[00:01] - Teoria chaosu.
[00:23] - Welcome to the real world. Deny everything. Trust no one. The truth is out there.
[01:11] - Witam was bardzo gorąco i serdecznie. To jest audycja Teoria Chaosu. Jak co tydzień w piątek po północy audycja o spiskach, rzeczach niewyjaśnionych w kilku polskich radiach internetowych, między innymi w Radiu Paranormalium, Radiu Dreamtime, LCP Radio i Radiu Wolne Media. Pozdrawiam was wszystkich słuchających w tych radiach. Dziś jest 29 września 2017 roku. Jesień. Podejrzewam. Chociaż dzisiaj tutaj, skąd nadaję, w Irlandii było bardzo ciepło. Padało, ale było ciepło. O dziwo nawet całkiem mocno grzało słońce.
Polecam jeszcze wejść na stronę od czasu do czasu audycji teoriachaosu.com. Tam możecie znaleźć archiwalne nagrania, forum, aktualne informacje, także podziękowania dla sponsorów. Wielkie dzięki. Polecam także wchodzić na strony radiów, które wymieniłem, czyli Radio Paranormalium, Radio Dreamtime, LCP Radio czy Radio Wolne Media. Jeżeli nie znacie tych stron, są na stronie teoriachaosu.com. Tak będzie łatwiej. Tam są odnośniki do tych stron. Na każdej podstronie po prawej stronie znajdziecie. Także szukajcie, a znajdziecie, jak mawiał biblijne hasło. Zanim przejdę do newsów, jeszcze kilka rzeczy miałem powiedzieć.
Właściwie coś jeszcze przeczytać też o nieustającym trollingu. Trollingu, który chyba przerzuca się już ogólnie. W sumie trochę dziwne zjawisko. Kiedyś trolling to była rzecz w latach 90. Zaraz, kto był pierwszym trollem internetu? Oczywiście Arnold Guzdygan. To była elitarna sprawa. Trolling. Troll był bardzo znany. Z reguły troll podawał swoje imię i nazwisko, znany był publicznie mniej więcej i zupełnie inaczej to wszystko wyglądało.
Dzisiaj trolle są kompletnie anonimowe, bardzo często ludzie, którzy produkują różne... Nie będę tłumaczył, o co chodzi, ale wydaje mi się tak po przemyśleniu troszkę, że nawet trolle są gorsi od hejterów, bo hejterzy przynajmniej są szczerzy w tym, co robią, a trolle nie. Trolle po prostu mają swoje jakieś niecne cele. Kiedyś też porównałem chyba do nihilistów trolli. Coś w tym jest, że jeszcze hejter to jest człowiek, który ma przynajmniej prawdę w sobie. Natomiast troll nie ma prawdy za grosz, więc to jest przykra sprawa. Ale cóż, musimy się pogodzić. XXI wiek, internet się rozbudował, w każdym domu jest niemalże internet, dociera wraz z telewizją. Zresztą w tej chwili chyba jest nawet popularniejszy od telewizji, bo ja na przykład telewizora nie mam, ale internet mam, więc myślę, że takich osób jest trochę. To się wszystko zmienia, dlatego trzeba to przyjąć po prostu z dobrodziejstwem inwentarza, całość tego, co jest w internecie.
Natomiast nie będę nic już apelował, jak można by było powiedzieć, apelować do trolli, żeby nie trollowali. To jest w sumie troszkę można powiedzieć śmieszne. Nie o to chodzi, ale tutaj mam apel do słuchaczy wszystkich. Jak rozpoznać trollowanie? Trollowanie przede wszystkim najłatwiej rozpoznać, posługując się sercem swoim, po prostu odczuciami. Jeżeli widzimy, że jest jakiś komentarz niehejterski, bo hejtera też można, tylko taki niby za, czasami przeciw. Różnie to może być, bo to może być bardzo za i słodzenie komuś tam dalej, ale widać, że tam jest jakaś szpila, jest coś tam, jakaś nieszczerość. Po prostu swoim sercem czujemy, że to jest coś nie tak. To znaczy, że to jest troll, komentarz trollerski. I muszę wam powiedzieć, ostatnio się nad tym zastanawiałem i tu jest taka sprawa, żeby po prostu omijać, olewać te komentarze, nie zwracać na nie uwagi.
Ja mówię wam szczerze, przede wszystkim trolli od razu odrzucam, takie komentarze w ogóle nawet nie czytam. Czasami nawet jak mi się zdarzy coś przeczytać, to się może uśmiechnie czasem, jeżeli jest inteligentnie napisane. Jeżeli nie, to wszystko wyrzucam do śmietnika. Hejterów bardziej cenię, bo przynajmniej są szczerzy w tym, co piszą i bardziej do siebie biorę ich sugestie i tak dalej. Zawsze proszę o krytykę. Jeżeli coś krytykujemy, coś robimy, żeby konkretami rzucać, żebyśmy konkretami rzucali, jakie są problemy, a nie, że Murzynów biją w Ameryce, bo na taki poziom dyskusji ja nie będę wchodził absolutnie. Dlatego bardzo łatwo rozpoznawać trolli i myślę, że też wam się udaje. Aczkolwiek ja czasami mam problemy, jeżeli ktoś dzwoni. Wiadomo, zmęczenie, różne rzeczy, myśli się o różnych innych sprawach i troszeczkę to się gubi przy tym. Ostatnio zauważyłem wzmożony atak trolli.
Może coś się szykuje, może gdzieś tam się dzieje, ale nie tylko tutaj. Czasami oglądam na przykład telewizję Marcina Rolli w Realu24, bo tak to się nazywa. Tam też mają mnóstwo trolli. Im bardziej coś staje się znane, to chyba więcej tego trollingu mają. Czy telewizja Idź pod prąd ma mnóstwo trolli. Ostatnio słuchałem sobie audycji NTV z 2015 roku, także już kawał czasu. Nie taki kawał, dwa lata temu, sprzed dwóch lat audycja. Tam właśnie był apel Janusza o ten trolling, który był w stosunku do Gracjany, tej pani, która miała kontakty z UFO i tak dalej, i nikt jej nie wierzył. Ja myślę, że coś w tym może być, że to nie było takie głupie, co ta pani mówiła i oceniała. Także to było całkiem.
Tam właśnie mówił o trollingu, o hejterach, ale takich już hejterach, trudno powiedzieć, czy hejterach, czy już trollach. To znaczy te komentarze, które tam pisali w stosunku do pani Gracjany były skandaliczne. To były rzeczy już przekraczające nie tyle dobry smak, ale człowieczeństwo. Chyba sztuczna inteligencja nawet nie pisałaby takich głupot. Tego jest dużo. Muszę wam powiedzieć, że coś chyba pękło jednak wśród normalnych ludzi, że coraz mniejsze mają znaczenie. To znaczy oni po prostu piszą, ci ludzie w próżnię i tak dalej. Takim przykładem była, może się będziecie śmiali ze mnie, ale pani fitness trenerka Ewa Chodakowska. Ona była najbardziej trollowaną osobą w internecie w przeciągu ostatnich pięciu, sześciu lat. Chyba najbardziej, bo to był jakiś masowy trolling.
Czy trollowanie, hejtowanie, bo to było chyba to i to, gdzie nie zajmowała się kimś, tylko treningiem fizycznym, ćwiczeniami dla kobiet. Nie wiem, może dla facetów też, ale chyba raczej dla kobiet były ćwiczenia i tak dalej. Ostatnio zwróciłem uwagę, że ona miała czy ma właściwie miejsce 47. najbogatszych Polek w Polsce. 47. czy któreś tam miejsce z majątkiem prawie 50 milionów złotych. Nie wiem, czy to 40 milionów było, jakieś potężne pieniądze, bardzo duże pieniądze. Podejrzewam, że nie odziedziczyła tych pieniędzy, nie ukradła i tak dalej, tylko zarobiła na sprzedaży płyt DVD, na trenowaniu tych gwiazd. Potem gwiazdy do niej przychodziły, bo była bardzo pozytywną osobą i bardzo mi się podobała zawsze i fizycznie wiadomo, i tak jak powinno być w życiu. Po prostu, żeby się wszyscy czuli fajnie.
Ona robiła taki klimat, że wszyscy się czuli fajnie, tak po amerykańsku. Po co mamy się pałować po głowach, że to nie to i tak dalej, że ktoś tam jest gruby i tak dalej. Dobra, ktoś jest gruby, ale może poćwiczyć jak będzie chciał. Jak nie będzie chciał, to może być gruby i nikt nie będzie robił problemów w tej sytuacji. Muszę wam powiedzieć, że dowiedziałem się, bo ja myślałem, że może tam została milionerką, może miała milion złotych, czy ile zarobiła na tym. Trudno powiedzieć, ale z reguły to nie jest jakieś bardzo super dochodowe bycie trenerem fitness. Wiadomo, że coś tam można zarobić, ale to nie jest super hiper. Natomiast tutaj po prostu bardzo dużo tych płyt musiała sprzedać. Wymagało to przede wszystkim tytanicznej pracy. To, co ona dokonała, było czymś niesamowitym.
Ja się bardzo cieszę, że pokonała tych wszystkich hejterów, tych wszystkich trolli. Czyli po prostu karma zwyciężyła w tym wszystkim. To zawsze tak jest w życiu, zawsze tak będzie. Wielu tych hejterów już gdzieś odeszło, popełniło samobójstwa. Tych trolli też, gdzieś odeszło, w jakieś choroby, w alkoholizm popadli i tak dalej. A ona, ta Ewa Chodakowska poszła w górę i żyje tak, jak chce żyć. Robi to, co kocha, to co lubi, lubi to, co robi. Więc to jest coś fenomenalnego. Nie wiedziałem, że karma może aż tak działać. Tutaj w tym roku też napisała taką fajną rzecz.
Posłuchajcie, może wam przeczytam. Wiem, że niektórzy uważają, że zwariowałem, ale po prostu musiałem. Coś we mnie pękło trochę. I chciałbym wam wszystkim przedstawić to, co ona napisała. Bardzo rozsądnie zresztą. Świadczy o tym też, że jest rozsądną osobą. Ewa Chodakowska napisała tak na swoim Facebooku: „Jestem szczęśliwa, że robię w życiu to, co mnie cieszy i co kocham. Może wygląda to na życie miodem płynące. Nieraz ludzie widzą tylko obecny stan rzeczy, jakie projekty robię, ile osób ze mną ćwiczy. Jednak z tym jest jak z widokiem na górę lodową wystającą z wody.
Widzisz tylko wierzchołek góry lodowej, a to, co kryje się pod powierzchnią wody już nie. A to lata pracy, nieprzespane noce, ciężkie momenty, rozczarowania, dyscyplina, łzy czy momenty zwątpienia. Nie piszę tego, żeby się skarżyć, ale po to, żebyś wiedziała” — chyba pisze do kobiet — „że każdy cel wymaga oddania i skupienia na nim. Nic nie zdarzy się w przeciągu nocy. Tak jest ze wszystkim w życiu. Nikt nie wygrywa losu na loterii, a przynajmniej zdarza się to wyjątkowo rzadko. Nie ma co liczyć na cud. Nie trać ani chwili danej przez los. Wykorzystaj to, co masz i zapracuj na to, co chcesz mieć”. Także podpisuję się oburącz pod tym wyznaniem.
Bardzo mnie to cieszy, że komuś się udało swoją ciężką pracą dojść do czegoś, pomimo hejterów, pomimo trollingu olbrzymiego. Był podły. Taki trolling do kobiety to, wiecie co, współczułem jej mocno. Ale mówiłem: „Musi się przełamać dziewczyna, jak tu publicznie chce funkcjonować”. Niestety, to są minusy internetu, tego, co się dzieje. Udało się jej. Te nieprzespane noce, łzy, momenty zwątpienia przezwyciężyła. I udało się, bo to jest najważniejsze, żeby nie załamać się. Facetom jest łatwiej. Mnie jakieś tam trolle czy hejterzy, to po mnie to spływa jak zeszłoroczny deszcz.
Ale oni myślą, że coś zrobią i tak dalej. Piszą, piszą, piszą, zamiast się skoncentrować na swoich mediach, tworzyć jakieś swoje radia. Zamiast skoncentrować się na swojej pracy, żeby nie dosrywać komuś, tylko żeby zaczęli sami robić coś, osiągali sukcesy w życiu, to koncentrują się na życiu innych ludzi. Kiedyś Bertrand Russell powiedział takie słowa, że gdyby ludzie skoncentrowali się na swoim szczęściu zamiast na nieszczęściu innych osób, to w niedługim czasie mielibyśmy raj na ziemi. Niestety nie widzę, żeby tak było, więc raczej ludzie się koncentrują na nieszczęściu innych osób i to masowo, więc troszeczkę musimy jeszcze pocierpieć na tej planecie. Natomiast trzeba walczyć, robić swoje i tak dalej, nie przejmować się. Także ja jestem naprawdę pełen podziwu, że udało się pani Ewie Chodakowskiej przezwyciężyć to wszystko i jest okej. Dobra, już nie zanudzam was tym wszystkim, ale chciałem pokazać. Nie chcę się porównywać do pani Ewy Chodakowskiej, bo nie jestem aż tak pracowity i nie wyglądam aż tak dobrze. Chociaż nie wiem, co ludzie mają do jej wyglądu.
Bardzo dobrze wygląda dziewczyna. Natomiast porównuję się, że też walczę z hejterstwem, z trollami i może nie aż tak bohatersko, ale o to wszystko chodzi, że widzicie, jak z tym wszystkim jest. Okej, dobra. Przejdę do newsów dzisiejszych, zanim jeszcze przejdę do tematu dzisiejszej audycji. Też oczywiście jest, już większość zna. Natomiast mam kilka newsów, które przygotowałem nie tylko ja, bo też mam kilka newsów od między innymi kolesia z Niemodlina i Ciekawskiego. Jak zwykle się jeden temat nie zapisał. Nie wiem, co się dzieje. Zaraz może go znajdę. Z pamięci.
Kurczę, co to jest? Nie zapisuje się do przeglądarki. Dobra, to za chwilkę o tych szczepieniach. Natomiast wcześniej jeszcze powiem wam o takiej ciekawej sprawie. Może pamiętacie pana Petera Madsena. Peter Madsen to był gość, jeśli dobrze pamiętam, on chyba Duńczykiem był. Tak, Duńczykiem pan Peter Madsen. Z czego on był znany? On był znany z tego, że zrobił łódź podwodną oraz współtworzył prywatną firmę kosmiczną, to znaczy robiącą rakiety, próbującą zrobić rakietę, która mogłaby wysyłać ludzi w kosmos. I on był takim spirius movens tego całego projektu.
Tę łódź zbudował w 2008 roku, 18-metrowego nautilusa. Wszyscy się z niego śmieli, po prostu stworzył go i wydarzyło się coś potwornego. Nie wiadomo, o co chodzi. On zamordował dziennikarkę Kim Wall. Wybuchł ten skandal, jeżeli dobrze pamiętam, na początku września. Ta sprawa wypłynęła. Natomiast to się wszystko wydarzyło 10 sierpnia bieżącego roku. On ją zamordował. Do końca nie wiadomo, o co chodzi. Przynajmniej rozczłonkował ją, nie wiadomo, co się tam stało.
Czy ją uderzył, czy po prostu zabił na tej łodzi podwodnej, na której on był z tą dziennikarką. Natomiast rozczłonkował jej ciało i wyrzucił poza burtę. Straszne rzeczy, które się dzieją, nie wiadomo, o co chodzi w tym wszystkim. Natomiast on sam się chyba przyznał do tego, że jednak ona uległa wypadkowi i ją rozczłonkował. Nie wiadomo dlaczego rozczłonkował. Jeżeli uległa wypadkowi, to powinien to zgłosić. Nie zgłosił tego, więc to było bardzo dziwne. W tej łodzi była jej krew. Potworne rzeczy. Także w tej chwili dostanie pewnie dożywocie.
O nie, przepraszam. W Danii, to ile może dostać? Niewiele. Może 10 lat, może mniej. Tak czy inaczej, to jest dziwna sprawa. Jest człowiek, który próbuje coś robić prywatnie z wyścigiem kosmicznym i coś takiego się wydarza. Tak jak się wydarzyło też na przykład z Alanem Sterlingiem, z człowiekiem, który był propagatorem free energy, który okazał się pedofilem i też został aresztowany. Bardzo dziwne rzeczy. I Alan Sterling przyznał się do tego. Ten gość też tutaj się przyznaje do wszystkiego.
Nie wiadomo, o co chodzi. Może faktycznie coś się dzieje. Nie wiem, jak to określić. To są dziwne kwestie i tutaj roztrząsać, jak to miało miejsce. To wiemy, że pani dziennikarka Kim Wall nie żyje. To po prostu wiemy. Jak to wszystko się rozegrało, to jeszcze znaki zapytania w tym temacie. To może zostawię ten temat i może szerzej można będzie wrócić do niego, kiedy będzie więcej trochę wiadomo w tym temacie. Okej, dobra. Tutaj znalazłem newsa.
Dobra, kolejny news, żeby tu już nie przedłużać. Okej, dobra, wiem już dlaczego źle się zapisał. Dobra. Kolejny news o ministrze zdrowia, który oczywiście, co ciekawe, zaszczepił się razem z jakimś innym ministrem na wizji w telewizji. Zaszczepił się na grypę chyba z innym ministrem i zrobili taką szopkę, pokazując, że to nie jest groźne. Dobra sprawa. Polecałbym, żeby też szczepił wszystkich, jak chce. Przecież to nie ma problemu. Ale mówię, jest pewien szacunek. Tak jak był jeden lobbysta koncernu Monsanto.
Nie chciał wypić jednak, chociaż mówił, że to jest super bezpieczne i sól jest nieporównywalnie bardziej zabijająca, gorsza czy ogólnie jest bezpieczny Roundup, glifosat. Ale jak mu przygotowali wywar z tego napoju, to nie chciał wypić szklaneczki. Więc jak bezpieczny to bezpieczny, ale najwyraźniej nie jest bezpieczny, czyli jest trujący glifosat. I tak samo tutaj. A tutaj jest szacunek, że jednak oni zaszczepili się na wizji. Co prawda pytanie, czy to te szczepionki prawdziwe, czy to jakieś inne, bo te od grypy chyba są mniej szkodliwe. Trudno powiedzieć. Na pewno szkodliwe bardziej dla dziecka są szczepionki, bo tą dawkę, którą pan minister Radziwiłł przyjął, to taką dawkę przyjmuje dziecko, czyli jest kilkudziesięciokrotnie. Ile dziecko ma wagi? Powiedzmy 7 kilogramów.
Ale szczepi się już niemowlaków, szczepi się noworodki, które mają wagę niecałych 4 kilogramów i daje się troszeczkę może pewnie mniejsze te szczepionki niż dla pana ministra, ale to jest nieporównywalnie większa dawka uderzeniowa w stosunku do dziecka niż do dorosłego człowieka. Także taki kolejny news. Jeszcze jest news o Jerzym Ziębie, który miał prowadzić program w TVN. Coś zrobiły się różne komplikacje i nie będzie prowadził tego programu. Ze względu na to, że olbrzymia nagonka jest na niego, totalnie wielka. Doktorowi Jaszkowskiemu zabrano prawo wykonywania zawodu. Jeszcze jest lekarz, który też ostro walczy z Big Pharmą, pan Hubert Czerniak. Też można powiedzieć, w kolejce do zabrania prawa wykonywania zawodu. To są okropne rzeczy. Dziwne, że jeszcze społeczeństwo po prostu nie zabija lekarzy.
Czy oni muszą to robić, że do tego dojdzie? Naprawdę, może być taka sprawa, że mogą się doigrać ci propagatorzy Big Pharmy. Ja nie mówię, że trzeba negować wszystkie leki i tak dalej. To jasne, są pewne osiągnięcia, ale w tej chwili kapitał czy właściwie firmy prywatne są bez kontroli żadnej. W tym sensie, że jeżeli, mało tego, bez kontroli są, można powiedzieć, bezkarne. Jeżeli wyprodukują coś, jakąś szczepionkę i tak dalej, która ma duże konsekwencje zdrowotne, to oni nie odpowiadają za to. Kompletnie nie odpowiadają. W Polsce przynajmniej. W Polsce nie ma prawa, niestety prawo to nie działa i tak to wygląda, że po prostu nie ma tej odpowiedzialności. Mało tego, jest trucie ludzi.
W jednym leku wstawia się różne rzeczy dodatkowe, aby truły na coś innego. Jeżeli aspartam się daje do leków, pytam się po co? Po cholerę do leków dawać aspartam? To jest jakaś aberracja umysłowa. Do witamin daje się aspartam w tej chwili. Nie po to ktoś bierze witaminy, żeby to było słodkie. Ludzie! Lek, że musi być słodki. Przecież to jest jakiś absurd. Ale oni doskonale wiedzą, że niszczy mózg i zdrowie aspartam, więc pchają te wszystkie syfy, gdzie tylko mogą.
I tak to wygląda. Także to są, można powiedzieć, ostre dosyć rzeczy, które tutaj występują. Nie wiem, jak to wszystko pójdzie, w którą stronę ludzie pójdą. Na razie jest podzielone. Jest bardzo dużo ludzi, którzy są za szczepieniami obowiązkowymi i nawet będą szczepili. Szkoda, że siebie nie szczepią ci ludzie. To jest takie dziwne, że dzieci szczepią na wszystko, swoje dzieci, a siebie nie szczepią ci ludzie. To jest błąd. Powinni się też na wszystko szczepić razem z dziećmi i to byłoby bardziej uczciwe. Ale ci ludzie nie chcą absolutnie, bo wiedzą, że to może być szkodliwe.
Także to kolejny news. Jeszcze jest news, który mam o Masie. Masa, czyli Jarosław Sokołowski, można powiedzieć, gangster skruszony, który współpracował z policją później. Świadek koronny. To był najsłynniejszy świadek koronny w Polsce. Dwa wyznania były. Wcześniej, tydzień temu, wyznanie było Masy, skruszonego gangstera, który powiedział, że jak PO dojdzie do władzy, zacytuję to on. Zacytuję dokładnie, że jak Platforma Obywatelska ponownie dojdzie do władzy, to on spierdala z Polski. Przepraszam za wyrażenie, ale tak on powiedział. Czyli po prostu wie, że to banda mafiozów Platforma i mogą mu tam zleźć za skórę.
Ale można powiedzieć, że znowuż wypłynął Masa w programie „Skandaliści”, w którym zresztą też był Jerzy Zięba i Marian Kowalski. Większość ludzi, Korwin-Mikke był, Cejrowski. Takich ludzi skandalicznych. Skandalicznych to jest źle powiedziane. Charyzmatycznych, których życiorys czy wypowiedzi są, można powiedzieć, kontrowersyjne dla większości. I tutaj kontrowersyjna osoba, powiedzmy, tego najsłynniejszego świadka koronnego, Jarosława Sokołowskiego. I on na pytanie pani Gozdyry na temat kontaktów towarzyskich polityków z mafiozami w latach 90. To dotyczyło też polityków czy biznesmenów różnych, ale Masa odpowiedział jej: „Niech pani spyta właściciela swojej stacji”. Czyli chodzi o Zegarka, TV Zegarek, czyli Zygmunt Solorz-Żak albo Zygmunt Krok, jak kto woli. Chociaż prawnie chyba już nie można używać Zygmunt Krok, tylko Zygmunt Solorz-Żak jest poprawnie.
I tak, najwyraźniej widać, że z gangsterami gdzieś tam działał. Kto wie? To są słowa. Słowo za słowo. Nie ma, można powiedzieć, tutaj, ale coś na rzeczy musi być ze względu na to, że zostało to cenzurowane. Zostało to wycięte z programu, bo ten program leciał na żywo, więc nie dało się wyciąć, ale zostało wycięte już później. Ten program umieszczony w internecie czy na stronach internetowych i tam już tego nie ma. Jest wycięcie kilkusekundowe. Także pięknie. Prawda boli najbardziej.
Najbardziej boli i widać, że prawdopodobnie jest to prawda. Jest ciekawa sprawa z panem Massą. I jeszcze news z Irlandii, który tutaj dostałem. Już nie pamiętam. Proszę, wybacz kolego. Zapomniałem, nie spisałem. Natomiast czuj się pozdrowiony. Pozdrawiam ciebie. Później może sobie przypomnę czy zobaczę. Jaka jest informacja z Irlandii?
Z Waterford, gdzie biskup Waterford powiedział w temacie szczepionek, że należy zadać pytanie nad bezpieczeństwem szczepionek dotyczących MMR. Tej szczepionki, co się dziewczynki szczepi na wirusa brodawczaka. Że jest powodująca uszkodzenia ciała i generalnie powinna być rozważona, aby zaprzestać. Oczywiście pan biskup Waterford, który się nazywa Alphonsus Callinan. Gardasil. O Gardasil chodzi. Nie MMR, tylko Gardasil. Jest bezpieczeństwo 70-procentowe. Oczywiście dodał biskup, żeby wstrzemięźliwość seksualną bardziej zachowywać, zamiast szczepić dziewczynki. Szczególnie, że ona powoduje duże nawet uszkodzenia ciała, uszkodzenia ludzi.
Szczepienie tą szczepionką jest bardzo niekorzystne. Patrzę, czy jeszcze jakiś news na dzisiaj. Dużo różnych jeszcze było, ale to chyba najważniejsze, które dla was dzisiaj przygotowałem i dostałem od was. To nie tylko tak. Dobrze, to przechodzę teraz do tematu audycji i zaczynam jak zwykle cytatem. „Nie jesteśmy nawet bliscy tego, aby pojąć architekturę Tihuanaco.” To powiedział Procem, znany archeolog. Znany w środowisku archeologów. Tak można powiedzieć. Także jak najbardziej. Dzisiaj taki temat audycji, który brzmi: „Artefakty, które mają nie istnieć”.
Niby enigmatyczny temat, ale każdy chyba rozumie dosyć słusznie, na czym to polega. Tutaj zaczął się już trolling troszkę, więc muszę pousuwać. Ale dobra. Czyli rozumiecie ten temat tak, jak powinno być. O rzeczach, które mają nie istnieć. Dlaczego mają nie istnieć? Dlatego, bo może to przewrócić do góry nogami nasze całe życie. To, co nas wszystko otacza, czyli szkoła, wiadomości, media, historia, naukowcy. To wszystko by było odwrócone do góry nogami zupełnie. Więc są urządzenia, które mają być zamiecione pod dywan.
Nie wszystko się dało zamieść i można powiedzieć, idąc za słowami Gora-Witkowskiego, to wszystko jest troszeczkę bardziej skomplikowane, niż nam się wydaje. Może nawet prostsze, może nieskomplikowane. Wcale nie ma spisku takiego, żeby ukrywać te rzeczy, ale po prostu tak jak z UFO. Niektórzy ludzie to badają, niektórzy sprawdzają. Widać, że coś się dzieje, że jest, że są świadkowie i tak dalej. Ale naukowcy nie dlatego to negują, że jest to bzdura, tylko dlatego to negują, że istnienie kosmitów, tak jak już wiele razy powtarzałem, też z Michio Kaku chociażby Istnienie kosmitów implikuje, że ci naukowcy stają się mrówkami. Ludzka nauka jest zmieciona do pozycji mrowiska. To jest challenge intelektualny dla nich ze względu na to, że to jest coś strasznie poniżającego. Tak samo tutaj wszyscy ludzie badają, sprawdzają te rzeczy, a jeżeli okazuje się, że są artefakty, które zaprzeczają całej pracy, którą ci ludzie wdrożyli, to oznacza, że nie mogą do tego dopuścić i wypierają to wszystko. Wypierają będąc hejterami, bo oni hejtując te rzeczy, na przykład młodych naukowców, którzy badają te sprawy, na przykład Pumapunku, o którym sobie dzisiaj powiemy, to robią wszystko na zasadzie hejtu.
Nie trollingu, tylko hejtu. Pod swoim nazwiskiem to wszystko robią i negują tak, jak mogą prace i rzeczy, które widzą. Dzisiaj porozmawiamy sobie o artefaktach, czyli rzeczach, które istnieją. Nie na zasadzie takiej, że wymyślam sobie teorię, jak zbudowano piramidy, tylko o artefaktach, które istnieją i możemy sobie je sprawdzić. Samemu zobaczyć, jaka jest prawda. Są rzeczy bardzo ciekawe. Ja żadnego takiego artefaktu nie widziałem osobiście, natomiast jak najbardziej takie rzeczy istnieją i są ludzie, którzy je widzieli, ale jak pojedziecie w odpowiednie miejsce, też możecie to samemu zweryfikować, zobaczyć. Od czego może zaczniemy sprawę? Może od trzęsienia ziemi? Albo nie.
Może od prostych przykładów bardzo zaawansowanych rzeczy. Tutaj Kunrat przesyła mi, że widzi, że trolle przejęli czat. Za chwilkę zrobimy porządek z tym. Będę musiał pomyśleć, żeby troszeczkę więcej moderatorów było. To by ułatwiło. Zaraz tam porządek zapanuje. Kilka rzeczy, które chciałbym powiedzieć. Artefaktów, nie wynalazków. One niekoniecznie muszą coś sensownego robić, które świadczą o tym, że życie jest dużo bardziej skomplikowane, niż nam się wydaje, nawet na poziomie takim do zaakceptowania przez naukę. Tak jak Igor Witkowski mówił, ja myślę, że to nawet nie tylko naukowcy odrzucają te nowe paradygmaty, te artefakty, o których dzisiaj sobie powiemy, świadczą o tym, że to jest bzdura, o czym oni mówią.
Te rzeczy, które oni mówią albo są prawdziwe, albo tych artefaktów nie ma. Skoro te artefakty są, to oznacza, że oni mają nieprawdziwe informacje, ci naukowcy. I to nie oznacza, że to tylko naukowcy, tylko cała nasza cywilizacja jest niestety w tej chwili, ja to kiedyś określałem, że jesteśmy w wiekach ciemnych, wiekach średniowiecza, gdzie rolą religii było nauczanie kiedyś i tak naprawdę religia przejęła rolę nauki, powodując jej cenzurowanie totalne. Tak dzisiaj sama nauka wytworzyła w sobie mechanizmy cenzurowania się, autocenzury totalnej rzeczy, które przekraczają myślenie o świecie, myślenie o rzeczywistości, pomimo nawet jeżeli oprzemy to na faktach, tym gorzej dla faktów, tym gorzej dla tych artefaktów. I to wszystko odrzucamy, bo to nie pasuje do naszego paradygmatu, który mamy wymyślony. Czyli na przykład, że Ziemia ma 5 miliardów lat czy 4 miliardy lat. To, co generalnie nam mówią, jak się kształtowała Ziemia, potem nastąpiły u Reya Meiera eksperymenty, że nagle się pojawiły substancje żywe, to znaczy potrzebne do stworzenia życia. Później DNA się pojawiło, to wszystko się zaczęło ze sobą kotłować i powstało życie, bakteria, protobakteria i tak dalej. To wszystko ruszyło. Natomiast nie ma na to absolutnie żadnych dowodów, że tak było akurat, jak mówią.
Są poszlaki pewne, bo to są już bardzo rzeczy trudne do badania i nikt nie udowodnił, jak powstało życie. To jest zagadka kompletna. Nikt nie ma zielonego pojęcia, bo to, co pan Urey powiedział Miller chyba, tak? Przepraszam, Ureya Millera. Nie Meyera, tylko Millera chyba. Eksperyment tych dwóch panów udowodnił, że powstawały białka poprzez wyładowania elektryczne z substancji, metanu, bardziej prostych substancji, związków chemicznych i powstawały później białka. Ale od białka do życia, do bakterii to jeszcze jest droga bardzo daleka, więc tego nikt nie pokazał, jak to mogłoby zachodzić. Nawet nie zaproponował mechanizmu, na jakiej zasadzie to mogłoby się stworzyć. Tak naprawdę to jest wielka zagadka i tego się nie uczy, że tego tak naprawdę nie wiemy. Tak jak z Panem Bogiem, też nie wiemy, jak jest, czy istnieje, czy nie.
I tak samo tutaj wiemy, że istniejemy, czyli że życie istnieje, więc na pewno jest wszystko okej w tej sprawie. Tutaj straszny widzę trolling jest. Tak, trzeba coś z czatem zrobić. Mówię, czata można zmienić, ale zawsze i tak trolle masowo przyjdą, więc coś trzeba pomyśleć, żeby więcej osób zaangażować w to, żeby było wyrzucanie osób, można powiedzieć, intelektualnie innych. Czy nie? Jak to się mówi? Intelektualnie nieprzystosowanych. Może tak. Dobrze. Możecie też dzwonić.
Telefon 32 728 13 45, skype teoriachaosu.com w tym temacie. Trzy rzeczy, o których sobie za chwilkę jeszcze opowiemy, takich najprostszych. To jest mechanizm z Antykitery, bateria z Bagdadu i Żelazna Kolumna z Delhi w Indiach. To są takie trzy rzeczy zaakceptowane w 100% już przez naukę, pokazujące, że możemy dużo rzeczy się dowiadywać w przyszłości, których nie znamy. Natomiast te rzeczy nie są przełomowe w tym sensie pokazujące technologię, która była niemożliwa. A takie rzeczy są, istnieją i możecie sobie sami pojechać i zobaczyć. Na szczęście, bo w niektórych miejscach dużo artefaktów po prostu ginie. Ale na szczęście są zdjęcia, na szczęście są relacje ludzi. Także to, że giną, że gdzieś są do Watykanu wywożone czy nie wiadomo gdzie, to nie oznacza, że ich nie ma. Natomiast powiemy sobie dzisiaj o tych rzeczach, które istnieją i możecie sobie sami sprawdzić, że istnieją i świadczą o tym, że albo to, co nauczają w szkołach i uniwersytetach, jest prawdą, albo że te artefakty istnieją.
Czyli jeżeli ten artefakt istnieje, to zaprzecza temu, co mówią na uczelniach. Dlatego będą musieli chyba zniszczyć te monumenty, zniszczyć te artefakty totalnie, bo jak tego nie zrobią, to może się faktycznie przebudzić ludzkość. Okej. Dobrze. Intelektualnie dobrze tutaj widzimy. Okej, może faktycznie zrobię, bo jest straszny syf na czacie, także ja was przepraszam bardzo, że znowu na czacie są problemy. Mówię, to jest po prostu nie do uniknięcia. Gorsza strona internetu, która gdzieś tam przychodzi, zamiast się trzymać ze sobą swoich radiów czy swoich miejsc. Jak powiedział kiedyś Bill Hicks, ja to też zawsze powtarzam, bardzo ładnie, on świetnie mówił, że bardzo często były osoby, którym się nie podobało wystąpienie Billa Hicksa. Czy mieli pretensje do niego, czy kazali zwracać pieniądze, czy mówili, że nie chcieli myśleć, a Bill Hicks zmuszał do myślenia.
I on powiedział tak, że jeżeli ktoś traktuje swoich słuchaczy czy swoich widzów, swoich show traktował, niestety nie żyje, ale można powiedzieć, że traktował, traktuje, bo możemy też oglądać te wystąpienia, bo my też możemy się czuć, że jesteśmy z nim blisko, pomimo że nie żyje. Traktował jak swoich przyjaciół, jak grupę swoich przyjaciół. Jeżeli komuś się nie podoba show, jeżeli chce hejtować czy trollować, to wolna droga. Każdy może to robić. Inaczej, trollować to może niekoniecznie, bo to są tak zwani hecklers, czyli ci tacy przeszkadzacze. Ale hejterzy, którzy mówią, że coś nie podoba, spoko, po prostu nie muszą być w tej grupie przyjaciół jego. Nikt tego nie zmusza, więc droga wolna. Nikt nie zmusza, żeby przychodzić na show. Tak samo tutaj nikt nie zmusza, żeby słuchać tej audycji. I pisać później w komentarzach co tydzień, że jak ona jest beznadziejna, denna i w ogóle nie da się słuchać.
To jest śmieszne. Mnie to śmieszy. Nawet mi nie jest przykro. Absolutnie. Po prostu mnie to śmieszy i też trochę troluję w komentarzach, odpowiadając ostro. Dosyć ostro odpowiadam. No ale cóż, tak trzeba. Tak jak Bill Hicks mówił do nich, żeby się zabili. Do trolli, którzy przychodzili na jego występ i krzyczeli jakieś „free bird". Jakieś bzdury totalne.
Poziom ameby. Zdarzają się ludzie o poziomie ameby. Bo rozumiem, jak coś było śmieszne, to jeszcze może być okej, ale jak coś jest żenujące i ktoś, kto ma 30 albo więcej lat i robi takie rzeczy, to nie wiem, jak to określić. To jest idiokracja pełną gębą. Dobra, zrobimy krótką przerwę, później przejdziemy do tych różnych mechanizmów greckich, ciekawych. Dobry pomysł. Może wam puszczę Bill Hicksa, żeby sobie opowiedział w wywiadzie dla telewizji BBC, co o tym wszystkim sądzi. Będą trzy minuty o tym wszystkim, jak to wygląda, że nie kłamie, że tak mówił sam Bill Hicks. Posłuchajcie.
[49:29] - Bill Hicks.
[49:33] - Czy zdarza się, że publiczność denerwuje się na to, co mówisz?
[49:36] - Tak.
[49:38] - W Ameryce?
[49:40] - Zdarzają się widzowie, których nie śmieszy to, co robię. Są wkurzeni, bo zapłacili za występ. Co mam zrobić, jeśli połowa ludzi mówi: „To było świetne", a druga połowa: „Jesteś potworny"? Czy moim zadaniem jest wdzieranie się w ich życie i sprawianie im przyjemności? Jakaś kobieta kiedyś zapytała mnie: „Dlaczego nie możesz robić rzeczy, które będą odpowiadać każdemu?" To niemożliwe! Cóż za dyskomfort. Nikt jeszcze tego nie zrobił. To by było wyzwanie. Zadowolenie wszystkich ludzi. Spotkałem się też z opinią, ktoś kiedyś powiedział: „Nie przychodzimy na komików po to, żeby myśleć." Ojoj, to gdzie chodzicie, żeby myśleć?
Możemy się tam spotkać? Nie musimy robić tego tutaj.
[50:24] - Czy nie można wypracować jakiegoś kompromisu?
[50:27] - Ależ to, co robię jest kompromisem. To jest nocny lokal, a to są dorośli ludzie. Czego oczekują? Tego, co mają w telewizji? Nie. To nie jest telewizja na żywo. Poza tym to moje show. Co mam zrobić? Zmienić swój własny image, moje poglądy, żeby czym dla nich być? Staram się mówić do publiczności w ten sam sposób, w jaki mówię do moich przyjaciół.
Żeby pozbyć się matactw show biznesu i mieć uczucie, że dochodzi do dialogu. Jeśli ktoś z widowni poczuje się urażony, to tak, jakby mi mówił: „Nie chcę być twoim przyjacielem" i nie ma problemu.
[51:00] - Jakie jest twoje zaplecze? Skąd pochodzisz?
[51:02] - Pochodzę z domu południowych baptystów.
[51:04] - Czy jest w tym jakikolwiek sens? Co sądzą o twoich występach twoi rodzice?
[51:08] - W ogóle się to im nie podoba.
[51:10] - W ogóle?
[51:10] - Nie.
[51:11] - I czują się urażeni? Miałbyś coś przeciwko, gdyby przyszli to zobaczyć?
[51:16] - Nie, skądże. Cały czas przychodzą na moje występy, ale ciągle tego nie łapią. Mój ojciec: „Bill, musisz używać słów na K w swoich występach? Bob Hope nie musi używać słów na K w jego występach." Tak, tato. Tylko że Bob Hope nie występuje w takich spelunach jak ja.
[51:29] - Więc nie tyle dajesz im tego, czego oni chcą, tylko to, czego ty chcesz.
[51:34] - Jasne. Wiesz dlaczego? Bo naprawdę wierzę, że wszyscy jesteśmy tacy sami i sądzę, że podejście typu dam im to, czego chcą, jest bardzo protekcjonalne. A staram się nie traktować ludzi w sposób protekcjonalny, dlatego traktuję ich jako przyjaciół. Pewnie to dosyć szokujące zachowanie w dzisiejszym świecie dla niektórych.
[51:49] - To wspaniałe.
[51:50] - Dla niektórych. Ale nie siedzę tam i nie mówię: „Jesteście bandą idiotów. Będę więc robił rzeczy, w które nie wierzę, aby was rozbawić."
[51:58] - Ale ludzie chcą rozrywki.
[51:59] - Od kiedy myślenie przestało być rozrywką?
[52:01] - Oni nie chcą myśleć.
[52:03] - Nie chcą myśleć? To co mam robić? Wychodzić i rozbawić każdego indywidualnie? Musimy trzymać się jakichś idei.
[52:10] - Dlatego właśnie staramy się pokazać w telewizji coś, co kwestionuje to, gdzie można kreślić granice, co jest akceptowalne, a co nie.
[52:17] - Nie ma granic. Wykreślcie wszystkie granice.
[52:21] - Ale właśnie o tym jest nasz program. O tym, gdzie można nakreślić granice. Gdzie można je nakreślić.
[52:29] - Mogę wam polecić jakichś żonglerów, którzy mogliby się wam spodobać?
[52:37] - Tak. Troszkę chyba lepiej się zrobiło na czacie. Kulturalniej, sympatyczniej. No cóż, troszkę będzie trzeba przemyśleć. Może będzie się trzeba rejestrować, tak jak jest na Radiu Paranormalium. Tutaj polecam. Też jestem na czacie Radia Paranormalium. Tylko że tam trzeba się chyba zarejestrować z tego, co pamiętam. Nawet nie chyba, a na pewno. Więc troszeczkę jest to inaczej robione.
Okej, dobra. Przejdę do tych trzech rzeczy, które są właśnie takimi wstępnymi rzeczami do dyskusji o artefaktach, które są wyprzedzające swój czas. Dziwnym trafem wyprzedzające swój czas. Mechanizm z Antykitery to jest znaleziony w XX wieku artefakt, który nie wiadomo, że był to mechanizm. W 1900 roku grecki nurek Elias Stadiatos wyłowił i Później, dopiero w 1902 archeolog Valerios Stais odkrył, że to jest mechanizm, ale nie wiadomo było co to. Dopiero prześwietlenia pod koniec XX wieku, w '74 roku. Złożone z 31 kul zębatych. Po prostu jest komputerem astronomicznym. Natomiast już w XXI wieku, w 2006 roku, po prześwietleniu potwierdziło się to, co niejaki Derek de Solla Price zaproponował, że to stworzyło. Już dzisiaj powstało wiele rekonstrukcji tego mechanizmu i faktycznie on działa.
Pokazuje ruch Słońca i fazy Księżyca na dany dzień. Tam chyba korbka była, którą trzeba było kręcić i ona uruchamiając cały ten mechanizm powodowała, że pojawiały się na odpowiednich trybach odpowiednie rzeczy. Jeżeli tam sobie zapiszemy na tych trybach różne sprawy, co ma być, to będzie wskazywał. Można to oczywiście zrobić bardziej skomplikowane, że jakieś figurki będą, które będą pokazywały te fazy Księżyca i tak dalej. Także tak prawdopodobnie to było. To jest bardzo zaawansowana rzecz. To była tak zaawansowana rzecz, że dopiero taką precyzję osiągnęliśmy w XVIII wieku, czyli w 1700 latach. Całkiem niedawno, 300 lat temu osiągnęliśmy taką złożoność, jaką Grecy mieli 2100 lat temu. A jeszcze nie wiadomo, czy nie mieli bardziej skomplikowanych rzeczy. Także zauważamy, że jest niesamowite.
Nie wiem, czy słyszeliście o takim urządzeniu. Jeszcze tak wam o starożytnych powiem. Do usuwania katarakty z oka. Rzymianie mieli dużo bardziej zaawansowane urządzenia niż w średniowieczu czy w renesansie. One były na dużo niższym poziomie niż rzymskie, te medyczne rzeczy. Także cofnęliśmy się w rozwoju trochę nieźle. Nie we wszystkich rzeczach oczywiście, ale w wielu. Także to było 1000 lat trochę takiej zapaści. Tak czasem bywa. I to urządzenie ujawniło, że na bardzo wysokim poziomie byli Grecy, jeśli chodzi o matematykę i inżynierię.
Więc końcówka renesansu, można powiedzieć, czy początki oświecenia taką podobną złożoność osiągnięto w XVIII wieku. To taka pierwsza rzecz, którą przypadkowo odkryto. Niesamowita. I to jest zaakceptowane przez naukę w 100%. Znaczy zaakceptowane, bo ten mechanizm nie wybiega za bardzo w przód. Za bardzo nie zastanawia nas, nie neguje tej naszej rzeczywistości, tylko ją najwyżej potwierdza lub troszeczkę rozszerza. Kolejna rzecz jest troszeczkę bardziej zastanawiająca, bo jest może prostsza w konstrukcji, ale zastanawia dlaczego? Po co? Znaleziono naczynie w 1936 roku. Bateria z Bagdadu tak zwana.
Naczynie gliniane. Nie wiadomo było do końca, co to jest i tak dalej. Niektórzy twierdzili, że to jest wymysł, że to bateria i tak dalej. Potem zrobiono eksperymenty i okazało się, że faktycznie daje prąd całkiem nawet niezły, to ogniwo. Chodziło o kwas octowy i cytrynowy, które się udało. Była miedziana, jeżeli dobrze pamiętam. W naczyniu z Bagdadu były po prostu instrukcje, bo to było już skoordynowane totalnie, tego nie było. Natomiast można było sprawdzić, że to musiała być bateria i to jest potwierdzone. Już też nauka to zaakceptowała, że bateria z Bagdadu jest rzeczą potwierdzoną. Szacuje się, że ona była gdzieś stosowana w pierwszej połowie tysiąclecia naszej ery, czyli gdzieś od 100 roku do 500.
Tak można powiedzieć. Trudno powiedzieć dokładnie. Natomiast jak najbardziej to były czasy, kiedy jeszcze nikt nie myślał o bateriach. Czasy Volty, czyli XVIII wieku. W XVIII wieku pierwsze ogniwo było odkryte. Właściwie pierwsza bateria w Zaraz wam powiem dokładnie, ale to możecie sobie sprawdzić. Pan Volta stworzył pierwszą oficjalnie baterię. Natomiast pierwszą była ta bagdadzka. Okazało się, że jak najbardziej jest działającą baterią. Trudno powiedzieć, bo Volta stworzył bardziej zaawansowane urządzenia, ale jeszcze Galvani zrobił też działające w podobnym czasie.
To pracowali, więc mówi się, że jeden i drugi za odkrywców baterii. Eksperymentowano z różnymi rzeczami wcześniej. Także to jak najbardziej. Więcej osób bawiło się takimi rzeczami. Natomiast bateria z Bagdadu wyprzedzała o co najmniej 1500 lat to, czego dokonywał pan Volta, Galvani czy Franklin, czy inni odkrywcy. 1500 lat to jest bardzo dużo. I pytaniem nie jest to, że coś takiego mieli, tylko po co mieli. Po co właściwie się to pojawiło i dlaczego to było stosowane? Do dzisiaj nikt nie wie. Nie wie, po co to było, bo jeżeli znaleziono taki artefakt, to go używano.
To znaczy, to nie była jedna sztuka, tylko tych baterii bagdadzkich było dużo. Tak samo jak tych komputerów greckich z Antykityry. Sorry, zawsze mam problemy z wymówieniem tego mechanizmu. Nie była jedna sztuka, bo gdyby była jedna sztuka, znalezienie tego by graniczyło z cudem. Z reguły znajduje się rzeczy, które były dublowane czy wiele sztuk tej rzeczy. Zresztą zobaczcie dzisiaj, jak ciężko znaleźć jakiś czołg gdzieś, a przecież tych czołgów były tysiące. I to nie tak dawno, bo to przecież 70 lat temu. Tysiące tych czołgów były rozwalone, zniszczone gdzieś. Także widzicie, jak to jest z tymi rzeczami wielkimi. Przecież ciężko czołg ukryć czy zniszczyć.
A tutaj? Tutaj jak najbardziej ten mechanizm jest. I tak samo bateria z Bagdadu była dużo prostszą konstrukcją, więc tego na pewno było dużo więcej. To jest pytanie. I bateria z Bagdadu jest dużo trudniejszą rzeczą do akceptacji. Ona była nieakceptowana przez bardzo długi czas i do dzisiaj nie do końca jest akceptowana. Znaczy akceptowane, że jest, ale to sobie tam robili jacyś naukowcy czy jacyś tacy marzyciele iraccy. Wtedy już był Irak, można powiedzieć. Czy późny Babilon. Tak czy inaczej marzyciele sobie to robili, nie wiadomo po co.
Po co? Żeby dzieciom pokazać zabaweczkę. I wydaje się to rzeczą niesłychaną, żeby jednak wymagająca rzecz wtedy… Dzisiaj na przykład miedź czy metale są dosyć drogie. Kiedyś to był kosmos. To tak, jak dzisiaj ktoś miałby złoto. Złoto jest dzisiaj warte, to tak wtedy były warte metale. Więc jak najbardziej musiał mieć sens. Zawsze, wszędzie musi coś mieć sens, bo nikt nie robi czegoś bez sensu. Nawet jeżeli ktoś maluje kredą i kwiatki daje, składa, gdzieś była strzelanina, atak terrorystyczny, to ma to sens.
Chociaż jest głupotą, ale ma sens w tym sensie, że ludzie uważają, że kredą rysując serduszka, obronią się przed terrorystą. A nie bronią, tylko właśnie serduszkiem namalowanym obronią się przed terrorystą. Czy kwiatkami, które będą wręczali terrorystom. Takie absurdalne rzeczy, ale oni w to wierzą, ci ludzie. I to ma sens. Wszystko ma sens. Natomiast coś robimy, to dobrze, musimy mieć też jakieś dowody na to, że na przykład dzieciom jako zabawkę dawali. Raczej nie, bo to zbyt duży prąd dawało i mogło się skończyć poważnymi konsekwencjami. Może nie zabiciem, ale to już nie jest bateryjka dziewięciowoltowa czy cztery i półwoltowa. Nie wiem, czy pamiętacie takie płaskie baterie.
Kiedyś były chyba cztery i pół volta. Cztery i pół woltów przykładało się do języka blaszki, które jakby język obejmował. Bo teraz baterie są tak robione paluszki, że językiem nie obejmiesz. Nie możesz. Chyba że ktoś ma taki język. Ale nie obejmiesz plusa i minusa. Nie złączysz baterii. Natomiast tamte baterie i dziewięciowoltówki, dziewięciowoltowe baterie i te czterej i pół woltowe. Jeżeli dobrze pamiętam, że to były cztery i pół woltowe, może były trzywoltowe, takie płaskie. Teraz ich chyba już nie ma.
Wynalazek może polski? Nie pamiętam, jak to było. Może ktoś przypomni, zadzwoni i powie, jak to było z tymi bateriami, ale kopało. Natomiast dziewięciowoltówki to już trochę mocniej kopie i te czterej i pół woltówki to każdy lubił, bo to tak delikatniutko kopało. Natomiast dziewięciowoltowe to jak są słabe, ale jak są mocne, nowe, szczypie język bardzo mocno. Także ta bateria z Bagdadu jak najbardziej miała większego kopa i to nie była zabawka. To, że ona działa, to wielokrotnie wielu ludzi udowadniało. Więc jak najbardziej. Natomiast pytanie, do czego to służyło? Niektórzy tacy sensownie dosyć myślący, że ułatwiało nakładanie farby.
Farb na przykład na jakieś metale czy gdzieś, że po prostu za pomocą elektryczności, tak jak dzisiaj się to robi zresztą. Farby nakłada się przy pomocy prądu elektrycznego czy pól elektromagnetycznych. Prądu przede wszystkim. Galwanizacja tak zwana, która od Galwaniego, naukowca, ma swoją nazwę. I to mogło mieć sens. Bo oczywiście niektórzy też już daleko idący mówią, że to stosowano, Bagdad, ale takie rzeczy to już mieli Egipcjanie. Po co? Po to, że mieli żarówki. Żeby zasilić żarówki z takiej baterii. Można było z baterii zasilić żarówki jak najbardziej.
Absolutnie tak. Więc miałoby to sens, tylko nikt nie znalazł żadnej żarówki, więc tu jest problemem to. Mamy jedyny minus tej teorii. Natomiast tak naprawdę może mieć sens właśnie to, że stosowano do galwanizacji te baterie. I ona jest dużo bardziej problematyczna. Bo jeżeli by się okazało, że faktycznie mieli żarówki, to znaczy mieli jakieś oświetlenie, to by zaprzeczało całej teorii rozwoju. Że skąd mieli żarówki, jak je robili i na jakich zasadach one działały. I tak dalej. Więc to by zaprzeczało kompletnie. Ale mówię, to jest za daleko idące, bo nie mamy kompletnie żadnych, oprócz tego, że gdzieś tam na malunkach, na hieroglifach są jakieś stelle na przykład różne, które przypominają żarówki, ale to jest jednak za mało.
To, że bateria z Bagdadu to jest fakt, że była i działała, to jest fakt. Po prostu kwestia tylko, do czego używali, bo może mieli ogrzewanie elektryczne, ale to za mała energia była z takiej baterii z Bagdadu. Jeszcze ta bateria z Bagdadu tak naprawdę nie wychodzi, dlatego mówię o tych trzech wynalazkach. Nie wychodzi poza te ramy, w których nas nauka wciska. Nie tylko nauka, cała nasza cywilizacja, która dąży do idiokracji, wciska w te ciasne ramy sztucznie ułożonych planów. Możecie dzwonić 32 728 13 45 i Skype torechosu.com. Co wynika z tego, że w trzecim wieku przed naszą erą mieli baterie używane do galwanizacji? Nie wiem, czy w trzecim wieku przed naszą erą, czy później, bo one chyba były z naszej ery już używane. Nie wiem, czy one mogły być. Może mogły być i przed naszą erą.
Jak co wynika z tego? To wynika z tego, że byliśmy dużo bardziej zaawansowani, że dopiero trzeba było znowu czekać do XVIII wieku, żeby to osiągnąć. I to prawie do końcówki XVIII wieku, czyli już dosyć późno. Więc tak, to jest kolejna rzecz. I taką kolejną rzeczą jest, właściwie została zamknięta karta. Jest, już mam. Tak zwana żelazna kolumna z Delhi, która została stworzona w 400 roku, około. Generalnie w naszej ery, czyli w piątym wieku naszej ery. Czemu ona jest taka dziwna? Ze względu na to, że jest zbudowana ze stali, a nie z żelaza.
Znaczy jest z żelaza, ale jest to żelazo stalowe, czyli w postaci stali. Stali bardzo dobrej jakości, odpornej na korozję. 1600 lat jest wystawiona na deszcze. Tam nie są chyba takie super częste deszcze jak tu w Irlandii, ale jednak są te deszcze, a czasami są deszcze takie obfite też, monsunowe gdzieś tam. Więc to jest dziwna sprawa. Tutaj Stwierdzają badacze, że wytwarzano już stal damasceńską. Wytwarzano chyba 300 lat później zaczęto wytwarzać, więc być może oni wcześniej. Wcześniej Hindusi, to około było gdzieś 900, 1000 rok, ta stal damasceńska. Natomiast tutaj twierdzi się, że metalurzy z Indii to już w 300 roku przed naszą erą dają tę stal. Tylko że stal damasceńską wykuwana była, natomiast ta kolumna, nie wiem, ona nie jest tak prosto, żeby ją zrobić, bo to trzeba też byłoby wykuwać.
Więc to jest dosyć zagadkowa sprawa, ta żelazna kolumna. Nie jest to jeszcze jakaś, można powiedzieć, bardzo kosmiczna rzecz, ale jest zadziwiająca. Zadziwiające wyprodukowanie stali nierdzewnej w V wieku naszej ery, gdzie w Europie stal dużo później poznano, to było coś niesamowitego i do dzisiaj robi wrażenie, jak to w ogóle zostało stworzone. Do dzisiaj chyba nie ma żadnej teorii, przynajmniej nie spotkałem się, o tym, jak ta kolumna powstała, jak ją zrobiono. Bo dzisiaj taką kolumnę byśmy dali radę zrobić. Ale wtedy? Mało tego, są na przykład artefakty, które są stworzone z jeszcze bardziej zaawansowanej stali. To jest chyba stal krystaliczna ona się nazywa. Stal chyba zawsze jest krystaliczna, tylko w procesie krystalizacji chyba robiona. Ona na początku XX wieku została stworzona ta stal.
Nie przygotowałem sobie tej nazwy. Niskostopowa. Może to jest narzędziowa? Nie pamiętam w tej chwili jej nazwy. Nie pamiętam nazwy tej stali. Natomiast jest to stal, która została stworzona na początku XX wieku, dokładnie nie wiem, o co chodzi. Przyznam się, po prostu nie sprawdziłem tego. Natomiast zupełnie w innym procesie, nie w procesie tak jak stal w piecach hutniczych, natomiast ona jest w innym procesie tworzona. Więc zupełnie ona ma inną konstrukcję. Ja tu zaraz sprawdzę.
Okej. Gdzieś może w komentarzach wstawię, jak dokładnie się nazywa ta stal specjalna albo może po angielsku sobie przypomnę, jak się nazywała. Okej. Dobra, nie przypomnę sobie teraz. Dobrze, żeby nie przedłużać. Okej, dobra. Więc to jest wielka niewiadoma i już zaczyna się przy tym pytanie, że ten świat starożytny troszeczkę inaczej wyglądał niż nam się wydaje. Że może te Mahābhāraty, te księgi hinduskie mogą mieć sens. Mogą być prawdziwe i może te vimany istniały. Może bogowie byli, istnieli, przybywali tutaj z kosmosu.
Kto wie, jak to wygląda. Możecie sobie pojechać do Delhi i zobaczyć tę kolumnę. Jak najbardziej ona istnieje i nie koroduje. Troszkę lekko gdzieś tam jest już skorodowana, ale się trzyma dosłownie leciutko, można powiedzieć. Natomiast na 1600 lat, wybaczcie, nie znam żadnej stali, która wystawiona, nie wiem, sztućce może być dobre, ale większość rzeczy, które jest wytwarzana, jakieś patelnie, to wszystko to brak słów. Po kilkudziesięciu latach stal koroduje pod wpływem wody, że nie ma o czym mówić. Ale także zresztą też większość rzeczy koroduje, które mamy. Ale oczywiście można taką stal stworzyć, która jest bardzo odporna na korozję. Tak że ta sprawa tej kolumny jest bardzo dziwna. Dziwna pod tym względem, że to jest artefakt, który świadczy, że nie wiemy, jak to mogli wytworzyć.
Rzuca się wytłumaczenie, tak jak w UFO rzuca się wytłumaczenie. Pojawił się obiekt 100-metrowy, gdzieś tam latał, widziało go tysiące osób. Odpowiedź jest: gaz błotny zaświecił, tutaj wszyscy widzieli, chociaż to widzieli obiekt, a nie światła. To gaz błotny albo wymyślą: to był balon, oczywiście meteorologiczny albo balon specjalnego przeznaczenia. Tak że idźcie spać, wszystko wyjaśniliśmy. Naukowcy wszystko wiedzą, już wyjaśniliśmy. Idźcie spać. Tak samo tutaj z tą kolumną nikt tego nie bada, nikt nie zastanawia się nad tym, jak to było stworzone, tylko cały czas uważa się: to oni mieli, była tam damasceńska stal. To oni mieli wcześniej. Wszystko jest okej.
Idźcie spać, wyjaśniliśmy wszystko. Nic nie wyjaśniliśmy, bo co innego jest zrobienie kutej damasceńskiej stali, warstwy, nakładanie, kucie, skuwanie, a takiej kolumny pełnej, bo ona nawet chyba pełna jest. To jest dosyć zastanawiające, ale niektórzy się nie zastanawiają nad tym, bo to świadczy, że trzeba przeanalizować to wszystko, co nas się uczy i o czym się mówi. Także kolejna rzecz. Takich częściowo wytłumaczanych rzeczy jest oczywiście dużo więcej, natomiast nie są to bardzo mocne dowody, tylko takie rzeczy, które dzisiaj mamy lepsze i ogólnie świetne. Tak jak z piramidami. Piramidy czy budowle niektóre piramidowe. Prawdopodobnie można byłoby to powtórzyć, te piramidy. Wiadomo, to byłby zbyt duży koszt, nikt nie chciałby ponosić. Natomiast jakby nie mówić, to są największe do zamieszkania budowle świata.
Piramidy. Do dzisiaj nikt nic tak wielkiego nie zbudował. Gdzie można w takim budynku zamieszkać, mieszkalnym budynku, bo zbudowano większe rzeczy, jak Wielki Mur czy być może większy jest Wielki Mur Chiński, czy większe są największe tamy. Tam więcej betonu jest wrzucone, więcej materiału budowlanego niż w piramidach, ale w piramidach można zamieszkać, więc można powiedzieć, że to jest takie duże mieszkanie. Tak wielkich budowli nie ma nigdzie, nikt czegoś takiego nie zbudował. To jest po prostu potężne. To zastanawia, dlaczego nikt nie zbudował czegoś większego do dzisiaj. Wszyscy zasłaniają się kosztami, że koszty są za duże. Może część w tym być prawdy, bo umówmy się, piramidy nie są kosmiczną technologią, którą obserwujemy i tak dalej. To jest rzecz, która jest bardzo ciężka w zrobieniu i tam zawarte są jednostki matematyczne.
Tak że to jest majstersztyk inżynieryjny. Dzisiaj nie wiadomo, czy by się tak udało, żeby się nie osadziła ta piramida, żeby się nie chybotnęła w jedną stronę czy w drugą, bo to przecież na piaskach ona spoczywa. Więc to jest świetna robota inżynieryjna, natomiast nie jest zaawansowana w stosunku do tego, co może być. Możemy sobie wyobrazić, czy co mamy już dzisiaj, z fulerenów, czyli z grafenu zbudować budynek superwytrzymały i tak dalej. To by były absolutne dowody. Natomiast tutaj jest tylko najpotężniejsza na świecie budowla do dzisiaj. Zresztą do połowy drugiego milenium była to najwyższa budowla świata. Piramida w 1500 czy 1400, w XV wieku jakąś wyższą zbudowali, wiadomo, że nie tak potężną, ale wyższą niż najwyższa piramida, czyli piramida Cheopsa. Tak, możecie dzwonić, bo tu już są pytania. Będę odbierał.
32 728 13 45 i skype.terechosu.com. Jest pierwszy telefon, tak że słuchamy. Witaj słuchaczu. Z nami jest Szymon. Witaj, Szymonie. Nie wiem, czy coś słyszymy. Coś nie tak. Zaraz sprawdzę. Nic nie było słychać. Najlepiej jak się dzwoni, żeby sprawdzić Skype'a, bo widzę, że wszystko okej jest u mnie.
Tak, dziś już mam na stałym kablu. To jest ciekawe, żeby jeszcze powiedzieć. Zapomniałem powiedzieć tej rzeczy, to może zanim jeszcze, słuchacz, taką małą przerwę zrobię na wyjaśnienie sprawy z problemami technicznymi, bo osoby, najczęściej trolle lubują się w tym, nie mówię, że tylko, ale często, wyjaśniać sprawy błędów i wypaczeń. Wiedzą najlepiej wszystko, jak to wygląda, a tak naprawdę nic nie wiedzą, bo nie mają pojęcia. Nawet jak napiszę rozwiązanie problemu, na czym problem polegał i jak jest rozwiązany, to i tak oni nie czytają tego. Piszą swoje, bo wiedzą lepiej. O co chodziło w tym problemie? W tym problemie nie miał znaczenia sprzęt ani system. Po prostu ktoś tutaj z sąsiadów uruchomił od sierpnia jakieś urządzenie, które zakłóca Wi-Fi w laptopie i w pokoju nadawczym, skąd teraz nadaję do was, nie działa. Po prostu nie działa Wi-Fi w laptopie, ale na przykład w innych urządzeniach działa, ale akurat w laptopie nie działa.
Ale z tym laptopem wyjdę do innego pokoju czy przedpokoju, czy do kuchni, gdziekolwiek i wszystko działa super. Więc to jest dziwna sprawa. Ale to nie to, że niektórzy mówią już od razu, że „już agenci tutaj”. Kto to powiedział? Nikt tego nie powiedział. Po prostu jest jakaś anomalia. Wystarczyło teraz wziąć stałe łącze i jest rozwiązany problem. A tu wymyślają, że to, że tamto, że Windows nie taki, że stary Windows 7 i tak dalej. Właśnie bardzo dobry Windows 7 jest, świetnie działa i nie ma problemu. Przez ponad rok czasu ten laptop działał bez problemu ze Skype'em.
Nie było problemu. Teraz ostatnio tylko właśnie przez to, że ten Wi-Fi ginął. Pomimo maksymalnego natężenia. Może za mocny sygnał jest i go gubi coś, bo faktycznie jest bliżej komputer nadajnika. Ale nie, testowałem przy nadajniku też, czyli w pokoju, gdzie jest nadajnik i było wszystko okej. Więc pewna anomalia występuje. Zresztą to też nie występuje cały czas, tylko w pewnych godzinach. Ktoś może włącza jakiś alarm albo może jakiś bojler. Nie wiadomo, co tam może być dziwnego. Także tak to jest.
I tu nie chodzi o żadne Linuxy, żadne, że Linuxa trzeba zainstalować czy jakieś inne. Nie, nie zawracajmy kijem Wisły. Jak ktoś chce nadawać na Linuxie to życzę powodzenia, bo też próbowałem różnych programów i tak dalej. To wszystko działało naprawdę pożal się Boże. A jak widać przez siedem lat prawie niestety na tych Windowsach różnych, na XP, na Siódemkach, ale powyżej Siódemki nie wszedłem, więc w Vistach powiedzmy, to wszystko elegancko, perfekcyjnie działa. Były czasami różne problemy, bo był zły program. Teraz jest ten, którego zawsze używam. Bardzo prosty program, bo wszystko robię mikserem, mam wszystko do miksera podpięte i ja po prostu nie muszę w ogóle komputera dotykać. Sobie zgłaśniam. Wiadomo, Skype'a, żeby odebrać muszę.
Jak ktoś Skype'em dzwoni, muszę odebrać. Ale tak jak zgłaśniam, włączam kogoś, wyłączam z linii i tak dalej. Dlatego niektórzy trolle się dziwią. Trolle mówią, mówią, nie wyłączam ich ze Skype'a i mówią do mnie i myślą, że jesteśmy połączeni. I gadają, gadają, a oni są już dawno poza anteną. Tak, bo tak działa mikser fizyczny, że tylko pach, wciska się i już gościa nie słychać. Jest połączenie telefoniczne. Jeżeli możemy siebie słuchać tylko w telefonie. W telefonie się słuchajmy, bo to telefoniczny słuchacz. Witaj skaczu.
Skąd dzwonisz? Ja to widzę trochę skąd, ale jeżeli możesz powiedzieć, jeżeli chcesz.
[01:29:30] - Dobry wieczór. A raczej dzień dobry, bo już taka godzina jest, że już jest trochę późna.
[01:29:35] - Witam.
[01:29:36] - Dzwonię z Gambii. Dzwonię z Gambii. Ogólnie to chciałem podziękować za audycję, chciałem pozdrowić i ogólnie to wszystko. Czy pan mnie słyszy?
[01:29:51] - Tak, słyszymy się.
[01:29:54] - Ogólnie słucham tę audycję od dwóch lat. Nigdy nie dzwoniłem. Raz może pozdrowienia na jakimś Skype wysłałem.
[01:30:03] - Wytrzymałeś już dwa lata.
[01:30:06] - Dwa lata, tak. Po prostu ogólnie życzę powodzenia. Dziękuję za tą audycję i to wszystko. Nie czuję się na siłach, żeby udzielać się-
[01:30:22] - Dzięki.
[01:30:23] - ... w temacie dzisiejszej audycji.
[01:30:25] - A o temacie słyszałeś? Dzisiejszym temacie słyszałeś może?
[01:30:30] - Niestety nie słyszałem, bo zacząłem audycję słuchać dopiero 10 minut temu.
[01:30:34] - Okej, dobra. To jeszcze przed nami będą najważniejsze rzeczy, bo to na razie takie rozgrzewkowe, powiedzmy.
[01:30:40] - Będę starał się słuchać. Będę starał się Jak to mówią, dołączyć do tej audycji, ale rano muszę wstać do pracy i niestety nie wiem, jak długo wytrzymam.
[01:30:57] - Zawsze później można sobie odsłuchać, prawda?
[01:31:00] - Tak, ja często słucham podcastów. Chciałem coś powiedzieć do słuchaczy, którzy słuchają tej audycji. Wybaczcie panu Klaudowi, jeżeli czasem coś się zatnie, czasem coś nie wyjdzie. Po prostu tak bywa. Ten pan robi to, tak mi się wydaje, że tak robi, po prostu free. Bądźcie z nim. Trzymajcie się. Słuchajcie tej audycji, bo jest naprawdę dobra.
[01:31:38] - Pozdrawiam. Miłego weekendu życzę i do usłyszenia. Mam nadzieję, że odważysz się w przyszłości, zadzwonisz i troszkę sobie pogadamy na jakiś temat, może ciekawy.
[01:31:51] - Zrobiłem dziś pierwszy krok.
[01:31:53] - Pierwszy krok, dokładnie. Najważniejszy. Także wszystkiego dobrego. I czego życzyć? Może dobrej pogody. Mniej deszczu?
[01:32:03] - Pogoda jest, jaka jest. Nie możemy narzekać.
[01:32:06] - Jasne. Nie jest najgorzej. Dobrze, wszystkiego dobrego i do usłyszenia w takim wypadku.
[01:32:14] - Jeszcze raz przepraszam, że to nie było w temacie audycji.
[01:32:17] - Nic nie szkodzi. Świetnie. Na razie, trzymaj się. Cześć. Hej.
[01:32:23] - Na razie. Dzięki. Cześć.
[01:32:27] - To był słuchacz z Irlandii. A mamy kolejnego słuchacza, Piotrka. Witaj, Piotrze.
[01:32:40] - Halo, witam serdecznie. Ja ostatnio właśnie dzwoniłem i mówiłem, że będę na warsztatach Keshe.
[01:32:45] - Rozpoznaję cię, okej, dobra. Wiem.
[01:32:49] - Miałem się odezwać.
[01:32:50] - Tak. Miałeś się odezwać z radiów takich troszkę trollerskich. Ale okej.
[01:32:55] - Nie, to nie ja. Nie wiem, o czym mówisz.
[01:32:58] - Dobra.
[01:32:59] - Dzwoniłem w sprawie Keshe.
[01:33:02] - Aha, dobrze.
[01:33:03] - Halo?
[01:33:04] - Tak, słyszymy się. Cały czas się słyszymy.
[01:33:08] - Byliśmy właśnie z kolegami na warsztatach Keshe i tam została nam przedstawiona ta technologia. Widzieliśmy magravy. To był jeden z najbardziej zaawansowanych magravów, jaki jest obecnie dostępny. Są zrobione. Można nawet ustawiać częstotliwość fal. Na przykład gościmy jakieś częstotliwości software'owe, to wtedy działają leczniczo na swój organizm. Halo?
[01:33:40] - Słyszymy się cały czas. Słuchamy ciebie.
[01:33:48] - Instruktor tej fundacji Keshe ostatnio
[01:33:57] - Coś ciebie rwie. Chyba Keszyści ciebie gdzieś tam niszczą. Albo trolle, nie wiem. Niestety coś ze słuchaczem internetowym. Trzeba sobie internet poprawić albo u mnie może źle działa, ale ten telefoniczny, a też mam przez internet, bo przez Skype'a mam telefon, to wszystko ładnie działało. Słyszeliście. Okej, kolejny telefon jest. Dobrze. To teraz telefoniczny. Witaj słuchaczu, skąd dzwonisz?
Słyszę, że z Polski.
[01:34:37] - Dzwonię z Bielsko-Białej.
[01:34:39] - Witaj.
[01:34:41] - Witam. Dzisiaj jest o artefaktach, widzę, audycja.
[01:34:45] - Artefaktach, dokładnie. Czy słyszałeś o artefaktach różnych ciekawych? Może sam jakieś chcesz zaproponować? Ja na razie powiedziałem tylko o trzech takich najbardziej znanych chyba i takich mało uderzających w system, uderzających w naszą rzeczywistość, którą nam nauka przedstawia.
[01:35:06] - Ja właśnie nie słyszałem o artefaktach.
[01:35:08] - Aha. Czyli o mechanizmie z Antykityry, żelaznej kolumnie z Delhi czy z baterii z Bagdadu nie słyszałeś o tych trzech rzeczach takich znanych?
[01:35:20] - Nie.
[01:35:21] - Aha. To o nich już wspominałem, ale są jeszcze inne. Różne dyski, różne jakieś astronomiczne, różne budowle, które były w dziwny sposób tworzone. O czaszce pewnie słyszałeś. Czaszce z Ameryki Środkowej chyba, czy z Południowej, już nie pamiętam, chyba z Południowej ona była. Tej kryształowej czaszce.
[01:35:55] - Nie słyszałem.
[01:35:57] - Aha. Okej, to jeszcze sobie o tych sprawach pogadamy. A chciałbyś może w innym temacie czy w tym temacie?
[01:36:10] - W sumie chyba nie.
[01:36:13] - To z czym dzwonisz?
[01:36:17] - Z niczym.
[01:36:21] - Sorry, że się śmieję, ale okej. Dobrze. To nic. Żeby nie zanudzać słuchaczy, życzę ci wszystkiego dobrego, miłego weekendu.
[01:36:30] - Dobranoc.
[01:36:31] - Trzymaj się, cześć. Hej. Także chyba słuchacz troszkę chciał potrollować. Ale może się mylę. A już jest Szymon. Witaj Szymonie. Teraz chyba będziemy siebie słyszeli. Mam nadzieję przynajmniej.
[01:37:01] - Tak, chyba teraz działa, bo wcześniej używałem innego klienta Skype'a, więc coś tam się kaszaniło, ale już jest lepiej chyba.
[01:37:09] - Świetnie. Dobrze brzmisz. Masz dobry mikrofon chyba.
[01:37:14] - Fajnie, dzięki. Słuchaj, odnośnie tego Wi-Fi, co wspominałeś wcześniej, to możliwe, że ktoś używa mikrofali, bo to działa na tej częstotliwości 2,4 GHz, więc to jest ta sama co Wi-Fi. To jest bardzo częsty problem, że jak ktoś włącza mikrofale, to się rozłącza net.
[01:37:32] - Nie, tutaj po prostu rozłączał się na godzinę całą. To znaczy włączał się, wyłączał, włączał, włączał. Nie sądzę, żeby mikrofale ktoś przez godzinę używał czy przez dwie godziny. To raczej jest problem urządzenia jakiegoś innego, telewizora na przykład. Może ktoś sobie dobry telewizor kupił nowy, który sieje. Możliwe. Strzelam, że coś może być. Taka anomalia wystąpiła. Zdarzają się takie rzeczy. Dzisiaj nie, bo dzisiaj na kabelku.
[01:38:06] - Co do tematu audycji, to króciutko tylko, bo niewiele potrafię ci powiedzieć, aczkolwiek taką mam obserwację. Nie wiem, czy słyszałeś o tej kronice Prokosza. To jest związane z historią, z tą wielką Lechią, na którą się teraz powołują. To jest dosyć modne. Powołują się, że polskie imperium Lechitów było naprawdę wielkie i jako źródło historyczne podawane. To też zostało obalone jako fałszywka, która została napisana tylko po to, żeby szlachcice mogli udowodnić te swoje rodowody. To właśnie świadczyło o tej wielkiej Lechii i teraz jakoś to jest używane.
[01:38:51] - Tylko że są też mapy. Nie wszystko zostało zniszczone, bo Watykan dbał o to, że zniszczone. Są kroniki. Jest taki historyk, on nie jest chyba formalnie historykiem, Czesław Białczyński, który opowiada o tych rzeczach, że są w kronikach czy w zapiskach z Bliskiego Wschodu informacje w temacie Lechii, bo na Bliskim Wschodzie Polska nazywała się Lechistanem zawsze. Oni do końca nie nazywali Polskę Polską, tylko Lechią czy Lechistanem. Lechistan chyba. Jakoś tak było. Nawet oni Polskę uważali za gracza, jak już Polski nie było w XIX wieku, jak Turcja była, to się nazywało w Turcji... Jak się nazywał ten główny chan?
[01:40:02] - Sułtan? Nie wiem. Czy szach?
[01:40:03] - Sułtan chyba. Bo chan był w Mongolii. Chani byli. A tutaj jest sułtanat. Chyba to sułtan mówił, że czekali na przedstawiciela Lechistanu. A Polski nie było wtedy, ale czekali cały czas. Mieli miejsce dla ambasadora Lechistanu w Turcji. Oni zachowali, bo tam nie było Watykanu, więc nie usunął tej wiedzy, informacje o tym, że to był potężny kraj. Mało tego, ten kraj był potężniejszy niż za Mieszka. Za Mieszka on był mniej potężny niż wcześniej.
Wcześniej on był bardziej potężny niż później. Dlatego Polska musiała pójść na chrzest itd., bo podupadała i musiała zrobić jakiś manewr, aby ucieczkę do przodu zrobić. Ja myślę logicznie, ja się nie znam na historii, ale to, co mi Białczyński mówi, jest dużo bardziej logiczne i sensowne niż to, co mówią mi katolicy w postaci pana Stanisława Michalkiewicza czy innych tuzów historii, bo to są katolickie brednie. To są rzeczy, że wszystko się zaczęło w 1966 roku, a wcześniej nie było nic. Był Ugór. Tak to nie działa. Nie ma tak, że nagle my przyjmiemy chrześcijaństwo i nagle stajemy się potężnym krajem i tak dalej. Nie. Właśnie my musieliśmy od Watykanu uciekać bardziej. Watykan niszczył zawsze Polskę.
Przecież Polska walczyła, miała jeden z krajów w XV, XVI wieku największą wolność religijną. Tutaj się chronili bracia polscy, unitarianie. Schronienie mieli protestanci w Polsce. Nie wiem, czy dobrze mówię, ale było dużo protestantów.
[01:42:03] - Tak, też o tym słyszałem.
[01:42:05] - Watykanowi się to nie podobało.
[01:42:10] - Tak. O tym, że Watykan ma wiele na sumieniu, to już nie będę wspominał, bo to wiadomo.
[01:42:15] - Co jeszcze na to, że Rzymianie pisali tu o potężnych miastach i rozwiniętych, że nie są w stanie podbić tych terenów, tak są rozwinięte? To było w kronikach. Pliniusz o tym pisał czy ktoś tam. Ja to czytałem akurat u profesora Krawczuka w książkach. Nie znam się na historii, jestem dyletantem w tej sprawie, ale z książek Krawczuka wyłania się zupełnie inny obraz niż to, co mówi pan Michalkiewicz czy inni, że jednak tutaj przed chrztem Polska wcale nie była taka mizerna, że Polska istniała. Oczywiście nie nazywała się Polska. Nie wiem, czy się nazywała Lechistan, czy to byli Wanadowie, czy jacyś tam inni. Nie mam pojęcia. Ale tu coś było. To nie był Ugór.
Tylko bazowało to na drewnie i dlatego się nie zachowało wiele rzeczy. Nie było dostępności kamienia takiego, jak był w Grecji czy w Rzymie. Żeby z kamienia robić wszystko. To było bardzo drogie. A drewna było pod dostatkiem, więc robiono drewniane konstrukcje, które były, podejrzewam, fenomenalne.
[01:43:19] - Inaczej. Gdyby faktycznie tutaj był taki ugór albo nie byłoby nic, to by Rzymianie nie prowadzili handlu tu z krajami bałtyckimi, nie byłoby tego bursztynowego szlaku, tylko po prostu by to zajęli i tyle. Więc to proste. Ale w ogóle nie do tego chciałem, bo pytanie moje się wiąże z tym, czy nie uważasz, że te mechanizmy z Grecji, nie chcę źle wymawiać, czy nie uważasz, że to mogły być takie fałszywki? Czy to jest bardziej tak, że to mógł stworzyć jakiś ichni wynalazca, taki ichni Nikola Tesla, tamtych czasów wielki umysł i to jakoś nie poszło dalej? Jaki masz pogląd? Czy faktycznie oni byli tak rozwinięci i to było ukryte, czy to może był jakiś odosobniony przypadek? Czy to jest na przykład fałszywka? Jak to jest?
[01:44:20] - Żeby była fałszywka, zrobić coś takiego jako fałszywkę, wszystko musi mieć sens. Jeżeli to wyłowiono w 1900 roku i nie wiedziano, co to jest. Ja nie wierzę, że to był spisek. Pan Elias Stadiatos, ten nurek, który to wyłowił, nie miał pojęcia, co to jest. Wyłowił coś ciekawego. Myślał, że to jest jakaś kółka. Nie wiem, co on myślał. On chyba tego nie otwierał w ogóle. Dopiero w 1902 roku stwierdzono, że to jest jakaś maszyna, mechanizm, a dopiero prześwietlono to, zrobiono spis tego zdjęcia w '74. Czyli czekało to 72 lata na to, żeby właśnie Derek de Solla Price 20 lat badań, czyli od 1954 roku do 1974 roku pracował nad tym mechanizmem, co to jest i odkrył, że to jest właśnie ten kalendarz faz księżyca.
Więc świadczy to o tym, że fałszerstwo musi mieć sens. Nie da się tego sfałszować. Są teorie, że piramidy zbudował Napoleon. Że wcale nie Egipcjanie budowali piramidy, tylko Napoleon, że Mur Chiński zbudowany jest w XX wieku. Różne rzeczy, które się tam opisuje, ale trzeba po prostu zważyć realność. Niektórzy twierdzą, że mieszkamy na płaskiej ziemi. Po prostu trzeba czasem postawić linię. Okej, twierdzisz, że jest płaska ziemia, musisz troszeczkę przedstawić jakieś dowody na to. Konkretne, a nie jakieś anomalie, tylko coś konkretniejszego. I tak samo tutaj.
Jeżeli to by było fałszerstwo, to trzeba mieć jakieś podstawy, żeby tak twierdzić. A to jest tak naprawdę nie na rękę jednak. To nie jest na rękę nauce. Więc to tak na dobrą sprawę przecież się dopiero przebijało od '74 roku, kiedy została ujawniona ta informacja o tym, co to jest. Dopiero na początku XX wieku uznano, że ma rację. 30 lat czekano na potwierdzenie, że tak, to jest ten komputer, faktycznie masz rację i nawet wykazało bardzo skomplikowaną istotę tego.
[01:46:48] - No tak, ale to nie są czasy jakieś bardzo antyczne, tylko już bardziej współczesne, XX wiek, tak jak mówiłeś. I w przypadku jakichś innych rzeczy, które wspominałeś, nie ma jakichś zapisków? Czy to zostało ukryte bardzo sprytnie przez Watykan, czy przez rząd światowy raczej nie, bo to jeszcze chyba nie te czasy. Nie wiem, może bardziej-
[01:47:16] - Ale teraz czego poskarżysz po tematach? Mówisz o Lechistanie teraz, tak?
[01:47:20] - Tak. Nie, mówię ogólnie o różnych tych wynalazkach, o różnych artefaktach, które wskazują na jakąś bogatszą historię naszego globu. Czy to faktycznie tak mogło zostać ukryte? Bo ciężko jest mi w to uwierzyć.
[01:47:38] - Absolutnie tak. Watykan tyle pism różnych, tyle różnych artefaktów trzyma. Chociażby zwoje z Qumran. Podejrzewa się, że większą część zwojów z Qumran w ogóle wykupił Watykan i trzyma u siebie. Bo zwoje z Qumran po prostu poświadczają to, że chrześcijaństwo zostało stworzone przez Rzymian. Sklecone różne wierzenia z tamtych okresów, miejsc i stworzono po prostu nową religię bardzo przemyślnie. I stworzono chrześcijaństwo. Nie wiem, jak było, ale to, że Watykan wykupował zwoje z Qumran, to jest pewne, bo są świadkowie, którzy twierdzili, że to sprzedawali właśnie tym podstawionym ludziom z Watykanu i to potem nigdy nie ujrzało światła dziennego, tylko część zwojów z Qumran. Polecam w ogóle temat zwojów z Qumran.
[01:48:33] - Proste, bo to wiadomo, że Watykan i sam Rzym starał się, na przykład nawet te święta jakieś katolickie są na datach i są związane z jakimiś obrzędami innych religii, innych kultur. To wiadomo.
[01:48:50] - Na przykład Chrystus, że to jest Mitra, ma podobne, że też Mitra zmartwychwstał po trzech dniach. Takie różne wierzenia, które są zbieżne w chrześcijaństwie. Liczba apostołów 12 jako liczba znaków zodiaku 12.
[01:49:14] - Tak, to akurat znam. Czytałem o tym, słyszałem. Dobrze, ja już może nie będę przedłużał. A tak jeszcze na koniec w sumie chciałem ci życzyć wszystkiego najlepszego z okazji święta dzisiejszego, bo nie wiem, czy wiesz, czy świętujesz dzisiaj może?
[01:49:30] - Nie, nie świętuję, ale chyba coś mówisz o imieninach pewnie, tak?
[01:49:36] - Nie.
[01:49:36] - Ktoś mi w pracy powiedział, że dzisiaj tak jest, ale nie wiem.
[01:49:44] - Właśnie o to chodzi, bo dzisiaj jest święto kuriera i przewoźnika. Dzień Kuriera i Przewoźnika.
[01:49:51] - Nie, o tym nie słyszałem.
[01:49:55] - 29 września święto polskie, branżowe. Polecam Wikipedię. To by było w sumie wszystko na dzisiaj. Wszystkiego najlepszego i dobrego wieczoru.
[01:50:06] - Dobrego wzajemnie. Można powiedzieć miłego weekendu. Ale już słuchacz się rozłączył. Z tym tematem jest troszeczkę trudno ze względu na to, że mówię o Lechistanie, bo większość materiałów jest w Watykanie. Albo została zniszczona. Oczywiście niektórzy twierdzą, że nic Watykan nie ma w tym temacie, ale przecież wszystko zostało zniszczone. Nie ma nic, żadnych informacji przed Mieszkiem. Tam jeszcze był Popiel, jakiś Piast. Było trochę różnych ludzi, ale z tego, co Rzymianie opisywali, to tutaj były państwa-miasta. Coś podobnego do Celtów.
Celtowie mieli też państwa-miasta, coś podobnego. Tak to zorganizowane było w Polsce. Nie wiem dokładnie, jak jest, ale to, co mówi system i to, co mówią ludzie systemu razem z ultrakatolikami, to ewidentna fałszywka. To są fałszywki w tym sensie, że wszystko musi mieć ręce i nogi, musi mieć kontynuację. Nie ma czegoś takiego, że coś nagle powstaje z niczego. Oprócz fizyki kwantowej nie ma takich rzeczy, że z niczego coś powstanie. Tak samo tutaj. W próżni to nie funkcjonuje. Ta kolumna nie mogła powstać sama w Indiach z superstali. Musiała być cywilizacja, która ją stworzyła.
Zbieracko-łowieckie plemiona indiańskie z dżungli amazońskiej nie byłyby w stanie zbudować czegoś takiego. Musi być potężna cywilizacja to zbudować, bardzo zaawansowana, bardziej niż nam się wydaje. Czyli cywilizacja, która buduje komputery mechaniczne, bo ten mechanizm, o którym mówimy, czyli ten mechanizm z Antykithiry, to jest mechanizm, który można nazwać już komputerem, który przelicza, wykonuje różne działania. To jest taki komputer mechaniczny. To już jest cywilizacja na takim poziomie. Oczywiście to nie jest jeszcze cywilizacja lotów kosmicznych, ale od czegoś trzeba zaczynać i coś trzeba wykonywać. Można powiedzieć, że oni się zbliżali. Gdyby dalej poszli jeszcze, to zbliżaliby się do przełomu XVII i XVIII wieku z czasów późniejszych. Gdyby oni poszli dalej z tymi mechanizmami, z tym rozwojem. Ten Kolos z Rodos, który zrobili z miedzi, wielkiego kolosa, który podobno był.
Nikt go nie widział z żywych dzisiejszych, bo już nie ma go. Nie ma zdjęć. Są tylko zapiski historyczne, że był. Można sobie wyobrażać, jak wyglądał i tak dalej. Na przykład taka bateria z Bagdadu. Żeby stworzyć tę baterię, to może nie było takie super skomplikowane, ale pytanie, do czego to wykorzystywali? To są rzeczy, które są kluczowe pytania w cywilizacji. Wszystko musi mieć sens. Nie może nie mieć logiki. Cywilizacja się rozwija, przekazuje z pokolenia na pokolenie wiedzę.
Gdyby się nie przekazywali z pokolenia na pokolenie, to my się rodzimy totalnymi debilami. W tym sensie zwierzakami się rodzimy, totalnymi zwierzętami. Jeżeli człowiek nie był uczony rodziców tego, co ma robić, mówić, tej wiedzy całej byśmy w szkole się nie uczyli, czy nas ktoś tego nie uczył, to byśmy się cofnęli do poziomu zwierzęcości. Byśmy musieli odkrywać rozpalanie ognia, robienie otoczaków. Epoka kamienia łupanego i to początków, byśmy się cofnęli. Dlatego mamy książki, potrafimy czytać, potrafimy mówić. To wszystko wynika z cywilizacji, którą tworzymy. To wszystko stworzyła cywilizacja. Ludzie oczywiście, którzy tę cywilizację tworzyli. To ludzie to stworzyli, nie sama cywilizacja z siebie, ale tworzymy dzięki temu cywilizację.
Gdybyśmy byli plemionami zbieracko-łowieckimi, one też już są na dosyć wysokim poziomie. Nawet takie prymitywne plemiona z dorzeczu Amazonii, mieli już swoje wierzenia, potrafili wytwarzać instrumenty, wytwarzać łodzie. Nie mieli metalu, ale potrafili to robić. Wykorzystywali do tego ogień. Wypalali, brali termity, one wyjadały to czółno. Brali kamiennymi narzędziami też. Mieli swoje metody i znają je do dziś, aczkolwiek wiadomo, że dzisiaj oni zanikają i korzystają z wynalazków naszej cywilizacji, tej jawnej. Wykorzystują siekierki, metalowe urządzenia, które są dla nas dosyć prymitywne, bo to są narzędzia sprzed iluś tysięcy lat, ale jednak dużo bardziej zaawansowane niż na ich poziomie cywilizacyjnym. Pomimo że też mają swój język, jest on dużo bardziej ubogi, bo nie mają wielu słów, które my mamy. Oni nie mają matematyki, fizyki, chemii.
Nie mają tych wszystkich rzeczy, które my mamy, człowiek cywilizowany, bo są zacofani cywilizacyjnie. Dając im na przykład płytę kompaktową, nie są w stanie coś z tym zrobić. Mogą zrobić ozdobę jedynie i tak dalej, ale nie są w stanie odczytać tej płyty, co na niej jest, bo do tego potrzeba bardzo wysokiej cywilizacji. To są takie truizmy trochę, ale czasami trzeba o nich mówić, bo niektórzy myślą, że genetycznie to wszystko przychodzi i człowiek rodzi się od razu z wiedzą. Tak jest nawet, że człowiek się języka by nie nauczył sam z siebie. Musi go ktoś nauczyć. Jakby nikt nie uczył języka, to człowiek nie potrafiłby mówić. Były takie eksperymenty, że dziecko w dżungli na przykład zostało i się wychowało z wilkami i nauczyło się mówić po wilczemu. Nie było w stanie mówić kompletnie ani nie rozumiało języka, ani nie mówiło, tylko po prostu mówiło językiem wilków. Mało tego, później nie potrafiło się nauczyć już języka ludzkiego.
To są rzeczy oczywiste. Z eksperymentu też widać i tak dalej. To są rzeczy, których ktoś musi nauczyć. Jeżeli człowiek się nie nauczy, będzie w izolacji i tak dalej, to będzie debilem, zwierzakiem. Niestety tak jest. Tak jest człowiek stworzony. Zresztą każde zwierzę jest stworzone, też zwierzęta się uczą, też przekazują sobie wiedzę. Ptaki na przykład uczą się, jak mają latać, polować i tak dalej. Rodzice uczą ptaki latać. Też tak jest.
To są takie kwestie. Dobrze, zostawiamy je i możecie dzwonić. Telefon 62 728 13 45 i Skype teoriahaosu.com. Jest trochę tych artefaktów, cała masa. Można powiedzieć, od takich na przykład kulek, które miały miliardy lat. Zakazana archeologia. Dzisiaj nie chcę rozmawiać o zakazanej archeologii, bo to są rzeczy spekulatywne. Nie wiemy, czy to zostało wytworzone naturalnie, czy ktoś to zrobił i tak dalej, i czy ktoś czegoś nie podłożył. Ale wiemy o rzeczach, które są bezapelacyjnie bardzo ciekawymi artefaktami. Tymi artefaktami są chociażby kryształowa czaszka, taka najbardziej znana.
Kryształowa czaszka z kryształu górskiego zrobiona. W Muzeum Brytyjskim ona jest. W Meksyku została znaleziona, czyli w Ameryce Północnej. Mainstream stwierdza, że to jest mistyfikacja, bo faktycznie do wytworzenia tej czaszki potrzeba było, podejrzewa się, XIX-wiecznych narzędzi. Ale pytanie, dziwne artefakty są, ta czaszka jest idealnie zrobiona. Są nawet żyłki w środku zrobione. Nie wiem, czy dzisiaj jest w stanie ktoś to zrobić. Czaszki, które są robione dzisiaj, są żenująco słabe w stosunku do tej czaszki, którą możecie zobaczyć sobie chociażby w programie „Tajemnice Artura C. Clarka”. Jest głównym artefaktem pokazującym w tym programie tajemnice naszego świata i wszechświata.
I niby te czaszki zostały wykonane już w Europie przez jubilerów. Czy mogły być zrobione, czy nie? Tego nie wiem. Natomiast jest fenomenalne. Nie wiem. Trudno mi powiedzieć, czy można jednoznacznie stwierdzić, że to jest fałszerstwo, bo to jest ciekawa historia, jak było z tym, że niby ojciec odnalazł tę czaszkę. Pan Mitchell Hedges, tak? To chyba był. W 1924 niby odkrył tę czaszkę i jego córka niby odkryła, ale że on podrzucił jej to odkrycie. Trudno powiedzieć, czy tak akurat było.
Natomiast robi wrażenie dzisiaj nawet ta czaszka, więc nie wiem, co myśleć o tym. Trzeba się znać na jubilerstwie, żeby stwierdzić, że można coś takiego zrobić czy nie można, bo większość tych, które widziałem w sprzedażach, były bardzo kiepskie te czaszki. Ale może jakiś jubiler potrafi zrobić perfekcyjne. Dzisiaj narzędzia są bardzo zaawansowane, już nie mówiąc, że lasery są, ale już nawet na poziomie XIX wieku były dosyć zaawansowane. Chcę też powiedzieć, że kwarc jest bardzo twardy. To jest naprawdę bardzo twardy materiał. Jest twardszy niż szkło i ciężko się bardzo obrabia kryształ górski, czyli ten kwarc. W skali Moesa to jest chyba siedem. To jest bardzo dużo. To jest bardzo ważne.
Skalą Moesa oceniamy trudność w wykonywaniu czegoś. Jeżeli mamy coś takiego jak na przykład gips, to jest dwa w skali twardości Moesa. Natomiast siedem ma kwarc. On jest sto razy bardziej twardy niż talk, a gips jest tylko dwa razy bardziej twardy niż talk. Czyli kwarc jest sto razy bardziej twardy. Można powiedzieć, że kwarcu nie da się zarysować nożem ani stalą narzędziową, czyli żadną stalą nie zarysujesz kwarcu. Więc żeby obrabiać kwarc, trzeba innym kwarcem robić. Wiadomo, dzisiaj są urządzenia diamentowe z korundem, z opiłkami różnymi i one są bardzo twarde, więc operują bez problemu na kwarcu. Można wykonywać operacje, natomiast to nie jest prosta sprawa, żeby na kwarc operować czy ten kwarc obrabiać. To jest trudna sprawa, więc te czaszki to jest naprawdę fajna sprawa.
Nie wiem, co myśleć o tym, bo możliwe, że to jest fałszerstwo. Bo jeżeliby to nie było fałszerstwo, to by była absolutnie zmiana paradygmatów, kompletna zmiana paradygmatów i kompletny upadek zaawansowanych cywilizacji. To znaczy, że kiedyś cywilizacje były naprawdę na bardzo wysokim poziomie rozwoju i to by o tym świadczyło. Tutaj anon pisze, że mistyfikacją, bo Mitchell Hedges kupił czaszkę za 400 funtów w domu aukcyjnym, a nie że znalazł tę czaszkę. Jego córka twierdziła, że ta historia jest prawdziwa. Faktycznie, bo ona mogła nie wiedzieć tego, że on mógł jej podłożyć tę czaszkę. Tak mogło być. Tak było w oryginale, że ona to znalazła. I faktycznie to się kupy nie trzyma, bo dlaczego miałby znaleźć tę czaszkę? Więc jak najbardziej mogło być coś na rzeczy.
Natomiast tych czaszek podobno jest więcej i są oryginalne czaszki, bo ta być może nie jest oryginalna. Natomiast podobno są oryginalne czaszki też, które są nie mniej fascynujące. Nie wiem, jak jest. To są rzeczy przesądzające, jeżeli jest prawdą, że te czaszki były stworzone przez Majów lub potomków Majów lub przed Majami z Toltekami, na przykład przez Tolteków, czy też są fałszerstwem. Jeżeli fałszerstwem, to nic się nie zmienia, jest kolejnym fałszerstwem. Natomiast jeżeli to jest wytworzone przez tamte cywilizacje, to do góry nogami wszystko jest wywracane. Tutaj możemy się sprzeczać, że to może być fałszerstwo, ale podam tylko wam hasło, żeby już was nie trzymać w niepewności, bo to jest przykład najbardziej tajemniczych rzeczy. To jest Puma Punku, Brama Słońca. Wydaje się, trochę głazów pozrzucanych, jakieś bzdury, jakieś andazyty. Tak to się nazywa?
Andezyt, dioryt. Podobno jedne z twardszych skał na poziomie niemalże granitu. Granit chyba trochę twardszy może być. Czy ktoś z was używał narzędzi? Czy ktoś się bawił w wiercenia, piłowanie? Jeżeli nie, to nie mamy o czym dyskutować. Każdy facet albo prawie każdy się bawił różnymi wiertłami. Gumówkami czy się bawiliście, czy różnymi piłami, czy z różnymi tarczami. Piłowanie za pomocą różnych tarcz, bo są diamentowe dzisiaj i tak dalej. Powiem wam tak: obróbka kamienia dużo miększego niż to, co w Puma Punku jest, jest naprawdę problematyczna.
Jak wierciliście w ścianach, w żelbecie, to widzieliście, jak ciężko w żelbet się wiercić zwykłym wiertełkiem stalowym, ze wzmocnionej stali. Dobrym stalowym wiertłem jak ciężko się wwiercać. Uderzenia muszą być młotem i dobra dosyć wiertarka, żeby sobie duże dziury wiercić w żelbetonie. A żelbeton jest nieporównywalny z andezytem czy z diorytem, czy tym bardziej z granitem. Te materiały, te skały, które się obrabia, są potwornie twarde i potrzeba do nich specjalnych wierteł. Być może stalową gdzieś tam będzie można próbować. Znaczy na granit to raczej nie sądzę. To nawet ci w ogóle chyba nie wejdzie. Jak to można nieładnie powiedzieć, w dupkę szczypniesz po prostu granit. Natomiast musisz mieć specjalne wiertła, czy diamentowe, czy z korundem.
Takie, które są twardsze na końcóweczkach. Jeżeli obrabialiście, to ten kamień jest po prostu potwornie ciężko obrabiać nowoczesnymi piłami, nowoczesnymi wiertarkami, których oni nie mieli, żadnych takich rzeczy. Piaskowiec to może jest miękki. Skała, to co jest na przykład w piramidach, chyba z piaskowca są. Piaskowiec jest łatwy w obróbce. Miedzią nawet możecie obrabiać. Ale jak macie takie twarde skały, to nawet jak macie stal, to się obrabia potwornie ciężko. Oni nie mieli stali, oni mieli tylko miedź. Oficjalne dane są, że mieli miedź. Nawet nie mieli chyba brązu.
Załóżmy, że mieli brąz. Chociaż nic nie wskazuje na to. Mieli tylko miedź i mogli jakiś korund mieć czy jakieś diamentowe rzeczy, które próbowali obrabiać. Natomiast jeżeli wy sobie zobaczycie Puma Punku, to coś, co od razu wam się kojarzy, że absolutnie tutaj były użyte nowoczesne narzędzia, takie jak my mamy. Piły wysokoobrotowe, rzeczy, które wymagają wysokich obrotów i dosyć mocnych czy wierteł, czy tarcz obrotowych. Mocnych w sensie takim, że wzmocniona stal czy tego typu rzeczy. Co można powiedzieć jeszcze tutaj? W Puma Punku od razu rzuca się nam, że to po prostu nie mogło być zrobione miedzią. Mało tego, to jest tylko wstęp. To jest tylko wstęp, to co gdzieś wam wszędzie pokazują w Puma Punku, bo to jest twarde.
Są te wiercenia, są te rzeczy, że mamy tylko możliwość, że albo to zostało sfałszowane, że ktoś po prostu sobie zrobił takie głupie zabawy i te wiercenia, te jakieś tutaj rzeczy. Mogło tak być, nie wiem, ale tam wojsko chyba pilnuje, to wszystko jest pilnowane, nie można sobie tak powiercić. Tych rzeczy. Natomiast to jest nic. Wszystko sfałszowano. Te wszystkie dziurki, które robiono, te wszystkie otwory, te wszystkie kształty, które były robione. Chociaż większość kształtów jest na grafikach czy na zdjęciach starych, gdzie nie było jeszcze elektrycznych urządzeń. W Puma Punku zakładając, że to wszystko jest sfałszowane, to kilku rzeczy nie da się sfałszować, nawet dzisiaj się nie da sfałszować. A może się da, ale to mi powiecie, jak to zrobić. Są rzeczy, które możecie sobie zobaczyć.
W środku skały, w środku tego kawałka skały, gdzie w Puma Punku można sobie nawet samemu zobaczyć, są takie jakby elementy wierceń w środku. To znaczy w jedną stronę wchodzi coś, w drugą wchodzi i pomiędzy jest też wiercenie. Wewnątrz tej skały, wewnątrz tego kamienia, tego fragmentu kamienia. Czyli mamy jeden otwór, drugi otwór i te otwory połączone wewnątrz kamienia. I to można sobie sprawdzić. Można wody nalać, można sznurkiem to sobie przeprowadzić. Bo po to chyba było właśnie, żeby ciągnąć te skały. Nie wiem, czy po to to było, ale można wziąć sznurek i sobie ciągnąć tą skałę wtedy. Bo mamy dziurę w tym andezycie. One są z andezytu lub z diorytu.
Dioryt, andezyt. Potwornie twarde naprawdę. Powierćcie sobie, kupcie sobie andezyt. Nawet marmur jest miękki, to jeszcze okej. Albo sobie granit kupcie i powierćcie sobie w granicie. Zobaczycie, co to oznacza. Spalą się wasze wiertareczki niskoobrotowe i jakieś no name. Tak samo w andezycie czy diorycie. Masakra. Obróbka kamienia jest bardzo potwornie ciężka.
Nie mówię, że się nie da. Da się, ale tego się nie da zrobić. Nikt nie ma pomysłu. Pójdziecie do najlepszego kamieniarza. Panie, jak to zrobić? Panie, tu w andezycie, w diorycie tą dziurę robimy tutaj pach, tu pach i tu pomiędzy wewnątrz kamienia mamy połączyć te otwory. Musimy połączyć wewnątrz kamienia. Jak to zrobić? Nikt nie wie. Dzisiaj nie ma takiej technologii.
Była technologia kiedyś starożytna, ale do drewna na przykład. Czyli że robak dziurę robił za pomocą miodu. Miodem smarowali coś i ten robak tam wiercał się, wiercał. I można było zrobić taką dziurę. Na przykład didgeridoo tak się robiło. Aborygeni tak robili. Robak pod kątem w drewnie robił dziurę. Jak ktoś nie wiedział o tym robaku, to samemu zrobić takie didgeridoo jest bardzo trudne. Bo jak to zrobić? Można na przykład rozciąć, didgeridoo zrobić, a później skleić.
Ale to już może nie być to samo. Natomiast tutaj mamy z jednego kawałka. Można odlać. Można taki andezyt czy dioryt odlać, tylko że nie ma takiej technologii. To znaczy jest już taka, mówiłem już wam o działach plazmowych i że plazma roztapia cały kamień i można wtedy formować go. Natomiast my mówimy o technologii sprzed iluś tysięcy lat. Tak naprawdę nikt nie wie, który to. Tutaj niektórzy mówią, że sprawdzali, że to 500, 600 rok naszej ery. To mogło powstać. Nie ma znaczenia.
Nawet dzisiaj by to nie powstało, bo tego się nie da wytłumaczyć, jak to można robić. Przepraszam. Można spróbować, ewentualnie może z wodą coś kombinować, ale co i jak to zrobić? Tutaj ktoś zarzuca, że 15 kilometrów od kompleksu. To co za problem? Akurat z transportem takich iluś tonowych nawet głazów to chyba nie było problemu. Wiem, że tam jeden chyba jest jakiś taki wielki głaz, taki naprawdę wyrąbisty, że to potrzeba było dźwigu i tak dalej. To jeszcze dałoby radę. Tysiąc ludzi wzięło i to ciągnęło. Jakoś tam dali radę.
Ale to jest niczym w stosunku do tego, jak zrobić te wiercenia. Niech mi ktoś odpowie, jak to zrobić. Przecież to widzieli archeologowie i ci wszyscy, i nikt się nad tym nie zastanawia. Tego się dzisiaj nie da rady zrobić, bo to trzeba by mieć, nie wiem. Ja sobie wyobrażam, że na przykład laserem można to wyciąć i lustra umieścić laserowe, które bardzo mocno odbijają ten laser, czyli całość energii idzie wtedy w bok na tym lustrze i wtedy nam wypala ten bok. Nie bok, tylko wnętrze tego kamienia, bo robimy jedną dziurę, umieszczamy odpowiednie lusterka. Takie lustra specjalne, nie zwykłe lusterko, tylko specjalne lustra, jakieś kwantowe czy jakieś tam, cholera wie. I wtedy laserem strzelamy i ten laser nam wtedy w bok z tego lustra schodzi i z boku roztapia nam tę skałę. Mogę sobie tak wyobrazić, ale takiej technologii nie ma. Natomiast to jest jeden z dowodów na to, że to, co nam mówią dzisiaj o tym, jak wygląda przeszłość cywilizacji, niekoniecznie naszej, bo to może nie nasza, może wcześniejsza gdzieś cywilizacja, ale gdzieś powiązana, być może z człowiekiem, a prawdopodobnie ludzka gdzieś.
Już niektórzy zaczną krzyczeć, że to kosmity zrobiły. Kosmici. Zostawmy kosmity w spokoju. Kosmici taką technologię zapewne mają, ale nie zajmują się takimi rzeczami. Natomiast jeżeli ludzie to robili, to jak to zrobili? Nikt nie wie, jak to zrobić dzisiaj. Proszę, niech ktoś mi powie, jak to zrobić dzisiaj. To wiercenia. Są jeszcze podobno, nie wiem, nie widziałem tych grafik. Akurat z tym, co wam mówię, z tą dziurą tam, żeby sznurek możesz przełożyć sobie, to widziałem.
I one nie były odlewane. Zresztą nie mieli takiej technologii, żeby jakiś dioryt odlewać czy coś. To jest absolutnie wykluczone. To są normalne skały. To są fragmenty skał, a nie jakieś odlewane betonowe rzeczy. Beton jest dużo miększy. Beton możesz nawet niemalże palcem zarysować. A spróbuj taki kamień zarysować. Gratuluję. Metalem praktycznie nie zarysujesz tego.
Bardzo dobrą stal musisz mieć, żeby zarysować. Bardzo twardy metal, miedzią to w ogóle zapomnij. To są niebywałe rzeczy i to nikogo nie zastanawia. To jest oczywiste. Natomiast są jeszcze rzeczy, podobno, ja nie wiem, nie widziałem tego, ale są trójkątne wiercenia. O! Właśnie, jak trójkątne wiercenie wykonać? Bo zrobić okrągłe wiercenie to każdy głupi potrafi. Bierzesz wiertło i lecisz. Jakieś takie ze schodkami, takie ciekawe.
Na przykład są też trójkątne wiertła, ale trójkątne stożkowe wiertła są. Oni nazywają to trójkątne. Wiertła stożkowe. Stożkowe wiertło nie jest trójkątnym wiertłem, a ja mówię o trójkątnym wierceniu, czyli żebyśmy mieli trójkątne czy kwadratowe wiercenia. Zatkało was. Podobno są też takie i dzisiaj takie rzeczy się robi. My już mamy takie technologie, to nie to, że nie ma. Natomiast one są bardzo trudne i skomplikowane i można powiedzieć inna technologia, bo to jest uderzeniowa bardziej, prawda? Bardziej to uderza. Ale są i to chyba na początku XX wieku, jeżeli dobrze zapamiętałem, jeden naukowiec patent zgłosił na trójkątne wiercenia.
Bo jak mamy trójkątne wiertło i ono się będzie obracało, to przecież stworzy nam co? Stworzy nam okrąg. Będzie też okrągły otwór. Nie o to chodzi. Chodzi o trójkątny otwór, żeby był. Trójkątny, wielokątny jakiś. Anon jeszcze zauważył dobrze, że kompleks znajduje się na 3800 metrów nad poziomem morza. No tak, ale co w związku z tym? Co to za problem, że tak wysoko? Jest wszystko tu okej.
To akurat nie są problemem. Ja wiem, że są trójkątne. Tak, już był patent na początku XX wieku, koniec XIX wieku już były patenty na to i już wykonywano takie rzeczy. Ale w czym wykonywano? W piaskowcu, w cegle, w jakimś metalu. Owszem, im materiał twardszy, tym trudniej go wykonać. Im materiał twardszy, musisz mieć droższe wiertła do tego, diamentowe jakieś bajery. I da się. Dzisiaj jesteśmy w stanie to wykonać, ale nie jesteśmy w stanie wykonać tego, co wam mówiłem, w środku wiercenia. Nikt nie wie, jak to zrobić w środku.
Natomiast podejrzewam, że mogą być jakieś technologie bocznego wiercenia gdzieś. Może da się jakoś diamentowym wiertłem, gdzie pod kątem gdzieś wchodzi to wiertło później i jakoś tak się wwierca. Nie wiem, może coś jest, ale mówię, fachowcy od kamieniarzy nie bardzo wiedzieli, jak to zrobić. Nie bardzo. Coś z wodą, może coś z tym. Także to są bardzo ciekawe rzeczy, nad którymi się nikt nie pochyla. To jest zatrważające, że dla naukowców to nie jest dziwne. Oni się nie dziwią temu. Przecież to przekreśla cały ich dorobek, że to, co oni mówią, to bzdety są. Bo to świadczy o tym, że cywilizacja kiedyś była bardziej zaawansowana niż my dzisiaj.
W pewnych aspektach, które przetrwały. Tak się śmiejemy, że tam piramidy są, Puma Punku i te wszystkie kamienie. Okej, możemy się śmiać z tego, ale jest jeden plus, że coś wykonujemy w kamieniu. Wiecie jaki? Że to jest wieczne, to nawet milion lat może przetrwać. Milion sto tysięcy lat. Jeżeli zrobimy World Trade Center na przykład, czy World Trade Center, te budynki. Już ich nie ma, ale nawet jakby były, to jeżeliby cywilizacja nasza upadła, to po iluś tysiącach lat ten budynek mógłby się zawalić. Może nawet wcześniej, poprzez nieremontowanie go, niesprawdzanie, coś by się stało. Pod wpływem jakiegoś trzęsienia ziemi i po milionie lat nie zostałoby nic.
Nie zostałby ślad. A może nawet wcześniej niż po milionie nie zostałby ślad. Wystarczy zobaczyć po drewnie, to już zupełnie. Po drewnie parę lat i dosłownie prawie nic nie ma. Próchnieje, jest zjadane, zniszczone. Troszeczkę dłużej, ale to też jakieś reakcje chemiczne. Woda by jeszcze dokonała tego wszystkiego. Bardzo skomplikowane są także, jak sobie zobaczycie zdjęcia z Puma Punku, kształty, tak zwane płaszczyzny. 86 płaszczyzn jest na jednym bloku skalnym. To naprawdę bardzo trudno wykonać.
Dzisiaj jest bardzo trudno wykonać, a wtedy nikt nie ma pojęcia, jak za to się zabrać w ogóle. To są bardzo ciekawe rzeczy. Podejrzewać, że Puma Punku to była to, co zostawiła cywilizacja przed naszą cywilizacją, która była bardzo rozwinięta, być może nawet bardziej niż nasza i był jakiś kataklizm, który to Puma Punku po prostu zostawili te rzeczy w kamieniu, one przetrwały do dzisiaj. Nie chce mi się wierzyć w fałszerstwo, że ktoś przyszedł i powycinał te rzeczy narzędziami XX-wiecznymi. To wszystko wygląda, jakby to było maszynowo robione. Ewidentnie to widać, ale każdy może się mylić. Może być coś innego i widać niedoróbki, że to robili maszynowo, ale bez przeszkolenia chyba. Tutaj zdjęcia podrzucić. W książce zdjęcie nie podrzucę wam. Natomiast w internecie można znaleźć z Puma Punku, jest tego mnóstwo.
W jednym programie widziałem, jak mówili o tym bloku, jak sznurek czy linę jakąś można było pomiędzy te profile włożyć. W tych blokach, są takie bloki. Poszukajcie sobie, wujek Google i spokojnie znajdziecie te profile. To jest chyba najbardziej spektakularny przykład tego, co sami możecie zobaczyć, co dzisiaj jest praktycznie niemożliwe, żeby wykonać albo jest bardzo trudne. Ja pomijam te technologie plazmowo-laserowe, które już gdzieś tam istnieją w tajnych laboratoriach, można by było tego użyć. Ale umówmy się, jeżeli to faktycznie nawet miało te 1500 lat, tak jak mówi oficjalna nauka, to przecież nie było takiej technologii. To nie była Ziemia, żeby coś takiego wykonać. Trójkątne i też te czworokątne, wielokątne wiercenia można dokonać za pomocą laserów czy plazmy. To jest dużo łatwiejsze, tylko trzeba mieć tę technologię. Ona jest w powijakach.
Ona jest oficjalnie nierozwijana, a nieoficjalnie jest bardzo rozwijana. Tak można by to było określić. Tutaj Ann pisze: „obróbka erozyjna”. Okej, dobrze. Ja słyszałem o tym, że wody można użyć do tego między innymi. Ale jak to chcecie zrobić? Jak to zrobić, żeby wewnątrz profilu ciąć? Czyli jedną dziurę robimy, drugą dziurę i łączymy te dziury wewnątrz bloku andezytu czy diorytu. O to mi chodzi, a nie tłumaczenie, że coś takiego jest. To ja słyszałem, ale czy wykonasz takie cięcie?
Bo że jedną dziurę zrobisz dobrą, drugą dobrą, to każdy głupi potrafi jakimś diamentowymi ostrzami tam jechać, dobrą wiertarą, mocną. Ale jak to połączysz? Jak? Właśnie, to jest pytanie. Nikt tego nie zadaje, a to jest bardzo fajne. Dobra, dzwońcie i powiedzcie, jak to zrobić. Telefon 32 728 13 45, Skype: toraehaoso.com. To jest jeden z dzisiejszych najważniejszych rzeczy, które dzisiaj chciałem wam przedstawić. Mam jeszcze kilka innych. Tutaj mam fragment z książki Igora Witkowskiego „Instrukcje przebudzenia”, tom pierwszy i tam właśnie opisał tę sprawę.
Może wam przeczytam, o co chodzi. Bo to, że można dokonać różnych fajnych rzeczy i tak dalej, to jest jasne, narzędziami miedzianymi. Natomiast tutaj jest kwestia, że to jest niemożliwe. Tak jak napisał tutaj Igor Witkowski o tym mniej więcej, to tutaj jest fragment z książki „Oświata”, ale ja czytam akurat z książki „Instrukcje przebudzenia”, tom pierwszy Igora Witkowskiego. Tutaj przykład został zaczerpnięty z książki „Oświata”, zresztą przez wielu uważanej za moją najlepszą książkę. Została ona poświęcona między innymi ruinom, które są unikalne w skali całej naszej planety. Noszą nazwę Puma Punku i znajdują się w Boliwii. Znajdują się tam bloki skalne obrobione w taki sposób, że prezes dużej, renomowanej firmy kamieniarskiej, pytany o to, jak można by zrobić coś takiego, stwierdził wprost: „Nie starcza mi imaginacji”. Według niego nie można by tego samego zrobić dzisiaj z taką samą precyzją, a bloki mają nie mniej niż 1500 lat. Trudność polega na tym, że bloki mają skomplikowane kształty, na przykład 86 płaszczyzn, przy czym w wydrążonych w środku profilach stykają się po trzy płaskie powierzchnie, gdzie na linach styków w narożach nie ma żadnych łuków.
Oczywiście możemy tak zrobić dziś z narożami wypukłymi, ale nie w przypadku ich wklęsłych odpowiedników. Nie, nie z precyzją rzędu 0,1 milimetra, czyli jedną dziesiątą milimetra. Wyobrażacie sobie? Ja sobie nie wyobrażam, bo w domu próbowałem różne rzeczy robić. Nie to, że nie znam, mam trochę dwie lewe ręce do tego, więc czasami mi centymetr brakuje gdzieś tam, jeden centymetr, bo jak się półki jakieś robi, wszystko to osiada, wszystko pracuje, to trzeba przewidywać, obliczać, trzeba podkładki jakieś robić, wiedzieć co i jak, tutaj to, siamto, tamto. Bo jeżeli mamy półkę, ale umieścimy jakieś rzeczy, to pójdzie ci trochę w dół to wszystko i już zupełnie się zmienia. To wszystko pracuje. To nie jest takie proste. Mówię tutaj prymitywnymi rzeczami, które się ma tutaj w domu. A tutaj oni mają z obrabianiem kamienia rzędu jednej dziesiątej milimetra.
Czy trzeba czegoś więcej, aby mieć dowód na istnienie cywilizacji technicznej w zamierzchłej przeszłości Ziemi? Z pytaniem na temat metod obróbki bloków w Puma Punku udałem się do archeologa zajmującego się tymi ruinami, pracującego przy nich, profesor doktor habilitowany Mariusz Z. z Uniwersytetu Warszawskiego. Ten jednak, dowiedziawszy się z grubsza, o jakie problemy chodzi, zdecydowanie odmówił wypowiedzi przed kamerą, na co byliśmy umówieni, chociaż w ogóle gotów był porozmawiać. Przeszliśmy więc do wydziałowego bufetu i dopiero tam zadałem mu najistotniejsze pytanie. Położyłem na stole powiększenia zdjęć ukazujących niewiarygodne detale bloków w Puma Punku i zapytałem, jak zrobienie czegoś takiego było według niego możliwe. Mój rozmówca nie przedstawił jednak żadnego wyjaśnienia, poza tym, że wykluczył możliwość, aby bloki te były odlewane. Odniosłem wrażenie, że nie wiedział i tak naprawdę nie próbował tego ustalić i wcale mu to nie przeszkadzało. Zrobił po prostu wrażenie humanisty, chociaż zajmuje się jednak wytworami techniki, więc powinien mieć chociaż minimum wyobraźni technicznej. Jednocześnie próbował demonstrować swoją wyższość.
Pozwolę sobie w tym miejscu zauważyć, że autorytet polega chyba jednak na czymś innym niż na pewności siebie. Mój rozmówca rzucił nie do końca jasną i oderwaną od kontekstu uwagę, że on stosuje jednak inną metodologię. Mam szacunek do profesjonalizmu jakiegokolwiek, jednak trochę to dziwna metodologia, jeśli nie pozwala na postawienie sobie fundamentalnego pytania i traktuje takie podejście dosyć nonszalancko. Można odebrać wrażenie, że archeologowie zajmujący się tym miejscem drobiazgowo rozpracowują kwestie szczegółowe, nie widząc przy tym całości problemu. To jest choroba niestety, która się nazywa Choroba cywilizacji. Idiokracja. W tym sensie, że nasza cywilizacja nie chce się rozwijać. Zwijamy się, zamiast się rozwijać, bo nie stawiając sobie tego pytania, że trzeba rozwiązać ten problem. Najtrudniejsze problemy trzeba rozwiązywać, a nie jakieś prostsze, że coś tam znaleziono i zdatowaliśmy to na 500 rok naszej ery. To nie jest takie jednoznaczne, żeby datować coś tym, że znaleziono jakieś resztki jedzenia czegoś tam i już od razu datują, że to musiało być wtedy zrobione.
Może to wtedy akurat ktoś na piknik sobie przyszedł po mapunku. Tak to wygląda. Ale nikt nie dzwoni, nie proponuje, jak to mogło być rozwiązane. Mam jeszcze kilka innych ciekawych artefaktów. Pomijam już te nie kościotrupy, szkielety. Pewnie słyszeliście o tych dużych szkieletach. Większość to jest Photoshop. Nawet jakieś konkursy były photoshopowane. Ale podobno są takie, które nie są. Mało tego, są oficjalne szkielety.
Jest w Stanach Zjednoczonych na pewno taki jeden przynajmniej szkielet prawdziwy człowieka, 2,5 metra czy coś takiego, jakieś 2,30, naprawdę bardzo wysoki i człowieka, który z tego, co zbadano, nie miał anomalii przysadki mózgowej, czyli nie produkował hormonu wzrostu w dużych ilościach, bo to tak zwany gigantyzm, czyli nie miał choroby giganta, gigantyzmu. Były te historie, że ktoś znalazł wielki ząb i ten ząb potem zginął komuś. Że zamiast badać, to pan dał nam jakiś ząb? Nie, nic pan nam nie dawał. Jak nie dawałem? Przecież dałem państwu do sprawdzenia ten ząb. Nie, nic od pana nie otrzymaliśmy. Proszę wyjść, bo wezwiemy policję, jak się pan tutaj tak zachowuje. Jak z filmu. A to na faktach.
Jest jeden rolnik, to we Włoszech chyba było, jeśli dobrze pamiętam, i to znalazł, dał do zbadania i zniknęło. Ząb? Jaki ząb? Nie było żadnego zęba. Tutaj nie chodzi o to, że jest jakaś mafia. Też kiedyś myślałem, że tutaj o mafię chodzi, ale raczej zgadzam się z panem Igorem Witkowskim, czyli że to tuszowania różne, tuszowania tych wszystkich spraw czy ginięcia tych artefaktów, to przede wszystkim chodzi o to, że establishment naukowy nie chce dochodzić prawdy, chce po prostu dochodzić do świętego spokoju. Czyli że to, co zaprojektowali, to co odkrywają, jest prawdą i nie zadajemy żadnych pytań. Jest tak i tyle. Jest tu trochę takich znalezisk, między innymi właśnie pana Klausa Donny, kolekcjonera, też handlarza sztuką i wartościowymi rzeczami różnymi. On postanowił zająć się tym, że docierały do niego takie różne rzeczy, których nie można było nigdzie zaklasyfikować z niczym.
Ale to mogą być rzeczy, które są fałszerstwami. Tego nie wiemy. To nie jest takie proste dzisiaj, żeby to stwierdzić. I między innymi tutaj jest tak zwana, to jest ciekawe, płytka genetyczna. Ciekawie to wygląda. Z czego ona się składa? Powiem wam tak. Profesor Jamie Gutierrez-Lega z Uniwersytetu Jorge Tadea Lozano w Bogocie w Kolumbii, w którego zbiorach znajduje się dziś dysk, właśnie ten dysk genetyczny, płytka genetyczna. Wiosną 2000 roku w rozmowie z austriackim pisarzem Reinhardem Habeckiem zaprezentował pogląd, że na kamiennej tarczy przedstawione są fazy ewolucji od płazów do człowieka. Bez trudu można na tej płytce rozpoznać detale biologiczne, jak męskie plemniki, kobiece komórki jajowe, organy płciowe, zapłodniony zarodek rozumiany jako embrion.
Jeden z motywów przedstawia dwie postacie, zapewne bliźnięta. Na drugiej stronie znajdują się sceny, które dają się zinterpretować jako etap podziału komórki oraz rozmaite fazy rozwoju żaby. Także takie różne widzicie tutaj kwestie. I faktycznie robi to wrażenie, ale czy to jest oryginalne? Czy to nie jest fałszerstwo? Niejaki Rudolf Distelberger, dyrektor wiedeńskiej Schatzkammer, skarbca, profesor, doktor stwierdza, że nie wskazuje to na fałszerstwo. Podał on analizę tej tarczy. Ona jest z lidytu i jest dosyć krucha. I co ten profesor stwierdził? Profesor stwierdził tak: „Płyta jest obiektem wewnętrznie bardzo skomplikowanym.
Pojawia się tu problem, którego nie jesteśmy w stanie wyjaśnić, a który jednocześnie sprawia, że zabytek ten jest odrzucany przez niektórych naukowców i ekspertów muzealnych oraz uznawany za falsyfikat. Nie da się go przyporządkować żadnej ze znanych południowoamerykańskich kultur, jakie do tej pory poznaliśmy. Dlaczego jednak fałszerz miał się silić na sfałszowanie czegoś, czego nie da się niczemu przypisać? To nie ma sensu. Przecież falsyfikat chciano by sprzedać. Jeśli na przykład ktoś zamierza sprzedać naczynie jako inkaskie, ponieważ ma ono dużą wartość na rynku sztuki, to wykonuje przedmiot w kształcie naczynia używanego przez Inków”. Ma sens to, co mówi pan profesor, ale nie mówi, że to fałsz czy nie fałsz. Nie wiem, co myśleć o tym. Jeżeli to nie jest fałsz, nie jest fałszerstwo, to kosmicznie mnie to wszystko zmienia. Jeszcze mam tutaj jeden bardziej znany, który jest spiralą wolframową z Rosji.
To jest dosyć dziwne, bo tak naprawdę nie wiemy do czego to było, o co tu chodzi z tą spiralą wolframową rosyjską. Jest taka książka „Kiedy bogowie bawią się w Boga”, książka Hartwiga Hausdorfa. Tam właśnie jest to odkrycie z Rosji napisane. 100 000 lat temu niby ma mieć ten artefakt. Ekspertyza była tego zrobiona. Naprawdę niesamowita rzecz. Jest dokładnie opisana. Co to mogło być? Właśnie nie bardzo wiadomo, co to mogło być. Właściwie jest, bo cały czas jest rosyjska spirala sprzed 100 000 lat niby.
To jest ciekawe. Może tutaj wam przeczytam, co to jest ta spiralka rosyjska. Znaleziony był na brzegach rzek Narada i Kozhim Banyo na wschodnim skraju Uraju. Tych obiektów wiele było, nie jeden. Znaleziono właśnie te spiralne obiekty z wolframu, molibdenu, miedzi. Pobrano próbki do celów geologiczno-mineralogicznych, planując w tym rejonie wydobycie metali kolorowych i szlachetnych, a wykopali się i wyciągnęli między innymi te spiralki wolframowe. Jak mi dadzą wpisać, że spirala wolframowa z Rosji, to się wyświetli, jak to wygląda. Do dzisiaj jest to tajemnica, co to jest. Niektórzy mówili, że to pozostałości jakichś rakiet czy części kosmicznych, może między innymi rakiet czy urządzeń służących do zdobywania kosmosu i gdzieś to spadło, gdzieś się wbiło w ziemię i tak dalej. Ale to raczej można odrzucić, bo jest na poziomie sprzed 100 000 lat w tych warstwach, więc nie wbiłby się głęboko.
Nie wiem, czy wszystko było słychać. Widzę, że transmisja jest bez problemu. Wybaczcie, ja już po prostu coś ledwo zipię. Jeszcze tutaj inne jakieś miałem, ale mniej znaczące w tym stylu jak ta spiralka wolframowa. To po prostu może być albo fragment jakiegoś statku, albo oszustwo, albo coś, ale nie może być to wytworzone przez ... cywilizacji. Wolframu nawet nie znali, nie potrafili wydobywać wolframu, więc to zupełnie zaprzeczałoby temu, co myśleliśmy. Jeżeli dobrze pamiętam, że wolfram dopiero poznano w XIX wieku. A tutaj coś z wolframu, molibdenu zrobione. Przecież trzeba było wyekstrahować ten wolfram.
Także niektórzy twierdzą, że to jakieś elementy nanorobotów, nanotechnologii. Nie wiem, bo te rurki są dosyć małe, wielkości można powiedzieć mikrometrów. Dobrze mówię, mikrometrów? Bo mikrometrów. Ciekawe jest. Tak, nikt nie dzwoni. Ja tu mam trochę jeszcze innych, ale ja po prostu już ledwo żyję, także wybaczcie. Dzisiaj chyba troszkę za dużo popracowałem i jak się za dużo popracuje, to później człowiek nie ma energii. Ale najważniejsze, żebyście sprawdzili Puma Punku, bo to jest naprawdę wielka tajemnica i te rzeczy, które tam są, świadczą absolutnie o tym, że to, co wam mówią archeologowie, antropolodzy, wszyscy ludzie, którzy zajmują się cywilizacją ludzką, nie mają racji. To są po prostu rzeczy, które są już anachroniczne, bo nie może być i to.
To znaczy to, co głoszą tamte naukowe gremia i to, co wyłania się z obrazu dzięki Puma Punku. Nie ma jak z tym dyskutować. To jest absolutny ślad tego, że musiały być używane narzędzia. Narzędzia nowoczesne, wysokoobrotowe czy może jeszcze bardziej nowoczesne lasery, plazmy, może coś innego jeszcze. Tak, to jak najbardziej, ale niekoniecznie. Mogło być coś innego, czego nie znamy. Ale świadczy to o tym, że to było niesamowicie zaawansowane. Czyli nawet coś w kamieniu jeżeli mamy zrobione, to znaczy, że cywilizacja była bardzo zaawansowana. Chyba tego nigdzie nie ma, a w granicie na przykład zrobiony trójkątny otwór. Trójkątny otwór w granicie.
Jest to możliwe poprzez laser czy plazmę, ale nie jest to możliwe raczej. Może się mylę. Może można zrobić już w tej chwili tego typu otwory, ale myślę, że i tak niełatwo. Trójkątne. Fajne rzeczy. Nigdy nie widziałem zresztą trójkątnego otworu. Trójkątny otwór, czyli wiercenie trójkątne. Teraz się rozdzwoniły telefony. Może coś się zmieniło. Z nami jest osoba z południa.
[02:55:06] - Cześć, pozdrawiam wszystkich słuchaczy.
[02:55:08] - Cześć, witaj. Troszkę w komentarzach też ci się dostało.
[02:55:13] - No może.
[02:55:14] - Dostało się, ale zawsze dostaje się od trolli w tym sensie, że nie ma konkretów. Ja zawsze nie lubię komentarzy, jak nie ma konkretów. Nie ma tak i tak, zrobiłeś coś źle, tu źle powiedziałeś, to był błąd, to i to i szmo. A nie na zasadzie, że wszystko w czambuł, wszystko do bani, beznadzieja, tragedia, nie ma sensu słuchać, bo to jest poziom Familiady czy tego typu teksty. To jest trolling ustawiczny. Okej, czy słyszałeś o tym Puma Punku i tych wierceniach? Jaki masz pomysł, żeby zrobić to wiercenie poziome pomiędzy tymi dwoma dziurami, które robimy, żeby w środku połączyć te dwie dziury, które zrobimy. Jak to zrobić?
[02:55:58] - Powiem ci krótko, że szczerze to nawet nie mam pojęcia.
[02:56:03] - Ja myślałem, że wszystko wiesz.
[02:56:06] - Nie. Odnośnie tego, co mówisz o tym trollowaniu. Po prostu uważam, że żyjemy w państwie demokratycznym i każdy ma możliwość wypowiedzenia się. I czasem jak ktoś mądrze mówi i na przykład ktoś mnie może poprawić, może jakieś moje błędy poprawić, jak najbardziej. Tylko chodzi o to, żeby szanować drugiego człowieka. Czasem można trochę ostrzej coś powiedzieć, tylko żeby nie tak jak tutaj czasem. W zeszłym tygodniu widziałem, czy dzisiaj widziałem to, co się działo tam na początku audycji na czacie. To była masakra. Poziom tych ludzi robiąc coś takiego, to jest po prostu tragedia.
[02:56:44] - Ale to jest chyba trolling, bo to chyba nie są hejterzy, tylko trolle.
[02:56:48] - A ja nie rozumiem, co oni po prostu taką radość sprawia. Po prostu niech sobie znajdą jakieś swoje forum, gdzie tak sobie może nawzajem się obrażą. Ale nie należy się takim czymś przejmować.
[02:57:02] - Ja mam nadzieję, że ktoś im płaci, że ktoś płaci, że zarabiają, że na chleb mają.
[02:57:07] - Może tak być. Może zaraz news dostanę na czacie, ale mam to gdzieś.
[02:57:11] - Jeżeli ktoś im płaci ciekawe kto? To by mnie interesowało. Kto płaci, żeby jakieś takie bardziej niszowe audycje niż popularne gdzieś trollowe. To jest słabe, ale nie wiem, może są też ludzie, że za darmo takie rzeczy robią, nie mają co robić, nie mają pieniędzy, żeby pójść sobie na imprezę czy do pubu ze znajomymi.
[02:57:37] - Ja może bym tak powiedział, że ty to tak nazywasz niszowe, ale chodzi o to, jacy ludzie tego słuchają. Słuchają ci ludzie, którzy myślę, że w tym społeczeństwie, w którym tutaj żyjemy, należą do najbardziej świadomych ludzi tego, w jakiej żyją naprawdę rzeczywistości. To, co się dzieje. Właśnie tacy ludzie, nie ludzie, co siedzą w polityce, co w różnych partiach siedzą, zajmują się różnymi rzeczami. Tylko ludzie, którzy są świadomi tego, w jakiej rzeczywistości żyją, jak naprawdę wygląda świat, co się w nim dzieje. To oni stanowią największe zagrożenie dla takich grup interesu, które po prostu chcą, żeby ludzie byli dalej nieświadomi tego, w jakiej rzeczywistości żyjemy. I właśnie tacy ludzie tam w tych swoich miejscowościach, gdzie mieszkają, wśród tych ludzi, którzy się obracają, mogą właśnie dać taką iskrę, która może pobudzić innych ludzi do tego, żeby działali. Zawsze rewolucja się zaczynała albo jakieś zrywy społeczne, albo jakieś wielkie społeczne zmiany, to nie dokonywało się, że jakaś ogromna masa ludzi szła i robiła zadymę. Zaczynały jednostki, które zaczęły gromadzić wokół siebie inne jednostki i z tego zaczęła się robić siła jakaś. Dlatego myślę, że powinieneś bardziej doceniać to, co robisz i tych ludzi, którzy tutaj cię słuchają, bo właśnie ci ludzie.
Sam widziałeś, jak żeście byli na tym spotkaniu parę tygodni temu, któreś zorganizował. Słychać mnie, Kloc?
[02:59:10] - Tak, słychać rzeczywiście.
[02:59:12] - Sam widziałeś, ile tych ludzi jest i jako oni mogą stanowić pewien zaczątek czegoś większego. I warto to doceniać. A właśnie tacy ludzie, którzy atakują takie audycje na czacie, czy różnymi telefonami, czy w inny sposób, po prostu oni próbują tych ludzi zniechęcić do tego, żeby po prostu nie słuchali, żeby po prostu dali sobie spokój. Ale jak to wytrzymają, to mogą działać dużo bardziej. Ale dobra, żeby nie schodzić z tematu audycji, to ciekawy temat dzisiaj. W ogóle tych różnych artefaktów. Z tego, co tam słuchałem, tego, co tam mówiłeś.
[02:59:54] - Najciekawsze są właśnie te rosyjskie, znalezione na początku lat 90. Te sprężynki, nie sprężynki, tylko wiertełka takie. Sprężynkowo-wiertełka, tego typu rzeczy. Bardzo niewielkie, znalezione w odwiercie, który był robiony w Rosji, w górach Uralu. Ale mówię, to jest od trzech centymetrów do trzech mikrometrów. Dobrze mówię? Jakieś strasznie małe.
[03:00:41] - Tak.
[03:00:44] - Więc takie tego typu rzeczy. Nie wiadomo, co to było, o co chodzi. Ale to mogło też być fałszerstwo. Ale tutaj mówię, Puma Punku jest o tyle dobre, że to po prostu nawet nie mogło być fałszerstwo, bo nawet nie da się zrobić tego fałszerstwa. Rozumiesz? Dzisiaj nie da się zrobić i dlatego to jest takie dobre.
[03:01:07] - Ale powiem tak: jest mnóstwo takich miejsc na ziemi, gdzie człowiek nie jest w stanie w dzisiejszej technice wziąć, stworzyć to, co właśnie powstało. Właśnie Inkowie byli mistrzami obróbki kamienia. Tak się mówi w historii tej klasycznej, że Inkowie mieli niesamowite zdolności obróbki kamienia.
[03:01:32] - Poczekaj, Pawle. Jest taka kwestia, że my nie wiemy, czy to Inkowie zrobili.
[03:01:42] - Tak jest oficjalnie przyjęte.
[03:01:44] - Przyjęte oficjalnie, ale Inkowie nie mogli tego zrobić, bo narzędzi nie mieli do tego. Nie mieli narzędzi. To mogli kosmici przyjechać i im zrobić. Więc to musiała być cywilizacja dużo bardziej zaawansowana. Tak samo na przykład Majowie zaginęli, ich cywilizacja upadła jeszcze przed przyjazdem ludzi z Europy, ale przed Majami byli Toltekowie, prawda? Toltekowie to w ogóle tajemnicza cywilizacja, nie wiadomo, co to było.
[03:02:13] - Tak, nie wiadomo, skąd pochodziła.
[03:02:15] - Ale oni naprawdę byli bardzo zaawansowani. Do dzisiaj jeszcze jest jedna rzecz, o której mówiłem już, że też jest artefaktem niesamowitym, z czego się śmieją. Piramida, na której są wyryte liczby. O tym mówi Ian Langold. On za to zresztą zamordowany. Czyli coś jest na rzeczy, że to jest ważna sprawa. Masz siedem poziomów, siedem liczb, które obrazują rozwój całego wszechświata. Od 16 miliardów sto ileś tam, to jest pierwsza liczba, taka na samym dole, to jest liczba powstania wszechświata. Później jest rozwój ssaków. Jan Langolt wszystko opowiedział, jak to jest.
Nikt tego nie mógł rozkminić. A skąd wiemy, że takie duże liczby? Ze względu na to, że Majowie mieli duże liczby. Oni mieli system. To był chyba system nie dziesiętny, jakiś inny. 60-kątny.
[03:03:24] - Nie wiem. Mogło to być.
[03:03:28] - Inny niż dziesiętny. Mniejsza z tym, tak czy inaczej te liczby można odkodować i odkodowano. I okazuje się, że jak te liczby z naszą wiedzą pokryjemy, to jest jedna z najważniejszych rzeczy. O tym chyba audycję zrobię, bo o tym chyba nie zrobimy audycji jeszcze. A może już kiedyś robiłem? Już nie pamiętam. Audycja o tej steli. Była to taka stella Majów, na której są te liczby i nikt tego nie skojarzył z tym, że te liczby pokazują rozwój nie tylko ludzkości, wszechświata aż do momentu dzisiejszego. Także niesamowite. Dlaczego 16 miliardów liczba co do dnia, bo oni co do dnia podawali.
Te liczby to były daty chyba. Czyli liczba dni od, podejrzewam, momentu stworzenia tej steli albo 2012 roku, jak się mówiło. Liczba najniższa, najniższa, największa liczba, która coś obrazuje i później one się zmniejszają. Tam chyba przy samym końcu już jest około 10 tysięcy. To jest wszystko co do dnia rozplanowane. To jest niesamowite. I jest ta liczba, zawsze mnie fascynowała, powstania wszechświata, czyli 16 miliardów i co do dnia sto ileś milionów. Dzisiaj nie mamy pojęcia, ile wszechświat ma lat. Mówią 15 miliardów, 12 miliardów. A tu okazuje się, że 16.
Oczywiście to są tylko spekulacje, ale jeżeli to jest prawdą, jeżeli się zbliżymy do tej liczby i na przykład nasza nauka stwierdzi, że to jest faktem, że wszechświat ma 16 miliardów, sto ileś milionów i tak dalej, bo to tak sprawdziliśmy, to okaże się, że Majowie mieli tę wiedzę. Jeżeli mieli tę wiedzę, to znaczy, że musieli od kogoś mieć tę wiedzę, bo oni nie byli w stanie tego zbadać, bo nie mieli narzędzi do tego. To tak jakbyśmy chcieli nauczyć kogoś odtwarzać płytę kompaktową czy pokazać mu płytę. Przecież co on zrobi? Tacy małpoludy połamaliby tę płytę, a bardziej zaawansowane cywilizacje zrobiłyby sobie z nich ozdoby. I tyle. Tu nie ma żadnej dyskusji z tym. Zawsze podaję przykład rozwoju cywilizacji. Jakby na przykład Krzysztof Kolumb dostał łódź podwodną. Co by z nią zrobił?
Nawet by nie popłynął, bo nie wiedziałby, jak obsłużyć ją. Pewne rzeczy mogliby odkryć z tej łodzi podwodnej. Ale czy skopiowaliby tę łódź podwodną? Użyliby wszystkich pieniędzy świata i najlepszych naukowców na świecie, których by mieli i gówno by zrobili. Sorry, excuse my French za wyrażenia takie, ale nic by nie zrobili dalej, nie skopiowaliby tego. Czy w 1900 roku, nie w 1950 skopiowaliby płytę kompaktową? W 1950 roku dałbym płytę kompaktową. Czy by skopiowali płytę kompaktową? Wzięliby najlepszych naukowców na świecie i g zrobili, bo nawet wtedy dopiero wynajdowali tranzystor. O układach scalonych nie było mowy, więc nie wiedzieliby się, jak się za to zabrać.
Wtedy jeszcze lasera nie było, bo laser był w 1960 chyba czy coś takiego.
[03:07:19] - Pod koniec lat 60.
[03:07:21] - Pod koniec lat 50. dopiero lasery powstały, więc oni nawet lasera nie mieli, więc nie mogliby odczytać, nie wiedzieliby, co to jest. Byliby na poziomie niewiele wyższym niż ci ludzie, niż małpoludy, które by połamały tę płytę kompaktową. Tak niestety jest. A to tylko jest 30 lat rozwoju. Takie są problemy w tym momencie. Co jeszcze ciekawego by było? Jeżeli ktoś mówi, że my potrafimy spodki robić w tej chwili, bo spodek wzięliśmy, zebraliśmy i go skopiowaliśmy, to mówi jakieś bzdury. To jest kompletny dekiel jakiś gość, bo jak możemy skopiować, gdzie różnica technologiczna może to być tysiące, może miliony lat, nie wiemy, ale tysiące. Załóżmy nawet, że tysiące lat.
Jak chcecie skopiować tę technologię? Jak wy kilkadziesiąt lat wstecz byście płyty kompaktowej nie skopiowali. Nasz wytwór, tylko że 30 lat później. Więc o czym oni mówią? Ja podejrzewam, że jakby się spodek rozbił, to oni by mogli tylko te rzeczy zebrać i włożyć do magazynu. I próbować. Na przykład nitinol zrobili. Zgadza się ze spodka. Być może tranzystor gdzieś tam odkryli, jakie materiały, ale tylko parę rzeczy mogli z tego zrobić. A reszta to jest czarna magia co tam się dzieje w tym spodku.
Whistleblowerzy mówią czy jakieś plotki krążą, że to było sterowane umysłem, to było zasilane bioenergią. Dziwne rzeczy, które dla nas są W ogóle niezrozumiałe, że nie było żadnego komputera sterującego, tylko myślą się sterowało ten pojazd. Poza tym z tego, co wiem, poszycie takiego od ludzi, którzy spotykali się z tymi kosmitami. To jest bardzo ciekawe, że one są pokryte. Oprócz tego, że jest tam nitinol, tylko taki dobry nitinol, taki super zrobiony. Ten nasz to jest taki troszkę słabszy. Wiesz, co to jest nitinol? Czyli metal z pamięcią, który powraca do wcześniejszego kształtu, jak go odegniesz. Tylko że ten, który my mamy, to musisz dodać energii, czyli musisz na przykład ciepłą wodą polać. Ona musi tam mieć z 80 stopni gdzieś.
Czyli ciepłą wodą polejesz i on wtedy powraca do swojego pierwotnego kształtu. Natomiast tutaj podejrzewam, że w pokojowej temperaturze już się odgina. Czyli wystarczy, że ma temperaturę pokojową, to się już wtedy też odegnie, czyli powróci do swojego pierwotnego kształtu nawet w energii takiej zwykłej, temperatury pokojowej. I poszycie mają zrobione właśnie z nanorurek, czyli z fulerenów, z grafenu. Grafenowe poszycie, którego nawet jak rakieta walnie, bo podobno tak jest, że po prostu nic nie można zrobić temu spodku. Jest niezniszczalny przez naszą broń. Może broń jądrowa mogłaby coś zrobić, ale też nie wiadomo. Natomiast te rakiety wszystkie jakieś, nawet chyba lasery nic nie dają. Trudno mi powiedzieć, ale na pewno rakiety nie przebiją tego pancerza. Ale ten pancerz jest tak zrobiony, że nie wolno tego dotykać.
Bo wiem, że jakiś porwany, uprowadzony człowiek właśnie dotykał to i on mówił, że od razu mu powiedzieli, żeby przestał dotykać tego, bo skóra mu odejdzie. To jest coś podobnego do tych zjawisk, które niby były robione z Vrilami, czyli tymi foo fighterami tak zwanymi, które Niemcy niby robili i też osiągali właśnie tam gdzieś tego typu zjawiska. Nie wiem, czy to wynika z fulerenów, bo to fuleren był swoją drogą, ale oprócz tego były właśnie jakieś tam warstwy, które powodowały, że mogła po prostu mu odejść skóra z ręki. I on mówił, że to czuć było jakby takie miliony takich kuleczek pod tym. Ten człowiek. Bo on po prostu opowiadał, jak to dotykał, że to było czuć tak, jak mamy jakieś takie kuleczki. Może nie tyle kuleczki, co takie kuleczki, kółeczka. Dobrym przykładem jest, jak ktoś z was pamięta. Ja pamiętam, bo też nauczyłem się na liczydle liczyć, na liczydłach. Nie wiem, czy liczyłeś na liczydłach.
[03:12:12] - Liczyłem.
[03:12:13] - I to tak jak mamy właśnie te kółeczka, to jak ręką weźmiemy, to jest taki efekt. Coś takiego, tylko że to dużo mniejsze kółeczka. Dużo mniejsze i przyjemniejsze w dotyku, ale podobno bardzo szkodliwe, że może skóra mu zejść, mogła zejść. Bardzo niebezpieczne. Takie ciekawostki. Także mówię, to plotki, ale mówię, że nie jesteśmy w stanie tego po prostu objąć, zbadać, ale zupełnie ta historia inaczej wygląda niż nas uczą.
[03:12:46] - Zgadzam się.
[03:12:46] - A może znasz jakieś? Ty może znasz jakieś takie właśnie?
[03:12:50] - Ciekawe. Powiedz mi, czy słyszałeś o takim miejscu jak, nie wiem, czy dobrze wymówię, Göbekli Tepe.
[03:12:59] - Göbekli Tepe. Tak, słyszałam. To jest w Turcji takie najstarsze niby miasto, ale najstarsze w cudzysłowie. Wiesz, tak według nauki, że ma 10 000 lat czy coś tam.
[03:13:14] - Nawet więcej, że 15 000 lat. Ale ostatnio nawet tego nie wiedziałem i ostatnio oglądałem taki dosyć ciekawy program w telewizji takiej ogólnodostępnej. O tym było, że 15 000 lat, gdzie byli ludzie według tej oficjalnej nauki łowiecko-zbierackiej, co w ogóle o obróbce kamienia czy takich innych rzeczy. Bo jeszcze tam nie była ta epoka kamienia. Ona dopiero miała nadejść, gdzie stworzyli monumenty, które ważyły po 15, 20 ton. Tam cała struktura tego, ile tam ludzi to tworzyło, to jest w ogóle szokujące. Tak samo jak w ogóle te obiekty w Ameryce Południowej czy Północnej, tak zwane obiekty z okresu przedkolumbijskiego, tych cywilizacji, o których mówiłeś: Majów, Tolteków, Inków. To są niesamowite rzeczy, które po prostu niestety, jak przybyli tam Hiszpanie, później Portugalczycy, duża ich część zostaje zniszczona. W imię szerzenia religii katolickiej zostaje to zniszczone wszystko. Ale po prostu tam to, co się uchowało, po prostu pokazuje, jak niesamowita wiedza jest ukryta i po prostu jak naprawdę człowiek mało wie.
[03:14:27] - Bo mnóstwo było przetopione przecież ze złota. To wszystko było przetopione, to niszczone. Co nie ze złota, to niszczone, a jak ze złota, to przetopione czy srebra.
[03:14:37] - Rzeczy, które nasze tam były pisane, te pismo Majów, znaczy tych Inków, co się nazywa Tipi. Bardzo dużo rzeczy tam było niszczonych. Tak samo było dużo niszczonych tych materiałów pisanych tych Majów, jak przybyli tam. Cortez chyba przybył tam i podbił to państwo Majów. Nie, Azteków, przepraszam. Azteków. I później, jak było nawracanie całej tej cywilizacji mezoamerykańskiej przez Hiszpanów i Portugalczyków, praktycznie cała ta cywilizacja została zniszczona. A po prostu wiedzą, jaką posiadali, chociażby to, co mieli Majowie: znajomość astronomii. To jest niesamowite, że oni znali na przykład dokładny obieg Ziemi wokół Słońca. Oni tam chyba już tysiąc lat przed tym, zanim to w Europie w ogóle zostało odkryte.
Bo oni nie tylko znali, że tam 365 dni, jedna czwarta, ale jeszcze potrafili wyliczyć te parę minut, chyba 13 czy 14 minut, co ten obieg Ziemi trwa. I właśnie później to zostało skorygowane w 1640 przez papieża. Nie pamiętam, który papież to zrobił, że 13 dni zostało zabranych ludziom z kalendarza po prostu, żeby się zostawić z tym kalendarzem słonecznym. To pokazuje niesamowitą wiedzę. Tylko ciekawe, warto zadać pytanie, skąd ta wiedza pochodzi? Skąd tacy ludzie właśnie mieli taką wiedzę? Bo są różne teorie. Różne teorie. Ja tak może powiem, bo może nie wiem, czy to było mówione, ale na przykład dużo się mówi, że jacyś tam kosmici, że takie inne rzeczy. Ale na przykład warto też zwrócić uwagę.
Ja nie będę mówił, że ja w to wierzę, ale bardzo ciekawą teorię na przykład właśnie, że to mogą być byty duchowe, które po prostu przyjmują postać, jakby się to porówna na przykład do Biblii, nie tylko opisu biblijnego, ale na przykład innych opisów potopu z innych kultur, praktycznie od Australii po Amerykę Południową, jak tam był wielki potop, jak istota, która to się nazywa poczęcie nie z ludźmi, potomków ludzi, połączenia ludzi z istotami z nieba. Można powiedzieć, że to może oni stali za tym całym postępem. Właśnie ten potop. To właśnie też można porównać z Atlantydą. To, co mówił Platon, że tam istniała Atlantyda, że właśnie taka cywilizacja mogła istnieć, to może nie być mit naprawdę ta Atlantyda, taka cywilizacja mogła istnieć i po prostu te wszystkie rzeczy, które właśnie opisywałeś, te na przykład narzędzia, niektóre technologie, dopiero teraz człowiek jest w stanie przy tej technologii robić takie rzeczy, które tam tysiące czy dziesiątki tysięcy lat temu były robione. Po prostu można to też tak połączyć. Na przykład powiedz mi, słyszałeś o takim naukowcu Jacques'u, czekaj, Jacques'u Valle?
[03:17:53] - Tak, Vallee czy Valle. Tak, słyszałem.
[03:17:56] - No, Vallee, ten francuski, jeden z twórców internetu. On tam był bardzo takim znanym ufologiem. Tylko że tam został później zamknięty za te poglądy, które zaczął tam głosić. Jacques Vallee zaczął głosić po prostu, że te istoty, które po prostu-
[03:18:15] - Są niematerialne.
[03:18:17] - No właśnie, że pochodzą z innych wymiarów. On nie mówił, że to są jakieś istoty duchowe czy coś takiego, ale to jest bardzo ciekawe, że właśnie bardzo ten temat ufologii jest pomijany. Znaczy ja tak nie jestem jakimś specem od ufologii, bo tak mi się wydaje, nie chcę gadać jakichś błędów, jak ktoś może mnie, to może mnie poprawić na czacie czy tam w następnej rozmowie, ale po prostu bardzo jest temat właśnie ten pomijany, że kosmici to nie muszą być konkretnie jakieś tam cywilizacje innych cywilizacji, że to mogą być właśnie byty duchowe, które pochodzą z zupełnie innych wymiarów. I nie chcę tutaj wchodzić na tematy religijne ani takie inne rzeczy, ale po prostu to by też można było powiązać z tym właśnie takim dostępem tych istot we wcześniejszych okresach ludzkości po prostu do tego, co one zrobiły. Właśnie później w jakiś sposób zostały usunięte przez wielki potop. Ale to jest tylko takie spekulowanie. Po prostu wiemy jedną rzecz, że czeka nas naprawdę oświecenie, odkrycie tego wszystkiego, skąd to pochodzi i to w niedługim czasie.
[03:19:30] - No to dobrze by było, ale jak? Jeżeli ludzie się tym kompletnie nie interesują, nie zajmują. W programach nawet telewizyjnych mówią wspaniałe Puma Punku i tak dalej, ale nie pokazują tych ewidentnych śladów tego, że to po prostu cywilizacja inkaska nie mogła tego zrobić. No to przecież to było absurdalne. Muszą powiedzieć, że musiała być wcześniej. No ale konsekwencją tego, że wcześniej była cywilizacja rozwinięta, jest postawienie wszystkiego do góry nogami. No nie można, jak to mówią, mieć ciastka i zjeść ciastko. No po prostu dzisiaj jesteśmy w takim splątaniu kwantowym jakby. Nie, to nie splątanie chyba, w takim bycie niebycie, czyli kot Schrödingera. Jesteśmy takim kotem Schrödingera.
Żyjemy i nie żyjemy i nie wiadomo, w którą stronę pójdzie to wszystko. No bo nie może być Puma Punku z jednej strony, a z drugiej te wszystkie rzeczy, które nam opowiadają, to po prostu nie może być. Albo to, albo to. Albo mówimy, że Puma Punku to jest oszustwo i to Napoleon zrobił. Śmieję się, ale ktoś tam maszynami już tutaj w XIX, XX wieku zrobił. Zresztą nie da się zrobić, bo nawet dzisiaj. Ale może tam ktoś coś wymyślił i coś tam zrobili, że zrobił to. Albo okazuje się, że była cywilizacja tak zaawansowana jak nasza, a może bardziej i takie rzeczy robiła.
[03:21:06] - Ja odpowiem tak: czy się to ludziom podoba, czy nie, czy się tym interesują, czy się tym nie interesują, tak czy tak, nie będę tego mówił, ale myślę, że w niedługim czasie miesięcy, lat, najpóźniej lat, przyjdzie odpowiedź na te pytania. Czy się ludzie tym nie interesują, czy się interesują. Ci, co się interesują, dostaną konkretną odpowiedź na swoje pytania, a ci ludzie, którzy się nie interesują, po prostu zderzą się z tą całą prawdą, która zostanie objawiona. W różnych tych ruchach, zaczynając od ruchów religijnych, które mówią o końcu świata, o zaczęciu się nowego okresu, przez ruchy newage'owskie, które mówią, że nadchodzi nowa epoka, nowa era oświecenia, przez takie właśnie ruchy, które głoszą samą boskość człowieka. Czas wielkiego przebudzenia nadchodzi, to na pewno. Te wszystkie rzeczy, to kłamstwo, na którym dzisiaj jest zbudowana cała cywilizacja ludzka i ta propaganda. Nie chcę używać innego słowa, bo się mnie zacznie łapać, że używam niewłaściwych określeń do tego. To, nad czym dzisiaj jest zbudowany świat, po prostu ginie, bo widać to, jak posady całego świata, tej całej nauki, tej tak zwanej oficjalnej nauki, one trzeszczą w posadach i ten moment przyjdzie. Myślę, że wiele rzeczy, na które szukamy odpowiedzi, na przykład skąd, gdzie pewne rzeczy miały miejsce, dostaniemy. Tego już nie zatrzyma się.
Nawet najbardziej skrajne ruchy, które chcą zniszczyć człowieka, które chcą zdominować, nie zatrzymają tego. Oni to mogą opóźniać, ale tego nie zatrzymają. Po prostu czas wielkiego przebudzenia nadchodzi. Ty na przykład, robiąc takie audycje, przyspieszasz to. Niezależnie jakie kto ma swoje poglądy, ale masz na celu i tutaj myślę, że większość słuchaczy, którzy cię słucha, ma na celu poznanie prawdy. A jak Jezus powiedział: „Kto poznaje prawdę, tego prawda wyzwala”. I to jest główny cel. A interesowanie się takimi rzeczami pomaga niektórym ludziom przestać myśleć takimi kategoriami zaprogramowania przez ten system, że na przykład te Puma Punku, o których mówiłeś, jest wytworem Inków. Tylko zaczną sami myśleć i zaczną sami analizować pewne fakty, gdzie będzie porównywał, jak ci ludzie mogli idealnie na przykład na milimetry, nie na milimetry.
[03:23:47] - Dziesiątki części.
[03:23:49] - No właśnie. Kartki zwykłej papieru z zeszytu nie idzie włożyć między tymi kamieniami, gdzie tam nie ma żadnej zaprawy ani nic. Jak oni to mogli zrobić zwykłymi, na przykład miedzianymi narzędziami? Bo oni nie wiem, czy wtedy żelazo znali.
[03:24:07] - Nie.
[03:24:08] - Czy jakimiś kamieniami, że to oszlifowali. Dzisiaj nawet takiej technologii nie ma, żeby człowiek zrobił takie połączenia z kamieni tak, jak wtedy to było zrobione tysiące lat temu. Tak samo piramidy, tak samo na przykład kultura minojska, tak samo jeszcze ta wielka brama w Grecji. Tam jest to samo. Praktycznie na całym obszarze Ziemi tysiące lat temu powstawały takie budowle z kamienia, gdzie człowiek dzisiaj tego nie jest w stanie zrobić w taki sposób, jak to było zrobione wtedy.
[03:24:56] - Ale to jest też zjawisko, wiesz? Czyli zjawisko, że my zapominamy technologie, które na przykład w obróbce kamienia były lepsze niż nasze. Po prostu my dzisiaj nie operujemy na kamieniu na co dzień. Niby operujemy, ale oni musieli. To był ich podstawowy budulec i oni mieli opanowane technologie, jakieś tam na przykład pigmenty z czymś tam mieszali, tu robili, że mogli naprawdę ładnie coś wygładzić, coś zrobić. Także te rzeczy lepiej niż nawet dzisiejszą technologią stosowaną mogli to zrobić. I takie zjawisko zachodzi. Tak samo, co można powiedzieć o wcześniej, na przykład dużo bardziej artystycznie robiono budynki w renesansie, jakie piękne powstawały później. Chociażby nawet ta krzywa wieża w Pizie, bardzo ładna jest. W ogóle większość, we Florencji jakie budynki piękne są.
Dzisiaj tak nikt nie buduje. Więc jakby dzisiaj chciał coś takiego ktoś zrobić, to nie wiem, czy dałby radę, żeby tak to ładnie wszystko wyglądało, tak jak te malunki chociażby w Kaplicy Sykstyńskiej przez Michała Anioła.
[03:26:34] - Tego. Tak.
[03:26:36] - Więc to są rzeczy, które my zapominamy, bo budujemy zupełnie co innego, robimy zupełnie inne rzeczy. Te drapacze chmur. W inną stronę po prostu idziemy. Nie budujemy z kamienia takich rzeczy. A jak budujemy z kamienia, to mamy Pałac Kultury i Nauki, który jest takim brzydactwem, że porównując to do Włoch, do Hiszpanii, do tych średniowiecznych i renesansowych budowli, to po prostu jest jakiś odpad, jakieś dziedzictwo totalne.
[03:27:10] - Zgadza się. Ja już będę powoli kończył, żeby ktoś jeszcze mógł zadzwonić. Najważniejsze jest poszukiwać prawdy. A dzięki takim tematom człowiek może poszerzyć swój horyzont i sposób patrzenia na rzeczywistość. Nie da się tak łatwo programować, że mam w to uwierzyć, bo ktoś mi tak powiedział. Przez to, że człowiek zaciekawi się takimi rzeczami, zaczyna samodzielnie myśleć, jak widzi, że to się nie zgadza z pozornym obrazem rzeczywistości, który jest codziennie wkulturywany do jego głowy. I człowiek zacznie szukać. Ten, kto będzie chciał, to znajdzie odpowiedzi na takie pytanie. Ja już będę kończył. Bardzo ciekawy temat.
Dziękuję za rozmowę. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy. Życzę wam miłej, spokojnej nocy.
[03:28:07] - Dzięki.
[03:28:09] - Na razie.
[03:28:09] - Dzięki. Paweł, trzymaj się. Cześć. To był Paweł, historyk z południa. Jeszcze jeden telefon odbiorę na koniec, bo już padam.
[03:28:30] - Halo?
[03:28:33] - Witaj.
[03:28:35] - Witam, Claude. Ja chciałem dodać jeszcze do rozmówcy mojego na sam koniec, bo już późna pora, takie zdanie, że teraz jest ostatni dzień wystawy międzynarodowej, która się co roku odbywa w Weronie. Tam można obejrzeć sobie całą współczesną technologię obróbki kamienia. Jako że jestem z zawodu kamieniarzem, często tam bywam. Akurat w tym roku nie jestem na tej wystawie, ale mam ludzi, którzy tam będą i będą robić materiał. Ta konfrontacja, jak odbywa się obróbka kamienia, nie pozostawia złudzeń, że jesteśmy daleko od technologii, która się odbywała.
[03:29:30] - A jak to zrobić? Jak jesteś kamieniarzem, to jak to wyciąć?
[03:29:36] - Nie mam pojęcia. Słyszałem o technologii ultradźwiękami wydobywania, obróbki kamienia, ale to jest nanotechnologia, że zrywa się ten materiał, ściera się przez ultradźwięki, setne milimetra przez miesiące.
[03:30:01] - Ale naprawdę tak się robi, że miesiące czasu się potrzebuje, żeby coś zrobić?
[03:30:06] - Tak. Zresztą chodzi o obróbkę na przykład takich materiałów jak jadetyt i wazony, które są idealnie w środku wyżłobione. Jak weźmiemy sobie do środka zajrzymy i tam materiały ścierne, które używamy dzisiaj, dzisiejszą technologią, to nie mamy pojęcia, jak to było zrobione. Zresztą zapraszam bardzo do czata. Tam puściłem link do Fransa Zaleskiego. On opowiada właśnie o trójkątnych wiertłach, które można spotkać w kamieniołomie w Krakowie. Jest taki świetny materiał na YouTubie pod tytułem „Piramidy pod mikroskopem”. Franz Zaleski.
[03:31:04] - Słuchałem go. Bardzo ciekawa postać. On chyba jest z Uniwersytetu Krakowskiego, tak?
[03:31:13] - Tak.
[03:31:14] - Jagiellońskiego, przepraszam.
[03:31:15] - Wyższą Szkołę Górniczą, jest geologiem. Szereg fakultetów ma facet.
[03:31:25] - On jest geologiem z tego, co wiem.
[03:31:30] - Między innymi.
[03:31:32] - Czyli to jest trudne. Ja myślę, że oni kiedyś wkładali w to. A ten jadeit, o którym mówisz, jest twardy?
[03:31:43] - Już nie chodzi o samą twardość, bo tam jest taka skala Mohsa, w której gips jest najmiększym materiałem.
[03:31:52] - Nie gips. Talk.
[03:31:55] - Talk.
[03:31:56] - Gips jest drugi, na drugim poziomie.
[03:32:00] - To się zaczyna od jeden.
[03:32:02] - Jeden to jest talk, a później gips.
[03:32:04] - A talk i diament jest tym końcowym. Wiadomo, że teraz mamy takie spieki z krzemu, które są twarde prawie jak diament.
[03:32:17] - Ale tańsze.
[03:32:17] - Tak. Ale nie jesteśmy w stanie wykonać takich rzeczy, że gdzieś jakiś otwór wiercimy i raptem on ucieka pod kątem 90 stopni.
[03:32:32] - I to jeszcze w twardej skale. Ja myślę, że może w gipsie dałoby radę coś wykombinować.
[03:32:41] - Tak. Ale poza tym jeszcze jest taka sprawa, że można te wszystkie materiały zeskanować i zobaczyć, że one nie były doklejane, że na przykład nie były przepołowione na pół i niedoklejone, gdzie jakaś obróbka była z góry robiona. A datowanie kamienia to jest bardzo ciekawa metoda, bo te wszystkie datowanie przy węgla radiacji są niedosyć obiektywne. Ciężko powiedzieć. Natomiast datowanie kamienia jest łatwe przez erozję i utlenianie się kamienia. Jest łatwiej powiedzieć, gdzie ten otwór był w tym kamieniu, ile lat wiercony przez utlenienie się tego kamienia. Halo?
[03:33:40] - Ciekawe. Tak, słyszymy się. Ja oglądam jeden program, właśnie jak pokazywali fachowcy dzisiejsi, specjaliści od tych technologii zamierzchłych, jak to było wiercone, jak to mogło być wiercone i faktycznie potrafili trochę wywiercać, ale to mówię, to zupełnie proste wiercenie jakieś, czyli otwory na przykład jak robić. I to pokazywali, że to była bardzo żmudna praca, ale wykorzystywali właśnie czy jakieś korundy, po prostu ten materiał ścierny mieli do miedzi, bo mieli miedź jako podstawę, ale do tego jeszcze używali tych materiałów ściernych, które ugniatali i one tak naprawdę, te materiały ścierne w granicie czy w jakiejś twardej skale robiły dziury. To było bardzo długotrwałe, że to mogło być robione-
[03:34:37] - Tak, mozolne.
[03:34:37] - Mozolne, przez miesiące po prostu. Miesiąc czasu.
[03:34:40] - I jeszcze pozostaje kwestia transportu. To jest dopiero ciekawa sprawa.
[03:34:46] - Co to? 15 ton na górę?
[03:34:48] - Tak. Mamy suwnice od niedawna, bo chyba w 2006 roku. Na 115 ton suwnica została zaprojektowana. Teraz mamy większe takie w Chinach suwnice, które transportują to. A są głazy po prostu na Machu Picchu, które przekraczają ten tonaż i one są na górze.
[03:35:15] - Na Machu Picchu to dziwne było bardzo, bo tam naprawdę wszyscy się zastanawiają. To szacunek tam, żeby coś zrobić, bo to jest zupełnie już na górze, bo Machu Picchu chyba było jeszcze wyżej niż 3 800. Chyba 6000 na Machu Picchu czy ile?
[03:35:30] - Tak.
[03:35:31] - To jest jakiś kosmos po prostu.
[03:35:33] - Ciężko jest tam wejść pieszo, a co dopiero takie głazy tam wnosić.
[03:35:41] - Tak, ja właśnie sprawdzam Machu Picchu na jakiej wysokości jest. Nie, na Machu Picchu nie jest tak źle. Przesadziliśmy. Jest 2 400.
[03:35:52] - Aha.
[03:35:54] - Tak, dobrze mówię? 2 400, czyli nie jest jakieś 6 000. Nie.
[03:35:57] - Ale to są góry, to jest wierzchołek, gdzie nieść tam i obrobić ten kamień.
[03:36:04] - Tak. A ten na 3 600 jest przecież.
[03:36:10] - A z takich nowszych przykładów to jest bardzo ciekawa sprawa. Tu bym odsyłał do Tomka Mapeta z archiwum audycji o Coral Castle.
[03:36:24] - Tak. Kiedyś o tym też mówiłem. Czyli o wykorzystywaniu dźwięku. To była lewitacja za pomocą dźwięku, czyli dźwiękolewitacja. O tym mówiłem. Był jeden też naukowiec. Nie naukowiec, żołnierz, ale też taki wynalazca, który zaprojektował podgrzewanie wody za pomocą gwizdka. Znaczy że nie żaden prąd, tylko po prostu za pomocą gwizdka wprawiał za pomocą dźwięku w wibracje wodę i ona podgrzewała się po prostu. Energia niby z niczego.
[03:36:59] - Był chyba pilotem RAF-u.
[03:37:00] - Tak.
[03:37:01] - I jeszcze grał na saksofonie i to odkrył właśnie tą technologię.
[03:37:07] - Że gwizdkowej. Gwizdem i to dosłownie szybciutko się mu zagotowywało. Nikt w to nie wierzył. Od razu mówili, że bzdury, ale coś w tym jest, że to tak wygląda, tylko trzeba po prostu nie bać się tej technologii i próbować ją rozwiązywać. Na czym to polega? Czyli żeby tworzyć rezonanse. Ale to cóż, w końcu komuś się uda i rozpopularyzować to, pokazać na cały świat. I to też zmienia całą fizykę wtedy. To wszystko po prostu będzie zupełnie inaczej, niż nam się wydaje.
[03:37:48] - Dokładnie. Dziękuję ci, Claude i życzę udanego weekendu.
[03:37:54] - Jasne, dziękuję i wzajemnie. Wszystkiego dobrego. Może wyprawy życzę do Puma Punku.
[03:38:03] - Z chęcią muszę się wybrać.
[03:38:06] - Do Peru. Czy nie, Boliwii.
[03:38:08] - Zobaczyć to na własne oczy, bo jednak to jest konfrontacja taka, że jak się widzi to na własne oczy, kiedy się pracuje z kamieniem tak jak ja zawodowo, to jednak robi wrażenie.
[03:38:24] - Dokładnie. To fajnie, że potwierdziłeś, że coś takiego byłoby trudne albo niewykonalne. Chyba że użycie może plazmy, może lasera, może jakieś nowe technologie.
[03:38:36] - Prawdopodobnie są jakieś takie czarne projekty, gdzie jest ta technologia, ale w komercyjnej można się przekonać. Właśnie jest dzisiaj ostatni dzień tej Werony, wystawy międzynarodowej, gdzie są najnowsze technologie. Tam waterjet na przykład taka technologia, gdzie jest dysza i pod potwornym ciśnieniem woda jest ze ścierniwem wydana, żeby przecinać kamień. I bardzo precyzyjnie przecina kamień, ale to przecina kamień, płytki dzieli po prostu do trzech centymetrów, czterech z granitu, gdzie granit tam sięga siedmiu, ośmiu skali Mohsa. Ale to nie jest high rockets technologia.
[03:39:28] - Dziurę żeby zrobić, to nie tak prosto.
[03:39:31] - Tak, ale to tylko dziura z dyszy. A gdzie wiertła, gdzie jest otwór trójkątny i jeszcze skręca pod kątem 90 stopni? Nie ma takiej technologii na takiej podstawie.
[03:39:46] - Tam chyba były okrągłe. Także nie, akurat w tym Pumapunku to były normalnie okrągłe takie otwory, więc to nie były trójkątne. Trójkątne to gdzieś indziej.
[03:39:59] - Właśnie do Fransa Zaleskiego polecam, bo on te ślady pokazuje nawet tutaj u nas w Polsce i pokazuje na YouTubie na mapie, gdzie można to samemu zobaczyć.
[03:40:17] - Spróbujcie w betonie sobie zrobić trójkątne. W zwykłym betonie zróbcie sobie trójkątną dziurę. Życzę powodzenia.
[03:40:31] - Dokładnie.
[03:40:33] - Także chciałbym to zobaczyć jak ktoś zrobi. Ale są jakieś takie wiertła podobno. A ty robisz takie trójkątne, kwadratowe wiercenia?
[03:40:44] - Nie. Jakbym miał coś takiego zrobić, to pewnie bym wziął i trzy wiertła wykorzystał do wiercenia. Tylko że w środku między tymi trzema wiertłami by się zrobiło takie półkole.
[03:40:59] - Tak. Tylko wtedy musisz wyprofilować to po prostu jeszcze.
[03:41:02] - Tak.
[03:41:03] - Takie rzeczy. Wtedy tak można faktycznie.
[03:41:07] - I jaki miałoby to sens? Dlaczego trójkątne? I te trójkątne to też nie jest takie, że to jest pełny trójkąt, bo on ma te wszystkie kąty, gdzie się spotykają te linie zaokrąglone i tu już jest zagadka. On nie jest taki w pełni trójkątny właśnie, te otwory.
[03:41:33] - Aha. W takim wypadku nie wiem.
[03:41:37] - A nie wiem, czy słyszałeś jeszcze o górach Kaukazu, o tym murze w górach Kaukazu.
[03:41:43] - Nie, to nie słyszałem o tym.
[03:41:46] - Nie wiem, czy to nie jest fejk jakiś, bo kilka filmów z materiałem rosyjskim oglądałem, ale to robi dopiero wrażenie, bo tam jakaś skała jest taka jak bloki dziesięciopiętrowe i narzucone są i jest taki mur w górach Kaukazu. Także to też ciekawa sprawa.
[03:42:13] - Ciekawe. Jest trochę takich na przykład dysk z Fajstos, ten znany, też tajemniczy. Tych artefaktów jest oczywiście znacznie więcej. Mówię jeszcze z zakazanej archeologii, gdzie tych różnych artefaktów więcej jest. Tylko nie wszystkie sprawdzone, bo niektóre mogą być na zasadzie legend bardziej.
[03:42:47] - Ale mówię, takich stałych sceptyków zapraszam, żeby ruszyć dupę i jednak udać się do tej Werony, gdzie to jest wystawa międzynarodowa, komercyjna. Przecież tym ludziom zależy, żeby te firmy takie czołowe jak Marmo Mechanica czy Cibantu miały najnowszą technologię.
[03:43:14] - Jasne. Dobra, dziękuję ci za te informacje. Trzymaj się. Do usłyszenia. Cześć.
[03:43:19] - Cześć, cześć. Hej.
[03:43:27] - Tak. Nie wiem, czy to prawda z tą Weroną. Zaraz piszemy albo później sobie sprawdzę. Później, ja już ledwo żyję. Także jasne. To na dzisiaj będzie już wszystko, tak mi się wydaje. Tak, już jest tyle godzin, kurczę, cztery godziny audycji. Trochę dużo. Także dzięki, że byliście. Cóż można powiedzieć, jeśli chodzi o tajemne artefakty?
Cóż, są, one już są. Wiemy coś, co się z nimi wiąże. Tylko teraz po prostu, żeby to wykorzystać i powiedzieć: „No dobrze, co dalej? Jakie macie panowie naukowcy rozwiązanie tego?” Cóż, to się na pewno zmieni za naszego życia. Myślę, że się zmieni i przyszłość będzie bardzo ciekawa. Trzymajcie się. Miłego weekendu wam życzę. Cześć, do usłyszenia za tydzień. Hej.
[03:45:30] - Have you traveled too far? Do you know the story? Do you know the story? Are you lonely like me? When all the world around you crumbles, do you build a new one inside you to see? Have you found the things you once dreamed suddenly lost or imagined gleaned? Did you play with the viper when he came for his fee? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star?
To find what is near, have you traveled too far? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near, have you traveled too far? Do you know the story?