdej bajce, czy jest to „Harry Potter”, czy „Władca Pierścieni”, czy „Pinokio”, czy jakiś „Czarnoksiężnik z Oz”, czy „Prometeusz” na przykład, to ten motyw wędrówki bohatera jest bardzo obecny. Rozpatrzmy sobie przykład Prometeusza. Prometeusz jako tytan, z tego, co pamiętam, czyli połowicznie bóg grecki, połowicznie człowiek. Człowiek ponadludzki, obdarzony mocami, aczkolwiek postanowił zbuntować się przeciwko bogom, wyruszyć w podróż po to, aby dostarczyć ludziom, których bardzo kochał, podobno, ogień. Ogień, który był mocą zakazaną na planecie Ziemia dla ludzi. Prometeusz postanowił wykorzystać jako dar, ale musiał ten ogień wykraść, więc skazał się w pewien sposób na banicję, dlatego, że postanowił oddać się sprawie ludzi i dostarczyć im moc, która nie była dla nich dozwolona. Jest to dokładnie ten sam cykl, można by powiedzieć, wszystkie 12 punktów jest spełnione. Jest moment wyjścia ze świata bogów, ze świata mitycznego. Jest element walki, wyzwania.
Jest moment kulminacyjny, w którym to ludzie otrzymują ten przepotężny dar, którym jest ogień. Jest moment powrotu. Ten schemat jest powtarzany w każdej kulturze, tylko używane są do tego inne słowa, troszeczkę inne aspekty. Ale dlaczego jest to tak powszechny motyw w opowieściach i w mitach? Motyw jest tak powszechny, dlatego, że opisuje życie. Tak właśnie istniejemy tutaj jako ludzie na tej planecie. Jesteśmy uwikłani w pewnego rodzaju cykl. Jest to pewnego rodzaju cykliczność przejawiania się na tej planecie, rodzenia się i umierania. To następuje na okrągło, tutaj gwoli ścisłości. To nie jest tak, że mamy tylko jedno życie.
O kwestii tak zwanej reinkarnacji porozmawiamy sobie troszeczkę przy innej okazji. Ale owa cykliczność jest tutaj bardzo znamienna. Więc nie jest to tylko formuła z książek, z filmów czy też opowieści, ale musimy tutaj zauważyć tę zasadę w naszym życiu, w życiu każdego z nas. Obojętnie z jakiego miejsca na tej planecie pochodzimy, jakie jest nasze tło kulturowe tudzież rodzinne, to ten motyw zawsze się powtarza. To może być sprawa bardzo metaforyczna. Ja tutaj mówię o tym, że poprzez paralele mity opisują tego rodzaju prawidłowość, aczkolwiek wyprawa bohatera nie zawsze musi się kojarzyć z fizycznym wyjściem i z podróżowaniem. Te wszystkie bajkowe historie, te wszystkie mity opisują po prostu nasze życie, nasze funkcjonowanie tutaj na tej planecie. Pamiętajmy o tym, żebyśmy byli zawsze wyczuleni na pewne znaki, które to oferuje nam świat. Tak jak nasz bohater spotyka jakiegoś mędrca, jakiegoś mistrza. Te znaki mogą przejawiać się w innych różnych formach.
Najważniejsze jest chyba to, żebyśmy po pierwsze mieli umiejętność interpretowania, odczytywania tych znaków, ale żebyśmy przede wszystkim nie zaniechali i nie przegapili owych znaków w naszym życiu. Wsłuchajmy się w zew przygody, jeżeli takowy się pojawia, czy odkryjmy jakąś tajną wiadomość. Może zinterpretujmy we właściwy sposób jakiś sen, który nam się przytrafił. Starajmy się nie przegapić tego wyzwania. Zaakceptujmy to wyzwanie. Podejmijmy misję, podejmijmy ową próbę siły. Spróbujmy pokonać strach i spróbujmy dojść do celu. Może uda nam się odszukać jakiś skarb, może nauczymy się czegoś z własnego doświadczenia. A może nasza nauka wyniknie z porażki naszej misji, bo też jest taka opcja. Ale najważniejsze w tym wszystkim jest chyba to, żeby podjąć ową próbę.
Więc podejmujmy tą próbę. A ponieważ jest to cykl, to zdajmy sobie sprawę z tego, że musimy tą próbę podejmować ponownie i ponownie, bo tak właśnie funkcjonujemy tutaj na tej planecie. Jest to forma cyklu. Taka jest właśnie dynamika i znaczenie naszego życia, naszej energii czy też naszego istnienia. Musimy się poruszać, bo taka jest charakterystyka owej energii, którą jesteśmy. Jesteśmy energią w świecie dualności. Tak można by to też określić. Energia zawsze dąży do tego, aby się wyrównać, aby wyrównać swój potencjał. I właśnie stąd pojawia się ten świat dualny, ten świat skrajności. Świat, w którym istnieje światło i mrok.
Świat, w którym istnieje plus i minus, różnego rodzaju naprężenia i napięcia. To jest świat, w którym istnieje również czas i miejsce. Czas i miejsce istnieją tylko i wyłącznie w naszym świecie realnym, w naszym świecie materialnym, dlatego, że są bardzo mocno zależne od tego faktu, że istnieje w tym świecie ruch. Gdyby nie było ruchu, nie moglibyśmy odmierzać interwałów czasowych i nie moglibyśmy opisywać położenia, czyli lokalizacji. Więc to wszystko zależne jest od ruchu. W świecie niebytu jest to paradoks. Wiem, że to jest niełatwe do zrozumienia, ale jest to również świat, tylko świat, który nie istnieje. Świat idei. Świat potencjału nasycony wszelkiego rodzaju możliwościami. Aczkolwiek świat, w którym jest kompletna pustka.
Pustka w sensie stabilności, w sensie ciszy, w sensie spokoju, w sensie kompletnego zrozumienia. Tam nie istnieje czas. Tam nie istnieje lokalizacja. Tam nie ma miejsca dlatego, że tam to nie ma znaczenia. To jest świat niebytu. To jest świat, który można nazwać idealną formą istnienia Boga czy też Stwórcy. Można to sobie nazwać czystą inteligencją. My posiadamy swoistego rodzaju inteligencję jako istoty ludzkie, aczkolwiek nie mamy dostępu do tej wszechobecnej, ogarniającej całość inteligencji. I właśnie w te miejsca próbujemy dostać się praktykując różnego rodzaju techniki medytacji. W te miejsca próbujemy dostać się praktykując jogę, która również jest formą medytacji poprzez bardzo specyficzną formę ruchu.
Pracujemy nad swoimi energiami po to, żeby pozyskać umiejętność połączenia się z tą główną bazą danych, z tą główną bazą świadomości. Dlatego, że stamtąd pochodzi nasz świat, który jest tylko ułamkiem, frakcją tego wszystkiego. To wszystko ma miejsce w niebycie. Stamtąd przychodzimy i tam odchodzimy po to, aby ten cykl rozpoczął się ponownie i ponownie. To jest właśnie wędrówka naszego przysłowiowego bohatera. My sami jesteśmy bohaterami, też bohaterkami. Każdy z nas z osobna. Każdy z nas musi zdać sobie sprawę z tego, że uczestniczy w swoistego rodzaju misji, swoistego rodzaju wyprawie. Jest to podróż, którą każdy z nas musi przebyć indywidualnie. To nie znaczy, że musimy być w tym wszystkim samotni i bezradni, ale z drugiej strony jest to tego rodzaju podróż, którą każdy z nas musi przebyć indywidualnie.
Dlatego, że nie jesteśmy w stanie zaprogramować nikogo. Jesteśmy w stanie przekazać naukę do pewnego stopnia, ale nie jesteśmy w stanie odrobić lekcji za kogoś. Każdy z nas ma równe predyspozycje. Wszyscy jesteśmy obdarzeni dokładnie tymi samymi instrumentami, możliwościami i potencjałem, aby rozwijać naszą duchową formę. Niektórym z nas przychodzi to łatwiej, niektórym z nas przychodzi to dosyć trudno, aczkolwiek każdy z nas ma takową sposobność i takową możliwość. Ten 12-stopniowy cykl każdej opowieści jest nie bez znaczenia dlatego, że każdy z nas przechodzi te same szczeble, wspinając się ku pełnej świadomości, ku pełnej inteligencji. Każdy z nas przechodzi moment, w którym następuje moment przebudzenia, w którym rozglądamy się dookoła i pewnego dnia wstajemy rano i nagle stwierdzamy: „O kurczę, to jednak chyba nie o to chodzi, żeby chodzić do tego biura codziennie i pracować dla mojego bossa grubego, żeby on się jeszcze bardziej wzbogacił, a ja muszę oddawać mój bardzo cenny czas codziennie komuś po to, żeby zapewnić sobie przetrwanie w świecie fizycznym. Może to nie do końca tylko o to chodzi”. Na pewno jest to istotne. Oczywiście musimy troszczyć się o nasze organizmy, ale tutaj właśnie następuje ten moment przebudzenia.
I tutaj wstępujemy na ścieżkę. Każdy z nas również boryka się z różnego rodzaju problemami. Każdy z nas waha się, nie jest pewien. Każdemu z nas w pewnym momencie tej podróży brakuje troszeczkę zaufania. Czy jest rzeczywiście cel w tym wszystkim, co ja robię? Często przestajemy funkcjonować w naszych znanych nam kręgach dlatego, że tematy, które tutaj rozważamy, które nas interesują, nie są zbyt powszechne w kręgach naszych przyjaciół. Nasza rodzina na przykład chodzi do kościoła sumiennie co niedzielę i z nimi też nie za bardzo można na takie tematy porozmawiać. Dlatego, że problem z tymi osobami bardzo religijnymi jest taki, że one zwykle nie chcą słuchać Jeżeli nie słuchasz, to niczego się nie dowiesz, niczego nie zmienisz, nie udoskonalisz się. Czasami warto wysłuchać się, nie zgodzić, aczkolwiek trzeba dopuścić taką możliwość, żeby ktoś mógł coś opowiedzieć, żeby ktoś mógł coś powiedzieć od siebie, podzielić się swoimi spostrzeżeniami, swoimi refleksjami. Często takiej możliwości nie dostajemy od naszego środowiska.
Często potykamy się, upadamy na kolano tudzież na twarz. Następuje moment kryzysu, ale ten moment kryzysu to jest swego rodzaju katapulta. Bardzo polecam wykorzystywać takie momenty słabości, dlatego, że wszystko to jest, pamiętajmy, energią. Czasami energia jest negatywna i niekorzystna dla nas, aczkolwiek nadal jest to energia. Więc jeżeli jesteśmy w stanie odwrócić kierunek tej energii, to możemy wykorzystać pewnego sposobu momentum, pewnego sposobu pęd. Czyli po prostu spadamy tak długo, aż jesteśmy w stanie odbić się od podłogi. Ale ten skok po odbiciu się od podłogi będzie bardzo potężny i będzie bardzo wysoki. Lub właśnie na zasadzie takiej katapulty. Jeżeli jesteśmy w stanie tą samą energię, która nas tak bardzo rani, tak bardzo nas niszczy, która wprowadza smutek, tudzież tak bardzo wyjaławia naszą emocjonalną sferę, jeżeli jesteśmy w stanie wykorzystać tą energię i skierować ją w innym kierunku, czyli nakierunkować ją inaczej, nie w taki sposób, aby nam szkodziła, ale w taki sposób, abyśmy mogli się na niej powieźć czy też przejechać. To jest właśnie sztuka.
To jest właśnie alchemiczna sztuka ukierunkowywania energii według własnej intencji. Do tego wszystkich bardzo serdecznie zachęcam, aby w przypadkach kryzysu, w przypadkach zwątpienia, spróbować tą energię po prostu wykorzystać. Tak jak powiedziałem, energii nie da się zatrzymać, więc my możemy ją tylko i wyłącznie przekierować. Możemy ją zakumulować na jakiś krótki czas, ale generalnie energia ma w sobie to, że lubi się przemieszczać. Więc nie zatrzymujmy tej energii, tylko zmieńmy jej po prostu wektor. Zmieńmy jej potencjał z plusa na minus, z minusa na plus. Jest takie powiedzenie po angielsku, że to, co nie jest w stanie mnie zabić, jest w stanie mnie tylko umocnić. Polska wersja chyba brzmi: jesteś w stanie człowieka zniszczyć, ale nie pokonać. Tutaj to ma troszeczkę inny wymiar, troszeczkę inny sens. Ja tutaj nie mówię o żadnym niszczeniu.
Mówię o tym, żeby po prostu mieć umiejętność bardzo płynnego przekierowywania owej energii i wykorzystywania jej w celach, które są nam bliższe, milsze, bardziej adekwatne w naszej sytuacji. W moim życiu definitywnie również przyszedł taki czas, kiedy to przechodzę owy cykl 12 punktów wyprawy bohatera. Sam stałem się bohaterem. Nawet nie wiem, kiedy to się wydarzyło. Stałem się po prostu bohaterem. Jestem w podróży. Jestem w podróży już od długiego czasu. Właściwie chyba rozpoczyna się kolejny cykl mojej podróży, mojej wyprawy, dlatego, że znamienne są po prostu znaki. Nastąpił moment wyjścia. Opuściłem parę dni temu Himalaje, przepiękne góry, przepiękne pasmo górskie.
I chyba jestem w punkcie drugim mojej nowej wyprawy, kiedy to zawitałem do chaty pewnego znanego mi od paru tygodni mistyka. To jest właśnie ten człowiek, który ma chyba za zadanie wyposażyć mnie w tą tajemną wiedzę, w tą moc sprawczą, która pozwoli mi przetrwać i przebyć całą podróż. Wygląda na to, że tutaj jeszcze w Indiach troszeczkę pozostanę. Na pewno to będzie jeszcze parę miesięcy, więc wygląda na to, że znowu rozpoczyna się kolejny epizod mojej podróży. Decyzja została podjęta. Jestem w chacie mistrza, który służy mi poradą, przygotowuje mnie do dalszego etapu podróży. A co się wydarzy, to się okaże. Na pewno się moimi wrażeniami, opowieściami podzielę z wami, drodzy słuchacze. A tymczasem ja na dzisiaj kończę. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.
Jeszcze raz bardzo gorąco zachęcam do dyskursu tudzież dyskusji. Pozostawiajcie swoje opinie pod programem, pod audycją. Dajcie mi znać, co myślicie o Chacie, jak czujecie się w Chacie. Może macie jakieś tematy, z którymi borykacie się od wielu lat, ale nie było możliwości pogadania na ten temat z nikim. Może macie jakiegoś rodzaju doświadczenia, którymi chcecie się podzielić, a może macie po prostu jakieś pytania. Także spotkajmy się wszyscy w Chacie mistyka za tydzień, już za tydzień, w kolejny czwartek. Zapraszam wszystkich bardzo gorąco do ogniska. Wtedy będę kontynuował opowieść i dam wam znać, co dzieje się na drodze, co dzieje się podczas mojej misji, którą to właśnie podjąłem. Bądźcie zdrowi, moi kochani. Ja mam na imię Balt.
Trzymajcie się i bądźcie silni. Chata mistyka.