[00:01] - Najlepsze z Nowej Atlantydy. Wybrane artykuły z serwisu nowaatlantyda.com w wersji audio. Wyprawa do wrót śmierci. List Grahama Hancocka. Spędzając większość zeszłego tygodnia przed bramą śmierci, pomyślałem, że skorzystam z okazji i poinformuję przyjaciół, czytelników, zwolenników i krytyków o tym, co mi się przytrafiło. W maju, podczas mojej podróży badawczej po Stanach Zjednoczonych, nowa książka, nad którą pracuję, dotyczy starożytnej Północnej Ameryki, doznałem poważnego ataku epilepsji wraz z utratą przytomności. Udzielono mi pomocy w pogotowiu ratunkowym szpitala w Farmington w Nowym Meksyku. Uznano, że jest to migotanie przedsionków w moim sercu i zwolniono ze szpitala na drugi dzień, zapisując leki przeciwzakrzepowe zabezpieczające przed nawrotem choroby, którą zdiagnozowano jako przemijający atak niedokrwienny. Innymi słowy mini wylew. Cierpiałem na niewielką utratę pamięci, zwłaszcza tego, co się wydarzyło tydzień przed atakiem, ale ogólnie łaskawie dla mnie nie zauważono na zdjęciach z prześwietlenia większego neurologicznego uszczerbku.
Zespół medyczny w Farmington był absolutnie doskonały. Nie mam wątpliwości, że ich pomoc uratowała mi życie, mimo że rzeczywiście miałem migotanie przedsionków, które mogło wywołać wylew, zakrzepy w sercu. Okazało się, że ta diagnoza była kompletnie nietrafna. Odkryto to wczesnym rankiem w poniedziałek 14 sierpnia, kiedy w moim domu w Bath w Anglii miałem kolejny, o wiele poważniejszy napad epilepsji grand mal. I znów zawieziono mnie na pogotowie i potem na oddział intensywnej terapii. Znów zespół medyczny, tym razem z Royal United Hospital w Bath, był absolutnie doskonały, pomagając mi ponad granice swoich możliwości. I znów ta interwencja uratowała mi życie. Tym razem napadów padaczkowych było więcej i częściej się powtarzały, a moja kochana żona Santa została poproszona przez neurologa na stronę, który poradził jej, aby była gotowa na najgorsze. Moją śmierć lub jeśli przetrwam na poważne uszkodzenia mózgu, które zamienią mnie w warzywo. Było późne popołudnie, w środę, 16 sierpnia, kiedy zacząłem powracać do jakichś form świadomości.
Zaskoczony, że widzę Shona i Shanti, dwójkę moich dorosłych dzieci, które przyleciały z Los Angeles i Nowego Jorku, aby razem z Santą, a także Leilą i Gabriel, moimi dwiema córkami z Londynu, być przy moim boku. Przez dłuższą chwilę nie mogłem zrozumieć, co się stało, dlaczego mam cewnik w moim pęcherzu i dlaczego mój mózg działa jak przez mgłę. Przytomność powoli wracała. Zostałem przeniesiony na oddział neurologiczny w czwartek, 17 sierpnia i ku mojej wielkiej uldze odłączono mi cewnik. Cały piątek, 18 sierpnia pozostałem na oddziale neurologicznym. Byłem bardzo słaby, ale chwiejnym krokiem i o lasce zdołałem sam pójść do toalety. W piątek w nocy poczułem się znacznie lepiej. Wreszcie w sobotę wypuszczono mnie do domu. Przeprowadzone testy w sposób jasny wykazały, mimo to wciąż pozostaje tajemnicą, o co w tym wszystkim chodzi, że napady epilepsji nie były wywołane zakrzepami krwi pochodzącymi z migotania przedsionków, ale raczej z długotrwałego używania leków na migrenę zwanych sumatriptan, podawanych zastrzykiem. Brałem około dwunastu takich zastrzyków miesięcznie i robiłem to przez ponad dwadzieścia lat.
Okazało się, że migrena sama w sobie może być przyczyną epilepsji i badacze ustalili połączenie między triptanami, zwłaszcza kiedy są nadużywane i napadami epilepsji. Nie ma właściwie wątpliwości, że to sumatriptan zawiódł mnie na próg śmierci i jest teraz oczywiste, że muszę cierpieć nieznośny i zniewalający ból moich migren albo umrzeć lub stać się warzywem. W międzyczasie przepisano mi potężną dawkę lekarstw przeciw epilepsji Kepra levetiracetam Milpharm i powiedziano, że muszę je brać przynajmniej przez rok. Zabroniono mi prowadzić auto, ale oprócz tego jestem w stanie funkcjonować. Czterdziesto ośmiogodzinna, sztucznie wywołana koma, aczkolwiek przerażająca dla Santy i naszych dzieci, a nawet mnie samego, była co najmniej interesująca. Powstało wiele pytań, gdzie byłem w czasie tych czterdziestu ośmiu godzin. Pamiętam tubę oddechową wepchniętą w moje gardło i potężne uczucie czyjejś inwazji i duszenia. Czy inne pogmatwane, prześladujące wspomnienia, które przychodzą do mnie od czasu do czasu, są wspomnieniami doświadczenia śmierci? Tego, że byłem martwy? Tak jak podałem w kilku prezentacjach do wiadomości publicznej, miałem kiedyś doświadczenie śmierci sześćdziesiąt lat temu w wieku siedemnastu lat, wywołane potężnym porażeniem elektrycznym.
Pamiętam, jak patrzyłem w dół na samego siebie spod sufitu, by nagle powrócić do swojego ciała. Moje migreny zaczęły się miesiąc po tym porażeniu i trwają do dziś. Jedną rzecz wiem na pewno. Jeśli nie rozumiałem tego wcześniej, to teraz wiem, że granica pomiędzy życiem a śmiercią jest niezwykle cienka, krucha i przenikalna. Czujemy się mocno zakorzenieni w naszym życiu, ale każdy z nas może przekroczyć tą linię w dowolnym momencie. Czasami wracamy, czasami zostajemy. Chciałbym złożyć wyrazy wdzięczności sanitariuszom ambulansu, a także lekarzom i pielęgniarkom z pogotowia ratunkowego, intensywnej terapii i neurologii w RUH w Bath za niezwykły poziom opieki, którą mnie otoczono i determinacji, aby mi pomóc nawet wtedy, kiedy rzeczy nie miały się zbyt dobrze i mimo to robiono wszystko, aby utrzymać mnie przy życiu. Chciałbym jeszcze powtórzyć moje podziękowania dla ich medycznych kolegów z Farmington wW cudownym Meksyku, którzy pomagali mi w maju także na absolutnie najwyższym poziomie. I oto jestem. Z pewnością trochę rozchwiany, ale z pewnością w świecie żywych, wypełniony nową kreatywną energią i pomysłami, które mam nadzieję, wszechświat pozwoli mi zrealizować w mojej nadchodzącej książce o Ameryce.
Co jest dziwne, czuję się, jakby ktoś zdjął ciężar z moich ramion. Ciemność, jaka wisiała nade mną przez większą część tego roku, osiągnęła swój najwyższy punkt w maju podczas gorącej debaty, w której Randall Carlson razem ze mną starł się ze sceptykami Michaelem Shermerem i prominentnym geologiem Marcem Defantem w programie Joe Rogan Experience. Skoncentrowaną na mnie nienawiść zawartą w komentarzach, jakie posypały się przez pierwsze trzy tygodnie po debacie, ledwie można dziś zobaczyć wśród tych, które dopisano później, ale w tamtym czasie wpłynęły bardzo źle na moją energię i intuicja podpowiada mi, że dołożyło się to do moich problemów zdrowotnych. Później zbadano te wczesne komentarze i ustalono, że ich duża liczba została stworzona przez niewielką grupę używającą różnych pseudonimów i często używając tych samych zdań, a nawet popełniając te same błędy ortograficzne. Nie wiem, czy był to celowy zamiar manipulowania opinią publiczną, czy coś innego i kto za tym stał. Z pewnością jednak mocno to we mnie uderzyło. Nienawiść jest podłą i okropną energią, nie tylko niszczącą tych, w kogo jest wymierzona, ale także uwodzącą tych, którzy ją wyrażają. Moja podróż do wrót śmierci w zeszłym tygodniu oczyściła energetyczny miazmat, który spętał mnie w ostatnim czasie i odnowiła moją siłę, by podjąć czekające w przyszłości wyzwania. Jesteśmy poważnie oszukiwani w temacie naszej przeszłości jako gatunek zanurzony w stan amnezji. Jest niezmiernie istotne, aby się obudzić.
Jeśli ludzka rodzina ma przetrwać w tym pięknym ogrodzie na naszej planecie i jeśli chcemy docenić, tak jak powinniśmy, dar życia, świadomość, radość i możliwość uczenia się, a także kochania po to, aby móc rozwijać świat, którym wszechświat nas tak hojnie obdarzył. Graham Hancock, 22 sierpnia 2017 roku. Tłumaczenie Chris Miekina. Nowa Atlantyda. www.nowaatlantyda.com. Czytał Ivellios. Wspomniana audycja Joe Rogan Experience z Grahamem Hancockiem dostępna jest do odsłuchania na Nowej Atlantydzie.
[08:43] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No, tylko że z wyłączeniem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[08:54] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.