[00:00] - Parallaxa. Spojrzenie Chrisa Miekiny. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium rozpoczynamy kolejny odcinek niezwykłej audycji prowadzonej przez niestrudzonego poszukiwacza prawdy Chrisa Miekiny, który jest już z nami po drugiej stronie hangouta. Dobry wieczór, Chrisie.
[00:20] - Dobry wieczór.
[00:21] - Dzisiaj jako że mamy 10 września, przewodnim tematem naszej audycji będzie 11 września 2001 roku. Co nowego wiadomo w tej sprawie? Tego dowiemy się już dzisiaj od Chrisa, ale zanim przejdziemy do tematu głównego, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium, bowiem audycja jest realizowana na żywo. Można pisać na nasz numer SMS 530 624 193. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Można także wysyłać pytania i komentarze na czata Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku, na fanpage'u Radia Paranormalium oraz na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne ciekawostki, oczywiście w temacie głównym dzisiejszym, ale nie tylko, na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Chrisie, oddaję ci głos.
[01:39] - Dzisiaj ja mam sam chyba jeden z najtrudniejszych tematów, jaki można poruszyć w tych wszystkich tematach, które są kontrowersyjne, interesujące, frapujące. Wydarzenia z 11 września 2001 roku są wciąż bardzo żywe nie tylko w społeczeństwie amerykańskim, ale myślę, że wszędzie indziej. One dokonały głębokiego i gigantycznego przełomu w ludzkiej świadomości. Przede wszystkim pokazały świat zupełnie z innej strony i wciąż myślę, że panuje wiele nieporozumień i wiele sprzecznych informacji, jak rozumieć to, co się wydarzyło 16 lat temu. Jutro będziemy mieli 16. rocznicę tych wydarzeń i do dziś w sumie trudno jest znaleźć jednoznaczną i do końca wyjaśniającą historię, która by w jakiś sposób opisała to, co wydarzyło się tamtego dnia 16 lat temu. Jak to się stało? Kto za tym stoi? Jakie są tego konsekwencje? Kto na tym skorzystał, a kto na tym stracił?
Są setki, a może nawet tysiące różnych teoretyków, nazywanych często teoretykami konspiracji, którzy znajdują najrozmaitsze rozwiązania tego, co się wydarzyło. Pokazują różne historie pod różnym kątem. Ja w pewnym sensie sam do nich należę. Obserwuję tą sytuację. Jest ona dla mnie bliska, dlatego że 11 września 2001 roku byłem zaledwie 60 kilometrów od miejsca, gdzie rozsypały się w pył wieże. Było to oczywiście wydarzenie niezwykle traumatyczne i szokujące. I dziś, nawet teraz zdaję sobie sprawę, że trudno jest o tym opowiadać ze spokojem, bo wciąż te emocje to wywołuje. Kiedy popatrzy się na te emocje, widać wyraźnie, że właściwie jest to coś, co zostaje nie tylko w świadomości tych ludzi, ale zostaje na zawsze w świadomości ludzi, którzy nigdy z tym nie mieli do czynienia, nigdy nie mieli z tym nic wspólnego. Za każdym razem, kiedy zobaczą te zdjęcia, kiedy rozsypują się dwie potężne wieże Twin Towers na Manhattanie, taki efekt również będzie wywoływany. I to właśnie dało mi pewien sygnał, że jest znacznie więcej w tym zjawisku niż tylko sam akt jakiegoś politycznego terroru, jakiejś manipulacji politycznej po to, żeby osiągnąć jakiś cel, że jest w tym znacznie więcej, że jest w tym ukryta jakaś magia.
Nie jestem pierwszy, nie jestem odkrywcą tego, że jest za tym jakaś magia. Jest kilka osób, które próbują znaleźć w wydarzeniach z 9/11 zręby takiego magicznego rytuału i dzieje się to na rozmaitych poziomach, bardzo często zakłócających się nawzajem. Pierwszą książką, którą przeczytałem na ten temat, była książka pod znaczącym tytułem „Najniebezpieczniejsza książka na świecie”. Była to książka napisana przez Kenta Baina i w zasadzie w całości jest poświęcona temu, w jaki sposób rozumieć to, co wydarzyło się 11 września 2001 roku jako pewien satanistyczny rytuał. Po przeczytaniu tej książki w zasadzie przez pół dnia nie chciało mi się do nikogo ani odzywać, ani cokolwiek robić. Myślałem nad tym, co pisał Bain i zdałem sobie sprawę, że jest to pewien rodzaj chaosu, który wprowadził w myślenie czytelnika. Operuje on różnymi terminami, które mają swoje źródła w najrozmaitszych systemach filozoficznych, a także i w religiach, również w jakichś elementach emocjonalnych, jak i psychologicznych, które są u każdego z nas. To wszystko daje efekt pewnego chaosu i nie sposób zrozumieć tego, co wydarzyło się właśnie tego dnia w sensie magicznego rytuału, jeśli nie cofnąć się do samego zarania ludzkości, do tego, co Graham Hancock nazwał pierwszą zaginioną cywilizacją i napisał książkę pod tytułem „Magowie bogów”. Myślę, że na tym polega geniusz Hancocka.Tytuł książki mówi sam za siebie. Mówi o tym, że początki naszego istnienia są początkami magicznymi, że to nie jest tylko tak, że jakaś wyższa siła stworzyła i powołała nas do życia.
Mówi on o tym, że ta wyższa siła, te prawa kosmiczne regulują, w jakiś sposób życie człowieka i człowiek po to, ażeby móc osiągnąć pełnię swojego człowieczeństwa, wyjść na wyższy poziom świadomości, musi nie tylko zrozumieć te kosmiczne prawa obowiązujące cały wszechświat, ale także według tych praw żyć. W Polsce książka ta, nie rozumiem, dlaczego została przetłumaczona jako „Magicy bogów”. Magicy i magowie są to dwa różne słowa, bardzo mocno różniące się od siebie i przede wszystkim pokazujące różne działanie. Magowie będą to te osoby, które rozumieją prawa kosmosu, prawa wszechświata i próbują popchnąć ludzkość w jasną stronę tego rozumienia. Natomiast magicy będą tymi, którzy zza kurtyny próbują tymi prawami manipulować, tworząc czarną magię, która ma zepchnąć człowieczeństwo na skraj otchłani piekieł. Widzimy to niemalże na każdym kroku naszej historii. Jeżeli popatrzymy w książki historyczne, one zawsze obdarte są z tego elementu magicznego. Za każdym razem liczą się tak zwane fakty i często gubimy się w tych faktach. Nie wiadomo, dlaczego dochodzi do pewnych zdarzeń, dlaczego dochodzi do olbrzymich przełomów, dlaczego upada jedno cesarstwo, powstaje nowe, dlaczego upadają całe kultury, znikają gdzieś z powierzchni ziemi. Historycy tego nie wyjaśniają.
Oni szukają odpowiedzi w faktach, w jakichś wydarzeniach i próbują znaleźć poprzez jakąś słowną kombinację rozwiązanie takiej zagadki, które nigdy nie jest rozwiązanie dobre, satysfakcjonujące, dostateczne. Nie jest dobre dlatego, że pomija się ten właśnie element magiczny, którym przesiąknięte jest całe nasze życie. Spójrzmy na samych siebie. Każdy z nas jest w jakiś sposób przesądny. Wierzymy, że czarny kot, gdy przebiegnie nam drogę, przyniesie nam pecha. Mamy szczęśliwe numery w totolotka. Wierzymy, że jedne dni są szczęśliwe, inne nie. Wierzymy w coś takiego w ogóle jak szczęście czy pech. To jest na bardzo podstawowym poziomie. Na tym wyższym poziomie wierzymy w najrozmaitsze omeny, które mogą skierować nasze życie w lepszą lub gorszą stronę.
Na końcu samym wierzymy w jakiś absolut. Są to religie, którym często podporządkowujemy swoje własne życie. Także ten magiczny element istnieje w nas od samego początku i ma olbrzymi wpływ praktycznie na wszystko. Dosłownie na wszystko, co robimy. Na każdym etapie, na etapie pojedynczego człowieka, na etapie społeczeństwa i na etapie globalnym. Spójrzmy, jaka jest rola religii na świecie, które produkują ten element magiczny, kontrolują ten element magiczny u człowieka. Religie są w stanie doprowadzić do pokoju, ale są również w stanie wywołać straszliwe wojny. Przypominamy sobie wojny krzyżowe. Z kolei dżihad sam w sobie pokazuje, jak krwawa i niebezpieczna potrafi być religia. Jest to wszystko manipulacja tym elementem magicznym.
Jeżeli weźmiemy pod uwagę faszyzm, do którego wracam troszkę obsesyjnie w różnych moich audycjach i wypowiedziach, a także i w pisach, on sam również jest rodzajem religii. Czasami nazywam go satanizmem, dlatego że satanizm kojarzy mi się z tą właśnie czarną stroną magii, z tą czarną magią, która jest niebezpieczna, która jest antyludzka. I widzimy tą manipulację na każdym kroku. Widzimy, jak bardzo faszyzm przesiąknięty jest magią, jak bardzo szukał swoich źródeł, swojej wiedzy i swojego pojęcia, na czym polega świat i prawa nim rządzące, jak intensywnie szukał na przykład w starożytnych źródłach, kolekcjonując tabliczki, dokonując najrozmaitszych wykopalisk, wysyłając wyprawy na poszukiwanie różnych zaginionych ksiąg do Tybetu, na południe Francji czy wreszcie na Antarktydę w poszukiwaniu tej mitycznej Atlantydy, która miała być początkiem wszystkiego. To właśnie faszyści, których traktujemy w sensie historycznym jako dziwny twór, który nagle doszedł do niesamowitej potęgi po to, żeby popełnić samobójstwo, bo przez 10 lat tworzona potęga skończyła się po pięciu latach i wydaje nam się, że sprawa została zamknięta, zapomniana i to już element historii, gdy tymczasem trwa to nadal i mam wrażenie, że jest częścią naszego dzisiejszego życia. I mówię o tym dlatego, że ten element widać także i w wydarzeniach 11 września. Jeśli popatrzymy na to, w jaki sposób skończył faszyzm, to okazuje się, że o ile teoretycznie przegrał on wojnę, tak intelektualnie i nie tylko poprzez technologię, ale pod każdym innym względem przesiąknął do innych struktur. Przesiąknął w jakieś struktury rosyjskie, gdzie tworzone były najrozmaitsze programy naukowe, ale przesiąknął także do Stanów Zjednoczonych, które wkrótce i bardzo szybko po II wojnie światowej stały się najpotężniejszym mocarstwem na świecie. Wielokrotnie wspominałem o tym, jak najrozmaitsi dziwni ludzie, którzy powinni być ukarani w NorymberdzeSkazani na wielkie wyroki za swoją ludobójczą działalność, nagle uzyskiwali bardzo poważne stanowiska w amerykańskiej administracji bądź stawali się osobami bardzo wpływowymi. Bardzo często, gdy nie wiadomo, o co chodzi, mówi się, że chodzi o pieniądze.
Historia, która wydarzyła się 16 lat temu, nie jest to tylko historia czasów współczesnych, ale swoimi korzeniami sięga także do tych wszystkich nazistów, którzy mimo przegranej wojny nagle zaczęli osiągać olbrzymie wpływy w najrozmaitszych krajach, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, które szybko stały się światowym liderem. Ślady ich działalności w zasadzie widać w tak wielu miejscach, że trudno się z tym faktem nie zgodzić. Mówiłem o tym, że całe CIA zostało zbudowane, oparte na byłej siatce wywiadowczej Niemców generała Gehlena, że wielkie prominentne amerykańskie firmy zbrojeniowe miały w swoim składzie, w swoich radach nadzorczych byłych faszystów, którzy powinni być skazani w Norymberdze, a znaleźli świetne i ciepłe posadki. NASA i jej korzenie mają również swoje źródła gdzieś w faszyzmie. Sam Wernher von Braun był esesmanem, a to on stworzył program rakietowy, który wysłał Amerykanów na Księżyc i dokonał różnych przełomowych wynalazków w tej dziedzinie. Oprócz tego wszystkiego widać, co się dzieje także w polityce, jak ludzie ci osiągają olbrzymie wpływy w polityce. Mówiłem o tym, że nawet rodzina Bushów, której upatruje się głównych podejrzanych w tym, co się wydarzyło 11 września 16 lat temu, również ma swoje silne związki z nazistami, dlatego że dziadek, Prescott Bush, finansował reżim Hitlera i bez Prescotta Busha praktycznie nie byłoby Hitlera ani faszyzmu, ani być może II wojny światowej. Sami Bushowie zasiadają w różnych tajnych stowarzyszeniach, między innymi jedno z nich nazywa się Skull and Bones, co samo w sobie przywodzi na myśl jakieś niebezpieczne, tajne stowarzyszenie, którego cele są na tyle ukryte i trudne do zrozumienia, że to już samo w sobie wywołuje podejrzenia. Dlatego w tym, co wydarzyło się 11 września 2001 roku, widzę takie działanie, które rozgrywa się na trzech poziomach. Pierwsze to są ci terroryści arabscy, którzy tak naprawdę służą komukolwiek innemu, jakiejś innej zupełnie idei, innym zupełnie mocodawcom.
Dokonują tego zamachu i to praktycznie zaczyna patrzenie na świat, na resztę wydarzeń na świecie w zupełnie nowy sposób, ale jest to wytłumaczenie niewystarczające. Zbyt wiele jest niejasnych stron tego, co wydarzyło się właśnie 16 lat temu, żeby tylko ich móc podejrzewać o zorganizowanie takiego niezwykle skomplikowanego przedsięwzięcia, jakim było porwanie samolotów i precyzyjne uderzenie nimi w bardzo prominentne budynki na Manhattanie. Jest jeszcze ten drugi poziom, o którym przez długi czas myślałem, że to są główni winowajcy tego, co wydarzyło się 11 września. Mam tu na myśli Busha, jego rodzinę i wszystkich ludzi, którzy z nim współpracują. Ale kiedy przyjrzeć się temu bliżej, okazuje się, że jest jeszcze trzeci poziom. Ten trzeci poziom to są właśnie te niewidzialne macki jakiejś organizacji grupy ludzi, która przez wiele lat funkcjonowała w amerykańskim systemie i nagle właśnie 11 września dała ślad swojej obecności. Wysłała rodzaj depeszy do tego drugiego poziomu, mówiąc o tym, że od tej pory drogi tej grupy się rozchodzą. Widać wyraźnie i myślę, że było do tej pory wylane masa atramentu i także wiele audycji na ten temat, że w zasadzie nie ma wątpliwości, ażeby móc twierdzić, że cała ta sytuacja, całe to wydarzenie, cała ta terrorystyczna akcja została zorganizowana gdzieś na bardzo wysokim szczeblu władzy, ponieważ w innym przypadku byłaby niemożliwa do przeprowadzenia w żaden sposób, na każdym poziomie zresztą. To wszystko wynika w zasadzie z drobiazgowej analizy faktów, którą robiono przy innej okazji. Natomiast to, o czym chciałem dzisiaj mówić i porozmawiać z wami, jest to właśnie ten magiczny, okultystyczny wymiar tego, co wydarzyło się 11 września.
Jeśli popatrzeć na to wydarzenie jako rytuał, było to gigantyczne uwolnienie energii. Ten, kto uwolnił tę energię, wykorzystał ją do własnych celów. Jest to rodzaj masowej ofiary dokonanej z ludzi. Jest to pokazanie pewnej magii chaosu, który jest aplikacją dialektyki heglowskiej na masową skalę. Rozlano krew, aby zaabsorbować tą energię i skierować ją w stronę realizacji celów, które przyświecają ludziom albo raczej magikom, którzy tego dokonali. To właśnie ci magicy, adepci czarnej magii stoją za tą całą historią. Zmieniają oni świat poprzez zmianę masowej świadomości, poprzez traumę, poprzez strach. Jest toJest to poszukiwanie znacznie głębszego celu niż tylko polityczny. Jest to coś znacznie głębszego niż to, co do tej pory się nazywa inside job, wewnętrzną robotą, poprzez którą szuka się sprawców tego całego wydarzenia. Kiedy ma się do czynienia z chorymi, kompletnie porąbanymi fundamentalistami religijnymi, nie trzeba nawet starać się zrozumieć, w jaki sposób istnieje grupa ludzi, którzy wierzą w taką czarną magię i działają w myśl jej zasad.
Popatrzmy dookoła nas, co się dzieje na świecie. Czy jesteśmy w stanie zaakceptować fundamentalizm islamski w taki sposób, żeby powiedzieć, że ci ludzie mają jakieś tam swoje cele, są wręcz chorzy psychicznie i mnie to nie dotyczy? Dotyczy to każdego z nas. Widać to chociażby po tym, co wydarzyło się na ulicach Barcelony, Berlina czy Nicei. To pokazuje, że każda grupa, która ma swoje jakieś ukryte cele i jest głęboko przesiąknięta jakimś niebezpiecznym religijnym mistycyzmem, jest w stanie dokonać rzeczy, które dotkną praktycznie każdą osobę na świecie, nawet taką, która nie jest tym kompletnie zainteresowana. A kiedy mówi się o tym okultystycznym aspekcie tego, co wydarzyło się 11 września 2001 roku, wielu ludzi kręci z niedowierzaniem głowami, widząc w tym tylko jakąś bardzo odlotową teorię konspiracji. A to, co wskazuje, że dokonywały się tam jakieś okultystyczne działania, to właśnie numerologia i symbolizm. Okultyści mają ich obsesję. Ludzie na wyżynach władzy są często okultystami i jednocześnie mają wpływ na miliony ludzi. Ich działanie często wyznaczają właśnie symbole i liczby.
Właśnie to one motywują to ludzkie działanie. Wydarzenia z 11 września można obserwować właśnie w świetle hegelowskiej dialektyki, która polega na stworzeniu fałszywych wyborów. Dialektyka taka kreuje konflikt i ci, którzy za nim stoją, kreują także rozwiązanie takiego konfliktu. David Icke, który czasami jest wyśmiewany, także i w tym radiu, nazwał to bardzo trafnie, że się ono nazywa „problem, reakcja, rozwiązanie”. Innymi słowy, można to nazwać rodzajem magii chaosu albo lepiej jeszcze czarnej magii chaosu, która steruje efektem takiego działania na korzyść egoistycznych ludzi, którzy za tym stoją. Traumatyczny chaos tworzy taki wpływ. Więc mamy tutaj do czynienia z pewnym systemem działania, pewnym modus operandi, które nazywa się tutaj dialektyką hegelowską. Nie jest to pomysł nowy. Hegel w zasadzie zapisał tylko pomysł tak stary, jak stara jest ludzkość, jak stara jest filozofia. Dialektyka hegelowska jest strukturą.
Tu użyję słowa, które ostatnio słuchacz mi zarzucał, że używam w złym znaczeniu. Struktura dialektyki hegelowskiej kieruje uczuciami i działaniami po to, aby stworzyć konflikt, który potrzebuje syntetycznego rozwiązania. Dialektyka hegelowska polega na trzech elementach. Jest to teza, antyteza i synteza, a więc rozwiązanie tego konfliktu tezy i antytezy potrzebuje właśnie syntezy, czyli rozwiązania syntetycznego. Rozwiązanie takie można podsunąć tylko wtedy, kiedy jedna ze stron konfliktu stanie po stronie tej, którą zaplanowali ci, którzy ten konflikt stworzyli właśnie w jakimś określonym celu. Popycha się czyjeś uczucia i działania do wzięcia udziału w tym konflikcie po to, aby znaleźć rozwiązanie tego konfliktu. Rozwiązanie jest syntetyczne, bo jest oparte na syntezie. Hegelowska dialektyka jest często opisywana jako teza, która ściera się z antytezą po to właśnie, żeby stworzyć syntezę, czyli sztuczne rozwiązanie konfliktu. Rozwiązanie i cel jest znany z góry. Trzeba tylko wesprzeć tę stronę konfliktu, która mu sprzyja.
Widać to wyraźnie na przykładzie polskiej polityki. Przez wiele lat problemy między Polakami nigdy nie nabrzmiały do takich rozmiarów, jak nabrzmiały dziś. Dziś wystarczy niewielka różnica, żeby nagle stać się fanatycznym zwolennikiem kaczyzmu albo fanatycznym przeciwnikiem kaczyzmu. To właśnie te wszystkie polityczne historie wywołują niesamowite i olbrzymie emocje, które szarpią ludźmi, targają ich we wszystkie strony, a być może wszyscy jesteśmy w tym sensie właśnie ofiarami tej hegelowskiej dialektyki, która jest stosowana praktycznie od zawsze. Jeżeli hegelowską dialektykę przyłożyć do różnych zjawisk czy wydarzeń, które wydarzyły się w historii, których do końca się nie rozumie, okazuje się, że jest to... Czyżbym znowu został wyłączony? Marku, halo?
[23:06] - Nie, ja tylko podesłałem ci tutaj pytania z czata. Wszystko gra i buczy.
[23:13] - Dobrze. Nie wiem, czy będzie czas odpowiedzieć na pytania, dlatego że temat jest trudny i skomplikowany. Ja sam nie czuję się w nim zbyt swojsko i wiem, że wśród wielu ludzi będzie on miał różny odbiór i różnie będą na niego patrzeć. Ale wracam jeszcze do tej mojej dialektyki hegelowskiej, która być może jest właśnie czymś, co reguluje wszystko to, co wydarzyło się w historii. Być może dialektyka hegelowska jest narzędziem do przeprowadzenia wszystkiego, w zasadzie do zrealizowania każdego planu, choćby był najbardziej szalony. Spójrzmy na to, co wydarzyło się 11 września. Czy bez przypadków 11 września Amerykanie, ludzie tego kraju zgodziliby się na to, ażeby wysłać olbrzymią armię i zaatakować Irak, Afganistan, rozpocząć wojnę na Bliskim Wschodzie, która trwa do dziś? Jest to najdłuższa wojna Ameryki.Prawdopodobnie nie, ale wymyślenie konfliktu i stworzenie rozwiązania, które byłoby po myśli tych, którzy cały ten konflikt stworzyli, doprowadziło do tego, że mamy taką sytuację, jaka jest efektem tego, co wydarzyło się 11 września. Tak więc wydarzenia 11 września były dialektyką heglowską w działaniu na masową skalę. Aby to osiągnąć, ci, którzy zorganizowali ten atak, poszli jeszcze dalej, tworząc wydarzenie symboliczne, przesiąknięte numerologią, która pojawia się wszędzie.
Aby zrozumieć okultystyczny wymiar 11 września, trzeba także zrozumieć trzy okultystyczne tradycje, które się na nie złożyły. Słowo „okult, okultyzm” oznacza ukrytą wiedzę. Pochodzi to od łacińskiego słowa „occultare”, co oznacza ukryć, zabezpieczyć, schować. Zazwyczaj myśli się o okultyzmie jako synonimie zła, uosobieniu zła. Nie jest to uosobienie zła. Okultyzm sam w sobie nie jest złem. Ukryta wiedza zazwyczaj była przechowywana przez tych, którzy starali się w jakiś sposób ochronić swoją własną kulturę, swoją wiedzę, w której dana społeczność wyrastała i jest to w większości wiedza ezoteryczna, co oznacza, że nie jest ona powszechnie znana przez ludzkie masy. Nie podlega bezpośredniemu doświadczeniu przez zmysły. To, o czym teraz mówię, opisując ten proces, jest czymś w rodzaju deokultyzacji, bo wyjaśnia cały proces. Na czym on polega, skąd on pochodzi i skąd on się wziął.
W związku z tym będzie to odkrywanie, a nie zakrywanie. Zabieramy to, co ukryte i stawiamy to w świetle dnia po to, ażby dostrzec tą manipulację, której my też jesteśmy częścią. I te trzy tradycje, które są związane z wydarzeniami 11 września, to tradycja kabały, tarotu i tradycja masońska. Żadna z tych tradycji sama w sobie nie jest zła i każda z nich dotyczy ludzkiej świadomości. Chodzi tu o to, żeby lepiej zrozumieć samych siebie, nasze dążenia i to, do czego zmierzamy. Tradycje te to nauka o ludzkiej duszy i jej doskonaleniu, przez co człowiek może osiągnąć wyższy stan świadomości nie tylko wobec świata, ale także wobec samego siebie. Dzięki temu człowiek jest w stanie poznać prawa wszechświata, wobec których musimy się dostosować i żyć zgodnie z tymi prawami, dzięki czemu unikniemy tych wszystkich cierpień, które towarzyszą naszym życiu. Kiedy popatrzymy na tradycję kabały i tradycję tarota, a także tradycję masońską, wszystkie one w jakiś sposób są ze sobą połączone. Kabała bardzo często kojarzona jest z filozofią żydowską. Nawet kiedy czytamy w Wikipedii, zauważymy, że kabała i jej początki są gdzieś ustawiane na wiek XII, na różnych mistyków żydowskich, którzy praktycznie stworzyli zręby i podstawy teoretyczne tego, co dziś nazywamy kabałą.
Tymczasem kabała jest starsza niż chyba jakakolwiek kultura, która istnieje na Ziemi. Jest być może tak samo stara jak stare są piramidy, megality, jak stara jest ta nieznana zaginiona cywilizacja, która gdzieś zniknęła, o której Graham Hancock mówi, że gdzieś zniknęła z ziemi, że zostawiła nam nie tylko wiedzę w postaci tych megalitycznych budowli, gdzie zaklęte są numery i symbole. Znowu numery i symbole. Ale także pewien rodzaj filozofii, który przejawia się i w jakiś sposób realizuje się bardzo często w najrozmaitszych religiach, bardzo często na zasadzie perwersji tej pierwotnej idei. Także kabała nie może tu być traktowana w sensie stricte religii żydowskiej czy odłamu mistycyzmu żydowskiego, ale raczej traktowana jako źródło, z którego przyszła wszelka nasza wiedza, która nie ma nic wspólnego z żadną nacją, narodem czy jakąś określoną filozofią. Kabała opisuje czy daje zrozumienie tego, w jaki sposób żyć w zgodzie z prawami kosmosu. Stara się poprawić nasze życie, poprawia warunki, w których żyjemy. Każda z tych tradycji ma oczywiście swoją ciemną i jasną stronę. Jasna to ta strona ezoteryczna. Jest to ezoteryczna intencja, o której mówiłem wcześniej.
Ciemna strona jest perwersją tej tradycji. Jest jej zamykaniem, zamiast dzieleniem się nią z innymi i wykorzystywaniem tej wiedzy przez różnych ludzi dla swoich egoistycznych i samolubnych celów. Używa się jej także jako narzędzia, które daje przewagę nad innymi. Tymi, którzy są ignorantami tej wiedzy. Jest to ciemny okultyzm. Tak więc te spirytualne tradycje mogą być użyte w sposób perwersyjny, taki, jaki nigdy nie był planowany, kiedy zostały one tworzone. Zawierają one symbole i liczby. Zawierają one informacje na temat pierwszej wiedzy. Ich celem jest podniesienie świadomości. 11 września jest właśnie rodzajem perwersji tej wiedzy.
Wykorzystuje ją do kontroli i manipulacji po to, aby osiągnąć czyjeś egoistyczne cele, z których najwyższym jest właśnie zniewolenie ludzkości, zatrzaśnięcie ludzkiej świadomości i wrażliwości na ból innych ludzi. W rytuale tym ofiarąByli nie tylko sami ludzie, ale także bogini. Dziś można by ją nazwać Sophia, bogini wiedzy, bogini empatii, czegoś, co powoduje, że jako ludzie jesteśmy unikalni i czegoś, co sprawia, że nie jesteśmy tylko zwierzętami walczącymi o przetrwanie, ale istotami myślącymi i świadomymi. Dlatego rytuał 11 września był mniej więcej tym samym, co mroczne rytuały w Bohemian Grove. To następny element, który bardzo często pojawia się w najrozmaitszych teoriach konspiracji. Ale on właśnie pokazuje, że ludzie opętani myśleniem mistycznym, opętani czarną magią istnieją naprawdę, dokonują takich rytuałów. I na tej samej zasadzie, jak gdzieś w lasku czeskim w Kalifornii wykonywany jest mroczny rytuał, gdzie główną rolę odgrywa śmierć, to ten sam rytuał został dokonany na globalną skalę właśnie 11 września 2001 roku. Dzięki temu w zasadzie można powiedzieć, że świat popadł w traumę. Obrazy rozsypujących się wieżowców grzebiących żywcem tysiące ludzi są pokazywane tak często, że właśnie tak jak wspominałem wcześniej, bez problemów można było zgodzić się na to, żeby napaść inne kraje, ograbić ich z własnych bogactw, a jednocześnie zamknąć otwarte społeczeństwo i zamienić je na totalitarne państwo policyjne. Wszystko to powstało dzięki zniszczeniu świadomości empatii i wstrzyknięciu tego negatywnego, toksycznego myślenia.
Rytuał był po to, żeby żerować na tej energii i sama świadomość została zatrzaśnięta przez strach. Kiedy zapowiadałem dzisiejszą audycję, która nie za bardzo dobrze mi dzisiaj idzie, nie wiem z jakich powodów. Jedna z czytelniczek Nowej Atlantydy, Iwona zapytała o ilość budynków, które zostały zniszczone 11 września 2001 roku. Czy były to trzy budynki, czy cztery budynki? Żeby ustalić tę liczbę. Były z pewnością trzy budynki, dwie wieże World Trade Center i budynek numer siedem, znany jako wieżowiec Salomon Brothers, który miał 47 pięter, który jest najbardziej kontrowersyjnym elementem tej całej układanki rytuału z 11 września. Dlatego że budynek ten, jak wiemy, nie został uderzony przez żaden samolot, przez żaden pocisk. Po prostu rozsypał się sam z siebie. Budynek ten i sposób, w jaki się rozpadł, jest wystarczającym dowodem na to, że 11 września jest czymś więcej niż tylko atakiem terrorystycznym, że kryje się za tym coś znacznie więcej i liczba trzy jest tutaj liczbą centralną. To właśnie ona pokazuje źródła i sens całego rytuału.
Dlatego nie ma czterech czy pięciu budynków. Są trzy budynki. Trzy budynki, które są niesamowitym i olbrzymim symbolem. Pod zapowiedzią dzisiejszej audycji wstawiłem kilka obrazków. Teraz będę mówił o pewnych symbolach. Jeśli ktoś chciałby je zobaczyć, są pod moim wpisem na końcu. Pierwszym takim symbolem jest Drzewo Życia. Jest to symbol z tradycji Kabały i jest to okultystyczny symbol wiedzy, którą można uzyskać na drodze Kabały. I to Drzewo Życia ma właśnie trzy drogi, trzy gałęzie. Lewa jest męska, odpowiadająca zasadzie sądu, prawa żeńska odpowiadająca zasadzie miłosierdzia, natomiast środkowa jest ścieżką harmonii, bo ona łączy lewą i prawą stronę.
Trzy budynki World Trade Center korespondują z tymi trzema drogami i w Kabale mamy więc symboliczne misterium ze ściśle oznaczonymi liczbami. Dlatego właśnie nie było czwartego budynku. Dlatego że właśnie cała ta historia sięga bardzo głęboko okultystycznych korzeni i jest rodzajem misterium. Z kolei w tradycji tarota mamy do czynienia z wieloma kartami, gdzie znajdują się dwie kolumny i w środku, gdzieś pomiędzy nimi znajduje się jakaś istota. Najlepiej symbolizuje ten obraz druga karta z tali zwanej Major Arcana. Pierwsza karta to jest karta maga, magika. Druga karta jest to karta Wielkiej Bogini i ją również pokazałem na blogu. Przedstawia ona boginię, która stoi pomiędzy dwiema kolumnami. Rytuał 11 września dotyczył zniszczenia właśnie tej kobiecej energii. Na karcie bogini stoi właśnie pomiędzy tymi dwiema kolumnami, co pokazuje, podobnie jak na schemacie Drzewa Życia z Kabały, najkrótszą drogę pomiędzy podstawową świadomością, tą zwierzęcą świadomością funkcjonującą na najniższym poziomie a wyższą świadomością.
Bogini jest również przedstawiana czy rozumiana także jako kolumna i tak jest rozumiana właśnie w wierzeniach masońskich.Gdzie mamy już trzy kolumny i są to: kolumna siły, piękności i wiedzy. Dwie wieże World Trade Center to rodzaj tezy i antytezy. Jest to kolumna sądu i kolumna miłosierdzia, męska kolumna i żeńska kolumna. Kolumna kobieca, kiedy popatrzymy znów na karty tarota, ma czarną sferę na swoim szczycie. Podobnie ma czarną sferę na drzewie życia w Kabale, co reprezentuje zrozumienie. Męski budynek z kolei bardzo łatwo było rozpoznać, bo miał antenę na swoim szczycie. Środkowa kolumna to budynek siedem. W Kabale nazywa się to malchut, królestwo. Jest to podstawowa świadomość, która prowadzi w konsekwencji do samego szczytu, który się nazywa keter i który jest koroną. Jest to wyższa świadomość.
Jest to zespolenie naszych myśli, emocji i działań. Jest to zjednoczenie z tym pierwiastkiem boskim, który ma w sobie każdy z nas i ma to właśnie związek z Pentagonem. Jeśli popatrzymy na sam szczyt drzewa życia, ostatni element tworzy pentagon. Pentagon, ten pięciokąt skierowany jest tym swoim ostrzem ku górze. Gdyby był skierowany odwrotnie, jest to symbol szatański. Jest to symbol perwersji. Kiedy jest skierowany ku górze, jest to symbol właśnie tej boskiej emanacji. Pentagon w ogóle jest miejscem, od którego rozpoczął się cały rytuał. Ci wszyscy magicy, którzy stoją za wydarzeniami 11 września, widzą siebie jako bogów, jako wyższą formę świadomości i dlatego chcą zniszczyć wszystko inne. To dlatego Pentagon właśnie przetrwał, a inne budynki zostały zniszczone i jest to akt woli tych magików.
Budynek siedem jest kluczem do całego rytuału. Budynek prawdopodobnie miał zostać zniszczony przez kolejny samolot i być może pilot odmówił dokonania takiego ataku. Coś się wydarzyło, że samolot nie doleciał i nie zniszczył budynku numer siedem. Dlatego musiano użyć technologii zniszczenia, żeby właśnie powalić ten budynek, zrównać go z ziemią. Jest to klucz do tego, żeby uświadomić sobie, że mamy do czynienia z rytuałem, bo ten budynek rozpadł się sam z siebie. Kiedy inne budynki dawno leżały już w gruzach, on ciągle jeszcze stał i dopiero grubo po piątej rozsypał się i runął na ziemię. Kiedy popatrzymy na to sefiratyczne drzewo życia, jest to rodzaj drabiny, która wiedzie do Boga. Te trzy budynki, które zostały zniszczone na Manhattanie, reprezentują trzy drogi na tym drzewie i jest to rodzaj drabiny do wyższej świadomości, którą ci magicy stojący za misterium, stojącym za tym mrocznym rytuałem, symbolicznie niszczą. Przez to separują ludzkość od wyższej świadomości, która nie jest w stanie połączyć się z Bogiem. Popatrzmy na same numery budynków.
Jest to budynek numer jeden, numer dwa i numer siedem. Suma tych liczb daje 10 i jest to liczba sefir, czyli emanacji boskości, które tworzą drzewo życia. I nie jest to przypadek, że taką liczbę uzyskujemy, bo po tym, co wydarzyło się na Manhattanie 16 lat temu wiemy, że drzewo życia zostało ścięte. Jeśli połączyć trzy gałęzie drzewa życia ze sobą w jedną kolumnę, tworzy ona siedem stopni i przypomina ona system czakr. Trzy czakry z tradycji wedyjskiej mają dualistyczny charakter. Dlatego te boczne gałęzie drzewa życia łączą się ze sobą, tworząc właśnie ten system siedmiu czakr. Jest to system uniwersalny i myślę, że nie uda się dzisiaj zakończyć tej audycji. Godzina jest to stanowczo za mało i myślę, że robienie jej kolejnych części także mija się z celem. Może raczej lepiej będzie to opisać w jakiś jeden konkretny sposób po to, żeby móc zilustrować i zobaczyć na przykładach, a nie tylko poprzez opis, jak to wygląda i dlaczego mamy do czynienia z rytuałem magicznym, który sięga tych najstarszych archetypów kulturowych człowieka. Archetypów, które pojawiają się wszędzie i mają one olbrzymie znaczenie i ciągle występują praktycznie w każdej religii, także w chrześcijańskiej, w katolickiej.
Te prawa kosmosu jako w niebie, tak i na ziemi są potwierdzane dziś przez naukę, przez mechanikę kwantową. Pokazują, że my jako ludzkość jesteśmy częścią tej samej energii kosmicznej i jesteśmy także odpowiedzialni za jej emisję. I ci magicy, którzy stoją za tym mrocznym rytuałem, o tym doskonale wiedzą i pracują nad tym od dawna. To dlatego właśnie wspominałem o nazistach, którzy szukali w okultyzmie technologii, który jak się okazało doprowadził ich gdzieś do energii punktu zerowego. W tym sensie to, co się stało 11 września, jest pokazaniem przez tych nazistów czy przez tych ludzi, przez tych magików, przez tych, którzy dokonali tego straszliwego, mrocznego rytuału, jest pokazanie siłą kosmosu: patrzcie, co zrobiliśmy z naszymi własnymi ludźmi i uczcie się lepiej, bo zobaczycie, co możemy zrobić z wami, jeżeli nie będziecie z nami współpracować. Jest to buńczuczne pokazanie tego, kim się jest naprawdę, jaką potęgą i siłą się dysponuje.W Tarocie to zniszczenie jest pokazane w sposób bezpośredni. Na jednej z kart, na karcie 16. mamy wieżę uderzoną przez piorun, a więc powaloną przez energię. Wieża upada i płonie. Ludzie wypadają z okien dokładnie tak samo, jak wydarzyło się to 11 września.
Ludzie na wieżach, wiemy to dziś, rozbierali się, skakali z budynku. Wyglądali tak, jakby coś paliło ich żywcem, jakby przypalało ich, jakby smażyło ich na tych budynkach. Dlatego woleli skoczyć w olbrzymią przepaść i zginąć, niż poddać się temu ogniu, który ich palił. I to symbolizuje i pokazuje to. Jest to zaskakujące. Karta numer 16. Z kolei na karcie 2, gdzie jest bogini pomiędzy kolumnami, widać za nią także drzewo życia. Bogini trzyma w swoich rękach zwój, na którym napisane jest Tora. Tora w tym przypadku oznacza prawo. Prawo reprezentuje wiedzę na temat tego, w jaki sposób działa natura, w jaki sposób rozumieć naturę i w jaki sposób funkcjonować w myśl jej praw.
Aplikacja znajomości tych praw następuje właśnie poprzez wiedzę. W tej karcie numer 2 bogini jest przedstawiona jako Izyda, ale ta sama bogini funkcjonuje w bardzo wielu innych tradycjach. W tradycji chrześcijańskiej jest to Maryja. W Babilonie była to Semiramida. W egipskiej tradycji Izyda, Hator, Maat. W greckiej tradycji mamy Afrodytę, Atenę i Artemidę, w rzymskiej Wenus, Janę i Minerwę. I za każdym razem ten kobiecy element reprezentuje dokładnie to samo. Reprezentuje rozumienie zasad prawa naturalnego, które istnieje w kosmosie, któremu podlegamy. Musimy nie tylko zrozumieć to prawo, ale i włączyć samych siebie w to prawo. Jest to rodzaj świętej miłości i dbałości przypisywany kobiecemu pierwiastkowi.
Jest to wiedza oparta na sercu, tak jak czakra serca jest czakrą centralną dla całego człowieczeństwa, dla całej ludzkości. Tak samo w tym przypadku ta wiedza, ta Sofija, do której zmierzamy, reprezentowana przez boginię, jest oparta na sercu, z którym musimy się jakoś połączyć. Jest to rodzaj komunii z wyższym stanem świadomości, jaki wzbudzamy w sobie, podążając drogą tej wiedzy. Dlatego bogini jest środkową kolumną, jest właśnie najkrótszą drogą do wyższej świadomości. I ten sam element mamy powtórzony przez tradycję masońską. Te dwie kolumny to Jachin i Boaz, kolumny ze świątyni Salomona. Tak jak tarot i masoneria mają swoje korzenie w Kabale, tak właśnie te symbole ciągle pojawiają się i przewijają się nieustannie w całej ludzkiej historii. Kiedy popatrzymy na trzy budynki zniszczone tego dnia 16 lat temu na Manhattanie, budynek numer 7 często nazywany był Salomon Brothers i obok dwie kolumny reprezentowały jakby wejście do świątyni Salomona. Dwie piramidy i trzecia mniejsza również reprezentują ten sam system. I zniszczenie tych budynków na Manhattanie jest symbolicznym zniszczeniem boskich zasad.
Trzyma to ludzi w strachu i kontroluje ich emocje. Dochodzi tutaj ten żeński element, o którym cały czas mówię i podkreślam jego znaczenie. Pojawia się w wielu innych elementach. Na przykład Terra, bogini Gaja. Po łacinie Terra, ziemia. Bogini ziemi. Znów mamy tutaj do czynienia z pierwiastkiem kobiecym. I jakie słowo pochodzi od słowa terra? Terroryzm. I wojna z terroryzmem coraz bardziej w sensie tego gigantycznego rytuału przypomina właśnie wojnę z ziemią.
I dlatego, ażeby wygrać tą wojnę z ziemią, ażeby przejąć tę ziemię od nas i sprowadzić nas do rangi niewolników, budynek numer 7 musiał zostać zniszczony, skoro reprezentuje on boginię i gdyby przetrwał, oznaczałoby, że bogini wciąż żyje. Dlatego został zniszczony w tak dziwny i niewytłumaczalny sposób. Po to właśnie, ażeby cały ten rytuał nabrał jakiegoś sensu. Dalej, przeglądając karty tarota, dochodzimy do karty 13. Jest to karta śmierci. Jest to czarny jeździec na białym koniu, który zabija króla i lada chwila zabije kapłana. Jest to właśnie ilustracja, w jaki sposób działa dialektyka. Gdzie stary porządek niszczony jest przez nowy porządek. Jeździec jest w tym sensie nowym królem świata. Jest to śmierć i zniszczenie dla ludzkości.
Spójrzmy na flagę, którą trzyma w swoich rękach. Jest to czarna flaga, na której jest odwrócony pentagram. Ten odwrócony pentagram reprezentuje symbol szatana. Za nim gdzieś na horyzoncie znajdują się dwie wieże, pomiędzy którymi zachodzi słońceI pokazuje to, jak działa teza i antyteza po to, aby zniszczyć stary świat i dać to syntetyczne, sztuczne rozwiązanie, które chce się osiągnąć. To sztuczne rozwiązanie to nowy światowy porządek, mroczny światowy porządek. To jest coś, co na nas powoli przychodzi i my możemy to zaakceptować albo i nie, bo wciąż wydaje się, że mamy jeszcze wybór, że mamy jeszcze czas. W wierzeniach masońskich, trudno nazwać masonerię religią, jest to rodzaj religii. Jest to rodzaj systemu ezoterycznego, który akceptują ci ludzie. W masonerii kolumny symbolizują możliwość wspięcia się na wyższy poziom świadomości. Na ostatnim obrazku, który dołączyłem do tej kolekcji, którą dodałem do mojego wpisu, widać pewien emblemat masoński, który reprezentuje całą masońską symbolikę.
Trzy kolumny stoją na podłodze, która jest w kształcie wielkiej szachownicy i szachownica ta reprezentuje podstawową świadomość, albo raczej ignorancję, brak możliwości, umiejętności odróżnienia dobra od zła. Jest to poziom świadomości zwierzęcej. Jest to poziom instynktu, gdzie umysł i wyższa świadomość nie ma jeszcze dostępu. Można się do niej wspiąć. Prawy słup, w tym przypadku ten, nad którym jest księżyc, to Boaz. Lewy słup, nad którym jest słońce, to Jakim. Reprezentuje on siłę i działanie, które musi być w harmonii z wiedzą. I środkowy słup, z literką W, oznacza wiedzę. Szachownica jest reprezentacją Ziemi. Spójrzmy na to zdjęcie tak, jak ono jest przedstawione.
Mamy tam zaznaczone strony świata. Na górze mamy wschód. Jesteśmy zazwyczaj przyzwyczajeni do tego, że na górze mamy północ. Natomiast tutaj na górze mamy wschód i zachód. Więc jeżeli ustawimy to w naszej wyobraźni, ten obrazek tak jak zazwyczaj na niego patrzymy, żeby północ była na samej górze, to okaże się, że mamy tutaj dokładną mapę ziemi. Szachownica będzie tutaj Ziemią. Środkowa kolumna będzie równikiem, a dwie boczne kolumny to zwrotniki. Drabina na tym obrazku jest drogą od słabego światła księżyca. Jest to początek takiego oświecenia od słabego i odbitego światła księżyca w stronę słońca. Na środku tej drabiny znów mamy tę samą boginię, którą mamy na kartach tarota i mamy w różnych systemach najstarszych rodzajów wiedzy ezoterycznej.
Bogini trzyma klucz. Jest to klucz do wszystkiego. Jest to klucz do wiedzy. Jest to klucz do gwiezdnych portalów. Nie da się opuścić naszej planety bez tego klucza. Tyle że ten klucz wisi na ostatniej nitce i wszystko się może z nim wydarzyć. Jest to klucz do rodzaju kosmicznej iluminacji. I tutaj również mamy pewien szyfr, dlatego że masoneria zawsze będzie nam się kojarzyła przede wszystkim ze świątynią Salomona i ciągle się o niej mówi, ale wydaje się, że jest to rodzaj dość interesującej alegorii, dlatego że słońce to jest Sol albo Sal. Natomiast księżyc jest to Moon albo Mon. Tak jak poniedziałek to Monday, dzień poświęcony księżycowi.
Czyli mamy słowo Salomon. Czyli mamy coś, co łączy żeński i męski aspekt, działanie i emocje, tezę i antytezę. I właśnie w tym sensie chyba należy rozumieć nie jakiegoś żydowskiego historycznego króla gdzieś tam w odległej przeszłości Ziemi, a raczej jako symboliczną alegorię tego, w jaki sposób podnieść tą swoją własną świadomość. To tak samo jak Arka Przymierza, która miałaby być przechowywana w tej świątyni Salomona. Arka Przymierza jest to nie przedmiot, a raczej boska esencja. Jest przechowywana w naszych sercach i umysłach. I to właśnie reprezentowane jest na tym alegorycznym emblemacie masońskim, który tutaj przedstawiam w Nowej Atlantydzie. Czasami w tego typu emblematach, które symbolizują cały system tej masońskiej wiary, jako trzecia kolumna przedstawiany jest Hiram Abiff. Jest on na samym dole drabiny i on wówczas reprezentuje tę wiedzę, tą środkową kolumnę. Tak mi się wydaje, że powoli dochodzimy tutaj do końca naszego czasu na dzisiaj.
Ja przepraszam za trochę nieskładne dzisiaj te historie wypowiedzi. Jakoś nie potrafię pozbyć się emocji, które towarzyszą mi mówieniu właśnie o 11 września w formie rytuału i przedstawienia tego zjawiska nie jako czegoś z przeszłości, albo tylko i wyłącznie pewnego konceptu filozoficznego, albo wydumanej historii czy bajki, ale czegoś realnego, co dotyczy nas. Czegoś, co pokazuje, że jesteśmy w samym środku jakiejś dziwnej, strasznej wojny, która trwa od zarania ludzkości i trwać będzie dopóty, dopóki nie staniemy się albo ludźmi wolnymi, albo niewolnikami. Tutaj wybór należy do nas i myślę, że do tematu powrócę i na pewno raczejOpiszę go dokładnie z przedstawieniem także systemu liczbowego, numerologii, która tutaj ma szczególnie istotne znaczenie. To, o czym mówiłem do tej pory, były to symbole. Widoczne symbole reprezentujące fakt, że na naszych oczach odgrywał się pewien rytuał, którym ktoś kierował. Była to czarna msza na żywo. Oprócz symboli, tym wszystkim symbolom towarzyszyły numery, które przedstawione w formie gematrii. Tutaj dziękuję kolegom, którzy wstawiają mi różne gematryczne zestawy liczb na Nowej Atlantydzie. Prosta gematria pokazuje, jak potężna jest symbolika i wartość liczb, a także ich znaczenie i efekt końcowy.
Jest to druga część wyjaśnienia rytuału, który miał miejsce 16 lat temu i którego efekty odczuwamy do dziś. Wszystko dzisiaj jest przeciwko mnie. Dlatego wymaga to albo osobnej audycji, albo dokładnego opisu z ilustracjami, a także z przedstawieniem różnych liczbowych działań, które wyjaśnią, dlaczego mamy tutaj do czynienia z czymś o wiele większym, o wiele bardziej mrocznym i o wiele bardziej uniwersalnym. I że nie jest to wyłącznie tylko wymysł, a my jako ludzkość i nasza historia ma o wiele bardziej mistyczne i ezoteryczną wartość, niż nam się to wydaje. Dziękuję jeszcze raz wszystkim za uwagę. Przepraszam za moją dzisiejszą nieskładność. Jakoś nie radzę sobie dzisiaj zbyt dobrze z tym tematem. Jest to związane z wieloma rzeczami, ale zawsze mi coś wypada, więc jest to taka tradycja nowa, świecka w audycjach „Paralaxy”. Jeszcze raz dziękuję za uwagę. Do tematu powrócimy.
[56:45] - A wiesz co? Ja chyba mam jeszcze jedną liczbę. Trzynastkę. Jeden Pentagon i trzy budynki World Trade Center w Nowym Jorku daje 13. To chyba trzynastka.
[56:58] - Oczywiście. To daje z kolei czwórkę gematryczną. To daje kolejny efekt. Tym końcowym efektem można by zakończyć dzisiejszą audycję, jeśli chodzi o symbole. Zobaczmy, co zostało zbudowane w miejscu, gdzie stały dwie wieże. Została zbudowana jedna wieża, czyli ten stary system został obalony i powstał jeden wielki, gigantyczny moloch, który ma być osią całego nowego porządku światowego. Być może ma być tym, co się Nabuchodonozorowi pokazało we śnie, co opisuje prorok Daniel. Opisuje olbrzyma z głową ze złota, ze srebrnymi ramionami, z brązowym torsem, na żelaznych nogach, ale glinianych stopach. Być może właśnie ten budynek symbolizuje efekt końcowy tego rytuału. Budynek jest już ukończony.
Nawet jego wysokość, która mierzona w stopach ma w sobie trzy siódemki, jest następnym asumptem do spekulacji na temat symboli i liczb i co one oznaczają.
[58:16] - Tak możemy zakończyć dzisiejszą „Paralaksę”. Krisie, wiem, że planujesz zrobić sobie dwa tygodnie przerwy. Może parę słów, co w kolejnych „Paralaksach” i kiedy ponownie się usłyszymy?
[58:28] - Właśnie nie wiem, co w kolejnych „Paralaksach”. Jest dużo ciekawych tematów. Chciałbym wrócić do wszystkich starszych zapowiedzi, kiedy chciałem mówić o bardzo dziwnych związkach pomiędzy zjawiskiem UFO a instalacjami atomowymi. Pojawianie się UFO w tych przypadkach jest, jak się okazuje, o wiele częstsze i nie tylko to, które znamy do dzisiaj, ale także pojawiło się wielu nowych świadków. Pojawiły się nowe historie, o których chciałbym opowiedzieć. Chciałbym wrócić do kilku tematów z tych wszystkich starych i prawie że zaginionych cywilizacji. Jak się okazuje po dzisiejszej audycji, nic nie istnieje w próżni. Nie można być ufologiem, nie interesując się zaginioną cywilizacją i odwrotnie. Praktycznie wszystko łączy się w jakiś sposób ze sobą, że starożytne rytuały, które stworzono wiele tysięcy lat temu, być może w ludzkiej prahistorii, dziś są ciągle żywe i ciągle funkcjonują w naszym życiu i są częścią naszego życia, choćby w postaci i w formie religii. Często tego typu rytuały ukrywają się, ale są ukrywane przez magików, którzy znają ich moc, znają ich siłę i potrafią wykorzystać je do własnych celów.
Przyszłość pokaże, co się wydarzy w następnej „Paralaksie”. Na razie w taki trochę kryzysowy sposób robię małą przerwę na zupełnie inną działalność, którą niestety jestem zobowiązany zrobić, bo zobowiązałem się wobec innych coś tam dokonać i tak dalej. Mam nadzieję, że w przyszłości zawiadomię, poinformuję na stronie, napiszę też kilka nowych artykułów, także będzie co czytać i czym się zająć i o czym podyskutować. Na razie chciałbym zakończyć troszkę na jakiś czas inflację mojej osoby. Pojawiło się moich audycji bardzo dużo na YouTubie, jakichś starych historii. W ogóle już nie mogę na siebie patrzeć. Gdy otworzę YouTube, gdzieś tam z boku pokazuje się kolejna moja audycja. Dlatego trzeba to jakoś może wyhamować i wyciszyć. Może przez to wyciszę samego siebie tak jak dzisiaj. Dziękuję jeszcze raz bardzo.
[01:00:47] - Dziękujemy, Krisie, jeszcze raz. A dzisiejszą „Paralaksę” kończymy. Oczywiście audycja w dalszym ciągu będzie emitowana w czasie tej przerwy na antenie Radia Paranormalium. Nie wiem jeszcze, co będzie za tydzień. Być może albo będzie jakaś powtórka, albo wcielę w końcu w życie plan związany z prezentacją pewnych artykułów z „Paralaksy” w wersji audio, ale to się jeszcze okaże. Audycję jak zawsze obsługiwał od strony technicznej Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnych audycjach na naszej antenie i oczywiście w kolejnej „Paralaksie”.
[01:01:29] - Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to numer Gadu-Gadu: 36 08 80 02. 36 08 80 02. Numer telefonu: 32 746 00 08. 32 746 00 08. E-mail: radio@paranormalium.pl. Radio@paranormalium.pl oraz Skype: radio.paranormalium.pl. Czekamy na twoją relację.
Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.