[00:07] - Klub Paranormalium. Już za chwilę na antenie Radia Paranormalium wysłuchacie Państwo zapisu piątego spotkania Klubu Paranormalium w Jarosławiu, które odbyło się 4 listopada 2016 roku. Tym razem dyskusja dotyczyła życia po życiu. Spotkanie jak zawsze zorganizował nasz słuchacz Tomasz Pawlus. Posłuchajmy.
[00:31] - Witam wszystkich na piątym, znowu jubileuszowym spotkaniu naszego klubu. Pozdrawiamy oczywiście słuchaczy Radia Paranormalium. Teraz machamy.
[00:46] - Wszyscy widzą?
[00:47] - Wszyscy widzą, że machamy. Dobra, dzisiaj temat: czy śmierć to jest koniec? A może początek? A może etap? Ja na początku, bo dzisiaj wyjątkowo dam wam pole do popisu. Wy będziecie dzisiaj mówić, ja tylko na początku troszeczkę. A mianowicie chciałem wam powiedzieć o tym, co troszkę sobie poszukałem, poczytałem w kwestii stricte naukowej podejścia do śmierci i tego, co się dzieje po śmierci, pojęcia duszy, pojęcia wielowymiarowości, przechodzenia. Może zacznijmy od tego, czym zajmuje się osoba pierwszego kontaktu ze śmiercią w dzisiejszych czasach. Niestety jest to lekarz. Kiedyś to była rodzina, wioska, było to odprowadzenie, a dzisiaj ludzie umierają bezimiennie, beznamiętnie w szpitalach i osobami, które są najbliżej-
[01:56] - Oprócz doktora House'a oczywiście.
[01:58] - No dobrze, niech ci będzie. Są lekarze. Dzięki, Jurek. I co się dzieje? Tak jak wcześniej rozmawiałem z wami, wiecie, że medycyna w tej kwestii już dokonała zmierzenia wartości wagi duszy.
[02:27] - 28 gram?
[02:29] - Ostatnio mówią o mniejszej wartości, bo to były badania wcześniejsze.
[02:33] - Te japońskie badania.
[02:34] - Te najnowsze badania mówią o dwóch gramach. I co ciekawe, ona była widoczna w momencie zejścia-
[02:46] - A może to jest kwestia duszy?
[02:48] - No to właśnie mówię. Też kwestia wagi duszy. I kto ile ma na sumieniu, to też może więcej.
[02:54] - Ciekawe, bo jak człowiek się rozwinął energetycznie i tak dalej, i ta dusza może przyjmuje tę energię. To też może ważyć.
[03:05] - Moim zdaniem to jest kwestia wyemanowania pewnego rodzaju energii. Wyemanowania istoty wszystkiego. I tutaj jest kwestia taka: z medycyny to zważyli wartość tej wagi. Ale co poza tym? Setki, tysiące, jak nie jeszcze więcej różnych relacji. Dziwnych relacji, niewytłumaczalnych relacji przez lekarzy. Tutaj nie będę opowiadał o szczegółach, setki są tych relacji do odnalezienia w książkach, chociażby „Życie po życiu” i innych.
[03:54] - W internecie jest pełno.
[03:57] - Natomiast druga kwestia pod kątem naukowym, tutaj będzie pewnie Łukasz chciał też, a mianowicie kwestia energetyczności. Jak wiecie, każda czynność, którą całe życie wykonujemy, to jest jakiś wydatek energetyczny i jakiś impuls energetyczny powstający w mózgu. I my sami jesteśmy czystą energią też wewnątrz. I wielkim marnotrawstwem wydaje mi się, i to już szczególnie fizycy kwantowi. O kwantówce musicie poczytać, bo to jest fascynujące. Ostatnio czytam jak dobry kryminał. Po prostu stwierdzili, że dużym marnotrawstwem by było, gdyby faktycznie po śmierci cały nasz dorobek życiowy, doznania, przeżycia, nauka miał być marnowany, za przeproszeniem, w momencie, gdy się to nasze truchło, przepraszam za wyrażenie, rozłoży i nic po nim nie zostaje teoretycznie. Dlatego też fizycy mówią o przenoszeniu, przechodzeniu. Religie to nazwały duszą. Różne są.
Jest to jestestwo, jest to istota.
[05:25] - Dobrze. Panie Tomku, jeżeli ktoś nie ma takiego bagażu, który przez cały czas mówisz o Einsteinie czy tam innym Newtonie. Jeżeli ktoś ma inny ładunek, to co on? Do kubła?
[05:43] - To znaczy jak do kubła? Nie, nie chodzi mi o kubeł. Po prostu chodzi mi, że bez względu na to, co przeżyjesz. Tutaj nie ma kwestii pojmowania takim, jakim my żyjemy, czyli dobra i zła. Po prostuNie wiemy. My określamy-
[06:03] - Gdzieś to się musi mieć.
[06:04] - Gdzieś to się musi i później gdzieś się musi-
[06:06] - Czy w DNA się zapisuje, że na przykład w poprzednich życiach przeżyliśmy jakieś doświadczenia? Jeśli umrzemy, zapominamy o nich najczęściej, bo nie wiem, czy w ogóle wierzysz w reinkarnację, bo ja w to nie wierzę.
[06:16] - Są teorie.
[06:17] - Po prostu w DNA mogą się zapisywać te doświadczenia, które kiedyś przeżyliśmy.
[06:20] - To może nie DNA.
[06:22] - No nie, bo 90% ponad to jest podobno śmietnik niezbadany, więc gdzieś to się musi magazynować, te informacje, które później jako doświadczenia przewijają.
[06:29] - Łukaszu, ale biorąc pod uwagę, że DNA jest elementem mierzalnym-
[06:35] - Ale to się wszystko przenika, nie można rozdzielić materii od energii.
[06:38] - Ale my w momencie śmierci rozdzielamy materię od energii.
[06:44] - Ja bym bardziej widział w sumie, że nie rozdzielamy, tylko już nie ma tego sztywnego ciała, które też jest energią, tylko że o innym stopniu szybkości krążenia tych cząsteczek. To jest to samo cały czas, tylko ta prędkość się zmienia. Ale mi się wydaje, że gdzieś to musi być zapisywane, bo jeśli świadomość zmieni swoje-
[06:59] - To jest w tym ładunku.
[07:00] - Właśnie o tym! Jeśli świadomość zmieni swoje ciało, to ona musi gdzieś to mieć, te przeszłe doświadczenia. Na pewno odpada jakaś wiedza, ale coś, czego się nauczył, co było tak głębokim przeżyciem, że to zostaje, że to jest wypracowane. Też można by było rozmawiać o tym, co zostaje, a co odpada, co się zapomina, co jest bezużyteczne. Bo na przykład my umrzemy po tym życiu i co zapamiętamy tak, że przejdzie razem z nami jako nasza nauka, co wynieśliśmy z tego życia, a co odpadnie? To też są takie ciekawe rzeczy.
[07:28] - Ale wiesz co, Łukaszu? Pewną rzecz. To jest jak odzyskiwanie danych z dysku twardego. Tam nie jest istotne, że coś jest bardziej istotniejsze od mniej istotniejszego. Po prostu odzysk.
[07:48] - Ja na przykład widzę to też tak, że jeśli się czegoś nauczyliśmy w tym życiu, to później w przyszłym, w następnym my sobie przypomnimy te lekcje. Może nie pamiętamy, jak je przeżyliśmy, w jaki sposób to przebiegało, ale same wyniki, same zrozumienia przechodzą i na przykład później w kolejnym życiu, gdzie znowu się dzieje jakaś sytuacja, niby jesteśmy w niej pierwszy raz, ale coś już jest znajomego. Ja już skądś to znam, skądś kojarzę. Gdzieś już kiedyś to przeżyłem. Właśnie te doświadczenia głębokie, takie, które się w nas wyryły, one po prostu przechodzą dalej i później już są cały czas. Nie tracimy tego.
[08:18] - Ale kwestia tego, co powiedział tutaj na początku pan Tomasz, że to są wartości, które niekoniecznie są wartościami dla ciebie, tylko po prostu są danymi.
[08:34] - To są dane. Zwróćmy uwagę: w rozpatrywaniu tych kwestii wszystkich my cały czas jesteśmy ograniczeni tym, czego nas nauczono. Tą moralnością, którą nam wpojono, czyli rozgraniczeniem dobra i zła. My to określamy na podstawie wychowania, religii, takich rzeczy. Natomiast nie mamy gwarancji, że te wszystkie prawidła, tak jak nawiązywaliśmy również do wcześniejszych tematów i ufologicznych, i dotyczących dziwnych zjawisk, że te inne byty, kolejne wymiary, które przechodzimy, muszą się kreować takimi samymi zasadami moralnymi, zasadami fizykochemicznymi i takimi innymi. Już sam fakt przyznania racji w kwestii istnienia duszy wyklucza możliwość, powiedzieliśmy, że jest ważona, ale wyklucza możliwość określenia jej w czasie i przestrzeni, bo my jej nie widzimy. Są rzeczy, które postrzeganie nasze jest ograniczone właśnie tym naszym ciałem. Przecież 80 czy nawet 90% percepcji, jaką odbieramy z tego świata nas otaczającego, to jest wzrok. A już istnieją teorie, że to, co my widzimy, to jest-
[09:57] - Ułamek malutki.
[09:58] - To, co widzimy, to jest ułamek malutki, tak jak powiedziałeś, ale to jest to, co nam mózg kreuje, że widzimy.
[10:09] - Tak, dokładnie. Bo nie może tego przetworzyć.
[10:12] - Interpretacja mózgu.
[10:14] - Mózg człowieka po prostu nie może przetworzyć tych danych, które są na wyższym pułapie lub ten wyższy pułap generuje się wyższymi częstotliwościami i tam ten byt wszystko na wyższych częstotliwościach pracuje. Po prostu człowieka mózg nie może tego przetworzyć. Jest teoria teraz, gdzie ludzie, którzy-
[10:45] - To jest takie, jakbyś słyszał muzykę, której nie słyszysz.
[10:51] - Tak, wiesz. Ale ludzie, którzy chcą dojść do tak zwanej nirwany, połączenia mózgu ze swoim ja na wyższym poziomie. Ja bym to widział jako porzucenie ego, tej ludzkiej części i połączenie się z całością. Tak, porzucenie tego własnego ego i porzucenie tej własności ciała.
[11:18] - Skażenia duszy ciałem.
[11:21] - Tak. Ale gdy połączyć-
[11:24] - To jest w transkolekcjach.
[11:27] - I tutaj coraz więcej ludzi zaczyna się wypowiadać, że tak właściwie to jest realne do zrobienia.
[11:36] - No tak.
[11:37] - Połączenie się z
[11:42] - Przekazaniem tej wiedzy i tego wszystkiego, co przeżyłeś przez całe swoje życie.
[11:50] - Tak, ale to będziemy mieli odrębne spotkanie. Nie poruszajmy teraz kwestii-
[11:56] - Ja jeszcze chciałem nawiązać do tego, co przedtem powiedzieliśmy. Mówiliśmy, że odbieramy malutki wycinek rzeczywistości i zależnie od tego, jak interpretujemy tą rzeczywistość, co o niej myślimy. Im bardziej będziemy się oddzielać od tej materialnej części ludzkiej, ograniczonej różnymi schematami, dogmatami, która nie pozwala nam widzieć całej rzeczywistości, tym więcej będziemy jej odbierać, bo nasz umysł przestawi się, że nie jesteśmy tą ograniczoną jednostką, tylko jesteśmy całością i tych danych będzie ściągać więcej.
[12:22] - Po prostu trzeba zrobić miejsce, wyrzucić te śmieci.
[12:25] - Te blokady, które się w nas zatrzymują.
[12:27] - Posprzątać organizm.
[12:29] - Stąd się biorą te wszystkie techniki medytacyjne. To całe OOBE, opuszczanie ciała. To jest opuszczanie ciała, tak zwane świadome sny.
[12:47] - Ja myślę, że to jest podobnie jak z utratą pewnego zmysłu. Tak jak mówisz, Łukaszu, w momencie kiedy tracimy wzrok, wyostrzają nam się inne zmysły. Powinno tak to działać.
[13:00] - Najlepszym przykładem zmiany poziomu percepcji, tak jak ty mówisz, w tym przypadku, jak tracimy coś w momencie, gdy ludzie przechodzą tak zwaną śmierć kliniczną, to te wszystkie śmieci im się wyłączają i oni zaczynają inaczej to postrzegać. Przede wszystkim w tych relacjach. Co jest ciekawe, tam nie object, tylko pojęcie spojrzenia dwuwymiarowego. Mówię teraz o przypadkach śmierci klinicznej, które powróciły i opowiadały o tym, że w momencie opuszczenia ciała one widzą w dwóch wymiarach. To znaczy widzą zatrzymany obraz i ich ciało. To jest tak jak stopklatka, docierają jakieś dźwięki, coś oddalone. Natomiast oni byli wszędzie, są w stanie zobaczyć to, czego my nie potrafimy. My patrzymy się w jednym kierunku, widzimy w dwóch wymiarach. Natomiast to jest coś ciężkiego do wytłumaczenia i te osoby miały problem z tym, że jestem w pomieszczeniu, w którym jednocześnie jestem w każdym kącie tego pomieszczenia, w każdym zakątku, mogę zajrzeć w najmniejszą szparkę. Wszystko jednocześnie, nie przesuwając się ani w czasie, ani w przestrzeni.
[14:30] - Takie doświadczenie miałem i ja pewnego czasu. Ćwiczyłem różne stany świadomości i w pewnym momencie mnie się wydawało, że ja pięć minut jestem gdzieś tam. Przestraszyłem się tego, bo za bardzo mi się tam spodobało. Ale świadomość tego, że nie byłem ograniczony niczym i mogłem nawet słyszeć słowa niewypowiedziane.
[15:10] - Czyli czytać jakby w myślach.
[15:11] - Czytać jakby w myślach.
[15:15] - Ale to było coś konkretnego, czy to było coś-
[15:18] - Nie, to było zbyt chaotyczne dla mnie wtedy. Zbyt szybko to się działo. Jak wróciłem, bo okazało się, że minutę, dwie, może pięć, a się okazało, że trzy godziny byłem nieprzytomny.
[15:36] - Bo czas to chyba się tylko odnosi do materii, a do ducha czas i przestrzeń już go nie ograniczają. Więc jak byłeś w świecie ducha, to nie czułeś ani czasu, ani przestrzeni.
[15:43] - Później już nie wracałem do tego. Przestałem to ćwiczyć. Nie chciałem tego. Jakoś nie mogę.
[15:55] - Za szybko.
[15:56] - Ale często o tym myślę.
[16:00] - Może się już nie boisz tego przejścia.
[16:04] - Powiem wam, że coś jest w hinduskich mantrach.
[16:07] - Powiem wam tak, że ciągnie mnie tam i myślę o tym z tego względu, że tam naprawdę było coś pięknego.
[16:22] - Spotkałeś się z czymś, z czym się nie spotkałeś i nie było to złowrogie. Po powrocie zadziałała zasada kontrastu. Tam było dobrze.
[16:33] - Tam było dobrze.
[16:35] - Wyobraźcie sobie, że kiedyś grałem troszkę na gitarze i pokręciłem tymi stroikami, ułożyłem sobie własny strój. Czyli mówimy o tym, jak się gitarę stroi, bo nastroiłem ją zupełnie dziwnie i niespotykanie. I zaczęło mi się to podobać. Może nie do końca na etapie w tym momencie hinduskiej muzyki, ale zawsze mi się to podobało i w którymś momencie spostrzegłem, że to troszeczkę podobnie brzmi. Jako że gram na gitarze, to też zdarza mi się jakąś melodię wymyślić do różnych rzeczy, takie na potrzeby przedszkola dla syna. I co? Zacząłem sobie brzęczeć pod nosem. Rzeczywiście brzmiało to troszkę po hindusku i zresztą taki był cel, żeby mi coś się udało. Kurczę, zaczęło wychodzić. Zacząłem się w to bardziej wczuwać.
Już tak parę minut. Kurczę, jest coraz lepiej. Jakieś nowe dźwięki. Nagle wali moja żona do drzwi: „Kuźwa, już godzinę czasu mi tam brzęczysz cały czas”. I rzeczywiście nie miałem świadomości, że tyle czasu to trwało. Dopiero jak spojrzałem na palce. Słuchajcie, tę gitarę cały czas trzymałem, cały czas grałem na tej gitarze. Wydawało mi się dosłownie chwileczkę. Minęła przeszło godzina czasu tego mojego brzęczenia, ale byłem w tak cudownym stanie. Ja nie myślałem chyba o niczym w tym momencie, ja tylko słyszałem to.
[18:01] - Teraz ci powiem na temat tych dźwięków. Dźwięki to są pewne wibracje, pewne częstotliwości.To są częstotliwości, które wpływają pozytywnie na organizm człowieka.
[18:17] - Tak. To się zgadza.
[18:21] - Mało tego, mogą nawet, biorąc pod uwagę jakieś misy, gongi tybetańskie, one mają specyficzne wibracje, swoją częstotliwość, która poprawia cały organizm.
[18:41] - Oni mają takie instrumentarium rzeczywiście, że coś jest na rzeczy.
[18:45] - Wysokie częstotliwości wpływające pozytywnie na ludzi.
[18:47] - I to jest zbadane, lekarze, jacyś specjaliści badali to i faktycznie potwierdzają, że naprawdę to pozytywnie wpływa na organizm. Mało tego, pomaga w reaktywowaniu organizmu do pozytywnego.
[19:10] - Ja właśnie miałem nawiązać, bo przeprowadzone właśnie badania-
[19:13] - Czyli wszystkie toksyny na przykład szybciej się odprowadzają z organizmu i takie inne rzeczy negatywne odchodzą z organizmu.
[19:20] - Wpływ dźwięków na organizm, na żywe organizmy. Przeprowadzono badania naukowe na roślinach. Puszczano różne rodzaje muzyki i patrzono, jak reagują rośliny na przestrzeni iluś godzin. Przy niektórych dźwiękach rośliny opadały głośniki, właśnie przy tych tybetańskich, hinduskich. Przy niektórych odsuwały się całkowicie od głośników. I właśnie w ten sposób badano, jak wpływają dźwięki na żywe organizmy. I to zależało wszystko od częstotliwości. Na różnych częstotliwościach, na przykład poniżej pewnego poziomu dźwięki wywołują dysharmonię, mogą wywołać ból. Niektóre dźwięki mogą nawet zabić, jeśli są o takim natężeniu mocnym, że-
[19:53] - To mamy infradźwięki.
[19:54] - Infradźwięki, tak.
[19:55] - Niektóre po prostu mogą tak człowieka podnieść na duchu, że dosłownie człowiek się czuje jak po takiej ożywczej kąpieli. I po prostu do tego też muzyka nieraz może być taka, jak ktoś jest wybitnym wirtuozem, to potrafi tak dźwięki ułożyć, że po prostu człowiek po czymś takim się czuje, jakby wziął prysznic.
[20:07] - Dobra, wróćmy. Znowu odpływamy, jak zwykle, odpływamy z tematu. Ale nie, to, co żeście zaczęli à propos tej rytmiki, dźwięków, wprowadzania się w trans. Wróćmy teraz, jak to było kiedyś, jak była śmierć traktowana. Nie cofajmy się za daleko. Wystarczy, że cofniemy się do średniowiecza. Zostawmy antyk w spokoju. To było coś takiego, przede wszystkim to była rzecz naturalna. Zwróć uwagę, co teraz żeśmy zrobili ze śmiercią. My teraz, to nasze społeczeństwo industrialne śmierć odsunęło jako coś złego, jako coś, co jest synonimem końca.
Synonimem totalnym, synonimem końca i to trzeba usuwać.
[21:00] - Bez rytuału, bez żadnych-
[21:02] - Nie. Ja mówię, chodzi o to, że tu do tego żeśmy doszli. À propos tego, co mówiłem wcześniej, jak ludzie teraz i gdzie umierają. Kiedyś śmierć, koniec.
[21:11] - Była celebrowana.
[21:12] - Tak, była celebrowana.
[21:13] - Mi się wydaje, że to zależy od poziomu patrzenia ludzi na życie, na świat. Na przykład jak teraz jest takie egoistyczne patrzenie na życie, typowo materia, to ludzie utożsamiają, że ciało jest wszystkim. I gdy zbliża się śmierć, gdzie ciało po prostu umiera, dezintegruje się, to oni to widzą jako koniec wszystkiego, bo nic więcej nie ma. I dlatego się tak boją. Dlatego to spychają, bo to jest dla nich ogromny strach i ogromny lęk.
[21:33] - Bo to jest strach materialistów.
[21:34] - Tak, dlatego to jest taki strach. A w średniowieczu i tych innych wcześniejszych czasach ludzie byli bliżej natury. Ludzie po prostu czuli się jednym z tym wszystkim bardziej już, bo jednak nie było takiego przywiązania do materii jak teraz, bo teraz to jest poziom taki, że to aż strach pomyśleć.
[21:48] - Taka ciekawostka. Jest kultura, nie pamiętam, to chodzi chyba o jakiś azjatycki region. Jest grupa ludzi, dosyć szeroka grupa. Ja to też kiedyś usłyszałem w formie ciekawostki. Nie zgłębiłem tematu, ale pamiętam to, co usłyszałem. Słuchajcie, umiera człowiek i rodzina chce uczestniczyć w pogrzebie, w pochówku, ale warunkiem jest pochówek przy całej rodzinie. Tam nie ma tak, że kogoś zabraknie z rodziny, tych najbliższych swoją drogą, ale już nawet tych najdalszych. Wyobraźcie sobie, że zmarły leży tak długo, aż wszyscy się zdeklarują: „Okej, dobra, spotykamy się w tym i tym dniu”. Żeby było śmieszniej, ten i ten dzień czasami wypada za miesiąc, za dwa, za pół roku, za dwa lata. Co oni robią z tym nieboszczykiem w tym czasie?
Ano traktują go jak każdego innego członka rodziny. Siedzą, rozmawiają z nim, żartują, karmią go. I trwa to czasami naprawdę parę lat.
[23:03] - Nie wiem, czy to nie jest z tych plemion południowoamerykańskich bardziej.
[23:08] - Tutaj nie chcę wchodzić, się deklarować specjalnie.
[23:11] - Historia z życia wzięta. Właśnie à propos tego. Jest dwóch braci bliźniaków. Po latach jeden wyjechał zupełnie gdzie indziej, był daleko. Dajmy na to, że jeden był w Polsce, drugi w Stanach Zjednoczonych. Wyjechał na zarobek. No i ten, co w Polsce umiera. Ale powiedział, ciężką chorobę miał, powiedział, że nie umrze, dopóki z bratem się nie pożegna. Niestety jego brat nie zdążył przyjechać, ale jeszcze zdążył na pogrzeb przyjechać. Co ciekawe było, nie mogli mu oczu zamknąć.
Trumna była otwarta, jak ten brat jego przyjechał i nad tym wiekiem-
[24:12] - Pochylił się.
[24:13] - Pochylił się, pożegnał się z nim i wtedy oczy się same zamknęły.Czyli coś w tym jest.
[24:22] - Więź jest.
[24:24] - Energetyczna więź jest tak ogromna, że może doprowadzić do właśnie takich sytuacji.
[24:34] - Ale ta więź, to tak fajnie można nawiązać, że ta więź czasami jest właśnie przyczynkiem tego, że nam żywym objawiają się pewne fenomeny związane z tymi bytami. Te słynne duchy. Wszyscy wiemy o przywiązaniu ludzi do miejsc, osób. Wszyscy wiemy o tym komercyjnym przekazie z horrorów, który jest naprawdę zgodny z rzeczywistością, że dusze pozostają w miejscach, w których im było dobrze. Alternatywa, o której ty Andrzeju mówiłeś, że tam tak było. Oni ją zobaczyli i ona nie była im wystarczająca. To te słynne wątki, że zostają, bo mają jeszcze jakąś sprawę do załatwienia, albo takie czysto snobistyczne, które to jestestwo ziemskie przeważa po prostu nad tą duszą w tym momencie, nad uwolnieniem tej duszy w te wyższe poziomy.
[25:41] - Oni po prostu nie chcieli zaakceptować momentu, że umarli i tak się przerażili.
[25:44] - Oni są skażeni bardzo tym i wszystkie te tak zwane poltergeisty, czyli te tak zwane złe duchy, jak to się nazywa, czyli te takie przywiązane do miejsc, do osób, które nawiedzają, które są złośliwe, bo polega to na tym, że poprzez to, że mają silny związek z tym tutaj jeszcze, potrafią przebywać jednocześnie na tych dwóch wymiarach i manifestować się w taki sposób, jaki jest ogólnie przyjęty, który jest ogólnie z opowieści przekazywany: przesuwanie przedmiotów, anomalie temperaturowe.
[26:26] - A to nie jest przypadkiem tak, że te poltergeisty są bardziej na-
[26:28] - Anomalie temperaturowe to bardzo często z tego, co przeglądałem i czytałem, to prawie że zawsze temperatura się obniża.
[26:40] - Ja tak się już od dawna zastanawiam, jak jest z tą duszą tak naprawdę. Czy jest, czy nie ma? Mówimy o duszy. Stricte dusza, prawda? Wspominasz tutaj o poltergeście i przypomina mi się coś takiego jak demon w tym momencie, prawda?
[27:04] - To jest już-
[27:05] - To już jest inna opowieść. Ale niby ta sama płaszczyzna, prawda?
[27:10] - Tak.
[27:12] - I jak to klasyfikować? Ja sobie kiedyś wymyśliłem, że dusza w takim normalnym rozumieniu dla mnie osobiście jest to nic innego jak niekoniecznie wiązka, ale jakieś skupisko konkretnej energii.
[27:31] - Pole energetyczne.
[27:33] - Tak, jest to albo dobra energia, albo powiedzmy średnia, czy też zła. I co się okazuje? Moja żona, opowieści o egzorcyzmach słyszałem, oglądałem w różnych filmach. Traktowałem to pół żartem, pół serio. W sensie nie miałem specjalnie odniesienia do tego. Nie wiedziałem, czy mam w to wierzyć, czy nie. Do momentu, kiedy moja żona mi opowiedziała, a jest uważana za osobę prawdomówną.
[28:11] - Kiedy miałaby cel w ogóle kłamać?
[28:17] - Tym bardziej mnie samego, prawda? Nie będę opowiadał jej historii życia, ale to, w jaki sposób żyła, wymuszało na niej prawdomówność. Była swego czasu świadkiem egzorcyzmów, nawet pracowała u księdza. Nie tak, że dosłownie u niego pracowała, ale miała dosyć mocny kontakt z jakimś proboszczem na Ukrainie, na jakiejś parafii. Ja nie wiedziałem, że jeszcze są takie miejsca na świecie. Ale rzeczywiście tam, nie chciałbym nikogo, broń Boże obrazić, ale są miejsca na Ukrainie, gdzie pachnie mocno średniowieczem do dziś. I rzeczywiście kobiety uprawiają do dziś czary. Przychodziła babka do księdza po święconą wodę. To ten jej z czystego serca dawał tę wodę, święcił i jej to dawał. Po czym któraś z innych babek powiedziała do księdza króciutko , że on jej tę wodę daje, ale nie wie, co ona z nią robi, a babka odczynia czary.
Więc niech on jej tego nie daje, bo w świetle wiary to jakoś tak nie tego. Zasada jest taka przy święceniu wody: każdy z nas może ją poświęcić, głęboko wierzący. Inaczej, każdy z nas może tę wodę poświęcić. Czy ona będzie święconą, to już zależy od nas samych, od intencji. Tak jak mówisz. My możemy zrobić znak krzyża czy zrobić kółko, obojętne. Jeżeli chcemy ją poświęcić, to poświęcimy w momencie, kiedy-
[29:57] - Przekażemy jej jakąś energię.
[29:58] - Przekażemy jej pewną energię. Same słowa nic nie wystarczą. Więc ksiądz w momencie, kiedy ta pani przyszła do niego po raz kolejny, żeby po noccu poświęcić tę wodę, to ksiądz machnął jak zwykle ręką nad tą wodą, rzekomo ją poświęcił. Dał tej babce i ona przychodzi po paru dniach, mówi: „Ojca woda coś nie bardzo poświęcona”. Słuchajcie, babka wywąchała temat, że on praktycznie tylko nad tą wodą zrobił znak krzyża i tyle wszystkiego, że jej nie poświęcił. Ja nie wiem, jak się ma do tego religiaTak naprawdę, bo dla mnie wcale nie trzeba być osobą wierzącą w Boga, jakiego znamy, żeby móc dokonywać takich rzeczy. Wracając do tematu: ten ksiądz był egzorcystą. Jako że moja żona miała częsty kontakt z nim, przyszła kiedyś w momencie, kiedy on odprawiał egzorcyzmy na jakiejś kobiecie. Mówi, że to, co usłyszała w tym momencie z jego pokoju, bardziej celi, w której on to odprawiał... Nie wiedziała, kto się tam znajduje w środku, ale tak ją przeraziły te dźwięki, które usłyszała.
Ona opowiadała, ja w to nie będę się zagłębiał. To, co się wydobywało zza drzwi tego pokoju, mówiła, było nieludzkie. Jak zobaczyła, że wyszła stamtąd kobieta, mówi, że nie potrafiła połączyć tego obrazu kobiety z obrazem, jaki widziała w momencie, kiedy-
[31:26] - Zsynchronizować całkowicie.
[31:28] - Nie wpasowywało się jedno w drugie. Mówi: „To ciężko było nazwać głosem mężczyzny. To był ryk chwilami prawie mechaniczny, jakiś zwierzęcy”. Mówi: „Kobieta nie jest w stanie wydać z siebie takich dźwięków”.
[31:42] - Jasne.
[31:42] - I ten ksiądz zobaczył, że jest przerażona i mówi do niej: „Słuchaj, to, co się dzisiaj tutaj działo, to jest naprawdę jeszcze nic. Są naprawdę dużo cięższe przypadki, z którymi ja sobie sam nie radzę”. To jest coś, w co głęboko wierzę. Dlatego mówię, że dla mnie tak na dobrą sprawę dusza to nic innego jak właśnie energia. Będzie to pozytywna, negatywna, bardzo zła, bardzo fajna.
[32:14] - Składa się.
[32:15] - To mi się wydaje po prostu, że-
[32:18] - Strug
[32:18] - ... to mi się wydaje tak, że dusza ma jakiś ładunek neutralny. Nie, poczekaj. Dusza ma jakiś ładunek neutralny, a o jej biegunowości świadczy nasze życie.
[32:38] - Tak jak z tymi dwoma wilkami, prawda?
[32:39] - Tak.
[32:40] - No jest.
[32:42] - Że możemy ją, że tak powiem, rozwijać i ukształtowywać na dobra, a możemy pójść w materializm, w takie-
[32:53] - Negatywne
[32:54] - ... negatywne. I wtedy po odejściu taki człowiek zły, który sobie tak wyściół to gniazdko tutaj, że tak mu było w jego mniemaniu dobrze, że on już nie chce stąd odchodzić. I dlatego zostaje.
[33:13] - Tutaj w kwestii materialności, parcia za kasą, ta dusza dla mnie jest tak na dobrą sprawę nijaka w tym momencie. Ona nie ma żadnej osobowości jakoś tam specjalnie. Jeśli mówimy o złym duchu, to dla mnie będzie to ktoś, kto rzeczywiście był esencją zła za życia.
[33:39] - Jest to możliwe.
[33:41] - Ja bym jeszcze chciał nawiązać do tego, co mówiłeś przed chwilą.
[33:43] - Przez całe życie, jeśli karmił się złą energią-
[33:49] - Tak
[33:50] - ... to wtedy-
[33:51] - Sam ją emanował
[33:52] - ... sam ją emanował, sam siał tą energią wkoło siebie i-
[33:58] - I to po nim zostaje tylko po prostu
[33:59] - ... tam nie zostało już żadnej pozytywnej energii i przez to może zostaje tutaj, bo nie ma sił już później.
[34:14] - Ja bym tego nie rozgraniczał.
[34:16] - Przejść na wyższe częstotliwości.
[34:18] - Wibracje, nazywaj to.
[34:19] - Przejść na większe wibracje, wyższe wibracje, bo jest po prostu obciążony tym negatywnym bagażem, który ma ze sobą.
[34:35] - Ja bym tego nie rozgraniczał na energię pozytywną lub negatywną lub neutralną, bo energia jest tylko jedna. Tylko kierunek, w którym ta energia jest kierowana: albo w stronę chaosu-
[34:43] - Biegunowość. Musimy to jakoś nazywać. Dobro, zło, plus, minus, PH neutralne.
[34:52] - Czy to będziesz nazywał białe, czarne, czy to będziesz plus, minus nazywał, czy pozytywne, negatywne, to zawsze chodzi o to samo.
[35:03] - Chodzi o jakieś określenie. Musimy się w jakichś ramach poruszać. Jeżeli chcemy jakieś zjawisko scharakteryzować, to musimy je niestety tym naszym ograniczonym umysłem niejako sklasyfikować.
[35:15] - Sklasyfikować.
[35:15] - I będziemy się zawsze poruszać w pojęciach dobra, zła, plus, minus. Zawsze lubimy pojęcie czarno-białe.
[35:25] - Zrozumiałe dla każdego.
[35:25] - Zrozumiałe dla każdego. Szarość jest ciężko wytłumaczyć.
[35:29] - Tak.
[35:30] - Czyli ja po prostu wtedy zło widzę jako przyzwyczajenie do kierowania energii w ten razie do niszczenia, krzywdzenia.
[35:37] - Ebenezer Scrooge z „Opowieści wigilijnej”. On myślał, że też jest dobrym człowiekiem, że wszyscy są źli. Tylko później te trzy duchy, które go tam nawiedziły.
[35:48] - Trzy czy siedem?
[35:49] - Trzy chyba.
[35:50] - Trzy.
[35:50] - Trzy, sześć i teraz jeszcze trzy.
[35:52] - Tak. Jego ukierunkowało i na koniec niby się zmienił. Ale my też spostrzegamy to według siebie, że my czynimy dobro. Skąd wiemy, czy my nie krzywdzimy jakiegoś człowieka? Czy my też nie mamy energii negatywnej w sobie?
[36:10] - To też jest kwestia tego, jak pojmuje każdy dobro. I póki co nikt nie wymyślił idealnej definicji dobra.
[36:18] - Nie mamy matrycy takiej, do której możemy dostosować, że to jest dobro, a to jest zło.
[36:28] - W jednym momencie ta sama rzecz może być dobra, a później zła.
[36:31] - Zależy od tak zwanego w cudzysłowie kontekstu.
[36:33] - Dokładnie.
[36:35] - A może nie każdy chce być w gruncie dobry?
[36:39] - To też jest możliwe. Nie każdy musi.
[36:46] - Musi być balans jakiś taki, żeby to się trzymało.
[36:49] - Żeby nie zagłaskać fotona na śmierć.
[36:51] - Chociażby.
[36:53] - Dobra, to ja wam teraz zmieniając temat powiem à propos. Jak żeśmy zaczęli o tym mówić, to już będziemy raczej przypowieściami jechać. Powiem, że w czasie mojego pobytu w Anglii zahaczyłem się do takiej grupy. Anglicy są znudzeni życiem i szukają rozrywek bardzo ekstremalnych. Załapałem się do takiego, może nie eksperymentu. Wiem, że to zabrzmi jak opowieść z filmu grozy klasy B, ale gwarantuję i mogę wam na piśmie dać, że to, co opowiem w tej chwili jest w 100% autentyczne. Paru gości z kasą kupiło sobie porządny sprzęt typu kamery noktowizyjne, czujniki temperatury, czujniki pola magnetycznego, czyli czujniki Gaussa, o ile dobrze pamiętam.
[37:46] - Zamówili obcego?
[37:48] - Nie, łowcy duchów. I po prostu oni ogłaszali się, że szukają wolontariuszy. Jak znajdowali jakiś tak zwany haunted house, czyli nawiedzony dom, w którym ktoś mówił, że coś się tam dzieje, to robili ogłoszenie na necie: „Wolontariusze, proszę przyjść”. Doglądając sprzętu, własne odczucia, notując co i jak się dzieje. I się załapałem na takie, nazwijmy to w cudzysłowie, trzy imprezy. Dwie to było kompletne nic się nie działo, nic. Wszystko chodziło, sprzęt chodził, elektroniki tyle, że Matko Boska. Natomiast na trzecim spotkaniu była to już końcówka, gdzieś koło piątej czy szóstej rano. Oczywiście nie ma jak w filmach, że nagle się alarmy, że jakiś ruch jest, że kamery się powłączały, bo były ustawione. Nic z takich rzeczy.
To jest konfabulacja mainstreamu, że tak ma to wyglądać. Natomiast co się wydarzyło? Dwie rzeczy, powiem wam szczerze, które mnie przekonały. To znaczy miałem jakiś bagaż wiadomości, co jak może wyglądać. Obawiałem się również, że ten bagaż może zniekształcić mój odbiór tego, że będę czekał na to, że coś się takiego wydarzy albo takiego.
[39:19] - I nie zauważysz, jakby się wydarzyło, bo twoje postrzeganie by cię do jednej rzeczy przytępiło.
[39:24] - Tak. I dwie rzeczy. To było lato, 26 stopni były termometry oczywiście ustawione. Temperatura spadła w pewnym momencie do 16 stopni. Ale dziwne, że 16 stopni i para szła. Przy 16 stopniach para nie powinna iść. Szła mi para z ust. I druga rzecz: miałem ustawiony taki mikrofon, taki bardzo czuły mikrofon, też na takim trojaku jak tutaj mamy. I w pewnym momencie nic, cisza. Akurat to pomieszczenie było puste.
W pewnym momencie bach! Spadł, przewrócił się.
[40:06] - Samo od siebie.
[40:07] - Samo od siebie, bez żadnych tych tego. Zaraz zawołałem. Powiem wam tak: myślałem, że nie jestem człowiekiem, który pojęcie strachu strasznie racjonalizuje. To znaczy, zanim się zaczniesz trząść ze strachu, to znajdź w sobie wytłumaczenie czegoś. Natomiast w tym momencie miałem wszystkie objawy tak zwanego panicznego strachu, bo było to dla mnie kompletnie irracjonalne. Przewrócenie się rzeczy, gdzie stół był sprawdzany wielokrotnie, że jest stabilny i nie ma możliwości nawet tego. To był trochę lepszy trojak, bo był wyższy i bardziej rozłożony. On jednak mimo wszystko na tą bardziej otwartą przestrzeń w ten sposób się przewrócił. I powiem wam tylko tyle, że jedna z osób, która tam była, wpadła do tego pomieszczenia, w którym był biały i powiedziała, że na początku widziała tylko moje włosy. Jeszcze wtedy miałem włosy.
Z tyłu była biała ściana i ja byłem biały. Ja byłem normalnie biały. Cała krew mi z twarzy odpłynęła ze strachu.
[41:17] - Czyli nie byłeś silny. Też był niebieski.
[41:20] - I to wam powiem, że to była-
[41:24] - To było przeżycie, bo jednak te wiadomości, które miałeś, miały wpływ na to i to, czego nie mogłeś sobie wytłumaczyć w żaden sposób.
[41:41] - To się zdarzyło.
[41:42] - A to się zdarzyło. Byłeś naocznym świadkiem tego.
[41:48] - Manifestacji. To się nazywa w ogóle manifestacja.
[41:51] - Manifestacji takiej.
[41:52] - Mogę coś powiedzieć?
[41:52] - Mogę coś powiedzieć?
[41:52] - Wydaje mi się, że każdy, bez względu na nastawienie, czy poszedłby tam kompletny sceptyk, a wręcz taki, który kłóci się ze wszystkimi, że to nieprawda i stałby w twoim miejscu i ten głęboko wierzący w takie zjawiska, zachowaliby się dokładnie tak samo w tym momencie. Obojętnie który był przygotowany na to. Ten moment, kiedy tobie zaczęło- Bo to się stała rzecz taka, jakby coś mnie chciało przekonać, jakby coś mnie, że tak powiem, przejrzało, że ja tu ci nie będę robił numerków typu, że jakiś stoliczek przesunę czy poruszę obrazkiem.
[42:32] - Ale tak ci pokażę.
[42:33] - A ja ci pokażę takie. Jedyna rzecz: nie ma nic dookoła, ale coś śmieszne było. Najśmieszniejsze było w tym wszystkim, że obstawione to było kamerami, tylko kamery były pokierowane akurat na stół. Bo tak: po co kręcić mikrofon?Logika ludzka. I powiem wam jeszcze jedną rzecz, a mianowicie na pewno macie swoje doznania. Śmieć a zwierzę. Mam znajomą, która niestety musiała się wprowadzić do mieszkania, w którym kiedyś ktoś umarł. Nie ma tam żadnych duchów, istot, bytów. Tylko jej pies ma takie fazy: w pewnym momencie dnia staje przed gołą ścianą i wpatruje się w nią, jakby coś widział, coś czuł. Pies jest jak zahipnotyzowany.
Nie dociera do niego wołanie go: „Chodź tu”. Pies normalnie wpatruje się. I drugą fazę ma taką, że w pewnym momencie zaczyna szczerzyć zęby i kończy się. Mówi mi, że to się zdarza z częstotliwością. Nie ma żadnej częstotliwości, schematu, że to może się dwa razy w ciągu dnia zdarzyć. Przez miesiąc się nie może stać. I do mnie się zwróciła, żebym ja jej to wytłumaczył. Ja zawsze tłumaczę tak: zwierzęta, którymi my też poniekąd jesteśmy, nadal posiadają coś takiego jak naturalny instynkt. Myśmy go zatracili już bardzo dawno. Teraz poprzez różne metody mantrowania czy różnych medytacji staramy się obudzić w sobie naturalny instynkt postrzegania niektórych rzeczy.
Ten cały czas powracający jak mantra mój materializm, który nas określił, zabił w nas duchowość, zabił w nas możliwość postrzegania różnych rzeczy na innym poziomie, nie tak uproszczonym. A miałeś jakieś doświadczenia ze zwierzętami? Bo mnie to bardzo ciekawi.
[45:03] - Miałem już, bo to ładnych parę lat temu było. Po sąsiedzku, za płotem sąsiad przytaszczył wilczura wielorasowego, kawał psiaka.
[45:17] - Dobre określenie: wilczur wielorasowy.
[45:19] - Bo wilczur ogólnie to nie jest żadna rasa.
[45:22] - Wiadomo, jaki to pies.
[45:23] - Tak. Ni to pies, ni to wydra. Przypominał w zasadzie owczarka niemieckiego i tak mu się nieszczęśliwie trafiło, że poszedł na łańcuch. Jakaś buda, kawał łańcucha po całym podwórku praktycznie biegł. Był o tyle fajny, że jak poszczekał, to sporadycznie. Jak zawył, to już trzeba było mieć szczęście, żeby to usłyszeć. Czyli zdarzało mu się raz na chiński rok. W którymś momencie, jak ten zwierzak zacznie mi wyć w nocy, jedna noc, druga noc, trzecia noc, gdzie noce dla mnie były dokładnie takie same jak inne. On coś tam pewnie widział. Trzy, cztery noce maksymalnie to trwało.
Co się okazuje? Sąsiad zmarł. Właściciel tego psa. W nocy, którą gość zmarł. Żeby było ciekawiej, nie umierał w domu. Od dłuższego czasu leżał w szpitalu. Myślałem, że psu zaczęło tego pana brakować. Z drugiej strony w tym domu mieszkało jeszcze parę innych osób i ten pies cały czas miał kontakt z innymi ludźmi. Natomiast zabrakło mu tego, który zmarł. Ale on w szpitalu leżał kilka tygodni, a pies zaczął zachowywać się tak dopiero parę dni przed.
Co jest ciekawe, nie, w dniu, kiedy zmarł, ten pies przeszedł samego siebie i mnie. Kurczę, a może sąsiad zmarł? Z takim lodem na plecach: „Kurczę, a może pan Tadek zmarł?” I okazuje się, że tak. Taka myśl po prostu. Pies powył jeszcze jeden dzień i dał sobie spokój.
[47:02] - Czyli już wtedy zaczął wyć.
[47:04] - Cztery dni wcześniej. Trzy, cztery dni.
[47:06] - Mówisz tutaj o psie. Z mojego życia.
[47:12] - Przepraszam. Tak, chodziło prawdopodobnie o więź, dlatego że ten pies, który tam trafił do nich, to był pies, którego temu mojemu sąsiadowi przywiózł jego syn. Syn się napalił na psa, owczarka niemieckiego czystej rasy. Dowiedziałem się całkiem niedawno, ale okazał się mieszańcem. Więc co, jak mieszańcem na cholerę mi taki pies? To niech on pójdzie do taty na łańcuch. I tak to było. A ten rzeczywiście tym psem się zaopiekował. Nie mógł go trzymać w domu i to był rzeczywiście jego pupil, w zasadzie wyrzucony przez jego syna na podwórko do jego taty. Będzie można tak nie mówić.
Tu chodzi o to.
[47:52] - O tą więź. To teraz ci powiem moje przeżycie. Ja jestem w twierdzy Modlin w wojsku. W tym czasie mój dziadek, chociaż nigdy nie chorował, lekarz żaden nie widział go, i nagle wieczorem normalnie się położyłem spać. Nad ranem widzę mojego dziadka, jak wyciąga do mnie ręce i chce się pożegnać. Ja się w tym momencie budzę. To było rano. Wstałem i mówię do tego, co widział mi siedział: „Wiesz co? Mój dziadek chyba umarł”.
[48:48] - A co ty mówisz? Skąd ty możesz wiedzieć? 15 minut później telefonogram przyszedł i dyżurny przyniósł, że dziadek.
[48:58] - A miałeś jakąś taką więź z dziadkiem? Taką wyraźną, silną.
[49:04] - Tak, najbardziej. Ani z matką, ani z babką, ani z nikim więcej nie miałem takiej więzi właśnie jak z dziadkiem.
[49:11] - A już sam fakt, że to się wydarzyło rano, tuż po przebudzeniu, gdy człowiek jest jeszcze-
[49:15] - To było dokładnie o tej godzinie, co on umarł. On mi się śnił.
[49:21] - Ale nie jesteś w stanie stwierdzić, czy to był pełny sen, czy to była jawa?
[49:28] - A właśnie.
[49:29] - Czy okres już taki przejściowy.
[49:33] - Właśnie, kurczę. Tylko że ja wtedy faktycznie hatha jogę czy te ćwiczenia różne przed wojskiem jeszcze ćwiczyłem i później w wojsku też jeszcze ćwiczyłem.
[49:49] - Chodzi o tę więź zwierzęcia z tym człowiekiem, który się przyzwyczaja, nie?
[49:54] - I to jest nie tylko między zwierzęciem a człowiekiem.
[49:57] - Nawet między przedmiotem a człowiekiem. Chciałem opowiedzieć taką sytuację tam, gdzie mieszkamy, po sąsiedzku są domy różne i sąsiadka chorowała, ciężko chora była i leżała sobie tam i w pewnym momencie zaczął pies wyć. Jeden. To nasz. Mój też mówił: „Chyba sąsiadka umarła”. Naraz cała wioska w wiosce naszej zaczęła wyć i faktycznie się okazało, że ona odeszła. Chociaż jakaś więź z tymi psami nie była powiązana jako tako.
[50:35] - Ale może była dobra. Pozytywne energie psy wyczuwają. Dlaczego mnie nigdy żaden pies nie ugryzł?
[50:47] - Ja wam powiem, właśnie teraz chciałem taką pętlę zrobić à propos tego psa. Czy przypadkiem fakt udomowienia wilka, czyli później psa, nie był dla człowieka jedną z przyczyn, że jako zwierzę wyczuwało te właśnie, o których Andrzeju mówisz, wibracje, zmianę wibracji przejścia śmierci na ten wyższy byt. Nie wiemy, jakie było.
[51:28] - Ponoć nawet-
[51:30] - Spotkaliście taką, bo to przeważnie przewija się, jeśli chodzi o zwierzę domowe, kwestia psa. Nie słyszałem przypadku z kotem.
[51:40] - O chomiku też nie słyszałem.
[51:43] - Ale koty też.
[51:44] - Koty widzą.
[51:46] - Koty właśnie widzą. Pies widzi. Koty też widzą. Na przykład dlaczego koty czasem na ściany skaczą?
[51:56] - Jak wyszły pająki po ścianie.
[51:59] - Skaczą tak, jakbym chciał skoczyć na przykład. Jak masz swojego pupilka w kształcie kota i czasem tak lubią skoczyć na ręce, nie? I tak właśnie na ścianę na przykład. Dlaczego skacze? Tam nie ma nic.
[52:19] - Koty ogólnie są dziwne. Tam jeszcze w tych piramidach oni te koty jakoś czcili czy coś.
[52:29] - A może czcili dlatego, że były od zawsze dziwne?
[52:31] - Że były fałszywe od zawsze.
[52:34] - Fałszywe jak ludzie.
[52:37] - No dobra.
[52:39] - Mogę wam powiedzieć.
[52:42] - Cicho, cicho.
[52:42] - Miałem kota 12 lat i kilka lat temu była taka sytuacja, że obijałem się z nim na podłodze. W pewnym momencie obrócił się do mnie tyłem, tak troszeczkę bokiem, ale tyłem, tak że pies szedł zezłożona strona szyby. W pewnym momencie się skulił, uszy zwinął, najeżył się i zaczął miauczeć w tym samym miejscu. Zaczął syczeć, miauczeć i spojrzenie określone pomiędzy szybą a parkietem. Przez około 10 minut był w takim stanie, a potem się spłoszył gdzieś po lesie.
[53:20] - Czyli mamy kolejny przykład właśnie tego, co jest świadome. À propos tego psa wpatrującego się.
[53:29] - Tak samo stwierdziłeś, że pewnie coś musiało przejść przez niego.
[53:33] - Tak, i to znaczy, że nie tylko psy to-
[53:35] - Jesteśmy po to, żeby omawiać wszystkie teorie.
[53:38] - Ja to wiem, bo już nieraz się spotykałem z takimi różnymi rzeczami. Między innymi wspominałem o tym, jak właśnie koty skaczą na pustą ścianę.
[53:50] - No ale tu już Aniu mi powiedziałaś, że słyszą pająki.
[53:53] - Mój kuzyn mieszkał z żoną i dzieciakami w domu jednorodzinnym. Ale to duża rodzina, bo to parter i pięterko. Jeszcze takie, powiedzmy, piwniczka czy kotłownia i jakaś tam komórka. W Gliwicach, na takim osiedlu w domku jednorodzinnym. No więc cóż, mieszkali z dziadkami, którzy w bardzo wąskim odstępie czasu poumierali dosłownie. Jedno, jak to się mówi, poszło za drugim i zostawili po sobie kota. Kot był jakiś nawet rasowy. Kuzyn opowiada, mówi: „Co ten dziwoląg tam zaczął wyrabiać po ich śmierci? Ole sześć. Ale co było ciekawe, to to, że ten kot nigdy nie leżał gdzieś tam na fotelu czy gdziekolwiek się znajdował.
Leżąc mruczał sam.
[54:52] - Miał to do siebie, że jak mruczał, to podłapiem, że ktoś przyszedł i go głaska, jak to koty mają w zwyczaju. Ja też nie widziałem kota, który leży i mruczy sam do siebie. Mówi: „Ten leżał na fotelu dziadka”, bo tam jeszcze przez jakiś czas wszystko zostało w takim stanie, w jakim było. Później się wzięli za remonty. No i ten fotel, na którym dziadek lubił siedzieć. I ten kot mruczał na dziadka w fotelu. I to tak było do momentu, kiedy ten fotel stamtąd wywalili.
[55:20] - Czyli ten dziadek tam dalej go głaskał.
[55:21] - Prawdopodobnie. Albo kot miał wspomnienia w tym momencie.
[55:25] - Jest jeszcze taka teoria, z którą się spotkałem, bo to cały czas w teoriach się... że tak naprawdę to, co obserwujemy w cudzysłowie uznawanym za duchy, to nie są żadne byty. To są, jak to określają niektórzy, ślady energetyczne. To są właśnie tak, jak mówiliście tutaj, że jest jakieś miejsce. Może akurat nie z tym, co ty mówiłeś o tym kocie, co się wpatrywał, gdzie wcześniej nic się takiego nie zdarzało, ale tak jak o tym głaszczącym kocie, że po prostu zostawiamy po sobie różne rzeczy, różne miejsca, gdzie zostawiamy po sobie ślad energetyczny, taką jakby smugę naszej energii. Wykonujemy określone czynności w czasie życia powtarzalnie i później, że tak powiem, dochodzi do zapamiętania tego przez środowisko, w którym jest.
[56:32] - Dopóki nie będzie zmienione.
[56:34] - Tak.
[56:35] - Ta energia będzie cały czas funkcjonowała.
[56:38] - Cały czas. To też jest jedna z teorii zostawiających.
[56:45] - No ale jak odpowiesz na to, że nasz syn kiedyś wracał z miasta do domu. Przechodzi przez przejście dla pieszych i widzi znajomą twarz. „Dzień dobry”. „O, dzień dobry, cześć, pozdrów dziadka”, bo akurat to był znajomy dziadka. Przychodzi do domu i zbladł. Na przejściu dla pieszych szybko się minęli. Nie zdawał sobie z tego sprawy i przychodzi do domu i mówi: „Jak przyszedłem tutaj, byłem już przed domem. Zdałem sobie sprawę, że gość nie żyje już trzy miesiące”. I faktycznie gość nie żył. On jeszcze mówi: „Pozdrów dziadka”.
Jak to odebrać? Zmaterializowane ciało jakieś tam? To nie była czysta energia.
[57:39] - Tym bardziej, że nie ma kompletnie jakiegokolwiek kontekstu, żeby to wsadzić.
[57:47] - Syn raczej nie szukał w myślach jakiegoś gościa, którego poznał.
[57:52] - Że żył. Jeszcze nie ma lat, że wiesz, z którym później... Nie wiem, może to była nawet osoba, z którą miał mało kontaktu.
[58:01] - Bardzo mało, bo nie chcę tu nazwiskami. To znana postać z Jarosławia, który się znał z moim ojcem. Ale patrzysz go tam parę razy widzieliśmy na wspólnych imieninach u ojca. Mijają się na przejściu dla pieszych. „Cześć, cześć, pozdrów dziadka”.
[58:19] - Automatycznie się odpowiedziało, bo nie prześwitywała postać, tylko całkowicie materialna była. Widzicie, zdarzają się takie rzeczy.
[58:29] - Ale tutaj jest albo po prostu ta energia wymusiła na twoim synu, że tylko twój syn widział to.
[58:44] - Najprawdopodobniej tak było.
[58:47] - I mógł widzieć tak jak my się widzimy. Bo tutaj nadmienię o takiej sytuacji, gdzie pewien gościu, który się zajmuje hipnozą, hipnotyzer jest. Wprowadził w taki stan hipnotyczny jednego gościa i ciekawe doświadczenie to było, bo jego córka stała za drzwiami i tam goście byli. I ten mu nagle prosi, żeby ta córka weszła, ale ten nie słyszy tego i zza siebie łapie za rękę jego córkę i pokazuje mu: „Czy to jest zegarek pana córki?” Odpiął, dał mu, a on dalej nie widział tej córki. Mówi: „Jak to jest możliwe? Przecież córki tutaj nie ma”.
[01:00:06] - Czyli po prostu...
[01:00:07] - Czyli i odwrotność tego mogła być właśnie tutaj, że ta energia tego mężczyzny. On może jeszcze nie jest świadomy tego, że on już nie żyje.
[01:00:24] - Słuchaj, myśmy to-
[01:00:25] - I normalnie funkcjonuje w swoim świecie i czasami się po prostu manifestuje w ten sposób.
[01:00:34] - Myśmy to tłumaczyli w inny sposób, bo ojciec też na zdrowiu podupadł, coś tam z sercem miał, a oni byli dobrymi znajomymi, kolegami i sobie tam pozwalał na głębszego. Myśmy mu to wszyscy odradzali.
[01:00:51] - W końcu może on cię chciał ostrzec, żebyś styl życia zmienił albo się spotkamy zaraz.
[01:00:56] - Myślę, że gdyby chciał, to zrobiłby to bardziej osobiście.
[01:00:58] - Właśnie nie wiem, czy osobiście, ale tu przekazał przez swojego wnuka i wtedy jest cała rodzina zaangażowana, bo to się rozeszło pocztą pantoflową. Słuchajcie, to jest taka kwestia, jak już technicznie rozmawiamy o tych rzeczach, może wsadźmy to w takie akumulatory, które pozwalają na okresowe tylko emanacje i pokazywanie się i później już nie ma, bo to są byty żyjące na dwóch-
[01:01:36] - Na pograniczu światów
[01:01:37] - Na pograniczu światów.
[01:01:40] - Zagrała bardziej na wszechświaty równoległe głównie.
[01:01:43] - Tak można mówić o tym.
[01:01:44] - Teoria o światach równoległych jest troszeczkę inna.
[01:01:53] - Te byty, które nas odwiedzają, to nic innego jak ludzie z innego wymiaru, innego świata równoległego. Ja w to wierzę dlatego, że- Dobra, witamy po przerwie. Nie machamy.
[01:02:06] - Nie machamy.
[01:02:07] - Nie machamy tym razem.
[01:02:08] - Dobra, ty mi powiedz jeszcze-
[01:02:09] - Już się nagrywa.
[01:02:10] - To byśmy
[01:02:13] - To się wytnie . Teraz żeby trochę było strasznie, porozmawiamy o strachu. Nie na wróble, o strachu w tym kontekście. Jak odbieracie, bo ja mam taką swoją teorię czasami, niektórych tylko tych cytowanych różnych obserwacjach i czymś takim, o których mówimy, że czasami jest to jakby, to może źle zabrzmi, wytworem naszej wyobraźni, że jest to personifikacją naszych strachów, naszych lęków, naszych przyzwyczajeń, przywiązań do człowieka, że jest to forma emanacji naszych pragnień. Tutaj jeszcze warto wskazać, że to by była siła naszego umysłu, że potrafimy dokonać takich rzeczy. Co ciekawe, w przeciwieństwie do tematu, o którym mówiliśmy na pierwszym spotkaniu, czyli UFO, w przypadku UFO zdarzają się tak zwane zbiorowe obserwacje. Natomiast ja troszkę przekopałem i nie znalazłem zbiorowej relacji manifestacji tak zwanego ducha. Przeważnie jest to związane z jedną osobą. Jedna osoba o tym opowiada, jedna osoba ewentualnie coś rejestruje. Czy to nie jest przypadkiem przykład na potęgę naszego umysłu polegającą na tym, że potrafimy mieć taki wpływ nawet na aparaty, bo przecież są zdjęcia duchów.
Możemy wpłynąć na kliszę, żeby coś tam się pojawiło. Możemy spowodować przesunięcia jakichś przedmiotów, czyli nasz umysł jest możliwy. A jakie mamy wytłumaczenie na to? Takie, jakie nam podano: duchy. Czy może nie bliżej jest nam do tego, że to jest nasza emanacja? Co myślicie o tym?
[01:04:43] - Może być tak. Może być i tak, i tak. Może być jedna rzecz, prawda i druga, ale ciężko rozróżnić, która jest, bo to się już wymieszało wszystko. Ale rzeczywiście z tą siłą umysłu się zgadzam, bo są przypadki, są doniesienia, że rzeczywiście człowiek ma taką moc wpływania na materię, że jego umysł, jego fala są na tyle silne, że materią mogą swobodnie manipulować. A te duchy, dusze, o czym mówiliśmy, też wydaje się-
[01:05:03] - Na przykład w przypadku, o którym Grzegorz mówił, to moja teoria nie ma kompletnie do tego, bo twój syn nie miał żadnego powodu na personifikację tej osoby i jej ucieleśnienie. Może być różnie, ale w wielu przypadkach uważam, że tak jest. Szczególnie jak to się zdarza, wiele osób jest, które relacjonują spotkania z duchem, jakoś go personifikują z kimś, kto był z ich rodziny bądź ktoś znajomy. To, o czym mówiliśmy, tutaj pojawia się ta więź. To jest jedna z teorii, prawda?
[01:05:48] - To jest więź i emocjonalna, i energetyczna. Dlatego trzeba to rozgraniczyć i trzeba zastanowić się, czy w momencie, jeśli na przykład w tym wypadku, co ja mówiłem o swoim dziadku, bo on w tym momencie dokładnie w tej minucie, w której on umarł, on mi się śni.
[01:06:20] - Ja się zgadzam.
[01:06:21] - I budząc się ze snu, ja miałem tą świadomość, że mój dziadek przyszedł się ze mną pożegnać. Co się tu narzuca? Dziadek umarł. To samo się z siebie-
[01:06:39] - Bo nie śni ci się w ten sposób wcześniej.
[01:06:42] - Nigdy się nie śnił wcześniej.
[01:06:45] - Jest bardziej wrażliwy na to, żeby to odebrać, bo podczas snu albo wychodzenia ze snu człowiek jest bardziej jednak wrażliwy.
[01:06:50] - Tak, to prawda.
[01:06:51] - Teraz ja przypominam historię, którą opowiadała moja siostra i parę jeszcze innych osób
[01:07:01] - Rzecz miała się kupę lat temu. Moja siostra obchodziła 18. urodziny. Urodziła się w kwietniu. Mój ojciec zmarł 8 kwietnia. Moja siostra urodziła się 5 kwietnia. Ojciec zmarł w zasadzie w okolicach jej 17. urodzin. Rok później moja siostra obchodziła 18. Tak głupio się złożyło, że to były ostatnie dni.
Bo mówię 5, a ojciec zmarł 8. Brakowało tych paru dni do pełnej rocznicy jego śmierci. Mówimy o żałobie i różnych rzeczach, gdzie mój ojciec dosyć długo chorował i brał pod uwagę to, że umrze. Pewnie nawet się z tym mocno liczył i zawsze krzyczał: „Słuchajcie, ja sobie nie życzę żadnych czarnych sukienek i żadnej broń Boże żałoby”. Mój ojciec był bardziej ateistą. Ja w tym czasie byłem w wojsku. Wojsko dużo zmienia. Fajna sprawa. Takiego, że jeszcze- Chodzi o to, że mnie po prostu nie było na tej imprezie. Natomiast moja żona, też urodzona w kwietniu, parę dni po mojej siostrze i one sobie tę imprezę zrobiły razem.
Wtedy to moja narzeczona. Zrobiły te 18. w jednym miejscu, u mnie w domu. Z półki poleciała jakaś książka. Dom jest jednorodzinny, duży. Coś się na dole w piwnicy tłukło. Nie miało prawa, bo nikogo więcej tam nie było, a wszyscy zaproszeni siedzieli akurat przy stole i ucztowali. Wszyscy inni tak podeszli do tego z uśmiechem na twarzy. Parę osób zdążyło zblednąć. Albo zbiec.
Zblednąć, tak. Natomiast moja siostra i narzeczona bardzo wyraźnie opowiadały, co się działo i to nie miało związku z niczym normalnym. Te hałasy, które gdzieś tam dochodziły z piwnicy. Mój ojciec miał taki warsztat, był złotnikiem i miał swój warsztacik, w którym siedział. Był zegarmistrzem. Takie roboty precyzyjne to były jego hobby ogromne. Siedział w domu, robił pierścionki, kolczyki, różne rzeczy. Wszystko ręcznie. I miał taką swoją kanciapkę. To w tej kanciapce właśnie się tłukło.
W pokoju obok ni stąd, ni zowąd spadł regał z książkami. Wszystko się to zaczęło dziać, zanim jakakolwiek muzyka się rozległa. Bo to wiadoma rzecz, że jak się przychodzi na taką prywatkę, to nie zaczynamy od muzyki, tylko: chodźcie, dobra, siądźcie, zjemy coś, wypijemy. Za chwileczkę pojawia się muzyka. Mówi daleko im było do tych tańców. Tylko impreza się zaczęła, od razu jakiś fajny kawał poleciał, ha ha ha, hi hi hi. I teraz pytanie siostry. Zadaje sobie pytanie, czy ojciec się wprasza na imprezę, czy mają to za złe? Czy przyszedł poświętować 18. swojej córki?
Czy wkurza się faktem, że to w zasadzie dopiero za parę dni mija pierwsza rocznica jego śmierci? Ale jak i siostra, tak i narzeczona były przekonane, że nic innego, tylko właśnie ojciec się tym akurat zameldował w domu. I to rzeczywiście słychać. Wszyscy to słyszeli. I ten regał, który gdzieś tam gruchnął z tymi książkami, nie miał prawa gruchnąć, bo fizyka po prostu na to nie pozwala. Tam były takie, nie wiem, jak się to nazywa, dziubeczki, na których się trzymała cała półeczka. Żeby się półka załamała, musiałaby być mocno obciążona, prawda? Wtedy wypadnie. Nie była obciążona, bo tam stało parę książek, raptem cztery albo pięć. To znaczy, że ta półka się złamała?
Nie. Po prostu spadła. Ta półka spadła. Ona tak spadła z tych gwoździ, na których wisiała. Sił w górę. Tak. Ona leżała praktycznie przed regałem, więc nie wiadomo, jak ona spadła na tą czy na tamtą, czy ją coś wysunęło. Po prostu cała półka leżała z książkami obok. Ale mówisz tutaj, że albo się wprasza na imprezę, albo jest zły, że nie dotrzymał- Znaczy wprasza w sensie: dobra, świętuję z wami, tylko wiedzcie, że ja tutaj też jestem. Tak.
I też powiedziałeś, że on tam miał jakąś kanciapkę swoją, w której coś tam robił. W której było słychać jakieś stuki, huki. I właśnie może on sobie coś tam robił, a ta impreza mu przeszkadzała. Nie tej kanciapki już w zasadzie, bo to było rok po jego śmierci, więc tą kanciapkę już- Ale dla niego to mogła być ta kanciapka, którą zapamiętał. To było jego hobby. On lubiał przy tym robić, siedzieć i jeżeli on tam jakieś precyzyjne roboty wykonywał, czy zegarmistrz, czy coś, to przeszkadzały mu odgłosy. Czyli był wkurzony. Był wkurzony, że nie pozwalają mu pracować. Niarze. Możliwe.
Ciekawe. Jest to możliwe. Tak à propos jeszcze, rozmawialiśmy na temat śmierci klinicznej wcześniej, a nie pochwaliłem się, jeśli tu można w ogóle o jakimkolwiek chwaleniu w takim przypadku. Zmarł mój syn na siedem minut. To odnotowali lekarze. Było to gdzieś zapisane. Śmierć kliniczna. Jako trzyletnie dziecko. Ciężko było z nim rozmawiać na ten temat, ale byłem ciekaw, co się wtedy działo. Wyobraźcie sobie, że on pamiętaTo, co się działo na sali, mimo tego, że był bez przytomności.
[01:13:06] - Klasyka.
[01:13:07] - Klasyka. Według lekarzy dziecko straciło przytomność, miał drgawki przygorączkowe. Doszło do nieszczęśliwego wypadku, że rzeczywiście lekarze przywieźli go do tego szpitala w ostatniej chwili. Został mu podany lek i lekarze już tylko czekali na to, czy zadziała, czy się udało, czy nie. Trwało to ładnych parę minut. Ja stałem na korytarzu, wszystko widziałem, bo zapomnieli zamknąć drzwi przede mną. Uczucie dla rodzica nie do opisywania, bo to nie ma sensu opisywać. Natomiast próbowałem od niego wyciągnąć, co się wtedy działo, a on mi zaczął opisywać mniej więcej, 3-letnie dziecko, więc tu się nie można spodziewać nie wiadomo jakiego wywodu na temat. Ale mówił w tym momencie, co kto robił, gdzie nie miał prawa wiedzieć, bo był nieprzytomny. Ani nie słyszał, ani nie widział.
[01:14:09] - Praktycznie go nie było.
[01:14:10] - Tak. Czy coś jeszcze? Tak, ale nie wie co.
[01:14:17] - Braknie słów.
[01:14:19] - Nie umiał opisać tego, co się działo jeszcze. Bo mówi: „Tato, ale to wszystko ja pamiętam”. Jakim cudem? Ale on to tak opowiada: „Bo ja to pamiętam”, jakby to było normalne, jakby mi opowiadał o zajęciach z przedszkola. „Bo ja to pamiętam, jak to było”. Więc mi opowiada, mówi tylko: „Wiesz, tato...”. Słuchajcie, on dzisiaj już niewiele z tego pamięta, bo to kupę lat temu i nie brnęliśmy w te tematy, bo ani sobie nie przypomni raczej. Umysł kłada ten figiel najczęściej, że koloryzuje po jakimś czasie.
[01:14:57] - Dodaje.
[01:14:57] - Zaczyna być coraz mniej prawdy. Więc już go nie pytałem, bo mówię: „To się nie uda”. Ale wtedy jeszcze na ciepło coś w tym jeszcze jest.
[01:15:11] - Moim zdaniem jest-
[01:15:13] - Bo czytałem na temat kilka takich opowiadań i oglądałem filmy z takich spotkań, gdzie ludzie podczas operacji, podczas różnych takich zabiegów, najczęściej w szpitalu, wychodzą z ciała. I tam oni to opisywali, że widzą to wszystko, ale w inny sposób.
[01:15:49] - To, co już mówiliśmy.
[01:15:50] - Chodzi o to, że oni widzą, ponieważ już są energetycznie wyżej, na wyższym poziomie, na tym przejściu. I oni postrzegają energetycznie, czyli inaczej niż my widzimy. Czyli każdy, jak to w fotografii, każdy piksel, który dokładnie widzi każdy atom.
[01:16:19] - To całkiem inne postrzeganie jest.
[01:16:21] - Dokładnie. Postrzeganie jest zupełnie inne.
[01:16:25] - Tutaj mi się wydaje, że w kwestii tych jest za dużo tych relacji i one są bardzo spójne. Nie będę poruszał tematów tunelów i świateł w tunelu.
[01:16:38] - Ja żadnego tunelu nie widziałem.
[01:16:40] - To by było charakterystyczne i to by zapamiętał. Próbowałem od niego to wyciągnąć. Nie było żadnego światła, nie było żadnego tunelu. W wielu przypadkach w tych relacjach doczytałem się, to co ty mówiłeś, Mariuszu, że z czasem umysł dodaje.
[01:16:58] - Tak.
[01:16:59] - I pierwsze relacje większości tych osób są pozbawione tego światła, dążenia, widoku tych wszystkich osób, które zmarły. Pierwsze to są całkiem inne, takie irracjonalne, brak możliwości określenia, co tak naprawdę się stało. Widzą coś, ale te kolejne relacje: już się pojawia i tunel, i rodziny. To jest właśnie to dodawanie.
[01:17:31] - To jest kwestia umysłu.
[01:17:33] - Umysł nie jest w stanie, tak jak to ktoś już powiedział: „Nie wiem, bo nie wiem, jak to opisać”. I tak samo jest z każdym.
[01:17:40] - On nawet nie powiedział, że nie wie, jak to opisać. Jemu po prostu brakowało słów. Miał trzy latka, więc słownictwo u niego nie może być jakieś-
[01:17:47] - A jeszcze dzieci w takim wieku nie konfabulują.
[01:17:49] - Tak.
[01:17:51] - Dokładnie.
[01:17:52] - Słuchajcie, moi rodzice wzięli ślub rok przed moim urodzeniem, rok i mały haczyk nawet. A ja byłem w stanie opowiedzieć wszystkim, gdzie który z gości siedział. Byłem na ich weselu. Teraz tego w ogóle nie pamiętam, ale jako dziecko opowiadałem , gdzie który mówiek siedział, który mówiek siedział koło którego i tak dalej. Prawdopodobnie wzięło się to z tego, że moja mama, rodzinę miałem sporą, często gdzieś w towarzystwie opowiadali sobie, jak to było i przypominali sobie te czasy, jak się bawili i tak dalej.
[01:18:32] - „Ten siedział tam, ten siedział tam”.
[01:18:37] - Właśnie o to chodzi. Prawdopodobnie tak to zakodowałem i od małego z tym rosłem, gdzie w wieku tych pięciu, sześciu lat ja rzeczywiście byłem przekonany, że ja byłem na tym weselu. Dopiero jak mi uświadomili: „Słuchaj, nie to, że już nie powinieneś pamiętać, człowieku, ciebie jeszcze nie było”.
[01:18:57] - Ale tu masz jeszcze właśnie to: człowiek spotyka się w tym momencie śmierci klinicznej z czymś niezrozumiałym.I w człowieku powstaje strach przed brakiem zrozumienia.
[01:19:13] - Tak.
[01:19:13] - Opisuje to, zaczyna opisywać to: „Ty, mi się to wydarzyło, ale kurczę blade, to nijak się nie ma do tych opowieści, tych wszystkich tunel, takie rzeczy. A to powiem, że to tak było”.
[01:19:30] - Nie, nigdy nie powiem tego, bo wiem, że bym kłamał.
[01:19:33] - Oj, ale to jest strach człowieka. Słuchaj-
[01:19:36] - Jak Grzegorz? No mów Grzegorz.
[01:19:39] - Ja czytałem też o takiej teorii. Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, czy nie. Człowiek, jak się rodzi, też przechodzi przez tunel i idzie w stronę światła. I nie wiem, czy to dziecko zapamiętuje, bo jest jednak jakieś przeżycie. Żyje tam sobie-
[01:19:57] - W ciemnościach
[01:19:58] - ... dziewięć miesięcy w oceanie i naraz jest przejście z jednego etapu na drugi, do życia, na świat przychodzi. I tak samo sobie to w czasie śmierci klinicznej czy odejścia na tamten świat też sobie kojarzy z przejściem przez jakiś tunel do świata.
[01:20:17] - Taka manifestacja mózgu, że mózg-
[01:20:22] - Zapamiętuje najważniejsze wydarzenie w życiu, no bo narodziny, tak?
[01:20:26] - Może tak, że narodziny to było takie mocno traumatyczne dla dziecka przeżycie, że z tej bezpiecznej strefy jest wyciągane, pchane do świata, a później umieranie też wielki lęk i wielki strach i po prostu przypomina mu się to pierwotne odczucie.
[01:20:37] - Pierwsze wydarzenie w życiu człowieka: przechodzi przez tunel.
[01:20:40] - Krzyczą o tym, że nie czują żadnego strachu, nie? Rafał, ja się go pytałem, czy się bał. Mówi, że nie, że nie czuł żadnego strachu, tylko że to nie był strach. Z jego wypowiedzi zrozumiałem, że bardziej zagubiony, bardziej taki, że bardziej nie wiedział po prostu, co się z nim dzieje, a nie tyle się bał.
[01:21:06] - Ty byś też nie wiedział.
[01:21:08] - Nie no-
[01:21:08] - Nigdy nie wiesz.
[01:21:10] - Ale mówię-
[01:21:11] - Znaleźć się w miejscu, w którym się nie spodziewał.
[01:21:14] - Nie było żadnego przerażenia, mówi. Nie było żadnego takiego strachu, żeby-
[01:21:19] - Słuchajcie, starajcie się. Wydarzyłoby się wam coś. Wasze receptory, czyli mózg, świadomość odebrałaby coś takiego, czego nie jesteście opisać ani słowami, ani czymś takim. I co mózg robi? Mózg uzupełnia. Bo pamiętajcie, że po wydarzeniach opowieść to jest opowiadanie tego, co było, ale mózg odebrał jakiś obraz, którego nie potrafił kompletnie przyporządkować do jakiegokolwiek schematu. Bo mózg działa schematycznie.
[01:21:59] - Czy ja mogę coś powiedzieć w kwestii następnego spotkania? Samobójstwo.
[01:22:08] - Co samobójstwo?
[01:22:10] - Też mózg myśli inaczej, nie? I dlaczego? I skąd to się bierze?
[01:22:18] - Nie wiadomo, skąd się bierze.
[01:22:19] - Ale ty myślisz o doprowadzeniu-
[01:22:22] - Znowuż to są bardziej przyziemne.
[01:22:27] - Moje prywatne przeżycia. Słuchajcie, rok bodajże 2014, 2013? 2000 któryś, tak, ale mój trzeci zawał serca. Co się okazuje? Wiozą mnie, już wiem dokładnie wszystko, jak wygląda, wiem, co mi tam będą robić. One mnie dowiozą. Jeszcze jadąc, bo jechałem do szpitala do Przemyśla, słyszę tych ludzi, którzy rozmawiają gdzieś tam przez radio i nie słyszałem tego, który mówił z tamtej strony, bo to troszkę przestrzało, jak to przez CB czy jak to się tam nazywało, nie? Ale słyszałem wyraźnie tego gościa, który siedział przy PERCIE. „Tak, tak, jesteśmy gdzieś tam w Duńkowiczkach” jeszcze pamiętam. „Boże, Duńkowiczki, to my już trzy dni jedziemy, a tu dopiero Duńkowiczki”.
Czas w tym momencie wygląda zupełnie inaczej. Czuję po prostu, że umieram. Słuchajcie, prawda jest taka, że ma się tą świadomość, że się umiera. Ja później na korytarzu znalazłem taką karteczkę. Inaczej, to znalazłem przy pierwszym zawale. Bogato mam w historii. Przy pierwszym zawale na korytarzu na kardiologii w Przemyślu znalazłem taki plakat: uczucia towarzyszące zawałowi, pieczenie serca, drętwienie. Wszystko się zgadza i na samym dole jest kolejny punkt, ostatni: uczucie nadchodzącej śmierci. Wszyscy, tak jak Piotrek, tak jak Jurek stoją przy tym i się śmieją, a mnie przeszły dreszcze, bo czułem to, słuchajcie trzy razy. Za każdym razem dokładnie tak samo.
[01:24:10] - A jak opiszesz to uczucie?
[01:24:11] - Nie ma. To uczucie zobojętnienia. Uwierzcie, jak walczyłbym o życie. Jejku, no mam trójkę dzieci, no mam dla kogo żyć. Jeszcze nie skończyłem tego, nie skończyłem tamtego. Za dużo bym zostawił. Zbyt wiele niedokończonych spraw. No jak każdy z nas tutaj, nie? Masz umrzeć. Bijesz się z tą myślą i nie dopuszczasz do siebie, że kurczę, coś takiego może się wydarzyć i masz nadzieję, że cię po prostu uratują, tak jak było w moim przypadku.
A gość mówi: „No tak, jesteśmy w tych Duńkowiczkach”, coś tam bzyk, bzyk, bzyk w tym radiu. „Może dowieziemy”. Myślę: kurde, może dowieziemy. Jest wesoło. Trafiam na tą salę. Słuchajcie, już trafiając na tą salę, to jest ten moment, kiedy nie tyle, bo w tej karetce autentycznie zobojętniałem. Było takie uczucie pierwsze, które przychodzi, to jest takie: kurczę dobra, niech już się to po prostu skończy. Niech wreszcie przestanie boleć.Niech przestanie boleć. Czy to będzie spowodowane śmiercią, czy nagle ktoś mnie uzdrowi kompletnie, Jezu, niech przestanie boleć. To jest pierwsza myśl i za chwileczkę po tym zaczyna wam obojętnieć wszystko.
[01:25:35] - Poddajesz się.
[01:25:35] - Poddajes się. Czujesz w sobie, że się poddajesz. Autentycznie za pierwszym, za drugim, za trzecim razem miałem dokładnie tak samo. I to nie jest coś, co przeczytałem wcześniej i wiem, co będzie w scenariuszu za chwileczkę, więc zmierzam do tego. Nie, to przychodziło samo. Nie było czegoś takiego, że sobie przypomniałem, jak to było poprzednim razem. Za każdym razem przychodzi to uczucie, że jest mi wszystko jedno. Akceptacja i nie ma tam mowy o strachu. Strach i ten żal, że to wszystko muszę zostawić, że to przepadnie, gdzieś odchodzi. Nie ma czegoś takiego, że ja walczę dalej o to, bo zostawię to, zostawię tamto, tu niedokończone, tam niezrobione, a jeszcze będą za mną płakać.
W tym momencie staje się to nieważne i odchodzi gdzieś na dalszy plan albo bardzo daleki. Przestaje się o tym myśleć. Wszystko robi się płaskie i takie obojętne dosłownie. I w momencie, kiedy przywieźli mnie na tę salę, na ten OIOP i za każdym razem trafiam na tą samą ekipę. Nie wiem, czy wiecie-
[01:26:53] - Jakby miała być jedna.
[01:26:57] - I dokładnie tak, jak mówisz. Za trzecim razem: „Dzień dobry, panie Mariuszu”. Daję tylko rękę, podniosę i tak mówię: „Słuchajcie, dziwny jest ten ból”. Ale nigdy nie robiłem z tego jakiejś tragedii. Ja jestem jedynym pacjentem, jak się dowiedziałem, który przyjeżdża, umiera i jeszcze opowiada dowcipy na stole. Bo tak było. Wszystko, co robią, to robią bez żadnego znieczulenia, bez niczego. Z tą koronarografią wygląda to w ten sposób, że ci się wbijają w pachwinę najczęściej, w żyłę i pchają tego druta przez żyłę do serca. Ból jest jak cholera, ale to jest przyjemność w porównaniu z tym, co czujesz tutaj. Ale jest ta nadzieja.
Jestem już u nich i ta nadzieja w tym momencie wraca. Wraca jakaś taka radość życia. Mowa o powtórnych narodzinach takich, że dostałem drugie życie. Mnie się to drugie życie, trzecie i czwarte zaczęło dokładnie zanim zrobili mi tę koronarografię, zanim przestało boleć. Za pierwszym razem jeszcze nie wiedziałem, jak to będzie wyglądało. Tylko takie zaskoczenie, że ten potężny ból, jaki towarzyszy tutaj klatce piersiowej, bo oddychać nie idzie. Oddech jest taki , bo płuca nie pozwalają na nic więcej. Ten ból. Nagle instantizował, jakby ktoś wyciągnął wtyczkę. Jezu, nic nie boli.
W przeciągu dwóch, trzech sekund ten ból znika. I jest ta radość. Za drugim razem, jak już wiedziałem, że tam trafię, myślę: chłopaki nie dadzą zginąć. I już przyjechałem, trafiłem do nich z takim pozytywnym nastawieniem. Ono wróciło w momencie, kiedy zdążyliśmy dojechać. Za trzecim razem strach był dużo większy. Trafiłem na tą salę. Okazuje się, że oni wszyscy są w trakcie zabiegu, więc będzie problem. Ale okazało się, że jestem ostry przypadek i gościa, którego wieźli gdzieś spod Bieszczad, miał słabszy zawał widocznie niż mój. Więc gościa z powrotem na poczekalnię.
Później na sali mi to przez trzy dni dziad wypominał, że odwołał swojego i włożyli go na korytarz do jakiegoś z radeł namiotu.
[01:29:19] - Karta stałego klienta.
[01:29:21] - Tak, karta stałego klienta. Słuchajcie, nie wiem, czy wiecie, jak wygląda całe to urządzenie, które prześwietla tutaj, na podstawie którego śledzą ruchy tej sondy. To jest taki okrągły baniak i ten baniak jeździ nad klatką piersiową. W którymś momencie nie wolno się tam ruszać.
[01:29:46] - Ani głową.
[01:29:47] - Głową to już w ogóle. Nie ma mowy o podnoszeniu głowy. Możesz sobie palcami u nóg ruszyć jeszcze gdzieś tam, rękę, ale głowa? Broń cię Boże. Nie idzie tyleżeć, bo to trwa i trwa. Nie idzie leżeć spokojnie, zwłaszcza z takim usposobieniem jak moje. I gdzieś tam złapałem za ten baniak. Ja go tak trzymam. To jest takie banioczysko. Jeden ze mnie: „Panie Mariuszu, co pan robi?”.
Ja mówię: „Zaprzyjaźniam się z Artiditu”, bo to takie słabe dźwięki i dźwięki. Goście zaczęli się śmiać. Zacząłem opowiadać dowcipy autentycznie. Goście mi pchają jakiś drut, rasplują mnie, a tutaj klient opowiada. Długo mnie tam nie było, chyba zamordowali.
[01:30:43] - Że nie spodziewałem się od ducha, że tak się pośmiejemy.
[01:30:47] - Ale prawda jest taka: w momencie, kiedy wiesz i zdajesz sobie sprawę z tego, że nie tyle, że to jest możliwe, co cholernie realne.
[01:30:57] - I że nie masz już wpływu.
[01:30:58] - Że nie masz na to wpływu, to zobojętnienie. Może nie do końca to jest zobojętnienie.
[01:31:06] - Pogodzenie się.
[01:31:07] - Akceptacja. Właśnie tak to brzmi.
[01:31:10] - Akceptacja tego, co jest.
[01:31:11] - Dokładnie. Tak to dokładnie wygląda. I ten strach nagle ucieka. Strach przed śmierciąPrzestaje istnieć w tym momencie.
[01:31:20] - Czyli ty szansę na zostanie poltergeistem nie miał.
[01:31:26] - Ale to wychodzi na to, że strach to jest wymysł naszego umysłu.
[01:31:30] - Tylko i wyłącznie.
[01:31:32] - Tylko i wyłącznie. Na przykład ja mam lęk wysokości. Są i klaustrofobie, jakieś anarchofobie, jakieś inne fobie. To jest wymysł naszego umysłu.
[01:31:46] - Tylko wymysł.
[01:31:46] - Dzieci jak się rodzą mają tylko dwa: lęk przed hałasem i przed czymś drugim. Reszta to już później tylko umysł.
[01:31:51] - Nabyte.
[01:31:52] - Tak, reszta to jest nabyte wszystko. Te dwa pomagają nam przetrwać, przeżyć, a reszta to już jest na czarno.
[01:31:58] - Tak, bo dziecko rodząc się jest uzbrojone w ten instynkt naturalny.
[01:32:05] - Łukasz, jak się nazywa strach przed hałasem?
[01:32:10] - Nie powiem.
[01:32:11] - Wszyscy sąsiedzi moi to mają.
[01:32:14] - Ja też nie wiem.
[01:32:17] - To się pada, myślę, że się wszyscy pośmieją przynajmniej słuchając dzisiejszego spotkania.
[01:32:23] - Tylko sąsiad z parteru mówi: „Ale fajnie było słychać, mogłem wreszcie usłyszeć wokalistę, wszystkie jego słowa”.
[01:32:35] - To jest tak, jak mówiłem o tym przejściu przez tunel, jak się dziecko rodzi. To jest traumatyczne przeżycie dla tego dziecka. Później żyjąc zapomina o tym, przystosowuje się. Widzi, że to nie jest wcale takie straszne.
[01:32:51] - Zatraca wspomnienie.
[01:32:52] - Widzi, że w ogóle nie jest takie straszne, bo żyje, bo odbiera różne bodźce ze świata i jak umiera, też przechodzi przez tunel. Tylko przypomina mu się, że on już raz przez tunel przeszedł. Nic złego mu się nie stało. Po prostu żył sobie.
[01:33:10] - To tak jak mówię, to jest projekcja umysłu.
[01:33:17] - Dalej zaznaczam, że nie ma żadnego tunelu.
[01:33:21] - Ale właśnie mówimy, że to jest projekcja. Umysł.
[01:33:26] - Właśnie tutaj Grzegorz fajnie powiedział.
[01:33:28] - To jest twoje zdanie, że nie ma tunelu. Bo na przykład mój wujek też miał śmierć kliniczną i on szedł ścieżką nad przepaścią.
[01:33:36] - Ale nie do tunelu.
[01:33:38] - Nie do tunelu. Szedł, była skała.
[01:33:40] - To są indywidualne rzeczy.
[01:33:43] - Ten tunel jest dodany potem na koniec.
[01:33:45] - Ja po prostu nagle stanąłem-
[01:33:47] - Lęk wysokości. Ja skakałem ze spadochronu, wyskakiwałem z samolotu.
[01:33:52] - I mogłem być wszędzie i nie był ograniczony żadną przestrzenią.
[01:33:55] - Kilka lat miałem astygmatyzmu i stanąłem na skraju budynku. Mieszkałem w dwupiętrowym, niski parter, pierwsze, drugie piętro i trzeba było tam antenę satelitarną, nieistotne, jakąś antenę przymocować. Stanąłem nad krawędzią i stwierdziłem, że jestem tak zielony w tym momencie, strasznie się bałem. A kiedyś byłem spadochroniarzem swego czasu i skoków parę oddałem. Lęk wysokości, nie wiedziałem, co to znaczy. Jak można się popatrzeć w dół i się bać. Nie wiem czego.
[01:34:34] - Muszę mieć trzy punkty oparcia, bo inaczej...
[01:34:36] - A ja w tej chwili cztery i jeszcze być przywiązanym. To jest coś, co nabywamy. Wszystkie nasze fobie rzeczywiście z czasem do nas docierają.
[01:34:48] - I tutaj ta kwestia, tak jak mówię, w dużym stopniu bazujemy na tym przejściu z opowieści ludzi, którzy tego dokonali. A te opowieści są skażone, nazwijmy to w cudzysłowie, dodatkami. Założę się, że wszyscy jakbyśmy zapadli w śpiączkę i śmierć kliniczną, to gwarantuję, że 99% budzimy się i mówimy, że był tunel.
[01:35:26] - Dlatego powiedział 99%.
[01:35:31] - Inną metaforę możesz użyć. Coś, co cię uspokoi.
[01:35:36] - Ale tam jest spokój.
[01:35:40] - Panie Tomku, takie ładne słowo jest: prokrastynofobia.
[01:35:47] - To już używałeś tego słowa. Ale nie wiem, co to znaczy jeszcze raz.
[01:35:52] - Lęk przed tym, co chcesz zrobić. Może nie lęk, tylko że-
[01:35:56] - W żaden sposób nie mogę tego...
[01:35:58] - Nie mówcie wszyscy naraz.
[01:36:00] - Prokrastynofobia.
[01:36:02] - Chcesz coś zrobić i się boisz tego zrobić.
[01:36:05] - Nie że się boisz, tylko masz to w dupie. Naleję sobie herbaty, ale nie, może jutro.
[01:36:14] - Kwestia samego tunelu. Może to być taka metafora, przedłużony ten fragment przejścia przez ciemność. Tak naprawdę co się dzieje w tym samym momencie? Tak jak lampa gaśnie, czy stare telewizory kineskopowe jak się włączało czy wyłączało. Wiadomo, że było zejście do samego środka i może to jest ten moment tylko taki bardzo wydłużony w czasie, kiedy tak naprawdę jakiś impuls wzroku dochodzi do naszego mózgu. I on jest tak wydłużony w czasie, że nam się wydaje, że to jest jakaś metafora tunelu.
[01:36:45] - Jeszcze jest inna kwestia. Takie zadanie polecam wam. Wyobraźcie sobie-
[01:36:55] - To dobrze, zaczynasz
[01:36:56] - Wyobraźcie sobie, że nie ma tego wszystkiego, o czym mówimy.
[01:37:05] - Ale nuda.
[01:37:06] - Ale nie. Wyobraźcie sobie teraz moment śmierci. To jest podobne wyobrażenie, jak można sobie wyobrazić nieskończoność kosmosu. Tak samo tutaj ta nieskończoność tego końcaTen koniec. I powiecie sobie coś, że nagle gaśnie światło i wszystko. Przecież to jest niemożliwe, żeby ten nasz umysł, to wszystko-
[01:37:35] - Było go za dużo.
[01:37:37] - Przepraszam, żadne światło nie zgasło.
[01:37:39] - Tamto zdanie jest symboliczne.
[01:37:43] - Wszystko znikało. Czuję, że właśnie się rozpadam i wszystko się gdzieś zapada, że nie ma nic. Mój umysł był w tamtym momencie, jak wyobrazić pustkę totalnie taką całą, gdzie nie ma nic. I to było tak większe od niego, że on nie mógł się w to wgryźć kompletnie, że po prostu wysiadł całkowicie. Wyłączył się jak ktoś włączył guzik. Zniknęło i po prostu akceptacja. To, co pan mówi wtedy w tamtym momencie, że czuł akceptację. Też wtedy poczułem ten spokój i w momencie dopiero gdy poczułem ten spokój, pogodziłem się z tym, co się w tamtym momencie działo, choć kompletnie nie wiedziałem, co to było i pozwoliłem się temu dziać. A później od tamtego momentu zaczęło się moje drugie życie, ale stopniowo. Zmiana światopoglądu bardziej, przejście na inny poziom.
Też metaforycznie, ale ja to interpretuję jako w tamtym momencie śmierć ego, że tej części, gdzie ja tak się bałem wszystkiego, kurczowo trzymało się życia. Nie wiadomo chociaż dlaczego, ale tak się czegoś boi. Strasznie tam ten ogromny strach w tamtym punkcie, taki ponad siły, że aż wyłączył mój umysł totalnie, było go za dużo i po prostu taka akceptacja i taki spokój. I później po tamtym okresie widzę stopniowy nawrot ego, ale już nie takie duże jak było przed tamtym momentem. Wcześniej miałem moment śmierci ciała, bo się topiłem, ale nie czułem dokładnie tego samego, co czułem w tamtym momencie. I to się działo nagle, spontanicznie, bo zacząłem myśleć, co by było, gdyby moje ciało zaczęło umierać. Nagle przeraziłem się tego słowa, bo czuję, że wszystko znika. Mój umysł po prostu wziął to-
[01:39:04] - To właśnie o tym samym mówiłem. Ja to też sobie raz starałem się wyobrazić i przeraziło mnie to, bo cały czas obracamy się w jakimś coś. Nasze myślenie jest linearne, czyli widzimy coś, co ma początek, koniec. Jesteśmy sobie w stanie wyobrazić przestrzennie coś. A tu coś zawsze po czymś następuje. Taką wyznajemy zasadę. I tutaj w tym momencie pewnie masz coś takiego, że tak pyk i już nawet nie możesz pomyśleć, bo już nie myślisz.
[01:39:45] - Czy nie myślisz?
[01:39:47] - Nie. Ja mówię w kontekście takim, jak odrzucimy całość, tą duchowość i przyjmiemy tą metodę taką, że śmierć ciała jest końcem życia i już nic nie zostaje, nic. Robaczki tylko powcinają i spokój.
[01:40:08] - Właśnie ja się zastanawiałem kiedyś nad tymi przeszczepami, bo tam śmierć mózgowa, jak to zbierają się lekarze i oceniają, czy to jest śmierć mózgowa, czy nie, czy pobierają. Jaka jest pewność, że ta dusza nie wróci do tego ciała?
[01:40:26] - Tutaj mamy ten problem, że wiesz, że nie ma możliwości, żeby ci ktoś na tych wszystkich maszynkach i tym wszystkim pokazał: „O, właśnie odeszła dusza”.
[01:40:39] - Nie. Właśnie o to chodzi, że lekarze stwierdzają śmierć pnia mózgu i są w stanie stwierdzić to, że jest nieodwracalny proces.
[01:40:50] - Tak, bo tam dochodzi do obumierania komórek mózgowych, a komórki mózgowe i tak się szybko nie odbudowują. One się w ogóle chyba nie odbudowują, jak dobrze pamiętam.
[01:41:00] - Gdzieś czytałem o przypadku, że człowiek miał śmierć mózgową. Przez ileś dziesiąt minut leżał tam na stole, później po prostu ocknął się i wszystko było okej. Nie wiem.
[01:41:10] - To teraz powiem wam ciekawszą rzecz. To mój dziadek opowiadał. Działo się tutaj w Jarosławiu, na naszym cmentarzu starym. Pewna kobieta umarła. Już stwierdził lekarz, że nie żyje. W trumnie leży, otwartej trumnie na cmentarzu. Tam jest to otwarte. Wieczorem zamknęli. Wdarło się tam dwóch gości, bo widzieli u niej złote zęby. Podczas kiedy oni zaczęli manipulować przy tych zębach, ta pani wstała.
Jeden zmarł na zawał serca przy trumnie, drugi jakiś tam czas pożył i tyle było. Ale ta pani jeszcze żyła kilka lat po tym. Czyli jeśli chodzi o śmierć kliniczną w tej chwili, nie wiem, czy w jarosławskim szpitalu by to stwierdzili, czy wykryliby.
[01:42:36] - Nie poruszajmy tematu jarosławskiego szpitala.
[01:42:38] - Tym bardziej.
[01:42:40] - Są kliniki, są szpitale, które właśnie duży nakład i bardzo zwracają uwagę na to, że podłączają elektronikę do mózgu. Czy mózg pracuje. I dopóki mózg będzie pracował-
[01:43:03] - Nie są w stanie tego stwierdzić.
[01:43:06] - Jak nie są? Już są w stanie stwierdzić.
[01:43:09] - Nie są w stanie tego stwierdzić.
[01:43:10] - Ja to troszkę inaczej jednak sobie widziałbym. Bo to czy świadomość wróci do tego ciała, nawet jak ciało będzie bardzo mocno uszkodzone, ale jeśli świadomość będzie miała jakiś cel, żeby wrócić do tego ciała, jakiś walny, nie wiemy, jak to zgadnąć, to ona i tak wróci w jakiś sposób. I nawet jeśli ciało jest uszkodzone, to i tak będzie funkcjonować w jakiś sposób nawet z tym uszkodzonym ciałem albo je naprawi.
[01:43:31] - Aparaturach nie są w stanie stwierdzić, gdzie ta świadomość jest. Nie są w stanie zbadać, gdzie jest świadomość.
[01:43:37] - Samej świadomości nie zbadają.
[01:43:40] - Zbadają impulsy elektryczne.
[01:43:41] - Zbadają właśnie impulsy elektryczne, bo wiadomo, cały czas buzuje w naszych mózgach prąd jak cholera.
[01:43:53] - To jest jak dawałeś instrukcję dotyczącą robienia bomby. To jest cewka.
[01:43:59] - To jest potężna cewka.
[01:44:04] - I żeby byli pewni, to by trzeba było kołek osinowy w serce wbić.
[01:44:08] - Słuchajcie, ciekawe jest, bo popatrzymy jeszcze na jedną taką sprawę, zacząłem na początku mówić, jak dawniej traktowano śmierć, prawda? Wiele kultur czekało z pochówkiem. Ja się spotkałem z siedmioma dniami. Oczywiście to jest charakterystyczne na przykład dla plemiona. Im bardziej na północ, to jest uwarunkowanie klimatyczne, to dłużej czekano, bo po prostu nie psuło się ciało. Najdłużej to Normanowie wystawiali ciało, najpierw stało na podeście i dopiero po jakimś czasie chowali w kamiennej grobie. Ludy południa to na przykład Arabowie i Żydzi, czyli ludy semickie. O ile się nie mylę, to trzy dni mają. Na trzeci dzień muszą już pochować ciało.
[01:45:11] - Kucki jeszcze chowają.
[01:45:12] - Tak, na siedząco.
[01:45:15] - Dwa razy chowają.
[01:45:17] - Dwa razy?
[01:45:17] - Tak.
[01:45:18] - Jakieś plemiona afrykańskie.
[01:45:19] - Wkładają, później po kilku latach zbierają kości praktycznie do osuarium.
[01:45:25] - Do osuarium tak.
[01:45:28] - Dają czas, bo przecież może świadomość wrócić.
[01:45:30] - Czyli coś w tym jest. Jednocześnie jest strach przed czymś nienaturalnym po takim powrocie. Stąd się bierze wampiryzm, upiory i takie rzeczy. Wbijanie kołków, odcinanie głowy osobom, które na przykład wiedzą, że prowadziły życie niepasujące do tych schematów. Nie daj Boże, żeby on nie wrócił gorszy niż był, to trzeba mu obciąć głowę, wbić kołek. Mamy przykład, jak śmierć była traktowana, w zależności od tego, jak to kulturowo było widziane. Mamy przykład niektórych w Meksyku, co jest tam to miasteczko śmierci, siedzą z tymi mumiami. Czy to jest w Meksyku, czy w Chile? To są jaszczurowiaki. Nie, to nie o to chodzi.
[01:46:28] - Tutaj dużo zależy też od stopnia cywilizacji, jaki dotarł.
[01:46:34] - Ja bym ci powiedział tak, że mi się wydaje, że im bardziej cywilizacja jest rozwinięta pod tym kątem, to tym gorsze traktowanie jest zmarłych, starszych ludzi, takich rzeczy. Odchodzimy od tego dobrego. Od tego schematu takiego-
[01:46:58] - Czysto ludzkiego
[01:46:59] - ... niematerialnego.
[01:47:02] - Raczej my nie odchodzimy.
[01:47:06] - Mi chodziło materialistyczny schemat, który jest tworzony przez-
[01:47:13] - To, co dzisiaj napisano, że całość nam podają na tacy. Chcą, żebyśmy jedli, kupowali i konsumowali. Z tych pogrzebów robią biznes. Czysty biznes. Nie liczy się tam człowiek, ten, który umarł, ta dusza.
[01:47:32] - Niestety każdy aspekt się komercjalizuje.
[01:47:36] - Prawda jest taka, że w obliczu śmierci dziwnym jest uczucie, że twoje życie jest w rękach tego, który stoi nad tobą. I pytanie, jak on się dzisiaj czuje? Czy ma dobry humor, czy ma zły? A przypadkiem nie jest na kacu? Kurczę, może mu się coś nie udać. Na przykład ten drut, który mi tam włożył, wyjdzie mi nie w tym miejscu, co powinien. Powiem szczerze, że jeżeli stracisz zaufanie do takich ludzi, będzie chyba źle. Bo ten moment, kiedy wracało do mnie to drugie życie, to nie było po tym, jak już mnie przestało boleć, jak mi powiedzieli: „Dobra, to wracajmy na salę”.
[01:48:18] - Zobaczyłeś, że ktoś się tobą zajmuje.
[01:48:20] - Po takich zabiegach, bo trudno to nazwać operacją przecież, jak koronarografia, trafia się na taki specjalny oddział nazywany OIOM-iem. Siedzi się tam 24 godziny. Obok mnie leżało parę osób po bardzo podobnych zabiegach. Dokładnie też po zawale pierwszym czy tam drugim. Ja, słuchajcie, robię się powoli rekordzistą. Gdzie leży gość, u którego wszystko przebiegło tak, jak trzeba. Wyjechał z tej sali tak jak ja. Tyle tylko, że widać było po panu, że on wyjechał stamtąd. Musiał się czuć tak samo jak ja. Wiem, bo kilka razy już przez to przechodziłem.
Za każdym razem jestem jak nowo narodzony po tej koronarografii, po tym zabiegu. Więc domyślam się, że ten pan, jeden, drugi, trzeci musieli się czuć podobnie. Ale widać było po ich nastawieniu. Oni wyjechali stamtąd dalej chorzy, wyjechali dalej zmęczeni. Tak wyglądali. I uwierzcie, tacy ludzie bardzo szybko umierają dalej na tym OIOM-ie. W pierwszy dzień, jak przyjechałem, ten pierwszy mój zawał, nockę miałem fatalną, bo pani mi każe się relaksować, a tu za pół godziny jeden umiera, za chwileczkę umiera drugi. Tam było 12 osób na tej sali. To jest takie okrągłe coś, prawie okrągłe.Żeby było wszystkich widać, bo jest tam parę osób i pod stałym nadzorem. I w ciągu jednej nocy trzy osoby zmarło.
Kurczę, ciężko tutaj się wyluzować! Ci sąsiedzi jeden po drugim-
[01:50:02] - Opuszczają imprezę.
[01:50:02] - Tak. Ale tutaj w dużym stopniu zależy od nastawienia mimo wszystko.
[01:50:10] - Tak.
[01:50:10] - Czy my jesteśmy gotowi do tego, żeby rzeczywiście wrócić i dalej cieszyć się życiem?
[01:50:19] - Albo czy jesteśmy już tak zmęczeni życiem-
[01:50:21] - Czy ja rzeczywiście jestem taki-
[01:50:22] - ... że alternatywa ciągnięcia tego dalej-
[01:50:25] - O Jezu, miałem zawał! Och, jejku. Rzeczywiście.
[01:50:28] - Mi się wydaje, że w tej szczególnie dyskusji to wszystko mamy tutaj w głowie schowane, wszystkie odpowiedzi.
[01:50:39] - Tak.
[01:50:40] - A faktycznie możemy złożyć tutaj podpisy, że może kto się tam przejdzie, to da znać, jakiś email.
[01:50:52] - Obiecywał.
[01:50:53] - Jakoś SMS-a wyślę, kurde, i napiszę naprawdę, jak to z tym jest. Chociaż mi się wydaje, że to może być ile ludzi, tyle końców i dalszych dróg.
[01:51:04] - I dobrze jest, jak jest. Jakbyśmy znali przyszłość, to po co żyć wtedy?
[01:51:08] - Tak. Niektórym tam...
[01:51:12] - Ponoć była taka opowiastka swego czasu, gdzie babcia przed śmiercią wnuczkę zapewniała i mówiła jej: „Wnuczu, ja ci wszystko wytłumaczę, jak pójdę tam, to ci wszystko wytłumaczę”.
[01:51:40] - I co wytłumaczyła?
[01:51:44] - Zmarła. Już nie pamiętam, co tam mówiła, ale w każdym razie chodziło o to, że przejdziesz, to będziesz wiedzieć. Jest zakaz przekazywania tej wiedzy stamtąd.
[01:52:10] - Skrzywdziliby w ten sposób ludzi nieświadomych, jakby przekazali jakieś informacje stamtąd. Ja tak uważam przynajmniej, że to byłoby szkodliwe dla tych osób, które te informacje by usłyszały w jakiś sposób, bo by zdezorientowani byli.
[01:52:21] - Tak.
[01:52:22] - Czy aby każdy dokładnie przechodził przez to samo? Jak ci obiecam, że ci powiem, jak będzie, ja ci opowiem, jak było ze mną, ale ciebie nie wyszukam, bo to będzie zupełnie inaczej.
[01:52:35] - Dokładnie.
[01:52:36] - To teraz mi odpowiedzcie na jedno pytanie, bo z jednej strony nie można nam przekazać tej wiedzy, jak jest tam. To w tym momencie gdzie są te byty, te poltergeisty? Bo one jeszcze nie są chyba tam.
[01:52:57] - Ktoś ich trzyma tutaj.
[01:52:59] - Przecież te duchy tam coś przekazują.
[01:53:05] - Istnieje taka teoria, że to się wszystko w takim kole zawiera i na samym dole tu masz narodziny, tu masz zgon, a później z tą całą świadomością przychodzisz i w takim jakby magazynie zostawiasz bagaż swojego życia. I tej energii, którą niosłeś z tego swojego życia. Ale czekaj, bo to jeszcze nie jest koniec. I ty jesteś na pewnym pułapie. Tam na przykład jest siedem poziomów. Im ty w ciągu życia bardziej się doskonalisz swoimi poglądami, swoim życiem.
[01:54:09] - Bardziej odkrywasz swój potencjał, ten duch.
[01:54:12] - Ten swój potencjał ducha, tą swoją energię rozbudowujesz, tym większą energię wprowadzasz do swojego magazynu i później przechodzisz na wyższy poziom.
[01:54:27] - Czyli już całkowicie nie ten materialny nasz. To, co ty mówisz Andrzeju, to chodzi o ten podział związany z OBRE.
[01:54:39] - Między innymi.
[01:54:41] - Tylko że tam rzecz się rozwija tak, że te nasze cykle życiowe to są cykle reinkarnacyjne. My wrzucamy, ja się spotkałem z takim, że to nie jest nasz magazyn, tylko wrzucamy do tak zwanej globalnej świadomości, tej wyższej świadomości i nasze całe życie, te cykle życiowe polegają na wzbogacaniu tej globalnej świadomości, żeby ta globalna świadomość osiągnęła masę krytyczną i to pozwoliło wejść na jeszcze wyższy poziom.
[01:55:16] - Na wyższy level.
[01:55:16] - Ja mogę coś powiedzieć.
[01:55:20] - No dobra.
[01:55:20] - Takie trywialne słowo jak miłość. Jak trzeba do tego?
[01:55:25] - Jak najbardziej. Miłość jest pozytywną energią. Tak jak złość jest negatywną, tak i miłość jest pozytywną energią. Tylko jeden może kochać zabijać zwierzęta i wtedy ta miłość nie będzie pozytywna.
[01:55:48] - A drugi ma złość sportową.
[01:55:51] - Z tą sportową to już bym się polonizował, dlatego, że biorąc pod uwagę emocje, jakie wywołuje u niektórych ludzi sport, jest też negatywny.
[01:56:10] - Grzegorz mówi o zawodnikach. Złość sportowa, czyli rywalizacja.
[01:56:17] - Tu też nie jest do końca.
[01:56:21] - Nie można być ciapą.
[01:56:25] - Zgadza się.
[01:56:26] - Nie rozbijesz Lennoxowi lub Louisowi nosa, jak powiesz: „Ja cię kocham”. Musi być negatywna złość sportowa.
[01:56:35] - Ale widzisz, to są zwierzęce instynkty.
[01:56:43] - Które nie są wcale złe.
[01:56:46] - Które nie są wcale złe.
[01:56:48] - To jest pejoratywne określenie: zwierzęcy instynkt.
[01:56:53] - My teraz jesteśmy cieplutko w domkach, mieszkamy sobie. Ale załóżmy, że wszystko znika.
[01:57:05] - Wszystko szlag trafi.
[01:57:05] - Nagle wszystko znika i macie tylko swoje ręce i to, co znajdziecie.
[01:57:16] - Ale nawet nie musi wszystko zniknąć. Wystarczy, że wyłączą prąd, internet.
[01:57:22] - Prąd, gaz niedostępny. I co?
[01:57:31] - I wychodzą właśnie te instynkty zwierzęce. Walka o żywność, o pożywienie, o przetrwanie.
[01:57:36] - Dobrze. Już ci powiem. Na 100 osób w Jarosławiu-
[01:57:43] - 98 nie da sobie rady.
[01:57:46] - Może przesada 98, ale 95 osób.
[01:57:51] - Ale żeście się o trzy pokłócili.
[01:57:53] - Nie da sobie. Ja mówię o procent.
[01:57:56] - Na 100 to 90 to jest 98. Dobra, nieważne.
[01:58:01] - 95% nie przeżyłoby.
[01:58:03] - Nie rozmawiamy o procentach, bo myślę, że jesteśmy na procentach.
[01:58:08] - Jeszcze wracając do tego, co mówiliśmy wcześniej. Jeśli ktoś ma naturę wojownika, to byśmy go skrzywdzili, gdybyśmy okazali-
[01:58:13] - Być takim kumbala, śpiewamy piosenki.
[01:58:17] - Wiadomo, ale jak to w społeczeństwie zawsze powinno być, że każdy ma coś do zrobienia, prawda? Jeden jest taki furia, lubi na przykład rąbać drzewo czy pójść na polowanie. On się będzie nadawał do tego.
[01:58:41] - Tylko ja bym go wysłał z dzidą, a nie z karabinem.
[01:58:44] - Ale nie, to inna sprawa. Ale druga osoba będzie bardzo spokojna i będzie robić na przykład-
[01:58:58] - Makatki.
[01:58:59] - Makatki jakieś.
[01:59:01] - Butelki łapać.
[01:59:04] - Przydatne dla społeczeństwa, dajmy na to. I tutaj można stworzyć-
[01:59:10] - Panie Andrzejku, a co ma zrobić na przykład taki informatyk? Odłączą mi prąd.
[01:59:17] - Już ci mówię. Ty będziesz się patrzył to, co on będzie robił.
[01:59:23] - Weźmiesz sobie dłutko i sobie z kamyczka wydłubiesz komputer.
[01:59:29] - Podejrzewam, że chłopak ma więcej siły jak ty.
[01:59:38] - I by cię zjadł.
[01:59:42] - W skrajnych przypadkach.
[01:59:45] - Chodzi o to, że mamy zaawansowaną technologię. Jest jakiś tam informatyk i jest jakiś gość, który żyje sobie w Bieszczadach w szałasie, który sobie zdobywa pożywienie, który ma jakieś zioła, robi zapasy, a informatyk sobie siedzi przed komputerem i coś tam pstryka i wie, że pójdzie do Lidla czy do Tesco i sobie coś kupi. Teraz zabierają prąd. Ten Bieszczadach dalej sobie będzie coś tam łowił zajączka.
[02:00:14] - Nic się nie zmieni.
[02:00:15] - Tak, ale pod Lidlem będzie walka, bo już nie ma prądu nigdzie, bo już jest brak dostaw pożywienia.
[02:00:23] - Czyli totalny chaos. A ja w tym momencie-
[02:00:27] - Ale nie jesteś przygotowany do tego. Ty jesteś przygotowany do awantury.
[02:00:30] - Uciekłbym jak najdalej od tego środowiska, bo ja sam prędzej bym przeżył gdzieś poza tym środowiskiem tutaj, bo wszystko by walczyło o przeżycie.
[02:00:45] - Wiesz co ci powiem, Andrzejku? Dobry fotograf wie, gdzie wiewiórki mieszkają.
[02:00:52] - Orzeszki wyskrobi. Dobra, odjechaliśmy całkowicie. Bieszczady z wiewiórkami. Trochę śmiesznie było. Dobra, dzięki bardzo.
[02:01:04] - Klub Paranormalium. W Radiu Paranormalium wysłuchali państwo zapisu piątego spotkania klubu Paranormalium w Jarosławiu, które odbyło się w klubie Paradoks 4 listopada 2016 roku. Spotkania takie odbywają się co tydzień, dlatego też mieszkańców Jarosławia, Przemyśla i okolic gorąco zachęcamy do polubienia fanpage'a klubu Paranormalium i do śledzenia pojawiających się tam ogłoszeń o kolejnych spotkaniach.